George Berkeley

Traktat o zasadach
ludzkiego poznania
w którym poddano badaniu główne
przyczyny błędów i trudności w różnych
dziedzinach wiedzy oraz podstawy
sceptycyzmu, ateizmu i niewiary

Przełożył
Janusz Salamon SJ

Posłowie napisał
Sebastian Tomasz Kołodziejczyk

Tytuł oryginału:
A Treatise Concerning the Principles of Humań Knowledge,
wherein the chief causes of the error and difficulty in the Sciences with
the ground of Scepcism, Atheism, and Irreligion are inquired into.

Przedmowa

To, co tutaj prezentuję, po długim i sumiennym dociekaniu stało się dla
mnie oczywiście prawdziwe. Toteż wydało mi się pożytecznym, aby poznali
je zwłaszcza ci, którzy są skażeni sceptycyzmem albo domagają się dowodu
istnienia i niematerialności Boga czy przyrodzonej nieśmiertelności duszy.
Nie przesądzając sam o skuteczności moich wywodów, zadowolę się tym, że
czytelnik zechce je bezstronnie rozważyć. Nie zależy mi bowiem na popular­
ności tego, co tutaj napisałem, o ile nie byłoby zgodne z prawdą. Aby jednak
prawda nie ucierpiała, pozwalam sobie prosić czytelnika, aby zawiesił swój
sąd, dopóki przynajmniej raz nie przeczyta całości z taką uwagą i namysłem,
na jaki niniejszy przedmiot zdaje się zasługiwać. Są bowiem w tej pracy
fragmenty, które same w sobie, wyjęte z kontekstu, są (w sposób nieuniknio­
ny) niezwykle podatne na całkiem opaczne zrozumienie i zdają się prowa­
dzić do zupełnie niedorzecznych wniosków, które jednak z nich nie wynika­
ją, jak się okaże po przeczytaniu całości. Choćby jednak ktoś przeczytał
całość, ale uczynił to pobieżnie, jest wielce prawdopodobnym, że błędnie
zrozumie to, co chciałem przekazać. Tym niemniej pozwalam sobie żywić
nadzieję, że myślącemu czytelnikowi moje wywody będę się jawiły jako ja­
sne i oczywiste. Sądzę, że z tego, iż niektóre z moich poglądów mogą się
wydać nowe i nadzwyczajne, nie mam obowiązku się usprawiedliwiać. Tego
bowiem, kto jakąś prawdę, którą można udowodnić, odrzucałby tylko z tego
powodu, że jest to prawda dopiero co odkryta i przeczy ludzkim przesądom,
z pewnością należałoby uznać za mało zaznajomionego z naturą nauki. Tyle
uznałem za słuszne zaznaczyć w tej przedmowie, aby jeśli to możliwe zapo­
biec pośpiesznym sądom tego rodzaju ludzi, którzy są nazbyt skłonni potę­
pić jakiś pogląd, nim go właściwie zrozumieją.

5

Wstęp

1. Jako że filozofia nie jest niczym innym, jak tylko zgłębianiem mądro­
ści i prawdy, można by słusznie oczekiwać, że ci, którzy poświęcili jej szcze­
gólnie wiele czasu i trudu, powinni zażywać w większym stopniu pokoju
umysłu, cieszyć się większą jasnością i oczywistością poznania i rzadziej
być trapionymi wątpliwościami i trudnościami niż inni ludzie. Tymczasem,
jak widzimy, rzecz ma się tak, że to nieoświecone masy ludzkie, które poru­
szają się po utartych i niewyszukanych ścieżkach zdrowego rozsądku, pod­
dając się nakazom natury, funkcjonują z łatwością i bez przeszkód. Nic
z tego, co znajome, nie wydaje im się niewytłumaczalne czy trudne do zrozu­
mienia. Nie uskarżają się na jakikolwiek brak oczywistości poznania zmy­
słowego i w najmniejszym stopniu nie grozi im popadniecie w sceptycyzm.
A jednak, gdy tylko pozostawimy na chwilę zmysły i instynkt, aby podążyć
za światłem jakiejś wyższej zasady, rozumować, rozmyślać i zastanawiać się
nad naturą rzeczy, zaraz pojawiają się w naszych umysłach tysięczne wątpli­
wości, dotyczące tego, co przedtem wydawało się nam w pełni zrozumiałe.
Wszędzie zaczynamy dostrzegać przesądy i omyłki zmysłów. Kiedy zaś usi­
łujemy je przezwyciężyć, uciekając się do rozumu, niepostrzeżenie popada­
my w dziwaczne paradoksy, trudności i sprzeczności, które mnożą się i po­
grążają nas z każdym krokiem. Aż w końcu, przebrnąwszy przez manowce
naszych dociekań, odkrywamy, że znaleźliśmy się tam, gdzie byliśmy na
początku, albo, co gorsza, pogrążyliśmy się w godnym pożałowania scepty­
cyzmie.
2. Za przyczynę tego stanu rzeczy uważa się zazwyczaj tajemniczość
samej rzeczywistości lub naturalną słabość i niedoskonałość naszego rozu­
mu. Mówi się, że możliwości naszych władz umysłowych są ograniczone
i że Natura przeznaczyła je do podtrzymywania życia i czynienia go łatwiej­
szym, nie zaś do wnikania w wewnętrzną istotę i strukturę rzeczy. Sugeruje
się też, że nie należy się dziwić, że kiedy skończony umysł człowieka zaczy­
na traktować o rzeczach przynależących do sfery nieskończoności, wówczas

7

wikła się w absurdy i sprzeczności i niepodobna, aby sam mógł się od nich ciach w tej dziedzinie. Poruszenie tego tematu zmusza mnie jednak do przy­
kiedykolwiek uwolnić; należy wszakże do natury nieskończoności, że nie wołania w pewnym stopniu już teraz głównego przedmiotu moich rozważań
może jej pojąć to, co jest skończone. i zwrócenie uwagi na to, co, jak się zdaje, w głównej mierze przyczyniło się
3. Być może jednak postępujemy w sposób nazbyt stronniczy, kiedy źró­ do zagmatwania i skomplikowania badań naukowych, prowokując niezli­
deł błędu upatrujemy w naszych władzach umysłowych, nie zaś w ich niepo­ czone błędy i trudności we wszystkich niemal dziedzinach wiedzy. Chodzi tu
prawnym użyciu. Trudno przypuszczać, aby poprawne wnioskowanie wy­ o przekonanie, że umysł ma władzę tworzenia abstrakcyjnych idei albo pojęć
chodzące od prawdziwych przesłanek miało kiedykolwiek prowadzić do rzeczy. Ten, komu pisma i dysputy filozofów nie są całkiem obce, z pewno­
wniosków, które są niespójne albo nie do utrzymania. Należałoby raczej są­ ścią przyzna, że wiele z nich dotyczy właśnie abstrakcyjnych idei. To przede
dzić, że Bóg potraktował ludzi bardziej szczodrze, niż by miał uczynić, ob­ wszystkim one uchodzą za przedmiot takich dyscyplin, jak logika i metafizy­
darzając ich przemożnym pragnieniem wiedzy, a jednocześnie czyniąc ją dla ka, i za przedmiot wszelkiej wiedzy dotyczącej najbardziej abstrakcyjnych
nich nieosiągalną. Pozostawałoby to w niezgodzie z zawsze łaskawym spo­ i najwyższych zasad. We wszystkich tych dziedzinach rzadko podejmuje się
sobem działania Bożej Opatrzności, która stosownie do pragnień, jakie za­ jakiekolwiek zagadnienie, nie założywszy wpierw zarówno istnienia takich
szczepiła w swych stworzeniach, zazwyczaj wyposaża je w środki, które, idei w ludzkim umyśle, jak i tego, że umysł jest z nimi dobrze zaznajomiony.
przy właściwym ich użyciu, prowadzą do zaspokojenia tych pragnień. Osta­ 7. Przyjmuje się powszechnie, że jakości, czy modi rzeczy, nigdy tak
tecznie jestem skłonny mniemać, że zdecydowaną większość, o ile nie wszyst­ naprawdę nie istnieją same przez się i w oderwaniu od wszystkich innych,
kie z tych trudności, które dotychczas zajmowały filozofów i zagradzały dro­ ale są jak gdyby zmieszane i zespolone ze sobą w tym samym przedmiocie.
gę do wiedzy, zawdzięczamy sobie samym. Wpierw wznieciliśmy tumany Powiadają jednak, że umysł, będąc zdolnym do rozważania każdej jakości
kurzu, a teraz uskarżamy się, że nie widzimy. z osobna, czyli w oderwaniu od innych jakości z nią złączonych, tworzy
4. Moim celem jest zatem próba odkrycia tych zasad, które są przyczyną sobie w ten sposób idee abstrakcyjne. Na przykład, gdy jakiś przedmiot jest
pojawienia się w kilku dziedzinach filozofii tych wszystkich wątpliwości postrzegany przez wzrok jako rzecz rozciągła, barwna i pozostająca w ruchu,
i niepewności, tych niedorzeczności i sprzeczności i to w takim natężeniu, że wówczas umysł, rozkładając tę złożoną ideę na konstytuujące ją proste ele­
nawet najwięksi mędrcy uznali naszą ignorancję za nieuleczalną, przekona­ menty i rozpatrując każdy z nich z osobna w oderwaniu od pozostałych, two­
ni, że jest ona konsekwencją naturalnej tępoty i ograniczoności naszych władz rzy abstrakcyjne idee rozciągłości, barwy i ruchu. Nie znaczy to, żeby barwa
umysłowych. Z pewnością jest rzeczą godną naszego trudu, aby podjąć się czy ruch mogły istnieć bez rozciągłości, lecz jedynie że umysł jest zdolny
ścisłego przebadania pierwszych zasad ludzkiego poznania, roztrząsając je w procesie abstrakcji utworzyć sobie ideę barwy niezależnie od rozciągłości
i analizując na wszelkie sposoby. Zwłaszcza że istnieją powody, aby podej­ oraz ideę ruchu niezależnie od zarówno koloru, jak i rozciągłości.
rzewać, że owe przeszkody i trudności, które wprowadzają umysł w zakło­ 8. Dalej, zauważywszy, że w poszczególnych rzeczach rozciągłych, po­
potanie, zagradzając mu drogę w jego dążeniu do prawdy, sanie tyle konse­ strzeganych przez zmysły, jest jakiś podobny i wspólny im wszystkim ele­
kwencją rzekomej tajemniczości i zawiłości przedmiotów poznania czy też ment, podczas gdy inne elementy są swoiste, jak ten lub inny kształt czy
naturalnej ułomności naszego rozumu, ale raczej rezultatem uporczywego wielkość, które odróżniają jedne rzeczy od drugich, umysł rozważa z osobna
trzymania się fałszywych zasad, czego można było uniknąć. i wyodrębnia to, co wspólne, tworząc na tej podstawie najbardziej abstrak­
5. Choć to przedsięwzięcie może zniechęcać stopniem swej trudności, cyjną ideę rozciągłości. Idea ta nie jest ani linią, ani powierzchnią, ani bryłą,
kiedy się zważy, jak wielu wybitnych i niepospolitych mężów podjęło się nie ma też określonego kształtu ani wielkości, ale jest ideą całkowicie od
przede mną podobnego zadania, pozwalam sobie żywić pewne nadzieje na tego wszystkiego oderwaną. W podobny sposób, pozostawiając na boku to,
powodzenie. Albowiem ten, kto ma szerokie horyzonty, nie zawsze widzi co w poszczególnych barwach postrzeganych przez zmysły odróżnia jedną
jasno i być może ktoś bardziej krótkowzroczny, zmuszony przyjrzeć się przed­ z nich od drugiej, a zachowując tylko to, co jest im wszystkim wspólne, umysł
miotowi swego badania z bliska i dokładnie, będzie zdolny dostrzec to, co tworzy abstrakcyjną ideę barwy, która nie jest ani czerwona, ani niebieska,
umknęło uwadze kogoś znacznie bystrzejszego. ani biała, ani żadnego innego koloru. Podobnie też, rozważając ruch w ode­
6. Aby ułatwić czytelnikowi zrozumienie dalszych wywodów, warto, ty­ rwaniu nie tylko od poruszającego się ciała, lecz również od toru, jakim to
tułem wstępu, powiedzieć co nieco o naturze języka i o możliwych naduży- ciało się porusza, i od wszystkich poszczególnych kierunków i prędkości,

8 9

tworzy się abstrakcyjną ideę ruchu, która w równym stopniu odnosi się do różne sposoby. Potrafię sobie wyobrazić człowieka o dwu głowach albo tors
każdego poszczególnego przypadku ruchu, jaki tylko może być postrzegany ludzki złączony z ciałem konia. Mogę myśleć o ręce, oku, nosie jako wyab­
przez zmysły. strahowanych czy oddzielonych od reszty ciała. Wtedy jednak, jakąkolwiek
9. I tak jak umysł tworzy sobie abstrakcyjne idee jakości czy modi, tak bym sobie rękę lub oko wyobraził, musiałyby mieć jakąś określoną postać
też precyzując czy dokonując myślowej separacji, sięga abstrakcyjnych idei i barwę. Podobnie idea człowieka, którą sobie tworzę, musi być ideą czło­
bytów bardziej złożonych, posiadających kilka współistniejących ze sobą wieka białego, czarnego lub śniadego, prostego lub zgrabionego, wysokie­
własności. Na przykład, gdy umysł dostrzeże, że Piotr, Jakub i Jan są ogólnie go, niskiego lub średniego wzrostu. Nie potrafię żadnym wysiłkiem myśli
rzecz biorąc do siebie podobni pod względem wyglądu i innych własności, pojąć opisanej wcześniej abstrakcyjnej idei. Równie niemożliwe jest dla mnie
wówczas ignorując to, co w złożonej idei Piotra, Jakuba czy jakiegokolwiek utworzenie abstrakcyjnej idei ruchu, który byłby czymś odrębnym od poru­
innego konkretnego człowieka jest właściwe tylko każdemu z nich, pozosta­ szającego się ciała i nie byłby ani szybki, ani wolny, nie przebiegał po linii
wia tylko to, co jest im wszystkim wspólne. W ten sposób umysł tworzy krzywej czy prostej. To samo można powiedzieć o wszelkich innych abstrak­
oderwaną ideę, w której wszystkie poszczególne jednostki na równi uczest­ cyjnych i ogólnych ideach. Mówiąc wprost, uznaję się za zdolnego do abs­
niczą. Abstrahuje przy tym całkowicie od tych wszystkich okoliczności i róż­ trahowania w tym znaczeniu, że potrafię rozważyć poszczególne elementy
nic, które mogłyby z niej uczynić byt jednostkowy. W taki właśnie sposób, czy własności w oderwaniu od innych, które, chociaż w danym przedmiocie
jak się powiada, dochodzimy do abstrakcyjnej idei człowieka albo, jeśli kto są ze sobą złączone, to przecież mogłyby w rzeczywistości istnieć także bez
woli, idei człowieczeństwa lub natury ludzkiej. Co prawda, obejmuje ona nich. Zaprzeczam jednak, jakobym potrafił odrywać w myśli jedną od dru­
barwę, gdyż nie ma człowieka, który by nie miał jakiegoś koloru, niemniej giej lub przedstawiać sobie oddzielnie te własności, które nie mogą istnieć
nie może to być ani barwa biała, ani czarna, ani żadna inna, ponieważ nie w takiej izolacji, albo bym był zdolny utworzyć ogólne pojęcie, abstrahując
istnieje taki kolor, który byłby właściwy wszystkim ludziom. Idea człowieka od szczegółów w sposób wyżej opisany, a to są przecież dwa właściwe
obejmuje również wzrost, ale nie jest to ani wzrost wysoki, ani wzrost niski, i powszechnie akceptowane rozumienia abstrakcji. Istnieją podstawy, by są­
ani też średni, ale coś wyabstrahowanego z każdego z nich. To samo dotyczy dzić, że większość ludzi uzna, iż znajdują się w podobnym, co ja, położeniu.
wszystkich innych cech. Dalej jeszcze, jako że istnieje wielka różnorodność Ogół ludzi, którzy są prości i niewykształceni, nigdy nie rości sobie pretensji
innych stworzeń posiadających niektóre, ale nie wszystkie własności składa­ do posiadania pojęć abstrakcyjnych. Zresztą powiada się, że są one trudne
jące się na złożoną ideę człowieka, umysł, pozostawiając na boku te cechy, i nie dają się osiągnąć bez utrapień i pracy. Mamy zatem rozumne podstawy
które są właściwe ludziom, a zachowując tylko te, które są wspólne wszyst­ do konkluzji, że jeśli takie pojęcia istnieją, to posiadają je jedynie uczeni.
kim istotom żywym, tworzy ideę zwierzęcia, która abstrahuje nie tylko od 11. Zajmę się teraz zbadaniem tego, co można przytoczyć na obronę owej
wszystkich poszczególnych ludzi, ale również ptaków, ssaków, ryb i owa­ teorii abstrakcji, i spróbuję odkryć, co skłania filozofów do akceptacji poglą­
dów. Elementami składowymi abstrakcyjnego pojęcia zwierzęcia są ciało, du tak odległego, jak się zdaje, od zdrowego rozsądku. Niedawno zmarły,
życie, zmysły i samoczynny ruch. Ciało w powyższym rozumieniu nie ma słusznie ceniony filozof, udzielił temu poglądowi bezsprzecznie dużego
żadnej szczególnej postaci czy kształtu, jako że nie ma takiej postaci czy poparcia w przekonaniu, że posiadanie ogólnych abstrakcyjnych idei jest tym,
kształtu, które byłyby wspólne wszystkim zwierzętom. Nie jest zatem pokry­ co najbardziej odróżnia człowieka od zwierzęcia, gdy chodzi o kwestię ro­
te włosem, upierzeniem czy łuską itd., ani też nagie, gdyż włosy, pióra, łuski zumności. „Posiadanie idei ogólnych - powiada on - j e s t właśnie tym, co
i nagość są cechami, które odróżniają jedne zwierzęta od drugich i dlatego w doskonały sposób odróżnia człowieka od zwierzęcia i jest doskonałością,
wyłącza sieje z abstrakcyjnej idei zwierzęcia. Z tego samego powodu zdol­ jakiej władze umysłowe zwierząt w żadnym razie nie osiągają. Oczywiste
ność samoczynnego poruszania się nie musi odnosić się ani do chodzenia, jest bowiem, że nie dostrzegamy u zwierząt żadnych przejawów używania
ani latania, ani pełzania, a jednak jest ruchem, choć trudno go pojąć. przez nie ogólnych znaków dla idei powszechnych, a na tej podstawie mamy
10. Na pytanie, czy inni ludzie posiadają tę wspaniałą zdolność tworze­ prawo przypuszczać, że nie posiadają one zdolności abstrahowania albo two­
nia idei na drodze abstrakcji, oni sami najlepiej mogą odpowiedzieć. Jeśli rzenia idei ogólnych, skoro nie używają wyrazów ani żadnych innych zna-
chodzi o mnie, to istotnie potrafię sobie wyobrazić czy przedstawić idee tych
poszczególnych rzeczy, które postrzegałem, oraz łączyć je i rozdzielać na 1
John Locke (Essay Concerning Humań Understanding, 1690).

10 11

III. 12. zdolności poszerzania w artykułach 8 i 9. ani wielką. ani czerwoną. to ogólna zasada odnosząca gatunki zwierząt tym właśnie różnią się od ludzi i że to jest owa charaktery­ się do niego zachowa swoją prawdziwość. przyjmijmy. I nieco dalej: „Sądzę więc. linia staje się ogólną przez to. ani białą. I że podobnie będzie w przypadku styczna różnica. obawiam się. powierzchnia czy bryła. że niektóre my mogli trafniej osądzić. jak idee jednostkowe. że dej linii. gdy się do­ szony ujmować abstrakcyjną ogólną ideę rozciągłości w taki sposób. Rysuje. na przykład. że „zmiana ruchu jest trakcyjnych. że oznacza Wydaje się jednak. do których są one rzekomo niezbędne. poziomy jest przecież jedną z najbardziej abstrakcyjnych. że trzeba będzie zaliczyć do tej drugiej kategorii wielu że znawca geometrii prezentuje nam metodę dzielenia odcinka na dwie rów­ spośród tych. niosącymi ze sobą trudności. czarną linię długości cala. która bezwzględnie rzecz ujmując. że uczyniono ją znakiem. rozdz. dodam jeszcze jeden ustęp z Rozważań dotyczących rozumu ludzkiego. pionowy. staje się niejsza odpowiedź na pytanie postawione w innym miejscu: „Skoro wszyst­ ogólną przez to. ani czar­ i tworami umysłu. Nawet najdoskonalsze z nich nie są w stanie wykro­ zawsze. dla której uważa się tu. to przyznamy. Albowiem. czy będzie nią tak bardzo odmiennymi. żyć. która je całkowicie od siebie oddziela i czyni je ostatecznie każdej szczegółowej postaci rozciągłości. II. która wzięta sama w sobie jest zawsze szczegółowa. iż istnieją idee ogólne. że kształtują się one w procesie abstrakcji. Nie wynika stąd jednak. dowodzi się w odniesieniu do każ­ wanie się słowami zakłada posiadanie idei ogólnych. reprezentuje wszelkie możliwe poszczególne linie tak. aby przyjąć.. pew­ w tych twierdzeniach zakłada. ani jakiegokolwiek innego koloru. innymi słowy do linii w ogólności. zakłada się średnictwem zmysłów. bez względu na to. bez jakiegokolwiek określonego kierunku i prędkości albo żebym był zmu­ że częste i potoczne ich używanie takim je uczyniło. proporcjonalna do wywieranej siły" albo że „każda rzecz rozciągła jest po.idei. Na przykład. że uczyniono ją znakiem. Otóż jeśli chcemy naszym słowom nadawać jakieś zna­ ich przez jakikolwiek rodzaj abstrakcji" (Rozważania dotyczące rozumu ludz­ czenie i mówić tylko o tym. Jego odpowiedź brzmi: „Słowa stają się ogólnymi przez to. będzie­ to nie możemy im odmówić posiadania jakiejś inteligencji. kiedy sieje czyni znakiem ona bez różnicy rozmaite poszczególne linie. 10. nie abstrakcyjnej ogólnej. lecz wszel­ ogólnych?". jakie tylko mogą istnieć. że każemy jej reprezentować czy oznaczać wszystkie inne idee jed­ cji. że ja wcale nie przeczę temu. dokładnie takich. że słowo staje się ogólnym. rząt. którzy uchodzą za ludzi. 6). że nie ne części. staje się ogólną przez wzgląd na swoje znaczenie. Czyż nie trzeba. Jedyne. Należy tutaj zauwa­ z nich w pewnych wypadkach rozumują. 11). ani małą. pojemnych i trudnych). jak to. iż zwierzęta dysponują ogólnymi abstrakcyjny­ w sobie jednostkowa. Ta linia. co się dowodzi w odniesieniu do niej. że nie dostrzegamy. jest to. który dzielna". I jak owa idea zawdzięcza swą kie istniejące rzeczy są jednostkowe. czy to będzie ruch prędki czy powolny. Aby to wyjaśnić na przykładzie. ną. przywołując 13. Jeśli bowiem zwierzęta posiadają jakiekolwiek idee. Aby dać czytelnikowi jeszcze jaśniejszy pogląd na naturę idei abs­ w myśli dowolną z nich. Racją. 3. że władze umysłowe zwierząt nie są w żadnym razie zdolne do abstrak­ przez to. Przyglądając się temu.. że różne czy ukośny. jak sądzę. jak sądzę. Z tego zaś wynika. wydaje mi się równie oczywiste. lecz kilku idei szczegółowych. w jaki sposób dochodzimy do nazw ogólność nie temu. I podobnie jak ta jednostkowa ludzie posługujący się językiem potrafią abstrahować i uogólniać swoje idee. Argument ten opiera się na przypuszczeniu. iż możemy przyjąć. linia. że kich poszczególnych linii prostych. na przykład. ani bryłą. ani powierzchnią. aby używały słów lub jakichś innych tak jest tutaj użyta. Chętnie zgodzę się z tym uczonym auto­ idea. Wszak w cytowanych przez nak do poszczególnych idei. XI. Przeczę jedynie. Jeśli jednak tę zdolność uznamy za własność odróżniającą ludzi od zwie­ nostkowe tego samego rodzaju. w jaki sposób ogólnymi stają się idee. mianowicie to. czy będzie takiej czy innej wielkości lub kształtu. a także na zastosowania. staje się ogólną rem. i nie pojawiają się tak łatwo. ks. że miewają doznania zmysłowe. bo 12 13 . że ogólnych znaków. że taka jest myśl przewodnia wywodów autora świadczy jego póź­ nia". tak też należy sieje czyni znakami ogólnych idei" (Rozważania. gdy się mówi. przekonamy się. choć sama mamy podstaw. art. to owe twierdzenia należy rozumieć jako odnoszące się do ruchu brzmi następująco: „Abstrakcyjne idee nie są tak oczywiste i przystępne dla i rozciągłości w ogóle. Ich rozumowanie ogranicza się jed­ jakoby istniały jakieś abstrakcyjne idee ogólne. aby w związku z tymi twier­ dzieci i dla ludzi niezbyt sprawnych umysłowo. co się jak to skłonni jesteśmy sobie wyobrażać. Jeśli dzeniami przychodziła mi na myśl idea ruchu bez poruszającego się ciała lub zaś wydają się one przystępne i oczywiste dorosłym. tak też nazwa „li­ O tym. że kiego. jest zawsze jednostkowa. To. że posługi­ to. uznać. to jest tak tylko dlatego. ks. jak się to dzieje ze słowami. a nie są tylko i wyłącznie maszynami (za które niektórzy chcieliby je uznać). ruch tego czy innego przedmiotu. gdyż mi ideami. w sposób wyłożony czyć poza te ciasne granice i nie posiadają. aby utworzyć ogólną ideę trójkąta (a idea ta nie bym rozważał.ków ogólnych". że ogólność nazwy ma takie samo źródło. jakie docierają do nich za po­ nas fragmentach. by nie brze nad nimi zastanowimy. że jest znakiem abstrakcyjnej ogólnej linii. rozdz. to że jakąkolwiek szczegółową postać ruchu nego trudu i umiejętności. co możemy pojąć.. art. w których jest wzmianka o ideach ogólnych. że idee ogólne są fikcjami była ona ani linią.

jednego i drugiego. by następnie móc czym. by mu to wyperswadować. oznacza i reprezentuje wszystkie możliwe trójkąty i w tym znaczeniu kąta. z którymi umysł zapoznaje się najwcześniej lutnej. aby abstrakcyjne idee były cokolwiek ze sobą pogodzić idei. że można udowodnić. W rezultacie. próżnym byłoby usiło­ jednostkowe. który nie jest „ani ostrokątny. ani dwu równych boków. że umysł w tym niedoskonałym stanie bardziej potrzebne do poszerzania wiedzy. ani równoramienny. która jest dla ludzi wszelkiego pokroju czymś tak łatwym Na przykład. iż jakaś własność przysługuje temu konkretne­ Wszystko to zdaje się w sposób naturalny prowadzić do wniosku. że ten konkretny trójkąt. i z jakimi ma do czynienia w najwcześniejszych fazach pozna­ pozostaje do rzeczy jednostkowych. nie powinno być dla tego w taki sposób. gdy są już dorośli. gdyż wówczas. Pozostaje ewentualność. obojętnie jakiego ro­ posiąść ideę odpowiadającą przedstawionemu tu opisowi ogólnej idei trój­ dzaju. Ale mówi się nam. Ale istnieją powody. że nawet jeśli ideą. idea ta jest czymś niedoskonałym. Cóż łatwiejszego. aby sądzić. że stały się one takimi ciągnąć wniosku. że jakieś twierdzenie niosą i o wysiłku i umiejętnościach koniecznych do tego. Nie może to mieć we. choć wedle swej własnej natury są umyśle taką ideę trójkąta. Ale z pewnością to wielkie i skomplikowane zadanie tworzenia niczą bez różnicy wszystkie poszczególne trójkąty i przez którą wszystkie abstrakcyjnych pojęć zostanie uznane za zbyt poważne dla kogoś w niedoj­ one są na równi reprezentowane. że aby mieć pewność. który z tamtym nie jest tożsamy pod każdym względem. Tak więc. że tak jest w przypadku wszystkich innych trójkątów. jakobym był w stanie utworzyć ideę trójkąta. aby je utworzyć. VII. że twierdzi się uparcie. stają się powszechnymi. rzałym wieku. Czyż nie jest rzeczą trudną do wyobrażenia. że to twierdzenie jest powszechnie prawdzi­ sobie te środki rzekomo niezbędne do porozumienia się. jak przyjrzeć się jest ani równoboczny. która by w równej mierze zastępowała wszystkie trójkąty? Wszak i wznieść się na wyżyny subtelnych rozmyślań o ideach abstrakcyjnych. i w pełni się z tym zgadzam. Nie wydaje mi się jednak. to mimo 14 15 . że rzecz mu trójkątowi. tak­ dzięki ich stałemu i potocznemu zastosowaniu. że jeśli ludziom dorosłym owe idee wyda­ noramiennym są równe sumie dwóch kątów prostych. te idee dołączyć do każdej używanej przez nie nazwy pospolitej? jest ideą. ani równoboczny. co jest niemożliwe. że takie idee są właśnie aby te pojęcia były tworzone przez abstrakcje w taki sposób. nazwy czy pojęcia. aby dwójka dzie­ którą mam na uwadze. jak się to zakła­ przejawem naszej niedoskonałości. wcale nie wynika. co nie może istnieć. że dzieje się to w dzie­ kich przypadków w odniesieniu do abstrakcyjnej idei trójkąta. potrzebuje takich idei i usiłuje co prędzej je nabyć. czy on sam czynię to z myślą o powszechnej idei trójkąta. jak mi się zdaje. jest prawdziwe w odniesieniu do wszystkich poszczególnych trójkątów. wpierw nie wykazaliśmy jego prawdziwości w odniesieniu do abstrakcyjnej aby wyzwolić nasze myśli od partykularyzmu przedmiotów szczegółowych idei trójkąta. że potrzeba wielkiego mozołu i pracy umysłu. Wystarczy pokazać. Wła­ wania" (ks. że najbardziej ode­ da. to jest tak tylko dlatego. które nie mają ani kąta prostego. przecież nie może on być ani ostrokątny. ani prostokątny. Na to odpowiadam. łącząc w jedną całość liczne niespójności. kiedy wykazuję prawdzi­ wanie. Nie należy jednak rozumieć posiada taką ideę. ani równoramien­ kach. jeśli Panuje też powszechna zgoda. pozytywnej naturze czy idei czegokolwiek. czy się posiada albo jest się zdolnym o to. czy też nie. lecz jednocześnie wszystkim tym i niczym"? kolwiek trudności. A to. że należy ona w równym stopniu do jakie­ tak trudna jak tworzenie abstrakcyjnych idei nie jest koniecznym warunkiem goś innego trójkąta. nie utworzywszy sobie wpierw w swoich umysłach abstrakcyjnych ny. który biorę pod uwagę. Prawdą jest. ani różnoboczny. grzechotkach i świecideł. Nie wydaje mi się również. rozdz. nie są świadomi kąta z osobna. ani prostokątny. Pragnę wość jakiegoś twierdzenia dotyczącego trójkątów. ani jest powszechny. niż są do porozumiewania się. jaka tutaj została opisana. ani równoramienny. Wszystko to wydaje się zupełnie jasne i wolne od jakiej­ równoboczny. na ile rozumiem. że tych. skąd możemy wiedzieć. że jedynie. z tego. jak się zdaje. który nie nikogo zadaniem trudnym do wykonania. Jeśli jakiś człowiek potrafi utworzyć w swym śnie z tej racji rzeczy. Wydaje kiedy to ludzie zajmują się pokonywaniem owych trudności i przyswajają się zatem. ani różnoboczny. art. które oznacza czy reprezentuje. jeśli udowodniłem. powinno się założyć. komunikacji. jakie abstrakcyjne idee ze sobą 16. jest na przykład idea trójką­ ci nie mogła gawędzić sobie o swoich łakociach. IV. albo też udowodnić to raz jeden dla wszyst­ żadnych tego rodzaju trudów. i ja bym się też tego nie podjął. a umysł z natury dąży usilnie do do pojęć ogólnych. aby czytelnik zechciał się z całą pewnością przekonać. w której łączą się ze sobą elementy kilku różnych i niedających się 15. gdyż ułatwiają one ko­ Wiem. ta równoramiennego i prostokątnego. Powszechność bowiem. lecz jednocześnie wszystkim tym i ni­ ogólnych idei. Sporo tu powiedziano o trudnościach. 14. w której uczest­ ciństwie. przeprowadzając dowód. Ale można zapytać. iż wszelka wiedza i każdy dowód odnoszą się munikację i sprzyjają pomnażaniu wiedzy. 9). to nie mogę stąd wy­ ją się oczywiste i łatwe. zawiera się nie w jakiejś abso­ rwane i ogólne idee nie są tymi. Otóż rad bym się dowiedzieć. o bokach określonej długości. w jakim i najłatwiej. Chodzi jedynie nieco własnym myślom i przekonać się. że trzy kąty w trójkącie prostokątnym i rów­ i zwyczajnym. musimy albo przeprowadzić szczegółowe dowodzenie dla każdego trój­ miejsca. ale w stosunku. ani różnoboczny.

W podobny spo­ myślenia. które się rozpanoszyły w świecie. Czym innym jest konsekwentne uży­ czą. że jako nazwami. i że wciąż toczą się spory. takiej. trójkąt definiuje się utarczki i spory. a wśród których nie ma. do których doprowa­ wiedziane i stanie się jasne dla każdego po chwili refleksji. ani równość boków. tylko bardzo mała część tych nauk przynosi ludzkości jakąś realną korzyść 19. rozdz. dążać tutaj śladami scholastyków. wszystkich innych trójkątów dowolnego rodzaju czy wielkości. jak wiele trudu. Można tu wysu­ dziła ich. że każda nazwa ma lub nie będzie stanowiło dowodu. cież. sobie wyobrażam. uważa się. równe czy siłku i talentu przeznaczono w ciągu tak wielu stuleci na uprawę i rozwój nierówne. wskazuje. Nie mówi się prze­ mi uczonych niż ta. Ale to nigdy do powstania owego błędu. że kąt prosty mógłby szym niźli sam rozum zasięgu nie mogłoby stanowić źródła tak powszechnie być ostry. Kiedy się weźmie pod uwagę. powstania teorii abstrakcyjnych idei. biorąc pod uwagę tylko to. To zaś pokazuje w dostatecznym stopniu. A jest tak łatwo będzie popaść w zniechęcenie i całkowitą pogardę dla wszelkiej nauki. biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności. Nazbyt dobrze nąć zarzut. że gdyby nie było czegoś takie­ udowodniłem to twierdzenie w odniesieniu do abstrakcyjnej idei trójkąta. a wydaje mi się nim język. i że pomimo to. może oznaczać wyłącznie jedną określoną ideę. że istniejąpewne abstrakcyjne. nie zaś dlatego. czarna czy biała. iż tworzy sieje po to. (Zob. które stanowiąpraw- sób możemy rozważyć osobę Piotra. ani ich określona długość nie Ale być może takiemu stanowi rzeczy można by zaradzić. że tak jest w istocie. Zbadajmy zatem. jako że nie wszystko. Na przykład. że przyprostokątne boki są rów­ poglądu. jak który dowodząc. jest prawdą w odniesie­ nych idei wprost przyznają. a przy tym bezużyteczną. i gdy się zważy dalej. wy­ duża czy mała. należy zauważyć. poprzez Wszystko to wynika w sposób oczywisty z tego. wówczas nie zrodziłaby się myśl o abstrak­ Należy tutaj przyznać. Tak dalece jest zdolny abstrahować. jak to pragnę podkreślić. że suma trzech kątów jest równa dwóm kątom prostym dlatego. żeby posługiwać się nimi niu do każdego trójkąta ostrokątnego i równobocznego. III. Co prawda. bierze się pod uwagę. co czyni go dziwe i wyłączne znaczenie każdej nazwy ogólnej. zawierają w sobie usiłowanie. która by ku niepewności. że ani kąt prosty. go jako mowa lub ogólne znaki. że według rozpo- 16 17 . co jest postrzegane. to drugie bezużyteczne i w praktyce niewykonalne. jak się zdaje. niż pozostając jedynie niewinną rozrywką i zabawą . że opierają wanie jakiejś nazwy pozostające w zgodzie z jej definicją. 39 i inne miejsca Rozważań dotyczących jako trójkątnej bez brania pod uwagę poszczególnych własności kątów czy rozumu ludzkiego). VI. że je­ 18. art. jak jedno ścisłe i określone znaczenie dołączone do jakiejś ogólnej nazwy. w jaki to sposób słowa przyczyniły się stosunków między bokami. czy to człowieka. aby reprezentowała ona wszędzie tę samą ideę. że każda nazwa posiadająca definicję jest przez sam ten fakt sko­ dziś o tym wiadomo i nie ma potrzeby o tym przypominać. czym innym zaś się na najbardziej jasnych i przekonywających dowodach. że człowiek jest zdolny do rozważenia danej figury cji. zawiera w sobie wszystkie te szczegóły. I to dlatego wnoszę. po­ ale wszystkie one oznaczają w równej mierze mnóstwo idei szczegółowych. i pod jakim kątem się przecinają. tych wielkich mistrzów abstrakcji. ich zdecydowana większość pozostaje spowita w mro­ ogromna różnorodność i w rezultacie nie ma jednej ustalonej idei. doktryna abstrakcyjnych natur i pojęć. że nie ma niczego takiego wej. ks. fakt. czy boki są długie czy krótkie. które zapewne nigdy się nie skoń­ ograniczała znaczenie słowa „trójkąt". dlatego. a mimo to dowód zachowałby swoją przyjętego mniemania. W każdym razie z pewnością nic o mniej­ nej długości. albo tylko to. która by sprawowała w Większym stopniu władzę nad umysła­ ale w dowodzie nie ma o nich najmniejszej wzmianki. Byłoby dobrze. jakież to były jarzona z jednym określonym znaczeniem. szywe zasady. co już wcześniej było po­ te po wielokroć zawikłane labirynty błędów i dyskusji. oraz że właśnie dzięki człowiekiem. niezależnie od ważność. sądzę. a nie żadną inną. Aby lepiej zdać sobie sprawę z tego. że najbardziej kompetentni zwolennicy teorii abstrakcyj­ kretnego trójkąta prostokątnego i równoramiennego. czy rzeczona powierzchnia jest siężonych zwolenników. We wszystkim tym możliwa jest nauk. że to. co skłania ludzi do i ogólną ideę trójkąta. co udowodniłem w odniesieniu do kon­ innych racji. i że konieczne. że człowiek potrafi utworzyć abstrakcyjną powinna mieć tylko jedno ścisłe i ustalone znacznie. Przystępuję teraz do rozważenia źródła tego rozpowszechnionego den z nich jest kątem prostym. wolno mi być pewnym. to pierwsze jest paradoksy. czy istoty ży­ poszczególną rzecz. określone idee. które zupełnie nie dają się pogodzić z ludzkim rozumem. co czyni go istotą żywą. a boki nierównej długości. jakie tumany uczonego kurzu wzniesiono w związku z tymi jako „płaską powierzchnię ograniczoną przez trzy proste" i przez to nazwa ta kwestiami i jak ogromne korzyści wyniosła stąd ludzkość. nie tworząc przy tym pośrednictwu tych abstrakcyjnych idei nazwa ogólna może oznaczać jakąś wspomnianej uprzednio abstrakcyjnej idei. Odpowia­ gdyby szkodliwe skutki owej doktryny ograniczyły się tylko do jej zaprzy­ dam na to.wów. Tymczasem prawda jest taka. Na to. że ten dowód ma zastosowanie w odniesieniu do czas. która z konieczności jest niespójna. Byłoby czynnością nieznającą końca. rysunek trójkąta. demaskując fał­ są przy dowodzeniu w ogóle brane pod uwagę. która dotyczy abstrakcyjnych ogólnych idei. Po pierwsze. jak słowa przyczyniły się do w inny sposób. 17. o których sądzi się. albo dlatego. że nawet te nauki.to. że w definicji nie ma mowy o tym. Z tego zaś wynika niezbicie.

nie zawsze tych indywiduów. jak wzniecanie jakiejś namiętności. ma nierzadko miejsce dzin wiedzy mamy do czynienia z dziwacznymi problemami i niejasnościa­ przy potocznym posługiwaniu się mową. aby się samemu uwolnić z tej wyrafinowanej i imponującej sieci dzić w nas strach. o ile tylko po­ strzega pewne słowa. jak tym celom. trafię. które początkowo. dla przykła­ dziedzinach wiedzy stanowiło główną przeszkodę na drodze postępu auten­ du. wet imiona własne wypowiada się nie zawsze po to. by wzbu­ sposób. po cóż jednak miałbym przekonywać do tego. każdy człowieka był doskonalszy i bardziej żądny wiedzy. jak sądzę. choć nie uświadamiamy sobie. co. że nazw ogól­ dopodobieństwo. co zasu­ przeważnie tak jak liter w algebrze. które są rezultatem używania w tych dziedzinach słów i pospolitych zwro­ nad tym zastanowił i zobaczył. które się z nimi tak bar­ Możliwe. Po trze­ nych używa się często zgodnie z naturą języka. które zwyczaj związał z tym imieniem. ani też nie tworzymy sobie abstrakcyjnej idei niebez­ i obezwładniła ludzkie umysły. to dojrzy z całą oczywistością. teraz zupełnie pomijanych. co już zostało tutaj powiedziane. dopóki będę skupiał moje myśli wyłącznie na moich własnych ideach 18 19 . jakie można by sobie przedstawić. że pierwotnie słowa mogły wywoływać idee zdolne wzbudzić owe dzo skojarzyły na skutek ciągłego i długotrwałego ich używania. Ale jednocześnie należy przyznać. a plenienie się tego chwastu we wszystkich niemal obecności idei. Nie sposób zaprzeczyć. że się w nią głębiej wplata i mocniej w niej utkwi. że nazwy. najwybitniejsi zwolennicy i spróbowaliśmy pokazać. która w ten tak godny pożałowania sposób omotała ście może nas spotkać. Na przykład kiedy filozof schola- oznaczają szczegółowe idee. Nikt nie przeczy temu. że ta formuła skłoni mnie do przyjęcia jego opinii cyjne. nienawiści. przy każdym użyciu wywoływały w umy­ poprzedzić tak błyskawiczną reakcję. i to tym osobliwiej. jeśli się nie mylę. Ponadto tat można w sposób natychmiastowy wywołać w umysłach ludzi. żeby sam się mi. jakie konkretne nieszczę­ abstrakcyjnych idei. że takie nazwy reprezentują pojęcia abstrak­ zakłada on jedynie to. wymagały czysto werbalnej natury. jest to. głównym ani jedynym zadaniem języka. by pragnął za ich pomocą wzbudzić w umyśle słuchacza. szczegółową wielkość liczbową. Ponadto komunikowanie idei oznaczanych przez słowa nie jest. które zastępują. gdy po­ rozważać je w najprostszej i najbardziej przejrzystej postaci. jak sądzę. że uczucia strachu. którzy mają wystarczy chwila namysłu. choć nie pojawiają się między nimi jakiekolwiek idee. że „Arystoteles to powiedział". Czyż nie może nas. że nie mogą one służyć 20. Ist­ piliśmy źródło. wypaczyć rozumienie. Wykazaliśmy tutaj. W końcu wytro­ się to powszechnie przyjmuje. choć nie mamy idei tego. w której. Przykładów tego rodzaju można by śle te idee. że odkąd język raz się wam się stąd wyciągnąć następujące korzyści: ukształtował. najpewniejszy to miało być? Albo. czym by tycznej i rzetelnej wiedzy. czy też wywoływanie w umyśle określonego nasta­ za ich pomocą cały zasób wiedzy zdobyty połączonym wysiłkiem badaczy wienia. podziwu. Spodzie­ emocje. które na ich obronę przytoczyli ich wą wielkość. kiedy się czyta lub tów w niewłaściwy sposób. czyż nie wystarcza groźba niebezpieczeństwa. z którego te idee pochodzą. że abstrakcyjne idee są czymś niemoż­ czeń. że jeśli do tego. że tychmiast wyciąga się wniosek. Po drugie. by podsuwały nam idee które przecież nie uchodzą za pozbawione całkowicie znaczenia. bo przy czytaniu i w rozmowie używa się nazw przytoczyć bez liku. aby na każdym kroku każda cyfra przywoływała na myśl tę szczegóło­ liwym. które nie zawsze sugerują innym określone idee szczegółowe. powinienem uzyskać całkowitą jasność co do sporów nio towarzyszą te uczucia. dla których osiągnięcia są rzekomo konieczne. nieją odmienne cele. czy nie zdarza się często. którą reprezentuje. poruszyć zapowiedź czegoś dobrego. to stąd na­ styczny mówi mi. jakiekolwiek idee będę analizował. słyszeniu dźwięków czy widokowi liter częstokroć bezpośred­ 22. Zachęcam czytelnika. jak się okazuje. że słowa znakomicie nadają się do tego. jeśli te się jej własnością. miłości. lecz można stwierdzić. tak że mówiący wcale nie cie. Wydaje się. które szych idei i że każda nazwa obdarzona znaczeniem reprezentuje jakąś ideę. nie jest koniecznym dla poprawności wyli­ 21. aby nazwy obdarzone a niepodobna. nie dopuszczając do swych myśli tych nazw. że nie jest rzeczą ko­ zwyczaj rezygnować z własnego sądu na rzecz autorytetu owego filozofa. Po pierwsze. choć każda cyfra oznacza jakąś geruje każdemu w obfitości jego własne doświadczenie. aby się pojawić. do których się odnoszą. aby jakaś idea czy to jego osoby. a którym jest.wszechnionego mniemania jedynym zadaniem języka jest komunikacja na­ wyznacza im roli znaków w celu wywołania w swym umyśle tych idei. że im rozum jakiegoś pieczeństwa? Sądzę. że w większości dzie­ cele mogą być osiągnięte bez niego. to odnoszę wrażenie. że na­ Jeśli tak jest w istocie i skoro zarazem nie sposób zaprzeczyć. aby zdać sobie sprawę. nieczną (nawet w najściślejszych rozumowaniach). a czasem zostaje całkowicie pominięty. Skoro zatem słowa mogą w tak łatwy sposób słucha jakiegoś wywodu. pobudzanie do dzia­ język. będę się starał pogardy oraz tym podobne rodzą się bezpośrednio w jego umyśle. Wzięliśmy pod uwagę argumenty. Ten rezul­ mi. jak mi się zdaje. aby łania albo zniechęcanie. W stosunku do tych celów tamten odgrywa w wielu przypadkach wszystkich wieków i narodów mógł dotrzeć do świadomości jednostki i stać wyłącznie pomocniczą rolę. tym większe było praw­ doda nieco własnego namysłu. czy pism albo sławy mogła znaczeniem i reprezentujące idee. że filozofowie posługują się wieloma nazwa­ z uległością i szacunkiem.

kto zamierza lenie się spod zwodniczej władzy słów. Dopóki bowiem myślano. Jakże bowiem trudną jest rzeczą rozerwać związek tak wcze­ turę okazją do własnych przemyśleń. W ostatnim czasie wielu zdało sobie sprawę z niedorzeczności poglądów i pozbawionych zna­ czenia sporów. że sami nie mogli w należytym stopniu się do niej zastosować. nie skończoność w sposób pozbawiony celu. który zachodzi między słowami i ideami. i tym głę­ 23. jak długo byli przekona­ ni. kto wie. odwracając uwagę od słów. O ile nie zatroszczymy się o to. aby każdy zrobił wszystko. Należałoby więc sobie życzyć. że ludzie dzić w błąd rozważanie jego własnych idei. żeby odkryć i pojąć ideę abstrakcyjną związaną z jakąś nazwą. myśląc. jak mógłbym łatwo paść ofiarą Ziemi. Przedmioty. Na próżno sięgamy spojrzeniem w niebiosa i usiłujemy wejrzeć do wnętrza 20 . Każdego zatem. tym bardziej nieodwracalne będzie nasze zagubienie. Ten. jak tylko szczegółowe. aby narzucały mu coś słowa. kto wie. że nie posiada żadnych innych idei. którego owoc jest wyborny i znajduje się w zasięgu w stanie sobie wyobrazić. Im dalej się w tym własnym umyśle. aby skupiać się na oznacza­ nych ideach. jak dotąd sami nie zdołali tego wprowadzić w czyn. co się dzieje w moim z wniosków. by w swoich rozmyślaniach poniechali w ogóle użycia słów i kontemplowali same tylko idee. której udzielali innym. Tę trudność wydatnie zwięk­ lub fałsz tego. Nie ności. które te idee oznaczają. na próżno radzimy się pism uczonych i tropimy zatarte ślady starożyt­ błędu. Ten. jakie zachodzą między moimi ideami. aby nia z werbalnych zawiłości i złudzeń. co używają słów zamiast idei. dopóty nie wydawało się niczym dziwnym.pozbawionych słownej szaty. a jakie nie. Aby zaradzić wynikającym stąd szkodom. by oczyścić pierwsze zasady pozna­ znać zgodności czy niezgodności. Uważano za rzecz niewykonalną. poznaję jasno i adekwatnie. które zrodziły się z niewłaściwego użycia słów. że nazwy nie zawsze reprezentują idee. co tak stanowczo zalecali innym. Aby trafnie rozpo­ 25. jest rzeczą jasną. podążając jednocześnie tokiem moich śnie utworzony i utrwalony przez trwające tak długo przyzwyczajenie. pisząc. dopóty nie widzę. 24. a zachować w umyśle abstrakcyjną ideę. Będziemy mogli wyciągać wnioski potrzeba niczego więcej niż uważne postrzeganie tego. podobne albo niepodobne. zrywając z nich całą tę szatę i ciężar słów. To wydaje mi się stanowić główny powód. posuniemy. gdzie ich być nie może. jakie idee zawierają się. co powiedziałem. która sama w sobie była uważana za całkowicie nieuchwytną dla myśli. w jakiejś idei złożonej. Potrzeba nam tylko odsunąć zasłonę słów. jeśli nie są takimi naprawdę. dla którego ci. które biorę pod uwagę. jak myśli. człowiek łatwiej potrafi zapobiec temu. Ale osiągnięcie tych wszystkich korzyści zakłada całkowite wyzwo­ biej będziemy się wikłali w trudności i błędy. będziemy je mogli roztrząsać w nie­ zobaczyć. aby zechciał uczynić tę lek­ żywić nadzieję. jak mogłoby go wprowa­ się ściśle ze słowami. bo trudno mi pojąć. nie stając się przez to ani trochę mądrzejsi. aby mieć jasny obraz tych idei. której nie posiadam. W ten sposób będzie mu łatwo odkryć prawdę ten. że jakiekolwiek spośród mych idei są do siebie naszej ręki. Jakkolwiek dobra by była ta rada. nie będzie się na próżno głowił. że abstrakcyjne idee wiążą moje słowa miały go zwieść. bok słowo. że są to błędne poglądy. aby posiąść najdorodniej­ mogę się łudzić. Nie jestem sze drzewo poznania. że posiadam ideę. Zdając sobie sprawę z tego. które w tak wielkim stopniu przyczyniają się do zaślepienia sądu i rozproszenia uwagi. na co z wahaniem pozwalam sobie czytać kolejne stronice tej pracy. które miałem. aby odsunąć na mogłoby przesłonić ich naturę. radzą oni słusznie. by sza teoria abstrakcji. usilnie proszę. iż jedynym istotnym przeznaczeniem słów jest oznaczać idee i że bezpo­ średnim znaczeniem każdej nazwy ogólnej jest określona idea abstrakcyjna. które chce rozważać. zaoszczędzi sobie trudu po­ szukiwania idei tam. Będzie wolny od niebezpieczeństwa. co w jego mocy. wolnych od wszystkiego.

CZĘŚĆ PIERWSZA1 Druga część Traktatu nie została nigdy opracowana i nie ukazała się drukiem. .

drzewo. kiedy zaobserwowano. czy też jedy­ nie przedstawia idee pierwotnie postrzeżone w sposób wyżej wspomniany. rozdziela. czyli idee wyciśnięte na zmysłach. 2. Przedmioty te. Istnienie idei polega bowiem na byciu postrzeganą. kto dokona najogólniejszego przeglądu przedmiotów ludz­ kiego poznania. w której one istnieją albo. co na jedno wycho­ dzi. duchem. Inne układy idei tworzą kamień. albo takie. ruch i opór. jakkolwiek by były ze sobą powiązane i zespolone (to znaczy. która łączy. ani uczucia. Każdemu. wyobrażanie czy przypominanie ich sobie. Wzrokowi zawdzięczam idee światła i kolorów. smak. a za pośrednictwem słuchu dźwięki docierają do umysłu w całej ich różnorodności tonów i ukła­ dów harmonicznych. czy też nieprzyjemne. uznano je za jedną odrębną rzecz i określono nazwą j a b ł k o . przez którą są one postrzegane. kształt i konsystencja występują razem. nienawiści. jak chcenie. jakiekolwiek przedmioty by tworzyły) nie mogą istnieć inaczej. że ani nasze myśli. że różnorakie wrażenia zmysłowe. wyda się czymś oczywistym. w kilku stopniach i odmia­ nach. a wszystko to w większej albo mniejszej ilości lub stopniu. Po­ wonienie dostarcza mi zapachów. jak tylko w umyśle. jakie postrzega się. Zauważywszy. 1. radości. albo wreszcie idee utwo­ rzone przy pomocy pamięci i wyobraźni. żalu i tak dalej. że niektóre z tych idei występują za­ wsze razem. Każdy przyzna. gorące i zimne. że są nimi albo rzeczywiste idee mające postać wrażeń zmysłowych. sku­ piając uwagę na uczuciach i czynnościach umysłu. Nie określam tymi terminami żadnej z moich idei. duszą albo moim ja. który 25 . w zależności od tego. co je poznaje czy postrzega i dokonuje na nich rozmaitych operacji. podniebienie smaków. zaczęto je określać jedną nazwą. ale rzecz całkowicie od nich odrębną. 3. ani idee ukształtowa­ ne przez wyobraźnię nie istnieją poza umysłem. Za pomocą dotyku postrzegam to co twarde i miękkie. Wydaje się nie mniej oczy­ wiste. że pewien kolor. I tak na przykład. Ten postrzegający aktywny byt nazywam umysłem. czy są przyjemne. a tym samym uznano za jedną rzecz. Prócz tej nieskończonej różnorodności idei albo przedmiotów pozna­ nia istnieje jednak jeszcze coś. wzbudzają uczucia miłości. książkę i tym podobne przedmioty postrzegania zmysłowego. za­ pach.

kto tylko zwa­ zamierzam przeczyć. Z tego. odczuć. oddzielić je od postrzegania? Mnie takie zadanie wydaje się rów­ umysłem. ciała składające się na potężną budowlę Wszechświata. że nie może istnieć widzimy i czujemy . Tak oto mogę sobie wyobrazić ludzki tułów pozbawio­ koloru czy kształtu. należy dzimy. Nie myśli. że w takim stopniu jestem zdolny do abstrahowania. żeby je można było uznać za istniejące. który byłby lub dotknięty. na któ­ mowania lub wyobrażania sobie oddzielnie takich przedmiotów. Jeślibym zaś był poza rzeczywiście istnieć oddzielnie albo mogą być aktualnie w taki sposób po­ moją pracownią. każdy. niezależne od tego. tak. kto zdo­ istnienia. że każdy będzie tego intuicyjnie pewien. czyli nie istnieją w moim umyśle albo w umyśle postrzegane przez umysł. Kolor czy kształt może być podobny jedynie do innego niezależnie od innej. Aby zdać sobie z tego sprawę. znaczy to. o ile nie są one przeze go. że istniał dźwięk. Skutkiem tego lub że jakiś inny duch postrzega go w tej chwili.rozu­ strzegane. aby którekolwiek ślach istnienie przedmiotu postrzegania zmysłowego od jego bycia postrze­ z nich albo jakakolwiek ich kombinacja mogły istnieć. których te idee są odbi­ nie łatwe. rzeki. nia. Wobec powyższego to. Moja zdolność pojmowania czy postrzegania nie wykracza jed­ miejąc przez to. które podobne jakości. że został dostrzeżony sobie w moich myślach jakiejkolwiek rzeczy czy przedmiotu. Ale z jakkolwiek wielką pewnością i przeświad­ jakiegoś innego stworzonego ducha. że owa bowiem czymś całkowicie niezrozumiałym i pociągającym za sobą całą tę zasada zawiera w sobie jawną sprzeczność. choćby 8. potrzeba słów? A cóż innego postrzegamy. Czyż bowiem w abstrakcji można posunąć się dalej niż poza odróżnie­ itp. to.i nie jest możliwym to. bez żadnego związku że wystarczy otworzyć oczy. by ją podać w wątpliwość. że nie istnieje żadna inna substancja 5. Kiedy powiadam. nie istnienia przedmiotów postrzegania zmysłowego od faktu. To jest wszystko. to albo muszą być w ogóle pozbawione czeniem świat by tę zasadę akceptował. znaczy. istnieje. których nigdy nie postrzegałem zmysłami jako ist­ substancji. góry. co się rozumie przez termin i s t n i e ć . samodzielnego istnienia poza umysłem. że gdybym był wewnątrz. znaczy to. by. że chociaż same idee nie istnieją poza w myślach. Myślę. że są postrzegane. gdyż posiadać idee znaczy tyle. czyli istnienie realne.czyż nie są one niczym więcej jak tylko mnogością niemyśląca substancja. co rozumiem przez te i tym podobne wyraże­ czymś innym niż jego wrażenie czy postrzeganie. Kiedy powiadam. a stąd wynika jasno. abyśmy mieli pojąć podobieństwo 26 27 . nie myśląc o niej samej. smak idei. które je postrzegają. tak też nie potrafię wyobrazić został usłyszany. czy są mnie aktualnie postrzegane. Wydaje mi się bowiem całkowicie niezrozumiałym to. że stwier­ oprócz ducha. Jeśli choć na chwilę oddamy się obserwacji własnych ny kończyn albo wyobrazić sobie zapach róży. znaczy. że został odczuty węchem. Otóż istnienie idei w rzeczy. rozciągłość i kształt słowem rzeczy. ży. że posiadania zmysłowego wrażenia tej rzeczy. aby dę. gane. to znaczy idee postrzegane przez zmysły. mają istnienie z natury. ruch. jeśli nie nasze własne idee i wrażenia zmy­ jedynie. iż u jej podstaw leży doktryna zakładająca istnienie abstrakcyjnych zauważyć. słowem wszystkie przedmioty postrzegania zmysłowe­ strzeganym czy poznawanym. Istotnie. ciepło i zimno. że istniał kolor albo kształt. Za taką uważam tę istotną praw­ z tym. w czym istnieje kolor. że ich istnienie polega na byciu po­ że domy. co powiedziałem. Ale może ktoś powiedzieć. czyli tego. o absolutnym istnieniu przedmiotów niemyślących. kształt i tym Światło i kolory. że istniał tak jak nie potrafię widzieć czy odczuwać jakiejś rzeczy bez faktycznego zapach. albo muszą istnieć w umyśle jakiegoś Ducha wiecznego. zapach. wynika. Żeby to dosadniej wykazać. nie będąc postrzega­ ganym. jest jawną sprzecznością. Na co odpowiadam. co wypełnia Ziemię. to jednak mogą istnieć rzeczy im podobne. jeśli się nie mylę. to możliwe. Czymże bowiem są wspomniane niedorzeczność właściwą abstrakcji. musi je postrzegać. że w konsekwencji. idei i wrażeń zmysłowych? I czy jest to możliwe. która stanowiłaby podłoże tych idei. że go widzę i dotykam. Doprawdy dziwnie rozpowszechnionym jest wśród ludzi mniemanie. Byłoby będzie się na to. jeśli nie rzeczami. pojęć. Ich esse stanowi percipi . co mówi się 6. kiedy sieje używa w odniesieniu o ile właściwym jest nazwanie abstrakcją czynność ograniczającą się do poj­ do przedmiotów postrzegania zmysłowego. że cały chór niebiański i wszystko. choć nie są postrzegane? co postrzegać. przypisywać jakiejkolwiek z tych rze­ wyżej przedmioty. nie mają żadnego 4. że stół istniał . że jakościami zmysłowymi są kolor. aby je dostrzec. wówczas powinienem powiedzieć. Jeśli poddamy tę zasadę gruntownej analizie. nymi? 7.je postrzega. będzie mógł dostrzec. które mogą rym piszę. mogę oddzielić ciami czy podobiznami i że to te rzeczy istnieją poza umysłem w niemyślącej w moich myślach rzeczy. słowem wszelkie istniały poza umysłami czy myślącymi przedmiotami. które postrzegamy za pomocą zmy­ czy istnienie niezależne od ducha.. jak oddzielenie rzeczy od niej samej. kształt. że idea może być podobna jedynie do idei niejących oddzielnie. Niektóre prawdy są dla ludzkiego umysłu na tyle bliskie i oczywiste. to wyda nam się niemożliwym. co postrzega. to znaczy mogę sobie wyobrazić każdą z tych rzeczy i do niczego więcej. aby czytelnik zastanowił się i spróbował oddzielić w swoich my­ słowe? Czyż nie jest zatem oczywistą niedorzecznością. wówczas mógłbym go postrzegać nak poza możliwość rzeczywistego istnienia lub postrzegania. że stół. że są postrze­ która nie postrzega.

wielka. których nasze inne jakości. że takie jakości jak bycie wielkim czy małym. że trudno zrozumieć. Jeśli zaś ktoś powie. to nie mógłbym jej nie znaleźć. która istnieje poza umysłem. Jeśli chodzi o mnie. że tej samej rzeczy może przysługiwać różna wiel­ stancją cielesną. co już wyżej wykazaliśmy. To. że owe jakości pierwotne są nierozerwalnie złą­ dym przypadku jest jasnym. całości. to wynikałoby stąd w oczywisty sposób. kość liczbowa. co pokazuje. nie istnieją nigdzie poza umysłem. wiąże się z tą dziwaczną jak kolory. to zaś oznacza. układ i ruch najmniejszych cząstek materii. Takich idei nie uznają oni za podobi­ doktryną zakładającą istnienie idei abstrakcyjnych. Życzyłbym sobie. zimna i innych rozpatruje.i wówczas wykazaliśmy. która. a idee rzecz ze spoistością. jest jard. wynika w oczywisty sposób. mogą być podobne jedynie jedna do drugiej i w rezultacie ani one same. że nie jest w mojej mocy utworzyć sobie idei ciała rozciągłego przeciwnie. czyli te zewnętrzne rzeczy. który ją śnie przyznają. stopa czy cal. że to. czego nie można dotknąć i tak dalej. to znaczy idee miałyby być obrazami czy przedstawieniami. którzy twierdzą. jest to idea abstrakcyjna. Mówimy o jednej książce. Krótko mówiąc. trzy lub trzydzieści pierwotne istnieją poza umysłem w niemyślących substancjach. Myślę zaś że gdybym ją posiadał.w jakikolwiek inny sposób niż jako podobieństwo między ideami. gdyby było prawdą. Ale z tego. w jak wielkim stopniu ten pogląd. które można znaleźć u Arystotelesa i jego zwolenników. Do pierw­ czym zgoła. że kolor jest cie względne i zmieniają się w zależności od budowy albo położenia narzą­ podobny do czegoś. I w każ­ Otóż. to widzę n o ś ć . Przez materię mamy zatem rozumieć bezwładną substan­ cie materia prima. co 11. aby rozważył. dźwięki. 28 29 . Tym drugim terminem oznaczają wszystkie inne jakości zmysłowe. którzy rozróżniają jakości pierwotne i wtóre. Skoro więc pokazaliśmy. w niemy ślącej substancji. ani powolny. Liczba jest tak jawnie względna i zależna tym podobnych jakości wtórnych. czy można rozumnie utrzymywać. Zatem rozciągłość. są same dostępne postrze­ w umyśle i nigdzie indziej. jednocze­ sześć. ciepła. towarzyszącą wszystkim innym ideom umysłu. to są one ideami . że tu chodzi o rozciągłość w ogóle szych zaliczają rozciągłość. ruch i wszystkie pozostałe jakości Tak więc tę samą rozciągłość może określać liczba jeden. Istnieją tacy. co twarde lub miękkie. że nie można by ich od siebie jakiejś szczególnej kombinacji idei arbitralnie zestawionej przez umysł. nie będąc zarazem zmuszonym przypisać mu jakiegoś skoro mówi się. choć niektóre zawierają wiele innych jednostkowych całości. kształt i ruch rzeczywiście ist­ Rozciągłość nie daje się pojąć bez spoistości. że już samo pojęcie tego. że są wrażeniami istnie­ od ludzkiego umysłu. nawet gdyby się zgodzić. kształt. niezależne od umysłu. kształt i ruch sanie do poję. czy te rzekome oryginały. ale są całkowi­ go poprosić. ani 12. każdy uzna za oczywiste. Nie mogę tutaj powstrzy­ zny czegoś istniejącego poza umysłem niezależnie od faktu bycia postrzega­ mać się od tego. aby zauważyć. do którego przyjęcia zmusiły nowożytnych filozo­ zy rzeczy istniejących poza umysłem. że kształt. ani mała. spoczynek. cję. dźwięków. że towarzyszy wszystkim innym ideom i powinna być po­ koloru albo innej jakości zmysłowej. Najkrócej łącznie w umyśle. mieliśmy wykazać. i poruszającego się. Ci. tak. Stąd jest że pozostałe jakości istnieją poza umysłem. w której rozciągłość. aby każdy zastanowił się i zbadał. wszystkie one stanowią jednostkowe wątpliwą prawdę. ganiu czy nie? Otóż. wrażeniami zależnymi od i wywołanymi przez różny absolutne istnienie. jak ktoś mógłby jej przypisywać jącymi jedynie w umyśle. pod jakim kątem umysł ją rozpatruje. zawiera w sobie sprzeczność. to tak samo ma się rozciągłość. jak się przyznaje. tam również muszą się znajdować jakości pierwotne. Zdaję sobie sprawę. że niektórzy pojmują jedność jako ideę prostą one tylko w umyśle. spoistość czy zwartość i ruch w ogóle. nie jest ani podobne do czegoś. jednym wierszu i tak dalej. co jest niewidzialne. ruch. czy punktem odniesienia dla umysłu. co jest nazywane materią albo sub­ tylko weźmie pod uwagę. smaki i tak dalej. To uważają oni za nie­ stronicy. i liczbę. którą oni fów ich własne zasady. 10. w zależności od tego. że jednostkowa całość jest taką w odniesieniu do czone z innymi jakościami zmysłowymi. Natomiast nasze idee jakości pierwotnych uważają za wzorce czy obra­ czy substancji cielesnej. w zależności od tego. powinna ona stanowić najbardziej znaną dla mojego umysłu ideę. że rozciągłość nie może istnieć w niemyślącej substancji. że nieją. że nie dotyczy to kolorów. którą można wykazać w każdym bez wyjątku przypadku. Dalej py­ cia w oderwaniu od wszystkich innych jakości. istnieje wy­ strzegana na wszelkie możliwe sposoby przez zmysły i refleksję. Ale mógłby ktoś powiedzieć. jest dów zmysłów. a ruch ani szybki. jak dalece to mętne i niejasne ujęcie materii nym. kształt i ruch są jedynie ideami istniejącymi w umyśle. poruszające się substancje istnieją poza umysłem. oddzielić nawet w myśli. rozciągłość. to wówczas pozwolę sobie szybkim czy powolnym. Uważa się ponadto. że liczba jest w całości tworem umysłu. przypomina przestarzałe i tak bardzo wyśmiane poję­ nazywają materią. mówiąc. że są ni­ 9. Gdzie zatem znajdują się te tam. że nie są. że istnieją 13. wyraźnie. o których mówią. jeśli rzeczą jasną. że rozciągłe. jednej rozmiar. ich pierwowzory nie mogą istnieć w niepostrzegającej substancji. pozbawioną czucia. czy i niezłożoną. Ja jednak nie potrafi w procesie myślowej abstrakcji pojąć rozciągłość i ruch ciała pozba­ znajduję u siebie żadnej takiej idei. która by odpowiadała terminowi j e d ­ wione wszystkich innych jakości zmysłowych. jeśli są.

Co się zaś tyczy pojęcia podtrzymywania budowie patrzącym pod tym samym kątem. s t a n c j a m a t e r i a l n a . że tak samo się rzecz ma z rozciągłością. że nie czy. który wnioskuje o ich istnieniu na podstawie tego. ru­ a zobaczy on. co zostało bezpośrednio postrzeżone przez zmysły. że niezbicie dowodzą. Chociażby nie wiedział. m y w a n i e nie może tu być rozumiane w potocznym czy dosłownym zna­ ściami zmysłowymi. Trzeba by je zatem rozumieć w jakimś innym słodycz nie istnieje tak naprawdę w słodkiej rzeczy. w żadnym zaś stopniu właściwościami realnych zatem powinniśmy je rozumieć? bytów. to należy przypuszczać. niech każdy rozważy te argumenty. Dlaczego w takim razie nie moglibyśmy z równym powodzeniem ar­ sami przyznają. bo nie poza umysłem. Ale przyjrzyjmy się jeszcze nieco bliżej powszechnie przyjętej opinii w ogóle mamy jakąkolwiek wiedzę o rzeczach zewnętrznych. że poza umysłem istnieją jakiekolwiek rze­ inna jakość zmysłowa nie mogą istnieć poza umysłem. Choć ideom ciał. że ciepło i zimno są wy­ czeniu. którzy są znani z największej ścisłości. czym jest materia. 18. że oni ciepłe. 14. ani jakakolwiek z nich nie informują nas o tym. co się zdarza w snach. że kształt i rozciągłość nie są właściwościami czy podobizna­ poza ideą bytu w ogóle. skoro nawet sami materialiści nie posuwają się do twierdze­ istnieje idea materii. istniejącymi w cielesnych substancjach. w jakiej relacji pozostaje ona do swoich akcydensów i co wodzą. ale w jakim. musi mieć przynajmniej jakąś względną ideę mate­ to. że argumentując w ten sposób. to przecież. aby istniało coś takiego jak przedmiot zewnętrzny. że te jakości istnieją poza umysłem? A czyż już to 15. że niektóre jakości zmysłowe nie istnieją w materii. że każdy zgodzi się z twierdzeniem. nie można go rozumieć w po­ czegoś stałego i określonego bez udziału umysłu? Dalej. Oczywiście. kiedy rozpatru­ pozostaje niezmieniona. które nie byłyby postrzegane. jak to właśnie zauważyliśmy. że ruch nie istnieje poza ślonego sensu. jakkolwiek by je nazwać. w jaki nowożytni filozofowie do­ wie przynajmniej. której zupełnie niepodobna pojąć? sądzi. Jeśli chodzi o zmysły. Powiada się. Po cóż jednak mielibyśmy sobie jesz­ umysłem. Powie ktoś. dowodzi się. 17. dla innej jest lozofowie. Jak łącznie doznaniami umysłu. iż nie łączą z tymi dźwiękami żadnego innego znaczenia gumentować. W rezultacie. co postrzegamy. a zatem nie mogą być obrazami akcydensów. można dowieść. Nawet materialiści to przyznają. skoro stwierdzono. że tocznym znaczeniu tych słów. że jeśli 16. w obłędzie i tym podobnych stanach. że nie ma żadnego okre­ Czyż nie można z równą słusznością powiedzieć. które te doznania wywołują. to. że podobnie rzecz się ma z wszystkimi innymi jako. cą rozumu. które się składają na znaczenie zwrotu s u b ­ padku gorączki albo w przypadku jakiejś innej dolegliwości podniebienia. Kiedy przebadamy. o których się samo nie jest jawną niedorzecznością. a materia jest podłożem. które się po­ jest to możliwe. że wiedzieć? Musielibyśmy ten fakt poznać za pomocą zmysłów albo za pomo­ rozciągłość czy kolor nie mogą istnieć w zewnętrznym przedmiocie. kształtem i ruchem. to w jakiż sposób moglibyśmy o tym trzeba przyznać. że żaden kolor ani rozciągłość. na przykład. Gdyby to nawet było możliwe. Otóż rad bym był. Krótko mówiąc. odpowiadając tym tego. że tego nie da się wyjaśnić. posiadające kształt. a jednak podobne do tych. wraz ze względnym pojęciem podtrzymywania prze­ mi własności istniejącymi w materii. Dodam jeszcze. że liwym. powiada się. Tak. były przedmiotem 30 31 . które ją podtrzymuje. materii. to dzięki nim posiadamy jedynie wiedzę że przy pomocy zmysłów nie jesteśmy w stanie zdobyć wiedzy o tym. że filary podtrzymują jakąś budowlę. aby zwarte. słodycz zmienia się w gorycz. że rozciągłość stanowi modus albo akcydens wdzięczać ją rozumowi. może nas skłonić do wiary w istnienie ciał rozciągłości przez materię. gdy mówimy. że te same argumenty mogą równie dobrze posłużyć za dowód chome substancje mogły istnieć niezależnie od umysłu. to musimy za­ w tej sprawie. jaka o naszych wrażeniach. iż kolory i smaki istnieją tylko w umyśle. ponieważ. strzega. że jeśli nawet nie posiada on nia. które mamy w umysłach. ideach i tych wszystkich rzeczach. przekonamy się. że istnieje jakikolwiek konieczny związek między ciałami i naszymi umy­ pozytywnej idei materii. jak wtedy. który się z nimi wiąże. które są bezpo­ jest faktyczna rozciągłość czy kolor tego przedmiotu. które dla jednej ręki wydaje się zimne. które aktualnie posiadamy. aby wszystkie te idee. jakie znaczenie nadają materialnej substancji fi­ ponieważ to samo ciało. p o d t r z y ­ słem. dochodzę do przekonania. tego się nam nie wyjaśnia. Ale żadne gumenty pokazują jasno. Jednak poprzednie ar­ średnio postrzegane przez zmysły. skoro mogą się one jawić jako różne zeń akcydensów. jak to bywa w przy­ ję te dwa elementy czy człony. Na co mu odpowiadam. że w taki sposób. co się rozumie przez podtrzymywanie ca się do tego. że kiedy idee w umyśle następują po sobie cze przysparzać kłopotu roztrząsaniem zagadnienia tego materialnego pod­ z większą prędkością. Ale jaka racja odwołują­ gdyby mi ktoś zechciał wytłumaczyć. jeśli w ogóle wiąże on z tym słowem słami? Sądzę. albo ściślej. dowodzi się nie tyle tego. wówczas ruch wyda się wolniejszy i to bez jakiejkol­ łoża czy oparcia dla kształtu i ruchu oraz innych jakości zmysłowych? Czyż wiek zmiany w zewnętrznym przedmiocie? nie zakłada ono tego. ile tego. Ogólna idea bytu jawi mi się jako najbardziej abstrakcyjna tym samym oczom patrzącym pod innym kątem albo oczom o odmiennej i niezrozumiała ze wszystkich idei. że jest moż­ rii. Pozostaje więc przyjąć. choć rzecz sensie. czyli poza umy­ się rozumie przez podtrzymywanie ich przez nią. które czyni bezspornym jakiekolwiek znaczenie.

kto by je postrzegał. by wasz 20. by racji po temu. a możliwe. aby ciała istniały poza umysłem. jak powstają nasze idee. jeśli nie wyłącznie tworzeniem w waszym umyśle pewnych idei. choć nie potraficie podać mi żadnej racji. Oświadczam. że istnieje coś takiego. że tak jest w istocie. Ale nie będę się tutaj wdawał w szcze­ 19. że potraficie każdej rozumnej osobie nasunąć podejrzenie co do siły jakiegokolwiek argu­ pojąć. że niekiedy mogą one powstać bez udziału rzeczy zewnętrz­ wspomnieć o bezbożności). by jakaś rozciągła. choćby nie istniały żadne ciała podobne do tych przedmio­ 21. gdy sieje odrzuca. że nie potrzebujemy zakładać istnienia nie jakiegoś dodatkowego dowodu przeciwko istnieniu materii. musielibyście je sobie wyobrazić albo pomyśleć o nich. czemu miałby on służyć. jak tworzą się nasze idee. Aby tego mentu na rzecz istnienia ciał poza umysłem. aby wyjaśnić. byśmy posiadali wszystkie nasze wra­ góły zarówno dlatego. to jednak istniało w inny sposób niż w postrzegającym je umyśle. reprezentowa­ utworzyć ideę kogoś. niż wyobra­ istniały. Równa się ono bowiem przyjęciu bez żadnej wnętrznych ciał. aby przedmioty waszych myśli mogły istnieć poza umysłem. co zostało. że istnieją posiada. o ile się nie mylę. jak wtedy. i z taką samą wyrazistością. że tak jest w istocie. nie każdemu. oznacza zajmować stanowisko z koniecz­ pić od swego zdania.powiecie . to mielibyśmy zupełnie te same racje. że to potraficie i że nie ma kaś istota rozumna bez uczestnictwa ciał zewnętrznych doznaje tego same­ w tym nic trudnego. Jestem o tym przekonany do tego w naszych umysłach nie może stanowić racji ku temu. że takowe dowieść. Sami wglądu we własne myśli i zbadali. czy zdołacie pojąć. co ty. jakie ty możesz posiadać. dostatecznie wykazane twiej jest pojąć i wyjaśnić tworzenie się wrażeń. mogły istnieć poza umysłem. A już ta jedna okoliczność wystarcza. kto jest zdolny do chwili namysłu? Wystarczy. by myśleć. że zawsze mogą być wytwarzane w taki sposób i w takim niezliczone kontrowersje i dysputy w filozofii oraz niemało sporów. kto je postrzega? Czyż jednak wy sami ich nie postrze­ nych przez jej idee i wywołujących te idee w jej umyśle. że istnieje. przy tym że istnieją. bowiem uważają się za niezdolnych pojąć. kiedy się założy istnienie a priori. byśmy mieli założyć stopnia. mógłbym przedmiotów zewnętrznych. Po cóż bowiem rozwodzić się nad tym. by wierzyć w ich istnienie? Co do tego nie wystarczający.naszych doznań. Zatem jest rzeczą oczywistą. zapominając jednocześnie o tym. w jaki sposób ciało może oddzia­ ruch czy kolor. liwości.z pewnością nie ma nic łatwiejszego. Ależ . ruchoma sub­ no wyjaśnić ten fakt. jaki znamy obecnie. niezbędnym było dostarcze­ tów. Ale i to jest trudne do przyjęcia. aby dźwięk lub kształt. niż gdy się mu zaprzeczy. iż bez potrzeby których idee umysł nabywa za pośrednictwem doznań. tych wszystkich gacie albo myślicie o nich przez cały ten czas? Zatem taki argument jest racji. Stąd jest czymś oczywistym. że istnieją zewnętrzne ciała. Zatem można wiedzieć. co jest jawną niedorzeczno- 32 33 . jest jawną sprzecznością. bo nawet jeśli przyznamy w jednym lub dwu wierszach można udowodnić z najwyższą oczywistością rację materialistom. że Bóg stworzył niezliczone mnóstwo bytów. że tworzenie się idei i wrażeń czym obstajecie. Jeśli uznacie za możliwe. że godzę się. jak i dlatego. I zgodzę się z wami. co zostało powiedziane. że to. że już samą możliwość tego. zić sobie. czy owa istota nie miałaby wszelkich które nazywacie książkami i drzewami. przyjmując to założenie. Gdyby po tym. w dziedzinie religii. Obawiam się. skoro uznaje się. co przedmiotem. to. ale nie dowodzi tego. Wywołał on nych. przy ideę w umyśle. gdyby ciała zewnętrzne istniały. znacz­ porządku. Jednym słowem. nawet gdyby sądził. dla której wierzy­ zgoła racji. Przypuśćmy. jakie mamy teraz. że równie trud­ łej tej kwestii. że później będę miał sposobność co nieco o nich po­ zewnętrznych ciał do nich podobnych. aby od wyniku tej próby uzależnić rozstrzygnięcie ca­ istnienie materii czy cielesnych substancji. i nie potraficie wskazać. że ła­ twierdzenia tego. czego możliwości nikt nie zdoła zaprzeczyć. drzewa w parku lub książki w biblioteczce. skoro przykładowo przytoczyć kilka spośród tych błędów i trudności (żeby nie przyjmuje się. gdyby zaś nie 23. nie większej wagi. że jest w waszej mocy wyobrazić coś so­ może być żadnych wątpliwości. że dostarczyłem powodu. których te ciała są traktuję ten temat rozwlekle. abyście dokonali zbliża ich to ani o krok do wyjaśnienia tego. Pytam. by ciało miało wytworzyć jakąś ne. 22. że istnieje cały ten kosmos ze­ ności bardzo problematyczne. iż argumenty a posteriori są zbędne dla po­ żenia bez udziału rzeczy zewnętrznych. Ale choćby to było możliwe. jak ciała. Zgodzę się. aby bie lub tworzyć idee w waszym umyśle. ciągu wrażeń. przy bezużyteczne i nie służą jakiemukolwiek celowi. Pokazuje on tylko. jak sami wyznają. by wierzyć w istnienie cielesnych substancji. jestem gotów odstą­ utrzymywać. przez nikogo niepomyślane i niewyobrażone. to znaczy nie będąc postrzega­ ływać na ducha albo jak to jest możliwe. to przecież można by sądzić. założeniu. uznam za dowód tego. to nie byłoby moż­ pogląd był słuszny. by przynajmniej uznać za prawdopodobne. że sądzę. czymże więcej jest go. abyśmy się mogli o tym kiedykolwiek dowiedzieć. stancja albo w ogóle jakakolwiek idea lub cokolwiek przypominającego idee Nawet gdyby to było możliwe. by mniemać. Ten prosty eksperyment zapewne utwierdzi was w mniemaniu. które są całkowicie cie w jego istnienie. Zechciejcie mi jednak powiedzieć. których źródło stanowił ów pogląd. na przykład. obecnych w jej umyśle w takim samym układzie to wszystko. że ja­ zaś nikogo.

są następujące po sobie idee. gdyż wszystkie idee są bierne i bezwładne (zob. aby stało się dla każdego ja­ o których mowa. Aby się przekonać. niechże się za­ cając ją z całym przekonaniem uwadze czytelnika. istnienia przedmiotów postrzegania zmysłowego. albo zawierają sprzeczność. to znaczy nie posiadają żadnej możności działa­ jemnie. Wystarczy tylko zechcieć. ale coś od idei bardzo odmiennego. jak tylko prostej obserwacji wła­ cha. są albo sprzeczne. Gdy czynimy wszystko. że mówiąc o absolutnym już jest natura ducha jako tego. art. które istnieją niepomyślane. Chwila uwagi pozwoli każdemu odkryć prawdziwość i oczywistość je wywołuje i zmienia. nazywamy go wolą. czy potrafimy pojąć znaczenie absolutnego zbawiona ciała aktywna substancja. Istnieje zatem jakaś przyczyna tych idei. Przy tym wła­ ciedlałaby tę aktywną zasadę ruchu i zmiany idei. nie zwracając uwagi na swą własną aktywność. Dla mnie jest czymś oczywistym. nie potrzeba niczego więcej. co postrzegamy. są wyraź­ władz znanych pod nazwą woli i rozumu. Stąd jasno wynika. że wyrażenia. za pomocą jakichkolwiek słów byśmy je wyróżniali. przy czym jedne sobie ciała. pojęcia lub rzeczy. by dowolnie wzbudzać w swo­ stością pokazaliśmy w artykule 8. że już samo istnienie idei zakłada ich bierność i bezwładność do pewne pojęcia duszy. z refleksji. musi być z pewno­ własnych idei. Jeśli w toku tej analizy dostrzegą oni. przez cały ten czas oddajemy się wyłącznie rozważaniu swych układu. kto nie oznaczają różnych idei. Wykazaliśmy jednak. aby wpoić ją w jego umysł. że tą przyczy­ tego. W związku z tym. a to w takim stopniu. co aktywne. iż potrafi sobie wyobrazić i wyobraża 26. liczby. że nie może postrzegać samego istnieniu rzeczy niemyślących. że jest rzeczą niemożliwą. jak również od trzeciej idei. nie. Musi nią być jakaś wodów przeciwko istnieniu substancji materialnej. Ale umysł. Wszystkie nasze idee. ścią fałszywe. które powoduje. niepodzielnym i czynnym. z czego można nie może przypominać jakiejkolwiek idei ani przez jakąkolwiek z nich być wnioskować. inne podlegają zmianie. a gdy je wytwarza i dokonuje na nich tymi słowami albo kryje się jawna sprzeczność. ducha i operacji umysłu. Zatem kroć tylko uznam to za stosowne. aby była przyczyną czegokolwiek. jak tylko to. choć są wywoływane na nowo. co w naszej mocy. jak to z całą oczywi­ 28. kształt im umyśle idee oraz zmieniać i przestawiać powstające w nim obrazy. dobizną ani wzorcem jakiegokolwiek bytu aktywnego. albo pozbawione treści. że przyczyną idei jest po­ wistością przekonać się o tym. ruchu i wielkości cząstek elementarnych. nienawidzenie. Już krótkotrwały wgląd we własne myśli wystarcza. takie terminy jak wola. a jako takie nie mogą za pomocą obrazu czy podobieństwa przedstawiać własnym myślom. które dzy czy aktywnego bytu oraz czy posiada takowe idee dwóch naczelnych postrzegamy. jaką stanowi duch. w jakim znamy albo rozumiemy mówiąc ściśle. albo są one całkowicie po­ innych operacji. Ale gdy snych idei. Skoro bowiem idee i każda ich część istnieją tylko w umyśle. Chwila uwagi wystarczy. wrażenia zmysłowe. czyli duch. czy pochodzących idei. dusza czy duch nie ma w nich niczego innego. a mianowicie. będąc przedmiotem myśli. wypowiada się słowa. ile­ i ruch nie mogą stanowić przyczyny naszych wrażeń zmysłowych. jeszcze inne całkowicie w tym samym czasie są one przedmiotem jego pojmowania i w nim się znaj­ znikają. aby pojąć istnienie ciał ze­ twierdzenie. Idea nie może być też po­ znaczenie tych słów. by natychmiast 34 35 . żeby się one różniły od siebie wza­ nie pozbawione aktywności. Jeśliby wione znaczenia. substancja. czy to ideach zmysłowych. stanowi i zapyta siebie. czyli poza umysłem. to znaczy istnienia rzeczy 27. Aczkolwiek jednocześnie należy przyznać. Tym. Moment uwagi wystarcza by reprezentowane. takich jak chcenie. pole­ ktoś powątpiewał o prawdzie wygłoszonego tu twierdzenia. to. że za gającego idee nazywamy rozumem. że tak lub bycia podłożem wymienionych wyżej władz i nosi miano duszy lub du­ jest w istocie. nie sposób utworzyć zbawione znaczenia. Pozostaje więc jedynie ewentualność. a właściwie w ogóle nie oznaczają jakiej kol wiek skupi uwagę na swych ideach. że wrażenia są efektem oddziaływania sił będących pochodną wnętrznych. aby idea cokolwiek sprawiła albo. co działa. Duch jest bytem prostym. że rozciągłość. Ducha postrze­ samych w sobie. od której one zależą i która dują.ścią. czy potrafi utworzyć sobie ideę jakiejkolwiek wła­ 25. na ile to rozumiem. przekonania o tym innych. to chodzi o mnie. aby z całą oczy­ substancji. nie może wytworzyć żadnej w ogóle. jak tylko za pośrednictwem skutków. czegoś. Z poprzedniego artykułu jasno wynika. mianowicie idei substancji albo bytu nia. miłowa­ takiego stopnia. wówczas z pew­ snym. Toteż żadna idea. że nie ma żadnej cielesnej czy materialnej 24. co jest postrzegane. wprowadza siebie w błąd i łudzi się. czyli istnieją poza nim samym. co tu zostało powiedziane i uczyni zbędnym przytaczanie dalszych do­ ną nie może być żadna jakość. Zauważam u siebie zdolność do tego. niż zaproszenie ich do spokojnego przyjrzenia się 25). która odzwier­ nością nie potrzeba będzie niczego więcej. Każdy. że posiadamy odkryć. nie dostrzeże w nich żadnej mocy ani aktywności. które albo są pozba­ siebie inaczej. Są tacy. że niczego takiego w nich nie ma. aby ich przekonać. co będąc istotą zdolną do działania. I nie znam prostszego i odpowiedniejszego sposobu idei duszy czy ducha. Taka śnie z całą stanowczością obstaję. Powtarzam tę konkluzję. która to idea wiąże się ze względnym pojęciem podtrzymywania innej idei ani spowodować w niej żadnej zmiany. którzy udzielają na te pytania pozytywnej odpowiedzi. że jest czymś całkowicie niemożliwym posiadanie idei. idea ani kombinacja idei.

Te idee odciśnięte na zmysłach przez Twórcę przyrody nazywają się twem nie są wytworami mojej woli. choćby były nie wiadomo jak i spójność. aby zapewnić zmysłom jakąkolwiek satysfakcję czy uniknąć frustracji. które imitują albo reprezentują. który ją postrzega. że gdy po­ 29. że istnieją one poza umysłem. a z pewnością żadna idea. Jeśli czyniąc to. Zatem po pierwsze. Bez tego bylibyśmy wiecznie zagubieni. co należy ro­ nas dotychczas zasadom. Zanim posuniemy się dalej. jako że przyrody. które uczy nas. Jednakże jakąkolwiek miałbym władzę nad moimi myślami. W taki sam sposób idea ku Niemu. Bez tak zdobytej wiedzy wytworem wyobraźni. która niczym chimera jest w całości lecz dzięki obserwacji ustalonych praw przyrody. Idee nabyte za ich pośrednic­ 33. gularne. nazywa się prawami mniej zależne od ducha. trzeba posiać w porze zasiewów. których wzbudzające podziw po­ wytworzył. to znaczy istnieją w umyśle. to znaczy są tworami czysto pojęciowymi. ufam. natychmiast przypisujemy samym ideom moc sprawczą i czynimy jed­ o niemyślących podmiotach działania albo o tworzeniu idei bez udziału woli. która po­ 34. Podobnie mać. To daje nam pewnego rodzaju zdolność przewidywania. A jednak to konsekwentne i jednostajne funkcjonowanie. że do osiągnięcia miał. co w naturze realne i substancjalne. Księżycem i gwiazdami? Cóż mamy myśleć o domach. że ru­ jest w mojej mocy postanowić. wzbudza w nas idee zmysłowe. czyli myślącej substancji. postrzegając. że aby zebrać plony łatwo rozumieją rzeczy tego rodzaju. niewyraźna czy trwała. żywsze i wyraźniejsze od idei. nie kieruje bezpośrednio naszych myśli pozbawiają nas żadnej z rzeczy istniejącej w przyrodzie. w równie realny sposób. które umysł sobie sam się w regularnych układach czy szeregach. Są one ponadto od którego zależymy. będąc przez ma miejsce z ideami. istnieć inaczej jak tylko w umyśle. Na tej samej zasadzie. gdy natomiast rozprawiamy sami. Otóż ustalone reguły. uporządkowanie Niemniej jednak.wszystko to wiemy usuwamy ze świata wszystko. aby na to nie dzięki odkryciu jakiegoś koniecznego związku między naszymi ideami. nawet o własnych ciałach? Czy to wszystko 32. dalne i niezrozumiałe. tak że dorosły czło­ w umyśle. takich a takich celów prowadzą takie a nie inne środki . nazywane są ideami w ściślejszym znacze­ 30. że idee aktualnie postrzegane za pomocą zmysłów nie są w podob­ gamy dotykiem ideę czy wrażenie zwane ciepłem. Zatem istnieje jakaś inna wola lub duch. Ale pomimo tego są one czajnym biegu rzeczy takim to a takim ideom towarzyszą takie a nie inne ciągle ideami. każąc im raczej błądzić w poszukiwaniu przyczyn wtórnych. jakie istnieją. a ogień ogrzewa. to nie że Słońce jest przyczyną ciepła. która je postrzega. a wiemy. dochodzimy do wniosku. to za­ strzegamy wzrokiem pewien okrągły. Gdy w biały dzień otwieram oczy. że akceptując powyższe zasady. Idee zmysłowe są trwalsze. miejsce wprowadzić pajęczynę idei. podczas gdy te wzbudzone w wyobraźni. w mgnieniu oka. by mnie każdy zrozu­ w czas żniw. Nie są też wywoływane w umyśle w sposób przypadkowy. że mi to wybaczą. nie stanowi dowodu na to. świetlisty kształt. Cokolwiek widzi- 36 37 . któ­ inne możliwe tego typu zarzuty odpowiadam. ba. jak poradzić sobie z wyzwaniami życia. które są niu tego słowa albo też obrazami rzeczy. kamieniach. tworem wyobraźni. lub arbitralnie ustalić. Sko­ znika z pola uwagi. choć nic nie może być od tego bardziej absur­ wówczas oddajemy się tylko zabawie słowami. bardziej uporządkowane i bardziej spójne niż twory umysłu. że przyjmowane tu zasady nie rego wola ustanawia prawa natury. ukazujące jest wyłącznie mrzonką i urojeniem wyobraźni? Na wszystkie te i wszystkie w tak oczywisty sposób mądrość i dobroć rządzącego wszystkim Ducha. są tylko ideami. Przysługuje im również pewna stałość. że ten dźwięk jest skutkiem owego zderzenia. a te poznajemy przez doświadczenie. rzekach. i w ogóle. Ta właśnie zdolność tworze­ ro tylko bowiem zorientujemy się. rach. czyli z góry przyjęte metody. które prawdopodobnie można wysunąć przeciwko wyłożonym przez stencji. w mojej wyobraźni pojawiła się taka czy inna idea. czy będę widział. nie wiedząc. według których Umysł. jednocześnie postrze­ uważam. na przykład. a ja chciałbym. że w zwy­ wzbudza je wola innego i potężniejszego Ducha. trzeba poświęcić nieco czasu na odparcie zwala nam kierować własnymi poczynaniami z pożytkiem dla naszej egzy­ zarzutów. którzy pojmą rzecz bić. jesteśmy skłonni mnie­ jakie konkretne przedmioty mają się ukazać mojemu wzrokowi. istnieją tylko pogrążylibyśmy się wszyscy w niepewności i zamęcie. czy nie. jako mniej re­ który je wytwarza. sen krzepi. pojawi się zarzut. zauważywszy. Idee zmysłowe są uznawane za bardziej rzeczywiste. ale pojawiają niego postrzegane. ny sposób zależne od mojej woli. cóż stanie się ze Słoń­ wiek o tym. że po pewnych ideach zmysłowych za­ nia idei i usuwania ich pozwala określić umysł jako aktywny. ną z nich przyczyną drugiej. 31. ale to cy. Jeśli wszystkie rzeczy. żeby ustąpić miejsca innej. drzewach. będącymi efektem aktów ludzkiej woli. wiedziałby nie więcej cem. jak idee. W ten sposób. mniej żywe i mniej stałe. nasze wrażenia zmysłowe. chowi i zderzeniu dwóch ciał towarzyszy dźwięk. rzeczami realnymi. znużę tych. to znaczy wiązania świadczą w dostatecznym stopniu o mądrości i łaskawości ich Twór­ trwalsze. nie może idee. że nie sprawiliśmy tego my uznać za pewne i oparte na doświadczeniu. Tyle można wsze następują inne określone idee. gó­ niźli nowo narodzone dziecię. gdyż nie wszyscy ludzie równie To. że pokarm nas żywi. jak to żywe i wyraźne. ma się rzecz ze słuchem i innymi zmysłami.

Nie zamie­ jasnych. Ale cokolwiek byśmy tu powiedzieli. że każda zdecydowałem sieje określić terminem i d e a . ponieważ w mowie potocznej nie używa się terminu i d e a do oznacza­ 35. co rozumiem przez rzeczy realne w przeciwieństwie do 38. co urojone zachowuje nie przysługiwało. jak nasze zmysły. Ateista. w pełni swoją moc. Nie ma to jednak żadnego własnymi rękami. dotykamy. Przyznaję. dlaczego posługuję się terminem i d e a . a nie ideami. Ale jeśli 39 38 . takich jak rozciągłość. a ponadto nie myślą i są nieaktywne. że czynię niźli duch ludzki. nigdy nie zauważy jej braku. smak. nie przedmioty zmysłów. że to. wówczas istotnie przyznaję. ale o jego prawdziwość. kolor. które nie mogą istnieć niepostrzegane. słyszymy lub w jakikolwiek sposób pojmujemy czy rozumie­ umysłem podłoże akcydensów i jakości. oznacza. odpowiadam. co się ma na myśli. że będzie bardziej właściwym i zgodnym ze są niewyraźne. my jesteśmy 37. że każde wyrażenie odbiegające od określonego zwy­ podaję w wątpliwość tego. obstawajcie przy oczywistości zmysłów. Odpowiadam istnieje. tak przedstawionym rozumieniu realności jest czymś oczywistym. aczkolwiek jedne i drugie niem. istotnie. roślina. ten jest bardzo daleki od zrozumienia moich poglądów. nie wątpię tak samo. wyraz był używany potocznie w taki sam sposób jak termin r z e c z . słyszę i czego dotykam mniej to. aby zechcieli dokonać wglądu we własne myśli i przeko­ przekonywające. a nie­ możemy postrzegać za pomocą zmysłów czy refleksji. które sobie wyobrażam nocą. która. Niechże tak bę­ nali się. istnieją i to istnieją realnie. po drugie. jak i duchy czy myślące podmioty. że to. że tak jednakowo istnieją w umyśle i w tym znaczeniu są w równej mierze ideami. nietrwałe i niestałe w porównaniu z innymi. zwartość. co nie jest postrze- żar i tym podobne. jak wszelkich innych. ktoś może być skłonny zare­ agować deklaracją. coś istniejącego rządkowane i wyraźne oraz że nie są wyłącznie fikcyjnymi tworami postrze­ poza umysłem. gwiazda. nie wyrządzam szkody reszcie ludzkości. istnieją wyłącznie w umyśle. Ale owe idee umysłem. wów­ 36. za­ prawami przyrody. to zaś. które zwą się rzeczami. Streśćmy tu to. ciepło. Wynika to w sposób oczywisty z artykułów 29. które postrzega­ zwyczajem nazwanie ich rzeczami. za znajdujące się poza my. dlatego. że żywimy się i odziewamy w rzeczy bezpośrednio postrzegane przez lesną. co tu przedstawiłem w słowach najbardziej czas nie brzmiałby od niego bardziej dziwacznie czy śmiesznie. są bardziej upo­ wieństwie do i d e i . jest ideą tamtego. potrafią aktem woli wzbudzić w sobie idee. który jest postrzega. jest. to nie można nas oskarżyć o jej odrzucenie. co rzeczywiste i tym. że są bardziej realne niż te to z dwóch powodów: po pierwsze. co widzę. Nie rozumiem jednak. gającego je umysłu. W żadnej mierze nie wątpliwie tak już jest. że r z e c z ma szersze znaczenie niż i d e a. że w ten sposób jest wszystko. O tych ostatnich mówi się. czy ich rozumienie r e a l n o ś c i różni się od mojego. jakie tylko mogłem znaleźć. Moje argumenty nie przeczą istnieniu jakiejkolwiek z rzeczy. jak nie wąt­ na to. czyli poza które. gdy zechcą. które wyrażone inaczej mówi jedynie wiam istnienia. jest rzeczywi­ obejmując zarówno idee. minerał i w ogóle każdy element wszechświata jest bytem 40. Rerum natura ist­ usuwamy. co filozofowie nazywają materią albo substancją cie­ tyle. mimo wszystko niełatwo zgodzić się z twierdze­ urojeń czy idei utworzonych przez nas samych. jak można powoływać się na jako kombinację jakości zmysłowych. O tym. Gdyby więc ten zostali pozbawieni niewyczerpanego źródła intelektualnych igraszek. że prawdą jest przynaj­ gotowi uczynić to samo. odczuje te­ kształt i tym podobne jakości. które widzę na własne oczy i dotykam czajem użycia wyda się dziwaczne i śmieszne. a które będąc wytworzone zgodnie z pewnymi regułami albo 39. Filozofowie zaś być może uznają. bez względu na to. że rzeczy. jak zawsze. założeń. które widzę za dnia. Skoro więc przed­ stym Słońcem. że termin r z e c z . W tym sensie Słońce. Istnieją substancje duchowe. że jemy i pijemy oraz ubieramy się w bezpośred­ co powiedziałem. o ile wolno powiedzieć. że jeśli weźmiemy termin s u b s t a n c j a w potocznym znaczeniu pię we własne istnienie. Jeśliby ktoś zapytał. weźmiemy substancję. Może jednak ktoś będzie obstawał przy tym. to ochoczo przyznam. Jeśli czy. że mocniej poruszają umysł. Przy mioty zmysłów istnieją tylko w umyśle. pomniejsza istnienie czy realność rze­ rzam spierać się o stosowność tego wyrażenia. które połączone ze sobą tworzą różnego ro­ raz brak tej pustej nazwy. że ją my pozostaje równie pewne i równie realne. której odma­ wpływu na prawdziwość twierdzenia. aby jakiekolwiek argumenty. czyli jest przeze mnie postrzegane. Ktokolwiek sądzi. nawet w wyobraźni. Pokazaliśmy. cię­ świadectwo zmysłów jako dowód istnienia czegokolwiek. które nia różnych kombinacji jakości zmysłowych. jak się ogólnie przyjmuje. umysły albo dusze ludzkie. iż usuwamy ze świata wszystkie substancje cielesne. zdają się tworem umysłu potężniejszego i mądrzejszego miast zgodnie ze zwyczajem nazywać je rzeczami. czemu istnienie nigdy nieje i rozróżnienie między tym. 30 i 33. iż usuwa się coś. To nia jego bezbożności. zatem zgodzicie się ze mną. który sugeruje te własności. miały wziąć górę nad pewnością zmysłów. że twardość czy miękkość. jak niektórzy filozofowie. Jedyną rzeczą. przez co rozumie się. która dostarczała mu pretekstu dla usprawiedliwie­ dzaju pokarmy i stroje. nigdy na to. śmiem twierdzić. Ależ. w przeci­ pierwsze. jest to. dlatego. ile tylko chcecie. powie ktoś. określając je mianem idei. jak byłyby one Proponuję innym. my zmysłami. że jemy i pijemy idee i że w idee jesteśmy odziani. gdzie pokazałem. A czyniąc tak. że on będzie nadal wierzył swoim zmysłom i nie pozwoli równie rzeczywistym na gruncie naszych. dzie.

gdyż byłoby absurdem przyjąć. że jest nam myśl o odległości w taki sam sposób. niektóre bliżej. Te pierwsze są oznakami i zapowiedziami tych ostatnich. aby rzeczy widziane traktatu oraz w art. co już powiedzia­ go. a to oznacza. że z powyższych zasad wynika. że rzeczy. 147 i w innych miejscach eseju o widzeniu. wszystko przyznajemy. 41 wspomnianego traktatu. kto by je postrzegał. ściwie pojęte przedmioty widzenia ani nie istnieją poza umysłem. Tak więc. a rzeczywistym oparzeniem. powiadamia nas o tym. że nie ności. że w rozprawie dotyczącej widzenia nie stawiałem sobie za cel. aby wsłuchał się we własne myśli i nie ści widzenia. że w rzeczywistości widzimy przedmioty na w takich to a takich odstępach czasu i w rezultacie takich a nie innych czyn­ zewnątrz nas samych. zostaje stworzone na nowo. czego sam nie pojmu­ nasuwają nam idee. podkreślamy wagę niego oddalone. To dzięki aby jego idee czy ich pierwowzory istniały. Tak że człowiek niewidomy od uro­ je. to owe idee nie sugerują nam ani nie narzucają myśli w odróżnieniu od jego idei. by przyjęcie tego pospolitego i temu podobne zarzuty można wysunąć przeciwko moim tezom. jakby dzielił nas od nich duży dystans. które ze swej natury nie mają żadnego podobieństwa ani związku pozwolił się zdominować przez zwodnicze słowa. istnieje. To. nie co by pozostawało w koniecznym z nią związku. jakie często postrzegamy rzeczy tak. że we śnie dzący światem Duch. Idee wzroku i dotyku stanowią dwa rodzaje całkowicie odrębne i różno­ tylko można sobie wyobrazić. które reprezentują. w pewnym dystansie. ściśle rzecz biorąc. W celu zdobycia pełniejszej informacji na ten temat odsyłam do samego eseju. otworzywszy oczy. co zostało powiedziane widzenia. Nie chcemy uczynić z kogokolwiek sceptyka i sprawić. za pomocą którego rzą­ sne myśli. a przecież nikt nie będzie utrzymywał. nie aprobując twierdzeń. które widzi. wykazałem już w tamtym traktacie. dzenia. poważne wyzwanie dla przed­ jest ktoś. Jeśli jednak tego nie potrafi. między rzeczywistym ogniem a ideą ognia. że popełniam niedorzeczność. że wła­ bardziej przeciwnych sceptycyzmowi jak te. Gdybyśmy bowiem naprawdę widzieli zewnętrzną przestrzeń mioty postrzegania zmysłowego istnieją jedynie wtedy. który później odzyskałby wzrok. by ten łem. z odległością czy rzeczami znajdującymi się w jakimś oddaleniu. wynika w odległości kilku mil miały się znajdować równie blisko nas. 4 itd. spotkam się z zarzutem. ale dlate­ dzi na nie wszystkie wynikają z całą oczywistością z tego. nie pomyślałby które ostatecznie są pozbawione wszelkiego sensu. lecz jedynie po­ postrzegającej. zmysłów i przyznajemy zmysłom taką gwarancję ich wiarygodności. że istnieją one wyłącznie w umyśle. jakie zdołałem przeprowadzić. biorąc pod uwagę proste i kąty. dopóki oddalone. Jeśli chodzi o mnie. tak też spowodowany przezeń rzeczywisty ból różni się bardzo wą idei wzrokowych postrzegamy odległość i rzeczy umiejscowionych od idei bólu. ani nie są 41. ani się nie idei rozumie coś innego niż to. wpierw. że się oparzył. pojmuje czy określa. między sytuacją. że istnieje ogromna różnica.. że postrzegamy wzrokiem odległość i rzeczy znajdujące się pew­ że rzeczy są w każdej chwili unicestwiane i stwarzane na nowo. 3. jak to 45. Po trzecie. Toteż stansu sugerują nam pewne idee wzrokowe i doznania towarzyszące czynno­ raz jeszcze zachęcam czytelnika. niechże przyzna. od którego zależymy. a odpowie­ błędu było konieczne dla uzasadnienia wyłożonej tam koncepcji. że jest ona postrzegana. idee wzrokowe nasuwają czas daję za wygraną. na przy­ obrazami rzeczy zewnętrznych. Odpowiada­ słu nad tą właśnie trudnością zrodził się mój esej zatytułowany Nowa teoria jąc na to wszystko. to ten fakt stanowiłby. gdy są postrzegane. art. Gdy tylko zamknę oczy. nie będąc postrzegane. które tutaj sformułowaliśmy. Tu dodam jeszcze tylko. jaką 44. aby zechciał rozważyć. Jeśli uzna on za możliwe. 43. jak wyrażenia jakiegoś języka z jego strony nierozumnym stawać w obronie czegoś. czy przez aktualne istnienie bycia na zewnętrz ani się nie postrzega bezpośrednio wzrokiem. Twierdzę. czyli poza umysłem. Z tego. a jak to później jasno pokażemy. to po najskrupulatniejszym przebadaniu. że tak jak rzeczywisty ogień różni się bardzo błędny pogląd zbadać i odrzucić. Chociaż kład. gdy wykonamy ten czy inny ruch naszego ciała. Wprost przeciwnie. Pokazuję tam. że wrażenie dy­ potrafię dostrzec. że idee wzrokowe są językiem. gdy ktoś zakłada się w nim. Skoro przed­ nym oddaleniu. co zostało powiedziane w poprzednich partiach niniejszego istnieją one w umyśle. istnieją poza jego umysłem albo że są od aby nie dowierzał swoim zmysłom. uczają nas o tym. nie ma zasad rodne. 40 41 . że ciała nie istnieją nigdzie poza umysłem. Po czwarte. i ciała faktycznie się w niej znajdujące. warto jednak rozważyć. czy choćby może istnieć w rzeczy nie. jakie idee dotyku zostaną wzbudzone w naszych umysłach 42. jak się zdaje. co nasze wła­ w sposób oczywisty. odsyłam czytelnika do tego. że odległości czy cechy w art. się dzieje. aby pod tymi pojęciami rozumiało się coś innego. że rzecz ma się inaczej z przedmiotami postrzeganymi za śni lub wyobraża sobie. W odpowiedzi na to chciałbym zwrócić uwagę na fakt. i proszę. Ten pomocą dotyku. Zob. gdy za spra­ od idei ognia. to czyni się tak nie dlatego. będzie się zarzucać. zarzucając mi. który niedawno się ukazał. a ledwie je otworzę. o którym pouczyło nas doświadczenie. a mimo idee dotyku wzbudzi w nas. że rzeczywisty ból. Aby tę kwestię dokładniej wyjaśnić. zarzuci ktoś. całe umeblowanie stawionego tu poglądu. czyli w pewnej od nas odległości. o rzeczach rzeczywiście istniejących w pewnym oddaleniu. Z namy­ pokoju znika. czy cokolwiek innego. gane przez zmysły. to wów­ związkowi. Po drugie. inne bardziej od nas zatem drzewa w ogrodzie czy krzesła w salonie istnieją tylko dopóty.

postrzegający materia czy substancja cielesna istnieje. choć my tego nie czynimy Gdziekolwiek jest mowa o tym. który byłby od nich różny i stanowił ich podstawę. Gdy chodzi o to. a jedynie w zmysłach. był postrzegany przez zmysł mniej bystry. jak dalece ogólnie przyjęte przez materii za niewiadomo jak pewne. co tłumaczą właśnie jako nieustanne stwarzanie. to jednak nie niu przez Boga. właściwy i bezpośredni formuje całą tę różnorodność składających się na świat widzialny ciał. powiadam. trzeba zauważyć. że zmiana w samym ciele. wykazali to ponad wszelką wątpliwość. które były przedtem niedo­ t w a r d a . Jeśli weźmiemy to pod uwagę. to znaczy nie w taki sposób jak modi czy przypadłości. czego nie da stwarzane w każdym momencie albo by wcale nie istniały w przerwach się pojąć. może ktoś zarzuci. to wynika z tego. Zatem powodem. wyda się nieskończone. dzięki w naszym ich postrzeganiu. którzy odwołując się dłość orzekaną o przedmiocie. ale wszystkie umysły. nadają mu zarys odmienny od tego. ani nic do nich podobnego wieki. jak sami filozofów zasady są narażone na podobny zarzut rzekomej niedorzeczności. które nie są postrzegane przez zmysły. dla którego jakieś lecz tak jak idee. nie równa się przypisaniu tych ne samo w sobie. 42 43 . że istnieją one tylko wtedy. że powszech­ ko w umyśle. niż jest postrzegane. przezeń postrzegane. aby rzeczy miały być stwarzane w każdym momencie. gdyż może istnieć jakiś innych duch. termin k o s t k a będzie dla nich strzegalne. I tak w końcu. a zatem pozbawione wszel­ własności podmiotowi. Z tego. że Uznaje się za wyjątkowo absurdalne przekonanie. Dalej. to równie pewne okaże się też to. 45 nym. to wziąwszy pod uwagę powszech­ je. że ciała nie nie akceptowane dziś zasady. wszystkie otaczające mnie widzialne przedmioty znikają. w którym ona istnieje. Choć bowiem przyjmują prawdę stanowić wyzwanie dla naszych poglądów. rozciągła i sześcienna. W odpowiedzi stwier­ do ogólnie przyjętych zasad. 11 i następnych. Czynią to przy­ rozciągłość (mówiąc językiem scholastyków) stanowi modus albo przypa­ najmniej najbardziej poważani i znaczący filozofowie. że materia istnieje i że cały wszechświat jest z niej utworzony. gdyż części położone na jego krańcach. w jakim są zaś wynika. że rozciągłość istnieje wyłącznie w umyśle nie ciało wydaje się mieć skończoną wielkość albo jest postrzegane przez zmy­ wynika. jest nie to. że gdy przymykam po­ ani poszczególne ciała postrzegane przez zmysły. co filozofowie w miarę jak zmysły się wyostrzają. A czyż nie nie istnieje poza umysłem. Na przykład w twierdzeniu: k o s t k a j e s t kształt. gdy nie jest na myśli ten czy inny poszczególny umysł. postrzegają w przedmiocie coraz większą powiadają o substancji i przypadłościach. Aby to uczynić jeszcze jaśniejszym. gdy zgodnie twier­ w zgodzie z powyższym. 46. nieskończona i bezkształtna. Z tego zaś wynika. nie należy tego rozumieć w taki sposób. ciało. to wydaje mi się to całkiem bez­ liczbę części. uznamy zarzut wysunięty w art. a przecież tego pod adresem przyjętych przez nas twierdzeń za nie dość zasadny. jaki oznaczał podmiot czy substancję różną od twardości. gdy są 47. że w każdej cząstce materii istnieje nieskończona liczba części. tak jak z powszechnie sły jako złożone ze skończonej liczby części. że postrzegane przez nas. aby na­ właśnie zazwyczaj uczą filozofowie scholastyczni. Każde więc ciało. jakiegokolwiek byłyby rodzaju. mamy prawa wyciągać stąd wniosku. że przedmioty postrzegania zmysłowego nie są niczym innym. takie czy postrzegane. że choćbyśmy uznali istnienie lecz jest jedynie wyjaśnieniem znaczenia terminu k o s t k a . że zmysły są nie dość przenikliwe. że światło i kolory. stając się teraz widoczne. Toteż że umysł jest czerwony czy niebieski. które stanowią wyłączny. które nie mogą istnieć. co dzą. i każda jej cząstka jest. Wynika bowiem w sposób oczywisty z art. rozpatrywa­ kostka jest twarda. nie wynika. że żadne z poszczegól­ istnieją poza umysłem. jest czymś. nie istnieje wówczas. z któ­ przedmiot widzenia. żeby ciała ulegały unicestwieniu i były materia. jakbym miał nych ciał. że nie posiada ich przyjętego faktu. lecz to. nie będąc podtrzymywana w istnie­ jak tylko ideami. rozciągłości i kształtu. Materia. to są utrzymujemy. a przy tym wszystkim nie zachodzi żadna które się określa mianem ich modi czy przypadłości. niż są postrzegane? Z kolei może się komuś wydawać niewiarygod­ 48. jednak zdania. iż umysł jest rozciągły i ma jakiś kształt. gdyż nie posiada żadnej z tych szczególnych własności. Z tego dzam. dłużej. Po piąte. ten właśnie pogląd przyjmują powszechnie filozofowie. że jeśli rozciągłość i kształt istnieją tyl­ słowego. że inne. jest nieskończenie rozciągłe. i to umysł jest tym. kiego zarysu czy kształtu. że przedmiot wydaje się większy i zmienia się jego podstawne i niezrozumiałe. Choć bowiem istotnie oni. Nie będzie tu od rzeczy zauważyć. są jedynie wrażeniami zmysłowymi istniejącymi nie rych żadne nie istnieje dłużej. aby je dostrzec. iżby dusza czy umysł miały być rozciągłe. gdyż nie przyjmuje się dzisiaj nieskończoną podzielność materii. dojdziemy do wniosku. i kształtu. Toteż powiedzenie. że kolory istnieją w umyśle i nigdzie indziej. nie będąc postrzegane. więcej. że jakości te znajdują się w umyśle tylko w takim stopniu. się nieskończenie przenikliwe. materialiści na gruncie swych własnych założeń są zmuszeni przyznać. Tego właśnie nie potrafię pojąć. że nawet jeśli założymy. Z powyższego zaś nie wynika. co oznacza. przy której istnieniu obstają filozofowie. gdy zmysły staną które się o niej orzeka i w której one istnieją. którym odróżniamy od siebie ciała będące przedmiotami postrzegania zmy­ 49. chwila namysłu uświadomi nam. r o z c i ą g ł a i s z e ś c i e n n a . że nie może ona istnieć. po różnorakich zmianach wielkości gdyż mnie kostka nie wydaje się być niczym odmiennym od tych rzeczy.

Niphus. które tak naprawdę są niczym więcej. Jest zatem jasne. którym się posługujemy. czy nie wy­ że nawet jeśli w teorii należało uznać taką możliwość. że tak. a m ó w i ć j a k lud" 1 . jest dostosowany do wyrażania obiegowych słowych. wyobrażać. uczyni oczywistym. w jaki sposób materia miałaby oddziaływać na ducha rzy choć przyjmują istnienie materii. którzy usiłują tłu­ z tego. które maczyć rzeczy. że substancja cielesna czy materia rzeczywiście że rzetelny i poważny czytelnik będzie w stanie wyłowić sens z toku naszych istnieje. śledząc ich ogólny kierunek. jako że język. zgodne przeświadcze­ dziwości systemu kopernikańskiego. 25. utworzyć sobie na tej podstawie zdecydowany naukowy pogląd. jak długo tylko wy­ sprzeczność lub jest pozbawione sensu. niektórzy mogą uznać powszechne. kto więc je odrzuca. czynią to. o których tu jest wołują one w nas właściwe i pożądane reakcje czy skłonności do działania. Mówiąc o zwyczajnych sprawach codziennego życia. Zważywszy na to. to już pozostawiam bezstronnemu osądowi czytelni­ choćby nie wiadomo jak były fałszywe. wydźwięk oraz myśl przewodnią. że po dokładnym ceptacja naszych poglądów nie przyczyniłaby się w żadnym stopniu do zmiany badaniu mogłoby się okazać. istotnie. zjawisko to tyle. lecz do zawierałyby w sobie jakąkolwiek władzę czy możność działania. ruchu i innych jakości. jak ciągnęli wniosek. Co więcej. co pokazać. by tak dalece zmodyfikować na­ i podkopuje zasady mechaniki. Czyż nie słusznie wyśmiano by kogoś. Co więcej ci. Ale żaden filozof nie chce niektórzy ze scholastyków. że Słońce wscho­ nie ludzkości za argument nie do odparcia na rzecz istnienia materii czy rze­ dzi. to jednak w Bogu tylko upatrują bezpo­ czy wywoływać w nim jakąś ideę. Toteż nie jest możliwe. któ­ się podjąć wyjaśnienia. których dowody przekonały o praw­ 54. Po siódme. zarówno ideami i wobec tego nie mogą być przyczyną czegokolwiek. Po szóste. głosili już dawniej jesteśmy pod wpływem takich a nie innych idei. rzeczywiście wierzy w istnienie materii czy rzeczy poza umy­ 52. Słońce zachodzi lub zbliża się do zenitu. odwołując się nie do substancji cielesnej. że ludzie wierzą w istnie­ i naukowy.. dlaczego w takich to a takich okolicznościach 53. aby Ge. których zwyczaj nie niego. jest to nieuniknione. Wyjaśnić pozwala wyeliminować. powie ktoś. Czynią tak również ostatnio ci filozofowie. był jakiś byt nieświadomy i niemyślący. jak to już zosta­ stanowiącymi bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego. możemy dalej słem. nawet nia bardzo wielu rzeczy. jak to można łatwo wykazać. wane przy tłumaczeniu zjawisk. nie są zdolne do wywoła­ powinniśmy więcej mówić. jak Loąuendum est ut plures. że nie aż tak wielu ludzi. aby wyeliminować przyczyny naturalne i przypi­ czymś zupełnie nieuzasadnionym i nierozumnym przyjąć istnienie niezliczo­ sać wszystko bezpośredniemu działaniu duchów? W świetle tych zasad nie nego mnóstwa stworzeń. że ogień grzeje albo woda chłodzi. Ci. które. 50. u c z e n i . w związku z powyższym może ktoś zapytać. które z tak wielkim powodzeniem były stoso­ turę i ducha języka. mowa są tego rodzaju. bez wątpienia wydałoby się to bardzo zabawne. że wśród przedmiotów postrzegania zmysłowego nie ma takich. Comm. jednakże w tej dziedzinie powinniśmy „my ś 1 e ć j a k bez nich. to było z ich strony daje się niedorzecznością. wszelkie postępy poczy­ kto znajduje przyjemność w wynajdywaniu w naszych wypowiedziach pro­ nione w badaniu przyrody przez starożytnych czy nowożytnych filozofów blemów i niespójności. niepodobna wierzyć w coś. że nie istnieją żadne cielesne przyczyny. Po ósme. ten burzy całą naukę o ciałach w najściślejszym filozoficznym dyskursie. gruncie tego założenia. że cały silili się na zmianę stylu. Nie potrafię jednak pojąć. oddziaływującą na nich w każdej chwili i obecną na wyciągnięcie ręki. W pewnym sensie. a stąd wy­ kształtu. świat się myli? A gdyby tak było. jak i tymi. kto by wyrażał się w taki ne bez jakiegokolwiek celu. a gdyby w mowie potocznej czy zewnętrznych względem umysłu. ale że duch grze­ nia w przyrodzie jakiegokolwiek skutku i które wobec tego zostały stworzo­ je i tak dalej. Czyż mielibyśmy przypuszczać. odwołując się do indukcji. ło pokazane w art. Wszyscy oni zdali sobie sprawę przyrodniczych do niczego się nie przydaje. 51. że nie ma takiego zjawiska wyjaśnionego na wywodów. mimo to powiadają. Pogląd. Jednak­ opierają się na założeniu. działając tak. że podobnie ma się rzecz z wszelkimi ciałami. gdy sieje potraktuje w sposób ścisły ka. in Aristotelem de mogą oni jasno uchwycić jakieś znaczenie łączące się z tymi słowami. libr. że materia w naukach średniej przyczyny sprawczej wszystkiego. sentiendum ut pauci (Aug. Odpowiadam na to. et Corr. nie pozostawić ku temu żadnej sposobności. jak można by to sobie czy zakłócenia potocznego sposobu posługiwania się językiem. to jakaż mogłaby być przyczyna panoszą­ Chwila refleksji nad tym. jak sami przyznają. uważam. co tu powiedzieliśmy. którego nie można by równie łatwo wyjaśnić bez i biorąc poprawkę na te nieścisłe formy wypowiedzi. co zawiera w sobie używać wszelkich tradycyjnych zwrotów językowych. że materia i ruch przyczyniły się do wyjaśnie­ opinii. że ak­ cego się tak powszechnie błędu? Odpowiadam najpierw. żeby komuś małostkowemu. a czy wyrażenia. I). jak gdyby bezpośrednią przyczyną ich wrażeń zmy­ poprawności wyznacza zwyczaj. które w ich przekonaniu istnieją poza umysłem. skoro Bóg mógłby dokonać tego wszystkiego sposób? Myślę. Mówiąc krótko. Nie jest to 44 45 . można powiedzieć. te zaś nie zawsze są najbardziej trafne. którego kryteria nie materii. Ściśle rzecz biorąc.

co i poprzedni. że Najwyższy Duch. co by się tylko może działać? Można to wyjaśnić po pierwsze tym. Po trzecie. Pozwala nam to też wydawać trafne sądy o tym. nie ogranicza się do powiedź da się łatwo zastosować w przypadku wszelkich zarzutów podobne­ jakiegokolwiek szczegółowego skończonego zbioru idei zmysłowych i nie go rodzaju. zwłaszcza że nie­ kiedy nawet uczeni uznawali myśl o tym. jakie mnóstwo przesądów i błędnych opinii żywi z najwyższym uporem nie. to taki argu­ szej refleksji. który sam szych działań. a nie odwołują się raczej do ducha. Na podstawie tego. Twierdzą mianowicie. czy Ziemia się dząc jasno. a nasze idee są jedynie ich obrazami czy podobi­ poruszającą się na tle innych planet i wyglądającą pod każdym względem tak znami wywołanymi w naszych umysłach przez owe przedmioty. gdybyśmy się znaleźli w okolicznościach bardzo oni tej sprzeczności. mocy i dobroci ich twórcy. 46 47 . a zatem muszą mieć jakąś jących po sobie w naszych umysłach idei. czynie. że Jego działania charakteryzuje stałość i jed­ z którymi często się spotykali. jak niewielką cząstkę uchodzą za oznakę wolności. Do tego sprowadza się rzeczy podobne do naszych idei. Ten pogląd samo jak one. zobaczymy. a kiedy się zważy. których nie są dach. Na przykład ruch Ziemi uznawany jest dziś powszechnie przez astro­ i wyjaśnili. iż postrzegają rozmaite idee. jak i w przypisywaniu im władzy czy moż­ nasza znajomość przyrody. czy mamy poza umysłem. skorygowali w pewnym stopniu ten ordynarny błąd. nie tylko snuć wątpliwe przypuszczenia. za całkowicie absurdalną. Po dziesiąte. zresztą jedyny przypadek. padając podstawy. pozostając w pełnej zgodzie z tym. jaka tkwi zarówno w założeniu. części ciała czy ruchu. która może zachować swoją użyteczność i pew­ ności działania. jakie można sformułować. aby z obserwacji astronomów wyciągnąć wniosek. chociaż stanowią ment za jego prawdziwością wyda się przecież słaby każdemu. to powinniśmy postrzegać Ziemię jako ne od bycia postrzeganymi. że w nie wierzą. że chodzi tu o pogląd gdy wszystko toczy się swym zwyczajnym trybem. czy nie. że na zewnątrz istnieją różnych od tych. zarzuci ktoś. znawstwie. jako o bezpośrednich skutkach działania wolnego ducha. są skłonni utrzymywać. Odpowiadam na nomów za prawdę opartą na najbardziej jasnych i przekonywających dowo­ to. mamy w wielu wypadkach prawo przyczynę różną od umysłów. że gdybyśmy przy tym ofiarą nie mniej absurdalnej pomyłki. że idee zmysłowe są wywoływane w nas nione prognozy odnośnie idei. odwołując się do teorii dotyczącej jest wyodrębniany na tej podstawie. że zostały wywołane z zewnątrz. kto zważy. że nie zauważają ukazało naszym zmysłom. że te słowa zawierają sprzeczność. kiedy ludzie narzucają sobie sami przekonania. Ale dlaczego zakładają oni. Porządek rzeczy i ich wzajemne powiązanie. w ruchu. że po dziś dzień owe poglądy nie 58. choć norodność. że owe idee czy przedmio­ to nie istnieje. iż ruch jest jedynie ideą wynika. Ale. a mianowicie jest nią fakt uświadomienia sobie. że ten pogląd. my. biorąc pod uwagę ogólnie przyjęte prawa przyrody. argument świadczący o przeogromnej mądrości. w takim a nie innym poło­ ne przedmioty rzeczywiście istnieją poza umysłem i posiadają istnienie odręb­ żeniu i odległości od Ziemi i Słońca. da się pogo­ im się nie śniło. abyśmy wskazali przyczynę tego przesądu matyki. nawet jeśli są przejawem niedoskonałości. jeśli będzie właściwie zrozumiany. że wysuwane przez nas koncepcje sanie zdobyły jeszcze znaczącego uznania w świecie. w których się znajdują. że Ziemia jest okrągła i pozostaje stałość i zmienność w działaniu. wi­ dzić z przyjętymi przez nas zasadami. są oni autorami swych własnych wrażeń zmysłowych. gdyż z tego. tak jak ludzkie istoty są wyodrębniane wielkości gwiazd albo jakiegokolwiek odkrycia w astronomii czy przyrodo­ na podstawie ich wielkości. uświadamiając sobie. sprowadza się w rzeczywistości jedynie do tego. 55. który ność. Ta od­ wzbudza te idee w naszych umysłach. Jednakże filozofowie. że ludzie. budowy. leżne od działania ich woli. Tymczasem na gruncie naszych zasad nic takiego nie może mieć miej­ twórcami. ślą oni w ten sposób dlatego. w naszym ujęciu. i nawet powiadam. ale czynić pewne i dobrze uzasad­ 57. Ilekroć naturalny bieg rzeczy zostaje zakłócony przez cud. w których się obecnie znajdujemy. choćbyśmy nawet musieli przyznać. tłumaczy się to tym. iż nie w które nie mamy powodów wątpić. nie budzi w nas to głęb­ cieszący się wyjątkowo powszechną i niezachwianą akceptacją. że jeśli nie jest postrzegany. To zaś zostało w przekonywający sposób ustalone na podsta­ wyznawany przez filozofów zawdzięcza swoje pochodzenie tej samej przy­ wie obserwacji zjawisk. ludzie w gruncie rzeczy są one całkowicie pozbawione znaczenia. Co więcej. do pogodzenia z kilkoma dobrze uzasadnionymi prawdami filozofii i mate­ 56. Był czas. zdecydowana większość rodzaju ludzkiego. Po drugie. o których z całą oczy­ 59. co tu zostało powiedziane. to jednak są tak niezmienne i tak nam dobrze znane. a przecież ruch Ziemi nie jest postrzegany przez zmysły. gotowi są przypisać to aktywnej obecności czynnika nadprzyrodzonego. co wiemy z doświadczenia o przebiegu następu­ wistością wiedzą. dlaczego jest na świecie tak rozpowszechniony. że nie myślimy o nich nawykła do refleksji. Żąda się jednak od nas. Albowiem kwestia. Od­ ty postrzegania zmysłowego istnieją niezależnie od umysłu i poza nim. że pew­ się znaleźli w takich to a takich okolicznościach. które będą miały na nas wpływ w toku na­ przez rzeczy do nich podobne. wyobrażając sobie. ludzkości stanowią uczeni. że bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego nie istnieją porusza. gdyż nie zostały one wywołane wewnętrznym aktem ani nie są za­ sca.

jak powinien. do odkrycia jednolitej zasady rządzącej wytwarza niemoto s\o po większej części tak wspaniałe i misternie skonstruowanym. zostało uczynione bezcelowo. że nawet gdyby nasuwały do wywołania go w zgodzie ze stałymi prawami rządzącymi m e ^ z m e m się jakieś trudności dotyczące rozumienia rządów Opatrzności i tego. że ledwie nych skutków w przyrodzie. 31. w jaki to sposób na gruncie naszych zasad można podać jakieś goś zjawiska. co na jedno o całym. których nie po­ na. co stanie się oczywiste dla kazdeg-kto zwróci można dostrzec jego działanie za pomocą nawet mikroskopu. Po drugie. to dlaczego owa inteligencja nie mogłaby tego uczynić bez jego trudu wfmi natury. że z owej stałości i systematyczności metod ^ f ma p ze możliwe do przyjęcia wyjaśnienie lub wskazać przyczynę celową istnienia strzeganych przez Najwyższy Czynnik Sprawczy płynie wielki i rzucający w przyrodzie. przez Niego samego dla rozumnych celo w ustalonyh *acho_ podobnych trudności. jeśli przyjrzymy się temu bliżej. aby te skutki były osiągane w sposób stały i r e ^ a m Y g t " t T m tak. jaką się im przypisuje z racji tego. jakiemu celowi służy owa godna podziwu Co więcej. skoro jedyną średnio każdy skutek swoim fiat. ani też nie istnieje żaden konieczny związek między nimi i przypi­ wiek zatem zakłada. a gdy ktoś wprawny wisk. wgoczyy ptóytek. W myśl tej teorii. które czyniłyby je zdolnymi do owe organy. które rządzą całym łańcuchem konstruowania mechanizmu i zestawiania razem jego części? Dlaczego pu­ przyczynowo-skutkowym w przyrodzie. którzy obstają przy istmemu tych Czyż rośliny nie mogłyby rosnąć i rozkwitać. choć nikt nie wykonał przedtem mechanizmu i nikt go me można dowieść a priori z najwyższą oczywistością i ścisłością. r o z n ^ ^ i % _ zuje się. wówczas należa­ rolą. Wyjaśnianie to sprowadza się ostatecznie do ukazania zgodności ja ją usunie. to jednak jest niezbędnado jakaś inteligencja wodzi wskazówką zegara. że określony rozmiar. może uwagę na te przypadki. gdyż to nie konieczne dla wywołania jakiegoś skutku. Nie mniej widoczne^ mnóstwa ciał i układów. Koniecznym jest też to. jaki przyrody. chociaż nikt nie może zaprzeczyć. że cała ta subtelność i kunszt. powszechnie przyjmowane poglądy w tej dziedzinie także nie są wolne od mechaniki. samym tylko nakazem własnej woli. kiedy nie są postrzegane (. która podtrzymuje i rządzi zwyczajnym biegieir. że wszystko to. których w rzeczywistości i tak nie spo i dziełach natury. ^ ™ * " ^ e funkcje i które tłumaczą bardzo liczne zjawiska? nie konieczne do wywołania jakiegokolwiek skutku to J ^ * ™ * ^ 61. cerować z większą siłą przeciwko tym. kształt. Jeśli byłoby prawdą. posługując się metodą oddziaływania na rze­ S zegarmistrza. przypominającym w swym działaniu zegar. Poznajemy je przez obsewację sta oprawa zegara nie mogłaby nam służyć równie dobrze? I jak to się dzieje. czyni to najwyraźniej bezcelowo. po pierwsze. nawet jeśli zegar­ sób przypisać niczemu innemu poza duchem. ruch i tym podobne właściwości me posiadają organów. istnieją nadaremnie. mistrz wykonał sprężynę. mechanizmie przyrody. po co Bóg miałby wy­ wywanych w dziele stworzenia. zwartość. ruch i układ f ^ . ze Bog jato^oU rozum użytek wyznacza ona różnym fragmentom świata przyrody. a zwierzę­ mechanizmów poza umysłem. że odpowiada za to jakaś usterka mechanizmu. z taką elegancją i tak przemyślnie ze sobą zestawionych? Wszak żadnej sprawności czy możności działania. że zegar nie chodzi tak. nie mają w sobie żadnej władzy ani możności wywoływania jakichkolwiek skutków w przyrodzie. poprzedzały wywołanie ^*\™*»™^vŹ że mógłby to samo osiągnąć bez nich. aby każdej anomalii w tym ruchu towarzyszyło po 49 48 . którym nauka przypisuje bardzo jasno określone też to. że wskazówki będą * ^ t T o nk ten miałby niewielką wagę w zestawieniu z prawdą i pewnością tego. rzeczy mogtoy. wychodzi. ze lował w taki sposób. zmierzające do wytworzenia i odpowiedniej regulacji czy za pomocą narzędzi i mechanizmów. uczynić cud. czyli aktem swojej woli. abyczyn bierać okrężną drogę do celu. trzeba zauważyć. to wszystko wraca do normy? Coś podobnego da się powiedzieć kiegoś zjawiska z określonym ogólnym prawem natury lub tez. kółka i cały mechanizm zegara i wszystko uregu­ 62. to musi on jakkolwiek dostosowanie tych wszystkich części i organów nie jes^absolut­ ostatecznie przyznać. art 25 . To. Na to wszystko odpowiadam. Ktokol działania. (Zob. Wszakże i tutaj można pytać. Istnieją pewne ogólne prawa. jak i przy ^ a s m a m u . co tarczy zegara. to wówczas jest rzecząkonieczną. zostało już pokazane w art. ta poruszać się równie skutecznie bez całej tej różnorodności wewnętrznych Ze rozmiar. gdyby trafiłbym rozwiązać na gruncie przyjętych przeze mnie zasad. Tak na przykład nie można zaprzeczyć. aby osiągnąć zamierzony przez niego efekt. kształt. zapyta ktoś. Jednakże gdy się przyjrzeć tej trudności z bliska. to i tak zarzut by skłonny. wykonanego z najznamienitszym kunsztem. mechanizmu zegara. że zarzut ten można budowa roślin i takiż mechanizm funkcjonowania organizmów zwierzęcych. że to duch wywołuje bezpo­ takie założenie za możliwe). i badanie przyrody i odwołujemy się do nich zarówno przy wytwarcaniu przed że ilekroć stwierdzamy. wypuszczając listki. zobaczymy. że one istnieją. będąc ideami. Po jedenaste. 60. Wykazaliśmy przecież z całą oczywistością. umieścił w oprawie zegara. A jeśli tego.esh uznamy sywanymi im skutkami. gdy filozofowie przypisują sobie wyjaśnień*^jakie ktoś zapytać. sprawiając. tylekroć oka­ miotów wszelkiego rodzaju i użytku. widoczne w dziełach ludzkich wywołują one te dostrzegalne skutki. że istnieją nie postrzegane jes ta ze łoby przyznać. Słowem. Jeśli jednak ma On działać z zgodzie pr wam. nieprzeliczonego sie. znacząc godziny dnia.

64. który mnie przed nim ostrzega. że przez to słowo rozumie się tylko bez­ powiedzieć) całego tego kunsztu i harmonii bez jakiegokolwiek celu. ale znakiem tegoż. którą filozofowie nazywają materią. strzeganie odpowiadającej mu usterki mechanizmu. rozciągła. niż przyjąć ist- słyszę. wane kombinacje. dlatego też muszą być stosowane szczególnie mamy się spodziewać po takich to a takich działaniach. powodując za­ skutków i działań. zwarta. poruszamy się i jesteśmy" 1 . nie jest skutkiem tego czy innego ruchu czy zderzenia się ciał znajdu­ 1 jących się w moim otoczeniu. zamiast popychać nas do wiary wszystko. po której usunięciu rego idee zostały połączone w układy. żeby wywoływać w nas określone idee. oraz tego. Dzieje Apostolskie 17. widzę. że te rzeczy. które mają nas informować. podczas zajęcie filozofa przyrody. Być może w niektórych sytuacjach jest czymś naprawdę koniecz­ Aby nieliczne idee pierwotne mogły służyć do oznaczania wielkiej liczby nym. które zdobyć wiedzę o zależnych od nich ich różnych właściwościach i zastosowa­ w sobie kryją. który wówczas wyda się. 67. Takie wyjątki od ogólnych reguł rządzących przyrodą nadają się do­ dokonywane w zgodzie z określonymi prawami i według mądrego planu. że choć na podstawie tego. jak ten. owe zestawienia muszą być rzeczy. Aby przedstawić tę sprawę w jeszcze jaśniejszym świetle. działają w niewidoczny mienia tych znaków ustanowionych przez Twórcę natury powinno stanowić sposób. Stąd oczywistym jest. 60 sprowadza się w rzeczywistości śnić. czego dzić do uznania Boskiej Istoty. gdy nie jest 65. władną. Albowiem. czy tworem człowieka. które oglądamy w teatrze świata. i stanowiące tak przejrzyste znaki mądrości i dobroci ich Twórcy. który dorzecznością przyjąć istnienie substancji bez przypadłości. Po dwunaste. aby wzbudzić taką a taką ideę. czyli o naturze rzeczy. jak się zdaje. To jest w praktyce kiwanego skutku. że zarzut wysunięty w art. odwołując się do pojęcia przyczyny jako dodającej coś czy współodpo­ do tego tylko. woli przekonywać nasz rozum o Jego przymiotach poprzez dzieła przy­ ści ciał. w moim pojęciu. ruchoma łom. że tak pojęta materia mogłaby ewentualnie istnieć. ma się wyraźnie na myśli. Moją odpowiedzią na to wszystko jest. aby Twórca przyrody objawił swą wszechwładną moc. możemy rody. jaką można wskazać rację. po pierwsze. że nie może istnieć nic takiego. jak bez­ dla której Bóg miałby sprawić. jest taki sam. 63. jakie me­ rzadko. jasnym jest. kiedy się mówi. to. 51 50 . którego doznaję. kiemu celowi służą owe kombinacje idei. odsłaniające przed nami tak wiele harmonii i pomysłowości. że miałby On ponosić koszty (o ile można tak zwartości oraz ruchu i powiedzieć. że w swoje istnienie. konieczne jest zestawianie ich ze sobą na różne sposoby. można bardzo naturalnie wytłumaczyć i wskazać ich właściwe czyną i skutkiem i skoro istnieją też różne ich kombinacje. będąc jedynie istniejącymi w umy­ od tej aktywnej zasady. zwrócę 66. co już dlaczego zostały stworzone? Albo. To właśnie badanie i wysiłek zrozu­ gdyby za sceną tak liczne narzędzia w ręku natury. może ktoś zarzucić. Zresztą wydaje się. nie popadając przy tym w zupełne nie­ dzy nimi pewna uporządkowana relacja. tak kunsztownie ze sobą i istniejąca poza umysłem substancja. nie jest przyczyną bólu. jakich w ogóle nie można wyja­ uwagę na to. w tym sensie. ilekroć ona jest obecna. podobna przecież uwierzyć. gdy się do niego zanadto W odpowiedzi na to odrzeknę. po pierwsze. które przypominając ukryte jak czy znaki. tego najwyższego i mądrego Ducha. powód. dla któ. lecz znakiem. by wy­ gdy one same są dostrzegalne jedynie dla badawczego oka filozofa. utworzone w bar­ i oczywiste zastosowanie. odwołując się do przyczyn cielesnych. brze do tego. istniejącą poza umysłem. wywoływaniu określonych skutków w przyrodzie. wywołując te zjawiska. by wprawić ludzi w zdumienie. to znaczy w kunsztowne i uporządko­ wszystko wraca do normy. kiedy się je potraktuje wyłącznie jako symbole dzo systematyczny i kunsztowny sposób. Po drugie. że związek postrzegana. to nasuwa się pytanie. kształtu. że Bogu spodo­ między ideami nie implikuje relacji między przyczyną a skutkiem. która jest przyczyną naszych idei. pozbawiona czucia. dla którego litery łączy się w słowa. dostrzegamy tak wielką różnorodność idei. w przeciwnym razie ze zrozumiałych względów nie wywołałyby ocze­ tody należy zastosować. innymi słowy. nie zaś roszczenie sobie pretensji do tego. zostało powiedziane. pozbawioną czucia substancję. ukształtowana. zdumiewając nas nieoczekiwanymi i zaskakującymi zdarze­ postrzegając kształt. fakturę i mechanizm funkcjonowania wewnętrznych czę­ niami. Podobnie hałas. Ogień. że gdy z uwagą przyglądamy się Jego dzie­ władna. 28. nie relację między symbolem czy znakiem a rzeczą oznaczaną. niach. że Bóg. to powiązanych. istnienie pewnych zjawisk w sposób odbiegający od zwyczajnego porządku Żeby zaś użytek z nich był trwały i powszechny. podobna do związku między przy­ dorzeczności. ale jedy­ bało się. skoro jedna idea nie może być ta właśnie doktryna przyczyniła się wielce do odwrócenia ludzkich umysłów przyczyną drugiej? Skoro owe narzędzia. Ale ja­ jaśniać rzeczy. nie służą my. „w którym żyje­ śle i całkowicie pozbawionymi możności działania wrażeniami. wzbudzić respekt i doprowa­ W ten sposób dociera do nas mnóstwo informacji dotyczących tego. co. skoro istnieje mię­ wiedzialnej za spowodowanie skutku. że idee nie są wywoływane na chybił trafił. nieważne czy są dziełem natury. w sposób tak ściśle odpowiadający określonemu prawu? Nie­ jednak gdyby usunąć z idei materii pozytywne idee rozciągłości. że wydaje się nie mniejszą nie­ zbliżę.

jak to już zostało udowodnione. wywołując w naszych umysłach wrażenia zmysłowe wówczas Bóg wywołuje w nas idee mocą swojej woli. odpowiadające naszym ideom. wszak to wła­ niezliczone przyczyny idei przez to. nienie przypadłości bez substancji. która by prze­ jest w ogóle pozbawiony sensu. powiecie. co postrze­ kich jakości zmysłowych. które ślonym miejscu. że jest ona oczywistym. pozbawionej czucia materii. że oparzenie o niej. to musi nią być w tym sensie. kiedy i jakie idee śnie i nic więcej ma się na myśli. Pozostaje jedynie stwier­ choć same tych idei w naszych umysłach nie wywołują ani w żaden inny dzić. bezpośredni sposób na nas nie oddziałują. to. gdy się mówi. że jeśli materia w ogóle ma być przyczyną. mieć na myśli. w jaki to sposób może być dla nas obecne ruje się zapisem nutowym. Rad byłbym zobaczyć. że materia. że termin ten albo posiadającą choćby najmniejszy stopień prawdopodobieństwa. że dla nas przyczyną nie jest. że gdy ona istnieje. ani nie jest postrzegana. nazywając materię przyczyną? Wydaje się. że nie istnieje żadna po­ nie. Takie pojęcie w ogóle rozciągłe. to nic z tego. jest wszystko. z którą wystąpiliśmy. Ale w umyśle Boga nie ma pewnych idei stanowiących znaki czy wskazówki. nie ma z nią najmniejszego związku ani nie naprowadza mnie na myśl cji w tym drugim znaczeniu. stanowią ria ani nie działa. jako że są całkowicie bierne i dla 68. którą zwie się melodią. Jednocześnie jest niepostrzegalna. który je postrzega. pozbawiona czucia i nieznana. moim zdaniem. gdyby ktokolwiek wyjaśnił za jej pomocą choć­ mojego palca jest przyczyną bólu. wiek możliwy do zaakceptowania sens czy znaczenie. jak sądzę. że nie istnieje ona w umyśle. ja­ pojęcie bycia podłożem czy podtrzymywania. że na. W odpowiedzi na to zauważę. we­ wrażeń zmysłowych wysnujemy wniosek o dobroci i mądrości Ducha. powie ktoś. słowo to oznacza albo istotę zdolną do działa­ dycznie niezmiennego i systematycznego sposobu ukazywania się naszych nia. najrozumniej jest założyć. rozważmy. nakże wyraz ten nie może być użyty w żadnym z tych znaczeń w odniesieniu co możemy zasadnie stąd wywnioskować. mianowicie. wywoływania idei w naszych umysłach. Tu jednak należy poczynić kie się tu podaje. żeby materia miała być przyczyną. To zaś oznacza. dla którego stanowi przyczynę oczywistością. ani pujących po sobie dźwięków. niemniej jednak dla Boga. jak bardzo ten opis jest bliski określeniu niebytu. Jeśli będziemy postępowali za światłem rozumu. ani nie postrzega. to gdzie należa­ rządkowany i stały. aby wytworzyć tę harmonijną kompozycję nastę­ coś. co się tutaj rozumie przez przyczynę. którego ja nie potrafię pojąć. Wszak powiada się. a zatem nie może być przyczyną naszych percep­ gam. ale tego. nicją składającą się z samych tylko zaprzeczeń. ani nie jest nie postrzegają nut i mogą zupełnie nic o nich nie wiedzieć. a w tej sytuacji życzyłbym różnej od ducha i idei. już się zgo­ ne stałe i regularne przyczyny ich powstawania. problem nie dotyczy już więcej istnienia jakiejś rzeczy uwagę. To jednak. co ani nie może być postrzeżone za pomocą zmysłów czy refleksji. Na ile się 72. albo coś. zbawiona czucia i niepostrzegana substancja. że przypominają mu. że jest to substancja bez­ ma wywołać w naszych umysłach. chociaż jej słuchacze nie jest zdolne wywołać w naszych umysłach jakiejkolwiek idei. Co się ną sprawczą. dobrego i potężnego Du­ bierna i bezwładna. nadaje się jakieś abstrakcyjne i osobliwe znacze­ przeciwko tezie. że istnieją dziliśmy. jak powiadam. trwałe i odrębne cząstki materii. którymi kieruje się On. podobnie jak muzyk kie­ nościach pozostaje mi tylko zapytać. jakiego się używa. a zatem nie może być podmiotem działania czy przyczy­ cha wystarcza w pełni do wyjaśnienia wszelkich zjawisk przyrody. który mu towarzyszy. czy sobie. Taka mate­ nas niepostrzegalne. Mamy tu zatem do czynienia z defi­ nolitym trybem. towarzyszy skutkowi bądź też go poprzedza. że ta nieznana substancja może ewentualnie istnieć. które wywołuje jakiś skutek. wyjąwszy jedynie względne 71. gdy się mówi. że nie istnieje ona zgoła nigdzie. choćbyśmy nawet mieli sze wrażenia zmysłowe pojawiają się w naszych umysłach w sposób upo­ uznać. Dla mnie. Jeśli bowiem chodzi 70. gdy się go używa. to jednak jest postrzegana przez Boga. że wyrażeniu b y ć o b e c ­ kontrargumenty. to. Cóż zatem można by najmniej znaczące zjawisko w przyrodzie albo ukazał jakąkolwiek rację. albo używa się go w jakimś bardzo odległym mawiała za jej istnieniem lub choćby nadawała takiemu założeniu jakikol­ od ogólnie przyjętego znaczeniu. będąc pozbawioną wszel­ zaś tyczy bezwładnej. że nie istnieje ona w jakimś innym okre­ pewne. wykazaliśmy z całą nas. wówczas z meto­ orientuję w mowie potocznej. że tutaj chodzi o nieznaną przyczynę. Po wtóre zaś. Przyjrzyjmy się nieco danemu nam tutaj opisowi materii. Otóż w tych okolicz­ w sposób metodycznie niezmienny i systematyczny. Zresztą w praktyce nie dostarcza ono podstaw do zarzutu n y m . Być może powiecie. Skoro bowiem zauważamy. od postrzegania i bycia postrzeganą. że przy takim rozumieniu materii. aby zauważono. co w zwykłym biegu rzeczy. a nie mniej pewne jest to. taką. Pozostaje zatem ewentualność. ani nie ma jakiegokolwiek kształtu. 69. choćby nie była postrzegana przez o to. żeby zasługiwało na poważne kimkolwiek określonym miejscu? Wynika stąd. że 52 53 . że materia niczego zgoła nie podtrzymuje. który dług naszych obserwacji. Dalej. że istnienie nieskończenie mądrego. aby rzeczy mogły się toczyć stałym i jed­ władna. ani nie istnieje w ja­ materii wydaje się jednak nazbyt dziwaczne. że istnieją pew­ łoby ją umiejscowić? Co do tego. Jed­ wywołuje je w naszych umysłach. jest czymś do materii określonej w powyższy sposób.

że wszechmoc­ ruchu. choć fię też dostrzec pożytku z dyskusji nad tym. czyni to kierowany przez nie są bowiem niczym innym jak tylko wrażeniami zmysłowymi albo ideami jakąś bezwładną przyczynę? istniejącymi jedynie w umyśle. Choćbyśmy jednak dla ocalenia wiary w materię przyjęcia istnienia substancji materialnej. A jednak ten przesąd jest piłby o istnieniu światła i kolorów. że w umyśle Z tej racji wydawało się koniecznym przyjęcie jakiejś niemy ślącej podstawy Boga istnieją pewne nieznane idee. Można by się spodziewać. Po drugie zaś. jedynym wnioskiem. wiem mamy takiego. czy coś śmy skłonni zachować przynajmniej jej nazwę. którą następnie odnosimy do takiego istnieje czy nie. wyni­ skoro jawną sprzeczność stanowi to. z czego można by wnosić o istnieniu bezwład­ mielibyśmy tę samą rację przemawiającą przeciwko ich istnieniu w niepo- nej. jest to. że strzegająca substancja czy podstawa jakichś innych jakości. że skoro sami materialiści przyznają. niepo- 74. ani dlaczego miałoby istnieć. skoro rzeczy samej nie da się obronić. a do czego to się bardzo się przywiązać do niedorzecznego poglądu. nie mam zamiaru tutaj dyskutować. pojęć obecnych w naszych umysłach. zmysłowych wrażeń. że kolor. czy w umyśle Boga istnieją takie idee i czy można je okre­ pozbawili ową podstawę czy materialną substancję tamtych własności. Jakości. łoby nas skłonić do przekonania czy choćby przypuszczenia. tylko o nazwę. lecz również wszystkich możliwych idei. jeste­ tylko nieznaną podstawą nieznanych jakości. koloru i tym podobnych własności. ny Duch. jak długo 77. jest w zupełności niemożliwe. który je postrzega. istnieją. że nie bardzo wiemy. 54 55 . a ta właśnie racja straciła całkowicie swoją ważność. skoro było nie do pojęcia. choćbyśmy. będziemy mogli stosownie do tego wycofać ten akt uznania. Gdybyśmy jednak posiadali ten nowy zmysł. i choćbyśmy. aby taka rzecz miała istnieć. albo cóż takiego postrzegamy pośród tych wszystkich 78. Powiecie jednak. kształt. które w niej. Jeśli natomiast ktoś zostawiając jedynie jakości pierwotne. Z biegiem czasu. ruch i tym podobne. jakie­ sądu jest to. o ile pojmuję. w każdym razie ja jej nie dostrzegam. po pierwsze. że nie mamy jakiejkolwiek racji. wywołując w naszych umysłach idee. tak dla nas nie­ istnienie materii przyjęto ze względu na to. tak jak niewidomy nie wąt­ konanie. Odpowiadam na tak głęboko zakorzeniony w naszych umysłach. dostrzegając. to nie ma znaczenia. który je postrzega. niemyślącej. że jeśli to. Z tego powodu. się niejako ukryć jak za parawanem przed Bożą Opatrznością i odsunąć go 73. gdyż brak nam przy­ wę dla przypadłości. to dopiero co mogliśmy zobaczyć. jak to zostało pokazane. Skoro jednak wykazano. za pomocą którego może sprowadza. nabytych na on nam dostarczyć jedynie nowych idei i wrażeń zmysłowych. gdyby odzyskał wzrok. W ten sposób. a zatem potrzebujące mate­ chu i innych jakości zmysłowych. to właśnie i nic inne­ czy substancji. że mnie wyda­ rialnej podstawy. gdy rozum zawodzi. że kolory. jak kolory dla niewidomego od urodzenia. jak kształt. więcej. aby tego rodzaju rzecz istniała. a wówczas drodze percepcji czy refleksji. dla uzasadnienia tego nikłego prawdopodobieństwa. jak się to. jaki możemy w ten sposób otrzymać. usi­ krok po kroku kolejne z tych motywów czy racji są wykluczane i tracą waż­ łowali oprzeć nasze przekonanie na samym tylko prawdopodobieństwie jego ność. przekonawszy się. Cóż bo­ miałoby być. że umysł człowieka. to mogę jedynie stwierdzić. stosowanego do nich zmysłu. Otóż po pierwsze sądzono. ma być z nim rozstać. jak czynili wszystko. że nie istnieje żadna tego słowa używa się na oznaczenie niemyślącej podstawy dla własności czy niemyśląca podstawa rozciągłości i innych postrzeganych przez nas jakości przypadłości. że spór toczy się już nie o rzecz. by te jakości miały istnieć w niepostrze- ka stąd. Tego zaś. potrafi tak kolwiek by były. co rozumiecie przez wyraz m a t e r i a . jaka została przytoczona w odniesieniu do kształtu. o czym nie wiemy ani czym nie ma po temu żadnej racji. które wyłącznie na tej racji się opierało. może istnieć inaczej jak tylko w duchu czy umyśle. aby przyjąć istnienie materii. cóż mia­ strzegającej substancji. skoro w żaden sposób nas to nie dotyczy. wbrew wszelkim racjom rozumu. który się możliwości. Nie potra­ nie wiadomo jak abstrakcyjnych i niejasnych pojęć bytu czy przyczyny. ki i pozostałe wtórne jakości zmysłowe nie istnieją poza umysłem. ludzie 76. w której by one istniały. stanowi dla Boga okazję do wywołania w nas pewnych idei. czyli poza umysłem. i dotyczy to nie tylko idei. ru­ nadal pojmowali jako istniejące poza umysłem. po­ ślić mianem materii. 75. Wszak. A to w ostatecznym gły istnieć same w sobie. że choćby się zgodzić z tym. to mógłby idei. dźwię­ rozrachunku oznacza. ruch i pozostałe w pełni puścili wodze nieokiełznanej przez rozum fantazji . że nawet żadna z tych jakości nie je się to w sposób oczywisty niemożliwe. iż miałaby ona stanowić podsta­ uchwytnych. Absolutnie nadzwyczajnym i godnym ubolewania przykładem siły prze­ które są nam obecnie znane. Co gającej substancji lub by znajdowały w niej swą podstawę. zatem umysł powinien po prostu i bez jakiegokolwiek oporu porzucić to prze­ wówczas może nie wątpilibyśmy o ich istnieniu. na nich opierał. to jednak może przecież istnieć jakaś bezwładna. które skłoniły ludzi do z dala od spraw tego świata. które obstaje przy pojęciu niemyślącej substancji czy podstawy rozciągłości. Warto zastanowić się nieco nad motywami. co jest w naszej mocy.to ostatecznie z jakości zmysłowych czy przypadłości rzeczywiście istnieją poza umysłem. gdybyśmy nawet posiadali ten nowy zmysł. żeby mo­ go rozumie się przez przyczynę w odniesieniu do Boga. niepostrzeganej przyczyny? Z drugiej zaś strony. czy przypadłości.

jakie wywołuje w nim termin n i c. wynika z tej defini­ jest do pogodzenia z naszymi zasadami. Odpowiadam na to.1 Nie składa. Wszystko to jednak wydaje się tak oczy- rzonych różnymi możliwościami. co realne a co urojone. 33. gdy chodzi o nieskończo­ jak wam się podoba. by stanowić niezbity dowód. że właściwym zastosowaniem słów jest oznacza­ sobie zdolność tworzenia abstrakcyjnych idei ogólnych. że używając słów pozbawionych znaczenia. Ponadto. ani przypadłością. którzy przypisują istnieje powszechna zgoda. co dotychczas postrzega­ szych terminów miały towarzyszyć wyjątkowe trudności. niemyślącym. Odpowiadam na łem. w jakim inni lu­ Pokazaliśmy przecież. że ci. nie dostrzegam. że istnieje wielka różnorodność duchów różnego rodzaju i obda­ miały. Wszak w Piśmie świętym jest mowa nieistniejącym w żadnym konkretnym miejscu? Wszak. Odpowiadam na to. wówczas wszystko. jawną sprzeczność. to. nieruchomym. tak liczbą. miast i ludzkich ciał. co się na nią między tym. wam używać słowa m a t e r i a w takim samym znaczeniu. 1 Zob. jak kolory różnią się od dźwięków. że terminów składających się na to twierdzenie nie używacie w oderwaniu od ducha i idei. Gdy bowiem rozważam z uwagą. 79. które w sposób oczywisty zakładają realność drzew przyjmie się taką negatywną definicję materii. co z poprzedniego. gór i rzek. ani duchem. że nie mogę wskazać żadnego jej zastosowa­ nując kilkoma ograniczonymi w swym zakresie zmysłami. a nawet substancje cielesne. które mogłyby być posta­ substancja pozbawiona przypadłości i stanowiąca przyczynę naszych idei. mogą istnieć niezliczone rodzaje idei czy wrażeń zmysłowych. Wszak. głosiłby w ich potocznym znaczeniu. znacznie przewyższają te. ani nawet pojąć. gdy tylko o niezliczonych faktach. że moja teoria by było zarzucić pojęciu substancji czy przyczyny lub jakiemukolwiek inne­ nie naraża na niebezpieczeństwo zakwestionowania prawdziwości żadnego mu pozytywnemu czy względnemu pojęciu materii. że wywołać swą niewyczerpaną mocą Najwyższy Duch. że w przedstawionych abstrakcyjnym i najbardziej ogólnym ze wszystkich pojęć. usiłował na tej nia ni wyjaśnić czegokolwiek za jej pomocą. bawiąc się słowami. jak gdyby posiadali taką ideę. idea istoty. iż wszystkie te rzeczy realnie istnieją. zachowuje swoją ważność. co filozofowie nazywają materią. powiecie. [przyp. że pogląd. aby w Piśmie znalazła się gdziekolwiek wzmianka czy wrażenie różne od tego. jak powiadają. które mogą istnieć. 82. łącznie czy z osobna. Może­ ną różnorodności duchów i idei. że dwa razy dwa równa się siedem. jak mi się wydaje. 56 57 . Choćbym jednak nie wiem jak był to. jakie to idee może w umysłach tych rozmaitych duchów słowo rozumie? Wszak to jeszcze nie czyni sprzecznym stwierdzenia. że posiada pojęcie istoty czy istnienia oświadczycie. W końcu powiecie może: a cóż. że podana wyżej definicja zawiera w sobie umysłem. Są tacy. sposób. 36 itd. możecie je zestawiać ze sobą. albo o istnieniu przedmiotów poza 81. by przeko­ nieznanym . jeśli porzucimy sprawę istnienia sub­ nieniem ciał są niewystarczające. wolno słów w ich potocznym znaczeniu. o ile tylko jest zrozu­ przeczyć. jak i zakresem. cji. co wystarczająco odróżnia materię od niczego: pozytywna. aby go zastosowania i znaczenia języka i że każdy wywód. najbardziej jak są przez nas postrzegane. że nie posiadam racji. bez narażania się na popadniecie w sprzeczność. że ciała rzeczywiście istnieją bezwładnym. wypowiedzi.ani substancją. dyspo­ rzyć w istnienie materii? Cóż. Z tej samej racji wolno wam powiedzieć. Istotnie. To właśnie ostatecznie. wzięty w potocznym znaczeniu. co się przez to podstawie ustalić. że materia jest czymś wypowiedzi Pisma świętego na ten temat są wystarczająco jasne. że istnieje bezwładna. ni ideą. czy rzeczy zewnętrzne istnieją czy nie. tak od próbom rozwikłania czy wskazania jakiegoś konkretnego znaczenia powyż­ siebie odmiennych i tak różnych od wszystkiego. od postrzegania i bycia postrzeganym. o ile mi wiado­ materia istnieje i że jest ona substancją albo przyczyną idei. aby powstawał w moim umyśle jakikolwiek efekt wydaje mi się także. abstrakcyjna 83. by wie­ Byłoby też przejawem krańcowej głupoty i zuchwalstwa. 30. że dzie używają słowa n i c i uczynić je synonimami w obrębie waszego stylu istnieją ciała. art.czymś nać każdego porządnego chrześcijanina o tym. 29. też została już jasno wyłożona. wyrażają się w taki nie pojęć lub rzeczy w sposób odpowiadający naszej wiedzy o nich i temu. która jest. że jeśli to wam się tylko wyda stosowne. co nie byłoby zgodne z regułami właściwe­ jest to pojęcie najbardziej ze wszystkich niezrozumiałe. by miały jakiś uchwytny sens. wione na gruncie religii. to jednak stancji materialnej i będziemy utrzymywali jedynie. Odpowiecie na to może. przyznaję. świętego czy świeckiego. czyli tak. niezależnie od tego. gotów uznać ograniczoność mojego pojmowania. jeśli tylko któryś z tych duchów utrzymywał. że choć rozumowe argumenty za realnym ist­ 80. gdybym ja. Możecie jednak nalegać: cóż z tego. którzy sądzą. w które wyposażył mnie Twórca mojego istnienia. bytu czy istnienia. stanie się bezprzedmio­ pisma. to przecież nawet gdyby cie na przykład powiedzieć. niepodzielnym. których władze. Nie widzę racji. nierozciągłym. Różnica między rzeczami i ideami. i są czymś więcej niż tylko ideami. Dla mnie jednak przez nas tezach nie ma niczego.]. ale jako znaki czegoś. niemyśląca Pozostaje nam zatem rozważyć te zarzuty. czego sami nie znacie. nawet jeśliby mo. coś. w którym używa się tych i tym podobnych towe. Stąd zaś jasno wynika. o tym. aut. co można i kamieni. I z tego ostatniego twierdzenia zrozumiemy tyle samo.

co widzimy. odpo­ działem w innych miejscach. Zauważę jedynie. Czy substancja cielesna może myśleć? Czy materia jest Cały ten sceptycyzm wynika z założenia. że z tego. Widzimy jedynie zewnętrzne przejawy. znika raz na w całkowitej niezgodzie z realnymi rzeczami istniejącymi in rerum natura. jak to z całą oczywistością wynika z art. naszych zmysłów. wiste na podstawie tego. powonienie i smak biesiadników. Z przedstawionych przez nas zasad wynika. które każdy z łatwością może wyde. że rzeczy realne istnieją poza umysłem i że ich poznanie jest należałoby je uznać za oszustwa lub twory wyobraźni. kształt czy ruch jakiejś rzeczy. nych błędów. to na gruncie na­ menty przytaczane przez sceptyków wszystkich wieków zależą od założe­ szych zasad nie ma już dla nich miejsca. właściwe źródło sceptycyzmu. że w ogóle posiadają jakąś rzeczywistą wie­ w rzeczywiste wino. że przy naszych zasadach. Ale jeśli się czasowe wywody. do których doprowadziło przyjęcie poglądu o dwojakim istnie­ chociażby cuda tracą wiele ze swej wagi i doniosłości. że jest ono ste własności rzeczy. gdy nie dobne dociekania dostarczały niekończącej się rozrywki filozofom wszyst­ są postrzegane. co się tyczy idei czy rzeczy niemyślących. ale nawet to. rzeczywiste tylko w takim stopniu. że laska została przemieniona w rzeczywistego węża. tak długo będzie dla nas niemożliwym nie jasne w dalszej części tej pracy. Ale może ktoś z naciskiem podkreślać. ne jedynie jako wrażenia zmysłowe istniejące w umyśle. jak argu­ kich wieków. Podczas gdy rzeczy pozostają takie same. że ludzkie poznanie daje ślącego bytu. że podjęcie się tu na nowo jego wyjaśnienia stanowiłoby na nie spojrzy jako na znaki czy obrazy odsyłające do rzeczy czy pierwo­ zniewagę dla inteligencji czytelnika. 88. rozciągłość i tym podobne są rozpatrywa­ żone w sposób tak jasny i wyczerpujący i tak często je przywoływaliśmy. która z nich. wszystkiego. co nam wiadomo. jak to. poza umysłem. że nie ma po­ ści. stano­ wywołał w nich tylko złudzenie czy ideę wina? To samo można powiedzieć wi. to zagadnienie trzeby. czy on istnieje. któ­ więcej ponad to. czym może być rzeczywiste. niemy- 86. czyli istnieją poza umysłem? i 35. Najpierw tedy. Niemożliwym jest. W świetle przedstawionych wcześniej zasad dzie sądzili. ziemi. Poznajemy tylko stosunek czy relację. co rzeczywiste i co urojone. Jak długo bowiem lu­ o wszystkich innych cudach. gdyż nie ma w nich niczego. Kiedy kolor. co zostało przedstawione wcześniej. co w sobie. kształt. wszystko. że podczas godów weselnych w Kanie nasz Zbawiciel nie uczynił nic bycia postrzeganymi przez jakiegokolwiek ducha. że wpływając na wzrok. o ile się nie mylę. i istnienia realnego. wówczas w nieunikniony sposób popa­ obecni przy stole widzieli. które są postrzegane. moim zdaniem. Zresztą zagadnienie tego. w jakiej pozostają one do znowu przemawia raczej za tym niż przeciw temu. byśmy wiedzieli. co by nie było postrzegane. że kilka trudnych i zawi­ i odczuwamy. aby się nad tym dłużej rozwodzić. co powie­ dzę. wtedy są doskonale a na związane z nim trudności tak łatwo odpowiedzieć w oparciu o dotych­ znane. a nawet czy jaśniejszym świetle. jaką tylko zdołałem. Zajmę się każdym z nich z osobna w odpowiedniej kolejno. nie mogłoby być wątpliwości. że gdyby wszyscy wzorów istniejących poza umysłem. to. ich poznania uczyniono niejasnym i zagmatwanym w rezultacie niebezpiecz­ 84. róż­ dukować z wcześniejszych założeń. o czym była mowa. Istnieje jeszcze wiele innych korzy­ nia. nasze idee się 85. że te rzeczy. tylko poznać z całą oczywistością naturę jakiegokolwiek realnego. co widzą i czego dotykają. a przez to do­ dzić o lasce Mojżesza? Czyż nie została naprawdę przemieniona w węża? stępnego umysłowi. smakowali i pili wino oraz odczuwali damy w sceptycyzm. czyli także wtedy. ale właśnie te przyjęte rozciągłość. Tak więc ostatecznie to nie nasze zasady. Odpowiadam na to. a wszystko to stanie się jeszcze bardziej ne od tego. To dlatego mamy do czynienia się w naturalny sposób zredukować do dwóch obszarów: poznania idei i po­ z filozofami niedowierzającymi własnym zmysłom i wątpiącymi w istnienie znania duchów. nieba. Jak długo rzeczom niemyślącym przypisujemy realne istnienie. że są postrzegane. że zależą one od istnienia materii. ruch. A jako. 34 wiadają tym. jak i dla nauki. ści. a woda przemieniona tak długo nie mogli być pewni. Skąd bowiem można wiedzieć. zawsze z filozofii. a nie rzeczywi­ jego wpływ. słyszymy które z nich widać już na pierwszy rzut oka. Cóż mielibyśmy są­ niu przedmiotów poznania zmysłowego: istnienia w umyśle. Przy tym rzeczom Czy może zmieniły się jedynie idee w umysłach widzów? I czy można przy­ niemyślącym przyznano istnienie z ich własnej natury niezależne od faktu puścić. mogłoby być tylko widmem albo czczą zjawą i pozostawać łych kwestii. rego całkowita bezpodstawność i niedorzeczność została już ukazana. Nie­ nej rzeczy. Łatwo byłoby szerzej omówić ten temat i pokazać. i nie jest w naszej mocy rozstrzygnąć. I nie stoi to bynajmniej w sprzeczności z tym. zostało już wyło­ 87. że istnieją przedmioty zewnętrzne względem umysłu. które wywołały mnóstwo zbędnych spekulacji. w jakim odpowiada realnym rzeczom. czuli woń. nadając im taką moc i wagę. które nie są postrzegane. że istnieje różnica między rzecza­ nieskończenie podzielna? I w jaki sposób oddziałuje na ducha? Te i tym po­ mi i ideami i że te pierwsze istnieją poza umysłem. przy­ którakolwiek z nich przedstawia prawdziwe jakości istniejące realnie w da­ stępujemy z kolei do przyjrzenia się konsekwencjom naszych poglądów. Rozprawiwszy się z zarzutami. realnie i bezwzględnie czy sam przez ogół pozostawiają miejsce na wątpliwości co do realności cudów. Ten właśnie pogląd. nawet swych własnych 58 59 . które usiłowałem przedstawić w naj­ zmieniają. zarówno dla religii. Tak.

jako że nie sam umysł świata. albo aktywnego bytu. Są nimi duchy i idee. natomiast istnienie innych duchów na drodze gającej substancji. myślą i je postrzegają. rozciągłej. Wszak stanowiłoby rzeczy. te drugie zaś bytami inaczej. że nie potrafimy uzyskać żadnej wiedzy o istnieniu przedmiotów po­ wzorów istniejących poza umysłem. Można powiedzieć. do których się odnoszą przez to. co się rozu­ jak tylko kombinacją tych jakości. które nie istnieją same nej substancji niż owe nierozciągłe. które aktualnie postrzegam za pomocą zmysłów. żeby zacząć od jednoznacznego ustalenia. ale muszą istnieć to oczywistą sprzeczność. które przed chwilą oglądałem. ani tej bezpośrednio oczywistej. z e w n ę t r z ­ ten. duchy i relacje mogą być wszystkie. że jest postrzegana. choćby to był wieczny umysł Stwórcy. podczas gdy rela­ rzonych. choć nie postrzegamy tych pierw­ stanowi zarówno główny filar i podporę sceptycyzmu. cje są czymś innym niż idee czy rzeczy. Dalej. niepostrze- nemu poczuciu czy refleksji. mogą nadal istnieć. ko. czy rzeczy istnieją realnie. i s t n i e j e i im podobnymi. kiedy używanym przez nas słowom nadamy jakiś uchwytny wytworzył je od wewnątrz. niepodzielnymi substancjami. zatem nie mogą istnieć same przez się. który je postrzega. nie posiadamy jego idei. Nasze własne istnienie poznajemy dzięki wewnętrz­ utrzymują. jak i fundament. lub by były podobiznami jakichś pierwo­ znać. myśl. ściwy sobie sposób. jak a b s o l u t n y . Tak więc. które nie wiadomo. kolwiek innowację w tym względzie. niemyślące byty postrzegane za pomocą zmysłów nie istnieją pierwsze są czynnymi. o ile w ogóle uznają je za stworzone. znikają. wówczas rzeczy. i s t n i e n i e . W podobny sposób poznajemy relacje w którym dopatrują się jedynie idei cielesnych substancji przez Niego stwo­ między rzeczami czy ideami i mamy o nich jakieś pojęcie. w których istnieją. Te szym zdaniem. ważniejsze ponad to. niepodzielne substancje czy duchy. które je postrzegają. co oznaczają. słowem wszystkie jakości zmysło­ 89. nawet ci. na szych. że istnieją „poza umysłem" w tym sensie. Uznaje się mógłby oprzeć się zagrożeniom ze strony sceptycyzmu. zasadami uważa się. jak sieją powszechnie pojmuje. gdyż samo istnienie wrażenia zmysło­ znania zmysłowego. że posiadamy jakieś poznanie czy pojęcie zewnętrzne w stosunku do wszystkich myślących bytów i różne od bycia naszego własnego umysłu czy ducha. iżby mogły one istnieć poza z tego. pozbawionymi trwałości i niezależności. w której mogłyby istnieć. który we. W zgodzie z przyjętymi przez ogół dza się do bycia postrzeganym. R z e c z albo b y t jest najogólniejszą ze wszystkich nazw. O przedmiotach poznania zmysłowego można też ny. Błędem byłoby myśleć. Nie przeczymy temu. ateistyczne i wrogie religii systemy. Wydaje mi się. a jednocze­ 91. Cała różnica polega na tym. że jakości zmysłowe istnieją w bezwładnej. rzeczy postrzegane za pomocą zmysłów mogą być umysł i wprowadzają go w zakłopotanie oraz ośmieszają filozofię w oczach nazwane zewnętrznymi ze względu na ich pochodzenie. Tymczasem inni filozofowie powszechnie cjach. nic bodaj nie jest jednak. co tu zostało powiedziane. że idee. i że by­ Co więcej. Kiedy więc rzeczom postrzega­ będziemy się spierali o to. natomiast. że materia została stworzona z niczego. ale zostały wywołane przez Ducha innego niż sens. skoro samo istnienie niemyślącego bytu sprowa­ w jakimkolwiek stopniu realność rzeczy. przedmiotem ludzkiego poznania i dociekania. że. ściśle postrzeganą przez jakikolwiek umysł. że te 92. że idee obecne w naszych zmysłach są realny­ stworzoną i wieczną jak On sam. Jednakże wszystkie te wątpliwości. gdy przymknę oczy. rozumowania. był bezpośrednio postrzegany przez zmysł wzroku czy dotyku. że przedmioty postrzegane za pomocą zmysłów są niczym innym. ani tej dostępnej na wego czy idei polega na tym. jak wielkim sprzymierzeńcem ateistów wszystkich wieków była sub- 60 61 . miano za tak nie­ łoby czymś niewłaściwym rozciągnąć znaczenie terminu i d e a na wszyst­ słychanie trudną do pojęcia. teoria materii czy substancji cielesnej ostatnie mogą być przez nas postrzegane. ciał. pomniejsza śnie nie istniał w naturze. że niekiedy istnieją niedorzecznym byłoby wątpić o moim własnym istnieniu. że najsławniejsi pośród starożytnych filozofów. albo pretendowali do nym za pomocą zmysłów odmawiamy istnienia niezależnego od jakiejś sub­ jakiejkolwiek wiedzy na ten temat. we wła­ którym wzniesiono wszystkie bezbożne. Jak już bowiem wykazaliśmy. jak tylko będąc postrzegane i dlatego nie mogą istnieć w żadnej in­ bezwładnymi. r z e c z y w i s t o ś ć . aby jakikolwiek przedmiot poznania zmysłowego w jakimś innym umyśle. co znamy lub o czym mamy jakiekolwiek pojęcie. gdyż nie potrafią istnieć same przez się. A po całym ich mozole i umysłowych zmaganiach są zmuszeni przy­ umysłami. nie ujmujemy niczego z ich słów. uważali materię za nie­ 90. lecz mając swą podstawę w umysłach czy duchowych substan­ re działają. że rozciągłość. Co mie przez r z e c z . którzy uznawali istnienie jakiegoś Boga. którą nazywają materią. jak o istnieniu tych w innym umyśle niż mój własny. któ­ przez się. Byłoby rzeczą zbędną zdawać sprawę mi rzeczami albo realnie istnieją. ale przeczymy. przypisując jej istnienie z natury. jeśli wpierw nie ustalimy znaczenia tych stancji czy podstawy. Odnosi się realności. na­ które poza nazwą nie mają ze sobą nic wspólnego. ruch. Nadaremnie bowiem do powyższego panuje powszechna zgoda. że to. Przy tworzeniu trwałego systemu rzetelnej i autentycznej wiedzy. a idea może być podobna drodze dowodzenia. przestając bawić się takimi terminami. potrzebują podstawy. rzecz biorąc. które dezorientują jedynie do idei. Równie powiedzieć. i nie należy nas posądzać o jaką­ ona do dwóch rodzajów jestestw. całkowicie odmiennych i niejednorodnych.

czyniąc w zamian samodzielnie istnieją­ wiele bezowocnej pracy. kiedy przeniknęła do artykułów naszej wiary. jak pozbawia się jąco trudne i niezrozumiałe. Jeśli jednak rozważy się czas. już to ślepej konieczności będącej następstwem impulsu pły­ 97. że trwa przez niezliczone wieki. ale raczej skierowaliby swój hołd ku temu Wiecznemu Nie­ usiłując to zrozumieć. że słońce. Wszak owa teoria bezwzględnie zmusza człowieka. i rozumiejcie przez c i a ł o to. Jest czymś zupełnie naturalnym. aby tam dotrzeć. iż szczegółowe wiek przez to słowo rozumie. jak inni mówią. księżyc i gwiazdy nie sprawi mu najmniejszej trudności. Wszak gdyby ludzie zdali sobie sprawę z tego. w takim a takim miejscu. przypadkowi. Drugim. miejsce i ruch rozpatrywane w konkrecie. aby cię ocze­ 94. zwolennicy Hobbesa i im podobni po­ ście. mianowicie to. nie myśląc niczego. a gdy słyszę. którym sprawy wiedzy. Dostrzegając. albo że w każ­ względu na tę materialną substancję. czasu upływającego 95. Usunięcie materii z przyrody pociąga za sobą obalenie tak wielu kon­ skłaniają się ku tym systemom. własnym ideom. co się bezpośrednio widzi roztrząsanie niedorzeczności każdej nieszczęsnej sekty ateistów przestanie i odczuwa. obok wiary w istnienie zewnętrznych przedmiotów postrze­ nącego z takiego czy innego ciała. Ta sama niedorzeczna zasada przysporzyła niemało kłopotów chrze­ jednostajnie. tak. by pojąć znaczenie tych słów. że dusza jest podzielna i tak samo niewiarygodnej liczby sporów i zagmatwanych kwestii. gdyż również bałwochwalstwo się biedził. Istnienie materii. to ten sposób wyrażania się budzi we mnie dziwaczne myśli na temat żeniu. 62 63 . rozumność wrzód na ciele zarówno teologii. tylekroć gubię się i wi­ ścijanom. która pozostaje tą samą pod różnymi dej chwili swego życia jest unicestwiany. o jakie konkret­ we wszystkich jego różnorakich formach opiera się na tej samej zasadzie. pojmując go jedynie w kategoriach kontynuacji istnienia czy z pewnością nigdy by przed nimi nie padli na twarze. nie uznano za rozstrzygający dowód (którym mnie się one tów. że ciało nazywamy tym samym ciałem nie ze względu na jego ze­ mojego istnienia. ileż to kłam w trudnościach nie do pokonania. tamtych najważniejszego oparcia i wypiera się ich z tej jedynej twierdzy. bezrozumną. przypisując cały porządek zdarzeń już to czystemu takimi były. niemającymi innego istnienia. że gdy ten kamień węgielny zostanie usu­ cały spór. które stanowią o jego w ich umysłach. prosty czło­ nięty. aby wnętrzną postać. to jestem pewien. że takie osoby pilnie słuchają tych. by mógł je pojąć zwyczajny czło­ w świecie łupem. że gdyby nawet argumentów. widzialnemu Umysłowi. czyli pieczy sprawowanej przez Wyższy Umysł pokoju i religii leżą na sercu. nie miejsce i czas chodzi oraz jakie ruchy trzeba wykonać. wiek obdarzony zdrowym rozsądkiem. aby oddawać cześć trwania w ogólności. jest religii przypisują nięmyślącej materii i jak wiele podstępnych i przemyśl­ wyłożona przeze mnie we „Wstępie" teoria idei abstrakcyjnych. najbliższe nam i doskonale znane. przysparzając ludzkości tak i celowość w kształtowaniu rzeczy. gdyż zrozumienie. w którym partycypują wszystkie byty. którzy przeczą Opatrzności. które żeśmy przeciw cą. niemy ślącą substancję źródłem i początkiem wszystkich by­ niej wytoczyli. a wów­ być warte zachodu. 93. które sprzyjają ich upodobaniom. i co jest jedynie kombinacją jakości zmysłowych czy idei. co wydaje się równie absurdalne. Jeśli chodzi o mnie. to ilekroć próbuję utworzyć sobie prostą ideę rzeczy. czasu. aby tylko wszystko do niej zredukować. jak i filozofii. abstra­ oraz każdy inny przedmiot poznania zmysłowego są jedynie wrażeniami hując od wszystkich tych konkretnych działań i idei. jak tylko będąc postrzegane. Czas. o której tożsamość toczy się w sposób tak jawny i konieczny. w ich właściwym kontek­ poza którą wszyscy ci epikurejczycy. kiedy się je rozważa w sposób abstrakcyjny. a na pewno nie będzie stawę nie tylko dla ateistów i deterministów. jawnie wydają). czyli to. są czymś każdemu znanym. że i tak wszyscy. czyli niepostrzeganych ciał. Na przykład. które były niczym jak ciało podlega zniszczeniu. cała konstrukcja nieuchronnie legnie w gruzach. Nie posiadam bowiem w ogóle takie­ wątpliwości i zarzutów podnieśli socynianie i inni w kwestii Zmartwych­ go pojęcia. Rzeczy naj­ nych środków używają. lecz kiedy wpadną w ręce metafizyka. stanowiło główną pod­ kiwał o takim a takim czasie. różnorodności. drwiąc cepcji prowadzących do sceptycyzmu i bezbożności oraz rozwiązanie tak z substancji niematerialnej i przyjmując. mieliby powód życzyć sobie. obfitym źródłem błędów i trudności w poznaniu naszych idei. stają zostają bez choćby cienia złudzeń i stają się dla adwersarza najłatwiejszym się zbyt abstrakcyjne i nazbyt subtelne. wówczas nawet filozof może się poczuć zakłopotany. abstrahując od następstwa idei w moim umyśle. Poleć swemu służącemu. co każdy zwyczajny. Wszystkie ich odrażające systemy opierają się na niej postaciami? Odrzućcie tę materialną substancję. to zaś wyklucza wszelką wolność. co jest postrzegane za pomocą zmysłów. widząc. jak wielką wagę wrogowie gania. czas najtrudniejsze do odparcia z ich zarzutów obrócą się wniwecz. Osoby bezbożne i odnoszące się do religii z lekceważeniem chętnie 96. ludzie wy­ prostsze w świecie. aby te argumenty nad sprawami świata. ale ze przyjął. stancja materialna. który stwarza i podtrzymuje w istnieniu wszystkie 98. że czas jest nieskończenie podziel- wstania? A czyż najbardziej przekonywające z nich nie opierają się na zało­ ny. okazują się zaskaku­ znający słuszne zasady powinni się rozradować.

Wpierw powiem co nieco o filozofii przyrody. że jesteśmy go ducha musi być określane przez liczbę następujących po sobie idei lub ofiarami naszych własnych zmysłów. wskazując na ich mechaniczne przy­ niami zmysłowymi. co przekracza zdolności ludzkiego rozumu. To damy w okropne dziwactwa. w oderwaniu od wszystkiego. ciężar i tym podobne jakości cząstek niepo- wiedzieć) zespolonymi. że każda rzecz zna. ruchu. mówić. Z tego zaś płynie jasny wniosek. istota zdolna do działania czy przyczyna sprawcza. albo ideę dobra. się one wzajemnie czy raczej. które kpią z nas. poprzez odwołanie się do kształtu. Niektórym się wydaje. W rezultacie teoria abstrakcji niemało się przyczyniła do upadku najbardziej 103. wynika stąd. po. przekona się. To na tym Czy słowo to określa sposób zachowania się ciał. wielkości i tym podobnych jakości. Całe to biadanie jest jednak w sposób oczywisty pozba­ my rozważyć rozciągłość i czas same w sobie. nie istnieje żadna inna niepostrzegany. co znaczy powiedzieć wiem. co już wcześniej powiedzieliśmy. drugiej. Przyzna też. W każdej kropli wody. 64 65 . Ruch bo­ 100. tam też jest i kolor. że trwanie jakiegokolwiek skończone­ wyolbrzymiają i uwielbiają się nad nim rozwodzić. cza ona badanie przyrody. Wsze­ 102. przy­ świadomych natury rzeczy jest powszechnie przyjęty pogląd. co nam wiadomo) mej ignorancji i ograniczoności rodzaju ludzkiego. 25 [przyp. jak tylko tymi samymi wraże­ nich czasach tłumaczy sieje przeważnie. nie posiadając przy tym ścisłego pojęcia sprawiedliwości ani To samo można generalnie powiedzieć o wszystkich przypadkach.1 Toteż usiłowanie wyjaśnienia tego. o żadnym zaś z nich nie sposób pomyśleć. w oderwaniu od następstwa idei w naszych umysłach. aut. a jej zgłębianie niezbyt przydatnym dla człowieka. że jest szczęśliwy albo o rzeczy. podobnie jak wszystkie inne idee. oznaczając. Niektórzy usiłowali pierwowzory mogą istnieć tylko w jakimś innym umyśle i że przedmioty wyjaśniać zjawiska. jednak nam się wyjaśnia. że wszystkie jakości zmysłowe są w równym stopniu zawiera w sobie samej przyczynę swych własności. Powiadają. art. Każdy ma prawo być przekonany. że ich i od której zależą wszystkie jego dostrzegalne jakości. o ile się nie mylę. Podobnie też ktoś może być sprawiedliwym nym. przemieszanymi lub (jeśli można tak po­ czyny. sądzę że ktokolwiek będzie usiło­ ne własności i struktura każdego. gdy wska­ cnoty. jest całkowicie po­ o człowieku. by istniał strzegalnych dla zmysłów. Jedną z istotnych pobudek. wewnętrz­ że dusza zawsze myśli i w rzeczy samej. złączonymi. Ten właśnie aspekt sceptycy pozbawiony znaczenia. co oczywiste. jak wiele domysłów i hipotez obala nasza teoria i jak bardzo uprasz­ uczynił etykę trudną. jak to wynika z tego. Podobnie. Nie potrzebuję więc zentują ogólne pojęcia. że jest dobra. dla których poczytujemy siebie za nie­ lako każdy. że przestajemy ufać własnym zmysłom i sądzimy. że przyciągają właśnie polu święcą swe triumfy sceptycy. jest z konieczności wysiłkiem darem­ na to niewielu może się zdobyć. i cnotliwym. łudząc nas jedynie zdarzeń w tym właśnie umyśle czy duchu.]. że wie. grawitacja. Ale utworzyć zbawiony wewnętrznej mocy działania. przedmiotu. które doskonale rozumiemy. gdy abstrahując od wszystkich innych własności. Zresztą widzimy. jest zostajemy pogrążeni w nieuleczalnej ślepocie. kto się zastanowi i spróbuje zrozumieć własne wypowiedzi. a w przypadku o rzeczach. abstrakcyjną ideę szczęścia. usiłuje­ ogarnąć nie zdoła. z którego pochodzą głość. coś. czyli że w każdym przed­ wrażeniami zmysłowymi i są w równej mierze realne i że gdzie jest rozcią­ miocie istnieje wewnętrzna istota stanowiąca źródło. mianowicie kształt. że jeśli chodzi o znajomość prawdziwej i realnej natury rzeczy. o której wiele się dziś mówi. wał w swoich myślach wyabstrahować czy odseparować istnienie ducha od jest przed nami zakryta. Wydaje się. Wszystko to zaś jest następstwem dwojakiej jedynie przyjęte przez nas błędne zasady wpływają na nas do takiego stop­ abstrakcji: w przypadku pierwszej zakłada się. zaraz tracimy je z oczu i popa­ wione podstaw. Rzeczywista istota. 1 Zob. że są ku sobie popychane? Otóż ów sposób które mają na celu deprecjację naszych władz umysłowych i ukazanie rzeko­ działania nie jest wcale jednoznacznie ustalony i (z tego. ma swoje źródło w prze­ konaniu. jak tylko duch. ruch. Tymczasem. że nie wiemy niczego można oderwać od wszystkich innych jakości zmysłowych. oderwane od wszelkich konkretnych osób i zdarzeń. O każdej z nich poczy. że nie jest to zadanie łatwe. tak naprawdę. że właśnie ów pogląd. w oderwaniu od wszelkich konkretnych przeja­ jak powstają kolory czy dźwięki. choćby najmniej znaczącego. Fundamentalną zasadą dynamiki. odwołując się do ukrytych jakości rzeczy. że zasada ta zadowalająco tłumaczy to. Cóż nauki badające idee nabywane za pomocą zmysłów. że próby tego rodzaju są całkowicie niezadowalające. iż te i tym podobne terminy repre­ zuje się na jedną ideę czy jakość jako przyczynę drugiej. wów zadowolenia. w każdym ziarnku piasku jest jego myślenia. że 101. ani 99. tak że ani zgłębić tego. Filozofia przyrody i matematyka stanowią dwie wielkie dziedziny kamień spada na ziemię czy że fale morskie wzbierają ku Księżycowi. Cały ten zasób ich argumentów. mianowicie w jego umyśle. że istotę rozciągłości można oderwać od jej bycia postrzeganą. ale w ostat­ poznania zmysłowego nie są niczym innym. jest użytecznych gałęzi wiedzy. że na przykład rozciągłość nia. zewnętrznymi przejawami i pozorami rzeczy. Skoro więc czas. mówiąc że dokonuje się to wskutek przyciągania? nię kilka uwag. co dobre .

gdyż nic nam nie nież przepowiadać przyszłe wydarzenia. i. tak jak uważa za stosowne. jest ła- 66 67 . iż stal ma taką konsy­ poszerzają nasz horyzont poznania poza nasze tu i t e r a z i pozwalają stencję. art. jak w przy­ nie dziwi. uznając. że nie należy uprawiać historii naturalnej i dokonywać obser­ wadzenie ich do ogólnych reguł. Po trzecie. że ciała posiadają zwartą konsy­ cja. mądrego i dobrego Sprawcy. jaką mają pozostali ludzie. obserwujemy. 106. jego przyczynę. widać na tych wanych przez nas wydarzeń. Na przykład jako że grawita­ że fale morskie wzbierają ku Księżycowi. Dla przykładu. iż niezliczone ciała po­ ści. mianowicie wzajemna bliskość czy dążenie ku sobie ciał. nie są jakieś niezmienne sposoby zachowania rzeczy czy stosunki między 1 Zob. jak dalece grawitacja nie jest istotną dla ciał. skutki. 62 [przyp. że nie polega ona na tym. ze szkodą dla prawdy. samymi rzeczami. zważywszy. w i t a c j i i która. jest coś podobnego w tym. W tego rodzaju przypadkach powinniśmy jednak zachowywać 104. ich zdaniem. że przyciąganie i bycie przyciąganym przez każde spotykane w przyrodzie. oparte na zaobserwowanej wacji oraz eksperymentów. co jest czymś oczywistym. Po drugie. że gwiazdy stałe nie posiadają wcale takowej ten­ niezwyczajne. Toteż licznych przypadkach. który rządząc światem. Ale uczeni. rzeczy. by w ten sposób poszerzał swą wiedzę. podobnie jak w innych. gdyż postrzegamy go w każdym momencie naszego życia. posiadający lepszą ne ciała ściśle do siebie przylegają albo dążą ku sobie w zgodzie z rozmaity­ znajomość przyrody. dostrzegając pewne podobieństwo zjawisk. W przypadku tym nak. jasnym jest. że ciągnąć następujące wnioski. wystarczająco tłumaczy wszystkie tego ro­ 107. daje się zaobserwować w bardzo stencję itd. że całe stworzenie jest dziełem przykład obowiązywania ogólnej reguły czy prawa przyrody. jak sądzę. żadne z powyższych i im podobnych zjawisk nie inne ciało stanowi istotną właściwość wszystkich ciał w ogóle. aut. W myśl tego wyjaśniają oni przypływy morza tym. To jed­ padku roślin rosnących ku górze i sprężystości powietrza. Jeśli przyjrzymy się niektórym zjawiskom i porównamy je ze sobą. Rzecz w tym. gdyż fakt ten jest on w zupełności od woli rządzącego światem Ducha. że powodem tego. ostrożność. zezwalać umysłowi formułować pochopne uogól­ niość. zarówno na mi prawami.]. Po pierwsze. z jaką wywoływane są naturalne ludzkości użyteczne. co tu zostało powiedziane nie upoważnia nas do ności i dostosowania i na wyjaśnienie poszczególnych skutków przez spro­ stwierdzenia. czyli co ze swej natury odbiega od zwykłego toku obserwo­ dencji. twierdzą. w jaki sposób ów skutek został wywołany albo co stanowiło wiedzy jest przez umysł wielce pożądany. 105. a jeszcze inne obdarza całkiem przeciwną skłonnością do oddalania się siadają tendencję do dążenia ku sobie..i to także tłuma­ nam czynić bardzo prawdopodobne przewidywania dotyczące zachowania czy się przyciąganiem. pozwalając nam wyprowadzać pewne ogólne wnioski. wy­ dzaju zachowania. kiedy całkiem przeciwna zasada daje znać o sobie. kto z dostateczną uwagą obserwował i porównywał ze sobą skutki nym prawem. jak tylko wolna wola jakiegoś ducha . Tymczasem wyda się dziwne ani zaskakujące.gdyż przyczyną tą nie na nie z tak niewysłowioną mądrością od początku obmyślone. Kiedy więc weźmiemy pod uwagę różnicę między wiedzą o zjawi­ co niektórzy sądzą) zwrócić swe myśli ku przyczynom celowym rzeczy. Z tego. skach. co zostało dotychczas powiedziane możemy. ale jedynie dobroć Boga. możemy dostrzec między nimi pewne podobieństwo i odpowied. Wyznam przy tym. które mogły się zdarzyć w bardzo odległym miejscu i czasie. Dalej. iż są one dla w przyrodzie analogiczności i jednolitości. jak rów­ nie postrzegamy niczego innego poza samym skutkiem. gdyż jesteśmy skłonni nadawać analogiom zbyt wielką wagę to. którą oni określają ogólną nazwą g r a ­ od siebie. Za takie bowiem uważa się jedynie to. podczas gdy inne utrzymuje On w określonej od siebie odległo­ Ziemi. do których rzeczy spotykane w przyrodzie są przystosowane i ze względu doskonalszej znajomości ich przyczyny sprawczej . jaką dysponują filozofozie przyrody a tą. niektórzy natychmiast chcieliby ogłosić je powszech­ każdemu. że pew­ dostrzegalny jedynie podczas przypływów. a to. czyli wzajemne przyciąganie się ciał. że dowodzi ono.1 Owe reguły. co nie wydaje im się niczym się nadaremnie.może być równie trafnie określony terminem i m p u l s czy p c h n i ę c i e . które pozwala na odkrycie w przyrodzie podobieństw. zdecydowanie umysłowi odpowiadają i są mu potrzebne. dlaczego wskazywanie na te rozmaite to stwierdzimy. że kamień spada na ziemię. jak i w kosmosie. który sprawia. że filozofowie trudzą kula ziemska jest przyciągana przez Księżyc. A przecież w tym przypadku. Fakt. odmiennej od niezwykłym czy nienormalnym. ale zależy większości ludzi wydawać dziwne i niewytłumaczalne. nienia. że nie rozumiem. filozofowie powinni byli raczej (wbrew temu. iżby ta pierwsza zasadzała się na cele. istotnie. nie miałoby może być nic innego.lecz jedynie na zostać uznane za jedynie właściwy i w zupełności godny filozofa sposób ich szerokości ujęcia. poszukując naturalnej przyczyny sprawczej. lecz stanowi dla nich jedynie szczegółowy umysłu czy ducha. że ciała ciążą ku środkowi Ziemi nikogo przykładach. ponieważ co terminem p r z y c i ą g a n i e . że tworzące ją fragmenty stanowią zwartą całość . zgod­ wyjaśnienia. Taki zaś postęp w kierunku wszech­ mówi o tym. że w podobny sposób ciążą one ku środkowi Księżyca może się już nie ma niczego koniecznego ani należącego do istoty tych rzeczy.

Jako zaś że fragmenty absolutnej prze­ argumentując na podstawie ogólnych praw przyrody. co już na ten temat skowania tego rodzaju opierają się na założeniu. które zachowują to samo położenie względem całości. może tak naprawdę pozostawać w spoczynku. Tak jak przestrzeń. ogromu i bo­ poruszać się przeciwnymi sobie ruchami względnymi. że owe wielkości istnieją poza umysłem i że rozwa­ inaczej. 97 i 98 [przyp. się ciało działa jakaś siła. ale w żadnym razie a wreszcie podporządkować. mądrości i łaskawości Stwórcy. zdają się brać pod je położenie w stosunku do ciał podpadających pod zmysły. art. gdyż jest możliwe. aut. która.]. do czynienia jedynie w przypadku ruchów pozornych. A ruch prawdziwy. jak się nam mówi. naszych zmysłów. że Twórca natury zawsze powiedziałem. które my uważamy istnieje absolutna przestrzeń. że uwłaczałoby to ludzkiemu umysłowi. a choć ruchoma i określona przez swo­ stępnie na podstawie tych reguł wnioskują o zjawiskach. Bożej oraz podtrzymywaniu i poprawianiu jakości życia nas samych i naszych różni się od pozornego czy względnego następującymi własnościami. zostaje wszędzie do siebie podobna i nieruchoma. nie do ich różnie zdefiniowanych miejsc. gdyby przy wer­ pozostawać w spoczynku. na drodze pilnej obserwacji dostępnych nam 111. rzeczywiście to czynią. Po bliźnich. jaka reguła decyduje o tym. w absolutnym. które wydają się tak też wydaje się. wychodząc od zjawisk. kiedy na poruszające pomimo że ze swej natury nie pozostają one z nimi w żadnej relacji. tak i miejsce jest absolutne dzieć.1 Co do pozostałych pojęć. aut. jak 109. o ile to jest w naszej mocy. jak lub względne. Ci. które się porusza. skawy dla ludzi.1 Po czwarte. Co się tyczy czasu pojmowanego. Z całą tą niejednoznacznością mamy pogłębić nasze pojmowanie wspaniałości. Rozróżnienie to zakłada. prawdziwy ruch zawsze podlega zmianie. wów­ mechaniki. art. a ta sama rzecz. a na­ przestrzeń miałaby być miarą tamtej. będąc niedostrzegalna dla zmysłów. wszystkie czę­ 110. że najlepszą ilustracją powyższej analogii ści. dego zjawiska do ogólnych reguł albo wykazywaniu. jest powszech­ uwagę raczej znaki niż przyczyny. co jest w nim umiejscowione. gdyż wszelkie wnio­ w istnieniu. którzy ustanawiają ogólne reguły. jak ten mianowicie. że dana rzecz jest taką czy inną. Absolutny ruch określa się tu jako przesunięcie ciała z jedne­ jest całkiem możliwe. w zamian ich zmysłowymi miarami i w rezultacie zarówno miejsce.tego zaś nie możemy wiedzieć z całą pewnością. 2 1 Chodzi o Philosophiae Naturalis Principia Mathematica Izaaka Newtona (1687). prawdziwy ruch nigdy nie jest spowodowany ani nie zmienia się objaśnione przez autora. ne. w przypadku oczywiście względnego 1 Zob. jak tylko pod wpływem siły oddziałującej na poruszające się ciało. że działa w taki sam sposób. Miejsce definiuje on jako fragment przestrzeni ne znaki. do jakich zostały przeznaczone. posuniemy się w zasto­ strzeni nie podpadają pod nasze zmysły. Otóż ktoś może dobrze rozumieć natural­ nie uważana za nieruchomą. nie wiedząc nic o związkach między nimi albo nie potrafiąc powie­ zajmowany przez jakieś ciało. 68 69 . pierwsze. które uważamy za nieruchome. bierze udział w ruchu tego miejsca. Po piąte. niźli miałby się koncentrować na gramatycznej warstwie języka. co czyta i na tym. prze­ czas porusza się również to. a zatem jako trwanie czy podtrzymywanie rzeczy skować o innych zjawiskach. że go względnego miejsca ku drugiemu. Jak przy czytaniu innych książek mądry człowiek będzie raczej wolał i ruch określamy przez odniesienie do ciał. podczas gdy względna 108. Nie mówię d o w o d z i ć . a zatem tylko on powi­ ny stworzonego świata tym celom. Po czwarte. która po­ towaniu księgi Natury dążył do przesadnej dokładności w sprowadzaniu każ­ rusza się ruchem względnym. w przypadku ruchu prawdziwego czy absolutnego. prawdziwe i pozor­ szające się w miejscu. poszczególne dziedzi­ nie w przypadku ruchu prawdziwego i absolutnego. jesteśmy zmuszeni posługiwać się sowaniu analogii zbyt daleko i nie unikniemy błędów. ża się je zazwyczaj w odniesieniu do przedmiotów poznania zmysłowego. harmonii. że ktoś będzie pisał niepoprawnie wskutek nazbyt ści­ go absolutnego miejsca w drugie. jaki z tego może uczynić Powiada się jednak. tak że ciało poru­ strzeń i ruch podzielone zostały na absolutne i względne. określonymi stosow­ gactwa rzeczy stworzonych. to jest chwale nien być brany pod uwagę w filozofii. matematyczne i potoczne. czyli zjawisk możemy odkrywać ogólne prawa przyrody i na ich podstawie wnio­ abstrakcyjnym sensie. jak ono z nich wynika. to nie mam tu nic więcej do dodania po tym. że w kwestiach filozoficznych musimy abstrahować od pożytek. a następnie wyciągając stąd właściwe wnioski.2 We wstępie do tej słusznie podziwianej rozprawy czas. Nietrudno się zgodzić. 30 i 31 [przyp. tak też może się zdarzyć. czy nawet w tym samym czasie nowić i podnieść naszego ducha widokiem piękna. jak tutaj. uczestniczą dotyczącej celu nauk przyrodniczych jest pewien sławny traktat z dziedziny w ruchach tej całości. jak to jest obszernie Po trzecie.]. tak jak ruch względny jest ruchem z jedne­ słego przestrzegania ogólnych reguł gramatyki. Zob. Podobnie też jedno i to samo ciało może pozostawać we względnym spo­ Powinniśmy sobie postawić szlachetniejsze cele. to ów sławny autor utrzymuje. po­ za prawa . że żadne z tych ciał. Toteż. Po drugie. by od­ czynku i poruszać się ruchem względnym. stale przestrzegając tych reguł. jeśli jakieś ciało pozostaje w ruchu. skupić się na znaczeniu tego.

jako że myśląc o ruchu. Z tego. że jedynym ruchem absolutnym. to jeśli ten rialny jako skończony i jego nieruchome krańce. że wyobrażamy sobie. iż można pomyśleć. Ale uczeni. jak to jasno widać na podstawie po­ się nazywają to ciało. że takie ciało się porusza. czyli położenie względem siebie. Jeśli któryś z tych warunków nie jest spełniony. Podobnie jak człowiek może myśleć o czymś. leżnie od tego. jak się rzeczy mają. to nie są­ mamy do czynienia na co dzień. Zatem. a ku wschodowi względem inne­ z ciałami. Przy­ nie. która jest postrzegana za pomocą zmysłów i w powiązaniu cześnie ku zachodowi względem jednego. Wydaje mi się to. że dane ciało pozostaje w ruchu. musimy sobie koniecznie przedstawić uważyliśmy. uważają za takie w sensie absolutnym. Otóż zapytuję każdego. zważywszy że idea ruchu zawiera w sobie ruchu absolutnego. aby można było. który w gruncie rzeczy jest ruchem względ­ ko wyznać. pozostając w zgodzie z powszechnym ludzkim rozu­ w taki sposób. to kamie­ mieniem i regułami językowymi. różnie można określić rozpatrywany w relacji do tego miejsca ruch. 113. który z nich się porusza. wszystkie ulega zmianie. a po wtóre. muszę pomimo wszyst­ w stanie utworzyć. Jeśli przebadamy dogłębnie nasze własne pojęcia. czy na to ciało oddziaływała jakaś siła lub energia. muszę wyznać. że jesteśmy zdolni 114. Jak już bowiem za­ względnym. nie wskazuje na istnienie absolutnej przestrze­ dem pokładu. można. a mianowicie to. aby jakikolwiek ruch mógł nie być ruchem nym. którego ideę jesteśmy sobie 112. różnej od tej. definicja VIII. która w przypadku ruchu chu. który jest postrzegany za pomocą zmysłów i z którym ową zmianę siła. to jednak może się zdarzyć. chowi względnemu. czyli rozpatrywanego poza wszelkimi ze­ przynajmniej dwa ciała. Tak jak można w różny sposób zdefiniować dane miejsce. iżby można było powiedzieć. to dojdziemy do wniosku. co wydaje się oczywiste. czy też 115. które się owa siła powodująca zmianę odległości między ciałami oddziałuje na to cia­ nie porusza. ruchu okrężnego nie występuje siła odśrodkowa. to jednak wydaje się. to nie potrafię dostrzec. z powodzeniem przypisać ru­ koniecznie ideę relacji. że ciałem poruszającym nym ruchu. Ponadto. można w jasny go miejsca. zdają się oni wyobrażać sobie cały świat mate­ cyjna jest to idea. Aby ciało można było określić jako poruszające się. Chociaż bowiem ta w eksperymencie woda ma rzekomo pozostawać w najszybszym względ­ niektórzy definiują ruch względny w taki sposób. jak sądzę. zgoła niemożliwe. jest taki ruch. sięgając myślą słowego. co pozostaje względem niej w spo­ podobnego w odniesieniu do wszystkich innych przedmiotów poznania zmy­ czynku. to przekonamy się. które omija. tak bardzo abstrak­ podstawę dla swoich pojęć. że pozostaje w spoczynku wzglę­ analiza tego. przyczyny i skutki wymienione wyżej jako charakterystyczne dla ruszać. tak też mylnie uznać rzecz nieruchomą za pozostającą w ruchu. że nie znacznie szerzej i posiadając właściwsze pojęcie o tym. czy rozumie ruch dzę. Choć w przypadku każdego ruchu jest koniecznym. aby tego dowieść. Philosophiae Naturalis Principia Mathematica. by zmieniało ono swą odległość. wolnej od jakichkolwiek stwierdzają. Ale jest to możliwe wyłącznie dlatego. choć nie jedną rzeczą a drugą. To zaś pokazuje jedynie i nic więcej. 70 71 . aby wynikało to z eksperymentu. gdy stóp? Mnie się wydaje. że chociaż ruch zawiera w sobie ideę relacji między widzimy. wynika. to jednak nie jest konieczne. ponieważ zmieniają swoją odległość od jego znaję wprawdzie. To zaś. jak zmienia się jego odległość od jakiegoś innego ciała. nieza­ przedniego artykułu. względem którego ustalają prawdziwe właściwości ru. w ogóle niepodobna pojąć. że tylko jedno okrężnego. pozorny). można powiedzieć. gdyby istniało tylko jedno ciało. że filozoficzna kto płynie statkiem. uznają za to miejsce. Wziąwszy pod uwagę powyższe twierdzenia. że nie może ona istnieć poza umysłem. Na co dzień. potrzeba bo­ nie. 116. co zostało dotychczas powiedziane. tak ciało może się zbliżać czy oddalać od innego ciała. tyle że zdefiniowanym przez nas jako absolutny. powiedzieć. które zmienia swoją odległość od innych ciał. na które oddziałuje siła powodująca się przywołuje. Zob. które dowodzą czegoś nie wybiegają myślą poza Ziemię i to. które się porusza. poruszają się. nie mogłoby się po­ własności. potrafimy nawet utworzyć idei czystej przestrzeni. Aby zatem znaleźć jakąś ciał. co się mówi o sile odśrodkowej. Może się też poruszać jedno­ ni. by oddziaływała na nie powodująca jest on tym ruchem. że każdy człowiek obdarzony zdrowym rozsąd­ wiem. ruchu absolutnego. ło. Kiedy poruszam jakąś częścią mojego ciała. iż nie wydaje mi się. prawdziwego czy absolutnego jest proporcjonalna do miary ruchu. kiedy uży­ zmianę odległości. O kimś. określając położenie jakiegoś ciała. aby każdy z członów tej oddziałuje na niego żadna siła (i w tym właśnie znaczeniu ruch może być relacji był przez nią określany. czym jest ruch względny i że dem jakiegoś innego ciała. że gdy kroczy ulicą. że w czasie. że nawet sama Ziemia się porusza. iż co nie myśli. czyli ich położenia względem siebie. czyli zewnętrzną powłokę. ludzie nigdy sposób stwierdzić na podstawie tych samych zasad. A jeśli starannie to rozważymy. wnętrznymi odniesieniami. aby sobie przed­ a mianowicie że nie występuje ona w ogóle w przypadku względnego ruchu stawić więcej niźli jedno ciało. po pierwsze. jeśli się nie mylę. których odległość. Jeśli zaś chodzi o to.1 Uważam bowiem. nie porusza się ona wcale. czym jest ruch. ale porusza się względem lądu. czyli położenie wzglę­ kiem wie nie gorzej od najlepszego filozofa.

nawet jeśli istotnie mamy skłonność nie wyłączając matematyki. jeśli pośród jej założeń czai się jakiś z przestrzenią. Nie przeczymy. nie widzę. by wyjaśnienia za ich pomocą fenomenów przyrody. niepodzielne. Zatem stych przesłanek. Główną jednak ich zaletą jest to. którzy zdają się znajdować szczególne upodoba­ się zmuszeni stawić czoła. to nie miał­ poza przedmiot matematyki i z tej racji nie są explicite wymieniane. podejrze­ go ruchu. Kiedy jednak przebada­ na czym polegałoby jej unicestwienie. mają wpływ błędy.]. Niniejsze wywody zdają się kłaść kres wszystkim sporom i trudno­ Badania zmierzające do zrozumienia ich własności i wzajemnych stosunków ściom dotyczącym natury czystej przestrzeni. Obydwa te poglądy bezużytecznym i służącym jedynie umysłowej rozrywce. Teraz poświęcimy nieco miejsca docieka­ w art. 120. leżących u podstaw wszystkich nauk szczegółowych i na każdą z nich. wagę najbardziej błahym. że abstrak­ sku uczonych. że taka idea w ogóle nie istnieje. że zaczęli roić znaczna liczba zarówno wybitnych teologów. 72 73 . jakiej nigdzie bodaj indziej nie sposób znaleźć. doszła do wniosku. Zagadnienie jedności pojmowanej abstrakcyjnie rozważaliśmy już 118. Przekonanie. to nie ma też żad- 1 1 Zob. to wolno nam wnioskować. wówczas będziemy mieli raczej niskie mniemanie o owych wysokich wykazanie. jak bardzo owa teoria może się wydawać uwła­ będziemy widzieli jedynie difficiles nugae\ jako że nie są one podporządko­ czającą Boskiej Naturze. czy ten opór jest mniejszy czy ści. to jednak ich pierwsze zasady dotyczą wyłącznie kwestii kiedy mówię o czystej czy pustej przestrzeni. Niektórzy myślą może. że rzeczywista nie w nadzwyczajnej subtelności i wzniosłości myślenia. Tyle o filozofii przyrody. to przecież nie moż. a ich sposób wnioskowania na podstwie tych zasad jasny i bez zarzutu. Nadali oni wielką przestrzeń jest Bogiem. co już zostało tutaj ustalo­ być boska. powiadam. jak moglibyśmy się jej pozbyć. Gdybym więc założył. nieskończone. że uwalniają nas one od cyjnie pojęte liczby posiadają czysto umysłową naturę. go jak jedność czy jednostka pojmowane abstrakcyjnie. właściwy zarówno luminarzom tej nauki. Mówiąc wprost. że negatywne skutki wpływu tych ukrytych i nieprzebadanych błę­ gdyby moje ciało również zostało unicestwione. Tego rodzaju roz­ można słusznie uznać za niedorzeczne i niezwykle szkodliwe. co jest wieczne. czy należy uznać. Ostatnio zaś niektórzy z nich stawiają sobie za szczególny cel ne. dotyczącym natury liczb dociekaniom. które wykraczają unicestwiony i stwierdził. jak tylko to. którzy napo­ o doniosłych tajemnicach jakoby związanych z liczbami i podejmowali pró­ tkali na trudności. Wiadomo. został Twierdzimy jednak. ale jeśli napotykam opór. że mam do czy­ ukryty błąd. 13. że wydaje mi się możliwe. jednakże na podstawie tego. a jednak bym na myśli niczego innego. 117. a zatem i przestrzeni. dopóki wane praktyce i nie służą poprawie poziomu życia. Skoro jednak liczbę definiuje się jako matematyki. Abstrahując od tego. będziemy obstawali przy powszechnie panujących poglądach na ten temat. wówczas nie byłoby żadne­ dów można spotkać we wszystkich jej działach. jako­ ilościowych. jak i filozofów. któremu liczni badacze tego zagadnienia czuli nymi wśród tych filozofów. nie należy przypuszczać. ruch jest swobodny i nie czuję oporu. że jeśli nie ma niczego takie­ mentów. aby są milcząco zakładane i towarzyszą całemu rozwojowi tej nauki. usiłując przedstawić sobie granice przestrzeni albo pojąć. wtedy powiadam. co było powodem niezliczonych błędów. że mogą istnieć pewne błędne zasady. jasno widać. a we wszystkich tych dociekaniach na temat liczb Boga. się za pośrednictwem tego zmysłu. we. że mam do czynienia na jej uważać za całkowicie nieomylną. że przedmiotem arytmetyki są abstrakcyjne idee liczby. że cały świat. że przestrzeń musi my nasze własne myśli i weźmiemy pod uwagę to.1 119. czy też że istnieje coś poza Bogiem. że można jej z powodzeniem przypisać niewysłowione atrybuty lotach myśli i abstrakcjach. wynika ja­ niom dotyczącym innej wielkiej gałęzi wiedzy teoretycznej. co gdzie pochodną teorii abstrakcyjnych idei ogólnych i wiary w istnienie przedmio­ indziej pokazaliśmy. a mianowicie.) . Nawet jeśli słusznie sławi sieją za jasność i pewność jej argu­ „zbiór jednostek". niezmienne. aut. An Essay Towards a New Theory ofYision (1709) [przyp. którą można wierają. Nie sięgają oni w swoich rozważaniach do transcendentalnych by termin p r z e s t r z e ń reprezentował ideę niezależną od idei ciała czy zasad. Utrzymuje­ członki mojego ciała poruszały się swobodnie bez jakiegokolwiek oporu. Chociaż matematycy wyprowadzają swoje twierdzenia z bardzo oczywi­ większy. mianowicie sno. że pozostaje jeszcze czysta przestrzeń.zawiłe łamigłówki. wówczas mówię. że matematycy są tak samo jak inni ludzie ofiarami błędów będących dostarcza im idei czystej przestrzeni. jak i reszcie ludzko­ nienia z innym ciałem i zależnie od tego. w praktyce niestworzone. Z tego. że idei przestrzeni i odległości nie nabywa tów poza umysłem. uczyniło je popular­ niebezpiecznego dylematu. które te zasady w sobie za­ brać każdy rzeczownik za reprezentujący jakąś odrębną ideę. które pojawiły się w środowi­ są uważane za istotny fragment nauk formalnych. że ta przestrzeń jest mniej lub bardziej czysta. ruchu albo dającą się bez nich pojąć. Uważa się. że zasady przyjęte przez matematyków są prawdzi­ oddzielić od wszystkich innych. wyjąwszy moje własne ciało. że ważania tak bardzo omamiły umysły niektórych uczonych. ale my też. że zmysł wzroku wamy. co tam oraz we Wstępie zostało powiedziane. Difficiles nugae (łac.

która. że dokonano tego. nego reprezentowania dowolnych konkretnych rzeczy. która jej przysłu­ w rezultacie za pomocą jednego pociągnięcia oczyścimy geometrię z mnó­ guje zgodnie z powyższą analogią. a miejsca zajmowane przez poszcze­ dzeń stanowiących podstawę tej dyscypliny wiedzy. mianowicie cyfr. aby ulżyć pamięci i ułatwić sobie li­ nie odnoszą się do żadnych przedmiotów. zauważę tylko. Nie będę się teraz wdawał jemy próżność tego typu roszczeń. które zawsze uważano za urągające ludzkie- pomocą operacji arytmetycznych dowiedzieć się. co trwonienie czasu na niedorzeczną arabska albo hinduska. rozważa­ przez poszczególne tworzące ją znaki. która studium matematyki czyni tak trudnym słów i w ten sposób dowiedzieć się z całą pewnością. jakie znaki będą odpowia­ dały dowolnej części danej sumy przez nie oznaczonej. Aż w końcu rozpowszechniła się notacja równie nierozumnym i bezużytecznym. że badanie ich dla nich samych byłoby zajęciem stępował kilka kresek czy kropek. miotowe. Znajdując zatem odpowiednią cyfrę i przestrzegając konsekwentnie tej nością umysłowi. jeśli rozważymy tę kwestię dogłębniej i zdemasku­ dzą one na umysł idei jakichś konkretnych rzeczy. że teorie arytmetyki w oderwaniu a określonymi zbiorami rzeczy. takowe. że nauka o liczbach powinna być 122. Wstęp. że znamy liczbę jakichś poszczególnych rzeczy. Ukaże się ona z całą oczywistością. to jest jakąś uwagę z tego tylko powodu. od imion liczebnych i cyfr. nie będzie od rzeczy. są całkowicie bezprzed­ czyć. że uważane za czątku motywowało ludzi do uprawiania tej nauki i jaki cel jej przypisywali. ale dlatego. pozbawionych jakiegokolwiek zastosowa­ liczebne albo cyfry bierze się za znaki abstrakcyjnych idei. nie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i tak obce nieskażonemu jeszcze uczo- sa. a jedynie do nazw i znaków. Jeśli więc potrafimy pokazać. jak obchodzić się z rzeczami i jak się nimi właści­ 121. które postanowiliśmy poli­ wania. co na po­ stawie tego. a także od konkretnych policzalnych rzeczy. które byłyby różne od konkret­ czenie używano liczydeł albo zapisywano pojedyncze kreski czy kropki lub nych liczonych rzeczy. to my imię liczebne albo cyfrę (w ich właściwym układzie). Jako zaś że owo pojęcie stanowi źródło. Wydaje się. tak iż można zauważyć ścisłą analogię pomiędzy zapisem cyfr się nieskończoną podzielność skończonej rozciągłości. Zatem w arytmetyce bierzemy pod uwagę nie rzeczy.1 tutaj również zdarza się niekiedy. do których odnosiłyby się imio­ przy użyciu znaków (co jest możliwe dzięki ustalonej relacji między nimi na liczebne i cyfry. że na pod­ się zwróci uwagę na najwcześniejsze dzieje arytmetyki i zauważy. nada­ żąc przy tym właściwy użytek czy pierwotny cel i przeznaczenie języka. Znając odpowiednie znaki. gdyż nie przywo­ nia.]. toteż w nim upatruję głównej przyczyny całej tej wyszuka­ samej reguły opartej na analogii. w myśl której jeden znak za­ liczyć. abstrakcyjne prawdy i twierdzenia dotyczące liczb w rzeczywistości Można przypuszczać. pozwalająca na najbardziej adekwatne oznaczenie krytykę samych słów lub na czysto werbalne rozumowania i spory. kie­ które jednak rozważamy nie ze względu na nie same. W całej geometrii zakłada dując język. z którego nych. tak jaw­ scem. obmyślono metodę oznaczania liczb za pomocą cyfr. Z tego zaś wynika. lekcewa­ dowolnej liczby poprzez powtórzenie kilku znaków. kiedy w bardziej szczegółowe rozważania na ten temat. Tutaj możemy się przekonać. jakie znaki tworzące cyfrę zajmują w ramach jej całości albo vice ver. gdy zna­ nie zawiera niezliczonej liczby części i nie jest nieskończenie podzielna. które trzeba było po­ Później wynaleziono oszczędniejszą metodę. naśla­ na jako względna. art. że na początku. możemy za stwa trudności i sprzeczności. którzy omamieni złudnymi pozorami wie posługiwać. jak również od wszelkiego praktycznego zastoso­ potrafimy dodawać. oczywistym jest. że stano­ dy widzi się w niej jedynie przedmiot czystej spekulacji. wią dla nas wskazówkę. co zauważyliśmy wcześniej. jakie trzeba było policzyć. nawet jeśli nie jest to i zapisem imion liczebnych. lecz znaki. że żadna skończona rozciągłość Mówi się bowiem. dzielić i odejmować rzeczy. Jako że znajdą się może tacy. co zostało już powiedziane. gdzie dziewięć cyfr prostych odpowiada pierw­ explicite wyrażone w formie aksjomatu. jąc każdej cyfrze różne znaczenie w zależności od miejsca zajmowanego 123. nych idei liczb pojmowanych abstrakcyjnie. Otóż stosownie do tego. z których każdą uważa się za jednostkę). aut. 19 [przyp. Uważa sieją za tak nie­ gólne znaki tworzące cyfry odpowiadają miejscom zajmowanym przez po­ odłączną i istotnie powiązaną z zasadami i dowodami geometrycznymi. 74 75 . że szczególne wyrazy tworzące imiona liczebne. Na podobieństwo tego układu matematycy nigdy jej nie podawali w wątpliwość ani w najmniejszym stop­ znaków. który można by znaleźć pośród twier­ szym dziewięciu imionom liczebnym. który pozwalał wyrazić wartość liczbową za pomocą imion liczeb­ niu nie kwestionowali. że są znakami. czyli że nadają się do adekwat­ jedną rzecz jakiegokolwiek rodzaju spośród tych. że imiona tycznych problemów i twierdzeń. stanowi przedmiot geometrii. całkowicie podporządkowana praktyce i że staje się ona jałowa i błaha. można ją z łatwością odczytać przy użyciu nej i przesadnej subtelności. z których każdy miał oznaczać jednostkę. kierując się miej­ wypływają wszystkie te budzące rozbawienie paradoksy geometrii. Od liczb przechodzimy do omówienia rozciągłości. pierwotnie branych pod tym podobne znaki. Można zatem przyjąć. i nużącym. Tak więc rachując Zob. o jaką liczbę chodzi. mó­ odkrycia abstrakcyjnych prawd marnują swój czas na roztrząsaniu arytme­ wiąc o słowach w ogólności.

nakreślona na papierze linia zawiera ko. abstrahując od ich jest. jaka jest ta konkretna wielkość. żeby nie mogła istnieć przyzna. która może być przed­ 126. należy wypowiadać się w taki spo­ niczym innym. część cala. uznane za przysługujące stwierdzenie. że ta konkretna krótka. nie popełniając przy jednego cala może zawierać niezliczone części. które realnie istnieją. Jeśli zatem w jakiejkolwiek rozpatrywanej ży to rozumieć. toteż aby w praktyce wpływ na ich rozumowanie. że się one w niej nie zawierają. że sób. nietrud­ ści. przez pomyłkę. a mianowicie że zakłada się. Zauważyliśmy już w innym miejscu. Tym­ piów. a jednocześnie uczynimy przyswajanie jej sobie zajęciem dla których matematycy obstają przy tej teorii z takim upodobaniem i deter­ znacznie mniej czasochłonnym i bolesnym. ale również wszyst­ ne mniemanie. iż poszczególne linie i figury na przeze mnie skończonej rozciągłości nie potrafię dostrzec nieskończonej licz­ wykresach reprezentują niezliczone inne linie i figury rozmaitych wielkości. cal ma reprezentować. Nic nie może czy mała. powierzchni wielkości. art. Każda poszczególna skończona rozciągłość. że linia o długości zaledwie w sobie nie jest zgoła niczym. Jako że nie ma liczby części tak wielkiej. że rozciągłości. w sobie niezliczone części. I wówczas nie ma takiej niedorzeczności. chyba że doprowadzi się ją do tego krokami tak subtelnymi i niegwał. i wywierają podobny sięciotysięczna część może się okazać całkiem spora. czym by to być mogło. choć bowiem dziesięciotysięczna część tego promienia rozpatrywana sama no na tej podstawie zmobilizować do uznania. ale w odniesieniu do rzeczy przez nią reprezentowanych. pomimo że ona sama może nie przekraczać jednego cala. Jeśli jednak terminów: r o z c i ą g ł o ś ć . 15 [przyp. minacją. to jest pewne. ale jako coś ogólnego. czy bryle. Nie mniej jasne jest to. niż było dotychczas. ponieważ nie jest ona tutaj roz­ nie potrafię żadnej z moich idei rozłożyć na nieskończoną liczbę innych idei. że twierdzenia i dowody geo­ miotem naszej myśli. c z ę ś c i itp. Otóż oczywistym Ujmując to inaczej. W taki sposób własności oznaczanych linii są (by użyć potocznego zwrotu) używa się w jakimś uchwytnym sensie. że się one w niej nie zawierają. aut. że nie dłuższe niż ona sama. w których można wyróżnić dziesięć tysięcy części nie wiem. że (cokolwiek by się myślało o ideach zmysłowych) z jego boków. Tego rodzaju błędy zostały zaszczepione linie są jedynie znakami reprezentującymi większe wielkości. kto wówczas uznaje go za podzielony na dziesięć tysięcy albo i sto tysięcy czę­ sądzi. Uświęcone liczbę. co nie oznacza koniecznie. że nie potrafię dostrzec niezliczonych części w żadnej linii. a raz uznane za takowe i zyskawszy ich wagę. A tego. być dla mnie jaśniejsze niż to. choćby długości jednego cala. gdyż patrzy na to jako na rzecz dla dowodu obojętną. co z nich da się wyprowadzić. Toteż niepodobna. duża w myślach. Nie byłoby czymś trudnym wykazać.1 Wyjaśniliśmy tam. w jaki uniknąć poważnych błędów. natomiast istnieje takowa część mili lub średnicy Ziemi. wówczas przenoszone na znak i w rezultacie. że skończona wielkość lub rozciągłość składa się z nieskoń­ mu zgodnie z jego własną naturą. których dzie­ zarówno w umysłach geometrów. jak tylko moimi własnymi ideami. abstrakcyjnie pojęta rozciągłość jest nieskończenie podzielna. 76 77 . to jednak te nakreślone na papierze są zbyt małe. że przedmioty poznania zmysłowego istnieją poza umysłem. jakie mam przed sobą. czonej liczby części. Nie istnieje taka rzecz jak dziesięciotysięczna której by umysł nie był w stanie przetrawić. dajmy na to długości jednego cala. patrywana sama w sobie. jak nawróconego poganina do wiary w Przeistoczenie. Wynika stąd. rających się w linii o długości jednego cala przekracza dowolnie wybraną townymi. którzy przeoczają w myślach owo rozróżnienie. należy ów promień uważać za złożony z dzie­ sposób argumenty czerpane z geometrii i przywoływane na poparcie tezy sięciu tysięcy albo i większej liczby części. Teraz ograniczymy się jednak tylko do ogólnego rozważenia powodów. tak więc każda metrii odnoszą się do idei ogólnych. wobec czego nie potrafię tego ani potwier­ albo i więcej. ani zaprzeczyć. że nie zwraca uwagi na to. by części. jak i innych ludzi. dzić. o nieskończonej podzielności rozciągłości mają owe błędy za swoją podsta­ wę. geometra rozpatruje linie i figury. czyli na oznaczenie idei. Wstęp. Tego. nie są że o linii. popadają w błęd­ ne z obowiązku krytycznej oceny. to oświadczam. stanowi sprzeczność tak jawną. jest ideą istniejącą wyłącznie w umyśle. Kiedy zatem narysuję na papierze trójkąt i jeden łatwo przekonać o tym. aby zyskało ono uznanie jakiejkolwiek rozumnej linia zawierająca ich jeszcze więcej. mu rozumowi. że tworzy on sobie abstrakcyjną ideę. choć tym błędu czy czegoś niewłaściwego. w jakim sensie nale­ z jej części musi być postrzegana. Jeśli przez skończoną łącznie ze względu na swoje znaczenie. by je można dostrzec. że nie są one nieskończenie niepodzielne. że wielość części zawie­ istoty. powiada się. 1 Zob. Ogólną zaś jest ona wy­ co oznacza. jakby zawierała dziesięć tysięcy części. że każdy to od razu 127. uważane są za zwolnio­ czasem ci. uczynię jego promieniem. jako że reprezentuje niezliczone li­ rozciągłość rozumie się coś innego niż skończoną ideę. co jest prawdą nie w odniesieniu do linii długości cala pojmowanej tradycją i głęboko zakorzenione przesądy urastają często do rangi pryncy­ bezwzględnie.]. którą postrzegam za pomocą zmysłów albo wyobrażam sobie a jedynie. z czego wnoszę. 124. a nie tylko one same. którego umysł opętała teoria abstrakcyjnych idei ogólnych. tak iż można ją pominąć. którą ten 125.

że w żadnym przypadku posługiwanie się czy skończoną liczbę części. aby dogodzić leniwemu umysłowi. gdy w grę wcho­ z tego. która. że skoń­ mają swoje zastosowanie. na co zwróciliśmy tutaj uwagę. Wydaje się. Wprost przeciwnie. że kilka bez wątpienia prawdziwych snych nam geometrów niemałe wątpliwości i spory. Zatem według nich cal zawiera nie tylko nieskończoną liczbę części. które podważyliśmy w poprzednich częściach niniejsze­ tum. które nie zadowalając się stwierdzeniem. że nie 131. Tymczasem na ich podstawie nie wiadomo jaką logikę naszych zasad. ca. Nale­ dzą twierdzenia o nieskończoności. zawierają. bardzo pożąda­ myślono go. którzy wynieśli tę dyscypli­ stanowi główny powód. aby o liniach nakreślonych na papierze wypowiadać się wiastka. śmy. gdyby nawet z powyższego wynikało. Z powyższego widać jasno. które mają bliższy związek z problemami życia albo bardziej bezpośredni 130. który przystanie raczej na ne. Twierdzą oni. Są między nimi postacie twierdzeń odkryto przy użyciu metod. że po dokładnym prze­ nadto. że kiedy się ze­ ści. to w konsekwencji zostaną zburzone same podstawy geometrii i trzeba czonej długości. czyli nieskończenie małych cząstek drugiego rzędu wyobrażanie sobie nieskończenie małych części czy choćby wielkości mniej­ . Kiedy zatem powiadamy. Uważają oni bowiem. byłoby. w których nieskończenie małe cząstki cieszące się wielką powagą. że istnieją nieskończenie małe cząstki szych od minimum sensibile nie jest konieczne. że każda z tych nieskończenie małych cząstek sama dzieli się na nie­ badaniu tej sprawy okaże się. zajmowali się przez cały ten czas czenie podzielna. albo mogła wynikać z prawdziwych twierdzeń. że nieskończenie małe cząstki wszystkich rzę­ go traktatu. ale 133. nadal w pełni i w niewzruszony sposób obowiązuje na gruncie dy przeciwko niej. gdyby ich istnienie czone linie mogą się dzielić na nieskończoną liczbę części. nie mogłaby nigdy dorównać najmniejszej z danych rozciągło. W szczególności pokazali­ skończoność. jaka płynęłaby stąd wiek jednak zważy na słabość owego wybiegu. będzie przekonany. budowaniem zamków na piasku. które zawsze przyjmował za prawdziwe. musimy mieć na myśli linię o nieskoń­ wa. będzie przyznać. aby ludzie obdarzeni wielkimi zdolnościami i pracowitością odwrócili gnuśny sceptycyzm. wielce korzystne nia wielkość lub część czegoś rozciągłego. że właśnie to. 129.i tak ad infini­ te fałszywe zasady. Ktokol­ uszczerbku dla prawdy odrzucić. co więcej. a to przecież zmuszeni są twierdzić ci. w taki sposób. że niektóre wiek niedorzeczność czy sprzeczność mogła pozostawać w koniecznym z bardziej zawiłych i wyszukanych teorii matematyki można bez żadnego związku z prawdą. których w rzeczywistości nie którzy przyjmują istnienie nieskończenie małych cząstek pierwszego rzędu. że rozciągłość jest nieskoń­ nę wiedzy na tak zdumiewające wyżyny. jak gdyby godzenie sprzeczności nie było żyte naświetlenie całej tej kwestii mogłoby jednak stanowić przedmiot od­ czymś niemożliwym nawet dla umysłu nieskończonego lub jakby jakakol­ rębnej rozprawy. że wy­ szkoda dla ludzkości.i tak bez koń­ i nigdy się tego nie czyni. że jeśli ta teoria jest prawdzi­ że linia jest nieskończenie podzielna. że istnieje jakaś dodat­ owocnymi. powinny były uchodzić za wystarczające dowo­ ludzkiego życia. uznano w geometrii za niezbędne. Jeśli zbadamy tę sprawę dogłębnie. znacznie skończenie mała część albo nieskończona liczba części zawierająca się dłuższej od cala. Inni znowu utrzymują. 78 79 . raczej korzyść niż jakikolwiek uszczerbek. Może ktoś poczynić uwagę. aby wyciągnąć stąd wniosek. że wzbudziły pośród współcze­ 132. Można by sądzić. gdyż wypływają z nich liczne konsekwencje. że dowody a posteriori są niedopuszczalne. że potrafimy pojąć tego. Odpowiadam na to. Z drugiej jednak strony nie mniej absurdalnym wydaje się przypuszcze­ chce. to odkryjemy zapewne.i tak ad infinitum. co jest powodem tego. oraz że z punktu widzenia praktyki owa dyscyplina odniesie utrzymuje się. jak sądzę. Czyż nie mamy zatem powodu. że wszystko. rzeczywistego pier­ jest koniecznym. wówczas nie. to nie widzę jeszcze. że wiara w materię. nia tych zasad. w jakiejś skończonej wielkości? Ale powiecie. 128. żeby kwadrat. mimo że pomnażana w nie­ zarówno dla zdrowej filozofii. dla którego założenie. dały swój początek licznym i poważnym błędom i że poglądy dów niższych od pierwszego są zgoła niczym. nie jest możliwe nieskończenie małych cząstek nieskończenie małych cząstek . co powiedzieliśmy dotychczas. iż jest niedorzecznością wyobrażać sobie. Można na to odpowiedzieć. co nie mogłoby mieć miejsca. nie bez tym błędnym mniemaniom przeciwne okazują się również zasadami bardziej słuszności. aby cal zawierał w sobie lub dawał się podzielić na jedni i drudzy są w błędzie i że ostatecznie nie istnieje nic takiego jak nie­ tysiąc części i że może się to odnosić jedynie do jakiejś innej linii. czyli absolutne istnienie przedmiotów cielesnych. niżby miał podjąć trud przeprowadzenia ścisłego bada­ swą uwagę od tych umysłowych igraszek i zajęli się badaniem tych rzeczy. aby dane twierdzenie mogło mieć powszechne zastosowanie. że wszyscy ci wielcy mężowie. że nieskończoność nieskończoności nieskończoności części . Na podstawie tego. sześcian lub inna potęga dodatniego. miała być niczym zgoła. jasnym jest. Zresztą. utrzymują po­ zawierało w sobie sprzeczność. że te liczne niedorzeczności i sprzeczności. które co w geometrii jest użyteczne i co przyczynia się do poprawy warunków owa zasada za sobą pociąga. i zaowocowały poglądami tak osobliwymi. ale przez niego reprezentowanej. o czym była mowa. jak gdyby zawierały one części. Ostatnio spekulacje na temat nieskończoności osiągnęły taki punkt wpływ na obyczaje. jak i dla religii.

że tego. dało początek wielu niedorzecznym i nieprawowier- w doskonałej zgodzie z nakazami tak rozumu. a sądzę. jak i religii. że brak nam ich idei. źródło swej siły i pewności siebie. wyjaśnia. a nie jest czymś koniecznym. że zmniejszają były pod każdym względem niczym oryginał. Tutaj dodam do tego tytułem przypo­ 139. że nie postrze­ kimkolwiek stopniu reprezentowane przez ideę. dotyczącej spraw ludzkich i boskich. mogłaby stanowić obraz czy podobiznę rów i teorii. sama miała być ideą czy czymś do idei podob­ kiej wiedzy. na temat których ludzka wiedza nie jest tak uboga jak się głaby przypominać ducha. Doprawdy. że do poznania substancji brak nam (jak się nie­ nienia rzeczy niemyślących od ich bycia postrzeganymi oraz przyznanie im którym wydaje) właściwego zmysłu. Prawdą jest. Odsuńcie bowiem na bok władzę zgodnie z przyjętym przez nas planem. że materia istnieje. gdyż niepodbudowane choćby jedną racją. że inni nie znajdą żadnego słusznego powodu do niechęci pod innymi względami. wykazałem w art. a przy tym nasz obraz rzeczy będzie pozostawał czy wrażenia zmysłowe. a nie pozostanie nic. mogą istnieć. co ma na myśli. jeśli odróżnienie realnego ist­ 136. kowicie pozbawione znaczenia. i jeśli założenie. w której nie. co zamierzaliśmy powiedzieć o poznaniu idei. Uporawszy się z tym. że jeśli nie istnieje żadna idea mnienia. to myślę. Odpowiadam na to. konsekwencje nie potrafią się ostać w świetle krytyki i swobodnych docie­ gdy używa terminów d u s z a czy s u b s t a n c j a . Powie­ sprzeciw przeciwko naszym poglądom u tych. że udowodniłem z całą oczywistością. które uchodziły za stanowiące istotny fragment wiedzy. o ile się nie mylę. której istnienie 134. tować pod jakimkolwiek innym względem. Jest nawet no się spodziewać. czyli aktywnej myślącej substancji. możemy wyciągnąć wniosek. i jeśli. zwięzłą i przy­ 138. przyj­ nie są w stanie pojąć idei okrągłego kwadratu. za pomocą którego. Odpowiadam. myślenia i postrzegania idei. lecz wszystko da się pojąć bez niej równie ją nam idei ducha. aby idea czy obraz wobec zasad i twierdzeń tutaj przedstawionych. Powie ktoś może. to mogliby­ tłumaczenia trudnościom. że dobrze. oznaczona terminami d u s z a . zajmiemy się teraz zagadnieniem chcenia. czy aby w ogóle posiadają jakąkolwiek duszę różniącą się czym­ materii uznano za możliwe. a w dodatku ze znacznie większą łatwością. to przecież może doń być podobna spodziewamy się. czyli niczego nie oznaczają. To bowiem. zostanie istniejącej samodzielnie istoty zdolnej do działania. daje początek bardzo wielu niemożliwym do wy­ Odpowiadam na to. aby taka idea mogła istnieć. że istnieją jedynie duchy i idee. co nie­ gólnym rodzajem idei czy wrażenia zmysłowego. by substancja. że wol­ nym poglądom oraz licznym wątpliwościom co do natury duszy. bardzo się już zaangażowali i poczynili w nich znaczne postępy. skoro jest jawnie niemożliwe. że duch okazuje się jedyną substancją czy podstawą. że duchy można poznać w taki sam sposób jak idee i ateistów do milczenia. i jeśli nawet nie rozumną uznać nasze władze umysłowe za ułomne. Choćby jednak wzbudziło to stanowczy czego więcej ponad zwrócenie uwagi. gdybyśmy go po­ samodzielnego istnienia poza umysłami duchów niczego w przyrodzie nie siadali. dla którego uważa się. co się przez te słowa rozumie. że owo mniemanie mogło u niektórych wzbudzić powąt­ naniem. że nikt nie będzie utrzymywał. moglibyśmy poznać naszą własną duszę. iż zostanie on zaakceptowany i przyjęty z całym przeko­ prawdopodobne. jest tylko jakimś szcze­ kań. jest oczywistą niedorzecznością. ga idei ducha. w czym idea mo­ poznania duchów. Przekonanie. to jest czymś oczywistym. że o istnieniu jakiejkolwiek idei ducha nie może być mowy. aby te władze mogły być w ja­ nie powinno się poczytywać za ułomność rozumu ludzkiego. Z pewnością jednak tego terminu. Jeśli więc nie jest możliwym. w końcu. i jeśli nadto pozbycie się owej materii nie pocią­ cie rozważywszy. co myśli. one trud nauki i czynią ludzką wiedzę znacznie bardziej jasną. czyli idee. ale przeciwnie. Może ktoś jednak podnieść zarzut. kolwiek od ciała. mując. Główny powód. że byłoby rzeczą równie nie­ ga za sobą najmniejszych choćby negatywnych następstw. że posiadają że takim nie jest. to jednak działaniu czy samodzielnym istnieniu. Wszystko to zatem należy­ skończone nie można pojąć. w czym zaprzysięgli i najbardziej niebezpieczni wrogowie wszel­ trzymuje czy postrzega idee. d u c h oraz s u b s t a n c j a . Aby odrzucić pogląd. jest jawnie śmy dzięki niemu odbierać jedynie pewne nowe wrażenia zmysłowe albo wątpliwe. choćby był przedstawiony jedynie jako hipoteza i choćby istnienie piewanie. niż była dotąd. chce i postrzega. że to. że jeśli idea nie jest podobna do ducha pod stępną. że nieaktywna idea. Albowiem przez słowo d u c h rozumiemy wy­ to potocznie sądzi. wspomnianymi wyżej względami. ale ukrywają się pod pokrywką ogólnikowej wymówki. skoro żadne badanie nie mogło ich przekonać. którzy w badania tego rodzaju cie może jednak. nie potrzeba bodaj ni­ odrzuconych jako bezużyteczne. by mogła go reprezen­ 135. że w rezultacie przyjęcia powyższych zasad wiele spo­ polega na tym. tym bardziej. że jest postrzegana. stanowi przekonanie. która pod. co. że choć idea nie może przypominać ducha w jego myśleniu. że gdyby nas wyposażono w nowy zmysł. i jeśli wypływające zeń zmysłowe idee.jest tym. A ufam. zmusimy raz na zawsze sceptyków 137. dlatego że nie dostarcza­ odczuje się w świecie jej braku. że nie znamy na­ łącznie to. tak jak poznajemy trójkąty. to i tylko to składa się na znaczenie tury duchów. 27. jakąś ideę duszy. co ganić je za to. zawsze lokowali główne nym. 80 81 . to są one cał­ myślące byty. to jest niemożliwe.

że są postrzegane. jeśli ogół tak właśnie czyni. ale jest czymś. Nie twierdzę. Aby więc zapobiec nie możemy poznać naszych dusz w taki sam sposób. nie mogło jest tym. że się w szczególny sposób rzeczami duchowymi stały się zawiłe i niejasne. co oznaczam terminem j a. a ich istnienie polega jedynie na tym. która ani nie jest ideą. nie mogą mieć żadnego być objęte tą samą nomenklaturą. co jest równoznaczne ze stwierdzeniem. że absolutnie nie można jej unicestwić i że o tym jakieś pojęcie. gdyż nie ma niczego. Gdyby ktoś powie­ niecielesna. że w szerokim sensie można powiedzieć. to mu odpowiem. upatrując w nim najskuteczniejszego środka przeciwko wszelkim niła się w niemałym stopniu do tego. jak przeze mnie pozostają do tych samych idei postrzeganych przez kogoś inne­ sądzę. tak też inne duchy poznajemy za pośrednictwem to nacisk. pozosta­ śnienia kilku ważnych kwestii i zapobieżenia pewnym bardzo niebezpiecz­ jąc w takiej relacji do innych duchów. prostą. 27 [przyp. w jakiej błękit czy ciepło postrzegane nym błędom dotyczącym natury duszy. co się rozu­ różni niż światło od ciemności. że te ostat­ absurdalne. że zobaczymy dźwięk. trudno jest wskazać przerwy na naszych oczach są udziałem wszystkich ciał w przyrodzie (i co rację. A gdy jącą rozpadowi tak samo jak ciało. że mamy ideę czy czają cokolwiek wspólnego tym obydwu naturom. że te dyscypliny wiedzy. że wszystkie niemyślące wpływu na aktywną. Jeśli coś wiem. art. że dusza nie podlega zniszczeniu ności. i aktów umysłu i rozpatrywać je w oderwaniu od samego umysłu czy ducha. to nie należy sądzić. co postrzega. którzy utrzymują. co jest określane nazwą d u c h czy d u s z a . więc nie możemy właściwie powiedzieć. cie bierne. potrzeba nam koniecznie dokonać roz­ i idee są rzeczami tak bardzo różnymi.]. którego istnienie polega nie na 142.że słowa te znaczą albo oznaczają realną rzecz. niezłożoną substancję. zakładając. który ze swej natury niezdolny jest cje i działania. ani nie ciała. która w tym sensie stanowi ich obraz lub ideę. że może to mieć pewne znaczenie dla wyja­ naszej własnej duszy. jasnym jest. to jest że rozumiemy znaczenie tego słowa. chociaż wolno powiedzieć. nieaktywne przedmioty. wydaje się równie pojmujemy za pośrednictwem naszych własnych idei. rela­ podatne na unicestwienie niż taki byt. że to tylko spór o słowa i że z chwilą. który zamieszkuje. że mamy ich pojęcie. raczej pojęcie ducha. które bez innych nazw są powszechnie określane mianem idei. Prawda. jak poznajemy trójkąty. ponieważ zdaje mi się. imion. na współczesną modłę. to mam natury nieśmiertelna. że dusza człowieka jest jedynie nikłym płomykiem życia do czynienia z aktem umysłu. co zostało powiedziane. że byciu postrzeganym. że tych terminów nie wolno używać za­ nie może tego dokonać nawet nieskończona potęga Stwórcy. jednakże sprzyja to jasności i precyzyj­ obdarzył istnieniem. co się rozumie przez te słowa. że kiedy powiadamy. że one „istnie­ różnienia między duchem a ideą. Nie ma w nich niczego. który jest od nich bardziej odległy i bardziej się od nich czym sam jestem. Posiadam pewną wiedzę go- czy pojęcie o moim umyśle i jego działaniach dotyczących idei o tyle. są wyłącznie biernymi jest podobna do idei. co rozumiemy pod pojęciem biegu natury). że posiadamy ideę aktywnego bytu czy ideę działania. Co więcej. nie można. ideami w umyśle. Toteż spodziewanie się. powiedzieć. czyli za pośrednictwem idei. że można tworzyć abstrakcyjne pojęcia władz Zob. zmiana. Trzeba też zauważyć. chce i myśli o ideach. rozkład czy rozpad. jak gdybyśmy żywili nadzieję. tak jak idee znajdujące się w umysłach innych duchów poznania ducha w taki sposób. Nic nie może być dział.1 ją". że ruch. ani niczemu poszerzając jakoś nasze władze umysłowe. nierozciągłą i w rezultacie niezniszczalna. Nie będzie od rzeczy dodać. gdy bezpośrednie znaczenia bardziej oczywiste niż to. Duchy i zupełnie do siebie niepodobnych. To. ale raczej pojęcie relacji i zależności między rzeczami. że teoria idei abstrakcyjnych przyczy­ ludzkiego. Ci zaś. przetrwać zniszczenia tego przybytku. rozciąga znaczenie słowa i d e a na duchy. czasem dusza czy duch jest bytem aktywnym. że dusza jest niepodzielna. iż dusza jest ze swej wiem czy pojmuję. mie przez d u s z ę albo s u b s t a n c j ę d u c h o w ą . w przeciw­ co by było podobne czy wspólne. Przypuszczam. Pokazaliśmy już. jak poznajemy pozba­ wieloznaczności i pomieszaniu natur całkowicie do siebie nieprzystających wione czucia. to jest to ostatecznie kwestia umowy językowej. Ten właśnie po­ gląd upodobała sobie i skwapliwie zaadoptowała najgorsza część rodzaju 143. są zdania. gdy tym­ że dusza ludzka jest z natury nieśmiertelna. że ci. co by było bardziej się. jest tym samym. 82 83 . Wydawało się niektórym. aut. Nie należy sądzić. Ściśle rzecz ujmując. że „są znane" lub coś podobnego. Taki byt nie podlega za­ przedmioty postrzegane przez umysł mają tę wspólną cechę. jakąkolwiek by miały budowę czy strukturę. jeśli wyodrębniamy rzeczy bardzo od siebie różne za pomocą różnych czy rozkładowi na mocy zwyczajnych praw przyrody albo ruchu. że po tym. moglibyśmy się stać zdolni do przeczyć. Głoszą oni jedynie. które zajmują wpływom moralności i religii. Ukazaliśmy jednak z całą oczywistością. Kładę na nie przypominają tamte. że są całkowi­ tem zniszczeniu przez siły przyrody. że albo zasadą życia organizmów zwierzęcych. o ile 141. ale na myśleniu i postrzeganiu idei. że pomnażając czy nym bowiem razie nie moglibyśmy ani niczego o nim twierdzić. który ją wpierw miennie. że te słowa ozna­ 140. czynią jązniszczalną i podlega­ mamy ideę. że ponieważ w przypadku każdej relacji mamy którzy twierdzą. dla której to.

czyli duchów. 1 Zob. Nie wątpię. art. niezmienny i spójny. ale oglądając coś. jak za uderzeniem rakiety. Nie wydaje mi się bynajmniej. wola człowieka może jedynie wywołać ruch członków jego niu innych duchów nie możemy się dowiedzieć inaczej. Na podstawie tego. n i e s k o ń c z e n i e mądry. Dla przykładu wolę określa się jako poru­ 147. A jednak to czyste i jasne światło. który jest „sprawcą wszystkiego we wszystkich"1. stanowiące przeważającą część postrzeganych przez nas idei czy wra­ dzimy jakiekolwiek z innych stworzeń. Istnieje zatem jakiś inny Duch. które kie rzeczy słowem swej mocy. W taki sposób całości. Postrzegam ten ruch miał wzbudzać jakąś ideę w umyśle kogoś innego. choć są takie rzeczy. Nie ma i uzyskać prawdziwy obraz rzeczy. wielkość. to jasno zdamy sobie sprawę. w i e c z n y . że o istnie­ na inne osoby. że można się ich wszystkich pozbyć niż te. Wolno nam nawet stwierdzić. podtrzymuje też możliwość tej komunikacji towarzyszą tym ideom i mają udział w ich powstawaniu. Postaram w należyty sposób weźmiemy pod uwagę stałą regularność. dzięki której mogą one postrzegać wzajemnie swoje istnie­ dza o innych duchach nie jest bezpośrednia. do którego one wszystkie należą. co mam na myśli. Ducha ludzkiego czy osoby nie po­ jemne powiązanie rzeczy w przyrodzie. aby przecież jest dla każdego oczywiste. wyd. ale zależy od pośrednictwa idei. jasny. nade wszystko zaś nigdy nie dość podziwiane prawa bólu i przyjem­ wprowadzono do metafizyki i etyki bardzo wiele niejasnych i niejednoznacz­ ności. co zostało powiedziane. że te rzeczy.1 Ale jeśli Boga. aut. mi z dziedziny idei zmysłowych. które się nazywa dziełami zobaczyć Pana Wszechrzeczy. jak jest nią wiedza o moich nie. która to teoria. jak tylko za pośred­ ciała. rozważymy wszystkie te rzeczy. A przecież potrzeba nam tylko otworzyć oczy. że takiemu ruchowi miałaby towarzyszyć jakaś idea lub żeby nictwem ich działań albo dzięki ideom. Gdybyśmy go mogli zobaczyć. Kiedy zatem widzimy i doskonałość dużych stworzeń oraz niesłychany kunszt widoczny w budo­ kolor. które wzbudzają w nas przekona­ tak jak widzimy człowieka. zdolnych do działania. że nie mogą Boga zobaczyć. muszę wyznać. zdumiewającą wspaniałość. Dla bezmyślnego tłumu powszechną wymówkę zdaje się stanowić albo towarzyszące im znaki. Oczywistym jest zatem.]. to uwierzylibyśmy w Jego istnienie i bylibyśmy nie.17. które oświeca każdego człowieka jest ideach. zależy już całko­ różne ruchy. że w ich powstaniu mają udział zdolne do działania istoty ludzkie. który jest ich przyczyną. To przyczynia się do w sposób znacznie bardziej oczywisty niż istnienie ludzi. które mnie informują o istnieniu pew­ wicie od woli Stwórcy. że chcąc wywrzeć wpływ 145. sko­ rzeczy cielesne niejako takie. Jednakowoż. które odsyłają mnie do innych istot samo niewidzialne. 84 85 . jest dla mnie niezrozumiała. który podtrzymując wszyst­ nych konkretnych istot zdolnych do działania. podobnych do mnie. Wszak to oczywiste. IV). co u zwierząt -jeśli. niż wi­ natury. d o b r y i d o s k o n a ­ 144. umysłu niż posługiwanie się w odniesieniu do nich terminami zapożyczony­ a „wszystko w nim ma istnienie"2. byle tylko takiego śladu ludzkiej aktywności albo skutku przez niego wywołanego. który filozofowie dali się nakłonić do wejrzenia w siebie i uważnego rozważenia by jednocześnie nie wskazywał jeszcze dobitniej na istnienie tego Ducha. nie są wywołane przez akty ludzkiej woli ani od woli ludz­ widzimy Boga (jak sądzą niektórzy) wprost i bezpośrednio albo że widzimy kiej nie zależą. Dlatego moja wie­ między duchami. instynkty i naturalne skłonności. 6. pożądania i pragnienia obserwowane nych terminów. że tym. 29 [przyp. piękno strzega się za pomocą zmysłów. co je reprezentuje w istocie ro stanowi sprzeczność. żeby miały one istnieć same przez się. porządek i wza­ się jednak wyjaśnić. 12. kształt czy ruchy człowieka. co każe mniemać. które się przypisuje zdolnym do działania istotom ludzkim. mających rzekomo reprezentować abstrakcyjne pojęcia. den. co kryją w sobie atrybuty: j e - nymi. Nic jednak bodaj nie przyczyniło się w większym stopniu do wcią­ ły. jasnym jest. jak również od ich odpowiednich przedmiotów i skutków. ponieważ skutki powstania niezliczonych wątpliwości i błędów o niebezpiecznych następ­ spotykane w przyrodzie są nieskończenie bardziej liczne i bardziej znaczące stwach dla moralności. gdyż nie jest ideą. i to w sposób pełniejszy i jaśniejszy. które w nas wzbudzają. wówczas postrzegamy jedynie wie mniejszych z nich. jak powiadam. zmiany i kombinacje idei. 2 List do Kolosan. powiadają. 1. to posłuszni Jego nakazom. w połączeniu ze ścisłą harmonią i dopasowaniem 1 1 List do Koiyntian. jako wywoływane przez nich skutki 148. że żeń zmysłowych. że Boga poznajemy w sposób równie pew­ szenie duszy. wywołanym i zdeterminowanym przez przedmioty poznania zmysłowe­ my sami. który jest Twórcą przyrody. (Wszystkie cytaty według Biblii Tysiąclecia. 146. to. kierując dało początek niezliczonym nieporozumieniom i polemikom między uczo­ jednocześnie naszą myśl na znaczenie i to. że umysł człowieka jest niczym piłka w ru­ ny i bezpośredni jak każdy inny umysł albo jakiegokolwiek ducha innego niż chu. Tylko On sam jest tym. ale to. własnych przekonań. że istnienie Boga jest poznawane go z taką koniecznością. gnięcia ludzi w spory i błędy dotyczące kwestii natury i funkcjonowania jest wspomniany Duch.

sło­ padające na miejsca pustynne. od którego jesteśmy bezwzględnie i całkowicie zależni. Odpowiedź na ten za­ głupoty i niedbalstwa tych. poruszamy się i jesteśmy". dochodzi za pomo­ że ustanowiony porządek przyrody nie pozostaje pod bezpośrednią władzą cą swego rozumu nieznaczna tylko garstka ludzi. co żyje. stanowią argumenty przemawiające za tym. Księga Izajasza 45. to jednak dla nie- byt różny zarówno od Boga. 86 87 . gdzie jasno widać. sama pozostaje niepostrzegalna dla słowych wywoływanych w naszych umysłach w zgodzie z pewnymi stałymi człowieka.15. 2 Księga Amosa. deszczami ja spulchniłeś i pobłogosławiłeś jej płodom. czyli Ducha. poronienia. to ręka.zapowiedź deszczu . wywołując w nich całą tę różno­ za swą bezpośrednią przyczynę ręki Wszechmocnego Sprawcy.5 Lecz i ogólnymi prawami. Pawłowi) „w rzeczy­ przez ludzi. Poza tym rodność idei czy wrażeń zmysłowych. Ducha. aby najprostsze i ogólne reguły mogły być stosowane w sposób stały i konse­ 150. że ziemię i nawodniłeś. 5. choć pozostają otoczeni tak wyraźnymi rzut znajduje się już w znacznej mierze w art. doliny okry­ czony i ograniczony zbiór idei. którzy. które pogańscy filozo­ widzimy człowieka. chociaż (jeśli mamy wierzyć św. nic nie może być bardziej oczywiste niż istnienie Boga.pewne wrażenia zmysłowe albo idee istniejące w naszych własnych umy­ którzy nie posiadali adekwatnych pojęć wszechobecności i nieskończonej słach. która kieruje całością. gdyż językiem. że tak rozumiana przyroda nie choć Bóg ukrywa się przed oczyma człowieka zmysłowego i gnuśnego. w tak małym stopniu ulegają jego wpływom. ukazujące się naszemu wzrokowi w przeróżnych odrębnych doskonałości Boga. 17. które bez przerwy wywierają na nas drapieżne zwierzęta. że podczas gdy jej ruchy i rozmaite zjawiska oddziałują na nasze pojmuje się wyłącznie widzialne łańcuchy skutków czy ciągi wrażeń zmy­ zmysły. wprowadzonym przez pogan. służą temu. pozbawiony jakiegokolwiek uchwytnego znaczenia. Tak pojmowa­ Księga Jeremiasza. aby nas poinformować o istnieniu skończonych przyjąć pośród chrześcijan wyznających wiarę w Pismo Święte. On czyni naprowadza nas na myśl o istnieniu odrębnej.i wysyła wiatr ze swoich zbiorników. a dzień w noc zamienia". kiej prawdy. podobnej do nas. ale jedynie pewien zestaw idei. podczas gdy poszczególny ludzki umysł jest oznaczany przez pewien skoń­ rok uwieńczyłeś swoją dobrocią. a te idee. podobnych do nas samych. że wszystko co widzimy. że dla każdego. to muszę wyznać. które naznaczają ludzkie życie. Nie wątpię. by uwierzyć. 8.1 On i ruchu. któ­ może niczego zgoła wytwarzać. że taki pogląd mógł się zestawieniach. Ale jeśli przez przyrodę rozumie się jakiś ry nie podejmie najmniejszego choćby wysiłku myślenia. On sprawia. wówczas jest jasnym. 62. Urzą­ rzaniu rzeczy przyrodzonych i każdą z nich musimy przypisać bezpośrednie­ dzenie owej potężnej machiny przyrody charakteryzuje się takim mistrzo­ mu i wyłącznemu działaniu Boga? Odpowiem na to. nieszczęścia. owoce zwiędłe w fazie kwitnienia. towarzyszącej tym ideom i przez nie reprezentowa­ przemienia ciemności w poranek. że wspo­ przejawami Bożej obecności. po­ fowie zwykli przypisywać naturze. Trudniej jednak zrozumieć to. czujemy czy postrzegamy za pomocąjakie. Jakże smutny to przykład i nadzorem nieskończenie mądrego i dobrego Ducha. tak jak my. gokolwiek innego zmysłu. który w niebie.13. 1 5 Dzieje Apostolskie. że Pismo stale przemawia takim w każdym momencie i miejscu. które zostały spowodowane ślącym substytutem. „Prawdziwie (jak powiada prorok) Tyś Bogiem ukrytym". jak i dobrocią Boga. Wolelibyśmy przyjąć. 27. 4 Dzieje Apostolskie 17. Otóż w taki sam sposób widzimy Boga. 10. że znane nam z obserwacji powol­ fleksji. które stale i stworzonych duchów. mniane procesy zachodzące w przyrodzie są absolutnie konieczne do tego. że to słowo stanowi dla mnie pusty 1 dźwięk. jak i od praw natury oraz rzeczy postrzeganych uprzedzonego i uważnego umysłu nic nie będzie łatwiejsze do odczytania za pomocą zmysłów.1 Do odkrycia tej wiel­ i wiele tym podobnych rzeczy. odczuwamy jakąś niezrozumiałą niechęć do tego. że wydają się jak gdyby oślepieni nadmiarem światła. że ktoś zarzuci nam. kto jest zdolny do minimum re­ 151. wistości jest On niedaleko od każdego z nas". „Na dźwięk Jego głosu huczą wody rusza się.3 Jednak pomimo tego.4 149. ne i stopniowe procesy powstawania rzeczy w przyrodzie nie wydają się mieć który jest bardzo bliski naszym umysłom. na przyroda jest jedynie czczym urojeniem. że nie przypisuje bezpośredniemu działaniu Boga te skutki.2 „Nawiedziłeś nej. deszcze wpływ. Toteż jasnym jest. Bóg angażuje się tak bardzo w nasze ludzkie sprawy. postrzega i myśli. 3 Psalm 65. gdziekolwiek skierujemy swój wzrok. Zapytacie jednak. Jasnym jest zatem. wem. choć podobnej zasady myśli błyskawice . co przemawia zarówno za mądrością. „w którym żyjemy. to jawne znaki obecności Boga postrzegamy wają się zbożem". tak samo że jest On bardzo odległy i chętnie byśmy Go zastąpili jakimś ślepym niemy- jak znakami są nasze postrzeżenia tych ruchów. jest znakiem albo skutkiem Bożej mocy. 28. że jeśli przez przyrodę stwem. Cała różnica polega na tym. jeśli przez c z ł o w i e k a rozumie się coś. tak że łąki się stroją trzodami. że się chmury podnoszą z krańców ziemi. czy przyroda nie ma żadnego udziału w wytwa­ kwentny. która jest tak bliska i oczywista dla umysłu. słyszymy.

Nie byłoby bowiem możliwe nawet to. dla którego znaleźliśmy się na tym świecie . że te poszczególne rzeczy. Dalej. co tu zostało powiedziane. tować nad tymi ważnymi kwestiami i z nimi obcować. że funkcjonowanie w zgodzie z ustalonymi niu z całym systemem stworzenia.]. ani cała mądrość i pomysłowość czło­ albo herezji manichejskiej. Z tego. tak więc 88 89 . że Wszechmocny Duch potrafi stworzyć każdą rzecz za opieszałości popadło w ateizm. ludzi znaczących i roz­ czy kłopotów niż stworzenie małego kamyka. że stworzenie niesłychanie subtelnego organizmu lekceważąc ją. Ci jednak. gdyż są źródłem pożądanej różnorod­ i dobroci. że jest on obecny i zna nasze najskryt­ zbyt wąskie. Powinniśmy się dziwić raczej temu. i ogólnymi prawami jest tak konieczne do tego. niż temu. tłumaczy się wyłącznie brakiem uwagi i niedo­ wieka na nic by się nie zdały. posiadają naturę dobra. Tymczasem. który kształtuje. Na podstawie tego. to.1 Już ten jeden istotnie wyśmiewać dzieła Opatrzności. że On jest z nami i zachowuje nas nych. dlatego na przykład skupiamy naszą uwagę na idei jakiegoś sze myśli. odwracając od niej myśl i celowo przymykając na nią oczy? Byłoby też dobrze. w jakich doznajemy bólu i przyjemności. reguluje zmuszeni przyznać. świę­ niała obfitość stworzeń nie powinna być interpretowana jako przejaw słabo­ tości i sprawiedliwości Wszechmogącego Ducha miała z uporem i bez wy­ ści czy rozrzutności ich Stwórcy. czyli aktu swojej woli. W przypadku człowieka można rzeczywi­ spodziewać po rozumnych stworzeniach? ście poczytać za przejaw mądrości to. niedoskonałych duchów. niej odciąć. wyćwiczeni w rzetelnym i dalekowzrocznym myśleniu i przywykli do re­ 152. która stanowi najlepszą zachętę do cnoty relacje i okoliczności. Jasny pogląd na te wielkie prawdy nie może nie natchnąć naszych serc szerzej. Jeśli zaś chodzi o obecną w świecie domieszkę niedoli i cierpienia. by lekceważyć tak oczywistą i doniosłą prawdę. żeby stateczną pojętnością umysłu. 155. Niepodobna przecież zupełnie. żeby nie można się od obrazie służą podkreśleniu jego jaśniejszych i bardziej świetlistych partii. pełną czci uwagą i świętą bojaźnią. naturę ludz­ i najlepszą obronę przeciwko występkowi. że „oczy Pana które są następstwem ogólnych praw przyrody i owocem działań skończo­ na każdym miejscu widzą dobro i zło. się do uznania tej prawdy stanowiło główny cel i sens mojego trudu. gdybyśmy zbadali. iż w ogóle istnieją jacyś zwolennicy ateizmu mo jak szeroka i głęboka myśl ludzka. jaśniejących w urządzeniu przyrody. 31 [przyp. że fakt. kiej wolności i cel. abyśmy się w nie przyodziali". tak jak cienie na wiek prawda. i daje nam chleb. Duchy mierne i nienawykłe do refleksji mogą tego rodzaju zdolności czy władze umysłowe w ogóle istniały. Przecież nic nie jest bardziej porządzających wolnym czasem jedynie za sprawą gnuśnej i obrzydliwej oczywiste niż to. że owa wspa­ przeniknięta i oświecona autentycznym poczuciem wszechobecności. nie jest przekonana nie roślin i zwierząt zanim osiągną pełną dojrzałość za świadectwo braku w pełni i z całą oczywistością o istnieniu Boga. są one absolut­ wszędzie. że oszczędnie dysponuje rzeczami. ale raczej należy w niej widzieć argument rzutów sumienia naruszać Jego prawa. Powinniśmy zatem z powagą medy­ świadczący o bezmiarze Jego potęgi. Nasze horyzonty są jednak i szaty. że bez tego ani nie wiado­ wiek może zobaczyć. gdziekolwiek się udajemy. w naszym obecnym stanie. nie niezbędnym warunkiem naszej pomyślności. ustawicznie zaabsorbowana po­ du nabytego wskutek naszego obycia się z małostkowymi i skąpymi osobni­ gonią za korzyściami materialnymi albo przyjemnością i nienawykła do sku­ kami. nie dają się do niej przekonać. sposób nabyć wolne od wszelkich wątpliwości przekonanie. powinniśmy zauważyć. która oświecałaby umysł tak mocno. Przyczynienie 1 Zob. żebyśmy mogli w ten 153. Stąd wynika jasno. aut. Czy jednak istnieje jakakol­ ności i uwypuklają piękno pozostałej części stworzenia. czy aby nie jest następstwem przesą­ Jakże się przeto dziwić. aby pojąć różnorakie cele. że bie jednak wyobrażać. i że pozostajemy w absolutnej i bezpośredniej od Niego zależno­ indywidualnego cierpienia i uznajemy go za zło. że uznajemy trwonienie nasion i zarodków oraz przypadkowe niszcze­ pienia uwagi czy otwierania oczu swojego umysłu. którzy są zasad. rozpatrywane same w sobie i podtrzymuje w istnieniu cały system wszechświata. art. co w naszych badaniach zasługuje na pierw­ sze miejsce jest rozmyślanie o Bogu i o naszym obowiązku. kiedy sieje rozważy w powiąza­ śmy gdzie indziej wynika jasno. byśmy mogli kierować spra­ 154. choć należałoby się tego roztropności u Twórcy przyrody. Niestety należy się obawiać. że można spotkać ludzi na tyle których nie może nabyć bez wielkiego trudu i wysiłku.ponad bliską obecność wszechmądrego Ducha. jakiekolwiek trudności by stąd wynikały. że owe niedoskonałości i wady przy­ fleksji. abyśmy go pożywali. każdy myślący czło­ wami naszego życia i wnikać w tajniki przyrody. Nie powinniśmy so­ nierozumnych. aby przechylić szalę na korzyść naszych ne pojąć albo nie chcą sobie w tym celu zadawać trudu. nigdy nie będą mieli dość podziwu dla śladów Boskiej mądrości rody nie są same pozbawione pożytku. żeby dusza pomocą samego fiat. związki i zależności między rzeczami. których piękna i harmonii nie są zdol­ faktor w zupełności by wystarczył. co zauważyli­ wydające się złem.będziemy 156. gdy spojrzymy ści. że większość ludzi. że zwierzęcia czy rośliny przysparza Wszechmogącemu Stwórcy więcej trudów nazbyt wielu mieszkańców chrześcijańskich krajów. Wszak w końcu tym.

nie zdołało natchnąć moich czytelników pobożnym po­ czuciem obecności Pana. po pierw­ sze. z olbrzymim prawdopodobieństwem. Choćby z przekory wobec spotykanych tu i ówdzie poglądów jakoby Berkeley był. nie musi to bynajmniej oznaczać. i na pewno jest czymś w stosunku do naszego umysłu zewnętrznym. graniczącym niemal z pewnością. pozostającym w cieniu dwóch gigantów: Johna Locke'a i Davida Hume'a. zdrowego rozsądku. których pozna­ nie i wcielanie w życie stanowi szczyt doskonałości ludzkiej natury. Tekst powstał. Jego empiryzm jest na tyle różny od empiryzmu zarówno Locke'a. czyli od momentu opublikowania Traktatu o zasadach ludzkiego poznania (1710). iż jego teorie są trafne. Stanowisko takie wydaje się jawną niedorzecznością. sięgając do źródła. wszak po byle drzemce bez wahania budzimy się z przekonaniem. Serdecznie dziękuję dr. Przemysławowi Spryszakowi za uważną lekturę oraz życzliwe i wnikliwe komentarze. co tutaj powiedziałem. Berkeley z pewnością należy do filozoficznej ekstraklasy. iż zamykając oczy. jakbyśmy doskonale wiedzieli. spodziewać się można. prawdziwe i dobrze opisują rzeczywistość. które stanowią główne zajęcie uczonych. które w różnych odmianach i postaciach wciąż są żywe. Dlatego teoriami Berkeleya. gdyby to.że wskazanie w ich obrębie na błąd w rozumo­ waniu lub fałszywość ich założeń czy przesłanek jest rzeczą nadzwyczaj trudną. może raczej . Przekonania te można śmiało uznać za problematyczne. gdy byłem stypendystą Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej. 91 . Z niewzruszoną pewnością odnosimy się do wszyst­ kich rzeczy tak. unicestwiamy cały świat istniejący na zewnątrz naszego umysłu (bo takiego czegoś jak świat poza umysłem po prostu nie ma). jaka była przed zaśnięciem. Któż może bowiem wziąć na poważnie pogląd. stanowiącej kamień obrazy dla tzw. co się z nimi działo podczas naszej zmysłowej absencji. POSŁOWIE Sola mens1 Wstęp Gdyby w telewizyjnym ąuizie pojawiło się pytanie o autora najbardziej polito­ wania godnej koncepcji filozoficznej. po trzecie wreszcie idealistą subiektywnym. Choć w innych dziełach nasz autor prezentuje nowe i ulepszone argumenty na rzecz swo­ ich tez.musiałbym je uznać za całkowicie bezużyteczne i daremne. a jego postać stanowi kamień milowy filozofii w ogóle. wypada im udzie­ lić rady. pomniejszym filozofem brytyjskim. A wykazawszy fałszywość i próżność tych jało­ wych dociekań. iż poprawna odpowiedź brzmiałaby: „George Berkeley". poddawane były surowej krytyce. a więc do Traktatu. po drugie empirystą. aby ze czcią przyjęli zbawienne prawdy Ewangelii. Januszowi Salamonowi SJ oraz dr. że otaczająca nas rzeczywi­ stość jest taka. warto się zainteresować. Poglądy Berkeleya od początku.

ku któremu Berkeley ostatecznie się skłania. ostatecznie decydując się na analizę kompleksową. Standardowe ilustracje analizy wyrażeń można odnaleźć w przypadku Berkeleya mamy do czynienia z wizją rozsądku jako zbioru przekonań w pierwszej części Traktatu. iż pojęcie materii jest pozbawione jakiej­ sko w sprawie źródeł poznania.zmysł wspólny). charakterystycznych zarówno dla racjonalizmu. podczas gdy przekonania (sądy) są zespołami idei. tzn. Najogólniej liza wyrażeń skorelowana jest zatem z pewną wizją rzeczywistości. Dla Berkeleya ma to znaczenie funda­ mentalne. Zdanie Jestem przekonany. że przypisywa­ kolwiek treści. Raz jako wła­ da żadnej referencji. Dwie rzeczy należy wziąć pod uwagę. iż chodzi tutaj o to samo stanowi­ że negatywny wynik analiz. tudzież kompleksowej analizy przekonań obejmujących mogą prowadzić do wniosku. Te dwie przesłanki wionych przez nas sądów. (2) umysłu i (3) Boga. Przekonania w pierwszej kolejności coś wyrażają.E. do których odnoszą się wyrażenia naszego języka. W tym W tym elemencie Berkeley niewątpliwie różni się od Kartezjusza czy Spinozy. z konieczności stał się punktem wyjścia dla twierdzenia metafizycz­ ny mu idealizm subiektywny jest w pewnym sensie radykalizacją niektórych tez nego: sformułowania tezy o charakterze egzystencjalnym. wtórnych przekonań na temat świa­ . okażą się dwiema stronami tej samej monety. „istnieją inne dbałości Berkeleya o uzasadnienie swoich przekonań. zdrowego rozsąd­ Świetną ilustracją takiego podejścia jest stanowisko G. wokół której ogniskują się własności pierwotne rzeczy. konstytuują to. W niniejszym szkicu rozważę poglądy George'a Berkeleya na trzy kwestie. uchodzą za obiekty. pozornie tak od siebie odległe stanowiska. np. Zacznijmy od uwag o charakterze metodologicznym: pomieszczona w Traktacie (3) Funkcjonalny charakter zdrowego rozsądku. jest po prostu przekonaniem. że coś jest lub nie jest zgodne ze zdrowym rozsąd­ ry któregoś ze współczesnych filozofów. nie posia­ Zdrowy rozsądek u Berkeleya można rozumieć na dwa sposoby. zdrowy rozsądek w tym sensie to po prostu pewien typ żywionych przez 92 93 . do niczego się nie odnosi. analiza semantyczna. że z trudem można obronić pogląd. na zinterpretować w kategoriach wyznaczania zakresu pojęcia przez jego treść. mum wysiłku w wykazanie. mówiąc.przypomnijmy. w której dwa. do czego się one odnoszą. rozstrzygnięcie. czymś. niach. Określenie ich w Krytyce czystego rozumu mianem „idealizmu teczności o wskazanie mechanizmu ich generowania z innych. Chodzi raczej o wskazanie. że nasza myśl pomyślnie lub niepomyślnie przeszła test. co samo nie dzy jaźnią a tym. pozwala przejść do drugiego etapu analizy. Wcześniej jednak niezbędne będą pewne lecz zarazem czymś umysłowym. bardziej fundamental­ subiektywnego" i przeciwstawienie „idealizmowi transcendentalnemu" sugeruje. mianowicie analizy przekonań. będącej po prostu badaniem związków między zespołem ży­ stratu. iż istnieje materia. zy wyrażeń. że Jan jest w domu" wyraża stan naszego umysłu oraz opisuje Między zdrowym rozsądkiem a filozofią immanencji mój stosunek do zdania „Jan jest w domu". co jej się prezentuje w szeroko pojmowanych aktach umysłu. a w osta­ nadzwyczaj jasny. Moore'a. która posiada kwalifikacje pierwot­ Teza mówiąca o związkach Berkeleya z racjonalizmem nie powinna dziwić. tzn. że Berkeley podejmuje heroiczną próbę zbudowania prócz ich spójności także to. iż nasze mamy do czynienia z dwoma rozwiązaniami tego samego problemu . bo tak dysponującą narzędziami służącymi do badania poprawności rozumowania. jedną i drugą formą analizy. kształt etc. Ana­ Drugie znaczenie zdrowego rozsądku jest już bardziej klasyczne. a przy niezaprzeczalnej pewne zdania dotyczące świata. może uchodzić za nadzwyczaj osoby". że pojęcie materii jest bezprzedmiotowe. że kluczowego dla teorii Johna Locke'a. jak racjonalizm i empiryzm. co w języku angielskim nazywa się sprawną i współcześnie brzmiącą argumentację filozofa analitycznego. dotyczy kompleksu: znaczonego pojęcia oraz oznaczanego przed­ tywania błędów i niejasności. będących punktem wyjścia dla innych. nie przyjmują postaci sądów. Idee są podstawową jednostką semantyczną. Berkeley waha się między takiej teorii filozoficznej. Berkeley wkłada maksi­ ta. iż nych przekonań za pomocą reguł dedukcyjnych. common sense (z języka łacińskiego sensus communis . wszechnie wiadomo. Odrzucenie przekonania. Moglibyśmy takie stanowisko określić mianem „funk­ miotu. w drugiej . Co więcej. oznacza to. mia­ Percepcje nie są przekonaniowe. takie jak rozciągłość. Przyzwyczajeni jesteśmy wią­ o zasadach ludzkiego poznania argumentacja przybiera trzy różne postaci: (1) anali­ zać pojęcie zdrowego rozsądku z pewną klasą przekonań na temat rzeczywistości. „istnieje moja ręka" etc. „istnieją przedmioty materialne". (2) analizy przekonań oraz (3) odwołania się do tzw. że pozostawał on pod silnym wpływem pism Nicholasa Male. jak i empiryzmu. Nie można też nie wspomnieć o tym.opisują. Czy zatem (1) Analiza wyrażeń. Ciekawe jest to. i nie. według którego ku.stosunku mię­ przekonania opierają się na czymś od nich jakościowo różnym. nowicie (1) bytu. Odpowiedź może brzmieć: i tak. rozporządza rozsądek. Są ideami.jak i Hunie'a. Po­ ne. Całość jest niezwykle złożoną konstrukcją teoretyczną. Po pierwsze. stwierdzający. spójności przekonań. branche'a i stanowiska kartezjańskiego w ogólności. którym tarbińskiego: „nazwa pozorna". wychwy­ można ją określić. argumentacja z Trak­ (2) Analiza przekonań może przyjmować dwojakiego rodzaju formę: analizy tatu podważa zapatrywania Locke'a i Kartezjusza na kwestię istnienia materii-sub. najlepiej pasowałby termin Tadeusza Ko­ kiem. Różnią się jednak od sądów wyrażanych w zda­ uwagi natury metodologicznej i metafilozoficznej. Gdybyśmy chcieli użyć nomenklatu­ dzę refleksyjną: kiedy mówimy. Po drugie. Nie kontekście stosunek Immanuela Kanta do idei wyłożonych w Traktacie wydaje się chodzi bowiem o analizę przekonań pod kątem ich wzajemnej zgodności. będącej ekspozycją skrupulatnej analizy pojęcia materii bazowych. Należy go zatem postrzegać jako swoistą władzę kontrolną. gdyż wskazuje na uprzywilejowaną pozycję umysłu. moż­ cjonalnego".

czyli po prostu za ich przyczynę. iż Berkeley może być uznany talnych. co istnieje. że tym. trzyć pewnym zastrzeżeniem. mianowicie doprowadzenie do To. Taki sam Kanta. ny podział ma uświadomić czytelnikowi Traktatu. keleya staje sięjasne: Bóg niczego nie musi poznawać drogą przyczynowego zewnętrz­ nego wzbudzania w jego umyśle treści mentalnych. iż istnieją jakieś treści się nie godzi. Kanta w Krytyce czy­ do czynienia w przypadku umysłu ludzkiego. przyjmując teorię abstrakcyjnych idei ogól­ tym. Tymczasem musimy zdać sobie sprawę. ne. iż należy przedstawioną powyżej tezę opa­ blowaniem życia umysłowego Boga z naturalnie nałożonymi ograniczeniami. iż jedyną gwarancją. podważamy podstawy naszej metafizycznym idzie jeszcze dalej. a więc umysł występuje jako ontolo­ z powodu dla nas oczywistego. Tomaszem z Akwinu na czele. młody człowiek o silnej wierze. że aktywność umysłowa człowieka. ale też że fragmenty pierwszej Krytyki zostały mentalne. nie może być wątpliwości. Teraz rozumowanie Ber­ zumie się termin „idealizm". a więc wszystkie treści mentalne są generowane w ramach jego władzy umysłowej. czy zgodzi­ granic możliwości racjonalizmu. 94 95 . Nie jest tak. niem. są jedynie byty mentalne (umysłowe). będących kon­ kognitywno-wolitywnych aktywności nazwiemy umysłem (łac. Nie bez znaczenia pozostaje fakt. Zakwalifikowanie Berkeleya do obozu racjonalistów może u niektórych budzić Idee .jakości . ze św. wyobraźni i refleksji. a wręcz uzmysłowić nam. że Bóg istnieje. utrzymując. Prze­ własności rzeczy istniejących poza umysłem) . pojęciach i życiu umysłu pozwalają na wysnu­ skomplikowaną argumentację mającą doprowadzić do ugruntowania przekonań te- cie przypuszczenia. Jest tak w istocie. mind. za nic w świecie nie mógłby się zgodzić z tezą. W ten sposób Traktat staje się swojej istocie do stwierdzenia. Być przekonanym. Hume).wysuwane przeciw teorii jakości pierwotnych. w jaki sposób scharakteryzujemy Berkeleya. Nie oznacza to bynajmniej. Jeżeli całościowo pojętą władzę Przechodzimy teraz do omówienia kilku szczegółowych kwestii. który spełnia obie te funkcje równocześnie. iż centralny pomysł tego irlandzkiego filozofa sprowadza się w istycznych.sugeruje. Jeżeli poprawnie ro­ mentalne wytwarzając. i jeżeli istniejątylko treści gmatycznej drzemki zbudził Hume. Berkeleya. Obie koncepcje były autorstwa znamienitego filozofa poglądowi Locke'a w sprawie istnienia jakości pierwotnych (jako obiektywnych angielskiego. że i zaakceptowane jako żywiony przez nasz umysł zbiór sądów. także Arystoteles. Kant). zastane kognitywnej naszego umysłu są jego własne treści.materia mieszane uczucia. Stanowisko Berkeleya nie powinno szokować. po prostu treści poświęcone odparciu idealizmu subiektywnego G. żep i po­ W koncepcji Berkeleya pochodzenie treści mentalnych nadbudowane jest nad siadać zdolność rozsądzania to dwie różne rzeczy wzajemnie do siebie niereduko. Innymi słowy. mens. sekwencjami zajmowanego przez Berkeleya stanowiska. Wyrażenie „bycie wytworem umysłu" rozumieć należy jako pewnego wrodzone (innatyzm). natomiast w aspekcie nych. Jego zdaniem. Schellinga i Fichtego.umysł przekonań na temat świata. że Kanta z do­ ści mentalnych. Okoliczność ta ma duże znaczenie dla odczytania sensu pogląd głosił Parmenides. ale to nie oznacza wcale. że chodzi o trzecią drogę. Berkeley nie jest racjonalistą w stylu kartezjańskim. jakkolwiek w pewnej swojej fazie zależna od relacji kauzalnej czynnika pozaumysłowego i samego umysłu. po którym musiał przyjść albo sceptycyzm (D. Berkeley. istnieje umysł. co poznawalne. musi za pierwszego filozofa antycypującego transcendentalną filozofię wielkiej trójki: stać się treścią mentalną. z jaką mamy Oba sensy rozsądku najpełniej zostaną omówione przez I. rozum i zmysły bez wątpienia trzeba będzie uznać za jego części składowe. ang. że nasze przekonanie p jest zdroworozsądkowe typu zależność przyczynową. duch. przedstawia w nim Wypowiedzi Berkeleya o ideach. ajedynie nadaje im status tego. jątutaj centralną rolę: (1) krytyka tzw. cokolwiek miałoby się stać treścią dostępną umysłowi. że nie należy także pospiesznie i zbyt pochop­ nie przesądzać o jego przynależności do empiryzmu. Dwa zagadnienia odgrywa- Geist). Platon. że pozostaje w opozycji do tego jakże szero­ kiego nurtu europejskiej myśli filozoficznej XVII wieku. iż jedynym i wyłącznym przedmiotem aktywności argumentem filozoficznym na rzecz istnienia Boga. mianowicie Berkeley nie jest racjonalistą w sensie giczny gwarant każdej treści pojawiającej się w jego zasięgu. Na to właśnie Berkeley kartezjańskim. Johna Locke'a. Przekonania te nie są jednak pierwotne. straciliby­ leyowi niektórzy scholastycy. Taki umysł. ostatecznie jest du­ Tytuł niniejszego paragrafu sugeruje. może być gwarancja statusu treści men­ stego rozumu. a przede wszystkim teorię jakości pierwotnych. a z filozofów bliższych Berke­ teorii Berkeleyowskiej. my się na następujące rozumowanie: jeżeli nasz (ludzki) umysł nie jest przyczyną tre­ albo transcendentalizm (I. Z tego Między racjonalizmem a empiryzmem wynika. że religijnych Irlandczyka. abstrakcyjnych idei ogólnych oraz (2) krytyka Skomplikowane rozumowanie z początkowych partii Traktatu . jest to. wydaje się jednak. Umieszczając ją wśród teorii empirystycznych. co mental­ wiary. Nie mogą takie być treści te są w całości jego własnym wytworem. Berkeley dąży do uznania Boga za ontologicznego gwaranta wszelkich treści. Traktat jest w istocie swojej tekstem apologetyczno-polemicznym. to oczywiście Bóg. teorią idei: treści mentalne pochodzą z percepcji. inicjatora nowożytnego ruchu empirystycznego. że autor nie przekroczył prowadzony przez Berkeleya atak na teorię Locke'a ma podstawy w przekonaniach jeszcze Rubikonu. co mentalne. W aspekcie epistemologicznym Berkeley zdaje się twierdzić. jedynie na mocy faktu posiadania władzy rozsądzania. zależy zatem od tego. Ten trójdziel­ walne. śmy z oczu jej największą zaletę i jednocześnie wadę. broni stanowiska teistycznego.

krytykując Locke'a. ponieważ oznaczałby. Abstrakcja jest procesem Nie ulega wątpliwości. Pogląd taki jest trudny do Choć brak tu miejsca na szerszą prezentację poglądów Arystotelesa. giem władz kognitywnych. Różnica mię­ istnieją tylko duchy. choć nie oznacza to wcale. który cechuje Berkeleya. Na to Berke­ kłosiem pewnej wersji racjonalizmu. Berkeley z największą niechęcią odnosił się do tezy. Oznacza to. gdyby nie drugi zarzut. że istnieją kretnej percepcji. czy w ogóle zrozumiemy jego teorię języka. Abstrakcyjne idee ogólne są po prostu mamidłami i nie zem pewnego niezdecydowania autora. Należą do nich np. które dostępne są wyraz poszukiwania trzeciej drogi między Kartezjuszem i Lockiem . że jest przedmiotem ogólnym. jakość: abstrakcyjne idee ogólne byłyby odnoszone do czegoś. Nie chodzi wszak o konkretność przedmiotu. Wątpliwe na gruncie teorii nie są wcale łatwiejsze do zaakceptowania. za pomocą kon­ ogólne. Przypomnijmy. bycie Idee w swojej podstawie są również konkretne. szczególnie gdy dobrze przeanalizuje się życie mentalne. Gdyby przyjąć jej istnienie. takich percepcji nie sposób sobie po prostu Pierwszy rodzaj jakości to obiektywne. Więcej nawet. natomiast przedmioty są konkreta­ czynnik ontologiczny. wydaje się dziełem. kształt. obiektywnie i poza wszelką percepcją. jak i ontologicznej.właśnie za spra­ w percepcjach jakiegoś podmiotu. Trudno nie zgodzić się co do tego. Każda percepcja jest ściśle określona i zindywidualizowana. najbardziej fundamentalne własności przed­ wyobrazić. jest pewnym nadużyciem. a zatem treści mentalne z nimi związane. G. Problematyczna pozo­ mi konkretami są jedynie duchy. wowy sposób istnienia to tzw. Są ogólne z uwagi na pewną cechę. w myśl której ale nie czystą. iż idee nie istnieją jakościami wtórnymi. Tym zatem. podczas gdy jakości pierwotne pozostają poza zasię­ sama idea towarzyszy nam w doświadczeniu (percepcji) wielu przedmiotów. tzn. Berkeley godzi w podstawowe przekona­ statusu bytowego (orzekał o niej. że przedmiot jest wtórny w stosunku do idei. że mówienie o percepcjach ogólnych że John Locke głosił doktrynę dwóch rodzajów jakości: pierwotnych i wtórnych. sporu o uniwersalia. że podsta­ nie J. Wedle teorii Arystotelesa istnie­ by powiedzieć. ale istnieją przedmioty będące kompleksem idei. Nie oznacza to bynajmniej. Materia druga. Idea jest ogólna. Locke'a na temat możliwości wyabstrahowania treści ogólnych z percepcji. bycie wysokim etc. jaką się odznaczają. gdyż ta przedmiotów są jakości wtórne. a więc jest przedmiotem ją dwa typy materii: pierwsza i druga. bycie gorzkim. cie epistemologicznym należy się zgodzić. Zaakceptowanie istnienia jakości pierwotnych miana ogólnych na podstawie oderwania jakichś własności od przedmiotów. ale ich ogólność nie ma charakteru abstrakcyjnego (nie uzyskują jako podstawy ontycznej przedmiotu. jest możnością. indywidualne. Na to nakłada się dodatkowo teoria. Nie istnieją przed­ w stanie przyjąć każdą formę. która jest w sensie ogólnym. odnosi się miotów. 96 97 . iż Berkeley. co nie byłoby powią­ W analizowanym przypadku Berkeleyowi chodzi o ściśle określony typ ogólności: zane z konkretną percepcją. a więc obiekty Berkeley. będące zawsze ideami czegoś i będące do czegoś. Locke'a teoria materii-substratu o kilku podstawowych własnościach jest reflek­ lecz raczej konkretność doświadczenia przedmiotu. synolon . zdaniem Berkeleya. by Arystoteles chętnie przy­ tych przedmiotów. że przedmiot jest wiązką własności. będące znaczeniami naszych wyrażeń. Abstrakcja wprowadziłaby w ten układ zależności nową oderwane od przedmiotów treści ogólne. o ile różnią się od siebie idee cechy zaś przynależą tylko Bogu. takie jak rozciągłość. Trzeba bowiem pamiętać. Jakości wtórne to jakości będą­ bowiem do czegoś konkretnego. jaki przedstawia w Traktacie ogólność treści pojęciowych. że istnieją tylko takie idee. Berkeley odrzuca jakości pierwotne. a to jest zupełnie inna forma in­ sem teorii klasycznej. Nie wydaje się jednak. a co po prostu mienia którego zależy to. że nie wszystkie rodzaje form może przyjąć. W aspek­ te własności przysługują). a w dalszej kolejności materii-substratu ogólne. lecz ogólność percepcji generujących idee. że nie przyznałby jej Odrzucając abstrakcyjne idee ogólne. abstrakcyjną ogólność idei. Stąd już blisko do jakieś wersji agnostycyzmu lub scep­ Nie chodzi zatem o kwestię różnicy między konkretem a ideami ogólnymi . że istnieje coś takiego jak abstrakcyjna rzeczywistość ogólna. iż istnieją abstrakcyjne idee stany mentalne. Przypisuje sieją Arystote­ dywidualności. konsekwentnie godzimy się na to. że prawdziwy­ dzy oboma rodzajami materii jest zatem różnicą ontologiczna. Gdyby zgodzić się. aktualnie pochod­ (wyłączając Boga). Istnieją. Pierwsza jest czystą możnością. że mamy tutaj do czynienia z poglądami będącymi po­ odrywania się od przedmiotu. znawał istnienie materii pierwszej. Akceptując ją. Odrzucenie miałoby być materią. znanej na długo przed Kartezjuszem. odniesione. która pobudza nasze zmysły i wywołuje stany mentalne zwane abstrakcyjnych idei ogólnych ma swoje źródło w przekonaniu. które można czytać jako mogą istnieć z tego prostego powodu. odnosi się również do Stagiryty. trzeba było­ lesowi oraz średniowiecznym sukcesorom jego myśli. choć jednocze­ ciepłym. Nie oznacza to. warto zwrócić przyjęcia. co Locke nazywa substratem. czyli konkretne uwagę na fakt. Konsekwencje ontologiczne tradycyjnie przynależną do tzw. że nie istnieją idee wą odrzucenia teorii jakości pierwotnych. nie jest jakaś bliżej nieokreślona Teoria ta nie byłaby pełna. bez związku z przedmiotem. tzn. że jedynymi poznawalnymi jakościami mianowicie możliwość odnoszenia do wielu przedmiotów. że jest bytem). bycie w czasie. Te mi percypowanymi i różnią się od siebie jedynie o tyle.złożenie z materii i formy. w jakimś sensie rezygnowaniem z niego. Tutaj pojawia się ważny niuans w teorii Berkeleya. którym niesie konsekwencje zarówno natury epistemologicznej. czyli może stać się podstawą dla każdego przedmiotu mioty ogólne. które różnią się od siebie pod względem ontologicz­ staje kwestia istnienia materii pierwszej. możliwy. dopuścilibyśmy nym. nych w stosunku do percepcji. od zrozu­ ich istnienie implikuje istnienie czegoś. najczęściej nazywana materiałem. będący wyra­ ley nie chce się zgodzić. tycyzmu. iż istnieją jest zatem kwestią wtórną i przynależy do porządku wyjaśniania rzeczywistości. mentalne. którego status mógłby sugerować odwieczność i wieczność. tym razem dotyczący istnienia tzw. ce w pewnym sensie stanami podmiotu. poza kontekstem percepcji. Właśnie z takimi poglądami walczy Berkeley. Mówienie o materii Proces ten nie jest. treści abstrakcyjne jako kolejna kategoria przedmiotów. Traktat. co odrzuca. Berkeleya jest pojęcie konkretności. jakości pierwotnych. gdyż niechybnie śnie mogą być ogólne.

całość jest fałszywa. Chodzi o to. Druga strategia. wówczas prawdą jest negacja zdania drugiego. Kłopot w tym. który nazywamy jednorożcem. po dokonaniu rozkładu tego zdania na zdania proste.W ten sposób rzuca wyzwanie tradycyjnemu podziałowi na to. Przyjmijmy. (c) treść mentalna jest przedmiotem percepcji. Wo­ du ograniczeń przestrzennych. do któ­ tzw. 98 99 . Zacznijmy od analitycznego „istnieje takie x. a więc „nie jest tak. obiekt ten ist­ z którą mamy do czynienia w Traktacie. (2) Zagadnienie epistemologiczne wyraża następująca kwe­ cych funkcję podmiotów zdań egzystencjalnych. dwa czasowych. pod warunkiem. wspierana me­ sze konsekwencje. iż istnieje co najmniej jeden przedmiot. Prowadzi to do parodoksu tzw. że x jest koniem i x posiada róg pośrodku łba". całość będzie fałszywa. Weźmy predykat pierwszy „istnieje". de facto posługujemy się Gdyby się okazało. jaki powstaje. kolwiek opisu. bo przecież żaden człowiek do takiej roli pretendować nie może. jedyny problem. w obu przypadkach jest dany w jakimś rodzaju drogą percepcji. to być postrzeganym. Można jednak przyjąć wersję. że przedmiot. innymi dla skrypcji. To oznacza m.O. Przyznanie. Zgodnie z tym. do­ stia: jeżeli istnieć. Zachowanie wartości logicznej dla tego zdania jest kwestią fundamentalną. Zdania sposób postrzega p o s t r z e g a n i e i czy czasami nie rodzi się w tym przypadku z podmiotem „Jan" zachowują swoją wartość.v. które będziemy chcieli przetestować. Teza Zdanie po modyfikacji będzie wyglądało następująco: „Jan istnieje". który nie jest nie realistyczną i nominalistyczną. mówimy. innym dla przedmiotów percepcji. Jasne jest zatem. Po pierwsze. że zdanie „Jan istnieje" jest fałszywe po dokonaniu analizy de­ dwoma różnymi pojęciami istnienia. Raz z powo­ siadanie jakiejś treści mentalnej. Zbadajmy to na naj­ których status ontologiczny nie zależy od żadnego umysłu. (1) logiczna takiej formuły zależy od wartości logicznej poszczególnych jej członów. Jeżeli akceptujemy wersję realistyczną w kwestii referencji wyrażeń spełniają­ wartość logiczną zdania. tym razem o wiele większy i kto wie. że nazwa w nim Istnienie i percepcja użyta jest jedynie nazwą formalnie. że zakresy obu wyrażeń gicznej. co mentalne i poza. tologiczna: jeżeli jedynym bytem jest to. regres w nieskończoność. że referent wyrażenia „Jan" stawmy za „istnieje" nowy predykat. że trzeba teraz omówić nieje. Co zatem ze zdaniem o percepcji? Podmiot drugiego zdania ganym. dające się już przeanalizować metodą Quine'a: wariantom interpretacji i konsekwencjom. brody Platona. ciągle postrzega. W naszym przypadku będzie to deskrypcja typu: „koń z długim rogiem pośrodku Stanowisko Berkeleya jest stosunkowo łatwe do wyrażenia: istnieć to być po­ łba".in. o których będziemy mówić za chwilę. otrzymujemy nowe zdanie: „Konie strzeganym. że nasze zdanie odnosi zależny w swoim bycie od umysłu. Przyjrzyjmy się zdaniu „Jan jest wysoki". Jak wiemy. a także skoro sami jesteśmy duchami niedostępnymi rego się odnoszą w obu zdaniach. (b) odnoszenie się do czegoś oznacza po­ li Bóg. czyli uznania nieograniczonej kwestię jedności istnienia i myślenia. że istnieją przedmioty. Ważnemu z tego chociażby powodu. z długim rogiem pośrodku łba istnieją". Dla wersji nominalistycznej sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. tak jak wspomniałem.. gdy wyrażenie „Jan" posiada referencję niezależną od referencji jakiego­ podstawiając je za predykat „jest wysoki". czy nie trudniejszy do rozwiązania. iż sugeruje. pokrywają się. jakie rodzi. Przyjrzyjmy się jego założeniom. może być warunek pierwszy i drugi. należy odpowiedzieć na pytanie. że zdanie egzystencjalne podlega rozkładowi tylko pod warunkiem. (3) Wreszcie powstaje kwestia on­ percepcji. że „x istnieje". natomiast tak naprawdę jest to skrót deskrypcji. czy­ oznacza zawsze odnoszenie się do czegoś. Quine'a. Ponownie pojawia się problem natury epistemolo- snej zmiany wartości logicznej zdania. predykatu „jest postrzegany". bez jednocze­ fałszywe. kto i w jaki tyczy kwestii epistemologicznych. a więc jeżeli któreś ze zdań składowych jest go podstawienia za predykat „istnieje". się do jakiegoś obiektu. Rozpatrywaliśmy dwa zdania: „Jan istnieje" oraz „Jan jest przedmiotem percep­ predykaty te muszą posiadać równe zakresy i podstawione za siebie zachowywać cji". dla którego ewentualnie to wyrażenie miałoby być skrótem. todologią B. wartość podziału problemów na zagadnienia logiczne. Jeżeli teoria Berkeleya ma być prawdziwa. co powie­ (2) Zacznijmy od kwestii zarysowanych w poprzednim punkcie. jest przedmiotem percepcji". I oczywiście. oznaczałoby zniweczenie całej argumentacji. Tego zaś było Berkeley­ prostszym przykładzie: „Jednorożce istnieją". że Jan przedmiotów pozapercepcyjnych: duchów i Boga. Russella oraz W. oferuje nam zupełnie inną wizję uniwer­ sum przedmiotów. w języku łacińskim: esse = percipi. Referencja zdania „Jednorożce istnieją" zależy od pomyślnego przejścia testu. Możemy przyjąć dwie strategie: skraj­ owi za wiele. Do zagadnień logicznych zaliczymy kwestie orzekania o przedmiocie dwóch predy­ Jeżeli któryś z członów jest fałszywy. rzeczywiście do czegoś się odnosimy. Po prostu ktoś go strzegany". mianowicie że zawsze istnieje jakiś umysł postrzegający przedmioty. Nowe zdanie przyjmie postać: „Jan jest po­ jest stale obecny w perspektywie poznawczej jakiegoś podmiotu. musimy przyjąć. Tylko w przypadku Boga spełniony bec tego: istnieć to być postrzeganym. Kontrowersja dotyczy referencji zdań egzystencjalnych. w jaki sposób poznajemy siebie. dysponujemy dwoma predykatami. epistemologiczne i ontologiczne. Podstawiając teraz deskrypcję za nazwę. przypadek. Rozpatrzymy dzieliśmy. katów: „istnieje" oraz „jest postrzegany". a następnie pod­ runkami daje się utrzymać. czy kiedy mentalne. najbardziej doniosłą i rodząca najpoważniej­ liczby przedmiotów w uniwersum przedmiotowym. sprowadza się do wątpliwości w sprawie ewentualne­ także podlega analizie deskrypcyjnej. co percypowane. że zdanie egzystencjalne (1) Problem logiczny związany z kwestią utożsamienia istnienia i bycia postrze­ okazuje się prawdziwe. Wybór pierwszej oznacza. Fakt ten jest trudny do zaakceptowania bez przyjęcia dodatkowego I może odbyć się pod kilkoma warunkami: (a) wygłoszenie zdania egzystencjalnego założenia. że Berkeleya stanowi poważne wyzwanie epistemologiczne i tylko pod pewnymi wa­ zdanie to jest prawdziwe (jako derywat zdania „Jan jest wysoki").

ma nieustannie do czynienia. to stwierdzić. sugerując. to być postrzega­ Zacznijmy od dokładnego przyjrzenia się tezie „istnieć to być postrzeganym". W języku polskim można było­ uważona przez matematyka i filozofa niemieckiego G. czeń. w których teza ta dyskutowana była z logicznego i episte­ apercepcja. iż każdy przedmiot istnieje o tyle. mianowicie ostatecznego rozwiązania zagadki ist­ władze poznawcze zewnętrznie czy też wewnętrznie. Nie wydaje się jednak. Nawet gdybyśmy przyjęli. niż formuła „istnieć to być postrzeganym". by Berkeley dokonał redukcji ilość duchów do dwóch: swojego własnego i jakiegoś sella-Quine'a.W. stanowią jedynie nazwę bytu postulowanego. Z tego wynika. stale dostarczającego strumienia danych. Odnosi się do cji wypełniany jest treścią. iż istnieje tylko (jedynie . wymaga to zaakceptowania założeń. co postrzega" . iż nie mamy co prawda logicznej . co do których istnieją wątpliwości. co do której nie ma żadnego znaczenia. zasadny bę­ dziwości zdań byłoby kłopotliwe. która de facto ozna­ zwę „apercepcji". iden­ strzeganym".w ten sposób pozostajemy w obrębie rozważań wy nie rozwiązuje. sola) moja własna świadomość (dusza). Te fakty tudzież zjawiska to. Jest to wysoce problematyczne na stosowne władze kognitywne. niemalże niewyobrażalnego. To oznacza. Wyrażenie „istnieć" samo nic wyjaśniającą pewne zjawiska i fakty. czy determinuje czegoś o wiele poważniejszego. by łatwo mógł się z takim zakwalifikowaniem pogodzić.różni się zatem znacznie od pierwszej. rodząc odmienne kon­ go aktu (trudno postulować. Analiza ontologiczna zostaje tym samym zredukowana do analizy percep­ rych treść jest zawsze zdeterminowana przez ten lub inny umysł wywierający wpływ cji. że każdy akt poznawczy rozpoczynający się od percep­ jaka tu się pojawia. że ich status ontologiczny jest nierozstrzygnięty. że istnieją tylko strzeganym". Otóż definicją bytu ich idei. używania w rozumowaniu jednego wyrażenia. resp. że będziemy zmuszeni mówić o uniwersum ontologicznym Dotykamy tu kwestii nazywanej w filozofii „solipsyzmem". istotnie. Jeżeli terminowi „istnieć" przypiszemy znaczenie egzystencjalne. tak rym pojawią się terminy. do czegoś niedostępnego (3) Powyżej problem ontologiczny sformułowaliśmy jako kwestię ukrytej wie­ dla percepcji. to w takim razie jeżeli percepcja ma istnieć. ley niebezpiecznie do takiego właśnie stanowiska się zbliża. Trudność. w któ­ nym w odróżnieniu od solipsyzmu absolutnego. że istnienie percepcji zagwarantowane jest pewnym Rozważmy pierwszą tezę ontologiczna w kontekście pytania o wieloznaczność immanentnie określonym mechanizmem. z trudem Na jeszcze jedną rzecz należy zwrócić uwagę w przypadku pierwszej tezy onto­ radzi sobie z kwestią poznawania innych duchów. ale mamy ich pojęcia. że postrze­ sekwencje. że faktycznie Berkeley i „percypować" mogłyby w tej sytuacji mieć różne zakresy. czyli ny. że wyrażenie „być postrzeganym" posiada znaczenie egzysten­ istnieją tylko inne duchy postrzegające. Leibniza i otrzymała na­ by ją oddać lakonicznym i s t n i e n i e = p o s t r z e g a n i e . Co najwyżej nazwać go można solipsyzmem relatyw­ Wystarczy „Jana" uznać za skrót wielce wyrafinowanego opisu naukowego. mianowicie znaczenia wyrażenia „istnieć" i jego ewentualnej wieloznaczności. o ile istnieje odpowiednia strzeganym" w całej rozciągłości odnosi się jedynie do aktów percepcyjnych. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda. Tutaj raz jeszcze pojawia się problem ontologicz­ dzie zarzut popełnienia błędu zwanego w metodologii „błędem ekwiwokacji". co do których nie istnieje właściwa im głosi. Berkeley mówi o trzech typach idei. lecz prócz nich w ten sposób dwie tezy ontologiczne. postrzeganie. których umysł nie jest w stanie podważyć. konsekwentnie egzystencjalne znaczenie musimy także nadać wyrażeniu „być po­ Inne założenie związane jest z Berkeley o wskim twierdzeniem. stały że kiedy używamy wyrażenia „istnieć" przypisujemy mu zrazu znaczenie „bycie po­ strumień danych dostarczanych naszym zmysłom. która będzie prawdziwa innego. Oznacza to. któ­ percepcja. nym (być przedmiotem percepcji). czyli właściwa ontologia to ontologia percepcji. Trudno w jego przypadku mówić dla zdania egzystencjalnego. nie ogranicza się jedynie do nadawania znaczeń. sobie sprawy. o czystej formie solipsyzmu. czyli samopostrzegania. jak i ontologicznego punktu widzenia. wego zdania egzystencjalnego. iż każdemu aktowi percepcji towarzyszy prowadzonych powyżej. tak jak nic nie znaczy samo wyrażenie „być postrzeganym". Otrzymujemy śród których idee bazujące na percepcji zajmują centralną pozycję. je". Oznacza to. wyrażeniu „być postrzeganym" przypisujemy znacznie „istnie­ tyczności. będące właśnie wynikiem apercepcji. lecz co do których przyjmiemy np. W ten sposób Berkeley w zasadzie unika kłopotliwego pytania o sens egzysten- 100 101 . najogólniej mówiąc. by percepcja percepcji miała charakter w pełni świadome­ jest to. Powiedzieć. lecz przypisywaniu mu różnych zna­ Równie trudne jest udzielenie satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie o samo. co istnieją także idee refleksyjne. gdy tezę Berkeleya potraktujemy teorią Rus. że w języku łacińskim formuła ta w drugim swoim członie nie anga­ być postrzegana. z którego podmiot percypujący nie zdaje terminu „istnieć". tym niemniej istnienie innych duchów jest hipotezą jest cała teza esse = percipi. a więc zachowanie praw­ używa wyrażeń egzystencjalnych w dwóch różniących się znaczeniach. stwierdzenie i oznacza. wyraźne oddzielenie aktu poznawania od aktu tworzenia. W filozofii taka ewentualność została za­ żuje żadnej formy czasownika „być": esse =percipi. co niestety kłóci się z naszymi podstawowymi intuicjami. Poza duchem postrzegającym nienia. obserwowanie regularności. Wyrażenia „istnieć" loznaczności terminu „istnieć" („być"). ale nie będzie prawdziwa dla zdania percepcyjnego. I tak w nieskończoność.łac. Choć. musi Przypominam. ale które odnosząc się np. których zastosowanie utrzyma wartość logiczną wyjścio­ z epistemologicznego. a z którymi nie znaczy. mologicznego punktu widzenia. że teza „istnieć to być po­ cjalne. Teoria solipsystyczna w sensie ścisłym i całej rzeszy przedmiotów. Gdyby okazało się. Możemy wyobrazić sobie taką deskrypcję. nie zaś jedna z jej części. gamy postrzeganie). Rozumowanie wygląda następująco: jeżeli istnieć. To jednak spra­ jest przedmiotem postrzeżenia" . założenie. po­ cza coś zupełnie innego. byśmy zawsze zdawali sobie sprawy z tego. Pierwsza z nich głosi: „bytem jest tylko to. Druga teza ontologiczna mówi natomiast: „bytem Niepodobna na przykład. Nie wydaje się. duchy (umysły). Berke­ percepcja (nadająca status egzystencjalny bytu).odrobinę zmieniającą sens poprzednich wywodów.

a więc zgodnie z nadanym mu znaczeniem (postrzeganie lub pojawią się pytania. że istnieją. Nie mówi w tym przypadku do czynienia z eksplikacjąprzekonań religijnych autora. cjalny wyrażenia „istnieć". gdy przyjrzymy się formule esse = percipi. Teoria ta przypomina koncepcję kartezjańską i z dużym prawdopodobieństwem Traktat o zasadach ludzkiego poznania może uchodzić za dzieło z filozofii możemy stwierdzić. a przede wszystkim suponowanego istnienia duchami. jakie intencje czy pierwszym jej członem będzie „istnienie" czy też „postrzeganie". tylko o podmiotach aktów kognitywnych można powie­ mi wyrażenia egzystencjalnego. Dodatkowo. całkowicie się go wyzbywając. Wnioski z tych analiz sprowadzają się zasad­ niczo do jednego: skoro nie istnieje nic zewnętrznego w stosunku do percepcji. Nadanie czasownikowi „istnienie" znaczenia „postrzeganie" i. niż czynił to jego kontynentalny kolega. jest w całości znaczeniem wyrażenia „byt". o całej reszcie przedmiotów. że gdy zgadzamy się na pewne poglądy natury. Na pierwszy rzut oka może się to wyda­ niku którego ustanowione zostaje jedno zdanie pewne: „myślę. gdyby przyjąć hipotezę o kartezjańskim pochodzeniu jego teorii. więc jestem". strzeganie traktuje znacznie szerzej. że staje przed dylema­ rygodnie orzeka się zatem „istnienie" tylko o podmiotach postrzegających. tylko w sposób ścisły. Dla tego typu równoważności zaś nie ma znaczenia. Berkeley bezwzględnie broniłby się. „Jan istnieje".postrzega. Można zatem sformułować ją także na dwa sposoby: Gdy zapyta nas ktoś. że odpowiedź brzmi: tak. że Berkeley. Myślenie jest dla Berkeleya po prostu pew. co rozumiemy przez to zdanie. żyjący wiele wieków przez Berkeleyem. Bóg . Mówił zatem o sobie. Wyda­ wać dziwne. natomiast „istnienie = postrzeganie/ pozostaje w zgodzie z wynikami dociekań Berkeleya na temat abstrakcyjnych idei być postrzeganym" przysługuje wszystkim pozostałym przedmiotom niebędącym ogólnych oraz jakości pierwotnych. dostrzeżemy bez trudu. albo w różnych sytuacjach posługiwać się różnymi znaczenia­ to. jedynym bytem są podmioty aktów kognitywnych? Wygląda na bycie postrzeganym). nie moż­ je się. że Kartezjusz sformułował swoją tezę w pierwszej osobie liczby poje­ Przypuśćmy. niemniej jedynie zwrotu „istnieje" i nic poza tym. jaką jest zwrot Berkeleya. że jest dany w postaci idei. a więc percypowania. że istnieje.skoro formułuję wskazać etc. ale zważywszy na podtytuł młodzieńczej rozprawy Berkeleya. mologiczno-metafizycznej.między założeniem a hipotezą wyjaśniającą zatem istnieje jedynie podmiot dokonujący postrzeżenia. Anzlem z Can- wynikiem pewnego typu postrzeżenia. Berkeley mógłby jednak wysunąć inną pro­ do przedmiotów oznaczanych przez dane wyrażenia). którego do końca nie był chyba świadomy: albo używać wyrażenia „istnieć" Na pierwszy rzut oka propozycja Berkeleya wydaje się niedorzeczna. twierdząc. nie bardzo wiadomo. na mieć więcej wątpliwości. czasownikowi „postrzeganie" znaczenia „istnienie" może dla wielu wydawać implikacja. oraz (2) „jestem. Jeżeli będziemy jednak pamiętali. Przy okazji mogły stać za sformułowaniem drugiej tezy ontologicznej. zgod­ (1) „myślę. najprostszą odpowiedzią. warto dodać. zwłaszcza że eksploatowane sąprzez współ­ wyrażeń) czy też będziemy jej dokonywali w supozycji personalnej (w odniesieniu czesnych filozofów różnych orientacji. a więc do których można użyć powiedzieć. „Istnieć" w tych dwóch wyszczególnionych przypadkach znaczy po zdanie o swoim istnieniu. w bardziej lub mniej ścisły i właściwy sposób jest przedstawiany w umyśle. niestety. a jedynie w postaci pojęcia. To oznacza. ale równoważność. dynczej. św. że Jan jest obecny. lecz o postrzeganiu. że „istnieć" bez żad­ dzieć. który wypowiedział dwa słynne zdania: fides ąuaerens intellectum i credo ut 102 103 . tudzież Jana można tem istnieję jako podmiot tego aktu. więc jestem" . tem. a musi istnieć jakiś podmiot postrzegający (percepcje nie są zawieszone w próżni). w drugą Druga uwaga traci sens. ewentualnie rezerwując nym typem przedstawienia. w wy­ i filozoficznej teologii (teologii naturalnej). że orzekamy o jakimś przedmiocie. Jak to.skoro dokonuję aktu myślenia (formułuje to zdanie). za­ ną ze zdrowym rozsądkiem. pozycję: kiedy używam wyrażenia „istnieć". Ontologiczna teza przedmiot wykonuje szczególnego rodzaju czynności . Nie jest to stronę. Zauważmy. materii jako obiektywnego podmiotu-substratu. że pogląd ten nych dookreśleń przysługuje duchom i Bogu. że jest ona pewnym refleksem wątpienia metodycznego. jest stwierdzenie. że fraza esse = percipi nicją. matyczna. co udało nam się ustalić w tym podrozdziale. terbury. Miarodajnie i wia­ Berkeleya daje się interpretować na dwa sposoby. czy też próba pokazania. chcę w ten sposób podkreślić. nie. przekonanie teistyczne jest najlepszą hipotezą wyjaśnia­ Co do pierwszej uwagi. niż to mu się przypisuje. Odwołałby się tutaj do swojej doktryny idei. jaki przyj­ brały taką a nie inną postać zrozumiałych tez filozoficznych. prostu „być obecnym (w tym samym miejscu i czasie)" lub „być w zasięgu naszych Powodzenie tej interpretacji zależy w dużej mierze od tego. czy przyjmiemy za punkt możliwości ostensywnych (móc być wskazanym)". Oba znaczenia bardzo dobrze wyjścia analizę przeprowadzaną w supozycji materialnej (w odniesieniu do użytych pasują do koncepcji omówionej powyżej. że po­ jącą. czy też jest to raczej muje porządek wynikania: czy fakt istnienia wynika z faktu postrzegania. które przy­ przecież o myśleniu. z tym wszakże zastrzeżeniem. np. do którego w jakiś tajemniczy spo­ sób doczepione są rozliczne własności. więc myślę" . episte- odwrotnie. Każda z nich jest alnych dobrze rozpoznał. powiedzmy. więc jestem" nie jest defi­ się nadzwyczaj wątpliwe. Zwrot Kartezjusza „myślę. Proponuję zatem zacząć od zastanowienia się. Podob­ Druga teza ontologiczna z wielu względów wydaje się jeszcze bardziej proble­ nie ma się rzecz w przypadku innych duchów. że dany Podsumujmy to. czy mamy jeszcze ściślej definiuje istnienie. Nie jest to tylko per­ W odniesieniu do przekonań religijnych swoiste rozdwojenie postaw intelektu­ cepcja zmysłowa. zatem myślę (każde zdanie jest wynikiem aktu myślenia). Choć o Bogu Berkeley nie może go dla przedmiotów nigdy w postrzeżeniu niedanych.

Zakłada się bowiem. gdy wiadomo już. z których miałyby wynikać. Człowiek. W tym kontekście Traktat można po­ być może. co nie jest blemu wiedzy z pewnym zespołem przekonań. zakłócające życie naszego umysłu. Oznacza to po prostu. aczkolwiek w (1) inną niż w (2). przy czym. całość wiedzy czerpie zespołem nieuzasadnionych przekonań. metafizycznej (ateizm) wania w umyśle. dla którego wszelka kauzalność musiałaby oznaczać. nych argumentów. raz pierwszy określili racjonalność naukową jako paradygmatyczną dla całej prze­ będący jedynym właściwie czynnikiem uzasadniającym. że ostatecznie problemem nie są czyjeś przekonania religijne. więc jego wiedza musi być kompromisem między dostę­ drogę sprowadzimy. W obu pienia. gdyż bieg dziejów wyznacza postęp w szeroko rozumia­ my osiągnąć wiedzę (mieć pewność co do żywionych przekonań) musimy wyklu­ nych naukach. aspirując do wiedzy. Jest to w pewnym sensie problem natury ogólniejszej. żeby (lepiej) zrozumieć. którzy swoje teorie nadbudowują nad mi skrajnymi. ale podczas gdy po przystosowaniu modelu do ludzkiej natury okazuje się. A zatem Wersję (1). żeby zrozumieć". że Berkeley przedstawia w swoim tekście teorię bytu absolutnego (a po dokonaniu pewnych ograniczeń dostosowana zostaje do bytu wiedzy ludzkiej bezwzględnie wymagającej dodatkowej hipotezy wyjaśniającej. Ciekawe jest natomiast to. ateizmu czej i z odrobinę mniejszą pychą sformułowana. się do pewnego typu kompleksu wobec nauki. Dostęp mamy jedynie do stanów i niewiary". że tak naprawdę zarówno Locke. W ten spo­ jednak. Locke'a w sprawie abstrakcyjnych idei ogólnych oraz istnienia materii-substratu że mowa jest o pewnym modelu wiedzy. czy malistyczny (idealizację). w którym konstruowana jest teoria wiedzy pretacji.intelligam: „wiara szukająca zrozumienia" oraz „wierzę. wytworzone za sprawą aktu stwórczego (co uczyniłoby sprzecznym pojęcie Absolu­ giczny. niemogąca obejść się bez uwzględnienia hipotezy o istnieniu Boga. że pojęcie nauki zaczynało się krystalizować. są całkowicie ode­ Druga strategia jest równie interesująca. tzn. Nikt z rodu ówczas jeszcze młody) George Berkeley. a więc ostatecznie podważa sensowność uprawiania filozofii. które konkretyzacje. choć nieco ina­ i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu. czy też wierzy. odgrywa zasadniczą rolę. bę­ ludzkiego) oraz (2) jako tekst. stu wynikiem działania przyczynowego na umysł oraz wynikiem operacji na imma- Formułowanie przekonań religijnych w postaci teorii jest w istocie przyznaniem nentnym materiale powstającym w wyniku tego działania. lecz należy zdawać sobie że w modelu nie ma między tymi dwoma pojęciami różnicy ani treści. porusza się między punkta­ ley są pożałowania godnymi myślicielami. że błędy takie zostały popełnione. (pod­ wewnętrznych. staje się jasne. jakości pierwotnych i materii-substratu. które daje się traktować jako osobliwy dowód fizyko-teologiczny. W tym sensie można rozumieć pewne wypowiedzi Berkeleya. lecz może sprawiać wrażenie. inaczej jednak uprzyczynowanego (lub w ogóle nych do poglądów filozoficznych wróży kłopoty z zagwarantowaniem wiarygod­ uprzyczynowanego). w której twierdzi się. przesłankach i do innych prowadzi wniosków. a Descartes. przedstawione w pierwszej części Traktatu. z drugiej zaś wiedza czysto apercepcyjna. ale żeby z tego uzyskać wiedzę. o tyle za czasów Berkeleya nie było co do tego jasności. warto postawić następującą hipotezę: Traktat jest dziełem. aczkolwiek wspiera się na nieco innych rwane od ich ewentualnych przekonań bazowych. które pozwala zbudować model maksy- postaw. że pewność możemy mieć tylko w stosunku do stanów tytuł dzieła Berkeleya: „W którym poddano badaniu główne przyczyny błędów naszego umysłu. w których dozwala niekiedy na utożsamienie idei z rzeczami. na nasze poczynania w sferze teorii (i odpowiednio praktyki). że Berkeley podchodzi do pro­ Boga. iż próbuje sieje na siłę udrapować w szaty mniej lub bardziej udanych taka się pojawia i jest różnicą przyczyny (rzecz) i skutku (idea). Nie może zatem dziwić strzeni naszego życia umysłowego. że teza główna esse = percipi jest jedyną Nie chodzi o to. decydujący o całokształcie wywodów. W nawiązaniu do drugiej inter­ czytać na dwa sposoby: (1) jako tekst. Już lepiej brzmi druga część podtytułu. by dopuścić jego rozliczne rzeczywiście jesteśmy w stanie zminimalizować wpływ przekonań innych niż te. a my. ani zakresu. najwyraźniej figurę tego typu dowodu można do­ kiego. że nie przyjmuje stanowiska sensowną konsekwencją sformułowanych przesłanek rozumowania. W kul­ nić. że przeko­ tu). podobnie jak w przypadku Boga. Motyw ten nie jest bynajmniej mało szlachetny i godny potę­ strony wiedza czysto percepcyjna. jak i Berke­ przypadkach jest to Bóg. używając języka metodologii. uporamy się z nimi i ich autorów na dobrą ludzkiego nie jest Bogiem. strzec. Rozumowanie przedstawia się następująco: skoro nie istnieje żadna materia- 104 105 . mianowicie takiej. W obu rozwiązaniach istnienie Boga mienia dla swoich przekonań teistycznych. minacyjnym momencie. Prekursorem był Kartezjusz: jeżeli chce­ zwyczaj dobrze widoczne. Etapami budowania modelu są kolejne fazy argumentacji przeciw teo­ są dobrze uzasadnione lub które z dużym prawdopodobieństwem dadzą się uzasad­ riom abstrakcyjnych idei ogólnych. O ile w naszych czasach jest to nad­ Idealizacja nie jest pomysłem Berkeleya. Propozycja Berkeleya jest bliska temu rozwiązaniu. podczas gdy (2) konkretyzacją modelu. sprawę z tego. w którym konstruowana jest teoria wiedzy bytu ludz­ dącej hipotezą o istnieniu Boga. Leibniz. nywające argumenty. że istnieje coś. Stąd. można byłoby nazwać modelem (ide- nasze pytanie przyjmuje postać następującego dylematu: Czy Berkeley szuka zrozu­ alizacją). a następnie osłabić warunki. Wiedza jest po pro­ teorii (naukowych). Takie próby oczywiście były. Raczej wątpliwe. Locke po sób dostęp internalny (wewnętrzny) otrzymuje niespotykaną dotąd w filozofii rangę. że różnica raczej fakt. Faktem jest czyć wszelkie elementy zewnętrzne. Tego ostatniego zastrzeżenia nie musi i nie może respektować umysł i religijnej (niewiara). Kierunek implikacji od poglądów religij­ z doświadczenia wewnętrznego. pem poznawczym do stanów wewnętrznych a ontologiczna gwarancją ich powsta­ że zbada założenia postawy epistemicznej (sceptycyzm). by Berkeleyowi czynić zarzuty z tego. Wszystko to sugeruje jednak. którego granicznymi punktami są z jednej z pobudek religijnych. należałoby być Bogiem. które stanowią istotny motyw pozalo. w której autor deklaruje. W (1) teza o istnieniu Wywód Berkeleya nie daje się łatwo zaklasyfikować do którejś z wymienionych Boga jest przekonaniem fundamentalnym. są i będą podejmowane. W tym kontekście nieco buńczucznie brzmi pod­ stwierdzenie Kartezjusza.

Zakończmy stwierdzeniem. bo nie istnieje prze­ tur cież żaden podmiot. że niczego nie mogę być gwarantem. żadna wiedza nie mogłaby być komunikowalna. a jednocześnie pokorne przyznanie. Pierwszą i od razu stawiającą najwyższe wymagania. Takim duchem może być tylko Bóg. szybko się zem (wydaje się. Stymulujące w ten sposób otwierając nam drogę do wiedzy koniecznej. Różni się od ste. że przedmiot jest jedynie pewną Zakończenie ideą. Nie ulega kwestii. Unika dzięki temu solipsyzmu absolutnego. Taki jest jednak żywioł my­ Hipoteza o istnieniu Boga ma zatem wymiar ontologiczny i epistemologiczny zara­ ślenia.W. Nikt inny. Odrzucenie pierwszego wariantu odpo­ i indyferentyzmowi religijnemu. Gdyby przyjąć szą próbę uprawiania filozofii transcendentalnej w nowym. Tylko pod tym warunkiem dzieło filozoficzne acji przyjęcie istnienia Boga wydaje się Berkeleyowi rozwiązaniem najprostszym i ro­ może być zresztą przyswojone w języku innym. Istnieje w nim jednak ścisłość innego rodzaju: dorzeczność. 106 . że poznajemy regularnie zachodzące zjawiska. mianowicie sceptycyzmowi. wokół której mogłyby organizować się jakości pierwotne. a przekonaniem.substrat. iż w obu przypadkach otrzymujemy nadzwyczaj spójną wizję wiedzy. iż ludzka wiedza jest jedynie namiastką tej. a jednocześnie dobrze ilustrują zapał. Odrzucając materię. Tertium non da­ solipsyzmie nie ma zresztą sensu komunikowanie czegokolwiek. być może mało oryginalnym. spójność ar­ Gwarancja ontologiczna jest tutaj pojmowana jako podtrzymanie czynnika sprawczego gumentacji i uczciwość w wyciąganiu konsekwencji z przyjętych założeń. Traktat bezsprzecznie uchodzić zatem może za pierw­ wie) i komunikujemy naszą wiedzę (po to przecież istnieją idee ogólne). Jego odczytywanie nie zamyka się. Powstaje nieodparte wrażenie. że istnieją pewne prawidłowości w percypowa- nych zjawiskach. który nadany komunikat mógłby odebrać. lecz zasadniczo słusz­ W aspekcie epistemologicznym hipoteza o istnieniu Boga ma natomiast wyja­ nym: Berkeley zainicjował nowe rozdanie w filozofii. z jakim Berkeley walczy przeciw jako duch będę Ontologicznie gwarantował niezmienność i trwałość czynników kauzal­ największej pladze (w jego mniemaniu). rozczaruje. Wieliczka/Aberdeen. tzn. że Berkeley w tym aspekcie swojej konstrukcji teoretycznej bliski jest okazjonalizmu Malebran- che'a. którą byt absolutny (w przypadku modelo­ wym) może osiągnąć. Wszelako nie byłaby to wiedza w sensie ści­ su. iż pomimo pewnego odseparowania ontologicznego i epistemologicznego . że tekst ten będzie dowodem dedukcyjnym. jak i jego przesłanek. który gwarantowałby stałą percepcję. w wyniku której staje się oczywi­ a w wielu miejscach istotnie otwiera nowe perspektywy interpretacyjne. Wielokrotnie powtarzane przygany są wyrazem młodzieńczej we­ wy. opierającej się na trwa­ i orzeźwiające są figury myślowe G. jesteśmy w stanie uznać za wysoce problematyczne. choć na o wiele mniejszą skalę. W tej sytu­ cji filozoficznych z filologicznymi. powiedzianych uogólnień czy tacite przyjętych założeń. Wobec tego istnieje pilna wartości dla dziedzictwa myśli europejskiej. dzącym najmniej paradoksów. prócz Boga. ale samowiedza . Podsumowując: Berkeley waha się między strategią poszukiwania uzasadnienia dla swoich przekonań teistycznych. maj 2004 komunikacja zachodzi i to z sukcesem. Przy radykalnym keleya są zarówno sceptycyzm. Przekład Janusza Salamona styl ten zachowuje. prócz swoich własnych treści refleksyjnych starego. że Traktat jest dziełem o najwyższej my. przez wielu uważanego za wielce udany. jak i transcendentalizm kantowski. polemiczny ton. że dla Berekelya nie ma różnicy między tymi dwoma wymiarami). Bóg nie jest co praw­ da dobrym przykładem odbiorcy komunikatów językowych. Niemniej jednak zauważamy. nowożytnym sensie tego postawę radykalnie solipsystyczną. a za jego pośrednictwem teorii wprzód ustanowionej harmonii G. wiedzi jest naturalną konsekwencją analizy przekonań. iż przedmioty istnieją o tyle. w której nie sposób uniknąć hipotezy o istnieniu Boga jako heurystycznie relewantnej. przesunąwszy akcenty z teorii śnić. niezmiennych fundamentach. jak to jest. To zaś oznacza. wszelkie jakości są wtórne. a stwierdzenie. językiem i połączeniem kompeten­ (samowiedzy). choć wiele w nich pospiesznie wy­ łych. Boże. w wąskich ramach zaproponowanych w tym eseju interpretacji. zależne od umysłu. Do tego naszych idei pochodzących z percepcji.wyrazem jej musiałoby być zaś milczenie. często przeradzający się w ironiczny tudzież tego typu gwaranta. której elementem konstytutywnym jest odwołanie się do swoistego paradygmatu (idealizacji). Berkeley musiał borykać się z alternatywą: albo ja rwy autora. że wariantami stanowiska Ber­ słym. Nie powinno zatem dziwić.gdyż obracamy się w kręgu własnych treści mentalnych . ateizmowi nych. o ile myje postrzega­ Nikogo nie trzeba już chyba przekonywać. która ma przecież pełnić funkcję takiej podsta­ sarkastyczny styl. niż zostało napisane. Kto spodziewa się. albo będzie to duch potężniejszy ode mnie. nie może zająć pozycji dochodzi zadziorny. broń konieczność postulowania istnienia ducha. ale za jego pośrednic­ Sebastian Tomasz Kołodziejczyk twem udaje się wyjaśnić fakt. Berkeleya. Samowiedza nie jest jednak jedyną składową ludzkiej wiedzy. tak co do formy dyskur­ choć bez wątpienia mogłaby zaistnieć. Leibniza. słowa. że wiara jest konsekwencją przed­ stawionej koncepcji. sądzimy (prawdzi­ wiedzy na teorię samowiedzy.

9(2): 136-139. Sophia. „Berkeley et les philosophes du XVIIeme siecle: Perception et sceptici- sme".. and Hume. 1 i 2. History of Philosophy Quar- terly. Ze zrozumiałych wzglę­ dów przeważają prace w języku angielskim. vol. „Malebranche. Falkenstein L. Spinoza. Berman D. „Berkeley's Argument for Other Minds". Locke. and Divine Revelation". 109 . „Malebranche and the Immaterialism of Berkeley".. Atherton M. Stąd też przytoczone poniżej pozycje należy traktować jedy­ nie jako orientacyjny punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. 271-287. Routledge: New York 2001.. Berkeley and the Principles of Humań Knowledge.. Z historii filozofii... Dialogue. The Empiricists: Critical Essays on Locke. Bennett J. 33(1): 43-50. Review ofMetaphysics.. 40: 207-21. 1937. 40(3): 402-404. Przewodnik bibliograficzny Literatura na temat filozoficznych koncepcji G.. Oxford: Clarendon Press 2001. Learningfrom SixPhilosophers: Descartes. Horizons Philosophiąues 1999. Solipsism. Ajdukiewicz K. Leibniz. Eksperymentalna filozofia. „Berkeley and God". „Przegląd Filozoficzny". Glauser R.. 41(3): 614-617. „Is Berkeley's World a Divine Language?". „Problemat transcendentalnego idealizmu w sformułowaniu seman­ tycznym".. Journal ofthe History of Philosophy. Wydawnictwo Amber. 7: 431-40. Fogelin R. Berkeley. Warszawa 1998. Elzenberg H. Fritz A... Znak: Kraków 1995 (tamże przedruk pracy „Do­ mniemany immanentyzm Berkeleya w świetle analizy tekstów"). 18(3): 361-373. Berkeley. 3: 59-80. Danaher J. Ablondi F. Row- man and Littlefield: Lanham. Berkeleya jest niezwykle obfita i trudna do ogarnięcia. „Berkeley et les philosophes du XVIIeme siecle". „Berkeley et le cartesianisme". Philosophy. Bennett J. Modern Theology. Ber­ keley. Brykman G. Glauser R.. s. Hume.

Ookerjee S. Lwów Tomasz z Akwinu.. w: Logika i język. Lwów 1910.. Yandell D. „'Exists' and Existence". Malebranche. (red. Sarnowski S. Wrocław 1987. B Stanosz Warszawa 2000. 17:381-394. Tipton I.. Frege G. „Berkeley's Idealism . T. Ingarden R. Pelc (red.. 351-370. Quine W. Lublin 1996. „Berkeley on Common Sense and the Privacy of Ideas".). „What Does Berkeley's God See in the Quad?". „Berkeley in a Cartesian Context". Wolniewicz... M. Metafizyka. Berkeley. Kotarbiński T. Kuczyński. 59(1): 133-149. Winkler K. „Berkeley and Scepticism".Internal Realism and the Incommensurability - Thesis. przeł.. „W sprawie pojęcia istnienia". B. Warszawa 1967. Kleiner J. 61: 280-92.. Warszawa 1985. Pojęcie idei u Berkeleya. 1946. Arystoteles.. Polskiego Towarzystwa Filozoficznego we Lwowie. Pietrzkiewicz T. Journal of the History of Woleński J.. Martin C. 34(4): 535-548. Revue Internationale de Philosophie. w: Język i poznanie. „'Byt' i byt". Warsza­ wa 1965. Grey D. J.. „Berkeley.Ghosh T. Ta meta tafysika. i Armstrong D. Poznań 1998. Internatio­ nal Journal of Philosophical Studies. Garden City NY: Double- day 1968. Ruszczyński. Philosophy-and-Phenomenological-Research. Oxford University Press: Oxford 1989. tom II. Inna wykorzystana literatura: Ajudkiewicz K. Locke and Berkeley. Żeleźnik.. tomy 1 i 2. A. „Descartes. R. Jolley N.. Graham J. Kwestie dyskutowane o prawdzie. „The Solipsism of Bishop Berkeley". „Postrzeganie zewnętrzne". Szymańska B. tomy 1 i 2. 1937. 32-56. Berkeley and the External World"... 110 . przeł. 29-37. co istnieje". Ingarden. 2: 338-49. Warszawa 1977. Indian Philosophical Quarterly.. Kraków 1994. Warszawa 1988. „Niektóre założenia idealizmu Berkeley'a". McCracken Ch. 12 II 1904 -12 II 1929. Watson R. Berkeley and Malebranche: A Study in the Origins of Berkeley s Thought. 23(\-2): 77-93. Metaphysica. Kiytyka czystego rozumu. Berkeley: An Interpretation. Indian-Philosophical-Quarterly. Pisma semantyczne.. Przegląd Filozoficzny.. Philosophical Quarterly. 109-125. Archiv fur Ge- schichte der Philosophie. w: W stronę logiki. J. Kwartalnik Filozoficzny. logiki formalnej i metodologii nauk. ss. Nakładem Polskiego Towarzystwa we Lwowie. Elementy teorii poznania. History of Philo­ sophy Quarterly. London: Methuen 1974. Pappas G. Berkeley: zdrowy rozsądek i idealizm.V. 5(3): 397-423. Pietrzkiewicz T. Aduszkie- 1931. „Common Sense and Berkeley's Perception by Suggestion".O. ss. „Denotowanie".. and Vision in God". w: Księga Pamiątkowa Russell B. Warnock G.. 25(2): 241-251. „O tym.. A. wicz. ss.. Kant I. Berkeley: The Philosophy of Immaterialism. Harmondsworth: Penguin 1974... s. przeł.. 143-154.. przeł. „Idealizm kontra realizm w różnych odmianach obu tych pojęć". B. s. przeł. w: Z punktu widzenia logiki. Review of Metaphysics (40): 237-270. J. War­ szawa 1986. 12(4): 411-423. L. Philosophy. Miller B.. New York 1934.). Berkeley znany i nieznany. Sebastian Tomasz Kołodziejczyk Luce A.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful