Ani liberalizm

,
ani marksizm
Koncepcje ideowo-polityczne
współczesnego polskiego
narodowego radykalizmu
na przykładzie
Narodowego Odrodzenia Polski
Krzysztof Karczewski
2015

00

Mojemu zmarłemu Ojcu
1

Ani liberalizm,
ani marksizm

2

Ani liberalizm,
ani marksizm
Koncepcje ideowo-polityczne
współczesnego polskiego
narodowego radykalizmu
na przykładzie
Narodowego Odrodzenia Polski

Krzysztof Karczewski

2015
3

Recenzenci: prof. dr hab. Jacek Bartyzel
prof. dr hab. Jerzy Sielski

Skład tekstu
Krzysztof Karczewski

Projekt okładki
Krzysztof Karczewski

© Copyright by Krzysztof Karczewski

4

Podziękowania
W tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy w jakiś sposób spierali mnie
w napisaniu niniejszej książki. Szczególnie pragnę podziękować mojej Mamie za to, iż po
prostu istnieję, prof. dr hab. Jerzemu Sielskiemu za ogromną cierpliwość i wyrozumiałość
oraz prof. dr hab. Jackowi Bartyzelowi za inspirację i styl tekstów.

dr Krzysztof Karczewski

5

Spis treści
Wstęp………………………………………………………………………...s. 8
Rozdział 1. Metodologia……………………………………………………s. 14
1.1.

Przedmiot monografii………………………………………………..s. 14

1.2.

Cele badawcze………………………………………………………..s. 16

1.3.

Metody badawcze…………………………………………………….s. 17

Rozdział 2. Zarys ewolucji ideowej narodowego radykalizmu NOP – od
akceptacji demokracji liberalnej ku jej kontestacji……………………...s. 20
Rozdział 3. Wizja polskiego narodowego radykalizmu jako rodzimego
wariantu Trzeciej Pozycji w ideach NOP…………………………………s. 29
Rozdział 4. Sfera światopoglądowa narodowego radykalizmu NOP……s. 75
4.1. Źródła inspiracji NOP jako polskiego przedstawiciela Trzeciej Pozycji..s. 75
4.2. Nacjonalizm chrześcijański i tradycjonalizm katolicki jako fundamenty
światopoglądowe NOP……………………………………………………….s. 77
4.2.1. Tradycjonalizm katolicki w ideach NOP – od lefebvryzmu do
sedewakantyzmu……………………………………………………………..s. 78
4.2.2. Nacjonalizm chrześcijański jako osnowa hierarchii fundamentalnych
wartości………………………………………………………………………s. 88
4.3. Wizja Rewolucji Narodowej, narodu i nacjonalizmu………………….s. 103
4.4. Koncepcja Politycznego Żołnierza……………………………………s. 132
Rozdział 5. Sfera polityczna narodowego radykalizmu NOP…………..s. 145
5.1. Krytyka demokracji liberalnej…………………………………………s. 145
5.2. Ustrój polityczny „rządów powszechnych” jako remedium na demokrację
liberalną i na dyktaturę proletariatu………………………………………...s. 153
Rozdział 6. Sfera społeczno-ekonomiczna narodowego radykalizmu
NOP………………………………………………………………………...s. 208
6.1. Miejsce ekonomii w hierarchii dziedzin życia społecznego według
NOP…………………………………………………………………………s. 209
6

6.2. Wizja gospodarki dystrybucjonistycznej jako alternatywy wobec
kapitalizmu i socjalizmu……………………………………………………s. 219
6.3. Katolicki korporacjonizm jako narodowo-radykalna alternatywa wobec
leseferyzmu i wszechwładzy państwa……………………………………...s. 236
Podsumowanie……………………………………………………………s. 257
Bibliografia………………………………………………………………...s. 265

7

Wstęp
Historia narodu polskiego i jego państwa odznaczyła się jakże tragicznymi i burzliwymi
wydarzeniami, m.in. powstaniami, które przecież są do dziś znakiem wyróżniającym Polaków
wśród narodów Europy. Dzieje Rzeczypospolitej Polskiej odróżniały się od dziejów innych
państw licznymi przełomami spowodowanymi przez sam naród i będącymi wynikami
międzynarodowych uwarunkowań, konstelacji społecznych, politycznych itd., radykalnych
przemian państwowych.
Kronika narodu polskiego tedy pod względem czasu przypomina wcale nie spokojną i
łagodną linię, ale niesamowicie kręty, pogmatwany, pełen zawijasów labirynt, gdzie człowiek
nie może dostać się do wyjścia, cały czas błądząc, szukając właściwej drogi i napotykając co
rusz ślepe zaułki. W owej historii Polski zdarzyły więc zarówno żałosne klęski, zasługujące
na hańbę, jak i radosne zwycięstwa; zarówno nieudolne, błędne, fatalne i niestety
nieodwracalne decyzje, jak i sukcesy, którymi naród polski może z pewnością pochwalić się;
zarówno przegrane wojny z mocarstwami (Niemcy, Rosja), w których Polska zawsze
przegrywała, jak i wygrane wojny, w których Polska zwyciężała. Nadto na tożsamość
narodową i na tradycję historyczną Polski wywarły wpływ różne ideologie i doktryny
polityczne, częstokroć antagonistyczne – vide z jednej strony liberalno-demokratyczne II i III
RP, a z drugiej strony komunistyczna Polska Ludowa. W toku dziejów narodu polskiego
zmieniała się co rusz określona ideologia: a to liberalizm, a to komunizm itd.
Szczególnie w najnowszej historii Polski jest wiele jakże wydarzeń ważnych,
przełomowych i doniosłych na skalę Europy i świata. Wśród takich wydarzeń króluje
transformacja ustrojowa, tj. upadek komunizmu jako doktryny marksistowskiej i
komunistycznego systemu politycznego, a zarazem powstanie fundamentów ideowych,
politycznych oraz ekonomicznych wolnej i niepodległej Trzeciej Rzeczypospolitej (III RP).
Dzięki transformacji ustrojowej zanikły m.in. rozwinięty system represji, indoktrynacja
słusznych idei komunistycznych, cenzura i wobec tego wywarły wpływ na społeczeństwo
polskie przeróżne ideologie i doktryny polityczne, wizje przyszłej, pożądanej i idealnej
Polski, powstawały lokalne i regionalne organizacje społeczne, upowszechniły się takie idee
liberalne, jak m.in. wolność, równość pod względem prawa, wolny rynek, prawa człowiek,
np. prawo do życia, do wolności myśli, sumienia i wyznania, do głoszenia swoich poglądów i
opinii, do własności; idee liberalne, które od 1989 r. były już normą we wszystkich
dziedzinach społecznych w III RP. Także dzięki owej transformacji wykształciły się
fundamenty polityczne systemu liberalno-demokratycznego, m.in. pluralizm polityczny,
trójpodział władz. Zalegalizowało się więc w wolnej Polsce mnóstwo partii o przeróżnej
opcji, od skrajnej prawicy aż do skrajnej lewicy, np. główny „aktor” naszej monografii –
Narodowe Odrodzenie Polski. W wolnej Polsce partie nie – antykomunistyczne niejako
„wyszły na ziemię” z podziemi, w której niektóre partie powstały się już w ok. latach
osiemdziesiątych w komunistycznej Polsce i działały konspiracyjnie.
W ten sposób naród polski najpierw przeżywał komunizm, a potem, po 1989 r., ów naród
przeszedł jakże bolesną, dotkliwą, ale wielce konieczną i nagłą transformację ustrojową, a
mianowicie w sferze ideologicznej z komunizmu do liberalizmu, w sferze systemu
politycznego z ustroju dyktatury proletariatu do ustroju demokracji liberalnej i w sferze
ekonomii z ustroju upaństwowionego i nakazowo-rozdzielczego do ustroju kapitalizmu, by
wreszcie znaleźć się w wolnej i niepodległej Polsce. Stąd bez wątpienia naród polski i jego
państwo spotkały się m.in. z zjawiskiem marksizmu (a ściślej rzecz biorąc – marksizmuleninizmu, względnie komunizm) jakże boleśnie i dotkliwie, co przekonuje choćby liczba
ofiar w drugiej wojnie światowej na skutek agresji Związku Radzieckiego na Polskę i w
okresie „rządów ludowych”. Komunizm jako doktryna polityczna (a więc teoria), jako system
8

polityczny i jako system społeczno-gospodarczy, wynikające z założeń owej teorii (a więc
praktyka, tzw. „realny komunizm”), tedy zapisał się na kartach historii Polski olbrzymimi
literami i odbił się echem w polskich partiach politycznych, istniejących już w
międzywojennym okresie (II RP). Okres 1944 – 1989 w historii najnowszej narodu polskiego
i jego państwa był przecież okresem stricte komunistycznym, gdy komunizm wywarł
ogromny wpływ na wszystkie sfery życia osobistego każdego Polaka i życia publicznego
Polaków, przeto Polska od drugiej połowy XX w. była naznaczona na trwale piętnem
komunizmu i jego skutków – tak pozytywnych, jak negatywnych. Do 1989 r. doktryną i
ruchem bezapelacyjnie niepodzielnie rządzącym w życiu intelektualnym społecznoekonomicznym i politycznym był oficjalnie marksizm-leninizm, a wszelkie inne opozycyjne
nurty niewątpliwie nie mogły liczyć na przychylność władz państwowych i wobec tego nie
miały szans zaistnieć legalnie w życiu publicznym. W komunistycznej Polsce wszystkie nie- i
antykomunistyczne partie i organizacje polityczne, m.in. właśni NOP, oraz ich doktryny
zmuszone były albo po prostu przerwać swoją działalność ideową i polityczną, albo też – jak
powiedzieliśmy – wycofać się do podziemia, gdzie w trudnych, surowych warunkach
próbowano pomimo poważnych utrudnień ze strony komunistycznych władz (cenzura,
represje itd.) głosić niekomunistyczne idee, narażając się komunistycznym władzom
państwowym, a w efekcie doktryny niekomunistyczne jakby „zwolniły” swój rozwój ideowopolityczny, pozostając niejako „z tyłu” w stosunku do nowych, nieraz ciekawych i
intrygujących, pływających z Europy Zachodniej idei politycznych, pogrążając się w
stagnacji. Nie- i antykomunistyczne ideologie, doktryny i partie polityczne od 1944 r.
gigantycznie osłabiły się, zmalał ich zasięg propagandy, skurczyła się ich liczba zwolenników
wśród Polaków.
Sytuacja ta zmieniła się oczywiście wraz z upadkiem systemu politycznego Polskiej
Rzeczpospolitej Ludowej, opartej na fundamencie doktryny marksizmu-leninizmu, oraz
systemu ekonomicznego, która charakteryzowała się gospodarką upaństwowioną i nakazoworozdzielczą. Rozwój podwalin pod demokratyczno-liberalne państwo, w którym wszakże
legalnie mogą funkcjonować różne ruchy polityczne i społeczne, spowodował, że po
kilkudziesięciu latach nieobecności publicznej zaczęły ożywać nurty polskiej myśli
politycznej wraz z ruchami je reprezentującymi. Odżył m.in. ruch socjalistyczny, ludowy,
konserwatywny, narodowy (narodowo-demokratyczny) i – co szczególnie istotne –
narodowo-radykalny. We wszystkich nurtach politycznych, m.in. narodowego czy też
narodowo-radykalnego, pojawiły się ożywione dyskusje nad dziedzictwem ideowopolitycznym, np. nad tym, co warto przejąć z dorobku okresu międzywojennego. Pojawił się
swego rodzaju „ferment myślowy” we wszystkich nurtach.
Co więcej, radykalnym przemianom wewnętrznym w Polsce towarzyszyły zmiany
międzynarodowe, np. w 1989 r. runęła „żelazna kurtyna”, będąca symbolem podziału między
komunizmem a liberalizmem, oraz zaczęły zanikać granice pomiędzy państwami i wobec
tego wreszcie zwyczajni ludzie z Zachodu oraz z Wschodu zaczynali się częściej spotykać ze
sobą. Zaczęto rozmawiać o wzmożeniu relacji m.in. Polski z Stanami Zjednoczonymi oraz z
krajami zachodnimi, m.in. Niemcami, o wymianie gospodarczej między państwami Europy
Zachodniej a państwami Europy Środkowo-Wschodniej i o oddalaniu się od Związku
Radzieckiego (później Federacji Rosyjskiej). Polska zaczęła politycznie i ekonomicznie
uzależniać się od państw Europy Zachodniej (później Unii Europejskiej). Idee polityczne z
Zachodu, wytworzone przez zachodnie organizacje polityczne zaczynały przenikać do krajów
byłego boku wschodniego, m.in. właśnie do Polski, „zarażając” oblicza ideowo-polityczne
polskich organizacji i partii politycznych. Cała kultura duchowa, mentalność społeczna
przyjęła od Zachodu materializm, ekonomizm, a nade wszystko konsumpcjonizm, jakże
typowy dla krajów zachodnich. Po 1989 r. Polacy tak nagle zachwycili się m.in. najwyższym
9

standardem życia społeczeństw Europy Zachodniej, towarami wyprodukowanymi przez
państwa Europy Zachodniej, ideami politycznymi, filozoficznymi i ekonomicznymi, iż
zaczynał królować pewien skrót myślowy: pochodzące z Zachodu = jakościowo lepsze pod
każdym kątem, Europa Zachodnia i Stany Zjednoczone = państwa dostatku, bogactwa.
Wreszcie po 1989 r. rozwój komunikacyjny nagle przyspieszył, np. pojawiały się nowe media
elektroniczne (przede wszystkim Internet), dzięki którym dany człowiek może porozumować
się z każdym człowiekiem z każdego regionu świata, obalając bariery czasowe i przestrzenne.
Dzięki powstaniu sieci elektronicznej umożliwiła jednostce ludzkiej komunikację na skalę
masową, czego efektem w rzeczywistości świat zamienił się w „globalną wioskę” (global
village).
W takim to czasie weszło w okres transformacji ustrojowej Narodowe Organizacja Polski
(NOP), pamiętające schyłek epoki komunistycznej, będące jakże ostrym i
bezkompromisowym wobec liberalizmu i jego „zdobyczy”, tj. demokracji liberalnej i
kapitalizmu, i wobec – szczególnie – komunizmu jako teorii i praktyki, pamiętając burzliwy
schyłek (tzn. lata osiemdziesiąte) komunistycznej Polski. Organizacja ta, określająca sama
siebie jako „najdłużej istniejąca polska formacja narodowa okresu powojennego” 1, powstała
już w dniu 10 listopada 1981 r. Przez ten długi okres czasu ugrupowanie przechodziło
poprzez różne formy organizacyjne – w momencie założenia stanowiło ono „forum
dyskusyjne młodzieży o poglądach narodowych” 2, a według działaczy tej formacji już „od
roku 1983 stało się zdyscyplinowanym ruchem narodowo-radykalnym o jasno
sprecyzowanym obliczu ideowym” 3. NOP prowadziło szeroko zakrojoną działalność
podziemną: od listopada 1983 r. zaczęto wydawać czasopismo „Jestem Polakiem”, a dwa lata
później założono Wydawnictwo „Jestem Polakiem”. Stąd też w okres transformacji
ustrojowej NOP wszedł jako organizacja mająca już bogate doświadczenie w aktywności
politycznej, wydawniczej i społecznej. W 1992 r. organizacja dokonała kolejnego kroku w
swojej działalności – otóż wtedy to, a dokładniej w dniu 22 kwietnia 1992 r.4, właśnie
zarejestrowano NOP jako partię polityczną, dzięki czemu przed organizacją otworzyły się
nowe drogi do propagowania swoich idei. Koniecznie trzeba tu jednak nadmienić, iż
działalność NOP jako partii politycznej nie jest przez owo środowisko traktowana jako
priorytetowa, co zresztą sami narodowi radykałowie otwarcie przyznają: „Narodowe
Odrodzenie Polski jest ruchem ideowo-politycznym, choć dla wygody prawnej od 1992 r.
zarejestrowane jest jako partia polityczna”5. Obecnie NOP prowadzi działalność właśnie
bardziej jako ruch polityczny i społeczny, nie ograniczając się tylko do funkcjonowania jako
partia polityczna. Z NOP związany jest np. Instytut Narodowo-Radykalny powstały w 1995 r.
z przekształcenia Instytutu Narodowej Myśli Politycznej6, prowadzący działalność
wydawniczą i naukowo-badawczą, Instytut Norwida, Stowarzyszenie „Czas Młodych” 7,
portal internetowy Nacjonalista.pl (istniejący od 2005 r.) oraz liczne czasopisma, z których
szczególnie ważne to „Szczerbiec” oraz „17. Cywilizacja Czasu Próby”. O ile „Szczerbiec”
jest już tytułem obecnym na rynku wydawniczym od wielu lat, od tyle jednak „17.
Cywilizacja Czasów Próby” to tytuł stosunkowo nowy, którego wydanie pierwszego numeru
nastąpiło w 2009 r., przez co, wraz z przywróceniem wydawania „Szczerbca” w 2008 r.,
ożywiło działalność wydawniczą, a przeto przyczyniło się do rozwoju idei NOP. Warto tu
1

Dla Narodu przez Naród, „Szczerbiec”, 2001, nr 2 – 3 (112 – 113), s. 2.
Tamże, s. 2.
3
Tamże, s. 2.
4
Zob. J. Tomasiewicz, Ugrupowania neoendeckie w III RP, Toruń 2003, s. 195.
5
Dla Narodu przez Naród, „Szczerbiec”, 2001, nr 2 – 3 (112 – 113), s. 2.
6
Zob. Instytut Narodowo-Radykalny, „Szczerbiec”, 1995 – 1996, nr 1, s. 6.
7
Zob. Historia NOP, http://www.nop.org.pl/historia-nop/, dostęp z dn. 01.09.2011.
2

10

zaznaczyć, iż „Szczerbiec” na początku nie był organem NOP – ugrupowanie niniejsze
dopiero od lutego 1994 r. redagowało dodatek do tego czasopisma pt. „Awangarda
Narodowa” od lutego 1994 r. W tym roku bowiem, jak podaje J. Tomasiewicz, „na początku
stycznia doszło do spotkania, w którym uczestniczyły >>trzy pokolenia Polski Narodowej<<:
T. Prus-Miciński (88 lat), M. Żochowski (56) i Adam Gmurczyk (30). Dwaj pierwsi
reprezentowali tzw. Organizację Polityczną Narodu, jaka zawiązała się wokół
pierwszoobiegowego miesięcznika „Szczerbiec” 8. Efektem tych rozmów było właśnie
utworzenie dodatku „Awangarda Narodowa”, dołączanego do każdego numeru „Szczerbca”.
We wrześniu tego roku już cały „Szczerbiec” został przejęty przez NOP, a w grudniu A.
Gmurczyk – prezes NOP został redaktorem naczelnym, którym jest do dnia dzisiejszego,
podobnie jak prezesem całej organizacji. Prócz „Szczerbca” i „17. Cywilizacja Czasów
Próby” warto także odnotować „Nową Sztafetę” – pismo o bardziej popularyzatorskim
charakterze, wydawane od grudnia 1995 r., jak również liczne czasopisma, wydawane przez
lokalne oddziały NOP, m.in. „Dziedzictwo” (Dzielnica Łódzka), „Trzecia Droga”
(Oddział Wałbrzych), „Falanga” (Oddział Wałbrzych) czy „Biuletyn Narodowego
Odrodzenia Polski” (Dzielnica Łódzka)9.
Zajmijmy się zatem obliczem ideowym NOP jako reprezentanta Trzeciej Pozycji w
naszym kraju. W niniejszej monografii przedstawimy idee narodowo-radykalne NOP,
zwracając szczególnie uwagę na ich związki z ideami Trzeciej Pozycji, ideami narodoworewolucyjnymi, ukształtowanymi przez Dereka Hollanda i grono skupione wokół niego,
przeto:
a) nakreślimy metodologię (rozdział 1.);
b) zrekonstruujmy wizje polskiego narodowego radykalizmu jako rodzimego wariantu
Trzeciej Pozycji w ideach NOP (rozdział 2.);
c) zanalizujmy sferę światopoglądową, powiązane np. z stosunkiem do katolicyzmu, w
której znajdziemy najważniejsze wartości i idee narodowo-rewolucyjne (rozdział 3.);
d) zanalizujmy sferę polityczną, w której znajdziemy wizję państwa jako remedium na
demokrację liberalną i na dyktaturę proletariatu (rozdział 4.);
e) zanalizujmy sferę społeczno-ekonomiczną, w której znajdziemy dystrybucjonizm i
korporacjonizm jako remedia na kapitalizm i na socjalizm jako typ ustroju społecznoekonomicznego (rozdział 5);
f) i zsumujmy wnioski (Podsumowanie).
Na koniec trzeba powiedzieć, iż podstawowym motywem podjęcia zagadnienia idei
politycznych Narodowego Odrodzenia Polski jest zastanawiający brak monografii
poświęconych właśnie studium idei politycznych, koncepcji i wizji ideowo-politycznych tejże
partii politycznej. Owszem, w polskiej politologii były i są próby badań politologicznych pod
różnymi kątami na temat narodowo-radykalnej doktryny politycznej NOP. W tym kontekście
możemy tu wskazać na artykuły naukowe poświęcone ideom NOP autorstwa np. J.
Tomasiewicza10 czy G. Radomskiego 11, jak również na monografie poświęcone polskiemu
8

J. Tomasiewicz, Ugrupowania neoendeckie…, s. 196
Dokładny spis wydawanych przez NOP tytułów prasowych, częstokroć mających jednakże charakter
informacyjny, poświęcony działalności poszczególnych oddziałów organizacji, a więc pozbawionych rozważań
stricte ideowo-politycznych, zawarł J. Tomasiewicz w swojej monografii „Ugrupowania neoendeckie”. Zob.
tamże, ss. 202 – 203.
10
Zob. J. Tomasiewicz, Narodowe Odrodzenie Polski i jego wizja „Katolickiego Państwa Narodu Polskiego”
jako uwspółcześniona wersja narodowego radykalizmu, [w:] B. Grott (red.), Różne oblicza nacjonalizmów.
Polityka – Religia – Etos, Kraków 2010, ss. 21 – 48.
11
Zob. G. Radomski, Puryfikacja czy instrumentalizacja? Narodowe Odrodzenie Polski wobec kanonu kultury
narodowej, [w:] M. Jeziński (red.), Współczesne nacjonalizmy, Toruń 2008, ss. 65 – 75.
9

11

ruchowi narodowemu po 1989 r., w których znajdziemy analizę m.in. idei tej organizacji,
m.in. J. Tomasiewicza12, G. Tokarza13 czy M. Strutyńskiego 14, a więc monografie
koncentrujące się nie na doktrynie politycznej NOP, ale tylko na całym ruchu narodowym,
tym samym niestety ignorując na pozór drugorzędne, lecz ważne i ciekawe aspekty ideowopolityczne owej partii politycznej. Ba – gdyby dodać wprost gigantyczną współczesną
literaturę politologiczną na temat historycznego, „klasycznego”, międzywojennego
narodowego radykalizmu, tj. idei politycznych trzech głównych organizacji politycznych:
Obozu Narodowo-Radykalnego (1934 – 1935), Obozu Narodowo-Radykalnego „ABC” (1935
– 1939) i Ruchu Narodowo-Radykalnego „Falanga” (1935 – 1939)15, to zapewnie niestety
wystąpiłaby jakże nierówna proporcja pod względem liczby publikacji, proporcja na korzyść
oczywiście owych „klasycznych” doktryn narodowo-radykalnych aniżeli NOP i wobec tego
niestety musimy zganić dość niedorzeczną sytuację na rynku co do idei politycznych
współczesnych polskich partii i organizacji narodowych, w tym narodowo-radykalnych, m.in.
właśnie NOP jako głównej siły ideowo-politycznej współczesnego narodowego radykalizmu.
Stąd też podjęta przez niniejszą monografię poświęconą ideom politycznym, koncepcjom
ideowo-politycznym NOP tematyka w zamierzeniu autora ma być swego rodzaju działaniem
„pionierskim”. Owa monografia jest pierwszą monografią traktującą tylko i wyłącznie o
współczesnej narodowo-radykalnej doktrynie politycznej NOP, naciskając zarówno na
zbieżność narodowo-radykalnych idei NOP i zachodnioeuropejskich idei Trzeciej Pozycji, na
przenikanie idei między „sceną” polską a „sceną” zagraniczną, zachodnioeuropejską, jak i na
różnice między tymi współczesnymi doktrynami nacjonalistycznymi, antyliberalnymi i
12
13

Zob. J. Tomasiewicz, Ugrupowania neoendeckie w III Rzeczypospolitej, Toruń 2003.
Zob. G. Tokarz, Ruch narodowy w Polsce w latach 1989 – 1997, Wrocław 2002.

14

Zob. M. Strutyński, Religia i naród. Inspiracje katolickie w myśli ruchu narodowego w Polsce współczesnej
(1989 – 2001), Kraków 2006.
15
Nt. międzywojennego narodowego radykalizmu zob. np. T. Brzeziński, Koncepcja Organizacji Politycznej
Narodu w myśli politycznej Bolesława Piaseckiego receptą na kryzys demokracji parlamentarnej w Polsce w
XX-leciu międzywojennym, [w:] Kryzysy i sposoby ich przezwyciężania w myśli politycznej XX wieku, W.
Wojdyła (red.), Toruń 2004; tenże, Projekcja ,,ustroju totalnego” w myśli politycznej Bolesława Piaseckiego
okresu dwudziestolecia międzywojennego, [w:] Między otwartą a domkniętą myślą polityczną. Szkice o
najnowszej refleksji politycznej, R. Bäcker, J. Marszałek-Kawa (red.), Toruń 2006; T. Dunin, Nacjonalizm i
antysemityzm w programie Obozu Narodowo-Radykalnego, [w:] Studia nad faszyzmem i zbrodniami
hitlerowskim, t. 3, 1977; B. Grott, Człowiek, wychowanie i kultura w programie Falangi, „Przegląd
Humanistyczny”, 1994, nr 1; tenże, Koncepcje gospodarcze Ruchu Narodowo–Radykalnego „Falanga” w
świetle prasy, „Studia Historyczne”, 1995, z. 2; B. Grott, Myśl społeczno–państwowa ugrupowań rozłamowych
obozu narodowego (1934–1939), „Przegląd Humanistyczny”, 1988, nr 6; K. Kawalec, Narodowa Demokracja
wobec faszyzmu 1922 – 1939, Warszawa 1989; K. Kawalec, Wizje ustroju państwa w polskiej myśli politycznej
z lat 1918 – 1939. Ze studiów nad dziejami polskiej myśli politycznej, Wrocław 1995; K. Kawęcki, Działalność i
myśl społeczno-polityczna ONR ABC, Warszawa 2009; R. Łętocha, ,,Totalizm katolicki” jako koncepcja ustroju
dla Polski [w:] Religia chrześcijańska a idee polityczne, B. Grott (red.), Kraków 1998; A. Meller, ,,Nowy ład
gospodarczy” jako alternatywa dla liberalizmu i marksizmu. Kwestie gospodarcze i agrarne w myśli politycznej
Obozu Narodowo-Radykalnego ,,ABC”, „Glaukopis”, 2009, nr 15-16; A. Meller, Koncepcje gospodarczoagrarne Ruchu Narodowo-Radykalnego „Falanga”, „Glaukopis”, 2009, nr 13-14; A. Meller, Monarchia czy
republika? – czyli dylematy ustrojowe polskiego ruchu narodowo-radykalnego na przykładzie koncepcji Juliusza
Sas-Wisłockiego i Bolesława Piaseckiego [w:] Narodowa Demokracja XIX-XXI wiek. Koncepcje-ludziedziałalność, T. Sikorski, A. Wątor (red.), Szczecin 2008; K. Rogaczewska, Państwo i naród w myśli politycznej
Ruchu Narodowo-Radykalnego ,,Falanga”, [w:] Studia z teorii polityki, kultury politycznej i myśli politycznej,
W. Bokajła (red.), Wrocław 1996; Sz. Rudnicki, Obóz Narodowo-Radykalny. Geneza i działalność, Warszawa
1985; M. Śliwa, Narodoworadykalny model państwa totalitarnego w Polsce, „Dzieje Najnowsze”, 1996, nr 1; P.
Tomaszewski, Koncepcje ustroju państwa polskiego w myśli społeczno-politycznej Wojciecha Wasiutyńskiego
w latach trzydziestych XX wieku, „Studenckie Zapiski Historyczne”, 2005, z. 2.

12

antymarksistowskimi, czego na pewno nigdzie nie spotykało się wcześniej w polskiej
politologii.

13

Rozdział 1. Metodologia.
W niniejszej części zajmiemy się jej aspektami metodologicznymi dotyczącymi
następujących dziedzin:
- określenia przedmiotu pracy;
- określenia celów badawczych i postawienia pytań;
- określenia stosowanych metod badawczych.

1.1.

Przedmiot monografii.

Tytuł niniejszej monografii brzmi: „Ani liberalizm, ani marksizm. Koncepcje ideowopolityczne współczesnego polskiego narodowego radykalizmu na przykładzie Narodowego
Odrodzenia Polski”. Przedmiotem zatem jest współczesna doktryna polityczna narodowego
radykalizmu na przykładzie Narodowego Odrodzenia Polski. W niniejszej pracy owa
doktryna polityczna NOP zostaje zanalizowana w oparciu o określone ramy geograficzne oraz
czasowe. Ramy geograficzne zawężają tylko do Polski, bowiem jest oczywiste, iż NOP to
polska par excellence partia polityczna, a narodowy radykalizm – to polska par excellence
doktryna polityczna, uwarunkowana polską kulturą, tradycją i mentalnością.
Jeśli chodzi o ramy czasowe, pod uwagę wzięto okres 1990 – 2011. Taki wybór
oczywiście nie jest przypadkowy – to wszakże okres doniosłych przemian kulturowych,
politycznych i ekonomicznych, polegających w tychże właśnie krajach na odejściu od modelu
opartego na ideach marksizmu-leninizmu, m.in. ustroju dyktatury proletariatu i przewodniej
roli partii komunistycznej na rzecz demokracji liberalnej oraz na odejściu od gospodarki
nakazowo-rozdzielczej i upaństwowionej na rzecz gospodarki kapitalistycznej, tj.
ufundowanej na prymacie własności prywatnej oraz wolnego rynku. W tymże właśnie czasie
– okresie transformacji ustrojowej i budowy zrębów kultury opartej na prymacie idei
liberalizmu, nowego ustroju politycznego (demokracji liberalnej) oraz społecznoekonomicznego (kapitalizmu) – oczywiście pojawiło się wiele nurtów kontestujących owe
przemiany w sposób całościowy, tj. nie krytykujących tylko konkretnych, szczegółowych
proponowanych przez elity rządzące rozwiązań, lecz samą istotę budowania ustroju
demokracji liberalnej i kapitalizmu, postulując wykorzystanie sytuacji upadku systemu
komunistycznego do stworzenia całkiem innego porządku, odmiennej cywilizacji, nie mającej
nic wspólnego z cywilizacją zachodnią, liberalną, jak i zresztą z cywilizacją opartą na
fundamentach marksistowsko-leninowskich rzecz jasna, w tym właśnie odbudowania
cywilizacji opartej na prawdziwych, ponadczasowych wartościach, a ściślej rzecz ujmując –
wartościach chrześcijańskich, co głosi właśnie NOP. Co więcej, NOP – jak i zresztą inne
partie niekomunistyczne – po 1990 r. „odżyło”, rozwijało się bujnie i zaczęło formować
swoją, tym razem legalną, działalność i swoje kontakty z zagranicznymi, nacjonalistycznymi
organizacjami politycznymi. To właśnie w okresie dziewięćdziesiątych XX w., w Polsce
wolnej i demokratycznej, zaczynało zmieniać swoje oblicze ideowo-polityczne z de facto
narodowo-liberalne na bardziej zdecydowane, bardziej ostre, antysystemowe i narodoworadykalne par excellence, przejęło różne szyldy, hasła, wartości, idee itd. z
zachodnioeuropejskiej Trzeciej Pozycji, powoli zaczynało zainteresować się zagranicznymi
ideami, koncepcjami, wizjami formowanymi przez doktrynę Trzeciej Pozycji i wobec tego
siłą faktu bardziej zwracać uwagę na współczesne różne zjawiska społeczne i ekonomiczne
(nierówności ekonomiczne, wyzysk, globalizacja, światowe banki i ponadnarodowe
korporacje itd.) w świecie liberalnym, na które tak naciskają przecież organizacje polityczne i
partie polityczne stricte lewicowe. Jednocześnie dzięki Trzeciej Pozycji NOP „odkryło”
swoje korzenie: idee narodowo-radykalne, uświadomiło, iż jest dziedzicem spuścizny
14

narodowego radykalizmu – doktryny na wskroś polskiej, przejęło doktrynę narodoworadykalną od organizacji politycznych (Obóz Narodowo-Radykalny, Obóz NarodowoRadykalny „ABC”, Ruch Narodowo-Radykalny) i wciąż rozwija je, łącząc idee narodoworadykalne z współczesnymi wymogami społecznymi, politycznymi i kulturalnymi. Mówiąc
wprost – to właśnie w tymże okresie NOP zaczynało być reprezentatywnym przykładem
narodowo-radykalnej organizacji politycznej i zarazem być polskim odpowiednikiem
zachodnioeuropejskiej Trzeciej Pozycji – albowiem współczesny narodowy radykalizm,
narodowy radykalizm à la NOP to ni więcej, ni mniej, jak polska odmiana
zachodnioeuropejskiej Trzeciej Pozycji.
Koniecznie w tym miejscu trzeba zaznaczyć, iż niniejsza monografia dotyczy właśnie
koncepcji ideowo-politycznych Narodowego Odrodzenia Polski, m.in. wizji państwa i wizji
gospodarki – jest to studium idei politycznych, a nie studium struktur organizacyjnych czy
działalności tychże środowisk. Oczywiście w niniejszej pracy podane są najistotniejsze
informacje odnośnie do organizacyjnej strukturze NOP, niemniej jednak przedmiotem pracy
są idee polityczne owej nacjonalistycznej organizacji politycznej. Co więcej, kwestia struktur
organizacyjnych potraktowana jest właśnie jako pewien aspekt ideowy – NOP, uznające
siebie za swoisty „zakon ideowy”, kładąc akcent na szkolenie swoich członków i formowanie
ich osobowości jako zalążków Nowych Ludzi, akcentuje mocno kwestię organizacji i
hierarchii ruchu nacjonalistycznego jako zalążka Nowego Ładu.
Tak więc – sumarycznie mówiąc – można zatem przyjąć, iż niniejsza monografia wpisuje
się w obręb badań z zakresu ideologii i doktryn politycznych, a przeto wchodzi poniekąd na
grunt tzw. metapolityki. Czym jest metapolityka? Przywołajmy tutaj definicję, którą na grunt
nauki politologicznej oraz również filozofii wprowadził J. Bartyzel: „interdyscyplinarna,
teoretyczno-praktyczna wiedza o przedpolitycznych zasadach podstawowych i celu finalnym
polityki, rozważanej w oglądzie całokształtu ludzkiej kultury, w świetle prawa naturalnego
oraz przez odniesienie do nadprzyrodzoności, intencjonalnie określająca także konieczne dla
istnienia dobrego społeczeństwa reguły ładu politycznego; inaczej – filozofia polityki,
zawierająca jej teorię bytu (metafizykę), teorię poznania (epistemologię) i teorię wartości
(aksjologię), zazwyczaj także przechodząca w teologię polityczną” 16. Zwróćmy uwagę przy
tym, iż dla J. Bartyzela tak pojęta metapolityka jest równoznaczna z filozofią polityki – jak
zobaczymy w rozważaniach terminologicznych, wielu badaczy ideologii i doktryn
politycznych nie wszystkie nurty ideowo-polityczne klasyfikuje jako ideologiczne, lecz
właśnie jako nurty z zakresu filozofii polityki lub filozofii politycznej. Istotą metapolityki jest
bowiem synteza dwóch terminów: „meta”, czyli z języka greckiego „ponad”, oraz „polityka”,
a więc, sumarycznie ujmując, „coś, co jest ponad polityką” – chodzi tutaj oczywiście o
politykę rozumianą kategoriach zdobycia i sprawowania władzy, zaś tak pojęta metapolityka
to właśnie dziedzina idei politycznych, wizji optymalnego i pożądanego porządku
politycznego – to one są „ponad polityką”, tj. polityką „bieżącą”, „stosowaną”, są niejako siłą
napędową legitymizującą decyzje polityczne. Z tej przyczyny idee polityczne niejako
egzystują na pograniczu owych wskazanych przez J. Bartyzela dwóch sfer: filozofii oraz
polityki, są one wynikiem zastosowania idei filozoficznych do świata polityki, tj. tworzenia
wizji rzeczywistości politycznej.
A jeśli filozofia powiązana jest z religią, to możemy mówić – kontynuując tok wywodu
przywołanego uczonego – o tzw. teologii politycznej, tj. zastosowaniu pojęć religijnych do
rzeczywistości politycznej, a więc idei politycznych będących skonkretyzowaniem zasad
głoszonych przez daną religię. Pojęcie niniejsze, wprowadzone w obieg przez niemieckiego
prawnika i konserwatystę Carla Schmitta, zostało przezeń scharakteryzowano zwięźle
16

J. Bartyzel, Metapolityka, http://www.legitymizm.org/ebp-metapolityka, dostęp z dn. 08.01.2012.

15

następującymi słowami: „Wszystkie istotne pojęcia z zakresu współczesnej nauki o państwie
to zsekularyzowane pojęcia teologiczne. Dowodzi tego nie tylko historyczna ewolucja tych
pojęć, które zostały przeniesione z teologii do nauki o państwie – w ten sposób na przykład
wszechmocny Bóg stał się wszechmocnym prawodawcą – lecz świadczy o tym również ich
systemowa struktura, której znajomość konieczna jest do ich socjologicznego ujęcia”17. Z
kolei J. Bartyzel definiuje teologię polityczną następująco: „wielowątkowa i wieloaspektowa
refleksja dotycząca relacji i analogii strukturalnych pomiędzy transcendencją a immanencją,
religią a polityką oraz Kościołem a państwem; w zależności od nadawcy, jego intencji i celu
oraz domniemanego adresata uprawiana w obrębie teologii sensu stricte, nauczania
społecznego Kościoła, filozofii polityki (państwa i prawa), filozofii moralnej lub socjologii
prawa, zazwyczaj także ściśle powiązana z filozofią dziejów i filozofią kultury” 18. W
niniejszej monografii rozpatrzymy narodowy radykalizm jako doktryna polityczna stricte
polska, a konkretniej mówiąc – współczesny narodowy radykalizm na przykładzie NOP, to
doktryna oparta na światopoglądzie otwarcie katolickim, stąd pojęcie „teologia polityczna”
znajduje także i tutaj w gruncie rzeczy zastosowanie.

1.2.

Cele badawcze.

Cele badawcze niniejszej pracy to:
a) Wykazanie, iż po 1990 r. powstały przeróżne partie i organizacje polityczne, głoszące
różne nurty, doktryny i ideologie polityczne, różne koncepcje, wizje dotyczące państwa,
religii, kultury, ekonomii itd., wliczając w to również partie i organizacje polityczne stricte
antysystemowe, kontestujące cały ustalony porządek polityczny w Polsce, tj. typ ustroju
politycznego zwany demokracją liberalną i typ ustroju społeczno-ekonomicznego zwany
kapitalizmem. Owe partie antysystemowe, m.in. właśnie NOP, odrzucają m.in. szereg
instytucji i powiązań ze sobą, zbiór zależności, sposoby funkcjonowania, mechanizm
stosunków, relacji, korelacji i oddziaływań w ramach strukturalnych w obrębie już to ustroju
politycznego, już to ustroju społeczno-ekonomicznego, afirmują całkowity rozpad pod kątem
tak strukturalnym, jak funkcjonalnym demokracji liberalnej i kapitalizmu. Stąd owe partie
antysystemowe nie postawiły za cel konkurowanie z innymi partiami politycznymi w ramach
reguł i norm wytyczonych w oparciu o idee filozoficzne i polityczne liberalizmu (relatywizm
moralny i pojęciowy, równość prawna, jednostka ludzka jako „atom”, społeczeństwo jako
jedynie zbiór jednostek-„atomów” itd.), niejako „wyścig do urn”, zdobyć jak najwięcej
głosów wyborców i miejsc w parlamencie, a nawet nie postawiły za cel jakiekolwiek zmiany
w ramach demokracji liberalnej, np. z takiej demokracji, w której parlament jest podległy
głowowi państwa (system prezydencki), w taką demokrację, w której parlament będzie
kontrolować poczynania głowy państwa (system parlamentarny), lecz postulują właśnie
odrzucenie samej istoty demokracji liberalnej, powstrzymują nawet od „wejścia” w struktury
demokracji liberalnej, i wobec tego sugerują nowy, antytetyczny względem demokracji
liberalnej (jak i zresztą dyktatury proletariatu) typ ustroju politycznego.
b) Wykazanie, iż typ ustroju politycznego i typ ustroju społeczno-ekonomicznego zależą od
całokształtu dziedzin życia osobistego i społecznego człowieka, a ściślej rzecz ujmując –
kultury duchowej, m.in. religii, filozofii, sztuki, literatury, a ta kultura duchowa wpływa na
mentalność społeczną danego społeczeństwa. Innymi słowy, istnieje korelacja między tymi
dwoma typami ustroju a pozostałymi dziedzinach myśli człowieczej. Zarówno typ ustroju
17

Zob. C. Schmitt, Teologia polityczna. Cztery rozdziały poświęcone nauce o suwerenności, [w:] C. Schmitt,
Teologia polityczna i inne pisma, Kraków 2000, ss. 60 – 61.
18
J. Bartyzel, Teologia polityczna, http://www.legitymizm.org/ebp-teologia-polityczna, dostęp z dn. 08.01.2012.

16

politycznego, jak i typ ustroju społeczno-ekonomicznego są „zanurzone” w szerszych
kategoriach: cywilizacja, religia, kultura, tradycja, mentalność itd.
c) Wykazanie, iż w wyniku gwałtownych przemian, tendencji i trendów komunikacyjnych,
m.in. pojawiania się nowych mediów (np. Internet), technik komunikacji, wynalazków
technologicznych, zjawisk globalizacji we wszystkich sferach (kulturowej, technologicznej,
ekonomicznej itd.), współcześnie, pod koniec XX w. i na początku XXI w., zaczyna
przenikać się nawzajem idee zagraniczne, obce i idee polskie, „swojskie”.
d) Wykazanie, iż w wyniku okresu komunistycznego Polski w latach 1944 – 1989, w którym
trwał niepodzielnie monopol założeń filozoficznych marksizmu-leninizmu, idei materializmu
dialektyczno-historycznego we wszystkich sferach życia publicznego i osobistego, oraz
istnienia „żelaznej kurtyny”, nagle przerwały się linie rozwojowe nurtów myśli politycznej
nie- i antykomunistycznej, m.in. narodowo-radykalnej myśli politycznej, i wobec tego
„odżyły” dopiero po 1989 r. będąc tedy jakby „opóźnionymi” w stosunku do zagranicznej
myśli politycznej, gdyż dopiero na końcu XX w. stykały się niejako „na własnej skórze” z
nowymi zjawiskami, tendencjami i trendami społecznymi, ekonomicznymi i politycznymi,
występującymi w Europie Zachodniej po 1945 r. Toteż owe polskie kierunki myśli
politycznej – co prawda mniej u lewicowych, a bardziej u prawicowych, lecz zawsze –
właściwie są bardziej „zachowawczymi” w stosunku do zagranicznych.
Osiągnięcie powyższych celów badawczych niniejszej pracy umożliwi nam także zdobycie
odpowiedzi na pytania z owymi celami związane, a mianowicie:
a) Jak kontynuować przerwane latami represji komunistycznych dziedzictwo poszczególnych
ruchów politycznych, nurtów myśli politycznej?
b) Jak przystosować idee tradycyjnych nurtów polskiego myślenia o państwie, prawie,
ekonomii do obecnych wyzwań, do współczesnych problemów, z jakimi musiała borykać się
rodząca wówczas III RP?
c) Jak możliwe jest połączenie polskiego nacjonalizmu z ideami trzeciopozycyjnymi,
powstałymi w całkiem innej części Europy?

1.3.

Metody badawcze.

Zanim przejdziemy do bliższego przedstawienia tej metody oraz jej zastosowania w
niniejszej pracy warto najpierw przyjrzeć się nieco dokładniej metodom badawczym
stosowanym w politologii – pozwoli nam to na określenie miejsca analizy porównawczej
wśród innych metod badawczych. Przede wszystkim warto wyróżnić:
a) metody badawcze stosowane w politologii;
b) metody politologiczne 19.
Czym jest metoda politologiczna? A. Chodubski definiuje ją następująco: „(…) polega na
zastosowaniu pojęć i teorii politologicznych do wyjaśniania zjawisk badanych przez inne
nauki i dyscypliny; np. w psychologii, gdzie przy jej pomocy szuka się politycznych
wyznaczników zachowań ludzkich lub w ekonomii, gdy wyjaśnia się przebieg procesów
gospodarczych i posługuje się takimi przesłankami, jak dążenie do zdobycia władzy
politycznej czy do jej utrzymania” 20. Jak widzimy, metoda politologiczna to metoda
polegająca na wykorzystaniu dorobku badawczego politologii na użytek innych dyscyplin
naukowych. Oczywiście z racji tego, iż niniejsza praca jest studium idei politycznych, a więc
posiada politologiczny charakter, nas interesują najbardziej metody stosowane w politologii.

19
20

A. Chodubski, Wstęp do badań politologicznych, Gdańsk 1995, s. 74.
Tamże, s. 74.

17

Cytowany wyżej A. Chodubski w zakresie metod badawczych stosowanych w politologii
wyróżnia dwie grupy metod:
a) metody zbierania materiałów;
b) metody opracowania i interpretacji materiałów.
Widoczna jest tutaj pewna kolejność w procesie badawczym między metodami zbierania
materiałów a metodami ich opracowania i interpretacji – oczywistym jest wszakże to, iż
należy najpierw odpowiednio dobrać materiały, aby następnie je poprawnie opracować i
zinterpretować.
Jeśli chodzi o metody zbierania materiałów, A. Chodubski wyróżnia następujące: „(…)
obserwacja, wywiad, ankieta, gromadzenie wypowiedzi osobistych (listy, wspomnienia,
zeznania, gromadzenie dokumentów (np. administracyjnych, sądowych)” 21. W przypadku
niniejszej pracy zastosowano metodę gromadzenia materiałów źródłowych, tj. takich, które
sygnowane są autorstwem NOP. Oznacza to zbieranie materiałów źródłowych tak
drukowanych, jak i opublikowanych w formie internetowej. Jeśli chodzi o materiały źródłowe
drukowane, to w przypadku NOP oczywiście oparto się tutaj na wydawnictwach owej partii,
przede wszystkim na głównym organie prasowym, zawierającym artykuły właśnie o ideowopolitycznej treści, tj. na czasopiśmie „Szczerbiec”. To właśnie w „Szczerbcu” publikowano –
i publikuje się do dziś teksty kreślące poszczególne aspekty wizji nowego, nieliberalnego
porządku. Oprócz „Szczerbca” w niniejszej pracy również wykorzystano materiały
pochodzące z nowego wydawnictwa NOP, tj. czasopisma pt. „17. Cywilizacja Czasów Próby”
– do tej pory wydano trzy numery. Oprócz tychże fundamentalnych wydawnictw prasowych
wykorzystano także broszury wydane przez NOP, a będące autorstwa członków organizacji,
prezentujące poglądy na określone kwestie o znaczeniu ideowo-politycznym – tutaj warto
wymienić chociażby zbiór artykułów Adama Gmurczyka (prezesa organizacji) pt. „Rewolucja
Integralna” czy „Koncepcje korporacjonizmu” Wojciecha Trojana, która prezentuje
rozwiązania korporacyjne w międzywojennych państwach autorytarnych, opierających się na
zasadach religii katolickiej (Austria, Portugalia), w faszystowskich Włoszech – choć praca ta
generalnie opisuje założenia teoretyczne i praktykę polityczną korporacjonizmu w tych
krajach, zawiera także niezmiernie ważne uwagi dotyczące wizji korporacji zawodowych w
ideach NOP, będące wnioskami wyciągniętymi z praktyki ich funkcjonowania w tychże
państwach. Jeśli chodzi z kolei o źródła internetowe, to oparto się na artykułach
publikowanych na portalach związanych z NOP, przede wszystkim nacjonalista.pl, która
zawiera wiele informacji bieżących, ale także i prezentuje stanowiska ideowe odnośnie do
określonych wydarzeń czy zjawisk politycznych.
W kwestii z kolei metod opracowania i interpretacji materiałów A. Chodubski wymienia
następujące metody:
- analiza systemowa;
- ujęcia ilościowe i jakościowe;
- analogia (metoda porównawcza);
- analiza instytucjonalno-prawna;
- analiza historyczna;
- behawioryzm;
- symulacja22.
W niniejszej monografii zastosowano oczywiście analizę systemową, toteż na potrzeby
monografii ujmowano, iż doktryna polityczna NOP jako współczesny narodowy radykalizm
to ni więcej, ni mniej, jak tylko jedność nierozerwalna, niepodzielna, całość jednolita, którą
21
22

Tamże, s. 74.
Tamże, s. 75.

18

można odróżniać od otoczenia, a mianowicie system. Idąc dalej, ów system idei politycznych
składa się z trzech pozostających ze sobą w hierarchicznym związku płaszczyzn:
a) światopoglądowej, tj. związanej z ideami odnośnie do moralności, filozofii, czy kultury
duchowej, a zwłaszcza religii, oraz z najważniejszymi wartościami i ideami narodowego
radykalizmu według interpretacji NOP;
b) ustroju politycznego, tj. wizji organów władzy politycznej, ich struktury i kompetencji oraz
charakteru powiązań między nimi;
c) ustroju społeczno-ekonomicznego, tj. wizji struktury gospodarki, jej podmiotów produkcji i
dystrybucji, typu własności, relacji między władzą polityczną a funkcjonowaniem
mechanizmów ekonomicznych.

19

Rozdział 2. Zarys ewolucji ideowej NOP na początku lat
dziewięćdziesiątych XX w. – od gotowości do akceptacji
demokracji liberalnej ku jej kontestacji.
Zanim rozpoczniemy analizę idei NOP, począwszy od wskazania źródeł inspiracji, które
posłużyły owemu ugrupowaniu do stworzenia polskiej formuły Trzeciej Pozycji, warto
pokrótce zwrócić uwagę na kwestię związaną z obliczem ideowym NOP w momencie
rozpoczęcia przemian demokratycznych prowadzących do III Rzeczypospolitej. Otóż NOP
twierdzi, jak już wyżej wspomnieliśmy, iż od 1983 r. posiadało jasno określone oblicze
ideowe, tj. narodowo-radykalne. Czy tak było rzeczywiście? J. Tomasiewicz podaje, iż w
momencie upadku „realnego socjalizmu” NOP był organizacją o niespójnym ideowo
charakterze, gdyż faktycznie istniejące według J. Tomasiewicza ośrodki wyrażały całkiem
odmienne oblicza ideowe: „Pismo >>Prawy Tor<< oceniało oddział warszawski jako
>>narodowo-liberalny<<, a śląski jako >>radykalno-narodowy<<”23. W oddziale
warszawskim, a więc poniekąd centralnym dla całej organizacji, działał m.in. A. Gmurczyk.
W tym mieście również siedzibę miało Wydawnictwo „Jestem Polakiem”. Z kolei w oddziale
śląskim działał m.in. Bogdan Kozieł – działacz otwarcie fascynujący się międzywojennymi,
faszyzującymi organizacjami narodowo-rewolucyjnymi, jak również polskim narodowym
radykalizmem24. To właśnie różnice w fascynacjach ideowych, źródłach inspiracji
powodowały, że niemal jak w brytyjskim National Front NOP wchodziło w okres przemian
demokratyczno-liberalnych podzielone pod względem ideowym wręcz na dwie organizacje.
Oddział warszawski określony został jako „narodowo-liberalny”, co oznacza w tym
przypadku konkretnie zaakceptowanie demokracji liberalnej jako ustroju politycznego.
Nacjonalizm już wtedy został oparty na zasadach religii chrześcijańskiej, jednakże nie miał
antysystemowego charakteru ze względu na pełne poparcie dla przemian w kierunku
tworzenia zrębów państwa demokratyczno-liberalnego, przy czym oczywiście czyniąc to
łączył poparcie dla instytucji państwa demokratyczno-liberalnego z koniecznością
przestrzegania zasad etyki chrześcijańskiej w życiu publicznym. Doskonale owo stanowisko
zostało wyrażone przez B. Byrzykowskiego, który, będąc aktywnym członkiem NOP, już w
1987 r. stawiał alternatywę: demokracja albo totalizm, opowiadając się właśnie za modelem
demokratycznym, a przeciwstawiając się tym samym nie tylko totalitarnym, ale także
autorytarnym rozwiązaniom. Otóż B. Byrzykowski, powołując się m.in. na Romana
Dmowskiego wylicza następujące cechy państwa, które wyrażałoby wolę narodu, a więc
byłoby państwem pod względem instytucji, organów władzy i powiązań miedzy nimi
państwem o ustroju demokracji liberalnej, a przy tym byłoby państwem, którego treść polityki
zgodna jest z interesem narodu i zasadami chrześcijańskimi:
„1. Podmiotem działającym jest naród (rozumiany, oczywiście, jako wspólnota osób).
2. Zorganizowaniem podmiotu działającego (narodu) jest społeczeństwo (pojmowane jako
dobrowolne, funkcjonalne zróżnicowanie wspólnoty równych osób, w celu osiągania dobra
wspólnego).
3. Oddolnie i dobrowolnie organizujący się naród powinien znaleźć dla siebie odpowiednią
instytucjonalizację. Specyficznym wymogom takiej instytucjonalizacji, głównie
dobrowolności
uczestnictwa,
odpowiada
najlepiej
powszechny
samorząd.
4. Samorząd, będący najpełniejszym odwzorowaniem woli podmiotu działającego (narodu),
23

Tamże, s. 189.
O swojej fascynacji ideami narodowo-radykalnymi, a następnie tradycjonalizmie integralnym obszernie B.
Kozieł wypowiada się w wywiadzie przeprowadzonym przez czasopismo „Fronda”. Zob. Hiperborejczyk.
Rozmowa z Bogdanem Herbutem Koziełem, „Fronda”, 1997, nr 8, ss. 80 – 95.
24

20

woli wyrażającej się w samoistnym, funkcjonalnym zróżnicowaniu wspólnoty
(społeczeństwie) – tu właśnie postulaty pluralizmu i demokracji znajdują głównie praktyczne
zastosowanie – powinien mieć wpływ na państwo i na władzę prawodawczą, sejm - winien
utworzyć własną izbę sejmową: senat. Byłaby to więc, postulowana już od dawna, władza
kierownicza,
którą
nazywamy
ORGANIZACJĄ
NARODU.
5. Samorząd, będący jedną z form upodmiotowienia narodu, mający swe przedstawicielstwo
w sejmie musi utrzymać swą strukturę terytorialną”25.
B. Byrzykowski w następujący sposób podsumowuje swoje rozważania nad
demokratycznym charakterem nacjonalizmu i państw narodowego: „Opowiadamy się
zdecydowanie, jak widać, za ustrojem wolnościowym cywilizacji jutra, sądzimy bowiem, iż
czas gwałcenia i odbierania człowiekowi możliwości wyboru, otrzymanej przecież od samego
Boga, w imię jedności narodu, jego spoistości czy interesu jest szkodliwym złem społecznym,
które nie tylko nie buduje wspólnoty, ale niszcząc odpowiedzialność osoby ludzkiej
wspólnotę tę skutecznie rujnuje” 26. Warto przyjrzeć się bliżej tym właśnie cechom. Nie ulega
wątpliwości, iż zgodne są one z fundamentami demokratycznego państwa prawa. Mamy tu do
czynienia wszak z poszanowaniem praw i swobód obywatelskich, z podmiotowością samych
obywateli w podejmowaniu decyzji politycznych, z podziałem administracji na państwową i
samorządową, przyznając tej pierwszej szczególną rolę w zaspokajaniu potrzeb społecznych.
Podstawą takiego ustroju jest idea wolności – wolności nie tylko narodu, ale i każdego jego
członka, obywatela. Już zresztą postawienie naprzeciw sobie z jednej strony demokracji, a z
drugiej totalizmu wyraźnie świadczy o akceptacji ustroju demokracji liberalnej, demokracji
będącej dziedzictwem myśli liberalnej – m.in. uznaniem podmiotowości obywatela,
prymatem dóbr jednostki nad dobrem państwa, pluralizmem politycznym, poszanowaniem
praw człowieka i swobód obywatelskich, trójpodziału władz, rozdzieleniem między
kompetencjami państwa a kompetencjami samorządów, a więc odrzuceniem jakichkolwiek
pokus np. „demokracji totalitarnej”. Oczywiście treść ustroju demokratyczno-liberalnego w
ujęciu B. Byrzykowskiego powinna być zgodna z zasadami etycznymi religii chrześcijańskiej,
jak również być zgodna z interesami narodu, niemniej jednak, jak widzimy, pod względem
instytucji i organów państwa, owa wizja zbieżna jest z demokratyczno-liberalnymi normami.
Zacytowaliśmy tutaj B. Byrzykowskiego nie tylko, by wskazać dokładniej oblicze ideowe
nacjonalizmu oddziału warszawskiego NOP – mającego wyjątkowe znaczenie, gdyż oddziału
mającego swą siedzibę w tym samym mieście, co władze całego ugrupowania. Otóż zwróćmy
tutaj uwagę na to, jak mocno została zaakcentowana zasada decentralizacji, a więc postulat
rozwoju samorządności i ograniczenia zakresu działania organów państwa. Naród i
społeczeństwo to całkiem niezależne wobec państwa podmioty. Otóż to – podmioty właśnie, a
nie przedmioty w rękach biurokracji państwowej, co jest cechą zwłaszcza systemów
totalitarnych. To oznacza w nieubłaganej konsekwencji, iż państwo stanowi wyłącznie
narzędzie w rękach narodu, powołane do relacji jego interesu, a więc także i to, by rządzący
państwem zostali wyłaniani oddolnie, przez sam naród. To właśnie samorządy wszystkich
szczebli odgrywać powinny w owym demokratycznym państwie główną rolę tak, aby naród
był w pełni upodmiotowiony, aby w pełni rządził państwem, czego pozbawiony był w okresie
tzw. „realnego socjalizmu”, będąc zniewolony przez totalitarny system, to właśnie one
stanowiąc ostoję wolności, pluralizmu i autentycznej demokracji. To właśnie dlatego
samorządy powinny kreować wyższą izbę parlamentu, tj. senat, jak również powinny tworzyć
tzw. Organizację Narodu. Ów ostatni postulat, poruszony zresztą wyżej przez B.
Byrzykowski, stanowi nawiązanie do idei narodowych radykałów, dla których Organizacji
25
26

B. Byrzykowski, Demokracja czy totalizm, maszynopis w zbiorach autora.
Tamże.

21

Polityczna Narodu miała być organizacyjną formułą skupiającą najbardziej wartościowe,
aktywne i świadome siły narodu, wewnętrznie zhierarchizowaną, dobrowolną, jeśli chodzi o
przystąpienie, ale także i powszechną, gdyż dążono, aby objęła cały naród, a dla RNR
„Falanga” miała ponadto przyjąć strukturę monopartii, wzorowaną na włoskim faszyzmie i
niemieckim narodowym socjalizmie. Tutaj jednakże owa Organizacja Narodu nie ma nic
wspólnego z tworzoną odgórnie faszystowską monopartią. Wprost przeciwnie – Organizacja
Narodu tworzona ma być przez samych obywateli, oddolnie, właśnie poprzez samorządy,
kulminując w senacie jako izbie samorządowej parlamentu. Ma być dosłownie „organizacją
narodu”, a więc organizacją samego tylko narodu, a to oznacza wyłącznie samoorganizowanie
się obywateli – członków narodu.
To właśnie m.in. decentralizacja, przestrzeganie przez rozrostem zakresu działalności
państwa, przed jego nadmiernym wpływem na życie społeczne, a więc życie samych
obywateli, sprawiają, że mamy do czynienia z nie lada paradoksem w świetle porównań
między ideami NOP a Trzeciej Pozycji. Otóż pamiętajmy, że mamy tu do czynienia z latami
osiemdziesiątymi, a więc ze schyłkiem PRL, a począwszy od 1989 r. budową zrębów
demokratycznego państwa prawa, czyli Rzeczypospolitej Polskiej. Trzecia Pozycja dopiero
rodziła się na Wyspach Brytyjskich, stąd też nie ma mowy tutaj o jakimkolwiek przenikaniu
idei ani o nawiązywaniu kontaktów między środowiskiem brytyjskich narodowych
rewolucjonistów a NOP. Co więcej, mamy tutaj całkiem przeciwstawne stanowiska odnośnie
do ustroju demokratyczno-liberalnego, a więc tego, co narodowi rewolucjoniści nazywają
systemem: brytyjscy nacjonaliści są bezwzględnie wrodzy państwu demokratycznoliberalnemu, gospodarce kapitalistycznej, jak również ideom, na jakich owo państwo się
opiera. Zajmują zatem stanowisko antysystemowe, kontestatorskie wobec otaczającej ich
rzeczywistości. Tymczasem NOP – przynajmniej oddział warszawski – obiera opcję
zdecydowanie odmienną: przeciwstawiając się komunizmowi otwarcie popiera budowę nowej
Rzeczypospolitej i aktywnie działa na rzecz przemian demokratyczno-liberalnych, udzielając
np. poparcia rządowi Tadeusza Mazowieckiego, wchodząc w skład Zjednoczenia
Chrześcijańsko-Narodowego, a odchodząc zeń w 1990 r. ze względu na krytykę ZChN
skierowaną przeciw rządowi owego premiera, czy też domagając się przyspieszenia przemian
politycznych i gospodarczych27. Mamy tu więc do czynienia ze stanowiskiem
prosystemowym: zarówno w wymiarze praktycznym, tj. próbami włączenia się w nurt życia
politycznego, domagający się przemian w kierunku państwa demokratycznego i gospodarki
wolnorynkowej, czego świadectwem jest chociażby wejście do ZChN, a także – co
szczególnie istotne – w wymiarze teoretycznym, tj. poprzez akceptację demokracji liberalnej
jako ustroju politycznego, i gospodarki wolnorynkowej jako ustroju społecznoekonomicznego, a tym samym połączenie nacjonalizmu chrześcijańskiego z liberalizmem
politycznym i gospodarczym. Odrzucony zostaje zatem jedynie liberalizm obyczajowy, który
wiąże się z uznaniem wartości liberalnych w sferze obyczajowości, moralności. Idee liberalne
zostają włączone w system idei oddziału warszawskiego NOP odnośnie do ustroju
politycznego oraz społeczno-ekonomicznego, przez co organizacja zajęła pod względem
ideowym właśnie prosystemowe oblicze.
Gdzie zatem tkwi wspomniany paradoks w kontekście idei Trzeciej Pozycji? Otóż właśnie
w idei decentralizacji – czyż poglądy B. Byrzykowskiego, wyrażone powyżej, związane z
podmiotowością narodu, z zapewnieniem obywatelom wpływu na funkcjonowanie państwa,
prymat samorządności jako fundamentu państwa narodowego i autentycznej demokracji,
odrzuceniem wszechwładnego, omnipotentnego, ingerującego w życie społeczne państwa –
poglądy wyrażające owo narodowo-liberalne stanowisko oddziału warszawskiego NOP, nie
27

Zob. J. Tomasiewicz, Ugrupowania neoendeckie…, s. 193.

22

są zbieżne de facto z ideami „rządów powszechnych” Trzeciej Pozycji? Czyż nie mamy tutaj
również do czynienia z tak mocno akcentowanym przez narodowych radykałów systemem
samorządu, rozciągającym się od możliwie podstawowej komórki społecznej, poprzez różne
szczeble, aż do szczebla centralnego, ogólnonarodowego? Czyż nie mamy tu właśnie do
czynienia z zapewnieniem autentycznej władzy narodu? Zbieżności bowiem między ideami
trzeciopozycjonistów brytyjskich, a ideami B. Byrzykowskiego są bowiem jakże uderzające.
Cóż za paradoks – koncepcje prawdziwej władzy narodu, wyrażającej się w ograniczeniu
działalności państwa do niezbędnego zakresu, pełnego, nieskrępowanego rozwoju
samorządności, która jest właśnie esencją narodu i która kształtuje autentyczną władzę narodu
od dołu do góry, a nie sztucznie, czyli odgórnie, w sposób upaństwowiony,
zbiurokratyzowany łączą zarówno nacjonalistów rewolucyjnych, dążących do budowy
nowego łady politycznego i społecznego, ufundowanego na całkowicie odmiennych
fundamentach światopoglądowych aniżeli liberalizm, jak również i nacjonalistów liberalnych,
którzy pragną być częścią demokratyczno-liberalnego porządku, oczywiście łącząc
poszanowanie dla jego instytucji z dążeniami zgodnymi z duchem narodu i jego kulturą oraz
chrześcijańskich zasadami. I nacjonalistów antysystemowych („Political Soldiers”), i
nacjonalistów prosystemowych (NOP) łączy jeden cel – upodmiotowienie narodu poprzez
rozwój samorządności, zapewnienie oddolnych inicjatyw, wzięcia przez samych ludzi w ręce
własny los – czyż może być coś bardziej paradoksalnego, niż ten sam cel, jaki przyświeca
zarówno rewolucjonistom, kontestatorom całego porządku – jego idei, organów i instytucji
politycznych, podstaw organizacji i funkcjonowania gospodarki, jak i ruchowi politycznemu,
który pragnie wywierać wpływ na ustrój demokratyczno-liberalny i brać udział w jego
kształtowaniu się? Co więcej, czyż może być coś bardziej paradoksalnego, niż ten sam cel
obecny zarówno u ugrupowania jawnie antysystemowego, jak i ugrupowania akceptującego
fundamenty ustroju demokracji parlamentarnej, a odnoszący się wobec stosunku do dokładnie
tego samego systemu – ustroju liberalnej demokracji, neutralności światopoglądowej,
prymatu praw człowieka i swobód obywatelskich, gospodarki wolnorynkowej? Tak „Political
Soldiers”, jak i NOP – z całkiem odmiennych pozycji, gdyż w przypadku pierwszych
antysystemowej, a w przypadku drugich – prosystemowej – głosili te same postulaty w
obliczu twego samego ustroju. Dla jednych decentralizacja, upodmiotowienie narodu i
oparcie państwa na spontanicznej, oddolnej aktywności wspólnoty narodowej miały być
alternatywą wobec całego ustroju demokratyczno-liberalnego i gospodarki kapitalistycznej,
integralnym elementem Nowego Porządku Społecznego. Z kolei dla polskich narodowców
dokładnie te same zasady uznawane były za fundament systemu demokratyczno-liberalnego –
tego samego, który „Political Soldiers” tak bezwzględnie zwalczali. I jedni, i drudzy –
zajmując całkowicie przeciwstawne stanowiska wobec ustroju demokratyczno-liberalnego
oraz gospodarki wolnorynkowej, o dziwo opowiadali się za tymi samymi postulatami
odnośnie do pozytywnych rozwiązań.
Skąd ten paradoks? Co spowodowało, że brytyjscy narodowi rewolucjoniści, i NOP, który
wtenczas odległy był od terceryzmu w ogóle, oceniając diametralnie w różny sposób
demokrację liberalną, nagle spotykają się w tym samym punkcie, który wyznacza postulat
decentralizacji i przestroga przez wszechobecnością, szerokim zakresem ingerencji państwa
życie społeczne. Oczywiście szczegółowe rozwiązania owej decentralizacji wyglądają
całkiem inaczej w obydwu tychże środowiskach – dla nacjonalistów rewolucyjnych to
nieodłączny element demokracji bezpośredniej i organicznej, wzorowanej na „Zielonej
Książce” M. Kaddafiego, a więc systemu wymierzonego przeciw demokracji liberalnej i
parlamentaryzmowi. Z kolei dla NOP ów postulat jest konieczny, aby ustrój demokracji
liberalnej był rzeczywiście demokracją w pełnym tego słowa znaczeniu, a więc władzą ludu,
społeczeństwa i narodu – innymi słowy: by służył każdemu obywatelowi. Niemniej jednak
23

główna przesłanka jest tu identyczna: nie zważając na formy instytucjonalne – jest nią
postulat ograniczenia władzy państwa do właściwych rozmiarów i pozostawienie szerokiego
zakresu swobody, jeśli chodzi o zaspokajanie różnych potrzeb społecznych przez samych
obywateli w postaci rozwiniętego samorządu na wszystkich szczeblach – od lokalnego, czyli
podstawowego, poprzez regionalny, aż do centralnego. Oczywiście wciąż nierozwiązane
mamy tutaj pytanie: dlaczego ów postulat, którego główne założenia są przecież identyczne
dla Brytyjczyków i NOP, jest obecny zarówno w środowisku antysystemowym, jak i w
prosystemowym? Dlaczego dla jednych ten sam postulat to alternatywa wobec całego ustroju
demokratyczno-liberalnego, a dla drugich to nieodłączny od niego element? Jak już możemy
zauważyć, chodzi przede wszystkim o ocenę demokracji liberalnej, jej spostrzeganie przez
dane środowisko nacjonalistyczne.
Pamiętać przede wszystkim należy o położeniu ruchu nacjonalistycznego w Wielkiej
Brytanii oraz w Polsce. W Wielkiej Brytanii – państwie, w którym fundamenty demokracji
liberalnej od wielu wręcz wieków powstawały i utrwalały się stopniowo, ewolucyjnie (nie
licząc oczywiście Rewolucji Angielskiej z lat 1640 – 1651) – nacjonalistom przyszło żyć i
działać w kraju o ustalonej tradycji parlamentaryzmu, pluralizmu politycznego i innych
fundamentów demokratyczno-liberalnego ustroju. Z kolei polscy narodowcy urodzili się i
dorastali w ustroju całkiem odmiennym od demokracji liberalnej, gdyż w okresie dyktatury
partii komunistycznej, gospodarki upaństwowionej i centralnie planowanej oraz monopolu
idei marksizmu-leninizmu, a zatem w ustroju, takie fundamentalne idee dla demokratycznoliberalnego państwa, jak chociażby prawa i wolności obywatelskie (wolność zrzeszania się,
wolność zgromadzeń, wolność wyrażania swoich poglądów i in.), pluralizm polityczny,
parlamentaryzm, samorządność nie znalazły swojego urzeczywistnienia. Całe życie
polityczne, społeczne i ekonomiczne było bowiem reglamentowane przez władzę partii
komunistycznej – partii scentralizowanej i zhierarchizowanej.
Ów system stał zatem na antypodach demokracji liberalnej, a wśród rodzącej się opozycji
wobec niego akcentowano właśnie przepaść między dwiema kategoriami: „my”, tj.
społeczeństwo, a „oni”, tj. władza. To właśnie upaństwowienie czy raczej upartyjnienie wielu
dziedzin życia, nie tylko ekonomii, choć oczywiście tutaj było ono widoczne, powodowało,
że naturalnym odruchem wobec dyktatury partii komunistycznej nie były hasła autorytarne
(nie mówiąc już o totalitarnych), choćby o innym zabarwieniu ideowym, ale właśnie
domaganie się autentycznej demokracji, tj. rzeczywistego wpływu ludzi na władzę w
państwie. Odgórny proces decyzyjny, który tak mocno był rozpowszechniony w okresie
„realnego socjalizmu” wzbudzał jako alternatywę właśnie postulat procesów oddolnych,
rozwój samorządności, ograniczenie działań państwa na rzecz inicjatyw samych obywateli.
Przeciw zastanej dyktaturze, łamaniu praw człowiek i obywatela, wszechobecności aparatu
państwowego, zdominowanego przez partię komunistyczną, ścisłej kontroli i swoistej
reglamentacji życia politycznego, co wyrażane było w istnieniu dwóch „satelickich” wobec
komunistycznej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej partii politycznych: Stronnictwa
Demokratycznego oraz Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, dającego ułudę pluralizmu
politycznego, NOP jako organizacja od samego początku podziemna, opozycyjna stawiała
upodmiotowienie obywateli, ograniczenie zakresu działania państwa, przestrzeganie praw i
swobód obywatelskich oraz rozwój samorządności jako fundament pluralizmu, wolności i
demokracji. Doświadczenia polskich nacjonalistów były bowiem całkiem odmienne aniżeli
brytyjskich narodowych rewolucjonistów, który żyli w kraju mogącym uchodzić za wzorzec
demokracji liberalnej. Co więcej, sytuacja, jaka nastała w 1989 r., a więc początek
transformacji ustrojowej zapoczątkowanej rozmowami przy Okrągłym Stole między stroną
rządzącą a opozycyjną postawiła NOP przed wielką niewiadomą, jaką była wszakże
przyszłość. Kraj dążył wprawdzie do ustroju demokratyczno-liberalnego, do rozwoju
24

samorządności, do upodmiotowienia obywateli i zapewnienia im realnego wpływu na władzę,
jak i uznania poszanowania praw człowieka i swobód obywatelskich jako priorytet działań
państwa, jednak na dłuższą metę nikt nie miał pewności, dokąd owe przemiany konkretnie
zaprowadzą, jak będzie dokładnie wyglądała polska demokracja liberalna. Wszak z racji
upadku dyktatury komunistycznej, zapewnienia autentycznego pluralizmu politycznego,
wolności zrzeszania się, zgromadzeń i innych swobód obywatelskich, mogły rozwijać się i
działać różne ruchy polityczne i społeczne, o różnorodnej orientacji ideowej. Odżyły zatem
nurty polskiej myśli politycznej, częstokroć reprezentowane przez wiele zwalczających się
nieraz ugrupowań, które pragnęły, aby owa młoda, dopiero rodząca się polska demokracja
miała oblicze możliwie najbardziej zbliżonego do idei propagowanych przez siebie. W tej
całkowicie nowej rzeczywistości, będącej wielkim znakiem zapytania, przyszło funkcjonować
NOP. Nic dziwnego zatem, że ugrupowanie postanowiło również włączyć się w kształtowanie
nowego ładu w Polsce – ładu, który miał jeden właśnie wspólny punkt, do którego wszyscy
uczestnicy życia politycznego dążyli bez względu na poważne różnice ideowe – miała to być
demokracja będąca alternatywą wobec jakiejkolwiek dyktatury (czy to autorytarnej, czy też
totalitarnej), wzorowana na ugruntowanej, stabilnej demokracji krajów zachodnich,
stawiająca wolność jednostki, jej prawa i wolności obywatelskie na pierwszym miejscu,
parlamentarna, wielopartyjna, z upodmiotowionym społeczeństwem jako zrzeszeniem
wolnych, niezależnych i równych wobec prawa jednostek – obywateli, zapewniająca wolność
sumienia i wyrażania poglądów – innymi słowy, właśnie demokracja liberalna. Kluczowym
bowiem punktem owych przemian demokratycznych miało być właśnie odejście od dyktatury
– to dyktatura sama w sobie była punktem, od którego należało się jak najdalej odsunąć, a
remedium na nią miała być właśnie demokracja funkcjonująca w „Wolnym Świecie”.
Powyższe stanowisko NOP odnośnie do demokracji parlamentarnej sugerowałoby zatem
postawę wynikającą tyleż z doświadczeń znienawidzonej dyktatury komunistycznej, co z
wyrachowania politycznego i rozpoznania nastrojów społecznych, powszechnie
domagających się upodmiotowienia społeczeństwa, przestrzegania swobód obywatelskich,
samorządności i pluralizmu politycznego, a wzorców szukających w ustroju państw
zachodnich. Rzeczywiście – nie sposób bowiem całkowicie wykluczyć takiej możliwości –
wszak najważniejsze było w transformacji ustrojowej odejście od dziedzictwa „realnego
socjalizmu”, a więc od m.in. potężnie rozbudowanej biurokracji państwowej, gospodarki
nakazowo-rozdzielczej, ustroju politycznego dominowanego przez tylko jedna partię itp., a to
oznaczało właśnie zapewnienie obywatelom możliwości tworzenia własnych oddolnych
inicjatyw, samorządności, wyłaniania władz państwowych w drodze powszechnych, równych
i tajnych wyborów itd. Stworzenie podwalin demokracji liberalnej wszakże automatycznie
umożliwiało wyjście z „podziemia” i legalne funkcjonowanie w życiu politycznym, co
przecież niewątpliwie zwiększało szanse na oddziaływanie społeczne poszczególnych
ugrupowań, w tym NOP. Domaganie się zatem przestrzegania praw i swobód obywatelskich,
związanych z wolnością sumienia, zrzeszania się, zgromadzeń, pluralizmu politycznego było
jak najbardziej w interesie tych wszystkich organizacji, które dotąd funkcjonowały
konspiracyjnie, będąc nielegalną opozycją wobec systemu „realnego socjalizmu” – oznaczało
to wreszcie tak bardzo upragnioną swobodną, nieskrępowaną, autentycznie wolną działalność,
a tę widziano powszechnie w ustroju wzorowanym na ustroju państw Zachodu.
Jednakże oprócz owego aspektu praktycznego poparcia dla przemian demokratycznoliberalnych i wolnorynkowych, a więc dostrzeżenia zalet i szans, jakie ów ustrój daje wielu
ugrupowaniom o odmiennym profilu ideowym, w tym NOP, jest jeszcze aspekt teoretyczny, a
więc wynikający z aksjologii NOP. Otóż organizacja niniejsza łączyła idee narodowe z
wiernością wobec zasad chrześcijańskich, a więc np. personalizmu czy konieczności
poszanowania zasad moralnych w życiu publicznym. Trzeba wszakże pamiętać, iż idee NOP
25

kształtowały się w latach osiemdziesiątych, a zatem w latach pontyfikatu Jana Pawła II,
„papieża-Polaka”, jak również w okresie dyktatury partii komunistycznej. Doświadczanie na
własnej skórze efektów życia w dyktaturze, marzenia o upodmiotowieniu społeczeństwa, o
poszanowaniu wolności obywatelskich, oparcie się na nauczaniu Kościoła katolickiego,
mogło rzeczywiście w sposób autentyczny w owym czasie summa summarum przyczynić się
do szczerych przekonań odnośnie do ideału demokratyczno-liberalnego wśród NOP,
zwłaszcza w oddziale warszawskim – wszak o tym, jak wyglądała i funkcjonowała w
praktyce dyktatura – na przykładzie PRL – doskonale wszyscy zdawali sobie sprawę,
natomiast demokracja liberalna egzystowała jako pewien mit – idea będąca marzeniem, do
którego należy dążyć.
Skoro zatem – mimo niewątpliwie łączących narodowych rewolucjonistów z „Political
Soldiers” z oddziałem warszawskim NOP, odgrywającym przy tym główną rolę w
organizacji, postulatów decentralizacji, samorządności, upodmiotowienia narodu, co wynika
właśnie z diametralnie odmiennych doświadczeń i sytuacji wewnątrz rodzimych państw, a
więc i ocen związanych z demokracją liberalną – NOP utrzymywało opcję ideową
nacjonalizmu liberalnego, zajmując stanowisko prosystemowe, a narodowi rewolucjoniści
brytyjscy z kolei wychodzili ze stanowiska antysystemowego, to co zatem spowodowało, iż
NOP stało się polskim reprezentantem Trzeciej Pozycji – nurtu i ruchu narodoworewolucyjnego? W jaki sposób i kiedy doszło do owego zbliżenia NOP z doktryną
tercerystyczną, a ściślej z nurtem zwanym Trzecią Pozycją? Otóż w 1990 r., jak już
wspomniano, NOP wystąpił z ZChN. Nastąpiło wtedy coraz to głębsze rozczarowane zastaną
rzeczywistością, a także, jak podaje J. Tomasiewicz, wiele osób odeszło z organizacji, co
negatywnie wpłynęło na działalność całego ugrupowania 28.
Ów kryzys trwał do 1992 r. W tym to właśnie roku do Polski przybył przedstawiciel ITP z
Wielkiej Brytanii. Oto, jak działacz NOP na II Kongresie ugrupowania, który zorganizowany
został w dniu 10 listopada 1996 r., opisywał wrażenia z tamtego, jak się okazuje, doniosłego
wydarzenia: „Gdy w 1992 roku przyjechał do Polski Derek Holland – by z ramienia
Międzynarodowej Trzeciej Pozycji znaleźć w Polsce rozsądnych ludzi, z którymi można
współpracować – zrozumieliśmy się od razu. Znamienne, że mimo różnych tradycji oraz
odmiennych doświadczeń doszliśmy do niemal analogicznych wniosków. Nie da się ukryć, że
kontakty z ITP otworzyły nam oczy na szereg spraw; np. na istnienie nowego typu
nacjonalizmu. Początkowo trudno było nam uwierzyć, że łatwiej znajdziemy porozumienie i
poparcie dla naszych idei u obcych, walczących w swoich krajach tak jak my o wolność i
prawdę, niż we własnym narodzie. Kontakty z ITP umożliwiły nam dogłębne poznanie myśli
politycznej Żelaznej Gwardii, idei Politycznego Żołnierza, pozwoliły zrozumieć istotę ruchu
tradycjonalistycznego w Kościele Katolickim”29. NOP, rozczarowany otaczającą
rzeczywistością, a także z nieufnością traktujący wszelkie inne środowiska narodowe po tym,
zdawałoby się nieznaczącym wydarzeniu, nabrał przysłowiowego wiatru w żagle:
zaktywizowała się wyjątkowo mocno działalność organizacji, rozbudowywały się struktury
NOP w skali całego kraju, przy czym częstokroć działalność członków NOP wiązała się z
walkami ulicznymi z innymi subkulturami młodzieżowymi, zorientowanymi w stronę skrajnej
lewicy30. Choćby na podstawie przytoczonej wyżej wypowiedzi P. Paczuskiego można nawet
zaryzykować stwierdzenie, że owocne rozmowy między D. Hollandem, a przedstawicielami
NOP pozytywnie wpłynęły na tę ostatnią organizację w sferze poniekąd psychologicznej.
NOP, któremu zdecydowanemu poparcia udzieliła ITP i której właśnie na mocy tychże
28

Zob. J. Tomasiewicz, Ugrupowania neoendeckie…, s. 194.
15 lat walki. Wystąpienie Piotra Paczuskiego, „Szczerbiec”, 1996, nr 10 – 12 (60 – 62), s. 6.
30
Działalność NOP w latach dziewięćdziesiątych, w tym incydenty związane z łamaniem prawa, opisuje J.
Tomasiewicz. Zob. J. Tomasiewicz, Ugrupowania neoendeckie…, ss. 191 – 204.
29

26

rozmów został oficjalnym reprezentantem w Polsce, przyczyniając się do propagowania idei
trzeciopozycyjnych jako idei chrześcijańskiego i dystrybucjonistycznego nacjonalizmu
rewolucyjnego, który przeto pragnie stanowić nie tylko wytwór stricte brytyjski, ale także
zawierać ogólnoeuropejską treść, został wręcz zachęcony do zaktywizowania swojej
działalności oraz skrystalizowania własnego oblicza ideowego. Co więcej, nawet w
przypadku aresztowań działaczy NOP oskarżonych o łamanie prawa, ścisła współpraca z ITP,
umożliwiająca organizacji kontakty nie tylko z Brytyjczykami, ale także np. z Hiszpanami z
Falange Española – La Falange, spowodowała akcje poparcia dla NOP oraz żądające
uwolnienia aresztowanych aktywistów, uznanych za ofiary represji politycznych przez
„komunistyczny” reżim w postaci np. pikiet pod ambasadami polskimi w Madrycie czy
Londynie 31. Niezależnie od owego „psychologicznego” wsparcia NOP zainspirowane zostało
właśnie ideami trzeciopozycyjnymi. Zwróćmy chociażby uwagę na wskazanie w wystąpieniu
przedstawiciela NOP konkretnych informacji, które polscy nacjonaliści zdobyli właśnie
dzięki ITP – tradycjonalizm katolicki, legionaryzm rumuński, ideał Politycznego Żołnierza –
wszakże są to fundamenty myśli trzeciopozycyjnej, ukształtowanej ostatecznie na Wyspach
Brytyjskich.
Wizyta D. Hollanda w Polsce, która okazała się przełomowym wydarzeniem dla NOP,
przyniosła oczywiście nie tylko inspiracje ideowe, ale także wiązała się ze zmianą
dotychczasowego stanowiska odnośnie do ustroju istniejącej Polski. O ile przywołane przez
nas wyżej postulaty narodowców dotyczące decentralizacji, ograniczenia roli państwa w życiu
społecznym, oddolne tworzenie struktur władzy, prymat samorządów w życiu politycznym
itd. wiązały się generalnie z akceptacją zasad i instytucji ustroju demokracji liberalnej, o tyle
teraz NOP jednoznacznie, rozczarowany otaczającą rzeczywistością, opowiedział się
przeciwko systemowi demokracji parlamentarnej. Odtąd demoliberalizm i kapitalizm był
traktowany tak samo, jak marksizm (zwłaszcza komunizm) – a więc jako zdecydowanie
wrogi dziedzictwu chrześcijańskiemu i narodowemu tak Polski, jak i Europy. Rewolucyjne,
antysystemowe stanowisko NOP stało się wyraźne, a jego oznaką był chociażby radykalny
antykomunizm, który do tego stopnia był wyostrzony, że nie tylko skierowany był w partie
polityczne o postkomunistycznym (Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej, następnie
Sojusz Lewicy Demokratycznej) lub o mieszanym, postkomunistyczno-postsolidarnościowym
(Unia Pracy) rodowodzie, ale także wobec innych ugrupowań ruchu narodowego, pogardliwie
wręcz traktując „endeckość”, a zarzucając im właśnie np. paktowanie z postkomunistami.
Aby ów radykalizm antykomunistyczny przybliżyć, jak również krytyczny stosunek do
innych ugrupowań ruchu narodowego, zacytujmy chociażby tutaj następującą opinię zawartą
w „Szczerbcu” w 2000 r.: „W środowiskach pozaparlamentarnych ukształtowała się wreszcie
pseudonarodowa formacja postkomunistyczna, skupiająca Leppera, Wileckiego i – chyba tak
na ozdobę – niedobitki endekomunistycznego SN. To wygodne dla Systemu środowisko
uzyskało całkiem spore nagłośnienie w mediach. Wiadomo, posługując się narodową retoryką
może uzyskać poparcie mniej zorientowanych Polaków, osłabiając automatycznie formacje
nacjonalistyczne. (…) Można więc dziś stanowczo powiedzieć, że po stronie sił
patriotycznych widać jedynie dwa znaczące ugrupowania: Porozumienie Polskie (…) oraz
Narodowe Odrodzenie Polski, antysystemowe ugrupowanie narodowo-radykalne”32. Dla
Porozumienia Polskiego, skupionego wokół Jana Łopuszańskiego, uczyniono zatem wyjątek
– uznano owo ugrupowanie za jedyne autentycznie narodowe środowisko spoza NOP ponadto
podjęto współpracę z tym środowiskiem. Szczególnie istotne jest to, iż SN, czyli Stronnictwo
31

Zob. np. Spain Remembers the NOP, http://dspace.dial.pipex.com/finalconflict/a13-5.html, dostęp z dn.
01.09.2011; Comrades in Poland Under Attack!, http://dspace.dial.pipex.com/finalconflict/a11-1.html, dostęp z
dn. 01.09.2011; Stop Communist Tyranny in Poland, druk ulotny w posiadaniu autora.
32
Notatnik Parlamentarny, „Szczerbiec”, 2000, nr 1 (99), s. 6.

27

Narodowe, zostaje tu uznane wręcz za „endekomunistyczne”, co oznacza, iż owa organizacja
narodowa stanowi nic innego, jak tylko część obozu sił postkomunistycznych, którego
członkowie w latach osiemdziesiątych współpracowali z władzami PRL, a z racji swojego
postkomunizmu, zważywszy na znaczącą obecność postkomunistów w III RP, należy według
NOP uznać ową partię na element Systemu. Warto także zwrócić uwagę ona określenie NOP
jako „antysystemowego ugrupowania narodowo-radykalnego” – trudno o bardziej dobitne
wyrażenie stanowiska jednoznacznie opozycyjnego wobec całego ustroju demokratycznoliberalnego, a także ideom, na jakich się on opiera. W tym stwierdzeniu mamy także do
czynienia z jednoznaczną deklaracja odnośnie do idei NOP – „narodowo-radykalny”.
To powyższe stwierdzenie kieruje naszą uwagę na tor rozważań odnośnie do idei NOP.
Jakie idee NOP zaczęło głosić od czasu wizyty D. Hollanda? Czy wizyta głównego teoretyka
Trzeciej Pozycji spowodowała, że NOP od podstaw zaczął budować własną tożsamość
ideową? Czy idee NOP dotąd egzystowały w próżni, jeśli chodzi o źródła inspiracji ideowych.
Analizę idei NOP, stanowiących całkowite przeciwieństwo fundamentów światopoglądowych
ustroju demokracji liberalnej, jej organów władzy, uczestników życia politycznego i
powiązań między nimi, a także gospodarki kapitalistycznej (zwłaszcza neoliberalizmem,
głoszącym powrót do klasycznego, leseferystycznego liberalizmu) – będących przeto
właściwym przedmiotem rozważań niniejszej pracy – zacznijmy właśnie od źródeł inspiracji
NOP.

28

Rozdział 3. Wizja polskiego narodowego radykalizmu jako
rodzimego wariantu Trzeciej Pozycji w ideach NOP.
Na samym początku musimy zaznaczyć, iż Polska posiada wyjątkowo bogate tradycje
myśli narodowej. Wszakże nacjonalizm istniał na ziemiach polskich, będących wówczas pod
zaborami, już od drugiej połowy XIX w. jako odrębny ruch polityczny – tzw. ruch narodowy,
który w II RP odgrywał na prawicy rolę. Co więcej, nacjonalizm – jak widzimy, rodzący się
na ziemiach polskich nie jako pogląd będący elementem innych doktryn politycznych, lecz
właśnie jako odrębna doktryna i ruch polityczny – miał także własnych teoretyków, którzy
położyli podwaliny pod oblicze ideowe ruchu narodowego – Jana Ludwika Popławskiego,
Zygmunta Balickiego czy – szczególnie – Romana Dmowskiego. Oczywiście przedstawienie
całego bogactwa myśli narodowej, jej kierunków, różnorodnych koncepcji dotyczących
propozycji ustroju państwa, kwestii ustroju ekonomicznego, kwestii kulturalnych itp.
znacząco wykracza poza ramy niniejszej pracy. Wspomnijmy zatem tylko, iż również po
odzyskaniu niepodległości ruch narodowy prężnie rozwijał się nie tylko pod względem
organizacyjnym, ale również ideowym. Ponadto przeszedł znaczącą ewolucję ideową: o ile do
1926 r., a więc do wydania pracy R. Dmowskiego pt. „Kościół, Naród i Państwo” oraz
powstania Obozu Wielkiej Polski fundamenty światopoglądowe ruchu narodowego, czyli
Narodowej Demokracji (zwanej też „endecją”), były jednoznacznie świeckie, niezwiązane z
religią chrześcijańską, o pozytywistycznej proweniencji, prezentując typ nacjonalizmu
świeckiego, o tyle począwszy od wspomnianego okresu tworzy się tzw. nacjonalizm
chrześcijański, charakteryzujący się oparciem nacjonalizmu na gruncie religii chrześcijańskiej
(konkretnie – katolicyzmu), a więc hierarchią wartości, w które naród był tylko najwyższą
wartością w porządku doczesnym, zaś wartość absolutną stanowił wyłącznie Bóg. Oznaczało
to, że naród może funkcjonować wyłącznie w oparciu o Prawo Boże, zasady moralne
wynikające z chrześcijaństwa, a zatem niemożliwe już stało się głoszenie np. etyki narodowej
jako odrębnej od etyki chrześcijańskiej czy nacjonalizmu definiowanego jako tzw. egoizm
narodowy – naród nie mógł bowiem być źródłem wartości moralnych. Owa znacząca
ewolucja względem religii chrześcijańskiej wpłynęła także na kwestie ustroju państwa i
gospodarki – o ile dotąd ruch narodowy opowiadał się za demokracją liberalną,
parlamentaryzmem, pluralizmem politycznym oraz liberalizmem ekonomicznym, o tyle teraz
odrzucono demokrację liberalną i kapitalizm, a wzorców poszukiwano w wiekach średnich,
głosząc hasło tzw. Nowego Średniowiecza, inspirując się m.in. pracą rosyjskiego filozofa
Mikołaja Bierdiajewa pt. „Nowe Średniowiecze”. Stanowisko takowe wyrażała zarówno
frakcja tzw. „młodych” Stronnictwa Narodowego (jako Sekcja Młodych SN), zaś dawne idee
endeckie – parlamentarne i liberalne – wciąż pozostawali wierni tzw. „starzy” w owym
ugrupowaniu. Co szczególnie istotne dla naszych rozważań, to właśnie narodziny
nacjonalizmu chrześcijańskiego, który – jak można się przekonać po propozycjach
ustrojowych – ukierunkowywał narodowców na pozycje zdecydowanie antydemokratyczne
(w rozumieniu demokracji liberalnej) i antykapitalistyczne, znacząco przyczynił się do
rozłamu w ruchu narodowym, jaki dokonał się u progu lat trzydziestych i powstania tzw.
ruchu narodowo-radykalnego, zafascynowanego, oprócz fundamentów nacjonalizmu
chrześcijańskiego, także dynamizmem i stylem organizacyjnym faszyzmu włoskiego. W 1934
r. utworzony zostaje Obóz Narodowo-Radykalny, a następnie, już po jego delegalizacji,
powstają w 1935 r. dwa ugrupowania narodowo-radykalne – prezentujące przy tym różne
oblicza narodowego radykalizmu: Obóz Narodowo-Radykalny „ABC”, w którego szeregach
działali m.in. Tadeusz Gluziński, Wojciech Zaleski, Henryk Rossman, głoszący potrzebę
upowszechnienia własności prywatnej, stworzenia samorządnych organizacji zawodowych,
29

jak i potrzebę decentralizacji politycznej, postulując ograniczenie władzy państwowej na
rzecz samorządów, a jako ustrój proponując „ustrój mieszany” z mocno wyeksponowanym
pierwiastkiem arystokratycznym w postaci Senatu. Z kolei Ruch Narodowo-Radykalny
„Falanga” z Bolesławem Piaseckim na czele głosił zasadę wodzostwa, ustrój monopartyjny
wzorowany na faszyzmie oraz industrializację i szeroki zakres nacjonalizacji własności, a
własność prywatną traktując wyłącznie jako służbę narodowi. Oczywiście jest pewien
pierwiastek wspólny – to właśnie doktryna narodowego radykalizmu, będąca
antysystemowym, tj. antydemoliberalnym i antykapitalistycznym wyrażeniem nacjonalizmu
chrześcijańskiego, która głosi wyzwolenie narodu poprzez przeprowadzenie Narodowej
Rewolucji i stworzenie Nowego Ładu, opartego oczywiście na wartościach chrześcijańskich i
narodowych. Organizacja owego nowego porządku narodowego i katolickiego, jak również
sprawiedliwego społecznie, jak widzimy, różniła owe organizacje, mimo iż światopogląd,
który podporządkowywał naród Bogu, był im wspólny. Warto tu zaznaczyć, iż obydwie
organizacje pozostawiły po sobie bogaty dorobek ideowy, prezentujący różne szczegółowe
koncepcje odnoszące się do wizji przyszłej Polski.
Podział powyższy w polskim narodowym radykalizmie zachował się również w latach
drugiej wojny światowej: działacze ONR „ABC” utworzyli Grupę „Szańca”, zaś „Falangi” –
Konfederację Narodu, a czas okupacji nie zniszczył całkowicie ruchu narodowo-radykalnego
– obydwa odłamy prowadziły szeroko zakrojoną działalność konspiracyjną: propagandową,
administracyjną, jak i wojskową – nie sposób tu pominąć zatem np. udziału narodowych
radykałów w Narodowych Siłach Zbrojnych. Prawdziwym ciosem jednak były lata
powojenne – represje aparatu władzy, zdominowane przez komunistów, brak możliwości
legalnego działania skutecznie podminowały prowadzenie działalności przez narodowych
radykałów.
Już zatem ów pobieżny, niezwykle zwięzły z racji ram tematycznych niniejszej pracy
zarys – choć tylko kluczowych idei i organizacji, pozwala nam na konstatację, iż polski ruch
narodowy (Narodowa Demokracja), a także narodowo-radykalny, posiada niezwykle bogate
dziedzictwo w skali wręcz całej Europy. Trudno zatem oczekiwać, iż polska organizacja,
która powstaje jako odwołująca się do dorobku ruchu narodowego, nie znajdzie bogatego
źródła inspiracji. Nie inaczej jest w przypadku NOP – dorobek teoretyczny narodowców
polskich, zarówno tzw. endeków (narodowych demokratów), jak i narodowych radykałów czy
to z „ABC”, czy też „Falangi” jest na tyle bogaty, że rodzące się w okresie lat
osiemdziesiątych organizacje narodowe, pragnące kontynuować dziedzictwo polskiego
nacjonalizmu, mimo konspiracyjnych warunków działalności, miały niezwykle bogate źródło
do czerpania idei, wzorców życia politycznego i społeczno-ekonomicznego nowej, wolnej,
narodowej Polski. Ba – możemy mówić wręcz o kolejnym paradoksie: NOP pod tym
względem stało w lepszej sytuacji aniżeli brytyjscy narodowi rewolucjoniści, którzy sięgnęli,
jeśli chodzi o rodzime wzorce, do dystrybucjonizmu, poszukując różnych źródeł idei, które
mogliby powiązać w jedną, spójną całość i przedstawić jako alternatywę wobec liberalnej
demokracji: jej instytucjom, funkcjonowaniu, podstawom ekonomicznym oraz wartościom,
jakie legły u jej światopoglądowych fundamentów. Wszak „Political Soldiers” i ich idee
powstali pod wpływem rewolucyjnych nacjonalistów włoskich, którzy na Wyspy Brytyjskie
przynieśli ze sobą idee dotąd słabo znane wśród Brytyjczyków: tradycjonalizm integralny J.
Evoli, legionaryzm rumuński, nacjonalizm jako nie tylko doktryna polityczna, ale wręcz
światopogląd wyrażający Prawdę Absolutną, przeciwstawną modernizmowi tak w wydaniu
indywidualistycznym (liberalizm), jak i kolektywistycznym (komunizm). Nie dość, że są to
idee pochodzące z krajów kontynentalnej Europy, to jeszcze wyrażają charakterystyczną
wizję osobowości człowieka – człowieka heroicznego, idealistycznego, walczącego z zapałem
i wręcz z fanatycznym oddaniem i poświęceniem wszystkiego dla Sprawy – jakże ta
30

osobowość odmienna jest od tradycyjnej dla Wielkiej Brytanii kultury politycznej,
powszechnej dla tego kraju umysłowości akcentującej „zimne”, wolne od emocji myślenie o
polityce, niechętne idealistycznym, utopijnym w istocie programom, akceptujące ewolucyjne,
gradualistyczne podejście do problemów społecznych i politycznych, bardziej koncentrując
się na konkretnych problemach „tu i teraz” aniżeli na kreowaniu całościowych wizji lepszej
przyszłości. Jakże inaczej sytuacja wygląda w przypadku Polski, gdzie ruch narodowy,
posiadający bogate i zróżnicowane dziedzictwo ideowe dotyczące propozycji rozwiązania
problemów tak światopoglądowej, jak i „doczesnej”, tj. politycznej i społeczno-ekonomicznej
natury, siłą rzeczy stanowi naturalny punkt odniesienia dla współczesnych organizacji
nacjonalistycznych, bez niezbędnej potrzeby sięgania po wzorce zagraniczne. Mało tego –
można zaryzykować wręcz bez przesady tezę, że dziedzictwo ruchu narodowego w Polsce,
gdyby przełożyć je na obce języki, mogłoby stanowić potencjalnie ważkie źródło, które
mogłoby zainspirować zachodnioeuropejskich nacjonalistów choćby pod kątem stosunku idei
narodu do Boga czy kwestii wizji kultury narodowej, ustroju państwa czy spraw
ekonomicznych. Jest więc rzeczą niezwykle zaskakującą, iż to właśnie trzeciopozycjoniści z
Wysp Brytyjskich, których idee przecież nie mają wyłącznie brytyjskiego rodowodu, okazali
się tymi, którzy przyczynili się do znaczącego zaktywizowania się NOP, jak i ostatecznego
skrystalizowania ideowego oblicza, a więc ugrupowania, które jest spadkobiercą idei ruchu
narodowego, charakteryzującego się bogactwem rozwiązań teoretycznych odnośnie do
różnych sfer życia społecznego. Dlaczego tak się stało? Dlaczego to właśnie nacjonaliści
rewolucyjni, pochodzący z całkiem innego kraju – dodajmy, że nie dysponującego tak
rozwiniętą tradycją ruchu narodowego, jak Polska, akurat sprawili, że NOP poniekąd „odżył”
tak organizacyjnie, jak i ideowo?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba bowiem uświadomić sobie, iż co prawda w Polsce
nacjonalizm posiada długą i bogatą tradycję, jeśli chodzi o idee oraz ruchy polityczne i
społeczne, to jednakże okres absolutnej dominacji życia publicznego przez powszechnie
obowiązującą ideologię marksizmu-leninizmu, brak możliwości legalnego głoszenia
poglądów i organizowania się innych ruchów, nie tylko narodowego czy narodoworadykalnego, spowodował poważną lukę w ciągłości ideowej czy organizacyjnej. Choć zatem
i narodowcy (endecy), i narodowi radykałowie pozostawili po sobie bogatą spuściznę ideową,
to jednakże właśnie owa kilkudziesięcioletnia przerwa w legalnej działalności i twórczości w
kraju spowodowała, że należało umiejętnie powrócić do tychże „zagubionych”, „odgrzebać”
je z historycznego bagażu i ponownie przywrócić im znaczenie w teraźniejszym świecie. W
konsekwencji zatem organizacje narodowe, choć powstające i działające pod koniec XX w.,
tuż przed początkiem nowego millenium, zmuszone były zapoznać się i wyjść z idei, które po
sobie zostawili ich dawni antenaci – a były to idee jakże dawne: z okresu międzywojnia
czy też drugiej wojny światowej. Współczesny polski nacjonalizm, bez względu, czy
odwołujący się do „starych”, czy też „młodych”, czy to endecji, czy też narodowego
radykalizmu, zmuszony był stawić czoła wyzwaniom otaczającego go świata, a jednocześnie
czerpać z dziedzictwa ideowego polskiego ruchu narodowego, którego znaczna część
pochodzi czy to z okresu międzywojennego czy też z lat okupacji – nie mówiąc już o latach
znacznie wcześniejszych. Owszem, istniał ruch narodowy na emigracji, działały struktury
Stronnictwa Narodowego zagranicą, więc pewna ciągłość organizacyjna i ideowa z polskim
ruchem narodowym została utrzymana przynajmniej w przypadku endecji, jednakże z uwagi
właśnie na to, że ośrodki myśli narodowej działały poza granicami Polski, a w związku z tym
brakowało im szeroko zakrojonego i realnego oddziaływania na polskie życie kulturalne,
polityczne, społeczno-ekonomiczne – które wszakże pozostawało pod ścisłą kontrolą PZPR –
powodowało, iż polski nacjonalizm jako nurt myśli politycznej nie miał już zdecydowanie tej
siły przebicia, jaką miał w II RP. Przed takim właśnie dylematem stał NOP – organizacja z
31

chwilą rozpoczęcia transformacji ustrojowej czerpała z całego dorobku myśli narodowej.
Przywołany już B. Byrzykowski powołuje się zresztą nie tylko na Romana Dmowskiego –
wszak głównego teoretyka polskiego nacjonalizmu, ale także m.in. na Adama
Doboszyńskiego – jednego z najważniejszych teoretyków „młodych” Stronnictwa
Narodowego – i Jana Mosdorfa – teoretyka narodowego radykalizmu, członka ONR w 1934 r.
Mamy więc tutaj zarówno odwołania do „młodych” endeków, jak i do narodowych radykałów
– pamiętajmy przy tym, że i jedni, i drudzy byli nacjonalistami chrześcijańskimi, co
odróżniało ich od „starych”. Oczywiście jeśli chodzi o oddział warszawski NOP, to owe
inspiracje był interpretowane w duchu demokratyczno-liberalnym, a więc tak, by mogłyby
współtworzyć nowy, kształtujący się po 1989 r. system demokratyczny. Nie dość, że
organizacja wchodziła zatem w nowe społeczeństwo, państwo i gospodarkę, to jeszcze
musiała odwoływać się do idei ukształtowanych kilkadziesiąt lat wstecz – co oczywiście
wiązało się z koniecznością przystosowania ich do wyzwań współczesności, a więc z
podjęciem decyzji, co należy zachować jako wartości niepodważalne, wytrzymując próbę
czasu, a co należy odrzucić jako przebrzmiałe historycznie, będące wynikiem ówczesnego
„ducha czasu”. To właśnie owe dyskusje nad koniecznością uchwycenia więzi ideami
narodowymi, z tradycjami ruchu, którego ciągłość zarówno ideowa, jak i organizacyjna
została tak poważnie zakłócona po 1945 r. Wymagało to poważnych dyskusji, debat, ale i
radykalnych kroków, co wiązało się oczywiście z poważną różnicą zdań choćby w szeregach
samego NOP – już wcześniej wspomnieliśmy o tym, iż choć oddział warszawski uchodził na
narodowo-liberalny, o tyle śląscy działacze z B. Koziełem odwoływali się wprost do idei
narodowego radykalizmu, bezkompromisowo zajmując opozycyjne wobec demoliberalizmu
stanowisko. To właśnie skupienie się na tradycji ideowej ruchu narodowego, konieczność
przywrócenia zapomnianych przez ogół społeczeństwa lub negatywnie spostrzeganych na
skutek starań propagandowych władz komunistycznych podstawowych idei polskiego
nacjonalizmu, niezbędność zaznajomienia się z bogactwem myśli narodowej, jak również
oczywiście wymóg dostosowania idei narodowych do wyzwań współczesności powodowały,
że NOP, jak i inne organizacje narodowe nie szukały żadnych inspiracji poza granicami kraju.
Co więcej, właśnie historyczne dziedzictwo ruchu narodowego – niezwykle bogate, a po
wielu latach egzystowania w podziemiu lub w bibliotekach czy archiwach wymagało
ogromnej pracy propagandowej w społeczeństwie – na wpół zapomniane, fatalnie postrzegane
przez ogół społeczeństwa idee narodowe należało ocalić od zapomnienia, od tego, by stały się
tylko dziedziną rozważań i badań historycznych, a także, by zaczęły żyć i dostarczać
odpowiedzi na nurtujące współczesną Polskę problemy. Wymagało to oczywiście od
spadkobierców myśli narodowej, jej poszczególnych kierunków, ogromnego nakładu pracy –
zarówno polegającej na badaniu i odtwarzaniu dziedzictwa ruchu, a wszakże było ono
niezwykle bogate, jak również na dostosowaniu owych przywróconych z „otchłani” historii, z
archiwów i bibliotek idei.
NOP, jak i inne polskie organizacje narodowe, stał więc poniekąd na rozdrożu – oto
bowiem z jednej strony naród polski ma bogatą tradycję ideową i organizacyjną ruchu
narodowego i narodowo-radykalnego – tradycję, którą kto wie, czy nie mogłyby pozazdrościć
ruchy nacjonalistyczne z innych krajów europejskich. Jednakże ta bogata, niezwykle
różnorodna tematycznie, dostarczającą rozwiązań przeróżnych problemów społecznych,
politycznych, kulturalnych, religijnych itd. tradycja nagle okazuje się być przerwana latami
„realnego socjalizmu”, który wszakże odznaczał się prymatem w życia duchowym
światopoglądu materialistycznego i idei marksistowsko-leninowskich. Z jednej strony zatem
polscy narodowcy różnych kierunków (endecji „starej”, „młodej”, narodowego radykalizmu)
sięgają do idei częstokroć kreowanych najmniej w latach drugiej wojny światowej, a z drugiej
właśnie owe idee, spośród których należy jeszcze wyselekcjonować to, co jest adekwatne do
32

teraźniejszości, dostosować do współczesności, pozbywając się tym samym elementów, które
straciły już swoje znaczenie z racji zmian, jakie zaszły na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Na
tym właśnie polega zadziwiający paradoks nawiązania kontaktów między NOP a ITP – NOP
reprezentuje wszakże polski nacjonalizm, który w skali europejskiej posiada niezwykle
złożone i różnorodne dziedzictwo ideowe i który w gruncie rzeczy mogłoby posłużyć za
inspirację dla wielu europejskich nacjonalistów. Jednakże okres „realnego socjalizmu”,
nielegalność ruchu narodowego przerwały ciągłość ideową i brak naturalnego rozwoju idei,
umożliwiającego nieustanne, bieżące dostosowywanie idei do teraźniejszych wyzwań i
zmieniających się warunków kulturowych, społecznych, ekonomicznych i politycznych.
Polski nacjonalizm musiał poniekąd „otrząsnąć się” niczym ze złego snu i – co było
szczególnie trudnym, zajmującym i wymagającym odważnych posunięć procesem – odnaleźć
się w nowej rzeczywistości po tak wielu latach faktycznej nieobecności w życiu społecznym i
braku możliwości szerszego oddziaływania na otoczenie.
O dziwo, nawiązanie więzi z ITP przyniosło przełom nawet i w tej dziedzinie. Otóż
poważnym błędem byłoby stwierdzić, iż wizyta D. Hollanda oznaczała tylko poznanie przez
Polaków idei, których dotąd nie znali lub ewentualnie wiedza o nich było skromna, jak np.
tradycjonalizm katolicki, legionaryzm rumuński czy – choć niewymieniony przez P.
Paczuskiego, to niewątpliwie inspirujący otwarcie NOP właśnie dzięki Brytyjczykom –
dystrybucjonizm. Nie oznaczało to w żadnym wypadku, iż NOP nagle odkryło idee
narodowo-rewolucyjne spoza granic Polski i stał się ich eksponentem, przejmując je, a zatem
odsuwając na dalszy plan tradycje polskiego ruchu narodowego. Stało się bowiem coś
diametralnie innego: otóż niewątpliwemu wpływowi i fascynacji ideami trzeciopozycyjnymi
do tego stopnia, że NOP przystąpiło do ITP, stającego się tym samym nie organizacją
ugrupowań nacjonalistycznych z Wysp Brytyjskich, ściśle powiązanych ideowo, lecz także
ogólnoeuropejskim forum wymiany myśli, poglądów i współpracy, z zachowaniem
narodowej, a nawet ideowo-programowej odrębności – oczywiście w pewnych granicach,
towarzyszyło jednocześnie wykrystalizowanie się spójnego oblicza ideowego,
zakorzenionego właśnie w tradycji polskiego, a więc rodzimego nacjonalizmu. Zapoznanie
się z ideami Trzeciej Pozycji stanowiło zarazem i źródło wiedzy o innych ruchach
nacjonalistycznych – tak historycznych, jak i współczesnych, wiedzę, dodajmy szokującą,
gdyż zrywającą ze stereotypem, iż ruchy narodowe poszczególnych krajów nie mogą ze sobą
współpracować, gdyż wszakże muszą się koncentrować wyłącznie na własnych wspólnotach
narodowych i im przyznając pierwszeństwo, jak i ciekawy przypadek katalizatora odnośnie
do sięgnięcia po własne wzorce ideowe i jasno zdefiniowanego stanowiska co do rodzimego
dziedzictwa idei narodowych. Niewątpliwemu wpływowi Brytyjczyków w postaci fascynacji
ideami trzeciopozycyjnymi towarzyszyło także sięgnięcie do własnych korzeni idei
narodowych. Co stało się przyczyną, że przejęcie idei nurtu Trzeciej Pozycji przez NOP nie
miało tak jednostronnego charakteru, nie było to „zachłyśnięcie się” Zachodem w wydaniu
nacjonalistycznym, lecz raczej jednoczesne przejęcie zagranicznych i odwołanie się do
rodzimych, polskich idei narodowych? Otóż działaczom NOP wizyta D. Hollanda przyniosła
nie tylko zaskakującą wiedzę zarówno o ideach Trzeciej Pozycji, jak i ideach nurtów
religijnych i politycznych, które legły u jej fundamentów, lecz także uzmysłowiła im, że idee
Trzeciej Pozycji dla polskiego nacjonalisty o dziwo brzmią niezwykle znajomo. Uświadomili
sobie, iż i Polacy już mieli własną odpowiedź na legionaryzm czy współczesną Trzecią
Pozycję – odpowiedź, która stanowi nic innego, jak właśnie polską formułę idei, które
Brytyjczycy nazwali „Trzecia Pozycja”. Tym historycznym nurtem był bowiem narodowy
radykalizm.
To właśnie dziedzictwo ONR, ONR „ABC”, RNR „Falangi”, Grupy „Szańca”,
Konfederacji narodu i Narodowych Sił Zbrojnych było tym, na którym zdecydowanie oparło
33

się NOP w swym obliczu ideowym. Wizyta przedstawiciela ITP podziałała tutaj w
zaskakujący sposób: polscy narodowcy z omawianej organizacji przejmując idee
trzeciopozycyjne, uznając się za polskiego odpowiednika idei propagowanych przez
Brytyjczyków, uczynili to nie tylko z zachwytu nad koncepcjami wszakże zagranicznymi w
swym rodowodzie, ale także dlatego, że uświadomili sobie, iż idee Trzeciej Pozycji to właśnie
zagraniczny i uwspółcześniony odpowiednik bogatej tradycji ideowej polskiego narodowego
radykalizmu. Idee Brytyjczyków, choć zawierały elementy, o których polscy narodowcy
dotąd mieli skromną wiedzę, w swych fundamentach zawierały idee, które w Polsce głosili
właśnie narodowi radykałowie. Stąd też wizyta D. Hollanda uświadomiła Polakom, iż poza
granicami kraju istnieją ruchy bliskie ideowo rożnym kierunkom polskiego nacjonalizmu, że
wyzwania czasów współczesnych wymagają od narodowców nawiązywania kontaktów i
współdziałania z racji wspólnych zagrożeń wobec tożsamości narodów, którym można
przeciwstawić się działając wyłącznie wspólnie, jak również to, iż Polacy posiadają własne
dziedzictwo nacjonalizmu – dziedzictwo jakże bliskie Trzeciej Pozycji, która wzbudziła tak
ogromne zainteresowanie NOP.
Kontakt z ITP podziałał zatem dwojako w przypadku Polaków: NOP uznało siebie za
odpowiednika nurtu trzeciopozycyjnego w Polsce, zachwyciło się jego ideami i oczywiście
przejmując je, jednakże nie czyniąc tego mechaniczne, poprzez skopiowanie koncepcji
brytyjskich, lecz wyłącznie pośrednio, a więc poprzez powiązanie tychże idei z polskim,
rodzimym narodowym radykalizmem. NOP, fascynując się mediami Trzeciej Pozycji, stanęło
na gruncie polskiego ruchu narodowo-radykalnego i właśnie jako współcześni narodowi
radykałowie uznali idee trzeciopozycyjne – idee, które są zbieżne właśnie z polskimi ideami
narodowo-radykalnymi. Nie było to tylko proste przejęcie idei zagranicznych, lecz przejęcie
ich z jednoczesnym wypracowaniem jasno określonego stanowiska ideowego – Polacy
przejmowali je właśnie jako świadomi dziedzictwa rodzimego nurtu narodowo-radykalnego, a
więc nurtu, który w ich oczach uchodził za odpowiednik nurtu Trzeciej Pozycji. NOP, jako
polski reprezentant Trzeciej Pozycji, przejmując idee wypracowane na Wyspach Brytyjskich,
czynił to zatem jako organizacja kontynuująca dziedzictwo narodowego radykalizmu – nurtu,
który stanowił rodzimy, polski odpowiednik koncepcji Brytyjczyków. Idee Trzeciej Pozycji,
zawarte w „Deklaracji Zasad”, zostały przejęte przez NOP nie po to, by zapełnić pustkę
ideową, lecz właśnie po to, by nawiązać kontakt z innymi organizacjami nacjonalistycznymi
w Europie, które dzięki ideom Trzeciej Pozycji są bliskie ideowo polskiemu narodowemu
radykalizmowi. Trzecia Pozycja wszak dla Polaków uchodziła – i uchodzi nadal jako
uwspółcześniony, zagraniczny odpowiednik właśnie rodzimego narodowego radykalizmu.
Autoidentyfikacja NOP jako ugrupowania będącego polskim reprezentantem ruchu
trzeciopozycyjnego pociągnęła za sobą zdecydowane samookreślenie się jako organizacji
odwołującej się do idei polskiego narodowego radykalizmu. W 1994 r., z okazji
sześćdziesiątej rocznicy utworzenia Obozu Narodowo-Radykalnego Arkadiusz Zdolski
stawiał sprawę wyraźnie: „Narodowe Odrodzenie Polski wywodzi swe korzenie ideologiczne
ze wszystkich wartościowych nurtów ruchu narodowego. Jednakże duch panujący w naszym
ruchu wywodzi się bezpośrednio z ONR” 33. Rok później, w 61 rocznicę powstania ONR,
powyższy działacz stwierdził, kontynuując niejako wątek: „Rola Obozu NarodowoRadykalnego w procesie rozwoju myśli nacjonalistycznej była ogromna. Jego prężność
organizacyjna, dynamika podejmowanych działań, dorobek ideowy oraz ogromny dorobek
publicystyczny sprawiają, iż patrzymy na ONR z należnym szacunkiem i zazdrością, jak
uczniowie na swojego mistrza. Jest to zrozumiałe, ponieważ NOP od dawna stara się
33

M. W. (oprac.), 60 rocznica Obozu Narodowo-Radykalnego, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 5, dodatek do
„Szczerbca” 1994, nr 6 (32), s. 12 (IV).

34

kontynuować tradycje ONR-owskie w dzisiejszej Polsce. Młodzi nacjonaliści, skupieni w
Narodowym Odrodzeniu Polski, wybrali jedyną słuszną drogę realizacji idei Wielkiej Polski.
Tą drogą jest narodowy radykalizm, duch bezkompromisowej walki, aż do zwycięstwa. Jej
rodowód sięga ONR-u i innych przedwojennych organizacji nacjonalistycznych. Idee,
porywające wtedy do czynu rzesze młodych ludzi, były przesycone miłością Ojczyzny i wola
poświęcenia dla Niej. Są one dla nas prawdziwym natchnieniem w naszych staraniach o
odrodzenie narodowe naszego kraju” 34.
Bezpośrednie odwołanie się do dziedzictwa ideowego ONR i innych organizacji ruchu
narodowo-radykalnego spowodowało, że NOP autoidentyfikował się nie tylko jako
ugrupowanie trzeciopozycyjne, czy też – w ślad za nacjonalistami z Europy Zachodniej –
narodowo-rewolucyjne, ale właśnie jako narodowo-radykalne. Co więcej – w konsekwencji
uznania narodowego radykalizmu jako głównego punktu oparcia swoich idei, z racji
chociażby rodzimości owego nurtu, wobec czego zagraniczne idee były swoistym dodatkiem
i potwierdzeniem ważności koncepcji wypracowanych w Polsce już przed 1945 r. – NOP
poświęciło wiele miejsca na łamach „Szczerbca”, czyli swojego – od jesieni 1994 r. –
głównego czasopisma, artykułom poświęconym historii polskiego narodowego radykalizmu 35,
jak i publikowało artykuły przedwojennych oraz tworzących w czasie drugiej wojny
światowej narodowych radykałów 36. Warto dla ścisłości zaznaczyć, iż spośród teoretyków
niezwiązanych z ruchem narodowo-radykalnym szczególnym poważaniem cieszył się Adam
Doboszyński, choć w tym względzie nie należy się dziwić jako, że jego idee zbieżne były z
ONR „ABC” odnośnie do antyliberalizmu tak politycznego (odrzucenie demokracji
liberalnej), jak i ekonomicznego (kapitalizm), publikując zarówno jego artykuł „Zagadnienia
społeczne”37, jak i artykuły na temat idei A. Doboszyńskiego, zwłaszcza jego koncepcji
Organizacji Politycznej Narodu jako organizacji powszechnej i wyłaniającej elity narodowe38.
Także i inne enuncjacje działaczy NOP wskazywały wyraźnie, że korzeni ideowych
niniejszej organizacji należy szukać właśnie przede wszystkim w polskiej tradycji ruchu
narodowo-radykalnego, przez co NOP oficjalnie uznawał się za kontynuatora idei ONR i
ugrupowań powstałych po jego delegalizacji w 1934 r. Oto np. Tomasz Dorosz w związku z
kolejną rocznicą powstania ONR i koniecznością przystosowania doktryny narodoworadykalnej do współczesnych wyzwań twierdzi: „Mijająca rocznica powstania Obozu
Narodowo-Radykalnego zmusza do refleksji na temat miejsca i roli idei nacjonalistycznej
dzisiejszych realiach politycznych. Co mamy odpowiedzieć politycznym przeciwnikom,
którzy zarzucają nam, że ciągle tkwimy w przedwojennych realiach, ciągle powtarzając
34

AW (oprac.), Testament narodowo-radykalny. Obchody 61 rocznicy powstania Obozu NarodowoRadykalnego, „Szczerbiec”, 1995, nr 5 (43), ss. 7 – 8.
35
Zob. np. M. Radzikowski, Narodowy Radykalizm w Polsce, „Szczerbiec”, 1995, nr 4 (42), ss. 8 – 11; M.
Jarczak, Narodowy Radykalizm – narodziny ruchu (1), „Szczerbiec”, 1998, nr 5 – 7 (79 – 81), ss. 19 – 23; M.
Jarczak, Narodowy Radykalizm – narodziny ruchu (2), „Szczerbiec”, 1998, nr 8 – 10 (82 – 84), ss. 20 – 24; M.
Sosnowski, Życie i śmierć dla Narodu, „Szczerbiec”, 1999, nr 11 – 12 (97 – 98), ss. 18 – 20; R. Sierchuła,
Organizacja Wojskowa Związek Jaszczurczy, tamże, s. 19; T. J. Siporski, Siła idei, „Szczerbiec”, 2000, nr 2 – 3
(100 – 101), ss. 23 – 26; M. Zacharyasz, Od Obozu Wielkiej Polski do Narodowych Sił Zbrojnych, „17.
Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 2, ss. 24 – 28.
36
Zob. np. M. Sieniawski, Z rozważań nad narodowym radykalizmem (I), „Szczerbiec”, 1996, nr 4 – 5 (54 –55),
ss. 15 – 20; M. Sieniawski, Z rozważań nad narodowym radykalizmem (III), „Szczerbiec”, 1996, nr 8 – 9 (58 –
59), ss. 15 – 19; M. Sieniawski, Z rozważań nad narodowym radykalizmem (IV), „Szczerbiec”, 1996, nr 10 – 12
(60 – 62), ss. 15 – 20; O. B. Kopczyński, Narodowa Rewolucja Kulturalna, „Szczerbiec”, 1007, nr 3 – 5 (65 –
67); ss. 15 – 18; T. Gluziński, Tytuł moralny władzy, „Szczerbiec”, 1997, nr 6 – 8 (68 – 70), ss. 15 – 18; T.
Gluziński, Polityka a etyka, „Szczerbiec”, 1997, nr 9 – 12 (71 – 74), ss. 13 – 16; P. Warmiński, Przełom
Narodowy, „Szczerbiec”, 1999, nr 11 – 12 (97 – 98), ss. 13 – 16.
37
Zob. np. A. Doboszyński, Zagadnienia społeczne, „Szczerbiec”, 1995, nr 8 – 9 (46 – 47), ss. 19 – 22.
38
Zob. np. M. Flaszka, Elity, „Dziedzictwo”, 2004, nr 1 (33), s. 2.

35

ówczesne hasła i slogany? Trzeba z całą mocą stwierdzić, że ideologia narodowo-radykalna
jest potrzebna dzisiaj, tak samo jak była potrzebna 65 lat temu. Musi ona zostać odniesiona do
współczesnych warunków politycznych”39. Tekst niniejszy, akcentujący potrzebę
uwspółcześnienia idei narodowo-radykalnych, jednoznacznie stawia w jednym szeregu
przedwojennych narodowych radykałów z nacjonalistami NOP jako ich kontynuatorami.
Jeszcze wyraźniej i dobitniej więź ideową między przedwojennymi narodowymi radykałami z
ONR a współczesnymi z NOP wyrażona została w artykule Bogusława Trzeciaka,
opublikowanym w wydanym przez oddział łódzki „Biuletynie Narodowego Odrodzenia
Polski”: „Narodowe Odrodzenie Polski nigdy nie ukrywało, iż prawdziwie jest ruchem
narodowo-radykalnym, a co za tym idzie stanowczo i jednoznacznie odwołuje się do swoich
ideowych korzeni! NOP jako spadkobierca myśli narodowo-rewolucyjnej z pełną
świadomością czerpie ze swej historycznej i ideowej tożsamości kultywując pamięć Obozu
Narodowo-Radykalnego, który był i jest natchnieniem dla naszej walki” 40. Stanowisko
niniejszej enuncjacji jest wyjątkowo klarowne, zupełnie jak tytuł owego artykułu: „Wczoraj
ONR Dzisiaj NOP”. Dokładnie tego samego zwrotu użył również Daniel Pater podczas
obchodów 61 rocznicy powstania ONR: „Przetrwała idea Wielkiej Polski, idea Polski dla
Polaków, idea Polskiej Siły. Bo wczoraj był ONR, dzisiaj jest NOP” 41. Szczególnie ciekawy
jest w tej kwestii artykuł Wojciecha Trojanowskiego, zamieszczony w pierwszym numerze
„17. Cywilizacja Czasów Próby”. Otóż autor niniejszy, kreśląc swoje uwagi nad charakterem
idei trzeciopozycyjnych w Polsce, a przy tym wychodząc od zwięzłego przybliżenia oblicza
ideowego włoskiej organizacji Terza Posizione – prekursorki nurtu Trzeciej Pozycji
reprezentowanego przez ITP, stwierdza rzecz następującą: „Tak, jak dla włoskich
rewolucyjnych nacjonalistów kamieniem węgielnym jest tradycja włoskiego faszyzmu, a
szczególnie okresu Włoskiej Republiki Społecznej, tak dla polskich jest nim to, co zostawiło
po sobie środowisko przedwojennego Obozu Narodowo-Radykalnego, organizacji, którą
śmiało możemy określić jako protoplastkę polskiej wersji terceryzmu” 42. Na podstawie już
choćby owego fragmentu artykułu W. Trojanowskiego możemy stwierdzić, iż NOP przejął
idee trzeciopozycyjne, jak również został oficjalnym reprezentantem ITP w Polsce, nie
dlatego, że brakowało tej organizacji idei, lecz dlatego, że idee takie zarówno NOP, jak i cała
tradycja polskiego nacjonalizmu posiadała, choć oczywiście nie funkcjonowały one pod
terminem, jaki nadali Brytyjczycy. Termin był za to inny: narodowy radykalizm. NOP
uświadomił sobie, iż to właśnie narodowy radykalizm jest rodzimym odpowiednikiem idei
trzeciopozycyjnych – odpowiednikiem mającym długoletnią tradycję. Przejmując zatem idee
Trzeciej Pozycji NOP czynił to z podkreśleniem własnego rodzimego fundamentu, jakim było
dziedzictwo ONR, czyli idee narodowo-radykalne. NOP – jako współcześni reprezentanci
narodowego radykalizmu, zostali właśnie dlatego reprezentantami Trzeciej Pozycji, gdyż
rodzime idee były pokrewne ideom D. Hollanda.
Warto tu zaznaczyć, iż od czasu podkreślenia narodowego radykalizmu jako głównego,
gdyż rodzimego, źródła inspiracji NOP w ogóle nie porusza kwestii dawnych podziałów
ideowych, jakimi charakteryzował się choćby za czasów uczestnictwa w działalności ZChN.
Co więcej, stara się zaprezentować jako organizacja od zawsze krocząca drogą idei
narodowo-radykalnych. Jest to o tyle zrozumiałe, że jako organizacja antysystemowa w ten
sposób prezentuje się jako konsekwentna i wierna swoim zasadom, a dorobek ideowy został
39

T. Dorosz, Narodowy Radykalizm wczoraj i dziś, „Szczerbiec”, 1999, nr 3 – 4 (89 – 90), s. 8.
B. Trzeciak, Wczoraj ONR Dzisiaj NOP, „Biuletyn Narodowego Odrodzenia Polski”, 2004, nr 1, s. 1.
41
AW (oprac.), Testament narodowo-radykalny. Obchody 61 rocznicy powstania Obozu NarodowoRadykalnego, „Szczerbiec”, 1995, nr 5 (43), s. 7.
42
W. Trojanowski, Noi, Terza Posizione – My, Trzecia Pozycja, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1, s.
10.
40

36

już przez organizację poruszony choćby przez oddział śląski, a idee niektórych działaczy, jak
np. J. Mosdorfa, poruszone przez B. Byrzykowskiego, który był działaczem narodowoliberalnego oddziału warszawskiego. Poza tym niezbyt pasowałoby do wizerunku NOP jako
organizacji bezkompromisowej dawne oblicze narodowo-liberalne oddziału warszawskiego.
Oto, co np. P. Paczuski stwierdził odnośnie do zaangażowania NOP w ZChN na swoim
wystąpieniu podczas I Kongresu partii: „Przez kilka miesięcy łudziliśmy się, że dla
stworzenia organizacji narodowo-radykalnej obejmującej cały kraj uda się wykorzystać
platformę nowoorganizowanego ZChN. Zadanie to jednak przerosło nasze skromne siły.
Mieliśmy do wyboru albo rozwiązać NOP i rozmyć się ZChN-ie, w zamian za co
proponowano nam fotele poselskie – albo ratować organizację i ideę poprzez rozłam” 43. Ani
słowa nawet zatem nie ma o wizji nacjonalizmu demokratycznego, zgodnego z liberalizmem
politycznym i ekonomicznym, jaki oddział warszawski głosił w momencie rozpoczęcia
transformacji ustrojowej – w zamian za to otrzymujemy informację o tym, iż zaangażowanie
NOP było podyktowane wykorzystaniem jego struktur do własnych celów – celów, które,
dodajmy, wynikały z narodowego radykalizmu. Jednakże nie do końca udało się ukryć w
owym wystąpieniu ówczesnych różnic. P. Paczuski bowiem przyznaje: „Patrząc z
perspektywy czasu byliśmy zbyt słabi liczebnie i zbyt niespójni ideowo, by z ZChN-u zrobić
coś na kształt przedwojennego ONR-u”44. Właśnie – „niespójni ideowo” – chcąc nie chcąc
działacz NOP przyznał tym samym, iż w owym czasie trudno mówić o NOP jako silnej i
jednolitej ideowo organizacji. Dopiero wraz z wizytą D. Hollanda, poniekąd „zachęcającą” do
dalszej aktywności i uporządkowania spraw tak organizacyjnych, jak i ideowych, sytuacja
wykrystalizowała się – mieliśmy odtąd do czynienia z organizacją zdecydowanie narodoworadykalną, zarejestrowaną w tym samym roku, w której doszło do owej przełomowej wizyty,
jako partia polityczna.
Uznając idee narodowego radykalizmu jako główny fundament ideowy NOP prezentowało
się jako kontynuator dziedzictwa międzywojennego i okresu lat okupacji ruchu narodoworadykalnego, a przez to – jako polscy współcześni narodowi radykałowie – określało siebie
jako reprezentanta nurtu Trzeciej Pozycji w Polsce, dostrzegając bowiem w polskim nurcie
narodowo-radykalnym rodzimych inspiracji o charakterze trzeciopozycyjnym. Warto tu
zwrócić uwagę na wizję historycznego narodowego radykalizmu w oczach NOP. Na czym
koncentrują się narodowi radykałowie z NOP odnośnie do ich ideowych antenatów? Jaka
wizja doktryny narodowo-radykalnej okresu czy to międzywojnia, czy też lat drugiej wojny
światowej wyłania się z enuncjacji działaczy owego ugrupowania? Owo choćby spojrzenie
jest tu wskazane, gdyż, jak zauważymy następnie, NOP wyraźnie rozgranicza między tym, co
ponadczasowe i z tego powodu wartościowe w doktrynie narodowego radykalizmu, od tego,
co należy już bezpowrotnie do historii. Jest to spojrzenie tym bardziej niezbędne, gdyż
wszakże narodowy radykalizm – choć funkcjonujący jako jedna doktryna polityczna – istniał
w dwóch nurtach, które choć pod względem najważniejszych idei, podstaw
światopoglądowych na czele z fundamentalnym dla nacjonalizmu chrześcijańskiego
podporządkowaniem narodu Bogu, z ujęciem wspólnoty narodowej wyłącznie jako drogi
prowadzącej do dobra absolutnego – Boga, były sobie bliskie, o tyle różniły się w kwestii
wizji ustroju politycznego i społeczno-ekonomicznego, mimo że obydwa w tych sferach
odrzucały zarówno demokrację liberalną i kapitalizm, jak również marksizm (zwłaszcza
komunizm) – tak walkę egoistycznych jednostek, wyzysk i niesprawiedliwość społeczną, jak i
walkę klas i zatarcie w jej imię różnic narodowych. Który z nurtów polskiego narodowego
radykalizmu jest bliższy NOP – czy arystokratyczny (w znaczeniu „arystokracji ducha”, czyli
43
44

15 lat walki. Wystąpienie Piotra Paczuskiego, „Szczerbiec”, 1996, nr 10 – 12 (60 – 62), s. 6.
Tamże, s. 6.

37

elity narodowej reprezentowanej w senacie) i zdecentralizowany, także w sferze
ekonomicznej, model propagowany przez „ABC”, czy też zbliżony do wzorców totalitarnych
model wodzowski, o planowej i ze znaczną rolą państwowej własności gospodarce, RNR
„Falangi”?
Przede wszystkim zauważyć należy, iż NOP otwarcie odwołuje się do narodowego
radykalizmu traktując go jednolicie. Brak w tekstach opublikowanych przez działaczy
jawnego faworyzowania któregoś w obydwu odłamów, otwarte przyznawanie racji czy to
„ABC”, czy też „Falandze”. Z lektury artykułów poświęconych różnym organizacjom i
myślicielom narodowo-radykalnym można odnieść niezbicie wrażenie, że współcześni
narodowi radykałowie chcą oddać hołd i uszanować wszystkich działaczy nurtu i cały
dorobek ideowy narodowego radykalizmu, bez wzniecania dyskusji nad przeszłością poprzez
wysławianie jednych, a pomijanie drugich. Co ciekawe, szczególnym poważaniem cieszy się
ONR, a więc pierwsza organizacja narodowo-radykalna, wręcz urastająca do rangi pewnego
symbolu idei narodowo-radykalnych. Owo skoncentrowanie się właśnie na pierwszej,
odrębnej od endecji inicjatywie narodowo-radykalnej może zostać właśnie odebrane jako
manifestacja jedności narodowego radykalizmu – wszak to właśnie w ONR
współegzystowały ze sobą środowiska, które później utworzą odrębne organizacje, mimo iż
już wtedy tworzyły się linie podziału wyrażone przez koncepcje „ABC” i „Falangi”. Skupmy
swoją uwagę na tym, jak przedstawiało się oblicze ideowe ONR według NOP: „14 kwietnia
1934 roku gdy ogłoszono deklarację programową ONR, jego założyciele wyznaczyli w
dziesięciu punktach zadania i cele, które pragną realizować. Hasła budowy Polski wielkiej,
militarnej, katolickiej i narodowej odnosiły się bezpośrednio do ówcześnie panującej sytuacji.
Kraj rządzony był przez sanacyjną klikę, które nieudolność przejawiała się we wszelkich
dziedzinach życia społecznego. Masowe bezrobocie, ogromne dysproporcje poziomu życia,
powszechnie panująca biurokracja powodowały, że w Polsce potrzebny był nowy typ ruchu
politycznego wychodzący poza tradycyjny podział na rządzącą dyktaturę i demokratyczną
opozycję. ONR wstąpił także przeciwko ogromnej roli mniejszości żydowskiej w życiu
kulturalnym, naukowym, a przede wszystkim gospodarczym, gdzie walka o polski handel
stawała się niejednokrotnie walką o materialny byt i przetrwanie polskiej rodziny” 45. Z kolei
w przytoczonym już wyżej artykule „Wczoraj ONR Dzisiaj NOP” znajdujemy więcej
informacji: „W „Sztafecie” (pismo wydawane przez ONR – K. K.) dużo miejsca poświęcano
sprawom robotniczym, aby demaskować i zapobiegać propagandzie komunistycznej, która
właśnie w tym środowisku szukała poparcia. (…) ONR był organizacją katolicką, uznającą
jedyną prawdziwą wiarę jako nieodłączny element budowy Wielkiej Polski. ONR powstało
do walki z dwoma największymi zagrożeniami dla Polski – komunizmem i żydostwem.
Wierutnym kłamstwem jest mówienie o niechęci do Żydów z powodów rasistowskich.
Nacjonaliści polscy widzieli w Żydach wroga Chrześcijaństwa i przeciwnika ekonomicznego.
Nikt nie traktował ich jako podludzi (co było typowe dla Niemców). Elementy żydowskie w
założeniach ONR-u miały same wyemigrować z Polski zniechęcone sankcjami
ekonomicznymi. Sytuacja ta miała zapobiegać bardzo niebezpiecznemu zjawisku, jakim były
emigracje Polaków w poszukiwaniu chleba. W założeniach ONR każdy Polak miał mieć
prawo do pracy w Polsce (…) Innym ważnym punktem programowym ONR jest zwalczanie
wszelkich międzynarodowych organizacji masońskich, jak i komunistycznych, jako
zagrożenia dla niepodległego bytu Polski. Wśród innych ważnych zagadnień programowych
warto m.in. wspomnieć o walce o oświatę dla wszystkich obywateli polskich”46. Z kolei
cytowany już D. Pater zauważa: „ONR powstał, gdyż młodzi pragnęli czynu – czynu dla
45
46

T. Dorosz, Narodowy Radykalizm wczoraj i dziś, „Szczerbiec”, 1999, nr 3 – 4 (89 – 90), s. 8.
B. Trzeciak, Wczoraj ONR Dzisiaj NOP, „Biuletyn Narodowego Odrodzenia Polski”, 2004, nr 1, s. 1.

38

Polski; powstał, gdyż pragnęli Polski Wielkiej, a nie żydowskiej kolonii; bo pragnęli Polski
silnej, a nie malowanego mocarstwa; bo pragnęli Polski dla Polaków”47 , Podsumujmy zatem:
narodowy radykalizm to nacjonalizm chrześcijański, którego dobrem absolutnym jest Bóg, a
doczesnym – będąc tym samym wartością w hierarchii drugą po Bogu – naród. Celem
narodowych radykałów odnośnie do otaczającej ich rzeczywistości było dokonanie rewolucji
narodowej, która polegałaby na całkowitym odrzuceniu tak sanacyjnej dyktatury, jak i
zerwaniu z ideami demokratyczno-liberalnymi oraz marksistowskimi. Ucieleśnieniem idei
katolickich i narodowej miała być Wielka Polska – państwo narodowe i katolickie, którego
silna władza miała kierować się interesem narodu, zgodnym jednakże z zasadami moralności
chrześcijańskiej. Ponadto jednym z zadań rewolucji narodowej miała być gruntowna
przebudowa życia społeczno-ekonomicznego, polegająca na pozbawieniu Żydów ich siły
ekonomicznej, stanowiącej przyczynę fatalnego położenia materialnego narodu polskiego
oraz słabości Polaków w sferze wytwórczości oraz, co szczególnie ważne, handlu.
Jednocześnie nowy ustrój społeczno-ekonomiczny miał zaspokajać interesy wszystkich
warstw społecznych narodu, w tym szczególnie warstw niższych, będących poszkodowanymi
przez kapitalizm oraz wystawionych z tego powodu na propagandę komunizmu. W związku z
tym ów nowy ustrój społeczno-ekonomiczny miał stanowić zaprzeczenie tak kapitalistycznej,
jak i komunistycznej ekonomii. Ów nowy ustrój ponadto musiał charakteryzować się
oparciem na idei sprawiedliwości społecznej, wedle której każdy Polak miał prawo do pracy
oraz oświaty, gwarantowane przez państwo. Zwróćmy także uwagę na pojawiającą się w
powyższych tekstach kwestię żydowską – jedną z głównych zasług narodowego radykalizmu
miało być według NOP bezkompromisowe stanowisko odnośnie do zbyt silnej pozycji
mniejszości żydowskiej – znaczą rola Żydów wiązała się, jak już wspomniano, właśnie ze
słabością narodowej gospodarki, jak i zubożeniem mas polskiego narodu. W związku z tym
postulowano ostre, uderzające w ludność żydowską sankcje ekonomiczne, po których
spodziewano się, że Żydzi będą emigrować z kraju. Warto także zauważyć charakter owego
antysemityzmu – NOP podkreśla wyraźną różnicę między antychrześcijańskim narodowym
socjalizmem niemieckim a nacjonalizmem chrześcijańskim, którego formułą był narodowy
radykalizm. O ile w przypadku hitleryzmu mamy do czynienia z potępieniem narodu
żydowskiego ze względów biologicznych, tj. rasowych, jako wspólnotę o gorszej, niższej
jakości krwi, rasy, o tyle nacjonaliści chrześcijańscy odrzucają naród żydowski jako wrogi
chrześcijaństwu, czyli z powodów religijnych, szerzej – cywilizacyjnych, czyli stricte
duchowych, jak również z przyczyn ekonomicznych, a więc z racji ich zbyt dużej zdaniem
narodowców roli w gospodarce narodowej. Nie bez znaczenia jest wreszcie wyłamanie się
ONR ze schematu prawica – lewica, która to cecha jest fundamentem założeń
tercerystycznych. Ani zatem prawica, ani lewica nie gwarantowały zdaniem narodowych
radykałów autentycznego odrodzenia narodowego – odrodzenia, które mogło nadejść
wyłącznie dzięki rewolucji narodowej, będącej również antykapitalistyczną (i jednocześnie
antymarksistowską) rewolucją społeczną.
W ten oto sposób otrzymujemy obraz doktryny narodowo-radykalnej minionych lat w
oczach NOP. To doktryna oparta na nacjonalizmie chrześcijańskim, a więc za podstawowe
wartości uznająca Boga i naród, przy czym Bóg to wartość absolutna, dobro absolutne, źródło
wartości moralnych obowiązujących każdego człowieka, zaś naród to najwyższa forma
zbiorowości ludzkiej, a przeto najważniejsza wartość w sferze doczesnej, która z tego właśnie
powodu prowadzi do Boga. Z racji tych dwóch wartości – Boga i narodu, stanowiących
nierozerwalną, ale jednocześnie hierarchiczną parę, wynikają zadania narodowego
47

AW (oprac.), Testament narodowo-radykalny. Obchody 61 rocznicy powstania Obozu NarodowoRadykalnego, „Szczerbiec”, 1995, nr 5 (43), s. 7.

39

radykalizmu w sferze życia politycznego i społeczno-ekonomicznego, których celem jest
właśnie zaprowadzenie boskiego porządku i odrodzenie narodowe. Konkretnie oznacza to
utworzenie Wielkiej Polski, nazywanej także w środowiskach narodowo-chrześcijańskich (w
tym narodowo-radykalnych) Katolickim Państwem Narodu Polskiego – państwem
narodowym, którego jedynym gospodarzem i w którym prawa publiczne będą zastrzeżone
wyłącznie dla Polaków, oraz katolickim, czyli charakteryzującym się, jak nazywali to
narodowi radykałowie w okresie międzywojennym, tzw. „totalizmem katolickim”, tzn.
oparciem całości życia narodu: organizacją i funkcjonowaniem ustroju politycznego, systemu
prawnego, ustroju społeczno-ekonomicznego na zasadach katolickich. Widzimy więc tutaj
wizję
nacjonalizmu
także
radykalnego
społecznie,
antykapitalistycznego
i
antymarksistowskiego, czyli właśnie rewolucyjnego – dwie główne idee terceryzmu, czyli
Narodowa Wolność i Społeczna Sprawiedliwość są tutaj także zawarte – mamy bowiem do
czynienia z postulatem rewolucji narodowej, która – oprócz chrześcijańskiego, jeśli chodzi o
zasady, charakteru – posiada także niezbędny wymiar radykalny społecznie, tzn. musi być
również całkowitą transformacją ustroju społeczno-ekonomicznego zgodnie z potrzebami
całego narodu polskiego, w tym szczególnie warstw niższych, pracujących, które to warstwy
pozbawione ochrony przeciw niesprawiedliwościom kapitalizmu kierują swoje sympatie ku
ruchowi socjalistycznemu lub komunistycznemu. Co więcej, NOP ową doktrynę narodowego
radykalizmu z lat międzywojnia i okupacji ujmuje jako całość, co wyraża szczególne
poważanie dla ONR z 1934 r.
Jednakże czy rzeczywiście cały dorobek ideowy traktowany jest równomiernie przez
współczesnych spadkobierców ONR? Czy rzeczywiście nieważne jest, czy mamy do
czynienia z „ABC”, czy też z „Falangą”? Okazuje się, że choć otwarcie NOP nie opowiada
się po konkretnej stronie, najprawdopodobniej nie chcąc odgrzebywać dawnych podziałów i
pragnąc, aby współcześnie doktryna narodowego radykalizmu stanowił jedną, narodoworewolucyjną całość, o tyle mamy niekiedy z subtelnymi uwagami co do przedwojennych
podziałów. Oto powyżej cytowany działacz NOP pisze referując pokrótce dzieje ONR tuż po
aresztowaniach dokonanych na członkach organizacji, wykorzystując jako pretekst
morderstwo ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego, dokonane
przez nacjonalistów ukraińskich: „Bolesław Piasecki i jego zwolennicy zażądali bardziej
radykalnego i bojowego programu działań. Kłótnie trwały bardzo długo, ale ostatecznie w
kwietniu 1935 r. doprowadziły do odejścia Piaseckiego, który założył nową grupę zwaną
>>Falanga<<. Właściwy ONR trwał nadal nazywając się od tego momentu ONR-ABC
(zastosowano tą nazwę dla odróżnienia od organizacji Piaseckiego)” 48. Przyjrzyjmy się
uważnie powyższemu cytatowi – otóż wynika z niego niezbicie pewna sugestia, że to grupa
skupiona wokół B. Piaseckiego dokonała rozłamu, a prawowitymi spadkobiercami ONR byli
narodowi radykałowie z ONR „ABC”. Oznacza to wyraźnie, że właściwe dziedzictwo ideowe
i organizacyjne pierwszej organizacji narodowo-radykalnej podtrzymywane i kontynuowane
było wyłącznie przez środowisko skupione wokół H. Rossmana, T. Gluzińskiego, J. Korolca,
czyli właśnie ONR „ABC”. Z kolei RNR „Falanga” prezentuje się tutaj jako grupa
wyłamująca się z dotychczasowej organizacji narodowego radykalizmu, czyli ONR i
podążająca własną drogą, w tym ideowo-programową.
Pewnych sugestii wskazujących na to, iż jeśli chodzi o organizacje powstałe po
zakończeniu działalności ONR, NOP koncentruje się bardziej na ONR „ABC” niż na RNR
„Falandze” dostarcza nam także publikacja fragmentów prac głównych teoretyków
narodowego radykalizmu okresu międzywojnia czy lat okupacji. Otóż przytłaczająca ich
większość to właśnie teoretycy rozpoczynający swoją działalność i twórczość w ONR w 1934
48

Tamże, s. 1.

40

r., ale w następnych latach działającą już w ONR „ABC”. Jeśli chodzi o lata drugiej wojny
światowej, to z kolei mamy do czynienia z publikacją tekstów teoretyków związanych z
Grupą „Szańca”. Wskazuje to wyraźnie na to, który z odłamów narodowo-radykalnych
wyłonionych po 1935 r. zwraca szczególną uwagę jako źródło inspiracji i historyczny punkt
wyjścia do kreowania konkretnych koncepcji programowych u współczesnych narodowych
radykałów. O szczególnej sympatii wobec nurtu reprezentowanego przez ONR „ABC” oraz
Grupę „Szańca” wskazują ponadto także idee NOP odnośnie do zorganizowania życia
politycznego czy społeczno-ekonomicznego, a których osnową jest, jak już wspomnieliśmy w
przypadku B. Byrzykowskiego i koncepcji NOP (oddziału warszawskiego), decentralizacja.
To właśnie wizja państwa silnego, lecz o ściśle ograniczonym zakresie działania,
pozostawiająca tym samym ogromne pole do działalności społecznej, do oddolnej aktywności
samych obywateli, a więc szanujące szeroki zakres samorządności, stanowiła istotę koncepcji
ustrojowych NOP w owym czasie – a właśnie taka wizja państwa, choć oczywiście ujmowana
jako całościowa alternatywa wobec demoliberalizmu, była cechą charakterystyczną koncepcji
właściwych dla ONR „ABC” czy Grupy „Szańca”, w przeciwieństwie do zafascynowanych
wzorcami totalitarnymi, a więc opartymi m.in. na centralizacji i wszechobecności władzy
państwa w życiu społecznym, narodowych radykałów z RNR „Falanga”. Co ciekawe,
koniecznie tu trzeba nadmienić, iż właśnie ów postulat decentralizacji, jak pamiętamy, zbliżył
również NOP do idei Trzeciej Pozycji – w obydwu właśnie tychże środowiskach rozwój
samorządności i ograniczenie władzy państwa do określonych rozmiarów stanowi oś
postulatów odnośnie do tak ustroju politycznego, jak i społeczno-ekonomicznego. Jedyna
różnica to oczywiście stosunek do ustroju demokracji liberalnej, parlamentarnej, a więc
niejako funkcja, jaką owe postulaty, ogniskujące się wokół zagadnienia decentralizacji, miały
pełnić wobec zastanego i skonsolidowanego (w przypadku Brytyjczyków) lub dopiero
rodzącego się (III RP) ustroju demokratyczno-liberalnego – wśród „Political Soldiers”, a
następnie ITP jako alternatywa rewolucyjna, a zatem jaskrawe przeciwieństwo wobec
demoliberalizmu w postaci demokracji bezpośredniej i organicznej, a w przypadku oddziału
warszawskiego NOP jako fundament młodej, polskiej demokracji parlamentarnej.
Wizyta D. Hollanda w Polsce, której efektem było przyjęcie przez NOP idei
trzeciopozycyjnych jako bliskich ideowo z polskim narodowym radykalizmem, a co za tym
idzie otwarte skupienie się głównie właśnie na dziedzictwie ONR wiązało się także, co
ciekawe właśnie z uznaniem bliskości koncepcji nawet nie tyle ideowych, co programowych,
a więc m.in. stosunkiem do roli państwa w narodzie. Tym samym postulaty ustrojowe, które
przez oddział warszawski traktowane były jako zapora przed wszelką dyktaturą i ostoją
demokracji, dzięki owej wizycie, uświadomieniu sobie ostatecznie ważności idei narodoworadykalnych nie tylko nie zostały porzucone z racji przyjęcia zdecydowanie
antysystemowego, antydemoliberalnego stanowiska, lecz co ciekawe, zostały wciąż
podtrzymane – tym razem nie jako zapora wyłącznie przed dyktaturą, lecz i przed dyktaturą, i
przed demokracją liberalną. W ślad za trzeciopozycjonistami, jak również ich polskimi
prekursorami, uznano, że nie tylko i liberalizm, i marksizm, ale także i demokracja liberalna, i
dyktatura stanowią dwie strony tego samego medalu – materialistycznego, relatywistycznego,
ateistycznego w swej istocie i antytradycyjnego, a zatem po prostu antynarodowego, a ich
cechą szczególną jest dążenie do całkowitej uniformizacji i centralizacji. Idee samorządności,
ograniczenie władzy państwa zostały zatem podtrzymane, natomiast zmieniła się cała
orientacja NOP wobec zastanej rzeczywistości, jak i wykrystalizowała się ideowa orientacja
całej organizacji, zgodna z ową zmianą nastawienia – zmiana bowiem była zdecydowanie
antysystemowa, wymierzona nie w niedomagania, negatywne przejawy funkcjonowania
systemu, jego pewne instytucjonalne czy organizacyjne wady, ale po prostu w system
demokratyczno-liberalny w całej swej istocie, jako sam w sobie – atakowi podlegały odtąd
41

idee, na których się opierał, jego instytucje, powiązania między nimi, uczestnicy życia
politycznego. Inaczej rzecz ujmując, jedna, spójna całość, którą stanowił, była przedmiotem
bezpardonowej krytyki i podlegała totalnemu odrzuceniu, bez względu na jakiekolwiek jego
reformy. Jako alternatywę przedstawiano właśnie rozwój samorządności, przez co
radykalizacja organizacji wiązała nie tyle się z radykalizacją postulatów ustrojowych, co
raczej – i to przede wszystkim – z radykalizacją postawy wobec istniejącego systemu.
Oczywiście same postulaty decentralizacji także uległy tym samym pewnej radykalizacji,
gdyż dla NOP samorządność nie była już traktowana jako współistniejący element
parlamentaryzmu, lecz jako jego przeciwieństwo, niemniej jednak pierwszoplanowa była tu
radykalizacja wobec otoczenia, w jakim funkcjonował NOP, wobec tej nowej Polski, która
wyłaniała się po 1989 r. Wizja państwa narodowego i chrześcijańskiego, którego główną
cecha instytucjonalną miało być ograniczenie władzy państwa do właściwych rozmiarów na
rzecz samorządności, niezależnych inicjatyw społecznych itp., zgodnie z zasadą
pomocniczości, obecną wszakże w nauczaniu Kościoła katolickiego, okazała się być dla
narodowców z NOP niemożliwa do zrealizowania w ustroju demokratyczno-liberalnym –
demokracja liberalna uznana została za kolejne wcielenie systemu rządów antynarodowych i
antychrześcijańskich, masońskich, oligarchicznych w swej naturze i centralistycznych,
odbierających każdemu Polakowi wolność i własność. Oczywiście owa radykalizacja, która
była efektem nie tylko rozgoryczenia sytuacją wyłaniającą się w III RP, gorzkiego
rozczarowania obliczem demokracji liberalnej w nowej Polsce, ale także wizyty
nacjonalistów rewolucyjnych z ITP, przyniosła ze sobą radykalizację odnośnie do oblicza
ideowego – ostatecznie NOP stanął na gruncie narodowego radykalizmu jako rodzimego
odpowiednika idei trzeciopozycyjnych. Tym, co pozostało niezmienione, to właśnie
decentralizacja, sprzeciw wobec wszechwładzy państwa – ten element bowiem pozostał
niezłomnie w centrum rozważań ustrojowych NOP.
Jaki ma związek ów postulat z inspiracjami ideowymi odnośnie do historycznych różnic
między nurtami narodowego radykalizmu? Otóż siłą rzeczy kluczowy punkt rozwiązań
ustrojowych, propagowany już od zarania organizacji, jakim jest ograniczenie władzy
państwa na rzecz samorządności, w naturalny sposób zbliża NOP właśnie do dziedzictwa
ONR „ABC” i Grupy „Szańca”. RNR „Falanga” ze swoim totalitarnym, scentralizowanym i
omnipotentnym państwem nie pasuje ani do wizji państwa propagowanego przez
współczesnych narodowych radykałów jako alternatywa wobec systemu demokratycznoliberalnego, ani też do wizji ustroju społeczno-ekonomicznego, który wszakże oparty ma być
na decentralizacji ekonomicznej poprzez upowszechnienie własności, a nie poprzez
nacjonalizację, uznanie własności wyłącznie jako prawa użytkowania w imię narodu czy
planowości gospodarki, kierowanej przez monopartię. To właśnie wizje państwa i gospodarki
narodowej propagowane przez narodowych radykałów z ONR „ABC” i Grupy „Szańca”
adekwatne są do rozwiązań głoszonych przez NOP: państwo zdecentralizowane, o ściśle
ograniczonym zakresie ingerencji w życie społeczne, rozwój samorządności, model ustrojowy
nie będące ani demokracją liberalną, ani też totalitaryzmem, upowszechnienie własności
prywatnej, oparcie ekonomii na licznych małych przedsiębiorstwach prywatnych, program
„deproletaryzacji” narodu właśnie poprzez owo powszechne uwłaszczenie. Wszystkie owe
koncepcje bezpośrednio odnoszą się bowiem do koncepcji NOP.
Siłą rzeczy powoduje to, iż to właśnie idee narodowo-radykalne ONR „ABC” i Grupy
„Szańca” są podstawowym źródłem inspiracji, jeśli chodzi o narodowy radykalizm. Pamiętać
jednako należy, iż owo skupienie się właśnie na ideach nurtu reprezentowanego przez J.
Korolca czy T. Gluzińskiego nie ma charakteru oficjalnej enuncjacji – NOP, jak już
wspomnieliśmy, otwarcie sięga do narodowego radykalizmu w całości, nie chcąc angażować
się w historyczne spory, odgrzebywać podziałów sprzed kilkudziesięciu lat. Organizacja
42

wydaje się zatem wręcz składać hołd wszystkim narodowym radykałom jako autentycznym
patriotom, walczącym o Polskę narodową i katolicką – dokładnie taką, o którą walczy dziś
NOP, nawet jeśli pod względem konkretnych postulatów znacznie bliższe jest dziedzictwo
ONR „ABC” niż faszyzującej „Falangi”. Co ciekawe, właśnie ów nacisk na dziedzictwo idei
narodowo-radykalnych wypracowanych przez T. Gluzińskiego, W. Zaleskiego, J. Korolca i
in. również wskazuje na powinowactwo między ideami trzeciopozycyjnymi – to właśnie
narodowy radykalizm ONR „ABC” i następców z Grupy „Szańca” stanowi formułę ideową
prekursorską wobec nurtu Trzeciej Pozycji, choćby z racji państwa i gospodarki jako opartych
na fundamencie „monoidei”, czyli nacjonalizmu chrześcijańskiego, odrzuceniu zarówno
demokracji liberalnej, jak i ustroju totalitarnego – którym wyraźnie wszak zafascynowany był
RNR „Falanga”, zorganizowaniu ustroju politycznego w oparciu o samorządność, a
ekonomicznego – o upowszechnioną własność prywatną. To właśnie idee wyrażone m.in.
przez J. Korolca, T. Gluzińskiego czy w. Zaleskiego są polską odpowiedzią na koncepcje
trzeciopozycyjne Brytyjczyków. Co więcej, z racji ich długoletniej historii są one
prekursorskie względem Trzeciej Pozycji, przez co polską formułę Trzeciej Pozycji siłą
rzeczy może stanowić wyłącznie uwspółcześniony narodowy radykalizm. Dla nacjonalisty
polskiego Trzecia Pozycja to właśnie „nowoczesny nacjonalizm”, jak nazwał ów nacjonalizm
cytowany wcześniej A. Gmurczyk w kontekście idei EFN, to współczesny narodowy
radykalizm. Chcąc być zatem polskim zwolennikiem idei trzeciopozycyjnych, należy przede
wszystkim być narodowym radykałem – narodowy radykalizm współczesny to właśnie polska
formuła nacjonalizmu rewolucyjnego Trzeciej Pozycji.
Prowadzi nas to do kolejnego punktu rozważań nad obliczem ideowym NOP jako
alternatywy wobec systemu demokratyczno-liberalnego w Polsce – alternatywy narodoworadykalnej, a więc trzeciopozycyjnej. Co dziś należy kontynuować z bogatego dziedzictwa
narodowo-radykalnego? Co należy zaś – analogicznie – odrzucić jako bezwartościowe, nie
wytrzymujące próby czasu, zgodne z ówczesnym duchem epoki, a nie pasujące w ogóle do
współczesnych procesów i zjawisk politycznych, kulturowych czy ekonomicznych? Jak
powinna wyglądać prawidłowa recepcja idei narodowo-radykalnych współcześnie, u progu
XXI w. według NOP? Oddajmy zatem głos współczesnemu narodowemu radykałowi,
działaczowi NOP, który pisał w 1999 r.: „W dzisiejszej sytuacji politycznej w Polsce miejsce
dla ruchu narodowo radykalnego nie jest i nie może być wyznaczone przez bieżące podziały
polityczne. Podziały na prawicę i lewicę, na komunę i antykomunę powinny być dla nas,
ideowych spadkobierców ONR bez znaczenia. Bowiem tak naprawdę czym różni się
dzisiejsza prawica od lewicy? Czy aby nie tylko światopoglądem i stosunkiem do przeszłości?
To przecież prawica wciąga Polskę w przepaść tzw. integracji z unią europejską (tak w
oryginale – K. K.). Groteskowe podziały na euroentuzjastów, sceptyków i realistów tylko
zaciemniają podział na tych, którzy pragną zniszczenia (choćby i nieświadomie) narodu
polskiego i na tych, którzy walczą o jego uratowanie. To prawica i lewica. Zafundowały nam
członkostwo w NATO, dzięki któremu polscy żołnierze być może już niedługo będą musieli
walczyć w Kosowie w obronie obcych interesów. (…) W takiej sytuacji ruch narodoworadykalny nie może zostać wciągnięty w bieżący układ polityczny. Naszym celem nie jest
zmiana tego czy innego rządu, ale zmiana systemu na taki, w którym zrealizuje się idea
Katolickiego Państwa Narodu Polskiego. Hasło narodowej rewolucji, które głosimy, nie jest
mrzonką. Aby je zrealizować należy właściwie wykorzystać i ukierunkować nasilające się
objawy społecznego protestu. Masowe protesty rolników, górników i innych grup
zawodowych zagrożonych utrata pracy i podstaw materialnej egzystencji oraz zbliżające się
referendum w sprawie integracji europejskiej stanowią ogromną szansę, a zarazem ogromne

43

wyzwanie dla polskich nacjonalistów”49. W przypadku powyższego cytatu nie mamy jasno
określonej odpowiedzi na to, co należy kultywować, a co odrzucić – w latach
dziewięćdziesiątych publicystyka działaczy NOP koncentrowała się na takim właśnie ujęciu
narodowego radykalizmu. Nie dostrzegano jeszcze potrzeby ostrego podziału i
wyselekcjonowania wartościowych elementów i odrzucenia tego, co powinno odejść do
bezpowrotnej przeszłości. Mamy tutaj wręcz z powtórzeniem przedwojennych i wojennych
stanowisk narodowo-radykalnych – sprzeciw wobec lewicy, jak i prawicy, odrzucenie
jakichkolwiek prób ograniczenia suwerenności państwa polskiego, odsunięcie osób uznanych
za przedstawicieli narodowości żydowskiej od władzy politycznej i ekonomicznej,
zachowanie rodzimej kultury, języka i religii katolickiej jako fundamentów narodu,
poszanowanie rodziny jako związku kobiety i mężczyzny, podstawowej komórki społecznej
wspólnoty narodowej. Owszem, dostrzegano nowe wyzwania, których dawni narodowi
radykałowie nie znali: „Wspomnieć można chociażby o fakcie, że Polska stała się krajem
jednolitym narodowościowo (przynajmniej oficjalnie do 1989 r.), powracając do swych
piastowskich granic. Przemiany geopolityczne na świecie przyniosły nowe zagrożenia dla
istnienia nie tylko Polski, ale i innych państw narodowych w Europie. Globalizacja
stosunków międzynarodowych, procesy tzw. integracji europejskiej, ideologia społeczeństw
otwartych (która przejawia się głównie powstawaniem społeczności wielokulturowych i
wielorasowych) stawia przed nacjonalizmem nowe wyzwania, które nie mogły być przez
przedwojennych ideologów”50. Z jednej strony widzimy zatem zjawisko pozytywne dla
narodowych radykałów – wyłonienie się po drugiej wojnie światowej Polski w granicach tzw.
etnicznych, z terytorium zamieszkanym wyłącznie przez etnos polski, z drugiej jednak szereg
niebezpieczeństw dla państwa narodowego, i to nie tylko polskiego: globalizacja, integracja
europejska w formie tworzenia struktur ograniczających suwerenność istniejących państw
narodowych Europy, a docelowo dążąc do stworzenia jednego państwa europejskiego, które
istniejące jednostki polityczne uczyniłoby co najwyżej tylko własnymi prowincjami,
społeczeństwa wielokulturowe i wieloetniczne, mieszanie się języków, kultur, narodów, ras
stawiają całkowicie nowe zadania dla ruchu narodowo-radykalnego. Jednakże stawienie czoła
tym dotąd niespotykanym w dziejach nowym wyzwaniom nie pociąga jednakże w latach
dziewięćdziesiątych dokładnych rozważań nad koniecznością wyselekcjonowania z tradycji
narodowego radykalizmu tego, co powinno obowiązywać nadal, a co należy odrzucić. Także i
w tej kwestii NOP uznawało narodowy radykalizm, całe jego dziedzictwo, która należy po
prostu kontynuować, a jego uwspółcześnienie powinno oznaczać wyłącznie przeciwstawienie
się nowym zagrożeniom. Przyjrzyjmy się chociażby innemu artykułowi z lat
dziewięćdziesiątych, poświęconemu zadaniom narodowo-radykalnym: „W nowym państwie
wydajmy wojnę wszystkim czynnikom próbującym rozłożyć naród, wszelkim bękartom
demokratycznych słabeuszy i wszelkim odłamom masońskiej trzody, socjalistycznej
zgniliźnie i liberalizmowi, które dziś rozhulane szaleją po polskich domach. A skoro tak
konieczna jest rewolucja narodowa – uzdrowicielka narodu, lekarstwo na wrzody rozkładu
moralnego i rozpadu więzi narodowych, to przestańmy bać się o niej głośno mówić. (…)
Wspólnie przeciwstawmy się nieszczęsnym głupcom hołdującym kosmopolitycznym
bredniom i antynarodowym wynaturzeniom. Stworzyć blok, który byłby reakcją na ateizm i
ultraliberalizm z maastrichtowską gębą, to dziś najwyraźniejszy cel działań środowisk
nacjonalistycznych. (…) Nie wierzę jednak, by Polska nie mogła być Wielką i Niepodległą.
Państwo narodowe, do którego dążymy, to synteza potęgi duchowej i gospodarczej, a
lojalność narodowym interesom pomoże przyspieszyć realizację celów, których wszak sami
49
50

T. Dorosz, Narodowy Radykalizm wczoraj i dziś, „Szczerbiec”, 1999, nr 3 – 4 (89 – 90), s. 8.
Tamże, s. 8.

44

sobie nie uroiliśmy – są one wytycznymi działań każdego zdrowego narodu”51. Z kolei w
przemówieniu z okazji 61 rocznicy utworzenia ONR czytamy: „Nasz radykalizm, to
stanowcze opowiedzenie się przeciwko wszystkiemu, co może zagrozić naszemu narodowi.
To walka z zagrożeniami naszej kultury i cywilizacji, przejawiającej się między innymi w
nasilającej się imigracji obcych nam narodowo i rasowo elementów, we wszechobecności
relatywizmu, któremu już podlegają nawet zasady i prawdy do niedawna nienaruszalne; we
wszechobecności straszliwego jadu tolerancji i nihilizmu, zatruwających cały dzisiejszy świat.
(…) Nasz radykalizm nie jest radykalizmem >>ludu pracującego miast i wsi<< . Po tylu
latach komunistycznej okupacji nadszedł czas zerwania z bredniami o szczególnej roli klasy
robotniczej, chłopów czy innych grup społecznych w życiu narodu. Biedni czy bogaci –
wszyscy Polacy mają takie same obowiązki wobec Ojczyzny. Robotnik, rolnik, urzędnik czy
przedsiębiorca – o ich wartości dla narodu nie decyduje przynależność do określonej grupy
zawodowej, kliki związkowej czy innej sitwy. Decyduje to, co sami sobą reprezentują” 52.
Powyższe zadania i zasady narodowego radykalizmu wskazane przez działaczy NOP nie
stanowią żadnego rozrachunku z przeszłością, lecz właśnie przełożenie idei narodoworadykalnych do realiów współczesnych – sprzeciw wobec walki klas, determinizmu
ekonomicznego, kosmopolityzmu, relatywizmu moralnego to zadania dla współczesnego
ruchu narodowo-radykalnego, dla kontynuatorów narodowego radykalizmu, czyli NOP.
Jedyną znaczącą zmianą w odniesieniu do przedwojennych narodowych radykałów było w
tym czasie podkreślenie konieczności współpracy między narodami, jak i ruchami
narodowymi z różnych krajów – oczywiście przede wszystkim europejskich, lecz nie tylko.
To właśnie akcentowanie konieczności odejścia od rewizjonizmu, imperializmu czy po prostu
definiowania nacjonalizmu wyłącznie w kategoriach egoizmu narodowego wyróżniło
narodowy radykalizm NOP w porównaniu z organizacjami przedwojennymi czy lat okupacji.
Oczywiście główną przyczyną tego stanu rzeczy, oprócz uświadomienia sobie globalnego
charakteru poszczególnych zjawisk i procesów, przekraczających granice państw, mających
przeto charakter ponadnarodowy i ponadpaństwowy, niebezpiecznych dla tożsamości narodu
polskiego i innych narodów, miała także wizyta D. Hollanda i zapoznanie się nacjonalistów
polskich z ideami trzeciopozycyjnymi, które wszakże akcentowały konieczność
współdziałania między ruchami narodowo-rewolucyjnymi w celu przeciwstawienia się
syjonizmowi, imperializmowi, tworzeniu społeczeństw mieszanych kulturowo i etnicznie,
propagandy liberalizmu obyczajowego, niszczącego tradycyjną moralność itd., jak również z
definiowaniem nacjonalizmu w kategoriach etnopluralizmu, czyli walki o własną tożsamość z
jednoczesnym solidaryzowaniem się z dążeniami innych narodów o zachowanie własnej
tożsamości, kultury, tradycji, języka itd. Koniecznie trzeba zwrócić jednak uwagę, iż NOP do
owej współpracy między ruchami narodowo-rewolucyjnymi, a przede wszystkim do
solidarności z walką o wyzwolenie narodowe i społeczne innych narodów podchodzi z pewną
dozą ostrożności – otóż solidarność z innymi narodami nie musi wcale oznaczać według
Polaków automatycznie całkowitego porzucenia polskiego, narodowego spojrzenia na szereg
spraw związanych z historią i współczesną polityką. Uwaga ta bowiem odnosi się głównie do
kwestii stosunków polsko-niemieckich – wszak z ITP, a następnie z EFN współpracowało nie
tylko NOP, ale także NPD. Zwróćmy uwagę na niniejszy fragment artykułu działacza NOP:
„Powyższe zagrożenia wymuszają także konieczność współpracy między nacjonalizmami
różnych krajów Europy. Nie oznacza to bynajmniej likwidacji sprzecznych celów, dążeń i
interesów poszczególnych narodów. Głoszenie takich postulatów byłoby utopią, zwłaszcza w
ustach polskich nacjonalistów, którzy będą patrzeć z uwagą i analizować to, co dzieje się za
51

R. Cierpiał, Przebudzenie, „Szczerbiec”, 1997, nr 6 – 8 (68 – 70), s. 5.
AW (oprac.), Testament narodowo-radykalny. Obchody 61 rocznicy powstania Obozu NarodowoRadykalnego, „Szczerbiec”, 1995, nr 5 (43), s. 8.
52

45

naszą zachodnią granicą. Chodzi jedynie o współpracę i walkę ze wspólnymi zagrożeniami,
które mają charakter zarówno anty-, jak i ponadnarodowy”53. NOP, przyjmując konieczność
wspólnej walki z zagrożeniami dla współczesnych państw narodowych, jak i tożsamości
kulturowej samych narodów, jak i solidarność z innymi ruchami narodowo-rewolucyjnymi,
podchodzi do owej współpracy w sposób nie tyle „idealistyczny”, tj. pełen zachwytu nad ideą
współdziałania i solidarności między nacjonalistami, co bardziej „wyrachowany” –
współpraca jest koniecznością, co oczywiście nie oznacza braku sympatii do niektórych
ruchów narodowo-rewolucyjnych, inspiracji o charakterze ideowym, jednak konieczna jest
ostrożność, rezerwa w stosunku np. do nacjonalistów niemieckich – przy zacieśnianiu
bowiem więzi między nacjonalistami z innych krajów nie należy zapominać o polskim
spojrzeniu na historię własnego narodu i ziem polskich, należy pamiętać o własnych,
historycznych doświadczeniach i w związku z tym o własnym stanowisku, zgodnym z
interesem narodu, odnośnie do kwestii stosunków z sąsiadami Polski.
W kwestii współpracy między nacjonalistami jako wyróżniku nowoczesnego
nacjonalizmu, nie zamykającego się wyłącznie we własnych problemach, lecz patrzącego
także poza granicami kraju pisał również sam prezes NOP, czyli A. Gmurczyk, podając zalety
takiej współpracy przeciw imperializmowi, syjonizmowi i globalizmowi: „(…) dążenie do
utrzymania (bądź odzyskania) narodowej niezależności narzuca konieczność szukania
porozumienia ze wszystkimi siłami narodowymi Europy. Ich zwycięstwo jest naszym
zwycięstwem. Dlaczego? Po pierwsze: czyni wyłom w więziennym murze eurodebilizmu; po
drugie, by nie ulec potężnemu wrogowi należy szukać przyjaciół, a nie mnożyć
przeciwników. Jeden jest tylko diabeł, który usiłuje zaciągnąć nas wszystkich do piekła
demoliberalnego Nowego Porządku Światowego. Jedno państwo, wyzwolone spod
globalistycznej dominacji, jest tylko samotną wyspą otoczoną wrogim oceanem – naszym
zadaniem jest stworzenie całego archipelagu narodowej wolności” 54. Współczesny świat
charakteryzuje bowiem jeden w gruncie rzeczy proces – dążenie do jednolitości w skali
globalnej, za którą odpowiadają – jak zauważyliśmy przy analizie idei głoszonych przez
Trzecią Pozycję – siły syjonizmu, posługujące się ideami demokratyczno-liberalnymi po
upadku bloku wschodniego, ufundowanego na równie materialistycznym, co liberalizm,
marksizmie. Demoliberalizm po upadku bloku państw oficjalnie uznających za swój ideowy
fundament marksizm-leninizm, z ZSRR, na czele przystąpił – w świetle tych wywodów – do
kolejnego etapu swoich działań, jakim jest globalizacja – proces ujmowany nie tylko w
kategoriach stricte ekonomicznych, ale także kulturowych i politycznych. To tworzenie
wspomnianego przez A. Gmurczyka Nowego Porządku Światowego – jednego,
scentralizowanego, oligarchicznego systemu politycznego (państwa ogólnoświatowego),
którego budowa wiedzie poprzez etap centralizacji w skali jednego kontynentu (integracja
europejska jako budowa jednego państwa europejskiego, będącego w przyszłości prowincją w
ramach państwa światowego) jednej ekonomii liberalnej – charakteryzującej się koncentracją
własności w rękach kilku wielkich koncernów ponadnarodowych, a więc zdominowanej przez
wielki, międzynarodowy kapitał, jednej kultury – ogólnoludzkiej, zacierającej jakiekolwiek
oznaki zróżnicowania i wielości kulturowej, wykorzeniającej narody i ludy z ich tradycyjnych
wierzeń, obyczajów, wartości w imię zasad płynących z liberalizmu demokratycznego:
prymatu jednostki, praw człowieka, wolności, tolerancji, pokoju, jak i jednego społeczeństwa
– mieszaniny egoistycznych, niezależnych od siebie jednostek-atomów, o różnym
pochodzeniu etnicznym, rasowym, kulturowym i cywilizacyjnym, nieświadomych swoich
korzeni, tradycji. Przy tak zdecydowanej ofensywie demokratycznego liberalizmu, którego
53
54

T. Dorosz, Narodowy Radykalizm wczoraj i dziś, „Szczerbiec”, 1999, nr 3 – 4 (89 – 90), s. 8.
A. Gmurczyk, Rewolucja Integralna, Warszawa 2000, s. 11.

46

siłami napędowym są Stany Zjednoczone, Izrael, Unia Europejska i inne organizacje
międzynarodowe (w tym tajne, jak np. wolnomularstwo), która przybrała charakter
ogólnoświatowy, przy globalizacji, czyli przekroczeniu przez zjawiska i procesy społeczne
granic państw, będących oczywiście według NOP dziełem sił syjonistycznych i
demoliberalnych, konieczna jest ścisłą współpraca, współdziałanie i koordynacja wspólnych
akcji wymierzonych w ów nowy, globalny porządek. A. Gmurczyk podaje również przykłady
takiej współpracy między nacjonalistami: „(…) np. w trakcie wojny obronnej Jugosławii do
oddziałów serbskich przyłączali się Chorwaci z narodowo-rewolucyjnych formacji HOS
(Hrvatske obrambene snage, czyli Chorwackie Siły Obronne – K. K.) – ci sami, którzy kilka
lat wcześniej ostro i bezwzględnie walczyli z siłami jugosłowiańskimi o niepodległość swojej
Ojczyzny. Uczynili tak nie dlatego, że wzajemna wrogść wygasła, lecz z powodu zrozumienia
źródła zagrożenia wspólnego dla wszystkich nacji – polityki nowego wspaniałego świata,
który wolny ma być od >>choroby<< państw narodowych“55. Innymi słowy, według NOP nie
trzeba czuć sympatii do określonych nacji lub ruchów narodowych z danych krajów, lecz
wystarczy podejść racjonalnie, bez żądnych emocjonalnych uniesień, na co wskazuje choćby
podany przez niego przykład – wyjątek stanowią tutaj te ruchy nacjonalistyczne, które w
swych poglądach zawierają staroświecki, XIX-wieczny nacjonalizm będący tylko egoizmem
narodowym, imperializm czy rewizjonizm, na co zwrócił ów autor w analizowanym już w
niniejszej pracy referacie pt. „Nowoczesny Nacjonalizm”. Sukcesy zatem nacjonalistów z
innych krajów (co najwyżej za wyjątkiem tych wspomnianych w owym referacie ideowoprogramowym wygłoszonym na konferencji założycielskiej EFN) powinny być traktowane
przez polskich nacjonalistów wręcz tak, jakby były sukcesami narodowców w Polsce – każdy
cios w serce Systemu, w obojętnie który jego element jest przez NOP, jak i przez
trzeciopozycjonistów brytyjskich, pożądany i tworzy potencjalnie „ognisko” dla dalszego
oporu, jak i zachęca do tworzenia kolejnych „ognisk” – wszak chodzi nie o jedną „wyspę”,
czy „ognisko”, lecz o cały „archipelag”, a w ostatecznej perspektywie zniszczenie
mondializmu (innymi słowy – globalizmu) i ustanowienie porządku wolnych, niepodległych
państw narodowych. A. Gmurczyk owo stanowisko wyraża podsumowuje następująco: „Np.
antyamerykański (a więc antymondialistyczny) rząd w Burkina Faso powinien cieszyć
Polaków co najmniej tak samo, jak zwycięstwo narodowców w wyborach samorządowych w
Odrzywołach Górnych. Tu i tam pada bowiem wraża placówka”56, dlatego też niezbędne jest
przestrzeganie pewnej zasady przez nacjonalistów i w Polsce, i na całym świecie: „Myśleć
lokalnie, w kategoriach narodowych, lecz działać w skali globalnej, czyli we współpracy ze
wszystkimi narodami zagrożonymi ideologią mondialistyczną – oto recepta na ostateczną
wiktorię”57. Zwróćmy uwagę na uderzające podobieństwo między ową zasadą a jednym z
punktów głównego dokumentu trzeciopozycjonistów, a mianowicie poświęconym Rewolucji
Narodowej na świecie, w którym to punkcie, jak już zauważyliśmy przy analizie idei ITP,
podkreśla się konieczność współdziałania między siłami narodowo-rewolucyjnymi w celu
odniesienia pełnego zwycięstwa nad globalnym syjonizmem, czyli „Międzynarodowym
Żydostwem”. Wpływ Brytyjczyków jest tu bowiem niewątpliwy – to właśnie idea
współdziałania i solidarności między nacjonalistami z różnych krajów, europejskich i
pozaeuropejskich, była istotnym novum, jeśli chodzi o współczesny narodowy radykalizm
NOP.
Sytuacja w kwestii refleksji nad adekwatnością idei narodowego radykalizmu do realiów
współczesnych, nad koniecznością przystosowania dziedzictwa ONR, zwłaszcza ONR
„ABC” i Grupy „Szańca” do wyzwań końca XX w. i początku XXI w., zmieniła się
55

Tamże, s. 11.
Tamże, s. 11.
57
Tamże, s. 11.
56

47

zasadniczo w latach 2008 – 2009. O ile dotąd przystosowanie idei narodowo-radykalnych
oznaczało po prostu przeniesienie ich do współczesności i postawienie ich naprzeciw
współczesnym zagrożeniom dla wiary, rodziny i narodu, jak również oczywiście odwołanie
się do idei trzeciopozycyjnych, które polegało na odniesieniu narodowego radykalizmu jako
polskiego prekursora, a współcześnie również reprezentanta owego nurtu, a nowym
elementem w uwspółcześnionym narodowym radykalizmie była solidarność z innymi
nacjonalizmami Europy i świata, o tyle począwszy od tychże lat nastąpiła głębsza refleksja
nad ideami narodowego radykalizmu, zwanymi także z racji identyfikacji z ITP i EFN
narodowo-rewolucyjnymi i ich współczesnym charakterem. W tych to bowiem latach, jak już
zauważyliśmy, ożywiła się działalność wydawnicza NOP – powróciło na rynek wydawniczy
sztandarowe pismo partii, czyli „Szczerbiec”, jak również całkiem nowe – „17. Cywilizacja
Czasów Próby”. Ponadto pojawiły się nowe oddziały partii, np. odbudowane zostały struktury
oddziału zachodniopomorskiego, na czele których stanął Arkadiusz Rzepiński, co oznaczyło
pojawienie się nowych członków w ugrupowaniu. Szczególnie istotnie jednakże jest tu fakt,
iż narodziła się u boku NOP poważna konkurencja, jeśli chodziło kontynuowanie narodoworadykalnej spuścizny ideowej narodowego radykalizmu. Co prawda już wcześniej istniała
organizacja narodowo-radykalna, która bezpośrednio przekładała idee narodowo-radykalne na
czasy współczesne, bez żadnych prób odwołań do innych źródeł inspiracji, np. ITP, którą
stanowił Front Narodowo-Radykalny, jednakże nie zagroziła on pozycji NOP jako głównego
reprezentanta narodowego radykalizmu we współczesnej Polsce. Tym razem jednak w 2003 r.
zarejestrowany jako stowarzyszenie został Obóz Narodowo-Radykalny, istniejący po dziś
dzień58. Organizacja już samą swoją nazwą oficjalnie odwołuje się do dziedzictwa ideowego
polskiego narodowego radykalizmu – wszakże ONR to historyczna nazwa pierwszej
organizacji narodowo-radykalnej59. Nowa organizacja zaczęła integrować wokół siebie inne
grupy narodowo-radykalne, a w dniu 12 marca 2005 r. w Częstochowie odbył się I Zjazd
ONR, w którym ostatecznie ustalono strukturę organizacji: ONR podzielony został na tzw.
Brygady, które zostały utworzone w większości terytorium kraju. Nowa organizacja o
zdecydowanym, wyłącznym profilu narodowo-radykalnym wykazała się aktywnością w
organizowaniu demonstracji, a jej baza członkowska poczęła rosnąć. Co więcej, w
październiku 2004 r. powstał Obóz Narodowy-Radykalny – Podhale, który w 2005 r.
zarejestrowany został jako stowarzyszenie, a który stanowi partnerską organizację
ogólnopolskiego ONR, zachowując prawną podmiotowość, niezależne władze i autonomię w
działalności60. Oprócz owej ideowej i organizacyjnej konkurencji doszła nawet konkurencja
nawet w symbolice – otóż zarówno ONR, ogólnopolski, jak i ONR – Podhale posługują się
symbolem białej „ręki z mieczem”, czyli tzw. falangi na zielonym tle, a więc tym samym
symbolem, co NOP właśnie.
58

Warto tu zaznaczyć, iż korzenie owego ONR tkwią w znacznie starszych inicjatywach tworzenia organizacji
narodowo-radykalnych, m.in. FNR. ONR zarejestrowany w 2003 r. jako stowarzyszenie i szybko obejmujący
swoimi strukturami cały kraj niejako jest spadkobiercą owych starszych inicjatyw utworzenia organizacji o
profilu narodowo-radykalnym w całym kraju Zob. A. T. Witczak, Nazwa „ONR” po roku 1989,
http://www.ngopole.pl/2011/07/03/adam-t-witczak-nazwa-%E2%80%9Eonr%E2%80%9D-po-roku-1989/,
02.09.2011.
59
O
owej
organizacji
zob.
np.
Deklaracja
Ideowa,
http://onr.h2.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=94&Itemid=95, dostęp z dn. 02.09.2011; O
Nas!, http://onr.h2.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=95&Itemid=94, dostęp z dn.
02.09.2011.
60
Zob. ONR – Podhale, http://onrpodhale.boo.pl/index.php?kat=onas, dostęp z dn. 02.09.2011. O ideach ONR –
Podhale
zob.
Deklaracja
Ideowa
Stowarzyszenia
Obóz
Narodowo-Radykalny
Podhale,
http://onrpodhale.boo.pl/index.php?kat=deklaracja, dostęp z dn. 02.09.2011; Założenia Programowe
Stowarzyszenia Obóz Narodowo-Radykalny Podhale, http://onrpodhale.boo.pl/index.php?kat=program, dostęp z
dn. 02.09.2011.

48

Rozwijające się ONR i ONR – Podhale powodowały, że współczesny ruch narodoworadykalny przestał być już utożsamiany wyłącznie z NOP. Potrzebna była zatem jeszcze
głębsza refleksja nad tym, co należy kontynuować z przedwojennego i wojennego
narodowego radykalizmu, jak i konieczność prezentowania się jako organizacja odrębna od
owych nowych inicjatyw. W sukurs przyszły narodowym radykałom z NOP działania ONR i
ONR – Podhale – oto np., jak podaje strona internetowa Brygady Pomorskiej ONR, „11
czerwca 2010 roku członkowie Brygady Pomorskiej ONR wzięli udział w spotkaniu
przedwyborczym (…) w Gdańsku z kandydatem na Prezydenta RP – P. Januszem KorwinMikke, prezesem partii Wolność i Praworządność, wieloletnim liderem polskiego
konserwatywnego liberalizmu” 61. Ciekawa jest jednakże końcowa opinia o efektach
spotkania: „Mieliśmy okazję poznać osobiście pewną ikonę Prawicy, która nigdy nie poszła
na zgniłe kompromisy (…) Choć nasz Ruch zdecydował się nie popierać oficjalnie żadnego
kandydata w tegorocznych wyborach, nasz wybór jako narodowców wrogich lewicowym
naleciałościom wydaje się być oczywisty” 62. Zwróćmy się teraz do założeń ideowych ONRPodhale – otóż otrzymujemy tutaj określenie stowarzyszenia jako „Zakonu Ideowego”63,
który kieruje się trzema zasadami, tj. konserwatyzmem definiowanym jako zachowanie
wiecznych i absolutnych wartości, a także historycznych, czyli powstałych i ukształtowanych
w procesie dziejowym, w ciągu dziedziczenia przez kolejne pokolenia, które należy wciąż
kultywować i przekazywać generacjom następnym, tradycjonalizmem rozumianym jako
depozyt wiary przechowywany przez Kościół katolicki, dziedzictwo cywilizacji łacińskiej,
które z kolei samo stanowi w sobie zachowanie wartości cywilizacji ludów indoeuropejskich,
wreszcie nacjonalizmem pojmowanym jako zgodna z powyższymi wartościami miłość do
Ojczyzny oraz wola współtworzenia, z innymi narodami europejskimi Europy jako wspólnoty
państw narodowych, czyli Europy Ojczyzn. W związku z tym zaistniała pilna potrzeba
według „Deklaracji Ideowej” utworzenia „Zakonu Ideowego broniącego słowem i czynem
zasad:
„KONSERWATYZMU – jako zachowania (…) wiecznych i absolutnych treści, a także
sprawdzonych wartości historycznych, godnych kontynuacji bądź przywrócenia;
TRADYCJONALIZMU – jako wiernego trwania przy integralnym depozycie Wiary Świętej
powierzonemu całemu Kościołowi Katolickiemu, depozycie najdoskonalszej ze wszystkich
znanych dziejom ludzkości cywilizacji łacińskiej (a dziedziczącej dorobek starożytnych
cywilizacji: helleńskiej, rzymskiej i celtyckiej), opartej o prymat ducha nad materią i dążącej
do
nadprzyrodzonej
triady
Dobra,
Prawdy
i
Piękna;
(…)
NACJONALIZMU – jako wyrazu miłości do Narodu Polskiego i Jego Ojczyzny; poczucia
dumy, iż w swojej ponad 1000- letniej historii była Polska dobrą Matką dla pobratymczych
narodów, żyjących wspólnie z narodem polskim; a w jego czynnej postaci jako wyrazu woli
tak odbudowania Państwa Narodu Polskiego, jak współtworzenia – w duchu idei
NACJONALIZMU EUROPEJSKIEGO – Europy Ojczyzn, jednoczącej się ku obronie swego
duchowego i materialnego dziedzictwa przed podbojem przez obce cywilizacje i ludy” 64. Co
ciekawe, mamy tu do czynienia z idea tzw. nacjonalizmu europejskiego – ideą nieobecną w
narodowym radykalizmie przedwojennym i lat okupacji, przy czym ów nacjonalizm
europejski, w przeciwieństwie do tercerystów zachodnioeuropejskich, nie zakłada stworzenia
narodu europejskiego z dotychczas istniejących narodów, lecz właśnie konfederację narodów,
61

Spotkanie
z
kandydatem
na
Prezydenta
RP

Gdańsk
11
VI
2010
AD,
http://onrpomorze.boo.pl/index.php?kat=akcje&akcja=138, dostęp z dn. 02.09.2011.
62
Tamże.
63
Zob.
Deklaracja
Ideowa
Stowarzyszenia
Obóz
Narodowo-Radykalny
Podhale,
http://onrpodhale.boo.pl/index.php?kat=deklaracja, dostęp z dn. 02.09.2011.
64
Tamże.

49

traktując nacjonalizm europejski jako jedność cywilizacyjną kontynentu europejskiego na
bazie istniejących narodów i ich niepodległych państw. Tak pojętym zasadom:
Konserwatyzmu, Tradycjonalizmu i Nacjonalizmu, ONR – Podhale przeciwstawia zasady,
które grożą chrześcijańskiej i narodowej tradycji Polski, jak również innych narodów Europy.
Owymi zasadami są: Oświecenie, Równość, Demokracja, Socjalizm, Tolerancjonizm, a
opisane są one następująco: „W imię tych zasad, będziemy ZWALCZAĆ:
- wszystkie, wywodzące się z zatrutego źródła świeckiej gnozy, czyli tzw. OŚWIECENIA,
ideologie i prądy, a w szczególności: progresywizm, laicyzm i kosmopolityzm;
- wymyśloną przez duchowych pariasów, zawistnych wobec wszelkiej wyższości, fałszywą
ideę RÓWNOŚCI oraz suwerenności >>ludu<<, której zastosowanie – po wywołaniu szeregu
rewolucji, niszczących naturalny, hierarchiczny ład społeczny – pogrążyło panujące niegdyś
nad światem narody europejskie w prymitywnym ochlokratycznej bądź plutokratycznej
DEMOKRACJI;
- wszystkie (od despotycznego komunizmu po >>łagodny<< totalitaryzm >>państwa
opiekuńczego<<) odmiany wrogiego ze swej istoty naturze ludzkiej SOCJALIZMU;
- pacyfizm, abolicjonizm, relatywizm etyczny i prawny oraz tzw. TOLERANCJONIZM dla
dewiacji moralnych i obyczajowych, działających rozkładowo na tradycyjne i zgodne z naturą
instytucje
małżeństwa,
rodziny,
narodu
i
państwa;
- tendencje modernistyczno – progresistowskie w religii i w Kościele oraz fałszywe i
niebezpieczne dla duszy ludzkiej kultu, takie jak: Satanizm, Masoneria, Okultyzm czy New
Age”65. W ten sposób owe zasady zagrażające „prawdziwemu ładowi”, Tradycji objawiają się
poprzez różne formy – wymienia się tutaj cały szereg poglądów, zjawisk, ruchów
społecznych i ustrojów: progresywizm, laicyzm, kosmopolityzm, suwerenność ludu,
odrzucenie hierarchii, ochlokrację (czyli „rządy motłochu”), plutokrację, „despotyczny
komunizm”, „łagodny totalitaryzm państwa opiekuńczego”, pacyfizm, abolicjonizm,
relatywizm, prawne i moralne uznanie homoseksualizmu i innych „dewiacji moralnych i
obyczajowych”, satanizm, masonerię, New Age. Powyższe zestawienie zarówno bronionych
zasad, tworzących wizję ładu tradycyjnego, jak i zasad składających się na ponury obraz
nowoczesności i materializmu, ładu antytradycyjnego, czy po prostu nieładu, kreuje nam
wizję idei narodowo-radykalnych ONR – Podhale jako jednoznacznie radykalnie
prawicowych, ściślej rzecz ujmując łączących nacjonalizm z tradycjonalizmem – mamy tu
potępienie nie tylko progresywizmu, materializmu, relatywizmu etycznego, swobody
obyczajowej, ale również demokracji i równości, a w zamian otrzymujemy jednoznacznie
obronę m.in. hierarchii. To właśnie antydemokratyzm i antyegalitaryzm, sprzeciw wobec idei
równości, przeciwstawienie jej idei hierarchiczności porządku społecznego i elitaryzmu
(zwłaszcza arystokratyzmu), stanowiącego oczywiście zwieńczenie hierarchii, zbliża
narodowy radykalizm owej organizacji do innych nurtów prawicy konserwatywnej i
narodowej, a nawet pozwala jednoznacznie zaklasyfikować tę organizację nie do narodoworadykalnej i rewolucyjno-konserwatywnej „skrajnej lewicy prawicy”, ale do „prawicy
prawicy”, ale i oddala go od dziedzictwa ideowego przedwojennego narodowego radykalizmu
– wszakże historyczne ugrupowania narodowo-radykalne ostro odcinały się od lewicowości,
zarzucając jej m.in. kosmopolityzm i materializm, ale równie mocno sprzeciwiały się
prawicy, zaś koncepcje ustroju politycznego owego ruchu, choć mające charakter
hierarchiczny, akcentowały potrzebę włączenia wszystkich warstw narodu do życia
politycznego, co stało w sprzeczności ze stricte konserwatywnym stanowiskiem skupienia
władzy wyłącznie w rękach określonej elity i opowiadając się tym samym poniekąd za
„depolityzacją mas”. Narodowy radykalizm, właśnie z racji socjalnego radykalizmu, jak i
65

Tamże.

50

owej swego rodzaju „demokratyzacji” polityki, rozumianej tutaj jako włączenie mas do
rządzenia państwem, a więc nie stroniąc od populizmu, a w przypadku RNR „Falanga” nawet
od totalitaryzmu, zdecydowanie wychodziły poza dychotomię prawica – lewica.
Oprócz owej wyraźnej prawicowości ONR – Podhale, warto ponadto zwrócić uwagę na
ów zapis odnośnie do socjalizmu jako fundamentu antytradycyjnego porządku. Otóż po
pierwsze w tekście „Deklaracji Ideowej” atakowany jest socjalizm jako ustrój społecznoekonomiczny, za to w ogóle pominięty zostaje kapitalizm, co stanowi wyraźną niezgodność z
trzeciopozycyjnymi, a zatem i narodowo-radykalnymi ideami, których istota przecież tkwi
właśnie z odrzuceniem tak prawicy, jak i lewicy; tak liberalizmu, jak i marksizmu; wreszcie
tak kapitalizmu, jak i socjalizmu marksistowskiego. W tym miejscu mamy za to do czynienia
z potępieniem socjalistycznych rozwiązań społeczno-gospodarczych. Co ciekawe, za
socjalizm uznany zostaje tutaj nie tylko ustrój społeczno-ekonomiczny oparty na własności
państwowej i centralnym, nakazowo-rozdzielczym planowaniu, a więc charakterystyczny dla
komunizmu, ale także i model „państwa opiekuńczego”, charakterystyczny wszakże m.in. dla
socjaldemokracji, którego wzorcem jest powojenna Szwecja, a w którym – nie likwidując
całkowicie gospodarki wolnorynkowej ani własności prywatnej – państwo ingeruje w jej
funkcjonowanie życia gospodarczego (interwencjonizm państwowy), prowadzi politykę
dochodową ukierunkowaną na zmniejszenie nierówności społeczno-ekonomicznych i
aktywną politykę społeczną, m.in. rozbudowując świadczenia socjalne. Taki właśnie „łagodny
totalitaryzm” zostaje tutaj – jako model socjalizmu – zdecydowanie odrzucona, będąc
stawiana na równi z gospodarką upaństwowioną i centralnie sterowaną. Ów jej „łagodny
totalitaryzm” polega bowiem na niestosowaniu przez państwo masowego terroru, całkowitego
likwidowania swobód obywatelskich czy pluralizmu, przy jednoczesnym ograniczaniu przez
państwo wolności ekonomicznej, przedsiębiorczości obywateli, ich inicjatywy, a co za tym
idzie, ich wolności – państwo nie likwiduje tutaj całkowicie własności prywatnej, ani też nie
zastępuje mechanizmu wolnorynkowego, jednakże poprzez swój szeroko zakrojony
interwencjonizm, rozbudową biurokrację i podporządkowanie gospodarki państwu, zniewala
obywatela, ograniczając poważnie jego wolność i czyniąc go trybem w administracyjnej
machinie, jak również, poprzez rozbudowę świadczeń socjalnych, zabija w nim wolę rozwoju,
przedsiębiorczości i poczucie odpowiedzialności, czyniąc zeń potulnego konsumenta.
Postawienie obok siebie zarówno gospodarki centralnie planowanej i znacjonalizowanej, jak i
„państwa opiekuńczego”, oraz powiązanie ich wspólnymi cechami, jakimi są np.
interwencjonizm państwa, rozbudowany sektor publiczny, zwłaszcza w dziedzinie opieki
społecznej, charakterystyczne są wszakże dla idei konserwatywno-liberalnych oraz
libertariańskich, broniących kapitalizmu „czystego”, leseferystycznego, pozbawionego
ingerencji państwa jako zakłócającej naturalny mechanizm wolnego rynku, a tym samym
szkodząc wolności i własności obywateli. Możemy zatem zauważyć, iż odrzucenie socjalizmu
przy pominięciu w ogóle w „Deklaracji Ideowej” kapitalizmu jako drugiego wroga Tradycji,
uznanie za socjalizm nie tylko modelu inspirowanego marksizmem, ale także „państwa
opiekuńczego”, definiowanego jako „łagodny totalitaryzm”, ewidentnie zbliża ONR –
Podhale do nurtu konserwatywno-liberalnego. Co prawda w owym dokumencie ideowym
brak jest oficjalnego, bezpośredniego odwołania się do leseferyzmu, jednakże taka właśnie
krytyka socjalizmu – pojętego m. in. jako interwencja państwa w gospodarkę i prowadzenie
przez administrację państwową opieki społecznej – gdzie model centralno-rozdzielczy
stanowi tylko jeden z typów ekonomii socjalistycznej, jednoznacznie ukierunkowuje ONR –
Podhale nie tylko w stronę środowisk konserwatywnych, ale właśnie konserwatywnoliberalnych, czyli takich organizacji i partii politycznych, jak np. Unia Polityki Realnej,
Wolność i Praworządność, Kongres Nowej Prawicy czy Organizacja Monarchistów Polskich.
51

Co więcej, również ogólnopolski ONR podąża tą drogą – w wywiadzie udzielonym w
2009 r. dla związanego z NOP portalu internetowego Nacjonalista.pl rzecznik prasowy
niniejszej organizacji określił swoje ugrupowanie nie jako trzeciopozycyjne, lecz prawicowe
par excellence: „Zdecydowanie uważamy się za ruch prawicowy choćby tylko dlatego, że
polski Ruch Narodowy wywodzący się ze szkoły Dmowskiego zawsze był ruchem
prawicowym”66. Nie tylko zatem własne ugrupowanie czy nawet dziedzictwo narodowego
radykalizmu, ale po prostu całą tradycję polskiego ruchu narodowego, włącznie m.in. z R.
Dmowskim, ONR stawa na prawicy, nie mając co do prawicowości polskiej idei narodowej
żadnych wątpliwości. Kontrast zatem między NOP a ONR jest tutaj aż nadto wyraźny. Co
więcej, rozbieżność staje się jeszcze wyraźniejsza, jeśli weźmiemy pod uwagę następującą
tezę stawianą przez ONR donośnie relacji między nacjonalizmem a konserwatyzmem we
współczesnej Polsce: „To zresztą bardzo ciekawe zjawisko jak bardzo polski konserwatyzm
od jakiegoś czasu, że tak powiem, >>nasiąkł<< nacjonalizmem. Bo proszę zwrócić uwagę na
fakt, że choćby przed wojną polski konserwatyzm kojarzony był raczej z antagonistą polskich
nacjonalistów, a więc z Piłsudzkim i jego >>sanatorami<<. Teraz w dużej mierze się to
zmieniło. Uważam to za bardzo dobre zjawisko, że doszło do pewnych zapożyczeń między
polskimi konserwatystami a nacjonalistami. Oba te nurty w dużej mierze posiadają dziś ludzi
myślących w kategoriach zarówno nacjonalizmu chrześcijańskiego oraz tradycjonalizmu,
którego zwieńczeniem jest monarchizm. Tego typu symbioza, która dokonała się zresztą, co
ważne samoistnie (bez żadnego katalizatora z zewnątrz!) dowodzi tego, że poglądy te nadal
ewoluują i się rozwijają. Stąd nie możliwe jest i byłoby złe wracanie na siłę do podziałów
sprzed siedemdziesięciu lat”67. Nie dość zatem, że według narodowych radykałów z ONR
zarówno ruch narodowy (endecki, czyli narodowo-demokratyczny), jak i narodowo-radykalny
– traktowane przez nich zresztą, jak widzieliśmy odnośnie do prawicowości polskich
narodowców, łącznie, właśnie jako jeden ruch narodowy, wyrażony w wielu formach
organizacyjnych – od samego początku miały charakter prawicowy, a przy tym ruch
konserwatywny traktując jako konkurencję na prawicy, to współcześnie mamy według ONR
do czynienia z przypadkami syntezy narodowo-konserwatywnej i wzajemnym
zainteresowaniem, a nawet nieskrywaną sympatią między narodowcami a konserwatyzmem:
nacjonalizm wszakże wciąż ma charakter chrześcijański, co oznacza poszanowanie religii
katolickiej, tradycji, a z drugiej strony konserwatyzm nie odrzuca idei narodu czy państwa
narodowego. Nie inaczej jest z liberalizmem ekonomicznym – tak jak coraz częstsze po 1989
r. są przykłady sympatii i wzajemnego przenikania idei narodowych i konserwatywnych,
również liberalizm ekonomiczny, wyrażający się w poparciu dla wolnej, nieskrępowanej
ingerencją państwa przedsiębiorczości, w afirmacji kapitalizmu w leseferystycznej,
pozbawionej interwencjonizmu państwowego postaci, w atakowaniu jako form socjalizmu
wszelkich przejawów interwencji organów państwa w mechanizm wolnorynkowy, znajduje
coraz większe zrozumienie wśród konserwatystów i narodowców, widząc w biurokratyzacji
życia gospodarczego w interwencjonizmie państwowym i rozbudowanej, aktywnej polityce
społecznej ekonomiczne zniewolenie narodu polskiego, dławienie przedsiębiorczych,
aktywnych postaw obywateli, ich własności i wolności, rozbudowę aparatu biurokratycznego
państwa oraz przyczynianie się tym samym do stagnacji ekonomicznej i pogorszenia
materialnego bytu narodu. Liberalizm ekonomiczny wręcz spostrzegany był przez ONR jako
naturalne źródło inspiracji idei narodowych i konserwatywnych w kwestii ustroju społeczno-

66

Wywiad
z
rzecznikiem
prasowym
Obozu
Narodowo-Radykalnego,
http://web.archive.org/web/20100327124244/http://www.nacjonalista.pl/wiadomosci.php?id=5906&licz=1,
dostęp z dn. 02.09.2011.
67
Tamże.

52

gospodarczego, w związku z czym zarzut o „kolibryzację” 68 ruchu narodowego nie był przez
ową organizację odbierany właśnie jako coś negatywnego, lecz przeciwnie – było to zjawisko
gruncie rzeczy pozytywne: „Co zaś do tzw. "kolibryzacji" to mogę powiedzieć tylko tyle, że
faktem jest, że w ONR jest bardzo wielu ludzi stojących na gruncie wolnego rynku, a więc
zasad, które od zawsze były w Ruchu Narodowym. Liberalizm taki jednak ogranicza się
wśród nich tylko i wyłącznie do kwestii gospodarczych i poza nie nigdy nie wyjdzie” 69.
Rzecznik prasowy ONR nie tylko przyznaje, że w organizacji skupieni są działacze o
zdecydowanie liberalnych poglądach ekonomicznych, ale nawet posuwa się do stwierdzenia,
że ruch narodowy w Polsce zawsze stał po stronie wolnego rynku i nieskrępowanej ingerencją
państwa przedsiębiorczości. Oczywiście liberalizm w przypadku niniejszej organizacji
ogranicza on wyłącznie do sfery ekonomicznej, co akurat jest charakterystyczne właśnie dla
ugrupowań o charakterze konserwatywno-liberalnych. Kwestia ekonomicznego liberalizmu
jako nieodłącznego elementu idei narodowej w Polsce staje się jeszcze dobitniej wyrażona w
poniższym fragmencie wywiadu, gdzie rozmówca ze strony ONR krytykuje termin
„kolibryzacja” nie za to, że wiąże się z przenikaniem idei konserwatywno-liberalnych do
nacjonalizmu polskiego ideami wolnorynkowymi, lecz dlatego, że jest to termin
niewystarczający dla opisu tego zjawiska: „Mówienie o „kolibryzacji” polskiego Ruchu
Narodowego jest dla niego krzywdzącym gdyż sugeruje, że Ruch ten dopiero nabywa
pewnych cech wolnorynkowych, a jak wiadomo jest to przecież kłamstwo. Nie chcę się tu już
odwoływać do przeszłości, ale w tej sytuacji muszę wspomnieć choćby tylko o postaci
Romana Rybarskiego, ale także wolnorynkowych poglądach ONR tzw. ABC” 70. Innymi,
słowy, „kolibryzacja” oznacza, że dopiero teraz ruch narodowy (a więc nie tylko narodowy
radykalizm) opowiada się w kwestii ustroju społeczno-ekonomicznego za liberalizmem
ekonomicznym, czyli leseferystycznym, nieskrepowanym kapitalizmem, podczas gdy taka
„kolibryzacja” de facto nastąpiła już u zarania owego ruchu, czyli w XIX/XX w. Co ciekawe,
działacz ONR nie tylko wymienia tutaj Romana Rybarskiego – jednego z najbardziej znanych
ekonomistów endeckich (ściślej – „starych” endeków), ale też – jako przykład liberalizmu
ekonomicznego – podaje ONR „ABC”, co akurat jest tutaj szczególnie dziwnym przypadkiem
ze względu na „neomediewalne”, wymierzone m.in. w kapitalizm koncepcje ekonomiczne
owego ugrupowania, ewidentnie zbliżone do koncepcji A. Doboszyńskiego czy brytyjskiego
dystrybucjonizmu.
Warto tu także zaznaczyć, iż działacze ONR, podkreślając tak wyraźnie prawicowość nie
tylko narodowego radykalizmu, ale całej tradycji ruchu narodowego, jak i liberalizm
ekonomiczny, integralnie z polskim ruchem narodowym według nich związany, poświęcili
nieco miejsca na krytykę antykapitalizmu dokonywaną przez narodowych radykałów, jak i
innych trzeciopozycyjnych. Krytyka niniejsza wiąże się właśnie z postawieniem ruchu
narodowego w Polsce, w tym narodowego radykalizmu, właśnie wyłącznie na prawicy, a to z
kolei oznacza, że polscy narodowcy ideowo bliscy są innym nurtom prawicy katolickiej.
Anonimowy działacz ONR z Małopolski wskazuje jako wyjątkowo bliskie polskiemu
narodowemu radykalizmowi takie doktryny polityczne, jak „(…) salazaryzm, będący
zwieńczeniem i syntezą hiszpańskiej Kontrrewolucji (Juan Donoso Cortez, Juan Vasquez de
68

„Kolibryzacja” to termin powszechnie używany przez współczesnych narodowców na określenie zjawiska
fascynacji ideami konserwatywno-liberalnymi w różnych organizacjach narodowych. „Koliber” oznacza tutaj
tyle, co „konserwatywno-liberalny”. Jedna z organizacji młodzieżowych konserwatywno-liberalnych nosi taką
właśnie nazwę – Stowarzyszenie KoLiber.
69
Wywiad
z
rzecznikiem
prasowym
Obozu
Narodowo-Radykalnego,
http://web.archive.org/web/20100327124244/http://www.nacjonalista.pl/wiadomosci.php?id=5906&licz=1,
dostęp z dn. 02.09.2011.
70
Tamże.

53

Mella, Victor Pradera) i idei narodowej (Ramiro de Maetzu, Jose Antonio Primo de Rivera)
frankizm, czy też niektóre odmiany monarchizmu”71. Tym, co łączy radykalną ( tj. nie idącą
na kompromisy z ideami nowoczesnymi, oświeceniowymi, czyli antysystemową) prawicę
katolicką – zarówno konserwatywną, jak i narodową jest „(…) Tradycja Katolicka oraz
pogarda dla postrewolucyjnej >>antyrzeczywistości<<” 72. Absolutnie tego samego nie można
powiedzieć o terceryzmie, który dla owego działacza wręcz tożsamy jest z lewicowością – to,
co szczególnie odstręcza owego narodowego radykała od terceryzmu jako takiego, to właśnie
próba wyłamania się z podziału prawica – lewica, gdyż narodowy radykalizm jest po prostu
na prawicy, a przeto znacznie bliżej mu do nurtów kontrrewolucji czy niektórych nurtów
rewolucji konserwatywnej aniżeli do idei radykalnej lewicy, z którymi według niego
terceryzm jest blisko związany: „Niestety, ostatnimi czasy w pewnych kręgach popularność
zdobywa jakaś swoista próba syntezy idei narodowo-radykalnej z elementami o charakterze
wyraźnie lewicowym, określana przez jej entuzjastów jako >>terceryzm<<. Jest to tym
bardziej dziwne zjawisko, iż zwolennicy terceryzmu odnoszą się bardzo niechętnie do
interpretowania Narodowego Radykalizmu z pozycji tradycjonalistycznych i prób łączenia
idei NR z Kontrrewolucją, natomiast bardzo ochoczo podchodzą do inspiracji takimi ruchami
politycznymi, jak: syndykalizm (czasem nawet w wersji anarcho), ekologizm, czy narodowy
bolszewizm”73. Dla niniejszego aktywisty terceryzm traktowany jest nie jako zjawisko
różnorodne, wielonurtowe, ale właśnie w uproszczony sposób – jako po prostu kolejna forma
manifestacji idei lewicowych. Brak tutaj, jak widzimy, rozróżnienia między nurtem Trzeciej
Pozycji,
czyli
nurtem
chrześcijańskim
(katolicko-tradycjonalistycznym)
i
dystrybucjonistycznym, a innymi nurtami tercerystycznymi, stąd też mamy tu do czynienia z
wyliczeniem jako inspiracje terceryzmu takich różnorodnych zjawisk, jak
anarchosyndykalizm, ekologizm czy narodowy bolszewizm. Zwróćmy tu uwagę, że wyjście
tercerystów poza schemat prawica – lewica jest przez ONR traktowane już jako zajęcie
miejsca na lewicy – porzucając prawicę według takiego ujęcia zajmuje się automatycznie
miejsca po lewej stronie sceny ideowo-politycznej, przeto tertium non datur. Narodowy
radykalizm zaś według ONR winien zajmować miejsce jednoznacznie na prawicy, wspólnie z
innymi pokrewnymi mu ideowo nurtami kontrrewolucyjnymi, a więc integralnie, radykalnie
prawicowymi, a nie po stronie obozu „Rewolucji”.
Konsekwencją zajęcia przez terceryzm miejsca po lewej stronie sceny ideowo-politycznej
są jego cechy, które oczywiście wiążą go z lewicą właśnie, a nie z prawicą: „(…) terceryzm
silnie odwołuje się do egalitaryzmu. Wprawdzie w niektórych nacjonalistycznych doktrynach
był on obecny, jednak pamiętać należy, że do takowych nie zaliczał się nigdy nasz polski
Narodowy Radykalizm”74. Zarzut egalitaryzmu stawiany przez działacza ONR oczywiście
wiąże się właśnie z ideą sprawiedliwości społecznej, związanej z dążeniem do zapewnienia
członkom narodu równości szans i wyeliminowania nierówności społeczno-ekonomicznych,
stworzonych przez zastany ustrój społeczno-ekonomiczny, jak również z przemilczaniem idei
hierarchii, która wszakże jest jedną z najważniejszych idei prawicy, dystansującą ją wyraźnie
od nurtów lewicowych. Konsekwencją egalitaryzmu jest kolejny zarzut wymieniony przez
narodowego radykała ze współczesnego ONR: „(…) kontrowersyjnym jest nagłaśnianie przez
tercerystów wątków socjalnych i antykapitalistycznych. W tym miejscu nie chodzi mi o samą
negację wolnego rynku, gdyż jak wiemy występowała ona w programie przedwojennego
71

Szczerbiec
ONR
Małopolska,
Narodowy
Radykalizm
wczoraj
i
dziś,
http://www.onr.h2.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=174:narodowy-radykalizm-wczoraj-idzisiaj&catid=52:idea-narodowa, dostęp z dn. 02.09.2011.
72
Tamże.
73
Tamże.
74
Tamże.

54

ONR, lecz o to, że owa negacja nie jest prowadzona z pozycji tradycjonalistycznych, jak w
przypadku przedwojennych narodowców, lecz z pozycji wyraźnie socjalnych,
wykorzystujących lewicową retorykę. O ile zarówno modernistyczny tercerysta, jak też np.
karlista, zgodziliby się w kwestii krytyki kapitalizmu, to ten drugi czynił to z chęci restauracji
dawnego porządku, odwołując się (podobnie jak przedwojenni ONR-owcy, czy np. Adam
Doboszyński) do korporacjonizmu opartego o system lokalnych cechów, gildii i korporacji,
natomiast ten pierwszy, choć odwołuje się do korporacjonizmu, jednak wyraża się pochwalnie
o elementach syndykalizmu, czy nawet socjalizmu” 75. Niniejszy fragment zasługuje na
szczególną uwagę – otóż ONR, choć wyraźnie fascynujący się liberalizmem ekonomicznym,
a więc gospodarką wolnorynkową, kapitalistyczną w swej „czystej” postaci, „nieskażonej”
państwowym interwencjonizmem, gotów jest tolerować pewną krytykę kapitalizmu, przy
czym ów antykapitalizm musi być wyraźnie prawicowej proweniencji. Co to oznacza? Otóż
odrzucenie kapitalizmu dokonywane w ślad za kontrrewolucjonistami, a zatem właśnie
zadeklarowanymi prawicowcami, jak np. hiszpańskimi karlistami, francuskimi
tradycjonalistami, czy chociażby konserwatywnymi niemieckimi romantykami politycznymi
z XIX-wiecznych Niemiec (m.in. Adam Müller, Franz von Baader, Joseph von Görres,
Novalis) powinno wiązać się z apologią elitaryzmu (konkretnie – arystokratyzmu) oraz
hierarchii, za wzór stawiając feudalizm średniowieczny 76. Kapitalizm – jako niszczący
tradycyjny, przedindustrialny ustrój społeczno-ekonomiczny – winien zatem być atakowany
wyłącznie w imię tychże fundamentów tradycyjnego ładu, a nie w oparciu o interes ludu czy
ideę sprawiedliwości społecznej, a więc stosując retorykę charakterystyczną dla radykalnej
lewicy. Również i korporacjonizm w tym ujęciu powinien ściśle wiązać się wyłącznie ze
średniowiecznymi inspiracjami oraz ówczesnym hierarchicznym zorganizowaniem
społeczeństwa, nie odwołując się do jakichkolwiek koncepcji, które mogłyby nieść ze sobą
skojarzenia właśnie z ideami lewicowymi, jak np. syndykalizmem.
Ostatnim zarzutem, o jakim warto w tym miejscu wspomnieć, jest w związku z tym
właśnie sama istota terceryzmu, czyli trzeciego rozwiązania – poza prawicą i lewicą – co
oznacza de facto zajęcie lewicowego stanowiska, podczas gdy narodowy radykalizm zawsze
był nurtem stricte prawicowym i jako taki powinien on wciąż nim zostać: „(…) terceryści
silnie eksponują wątki antyprawicowe. Jednak bardzo często dokonują oni błędu rzeczowego,
zaliczając do prawicy demoliberalne >>centroprawicowe<< wynalazki, takie, jak chadecja
czy neokonserwatyzm. Krytykują oni również monarchizm – przeważnie stosując retorykę i
argumentację zaczerpniętą z języka demokracji” 77. W tym przypadku „lewicowość”
tercerystów objawia się właśnie zapożyczeniami lewicowymi, jeśli chodzi o idee i retorykę, w
kwestiach ustroju politycznego (odrzucenie monarchii), a także w zbyt szerokim definiowaniu
prawicy – za prawicę uznane zostają m.in. chrześcijańska demokracja i neokonserwatyzm, co
według owego działacza ONR, charakterystyczne jest właśnie dla ugrupowań lewicowych,
uznających za prawicę wszystko to, co tylko znajduje się choćby trochę na prawo od danego
ugrupowania. To, co dla autentycznej, radykalnej, kontrrewolucyjnej prawicy jest
kompromisem ze światem oświeceniowym, antytradycyjnym, a więc „fałszywym”, próbą
75

Tamże.
Nt. krytyki kapitalizmu ze strony kontrrewolucjonistów osiemnastowiecznych i dziewiętnastowiecznych zob.
np. J. Bartyzel, Korporacjonizm jako doktryna społeczna konserwatyzmu, „Pro Fide Rege et Lege”, 2003, nr 4
(47), ss. 11 – 18; J. Bartyzel, Własność w doktrynach politycznych kontrrewolucjonistów francuskich (J. de
Maistre - L. de Bonald - F.R. de Chateaubriand), http://www.legitymizm.org/wlasnosc-kontrrewolucjonisci,
dostęp z dn. 02.09.2011.
77
Szczerbiec
ONR
Małopolska,
Narodowy
Radykalizm
wczoraj
i
dziś,
http://www.onr.h2.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=174:narodowy-radykalizm-wczoraj-idzisiaj&catid=52:idea-narodowa, dostęp z dn. 02.09.2011.
76

55

dostosowania idei prawicowych do demoliberalizmu – a zatem odstępstwem od zasad dla
kontrrewolucjonistów – dla tercerystów okazuje się być i tak prawicowe.
Jeżeli idee ONR i ONR – Podhale, wyraźnie otwarte na fascynacje liberalizmem
ekonomicznym, a także bezwzględną krytykę terceryzmu z pozycji prawicowych (ściślej –
kontrrewolucyjnych), skojarzymy ponadto np. z pozytywnymi opiniami odnośnie do J.
Korwin-Mikke ze strony Brygady Pomorskiej ONR, przytoczonymi zresztą powyżej,
wówczas umiejscowienie owych dwóch organizacji po prawej stronie sceny ideowopolitycznej, i to blisko organizacji konserwatywno-liberalnych, nie powinno budzić
zdziwienia. Przytoczmy zresztą opinię Adama T. Witczaka, notabene działacza ONR, który
otwarcie przyznaje: „Faktem jest jednak, że obecny ONR nie jest organizacją stricte
narodowo-radykalną, wątki narodowo-radykalne są w nim oczywiście stale obecne, ale
przeplatają się z konserwatywnymi, endeckimi, wolnorynkowymi. Stanowiłoby to być może
problem i wymagało rozwiązania (tzn. klarownego samookreślenia po wewnętrznej dyskusji
zwieńczonej pewnymi kompromisami), gdyby ONR planował działanie jako partia z
jednolitym programem, stwierdziliśmy już jednak, że obecnie ruch ten ma nieco inny
charakter”78.
To właśnie oblicze ideowe ONR, jak i ONR – Podhale, bardziej pasujące, jak widzimy, do
nurtu konserwatywno-liberalnego, mające – ściślej rzecz ujmując – bardziej charakter syntezy
nacjonalizmu, tradycjonalizmu i klasycznego liberalizmu, niż wierne odzwierciedlenie idei
narodowo-radykalnych, łączących wszakże nacjonalizm chrześcijańskich, poszanowanie dla
tradycji z koniecznością przeprowadzenia rewolucji społecznej, tworzącej nowy, sprzeczny
tak z kapitalizmem, jak i z socjalizmem, porządek społeczny, oparty na sprawiedliwości
społecznej i niwelujący istniejące nierówności, rodziło niepokój w łonie NOP. Niepokój
stawał się tym większy, iż owe dwie organizacje, autoidentyfikujące się jako narodoworadykalne, a na dodatek używające nazwy historycznego ugrupowania jako swojej własnej,
jak również symboliki narodowo-radykalnej (wspomniana wyżej „falanga”), miały charakter
poniekąd bardziej narodowo-konserwatywny, choć oczywiście w radykalnym,
antysystemowym wydaniu, aniżeli stricte narodowo-radykalny, czyli łączący katolicyzm,
nacjonalizm i radykalizm socjalny.
Powodowało to w oczach NOP niebezpieczeństwo błędnej interpretacji idei narodowego
radykalizmu we współczesnym świecie, nieprawidłowego zrozumienia zasad narodoworadykalnych, a nawet ich zafałszowania na rzecz owej narodowo-konserwatywno-liberalnej
formuły. Potrzeba redefiniowania narodowego radykalizmu w świetle współczesnych
wyzwań wydawała się paląca jak nigdy dotąd. O ile wcześniej wszakże przystosowanie
narodowego radykalizmu odnośnie do wyzwań przełomu XX/XXI w. oznaczało po prostu
stawienie im czoła, jak również solidarność i innymi ruchami nacjonalistycznymi, a więc
konieczność „wyjścia” wyłącznie z „wewnątrzkrajowego” myślenia na rzecz dostrzeżenia
więzi i zależności ogólnoeuropejskich i światowych, o tyle teraz, z racji poważnego
niebezpieczeństwa, jakie niosło ze sobą owo „pomieszanie pojęć” w postaci idei
propagowanych przez ugrupowania nominalnie narodowo-radykalne, ale zdradzające
fascynacje liberalizmem ekonomicznym i generalnie prawicowością, należało poważnie i
wnikliwie naświetlić, czym jest narodowy radykalizm sam w sobie i jakie powinno być jego
współczesne oblicze.
Warto przy tym zaznaczyć, zanim spojrzymy na refleksję NOP nad właściwą recepcją idei
narodowo-radykalnych w dzisiejszym świecie, iż ów niepokój związany z „kolibryzacją”
narodowego radykalizmu, identyfikacją idei narodowo-radykalnych jako prawicowych wiązał
78

A. T. Witczak, Nazwa „ONR” po roku 1989, http://www.ngopole.pl/2011/07/03/adam-t-witczak-nazwa%E2%80%9Eonr%E2%80%9D-po-roku-1989/, dostęp z dn. 02.09.2011.

56

się także z pewnym uporządkowaniem spraw wewnątrz samego NOP. Co ciekawe, choć NOP
od 1992 r. stał na gruncie narodowego radykalizmu, a więc poniekąd trzeciopozycjonizmu,
odrzucając i kapitalizm, i socjalizm, to w swoich szeregach skupiał członków, którzy niekiedy
dawali znać o swoich wolnorynkowych poglądach. Do takich osób należał np. A. Zdolski,
który w 1995 r. w swoim wystąpieniu z okazji 61 rocznicy powstania ONR stwierdził:
„Radykalnie zrywamy z socjalistycznymi bredniami. Stąd dążenia do wyzwolenia z
ekonomicznego zniewolenia. Uwolnienie go od demoralizujących świadczeń społecznych
oraz zgubnego interwencjonizmu gospodarczego państwa i organów władzy terenowej” 79.
Trudno niniejszy fragment wystąpienia odczytywać inaczej niż jako pochwałę gospodarki
wolnej od ingerencji państwa i redukcji polityki społecznej prowadzonej przez administrację
państwową i samorządową, a więc koncepcji jednoznacznie związanych z neoliberalizmem,
tj. ze współczesnym nurtem liberalizmu głoszącym powrotem do klasycznego,
nieskrępowanego interwencjonizmem państwa, kapitalizmu. Nie pozostało to bez odzewu ze
strony innych ugrupowań nacjonalistycznych czy konserwatywnych – oto np. w 2005 r.
Organizacja Monarchistów Polskich, głosząca idee monarchistyczne, narodowokonserwatywne i liberalne (te ostatnie w odniesieniu do ustroju społeczno-ekonomicznego) na
swojej, nieistniejącej już obecnie, stronie internetowej stwierdzała: „Sytuujemy się na skrajnej
prawicy ruchu monarchistycznego w Polsce. Spośród polskich partyj politycznych najbliżej
nam jest do Unii Polityki Realnej, współpracujemy także z bliskimi ideowo działaczami
Narodowego Odrodzenia Polski i Stronnictwa Narodowego”80.
W innym miejscu niniejszy członek NOP stwierdza dobitniej: „Współczesny nacjonalizm
nie jest już, pod pewnymi względami tym samym nacjonalizmem, z którym mieliśmy do
czynienia przed II wojną światową. Tamten, skażony lewicowymi naleciałościami na polu
gospodarki, nie był w stanie wyjść poza schematy myślenia etatystycznego. Dzisiaj postawa
nacjonalistyczna charakteryzować się winna się zrozumieniem, iż dobro narodu osiąga się
również dzięki realizacji dóbr jednostkowych. Dlatego nacjonalizm musi stać na straży
wolnego rynku i wolnej konkurencji” 81. Wolnorynkowe podejście do spraw ekonomicznych
możemy zaobserwować np. w następującej części artykułu K. Murasiewicza: „Opowiedzenie
się za odpowiedzialną wolnością polityczną wymaga również opowiedzenia się za wolnością
gospodarowania, a więc i wolnym rynkiem. Oznacza to postrzeganie prywatnej formy
własności za najefektywniejszą. Oznacza to również dezaprobatę wobec wszelkiej
urawniłowki, jak i pustych sloganów sprawiedliwości społecznej z jednej, a wobec ingerencji
państwa w gospodarowanie obywateli z drugiej” 82. Wyraźnie widzimy tutaj nie tylko krytykę
nacjonalizmu przedwojennego – co tyczy się m.in. właśnie ówczesnego narodowego
radykalizmu – ale również jawne odrzucenie idei sprawiedliwości społecznej – jednej z
fundamentalnych przecież idei tercerystycznych – oraz konieczność oparcia się na
jednoznacznie wolnorynkowej, liberalnej gospodarce. Narodowy radykalizm według A.
Zdolskiego powinien opowiedzieć się za liberalizmem ekonomicznym, jednocześnie
odrzucając liberalizm w sferze światopoglądowej oraz politycznej. Co ciekawe, A. Zdolski
dopuszcza interwencję państwa, jednak jest ona niezwykle charakterystyczna pod względem
celów, jakim powinna być podporządkowana: „W okresie przejściowym państwo musi jednak
wspomagać proces powstawania ram gospodarki rynkowej. Interwencjonizm jednak musi
ograniczać się do działań w sferze deregulacji i prywatyzacji gospodarki. Rynek potrafi
zapewnić optymalną strukturę naszej gospodarce. Warunkiem jest rozbudowa sektora
79

AW (oprac.), Testament narodowo-radykalny. Obchody 61 rocznicy powstania Obozu NarodowoRadykalnego, „Szczerbiec”, 1995, nr 5 (43), s. 8.
80
Zob. http://web.archive.org/web/20050209015452/http://adnikiel.republika.pl/, dostępz dn. 03.09.2011.
81
A. Zdolski, Państwo czy rynek?, „Szczerbiec”, 1994, nr 10, s. 8.
82
K. Murasiewicz, Być Narodowcem, „Szczerbiec”, 1994, nr 11, s. 2.

57

własności prywatnej i zwiększenie obszaru wolności ekonomicznej narodu” 83. Ów fragment
oczywiście wiąże się z transformacją ustrojową Polski, która w dziedzinie ustroju społecznoekonomicznej oznaczała przejście z gospodarki upaństwowionej i planowej do modelu
wolnorynkowego, opartego na własności prywatnej. W takim przypadku rola państwa musi
pozostać na wczesnym etapie przemian aktywna, gdyż to właśnie zadaniem państwa jest
odpowiednio pokierować przemianami, które ostatecznie wiązać będą się z redukcją
interwencji państwa w życie gospodarcze (deregulacja), uwalniając mechanizm rynkowy od
regulowania go przez działania państwa, oraz prywatyzacją, tj. przekształceniami
własnościowymi, które umożliwią powstawanie wielu polskich przedsiębiorstw prywatnych,
a więc uwolnią tłamszoną przez „realny socjalizm” kreatywność i przedsiębiorczość Polaków.
W ten sposób interwencja państwa, choć początkowo niezbędna jako narzędzie transformacji
gospodarczej, ukierunkowana będzie nie na ingerowanie w działanie mechanizmu
rynkowego, stymulowanie produkcji, usług, lecz na tworzenie autentycznie wolnego rynku i
warunków do nieskrępowanej przedsiębiorczości, a więc ostatecznie na tworzenie gospodarki
wolnej od ingerencji państwa.
Oczywiście można zastanawiać się nad obecnością takich poglądów wśród działaczy
partii, wszakże NOP już wtedy jednoznacznie opowiadało się za narodowym radykalizmem
jako polskim odpowiednikiem Trzeciej Pozycji i było oficjalnie reprezentantem naszego kraju
w ITP. Dla Polaków jednakże takowe poglądy wynikały z antykomunizmu – po
kilkudziesięciu latach „realnego socjalizmu”, gospodarki socjalistycznej, która jednoznacznie
w powszechnej świadomości wiązano właśnie z wzorowanym na radzieckiej ekonomice
modele upaństwowionym, i nakazowo-rozdzielczym, podstawowe idee dystrybucjonizmu –
upowszechnienie własności, powszechne uwłaszczenie, odrzucenie planowania
gospodarczego itd., miały charakter właśnie antyetatystyczny, którego to skrajnym przejawem
etatyzmu w gospodarce był właśnie radziecki model socjalizmu. Stąd też koncepcje liberalne,
a ściślej – liberalizmu klasycznego, odrzucającego interwencjonizm, mogły wiązać się dla
niektórych działaczy NOP właśnie z dystrybucjonizmem – wówczas dystrybucjonizm dla
nich wiązał się przede wszystkim z ekonomią wolnorynkową, opartą na wolnej,
nieskrępowanie konkurencji wielu małych firm prywatnych, a przeciwieństwem był
kapitalizm ze znaczną interwencją państwa, poddany szeroko zakrojonej aktywności państwa
w procesy gospodarcze.
Także i w kwestiach relacji między NOP a ugrupowaniami prawicowymi, mimo
deklarowanej rozbieżności między narodowym radykalizmem NOP a prawicą samą w sobie,
a co za tym idzie niechętnym stosunkiem ze strony owej organizacji wobec ugrupowań
prawicowych, w latach dziewięćdziesiątych mieliśmy do czynienia z próbami nawiązania
współpracy ze strony NOP z niektórymi środowiskami prawicowymi. Wspomnieć tu warto
takie inicjatywy, jak np. wystosowanie listów otwartych: w dniu 11 kwietnia 1996 r.,
skierowanego oficjalnie właśnie do polskiej prawicy, a który dotyczył sprzeciwu wobec
integracji europejskiej, zagrażającej polskiej niepodległości84, oraz w dniu 16 grudnia 1999 r.,
skierowanego do Porozumienia Polskiego85, poparcie udzielone liderowi PP – Janowi
Łopuszańskiemu, startującemu do wyborów prezydenckich w 2000 r. czy publikacja jego
wystąpień poselskich na łamach „Szczerbca” 86.
83

A. Zdolski, Państwo czy rynek?, „Szczerbiec”, 1994, nr 10, s. 8.
Zob. W obronie wolności. List Otwarty Narodowego Odrodzenia Polski do Przywódców Polskiej Prawicy,
„Szczerbiec”, 1996, nr 4 – 5 (54 – 55), s. 2.
85
Zob. Wszystko dla Polski. List Otwarty Narodowego Odrodzenia Polski do Przywódców Porozumienia
Polskiego, „Szczerbiec”, 1999, nr 11 – 12 (97 – 98), s. 3.
86
Zob. np. Notatnik Parlamentarny, „Szczerbiec”, 2000, nr 1 (99), ss. 6 – 7; Notatnik Parlamentarny,
„Szczerbiec”, 2000, nr 2 – 3 (100 – 101), ss. 6 – 9.
84

58

Jednakże powstanie ONR i ONR – Podhale, sięgające do dorobku narodowo-radykalnego
m.in. poprzez używanie nazwy historycznej organizacji, na co wszakże nie odważyło się
nawet NOP, określenie przez nowe organizacje narodowego radykalizmu jako prawicowego,
inspiracje konserwatyzmem i liberalizmem ekonomicznym, czy wreszcie odrzucenie
terceryzmu – traktowanego jako twór jednolity i o lewicowej proweniencji, powodowały, że
NOP, niepokojąc się o idee narodowo-radykalne interpretowane w taki właśnie – rozbieżny z
dążeniami analizowanej partii politycznej – sposób, zmuszony został do poważnej refleksji
nad obliczem ideowym narodowego radykalizmu. Uczyniono to m.in. w poruszonym już
wyżej artykule W. Trojanowskiego, opublikowanym w pierwszym numerze „17. Cywilizacja
Czasów Próby”. Oto, jak W. Trojanowski wyraża niepokój narodowych radykałów z NOP o
stan samoświadomości współczesnych nacjonalistów uznających siebie za kontynuatorów
m.in. ONR: „Dzisiejszy obraz części ruchu NR cechuje przedwojenna symbolika wyzuta z
kontekstu ideowego, akceptacja kapitalizmu plus zoologiczny antykomunizm. W myśl tych
poglądów „lewakiem” lub „socjalistą” staje się każdy, kto odrzuca neoliberalną wersję „raju”
i alternatyw szuka w koncepcjach korporacjonizmu, dystrybucjonizmu, katolickiej nauki
społecznej, lub też po prostu postuluje prymat polityki (dobra Narodu) nad gospodarką co
było przecież zasadniczym wyznacznikiem polskiego narodowego radykalizmu. Wracając na
moment do kwestii antykomunizmu – ruchy trzeciopozycyjne zawsze były wrogie
komunizmowi i odrzucały go z całą stanowczością. Dziś jednak, w sytuacji jego całkowitego
upadku, namiętne stosowanie w dyskursie politycznym retoryki rodem z okresu zimnej wojny
trąci infantylizmem i czyni zasadnym pytanie o rzeczywiste intencje jej autorów” 87.
Bezmyślne kopiowanie przedwojennych symboli narodowego radykalizmu, odrywając je od
ich właściwego znaczenia ideowego, mechaniczne przenoszenie haseł z okresu międzywojnia
bez umiejętności ich właściwego dostosowania do realiów obecnych, radykalny, urastający do
roli pierwszorzędnego czynnika, wręcz obsesyjny antykomunizm – głoszony akurat w
czasach, kiedy to blok wschodni ufundowany na ideach marksizmu-leninizmu odszedł do
przeszłości i przegrał globalne zmagania z demokratycznym liberalizmem, który z racji
swojego globalnego triumfu staje dziś się głównym wrogiem wszystkich narodów i ludów tak
w Europie, jak i na świecie, oraz absolutyzacja liberalizmu ekonomicznego, który głosi
wycofanie się państwa z gospodarki i polityki społecznej, pozostawiając owe sfery działaniu
mechanizmu wolnorynkowego, niezakłóconego przez działania państwa, a wedle którego
wszelkie inne wizje ustroju społeczno-gospodarczego – niezgodne z ową liberalną
„ortodoksją” – muszą być atakowane jako „lewicowe” i „socjalistyczne”, upraszczając przeto
w rażący sposób rzeczywistość i uznając, że istnieje jedynie słuszny ustrój społecznogospodarczy – kapitalizm w swojej „czystej” postaci – oto są główne zarzuty stawiane wielu
współczesnym radykałom przez NOP. Owe trzy elementy: bezpośrednie przenoszenie
symboli przedwojennych w czasy współczesne w oderwaniu od właściwego im kontekstu
ideowego, radykalny antykomunizm i neoliberalizm, stanowią właśnie główne cechy znacznej
części ruchu narodowo-radykalnego we współczesnej Polsce, które tak bardzo niepokoją
działaczy NOP, i to z dwóch w swojej istocie powodów. Po pierwsze, są to cechy niezgodne
według polskich narodowych radykałów z tradycjami ruchu narodowo-radykalnego, cechy
znacznie bliższe różnym odłamom prawicy, aniżeli ruchowi narodowo-radykalnemu, który
wyłamywał się z owego schematu. Identyfikacja narodowego radykalizmu zresztą jako
właśnie nurcie prawicy jest tu według NOP już wystarczająco rażące, a co dopiero łączenie
narodowego radykalizmu z monarchizmem, leseferyzmem w gospodarce czy uznaniem
lewicy (tj. wszystkich, którzy zgłaszają jakiekolwiek obiekcje do kapitalizmu pozbawionego
87

W. Trojanowski, Noi, Terza Posizione – My, Trzecia Pozycja, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1, s.
10.

59

interwencjonizmu państwowego) za wroga, na czele z komunizmem. Po drugie, cechy
niniejsze nijak mają się do zastanej, współczesnej rzeczywistości – rzeczywistości według
rewolucyjnych nacjonalistów zdominowanej przez procesy globalizacyjne, które grożą
zachowaniem tożsamości narodów, ich odrębność kulturowej i etnicznej, jak i suwerenności
państw, imperializm amerykański, syjonizm i powiązanie świata w jedną gospodarczą całość,
podporządkowaną interesom wielkich koncernów, dla których masowe imigracje i
powstawanie mieszanych kulturowo i etnicznie „społeczeństw otwartych” jest korzystne,
gdyż m.in. gwarantuje konkurencję na rynku pracy i dostarcza taniej siły roboczej o obcym
pochodzeniu. W takiej właśnie narodowo-rewolucyjnej wizji obecnego świata szczególnie
antykomunizm jawi się jako coś oderwanego od realiów, świadcząc o całkowitym braku
kontaktu z rzeczywistością. Ów wspomniany przez W. Trojanowskiego antykomunizm to
właśnie dlań relikt minionej epoki, świadectwo tego, iż w obecnej rzeczywistości
funkcjonując środowiska, które utraciły kontakt z otoczeniem, wciąż tkwiąc w danych,
zimnowojennych schematach, nie dostrzegając zmian, jakie zaszły po 1989 r. – zmian, które
według nacjonalistów zagrażają zróżnicowaniu kulturowo-etnicznemu świata i prowadzą do
porządku światowego charakteryzującego się totalna uniformizacją oraz centralizacją we
wszystkich dziedzinach życia, a których to zmian nośnikami są właśnie neoliberalizm,
demokracja liberalna i imperializm amerykański i syjonizm – a zatem te elementy, które
jeszcze w latach „ zimnej wojny” były częścią przeciwstawiającego się komunizmowi
„Wolnego Świata”.
Część ruchu narodowo-radykalnego w dzisiejszej Polsce według W. Trojanowskiego
zbacza w niebezpieczną stronę – niezgodną nie dość, że z dziedzictwem ideowym
narodowego radykalizmu, to jeszcze oderwana od realnych problemów zagrażających
tożsamości narodów i niepodległości państw. Oczywiście z kontekstu wypowiedzi można
wywnioskować, iż owa „część” to właśnie ONR i ONR – Podhale. Co prawda nie atakuje się
tutaj owych organizacji bezpośrednio, uciekając się do nazw organizacji czy nazwisk
działaczy, jednakże zarzuty niniejsze ewidentnie dotyczą właśnie tychże organizacji. Co
więcej, sprawa wydaje się jeszcze wyrazistsza w niniejszej wypowiedzi: „W obrębie idei
politycznych jednak to, co stanowi fundament, nigdy nie powinno stać się jedynym
odnośnikiem, gdyż ruchowi politycznemu groziłby wtedy swoisty „archeologizm”. Często
może on przybierać skrajne formy, jak np. kopiowanie w XXI wieku rzeczy drugorzędnych
(uniformy, nazwy itp.), a stąd już tylko krok do śmieszności, gdyż środowiska tak właśnie
pojmujące „narodowy radykalizm” w rzeczywistości stają się „białymi murzynami”
reakcyjnej części tzw. prawicy” 88. Zwrócić tu koniecznie trzeba właśnie uwagę na ów
„archeologizm”, budzący według publicysty NOP wręcz uśmiech politowania, czyli
mechaniczne przenoszenie w czasy współczesne różnych atrybutów przedwojennego ruchu
narodowo-radykalnego (nie tylko idei, ale także mundurów, nazw, haseł, a więc rzeczy
drugorzędnych) bez żadnej refleksji i umiejętności ich dostosowania do obecnych problemów,
przez co dana organizacja może dla postronnego obserwatora – według tej interpretacji –
sprawiać wrażenie „żywcem” wyjętej z lat trzydziestych XX w. Otóż zauważmy, że W.
Trojanowski pisząc o owych atrybutach, o braku zdolności do rozróżnienia między głównymi
ideami, które należy kontynuować, gdyż są one podstawą tożsamości danego ruchu, a innymi
ideami, wynikającymi z ówczesnych zjawisk i procesów politycznych, gospodarczych czy
kulturowych, nie mówiąc już o zewnętrznych atrybutach ruchu, tj. cech odnoszących się do
struktury organizacyjnej, nazewnictwa, sposobów funkcjonowania, symboliki, głoszonych
haseł, umundurowania (w przypadku paramilitarnej struktury). Ewidentnie ów zarzut tyczy
się właśnie ONR i ONR – Podhale – już zresztą samo wspomnienie użycia dawnych nazw w
88

Tamże, s. 10.

60

czasach obecnych i skrytykowanie takiego zabiegu otwarcie wskazuje na owe dwie
organizacje. Również krytyka umundurowania, wzorowanego na wzorcach z lat
trzydziestych, kieruje uwagę także na te dwie organizacje – na zdjęciach z wielu akcji
organizowanych możemy zauważyć umundurowanych działaczy. To właśnie brak refleksji na
tym, co wciąż obowiązuje, co jest ponadczasowe, gdyż wynika to z idei tworzących
tożsamość danego ugrupowania czy całego ruchu, i od tego, co wynika wyłącznie z
kontentych realiów historycznych, co siłą rzeczy ma charakter zmienny, nietrwały,
przemijający – od niektórych, drugorzędnych idei do atrybutów struktury, funkcjonowania i
wizerunku ruchu, sprawia, że dana organizacja staje się zdaniem działacza NOP wręcz
śmieszna w swoim kopiowaniu dawnych wzorców, przedstawia sobą swoistą grupę
„rekonstrukcyjną”, aniżeli organizację, dzięki której dziedzictwo ideowe nie jest tylko
przypomnieniem ducha epoki międzywojnia, lecz wciąż żyje i udziela odpowiedzi na
problemy nurtujące wspólnotę narodową. Innymi słowy, wciąż stanowi alternatywę wobec
współczesnych prądów umysłowych czy ruchów społecznych zagrażających narodowi i
niepodległości państwa, a więc i realną alternatywę wobec Systemu, a nie tylko grupę
fascynatów czasami przedwojennymi, nieszkodliwą – w oczach NOP – w gruncie rzeczy dla
istnienia ustroju demokratyczno-liberalnego.
Oprócz zarzutu „archeologizmu” odnoszącego się bezpośrednio do – jak to określił W.
Trojanowski – „części” współczesnego, rodzimego ruchu narodowo-radykalnego, a tyczącego
się, „czytając między wierszami”, ONR i ONR – Podhale, który to zarzut już przyczynia się
do zagubienia danej organizacji we współczesnych czasach, świadczy o braku kontaktu z
rzeczywistością, nieumiejętnością dostrzeżenia realnych zagrożeń dla narodu, o egzystencji w
izolacji od autentycznych problemów narodowych i międzynarodowych, egzystencji we
własnym, wyimaginowanym świecie, mamy ponadto zarzut łączenia idei narodoworadykalnych z ideami zdecydowanie obcymi owemu nurtowi, ideami, które – co więcej zawsze były przez ruch narodowo-radykalny zdecydowanie zwalczane – chodzi w tym
wypadku oczywiście o gloryfikację kapitalizmu, i to w swej nieskrępowanej, leseferystycznej,
czysto wolnorynkowej postaci. Nie tylko zatem „archeologizm”, uporczywe tkwienie w
schematach myślowych, ideach, wzorcach organizacyjnych, hasłach i nazewnictwie,
przenoszenie w czasy współczesne dorobku ideowego narodowego radykalizmu
bezrefleksyjnie, z elementami drugorzędnymi, które straciły ze względu na upływ czasu,
zmiany historyczne (częstokroć przełomowe w swej istocie i konsekwencjach) swoje
znacznie, ale również – co gorsza – łączenie idei narodowo-radykalnych z całkowicie obcymi
owej doktrynie ideami, głownie konserwatywno-liberalnymi, jak również umiejscowienie
narodowego radykalizmu jednoznacznie po prawej stronie sceny ideowo-politycznej, a co za
tym idzie szukanie wrogów wyłącznie na lewicy i atakowanie jakichkolwiek innych koncepcji
gospodarczych jako manifestacji „socjalizmu”. Stąd też znaczna część polskiego ruchu
narodowo-radykalnego u progu XXI w. w ujęciu W. Trojanowskiego jest zagubiona i rozdarta
między sprzecznymi tendencjami: z jednej strony bezrefleksyjnie kopiowane są cechy
ewidentnie drugorzędne i z tego względu mające wyłącznie historyczne znaczenie,
przebrzmiałe i całkiem nieadekwatne do współczesnych realiów, a z drugiej to, co powinno
być właśnie kontynuowane, to, co świadczy o odrębności ideowej, tożsamości owego ruchu
zostaje zafałszowane poprzez syntezę z ideami prawicowymi (konserwatywno-liberalnymi, a
nawet monarchistycznymi), przez co mamy do czynienia nie z kontynuacją spuścizny
narodowo-radykalnej, a tworzeniem pewnej mieszaniny idei narodowego radykalizmu i
konserwatyzmu liberalnego przy skopiowaniu całkiem drugorzędnych cech ruchu narodoworadykalnego z okresu międzywojennego, i to nawet nie niektórych idei, lecz właśnie haseł,
strojów, nazw itp. Mamy tutaj więc do czynienia z całkowitym odwróceniem proporcji, które
fatalnie świadczy według NOP o jakości i możliwościach owych krytykowanych przez tę
61

partię polityczną współczesnych narodowych radykałów, uciekających się do takich właśnie
rozwiązań. Zamiast bowiem właśnie przenieść w obecne realia fundamentalne idee
narodowego radykalizmu, czyniąc z ruchu narodowo-radykalnego nie relikt przeszłości, lecz
ciągle żywy i rozwijający się twór, na bieżąco będący tak z obserwacją, jak i reagowaniem na
wyzwania stawiane przez współczesne otoczenie, otrzymujemy de facto całkiem nową,
eklektyczną doktrynę, której idee są kompilacją nacjonalizmu, konserwatyzmu i liberalizmu,
a przeto taką, która nie ma zdaniem NOP nic wspólnego z obliczem ideowym narodowego
radykalizmu. Ponadto zamiast odrzucić z dziedzictwa narodowo-radykalnego to, co wynikało
z ówczesnych historycznych uwarunkowań, to, co nijak nie pasuje do współczesności –
właśnie na czele z zewnętrznymi atrybutami ruchu (w tym inspirowanymi wówczas ruchem
faszystowskim, jak np. umundurowanie), łącznie z samą historyczną nazwą organizacji, owa
krytykowana bezwzględnie przez NOP część narodowych radykałów, skupiona w ONR i
ONR – Podhale, dokonuje rzeczy odwrotnej – mianowicie właśnie to, co drugorzędne w
narodowym radykalizmie kontynuuje w czasach obecnych. Podstawowa treść ideowa
narodowego radykalizmu, a więc wszystko to, co jest w nim najbardziej wartościowe i jako
takie właśnie wymaga kontynuowania i ciągłej obecności w życiu publicznym, by być
alternatywą wobec Systemu dla narodu polskiego, zostaje przez nich odrzucona, a z kolei to,
co w tradycji narodowo-radykalnej drugorzędne pod względem wartości, to, co odeszło w
gruncie rzeczy już do historii, zostaje przeniesione w czasy obecne. W ten sposób taki
narodowy radykalizm dla NOP nie jest żadnym narodowym radykalizm, lecz swego ,rodzaju
groteską owego ruchu i doktryny: pod względem haseł, symboliki, nazewnictwa mamy do
czynienia z mechanicznym, ścisłym przeniesieniem owego dziedzictwa narodoworadykalnego do współczesności przy jednoczesnym zafałszowaniu tożsamości ideowej – ta
bowiem stanowi mieszaninę idei narodowo-radykalnych i konserwatywno-liberalnych.
Tak zdecydowana krytyka wielu współczesnych narodowych radykałów, jak i niepokój z
owego stanu rzeczy zrodziły zatem potrzebę refleksji nad tym, czym powinien być polski
narodowy radykalizm obecnie, na początku XXI w. Oczywiście, jak możemy zauważyć
choćby na podstawie tej krytyki, bezwzględnie możemy wykluczyć, iż według NOP
współczesny narodowy radykalizm powinien sięgać do form organizacyjnych, nazewnictwa
organizacji czy innych zewnętrznych atrybutów ruchu. Co więcej, absolutnie niedopuszczalne
jest uznanie narodowego radykalizmu jako doktryny jednoznacznie prawicowej, stawiając ją
w jednym szeregu np. z różnymi nurtami kontrrewolucyjnymi, tak samo, jak należy odrzucić
łącznie narodowego radykalizmu z ideami o jednoznacznie radykalnie lewicowej
proweniencji – stąd też odrzucony zostaje np. narodowy bolszewizm). W ślad za odrzuceniem
klasyfikacji i autoidentyfikacji narodowego radykalizmu idzie odrzucenie liberalizmu
ekonomicznego, a szerzej – po prostu kapitalizmu. Narodowy radykalizm musi odrzucić
według NOP wszelkie powinowactwo tak z lewicą, jak i prawicą, czy to umiarkowaną, czyli
łączącą swoje idee z akceptacją demokracji liberalnej, gospodarki kapitalistycznej, jak i
niektórych idei liberalnych, czy też radykalną – odrzucającą demoliberalizm i „realny”, czyli
istniejący obecnie, kapitalizm. Co więcej, narodowi radykałowie, jeśli chcą autentycznie
kontynuować dziedzictwo ONR, ONR „ABC” czy RNR „Falanga”, muszą odrzucić tak
kapitalizm (sam w sobie, czyli niezależnie od tego, czy będzie to „państwo opiekuńcze”, czy
– tym bardziej – neoliberalizm), jak i socjalizm. Innymi słowy, autentyczny narodowy
radykalizm współcześnie musi być właśnie trzeciopozycyjny – wszak narodowy radykalizm
to polska odpowiedź na idee reprezentowane przez ITP.
W ślad za powyższą zatem krytyką współczesnych narodowych radykałów, którzy w tej
interpretacji nie są żadnymi faktycznie narodowymi radykałami, lecz eklektyczną mieszanką
idei o wyraźnie prawicowym charakterze, poszła także niezwykle ostra krytyka całej prawicy
polskiej. Oto, co ma do powiedzenia odnośnie do współczesnej prawicy polskiej A.
62

Gmurczyk: „(…) polska prawica, ci wszyscy postendeccy konserwatyści, integralni
tradycjonaliści, reakcjoniści czy jak tam się zwą w chwilach upojenia mlekiem wściekłej
krowy, wcale nie ma ochoty walczyć o jakiekolwiek Wartości. (…) Zjednoczona prawica,
powtórzmy to, nie jest zainteresowana demontażem świata antywartości. Jej cele są
krótkodystansowe., konkretne, i przeliczalne w walucie, która nazywa się „władza”. Ludzie
prawicy są jak kapłani faraonów, mamiący lud mową gładką i mistyczną” 89. Zwróćmy uwagę
na ton owe wypowiedzi, jak i na potraktowanie różnych nurtów prawicowych jako jednolitej
całości, gdzie różnice nie mają większego znaczenia – prawica sama w sobie dla A.
Gmurczyka to środowisko w pełni pogodzone z Systemem, nie oferujące żadnej realnej
alternatywy wobec ustroju demokratyczno-liberalnego, wobec idei liberalizmu, nie broniące
prawdziwych wartości, czyli tradycyjnych, narodowych i chrześcijańskich, a tylko głoszący
hasła o takiej wymowie, mające zachęcić obywateli do głosowania na nich jako kandydatów
do parlamentu i tym samym umożliwić im sprawowanie władzy w tym właśnie ustroju. Jak
widzimy, krytyka prawicy jest tutaj bezlitosna – NOP już wcześniej oczywiście krytykowało
różne partie polityczne prawicy i rządy tworzone przez nie, lecz jednocześnie – jak mogliśmy
zauważyć na przykładzie J. Łopuszańskiego i PP, czy też listu otwartego skierowanego do
przywódców polskiej prawicy, żywiono nadzieję, że po prawej stronie są osoby lub całe
środowiska o zbliżonej do NOP postawie i aspiracjach. Obecnie jednakże nawet takiej nadziei
nie ma, a po katastrofie smoleńskiej w dniu 14 kwietnia 2010 r. sytuacja po prawej stronie
wręcz jeszcze bardziej się pogorszyła: „I tak narodziła się nowa świecka religia z bożkiem
Lechem Kaczyńskim na piedestale” 90. Jakie są jej cechy według prezesa NOP? Otóż
„charakteryzuje się ona eklektycznym melanżem symboliki katolickiej i narodowej oraz
politycznego bełkotu, mieszczącego się znakomicie w kanonach systemu demokratycznego.
(…) Nowa wiara, trzeba to przyznać, jak na razie odnosi sukcesy. Setki tysięcy
poszukujących utraconego Ducha Kowalskich otrzymało ersatz, ordynarną podróbę wiary,
patriotyzmu i ideowej tożsamości” 91. Owa „religia Lecha Kaczyńskiego” to zatem
odwrócenie uwagi od autentycznych wartości, prawdziwej wiary katolickiej i dziedzictwa
narodowego, za to doskonale według A. Gmurczyka spełniająca swoje zadanie dostarczania
obywatelom namiastki duchowości, która jednak przystosowana jest do ustroju
demokratyczno-liberalnego i idei, na jakich się on opiera. Co więcej, owa namiastka
duchowości, lansowana przez prawicę, emocjonalnie wiąże społeczeństwo z władzą, co
oczywiście umacnia System. Co ciekawe, prezes NOP kończy swój tekst następującymi
słowami: „Skoro na celownik tak zdecydowanie bierzemy prawicę, to co z lewicą i liberałami
– może ktoś zapytać. Z nimi, jak zwykle – na Madagaskar!”92. Ciekawość owego fragmentu
artykułu nie wynika ze wspomnienia o Madagaskarze – propozycja tamże wysłania lewicy i
liberałów nie stanowi raczej poważnej propozycji, a bardziej pewien zwrot stylistyczny, jasno
ukazujący stosunek NOP do lewicy – lecz ze zwięzłego w swojej formie wyrażenia
stanowiska zdecydowanie charakterystycznego dla wielu ugrupowań tercerystycznych we
współczesnej Europie i na świecie: otóż co prawda zdecydowanie jest tu odrzucona lewica –
wciąż będąca ideowym wrogiem dla nacjonalistów rewolucyjnych – to jednakże główny atak
skierowany jest ku prawicy – według NOP to właśnie prawica, głosząc hasła tradycyjne,
narodowe i religijne, a do tego wolnorynkowe, wprowadza zamęt w umysłach obywateli,
którzy gotowi byliby poprzeć autentyczny ruch narodowy. Prawica współczesna, zwłaszcza
neokonserwatywna, zdecydowanie biorąca w obronę demokrację liberalną i kapitalizm,
używając w swej propagandzie haseł o charakterze religijnym, patriotycznym i tradycyjnym,
89

A. Gmurczyk, This is WAR!, „Szczerbiec”, 2010, nr 148, s. 1.
Tamże, s. 1.
91
Tamże, s. 1.
92
Tamże, s. 1.
90

63

uznając neoliberalizm i prymat stosunków z USA i Izraelem, tłumacząc owe szczególne
stosunki z owym mocarstwem więzami cywilizacyjnymi oraz zagrożeniem ze strony islamu,
stanowi poważne zagrożenie dla ruchów narodowo-rewolucyjnych, które wartości takie, jak
naród, rodzina, wiara łączą z odrzuceniem kapitalizmu, syjonizmu i amerykanizmu.
Niebezpieczeństwo dla NOP ze strony lewicy jest wyraźne – swoboda obyczajowa, upadek
tradycyjnej rodziny, promocja homoseksualizmu, aborcji i eutanazji są zdaniem działaczy
NOP oficjalnie głoszonymi hasłami przez ugrupowania lewicowe. Co innego jest w
przypadku prawicy – tutaj akceptacja Systemu odbywa się poprzez odwołanie się do haseł o
treści narodowej, religijnej, tradycyjnej, dzięki którym kanalizuje się patriotycznych i
wierzących obywateli w nurt opierający demokrację liberalną i kapitalizm jako fundamenty
cywilizacji chrześcijańskiej, na czele której stoją USA i Izrael. Dobitnie owo antyprawicowe
stanowisko NOP jako polskich narodowych radykałów wyraża W. Trojanowski: „Dziś
koncepcja Trzeciej Pozycji to przede wszystkim podkreślanie roli nacjonalizmu jako poglądu
niezależnego i zdecydowanie odrzucającego przyporządkowywanie go do obozu tzw. prawicy
lub tzw. lewicy. Zbyt długo był on bowiem traktowany i postrzegany jako użyteczny dodatek
dla apologetów koncepcji jedności >>skrajnej prawicy<< w jej przeróżnych krucjatach, które
na ogół kończyły się w momencie uzyskania mandatów parlamentarnych” 93 Nic dziwnego
zatem, że np. w publicystyce portalu internetowego Nacjonalista.pl zdecydowanie
krytykowany jest nurt nacjonalizmu liberalnego, akceptującego kapitalizm i ustrój
demokratyczno-liberalny stojącego na gruncie stosunków z USA i Izraelem, a za głównego
wroga dla narodów Europy uważa islam, a za którego reprezentantów uważa się m.in.
holenderską Partij voor de Vrijheid (Partię Wolności), której założycielem i liderem jest Geert
Wilders, Freiheitliche Partei Österreichs (Wolnościową Partię Austrii), English Defence
League (Angielską Ligę Obrony) czy Sverigedemokraterna (Szwedzkich Demokratów)94.
Jaki zatem powinien dokładnie być narodowy radykalizm współcześnie? Jakimi
konkretnymi cechami winien się odznaczać? Jak już zauważyliśmy, przede wszystkim winien
być właśnie trzeciopozycyjny, tj. przełamywać dychotomię lewica – prawica, odrzucać tak
prawicowość, jak i lewicowość, a zatem połączyć nacjonalizm z radykalizmem socjalnym, z
rewolucją społeczną, która – urzeczywistniając ideę sprawiedliwości społecznej – miałaby
wymiar zarówno antykapitalistyczny, jak i antysocjalistyczny. Obrona idei narodowej,
Tradycji, dążenie do sprawiedliwego społecznie ustroju ekonomicznego oraz solidarność z
innymi narodami w walce z globalizmem, neoliberalizmem i imperializmem winny
charakteryzować autentyczny polski nacjonalizm rewolucyjny, czyli właśnie narodowy
radykalizm, będący rodzimą odpowiedzią na idee Trzeciej Pozycji. W. Trojanowski w
następujący sposób opisuje fundamentalne idee narodowo-radykalne, które należy dziś
kontynuować, podtrzymując tym samym ciągłość ideową z przedwojennymi reprezentantami
owego ruchu: „Sytuacja A. D. 2009 wymaga jednak nowego, świeżego spojrzenia, które
pozwalałoby nawiązać do tradycji polskiego nacjonalizmu, a także uchroniłoby przed
skazaniem na wspomniany wcześniej „archeologizm”. Tak naprawdę jedyną kwestią, co do
której poglądy przedwojennych narodowych radykałów można w całości i bez zastrzeżeń
adaptować, są kwestie duchowe i moralne, a także, jeśli nie przede wszystkim, w kwestiach
93

W. Trojanowski, Noi, Terza Posizione – My, Trzecia Pozycja, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1, s.
11.
94
Zob. np. WT, Przy Tobie Panie stać będziemy, czyli pielgrzymka „nowej prawicy” do Izraela,
http://www.nacjonalista.pl/2010/12/07/pielgrzymka-%E2%80%9Cnowej-prawicy%E2%80%9D-do-izraela/,
dostęp
z
dn.
03.09.2011;
WT,
Geert
Wilders
i
obrońcy
„cywilizacji
Zachodu”,
http://www.nacjonalista.pl/2010/06/15/geert-wilders-i-obroncy-cywilizacji-zachodu-felieton/, dostęp z dn.
03.09.2011;
WT,
Angielska
Liga
Obrony (EDL)

eurosyjonizm
made
in
Britain,
http://www.nacjonalista.pl/2010/08/30/wt-angielska-liga-obrony-edl-%E2%80%93-eurosyjonizm-made-inbritain/, dostęp z dn. 03.09.2011.

64

polityki – prymat dobra Narodu, rozumianego jednak nie tylko jako wspólnota historii,
języka, terytorium i kultury, ale także jako określona wspólnota etniczna” 95. Narodowy
radykalizm współcześnie powinien zatem kontynuować idee narodowych radykałów
przedwojennych i lat drugiej wojny światowej właśnie odnośnie do religii, moralności oraz
prymatu narodu jako najwyższej wartości w sferze życia doczesnego. Innymi słowy,
nienaruszona powinna zostać sfera poglądów odnoszących się do światopoglądu, a więc
fundamenty tzw. nacjonalizmu chrześcijańskiego, który wpisuje nacjonalizm rozumiany jako
pogląd głoszący podporządkowanie interesów partykularnych (grupowych i jednostkowych)
interesowi narodu w światopogląd głoszony przez religię chrześcijańską (katolicyzm), w
rezultacie czego naród staje się drogą prowadzącą do dobra absolutnego, czyli Boga. Oprócz
nacjonalizmu chrześcijańskiego, którego formułą niewątpliwie był narodowy radykalizm w
okresie międzywojnia czy lat okupacji, a który współczesnym spadkobiercom dawnego ONR
przekazuje hierarchię wartości katolickich i narodowych, w której te ostatnie
przyporządkowane są pierwszym. Ponadto zdaniem W. Trojanowskiego należy także,
kontynuować – jako jedną z najważniejszych idei narodowo-radykalnych – prymat dobra
narodu, co wynika oczywiście z uznania narodu za najwyższą wartość doczesną.
Nie da się ukryć, iż otrzymujemy tutaj niezwykle zwięźle ujęte – w porównaniu z latami
dziewięćdziesiątymi – idee narodowo-radykalne pod kątem przystosowania do
współczesności. O ile w latach ubiegłych, jak mogliśmy zauważyć, charakterystyczne było
stanowisko odwołujące się jednoznacznie do całości dorobku ideowego narodowego
radykalizmu, bez refleksji nad tym, co należy kontynuować, a co odrzucić, o tyle teraz mamy
do czynienia właśnie z takim zabiegiem – efekt jednakże jest tutaj zastanawiający. Otóż
kontynuować powinno się według działacza NOP właśnie same fundamenty ideowe ruchu
narodowo-radykalnego, na czele z założeniami światopoglądowymi, czyli z zasadami
nacjonalizmu chrześcijańskiego. Zauważmy, iż takie postawienie sprawy wiąże się z
wyjątkową elastycznością manewru odnośnie do formułowania nawet nie tyle programu
politycznego, co wręcz idei odnośnie do ustroju politycznego czy ustroju społecznoekonomicznego. NOP, krytykując ONR i ONR – Podhale za odejście od narodowego
radykalizmu, właśnie poprzez twierdzenie, że należy kontynuować idee odnoszące się do
hierarchii najważniejszych wartości, do sfery światopoglądowej, a w sferze polityki mówiąc
wyłącznie o postawieniu dobra narodu nad innymi interesami, samo na siebie może zwrócić
ostrze krytyki ze strony tychże organizacji narodowo-radykalnych, zarzucając NOP, iż
gotowe jest łączyć dziedzictwo ruchu narodowo-radykalnego z koncepcjami jemu obcymi, a
w tym przypadku określonymi przez działaczy ONR czy ONR – Podhale jako lewicowe, co
mogliśmy zaobserwować na przykładzie krytyki terceryzmu. Co więcej, takie postawienie
sprawy przez W. Trojanowskiego może wskazywać na większy niż dotychczas zakres
„elastyczności” NOP odnośnie do współczesnych inspiracji oraz mocniejsze zwrócenie uwagi
na koncepcje tercerystyczne z innych krajów. Potwierdzeniem owego założenia może być
fakt, iż w poszczególnych numerach „17. Cywilizacja Czasów Próby” przychylne stanowisko
NOP zajmuje nie tylko odnośnie do współczesnych ruchów narodowowyzwoleńczych czy
mniejszości religijnych na świecie i ich walk (Karenowie w Birmie, sudańscy chrześcijanie,
Palestyńczycy) 96, ale również i ruchów politycznych o charakterze wyraźnie lewicowym, ale

95

W. Trojanowski, Noi, Terza Posizione – My, Trzecia Pozycja, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1, s.
11.
96
Zob. K. Sawczak, Intifada, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1, ss. 12 – 14; W. Trojanowski,
Karenowie – zapomniana walka , „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2010, nr 3, ss. 14 – 16; M. Kopaczyk, Sudan
– ziemia nasiąknięta chrześcijańską krwią, tamże, ss. 17 – 18.

65

przy tym i narodowym, np. boliwaryzm Hugo Cháveza 97, które z racji swojego
antyamerykanizmu i antyimperializmu przychylnie oceniane są przez publicystów NOP. To
właśnie stosunek do współczesnych latynoamerykańskich ruchów socjalistycznych jest tu
wymowny. Oto, co W. Trojanowski twierdzi odnośnie do takowych ruchów: „Narodowe
przebudzenie? Jak najbardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, iż owym przywódcom udało się
zaktywizować rdzennych mieszkańców kontynentu i umożliwić im na nowo identyfikację z
pojęciami Narodu i Ojczyzny. Podkreślanie etnicznej tożsamości Indian nie stoi w
sprzeczności z dominująca religią katolicką, będącą istotną częścią dziedzictwa każdego z
latynoamerykańskich narodów. Znacznie większym dla niej zagrożeniem są finansowane z
ramienia Stanów Zjednoczonych protestanckie sekty oraz – tak, jak na całym świecie –
globalizacja oraz związane z nią konsumpcjonizm i uniformizacja” 98. Nawet zatem
zdecydowanie przecież lewicowe ruchy takie, jak boliwaryzm H. Cháveza należy popierać ze
względu na antyglobalizm i antyimperializm, zachowując wobec nich „życzliwy krytycyzm”:
„Życzliwy krytycyzm wydaje się na dzień dzisiejszy jedynym sensownym podejściem w
ocenie tego, co niesie ze sobą boliwaryzm i pokrewne ruchy. Z jednej strony pozwala nam na
docenienie tych pozytywnych tendencji dla krajów Ameryki Łacińskiej i ich społeczeństw, a
także umożliwia zachowanie czujności na wypadek nieoczekiwanych wolt ideowych jego
reprezentantów”99. W ślad za owym „życzliwym krytycyzmem” na portalu Nacjonalista.pl
opublikowano plakat wyrażający poparcie dla H. Cháveza ze strony włoskich
trzeciopozycjonistów z Forza Nuova, z naczelnym hasłem „Społeczna i narodowa. Trzecia
droga znów rozpoczyna się od Wenezueli” („Sociale e nazionale. Terza via riparte dal
Venezuela”) oraz stwierdzeniem H. Cháveza „Jestem prawdziwym peronistą” („Yo soy
peronista de verdad”)100.
Skoro zatem należy przede wszystkim po historycznym ONR, ONR „ABC”, Grupie
„Szańca” i innych historycznych inicjatywach narodowo-radykalnych odziedziczyć i
kontynuować założenia światopoglądowe, wyrażające podstawowe idee nurtu, to w jaki
sposób powinno się to czynić? Jakimi zasadami winien kierować się narodowy radykalizm,
dziedziczący nacjonalizm chrześcijański od historycznych narodowych radykałów, w kwestii
problemów społecznych, politycznych, przekraczających wszakże granice państw
narodowych na niespotykaną dotąd skalę?
W. Trojanowski wymienia trzy elementy, które powinny wyróżniać narodowy radykalizm
jako polską Trzecią Pozycję, stanowiąc o jej alternatywie wobec Systemu, a także o jej
odrębności ideowej tak od prawicy (w tym i radykalnej), jak i od lewicy: antyrasizm (w
kontekście etnopluralizmu), antyglobalizm i antyimperializm. Oto, co ów działacz ma do
powiedzenia w kwestii antyrasizmu: „Takie podejście (tj. narodowo-radykalne, a więc
trzeciopozycyjne – K. K.) nie oznacza jednakże akceptacji rasizmu, który jako produkt XIX
wieku nie ma nic wspólnego z ideą TP (Trzecią Pozycją – K. K.) i jest przez nią
zdecydowanie odrzucany. Poszanowanie dla odrębności etnicznych i dążenie do ich
zachowania nie jest w jakikolwiek sposób tożsame z prymitywnymi teoriami,
wartościującymi ludzi na podstawie koloru skóry, czy też kraju pochodzenia” 101.
Współczesny narodowy radykalizm powinien zatem w pełni oprzeć swój nacjonalizm nie na
97

Zob. W. Trojanowski, Ameryka Południowa – narodowe przebudzenie czy czerwony come back?, „17.
Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 2, ss. 15 – 16.
98
Tamże, s. 16.
99
Tamże, s. 16.
100
Zob. Wenezuela: Chavez na fali wzrostowej, http://www.nacjonalista.pl/2011/05/28/wenezuela-chavez-nafali-wzrostowej/, dostęp z dn. 03.09.2011.
101
W. Trojanowski, Noi, Terza Posizione – My, Trzecia Pozycja, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1,
s. 11.

66

szowinizmie czy rasizmie, ale właśnie na etnopluralizmie, czyli poszanowaniu prawa każdego
narodu do własnej kultury, terytorium i państwa, co oznacza sprzeciw wobec nienawiści
skierowanej ku innym narodom czy wobec wartościowania narodów i ich kultur, co
wiązałoby się z chęcią podboju i zniewolenia innych, „gorszych” narodów przez „lepsze”,
„rozwinięte”, jak również sprzeciw wobec demokratyczno-liberalnych „społeczeństw
otwartych”, mieszanych kulturowo, etnicznie i rasowo, które tworzone byłyby poprzez
promowanie liberalizmu obyczajowego (relatywizm moralny, swoboda obyczajowa jednostki,
akceptacja homoseksualizmu, aborcji, eutanazji, odrzucenie tradycyjnego modelu rodziny),
jak i masowej imigracji ludności. Również poglądy wyrażone przez portal internetowy
Nacjonalista.pl podążają tą drogą myślenia, a więc i zgodnie z „Deklaracją Zasad Trzeciej
Pozycji”, która zresztą, jak pamiętamy z analizy idei tamże zawartych, została na język polski
– choć w pewien uproszczony sposób – przełożona i opublikowana przez NOP: „Stoimy na
pozycjach separatyzmu rasowo-kulturowego oraz etnopluralizmu jako postawy plasującej się
pomiędzy rasizmem, szowinizmem, a kosmopolityzmem. Uważamy, że każdy ma prawo do
rozwoju zgodnie z wartościami wspólnoty, w której się znajduje. Prawdziwe piękno
dostrzegamy w naturalnej różnorodności, ukształtowanej w toku historii, nie zaś w procesie
przymusowych integracji całkowicie różnych społeczności” 102. Obrona zróżnicowania
narodowego, kulturowego, etnicznego i rasowego to wszakże jedna z podstaw ideowych nurtu
trzeciopozycyjnego, stąd też nie dziwi wpisanie jej w obręb zasad współczesnego
narodowego radykalizmu. Współcześni spadkobiercy ONR powinni zatem według NOP
reprezentować nacjonalizm opierający się właśnie na etnopluralizmie, który w tym przypadku
wiąże się również z separatyzmem rasowym.
Nie inaczej jest z antyglobalizmem i antyimperializmem – także i one powinny być
fundamentalną cechą idei narodowego radykalizmu jako współczesnego polskiego
terceryzmu, choć widzimy tutaj pewien element ostrożności w podejściu
antyimperialistycznym i antyglobalistycznym, który wynika wszakże z faktu, iż mimo całej
swojej antyprawicowości, narodowy radykalizm nie może popaść jednocześnie w
niepohamowany zachwyt nad lewicowością, a więc musi konsekwentnie zachować swoje
stricte tercerystyczne stanowisko. Niemniej jednak, mimo owego zastrzeżenia,
antyimperializm i antyglobalizm to fundamenty współczesnego narodowego radykalizmu:
„Mówiąc o TP, nie można zapomnieć o antyimperializmie, a obecnie także antyglobalizmie.
Na samo wspomnienie tych dwóch określeń niejednemu zwolennikowi tzw. skrajnej prawicy
wśród tzw. NR (sic!) zapala się lampka bezpieczeństwa – jak to, nacjonalizm i hasła rodem z
tzw. skrajnej lewicy? Cóż, jeśli taka reakcja pojawia się u osoby świadomie przynależącej do
nurtu narodowego radykalizmu, to wypada tylko ubolewać nad jej formacją ideową”103.
Narodowy radykalizm polski był bowiem właśnie według NOP przykładem nacjonalizmu
wyłamującego się z dychotomii prawica – lewica, nacjonalizmu rewolucyjnego,
opowiadającego się za radykalną transformacją ustroju społeczno-ekonomicznego – wobec
takiego stricte tercerystycznego wymiaru narodowego radykalizmu, antyglobalizm i
antyimperializm wynikają właśnie z zachowania owego podstawowej cechy narodowego
radykalizmu, jego fundamentalnych zasad, a zatem są współczesną odpowiedzią na obecne
zjawiska i procesy zagrażające suwerenności państw, tożsamości narodów i ich gospodarkom
– antyimperializm i antyglobalizm siłą rzeczy wynikają właśnie z trwania przy fundamencie
narodowego radykalizmu, jakim jest prymat dobra narodu w życiu doczesnym, zachowanie
tożsamości, dobrobytu i niepodległości narodu. W. Trojanowski pisze w następujący sposób:
„Ukształtowany w latach 30. XX wieku historyczny polski narodowy radykalizm był
102

Nasze Poglądy, http://www.nacjonalista.pl/nasze-poglady/, dostęp z dn. 03.09.2011.
W. Trojanowski, Noi, Terza Posizione – My, Trzecia Pozycja, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1,
s. 11.
103

67

odpowiedzią na ówczesny kryzys kapitalizmu, jak i postępy komunizmu. Nie mógł więc
uwzględniać ani tym bardziej przewidzieć hegemonii demoliberalizmu oraz związanej z nim
pozycji Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Idee ONR były odpowiedzią na
konkretne problemy i wyzwania epoki, która odeszła w niepamięć wraz z przybyciem
pierwszych żołnierzy armii amerykańskiej na kontynent europejski” 104. Owym stwierdzeniom
wtóruje manifest portalu internetowego Nacjonalista.pl: „XXI wiek skonfrontował nas z
nowymi wyzwaniami. Upadek bipolarnego układu sił otworzył nową kartę w dziejach
ludzkości, nadszedł czas militarnej, ekonomicznej, kulturowej i politycznej dominacji
amerykańskiego mocarstwa. Jednobiegunowa (tak w oryginale – K. K.) rzeczywistość
wymagała na nowo rozpatrzenia warunków, w których obracały się grupy antysystemowego
nacjonalizmu, inaczej skazanym było się na wegetacje w odmętach życia społecznego,
przyjęcie roli Don Kichota, nie będąc w stanie dostrzec realnych zagrożeń” 105. Współczesne
problemy zagrażające według NOP jak nigdy dotąd istnieniu i rozwojowi narodów nie tylko
w Europie, ale i na całym świecie, wymagają nowych, dostosowanych do wyzwań
współczesności postaw, stanowisk i działań – a takimi właśnie są antyglobalizm i
antyimperializm, które mimo swojej „nowości” wynikają właśnie z zachowania fundamentu
narodowego radykalizmu, jakim jest dobro narodu, będące tak poza kapitalizmem i
demoliberalizmem, jak i poza marksizmem (zwłaszcza komunizmem).
Czym konkretnie winien charakteryzować się antyimperializm i antyglobalizm
współczesnych narodowych radykałów? Oto, co twierdzi W. Trojanowski odnośnie do
antyimperializmu: „Krytycyzm to zasadniczy wyznacznik naszego antyimperializmu –
solidarność z innymi narodami tak, poparcie i akceptacja dla reżimów, które deprecjonują
pojęcie narodu, nie. W przeciwnym razie musielibyśmy solidaryzować się ze zbrodniczym
reżimem z Korei Północnej tylko dlatego, że jest antyamerykański” 106. Antyimperializm,
który wynika oczywiście z etnopluralizmu, a więc poszanowania tożsamości każdego narodu
i przeciwstawieniu się dążeniu do ujarzmiania, zniewolenia narodów w celu globalnej
dominacji, nie może automatycznie wiązać się z bezkrytyczną, bezrefleksyjną fascynacją
ustrojem, który stoi na drodze do stworzenia i konsolidacji „Imperium Americanum” – trzeba
bowiem według narodowych radykałów z NOP rozróżnić między jego geopolityczną rolą,
która polega na uderzeniu w imperializm i zatrzymaniu jego postępów, od ideowej treści, na
jakich się on opiera – te wszakże mogą być całkowicie odmienne od Trzeciej Pozycji. To
właśnie dlatego NOP pochwala „krytyczną życzliwość” wobec krajów Ameryki Południowej
prowadzących otwarcie antyimperialistyczną i antyamerykańską politykę, a odwołujących się
do idei socjalistycznych i patriotycznych, jak np. Boliwia Evo Moralesa czy Wenezuela H.
Cháveza. Owa ostrożność wobec zbyt pochopnej fascynacji krajami i ruchami politycznymi
mającymi charakter otwarcie antyamerykański wiąże się właśnie z „trzeciopozycyjnością”
NOP – wszakże państwa takie, jak wspomniana wyżej Korea Północna to państwa opierające
się na ideach komunistycznych – wrogich nacjonalizmowi rewolucyjnemu tak samo, jak
liberalizm, a przeto są państwami zniewalającymi narody, ufundowanymi na
materialistycznym, antytradycyjnym światopoglądzie. Stąd też antyimperializm i
antyamerykanizm muszą wynikać nie z ideowej fascynacji, ale przede wszystkim z zimnego
wyrachowania, z obiektywnej, geopolitycznej roli – dopiero wnikliwa analiza idei, na jakich
dane państwo opiera swoją politykę zagraniczną i wewnętrzną, może dać odpowiedź, czy
mamy do czynienia z państwem o zbliżonej do Trzeciej Pozycji obliczu ideowym, czy też

104

Tamże, s. 11.
Nasze Poglądy, http://www.nacjonalista.pl/nasze-poglady/, dostęp z dn. 03.09.2011.
106
W. Trojanowski, Noi, Terza Posizione – My, Trzecia Pozycja, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1,
s. 11.
105

68

przeciwnie – naprzeciw USA staje kraj będący takim samym dla narodowych radykałów
złem, co właśnie ostoja „wolności”, „pokoju”, „tolerancji”, „wolnego rynku” i „demokracji”.
Antyimperializm, jak również antyamerykanizm tworzący z nim nierozerwalna więź,
jeszcze mocniej zawarte są w ideach ogłoszonych na portalu Nacjonalista.pl: „Kilkadziesiąt
ostatnich lat to również okres panoszenia się agresywnego amerykańskiego imperializmu,
który po upadku konkurencyjnego mocarstwa pozbył się jakichkolwiek hamulców.
Antyimperializm łączy się z prawem narodów do podążania ścieżką rozwoju zgodną z własną
przyrodzoną tradycją. Biały Dom dążąc do realizacji interesów gospodarczych i
geopolitycznych nie zawahał się przed inwazją na Irak i Afganistan, gdzie jako symbol
kulturowej dominacji Zachodu pozwolił otworzyć filie firmy McDonald. Jednocześnie
zagrożone interwencją zbrojną są rządy państw, które kontestują imperialistyczne zapędy
USA; Hugo Chávez i Mahmud Ahmadineżad poddani są szykanom ze strony globalnej, proamerykańskiej opinii publicznej, gdyż nieustępliwie bronią godności i suwerenności swoich
nacji. Jako nacjonaliści udzielamy poparcie każdemu ruchowi dążącemu do ustanowienia
wielobiegunowego porządku międzynarodowego, a który nie pozostaje wyemancypowany ze
wspólnoty narodowej w ramach której funkcjonuje”107. Konsekwentny zatem antyimperializm
współcześnie musi być dla narodowych radykałów z NOP jednocześnie antyamerykanizmem
– to właśnie Stany Zjednoczone są mocarstwem prowadzącym politykę oparta na
imperializmie, czyli podporządkowywaniu swoim interesom kolejnych „niepokornych”
państw i narodów, określanych przezeń jako „oś zła” bądź „kraje bandyckie” („rogue states”),
m.in. poprzez zbrojne interwencje. USA to państwo, które według NOP nie tylko dąży do
dominacji politycznej w skali całego globu ziemskiego, ale również do faktycznego
wyniszczenia tożsamości narodów poprzez promowanie amerykańskiego, konsumpcyjnego
stylu życia, idei indywidualistycznych i materialistycznych, opartych na kulcie homo
economicus, czyli jednostki wyizolowanej od własnego kulturowo-etnicznego otoczenia,
kierującej się wyłącznie własnymi egoistycznymi potrzebami, podejmującą decyzje zgodnie z
ekonomicznym rachunkiem zysku i strat, dla której życie stanowi tylko ciąg konsumpcji.
Oprócz niszczenia fundamentu duchowego, rugując tradycyjne wartości danego narodu, także
niszczy się jego ekonomiczną niezależność w postaci propagowania zasad wolnego handlu i
nieskrępowanej przedsiębiorczości, która w praktyce oznacza włączenie danej narodowej
gospodarki w światowy rynek, a przeto wystawiając ją na swobodne działanie wielkich
koncernów niszcząc rodzimą, drobną wytwórczość. Imperializm amerykański to według
nacjonalistów rewolucyjnych nie tylko dążenie do politycznego podporządkowania innych
ziem, państw czy narodów, ale także homogenizacja świata poprzez promowanie liberalnych
wartości jako alternatywy wobec zróżnicowania kulturowo-etnicznego ludzkości. To właśnie
wizja de facto nowej cywilizacji – jednej, ogólnoludzkiej, materialistycznej, zdominowanej
przez kult indywiduum i ekonomii, z jednym dopuszczalnym ustrojem politycznym, czyli
demokracją liberalną oraz jedną, kapitalistyczną gospodarką, która jednakże zdominowana
będzie przez wielki, międzynarodowy kapitał, na straży której będą stały – jako „światowy
żandarm” – właśnie USA. To wizja globalnego Imperium Americanum, która nie tylko będzie
globalnym państwem, ale także globalną cywilizacją, globalnym „społeczeństwem
otwartym”, maksymalnie ujednoliconym duchowo, wyzutym z tradycyjnego zróżnicowania
kulturowo-etnicznego, i globalną gospodarką – dodajmy, że ów Nowy Porządek Światowy
będzie zatem miał w ujęciu nacjonalistów rewolucyjnych charakter wybitnie scentralizowany,
zbiurokratyzowany, zhierarchizowany i zuniformizowany. Dlatego też według NOP należy
solidaryzować się ze wszystkimi państwami i ruchami politycznymi o charakterze
antyamerykańskim i antyimperialistycznym, jak np. Wenezuela H. Cháveza czy Iran M.
107

Nasze Poglądy, http://www.nacjonalista.pl/nasze-poglady/, dostęp z dn. 03.09.2011.

69

Ahmadineżada, lecz z jednym właśnie zastrzeżeniem – owe ruchy i kraje muszą w swym
antyamerykanizmie i antyimperializmie wyrażać patriotyzm, a więc odwoływać się do idei
narodowych, a tym samym bronić zróżnicowania świata, jakie wiąże się wszakże z istnieniem
różnych narodów, kultur, państw. Owo zastrzeżenie wiąże się oczywiście z rezerwą i
krytycznym stanowiskiem wobec państw, które są antyimperialistyczne i antyamerykańskie,
lecz czynią to w imię idei, które choć konkurencyjne dla „American way of life”, pokrewne są
liberalizmowi ze względu na materializm – chodzi tu oczywiście właśnie o marksizm, czego
najlepszym dowodem jest zastrzeżenie wyrażone powyżej przez W. Trojanowskiego wobec
Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej108.
Również antyglobalizm narodowo-radykalny musi być ściśle odróżniony od
antyglobalizmu skrajnej lewicy: „W ostatnich latach określenie to stało się swoistym
wytrychem, na którym przeróżne ruchy polityczne, szczególnie z tzw. lewicy, próbują zbić
kapitał polityczny. To, co postulują, to jednak nie odrzucenie globalizacji i przywrócenie
państwom narodowym funkcji decyzyjnych w kwestiach gospodarczych, ale zastąpienie
obecnej globalizacji inną, bardziej „sprawiedliwą”. Pokazuje to rzeczywiste oblicze tzw.
ruchu antyglobalistycznego, który – nie uogólniając – jest w dużej mierze kolejnym z
elementów Systemu, mającym za zadanie kanalizować społeczne obawy i doskonale
wpisującym się w iluzję pluralizmu politycznego oraz swobody wyrażania poglądów” 109.
Innymi słowy, W. Trojanowski podąża tutaj szlakiem wytyczonym przez nie tylko brytyjskich
trzeciopozycjonistów, lecz generalnie środowiska tercerystyczne, ale także m.in. francuską
Nową Prawicę, wedle którego właśnie idea etnopluralizmu, a więc poszanowanie tożsamości
ludów, narodów, grup etnicznych, zachowanie zróżnicowania etnicznego, stanowi niezbędny
warunek konsekwentnego, autentycznego antyglobalizmu. W przeciwnym wypadku mamy
bowiem do czynienia – podążając tym tokiem myślenia – nie z antyglobalizmem, ale raczej z
alterglobalizmem, gdyż globalizacji neoliberalnej przeciwstawiana jest – zwłaszcza przez
radykalną lewicę – de facto globalizacja socjalistyczna, sprawiedliwa społecznie, eliminującą
globalne nierówności, postulująca powołanie instytucji ponadnarodowych, które podjęłyby
się prób regulacji globalnego rynku, wielkiego, multinarodowego kapitału. Ponadto
ugrupowania tzw. antyglobalizacyjne, będące według narodowych radykałów choćby z racji
swojej lewicowości, w tym radykalnej, bazującej na marksizmie, faktycznie
alterglobalizacyjnymi, akceptują swobodę obyczajową, czy chociażby masową imigrację,
przyczyniając się tym samym do niszczenia różnorodnych korzeni kulturowych i etnicznych,
tradycyjnych wartości, a tym samym na równi z liberalizmem niszczą bogactwo ludzkości
tkwiące w jej tradycyjnym, kulturowo-etnicznym zróżnicowaniu. Tym samym nie są one
alternatywą dla idei, na których opiera się materialistyczny, ekonomistyczny System, lecz
tylko postulatem jego zreformowania, uczynienia go bardziej „ludzkim”, wiążąc globalizację
nie z ekspansją wielkich koncernów i narastającymi nierównościami między bogatą Północą a
biednym Południem w porządku międzynarodowego, lecz z położeniem podwalin pod
socjalizm międzynarodowy, w którym ludzkość stanie się jedną, globalną społecznością
opartą na równości.
Antyglobalizm zostaje także oczywiście wyrażony mocno przez portal Nacjonalista.pl,
przy czym tutaj wiąże się on bezpośrednio z antykapitalizmem: tak jak antyimperializm jest
nieodłączny współcześnie od antyamerykanizmu, tak też antyglobalizm musi być dziś
związany właśnie z antykapitalizmem. Co więcej, ów antykapitalizm posiada dwa wymiary:
gospodarczy, gdzie atakuje się samą istotę gospodarki wolnorynkowej w jej współczesnym
108

Co ciekawe, o ile Korea Północna jest właśnie uznawana za relikt komunizmu i zimnej wojny, o tyle liczne
odwołania H. Cháveza do marksizmu nie zostają zauważone przez polskich narodowych radykałów z NOP.
109
W. Trojanowski, Noi, Terza Posizione – My, Trzecia Pozycja, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1,
s. 11.

70

wydaniu, uznanym za neoliberalne, czyli właśnie za „czysty” leseferyzm 110, oraz kulturowy,
tzn. związany z propagowanie konsumpcjonizmu, indywidualizmu, kosmopolityzmu, a więc
idei liberalnych odnośnie do sfer obyczajowości czy nawet światopoglądu. Oddajmy głos
narodowym radykałom z owego portalu, będącymi także działaczami NOP:
„NACJONALISTA.PL stoi twardo na linii antyglobalizmu i antykapitalizmu (kulturowego,
jak i gospodarczego). Globalizacja, czyli proces międzynarodowego podziału pracy w imię
interesów finansowych potęg doprowadza do niszczenia całych sektorów produkcji
poszczególnych krajów, gdyż nie są one wystarczająco zyskowne dla menadżerów wielkich
korporacji. Wraz z dramatem zwykłych ludzi, których pozbawiono pracy, idzie zwalczanie
lokalnych tradycji, z powodu ich niekompatybilności z systemem społecznym, który oczekuje
od człowieka tylko zdolności do konsumpcji. Ludzie pojmowani jako część wspólnoty nie są
potrzebni, gdyż nie ma to znaczenia dla zwiększenia dochodów. Mamy do czynienia z
lansowaniem wzoru kulturowego, który należy określić jako konsumpcjonizm – nie
wymagający wyższych wartości, zakorzenienia, twórczości – jesteś tym co kupujesz krzyczą
z każdej strony mass-media. Ten nie mający nic wspólnego z europejską tradycją kulturowy
kapitalizm jest wynikiem mentalnej okupacji Europejczyków przez atlantycki imperializm,
którego obecność na naszym kontynencie jest odpowiedzialna za moralną degrengoladę
społeczeństw. Globalizacja oznacza również otwarcie granic na obcych nam kulturowo
imigrantów, którzy nie będąc w stanie dostosować się do otoczenia, w którym się znaleźli,
stają się źródłem nowych konfliktów”111. Powyższa charakterystyka globalizacji, czyli
procesu powstawania jednolitej, światowej gospodarki kapitalistycznej, jak widzimy, posiada
cechy prawicowe (globalizacja jako uniformizacja kulturowa, powodująca zanik tradycyjnych
więzi społecznych, tradycyjnych wartości, tożsamości danej kultury czy narodu, promująca
konsumpcyjny, materialistyczny, pogardzający wyższymi wartościami styl życia, masowe
imigracje ludności o obcym pochodzeniu, przyczyniając się do tworzenia wyzutych z
zakorzenienia społeczeństw mieszanych kulturowo i etnicznie, będących de facto sumą
wyizolowanych atomów bez żadnej świadomości odnośnie do swojego pochodzenia), jak i
bliska jest krytyce lewicowej (globalizacja zdefiniowana przez redaktorów Nacjonalista.pl
jako proces powstawania ogólnoświatowego systemu ekonomicznego charakteryzującego się
podziałem pracy, który powoduje narastanie nierówności społeczno-ekonomicznych między
państwami, jak i wewnątrz państw, powstawanie coraz większych obszarów biedy,
pauperyzację i bezrobocie oraz który funkcjonuje w interesie wielkich, ponadnarodowych
koncernów). NOP – jako polska Trzecia Pozycja – zwalcza tym samym globalizację i
kapitalizm wyłamując się z autoidentyfikacji jako wyłącznie prawica lub lewica – stąd też
NOP, określający siebie jako poza lewicą i prawicą, owe dwa zjawiska współczesne krytykuje
z pozycji charakterystycznych dla nurtu trzeciopozycyjnego, tzn. narodowych i
tradycjonalistycznych – zwracając uwagę na niebezpieczeństwa duchowe, jakie niosą ze sobą
globalizacja i kapitalizm, wiążące się z negacją Tradycji i tożsamości narodu – jak również
socjalnych, atakując je za narastanie nierówności społeczno-ekonomicznych, pauperyzację
coraz większych rzesz ludności, niszczenie rodzimej przedsiębiorczość przez wielkie
koncerny ponadnarodowe.
110

Warto tu zauważyć, iż ONR i ONR – Podhale, wychodząc ze stanowiska konserwatywno-liberalnego,
zgadzając się w wielu punktach np. z UPR, współczesny ustrój społeczno-ekonomiczny tak w Polsce, jak i na
świecie uznają nie za kapitalistyczny, lecz – ze względu na np. na politykę podatkową państwa, dławienie
przedsiębiorczości przez biurokrację, interwencjonizm państwowy – wręcz za swoistą odmianę socjalizmu – w
związku z tym domagają się właśnie autentycznego, wolnego od ingerencji państwowej wolnego rynku – a
zatem ustroju społeczno-gospodarczego, który według NOP, jak i innych środowisk tercerystycznych, już panuje
na świecie.
111
Nasze Poglądy, http://www.nacjonalista.pl/nasze-poglady/, dostęp z dn. 03.09.2011.

71

Co ciekawe, w powyższym tekście mowa jest także o „kolonizacji” duchowej Europy
poprzez zaszczepienie jej mentalności kapitalistycznej. Kapitalizm zostaje bowiem uznany za
sprzeczny z cywilizacją europejską, będącą oczywiście opartą na Tradycji danej przez Boga, a
zachowywanej przez Kościół katolicki. Cywilizacja chrześcijańska, tradycyjna, europejska a
współczesna cywilizacja „atlantycka”, zachodnia”, swoją genezę zawdzięczająca
protestantyzmowi i Oświeceniu, a więc buntowi wobec katolicyzmu – to bowiem dwa
odrębne światy, między którymi jest tylko głęboka przepaść. Oto, jak obecnie narodowi
radykałowie NOP wyrażają bowiem własny stosunek do ustroju społeczno-gospodarczego w
kontekście antyglobalizmu i antykapitalizmu: „Opowiadamy się za ustrojem społecznogospodarczym, któremu przyświecać będą idee poszanowania ludzkiej godności, prawa do
własności, sprawiedliwości społecznej, solidarności i współdziałania. Z moralnego punktu
widzenia nie można dopuścić do sytuacji, w której bieda, masowe bezrobocie, bezdomność
traktowane są jako strukturalny element systemu. Kapitalizm tak jak sowiecki komunizm
doprowadza do koncentracji własności: jeden w rękach grupy kapitalistów, a drugi w rękach
państwa. W obu przypadkach społeczeństwo jest faktycznie wywłaszczone. Dystrybucjonizm,
korporacjonizm, katolicka nauka społeczna, wszelkie koncepcje odwołujące się do zasad
Trzeciej Pozycji – to jest nasze credo w sprawach gospodarczych” 112. Ów fragment manifestu
Nacjonalista.pl oczywiście zgodny jest z antykapitalizmem trzeciopozycyjnym – mamy tutaj
do czynienia z dokładnym powtórzeniem idei, jakie zawarte zostały chociażby w „Deklaracji
Zasad Trzeciej Pozycji”. Poszanowanie własności jako fundamentu wolności jednostki
(będącej przy tym członkiem uszeregowanych wspólnot: rodziny, gminy, korporacji
zawodowej, aż wreszcie całego organizmu narodowego), podporządkowanie życia
gospodarczego dobru wspólnemu, czyli dobru narodu, jak również etyce katolickiej,
solidaryzm narodowy, odrzucenie walki klas oraz walki egoistycznych jednostek, a także
sprawiedliwość społeczna – są to wszakże idee wyrażane właśnie przez Trzecią Pozycję, a
więc i NOP.
Czym zatem według NOP, reasumując, powinien być narodowy radykalizm współcześnie,
u progu nowego tysiąclecia, w obliczu globalizacji, międzynarodowego terroryzmu, globalnej
dominacji USA, masowych imigracji między różnymi kontynentami? Najkrócej rzecz
ujmując, winien być on właśnie polskim odpowiednikiem nacjonalizmu rewolucyjnego,
ściślej nurtu Trzeciej Pozycji, czyli kontynuować powinien to, co w historycznym dorobku
narodowo-radykalnym najistotniejsze, co stanowi o jego tożsamości ideowej, a więc
kluczowe założenia ideowe w sferze światopoglądowej, stanowiące o hierarchicznym
podporządkowaniu nacjonalizmu jako najwyższej wartości doczesnej Bogu jako wartości
absolutnej, źródłu wszelkiej doskonałości w świecie, a więc uznaniu prymatu Prawa Bożego i
ogólnie Tradycji katolickiej jako niezbędnych fundamentów tożsamości narodu. Z kolei
należy odrzucić to, co w historycznym narodowo-radykalizmie wynikało z ówczesnego
„ducha” epoki, a więc ówczesnej mentalności, wzorców bazujących na faszyzmie,
objawiających się w wodzowskiej strukturze organizacyjnej, bogatej symbolice i
umundurowaniu. Innymi słowy, współcześnie narodowy radykalizm musi kontynuować
dziedzictwo historycznego ONR czy ONR „ABC”, jednakże ze zwróceniem uwagi na
wyzwania obecnego świata, o których jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt nie zdawał sobie
sprawy, a więc być właśnie czysto polskim w swych korzeniach i tożsamości reprezentantem
Trzeciej Pozycji. W. Trojanowski podsumowuje owo stanowisko takimi słowami: „Gdy dziś
myślimy o terceryzmie, do głosu dochodzą takie określenia, jak nowoczesny nacjonalizm,
antyglobalizm w imię suwerenności państwowej, antyimperializm w imię solidarności
międzynarodowej, antyrasizm w imię poszanowania tożsamości i odrębności, antykapitalizm i
112

Tamże.

72

antykomunizm w imię przyszłości i pomyślności Narodów, antyliberalizm w imię zachowania
Tradycji. W podobnym duchu myśleli nasi wielcy poprzednicy z okresu międzywojennego.
W podobnym ruchu rozwijali swojej koncepcje działacze ruchów narodowo-rewolucyjnych w
Europie po 1945 roku”113.
Jak więc widzimy, droga NOP do idei Trzeciej Pozycji była stopniowa i niezwykle zawiła.
O ile organizacyjnie sprawa była stosunkowo prosta – wszakże przyjazd do Polski D.
Hollanda zapoczątkował członkostwo NOP w ITP, która wychodząc poza Wyspy Brytyjskie
stała się forum współpracy i wymiany doświadczeń, poglądów różnych ugrupowań
narodowo-rewolucyjnych, których poglądy oczywiście musiały mieścić się w ramach
wyznaczonych przez „Deklarację Zasad Trzeciej Pozycji”, o tyle jednak przenikanie idei
trzeciopozycyjnych dokonało się w ciekawy sposób – począwszy od 1992 r. NOP
jednoznacznie koncentrował się na dorobku ideowym historycznego ruchu narodoworadykalnego, przejmując całość idei, choć z racji na idee dotyczące ustroju politycznego i
społeczno-gospodarczego znacznie bliżej było owej organizacji do ONR „ABC” niż do RNR
„Falanga”, stąd też publikowano artykuły teoretyków związanych właśnie z tym
ugrupowaniem narodowo-radykalnym, a idee Trzeciej Pozycji traktując jako idee pozostające
w zgodzie z narodowym radykalizmem, jednoznacznie wskazując, że to właśnie polski
narodowy radykalizm jest tutaj głównym punktem odniesienia, a Trzecia Pozycja zostaje
zaakceptowana, gdyż wyraża ona te same, co narodowi radykałowie współcześnie idee, a
zatem polski narodowy radykalizm stanowi i prekursora, i współczesnego, polskiego
reprezentanta owych trzeciopozycyjnych zasad. Nie wnikano przy tym głębiej, co należy
odrzucić współcześnie z dorobku ideowego ruchu narodowo-radykalnego, a co należy
zachowywać czy wprowadzić jako nowy element, zgodny z wyzwaniami współczesności.
Jedynym nowym elementem – właśnie dzięki ITP – było dostrzeżenie konieczności
współpracy między nacjonalistami rewolucyjnymi z różnych krajów Europy, a nawet świata.
Sytuacja zmieniła się w latach 2008 – 2009, kiedy to zaniepokojeni stanem
samoświadomości ideowej wielu narodowych radykałów w Polsce, zwłaszcza w
organizacjach ONR i ONR – Podhale, NOP postanowiło dokonać refleksji nad współczesnym
obliczem ideowym narodowego radykalizmu. Bezwzględnie potępiono wszelkie próby
identyfikacji ruchu narodowego radykalnego jako skrajnej prawicy i akcentowanie
pokrewieństw ideowego z nurtami kontrrewolucyjnymi. W ślad za odrzuceniem
prawicowości odrzucono równie bezwzględnie kapitalizm, a zwłaszcza jego „czysty”,
leseferystyczny, pozbawiony interwencjonizmu państwowego typ. Postanowiono zatem
dokonać pewnej rewizji idei narodowo-radykalnych zgodnie z wymogami współczesności,
głębszej refleksji nad tym, co należy odrzucić, a co pozostawić w obecnym czasach z bogatej
spuścizny ideowej historycznych narodowych radykałów. Oznaczało to także znacznie bliższe
przyjrzenie się ideom trzeciopozycyjnym i generalnie zachodnioeuropejskiemu terceryzmowi.
Z dziedzictw ideowego narodowego radykalizmu postanowiono kontynuować to, co
świadczyło o tożsamości ideowej owego ruchu, czyli fundamentalne idee ze sfery
światopoglądowej, a więc idee nacjonalizmu chrześcijańskiego, jak m.in. hierarchiczną
relację między dobrem narodu a Bogiem, oparcie tożsamości narodowej na wartościach
katolickich. Jednocześnie w kwestii wizji ustroju politycznego i społeczno-ekonomicznego
już należało uwzględniać wymogi współczesne, a więc nowe zjawiska, procesy wpływające
na politykę, gospodarkę i sprawy społeczne narodów i państw, choć oczywiście kreowanie
wizji ustrojowych musiało dokonywać się z głównymi wytycznymi nacjonalizmu
chrześcijańskiego, zawartymi nie tylko w pismach przedwojennych teoretyków narodowego
radykalizmu, ale również w „Deklaracji Zasad Trzeciej Pozycji”. Przestrzeżono jednocześnie
113

Tamże, s. 11.

73

przed zbyt wybujałym, obsesyjnym antykomunizmem, a za głównego wroga obrano właśnie
demokrację liberalną, kapitalizm, a także prawicę, która zafałszowywała tradycyjne wartości
łącząc je demoliberalizmem, a więc z Systemem. Zaakcentowano także antyimperializm,
antyglobalizm i antyamerykanizm, jednocześnie podkreślając odrębność ideową NOP jako
polskich narodowych radykałów od środowisk radykalnie lewicowych, które zajmując takowe
stanowiska czynią to całkowicie z odmiennych ideowo pobudek, jednoznacznie wrogich
ideom trzeciopozycyjnego, rewolucyjnego nacjonalizmu. Narodowy radykalizm począwszy
od lat 2008 – 2009, które umownie wskazują na pewne ożywienie ideowe NOP ze względu na
wznowienie wydawania „Szczerbca” i powstanie nowego pisma „17. Cywilizacja Czasów
Próby”, pozostaje co prawda głównym punktem odniesienia, jednakże poddany został
wyraźnie pewnemu uwspółcześnieniu i ściślejszym niż dotąd powiązaniu z
zachodnioeuropejską doktryną Trzeciej Pozycji, oczywiście zachowując idee reprezentowane
przez ITP i EFN. Narodowy radykalizm winien być kontynuowany w postaci ściśle
wyselekcjonowanej według NOP, zachowując swoją tożsamość ideową, która ma charakter
właśnie trzeciopozycyjny, m.in. ani prawicowy, ani lewicowy, ani kapitalistyczny, ani
socjalistyczny, a przy tym odrzucając to, co niezgodne z duchem epoki współczesnej,
unikając „archeologizmu”, czyli ślepego przenoszenia dawnych wzorców, częstokroć
drugorzędnych, które wynikały z ówczesnej mentalności czy kultury, w czasy obecne.

74

Rozdział 4. Sfera światopoglądowa w ideach NOP .
4.1. Źródła inspiracji NOP jako polskiego przedstawiciela Trzeciej Pozycji.
Zanim przejdziemy do analizy idei w sferze światopoglądowej, podsumujmy nasze
dotychczasowe rozważania – umożliwi nam to także nakreślenie pewnej odrębności idei NOP
na tle organizacji trzeciopozycyjnych z innych krajów Europy, a zatem wskaże, iż Trzecia
Pozycja stanowi zjawisko nie ściśle zuniformizowane, lecz zróżnicowane odnośnie do kultury
danego narodu, jego doświadczeń historycznych itd., jak również umożliwi nam określenie
źródeł inspiracji kształtujących narodowy radykalizm NOP jako polski wariant Trzeciej
Pozycji. W poprzedniej części niniejszej pracy przeanalizowaliśmy ewolucję ideową NOP w
kierunku Trzeciej Pozycji. Wskazaliśmy na brak jednolitości ideowej owej organizacji u
zarania transformacji ustrojowej w Polsce, jak również na wizytę D. Hollanda w 1992 r.,
która okazała się być przełomowym wydarzeniem dla wykrystalizowania się oblicza
ideowego NOP jako współczesnego reprezentanta narodowego radykalizmu – doktryny, która
dla NOP stanowi zarówno prekursora, jak i polski wariant idei Trzeciej Pozycji.
Przyjrzeliśmy się także bliżej ewolucji stosunku owej organizacji do dziedzictwa ideowego
polskiego ruchu narodowo-radykalnego ujętego jako prekursor idei trzeciopozycyjnych, jak i
wizji współczesnego narodowego radykalizmu jako polskiej Trzeciej Pozycji.
O ile zatem w poprzedniej części pracy analizie poddaliśmy ewolucję ideową NOP w
kierunku Trzeciej Pozycji, a także stosunek do dziedzictwa ideowego ONR i wizję
narodowego radykalizmu jako nurtu trzeciopozycyjnego w czasach współczesnych, o tyle w
tym miejscu przyjrzymy się bacznie ideom narodowo-radykalnym w sferze światopoglądowej
propagowanym przez NOP jako polska wizja trzeciopozycyjnego porządku – narodowego,
rewolucyjnego, będącego alternatywą wobec materializmu i relatywizmu, czy to w
kapitalistycznej, czy też marksistowskiej postaci. Zanim jednak rozpoczniemy analizę idei
NOP jako polskiej, a więc narodowo-radykalnej, formuły Trzeciej Pozycji, warto zatem
pokrótce wyliczyć źródła inspiracji, które ukażą nam podobieństwa, ale także i różnice
między polskim wariantem Trzeciej Pozycji a brytyjskim oryginałem. Otóż, jak
zauważyliśmy, fundamentem NOP jest narodowy radykalizm, do którego co prawda stosunek
uległ pewnej ewolucji – co przeanalizowaliśmy powyżej – niemniej jednak wciąż stanowi
podstawowe źródło inspiracji. Polska Trzecia Pozycja to zatem przede wszystkim narodowy
radykalizm we współczesnej postaci, tj. etnopluralistycznej, antyglobalistycznej,
antyimperialistycznej, antyamerykańskiej, antykomunistycznej i – z racji upadku bloku
wschodniego przede wszystkim – antyamerykański. Oprócz historycznego narodowego
radykalizmu, czyli rodzimego źródła inspiracji, NOP oczywiście – jako bądź co bądź partii
zainspirowanej również doświadczeniami i ideami Brytyjczyków, czerpie także i ze źródeł
inspiracji, których synteza wszakże stworzyła oblicze ideowe Trzeciej Pozycji, tj.
tradycjonalizmu katolickiego, legionaryzmu rumuńskiego oraz dystrybucjonizmu. Podobnie
jak D. Holland i inni, NOP zwrócił uwagę na rozróżnienie między katolicyzmem
tradycyjnym, uznanym po prostu za prawdziwy katolicyzm, a katolicyzmem
modernistycznym, będącym de facto protestantyzacją i judaizacją Kościoła, który szczególnie
od Soboru Watykańskiego II zdobywa coraz silniejszą pozycję w łonie Kościoła, w tym także
w Polsce, co jeszcze bardziej zbliża NOP do owego nurtu. Także i ideał Politycznego
Żołnierza – Nowego Człowieka, o osobowości heroicznej, bezwzględnie wierzącego,
pobożnego i ascetycznego, którego wychowanie w swoim sercu i duszy jest zadaniem
każdego działacza ruchu nacjonalistycznego, otwarcie wzorowane na koncepcjach C. Z.
Codreanu i jego inicjatyw: Żelaznej Gwardii i Legionu Św. Michała Archanioła, obecne jest
w ideach NOP właśnie poprzez ITP. Wreszcie dystrybucjonizm jako inspiracja idei
75

społeczno-ekonomicznych dla narodowych radykałów NOP, choć obecna w pracach takich
narodowców, jak A. Doboszyński czy teoretycy związani z ONR „ABC”, to głównie dzięki
ITP został zauważony przez tę współczesną, narodowo-radykalną partię.
Tym samym możemy zatem twierdzić, iż idee współczesnego narodowego radykalizmu
NOP opierają się na czterech źródłach, dostarczających inspiracji historycznych:
- narodowy radykalizm – inspiracja rodzima, przeto najważniejsza, będąca jądrem idei;
- katolicki tradycjonalizm;
- legionaryzm rumuński;
- dystrybucjonizm.
Owe ostatnie trzy elementy są już uzupełnieniem dziedzictwa ideowego historycznych
narodowych radykałów, jak i służą ich wzbogaceniu oraz uwspółcześnieniu, a „dotarły” one
do NOP drogą zagranicznych kontaktów, czyli z ITP. Widzimy więc, że Trzecia Pozycja,
zapoczątkowana ideowo we Włoszech, a skrystalizowana przez nacjonalistów rewolucyjnych
angielskich, szkockich, walijskich i in., czyli na Wyspach Brytyjskich, mimo niewątpliwych
aspiracji ogólnoeuropejskich siłą rzeczy musiała różnicować się po wyjściu poza Wielką
Brytanię. Trzecia Pozycja wszakże powstała w kręgu brytyjskich nacjonalistów, którzy choć
określali się jako nacjonaliści angielscy, walijscy czy szkoccy, wspólnie wyrażali ściśle
określone idee, co znalazło właśnie w sformułowaniu nurtu trzeciopozycyjnego nacjonalizmu.
Jednakże, jak pamiętamy, D. Holland i jego zwolennicy pragnęli, by Trzecia Pozycja była
czymś więcej aniżeli tylko nurtem nacjonalizmu rewolucyjnego (terceryzmu), do tego nurtem
wyrażającym wyłącznie aspiracje narodów Wielkiej Brytanii – miała to być alternatywa
wobec współczesnego, materialistycznego świata nie tylko dla narodów z Wysp Brytyjskich,
ale także dla całej Europy. To jednakże oznaczało, iż siłą rzeczy nurt trzeciopozycyjny stanie
się sam niezwykle zróżnicowany ze względu na odmienne historyczne doświadczenia i
inspiracje ze strony poszczególnych narodów europejskich. Widoczne jest to właśnie na
przykładzie NOP – tutaj „korpus” ideowy Trzeciej Pozycji zostaje dołączony do spuścizny
narodowo-radykalnej – narodowy radykalizm to właśnie polski trzeciopozycjonizm.
Widoczne jest to zresztą wyraźnie w wystąpieniu wygłoszonym przez Artura Szablaka jako
reprezentanta NOP na Konferencji Narodowej, która został zorganizowana w Poznaniu w
dniu 22 sierpnia 1998 r.: „Trzecia Pozycja to ideowe i polityczne forum współpracy, na
którym spotykają się przedstawiciele organizacji narodowych. Jest to ruch powołany jednak
nie dla jakiegoś kaprysu, czy dla osiągnięcia jakichś doraźnych celów. Organizacje złączone
w Trzeciej Pozycji prezentują zbliżone, a nawet w wielu kwestiach tożsame podejście do
zagadnień ideowych, gospodarczych, społecznych i politycznych” 114. Otóż zwróćmy tu
szczególnie uwagę na sformułowanie „zbliżone, a nawet w wielu w kwestiach tożsame” –
działacz NOP otwarcie wskazuje, że idee trzeciopozycyjne dla poszczególnych organizacji
nacjonalistycznych, inspirujących się „Deklaracją Zasad Trzeciej Pozycji”, nabierają
znaczenia zgodnie z poszczególnymi tradycjami narodowymi owych organizacji, są
reinterpretowane zgodnie z rodzimymi ideami nacjonalistycznymi, przez co zasady zawarte w
oficjalnym dokumencie stają się swoistym spektrum ideowym, w ramach którego
poszczególne ugrupowania narodowo-rewolucyjne z różnych krajów Europy mogą
formułować własne koncepcje lub reinterpretować koncepcje zawarte w niniejszej deklaracji,
jednakże właśnie nie wychodząc poza owe ramy. Tym samym „oryginalna” Trzecia Pozycja
to właśnie nacjonaliści rewolucyjni z Wysp Brytyjskich – to oni wszak utworzyli ITP,
opublikowali „The Ten Points of the Third Position” – przetłumaczone także na język polski,
choć jak zauważyliśmy, nie zawsze wiernie – jako „Deklaracja Zasad Trzeciej Pozycji”, jak
również z tegoż kręgu pochodzi książka „Polityczny Żołnierz”. Środowiska trzeciopozycyjne
114

Wystąpienie Artura Szablaka, „Szczerbiec”, 1998, nr 8 – 10 (82 – 84), s. 11.

76

pochodzące z innych krajów, które inspirowane były zasadami powstałymi właśnie w
Wielkiej Brytanii, czyniły to poprzez nie mechaniczne ich kopiowanie na własny teren, ale
poprzez odwołania do własnej tradycji nacjonalistycznej, np. Hiszpanie z Falange Española –
La Falange odwołując się do idei Trzeciej Pozycji czynili to poprzez pryzmat własnych idei,
czyli w tym przypadku falangizmu m.in. J. A. Primo de Rivery. Stąd też idee Trzeciej
Pozycji, w miarę upowszechniania swojego wpływu, w innych krajów Europy nabierały nieco
innego oblicza, tworząc tym samym swoiste spektrum ideowe, w ramach którego mieściło się
wiele różnych idei, nie zawsze całkowicie zbieżnych z „oryginałem” brytyjskim. Oto, w jaki
sposób NOP obwieściło na łamach „Szczerbca” swoją bliskość ideową z ITP, wyraźnie
wskazując właśnie na podstawowe pryncypia, które w gruncie rzeczy można bardziej
szczegółowo różnorodnie interpretować: „Pojęcie >>Trzecia Pozycja<< oznacza alternatywę
w stosunku do materialistycznych ideologii współczesnego świata: komunizmu i liberalizmu.
Jest to odrzucenie centralizacji i totalitaryzmu, cech charakterystycznych – na różnych
płaszczyznach – dla tych koncepcji. >>Trzecia Pozycja<< to nie droga pośrednia pomiędzy
komunizmem a kapitalizmem, ale totalna negacja >>wartości<< je określających. Nie
przypadkiem więc ITP w Polsce reprezentuje właśnie NOP. Połączyła nas wspólnota ideowa:
katolicyzm, walka o decentralizację polityczno-gospodarczą – a więc odebranie strukturom
władzy nad człowiekiem, rodziną, narodem – i właśnie działania na rzecz stworzenia Europy
Wolnych Narodów – Europy >>Stu Flag<<”115.
Przywołajmy zresztą tutaj ponownie NOP – choć podane wyżej cztery źródła inspiracji
tworzą po dziś dzień oblicze ideowe owej organizacji, to nie wyczerpują całkowicie idei,
które na łamach np. „Szczerbca” były poruszane – publikowane także teksty otwarcie
odwołujące się do tradycjonalizmu integralnego, poruszające nie tylko idee sformułowane
przez jego najbardziej znanych reprezentantów, na czele w tym przypadku z J. Evolą, ale
także wyrażając własne wizje dziejów cywilizacji „aryjskiej”, czyli indoeuropejskiej, swe
korzenie mającej w mitycznej Hyperborei, którą odziedziczył katolicyzm 116. Idee okazały się
jednak nie mieć większego wpływu na idee NOP, niemniej jednak obecność bezpośrednich
inspiracji tradycjonalizmem integralnym warto odnotować, choćby mając w pamięci wyraźnie
negatywne stanowisko D. Hollanda wyrażone w jego przedmowie do brytyjskiego wydania
książki C. Z. Codreanu, które to stanowisko oczywiście już wcześniej przedstawiliśmy.

4.2. Nacjonalizm chrześcijański i tradycjonalizm katolicki jako fundamenty
światopoglądowe polskich narodowych radykałów z NOP.
Skupmy zatem już uwagę ściśle na sferze światopoglądowej: NOP oczywiście – jako
reprezentant narodowego radykalizmu – staje na gruncie nacjonalizmu chrześcijańskiego, a
więc nacjonalizmu podporządkowanego zasadom religii chrześcijańskiej. Co więcej, jak już
zauważyliśmy na przykładzie wystąpienia P. Paczuskiego podczas II Kongresu NOP, ITP
zwróciła uwagę polskich nacjonalistów na problematykę tradycjonalizmu katolickiego, a tym
samym na poważny kryzys panujący obecnie wśród znacznej hierarchii duchownej, grożący
odejściem od dogmatów wiary, hierarchicznej struktury Kościoła, liturgii czy wreszcie
podejściem Kościoła do współczesnego świata, wyrażający się w ulęgłości wobec niego i
porzucenia de facto swojej duszpasterskiej misji na rzecz przystosowania i swego rodzaju
„dogonienia” świata. Tradycjonalizm katolicki, będący niewątpliwie integralnym elementem
115

A. Gmurczyk, Nacjonalizm w Europie. Potrzeba współdziałania, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 2,
dodatek do „Szczerbca”, s. 11 (I).
116
Zob. np. B. Kozieł, Powrót Umarłych, „Szczerbiec”, 1995, nr 10 – 11, ss. 6 – 7; B. Kozieł, Indie aryjskie.
Droga dekadencji, „Szczerbiec”, 1996, nr 4 – 5 (54 – 55), ss. 21 – 23; R. Larkowski, Samotny Wilk,
„Szczerbiec”, 2000, nr 7 – 9 (105 – 107), s. 5.

77

tożsamości ideowej Trzeciej Pozycji, fundamentem światopoglądu, w którego wywodzi ów
nurt swoje idee dotyczące różnych sfer życia społecznego, dzięki właśnie brytyjskim
trzeciopozycjonistom stał się również nierozerwalnie związany z NOP 117.
4.2.1. Tradycjonalizm katolicki w ideach NOP – od lefebvryzmu do
sedewakantyzmu.
Co więcej, to właśnie na przykładzie tradycjonalizmu katolickiego możemy dostrzec
wyraźną i harmonijną syntezę między dziedzictwem ideowym narodowego radykalizmu i
wpływami zagranicznymi – w tym przypadku ze strony ITP. Z jednej strony mamy do
czynienia niewątpliwie z kontynuowaniem dorobku ideowego przedwojennych narodowych
radykałów. To właśnie nacjonalizm chrześcijański, który wyrażały zarówno organizacje
narodowo-radykalne, jak i Sekcja Młodych SN, stanowi niezwykle ważny i bogaty element w
historii polskiego nacjonalizmu. To właśnie polski nacjonalizm wyjątkowo mocno w okresie
międzywojennym, a ściślej począwszy od utworzenia Obozu Wielkiej Polski w 1926 r. i
wydania pracy R. Dmowskiego „Kościół, Naród, Państwo” w 1927 r., stanął na gruncie
nacjonalizmu chrześcijańskiego, cele i istnienie narodu wpisując w rzeczywistość
transcendentną, w ład stworzony przez Boga. Innymi słowy, to właśnie polski nacjonalizm
chrześcijański, który wyrażony został organizacyjnie zarówno przez „młodych” w
Stronnictwie Narodowym, jak i przez narodowych radykałów – różniących się ideami w
odniesieniu do ustroju politycznego i społeczno-ekonomicznego nowej, Wielkiej i Katolickiej
Polski, wyraził w sposób niezwykle wyrazisty relacje pomiędzy ideami nacjonalizmu a religią
chrześcijańską – dziedzictwo, którego tak bogatego odpowiednika wszakże na próżno szukać
w tradycjach nacjonalistycznych na Wyspach Brytyjskich. O ile Brytyjczycy, tworząc nurt
trzeciopozycyjny, sięgnęli z tego względu po rumuński legionaryzm, który właśnie także był
nacjonalizm chrześcijańskim, o tyle Polacy już takową tradycję posiadali.
Jednakże przystosowując nacjonalizm chrześcijański jako osnowę idei narodoworadykalnych m.in. w sferze światopoglądu, działacze NOP zauważyli z rozgoryczeniem
postawy znacznej części duchownych Kościoła katolickiego w Polsce, którzy według
narodowych radykałów nie tylko przyzwolili na budowę ustroju demokratyczno-liberalnego i
kapitalistycznego w nowej Polsce, ale sami wręcz włączyli się w jej popieranie i pochwalając
demoliberalizm. Co więcej, zwrócenie się wielu duchownych w stronę demokracji liberalnej
wiązało się także z chęcią dialogu z judaizmem i innymi wyznaniami, a także odrzuceniem
nacjonalizmu jako integralnie związanego z szerzeniem nienawiści narodowościowej,
zwłaszcza wobec Żydów. Z pewnością takie stanowisko nie tylko nie spotkało się z uznaniem
NOP, które – jako narodowo-katolickie – broniło właśnie tożsamości narodu ufundowanej
wszakże na wartościach chrześcijańskich, na nauce Kościoła, ale również wprawiało w
konfuzję i rodziło pytanie: jak zatem bronić wartości chrześcijańskich jako opoki narodu,
skoro nawet sam Kościół w Polsce nie tylko przestał już być tym zainteresowany, ale wręcz
dołącza do grona wrogów narodu polskiego? Dlaczego zresztą tak się dzieje?
Odpowiedzią na taki stan rzeczy był właśnie katolicki tradycjonalizm. To właśnie odkrycie
tegoż nurtu, według P. Paczuskiego dokonane właśnie dzięki D. Hollandowi, spowodowało,
że tradycjonalizm katolicki stał się naturalnym uzupełnieniem nacjonalizmu
chrześcijańskiego, a to dlatego, iż dzięki niemu NOP dostrzegł, że Kościół katolicki już od
czasów Soboru Watykańskiego II odszedł od Tradycji, od własnej tożsamości w kierunku
protestantyzacji i judaizacji. Liberalizm, modernizm, ekumenizm, podkreślanie związków z
117

Nt. tradycjonalizmu katolickiego w ideach NOP zob. M. Strutyński, Miejsce tradycjonalizmu katolickiego w
ideologii Narodowego Odrodzenia Polski, [w:] B. Grott (red.), Religia i polityka, Kraków 2000.

78

judaizmem („Żydzi jako starsi bracia w wierze”), tzw. Nowa Msza w miejsce jedynej,
prawdziwej mszy, czyli tzw. Mszy Wszechczasów (mszy w rycie trydenckim – odprawianej
przez kapłana tyłem do wiernych, w języku łacińskim), kwestionowanie struktury
hierarchicznej Kościoła, odrzucenie etosu heroicznego, wyrażającego się w chociażby w
retoryce wojny Dobra ze Złem, oznaczają faktycznie stworzenie nowej w swojej treści religii,
nie mającej nic wspólnego z autentycznym katolicyzmem, czyli Tradycją zachowywaną przez
Kościół. To nowa religia, która w pełni dostosowana jest do standardów „społeczeństwa
otwartego”, wielokulturowości, tolerancji, pokoju, demokracji liberalnej i neutralności
religijnej (przyjęcie przez Sobór Watykański II dekretu o wolności religijnej), a więc stanowi
formę duchowości uległą wobec materialistycznego, nowoczesnego świata.
Owo dostrzeżenie autentycznego, czyli tradycyjnego, przedsoborowego katolicyzmu i
katolicyzmu posoborowego wiązało się także ze zrozumieniem postaw duchowieństwa
wyrażających się w entuzjastycznym stosunku do budowy demokracji liberalnej i kapitalizmu
w Polsce, poparcie dla integracji europejskiej, a nawet sympatyzowanie z ugrupowaniami
politycznymi czy prasą wyrażającą demokratyczno-liberalne idee: postawy owe wynikały
właśnie z owego „nowego”, „unowocześnionego” Kościoła – liberalnego, modernistycznego,
nastawionego na dialog z judaizmem i innymi religiami. Tym samym dzięki
tradycjonalizmowi katolickiemu NOP udało się wyjaśnić panującą sytuację: na podziały
polityczne, związane ze stosunkiem do nacjonalizmu polskiego, do kwestii żydowskiej
(ściślej – judaizmu), liberalizmu, integracji europejskiej i generalnie z zachodnimi
organizacjami międzynarodowymi wynikały jednocześnie z samej wizji Kościoła –
tradycyjnej lub nowoczesnej. Katolicyzm posoborowy oznaczał w przypadku Polski na
przyzwolenie na budowę demokratyczno-liberalnego ustroju, poparcie dla transformacji
ustrojowej, współpracę ze środowiskami żydowskimi, entuzjazm wobec włączenia Polski do
UE – innymi słowy, pełnienie funkcji elementu znienawidzonego przez NOP Systemu.
Kościół posoborowy to wszakże dla polskich narodowych radykałów i dla zagranicznych
trzeciopozycjonistów. Kościół właśnie niejako zinfiltrowany przez zwolenników Systemu,
czyli idei liberalnych i opartych na nich ustrojach: demokratyczno-liberalnego w sferze
polityki oraz kapitalistycznego w sferze ekonomii. Stosunek do wizji Kościoła, katolicyzmu,
jak i jego stosunku do otaczającego, współczesnego świata, automatycznie przekładał się na
stosunek do demokracji liberalnej i kapitalizmu liberalnego: w przypadku katolicyzmu
posoborowego, „nowoczesnego”, a zatem fałszywego – poparcie dla Systemu, co najwyżej
pragnąc go tylko zreformować, godząc jego wartości z wartościami chrześcijańskimi, zaś w
przypadku katolicyzmu tradycyjnego, prawdziwego – Kościół jako alternatywa wobec
Systemu, a więc jako siła antysystemowa, stojąca na drodze ku Nowemu Porządkowi
Światowemu, a więc niejako siła „rewolucyjno-konserwatywna”, a co zatem idzie, siła
skłonna zaakceptować nacjonalizm, wyrażający się wszakże choćby w obronie państw
narodowych przeciwko dalszej, ateistycznej w gruncie rzeczy, uniformizacji i centralizacji.
W ten oto sposób NOP dzięki zainteresowaniu katolickim tradycjonalizmem znacznie
wzbogacił swoją wiedzę o przemianach zachodzących we współczesnym Kościele
katolickim, nie tylko wśród polskiego duchowieństwa, a przy tym otrzymał poniekąd
odpowiedź odnośnie do przyczyn tak mocnego zdaniem narodowych radykałów
opowiedzenia się za III RP – państwem antynarodowym i antychrześcijańskim,
współtworzonym przez postkomunistów, będącym strukturą narzuconą w znacznej mierze z
zewnątrz: tak jak niegdyś PRL przez Moskwę, tak teraz III RP przez Brukselę i Waszyngton –
traktowane przez NOP jako dwa filary międzynarodowego systemu, będącego powieleniem w
skali globalnej wzorców liberalnych, narzucanych krajom postkomunistycznym, w tym
Polsce. Tym samym musiał zatem – jako reprezentant nacjonalizmu chrześcijańskiego (ściślej
– katolickiego) – zająć stanowisko odnośnie do owych nurtów w łonie Kościoła. Jak można
79

się spodziewać, NOP oczywiście stała po stronie katolickiego tradycjonalizmu, a naprzeciw
Kościołowi posoborowemu. Narodowi radykałowie, włączając w swoje idee obronę Tradycji
katolickiej, opowiadając się przeciw modernizmowi katolickiemu, przystosowali poniekąd
nacjonalizm chrześcijański do wymogów współczesności: wszakże jako nacjonaliści
chrześcijańscy, a więc opierający nacjonalizm na fundamencie nauki Kościoła,
podporządkowujący ruch polityczny, jakim jest nacjonalizm, zasadom chrześcijańskim, siłą
rzeczy – jako katolicy – musieli ustosunkować się do przemian, jakie zaszły w Kościele
katolickim od lat sześćdziesiątych XX w., a zatem przemian, wobec których nie musieli się
ustosunkowywać narodowi radykałowie przedwojenni i z okresu drugiej wojny światowej.
Współcześni narodowi radykałowie musieli dokonać wyboru – czy poprzeć przemiany
posoborowe, czy też przeciwstawić się im. Oczywiście NOP, jak i brytyjska Trzecia Pozycja,
przyjęło ostatnią opcję. Oto, jak NOP podkreśla swój tradycjonalizm katolicki jako ostoję
autentycznego katolicyzmu, w przeciwieństwie do Kościoła posoborowego: „Prawdziwą siłą
NOP jest Wiara. Jesteśmy katolikami, katolikami niemodnego dziś rodzaju, a więc takimi,
którzy nie ulegli modernistycznym nowinkom. Jesteśmy wiernymi dziećmi Kościoła
Chrystusowego, lecz nie oznacza to, iż spokojnie i bezkrytycznie przyjmujemy działania
przeróżnych heretyków i apostatów, którzy pod przykrywką >>przedstawicieli hierarchii<<
niszczą to, co najważniejsze – wiarę w Boga”118. Opowiedzenie się za tradycjonalizmem
katolickim jest w tym miejscu wyraźnie widoczne, przy czym prezes NOP nie tylko
całkowicie odrzuca posoborowy modernizm, będący dlań faktycznie porzuceniem religii
katolickiej, lecz także bezpardonowo atakuje tu tych duchownych, którzy przyzwolili na
odstępstwo od Tradycji, będącej istotą religii katolickiej.
Z kolei A. Szablak w swoim wystąpieniu na Konferencji Narodowej w 1998 r. prezentując
w imieniu NOP zasady Trzeciej Pozycji stwierdza: „Przede wszystkim prymat Krzyża.
Trzecia Pozycja to ruch skupiający organizacje mocno stojące na gruncie chrześcijaństwa,
chrześcijaństwa tradycyjnego, wolnego od nowinkatorstwa i modernistycznych aberracji” 119.
Co więcej, takie stwierdzenie zostaje poczynione właśnie w kontekście fundamentalnego dla
idei Trzeciej Pozycji prymatu Ducha nad Materią, który to prymat tradycyjne chrześcijaństwo
(mowa tu o chrześcijaństwie, a nie o katolicyzmie ze względu na to, iż z ITP, a następnie EFN
współpracowali rumuńscy spadkobiercy legionaryzmu z Garde de Fier O. Gulesa, później z
Noua Dreapta, a więc nacjonaliści prawosławni) właśnie najpełniej wyraża: „Trzecia Pozycja
głosi postulat prymatu Prawdy Obiektywnej nad ateistycznym subiektywizmem. Istnieje
bowiem tylko jedna Prawda i tylko ona ma rację bytu” 120.
NOP, a konkretnie A. Gmurczyk, posunęło się nawet jeszcze dalej – otóż w
niezatytułowanym artykule redakcyjnym, zamieszczonym w jednym z numerów „Szczerbca”
w 1997 r. czytamy: „Wielu katolików zadaje sobie pytanie: czy ich Kościół jest jeszcze ich
Kościołem; czy heretyckie twierdzenia, wypowiadane z wyższych szczebli władzy kościelnej,
są dla nich wiążące? Odpowiedź jest prosta. Doktryna Kościoła jest stała i niezmienna i nikt
nie ma takiej władzy, by ją zmienić. I to bez względu na to, jak wysoki urząd sprawuje.
Więcej nawet: głosząc antykatolickie tezy, osoba taka automatycznie – zgodnie z Prawem
Kanonicznym – stawia się poza nawiasem Kościoła Rzymsko-katolickiego”121. Tutaj już nie
tylko mamy do czynienia z krytyką duchowieństwa ulegającego modernizmowi i „otwarcia”
Kościoła na współczesny, nowoczesny świat, ale także z podważeniem ich duszpasterskiej
roli, a nawet samego ich uczestnictwa, ich przynależności do Kościoła katolickiego
118

A. Gmurczyk, Nowy Nacjonalizm – Narodowa Rewolucja XXI wieku, „Szczerbiec”, 1999, nr 8 – 10 (94 –
96), s. 6.
119
Wystąpienie Artura Szablaka, „Szczerbiec”, 1998, nr 8 – 10 (82 – 84), s. 11.
120
Tamże, s. 11.
121
A. Gmurczyk, „Szczerbiec”, 1997, nr 9 – 12 (71 – 74), s. 2.

80

rozumianego szerzej, a więc jako wspólnota wiernych – wszak Tradycja jest tylko jedna, gdyż
opiera się na Prawdzie Bożej, stąd też nie podlega jakiejkolwiek indywidualnej, subiektywnej
ocenie, wliczając w to nawet kapłanów – albo jest się wiernym Tradycji, a więc
katolicyzmowi, albo się go odrzuca, stawiając siebie zatem poza Kościołem, będąc zatem
wrogiem Boga – podobnie jak w przypadku wielu innych kwestii także i tutaj nie ma miejsca
na jakikolwiek kompromis. Co więcej, tak wyraźne stwierdzenie, iż ten, kto głosi tezy
sprzeczne z Tradycją, automatycznie zostaje wykluczony z Kościoła katolickiego sugeruje
postawę prawdziwych, tj. tradycyjnych katolików wobec duchownych opowiadających się za
modernizmem, Kościołem uwspółcześnionym – a mianowicie wypowiedzenie posłuszeństwa
i odrzucenie ich zwierzchności z racji ich antykatolickiego, heretyckiego stanowiska.
W przeciwstawieniu katolicyzmu tradycyjnego, czyli prawdziwego, katolicyzmowi
współczesnemu, modernistycznemu, który faktycznie jest po prostu dla narodowych
radykałów inną, doskonale wpasowującą się we współczesną, antychrześcijańską w swym
charakterze cywilizację, wtóruje prezesowi NOP A. Zdolski: „Współczesny rozkład nie
oszczędza również fundamentu cywilizacji łacińskiej, tzn. Kościoła Katolickiego. Jesteśmy
świadkami jednego z najgłębszych w historii Kościoła kryzysów Wiary. Kościół jest
rozsadzany od wewnątrz. Wróg zewnętrzny nie był w stanie go zniszczyć, lecz „dym szatana
przeniknął dziś do wnętrza”. Kościół coraz bardziej oddala się od tradycji (tak w oryginale –
K. K.), następuje tzw. uwspółcześnienie, dostosowywanie do nowych czasów doktryny
katolickiej, czego jakże widzialnym symbolem jest narzucenie nowej, sprotestantyzowanej
liturgii”122. A. Zdolskiemu, jak i prezesowi NOP wtóruje Sławomir Urtnowski, lider grupy
rockowej NaRa, powiązanej z analizowaną partią: „Prawdziwy Katolicyzm zdecydowanie
różni się od pseudokatolicyzmu soborowego. My jesteśmy Katolikami, a nie jakimiś
modernistycznymi popaprańcami. Żyjemy jednak w czasach trudnych. Wielu hierarchów
straciło wiarę i prowadzi działalność de facto antykatolicką i antykościelną. Wprowadzają oni
do Kościoła obce Mu idee i gusła – np. tolerancję, ekumenizm czy liberalizm. Wielu ludziom,
szczególnie młodym, przedstawia się więc Kościół w fałszywym świetle. Nie wszyscy mają
na tyle wiedzy i rozeznania, by rozpoznać tę fałszywą naukę. Dlatego też zrażają się do
Wiary, Kościoła – i w ogóle do Pana Boga” 123. W niniejszej wypowiedzi nie brak zatem
dosadności – mamy do czynienia z ciekawym paradoksem: otóż powyższe wypowiedzi
ewidentnie mają charakter antyklerykalny. Jednakże owa bezpardonowa krytyka kleru
dokonywana jest nie w imię wartości niekatolickich, czy niechrześcijańskich, nie z pozycji
zasad neutralnych religijnie bądź mających charakter religijnie odmienny od katolicyzmu,
lecz właśnie z silnego przywiązania dla katolicyzmu. NOP w swojej obronie katolicyzmu,
ściślej katolicyzmu tradycyjnego, w walce o zachowanie Tradycji, i budowie nowego,
chrześcijańskiego porządku społecznego, otwarcie przeciwstawia się duchowieństwu
posoborowemu, a więc poniekąd jest antyklerykalny, choć – podkreślmy to wyraźnie – ów
antyklerykalizm jest specyficzny, gdyż opiera się on na fundamencie wartości katolickich, a
wiąże się on z krytyką duchownych, którzy zdaniem narodowych radykałów wiarę
chrześcijańską porzucają poprzez „modernizowanie” Kościoła według postanowień Soboru
Watykańskiego II. Co więcej, ów paradoksalny antyklerykalizm – antyklerykalizm, o dziwo,
katolicki, tradycyjny – widzimy w następującej wypowiedzi S. Urtnowskiego, który właśnie
w narodowych rewolucjonistach widzi nadzieję na przetrwanie Tradycji katolickiej, a
następnie na odrodzenie cywilizacji opartej na odwiecznych, absolutnych, boskich
wartościach: „A kim jesteśmy – my, ludzie ruchu narodowo-rewolucyjnego, jeśli nie Armią
Boga właśnie? Kto za nas ma utrzymać Święte Wartości, kto bronić ma Kościoła i Świętej
122

Obowiązek antydemokratyzmu. Referat Arkadiusza Zdolskiego, „Szczerbiec”, 1994, nr 11, s. 8.
To my jesteśmy Armią Boga. Rozmowa ze Sławkiem Urtnowskim, wokalistą i liderem zespołu NARA,
„Muzyczna Scena NR”, dodatek do „Szczerbca”, 1999, nr 5 – 7 (91 – 93).
123

81

Wiary, gdy hierarchia w dużej swej części przechodzi do obozu wroga? Gdybyśmy porzucili
ten obowiązek, to stalibyśmy się zwykłą hołotą, nie wartą nawet tyle, by na nią splunąć” 124.
Dosadność sformułowań odnośnie do ludzi, którzy porzucają wiarę chrześcijańską, a
szczególnie tyczy się to modernistycznych duchownych, jest tu uderzająca. Także i w
następującym fragmencie artykułu R. Larkowskiego – jednego z „najpłodniejszych”
publicystów „Szczerbca” lat dziewięćdziesiątych – możemy zauważyć wyraźną opozycję
między katolicyzmem tradycyjnym a katolicyzmem soborowym, dominującym w Kościele
katolickim współcześnie i decydującym o jego obliczu: „Nas, katolików, szczególnie boli
postępujące deprecjonowanie roli Kościoła, zamienionego w jeszcze jeden element ładu
demokratycznego i liberalnej pseudoideologii. W naszym kręgu cywilizacyjno-kulturowym
miejsce katolicyzmu zawsze było zupełnie inne. Teologiczni fałszerze czynią z Chrystusa i
Apostołów jakąś hippisowską komunę albo gniazdo anarchistów. Czytając Pismo Święte
jasno widzimy Boga – mistycznego wodza, który z miłosierdziem, ale twardą ręką kieruje
ludźmi dla ich dobra. Wątek autorytetu, posłuszeństwa i dyscypliny nadaje chrześcijaństwu
mocne podstawy podporządkowania świata przez wykonawców woli Opatrzności. Nie grupy
charyzmatyczne czy hermetyczne Oazy, ale ruch quasi religijny typu Legionu Św. Michała
Archanioła to przykład niedoścignionego koła miłujących się przyjaciół, gotowych na
wszystko dla sprawy Wiary i Narodu”125. Tradycyjny katolicyzm według R. Larkowskiego,
przechowując wizję ładu prawdziwego, boski eidos porządku, kultywuje zatem wartości
autorytetu, posłuszeństwa i dyscypliny, które we współczesnym, nowoczesnym katolicyzmie
zostają odrzucone na rzecz pacyfizmu czy egalitaryzmu, które wszakże są uosabiane przez
samego Boga, nazwanego tu zresztą „mistycznym wodzem”, co sugeruje nie tylko
miłosierdzie Boga Ojca, ale również srogość i twardość. Zwróćmy również uwagę na
porównanie modernistycznego katolicyzmu do „komuny hippisowskiej” czy „gniazda
anarchistów”, a więc środowisk powszechnie kojarzonych z lewicowym radykalizmem –
Kościół katolicki dzięki swoim modernistycznym przemianom nie tylko w liturgii, ale
również w dogmatach wiary, jak i w kwestii relacji Kościół – świat współczesny coraz
bardziej upodabnia się zdaniem R. Larkowskiego właśnie do środowisk radykalnie
lewicowych, stając się kosmopolityczny, pacyfistyczny i egalitarny.
Negatywny obraz współczesnego katolicyzmu – czyli według narodowych radykałów
katolicyzmu fałszywego, nowej quasi-religii, która katolicką jest faktycznie z nazwy i
symboli dopełnia krytyka decyzji Kościoła katolickiego w Polsce. Otóż większa część
polskich wyższych duchownych w Polsce zdecydowanie nie tylko opowiedziała się za
modernizmem w celu dostosowania się do współczesności, co oznacza dla NOP porzucenie
Tradycji – a więc po prostu katolicyzmu – ale również sama entuzjastycznie włączyła się w
budowę demokratyczno-liberalnego, kapitalistycznego Systemu, tym samym zdradzających i
katolicką religię, i polski naród. R. Larkowski, przywołując za przykłady politycznego
zaangażowania księży po stronie ustroju demokratyczno-liberalnego takich duchownych, jak
biskup Tadeusz Pieronek i arcybiskup Józef Życiński, stwierdza: „Jesteśmy katolikami bez
nowatorskich podtekstów modernistyczno-ekumenicznych. Pozostajemy wiernymi, a jedyną
polityką, którą prowadzimy nie jest demokratyczna gra o stołki, ale służba Narodowi. Dlatego
przeróżni osobnicy, z ochłap władzy sprzedający własny honor nerwowo reagują na taką
postawę. Smutne jest jednak to, że podobne uczucia zdają się żywić niektórzy hierarchowie,
dając swe błogosławieństwo politycznym kantom, zwykłym łobuzom i wrogom Kościoła.
Materializm zgangrenował duchowe i świeckie podstawy istnienia naturalnego Ładu.
Zmuszanie wyznawców Chrystusa, aby przyjmowali demoliberalny porządek pod groźbą
124
125

Tamże.
R. Larkowski, Wojownicy Ładu, „Szczerbiec”, 1997, nr 6 – 8 (68 – 70), s. 3.

82

napiętnowania przez kościelnych przełożonych, nie ma nic wspólnego z katolicyzmem.
Dlatego stanowczo mówimy: dość liberalnego politykierstwa w Kościele!” 126. Niniejszy
fragment brzmi w swym przesłaniu znajomo – otóż obraz zaangażowania duchownych po
stronie demokracji liberalnej zawarł właśnie D. Holland w swoim artykule poświęconym
opisanej przezeń „doktrynie dwóch mieczy”: współczesne duchowieństwo – właśnie z racji
modernizmu i faktycznego porzucenia katolicyzmu – porzuciło także właściwą relację między
duchowieństwem a laikatem, zacierając granicę między owymi dwoma społecznościami,
przez co naturalny porządek także w tej sferze charakteryzuje się pomieszaniem i
nieporządkiem – w przypadku duchowieństwa oznacza to właśnie bezpośrednie polityczne
zaangażowanie, wyrażające się w konkretnej ocenie decyzji politycznych, uczestników życia
politycznego i namawianiu wiernych do głosowania czy popierania w inny sposób
określonych sił politycznych – dodajmy, sił demokratyczno-liberalnych. Co więcej, oprócz
owego „liberalnego politykierstwa”, jak określił to wyżej R. Larkowski, czyli bezpośrednim
udziałem w życiu politycznym, co dla narodowych radykałów, jak i brytyjskich
trzeciopozycjonistów jest ewidentnym złamaniem właściwego podziału funkcji między sferą
duchowną a świecką, poprzez własną, entuzjastyczną rezygnację z Tradycji również
przyczynił się do upadku wychowania w Polsce – nie tylko dostosowując się, ale wręcz
popierając tworzenie nowego systemu po 1989 r. Kościół katolicki przestał być naturalną
ostoją wartości, a stał się tylko dodatkiem do kultury masowej, promującej konsumpcjonizm,
kult pieniądza i egoizm. A. Gmurczyk twierdzi w związku z powyższym: „Odnieść można
wrażenie, że społeczność polska, tak mocno trwająca w czasach komunizmu na pozycjach
oborny Wartości, przeobraziła się w zatomizowaną watahę egoistów, którzy swoje życie
przeliczają jedynie na złotówki” 127. Winę za ów stan rzeczy prezes NOP obarcza instytucje
odpowiedzialne za wychowanie narodowe – a pamiętamy, że prawo do wychowania w ideach
tejże organizacji to jedno z czterech niezbywalnych praw narodu, gdyż to ono decyduje o
tożsamości owej najwyższej w świecie doczesnym w wspólnoty. Oddajmy zatem głos A.
Gmurczykowi: „Wychowanie narodowe zawsze opierało się na trzech filarach: Kościele,
rodzinie i szkole. Dzisiejszy Kościół, zniszczony przez raka modernizmu, sam złożył broń;
rodzina – zdeterminowana trudnymi warunkami ekonomicznymi – porzuciła opiekę nad
dzieckiem, ograniczając się do walki o byt. Upadek szkoły wydaje się więc być poddaniem
ostatniego bastionu narodowej świadomości” 128. Choć wszystkie trzy filary wychowania
narodowego, tj. Kościół, rodzina i szkoła, we współczesnej Polsce faktycznie upadły,
przyczyniając się do duchowego upadku narodu, to jednakże w gruncie rzeczy w niniejszym
tekście Kościół wypada najgorzej – wszak „sam złożył broń”, podczas gdy rola rodziny jako
instytucji wychowawczej upadła ze względu na katastrofalne położenie materialne narodu, za
które odpowiada oczywiście polityka gospodarcza III RP. Co więcej, uległość Kościoła
wobec nowoczesności, materialistycznego ładu wyrażającego się w jego „adaptacji”,
przyczyniła się wręcz do odepchnięcia Kościoła od życia publicznego, a zatem wręcz do
ateizacji społeczeństwa. To właśnie dzięki faktycznemu odejściu od wiary katolickiej
duchowieństwo straciło wpływ na życie publiczne: „Kościół, kontynuujący zabójczą linię II
Soboru watykańskiego, nie tylko skutecznie odstrasza wiernych od Boga, ale całkowicie umył
ręce od kontaktów z człowiekiem. Nowa polityka kościelna wyrzuciła z Domu Pańskiego
lekcje katechizacji, przenosząc je do szkół, gdzie – w najlepszym razie – traktowane są na
równi z przymusową nauka matematycznych definicji. Młody człowiek stracił kontakt nie
tylko z Wiarą, ale także fizyczną łączność ze swoją katolicką wspólnotą. To czego nie udało

126

R. Larkowski, Katolicyzm i Naród, „Szczerbiec”, 1999, nr 1 – 2 (87 – 88), s. 7.
A. Gmurczyk, Rewolucja Integralna, s. 15.
128
Tamże, s. 21.
127

83

się przez pół wieku osiągnąć komunistom, hierarchia uczyniła sama z siebie” 129. Ostatnie
zdanie jest wyjątkowo dobitnym oskarżeniem wobec współczesnego duchowieństwa – nawet
bowiem według A. Gmurczyka represje ze strony komunistów, rządzących Polską i innymi
krajami „demokracji ludowej” w okresie powojennym nie złamały siły wiary i jedności
Kościoła – stało się to dopiero za sprawą niego samego, wskutek postanowień Soboru
Watykańskiego II, a w Polsce po 1989 r., kiedy hierarchowie zaczęli entuzjastycznie popierać
budowę Systemu. Co więcej, owa bezpardonowa krytyka obejmuje również – co ciekawe –
nauczanie religii w szkołach. Zdawać by się mogło, że owo zjawisko – wzbudzające wszakże
do dziś wiele kontrowersji i zażartych dyskusji na linii prawica – lewica – powinno spotkać
się z uznaniem narodowych radykałów, przywiązanych przecież do religii katolickiej.
Jednakże okazuje się, że rzeczywistość w tej materii jest całkowicie odmienna – sprawa
bowiem wiąże się z jakością owej nauczanej religii w szkołach, a która to jakość zostaje przez
NOP oceniana negatywnie właśnie ze względu na to, iż jest to nauczanie modernistycznej,
posoborowej, a więc pseudo-katolickiej religii. O wiele bardziej zatem jest pożądane przez
prezesa NOP np. nauczanie religii katolickiej w jej prawdziwej, tradycyjnej formule w
salkach katechetycznych w kościele, aniżeli modernistycznego katolicyzmu (czy raczej –
według nacjonalistów rewolucyjnych z tej organizacji – quasi-katolicyzmu) w szkołach.
Fascynacja tradycjonalizmem katolickim w przypadku NOP okazała się, jak widzimy,
bardzo głęboka: publikowano już począwszy od 1994 r. artykuły wyraźnie przeciwstawiające
się posoborowej „rewolucji” i prezentujące tradycyjne oblicze „katolicyzmu wojującego” 130.
Co więcej, w każdym numerze „Szczerbca” można znaleźć pokaźną ilość artykułów będących
czy to wnikliwą analizą poszczególnych argumentów wysuwanych przez środowiska
katolicko-tradycjonalistyczne, czy też analizą samych owych środowisk, przedstawianych
przez Macieja Przebindowskiego, Tomasza Niecikowskiego i Roberta Nogackiego, jak i
tłumaczenia na język polski artykułów czy fragmentów książek takich znanych
tradycjonalistycznych księży, jak Marcel Lefebvre, Franz Schmidberger, Rama
Coomaraswamy, czy Richard Williamson. Koniecznie trzeba tu jednak zastrzec, że NOP,
popierając katolicki tradycjonalizm, na łamach „Szczerbca” nie określał się oficjalnie
odnośnie do określonego środowiska tradycjonalistycznego, stąd też uznanie zdobywało sobie
zarówno Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X, na czele z M. Lefebvrem czy F. Schmidbergerem,
jak również nurt radykalniejszy, głoszący tezę, jakoby od lat pięćdziesiątych lub
sześćdziesiątych Kościół katolicki nie ma prawowitego papieża, a więc, iż Stolica Piotrowa
jest pusta, a za takowy uznać należy – zresztą wewnętrznie zróżnicowany odnośnie do np.
momentu, w którym zabrakło prawowitego papieża – tzw. sedewakantyzm (łac. „sede
vacante” – „stolica jest pusta”). Co więcej, publikowano liczne artykuły sedewakantystów,
jak również poświęcano im artykuły. Zdaniem M. Strutyńskiego, NOP wręcz zaczął powoli
przybliżać się właśnie ku sedewakantyzmowi131 i nie sposób zaprzeczyć temu stwierdzeniu,
choć oficjalnie NOP nie wyraził deklaracji popierającej akurat ów nurt – najprawdopodobniej
pragnąc w szeregach swoich członków, jak i sympatyków tradycjonalistów bardzie
umiarkowanych niż sedewakantyści (np. lefebvrystów), których jednoznaczne poparcie dla
sedewakantyzmu – kontrowersyjnego ze względu na tak jawne, faktyczne wypowiedzenie

129

Tamże, s. 16.
Co określony czas redakcja „Szczerbca” publikuje bibliografię tekstów katolicko-tradycjonalistycznych
zamieszczonych w niniejszym czasopiśmie, by ułatwić czytelnikom odszukanie interesujących ich tekstów. Np.
bibliografia za lata 1994 – 1999 została zamieszczona w numerze 11 – 12 (97 – 98) w 1999 r. Zob. Nasza walka
o Tradycję, „Szczerbiec”, 1999, nr 11 – 12 (97 – 98), s. 29.
131
M. Strutyński, Religia i naród. Inspiracje katolickie w myśli ruchu narodowego w Polsce współczesnej (1989
– 2001), Kraków 2006, ss. 366 – 368.
130

84

posłuszeństwa papieżom po Soborze Watykańskim II, uznanych przeto za heretyków,
mogłoby zniechęcić do NOP.
Zatem już w 1998 r. w „Szczerbcu” opublikowano artykuł jednego z księży
sedewakantystycznych, a mianowicie biskupa Marka P. Pivarunasa, w którym dokładnie
przedstawiono stanowisko teologicznego owego nurtu i jego stosunek do Kościoła
współczesnego, na czele którego stał wówczas papież Jan Paweł II 132. W owym tekście
sedewakantyzm zostaje zdefiniowany następująco: „Sedewakantyzm jest stanowiskiem
teologicznym tych tradycyjnych katolików, którzy przede wszystkim wierzą w papiestwo,
nieomylność papieską, prymat biskupa rzymskiego, a nadal nie uznają Jana Pawła II jako
prawowitego następcy Piotra w prymacie. Innymi słowy, nie uznają JP II za prawdziwego
papieża”133. Przy tymże artykule z kolei redakcja zamieściła notkę, w której można
przeczytać, co następuje: „Artykuł bpa Pivarunasa dedykujemy również naszym biskupom,
którzy na 297. Konferencji Episkopatu (27.11.1998 r.) odcięli się od Tradycji Kościoła.
Wyraził to dobitnie abp (?) Gocłowski, który w wywiadzie dla gazety wyborczej
(28/29.11.1998 r.) stwierdził, że promowanie liturgii trydenckiej… to nieporozumienie”. Co
najmniej dziwne to stanowisko – szczególnie, że to „nieporozumienie” obowiązuje w
Kościele od 2000 lat i że ta będąca „nieporozumieniem” Msza Trydencka została przez
papieża św. Piusa kanonizowana (miano „świętej”, o czym często się zapomina, nie
przysługuje, zgodnie z prawami kościelnymi obecnej, Nowej Mszy!). Ta sama konferencja
(na wniosek J. Życińskiego) zadecydowała o konieczności wprowadzenia w polskich
kościołach profanacji Najświętszego Sakramentu, przez rozdawanie Go wiernym do ręki” 134.
Jednocześnie możemy zauważyć pewien podziw wobec autora: „Autor tekstu, bp M. A.
Pivarunas, należy na pewno do grona najbardziej >>nieugiętych<<. Jego
bezkompromisowość zyskała mu tyluż zwolenników, co i przeciwników. Wypowiadane przez
niego ostateczne poglądy (co nie dziwi, gdyż jego bronią jest 2000-letnie Nauczanie
Kościoła) mogą szokować. Niewątpliwie warte są jednak głębszej refleksji” 135. Jak więc
widzimy, publikacji tekstu poświęconego sedewakantyzmowi, nie uznającemu prawowitości
posoborowych papieży, w tym Jana Pawła II, towarzyszy bezpardonowa krytyka polskiego
duchowieństwa, związana z antytradycyjnymi, a więc antychrześcijańskimi w swej istocie
postanowieniami Konferencji Episkopatu. Nic zatem dziwnego, że na skutek posunięć i
stanowisk zabieranych przez znaczną część hierarchii duchownej w Polsce, coraz bardziej
oddalającej się w oczach NOP od Tradycji, a więc po prostu od katolicyzmu, towarzyszyły
kolejne teksty z kręgów katolicko-tradycjonalistycznych – dodajmy, że już nie tylko
autorstwa lefebvrystów, którzy broniąc Tradycji nie odważyli się na tak radykalny krok,
jakim było stwierdzenie nielegalności Soboru Watykańskiego II czy nieprawowitości papieży
posoborowych, a które to stanowisko zajęli właśnie sedewakantyści. W związku z tym
nastąpiła kolejna publikacja tekstów sedewakantystycznych: np. w 1999 r. w dwóch
numerach „Szczerbca” znajdujemy dwuczęściowy artykuł autorstwa jednego z czołowych
kapłanów owego nurtu, a mianowicie Joaquina Saenza y Arriagi pod wymownym tytułem
„Czy papież może popaść w herezję?” 136. Przy pierwszej części tekstu zamieszczono także
notkę biograficzną owego autora, w której czytamy m.in.: „Ksiądz Joaquin Saenz y Arriaga
był jednym z tych nielicznych, którzy spośród soborowego zamętu i apostazji uratowali honor

132

Zob. M. P. Pivarunas, Sedewakantyzm, „Szczerbiec”, 1998, nr 11 – 12 (85 – 86), ss. 30 – 32.
Tamże, s. 30.
134
Upadłym Aniołom polskiego Kościoła…, „Szczerbiec”, 1998, nr 11 – 12 (85 – 86), s. 31.
135
Tamże, s. 31.
136
J. Saenz y Arriaga, Czy papież może popaść w herezję?, „Szczerbiec”, 1999, nr 5 – 7 (91 – 93), ss. 28 – 32; J.
Saenz y Arriaga, Czy papież może popaść w herezję? (2), „Szczerbiec”, 1999, nr 8 – 10 (94 – 96), ss. 29 – 31.
133

85

nie tylko Towarzystwa Jezusowego, ale całego Kościoła Świętego”137. W ślad za takimi
publikacjami nie mogło zabraknąć również analiz owego nurtu, jak np. „Sedewakantyści –
Nowi Cristeros” T. Niecikowskiego czy „Sedewakantyzm. Rewolta w imię Tradycji” M.
Przebindowskiego138. W tym ostatnim artykule czytamy z kolei: „Niezależnie jednak od
swego różnicowania, sedewakantyzm jest poważnym sygnałem uwidaczniającym kryzys w
Kościele. Pokazuje on, że sprawy zaszły naprawdę za daleko… Za daleko”139, mając przy tym
na myśli jednakże nie to, że sedewakantyści posunęli się za daleko, lecz ze najwyżsi
hierarchowie Kościoła w swym modernizmie odeszli tak bardzo od Tradycji, że da facto
można mówić wręcz o nowej religii według sedewakantystów. Co ciekawe, zwrócenie
baczniejszej uwagi na sedewakantyzm zwróciło także uwagę na zagadnienie nieomylności
papieskiej, a także na kwestię, czy papież może popaść w herezję 140.
Czy oznacza to jednakże, że teksty innych tradycjonalistów katolickich przestały
ukazywać się w „Szczerbcu”? Okazuje się, że nie – NOP bowiem, jak zauważyliśmy, nie
zajął oficjalnie konkretnego stanowiska popierającego czy to lefebvrystów, czy też
radykalniejszych od nich sedewakantystów. Stąd też mimo pojawienia się tekstów
sedewakantystów, jak i zwrócenia uwagi na ich argumenty i generalnie na cały ów ruch,
którego zaplecze stanowi przede wszystkim Meksyk, nie zaprzestało publikować np.
lefebvrysty Franza Schmidbergera. Niemniej jednak zainteresowanie sedewakantyzmem jest
widoczne, a wynikało ono – choćby uwzględniając notki biograficzne o poszczególnych
autorach, których fragmenty przytoczyliśmy powyżej, z fascynacji radykalizmem owego
nurtu, z jego bezkompromisowością, z niezwykle twardym stanowiskiem, niezłomnością, z
jego nawet swoista antysystemowością – jeżeli współczesny Kościół katolicki uznamy za
system, który został już od końca lat pięćdziesiątych (ściślej – od 1958 r., czyli od śmierci
papieża Piusa XII – owa data jest przez większość sedewakantystów uznawana jako początek
braku prawowitego papieży, a więc od tego momentu „stolica jest pusta”, choć nie brakuje
sedewakantystów, którzy ową datę graniczną przenoszą w lata sześćdziesiąte, w związku z
Soborem Watykańskim II141) oparty na ideach całkowicie sprzecznych z Tradycją, a więc –
jak chcą tego sedewakantyści – stał się de facto nową religią, z własnymi dogmatami, liturgią,
własnymi kanonami wiary, wówczas sedewakantyści odgrywać będą rolę siły właśnie
antysystemowej, stojąc poza tym systemem i atakować go niejako frontalnie, z pozycji
całkowicie odeń niezależnych, nie będąc wszakże żadnej z jego części. Oczywiście owa
bezkompromisowość, nieugiętość i konsekwencja posunięta aż do granic faktycznie schizmy
jest poniekąd zgodna z tokiem myślenia przyjętym przez NOP – partia niniejsza uznaje siebie
wszakże za ugrupowanie antysystemowe i jako takie bezwzględnie zwalcza idee liberalne,
zakorzenione
w
światopoglądzie
antychrześcijańskim,
materialistycznym,
indywidualistycznym i relatywistycznym, a które to idee legły u podstaw demokracji
liberalnej i kapitalizmu. Jako właśnie taka bezkompromisowa organizacja stanowczo odrzuca
jakiekolwiek ideowe kompromisy z Systemem, jakiekolwiek wchodzenie z nim w różne
„konszachty”, z pogardą traktując te środowiska narodowe, które podjęły próbę
zreformowania systemu czy włączając się choćby w walkę parlamentarną, a ta wszakże
stanowi z jedną z fundamentalnych cech demokracji liberalnej – a więc i jedną z kluczowych
cech Systemu. Odnieśmy owe bezkompromisowe, zdecydowanie odmawiające nie tylko
137

T. Niecikowski, Człowiek Honoru, „Szczerbiec”, 1999, nr 5 – 7 (91 – 93), s. 29.
Zob. M. Przebindowski, Sedewakantyzm. Rewolta w imię Tradycji, „Szczerbiec”, 1998, nr 5 – 7 (79 – 81),
ss. 28 – 31; T. Niecikowski, Sedewakantyści – Nowi Cristeros, „Szczerbiec”, 2000, nr 7 – 9 (105 – 107), ss. 27 –
29.
139
M. Przebindowski, Sedewakantyzm. Rewolta w imię Tradycji, „Szczerbiec”, 1998, nr 5 – 7 (79 – 81), s. 31.
140
Zob. np. T. Niecikowski, Papa haereticus, „Szczerbiec”, 2000, nr 1 (99), ss. 27 – 30.
141
Zob. T. Niecikowski, Sedewakantyści – Nowi Cristeros, „Szczerbiec”, 2000, nr 7 – 9 (105 – 107), s. 27.
138

86

Systemowi jakiejkolwiek legitymacji, ale także unikając zaangażowania w działalność zgodną
z jego regułami gry na tyle, na ile to jest możliwe, co najwyżej wykorzystując możliwości
prawne do propagandy własnych idei, niemniej jednak stanowczo odrzucając jakiekolwiek
powiązanie idei nacjonalistycznych z ideami demokratyczno-liberalnymi, do stanowiska
sedewakantystów – zbieżność jest tutaj uderzająca. Także i tutaj mamy bowiem właśnie z
antysystemową postawą – tyle że nie w dziedzinie stanowiącej domenę laikatu (polityka,
społeczeństwo, ekonomia), ale właśnie w dziedzinie duchowieństwa, a jej przyjęcie oznacza
w tym miejscu odmówienie Kościołowi katolickiemu legitymacji, czyli prawowitości władzy.
Co więcej, odejście Tradycji dla sedewakantystów równoznaczne jest po prostu z
odrzuceniem katolicyzmu jako takiego. Śmierć Piusa XII czy Sobór Watykański II według
sedewakantystów zwiastują faktycznie narodziny nowej religii, a przeto współczesny Kościół
popadł w herezję, wobec czego powinnością autentycznego katolika jest wyłącznie trwać przy
Tradycji wbrew postanowieniom owego „fałszywego” Kościoła i jego heretyckiej głowy,
czyli papieża. Tradycja katolicka a Kościół obecny to dla sedewakantystów dwa całkowicie
do siebie odrębne światy, nijak do siebie nie przystające, stąd też sedewakantyzm zajmuje
właśnie stanowisko otwarcie bezkompromisowe, czego symbolem może być właśnie
stwierdzenie „stolica jest pusta”, a więc nieuznanie prawowitości władzy papieża i
wypowiedzenie mu posłuszeństwa, nawet jeśli miałby zostać przez duchownych
„systemowych”, czyli posłusznych papieżowi, uznany za ruch schizmatycki, czyli –
najzwięźlej rzecz ujmując – wyłamujący się z szeregów Kościoła. Taka „wojowniczość”,
bezkompromisowość
sedewakantyzmu
stanowi
tutaj
doskonałe
uzupełnienie
antysystemowego stanowiska NOP w dziedzinie należącej do „miecza” laikatu –
sedewakantyzm to samo czyni względem współczesnego Kościoła w sferze duchownej, a
przecież współczesny Kościół i demoliberalizm idą ze sobą w parze. Stąd też po jednej stronie
mamy antysystemowców: NOP w sferze „miecza” laickiego, a sedewakantyzm jako posunięta
do granic możliwość bezkompromisowość i konsekwencja wierności Tradycji w sferze
drugiego „miecza” – duchownego. Po drugiej stronie mamy zaś System, w obrębie którego
możemy znaleźć właśnie Kościół współczesny, pragnący się „dostosować” i „unowocześnić”
do idei liberalnych, społeczeństw wielokulturowych, demokracji liberalnej i kapitalizmu, co
najwyżej pragnąc go zreformować w odniesieniu do przestrzegania przezeń zasad moralnych
nauczanych przez Kościół, co w oczach i sedewakantystów, i NOP jest oczywista
niemożliwością – gdyż wartości chrześcijańskie i wartości świata demokratyczno-liberalnego
to światy nie tylko nieprzystające do siebie, ale po prostu wzajemnie siebie wykluczające.
Albo jest się po stronie Systemu i współczesnego Kościoła – albo po stronie prawowitego, tj.
tradycyjnego katolicyzmu. Widzimy więc, że sedewakantyzm z racji swojego aż tak
mocnego, daleko posuniętego w swoim radykalizmie stanowiska stanowić może doskonałe
uzupełnienie antysystemowości narodowo-rewolucyjnej NOP, niemniej jednak ugrupowanie
niniejsze nie zdecydowało się jednakże na krok oficjalnie popierający właśnie
sedewakantystów i zachowując nieco bardziej ostrożne stanowisko, a mianowicie po prostu
broniąc tradycjonalizmu katolickiego, wyrażanego nie tylko przez radykałów, czyli
sedewakantystów, ale też przez np. lefebvrystów – środowisko najbardziej znane i
szanowane, jeśli chodzi o katolicki tradycjonalizm, a przy tym nie negujące prawowitości
władzy papieży po Soborze Watykańskim II, choć ich oczywiście bezwzględnie krytykujące
za porzucenie istoty katolicyzmu, czyli Tradycji – innymi słowy, za faktyczne odejście od
katolicyzmu.

87

4.2.2. Nacjonalizm chrześcijański jako osnowa hierarchii fundamentalnych wartości.
Sfera światopoglądowa polskich narodowych radykałów oprócz katolickiego
tradycjonalizmu opiera się także na szczególnie mocno w Polsce wypracowanej formule tzw.
nacjonalizmu chrześcijańskiego, stąd też można stwierdzić, iż mamy tutaj po prostu z
kontynuacją ściśle określonego przez ową formułę charakteru relacji między ideą narodu a
Bogiem, a co za tym idzie wskazującego na ramy, w jakich nacjonalizm – pojęty jako
doktryna i ruch polityczny – może podejmować działania. Powyżej wskazaliśmy na
tradycjonalizm katolicki analizowanego ugrupowania – wszakże jako nacjonaliści
chrześcijańscy, opierający się na nauce Kościoła, musieli spadkobiercy dziedzictwa
narodowo-radykalnego określić się odnośnie do przemian, jakie zaszły na skutek postanowień
Soboru Watykańskiego II. Jak zauważyliśmy, NOP zdecydowanie opowiedział się po stronie
Tradycji, sympatyzując tutaj nie tylko z lefebvrystami, ale także spoglądając nie bez sympatii
na sedewakantyzm. Tym samym nacjonalizm chrześcijański stał się poniekąd swego rodzaju
nacjonalizmem katolicko-tradycjonalistycznym – nacjonalizm został podporządkowany tutaj
tradycyjnemu nauczaniu Kościoła, Tradycji, odrzucając przeto reformy posoborowe.
Skupmy się zatem na tym, w jaki sposób NOP przedstawia relacje między narodem a
Bogiem. Niezbędna będzie w tym miejscu analiza „Zasad Ideowych Nacjonalizmu” –
dokumentu powstałego już w 1991 r., a więc jeszcze przed wizytą D. Hollanda. Jednakże
mimo, iż pochodzi ona z okresu owej niespójności ideowej, gdzie inspiracjom narodoworadykalnym (reprezentowanym wówczas przez oddział śląski) towarzyszyły – skądinąd
dominujące wówczas – tendencje narodowo-liberalne reprezentowane przez oddział
warszawski, wciąż stanowi jeden z najważniejszych, obowiązujących dokumentów partii.
Osnową owego dokumentu jest przedstawiona wyraźnie hierarchia wartości, o której czytamy
już w punkcie pierwszym: „Świadome życie każdego człowieka winno być podporządkowane
realizacji celów, ułożonych według ich wartości, w systemie wzajemnych powiązań i
zależności, z uświadomionym sobie celem absolutnym” 142. W tym punkcie – jakże przecież
zwięzłym – zawiera się cała istota światopoglądu, na jakim NOP pragnie oprzeć własne idee
narodowo-rewolucyjne, trzeciopozycyjne. Ów światopogląd powinien oparty być na Prawdzie
Obiektywnej – jednej, absolutnej, ponadczasowej, którą przechowuje Kościół. Nowy
Porządek, o realizację którego walczą narodowi rewolucjoniści z nurtu Trzeciej Pozycji, w
tym polscy, powinien być w każdej swojej sferze: kulturze, polityce, ekonomii oparty być na
Tradycji katolickiej, na Prawie Bożym, a więc powinien stanowić porządek „monoideowy” –
to właśnie supremacja jednej idei, tj. absolutnych, niezależnych od jakichkolwiek
indywidualnych interpretacji zasad, które są prawdziwe, absolutne, obiektywne i porządkują
życie człowieka zgodnie z nauką Kościoła. To właśnie uznanie wartości obiektywnych, pozai ponadludzkich dla NOP jest przyczynkiem do formułowania wizji Nowego Ładu – ładu,
który całkowicie sprzeczny jest z relatywizmem moralnym demokracji liberalnej, która
odrzuca absolutyzm moralny wyrażony w tradycyjnym nauczaniu Kościoła na rzecz
subiektywizmu jednostkowych opinii, co wyraża się w takich zasadach liberalnych jako
wolność sumienia, neutralność światopoglądowa państwa, rozdział Kościoła od państwa
(który w liberalnej interpretacji oznacza odsunięcie kleru nie tylko od rządzenia państwem,
ale traktując ową zasadę niejako rozszerzająco – ale wręcz jako nieobecność nauki Kościoła,
w tym wartości moralnych, ogólnie w życiu publicznym). Co prawda w niniejszym
fragmencie nie wspomina się o Bogu czy Kościele, to jednak w dalszych punktach inspiracje
katolickie są bezpośrednie formułowane. Tutaj otrzymujemy za to wyraźne stwierdzenie,
mające właśnie charakter prawdy absolutnej, bezwzględnej, z której następne tezy „Zasad
142

Zasady Ideowe Nacjonalizmu, „Szczerbiec”, 1999, nr 1 – 2 (87 – 88), s. 5.

88

Ideowych Nacjonalizmu” się wywodzą, a które to stwierdzenie w gruncie rzeczy ma także
znaczenie religijne: życie człowieka podporządkowane jest ściśle określonym celom, które
powiązane są ze sobą w sposób hierarchiczny – na ich czele bowiem stoi cel ostateczny,
absolutny, obiektywny, a nim jest właśnie – biorąc pod uwagę nacjonalizm chrześcijański
NOP – Bóg. W tym stwierdzeniu także mamy już zasugerowane podporządkowanie ciała
duszy, Materii – Duchowi, życia doczesnego – życiu wiecznemu, duchowemu. Życie
człowieka w Nowym Porządku musi być podporządkowane właśnie zrozumieniu tychże
celów i ich hierarchii – każdy człowiek musi mieć świadomość i zgodnie z nią podejmować
stosowne działania, wedle których jego życie posiada cele ułożone w hierarchicznej drabinie,
której zwieńczeniem i celem ostatecznym życia ludzkiego jest Bóg, a więc zbawienie. To
właśnie owej hierarchii celów życia każdego człowieka poświęcone są „Zasady Ideowe
Nacjonalizmu”. Hierarchię niniejszą, zawartą w poszczególnych punktach, możemy, choć
znacznie upraszczając, przedstawić następująco:
Człowiek (osoba ludzka) → Wspólnota → Bóg
Ów schemat jest oczywiście uproszczony z tego względy, iż podporządkowanie człowieka
wspólnocie, a więc dobro wspólnoty stawiając ponad dobro jednostkowe, nie oznacza, że
człowiek absolutnie traci swoją tożsamość, indywidualność, czy też nie ma żadnych praw,
którego wspólnota może mu zabrać. Co więcej, wspólnota nie jest w życiu człowieka tylko
jedna, gdyż de facto wspólnot jest wiele, a z racji ich wielości również one są
zhierarchizowane pod względem ważności, czyli zbliżenia do celu ostatecznego. Niemniej
jednak schemat niniejszy przedstawia fundamentalną cechę hierarchii wartości, która musi
legnąć u podstaw ideowych nowego, antysystemowego względem demokracji liberalnej i
kapitalizmu, porządku, a jest nią właśnie podporządkowanie dobra jednostkowego dobru
wspólnemu, a to z kolei – Bogu jako źródłu prawdziwego ładu.
Wspomnieliśmy wyżej o tym, iż człowiek – choć jego dobro, czyli dobro jednostkowe,
podlega co prawda wspólnocie, to jednakże posiada określony zakres praw, gwarantujących
jego wolność i godność, której wspólnota nie może naruszyć. Nie może ona tego uczynić,
albowiem właśnie zostały one dane przez Boga, a przeto – choć dobro wspólne wyższe jest od
dobra indywidualnego, to jednakże nie mogą owe prawa według NOP zostać przemilczane i
gwałcone w Nowym Porządku. Otóż Bóg dał prawo naturalne, które – jako prawdziwe,
obiektywne – stanowi osnowę „prawdziwej rzeczywistości”, którą wszakże ma być Nowy
Ład zbudowany przez narodowych rewolucjonistów: „CZŁOWIEK, stworzony na
podobieństwo Boga, wyposażony został przez Niego w nienaruszalne – równe dla wszystkich
– prawo naturalne”143. Człowiek to istota stworzona przez Boga na własne, boskie,
podobieństwo, stąd każdy człowiek – bez względu na narodowość, rasę, kulturę – posiada
wynikające właśnie nienaruszalne prawa – wynikające właśnie z prawa naturalnego. Z owego
założenia wynika właśnie poszanowanie godności i wolności każdego człowieka bez względu
na różnice, a więc za sprzeczną z wolą Boga, czyli i „prawdziwym porządkiem”, należy uznać
– idąc tym tokiem myślenia – hierarchizowanie ludzi pod względem rasowym czy etnicznym,
gdyż pod względem swej natury wszyscy ludzie są równi. Zwróćmy właśnie tu uwagę na
przytoczone w niniejszym punkcie dokumentu stwierdzenie odnośnie do tego, że każdy
człowiek został wyposażony w równe prawo naturalne – oznacza to właśnie, iż pod względem
samej istoty swojej natury, istoty człowieczeństwa samego w sobie ludzie są równi, ale nie
oznacza to, że ludzie nie różnią się między sobą – każdy został wyposażony w świetle nauki
katolickiej w różne talenty, zdolności, a przeto zajmuje inne miejsce w strukturze społecznej,
co właśnie skutkuje – z racji owego zróżnicowania zdolności ludzkich – powstawaniem
hierarchii społecznych związanych z ważnością pełnionych funkcji na rzecz całej wspólnoty.
143

Tamże, s. 5.

89

Nie mniej jednak powstające w obrębie społeczeństwa nierówności nie mogą naruszać samej
istoty człowieczeństwa, nie mogą naruszać jego godności i wolności – musi być bowiem,
niezależnie od miejsca w strukturze społecznej – poszanowana ściśle jemu przypisana, jego
własna sfera prywatności, autonomii, która wynika właśnie z prawa naturalnego.
Prawo naturalne w ujęciu założeń „Zasad Ideowych Nacjonalizmu” jest podstawą dla
czterech fundamentalnych, nienaruszalnych z racji swojego naturalnego (a więc i boskiego)
źródła, praw człowieka. Oto one:
„a. prawo do życia – pojętego jako życie biologiczne oraz jako realizacja praw pozostałych;
b. prawo do wolności – czyli do czynienia tego, co nie jest sprzeczne z prawem naturalnym;
c. prawo do założenia rodziny – która jest dla osiągnięcia pełni życia koniecznością;
c. prawo do własności – czyli do posiadania całkowitej własności i rozporządzania środkami
produkcji; prawo to może być ograniczone jedynie dobrowolnym zrzeczeniem się prawa
indywidualnego”144.
Czy jednakże owe prawa człowieka, który wynikają z danego od Boga prawa naturalnego, a
które są zatem niezbywalne, integralnie związane z wolnością i godnością każdego człowieka,
są zgodne z liberalną koncepcją praw człowieka? Jeśli chodzi o trzy z czterech wymienionych
praw, tj. prawo do życia, prawo do wolności i prawo do własności, to niewątpliwie są to
prawa, które znajdziemy w myśli liberalnej bez trudu – niezależnie czy mówimy tu np. o
liberalizmie arystokratycznym, burżuazyjnym, demokratycznym, czy libertarianizmie. Wszak
jednostka jako najważniejszy podmiot w społeczeństwie – ważniejszy niż jakakolwiek grupa
społeczna (będąca tedy wyłącznie sumą wolnych i niezależnych jednostek), a jej wolność jako
najważniejsza wartość stanowią centralne idee liberalizmu, stąd też prawo do życia, wolności
i własności są siłą rzeczy najważniejszymi prawami człowieka – prawami niezbywalnymi,
gdyż świadczącymi o jej wolności i egzystencji, a ich poszanowanie jest podstawowym celem
państwa prawa. Także i obecne tutaj powiązanie między wolnością jednostki a
nienaruszalnością jej własności jest integralnie związane z liberalizmem – poszanowanie
własności prywatnej to przecież dla liberalizmu nieodłączny element poszanowania wolności
jednostki – własność i swoboda nią dysponowania to nieodłączny element wolności jednostki.
Czy jednak możemy tu mówić o przejęciu z liberalizmu jego koncepcji praw człowieka?
Poprzestanie na takim zabiegu świadczyłoby o tym, że NOP łączy nacjonalizm z ideami
liberalnymi, co w gruncie rzeczy nie powinno dziwić ze względu na idee oddziału
warszawskiego, obecne do 1992 r. Okazuje się jednak, że nie jest tak do końca – wszak
interpretacja praw człowieka w ideach liberalizmu i w nauce społecznej Kościoła, na której
NOP przecież opiera swoje koncepcje, odbiegają od siebie. Otóż jeśli przyjrzymy się bliżej
owym czterem prawom człowieka, to zobaczymy dwie różnice, które nie wzbudzą raczej u
wszystkich liberałów jednakowego zachwytu – po pierwsze dla NOP równoznaczne z
prawami: do życia, do wolności i do własności jest prawo do posiadania rodziny – oczywiście
mowa tutaj o rodzinie w oparciu o fundament małżeństwa między kobietą a mężczyzną,
której głównym celem jest prokreacja i wychowanie dzieci. Inspiracja moralnością
chrześcijańską jest zatem tutaj oczywiście wyraźna, a przeto zaliczenie prawa do zakładania
rodziny może wzbudzić protest ze strony liberałów, dla których wolność jednostki dotyczy
właśnie sfery światopoglądowej, kultury, etyki, obyczajowości, stylu życia itp. Liberalna
koncepcja praw człowieka swoje źródło ma w indywidualizmie i racjonalizmie – poglądach
triumfujących zwłaszcza w epoce Oświecenia, uznawanej przez katolickich tradycjonalistów i
ruchy polityczne odwołujące się do tradycyjnego nauczania Kościoła jednoznacznie
negatywnie, jako epoka antychrześcijańska. Uznanie zatem prawa do założenia rodziny jako
równorzędnego z prawem do życia, wolności czy własności może rodzić zatem kontrowersje
144

Tamże, s. 5.

90

wśród liberałów. O ile bowiem prawo do życia, do wolności i do własności rzeczywiście jest
zbieżne z liberalną koncepcją praw człowieka, o tyle prawo do założenia rodziny – która jest
zresztą w tym miejscu spostrzegana wręcz za niezbędną do pełnego życia – już wyraźnie
wskazuje na wyłącznie katolicką inspirację.
Po drugie, zwróćmy uwagę na rozumienie prawa do wolności – otóż wolność zostaje tutaj
zdecydowanie określona zgodnie z chrześcijańską moralnością: jako swoboda postępowania,
możliwość dokonywania wyborów, ale wyłącznie w ramach prawa naturalnego. Wolność
jednostki zostaje wpisana w prawo naturalne, a ściślej rzecz ujmując – wyraźnie jemu
podporządkowana. To właśnie prawo naturalne, z którego wynikają m.in. owe cztery prawa
człowieka, określa ramy, w jakich człowiek jest wolny. Wyjście poza owe ramy oznacza
zatem nadużycie wolności, co oczywiście jest rzeczą niedopuszczalną w owym
chrześcijańskim systemie moralnym. Wolność jednostki zatem nie może wiązać się z czynami
niemoralnymi, z akceptacją postaw i czynów sprzecznych z prawem naturalnym, m.in.
wrogością do tradycyjnej rodziny, pochwałą rozwiązłości seksualnej, pogarda wobec
małżeństwa, akceptacją aborcji, homoseksualizmu i innych odstępstw od prawa naturalnego.
W żadnym wypadku zatem wolność jednostki nie zostaje tutaj zabsolutyzowana – jest ona
wyraźnie podporządkowana wartościom wyższym, danym ludziom przez Boga. Stąd też i
wolność jednostki, i prawa człowieka są niezbywalne, jednak ich określenie następuje tutaj w
oparciu o naukę Kościoła, a nie o liberalizm – prawa człowieka dlatego są niezbywalne, gdyż
wynikają z prawa naturalnego, które zostało ludziom zaszczepione przez Boga, a co za tym
idzie, wolność jednostki musi być podporządkowana zasadom owego prawa naturalnego i nie
może wiązać się z jego łamaniem.
Wyraźne różnice między zawartą w niniejszym dokumencie wizją człowieka, jego praw,
wolności, wynikają z nauki Kościoła, a ideami liberalizmu w tej kwestii widzimy w
następnych punktach. Oto bowiem czytamy dalej, co następuje: „Człowiek jest istotą
społeczną, to znaczy, iż niemożliwym jest jego rozwój poza wspólnotą ludzi” 145.
Stwierdzenie, że człowiek jest ze swej natury istotą społeczną stanowi punkt wyjścia do
dalszych kroków, oddalających coraz bardziej idee NOP od idei liberalizmu - otóż
zdefiniowanie człowieka jako istoty społecznej wiąże się tutaj właśnie z określeniem jego
naturalnego stanu jako bycia częścią określonej wspólnoty. Człowiek – w przeciwieństwie do
idei liberalnych – nie jest atomem, nie rodzi się wolny i niezależny od innych ludzi, lecz
stanowi integralny element danej wspólnoty – tak jak komórka w organizmie. To stan, na
który nie ma on wpływu, gdyż wypływa z natury samego człowieczeństwa. Człowiek w pełni
może się bowiem realizować wyłącznie właśnie we wspólnocie – wspólnocie, której człowiek
jest integralnym elementem i jej podlega: „Wspólnota nie jest sumą jednostek, lecz całością,
w której człowiek realizując swój cel absolutny korzysta i wzbogaca swe życie o osiągnięcia
innych ludzi”146. Stwierdzenie niniejsze rozwiewa jakiekolwiek wątpliwości odnośnie do
nieliberalnego charakteru wizji człowieka, a więc i społeczeństwa, w koncepcjach NOP. To
właśnie społeczna natura człowieka – natura dana wszakże przez Boga – sprawia, że w
przeciwieństwie do liberalizmu człowiek nie jest atomem, wolną, niezależną jednostką, a
społeczeństwo z tego względu stanowi tylko sumę atomów, lecz dokładnie odwrotnie: to nie
jednostka wiedzie tutaj prym, lecz właśnie wspólnota – człowiek już z racji swojej natury jest
integralnym elementem jakości wyższego, gdyż ponadindywidualnego, rzędu. Człowiek może
żyć i rozwijać się właśnie wyłącznie jako element wspólnoty. Takie stanowisko oznacza
zatem odrzucenie atomizmu, charakterystycznego dla liberalizmu, stawiającego afirmującego
jednostkę, a zatem człowieka przedstawiając jako istotę wolną, niezależną, zaś wszelkie
145
146

Tamże, s. 5.
Tamże, s. 5.

91

grupy społeczne uznając wyłącznie za efekt konwencji zawartej pomiędzy suwerennymi,
wolnymi jednostkami. NOP tym samym staje na gruncie organicznej koncepcji społeczeństwa
– społeczeństwa nie jako tworu wtórnego, kreowanego drogą umowy między wolnymi
jednostkami – atomami, ale jako bytu odrębnego, jakości wyższego rzędu, będącego czymś
więcej niż tylko sumą jednostek Innymi słowy, jako wspólnoty właśnie, jako jedności
organicznej – jednostka tutaj pełni rolę elementu owej wyższej, odrębnej w swej istocie
jakości, służąc jej swoimi zdolnościami, talentami, całą swoją unikalną osobowością.
Jednostka ludzka rozpatrywana jest w takim ujęciu oczywiście jako komórka w owej złożonej
organicznie jedności, z czego wynika oczywiście podporządkowanie jej społeczeństwu,
uznanie prymatu dobra wspólnego, czyli dobra całej wspólnoty, nad jej dobrem
jednostkowym. Przytoczona wyżej definicja wspólnoty doskonale oddaje organiczne – a
zatem antyindywidualistyczne – podejście do wizji społeczeństwa i jednostki w koncepcjach
NOP – wspólnota to jakość wyższego rzędu, której jednostka jest elementem i swoje życie
spełnia wykonując określoną funkcję, zgodną z jej zdolnościami, w owym społecznym
organizmie, dla dobra wspólnego – a więc i dla swojego dobra również.
Jednocześnie owo organiczne podejście nie jest równoznaczne z kolektywizmem,
charakterystycznym dla materialistycznego marksizmu. Otóż, jak już wielokrotnie
wspominaliśmy, organicyzm miał stanowić u swojego zarania odpowiedź konserwatystów i
zainspirowanych owym podejściem nacjonalistów na indywidualizm, egoizm liberalizmu, ale
także na kolektywizm marksizmu (zwłaszcza komunizmu). Nie inaczej jest w analizowanym
przypadku: to właśnie prawo naturalne, z którego wynikają niezbywalne prawa człowieka, w
tym prawo do własności i do założenia rodziny, gwarantują w koncepcjach narodoworadykalnych, iż podporządkowanie jednostki wspólnocie nie oznacza jej całkowitego
zatracenia, jej „rozpłynięcia się” w społeczeństwie, a tym samym przyjęcia przez
społeczeństwo formy jednolitej masy, złożonej ze zuniformizowanych, jednolitych jednostek,
pozbawionych własnej indywidualnej tożsamości. Organicyzm, choćby z racji
nienaruszalności praw człowieka, oznacza podporządkowanie jednostki społeczeństwu, czyli
organizmowi, wspólnocie, prymat dobra wspólnego nad dobrem indywidualnym, włączenie
zdolności jednostki do pracy na rzecz całości społeczeństwa, jednakże jednostka – jako
element, komórka w owym organizmie – musi posiadać zagwarantowaną autonomię, własną
indywidualność, co wynika właśnie z prawa naturalnego, chroniącego wolność i godność
człowieka. Stąd też „Zasady Ideowe Nacjonalizmu” głoszą tezę następującą: „Wspólnota
istnieje więc zarówno dla wzbogacania życia jednostek, jak i dla ochrony jej praw i
egzekwowania jej obowiązków”147. Człowiek dysponuje zatem nienaruszalnymi prawami,
wynikającymi z prawa naturalnego, chroniącymi jego godność, wolność, zapewniającymi
rozwój własnej indywidualności i pewną sferę autonomii, niezależności, jednakże
zobowiązany jest – jako integralny element społeczeństwa, stanowiącego nie sumę ludzkich
atomów, lecz organizm, wspólnotę – działać na rzecz dobra wspólnego, podporządkowując
jemu własne indywidualne dobro.
Warto przy tym zaznaczyć, iż społeczeństwo – samo stanowiące wspólnotę – jest,
uściślając, swoistą „wspólnotą wspólnot”, gdyż powstaje ono zgodnie z naturą społeczną
człowieka, tj. tworzą ją mniejsze grupy społeczne: rodzina, społeczność lokalna i środowisko
zawodowe, zorganizowane w odpowiedniej korporacji. To właśnie te grupy społeczne są
naturalne i stanowią podstawowe „tkanki” organizmu społecznego – społeczeństwo jako
wspólnota, zwarty organizm, powstaje ze zintegrowania i uszeregowania pomniejszych
wspólnot: rodzin, gmin, korporacji, które stanowią bezpośrednie środowiska, w jakim żyje,
rozwija się i pracuje jednostka. Stąd też jednostka swój indywidualny interes winna
147

Tamże, s. 5.

92

podporządkowywać dobru wspólnemu, tj. – uściślając – dobru rodzinnemu, lokalnego,
zawodowemu, a te z kolei winny być podporządkowywane dobru wspólnemu najwyższemu,
czyli ogólnospołecznemu.
W przypadku NOP – w przeciwieństwie np. do różnych nurtów konserwatyzmu
niechętnych nacjonalizmowi – mowa jest jednakże nie o społeczeństwie, lecz o narodzie: to,
co wyżej powiedzieliśmy o społeczeństwie jako wspólnocie powstałej ze „złożenia” wspólnot
pomniejszych, tzn. naturalnych grup społecznych (rodzin, gmin, korporacji zawodowych),
której dobro posiada prymat nad dobrem jednostkowym i grupowym, odnieść trzeba w
przypadku nacjonalistów do narodu. To właśnie bowiem owa wspólnota uznawana jest za
najważniejszą, najwyższą ze wszystkich innych wspólnot – której podstawowymi elementami
są jednostki partycypujące wszakże w rodzinach, gminach i korporacjach zawodowych:
„Wspólnotą najwyższego typu – wspólnotą naturalną – jest NARÓD”148. Stąd też nasz
schemat hierarchii wartości można skonkretyzować następująco:
Człowiek → Rodzina, Gmina, Korporacja Zawodowa → Naród → Bóg
Naród to właśnie organiczna jedność, „wspólnota wspólnot”, „rodzina rodzin”, wspólnota
najwyższego rzędu, organizm, w ramach którego – jako „ciała pośredniczące” – funkcjonują
mniejsze wspólnoty, a w nich właśnie jednostki, oczywiście zgodnie z prawem naturalnym
posiadające niezbywalne prawa, ale i swoją pracę odnoszące do dobra wspólnego, którego
zwieńczeniem, najwyższą formą jest oczywiście dobro całego narodu.
Oczywiście w niniejszym dokumencie nie mogło zabraknąć ściślejszej definicji narodu,
związanej z podaniem cech charakterystycznych, decydujących o przynależności danej
jednostki do wspólnoty narodowej. Wszakże różne definicje narodu rozpościerają się między
– z jednej strony – biegunem wyznaczanym przez ujęcie narodu jako wspólnoty „zamkniętej”,
stricte etnicznej, czyli akcentującej więź krwi, pochodzenia, a biegunem – z drugiej –
będącym ujęciem jako wspólnoty „otwartej”, czyli politycznej, obywatelskiej, w której
członkiem narodu jest ten, kto jest obywatelem państwa. Oto, jak NOP definiuje naród w
„Zasadach Ideowych Nacjonalizmu”: „Naród jest dobrowolnym, opartym na więzi
psychicznej i moralnej związkiem ludzi posiadających – wynikające ze wspólnych przodków
i historycznej tradycji – poczucie odrębności kulturowej i chęć jej zachowania oraz
rozwoju”149. Na podstawie tejże definicji możemy zauważyć wprost, iż charakterystyka
narodu odmienna jest zarówno quasi plemiennego, stricte etnicznego definiowania narodu
jako wspólnoty krwi, ale także nie mamy do czynienia z utożsamieniem narodu z
obywatelstwem, a więc z „przynależnością” do państwa. Niniejszą definicję umiejscowić
można na owym kontinuum pomiędzy dwoma biegunami, choć warto zauważyć, że jest to
wizja bardziej zbliżona do modelu „otwartego”, aniżeli „zamkniętego”.
Jakie zatem cechy definiują naród według NOP? Co, według polskich, współczesnych
narodowych radykałów, świadczy o przynależności do narodu? Co, innymi słowy, czyni z
danego człowieka Polaka? Przypomnijmy, że więź narodowa – określona w niniejszej
definicji – ma charakter psychiczny i moralny, a przeto naród jest wspólnotą dobrowolną.
Oznacza to zatem, iż fundamentem więzi narodowej jest świadomość – to właśnie
uświadomienie sobie przez jednostkę tworzącą wspólnie z innymi naród, że jest się częścią
wspólnoty narodowej, jej własne poczucie przynależności doń, a nawet pragnienie owej
przynależności, pracy na rzecz owej wspólnoty narodowej, uświadomienie sobie, iż własne
dobro należy podporządkować dobru narodu, gdyż tylko poprzez pracę dla narodowej
wspólnoty można się doskonalić i rozwijać swoje zdolności, a przede wszystkim dążyć do
celu absolutnego, czyli Boga, jest głównym wyróżnikiem więzi narodowej. Naród nie będzie
148
149

Tamże, s. 5.
Tamże, s. 5.

93

w pełni narodem, nie będzie wspólnotą tego typu w pełnym tego słowa znaczeniu według
NOP, jeśli nie nastąpi uświadomienie sobie owego faktu przez tworzące ją jednostki – iż
wspólnota narodowa istnieje, a tworzymy ją „my”. Nie zatem „mistyka krwi i ziemi”, lecz
świadome przywiązanie i podporządkowanie się dobru narodowemu jest decydujące dla
fundamentu narodu. Stąd też właśnie mowa jest o narodzie jako o związku dobrowolnym, a
więzi jako mającej charakter psychiczny i moralny – to właśnie uświadomienie sobie
przynależności wiąże się właśnie z wolą jednostki bycia częścią owej wspólnoty i działania
dla jej dobra.
Świadomość przynależności do wspólnoty narodowej, świadomość tego, iż wspólnie z
innymi ludźmi tworzymy określoną, odrębną wspólnotę, opiera się z kolei na wyróżnikach,
które właśnie budzą ową świadomość. Wszak aby jednostka uświadomiła sobie, że stanowi
razem z innymi ludźmi ową wspólnotę narodową, musi mieć także świadomość tego, iż łączą
ją z innymi członkami narodu pewne wspólne cechy – cechy, które łączą ją z jednymi (czyli
członkami narodu), ale także odróżniają ją z kolei od drugich (tj. cudzoziemców). Owymi
cechami są według przytoczonej definicji:
- wspólni przodkowie,
- tradycja historyczna.
Pierwszy z tych elementów zawiera w sobie niewątpliwie element więzi etnicznej, a więc
związków krwi – to właśnie poczucie, że jest się dziedzicem tej samej krwi, że posiada się z
innymi ludźmi tych samych przodków, według narodowych radykałów sprzyja
uświadomieniu sobie istnienia więzi narodowej – ostatecznego aktu uformowania się
wspólnoty narodowej jako wspólnoty dobrowolnej, której dobrowolność wynika właśnie ze
świadomości przynależności do tegoż narodu oraz poczucia odrębności własnej wspólnoty
narodowej od innych – więzi zatem psychicznej i moralnej. Oprócz owej wspólnoty
przodków mamy także i element stricte duchowy – tradycję historyczną. To właśnie ona jest
tu niewątpliwie znacząca, gdyż wszakże tradycja historyczna, czyli kulturowe dziedzictwo
kształtowane w procesie dziejowym przez poprzednie pokolenia i przekazywane generacjom
następnym pokoleń, powstające i rozwijające się w ciągu wielu wieków, także posiada
właśnie znaczenie przede wszystkim duchowe – tradycja historyczna wszakże to istotna część
kultury narodowej, a więc siłą rzeczy to ona najsilniej wpływa właśnie na świadomość
narodową – świadomość, która jest kluczowa dla egzystencji narodu, gdyż oznacza ona
dobrowolne podporządkowanie się jednostek tworzących ów naród dobru narodowemu,
zrozumienie i emocjonalne związanie się z ludźmi, którzy są bliscy ze względu na wspólnych
przodków i tradycję historyczną, jaka została przekazana pokoleniom obecnym, które z kolei
same są zobowiązane ją przekazać swoim następcom, jak również budzi w jednostkach
tworzących naród nie tylko wspólnotę celów, duchową, a więc psychiczną i moralną więź, ale
także właśnie poczucie odrębności od innych wspólnot narodowych – odrębność, która
właśnie ze względu na tak ważną rolę świadomości jednostki, jej dobrowolnego, pełnego
zaangażowania się w bycie częścią narodu, jak i rolę tradycji historycznej – duchowego
dziedzictwa tworzonego i rozwijanego przez poszczególne pokolenia w ciągu wielu wieków,
w niniejszym dokumencie zostaje określona jako odrębność kulturowa. NOP zatem staje na
gruncie definicji narodu jako wspólnoty przede wszystkim duchowej, ściślej rzecz ujmując –
kulturowej, związanej ze świadomością przynależności do wspólnoty narodowej i
dobrowolnym pragnieniem jej rozwoju jako dobra wspólnego, wyższego aniżeli własne dobro
jednostkowe, świadomością dziedziczenia od przodków wspólnej tradycji historycznej i
wobec tego jednocześnie poczucia odrębności kulturowej, ale także nie pomija elementu
etnicznego – więzi krwi, pochodzenia, co stwierdzenie o wspólnych przodkach przecież
wyraźnie sugeruje – traktowanego tu jako swoista substancja biologiczna narodu, jako jego
podłoże, na którym rozwija się tradycja historyczna, budząca świadomość narodową, a więc
94

czynnik decydujące ostatecznie o tożsamości narodu. Stąd też element etniczny wydaje się
być tu elementem drugorzędnym – to tylko podłoże, „materia”, która musi być ukształtowana
według formy, a więc zostać uświadomiona, aby być w pełni narodem – ową „formę” może
stworzyć wyłącznie dziedzictwo historyczne, tworzone w procesie dziejowym, podtrzymujące
związki między pokoleniami, nade wszystko uświadamiające tym, którzy owo dziedzictwo
przejmują i sami przekazują dalej o wspólnocie własnych losów, wartości, zasad, o tym, iż są
właśnie narodem. To właśnie element kulturowy jest tutaj najważniejszy – to on daje
świadomość narodową – zrozumienie własnej tożsamości przez jednostki tworzącej ową
wspólnotę stwarza emocjonalne, najgłębsze uczuciowo więzi między jednostką a ideą narodu.
Bez owej tradycji historycznej, rodzącej uświadomienie narodowe, budzącej w człowieku
poczucie, ze jest się częścią określonej wspólnoty, że z innymi ludźmi łączy go wspólnota
przodków i dziedzictwa minionych pokoleń, że jest się częścią wspólnoty odrębnej od innych
wspólnot, nie można faktycznie mówić o narodzie. Stąd też NOP w „Zasadach Ideowych
Nacjonalizmu” zawarł stwierdzenie o tym, że naród jest związkiem dobrowolnym –
dobrowolność wynika bowiem właśnie ze świadomego poczucia przynależności do wspólnoty
narodowej, ze świadomego związania swoich losów z narodem, z uznania siebie za część
narodowego organizmu, z emocjonalnego związku z narodem. Sam element etniczny –
wspólne pochodzenie, krew – nie decyduje o istnieniu narodu – decyduje o tym dopiero
właśnie świadomość jednostki tworzących ową wspólnotę, wynikające z niej poczucie
odrębności kulturowej, uznające tożsamość narodu za determinowaną poprzez właśnie
kulturę, a zwłaszcza (w świetle „Zasad Ideowych Nacjonalizmu”) tradycję historyczną i
świadomość wspólnych przodków – element duchowy (kulturowy) jest tutaj więc
najważniejszy – bez świadomości narodowej jego członków, bez poczucia posiadania –
wynikającej z uświadomienia przynależności do narodu i jego duchowej odrębności od
innych wspólnot narodowych – wspólnych przodków i tradycji historycznej nie sposób
mówić o narodzie, nawet jeśli jego substancja biologiczna byłaby możliwie jednolita
etnicznie.
Tak pojęty naród – jako wspólnota naturalna, która oparta jest na świadomości wspólnych
przodków oraz wspólnej tradycji historycznej, a przeto stanowi wspólnotę o charakterze
przede wszystkim kulturowym – w ujęciu „Zasad Ideowych Nacjonalizmu” posiada własne
niezbywalne prawa, które – dokładnie tak, jak prawa człowieka – swoje źródło posiadają w
prawie naturalnym. Oto następujące prawa narodu:
„a. prawo zachowania własnego języka i kultury;
b. prawo kontroli wychowania narodu – dla zachowania i rozwijania wartości naród
określających;
c. prawo do przynależnego z tradycji i historii terytorium narodowego;
d. prawo do powoływania struktur mu podległych” 150.
Niewątpliwie prawa narodu – wywiedzione z prawa naturalnego, a więc i wynikające z
boskiej wizji ładu – związane są właśnie z cechami duchowymi tworzącymi naród. Mamy
wszakże tutaj do czynienia z zachowaniem własnego języka i kultury, troską o wychowanie
narodowe, posiadaniem własnego terytorium, które – co ciekawe – narodowi należne jest z
racji tradycji historycznej oraz powoływania struktur podległych (zwłaszcza państwo).
Niniejsze prawa ewidentnie wiążą się właśnie z obroną tożsamości kulturowej, czyli obliczem
duchowym, wzmacniającym świadomość narodową. Oprócz ochrony tradycji, czyli dorobku
kulturowego poprzednich pokoleń, odziedziczonego przez pokolenia teraźniejsze po to, by
przekazać je następnym, decydującym o tożsamości narodu, mamy także tutaj z aspektem
politycznym: prawem do posiadania własnego terytorium i tworzenia na nim własnych
150

Tamże, s. 5.

95

struktur, które mają podległy narodowi charakter, tj. stanowią narzędzia służące do
zachowania i rozwoju różnych aspektów życia narodu. Oznacza to, że integralnym elementem
ładu naturalnego, więc ładu prawdziwego, są narody mające niezaprzeczalne i niezbywalne
prawa do zachowania własnego języka, kultury, tradycji historycznych, zapewnienia
odpowiedniego wychowania narodowego, wzmacniającego poczucie miłości do narodu,
świadomość przynależności do niego i poczucie odrębności od innych narodów – czyli
zachowania oblicza duchowego narodu, jak również do posiadania własnego, należnego na
mocy historii i tradycji terytorium oraz tworzenia na tymże własnym terytorium struktur, za
pomocą których naród będzie mógł organizować swoje życie.
Właśnie owe dwa ostatnie prawa narodu wiążą się kwestią palącą dla każdego nurtu
nacjonalizmu, a mianowicie stosunków między narodem a państwem. Dlaczego akurat
państwem? Oddajmy głos NOP: „Wśród struktur powołanych wolą narodu, strukturą
wyższego rzędu jest PAŃSTWO” 151. Naród, by zabezpieczyć swój byt duchowy i materialny,
by zorganizować własne życie, ma niezaprzeczalne, niezbywalne prawo do tworzenia struktur
podległych, a z nich zaś najważniejsze – jako struktura najbardziej złożona i najwyższego
rzędu – jest państwo. Struktury zatem, o których mowa jest w tekście, oznaczają organy
związane m.in. z wykonywaniem zadań administracyjnych, stanowieniem i wykonywaniem
prawa, stosowaniem przymusu, zaś najwyższą strukturą jest tutaj państwo. Jakie są struktury
niższej rangi – tego akurat w dokumencie NOP nie poruszył. Najprawdopodobniej chodzi
tutaj o administrację samorządową.
Wracając jednakże do kwestii państwa, jak możemy dostrzec NOP – podobnie zresztą jak
trzeciopozycjoniści brytyjscy – stoi na gruncie bezwzględnego prymatu narodu and
państwem. Państwo to wyłącznie struktura powołana przez naród dla zabezpieczenia swojego,
tj. narodowego, bytu. Jakiekolwiek inne ujęcie owej relacji jest zafałszowaniem owego
właśnie naturalnego stanu rzeczy, a zatem i zafałszowaniem nacjonalizmu jako takiego –
wszakże nacjonalizm według NOP stawia sobie za cel właśnie naród – państwo jest tylko
środkiem owemu celowi służącym. Owszem, strukturą najwyższą ze wszystkich tworzonych
przez naród, jednakże nie zmienia to faktu, iż właśnie narzędziem, strukturą w rękach
narodowej wspólnoty. Relacja między narodem a państwem jest w ideach narodowego
radykalizmu tejże organizacji wyjątkowo klarowna, a jej istotą jest właśnie wyższość narodu
nad państwem: naród jest celem (ściślej – najwyższym celem doczesnym), a państwo
narzędziem przez naród stworzonym i rządzonym do zabezpieczenia warunków bytu i
rozwoju wspólnoty narodowej.
Także i w innych tekstach NOP znajdujemy ową zasadę wyraźnie akcentowaną. W
„Wytycznych Programowych Naczelnego Odrodzenia Polski” jest ona sformułowana
następująco: „Naród, by mógł bez przeszkód wzmacniać się i rozwijać musi bowiem istnieć w
ramach stworzonego przez siebie państwa, które jest jednym suwerenem” 152. Państwo zatem
jest niezbędne dla narodu – tylko dzięki tej strukturze naród zabezpieczy warunki do
własnego istnienia i rozwoju, jednakże państwo niniejsze musi być państwem narodowym, tj.
stworzonym, rządzonym i podległym wyłącznie jemu. Z kolei A. Gmurczyk w recenzji
książki Jerzego Chodorowskiego pt. „Czy zmierzch państwa narodowego?” autorytatywnie
stwierdza: „państwo było, jest i będzie tylko wyłącznie strukturą, a nie żywym
organizmem”153. Również i w wystąpieniu wygłoszonym na 1. Europejskim Rewolucyjnym
Obozie Letnim Trzeciej Pozycji w 1999 r. prezes NOP ową kwestię poruszył wręcz w
identyczny sposób: „Struktura Państwa Narodowego, jeśli narodowym ma być w
rzeczywistości, nie może polegać na ubezwłasnowolnieniu wspólnoty, które ma służyć.
151

Tamże, s. 5.
Wytyczne Programowe Narodowego Odrodzenia Polski, „Szczerbiec”, 1997, nr 3 – 5 (65 – 67), s. 4.
153
A. Gmurczyk, W obronie państwa narodowego, „Szczerbiec”, 1996, nr 4 – 5 (54 – 55), s. 27.
152

96

Państwo bowiem to struktura – a jej podmiotem jest naród”154. Ów ostatni fragment posiada
doniosłe dla naszych rozważań znaczenie – otóż poza powtórzeniem, że naród – jako
organiczna, naturalna wspólnota – to podmiot, którego dobro jest celem, a państwo stanowi
wyłącznie strukturę, będącą tylko narzędziem w rękach narodu, znajdujemy tutaj także
niezwykle ważne stwierdzenie odnośnie do ubezwłasnowolnienia narodowej wspólnoty. Oto
właśnie powód, dla którego autentyczny nacjonalizm musi kwestię relacji państwo – naród
traktować w wyraźny, jasno zadeklarowany sposób: sytuacja odwrotna aniżeli
podporządkowanie państwa narodowi, aniżeli uznanie, że państwo jest środkiem służącym
tworzącemu go podmiotowi – narodowi, a więc prymat państwa and narodem, potraktowanie
narodu jako „masy”, która dopiero dzięki państwu nabiera „formy” i otrzymuje osobowość,
tożsamość, jest nie tylko poglądem antynarodowym i sprzecznym z prawem naturalnym, ale
również stanowi fundament ustrojów politycznych i społeczno-ekonomicznych, które mimo
wielu różnic łączy jedno – dążenie do centralizacji, koncentracji władzy i własności,
etatyzacji życia społecznego, podporządkowania przeróżnych sfer życia ludzkiego, w tym
prywatnych, państwu. Zachwianie owej zdrowej według NOP równowagi, którą gwarantuje
właśnie uznanie narodu za podmiot i cel, a państwo za strukturę będącą narzędziem w rękach
narodu, jest gwarancją zachowania różnorodności życia społecznego, objawiającej się w
postaci różnych samorządnych wspólnot: terytorialnych i zawodowych, jak i różnych
zdolności, talentów jednostek ludzkich. To właśnie uznanie państwa wyłącznie za środek
służący celowi, jakim jest naród, stanowi jedyną zaporę przed uniformizacją, powszechnym
ujednoliceniem i zbiurokratyzowaniem wszystkich przejawów życia ludzkiego, a więc przed
wszechobecnością państwa, przed „wchłonięciem” niezależnej samorządnej sfery społecznej,
czyli stricte narodowej, biurokracji państwowej, którą tworzy elita koncentrująca władzę i
własność.
Po jednej bowiem stronie mamy właśnie prymat narodu nad państwem wedle owej,
wyrażonej m.in. w „Zasadach Ideowych Nacjonalizmu” zasady, która gwarantuje
różnorodność, samorządność, decentralizację polityczną oraz ekonomiczną, a w rezultacie
autentyczny, nieskrępowany rozwój jednostek ludzkich jako członków narodu, poszanowanie
ich wolności i własności, autonomii różnych naturalnych grup społecznych oraz wreszcie
całej narodowej wspólnoty – będącej tedy „jednością w różnorodności”, a po drugiej zaś
mamy prymat państwa, który charakterystyczny jest dla NOP jako polskich narodowych
radykałów zarówno dla liberalizmu i marksizmu, jak również faszyzmu czy narodowego
socjalizmu – tj. „fałszywych”, gdyż antychrześcijańskich doktryn nacjonalistycznych.
Przyznanie państwu roli nadrzędnej nad narodem, uznanie jego za cel, a naród za przedmiot w
rękach państwa oznacza w tym miejscu powszechną uniformizację, przekształcenie całego
bogactwa życia społecznego, przejawiającego się w zdrowych warunkach w postaci wolnych
inicjatyw samych członków narodu, ich rodzin, społeczności lokalnych czy zawodowych, w
bezkształtną, ujednoliconą masę ściśle kontrolowaną przez rozbudowany i przenikający
wszystkie sfery życia aparat państwowy. Inaczej rzecz ujmując, tylko podporządkowanie
państwa narodowi, ujęcie jego jako tylko struktury, narzędzia zagwarantować może
uszczuplenie zakresu działalności państwa do określonych, niezbędnych rozmiarów – we
wszelkich innych przypadkach będziemy mieli według polskich narodowych radykałów do
czynienia z próbami etatyzacji życia społecznego, rozbicia społeczeństwa oraz
poszczególnych grup tworzących jego tkankę jako organicznej jedności, a tym samym
przywróci siłę państwa, konieczną wszakże do wykonywania przez państwo jego naturalnych
funkcji – niezbędnych dla istnienia i rozwoju wspólnoty narodowej.
154

A. Gmurczyk, Nowy Nacjonalizm – Narodowa Rewolucja XXI wieku, „Szczerbiec”, 1999, nr 8 – 10 (94 –
96), s. 6.

97

Oczywiście z owego – zgodnego w ujęciu NOP z prawem naturalnym – założenia o
wtórności państwa wobec narodu, wynika postulat ograniczenia zakresu ingerencji państwa
do ściśle określonych kompetencji. To właśnie z racji tychże kompetencji państwo narodowi
jest niezbędne, gdyż – z racji zasady pomocniczości, zawartej wszakże w nauczaniu Kościoła
– do tych funkcji zostaje ono właśnie przez naród – jako struktura jemu podległa i służąca
jego interesom – powołana. Jaki jest zatem zakres działalności państwa narodowego, będący
konsekwencją uznania narodu za podmiot, a państwa za narzędzie w jego rękach? A.
Gmurczyk w następujący sposób, opierając się właśnie na owej zasadzie, wyrażonej już w
„Zasadach Ideowych Nacjonalizmu”, opisuje właściwe funkcje państwa: „(…) Państwo
Narodowe to takie państwo, które ingeruje w życie wspólnoty tylko w sprawach niezbędnych.
Jego zaś bezwzględne dominium to: obrona przed zagrożeniami zewnętrznymi (militarnymi i
gospodarczymi), obrona wewnętrzna (bezpieczeństwo publiczne) oraz polityka
zagraniczna”155. Innymi słowy, kompetencje państwa zawierają się wyłącznie w
bezpieczeństwie zewnętrznym, wewnętrznym oraz prowadzeniu polityki zagranicznej – te
właśnie atrybuty są sferą działania, w której państwo posiada wyłączność, to w nich państwo
musi być suwerenne, czyli niezależne od innych ośrodków decyzyjnych, by naród mógł
samemu w nieskrępowany sposób się rozwijać. Wszelkie inne zatem sprawy powinny zostać
przekazane samemu narodowi, tj. rodzinom, samorządom terytorialnym, samorządom
zawodowym. W „Wytycznych Programowych Narodowego Odrodzenia Polski” zostaje to
zapisane w sposób następujący: „(…) ograniczenie obszaru działania struktury państwa do
właściwych rozmiarów, przy jednoczesnym wzmocnieniu władzy. Jak największe
uprawnienia państwa powinny być przekazane lokalnym samorządom, tak, aby każdy Polak
miał rzeczywisty wpływ na swoje życie”156. Zwróćmy tu uwagę, że owo uszczuplenie zakresu
działania państwa wcale nie oznacza osłabienia – wprost przeciwnie, to właśnie ograniczenie
działalności do ściśle określonych sfer, umożliwi zdecydowane wzmocnienie władzy
państwowej w tych dziedzinach, które są jego wyłączną domeną. Oznacza to więc, że
państwo, aby być w zgodzie z prawem naturalnym, musi być strukturą podległą narodowi,
narzędziem w jego rękach, a zatem charakteryzować się ściśle ograniczonym zakresem
działania, ale za to w tych sferach, które są jemu przynależne, musi mieć zapewniony
monopol. Innymi słowy, państwo narodowe to państwo ograniczone w swym zakresie
działania, zdecentralizowane, ale jednocześnie silne.
W ten sposób nastąpi tak upragniona przez NOP – zarówno na początku lat
dziewięćdziesiątych, gdy oddział warszawski sympatyzował z opcją narodowo-liberalną, jak i
już po samookreśleniu się ideowym jako polskiego, tj. narodowo-radykalnego odpowiednika
Trzeciej Pozycji – decentralizacja, a więc upowszechnienie władzy i własności. Jak twierdzi
bowiem A. Gmurczyk: „Istotą ustroju wolnościowego, do którego dążymy, ustroju
narodowego, jest zasada dekoncentracji – tak w dziedzinie władzy, jak i własności. Powód
jest prosty: ich upowszechnienie zwiększa wolność osobistą człowieka, rodziny, wspólnoty i
zabezpiecza przed wszelkimi próbami manipulacji i odgórnego sterowania” 157.
Decentralizacja – nazywana przez NOP również dekoncentracją, a więc traktując obydwa
terminy synonimicznie – jest zgodna bowiem z prawem naturalnym: to właśnie nic innego jak
poszanowanie praw człowieka, jego wolności, godności i własności, jak również swobód
poszczególnych wspólnot, na czele z prawami wspólnoty narodowej, co wynika wszakże z
prawa naturalnego, z boskiej wizji „prawdziwego ładu”.
Kompetencje państwa zostały, jak widzimy, w ujęciu NOP mocno ograniczone – są nimi
wszakże tylko:
155

Tamże, s. 6.
Wytyczne Programowe Narodowego Odrodzenia Polski, „Szczerbiec”, 1997, nr 3 – 5 (65 – 67), s. 4.
157
A. Gmurczyk, Rewolucja Integralna, s. 29.
156

98

- obrona zewnętrzna – co ciekawe obejmuje tutaj ono nie tylko zagrożenia militarne, ale
również gospodarcze, co wynika właśnie z prymatu dobra narodu, w tym nad ekonomią
- obrona wewnętrzna – zapewnienie bezpieczeństwa publicznego, dbałość o przestrzeganie
prawa naturalnego, w tym czterech praw człowieka
- polityka zagraniczna.
Ich ograniczenie wynika właśnie z faktu, iż państwo powinno zajmować się tylko ściśle
określonymi sprawami, którymi poszczególne grupy społeczne narodu nie są w stanie się
zająć. To właśnie dlatego, iż należy zapewnić całej wspólnocie bezpieczeństwo zewnętrzne i
wewnętrzne, a także prowadzić politykę zagraniczną, a więc kierować interesem państwa w
systemie międzynarodowym, naród tworzy – jako własną strukturę podległą – państwo. Tylko
państwo – zgodnie z zasadą pomocniczości – owymi dziedzinami powinno się zająć, gdyż
związane są one z samą jego istotą. Wszelkie inne dziedziny aktywności społecznej powinny
zostać natomiast powierzone jednostkom, rodzinom, gminom, regionom, korporacjom
zawodowym – innymi słowy samemu narodowi i naturalnym grupom tworzącym jego
organiczną budowę.
Ograniczenie roli państwa na rzecz oddolnej, społecznej aktywności niewątpliwie zbliża
wizję stosunków naród – państwo do liberalizmu (zwłaszcza liberalizmu klasycznego,
propagującego leseferyzm ekonomiczny), który także wszakże postuluje ujęcie państwa
wyłącznie jako struktury o ściśle ograniczonych kompetencjach, pozostawiając jak
największą sferę działania wolnym i równym wobec prawa obywatelom i przeciwstawiając
się etatyzacji, rozrostu aparatu biurokratycznego państwa, jego interwencji w życie obywateli,
w tym m.in. gospodarcze, które prowadzi do zabrania obywatelom własności, a co za tym
idzie i wolności.
Jednakże „państwo nocnego stróża”, które powstrzymuje się od ingerencji w ekonomię i
sprawy socjalne, a którego głównym zadaniem jest ochrona bezpieczeństwa, wolności i
własności obywateli, mimo owego postulatu uszczuplenia państwa, ograniczenia jego zakresu
działania na rzecz inicjatyw społecznych, oddolnych, samorządnych form aktywności, trudno
traktować jako ideał narodowych radykałów. Uszczuplenie zakresu działania państwa do
właściwych, zgodnych z prawem naturalnym rozmiarów wynika nie z prymatu jednostki, jej
dobra, interesu nad wszelkimi innymi strukturami społecznymi, lecz właśnie z katolickiej
nauki społecznej. Państwo ogranicza swoją rolę nie tylko ze względu na prawa człowieka,
wolności własność jednostki, ale także ze względu na inne grupy społeczne, mające
ponadindywidualny naturalny charakter i jako takie tworzące organiczną jedność narodu –
rodzinnym, wspólnoty lokalne, środowiska zawodowe. Wszak dobro jednostkowe
podporządkowane musi być dobru wspólnot, z których najwyższe w sferze doczesnej jest
dobro wspólnoty narodowej. Co więcej, pamiętajmy także o konieczności zachowania prawa
naturalnego, które w ideach NOP przecież wyznacza wyraźnie zarysowane bariery, w jakich
wolność jednostki – pojęta jako możliwość podejmowania wyboru, działań zgodnie z własną
wolą – jest możliwa. Nie bez znaczenia jest ponadto zauważenie przez NOP w powyżej
zakreślonych zadaniach państwa sfery bezpieczeństwa przed zagrożeniami zewnętrznymi –
otóż zagrożenia owe mają charakter tak militarny, jak i gospodarczy, co oczywiście wiąże się
automatycznie z prymatem polityki nad ekonomią – gospodarka nie może zostać według
nacjonalistów rewolucyjnych z owej organizacji pozostawiona sama sobie, jako niezależna
dziedzina wobec państwa narodowego czy wobec samego narodu, nie może być
autonomiczna sferą wolnego rynku, na którym konkurować i wchodzić w handlowe
transakcje będą ze sobą egoistycznie, nastawione na zysk jednostki. Według narodowych
radykałów z kolei dobro jednostkowe musi być podporządkowane dobru wspólnemu –
interesowi narodowemu, co oczywiście dotyczy to również ekonomii. Państwo – jako
najważniejsza struktura narodu, ochraniająca jego byt i zapewniająca mu warunki rozwoju –
99

zatem musi być postawione nad ekonomią w hierarchii ważności. Także i dalsze punkty
„Zasad Ideowych Nacjonalizmu” wskazują na odmienny od liberalnego „państwa stróża
nocnego” charakter ograniczonego w swym zakresie działalności, ale i wzmocnionego w
wyłącznych dlań kompetencjach państwa narodowego. Oto np. czytamy: „W kompetencjach
państwa zależy zapewnienie realizacji praw człowieka i narodu, wynikających z prawa
naturalnego”158. Z pewnością niniejszy fragment trudno uznać za równorzędny z liberalną
koncepcją państwa, a ściślej z klasycznie liberalnym ujęciem państwa jako „nocnego stróża”
chroniącego wyłącznie wolność i własność jednostek. W analizowanym przypadku państwo
bowiem – jako narzędzie w rękach narodu, przezeń tworzone i rządzone, musi chronić także
prawa narodu, o których wyżej już wspomnieliśmy, które – tak, jak prawa człowieka –
wynikają z prawa naturalnego. Co więcej, dobro jednostki według NOP podporządkowane – z
zapewnieniem naturalnych praw człowieka wymienionych w niniejszym dokumencie – musi
być dobru wspólnemu, którego najwyższą formą jest dobro narodu. Co więcej, punkt
następny wskazuje również na kwestię prawodawstwa uchwalanego w państwie narodowym:
„Narzędziem działania państwa jest prawo, które nie może być sprzeczne z prawem
naturalnym”159. Stąd wynika zatem podstawowa cecha prawodawstwa obowiązującego w
państwie narodowym – wszelkie prawo stanowione musi być zgodne z zasadami prawa
naturalnego, a więc i z nauką Kościoła, a co za tym idzie, także i organizacja państwa, jego
funkcjonowanie musi podlegać owym zasadom. Co więcej, otrzymujemy w ten sposób
kolejną kompetencję władz państwa – kompetencję, którą możemy związać z zapewnieniem
bezpieczeństwa wewnętrznego – bezpieczeństwo wewnętrzne wiązałoby się bowiem nie tylko
z ochroną wolności i własności obywateli, ale także z ochroną obowiązywania prawa
naturalnego jako fundamentu prawa stanowionego, przez co państwo miałoby dbać także o
zapewnienie moralności porządku publicznego – tym bardziej, że wolność człowieka ściśle
związana jest właśnie z zasadami prawa naturalnego i w granicach owego prawa jest
wyłącznie możliwa według nacjonalistów chrześcijańskich.
Ostatecznie zatem w relacji naród – państwo, to ostatnie, jako struktura mająca charakter
narzędzia tworzonego i kierowanego przez naród do realizacji własnych celów, miałoby
charakter zdecentralizowany, o ograniczonej sferze działania, ale za to ze wzmocnionymi
prerogatywami w tychże sferach, przynależnymi tylko państwu, a owa sfera działania –
należąca do państwa – wiązałby się z zapewnieniem bezpieczeństwa zewnętrznego poprzez
eliminację zagrożeń militarnych, gospodarczych i in., co wymaga jednocześnie w ujęciu NOP
podporządkowania ekonomii celom narodu (choć z powstrzymaniem się od ścisłych regulacji
życia ekonomicznego czy upaństwowienia gospodarki) wyrażanych przez państwo,
bezpieczeństwa wewnętrznego – poprzez ochronę wolności i własności obywateli, ich praw
człowieka, ale w zgodzie z prawem naturalnym, co wiąże się także z zapewnieniem
obowiązywania prawa stanowionego ściśle związanego z prawem naturalnym oraz
prowadzeniem polityki zagranicznej, mającej na celu ochronę niepodległości państwa
narodowego, a więc jego niezależności od wszelkich innych, czyli poza- i ponadnarodowych
ośrodków decyzyjnych.
Wszystko to, co w kwestii „Zasad Ideowych Nacjonalizmu” dotąd poruszyliśmy, odnosiło
się do doczesnej sfery życia człowieka, związanego nie tylko z potrzebami duszy, ale i ciała.
Jednakże oprócz owej sfery doczesności istnieje także dla NOP sfera stricte duchowa,
transcendentna, ponadmaterialna, czyli Bóg. Dostęp do niej zapewniony jest wyłącznie
poprzez Kościół oraz porządek doczesny, zorganizowany w oparciu o Prawdę Obiektywną,
czyli Prawo Boże i wynikające zeń prawo naturalne. Człowiek dąży, jak pamiętamy z punktu
158
159

Zasady Ideowe Nacjonalizmu, „Szczerbiec”, 1999, nr 1 – 2 (87 – 88), s. 5.
Tamże, s. 5.

100

pierwszego niniejszego dokumentu, do celu ostatecznego, a więc Boga, rzeczywistości
doskonałej, transcendentnej. Czyni to jednakże poprzez osiąganie celów pośrednich, które
związane są z jego egzystencją i rozwoju w życiu doczesnym, a więc poprzez życie prywatne
zgodne z prawem naturalnym, jak również partycypację we wspólnotach, które tworzone są
ze względu na społeczną naturę człowieka – rodzinę, wspólnotę lokalną i zawodową. Poprzez
swoje uczestnictwo w owych naturalnych grupach społecznych człowiek przedkłada dobro
wspólne nad własne dobro jednostkowe, a jednocześnie wspólnoty ochraniają jego
niezbywalne, nienaruszalne prawa człowieka, wynikające również z prawa naturalnego, i
stwarzają warunki do pełnej realizacji jego osobowości. Owe wspomniane grupy społeczne,
powstające z racji natury ludzkiej, są „ciałami pośredniczącymi” między jednostką a
wspólnotą wyższego rzędu – wspólnotą naturalną, która powstaje z organicznego powiązania
tychże właśnie wspólnot pomniejszych i z tego względu stanowi najwyższą wspólnotę w
życiu doczesnym, a przeto i najwyższą wartość w owej doczesnej rzeczywistości – wspólnotę
narodową.
Jednakże i naród okazuje się być narzędziem w celu najpełniejszej realizacji osobowości
człowieka. Wspólnota narodowa to wartość najwyższa, ale tylko w obrębie życia doczesnego
– w życiu doczesnym dla człowieka nie ma żadnej innej wartości, którą należałoby stawiać
ponad własny naród. Inaczej sytuacja wygląda, jeśli jednak sferę doczesną odniesiemy do
sfery wyższej, czyli duchowej – otóż tak, jak ponad sferą doczesną stoi sfera duchowa, tak też
ponad narodem stoi wartość najwyższa w skali całego wszechświata, wartość absolutna,
obiektywna – Bóg. W takim właśnie – najpełniejszym – stanie rzeczy naród okazuje się być
tylko wartością najwyższą dla sfery doczesnej, a biorąc pod uwagę całą złożoność bytu
stworzonego przez Boga – ostatecznie staje się także środkiem, kolejnym etapem na drodze
samorealizacji człowieka, czyli na drodze do zbawienia, osiągnięcia jedności z Bogiem.
Naród jest celem najwyższym na planie doczesnym, wobec którego dobro jednostkowe, jak i
partykularne dobro grupowe, tj. dobro pomniejszych wspólnot wchodzących w obręb narodu,
o których już wielokrotnie wspominaliśmy, stanowią środki, jednakże wobec wyższego niż
doczesny planu, tj. duchowego, boskiego, naród staje się środkiem prowadzącym do celu
absolutnego, ostatecznego – Boga. Naród zatem jest najwyższym z doczesnych środków
prowadzących do celu ostatecznego, jakim jest Bóg. Oto, jak cel ostateczny, czyli Boga,
określają „Zasady Ideowe Nacjonalizmu”: „Celem absolutnym – tak w wymiarze
indywidualnym, jak i społecznym – może być tylko BÓG. Jest On bowiem wartością trwałą,
niezależną od biegu dziejów. Jest źródłem norm i praw kształtujących życie jednostki i
wspólnoty”160. Oznacza to zatem, iż absolutnie nie do przyjęcia dla NOP jest nacjonalizm
inny niż chrześcijański, a więc taki, który odrzucając Boga uzurpuje sobie prawo do bycia
Absolutem, zajęcia miejsca Boga. To właśnie taki typ nacjonalizmu charakterystyczny był w
ujęciu nacjonalistów chrześcijańskich dla nacjonalizmów totalitarnych XX wieku, tj.
narodowego socjalizmu niemieckiego, który ponadto podporządkowywał naród idei rasy –
uznanej właśnie za Absolut, a więc za źródło wartości moralnych, a także włoskiego
faszyzmu, który w tym przypadku ponadto naród podporządkowywał państwu, kreśląc wizję
porządku totalitarnego, w którym państwo przenika całe życie człowieka. Jedyny,
autentyczny nacjonalizm dla nacjonalistów chrześcijańskich, a więc i NOP, to taki, który
właśnie wyrasta z Tradycji, czyli z odwiecznych praw boskich, zachowywanych przez
Kościół, a zatem opiera się na hierarchii wartości: naród jako wspólnota naturalna
najwyższego rzędu, mająca charakter organiczny, ufundowana na tradycji historycznej,
kulturze, wspólnych przodkach, stanowi wartość najwyższą w obrębie spraw doczesnych, a
więc w życiu doczesnym jej dobro jest najwyższą manifestacją dobra wspólnego, któremu
160

Tamże, s. 5.

101

winno być podporządkowane dobro jednostki, lecz jednocześnie ów naród jest drogą wiodącą
do Boga – wartości absolutnej, doskonałej, celowi ostatecznemu. Przez naród – inaczej rzecz
ujmując – wiedzie droga do Boga, a więc do zbawienia. Istnienie narodu zatem nabiera
wyższego znaczenia, aniżeli stricte kulturowego czy etnicznego, czyli doczesnego – jest on
wręcz wspólnotą mistyczną, zakorzenioną w transcendencji. Choć jego byt jest związany
przede wszystkim ze sferą doczesną, co zresztą wiąże się z jego uznaniem jako najwyższej
wartości w świecie doczesnym właśnie, to jednakże ów fakt, iż poprzez niego człowiek dąży
do ostatecznego, absolutnego celu swojego życia, czyli zbawienia, zjednoczenia z Bogiem,
nadaje mu poniekąd nadmaterialne znaczenie, sankcję religijną.
Przedstawiona powyżej hierarchia wartości: Człowiek – Wspólnota (na czele z Narodem)
– Bóg stanowi, jak już wspomnieliśmy, rdzeń narodowego radykalizmu NOP, pozostając przy
tym w zgodzie oczywiście z tradycją narodowo-radykalną okresu międzywojnia i lat wojny.
To właśnie owa hierarchia wskazuje autorytatywnie na prawdziwy cel życia człowieka:
zbawienie, osiągnięcie jedności z Bogiem. Wszystkie inne cele owemu celowi ostatecznemu
muszą być podporządkowane i z tego powodu służyć jako środki. Z tego wynika właśnie owa
hierarchia wartości, która wiąże się z pracą na rzecz dobra wspólnego, podporządkowując
owemu celowi własne indywidualne cele, a którego to dobra wspólnego najwyższą formą jest
dobro narodu, wiodąc poprzez nie do Boga.
Bez wątpienia tak opisana hierarchia wartości, z której wynika oczywiście wizja człowieka
i jego życia, sprzeczna jest z demokratyczno-liberalną wizją człowieka jako wolnej w swoich
wyborach, w swoim światopoglądzie, w wyznawanych wartościach, kierującej się wyłącznie
rozumem, maksymalizacją zysku i minimalizacją strat jednostką. Narodowo-radykalna wizja
człowieka, a więc i społeczeństwa, to wizja zdecydowanie nieliberalna – nie ma tutaj miejsca
na prymat subiektywnych opinii, ambicji, wartości wyznawanych i nierzadko tworzonych
przez samą konkretną jednostkę, na dowolność w kwestii obyczajowości, całkowitej swobody
odnośnie do stylu życia czy wartości. W tym miejscu to prawo naturalne, dane przez Boga, a
przeto absolutne, obiektywne, istniejące niezależnie od czasu i miejsca, określa istotę
człowieczeństwa, a więc cele życia człowieka, gdyż definiuje ono samą naturę ludzką, a
ściślej – określa ją nie jako indywidualistyczną, pierwotną wobec wszelkich grup
społecznych, lecz właśnie jako społeczną, wedle której każdy człowiek rodzi się w
określonym środowisku określonej kulturze, wreszcie w określonym narodzie. Co więcej, w
przeciwieństwie do liberalizmu prawa człowieka, które są niezbywalne i do których należy
prawo do życia, do wolności, do założenia rodziny i do własności, wynikają z prawa
naturalnego i muszą być całkowicie z nim zgodne, co oczywiście wyraźnie ogranicza
dowolność postępowania jednostki w swoim własnym, jak i społecznym życiu. Szczególnie
prawo do wolności jest tutaj wyraźnie ograniczone z punktu widzenia liberalizmu – wolność
to co prawda podejmowanie decyzji zgodnie z własną wolą, jednakże wyłącznie w obrębie
zasada prawa naturalnego, które jest przecież niezależne od jakiejkolwiek większości opinii
ludzkich, a więc ponadindywidualne. Nie dziwi więc i sama wizja społeczeństwa jako
organicznej jedności, wspólnoty, a nie sumy ludzkich atomów – dobro jednostkowe
podporządkowane musi być dobru wspólnemu, z którego najwyższym jest dobro narodu.
Jednocześnie owo dobro jest drogą prowadzącą do najważniejszego celu życia każdego
człowieka – zbawienia. Człowiek posiada wiec tutaj z góry ustalone cele życia, a wynikają
one właśnie z woli Boga. Otrzymujemy zatem tu wizję społeczeństwa nie demokratycznoliberalnego, „otwartego”, wielokulturowego, neutralnego światopoglądowo, gdzie o sprawach
światopoglądowych decyduje sama jednostka, lecz wprost przeciwnie – to społeczeństwo
„monoideowe”, oparte na nauce Kościoła, a więc na wartościach w oczach narodowych
radykałów prawdziwych, obiektywnych, niezależnych od jakiejkolwiek opinii ludzkiej, w
którym prymat dobra wspólnego oznacza „poskromienie” egoizmu jednostki, a przy tym
102

prowadzi ją do absolutnego, prawdziwego celu, jakim jest Bóg. To także społeczeństwo
oparte na jednolitych zasadach wynikających z tradycji narodowej, w którym przynależność
narodowa jest fundamentalnym wyróżnikiem własnej, jak i ogólnospołecznej tożsamości.
W ten oto powyżej przedstawiony sposób narodowi radykałowie opisują naturę ludzką, a
zatem naturę samych społeczeństw – wizję, która jest ponadludzka, gdyż posiada swoje
źródło w woli Boga, a więc która stanowi integralne element tradycyjnego, prawdziwego
porządku. Wszelkie inne wizje człowieka i społeczeństwa nie tyle są konkurencyjne według
NOP, co po prostu fałszywe, gdyż nie są oparte na Prawdzie, której depozytariuszem jest
Kościół. To właśnie na nauce Kościoła, a zatem na światopoglądzie katolickim, NOP opiera
swoje idee, co zresztą znajduje otwarcie sformułowane stanowisko w „Zasadach Ideowych
Nacjonalizmu”: „My, nacjonaliści polscy, skupieni w szeregach Narodowego Odrodzenia
Polski, pragniemy swą pracą przyczynić się do rozwoju wspólnoty narodowej Polaków.
Nasze działania opierać będziemy na wynikających z nauki Kościoła katolickiego zasadach,
które niniejszym przedstawiamy” 161. To właśnie ów fragment zamieszczony zostaje w
niniejszym dokumencie tuż przed poszczególnymi punktami, co doskonale obrazuje katolicki
fundamentu idei narodowo-radykalnych, a przeto przynależność narodowego radykalizmu do
nurtu nacjonalizmu chrześcijańskiego, a więc nacjonalizmu zakorzenionego w wierze
katolickiej, nacjonalizmu podporządkowanego nauce Kościoła, religii chrześcijańskiej jako
jedynej prawdziwej, obiektywnej duchowości, jako jedynemu źródłu wizji człowieka i
porządku. Dodajmy przy tym – katolicyzmu tradycyjnego, wyrażanego przez m.in.
lefebrystów czy sedewakantystów. Co ciekawe, swoje stanowisko, bezwzględnie opierające
się na katolickich zasadach, NOP podpiera sięgając do słów papieża Piusa XI, jakie zawarł w
encyklice „Caritate Christi Compulsi”. Słowa niniejsze tworzą motto „Zasad Ideowych
Nacjonalizmu”, stąd też warto je przytoczyć, choćby z tego względu, iż wyraźnie wskazują na
związki między narodem a Bogiem, a więc istotę aksjologii narodowo-radykalnej: „Prawy
porządek chrześcijańskiego miłosierdzia nie zabrania prawowitej miłości Ojczyzny, ani
nacjonalizmu; przeciwnie, kontroluje on go, uświęca i ożywia” 162.
Z przedstawionego powyżej fundamentu światopoglądowego – fundamentu
chrześcijańskiego, ściślej katolickiego, któremu – jako prawdziwemu, a więc jedynemu
dopuszczalnemu, o boskim, a więc ponadludzkim i ponadmaterialnym źródle –
podporządkowana jest idea narodu, a więc idea najwyższa w świecie doczesnym, ale
drugorzędna na tle wartości absolutnych – Bóg jest tutaj wartością absolutną, najwyższą samą
w sobie, doskonałą, zaś naród – jako wartość najwyższa wyłącznie w życiu doczesnym jest
środkiem prowadzącym do Boga. Owa hierarchia wartości oczywiście, jako wynikająca z
nauki Kościoła, traktowana jest jako prawdziwa, o boskim, transcendentnym pochodzeniu,
jako fundament Tradycji, prawdziwej rzeczywistości – wszystkie inne idee, które nie
pozostają w zgodzie z niniejszą Prawdą Bożą, są ideami fałszywymi, związanymi z
nowoczesnością, materializmem, ateizmem i relatywizmem.

4.3. Wizje Rewolucji Narodowej, narodu i nacjonalizmu.
To właśnie na powyżej zarysowanym fundamencie światopoglądowym, czyli
światopoglądzie katolickim, narodowi radykałowie z analizowanej partii określają swoje
podstawowe cele. Oto, co na ów temat możemy wyczytać w „Wytycznych Programowych”:
„Naszym naczelnym zadaniem politycznym jest utrzymanie niepodległego bytu naszej

161
162

Tamże, s. 4.
Tamże, s. 4.

103

Ojczyzny”163. Niniejszemu zadaniu politycznemu, związanemu oczywiście z zachowaniem
niepodległego, suwerennego państwa – co szczególnie wiąże się według NOP z integracją
europejską i stosunkom Polski z mocarstwami, zwłaszcza z USA. Jednakże w świetle założeń
światopoglądowych NOP, czyli w świetle zasad cywilizacji chrześcijańskiej, zachowywanych
przez Kościół, a ściślej – przez środowiska tradycjonalistyczne postawienie sobie wyłącznie
takiego zadania byłoby niewystarczające, choćby również ze względu na antysystemowość
idei narodowo-radykalnych, tak bardzo podkreślanych przez NOP. Stąd też w następnych
punkcie tegoż dokumentu czytamy: „Dążymy do odbudowy podstawowych wartości naszej
kultury i cywilizacji; praw i zasad moralnych, godności, honoru, prawdy”. Wartości owe są
oczywiście przez NOP pojmowane jako wartości prawdziwe, absolutne, obiektywne, a więc
nie są wynikiem ludzkich konwencji, opinii, uzgodnień, negocjacji, głosowania, nie podlegają
także odrzuceniu przez jakąkolwiek większość – wynikają bowiem z woli Boga, są częścią
Prawdy Obiektywnej, czyli Prawdy Bożej. To wartości, które z racji tego, że zawierają w
sobie prawdę, są obiektywne i nie podlegają jakiejkolwiek subiektywnej interpretacji, są
ponadludzkie i muszą obowiązywać w życiu człowieka i kształtować życie publiczne. Co
więcej, z racji Prawdy także i sama działalność narodowo-radykalna jest właśnie służba Bogu
i owym absolutnym zasadom. Jak stwierdza A. Gmurczyk: „Nie mamy najmniejszego
powodu, by ukrywać swe przekonania i Sprawę, której służymy. Tak! Jesteśmy Katolikami,
jesteśmy Polakami, jesteśmy Nacjonalistami – i jesteśmy z tego dumni! Chcemy żyć we
własnym państwie, chcemy urządzić je zgodnie z naszymi potrzebami i na naszych
warunkach. Nie chcemy być częścią świata niewolniczego, gdzie człowieka nie określa jego
Wiara, Godność, Honor, Duma, a fałsz, zakłamanie, obłuda i służalczość” 164. Zwróćmy
bacznie uwagę na te słowa – wierność Prawdzie Obiektywnej według polskich narodowych
radykałów oznacza właśnie „wojowniczość”, bezkompromisowość, antysystemowość, a więc
jednoznacznie postawę rewolucyjną wobec istniejącego porządku – skoro świat obecny jest
fałszywy, stanowi odwzorowanie Zła, a nie Dobra, to zatem absolutnie niedopuszczalne jest
podejmowanie z nim jakichkolwiek kompromisów ideowych. Albo człowiek jest wierny
Bogu, albo jest mu przeciwny – inne rozwiązanie dla NOP nie wchodzi w grę. A. Gmurczyk
otwarcie stawia niniejszą sprawę: „Kompromisy i pragmatyzm – religia demoliberalizmu – są
nam wstrętne. Nie wierzymy, by Dobro mogło układać się ze Złem. Owszem, w naszych
działaniach nie rezygnujemy z wykorzystywania wszelkich dostępnych sposobów, by Sprawę,
której służymy, popchnąć do przodu. Ale nigdy nie przestajemy postępować zgodnie z
wyznawanymi zasadami” 165. To właśnie przekonanie o istnieniu absolutnych wartości, wiara
w istnienie Prawdy, a więc w Boga powoduje, że niemożliwym jest jakikolwiek kompromis
ze Złem, urzeczywistnionym przez obecną cywilizację zachodnią – demokratyczno-liberalną,
oświeceniową.
To właśnie cywilizacja chrześcijańska jest źródłem tożsamości narodowej Polaków
według narodowych radykałów, stąd też Rewolucja Narodowa to nie tylko odrodzenie
narodowe w postaci np. stworzenia autentycznego modelu państwa narodowego, w pełni
niepodległego, a przy tym służącego narodowi, czy też ustroju gospodarczego, który
uwłaszczy Polaków, ale także właśnie odbudowa tejże cywilizacji, zniszczonej przez
Rewolucję Francuską, a więc „zasady 1789 r.” – wspólnie przy tym z innymi narodami
europejskimi, które choć z racji swojej odrębności narodowej różnią się kulturą, tradycjami
historycznymi, językiem, to jednakże złączone są właśnie Prawdą Obiektywną, która
ukształtowała cywilizację chrześcijańską, Christianitas, której poszczególne narody są
163

Wytyczne Programowe Narodowego Odrodzenia Polski, „Szczerbiec”, nr 3 – 5 (65 – 67), s. 4.
A. Gmurczyk, Rewolucja Integralna, s. 18.
165
A. Gmurczyk, Nowy Nacjonalizm – Narodowa Rewolucja XXI wieku, „Szczerbiec”, 1999, nr 8 – 10 (94 –
96), s. 6.
164

104

integralną częścią, Tradycji, czyli boskiej wizji ładu. Innymi słowy, według NOP jako
polskiej Trzeciej Pozycji, należy odbudować prawdziwy, tradycyjny, chrześcijański ład – to
wręcz nie tyle nawet warunek, co po prostu istota narodowego odrodzenia nie tylko narodu
polskiego, ale także całej Europy, wspólnie z trzeciopozycjonistami z innych narodów.
Dowodzą tego chociażby słowa A. Gmurczyka, który opisując ogólny charakter ustroju
narodowego – zarówno ustroju politycznego, jak i społeczno-gospodarczego, wskazuje
wyraźnie na wartości chrześcijańskie: „Odrzucając system walki klasowej, eliminując z życia
publicznego siły destrukcyjnie oddziaływujące na narodową jedność – całą współczesną
demokrację z jej filozofią subiektywizmu – propaguje nacjonalizm ustrój wolnościowy,
zbudowany na mocnych podstawach wartości ponadczasowych, katolickich. Przyjmując, że
podstawową wartością życia doczesnego jest naród, promuje jednocześnie rozwój i inicjatywę
twórczą człowieka”166. Nie odbiega w swojej treść przesłanie zawarte z kolei w niniejszym
fragmencie, które wskazuje tutaj na charakter Rewolucji Narodowej: „Narodowe Odrodzenie
Polski głosi konieczność walki z Systemem demoliberalnym na drodze Rewolucji Narodowej,
którą pojmuje jako całkowitą przebudowę życia społeczno-gospodarczego i politycznego
zgodnie z odwiecznymi wartościami cywilizacji łacińskiej” 167. Jednoznacznie zatem mamy
wyrażone przez NOP przekonanie, iż los narodu zależy od losu cywilizacji chrześcijańskiej, a
ściślej – łacińskiej, czyli opartej na nauce Kościoła katolickiego. Cele nacjonalizmu
rewolucyjnego, związane z zapewnieniem godnego bytu narodu, stworzeniem warunków jego
rozwoju, muszą być ściśle związane z obaleniem istniejącego ustroju demokratycznoliberalnego i kapitalistycznego, jego ideami, które mają w przekonaniu narodowych
radykałów w antychrześcijańskim dziedzictwie filozoficznym Oświecenia. Najkrócej rzecz
ujmując zatem, Rewolucja Narodowa to właśnie budowa Nowego Ładu, który z racji oparcia
się na Prawdzie, Prawie Bożym, będzie odbudową w nowej formie wiecznych, ponadludzkich
i ponadhistorycznych treści, a więc będzie nie tyle Nowym, co po prostu Prawdziwym
Porządkiem. Oczywiście owa Rewolucja Narodowa to budowanie – w myśl założeń
trzeciopozycyjnych – „kontrwładzy”, budowania alternatywy wobec Systemu wewnątrz
niego: „Tylko Rewolucja Narodowa, czyli budowa niezależnego Państwa Narodowego
wewnątrz istniejącego Liberalnego Państwa Niewolniczego ma jakikolwiek sens” 168.
Również w artykułach działaczy NOP problematyka narodu i nacjonalizmu, w tym
nacjonalizmu polskiego, jest szeroko prezentowana, zatem nie sposób dla potrzeb naszej
analizy jej pominąć. Naród w publicystyce narodowo-radykalnej NOP także
charakteryzowany jest przez czynniki przede wszystkim duchowe, zaś nacjonalizm
upatrywany jest jako ruch polityczny stawiający sobie cele zgodnie z przedstawioną w
„Zasadach Ideowych Nacjonalizmu” hierarchią wartości, a przeto narodowy radykalizm
uznając za formułę nacjonalizmu chrześcijańskiego – formułę opartą na uznaniu narodu za
najwyższą wartość doczesną, ale podporządkowaną Bogu jako wartości absolutnej, naród
traktując jako drogę prowadzącą do Boga, umożliwiającą zbawienie, a przy tym – co wiąże
się właśnie bezpośrednio z narodowym radykalizmem – odrzucającą tak prawicowość, jak i
lewicowość, antyliberalną, antymarksistowską, radykalną socjalnie i odrzucającą tak ustrój
demokratyczno-liberalny, jak i totalitarny, a przy tym wyłamując się z dychotomia prawica –
lewica. Przyjrzyjmy się zatem, jak naród – a co za tym idzie i nacjonalizm – określają
działacze owej organizacji. I tak np. Konrad Sitnik wskazuje na to, iż istnienie narodów i ras
jest integralnym elementem całego świata, nie tylko Europy – jest to fakt wynikający po
prostu z samej natury stworzonej przez Boga: „Rodzinę, wspólnotę lokalną, naród
166

A. Gmurczyk, Rewolucja Integralna, s. 7.
Dla Narodu przez Naród, „Szczerbiec”, 2001, nr 2 – 3 (112 – 113), s. 2.
168
A. Gmurczyk, Nowy nacjonalizm – Narodowa Rewolucja XZI wieku, „Szczerbiec”, 1999, nr 8 – 10 (94 –
96), s. 6.
167

105

zaklasyfikować należy jako poszczególne kategorie naturalnych zbiorowości ludzkich.
Powstawały same z siebie na każdym kontynencie, w każdej cywilizacji od Arktyki do
Madagaskaru. Gdziekolwiek na ziemi pojawił się człowiek, tam pojawiały się rodziny, rody,
klany, szczepy, plemiona, narodowości i narody. Także istnienie ras jest niezaprzeczalnym
faktem obiektywnym, towarzyszącym istnieniu istot stworzonych na obraz podobieństwo
Boga”169. Z kolei A. Gmurczyk w swej skromnej objętościowo książce pt. „Rewolucja
Integralna” wskazując na cele nacjonalizmu jako ruchu politycznego pisze, co następuje: „Dla
nacjonalizmu ideologicznym aksjomatem jest uznanie możliwości zgodnego rozwoju w
ramach wspólnoty narodowej jednostek i grup społecznych. Jego naczelnym zadaniem jest
praca nad scalaniem zbiorowości. Wspólnota nie jest tu traktowana jako mechaniczna suma
jednostek. Jest całością, której każdy – realizując swe cele – zarówno korzysta, jak i
wzbogaca swoje życie o dokonania innych ludzi. Dążenie do naturalnej harmonii to
zasadnicza cecha nacjonalizmu” 170. Otrzymujemy tu zatem wyraźnie wzorowane na
„Zasadach Ideowych Nacjonalizmu” definiowanie narodu jako organicznej jedności, a nie
liberalnej sumy niezależnych jednostek – atomów. Co więcej, naród jako organiczna jedność
złożona jest tu zarówno z jednostek, jak i grup społecznych. Podstawowym celem zatem
ruchu nacjonalistycznego jest – w przypadku – utworzenia Nowego Porządku – utrzymać
spoistość narodową, jedność, a więc zadbać o harmonię i solidarność między wszystkimi
członkami narodowego organizmu. Takie podejście oczywiście absolutnie wyklucza walkę
między egoistycznie nastawionymi jednostkami, jak i walkę klas. Spójrzmy także na
zdefiniowanie narodu w niniejszej pracy: „Nacjonalizm wyrasta z głębokiej potrzeby rozwoju
wspólnoty najwyższego typu, wspólnoty naturalnej – narodu. Jest ona bowiem czymś
oczywistym, wytworzonym w sposób naturalny i dobrowolny. Istnieje dopóty, dopóki
tworzący ją ludzie posiadają poczucie jedności (tak historycznej, jak i teraźniejszej), dopóki
pragną ją nie tylko zachować, ale i rozwijać. Opierając się na tych naturalnych dążeniach
nacjonalizm podkreśla prawa narodów do języka, kultury, terytorium i własnego,
wytworzonego zgodnie ze swymi potrzebami państwa, do kształtowania życia społecznopolitycznego według własnego uznania” 171. Z kolei Kazimierz Murasiewicz wskazuje na
kulturę i tradycję historyczną jako niezmiernie ważne czynniki tożsamości narodu: „Naród
istnieje i rozwija się przez własną, swoistą kulturę narodową, pozwalająca mu opierać się o
wartości cywilizacji, w ramach której funkcjonuje. Oparcie dla narodu stanowi również
tradycja będąca m.in. spoiwem dla więzi narodowej” 172. Michał Radzikowski zaś,
dostrzegając wielość definicji narodu, opowiada się za następującą: „Jedną z nich (tj. definicji
narodu – K. K.) uznaje naród za wspólnotę pokoleń przeszłych, teraźniejszych i przyszłych,
opartą o wspólną historię, kulturę, tradycję, język, pochodzenie. Naród jest nie tylko
wspólnotą krwi, lecz także wspólnotą losów historycznych i dokonań kulturowych. Nie jest
to, jak chcą tego liberałowie, zbiór przypadkowych atomów funkcjonujących w próżni,
wyalienowanych z wszelkich więzi wspólnotowych. Naród jest wspólnotą losów
historycznych, wspólnotą, której się nie wybiera, daną raz na zawsze w chwili urodzenia i
niezbywalną aż do śmierci”173.
Błędem jednakże byłoby mniemanie, iż naród to tylko i wyłącznie wspólnota o charakterze
duchowym – owszem, czynnik duchowy (kultura, historia, tradycja), związany ze
świadomością narodową, więź psychiczna i moralna to dla NOP najważniejsze kryteria
decydujące o samym istnieniu narodu i jego tożsamości, lecz narodowi radykałowie z
169

K. Sitnik, Walka o Prawdę, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 3, dodatek do „Szczerbca”, s. 12 (II).
A. Gmurczyk, Rewolucja Integralna…, s. 6.
171
Tamże, s. 6.
172
K. Murasiewicz, Być Narodowcem, „Szczerbiec”, 1994, nr 11, s. 2.
173
M. Radzikowski, Istota Nacjonalizmu, „Szczerbiec”, 1997, nr 6 – 8 (68 – 70), s. 5.
170

106

analizowanego ugrupowania dostrzegają także czynnik krwi, a dokładnie – czynnik rasowy.
Oczywiście nie odgrywa on tak doniosłej roli, jak element kulturowy, duchowy, niemniej
jednak warto zauważyć dla pełnego obraz polskiego narodu, jak i innych narodów
europejskich, gdyż choć otwarcie uznawany jest za element drugorzędny w formułowaniu
tożsamości narodowej, to nie oznacza to, że nie odgrywa on żadnej roli. Oczywiście
problematyka rasowa w koncepcjach NOP wynika właśnie z zawartej w „Deklaracji Zasad
Trzeciej Pozycji” idei separatyzmu rasowego.
Separatyzm rasowy, obecny również w ideach NOP jako polskich narodowych radykałów,
rzecz jasna wpływać musi na koncepcję narodu – trudno bowiem traktować naród wyłącznie
jako wspólnotę duchową, nie dostrzegając podłoża etnicznego, a nawet rasowego – czyli
zwięźlej rzecz ujmując, jako więzi krwi – skoro obecna w ideach narodowo-radykalnych jest
koncepcja separacji ras. Po pierwsze oznacza ona, że rasy odgrywają rolę – nawet jeśli
drugorzędną w porównaniu z narodem jako najwyższa wspólnotą – w określaniu tożsamości
człowieka i stanowią integralny element porządku naturalnego stworzonego przez Boga. Po
drugie, skoro wywierają one wpływ na kształtowanie charakteru jednostki, jej tożsamości, jak
również zbiorowości ludzkich, to oczywiście naturalne wspólnoty ludzkie muszą uwzględniać
charakterystykę rasową. Co więcej, skoro naturalnym stanem rzeczy jest separacja ras, to
oznacza to również, że tożsamość narodowa nie może pozostać bez związku z zagadnieniami
rasowymi – jeżeli bowiem tożsamość narodowa będzie definiowana wyłącznie w kategoriach
duchowych (kultura, historia, świadomość wspólnych losów historycznych), wówczas
członkiem np. narodu polskiego może zostać osoba o innymi niż biały kolorze skóry, o
odmiennej rasie, jeśli tylko będzie w pełni utożsamiała się z tradycją, kulturą i historią
polskiego narodu, a więc po prostu czuła się Polakiem. Taka koncepcja jest oczywiście
niemożliwa przy zaakceptowaniu separatyzmu rasowego – rasy powinny być rozdzielone od
siebie i zamieszkiwać terytoria z nimi historycznie związane, a to oczywiście oznacza, iż
Europa powinna być terytorium wyłącznie rasy białej, gdyż zamieszkujące ją narody
tworzone były właśnie przez zbiorowości oparte na białej rasie: „Tworzenie Narodów Europy
odbywało się przez tysiące lat na jednolitym fundamencie rasy białej w jej różnorodnych,
indoeuropejskich odmianach etniczno-plemiennych”174. Odnosi się to także oczywiście do
narodu polskiego: „Nierealne bowiem wydaje się prawdziwe i pełne utożsamianie się
przedstawiciela rasy czarnej czy żółtej, nawet urodzonego w Polsce i świetnie władającego
naszym językiem, z naszym Narodem, jego tradycją i historią. Bo niby jak mógłby ów
człowiek doświadczać więzi wspólnotowych, przykładowo oglądając obraz Jana Matejki
„Bitwa pod Grunwaldem” czy też czytając dzieła polskich wieszczów, kiedy obcych rasowo
ludzi jest w tych dziełach jak na lekarstwo. Rasa stanowi bowiem jedne z czynników
tworzących tożsamość narodową”175. Widzimy więc, jak bardzo już samo zauważenie
zagadnienia rasowego wpływa na zagadnienie tożsamości narodowej – wszak skoro rasy
muszą pozostać w separacji, skoro separacja ras jest naturalnym stanem rzeczy, immanentną
cechą zróżnicowania świata, łącznie z różnorodnością narodów, kultur, języków, to
oczywiście nie może pozostać to bez wpływu na kwestię charakterystyki narodu – naród tedy
– nawet jeśli otwarcie charakteryzowany jest poprzez kategorie duchowe, jeśli jest wspólnotą
przede wszystkim duchową – nie może pozostać ideą ignorującą zagadnienie rasy. Definicja
narodu musi bowiem brać właśnie pod uwagę więzi krwi, a dokładnie więzi rasowe – to na
podstawie biologicznej, a dokładniej – rasowej, tworzy się naród jako wspólnota przede
wszystkim duchowa. Rasa to biologiczna baza, podstawa, które nie może być ani
zignorowana, ani tez absolutyzowana czy gloryfikowana kosztem narodu – musi zostać ona
174
175

R. Larkowski, Demony antyrasizmu, „Szczerbiec”, 1999, nr 3 – 4 (89 – 90), s. 12.
D. Mikuła, Separatyzm Rasowy, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2010, nr 3, ss. 10 – 11.

107

po prostu umiejscowiona w odpowiednim miejscu – jako właśnie stricte biologiczna podstawa
więzi narodowej. To właśnie na wspólnocie krwi, a ściślej – na wspólnocie rasy, tworzy się
naród, którymi głównymi determinantami, czynnikami tworzącymi jego tożsamość są kultura,
tradycja historyczna, świadomość narodowa, a więc cechy duchowe. Innymi słowy, naród to
wspólnota duchowa przede wszystkim, ale nie duchowa wyłącznie – tak możemy zwięźle
określić związanie narodu z rasą. Wspólnota rasy, jednolitość rasowa jako czynnik
narodotwórczy według narodowych radykałów z NOP ma znaczenie, choć drugorzędne – nie
należy więc go ignorować, ani też nie przeceniać. O istocie narodu, o jego tożsamości
świadczą przede wszystkim więzi psychiczne i moralne – rasa jest tutaj tylko podstawą,
jednakże właśnie z tego względu według NOP nie należy zagadnień rasowych ignorować, ani
też nie przeceniać – tym bardziej, że mamy tu do czynienia z nacjonalizmem chrześcijańskim,
a więc opartym na nauce Kościoła, potępiającej przecież rasizm.
Niemniej jednak naród dla NOP to wspólnota przede wszystkim duchowa – prymat
duchowego fundamentu określającego tożsamości warunkującego samo istnienie narodu jako
takiego jest tutaj wyraźnie wskazany. Nawet jeśli, jak w przypadku M. Radzikowskiego –
otwarcie dostrzeżona zostaje wspólnota krwi, pochodzenia jako jedna z cech konstytuując
naród, to jednakże nie jest to faktycznie cecha najistotniejsza. Historia, kultura, tradycja – oto
cechy fundamentalne dla narodu, gdyż nierozerwalnie związane są ze świadomością narodu,
ze świadomością jednostek, iż przynależy się do istniejącej wspólnoty narodowej i wobec
czego posiada się obowiązki na rzecz innych rodaków, jak również własny interes musi być
podporządkowany dobru wspólnemu, tj. narodowemu. O egzystencji narodu decyduje
świadomość narodowa, tj. świadomość członków narodu, że tworzą daną wspólnotę i pragną
ją zachowywać i rozwijać, a więc i uświadomienie sobie istnienia dobra wspólnego, którym
jest dobro narodu oraz konieczność pracy na rzecz wspólnoty narodowej z innymi członkami
wspólnoty. Zwróćmy tu uwagę zresztą na bezpośrednie stwierdzenie, iż naród istnieje dopóki
istnieje świadomość jego istnienia wśród członków narodu, a więc i chęć kontynuowania
dziedzictwa historycznego, zawierającego treść tożsamości narodowej, wartości i instytucje
wytworzone przez poszczególne pokolenia narodowe – to nic innego, jak wyraźne wskazanie,
iż naród to wspólnota dobrowolna, wobec czego więź narodowa to nie sama tylko np. więź
krwi, lecz przede wszystkim więź psychiczna i moralna.
Świadomość przynależności do narodu, świadomość, że wspólnie z innymi tworzy się
określoną, i do tego najwyższą wspólnotę naturalną – naród – wiąże się także z
uświadomieniem sobie praw i obowiązków wobec wspólnoty. Oto, jak jeden z działaczy NOP
opisuje relacje na linii jednostka – wspólnota, związana właśnie z kluczową dla istnienia
narodem świadomością jego członków: „(…) jednostka ściśle związana uczuciowo z rodziną,
a także jasno usytuowana oraz wywodząca swoje pochodzenie ze wspólnoty lokalnej i narodu
jest jednostką świadomą swoich praw wynikających z przynależności do określonej
wspólnoty naturalnej. Trudno kwestionować, że członkowi rodziny przysługuje prawo do
pomocy od swoich krewnych. Podobna sytuacja występuje przy relacjach jednostka – naród.
Jeżeli bowiem jakąś część narodu znajduje się w cięższej sytuacji materialnej (czy też jest
prześladowana), ma prawo domagać się od swoich ziomków ochrony i wsparcia. Prawom
wynikającym z przynależenia do wspólnot naturalnych odpowiadają określone obowiązki.
Otrzymując w dzieciństwie pomoc i opiekę od rodziców, po osiągnięciu dojrzałości
zobowiązani jesteśmy do odwzajemniania się. Na żyjących w obrębie narodu ciąży natomiast
obowiązek szanowania jego kultury, tradycji, symboli – słowem, całego dorobku
materialnego i niematerialnego” 176. Także i M. Radzikowski zwraca uwagę na wzajemność
relacji jednostka – naród odrzucając jakiekolwiek skojarzenia wiążące prymat dobra
176

K. Sitnik, Walka o Prawdę, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 3, dodatek do „Szczerbca”, s. 12 (II).

108

wspólnego z negacją jakichkolwiek praw jednostki: „Nacjonalizm zakłada, ze możliwy jest
zgodny i harmonijny rozwój zarówno jednostki, jak i zbiorowości, w której owe jednostki
żyją. Pomiędzy interesem jednostki a interesem wspólnoty, do której jednostka przynależy nie
występują zasadnicze sprzeczności. Jednostka bowiem, realizując swoje cele korzysta z
dorobku innych, przyczyniając się jednocześnie do rozwoju wspólnoty narodowej” 177.
Zwróćmy tu zatem uwagę, iż przynależność do narodu nie oznacza jednoznacznego
wchłonięcia jednostki przez kolektyw – zgodnie z prawem naturalnym wszakże przysługuje
jej pewna sfera autonomii, prywatności, niezależności, wyrażająca się chociażby w prawach
człowieka gwarantujących jej wolność, godność i własność. Oznacza to więc, iż członek
narodu posiada prawa, które wspólnota musi szanować. Jednocześnie prawa nie istnieją bez
obowiązków – członek narodu posiada obowiązki wobec wspólnoty narodowej z racji tego, iż
stanowi jej integralny element, właśnie z racji przynależności do narodu, który przecież nie
jest luźnym zbiorem jednostek, lecz wyższa jakością, organizmem, wobec czego interes
jednostkowy podporządkowany winien być dobru wspólnemu, przede wszystkim dobru
narodu.
Oczywiście owa świadomość przynależności do narodu, świadomość jej współtworzenia
przez jednostkę jako członka narodu wyraźnie wskazuje także na zagadnienie patriotyzmu.
Otóż patriotyzm to dla NOP nic innego, jak właśnie uczucie, ściśle wynikające z
uświadomienia sobie przynależności do narodu, uświadomienia sobie, iż istnieje wspólnota
narodowa, której jest się integralną częścią i wobec której posiada się określone obowiązki.
Oto, jak na temat patriotyzmu wypowiada się K. Murasiewicz: „Patriotyzm w rozumieniu
narodowców stanowi jedynie przejaw ducha, jest stosunkiem czysto emocjonalnym w
odniesieniu do Ojczyzny” 178. Patriotyzm jednoznacznie jest tutaj traktowany jak emocjonalne
podłoże nacjonalizmu, jako miłość do narodu, do ojczyzny, do rodaków, do ziemi, tradycji,
kultury itd. Oczywiście tak definiowany patriotyzm stanowi niezwykle pożądaną cechę u
wszystkich członków narodu – świadomość istnienia narodu i przynależności doń musi
pociągać za sobą uczucie możliwie najgłębszej, najmocniej zaangażowanej, najżarliwszej
miłości w doniesieniu do ojczyzny, do własnego narodu.
Jednakże patriotyzm a nacjonalizm to dla NOP pojęcia różniące się od siebie, jak również
pozostające ze sobą w hierarchicznym związku: otóż patriotyzm to uczucie, na którym – aby
świadomość narodowa była w pełni ukształtowana, oprzeć się musi nacjonalizm rozumiany
jako wypływający z nakazów rozumu pogląd zakładający kierowanie się w polityce oraz w
kwestiach społeczno-ekonomicznych ideą narodu jako najwyższym dobrem doczesnym.
Patriotyzm jest niezbędny dla nacjonalizmu – wszak to uczucie miłości do ojczyzny – ale
samo to uczucie nie wystarczy, aby narodowi zagwarantować zachowanie własnej tożsamości
i warunków do rozwoju narodu według nacjonalistów – w polityce, będącej częstokroć areną
brutalnej walki o władze, o pozycję, o zasoby, należy kierować się jako naczelnym dobrem
interesem narodowym. W ten sposób nacjonalizm stanowi polityczną i rozumową
„nadbudowę” nad uczuciem, czyli patriotyzmem. Innymi słowy, nacjonalizm to patriotyzm
wprzęgnięty do życia politycznego jako pogląd zakładający wyższość dobra narodowego nad
jednostkowym, jako imperatyw nakazujący kierowanie się w sprawach politycznych (tj.
polityki wewnętrznej i zagranicznej) interesem narodowym. Oddajmy głos członkom NOP:
„Nacjonalizm stanowi wzbogacenie emocji o racje rozumowe. Przeciwnicy idei narodowej
narzucając swoją „nowomowę” – czy to komunistyczną, czy to demoliberalną – usiłują
zaszczepić w społeczeństwie przekonanie, że nacjonalizm jest tożsamy z szowinizmem. Otóż
nie – nacjonalizm jako rozumny patriotyzm nie dopuszcza samozadowolenia, ślepego
177
178

M. Radzikowski, Istota Nacjonalizmu, „Szczerbiec”, 1997, nr 6 – 8 (68 – 70), s. 5.
K. Murasiewicz, Być Narodowcem, „Szczerbiec”, 1994, nr 11, s. 2.

109

wywyższania własnego narodu nad inne, ani pomijania jego wad” 179. Michał Radzikowski
rozwija ów pogląd: „Otóż bardzo często przeciwstawia się pojęcia patriotyzmu i
nacjonalizmu, nadając temu ostatniemu wydźwięk pejoratywny. Teza taka jest totalnym
nieporozumieniem, gdyż pojęć tych w ogóle nie powinno się ze sobą zestawiać. O ile bowiem
patriotyzm oznacza pewną postawą emocjonalną przywiązania do własnej ojczyzny, o tyle
nacjonalizm jest zwartą i usystematyzowana doktryną polityczną. Patriotyzmem może
cechować się żołnierz ginący na polu walki za swoja ojczyznę, natomiast by prowadzić
dalekosiężną politykę w interesie narodu niezbędny jest nacjonalizm. Nacjonalizm jest
twórczym uzupełnieniem patriotyzmu, który jest postawą, wyrażającą jedynie pewien stan
psychiczny, typ emocji naturalny dla członków danej wspólnoty narodowej” 180. O samym
nacjonalizmie pisze zaś on, precyzując jego pojęcie, następująco: „(…) nacjonalizm jest
doktryną społeczno-polityczną, uznającą naród za wartość nadrzędną zaś jego dobro i interes
za podstawowe kryterium oceny wszelkich działań politycznych, traktującą więź narodową za
najważniejszą z więzi społecznych. Nacjonalizm przedkłada interes narodu jako całości nad
interesy poszczególnych jednostek czy grup społecznych. Przedkłada również dobro
własnego narodu ponad interesy innych nacji, co jednak wcale nie musi oznaczać, że przeciw
tym interesom występuje. Nadrzędność interesu narodowego nie oznacza automatycznej
negacji praw innych narodów do samodzielnego bytu i rozwoju, podobnie jak w życiu
prywatnym zabieganie w pierwszym rzędzie o dobro własnej rodziny nie może być
traktowane jako przejaw potencjalnego zagrożenia dla otoczenia” 181. Tenże działacz NOP
akcentuje również wielowymiarowość dobra narodu jako imperatywu kierującego decyzjami
politycznymi, tj. fakt, iż dobro narodu wiąże się nie tylko z dobrobytem materialnym,
posiadanymi surowcami i zasobami, niezbędnymi do produkcji dóbr, efektywności i
suwerenności własnego państwa, ale także posiada wymiar duchowy, związany z ochroną
własnej kultury, tradycji historycznej, zachowaniem boskich, absolutnych wartości itd.: „Cele
polityki nacjonalistycznej nie dadzą się ująć wyłącznie na płaszczyźnie materialnej.
Nacjonalizm oznacza po prostu o zabieganie o realizację interesów określonej wspólnoty,
jaką jest naród, afirmację kultury, tradycji i duchowości tejże wspólnoty, dążenie do
zachowania jej tożsamości i odrębności. Siła narodu nie jest sprowadzona wyłącznie do siły
materialnej, mierzonej ilością czołgów i wyrzutni rakietowych, lecz także do jego zwartości
wewnętrznej, kreatywności i przywiązania obywateli do własnej państwowości” 182.
Jednocześnie, co koniecznie trzeba zaznaczyć, M. Radzikowski dostrzega, iż nacjonalizm
tak właśnie pojęty nie ma charakteru stricte lewicowego ani prawicowego, za to można go
określić jako rewolucyjno-konserwatywny: „Trzeba sobie również uświadomić, że
nacjonalizm nie jest ani prawicowy – jest doktryną istniejącą ponad umownymi i nieostrymi
kryteriami podziału sceny politycznej. Ma charakter zarówno konserwatywny, dążący do
utrwalenia pewnego dziedzictwa kulturowego i historycznego, jak i rewolucyjny – dążący do
obalenia elementów zagrażających żywotnym interesom narodu oraz usunięcia tego, co w
tradycji historycznej jest dla narodu niekorzystne” 183. Wyraźnie więc widzimy, iż NOP głosi
tezę, wedle której nacjonalizm to pogląd bądź nawet doktryna polityczna, według którego
interes narodowy to najważniejszy imperatyw postępowania w polityce, zaś patriotyzm to
uczucie, które jest podstawą tak pojmowanego nacjonalizmu. Co więcej, tak zdefiniowany
nacjonalizm już z racji swojej istoty, swojej definicji wyłamuje się ze schematu lewica –
prawica i posiada charakter właśnie trzeciopozycyjny, rewolucyjno-konserwatywny:
179

Tamże, s. 2.
M. Radzikowski, Istota Nacjonalizmu, „Szczerbiec”, 1997, nr 6 – 8 (68 – 70), s. 5.
181
Tamże, s. 4.
182
Tamże, s. 5.
183
Tamże, s. 5.
180

110

zachowuje to, co należy zachować dla dobra narodu, gdyż świadczy to o jego tożsamości, na
czele z wartościami ponadczasowymi, absolutnymi, boskimi, ponadhistorycznymi, czyli
Tradycją, a jednocześnie gotów musi być do bezwzględnego pozbycia się tego, co straciło
swoją aktualność, co należy bezpowrotnie do przeszłości, co jest już anachronizmem. Treść
bowiem jest wieczna, a formy, w jakich owa treść jest wyrażona, przemijają – taki właśnie,
niezwykle charakterystyczny dla rewolucyjnych konserwatystów i tercerystów schemat
myślenia prezentują oczywiście również trzeciopozycjoniści, w tym polscy. Tym samym nie
ma czegoś takiego, jak nacjonalizm prawicowy, czy nacjonalizm lewicowy, nacjonalizm
liberalny, czy też socjalistyczny dla narodowych radykałów – są to tylko przykłady
zafałszowania pojęcia nacjonalizmu, jego poważnego ideowego zniekształcenia. Nacjonalizm
sam w sobie jest trzeciopozycyjny, tj. sytuuje się poza lewicą i prawicą, poza kapitalizmem i
socjalizmem, gdyż jest on wartością będącą częścią systemu zasad boskich, absolutnych,
obiektywnych, bezwzględnych, tworzących naturalny porządek świata – porządek stworzony
przez Boga, w którym według trzeciopozycjonistów nie ma miejsca na antychrześcijańskie i
antynaturalne idee liberalizmu czy marksizmu.
Zagadnienie patriotyzmu zostało głębiej potraktowane przez Bartosza Biernata. Otóż
określa on patriotyzm następująco: „Patriotyzm sam w sobie jest pojęciem emocjonalnym
(…) Nacjonaliści muszą mieć stałą świadomość, że ideologia narodowa jest wynikiem
postawy patriotycznej każdej z osób tworzących ruch. Jeżeli patriotyzm to uczucie, a
nacjonalizm to doktryna, muszą być one dzięki naszej pracy jak najmocniej ze sobą związane,
aby ciężko było sobie wyobrazić patriotę, który nie wyznaje ideologii nacjonalistycznej” 184.
Treścią owego uczucia nie jest tylko poczucie przywiązania, przynależności, ale miłość do
ojczyzny: „Patriota to człowiek kochający swój kraj bez względu na panującą sytuację
polityczną. Nie tylko przyznaje się, ze należy do tej społeczności, ale że jest ona dla niego
bardzo ważną wartością. Ojczyzna jest tu traktowana jako najwyższa forma społeczna, a wiec
taka, ze żadna inna nie może stać wyżej od niej w hierarchii wartości patrioty” 185.
Definiowanie patriotyzmu wyłącznie jako uczucia miłości do ojczyzny nie jest tylko jedynym
możliwym wariantem określenia patriotyzmu dla B. Biernata – otóż wyróżnia on trzy
płaszczyzny definiowania owego pojęcia – patriotyzm jako wartość uczuciowa, jako wartość
integralna oraz wartość narodowo-państwowa. Wszystkie trzy łączą w sobie co prawda
definiowanie patriotyzmu jako pojęcia emocjonalnego, jednakże każda czyni to w innym
kontekście. Zacytowana wyżej definicja to np. wartość uczuciowa patriotyzmu –
akcentowany jest tutaj patriotyzm jako właśnie miłość do ojczyzny, a więc stan emocjonalny
gdzie „(…) Ojczyzna jest obiektem miłości, a nie szacunku, to za nią powinniśmy przelewać
>>krew i pot<< codziennie. Tak, jak kochamy własne dziecko i jesteśmy mu winni stała
opiekę, tak Kraj musi być przestrzenią codziennego trudu”186. Otóż to – patriotyzm to uczucie
miłości, a nie np. szacunku czy przywiązania. O istocie patriotyzmu świadczy nie tylko
przedmiot owego uczucia, a więc ojczyzna, ale także jego charakter, jego głębia i
zaangażowanie – to właśnie miłość, przez co B. Biernat wskazuje na jak najgłębsze
emocjonalne zaangażowanie jednostki po stronie ojczyzny.
Oprócz wartości uczuciowej – szczególnie istotnej dla NOP ze względu na najczęściej
występujące zdefiniowanie patriotyzmu jako uczucia miłości – patriotyzm posiada także
znaczenie jako tzw. wartość integralna. W tym przypadku B. Biernat definiuje go jako „(…)
pogląd przywiązania do Kraju jako prywatnej przestrzeni życiowej danego człowieka. Mamy
więc patriotyzm lokalny, globalny, narodowy”187. W tym przypadku mamy zatem do
184

B. Biernat, Patriotyzm, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1, s. 3.
Tamże, s. 3.
186
Tamże, s. 3.
187
Tamże, s. 3.
185

111

czynienia z ujęciem patriotyzmu jako uczucia przywiązania do określonej przestrzeni, a więc
terytorium, ziemi, którą postrzega się również jako „swoją”, jak i do wszystkiego, co na owej,
„własnej” ziemi się znajduje. Ze względu na różny wymiar owego terytorium można mówić o
patriotyzmie właśnie lokalnym, w którym człowiek czuje się przywiązany do ziemi lokalnej,
np. gminy, w której mieszka, a także narodowym – poczuciu do przywiązaniu terytorium
zamieszkanego przez określony, „swój” naród, jak też i globalnym, gdzie patriotyzm oznacza
przywiązanie do przestrzeni ponadnarodowej, np. europejskiej.
Oczywiście dla NOP jedynie akceptowalny jest patriotyzm narodowy – wszelkie inne
patriotyzmy są wyłącznie zafałszowaniem naturalnego ładu i próbą zniszczenia wspólnoty
narodowej poprzez obniżenie jej rangi w hierarchii wspólnot ludzkich. Poczucie patriotyzmu
to dla nacjonalistów najwyższe uczucie, najbardziej zaangażowane i jako takie może być
bowiem odnoszone wyłącznie do narodu. Oto, co ma do powiedzenia na temat patriotyzmu
lokalnego B. Biernat: „Przecenianie patriotyzmu lokalnego i zastępowanie tym pojęciem
przywiązania do kultury miejscowej wręcz musi doprowadzić nie tylko do lokalizmu,
rozsadzającego strukturę wspólnoty narodowej, ale także – co widać jak na dłoni np. w
przypadku Górnego Śląska – może skutkować formowaniem się w Kraju strefy wpływów
innego państwa, będącej mimo to formalnie częścią państwa, pod którego terytorium się
znajduje, a także fizycznie, moralnie i intelektualnie częścią Narodu – w tym wypadku
polskiego”188. Zwróćmy tu uwagę na owo rozróżnienie przez działacza NOP między
patriotyzmem lokalnym a wspomnianym wyżej „przywiązaniem do kultury miejscowej” –
patriotyzm lokalny okazuje się być uzurpacją stanowiska w hierarchii zbiorowości ludzkich
przynależnego narodowi przez wspólnotę lokalną. To, co powinno być jedynie „ciałem
pośredniczącym” miedzy jednostką a państwem i narodem, organiczną częścią wspólnoty
narodowej jako najwyższej wspólnoty naturalnej i przez to jako najwyższego dobra
doczesnego, staje się równorzędne narodowi. Takie rozwiązanie oczywiście siłą rzeczy
sprzeczne jest z ideą narodową i prowadzić musi do zatarcia właściwego znaczenia pojęcia
patriotyzmu – pojęcia, które odnosić się może wyłącznie do narodu: „Tak jak nie można mieć
dwóch Ojczyzn, tak jak nie można być jednocześnie Polakiem i Żydem ani katolikiem i
muzułmaninem, tak nie można uznawać, iż możliwe jest połączenie dwóch grup –
występujących jako równorzędne i niezależne od siebie – dzięki wspólnej tradycji, kulturze i
mowie, że jest się w takim samym stopniu gotowym oddać swoje życie i śmierć dla każdej
grupy z osobna. Jeżeli uznamy, że grupy te nie są przeciwstawne, a jedna jest integralną
częścią drugiej, to nie ma sensu poddawania się propagandzie systemowej i podtrzymywania
definicji patriotyzmu w stosunku do dwóch społeczności” 189. Pojęcie „patriotyzmu lokalnego”
w tym przypadku może prowadzić do uznania własnej wspólnoty lokalnej za najwyższe dobro
doczesne, do zachwiania naturalnej hierarchii wspólnot, a nawet – jak w przypadku
niektórych środowisk z górnego Śląska – do proklamowania siebie jako odrębnego narodu, co
z kolei prowadzić może do naruszenia terytorialnej integralności państwa polskiego – państwa
narodowego poprzez domaganie się niepodległości dla owego „śląskiego narodu”. Patriotyzm
lokalny, zwany przez B. Biernata także lokalizmem, tym samym staje się narzędziem swoistej
parcelacji terytorialnej, naruszenia integralności i niepodzielności państw narodowych –
narzędziem już zresztą według NOP stosowanym przez UE w celu osłabienia państw
narodowych: „Lokalizm musi zresztą być tak nachalnie propagowany przez Unię Europejską,
gdyż właśnie na jego gruncie po rozbiciu Narodów można stworzyć superpaństwo, złożone ze
słabych regionów, siłą rzeczy zależnych od centrali w Brukseli” 190. Innymi słowy,
przywiązanie do kultury lokalnej, do lokalnej społeczności, do lokalnej ziemi, a także
188

Tamże, s. 3.
Tamże, s. 4.
190
Tamże, s. 3.
189

112

zachowanie własnych odrębności kulturowych, jest jak najbardziej pożądana, gdyż stanowi
ona jedno z naturalnych środowisk, w jakich żyje i dorasta człowiek – niemniej jednak musi
być ono umiejscowione w szerszym, narodowym kontekście, a więc w ujęciu społeczności
lokalnej jako organicznej części narodu, a nie wspólnoty, która uzurpuje sobie prawo do bycia
najważniejszą wspólnotą naturalną człowieka – taką wspólnotą może być jedynie naród, a
wspólnota lokalna stanowi część owego narodu, nie istnieje ona w próżni, jako samodzielny
byt: „Oczywistością jest, że na miłość do narodu wpływa również lokalne otoczenie,
środowisko, a także kontakt z kulturą naszej okolicy, która w połączeniu z dziedzictwami
innych regionów naszego Kraju tworzy jedną wspólną całość tradycji narodowej. Łatwo
jednak oddzielić lokalny patriotyzm, definiowany w kategoriach społeczności okolicznej jako
najwyższej wspólnoty i prowadzący do lokalizmu, od miłości do regionalnej kultury jako
części wspólnego dobra Narodu”191. Przywiązanie i miłość do własnej lokalnej kultury,
lokalnej społeczności, lokalnej ziemi musi być ściśle powiązane z uświadomieniem sobie, iż
właśnie owa najbliższa człowiekowi przestrzeń – ziemia, kultura, społeczność lokalna jest
integralnym, organicznym elementem narodu – najważniejszej zbiorowości ludzkiej, w
odniesieniu do której pojęcie patriotyzmu jest wyłącznie dopuszczalne.
Nie mniej niebezpieczne jest także utożsamienie patriotyzmu z przestrzenią
ponadnarodową, w tym wypadku europejską. Sytuacja tutaj jest analogiczna do patriotyzmu
lokalnego, gdyż także tutaj mamy do czynienia z zafałszowaniem właściwego rozumienia
pojęcia patriotyzmu i w rezultacie obiekt miłości odnoszony jest nie do narodu – co jest
oczywiście jedynym dopuszczalnym dla nacjonalistów rozwiązaniem – lecz do Europy.
Znowuż tak, jak w przypadku kwestii stosunków jednostki ze wspólnotą lokalną, tak i tutaj i
NOP rozróżnia między świadomością przynależności do europejskiego kręgu
cywilizacyjnego a patriotyzmem „europejskim”, który oczywiście dla NOP nie wchodzi
całkowicie w rachubę. Owszem, według narodowych radykałów jako nacjonalistów
chrześcijańskich, należy mieć świadomość przynależności narodów europejskich do wspólnej
cywilizacji – cywilizacji chrześcijańskiej, łacińskiej, europejskiej, a więc trzeba uświadomić
sobie solidarność z innymi narodami Europy, jednakże nie należy tego czynić poprzez
wyrzeknięcie się własnej narodowości, poprzez odniesienie uczucia patriotycznego (tj.
miłości do ojczyzny) do Europy, a więc uznając Europę jako ojczyznę, lecz poprzez własny
naród jako integralny, naturalny element współtworzący cywilizację europejską: „Ponieważ
wszystkie kraje Europy w mniejszym lub większym stopniu były częścią cywilizacji
łacińskiej, fundamenty tworzące pewną wspólną tożsamość Europejczyków zawsze będą
istniały. Nie można ich jednak – podobnie jak przywiązania do lokalnej tradycji – mylić z
tożsamością narodową i przekładać ponad nią. Jesteśmy moralnie i cywilizacyjnie częścią
pewnej całości, jednakże ta całość jest czymś wspaniałym dlatego, że przez setki lat tworzyły
ją różne organiczne wspólnoty, oparte na stałych fundamentach. Cywilizacja natomiast w
żaden sposób nie tworzy Narodu, nie jest sama w sobie grupą społeczną, lecz organizacją
życia publicznego. Nie można więc na jej gruncie tworzyć czegoś w zastępstwie
narodowości”192. Cywilizację europejską, chrześcijańską, jej bogactwo duchowe i materialne
współtworzyły właśnie narody Europy, stąd poczucie wspólnego europejskiego i
chrześcijańskiego dziedzictwa nie należy mieszać według NOP z patriotyzmem – patriotyzm
może bowiem odnosić się wyłącznie do własnego narodu, gdyż jest to po prostu miłość do
ojczyzny, a tą jest tylko naród.
Pozostaje zatem trzeci wariant definiowania patriotyzmu, w którym patriotyzm to wartość
narodowo-państwowa. W tym przypadku patriotyzmem jest uczuciem miłości do państwa, a
191
192

Tamże, s. 4.
Tamże, s. 5.

113

wiec ojczyznę identyfikując z państwem. Oto, co ma do powiedzenia na temat patriotyzmu
„państwowego” B. Biernat: „Miłość do Kraju traktuje się więc jako walkę dla ratowania i
budowy państwa. Dopóki państwem tym jest państwo stworzone i kontrolowane przez polski
Naród, dopóty to stwierdzenie, poza błędem definicyjnym, nie ma skutków negatywnych” 193.
Już samo ujecie patriotyzmu jako miłości do własnego państwa, traktowanie własnego
państwa jako obiektu miłości, uwielbienia i gotowości poświęcenia własnych wysiłków na
rzecz jego dobra jest oczywiście z punktu widzenia hierarchii wartości oceniane negatywnie,
gdyż państwo, jak pamiętamy, to tylko struktura powoływana przez naturalną, organiczną
wspólnotę, czyli naród – najważniejszą wartość dla człowieka w sferze doczesnej, a więc i
jedyny możliwy obiekt uczucia patriotycznego, jedyny podmiot, który zasługuje na miano
„ojczyzny”. Najgorsze skutki jednakże takowe rozumienie patriotyzmu odnosi wtedy, gdy
okazuje się, że cele państwa a cele narodu nijak się ze sobą nie łączą, a więc gdy państwo
przestaje odgrywać naturalną dla niego funkcję ochrony tożsamości narodu, tworzenia
warunków dla jego rozwoju i bezpieczeństwa, lecz staje się strukturą kierującą się interesem
sprzecznym z dobrem narodu, celami, które nie mają nic wspólnego z celami narodu,
wartościami, które nie wynikają z kultury czy z tradycji historycznej narodowej wspólnoty –
inaczej rzecz ujmując, gdy państwo staje się nie tworem podległym narodowi, lecz niezależną
odeń, a następnie opanowującą i zniewalającą go strukturą: „W odniesieniu do III RP,
podobnie zresztą jak w przypadku PRL-u, państwo należy traktować jak strukturę
okupacyjną, gdyż zostało Narodowi narzucone z góry i jest ciałem nie będącym w żaden
sposób związanym z tymże Narodem. (…) Nacjonaliści muszą pamiętać, ze formalnie
państwo polskie, jeżeli nie będzie dziełem narodu i nie będzie przez Naród kontrolowane,
musi być traktowane jak okupacyjne. Patriotyzmem w takiej sytuacji jest walka przeciwko
państwu, a nie dla niego”194. Powyższe stwierdzenie nie tylko doskonale opisuje negatywny
stosunek narodowych radykałów z NOP do utożsamienia patriotyzmu, czyli miłości do
ojczyzny z państwem, ale także otwarcie wskazuje na antysystemowy charakter owego
ugrupowania: wszak obecne państwo – a więc system polityczny Rzeczypospolitej Polskiej,
jej organy władzy, powiązania między nimi, jak i idee, na jakich się ów system opiera, jest
bezwzględnie i w całej swej jedności odrzucany – jest bez żadnych ogródek określane jako
wróg narodu. Jedyny możliwy zatem patriotyzm – a jest nim miłość do ojczyzny, czyli narodu
– wymaga zatem, by stanąć przeciwko państwu. Co więcej, patriotyzm „państwowy” jest
według NOP narzędziem Systemu służącym wzbudzeniu poczucia identyfikacji ojczyzny –
jako obiektu miłości – z Systemem, z państwem, które z racji swojej formy (demokracja
liberalna) i treści (cele państwa związane z wyzbywaniem się własnej suwerenności w postaci
np. wyprzedaży majątku narodowego w postaci prywatyzacji polskich przedsiębiorstw na
rzecz zagranicznych firm, zaangażowania w integrację europejską oraz militarny udział wojsk
polskich po stronie Stanów Zjednoczonych w ich operacjach wojskowych): „Postawienie
znaku równości pomiędzy pojęciami Kraju i Państwa jest zresztą celowym działaniem sił
wrogich narodowi, które mają w swoich rękach struktury państwowe. Praca dla tych struktur
ukazywana jest jako wzór cnót patriotycznych, przez co wykorzystuje się siłę uczucia miłości
do Ojczyzny, aby wzmacniać System antypatriotyczny poprzez wzmocnienie
antynarodowego państwa”195. Można wręcz tutaj posunąć się śmiało do stwierdzenia, iż w
ujęciu narodowych radykałów autentyczny patriota zatem powinien bezwzględnie odrzucić
obecne państwo polskie, odmawiać jemu legitymizacji jako państwu polskiemu, tj.
antynarodowemu: albo bowiem jest się po stronie narodu, albo państwa – innego wyjścia dla
NOP nie ma.
193

Tamże, s. 5.
Tamże, s. 5.
195
Tamże, s. 5.
194

114

NOP podkreśla także w swych artykułach sprzeciw wobec wewnętrznej uniformizacji
narodu, a więc jedność narodową widzi nie w likwidowaniu wszelkich różnic, lecz ich
odpowiednim wciągnięciu do pracy na rzecz dobra wspólnego (narodowego) i ich
poszanowaniu. K. Sitnik w następujący sposób opisuje owo organiczne zróżnicowanie narodu
jako wspólnoty powstającej z harmonijnego złożenia różnych pomniejszych, naturalnych
wspólnot: „To świadomość tego, że jesteśmy obrońcami porządku społecznego opartego na
hierarchii wspólnot naturalnych: rodziny, wspólnoty lokalnej i narodu. (…) Idea ta narzuca
nam traktowanie narodu jako pewnej całości harmonijnie obejmującej wspólnoty niższego
rzędu. Takie pojmowanie nacji, jako kategorii społecznej, powoduje, iż solidaryzm narodowy
nie jest dla nas pustym sloganem. Więzi narodowe są dla nas ważniejsze niż pochodzenie
społeczne, wykształcenie, status majątkowy. Wszyscy jesteśmy Polakami i wszyscy mamy
jednakowe obowiązki wobec naszego kraju”196. Zwróćmy tutaj uwagę na to, iż jakiekolwiek
różnice społeczno-ekonomiczne są zepchnięte na plan dalszy – najważniejsza jest bowiem
świadomość narodowa, świadomość przynależności do określonej wspólnoty narodowej i
wynikająca z tego solidarność między wszystkimi członkami narodu. To właśnie solidaryzm
narodowy, braterstwo, solidarność między wszystkimi Polakami powinna przełamywać
jakiekolwiek bariery wynikające ze statusu społecznego czy położenia materialnego. Co
więcej, ma to także znaczenie dla polityki społeczno-ekonomicznej kraju: narzuca to bowiem
etyczne normy ograniczające wolną konkurencję, gdyż w drugim Polaku według NOP nie
należy widzieć konkurenta w interesach, lecz rodaka, krewnego z racji przynależności do
narodu jako „rodziny rodzin”, a przeto – w sytuacji pauperyzacji mas narodu – należy
bezwzględnie swoim rodakom pomóc, spychając czysto ekonomiczną kalkulację
materialnego zysku i strat na dalszy plan.
W innym z kolei miejscu prezes NOP wskazując na fałszywość wizji świata, w której
ścierają się wyłącznie liberalizm i marksizm, akcentuje solidaryzm, współdziałanie,
braterstwo jako wyróżnik narodu, wyraźnie wskazując, że w narodzie nie może być miejsca
na socjaldarwinistyczną walkę między jednostkami czy grupami społecznymi: „Zarówno
socjalizm (marksistowski – K. K.), jak i liberalizm u podstaw swej doktryny umieszczają
antagonizm i nieprzerwaną walkę: czy to wewnątrz społeczności (walka klas), czy to
pomiędzy jednostką a zbiorowością. Odrzucając ideę narodu, stają one wspólnie przeciwko
nacjonalizmowi, który wyrasta z dążenia do unormowania życia tej naturalnej zbiorowości na
zasadach solidaryzmu. Wychodząc z podłoża ekonomicznego, siłą rzeczy przeciwstawiać się
muszą się one idei, dla której gospodarka jest tylko jednym z elementów życia narodowego.
Przyjęcie przez nacjonalizm kategorii ponadczasowego dobra wspólnoty narodowej, co w
praktyce oznacza decentralizację w międzynarodowym życiu politycznym i ekonomicznym,
zdecydowanie uderza w internacjonalistyczne dążenia tych doktryn”197. Po jednej stronie
zatem mamy nacjonalizm, po drugiej internacjonalizm, dla NOP równoznaczny z
kosmopolityzmem. W ślad za tym idzie kolejny podział: idealizm (Duch ponad Materią) –
materializm (Materia ponad Duchem), co przybiera w życiu doczesnym bezwzględny prymat
ekonomii nad religią, kulturą, polityką, co objawia się w marksizmie uznaniem tychże
dziedzin ludzkiej aktywności za „nadbudowę” wyrażającą dążenia i cele klasowe rządzącej –
czyli posiadającej własność środków produkcji – klasy społecznej. Istotę stosunków
społecznych wyraża bowiem „baza”, czyli dziedzina ekonomii – ściślej – stosunek do
własności środków produkcji. Z kolei w kapitalizmie według narodowych radykałów, mamy
do czynienia z powszechnym zjawiskiem komercjalizacji wszystkich dziedzin życia, w tym
duchowych, a nawet najbardziej intymnych sfer życia człowieka. Wszystko, również to, co
196
197

K. Sitnik, Walka o Prawdę, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 3, dodatek do „Szczerbca”, s. 13 (III).
A. Gmurczyk, Istota nacjonalizmu, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 1, dodatek do „Szczerbca”, s. 11.

115

duchowe, zostaje wystawione na sprzedaż, jego wartość wyliczona w kwocie pieniężnej i
poddana działaniom sił rynkowych, relacjom popytu i podaży.
Co ciekawe, kwestię materializmu narodowi radykałowie z NOP rozpatrują dość
szczegółowo. Otóż, opierając się oczywiście na „Deklaracji Zasad Trzeciej Pozycji”,
materializm jest także definiowany jako pogląd głoszący prymat Materii ponad Duchem lub
nawet negujący istnienie tego drugiego, jednakże narodowi radykałowie starają się na ów
problem spojrzeć w kilku perspektyw. W ten oto sposób materializm przez NOP określany
jest jako występujący w kilku sferach aktywności intelektualnej człowieka, a mianowicie w
ontologii, epistemologii oraz etyce. Jeśli chodzi o ontologię, Dominik Mikuła materializm
definiuje cytując „Encyklopedię Powszechną PWN”: „W ontologii treść tej tezy (tj.
materializmu – K. K.) stanowi przekonanie, że realnie istnieje tylko materia, że jej własności i
prawidłowości, jakim ona podlega, warunkują wszystkie procesy i zjawiska, łącznie z
całością zjawisk psychicznych, duchowych; że świadomość jest przejawem (wytworem,
własnością, funkcją) w szczególny sposób zorganizowanej materii” 198. W ślad za
materializmem definiowanym w kategoriach poglądu ontologicznego idzie charakteryzowanie
jego jako poglądu odnoszącego się do epistemologii, czyli teorii poznania – tutaj oczywiście
materializm oznacza, iż człowiek poznać może wyłącznie rzeczywistość doznawaną
zmysłowo. D. Mikuła w następujący sposób podaje charakterystykę materializmu jako
poglądu epistemologicznego: „(…) teza ta oznacza pogląd, iż przedmiotem ludzkiego
poznania jest materialna rzeczywistość, istniejąca obiektywnie, niezależnie od podmiotu
poznającego, dana mu we wrażeniach zmysłowych, odzwierciedlana i poznawana dzięki nim;
świadomość w swej istotnej treści jest tej rzeczywistość mniej lub bardziej adekwatnym
odbiciem”199. We współczesnej epoce materializm pojęty zarówno jako pojęcie z zakresu
ontologii, jak i epistemologii znajduje swoje ujścia. Oczywiście ów materializm wyrażają
zarówno liberalizm, jak i – wciąż oficjalnie uznawany za obowiązujący dogmat – marksizm
(materializm dialektyczny i historyczny). Szczególną uwagę niniejszy publicysta przywiązuje
jednakże do trzeciego rozumienia materializmu, a więc jako pojęcia z zakresu etyki, uznając
materializm za pewien system wartości etycznych, pewną postawę życiową, postawę wobec
samego siebie jak i innych ludzi. Istotą owego materialistycznego systemu wartości –
wyraźnie obecnego w ustroju kapitalistycznym – jest tzw. konsumpcjonizm. D. Mikuła
następująco wyraża materializm jako system etyczny: „Materializmem możemy nazwać
również niezwykle popularną obecnie postawę życiową, polegająca na kierowaniu się przede
wszystkim względami materialnymi, na rezygnacji z dążenia do celów idealnych w imię
osobistych korzyści, wygód i przyjemności życiowych. Urzeczywistnieniem tej postawy jest
wszechobecny współcześnie konsumpcjonizm, czyli nieusprawiedliwiona rzeczywistymi
potrzebami konsumpcja dóbr materialnych i usług oraz uznawanie faktu tej konsumpcji za
wyznacznik jakości życia” 200. Materializm w tym przypadku nierozerwalnie wiąże się z
egoizmem, a więc i atomizacją społeczeństwa. Stosunki międzyludzkie, nawet w najbardziej
prywatnych, najintymniejszych sferach, stają się przedmiotowe, pozbawione są głębszego
duchowego, emocjonalnego zaangażowania – stanowią one bowiem wyłącznie narzędzie
zaspokajania wyłącznie własnych, indywidualnych potrzeb – potrzeb, dodajmy, materialnych.
Konsumpcja niepohamowana, nieograniczona żadnymi wyższymi wartościami, hamulcami
moralnymi, napędzana przez chciwość, egoizm oczywiście niszczy społeczeństwo rozumiane
jako naturalna wspólnota, organizm, zamienia je bowiem wyłącznie w zbiór samolubnych
konsumentów, swojego szczęścia upatrującego wyłącznie w kupowaniu, gromadzeniu i
konsumowaniu kolejnych dóbr materialnych.
198

D. Mikuła, Materializm, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 2, s. 13.
Tamże, s. 13.
200
Tamże, s. 14.
199

116

Zjawisko konsumpcjonizmu jako integralnego elementu charakteryzującego współczesną,
zachodnią, a więc liberalno-demokratyczną cywilizację również zostało poddane
szczegółowym rozważaniom. Już na I Kongresie NOP w 1994 K. Sitnik współczesny
materializm wiązał z m.in. konsumpcjonistycznym systemem wartości, stylem życia, który
oczywiście charakteryzuje się libertynizmem, a więc niepohamowaną swobodą obyczajową
jednostki: „Rewolucja zła dotknęła także wartości, według jakich żyjemy. Cywilizacja
rycerska, heroiczna odeszła w zapomnienie. Prawdy bezwzględne takie, jak Honor, Wierność,
Wiara, Miłość zastąpione zostały przez materializm. Materializm objawił się we wszystkich
aspektach życia jako kult pieniądza, jako absolutyzacja zysku za wszelką cenę. W imię zysku
dokonuje się masowego ludobójstwa w postaci aborcji, w imię zysku legalizuje się eutanazję;
dla zwiększenia zysku do produkcji filmów pornograficznych zatrudnia się dzieci, dla
pieniędzy wycina się lasy, zabija się zwierzęta, emituje śmieci do atmosfery, wody i
gleby”201. NOP również w następujący sposób definiuje konsumpcjonizm, determinujący styl
życia przeciętnego np. Europejczyka czy Amerykanina: „Konsumpcjonizm stawia na czele
wszelkich dążeń ludzkich posiadanie, pomnażanie i używanie dóbr materialnych z
pominięciem innych wartości – przede wszystkim duchowych. Eliminacji podlegają więc
wszelkie wartości wyższe, takie, jak miłość, przyjaźń, wartości kulturowe i intelektualne,
wolność i niepodległość kraju, solidaryzm społeczny. W konsekwencji człowieka zaczyna się
oceniać nie wedle tego, jakie walory intelektu czy charakteru sobą prezentuje, a wedle tego,
ile posiada dóbr materialnych i ile konsumuje. Jednocześnie w parze z tym idzie pogarda dla
wszelkich norm moralnych, ponieważ stanowią one uciążliwy balast w pazernej walce o
pomnażanie materialnego bogactwa”202. Takowe rozumienie konsumpcjonizmu w oczywisty
sposób wiąże się z przedstawionym wyżej szerokim określeniem materializmu, akcentującym
różnorodność jego form, a dokładniej jest on wręcz synonimem materializmu jako stylu życia,
postawy życiowej, jaką przyjmuje współczesny „człowiek masowy”. Warto przy tym
zaznaczyć, iż dla NOP żądza niepohamowanej, bezgranicznej, wypełniającej całą istotę życia
ludzkiego konsumpcji nie stanowi tylko przypadłości współczesnej cywilizacji, obecna była
przez całą historię człowieczeństwa, gdyż wynikała z ludzkich przywar, wad, niemoralności
wielu ludzi, jednakże była ona zawsze hamowana czy to poprzez wartości cywilizacyjne,
normy kulturowe, zasady moralne, a więc swego rodzaju hamulec duchowy, czy to ze
względu na bariery ekonomiczne lub technologiczne, a więc z uwagi na poziom rozwoju
technologicznego, uniemożliwiającego zaspokojenie materialnych, coraz to bardziej
wymyślnych, potrzeb (hamulec technologiczny), czy też ze względu na sztywne bariery
społeczne, dzięki czemu zjawisko nadmiernej konsumpcji, a więc nieograniczonej tylko do
zaspokajania podstawowych potrzeb materialnych, niezbędnych dla życia ludzkiego
organizmu), chciwości i pożądania luksusu dotyczyły tylko wyższych warstw społecznych.
Stan rzeczy zmienił się wraz z narodzinami kapitalizmu: „Wyłom w tym systemie wartości
powoduje dopiero kapitalizm ze swoim kultem pieniądza i dóbr materialnych. Powstają nowe
fortuny ludzi wywodzących się często z nizin społecznych, osobników parających się
oszustwem i lichwą, dla których pomnażanie kapitału staje się jedynym celem życiowym.
Bezwzględny wyzysk i poniżenie robotników uważają oni za całkowicie uzasadniony
proceder ekonomiczny. Jednocześnie następuje zubożenie i degeneracja arystokracji i
szlachty. Ostatecznie dwie rewolucje – rewolucja francuska i rewolucja bolszewicka w Rosji
– zmiatają te klasy ze sceny politycznej” 203. To właśnie system kapitalistyczny stworzył
według NOP konsumpcjonizm – to właśnie w nim chciwość, kult pieniądza, nieograniczona
konsumpcja, żądza zdobywania coraz to bardziej wymyślnych dóbr materialnych,
201

Zasady Rewolucji Narodowej. Referat Konrada Sitnika, „Szczerbiec”, 1994, nr 11, s. 11.
Z. Ruta, Konsumpcjonizm jako wiara i zagrożenie, „Szczerbiec”, 2001, nr 1 (111), s. 11.
203
Tamże, s. 12.
202

117

definiowanie życie poprzez zaspokajanie potrzeb materialnych, pogarda dla wszystkiego, co
wyższe, duchowe, znalazła nie tylko swoje doskonałe ujście, ale została otwarcie
przyobleczona w powszechnie obowiązujący w kapitalizmie system wartości – runęły
bowiem hamulce moralne i religijne, które podporządkowywały ekonomię sprawom
wyższym – zasad etycznych, dobru wspólnemu, interesowi społecznemu, godności człowieka,
nauce Kościoła, racji stanu państwa itd. Tym samym kapitalizm potrzebował podstaw
duchowych, które zgodne byłyby z propagowanym przezeń kultem przedsiębiorczości,
wolnego rynku, indywidualizmu, nieskrępowanej aktywności ekonomicznej wolnej jednostki
itd. – tym systemem wartości stał się właśnie konsumpcjonizm, do rangi postulatów
etycznych podnoszący to, co dotąd było uznawane za akt niemoralności, a także istniało w
ograniczonym zasięgu zjawiska ze względu na brak szerokiego dostępu do dób materialnych.
Co więcej, sprzyjał temu postęp naukowo-technologiczny, umożliwiający z kolei rozwój
produkcji na niespotykaną dotąd skalę i produkowanie różnorodnych dóbr materialnych, co
nie mogło pozostać bez wpływu na życie codzienne człowieka, a więc i na jego system
wartości: „Połączenie ducha przedsiębiorczości z innowacjami technicznymi zaowocowało
niebywałym rozkwitem produkcji dóbr materialnych. Migoczący blask tysięcy towarów
konsumpcyjnych dostępnych dla szerokich rzesz społeczeństwa wywołał euforię i zaćmienie
umysłów. Powstało wrażenie, że oto jesteśmy nareszcie wybawieni od bolączek rozstrzygania
zawiłych sporów filozoficznych i ideologicznych, gdyż możemy zanurzyć się po uszy w
błogiej rozkoszy używania konsumpcyjnych świecidełek. I społeczeństwa współczesne bez
opamiętania w to uwierzyły” 204. Kapitalizm zatem powstał już jako system wyłamujący się z
tradycyjnych zasad moralnych, nauczanych przez Kościół. Propagowany przez liberalizm –
jako ideowy fundament kapitalizmu – indywidualizm, wolny runek, kult indywidualnej,
nieskrępowanej przedsiębiorczości wyłamywały się ze stanowo-korporacyjnego porządku
średniowiecznego, w którym kwestie ekonomiczne podporządkowane były sprawom
duchowym, w tym absolutnym zasadom moralnym. Jednocześnie owo wyrwanie się z
tradycyjnych zasad, kształtujących prekapitalistyczny porządek społeczno-ekonomiczny,
kneblujący w ujęciu liberałów wolną przedsiębiorczość, tłamszący wolność jednostki,
przyczynił się do postępu technologicznego, rozwoju gospodarczego, który wiązał się z
dostarczeniem szerokich rzesz społeczeństwu licznych dóbr materialnych, podnosząc stopę
życiową wielu grup społecznych, ale przy tym za cenę bezwzględnego wyzysku klasy
robotniczej, pauperyzacji wielu grup społecznych. Jednakże ów niebywały rozwój społecznogospodarczy, postęp materialny wiązał się na tyle z ogromnym zachwytem nad dobrami
materialnymi, coraz bardziej różnorodnymi i produkowanymi na coraz bardzie masową skalę,
że zrodził się nowy system wartości – system wartości sprzyjający wzrostowi gospodarczemu
i napędzającemu produkcję dóbr, a przy tym całkowicie zgodny z liberalnym etosem
burżuazyjnym – etosem wolnego rynku, przedsiębiorczości, indywidualnej aktywności, wizji
człowieka rozumnego i wolnego. Tym systemem wartości stał się według NOP właśnie
konsumpcjonizm.
Co więcej, ów konsumpcjonizm niepohamowaną konsumpcję dóbr materialnych,
definiowanie własnego życia na konsumowaniu coraz większej ilości dóbr materialnych, na
zaspokajaniu potrzeb wyłącznie materialnych ubrał w szaty swego rodzaju nowej quasireligii: „Obecnie konsumpcjonizm jest już wszechogarniającym systemem wartości,
oplatającym wszystkie warstwy społeczne i ludzi wszystkich zawodów. Jest również
rodzajem samorzutnie zrodzonej ideologii, rodzajem wiary, posiadającej swoich gorliwych
wyznawców, a także kapłanów i przybytki kultu. Kapłanami konsumpcjonizmu są
biznesmeni, menedżerowie wielkich korporacji, a także specjaliści od reklamy i marketingu.
204

Tamże, s. 12.

118

Świątyniami konsumpcjonizmu są wielkie hipermarkety i salony samochodowe, gdzie
oczarowani konsumenci doznają podniecającej ekstazy na widok mamiących zmysły
kolorowo opakowanych towarów natrętną reklamą, która osacza konsumenta wszędzie – na
ulicy i w tramwaju, w pracy i w telewizji, w kinie i gazecie. Reklama ma za zadanie m.in. tak
ogłupić człowieka, aby ten zaaferowany był ciągłą wymianą dóbr na nowe i wyrobił w sobie
nawyk kupowania towarów w imię coraz to nowych, nieuświadomionych dotąd potrzeb. I tak,
ulubioną formą niedzielnej rozrywki jest robienie zakupów w supermarketach” 205. Widzimy
zatem, iż konsumpcjonizm w ujęciu narodowych radykałów zajął miejsce religii, sam
upodabniając się do zinstytucjonalizowanego wyznania, stając się namiastką religijnych
uczuć: posiada własny kodeks zasad, wyrażający się w nakazie nieustannego kupowania i
konsumpcji, własny stan kapłański (przedstawiciele kapitału, specjaliści od reklamy,
marketingu), świątynie (wielkie domy towarowe, centra handlowe, super- i hipermarkety),
rytuały (kupowanie) oraz oczywiście wyznawców, którymi są reprezentanci wszystkich
możliwych grup społecznych, przełamując tym samym jakiekolwiek bariery społecznoekonomiczne, łącznie z poziomem dochodów, posiadanym majątkiem, wykonywaną pracą,
zawodem, wykształceniem itd. Cechą niezwykle charakterystyczną konsumpcjonizmu jest
jego wszechobecność w każdym aspekcie życia człowieka, a co więcej – w życiu każdego
właśnie człowieka, niezależnie od tego, czy jest on bogaty – i stać go na kupno coraz to
nowszych towarów gwarantujących zaspokajanie wymyślnych, w znacznej mierze
wyimaginowanych dzięki działaniu systemu marketingu i reklamy potrzeb – czy też jest on
osoba biedną, która może w gruncie rzeczy pomarzyć o fascynujących go materialnych
dobrach. Niemniej jednak zarówno wyższe, bogatsze warstwy społeczne, jak i niższe
biedniejsze, wyznają ściśle określony, jednolity, dokładnie ten sam system wartości –
konsumpcjonizm. Dzięki takiemu charakterowi konsumpcjonizmu oczywiście społeczeństwo
staje się niezwykle zuniformizowaną duchowo, zatomizowaną masą, złożoną z egoistycznych
jednostek, które cel swojego życia upatrują jedynie w niepohamowanej konsumpcji coraz to
nowszych dóbr materialnych i zaspokajaniu coraz to bardziej wymyślnych potrzeb,
częstokroć sztucznie wykreowanych – na potrzeby zaspokajania interesów wielkich
koncernów – przez branżę marketingu i reklamy. Totalność konsumpcjonizmu,
homogenizująca społeczeństwo, nie gwarantuje jednak, że wszyscy zaspokoją owe lansowane
przez poszczególne branże produkcji i usług potrzeby oraz środki niezbędne do ich
zaspokojenia – ustrój kapitalistyczny bowiem to ustrój społeczno-ekonomiczny, który choć
wpaja wzorce konsumpcjonistyczne wszystkim członkom społeczeństwa, jednocześnie
rozwarstwia dochodowo społeczeństwo, tworzy coraz to bardziej rosnące przepaści między
bogatymi a biednymi, coraz to bardziej koncentruje własność i władze w rękach nielicznych,
którzy mogą dostąpić owego zaszczytu realnego zaspokojenia wykreowanych potrzeb:
„Specyfiką konsumpcjonizmu jest to, że zniewala absolutnie wszystkich – biednych i
bogatych, ludzi prostych i wykształconych. Prowadzi to do totalnej unifikacji wartości,
zachowań i osobowości. Nie oznacza to, że wszyscy w równym stopniu mogą pławić się w
konsumpcyjnym rozpasaniu. Nawet w krajach bogatych istnieją przecież obszary nędzy,
gdzie ludzie nie mogą zaspokoić nawet podstawowych potrzeb. Ale wszyscy bez wyjątku
wyznają ten sam system wartości konsumpcjonizmu”206. Oczywiście taki stan rzeczy musi
siłą rzeczy prowadzić do tragedii ludzkich, do upadku psychicznego i emocjonalnego wielu
jednostek, w tym oczywiście biednych grup społecznych, których szeregi ciągle rosną z
uwagi na nierówności społeczno-ekonomiczne. Obraz takowych ludzi dla narodowych
rewolucjonistów z NOP jest wyjątkowo przygnębiający i z punktu widzenia prawdziwych,
205
206

Tamże, s. 12.
Tamże, s. 12.

119

absolutnych zasad moralnych całkowicie nie do przyjęcia – to, co miało ludziom dać
przyjemne, doczesne szczęście, zaspokajanie cielesnych i innych materialnych potrzeb,
okazuje się być prawdziwym „piekłem na Ziemi”, niszcząc duchowo człowieka, a niekiedy
nawet i materialnie: „Ludzie ogarnięci amokiem konsumpcjonizmu niewiele mają
przyjemności z życia. To często ludzie zabiegani, znużeni, zapracowani i zestresowani. Aby
zdobyć więcej dóbr materialnych pracują nawet po 12 godzin na dobę i zmuszają do tego
innych ze swego otoczenia. Zaciągają na zakup przedmiotów trwałego użytku
wysokoprocentowe kredyty, a następnie miesiącami żyją w strachu, czy będą w stanie je
spłacić, gdy przytrafi się im choroba lub utraca pracę. Pośpiech i stres prowadzą z kolei do
głębokich stanów lękowych i depresyjnych. W tej sytuacji nie ma już miejsca na spontaniczną
radość życia i delektowanie się jego smakiem”207. Nie tylko zatem konsumpcjonizm niszczy
człowieka w wymiarze religijnym i moralnym, ale także w sferze psychicznej, emocjonalnej i
fizycznej – niszczy jego osobowość (zaburzenia i choroby psychiczne), jak zdrowie ciała.
Dzieje się tak dlatego, iż konsumpcjonizm po prostu sprzeczny jest z naturą człowieka. W
ślad za tym niszczona jest także tkanka społeczna: „Konsumpcjonizm zmienia osobowość
człowieka, który bez reszty pochłonięty jest przeliczaniem wszystkiego na pieniądze, łącznie
z własnymi umiejętnościami, które posiada. Jego więzi z rodziną i innymi ludźmi ulegają
rozluźnieniu i ochłodzeniu. Inni ludzie postrzegani są bądź jako konkurenci w rywalizacji o
karierę, dochody i dobra konsumpcyjne, bądź jako narzędzia do realizacji egoistycznych
celów”208. Z kolei w innym miejscu czytamy: „Współczesny człowiek, zanim zdecyduje się
zawrzeć z kimś znajomość, coraz częściej rozważa, co może od niego otrzymać i kalkuluje,
czy taka znajomość się opłaca. Tego typu zachowanie jest szczególnie widoczne na
płaszczyźnie stosunków damsko – męskich”209. W ten sposób społeczeństwo jako takie
zanika – tworzy się wyłącznie zbiór odizolowanych od siebie, niezwiązanych żądnymi
emocjonalnymi więziami egoistów, którzy innych ludzie traktując jako środki zaspokajania
własnych potrzeb, nie uświadamiając sobie własnych powinności wobec drugiego człowieka,
postaw altruistycznych, bądź też uznając ich za konkurentów w wyścigu o zaspokajanie
kolejnych potrzeb poprzez kupowanie i konsumowanie następnych towarów i usług. Ba –
zagrożona przeto zostaje ciągłość międzypokoleniowa, gwarantująca zachowywanie i
przeżywanie tradycji historycznej, kształtującej tożsamości narodowej – posiadanie dzieci czy
nawet samo zakładanie rodziny po prostu się nie opłaca, a do tego przeszkadza w
egoistycznym, swobodnym pościgu za dobrami materialnymi: „Konsumpcjonizm jest jednym
z czynników przyczyniających się do spadku przyrostu naturalnego, gdyż dzieci jawią się
jako rzecz, która kosztuje. Trzeba im przecież zapewnić odpowiednią ilość odzieży,
wyżywienia, kupić komputer, zapewnić wykształcenie i dać kieszonkowe na dyskotekę. A to
wszystko pochłania pieniądze i konkuruje z własnymi oczekiwaniami konsumpcyjnymi” 210.
Ba – materialistyczny w swej istocie konsumpcjonizm wręcz jest dosłownie zabójczy, gdyż w
swej niepohamowanej swobodzie obyczajowej, wynikającej z egoizmu i pogoni za
spełnianiem wyłącznie własnych materialnych pragnień, doznań, potrzeb zachęca do zabijania
nienarodzonych dzieci, a więc do aborcji: „Materializmem można tłumaczyć również
popularność aborcji, która podobnie, jak homoseksualizm jest uznana przez Trzecią Pozycję
za zło absolutne. Kobiety częściej niż w poprzednich dekadach decydują się na zabicie
własnego dziecka, gdyż są otumanione pogonią za karierą, przyjemnościami i dobrami

207

Tamże, s. 13.
Tamże, s. 13.
209
D. Mikuła, Materializm, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 2, s. 14.
210
Z. Ruta, Konsumpcjonizm jako wiara i zagrożenie, „Szczerbiec”, 2001, nr 1 (111), s. 13.
208

120

materialnymi. W tym świecie nie ma czasu ani miejsca na miłość, nawet do własnego
dziecka”211.
Konsumpcjonizm staje się za to motorem całego systemu produkcji, wymiany i dystrybucji
– narzuca się bowiem wszystkim członkom społeczeństwa stosowne wzorce postaw
życiowych, zachowań, cele życiowe oparte na niepohamowanej konsumpcji, wymyśla się
zgodnie z tym kolejne potrzeby oraz dobra je zaspokajające, które aktywizują szerokie rzesze
społeczeństwa do ich zaspokajania, gwarantując obfite źródło dochodu, jak i napędzając całą
gospodarkę, choć kosztem oczywiście duchowości człowieka, jego sfery emocjonalnej,
psychicznej, ale i fizycznej, a co za tym idzie ze szkodą dla całego społeczeństwa, jak i
środowiska naturalnego. Oczywiście jedyne, co może zmienić ów nienaturalny i destrukcyjny
dla człowieka styl życia, ów niemoralny system wartości to według narodowych radykałów
wyłącznie oparcie się na katolickiej nauce społecznej, na nauczaniu Kościoła, które
zagwarantuje poszanowanie sfery duchowej i emocjonalne człowieka, uświadomi
człowiekowi prymat dobra wspólnego, a jednocześnie zagwarantuje prawa człowieka, które
są niezbywalne, gdyż wynikają z prawa naturalnego. Także i ekonomia powróci na właściwe
sobie miejsce, tj. jako zaspokajanie potrzeb materialnych człowieka, jednak służąc wyższym
celom ludzkim, czyli celom duchowym, jak i całemu narodowi. Innymi słowy, według NOP
to narodowy radykalizm – jako rewolucyjna formuła nacjonalizmu chrześcijańskiego – jest w
stanie przywrócić normalny, naturalny ład.
Wreszcie przy wizji nacjonalizmu w ideach NOP mamy tutaj także dołączoną parę
przeciwieństw: decentralizację, która wynika z istnienia różnych narodów, a więc
etnopluralizm, oraz centralizację, która z kolei wiąże się z kosmopolityzmem, co
nieuchronnie oznacza dążenie do uniformizacji duchowej świata poprzez zmieszanie kultur,
ras, etnosów i stworzenie jednolitego porządku politycznego (państwo światowe). Tym
samym możemy wyznaczyć pary przeciwieństw, które wspólnie wyznaczają dwa bieguny –
po jednej stronie narodowy radykalizm, czyli polski odpowiednik Trzeciej Pozycji, zaś po
drugiej materializm, relatywizm etyczny i ekonomizm, przybierający dwie formuły: liberalną
oraz marksistowską:
nacjonalizm – internacjonalizm (kosmopolityzm)
idealizm – materializm
solidarność społeczna, harmonia, braterstwo – walka, rywalizacja
decentralizacja – centralizacja
Co więcej, nacjonalizm w takim położeniu może być tylko nacjonalizmem chrześcijańskim:
„Takie spojrzenie na wspólnotę narodową obecne jest przede wszystkim w nacjonalizmie
mającym korzenie w uniwersalistycznej doktrynie katolickiej. Wynika on bowiem z zasady
oparcia życia narodu na formach naturalnych, wspólnych dla wszystkich ludzi. Katolicyzm w
sposób doskonały kształtuje osobowość człowieka, przekazuje wartości wedle których toczyć
się powinno życie zarówno indywidualne, jak i zbiorowe” 212. Stąd też w obecnych czasach
jedynie taki właśnie nacjonalizm ma rację bytu i stanowi jedyną alternatywę wobec porządku
demokratyczno-liberalnego, kapitalistycznego i globalistycznego: „Przyszłość należy
wyłącznie do nacjonalizmu nowoczesnego, nacjonalizmu chrześcijańskiego. To on zmieni
oblicze Europy i świata. W jego płomieniach narodzi się Nowy Ład, oparty na zasadach
wolności i tradycji, prawdy i sprawiedliwości, hierarchii i autorytetu”213. Stąd też nie powinna
dziwić następująca konkluzja: „Nacjonalizm jest społeczną konsekwencją katolicyzmu.
Pozbawiony źródła katolickiego uniwersalizmu pozostaje jedynie odruchem przeradzającym

211

D. Mikuła, Materializm, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 2, s. 14.
A. Gmurczyk, Istota nacjonalizmu, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 1, dodatek do „Szczerbca”, s. 13.
213
T. Zieliński, Nowy nacjonalizm, „Szczerbiec”, 1999, nr 1 – 2 (87 – 88), s. 11.
212

121

się w polityczną dewiację”214. Nacjonalizm nie tylko nie jest sprzeczny zatem z
katolicyzmem, a co za tym idzie i uniwersalizmem – wprost przeciwnie, jest on konsekwencją
właściwego zastosowania zasad katolickich do życia społecznego. Zwróćmy uwagę na ów
niezwykle silnie podkreślony związek nacjonalizmu z katolicyzmem w przypadku NOP –
związek, który oprócz swej integralności, trwałości, charakteryzuje się także
hierarchicznością – naród podporządkowany jest Bogu, stanowi drogę do zbawienia, a nie cel
ostateczny – bowiem nie tyle nacjonalizm może zostać pogodzony z katolicyzmem, co
nacjonalizm po prostu nieuchronnie wynika z katolicyzmu – właściwe zastosowanie zasad
katolickich, właściwa odbudowa cywilizacji chrześcijańskiej może dokonać się jedynie w
oparciu o nacjonalizm, w oparciu o zorganizowanie życia doczesnego człowieka w oparciu o
naród, jako wszakże najwyższą wspólnotę naturalną, w jakiej żyje i rozwija się człowiek.
Ktoś, kto zatem neguje związek nacjonalizmu z katolicyzmem, uderza jednocześnie zarówno
w nacjonalizm, jak i katolicyzm – „społeczne panowanie Jezusa Chrystusa” może dokonać się
wyłącznie poprzez nacjonalizm, tak, jak autentyczny nacjonalizm to wyłącznie nacjonalizm
ściśle wynikający i trzymający się wartości chrześcijańskich, a więc akcentujący
różnorodność narodową w ramach współistnienia równych sobie narodów, a nie głoszący
nienawiść czy choćby poczucie własnej, narodowej wyższości czy rasy, co prowadzi zdaniem
narodowych radykałów wyłącznie do dewiacji nacjonalizmu: imperializmu, rasizmu,
szowinizmu. Wszelkie propagowanie nienawiści rasowej czy narodowej, wyższości jednych
narodów nad inne, pogarda wobec narodów uznanych za „gorsze” cywilizacyjnie, żądza
podboju i podporządkowania owych „niższych” narodów, negowanie prawa do posiadania
niepodległego państwa, własnej kultury, języka itp. oznacza nie inne formy nacjonalizmu,
lecz jego zaprzeczenie. Nacjonalizm w takim ujęciu, tj. narodowo-radykalnym,
trzeciopozycyjnym, jest również konsekwencją uniwersalizmu, a nie jego przeciwieństwem –
uniwersalizm bowiem według narodowych radykałów trzeba odróżnić od kosmopolityzmu,
internacjonalizmu: „A to przecież nacjonalizm, określając prawo każdej narodowej wspólnoty
do kształtowania życia narodowo-państwowego zgodnie ze swymi potrzebami postuluje, by
realizacja tych praw nie odbywała się kosztem innych, suwerennych nacji. Więcej nawet,
jedynie nacjonalizm domaga się rozwinięcia współpracy między narodami – stworzenia
rzeczywistej wspólnoty narodów. Ale tworzyć muszą ją w takim układzie, dobrowolnie,
poszczególne państwa suwerennych wspólnot”215. Także M. Radzikowski zauważa
sprzeczność nacjonalizmu z imperializmem czy rasizmem, a więc absolutyzowaniem
partykularyzmów: politycznych, etnicznych, rasowych itp.: „Nacjonalizm, wbrew obiegowym
opiniom, wcale nie odznacza się nienawiścią, czy też wrogością do innych narodów – wręcz
przeciwnie, dąży do usankcjonowania odrębności narodowych i pogłębienia tożsamości
poszczególnych nacji. Każdy naród, mający świadomość swej odrębności i wolę samoistnego
bytu winien mieć prawo do niepodległości i samodzielnego rozwoju w ramach państwa
narodowego. Nacjonalizm ma więc charakter wolnościowy. Tak charakterystyczne dla
dwudziestego wieku konflikty narodowościowe wynikały nie z nacjonalizmu, lecz z tendencji
imperialnych i tworzenia sztucznych organizmów państwowych takich, jak ZSRR, Jugosławia
– a obecnie Zjednoczona Europa”216.
Uniwersalizm dla narodowych radykałów oznacza więc jedność wszystkich ludzi ze
względu na to, iż są stworzeni na podobieństwo Boga, są równi w oczach Boga, ale
jednocześnie „wyposażeni” zostali w różne cechy, zdolności, talenty, jak i z racji społecznej
natury tworzą różne wspólnoty, z których najwyższą formą jest właśnie naród. Uniwersalizm
214

A. Gmurczyk, Istota nacjonalizmu, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 1, dodatek do „Szczerbca”, s. 13.
A. Gmurczyk, Nacjonalizm w Europie. Potrzeba współdziałania, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 2,
dodatek do „Szczerbca”, s. 11 (I).
216
M. Radzikowski, Istota Nacjonalizmu, „Szczerbiec”, 1997, nr 6 – 8 (68 – 70), s. 5.
215

122

tym samym to współistnienie różnych narodów, a więc „jedność w różnorodności”, której
głównym przeciwieństwem jest nie nacjonalizm, ale właśnie kosmopolityzm czy
internacjonalizm, który negując uznanie narodu za najwyższą wartość doczesną głosi
powszechną uniformizację, ujednolicenie ludzkości poprzez narzucenie wszystkim jednego
światopoglądu materialistycznego, zgodnie z którym cele życiowe człowieka, jego wartości
determinowane są ekonomicznymi uwarunkowaniami, a także jednego modelu politycznego
oraz gospodarczego.
Co więcej, to właśnie katolicyzm i jego uniwersalizm są naturalnymi podporami dla
etnopluralizmu, gdyż wszak narody – jako naturalne wspólnoty ludzkie – posiadają
wynikające zeń niezbywalne prawa, stąd też rasizm czy imperializm – tak samo jak
kosmopolityzm – są negacją woli Boga, i jako takie należy zwalczać jako sprzeczne z
prawdziwym, boskim porządkiem, z naturalnym ładem: „Jesteśmy ruchem katolickim, a
poglądy rasistowskie nijak się mają do chrześcijaństwa. Według nauki katolickiej pogląd, że
jedna rasa jest lepsza od drugiej jest herezją i uważam, że nic nie stoi na przeszkodzie,
abyśmy wydali ulotki-plakaty jednoznacznie potępiające rasizm, nazizm i hitleryzm” 217.
Również K. Sitnik przyznaje, że dzięki katolicyzmowi nacjonalizm nie popada w szowinizm
czy rasizm: „Wierzymy, że nasza wiara rzymsko-katolicka nie pozwoli nam zboczyć w ślepą
uliczkę szowinizmu. W naszych sercach i na naszych sztandarach wypisana jest miłość do
naszego kraju, a nie nienawiść do sąsiadów”218. M. Żochowski twierdzi, iż nacjonalizm polski
z racji swojego chrześcijańskiego charakteru gotów jest do solidarności z innymi narodami w
ich walce o zachowanie tożsamości: „Nacjonalizm – to umiłowanie własnego narodu, to
postawa solidarności w walce o szczęście innych narodów, to nie cierpiętnictwo, ale pełna
dynamizmu bojowa postawa w walce o Prawdę, Tradycję, Ołtarz, Porządek i Absolutne
Dobro. Jest to jedyna droga do zjednoczenia całego pokolenia nacjonalistów w Polsce i na
całym świecie”219. Najdobitniej jednakże etnopluralizm i nacjonalizm chrześcijański powiązał
Tadeusz Zieliński. Według niego nacjonalizm chrześcijański jest nierozerwalnie związany z
etnopluralizmem właśnie ze względu na oparcie się na uniwersalistycznym w swej naturze
chrześcijaństwie, uwalniając nacjonalizm od możliwości absolutyzacji interesu własnego
narodu, gloryfikacji wyższości, nienawiści czy żądzy podbojów: „Pluralizm etniczny i
kulturowy oznacza bowiem poszanowanie i respektowanie odrębności kulturowej i etnicznej
poszczególnych narodów i ras. Każdy naród ma prawo do wolności i niepodległości, do
swobodnego rozwoju, do zachowania swej suwerenności i odrębności, do kultywowania swej
tożsamości, do wzbogacania swego dorobku duchowego i materialnego, do pielęgnowania
własnej narodowej kultury, języka, religii i obyczajów. Nie może to jednakże odbywać się
kosztem innych narodów. Nie ma bowiem narodów lepszych i gorszych, nie ma ras wyższych
i niższych – są po prostu różne narody i różne rasy. Zatem te różności i odrębności należy
szanować i pielęgnować. Wielość narodów i różnorodność narodowych kultur składa się
dopiero na piękno i bogactwo całej cywilizacji europejskiej i ogólnoludzkiej” 220. Owo
otwarcie wyrażone stanowisko etnopluralistyczne wymaga oczywiście odpowiedniego
nacjonalizmu – nacjonalizmu nowoczesnego, tj. wyzbytego wszelkich egoistycznych,
socjaldarwinistycznych postaw i ambicji: „Jedynie nacjonalizm nowoczesny – nacjonalizm,
który potrafi wznieść się na wyższy poziom i myśleć kategoriami szerszymi, globalnymi,
który potrafi stać się nacjonalizmem uniwersalistycznym, stanowić może nadzieję na
przyszłość”221. Nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę nasze rozważania, jaki nacjonalizm
217

Zmiany zacznijmy od siebie. Wystąpienie Artura Szablaka, „Szczerbiec”, 1996, nr 10 – 12 (60 – 62), s. 10.
K. Sitnik, Walka o Prawdę, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 3, dodatek do „Szczerbca”, s. 12 (II).
219
My, Polscy Nacjonaliści. Przemówienie Mirosława Żochowskiego, „Szczerbiec”, 1994, nr 11, s. 8.
220
T. Zieliński, Nowy nacjonalizm, „Szczerbiec”, 1999, nr 1 – 2 (87 – 88), s. 11.
221
Tamże, s. 11.
218

123

może spełnić owe warunki bycia „nacjonalizmem nowoczesnym”: „Takim właśnie
uniwersalistycznym i nowoczesnym nacjonalizmem jest nacjonalizm chrześcijański” 222.
Na temat rasizmu z kolei dosadnie wypowiada się R. Larkowski: „Wszelkie wojny i
rewolucje były wywoływane przez antynarodowe tajne organizacje oraz przez zatruwanie
dusz człowieczych za pomocą idei opartych o socjaldarwinizm. Agresywne szowinizmy
czerpały z tej prymitywnej idei całą pseudofilozoficzną otoczkę swego zbrojnego aktywizmu.
Wystarczy przytoczyć tu nazwisko Rosenberga i jego „Mit XX wieku”, który mętnie i zawile
tłumaczył konieczność dziejowej misji nordyckiej rasy panów. Nasz czysty nacjonalizm
opierał się i opiera swe zasady na czystej duchowości, odrzucając wulgarne rozważania o
rasie, kojarzące się z hodowlą zwierząt domowych” 223. Zwróćmy tu zresztą na skojarzenie
rasizmu z „hodowlą zwierząt domowych” – stwierdzenie wyraźnie oddające pogardę wobec
nie tylko nienawiści czy poczuciu wyższości rasowej, lecz także wobec samego
gloryfikowania rasy jako głównego czynnika decydującego o historii ludzkości, jak i
głównego wyróżnika tożsamości człowieka – dla chrześcijańskiego nacjonalisty takie
stanowisko oznacza nic innego jak kolejną formułę materializmu – tym razem biologicznego.
Co więcej, rasizm jest odrzucany także już ze względu na to, iż przyznaje rasie wartość
najwyższej wspólnoty ludzkiej, stawiając ją wyżej niż naród, co rażąco stoi w sprzeczności z
fundamentem nacjonalizmu: „Rasizm będąc teorią głoszącą istnienie ras lepszych i gorszych
oraz uznającą absolutną wyższość jednej rasy nad innymi, doprowadza do uznania jej za
wspólnotę najwyższego rzędu, która ma doprowadzić jej reprezentantów do szczęścia. Ów
postulat stoi w oczywistym konflikcie z zasadami ideowymi nacjonalizmu”224. Wyraźnie
akcentuje się także sprzeczność rasizmu z nauką Kościoła: „Kolejną sprawą jest wątpliwość
moralna poglądów rasistowskich oraz ich sprzeczność z nauczaniem Kościoła katolickiego;
przed Bogiem wszyscy jesteśmy równi, a w życiu doczesnym powinniśmy kierować się
ideami miłości bliźniego oraz wzajemnego braterstwa”225.
Jednocześnie sprzeciw wobec szowinizmu, rasizmu i imperializmu nie oznacza
przyzwolenia na mieszanie ras, kultur, języków, narodów – wszak ład naturalny to ład
zróżnicowany kulturowo, etnicznie, rasowo i politycznie: „My, nacjonaliści, opowiadamy się
za rozdzielnym rozwojem duchowym ras, ponieważ przymusowe mieszanie kultur i
społeczeństw o różnych wartościach światopoglądowych nigdy nie przynosi niczego dobrego.
Zostaliśmy stworzeni jako członkowie określonego narodu i rasy, dlatego też pragniemy w
tych granicach rozwijać swe wartości, nie mieszając się w poczynania innych ras i grup
etnicznych. Tego samego wymagamy od nich” 226. Widzimy tu oczywiście wyraźną inspirację
trzeciopozycyjnymi koncepcjami etnopluralizmu i separatyzmu rasowego, które broniąc
różnorodności rasowej, etnicznej, kulturowej itp., sprzeciwiają się zarówno mieszaniu ras,
kultur, etnosów, narodów, ignorowaniu tychże różnic w imię wartości ogólnoludzkich,
uniwersalnych, oświeceniowych, jak również rasizmowi, szowinizmowi i imperializmowi,
które głoszą obiektywną wyższość danej rasy czy narodu i wobec tego pogardzają innymi
rasami, grupami etnicznymi itd., co w skrajnych przypadkach prowadzi do podbojów i
podporządkowania innych narodów, niszcząc ich tożsamość.
Kwestia separatyzmu rasowego, jak widzimy, także została podniesiona w publicystyce
narodowo-radykalnej NOP, choć raczej zajęła ona drugorzędne miejsce wśród ogółu
zagadnień. Takie stanowisko wynikało zarówno z tradycji ideowych polskiego nacjonalizmu,
który oprócz tego, ze pozbawiony był pierwiastków rasistowskich, koncentrował swoje idee
222

Tamże, s. 11.
R. Larkowski, Tradycjonalistyczny ład narodowy, „Szczerbiec”, 1994, nr 10, s. 6.
224
D. Mikuła, Separatyzm rasowy, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2010, nr 3, s. 11.
225
Tamże, s. 11.
226
R. Larkowski, Tradycjonalistyczny ład narodowy, „Szczerbiec”, 1994, nr 10, s. 6.
223

124

na narodzie, a nie na rasie, to ponadto naród jako najważniejszą wspólnotę ludzką definiował
w kategoriach nie mających charakteru biologicznego: kultura, tradycja, historia, terytorium
itd. Co więcej, w historii Polski brak jest przecież konfliktów o podłożu rasowym, zaś obecny
skład narodowościowy również nie wykazuje cech bliskich społeczeństwom wielorasowym
takim, jak społeczeństwo w Stanach Zjednoczonych. Skąd zatem idea separatyzmu rasowego
w koncepcjach ideowych NOP? To oczywiście wynik fascynacji ideami trzeciopozycyjnymi.
Ów separatyzm rasowy wynika z „Deklaracji Zasad Trzeciej Pozycji” i podobnie jak u
brytyjskich trzeciopozycjonistów stanowi integralny element idei etnopluralizmu – NOP,
podobnie jak Brytyjczycy, broni zróżnicowania etnicznego, kulturowego, narodowego,
politycznego oraz właśnie rasowego. D. Mikuła w następujący sposób pisze o separatyzmie
rasowym: „Zakłada ona (tj. koncepcja separatyzmu rasowego – K. K.) zerwanie z ideą
społeczeństwa wielorasowego i osiedlenie się ras w krajach ich pochodzenia. Dzięki temu
różniące się od siebie grupy rasowe pracują dla dobra własnego, jak również współpracują z
innymi dla dobra całej ludzkości, unikając zbędnych antagonizmów. Jest to pierwszy krok do
pokojowego świata, zakłada bowiem nie tylko miłość do własnej rasy, ale także szacunek
wobec odmiennych grup, których miłość do własnych ras i własnych rodzimych tradycji jest
równie silna”227. Stąd też na łamach „Szczerbca” już w latach dziewięćdziesiątych można
było znaleźć np. ciepłe słowa na temat sojuszy zawieranych przez separatystów rasowych,
reprezentujących Białych, jak i Czarnych, w szerszym kontekście działań wymierzonych w
„Nowy Porządek Światowy”: „(…) rozdział ras wynikający z ich dziejowego umiejscowienia
na kuli ziemskiej, nie ma nic wspólnego z prymitywnym rasizmem typu semickiego. Stanowi
on oczywista potrzebę wspólnot chcących żyć w pokoju i rozwijać swa kulturę bez nachalnej
ingerencji obcych, kosmopolitycznych sił rozkładu. Jest to coraz powszechniejsze na całym
świecie. Amerykańscy Murzyni, zwolennicy segregacji z organizacji Naród Islamu,
współpracujący z nimi w zbożnym dziele rasowej separacji biali radykałowie z Aryjskich
Narodów, muzułmański fundamentalizm, odrzucający >>dobrodziejstwa<< jankeskiej
pseudocywilizacji, niezależna polityka Chin – to tylko kilka faktów świadczących o
dynamicznym rozwoju samodzielnych dróg ku stworzeniu, czy też odtworzeniu rodzimych
kręgów kulturowo-cywilizacyjnych”228. W tym artykule czytamy także o tożsamych wizjach
rozpadu Stanów Zjednoczonych, podzielanych zarówno przez Nation of Islam (Naród Islamu)
oraz Aryan Nations (Narody Aryjskie): „Konflikt rasowy ciągle jednak narasta i słychać głosy
o nieuchronnym rozpadzie państwa amerykańskiego na oddzielne terytoria rasowe. Nie są to
tylko plany białych radykałów z niewielkiej organizacji Aryjskie Narody, ale i oficjalne
stanowisko potężnego czarnego Narodu Islamu”229. Warto tu zaznaczyć, iż szczególne
zainteresowanie i podziw autora artykułu wzbudza właśnie owa organizacja, reprezentująca
ruch tzw. Czarnych muzułmanów, a której jednym z głównych postulatów jest rozpad Stanów
Zjednoczonych jako państwa, terytorialna separacja ras i utworzenie niepodległego państwa
na części terytorium USA zamieszkanego i rządzonego wyłącznie przez Czarnych: „Co
ciekawe, Murzyni zdają się doskonale rozumieć źródła całego ideowo-religijnego sporu, gdyż
współczynnik postaw antysemickich jest w tej grupie wyższy niż spośród Białych” 230.
Ewidentnie widać tu zbieżność fascynacji z brytyjskimi trzeciopozycjonistami – także
przecież zafascynowanymi Nation of Islam. Warto tu także przytoczyć tekst ulotki, którą
cytuje w swym artykule D. Mikuła, a która to ulotka rozpowszechniana była w Krakowie
podczas demonstracji przeciw imigrantom w dniu 20 marca 2010 r., gdyż stanowi ona
doskonałe podsumowanie stanowiska NOP odnośnie do separacji ras: „Dla dobra wszystkich
227

D. Mikuła, Separatyzm Rasowy, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2010, nr 3, s. 10.
R. Larkowski, Demony antyrasizmu, „Szczerbiec”, 1999, nr 3 – 4 (89 – 90), s. 13.
229
Tamże, s. 12.
230
Tamże, s. 12.
228

125

– i Białych, i Kolorowych – rozdział cywilizacyjno-kulturowy musi zostać zachowany, a
każdy winien żyć tam, gdzie umieściła go ręka Najwyższego. Europa dla Europejczyków,
Azja dla Azjatów, Afryka dla Afrykańczyków!” 231.
Nacjonalizm chrześcijański, czyli nacjonalizm wprzęgnięty w służbę zasad religii
chrześcijańskiej, według NOP szczególnie ważny jest dla narodów europejskich, a tym
bardziej dla narodu polskiego. Z racji kultury, tradycji historycznej, poprzez którą
urzeczywistniana jest na planie doczesnym boska wizja ładu, czyli Tradycja, nasuwa się w
tym miejscu oczywiście kwestia, jaką jest tożsamość narodu polskiego. Co określa
świadomość narodową Polaków? Czym charakteryzuje się kultura polska jako tworzywo
tożsamości narodowej? Oczywiście odpowiedź choćby na podstawie tego, co dotąd
przedstawiliśmy, może być tylko jedna: religia katolicka w swej autentycznej, tradycyjnej
postaci. Oczywiście pamiętać przy tym musimy o odpowiedniej hierarchii wartości: Bóg
ponad narodem, dlatego też można stwierdzić, iż według NOP Polacy są katolikami nie
dlatego, że są Polakami – co sugerowałoby przecież, iż katolicyzm nie jest uniwersalny, lecz
wyłącznie polski, jest wytworem wyłącznie polskiej aktywności intelektualnej, lecz dlatego są
Polakami, że są katolikami. Katolicyzm jest tutaj fundamentem, od której zależy polskość – to
on po prostu stworzyć polskość, a jego uniwersalizm sprawia, że nacjonalizm polski może
być wyłącznie nacjonalizmem chrześcijańskim, a przeto łączącym poszanowanie dla
partykularnych różnic z uniwersalizmem. Oto, w jaki sposób o nierozerwalnych związkach
katolicyzmu z polskością na I Kongresie mówił M. Żochowski, poruszając ideowy charakter
polskiego nacjonalizmu: „Na jego rysy (tj. nacjonalizmu polskiego – K. K.) składają się
zasady chrześcijańskie, religia katolicka, cywilizacja łacińska, uszanowanie godności innych
narodów, rzetelność pojętych swobód obywatelskich, wrogi stosunek do systemów
totalitarnych, negacja ideologii komunizmu i kapitalizmu” 232. Z kolei K. Sitnik pisze: „(…)
mamy wspaniałą tradycję heroicznej walki o tożsamości narodowej, to my byliśmy
przedmurzem Chrześcijaństwa, to w obrębie naszej nacji powstały tak szlachetne wzorce
zachowań, jak Polak – katolik, czy Matka – Polka”233. Także R. Larkowski wyraża
identyczny pogląd: „Polacy trwają od wieków jako bastion obrony cywilizacji europejskiej
przed zalewem islamu, bolszewizmu, teorii socjaldarwinistycznych, a także judaizmu i
antykultury pieniądza”234. Nie tylko więc katolicyzm uformował polskość, stworzył polski
naród, ale również to naród polski przez wiele wieków był wręcz wzorcem dla całej Europy
jako przedmurze cywilizacji chrześcijańskiej, stanowił wzór wierności wobec zasad
katolickich, a także broniąc Europy nie tylko przed najazdami ze Wschodu, niosącymi ze sobą
w tym ujęciu odmienny wariant cywilizacji, ale po prostu przed wszelkimi prądami
umysłowymi – religijnymi, filozoficznymi politycznymi – które sprzeczne były z katolickotradycjonalistyczną wizją świata. To właśnie wierność wobec katolicyzmu zdaniem NOP
wycisnęła szczególne piętno na polskim obliczu narodowym, na polskiej kulturze jako
osnowie tożsamości.
Katolicyzm według narodowych radykałów nie tylko decyduje przy tym o polskości,
tworzy naród polski, ale także łączy go duchowo z innymi narodami europejskimi, które –
mimo, że wszakże religia chrześcijańska zadecydowała o ich kulturze, a zatem o ich istnieniu
jako narodów posiadających określoną tożsamość – choć różnią się pod pewnymi względami
kulturowo, co wynika z odmiennych tradycji historycznych, odmiennych losów, z poczucia
własnej odrębności, to właśnie przynależą do jednej cywilizacji – cywilizacji chrześcijańskiej,
która objęła swoim zasięgiem całą Europę: „(…) kultury poszczególnych narodów są
231

D. Mikuła, Separatyzm Rasowy, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2010, nr 3, s. 11.
My, Polscy Nacjonaliści. Przemówienie Mirosława Żochowskiego, „Szczerbiec”, 1994, nr 11, s. 8.
233
K. Sitnik, Walka o Prawdę, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 3, dodatek do „Szczerbca”, s. 12 (II).
234
R. Larkowski, Tradycjonalistyczny ład narodowy, „Szczerbiec”, 1994, nr 10, s. 6.
232

126

przejawami indywidualnych wykwitów wyrosłych ze wspólnego pnia rzymskochrześcijańskiego”235. Identyczny pogląd wyraża K. Murasiewicz: „Zdrowie nacjonalizmu
zabezpiecza wiara w Boga. Stanowi ona dla narodu opokę. W naszym, polskim przypadku,
jest to wiara katolicka i ona stanowi o tożsamości naszego narodu. Dzięki przyjęciu jej przez
naszych przodków Polska wyłoniła się z mroku dziejów w kształcie zorganizowanej
państwowości. Przyjęcie jej pozwoliło czerpać z dorobku cywilizacji łacińskiej i wzbogacać
ją własnymi wartościami”236. Już wcześniej zresztą cytowaliśmy referat A. Gmurczyka
wygłoszony na konferencji EFN, w którym to właśnie cywilizacja chrześcijańska, łacińska
była fundamentem całej Europy, w tym i Polski. Także i inni członkowie NOP, co oczywiście
nie jest niczym zadziwiającym, podkreślają związek z katolicyzmem zarówno jako
czynnikiem narodotwórczym w przypadku narodu polskiego, jak i związek narodu polskiego
z innymi narodami Europy, której cywilizacja jest cywilizacją chrześcijańską: „Ze względu na
nasz 1000-letni dorobek kulturalny zaliczani jesteśmy do kręgu cywilizacji zachodniej,
rzymskiej, łacińskiej. Charakterystyczna dla tego dorobku jest silna u Polaków skłonność do
kultywowania tradycji. Świadomość minionej wielkości i teraźniejszego zniewolenia
skutkowała nie tylko zrywami powstańczymi szlachty, ale także symbolicznymi już
postawami biernego ludowego oporu Drzymały i dzieci z Wrześni” 237. Co więcej,
przynależność do owej cywilizacji, jak i główna rola narodowotwórcza katolicyzmu sprawiła,
że nie tylko naród polski w oczach narodowych radykałów najwięcej chwalebnych kart w
historii, największych aktów heroizmu zawdzięcza wierności religii katolickiej, ale także jest
to siła, która może stanowi najważniejsze źródło odrodzenia w przyszłości – odrodzenia tak
narodowego, jak i ogólnoeuropejskiego. Co więcej, z racji tak silnego związku z wartościami
katolickimi, Polacy są wręcz predestynowani, aby być swoistą awangardą odbudowy
cywilizacji chrześcijańskiej – widzimy tu pewną skłonność do przywództwa Polski w skali
Europy, które to przywództwo byłoby oczywiście legitymizowane wiernością wobec
dziedzictwa europejskiego, czyli katolicyzmu.
W tak bogatych, jak widzimy, rozważaniach na temat narodu i nacjonalizmu nie mogło
zabraknąć ustosunkowania się do kwestii narodzin narodu jako zjawiska społecznego – a co
za tym idzie – nacjonalizmu. Problem jest tym bardziej doniosły, iż narody w Europie
wszakże narodziły się jako rezultat upadku uniwersalistycznej kultury średniowiecznej – tak
bardzo przecież szanowanej przez trzeciopozycjonistów, także i polskich 238. Już samo
powstanie państw narodowych związane było m.in. z Reformacją, a z kolei Rewolucja
Francuska wiązała się ściśle z ideą suwerenności narodu, wedle którego źródłem i cele
władzy w państwie jest wyłącznie właśnie naród, co jednoznacznie uderzyło w sojusz Tronu i
Ołtarza, w „Ancien Regime” oparty na założeniu, iż władza pochodzi tylko od Boga.
Nacjonalizm jako ruch polityczny upatrujący w narodzie źródła władzy państwowej bowiem
ściśle związany był u swojego zarania właśnie nie z Tradycją katolicką, z prawdziwym ładem,
którego wizja została przekazana ludziom przez Boga i zachowana została jako depozyt przez
Kościół, lecz wprost przeciwnie – był siłą otwarcie rewolucyjną, antyklerykalną,
antymonarchiczną i egalitarną, co szczególnie widoczne jest np. we francuskim radykalnym

235

K. Sitnik, Walka o Prawdę, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 3, dodatek do „Szczerbca”, s. 13 (III).
K. Murasiewicz, Być Narodowcem, „Szczerbiec”, 1994, nr 11, s. 2.
237
K. Sitnik, Walka o Prawdę, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 3, dodatek do „Szczerbca”, ss. 12 (II) – 13
(III).
238
Nt. powstania narodów i nacjonalizmów jako efektu upadku chrześcijańskiej jedności cywilizacyjnej epoki
średniowiecza zob. np. J. Bartyzel, Pojęcie, geneza..., [w:] B. Grott (red.), Różne oblicza nacjonalizmów..., ss.
21 – 48; J. Bartyzel, Na antypodach…, [w:] S. Stępień (red.), Ideologie, doktryny…, ss. 15 – 27; A. Wielomski,
Nacjonalizm jakobiński, [w:] S. Stępień (red.), Ideologie, doktryny…, ss. 29 – 46.
236

127

skrzydle rewolucyjnym, np. w jakobinizmie 239. Tak, jak naród jako wspólnota ludzka stała się
podstawowym punktem odniesienia człowieka w jago samookreśleniu się, została
najważniejszą wspólnotą, w jakiej żyje człowiek jako wynik upadku jedności cywilizacyjnej,
opartej na religii chrześcijańskiej, obecnej w średniowieczu, tak też nacjonalizm jako ruch
polityczny – choć jeszcze powiązany z ideowym przesłaniem ogólnoludzkim i nie używając
jeszcze terminu „nacjonalizm” – który po raz pierwszy na scenę polityczną wkroczył podczas
Rewolucji Francuskiej domagając się suwerenności narodu, jego upodmiotowienia
politycznego – był integralnym elementem ładu nowoczesnego, wyłaniającego się z gruzów
epoki średniowiecznej. Co więcej, był to ruch opierający się na ideach jednoznacznie
postępowych, oświeceniowych, laickich – a wiec całkowicie sprzecznych z zasadami
katolickimi, Tradycją czy ładem stanowym.
Jak zatem kwestię genezy narodu i nacjonalizmu upatrują narodowi radykałowie z NOP?
Przede wszystkim trzeba zauważyć, iż oczywiście nie jest negowany ów oczywisty fakt, iż
naród – a co za tym idzie i nacjonalizm – to nieodłączny element epoki nowożytnej, epoki,
która powstała z ruin porządku średniowiecznego. Nacjonaliści rewolucyjni z tej organizacji
zdają sobie sprawę, iż narody i ich nacjonalizmy ostatecznie zrodziły się w epoce nowożytnej
– tej samej epoce, która naznaczona została piętnem wojen religijnych, rozdarciem jedności
religijno-cywilizacyjnej poprzez narodziny protestantyzmu, Reformację, a w XVIII w.
Oświecenie i Rewolucję Francuską, w której ów porządek antytradycyjny, nowoczesny i
materialistyczny ostatecznie zatriumfował w postaci „zasad 1789 roku” – jak pamiętamy z
analizy idei trzeciej Pozycji, to właśnie owo wydarzenie było triumfem materializmu i
upadkiem Tradycji. Jednakże narodowi radykałowie nie są już tak chętni przyznać
nacjonalizmom ich rewolucyjną, destrukcyjną wobec pozostałości po średniowiecznym
porządku postawę. Okazuje się bowiem, że dla nich naród nie stanowi wspólnoty
nieodłącznej od destrukcji Christianitas, niszczącej więzi społeczne charakterystyczne dla
średniowiecza, wyrażające się np. w regionalizmie, w przywiązaniu do lokalnej ziemi,
wspólnoty lokalnej, lokalnej kultury, jaki regionu, które to lokalizmy i regionalizmy zniszczył
centralistyczny nacjonalizm. To, że narody i ich nacjonalizmy zrodziły się w epoce
nowożytnej, w epoce, w której triumfowały idee sprzeczne z porządkiem chrześcijańskim
doby średniowiecza, nie oznacza wcale, iż narody były zjawiskiem społecznym o
nowoczesnym, antytradycyjnym charakterze, niszczącym to, co tradycyjne, ukształtowane
przez wieki i zgodne z boskim, prawdziwym porządkiem, a nacjonalizmy – jako wyraz
politycznych aspiracji narodów. Oto, co na temat genezy narodów i nacjonalnizmów w
Europie ma do powiedzenia T. Zieliński: „Nacjonalizm jest wyrazem politycznych dążeń
narodów. Jako prąd ideowy pojawił się wraz z wkroczeniem narodów na scenę życia
politycznego, tj. w okresie rewolucji francuskiej 1789 r. Wówczas to po raz pierwszy narody
z biernych przedmiotów przekształcać zaczęły się w aktywnych uczestników zmagań
politycznych. Nie było to jednak zasługą rewolucyjnych haseł wolności, równości i
braterstwa, ale wprost przeciwnie – efektem reakcji na rewolucję i głoszone przez nią zasady.
Antyrewolucyjne powstanie ludowe w Wandei i Bretanii, antyfrancuski zryw wolnościowy w
Hiszpanii czy podobne wystąpienia w Niemczech – stanowiły właśnie pierwsze objawy
rodzącego się nacjonalizmu, pierwsze akty wkraczania narodów na scenę dziejową” 240.
Według niniejszego publicysty narody rzeczywiście wkroczyły na scenę polityczną w okresie
Rewolucji Francuskiej, a przeto można mówić o nacjonalizmach – jednakże, co intrygujące,
239

Jakobinizm jako pierwszy ruch nacjonalistyczny, a przy tym radykalnie socjalny, choć nie używający w swej
autoidentyfikacji terminu „nacjonalizm”, lecz „patriotyzm”, jak również hasła narodowe łączy z ideami
uniwersalistycznymi, ogólnoludzkimi, przedstawia A. Wielomski. Zob. A. Wielomski, Nacjonalizm jakobiński,
[w:] S. Stępień (red.), Ideologie, doktryny…, ss. 29 – 46.
240
T. Zieliński, Nowy nacjonalizm, „Szczerbiec”, 1999, nr 1 – 2 (87 – 88), s. 11.

128

pierwszym aktem nacjonalizmu jako ruchu politycznego głoszącego prymat dobra
narodowego nie jest Rewolucja Francuska, lecz wydarzenia, które stanowiły reakcję nań.
Oznacza to, że dla T. Zielińskiego nacjonalizm to nie Rewolucja Francuska, lecz pierwsze
powstania kontrrewolucyjne, wymierzone właśnie w ustrój rewolucyjnej Francji. Powstanie w
Wandei w 1793 r., postawy antyfrancuskie w krajach ościennych, wymierzone również w
idee rewolucyjne – to są dlań pierwsze akty nacjonalizmu. Tym samym dla T. Zielińskiego
nacjonalizm już u swego zarania był ruchem kontrrewolucyjnym, wymierzonym w
rewolucyjne, oświeceniowe idee, a zatem broniący Tradycji i Kościoła. Co ciekawe, T.
Zieliński skrzętnie, jak widzimy, pomija fakt, iż Rewolucja Francuska – choć jej liberalne, a
w przypadku radykalnego skrzydła – radykalno-demokratyczne idee, miały wydźwięk
ogólnoludzki, uniwersalny – odmawiając legitymacji władzy monarsze francuskiemu oparła
się na zasadzie suwerenności narodu, utożsamiając naród (Nation) z ludem (Peuple). Dla
owego publicysty naród to wspólnota oparta jednoznacznie na dziedzictwie
przedrewolucyjnym – rewolucjoniści francuscy, nawet jeśli głosili hasła narodowe (zwane
wtenczas oficjalnie „patriotycznymi”), faktycznie poprzez swoje antychrześcijańskie,
materialistyczne idee niszczyły to, co stanowiło o tożsamości narodu (w tym przypadku
narodu francuskiego), a więc nauka Kościoła, porządek stanowo-korporacyjny, sojusz tronu i
Ołtarza, Tradycja.
Naród francuski bowiem według narodowych radykałów faktycznie istniał już przed
Rewolucją Francuską, a jego tożsamość związana była właśnie z Tradycją i Kościołem – co
prawda nacjonalizm jako ruch polityczny, jako akt wprzęgający dobro narodu w politykę jako
imperatyw działań politycznych możemy zaobserwować według NOP dopiero podczas
wandejskiego powstania kontrrewolucyjnego, to jednakże sam naród istniał już znacznie
wcześniej. Co więcej, to właśnie katolicka, tradycyjna tożsamość narodu francuskiego
spowodowała, iż autentyczny nacjonalizm francuski objawił się nie poprzez Rewolucję, lecz
kontrrewolucyjne powstanie w Wandei. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku innych
krajów Europy – tam także narody kształtowały się stopniowo nie jako wytwór
nowoczesności, Oświecenia i jako konkurencja dla tradycyjnych, ukształtowanych jeszcze w
średniowieczu wspólnot (z lokalnymi i regionalnymi na czele), lecz wręcz jako ich
kontynuacja. Rewolucja Francuska zatem – w takiej interpretacji – była ukierunkowana na
stworzenie całkowicie nowego, tj. rewolucyjnego i antychrześcijańskiego, alternatywnego w
stosunku do już istniejącego, narodu. B. Biernat w związku z tym twierdzi: „Można z dużą
dozą pewności stwierdzić, że narody powstały w momencie, gdy wśród społeczeństw
obudziła się świadomość narodowa, kiedy świadomość ich własnej tożsamości okazała się
zgodna z tożsamością narodową. Oczywiste jest, że postępująca odrębnym tokiem historia
każdego z narodów budziła witalne siły swoich uczniów w różnych odstępach czasowych, co
jednak nie zmienia faktu, ze następowała w tym czasie pewna demokratyzacja (w
pozytywnym tego słowa znaczeniu) w sferze społecznej” 241. Autor zacytowanego tekstu
niestety nie konkretyzuje, kiedy dokładnie nastąpił początek budzenia się świadomości
narodowej – sugeruje tylko, że był to proces rozpoczęty znacznie wcześniej niż Rewolucja
Francuska, jak też przebiegał stopniowo i – co należy podkreślić – naturalnie, tzn. nie był to
wynik zastosowania do życia społecznego wymyślonych przez „wyemancypowany” od
irracjonalnych przesądów, zabobonów oświeceniowy rozum, w oderwaniu od empirycznej
rzeczywistości, idei.
Widzimy zatem wyraźnie, że naród nie jest wytworem oświeceniowego rozumu, nie jest
czymś abstrakcyjnym, wymysłem filozofów epoki Oświecenia – pamiętać należy bowiem, ze
naród to dla nacjonalistów z NOP wspólnota naturalna, integralny, nieodłączny element ładu
241

B. Biernat, Naród, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 2, s. 2.

129

stworzonego przez Boga. Tym samym według narodowych radykałów nieporozumieniem jest
upatrywanie narodu jako zbiorowości będącej manifestacją antytradycyjnego, nowoczesnego
porządku społecznego, jako zbiorowości rozsadzającej, niszczącej tradycyjny, a więc
naturalny ład. Naród bowiem według nacjonalistów jest częścią boskiego porządku, wobec
tego powstanie narodów było procesem naturalnym, a przeto ewolucyjnym, stopniowym,
całkowicie niezależnym od koncepcji społecznych wysnuwanych przez racjonalistycznych
teoretyków – naród narodził się bowiem jako najwyższa zbiorowość ludzka, jako organiczna,
naturalna jedność powstała z powiązania rodzin i społeczności lokalnych na bazie języka,
terytorium, kultury, świadomości wspólnych losów historycznych, co wynika zresztą ze
społecznej natury człowieka. B. Biernat akcentuje właśnie naturalność narodu z racji jego
„wyłonienia się” z rodzin i wspólnot lokalnych. Oto, co ów publicysta pisze o rodzinie: „To
ona na każdego człowieka nakłada pierwsze prawa i obowiązki, i to z nią czuje on największą
więź, budując swoją tożsamość. Rodzina nie tylko w dużym stopniu kształtuje charakter i
moralność każdego z nas, ale również stanowi pierwsze kroki ku uświadomieniu sobie swojej
tożsamości narodowej”242. Z kolei społeczność lokalną przedstawia następująco: „Pierwsze (i
niestety często ostatnie) kontakty jednostki ze swoimi rodakami, niebędącymi członkami jego
bezpośredniej rodziny, mają miejsce w lokalnej społeczności, która może ograniczać się do
miejskiego osiedla, wsi lub miasteczka. Właśnie na tym gruncie człowiek zdaje sobie sprawę
ze swojej narodowej przynależności, wspólnej przeszłości i teraźniejszości, a także
wspólnych interesów, a w efekcie również wspólnej przeszłości. Jednostka dorastająca w
podobnym systemie wartości, co poznawana przez nią lokalna społeczność, może dzięki temu
nie tylko uzupełnić pewne braki w wychowaniu narodowym, będące czasami efektem
drobnych zaniedbań rodzinnych, ale również osiągnąć wyższy szczebel samoświadomości
moralnej i narodowej”243. Innymi słowy, powstanie narodu dokonywało się niezależnie od
woli ludzkiej, a zwłaszcza aspiracji oświeceniowych teoretyków, gdyż naród to wspólnota
naturalna, a więc istniejąca zgodnie z prawem naturalnym, powstające ze społecznej natury
człowieka, z powiązania rodzin i społeczności lokalnych w wyższą wspólnotę, „rodzinę
rodzin”, jaką jest naród.
Koniecznie trzeba tu ponadto zaznaczyć, iż taka wizja powstania narodu – akcentująca
tworzenie się narodu jako proces naturalny, dziejący się znacznie przed Rewolucją Francuską
i epoką Oświecenia generalnie, wiąże się u B. Biernata również z krytyką „Ancien Regime”,
choć oczywiście nie jest to krytyka dokonywana z pozycji rewolucyjnych, liberalnych czy
radykalno-demokratycznych (w rozumieniu radykalnego demokratyzmu J. J. Rousseau i
odwołujących się doń jakobinów). Oddajmy głos B. Biernatowi: „Monarchowie i
przedstawiciele hierarchii kościelnej, połączeni sojuszem w obronie przed nasilającymi się
zagrożeniem ze strony skutków protestantyzmu, powtarzanymi coraz częściej hasłami
Wolności, Równości i Braterstwa, zasklepili się w skorupie własnego strachu w obliczu
narodowych tendencji wolnościowych, które stały się faktem. Narody powstały. Ani
monarchowie, obawiający się przede wszystkim o wolność swojego dworu, ani też papieże,
nie byli zainteresowani aktywizowaniem narodów w słusznym celu. Powoli za to
wykorzystywała ów fakt masoneria, kierując wysiłki nowo powstałej świadomości narodowej
na ścinanie głów przedstawicieli monarchii i kościoła (pisownia oryginalna – K. K.),
schowanych za murami swoich twierdz. Tymczasem w środowisku narodowym, ale przede
wszystkim w konserwatywnym, istnieje dziwne przekonanie, jakby świat przed 1789 r. świat
był zbudowany na cudownych zasadach sprawiedliwości. Niestety, zwycięstwo liberalizmu
mogło nastąpić tylko i wyłącznie dlatego, iż system był chory; chory zarówno z powodu
242
243

Tamże, s. 2.
Tamże, s. 3.

130

wirusa masonerii, zarażającego zresztą nie tylko społeczne masy, jak również za sprawą
dworów, ale przede wszystkim z powodu własnej nieżywotności. Ówczesny system był
bowiem już tylko marną i raczej śmieszną niż budzącą podziw karykaturą systemu
średniowiecznego. Żałować należy, iż ten stan rzeczy współtworzyła także hierarchia
kościelna, żyjąca wówczas – jak się obecnie wydaje – wyłącznie złudzeniami. Konkludując –
przedstawiciele narodów zaczęli dawać sobie sprawę z tego, kim są, z tego jaką zbiorowość
tworzą i utożsamiać swój interes z interesem swojego kraju” 244. Niniejszy fragment artykułu
B. Biernata jest co prawda dość obszerny, ale za to wyraźnie wskazuje na pewien interesujący
fakt. Otóż w ujęciu narodowego radykała nie tylko należy potępiać bezwzględnie Oświecenie
i Rewolucję Francuską, „zasady 1789 roku”, ale również odrzucić należy obronę „Ancien
Regime”, czyli francuską monarchię absolutną epoki nowożytnej. Uczynić tak należy dlatego,
iż ów porządek monarchiczny był właśnie „karykaturą”, rażącym odstępstwem od systemu
średniowiecznego, który to system stanowił właśnie najwierniej zastosowanie nauki Kościoła
w życiu społecznym. Między „Ancien Regime” a systemem średniowiecznym istnieje
bowiem nieprzekraczalna przepaść, a ten pierwszy nie tylko nie stanowi kontynuacji Tradycji,
czyli boskiej wizji ordo (ładu), lecz jest jego zaprzeczeniem, za który to stan rzeczy
odpowiada arystokracja i monarcha, jak i – tutaj B. Biernat wyjątkowo wyraża swój żal z
powstałej sytuacji – duchowieństwo. Krytyka jest tutaj wyjątkowo ostra, szczególnie
odnośnie do monarchy i arystokracji – oskarżeni zostają oni o odstępstwo od fundamentów
ładu prawdziwego, tradycyjnego, który urzeczywistniony został w średniowieczu, a także –
co jednakże pozostaje ze sobą w ścisłym związku – o odstępstwo od naturalnych tendencji
rozwojowych ówczesnego społeczeństwa. Tymi tendencjami były bowiem procesy
narodotwórcze – monarchowie i arystokraci oderwali się od powstających naturalnie,
organicznie wspólnot narodowych, a więc kategorii zgodnych z boskim, tradycyjnym
porządkiem – zasklepili się we własnym kręgu, przez co w obrębie danego państwa powstały
de facto dwie społeczności, wzajemnie od siebie odizolowane: świat arystokracji, monarchy i
duchowieństwa po jednej stronie, a po drugiej rodzący się, a tym samym coraz bardziej
świadomy swej tożsamości i swoich dążeń naród. Z racji owego rozerwania więzi
społecznych i kulturowych dążenia narodowe zostały utożsamione z dążeniami ludowymi, z
„Trzecim Stanem”, a przeto zostały całkowicie przejęte przez obóz rewolucyjny,
antychrześcijański, antytradycyjny, głoszący kosmopolityczny i materialistyczny liberalizm, a
w swym radykalnym skrzydle – wyrażającym idee protosocjalistyczne.
Tym samym więc główni sprawcy Rewolucji Francuskiej to nie tylko oświeceniowi
rewolucjoniści, ale także poniekąd wyższe warstwy społeczne „Ancien Regime”, w których
rękach znajdowała się wówczas władza w państwie – rewolucja niniejsza, przynosząca triumf
w dziejach Europy materializmu i relatywizmu moralnego, świadcząca o upadku Tradycji,
była dla narodowych radykałów swego rodzaju przypieczętowaniem stanu rzeczy, za który
opowiadał właśnie oderwany od narodu i od Tradycji, dziedzictwa średniowiecznego, ów
„Ancien Regime” – narodowi radykałowie zdają się wskazywać, że nie doszłoby do
Rewolucji Francuskiej gdyby organiczny, naturalny system społeczny średniowieczny był
podtrzymywany, a kształtujące się wówczas narody, coraz bardziej świadome swoich praw i
swojej tożsamości byłyby włączane w życie publiczne w owym systemie. Innymi słowy,
gdyby monarchowie, arystokracja i kler ściśle wiązaliby się z rodzącymi się dążeniami
narodowymi i gotowi byliby na demokratyzację struktur władzy – demokratyzację jednakże
pojętą jako włączenie do różnych sfer życia publicznego, w tym właśnie w proces
sprawowania władzy, wszystkich grup społecznych narodu przy zachowaniu fundamentów
ładu tradycyjnego, obowiązywania boskich praw.
244

Tamże, s. 2.

131

4.4. Koncepcja Politycznego Żołnierza.
Realizacja jednakże owych wskazanych wyżej celów NOP, wynikających z hierarchii
wartości, charakterystycznych dla nacjonalizmu chrześcijańskiego, czyli idei narodu
podporządkowanej zamysłom Boga, wymaga jednak odpowiedniej kadry narodowych
rewolucjonistów, odpowiedniej organizacji i określenia kryteriów dla działaczy narodoworadykalnych, którzy z racji doniosłości owego zadania, czyli służbie narodowi, a poprzez
niego Bogu i prawdziwym wartościom, winny posiadać odpowiednią osobowość. Wszak
stworzenie Nowego Porządku, jak wskazuje nurt Trzeciej Pozycji, wymaga najpierw
pojawienia się Nowego Człowieka. Najpierw musi wszakże według D. Hollanda narodzić się
Nowy Człowiek – Polityczny Żołnierz, by mógł zrealizować autentyczną Rewolucję
Narodową – rewolucję przede wszystkim duchową, związaną z przywróceniem wartości
absolutnych, boskich w każdym aspekcie życia ludzkiego, a więc budową nowego porządku
również w sferze politycznej, jak i społeczno-gospodarczej – innymi słowy, odbudową
cywilizacji chrześcijańskiej.
Ten aspekt narodowego radykalizmu, jak widzimy, wiąże się bezpośrednio z ideami
trzeciopozycyjnymi, wypracowanymi na Wyspach Brytyjskich, a kontynuujących
dziedzictwo idei legionowych C. Z. Codreanu. Zajmijmy się zatem wizją Politycznego
Żołnierza, a więc Nowego Człowieka, w ideach narodowo-radykalnych – ideach, które
wszakże są polską formułą Trzeciej Pozycji. Już w „Wytycznych Programowych
Narodowego Odrodzenia Polski” owa kwestia zostaje otwarcie poruszona: „Duchowego i
materialnego rozwoju Polski nie osiągniemy bez kreacji Nowego Człowieka – świadomego
swych obowiązków wobec Ojczyzny i Narodu, twórczego, dynamicznego, dostojnego,
rozwijającego nieustannie i wszechstronnie swą osobowość. Dlatego naszym podstawowym
zadaniem jest praca wychowawcza, przekazywanie pokoleniom miłości Ojczyzny i
wskazywanie dróg do budowy Jej potęgi” 245. Oprócz wyraźnie postawionego tutaj zadania –
pierwszorzędnego, gdyż Nowy Porządek, a zatem cywilizację chrześcijańską, prawdziwego
ładu, mogą stworzyć (czy raczej odbudować w nowych formach) wyłącznie Nowi Ludzie –
otrzymujemy także cechy, jakimi ów Nowy Człowiek powinien się wykazywać. Według
zacytowanego punkty „Wytycznych Programowych Narodowego Odrodzenia Polski” Nowy
Człowiek zatem winien wyróżniać się takimi cechami, jak miłość do ojczyzny, pełne
poświęcenie dla narodu, kreatywność, aktywność, honor, godność, dążenie do doskonałości i
samorozwój. Z kolei K. Sitnik wymienia sześć założeń, jakimi winien kierować się w swym
codziennym postępowaniu Polityczny Żołnierz – założenia te ściśle wynikają z etosu
heroicznego, wyższego, pogardzającego materialnym komfortem, zdyscyplinowanego i
ukierunkowanego na walkę i dyscyplinę stylu życia:
„idealizm – bądźcie idealistami, gdyż naszego honoru nie da się kupić;
praca – pracujcie dla realizacji idei Narodowego odrodzenia Polski codziennie z całych sił,
pamiętajcie, że Wielką Polskę zbudować można nie słowami, lecz czynem;
dyscyplina – bądźcie zdyscyplinowani, gdyż tylko przy wspólnej karności i poświęceniu
możemy zwyciężyć – bądźcie w NOP na dobre i złe;
honor – walczcie i nigdy nie okazujcie tchórzostwa – lepiej zginąć z honorem w walce, niż
żyć pogrążonym w podłości;
samokształcenie – uczucie się musicie być wzorem dla innych, musicie być mądrzejsi niż
wasi wrogowie;

245

Wytyczne Programowe Narodowego Odrodzenia Polski, „Szczerbiec”, 1997, nr 3 – 5 (65 – 67), s. 4.

132

pomoc towarzyszom walki – bądźcie jedną rodziną – krzywda jednego niech będzie krzywdą
dla innych”246
To wizja zaangażowanego i aktywnego nacjonalisty, który w każdym aspekcie własnego
życia – choćby i prywatnego – kieruje się wyłącznie służbą dla idei chrześcijańskich i
narodowych. Jest on właśnie dosłownie „politycznym żołnierzem” – „świętym
wojownikiem”, walczącym na różnych polach aktywności społecznej dla Boga i narodu,
człowiekiem o osobowości heroicznej, ascetycznej i głęboko religijnej, kultywującej w sobie
etos wojownika, a konkretnie – średniowiecznego krzyżowca, i wyróżniającego się takową
właśnie religijnością – tradycyjną, żarliwą, w pełni miłującą Boga, wojującą, spoglądającą na
świat doczesny jako arenę walki między Dobrem a Złem, między Bogiem a Szatanem –
„świętej wojny” toczonej tak we własnym duchowym wnętrzu, jak i na zewnątrz – z siłami
wrogimi Kościołowi, Tradycji i narodowi.
Osnową owej nowej, antykapitalistycznej i antymarksistowskiej mentalności jest służba
prawdziwym wartościom, wyrażonym w hierarchii: Człowiek – Wspólnota (z której
najwyższą jest Naród) – Bóg (jako cel ostateczny, wartość absolutna). To właśnie służba –
Prawdzie Obiektywnej, a więc Boskiej, jest siłą, na której opiera się według NOP żarliwa
wiara, ascetyzm, a przy tym bohaterstwo, odwaga, męstwo, pogarda dla tchórzostwa
nieustanna gotowość do czynu, do działania, do twórczości, nieugiętość i
bezkompromisowość – cechy tak misjonarza, jak i wojownika. Służba Prawdzie czyni także z
Politycznych Żołnierzy awangardę narodu, jego autentyczną elitę, a droga do bycia
Politycznym Żołnierzem to droga trudu, ciężkiej pracy, materialnych i psychicznych
wyrzeczeń, za to mająca na celu wszechstronny rozwój człowieka, a więc prowadząca go do
doskonałości, do nowego, wyższego typu osobowości. Z tego też względu ci, którzy dążą do
bycia Politycznymi Żołnierzami, są na drodze do bycia autentyczną elitą narodu, jego
awangardą. Polityczni Żołnierze wszakże to siła napędowa Narodowa Rewolucji, a więc
rewolucyjna elita narodu: „Musimy być godni miana elity narodu. Musimy być nienaganni
pod każdym względem: nasz duch, umysł i czyn odzwierciedlać muszą głoszone przez nas
wartości. Praca nad sobą, zarówno w pojedynkę, jak i w zespole jest koniecznością” 247.
Polityczny Żołnierz to oczywiście – z racji swojej wyższości nad homo economicus i homo
sovieticus – człowiek doskonały moralnie, będący wzorem cnót, wyższych, czyli
tradycyjnych, chrześcijańskich i narodowych wartości, będący dla innych autorytetem,
wzorcem postępowania w różnych dziedzinach życia.
Szczególnym aspektem idei Politycznego Żołnierza w koncepcjach NOP jest zagadnienie
organizacji, w jakiej Polityczni Żołnierze powinni działać. Oczywiście organizacja takowa w
żadnym wypadku nie może przybrać struktury charakterystycznej dla masowych partii
politycznych, stanowiących integralny element demokracji liberalnej, a więc partii, w których
stosunkowo łatwo jest otrzymać członkostwo (np. poprzez wypełnienie stosownej deklaracji),
a władze powoływane są metodami charakterystycznymi dla ustroju demokratycznoliberalnego, parlamentarnego i wielopartyjnego, a więc w drodze wyborów, w trakcie których
o głosy członków partii rywalizują różni kandydaci. Organizacja narodowo-radykalna zatem
nie może szczycić się ilością ich członków, lecz ich jakością, stąd też taka organizacja ma
charakter nie masowy, lecz kadrowy – to organizacja oparta na bezwzględnej dyscyplinie,
wierności wobec przyjętych zasad i stawiające wysokie wymogi odnośnie do osobowości,
cech charakteru, zasad moralnych kandydatom, którzy pragną wstąpić w jej szeregi, jak i już
członkom będącym w organizacji. Stąd też taka organizacja powinna mieć, idąc za śladem
koncepcji głoszonych i realizowanych przez powołane z inicjatywy C. Z. Codreanu Legion
246
247

Zasady Rewolucji Narodowej. Referat Konrada Sitnika, „Szczerbiec”, 1994, nr 11, s. 11.
P. Jaszke, Czas Przełomu, „Szczerbiec”, 1995, nr 4 (42), s. 2.

133

Św. Michała Archanioła i Żelazną Gwardię, strukturę według NOP – i to jest niezwykle
charakterystyczne dla tej organizacji, nawet na tle brytyjskich trzeciopozycjonistów –
hierarchiczną, scentralizowaną i autorytarną. Dla NOP organizacja Politycznych Żołnierzy
musi siłą rzeczy być organizacją elitarną, skromną ilościowo, ale za to dysponująca
członkami o wysokiej jakości moralnej i psychicznej – osobami, które najwierniej przyswoiły
sobie cechy charakteru średniowiecznego krzyżowca, a więc tradycyjnego katolika,
współczesnego wojownika oddanego sprawie Boga i narodu – aktywnych, działających na
różnych polach działalności społecznej, żarliwych, ascetycznych, bezkompromisowych i
głęboko wierzących – inaczej rzecz ujmując, Nowymi Ludźmi. Co więcej, musi to być
organizacja scentralizowana, zhierarchizowana, oparta na bezwzględnej dyscyplinie i
podporządkowaniu szczebli niższych szczeblom wyższym.
Przyjrzyjmy się zatem idei Politycznego Żołnierza przedstawianego przez NOP często w
kontekście członka kadry narodowo-radykalnej. A. Gmurczyk opisuje Politycznego
Żołnierza, który – jako Nowy Człowiek – stanowi jednostkę elity narodowej, m.in. takimi oto
słowami: „Kadra, prawdziwa kadra narodowa, to ludzie bezwzględni – zarówno dla
przeciwników, jak i dla siebie samych. To ci, którzy dokonali wyboru drogi życiowej, którzy
ponad własne, osobiste potrzeby przedłożyli sprawy Narodu i Ojczyzny. Bez nich każde
działania są jedynie sezonową zabawą, a nie permanentną akcją zawodową”248. To właśnie
poświęcenie jest podstawowy warunkiem wyrwania się z czysto biologicznej egzystencji,
koncentrującej się na zaspokajaniu wyłącznie potrzeb materialnych, warunkiem odejścia od
stylu życia tak bardzo propagowanego przez System – poświęcenie oznacza bowiem przede
wszystkim właśnie wyzbycie się egoizmu, uświadomienie sobie, iż jest się osobą w służbie
wyższych wartości, iż idee są absolutną, obiektywną rzeczywistością i to one są prawdziwe, a
cele związane wyłącznie z biologicznym przetrwaniem jednostki powinny być im w pełni
podporządkowane. Innymi słowy, to przyjęcie do świadomości jednostki, iż nie jest się
centrum świata, a interes jednostkowy nie jest interesem absolutnym – istnieje bowiem
Prawda Obiektywna, a wedle niej tylko zbawienie, czyli zjednoczenie człowieka z Bogiem
czyni człowieka autentycznie wolnym. Człowiek jest wiec istotą, której sens życia spełnia się
w służbie wartości absolutnych, boskich, a więc w służbie dobra wspólnego, czyli przede
wszystkim narodowego, a poprzez naród – w służbie Bogu. Ten, kto w pełni uświadomi sobie
Prawdę Obiektywną, poświęci się boskim, wyższym zasadom, a zatem ten, kto żyć będzie
ascetycznie, pobożnie i walecznie – ten dopiero może stać się Politycznym Żołnierzem,
Nowym Człowiekiem, członkiem elity narodowej, czyli grupy wyróżniającej się jakością
charakteru, osobowością heroiczną i religijną, będąc przykładem dla innych rodaków –
przykładem poświęcenia, wierności i lojalności wobec wartości katolickich i narodowych
właśnie. Co więcej, jak widzimy, owo poświęcenie, które stanowi poniekąd pierwszy krok ku
doskonałości, ku nowemu, wyższemu typowi człowieka względem człowieka nowoczesnego,
materialistycznego, rodzi w aktywiście narodowo-radykalnym, który dążyć winien do bycia
możliwie
najbliższym
ideałowi
Politycznego
Żołnierza,
bezkompromisowość,
bezwzględność, bezgraniczne, nawet fanatyczne oddanie się Sprawie – to właśnie wiara w
istnienie Prawdy Absolutnej, Obiektywnej, czyli jednej, ponadludzkiej i niezależnej od
jakiejkolwiek ludzkiej opinii lub większości głosów, napędza w nim w ujęciu narodowych
radykałów właśnie ów kontestatorski stosunek do współczesnego świata, uznanego za wrogi
świat antywartości: albo się służy sprawie, albo się jej jest przeciwnym. Głęboka, wręcz
fanatyczna wiara, żarliwość, bezgraniczne przekonanie o istnieniu Prawdy danej przez Boga,
a stąd bezwzględne oddanie się sprawie, gotowości nie tylko do podporządkowania własnych
interesów wyższym wartościom, celom walki narodowo-rewolucyjnej, ale nawet gotowość do
248

A. Gmurczyk, Kadra w ruchu narodowo-radykalnym, „Szczerbiec”, 1995, nr 4 (42), s. 3.

134

poświęcenia własnego życia – to cechy autentycznego działacza narodowo-radykalnego, a
więc Politycznego Żołnierza właśnie, Nowego Człowieka, który z racji prawdziwych wartości
jest w istocie rzeczy nie tyle nowym, co bardziej Człowiekiem Prawdziwym.
To właśnie wychowanie takowych ludzi – ludzi o najwyższym poziomie zaangażowania
ideowego, wiary, moralności, bezwzględnych, całkowicie poświęcających swoje życie ideom
Boga i narodu, jest podstawowym celem NOP – organizacja niniejsza dlatego właśnie nie
określa się jako typowa partia polityczna, lecz właśnie współczesny „zakon rycerski”, choć
owa „rycerskość” wiąże się tutaj bardziej z etosem heroicznym rycerstwa średniowiecznego
aniżeli z aspektem stricte militarnym. Członkowie owej organizacji zatem zobowiązani są nie
tylko do pracy na polu upowszechniania idei narodowo-radykalnych wśród wszystkich
warstw społecznych narodu, ale także samemu kultywować i rozwijać w sobie cechy
Politycznego Żołnierza tak, aby stać się możliwie najwierniejszym urzeczywistnieniem
owego ideału. A. Gmurczyk w trakcie 1. Europejskiego Obozu Letniego Trzeciej Pozycji
„Krzyż i Miecz” w 1999 r. stwierdził otwarcie: „Tworzymy organizację polityczną nowego
typu – nowego, gdyż zawierają się w niej elementy klasycznego ruchu ideowego, jak i zakonu
rycerskiego”249.
Również we wcześniejszych latach prezes NOP prezentował niniejszą organizację jako
zakon, a nie tylko jako organizację polityczną – istotą bowiem NOP była i jest praca
wychowawcza w kierunku wychowania członków partii na owych Nowych Ludzi – kluczowe
zatem jest dla niniejszej organizacji zadbanie o jak najwyższy poziom moralny i ideowy
członków organizacji, kultywowanie w sobie cnót heroicznych, głębokiej religijności,
wyzbywanie się wszelkich cech egoistycznych i materialistycznych, i to nawet w życiu
prywatnym swoich członków: „To nie przypadek, że Narodowe Odrodzenie Polski za
pierwszoplanowe zadanie uznało ukształtowanie nowego typu człowieka –
bezkompromisowego Politycznego Żołnierza, który wyznawane wartości – Wiarę, Naród,
Prawdę, Honor, Odwagę – propaguje nie tylko na zewnątrz, ale przede wszystkim realizuje w
swoim życiu prywatnym”250. To właśnie życie wewnętrzne człowieka, jego prywatność jest
tutaj szczególnie istotna – to ona bowiem świadczy o tym, czy zewnętrznie wyrażane wartości
przezeń traktowane są szczerze, zostały naprawdę przyswojone, czy też mamy tylko do
czynienia z hipokryzją. Stąd wynika właśnie przywiązanie uwagi do tego, aby każdy członek
partii stawiał samemu sobie wysokie wymagania i je spełniał w każdym aspekcie swojego
życia, aby swoje życie, nawet prywatne, całkowicie poświęcił na kształtowanie w sobie cech
idealnego Politycznego Żołnierza, by wszystko to, czym żyje na co dzień, było świadomie i
entuzjastycznie podporządkowane służbie Bogu i narodowi. Co więcej, nie tylko chodzi tutaj
o wyznawanie wartości, dogłębne ich przeżywanie i przywiązanie do nich, ale także wcielanie
ich w czyn, aktywną realizację, jak również ciągłe doskonalenie się, samorozwój. Oprócz
bowiem głębokiej, bezgranicznej wiary w Prawdę Obiektywną, wyrażaną przez Kościół
katolicki (ściślej – przez środowiska tradycjonalistyczne), miłość do Boga i ojczyzny, odwagi,
bohaterstwa i bezkompromisowości związanych z ciągłej, aktywnej walki o Prawdę, od
członka NOP wymaga się właśnie także ciągłego samodoskonalenia, powiększania swojej
wszechstronnej wiedzy, nabywania nowych zdolności. Polityczny Żołnierz to nie tylko
uświadomiony religijnie i ideowo, zdyscyplinowany, fanatycznie oddany idei i posłuszny
wykonawca rozkazów, ale także wszechstronnie uzdolniony i gotowy na niezależne działania,
na podjęcie własnej inicjatywy, jeśli będą wymagały tego warunki.
Tak mocne zaakcentowanie pracy wychowawczej wśród członków organizacji, wpojenie
im idei narodowo-radykalnych, ukształtowanie nie tylko wyznawanych poglądów, ale
249

A. Gmurczyk, Nowy Nacjonalizm – Narodowa Rewolucja XXI wieku, „Szczerbiec”, 1999, nr 8 – 10 (94 –
96), s. 6.
250
A. Gmurczyk, Kadra w ruchu narodowo-radykalnym, „Szczerbiec”, 1995, nr 4 (42), s. 3.

135

całkowicie cech charakteru, mentalności, osobowości, stylu życia i sposobu myślenia, tak, by
osoba taka autentycznie i – co więcej – bezgranicznie wierzyła w wyznawane wartości i je
nieustannie realizowała w każdym aspekcie swojego, nawet prywatnego, życia, wpływając
tym samym na otoczenie – w swoim miejscu pracy, nauki, zamieszania, sprawia oczywiście,
że NOP działalność polityczną wiąże przede wszystkim z pracą propagandową, polegająca na
upowszechnieniu idei narodowo-radykalnych, a nade wszystko na dotarciu do tych, którzy
pragną stać się Nowymi Ludźmi, a więc na pozyskaniu nowych członków organizacji, którym
jednak stawiane są niezwykle wysokie wymagania – nie chodzi bowiem tylko o mechaniczne
poddawanie się rozkazom płynącym od wyższych szczebli, o bezwzględne posłuszeństwo
tylko wobec samej organizacji, lecz właśnie o dyscyplinę wewnętrzną, bezgraniczną wiarę w
Boga i naród, w wartości prawdziwe, absolutne, boskie, a więc o ukształtowanie własnych,
najgłębszych, najbardziej intymnych, postaw, cech charakteru, własnej osobowości –
aktywnej, heroicznej, gotowej do walki i poświęcenia dla szczerze i bezgranicznie
wyznawanych wartości – w przypadku owej szczerej postawy, położenia podwalin pod nowy
typ mentalności, lojalność wobec organizacji, wobec innych jej członków oraz zachowanie
nie tylko samodyscypliny, wyrażającej się w „czystym”, ascetycznym życiu, ale również
dyscypliny wobec struktur organizacyjnych staje się w ujęciu NOP oczywiste – lojalność
wobec organizacji wypływać będzie bowiem z poczucia braterstwa z innymi członkami ruchu
narodowo-radykalnego i wierności ideom, które spajają organizację duchowo, jak również z
pełnego przyswojenia sobie i kierowania się zasadami moralnymi, z których wynika choćby
prymat dobra wspólnego nad dobrem jednostkowym.
Praca wychowawcza, związana z ukształtowaniem nowego typu osobowości dla NOP
stanowi bezwzględny priorytet – to wszakże kształtowanie cech charakteru ludzi szczerych i
oddanych bezgranicznie sprawie narodowo-rewolucyjnej, a zatem takich, którzy mogą
stworzyć Nowy Ład. Aby bowiem odrzucić obecny System, według trzeciopozycjonistów, w
tym też i polskich, trzeba bowiem uderzyć w jego rdzeń, a jest nim nie ustrój państwa czy
ustrój społeczno-gospodarczy, ale właśnie sfera związana z kulturą duchową, ideami, etyką,
powszechnie uznawanym stylem życia codziennego itp., a więc to wszystko, co kształtuje
życie duchowe człowieka, jego osobowość, innymi słowy – jego wnętrze. Organizacja i
funkcjonowanie państwa czy też gospodarki stanowią tylko zewnętrzną manifestacją tego, co
jest najważniejsze – wnętrza człowieka, jego świadomości, uczuć, przyswojonych i
przeżywanych idei, postaw, celów życiowych itd. A. Gmurczyk w ten sposób broni prymatu
pracy wychowawczej, związanej z kształtowaniem Nowych Ludzi, szczerze, bezgraniczne
wierzących w idee, w absolutne wartości, nad działalnością polityczną, rozumianą tutaj jako
szczególnie jako walka parlamentarna: „Kilka zaledwie lat demoliberalnego szaleństwa
dokonało ogromnego spustoszenia wśród ludzi – szczególnie młodego pokolenia. Naród psuje
się – podobnie jak ryby – od głowy, ale umiera, gdy zostanie wykastrowany z wartości, które
są jego spoiwem. Dobry zarobek, lepszy samochód – to dziś jedyne ideały przeciętnego
Polaka. Tę chorobę trzeba zwalczyć od podstaw – poprzez ukazanie prawdziwego sensu
życia. Nie poprzez papierowe deklaracje, ale osobisty przykład. O idei świadczą bowiem w
dużej mierze jej wyznawcy”251. Ciekawe są tutaj ostatnie dwa zdania – to właśnie osobisty
przykład dla pozostałych członków narodu odgrywa ważną rolę – szczere, dogłębne
przywiązanie do idei chrześcijańskich i narodowych, ściśle powiązanie życia codziennego z
głoszonymi przez siebie wartościami, kształtowanie siebie samego i postępowanie w swoim
życiu dokładnie według głoszonych idei stanowi dodatkowy atut dla rozbudzenia
świadomości narodowej i poparcia dla organizacji – otoczenie, w jakim działać i żyć będzie
aktywista narodowo-radykalny, według A. Gmurczyka będzie bardziej szanować kogoś, kto
251

Tamże, s. 3.

136

sam stanowi przykład wierności zasadom, kto stanowi właśnie osobisty przykład szczerości,
uczciwości, twardości i bezkompromisowość w obronie zasad moralnych, którymi sam, w
własnym życiu prywatnym się kieruje. Co ciekawe, działalność na polu wychowawczym ma
tak doniosłe znaczenie, że działalność np. polityczna spada na plan dalszy, nie tylko ze
względu na moralny upadek narodu polskiego w czasach współczesnych, ale przede
wszystkim dlatego, że sama istota pracy na rzecz narodu tego wymaga, i to niezależnie od
okoliczności: „Działalność narodowa w gruncie rzeczy przypomina funkcjonowanie armii –
99% to praca szkoleniowo-wychowawcza. Reszta to akcja bezpośrednia. Nikt jeszcze nie
odniósł sukcesu odwracając te proporcje. Co dziś, niestety, jest zjawiskiem nagminnym.
Porządni ludzie rzucają się w wir politycznych przepychanek, po czym – zniechęceni brakiem
sukcesu – odchodzą. Sukcesu, który przyjść nie może, bo skrzyknięte naprędce pospolite
ruszenie przegra nawet z mniej liczebnym, ale wyszkolonym i świadomym swych celów
oddziałem”252. Nie liczy się bowiem ilość aktywistów, ale ich jakość, a konkretnie ich
osobowość, stopień zaangażowania, poświęcenia się dla Sprawy, a więc ich poziom ideowy i
moralny – to tu dla narodowych radykałów tkwi klucz do zwycięstwa: walka idei, postaw,
mentalności, systemów wartości jest dla nich najważniejsza.
Czy jednak według NOP każdy może stać się Politycznym Żołnierzem? Co więcej – czy
każdy w ogóle powinien stać się Politycznym Żołnierzem? Założenie, że wychowanie
Nowego Człowieka musi poprzedzić budowę Nowego Porządku, gdyż to właśnie charakter,
osobowość człowieka, jego wnętrze duchowe, wyznawany system wartości, zasady moralne,
wizja własnego życia i stosunek do świata, kształtowane przez normy kulturowe, wpajane
przez odpowiednie instytucje, jest najważniejsze, decyduje o jego czynach, o jego
zachowaniu wobec innych ludzi, sugerowałoby odpowiedź twierdzącą, przynajmniej na owo
drugie pytanie. Okazuje się, że dla NOP sprawa nie jest właśnie tak oczywista. Oddajmy głos
A. Gmurczykowi: „Nie każdy może – i nie każdy powinien – zostać Politycznym Żołnierzem.
Trudno byłoby uznać za rzecz normalną, by w pierwszej linii walki stanęli wszyscy. Tak
samo jak nienormalny jest stan, gdy zdecydowanych na wszystko jest ledwo garstka. Kadra
nie może działać w oderwaniu od swego zaplecza, jakim są ci, dla których Ojczyzna i Naród
nie są pustymi dźwiękami, lecz konkretnymi wartościami. Nie miejsce tu, by omawiać formy
zaangażowania ludzi „drugiej linii” – są one tak oczywiste, tak rozległe, że każdy świadom
swych obowiązków może wybrać te najwłaściwsze” 253. Trudno inaczej aniżeli elitaryzmem
określić tę postawę – wszak wyraźnie prezes NOP zastrzega, iż Polityczni Żołnierze to elita
narodowa – członkowie narodu wyselekcjonowani, najbardziej uświadomieni ideowo, będący
przykładem dla innych członków, najbardziej oddani sprawie, jednym słowem – o nowym
typie osobowości, cechach charakteru, wolni od wszelkich materialistycznych wartości i
postaw. NOP posunął się dalej aniżeli trzeciopozycjoniści brytyjscy – co prawda zarówno
„Political Soldiers”, jak i ITP z Wysp Brytyjskich również uważali Politycznych Żołnierzy za
elitę narodową, główną siłę sprawczą rewolucji, zakładając, że zaczynem Rewolucji
Narodowej będzie właśnie owa awangarda narodowa, jednak, jak już zauważyliśmy przy
analizie idei owych środowisk, brak było tak mocno wyartykułowanego stwierdzenia, iż nie
każdy powinien zostać Politycznym Żołnierzem. Wszakże naród powinien odrodzić się
właśnie z racji budowy Nowego Porządku – to w nim wszakże nastąpi tak upragnione przez
nacjonalistów rewolucyjnych rozbudzenie świadomości narodowej, pełne przyswojenie sobie
Prawdy Obiektywnej i gotowość do jej realizacji w życiu doczesnym, urzeczywistnienie jej
we wszystkich aspektach życia ludzkiego – a zbudować go mogą właśnie Nowi Ludzie. Stąd
też zakładać można, iż w miarę sukcesów w budowaniu oddolnych, lokalnych struktur owego
252
253

Tamże, s. 3.
Tamże, s. 3.

137

Nowego Ładu, ośrodków „kontrwładzy” – co jest istotą rewolucji w ujęciu
trzeciopozycjonistów, w miarę postępów w realizacji celów Rewolucji Narodowej,
Politycznych Żołnierzy, owych Nowych Ludzi zacznie przybywać, choć zaistnieć mogą
hierarchiczne rangi związane ze stopniem przyswojenia sobie wiedzy, wierności zasadom i
gotowości do ich realizacji – wszak każdy człowiek jest inny. Niemniej jednak można
interpretować strategię trzeciopozycjonistów związaną z pierwszeństwem wychowania
Nowych Ludzi, który dopiero będą w stanie stworzyć Nowy Porządek, choćby z racji
przywiązania do zapewnienia bezpośredniego sprawowania władzy przez sam naród, tj. przez
wszystkich jego członków, upowszechnienia władzy i własności w państwie narodoworewolucyjnym, właśnie jako dążenie do przyswojenia ideałów Politycznego Żołnierza
możliwie największej liczbie członków narodu.
Inaczej rzecz wygląda w przypadku NOP – tutaj nie tylko A. Gmurczyk nie ma co do
zróżnicowania ludzi pod względem charakteru czy przywiązania zasad moralnych, twierdząc
zdecydowanie, że nie każdy może zostać Politycznym Żołnierzem, ale posuwa się jeszcze
dalej – twierdzi przecież, że nie każdy powinien nim być. Stąd też formacja Politycznych
Żołnierzy – a taką chce być NOP – powinna być formacją stricte elitarną, zdająca sobie
sprawę z istnienia faktycznej granicy między osobowością Nowego Człowieka, Politycznego
Żołnierza, a resztą narodu, która już z racji zróżnicowania natury ludzkiej, jak i roli, którą ma
do spełnienia, cech tych nie będzie spełniać. Charakterystyczny zresztą jest tu wyjaśnienie
relacji między Politycznymi Żołnierzami, „bojownikami”, a resztą narodu, czyli swego
rodzaju „cywilami”: to Polityczni Żołnierze mają przeprowadzić Rewolucję Narodową, mają
być, jak to wyżej określił prezes NOP, „pierwszą linią” ataku, przy czym powinni być stale
obecni we wszystkich warstwach społecznych narodu, we wszystkich środowiskach
społecznych i zawodowych, tak, by zachowywać więź z ową „druga linią” ataku. Niniejszy
podział na Politycznych Żołnierzy i na resztę narodu nie oznacza bowiem ignorowanie owego
drugiego elementu, lecz powiązanie go z elitą narodową w odpowiedni sposób i przy
zachowaniu odpowiednich proporcji – Polityczni Żołnierze to elita narodowa, organizacyjnie
przybierająca formę „zakonu” – zdyscyplinowanej, hierarchicznej, posiadającej jednolite
dowództwo organizacji, a zatem kierująca Narodową Rewolucją, tworząca zręby Nowego
Porządku – wszak formacja ta skupiać ma w swoich szeregach Nowych Ludzi – jedynych
zdolnych do tworzenia Nowego Ładu.
Tak wyraźne rozgraniczenie między Politycznymi Żołnierzami a resztą narodu, obecne
m.in. w toku Rewolucji Narodowej, tak mocno zatem zaakcentowany elitaryzm w ideach
NOP kieruje naszą uwagę na kolejny element, specyficzny dla tego ugrupowania, a
mianowicie na ideę hierarchii w kontekście idei Politycznego Żołnierza. Co więcej,
zagadnieniu hierarchii jako immanentnej cechy w organizacji skupiającej Politycznych
Żołnierzy, A. Gmurczyk poświęcił stosowny artykuł w najważniejszym czasopiśmie
ugrupowania, czyli w „Szczerbcu”, co z pewnością ma doniosłe znaczenie. Oto, co twierdzi
prezes, jak i główny teoretyk, NOP: „Odrzucając obłudę demoliberalizmu zdecydowaliśmy
się na wojnę z nim – stąd też i konieczność swego rodzaju „militarnego” charakteru
organizacji. Jeśli nasza idea ma zwyciężyć, dysponować musimy sprawną i zdyscyplinowaną
siłą, którą posłużyć można się w każdej chwili i sytuacji; siłą, która nie zawiedzie.
Współczesna walka polityczna, pod taflą pozornego spokoju i ogłady, przybiera bowiem
coraz częściej formę brutalnych starć. Karność i dyscyplina organizacyjna nie jest przesadą –
jest koniecznością”254. Generalnie niniejszy fragment nie odbiega od wizji brytyjskich
nacjonalistów rewolucyjnych Trzeciej Pozycji – wszakże takowa struktura organizacyjna –
„zakonna”, zdyscyplinowana, hierarchiczna, inspirowana jest nie tylko rodzimymi wzorcami
254

A. Gmurczyk, Siła hierarchii, „Szczerbiec”, 1995, nr 5 (43), s. 3.

138

narodowo-radykalnymi, ale także ideami C. Z. Codreanu. Jak zauważyliśmy, odrzucenie
demoliberalizmu również i dla Brytyjczyków oznacza odrzucenie struktury organizacji, w
której władze wszystkich szczebli powoływane są metodami takimi, jak organy władzy w
państwie demokratyczno-liberalnym, a więc poprzez głosowanie, wybory między
rywalizującymi kandydatami itp., co wskazaliśmy przy analizowaniu wizji ustroju
politycznego Trzeciej Pozycji. Jednakże A. Gmurczyk mocniej akcentuje zasadę
hierarchiczności wśród Politycznych Żołnierzy, co wynika również z wyjątkowo
pesymistycznej oceny wystawionej współczesnemu życiu politycznemu – staje się ono coraz
bardziej brutalne, stąd też, by sprostać owej brutalności, potrzeba odpowiedniej struktury –
struktury przeznaczonej, jak pamiętamy, dla Politycznych Żołnierzy, bezwzględnych,
żarliwych wyznawców idei. Owa struktura nierozerwalnie wiąże się z celem ruchu narodoworadykalnego, jakim jest wychowanie Nowego Człowieka, z sytuacją brutalnej walki
politycznej, jak również z samą naturą Politycznego Żołnierza – dla A. Gmurczyka
Polityczny Żołnierz wyłącznie w ściśle określonym modelu organizacji może przyjść na
świat, jak i spełniać swoje powołanie. Tym modelem jest oczywiście hierarchia, dlatego też
prezes NOP stwierdza bez ogródek: „Narodowe Odrodzenie Polski jest ruchem
hierarchicznym, a więc zawierającym w sobie te właśnie elementy (czyli karności i
dyscypliny – K. K.). Podporządkowanie się stawianym wymaganiom jest aktem osobistym i
dobrowolnym, wynikającym z poczucia odpowiedzialności. Bo tak, jak praca dla narodu jest
dla ludzi świadomych obowiązkiem, tak przynależność do Ruchu to przywilej. Nie jest on
dostępny dla wszystkich, lecz bynajmniej nie dlatego, że przyjęta została zasada jakiejś
przedziwnej kastowości, wynikającej na przykład z pochodzenia, ale ze względu na
wymagania stawiane kandydatom. (…) Podporządkowanie się zasadom hierarchii wynika ze
zrozumienia faktu, iż dla osiągnięcia sukcesu konieczna jest jedność wysiłków,
podporządkowywanie się jednej strategii działania” 255. W innym miejscu prezes NOP
stwierdza z kolei: „NOP jest ruchem hierarchicznym, lecz jest to hierarchia naturalna, na
czele której zawsze stają ludzie zaangażowani najbardziej” 256. Dostęp do owej organizacji nie
jest zastrzeżony ze względu na pochodzenie społeczne, wykonywany zawód, wykształcenie,
wysokość dochodów – organizacja narodowo-radykalna powinna być otwarta na jednostki ze
wszystkich warstw narodu, gdyż o jej wartości według narodowych radykałów będzie
decydować jej charakter, osobowość, wierność zasadom, zaangażowanie w działalność
narodowo-rewolucyjną itd.
Co konkretnie oznacza przyjęcie idei hierarchii jako naczelnej zasady porządkującej
strukturę organizacji, jaką jest NOP? Dla A. Gmurczyka hierarchiczność opiera się na
czterech podstawach, które określane przezeń są jako zasady: dyscypliny, zaangażowania,
koleżeństwa oraz odwagi. Te właśnie zasady określają miejsce danej jednostki w
hierarchicznym szeregu organizacji:
„- dyscyplina, czyli bezwzględne wypełnianie powierzonych zadań;
- zaangażowanie, a więc ciągłe zwiększanie swej aktywności;
- koleżeństwo, gdyż ruch narodowo-radykalny nie jest związkiem ludzi przypadkowych, lecz
połączonych wspólną ideą i zrozumieniem konieczności walki – współdziałanie jest nie tylko
obowiązkiem, ale jedynym gwarantem sukcesu;
- odwaga, ponieważ zadaniem członków formacji nacjonalistycznej jest zdecydowana walka,
którą toczyć należy do zwycięstwa, nie zważając na wszelkie przeciwności i
niedogodności”257.
255

Tamże, s. 3.
A. Gmurczyk, Ruch Narodowy: mity i rzeczywistość, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 1, dodatek do
„Szczerbca”, s. 13.
257
A. Gmurczyk, Siła hierarchii, „Szczerbiec”, 1995, nr 5 (43), s. 3.
256

139

Z pewnością postępowanie według tych zasad wymaga ciężkiej, pracy trudu, wysiłku, nie
tylko fizycznego, ale także duchowego – to również walka ze swoimi wadami, złymi
nawykami, postawami, egoistycznymi ambicjami – jednym słowem, walka ze wszystkim, co
w samym człowieku tkwi, a co może odwrócić go od Boga i narodu. Im pełniejsze
zaangażowanie ideowe, im większa aktywność w działalności organizacji, im większa
kreatywność, im większa żarliwość religijna, jak również bohaterstwo wyrażające się w
męstwie i nieugiętości – tym wyższy stopień jednostki według NOP w hierarchii
organizacyjnej.
Z hierarchią organizacyjną według NOP łączy się ponadto niezmiernie ważna dla
Politycznego Żołnierza zasada autorytetu – owa zasada stanowi dla narodowych radykałów
zwieńczenie struktury hierarchicznej i jest z nią nierozerwalnie związana, łącznie z
pozostałymi, powyżej opisanymi zasadami. Czym jest autorytet w idei Politycznego
Żołnierza? W następujący sposób definiuje ją prezes NOP: „W wyniku narzucenia sobie
pewnych wewnętrznych ograniczeń – co wynika ze zrozumienia konieczności ścisłego
działania zespołowego – podporządkowujemy się określonemu kierownictwu. Dla osiągnięcia
sukcesu ważne jest więc, by przywódcy organizacji reprezentowali najwyższy typ człowieka.
Przy czym ich autorytet nie może zostać zawężony jedynie do uznania sprawności
działania”258. Istotą autorytetu, jak widzimy, nie jest mechaniczne posłuszeństwo,
wykonywanie rozkazów kierownictwa ze względu na przymus, groźbę sankcji itd., ale z
własnego, czysto dobrowolnego podporządkowania – podporządkowania, które wynika z
uznania danej osoby, sprawującej kierowniczą funkcję, właśnie za wzór cnót, postaw, a więc
za najwierniejsze odtworzenie samym sobą ideału Politycznego Żołnierza. Co więcej, zasada
autorytetu nie dotyczy tylko samego centralnego szczebla organizacji, lecz powinna być
obecna na wszystkich jej szczeblach – od dołu do góry. Wszędzie jednakże – niezależnie od
szczebla – powinna wiązać się nie z przywilejami, lecz z wyższymi obowiązkami i większą
odpowiedzialnością: „Im wyższa pełniona funkcja, tym wyższe normy obowiązują i większa
odpowiedzialność spoczywająca na poszczególnych dowódcach. Wymóg większej
doskonałości nie jest bynajmniej nakazem formalnym, jakimś mechanicznym zapisem
statusowym, lecz konsekwencją sposobu tworzenia się i funkcjonowania tego typu
organizacji”259.
Także i inni działacze poruszyli w swych artykułach zagadnienie Politycznego Żołnierza –
Grzegorz Kuszpa zaakcentował religijność Nowego Człowieka, jego związek z Bogiem jako
drogę do osiągnięcia doskonałości – w jego ujęciu Polityczny Żołnierz to „bojownik Boga”,
który w każdej dziedzinie swojego życia kieruje się zasadą prymatu Ducha nad Materią,
duszy nad ciałem, a przeto zaspokaja własne potrzeby duchowe, jak i cielesne, jednakże
prymat przyznając tym pierwszym: „Świat się zmienia – my go zmieniamy, a jednak
człowiek, który jest przyczyną wszystkich zmian, któremu ziemia została dana we władanie,
pozostaje niezmienny. Jego natura z potrzebami duszy i ciała nie zmieniają się od zarania
dziejów. Pozostaje ciągle taki sam ze swoimi ułomnościami, przywarami i naturą. Duch,
który został mu dany przez Boga Stworzyciela posiada – podobnie jak ciało, o które powinien
dbać”260. Aby stać się Nowym Człowiekiem, należy w pełni zadbać o własne naturalne
potrzeby, przy czym właśnie w oparciu o ich hierarchię: sprawy duchowe mają
pierwszeństwo nad cielesnymi, co więcej – dopiero zaspokojenie potrzeb duchowych daje
gwarancję zaspokojenia potrzeb cielesnych. Dusza stoi w hierarchii ważności wyżej niż ciało,
stąd też uświadomienie sobie owej naturalnej, danej przez Boga, relacji jest kluczowe do
dążenia do doskonałości, które to dążenie jest nieodłączną cechą życia Politycznego
258

Tamże, s. 3.
Tamże, s. 3.
260
G. Kuszpa, Krzyż i Miecz na drodze życia, „Szczerbiec”, 2003, nr 5 – 8 (132 – 135), s. 12.
259

140

Żołnierza: „Powinnością człowieka jest życie owocne. Jego położenie, jako stworzenia
Bożego w ojczyźnie ziemskiej, między przodkami i rodziną, wskazuje na cele jego działania.
Nas w tych skromnych rozważaniach interesują konkretne środki, jakie uczynią pracę
człowieka efektowną i trwałą. Doprowadzą do wypracowania Nowego Człowieka, który
będzie potrafił z całą stanowczością zrzucić z siebie skorupę złych nawyków. Może to
nastąpić tylko wtedy, gdy człowiek położy większy nacisk na kształcenie się, poświęcenie,
refleksję i wysiłek – innymi słowy musi aktywnie poświęcić się samowychowaniu moralnemu
i duchowemu, o ile naprawdę pragnie zwycięstwa. Ci, którzy osiągną opisany poziom,
przyniosą chwałę Bogu, wielkość ojczyźnie, bezpieczeństwo i miłość własnej rodzinie.
Natomiast przez dobry przykład wskażą innym, jak osiągnąć doskonałość i szczęście”261. To
właśnie samokształcenie się, samorozwój, zaspokojenie potrzeb duchowych w pierwszej
kolejności, dążenie do bycia lepszych człowiekiem duchowo i moralnie stanowią kluczowe
środki do wychowania Nowego Człowieka – zaspokojenie bowiem potrzeb duchowych
nieuchronnie wpływa na jakość życia cielesnego, jak również na czyny podejmowane przez
człowieka: „Zaniedbanie systematycznej dbałości o sprawność ducha odbija się negatywnie
na efektywności ciała, które jest z nim w ścisłej korelacji. W konsekwencji prowadzi to do
tego, że postępowanie staje się bezwartościowe. Poziom duchowości emanuje na poziom
czynów. Im intensywniejsze życie wewnętrzne, tym czyny stają się skuteczniejsze” 262. Istotą
tegoż dążenia jest walka – dążenie do zaspokojenia potrzeb zgodnie z nakazami boskimi,
zgodnie z hierarchią jednoznacznie wskazującą na wyższość duszy i zależność ciała od niej
wiążą się z ciężkim zmaganiem się m.in. z własnymi wadami, nawykami, materialnymi
pokusami – dbałość w pierwszym rzędzie o potrzeby duchowe, o jedność z Bogiem jest
bowiem właśnie walką, w której człowiek staje się „bojownikiem Boga” „Stal hartuje się w
ogniu, tak samo i człowiek uszlachetnia się w cierpieniu. Walka, którą trzeba wydać jest
nieprzerwaną serią ciężkich bojów z samym sobą. Jest ciągłym i stanowczym podnoszeniem
się po każdym upadku, by być bardziej czujnym, im bardziej odczuwa się słabość.
Jednocześnie trzeba podkreślić, że nic tak mnie pobudza, jak bicz surowego życia. Cnota, o
którą toczy się walka, to nie nagłe olśnienie, ale powolny, trudny, a niekiedy mozolny podbój.
Celem jest odnieść zwycięstwo nad swoim ciałem i myślami” 263.
Z kolei R. Larkowski tak przedstawia Politycznego Żołnierza: „Na początku każdego
procesu odnowy duchowej grupy, społeczności, narodu staje wolna jednostka, obdarzona
poczuciem osobowej wartości i sprawiedliwości dziejowej. Człowiek nowej ery – nosiciel
idei pełnego dowartościowania istoty ludzkiej i jej naturalnego środowiska – narodu, łączy w
sobie duchowość średniowiecznego rycerza i mnicha oraz rys naturalizmu przeszłych wieków
historii ludzkości”264. W ślad za R. Larkowskim Politycznego Żołnierza jako odtworzenie
osobowości charakterystycznej dla średniowiecznego krzyżowca przedstawił na I Kongresie
NOP w 1994 r. także Mirosław Żochowski: „Widzę Nowy Typ Człowieka, który stopą oparł
się na przeszłości, przejawiającej się rycerskością, a głowa sięga przyszłości, by budować
Nowy, Lepszy Świat”265. Widzimy tu wyraźnie fascynację średniowiecznymi wzorami
osobowymi: rycerzem i mnichem. Nowy Człowiek, czyli Polityczny Żołnierz, ma być syntezą
heroicznego etosu wojownika, jak i religijnej ascezy i pobożności mnicha. Co więcej,
porównując Nowego Człowieka do „człowieka masowego”, ten pierwszy musi być niczym
wyższa istota, nietzscheański nadczłowiek dysponujący wolą mocy, przełamujący opory
otoczenia i kształtujący je podług swojej woli, zespolonej oczywiście ze służbą Bogu i
261

Tamże, s. 13.
Tamże, s. 13.
263
Tamże, s. 13.
264
R. Larkowski, Tradycjonalizm, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 4, dodatek do „Szczerbca”, s. 10 (II).
265
My, Polscy Nacjonaliści. Przemówienie Mirosława Żochowskiego, „Szczerbiec”, 1994, nr 11, ss. 7 – 8.
262

141

narodowi: „Człowiek masowy jest całkowitym zaprzeczeniem kreatywnej jednostki o
prawicowo-tradycjonalistycznej duchowości wiary. Poprzez kreatywność i tworzenie
rozumiem pełną osobową odnowę moralną, wierność ideałom Boskim i ludzkim oraz
szlachetność i honor wobec spraw narodowych. Istota ludzka o takich fundamentach swego
człowieczeństwa, stanowi wymarzony przez filozofów ideał nadistoty – nieczułej na
podszepty Złego, pewnej swej misji – czy to w środowisku liczącym kilka osób, albo w całym
narodzie”266. Zwróćmy uwagę na użycie tutaj terminu „nadistoty” – to termin, który
nieuchronnie przywodzi na myśl skojarzenia właśnie z nietzscheańskim „Übermenschem”,
choć tutaj ów quasi-nietzscheanizm mamy oczywiście powiązany z tradycjonalizmem
katolickim i nacjonalizmem. Niemniej jednak ów rys nietzscheański w wizji R. Larkowskiego
– a zwłaszcza evoliański z uwagi na powiązanie heroizmu z mistycyzmem, etosu wojownika
jako drogi prowadzącej do Absolutu – jest wyraźny – świadczy o tym właśnie fascynacja
Nowym Człowiekiem jako ideałem człowieczeństwa – człowieczeństwa obiektywnie
wyższego względem „człowieka masowego” ustroju demokratyczno-liberalnego i
kapitalistycznego, człowieka będącego integralną częścią zachodniego, wielokulturowego i
wieloetnicznego, zamerykanizowanego modelu społeczeństwa – wobec takiego homo
economicus Nowy Człowiek to istota wyższego rzędu, „nadludzka”, złączona z wyższą,
obiektywną, duchową rzeczywistością poprzez akcję, czyn, kreatywność, walkę, wolę mocy i
tworzenia dla Boga i narodu.
W rozważaniach NOP odnośnie do idei Politycznego Żołnierza nie zabrakło, co ciekawe,
dyskusji odnośnie do środowisk, które powinny być zapleczem rekrutacji członków
organizacji, a więc naturalnych kandydatów na Politycznych Żołnierzy. Zgodność istniała w
jednym punkcie – powinna być to młodzież. Pytanie tylko brzmiało – jaka młodzież?
Konkretnie bowiem dyskusje rozbijały się – i rozbijają do dzisiaj – czy powinna być to
młodzież ze wszystkich warstw, grup społecznych narodu, czy należy swoje wysiłki
wychowawcze skoncentrować na jednej konkretnej grupie, a mianowicie na subkulturze
młodzieżowej zwanej skinheads. Nic dziwnego – skinheadzi to subkultura co prawda
różnorodna, jeśli chodzi wybór opcji ideowo-politycznej: od apolitycznych Oi! Skins, poprzez
antyrasistowskich i antyfaszystowskich SHARP (Skinheads Against Racist Prejudices – stąd
skrót SHARP), radykalnie lewicowych Redskins, aż do nacjonalistycznych skinheadów,
również wewnętrznie podzielonych odnośnie do np. religii czy nacjonalistycznych inspiracji
ideowych, to jednakże właśnie opcja nacjonalistyczna jest niezwykle silna, stąd dla wielu
działaczy NOP środowisko niniejsze było naturalnym zapleczem dla pozyskiwania nowych
członków – tym bardziej, że NOP wszakże wyraźnie określało się jako ugrupowanie totalnie
odrzucające istniejący ustrój, a więc jako kontestujące polską rzeczywistość po 1989 r., co nie
pozostawało bez zgodności z buntowniczością skinheadów, ich niezgodą wobec panujących
powszechnie norm, zasad, a co objawiało się w słuchanej muzyce, tekstach zespołów
skinowskich, czy choćby najbardziej wszakże rozpoznawanym atrybucie subkultur
młodzieżowych – w stroju codziennym. Stąd też pojawiła się chęć pozyskania skinheadów i
ukształtowania ich zgodnie z zasadami narodowo-radykalnymi, a więc odrywając ich od
popularnych w tym kręgu filogermańskich postaw, idei i symboliki otwarcie nawiązującej do
hitlerowskiego narodowego socjalizmu. Zwolennikiem takiego podejścia był Dariusz Miśta.
W jednym z jego artykułów czytamy: „Najlepszym przykładem (antysystemowych ruchów
młodzieżowych – K. K.) jest ruch skinheads, uczyniony przez „demokratów” standardowym
wrogiem społecznym. Oni są źli, gdyż są autentyczni. Na nich handlarze gadżetami wiele nie
zarobią. Nie chcą też ryzykować – bo może się zdarzyć, że piosenki zespołów skins, sławiące
imię Polski i chwałę naszego narodu, mogłyby przełamać urzędowo zatwierdzoną modę na
266

R. Larkowski, Tradycjonalizm, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 4, dodatek do „Szczerbca”, s. 10 (II).

142

narkotyczne wycie niedomytych młodzieńców”267. Stąd też to właśnie młodzież, m.in.
skinheadzi, powinni stać się naturalnym zapleczem dla sformowania Nowego Człowieka, to
oczywista „baza” dla tworzenia nowej osobowości, tak pożądanej przez narodowych
radykałów, a przy tym całkowicie niezgodnej z panującymi standardami narzucanymi przez
przemysł rozrywkowo-kulturalny Systemu: „Na front walki o duszę młodzieży wyciągnąć
musimy więc najcięższy sprzęt, rzucić wszystkie rezerwy ludzkie, skupić na nim swą pracę.
Trzeba tym młodym ludziom zaszczepić narodowe myślenie, ducha narodowego. Musimy
zapalić w nich iskierkę buntu; buntu przeciwko tym, którzy ich oszukują i nimi manipulują.
(…) Zrewoltujmy młodzież i wychowajmy ją na nacjonalistów, a wtedy Narodowa Rewolucja
zwycięży. Zwycięży w Polsce i w Europie” 268. To, co fascynowało jednych, u innych
działaczy NOP rodziło jednak pewien niepokój. Obawiano się – w przypadku tych drugich –
że skupienie się na subkulturze skinheadów w konsekwencji wytworzy społecznie
rozpowszechniony stereotyp NOP jako partii będącej swoistą polityczną reprezentacją
skinheadów, co odizoluje niniejszą organizację od szerokich grup społecznych, od owego
„zwykłego”, „szarego” człowieka, który dla narodowych radykałów wszakże jest podstawą
narodu. To właśnie buntowniczość skinheadów, ich styl życia i ubioru, jak również
agresywność, objawiająca się w aktach przemocy, niosły ze sobą negatywny odbiór społeczny
wśród „zwykłych” ludzi, co mogło odbić się katastrofalnie na możliwościach zakorzenienia
NOP w różnych środowiskach społecznych w przypadku mocnego związku z niniejszą
subkulturą młodzieżową. Innego zdania był np. Artur Szablak, który na II Kongresie NOP w
1996 r. poruszył tę kwestię, bynajmniej nie pochwalając bezkrytycznie takiej postawy: „Jeden
z moich przedmówców mówił o tym, że NOP udało się stworzyć pewien fenomen społeczny:
skinheada-katolika, tradycjonalisty. To prawda. Ale w odbiorze społeczny skin kojarzony jest
jednoznacznie z kryminalistą, bandytą. Musimy pamiętać, że NOP nie ma wpływu na
środowiska subkulturowe. Większość ludzi w środowisku skinheadów – czy tego chcemy, czy
też nie – to osoby niedojrzałe politycznie, dla których najważniejszą sprawą dnia jest rozróba
i wypicie alkoholu. Wszyscy to znamy. Trzeba zmienić wizerunek NOP tak, by nie było
automatycznie postrzegane jako organizacja skinheadów” 269. Dyskusje owe nie przyniosły
jednak do dziś otwarcie sformułowanego stanowiska odnośnie do subkultur młodzieżowych,
na czele oczywiście ze skinheadami: brak jest zatem oficjalnego odcięcia się od tegoż
środowiska, jak również jednoznacznej pochwały.
Reasumując zatem wizję Politycznego Żołnierza, oczywiście dostrzec możemy tożsame
fundamenty owej koncepcji z ideami brytyjskich trzeciopozycjonistów. Polityczny Żołnierz to
dla NOP również Nowy Człowiek, osobowość religijna, heroiczna, bezwzględnie, żarliwie
podporządkowująca się wyższym, absolutnym wartościom, mającym swe źródło w Bogu,
wyznająca chrześcijaństwo w prawdziwej, tradycyjnej formie, nie ulegającej modernizmowi,
przystosowaniu się do oświeceniowej, porewolucyjnej rzeczywistości. Co ciekawe, w prasie
narodowo-radykalnej Polakom pomagał głosić ideę Politycznego Żołnierza sam D. Holland
publikując w „Szczerbcu” swoje teksty poświęcone owemu zagadnieniu, opierając się
oczywiście na tezach zawartych w jego książce270. Oprócz D. Hollanda ideę niniejszą podjęli
sami działacze narodowo-radykalni z prezesem na czele. Bazując na ideach D. Hollanda,
zaakcentował on przy tym hierarchiczność struktury organizacyjnej, jej jednolitość, jak
również – co szczególnie istotne – zaznaczył, iż nie każdy członek narodu powinien być
267

D. Miśta, Narodowa Rewolucja Młodych, „Szczerbiec”, 1995, nr 1 (39), s. 5.
Tamże, s. 5.
269
Zmiany zacznijmy od siebie. Wystąpienie Artura Szablaka, „Szczerbiec”, 1996, nr 10 – 12 (60 – 62), s. 10.
270
Zob. np. D. Holland, Istota walki narodowo-rewolucyjnej, „Szczerbiec”, 1995, nr 1 (39), ss. 6 – 7; D.
Holland, Misjonarze Narodowej Rewolucji, „Szczerbiec”, 1995, nr 2 (40), s. 5; D. Holland, Potrzeba „Nowego
Człowieka”, „Szczerbiec”, 1995, nr 3 (41), s. 5.
268

143

Politycznym Żołnierzem, uznając tym samym istnienie swoistej granicy między elitą narodu,
czyli Politycznymi Żołnierzami zorganizowanymi w jednolitą, zhierarchizowaną organizację,
a resztą wspólnoty narodowej. Co więcej, nie zabrakło również rozważań nad grupami
społecznymi, które powinny stanowić główne źródło rekrutacji ruchu narodowo-radykalnego,
przy czym zdania były podzielone nad rolą subkultur młodzieżowych w tej kwestii. Niektórzy
działacze otwarcie akcentowali potrzebę pozyskania członków z subkultury skinheadów,
argumentując to ich buntowniczością, niezgodą na panujący porządek, odrzuceniem
otoczenia, izolacją od panującego porządku, co objawia się choćby posiadaniem własnych
norm, zasad, odwołujących się do haseł nacjonalistycznych. Inni działacze jednakże byli
przeciwni tej taktyce z racji negatywnego oddźwięku subkultur młodzieżowych wśród
większości społeczeństwa, wynikających w znacznej mierze właśnie z cech, które czynią dane
środowisko subkulturą, czyli posiadaniem własnych zasad, odmiennych od powszechnie
uznawanych, własnego stylu życia, własnych norm odnoszących się do sposobu ubierania się
itp.

144

Rozdział 5. Sfera polityczna narodowego radykalizmu NOP.
5.1. Krytyka demokracji liberalnej.
Zanim rozpoczniemy analizę kwestii ustroju politycznego proponowanego przez NOP,
warto najpierw skupić się na krytyce demokracji liberalnej, na której wszakże oparty jest
ustrój współczesnej Polski – już bowiem sama krytyka owego ustroju przekaże nam
wartościowe informacje o wizji ustroju politycznego proponowanego przez NOP jako
alternatywa wobec III RP. Oto, co na temat ustroju demokratyczno-liberalnego ma do
powiedzenia prezes NOP: „Jego podstawą jest >>lud<<, pojmowany jako zlepek jednostek o
przeciwstawnych interesach. Jednostka ma tutaj – przynajmniej w mijającej się z życiem
teorii – prawo do nieograniczonej wolności. A że niemożliwym jest, by prawa tego mógł
bronić każdy z osobna, koniecznym stało się utworzenie grup przedstawicieli >>ludu<<, które
w jego imieniu sprawować będą rządy. Tak narodziły się partie polityczne, w przeciwieństwie
do zatomizowanego społeczeństwa zjednoczone wspólnym celem, jakim jest żądza
sprawowania władzy za wszelką cenę. To jedyny cel i program ich działania. A im większe
jest rozbicie społeczeństwa, tym większym egoizmem odznacza się jednostka – tym bardziej
stabilny jest cały ten polityczny system. Siła demokracji tkwi bowiem w słabości narodu,
który nie potrafi zrozumieć swej jedności i potrzeb. Dlatego też pierwszym celem ataku stały
się elementy spajające wspólnotę, podstawowe instytucje życia narodowego – religia i
rodzina”271. Już niniejsza charakterystyka podaje nam pierwszą fundamentalną cechę
demokratyczno-liberalnego (w publicystyce nazywanego po prostu demokracją), jaką jest
indywidualizm i związana z nim atomizacja społeczeństwa: zamiast organicznej jedności,
wspólnoty złożonej z różnych naturalnych grup społecznych, związanej wspólną religią,
kulturą, tradycją historyczną, wspólnym pochodzeniem, demokracja liberalna opiera się na
wizji człowieka jako egoistycznej, kierującym się wyłącznie własnym interesem, skupionej na
sprawach doczesnych, materialnych, jednostki-atomie. W rezultacie demokracja opiera się na
tzw. ludzie – luźnym zbiorze egoistycznych, dbających wyłącznie o własny zysk jednostekatomów, między którymi brak jest jakichkolwiek więzi psychicznych czy moralnych. Innymi
słowy demokracja liberalna w ujęciu narodowych radykałów koniecznie opiera się na rozbiciu
elementarnych więzi społecznych – tam, gdzie słabe są więzi międzyludzkie, tam silna jest
demokracja.
Takie podejście oznacza więc, że demokracja jest sprzeczna z prawem naturalnym – wszak
w ideach NOP prawo naturalne jest podstawą niezbywalnych praw człowieka, ale także z
niego wynika jego społeczna natura, która człowieka integralnie wiąże z naturalnymi grupami
społecznymi: rodziną, wspólnotą lokalną, wspólnotą zawodową, a na bazie tychże grup
powstaje organiczna wspólnota narodowa – wspólnota naturalna najwyższego rzędu.
Demokracja z kolei – będąc oparta na liberalnej, a więc atomistycznej wizji człowieka i
społeczeństwa – rozbija ów naturalny porządek rzeczy – niszczy wszelkie naturalne
wspólnoty, wizję człowieka zakorzenionego – zakorzenionego w konkretnej tradycji
historycznej, w konkretnej grupie społecznej, powstałej z racji społecznej natury ludzkiej. Jej
fundamentem jest nie wspólnota, lecz jednostka – odizolowany atom, kierujący się wyłącznie
egoizmem, dbałością o własny interes, określany ekonomicznie jako maksymalizacja zysku u
minimalizacja strat. To wizja człowieka egoisty i konsumenta, dla którego inni ludzie to
jednostki-egoiści o odmiennych, a nawet sprzecznych interesach od niego. W ślad za tym
społeczeństwo faktycznie traci rację bytu jako takie – to tylko zbiór odrębnych, całkiem
niezależnych, odizolowanych jednostek-atomów, w swej hierarchii wartości przedkładający
271

A. Gmurczyk, Rewolucja Integralna, ss. 13 – 14.

145

własny interes – ograniczający się zresztą do spraw materialnych – nad jakiekolwiek inne
wartości, szczególnie te, które podporządkowywałyby jego egoizm wyższym,
ponadindywidualnym celom. Oczywiście z racji owej atomistycznej wizji człowieka i
społeczeństwa A. Gmurczyk akcentuje to, iż główny cel ataku liberalnej demokracji
skierowany jest przeciw rodzinie i religii – dwóch filarów ładu naturalnego, przeciw któremu
występuje demokracja – wytwór „zasad 1789 roku”.
Jak więc widzimy, demokracja dla narodowych radykałów nie stanowi tylko metody
rządzenia, ustroju politycznego niezależnego od jakichkolwiek idei, a przeto umożliwiającego
podporządkowanie go różnym ideom, płynących z całkowicie odmiennych, nawet
przeciwstawnych źródeł. Demokracja zachodnia – na której oparty jest również ustrój
polityczny współczesnej Polski – jest ustrojem integralnie związanym z liberalizmem, stąd też
dla NOP niemożliwym jest oderwanie go od liberalnego kontekstu ideowego i wpisanie jej
np. w obręb idei nacjonalistycznych, a więc powiązanie idei nacjonalizmu z wizją ustroju
liberalno-demokratycznego, parlamentarnego. Demokracja liberalna mogła bowiem narodzić
się wyłącznie dzięki rozbiciu społeczeństwa jako konkretnej, organicznej, zakorzenionej
wspólnoty, dzięki rozbiciu naturalnych grup społecznych, w tym wspólnoty najwyższej –
narodu. Stąd też wizja społeczeństwa jako luźnego zbioru niepowiązanych ze sobą,
kierujących się własnym interesem egoistów wiąże się nie tylko z atakiem na rodzinę czy
religię, ale po prostu na narodową tożsamość – społeczeństwo demokratyczno-liberalne to
społeczeństwo, w którym istnieją tylko wyrwane ze swych korzeni kulturowo-etnicznych
jednostki-atomy, kierujące się ekonomicznie definiowanym zyskiem, dążące do gromadzenia
i konsumowania coraz większej ilości dóbr i zaspokajania coraz wymyślniejszych potrzeb –
to z kolei oznacza, że padają jakiekolwiek bariery przed np. napływem osób o odmiennym
rasowo pochodzeniu czy o odmiennych wartościach kulturowych. Demokracja opierając się
bowiem na prymacie jednostki, przyzwala na tworzenie społeczeństw wielokulturowych i
wielorasowych – wszakże liczą się bowiem wyłącznie egoistyczne interesy jednostek, a nie
ponadindywidualne więzi społeczne (etniczne, kulturowe, religijne, rasowe), a więc propaguje
właśnie wizję „społeczeństwa otwartego”, zachęcając do mieszania ras, kultur, narodów –
gdyż faktycznie negowane jest według narodowych radykałów ich istnienie, skoro istnieją
tylko egoistycznie nastawione jednostki.
Atomizację społeczeństwa, prymat egoistycznego człowieka-atomu jako fundamentu
ustroju demokratyczno-liberalnego podkreślają także inni narodowi radykałowie. R.
Larkowski opisuje np. sytuację współczesnych więzi społecznych, poddanych erozji poprzez
funkcjonowanie demokracji liberalnej jako efekt „programowej anarchii”, czyli celowo
wprowadzanego społecznego chaosu: „System demoliberalny programowo dąży do anarchii
prawno-społecznej, która przynosi mu nieograniczone możliwości manipulacyjne w
niesławnej dziedzinie zniewalania człowieka. (…) Struktury organizacyjne koterii
politycznych, ministerialnych i propagandowych służą podstawowemu celowi systemu
zniewolenia – kształtowaniu chaosu, który nie przynosi zła politykowi, lecz człowiekowi –
ciągle narażanemu na niebezpieczeństwa. Urzędnik państwa demoliberalnego, podobnie jak
artysta, prawnik i tzw. działacz praw obywatelskich, tworzą realną atmosferę programowej
anarchii. (…) Dzisiejszy kształt społeczeństwa i państwa demokratycznego tworzy luźne
zbiorowisko atomów ludzkich” 272. W inny miejscu ów publicysta, wskazując na całkowicie
odmienne wizje człowieka w ideach nacjonalizmu i liberalizmu pisze: „Narodowo-tradycyjny
styl kształtowania roli człowieka, przeznaczonego do zmiany zaistniałej rzeczywistości, jest

272

R. Larkowski, Chaos demokracji, „Szczerbiec”, 1995/1996, nr 1, s. 6.

146

diametralnie odmienny od modelu tzw. liberalnej wolności jednostki, będącej wolną jedynie
w realizowaniu programu społeczeństwa otwartego”273.
Oczywiście ów nierozłącznie związany z demokracją liberalną stan społecznej atomizacji,
wiążący się z upadkiem prymatu dobra wspólnego nad jednostkowym, egoistycznym, z
upadkiem grup społecznych, których elementem jest jednostka, a wynikający z liberalnej
afirmacji jednostki ludzkiej jako podmiotu będącego ponad wszelkimi strukturami
społecznymi, jako egoistycznego, odizolowanego od innych i niezależnego atomu,
kierującego się w swoim życiu wyłącznie własnym interesem, prowadzi w ujęciu narodoworadykalnym do odrzucenia Prawdy Obiektywnej (Prawa Bożego), a więc upadku granic
między dobrem a złem, absolutnych zasad moralnych, Prawdzie Obiektywnej
przeciwstawiając neutralność światopoglądową, będącą jednym z fundamentów ustroju
demokratyczno-liberalnego: „Obywatel, umiejscowiony w systemie demoliberalnym, musi
przybierać katalog póz, aby jego poprawność zapewniła mu odpowiednie miejsce w stadnym
szyku. Intelekt mierzy się probierzem filosemityzmu, wolności aborcji, neutralności
światopoglądowej, antyrasizmu, wyznawaniem kosmopolityzmu i oczywiście straszakiem
świętej ekonomii. Przepustką do prawdziwego klubu europejczyków-intelektualistów (tak w
oryginale – K. K.) jest także entuzjastyczny stosunek do homoseksualizmu i zniesienia kary
śmierci”274. Wolność jednostki w liberalnej demokracji, właśnie z racji indywidualistycznej
wizji człowieka stawiającej dobro jednostkowe, egoistyczne ponad wszelkimi innymi,
jednostkę ludzką rozpatrując jako atom, wynosząc go ponad wszelkie grupy społeczne –
traktowane przeto jako tylko wynik umów zawieranych między owymi niezależnymi,
kierującymi się własnym interesem jednostkami, oznacza także swobodę definiowania dobra i
zła – to każda jednostka ludzka decyduje o tym, co według niej jest dobrem, a co złem, i
zgodnie z własną opinią podejmuje życiowe decyzje. Stąd też w liberalnej demokracji mamy
do czynienia nie z obiektywizmem moralnym, ale z relatywizmem, z subiektywizmem, gdzie
nie ma niezależnego od opinii ludzkich absolutnego, obiektywnego, gdyż danego ludziom
przez Boga dobra i zła – są tylko subiektywne opinie jednostek odnośnie do tego, co jest
dobre, a co złe, zaś w kwestii ustawodawstwa o tym, co jest słuszne, a przeto powinno
obowiązywać w społeczeństwie, decyduje większość ludzkich, jednostkowych opinii.
Demokracja – właśnie z racji jej oparcia jej na ideach liberalizmu – jest dla narodowych
radykałów ustrojem nierozerwalnie związanym z materializmem i relatywizmem.
Ów relatywizm prowadzi oczywiście według narodowych radykałów do niemoralności
całego systemu – odrzucenie prawdziwego ładu wiąże się bowiem jednoznacznie z
gloryfikacją zasad fałszywych, sprzecznych z naturą wszechrzeczy, stworzonej przez Boga.
A. Zdolski w swoim referacie pt. „Obowiązek antydemokratyzmu” wyraźnie powiązał
demokrację liberalną z upadkiem absolutnych norm moralnych: „Propaganda społeczeństwa
wielorasowego świeci dziś prawdziwe triumfy. Trwa proces zanikania poczucia narodowego.
Coraz szersze kręgi ludzi obejmuje skrajny materializm i ściśle z nim związany nihilizm.
Upadają wartości, będące fundamentem ładu partego na cywilizacji łacińskiej. Panoszy się
relatywizm, który nie oszczędza niczego, co święte. Rozmywa się znaczenie takich pojęć, jak
moralność, sprawiedliwość, wolność. O honorze nie mówi się już wcale. Upada sztuka, a jej
miejsce zajmuje infantylna popkultura i pseudoawangarda, stawiająca sobie za cel poniżenie
wszystkiego, co stanowi fundament aryjskiego ładu społecznego. (…) Wszechobecny
relatywizm sprawił, iż dzisiaj nie ma żadnych stałych zasad. W demokratycznych
głosowaniach wybiera się te, które są wygodniejsze, a i te łamie się przy każdej okazji. Bez
zasad nie ma cywilizacji. Gdy rozpadnie się cywilizacja łacińska, cywilizacja aryjczyków (tak
273
274

R. Larkowski, Człowiek w Narodzie, „Szczerbiec”, 1995/1996, nr 1, s. 7.
Tamże, s. 7.

147

w oryginale – K. K.), nie przetrwają takle narody. Bez tradycyjnych, opartych na prawie
naturalnym reguł – narody zmienią się w zwykłe hordy. Ludzkość zleje się w jedną,
bezkształtną masę. Zrealizuje się ideał masońskiego „społeczeństwa wielorasowego i
wielokulturowego” – i to będzie koniec białego człowieka, koniec Europy. Wraz z nią odejdą
w zapomnienie takie reakcyjne przeżytki, jak: rasa, naród, rodzina” 275. Wtóruje mu K. Sitnik:
„Rewolucja zła dotknęła rodzinę. Podważone zostało fundamentalne znaczenie tej komórki,
opartej na mężczyznę i kobietę. Propagowane są wolne związki, legalizuje się związki
homoseksualne, w obliczu prawa zezwala zboczeńcom na adopcję i deprawację niewinnych
dzieci. (…)Materializm objawił się we wszystkich aspektach życia, jako kult pieniądza, jako
absolutyzacja zysku ze wszelką cenę. W imię zysku dokonuje się masowego ludobójstwa w
postaci aborcji, w imię zysku legalizuje się eutanazję; dla zwiększenia zysku do produkcji
filmów pornograficznych zatrudnia się dzieci, dla pieniędzy wycina się lasy, zabija się
zwierzęta, emituje się śmiecie do atmosfery, wody i gleby” 276. Jak więc widzimy, narodowi
radykałowie demokrację liberalną jako ustrój traktują nie w sposób izolowany, wyrwany z
kontekstu, lecz przeciwnie – w ścisłym powiązaniu ze wszelkimi innymi dziedzinami życia
ludzkiego. Cały bowiem porządek społeczny wynika z określonych idei, które w tym
wypadku określa liberalizm – na czele właśnie z wizją jednostki ludzkiej-atomu,
wyemancypowanej, niezależnej, która jest podmiotem, a nie elementem jakichkolwiek
struktur społecznych – to jednostka-atom tworzy z innymi jednostkami-atomami grupy
społeczne poprzez umowy, a to oznacza, iż wszelkie struktury społeczne są tylko wynikiem
konwencji – o ich istnieniu decyduje wyłącznie wola tworzących je jednostek. Co więcej, owa
gloryfikowana jako główna kategoria społeczna, polityczna i moralna jednostka decyduje o
swoim życiu również poprzez określanie tego, co dobre i złe – przekładając ową cechę na
społeczeństwo, państwo i kulturę oznacza to gloryfikację zasady większości – o tym, co
dobre, co słuszne, a więc obowiązujące, decyduje wynik głosowania, większość opinii
jednostek-atomów. W ten sposób w miejsce absolutnych, prawdziwych zasad wkracza we
wszystkie dziedziny życia człowieka – pojmowanego wszakże jako niezależny od wszelkich
ograniczeń, racjonalny i kalkulujący w sposób ekonomiczny własny interes podmiot – zasada
większości, co nieuchronnie prowadzi w ujęciu trzeciopozycjonistów do relatywizmu,
materializmu i konsumpcjonizmu. O wszystkim decyduje bowiem wola jednostki będącej
atomem, a z racji tego, iż społeczeństwo to tylko zbiór owych atomów, to decyzje odnoszące
się do wszelkich sfer życia społecznego określane są poprzez policzenie indywidualnych,
subiektywnych opinii (głosów) jednostek-atomów. Szczególnie dobitnie wyraził to K. Sitnik:
„Polityczni Żołnierze nie wierzą w parlamentarną demokrację. Ten termin, wywodzący się z
greckiej zbitki słów – demos i kratos – oznaczał władzę ludu. Czy teraz lud czy naród rządzi?
Nie! Pozwala mu się raz na kilka lat wybrać tych, co go będą najlepiej oszukiwać podczas
wyborów. Pozwala mu się podczas plebiscytów decydować o tym, czy ludobójstwo jest
rzeczą dobrą, czy złą; czy gwałciciel dzieci ma być zgładzony, czy też lepiej, by posiedział
trochę na koszt wszystkich w więzieniu i po wyjściu z niego gwałcił dalej” 277.
Demokracja liberalna to ustrój zatem nierozerwalnie wiążący się z atomizacją społeczną, z
upadkiem naturalnych grup społecznych, do których każdy człowiek przynależy z racji swojej
natury, a których dobro z tego względu stoi wyżej aniżeli dobro jednostkowe, a także ustrój –
co za tym idzie – prowadzący do upadku bezwzględnych, boskich, prawdziwych wartości, w
tym moralnych. To ustrój, w którym brak jest obiektywnych norm, zaś wszelkie zasady
ustalane są zasadą większości indywidualnych, subiektywnych opinii. Jednakże taka krytyka
demokracji nie byłaby pełna, gdybyśmy pominęli jeszcze jeden jej ważny aspekt, a który w
275

Obowiązek antydemokratyzmu. Referat Arkadiusza Zdolskiego, „Szczerbiec”, 1994, nr 11 (37), s. 8.
Zasady Rewolucji Narodowej. Referat Konrada Sitnika, „Szczerbiec”, 1994, nr 11 (37), s. 11.
277
Tamże, s. 11.
276

148

powyższym cytacie mogliśmy już zaobserwować, a mianowicie hipokryzję, oszustwo,
kłamstwo jako cechy nieodłączne od ustroju demokratyczno-liberalnego. Dla polskich
narodowych radykałów ów ustrój szczególnie wyróżnia się rozbieżnością między głoszoną
teorią (wolność jednostki, możliwość udziału w wyborach powszechnych, a wiec w
decydowaniu politycznym, swobody obywatelskie) a praktyką. A. Gmurczyk pisze: „W
polityce epoki demoliberalizmu pomiędzy deklaracjami a faktycznym działaniem rozciąg się
rów nie do przebycia. Chętnie zgodzę się z tym, że nie jest to może wynalazek
dwudziestowiecznej demokracji, lecz pewnym jest, że to właśnie demokracja stan ten
pogłębiła, sztukę oszustwa doprowadzając do perfekcji. Ba! Owa programowa nieuczciwość
rządzących w stosunku do rządzonych postawiona została na piedestale, jako Pierwsze i
Najważniejsze Przykazanie Prawdziwego Demokraty” 278. Na czym konkretnie hipokryzja
systemu demokratycznego polega? Prezes NOP nie unika owej kwestii: „Im dalej w las
Demokracji – tym wyraźniejsze stają się tworzące go spróchniałe drzewa. Demoliberalizm
tylko z daleka wygląda atrakcyjnie. Bo co tak naprawdę nam oferuje? Wolność głoszenia
wszelakich poglądów? Oczywiście! Tylko po wyrażeniu pewnych opinii wolność ich autorów
zostaje szybko ograniczona do więziennego spacerniaka. Lud ma niezbywalne prawo do
wyboru swych przedstawicieli w sposób wolny, równy i od nikogo niezależny? Jasne! Tylko
jak wybierze źle (niezgodnie z oczekiwaniami bonzów nowego wspaniałego świata), to
braterska interwencja wojskowa zrujnuje kraj cały i wybije tysiące ludzi, którzy nie potrafili
wybrać właściwie. Albo, co łatwiejsze, Zorganizowana Demokracja otoczy takie państwo
kordonem polityczno-gospodarczym. I niech wtedy lud pokazuje, jaki to jest sprytny!” 279. Oto
właśnie według NOP istota demokracji – to ustrój będący zakamuflowaną formą rządów
ucisku, w której władza faktycznie spoczywa w rękach oderwanej od większości
społeczeństwa elity kapitalistycznej. Po jednej stronie mamy bowiem liberalne idee wolności
jednostki, swobód obywatelskich, udziału każdej jednostki jako obywatela w kształtowaniu
polityki państwa itd., jednakże po drugiej otrzymujemy system centralistyczny,
wszechobecny w życiu obywatela, ingerujący w każdy aspekt jego życia m.in. poprzez środki
masowego przekazu. Demokracja to faktyczny, przy czym starannie zakamuflowany
totalitaryzm, w którym władza państwa (sprawowana przez elitę kapitału) – scentralizowana i
rozbudowana poprzez szereg instytucji – narzuca każdej jednostce te same idee, wzorce
życiowe, poglądy dotyczące różnych sfer życia. Jak każdy ustrój totalitarny, także i tutaj owo
wszechobecne i wszechmocne państwo posiada swoją ideologię – jest nią właśnie
demokratyczny liberalizm, na czele z ideami wolności jednostki (również w kwestiach
obyczajowych i moralnych), neutralności światopoglądowej, tolerancji, „politycznej
poprawności”, ideału społeczeństwa wielokulturowego i wielorasowego, obroną różnych
mniejszości – uznanych za dotychczas uciskane. Wszyscy ci, którzy przeciwstawiają się
owym fundamentom ideowym demokracji, są przez ten ustrój prześladowani, co właśnie
wyraził to powyżej w ironiczny sposób A. Gmurczyk.
Kłamstwo jako istota demokracji, a ściślej – jako osnowa jej organizacji i funkcjonowania,
wyrażone zostało także przez Piotra Farfała. W artykule o wymownym tytule
„Świętokłamstwo Demokracji” czytamy: „Relatywizm, który zakłada, że nie ma Prawdy
Absolutnej, tak jak nie ma Absolutnego Zła, potwierdza dwulicową naturę demokracji, iż
punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dzisiejszy pseudoidealizm to suche liczby i
materializm w ekonomii, ekonomia w rodzinie, rozwiązłość seksualna zamiast miłości i
kłamstwo w polityce. (…) Hipokryzja, w której pod maską sloganów o wolności chowają
twarze zakompleksieni karierowicze, jest niepodważalnym elementem życia politycznego
278
279

A. Gmurczyk, Rewolucja Integralna, s. 13.
Tamże, s. 10.

149

demokracji, a jego bezideowość przybrała formę politycznej religii, w której najważniejszym
paradogmatem (tak w oryginale, być może chodzi autorowi o paradygmat – K. K.) nie jest
człowiek (wszak integralny element tworzący System!), lecz instytucje Systemu. Spektakl
pod tytułem demokratyczne wybory odbywa się na zasadzie licytacji, czyli kto da (a raczej
obieca) więcej”280. Organy władzy państwowej, wybory powszechne, partie polityczne – to
tylko niektóre narzędzia Systemu, za pomocą których elita kapitalistyczna utwierdza swoją
władzę polityczną – nie bez znaczenia są także mass media, które narzucają jednostce
właściwy sposób myślenia i wzorce: „Kłamstwo w demokratyczne maszynce do prania
mózgów jest zarówno doraźnym instrumentem politycznym, jak i również celem o
dalekosiężnych skutkach. We współczesnych odmianach Systemu schemat jest jeden.
Kłamstwa mniej lub istotne lub celowe prowokacje ujawnia się do publicznej wiadomości za
pomocą mediów. W ten sposób wyrabia się w Narodzie poczucie zaufania do środków
masowej informacji – to przecież w końcu one, korzystając z „niezależnych” źródeł ujawniły
oszustwo! Jednocześnie ukrywa się przed publicznością fakty, które mogłyby zagrozić
istnieniu Systemu i doprowadzić do jego upadku. (…) Rola mediów jest istotnie wielka. To
one kształtują obraz życia (społecznego, politycznego, gospodarczego), jako czegoś
niezmiennego i nienaruszalnego, zniechęcając nawet wytrwałych do podjęcia prób zmiany
tego stanu rzeczy. Jest to bodaj najpoważniejsza konsekwencja rządów demokracji –
rozsiewanie choroby totalnego nihilizmu” 281. NOP przedstawia więc wizję funkcjonowania
demokracji jako totalnej iluzji, jaką przeciętnemu obywatelowi przedstawia elita sprawującą
faktyczną i pełną władzę w państwie demokratycznym, wykorzystując do tego nie tyle aparat
represji (służby policyjne, wojsko itd.), lecz przede wszystkim środki masowego przekazu,
afirmujące konsumpcyjny styl życia, relatywizm etyczny, tolerancję itd. To właśnie
wszechobecne kłamstwo, wynikające z braku uznania absolutnego dobra i zła, jest
fundamentem demokracji, swoistą jej siłą napędową: „Kłamstwo jest istotą demokracji, jej
najważniejszym nakazem. Wynika to z samego założenia systemu,, w którym każdy „mówi
prawdę” na swój sposób. Należy tu jednak zauważyć, że to ludzie zdeterminowani są przez
kłamstwa Systemu, a nie odwrotnie. Człowiek rodzi się i wychowuje w warunkach, które w
większych lub mniejszy sposób wpływają na jego postawy – a dzisiejszy model
społeczeństwa to promocja egoizmu i materializmu”282.
Co więcej, z racji owego kłamstwa, relatywizmu etycznego, niweczącego rozróżnienie
między absolutnym dobrem a złem, jak również atomizacji społecznej, wynika natura
demokracji jako zakamuflowanej oligarchii, czyli skrytych za parawanem liberalnych idei (a
więc indywidualistycznych, wolnościowych), absolutnych i niezależnych od reszty
społeczeństwa rządów mniejszości, a ściślej elity kapitalistycznej. Z racji zniszczenia
wszelkich „ciał pośredniczących” między jednostką a centralną władzą państwową, czyli
organicznych „tkanek”, jak rodzina, wspólnota lokalna, wspólnota zawodowa, zaniknęły tym
samym wszelkie bariery mogące indywidualnego człowieka chronić przed wszechogarniającą
ingerencją aparatu państwa. Co więcej, z racji relatywizmu etycznego, odrzucenia
absolutnych wartości, uznania jednostki ludzkiej jako najważniejsze dobro i uznając wszelkie
grupy społeczne za pochodne względem niej, tj. będące wytworem wyłącznie jednostekatomów na mocy konwencji, zaistniało niebezpieczeństwo chaosu, wynikającego ze
sprzecznych, egoistycznych dążeń jednostek: „Podobny chaos wymaga istnienia punktów
kierowniczych, które nakładają ramy na ten magmowy ornament ludzki. Wymaga tego
podstawowy interes funkcjonariuszy demoliberalizmu, ponieważ terror mniejszości nad
większością musi zachować swoją rolę kontrolowanego zastraszania. Zbyt beztroskie
280

P. Farfał, Świętokłamstwo Demokracji, „Szczerbiec”, 2000, nr 1 (99), s. 10.
Tamże, s. 10.
282
Tamże, s. 10.
281

150

rozszerzanie postaw przestępczych, dewiacyjno-seksualnych i materialistycznych może
spowodować, że mniejszość przerośnie większość, co zachwieje całą operacją
demoliberalnych dusz. Ich system zawsze opierał się na bezczelnej i krzykliwej mniejszości
oraz na milczącej większości. Inaczej zawodowi obrońcy praw człowieka, adwokaci
gangsterów, a przede wszystkim przedstawiciele bezosobowego kapitału, stracą rację swego
bytu”283. Niniejszy fragment wyraźnie obrazuje stosunek narodowych radykałów do
demokracji – ów ustrój, będący dla nich Systemem, czyli wszechobejmującą człowieka
całością, to zakamuflowany quasi-totalitaryzm, w którym oligarchiczna, kapitalistyczna
mniejszość za pomocą m.in. administracji, partii politycznych, wielu organizacji
pozarządowych (choć propagujących ideały owego Systemu), środków masowego przekazu
kształtuje życie obywateli według ściśle określonego – demokratyczno-liberalnego, a więc
kosmopolitycznego, relatywistycznego i indywidualistycznego wzorca, okłamując
jednocześnie ich o swobodach obywatelskich, czy decydowaniu o losach państwa poprzez np.
udział w wyborach parlamentarnych, samorządowych czy prezydenckich, dławiąc przy tym
wszystko to, co sprzeczne jest z ideami demokratyczno-liberalnymi, nawet oddolne,
niezależne, samorządne inicjatywy obywateli, jeśli sprzeczne jest to z interesami elity
kapitalistycznej. Oddajmy jeszcze głos narodowo-radykalnemu publicyście: „Obecni
niszczyciele Tradycji nie działają w tak dyletancki i partacki sposób jak bolszewicy.
Niewolnik musi utrzymywać system nie poprzez strach przed batem. On zdobywa pewność,
że tzw. wolny rynek, amerykański styl życia i wreszcie wrzucenie świstka papieru do urny
zapewni mu wolność. Niewolnik, idąc dżunglą miasta, obawiając się zgwałcenia, rabunku,
zamordowania, może sobie powtarzać komunały o tym, iż żyje w państwie prawa, korzystając
ze wszystkich dobrodziejstw demokracji. Władca-demoliberał ma dość środków
propagandowych i sprytu taniego gracza, aby tłumaczyć całą zgniliznę i materializm
dzisiejszej rzeczywistości osławionymi kosztami budowy demokracji. Należy tylko dodać, że
koszty będą płacone zawsze, ponieważ są integralną częścią socjalkapitalistycznej
doktryny”284. Dla narodowych radykałów, jak widzimy, różnica między komunistycznym
totalitaryzmem a demokracją zachodnią sprowadza się do metody – cel jest bowiem ten sam:
centralizacja władzy politycznej w ręku elity oderwanej od reszty społeczeństwa, a co za tym
idzie pozbawienie narodu swojej tożsamości, władzy i własności.
Również prezes NOP pisze w podobnym tonie, wyrażając dokładnie ten sam pogląd: „(…)
Polacy zapragnęli nie tylko lepszego bytu materialnego, uosabianego przez wyśniony Zachód,
ale i wolności, o której tyle się naczytali i nasłuchali w zagranicznych audycjach radiowych.
Nie wiedzieliśmy, nie chcieliśmy wiedzieć, że demokrację zachodnia od socjalistycznej
odróżnia w istocie jedynie język propagandy. Demoliberalizm serwuje bowiem naiwnym
tylko pozory wolności. Dopuszczając do kibicowania w meczu, którym stawką jesteśmy my
sami, System stwarza wrażenie pełni uczestnictwa i wpływu na to, co się dzieje. Wolność
trwa jednak tylko do momentu, w którym podjęta zostanie próba wskoczenia na boisko –
więzienia krajów demokratycznie zaangażowanych pełne są ludzi, którzy popełnili tę
nieostrożność”285. Jak widzimy w powyższej, „sportowej” analogii, istotą demokracji
liberalnej jest kłamstwo dotyczące partycypacji społeczeństwa w procesie decydowania
politycznego – ustrój demokratyczno-liberalny w teorii (a więc np. poprzez pluralizm
polityczny, swobodę działalności partii politycznych, swobody obywatelskie, powszechne
prawo wyborcze) gwarantuje powszechne uczestnictwo w życiu politycznym, jednakże w
praktyce owa partycypacja sprowadza się tylko do biernego udziału w wyborach, które są
swego rodzajem „igrzysk” – społeczeństwu wpaja się przekonanie o różnicach interesów
283

R. Larkowski, Chaos demokracji, „Szczerbiec”, 1995/1996, nr 1, s. 6.
Tamże, s. 6.
285
A. Gmurczyk, Rewolucja Integralna, s. 13.
284

151

między różnymi partiami politycznymi, o rywalizacji między nimi zachęcając do udziału w
powszechnych wyborach, dając ułudę wpływu na sprawowanie władzy politycznej, choć de
facto partie polityczne wspólnie tworzą jeden, zwarty establishment, klasę powiązaną z
kapitałem, kosmopolityczną, oderwaną od reszty społeczeństwa.
Iluzoryczność uczestnictwa wyborów szczegółowo przedstawił M. Radzikowski. Oto, co
pisał w 1995/1996 r. ów narodowo-radykalny publicysta odnośnie do wyborczych, obłudnych
zdaniem polskich narodowych radykałów, „igrzysk”: „Kosmopolityczno-plutokratyczna klasa
rządząca urządziła więc społeczeństwu igrzyska, zaś swoich przedstawicieli obsadziła w
charakterze głównych aktorów tego smutnego widowiska. Wszystko po to, by po raz kolejny
odwrócić uwagę od malwersacji, afer, czy zwykłej zdrady stanu elit rządzących. (…)
Oczywiście wszyscy pragną wejścia do NATO i Unii Europejskiej – to niezachwiany dowód
ich patriotyzmu i oddania sprawie Polski. Dla lepszego uwiarygodnienia toczą ze sobą
nieustanne walki – choć mówią właściwie o tym samym – pełnej wasalizacji Polski pod
opiekuńczymi skrzydłami instytucji międzynarodowych z siedzibami w Brukseli, Strasburgu,
czy w Waszyngtonie”286. Taki stan rzeczy oczywiście wymaga wyjątkowo rozbudowanego i
efektywnego w swym działaniu systemu środków masowego przekazu, odpowiednio
manipulującego postawami, wartościami i preferencjami politycznymi członków
społeczeństwa, stwarzając ułudę uczestnictwa w życiu politycznym, a więc wpływania na
politykę państwa: „Ten tragikomiczny spektakl jest, niestety, wpisany w istotę demokracji i
choć wiadomo, że >>karty zostały już rozdane<<, społeczeństwo łudzi się możliwością
dokonania rzeczywistych zmian, dając upust własnym emocjom i resentymentom. Ohyda
demokracji polega na zorganizowanym oszustwie i powszechnej hipokryzji – dobrze
wiadomo, że władza należy do kilku ośrodków dyspozycyjnych, skupiających w swych
rękach środki masowego przekazu (choćby nazywały się one niezależnym) oraz
dysponujących środkami finansowymi, niezbędnymi dla rozszerzenia swych wpływów”287.
Demoralizacja i dezinformacja społeczeństwa przez elitę kapitalistyczną w owym
Systemie ma ściśle określony cel – jest nią właśnie upadek narodu polskiego: upadek
duchowy – poprzez negację prawdziwych, absolutnych wartości, w tym moralnych, afirmację
neutralności światopoglądowej, czyli – według narodowych radykałów – relatywizmu
moralnego, co powoduje m.in. poparcie dla aborcji czy homoseksualizmu, upadek polityczny
– poprzez dążenie do wyzbycia się niepodległości państwa polskiego (poparcie dla działań
integracyjnych UE) oraz upadek ekonomiczny (koncentracja własności w rękach rządzącej
elity kapitalistycznej oraz wyprzedaż najważniejszych przedsiębiorstw obcemu kapitałowi).
Jak więc widzimy, ustrój demokratyczno-liberalny krytykowany jest z pozycji katolickich,
tradycjonalistycznych oraz narodowych. Według NOP jest to ustrój polityczny, który odrzuca
oparcie wszystkich dziedzin życia na Prawdzie Obiektywnej, propaguje neutralność
światopoglądową, czyli relatywizm moralny, niszczy społeczeństwo jako wspólnotę
organiczną poprzez głoszenie indywidualistycznej, materialistycznej i kosmopolitycznej wizji
człowieka jako atomu, dla którego własny, egoistyczny interes jest najważniejszy, a przy tym
stanowi zamaskowaną owymi demokratyczno-liberalnymi ideami władzę elity
kapitalistycznej, która pozbawia reszty społeczeństwa faktycznego wpływu na życie
polityczne, tworząc tylko iluzję takiej partycypacji w postaci wyborów, których wynik zawsze
jest zadowalający dla owej elity – posiadającej całkowicie rozbieżne z narodem polskim
interesy i cele. Jak powinna zatem wyglądać według polskich narodowych radykałów Polska
pod względem ustrojowym? Czym różni się ustrój „rządów powszechnych” od demokracji
liberalnej jako ideału ustrojowego, jak i jego praktycznego urzeczywistnienia, czyli III RP?
286
287

M. Radzikowski, Wyborcza iluzja, „Szczerbiec”, 1995/1996, nr 1, s. 4.
Tamże, s. 4.

152

5.2. Ustrój polityczny „rządów powszechnych” jako remedium na
demokrację liberalną i na dyktaturę proletariatu.
Przejdźmy zatem do kwestii ustroju państwa w ideach NOP. Oczywiście ugrupowanie
niniejsze – jako polski przedstawiciel idei Trzeciej Pozycji – także swój model ustroju
państwa nazywa „rządami powszechnymi”, wskazując jednoznacznie na fakt, iż państwo owo
musi być rządzone przez cały naród, wszystkie jego organiczne „tkanki”, iż musi stwarzać
warunki do udziału całej wspólnoty narodowej w sprawowaniu władzy państwowej, a więc
warunki do upowszechnienia dostępu do władzy i wpływu na podejmowanie decyzji
dotyczących polityki państwa całemu narodowi, a nie tylko wybranym jego kręgom. Ponadto
w kwestii podporządkowania państwa nie tylko narodowi, ale także prawu naturalnemu, które
wynika z Prawa Bożego, a przy tym odrzucenia zasady większości jako metody w
podejmowaniu decyzji politycznych, w tym państwowych, NOP tożsamy jest z
podstawowymi ideami trzeciopozycyjnymi. Wreszcie zbieżność z ideami brytyjskich
trzeciopozycjonistów widzimy w decentralizacji władzy państwowej, w ograniczeniu zakresu
działania państwa do niezbędnych rozmiarów, i upowszechnienia władzy wśród
poszczególnych organicznych struktur samego narodu, na czele z samorządem terytorialnym i
zawodowym. Owa decentralizacja oczywiście z podporządkowania państwa organizmowi
narodowemu – państwo jako struktura tworzona przez naród siłą rzeczy nie może
charakteryzować się centralizmem, gdyż oznaczałoby to zniewolenie obywateli,
podporządkowanie organicznych tkanek narodu aparatowi biurokratycznemu, etatyzację życia
społeczno-gospodarczego i politycznego, a więc naruszenie porządku naturalnego, którego
naród jest integralną częścią. Z owej „służebności” państwa wobec narodu wynika właśnie
decentralizacja, postulat państwa organicznego w swym zakresie działania, ingerującego w
życie wspólnoty zgodnie z zasadą pomocniczości.
Jednakże oprócz zbieżności idei polskich narodowych radykałów z fundamentalnymi
ideami trzeciopozycyjnymi dotyczącymi tak relacji między narodem a państwem –
przedstawionej w wyjątkowo szczegółowo opracowanej przez NOP hierarchii wartości, jak i
kwestii ustroju państwa narodowego (powszechny udział wszystkich członków narodu, jego
naturalnych grup społecznych, w sprawowaniu władzy w państwie, decentralizacja państwa
na rzecz rozwoju samorządności, obowiązywanie w prawodawstwie, a więc i w życiu
publicznym, Prawa Bożego) mamy także do czynienia z różnicami o charakterze ideowym.
Różnice w wizji ustroju politycznego w ideach NOP i brytyjskich trzeciopozycjonistów nie
wynikają bowiem tylko z postulatów związanych z konkretnymi organami władzy państwa,
powiązaniami między nimi czy też szczegółowymi rozważaniami na temat funkcjonowania
państwa narodowego – nie są to różnice programowe, czyli wynikające z programu
politycznego, obejmującego szereg konkretnych i szczegółowych postulatów związanych z
organizacją i funkcjonowaniem wizji ustrojowej państwa narodowego, dokładnej konstrukcji
jego organów władzy czy struktur, w ramach której one będą funkcjonować, jak też i
urzeczywistnieniem owego państwa. Otóż to właśnie wizja ustroju państwa w ideach NOP na
tle idei trzeciopozycyjnych, wypracowanych na Wyspach Brytyjskich, doskonale ukazuje, że
Trzecia Pozycja w poszczególnych krajach może być interpretowana różnorodnie, przez co
zasady wyłożone w „Deklaracji Zasad Trzeciej Pozycji” poza Wyspami Brytyjskimi są
odbierane i różnie interpretowane zależnie od tradycji ruchu nacjonalistycznego z danego
kraju, będąc swoistym spektrum ideowym, ramami obejmującymi szereg różnych idei – jak
już wyżej zauważyliśmy, niekoniecznie zbieżnych z ideami Brytyjczyków.
Trzeba bowiem zaznaczyć, iż NOP do swojej koncepcji państwa wprowadza także inne
idee, nieobecne w wizji ustroju politycznego trzeciopozycjonistów brytyjskich. Idee owe
łączą się co prawda z fundamentalnymi zasadami, które również trzeciopozycjoniści
153

podzielają, jednakże właśnie z racji ich obecności ustrój polityczny w koncepcjach NOP
odbiega od wizji Brytyjczyków, mimo iż są to także „rządy powszechne”, w których
zagwarantowany jest udział całości narodu w sprawowaniu władzy państwowej, Prawda
Obiektywna stanowi kryterium ustawodawstwa, a organizacja i funkcjonowanie państwa
opierają się na zasadzie decentralizacji. Idee wprowadzone otwarcie do koncepcji państwa
narodowego przez narodowych radykałów polskich nie naruszają tychże trzeciopozycyjnych
zasad, współistnieją z nimi, jednakże właśnie dzięki nim wizja ustroju politycznego
generalnie odbiega od wizji Brytyjczyków.
Analizując ustrój polityczny w ideach narodowo-radykalnych NOP jako polskiego
reprezentanta Trzeciej Pozycji, najpierw warto przypomnieć tutaj pewne dwa zdania obecne
w polskim tłumaczeniu „Deklaracji Zasad Trzeciej Pozycji”. Jak pamiętamy, polskie
tłumaczenie odbiega od oryginału, a niniejsze zdania są szczególnie ważne z uwagi na
omawianą kwestię – otóż w punkcie poświęconym „rządom powszechnym” czytamy: „O ile
zasada rządów powszechnych jest w każdym narodzie i cywilizacji inna, to jej zasadniczy
motyw pozostaje taki sam. Stanowi on jasno, że samorząd oznacza, iż ludzie muszą działać –
jeśli ich decyzje mają być prawomocne – zgodnie z Prawdą Obiektywną”288. Przytoczony
fragment wyraźnie świadczą o tym, iż dla NOP „rządy powszechne” nie są wizją jednego,
ściśle określonego ustroju politycznego, przynależnego wszystkim narodom Europy – wprost
przeciwnie, wyraźnie zawarte jest tutaj stwierdzenie, że pojęcie „rządów powszechnych”
odnosi się do zespołu pewnych cech ustrojowych, który może zostać urzeczywistniony w
różnych formach, zależnie od kultury danego narodu czy cywilizacji. Cechy owe określają
bardziej „treść” państwa , a jego formy tylko ogólnikowo, pobieżnie. Co więcej, te dwa
fundamenty tworzące łącznie ów zespół cech ustrojowych, formujące ideę „rządów
powszechnych” – tj. decentralizacja oraz prymat Prawdy Obiektywnej – zostały także
wyrażone przy zaprezentowaniu idei trzeciopozycyjnych przez przedstawiciela NOP na
Konferencji Narodowej w 1998 r.: „Trzecia Pozycja opowiada się za rządami powszechnymi,
przez które rozumiana jest szeroka decentralizacja życia politycznego i gospodarczego. To
ludzie, w oparciu o Prawdę Obiektywną i Prawdę Bożą decydują o swoich losach, a nie
przekupni politycy czy skorumpowany establishment”289.
Idea „rządów powszechnych” wyznaczona w interpretacji NOP zostaje tylko przez dwie
zasady, stanowiące cechy państwa świadczące o tym, czy dane państwo gwarantuje „rządy
powszechne”: prymat Prawdy Obiektywnej oraz decentralizacja polityczna i gospodarcza. To
właśnie te dwie cechy świadczą o tym, czy można mówić o danym państwie, iż jest zgodne z
trzeciopozycyjną wizją państwowości, czy też jest jej przeciwna. Prawdziwe państwo
narodowe, czyli „rządy powszechne”, w kontekście idei Trzeciej Pozycji to dla polskich
narodowych radykałów właśnie państwo oparte na podporządkowaniu decyzji politycznych
Prawdzie Obiektywnej, którą wyraża Prawo Boże, oraz zdecentralizowane, a więc
gwarantujące swobodny rozwój i samorządność poszczególnym grupo społecznym narodu.
Przy takiej interpretacji, jak widzimy, pozostaje sporo miejsca na pewien zakres inwencji
twórczej, wynikającej oczywiście z odmiennych doświadczeń historycznych czy tradycji
ruchów nacjonalistycznych danych krajów europejskich, jeśli chodzi o tworzenie wizji ustroju
politycznego własnego narodowego porządku – i to właśnie w dziedzinie nie tylko
konkretnych propozycji programowych zmierzających do implementacji „rządów
powszechnych”, ale także dodatkowych idei, dopełniających owe dwie zasady wynikające z
„Deklaracji Zasad Trzeciej Pozycji”. Wizja „rządów powszechnych” w danych ruchach
narodowo-rewolucyjnych z poszczególnych krajów Europy może się znacząco różnić ze
288
289

Deklaracja Zasad…, [w:] D. Holland, Polityczny Żołnierz, s. 64.
Wystąpienie Artura Szablaka, „Szczerbiec”, 1998, nr 8 – 10 (82 – 84), s. 11.

154

względu właśnie na powiązanie owych dwóch filarów z dodatkowymi ideami, wynikającymi
bezpośrednio, z rodzimych tradycji ustrojowych czy spuścizny teoretycznej ruchu
nacjonalistycznego – a taką sytuację widzimy właśnie w przypadku NOP – stąd właśnie zapis
w polskiej wersji „Deklaracji Zasad Trzeciej Pozycji” – w swej istocie jednakże wiele
znaczący – o tym, iż zasada „rządów powszechnych” jest w każdym narodzie i cywilizacja
inna.
Zanim przejdziemy zatem do analizy ustroju państwa w ideach NOP – ustroju będącego
alternatywą wobec koncepcji ustrojowych propagowanych przez liberalizm i marksizm, a
przy tym będącego polską formułą „rządów powszechnych” – warto najpierw zwrócić uwagę
na różnice odnośnie do brytyjskiego pierwowzoru idei „rządów powszechnych”. Jak już
zauważyliśmy, dla NOP „rządy powszechne” zapisane w „Deklaracji Zasad Trzeciej Pozycji”
to nie konkretny ustrój polityczny, lecz bardziej idea państwa wskazująca na dwie tylko
cechy: prymat Prawdy Obiektywnej (Prawa Bożego) i decentralizację polityczną, co przecież
otwiera drogę do formułowania różnych wizji ustrojowych, które łączyć powinny wyłącznie
owe dwie cechy. Oczywiście oznacza to, iż wizja ustroju państwa w ideach NOP z
koncepcjami Brytyjczyków identyczna jest, jeśli chodzi o owe dwie cechy – i u polskich
narodowych radykałów, i u brytyjskich narodowych rewolucjonistów ustrój polityczny
będący owocem Rewolucji Narodowej winien oficjalnie uznawać i być zorganizowany w
oparciu o Prawdę Obiektywną, a więc zerwać z neutralnością światopoglądową państwa.
Również ów ustrój nie może charakteryzować się centralizmem, upaństwawiając wszelkie
dziedziny życia ludzkiego, etatyzując życie samego narodu – w zamian za to państwo
powinno ograniczać swój zasięg ingerencji w życie wspólnoty narodowej do ściśle
określonych, niezbędnych tylko rozmiarów, związanych z bezpieczeństwem
ogólnonarodowym. Na tym jednakże cechy wspólne NOP i brytyjskich trzeciopozycjonistów
kończą się.
Jakie zatem są różnice między polskimi a brytyjskimi trzeciopozycjonistami? Przede
wszystkim koniecznie trzeba stwierdzić, iż w przypadku NOP nie ma mowy o jakichkolwiek
inspiracjach ideami zawartymi w „Zielonej Książce” M. Kaddafiego. W żadnym z artykułów
publikowanych przez narodowych radykałów nie znajdujemy choćby nawet sugestii, iż
„rządy powszechne” oparte są na ideach libijskiego ideologa czy ustroju Libijskiej
Dżamahiriji. Ponadto – co za tym idzie – nie znajdujemy w tekstach NOP także sugestii, iż
ustrój polityczny Polski po zwycięstwie Rewolucji Narodowej będzie demokracją
bezpośrednią, zwłaszcza zorganizowaną według koncepcji zawartych w niniejszej książce – w
artykułach NOP znajdziemy tezę, iż „rządy powszechne” to autentyczna władza narodu, iż
państwo w tym przypadku będzie tworzone i rządzone przez naród, iż ów ustrój zagwarantuje
wpływ na sprawowanie władzy całemu narodowi, jednakże brak jest tutaj np. koncepcji
utworzenia różnych zgromadzeń czy komitetów poczynając od społeczności lokalnej, np.
danej gminy, w której organem władzy byłoby zgromadzenie całej jej ludności, możliwości
powoływania i odwoływania delegatów przez dany organ władzy itd.
Elementy demokracji bezpośredniej znajdujemy za to w koncepcjach B. Byrzykowskiego,
zawartych w jego artykule pt. „Demokracja czy totalizm”, który to stosowny fragment
zacytowaliśmy przy omawianiu ewolucji ideowej NOP. Tekst ów jednakże pochodzi z lat
osiemdziesiątych, a oddział warszawski próbował je na przełomie lat osiemdziesiątych i
dziewięćdziesiątych wręcz interpretować w kategoriach zgodnych z ustrojem demokratycznoliberalnym. Ponadto B. Byrzykowski zaprezentował swoje koncepcje w oparciu o dualizm
demokracja – totalizm, który wyraźnie różni się od podejścia NOP w tej kwestii od 1992 r., a
więc od ostatecznego opowiedzenia się za narodowym radykalizmem i Trzecią Pozycją. Co
więcej, NOP nie odwoływał się już do tychże koncepcji od tej pory, stąd też trudno uznać je
za wciąż obowiązujące w owym ugrupowaniu, choć także i nie można ich całkowicie
155

przekreślać – jak już zauważyliśmy przy ich zacytowaniu, oparte są one na zasadzie
decentralizacji – zasadzie, która wówczas powiązana była z demokracją liberalną, a
wymierzona była zarówno przeciw „realnemu socjalizmowi”, jak i pokusom totalitarnym, czy
autorytarnym wśród niektórych polskich narodowców, a od czasu oficjalnego przystąpienia
do ITP posiada charakter wymierzony zarówno w liberalną, parlamentarną demokrację, jak i
autorytaryzm i totalitaryzm. Niemniej jednak pamiętać należy, iż brak jest w artykułach NOP
otwarcie sformułowanych stwierdzeń odnoszących się do wizji „rządów powszechnych” jako
demokracji bezpośredniej.
Co więcej, narodowi radykałowie nie czynią rozróżnienia między demokracją liberalną, na
której oparty jest System obowiązujący tak w Polsce, jak i innych krajów Zachodu, a innymi
typami demokracji. Otóż demokracja sama w sobie jest odrzucana, choć NOP czyni to
identyfikując demokrację jako taką z ustrojem właśnie demokratyczno-liberalnym,
parlamentarnym. Stąd też koncepcje ustrojowe narodowych radykałów nie są przez nich
nazywane demokratycznymi, lecz właśnie „rządami powszechnymi” – nawet jeśli można
odnieść nieodparte wrażenie, że mamy do czynienia z pewną alternatywną wobec
demoliberalizmu odmiana demokracji. W terminologii narodowo-radykalnej bowiem
demokracja per se jest złem i należy jednoznacznie do świata materialistycznego,
antytradycyjnego i antychrześcijańskiego, przy czym jej charakterystyka, jak zobaczymy, jest
de facto charakterystyką parlamentaryzmu, systemu wielopartyjnego, neutralności
światopoglądowej państwa i innych cech charakterystycznych właśnie dla demokracji
zachodniej, liberalnej.
Reasumując, różnica między koncepcjami narodowo-radykalnymi NOP a brytyjskimi
trzeciopozycjonistami odnosi się do kwestii demokracji bezpośredniej – w ideach polskich
narodowych radykałów nie znajdziemy jakichkolwiek wręcz sugestii wskazujących, iż „rządy
powszechne” to inspiracja ideami M. Kaddafiego czy nawet dystrybucjonistami – wynikają
one bowiem wyłącznie z inspiracji rodzimych, tj. historycznego narodowego radykalizmu, a
dokładniej ONR „ABC”. Brak jest zatem koncepcji ustrojowych charakterystycznych dla idei
demokracji bezpośredniej zawartej w „Zielonej Książce”. Co więcej, także i w kwestii
demokracji bezpośredniej jako takiej nie znajdziemy bezpośrednich sformułowań
wskazujących na to, iż jej mechanizmy zostaną zastosowane w ustroju „rządów
powszechnych” – takowe wskazania znajdujemy w artykule B. Byrzykowskiego
„Demokracja czy totalizm”, napisanym jednakże w drugiej połowie lat osiemdziesiątych.
W materiałach NOP znajdujemy za to otwarcie wyrażaną i powszechnie występującą inną
ideę, której brak jest w koncepcjach ustroju państwa brytyjskich trzeciopozycjonistów, a
mianowicie ideę hierarchii. Jak zauważyliśmy, dla Brytyjczyków hierarchia otwarcie
podnoszona jest wyłącznie w kwestii funkcji społecznych, i to na przykładzie społeczeństwa
średniowiecznego, co zostaje przedstawione w postaci hierarchii trzech typów
osobowościowych kapłana, wojownika i chłopa. W przeciwieństwie do brytyjskich
trzeciopozycjonistów polscy narodowi radykałowie jednakże częstokroć odwołują się do idei
hierarchii, czyniąc ją jedną z najważniejszych idei odnoszących się tak do samego
społeczeństwa, jak i ustroju państwa. Oto np. R. Larkowski pisze w jednym ze swoich
artykułów: „Synonimem odrodzenia nie może być masońska demokracja, lecz
hierarchiczność stworzona przez tradycjonalizm nacjonalistyczny i europejski. (…) Podstawą
istnienia człowieka w społeczeństwie i narodzie pozostaje hierarchia – wierność zasadom
podporządkowania siebie ustanowionej przez Boga regule wodzostwa. Stwórca nie stworzył
chaosu, lecz porządek i dlatego potępiamy anarchizm, komunizm, socjalizm i skrajny,

156

antynarodowy liberalizm”290. W niniejszym fragmencie artykułu narodowego radykała
hierarchia pojmowana jest jako nieodłączna cecha prawdziwego, a więc stworzonego przez
Boga porządku społecznego. Wszystko, co istnieje, w tej interpretacji umiejscowione zostaje
z woli Boga na odpowiednim dla siebie miejscu, a więc tworzy razem hierarchiczną drabinę.
Co więcej, hierarchia złączona tutaj zostaje także z zasadą wodzostwa. To właśnie dzięki
zasadzie wodzostwa według R. Larkowskiego istnieje hierarchia – relacje hierarchiczne,
tworzące porządek, są bowiem z woli Boga relacjami rozkazu i posłuszeństwa. Jak więc
widzimy, otrzymujemy wizję porządku hierarchicznego oraz wodzowskiego, co oczywiście
otwiera drogę do wysuwania koncepcji autorytarnych.
To oczywiście nie jedyny przykład obecności idei hierarchii w koncepcjach NOP, w tym
ustroju politycznego. W recenzji książki D. Hollanda „Polityczny Żołnierz” czytamy np.:
„Założenia ideowe Europy Ojczyzn dążą ku odtworzeniu hierarchicznej formuły jedności
wspólnot narodowych”291. Z kolei w przemówieniu wygłoszonym przez M. Żochowskiego na
I Kongresie NOP w 1994 r. hierarchiczność zostaje ujęta jako podstawowa cecha odrodzonej
Polski: „Jestem nacjonalistą – dlatego dążę do Polski Narodowej, bezklasowej,
zorganizowanej hierarchicznie – nie na podstawie urodzenia, majątku, zasług, ale na
podstawie jednej idei – zdolności brania na swe barki obowiązków wobec Narodu i
odpowiedzialności za ich spełnianie” 292. Zatrzymajmy się przy owej bezklasowości. Co
prawda ów termin bardziej pasuje do rozważań nad kwestią ustroju społeczno-gospodarczego,
to jednak już tutaj warto poczynić rozróżnienie między bezklasowością narodu a jego
hierarchią, gdyż te dwie idee posiadając całkiem odmienny charakter, dotyczą innych spraw, a
przy tym pozostając jednak powiązane ze sobą. Zwróćmy więc bliższą uwagę na powiązanie
bezklasowości narodu z jednoczesnym jego zhierarchizowaniem – ów fakt wygląda na rażącą
sprzeczność logiczną: wszak bezklasowość to cecha otwarcie wyrażana przez ugrupowania
prezentujące różne nurty radykalnej lewicy, wiążąc to z egalitaryzmem, powszechną
równością. Tutaj jednakże o równości mowy być nie może, gdyż przecież wyraźnie M.
Żochowski pisze o hierarchii narodowej – jak zatem rozumieć ową syntezę? Warto tu
zaznaczyć, iż także R. Larkowski pisał – wraz z potrzebą hierarchii narodowej, co następuje:
„Jedność bezklasowego społeczeństwa kształtuje wzajemny szacunek międzyludzki.
Kastowość środowiska nie może zapanować ostatecznie, ponieważ unicestwi normalne
funkcjonowanie psychologicznych zachowań narodu. Pogarda inteligenta do robotnika,
niechęć robotnika do rolnika i vice versa, jest zaprzeczeniem wszelkich dobrych obyczajów.
Żaden naród nie ostanie się na dłuższą metę, gdy jego członkowie urządzają sobie wzajemne
piekło na ziemi”293. Otóż bezklasowość odnosi się do zniesienia istniejących zdaniem
narodowych radykałów w kapitalizmie klas społecznych, a więc grup społecznych
wyróżnionych ze względu na czynniki społeczno-ekonomiczne, a tym samym nierówności
związanych z poziomem dochodów, majątkiem, wykonywanym zawodem itd. Są one efektem
działania ekonomii kapitalistycznej, która nie gwarantuje autentycznej równości szans w
życiu społeczno-ekonomicznym, lecz przeciwnie – prowadzi do koncentracji władzy,
własności i usług w rękach nielicznej elity bogaczy. Stratyfikacja społeczna w systemie
kapitalistycznym nie posiada według narodowych radykałów żadnego związku z autentyczną
naturą ludzką, z jej zdolnościami, talentami, gdyż kapitalizm to ustrój społecznoekonomiczny nieuchronnie prowadzący do coraz większych rozwarstwień dochodowych, co z
290

R. Larkowski, Tradycjonalizm, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 4, dodatek do „Szczerbca”, 1994, nr 5 (31),
ss. 11 (III) – 14 (VI).
291
R. Larkowski, Droga wojownika, „Szczerbiec”, 1994, nr 7, s. 23.
292
My, polscy nacjonaliści. Przemówienie Mirosława Żochowskiego, „Szczerbiec”, 1994, nr 11 (37), s. 8.
293
R. Larkowski, Tradycjonalizm, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 4, dodatek do „Szczerbca”, 1994, nr 5 (31),
s. 11 (III).

157

kolei wywiera negatywny wpływ na powszechność dostępu do podstawowych usług
publicznych: zdrowie, oświata, kultura, zabezpieczenie socjalne. Bezklasowość w tym
przypadku M. Żochowskiego oznacza zatem wizję Polski pozbawionej drastycznych
nierówności społeczno-ekonomicznych będących efektem działania kapitalizmu. Ów termin
w radykalny sposób ma wyrazić sprzeciw wobec nierówności o charakterze społecznoekonomicznym, tj. nierówności w szansach w życiu zawodowym, w dostępie do kultury,
zdrowia czy ubezpieczeń socjalnych. Jednakże w narodowym radykalizmie. Co ciekawe,
jednocześnie nie oznacza on w zamysłach narodowych radykałów egalitaryzmu – otóż
bezklasowość to usunięcie nierówności spowodowanych przez kapitalizm, a więc
nierówności m.in. w szansach startu w różnych sferach życia społecznego, a przeto
stworzenie warunków do wytworzenia autentycznej solidarności społecznej (narodowej). Z
kolei hierarchia wiązać się powinna wyłącznie ze zdolnościami, z talentami danej
jednostkami, z pracą i zaangażowaniem na rzecz dobra narodowego – stąd też konieczna jest
równość szans w życiu społecznym tak, by zapewnić każdej jednostce równe warunki startu
w życiu narodu i możliwość udowodnienia samym sobą, swoimi zdolnościami, swoim
moralnym zaangażowaniem, ile jest się według narodowych radykałów wart jako członek
narodu – hierarchia w takim rozumieniu nabiera cech stricte aksjologicznych, a nawet
moralnych: jej wyróżnikiem bowiem jest nie majątek, pochodzenie czy dochód, czyli
kategorie społeczno-ekonomiczne, lecz wartości: ofiarność, lojalność, zaangażowanie,
poświęcenie. Innymi słowy, o człowieku w ustroju narodowym mają decydować wyłącznie
wartości duchowe, a nie kwestie materialne. Co więcej, taka hierarchia będzie także w ujęciu
NOP hierarchią powszechną – zabezpieczenie równości szans, a więc stworzenie warunków
do, jak nazwali to M. Żochowski i R. Larkowski, bezklasowości, umożliwi właśnie
upowszechnienie władzy, własności, szans w życiu społecznym, jak również i obowiązków
wobec dobra wspólnego, czyli narodu.
Hierarchiczność struktury narodu i państwa z kolei w innymi artykule M. Żochowskiego –
tu występującego jako Mirosław S. Żochowski – prowadzi do systemu, w którym pełnię
władzy sprawuje elita narodowa, współpracująca z Kościołem: „Obecny system rządów w
Polsce wytworzył nieszczęśliwe i paradoksalne doświadczenie, że daleko łatwiej można
Polską rządzić bezsensownie, niż dojść do władzy z najbardziej głębokimi ideałami.
Szczęśliwy charakter tej specyficznej polskiej właściwości okaże się wtedy, gdy nowa elita
Narodu obejmie rządy. Wtedy też będzie można rozpocząć skuteczną współpracę z
Kościołem katolickim w dziele pogłębiania wychowania Polaków. Najpełniej może bowiem
Kościół twórczo współpracować z państwem o ustroju monoelitarnym” 294. „Monoelitarność”
wspomniana przez autora zacytowanego artykułu oznacza oczywiście jednolitość,
niepodzielność i wyłączność owej elity narodowej – władza w państwie powinna należeć do
jednej formacji elitarnej, ukierunkowującej wolę narodu w jednym kierunku.
Skoro już jesteśmy przy M. Żochowskim i jego koncepcji hierarchii elity będącej jej
zwieńczeniem, to nie sposób nie zauważyć jego artykułu pt. „Filozofia narodowej walki i
zwycięstwa”. Tamże właśnie znajdujemy dokładną wizję elity w ujęciu tegoż publicysty
NOP, przy czym trzeba tutaj zastrzec, iż ów tekst nie stanowi w pełnym stopniu inwencji
twórczej autora – jak zauważył bowiem M. Strutyński, niniejszy artykuł w znacznej mierze
jest powtórzeniem koncepcji zawartych w broszurze autorstwa Leona Całki (pseudonim
Bolesława Piaseckiego) pt. „Wielka Ideologia Narodu Polskiego”, wydanej w 1940 r. 295
Uwzględniając ową obiekcję warto jednak przyjrzeć się niniejszemu artykułowi M.
Żochowskiego, choćby z tego względu, iż opublikowano go w głównym organie prasowym
294
295

M. S. Żochowski, Kierunki rozwoju wspólnoty narodowej, „Szczerbiec”, 1995, nr 1 (39), s. 4.
Zob. M. Strutyński, Religia i naród…, s. 153.

158

NOP, jakim po dziś dzień jest czasopismo „Szczerbiec”, co oznacza, iż wyrażono owymi
koncepcjami zainteresowanie.
Osnową artykułu M. Żochowskiego – występującego także i tutaj jako M. S. Żochowski –
jest koncepcja elity narodowej, opartej jednoznacznie na etosie rycerskim, heroicznym, a to z
kolei u niego wiąże się z afirmacją wojska. Oto, co ma do powiedzenia niniejszy publicysta:
„(…) ideałem wewnętrznym Polski jest stworzenie z narodu wspólnoty moralno-politycznej,
wyznającej jedną, katolicka wiarę i przepojonej duchem zdobywczym” 296. Jak możemy
dostrzec, katolicyzm zostaje tutaj ujęty jako wcielenie etosu heroicznego – według M. S.
Żochowskiego to właśnie brak takowego światopoglądu – wojującego, heroicznego i
katolickiego spowodował słabość charakteru narodowego Polaków, przyczyniając się m.in.
do upadku politycznego w dziejach: „Brak naczelnych ideałów przewodnich zniekształcił
organiczną budowę narodu. Powstała stąd siła nieprawidłowej, wewnętrzno-socjalnej
mechaniki, z konieczności rodzi polską niemoc historyczną” 297. Konieczna jest zatem nowa
świadomość narodowa, oparta właśnie na wojującym, tradycyjnym, czyli prawdziwym
katolicyzmie, a także – co stanowi konsekwencję owego światopoglądu – stworzenie narodu
jako wspólnoty hierarchicznej, na czele której stać będzie elita. Co więcej, owa elita również
w swojej wewnętrznej strukturze powinna być zhierarchizowana: „Ideałem wewnętrznym
Polski jest umieszczenie centrum władzy w hierarchicznej elicie. Organizacja wewnętrzna
warstwy kierującej musi wyłonić nadrzędną elitę ogólnopolityczną (Organizacja Polityczna
Narodu) i podporządkować jej elity funkcyjne – kierujące fachowo poszczególnymi działami
życia społecznego narodu”298. Elita rządząca ustrojem narodowym powinna posiadać zatem
strukturę hierarchiczną, opierają się na dwóch stopniach:
- stopień wyższy: Organizacja Polityczna Narodu będąca elitą polityczną, sprawującą
najwyższą władzę („nadrzędna elita ogólno-polityczna”);
- stopień niższy: elita administracyjna, złożona z działów kierujących odpowiednią dziedziną
życia społecznego („elity funkcyjne”).
Taki sposób organizacji władzy państwowej, wraz oczywiście z przemiany świadomości
narodowej jest jedynym rozwiązaniem zgodnym z polską racją stanu, umożliwiającym
polskiemu narodowi zachowanie tożsamości i rozwój we wszystkich dziedzinach jego życia,
a więc nie tylko wynika u M. S. Żochowskiego z pobudek ideowych, ale także z
poszukiwania najbardziej efektywnego modelu zarządzania sprawami społecznymi: „(…)
opowiedzenie się w ideale wewnętrznym za elitarnym formowaniem środowiska rządzącego
jest wynikiem narodowej racji stanu. Interes całości narodu domaga się stworzenia
najsprawniejszego systemu tradycji kierowniczych. Warunki te daje przede wszystkim ustrój
hierarchiczny, urzeczywistniający narodowe konieczności i właściwe rozumienie
nadchodzącej Nowej Ery”299. Jakie powinny być kryteria doboru członków elity? Tej kwestii
M. S. Żochowski w swoim tekście nie porusza, choć z pewnością możemy stwierdzić, iż
byłyby to kryteria w oparciu o cechy wewnętrzne danej jednostki, charakter, osobowość, gdyż
podstawowym wyróżnikiem elity ma być właśnie etos heroiczny, wierność zasadom takim,
jak odwaga, męstwo, czyn, aktywność, siła. Co więcej, z racji powiązania heroizmu z
katolicyzmem ów publicysta nie waha się określić owej elity jako współczesnego
odpowiednika średniowiecznego zakonu rycerskiego: „Duch elity musi być duchem zakonu
rycerskiego, tworzyć z członków jedność moralno-ideową (Organizacja Polityczna Narodu),
dawać gwarancję surowej odpowiedzialności. Każdy kierownik, będący członkiem elity, musi

296

M. S. Żochowski, Filozofia narodowej walki i zwycięstwa, „Szczerbiec”, 1994, nr 11 (37), s. 3.
Tamże, s. 3.
298
Tamże, s. 3.
299
Tamże, s. 3.
297

159

jednocześnie imponować i stanowić wzór”300. Elita narodowa zatem w tym ujęciu to grupa
skupiająca w swych szeregach najbardziej wartościowe jednostki spośród członków narodu,
wyróżnione pod względem zaangażowania ideowego i wartości moralnych. To osoby będące
wzorcami życia w pełni zgodnego z zasadami moralnymi, na jakich opiera się organiczna
wspólnota narodowa. Co więcej, w elicie narodowej również powinny panować stosunki
oparte na solidarności, braterstwie, wzajemnej pomocy, wynikające z podporządkowania
dobra jednostkowego dobru wspólnemu (narodowemu): „Decydującą jest wierność celowi
zespołu i wzajemna rycerskość w stosunkach między kierownikami tworzącymi zespół.
Koleżeństwo i wierność – pojęte jako wartości duchowe – są dotychczas słabo znane
Polakom. Rozwiązać je może i musi Wielka Ideologia Narodu Polskiego, cementująca elitę
rządzącą, wspólnym dla wszystkich jej członków pojmowaniem życia jako służby
narodowi”301. Elita narodowa nie tylko więc powinna wyróżniać się jakością intelektualną i
moralną jej członków, ale być także wzorcem wzajemnych stosunków między członkami
wspólnoty – relacji polegających na odrzuceniu egoizmu, podporządkowaniu swoich
interesów wspólnemu dobru, braterstwem, wzajemnemu traktowaniu się z godnością i
szacunkiem jako towarzyszy w walce, wojowników walczących w imię tej samej sprawy. Co
ciekawe, w interpretacji M. S. Żochowskiego ów heroizm, który powinien być duchowym
fundamentem elity, nabiera cech stricte militarnych, tj. wiąże się bezpośrednio z wojskiem:
„Ideałem wewnętrznym Polski jest typ na wskroś militarny, ucieleśniający zasadę, ze nad
Wisłą nawet spać trzeba z karabinem” 302. Hierarchii narodowej powinna towarzyszyć także
silna pozycja społeczna armii, a sami żołnierze powinni być wychowani zgodnie z
wartościami heroicznymi i religijnymi. Stąd też wynikają niezwykle charakterystyczne dla
niniejszego artykułu postulaty potraktowania również armii jako zakonu rycerskiego, czy
choćby traktowania ceremonii wojskowych jako quasi-religijnych rytuałów: „Rekrutacja na
stanowiska dowódców musi nosić znamiona powołania sakralnego. (…) Żołnierz polski musi
mieć poczucie członka zakonu rycerskiego, który rozprzestrzeniając Ducha Narodu
Polskiego, niweczy rozdział mocy od dobra”303. Na podstawie więc etosu heroicznego, ściśle
zespolonego z nacjonalizmem i religią katolicką można stwierdzić, iż w łonie elity narodowej
powiązane byłyby sfery polityki o wojskowości – wszak i armia, i elita narodowa powinny
mieć charakter zakonu rycerskiego, przez co można zinterpretować to jako możliwość
włączenia do grona elity narodowej również najwyższych szczebli dowódczych polskiego
wojska.
Inny jeszcze przykład wskazujący na ideę hierarchii – której kryterium oczywiście nie jest
dochód, majątek czy inne czynniki społeczno-ekonomiczne, lecz lojalność, ofiarność,
aktywność jednostki w pracy na rzecz dobra narodu – jako integralny, nieodłączny element
ustrojowy Nowego Porządku to następujący fragment jednego z artykułów R. Larkowskiego,
pochodzący z 1995/1996 r.: „Z punktu widzenia nacjonalisty, początkiem szczerego
porządkowania polskiej sceny, będzie eliminacja szkodliwego tria: Unii Wolności – Sojuszu
Lewicy Demokratycznej – Unii Pracy. Dopiero na tak oczyszczonym polu możliwe są
autentyczne zmiany i początek ku hierarchicznemu porządkowi narodowej Polski” 304.
Oczywiście hierarchia jako fundamentalna cecha ustroju politycznego Nowego Porządku w
Polsce jest odbiciem hierarchii obowiązującej w całym wszechświecie – wszak ustanowiona
została przez Boga: „Wraz ze zdradą Boskiego Ładu, przeciwko człowiekowi wystąpiła
natura. Nie starczyło już miejsca dla hierarchii i zaczęto konstruować świat anarchio300

Tamże, s. 3.
Tamże, s. 3.
302
Tamże, s. 3.
303
Tamże, s. 3.
304
R. Larkowski, Chochoły eurokracji, „Szczerbiec”, 1995/1996, nr 1 (96), s. 5.
301

160

liberalnego chaosu. Nadeszła wolność materii wobec transcendentnego autorytetu”305.
Ponadto hierarchia stanowi element, który jest nierozerwalny z wizją porządku – tam, gdzie
jest porządek, tam też jest i hierarchia, a to oznacza oczywiście, iż bez hierarchii powstaje
wyłącznie chaos. Hierarchia przeto stanowić musi jeden z fundamentów narodowego
radykalizmu – to nie tylko cecha ustroju politycznego czy wizji narodu jako organicznej
jedności, lecz jedna z najważniejszych idei narodowo-radykalnych: „Obrońcy ducha muszą
wyznawać antydemokratyzm, ponieważ prawicowość i wiara opiera się na hierarchii –
przeciwieństwie liberalnej wolności” 306. Zwróćmy tu uwagę z kolei na ostre rozróżnienie
między demokracją i liberalizmem a hierarchią: po jednej stronie mamy porządek, wiarę i
hierarchię, a po drugiej chaos, wolność jednostki, liberalizm i demokrację. Jeśli chodzi o
prawicowość – widzimy tutaj użycie owego terminu w wyjątkowo pozytywnym znaczeniu –
taka cecha jednak w latach dziewięćdziesiątych wśród narodowych radykałów publikujących
w „Szczerbcu” była czymś niezwykle rzadkim i w gruncie rzeczy najbardziej związaną
właśnie z publicystyką R. Larkowskiego – NOP wszakże określało się – jak przystało na
trzeciopozycjonistów – jako organizacja odrzucająca tak prawicę, jak i lewicę. Jednakże
koniecznie trzeba tu zastrzec, iż nawet w pozytywnym użyciu przezeń terminu „prawica”
wiązało się to z odrzuceniem liberalizmu, a na gruncie gospodarczym – kapitalizmu. R.
Larkowski bowiem narodowy radykalizm ściśle wiązał z tradycjonalizmem integralnym i z
tego to powodu idee narodowo-radykalne – stanowiące dlań syntezę narodowotradycjonalistyczną – traktował jako radykalną i antyliberalną prawicę.
Idea hierarchii jako integralny element narodowego radykalizmu widoczna jest także w
następującym fragmencie jednego z artykułów R. Larkowskiego, poruszającego kwestię
nacjonalistów jako mniejszości żyjącej we wrogim im społeczeństwie demokratycznoliberalnym: „Jesteśmy mniejszością we własnym kraju. Trwamy, ciągle narażeni na
prześladowania ze strony wszystkich sił demokratycznych. W tym systemie istnej orgii praw
dla najbardziej dziwacznych mniejszości religijnych, seksualnych i narodowościowych –
brakuje jedynie iskry sławetnej tolerancji wobec Polaków-nacjonalistów. Po prostu doktryna
ideowa, głosząca potrzebę hierarchii oraz wewnętrznej rewolucji ducha narodowego, nie ma
miejsca w obecnym układzie oligarchicznym totalizmu demoliberalnego” 307. Zwróćmy uwagę
na przeciwstawieniu hierarchii – jako idei „naszej”, tj. narodowo-radykalnej, „ich”
demokracji liberalnej, scharakteryzowanej tutaj jako ustrój de facto oligarchiczny, a więc
oddający władzę w ręce oderwanej od reszty społeczeństwa elity – oczywiście elity
hołdującej wartościom całkowicie sprzecznym z wartościami chrześcijańskimi i narodowymi,
oraz totalitarny, tj. centralistyczny, w którym państwo podporządkowuje sobie wszystkie
sfery życia obywatela i kształtuje jego osobowość, poglądy, styl życia z godnie z oficjalnie
uznawanymi ideami. Idee, na których owa oligarchia opiera swoją władzę to m.in. tolerancja,
która oznacza według R. Larkowskiego poparcie dla wszelkich mniejszości, w tym
seksualnych, religijnych, narodowościowych, a więc dla wszelkich środowisk i idei
uderzających w narodowy i chrześcijański porządek, którego hierarchia jest integralną
częścią.
Spośród innych publicystów NOP podnoszących ideę hierarchii warto także wspomnieć T.
Zielińskiego – otóż już wcześniej zacytowaliśmy fragment jego artykułu odnoszącego się do
nacjonalizmu chrześcijańskiego. Przypomnijmy: „W jego (tj. nacjonalizmu chrześcijańskiego
– K. K.) płomieniach narodzi się Nowy Ład, oparty na zasadach wolności i tradycji, prawdy i
sprawiedliwości, hierarchii i autorytetu”308. W tym miejscu z kolei widzimy powiązanie
305

R. Larkowski, Wojownicy Ładu, „Szczerbiec”, 1997, nr 6 – 8 (68 – 70), s. 2.
Tamże, s. 2.
307
R. Larkowski, Droga przeznaczenia, „Szczerbiec”, 1995, nr 8 – 9 (46 – 47), s. 5.
308
T. Zieliński, Nowy nacjonalizm, „Szczerbiec”, 1999, nr 1 – 2 (87 – 88), s. 11.
306

161

hierarchii m.in. tak z wolnością, jak i z autorytetem – porządek hierarchiczny w owym ujęciu
nie oznacza zniewolenia jednostki, pogwałcenia jej wolności i innych praw człowieka –
wynikających z prawa naturalnego, lecz wynika wyłącznie ze zróżnicowania zdolności,
umiejętności, czy cech charakteru, które determinują funkcję oraz miejsce w narodowym
organizmie, który to organizm z racji owego zróżnicowania jest właśnie hierarchiczny. Co
więcej, hierarchia wiąże się oczywiście z autorytetem – wszak autorytet wręcz ex definitione
wiąże się z posłuszeństwem, powagą, czcią oddawaną osobie postrzeganej jako wyższa od
siebie, służbą, a zatem cechami, które nieodłączne są od relacji hierarchicznych.
Powyższe przykłady ukazują dobitnie, iż idea hierarchii nader często pojawia się w
rozważaniach narodowo-radykalnych NOP. Co więcej, hierarchia taka nie oznacza tylko wizji
narodu jako uszeregowanych wspólnot, tj. hierarchia nie oznacza tutaj naturalnej budowy
organizmu: jednostka – rodzina – wspólnota lokalna i zawodowa – naród, co mogliśmy
zauważyć przy omawianiu idei narodu, lecz jest hierarchia jednostkową, tj. taką, w której o
miejscu w społeczeństwie i państwie, jej pozycji społecznej decyduje nie majątek czy dochód,
lecz jej praca, zaangażowanie, lojalność wobec idei narodowej, służba na rzecz dobra
wspólnego. Nie powinno więc zaskakiwać to, iż idea hierarchii została zawarta w hasłowym
wyliczeniu podstawowych idei NOP. Otóż w dokumencie zatytułowanym „Narodowe
Odrodzenie Polski. O co walczymy” znajdujemy następujące idee bezpośrednio odnoszące się
do kwestii ustroju politycznego:
„za rządami narodu – przeciwko państwowemu centralizmowi
za hierarchią narodową – przeciwko fałszywej demokracji
za odbudową wspólnot lokalnych – przeciwko atomizacji społeczeństwa” 309.
Co ciekawe, owo wyliczenie hasłowe oparte na zasadzie „za – przeciw” doczekało się
szeroko upowszechnionego uaktualnienia, zawartego w postaci dokumentu „Wstąp do
Narodowego Odrodzenia Polski”, w którym postulatu hierarchii już nie ma, za to możemy
przeczytać:
„za powszechnymi rządami Narodu – przeciwko fałszywej demokracji
za samorządnością – przeciw państwowemu centralizmowi
za odbudową wspólnot lokalnych – przeciwko atomizacji społeczeństwa” 310.
Niemniej jednak ów nowy tekst nie wyparł całkowicie starszego wyliczenia, obejmującego
ideę „hierarchii narodu”, gdyż także był publikowany po tym, jak już rozpowszechniano
„Wstąp do Narodowego Odrodzenia Polski” 311. Zresztą, jak zobaczymy przy wizji NOP
odnośnie do idei „rządów powszechnych” w polskim ujęciu, idea hierarchii jako integralnej
cechy ustrojowej nie została wcale pominięta. Odnośnie zaś do zacytowanych wyżej dwóch
wersji hasłowego wyliczenia idei, to możemy zauważyć, iż w nowszej wersji otrzymujemy
owo wyliczenie bliższe Brytyjczykom: otóż „powszechne rządy Narodu” zostają
przeciwstawione „fałszywej demokracji”, pod czym z pewnością ugrupowania z Wysp
Brytyjskich mogłyby bez przeszkód się podpisać. Za to idee wyliczone w „Narodowe
Odrodzenie Polski. O co walczymy” już zawierają ową wyraźnie polską specyfikę, jaką jest
otwarcie propagowana idea hierarchii: „fałszywej demokracji” zostaje przeciwstawiona
„hierarchia narodu”, co przecież bez żadnych ogródek oznacza właśnie scharakteryzowanie
ustroju politycznego jako ustroju hierarchicznego – a co pozostaje właśnie z dziedzictwem
narodowo-radykalnym, jeśli chodzi o kwestie ustroju państwa. Co więcej, wyraźnie widoczne
jest tutaj zestawienie hierarchii z poszanowaniem samorządności, zróżnicowania, a więc z

309

Narodowe Odrodzenie Polski. O co walczymy, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 1, dodatek do „Szczerbca”,
1994, nr 2 (28), s. 14.
310
Wstąp do Narodowego Odrodzenia Polski, „Szczerbiec”, 2000, nr 1 (99), s. 8.
311
Zob. np. Narodowe Odrodzenie Polski, O co walczymy, „Dziedzictwo”, 2004, nr 1 (33), s. 8.

162

zapewnieniem rządów powszechnych narodu polskiego poprzez rozwój samorządności, zaś
postawione naprzeciw uniformizacji i centralizmowi.
„Rządy powszechne” według NOP to zatem ustrój hierarchiczny, „monoideowy”, tj.
oparty na prymacie Prawa Bożego jako wyrażającego Prawdę Obiektywną, a więc
odrzucający neutralność światopoglądową państwa, oraz zdecentralizowany, oparty na
rozwoju samorządności terytorialnej i zawodowej przy jednoczesnym ograniczeniu zakresu
działania państwa do niezbędnych z punktu widzenia dobra wspólnego (narodowego)
rozmiarów (polityka zagraniczna, obronność, bezpieczeństwo wewnętrzne) przy
jednoczesnym wzmocnieniu władzy państwowej w tychże dziedzinach. Jak pamiętamy
bowiem z „Wytycznych Programowych Narodowego Odrodzenia Polski”, narodowi
radykałowie opowiadają się za decentralizacją, a więc ograniczeniem zakresu władzy państwa
przy jej – co jest szczególnie charakterystyczne dla NOP na tle Brytyjczyków, u których
takowej idei nie znajdziemy – zdecydowanym wzmocnieniu. Przytoczmy stosowny, już
wyżej zresztą cytowany przy omawianiu relacji między narodem a państwem, fragment:
„Konieczne będzie (…) ograniczenie obszaru działania struktury państwa do właściwych
rozmiarów, przy jednoczesnym wzmocnieniu władzy. Jak największe uprawnienia państwa
powinny być przekazane lokalnym samorządom, tak, aby każdy Polak miał rzeczywisty
wpływ na swoje życie”312. Decentralizacji, czyli według NOP przekazaniu uprawnień
państwa w możliwie największym stopniu samorządom terytorialnym i zawodowym,
powinno towarzyszyć także wzmocnienie władzy państwowej w tych dziedzinach, które
oczywiście przynależą tylko do kompetencji państwa. Narodowi radykałowie zatem pragną
zrównoważyć decentralizację, ograniczenie zakresu działania państwa jednoczesnym jej
wzmocnieniem – państwo ograniczone, ale silne – w ten zwięzły sposób można przedstawić
ideał państwa narodowego odnośnie do zakresu ingerencji w życie społeczne. To właśnie
zdecydowane wzmocnienie władzy państwa stanowi kolejny przykład różnicy między
koncepcjami polskimi a brytyjskimi odnośnie do „rządów powszechnych”: NOP otwarcie
domaga się wzmocnienia władzy przy jednoczesnym jej ograniczeniu do właściwych
rozmiarów, zaś u Brytyjczyków brak jest owego postulatu.
Owo wzmocnienie władzy państwowej przy jednoczesnym odrzuceniu demokracji
liberalnej z jej parlamentaryzmem, wolnością zrzeszania się, pluralizmem politycznym,
swobody wyznawania i manifestowania odmiennych przekonań, w tym światopoglądowych,
wielopartyjnością, rywalizacyjnymi wyborami opartymi na powszechnym i równym prawie
do głosu (zasada „jeden człowiek – jeden głos”), oczywiście może budzić skojarzenia z
tendencjami autorytarnymi – wszak mamy tu do czynienia z odrzuceniem zasad
demokratycznego liberalizmu, gwarantujących trójpodział władz, prymat praw człowieka i
swobód obywatelskich, neutralności światopoglądowej państwa i domaganiem się
wzmocnienia władzy państwa, sugerując wyraźnie, iż ze względu na istotę demoliberalizmu
władza państwowa jest w takim ustroju słaba i niewydolna. I rzeczywiście – w niektórych
tekstach publicystów głównego organu prasowego NOP, czyli „Szczerbca” można spotkać się
było z wizją ustroju autorytarnego, choć oczywiście nie totalitarnego z racji odrzucenia
wszechobecności państwa w życiu społecznym, ochrony pewnego zakresu wolności i
własności jednostek tworzących organizm narodowy, co oczywiście jeszcze bardziej oddala
wizję „rządów powszechnych” od wizji brytyjskich trzeciopozycjonistów.
Do takich osób należał przede wszystkim R. Larkowski, publikujący wiele artykułów w
niniejszym czasopiśmie w latach dziewięćdziesiątych. Co ciekawe, już 1993 r., a więc jeszcze
przed pojawieniem się szyldu NOP na łamach owego czasopisma, ten narodowo-radykalny
publicysta pisał w odniesieniu m.in. do środowisk działających na Śląsku, powiązanych z
312

Wytyczne Programowe Narodowego Odrodzenia Polski, „Szczerbiec”, 1997, nr 3 – 5 (65 – 67), s. 4.

163

niemieckimi ziomkostwami, bynajmniej nie przebierając w słowach: „Dla dobra
otumanionych markami czy inną walutą ludzi należy zdecydowanie ukrócić podobne sabaty
ziomkostw, ponieważ czasy przełomów mogą przynieść władzę twardo egzekwującą
podmiotowość polskiej racji stanu. Wielbiciele germańskiej dyscypliny mogą obudzić się z
ręką w nocniku, kiedy słowiański dyktator weźmie ich wszystkich za przysłowiową mordę.
Czas ów nadchodzi milowymi krokami, natura nie znosi próżni chaosu” 313. Aż nadto dobitnie
widoczne jest tutaj „wołanie o wodza”, kult charyzmatycznej, dysponującej autorytetem
osobowości, która skupiając pełnię władzy urzeczywistni wolę narodu stawiając czoła
wszelkim zagrożeniom bytu narodowej wspólnoty i jej państwa. Nie inaczej jest w artykułach
publikowanych przez R. Larkowskiego w następnych numerach „Szczerbca” – już należącego
do NOP. Jeszcze w dodatku „Awangarda Narodowa”, redagowanym przez tę organizację w
1994 r., możemy przeczytać: „Na początku każdego procesu odnowy duchowej grupy,
społeczności, narodu staje wolna jednostka, obdarzona poczuciem osobowej wartości i
sprawiedliwości dziejowej” 314. Stwierdzenie owo, co więcej, zostaje poczynione w
odniesieniu do idei Nowego Człowieka, czyli Politycznego Żołnierza, jednakże widoczny jest
tutaj ów kult przywództwa, zasada wodzostwa – wszak na czele wszelkiej zbiorowości – pod
warunkiem, iż jest ona uporządkowana, zorganizowana, a nie jest tylko masą chaotycznych
elementów – staje właśnie ów przywódca, wódz, będący zwieńczeniem hierarchii
obowiązującej w owej zbiorowości. Powiązanie autorytetu i hierarchii skutkuje właśnie
autorytaryzmem pojętym jako ustrój polityczny – pełnia władzy sprawowana jest przez
najwybitniejszą jednostkę, osobę dysponują nadzwyczajnymi walorami, cechami charakteru,
autorytetem, charyzmą, umiejętnością zjednywania wokół siebie całego narodu i prowadzeniu
go ku jednej wizji przyszłości. Oczywiście widzimy tutaj także, iż ów wódz to także
najdoskonalsze urzeczywistnienie Nowego Człowieka, jednostka, której osobowość
najbliższa jest ideałowi Politycznego Żołnierza – innymi słowy, stanowi dla innych członków
narodu i aktywistów narodowo-rewolucyjnych wzorzec do naśladowania. Oczywiście można
także w tym miejscu stwierdzić, iż z racji owej doskonałości moralnej, wierności zasadom
Narodowej Rewolucji, ów przywódca stanowi także zwieńczenie nie tylko powszechnej
hierarchii narodowej, ale także hierarchii samego ruchu narodowo-radykalnego. Powyższa
wizja wodza – bohatera, jednostki wybitnej i heroicznej, przewija się właśnie w publicystyce
R. Larkowskiego. W tym samym artykule w ten oto sposób opisuje wodza stającego na czele
państwa narodowego: „Ideowy tradycjonalizm wymaga czasu, aby mógł przygotować grunt
pod powszechne odrodzenie utraconych wartości. Ów fakt dziejowy przyśpieszyć może
powołanie władzy autorytarnej o jednoznacznie polskim rodowodzie. Jedynie na fundamencie
odwiecznych tradycji plemiennych i narodowych, rozumny przywódca odbuduje spójność
narodową i godność polskiego obywatela” 315. W innym z kolei miejscu czytamy: „Odrzucając
struktury państwa bezprawia (tj. demokracji parlamentarnej – K. K.), musimy powołać realną
formę oborny Tradycji. Na etapie umacniania fundamentów antywartości demokratycznych,
należy szukać sił zorganizowanej hierarchii i autorytaryzmu narodowo-społecznego. Władza
zdegenerowanej kasty finansowo-politycznej przestała oddziaływać ma człowieka zgranymi
hasłami pseudowolnościowymi. Potrzebny jest osobowy autorytet, przedstawiciel idei, który
stanie się autentycznym alter ego dla stanu chaosu. W fazie postępujących zwycięstw sił
rozkładu Obóz Narodowo-Tradycjonalistyczny winien zorganizować się na bazie
antydemokratyzmu. Sejmokracja pokazuje, czym jest kolegializm decyzji, podniesiony do
rangi skrajnego kretynizmu zgrai partyjniaków. Naród, zredukowany do roli motłochu, nie
313

R. Larkowski, Mechanika zniewolenia, „Szczerbiec”, 1993, nr 10, s. 7.
R. Larkowski, Tradycjonalizm, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 4, dodatek do „Szczerbca”, 1994, nr 5 (31),
s. 10 (II).
315
Tamże, s. 14 (VI).
314

164

potrafi zrozumieć, a tym bardziej unicestwić terroru mniejszości. Duchowa militaryzacja
naszej idei staje się koniecznością wobec bezwładnej potęgi struktur władzy, opartych o
bezosobowość”316. Także i w tym miejscu widzimy nieodłączny związek hierarchii i
autorytetu, który w materii ustroju politycznego przybiera właśnie formę ustroju
hierarchicznego i autorytarnego – na czele zhierarchizowanego narodu i państwa staje
bowiem – stanowiąca zwieńczenie tejże hierarchii – wybitna osobowość, przywódca, wódz,
wyrażający w swej osobie najmocniej lojalność i poświęcenie dla idei, czyli Prawdy
Obiektywnej, Absolutnej.
Mimo obecności otwarcie autorytarnych postulatów w publicystyce R. Larkowskiego,
publikowanej w „Szczerbcu” w latach dziewięćdziesiątych, NOP nie przyjął ostatecznie
autorytaryzmu jako ideału ustrojowego. Co prawda można wysunąć stwierdzenie, iż
decydując się na publikację artykułów owego narodowego radykała, bezpośrednio
propagujących autorytaryzm, a nawet poprzez zamieszczenie na tylnej okładki jednego z
numerów „Szczerbca” wizerunku chilijskiego dyktatora Augusto Pinocheta z wiele
mówiącym dopiskiem „Obrońca Wiary, Rodziny i Narodu”317, NOP wyrażało
zainteresowanie autorytaryzmem jako możliwym rozwiązaniem ustrojowym, to jednakże
zabrakło przysłowiowej „kropki nad i”, która ostatecznie przypieczętowałaby oficjalne
stanowisko NOP w kwestii akceptacji autorytaryzmu.
Co więcej, owa „kropka nad i” została w końcu przez narodowych radykałów postawiona
w 2009 r. na łamach pierwszego numeru „17. Cywilizacji Czasów Próby”, jednak wiązało się
to zgoła z całkiem odmiennym stanowiskiem wobec autorytaryzmu, gdyż ostatecznie odcięto
się od wszelkich pokus dyktatorskich – czy to autorytarnych, czy też totalitarnych. Uczynił to
B. Biernat pisząc, co następuje: „Nacjonalizm XXI wieku musi w sposób jednoznaczny
odrzucić taką mentalność. Zdaję sobie sprawę, że pokusa wprowadzenia ustroju totalitarnego
jest dużą. Z pewnością w marzeniach co poniektórych nacjonalistów młodego pokolenia
pojawia się wizja „zaprowadzenia porządku” przez nowe państwo Wielkiej Polski,
uwielbienie Wodza Narodu, którego obrazki będą wisieć w każdej, choćby najmniejszej
placówce, i siła umundurowanych szeregów, kroczących po brukach miast. W całym tym
kręgu marzeń o „czystym kraju” zapomina się jednak o samej istocie nacjonalizmu: o pracy
dla Narodu – przez tenże Naród wykonywanej” 318. Koniecznie trzeba tu jednak nadmienić, iż
ów publicysta totalitaryzm charakteryzuje niezwykle szeroko, identyfikując go po prostu z
dyktaturą, nie wchodząc np. w rozróżnienie między autorytaryzmem a totalitaryzmem sensu
stricte: „Mamy więc ustrój totalistyczny, po stronie którego stoi cały szereg autokratów,
monarchistów, zwolenników dyktatury świeckiej, duchowej – ot, masy ludzi, których poglądy
ustrojowe ograniczają się do stwierdzenia, iż „naród to trzeba za pysk trzymać!” 319.
Totalitaryzm dla B. Biernata zatem po nabiera cech wybitnie publicystycznych,
nacechowanych na dodatek negatywnym wydźwiękiem. Zwolennikiem totalitaryzmu okazuje
się dla publicysty jest każdy, kto uważa, że władza w państwie powinna zostać skupiona w
ręku jednej osoby czy grupy społecznej, patrzącej „z góry” na resztę społeczeństwa,
odmawiającej jej prawa do samoorganizacji i uważającej przeto, że jednolita, niepodzielna
władza powinna być przynależna owej osobie lub grupie społecznej. Ba – przy takim
podejściu B. Biernata do kwestii „totalistycznego ustroju” możemy uznać, iż totalitaryzm –
jak i dyktatura, gdyż te pojęcia są w tym przypadku oczywiście traktowane jako synonimy –
to każdy ustrój polityczny, który depolityzuje większość społeczeństwa, wyłącza je od
wpływu na podejmowanie decyzji politycznych, i sprawuje władzę na pozbawionym
316

R. Larkowski, Chaos demokracji, „Szczerbiec”, 1995/1996, nr 1 (96), s. 6.
Zob. „Szczerbiec”, 1998, nr 11 – 12 (85 – 86).
318
B. Biernat, Ustrój Narodowy, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1, s. 2.
319
Tamże, s. 2.
317

165

politycznej podmiotowości społeczeństwem poprzez rozbudowany aparat przemocy.
Oczywiście w konsekwencji władza w takim państwie nie jest narodowa, tj. nie sprawuje ją
sam naród, jak też i nawet owo państwo nie kieruje się interesem narodowym. Powstaje tym
samym przepaść między rządzonymi a rządzącymi, co oczywiście dla nacjonalisty jest nie do
przyjęcia – jednym z haseł NOP jest wszakże „Dla Narodu – przez Naród”, a wprowadzenie
dyktatury – czy to autorytarnej, czy totalitarnej, spowodować może wyłącznie właśnie
depolityzację narodu, czyli jego odpolitycznienie, tj. odepchnięcie narodu od wpływu na
podejmowanie decyzji politycznych, oderwanie aparatu rządzącego od narodu i w rezultacie
postawienie państwa – już oderwanego od kontroli społecznej – nad narodem, co oczywiście
według NOP jest zaprzeczeniem „rządów powszechnych”.
Główną przeszkodą, jak widzimy, w ostatecznym przyjęciu autorytaryzmu, była właśnie
akcentowana podmiotowość polityczna narodu – w ujęciu trzeciopozycyjnym bowiem, w tym
również NOP – państwo miało być nie tylko strukturą służącą interesom narodu, ale także
rządzonym przez tenże naród, a więc umożliwiającym powszechny udział w narodowej
wspólnoty, czyli wszystkich jej członków w sprawowaniu władzy w państwie – takiego
rozwiązania oczywiście ustrój autorytarny nie gwarantował. Co więcej, istniało
niebezpieczeństwo zniszczenia organicznej struktury społeczeństwa poprzez jej etatyzację.
Wojciech Trojan, związany z NOP, w swojej broszurze poświęconej zagadnieniu
korporacjonizmu i jej implementacji, zauważa, iż nie tylko totalitarne, faszystowskie Włochy
zniszczyły autentyczny korporacjonizm, który zakłada samorządność i oddolną genezę
korporacji zawodowych, ale nawet państwa katolickie i autorytarne, jak Portugalia pod
rządami Oliveiry Salazara czy Austria Engelberta Dolfussa nie urzeczywistniły katolickiego i
prawdziwie organicznego korporacjonizmu ze względu właśnie na ustrój autorytarny, który
nieuchronnie prowadził do odgórnego kształtowania rzeczywistości społecznej, dławiąc
organiczny, a więc m.in. kształtujący się oddolnie, niezależnie od biurokracji państwowej,
charakter społeczeństwa: „Przy budowaniu fundamentów państw korporacyjnych starano się
doskonalić formy prawne korporacji zawodowych, dostrzegano potrzebę ustalania procedur
ich funkcjonowania. Zapominano jednak, być może zbyt często, że istota jakiegokolwiek
ustroju leży w jego służebności wobec narodu. (…) Starano się utworzyć system
korporacyjny od góry – tłumiąc każdą inicjatywę wymierzoną w ten nakazowy
korporacjonizm”320.
Jednakże, co ciekawe, brak ostatecznej akceptacji autorytaryzmu nie oznaczało wcale
odrzucenia idei hierarchii – wprost przeciwnie, jak już zauważyliśmy, hierarchiczność w
przypadku NOP została uznana za integralny element wizji narodu i państwa, a w niektórych
tekstach publicystów owej partii wręcz wyniesiona została do jednej z najważniejszych idei
narodowego radykalizmu.
Podsumujmy zatem podstawowe idee ustroju politycznego NOP, w tym też i te, które
odróżniają polskich narodowych radykałów z owej organizacji od brytyjskich
trzeciopozycjonistów:
- prymat Prawdy Obiektywnej, tj. uznanie przez państwo Prawa Bożego za fundament
ustawodawstwa, uznanie Boga za źródło władzy, penalizacja wszelkich sprzecznych z
prawem naturalnym zachowań i praktyk, uznanych przeto za niemoralne: aborcja, eutanazja,
homoseksualizm;
- decentralizacja polityczna i gospodarcza, tj. upowszechnienie władzy i własności,
ograniczenie zakresu działania państwa do ściśle wyznaczonych kompetencji, związanych z
zapewnieniem bezpieczeństwa wewnętrznego, zewnętrznego i prowadzenia polityki
zagranicznej jako państwa suwerennego, rozwój samorządności terytorialnej i zawodowej.
320

W. Trojan, Koncepcje korporacjonizmu, Warszawa, ss. 24 – 28.

166

Owe powyższe cechy ściśle wiążą się fundamentami Trzeciej Pozycji, które według NOP są
wspólne dla wszystkich ugrupowań mieszczących się w owym spektrum ideowym.
Jednocześnie owe cechy nie wyczerpują oczywiście wizję państwa narodowego w
koncepcjach narodowych radykałów. Oto kolejne cechy ustroju politycznego propagowanego
przez NOP, szczególnie wiążące się z ową organizacją i odróżniające ją od brytyjskich
organizacji trzeciopozycyjnych:
- wzmocnienie władzy państwa w owych ściśle wyznaczonych, jemu tylko przynależnych
kompetencjach, zrównoważenie decentralizacji, ograniczenia zakresu działania organów
władzy państwa ich wzmocnieniem w jego właściwych sferach aktywności
- hierarchia jako fundamentalna cecha struktury narodu i państwa, wiążąca się z określeniem
każdej jednostce pozycji w państwie stosownie do jej umiejętności, zdolności, jak i
zaangażowania ideowego, pracy na rzecz dobra narodu, lojalności, wierności zasadom,
zgodności jej postępowania w życiu codziennym z wartościami chrześcijańskimi i
narodowymi – innymi słowy, hierarchia w oparciu o kryteria moralne i aksjologiczne, mająca
zasięg powszechny, tj. odnosząca się do wszystkich członków narodu, przełamująca bariery
związane z czynnikami społeczno-ekonomicznymi (pochodzenie społeczne, dochód,
posiadany majątek, wykonywany zawód, wykształcenie), a przeto będąca wynikiem równości
szans.
Jak więc widzimy, „rządy powszechne” w interpretacji NOP to faktycznie „rządy
powszechne i hierarchiczne”. Oczywiście nasuwa się tutaj następujące pytanie: czy hierarchia
nie stoi w sprzeczności z dążeniem do upowszechnienia dostępu do władzy i kontroli nad nią
dla wszystkich członków narodu, jego warstw społecznych, naturalnych grup społecznych
jako tkanek organizmu narodowego? Wszakże hierarchia – jakkolwiek pojęta, bez względu na
kryteria – wiąże się z wartościowaniem jednostek jako członków danej zbiorowości, a przeto
nieuchronnie prowadzi do nierówności np. w sferze możliwości wpływu na podejmowanie
decyzji politycznych. Innymi słowy, hierarchizacja danej zbiorowości prowadzi po prostu do
elitaryzmu, poprzez który w tym miejscu rozumiemy skupienie władzy w państwie przez
ściśle określoną wąską grupę społeczną. Nie bez znaczenia także jest tutaj kwestia organizacji
samego ruchu narodowo-radykalnego, mającego być swoistą szkołą wychowania Nowego
Człowieka, kuźnią wyższego typu człowieka, a także organizacją zhierarchizowaną,
skupiającą w swoich szeregach aktywistów urzeczywistniających ideał Politycznych
Żołnierzy. To z kolei oznacza, iż siłą rzeczy owi Nowi Ludzie, Polityczni Żołnierze będą
mieli pierwszeństwo w dostępie do sprawowania władzy państwowej – tym bardziej, że
przecież, jak napisał to cytowany już A. Gmurczyk, nie każdy może i nie każdy powinien być
Politycznym Żołnierzem. Stąd też wizja „rządów powszechnych Narodu”, za którą opowiada
się NOP, w praktyce może prowadzić do „rządów Politycznych Żołnierzy” jako awangardy
narodu – naród sprawowałby swoją władzę niejako prowadzony przez swoją elitę, ściślej –
awangardę – skojarzenia z leninowskimi koncepcjami partii-awangardy są tutaj uderzające.
Także przecież w komunizmie mieliśmy do czynienia z idea państwa jako dyktatury
proletariatu, w którym partia komunistyczna miała pełnić rolę awangardy klasy robotniczej,
co w praktyce prowadziło właśnie do dyktatury partii, tak mocno atakowanej przez niektóre
środowiska radykalnej lewicy. Jak zatem ową powszechność władzy narodu, podkreślanie
przez NOP, iż państwo jest tylko struktura powołaną i rządzoną przez naród, a więc pełni rolę
służebną wobec narodu, co automatycznie oznaczać musi według narodowych radykałów
ograniczenie zakresu działalności państwa do ściśle określonych rozmiarów i rozwój
samorządności poprzez jak najszersze kompetencje przyznane organom samorządu
terytorialnego i zawodowego (tj. korporacjom zawodowym), owo ugrupowanie łączy z ideą
hierarchii? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy jednakże odwołać się do dorobku
ideowego przedwojennych narodowych radykałów oraz jednej z głównych teoretyków tzw.
167

młodych Stronnictwa Narodowego, którzy są głównym źródłem inspiracji NOP w tej kwestii.
Tak się bowiem składa, iż polscy narodowi radykałowie kontynuują wyraźnie ustrojowe idee
narodowo-radykalne, o czym świadczy chociażby publikowanie tekstów teoretyków
przedwojennych związanych przede wszystkim z ONR „ABC”, szczególnie w kwestii
powiązania upowszechnienia władzy politycznej z hierarchią. Zwróćmy się zatem do
wybranych tekstów historycznych narodowych radykałów.
Przede wszystkim należy zacząć od „Deklaracji Obozu Narodowo-Radykalnego”,
ogłoszonej przez ONR w 1934 r. To właśnie w tym dokumencie znajdujemy ideę „organizacji
Narodu”, w innych materiałach teoretyków narodowo-radykalnych nazywaną „Organizacją
Polityczną Narodu” – to właśnie w tej idei znajdujemy współwystępowanie cech ustrojowych:
hierarchii z jednoczesnym stworzeniem warunków dla upowszechnienia władzy politycznej
dla całego narodu. W niniejszym dokumencie tak przedstawiona zostaje Organizacja
Polityczna Narodu: „Władzę w Państwie winna sprawować hierarchiczna organizacja narodu,
w której każdy Polak na właściwym terenie współdziała w rządach narodowych. Ustrój
narodowy przywrócić musi powagę i rządy prawa, odrodzenie godności osobistej Polaka i
zastąpić rządy mechanicznej siły rządami autorytetu państwa. Zajmowanie wyższego
stanowiska w organizacji politycznej Narodu nakładać będzie na każdego większe obowiązki
i większą odpowiedzialność, nie zaś stawać się źródłem przywilejów i korzyści” 321. Niniejszy
fragment mógłby z powodzeniem być głoszony przez narodowych radykałów i współcześnie,
biorąc pod uwagę ujęcie idei „rządów powszechnych” jako idei państwa hierarchicznego. Ów
zacytowany punkt dokumentu ONR z 1934 r. otwarcie postuluje właśnie ideał państwa, które
można by także bez przeszkód określić mianem „rządów powszechnych Narodu”, jak nazywa
swój ideał NOP. Zwróćmy bacznie uwagę choćby na pierwsze zdanie zacytowanego
fragmentu – mowa jest wszakże o „hierarchicznej organizacji Narodu”, która będzie
sprawować władzę w państwie narodowym, Owa organizacja, jak widzimy, będzie posiadać
strukturę hierarchiczną, co oczywiście oznacza, iż hierarchia stanie się jedną z naczelnych
idei charakteryzujących ustrój państwa. Jednakże w dalszej części owego zdania wszakże
otwarcie zawarte jest stwierdzenie, iż w ramach owej hierarchicznej organizacji każdy Polak
– w odpowiednim dla siebie miejscu – będzie miał współudział w kształtowaniu władzy
państwowej.
Kluczowa okazuje się tutaj fraza „każdy Polak” – oznacza ona oczywiście, że owa
organizacja hierarchiczna narodu obejmować będzie cały naród, wszystkich Polaków, a więc
wszystkich obywateli nowego państwa – innymi słowy, będzie ona właśnie powszechna, a
przeto – z racji tego, że to owa organizacja ma sprawować władzę w państwie – cały naród w
jej ramach będzie rządził tymże państwem. Polskim państwem wszakże ma rządzić
„hierarchiczna organizacja Narodu”, ale z racji tego, że obejmować ma owa organizacja
wszystkich Polaków, to w konsekwencji cały naród będzie sprawował władzę w swym
państwem – tym oto sposobem mamy do czynienia właśnie z „rządami powszechnymi”.
„Rządy powszechne” w myśl założeń narodowych radykałów historycznych to właśnie rządy
całej wspólnoty narodowej, wszystkich bez wyjątku jej członków w ramach „organizacji
Narodu”. Owa „hierarchiczna organizacja Narodu” zatem nie jest strukturą organizacyjną
skupiającą tylko określoną, wyselekcjonowana według stosownych kryteriów grupę spośród
narodu, lecz cały naród – przeto posiada ona charakter powszechny, a skoro tak właśnie
pojęta „organizacja Narodu” ma rządzić państwem, to oznacza to nic innego, jak rządzenie
tymże państwem przez cały naród. Innymi słowy – co jest oczywiste – każdy Polak będzie
miał swój udział w sprawowaniu władzy w państwie narodowym, będąc – jak każdy inny jego
321

Deklaracja Obozu Narodowo-Radykalnego, [w:] A. Meller, P. Tomaszewski (red.), „Życie i śmierć dla
Narodu!”. Antologia myśli narodowo-radykalnej z lat trzydziestych XX wieku, Toruń 2009, s. 64.

168

rodak, będący z racji polskiej narodowości także obywatele państwa polskiego – członkiem
owej „organizacji Narodu”.
Jednakże w ramach owej powszechnej, czyli obejmującej całą wspólnotę narodową,
wszystkich jej członków, „organizacji Narodu” będzie panować hierarchia. Owa „organizacja
Narodu”, obejmująca cały narodowy organizm musi bowiem według narodowych radykałów
posiadać charakter hierarchiczny – każdy Polak będzie miał zatem wpływ na decyzje
polityczne, będzie miał swój udział w kształtowaniu władzy państwowej, w podejmowaniu
decyzji politycznych, jednak w odpowiednim dla siebie stopniu, który wynikać będzie od jego
pracy, służby na rzecz narodu, poziomu zaangażowania ideowego, a także zdolności. Inaczej
rzecz ujmując, w wizji narodowo-radykalnej, wszyscy członkowie narodu będą mieli udział w
sprawowaniu władzy państwowej, cały naród zostanie włączony w proces podejmowania
decyzji politycznych, a więc każdy Polak będzie miał swój udział w rządzeniu państwem, ale
jednakże każdy w innym stopniu. Tym samym powszechność zostaje oderwana całkowicie od
równości – „powszechny” dla narodowych radykałów nie oznacza „równy”, np. w znaczeniu
powszechnego i równego prawa wyborczego, czyli zasady „jeden człowiek – jeden głos”, lecz
jest synonimem całości, ogólności, a więc możemy stwierdzić, iż oznacza po prostu
„obejmujący wszystkich”, „odnoszący się do całości”. Dokładnie sugeruje to zresztą
dokument z 1934 r.: „Obóz Narodowo-Radykalny wychodzi z założenia, że w Państwie
Polskim gospodarzem winien być Naród Polski, zorganizowany jako jedna niepodzielna
całość”322. Powszechność to właśnie odniesienie do owej niepodzielności narodu,
charakteryzowania go jako całości, a nie jako zbioru elementów, sumy odrębnych jednostek.
Z racji, iż naród winien być rozpatrywany jako jedność, całość, jako spójna, odrębna od
innych wspólnota, wynika właśnie idea powszechności owej „organizacji Narodu”, a więc
włączenia w kwestie rządzenia państwem całego narodu, wszystkich jego członków –
niedopuszczalna jest zatem sytuacja, w której wpływ na podejmowanie decyzji politycznych
posiada tylko wyodrębniona grupa osób, czyli np. jakaś część narodu – naród to bowiem
jeden, niepodzielny organizm, a to oznacza, iż należy całą wspólnotę narodową, a więc
wszystkich jej członków, włączyć w sprawowanie rządów w państwie narodowym.
Owa jedność, „niepodzielna całość”, jak ONR określił naród w swej deklaracji, a więc
organiczna wspólnota, w swej wewnętrznej strukturze posiada charakter hierarchiczny, który
wynika z różnorodności funkcji, wspólnie powiązanych i pracujących na rzecz dobra
wspólnego, czyli dobra owej narodowej całości. Także i członkowie narodu są różni z racji
naturalnego zróżnicowania zdolności, talentów, dzięki czemu każdy członek narodu
użyteczny jest dla narodowej wspólnoty w określonym miejscu i na określonym stopniu owej
hierarchicznej drabiny. Hierarchia wynika więc z wewnętrznej budowy owej niepodzielnej
całości – jej wewnętrznego zróżnicowania, które jednakże jest cechą poniekąd wtórną wobec
owej jedności, gdyż zróżnicowanie wewnętrznej wspólnoty, a więc jej zhierarchizowanie,
podporządkowane jest jednemu celowi – dobru wspólnemu, jednolitej, niepodzielnej całości,
gdyż jest tylko zróżnicowaniem pod względem funkcji tak, jak tkanki w biologicznym
organizmie. Naród zatem również zróżnicowany jest wewnętrznie, jednakże wynikająca z
owego zróżnicowana hierarchia musi być podporządkowana idei narodu jako niepodzielnej
całości, jako organicznej jedności, a to oznacza właśnie pogodzenie hierarchii z
powszechnością dostępu m.in. do władzy politycznej. Idea hierarchii nie może być
pojmowana w oderwaniu od uznania narodu jako niepodzielnej całości – w takim wypadku
bowiem oznaczałaby rozpad narodu na odrębne, odizolowane od siebie grupy społeczne, z
których każda znajdowałaby się na innym hierarchicznym stopniu. Stąd też idea hierarchii
musi podlegać idei jedności i niepodzielności całego narodu – tylko wówczas według
322

Tamże, s. 63.

169

narodowych radykałów z jednej strony nie dojdzie do odsunięcia od wpływu na sprawowanie
władzy państwowej wielu warstw społecznych, a drugiej nie dopuści się do arytmetycznej,
mechanicznej równości objawiającej się w uznaniu zasady „jeden człowiek – jeden głos”.
Jaki charakter według ONR winna mieć hierarchia jako cecha konstytutywna „organizacji
Narodu”, a więc i cecha ustrojowa państwa? Według zapisów w przytoczonym wyżej
fragmencie deklaracji powinna być on oparta na zasadzie proporcjonalnego rozłożenia praw i
obowiązków, tzn. wyższemu szczeblowi w owej hierarchii powinien towarzyszyć większy
zakres obowiązków i większa odpowiedzialność tak, aby wyższy stopień w hierarchii nie
wiązał się z przywilejami, wyłącznie z dostępem do korzyści i dóbr, zaspokajających
egoistyczne ambicji – im wyższe i ważniejsze dla dobra narodu stanowisko, tym większa
odpowiedzialność i większe obowiązki. Co więcej, hierarchia niniejsza powinna wiązać się
wyłącznie z walorami jednostki jako członka narodu, z jej zdolnościami, z jej cechami
charakteru, osobowością, zaś niedopuszczalnym jest oparcie kryterium hierarchizacji na
kategoriach społeczno-ekonomicznych: „Ustrój narodowy Państwa oparty być musi na
hierarchii ofiarności, hierarchii wynikających ze stopnia związania losów każdego Polaka z
losami Narodu jako całości, nie zaś na hierarchii pieniądza i materialistycznym stosunku do
państwa, na czem oparte są dzisiejsze nastroje, zarówno parlamentarne jak i policyjne” 323. To
właśnie lojalność wobec narodu polskiego i jego państwa, stopień poświęcenia,
zaangażowania, gotowości oddania siebie i swoich zdolności na rzecz dobra wspólnego mają
być miernikiem pozycji jednostki w przyszłym ustroju narodowym. Kryteria hierarchii
obowiązującej w państwie powinny mieć zatem stricte moralny i aksjologiczny wymiar, tj.
wiążą się z poziomem etycznym danej jednostki, jej wiernością wobec zasad chrześcijańskich
i narodowych, stopień zaangażowania w idee narodowo-radykalne i służbę na rzecz państwa i
narodu, jak też i z jej zdolnościami, talentami, a za to pozbawione muszą być jakiegokolwiek
związku z pozycją ekonomiczną, pochodzeniem społecznym, poziomem dochodów czy
materialną wartością posiadanego majątku – jednostka w ujęciu narodowo-radykalnym warta
jest nie przez to, co posiada, ale przez to, co sobą reprezentuje na rzecz dobra całego narodu.
Powiązanie powszechności dostępu sprawowania władzy państwowej, udziału wszystkich
członków narodu w proces rządzenia państwem z jednoczesnym jego zhierarchizowaniem
widoczny jest także w koncepcji Organizacji Politycznej Narodu, zarysowanej w ideach RNR
„Falanga”. Co prawda w tym przypadku mamy do czynienia z interpretacją owej organizacji
jako totalitarnej, scentralizowanej i wodzowskiej monopartii, to jednakże warto i z owego
źródła przytoczyć stosowne fragmenty wiążące powszechność z hierarchią. Otóż w „Zasadach
Programu Narodowo-Radykalnego” z 1937 r., będących fundamentalnym dokumentem
ideowym niniejszej organizacji odnośnie do powszechności Organizacji Politycznej Narodu
zawarta jest wyjątkowo konkretna jej charakterystyka pod tym względem: „Organizacja
Polityczna Narodu będzie powszechna – celem jej zatem będzie zorganizowanie w jej
szeregach każdego Polaka”324. Trudno zresztą o bardziej konkretne wyrażenie owej
powszechności – Organizacja Polityczna Narodu powinna mieć charakter powszechny, a to
oznacza, iż powinna zorganizować wszystkich członków narodu polskiego. Odnośnie zaś do
hierarchiczności czytamy: „Organizacja Polityczna Narodu będzie hierarchiczna – to znaczy,
że będzie w niej jednostkowe kierownictwo i odpowiedzialność, że każdy w niej będzie miał
swego zwierzchnika, że Kierownik Organizacji będzie, jako Naczelnik Państwa, mianował
rząd”325. Hierarchia wiąże się tutaj z relacjami zwierzchnictwa i podporządkowania, jak
również z jednostkowym, indywidualnym kierownictwem i odpowiedzialnością, wobec czego
323

Tamże, s. 64.
Zasady programu narodowo-radykalnego, [w:] A. Meller, P. Tomaszewski (red.), „Życie i śmierć dla
Narodu!”. Antologia myśli narodowo-radykalnej z lat trzydziestych XX wieku, Toruń 2009, s. 88.
325
Tamże, s. 89.
324

170

zwieńczeniem owej struktury hierarchicznej jest wódz, przywódca, będący Naczelnikiem
Państwa. W tymże ujęciu hierarchia bowiem ewidentnie związana jest z zasadą wodzostwa,
co oczywiście świadczy o zapatrzeniu RNR „Falanga” we faszystowskie wzorce odnoszące
się do monopartii. Niemniej jednak także i tutaj mamy powiązanie powszechności i
hierarchiczności. Co więcej, powiązanie tych dwóch idei w kwestii ustrojowej widzimy w
innym fragmencie owego dokumentu: „Hierarchiczna budowa Organizacji Politycznej
Narodu urzeczywistni najpełniej zasadę demokracji społecznej, dążąc do powierzenia
każdemu członkowi Narodu jednostkowej władzy i odpowiedzialności. Doniosłość oddanego
jednostce odcinka pracy narodowej zależeć będzie jedynie od jego wartości osobistej” 326.
Zwróćmy uwagę na zespolenie idei hierarchii z demokracją społeczną – to właśnie
zhierarchizowanie w zakresie możliwości wpływania na politykę państwa jest niezbędnym
warunkiem zapewnienia autentycznej „demokracji społecznej” – owa „demokracja
społeczna” to właśnie autentyczny udział całego narodu, wszystkich jego członków w proces
podejmowania decyzji politycznych, włączenie wszystkich warstw narodu, wszystkich jego
członków do procesu sprawowania władzy państwowej – jednocześnie zapewnienie każdemu
Polakowi udziału w sprawowaniu władzy w państwie narodowym winno odbywać się według
RNR „Falanga” w odpowiednim dla każdego Polaka stopniu – każdy bowiem posiada inne
zgodności, inny poziom etyczny, stąd też zapewnienie równego dla wszystkich udziału w
procesie decydowania politycznego byłoby podejściem niezgodnym z rzeczywistym,
naturalnym zróżnicowaniem ludzkiej natury. Co więcej, według narodowych radykałów z
owej organizacji ustrój demokratyczno-liberalny, który deklaruje w swych zasadach równość
w prawach politycznych, de facto jest zniewoleniem społeczeństwa przez rządy elity
plutokratycznej, kapitalistycznej, a przeto pozbawia – mimo głoszenia idei włączenia
wszystkich obywateli w równym stopniu w życie polityczne – większość społeczeństwa
realnego wpływu na politykę państwa: „W dzisiejszym państwie rozsypującej się demokracji
wpływ obywatela na rządy jest fikcyjny, a głos jego, oddawany raz na parę lat na wyborczej
kartce, najdobitniej świadczy, jak obłudne są frazesy o wszechwładzy ludności w ustroju
parlamentarnym”327. Niniejsze stwierdzenie jakże mocno przywodzi na myśl uwagi NOP i
wszelkich innych środowisk tercerystycznych o „fałszywości” współczesnej, zachodniej
demokracji – w koncepcjach i NOP, i innych grup trzeciopozycyjnych demoliberalizm
odrzucany jest przecież właśnie z racji faktycznych odepchnięcia szerokich warstw
społecznych od wpływu na podejmowanie decyzji politycznych, a więc koncentracji władzy
politycznej w rękach elity burżuazyjnej. Nic zatem dziwnego, iż RNR „Falanga” stwierdza
autorytatywnie: „Organizacja Polityczna Narodu da każdemu Polakowi rzeczywisty udział w
rządach”328. Każdy Polak będzie miał udział w sprawowaniu władzy państwowej w przyszłej
Polsce, lecz jednakże zgodnie ze swoimi zdolnościami, poziomem etycznym,
zaangażowaniem i poświęceniem dla służby na rzecz narodu – a to oznacza, iż wszyscy
Polacy będą włączeni w życie polityczne, będą decydować o polityce państwa, lecz w
nierównym stopniu z racji owych naturalnych różnic ludzkiej natury. Co ciekawe więc, fakt
zhierarchizowania członków narodu nie oznacza dla narodowych radykałów odepchnięcia od
wpływu na życie politycznej członków umiejscowionych na dolnych szczeblach hierarchii –
wszyscy Polacy są włączeni w proces rządzenia państwem, choć w nierównym stopniu, co
oznacza w ujęciu narodowo-radykalnym, że nawet ten, kto jest na dole owej drabiny
społecznej, dysponuje prawem do udziału z życiu politycznym państwa narodowego, a także
dysponuje szansą awansu na wyższe stopnie hierarchii – wszakże hierarchia wiąże się tut jam
z czysto intelektualnymi i moralnymi kryteriami – dzięki własnej pracy i lojalności dany
326

Tamże, s. 89.
Tamże, s. 89.
328
Tamże, s. 89.
327

171

Polak może według tego założenia awansować na wyższy szczebel hierarchiczny. Ponadto nie
bez znaczenia jest to, iż wyższy szczebel w hierarchii nie oznacza przywilejów i materialnych
korzyści, lecz większy zakres obowiązków i odpowiedzialności. Najważniejsza bowiem jest
tutaj powszechność Organizacji Politycznej Narodu, która zagwarantuje powszechny udział
narodu w życiu politycznych, a więc udział całej narodowej wspólnoty, wszystkich członków
narodu, którzy w ustroju demokratyczno-liberalnym posiadają powszechne i równe prawa
polityczne, w tym prawo wyborcze, jednak faktycznie są odepchnięci od sprawowania władzy
politycznej – ta bowiem znajduje się w rękach elity kapitału, której interesy realizują partie
polityczne. Przytoczmy jeszcze jeden odpowiedni fragment dokumentu RNR „Falangi”,
mówiący o ustroju narodowym jako ustroju umożliwiającym autentyczny udział każdego
Polaka w sprawowaniu władzy w swoim, narodowym państwie: „Organizacja Polityczna
Narodu da każdemu Polakowi – we wszystkich swoich komórkach – codzienną możność i
stworzy codzienny obowiązek wpływania na sposób rządzenia państwem. W ten sposób
otrzyma uświadomiony narodowo chłop i robotnik faktyczny udział we władzy
państwowej”329. Mimo więc hierarchiczności ustroju narodowego, ustrój narodowy z racji
ujęcia narodu jako niepodzielnej całości zapewnia wszystkim jego członkom – bez względu
na status materialny, dochód, wartość majątku, pochodzenie społeczne – udział w
sprawowaniu władzy państwowej. Hierarchiczność związana jest tutaj nie z zapewnieniem
udziału w życiu politycznym wybranej garstce osób i odepchnięciem od niego reszty
społeczeństwa, lecz z zakresem praw i obowiązków danej jednostki w owym powszechnym,
obejmującym każdego członka narodu polskiego dostępie do życia politycznego, włączeniu
wszystkich warstw narodu w rządzenie państwem. Jak widzimy, mamy więc tu do czynienia z
postulatem demokratyzacji władzy politycznej – władza polityczna powinna być dostępna dla
każdego członka społeczeństwa (ściślej – narodu), powinno nastąpić włączenie wszystkich
jego członków do życia politycznego bez względu na jakiekolwiek różnice społecznoekonomiczne.
Co prawda powiązanie powszechności i hierarchii w wizji ustroju narodowego RNR
„Falanga” wiązało się również z inspiracjami o totalitarnym, wodzowskim, centralistycznym i
z szeroko zakrojonym zakresem ingerencji państwa w życie społeczne charakterze, co
oczywiście stoi w sprzeczności z decentralistycznymi, zorientowanymi na ograniczenie roli
państwa w życiu społecznym i rozwój samorządności jako nieodłącznej cechy organicznego
społeczeństwa koncepcjami NOP, to niemniej jednak istota rzeczy jest tutaj taka sama – ustrój
narodowy musi charakteryzować się demokratyzacją, tj. włączeniem wszystkich członków
narodu polskiego w proces sprawowania władzy państwowej, w proces podejmowania decyzji
politycznych, jednakże z uwagi na naturalne zróżnicowanie jednostek jako członków narodu
wymagana jest hierarchiczność owego powszechnego dostępu – hierarchiczność oparta
wyłącznie na kryteriach zdolności jednostki, jej zaangażowania ideowego, stopnia
uświadomienia narodowego, gotowości do poświęcenia na rzecz narodu itp., a więc
całkowicie oderwana od kwestii pochodzenia społecznego czy posiadanego bogactwa
materialnego. To właśnie w owym odrzuceniu znaczenia czynników społecznoekonomicznych, wskazujących na poziom życia materialnego, a uzależnienie miejsca w
hierarchii wyłącznie od wewnętrznych, duchowych, a konkretnie od intelektualnych i
moralnych cech jednostki świadczy według narodowych radykałów od tym, iż ów ustrój
zapewni dostęp do życia politycznego np. niższym warstwom społecznym – stąd właśnie w
przytoczonym fragmencie dokumentu polskich „falangistów” zwrócenie uwagi na
umożliwienie włączenia w sprawowanie rządów w państwie chłopa i robotnika.

329

Tamże, ss. 89 – 90.

172

Z uwagi na decentralizację jako jeden z podstawowych wyróżników ustroju „rządów
powszechnych” NOP znacznie bliżej do koncepcji wysuwanych przez drugą organizację
narodowo-radykalną, czyli ONR „ABC”. Spośród jej teoretyków interesująca nas kwestię
podniósł Tadeusz Gluziński. Warto zatem choćby pokrótce zwrócić uwagę na powiązanie idei
powszechności dostępu do władzy politycznej, włączenia wszystkich członków narodu bez
względu na status materialny, z ideą hierarchiczności owego narodu, oparta na kryteriach
stricte niematerialnych, a mianowicie z jednostkowymi zdolnościami i poziomem
uświadomienia ideowego i zaangażowania, w koncepcjach T. Gluzińskiego, opublikowanych
właśnie w „Szczerbcu”, a więc głównym organie NOP. Otóż w jednym z publikowanych na
łamach niniejszego czasopisma fragmentów książki owego teoretyka pt. „Odrodzenie
idealizmu politycznego” w ten oto sposób przedstawia idee powszechności i hierarchii jako
cech ustroju politycznego przyszłej Polski: „W państwie narodowym wszyscy służą
narodowi; pełnią służbę szczerą i rzetelną. Toteż zanika przepaść między rządzącymi a
rządzonymi, wytworzona przez systemy rządów wolnomularskich. W państwie narodowym
przedział miedzy rządzącymi a rządzonymi traci charakter przedziału kastowego, staje się zaś
jedynie odstępem hierarchicznym” 330. Przytoczony fragment jest niezwykle istotny dla
naszych rozważań – otóż mamy w nim do czynienia z otwarcie sformułowaną różnicą między
„ustrojem narodowym” – propagowanym przez narodowych radykałów z obydwu formacji,
choć oczywiście odwołując się do różnych wzorców – z jednej strony, a ustrojami
„wolnomularskimi” z drugiej. Owe ustroje o masońskiej inspiracji to zarówno demokracja
liberalna, jak i różne ustroje otwarcie akcentujące konieczność skupienia władzy wyłącznie w
rękach ściśle określonej elity: arystokratycznej czy burżuazyjnej, w tym szczególnie tzw.
absolutyzm oświecony, czyli monarchia absolutna dążąca do zreformowania całego
społeczeństwa w duchu zasad Oświecenia. Podział między ustrojami de facto biegnie między
ustrojem „powszechnym”, zapewniającym całemu społeczeństwu i w teorii, i w praktyce
wpływ na politykę państwa, wciągający do rządzenia państwem wszystkie warstwy
społeczne, wszystkich członków społeczeństwa, a ustrojami które bądź to jawnie – w
przypadku oświeceniowego absolutyzmu – bądź też w sposób ukryty, jak w przypadku
demokracji liberalnej, tj. formalnie głosząc upowszechnienie władzy politycznej, powszechny
wpływ całego społeczeństwa na politykę państwa poprzez równość i powszechność praw
politycznych, w tym prawa wyborczego, jednocześnie w sposób zakamuflowany skupiają
władzę w rękach partii politycznych i przedstawicieli kapitału, odrywając się tym samym od
szeroki warstw społecznych tak, jak w przypadku oświeconego absolutyzmu, pozbawiają
większość społeczeństwa realnego wpływu na życie polityczne, udziału w sprawowaniu
władzy państwowej. Zwróćmy zresztą tu uwagę na to, jak mocno utożsamia ze sobą tak różne
ustroje T. Gluziński: „W atmosferze stałego kłamstwa zanikały łatwo wszelkie skrupuły;
powodzenie, z jakim uprawiano trwałe oszukiwanie rządzonych, wzmogło naturalną pogardę,
cechującą i tak zwykły stosunek wtajemniczonych „braci” do „profanów”. Udałe oćmienie
„obywateli” (tak w oryginale – K. K.), czy to „poddanych” dawało mężowi stanu czy
politykowi tytuł do laurów. Obłuda i cynizm przenikają na wskroś rządy „oświeconego
absolutyzmu”, jak i rządy „demokratyczne”, czy „socjalistyczno-bolszewickie”331. To właśnie
na skutek upadku cywilizacji chrześcijańskiej w XVIII w., a więc triumfu Oświecenia, za co
odpowiada w ujęciu T. Gluzińskiego masoneria, narodziły się różne ustroje, które jednak
łączy jedna, wspólna cecha – cecha będąca z kolei główną różnicą w stosunku do „rządów
powszechnych”, „ustroju narodowego”, a mianowicie przepaść dzieląca rządzących i
rządzonych – przepaść z uwagi na typ ustroju mniej (demokracja liberalna) lub bardziej
330
331

T. Gluziński, Tytuł moralny władzy, „Szczerbiec”, 1997, nr 6 – 8 (68 – 70), s. 18.
Tamże, s. 17.

173

(absolutyzm oświecony) jawna, lecz wszędzie świadczą o rozerwaniu więzi między
rządzącymi a rządzonymi – wszak rządzący w tych ustrojach są ściśle powiązani z tajną
organizacją międzynarodową, jaka jest wolnomularstwo.
W ten oto sposób otrzymujemy podział ustrojów politycznych przebiegający w poprzek
wszelkich innych typologii, jak np. republika czy monarchia lub: demokracja, autorytaryzm,
totalitaryzm. Podział ów bowiem wiąże się wyłącznie ze stosunkiem rządzących i
rządzonych, a mianowicie po jednej stronie mamy ustrój, który ściśle, organicznie wiąże
rządzących i rządzonych, co możliwe według narodowych radykałów jest wyłącznie w
ustroju narodowym jako zapewniającym powszechny dostęp narodu do sprawowania władzy
w państwie, włączenie wszystkich warstw i jednostkę narodu w życie polityczne, a po drugiej
różne ustroje, które jednak łączy to, że wyraźnie odrywają rządzących od rządzonych,
powodując wzajemną nieufność, a w przypadku rządzących – pogardę wobec reszty
społeczeństwa. W takich ustrojach istnieje zatem ostry – choć nie zawsze bezpośrednio
ujawniany – podział między rządzącymi a rządzonymi.
Owo rozróżnienie odnośnie do stosunku między rządzącymi a rządzonymi kieruje naszą
uwagę na podniesioną przez T. Gluzińskiego kwestię terminologiczną – otóż nie dość, iż
wyraźnie rozgranicza on między terminami „hierarchia” a „elita”, to ponadto stawia je
naprzeciw siebie jako przeciwstawne. Takie podejście może się na pierwszy rzut oka wydać
co najmniej dziwaczne – przecież hierarchia oznacza, iż na szczycie struktury społecznej
znajdować się będzie tak czy owak określona grupa osób wyróżniających się pod pewnymi
względami, spełniająca w najdoskonalszy sposób kryteria wartościujące członków wspólnoty
narodowej, a przeto będąca grupą przywódczą wobec innych członków narodu, a więc
właśnie elitą. Czy zatem nie ma tutaj sprzeczności? Czym „hierarchia” różni się od „elity”?
Otóż problem niniejszy należy widzieć właśnie ściśle w powiązaniu z faktycznym
zapewnieniem powszechności dostępu do władzy politycznej, lub też depolityzacją
większości społeczeństwa – w istocie rozróżnienie między „hierarchią” a „elitą” zostaje
wprowadzone przez T. Gluzińskiego na podkreślenie owej kluczowej cechy ustrojowej, jaką
jest charakter związku między rządzącymi i rządzonymi, a który wynika właśnie z włączenia
lub wyłączenia narodu z udziału w życiu politycznym. Oto, jak wypowiada się teoretyk ONR
„ABC”: „W ustroju narodowym elity w znaczeniu kastowym być nie może. Do służby
narodowi, a więc pośrednio do funkcji rządzenia, powołany jest każdy do narodu należący;
nie narusza to w niczym struktury hierarchicznej, tak, jak hierarchiczny ustrój armii nie
niszczy w ideowej armii samodzielnej wartości bojowej oficerów i żołnierzy. Ideał takiego
ustroju, którym każda jednostka na swym właściwym miejscu pełni narodowi służbę, a więc
bierze na swe barki część obowiązków rządzenia, nie będzie pustym ideałem, jeżeli w
możliwość jego urzeczywistnienia uwierzą wszyscy w narodzie” 332. Różnica między „elitą” a
„hierarchią” jest więc wpisana w kontekst stosunku do upowszechnienia władzy politycznej.
Po jednej stornie mamy ustrój narodowy, gwarantujący powszechność władzy politycznej, tj.
wciągaj kacy ogół narodu do procesu sprawowania władzy w państwie narodowym, zaś po
drugiej mamy do czynienia z depolityzacją narodu, z pozbawieniem udziału w życiu
politycznym, wpływu na władze polityczną szerokich rzesz narodu, a przeto z koncentracją
władzy rękach wyróżniającej się i oderwanej od mas mniejszości – to właśnie ze względu na
ów najistotniejszy podział T. Gluziński rozdzielił „hierarchię” i „elitę” – hierarchia oznacza
bowiem co prawda nierówność, a więc i de facto istnienie pewnej elity, jednakże wyłącznie w
ustroju, w którym władza polityczna jest w rękach całego – choć zhierarchizowanego –
narodu. Hierarchia oznacza bowiem właśnie to, iż cały naród – wszystkie jego grupy
społeczne, wszyscy członkowie biorą udział w procesie podejmowania decyzji politycznych,
332

Tamże, s. 18.

174

a wiec sprawują władzę w państwie narodowym, przy czym czynią to poprzez odpowiednią
hierarchię, wynikającą z tego, iż każdy członek narodu dysponuje różnymi zdolnościami oraz
poziomem etycznym. To właśnie ze względu na powszechność władzy politycznej, na
sprawowanie władzy w państwowej przez całą wspólnotę narodową stopnie w owej hierarchii
T. Gluziński nazywa „odstępem hierarchicznym”, akcentując to, iż odległości między
poszczególnymi szczeblami hierarchicznymi są bliskie i poniekąd „płynne”, tzn. zapewnione
zostają warunki np. awansu jednostek ze szczebli niższych na wyższych, ale też – wskutek
zachowań sprzecznych z prawem, niekompetencji, czy niemoralności – z wyższych na niższe
– hierarchia nie oznacza więc ściśle od siebie odseparowanych, wyizolowanych, „sztywnych”
szczebli, lecz jest jedną, powszechną całością, w ramach której jednostki dzięki swoim
zdolnościom i poświęceniem ideowym mogą awansować na wyższe szczeble, dające większy
zakres uprawnień, ale także większy zakres obowiązków i odpowiedzialności.
Inaczej według owego teoretyka narodowego radykalizmu wygląda sytuacja w ustrojach
co prawda tak różnych, jak demokracja liberalna, czy absolutyzm oświecony – podstawową
ich echa bowiem jest ostry podział na rządzących i rządzonych biorący się właśnie z
pozbawienia większej części społeczeństwa możliwości wpływu na politykę państwa,
możliwość decydowania o kwestiach politycznych. W ten oto sposób tworzy się nierówność
mająca – w przeciwieństwie do ustroju narodowego, a więc hierarchicznego i powszechnego
– charakter według T. Gluzińskiego „kastowy”. „Kastowość” oznacza bowiem, iż mamy do
czynienia po jednej stronie wywłaszczonych z władzy politycznej obywateli (w demokracji
liberalnej) lub poddanych (w monarchii absolutnej oświeconej), z pozbawioną udziału w
kształtowaniu polityki państwa większością społeczeństwa, zaś po drugiej elitą posiadającą –
w przeciwieństwie do większości społeczeństwa – władzę polityczną, a przeto nie tylko
oderwaną od szerokich warstw społecznych, niezależną od większej części społeczeństwa, ale
postawioną wręcz nad nim, a przeto sprawując rządy wyłącznie w oparciu o swoje
partykularne interesy. Tym samym istnieje w ujęciu teoretyka ONR „ABC” „kastowość”, tj.
istnienie odgraniczonym od siebie, niezależnych, odizolowanych dwóch wręcz rzeczywistości
– świata „zwykłych” ludzi i świata elity, do której oczywiście nie ma dostępu. Ta właśnie
„kastowość” zostaje potraktowana przez T. Gluzińskiego jako synonim zamknięcia,
odizolowania, oderwania się elity od mas, a co za tym idzie, na określenie takich rządów
lepiej w jego ujęciu pasuje termin „elita” niż „hierarchia” – „elita” oznacza tutaj wyróżniającą
się i uprzywilejowaną kosztem większości społeczeństwa grupę osób, postawioną nad ową
większością, i odeń niezależną, skupiającą całkowitą władzę w swoich rękach. Z kolei
„hierarchia” oznacza powszechny udział narodu w sprawowaniu władzy politycznej,
włączenie wszystkich grup i jednostek będących członkami wspólnoty narodowej w proces
podejmowania decyzji politycznych, przy czym w sposób zróżnicowany odnośnie do
zdolności i moralnej wartości poszczególnych indywidualnych członków narodu, a zatem w
sposób hierarchiczny. W takim ustroju wszyscy mają w ujęciu narodowo-radykalnym biorą
udział w tworzeniu polityki państwa, choć każdy na innym szczeblu hierarchii państwowej, z
innym zakresem uprawnień i odpowiedzialności – zwieńczeniem takiej hierarchicznej drabiny
siłą rzeczy jest również elita, jednakże by podkreślić powszechne włączenie wszystkich
członków narodu do decydowania politycznego T. Gluziński używa właśnie terminu
„hierarchia”, pragnąc zaakcentować powszechność, jak i fakt, iż wewnątrz owej hierarchii z
racji powszechności dostępu do władzy politycznej zabezpieczone zostaną warunki do
awansu jednostek i tym samym zapewnienia napływu nowych kadr – przy takim podejściu
istnienie ściśle wyznaczonej granicy, między elitą a masami czy też resztą narodu stanie się
faktycznie utrudnione. Przytoczmy jeszcze jeden fragment tekstu T. Gluzińskiego: „W ustroju
narodowym – powiedziałem – panuje równość istotna, wszyscy bowiem objęci są
obowiązkiem tej samej służby, tylko w różnym hierarchicznie stopniu i wskutek tego w
175

różnym wymiarze. Im wyższy stopień w hierarchii, tym większy wymiar obowiązków i tym
większa odpowiedzialność nie tylko moralna, czy historyczna, ale po prostu
odpowiedzialność karna”333. Niewątpliwie zwraca uwagę tutaj współwystępowanie tak
zdawałoby się przeciwstawnych terminów: „równość” i „hierarchia”. Czy może wszakże
równości towarzyszyć hierarchia? Przecież hierarchia to właśnie nierówność, wobec tego jak
możliwe jest, by równość była – cóż za paradoks – związana z nierównością? Jednakże w
niniejszym przypadku znowuż mamy do czynienia z użyciem tychże terminów wpisanych w
kontekst powszechności, a T. Gluziński ponadto używa ich w ściśle określony przez siebie
sposób, przez co np. wspomniana przezeń wyżej „równość istotna” oznacza właśnie
powszechny udział w życiu politycznym, a więc to, iż każdy Polak – bez względu na majątek
czy pochodzenie społeczne – będzie brał udział w rządzeniu państwem. Ponadto równość tak
pojęta wynika także z proporcjonalnego powiązania większej zakresu władzy, wynikającego z
zajmowania wyższego szczebla w hierarchii, z większym zakresem obowiązków i
odpowiedzialności, w tym karnej. Co więcej, niezmiernie ważną cechą owej powszechnej,
obejmującej wszystkich Polaków hierarchii jest zagwarantowanie możliwości awansu
jednostek z niższego szczebla na wyższy, by w ten sposób zapewnić ciągłość napływu
nowych, świeżych kadr – innymi słowy, by zapewnić – używając pojęcia Vilfredo Pareto –
„krążenie elit”, a więc by uniemożliwić skostnienie, stagnację na wyższych szczeblach i tym
samym – według interpretacji T. Gluzińskiego – powstanie zjawiska „kastowości”, a więc
rozerwanie społeczeństwa na odrębne od siebie grupy – „elitę” i „masy”. Dokładnie takie
podejście kontynuuje właśnie NOP – hierarchia zostaje powiazana z powszechnością, wobec
czego mówienie tylko o „elitaryzmie” może w ujęciu polskich narodowych radykałów rodzić
poważne nieporozumienia.
Zwróćmy się na koniec narodowo-radykalnych inspiracji historycznych do koncepcji A.
Doboszyńskiego, które zostały przedstawione w prasie NOP, a o którym to A. Doboszyńskim
sam A. Gmurczyk stwierdził, iż jest nim zafascynowany 334. Otóż w opublikowanych na
łamach „Szczerbca” „Zagadnieniach społecznych” autorstwa jednego z owych
najważniejszych teoretyków „młodych” SN przy haśle „elita” czytamy następującą definicję:
„Wybór (w znaczeniu >>wyborowy<< – np. ziarno wyborowe). Do nauk społecznych pojęcie
krążenia elit wprowadził genialny socjolog włoski Vilfredo Pareto (1848-1923). Elitę w
znaczeniu socjologicznym definiuje Pareto, jako >>kategorię ludzi, mających najwyższe
wskaźniki zdolności w swej dziedzinie działalności<<. Kolabińska, autorka pracy pt.
>>Krążenie elit we Francji<<, pisze: >>Mówiąc o elicie, mam na myśli ludzi, którzy w
wybitnym stopniu posiadają zalety takie, jak inteligencję, charakter, talent, zdolności jakiegokolwiek rodzaju<<. Według Pareta, >>każdy naród rządzony jest przez elitę<<” 335. Jednakże
to nie koniec charakterystyki elity przez A. Doboszyńskiego – otóż dalej on wskazuje mocno
na konieczność już tutaj wspomnianego „krążenia elit” poprzez właśnie zapewnienie udziału
w sprawowaniu władzy politycznej przez cały naród, dzięki czemu zabezpieczony zostanie
ciągły napływ nowych, świeżych sił do górnej warstwy społeczeństwa, czyli elity:
„Stwierdzenie samego faktu istnienia >>elity rządzącej<< oraz konieczności starannej
regulacji >>krążenia elit<< (co wyraża się przede wszystkim w ustroju szlacheckim i w
metodach awansu w życiu politycznym, wojskowym, gospodarczym, administracji państwa
itp.), nie przeczy bynajmniej konieczności wpływu >>pokładu nieelitarnego<< na rządy
państwem. Prawidłowe krążenie elit, kontrolowane przez masy narodu, stanowi zasadniczy

333

Tamże, s. 18.
Zob. A. Gmurczyk, Jestem Polakiem. W piętnastolecie pewnej epoki…, „Szczerbiec”, 1998, nr 11 – 12 (85 –
86), s. 23.
335
A. Doboszyński, Zagadnienia społeczne, „Szczerbiec”, 1995, nr 8 – 9 (46 – 47), s. 19.
334

176

warunek sprawiedliwości społecznej” 336. Innymi słowy, musi istnieć ciągłość między ową
faktyczną elitą a resztą społeczeństwa, nie można dopuścić, by zaistniały jakiekolwiek bariery
odgradzające elitę od większości społeczeństwa w sposób zamykający drogę do niej
jednostkom wyróżniającym się, uniemożliwiający awans społeczny i polityczny.
Co więcej, to właśnie koncepcje A. Doboszyńskiego dotyczące zagadnienia elity i jej
związków z całością narodu są podstawą dla rozważań działaczy NOP nad ideą elity w
narodowym radykalizmie. M. Flaszka omawia narodowo-radykalną ideę elity powołując się
na teoretyka „młodych” odnośnie m.in. do zdobywania władzy: „Jeśli chodzi o dochodzenie
do władzy Doboszyński krytycznie odnosi się do koncepcji opartej tylko na jednej z dwóch
(wybór i nominacja) omawianych przez niego sposobów zwracając uwagę na ich
niedoskonałości. Pisze on: >>wybór wyłania w normalnych warunkach przede wszystkim
średniaków – w których masa widzi swoje odzwierciedlenie – a ponadto tych nielicznych
członków elit, którzy dzięki szczególnemu zespołowi wad i zalet (nieraz głównie wad)
potrafią się wkraść w łaski masy. Wybór nie wyłoni nigdy człowieka bardzo zdolnego, może
nawet genialnego, lecz pozbawionego umiejętności czy chęci czy czasu na podobanie się
tłumom<<. Nominacja również nie wydaje się sposobem idealnym na wyłanianie rządzących,
gdyż pociąga za sobą dwa skutki ujemne. Po pierwsze, po pewnym czasie następuje
>>zaskorupienie u góry<<, a więc ustaje krążenie elit na skutek nieodpadania od władzy
ludzi, których możliwości ze względu na wiele czynników (wiek, choroba, rozleniwienie)
osłabły. Drugim skutkiem takiego systemu jest tzw. kompleks nominacyjny, który zmusza
ludzi chcących się wybić do przypodobywania się rządzącym” 337. Działacz NOP zatem
podąża w ślad za A. Doboszyńskim i odrzuca oparcie ustroju wyłącznie na wyłanianiu
rządzących w drodze wyborów, co oczywiście jest jedną z fundamentalnych cech demokracji
liberalnych, jak i wyłącznie opartych na zasadzie wodzostwa, w których napływ nowych
członków do elity politycznej odbywa się tylko dzięki dobrej woli obecnych rządzących, a
więc przez kooptację nowych członków pochodzących z „nizin”, czyli przez nominację.
Pierwszy z racji swojego egalitaryzmu (nie tylko powszechne, ale i równe prawa polityczne,
w tym wyborcze) promuje przeciętność, nijakość, miernotę i demagogię ukierunkowaną na
zdobycie arytmetycznej większości głosów, zaś drugi – charakterystyczny zwłaszcza dla
totalitaryzmu – dławi oddolną inicjatywę, kreatywność, innowacyjność, dąży nieuchronnie do
skostnienia i odgrodzenia się rządzących od rządzonych. Według A. Doboszyńskiego, a w
ślad za nim i narodowych radykałów z NOP, jedyne korzystne rozwiązanie owego problemu
– gwarantujące pogodzenie oddolnych inicjatyw, napływ nowych sił przy jednoczesnym nie
uciekaniu się do egalitaryzmu i demagogii, a wiec nie obniżając poziomu życia politycznego
– gwarantuje oparcie ustroju narodowego na powiązaniu obydwu tychże zasad tak, by
wykorzystać w nich to, co pożyteczne będzie dla rozwoju narodu i państwa, a jednocześnie
zażegnać pojawienie się negatywnych cech z nimi związanych. M. Flaszka w związku z
powyższym stwierdza: „Jako złoty środek na taki stan rzeczy proponuje (A. Doboszyński – K.
K.) drogę awansu politycznego oparta na obu tych koncepcjach. Zaletą takiego rozwiązania
jest konflikt między dwoma metodami: >>ludzie wybrani i nominowani nie lubią się i ścierają
się. O to też chodzi. Krążenie elit ma naturalną tendencje do utykania i należy je wymuszać
ciągłymi starciami indywidualności i idei. Nie ma krążenia bez różnicy napięć, nie ma ustroju
bez walki. Rzecz w tym, by reguły tej walki były zdrowe, a sama walka działała na
społeczeństwo hartująco, a nie rozkładająco<<”338. Ustrój narodowy, ustrój „powszechnych
rządów Narodu” powinien więc zapewnić ciągłe, nieustanne krążenie elit, a także
charakteryzować się współwystępowaniem wyboru i nominacji jako dróg dochodzenia do
336

Tamże, s. 19.
M. Flaszka, Elity, „Dziedzictwo”, 2004, nr 1 (33), s. 2.
338
Tamże, s. 2.
337

177

szczytów władzy politycznej. Innymi słowy, powinien zapewnić poprzez wybór i nominację
ciągły napływ nowych członków, zdolnych i moralnie zaangażowanych jednostek z niższych
szczebli hierarchicznej drabiny, a więc zapewnić powszechny dostęp do życia politycznego
wszystkim Polakom, czyli równość szans w życiu politycznym każdemu członkowi narodu,
przy jednoczesnej hierarchizacji członków wspólnoty narodowej stosownie do ich
umiejętności, zaangażowania ideowego, poziomu moralnego, a więc efektów ich działalności
w owym życiu politycznym. Według M. Flaszki sposobem na dokonanie owej syntezy
wyboru i nominacji jest Organizacja Polityczna Narodu, lansowana również przez A.
Doboszyńskiego, przy czym oczywiście jest ona inaczej ujmowana niż w koncepcjach RNR
„Falangi”, gdzie oznaczała scentralizowaną, wodzowską i zhierarchizowaną organizację,
opartą właśnie na zasadzie nominacji: „Organizacja Polityczna Narodu (nazwa robocza
zaproponowana przez autora) (chodzi o A. Doboszyńskiego – K. K.) skupiałaby w sobie
jednostki o cechach przywódczych z wszystkich warstw narodu, a ponadto wszystkie
jednostki wybitnie uzdolnione w jakimkolwiek kierunku. W organizacji tej powinni znaleźć
miejsce przedstawiciele nie tylko polityki i gospodarki, ale także życia kulturalnego,
artystycznego, wojska, życia religijnego itp. Osoby chcące dostać się w orbitę takiej instytucji
powinny odpowiadać pewnym wysokim wymaganiom wstępnym, samo natomiast
uczestnictwo nie pociągałoby za sobą obowiązków stałych, wymagałoby tylko przestrzegania
określonych miar etyki zawodowej, względnie etyki politycznej” 339. Owa Organizacja
Polityczna Narodu byłaby zatem zwieńczeniem powszechnej, obejmującej wszystkich
członków narodu hierarchii, a dostęp do niej ciągle byłby otwarty, umożliwiając przez cały
czas dopływ nowych, uzdolnionych i będących wzorcem postaw i wartości etycznych,
zabezpieczając „krążenie elit”. Co więcej, M. Flaszka mocno podkreśla, by owa Organizacja
Polityczna Narodu nie stanowiła odrębnej, odizolowanej od społeczeństwa struktury, lecz
stanowiłaby element jednolitej, organicznej wspólnoty narodowej, przy czym niestety nie
pisze on dokładniej, jaki prawnie charakter powinna mieć owa „organizacja”: „W koncepcji
tej nie chodzi o stworzenie jakiejś nowej partii czy kliki, lecz o trwały organ społeczny, bez
którego naród nie może się prawidłowo rozwijać. Ze strony opinii publicznej powinien istnieć
pewien nacisk za przynależnością polityków do takiej instytucji, utrudniający osobom spoza
O.P.N. objęcie kluczowego stanowiska w społeczeństwie” 340.
Niestety NOP nie porusza głębiej zagadnienia wyłaniania odpowiednich osób na coraz to
wyższe stanowiska polityczne – otrzymujemy oczywiście kryteria odnośnie do owej
hierarchii, postulujące całkowite zerwanie z uwarunkowaniami społeczno-ekonomicznymi
danego członka narodu, a biorąc pod uwagę wyłącznie jego predyspozycje intelektualne i
moralne, jednakże niewiadomą w gruncie rzeczy stają się konkretne mechanizmy awansu
politycznego, przepływu zdolnych i moralnie wzorowych jednostek na kolejne szczeble
hierarchii. Otrzymujemy tylko stwierdzenie, iż należy unikać jednostronności związanej z
gloryfikacją czy to wyboru, czy też nominacji – owe dwie oddzielne drogi awansu powinny
ze sobą współistnieć, w związku z tym możemy domniemywać, że istniałaby zarówno
możliwość wyborów (awans oddolny) danej osoby, jak i kooptacji przez wyższy szczebel
wybitnych członków szczebla niższego (swoisty „awans odgórny”, tj. dzięki zdobyciu
uznania stojących wyżej członków narodu). Ponadto A. Gmurczyk wypowiada następującą
ciekawą tezę odnosząca się co prawda do stosunków panujących wewnątrz wzorcowej
organizacji narodowo-radykalnej, choć w gruncie rzeczy możemy odnieść to także i do
stosunków między członkami narodu – wszak Polityczni Żołnierze mają stanowić elitę
narodu, a więc siłą rzeczy możemy wręcz stwierdzić, iż oczywiście wyższe szczeble w
339
340

Tamże, s. 2.
Tamże, s. 2.

178

hierarchii politycznej będą zajmować właśnie członkowie narodu reprezentujący w
najwyższym stopniu urzeczywistnienie ideału Nowego Człowieka, Politycznego Żołnierza:
„Zjednoczeni wspólną ideą, wspólną wolą walki, członkowie niejako sami tworzą swą
hierarchię – nie poprzez wybory, a naturalną akceptację wyłonionych ze swego grona ludzi,
reprezentujących najbardziej pożądane wartości ideowe i etyczne” 341. Niniejsze zdanie
prezesa NOP okazuje się być tu szczególnie ważne – otóż A. Gmurczyk zakłada tutaj a priori,
iż hierarchia narodowa tworzyć się będzie oddolnie, w sposób naturalny – to sami członkowie
ruchu narodowo-radykalnego, a następnie sami członkowie narodu utworzą swoją hierarchię
– bez potrzeby odgórnych, prawno-politycznych, państwowych regulacji, narzucających
szczegółowe rozwiązania. Hierarchia polityczna będzie więc hierarchią naturalną,
kształtowaną przez samych członków narodu w ich naturalnych grupach społecznych, a więc
rodzinach, wspólnotach lokalnych i korporacjach zawodowych. Główną przesłanką prezesa
NOP odnośnie do takiego określenia hierarchii jest właśnie decentralizacja i niechęć do zbyt
rozbudowanej struktury biurokratycznej państwa, jak i potrzeba uwzględnienia oddolnych
dróg awansu politycznego (m.in. wybory), powiązanie ich z odgórną kooptacją. Nie bez
znaczenia jest także fakt, iż wszakże według trzeciopozycjonistów – nie tylko brytyjskich, ale
także polskich narodowych radykałów – utworzenie Nowego Porządku Społecznego wymaga
wpierw Narodowej Rewolucji, która będzie stanowić przede wszystkim Rewolucję Duchową,
polegającą na odrodzeniu osobowości religijnej, pobożnej, heroicznej, żarliwej w swej wierze
i gotowej do czynu i poświęcenia, całkowitym przeobrażeniu charakteru człowieka, jego
sposobu życia, hierarchii wartości we własnym życiu, samoświadomości. Taka rewolucja to
oczywiście tym samym całkowite wyrugowanie z charakteru ludzkiego egoizmu i
materializmu – Nowy Człowiek to człowiek jakościowo odmienny od „człowieka
masowego”, którego cel życia to wyłącznie gromadzenie i konsumowanie dóbr materialnych,
a swój własny interes przekład ponad wszelkie inne wartości. Oznacza to więc, iż struktura
oraz funkcjonowanie państwa narodowego odbywać się będzie w całkowicie odmiennych
warunkach, jeśli chodzi o stosunki między członkami narodu – dlatego też prezes NOP z góry
zakłada, że z racji nowej świadomości członków narodu – świadomości bezwzględnie
potępiającej materialistyczną pogoń za zyskiem i dobrami użytkowymi, egoizm, brak
wrażliwości wobec innych, brak poczucia odpowiedzialności i zobowiązań wobec swoich
rodaków, podporządkowujący „ja” wyższej kategorii „my”, a więc wpajając każdemu
członkowi narodu prymat dobra wspólnego nad jednostkowym, konieczność ujęcia własnego
życia jako służby Bogu i narodowi – automatycznie zaniknie powszechność myślenia
egoistycznego, nastawionego na potrzeby „ja”, a nie „my”, jak i wytworzy się świadomość
zbiorowa oparta na poczuciu autentycznej wspólnoty – członkowie społeczności lokalnych,
regionalnych, jak i korporacji zawodowych, a wreszcie i narodu spostrzegać siebie będą nie
jako oddzielne, odizolowane jednostki-atomy, kierujące się własnym tylko interesem, ale
przede wszystkim same uznawać się będą za komórki owych organicznych wspólnot, z
narodową na czele. Członkowie narodu z racji chrześcijańskiej i narodowej świadomości,
będącej wynikiem owej totalnej transformacji osobowości człowieka – transformacji budzącej
„człowieka prawdziwego”, gdyż prowadzącego swoje życie zgodnie z prawem naturalnym i
wolą Boga. Stąd też nawet wybory w znaczeniu współczesnej demokracji liberalnej
faktycznie zanikną – opierają się one bowiem na głosowaniu wolnym, tajnym, powszechnym
i równym, biorąc za fundament wizję człowieka jako wolnej, niezależnej jednostki, której
dobro i interes jest najwyższy. W przypadku porządku narodowo-rewolucyjnego według A.
Gmurczyka wybory takowe stracą rację bytu ze względu na nową, antyindywidualistyczną
świadomość członków narodu – zamiast procedury głosowania, wyborów podejmowanych
341

A. Gmurczyk, Siła hierarchii, „Szczerbiec”, 1995, nr 5 (43), s. 3.

179

przez egoistycznie, myślące kategoriami prymatu „ja” jednostki-atomy będziemy do
czynienia mieli z naturalną akceptacją osób wykazujących się w danym środowisku lokalnym
czy zawodowym – a następnie ogólnonarodowym – szczególnie uzdolnionych i będących
wzorem postaw patriotycznych i moralnych. W ten sposób faktycznie będziemy także mieli
do czynienia nie z głosowaniem opartym na większości – mniej lub bardziej przytłaczającej,
lecz wręcz z jednomyślnością, podejmowaniem decyzji poprzez aklamację, o czym świadczy
ów „wybór” naturalnych autorytetów, osób awansujących tym samym na wyższy szczebel w
hierarchii politycznej.
To z kolei kieruje naszą uwagę na niechęć do zasady większości jako metody
podejmowania decyzji politycznych, a zatem nie tylko w kwestii wyłaniania przywódców,
czyli osób jednocześnie spełniających kryteria awansu politycznego. Podobnie jak
trzeciopozycjoniści z Wysp Brytyjskich polscy narodowi radykałowie również z nieufnością
odnoszą się do owej zasady – i w „The Ten Points of the Third Position”, i w „Deklaracji
Zasad Trzeciej Pozycji”, znajdujemy konieczność prymatu Prawdy Obiektywnej (Prawa
Bożego i wynikającego zeń prawa naturalnego) nad wszelkimi ludzkimi decyzjami, w tym
szczególnie podejmowanymi w oparciu o większość głosów. Odrzuceniu zasady większości
w przypadku Brytyjczyków towarzyszyło także, jak już zauważyliśmy, afirmacja
podejmowania decyzji drogą dyskusji i porozumienia, wypracowania konsensusu. Nie inaczej
jest w przypadku NOP, przy czym tutaj otwarcie wspomina się o zasadzie jednomyślności, co
już zresztą mogliśmy zauważyć w powyższych rozważaniach nad wyłanianiem osób
najbardziej wartościowych. Ową zasadę jednomyślności, aklamacji otwarcie przeciwstawia
się zasadzie większości – oto, co przy omówieniu poglądów Konstantego Aksakowa –
rosyjskiego przedstawiciela tzw. słowianofilstwa publicysta NOP pisze o zasadzie
jednomyślności: „W rzeczywistości jednomyślność jest pozostałością po średniowiecznej
zasadzie unanimitas, która w różnych krajach europejskich stopniowo zanikała ustępując
zasadzie większości. Zasada liberum veto w polskim sejmie przedrozbiorowym również była
zakorzeniona w prawie jednomyślności. Doskonale zauważył to Adam Mickiewicz
porównując szlacheckie liberum veto do zasady jednomyślności w Kościele Katolickim i
angielskim sądzie przysięgłych. (…) Najwybitniejszy konserwatysta ewolucyjny Edmund
Burke uważał zasadę jednomyślności stosowaną w dawnym polskim sejmie i angielskim
sądzie przysięgłych za o wiele sprawiedliwszą od rewolucyjnego „despotyzmu większości”.
U konserwatywnych romantyków niemieckich pochwała jednomyślności wiązała się z
apologią feudalizmu i hierarchii społecznej. Wybory większościowe są tylko „loterią
głosów”, nie ukazują dążeń ludu jako organicznej całości” 342. To właśnie organiczność
narodu, jego wspólnotowość, wynikająca ze społecznej natury człowieka, rozpatrywanego
zgodnie z nauką katolicką jako osoba, a więc posiadająca na mocy prawa naturalnego
niezbywalne prawa człowieka, gwarantujące poszanowanie jej godności, wolności i
własności, jak również będąca integralną częścią naturalnych i ustopniowanych wspólnot:
rodziny, społeczności lokalnej, korporacji zawodowej, a poprzez nie wspólnoty narodowej
jako najwyższej ludzkiej zbiorowości. Zasada większości z kolei według narodowych
radykałów wynika tedy z odrzucenia organicznej wizji społeczeństwa, przyjęcia w zamian
nowoczesnej, egalitarnej i indywidualistycznej wizji społeczeństwa tylko jako zrzeszenia
będącego wynikiem tzw. umowy społecznej zawartej między wolnymi, niezależnymi wobec
siebie jednostkami-atomami, wobec czego decyzję podejmowane muszą być właśnie poprzez
policzenie głosów owych odrębnych, pierwotnych wobec jakichkolwiek struktur społecznych,
jednostek.

342

J. Ignaczak, Teoria słowianofilska Konstantego Aksakowa, „Szczerbiec”, 2010, nr 148, s. 78.

180

Kolejną kwestią, którą warto się zainteresować, jest wizja samorządności w koncepcjach
NOP. O ile już zagadnienie kompetencji władzy państwa poruszyliśmy przy omawianiu
relacji między narodem a państwem, przedstawionymi w analizie hierarchii idei stanowiących
kościec całego narodowego radykalizmu, zwłaszcza w sferze światopoglądowej, gdzie stykają
się ze sobą tradycyjny katolicyzm z nacjonalizmem, o tyle omówienia wymagałaby kwestia
uprawnień samorządów NOP oczywiście postuluje przekazanie jak największych uprawnień
obecnego państwa samorządom, tak, by przyszłe państwo „rządów powszechnych” mogło
stać się efektywne i wzmocnione w tych dziedzinach, które tylko jemu są należne. Czym
zatem jest samorządność w ideach narodowo-radykalnych? Przede wszystkim NOP wskazuje
na dwie sfery samorządu: terytorialny oraz zawodowy. Samorząd terytorialny związany jest
oczywiście z terytorium zamieszkanym przez określoną wspólnotę – w zależności od
rozmiarów możemy tu wyróżnić społeczność lokalną, np. gminę, a następnie regionalną (np.
historycznie ukształtowane regiony, jak Wielkopolska, Małopolska, Dolny Śląsk itd.). Z kolei
samorząd zawodowy związany jest z wykonywanym przez określoną wspólnotę zawodem, a
więc swego rodzaju miejscem w ogólnonarodowym systemie produkcji i dystrybucji dóbr i
usług, funkcji w ustroju społeczno-ekonomicznym. Owe dwa typy samorządu rozwijałyby się
swobodnie, oddolnie, czyli od szczebla lokalnego poprzez regionalny do ogólnonarodowego,
kształtując tym samym życie publiczne, w tym sferę polityczną, co zobaczymy przy
omawianiu poszczególnych organów władzy państwa w wizji NOP. Z racji jednakże tego, iż
samorząd zawodowy, czyli korporacje zawodowe, stanowią jeden z fundamentów ustroju
społeczno-gospodarczego i jego kompetencje dotyczą owej sfery, zostanie on szerzej
omówiony w analizie ustroju społeczno-ekonomicznego owej partii, stąd też w tym miejscu
zajmiemy się tylko samorządem terytorialnym.
Czym zatem jest samorząd terytorialny według narodowych radykałów? Co odróżnia go
od organów władzy państwowej? Już wcześniej cytowaliśmy działaczy NOP wskazując na to,
iż społeczność lokalna to – oprócz rodziny i korporacji zawodowej – organiczna część
narodu, to sfera, w której członek narodu styka się z innymi rodakami – a więc i obywatelami
państwa polskiego – nie pochodzącymi ze swojej rodziny. Odgrywa on dużą rolę w
wychowywaniu jednostki, kształtowaniu jej poczucia przynależności, lojalności i
obowiązków wobec innych, wobec określonej, odrębnej grupy, jaką jest wspólnota lokalna, a
poprzez przynależność do niej wobec narodu jako najwyższej wspólnoty ludzkiej. Musimy
przy tym zauważyć, iż brak jest jednakże w tekstach narodowo-radykalnych ścisłego
zdefiniowania i rozgraniczenia między pojęciami „społeczność lokalna” czy „wspólnota
lokalna”, a „samorząd”. A. Gmurczyk w następujący sposób definiuje samorząd terytorialny:
„Samorząd to organizowanie wewnętrznego życia społeczności, zamieszkującej na danym
terenie, organizowanie życia w tych dziedzinach, do których państwa nie ma prawa
ingerować”343. Na podstawie powyższej definicji zatem możemy określić, iż samorząd to
sposób zorganizowania społeczności lokalnej dokonany wyłącznie przez nią samą. Owa
organizacja oczywiście musi być dokonana przez samych jej członków, a wiec wykluczone
jest zatem narzucanie szczegółowych rozwiązań np. przez aparat biurokratyczny państwa.
Samorząd w tym znaczeniu oznacza po prostu organizowanie własnego, lokalnego życia,
dbałość o sprawy społeczne na własnym, lokalnym terenie. Oczywiście w przypadku
samorządu terytorialnego wyższego szczebla, czyli samorządu regionalnego, będzie to
oznaczać organizowanie życia społeczności regionalnej, obejmującej określoną liczbę
społeczności lokalnej, a więc jej przedstawicieli w sprawach dotyczących spraw owego

343

A. Gmurczyk, Blaski i cienie walki o samorząd, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 7, dodatek do
„Szczerbca”, 1994, nr 8 (34), s. 9 (I).

181

regionu, a które wymykają się spod możliwości działania samorządu lokalnego, na poziomie
gminnym.
Oczywiście samo narzuca się już tutaj pytanie: jakie konkretnie są kompetencje samorządu
terytorialnego w ideach ustrojowych NOP? Niestety partia nie określa kompetencji
samorządu terytorialnego tak, jak czyni to z biurokracją państwową. W zamian otrzymujemy
właśnie to, co przedstawiliśmy powyżej w analizie hierarchii wartości narodowych
radykałów, gdy przedstawialiśmy wizję narodu jako organiczną sekwencją wspólnot, w tym
właśnie lokalnych, a więc poruszona zostaje bardziej ogólna wizja społeczności lokalnych
jako wspólnot naturalnych, w których dorasta i zdobywa doświadczenie życiowe, a także
kształtuje swoją świadomość narodową każdy członek narodu. Bliski zatem zacytowanym
poglądom jest następujący fragment artykułu Jarosława Mądrego: „Wspólnota, w której
żyjemy, bez względu na to, czy osadzona jest w sumie wielkomiejskich dzielnic, czy pośród
sennej ciszy polskich wsi i miasteczek, uczy nas życia w narodzie i dla narodu. (…) Rodzina,
przyjaciele i sąsiedzi w pewien sposób kształtują nasz charakter i stają się jednocześnie
naszymi pierwszymi sędziami. Przed nimi nie ukryjemy swych prawdziwych myśli i
poglądów – osądzają nas na podstawie naszych czynów, dając oparcie w chwilach słabości, a
jednocześnie wymagając spełnienia wymogów i obowiązków wspólnoty. Nasi lokalni
„sędziowie” potrafią być także okrutni wobec tych, którzy naruszają egzystencjalny spokój
wspólnoty – odszczepieńców i zwykłych szubrawców wspólnota stawia poza swoją ochroną,
a w uzasadnionych przypadkach wymierza im sprawiedliwość” 344. Jak możemy bez trudu
zauważyć, powyższa charakterystyka dotyczy nie tyle samorządu zdefiniowanego przez
prezesa NOP jako „organizowanie wewnętrznego życia społeczności, zamieszkującej na
danym terenie”, lecz ogólnie społeczności lokalnej jako wspólnoty naturalnej, organicznej, w
której człowiek rozwija się i buduje poczucie przynależności do wspólnoty innej aniżeli jego
rodzina, w tym wspólnoty narodowej – społeczność lokalna jawi się zatem jako swoista
„szkoła” patriotyzmu na lokalnym, tj. najbliższym danemu człowiekowi jako członkowi
narodu odcinku. Co więcej, to właśnie w społeczności lokalnej człowiek uczy się zasad
współżycia społecznego, braterstwa i odpowiedzialności za siebie i innych – na przykładzie
więzi lokalnych, więzi wynikających z zamieszkiwania sąsiedztwa na danym terytorium
lokalnym, w danej „małej ojczyźnie”, a przeto uczy się poszanowania autorytetów,
ustalonych i powszechnie przestrzeganych reguł życia, a więc podporządkowania swoich
indywidualnych i interesów dobru wspólnemu – dobru społeczności lokalnej, a poprzez nią
dobru narodowemu jako najwyższemu dobru wspólnemu: „Faktem jest, że ofiarami bywają
niekiedy wybitni indywidualiści, lecz ich geniusz nie powinien zwalniać ich od
podporządkowania się prawom społeczności, w której żyją – swój intelekt winni
wykorzystywać do zmiany niedoskonałości wspólnoty, które ją osłabiają, nigdy zaś do
zanegowania jej porządku i naturalnej hierarchii” 345. Nic dziwnego więc, że istotą
społeczności lokalnej, co poniekąd rzutuje na zadania samorządu terytorialnego, jest więź o
stricte duchowym charakterze – poczucie zamieszkiwania wespół z innymi ludźmi,
mieszkającymi tuż obok, danego lokalnego terytorium tworzy w zdrowych, czyli
pozbawionych odgórnych, państwowych regulacji, niezwykle silną więź emocjonalną i
psychiczną.
W niezwykle ciekawy sposób, a przy tym wskazując poniekąd na kwestię kompetencji
samorządów, opisuje społeczności lokalne i ich zróżnicowanie, o które należy zadbać w
przyszłej Polsce Ryszard Mozgol. W artykule jego autorstwa pt. „Małe ojczyzny Wielkiej
Polski” już odnośnie do współczesnego stanu rzeczy czytamy: „Ludzie-„ameby”, zamknięci
344
345

J. Mądry, Ofensywa radykalizmu, „Szczerbiec”, 1998, nr 8 – 10 (82 – 84), s. 4.
Tamże, s. 4.

182

w swoich czterech betonowych ścianach. Miejskie osiedla, swoiste „koszary socjalizmu”, w
których zupełnie obumiera duch zakorzenienia, przywiązania do ziemi rodzinnej. Tryumf
uniformizmu, egalitarnej „urawniłowki”, zabijającej przywiązanie do tzw. „małej ojczyzny” –
ziemi matczynej”346. Przed nami zatem ów publicysta kreśli ponury obraz obecnej Polski –
zuniformizowanej, ujednoliconej, jednobarwnej, będącej w obecnej RP spadkiem po latach
„realnego socjalizmu”, a nade wszystko zatomizowanej, pozbawionej elementarnych więzi
międzyludzkich, które kształtują się już na poziomie rodzin i społeczności lokalnych,
opartych na poczuciu przynależności, braterstwa z innymi ludźmi zamieszkującymi dane
terytorium, daną ziemię. Najważniejszy dla naszych rozważań jest jednakże kolejny fragment,
przeciwstawiający ową współczesną Polskę – centralistyczną, zatomizowaną, pozbawioną
tradycyjnych więzi społecznych, w tym właśnie pewnego poczucia odrębności lokalnej,
przywiązania do ziemi lokalnej, poczucia braterstwa z innymi współzamieszkującymi owo
lokalne czy też regionalne terytorium, przeciwstawia Polsce „prawdziwej”, tradycyjnej, a
więc takiej, jaką należy zachować, a ta jest właśnie Polską kulturowo wyjątkowo bogatą i
zróżnicowaną: „Małe ojczyzny” są jedyną siłą zdolną wbić osikowy kołek w elektroniczne
serce brukselskiej Europy. Musimy o tym pamiętać, także w Polsce. Bo Polska, to nie tylko
ulica Wiejska w Warszawie, Urzędy Rady Ministrów, czy Belweder, jak to się wydaje
rodzimym centralistom. Polska, to rodzina rodzin, ojczyzna małych wspólnot, które na
naszych oczach obumierają. Polska, to schludna i gospodarna Wielkopolska, melancholijni
Kaszubi, żyjący własnym życiem Górale, Łemkowie, z których na siłę robi się dzisiaj
Ukraińców, resztki polskich Tatarów i Ormian, Ślązacy coraz mniej śląscy, czy Krakowiacy,
patrzący na wszystko z godnym „stołecznej wyższości” politowaniem. Osoba, która nie widzi
tego, jest zupełnym ślepcem lub ignorantem, niezdolnym do zauważenia całej różnorodności
narodu. Naród, to nie tłum w chińskich mundurkach, lecz związek rodów połączonych
wspólnotą krwi, historii i krajobrazu, w który „lud wpisuje swojego ducha i swój los”, jak
twierdził Frederich Ratzel”347. Naród polski jest więc pod względem kulturowym – z racji
swojej organiczności – nie ujednoliconą masą, złożoną z takich samych elementów, co R.
Mozgol nazwał ironicznie „tłumem w chińskich mundurkach”, lecz zróżnicowaną „wspólnotą
wspólnot”, „jednością w różnorodności” – każda społeczność lokalna charakteryzuje się
własną kulturą lokalną, miejscową, a według owego publicysty nawet i w pewien sposób
własnym charakterem, jeśli chodzi o jej członków (gospodarność Wielkopolan,
melancholijność Kaszubów itd.). zwróćmy także zresztą uwagę na scharakteryzowanie narodu
– to „związek rodów”, oparty na więziach krwi, krajobrazu i historii – krew, ziemia, poczucie
wspólnych dziejów są wyznacznikami odrębności lokalnych, a wszystkie społeczności
lokalne razem ujęte tworzą właśnie naród. W ten sposób narodowa wspólnota musi stworzyć
warunki dla zachowania kultury – jak pamiętamy z rozważań nad ideą narodu w ujęciu NOP,
jednej z najważniejszych wyznaczników narodu – jako jedności we swej różnorodności
lokalnej. Możemy zatem uznać, iż jednym z zadań samorządu terytorialnego będzie
zachowanie własnej lokalnej odrębności kulturowej – oczywiście jako integralny, organiczny
element, kultury ogólnonarodowej. W następnych partiach tekstu niniejszego publicysty
zresztą znajdujemy niezwykle silne przywiązanie właśnie do lokalnych i regionalnych
zwyczajów, tradycji itd.: „(…) „małe ojczyzny” są jeszcze niezwykłym pokładem wartości
kulturowych. Wystarczy wspomnieć chociażby dziewiętnastowiecznego śląskiego poetę
Józefa von Eichenndorffa, o którym komuniści kazali Ślązakom zapomnieć; również
dziewiętnastowiecznego poetę Floriana Biesika z Wilamowic koło Bielska-Białej, tworzącego
w
specyficznym
języku
wilamowskim
(polsko-anglo-sasko-fryzjerski
język
346
347

R. Mozgol, Małe ojczyzny Wielkiej Polski, „Szczerbiec”, 1995, 8 – 9 (46 – 47), s. 7.
Tamże, s. 7.

183

trzynastowiecznych osadników!) (tak w oryginale – najprawdopodobniej autorowi
cytowanego artykułu chodzi o przymiotnik „fryzyjski” – K. K.), czy przebogatą kulturę
góralską, huculską, łowicką, kurpiowską, mazowiecką, itd. Nie sposób wymienić wszystkich
przejawów spontanicznej twórczości ludowej” 348. To właśnie twórczość ludowa, lokalne
tradycje, obyczaje, lokalna sztuka muszą stać się przedmiotem troski o ich zachowanie i
rozwijanie, co oczywiście wiąże się z koniecznością zapewnienia nieskrępowanego rozwoju
samorządności, a więc i przekazania jak największych uprawnień samorządom i ograniczenia
władzy państwa do ściśle określonych rozmiarów. Dlatego też naturalnym sojusznikiem
ruchów nacjonalistycznych tak w Polsce, jak i w Europie powinny stać się organizacje
walczące o zachowanie własnej tożsamości lokalnej czy regionalnej, pod warunkiem
oczywiście, iż nie mają one charakteru separatystycznego: „Zachowanie odrębności
tradycyjnych wspólnot lokalnych jest jednym z najważniejszych zadań ruchu
nacjonalistycznego w Polsce. Naszymi sprzymierzeńcami w tym dziele są wszystkie
organizacje, pielęgnujące stare regionalne zwyczaje, walczące o autonomię swoich
zbiorowości, zwalczające zabójczy centralizm naszego „polskiego Weimaru” 349.
Jak więc widzimy, tak mocne definiowanie społeczności lokalnych odnośnie do więzi
duchowej, uznanie ich jako przede wszystkim duchowych wspólnot, rozwijających własną
kulturową odrębność, która tworzy wespół z innymi kulturami lokalnymi czy regionami
barwną, różnorodną kulturę narodową, wzmocnioną wspólną tradycją historyczną, wspólnymi
przodkami i religią katolicką, w ujęciu NOP siłą rzeczy sprawia, że to właśnie w kompetencji
samorządu terytorialnego leżałoby m.in. zachowanie własnych, lokalnych czy regionalnych
tradycji, obyczajów, sztuki, a wiec lokalnej lub regionalnej kultury. Czy jednak na tym rola
samorządu terytorialnego się kończy w wizji ustrojowej NOP. Bynajmniej – to właśnie
samorząd terytorialny, wespół z samorządem zawodowym, ma kreować władze państwa – jak
zobaczymy niżej, owe dwa typy samorządu będą także tworzyć organ przedstawicielski
narodu, kontrolujący działalność administracji państwowej. Co więcej, jak pamiętamy, w
„Wytycznych Programowych Narodowego Odrodzenia Polski” otwarcie zadeklarowano
konieczność przekazania samorządom jak największych uprawnień państwa przy
jednoczesnym ograniczeniu zakresu działalności tego ostatniego do niebiednych rozmiarów,
stąd ograniczenie się do kwestii lokalnej polityki kulturalnej nie stałoby w pełnej zgodności z
owym powyższym postulatem. Niestety, jak już wspomniano, NOP nie przedstawiło jak
dotąd konkretnie przedstawionych kompetencji samorządu terytorialnego – za to, jak
mogliśmy się przekonać przy analizie miejsca państwa w hierarchii wartości NOP,
zarysowano owe niezbędne, ograniczone kompetencje władzy państwowej. Można zatem
wysnuć wniosek, iż partia niniejsza podeszła do zagadnienia samorządu terytorialnego w
pewien sposób ze swego rodzaju zasadą „domniemania kompetencji”, tzn. uznając, iż do
kompetencji samorządu terytorialnego (jak i zawodowego) należą wszystkie te dziedziny
życia publicznego, które nie leżą wyłącznie w kompetencji państwa, a te zaś stanowią:
bezpieczeństwo wewnętrzne (zwalczanie przestępczości, zachowanie porządku publicznego,
egzekwowanie obowiązywania prawa stanowionego – zgodnego z prawem naturalnym),
bezpieczeństwo zewnętrzne (obrona przed zagrożeniami z zewnątrz o charakterze militarnym
i gospodarczym, co oznacza także pewien ogólny nadzór nad gospodarką narodową) oraz
prowadzenie polityki zagranicznej. Te dziedziny to wyłączność państwa, a wszystkie inne
sfery życia publicznego należałyby do samorządów – wszak jak najwięcej uprawnień
obecnego państwa powinno zostać im przekazane, a samo państwo powinno zostać
wzmocnione w jemu tylko przynależnych, powyższych dziedzinach, które zostały wyraźnie i
348
349

Tamże, s. 7.
Tamże, s. 7.

184

konkretne przez NOP wskazane. To z kolei oznacza, iż w kompetencji samorządu
terytorialnego znalazłyby się także różne dziedziny nie tylko z zakresu polityki kulturalnej
(ochrona lokalnego czy regionalnego dziedzictwa kulturowego), ale również z szeroko pojętej
sfery społecznej, związanej np. z zagospodarowaniem lokalnych czy regionalnych terenów,
planowaniem przestrzennym, polityką społeczną, infrastrukturą itd.
O ile kompetencje samorządu nie zostały ściśle wymienione w materiałach NOP, o tyle
narodowi radykałowie wciąż mocno akcentują właściwe miejsce samorządu w strukturze
administracyjnej państwa polskiego. Najpierw przyjrzyjmy się ocenie dzisiejszych
samorządów terytorialnych: „Prawdą jest, że tzw. III RP promuje system samorządowy, lecz
niewiele ma on wspólnego z rzeczywistą samorządnością. Współczesne „samorządy” to w
istocie mini-państwa totalitarne (mogą nawet prowadzić własną politykę zagraniczną!), w
których niczym mnie ograniczeni władcy bezkarnie wykorzystują dla własnych,
egoistycznych interesów bezbronnych obywateli” 350. Z kolei wybory samorządowe
przeprowadzone w dniu 19 czerwca 1994 r. tak skomentował prezes NOP: „Jeśli spojrzymy
nieco uważniej na samorządowe programy wyborcze (o ile oczywiście ktoś je zachował)
znajdziemy tam wszystko: obietnice zniszczenia faszyzmu, rasizmu, komunizmu, walkę z
bezrobociem i uciskiem fiskalnym państwa, projekty wprowadzana nowych ustaw (!)
kulturalnych i niekulturalnych, propozycje zawierania sojuszy międzypaństwowych i sylwetki
kandydatów na prezydenta RP, programy celne i programy rolne (…) Ale miejscem dla
realizacji takich zamierzeń nie jest samorząd. Nie tylko dlatego, że na razie nie ma takich
uprawnień (i bardzo dobrze – nie czułbym się człowiekiem szczęśliwym, gdyby na przykład
Gmina Warszawa-Bemowo wypowiedziała wojnę Argentynie), ale przede wszystkim dlatego,
że nie na tym polega jego rola” 351. Narodowi radykałowie odrzucają więc funkcjonowanie
samorządu w takiej postaci, jakiej mamy dziś do czynienia, gdyż jest to dla nich przykład
pomieszania kompetencji, uprawnień między organami państwa a samorządami. NOP uznaje
obecny system administracyjny za centralistyczny, gdyż wciąż nie dostrzega się potrzeby
zapewnienia koniecznych warunków do autentycznie samodzielnego organizowania własnego
życia danej społeczności lokalnej, m.in. w sferze zabezpieczenia własnej odrębności
kulturowej, poszanowania poczucia własnej lokalnej świadomości. Z drugiej jednakże strony
samorządy wyposaża się w kompetencje, które są domeną według narodowych radykałów
wyłącznie państwa, a to z kolei oznacza prowadzenie działań na płaszczyźnie
międzynarodowej, np. poprzez tworzenie wraz ze społecznościami lokalnymi innych krajów
tzw. euroregionów. Innymi słowy, według NOP w tych sferach, w których należy zapewnić
autentyczną samorządność, czyli umożliwić oddolne, wewnętrzne organizowanie się danej
społeczności lokalnej w celu zaspokojenia własnych potrzeb, wkracza państwo, a z kolei tam,
gdzie powinno być ono wyłącznie obecne, angażuje się samorządy.
Co więcej, samorządy padają także ofiarą upartyjnienia i tworzenia swoistych „elit”
politycznych w skali lokalnej, będących odpowiednikiem „kasty biurokratyczno-politycznej”,
rządzącej całym krajem, a której integralną częścią są owe lokalne „elity”. Przytoczmy
jeszcze jeden fragment artykułu będącego komentarzem do wyborów samorządowych w 1994
r.: „Tymczasem w czasie ostatnich wyborów partie, wyjątkowo zgodne, zrobiły sobie
powtórkę z aktywności politycznej., trenując przed bliskimi już – jak krążą wieści –
wyborami parlamentarnymi, no i oczywiście prezydenckimi. Niezbyt więc przejęto się
problemami ludzi. Bo i po co? Efekt mógł być tylko jeden – ludzie nie przejęli się
problemami partii. Pojawiły się za to (na szczęście) i prawdziwe inicjatywy lokalne,
350

A. Gmurczyk, Nowy nacjonalizm – Narodowa Rewolucja XXI wieku, „Szczerbiec”, 1999, nr 8 – 10 (94 –
96), ss. 6 – 7.
351
A. Gmurczyk, Blaski i cienie walki o samorząd, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 7, dodatek do
„Szczerbca”, 1994, nr 8 (34), s. 9 (I).

185

wyrastające z autentycznego zaangażowania mieszkańców w swoje własne sprawy. Żałować
można jedynie, że zostały one „przyduszone” przez zalew propagandy partyjnej, która dość
skutecznie – mając oparcie w tajemnych skarbcach organizacyjnych – zagłuszała informację
obywatelską. Ale – biorąc pod uwagę wybory poprzednie – postęp w zrozumieniu idei
samorządowej jest wyraźny, i to pomimo mniejszej frekwencji. Wtedy mieliśmy w naszym
kraju silnie zcentralizowane grupy bezpartyjnych obywateli, dziś zaś do boju ruszyli zwykli
ludzie”352. W niniejszym tekście uderzająca jest – mimo obecności partii politycznych w
wyborach samorządowych, co oczywiście zostaje uznane na zjawisko negatywne – generalnie
pozytywna ocena wyborów 1994 r. NOP dostrzegło bowiem, ze uczestnikami w wyborach
samorządowych nie są partie polityczne, lecz inicjatywy samych obywateli, oddolne
inicjatywy podejmowane przez grupy mieszkańców we własnej lokalnej społeczności, które
koncentrują się na własnych, lokalnych problemach, a więc nie wiąże się np. z interesami
partii politycznych czy polityką państwa. Tym samym wiązały się one właśnie z kwestiami,
które powinny się wynikać właśnie z samorządu definiowanego jako organizowanie
wewnętrznego życia społeczności czy to lokalnej (samorząd lokalny), czy też regionalnej
(samorząd regionalny). Co więcej, na powyższym przykładzie możemy zauważyć, iż to
właśnie samorząd jest także miejscem dla autentycznego, obywatelskiego pluralizmu, a więc
organizowania się obywateli w różne stowarzyszenia, komitety, które powołane zostały w
celu stworzenia planów rozwoju czy zajęcia konkretnych stanowisk odnoszących się do
funkcjonowania określonego odcinka życia społeczności lokalnej – oczywiście nie mając nic
wspólnego z zagadnieniami światopoglądowymi czy z organizacją i funkcjonowania państwa
jako całości. Można zatem uznać, iż to właśnie takie formy samorządowych inicjatyw,
oddolnych form samoorganizowania się obywateli dopuszcza NOP w ustroju „rządów
powszechnych” – wiążą się one bowiem z problemami lokalnymi, dotyczącymi organizacji
życia społeczności lokalnej przez nią samą, nie mają zatem charakteru stricte politycznego, tj.
związanego ze zdobyciem i utrzymaniem władzy państwowej, i związanego z promowaniem
określonego światopoglądu – ten bowiem w narodowo-radykalnej wizji Polski ma być tylko
jeden – chrześcijański, oparty na tradycyjnym nauczaniu Kościoła katolickiego.
Ponadto kwesta odpowiedniego rozdzielenia kompetencji między władzami państwa a
samorządami, w tym terytorialnymi, skupiła się w ideach NOP na zaznaczeniu, iż co prawda
niezbędny jest rozdział kompetencji między tymi dwoma sferami, a więc możliwie najwięcej
kompetencji przekazanych musi być samorządom terytorialnym i zawodowym, przy
pozostawieniu w rękach władzy państwowej ściśle ograniczonego zakresu działania (z
jednoczesnym jej wzmocnieniem w tychże dziedzinach), to jednakże konieczne jest
zachowanie hierarchii między interesem państwa a interesami samorządowymi: samorząd
terytorialny i zawodowy to organiczne części narodu, a więc tworzą one wspólnotę wyższego
rzędu, przeto ich interes podporządkowany jest interesowi całego organizmu, czyli narodu. To
z kolei oznacza, iż samorządy według NOP nie powinny prowadzić żadnej namiastki polityki
zagranicznej, choćby poprzez różne formy współpracy transgranicznej podejmowanej przez
samorządy z różnych krajów europejskich, czy tzw. euroregiony. Prymat państwa polskiego i
jego interesu jako wyrażającego dobro narodu – będącego organiczną jednością – wymaga,
aby decentralizacja polityczna i gospodarcza dokonywała się w sposób nie szkodzący
integralności terytorialnej państwa polskiego. Troska o zachowanie własnej odrębności
kulturowej, o zachowanie własnych tradycji lokalnych, świadomość przynależności do
społeczności powstałej w oparciu o sąsiedztwo i zamieszkiwanie na określonym terytorium
nie może oznaczać według NOP wyrzeknięcia się polskości czy dążeń separatystycznych, tj.
dążeń do utworzenia własnego państwa, co mogliśmy zauważyć właśnie na przykładzie
352

Tamże, s. 9 (I).

186

kampanii na rzecz polskości Śląska czy sprzeciwie wobec ruchu śląskich tzw. autonomistów,
wskazanych przy analizie dokumentu ideowego EFN. Więzi lokalne, odrębności lokalne,
tradycje, obyczaje danej społeczności lokalnej muszą być podtrzymywane z racji tego, iż
naród jest wspólnotą, jednością organiczną, czyli jedność charakteryzującą się również
wewnętrznym zróżnicowaniem (zwłaszcza kulturowym), lecz nie mogą w ujęciu narodowych
radykałów uznane być za inny element, niż jako tylko składnik wspólnoty narodowej, a przeto
takim dążeniom nie mogą w żaden sposób towarzyszyć dążenia naruszające integralność
terytorialną (domaganie się niepodległości, czyli utworzenia własnego, suwerennego państwa,
a więc oderwania się od państwa polskiego) czy dezintegrujące tożsamość narodową
(uznawanie się danej społeczności lokalnej lub regionalne nie za organiczną część narodu
polskiego, lecz stawianie siebie na równej płaszczyźnie z narodem polskim, czyli uznawanie
siebie za odrębny od polskiego naród). Oto, jak autorytatywnie prezes NOP wypowiada się
odnośnie do kwestii samorząd – państwo: „Samorząd nie może zaś przejmować kompetencji
państwa – struktury podporządkowanej całej wspólnocie narodowej. To, że obecny kształt
naszego państwa daleki jest od normalności, nie zmienia zasady rozdziału płaszczyzn
funkcjonowania tych dwóch odrębnych struktur”353. Jeszcze wyraźniej nie tylko rozdział
między kompetencji władz państwa a samorządami, ale także konieczność odpowiedniego
zhierarchizowania owych dwóch dziedzin ujmuje M. Radzikowski: „Nie dążymy do państwa
centralistycznego, ale sprzeciwiamy się próbom rozczłonkowania Naszego Państwa poprzez
tworzenie euroregionów i podobnych struktur, kierując się zasadą, że Polska jest jedna i
niepodzielna”354. Zwróćmy uwagę na ów ostatni zwrot: „Polska jest jedna i niepodzielna” –
gdyby wyrwać z całego kontekstu naszych rozważań owo sformułowanie brzmiałoby jako
doniosły, choć zwięzły w swej formie, przykład manifestacji wizji państwa
scentralizowanego, jak afirmacja centralizmu, przywodząca na myśl choćby francuski
jakobinizm z XVIII w., wszakże głoszący wizję Francji jako „Republiki jednej i
niepodzielnej”. Biorąc jednakże pod uwagę całokształt idei narodowo-radykalnych NOP, w
tym szczególnie jedną z naczelnych idei jaką jest zapewnienie rozwoju samorządności
zawodowej i terytorialnej, co oczywiście wiąże się z organiczną wizją narodu jako wspólnoty
naturalnej wyższego rzędu powstałej z powiązania wspólnot pomniejszych, również
naturalnych: rodzin, społeczności lokalnych i korporacji zawodowych, otrzymujemy tutaj
wizję państwa polskiego jako państwa jednolitego, unitarnego, zapewniającego jednocześnie
w ramach owej unitarności szeroki zakres samorządności. Tym samym ujęcie państwowości
polskiej jako „jednej i niepodzielnej” w koncepcjach NOP nie ma charakteru stricte
centralistycznego, lecz oznacza zaakcentowanie integralności terytorialnej państwa polskiego,
która wszakże powinna pozostać nienaruszona. Dlatego też narodowi radykałowie odrzucają
wizję Polski jako państwa federalnego na wzór Republiki Federalnej Niemiec czy Stanów
zjednoczonych, jak tez odrzucają postulaty śląskich autonomistów, głosząc konieczność
zachowania państwa polskiego jako państwa unitarnego, w ramach które istnieć będzie
rozwój samorządności w sposób nie dezintegrujący owej integralnej terytorialności, ani nie
naruszającej wyłącznych kompetencji władz państwa polskiego. Co więcej, w owym
„Nowym Państwie” samorządy zatem stracą możliwość prowadzenia swobodnej polityki
transgranicznej – ta bowiem, jako element polityki zagranicznej, należeć będzie wyłącznie do
władz państwa polskiego.
Oczywiście w kwestii relacji między kompetencjami samorządów a organów władzy
państwowej, jak i ogólnie w kwestii miejsca społeczności lokalnych w nowym ustroju Polski,
nie sposób nie poruszyć kwestii mniejszości narodowych i religijnych. Oto, co czytamy o
353
354

Tamże, s. 9 (I).
M. Radzikowski, Czy jesteśmy ekstremistami?, „Szczerbiec”, 1994, nr 11 (37), s. 5.

187

mniejszościach w kontekście państwa polskiego: „Nie występujemy przeciw prawom
mniejszości do zachowania swego języka i kultury, ale domagamy się usunięcia ich z
kluczowych stanowisk państwowych i lojalnego wypełniania przez nich obowiązków
względem Państwa Polskiego”355. Szczególnie tyczy się owa uwaga mniejszości narodowych,
traktowanych z dużą podejrzliwością przez NOP, a wobec niektórych ich działań wręcz z
otwartą wrogością, zwłaszcza wobec mniejszości niemieckiej i żydowskiej – oskarżanych o
działanie wbrew interesom narodu i państwa polskiego. Mniejszości narodowe zatem
oficjalnie mogłyby zachować i rozwijać własną tożsamość kulturową i etniczną, ale za to
pozbawione byłyby prawda do współdecydowania o polityce państwa – ta należałaby bowiem
wyłącznie do członków narodu polskiego jako jedynych gospodarzy państwa. Jeśli zaś chodzi
o kwestię mniejszości religijnych, to niestety nie znajdujemy jasno określonego stanowiska –
pozostaje nam raczej domniemywać, iż z racji oparcia życia publicznego na światopoglądzie
katolickim, w ustroju „rządów powszechnych” jako państwie katolickim istniałaby tolerancja
religijna wobec innych wyznań, lecz z koniecznością bezwzględnego poszanowania statusu
religii katolickiej jako dominującej w państwie, jako „monoidei” kształtującej cały porządek
społeczny.
Jak więc widzimy, dla NOP ideał ustrojowy państwa, nazywany przez niniejszą partię
„rządami powszechnymi Narodu”, to państwo zapewniające powszechny dostęp do życia
politycznego, włączające wszystkich członków narodu do sprawowania władzy państwowej,
przełamując zatem wszelkie bariery wynikające ze statusu materialnego danej jednostki, jej
pochodzenia społecznego, wysokości dochodu czy wartości posiadanego majątku – owa
powszechność oznacza zatem zapewnienie równości szans w życiu politycznym tak, jak i w
życiu społeczno-gospodarczym. To właśnie zasada równości szans oznacza włączenie
wszystkich do życia społecznego i politycznego, powszechny dostęp do sprawowania władzy
państwowej bez względu na status materialny danego członka narodu polskiego (z racji
polskiej narodowości będącym obywatelem państwa polskiego), jego pochodzenie społeczne,
wysokość dochodu, wartość posiadanego majątku itd., czyli bez względu na wszelkie
czynniki społeczno-ekonomiczne różnicujące członków wspólnoty narodowej. Jednocześnie
owa równość szans, a więc zapewnienie powszechnego dostępu do sprawowania władzy
politycznej, stworzenie warunków wszystkim członkom narodu do udziału w życiu
politycznym nie oznacza przełożenia na równość efektów – według narodowych radykałów
bowiem członkowie narodu z racji swoich indywidualnych zdolności, cech charakteru,
osobowości są różni, stąd też konieczna jest hierarchizacja członków narodu, jednakże
wyłącznie w oparciu o stricte jednostkowe i duchowe kryteria, tj. związanej ze zdolnościami,
cechami charakteru, poziomem moralnym, zaangażowaniem na rzecz dobra wspólnego. Owa
hierarchia narodowa oznacza także przyznanie osobom będącym na wyższych stopniach
większego zakresu uprawnień, większego wpływu na władzę państwa, lecz jednocześnie
większą odpowiedzialność i większy zakres obowiązków – im wyższe miejsce w hierarchii,
tym zatem większe wymagania od danego członka narodu. Zwieńczeniem owej jednolitej,
obejmującej wszystkich obywateli, czyli członków narodu polskiego, byłaby ciągle
odnawiana poprzez napływ zdolnych jednostek z niższych szczebli Organizacja Polityczna
Narodu, przy czym brak jest w tekstach działaczy NOP określenia jej konkretnego charakteru.
Co więcej, w przypadku NOP – tak, jak w ONR „ABC”, a w przeciwieństwie do
etatystycznych, totalitarnych koncepcji RNR „Falangi” – owa powszechność i
hierarchiczność władzy narodu w państwie odbywałaby się poprzez właśnie samorządność
terytorialną i zawodową – to właśnie samorząd tak terytorialny, związany z miejscem
zamieszkania, będący wyrażeniem potrzeb społeczności lokalnej jako organicznej części
355

Tamże, s. 5.

188

narodu, jak i zawodowy, będący wyrażeniem społeczno-ekonomicznej funkcji danego
środowiska zawodowego, łączącego tak pracodawców, jak i pracowników, byłby drogą
awansu danego członka narodu – poprzez organy samorządu terytorialnego i zawodowego
poszczególnych szczebli – od lokalnego poprzez regionalny aż do centralnego, istniałaby
droga awansu najzdolniejszych jednostek. W ten oto sposób w wizji ustroju państwa NOP
powszechny udział narodu w życiu politycznym, a jednocześnie jego hierarchizacja stosownie
do indywidualnych zdolności i wartości etycznych członków narodu wiązałaby się z
instytucjami samorządowymi – terytorialnymi i zawodowymi, tj. korporacyjnymi, przez co
mamy do czynienia z wizją demokracji organicznej, zakładającej wszakże uczestnictwo
wszystkich członków narodu poprzez naturalne grupy społeczne, tworzące naród jako
organiczną „jedność w różnorodności”: rodziny, społeczności lokalne (samorząd terytorialny)
oraz korporacje zawodowe (samorząd zawodowy) – wizją obecną wszakże i u brytyjskich
trzeciopozycjonistów, choć w przypadku NOP brak jest postrzegania „rządów
powszechnych” jako demokracji bezpośredniej (co charakterystyczne było dla
Brytyjczyków), nie wspominając już o braku wśród polskich narodowych radykałów
inspiracji ideami M. Kaddafiego. Cały naród zatem w wizji NOP rządziłby swoim państwem
poprzez swoje organiczne, naturalne części – rodziny, społeczności lokalne oraz korporacje
zawodowe. Każdy członek narodu miałby zapewniony udział w życiu politycznym poprzez
swoją przynależności do naturalnych wspólnot, z jakich złożony jest naród – zgodnie ze
społeczną naturą człowieka jednostka jest bowiem członkiem narodu poprzez pośrednie grupy
społeczne – rodzinę, w której przychodzi na świat i w której jest wychowywana, społeczność
lokalna, której jest częścią zamieszkując na określonym terytorium oraz korporację
zawodową, do której należy z racji wykonywanej pracy. To właśnie poprzez uczestnictwo w
naturalnych, organicznych częściach narodu każdy jego indywidualny członek otrzymuje
możliwość wpływania na polityczny proces decyzyjny, zachodzący przede wszystkim w
organach samorządu terytorialnego i zawodowego na wszystkich szczeblach. Co więcej,
hierarchia polityczna jako integralny element ustroju narodowego wiązałaby się właśnie z
pokonywaniem przez awansującą jednostkę kolejnych szczebli – od szczebla lokalnego
poprzez regionalny aż do ogólnonarodowego, czyli m.in. do centralnych organów
administracji już nie samorządowej, lecz państwowej – tym samym hierarchia swój początek
miałaby w naturalnych, samorządnych grupach społecznych, a szczytem owej hierarchii
byłyby stanowiska w organach administracji państwowej na szczeblu centralnym. Nic zatem
dziwnego, iż niekiedy NOP określa swoją wizję ustroju politycznego nie tylko jako rządy
powszechne”, ale także jako „Narodowe Państwo Korporacyjne”, co czyni np. A. Gmurczyk:
„Możliwość urzeczywistnienia tych ideałów (tj. nacjonalizmu chrześcijańskiego – K. K.)
widzi nowoczesny nacjonalizm tylko w koncepcji Narodowego Państwa Korporacyjnego”356.
Takiż to właśnie ustrój państwa narodowego, oparty na powszechności, hierarchii,
organiczności, korporacjonizmie, decentralizacji politycznej i gospodarczej oraz prymacie
Prawdy Obiektywnej (Prawa Bożego) jako osnowy ustawodawstwa, nie byłby oczywiście z
jednej strony demokracją liberalną ze względu na indywidualistyczne, atomistyczne idee
liberalizmu, jakie legły u jej postaw, jak i równość praw politycznych (zasada „jeden
człowiek – jeden głos”), realizowana poprzez udział w wyborach, do jakich startują
konkurujące ze sobą partie polityczne, czego konsekwencją jest walka polityków o większą
liczbę głosów, schlebianie masom, demagogia, jak i totalitaryzmem ze względu na odrzucenie
sztywnej hierarchii, w której awans jednostki odbywa się wyłącznie na zasadzie nominacji, a
więc poprzez kooptację, likwidując wszelką oddolną, niezależną od państwa inicjatywę
356

A. Gmurczyk, Istota nacjonalizmu, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 1, dodatek do „Szczerbca”, 1994, nr 2
(28), s. 13.

189

społeczną, rozwój samorządności, wszechobecność terroru i aparatu państwowego we
wszelkich sferach życia człowieka. Także i autorytaryzm, jak mogliśmy się przekonać na
podstawie artykułu B. Biernata, jest wiązany z totalitaryzmem i odrzucany ze względu na
skoncentrowanie władzy w rękach jednostki bądź grupy i oderwanie rządzących od reszty
narodu, przez co powszechność władzy narodu stałaby się fikcją. Według NOP „rządy
powszechne” powinny zatem z jednej strony dokonać autentycznej demokratyzacji władzy,
rozumianej jako zapewnienie wszystkim warstwom społecznym narodu, wszystkim członkom
wspólnoty narodowej udziału w życiu politycznym, włączenie całego narodu w proces
sprawowania władzy, a więc przekazać władzę polityczną w ręce całego narodu, lecz
jednocześnie uniknąć niebezpieczeństw i wad demokracji liberalnej, związanej z
mechanicznym, arytmetycznym i egalitarnym podejściem do kwestii wyłaniania rządzących,
polegającym wyłącznie na wyborze w oparciu o liczbową większość głosów, bez względu na
zróżnicowanie intelektualne i moralne jakości członków narodu – w ramach owego
powszechnego udziału narodu w życiu politycznym powinny według narodowych radykałów
istnieć ostre wymagania odnośnie do selekcji osób sprawujących coraz to wyższe stanowiska
– od samorządów kolejnych szczebli aż do centralnych organów państwa – a to oznacza
właśnie wprowadzenie zasady hierarchiczności, która to hierarchiczność teoretycznie nie
oznacza, jak widzimy, sztywnego miejsca dla danej jednostki, danego jej raz na całe życie,
lecz istnieje możliwość awansu politycznego, pokonywania kolejnych szczebli owej
hierarchicznej drabiny dzięki własnym zdolnościom, talentom, postawie moralnej i
zaangażowania ideowego i pracy na rzecz dobra narodu. Widoczne jest więc, iż narodowi
radykałowie z analizowanej organizacji – tak, jak ich historyczni antenaci – z jednej strony
pragną włączyć wszystkie warstwy społeczne narodu w życie polityczne bez względu na
położenie społeczno-ekonomiczne, lecz jednocześnie chcą uniknąć zaniżania standardów,
wymagań etycznych czy intelektualnych odnośnie do piastowania stanowisk politycznych
(samorządowych wszystkich szczebli oraz państwowych). Demokratyzacji, czyli w tym
wypadku upowszechnieniu dostępu do życia politycznego, umożliwieniu każdemu członkowi
narodu udziału w procesie sprawowania władzy politycznej, przełamując wszelkie bariery
społeczno-ekonomiczne, towarzyszyć według nich powinna hierarchizacja członków narodu
według ich intelektualnych zdolności, cech charakteru, postaw moralnych – w ten oto sposób
wszyscy członkowie narodu wciągnięci byliby do życia politycznego poprzez samorządy
terytorialne i korporacje zawodowe, a jednocześnie istniałaby – niestety NOP tu nie wskazuje
konkretnych rozważań – metoda selekcji, która dokonywałaby się dzięki owej hierarchii, a
więc wyłaniane zostałyby najbardziej wartościowi intelektualnie, ideowo i moralnie
członkowie narodu, którzy zajmowaliby najważniejsze stanowiska w państwie. Można nawet
stwierdzić, iż w ten sposób otrzymujemy – poprzez powiązanie upowszechnienia władzy
politycznej oraz hierarchii – swoisty wariant „ustroju mieszanego” – demokratycznego
(powszechny udział całego narodu w procesie sprawowania władzy, definiowanie państwa
jako struktury tworzonej i rządzonej przez naród) oraz arystokratycznego (hierarchia, poprzez
którą wyłaniane są jednostki wybitnie uzdolnione i będące wzorem postaw narodowych i
moralnych), przy czym przymiotnik „arystokratyczny” należy tutaj rozumieć nie jako
odnoszący się do arystokracji rodowej, lecz w znaczeniu etymologicznym, tj. jako „aristos”,
czyli „najlepsi”. Otrzymujemy zatem wizję państwa narodowych radykałów – zarówno
historycznych, jak i ich współczesnych następców – jako „arystodemokracji”357.
357

Co ciekawe, pojęcie „arystodemokracja” jest używane przez niektórych teoretyków Nowej Prawicy,
inspirującej wszakże wiele grup tercerystycznych, na określenie właśnie ustroju zapewniającego równość szans
członków wspólnoty w życiu politycznym i społeczno-gospodarczym i umożliwiającego wyłonienie arystokracji
rozumianej jako grupa jednostek najwybitniejszych. Co więcej, niniejsza „arystodemokracja”, będąca także
synonimem demokracji organicznej, w ich rozważaniach wiąże się również z demokracją partycypacyjną,

190

Zanim przejdziemy do koncepcji przedstawiających bardziej szczegółowo wizję ustroju
politycznego warto więc, niejako tytułem podsumowania, przyjrzeć się ogólnej
charakterystyce „rządów powszechnych”, zaprezentowanej przez B. Biernata. Otóż ów
publicysta podjął się próby ogólnego określenia istoty owego ustroju na tle tak liberalnej
demokracji, jak i ustrojów totalistycznych, którym to pojęciem określa zarówno totalitaryzm
sensu stricte, jak i autorytaryzm i monarchię – wszystkie te ustroje bowiem charakteryzują się
dlań skupieniem władzy czy to w rękach jednej osoby lub grupy osób, oderwanych od reszty
narodu oraz stosujących wobec niego przymus i przemoc. Mimo różnic między demokracją
liberalną a totalizmem istnieje dla B. Biernata jeden, wspólny mianownik na tle ustroju
„rządów powszechnych”: „(…) utrzymują, konserwują i propagują podział na naród i
rządzących (My i Oni)”358. To właśnie wprowadzenie do ustroju politycznego podziału „My –
Oni” jest cechą łączącą demokrację liberalną i totalizm – i w demokracji zachodniej, i w
totalizmie władza skupiona jest w rękach grupy społecznej całkowicie oderwanej od reszty
społeczeństwa (ściślej – od narodu), posiadającej własne interesy i cele, które oczywiście dla
narodowych radykałów są całkowicie rozbieżne od celów narodowej wspólnoty, a więc
pozbawia członków narodu udziału w życiu politycznym, czyli w decydowaniu o istocie i
funkcjonowaniu własnego państwa. Faktycznie zatem w ujęciu narodowo-radykalnym ustroje
polityczne: demokratyczny i totalistyczny różnią się tylko tym, iż w demokracji liberalnej
owa elita sprawuje władzę uprzedmiotowiając i uciskając naród w sposób niejawny, głosząc
idee wolności jednostki, poszanowanie swobód obywatelskich, pluralizm polityczny,
działalność różnych partii politycznych, udział w powszechnych i równych wyborach,
pozwalający oddać głos na określoną partię lub kandydata do odpowiedniego organu władzy
politycznej, a faktycznie skupiając władzę w rękach oligarchii, złożonej m.in. z
przedstawicieli kapitału, partii politycznych, a na dodatek mającej powiązania z
zewnętrznymi ośrodkami (Bruksela, Waszyngton), lub też w sposób jawny, otwarcie stosując
przymus prawny lub przemoc wobec wszelkich przejawów niezgody narodu na zastany
porządek i afirmując konieczność sprawowania władzy państwa wyłącznie przez określoną,
wąską grupę społeczną lub jednostkę. W przeciwieństwie zatem do jawnej (totalizm) lub
niejawnej (demokracja liberalna) władzy odrębnej grupy społecznej, uprzywilejowanej z
tytułu m.in. posiadania pełnej władzy, nad narodem ustrój „rządów powszechnych” likwiduje
ów dualizm „My – Oni”, oddając władzę polityczną całemu narodowi, włączając cały naród –
jako jedną, organiczną wspólnotę, złożoną z różnych „tkanek” – do sprawowania władzy
politycznej. Jednocześnie owa powszechna władza narodu wiąże się także z hierarchią, gdyż
jazdy członek narodu jest inny ze swej natury.
Co więcej, takiż ustrój jednocześnie nie jest więc także w swych koncepcjach np.
dyktaturą w imię interesu narodowego, ustrojem opartym na rządach elity czy głowy państwa
sprawującej władzę dla narodu, w imię dobra narodu, ale jednocześnie depolityzując różne
warstwy narodu, a więc monopolizując sferę polityczną wyłącznie dla siebie, czyniąc to
oczywiście kierując się interesem narodowym. Wprost przeciwnie – ustrój „rządów
powszechnych” to nie tylko władza w imię narodu, lecz także władza sprawowana realnie
przez naród w całej swojej jedności. To dlatego zatem w owych teoretycznych koncepcjach
NOP zanika ów podział „My – Oni”, gdyż rządzącym staje się sam naród, przez co wizja
bezpośrednią i rozwojem samorządności, a także prezentowana jest jako integralny element cywilizacji
indoeuropejskiej, którego historycznymi przykładami były chociażby wspólnoty plemienne Germanów, Celtów
czy Słowian. Zob. np. A. de Benoist, Democracy Revisited: The Ancients and the Moderns, “The Occidental
Quarterly”, 2003, Vol. 3, No. 2, ss. 47 – 58; Vous avez dit: metapolitique? Entretien avec Jacques Marlaud,
recueilli par Michelle Favard-Jirard pour “Novopress”, le 9 octobre 2008, http://espriteuropeen.fr/entretiens_marlaud.html, dostęp z dn. 03.09.2011.
358
B. Biernat, Ustrój Narodowy, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1, s. 2.

191

„rządów powszechnych” – co ciekawe – spełnia definicję demokracji niemieckiego prawnika,
przedstawiciela decyzjonizmu i rewolucyjnego konserwatyzmu Carla Schmitta359, który za
fundament demokracji uznawał jednorodność, homogeniczność: „Rozszerzanie praw
wyborczych o coraz większą liczbę ludzi ma na celu urzeczywistnienie postulowanej
jednorodności państwa i ludu. U podstaw tego postulatu leżą pewne przekonania co do
warunków, które powinny być spełnione, aby możliwa była pełna identyfikacja państwa z
ludem. Zgadza się to zasadniczo z podstawowym poglądem na demokrację, której logika i
argumenty odnoszą się do różnych form jedności: na przykład jedności między rządzącymi i
rządzonymi, między władcą i jego poddanymi, między podmiotem a przedmiotem władzy w
państwie”360. W tym przypadku oczywiście mamy właśnie do czynienia z jednością między
rządzącymi a rządzonymi, między podmiotem a przedmiotem władzy – z racji powszechności
władzy politycznej, a więc upowszechnienia władzy wśród wszystkich członków narodu,
włączenia całego narodu w życie polityczne, NOP (i generalnie Trzecia Pozycja w tymże
aspekcie) opowiada się – w ślad za historycznymi narodowymi radykałami – de facto za
autentyczną demokratyzacją władzy politycznej. Wszakże demokracja liberalna z racji
przywłaszczenia sobie władzy politycznej wyłącznie przez wąską elitę oligarchiczną (ściślej –
kapitalistyczną), a zatem pozbawiając dostępu do władzy politycznej reszty społeczeństwa,
stawia siebie ponad owym społeczeństwem, a więc faktycznie okazuje się nie być
demokracją, lecz rządami o charakterze elitarystycznym, oligarchicznym – demokracja
liberalna jest zatem odrzucana, gdyż okazuje się nie być po prostu demokracją. Ustrój
demokratyczno-liberalny bowiem, zabezpieczając faktyczną władzę w rękach wąskiej elity
kapitalistycznej, depolityzując szerokie warstwy społeczne wprowadza ów fundamentalny
podział, w którym „My” to naród pozbawiony realnego wpływu na władzę państwa,
otrzymujący w zamian namiastkę jej udziału w postaci możliwości głosowania w wyborach
samorządowych, parlamentarnych i prezydenckich, zaś „Oni” to elita kapitalistyczna, która
niezależnie od wyników wszelkich wyborów i tak posiada całkowitą władzę polityczną,
choćby z tego względu, iż rywalizujące ze sobą w wyborach partie polityczne, mimo
deklarowanych różnic ideowych i programowych, akceptują fundamenty Systemu i tworzą
jeden establishment, realnie sprawujący władzę w państwie, koncentrujący w swoim gronie
zarówno władzę polityczną, jak i własność oraz posiadający własne, odmienne od dobra
ogólnospołecznego, narodowego, cele i interesy. W przypadku „rządów powszechnych”
według trzeciopozycjonistów – a zatem i według polskich narodowych radykałów – ów
podział na „My” – odepchniętych od sfery politycznej obywateli (a więc rządzonych i
stanowiących przedmiot władzy) i „Oni” – mających władzę polityczną (a więc rządzących i
stanowiących podmiot władzy) zanika, gdyż cały naród sprawują realną władzę polityczną –
jest to, używając hasła NOP, władza „dla Narodu przez Naród”, przez to istnieć będą
wyłącznie „My” – rządzeni staną się więc jednocześnie rządzącymi, czyli istnieć będzie owa
jedność między podmiotem a przedmiotem władzy, rządzącymi a rządzonymi – fundament
autentycznej, opartej na organicznej jedności narodu demokracji.
Przyjrzyjmy się zatem, jak B. Biernat charakteryzuje ustrój „rządów powszechnych”:
„Oczywistym jest, że państwo to musi być silne, nie może cofać się przed niczym, by
359

Co ciekawe, NOP dostrzegło twórczość C. Schmitta poświęcając jego koncepcjom artykuł w „Szczerbcu” i
wypowiadając się o nich z uznaniem, jednakże zupełnie nie dostrzeżono interesującej nas zbieżności między
koncepcją demokracji owego konserwatysty a wizją „rządów powszechnych”, zauważając w tym kontekście
tylko dokonaną przez owego konserwatywnego teoretyka państwa i prawa krytykę parlamentaryzmu, polegającą
na wykazywaniu sprzeczności między teorią a praktyką ustroju demokratyczno-liberalnego. Zob. J. Ignaczak,
Państwo i Polityczność według Carla Schmitta, „Szczerbiec”, 2005, nr 3 – 5 (144 – 156), ss. 12 – 14.
360
C. Schmitt, Duchowa i historyczna sytuacja dzisiejszego parlamentaryzmu, [w:] C. Schmitt, Teologia
polityczna i inne pisma, Kraków 2000, s. 139.

192

odseparować degeneratów, zdrajców i zboczeńców od reszty społeczeństwa, ale cel państwa
stanowi wyrażanie woli całego Narodu, który od najniższych struktur samorządowych aż po
władze centralne ciągnie się w łańcuchu systemu zhierarchizowanego, w którym każdy
zajmuje miejsce takie, do którego jest predysponowany. (…) Demokratyczne i totalistyczne
pojmowanie ustroju państwa ma na celu jedynie zdobycie władzy, a następnie za wszelką
cenę jej utrzymanie. Naprzeciw tych oderwanych od narodu systemów stoi ustrój rządów
powszechnych, który nie tylko pociąga cały Naród do pracy i odpowiedzialności za swoje
państwo, ale także w sposób najbardziej naturalny wyławia jednostki najlepiej nadające się do
rządzenia państwem”361. W powyższej charakterystyce ustroju „rządów powszechnych”
mamy zawarte najważniejsze idee, które tworzą wizję owego ustroju w koncepcjach
narodowo-radykalnych NOP jako polskiego reprezentanta Trzeciej Pozycji – obecny jest
wszak rygoryzm moralny, wynikający z prymatu Prawdy Obiektywnej (separacja
„degeneratów, zdrajców i zboczeńców”), wzmocnienie władzy państwowej przy jednoczesnej
jej decentralizacji, zapewnienie poprzez ową decentralizację udziału całego narodu w
sprawowaniu władzy politycznej, a także – jakże charakterystyczne dla polskiego
narodowego radykalizmu, w tym NOP – powiązanie powszechności władzy z koniecznością
hierarchii.
Zwróćmy się teraz do zarysu konkretnych rozwiązań ustrojowych, które powyższy ustrój
„rządów powszechnych” – inspirowany przede wszystkim rodzimymi, narodoworadykalnymi wzorcami – ustrój oparty na powszechności praw politycznych dla wszystkich
obywateli, którymi są członkowie narodu, przy jednoczesnym ich zhierarchizowaniu, a więc
ustrój włączający wszystkich członków wspólnoty narodowej do udziału w sprawowaniu
władzy politycznej, jednocześnie w oparciu o hierarchię jednostkowych uzdolnień i
zaangażowania ideowego, bez względu na różnice społeczno-ekonomiczne. Niestety NOP nie
zaprezentowało jako dotąd szczegółowych rozwiązań odnośnie do tego, jak konkretnie
wyglądałoby funkcjonowanie państwa, jak wyglądałyby konkretne mechanizmu awansu
politycznego, w jaki sposób urzeczywistniona zostałaby idea hierarchii w powiązaniu z
powszechnością praw politycznych dla wszystkich członków narodu. W zamian otrzymujemy
tylko ogólne stwierdzenia o istnieniu określonych organów władzy. Kwestię niniejszą
poruszają „Zasady Ideowe Nacjonalizmu” – w tym dokumencie znajdujemy bowiem
stosowne zapisy o najważniejszych organach państwa narodowego. Otóż według narodowych
radykałów skupionych wokół A. Gmurczyka w „rządach powszechnych” organami władzy
politycznej powinny być: Zgromadzenie Narodowe oraz Głowa Państwa. Oto, co czytamy o
pierwszym organie: „Naród kontroluje działalność państwa poprzez powołane przez siebie
ZGROMADZENIE NARODOWE” 362. W tym niezwykle lakonicznym stwierdzeniu
otrzymujemy dwie zasadnicze cechy charakteryzujące ów organ władzy politycznej: jest on
organem przedstawicielskim narodu, powołanym oczywiście przez sam naród – choć akurat
w tym miejscu niestety brak jest konkretnych rozwiązań odnośnie do sposobu, w jaki ów
naród miałby wyłaniać przedstawicielstwo zasiadające w Zgromadzeniu Narodowym – zaś
jego główną funkcją jest kontrola działalności państwa, a więc konkretnie działalności
administracji państwowej, do której – jak pamiętamy – należą kompetencje z zakresu polityki
zagranicznej, bezpieczeństwa wewnętrznego (m.in. policja) oraz zewnętrznego (m.in. siły
zbrojne).
Co więcej, Zgromadzenie Narodowe jest w koncepcjach ustrojowych NOP organem
dwuizbowym: „Zgromadzenie Narodowe winno gwarantować reprezentację polityczną
narodu przez dwuizbowy system reprezentacji:
361

Tamże, s. 2.

362

Zasady Ideowe Nacjonalizmu, „Szczerbiec”, 1999, nr 1 – 2 (87 – 88), s. 5.

193

a. izbę polityczną;
b. izbę samorządową – ogólnopolskie przedstawicielstwo samorządów terytorialnych i
gospodarczych”363.
Zacznijmy od drugiej izby – w tym przypadku otwarcie mamy do czynienia właśnie z
organiczną reprezentacją narodu, tj. reprezentacją narodu nie jako wolnych i równych
jednostek-obywateli, lecz reprezentacją ciał pośredniczących między jednostką a całą
wspólnotą narodową, organicznych części owej wspólnoty, naturalnych grup społecznych, z
jakich złożony jest naród, a w jakich z racji swojej społecznej natury każdy członek narodu
partycypuje. Izba samorządowa Zgromadzenia Narodowego byłaby zatem zwieńczeniem
hierarchicznej drabiny samorządu terytorialnego oraz samorządu zawodowego,
rozpoczynającej się na szczeblu lokalnym, a wiodącej następnie poprzez szczebel regionalny,
aż do centralnego, którym byłaby owa izba samorządowa. Co więcej, szczególnie ważne jest
tutaj uwzględnienie samorządów zawodowych – organami samorządu zawodowego są
oczywiście samorządne, niezależne od biurokracji państwowej korporacje zawodowe, łączące
pracodawców i pracowników danego zawodu, przełamując walkę klas i urzeczywistniając
zasadę solidaryzmu społecznego (ściślej – solidaryzmu narodowego), wzorowane na
średniowiecznych cechach i gildiach, co oczywiście jest integralnym elementem idei
trzeciopozycyjnych tak w kwestii ustroju politycznego, jak i społeczno-ekonomicznego. Izba
samorządowa zatem byłaby reprezentacją gmin, województw, a także poszczególnych
zawodów, przy czym znowuż brak jest tutaj konkretnych rozwiązań odnośnie do sposobu
wyłaniana przedstawicieli samorządów terytorialnych – prawdopodobnie odbywałoby się to
poprzez wybór, jak i nominację, jeśli weźmiemy pod uwagę przytoczone wyżej uwagi
odnośnie do zagadnienia elity w koncepcjach A. Doboszyńskiego, przy czym nawet i tutaj nie
otrzymujemy od narodowych radykałów szczegółowych propozycji.
Jeszcze bardziej enigmatyczna jest izba polityczna. Zwróćmy uwagę, iż tak naprawdę w
koncepcjach NOP jedyna informacja, jaką otrzymujemy, to taka, że będzie ona po prostu
istniała – brak jest nawet ogólnego wskazania, kogo konkretnie ma owa izba reprezentować,
nie wspominając już o mechanizmach jej wyłaniania, gdyż brak takowych rozwiązań dotyczy
Zgromadzenia Narodowego jako całości. W państwie o ustroju demokratyczno-liberalnym
parlamentarnym i wielopartyjnym z racji cyklicznie odbywających się wyborach i z racji
prawa do stowarzyszania się, tworzenia partii politycznych itd., a więc z racji istnienia
prawnie zagwarantowanego pluralizmu politycznego, taka izba polityczna reprezentuje
właśnie zwycięzców w wyborach, a zatem partie polityczne, które uzyskały odpowiednią
ilość głosów. Jednakże narodowi radykałowie odrzucają parlamentaryzm i system
wielopartyjny, gdyż jest on domeną demagogów schlebiających tłumowi, a także dzieli naród
na zwalczające się opcje polityczne i światopoglądowe. Z drugiej strony NOP również
odrzuca totalitaryzm, który z racji centralizmu oraz hierarchii opartej wyłącznie na kooptacji i
nominacji dławi oddolną inicjatywę, unicestwia wszelkie niezależne od aparatu państwowego
stowarzyszenia, uniemożliwia samoorganizację społeczeństwa, co zbliża tę organizację do
koncepcji ONR „ABC”, a dystansuje od RNR „Falangi”. W związku z tym można uznać za
najbardziej prawdopodobne, iż w ustroju „rządów powszechnych” przyzwolono by na pewien
ograniczony pluralizm polityczny, a więc dopuszczono by tworzenie przez członków narodu
różnych stronnictw politycznych, jednakże wyłącznie pod warunkiem poszanowania
oficjalnego, wyłącznego światopoglądu katolickiego, jako wyraziciela Prawdy Obiektywnej i
hierarchii wartości nacjonalizmu chrześcijańskiego. Byłyby to zatem stronnictwa tworzone
dla ściśle określonych problemów nie mających znaczenia ideowego. To właśnie izba

363

Tamże, s. 5.

194

polityczna byłaby swoistą namiastką parlamentaryzmu, a więc reprezentantką narodu poprzez
różne stronnictwa polityczne.
Jak więc widzimy, organ przedstawicielski narodu w „rządach powszechnych”, czyli
dwuizbowe Zgromadzenie Narodowe przedstawiony jest ogólnikowo, szczególnie w kwestii
wyłaniania jego członków. Co więcej, brak jest też jasno określonych kompetencji
poszczególnych izb – otrzymujemy tylko już wyżej zacytowaną informację, iż Zgromadzenie
Narodowe będzie organem powołanym przez naród w celu kontroli działalności państwa. Ba
– brak jest rozróżnienia nawet między izbą niższą a wyższą – skazani jesteśmy tylko na
domysły, iż najprawdopodobniej izba polityczna będzie izbą niższą, zaś izba samorządowa, a
więc i korporacyjna, stanie się izbą wyższą. Brak jest także – co szczególnie uderzające –
jakiejkolwiek szczegółowych danych o charakterze izby politycznej. Tutaj także możemy
tylko domniemywać, że najprawdopodobniej będzie to izba skupiająca przedstawicieli
stronnictw politycznych, których istnienie zostanie dopuszczone pod warunkiem
bezwzględnego uznania fundamentów ideowych państwa narodowego, poszanowania
oficjalnego światopoglądu katolickiego, „monoidei” przenikającej wszystkie dziedziny życia
narodowego.
Ogólnikowo jest również potraktowana rola Głowy Państwa. Głowę Państwa w ten sposób
przedstawia NOP: „Rolę koordynatora Zgromadzenia Narodowego winna sprawować,
wybrana przez naród, GŁOWA PAŃSTWA” 364. Na tym jednym, niezwykle lakonicznym
zdaniu kończy się charakterystyka tegoż organu władzy państwa, jak i zresztą „Zasady
Ideowe Nacjonalizmu”. Stąd też informacje o Glowie Państwa otrzymujemy niezwykle skąpe
– Głowa Państwa to organ, który wybierany będzie przez naród, a wśród jego kompetencji
będzie także koordynowanie prac Zgromadzenia Narodowego, co możemy zinterpretować
również jako przewodniczenie jego obradom. Niestety nie otrzymujemy informacji, w jaki
sposób naród miałby wybierać osobę mają pełnić funkcję Głowy Państwa, nie mamy także
żadnych informacji o uprawnieniach owego organu, poza owym koordynowaniem prac
Zgromadzenia Narodowego. Jedyne, co możemy wywnioskować z owego punktu „Zasad
Ideowych Nacjonalizmu”, to fakt, iż przyznanie Głowie Państwa kompetencji związanych z
koordynowaniem działalności zgromadzenia Narodowego dobitnie świadczy o silnej pozycji
Głowy Państwa w ustroju „rządów powszechnych”, i to m.in. względem Zgromadzenia
Narodowego – zwróćmy zresztą uwagę na to, iż owa „rola koordynatora” tegoż dwuizbowego
organu przedstawicielskiego może oznaczać nie tylko np. przewodniczenie obradom, ale
także m.in. jego zwoływanie i generalnie wiele różnych kompetencji dających Głowie
Państwa zdecydowany prymat nad owym organem władzy. Co więcej, taka interpretacja jest
tym bardziej uzasadniona, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż NOP głosi decentralizację
polityczną oraz gospodarczą, a więc przekazanie jak największych uprawnień państwa
samorządom terytorialnym i zawodowym, przy jednoczesnym wzmocnieniu władzy państwa
w jemu tylko przynależnych dziedzinach, o których już zresztą wielokrotnie wspominaliśmy.
Postulat wzmocnienia władzy państwa wszakże jednoznacznie i powszechnie kojarzy się
przede wszystkim właśnie z postulatem prymatu głowy państwa nad organem
przedstawicielskim.
Przyjrzyjmy się na koniec rozważań ustrojowych NOP – będących w zamierzeniu tej partii
alternatywą tak wobec liberalnej demokracji, jak i totalitaryzmu – propozycjom zawartym w
„Zasadach Programowych Narodowego Odrodzenia Polski”. Ów dokument powstał jeszcze w
2001 r. jako „Deklaracja Programowa Sojuszu Nowych Sił” 365, gdy NOP zainicjowało Sojusz
Nowych Sił (urzeczywistniając tym samym wyrażoną jeszcze w 1998 r. przez A. Gmurczyka
364
365

Tamże, s. 5.
Zob. Deklaracja Programowa Sojuszu Nowych Sił, „Szczerbiec”, 2001, nr 1 (111), ss. 5 – 6.

195

ideę utworzenia Frontu Nowych Sił366), mający w zamierzeniu narodowych radykałów skupić
w jednej organizacji różne środowiska społeczne, kierujące się interesem narodowym, a
będący w swym charakterze „(…) szerokim porozumieniem polskich sił patriotycznych i
narodowych”367. Co więcej, SNS miał stać się organizacją stricte polityczną, m.in. biorąc
udział w kampaniach wyborczych (parlamentarnych, samorządowych), zaś NOP skupić się
miało na pracy ideowo-wychowawczej368. Dokładnie Sojusz Nowych Sił powstał w dniu 25
lutego 2001 r., kiedy to ukonstytuował się Tymczasowy Krajowy Komitet Wykonawczy
Sojuszu Nowych Sił na czele z Dariuszem Magierem jako jego prezesem oraz członkami:
Sławomirem Urtnowskim i Jerzym Nowakiem369, jak i ogłoszony został ów dokument.
Jednakże z racji niespełnienia pokładanych przez NOP nadziei w owej formule, SNS
zaprzestał działalności, zaś ów jego dokument stał się dokumentem NOP jako „Zasady
Programowe Narodowego Odrodzenia Polski”. W niniejszym dokumencie zawarte zostały
zwięźle ujęte strategiczne cele NOP, jak i konkretne postulaty, które należy wprowadzić, by
zainicjować budowę nowego porządku, przez co ów dokument posiada cechy dokumentu
przede wszystkim programowego, zgodnie zresztą ze swoją nazwą.
Przede wszystkim należy zauważyć, iż „Zasady Programowe Narodowego Odrodzenia
Polski” oczywiście otwarcie głoszą nie zreformowanie istniejącego ustroju, lecz całkowite
jego zlikwidowanie ze względu na rozbieżność interesów i wartości obecnej klasy politycznej
a reszty społeczeństwa (ściślej – narodu): „Narodowe Odrodzenie Polski nie działa na rzecz
poprawy istniejącego ustroju, gdyż nie da się uratować rudery, trzymającej się w całości
jedynie dzięki żelaznym obręczom ekonomicznego ucisku policyjno-politycznych
represji”370. Trudno nie zauważyć tutaj ostrej, bezkompromisowej retoryki – obecne państwo
polskie zostaje scharakteryzowane jako faktyczna dyktatura, zamaskowana ideami
demokratyczno-liberalnymi. III RP w narodowo-radykalnej wizji tu zawartej strukturą
zniewalającą obywateli, represyjną, w której klasa polityczna sprawuje rządy nad
obywatelami uciekając się do przymusu, stosowanego przez różne środki: ekonomiczne,
prawne, a nawet do jawnej przemocy poprzez działania policyjne. Przemoc, ucisk, przymus
przybierający różnorodną postać – oto wyróżniki współczesnej Polski według NOP. Dla
narodowych radykałów to państwo, które nie dość, że jest oderwane od kontroli swoich
obywateli, pozbawia ich wpływu na władzę, to przede wszystkim jest represyjną strukturą,
systemem przemocy i przymusu nad obywatelem. „Zasady Programowe Narodowego
Odrodzenia Polski” zawierają także zarys genezy obecnego państwa – represyjnej, brutalnej
struktury władzy, rządzącej poprzez przymus ekonomiczny i prawny oraz przemoc: „Kiedy w
roku 1989 zakończył się pewien etap najnowszych dziejów Polski zwany potocznie „realnym
socjalizmem”, ponad pięćdziesiąt lat zmagań o prawo do normalnego i godnego życia
zdawałoby się być uwieńczone sukcesem. Jednak rzekomy przełom okazał się mirażem.
Porozumienie zawarte pomiędzy aparatem partii komunistycznej i tą częścią opozycji, która
wywodziła się z jej własnych szeregów, zaowocowało zaledwie poszerzeniem bazy rządzącej
mafii politycznej. Dokonano misternej zmiany szyldów: zniknęła Polska Zjednoczona Partia
Robotnicza, na jej zaś miejsce powołano ugrupowania „lewicy” i „prawicy”, tworzące
wspólnie wąską i zamkniętą kastę polityczną. Istota systemu pozostała jednak ta sama –
zachowano ścisły i nienaruszalny rozdział wielomilionowej „masy” od wyzyskującej ją
wąskiej „elity” władzy” 371. Cechą ustrojową współczesnej polskiej demokracji liberalnej jest
366

Zob. A. Gmurczyk, Front Nowych Sił, „Szczerbiec”, 1998, nr 5 – 7 (79 – 81), s. 3.
Dlaczego SNS, „Szczerbiec”, 2001, nr 2 – 3 (112 – 113), s. 9.
368
Zob. A. Gmurczyk, Nowe Siły na nowe czasy, „Szczerbiec”, 2001, nr 1 (111), s. 4.
369
Zob. Komunikat, „Szczerbiec”, 2001, nr 1 (111), s. 4.
370
Zasady Programowe Narodowego Odrodzenia Polski, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1, s. 30.
371
Tamże, s. 30.
367

196

więc zamaskowana ideami wolności i swobód obywatelskich dyktatura „kasty politycznej”,
rządzącej przy użyciu wszelkich dostępnych środków przymusu i przemocy, której istnienie
jest możliwe dzięki uciskowi, zniewoleniu obywateli. Co więcej, zwróćmy uwagę, iż owa
„kasta polityczna” powstała z porozumienia sił komunistycznych oraz solidarnościowych, a
więc do rządzącej brutalnie i zniewalającej obywatela środkami politycznymi, prawnymi i
ekonomicznymi klasy politycznej przynależą tak postkomuniści, jak i postsolidarnościowy.
Nie zatem dziwnego, że przy takim określeniem charakteru współczesnego państwa
polskiego, akcentującego nie tylko rozdział elity politycznej od reszty społeczeństwa, ale
także podporządkowanie „mas”, czyli szerokich warstw społecznych, partykularnym
interesom „kasty”, która w ramach zakłamania i ukrycia swoich odrębnych od obywateli
interesów prezentuje się jako ideowo i politycznie podzielona na lewicę i prawicę, wszelkie
dążenia do reformowania owego ustroju, czyli Systemu, byłyby tylko z korzyścią dla owej
„kasty politycznej”, wiązałyby się bowiem wyłącznie ze zmianami w jego organizacji czy
funkcjonowaniu, lecz podstawowy mechanizm jego działania, który jest wręcz jego raison
d’etre, jakim jest ucisk „szarego człowieka” przez elitę władzy, pozostałby nienaruszony.
Konieczna jest zatem likwidacja Systemu i budowa „Nowego Państwa: „Narodowe
Odrodzenie Polski wyznaczyło sobie za główny cel budowę Nowego Państwa – kraju,
którego gospodarzem są jego mieszkańcy, a nie skorumpowana, pozbawiona wszelkiej
kontroli kasta polityczna”372. Owo „Nowe Państwo” to oczywiście „rządy powszechne”, czyli
ustrój, w którym – w przeciwieństwie do demokracji liberalnej, czyli ustroju będącego
zamaskowaną dyktaturą odrębnej klasy politycznej, stawiającej państwo ponad narodem,
ustroju scentralizowanego, etatystycznego – wszyscy obywatele, którymi są osoby o
narodowości polskiej, czyli członkowie narodu, mają zapewniony udział w sprawowaniu
władzy politycznej, a więc taki, w którym nie istnieje odrębna, pozostająca poza kontrolą
społeczną klasa polityczna. „Zasady Programowe Narodowego Odrodzenia Polski” w
następujący sposób opisują fundamenty „rządów powszechnych”: „Narodowe Odrodzenie
Polski pragnie budowy ładu narodowo-państwowego opartego na gruncie cywilizacji
łacińskiej, którego zasadniczymi elementami są:
- decentralizacja w sferze społeczno-politycznej i gospodarczej, promująca wspólnoty lokalne
i zawodowe jako istotny element rządów w Państwie;
- zrównanie kapitału z pracą oraz na tej bazie upowszechnienie własności prywatnej, a więc w
konsekwencji zasadnicze ograniczenie koncentracji własności w rękach Państwa i kapitału
anonimowego;
- niezależne od zewnętrznych ośrodków decyzyjnych Państwo, gwarantujące wolności
narodowe w stosunkach wewnętrznych i reprezentujące interesy swych obywateli na arenie
międzynarodowej”373.
Jak widzimy, powyższy fragment zawiera cechy ustroju „rządów powszechnych”, które już
wielokrotnie poruszaliśmy: zasady cywilizacji łacińskiej jako podstawa owego ustroju, jego
organizacji i funkcjonowania, jako manifestacja Prawdy Obiektywnej, decentralizacja
polityczna i gospodarcza, dzięki której samorządy terytorialne i korporacje zawodowe będą
ogniwami ustroju politycznego, jak i autentyczną niezależność od wszelkich zewnętrznych
ośrodków decyzyjnych, a więc niepodległość, gwarantującą obecność państwa polskiego w
systemie międzynarodowym jako niezależnego, suwerennego podmiotu. Nowym elementem
– zaklasyfikowanym jako jedna z zasad owego nowego porządku – jest postulat zrównania
kapitału z pracą, oznaczający likwidacją walki klas, jak i kapitalistycznej walki egoistycznych
jednostek oraz upowszechnienie własności wśród członków narodu, przez co własność
372
373

Tamże, s. 30.
Tamże, s. 30.

197

znajdzie się według NOP w polskich rękach, a nie w rękach czy to państwa, czyli de facto
„kasty politycznej” („realny socjalizm”), czy też w rękach wielkiego, ponadnarodowego,
anonimowego kapitału (kapitalizm). Owa zasada jednakże odnosi się przede wszystkim do
kwestii ustroju społeczno-gospodarczego, stąd też bliżej przyjrzymy się tymże postulatom
przy omawianiu wizji dystrybucjonizmu i korporacjonizmu we współczesnych narodoworadykalnych koncepcjach NOP. Generalnie więc niniejsze zasady mające stanowić osnowę
„Nowego Państwa” wynikają tak z historycznego dziedzictwa narodowego radykalizmu, jak i
zgodne są oczywiście z ideami trzeciopozycyjnymi.
Interesujące informacje otrzymujemy jednakże z dalszych punktów „Zasad Programowych
Narodowego Odrodzenia Polski”. Otóż owe następne punkty niniejszego dokumentu
zawierają już postulaty o programowym charakterze, a więc zawierają prezentację środków,
jakie należy zastosować, by urzeczywistnić narodowo-radykalne, trzeciopozycyjne idee w
kwestii ustroju politycznego. Inaczej rzecz ujmując, prezentowane są tu cele cząstkowe, które
pełnią funkcję środków wobec celów strategicznych, bezpośrednio wiążących się z ideami
propagowanymi przez narodowych radykałów w zakresie ustroju państwa polskiego:
„Narodowe Odrodzenie Polski ma świadomość, że budowa Nowego Państwa nie zostanie
przeprowadzona jednorazowym zrywem. Osiągnięcie celu ostatecznego poprzedzone musi
być przygotowaniem gruntu politycznego do zamierzonych zmian” 374, dlatego też „Narodowe
Odrodzenie Polski wytycza sobie w tym pierwszym etapie działania następujące cele” 375.
Już pierwszy punkt owych koniecznych pierwszych zmian jest niezmiernie ciekawy: „1)
ograniczenie
władzy kasty biurokratyczno-politycznej
poprzez:
wprowadzenie
odpowiedzialności karnej członków władz ustawodawczych i wykonawczych za
podejmowane decyzje, a także zmniejszenie ilości członków Zgromadzenia Narodowego;
zmniejszenie o minimum 50 procent biurokracji rządowej i samorządowej; ograniczenie do
rozsądnych rozmiarów przekraczających zdrowy rozsądek apanaży wypłacanych według
stawek ustalanych w sposób dowolny przez samych przedstawicieli struktur władzy” 376.
Narodowi radykałowie pragną zatem uderzyć w System, czyli w ustrój, w którym
niepodzielne rządy sprawuje owa „kasta biurokratyczno-polityczna”, poprzez zmniejszenie
liczby posłów i senatorów – niestety brak jest tu konkretnych informacji, o ile należałoby
zmniejszyć liczebność Sejmu i Senatu, zmniejszenie liczby przeciwników administracji
samorządowej oraz rządowej o co najmniej połowę, ograniczenie „apanaży”, czyli uposażenia
i kwot przeznaczanych na utrzymanie administracji, przy czym także i tu nie otrzymujemy, o
ile konkretnie należałoby owe „apanaże” zmniejszyć i w jaki sposób tego dokonać, by nie
decydowaliby sami ich beneficjenci. Co więcej, wreszcie proponuje się wprowadzenie
odpowiedzialności karnej za podejmowane decyzje członków zarówno organów władzy
ustawodawczej (posłów i senatorów) oraz wykonawczej (prezydent, Rada Ministrów). Jak
więc widzimy, pierwszy krok do obalenia Systemu, to przede wszystkim drastyczne
zmniejszenie liczebności członków obu izb ustawodawczych i pracowników administracji
samorządowej i rządowej tak, by likwidując możliwie najwięcej stanowisk ograniczać tym
samym liczebność owej „kasty politycznej”, która wytworzyła się właśnie poprzez
zajmowanie stanowisk samorządowych oraz – przede wszystkim – państwowych.
Ograniczenie liczebności organów władzy ustawodawczej oraz administracji już według NOP
znacząco osłabi pozycję „kasty politycznej”, gdyż po prostu będzie o wiele mniejsza
liczbowo. Co więcej, uderzenie musi pójść także w koszty utrzymania owej „kasty” –
ograniczenie „apanaży” znacząco obniży obecny status materialny, według narodowych
radykałów możliwy tylko dzięki uciskowi ekonomicznemu większości społeczeństwa
374

Tamże, ss. 30 – 31.
Tamże, s. 31.
376
Tamże, s. 31.
375

198

polskiego. Wreszcie poczynania członków „kasty biurokratyczno-politycznej” skutecznie
ograniczyć ma wprowadzenie odpowiedzialności karnej za podejmowane decyzje posłów,
senatorów i członków władzy wykonawczej. Generalnie zatem pierwszy krok w pozbawieniu
władzy „kasty politycznej” nad narodem polskim w ujęciu NOP to drastyczne zmiany w
polskim prawie uderzające w liczebność owej uprzywilejowanej „kasty”, jej dochody i status
materialny oraz narzucające ponoszenie karnej odpowiedzialności na podejmowane decyzje
polityczne.
Ów punkt jednakże można rozpatrywać także w szerszym kontekście, a mianowicie
właśnie w kontekście wizji ustroju politycznego – otóż wyraźnie znajdujemy tu wskazania, iż
przyszłe państwo polskie musi być państwem o możliwie najmniejszej, jeśli chodzi o
liczebność, administracji samorządowej i rządowej, jak i członków władz państwowych, w
tym zgromadzenia narodowego. Co prawda proponowane przez NOP Zgromadzenie
Narodowe nie jest w żadnym wypadku tym samym, co obecne Zgromadzenie Narodowe,
czyli organ złożony z obradujących wspólnie posłów i senatorów, to jednakże możemy
wysnuć wniosek, iż liczebność Zgromadzenia Narodowego, tj. izby politycznej oraz izby
samorządowej, w narodowo-radykalnej wizji państwa musi być mniejsza aniżeli 560 osób –
tyle bowiem we współczesnej Polsce wynosi łącza suma senatorów (100 osób) oraz posłów
(460 posłów). Co więcej, członkowie organu przedstawicielskiego narodu powinni ponosić
odpowiedzialność karną za decyzje przez siebie podejmowane, co wynika także z zasad
hierarchii narodowej, wedle której większy zakres uprawnień, piastowanie ważniejszego
stanowiska wiąże się z większą ponoszoną przez siebie odpowiedzialnością i większym
zakresem obowiązków. Także i z charakterystyki hierarchii politycznej w ujęciu narodoworadykalnym wynika ograniczenie „apanaży” – jak pamiętamy, zajmowanie stanowisk
politycznych bez względu na ich ważność nie może być źródłem przywilejów czy korzyści
materialnych, zatem i status materialny nie może rażąco odbiegać od statusu innych
obywateli, choć tutaj oczywiście brak jest konkretnych informacji odnośnie do wysokości
uposażenia członków organów władzy czy pracowników administracji samorządowej i
rządowej, jak i odnośnie do kosztów przeznaczanych na utrzymanie tychże stanowisk. Trudno
bowiem sformułowanie „ograniczenie do rozsądnych rozmiarów” określić inaczej, niż jako
tylko ogólnikowe.
Kolejnym istotnym punktem poruszanym w niniejszym dokumencie, a odnoszącym się do
sfery polityki państwa, jest kwestia bezpieczeństwa publicznego, a wszakże to ona jest
właśnie jednym z głównych zadań państwa. Oto, co czytamy o niezbędnych pierwszych
krokach w celu zbudowania nowego porządku, „Nowego Państwa”: „6) uporządkowanie
spraw bezpieczeństwa publicznego i bezpieczeństwa państwa: zwiększenie nakładów na
służby policyjne, przywrócenie kary śmierci dla najcięższych zbrodni (morderstwa, gwałty,
handel narkotykami, udział w przestępczości zorganizowanej, działanie na rzecz likwidacji
Państwa Polskiego) i wysokich wyroków za przestępstwa przeciwko porządkowi
społecznemu (korupcja)”377. Nietrudno zauważyć w tym miejscu realizację idei wzmocnienia
władzy państwa w tych dziedzinach, któremu jemu pozostaną jako wyłącznie przynależne,
podczas gdy cały szereg spraw zostanie, jak wiemy, przekazany samorządom terytorialnym i
zawodowym w ramach decentralizacji. Ograniczeniu zatem liczebności i uposażenia
członków organów władz i administracji towarzyszą z kolei postulaty zwiększenia nakładów
finansowych na służby o charakterze policyjnym, mające na celu np. unowocześnienie ich
wyposażenia w celu znacznie bardziej efektywnego zwalczania przestępczości, a więc według
NOP poprawy bezpieczeństwa wewnętrznego, jak i zaostrzenie kar, co niewątpliwie zbliża tę
partię do środowisk prawicowych, które wszakże zwykle bronią zaostrzenia kar, a także
377

Tamże, s. 31.

199

niezbędności kary śmierci, jak i niechętne są akcentowaniu resocjalizacji w kwestiach
karnych. Co więcej, w dziedzinie polityki karnej narodowych radykałów możemy zauważyć
ów postulat zaostrzenia sformułowany wyjątkowo drastycznie: nie tylko mamy do czynienia z
samym zaostrzeniem kar m.in. za korupcję, ale także przywrócenie kary śmierci, przy czym
zwróćmy szczególną uwagę na zawarty w „Zasadach Programowych Narodowego
Odrodzenia Polski” spis przestępstw, za popełnienie których należałoby karać w ten właśnie
sposób – to nie tylko morderstwo, ale także gwałt, handel narkotykami, udział w
przestępczości zorganizowanej czy działanie na rzecz likwidacji polskiej państwowości. Lista
zatem przestępstw, za które wymierzana powinna być kara śmierci według NOP, jest długa,
przez co polityka karna państwa w ustroju „rządów powszechnych” byłaby niezwykle ostra,
represyjna. Co ciekawe przy tym, NOP już w 1994 r., a więc jeszcze przed oficjalnym
ogłoszeniem tychże postulatów próbowało stworzyć wizerunek swojej organizacji, która co
prawda dąży do wzmocnienia sił policyjnych i zdecydowanego zaostrzenia kar oraz
wprowadzenia kary śmierci, jednak nie dąży przy tym do dyktatury czy „państwa
policyjnego: „Nie opowiadamy się za „państwem policyjnym”, lecz za państwem prawa,
zdolnym do zneutralizowania działalności mafii i gangów i zapewnienia bezpieczeństwa
swym obywatelom, w którym element przestępczy miast opanowywać dzielnice naszych
miast, znajdzie miejsce w aresztach i więzieniach” 378.
Szczególnie przy tym intrygujące jest wymienienie w kontekście kary śmierci w jednym
szeregu m.in. z morderstwami czy gwałtami także „działania na rzecz likwidacji Państwa
Polskiego”. Otóż możemy ów zapis interpretować oczywiście jako zdradę interesów polskich
na rzecz np. obcego mocarstwa, jednakże biorąc pod uwagę bezkompromisowość ataków
NOP wobec integracji europejskiej, odrzucenie jej samej w sobie właśnie ze względu na
pozbawianie istniejących państw europejskich ich niepodległości, dążenie do budowy
nowego, scentralizowanego państwa europejskiego, ów zapis możemy także odnosić również
do działań na rzecz integracji europejskiej. Oznacza to, że jakiekolwiek działania związane z
propagowaniem czy to członkostwa w UE, czy też w jakichkolwiek innych organizacjach
ponadnarodowych, uznanych przez NOP za pozbawiające Polskę suwerenności, mogłyby być
karane śmiercią. Wszakże sformułowanie „działanie na rzecz likwidacji Państwa Polskiego”
jest wyjątkowo ogólnikowe i może zostać zinterpretowane wyjątkowo szeroko: może być to
przecież np. właśnie propagowanie konieczności integracji europejskiej, a więc – w
rozumieniu narodowych radykałów – propagowanie odrzucenia niepodległości państwa
polskiego na rzecz obcej struktury ponadnarodowej. I rzeczywiście – nie brakuje bowiem
punktu, który poruszałby w niniejszym dokumencie programowych NOP kwestii
propagowania integracji Polski z UE, które to propagowanie jednoznacznie zostać uznane
przez niniejszą organizację za czyn kryminalny, właśnie w kontekście działań na rzecz
likwidowania państwowości polskiej poprzez wyzbycie się suwerenności wewnętrznej i
zewnętrznej na rzecz struktur ogólnoeuropejskich, które w zamierzeniu swoich twórców mają
być zalążkiem państwa europejskiego. W punkcie siódmym, a więc następującym po
omówieniu spraw z zakresu polityki karnej, czytamy: „7. wprowadzenie zakazu działania
grup, organizacji, partii, ośrodków informacji i propagandy uprawiających polityczną
prostytucję na rzec obcych państw i istniejących poza Krajem struktur władzy – w pierwszym
rzędzie dotyczy to tych, którzy prowadzą akcję na rzecz likwidacji Państwa Polskiego i
wchłonięcia go przez Unię Europejską” 379. Nie m zatem już żadnych wątpliwości – dla NOP
propagowanie integracji europejskiej, samego nawet członkostwa Polski w UE, nie
wspominając już o zacieśnianiu integracji w różnych dziedzinach stosunków
378
379

M. Radzikowski, Czy jesteśmy ekstremistami?, „Szczerbiec”, 1994, nr 11 (37), s. 5.
Zasady Programowe Narodowego Odrodzenia Polski, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1, s. 31.

200

międzynarodowych (ściślej – europejskich), jest aktem kryminalnym, wymierzonym bowiem
w niepodległość państwa polskiego i w związku z tym podlegającym najwyższemu
wymiarowi kary – karze śmierci. Ten bowiem, kto propaguje integrację Polski z UE, jest w
ideach narodowo-radykalnych automatycznie zdrajcą narodu i państwa, a więc podlegać
winien karze śmierci. Stąd też wszelkie organizacje – polityczne, społeczne, gospodarcze,
kulturalne – które za swój cel stawiają m.in. zacieśnianie integracji europejskiej, więzi Polski
ze strukturami UE, powinny jako propagujące wyzbycie się suwerenności państwowej,
powinny zostać poddane procedurze delegalizacji. Wszelka zatem działalność związana z
propagowaniem przynależności Polski do struktur ponadnarodowych, w tym członkostwa w
UE, w ustroju „rządów powszechnych” byłaby uznana za antypaństwową, jako działanie na
rzecz likwidacji państwa, skierowane przeciwko niepodległości Polski i wobec tego karane
śmiercią.
To nie koniec tematyki unijnej w owym dokumencie. Ostatni punkt, dziesiąty, także
porusza kwestię integracji Polski z UE, przy czym jednocześnie wskazuje na zasady, jakimi
należy się kierować we współpracy międzynarodowej: „10) natychmiastowe zerwanie
wszelkich działań „integracyjnych” z Unią Europejską, prowadzących do likwidacji Państwa
Polskiego – nasz kraj i powinien wiążąc się układami polityczno-gospodarczymi z innymi
strukturami zewnętrznymi, ale tylko i wyłącznie na warunkach partnerskich oraz zgodnie z
naszymi interesami; niedopuszczalne jest natomiast, by ceną jakichkolwiek układów
międzypaństwowych była utrata niezależności Polski jako państwa”380. Co prawda tekst
niniejszego dokumentu programowego NOP powstał w 2001 r. jako „Deklaracja Programowa
Sojuszu Nowych Sił”, a więc jeszcze przed akcesją Rzeczypospolitej do UE, to jednakże
zachowano go w niezmienionej treści – zerwanie działań integracyjnych ze strukturami UE
wówczas interpretowane było jako niedopuszczenie do akcesji, teraz jednakże może oznaczać
zarówno powstrzymanie dalszego procesu integracyjnego, związanego m.in. z
dostosowywaniem ustawodawstwa polskiego do norm unijnych, jak i dążenie do wystąpienia
ze struktur UE, a perspektywicznie również – biorąc pod uwagę współpracę NOP z innymi
organizacjami narodowo-rewolucyjnymi, skupionymi wokół ITP czy EFN, stanowiącą
urzeczywistnienie oczywiście jednej z kluczowych zasad Trzeciej Pozycji, jaką jest wzajemna
solidarność w walce m.in. z globalizmem, a w przypadku nacjonalizmów europejskich
świadomość przynależności do wspólnej, chrześcijańskiej cywilizacji – budowę tzw. Europy
Wolnych Narodów, czyli konfederacji nieodległych państw narodowych, a nie strukturą
państwową i ponadnarodową. Także w tym punkcie mamy sformułowaną naczelną zasadę,
jaką państwo polskie winno kierować się na arenie międzynarodowej – narodowi radykałowie
wskazują przy tym, że niezbędna jest współpraca między narodami, zwłaszcza europejskimi,
jednakże odbywać się ona musi z pełnym poszanowaniem suwerenności państw narodowych
jako najważniejszych podmiotów stosunków międzynarodowych, a więc opierać się na
partnerstwie, a nie na podporządkowywaniu jednych państw innym, silniejszym, lub też na
zawieraniu wszelkich sojuszy, których efektem byłoby pozbycie się przez sygnatariuszy –
państwa narodowe, w tym Polskę – własnej suwerenności na rzecz utworzenia struktury
ponadnarodowej i państwowej, zastępującej tym samym istniejące państwa narodowe. Polski
interes narodowy, a więc i zachowanie niepodległości, suwerenności państwa powinny być
kryteriami, jakimi państwo polskie winno kierować się podejmując decyzje polityczne na
arenie międzynarodowej, m.in. zawierając porozumienia z innymi państwami.
Wśród postulatów programowych odnoszących się tak do zagadnień ustrojowych, jak i
generalnie państwowości, wreszcie ostatni dotyczy polityki państwa w kwestii obronności.
Oto, co proponuje NOP w tej dziedzinie: „9) rozpoczęcie budowy armii zawodowej, opartej
380

Tamże, s. 31.

201

na wyspecjalizowanych jednostkach bojowych oraz rozszerzenie szkoleń z zakresu
obronności na szerokie rzesze obywateli” 381. Jak więc widzimy, struktura sił zbrojnych w
ustroju „rządów powszechnych” opierałaby się na dwóch, wzajemnie się uzupełniających
elementach. Pierwszy element – oczywiście najważniejszy – to profesjonalna, wyposażona w
nowoczesny sprzęt, wyspecjalizowana armia zawodowa, co oznacza, iż narodowi
radykałowie nie opowiadają się za armią z powszechnego poboru. Zawodowość armii
jednakże nie oznacza, że reszta obywateli w Narodowym Państwie Korporacyjnym ma zostać
pozbawiona wiedzy czy wyszkolenia z zakresu obronności – wprost przeciwnie, ów drugi
element, uzupełniający zawodową armię, to powszechne i gruntowne przeszkolenie z zakresu
obronności – wiedzy teoretycznej na temat różnych rodzajów borni, umiejętności
praktycznych korzystania z niej, znajomości taktyki itp. Tak pod względem teorii, jak i
praktyki każdy obywatel powinien być gruntownie przeszkolony, by móc w razie zagrożenia
podjąć prawidłowe działania obronne, zwłaszcza poprzez stosowanie taktyk walki
partyzanckiej.
Co ciekawe, NOP wyjątkowo mocno interesuje się właśnie formami walki nieregularnej, a
do takiej należy właśnie walka partyzancka. Na łamach „Szczerbca” opublikowano właśnie
kilka artykułów z dziedziny walki partyzanckiej i generalnie formacji zbrojnych o
nieregularnym charakterze382. Na wypadek agresji innego państwa skierowanej przeciwko
państwu polskiemu opór miałaby stawiać zatem zarówno silna armia zawodowa – swoista
elita obronności państwa – jak i reszta obywateli, gruntownie przeszkolonych tak pod
względem teoretycznym, jak i praktycznym, m.in. poprzez tworzenie nieregularnych formacji
zbrojnych podejmujących działania zbrojne na tyłach wroga, w tym działań partyzanckich.
Ponadto wraz gruntownym i powszechnym przeszkoleniem obywateli z zakresu obronności,
tak, aby każdy w chwilach zagrożenia bezpieczeństwa państwa mógł bez przeszkód stać się
przeszkolonym i gotowym do walki żołnierzem, NOP opowiada się za powszechnością
dostępu do broni palnej – temat niniejszy partia podjęła już w 2006 r. – dzięki czemu każdy
obywatel już w chwili powstania zagrożenia państwa będzie faktycznie wyposażony w broń
palną umożliwiającą podjęcie stosownych działań zbrojnych 383. Co przy tym ciekawe, prawo
do posiadania broni palnej według narodowych radykałów jest ściśle związane z prawem do
życia, które wszakże jest jednym z praw człowieka – niezbywalnych, gdyż wynikających z
prawa naturalnego: „Zasada prymatu dobra nad złem daje człowiekowi niezbywalne prawo do
obrony własnego życia, rodziny i majątku w sposób skuteczny. Oczywistością jest, ze
państwo w zadem sposób nie może stawiać ofiary w sytuacji gorszej niż jej oprawca. (…)
Tylko broń palna daje w ofierze możliwość pokonania napastnika o lepszych warunkach
fizycznych, dysponującemu większą siłą fizyczną czy mającego przewagę liczebną” 384.
Oprócz tego powszechność prawa do posiadania broni palnej, za którą opowiada się NOP,
poniekąd staje się również częścią decentralizacji politycznej – prawo niniejsze w
koncepcjach narodowych radykałów związane jest bowiem także z granicami władzy państwa
nad obywatelem – brak zagwarantowanego prawa do broni palnej jest w ich oczach
spostrzegane jako strach przed obywatelem, chęć zagwarantowania sobie przewagi poprzez
odebranie obywatelowi możliwość obrony własnego życia, własności, ale także swobód i
wolności, dlatego też „(…) polityka niewydawania pozwoleń wynika wyłącznie z obawy
381

Tamże, s. 31.
Zob. np. R. Wójcik, Zbrojne ramię narodu. Działania partyzanckie, „Szczerbiec”, 1999, nr 1 – 2 (87 – 88), ss.
8 – 9; R. Wójcik, Perspektywy guerilli, „Szczerbiec”, 1999, nr 8 – 10 (94 – 96), ss. 16 – 17; R. Wójcik, Od walki
partyzanckiej do działań nieregularnych, „Szczerbiec”, 2001, nr 1 (111), ss. 22 – 24;
383
Nt. powszechnego prawa do posiadania broni palnej zob. P. Smoliński, Prawo do broni palnej w państwie
policyjnym, „Szczerbiec”, 2010, nr 148, ss. 22 – 25.
384
P. Smoliński, Prawo do broni palnej w państwie policyjnym, „Szczerbiec”, 2010, nr 148, s. 22.
382

202

przed uzbrojonym obywatelem, który może zagrozić kaście właścicieli Polski, gdy czara
goryczy się już ostatecznie przepełni. Dlatego adresatem tych treści musi być Naród, który
powinien zrozumieć, że broń należy się każdemu zdrowemu na umyśle i niekarane mu
Polakowi, który chce ją posiadać. Gdy Naród będzie wiedział, co mu się należy, sam po to
sięgnie przy okazji zmieniając władzę, która ogranicza podstawowe prawa” 385. Tym samym
otrzymujemy oto kolejny w gruncie rzeczy postulat uderzający w system, a więc w
niepodzielną i represyjną władzę „kasty biurokratyczno-politycznej” – zapewnienie
powszechności prawa do posiadania borni palnej sprawi według NOP, że „kasta” przestanie
posiadać monopol na broń z racji dysponowania organami policyjnymi – także i sami
obywatele będą już posiadać broń, co będzie na ową „kastę” działać odstraszająco.
W kwestii polityki obronnej państwa „rządów powszechnych”, a więc państwa
narodowego, tj. tworzonego i rządzonego przez naród polski, nie powinien budzić zdziwienia
kolejny postulat. Oto on: „8) usunięcie z terenu Państwa Polskiego obcych jednostek
wojskowych – pozostając poza kontrolą stanowią one zarówno zagrożenie wewnętrzne
(możliwość siłowego narzucania Polsce obcych interesów), jak zewnętrzne (możliwość
organizowania prowokacji przeciwko innym państwom z terenów polskich)” 386.
Stacjonowanie sił zbrojnych innych państw na terenie państwa polskiego w ujęciu narodoworadykalnym uderza bowiem bezpośrednio w suwerenność państwa – suwerenność oznacza
wszakże najwyższą władzę na danym terytorium, a w ideach NOP wiąże się ona z
zapewnieniem monopolu w dziedzinie bezpieczeństwa wewnętrznego (służby policyjne),
zewnętrznego (siły zbrojne) oraz polityki zagranicznej. Stacjonowanie zatem na terytorium
podległemu wyłącznie państwu polskiemu tak integralnego elementu stanowiącego
wyznacznik suwerenności władzy państwa, jakim siły zbrojne, wojska innych państw w
oczywisty sposób narusza wyłączność władzy państwa nad danym terytorium. Wszakże tylko
państwo polskie ma prawo posiadać regularne siły zbrojne i tym samym sprawować władze
polityczną w imieniu danej wspólnoty narodowej na jej terytorium – obecność tamże obcych
wojsk stanowi już z samej swej istoty naruszenie suwerenności państwa polskiego. Co więcej,
oprócz naruszenia niejako ex definitione niepodległości kraju z racji stacjonowania na jego
terytorium sił zbrojnych innego państwa, NOP porusza także dwa niebezpieczeństwa
związane z taką sytuacją, a mianowicie siły zbrojne obcego państwa są potencjalnym
narzędziem narzucenia Polsce interesów innych państw, jak i mogą podejmować
„prowokacje” wymierzone w inne państwa, np. w sąsiadów państwa polskiego – w tym nawet
sojuszników – co siłą rzeczy negatywnie odbiłoby się na stosunkach między Polską a owymi
państwami, a nawet mogło stać się przyczyną wybuchu wojny. W obydwu tychże
przypadkach obce siły zbrojne, stacjonujące na terytorium państwa polskiego, byłyby
podmiotem jednoznacznie wrogim Polsce i prowadzącym działania przeciwko niej –
stacjonując właśnie na jej własnym terytorium. Stąd też oczywiście postulat, aby na polskim
terytorium nie stacjonowały żadne inne wojska poza polskimi.
Co ciekawe, niniejsze dwa punkty programowe stanowią w pewien sposób twórcze
rozwinięcie obecnego jeszcze u międzywojennych narodowych radykałów postulatu wpojenia
całemu narodowi polskiemu „ducha żołnierskiego”. Przypomnijmy stosowny fragment
„Deklaracji Obozu Narodowo-Radykalnego” z 1934 r.: „Państwo Polskie powinno być
organizacją zbrojną narodu, w której duch żołnierski przenika Naród, a duch narodowy armię,
służba zaś wojskowa stanowi zaszczytny obowiązek każdego Polaka i najważniejszy etap
wychowania narodowego”387. O ile jednak w latach trzydziestych XX wieku takiż postulat
385

Tamże, s. 25.
Zasady Programowe Narodowego Odrodzenia Polski, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 1, s. 31.
387
Deklaracja Obozu Narodowo-Radykalnego, [w:] A. Meller, P. Tomaszewski (red.), „Życie i śmierć dla
Narodu!”. Antologia myśli narodowo-radykalnej z lat trzydziestych XX wieku, Toruń 2009, s. 63.
386

203

mógł wiązać się nie tylko z modelem wychowania narodowego w oparciu o etos heroiczny,
odwołaniem się w kulturze narodowej do wzorców np. z średniowiecznej Europy (rycerstwo,
wyprawy krzyżowe), ale również do koncepcji armii z poboru powszechnego, z dążenia do
upowszechnienia służby wojskowej jako obowiązku każdego członka narodu, o tyle
współcześnie ów etos heroiczny nie wiąże się już w koncepcjach narodowych radykałów z
armią powszechną, poborową, lecz przede wszystkim z upowszechnieniem wartości
heroicznych nie tylko poprzez wychowanie w tradycyjnym katolicyzmie, który dla
trzeciopozycjonistów zarówno polskich, jak i z innych krajów jest ostoją etosu heroicznego,
ale także poprzez powszechne szkolenie z zakresu obronności, przez co etos wpajany poprzez
kulturę i wychowanie w duchu autentycznego, tj. tradycyjnego, katolicyzmu, idzie w parze ze
zdobywaniem wiedzy teoretycznej oraz praktycznej nie poprzez skoszarowaną, powszechną
służbę wojskową, ale poprzez upowszechnienie dostępu do broni palnej oraz niezbędne przy
tym szkolenie wszystkich obywateli z zakresu obronności. Jednocześnie oczywiście istnieć
musi armia, która jednakże z racji przemian technologicznych musi stać się zawodowa,
wyspecjalizowana i wyposażona w nowoczesny sprzęt. Tym samym „duch żołnierski” wciąż
będzie obecny w narodzie, lecz już nie poprzez powszechną służbę wojskową – wojsko
bowiem ma być zawodowe – ale poprzez powszechne szkolenie z dziedziny obronności i
dostęp do posiadania broni palnej, tak, aby wszyscy Polacy w razie wystąpienia zagrożenia
agresją z zewnątrz gotowi byliby do tworzenia formacji nieregularnych, stosujących np.
taktykę walki partyzanckiej, a tym samym wspomagać działania regularnych, zawodowych sił
zbrojnych. Charakterystyczne jest nawet to, że NOP odrzuca w tym kontekście termin
„militaryzacja”: „Nie dążymy do zmilitaryzowania Polskiego Społeczeństwa, lecz do
stworzenia nowoczesnej i silnej armii, zdolnej zapewnić obronę naszych granic przed każdym
agresorem”388.
Ostatnią kwestią, którą warto byłoby poruszyć w kontekście analizy wizji ustroju
politycznych polskich narodowych radykałów, jest stosunek do monarchii. Ów element wizji
ustrojowej został podjęty przez NOP w 2010 r. We wcześniejszych latach brakowało
jakichkolwiek rozważań nad tym, czy przyszła Polska ma być republiką, czy też monarchią.
Sytuacja zmieniła się właśnie w powyżej podanym roku, kiedy to opublikowany został
artykuł B. Biernata poruszający problematykę stosunków między nacjonalizmem jako takim a
monarchizmem. Asumpt do tychże rozważań dały pozytywne opinie odnośnie do monarchii i
monarchizmu jak nurtu ideowego wśród wielu członków narodowo-radykalnych organizacji,
zwłaszcza ONR i ONR – Podhale, które to organizacje, jak już zauważyliśmy, zafascynowane
były różnymi nurtami konserwatyzmu (ściślej – nurtami kontrrewolucyjnymi). Już wcześniej
mogliśmy zauważyć niechęć do monarchii właśnie w publicystyce owego autora, gdy
zauważyliśmy wpisanie monarchii w obręb ustrojów określonych przezeń jako
„totalistyczne”. Przyjrzyjmy się teraz głębiej owemu problemowi. Oto, jak publicysta NOP
charakteryzuje monarchię: „Monarchiści zakładają, iż król jest jedynym w pełni suwerennym
organem państwa. Oczywiście – przynajmniej część z nich – doceniają istotę Narodu i
zakładają hierarchiczność jego uporządkowania, jednakże zasadniczą różnicą jest to, czy owa
hierarchia ma swój początek w części dolnej, czy w części górnej swojej struktury. W
przypadku myśli monarchistycznej hierarchia narodu rozpoczyna się od samego króla, a wiec
państwo ma w nim swój początek; natomiast każdy przedstawiciel wspólnoty ma taką
funkcję, jaką wskazuje mu „góra”. Mianowany system hierarchiczny z głową królewską z
narodowego punktu widzenia niewiele różni się od autorytaryzmu czy demokracji. Rola
Narodu jest tu sprowadzona do wykonawcy poleceń króla, zatem rzekoma hierarchiczność
wspólnoty narodowej jako postulat monarchistów stanowi mit. Kryje się za nią wyścig
388

M. Radzikowski, Czy jesteśmy ekstremistami?, „Szczerbiec”, 1994, nr 11 (37), s. 5.

204

szczurów do władzy w państwie poprzez jak najgorliwsze wykonywanie poleceń. Król jako
jednostka suwerenna nie podlega prawom; Naród nie może mu również odmówić
posłuszeństwa, gdyż byłoby to zaprzeczeniem istoty monarchizmu. Czyż można więc uznać
takie państwo za narodowe?” 389. Pomińmy tutaj rozważania, czy rzeczywiście przedstawiona
przez B. Biernata charakterystyka monarchii jest właściwa, a skoncentrujmy się na niej jako
narodowo-radykalnej krytyce tegoż ustroju – powyżej opisana wizja monarchii faktycznie
najbardziej zbliżona jest do monarchii absolutnej – B. Biernat przedstawia monarchię jako
ustrój, w której suwerenność władzy spoczywa nie w narodzie, ale w głowie państwa, którym
jest król, a przez to – tworząc takową definicję monarchii – już ex definitione wskazuje na
rozbieżność między monarchizmem a narodowym radykalizmem w kwestii ustroju
politycznego. Co więcej, zwróćmy też uwagę na to, iż przy powyższym definiowaniu
monarchii – jako państwa, w którym suwerenna, a więc najwyższa, władza należy do głowy
państwa (króla) – taki ustrój spełnia w ujęciu B. Biernata wymogi państwa „totalistycznego”
– „totalizm” wszakże dla tegoż publicysty narodowo-radykalnego oznacza model ustrojowy,
w którym czy to jednostka (np. król właśnie), czy też określona elita, oderwana jest od reszty
narodu, a przeto postawiona nad nim i sprawującą swoją władzę zgodnie ze swoimi własnymi
celami, a wbrew interesom wszystkich innych warstw narodowej wspólnoty. To zatem rządy
o charakterze represyjnym, będące synonimem dyktatury – do takiej szerokiej w gruncie
rzeczy palety, jak pamiętamy, ów publicysta NOP zalicza nie totalitaryzm właściwy, ale także
autorytaryzm i monarchię. Co więcej, zwróćmy także uwagę na to, iż z racji owej
podstawowej cechy definiującej monarchię – suwerenność władzy spoczywająca w rękach
głowy państwa – tworzy się według B. Biernata całkowicie odmienny od narodoworadykalnego system hierarchiczny. Z racji tego, iż głowa państwa jest organem państwa
posiadającym władzę suwerenną, a więc postawiona jest nad narodem, wynika, iż co prawda
ustrój monarchiczny także odznacza się hierarchią, jednakże jest to hierarchia oparta – jak w
każdym dlań innym systemie o „totalistycznym” charakterze – na mianowaniu oraz tworzona
jest od góry, począwszy od głowy państwa (króla), do wyłącznie którego należy suwerenna
władza. To król jest ostoją, źródłem doczesnego porządku, centrum, wokół którego
koncentrują się wszelkie sfery życia społecznego. Hierarchia tworzona jest zatem odgórnie,
począwszy od samego króla – będącego na jej szczycie – w dół. Wszelki awans w takim
ustroju zależy od decyzji królewskich. To właśnie odgórność hierarchii, oparcie jej wobec
tego na mianowaniu, koncentracja porządku społecznego wokół głowy państwa, upatrywanie
w niej wręcz źródeł całego ładu, zbliżają monarchię do innych ustrojów, w których – tak, jak
w monarchii – naród jest przedmiotem władzy, a nie jej podmiotem.
W przeciwieństwie do monarchii ustrój „rządów powszechnych” suwerenna władza
spoczywa w narodzie – choć właściwie suwerenna tylko w sferze życia doczesnego, a więc
najwyższa wobec innych struktur społecznych, np. państwa, gdyż źródłem i cele wszelkiej
władzy w nauce Kościoła jest Bóg, zaś od ludzi zależy kwestia ustroju i doboru rządzących –
a przeto cały porządek tworzony jest nie tylko dla narodu, ale przez cały naród, a więc i ustrój
polityczny. W przeciwieństwie do demokracji liberalnej oczywiście odbywa się to poprzez
odrzucenie równości politycznej („jeden człowiek – jeden głos”), a więc poprzez hierarchię
oraz – jako podstawa instytucji politycznych – organiczne części narodu, czyli pomniejsze
wspólnoty, z jakich tworzony jest naród. Hierarchia stanowi dla B. Biernata integralny
element takiego ustroju, lecz z racji tego, iż suwerenna władza spoczywa w narodzie jako
całości, jako jednej, organicznej wspólnoty, tworzona jest oddolnie, przez sam naród, poprzez
powszechne uczestnictwo w życiu politycznym jego członków w ramach naturalnych grup
społecznych. Taka hierarchia jest zatem hierarchią naturalną, organiczną, wyrastającą zgodnie
389

B. Biernat, Umarł król, niech żyje Naród!, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2010, nr 3, s. 3.

205

z prawem naturalnym, tzn. tak, jak powstaje z naród – z rodziny, społeczności lokalnych oraz
korporacji zawodowych.
Kolejnym zarzutem wobec monarchii, już nie wiążącym się z istotą owego ustroju, jest jej
archaiczność. Nawet jeśli monarchia zgodna byłaby z „rządami powszechnymi”, to nie
zmieniłoby według owego publicysty faktu, iż należy ona bezpowrotnie do przeszłości:
„Oczywiście wspominamy z wielkim sentymentem Polskę Piastów i Jagiellonów, niemniej
czasy, świadomość narodowa, wymagania organizacyjne państwa są dziś zupełnie inne. Okres
panowania polskich monarchów przynależy do sfery historyczności, ponieważ jego źródłowe
założenia zostały brutalnie zweryfikowane przez zmieniającą się rzeczywistość społecznopolityczną i kulturową. Tymczasem to właśnie historia i tradycja są koronnym argumentem
monarchistów utrzymujących, iż polskość tożsama jest z królestwem. Wprawdzie nasza
tożsamość narodowa zawsze będzie kojarzona z Chrobrym czy Kazimierzem Wielkim,
niemniej ich czasy należy traktować jako historię: wspaniałą, piękną, godną podziwu, ale już
minioną. Współcześnie natomiast konieczne są wysiłki, aby polskość była utożsamiona z ideą
narodowo-radykalną, z nowoczesnym nacjonalizmem” 390. W ujęciu niniejszym otrzymujemy
podejście charakterystyczne dla szeroko pojętego konserwatyzmu rewolucyjnego: w
przeciwieństwie do kontrrewolucjonistów należy według owego podejścia rozróżnić między
treścią a formą, między istotą, naturą rzeczy, która jest niezmienna, ponadczasowa, a więc
ponadhistoryczna, a jej zewnętrznymi manifestacjami – historycznymi, będącymi wytworami
określonego czasu i miejsca, a zatem przemijającymi. W tymże ujęciu należy zachować treść
– wieczną, uniwersalną, ponadczasową (Tradycja – jako wizja ładu prawdziwego, ordo), a
zweryfikować z racji upływu czasu formy, w jakich owa treść jest wyrażana (tradycja – jako
dziedzictwo historyczne). Takie podejście, jak zauważyliśmy przy analizie Trzeciej Pozycji,
charakterystyczne było m.in. dla „Political Soldiers”, a następnie ITP. Nie inaczej jest w
przypadku NOP – narodowy radykalizm jest swego rodzaju polską rewolucją konserwatywną
– dąży do stworzenia Nowego Ładu, będącego de facto odtworzeniem boskiej wizji ładu
prawdziwego, tradycyjnego, lecz w nowych formach, odrzucając dawne, historyczne formy,
w jakich fundamenty Tradycji były wyrażane. B. Biernat w tym przypadku owo stanowisko
porusza odnośnie do kwestii ustrojowych – otrzymujemy stanowisko, które można by było
streścić następująco: niegdyś monarchia, obecnie ustrój „rządów powszechnych”. Nie
powinna wiec dziwić następująca konstatacja działacza NOP: „W dzisiejszych czasach Naród
musi zrozumieć, iż sam – poprzez państwo – musi wywalczyć swoją suwerenność. Symbole
są dobrym celem, które należy promować, dopóki nie stają się śmieszne i nie tracą siły
nawiązywania do rzeczywistości. Usilne promowanie takich symboli to nic innego, jak próba
powrotu do dawnych dobrych czasów poprzez uprawianie maskarady w średniowiecznych w
strojach. Nacjonaliści natomiast nie chcą balu przebierańców, ale – tworząc Nowe
Średniowiecze – pragną ponownie obudzić dusze Narodów. (…) Nacjonalizm wszedł w taką
fazę samoświadomości ideowej, iż pogodzenie go z monarchizmem jest po prostu n
niemożliwe”391. Powyższy fragment mógłby bez przeszkód stanowić nie tylko podsumowanie
stosunku NOP do monarchizmu, ale po prostu narodowego radykalizmu jako polskiego
reprezentanta Trzeciej Pozycji do kontrrewolucji – nacjonalizm rewolucyjny, a więc w
odniesieniu do Polki narodowy radykalizm – powinien dążyć do odtworzenia wiecznych
fundamentów, zasad, idei wyrażających boską wizję ładu, Prawdę Obiektywną, Prawo Boże,
jednakże czynić to w odniesieniu o czasów współczesnych, brać pod uwagę przemijalność,
historycznych form, w jakich Tradycja może zostać urzeczywistniona – w okresie
przedrewolucyjnym była to monarchia chrześcijańska, obecnie jest to nacjonalizm
390
391

Tamże, s. 3.
Tamże, s. 4.

206

chrześcijański w narodowo-radykalnej, tj. również radykalnej społecznie, formie. Ustrój
monarchiczny należy właśnie do świata historycznych, przemijających form, a nie treści –
treścią bowiem jest „społeczne panowanie Jezusa Chrystusa”, a więc porządek katolicki,
tradycyjny zgodny z wolą Boga, co B. Biernat w następujący sposób formułuje: „Jeśli jednak
miałbym być precyzyjny, to jesteśmy zwolennikami jednego typu monarchii absolutnej.
Chrystus naszym jedynym królem!” 392.
Tym samym widzimy, że NOP w odrzuceniu monarchizmu zbliżył się do idei brytyjskich
trzeciopozycjonistów, choć oczywiście uczynione zostało całkiem niezależnie, a więc nie
było to powodowane fascynacją idei z Wysp Brytyjskich. Co więcej, NOP, stając de facto na
gruncie republikańskim, odróżnił się poniekąd od historycznych narodowych radykałów z
ONR „ABC”, którzy wszakże nie odrzucali aż tak jednoznacznie monarchii jako możliwego
ustroju politycznego – np. głównym orędownikiem ustroju monarchicznego w owej
organizacji był Juliusz Sas-Wisłocki393.

392

Tamże, s. 4.
Nt. koncepcji monarchicznych w ONR „ABC” zob. np. A. Meller, Monarchia czy republika?, czyli dylematy
ustrojowe polskiego ruchu narodowo-radykalnego na przykładzie koncepcji Juliusza Sasa-Wisłockiego i
Bolesława Piaseckiego, [w:] T. Sikorski, A. Wątor (red.), Narodowa Demokracja XIX – XXI. Koncepcje –
ludzie – działalność, Szczecin 2008, ss. 297 – 319; B. Grott, Katolicyzm w doktrynach ugrupowań narodoworadykalnych do roku 1939, Kraków 1987, s. 38; B. Grott, Nacjonalizm chrześcijański. Narodowo-katolicka
formacja ideowa w II Rzeczypospolitej na tle porównawczym, Krzeszowice 1999, s. 109; J. Sas-Wisłocki, Wizja
Wielkiej Polski (fragmenty ustrojowe), [w:] A. Meller, P. Tomaszewski (red.), „Życie i śmierć dla Narodu!”.
Antologia myśli narodowo-radykalnej z lat trzydziestych XX wieku, Toruń 2009, ss. 160 – 164.
393

207

Rozdział 6. Sfera społeczno-ekonomiczna narodowego
radykalizmu NOP.
W niniejszej części naszych rozważań nad narodowo-radykalną alternatywą wobec
demokratycznego liberalizmu, propagowaną przez NOP – a więc alternatywą będącą polską
formułą Trzeciej Pozycji – skupimy się na wizji ustroju społeczno-ekonomicznego.
Oczywiście oznacza to, iż alternatywa w tej sferze dotyczyć będzie propozycji ustroju
społeczno-ekonomicznego odmiennego od kapitalizmu – szczególnie od kapitalizmu
leseferystycznego, wolnego od interwencjonizmu państwowego, częstokroć współcześnie
określanego jako neoliberalizm. Oczywiście ów ustrój to także alternatywa wobec
marksistowskiej wizji socjalizmu – wszakże trudno byłoby uznać za tercerystyczny, a ściślej
– trzeciopozycyjny charakter idei NOP, gdyby było inaczej. Takie stanowisko wyraźnie
obecne jest u B. Biernata: „Nie powinno się więc pojmować historii ekonomii jako walki
kapitalizmu i socjalizmu, lecz traktować ją jako pole walki systemu chrześcijańskiego z
systemem materialistycznym; do tego ostatniego należy zarówno kapitalizm, jak również jego
młodszy brat – socjalizm”394. Po jednej stronie mamy więc światopogląd idealistyczny (ściślej
– katolicki), którego rezultatem urzeczywistnienia w ekonomii jest dystrybucjonizm
(korporacjonizm), zaś pod drugiej – światopogląd materialistyczny, który w historii świata
zdążył przybrać wiele form, w tym w gospodarce, a do najważniejszych należy zaliczyć
właśnie kapitalizm i socjalizm marksistowski.
Wizja ustroju społeczno-ekonomicznego oparta jest zatem – co nie powinno dziwić – na
dystrybucjonizmie i korporacjonizmie. Co ciekawe, o ile brytyjscy trzeciopozycjoniści
jednoznacznie używają przede wszystkim pojęcia dystrybucjonizm, a korporacjonizm traktują
bardziej jako integralny element ustroju dystrybucjonistycznego, o tyle pojęcia
dystrybucjonizm i korporacjonizm w przypadku NOP traktowane są równorzędnie,
częstokroć używane jako synonimy – już w polskim wersji „Deklaracji Zasad Trzeciej
Pozycji” cytowaliśmy stosowny fragment, mówiący o tym, iż alternatywą wobec kapitalizmu
i socjalizmu jest „dystrybucjonizm, znany także jako korporacjonizm”. Niemniej jednak,
oprócz owej kwestii terminologicznej, wizja ustroju społeczno-ekonomicznego w swych
fundamentalnych ideach oczywiście zgodna jest z wizją brytyjskich trzeciopozycjonistów. Jak
jednak zauważymy przy analizie dystrybucjonizmu NOP, w szczegółowych rozwiązaniach
zauważyć możemy pewne różnice. Także bowiem w sferze poglądów ekonomicznych NOP
nie dokonuje prostego, automatycznego przełożenia idei pochodzących z Wysp Brytyjskich
na grunt polski. Owszem, również i tutaj poglądy takich dystrybucjonistów, jak G. K.
Chesterton czy H. Belloc są źródłem inspiracji, jednak NOP także bezpośrednio zwraca się do
samych encyklik papieskich („Rerum Novarum” Leona XIII i „Quadragesimo Anno” Piusa
XI), jeśli chodzi o kwestie miejsca ekonomii w życiu człowieka, czy podstawowych
koncepcji ustroju społeczno-ekonomicznego (upowszechnienie własności, solidaryzm
społeczny, korporacjonizm), a w kwestii szczegółowych rozwiązań propaguje pewne
charakterystyczne właśnie dla siebie koncepcje..
Już zresztą przy omawianiu ewolucji ujęcia historycznego narodowego radykalizmu jako
polskiej formuły Trzeciej Pozycji w poglądach NOP mogliśmy zauważyć, iż w latach
dziewięćdziesiątych XX w. obecne były poglądy liberalne, jeśli chodzi i wizję ustroju
społeczno-ekonomicznego, propagujące jednoznacznie kapitalizm w swej leseferystycznej,
pozbawionej państwowej ingerencji postaci, dystrybucjonizm interpretując w kategoriach
autentycznego wolnego rynku, stwarzającego możliwość zakładania nowych, małych
przedsiębiorstw, w którym brak jest szeroko rozbudowanego sektora państwowego w
394

B. Biernat, Ekonomia chrześcijańska a kapitalizm, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 2, s. 19.

208

strukturze własnościowej narodowego gospodarki, jak i państwowych regulacji mechanizmu
wolnorynkowego. Co prawda, takie poglądy nie są już obecne w publicystyce narodoworadykalnej, a NOP częstokroć je potępia – co mogliśmy zauważyć chociażby na przykładzie
stosunku do koncepcji wygłaszanych przez inne organizacje narodowo-radykalne (ONR,
ONR – Podhale), czy choćby w kontekście przystosowania narodowego radykalizmu do
wymogów współczesności (gdzie antykapitalizm powinien być wyróżnikiem tak Trzeciej
Pozycji, jak polskiego narodowego radykalizmu), to jednakże ich obecność wyraźnie
wyróżniała NOP od brytyjskich trzeciopozycjonistów, którzy takowych poglądów nie
wyrażali.

6.1. Miejsce ekonomii w hierarchii dziedzin życia społecznego według NOP.
Zanim jednak przejdziemy do koncepcji społeczno-ekonomicznych NOP jako koncepcji
dystrybucjonistycznych, antykapitalistycznych i antymarksistowskich (antysocjalistycznych i
antykomunistycznych), warto najpierw zwrócić uwagę na to, jaką funkcję ekonomia powinna
pełnić w całokształcie życia ludzkiego w wizji NOP. Otóż nie powinno zbudzić zdziwienia, iż
gospodarka – jako sfera stricte materialna – i dla narodowych radykałów musi być
podporządkowana kwestiom duchowym, co przekłada się na podporządkowanie dobra
jednostkowego dobru wspólnemu, którego najwyższą formą jest dobro narodu. Światopogląd,
na jakim opiera się nurt Trzeciej Pozycji, a więc i narodowy radykalizm NOP, a którym jest
według trzeciopozycjonistów tradycyjny katolicyzm, głosi prymat Ducha ponad Materią, co
przekłada się na prymat duszy człowieka nad jego ciałem. Oznacza to zatem, iż to, co
duchowe, powinno mieć prymat nad tym, co materialne. Oczywiście ekonomia należy
właśnie do dziedziny stricte materialnej – jej zadaniem jest wszakże wytwarzanie i
dostarczanie członkom społeczeństwa dóbr niezbędnych do egzystencji ludzkiej. Co więcej,
jak zauważyliśmy przy analizie idei zawartych w „Politycznym Żołnierzu”, wizja ładu
prawdziwego tradycyjnego ów hierarchiczny schemat odzwierciedla w życiu społecznym
poprzez hierarchię wartości: na pierwszym miejscu stoi kapłan (symbolizujący sferę stricte
duchową), na drugim wojownik (sfera polityczna i militarna – będąca pośrednią między
rzeczywistością transcendentną a doczesną), a dopiero na trzecim mamy do czynienia z
producentem (oraczem gleby), symbolizującym właśnie sferę ekonomiczną.
Nie bez znaczenia jest tutaj także katolicka nauka społeczna (ściślej – tradycyjna nauka
społeczna Kościoła katolickiego, a więc pochodząca z okresu przedsoborowego, a do takiej
można zaliczyć właśnie wspomniane wyżej dwie encykliki) – wszakże człowiek, jego
godność i – w granicach oczywiście prawa naturalnego – wolność są fundamentem
wszelkiego porządku. Człowiek z racji posiadania duszy, będąc stworzoną przez Boga istotą
wyposażony został w niezbywalne prawa, wynikające właśnie z prawa naturalnego, stąd też
poszanowanie tychże praw musi wiązać się z uznaniem człowieka – jako istoty złożonej z
ciała i duszy – nie jako środek, narzędzie służące do jakichkolwiek celów (w tym właśnie
ekonomicznych), lecz jako cel. Co więcej, życie człowieka – co mogliśmy zauważyć choćby
na przykładzie „Zasad Ideowych Nacjonalizmu”, wyrażających idee nacjonalizmu
chrześcijańskiego, czyli idee narodowe oparte na światopoglądzie chrześcijańskim (ściślej –
katolickim), życie człowieka opiera się na hierarchii celów, na czele której stoi cel ostateczny,
absolutny – Bóg. To z kolei oznacza, iż cele duchowe powinny mieć bezwzględny prymat nad
celami materialnymi, a inaczej rzecz ujmując – cele materialne (w tym właśnie ekonomiczne)
powinny jedynie służyć celom duchowym, stwarzać warunki umożliwiające osobie ludzkiej
skupienie się na dążeniu do rozwoju duchowego, prowadzącego do jedności z Bogiem i
zbawienia.
209

Adam Rosłan, przedstawiając koncepcje społeczno-ekonomiczne zawarte w encyklice
Piusa XI „Quadragesimo Anno” w następujący sposób pisze o miejscu ekonomii w hierarchii
spraw i dziedzin życia ludzkiego: „Decyzje ekonomiczne bowiem nie są podejmowane w
próżni społeczno-etycznej, to znaczy wywierają realne, a nie wirtualne skutki w innych
dziedzinach rzeczywistości. Decyzje gospodarczo-ekonomiczne nie są więc ani
najważniejsze, ani jedyne, gdyż osoba ludzka nie jest funkcją procesu przepływu i
inwestowania kapitału oraz organizowania gospodarki, ale wręcz odwrotnie powinna być jako
dobro samo w sobie celem tych wszystkich działań” 395. Innymi słowy: „(…) ekonomia sama
w sobie jest tylko narzędziem w rękach człowieka, który może jej użyć w dobrym lub złym
celu”396. Współczesny paradygmat odnośnie do roli ekonomii jest jednakże całkowicie
odmienny – oczywiście stanowi on konsekwencję postępów materializmu, gdyż ów prymat
ekonomii stanowi właśnie konsekwencję poglądów materialistycznych, jak i powiązanego z
materializmem w koncepcjach trzeciopozycyjnych relatywizmu moralnego, gdyż oznacza to
emancypację ekonomii spod absolutnych zasad moralnych, ściśle ograniczających decyzje
ekonomiczne tak, aby służyły dobru człowieka, a nie podporządkowywały go naruszając jego
niezbywalną godność. Oto, co ten sam publicysta pisze o współczesnych wyobrażeniach roli
ekonomii: „(…) zakłada się milcząco, jako oczywistą i nie wymagającą uzasadnienia, tezę o
samoistności ekonomii oraz gospodarki. To ekonomia ma nadawać ton i wyznaczać zasady
wszystkim innym dziedzinom rzeczywistości oraz aktywności ludzkiej, tak jakby było
wszystko i wszyscy mieli służyć ekonomii, a nie na odwrót. (…) W ramach wciąż
dominującego dyskursu zakłada się, że wewnętrzne cele ekonomii są jednocześnie celami
ostatecznymi całej rzeczywistości, co jest przecież ewidentnym fałszem polegającym na
drastycznej redukcji bogatego całokształtu rzeczywistości do jednego z jej aspektów”397.
Człowiek jako osoba ludzka powinien być celem działania sił ekonomicznych, a nie
narzędziem w ich rękach, czyli towarem, który na rynku podlega prawom popytu i podaży, a
którego wartość przeto jest zmienna. Człowiek – jako istota złożona nie tylko z ciała, ale i
duszy – jest wartością integralną, niezmienną, niezależną od jakichkolwiek statystyk. Nie jest
on towarem, usługą, a więc rzeczą, środkiem, lecz jest dobrem, celem samym w sobie – stąd
też charakterystyczne dla kapitalizmu według narodowych rewolucjonistów utowarowienie i
skomercjalizowanie wszystkich sfer życia ludzkiego jest świadectwem upadku człowieka –
ekonomia zamiast służyć człowiekowi, podporządkowała go sobie wrzucając jego w tryby
swego działania. Innymi słowy, w ujęciu narodowo-radykalnym nie dość, że ekonomia nie
jest sferą oderwaną od innych dziedzin życia człowieka, to jeszcze musi ona być
umiejscowiona w ściśle określonym miejscu względem innych sfer – bynajmniej nie jest to
miejsce na czele, lecz przeciwnie – to sfera zdecydowanie niższa aniżeli sfera religii, kultury,
moralności i polityki. Wyłącznie takie bowiem rozwiązanie zabezpieczy poszanowanie
godności człowieka, a nie jego zinstrumentalizowanie, potraktowanie go jako tylko kolejnego
dobra w procesie produkcji i dystrybucji dóbr i usług. Ekonomia to jedynie sfera, która choć
posiada duże znaczenie dla zamożności tak samych jednostek, jak i wspólnot, nie mniej
jednak nie tylko nie może być oderwana od innych dziedzin życia człowieka, lecz musi
podlegać ściśle określonym zasadom wynikającym z moralności, kultury, religii. Zachwianie
395

A. Rosłan, Aktualność koncepcji własności prywatnej, „Szczerbiec”, 2009, nr 147, s. 28. Artykuł A. Rosłana,
co warto niejako na marginesie zaznaczyć, skupił szczególną uwagę rewolucyjnych nacjonalistów z NOP, gdyż
w zamieszczonym na portalu Nacjonalista.pl artykule będącym próbą prezentacji narodowo-radykalnych
inspiracji w kwestiach społeczno-ekonomicznych, właśnie ów tekst został szczególnie wyeksponowany w
postaci licznych cytatów. Zob. Narodowo-radykalna odpowiedź na marksizm i liberalizm,
http://www.nacjonalista.pl/2011/06/29/narodowo-radykalna-odpowiedz-na-marksizm-i-liberalizm/, dostęp z dn.
03.09.2011.
396
A. Rosłan, Aktualność koncepcji własności prywatnej, „Szczerbiec”, 2009, nr 147, s. 25.
397
Tamże, s. 25.

210

owego naturalnego ładu, stworzonego przez Boga, a który polega właśnie na hierarchii
wartości i dziedzin życia człowieka – to, co materialne podporządkowane winno być temu, co
duchowe – rodzi w ujęciu jego obrońców różne formy „nierzeczywistości”, tj. rzeczywistości
będącej nią wyłącznie empirycznie, lecz nie będące „rzeczywistością prawdziwą”, gdyż
niezgodną z absolutnymi, obiektywnymi zasadami boskimi, dotyczącymi wizji całego
wszechświata, jak i życia ludzkiego.
Kwestie ekonomiczne nie mogą zatem być traktowane w oderwaniu od innych sfer życia
ludzkiego – ekonomia jest wpisywana w kontekst, a ściślej w wyraźnie określone miejsce w
szeregu spraw ludzkich, Co więcej, owo miejsce jest otwarcie podporządkowane innych
sferom – przede wszystkim moralności, kulturze i polityce. Ekonomia to sfera materialna, a
wszakże według fundamentu światopoglądowego Trzeciej Pozycji (a więc i narodowego
radykalizmu jako jej polskiej formuły według NOP) sfera niniejsza podlegać powinna sferze
duchowej – i marksizm, i liberalizm zniszczyły ten naturalny, stworzony przez Boga stan
rzeczy i materię wywyższyły na piedestał wartości, co oczywiście skonkretyzowane zostało
właśnie poprzez kult ekonomii jako sfery określającej pozostałe sfery życia człowieka. W
związku tym sprzeciw wobec kapitalizmu i liberalizmu nie może wiązać się tylko ze
zmianami instytucjonalnymi samej sfery ustroju społeczno-ekonomicznego, lecz musi wiązać
się z całością Rewolucji Narodowej – która, jak pamiętamy, jest rewolucją duchową,
polegającą przede wszystkim na transformacji świadomości człowieka w duchu katolickotradycjonalistycznym i narodowym. Stąd też przemiany gospodarcze muszą być nie tylko
przemianami w samej strukturze gospodarki, np. w stosunkach własnościowych, procesie
produkcji i dystrybucji dóbr, ale również w podporządkowaniu ekonomii wartościom
moralnym, zgodnie z nauką Kościoła katolickiego, w tym jego tradycyjną nauką społeczną,
która właśnie postuluje takie fundamentalne koncepcje dla nurtu dystrybucjonistycznego, jak
upowszechnienie własności prywatnej, podporządkowanie własnego, egoistycznego interesu
dobru wspólnemu, powiązanie własnej, indywidualnej przedsiębiorczości z dobrem
wspólnym, poszanowanie zasady sprawiedliwości społecznej, utworzenie korporacji
zawodowych przełamujących bariery klasowe i wobec tego zapobiegające z jednej strony
egoizmowi przedsiębiorców-kapitalistów, jak i walce klas propagowanej przez marksistów.
Bezwzględny prymat etyki katolickiej nad ekonomią, a zatem konieczność uregulowania
zasad działalności ekonomicznej w oparciu o moralność chrześcijańską, wyraził także B.
Biernat, który odwołując się do koncepcji cywilizacji Feliksa Konecznego, przemiany
gospodarcze (zwłaszcza w dziedzinie handlu) w średniowiecznej Europie określał właśnie
jako starcie rodzimej, europejskiej Cywilizacji Łacińskiej oraz obcej Cywilizacji Żydowskiej:
„Nie można też odseparować wartości moralnych od gospodarki, gdyż są one tak samo
ważnym elementem jej funkcjonowania, jak choćby środki techniczne. Rezygnując z prymatu
moralności w gospodarce spoglądamy przez pryzmat dziejów w sposób materialistyczny,
tłumacząc wszelkie zmiany historyczne walką o dobrobyt” 398. To właśnie personalizm
katolicki jest fundamentem właściwego określania ekonomii w całym życiu człowieka:
„Jeżeli więc personalizm (zwłaszcza ten o genezie i inklinacji chrześcijańskiej) przyjmie się
jako antropologiczną przesłankę do analiz społeczno-gospodarczych, to jest oczywiste, że
żaden człowiek jako taki nigdy nie może być traktowany jako własności, czy to bezpośrednio
(niewolnictwo), czy to pośrednio (wszelkie formy wyzysku ekonomicznego), bądź też jako
środek prowadzący do uzyskania jakiejś własności. (…) Niestety najczęściej w sytuacji, gdy
ktoś odwołuje się do takiej argumentacji w dyskusji o ekonomii dezawuuje się go
sakramentalnym stwierdzeniem: tak, ale ekonomia i gospodarka mają przecież swoje
niezmienne praw wynikające z natury ich przedmiotu. W takiej sytuacji należy zawsze
398

B. Biernat, Ekonomia chrześcijańska a kapitalizm, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 2, s. 19.

211

odpowiadać: tak, ale człowiek też posiada swoje prawa i są one ważniejsze od praw ekonomii
w tym sensie, że ekonomia sama z siebie nie rozstrzyga czemu w ogóle ma służyć i do czego
ostatecznie ma prowadzić, poza własnymi immanentnymi celami wynikającymi z jej
natury”399. Według tegoż ujęcia zatem ekonomia jest wyłącznie instrumentem w rękach
człowieka, który oczywiście posada swoje prawa związane z produkcją i dystrybucją dóbr i
usług, jednak jamko całość nie stanowi ona żadnego celu samego w sobie, lecz właśnie tylko
środek – cele bowiem ustalane są przez sferę duchową człowieka – religię, kulturę,
moralność. To właśnie filozofia personalistyczna, będąca integralną części nauki Kościoła
katolickiego wskazuje ekonomii jej cele i miejsce w życiu człowieka, a więc wpisuje ją w
kontekst całokształtu życia człowieka – ściślej, podporządkowuje ją właśnie naczelnemu
dobru człowieka, narzucając działalności ekonomicznej z tego powodu twarde reguły
moralne, które stanowią jedyną zaporę przed absolutyzacją zysku jako celu samego w sobie,
prowadzącego do zinstrumentalizowania człowieka w kategoriach stricte ekonomicznych,
mierzenia jego wartości według wskaźników ekonomicznych: „Personalistyczne podejście do
ekonomii nie zapomina również, że nie wszyscy są uzdolnienie do czynnego zajmowania się
nią, z czego wcale nie wynika, że mają od razu z tego powodu stać się członkami
zmarginalizowanej lub zupełnie wykluczonej klasy społecznej pozostającej na uboczu życia
społecznego bez jakiegokolwiek prawa do realnego wpływu na jego kształt. W tym sensie
Katolicka Doktryna Społeczna jest niewątpliwie osławioną >>trzecią drogą<< organizacji i
rozwoju społecznego”400. Jest to „trzecia droga”, a inaczej rzecz ujmując, „Trzecia Pozycja”
właśnie dlatego, że z jednej strony odrzuca indywidualistyczny liberalizm, a z drugiej
kolektywistyczny marksizm, które mimo strukturalnych różnic opierają się na tym samym
wspólnym mianowniku – materializmie, który prowadzi nieuchronnie do absolutyzacji
ekonomii jako sfery stricte materialnej człowieka, a co z kolei prowadzi do instrumentalizacji
człowieka, potraktowania go jako towar, dobro podlegające takim samym prawom
ekonomicznym, jak inne dobra materialne (kapitalizm), lub też definiujące człowieka poprzez
jego obiektywne miejsce w strukturze klasowej, przynależność do określonej klasy społecznej
z racji posiadania lub nieposiadania środków produkcji (marksizm). Również w innym
miejscu owo rozróżnienie między dystrybucjonizmem opartym na niematerialistycznym
przesłaniu, a więc na prymacie dobra człowieka ponad ekonomią zostaje podkreślone przez
NOP: „Zgodnie z myślą ekonomiczno-polityczną dystrybucjonizmu to gospodarka służy
ludziom, nie zaś na odwrót”401. Towarzyszy temu inne stwierdzenie: „Dystrybucjoniści
odrzucają marksistowskie twierdzenie, iż ekonomia w całości wypełnia ludzkie życie.
Wspólnoty narodowe kształtowane są bowiem przez wiele czynników: kulturę, politykę,
religię”402. W tym wypadku mamy do czynienia z określeniem prymatu ekonomii, owego
„ekonomizmu” jako „marksistowskiego”, choć pamiętać należy, iż „ekonomizm” stosuje się
w poglądach narodowo-radykalnych także do kapitalizmu.
Oznacza to zatem, iż dystrybucjonizm jako alternatywa ekonomiczna wobec i kapitalizmu,
i marksizmu nie jest dla trzeciopozycjonistów, włączając to NOP, wizją ustroju społecznoekonomicznego oderwaną od jakichkolwiek innych wartości, czy sfer życia człowieka –
wprost przeciwnie, dystrybucjonizm wiąże się właśnie z dorzuceniem poglądu lansowanego
przez liberałów, i marksistów odnośnie do samoistności czy prymatu ekonomii w życiu
człowieka. Pierwsza zatem różnica odnosząca się do dystrybucjonizmu z jednej, a kapitalizmu
i socjalizmu marksistowskiego z drugiej strony to właśnie wizja miejsca ekonomii, a co za
tym idzie stosunek człowieka do ekonomii:
399

A. Rosłan, Aktualność koncepcji własności prywatnej, „Szczerbiec”, 2009, nr 147, s. 27.
Tamże, s. 27.
401
M. Wojciechowski, Podstawy dystrybucjonizmu, „Szczerbiec”, 1994, nr 11 (37), s. 7
402
Tamże, s. 7.
400

212

Dystrybucjonizm: Duch ponad Materią → Człowiek jako cel ekonomii → Ekonomia jako
dziedzina podporządkowana pozostałym dziedzinom życia człowieka
Kapitalizm i socjalizm: Materia ponad Duchem → Człowiek jako narzędzie w rękach sił
ekonomicznych → Ekonomia jako dziedzina decydująca o pozostałych dziedzinach życia
człowieka
Stąd też alternatywa wobec kapitalizmu i socjalizmu musi wiązać się przede wszystkim z
przeobrażeniami o wszechogarniającym charakterze – przede wszystkim przemianami w
świadomości człowieka, a także przemianami politycznymi. Chcąc unicestwić kapitalizm i
socjalizm należy w ujęciu trzeciopozycyjnym najpierw uderzyć w fundament
światopoglądowy, któremu obydwa ustroje podlegają, mimo dzielących je różnic –
materializm. Zanegowanie bowiem prawdziwego ładu wiązało się z atakiem na tradycyjny
katolicyzm, a więc na cywilizację łacińską, co następnie przyniosło rewolucyjne w swej
istocie zmiany polityczne oraz społeczno-gospodarcze – to właśnie najpierw doniosłe
przemiany duchowe, stricte religijne utorowały drogę kapitalizmu, a następnie socjalizmowi.
Uderzenie w moralność katolicką, w zasady chrześcijańskie organizujące całe życie
człowieka, wszystkie sfery życia europejskich społeczeństw, wiązało się także z odrzuceniem
ekonomii jej właściwego miejsca w porządku spraw. Dopiero wraz z upadkiem znaczenia
Kościoła katolickiego, jego monopolu ideowego w średniowiecznej Europie zaistniały
warunki dla swobodnego tworzenia różnych prądów ideowych, które z gruntu swojego
antykatolicyzmu miały mniej lub bardziej otwarcie materialistyczny charakter, co wiązało się
z kolei z absolutyzacją ekonomii jako właśnie tej najbardziej materialnej sfery życia
człowieka.
NOP opublikował w 1998 r. w „Szczerbcu” w związku z powyższym ważny dla
niniejszych rozważań fragment książki autorstwa jednego z polityków powojennej
chrześcijańskiej demokracji włoskiej Amintore Fanfaniego pt. „Katolicyzm, protestantyzm i
kapitalizm”. We fragmencie tej – wydanej w 1935 r. pracy znajdujemy wyraźne stwierdzenie,
iż ustroje przemiany ekonomiczne wymagają właśnie przemian światopoglądowych. Oto, co
redakcja „Szczerbca” napisała tuż obok opublikowanego tekstu: „Podstawą jego rozważań (tj.
A. Fanfaniego – K. K.) nad współczesną praktyką kapitalizmu jest stwierdzenie, że system te
zanim zajął kluczową pozycję w europejskiej ekonomce, musiał najpierw zniszczyć etyczne,
duchowe i strukturalne podstawy przedkapitalistycznego społeczeństwa” 403. Kapitalizm i
socjalizm według NOP narodziły się więc – jako wizje ustroju społeczno-ekonomicznego –
tylko dzięki złamaniu monopolu światopoglądowego katolickiej religii, a następnie
cywilizacji, która powstała w oparciu o Tradycję katolicką. Upadek cywilizacji
średniowiecznej, chrześcijańskiej oznaczał triumf coraz to kolejnych form światopoglądu
materialistycznego, głoszącego prymat materii and duchem, co przekładało się na uznaniu
celów materialnych człowieka jako ważniejszych aniżeli duchowe, a to z kolei wiązało się z
absolutyzacją ekonomii jako siły napędowej całego życia człowieka, co np. w kapitalizmie
przyniosło skutek w postaci nie tylko wyemancypowania ekonomii od innych dziedzin życia
człowieka, lecz wręcz podporządkowanie ich wymaganiom i zasadom ekonomicznym. W
rezultacie wszystkie sfery życia ludzkiego, włącznie z polityką, kulturą, religią, zostały
ukształtowane zgodnie z zasadami ekonomicznymi, nastąpiło – w przypadku kapitalizmu –
ich utowarowienie i skomercjalizowanie, mierząc wszystkie aspekty życia ludzkiego – a także
i samego człowieka jako integralny element rynku – zgodnie z maksymalizacją zysku i
minimalizacją strat.
A. Fanfani w następujący sposób wyraża sprzeczność między cywilizacją europejską
okresu średniowiecza, a więc cywilizacją chrześcijańską, a kapitalizmem jako ustrojem
403

Człowiek i jego dzieło, „Szczerbiec”, 1998, nr 8 – 10 (82 – 84), s. 17.

213

społeczno-ekonomicznym: „Pierwszym problemem dla człowieka, który podejmuje
działalność ekonomiczną w myśl zasad kapitalistycznych, jest odrzucenie wszelkich
koncepcji i idei, które w jakikolwiek sposób krępowałyby jego swobodę działania. Życie
gospodarcze natomiast w przedkapitalistycznej Europie było w całości podporządkowane
zasadom wypływającym z religii” 404. Ową religią był oczywiście katolicyzm, który
ukształtował całą ówczesną cywilizację, w tym i ustrój społeczno-ekonomiczny, całkiem
odmienny od kapitalistycznego z racji nie tylko jego struktur, ale także miejsca ekonomii w
hierarchii spraw ludzkich, a więc i stosunku do człowieka: „Katolicka teologia i filozofia
stawiała kryteria religijne jako najwyższe zasady podporządkowujące życie człowieka
również w aspekcie ekonomicznym. Stawiała racje polityczne ponad racjami ekonomicznymi,
uzależniając dobrobyt jednostki od dobrobytu jej sąsiadów i całej społeczności” 405. Zasady
moralne nie tylko więc regulowały ściśle poczynania jednostki również w jej działaniach
ekonomicznych, ale także uświadamiały człowiekowi, iż – choć posiada niezbywalne prawa,
godność, wolność i własność – to jednocześnie jest z racji swojej społecznej natury integralną
częścią naturalnych wspólnot, wobec których posiada określone obowiązki, a swoje dobro
winien podporządkowywać dobru wspólnot (rodziny, wspólnoty lokalnej, wspólnoty
zawodowej – cechu, gildii). Pierwsze uderzenie rodzącej się klasy kapitalistycznej – przede
wszystkim finansjery – nastąpiło zatem według A. Fanfaniego, a w ślad za nim i narodowych
radykałów z NOP – w serce owej chrześcijańskiej, średniowiecznej cywilizacji, czyli religię
katolicką: „Tak więc kapitalista, chcąc zerwać te ograniczenia, musiał zwrócić się
bezpośrednio przeciw źródłu, z którego wypływały – przeciw religii, z jej zakazami i
nakazami moralnymi. A kiedy nakazy te odrzucił, nie pozostało mu nic innego, niż odrzucić
religię w zupełności. Bez swej nauki moralnej stawała się bowiem ona jedynie pustą skorupą
obrzędowości”406. Nietrudno tu oczywiście dostrzec, iż to właśnie Reformacja, a więc
narodziny protestantyzmu przyczyniły się do zniszczenia cywilizacji łacińskiej, m.in. także jej
ustroju społeczno-ekonomicznego. To właśnie protestantyzm utorował drogę kapitalizmowi,
przez co A. Fanfani wyraźnie zbliża się poglądów wyrażanych m.in. przez Maxa Webera,
wywodzącego rozwój kapitalizmu właśnie z ducha protestantyzmu 407.
W ślad za uderzeniem w monopol religii katolickiej w życiu człowieka nastąpiło uderzenie
także w struktury, instytucje i ich sposób funkcjonowania, jakie powstały właśnie poprzez
zaszczepienie zasad katolickich do europejskiego życia społecznego: „Pod naciskiem
wzrastającej fali kapitalistycznych przedsiębiorstw, instytucje powołane do obrony ustroju
stanowego zaczęły powoli, jedna po drugiej, padać. Prawo, zabraniające lichwy, zostało
obalone, co zaraz zaowocowało uzależnieniem szerokich warstw ludności od bankierów.
Zaprzestano odwoływania się do Kościoła w sprawach legalności czy ciągłości władzy.
Zniesione zostały zwyczajowe zakazy zajmowania się handlem przez szlachtę” 408. Rodziły się
w ten sposób fundamenty całkowicie nowej, w gruncie rzeczy antychrześcijańskiej (gdyż
antykatolickiej) cywilizacji – u swoich podstaw światopoglądowej de facto materialistycznej
względem konsekwentnego idealizmu katolicyzmu (zwróćmy uwagę, że według A.
Fanfaniego odrzucenie moralności katolickiej oznacza uczynienie z religii faktycznie tylko
swego rodzaju ozdobnik, dodatek do ustroju, którego rzeczywisty fundamenty są areligijnej, a
wręcz antyreligijnej natury), zaś w sferze ekonomicznej – kapitalistycznej. Budowa
kapitalizmu szła bowiem krok za krok wraz z erozją społeczeństwa autentycznie katolickiego,
opartego na nauce Kościoła: „Odrzucono, kierujące dotąd działalnością handlową, zasady
404

A. Fanfani, Państwo i Kapitalizm, „Szczerbiec”, 1998, nr 8 – 10 (82 – 84), s. 18.
Tamże, s. 18.
406
Tamże, s. 18.
407
Zob. M. Weber, Etyka protestancka i duch kapitalizmu, Warszawa 2010.
408
A. Fanfani, Państwo i Kapitalizm, „Szczerbiec”, 1998, nr 8 – 10 (82 – 84), s. 18.
405

214

moralne. W miejsce chrześcijańskiej solidarności i braterstwa w stosunkach społecznych
wprowadzono nieograniczoną konkurencję. Święta religijne przestały być uznawane przez
administrację państwową. Ogólnie kodeks prawny stawał się coraz bardziej odległy od wiary.
Wszelka działalność gospodarcza wyzwolona została z gorsetu idei religijnych” 409.
A. Fanfaniemu wtóruje B. Biernat, podkreślając tutaj jednakże wpływy „cywilizacji
żydowskiej”: „Rozerwanie więzi ekonomii i etyki ma dla tej pierwszej skutki katastrofalne,
które były przyczyną porażki handlowej w okresie XIV-XV w. Zamiast bronić praw
etycznych ekonomii, próbowano omijać tę etykę, ulegając wpływom żydowskim” 410. To
właśnie oderwanie etyki katolickiej od ekonomii, a więc – inaczej rzecz ujmując – łamanie
zasad moralnych w życiu gospodarczym – torowało drogę kapitalizmowi, jak i – szerzej –
nowej cywilizacji, materialistycznej i antychrześcijańskiej. Powyżej przytoczony publicysta
NOP w następujący sposób opisuje stopniowe budowanie zrębów owej, antykatolickiej w
swej istocie, cywilizacji: „Również kapitalizm bez etyki szybko stał się karykaturą własnych
zasad. Walcząc z solidaryzmem społecznym, postępując zgodnie z zasadą handlu
uniwersalnego w kierunku zniesienia granic państwowych i na dłuższą metę stojąc w opozycji
do własności prywatnej, stał się systemem zupełnie obcym duchowi Cywilizacji Łacińskiej. O
ile kapitalizm z XIV i XV w. żył jeszcze w zgodzie z chrześcijaństwem, o tyle z czasem
okazało się, że nie może on się dalej rozwijać bez zniesienia cechów i folwarków. Zwyciężyła
koncepcja kapitalizmu, który umacniał wpływy żydowskie na ziemiach Europy” 411. Według
B. Biernata zatem to właśnie rozerwanie więzi między etyką katolicką a ekonomią zrodziło
kapitalizm, który następnie zniszczył jedyną dlań alternatywę – korporacyjne społeczeństwo
wieków średnich.
Katolicyzm i kapitalizm to zatem dla NOP pojęcia całkiem do siebie nie przystające –
katolicyzm w dziedzinie ekonomii głosi bowiem jej podporządkowanie innym sferom życia
ludzkiego, a ściślej – stricte duchowym, jak i – z racji tego, iż człowiek żyje nie jako samotny
atom, lecz jako członek wspólnoty – politycznym. Stąd też bezwzględny prymat moralności
nad ekonomią, wyrażający się podporządkowaniu działalności ekonomicznej człowieka
zasado, jak wyraził to A. Fanfani, „solidarności i braterstwa” – to właśnie m.in. solidaryzm w
jego interpretacji narodzin kapitalizmu okazał się element negatywnie ocenianym przez
kapitalistów, gdyż sprzecznym z indywidualizmem, według którego istnieją tylko wolne,
niezależne jednostki, kierujące się wyłącznie swoim rozumem i interesem, określanym w
stricte ekonomiczny sposób, a więc dążąc do maksymalizacji zysku. Społeczeństwo
kapitalistyczne bowiem to nie organiczna wspólnota, ale właśnie suma owych wolnych, a
przy tym konkurujących jednostek.
Otrzymujemy zatem rozróżnienie między dystrybucjonizmem a kapitalizmem w
następującej formie:
Dystrybucjonizm (korporacjonizm): katolicyzm – średniowiecze – organiczne społeczeństwo
– ustrój stanowo-zawodowy (cechy, gildie, korporacje) – duch braterstwa, solidarności
Kapitalizm: protestantyzm (torujący z kolei drogę materializmowi) – nowożytność –
społeczeństwo jako tylko suma egoistycznych, racjonalnych i ekonomicznie myślących
jednostek – kapitalizm jako ustrój oparty na wolnej, nieskrępowanej konkurencji między
prywatnymi właścicielami – duch rywalizacji
Nie oznacza to jednakże, iż dystrybucjonizm – dla NOP będący synonimem korporacjonizmu
– to dosłowny powrót do średniowiecza w kwestiach społeczno-ekonomicznych. Takiego
postulatu oczywiście w poglądach narodowo-radykalnych nie znajdziemy – wszak narodowy
radykalizm, jak i ogólnie Trzecia Pozycja, rozróżnia między światem wiecznych treści a
409

Tamże, s. 19.
B. Biernat, Ekonomia chrześcijańska a kapitalizm, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 2, s. 18.
411
Tamże, s. 19.
410

215

światem historycznych, czyli przemijających, form, stąd właśnie używa się (co mogliśmy
zauważyć choćby przy omawianiu stosunku NOP do monarchii) określenia „Nowe
Średniowiecze” – oznacza ono właśnie powrót do zasad, które są po prostu wieczne, boskie i
prawdziwe, w nowych jednakże formach. Korporacjonizm stanowi właśnie dążenie do
odtworzenia samorządnego, zdecentralizowanego i organicznego społeczeństwa wieków
średnich – społeczeństwa oczywiście katolickiego, gdyż to katolicka filozofia św. Tomasza z
Akwinu, jak mogliśmy zauważyć chociażby przy omawianiu poglądów D. Hollanda, stanowi
teoretyczne oparcie dla organicznej wizji społeczeństwa. Możemy zatem wysnuć wniosek, iż
wszelkie próby powiązania religii katolickiej z apologią ustroju kapitalistycznego są według
polskich narodowych radykałów sprzeczne z Tradycją katolicką. I rzeczywiście – A. Fanfani
stwierdza: „Na tym jednak zmiany się nie zatrzymały. Wtargnęły one również do wewnątrz
Kościoła, jako heterodoksyjny ruch, zmierzający do „pogodzenia” go ze zmieniającym się
szybko światem. Przygotowało to grunt do triumfu protestantyzmu w wielu krajach
Europy”412. Nie powinno nas dziwić oczywiście, iż chodzi tu o wszelkie nurty
modernistyczne, liberalne, wyrażające potrzebę zrewidowania Tradycji i uwspółcześnienia
Kościoła.
Rozróżnienie między katolicyzmem tradycyjnym a katolicyzmem modernistycznym w
kontekście spraw ekonomicznych jeszcze mocniej podkreślił T. Zieliński. Otóż według niego
w sferze katolickiej nauki społecznej wraz z upadkiem cywilizacji chrześcijańskiej,
tradycyjnej, średniowiecznej wyodrębniły się dwa nurty, które całkowicie zbiegają się z
podziałem na katolicyzm tradycyjny (dla trzeciopozycjonistów będący po prostu
katolicyzmem) oraz katolicyzm modernistyczny (a więc quasi-katolicyzm): „katolicyzm
społeczny” oraz „katolicyzm liberalny”. Oto, jak charakteryzuje nurt „katolicyzmu
liberalnego” ów publicysta: „Główną cechą odróżniającą te nurty była ocena rewolucji
francuskiej i idei wolnościowych. Katolicy liberalni nie krytykowali w zasadzie haseł
rewolucji i akceptowali fundamenty wyłonionego z niej liberalizmu. (…) Dla zwolenników
katolicyzmu liberalnego wolność była wartością nadrzędną, opierał się na niej cały system
społeczno-gospodarczy. (…) Katolicy liberalni przychylali się również do rozwiązań
liberalnych w gospodarce, choć niektórzy dostrzegali ujemne strony nowego systemu –
nadmierne rozwarstwienie dochodów społecznych, bezrobocie, nędzę i ubóstwo robotników.
Jednak lekarstwem na te bolączki miała być ich zdaniem opiekuńczość, jałmużna,
miłosierdzie chrześcijańskie pojedynczych osób, czy instytucji, a nie interwencja państwa” 413.
„Katolicyzm liberalny” oczywiście dla T. Zielińskiego zbieżny jest z wszelkimi nurtami
modernistycznymi w Kościele katolickim, wszelkimi jego próbami dostosowania go do
współczesności, którą była rzeczywistość porewolucyjna, a więc kapitalistyczna. Stąd też w
nauczaniu społecznym „liberalni katolicy” akceptowali gospodarkę kapitalistyczną, a ci,
którzy dostrzegali jej negatywne społecznie skutki, poprzestawali na konieczności
dobroczynnej, charytatywnej akcji podejmowanej przez samych obywateli, a więc nie
naruszając zasad organizacji i funkcjonowania systemu kapitalistycznego.
Po przeciwnej stronie stał „katolicyzm społeczny”, którego reprezentantem jest właśnie
dystrybucjonizm (korporacjonizm). Oczywiście „katolicyzm społeczny” ściśle powiązany jest
z katolicyzmem tradycyjnym, a więc broni m.in. dziedzictwa społecznego epoki
średniowiecznej, dążąc do odtworzenia zasad, jakie obowiązywały w stanowo-zawodowym,
organicznym systemie społecznym, tak charakterystycznym dla cywilizacji chrześcijańskiej.
To właśnie katolicy społeczni wypracowali katolicki wariant „trzeciej drogi” między
kapitalizmem z jednej, a socjalizmem marksistowskim z drugiej strony, a którego kontynuacją
412
413

A. Fanfani, Państwo i Kapitalizm, „Szczerbiec”, 1998, nr 8 – 10 (82 – 84), s. 19.
T. Zieliński, Opcja zerowa, „Szczerbiec”, 1998, nr 8 – 10 (82 – 84), s. 14.

216

jest dziś dystrybucjonizm (korporacjonizm). T. Zieliński szczególnie koncentruje się na
biskupie Wilhelmie von Kettelerze, jednego z najważniejszych przedstawicieli katolickiego
korporacjonizmu XIX w. – to na jego przykładzie podaje następującą charakterystykę
katolicyzmu społecznego: „Wskazując drogę wyjścia z pułapki >>kultu pieniądza<<
przestrzegali jednocześnie przed ślepą uliczką socjalizmu i komunizmu. Jedne z
najwybitniejszych myślicieli tego nurtu, bp Wilhelm von Ketteler, głosił konieczność
zapewnienia ochrony prawnej dla związków zawodowych oraz interwencjonizmu
państwowego. Liberalizm był dla niego ustrojem zakłamanym – głosząc wolność robotników,
przyniósł im niewolę; uznając się za reprezentanta ludu czyni go swym narzędziem;
zapewniając wolność dla religii, jest zdeklarowanym wrogiem katolicyzmu, gdyż niszczy
godność ludzką. Biskup Ketteler, podkreślając znaczenie dobra wspólnego, odrzucał
równocześnie rozwiązania lewicowe – socjalizm i komunizm”414. Oczywiście „katolicyzm
społeczny” to nie tylko W. von Ketteler – także i w okresie przed Soborem Watykańskim II
Stolica Apostolska aprobowała „katolicyzm społeczny”, czego przykładem są dla T.
Zielińskiego encykliki papieża Leona XIII415. Jednocześnie już od czasów jego pontyfikatu
rodzi się ruch chrześcijańsko-demokratyczny, który współcześnie stał się w ujęciu T.
Zielińskiego właśnie orędownikiem „katolicyzmu liberalnego” – chrześcijańska demokracja
zostaje przezeń scharakteryzowana jako „(…) jeden z elementów podtrzymujących dyktaturę
demoliberalizmu”416. Naprzeciw owego „katolicyzmu liberalnego” w obecnych czasach stoi
jedynie nacjonalizm chrześcijański – jeśli chodzi o typ nacjonalizmu wyszczególniony
według stosunku do religii – którego reprezentantem jest narodowy radykalizm: „Takim
wyzwaniom sprostać może jedynie ruch silnie zakorzeniony w narodowej tradycji i w
katolicyzmie. Tak, jak w Polsce nie może on pozwolić na stworzenie jakiegoś >>ghetta
katolickiego<<, tak w Europie zachodniej nie może zadowolić się zapewnieniami
brukselskich biurokratów, iż uznają oni nasze prawa do zachowania własnej kultury i tradycji.
Przyjęcie takiej minimalistycznej postawy oznaczałoby zgodę na dalsze panowanie w
europejskiej myśli relatywizmu moralnego”417. To właśnie narodowi radykałowie według
tejże interpretacji są obrońcami Tradycji katolickiej, a więc i „katolicyzmu społecznego”
wyrażanego przez społeczno-ekonomiczną wizję korporacjonizmu (dystrybucjonizmu).
Skoro tuż wyżej poruszyliśmy kwestię ideowych antenatów korporacjonizmu i
dystrybucjonizmu, warto wspomnieć o poglądach NOP i w tej sferze, gdyż również i ta
kwestia nie uszła uwadze narodowych radykałów. Otóż możemy zauważyć, choćby na
powyższym przykładzie W. von Kettelera, iż dystrybucjonizm to nie tylko wizja ustroju
społeczno-ekonomiczna będąca konkretyzacją nauczania społecznego Kościoła, zwłaszcza
encyklik „Rerum Novarum” Leona XIII i „Quadragesimo Anno” Piusa XI, dokonaną przez
ruch dystrybucjonistyczny sensu stricte, a więc ruch powstały na początku XX wieku w
Wielkiej Brytanii i reprezentowany przez H. Bellona, G. K. Chestertona, Arthura Penty’ego,
ks. Vincenta Mcnabba czy G. R. S. Taylora, ale również ogromna liczba różnych koncepcji
powstających już od początku XIX w. Stąd też korporacjonizm – dla polskich narodowych
radykałów będący synonimem dystrybucjonizmu – to cały szereg poglądów wyrażających
ów, używając terminologii T. Zielińskiego, „katolicyzm społeczny”, wobec którego
dystrybucjonizm sensu stricte, czyli ruch reprezentowany przez powyższych brytyjskich
teoretyków, jest elementem znacznie szerszej całości. Oczywiście ów dystrybucjonizm
brytyjski – jest oczywiście głównym punktem odniesienia w kwestii wizji ustroju społecznoekonomicznego, co oczywiście wiąże się z wpływem ideowym brytyjskich
414

Tamże, s. 14.
Zob. tamże, s. 14.
416
Tamże, s. 15.
417
Tamże, s. 15.
415

217

trzeciopozycjonistów, a także z faktem, iż to właśnie G.K. Chesterton inspirował m.in.
„młodych” narodowców, jak np. A. Doboszyńskiego. Jakie zatem koncepcje i nurty wiążą się
z dorobkiem m.in. G. K. Chestertona i H. Belloca? Otóż publicyści na łamach „Szczerbca”
korporacjonizm jako wizję ustroju odtwarzającego zasady przedkapitalistycznego,
organicznego systemu stanowo-zawodowego uznawali za dzieło, które współtworzyli tak
różni teoretycy, jak konserwatywni romantycy polityczni niemieccy (m.in. Adam Müller) z
pierwszej połowy XIX w., wspomniany bp W. von Ketteler, Frantz Hitze czy wreszcie
dystrybucjonizm „Chesterbelloca”, tj. G. K. Chestertona i H. Belloca 418. Wszystkich łączyła
właśnie swoista tęsknota za utraconym, przedkapitalistycznym, preindustrialnym ładem
społecznym, chrześcijańskim, organicznym, stanowym. Koncepcje korporacji zawodowych,
cechów, czy gildii były różnymi próbami przywrócenia w nowych warunkach fundamentów
ówczesnego, przedrewolucyjnego, średniowiecznego porządku – porządku, który opierał się
na wizji ładu prawdziwego, tradycyjnego, a która to wizja inspiruje oczywiście również NOP.
Jak mogliśmy się przekonać na podstawie powyższych rozważań, kwestia ustroju
społeczno-ekonomicznego w poglądach narodowo-radykalnych analizowanej organizacji jest
ściśle związana z ideami dotyczącym innych sfer życia społecznego, zwłaszcza
światopoglądowymi. Dystrybucjonizm dla narodowych radykałów bowiem to nie tylko
transformacja życia społeczno-gospodarczego, ale także powrót ekonomii jako samej w sobie
na właściwie jej miejsce w hierarchii dziedzin życia człowieka, a ściślej – podporządkowanie
jej zasadom moralnych płynącym z religii katolickiej. Ekonomia dystrybucjonistyczna opiera
się bowiem właśnie na bezwzględnym prymacie absolutnych wartości moralnych, które
narzucają ramy na całokształt decyzji podejmowanych przez człowieka, w tym
ekonomicznych. Zadaniem ekonomii jest tedy wyłącznie zaspokajanie materialnych potrzeb
człowieka – jak również i jego wspólnoty – w ramach hierarchii potrzeb, na czele której stoją
potrzeby duchowe. Tak pojęta wizja działalności ekonomicznej ujętej w szerszym kontekście,
gdyż w całej hierarchii sfer życia człowieka, jego celów, jest właśnie w ideach narodoworadykalnych cechą charakterystyczną tradycyjnego nauczania Kościoła, na którym swoje
koncepcje opiera dystrybucjonizm (korporacjonizm).
Jak zresztą poniżej zauważymy, cechy dystrybucjonistycznego ustroju społecznoekonomicznego, związane z jego organizacją i funkcjonowaniem wynikają właśnie z owego
pierwszego postulatu ekonomii alternatywnej wobec kapitalizmu i socjalizmu: przywrócenia
ekonomii jej właściwego miejsca w hierarchii celów człowieka, w hierarchii dziedzin życia
społecznego, a jest to miejsce podporządkowane sprawom duchowym, co prowadzi właśnie to
konstatacji, iż ekonomia jest dla człowieka, a nie odwrotnie – człowiek bowiem jako istota
złożona z ciała i duszy dysponuje niezbywalnymi prawami, a jego utowarowienie,
charakteryzowanie go za pomocą wskaźników ekonomicznych – podążając tokiem myślenia
NOP – niweczyłoby jego godność. Celem człowieka jest bowiem dążenie do Boga, do
zbawienia, a więc potrzeby duchowe muszą mieć prymat nad potrzebami materialnymi. Z
racji właśnie owego prymatu kwestii duchowych nad materialnych wynika postulat, iż
ekonomia musi być podporządkowana absolutnym prawom moralnym, tak, jak każda sfera
rzeczywistości.

418

Zob. P. Chojnowski, Dystrybucjonizm. Ekonomia dla ludzi, „Szczerbiec”, 2005, nr 1 – 2 (142 – 143), ss. 14 –

19.

218

6.2. Wizja gospodarki dystrybucjonistycznej jako alternatywy wobec
kapitalizmu i socjalizmu.
Zwróćmy się zatem do wizji ustroju społeczno-ekonomicznego w koncepcjach NOP –
ustroju zwanego przezeń – co mogliśmy odczytać w polskiej wersji „Deklaracji Zasad
Trzeciej Pozycji” – dystrybucjonizmem lub korporacjonizmem, rozpoczynając ją oczywiście
od wskazania fundamentów owej wizji alternatywnej wobec kapitalizmu, związanego
wszakże z ustrojem demokratyczno-liberalnym. W dokumencie zatytułowanym „Wstąp do
Narodowego Odrodzenia Polski” otrzymujemy następując idee związane z kwestiami
społeczno-gospodarczymi, a więc z wizją ustroju dystrybucjonistycznego:
„za polskim korporacjonizmem – przeciwko komunizmowi i liberalizmowi
za solidaryzmem społecznym – przeciwko walce klas
za powszechnym uwłaszczeniem – przeciwko wyprzedaży gospodarki
za rozwojem rodzimej produkcji – przeciwko zalewowi obcych towarów
za pracą dla Polaków – przeciwko imigrantom”419.
Z kolei w starszej, choć wciąż obecnego w materiałach NOP, wersji tegoż wyliczenia,
opartego na zasadzie „za – przeciw”, czytamy ponadto:
„za polskim korporacjonizmem – przeciwko komunizmowi i liberalizmowi
za solidaryzmem społecznym – przeciwko walce klas
za dystrybucją majątku narodowego – przeciwko powszechnej nędzy
za prywatyzacją – przeciwko wyprzedaży gospodarki
za rozwojem rodzimej produkcji – przeciwko zalewowi obcych towarów
za pracą dla Polaków – przeciwko nielegalnym imigrantom” 420.
Powyższe idee, jak widzimy, mają wyraźnie podkreślony nacjonalistyczny charakter, tzn.
służyć one mają bytowi materialnemu narodu polskiemu, a nie przedstawicielom obcych
narodowości. Obecne jest tutaj także stanowisko sprzeciwiające się napływowi imigrantów,
domagające się przeto uszczelnienia granic. Upowszechnienie własności prywatnej (nazwane
w niniejszych dokumentach „dystrybucją majątku narodowego”, „powszechnym
uwłaszczeniem” i „prywatyzacją”) przeciwstawione zostaje wyprzedażowi polskiej własności
dotąd należącej do państwa na rzecz obcych, zagranicznych przedsiębiorstw lub
przedstawicieli dawnej nomenklatury komunistycznej oraz „powszechnej nędzy” Polaków,
która wynika właśnie zdaniem narodowych radykałów z ucisku ekonomicznego i braku
dostępu do własności. Co więcej, ustrój dystrybucjonistyczny powinien oparty zostać na
korporacjonizmie, który przełamie walkę klas oraz będzie wynikał urzeczywistnienia zasady
solidaryzmu społecznego, tj. zgodnie z którą wszystkie części funkcjonalne danego
społeczeństwa powinny współdziałać ze sobą na rzecz dobra ogólnospołecznego jako, że –
zgodnie z ową zasadą – interes społeczny (a więc interes wspólny i dla pracowników, i dla
pracodawców jako integralnych elementów organicznej jedności społeczeństwa) stoi wyżej
niż jakikolwiek interes partykularny (jednostkowy lub grupowy, np. klasowy).
Dystrybucjonizm (korporacjonizm) dla NOP to ustrój społeczno-ekonomiczny oparty na
katolickiej nauce społecznej, a także służący narodowi polskiemu, tzn. zapewniający pracę,
byt materialny i rozwój polskiej wytwórczości. Przyjrzyjmy się zatem podstawowym ideom
owego ustroju społeczno-ekonomicznego.
NOP w wystąpieniu na Konferencji Narodowej w 1998 r. tak opisywał podstawowe cechy
alternatywy ekonomicznej wobec kapitalizmu i socjalizmu: „Trzecia Pozycja opowiada się
419

Wstąp do Narodowego Odrodzenia Polski, „Szczerbiec”, 2000, nr 1 (99), s. 8.
Narodowe Odrodzenie Polski. O co walczymy, „Awangarda Narodowa”, 1994, nr 1, dodatek do „Szczerbca”,
1994, nr 2 (28), s. 14.
420

219

powrotem do własności prywatnej – przeciwko ograbiającym człowieka i wspólnotę
ideologiom komunizmu i kapitalizmu” 421.
W tym miejscu zatem otrzymujemy pierwszy fundament dystrybucjonistycznego
(korporacyjnego) ustroju społeczno-ekonomicznego – jest nim mianowicie własność
prywatna. Również w „Zasadach Ideowych Nacjonalizmu”, jak zauważyliśmy przy analizie
głównych idei i ich hierarchii NOP, prawo do własności uznane zostaje za jedno z czterech
niezbywalnych praw człowieka, który wynikają z prawa naturalnego, a które nie może zostać
zanegowane przez żadną władzę – negacja prawa do własności byłaby negacją jednego z
fundamentów prawdziwego, naturalnego ładu stworzonego przez Boga. To właśnie własność
prywatna ma być siłą napędową owego systemu, to na niej ma oprzeć się gospodarka
narodowa, gdyż własność wynika po prostu z natury człowieka, zaś prawo do niej jest
prawem niezbywalnym, wynikającym z prawa naturalnego. Ustrój społeczno-ekonomiczny
nie szanujący owej zasady jest wobec tego ustrojem niemoralnym i nienaturalnym. W ujęciu
NOP – jak i generalnie w ujęciu trzeciopozycyjnym – własność, wolność i godność człowieka
są ze sobą integralnie związane, stąd też wszelki ustrój, który niszczy własność czy to poprzez
jej zanik, negację prawa do własności (kolektywizacja lub upaństwowienie własności) lub
zabezpiecza własność wyłącznie w rękach garstki ludzi, wywłaszczając resztę społeczeństwa
(koncentracja kapitału poprzez dominację na rynku wielkich, ponadnarodowych koncernów)
jest ustrojem zasługującym na potępienie i bezwzględne odrzucenie. Gospodarka oparta na
własności prywatnej to – konkludując – nieodłączny element ładu prawdziwego,
tradycyjnego.
Czy nie oznacza to jednakże, że dystrybucjonizm stanowi de facto określoną odmianę
kapitalizmu? Czy z racji uznania własności prywatnej dystrybucjonizm nie powinien być
traktowany właśnie jako pewna formuła kapitalizmu? W ujęciu samych zwolenników
dystrybucjonizmu (a zatem i narodowych radykałów z NOP) odpowiedź może być wyłącznie
odmowna – dystrybucjonizm jest bowiem przysłowiowo „po jednej stronie barykady”, zaś i
kapitalizm, i – zdawałaby się całkiem inaczej – socjalizm „po drugiej”. Kluczowym bowiem
elementem różnicującym owe ustroje społeczno-ekonomiczne jest miejsce ekonomii w
hierarchii działań człowieka, a przez to stosunek człowieka do ekonomii. Dystrybucjonizm,
który opiera się na tradycyjnej, przedsoborowej katolickiej nauce społecznej, zakłada
służebność ekonomii wobec innych sfer aktywności ludzkiej (religia, kultura, polityka,
moralność) – jest on ściśle związany według trzeciopozycjonistów, w tym polskich
narodowych radykałów z NOP, z tradycyjnym katolicyzmem, z kolei kapitalizm istnienie
zawdzięcza liberalizmowi, który sam w sobie – niezależnie od jego różnych nurtów:
arystokratycznego, burżuazyjnego, demokratycznego, socjalnego czy libertariańskiego, opiera
się na całkowicie przeciwstawnych wobec katolickiej Tradycji fundamentach – jest on
bowiem w tymże ujęciu zakorzeniony w światopoglądzie materialistycznym i
indywidualistycznym, stąd też ekonomia zostaje tu oderwana od wszelkich determinant
duchowych czy choćby politycznych, a człowiek – z racji absolutyzacji zysku i mechanizmu
rynkowego – faktycznie zostaje sprowadzony do roli towaru podlegającego prawom
ekonomicznym, niezależnym od wyższych, moralnych reguł, mimo tego, że według
indywidualistycznego fundamentu liberalizmu jego dobro jest najwyższe, a wszelkie struktury
społeczne mogą powstać wyłącznie jako rezultat umów zawieranych przez owe racjonalne,
wolne od wszelkich przesądów jednostki.
Przy tak mocnym, jak wyżej zauważyliśmy, powiązaniu sfery ekonomii z innymi sferami
życia ludzkiego, z innymi dziedzinami życia całego społeczeństwa przez narodoworadykalnych zwolenników dystrybucjonizmu kwestia własności prywatnej jest zatem
421

Wystąpienie Artura Szablaka, „Szczerbiec”, 1998, nr 8 – 10 (82 – 84), s. 11.

220

stawiana właśnie w powiązaniu z religią, kulturą, polityką itd., przez co fakt, iż i
dystrybucjonizm, i kapitalizm opierają się na własności prywatnej nie czyni ich to ustrojami
bliskimi sobie – u fundamentów bowiem leżą całkowicie przeciwstawne przesłanki, które
prezentują własność prywatną w całkiem innym świetle. Własność prywatna jako instytucja
życia gospodarczego, i to bez względu na to, że jest najważniejsza w całej ekonomii – nie
może być traktowana właśnie tak, jak cała gospodarka, a więc w oderwaniu od innych sfer
życia człowieka. Innymi słowy, czym innym jest własność prywatna w ujęciu katolickiej
nauki społecznej, aa zatem i dystrybucjonizmu, a czym innym jest w kapitalizmie. Z racji
katolickiego charakteru całości koncepcji dystrybucjonizm bowiem wychodzi z założenia, iż
cała ekonomia, a wiec i własność prywatna jako jej fundament, musi podlegać absolutnym
prawom moralnym, regulującym działalność ekonomiczną każdego człowieka, a więc wiążąc
jego działania w sferze gospodarczej z poszanowaniem dobra wspólnego, z uszanowaniem
godności, wolności i własności innych osób. Wszak jak zauważył A. Fanfani, którą to
stosowną wypowiedź przytoczyliśmy wyżej, prawidłowe stosunki muszą opierać się na
egoizmie, absolutyzacji „ja” i własnego, egoistycznego interesu, kierowania się wyłącznie
jednostkowym zyskiem, lecz na braterstwie, pomocy wzajemnej, współpracy, solidarności. Z
kolei kapitalizm z racji swojego liberalnego, tj. indywidualistycznego charakteru głosi
właśnie absolutyzacją jednostki, oderwanie jej od wyższych od niej reguł, za naturalny stan
rzeczy uznając wolną, nieskrępowaną żadną administracyjną regulacją konkurencję,
rywalizację między egoistycznie nastawionymi jednostkami na rynku, walczącymi o
realizację wyłącznie własnego interesu, na dodatek charakteryzowanego wyłącznie w
kategoriach ekonomicznych, jako maksymalizacja zysku. Cele człowieka w kapitalistycznym
ustroju jest bowiem coraz większy zysk, gromadzenie dóbr, ich konsumpcja – w
dystrybucjonizmie zaś, podporządkowującym ekonomię wyższym celom, dążeniem
najważniejszym człowieka jest rozwój duchowy, dążenie do zbawienia, a ekonomia ma
stwarzać wyłącznie materialne warunki, które umożliwiałyby mu fizyczną egzystencję i
skupienie się właśnie na życiu duchowym.
Jak więc widzimy, fundamentalny jest właśnie charakter własności prywatnej – własność
prywatna w dystrybucjonizmie a własność prywatna w kapitalizmie to wręcz dwa całkiem
odmienne pojęcia. Oczywiście własność prywatna wiąże się i w jednym, i w drugim ustroju
społeczno-ekonomicznym z prywatnym, tj. indywidualnym posiadaniem, z własnością
środków produkcji w rękach jednostki, lecz istotne jest właśnie funkcjonowanie owego
prawa, korzystanie z prawa do własności prywatnej, sposób, w jaki własność prywatna jest
wykorzystywana – w dystrybucjonizmie wiąże się ona z uszanowaniem reguł moralnych,
zasad panujących w ekonomii zgodnie z owymi standardami moralnymi, a wyrażonych przez
katolicką naukę społeczną, a więc również w odniesieniu do dobra wspólnego, z odrzuceniem
egoizmu, dążenia tylko do własnego zysku, i przyjęciem zasad braterstwa i solidarności, a
więc powiązaniem korzystania ze swojej własności tak, by z jej owoców korzystali inni
członkowie społeczeństwa. Z kolei kapitalistyczne ujęcie własności prywatnej to – w owej
interpretacji – oczywiście dowolne korzystanie z tego, co jest posiadaną własnością,
odrzucenie jakichkolwiek barier ograniczających indywidualne, a zatem zgodne z własną,
jednostkową wolą, używanie rzeczy, jakie się posiada.
Nic zatem dziwnego, iż w dystrybucjonizmie istotne jest określenie właściwego
korzystania z własności prywatnej, poprawne określenie funkcjonowania prawa do własności.
A. Rosłan podejmuje kwestię niniejszą, opierając się na encyklice „Quadragesimo Anno”
Piusa XI, poprzez odwołanie się do dokonanego przez św. Tomasza z Akwinu „(…)
rozróżnienia pomiędzy >>ius dispensandi et ius procurandi ad possessionem<<, czyli prawa

221

do posiadania i używania własności zarazem” 422. Istota takiego rozróżnienia bowiem tkwi w
niejako podwójnym charakterze własności prywatnej – własność prywatna bowiem wiąże się
zarówno z dobrem indywidualnej jednostki, tj. posiadacza, jak i z dobrem wspólnym. Oto, jak
A. Rosłan konkretyzuje owo rozróżnienie, będące dlań integralną częścią katolickiej nauki
społecznej: „Otóż chodzi tutaj na przykład o to, że legalny zysk wypracowany w wyniku
działalności gospodarczej jest faktyczną własnością przedsiębiorcy, niemniej jednak nie jest
moralnie obojętne, na co on zostanie spożytkowany i w tym względzie jego prywatność ma
służyć dobru wspólnemu, na przykład tworzeniu nowych miejsc pracy. A zatem dowolność
dysponowania zyskiem jest faktyczna w zakresie czysto ekonomicznym, ale moralnym już
nie”423. Owo rozróżnienie oczywiście obce jest liberalizmowi, który gloryfikując jednostkę
jako najważniejszy podmiot nie tylko ekonomii, ale generalnie całego życia społecznego,
niniejszego rozróżnienia nie czyni, jednoznacznie traktując prawo do własności w kategoriach
dowolnego z niej korzystania – tylko wola jednostki, jej decyzje motywowane chęcią zysku
decydują o tym, jakie należy przedsięwziąć działania związane z posiadaniem własności.
Własność zatem w kapitalizmie – w ujęciu dystrybucjonistów – jest poniekąd „suwerenna”,
tzn. jest niezależna od wszelkich wyższych, ponadindywidualnych reguł – jednostka sama
decyduje, jak korzystać ze swojej własności. Innymi słowy, prywatnemu posiadaniu dóbr nie
towarzyszą obowiązki wynikające z zasad moralnych, które wszakże są fundamentem
organicznej jedności społeczeństwa. Rzecz ma się całkowicie inaczej w dystrybucjonizmie:
posiadanie własności wiąże się ściśle z moralnymi implikacjami – choć wiele decyzji z
punktu widzenia ekonomicznego jest właściwych, to jednak najważniejsze są kryteria
moralne, a więc związane m.in. z dobrem wspólnym – w kapitalizmie brak jest takowych
ograniczeń, a własność wiąże się wyłącznie z dowolnością korzystania z niej, co oczywiście
wynika z suwerennego statusu jednostki jako pierwotnego bytu wobec wszelkich struktur
społecznych. Stąd właśnie owo rozróżnienie między prawem do posiadania własności a
prawem do używania – choć samego prawa do własności jako takiego nie można usunąć, o
tyle konkretnego właściciela dóbr, których używa niezgodne z zasadami moralnymi, a więc
np. wbrew dobru wspólnemu, już owej konkretnej własności można pozbawić: „(…) fakt, że
ktoś nadużywa własności w sposób niegodziwy nie pociąga za sobą konsekwencji w postaci
zanegowania moralnego prawa do posiadania własności jako takiej przez kogoś innego”424.
Jak więc widzimy, fundamentem ustroju dystrybucjonistycznego jest własność prywatna,
ale używana wyłącznie w ramach wyznaczonych przez chrześcijańskie zasady moralne, a
więc w uznaniu człowieka za cel ekonomii, a niej jej narzędzie, a przeto własność prywatną
wiążąc z działaniami na rzecz dobra wspólnego – własność prywatna bowiem w ustroju
dystrybucjonistycznym (korporacyjnym) musi koniecznie wiązać się z prymatem moralności
nad ekonomią, co wiąże się właśnie z prymatem dobra wspólnego. A. Rosłan pisze w związku
z tym co następuje: „Chodzi tutaj po prostu o właściwe skądinąd, z punktu widzenia czysto
ekonomicznego, dążenia do zysku poprzez wprzęgnięcie go w służbę człowiekowi i
społeczeństwu”425. Co to konkretnie oznacza? Już w wyżej przytoczonym fragmencie
artykułu A. Rosłana był podany przykład takowego działania, jakim jest tworzenie nowych
miejsc pracy, choć oczywiście na tym rzecz się nie kończy: „(…) wszelka prywatna
inicjatywa gospodarcza nie jest li tylko narzędziem do zarabiania pieniędzy dla właściciela
przedsiębiorstwa, ale przede wszystkim ma funkcję społeczną. Ma ono bowiem podnosić
poziom życia pracowników poprzez wzrost płac możliwy dzięki wzrostowi zysków, a także
rozwijać technikę i sposoby gospodarowania, dzięki czemu społeczeństwo jako całość będzie
422

Tamże, s. 27.
Tamże, s. 27.
424
Tamże, s. 28.
425
Tamże, s. 28.
423

222

się modernizowało i rozwijało” 426. W innym zaś miejscu ten sam autor pisze, że według
papieża Piusa XI „(…) najwłaściwszym sposobem spożytkowania zysku jest tworzenie
nowych miejsc pracy, czy to bezpośrednio w swoim przedsiębiorstwie, czy pośrednio poprzez
wspieranie cudzych przedsięwzięć i inwestycji” 427. Własność prywatna, jak widzimy, musi
być podporządkowana wyższym, moralnym zasadom, które „poskramiałyby” egoizm
jednostki, a dążenie do indywidualnego zysku ukierunkowałyby na dobro wspólne, a więc
prowadzenie własnej indywidualnej działalności gospodarczej musi uwzględniać właśnie owe
wyższe, „ponadekonomiczne” motywacje, a to oznacza właśnie uwzględnienie prymatu dobra
wspólnego, ogólnospołecznego – używanie prywatnej własności musi bowiem odbywać się z
pożytkiem dla całego społeczeństwa, całej wspólnoty, a zatem w ujęciu NOP – całego narodu.
Oznacza to właśnie m.in. tworzenie nowych miejsc pracy, rozwijanie nowych technologii,
zapewnienie poprzez godziwą pensję utrzymanie innym, nieposiadającym członkom narodu i
ich rodzinom.
Własność prywatna zatem wiąże się z obowiązkami, wynikającymi z przynależności
danego właściciela do organicznej wspólnoty narodowej – dobro jednostkowe musi być
podporządkowane dobru wspólnemu w hierarchii wartości i celów każdego człowieka, stąd
też choć prawo do własności jest niezbywalnym, naturalnym prawem każdego człowieka, to
jednakże korzystanie z własności musi być podporządkowane wyższym, nieekonomicznym
wartościom, które wynikają ze sfery moralności, a które jednoznacznie ukierunkowują
działalność gospodarczą jednostki na zaspokojenie potrzeb nie tylko danego posiadacza, ale
również na potrzeby całego społeczeństwa – korzystanie z własności prywatnej musi
uwzględniać bowiem prymat dobra wspólnemu, służyć całemu społeczeństwu. W ten sposób
zdaniem dystrybucjonistów indywidualne dążenia ekonomiczne, posiadanie własności
zharmonizowane zostaną z ujęciem społeczeństwa jako wspólnoty i z poszanowaniem
interesu ogólnospołecznego, który jest czymś więcej, niż tylko sumą interesów
jednostkowych z racji organicznego charakteru społeczeństwa.
Podporządkowanie korzystania z prywatnej własności wymogom moralnym, a więc z
uwzględnieniem prymatu dobra wspólnego, powiązanie posiadania własności z wypełnianiem
obowiązków o charakterze moralnym, a wobec tego i społecznym, doskonale widoczne jest
na przykładzie opinii A. Rosłana odnośnie do współczesnego funkcjonowania rynku
światowego: „Dobrym przykładem ilustrującym całkowite faworyzowanie zysku kosztem
człowieka mogą być popularne dzisiaj fuzje wielkich korporacji. Uzasadnia się je zazwyczaj
potrzebą zwiększenia konkurencyjności i chęcią osiągnięcia zysku, ale odbywa się to niestety
niejednokrotnie za cenę pozbawienia miejsc pracy tysięcy osób. Aby wiec ukrócić takie
praktyki istnieje pilna konieczność regulacji prawnych o zasięgu nawet globalnym
połączonych z sankcjami karnymi, i to realnie dotkliwymi. Jednym z przykładów może być
pomysł 1% oprocentowania zysków z kapitału spekulacyjnego, który został niestety odebrany
w środowiskach liberalnych, a nawet konserwatywnych jako bezpardonowy atak na ekonomię
wolnorynkową i ukrytą próbę restytucji marksizmu w ekonomii. To wszystko jest oczywiście
do przyjęcia tylko dla kogoś, kto uznaje przynajmniej etyczny prymat człowieka przed
kapitałem, a z tym jest właśnie dzisiaj, jak się wydaje, największy kłopot. Skrajny liberał
będzie najprawdopodobniej w tym momencie ostro protestował. Cóż to za własność, którą nie
można swobodnie dysponować?! Otóż można, tyle tylko, że w znaczeniu ekonomicznym, a
nie zupełnie dowolnym”428. Przyjrzyjmy się uważnie powyższemu fragmentowi niezwykle
ważnemu dla koncepcji społeczno-gospodarczych NOP artykułu – otóż prymat moralności
nad ekonomią, narzucenie na działania ekonomiczne barier moralnych, co oznacza z
426

Tamże, s. 33.
Tamże, s. 28.
428
Tamże, s. 28.
427

223

prymatem dobra człowieka, poszanowaniem jego godności nad interesem ekonomicznym,
nad zyskiem, ujęcie jego jako celu ekonomii, a nie narzędzia w jej rękach, wreszcie
powiązanie przeto własności prywatnej z używaniem jej zgodnie z zasadami moralnymi, a
wiec poprzez poszanowanie prymatu dobra wspólnego, tak, by korzyść płynęły dla całej
wspólnoty, a nie tylko dla jednostki, oznacza również przyzwolenie na pewne prawne
posunięcia ograniczające swobodę działalności gospodarczej, która uznana byłaby za
niemoralną, a więc szkodliwą społecznie. Zwróćmy choćby uwagę na pozytywny stosunek
autora artykułu do tzw. podatku Tobina, za którym przecież opowiada się wiele środowisk
alterglobalistycznych, w tym lewicowych, a którym to podatkiem jest właśnie wspomniany
przez A. Rosłana ów 1% od zysków spekulacyjnych. Tym samym nie mamy tu do czynienia z
wizją „dobrego”, „moralnego” kapitalizmu, w którym własność prywatna i korzystanie z niej
ograniczone jest wyłącznie przez nakazy płynące z religii chrześcijańskiej, ale z ustrojem,
który dopuszcza także interwencję państwa choćby w postaci odpowiednich przepisów
prawnych, mających na celu uniemożliwiających podjęcie decyzji ekonomicznych o
charakterze sprzecznym z interesem społecznym. Nie jest to zatem liberalna wizja
„niewidzialnej ręki rynku”, w który co najwyżej Kościół apeluje do dobrej woli czy sumienia
przedsiębiorców, lecz wizja, gdzie określa się dokładnie miejsce ekonomii w życiu człowieka,
a przeto jego dobro stawia się absolutnie ponad zysk, co siłą rzeczy prowadzi również do
prawnych regulacji nie pozwalając ekonomii być dziedziną całkowicie autonomiczną wobec i
moralności, i polityki. Tak liberalny indywidualizm – absolutyzujący własność prywatną i
swobodę działalności gospodarczej, odrywając je od wyższych, ponadmaterialnych i
ponadindywidualnych wartości, jak i marksistowski kolektywizm – postulujący społeczną, a
nie prywatną własność środków produkcji – są stanowczo odrzucane ze względu już na ich
materialistyczny fundament.
Ponadto prymat moralności nad ekonomią, podporządkowanie indywidualnych decyzji
gospodarczych prymatowi dobra wspólnego, interesu społecznego wiąże się nie tylko z
odpowiednim korzystaniem własności prywatnej, jej używaniem, ale także z kwestią
wypracowanego przez prywatnego przedsiębiorcę zysku. Oto, na ów temat pisze A. Rosłan:
„(…) swoboda dysponowania kapitałem jest realna i zagwarantowana, ale w granicach
wyznaczonych przez zewnętrzne wobec ekonomii reguły antropologiczne i moralne. Tylko
takie rozwiązanie bowiem gwarantuje z jednej strony pokój społeczny, ponieważ zabezpiecza
podstawową potrzebę bezpieczeństwa socjalnego jednostek i ich rodzin, z drugiej zaś jest
sprawiedliwe poprzez respektowanie prawa własności prywatnej i efektywne, gdyż rzadko kto
marnotrawi celowo własne środki finansowe. Jest ono ponadto godziwe etycznie dzięki
prawnemu wyznaczeniu granic kapitału oraz celów, którym ma on służyć” 429. Zysk, kapitał
wypracowany dzięki własności prywatnej podlega takim samym ograniczeniom, jak
korzystanie z owej własności – są to ograniczenia moralne, związane także z prymatem dobra
wspólnego, z poszanowaniem godności innych ludzi, a przeto zysk wypracowany dzięki
własnym środkom produkcji również winien być wykorzystany dla dobra całego
społeczeństwa, a nie wyłącznie dla swoich egoistycznych, czasem otwarcie sprzecznych z
interesem społecznym, potrzeb. Warto tu zwrócić także uwagę na to, że została tu poruszona
kwestia związana z bezpieczeństwem socjalnym innych jednostek, zwłaszcza pracowników, z
zapewnieniem solidarności społecznej („pokój społeczny”), a więc z eliminacją egoistycznej
rywalizacji o czysto jednostkowy zysk, jak i walkę klas, w którym to jedna i druga strona
(prywatni posiadacze i proletariat) dążą do monopolizacji całego zysku wyłącznie dla siebie –
poszanowanie prawa do własności z jednoczesnym moralnym wymogiem korzystania z niej
również dla dobra innych ludzi, dla członków społeczeństwa, z odniesieniem swojej
429

Tamże, s. 30.

224

działalności gospodarczej dla dobra wspólnego, wiąże się z zagadnieniem sprawiedliwości
społecznej – sprawiedliwość w tym znaczeniu oznacza właśnie brak rażących nierówności
społeczno-ekonomicznych
będących
efektem
np.
nieposkromionego
egoizmu
przedsiębiorców, słuszną, godziwą płacę za wykonaną pracę, umożliwiającą pracownikowi i
jego rodzinie godne przeżycie. Oznacza to, iż odrzucić jako niemoralne należy z jednej strony
wyzysk, pauperyzację społeczeństwa dokonywaną kosztem bogacenia się nielicznych oraz
gromadzenie całego zysku wyłącznie dla siebie, jak i żądanie skolektywizowania własności i
pozbawienia jednostek ich własności oraz zrównania dochodów. Nic dziwnego więc, iż tak
charakterystyczne dla dystrybucjonizmu (korporacjonizmu) własności prywatnej, jej dwojaki
charakter, tj. stricte indywidualny (jako własność prywatna, czyli będąca w posiadaniu
jednostki ludzkiej) oraz społeczny (użytkowanie własności z uwzględnieniem wartości
moralnych, a więc sfery ponadekonomicznej, oraz wynikającej zeń dobra wspólnego,
nadrzędnego interesu społecznego) następujący passus, z powodzeniem podsumowujący
nasze dotychczasowe rozważania: „(…) każda własność jest w pewien sposób realnie
wspólna (wymiar etyczno-społeczny) i zarazem realnie indywidualna (wymiar zarządzania i
prawno-ekonomicznego dysponowania własnością). Można więc, a nawet należy,
powiedzieć, że zarówno indywidualizm kapitalistyczny, jak i komunistyczny czy
socjalistyczny kolektywizm wyrastają z ideologicznego zredukowania rzeczywistości, jaką
jest własność tylko do jednego jej wymiaru, podczas, gdy fenomen ten nie jest ani prosty, ani
schematyczny, ale raczej złożony i wielowymiarowy” 430. Dystrybucjonizm bowiem tym różni
się od liberalizmu oraz marksizmu, iż ekonomię uznaje za dziedzinę służącą wyłącznie
materialnym potrzebom człowieka – potrzebom, które choć niezbędne dla jego życia
biologicznego, to jednakże są drugorzędne wobec życia duchowego, prowadzącego go do
zbawienia.
Takie stanowisko odnośnie do zadań ekonomii, jej pozycja w całokształcie spraw ludzkich
siłą rzeczy wpływa także na wizję ustroju społeczno-gospodarczego, a więc na organizację
gospodarki i jej funkcjonowanie, co mogliśmy zauważyć choćby na dystrybucjonistycznym,
czyli zakorzenionym w tradycyjnej, przedsoborowej nauce społecznej Kościoła katolickiego
ujęciu własności prywatnej. Własność prywatna jest oczywiście instytucjonalnie filarem
dystrybucjonistycznego ustroju społeczno-gospodarczego, jednakże z racji antyliberalnej,
antyindywidualistycznej jej charakterystyki, wedle której posiadanie wiąże się również z
moralnymi, a zatem i społecznymi obowiązkami oraz z podporządkowaniem własnych dążeń
na rzecz dobra wspólnego, poszanowania interesu społecznego, dystrybucjonizm w wizji
narodowo-radykalnej jest ustrojem całkiem odmiennym w swej organizacji i funkcjonowaniu
aniżeli kapitalizm – tenże bowiem jednostkę i jej własność absolutyzuje, odrywa ekonomię z
właściwej jej roli w życiu wspólnoty (tj. roli służebnej), zysk stawia zatem ponad dobro
człowieka, a społeczne grupy pojmuje wyłącznie jako wynik umów zawieranych między
egoistycznymi jednostkami, rywalizacyjnymi, choć gotowymi do zawierania transakcji quasihandlowych, jeśli jest to dla nich korzystne. Stąd też ustrój dystrybucjonistyczny harmonijnie
według narodowych radykałów łączy to, co indywidualne, prywatne, z tym, co wspólne,
społeczne, a więc integralnie wiążą się z organicznym charakterem społeczeństwa jako
„jedności w różnorodności”, jako wspólnoty, będącej czymś więcej niż tylko sumą
elementów, a przy tym nie likującej różnic między funkcjonalnymi częściami tworzącymi
społeczny organizm, nie stanowiącej ujednoliconej, zuniformizowanej masy: „(…)
paradygmat równowagi pomiędzy tym, co jednostkowe (osoba ludzka i jej prawa względem
własności) oraz tym, co ogólne (powiązanie etyczno-normatywne jednostki ze społecznością
jako całością i wspólnotami, w których się każdorazowo znajduje) pozwala na ustalenie
430

Tamże, s. 31.

225

właściwych proporcji między tym, co >>moje<<, a tym, co >>wasze<<” 431. Ustrój
kapitalistyczny własność prywatną łączy bowiem wyłącznie z egoizmem, kultem „ja” i
materialnego zysku, z duchem egoistycznej rywalizacji, nieskrępowanej konkurencji, a nie –
jak w dystrybucjonizmie – prymatem solidaryzmu społecznego, braterstwa, wzajemnej
pomocy oraz współpracy wszystkich grup społecznych i jednostek na rzecz organicznej
wspólnoty.
Jakie są zatem cechy charakterystyczne ustroju dystrybucjonistycznego, odróżniające go
od kapitalizmu, a wynikające z ujęcia powyższego pojmowania własności prywatnej jako
pewnej formy obowiązku, służby na rzecz dobra wspólnego, korzystania z niej wyłącznie w
ramach wyznaczonych przez zasady moralne? Pierwsza cecha owego ustroju to cecha, która
zawarta jest już w nazwie niniejszej alternatywy wobec ustrojów społeczno-ekonomicznych,
będących wynikiem światopoglądu materialistycznego, a więc wiąże się z terminem
„dystrybucja”, czyli „rozdział”, „podział”. Ów „podział”, „rozdział” wiąże się właśnie z
własnością, a oznacza on konkretnie rzecz ujmując rozdział własności wśród możliwie
największej liczby członków społeczeństwa, a więc innymi słowy – upowszechnienie
własności: „Najprostszym wyjaśnieniem dystrybucjonizmu jest postulat jak największego
upowszechnienia własności. Jest to idea głosząca, iż najlepszą gwarancją wolności
ekonomicznej jest jak najszersze uwłaszczenie ludzi. Mówiąc po prostu: człowiek pracuje
najlepiej wtedy, gdy pracuje dla siebie” 432. Dla dystrybucjonistów, w tym dla rewolucyjnych
nacjonalistów z Trzeciej Pozycji (w tym i NOP), opierających swoją wizję ustroju społecznoekonomicznego na tejże wizji ustroju społeczno-ekonomicznego, to właśnie upowszechnienie
własności prywatnej jest fundamentalną cechą ustroju dystrybucjonistycznego, głównym jego
wyróżnikiem, istotą jego organizacji i funkcjonowania. Upowszechnienie własności
prywatnej wynika właśnie z prawa naturalnego, gdyż to z niego wynika niezbywalne prawo
do własności, a biorąc pod uwagę, iż korzystanie z owego prawa podporządkowanie jest
moralnym imperatywom, na czele z poszanowaniem dobra wspólnego, z uznaniem ducha
braterstwa, solidarności społecznej, a nie z duchem rywalizacji, sprzeczności interesów
jednostkowych, naturalnym stanem ekonomii służącej danemu społeczeństwu jest właśnie to,
by jak najwięcej ludzi posiadało własność – własność bowiem stanowi także rękojmię
wolności jednostki, rodzin, zaporę przed koncentracją władzy, która byłaby zniewoleniem
większości społeczeństwa dla interesów mniejszości. Oto, jak A. Rosłan opisuje konieczność
upowszechnienia własności: „Ten obiektywny porządek jednak nie jest wyłącznie, jak
chciałaby opcja skrajnie liberalna porządkiem w posiadaniu, ale również porządkiem w
dystrybucji własności, czyli społecznym i pokojowym stopniowym uwłaszczeniem, a przez to
upodmiotowieniem w sensie ekonomicznym jak największych rzesz ludzi” 433. To właśnie
prawo naturalne, a ściślej wynikające zeń prawa człowieka domagają się, by każdy człowiek
posiadał własność, będącą gwarantem jego wolności i godności. W innym miejscu czytamy:
„Tutaj natomiast postuluje się takie „rozparcelowanie” własności, które będzie służyło
poszczególnym dziedzinom życia gospodarczego i społecznego przy jednoczesnym ich
odniesieniu do dobra państwa jako całości. Jest to zatem doktryna polegająca na swoistej
>>oscylacji<< pomiędzy tym, co indywidualne, i tym, co wspólnotowe”434. Widzimy
wyraźnie, iż upowszechnienie własności powiązane jest nie z wizją brutalnej walką między
egoistycznymi interesami, w której wygrywa najsilniejszy podmiot gospodarczy, lecz z
wielością przedsiębiorstw prywatnych, których działalność jest ściśle podporządkowana
wymogom moralnym oraz konieczności służeniu dobru wspólnemu. Co więcej, takie
431

Tamże, s. 32.
M. Wojciechowski, Podstawy dystrybucjonizmu, „Szczerbiec”, 1994, nr 10 (36), s. 7.
433
Tamże, s. 31.
434
Tamże, s. 35.
432

226

upowszechnienie własności prywatnej, gwarantującej wielość centrów produkcyjnych i
usługowych, jak i dające każdemu członkowi społeczeństwa w mirę możliwości włączenie się
do życia gospodarczego jako jego aktywny uczestnik i w pewien sposób współtwórca
narodowej wytwórczości, nie wiąże się jednocześnie z dążeniem do równości w sferze
dochodów czy majątku. Szczególnie wartościowy, jeśli chodzi o ową cechę jest następujący
fragment artykułu A. Rosłana: „Powtórzmy to jeszcze raz, że >>Quadragesimo Anno<< nie
postuluje w żadnym razie całkowitego egalitaryzmu w posiadaniu, gdyż nie jest to potrzebne,
ani też możliwe do zrealizowania. Domaga się jednak stanowczo wypracowania i
ustanowienia takich mechanizmów prawno-instytucjonalnych, które pozwolą na stopniowy
dostęp do własności ludziom (najlepiej prawym!) posiadającym w tym względzie talenty oraz
zabezpieczą socjalnie większość społeczeństwa (zwłaszcza rodziny) w wymiarze
podstawowych środków gwarantujących życie na poziomie odpowiadającym poziomowi
rozwoju gospodarczego danego kraju, czy regionu”435. Ów niezwykle cenny dla naszych
rozważań fragment wyraźnie wskazuje na to, iż upowszechnienie własności nie wiąże się z
egalitaryzmem, tj. nie prowadzi automatycznie do równości społeczno-ekonomicznej, np. w
sferze wielkości posiadanego kapitału czy dochodów, lecz umożliwia posiadanie własnych
środków produkcji – jest to więc bardziej równość szans w życiu ekonomicznym, aniżeli
zrównanie majątkowe czy dochodowe całego społeczeństwa. Upowszechnienie własności
wcale nie oznacza bowiem w myśl tych założeń, iż każdy członek społeczeństwa powinien
posiadać własność o równej wartości czy wielkości. Egalitaryzacja rozumiana jako zrównanie
dochodów czy wielkości majątku byłaby bowiem sprzeczna z naturą, której jedną z głównych
cech charakterystycznych organicznej ujęcia społeczeństwa (a o takim mówimy w przypadku
m.in. narodowego radykalizmu NOP) jest różnorodność. Warto tu zaznaczyć, iż NOP bardzo
mocno akcentuje antyegalitaryzm w swojej wizji dystrybucjonizmu (korporacjonizmu) – oto
jak np. B. Biernat opisuje cechy owego ustroju, powołując się na poglądy F. Konecznego:
„Systemowi wyzysku przeciwstawiał (F. koKeczny – K. K.) państwo, które – za poglądem
św. Tomasza z Akwinu – pełni pomocniczą rolę w zdobywaniu dobrobytu przez narody;
chrześcijaństwo, które poprzez swoją etykę chroni własność prywatną, jednocześnie nie
przeciwstawiając się bogaceniu i nierównościom społecznym, w ramach których dobrobyt
rodzi się z uczciwej pracy, a nie ze spekulacji; system gospodarczy, wyrosły w solidaryzmie
społecznym, który gwarantuje miejsce do rozwoju zarówno własności prywatnej, realizuje
zasadę, że ona >>jest nie tylko prawem, ale i obowiązkiem<<, jak i wolności gospodarczej,
której granice wyznacza etyka katolicka” 436. Nierówności społeczne są w tym miejscu nie
tylko zatem nieuniknione, co wręcz pożądane – powstają bowiem w ustroju
dystrybucjonistycznym jako rezultat różnorodności ludzkich zdolności, talentów, cech
charakteru. Nieco łagodniej kwestia niniejsza wyrażona została przez M. Radzikowskiego, ale
i tak odrzucony jest egalitaryzm jako równość dochodów, majątku itd.: „Nie opowiadamy się
za utopijnymi próbami zrównania sytuacji gospodarczej obywateli – w myśl zasady
>>każdemu po równo<<, ale sprzeciwiamy się wyzyskowi większości społeczeństwa przez
zorganizowaną mniejszość aferzystów i złodziei grosza publicznego, z premedytacją
rujnujących Nasz Kraj”437.
Upowszechnienie własności zatem stanowi oczywiście nie tylko główną cechę ustroju
dystrybucjonistycznego – kreując wizję struktury własnościowej ekonomii narodowej jako
złożonej z ogromnej ilości prywatnych przedsiębiorstw, ale także i kluczowy postulat
przemian gospodarczych. Dla NOP upowszechnienie jest więc aktem rewolucyjnym,
gruntownie transformującym gospodarkę Polski – wszak to właśnie upowszechnienie
435

Tamże, s. 31.
B. Biernat, Ekonomia chrześcijańska a kapitalizm, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2009, nr 2, s. 19.
437
M. Radzikowski, Czy jesteśmy ekstremistami?, „Szczerbiec”, 1994, nr 11 (37), s. 5.
436

227

własności jest istotą ustroju dystrybucjonistycznego – ustroju społeczno-ekonomicznego,
który jest całkowitą, systemową alternatywą wobec i kapitalizmu, i socjalizmu. Doskonale
wyraził takie stanowisko A. Gmurczyk w wystąpieniu na 1. Europejskim Rewolucyjnym
Obozie Letnim Trzeciej Pozycji „Krzyż i Miecz” w Dusznikach w 1999 r.: „W gospodarce
głównym problemem nie jest jednak brak pracy, czy niskie zarobki, ale wadliwy system
ekonomiczny. Wbrew zapewnieniom rządców III RP nie ma w Polsce systemu prywatnej
własności środków produkcji – jest to przywilej tylko garstki wybranych. Upowszechnienie
własności, decentralizacja w sferze produkcji, jest podstawą normalnie funkcjonującego
ustroju. Są oczywiście dziedziny, gdzie jednostkowe czy rodzinne posiadanie nie jest
możliwe. Problem tzw. dużych zakładów produkcyjnych stanowi dla wielu istotną przeszkodę
(i wygodny pretekst zarazem) w dziele zmiany tego stanu rzeczy” 438. W tym zwięzłym
fragmencie wystąpienia prezesa NOP otrzymujemy kilka istotnych informacji.
Po pierwsze, według NOP żadne reformy gospodarcze nie uzdrowią sytuacji związanej np.
z położeniem materialnym Polaków – tylko konsekwentna transformacja gospodarcza, której
esencją właśnie jest przebudowa struktury własnościowej przynieść może według niego
jedyne konstruktywne rozwiązanie. Oczywiście transformacja struktury własnościowej odnosi
się do upowszechnienia własności prywatnej, innymi słowy – powszechnego uwłaszczenia
obywateli. To właśnie gospodarka narodowa, z wieloma polskimi przedsiębiorstwami
prywatnymi powinna być istotą ustroju społeczno-ekonomicznego nowej, narodowej Polski.
Po drugie, użyty został w niniejszym wystąpieniu przez A. Gmurczyka termin
„decentralizacja” na określenia upowszechnienia własności – innymi słowy, powszechne
uwłaszczenie członków narodu polskiego dlań ekonomiczną formę decentralizacji, zwanej
niekiedy przez niego również „dekoncentracją”, przez co jest ona ekonomicznym
odpowiednikiem esencjonalnej dla wizji przyszłej Polski decentralizacji w innej sferze, a
mianowicie w ustroju politycznym. Własność i władza są bowiem w myśli
dystrybucjonistycznej (a więc i trzeciopozycyjnej) mocno ze sobą powiązane –
upowszechnienie władzy, jej swoiste „rozproszenie”, przyznanie jak największych uprawnień
politycznych samorządnym, naturalnym grupom społecznym (rodzinom, społecznościom
lokalnym, wspólnotom zawodowym) towarzyszy upowszechnienie własności, jej
„rozproszenie”, oparcie się na wielości przedsiębiorstw prywatnych. Upowszechnieniu
władzy (decentralizacja polityczna), samorządności jako fundamentowi ustroju politycznego
dla trzeciopozycjonistów – jako dystrybucjonistów, jeśli chodzi o wizje ustroju społecznoekonomicznego – towarzyszyć musi koniecznie upowszechnienie własności (decentralizacja
ekonomiczna).
Wreszcie po trzecie, A. Gmurczyk podniósł w swoim wystąpieniu kwestię wielkich
przedsiębiorstw, zwłaszcza obecnych w sektorach strategicznych dla racji stanu danego
państwa (np. energetyka, przemysł zbrojeniowy, surowcowy). Z racji ich szczególnego
znaczenia dla interesu narodowego oddanie ich w ręce prywatne już jest dla narodowych
radykałów kontrowersyjne – w tym przypadku postulat dystrybucji własności nie miałby
miejsca, czym niżej jeszcze się zajmiemy, ale byłby to tylko wyjątek, a nie zasada.
Upowszechnienie własności, będące dla trzeciopozycjonistów, w tym oczywiście i NOP,
formą decentralizacji ekonomicznej, pojawia się także w oficjalnych dokumentach owej
partii. W „Wytycznych Programowych Narodowego Odrodzenia Polski” owa idea zostaje
wpisana w szerszy kontekst, jakim jest poszanowanie pracy, czytamy: „Praca, będąc źródłem
dobrobytu Narodu, również powinna być czynnikiem rozwoju duchowego człowieka.
Dążymy do stworzenia takich warunków pracy, które nie będą prowadzić – jak dzieje się to
438

A. Gmurczyk, Nowy nacjonalizm – Narodowa Rewolucja XXI wieku, „Szczerbiec”, 1999, nr 8 – 10 (94 –
96), s. 6.

228

obecnie – do jej moralnej i społecznej degradacji, lecz które przyczynią się do tego, by stała
się ona elementem pełnego rozwoju osobowości. Narzędziem do osiągnięcia takiego stanu
będzie nowe planowanie przestrzenne, rezygnacja z nadmiernej urbanizacji oraz jak
najszersze upowszechnienie własności, które zaowocuje duchowym związaniem człowieka z
jego warsztatem pracy”439. W tym samym dokumencie znajdujemy konieczność
poszanowania prawa do własności: „Własność prywatna i swoboda jej rozporządzaniem musi
być chroniona przez prawo”440. Oczywiście ów ostatni passus należy rozumieć w kontekście
tego, co wyżej stwierdziliśmy – swoboda rozporządzaniem własności prywatnej musi
odbywać się oczywiście w ramach wyznaczonych przez zasady moralne, nakazujące
odnoszenie indywidualnej działalności człowieka (także w jej aspekcie ekonomicznym) do
prymatu dobra wspólnego, którym dla narodowych radykałów oczywiście jest dobro narodu.
Warto zwrócić uwagę także na to, iż kwestia upowszechnienia własności zgodnie z
zapisem w „Wytycznych Programowych Narodowego Odrodzenia Polski” ściśle wiąże się z
szerszym aspektem, jakim jest konieczność poszanowania pracy. Nie chodzi tutaj jednakże
tylko o pracę w powszechnie używanym znaczeniu, czyli jako pracę najemną, lecz w
szerszym znaczeniu jako twórcze działanie człowieka, które nie tylko daje źródła utrzymania,
zabezpiecza jego materialny byt i jego rodziny, ale także posiada głębszy, duchowy charakter,
gdyż stanowi relację jego zdolności, talentów, urzeczywistnienie jego osobowości. Praca jako
akt twórczości musi być poszanowana przez prawo i w związku z tym należy stworzyć godne
warunki jej wykonywania – czy to w formie pracy najemnej, czy właśnie w prowadzeniu
własnej działalności gospodarczej. Co więcej, zgodnie z tradycyjną katolicką nauką
społeczną, to właśnie praca jest źródłem własności: „(…) należy uzmysłowić sobie, że z
punktu widzenia katolickiej nauki społecznej niemożliwe jest nawet powierzchowne
omówienie zagadnień własności z pominięciem lub zmarginalizowaniem pojęcia pracy.
Również praca pojmowana jako jeden z elementów walki o byt powinna być ściśle związana
z pojęciem własności”441. Prywatna własność środków produkcji zapewnia właśnie
najsilniejszą więź ze środkami walki o byt, a więc środkami jego pracy. Zapewnienie
możliwie największej liczbie członków społeczeństwa własności jest więc moralnym
imperatywem – dzięki temu każdy człowiek otrzyma środki służące nie tylko koniecznemu
zabezpieczeniu bytu materialnego jego i jego rodziny, a więc w ten sposób powodzenie w
walce o byt), ale także pozwolą na realizację jego zdolności, osobowości. Własność
indywidualna, prywatna środków produkcji w tym ujęciu poniekąd „uszlachetnia” pracę,
wiążąc ją jak najmocniej z człowiekiem – człowiek realizując swoje cele, przekształcając
rzeczywistość materialną środkami pracy, które należą tylko do niego, czyni to właśnie w
poczuciu osobistej odpowiedzialności, świadomości, iż to on tworzy np. nowe dobra
materialne, to on jest twórcą, a praca staje się nie koniecznością życiową, ale także
integralnym elementem życia człowieka: „Praca – i odwieczne pytanie: czy jest ona
uszlachetnieniem, czy też przekleństwem bytu ludzkiego? Czy pracę należy rozwijać, czy
raczej ograniczać do minimum? (…) To właśnie chrystianizm nadał pracy nowy, duchowy
wymiar, uświęcając ją. Praca, zarówno umysłowa, jak i fizyczna, stała się dla chrześcijanina
obowiązkiem, postulatem natury etycznej (…) Innymi słowy, próżniactwo jest łamaniem
moralnego nakazu pracy, należy je więc rozpatrywać w kategorii grzechu. Chrześcijańska
etyka stawia sprawę jasno: nawet jeśli człowiek nie musi pracować na chleb powszedni, jest
zobowiązany do pracy dla dobra wspólnego, w sposób pasujący do własnej
indywidualności”442. Upowszechnienie własności wynika więc nie tylko z naturalnego i
439

Wytyczne Programowe Narodowego Odrodzenia Polski, „Szczerbiec”, 1997, nr 3 – 5 (65 – 67), s. 4.
Tamże, s. 4.
441
Z. Lignarski, Własność i praca, „17. Cywilizacja Czasów Próby”, 2010, nr 3, s. 5.
442
Tamże, s. 6.
440

229

niezbywalnego prawa do własności, jakie przysługuje każdemu człowiekowi, lecz także z
moralnego obowiązku pracy – praca według narodowych radykałów jako nacjonalistów
chrześcijańskich nie jest tylko wysiłkiem niezbędnym dla przetrwania, „cierpieniem” czy
„przekleństwem”, lecz swego rodzaju świadectwem „szlachetności” osobowości człowieka.
Dla narodowych radykałów, opierających swoje koncepcje na nauce Kościoła katolickiego,
jest ona po prostu aktem tworzenia, urzeczywistniania w sferze materialnej własnych
zdolności, jak i służbą na rzecz dobra wspólnego, czyli całego narodu. Ów postulat
dystrybucji własności jest więc dążeniem do stworzenia jak najlepszych warunków pracy,
poszanowania godności pracy człowieka i jego samego – środku produkcji to przecież
narzędzia pracy człowieka, a więc – jako, że sama praca stanowi działanie człowieka – jej
środki powinny stać się jego własnością 443.
Upowszechnienie własności jako fundament ustroju dystrybucjonistycznego oczywiście
prowadzi narodowych radykałów do konstatacji, że cechą ustrojów społecznoekonomicznych: kapitalizmu oraz socjalizmu marksistowskiego jest centralizacja
ekonomiczna przejawiająca się w koncentracji własności. O ile bowiem w dystrybucjonizmie
własność jest upowszechniona w społeczeństwie tak, iż możliwie największa liczba jego
członków jest właścicielami środków produkcji, o tyle i w kapitalizmie, i w socjalizmie dzieje
się dokładnie odwrotnie: tutaj to mniejszość posiada własność, a zatem i władzę –
centralizacja ekonomiczna wszakże idzie w parze z centralizacją polityczną. Nic więc
dziwnego, że według narodowych radykałów autentycznym zwolennikiem własności
prywatnej, wolności ekonomicznej i politycznej nie jest ani liberał, ani marksista, lecz
wyłącznie dystrybucjonista, który domaga się upowszechnienia własności w społeczeństwie,
a zatem zabezpieczenia wszystkim członkom społeczeństwa (w przypadku
trzeciopozycjonistów – narodu jako najwyższej zbiorowości, formy społecznego współżycia)
wolności ekonomicznej i politycznej: „Stąd też silne przeciwstawienie się sprzecznym z
naturą komunistycznym i socjalistycznym tendencjom do wyeliminowania prywatnej
własności i przekazania wszelkie ekonomicznej władzy w ręce elit partyjnych, czy biurokracji
państwowej. Ten sprzeciw wobec koncentracji ekonomicznej odnosi się również do systemu
kapitalistycznego, gdzie majątek znajduje się pod kontrolą (lub jest własnością) nielicznej
elity, wywodzącej się z zarządu wielkich spółek czy koncernów. Z punktu widzenia
dystrybucjonisty komunizm i kapitalizm są to dwie strony tej samej monety –
materializmu”444. Tak, jak główną cechą struktury własnościowej dystrybucjonistycznego
ustroju społeczno-ekonomicznego jest upowszechnienie własności prywatnej, a wiec istnienie
wielu przedsiębiorstw prywatnych, które prowadząc swoją działalność służą przy tym dobru
społecznemu i funkcjonują zgodnie z zasadami moralnymi, o tyle kapitalizm i socjalizm
charakteryzują się w tej wizji ekonomii zasadą zgoła przeciwną, a mianowicie koncentracją
własności w ręku nielicznej grupy.
To właśnie kwestia koncentracji/dekoncentracji, centralizacji/decentralizacji (przez
prezesa NOP terminy koncentracja i decentralizacja używane są jako synonimy) jest
fundamentalna dla definiowania istoty ustroju społeczno-gospodarczego, jeśli chodzi o jego
strukturę i funkcjonowanie. To, czy owa skoncentrowana własność będzie miała charakter
prywatny, czy też kolektywny nie ma dla zwolenników ustroju dystrybucjonistycznego
większego znaczenia – istotą bowiem dystrybucjonizmu jest uznanie prawa do własności, a
443

Zwróćmy uwagę, iż w tym przypadku – co może się wydać paradoksalne – dystrybucjonizm poniekąd
zbieżny staje się z marksistowską krytyką kapitalizmu – jednym z fundamentów kapitalizmu jest wszakże tzw.
alienacja, czyli wyobcowanie człowieka od jego pracy, jej narzędzi i owoców. Oczywiście wizje rozwiązania
owego problemu są diametralnie inne, gdyż dystrybucjoniści odrzucają uspołecznienie środków produkcji, a
opowiadają się właśnie za upowszechnieniem własności prywatnej – a więc własności narzędzi pracy człowieka.
444
M. Wojciechowski, Podstawy dystrybucjonizmu, „Szczerbiec”, 1994, nr 10 (36), s. 7.

230

wtenczas może być ono poszanowane, jeśli zostanie – jako niezbywalne prawo człowieka –
szeroko rozpowszechnione w społeczeństwie, a więc jeśli dokona się możliwości posiadania
przez jak największą liczbę członków społeczeństwa posiadania własnych środków produkcji
i prowadzenia własnej działalności gospodarczej, oczywiście zgodnie z zasadami moralnymi,
a więc i prymatem dobra wspólnego, interesu społecznego. Kapitalizm i socjalizm
marksistowski postępują całkowicie odwrotnie – ich cechą strukturalną jest zablokowanie
dostępu do własności większości społeczeństwa, ograniczenie możliwości jej posiadania tylko
do wąskiej elity, która swoją pozycję nad społeczeństwem zawdzięcza właśnie posiadaniu
własności, a przeto i władzy – koncentracja własności idzie w parze z koncentracją władzy,
tak jak w dystrybucjonizmie upowszechnienie własności towarzyszy upowszechnienie władzy
jako, że własność i władza są ze sobą nierozerwalnie związane w myśl tychże założeń. A.
Gmurczyk w taki sposób wskazuje na pokrewieństwo między kapitalizmem o socjalizmem
marksistowskim: „Jeśli przyjąć, że gospodarka ma służyć ludziom, to zauważyć trzeba, że tak
liberalizm, jak i komunizm – jako ustroje społeczno-gospodarcze – zbankrutowały. Wszędzie
tam, gdzie występują, dochodzi do koncentracji władzy i własności. I w konsekwencji do
faktycznego niewolnictwa całych społeczeństw, pozbawionych wpływu na kształtowanie
swojego życia”445. Różnice między kapitalizmem a socjalizmem w obliczu owej centralizacji
ekonomicznej nie mają większego znaczenia: „Współczesny system gospodarczy opiera się
na koncentracji własności i produkcji. Obserwujemy to zarówno w systemach
socjalistycznych, gdzie właścicielem jest państwo, jak i w systemach kapitalistycznych, gdzie
własność skupia się w rękach nielicznych osób – za pośrednictwem koncernów,
ponadnarodowych spółek etc.”446.
Jak zatem widzimy, dla zwolenników dystrybucjonizmu, a więc i trzeciopozycjonistów, w
przypadku kapitalizmu i socjalizmu marksistowskiego różnice co do typu własności
(prywatna w kapitalizmie, a państwowa – według dystrybucjonistów – w socjalizmie
marksistowskim) okazują się być drugorzędne – najistotniejsze jest bowiem to, czy jak
największa część społeczeństwa posiada własność, jest uwłaszczona, a więc czy własność
prywatna jest rozpowszechniona w społeczeństwie oraz czy tak powstała gospodarka oparta
jest na prymacie sfery duchowej nad ekonomiczną, a zatem czy podlega ona zasadom
moralnym i wynikającej zeń wyższości dobra wspólnego. W kapitalizmie i w socjalizmie
marksistowskim o tychże cechach mowy być nie może – w ustrojach tychże ekonomia zostaje
uznana za najważniejszą dziedzinę życia człowieka, wypełnia ona całkowicie jego sens
istnienia, a przeto faktycznie człowiek zostaje sprowadzony tylko do roli narzędzia w ręku sił
ekonomicznych. Co więcej, własność – a co za tym idzie i władza – zostają skoncentrowane
w rękach nielicznej grupie osób, co daje jej możliwość panowania nad szerokimi rzeszami
ludności, wyzutych z własności, a zatem i władzy – innymi słowy, pozbawionych wolności.
Koncentracja własności i władzy dla dystrybucjonistów oznacza nic bowiem innego, jak
właśnie zniewolenie większości społeczeństwa, gdzie zostaje ów większość sprowadzona do
roli pracowników najemnych, którzy swój materialny byt zawdzięczają sprawującej pełnię
władzy i monopolizującej własność w swoich rękach elity. Nieistotne jest w takim układzie
to, czy owa oligarchia ma charakter elity kapitalistycznej, a więc prywatnych właścicieli
przedsiębiorstw, czy też elity partyjno-biurokratycznej z racji państwowej własności środków
produkcji. Te akurat różnice są drugorzędne wobec pierwszorzędnej cechy, łączącej obydwa
owe ustroje – koncentracji własności w ręku nielicznych, a więc w ręku oderwanej w ten
sposób od społeczeństwa elity, posiadającej własne interesy i narzucające je
podporządkowanemu jej społeczeństwu.
445
446

Podstawy ustroju korporacyjnego. Referat Adama Gmurczyka, „Szczerbiec”, 1994, nr 11 (37), s. 10.
Tamże, s. 10.

231

To, co różni kapitalizm od socjalizmu marksistowskiego, który został urzeczywistniony
zdaniem zwolenników dystrybucjonizmu w państwach rządzonych przez partie
komunistyczne, a więc w tzw. bloku wschodnim, to typ owej skoncentrowanej własności –
rzecz drugorzędna względem dystrybucjonistycznej alternatywy, która w tymże ujęciu jako
jedyna gwarantuje upowszechnienie własności, uwłaszczenie obywateli – w kapitalizmie jest
to wielka własność prywatna, np. w postaci ponadnarodowych, anonimowych w gruncie
rzeczy koncernów, których dochody przewyższają częstokroć budżety niektórych państw, a w
socjalizmie – wielka przedsiębiorstwa będące własnością państwową. W ustroju
kapitalistycznym samym zatem do czynienia z uciskiem, w tym ekonomicznym, większości
społeczeństwa przez elitę kapitalistyczną, czyli wielkich właścicieli, zaś w socjalizmie – elitę
partyjno-biurokratyczną, funkcjonariuszy partii komunistycznych, który zarządzają
własnością upaństwowioną, de facto stając się pracodawcami dla większej ilości
sproletaryzowanych mas. Oto, jak w 1994 r. publicysta NOP opisywał zachodni kapitalizm:
„Wielu ludzi pytanych o to, czym jest kapitalizm, odpowiada zwykle >>wolna
przedsiębiorczość<<, >>wolny rynek<<. Niektórzy wiążą go z małym biznesem, rodzinną
gospodarką rolną czy w ogóle z szansami sukcesu ekonomicznego. Tymczasem – co
dostrzega dystrybucjonizm – zjawiska te nie są cechą charakterystyczną kapitalizmu.
Studiując choćby tylko prasę wyraźnie widać, że tzw. wielkie siły finansowe zmierzają do
wyeliminowania własności prywatnej ora niezależności gospodarczej całych narodów.
Dobrym przykładem są w krajach zachodnich bankructwa rodzinnych gospodarstw. Jeszcze
kilkanaście lat temu panował pogląd, iż drobny rolnik posiada nad sowieckim kołchoźnikiem
ogromną przewagę. Dziś jednak, w imię >>wydajności<< tworzone są przedsiębiorstwa
rolne, nie mające nic wspólnego z klasycznym modelem farmerskim. Ludzie w nich
zatrudnieni tworzyć zaczynają autentyczny wiejski proletariat, niczym nie różniący się od
kołchoźników, czy naszych rodzimych pracowników PGR-ów”447. Nie inaczej jest w
przypadku Polski, gdzie począwszy od 1989 r. propaguje się neoliberalizm, urastający według
NOP do rangi nienaruszalnego dogmatu: „Treść tej >>mantry<< jest niezwykle prosta. Głosi
ona bowiem, że kapitalizm polega na sprywatyzowaniu wszystkiego, co się tylko
sprywatyzować da, na maksymalizowaniu wolnej konkurencji oraz respektowan