BEZPŁATNA GAZETA TORUŃSKA | NR 68 |1 LIPCA 2016 | ISSN 4008-3456 | NAKŁAD 25 000 EGZ.

|

www.tylkotorun.pl

Nadal szuka cegiełek życia
Prawo do hejtu to nie prawo człowieka
Prof. Jacek Krełowski, toruński astronom, obcho- Rozmawiamy z Tomkiem Lipińskim, legendą poldził swój jubileusz
skiego rocka
Taki jest Tylko Toruń

Prowadzą
w stronę
światła
6

Już 46 osób wybudziło się ze stanu śpiączki w
Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym Fundacji Światło.
Toruńska placówka to fenomen na skalę światową –
nigdzie indziej do świadomości nie wróciło tyle osób

吀漀爀甀䐁

甀氀⸀ 笁䈁欀椀攀眀猀欀椀攀最漀 ㄀㔀

倀伀䴀䤀䄀刀  倀刀伀䨀䔀䬀吀  䜀刀䄀吀䤀匀
Tylko Toruń . 1 lipca 2016

2

FELIETONY
stopka redakcyjna

Toruń nadlatuje
MARCIN
CZYŻNIEWSKI

Prezydent Bydgoszczy ma
przewagę
nad
telewizyjną
"Chmurką". Ta może tylko zapowiedzieć burzę i cierpliwie
czekać, czy nadejdzie. Przejdzie
bokiem - "Chmurka" może jedynie wstydliwie spuścić oczy.
Prezydent Rafał Bruski zapowiedział burzę ze stuprocentową pewnością, bo zaraz sam ją
wywołał. Chodzi o propozycję
dofinansowania przez Toruń
lotniska w Bydgoszczy, ale pod
warunkiem zmiany nazwy por-

tu lotniczego na "Bydgoszcz-Toruń". Prezydent zagrzmiał,
chociaż rzucił mało trafnymi
gromami. Gdy tylko usłyszałem, że toruńska propozycja jest
"rozwiązaniem siłowym", przed
oczyma stanęły mi te rzesze bydgoskich polityków ustawiających
się w kolejce, by przedyskutować i szeroko omówić projekt
podziału UMK - pamiętacie ich
Państwo? Nie? Słusznie, bo nikt
z autorów projektu ustawy o wydzieleniu Collegium Medicum

Wisła jak Tatry
JACEK
KIEŁPIŃSKI

Rok 2017 został oficjalnie
uznany Rokiem Rzeki Wisły.
Przypada w nim 550-rocznica
pierwszego wolnego flisu na
Wiśle, co było możliwe dzięki
ustaleniom II pokoju toruńskiego z 1466. Na ten ważny dla
historii Polski fakt historyczny, bo na swobodnym handlu
wiślanym oparła swą potęgę
gospodarczą Polska w Złotym

Wieku, zwracało od dawna
uwagę liczne grono miłośników
i użytkowników Wisły.
Długo trwało jednak, nim
idea ta dotarła do parlamentu.
Ale jak już Sejm podjął uchwałę w tej sprawie, to praktycznie
jednogłośnie. W politycznym
kotle, który wrze w naszym
kraju, pojawiła się idea łącząca ludzi Tuska i Kaczyńskiego.

nie uznał za stosowne omówić
tej sprawy z władzami Uniwersytetu. W innym zdaniu Prezydent
Bydgoszczy tak ocenił pomysł
dodania Torunia do nazwy: "To
tak absurdalne jak my byśmy
wnioskowali o zmianę nazwy
Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu". Przypomnę więc,
że taki pomysł został kiedyś oficjalnie zgłoszony przez pewnego bydgoskiego samorządowca.
Zaproponował właśnie dodanie
Bydgoszczy do nazwy "UMK
w Toruniu". Gdyby chciał ponowić wniosek, musi wiedzieć, że
sprzeciwia mu się sam Prezydent
Bruski.
Nie bardzo wiem, dlaczego
Prezydent Bruski uważa, że Bydgoszcz "tylko straci" na dołożeniu
nazwy. Może turyści z zagranicy
nie lubią zabytkowych, atrak-

Bo Wisła taka jest - łączy, łagodzi, uspokaja. A tego przecież wszystkim nam potrzeba. Parlamentarzyści w swym
politycznym ferworze musieli
chwilę przyhamować i pomyśleć o królowej polskich rzek.
I właśnie o to chodzi w obchodach Roku Rzeki Wisły 2017 byśmy wszyscy pomyśleli o tym
narodowym skarbie, o tradycji
i o przyszłości rzeki. Żebyśmy
podjęli ogólnonarodową wiślaną dyskusję. A najlepiej, po
prostu, ruszyli poznawać Wisłę.
I ten proces właśnie następuje. Wśród ludzi zajmujących
się naukowo turystyką pojawiło
się jakiś czas temu przekonanie,
że Wisła dziś przypomina Tatry

cyjnych miast i odtąd z odrazą
będą omijać bydgoskie lotnisko
(które nota bene leży w Białych
Błotach)? Niedawno otwarte
lotnisko w Szymanach nazwano
Olsztyn-Mazury, chociaż leży na
Warmii, a do Olsztyna jest stamtąd znacznie dalej niż z Bydgoszczy do Torunia. Miejscowi spece
od promocji chcieli dobrze, ale
widać nie zauważyli, że turyści
nie chcą już odwiedzać atrakcyjnych miejsc i ta nazwa na pewno
ich odstraszy. My idziemy z trendem, proponuję więc, żeby dać
spokój z Toruniem i do nazwy
portu lotniczego dodać o wiele
bliższe Bydgoszczy Wypaleniska.
Samoloty pełne zagranicznych
turystów chcących zrelaksować
się na tamtejszym wysypisku komunalnym nadlecą wkrótce całą
eskadrą.

w XIX wieku. Wtedy góry penetrowali tylko nieliczni pasjonaci, a dziś tatrzańskie doliny
i szczyty pokonują nieprzebrane tłumy. Na Wiśle tłumów nie
ma, choć płynąc trzy dni temu
drewnianą, tradycyjną łodzią
typu bat z Warszawy do Torunia spotkaliśmy sporo żaglówek
i innych jednostek. Ta odważna
turystyczna teoria potwierdziła się jednak. W przysłowiowo pięknych okolicznościach
przyrody, obserwując dzika
płynącego, tak jak my, między wiślanymi kępami poniżej
Wyszogrodu, poczułem się jak
dawny tatrzański wędrowiec
zaskoczony widokiem kozicy.

Potrzebujesz
więcej gazet?

Tylko Toruń . 1 lipca 2016

Redakcja „Tylko Toruń”
Złotoria, ul. 8 Marca 28
redakcja@tylkotorun.pl
Wydawca
Goldendorf
Redaktor naczelny
Radosław Rzeszotek
Sekretarz redakcji
Łukasz Piecyk (GSM 733 842 795)
Redaktor wydania
Kinga Baranowska
Dział reportażu i publicystyki
Jacek Kiełpiński
(GSM 723 030 103)
Tomasz Więcławski
(GSM 535 405 385)
Dział informacyjny
Joanna Koszczka,
Michał Ciechowski
Kultura
Maciej Koprowicz
Michał Ciechowski
Sport
Karol Żebrowski
Zdjęcia
Łukasz Piecyk
REKLAMA
Dyrektor działu reklamy
Karol Przybylski
(GSM 665 169 292),
Aleksandra Grzegorzewska
(GSM 512 202 240),
Agnieszka Korzeniewska
(GSM 534 206 683),
Małgorzata Kramarz
(GSM 607 908 607),
Iwona Zuchniak
(GSM 500 324 572)
reklama@tylkotorun.pl
Skład
Studio Tylko Toruń
Druk
Agora S.A

ISSN 4008-3456
Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń.
***
Na podstawie art.25 ust. 1 pkt 1b ustawy
z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim
i prawach pokrewnych Agencja Public
Relations Goldendorf zastrzega, że dalsze
rozpowszechnianie materiałów opublikowanych w “Tylko Toruń” jest zabronione
bez zgody wydawcy.

Zadzwoń!
Karol Sikorski
669 197 949

Litwa coraz bliżej

TO CZYTAJ

3

Goszczący w Toruniu i województwie ambasador Šarūnas Adomavičius dziękował za udział Polski w patrolowaniu
przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich, zapowiadał przyjazd koszykarzy z Kowna i zapraszał do zwiedzania Litwy
Jacek Kiełpiński | fot. autor
- Wiele dobrego stało się za
sprawą działającego w Toruniu od dziesięciu lat konsulatu
Litwy - podkreślał ambasador,
który rozmawiał z władzami Torunia, Bydgoszczy i województwa. - Kujawsko-pomorskie to
doskonały przykład współpracy
naszych krajów. A najważniejsze są kontakty międzyludzkie,
które rozwijają się pomiędzy
naszymi obywatelami a mieszkańcami tych stron.
Wizycie ambasadora Šarūnasa Adomavičiusa towarzyszyła
konferencja naukowa prawników
z UMK i Uniwersytetu Witolda
Wielkiego w Kownie oraz wystawa zdjęć Romualdasa Požerskisa
pt.: "Litwa 1988-1993" w Bibliotece Głównej UMK.
- Prezentuje ona litewską drogę do wolności. My, Litwini, jesteśmy dumni z naszej "śpiewanej"
rewolucji - powiedział podczas
spotkania w toruńskim konsulacie, gdzie był gościem konsula
honorowego Litwy w Polsce, Jerzego Bańkowskiego, człowieka,
który dla zbliżenia Litwy i Polski
zrobił naprawdę wiele. - Jesteśmy
za to wdzięczni - podkreślił ambasador. - Skutek jest taki, że na
mapie Polski wyróżnia się właśnie kujawsko-pomorskie, jako
województwo blisko współpracujące z Litwą.

Nasze województwo ścisle współpracuje z Litwą.

Konsul Jerzy Bańkowski przekazał ambasadorowi książkę "Pogoń za Litwą" napisaną w 2010
roku przez trzech toruńskich
dziennikarzy: Adama Luksa, Radosława Rzeszotka i Jacka Kiełpińskiego.
- Doskonale wiem, że właśnie
z Torunia pochodzą dziennikarze, którzy pokazali Litwę taką,
jaka jest - ożywił się ambasador.
- Dziękujemy.
Ambasador zwrócił szczególną uwagę na zagadnienia bezpieczeństwa w regionie, toczący się

konflikt na wschodzie Ukrainy.
- W tej chwili mamy wspólne
zagrożenie w postaci Rosji - przypomniał. - Dziękujemy za udział
polskich pilotów w Air Policing,
czyli patrolowaniu przez kraje
NATO przestrzeni powietrznej
krajów bałtyckich. Ale nie tylko
jeśli chodzi o obronność jesteśmy blisko. W grudniu ubiegłego
roku otwarto most energetyczny
Lit-Pol-Link pomiędzy naszymi
krajami. W planach jest połączenie rurociągiem gazowym, który
jest w fazie projektowej. Polska

jest dla nas przyjaznym sąsiadem,
z którym mamy dobre stosunki
i chcemy współpracować.
Ambasador podkreślił dobrą
atmosferę podczas meczu towarzyskiego Polska-Litwa, który
odbył się przed Euro w Krakowie.
- Cieszę się z wyniku, jak
również z atmosfery na stadionie - podkreślił. - Jednocześnie
zapraszam wszystkich na występ koszykarzy Żalgiris Kowno
do Torunia podczas turnieju we
wrześniu. My, Litwini, jesteśmy
kibicami koszykówki, a nasze ze-

społy naprawdę dobrze w kosza
grają.
Ambasador z wielką radością
mówił o podpisaniu listu intencyjnego inicjującego współpracę
Torunia z Kownem. Zapewniał,
że obie strony na tym skorzystają.
- Chodzi nie tylko o wymianę uczniów, studentów, ale też
kontakty biznesowe i naukowe.
Znamienne, że prezydent Valdas
Adamkus i poeta Tomas Venclowa są doktorami honoris causa
Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, a profesor Waldemar Rezmer
jest doktorem honoris causa
Uniwersytetu Witolda Wielkiego
w Kownie. To zbliżenie, bardzo
cenne dla obu narodów, właśnie
następuje.
Ambasador zapraszał też do
wyjazdów turystycznych na Litwę.
- Nie tylko Wilno, Troki i Druskienniki są atrakcyjne. Coraz
więcej osób odwiedza Palangę
i Mierzeję Kurońską. Osobiście
polecam leśną Dzukiję, a także
Auksztocki Park Narodowy, takie nasze litewskie Mazury. Także Litwini coraz częściej na urlop
wybierają się do Polski - zapewniał. - Po Krakowie i Warszawie
przyszedł czas na północną część
waszego kraju: Gdańsk, Sopot,
a także województwo kujawsko-pomorskie, w tym Toruń.
REKLAMA

Tylko Toruń . 1 lipca 2016

4

NAUKA

Nadal szuka cegiełek życia
Na jubileusz znanego toruńskiego astronoma, prof. Jacka Krełowskiego, zjechały tuzy nauki
z całego świata. Badacz skończył 70 lat, ale z pracy naukowej nie zamierza rezygnować
Jacek Kiełpiński | fot. Łukasz Piecyk

Były podsumowania, wspomnienia, a nawet piosenki
autorstwa prof. Jacka Krełowskiego wykonane przez jego
przyjaciela prof. Romualda Tylendę, z którym komponował je
ponad 40 lat temu. Na jubileusz
astronoma zjechały do Torunia sławy naukowe ze świata,
jak Eric Herbst z Uniwersytetu
Virginia, Peter Sarre z Uniwersytetu Nottingham, Vladimir
Taradij z Obserwatorium na
Terskole (Północny Kaukaz),
Darek Lis z Obserwatorium Paryskiego i Roland Gredel z Instytutu Maxa Plancka.
Profesor Jacek Krełowski od
lat zajmuje się badaniem ośrodka
międzygwiazdowego. Dla laików
to próżnia. Dla profesora - struktura o wiele bardziej skomplikowana.
- Cóż to jest próżnia? To kawałek przestrzeni, w której nic
nie ma - tłumaczy. - A jak to
stwierdzić? W przypadku astronomii można to sprawdzić jedynie obserwując co się dzieje, gdy
przez to coś przechodzi wiązka
promieniowania. Jeżeli zachodzą
w niej jakieś zmiany, to już nie
jest to próżnia. Gęstość obłoku
jest znikoma, ale rozmiary imponujące - kilkadziesiąt lat światła. Dlatego promieniowanie nie
może przejść takiej struktury bez
strat.

Profesor Krełowski, mimo że nie będzie już wykładał, wciąż zajmuje się działalnością naukową.

Naukowiec podkreśla, że za
jego życia doszło do ogromnego
rozwoju aparatury badawczej.
- Wzrasta niesamowicie precyzja naszych obserwacji. Kiedy
zaczynałem pracę, to można było
zaobserwować o wiele mniej niż
dziś. I to w każdym zakresie widma elektromagnetycznego. Jestem w zasadzie specjalistą od obserwacji optycznych, ale trudno,
żebym nie wiedział, że te obiekty
zdradzają się także mikrofala-

mi, czy promieniami Roentgena.
Wszystkie te dane trzeba ze sobą
pogodzić.
Ostatecznie chodzi o wykrywanie molekuł, które mogą być
cegiełkami do powstania życia.
- Byłoby to bardzo dziwne,
gdyby istniała tylko jedna planeta
z życiem we Wszechświecie zważywszy, że jest wiele miejsc, gdzie
warunki fizykochemiczne są bardzo podobne - podkreśla. - Inna
rzecz, że życie podobne do naszego może powstać jedynie na nie-

REKLAMA

Tylko Toruń . 1 lipca 2016

zbyt dużych planetach, skalistych,
takich jak Ziemia, a nie gazowych
jak Jowisz. A to oznacza, że świecą one odbitym światłem bardzo
słabo. Zarejestrowanie takiego
nikłego światła w pobliżu relatywnie bardzo jasnej gwiazdy, jest
piekielnie trudnym wyzwaniem.
Dlatego, jak na razie, sobie z tym
nie radzimy.
Naukowiec szuka śladów życia
na jego wstępnym etapie.
- Materia rozproszona jest jedynym możliwym surowcem na

nowe gwiazdy z układami planetarnymi. W obłokach międzygwiazdowych, które badam, wykryliśmy w czasie kilkudziesięciu
ostatnich lat mnóstwo molekuł,
w tym wiele organicznych. Jeśli
powstaje nowy układ planetarny
gdzieś tam w przestrzeni, to zauważamy całą masę surowca na
nowe życie - tłumaczy.
A jakie naukowiec ma marzenia?
- Żeby udało się za mojego życia zidentyfikować tzw. rozmyte
linie międzygwiazdowe, którymi
się od kilkudziesięciu lat zajmuję,
a które pozostają niezidentyfikowane od roku 1922. Są to struktury widmowe; najpewniej jakichś
molekuł nieznanych. Być może
są to cegiełki do powstania życia.
Może takiego samego jak nasze.
Na pytanie, czy myśli o emeryturze, żartuje, że nie bierze tego
poważnie.
- Nie mam zamiaru porzucać
swojej normalnej działalności badawczej. Ale zajęć dydaktycznych
już nie będę prowadził - przyznaje. - To jest podobno wymóg z powodu wieku. W biednych krajach,
takich jak Stany Zjednoczone,
tego się nie stosuje. Wybitny badacz George Herbig pracował do
90-tki. Ale Stany to biedny kraj,
którego nie stać na to, by wysyłać
specjalistów na zieloną trawkę.
Polska to co innego...

REKLAMA

Łazienkę znajdziesz w bokaro

5

Chcesz remontować kuchnię, łazienkę, korytarz, albo taras, ale nie wiesz, jakie płytki wybrać? Zastanawiasz się, czy
zdecydować się na gres, czy klinkier? A może potrzebujesz inspiracji, albo darmowej pomocy projektanta? Specjaliści
z salonu Bokaro przy ul. Polnej 150 w Toruniu odpowiedzą na wszystkie Twoje pytania i pomogą wybrać najlepszy towar

Bokaro to czołowy polski
dostawca płytek ceramicznych, gresów i chemii budowlanej. Firma działa od
1996 roku. Toruński salon
sprzedaży detalicznej Bokaro przy ul. Polnej 150 jest
jednym 18 prowadzonych
na terenie całego kraju.
Na powierzchni wystawowej ponad 1000 m2 . Znajdziemy ekspozycje łazienkowe starannie dobranych
czołowych polskich producentów płytek (m.in. TUBĄDZIN, NOWA GALA,
OPOCZNO) zaprojektowane
przez doświadczonych architektów, które stanowić mogą
cenną inspirację w tworzeniu
własnej łazienki. Ofertę uzupełnia bogaty wybór ceramiki i armatury sanitarnej.
Płytki, ceramikę i armaturę bezpłatnie pomoże nam
wybrać projektant. Z jego

udziałem przestrzeń naszej
łazienki zostanie efektywnie
i estetycznie zagospodarowana.
Klientom, którzy zdecydują się na zakupy w salonie
Bokaro, projekt łazienki jest
wykonywany gratis. Dzięki wykorzystaniu nowoczesnego oprogramowania
wszelkie korekty planów są
przeprowadzane na miejscu
w komputerze. To zdecydowanie ogranicza koszty oraz
sprawia, że efekt końcowy
jest w pełni zgodny z zamierzeniami i oczekiwaniami
klienta.
Toruński salon Bokaro
dysponuje także własnym zapleczem magazynowym.
Dzięki temu zapewnia
dużą dostępność towarów
zarówno dla odbiorców hurtowych, jak i detalicznych.
Dzięki wysokiej pozycji
u dostawców firma zapewnia

konkurencyjne ceny i gwarancję ciągłości dostaw.
Bokaro dostarcza materiały na baseny, hale produkcyjne, obiekty handlowe i reprezentacyjne. Służy pomocą
w przygotowaniu dokumentacji przetargowej, a także
doradztwem technicznym.
Swoim partnerom Bokaro, oprócz indywidualnie
negocjowanych
upustów,
udziela kredytu kupieckiego.

Tylko Toruń . 1 lipca 2016

Służy też pomocą w podnoszeniu kwalifikacji sprzedawców organizując dla nich
szkolenia. Firma pomaga
również w organizacji ekspozycji dostarczanych przez nią
towarów.
Firma wdrożyła platformą ułatwiającą współpracę
z klientami hurtowymi.
Dzięki niej stali odbiorcy mogą w prosty i szybki
sposób uzyskać informację

o dostępności towaru, złożyć
zamówienie oraz śledzić stan
rozliczeń.
SALON ŁAZIENEK
BOKARO TORUŃ
ul.Polna 150
tel. 056 686 78 25
fax. 056 676 84 46
Salon czynny:
pn-pt od 8:00 do 18:00 ,
sobota od 9:00 do 14:00

6

CHEŁMIŃSKIE

Prowadzą w
stronę światła

Już 46 osób wybudziło się ze stanu śpiączki w Zakładzie
Opiekuńczo-Leczniczym Fundacji Światło. Toruńska placówka
to fenomen na skalę światową – nigdzie indziej
do świadomości nie wróciło tyle osób
Maciej Koprowicz | fot. Łukasz Piecyk

W marcu ulegli poważnym
wypadkom. Wprost ze szpitala w stanie śpiączki trafili
w kwietniu do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego Fundacji
Światło. Rokowania nie były
pomyślne. Dziś 21-letnia Ola
i 19-letni Michał mają szansę
wrócić do zdrowia.
- To nie jest tak jak w filmie,
że po nocy w śpiączce człowiek
się wybudza i od razu jest w pełni sprawny – mówi Janina Mirończuk, prezes Fundacji Światło. - Jeśli postępy idą z tygodnia
na tydzień to
wspaniale, ale
jeśli idą z miesiąca na miesiąc, to też nie
jest źle. Ola
i Michał robią
ogromne postępy, to dla
nas niesamowita radość.
Ich przypadek uzasadnia
sens tego, co
robimy – jeśli
pomoże się
takim osobom jak najszybciej
i wcześnie zacznie rehabilitację,
można dać im szansę na świadome życie.
Ola pochodzi z okolic Działdowa, jest studentką zarządzania
informacją i bibliologii na UMK.
Została potrącona przez samochód, gdy przechodziła przez
pasy.
- To, w jakim stanie była po
wypadku, a w jakim jest teraz,
to jak noc i dzień – mówi matka
dziewczyny, Iwona Wawrzyńska. - Córka ma niedowład prawej strony ciała. Za to lewą ręką
może samodzielnie jeść, sama
potrafi się ubrać, usiąść na łóżku.
Porozumiewa się, pisząc SMS-y

i na kartce. Nie mówi jeszcze, ale
robi kolosalny postęp.
Michał uczy się w szkole informatycznej, z zamiłowania jest
DJ-em i, jak mówią znajomi,
potrafi rozkręcić każdą imprezę. Jego wielką pasją jest rower
– właśnie podczas jazdy uległ
wypadkowi, potrącony przez
auto. Trafił do ośrodka 26 kwietnia. Obecnie jest w całkowitym
kontakcie logicznym, świetnie
gestykuluje, samodzielnie zjada
posiłki.
- Jest u nas od marca,
a w czerwcu wypowiedział

Michał, jak i każdy podopieczny fundacji, jest pod stałą opieką specjalistów.

mu psu naszej rehabilitantki. To
świadczy o tym, że nasi pacjenci
to nie są osoby, które śpią – oni
słyszą i rozumieją, tylko inaczej
reagują.
Niestety,
pobyt
w zakładzie nie wydo osiągnięierzymy że każdy pacjent starczy
cia pełnej sprawności
pacjenci potrzebują
który do nas przyjeżdża sły –dalszej
rehabilitacji.
- Opieka w zakłaszy widzi i czuje tylko nie dzie jest wspaniała, na
– mówi Zbidaje nam takich znaków jak szóstkę
gniew Wawrzyński,
tata Oli. - Pracownicy
byśmy chcieli
ośrodka robią wszystko, co w ich mocy,
ale córka potrzebuje
Prezes Fundacji Światło intensywnej rehabilitacji, by się nie zatrzymała w miejscu. Niepierwsze słowa, które były podstawowe codzienne czyn- stety, szpital w Bydgoszczy nie
ogromną niespodzianką, bo ności, niektórzy porozumiewają chce jej przyjąć. Ręce opadają...
pojawiły się tak nagle – mówi się za pomocą cyber-oka – urząPanu Zbigniewowi wtórują
Karolina Kowal, psycholog pra- dzenia pozwalającego na ko- pracownicy ośrodka – są rozgocująca w ZOL Fundacji Światło. munikację poprzez ruchy gałki ryczeni, że szpitale odmawiają
- Pierwszym słowem, które po- ocznej.
przyjmowania ich pacjentów na
- Wierzę w drzemiące luwiedział, była „mama”. To bardzo znaczące, bo pokazuje, jak dziach siły, tylko trzeba je odczyważni są bliscy dla naszych pod- tać – mówi Janina Mirończuk.
opiecznych. Michał ma wspa- - Wierzymy, że każdy pacjent,
niałą mamę, która pomaga mu który do nas przyjeżdża słyszy,
w walce o zdrowie. W ośrodku widzi i czuje, tylko nie daje nam
bywa niespokojny, bo znalazł się takich znaków, jak byśmy chciew zupełnie nowej sytuacji, ale li. Jedna z naszych pacjentek jest
rodzice, przyjaciele i rehabilitan- lekarzem weterynarii. Choć nie
może się poruszyć i kontaktuje
ci bardzo go wspierają.
Obecnie w zakładzie na się tylko za pomocą cyber-oka,
Grunwaldzkiej przebywa 46 potrafiła napisać łacińską nazwę
leku, który był potrzebny chore-

‘‘

W

osób. Spośród nich 85% jest
w stanie świadomości, na różnym stopniu samodzielności.
Wielu potrafi już samodzielnie
komunikować się i wykonywać

,

,

,

.

,

,
-

,

Janina Mirończuk

REKLAMA

Tylko Toruń . 1 lipca 2016

dalszą rehabilitację. Uważają,
że to dyskryminacja chorych.
Wszystko to przez niefortunne
zarządzenie prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.
- Trzeba dać im szansę, by
mogli dalej w społeczeństwie
funkcjonować – dodaje Karolina Kowal. - Skoro już stoczyli tę
wielką walkę o życie, nie mogą
być później zamknięci w czterech ścianach. Musimy zadbać,
by im stworzyć maksimum normalności.
Fundacja Światło w swojej
misji niesienia pomocy musi
zmagać się z wieloma przeszkodami. Ale wspiera ją wielu życzliwych ludzi, a pracownicy wierzą, że również siły wyższe.
- Zawsze noszę ze sobą aniołka, który czuwa nad nami –
mówi dyrektor. - Jestem osobą
wierzącą, więc mówię czasem do
Pana Boga: Kto będzie następny? Kogo jeszcze pozwolisz nam
przywrócić do Światła?

BLOKOWISKO

Drewno czuje
się zmysłami

7

Dla tych pań majsterkowanie nie ma tajemnic.
Otworzyły pierwszą w Toruniu miejską pracownię
stolarską
Maciej Koprowicz | fot. Łukasz Piecyk
Według filozofii chińskiej istnieje pięć żywiołów – ogień,
woda, powietrze, metal i drewno. Ten ostatni to z pewnością
żywioł Agnieszki Łaszewskiej
i Joanny Suchomskiej. Stworzona przez nie Pracownia
Cech to pierwszy w Toruniu
warsztat stolarski otwarty dla
wszystkich miłośników majsterkowania.
Pracownia Cech mieści się
przy ulicy Sowińskiego 1, tuż
obok Dworca Miasto. W stolarni
każdy chętny ma do dyspozycji
wszystkie niezbędne narzędzia
do obróbki drewna. Łaszewska
i Suchomska oferują tematyczne warsztaty dla dorosłych oraz
dzieci, ale można też przychodzić z własnymi pomysłami.
W pracowni znajdzie się miejsce
zarówno dla doświadczonych
stolarzy, jak i zupełnych amatorów, którzy chcą spróbować
swoich sił w majsterkowaniu.
- Jeśli ktoś nie ma narzędzi
ani miejsca dla rozwijania swo-

jej stolarskiej pasji, to serdecznie
zapraszamy – mówi Agnieszka
Łaszewska. - To pierwsze tego
typu miejsce w naszym mieście.
Stworzyłyśmy je, bo nam samym
czegoś takiego brakowało na
mapie Torunia.
Panie przyznają, że stolarska
pasja pojawiła się u nich podyktowana potrzebą chwili. Nie
są zawodowymi stolarzami –
Agnieszka ukończyła anglistykę,
a Joanna - socjologię. Podczas
remontu dwa lata temu odkryły,
że same świetnie potrafią sobie
radzić z majsterkowaniem.
- Jako mała dziewczynka lubiłam kombinować w drewnie, ale
to zostało zepchnięte na drugi
plan. Wtedy jeszcze nikt nie brał
pod uwagę, że dziewczyna może
zostać stolarzem – wspomina
Agnieszka. - Mam co prawda
tytuł technika projektowania
wnętrz i wystawiennictwa, ale
jeśli chodzi o stolarstwo, to jesteśmy samoukami. Dużo dał nam
internet – z tutoriali można się
wiele nauczyć.

Joanna i Agnieszka swoimi umiejętnościami mogą zawstydzić wielu mężczyzn.

Od czasu tamtego remontu
panie zaczęły zaopatrywać się
w coraz więcej specjalistycznych
narzędzi – piłki, wkrętarki, frezarki.
- Narzędzi było coraz więcej, a przestrzeni w domu coraz
mniej – przyznaje ze śmiechem
Angieszka. - Nie wspominając
o biednych sąsiadach, którzy
musieli znosić hałas i pył. Wielki
ukłon w ich stronę, że nie wezwali policji ani straży miejskiej.
Paniom w stolarce szło tak
dobrze, że postanowiły działać
szerzej na tym polu. Założyły
Stowarzyszenie Twórcze Cech,
zrzeszające miłośników rozmaitych rzemiosł. Brak stałego
miejsca na jego spotkania był

kolejnym impulsem do stworzenia pracowni. Wyróżniającej się
nie tylko tym, że jest na toruńskim gruncie pionierska – dla
wielu zaskakujący jest fakt, że
prowadzą ją panie. Łaszewska
i Suchomska przekraczają stereotypy związane z zawodem
stolarza.
- Kiedy ogłaszaliśmy, że
otwieramy stolarnię miejską, zawsze padało pytanie: „A stolarzy
tam macie?” - śmieje się Joanna.
- Kobiety potrafią bardzo wiele.
W Toruniu jest sporo pań zainteresowanych majsterkowaniem.
Co zatem może zafascynować
kobiety w tak stereotypowo męskim zajęciu, jak obróbka drewna?

- Zabawa w drewnie to też
kontakt z naturą – mówi Joanna
Suchomska. - Majsterkowanie
w drewnie relaksuje i uspokaja.
Wycisza, nawet jak się młotkiem
wali i wkręty wkręca. Drewno
czuje się wszystkimi zmysłami,
bo każde ma inny zapach, fakturę. No a przy tym można poczuć
wielką satysfakcję, gdy spod naszej ręki wychodzi coś fajnego,
a znajomi pytają” „Wow, gdzie to
kupiłeś?”.
Pracownia czynna jest od
wtorku do soboty w godzinach
12-19. W najbliższą sobotę
w pracowni planowane są pierwsze warsztaty.

Lampy, siłownie i pomniki ryb

W miniony poniedziałek zakończyło się głosowanie na projekty w ramach budżetu partycypacyjnego 2017. Wyniki poznamy
niebawem. Już teraz można jednak wskazać, jakie pomysły na wykorzystanie tych środków mają mieszkańcy Kaszczorka
Tomasz Więcławski | fot. Łukasz Piecyk
Uczestnictwo w tym programie jest coraz powszechniejsze.
Mieszkańcy widzą wymierne
efekty starań podjętych w poprzednich latach. Mają różne
pomysły na zagospodarowanie
przestrzeni wspólnej nieopodal
swoich domostw. Po mobilizacji
na portalach społecznościowych
widać, że wiele osób było niezwykle oddanych idei i chciało
przekonać do swoich racji innych mieszkańców dzielnicy.
Mieszkańcy Kaszczorka mogli
głosować na siedem projektów.
Pierwszy z nich dotyczył skweru
ryb Wisły i Drwęcy. Mieszkańcy
chcą, żeby przy boisku osiedlowym między ulicami Gościnną
i Na Przełaj dostawiono dwie
figury ryb występujące w toruńskich rzekach. Dodatkowo obok
nich mają się znaleźć dwie nowe
ławki, przenośna toaleta, a cały
teren ma zostać zaaranżowany
tak, żeby przypominał dno rzeki.
Wartość tego projektu to 60 tysięcy złotych.
- Chcemy, żeby w naszej okolicy było nawiązanie do naszego
położenia – wskazują pomysłodawcy. – Miejsce relaksu przyda się wszystkim. A przecież
Kaszczorek jest z naturą nierozerwalnie związany.
Drugim projektem jest rozbudowa leśnej ścieżki zdrowia.

Jednym z pomysłów w budżecie jest rozbudowa placu zabaw przy ulicy Gościnnej.

To teren leżący blisko granic Torunia. Mieszkańcy chcą, żeby za
150 tysięcy złotych urządzić tam
dodatkowo aleję spacerowo-biegową. Projekt zakłada też montaż
urządzeń do ćwiczeń. Wzdłuż
alejek zamontowane zostałyby
ławki z bali drewnianych i kosze
na śmieci.
Innym pomysłem jest rozbudowa placu zabaw przy ulicy Gościnnej. Powiększone ma zostać
istniejące już linarium. Rodzice
chcą, żeby ich dzieci mogły ko-

rzystać też z kolejnych urządzeń,
a oni sami marzą o rozbudowaniu
zlokalizowanej nieopodal siłowni
plenerowej.
- Tutaj przychodzą całe rodziny – mówi Ania, młoda mama,
mieszkanka Kaszczorka. – Fajnie
by było, żeby zrobiło się więcej
miejsca dla wszystkich, bo czasami robi się już tłoczno.
Wykonanie tego projektu ma
kosztować 120 tysięcy złotych.
Czwarty pomysł jest o 40 tysięcy droższy i wychodzi naprzeciw
Tylko Toruń . 1 lipca 2016

oczekiwaniu młodzieży. Chodzi
o skatepark przy boisku i osiedlowym placu zabaw między ulicami
Gościnną i Na Przełaj. Miłośnicy
tej formy rozrywki mieliby w 2017
roku dostać możliwość uprawiania sportów wrotkarskich. Teren
trzeba utwardzić i zamontować 2
lampy drogowe. Wokół miałoby
zostać posadzonych 20 iglaków.
Inny z projektów, warty 20 tysięcy złotych, zakłada opracowanie analizy możliwości ewakuacji
mieszkańców Kaszczorka w przy-

padku powodzi. Na skrzyżowaniu
ulic Turystycznej i Dożynkowej
miałby stanąć wodowskaz z zaznaczeniem poziomu wody podczas powodzi z 2010 roku oraz
dodatkowa tablica informacyjna.
Jest i projekt wart 3 tysiące
złotych, ale niezwykle ważny.
Mieszkańcy ulicy Turystycznej
chcą montażu od strony Złotorii bilbordu z napisem: „Prosimy
o możliwość bezpiecznego przejścia ul. Turystyczną do szkoły
– dzieci”. Taka potrzeba wynika z faktu lekkomyślności wielu
użytkowników tej drogi i poruszania się tam ze zbyt dużą prędkością.
- Nie chcemy, żeby doszło do
tragedii – wskazują rodzice. –
Lepiej postawić znak niż później
pluć sobie w brodę.
Ostatni
z
projektów
z Kaszczorka to budowa chodnika między ulicą Gwiaździstą
a Szczęśliwą. Teraz jest tam polna
ścieżka. Mieszkańcy chcą poruszać się tam bezpieczniej. Walczą
o posadzenie 20 drzew i postawienie 3 lamp. Chodnik miałby
mieć 1,5 metra szerokości. Koszt
tego zadania to 122 tysiące złotych.
O wyborach torunian w ramach budżetu partycypacyjnego
będziemy informowali w kolejnych numerach „Tylko Toruń”.

8

TORUŃ OGRODEM

Tylko Toruń . 1 lipca 2016

TORUŃ OGRODEM

Tylko Toruń . 1 lipca 2016

9

10

BYDGOSKIE/LEWY BRZEG

Kto to
naprawi?
Hania i Julia – dwie nastoletnie mieszkanki
Bydgoskiego Przedmieścia dbają o wciąż niszczony
wybieg dla psów. Łapiąc się ostatniej deski ratunku,
postanowiły interweniować w naszej redakcji
Michał Ciechowski | fot. Łukasz Piecyk
Zniszczone instalacje dla psów,
uszkodzona ławka, niedomykające się bramki i przepełnione kosze – w takim stanie był
wybieg dla psów znajdujący się
u zbiegu ulic Słowackiego i Kraszewskiego. O stan placu dbają
dwie nastoletnie mieszkanki
dzielnicy, które własnymi siłami, za własne pieniądze naprawiają wszystkie powstałe szkody.
Piętnastoletnia Julia i jedenastoletnia Hania z własnej inicjatywy we wrześniu chwyciły grabki,
worki i poszły sprzątać wybieg.
Jak same mówią, głupio było go
w takim stanie zostawić, ponieważ wszyscy z niego korzystają.
Wszyscy – choć często również ci,
którzy psów nie posiadają.
- Do tej pory zamontowałyśmy przy bramce sznurki, aby psy
nie mogły jej tak łatwo otworzyć
– komentuje Julia Zieńkowska,
właścicielka suczki Noli. – Od
taty pożyczyłam młotek, zorganizowaliśmy z Hanią deski i naprawiłyśmy drewnianą konstrukcję,

którą uszkodziły bawiące się na
placu dla psów dzieci. Często też
widzimy dorosłych lub bezdomnych, którzy na ławce, na wybiegu, piją alkohol. Nie wspomnę
już o zdewastowaniu regulaminu i przepełnionych od tygodni
śmietnikach, z których po prostu
śmierdzi.
Jak udało nam się ustalić,
w Urzędzie Miasta Torunia do
nadzorowania placów wydelegowane zostały trzy osoby.
- Wybieg dla psów na Bydgoskim Przedmieściu powstał
w 2015 roku w ramach budżetu
partycypacyjnego – informuje
nas Anna Kulbicka-Tondel, rzecznik prasowy prezydenta Toruniu.
- Teren lasu „Gór Piekarskich”
jest pod stałym nadzorem straży
miejskiej. Oprócz kilku zniszczeń nie odnotowaliśmy poważniejszych dewastacji. Miejsce to
sprzątane jest przez firmę, która
zajmuje się utrzymaniem terenów
zieleni, w tym lasów miejskich.
Zgodnie z harmonogramem kosze opróżniane są głównie przed

Podczas spotkania właścicielki czworonogów zaprezentowały nam największe mankamenty
niedawno powstałego wybiegu dla psów na Bydgoskim Przedmieściu.

i po weekendzie, minimum 2 - 3
razy w tygodniu.
Jak zgłosili nam mieszkańcy, kosze, po naszej interwencji
w Urzędzie Miasta, częściowo zostały opróżnione. Pozornie zadanie więc zostało wykonane. Pytanie, dlaczego nikt nie pofatygował
się uprzątnąć całej zwartości? Na
potwierdzenie tego otrzymaliśmy
od rozmówców zdjęcia, które
znajdują się na www.tylkotorun.
pl.
Właściciele
czworonogów,
z którymi spotkaliśmy się na placu, dziwią się, że takie miejsce
zostało udostępnione dla psów.
Jak się dowiedzieliśmy, na jednej
z przeszkód pies złamał pazur,
bowiem między deskami znajdują
się duże szpary. Właściciele czworonogów zwracają także uwagę
na podłoże – oprócz tego, że psy
w nim kopią, co jest rzeczą natu-

Eko-sztuka

W Domu Muz przy ulicy Poznańskiej świętowali rozpoczęcie lata

Joanna Koszczka | fot. nadesłane

Warsztaty ceramiczne, decoupage oraz zdobnicze czekały na
uczestników wydarzenia, które odbyło się 25 czerwca przed
Domem Muz na Podgórzu. Impreza „Piknik Sztuki” organizowana jest co roku wspólnie
z Fundacją na rzecz osób niepełnosprawnych Arkadia.
- To idealna propozycja na
powitanie lata i wakacji – mówi
Agnieszka Dąbrowska, animatorka kultury. – Impreza odbywa się
w plenerze, w parku przed Domem Muz. Uczestniczyły w niej
zarówno dzieci jak i osoby dorosłe.
Każdy tego dnia mógł znaleźć
coś dla siebie. Dużym zainteresowaniem cieszyły się warsztaty
batiku, czyli indyjskiej sztuki malowania na płótnie. Dzięki specjalnej maszynie można było wła-

snoręcznie wykonać znaczek. Na
chętnych czekały prace z gliną.
Jak co roku, mieszkańcy chętnie
angażowali się w przygotowane
dla nich atrakcje.
- Na uczestników czekało
mnóstwo kreatywnej zabawy –
dodaje Agnieszka Dąbrowska.
– Można było również własnoręcznie stworzyć biżuterię z plastikowych butelek czy przygotować nadruk na ekologicznej
torbie. Wszyscy mieli też możliwość wykonać ekologiczną doniczkę i zasadzić w niej roślinkę,
którą zabrali do domu.
Chętni podziwiali wystawę
prac dzieci uczęszczających na
zajęcia „Gry i zabawy plastyczne,
ruchowe itp.” oraz „Trening kreatywności”. Okazja do zobaczenia rysunków wykonanych przez
najmłodszych będzie jeszcze do
końca wakacji.

- Dzieci często potrafią zaskoczyć swoim świeżym spojrzeniem na świat – tłumaczy Joanna
Łagan, prowadząca zajęcia plastyczne z dziećmi. – Prace zostały
podzielone tematycznie, ukazują
kreatywność najmłodszych.
Warto również wspomnieć,
że placówka kulturalna na ulicy
Poznańskiej od 18 do 22 lipca
będzie gościła młodzież z całego świata w ramach Światowych
Dni Młodzieży. Przygotowany
zostanie dla nich projekt Magis,
podczas którego odbędą się dla
zaproszonych gości liczne warsztaty. Zajęcia zostaną przygotowane wspólnie z Jezuitami oraz
stowarzyszeniem międzynarodowym Wspólnota Życia Chrześcijańskiego.
Warto odwiedzić Dom Muz na
ulicy Okólnej także 2 lipca od 11
do 13. Odbędzie się tam festyn rodzinny pod nazwą RELAKSakcja.
W programie pokazy przygotowywania potraw wegetariańskich
wraz z degustacją. Będzie można
nauczyć się, jak przygotować hummus z bobu, jaglane tabbouleh,
napój z chia czy daktylowe trufle.
Uczestnicy będą mieli okazję odpocząć na trawie, własnoręcznie
wykonać kule kąpielowe czy bajkowe okulary. W najbliższym czasie w placówkach kultury startują
też wakacyjne zajęcia dla dzieci.
Więcej informacji można znaleźć
na stronie www.dommuz.pl.
Tylko Toruń . 1 lipca 2016

ralną, latem się ono kurzy, jesienią
robi się błoto, zimą zaś powstaje
wielkie lodowisko. Do tego brak
oświetlenia sprawia, że późnym
wieczorem nie jest to miejsce bezpieczne.
- Nasze psy są dość duże
i z łatwością pokonają ogrodzenie
– zaznaczają obecne na miejscu
mieszkanki dzielnicy. – Często
osoby siedzące po drugiej jego
stronie drażnią nasze psy. Co się
stanie, kiedy któryś przeskoczy?
Innego zdania są osoby odpowiedzialne za wybieg.
- Wbrew pozorom należy
pamiętać, że wybieg dla psów
jest miejscem, gdzie nasz pupil
potrzebuje zwiększonej uwagi
właściciela – komentuje przedstawicielka Urzędu Miasta Torunia. - Ma to związek z faktem,
że w wielu przypadkach na wybiegu bawią się już inne psiaki.

W związku z powyższym jest to
miejsce dla zwierząt, które nie
posiadają problemów behawioralnych.
Jak dowiedzieliśmy się w magistracie, wszystkie prace na wybiegu zostały wykonane zgodnie
z projektem. Rozmieszczenie
elementów zabawowych na psim
wybiegu również nie jest przypadkowe. W tej kwestii poproszono o pomoc behawiorystę
zwierzęcego, współpracującego
ze Schroniskiem dla Bezdomnych
Zwierząt w Toruniu.
Właściciele psów załamują
ręce, przyglądając się warunkom,
jakie stworzono ich pupilom.
Podczas naszej interwencji padły
kluczowe pytania: czy musi coś
się wydarzyć, aby ktoś zainteresował się prawdziwymi potrzebami
czworonogów? Do tematu wrócimy.

Wakacyjne
zabawy
Sportowe lato. Jakie atrakcje czekają na
lewobrzeżnej części miasta?
W ramach corocznej akcji,
„Lato w Toruniu bez nudy”
przygotowane zostały ciekawe wydarzenia. Skierowane są
zarówno dla dzieci, jak i dorosłych mieszkańców. Odbędzie
się między innymi Sportowe
lato na Podgórzu, na Orlikach
zorganizowane zostaną zajęcia
z animatorami, a w sierpniu darmowy basen dla uczniów.
Mieszkańcy z terenu całego
miasta będą mieli okazję wystartować w zawodach „Osiedla na
start”, które zaplanowane są na
16 lipca. Drużyny reprezentujące dany teren mogą składać się
z maksymalnie 20 zawodników.
Dziesięć z nich to osoby dorosłe,
pięć – dzieci, a pozostali uczestnicy będą pełnili role rezerwowych. Na zwycięzców czekają
atrakcyjne nagrody, które trafią
do ich dzielnic. W ubiegłym
roku była to między innymi zewnętrzna siłownia.
- Każde osiedle może wystawić swoją drużynę – mówi
Hubert Jakubowski, pracownik
toruńskiej infrastruktury sportowej. – Przygotowanych zostanie dziesięć konkurencji, z tego
osiem dla dorosłych i dwie dla

dzieci.
Następnie 29 lipca od godziny 15 zaplanowane zostało
„Sportowe lato na Podgórzu”,
czyli biegi przełajowe dla dzieci
i młodzieży. Odbędą się na ulicy Poznańskiej, tuż przy Domu
Muz.
- Jesteśmy w trakcie przygotowywania koncepcji wydarzenia – dodaje Łukasz Szarszewski,
kierownik referatu sportu UM
w Toruniu. – Biegi zostaną zorganizowane przez Miejski Klub
Lekkoatletyczny, prawdopodobnie, będzie kilka dystansów podzielonych zgodnie z wiekiem
uczestników.
W sierpniu, we wszystkie dni
tygodnia od godziny 10 do 15,
młodzież szkolna, za okazaniem
ważnej legitymacji, będzie mogła korzystać bezpłatnie z miniaquaparku przy ul. Hallera.
Przez najbliższe dwa miesiące,
na wielofunkcyjnych boiskach
Orlik, prowadzone będą zajęcia
przez animatorów sportowych
w dni powszednie w godzinach
od 12 do 20, w weekendy natomiast od 14 do 21.
(JK)

SPORT

11

Bez niego nie byłoby nas
Wielu nie dawało im najmniejszych szans. Swoim uporem i ambicją udowodniły jednak, że marzenia można spełniać. Teraz
kolarki TKK Pacific Nestle Fitness Cycling Team w głowie mają już tylko Rio. Tam reprezentować będą biało-czerwone barwy
Tomasz Więcławski | fot. nadesłane
Kolarstwo torowe nie jest w Polsce najpopularniejsze. Nazwiska specjalistów od ścigania na
szosie – Michała Kwiatkowskiego czy Rafała Majki zna wielu.
Kasia Niewiadoma, utytułowana kolarka, raczej znana jest już
raczej w środowisku i wśród zagorzałych kibiców dwóch kółek.
O tym, że Edyta Jasińska i Natalia Rutkowska jadą na IO, raczej
się w mediach także nie słyszy.
W telewizji publicznej ten
sport pokazywany jest od igrzysk
do igrzysk, ewentualnie od przypadku do przypadku. A jest to
dyscyplina niezwykle widowiskowa i wymagająca.
- Staram się nie pompować
balonika jako doświadczony trener – mówi Leszek Szyszkowski,
legenda toruńskiego kolarstwa,
od lat związany z Pacyfikiem. –
Wiem jednak, że stać nas w Rio
na walkę z najlepszymi. Kolarstwo jest coraz prężniej rozwijającą się w naszym kraju dyscypliną.
Ukoronowaniem ostatnich dobrych lat byłby medal. On tchnąłby w dyscyplinę jeszcze więcej
życia,
Jak na swój olimpijski awans

patrzą same kolarki? Było wielu
ekspertów, którzy na olimpijski
awans nie dawali im bowiem najmniejszych szans.
- Tak, to byli specjaliści, osoby
związane z kolarstwem – mówi
Edyta Jasińska, kolarka torowa,
która za dwa miesiące będzie reprezentowała toruński klub w odległej Brazylii. - Sport jest sportem, szanse są zawsze i nie wolno
używać wyłącznie statystyki albo
rozdawać medali przed startem.
Wtóruje jej Natalia Rutkowska.
- Takie głosy dały nam dodatkową motywację, pomimo że
grupa była na skraju rozpadu –
mówi młoda dziewczyna. - Cały
czas skupiałam się na tych dwóch
procentach szans, o których wielu mówiło. Chciałam pokazać,
że na wiele nas stać. Ogromna
motywacja, przeogromna praca
i udało się.
Awans wywalczyły na welodromie w Londynie. Renesans
naszego kolarstwa torowego,
który obserwujemy w ostatnich
latach, związany jest jednak bezsprzecznie z jeszcze jedną kwestią.
- Mamy od paru lat zadaszony

tor w Pruszkowie z prawdziwego
zdarzenia – mówi Leszek Szyszkowski. – Bez niego wszystkim
adeptom tej trudnej dyscypliny nie było łatwo odnaleźć się
w konkurencji ze światową czołówką. Wiele było z tym torem
problemów, sam uczestniczyłem
w jego otwarciu. Jego budowa
trwała pięć lat, ale dobrze, że się
udało.
Tor działa od 2008 roku. Widać więc, że w sporcie efekty nie
przychodzą z dnia na dzień. Trzeba pomysłu, odpowiedniej infrastruktury, ciężkiej pracy i determinacji.
- Po zmianach systemowych
i kolarstwo w naszym kraju musiało się odnaleźć, trafić na właściwe tory – mówi Leszek Szyszkowski. – Przez lata całą dyscyplinę
na swoich barkach ciągnęła kolarka górska Maja Włoszczowska. Mam w sobie wiele szacunku dla jej postawy, determinacji
i umiejętności. Teraz na szczęście
idziemy szerszą ławą. Szkolenie
młodzieży jest coraz lepsze. Sukcesy na szosie powodują, że coraz
więcej dzieci garnie się do tego
sportu. A jak będzie z kogo wybierać, to rodzynki z ogromnym

talentem zawsze się trafią.
Wróćmy jednak do naszych
głównych bohaterek. Co myślą,
słysząc dziś „Rio”?
- Dopóki nie wsiądziemy do
samolotu, ten start cały czas będzie potencjalny – mówi Edyta Jasińska. - Kwalifikacje nie
są imienne. Mamy bardzo duże
szanse, jesteśmy najlepiej wyszkolone technicznie, ale to jest
sport.
Z wielką rozwagą patrzy też na
to Natalia Rutkowska.
- Każda sekunda może to
zmienić – dodaje. - Wystarczy
przypomnieć sobie kontuzję Mai
Włoszczowskiej na kilka tygodni
przed Igrzyskami Olimpijskimi
w Londynie. Ważna jest też dyspozycja miesiąca. O Rio de Janeiro myślimy w kategorii celu.
Dziewczyny jeżdżą po całym
świecie i widzą, jak rozwija się
ich dyscyplina w innych krajach.
Wiedzą, że nie należymy jeszcze
pod tym względem do światowej
czołówki.
- Kolarstwo torowe cały czas
jest niszowe – mówi Natalia Rutkowska. - A szkoda, bo od toru
zaczęło się zdobywanie medali
olimpijskich. W Wielkiej Bryta-

nii, w Niemczech, chyba nawet
na Ukrainie ludzie lepiej kojarzą
kolarstwo torowe, niż u nas.
Wskazują jednak na ojca swoje sukcesu.
- Jest w tym wszystkim jedna
postać, która nas łączy i dzięki
której istniejemy – mówi Edyta
Jasińska. – To Grzegorz Ratajczyk, trener kadry torowej. Był
z nami w momencie, gdy już nikt
w nas nie wierzył.
Podobnie myśli jej koleżanka.
- Bez niego nie byłoby nas –
dodaje Natalia Rutkowska. - On
nauczył nas wszystkiego. Na początku nie znaczyłam nic, a pół
roku pracy z nim dało mi taki
rozwój, że zostałam mistrzynią
Polski na torze w wyścigu punktowym. To był 2009 rok i od tego
czasu ściśle z nim współpracuję,
Edyta też. To ojciec sukcesu średniego dystansu kobiet na torze.
Widać jednak w oczach dziewczyn, że sam awans to nie zwieńczenie ich marzeń. W Rio mogą
w drużynie sprawić naprawdę
miłą niespodziankę.

prezentować się na żywo podczas
wyścigu naszym kibicom, sponsorom i instytucjom wspierającym. Kryterium uliczne zaliczane
do mistrzostw Polski pań, to jedna z najciekawszych i najbardziej
widowiskowych form kolarstwa
szosowego. Cieszę, się że zespół
TKK Pacific Nestle Fitness Cyc-

ling Team – na czele z mistrzynią Europy Agnieszką Skalniak
i liderką cyklu Martyną Klekot
– będzie mógł powalczyć przed
własną publicznością w gotyckiej
scenerii naszej pięknej starówki.

Wygrać przed swoją publicznością
Nestle Fitness Tour de Toruń odbędzie się już 3 lipca.
Kolarstwo znów będzie kobietą
Ulicami toruńskiej starówki
przemknie peleton jednośladów. Wyścig zaliczany jest do
mistrzostw Polski w kryterium
ulicznym. Główną rolę chcą
odgrywać tego dnia miejscowe
fitnesski.
Stawianie na kobiety w toruńskim kolarstwie zaczęło się kilka
lat temu. W sezonie 2013 w barwach Pacificu rozbłysnął talent
Katarzy Niewiadomej. Ta zawodniczka trafiła z grodu Kopernika
do elitarnej grupy Rabobank Liv.
Potem została mistrzynią Europy
U-23, a także zdobyła srebro na
Igrzyskach Europejskich w Baku.
- To znakomita zawodniczka –
mówi Leszek Szyszkowski, trener
z wieloletnim stażem w Pacificu.
– Jest jedną z naszych nadziei
w Rio.
Ale nie ona jedna, z epizodem
w Toruniu, osiągała w ostatnich

latach sukcesy. Paulina Brzeźna-Bentkowska wygrała w 2004
roku UCI Gracia Orlova i górskie
mistrzostwa kraju. Kilka miesięcy, w sławnej już w całym kraju
toruńskiej kuźni talentów, wystarczyło Agnieszce Skalniak,
żeby zdobyć tytuł mistrzyni Europy juniorek w jeździe indywidualnej na czas. To ona też sięgnęła po
brązowy medal MŚ w Richmond.
O sukcesie toruńskich „torówek” Edyty Jasińskiej i Natalii
Rutkowskiej piszemy w artykule
wyżej. One sławią nasze miasto,
startując w całej Europie. Jedną z faworytek do zwycięstwa
w Nestle Fitness Tour de Toruń
jest bez wątpienia Martyna Klekot. Jak na razie ta zawodniczka
przewodzi stawce w mistrzostwach kraju w kryterium ulicznym. To doświadczona kolarka,
która świetnie sprawuje się zarówno w takim rodzaju wyści-

gów, jak również w „czasówkach”.
- Naszą uwagę zwróciła już
przed rokiem, kiedy w toruńskim
kryterium jako jedyna nawiązała
walkę z Moniką Brzeźną i całą
koalicją kolarek Pacificu – mówią
przedstawiciele toruńskiej ekipy.
- W tym sezonie, już w naszych
barwach, jest jedną z kandydatek do końcowego sukcesu. Zapraszamy w niedzielę 3 lipca na
toruńską starówkę. Przyjdź pokibicować kolarkom startującym
w Nestle Fitness Tour de Toruń.
Dla kibiców organizatorzy
przewidzieli wiele atrakcji i konkursów. Start o godz. 16.00. Nie
może Ciebie zabraknąć!
– Organizując Nestle Fitness
Tour de Toruń, wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniu fanów
kolarstwa z Torunia i regionu
– dodaje Leszek Szyszkowski,
dyrektor sportowy TKK Pacific. Już drugi rok z rzędu możemy zaTylko Toruń . 1 lipca 2016

(WT)

12

KULTURA
z podstawowych praw człowieka
i obywatela. Opary nienawiści są
coraz gęstsze, a normalni ludzie
czują się z tym źle.

Prawo do hejtu
to nie prawo człowieka
Tomek Lipiński to legenda polskiego rocka. Znany z Brygady Kryzys i Tiltu
muzyk celnie komentuje polską rzeczywistość na swojej najnowszej płycie.
O wątki polityczne, społeczne i osobiste na krążku „To, czego pragniesz”
pytał Maciej Koprowicz
Rozmawiamy rok po premierze
albumu. Przez ten czas w Polsce
zmieniło się tak wiele, że płyta
nie tylko wydaje się jeszcze bardziej aktualna, ale nabiera wręcz
wymiaru profetycznego.
Gdy graliśmy ostatni koncert
w Warszawie, podszedł do mnie
mój kolega, Czesław Mozil. Powiedział: „Słuchałem tej płyty
rok temu i myślałem, że grzebiesz
w przeszłości. A teraz okazuje
się, że wszystko stało się cholernie aktualne”. Dobrze, że dopiero teraz startujemy z intensywną
promocją tego materiału, bo to
może lepszy czas na ten album.
Trudne czasy pobudzają więcej
interesujących wypowiedzi artystycznych.
Utwór „Nie idź w tamtą stronę” to
idealna diagnoza obecnej sytuacji
w Polsce. Śpiewa pan: „My wrogie plemiona, my zdziczałe hordy,
w apogeum nienawiści rodzi się
żądza krwi”. W którą stronę zmie-

rzają Polacy?
Jestem przerażony szaleństwem,
które spadło na Polaków i rozszerza się jak wirus. Coraz więcej
ludzi, bez względu na to, po której stronie sceny politycznej się
umiejscawiają, zbroi się w słowa
i walczy ze sobą. Po obu stronach
pojawiają się szaleńcy. Weszliśmy
znów w fazę, gdzie każdy ma swoją jedynie słuszną wizję, własną
wersję wydarzeń i własne pojęcie
tego, co dobre dla kraju. Dla mnie
to szczególnie przykre, bo przeżyłem większość życia w ustroju, gdzie obowiązywała tylko
jedna idea, jedna partia i jeden
pierwszy sekretarz. Na poziomie
mentalnym wiele rzeczy znanych
z PRL-u się teraz powtarza. Potężnieje jakieś chore napięcie, ale
pocieszam się, że tak czy siak nie
może być tak źle, jak za komuny.
W piosence „Hej, witaj znów”
nawiązuje pan do przeboju Brygady Kryzys „Centrala”. Brygada

Piosenka „68” to reminiscencja
antysemickiej nagonki sprzed lat,
ale można ją odczytać też jako
głos w dyskusji o emigrantach.
Wystarczy zamienić w tekście
Żyda na Syryjczyka...
Nie musimy Żyda zamieniać, bo
antysemityzm ma się w Polsce
bardzo dobrze. Znaczna część
młodego pokolenia jest kompletnie ogłupiała. Jeśli ktoś sobie tatuuje znak Polski Walczącej obok
swastyki i uważa, że to go identyfikuje, to ma sieczkę zamiast
mózgu. Niepokojąca jest ta radykalizacja i przesunięcie w stronę
brunatnych klimatów. A temat
imigrantów to woda na młyn takich nastrojów. Wpływa też na to
narastająca słabość Unii Europejskiej, która okazuje się tworem
nie najlepiej zaprojektowanym.
W utworze „To tylko kilka słów”
cytuje pan słowa z ewangelii
o miłowaniu nieprzyjaciół. Znów
mamy religię na piedestale, dlaczego więc to rockman musi
przypominać
chrześcijanom
o podstawie ich wiary?
Religią się szafuje, wymachuje
krzyżem i wielkimi symbolami, a to wszystko w kompletnej
niezgodzie z tym, co czytamy
w Biblii. Chrześcijaństwo mówi
o miłosierdziu i wybaczaniu wrogom, a z drugiej strony niektórzy
ludzie odwołujący się do tych idei
propagują w rzeczywistości nie-

ka Ryszarda Kuklińskiego. Jednoznacznie staje pan po stronie
tych, którzy uważają go za bohatera.
Przez ćwierć wieku Polacy byli
fundamentalnie podzieleni wobec pytań, czy bohaterem – albo
zdrajcą - był pułkownik Kukliński, czy może generał Jaruzelski.
Uważam, że to akurat sprawy,
wobec których powinniśmy mieć
całkowitą jasność. Kukliński
zdradził armię, której służył, ale
to nie była polska armia, bo realizowała interesy sowieckiego
dowództwa. Pułkownik działał
sam, w tajemnicy, pod potworną
presją, a kiedy przestał być potrzebny Amerykanom, stał się dla
nich niewygodny. Moim zdaniem
to jeden z najbardziej autentycznych współczesnych bohaterów,
jakich możemy sobie wyobrazić.
Ale nie tylko wątki polityczne
i społeczne można odnaleźć na
albumie. W wywiadach z okazji
premiery „To, czego pragniesz”
opowiadał pan o zmaganiach
z depresją, co słychać w takich
piosenkach, jak „Uciekasz”. Ale
z drugiej strony piosenka „Ku
swojemu zdumieniu” tchnie
optymizmem.
Każdy ma swoje demony, z którymi walczył, walczy albo będzie
walczył. W naszych zmaganiach
czujemy się samotni. Dobrze
jest więc się z tym dzielić, bo
im bardziej otwarcie mówimy
o pewnych sprawach, tym łatwiej
jest nam żyć. Kiedy wypieramy
przed sobą, że mamy problem,
to niszczymy się od środka. Kie-

była inspiracją dla kontestujących
system młodych ludzi. Czy dziś
młodzi mają tyle samo powodów
do buntu, co wtedy?
Kiedy my byliśmy młodzi, też odrzucaliśmy całą rzeczywistość, ale
żyliśmy w nieporównywalnie
różnej sytuacji. Polska była półwięzieniem, z którego nie można było wyjeżdżać. Współcześni buntownicy jeżdżą często
Przeżyłem większość życia w ustroju, gdzie
za granicę, mają pełne lodówki,
komputery. Dlatego nie możobowiązywała tylko jedna idea, jedna partia
na porównywać buntu kiedyś
i dziś, bo ma on zupełnie inny i jeden pierwszy sekretarz. Na poziomie mentalnym
kontekst.

‘‘

Kiedyś młodzi rebelianci woleli manifestować siebie poprzez
twórczość, dziś wolą hejt w internecie...
Ludzie się przenieśli w znacznej
części swojej działalności do sfery wirtualnej, która daje cudowne
złudzenie, że coś ważnego się tam
robi. Młodym zaczęło się wydawać, że prawo do hejtu to jedno

wiele rzeczy znanych z PRL-u się teraz powtarza.
nawiść i wykluczenie, uzurpując
sobie prawo do decydowania, kto
jest prawdziwym Polakiem i katolikiem. To tragiczne.
Tekst "Zdrajca dla zdrajców"
przypomina o postaci pułkowni-

dy otworzymy się, prześwietlimy
nasze słabe punkty odkryjemy,
że tam kumuluje się największa
energia. Jeśli wszyscy zaczniemy
w ten sposób myśleć, to na pewno... jeszcze będzie przepięknie!
(śmiech).

Przegląd Jagielski Dance Project
Więcej zdjęć na www.tylkotorun.pl
Tylko Toruń . 1 lipca 2016

KULTURA

13

Przywróćcie nam status artystów
Jestem uwięziony w wizerunku Marka Mostowiaka. Trudno jest mi przekonać reżyserów, że jako aktor mam wiele twarzy.
Kiedy serial się skończy, zrobię sobie długą przerwę, aby publiczność mogła o tej jednej twarzy zapomnieć – mówi Kacper
Kuszewski, aktor i nowy wokalista zespołu Leszcze w rozmowie z Michałem Ciechowskim
tować każdą postać, aby była indywidualnością. Przekazuję im
swoje kolory.

Leszcze to był projekt jednorazowy?
Początkowo tak, lecz po pierwszych występach otrzymali tyle
propozycji, że wywiązują się
z nich już szesnaście lat. Muzyka ociera się o kabaret i parodię, dlatego tak bardzo Polacy ją
pokochali. Od niedawna mogę
im przekazywać także odrobinę
mojego humoru. Z chłopakami
wypuściliśmy już pierwszy singiel
„Konfiture”, w przygotowaniu są
kolejne dwa. Mam nadzieję, że
w ostatni weekend maja zaprezentujemy je na deskach Opery
Leśnej w Sopocie.
Aktorstwo to już za mało?
Zdecydowałem się na współpracę z Leszczami, ponieważ tworzą
muzykę nawiązującą do piosenki
aktorskiej. Nie jestem profesjonalnym wokalistą, ale cieszę się,
że ze sceny mogę przekazywać
pozytywną energię wszystkim,
którzy lubią dobre brzmienie.
Jak wyglądają więc prace nad płytą?
Najpierw chcemy pokazać Polakom, że wróciliśmy i gramy.
W internecie stworzymy także
playlistę, dzięki której dowiemy się, co się podoba, a co nie.
Tradycja zespołu zobowiązuje
do śpiewania starych, dobrych

przebojów. Chcę jednak wnieść
trochę świeżości i odrobinę swingu. Myślę, że pod koniec roku
efekty naszej współpracy będzie
już słychać na krążku.
Czego możemy się na nim spodziewać?
To jest dobre pytanie. Będę namawiał chłopaków z zespołu,
abyśmy stworzyli kilka śmiesznych utworów. W jednym z nich
bazujemy na muzyce klubowej,
odchodzimy od lat 60. Na pewno

nie zabraknie niespodzianek.
Skoro jesteśmy przy niespodziankach, nie każdy wie, że to ty jesteś
głosem Myszki Miki…
Aktorstwo to taka dziedzina,
w której głos odgrywa bardzo
ważną rolę. Nie tylko uczymy się
śpiewu, ale także mamy predyspozycje do naśladowania głosów
i tworzenia własnych, dźwiękowych postaci. Kiedy wybierałem
swój zawód, chciałem wykonywać wiele rzeczy. Był teatr roz-

rywkowy, poważny, kabaret, telewizja i dubbing, który pojawił
się w mojej pracy najwcześniej.
Oprócz sławnej myszki, głosu
udzieliłem także Luke’owi Skywalkerowi w „Gwiezdnych Wojnach. Imperium Kontratakuje”.
Aktor o wielu głosach?
Ukształtowali mnie wspaniali reżyserzy dubbingu, którymi możemy się chwalić na świecie. Przed
mikrofonem mam do dyspozycji
tylko głos i to nim muszę ukształ-

Artysta, którego na co dzień nie
widać, nie otrzymuje łatki.
Wiele osób zna mnie tylko i wyłącznie z serialu. Wszystkim więc
wydaje się, że niewiele więcej zrobiłem. Gram w teatrze, należę do
Teatru Pieśń Kozła, z którym jeżdżę po całym świecie, ale także od
szesnastu lat wcielam się w Marka Mostowiaka. Jestem poniekąd uwięziony w tym wizerunku
i trudno mi przekonać reżyserów,
że mogę grać poważne role. Jako
aktor mam wiele twarzy. Kiedy
serial się skończy, zrobię sobie
długą przerwę, aby publiczność
mogła o tej jednej twarzy zapomnieć.
Jednej z wielu.
Kiedy wybierałem ten zawód,
aktorzy w Polsce byli traktowani
poważnie. Nie znano pojęcia „celebryta”. Królowało zaś hasło „autorytet”. Na moich oczach świat
stanął na głowie. Dziennikarze
nie pytają aktorów o sztukę. Dziś
gorącym tematem jest smak ugotowanej zupy czy rodzaj stosowanego kremu. Marzy mi się, aby
przywrócono nam status artysty.

Piernikowa Aleja Gwiazd

Aktorka Olga Bołądź oraz Marek Żydowicz, twórca
festiwalu Camerimage, odsłonili w ostatnią sobotę
swoje Katarzynki w Piernikowej Alei Gwiazd. Więcej
zdjęć z wydarzenia znajduje się na www.tylkotorun.pl.
Tylko Toruń . 1 lipca 2016

14

EDUKACJA

Matura
i co dalej?
Coraz częściej młodzi ludzie robią sobie roczną
przerwę po maturze, aby dowiedzieć się, jaki obrać
kierunek
Małgorzata Kramarz | fot. sxc.hu
Coraz częściej absolwenci szkół
średnich nie mają pomysłu na
siebie i na swoją przyszłość. Nie
wiedzą, co mogliby w życiu robić. Tylko niewielu już na początku swojej drogi edukacyjnej
ma sprecyzowane plany i trzyma się ich kurczowo przez cały
okres liceum czy technikum.
Dla takiej młodzieży, która
cały czas szuka swojego miejsca
na ziemi, są wszelkiego rodzaju
kursy doszkalające, zawodowe
i szkoły policealne. Jednak nie
tylko w ten sposób można odnaleźć swoją ścieżkę, po której
będziemy szli przez resztę życia.
Bardzo wielu młodych ludzi decyduje się na różnego rodzaju
wyjazdy zagraniczne, misje i staże
w państwach afrykańskich, gdzie
mogą odnaleźć swoje powołanie.
Ci, którzy zostają na miejscu,
mają do wyboru cały wachlarz
szkół i kursów, z których mogą
skorzystać. Do najpopularniejszych nadal należą wszelkiego
rodzaju szkolenia związane z ad-

ministracją, rachunkowością czy
informatyką. Młodzi ludzie przy
wyborze kierunku nie do końca
podążają za tym, co lubią lub za
tym, w czym są dobrzy, ale kierują się tym, co w przyszłości będzie
dla nich najbardziej rentowne
i korzystne. Ponieważ rynek pracy zmienia się dynamicznie, trzeba postawić na specjalizacje, które zawsze będą potrzebne. Poza
pracą za biurkiem, młodzi ludzie
decydują się także na przedmioty związane z medycyną, czyli
wszelkiego rodzaju masaże, fizjoterapie, a nawet ratownictwo
medyczne. Bardzo popularny
ostatnimi czasy stał się kierunek
asystentki stomatologa. Dentysta
to chyba jeden z najlepiej opłacalnych zawodów, więc nie ma, co
się dziwić takim wyborom.
Ich natomiast zamiast studiów
wolą poświęcić się drugiej osobie i dlatego w okresie wakacji
lub zaraz po maturze wyjeżdżają
na różnego rodzaju misje i staże
zagraniczne. Takie podróże odbywają się głównie do krajów

afrykańskich. To tam mieszkają
najbardziej potrzebujący ludzie.
Wyjechać można wraz z organizacjami kościelnymi bądź Polską
Akcją Humanitarną. A na czym
polega taki pobyt? Głównie na
pomocy najuboższym. Bardzo
ważna jest edukacja i opieka nad
najmłodszymi. Wiele dzieci jest
zaniedbanych, ze szkołą nie miało do czynienia. Wykorzystując
swoją wiedzę, możemy przekazać im najważniejsze podstawy
związane przede wszystkim z higieną i nauką języka angielskiego.
Większość dzieci posługuje się
tylko językiem mniejszości naro-

REKLAMA

Tylko Toruń . 1 lipca 2016

dowych, a ucząc się języków obcych stwarzają sobie możliwość
na lepszą przyszłość. W zamian
za nasze zaangażowanie, poznany
kulturę mieszkających tam ludzi,
system oświaty i opieki. Najlepszą zapłatą za nasz trud włożony
w pomoc tym ludziom będzie
szczery uśmiech dzieci. Poza wolontariatem wyjechać możemy
także po to, aby pogłębić swoją
wiedzę na temat praw człowieka
czy medycyny. Nawet pomimo
braku doświadczenia można być
bardzo pomocnym dla personelu
medycznego. Być może po powrocie do kraju okaże się, że to

jest właśnie to, co chcielibyśmy
robić w życiu.
Młodzi ludzie, wchodząc
w dorosłe życie, powinni być
choć trochę zorientowani na to,
co chcą robić dalej. Często jednak nie mają zielonego pojęcia,
jaką ścieżkę powinni obrać. Może
dobrym pomysłem jest zrobienie
sobie przerwy pomiędzy maturą a pierwszym rokiem studiów.
Warto zapisać się na kurs lub wybrać w podróż, by odpowiedzieć
sobie na pytanie, co chcę robić
przez resztę życia zawodowego.

EDUKACJA

Zdecyduj o swojej przyszłości

15

Toruńskie Technikum Informatyczne kolejny raz przygotowuje się na przyjęcie
w nadchodzącym roku szkolnym nowych uczniów
Program bezpłatnej nauki,
światłowód, mobilne pracownie
komputerowe i praktyki w renomowanych firmach regionu - to
wszystko czeka na absolwentów
gimnazjów, którzy zdecydują
się od września na naukę przy
Szosie Chełmińskiej 70. Tych,
którzy nie podjęli jeszcze decyzji w sprawie swojej edukacyjnej przyszłości, zainteresuje być
może fakt, że w szkole nie stroni
się od innowacji.
- Od początku funkcjonowania placówki nasze priorytety to
nowocześnie wyposażone sale
dydaktyczne, najnowsze oprogramowanie, kadra profesjonalistów
i jednocześnie pasjonatów zawodu oraz współpraca z najlepszymi
na rynku firmami z branży IT,
w których uczniowie zdobywają
doświadczenie, odbywając praktyki - wylicza dyrektor Henryka
Suchocka. - To wszystko dlatego,
że usługi z zakresu nowych technologii informatycznych to wciąż
przyszłość rynku pracy, specjalistów w tym sektorze brakuje,
a misją szkoły jest wyposażenie
absolwenta w umiejętności praktyczne i wiedzę, które zapewnią
mu w przyszłości intratny zawód.
Jednym z podstawowych warunków wykształcenia młodego
człowieka na efektywnego pracownika jest podążanie w procesie kształcenia za postępem, dlatego szkoła nie stroni od tego co
nowe.

Toruńskie Technikum Informatyczne w roku szkolnym
2016/2017 będzie uczestniczyło
w pilotażowym wdrożeniu programu nauczania programowania. Nauczyciele szkoły mają
świadomość, jak ważne jest rozwijanie kompetencji uczniów,
dzięki którym po zakończeniu szkoły będą mogli sprostać
oczekiwaniom rynku pracy oraz
podjąć studia wyższe. Obecnie
nie ma obszaru życia człowieka,
w którym nie byłoby możliwości
wykorzystania narzędzi informatycznych.

Celem innowacji jest nie tylko kształcenie w zakresie umiejętności korzystania z aplikacji
komputerowych czy komunikowania się za pośrednictwem internetu. Uczniowie uczestniczący
w pilotażowych zajęciach rozwiną umiejętności logicznego i abstrakcyjnego myślenia, umiejętność kreatywnego rozwiązywania
problemów, a także umiejętność
pracy zespołowej. Ponadto będą
potrafili rozwiązywać problemy
z codziennego życia, wykorzystując do tego poznane algorytmy
oraz samodzielnie napisane pro-

gramy komputerowe. Przestaną
być biernymi odbiorcami informacji, a staną się twórcami treści zamieszczanych w Internecie,
kreatorami otaczającej rzeczywistości.
- Liczne rekomendacje, polecenia i wynik ewaluacji zewnętrznej przeprowadzonej przez zespół
wizytatorów
z kuratorium oświaty w 2014
roku oraz udział w wielu projektach najlepiej mówią o jakości
kształcenia
w naszym technikum - twierdzi Teresa Synik, założycielka

szkoły. - Jesteśmy certyfikowanym Laboratorium ECDL, w którym odbywają się egzaminy na
Europejski Certyfikat Umiejętności Komputerowych.
Na terenie szkoły działa także Akademia Cisco, świadcząca usługi edukacyjne w oparciu
o autoryzowane standardy Cisco
Systems. Uczniowie mają możliwość bezpłatnego uzyskania certyfikatów Cisco Networking Academy w trakcie nauki. Ponadto
każdy z nich otrzymuje bezpłatny
dostęp do aktualnego oprogramowania Microsoft w ramach
projektu DreamSpark. Możemy
się również pochwalić podłączeniem szybkiej sieci internet
w technologii światłowodowej. Dzięki temu w całej szkole
istnieje możliwość korzystania
z WiFi.
- Wszystkich absolwentów
gimnazjów
zainteresowanych
czteroletnią nauką w Toruńskim
Technikum
Informatycznym,
przystąpieniem do egzaminów na
kwalifikacje w zawodzie i zdobyciem tytułu technika informatyka, zapraszamy na stronę www.
tti.ced.edu.pl oraz na strony systemu elektronicznego naboru
w Toruniu celem dopełnienia formalności rekrutacyjnych.
Nie zostało wiele czasu i warto
zadbać, żeby decyzja o wyborze
szkoły nie była przypadkowa...
a przyszłościowa - podsumowuje
z uśmiechem Teresa Synik.
REKLAMA

Tylko Toruń . 1 lipca 2016

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful