You are on page 1of 32
SPIS TREŚCI Mówisz, Że Słyszałeś Boży Głos? Skąd Taki Pomysł? . . . . . .
SPIS TREŚCI Mówisz, Że Słyszałeś Boży Głos? Skąd Taki Pomysł? . . . . . .

SPIS TREŚCI

Mówisz, Że Słyszałeś Boży Głos? Skąd Taki Pomysł?

. . . . . . . . . . . .

. . . . .

2

3

Czym Jest Osobista Relacja Z Bogiem?

. . . . .

4

Relacja Duchowa

. . . . .

5

Relacja Oparta

Na Chrystusie

. . . . . . . .

8

Relacja Oparta

Na Uległości

. . . . . . . .

12

Relacja Obustronnie

Odczuwana

. . . . . . . . .

16

Relacja

Rozwijająca Się

. . . . .

20

Relacja Dzielona

Z Innymi

. . . . . . . . . . .

24

Tak Bliski A Jednocześnie Uczyń To Osobistym Moc Do Życia

Daleki. . .

. .

. . . . . . . .

27

28

31

CZYM JEST OSOBISTA RELACJA Z BOGIEM?

  • CC o ma na myśli ktoś twierdząc, że posiada osobistą relację z Bogiem?

Czy ty również możesz stwierdzić to samo? Czy rzeczywiście możemy Boga słyszeć, rozmawiać z Nim, mieć wewnętrzny kontakt, aby takie zapewnienia mogły być uzasadnione? W którym momencie

twierdzenie, że jestem Bożym przyjacielem, staje się jedynie powoływaniem się na znajomość z kimś wielkim? Mam nadzieję, że ta broszura pomoże ci tę kwestię wyjaśnić. Nikt z nas nie powinien sobie pozwolić na nieznajomość tego tematu, bo dotyczy on sprawy o fundamentalnym znaczeniu dla naszego życia.

Martin R. De Haan II

SPIS TREŚCI Mówisz, Że Słyszałeś Boży Głos? Skąd Taki Pomysł? . . . . . .

Redaktor zarządzający: David Sper Wszystkie cytaty biblijne pochodzą z Biblii Warszawskiej © Copyright oryginału © 1988, 1997, 2001 RBC Ministries, Grand Rapids, Mich,. USA RBC Ministries. Wszelkie prawa zastrzeżone

ISBN: 978-1-58424-949-8

Printed in UK

SPIS TREŚCI Mówisz, Że Słyszałeś Boży Głos? Skąd Taki Pomysł? . . . . . .

MÓWISZ, ŻE SŁYSZAŁEŚ BOŻY GŁOS?

„C„C

o masz na myśli mówiąc, że nie ma Boga?

Rozmawiałem z nim dzisiaj rano.” Ta sentencja widniejąca na nalepce zderzaka starego samochodu wywoływała zazwyczaj lekceważący uśmieszek. Ale nie dzisiaj.

Jadący za nim kierowca najnowszego modelu Cadillaca klnie pod nosem, że utknął w korku za rozklekotaną Toyotą. Jeszcze bardziej irytuje go wdychanie spalin, wydobywających się z rury wydechowej grata, prowadzonego przez jakiegoś religijnego fanatyka. Nalepkę na zderzaku uważa za nieuczciwą, niezbyt mądrą i nawet mało zabawną. Nie przepada za tymi, którzy tak lekko mówią o:

• Spotykaniu się z Bogiem • Znajomości z Bogiem

Słyszeniu Boga

Rozmawianiu z Bogiem

• Prowadzeniu przez Boga Nie chodzi o to, że kierowca długiej limuzyny nie wierzy w Boga. Jak większość ludzi, nie jest on ateistą. Bywał w kościołach. Jego żona jest religijna. Niekiedy nawet, nic jej nie mówiąc, prosił Niebo o pewne względy, gdy ubijał skomplikowany interes lub wykonywał decydujący strzał

grając w golfa. Oczywiście, modli się, ale nie zamierza twierdzić, że ma jakieś osobiste relacje z Bogiem. Jest podejrzliwy wobec tych, którzy tak o sobie myślą. Podejrzewa, że jest to skrajna forma powoływania się na znajomość z kimś ważnym. Jednak w momentach refleksji potrafi czasem zastanowić się, czy nie ma przypadkiem czegoś, co umknęło jego uwadze. Co może oznaczać osobista relacja z Bogiem?

SKĄD TAKI

POMYSŁ?

BB iblia nie używa

sformułowania

„osobista relacja z

Bogiem”. Wskazuje jednak na niezwykłe znaczenie poznawania i kochania Boga w sposób bardzo osobisty i całkowite zaufanie Mu. Mimo, że nie znajdziemy w Biblii słów „osobista relacja”, idea ta przejawia się prawie wszędzie. Każda kartka Pisma Świętego

wskazuje, jak bardzo liczy się to, kogo znamy i że ten, kogo potrzebujemy znać, to Bóg. Jezus tak modlił się do swego Ojca: „A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś” (Jan 17:3). Komentując ten werset, teolog J.I. Packer napisał: „Po co zostaliśmy stworzeni? Aby poznać Boga. Jaki cel życia powinniśmy sobie wyznaczać? Poznać Boga. Co jest „żywotem wiecznym”, który

daje Jezus? Wiedza o Bogu ... Co jest najlepszą rzeczą w życiu, dającą więcej radości, przyjemności i zadowolenia niż cokolwiek innego? Wiedza o Bogu” („Knowing God”, InterVarsity Press, Downers Grove, 1973, str. 29). Wiele stuleci temu, prorok Jeremiasz cytował słowa, które kiedyś miał wypowiedzieć Jezus: „Niech się nie chlubi mędrzec swoją mądrością i niech się nie chlubi mocarz swoją mocą,

niech się nie chlubi bogacz swoim bogactwem! Lecz kto chce się chlubić, niech się chlubi tym, że jest rozumny i wie o mnie, iż Ja, Pan, czynię miłosierdzie, prawo i sprawiedliwość na ziemi, gdyż w nich mam upodobanie”

(9:23-24).

CZYM JEST

OSOBISTA

RELACJA Z

BOGIEM?

NN a kolejnych stronach, zobaczymy, że osobista relacja z Bogiem

posiada wiele cech wspólnych z osobistą relacją między dwoma przyjaciółmi. Należą do nich:

• Obustronne rozpoznawanie się — jeden zna drugiego.

Obustronna otwartość — każdy ma dostęp do drugiej osoby. Obustronne interesy — pewne rzeczy ich łączą. • Obustronny respekt — nawzajem okazują sobie poszanowanie. Taka relacja oznacza więcej niż tylko znajomość, czy wiedzę o kimś. Możemy powiedzieć, że znamy prezydenta Warszawy. Ale jeśli ten wysoki urzędnik nie zauważa nas w tłumie, jeśli nie możemy mieć do niego

swobodnego dostępu, jeśli nigdy nie miał możliwości dzielenia naszych poglądów czy uczuć i nie uczestniczył w podejmowaniu naszych decyzji, to wymyśliliśmy sobie przyjaźń, która po prostu nie istnieje. Podobnie jest w relacji z Bogiem. Jeśli nasza przyjaźń z Nim jest realna, to zaprosimy Go do naszego życia Będziemy Go traktować jak najbliższą osobę, z którą będziemy chcieli przebywać,

uwzględnimy w naszych planach, będziemy chcieli razem z Nim się cieszyć i jeśli zajdzie potrzeba, razem płakać. Mając na uwadze powyższe możliwości, przyjrzyjmy się bliżej oznakom świadczącym o posiadaniu osobistej relacji z Bogiem.

C DUCHOWA Z Ł B O Ó W I G E K RELACJA DUCHOWA
C
DUCHOWA
Z
Ł
B
O
Ó
W
I
G
E
K
RELACJA DUCHOWA

Niektórzy twierdzą, że w sposób widoczny spotkali się z Bogiem, słyszeli jak mówił w sposób słyszalny i fizycznie odczuli Jego dotyk. Takie doświadczenia są możliwe. Zarówno Stary jak i Nowy Testament znaczone

są nadnaturalnymi, odmieniającymi życie spotkaniami z Bogiem (Izajasz 6:1-8). Na stronach Pisma Świętego Bóg pokazuje, że może siebie objawiać w dowolnie wybrany przez siebie sposób. Te nadprzyrodzone spotkania były jednak raczej wyjątkiem niż regułą. Tacy prorocy jak Izajasz, Mojżesz czy Ezechiel doświadczyli przełomowych w ich życiu wizji żywego Boga. Nie oznacza to jednak, że resztę swoich dni

spędzili na nauczaniu innych jak przeżyć podobne zjawiska.

Miło byłoby uwierzyć, że relacji z Bogiem towarzyszy widok niesamowitej, oślepiającej światłości rodem z nieba. Jednak rzeczywistość jest znacznie mniej dramatyczna.

Spotkanie Boga to nie tylko oglądanie Go naszymi oczami.

Nie musimy czekać na nadnaturalne wizje czy odmieniające życie sny.

Możemy spotykać Boga “oczami” naszego pojmowania. Ponieważ jest On wszechmocnym i wszędzie obecnym Duchem, może siebie objawiać na poziomie głębszym niż nasze fizyczne zmysły. Ten, który stworzył świat, jest w stanie zaprezentować siebie każdemu, kto chce poznać prawdę (Jan 7:17; Efezjan 1:17- 18). Może też nie ujawniać wiedzy o sobie tym, których bardziej interesuje unikanie prawdy niż jej poszukiwanie.

Słyszeć Boga nie oznacza słyszenia Go dzięki zmysłowi

słuchu. Bywają chwilę, kiedy chcielibyśmy, żeby Bóg przerwał ciszę i powiedział nam coś choćby na ucho. Albo też jesteśmy zadowoleni, że On tego nie robi. W obu przypadkach Bóg nie musi działać według naszych oczekiwań. Jeśli słyszymy tylko ciszę, to zawdzięczamy ją sobie. Ci, którzy chcą słyszeć

Boga, mogą Go słuchać nieustannie dzięki ponadczasowej mądrość Jego Księgi. Przez nią oraz świat przyrody (Psalm 19:1-11) Bóg ciągle do nas mówi. Naszym problemem nie jest zwykle to, że Bóg milczy, ale raczej to, że nie jesteśmy pewni czy chcemy słuchać słów, które już do nas powiedział. Z tego powodu powinniśmy poważnie potraktować słowa autora Listu do Hebrajczyków, który napisał: „Dlatego, jak

mówi Duch Święty: Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych,jak podczas buntu, W dniu kuszenia na pustyni” (Hebr. 3:7-8). Nasza możliwość słyszenia Go na każdej stronie Biblii jest przywilejem, który pociąga za sobą wielką odpowiedzialność.

Bliskość Boga nie jest kwestią miejsca, w którym się znajdujemy.

Zwykło się uważać, że aby spotkać Boga, należy udać

się do kościoła. W tym jest pewien sens. Swoich przyjaciół spotykamy w ustalonych miejscach i porach. Bóg natomiast, mimo, że posługuje się również zaplanowanymi przez ludzi spotkaniami (nabożeństwa) i stałymi adresami (kościoły), nie jest ograniczony tylko do nich. Obiecuje spotykać się z nami w miejscach związanych z działaniem ludzkich serc. On chce, żebyśmy uczynili nasze serca Jego domem.

Apostoł Jakub dostrzega to w swoim liście: „Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was” (Jakub 4:8). Nie mówi nam dokąd mamy iść. Nie sugeruje, żebyśmy znaleźli najwyższe wzgórze w okolicy, czy zaciszny budynek kościelny. Natomiast namawia nas do ukorzenia się przed Bogiem (Jakub 4:10). Zapewnia, że gdziekolwiek Go poszukujemy, Pan nas tam spotka. Dawid, autor wspaniałych hymnów, król i człowiek

„według Bożego serca”, wyjaśnia nam i potwierdza tę prawdę, którą osobiście przeżył. Głęboko uniżony przed stałą i nieuniknioną obecnością Pana (Psalm 139:1- 6) modlił się: „Dokąd ujdę przed duchem twoim? I dokąd przed obliczem twoim ucieknę? Jeśli wstąpię

do nieba, Ty tam jesteś, A jeśli przygotuję sobie posłanie w krainie umarłych, I tam

jesteś

A gdybym rzekł: Niech

... ciemność mnie ukryje i nocą się stanie światło wokoło mnie,

to i ciemność nic nie ukryje przed tobą” (Psalm 139:7-8; 11-12). Nasza bliskość względem Boga nie jest kwestią miejsca, w którym przebywamy. Jest ona kwestią tego, czy mamy dla Niego miejsce w naszym sercu.

Znać Boga nie znaczy wiedzieć o Nim wszystko. Myślenie

odwrotne, to prawdopodobnie jedno z największych nieporozumień. Znać Boga to,

nie perfekcyjne przyswojenie całej wiedzy o Nim (nawet nie jest to możliwe). Wszystko, na co nas w tej kwestii stać, to tylko powtórzyć za apostołem Pawłem: „O głębokości bogactwa i mądrości, i poznania Boga! Jakże niezbadane są wyroki Jego i nie wyśledzone drogi Jego!Bo któż poznał myśl Pana? Albo któż był doradcą Jego?” (Rzymian 11:33-34). Biorąc pod uwagę ludzkie ograniczenia, nasze umysły nie są w stanie pojąć znaczenia

słów, które opisują Boga – są to słowa: wieczny, nieograniczony, wszechmocny, wszystkowiedzący i wszechobecny. Jednak dzięki Swej łasce, Bóg umożliwił nam poznawanie Go. Możemy więc zacząć dokonywać odkryć, które nigdy się nie skończą. Możemy poznawać Boga, który na naszych warunkach wszedł w nasze życie, aby na swoich warunkach zaprosić nas do siebie. Według naocznych

świadków, o których wspomina Nowy Testament, Bóg objawił nam siebie w postaci osoby, która chodziła po wodzie, wpływała na pogodę, uzdrawiała sparaliżowane kończyny, przywracała wzrok i natychmiast zasklepiała krwawiące rany. On nakarmił tysiące ludzi posiłkiem przeznaczonym dla jednego człowieka, wypędzał demony, wzbudzał z martwych, w konkretny i namacalny sposób okazywał miłość i

nauczał z niedoścignioną mądrością. Prowadził bezgrzeszne życie, wypełnił starotestamentowe proroctwa, podawał się za Mesjasza i oddał swoje życie, żeby zapewnić przebaczenie grzechów tym, którzy Mu zaufają. To On, znany jako Jezus i Mesjasz, wypowiedział następujące słowa: „Kto widział mnie, widział i Ojca” (Jan 14:9). Zatem, zgodnie z Biblią,

osobista relacja z Bogiem jest relacją duchową, której podstawą jest Chrystus. C Z Ł DUCHOWA SKUPIONA
osobista relacja z Bogiem
jest relacją duchową, której
podstawą jest Chrystus.
C
Z
Ł
DUCHOWA
SKUPIONA NA CHRYSTUSIE
B
O
Ó
W
I
G
E
K

RELACJA OPARTA NA CHRYSTUSIE

Mediatorzy często odgrywają wielką rolę w rozwiązywaniu sporów czy konfliktów w rodzinie, zakładzie pracy

czy w sądzie. Gdy emocje biorą górę, ustępuje rozsądek, ustaje porozumienie i pojawia się zawziętość. W takich przypadkach, ktoś działający w charakterze rozjemcy może sprawić, że strona, która zawiniła, spojrzy na sprawę z innego punktu widzenia i przyjmie proponowany plan rozwiązania problemu.

Największym z

mediatorów jest

Chrystus. W żadnej innej

dziedzinie, pośrednik nie okaże się bardziej potrzebny niż w rozwiązywaniu konfliktu między człowiekiem a Bogiem. I tylko On może pokonać ich wzajemną izolację. Nasz osobisty grzech wykopał tak wielką przepaść, że nikt z nas nie jest w stanie przedostać się do Boga o własnych siłach. Bez właściwego mediatora, nigdy nie udałoby się nam przezwyciężyć obcości i braku kontaktu, które z naszej przyczyny stanęły między nami a Bogiem.

W pewien sposób Bóg przypomina rodzica, który musi patrzeć jak Jego zbuntowany syn lub córka wikłają się w konflikt z prawem. Mimo, że kocha swoje dziecko i chciałby je objąć i sprowadzić z powrotem do domu, nie może tego uczynić. Boże Prawo musi być egzekwowane i nie ma od niego odstępstw. Jego sprawiedliwości musi stać się zadość. Dług wobec społeczeństwa musi zostać

spłacony. Z powyższych względów przyszedł Chrystus i podjął się przywracania pokoju między nami a Bogiem (1 Tymoteusza 2:5). Zwykłymi słowami trudno wyrazić jak wielkie znaczenie ma dla nas pośrednictwo Chrystusa. Gdyby On nie interweniował na naszą rzecz, nigdy nie usunęlibyśmy różnic jakie oddzielają nas od Boga (Jan 14:6). Bez zachęt Jego Świętego Ducha, nigdy nie pojawiłaby się w nas chęć, żeby tę sprawę załatwić.

Jezus zasługuje na nasze niekończące się uznanie, podziw i miłość. On zapłacił nasz dług wobec Bożego prawa, przyjmując na siebie karę, którą my powinniśmy ponieść. Udowodnił, że jest naszym przyjacielem, z którym żaden nie może się równać. Przez swoje zmartwychwstanie stał się życiem i podstawą nieprzemijającej nadziei dla wszystkich, którzy Mu ufają. Od chwili, gdy wstąpił

do Nieba i usiadł po prawej stronie tronu Ojca, wstawia się za nami i działa jako nasz osobisty adwokat. Zapewnił jednocześnie, że da nam to, czego nie jest w stanie zaoferować żadna religia ani system wierzeń. Ofiarował nam Siebie jako rozwiązanie każdego problemu, aby objawić Boga i doprowadzić nas do osobistej relacji z Ojcem.

Chrześcijaństwo to

Chrystus. W książce pod tym właśnie tytułem W.H.

Griffith Thomas wskazuje, że fundamentem naszej chrześcijańskiej wiary jest Chrystus. Jej sednem nie jest przestrzeganie rytualnych przepisów, tradycji czy zachwycanie się wzniosłymi humanistycznymi ideami. Nie jest też nim przynależność do kościoła, służenie jakiejś słusznej sprawie, czy nawet

złota zasada chrześcijańskiej miłości. Jej istotą nie jest nawet sama Biblia. Istotą naszej wiary jest Chrystus, mediator

pomiędzy Bogiem a ludźmi, o których mówi Biblia. Apostoł Paweł dobrze rozumiał konieczność relacji z Bogiem opartej na Chrystusie. W 1 Koryntian 1:1-9, jasno stwierdza, że nie promuje żadnej nowej filozofii, ale głosi niezbędną potrzebę stworzenia określonej relacji z Bogiem. Podstawą tej relacji jest:

Chrystus, któremu służymy (werset 1). • Chrystus, który wyróżnia chrześcijan spomiędzy reszty ludzi (werset 2).

Chrystus, którego

program społeczny. Była

imienia wzywają chrześcijanie (werset 2). Chrystus, który jest

nią osoba, którą poznał jako jedynego pośrednika między Bogiem a człowiekiem

naszym Panem (werset 2). Chrystus, który daje nam

(1 Tymoteusza 2:5). Była to osoba, która nie tylko umarła,

łaskę i pokój (werset 3). Chrystus, który przyniósł

żeby zapłacić za grzechy Pawła (1 Koryntian 15:3), ale też

nam łaskę Boga (werset 4). Chrystus, który ubogaca

poprzez swojego Ducha żyła w nim (Galacjan 2:20) i

nasze życie (werset 5). Chrystus, którego

stała się sensem jego życia (Filipian 1:21).

wiarygodność potwierdzają nasze doświadczenia (werset 6).

Czy jesteśmy tak skoncentrowani na Chrystusie jak Paweł? Czy

Chrystus, którego z niecierpliwością oczekujemy (werset 7). Chrystus, który

zdajemy sobie sprawę, że prawdziwe chrześcijaństwo opiera się na żywej osobie zmartwychwstałego Chrystusa?

Spójrz wstecz — On

zachowa nas aż do końca (werset 8). Chrystus, którego

Czy wiemy już, że Jezus Chrystus jest i powinien być podstawą osobistej relacji z

wielki dzień nadejdzie (werset 8). • Chrystus, do społeczności z którym Bóg nas powołał (werset 9). Pasją Pawła nie był nowy system filozoficzny, etyka, czyjaś nauka, forma organizacji kościoła, czy nowy

Bogiem? Czy wiemy, że gdziekolwiek patrzymy, Chrystus tam jest? •

jest naszym Stwórcą (Kolosan 1:16). • Spójrz przed siebie — On jest naszym Sędzią (2 Koryntian 5:10).

Spójrz wzwyż — On jest

naszym Zbawicielem i Panem (Filipian 2:5-11). Spójrz w dół — On jest

naszym Wsparciem (Kolosan 1:17). Spójrz w prawo — On jest

naszym Nauczycielem (Mateusz 23:8). Spójrz w lewo — On jest

naszym Adwokatem (1 Jana 2:1). Spójrz w głąb — On jest naszym Życiem (Galacjan 2:20).

Nie ulega kwestii, że podstawą osobistej relacji z Bogiem musi być Chrystus. To Chrystus, i wyłącznie On, może przyprowadzić nas do Boga, oczyszczać z wszechobecnego brudu tego świata i być zawsze dostępnym Źródłem życia i pomocy. To Chrystus — żywe Słowo - objawia, określa i wyraża osobowość Ojca. To Chrystus powinien nieustannie być w naszych myślach jako Pan i Życie. To Chrystus, poprzez swojego Ducha,

zawsze jest blisko tych, którzy Mu ufają (Mateusz 28:19-20). C Z Ł B O DUCHOWA SKUPIONA
zawsze jest blisko tych, którzy
Mu ufają (Mateusz 28:19-20).
C
Z
Ł
B
O
DUCHOWA
SKUPIONA NA CHRYSTUSIE
NACECHOWANA ULEGŁOŚCIĄ
Ó
W
I
G
E
K

RELACJA OPARTA NA ULEGŁOŚCI

Każdy mąż, który zgadza się być jednym z wielu partnerów swojej żony, nie zasługuje na miano męża. Podobnie i żona,

której nie przeszkadza, że jest jedną z wielu kobiet w życiu małżonka, nie ma właściwych podstaw, aby czuć się prawdziwą żoną. Intymność relacji małżeńskiej wiąże się z wielkim poczuciem wzajemnego oddania, które ma wpływ na wszelkie działania małżonków oraz na ich relacje z innymi ludźmi. Z daleko ważniejszych powodów, Projektant ludzkiej natury, nie zadowala się byciem jednym z wielu bogów (II Mojżeszowa 20:1-6). Bóg,

który przyszedł do nas w osobie Chrystusa, Mesjasza, nie zaakceptuje miejsca na „półce” razem z egipskim bóstwem Ra, Kriszną, Allachem czy papieżem. Zawsze był zazdrosnym, zaborczym i władczym Bogiem. Nie będzie dzielił się chwałą z nikim innym, bo nikt nie zasługuje na taką chwałę jak On (Izajasz 48:11).

Boga należy się bać bardziej niż kogokolwiek

innego. Większość z nas nie

chce nawet myśleć o rzeczach, które nas przerażają. Bez względu na to, czy chodzi o wygłoszenie publicznej mowy, przebywanie na wysokości, ciemność, niepokojące hałasy za drzwiami, czy tajemnicze skrzypnięcia na strychu, sama myśl o tym może nas przestraszyć i oddziaływać na nasze nerwy. Jednak bez poczucia strachu, życie byłoby bardzo trudne. Nawet świat zwierząt wyposażony jest w pewne funkcje wczesnego ostrzegania, które w

odpowiedniej chwili umożliwiają im podjęcie walki lub ucieczki, niezbędnej do przetrwania. Żadne jednak poczucie strachu nie jest tak ważne i tak ignorowane, jak strach przed Bogiem. Boimy się Go na tyle, na ile Go znamy. Jednak strach ten, jeśli jest właściwie rozumiany, eliminuje wszystkie inne obawy i zbliża nas do Pana, zamiast od Niego oddalać. Ten rodzaj bojaźni uczy nas kochać Go, ufać Mu

i cieszyć się Nim. Jest to rodzaj szacunku, respektu. Taką bojaźń można określić jako pierwszy krok do osobistej relacji z Bogiem. Według Salomona: „Bojaźń Pana jest początkiem mądrości” (Przypowieści Salomona 1:7). Innymi słowy, bojaźń Boża i mądrość idą ze sobą w parze. Nic, ani nikt, nie zasługuje bardziej na ten rodzaj respektu, niż Pan. Ani ludzie, ani władze, ani choroby, ani śmierć, ani nawet szatan. Wielu

nieznających Boga nie jest w stanie tego pojąć. Zakładają, że Pan jest jedynym we wszechświecie, którego nie należy się bać, gdyż jest zbyt dobry i zbyt kochający, aby zrobić nam choćby przykrość. Paradoksalnym skutkiem takiego myślenia jest fakt, że często brakuje im takiej miłości której poszukują, ponieważ ich życie pełne jest strachu – strachu przed porażką, przed ludźmi, klęską żywiołową, wypadkiem,

chorobą, czy śmiercią (V Mojżeszowa 28:58-68). Ci, którzy naprawdę znają Pana, traktują Go poważnie. Rozumieją, że Bóg oczekuje, abyśmy słuchali Jego ostrzeżeń przed moralnym czy duchowym upadkiem (Przypowieści Salomona 8:13; 16:6). On też decyduje, czy komukolwiek lub czemukolwiek będzie wolno nas ciężko doświadczyć, czy poddać próbie (Job 1). Najważniejsze jednak jest to, że tylko On decyduje gdzie każdy

z nas spędzi wieczność (Mateusz 10:28; Objawienie Jana 2:10; 20:1-15). Taka władza

  • i autorytet zasługują na nasz

szacunek i respekt. Otaczając Boga wielką czcią i podziwiając Jego niezwykłą moc, możemy być pewni błogosławieństw (Przypowieści Salomona 14:26). Razem z Dawidem możemy powiedzieć:

„Szukałem Pana i odpowiedział mi, i uchronił mnie od wszystkich obaw

moich” (Psalm 34:4). W innych wersetach psalmista mówi:

„Anioł Pański zakłada obóz wokół tych, którzy się go boją, i ratuje ich. Skosztujcie

  • i zobaczcie, że dobry jest Pan:

Błogosławiony człowiek, który u niego szuka schronienia! Bójcie się Pana, święci jego! Bo niczego nie brak tym, którzy się go boją” (Psalm 34:7-9). Takie słowa mogą pochodzić tylko od człowieka, który zna swojego Boga. Mogą pochodzić od kogoś, kto osobiście doświadczył, że Bóg,

który oczekuje od nas uległości, jest też Bogiem, który chce abyśmy się Go bali dla naszego własnego dobra (Jeremiasz 32:37:39).

Bóg jest tym, którego warto kochać, ufać i być Mu posłusznym, bardziej niż komukolwiek innemu.

Jednak posłuszeństwu, podobnie jak i strachowi, w naturalny sposób staramy się przeciwstawiać. Uświadomienie sobie

wagi tego posłuszeństwa jest kwestią przyjęcia właściwego punktu widzenia. Na przykład, większość z nas chętnie podporządkowuje się wskazówkom zupełnie obcej osoby, gdy znajdujemy się na nieznanym nam terenie. Nawet nie myślimy, że jest to z naszej strony rodzaj posłuszeństwa. Postrzegamy to raczej jako przyjęcie pomocy. W taki też sposób możemy patrzeć na posłuszeństwo Bogu. Jest to rodzaj przyjęcia Jego pomocy i miłości, których tak bardzo

potrzebujemy. Posłuszeństwo wskazuje na fakt, że naprawdę znamy Pana i przybywa nam wiedzy o Jego dobroci, miłości i mądrości. Apostoł Jan kiedyś napisał: „A z tego wiemy, że go znamy, jeśli przykazania jego zachowujemy. Kto mówi:

Znam go, a przykazań jego nie zachowuje, kłamcą jest i prawdy w nim nie ma. Lecz kto zachowuje Słowo jego, w tym prawdziwie dopełniła się miłość Boża. Po tym

poznajemy, że w nim jesteśmy. Kto mówi, że w nim mieszka, powinien sam tak postępować, jak On postępował” (1 Jana 2:3-6). Bojaźń, zaufanie i posłuszeństwo związane z poznawaniem Pana nie pozwalają nam na pozostanie takimi jak przedtem. Czynią nas lepszymi, bo żyje w nas Chrystus. Zmieniają nas dopóty, dopóki ta relacja zupełnie przeniknie i zdominuje nasze życie. Wtedy każdego dnia będziemy żyć w

obecności Boga pełnego dobroci i światłości.

C Z Ł B O DUCHOWA SKUPIONA NA CHRYSTUSIE NACECHOWANA ULEGŁOŚCIĄ Ó W I G WZAJEMNIE
C
Z
Ł
B
O
DUCHOWA
SKUPIONA NA CHRYSTUSIE
NACECHOWANA ULEGŁOŚCIĄ
Ó
W
I
G
WZAJEMNIE ODCZUWANA
E
K

RELACJA

OBUSTRONNIE

ODCZUWANA

Zdrożony, ze skaleczoną łapą, roztrzęsiony z powodu kamieni rzucanych przez

dzieci i poirytowany szczekliwymi docinkami małych salonowych piesków, Owczarek Niemiecki szedł w bezpiecznej odległości za nieznajomym człowiekiem. Z pochylonym łbem, zbolały, od czasu do czasu popatrując w bok, szedł cicho śladami człowieka, który rzucił mu kawałek hamburgera obok śmietnika należącego do Mc Donaldsa. Zziębnięty, głodny i spragniony czyjegoś zainteresowania, pies przyglądał się każdemu

ruchowi nieznajomego. Czekał na jeszcze jedną oznakę troski, choćby

najmniejszą szansę na przyjaźń. Ale one nie nadeszły.

Są ludzie, którzy myśląc o Bogu zachowują się jak niechciane, zbłąkane zwierzęta. Z tęsknotą oczekują na Boże zainteresowanie, Jego uśmiech i bliskość, zakładając jednocześnie, że jest On zbyt wybredny i wymagający aby cokolwiek do nich poczuć. Niektórzy postrzegają Go

nawet jako niezmiennego, wiecznego ducha, który unosi się wysoko ponad nękającymi nasze życie cierpieniami i bolesnymi uczuciami. Jednak nie jest to prawdą w odniesieniu do Boga opisywanego w Biblii. Pismo Święte zapewnia nas, że Pan jest głęboko zatroskany o udręczonych, wycieńczonych i odrzuconych ludzi. Nie robi na Nim wrażenia nasza siła, lecz słabość. Podczas gdy nie zmienia się Boży charakter, zmianie ulegają Jego uczucia.

Znać Boga to mieć na Niego wpływ. Bóg nas

znał, kochał i wybrał jeszcze przed stworzeniem świata (Efezjan 1:3-6). Każdego z nas traktuje osobiście, w bardzo bezpośredni sposób. Cieszy się, gdy my się cieszymy, smuci, gdy się smucimy i jest Mu przykro, gdy źle postępujemy. Bóg jest wrażliwy na to,

co czujemy, a też podobnie jak my podatny jest na emocje. Reaguje na działanie zła, które

Mu nieraz wyrządzamy. Biblia mówi, że Bóg może być:

Zadowolony (Hebr. 11:5). Przygnębiony i zasmucony (I Mojż. 6:6; Efezjan 4:30-32). Prowokowany i poddawany próbom (Psalm 78:40-41). Obciążony i utrudzony (Izajasz 43:24). • Pobudzony i rozgniewany (Ezechiel 16:42-43). Zwłaszcza w Efezjan 4:30-32 czytamy: “A nie zasmucajcie Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na

dzień odkupienia. Wszelka gorycz i zapalczywość, gniew, krzyk i złorzeczenie niech będą usunięte spośród was wraz z wszelką złością. Bądźcie jedni dla drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił w Chrystusie”. Największym dowodem Jego wrażliwości na nasze sprawy są osobiste cierpienia i smutek Jezusa, który swoim nauczaniem i czynami objawił nam Ojca. W obliczu Jezusa

Chrystusa, znajdujemy oblicze Boga. On cierpiał za nas, aby przez to cierpienie przyprowadzić nas do Ojca. Tak wielka była Jego miłość. Może być ci trudno odnieść ten rodzaj miłości do siebie, bo wiesz, że oprócz ciebie naszą Ziemię zamieszkuje około 5 miliardów ludzi. Musimy jednak pamiętać kim jest Ten, o którym mówimy. Bóg nie podlega ograniczeniom, jakim podlegają ludzie. On nie jest zawężony do jednej tylko relacji w danym momencie.

Jako Ten, który stworzył świat, jest On w stanie kontaktować się jednocześnie z tyloma osobami, z iloma zapragnie. Skąd wiadomo, że Bóg ma taką zdolność? O tym, że tak jest możemy wywnioskować biorąc pod uwagę ogrom i złożoność wszechświata, który stworzył. Albo bezmiar wiedzy i informacji, które ze swej natury ograniczeni ludzie, tacy jak my, mogą zdobyć (dzisiaj też dzięki nieprzebranym zasobom internetu). Możemy

też po prostu zaufać słowom Tego, który powiedział: ” Czyż nie sprzedają za grosz dwu wróbli? A jednak ani jeden z nich nie spadnie na ziemię bez woli Ojca waszego. Nawet wasze włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się; jesteście więcej warci niż wiele wróbli” (Mateusz 10:29-31). Jeśli wróbel nie spada na ziemię bez wiedzy Pana, to Ten, który zna liczbę włosów na naszych głowach, zna też liczbę naszych łez,

chwil strachu i głębokość wzburzonych życiowych wód, które grożą pochłonięciem nas. Jeśli Bóg ma o nas tak drobiazgową wiedzę, to nigdy nie jesteśmy tak samotni jak nam się wydaje. Nigdy nie pozostajemy pozbawionymi pomocy. Nigdy nie jesteśmy poza zasięgiem naszego Ojca. Niejednokrotnie wypróbowuje On naszą wiarę i cierpliwość nie reagując natychmiast i tak jakbyśmy chcieli. Mimo to,

możemy być spokojni i czuć się bezpiecznie, gdyż On daje pokój, który potrafi uciszyć wszelkie życiowe nawałnice i prowadzić do przełomowych zmian w naszej osobowości.

Znać Boga to znajdować się pod Jego

wpływem. Pomyśl przez chwilę o ludziach, którzy zmienili twoje życie na lepsze. Może to był nauczyciel, który zainspirował cię do realizowania twoich marzeń. Może to był rodzic lub któreś z dziadków, których słowa i

uściski, sprawiły, że czułeś się bardzo kochany. Może to był sąsiad, który swoim przykładem pokazał ci, że każda praca, jaką warto wykonywać, jest warta wykonywania jej dobrze. Patrząc wstecz, widzisz, że znajomość z tym ludźmi zmieniła twoje życie. To, co jest prawdą o nich, sprawdzi się jeszcze bardziej w przypadku tych, którzy poznali Boga. Nikt nie może naprawdę Go znać, jeśli nie jest przez

Niego zmieniany. Każdy, kto przebywa w obecności Boga, znajduje się pod Jego wpływem i zostanie przez Niego zmieniony. On kocha nas na tyle, aby przyjąć nas takimi, jakimi jesteśmy, ale kocha nas też zbyt bardzo, aby nas w takim stanie pozostawić. Apostoł Jakub opisuje taką osobistą relację z Bogiem następująco: „Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was. Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. Obmyjcie ręce,

grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy. Biadajcie i smućcie się, i płaczcie; śmiech wasz niech się w żałość obróci, a radość w przygnębienie. Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was” (List Jakuba 4:7-10). Znać Boga w ten sposób, znaczy martwić się tym, co martwi Boga. Znaczy znajdować radość w rzeczach, które Go cieszą , odkrywać swoją siłę w Jego sile i mieć

pewność, że dla Niego nic nie jest zbyt trudne. Oznacza też zyskanie nowego życia w Tym, który oferuje przebaczenie w zamian za pokutę, wsparcie w zamian za smutek oraz obietnicę życia w nowym, lepszym świecie, w zamian za uporczywe trzymanie się doczesnego świata. Zmieniamy się odkrywając, że znać Boga to kochać Go. Kochać Go, to dać Mu pierwsze miejsce w naszym życiu. Przyznać Mu pierwsze miejsce, to troszczyć się o tych, o

których On się troszczy, kochać to, co On kocha, nienawidzić co On nienawidzi i przyłączyć się do Jego służby odnawiania ludzkich serc. To jest właśnie zdrowa relacja, do której Bóg nas wzywa. Jednak tak dojrzały związek nie bierze się znikąd. Nasze osobiste relacje z Bogiem są niekiedy tylko nikłym odbiciem tego, czym być powinny. Wtedy zazwyczaj stoimy w miejscu w naszym wzroście duchowym.

C Z Ł B O DUCHOWA SKUPIONA NA CHRYSTUSIE NACECHOWANA ULEGŁOŚCIĄ Ó W I G E
C
Z
Ł
B
O
DUCHOWA
SKUPIONA NA CHRYSTUSIE
NACECHOWANA ULEGŁOŚCIĄ
Ó
W
I
G
E
K
WZAJEMNIE ODCZUWANA
ROZWIJAJĄCA SIĘ

RELACJA ROZWIJAJĄCA SIĘ

Któż mógłby wątpić w bardzo bliską osobistą więź pomiędzy rodzicami, a nowo narodzonym niemowlęciem? Ta jednostronna relacja rodzic- niemowlę stwarza ważną przeciwwagę negatywnych

zjawisk, o których dotąd mówiliśmy. Na wcześniejszych stronach podkreślaliśmy obustronną naturę tej relacji. Teraz powinniśmy zobaczyć drugą stronę tej prawdy.

Podobnie jak niektóre niemowlęta, wiele dzieci Bożych nie rośnie i nie rozwija się. Niekiedy prawidłowo rozpoczęty wzrost ulega zahamowaniu. Mimo, że Bogu zależy na doprowadzeniu nas do ostatecznej dojrzałości, często pozwala nam na

pozostawanie zdziecinniałymi

w naszych postawach i stanie wiedzy o Nim.

Apostoł Paweł zajął się kwestią duchowej niedojrzałości i braku wzrostu w 1 Liście do Koryntian: “I ja, bracia, nie mogłem mówić do was jako do duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie. Poiłem was mlekiem, nie stałym pokarmem, bo jeszcze go przyjąć nie mogliście, a i teraz jeszcze

nie możecie, jeszcze bowiem cieleśni jesteście. Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia, to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie?” (1 Koryntian 3:1-3)

Dojrzewanie i rozwój duchowy to

proces. Osiąganie dojrzałości duchowej wymaga w równej mierze zaangażowania jak i cierpliwości. Z jednej strony, nigdy nie powinniśmy być usatysfakcjonowani poziomem

naszej relacji z Bogiem i wiedzy o Nim. Jeśli jednak tak jest, to znaczy, że duchowo zatrzymaliśmy się w miejscu, relacja doznała uszczerbku i wkrótce zaczniemy się cofać. Z drugiej strony, powinniśmy być cierpliwi i nie oczekiwać od siebie więcej niż oczekuje od nas Bóg. Pismo wskazuje, że takiej dojrzałości nie osiąga się z dnia na dzień. To wymaga czasu — czasu z Bogiem i na rozważaniu Jego Słowa. Apostoł Piotr napisał: „Jako

nowo narodzone niemowlęta, zapragnijcie nie sfałszowanego duchowego mleka, abyście przez nie wzrastali ku zbawieniu, gdyżeście zakosztowali, iż dobrotliwy jest Pan” (1 Piotra 2:2-3). Apostoł Jakub potwierdza rozwojowy charakter relacji z Bogiem pisząc: „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie. Wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość,

wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków” (Jakub 1:2-4). Nie przyśpieszajmy tego procesu, ale i nie pozwalajmy mu się zatrzymać. Kontynuujmy odżywianie się Słowem Bożym, nawet gdy poddaje nas próbom i życiowym trudnościom. To jedna z metod, dzięki którym On okazuje nam wierność. Nie oczekujmy od siebie doskonałości, gdyż

będziemy ponosić też porażki. Cieszmy się, że poznając Boga możemy rozwijać się duchowo. Nie bądźmy jak właściciel domu, który obsiał ogród i po dwóch tygodniach przekopał go, ponieważ nie pojawiły się jeszcze pomidory.

Spodziewaj się

zmian. Z uwagi na specyfikę duchowego życia, nasza relacja z Bogiem będzie ulegać zmianom. Zmiany wezmą się stąd, że gdy będziemy szli do przodu, zawsze będzie nam

przybywać wiedzy o Bogu i doświadczeń z Nim. To z kolei da nam więcej sił i uczyni nas lepszymi. Nasza relacja z Bogiem może się też zmienić na gorszą, jeśli zaczniemy skupiać się wyłącznie na przeszłych doświadczeniach, jakie z Nim mieliśmy. Powinniśmy oczekiwać zmian, gdyż nasza relacja z Nim jest przedmiotem ataków. Nasz przeciwnik, diabeł, nie uzyska satysfakcji dopóty, dopóki nas nie zneutralizuje i nie

zapadniemy w duchową śpiączkę (Efezjan 6:10-13) Mimo, że nasza osobista relacja z Bogiem nigdy nie może być przerwana, jej cechy będą się zmieniać Zmienimy się również i my. Możemy być tego pewni. Staniemy się albo bardziej gorliwi albo bardziej duchowo obojętni. Nasze charaktery albo się wzmocnią albo zobojętnieją. Nasze rozmowy z Bogiem staną się bliższe i częstsze, bądź mniej znaczące i rzadsze.

Licz się z niekompletnością. Mówiąc

o naszej niekompletnej relacji z Bogiem, apostoł Paweł napisał: „Bo cząstkowa jest nasza wiedza i cząstkowe nasze prorokowanie; lecz gdy nastanie doskonałość, to, co cząstkowe, przeminie. Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak, jak jestem poznany. Teraz więc pozostaje

wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość” (1 Koryntian

13:9-10,12-13).

Z taką rzeczywistością będziemy się spotykać. Nasza

wiedza i doświadczenia są niepełne. To tak jakbyśmy spoglądali na Bożą twarz przez zadymione szkło. Kiedyś jednak spotkamy Go twarzą w twarz. W międzyczasie mamy jednak określone obowiązki. Musimy zaakceptować naszą niekompletność, zaufać

Bogu i mieć pewność Jego niechybnego powrotu. Mamy kochać Boga

  • i Jego niedoskonałą ludzką

rodzinę na ile tylko potrafimy. Na oczekiwanie od siebie doskonałości po prostu nas nie stać. Nie powinniśmy jej też

oczekiwać od innych. Świętość

  • i rozwój duchowy, na których

zależy Bogu, uwidoczni się w naszej kruchości i pokorze, a nie duchowej doskonałości.

Nie oczekuj Nieba

tutaj. Ważnym jest nie tylko to, aby dać sobie dość czasu na

wzrastanie w Panu, ale i to, żeby pozwolić Mu pokazać, że jest nam wierny i zaspokaja nasze ważne potrzeby. Jednak w tym życiu nie oczekujmy tego, co obiecał dać nam w Niebie. My, którzy ufamy Chrystusowi, jesteśmy ludźmi wieczności. Nie będzie żadnych czasowych ograniczeń dla naszej przyszłości. Nie jesteśmy jak zawodowy sportowiec, który musi osiągnąć swoje cele,

zarobić mnóstwo pieniędzy i przejść do historii w ciągu zaledwie kilku krótkich lat,

zanim trwale straci swoją świetną formę. Relacja z Bogiem nie jest sposobem na otrzymanie wszystkiego, co się nam w tym życiu podoba. Nie jest

kluczem do finansowego sukcesu, dobrego zdrowia, czy długowieczności. Jest jednak sposobem na przeżywanie ogromu miłości, radości, pokoju, cierpliwości, uprzejmości, dobroci,

wierności i samokontroli (Galacjan 5:22-23). A też środkiem na znalezienie najwyższej relacji i życiowej misji, ostatecznego celu i nadziei oraz najwyższego poczucia bezpieczeństwa. Wszystko, co nam pozostaje, to ufać Chrystusowi, że spełni to, czego „oko nie widziało i ucho nie słyszało”, a więc to, czego teraz nie możemy widzieć ani mieć. Powinniśmy wierzyć, że słowa które Chrystus

skierował do swoich uczniów nadal są aktualne i prawdziwe: „Niechaj się nie trwoży serce wasze; wierzcie w Boga i we mnie wierzcie! W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli” (Jan 14:1-3). To jest naszą nadzieją. Nie powinniśmy oczekiwać, że Pan

da nam wszystko, czego w tym życiu zapragniemy. Mimo, że obiecał zaspokajanie potrzeb wszystkich, którzy Go naśladują, zastrzega również sobie prawo decydowania, czego teraz potrzebujemy i co ucieszy nas bardziej, jeśli zostanie odłożone na przyszłość.

C Z Ł B O DUCHOWA SKUPIONA NA CHRYSTUSIE NACECHOWANA ULEGŁOŚCIĄ Ó W I G E
C
Z
Ł
B
O
DUCHOWA
SKUPIONA NA CHRYSTUSIE
NACECHOWANA ULEGŁOŚCIĄ
Ó
W
I
G
E
K
WZAJEMNIE ODCZUWANA
ROZWIJAJĄCA SIĘ
DZIELONA Z INNYMI

RELACJA DZIELONA Z INNYMI

Każdy z nas przychodzi do Boga indywidualnie. W pewnym sensie przychodzimy sami. To nasza osobista decyzja, nasz wybór, czy chcemy z Nim wejść w relacje czy też nie. Nikt inny nie może podjąć tej decyzji za nas. Ale na tym to się nie kończy. Gdy przychodzimy do Boga, zostajemy do Niego przyłączeni i

duchowo rodzimy się w Jego rodzinie.

Ci którzy kochają Boga, będą się też kochać nawzajem. Nie

jest możliwa osobista relacja z Bogiem bez posiadania opartej na Jezusie relacji z innymi ludźmi. Miłość Chrystusa zamanifestowana na krzyżu jest dla nas przykładem. On pokazał nam, że być blisko Ojca znaczy dzielić się Jego miłością z innymi (1 Jana 4:7- 11). Gdy zaczniemy poznawać

Pana, będziemy mieć do czynienia z Bogiem, który gorąco kocha ludzi wokół nas — nasze rodziny, naszych przyjaciół, sąsiadów, współpracowników, znajomych a nawet naszych wrogów. To jest postawa, do której apostoł Paweł zachęcał chrześcijan w Tesalonikach. Po potwierdzeniu całkowitej realności ich związku z Bogiem (1 Tesaloniczan 1:1-7), pisze on do nich tak: „A o miłości braterskiej nie potrzeba wam pisać, bo

jesteście sami przez Boga pouczeni, że należy się nawzajem miłować; to zresztą czynicie względem wszystkich braci w całej Macedonii. My zaś napominamy was, bracia, żebyście tym bardziej obfitowali” (4:9-10). Może wolelibyśmy żyć w odizolowaniu, ale nie możemy sobie na to pozwolić, jeśli chcemy rozwijać się w naszej relacji z Bogiem. Poznawanie Go nie oznacza tylko wiedzy o Nim, ale głównie poznawanie

Jego sposobu myślenia, uczuć i miłości. Apostoł Jan napisał:

“Umiłowani, miłujmy się nawzajem, gdyż miłość jest z Boga, i każdy, kto miłuje, z Boga się narodził i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością” (1 Jana 4:7-8).

Ludzie kochający Boga są od siebie współzależni. W Efezjan 4,

Paweł podkreśla, że naszej pionowej relacji z Bogiem towarzyszy wiele poziomych

relacji z ludźmi. Każde Boże dziecko przedstawił jako część

całkowite, pełne zbawienie

Ludzie kochający Boga wzajemnie sobie

ciała Chrystusa. Każda z nich spełnia określoną funkcję. Tak jak oko, ucho, usta czy stopa mają swoje konkretne znaczenie dla fizycznego ciała, tak każdy chrześcijanin

ulegają. W Efezjan 5:21, Paweł pisze, że powinniśmy sobie nawzajem ulegać ze względu na naszą bojaźń wobec Boga. Następnie udziela bardzo konkretnej rady:

spełnia specyficzną rolę w ciele

Żony mają służyć swoim

poddawał swój interes na

Chrystusa. Gdy każda z tych części wykonuje swoją funkcję, korzysta na tym cały organizm

mężom, bo jest to forma służenia Bogu (5:22). Mężowie powinni z

(patrz 1 Koryntian 12 i Rzymian 12). Mimo, że otrzymaliśmy

w Chrystusie, istnieje sfera naszego życia, w której nie

miłością poświęcać swój własny interes na rzecz żony, jak Chrystus

rzecz kościoła (5:25-28). Dzieci powinny być

osiągniemy swej pełni bez pielęgnowania relacji z innymi i służenia im. Potrzebujemy siebie nawzajem nie mniej niż usta potrzebują oka, a oko potrzebuje ręki. To jeden z rezultatów naszego zbawienia. Może myślimy, że jesteśmy niezależnymi duchami, które świetnie poradzą sobie same, jednak chcąc wzrastać w wiedzy o Bogu, szybko tę ideę zarzucimy.

posłuszne rodzicom ze względu na Pana (6:1). Słudzy powinni być posłuszni swoim pracodawcom, bo jest to forma służenia Bogu (6:5-7). • Pracodawcy sług powinni okazywać im troskę ze względu na swoją cześć dla Boga (6:9). Przesłanie to jest jasne. Jeśli znamy Boga i Jego miłość

(Efezjan 3:14-21), to z miłością i uległością będziemy służyć innym. Ufając Bogu i posłusznie służąc innym, odkryjemy w głębi siebie sprawiedliwość, mądrość i moc miłości Chrystusa. Gdy w uległości przekazujemy Bożą miłość innym, łatwiej nam właściwe zrozumieć modlitwę apostoła Pawła zapisaną w Efezjan 3:14-19).

“Zginam kolana moje przed Ojcem, od którego

wszelkie ojcostwo na niebie

  • i na ziemi bierze swoje imię, by sprawił według bogactwa

chwały swojej, żebyście byli przez Ducha jego

mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku, żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni

  • i ugruntowani w miłości,

zdołali pojąć ze wszystkimi

świętymi, jaka jest

szerokość, długość, wysokość

  • i głębokość i mogli poznać

miłość Chrystusową, która

przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą”.

TAK BLISKI A JEDNOCZEŚNIE TAK DALEKI

  • MM ożliwym jest być blisko Chrystusa, a zarazem daleko

od życia, które On proponuje.

Zdarzało się to nawet pośród

dwunastki pierwszych apostołów Chrystusa. Oni mieli najbardziej dogodną możliwość pozostawania z Nim w osobistej relacji. Jednak nawet w tym najbliższym Mu kręgu towarzyszy był jeden, który takiej osobistej więzi z Chrystusem nigdy nie miał.

Być może był nawet darzony największym zaufaniem w grupie, gdyż powierzano mu jej finanse. Judasz wiedział o

Jezusie wiele. Zwyczaje swego Mistrza znał na tyle, że Jego

wrogów zaprowadził do ogrodu, w którym zwykł On przebywać z uczniami. Znał Chrystusa wystarczająco dobrze, aby zdradzić Go powitalnym pocałunkiem. Ale Judasz nie znał Jezusa jako swojego Zbawiciela i Pana. Mimo, że był zaufanym skarbnikiem, nigdy nie miał tej osobistej, opartej na Chrystusie relacji z Bogiem, która jest dostępna nawet

dzisiaj, dla nas. Jest on niechlubnym przykładem

ludzi, o których Jezus wspomniał w Mateusza 7:13; 22-23): “Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią

wchodzą ...

W

owym dniu wielu

mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie

znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie”. Upewnijmy się, że nie skończymy jak ten, który z góry przyjął, że znanie Chrystusa w sposób osobisty i bliski jest tym samym, co wiedza na jego temat.

UCZYŃ TO OSOBISTYM.

KK toś kiedyś powiedział:

“Wiedzieć, że Chrystus

umarł, to znajomość

historii. Wierzyć, że umarł za mnie, to zbawienie”. Osobista relacja z Chrystusem zaczyna się w momencie naszego nawrócenia. Jezus nazwał to wydarzenie “powtórnym narodzeniem” (Jan 3:3). Dziećmi Boga, Jego przyjaciółmi, sługami i członkami Jego duchowego królestwa, możemy stać się tylko wtedy, gdy narodzimy się duchowo w Jego rodzinie.

Mimo, że możemy nie wiedzieć, kiedy dokładnie to nowe życie się rozpoczyna, możemy poznać kroki, które należy uczynić, aby tę relację zapoczątkować.

KROK PIERWSZY:

Potrzebujemy uznać nasz beznadziejny stan.

Wszyscy jesteśmy dziećmi rodziców, którzy należą do upadłego rodzaju ludzkiego.

Przychodzimy na świat oddzieleni od życia, które

przewidział dla nas Bóg i interesuje nas głównie zaspokajanie swoich pragnień, zdobywanie prestiżu

  • i osobistej niezależności na

naszych własnych warunkach.

W trakcie tego, nie okazujemy naturalnego pragnienia obcowania z Bogiem, który nas dla siebie stworzył (Rzymian 3:11-12). Podczas, gdy według własnej miary być może wydajemy się sobie uczciwi

  • i dobrzy, Jezus Chrystus

wskazuje na grzech w naszym

życiu. Pokazał nam również, co oznacza mieć osobistą relację z Bogiem. On też jest tym, który powiedział, że nie przyszedł na ten świat, aby pomagać dobrym ludziom, ale by „szukać i zbawić to, co zginęło” (Łukasz 19:10). Biblia mówi, że wszyscy przyszliśmy na ten materialny świat fizycznie żywi, ale martwi duchowo i, że brakuje nam jakości życia dla którego Bóg nas stworzył. Apostoł Paweł napisał: “Wszyscy

zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (Rzymian 3:23); “Jak napisano: Nie ma ani jednego sprawiedliwego” (Rzymian

3:10) i “Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rzymian 6:23).

KROK DRUGI:

Potrzebujemy wiedzieć, co Bóg dla nas zrobił.

Słowo “ewangelia” oznacza

“dobrą nowinę”. Ewangelia Chrystusa mówi, że sam Bóg

kochał nas na tyle, że posłał swojego Syna na świat, aby uratować nas od nas samych i naszego grzechu (Jan 1:1-4; 3:16).

Nie przyszedłem wzywać do upamiętania sprawiedliwych, lecz grzesznych.

— Jezus (Łukasz 5:32)

Dobrą wiadomością dla nas jest to, że Chrystus żył zgodnie z jakością tego życia, które Bóg przewidział dla nas. Bez żadnych braków czy wypaczeń, kochał On swojego niebiańskiego Ojca z całego serca, duszy i umysłu. Niezawodnie pokazał nam, co znaczy kochać drugiego człowieka tak, jak siebie samego. Następnie, aby rozwiązać problem naszej utraconej relacji z Jego Ojcem, Jezus

umarł zamiast nas, składając siebie jako doskonałą ofiarę, która wystarczała do zapłacenia ceny za grzech. Ponieważ był nie tylko

człowiekiem, ale też Bogiem

naszym Stwórcą (Jan 1:1-14), Jego śmierć ma niezmierną wartość. Kiedy powstał z martwych, udowodnił tym, że umarł zamiast nas, aby zapłacić cenę wszelkiego grzechu - przeszłego, obecnego i przyszłego. Jedną ofiarą

zapłacił za najdrobniejsze

jak i najbardziej odrażające z naszych grzechów.

KROK TRZECI:

Potrzebujemy osobiście uwierzyć i przyjąć Boży

dar. Mimo, że wszyscy zasłużyliśmy na duchową śmierć i odseparowanie od Boga (Rzymian 6:23), nikt nie jest w stanie na relację z Nim sobie zasłużyć. Jest ona darem Jego miłości, a nie nagrodą za nasze wysiłki. Nikt nie jest zbawiony dzięki usiłowaniu bycia dobrym.

Jesteśmy zbawieni dzięki ufaniu Chrystusowi. Z tego powodu, apostoł Paweł mógł napisać:

“Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił” (Efezjan 2:8-9; patrz też Rzymian 4:5 i Tymoteusza 3:5). Może to wyglądać na bardzo proste. Ale potrzebny jest cud Bożej łaski, aby złamać naszą dumę i poczucie

pełnej samowystarczalności. Potrzebny jest Boży Duch, aby doprowadzić nas do prawdziwie osobistej relacji z Bogiem. Jeśli taka relacja jest twoim pragnieniem, to zaproponuję ci jak mógłbyś ją rozpocząć. Słowa, które kierujemy do Boga, żeby otrzymać ten dar mogą być różne (Łukasz 18:13; 23:42-43). Ważnym jest, żebyś wierzył Bogu wystarczająco, aby móc powiedzieć: “Ojcze, wiem, że przeciwko Tobie zgrzeszyłem. Wierzę, że Jezus

Chrystus jest Twoim Synem, że umarł za moje grzechy i, że wstał z martwych, żeby to udowodnić. Teraz przyjmuję Twoją ofertę życia wiecznego. Przyjmuję Jezusa jako Twój dar dla mojego zbawienia”. Jeśli te słowa szczerze wyrażają twoje pragnienie, witaj w Bożej rodzinie! Dzięki takiej prostej niczym u dziecka wierze, wszedłeś w osobistą relację z Tym, który cię stworzył i zbawił dla swoich boskich celów.

MOC DO

ŻYCIA

Każde Boże dziecko ma duchowo wzrastać. Oto podstawowe elementy duchowego rozwoju.

  • M ódl się. Chrześcijanie, którzy chcą wzrastać,

komunikują się z Bogiem poprzez modlitwę. W niej wyrażają Mu swoją wdzięczność, wyznają

grzechy i przynoszą prośby o sprawy swoje oraz innych. Bóg obiecuje być blisko tych wszystkich, którzy przychodzą do Niego w modlitwie (Psalm 145:18).

B ądź posłuszny. W Jana

14, Jezus powiedział, że

nasze posłuszeństwo Jego nakazom jest miarą naszej miłości do Niego (15,21,23). Nie możemy Go jednak odpowiednio kochać w oparciu o nasze własne siły. I między innymi dlatego,

dał nam On Ducha Świętego (16-17). Gdy jesteśmy blisko Niego, Duch daje nam moc do życia w posłuszeństwie Bożym przykazaniom (Galacjan 5:16-25).

U wielbiaj. Jako

chrześcijanie musimy

dbać, aby nasze oddanie Bogu było stałe. Prywatnie, powinniśmy uwielbiać Go w naszych myślach i modlitwach (Psalm 34:1). Publicznie, powinniśmy łączyć się z innymi chrześcijanami w naszych

lokalnych wspólnotach, kościołach, aby wspólnie oddawać Bogu chwałę (Psalm 111:1; Hebrajczyków 10:24-25).

E wangelizuj. Dobrą

wiadomością Ewangelii

należy dzielić się z innymi.

Mówiąc innym, co Chrystus uczynił dla nas, powodujemy to, że nasz duchowy rozwój jest bardziej intensywny (Mateusz 28:19-20).

C zytaj Pismo.

Najbardziej bezpośrednim

źródłem duchowego wzrostu chrześcijanina jest Biblia. Musi być czytana regularnie, bo jest zarówno naszym mlekiem jak i mięsem (1 Piotra 2:2; Hebrajczyków 5:12-14). Biblia mówi nam jak żyć (Psalm 119:105). Jest ona Bożym Słowem dla nas na nasze czasy.