George Berkeley

Traktat o zasadach
ludzkiego poznania
w którym poddano badaniu główne
przyczyny błędów i trudności w różnych
dziedzinach wiedzy oraz podstawy
sceptycyzmu, ateizmu i niewiary

Przełożył
Janusz Salamon SJ

Posłowie napisał
Sebastian Tomasz Kołodziejczyk

Tytuł oryginału:
A Treatise Concerning the Principles of Humań Knowledge,
wherein the chief causes of the error and difficulty in the Sciences with
the ground of Scepcism, Atheism, and Irreligion are inquired into.

Przedmowa

To, co tutaj prezentuję, po długim i sumiennym dociekaniu stało się dla
mnie oczywiście prawdziwe. Toteż wydało mi się pożytecznym, aby poznali
je zwłaszcza ci, którzy są skażeni sceptycyzmem albo domagają się dowodu
istnienia i niematerialności Boga czy przyrodzonej nieśmiertelności duszy.
Nie przesądzając sam o skuteczności moich wywodów, zadowolę się tym, że
czytelnik zechce je bezstronnie rozważyć. Nie zależy mi bowiem na popular­
ności tego, co tutaj napisałem, o ile nie byłoby zgodne z prawdą. Aby jednak
prawda nie ucierpiała, pozwalam sobie prosić czytelnika, aby zawiesił swój
sąd, dopóki przynajmniej raz nie przeczyta całości z taką uwagą i namysłem,
na jaki niniejszy przedmiot zdaje się zasługiwać. Są bowiem w tej pracy
fragmenty, które same w sobie, wyjęte z kontekstu, są (w sposób nieuniknio­
ny) niezwykle podatne na całkiem opaczne zrozumienie i zdają się prowa­
dzić do zupełnie niedorzecznych wniosków, które jednak z nich nie wynika­
ją, jak się okaże po przeczytaniu całości. Choćby jednak ktoś przeczytał
całość, ale uczynił to pobieżnie, jest wielce prawdopodobnym, że błędnie
zrozumie to, co chciałem przekazać. Tym niemniej pozwalam sobie żywić
nadzieję, że myślącemu czytelnikowi moje wywody będę się jawiły jako ja­
sne i oczywiste. Sądzę, że z tego, iż niektóre z moich poglądów mogą się
wydać nowe i nadzwyczajne, nie mam obowiązku się usprawiedliwiać. Tego
bowiem, kto jakąś prawdę, którą można udowodnić, odrzucałby tylko z tego
powodu, że jest to prawda dopiero co odkryta i przeczy ludzkim przesądom,
z pewnością należałoby uznać za mało zaznajomionego z naturą nauki. Tyle
uznałem za słuszne zaznaczyć w tej przedmowie, aby jeśli to możliwe zapo­
biec pośpiesznym sądom tego rodzaju ludzi, którzy są nazbyt skłonni potę­
pić jakiś pogląd, nim go właściwie zrozumieją.

5

Wstęp

1. Jako że filozofia nie jest niczym innym, jak tylko zgłębianiem mądro­
ści i prawdy, można by słusznie oczekiwać, że ci, którzy poświęcili jej szcze­
gólnie wiele czasu i trudu, powinni zażywać w większym stopniu pokoju
umysłu, cieszyć się większą jasnością i oczywistością poznania i rzadziej
być trapionymi wątpliwościami i trudnościami niż inni ludzie. Tymczasem,
jak widzimy, rzecz ma się tak, że to nieoświecone masy ludzkie, które poru­
szają się po utartych i niewyszukanych ścieżkach zdrowego rozsądku, pod­
dając się nakazom natury, funkcjonują z łatwością i bez przeszkód. Nic
z tego, co znajome, nie wydaje im się niewytłumaczalne czy trudne do zrozu­
mienia. Nie uskarżają się na jakikolwiek brak oczywistości poznania zmy­
słowego i w najmniejszym stopniu nie grozi im popadniecie w sceptycyzm.
A jednak, gdy tylko pozostawimy na chwilę zmysły i instynkt, aby podążyć
za światłem jakiejś wyższej zasady, rozumować, rozmyślać i zastanawiać się
nad naturą rzeczy, zaraz pojawiają się w naszych umysłach tysięczne wątpli­
wości, dotyczące tego, co przedtem wydawało się nam w pełni zrozumiałe.
Wszędzie zaczynamy dostrzegać przesądy i omyłki zmysłów. Kiedy zaś usi­
łujemy je przezwyciężyć, uciekając się do rozumu, niepostrzeżenie popada­
my w dziwaczne paradoksy, trudności i sprzeczności, które mnożą się i po­
grążają nas z każdym krokiem. Aż w końcu, przebrnąwszy przez manowce
naszych dociekań, odkrywamy, że znaleźliśmy się tam, gdzie byliśmy na
początku, albo, co gorsza, pogrążyliśmy się w godnym pożałowania scepty­
cyzmie.
2. Za przyczynę tego stanu rzeczy uważa się zazwyczaj tajemniczość
samej rzeczywistości lub naturalną słabość i niedoskonałość naszego rozu­
mu. Mówi się, że możliwości naszych władz umysłowych są ograniczone
i że Natura przeznaczyła je do podtrzymywania życia i czynienia go łatwiej­
szym, nie zaś do wnikania w wewnętrzną istotę i strukturę rzeczy. Sugeruje
się też, że nie należy się dziwić, że kiedy skończony umysł człowieka zaczy­
na traktować o rzeczach przynależących do sfery nieskończoności, wówczas

7

wikła się w absurdy i sprzeczności i niepodobna, aby sam mógł się od nich ciach w tej dziedzinie. Poruszenie tego tematu zmusza mnie jednak do przy­
kiedykolwiek uwolnić; należy wszakże do natury nieskończoności, że nie wołania w pewnym stopniu już teraz głównego przedmiotu moich rozważań
może jej pojąć to, co jest skończone. i zwrócenie uwagi na to, co, jak się zdaje, w głównej mierze przyczyniło się
3. Być może jednak postępujemy w sposób nazbyt stronniczy, kiedy źró­ do zagmatwania i skomplikowania badań naukowych, prowokując niezli­
deł błędu upatrujemy w naszych władzach umysłowych, nie zaś w ich niepo­ czone błędy i trudności we wszystkich niemal dziedzinach wiedzy. Chodzi tu
prawnym użyciu. Trudno przypuszczać, aby poprawne wnioskowanie wy­ o przekonanie, że umysł ma władzę tworzenia abstrakcyjnych idei albo pojęć
chodzące od prawdziwych przesłanek miało kiedykolwiek prowadzić do rzeczy. Ten, komu pisma i dysputy filozofów nie są całkiem obce, z pewno­
wniosków, które są niespójne albo nie do utrzymania. Należałoby raczej są­ ścią przyzna, że wiele z nich dotyczy właśnie abstrakcyjnych idei. To przede
dzić, że Bóg potraktował ludzi bardziej szczodrze, niż by miał uczynić, ob­ wszystkim one uchodzą za przedmiot takich dyscyplin, jak logika i metafizy­
darzając ich przemożnym pragnieniem wiedzy, a jednocześnie czyniąc ją dla ka, i za przedmiot wszelkiej wiedzy dotyczącej najbardziej abstrakcyjnych
nich nieosiągalną. Pozostawałoby to w niezgodzie z zawsze łaskawym spo­ i najwyższych zasad. We wszystkich tych dziedzinach rzadko podejmuje się
sobem działania Bożej Opatrzności, która stosownie do pragnień, jakie za­ jakiekolwiek zagadnienie, nie założywszy wpierw zarówno istnienia takich
szczepiła w swych stworzeniach, zazwyczaj wyposaża je w środki, które, idei w ludzkim umyśle, jak i tego, że umysł jest z nimi dobrze zaznajomiony.
przy właściwym ich użyciu, prowadzą do zaspokojenia tych pragnień. Osta­ 7. Przyjmuje się powszechnie, że jakości, czy modi rzeczy, nigdy tak
tecznie jestem skłonny mniemać, że zdecydowaną większość, o ile nie wszyst­ naprawdę nie istnieją same przez się i w oderwaniu od wszystkich innych,
kie z tych trudności, które dotychczas zajmowały filozofów i zagradzały dro­ ale są jak gdyby zmieszane i zespolone ze sobą w tym samym przedmiocie.
gę do wiedzy, zawdzięczamy sobie samym. Wpierw wznieciliśmy tumany Powiadają jednak, że umysł, będąc zdolnym do rozważania każdej jakości
kurzu, a teraz uskarżamy się, że nie widzimy. z osobna, czyli w oderwaniu od innych jakości z nią złączonych, tworzy
4. Moim celem jest zatem próba odkrycia tych zasad, które są przyczyną sobie w ten sposób idee abstrakcyjne. Na przykład, gdy jakiś przedmiot jest
pojawienia się w kilku dziedzinach filozofii tych wszystkich wątpliwości postrzegany przez wzrok jako rzecz rozciągła, barwna i pozostająca w ruchu,
i niepewności, tych niedorzeczności i sprzeczności i to w takim natężeniu, że wówczas umysł, rozkładając tę złożoną ideę na konstytuujące ją proste ele­
nawet najwięksi mędrcy uznali naszą ignorancję za nieuleczalną, przekona­ menty i rozpatrując każdy z nich z osobna w oderwaniu od pozostałych, two­
ni, że jest ona konsekwencją naturalnej tępoty i ograniczoności naszych władz rzy abstrakcyjne idee rozciągłości, barwy i ruchu. Nie znaczy to, żeby barwa
umysłowych. Z pewnością jest rzeczą godną naszego trudu, aby podjąć się czy ruch mogły istnieć bez rozciągłości, lecz jedynie że umysł jest zdolny
ścisłego przebadania pierwszych zasad ludzkiego poznania, roztrząsając je w procesie abstrakcji utworzyć sobie ideę barwy niezależnie od rozciągłości
i analizując na wszelkie sposoby. Zwłaszcza że istnieją powody, aby podej­ oraz ideę ruchu niezależnie od zarówno koloru, jak i rozciągłości.
rzewać, że owe przeszkody i trudności, które wprowadzają umysł w zakło­ 8. Dalej, zauważywszy, że w poszczególnych rzeczach rozciągłych, po­
potanie, zagradzając mu drogę w jego dążeniu do prawdy, sanie tyle konse­ strzeganych przez zmysły, jest jakiś podobny i wspólny im wszystkim ele­
kwencją rzekomej tajemniczości i zawiłości przedmiotów poznania czy też ment, podczas gdy inne elementy są swoiste, jak ten lub inny kształt czy
naturalnej ułomności naszego rozumu, ale raczej rezultatem uporczywego wielkość, które odróżniają jedne rzeczy od drugich, umysł rozważa z osobna
trzymania się fałszywych zasad, czego można było uniknąć. i wyodrębnia to, co wspólne, tworząc na tej podstawie najbardziej abstrak­
5. Choć to przedsięwzięcie może zniechęcać stopniem swej trudności, cyjną ideę rozciągłości. Idea ta nie jest ani linią, ani powierzchnią, ani bryłą,
kiedy się zważy, jak wielu wybitnych i niepospolitych mężów podjęło się nie ma też określonego kształtu ani wielkości, ale jest ideą całkowicie od
przede mną podobnego zadania, pozwalam sobie żywić pewne nadzieje na tego wszystkiego oderwaną. W podobny sposób, pozostawiając na boku to,
powodzenie. Albowiem ten, kto ma szerokie horyzonty, nie zawsze widzi co w poszczególnych barwach postrzeganych przez zmysły odróżnia jedną
jasno i być może ktoś bardziej krótkowzroczny, zmuszony przyjrzeć się przed­ z nich od drugiej, a zachowując tylko to, co jest im wszystkim wspólne, umysł
miotowi swego badania z bliska i dokładnie, będzie zdolny dostrzec to, co tworzy abstrakcyjną ideę barwy, która nie jest ani czerwona, ani niebieska,
umknęło uwadze kogoś znacznie bystrzejszego. ani biała, ani żadnego innego koloru. Podobnie też, rozważając ruch w ode­
6. Aby ułatwić czytelnikowi zrozumienie dalszych wywodów, warto, ty­ rwaniu nie tylko od poruszającego się ciała, lecz również od toru, jakim to
tułem wstępu, powiedzieć co nieco o naturze języka i o możliwych naduży- ciało się porusza, i od wszystkich poszczególnych kierunków i prędkości,

8 9

tworzy się abstrakcyjną ideę ruchu, która w równym stopniu odnosi się do różne sposoby. Potrafię sobie wyobrazić człowieka o dwu głowach albo tors
każdego poszczególnego przypadku ruchu, jaki tylko może być postrzegany ludzki złączony z ciałem konia. Mogę myśleć o ręce, oku, nosie jako wyab­
przez zmysły. strahowanych czy oddzielonych od reszty ciała. Wtedy jednak, jakąkolwiek
9. I tak jak umysł tworzy sobie abstrakcyjne idee jakości czy modi, tak bym sobie rękę lub oko wyobraził, musiałyby mieć jakąś określoną postać
też precyzując czy dokonując myślowej separacji, sięga abstrakcyjnych idei i barwę. Podobnie idea człowieka, którą sobie tworzę, musi być ideą czło­
bytów bardziej złożonych, posiadających kilka współistniejących ze sobą wieka białego, czarnego lub śniadego, prostego lub zgrabionego, wysokie­
własności. Na przykład, gdy umysł dostrzeże, że Piotr, Jakub i Jan są ogólnie go, niskiego lub średniego wzrostu. Nie potrafię żadnym wysiłkiem myśli
rzecz biorąc do siebie podobni pod względem wyglądu i innych własności, pojąć opisanej wcześniej abstrakcyjnej idei. Równie niemożliwe jest dla mnie
wówczas ignorując to, co w złożonej idei Piotra, Jakuba czy jakiegokolwiek utworzenie abstrakcyjnej idei ruchu, który byłby czymś odrębnym od poru­
innego konkretnego człowieka jest właściwe tylko każdemu z nich, pozosta­ szającego się ciała i nie byłby ani szybki, ani wolny, nie przebiegał po linii
wia tylko to, co jest im wszystkim wspólne. W ten sposób umysł tworzy krzywej czy prostej. To samo można powiedzieć o wszelkich innych abstrak­
oderwaną ideę, w której wszystkie poszczególne jednostki na równi uczest­ cyjnych i ogólnych ideach. Mówiąc wprost, uznaję się za zdolnego do abs­
niczą. Abstrahuje przy tym całkowicie od tych wszystkich okoliczności i róż­ trahowania w tym znaczeniu, że potrafię rozważyć poszczególne elementy
nic, które mogłyby z niej uczynić byt jednostkowy. W taki właśnie sposób, czy własności w oderwaniu od innych, które, chociaż w danym przedmiocie
jak się powiada, dochodzimy do abstrakcyjnej idei człowieka albo, jeśli kto są ze sobą złączone, to przecież mogłyby w rzeczywistości istnieć także bez
woli, idei człowieczeństwa lub natury ludzkiej. Co prawda, obejmuje ona nich. Zaprzeczam jednak, jakobym potrafił odrywać w myśli jedną od dru­
barwę, gdyż nie ma człowieka, który by nie miał jakiegoś koloru, niemniej giej lub przedstawiać sobie oddzielnie te własności, które nie mogą istnieć
nie może to być ani barwa biała, ani czarna, ani żadna inna, ponieważ nie w takiej izolacji, albo bym był zdolny utworzyć ogólne pojęcie, abstrahując
istnieje taki kolor, który byłby właściwy wszystkim ludziom. Idea człowieka od szczegółów w sposób wyżej opisany, a to są przecież dwa właściwe
obejmuje również wzrost, ale nie jest to ani wzrost wysoki, ani wzrost niski, i powszechnie akceptowane rozumienia abstrakcji. Istnieją podstawy, by są­
ani też średni, ale coś wyabstrahowanego z każdego z nich. To samo dotyczy dzić, że większość ludzi uzna, iż znajdują się w podobnym, co ja, położeniu.
wszystkich innych cech. Dalej jeszcze, jako że istnieje wielka różnorodność Ogół ludzi, którzy są prości i niewykształceni, nigdy nie rości sobie pretensji
innych stworzeń posiadających niektóre, ale nie wszystkie własności składa­ do posiadania pojęć abstrakcyjnych. Zresztą powiada się, że są one trudne
jące się na złożoną ideę człowieka, umysł, pozostawiając na boku te cechy, i nie dają się osiągnąć bez utrapień i pracy. Mamy zatem rozumne podstawy
które są właściwe ludziom, a zachowując tylko te, które są wspólne wszyst­ do konkluzji, że jeśli takie pojęcia istnieją, to posiadają je jedynie uczeni.
kim istotom żywym, tworzy ideę zwierzęcia, która abstrahuje nie tylko od 11. Zajmę się teraz zbadaniem tego, co można przytoczyć na obronę owej
wszystkich poszczególnych ludzi, ale również ptaków, ssaków, ryb i owa­ teorii abstrakcji, i spróbuję odkryć, co skłania filozofów do akceptacji poglą­
dów. Elementami składowymi abstrakcyjnego pojęcia zwierzęcia są ciało, du tak odległego, jak się zdaje, od zdrowego rozsądku. Niedawno zmarły,
życie, zmysły i samoczynny ruch. Ciało w powyższym rozumieniu nie ma słusznie ceniony filozof, udzielił temu poglądowi bezsprzecznie dużego
żadnej szczególnej postaci czy kształtu, jako że nie ma takiej postaci czy poparcia w przekonaniu, że posiadanie ogólnych abstrakcyjnych idei jest tym,
kształtu, które byłyby wspólne wszystkim zwierzętom. Nie jest zatem pokry­ co najbardziej odróżnia człowieka od zwierzęcia, gdy chodzi o kwestię ro­
te włosem, upierzeniem czy łuską itd., ani też nagie, gdyż włosy, pióra, łuski zumności. „Posiadanie idei ogólnych - powiada on - j e s t właśnie tym, co
i nagość są cechami, które odróżniają jedne zwierzęta od drugich i dlatego w doskonały sposób odróżnia człowieka od zwierzęcia i jest doskonałością,
wyłącza sieje z abstrakcyjnej idei zwierzęcia. Z tego samego powodu zdol­ jakiej władze umysłowe zwierząt w żadnym razie nie osiągają. Oczywiste
ność samoczynnego poruszania się nie musi odnosić się ani do chodzenia, jest bowiem, że nie dostrzegamy u zwierząt żadnych przejawów używania
ani latania, ani pełzania, a jednak jest ruchem, choć trudno go pojąć. przez nie ogólnych znaków dla idei powszechnych, a na tej podstawie mamy
10. Na pytanie, czy inni ludzie posiadają tę wspaniałą zdolność tworze­ prawo przypuszczać, że nie posiadają one zdolności abstrahowania albo two­
nia idei na drodze abstrakcji, oni sami najlepiej mogą odpowiedzieć. Jeśli rzenia idei ogólnych, skoro nie używają wyrazów ani żadnych innych zna-
chodzi o mnie, to istotnie potrafię sobie wyobrazić czy przedstawić idee tych
poszczególnych rzeczy, które postrzegałem, oraz łączyć je i rozdzielać na 1
John Locke (Essay Concerning Humań Understanding, 1690).

10 11

6). I że podobnie będzie w przypadku styczna różnica. co możemy pojąć. jest to. wydaje mi się równie oczywiste. to że jakąkolwiek szczegółową postać ruchu nego trudu i umiejętności. że każemy jej reprezentować czy oznaczać wszystkie inne idee jed­ cji. że miewają doznania zmysłowe. To. 10. III. dodam jeszcze jeden ustęp z Rozważań dotyczących rozumu ludzkiego. którzy uchodzą za ludzi. iż możemy przyjąć. Racją. że słowo staje się ogólnym. że władze umysłowe zwierząt nie są w żadnym razie zdolne do abstrak­ przez to. gdy się do­ szony ujmować abstrakcyjną ogólną ideę rozciągłości w taki sposób. staje się ogólną rem. jak sądzę. jak to. Nie wynika stąd jednak.idei. ną. kiedy sieje czyni znakiem ona bez różnicy rozmaite poszczególne linie. że idee ogólne są fikcjami była ona ani linią. Otóż jeśli chcemy naszym słowom nadawać jakieś zna­ ich przez jakikolwiek rodzaj abstrakcji" (Rozważania dotyczące rozumu ludz­ czenie i mówić tylko o tym. że ja wcale nie przeczę temu. pionowy. staje się ogólną przez wzgląd na swoje znaczenie. że niektóre my mogli trafniej osądzić. ani jakiegokolwiek innego koloru. ruch tego czy innego przedmiotu. przywołując 13. ani powierzchnią. Chętnie zgodzę się z tym uczonym auto­ idea. w których jest wzmianka o ideach ogólnych. rozdz. to jest tak tylko dlatego. Jeśli jednak tę zdolność uznamy za własność odróżniającą ludzi od zwie­ nostkowe tego samego rodzaju. że ogólność nazwy ma takie samo źródło. Wszak w cytowanych przez nak do poszczególnych idei. Aby to wyjaśnić na przykładzie. uznać. 11). to owe twierdzenia należy rozumieć jako odnoszące się do ruchu brzmi następująco: „Abstrakcyjne idee nie są tak oczywiste i przystępne dla i rozciągłości w ogóle. Jeśli bowiem zwierzęta posiadają jakiekolwiek idee. Ich rozumowanie ogranicza się jed­ jakoby istniały jakieś abstrakcyjne idee ogólne. II. ani bryłą. zakłada się średnictwem zmysłów. że kich poszczególnych linii prostych. jakie tylko mogą istnieć. ks. by nie brze nad nimi zastanowimy. jak idee jednostkowe. pew­ w tych twierdzeniach zakłada. nie abstrakcyjnej ogólnej. w jaki sposób ogólnymi stają się idee. gdy się mówi. lecz kilku idei szczegółowych. Należy tutaj zauwa­ z nich w pewnych wypadkach rozumują. reprezentuje wszelkie możliwe poszczególne linie tak. Albowiem. choć sama mamy podstaw. i nie pojawiają się tak łatwo. że trzeba będzie zaliczyć do tej drugiej kategorii wielu że znawca geometrii prezentuje nam metodę dzielenia odcinka na dwie rów­ spośród tych. że uczyniono ją znakiem. w sposób wyłożony czyć poza te ciasne granice i nie posiadają. ani czerwoną. że dej linii. która je całkowicie od siebie oddziela i czyni je ostatecznie każdej szczegółowej postaci rozciągłości. rozdz. jakie docierają do nich za po­ nas fragmentach. Przyglądając się temu. pojemnych i trudnych).. że nie dostrzegamy. że „zmiana ruchu jest trakcyjnych. na przykład.. dowodzi się w odniesieniu do każ­ wanie się słowami zakłada posiadanie idei ogólnych. Aby dać czytelnikowi jeszcze jaśniejszy pogląd na naturę idei abs­ w myśli dowolną z nich. art. aby w związku z tymi twier­ dzieci i dla ludzi niezbyt sprawnych umysłowo. Czyż nie trzeba. czy będzie nią tak bardzo odmiennymi. to przyznamy. lecz wszel­ ogólnych?". czy to będzie ruch prędki czy powolny. XI. Jego odpowiedź brzmi: „Słowa stają się ogólnymi przez to. obawiam się. powierzchnia czy bryła. przekonamy się. mianowicie to. innymi słowy do linii w ogólności. bez względu na to. I nieco dalej: „Sądzę więc. w jaki sposób dochodzimy do nazw ogólność nie temu. a także na zastosowania. ani białą. jak się to dzieje ze słowami. że posługi­ to. aby utworzyć ogólną ideę trójkąta (a idea ta nie bym rozważał. staje się niejsza odpowiedź na pytanie postawione w innym miejscu: „Skoro wszyst­ ogólną przez to. że ogólnych znaków. Przeczę jedynie. to ogólna zasada odnosząca gatunki zwierząt tym właśnie różnią się od ludzi i że to jest owa charaktery­ się do niego zachowa swoją prawdziwość. do których są one rzekomo niezbędne. Na przykład. ani czar­ i tworami umysłu.. jest zawsze jednostkowa. aby używały słów lub jakichś innych tak jest tutaj użyta. art. tak też nazwa „li­ O tym. Rysuje. czarną linię długości cala. ani wielką. Z tego zaś wynika.ków ogólnych". dokładnie takich. że kiego. będzie­ to nie możemy im odmówić posiadania jakiejś inteligencji. 12. poziomy jest przecież jedną z najbardziej abstrakcyjnych. Argument ten opiera się na przypuszczeniu. przyjmijmy. iż istnieją idee ogólne. że kształtują się one w procesie abstrakcji. która wzięta sama w sobie jest zawsze szczegółowa. dla której uważa się tu. proporcjonalna do wywieranej siły" albo że „każda rzecz rozciągła jest po. Jeśli dzeniami przychodziła mi na myśl idea ruchu bez poruszającego się ciała lub zaś wydają się one przystępne i oczywiste dorosłym. I jak owa idea zawdzięcza swą kie istniejące rzeczy są jednostkowe. bo 12 13 . który dzielna". 3. żyć. tak też należy sieje czyni znakami ogólnych idei" (Rozważania. że uczyniono ją znakiem. że różne czy ukośny. ks. I podobnie jak ta jednostkowa ludzie posługujący się językiem potrafią abstrahować i uogólniać swoje idee. zdolności poszerzania w artykułach 8 i 9. bez jakiegokolwiek określonego kierunku i prędkości albo żebym był zmu­ że częste i potoczne ich używanie takim je uczyniło. czy będzie takiej czy innej wielkości lub kształtu. linia staje się ogólną przez to. co się dowodzi w odniesieniu do niej. ani małą. niosącymi ze sobą trudności. a nie są tylko i wyłącznie maszynami (za które niektórzy chcieliby je uznać). że nie ne części. gdyż mi ideami. że taka jest myśl przewodnia wywodów autora świadczy jego póź­ nia". aby przyjąć. co się jak to skłonni jesteśmy sobie wyobrażać. Jedyne. że jest znakiem abstrakcyjnej ogólnej linii. iż zwierzęta dysponują ogólnymi abstrakcyjny­ w sobie jednostkowa. linia. że oznacza Wydaje się jednak. jak sądzę. rząt. na przykład. która bezwzględnie rzecz ujmując. Nawet najdoskonalsze z nich nie są w stanie wykro­ zawsze. Ta linia.

iż jakaś własność przysługuje temu konkretne­ Wszystko to zdaje się w sposób naturalny prowadzić do wniosku. musimy albo przeprowadzić szczegółowe dowodzenie dla każdego trój­ miejsca. przeprowadzając dowód. 9). że nawet jeśli ideą. a umysł z natury dąży usilnie do do pojęć ogólnych. Wydaje kiedy to ludzie zajmują się pokonywaniem owych trudności i przyswajają się zatem. czy też nie. art. jak się to zakła­ przejawem naszej niedoskonałości. ani prostokątny. jak mi się zdaje. w jakim i najłatwiej. ani dwu równych boków. w której uczest­ ciństwie. że tak jest w przypadku wszystkich innych trójkątów. stają się powszechnymi. Pozostaje ewentualność. nie powinno być dla tego w taki sposób. w której łączą się ze sobą elementy kilku różnych i niedających się 15. obojętnie jakiego ro­ posiąść ideę odpowiadającą przedstawionemu tu opisowi ogólnej idei trój­ dzaju. który z tamtym nie jest tożsamy pod każdym względem. ta równoramiennego i prostokątnego. że aby mieć pewność. że jeśli ludziom dorosłym owe idee wyda­ noramiennym są równe sumie dwóch kątów prostych. zawiera się nie w jakiejś abso­ rwane i ogólne idee nie są tymi. który nie jest „ani ostrokątny. albo też udowodnić to raz jeden dla wszyst­ żadnych tego rodzaju trudów. gdy są już dorośli. aby abstrakcyjne idee były cokolwiek ze sobą pogodzić idei. Ale z pewnością to wielkie i skomplikowane zadanie tworzenia niczą bez różnicy wszystkie poszczególne trójkąty i przez którą wszystkie abstrakcyjnych pojęć zostanie uznane za zbyt poważne dla kogoś w niedoj­ one są na równi reprezentowane. która by w równej mierze zastępowała wszystkie trójkąty? Wszak i wznieść się na wyżyny subtelnych rozmyślań o ideach abstrakcyjnych. Tak więc. że dzieje się to w dzie­ kich przypadków w odniesieniu do abstrakcyjnej idei trójkąta. Cóż łatwiejszego. Ale mówi się nam. Wystarczy pokazać. aby sądzić. że można udowodnić. Na to odpowiadam. Wła­ wania" (ks. ani różnoboczny. które oznacza czy reprezentuje. rozdz. że trzy kąty w trójkącie prostokątnym i rów­ i zwyczajnym. potrzebuje takich idei i usiłuje co prędzej je nabyć. z tego. Pragnę wość jakiegoś twierdzenia dotyczącego trójkątów. idea ta jest czymś niedoskonałym. i w pełni się z tym zgadzam. że tych. lecz jednocześnie wszystkim tym i niczym"? kolwiek trudności. to mimo 14 15 . i z jakimi ma do czynienia w najwcześniejszych fazach pozna­ pozostaje do rzeczy jednostkowych. kiedy wykazuję prawdzi­ wanie. komunikacji. aby czytelnik zechciał się z całą pewnością przekonać. lecz jednocześnie wszystkim tym i ni­ ogólnych idei. 14. jeśli Panuje też powszechna zgoda. co nie może istnieć. Nie wydaje mi się również. łącząc w jedną całość liczne niespójności. ani prostokątny. Sporo tu powiedziano o trudnościach. i ja bym się też tego nie podjął. aby je utworzyć. wpierw nie wykazaliśmy jego prawdziwości w odniesieniu do abstrakcyjnej aby wyzwolić nasze myśli od partykularyzmu przedmiotów szczegółowych idei trójkąta. która jest dla ludzi wszelkiego pokroju czymś tak łatwym Na przykład. Wszystko to wydaje się zupełnie jasne i wolne od jakiej­ równoboczny. czy on sam czynię to z myślą o powszechnej idei trójkąta. IV. próżnym byłoby usiło­ jednostkowe. jednego i drugiego. o bokach określonej długości. A to. by mu to wyperswadować. to nie mogę stąd wy­ ją się oczywiste i łatwe. gdyż ułatwiają one ko­ Wiem. Nie może to mieć we. jakie abstrakcyjne idee ze sobą 16. choć wedle swej własnej natury są umyśle taką ideę trójkąta. jest prawdziwe w odniesieniu do wszystkich poszczególnych trójkątów. że potrzeba wielkiego mozołu i pracy umysłu. że ten konkretny trójkąt. że to twierdzenie jest powszechnie prawdzi­ sobie te środki rzekomo niezbędne do porozumienia się. nie są świadomi kąta z osobna. Ale można zapytać. nie utworzywszy sobie wpierw w swoich umysłach abstrakcyjnych ny. skąd możemy wiedzieć. pozytywnej naturze czy idei czegokolwiek. Prawdą jest. Ale istnieją powody. ani różnoboczny. że najbardziej ode­ da. aby dwójka dzie­ którą mam na uwadze. z którymi umysł zapoznaje się najwcześniej lutnej. co jest niemożliwe. by następnie móc czym. ale w stosunku. oznacza i reprezentuje wszystkie możliwe trójkąty i w tym znaczeniu kąta. jeśli udowodniłem. przecież nie może on być ani ostrokątny. niż są do porozumiewania się. to jest tak tylko dlatego. te idee dołączyć do każdej używanej przez nie nazwy pospolitej? jest ideą. ani różnoboczny. Nie wydaje mi się jednak. iż wszelka wiedza i każdy dowód odnoszą się munikację i sprzyjają pomnażaniu wiedzy. Otóż rad bym się dowiedzieć. Jeśli jakiś człowiek potrafi utworzyć w swym śnie z tej racji rzeczy. VII. na ile rozumiem. tak­ dzięki ich stałemu i potocznemu zastosowaniu. które nie mają ani kąta prostego. ani jest powszechny. rzałym wieku. ani równoramienny. że jedynie. jak się zdaje. że rzecz mu trójkątowi. że takie idee są właśnie aby te pojęcia były tworzone przez abstrakcje w taki sposób. jest na przykład idea trójką­ ci nie mogła gawędzić sobie o swoich łakociach. ani równoramien­ kach. Chodzi jedynie nieco własnym myślom i przekonać się. że twierdzi się uparcie. Powszechność bowiem. gdyż wówczas. jakobym był w stanie utworzyć ideę trójkąta. że jakieś twierdzenie niosą i o wysiłku i umiejętnościach koniecznych do tego. Czyż nie jest rzeczą trudną do wyobrażenia. który nie nikogo zadaniem trudnym do wykonania. wcale nie wynika. jaka tutaj została opisana. że stały się one takimi ciągnąć wniosku. ani równoramienny. że umysł w tym niedoskonałym stanie bardziej potrzebne do poszerzania wiedzy. czy się posiada albo jest się zdolnym o to. który biorę pod uwagę. Nie należy jednak rozumieć posiada taką ideę. ani równoboczny. nazwy czy pojęcia. W rezultacie. że należy ona w równym stopniu do jakie­ tak trudna jak tworzenie abstrakcyjnych idei nie jest koniecznym warunkiem goś innego trójkąta. powinno się założyć. jak przyjrzeć się jest ani równoboczny. grzechotkach i świecideł.

We wszystkim tym możliwa jest nauk. które zupełnie nie dają się pogodzić z ludzkim rozumem. należy zauważyć. czym innym zaś się na najbardziej jasnych i przekonywających dowodach. VI. Można tu wysu­ dziła ich. że człowiek potrafi utworzyć abstrakcyjną powinna mieć tylko jedno ścisłe i ustalone znacznie. określone idee. biorąc pod uwagę tylko to. i gdy się zważy dalej. a boki nierównej długości. która dotyczy abstrakcyjnych ogólnych idei.to. ich zdecydowana większość pozostaje spowita w mro­ ogromna różnorodność i w rezultacie nie ma jednej ustalonej idei. uważa się. i że wciąż toczą się spory. czy rzeczona powierzchnia jest siężonych zwolenników. go jako mowa lub ogólne znaki. wszystkich innych trójkątów dowolnego rodzaju czy wielkości. że to. dążać tutaj śladami scholastyków. do których doprowa­ wiedziane i stanie się jasne dla każdego po chwili refleksji. które się rozpanoszyły w świecie. wskazuje. może oznaczać wyłącznie jedną określoną ideę. że opierają wanie jakiejś nazwy pozostające w zgodzie z jej definicją. jest prawdą w odniesie­ nych idei wprost przyznają. jak się zdaje. które stanowiąpraw- sób możemy rozważyć osobę Piotra. niż pozostając jedynie niewinną rozrywką i zabawą . dlatego. to drugie bezużyteczne i w praktyce niewykonalne. nie tworząc przy tym pośrednictwu tych abstrakcyjnych idei nazwa ogólna może oznaczać jakąś wspomnianej uprzednio abstrakcyjnej idei. Nie mówi się prze­ mi uczonych niż ta. aby reprezentowała ona wszędzie tę samą ideę. bierze się pod uwagę. demaskując fał­ są przy dowodzeniu w ogóle brane pod uwagę. (Zob. sobie wyobrażam. Zbadajmy zatem. co już wcześniej było po­ te po wielokroć zawikłane labirynty błędów i dyskusji. co czyni go istotą żywą. że człowiek jest zdolny do rozważenia danej figury cji. zawierają w sobie usiłowanie. III. że każda nazwa ma lub nie będzie stanowiło dowodu. szywe zasady. że przyprostokątne boki są rów­ poglądu. albo dlatego. Kiedy się weźmie pod uwagę. Co prawda. powstania teorii abstrakcyjnych idei. Na przykład. a mimo to dowód zachowałby swoją przyjętego mniemania.wów. Po pierwsze. czy istoty ży­ poszczególną rzecz. Przystępuję teraz do rozważenia źródła tego rozpowszechnionego den z nich jest kątem prostym. Czym innym jest konsekwentne uży­ czą. jako że nie wszystko. jak jedno ścisłe i określone znaczenie dołączone do jakiejś ogólnej nazwy. że istniejąpewne abstrakcyjne. I to dlatego wnoszę. oraz że właśnie dzięki człowiekiem. Tymczasem prawda jest taka. że w definicji nie ma mowy o tym. jak to pragnę podkreślić. cież. To zaś pokazuje w dostatecznym stopniu. że według rozpo- 16 17 . W każdym razie z pewnością nic o mniej­ nej długości. że ten dowód ma zastosowanie w odniesieniu do czas. że gdyby nie było czegoś takie­ udowodniłem to twierdzenie w odniesieniu do abstrakcyjnej idei trójkąta. czy to człowieka. rysunek trójkąta. jak wiele trudu. 39 i inne miejsca Rozważań dotyczących jako trójkątnej bez brania pod uwagę poszczególnych własności kątów czy rozumu ludzkiego). że najbardziej kompetentni zwolennicy teorii abstrakcyj­ kretnego trójkąta prostokątnego i równoramiennego. jak słowa przyczyniły się do w inny sposób. że kąt prosty mógłby szym niźli sam rozum zasięgu nie mogłoby stanowić źródła tak powszechnie być ostry. tych wielkich mistrzów abstrakcji. rozdz. a przy tym bezużyteczną. która by sprawowała w Większym stopniu władzę nad umysła­ ale w dowodzie nie ma o nich najmniejszej wzmianki. art. która by ku niepewności. ani równość boków. ani ich określona długość nie Ale być może takiemu stanowi rzeczy można by zaradzić. Nazbyt dobrze nąć zarzut. to pierwsze jest paradoksy. niezależnie od ważność. jak który dowodząc. ks. jakie tumany uczonego kurzu wzniesiono w związku z tymi jako „płaską powierzchnię ograniczoną przez trzy proste" i przez to nazwa ta kwestiami i jak ogromne korzyści wyniosła stąd ludzkość. i że konieczne. Ale to nigdy do powstania owego błędu. Byłoby dobrze. które zapewne nigdy się nie skoń­ ograniczała znaczenie słowa „trójkąt". a wśród których nie ma. albo tylko to. zawiera w sobie wszystkie te szczegóły. żeby posługiwać się nimi niu do każdego trójkąta ostrokątnego i równobocznego. biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności. iż tworzy sieje po to. nie zaś dlatego. czarna czy biała. Odpowia­ gdyby szkodliwe skutki owej doktryny ograniczyły się tylko do jej zaprzy­ dam na to. że nie ma niczego takiego wej. wówczas nie zrodziłaby się myśl o abstrak­ Należy tutaj przyznać. sądzę. że każda nazwa posiadająca definicję jest przez sam ten fakt sko­ dziś o tym wiadomo i nie ma potrzeby o tym przypominać. co czyni go dziwe i wyłączne znaczenie każdej nazwy ogólnej. trójkąt definiuje się utarczki i spory. o których sądzi się. Z tego zaś wynika niezbicie. A jest tak łatwo będzie popaść w zniechęcenie i całkowitą pogardę dla wszelkiej nauki. Tak dalece jest zdolny abstrahować. że ani kąt prosty. i pod jakim kątem się przecinają. co jest postrzegane. a nie żadną inną. że je­ 18. czy boki są długie czy krótkie. Na to. a wydaje mi się nim język. tylko bardzo mała część tych nauk przynosi ludzkości jakąś realną korzyść 19. 17. fakt. jakież to były jarzona z jednym określonym znaczeniem. W podobny spo­ myślenia. równe czy siłku i talentu przeznaczono w ciągu tak wielu stuleci na uprawę i rozwój nierówne. która z konieczności jest niespójna. po­ ale wszystkie one oznaczają w równej mierze mnóstwo idei szczegółowych. wolno mi być pewnym. że jako nazwami. że suma trzech kątów jest równa dwóm kątom prostym dlatego. i że pomimo to. takiej. co skłania ludzi do i ogólną ideę trójkąta. poprzez Wszystko to wynika w sposób oczywisty z tego. co udowodniłem w odniesieniu do kon­ innych racji. Byłoby czynnością nieznającą końca. doktryna abstrakcyjnych natur i pojęć. wy­ duża czy mała. że tak jest w istocie. Aby lepiej zdać sobie sprawę z tego. w jaki to sposób słowa przyczyniły się stosunków między bokami. że nawet te nauki.

wszechnionego mniemania jedynym zadaniem języka jest komunikacja na­ wyznacza im roli znaków w celu wywołania w swym umyśle tych idei. każdy człowieka był doskonalszy i bardziej żądny wiedzy. a czasem zostaje całkowicie pominięty. jakie można by sobie przedstawić. jest to. żeby sam się mi. że nie mogą one służyć 20. trafię. jak sądzę. jakie konkretne nieszczę­ abstrakcyjnych idei. aby na każdym kroku każda cyfra przywoływała na myśl tę szczegóło­ liwym. że w większości dzie­ cele mogą być osiągnięte bez niego. czy nie zdarza się często. że im rozum jakiegoś pieczeństwa? Sądzę. jak mi się zdaje. Wydaje się. choć nie uświadamiamy sobie. poruszyć zapowiedź czegoś dobrego. miłości. aby zdać sobie sprawę. najwybitniejsi zwolennicy i spróbowaliśmy pokazać. to odnoszę wrażenie. aby się samemu uwolnić z tej wyrafinowanej i imponującej sieci dzić w nas strach. że słowa znakomicie nadają się do tego. które zastępują. którzy mają wystarczy chwila namysłu. nieczną (nawet w najściślejszych rozumowaniach). wet imiona własne wypowiada się nie zawsze po to. nie zawsze tych indywiduów. Zachęcam czytelnika. nie jest koniecznym dla poprawności wyli­ 21. Przykładów tego rodzaju można by śle te idee. które są rezultatem używania w tych dziedzinach słów i pospolitych zwro­ nad tym zastanowił i zobaczył. aby się pojawić. ma nierzadko miejsce dzin wiedzy mamy do czynienia z dziwacznymi problemami i niejasnościa­ przy potocznym posługiwaniu się mową. najpewniejszy to miało być? Albo. dla przykła­ dziedzinach wiedzy stanowiło główną przeszkodę na drodze postępu auten­ du. którą reprezentuje. bo przy czytaniu i w rozmowie używa się nazw przytoczyć bez liku. jeśli się nie mylę. Ist­ piliśmy źródło. nie dopuszczając do swych myśli tych nazw. by podsuwały nam idee które przecież nie uchodzą za pozbawione całkowicie znaczenia. dla których osiągnięcia są rzekomo konieczne. szczegółową wielkość liczbową. jak tym celom. że „Arystoteles to powiedział". która w ten tak godny pożałowania sposób omotała ście może nas spotkać. wymagały czysto werbalnej natury. jak wzniecanie jakiejś namiętności. choć każda cyfra oznacza jakąś geruje każdemu w obfitości jego własne doświadczenie. które zwyczaj związał z tym imieniem. że nie jest rzeczą ko­ zwyczaj rezygnować z własnego sądu na rzecz autorytetu owego filozofa. że takie nazwy reprezentują pojęcia abstrak­ zakłada on jedynie to. które na ich obronę przytoczyli ich wą wielkość. Po trze­ nych używa się często zgodnie z naturą języka. gdy po­ rozważać je w najprostszej i najbardziej przejrzystej postaci. dopóki będę skupiał moje myśli wyłącznie na moich własnych ideach 18 19 . to stąd na­ styczny mówi mi. teraz zupełnie pomijanych. Skoro zatem słowa mogą w tak łatwy sposób słucha jakiegoś wywodu. aby nazwy obdarzone a niepodobna. podziwu. to dojrzy z całą oczywistością. Wzięliśmy pod uwagę argumenty. nienawiści. Nikt nie przeczy temu. Po drugie. i to tym osobliwiej. które początkowo. przy każdym użyciu wywoływały w umy­ poprzedzić tak błyskawiczną reakcję. czy pism albo sławy mogła znaczeniem i reprezentujące idee. Spodzie­ emocje. jeśli te się jej własnością. Ten rezul­ mi. W końcu wytro­ się to powszechnie przyjmuje. w której. czym by tycznej i rzetelnej wiedzy. lecz można stwierdzić. słyszeniu dźwięków czy widokowi liter częstokroć bezpośred­ 22. że się w nią głębiej wplata i mocniej w niej utkwi. co już zostało tutaj powiedziane. jak sądzę. by wzbu­ sposób. które nie zawsze sugerują innym określone idee szczegółowe. że jeśli do tego. głównym ani jedynym zadaniem języka. powinienem uzyskać całkowitą jasność co do sporów nio towarzyszą te uczucia. że na­ Jeśli tak jest w istocie i skoro zarazem nie sposób zaprzeczyć. z którego te idee pochodzą. że filozofowie posługują się wieloma nazwa­ z uległością i szacunkiem. ani też nie tworzymy sobie abstrakcyjnej idei niebez­ i obezwładniła ludzkie umysły. choć nie pojawiają się między nimi jakiekolwiek idee. co. Nie sposób zaprzeczyć. do których się odnoszą. będę się starał pogardy oraz tym podobne rodzą się bezpośrednio w jego umyśle. że uczucia strachu. a plenienie się tego chwastu we wszystkich niemal obecności idei. że nazw ogól­ dopodobieństwo. wypaczyć rozumienie. Ponadto tat można w sposób natychmiastowy wywołać w umysłach ludzi. aby łania albo zniechęcanie. czyż nie wystarcza groźba niebezpieczeństwa. że tychmiast wyciąga się wniosek. po cóż jednak miałbym przekonywać do tego. by pragnął za ich pomocą wzbudzić w umyśle słuchacza. choć nie mamy idei tego. kiedy się czyta lub tów w niewłaściwy sposób. które się z nimi tak bar­ Możliwe. Wykazaliśmy tutaj. co zasu­ przeważnie tak jak liter w algebrze. Czyż nie może nas. czy też wywoływanie w umyśle określonego nasta­ za ich pomocą cały zasób wiedzy zdobyty połączonym wysiłkiem badaczy wienia. że nazwy. że abstrakcyjne idee są czymś niemoż­ czeń. które szych idei i że każda nazwa obdarzona znaczeniem reprezentuje jakąś ideę. Ale jednocześnie należy przyznać. W stosunku do tych celów tamten odgrywa w wielu przypadkach wszystkich wieków i narodów mógł dotrzeć do świadomości jednostki i stać wyłącznie pomocniczą rolę. Na przykład kiedy filozof schola- oznaczają szczegółowe idee. jakiekolwiek idee będę analizował. tak że mówiący wcale nie cie. nieją odmienne cele. tym większe było praw­ doda nieco własnego namysłu. a którym jest. że pierwotnie słowa mogły wywoływać idee zdolne wzbudzić owe dzo skojarzyły na skutek ciągłego i długotrwałego ich używania. że odkąd język raz się wam się stąd wyciągnąć następujące korzyści: ukształtował. pobudzanie do dzia­ język. Po pierwsze. jak się okazuje. aby jakaś idea czy to jego osoby. Ponadto komunikowanie idei oznaczanych przez słowa nie jest. o ile tylko po­ strzega pewne słowa. że ta formuła skłoni mnie do przyjęcia jego opinii cyjne.

Przedmioty. Na próżno sięgamy spojrzeniem w niebiosa i usiłujemy wejrzeć do wnętrza 20 . które zrodziły się z niewłaściwego użycia słów. że są to błędne poglądy. której nie posiadam. bo trudno mi pojąć. usilnie proszę. Uważano za rzecz niewykonalną. W ostatnim czasie wielu zdało sobie sprawę z niedorzeczności poglądów i pozbawionych zna­ czenia sporów. bok słowo. gdzie ich być nie może. by sza teoria abstrakcji. które miałem. Będzie wolny od niebezpieczeństwa. posuniemy. który zachodzi między słowami i ideami. jak dotąd sami nie zdołali tego wprowadzić w czyn. a zachować w umyśle abstrakcyjną ideę. że ludzie dzić w błąd rozważanie jego własnych idei. aby odsunąć na mogłoby przesłonić ich naturę. człowiek łatwiej potrafi zapobiec temu. Ale osiągnięcie tych wszystkich korzyści zakłada całkowite wyzwo­ biej będziemy się wikłali w trudności i błędy. którego owoc jest wyborny i znajduje się w zasięgu w stanie sobie wyobrazić. jakie zachodzą między moimi ideami. Jakże bowiem trudną jest rzeczą rozerwać związek tak wcze­ turę okazją do własnych przemyśleń. aby posiąść najdorodniej­ mogę się łudzić. zrywając z nich całą tę szatę i ciężar słów. Ten. jak myśli. nie stając się przez to ani trochę mądrzejsi. żeby odkryć i pojąć ideę abstrakcyjną związaną z jakąś nazwą. iż jedynym istotnym przeznaczeniem słów jest oznaczać idee i że bezpo­ średnim znaczeniem każdej nazwy ogólnej jest określona idea abstrakcyjna. jak tylko szczegółowe. radzą oni słusznie. jak długo byli przekona­ ni. aby nia z werbalnych zawiłości i złudzeń. że nie posiada żadnych innych idei. jest rzeczą jasną. że posiadam ideę. która sama w sobie była uważana za całkowicie nieuchwytną dla myśli. Jakkolwiek dobra by była ta rada. W ten sposób będzie mu łatwo odkryć prawdę ten. na próżno radzimy się pism uczonych i tropimy zatarte ślady starożyt­ błędu. Ten. Aby trafnie rozpo­ 25. wolnych od wszystkiego. tym bardziej nieodwracalne będzie nasze zagubienie. nie skończoność w sposób pozbawiony celu. Aby zaradzić wynikającym stąd szkodom. Nie ności. że sami nie mogli w należytym stopniu się do niej zastosować. i tym głę­ 23. które w tak wielkim stopniu przyczyniają się do zaślepienia sądu i rozproszenia uwagi. aby każdy zrobił wszystko. które te idee oznaczają. Im dalej się w tym własnym umyśle. poznaję jasno i adekwatnie. dopóty nie wydawało się niczym dziwnym. dla którego ci. aby mieć jasny obraz tych idei. aby narzucały mu coś słowa. kto wie. że abstrakcyjne idee wiążą moje słowa miały go zwieść. 24. podążając jednocześnie tokiem moich śnie utworzony i utrwalony przez trwające tak długo przyzwyczajenie. kto wie. aby skupiać się na oznacza­ nych ideach. w jakiejś idei złożonej.pozbawionych słownej szaty. a jakie nie. O ile nie zatroszczymy się o to. Potrzeba nam tylko odsunąć zasłonę słów. Należałoby więc sobie życzyć. by oczyścić pierwsze zasady pozna­ znać zgodności czy niezgodności. kto zamierza lenie się spod zwodniczej władzy słów. Nie jestem sze drzewo poznania. Będziemy mogli wyciągać wnioski potrzeba niczego więcej niż uważne postrzeganie tego. dopóty nie widzę. Dopóki bowiem myślano. myśląc. jeśli nie są takimi naprawdę. Zdając sobie sprawę z tego. To wydaje mi się stanowić główny powód. które chce rozważać. podobne albo niepodobne. pisząc. jak mogłoby go wprowa­ się ściśle ze słowami. co powiedziałem. zaoszczędzi sobie trudu po­ szukiwania idei tam. będziemy je mogli roztrząsać w nie­ zobaczyć. Tę trudność wydatnie zwięk­ lub fałsz tego. której udzielali innym. które biorę pod uwagę. odwracając uwagę od słów. Każdego zatem. by w swoich rozmyślaniach poniechali w ogóle użycia słów i kontemplowali same tylko idee. że nazwy nie zawsze reprezentują idee. że jakiekolwiek spośród mych idei są do siebie naszej ręki. co w jego mocy. co używają słów zamiast idei. co tak stanowczo zalecali innym. na co z wahaniem pozwalam sobie czytać kolejne stronice tej pracy. nie będzie się na próżno głowił. jak mógłbym łatwo paść ofiarą Ziemi. co się dzieje w moim z wniosków. aby zechciał uczynić tę lek­ żywić nadzieję. jakie idee zawierają się.

. CZĘŚĆ PIERWSZA1 Druga część Traktatu nie została nigdy opracowana i nie ukazała się drukiem.

książkę i tym podobne przedmioty postrzegania zmysłowego. czy też jedy­ nie przedstawia idee pierwotnie postrzeżone w sposób wyżej wspomniany. 3. ani idee ukształtowa­ ne przez wyobraźnię nie istnieją poza umysłem. jak tylko w umyśle. ale rzecz całkowicie od nich odrębną. kto dokona najogólniejszego przeglądu przedmiotów ludz­ kiego poznania. Za pomocą dotyku postrzegam to co twarde i miękkie. który 25 . gorące i zimne. czy są przyjemne. wyda się czymś oczywistym. uznano je za jedną odrębną rzecz i określono nazwą j a b ł k o . za­ pach. 2. że ani nasze myśli. żalu i tak dalej. Nie określam tymi terminami żadnej z moich idei. która łączy. a tym samym uznano za jedną rzecz. duszą albo moim ja. radości. w zależności od tego. jak chcenie. czy też nieprzyjemne. jakiekolwiek przedmioty by tworzyły) nie mogą istnieć inaczej. smak. że są nimi albo rzeczywiste idee mające postać wrażeń zmysłowych. co je poznaje czy postrzega i dokonuje na nich rozmaitych operacji. Ten postrzegający aktywny byt nazywam umysłem. rozdziela. I tak na przykład. Po­ wonienie dostarcza mi zapachów. przez którą są one postrzegane. Inne układy idei tworzą kamień. podniebienie smaków. że pewien kolor. co na jedno wycho­ dzi. jakie postrzega się. Każdemu. a wszystko to w większej albo mniejszej ilości lub stopniu. Wydaje się nie mniej oczy­ wiste. jakkolwiek by były ze sobą powiązane i zespolone (to znaczy. sku­ piając uwagę na uczuciach i czynnościach umysłu. Zauważywszy. kiedy zaobserwowano. Każdy przyzna. drzewo. w kilku stopniach i odmia­ nach. ruch i opór. wzbudzają uczucia miłości. 1. duchem. że różnorakie wrażenia zmysłowe. że niektóre z tych idei występują za­ wsze razem. w której one istnieją albo. wyobrażanie czy przypominanie ich sobie. Wzrokowi zawdzięczam idee światła i kolorów. Istnienie idei polega bowiem na byciu postrzeganą. Prócz tej nieskończonej różnorodności idei albo przedmiotów pozna­ nia istnieje jednak jeszcze coś. ani uczucia. Przedmioty te. czyli idee wyciśnięte na zmysłach. albo takie. nienawiści. a za pośrednictwem słuchu dźwięki docierają do umysłu w całej ich różnorodności tonów i ukła­ dów harmonicznych. albo wreszcie idee utwo­ rzone przy pomocy pamięci i wyobraźni. kształt i konsystencja występują razem. zaczęto je określać jedną nazwą.

aby którekolwiek ślach istnienie przedmiotu postrzegania zmysłowego od jego bycia postrze­ z nich albo jakakolwiek ich kombinacja mogły istnieć. kiedy sieje używa w odniesieniu o ile właściwym jest nazwanie abstrakcją czynność ograniczającą się do poj­ do przedmiotów postrzegania zmysłowego. czy są mnie aktualnie postrzegane. należy dzimy. że jakościami zmysłowymi są kolor. nie mają żadnego 4. że istniał kolor albo kształt. ciepło i zimno. To jest wszystko. wynika. choćby 8. aby czytelnik zastanowił się i spróbował oddzielić w swoich my­ słowe? Czyż nie jest zatem oczywistą niedorzecznością. mają istnienie z natury. odczuć. które postrzegamy za pomocą zmy­ czy istnienie niezależne od ducha. góry. jeśli nie rzeczami. Z tego. istnieje. Kolor czy kształt może być podobny jedynie do innego niezależnie od innej. że w takim stopniu jestem zdolny do abstrahowania. to albo muszą być w ogóle pozbawione czeniem świat by tę zasadę akceptował. Otóż istnienie idei w rzeczy. zapach. co się rozumie przez termin i s t n i e ć . kto tylko zwa­ zamierzam przeczyć. przypisywać jakiejkolwiek z tych rze­ wyżej przedmioty. znaczy. rzeki. idei i wrażeń zmysłowych? I czy jest to możliwe. że cały chór niebiański i wszystko. nie będąc postrzega­ ganym. kształt. rozciągłość i kształt słowem rzeczy. abyśmy mieli pojąć podobieństwo 26 27 . że idea może być podobna jedynie do idei niejących oddzielnie. o ile nie są one przeze go. Moja zdolność pojmowania czy postrzegania nie wykracza jed­ miejąc przez to. że został dostrzeżony sobie w moich myślach jakiejkolwiek rzeczy czy przedmiotu. gdyż posiadać idee znaczy tyle. co wypełnia Ziemię. to. wówczas mógłbym go postrzegać nak poza możliwość rzeczywistego istnienia lub postrzegania. nymi? 7. mogę oddzielić ciami czy podobiznami i że to te rzeczy istnieją poza umysłem w niemyślącej w moich myślach rzeczy. gane. że stół istniał . będzie mógł dostrzec.i nie jest możliwym to. Ich esse stanowi percipi . że istniał tak jak nie potrafię widzieć czy odczuwać jakiejś rzeczy bez faktycznego zapach. że każdy będzie tego intuicyjnie pewien. smak idei. a stąd wynika jasno. co powiedziałem. znaczy. Niektóre prawdy są dla ludzkiego umysłu na tyle bliskie i oczywiste. Kiedy powiadam. to jednak mogą istnieć rzeczy im podobne. że został odczuty węchem. to znaczy idee postrzegane przez zmysły. który byłby lub dotknięty. jeśli się nie mylę. Jeśli choć na chwilę oddamy się obserwacji własnych ny kończyn albo wyobrazić sobie zapach róży. że chociaż same idee nie istnieją poza w myślach. że gdybym był wewnątrz. że istniał dźwięk. kształt i tym Światło i kolory. Aby zdać sobie z tego sprawę. znaczy to. co rozumiem przez te i tym podobne wyraże­ czymś innym niż jego wrażenie czy postrzeganie. o absolutnym istnieniu przedmiotów niemyślących. jest jawną sprzecznością. nia. musi je postrzegać. to możliwe. aby dę. znaczy to. że stwier­ oprócz ducha. każdy. które podobne jakości. Ale z jakkolwiek wielką pewnością i przeświad­ jakiegoś innego stworzonego ducha. wówczas powinienem powiedzieć. słowem wszelkie istniały poza umysłami czy myślącymi przedmiotami. jeśli nie nasze własne idee i wrażenia zmy­ jedynie. nie myśląc o niej samej. że ich istnienie polega na byciu po­ że domy. jak oddzielenie rzeczy od niej samej. słowem wszystkie przedmioty postrzegania zmysłowe­ strzeganym czy poznawanym. co postrzega. Wydaje mi się bowiem całkowicie niezrozumiałym to. że stół. iż u jej podstaw leży doktryna zakładająca istnienie abstrakcyjnych zauważyć. Wobec powyższego to. kto zdo­ istnienia. pojęć. Za taką uważam tę istotną praw­ z tym. że nie istnieje żadna inna substancja 5. Żeby to dosadniej wykazać. na któ­ mowania lub wyobrażania sobie oddzielnie takich przedmiotów. które je postrzegają. ży. Czyż bowiem w abstrakcji można posunąć się dalej niż poza odróżnie­ itp.rozu­ strzegane. że są postrzegane. Jeśli poddamy tę zasadę gruntownej analizie. Ale może ktoś powiedzieć. Byłoby będzie się na to. Doprawdy dziwnie rozpowszechnionym jest wśród ludzi mniemanie.. oddzielić je od postrzegania? Mnie takie zadanie wydaje się rów­ umysłem. aby je dostrzec. w czym istnieje kolor. Myślę. choć nie są postrzegane? co postrzegać. potrzeba słów? A cóż innego postrzegamy. że posiadania zmysłowego wrażenia tej rzeczy. że go widzę i dotykam. że owa bowiem czymś całkowicie niezrozumiałym i pociągającym za sobą całą tę zasada zawiera w sobie jawną sprzeczność. że w konsekwencji. to wyda nam się niemożliwym.czyż nie są one niczym więcej jak tylko mnogością niemyśląca substancja. ciała składające się na potężną budowlę Wszechświata. tak też nie potrafię wyobrazić został usłyszany.je postrzega. czyli tego. czyli nie istnieją w moim umyśle albo w umyśle postrzegane przez umysł. by. Kiedy powiadam. która stanowiłaby podłoże tych idei. które mogą rym piszę. Jeślibym zaś był poza rzeczywiście istnieć oddzielnie albo mogą być aktualnie w taki sposób po­ moją pracownią. Tak oto mogę sobie wyobrazić ludzki tułów pozbawio­ koloru czy kształtu. których nigdy nie postrzegałem zmysłami jako ist­ substancji. Czymże bowiem są wspomniane niedorzeczność właściwą abstrakcji. albo muszą istnieć w umyśle jakiegoś Ducha wiecznego. Na co odpowiadam. Skutkiem tego lub że jakiś inny duch postrzega go w tej chwili. ruch. których te idee są odbi­ nie łatwe. że nie może istnieć widzimy i czujemy . nie istnienia przedmiotów postrzegania zmysłowego od faktu. bez żadnego związku że wystarczy otworzyć oczy. to znaczy mogę sobie wyobrazić każdą z tych rzeczy i do niczego więcej. Nie myśli. by ją podać w wątpliwość. że są postrze­ która nie postrzega. tak. niezależne od tego. czyli istnienie realne. co mówi się 6. żeby je można było uznać za istniejące. samodzielnego istnienia poza umysłem. Istotnie.

że rozciągłe. mogą być podobne jedynie jedna do drugiej i w rezultacie ani one same. że nie dotyczy to kolorów. i poruszającego się. jednej rozmiar. kość liczbowa. co 11. to widzę n o ś ć . Mówimy o jednej książce. Tym drugim terminem oznaczają wszystkie inne jakości zmysłowe. że rozciągłość nie może istnieć w niemyślącej substancji. który ją śnie przyznają. ani 12. Przez materię mamy zatem rozumieć bezwładną substan­ cie materia prima. pozbawioną czucia. ciepła. powinna ona stanowić najbardziej znaną dla mojego umysłu ideę. Skoro więc pokazaliśmy.i wówczas wykazaliśmy. co twarde lub miękkie. trzy lub trzydzieści pierwotne istnieją poza umysłem w niemyślących substancjach. jeśli rzeczą jasną. i liczbę. że jednostkowa całość jest taką w odniesieniu do czone z innymi jakościami zmysłowymi. nie jest ani podobne do czegoś. każdy uzna za oczywiste. czy można rozumnie utrzymywać. czyli te zewnętrzne rzeczy. a idee rzecz ze spoistością. kształt. że nie jest w mojej mocy utworzyć sobie idei ciała rozciągłego przeciwnie. nawet gdyby się zgodzić. jednocze­ sześć. tak. Gdzie zatem znajdują się te tam. że takie jakości jak bycie wielkim czy małym. Istnieją tacy. co pokazuje. o których mówią. która by odpowiadała terminowi j e d ­ wione wszystkich innych jakości zmysłowych. pod jakim kątem umysł ją rozpatruje. ale są całkowi­ go poprosić. czego nie można dotknąć i tak dalej. w jak wielkim stopniu ten pogląd. co jest niewidzialne. która istnieje poza umysłem. aby zauważyć. stopa czy cal. przypomina przestarzałe i tak bardzo wyśmiane poję­ nazywają materią. ganiu czy nie? Otóż. jak ktoś mógłby jej przypisywać jącymi jedynie w umyśle. jest dów zmysłów. że towarzyszy wszystkim innym ideom i powinna być po­ koloru albo innej jakości zmysłowej. gdyby było prawdą. w zależności od tego. Ja jednak nie potrafi w procesie myślowej abstrakcji pojąć rozciągłość i ruch ciała pozba­ znajduję u siebie żadnej takiej idei. Zdaję sobie sprawę. że istnieją 13. że liczba jest w całości tworem umysłu. jest jard. wrażeniami zależnymi od i wywołanymi przez różny absolutne istnienie. Do pierw­ czym zgoła. Jeśli zaś ktoś powie. towarzyszącą wszystkim innym ideom umysłu. Zatem rozciągłość. Najkrócej łącznie w umyśle. nie istnieją nigdzie poza umysłem. dźwięków. która. wyraźnie. kształt i ruch rzeczywiście ist­ Rozciągłość nie daje się pojąć bez spoistości. spoczynek. spoistość czy zwartość i ruch w ogóle. Życzyłbym sobie. to wynikałoby stąd w oczywisty sposób. jak dalece to mętne i niejasne ujęcie materii nym. I w każ­ Otóż. którzy rozróżniają jakości pierwotne i wtóre. że trudno zrozumieć. którą można wykazać w każdym bez wyjątku przypadku. rozciągłość. zawiera w sobie sprzeczność. choć niektóre zawierają wiele innych jednostkowych całości. To. 28 29 . Dalej py­ cia w oderwaniu od wszystkich innych jakości. Liczba jest tak jawnie względna i zależna tym podobnych jakości wtórnych. czy i niezłożoną. co jest nazywane materią albo sub­ tylko weźmie pod uwagę. że już samo pojęcie tego. niezależne od umysłu. aby rozważył. którą oni fów ich własne zasady. jeśli są. ruch i wszystkie pozostałe jakości Tak więc tę samą rozciągłość może określać liczba jeden. Krótko mówiąc. to zaś oznacza. że owe jakości pierwotne są nierozerwalnie złą­ dym przypadku jest jasnym. że tu chodzi o rozciągłość w ogóle szych zaliczają rozciągłość. które można znaleźć u Arystotelesa i jego zwolenników. Myślę zaś że gdybym ją posiadał. że niektórzy pojmują jedność jako ideę prostą one tylko w umyśle. że to. wielka. Jeśli chodzi o mnie. Ale z tego. nie będąc zarazem zmuszonym przypisać mu jakiegoś skoro mówi się. Stąd jest że pozostałe jakości istnieją poza umysłem. To uważają oni za nie­ stronicy. w niemy ślącej substancji. że kształt. że są ni­ 9. których nasze inne jakości. a ruch ani szybki. mieliśmy wykazać. poruszające się substancje istnieją poza umysłem. co już wyżej wykazaliśmy. jak się przyznaje. Takich idei nie uznają oni za podobi­ doktryną zakładającą istnienie idei abstrakcyjnych. są same dostępne postrze­ w umyśle i nigdzie indziej. jednym wierszu i tak dalej. Ci. istnieje wy­ strzegana na wszelkie możliwe sposoby przez zmysły i refleksję. że nie można by ich od siebie jakiejś szczególnej kombinacji idei arbitralnie zestawionej przez umysł. w której rozciągłość. kształt i ruch są jedynie ideami istniejącymi w umyśle. do którego przyjęcia zmusiły nowożytnych filozo­ zy rzeczy istniejących poza umysłem. mówiąc. całości. że tej samej rzeczy może przysługiwać różna wiel­ stancją cielesną. Ale mógłby ktoś powiedzieć. Nie mogę tutaj powstrzy­ zny czegoś istniejącego poza umysłem niezależnie od faktu bycia postrzega­ mać się od tego. kształt i ruch sanie do poję. Uważa się ponadto. to znaczy idee miałyby być obrazami czy przedstawieniami. 10. że kolor jest cie względne i zmieniają się w zależności od budowy albo położenia narzą­ podobny do czegoś. wszystkie one stanowią jednostkowe wątpliwą prawdę. to nie mógłbym jej nie znaleźć. układ i ruch najmniejszych cząstek materii. ani mała. cję. jest to idea abstrakcyjna.w jakikolwiek inny sposób niż jako podobieństwo między ideami. to są one ideami . ruch. którzy twierdzą. że nieją. dźwięki. czy punktem odniesienia dla umysłu. Natomiast nasze idee jakości pierwotnych uważają za wzorce czy obra­ czy substancji cielesnej. że są wrażeniami istnie­ od ludzkiego umysłu. wynika w oczywisty sposób. smaki i tak dalej. to wówczas pozwolę sobie szybkim czy powolnym. tam również muszą się znajdować jakości pierwotne. ich pierwowzory nie mogą istnieć w niepostrzegającej substancji. to tak samo ma się rozciągłość. aby każdy zastanowił się i zbadał. w zależności od tego. czy te rzekome oryginały. zimna i innych rozpatruje. ani powolny. oddzielić nawet w myśli. że nie są. wiąże się z tą dziwaczną jak kolory.

Pozostaje więc przyjąć. w jaki nowożytni filozofowie do­ wie przynajmniej. musi mieć przynajmniej jakąś względną ideę mate­ to. to należy przypuszczać. że liwym. że każdy zgodzi się z twierdzeniem. że w taki sposób. ideach i tych wszystkich rzeczach. że kiedy idee w umyśle następują po sobie cze przysparzać kłopotu roztrząsaniem zagadnienia tego materialnego pod­ z większą prędkością. Na co mu odpowiadam. że jeśli nawet nie posiada on nia. że te same argumenty mogą równie dobrze posłużyć za dowód chome substancje mogły istnieć niezależnie od umysłu. który wnioskuje o ich istnieniu na podstawie tego. które się składają na znaczenie zwrotu s u b ­ padku gorączki albo w przypadku jakiejś innej dolegliwości podniebienia. ponieważ. skoro nawet sami materialiści nie posuwają się do twierdze­ istnieje idea materii. Dlaczego w takim razie nie moglibyśmy z równym powodzeniem ar­ sami przyznają. to. w jakiej relacji pozostaje ona do swoich akcydensów i co wodzą. przekonamy się. jak wtedy. że wiedzieć? Musielibyśmy ten fakt poznać za pomocą zmysłów albo za pomo­ rozciągłość czy kolor nie mogą istnieć w zewnętrznym przedmiocie. jakie znaczenie nadają materialnej substancji fi­ ponieważ to samo ciało. które czyni bezspornym jakiekolwiek znaczenie. nie można go rozumieć w po­ czegoś stałego i określonego bez udziału umysłu? Dalej. 14. odpowiadając tym tego. aby istniało coś takiego jak przedmiot zewnętrzny. to przecież. na przykład. niech każdy rozważy te argumenty. które ją podtrzymuje. posiadające kształt. słodycz zmienia się w gorycz. że jeśli 16. a materia jest podłożem. Oczywiście. że filary podtrzymują jakąś budowlę. że tocznym znaczeniu tych słów. że ruch nie istnieje poza ślonego sensu. dowodzi się nie tyle tego. Co się zaś tyczy pojęcia podtrzymywania budowie patrzącym pod tym samym kątem. to musimy za­ w tej sprawie. p o d t r z y ­ słem. skoro stwierdzono. strzega. Krótko mówiąc. które te doznania wywołują. kiedy rozpatru­ pozostaje niezmieniona. były przedmiotem 30 31 . w żadnym zaś stopniu właściwościami realnych zatem powinniśmy je rozumieć? bytów. które nie byłyby postrzegane. Powiada się. czym jest materia. aby wszystkie te idee. że te jakości istnieją poza umysłem? A czyż już to 15. czyli poza umy­ się rozumie przez podtrzymywanie ich przez nią. że nie ma żadnego okre­ Czyż nie można z równą słusznością powiedzieć. Powie ktoś. W rezultacie. Jak łącznie doznaniami umysłu. że istnieje jakikolwiek konieczny związek między ciałami i naszymi umy­ pozytywnej idei materii. Nawet materialiści to przyznają. s t a n c j a m a t e r i a l n a . o których się samo nie jest jawną niedorzecznością. co zostało bezpośrednio postrzeżone przez zmysły. że nie czy. jaka o naszych wrażeniach. że niektóre jakości zmysłowe nie istnieją w materii. jak to bywa w przy­ ję te dwa elementy czy człony. ile tego. Choć ideom ciał. że żaden kolor ani rozciągłość. które dla jednej ręki wydaje się zimne. aby zwarte. że tego nie da się wyjaśnić. istniejącymi w cielesnych substancjach. tego się nam nie wyjaśnia. Ale żadne gumenty pokazują jasno. Otóż rad bym był. materii. iż nie łączą z tymi dźwiękami żadnego innego znaczenia gumentować. Jeśli chodzi o zmysły. dochodzę do przekonania. Jednak poprzednie ar­ średnio postrzegane przez zmysły. że tak samo się rzecz ma z rozciągłością. Gdyby to nawet było możliwe. jakkolwiek by je nazwać. kształtem i ruchem. w obłędzie i tym podobnych stanach. Kiedy przebadamy. to dzięki nim posiadamy jedynie wiedzę że przy pomocy zmysłów nie jesteśmy w stanie zdobyć wiedzy o tym. której zupełnie niepodobna pojąć? sądzi. wówczas ruch wyda się wolniejszy i to bez jakiejkol­ łoża czy oparcia dla kształtu i ruchu oraz innych jakości zmysłowych? Czyż wiek zmiany w zewnętrznym przedmiocie? nie zakłada ono tego. Trzeba by je zatem rozumieć w jakimś innym słodycz nie istnieje tak naprawdę w słodkiej rzeczy. albo ściślej. które aktualnie posiadamy. gdy mówimy. Dodam jeszcze. co się zdarza w snach. którzy są znani z największej ścisłości. bo nie poza umysłem. Ogólna idea bytu jawi mi się jako najbardziej abstrakcyjna tym samym oczom patrzącym pod innym kątem albo oczom o odmiennej i niezrozumiała ze wszystkich idei. które mamy w umysłach. dla innej jest lozofowie. Ale przyjrzyjmy się jeszcze nieco bliżej powszechnie przyjętej opinii w ogóle mamy jakąkolwiek wiedzę o rzeczach zewnętrznych. iż kolory i smaki istnieją tylko w umyśle. które się po­ jest to możliwe. że poza umysłem istnieją jakiekolwiek rze­ inna jakość zmysłowa nie mogą istnieć poza umysłem. że ciepło i zimno są wy­ czeniu. co się rozumie przez podtrzymywanie ca się do tego. cą rozumu. co postrzegamy. to w jakiż sposób moglibyśmy o tym trzeba przyznać. 17. że rozciągłość stanowi modus albo akcydens wdzięczać ją rozumowi. 18. jeśli w ogóle wiąże on z tym słowem słami? Sądzę. który się z nimi wiąże. skoro mogą się one jawić jako różne zeń akcydensów. że oni ciepłe. Tak. powiada się. jak to właśnie zauważyliśmy. że niezbicie dowodzą. m y w a n i e nie może tu być rozumiane w potocznym czy dosłownym zna­ ściami zmysłowymi. a zatem nie mogą być obrazami akcydensów. dowodzi się. a jednak podobne do tych. które są bezpo­ jest faktyczna rozciągłość czy kolor tego przedmiotu. że argumentując w ten sposób. Po cóż jednak mielibyśmy sobie jesz­ umysłem. może nas skłonić do wiary w istnienie ciał rozciągłości przez materię. że kształt i rozciągłość nie są właściwościami czy podobizna­ poza ideą bytu w ogóle. ru­ a zobaczy on. że podobnie rzecz się ma z wszystkimi innymi jako. ale w jakim. że jest moż­ rii. choć rzecz sensie. Ale jaka racja odwołują­ gdyby mi ktoś zechciał wytłumaczyć. można dowieść. Chociażby nie wiedział. wraz ze względnym pojęciem podtrzymywania prze­ mi własności istniejącymi w materii. ani jakakolwiek z nich nie informują nas o tym.

że tak jest w istocie. by mniemać. przy ideę w umyśle. Aby tego mentu na rzecz istnienia ciał poza umysłem. jak ciała. abyśmy się mogli o tym kiedykolwiek dowiedzieć. że godzę się. co przedmiotem. dla której wierzy­ zgoła racji. zić sobie. stancja albo w ogóle jakakolwiek idea lub cokolwiek przypominającego idee Nawet gdyby to było możliwe. Pytam. nie każdemu. znacz­ porządku. gdy sieje odrzuca. Jednym słowem. iż bez potrzeby których idee umysł nabywa za pośrednictwem doznań. kiedy się założy istnienie a priori. że tak jest w istocie. niezbędnym było dostarcze­ tów. by ciało miało wytworzyć jakąś ne. I zgodzę się z wami.powiecie . przyjmując to założenie. założeniu. to mielibyśmy zupełnie te same racje. i z taką samą wyrazistością. Przypuśćmy. na przykład. musielibyście je sobie wyobrazić albo pomyśleć o nich. aby bie lub tworzyć idee w waszym umyśle. że równie trud­ łej tej kwestii. Zgodzę się. jak wtedy. że niekiedy mogą one powstać bez udziału rzeczy zewnętrz­ wspomnieć o bezbożności). obecnych w jej umyśle w takim samym układzie to wszystko. Stąd jest czymś oczywistym. gdyby ciała zewnętrzne istniały. których źródło stanowił ów pogląd. Równa się ono bowiem przyjęciu bez żadnej wnętrznych ciał. oznacza zajmować stanowisko z koniecz­ pić od swego zdania. czego możliwości nikt nie zdoła zaprzeczyć. reprezentowa­ utworzyć ideę kogoś. to. uznam za dowód tego. Ależ . że istnieją posiada. aby ciała istniały poza umysłem.naszych doznań. a możliwe. niż wyobra­ istniały. jestem gotów odstą­ utrzymywać. że tworzenie się idei i wrażeń czym obstajecie. Oświadczam. jest jawną sprzecznością. że potraficie każdej rozumnej osobie nasunąć podejrzenie co do siły jakiegokolwiek argu­ pojąć. aby wyjaśnić. których te ciała są traktuję ten temat rozwlekle. że takowe dowieść. ale nie dowodzi tego. to nie byłoby moż­ pogląd był słuszny. mogły istnieć poza umysłem. Pokazuje on tylko. nawet gdyby sądził. że później będę miał sposobność co nieco o nich po­ zewnętrznych ciał do nich podobnych. Ale i to jest trudne do przyjęcia. to znaczy nie będąc postrzega­ ływać na ducha albo jak to jest możliwe. kto by je postrzegał. Zechciejcie mi jednak powiedzieć. choćby nie istniały żadne ciała podobne do tych przedmio­ 21. liwości. że istnieje cały ten kosmos ze­ ności bardzo problematyczne. jakie ty możesz posiadać. to przecież można by sądzić. ciągu wrażeń. że istnieją zewnętrzne ciała. że istnieje. i nie potraficie wskazać. przy bezużyteczne i nie służą jakiemukolwiek celowi. by przynajmniej uznać za prawdopodobne. że ja­ zaś nikogo. że jest w waszej mocy wyobrazić coś so­ może być żadnych wątpliwości. że dostarczyłem powodu. bowiem uważają się za niezdolnych pojąć. abyście dokonali zbliża ich to ani o krok do wyjaśnienia tego. jak i dlatego. że nie potrzebujemy zakładać istnienia nie jakiegoś dodatkowego dowodu przeciwko istnieniu materii. by myśleć. aby od wyniku tej próby uzależnić rozstrzygnięcie ca­ istnienie materii czy cielesnych substancji. nie większej wagi. czy zdołacie pojąć. mógłbym przedmiotów zewnętrznych. że zawsze mogą być wytwarzane w taki sposób i w takim niezliczone kontrowersje i dysputy w filozofii oraz niemało sporów.z pewnością nie ma nic łatwiejszego. to jednak istniało w inny sposób niż w postrzegającym je umyśle. o ile się nie mylę. że to potraficie i że nie ma kaś istota rozumna bez uczestnictwa ciał zewnętrznych doznaje tego same­ w tym nic trudnego. czymże więcej jest go. jeśli nie wyłącznie tworzeniem w waszym umyśle pewnych idei. choć nie potraficie podać mi żadnej racji. Zatem jest rzeczą oczywistą. aby dźwięk lub kształt. że Bóg stworzył niezliczone mnóstwo bytów. jakie mamy teraz. co zostało. niż gdy się mu zaprzeczy. by wierzyć w istnienie cielesnych substancji. by racji po temu. co jest jawną niedorzeczno- 32 33 . jak powstają nasze idee. tych wszystkich gacie albo myślicie o nich przez cały ten czas? Zatem taki argument jest racji. jaki znamy obecnie. że to. co zostało powiedziane. zapominając jednocześnie o tym. Ale nie będę się tutaj wdawał w szcze­ 19. Jeśli uznacie za możliwe. które są całkowicie cie w jego istnienie. by wasz 20. drzewa w parku lub książki w biblioteczce. jak sami wyznają. gdyby zaś nie 23. jak tworzą się nasze idee. co ty. w dziedzinie religii. Ale choćby to było możliwe. ruchoma sub­ no wyjaśnić ten fakt. skoro uznaje się. Po cóż bowiem rozwodzić się nad tym. by wierzyć w ich istnienie? Co do tego nie wystarczający. kto jest zdolny do chwili namysłu? Wystarczy. Jestem o tym przekonany do tego w naszych umysłach nie może stanowić racji ku temu. by jakaś rozciągła. przy tym że istnieją. Wywołał on nych. Sami wglądu we własne myśli i zbadali. skoro przykładowo przytoczyć kilka spośród tych błędów i trudności (żeby nie przyjmuje się. że ła­ twierdzenia tego. iż argumenty a posteriori są zbędne dla po­ żenia bez udziału rzeczy zewnętrznych. byśmy mieli założyć stopnia. że istnieje coś takiego. Zatem można wiedzieć. aby przedmioty waszych myśli mogły istnieć poza umysłem. przez nikogo niepomyślane i niewyobrażone. że sądzę. Obawiam się. czemu miałby on służyć. Gdyby po tym. A już ta jedna okoliczność wystarcza. 22. dostatecznie wykazane twiej jest pojąć i wyjaśnić tworzenie się wrażeń. bo nawet jeśli przyznamy w jednym lub dwu wierszach można udowodnić z najwyższą oczywistością rację materialistom. że już samą możliwość tego. byśmy posiadali wszystkie nasze wra­ góły zarówno dlatego. kto je postrzega? Czyż jednak wy sami ich nie postrze­ nych przez jej idee i wywołujących te idee w jej umyśle. czy owa istota nie miałaby wszelkich które nazywacie książkami i drzewami. Ten prosty eksperyment zapewne utwierdzi was w mniemaniu. w jaki sposób ciało może oddzia­ ruch czy kolor.

Powtarzam tę konkluzję. wprowadza siebie w błąd i łudzi się. z czego można nie może przypominać jakiejkolwiek idei ani przez jakąkolwiek z nich być wnioskować. a gdy je wytwarza i dokonuje na nich tymi słowami albo kryje się jawna sprzeczność. co w naszej mocy. iż potrafi sobie wyobrazić i wyobraża 26. Taka śnie z całą stanowczością obstaję. musi być z pewno­ własnych idei. jak tylko to. by natychmiast 34 35 . które albo są pozba­ siebie inaczej. miłowa­ takiego stopnia. Zatem kroć tylko uznam to za stosowne. Są tacy. że tą przyczy­ tego. kto nie oznaczają różnych idei. co jest postrzegane. takich jak chcenie. są albo sprzeczne. ile­ i ruch nie mogą stanowić przyczyny naszych wrażeń zmysłowych. że mówiąc o absolutnym już jest natura ducha jako tego. wrażenia zmysłowe. art. że niczego takiego w nich nie ma. czy pochodzących idei. przekonania o tym innych. jak również od trzeciej idei. istnienia przedmiotów postrzegania zmysłowego. a mianowicie. Musi nią być jakaś wodów przeciwko istnieniu substancji materialnej. przez cały ten czas oddajemy się wyłącznie rozważaniu swych układu. to znaczy istnienia rzeczy 27. dobizną ani wzorcem jakiegokolwiek bytu aktywnego. a to w takim stopniu. ruchu i wielkości cząstek elementarnych. idea ani kombinacja idei. inne podlegają zmianie. Z poprzedniego artykułu jasno wynika. to chodzi o mnie. będąc przedmiotem myśli. nie może wytworzyć żadnej w ogóle. że przyczyną idei jest po­ wistością przekonać się o tym. wówczas z pew­ snym. takie terminy jak wola. by dowolnie wzbudzać w swo­ stością pokazaliśmy w artykule 8. od której one zależą i która dują. ale coś od idei bardzo odmiennego. I nie znam prostszego i odpowiedniejszego sposobu idei duszy czy ducha. Wszystkie nasze idee. aby stało się dla każdego ja­ o których mowa. Aby się przekonać. niż zaproszenie ich do spokojnego przyjrzenia się 25). czyli poza umysłem. co postrzegamy. Idea nie może być też po­ znaczenie tych słów. nie. albo są one całkowicie po­ innych operacji. Aczkolwiek jednocześnie należy przyznać. wypowiada się słowa. aby wpoić ją w jego umysł. czy potrafi utworzyć sobie ideę jakiejkolwiek wła­ 25. są wyraź­ władz znanych pod nazwą woli i rozumu. ducha i operacji umysłu. mianowicie idei substancji albo bytu nia. w jakim znamy albo rozumiemy mówiąc ściśle. że tak lub bycia podłożem wymienionych wyżej władz i nosi miano duszy lub du­ jest w istocie. nienawidzenie. Każdy. a właściwie w ogóle nie oznaczają jakiej kol wiek skupi uwagę na swych ideach. że już samo istnienie idei zakłada ich bierność i bezwładność do pewne pojęcia duszy. że nie ma żadnej cielesnej czy materialnej 24. Moment uwagi wystarcza by reprezentowane. niepodzielnym i czynnym. albo pozbawione treści. choć są wywoływane na nowo. to znaczy nie posiadają żadnej możności działa­ jemnie. które istnieją niepomyślane. Wystarczy tylko zechcieć. jak tylko prostej obserwacji wła­ cha. pojęcia lub rzeczy. nazywamy go wolą. czy potrafimy pojąć znaczenie absolutnego zbawiona ciała aktywna substancja. są następujące po sobie idee. przy czym jedne sobie ciała. jaką stanowi duch. czyli istnieją poza nim samym. aby idea cokolwiek sprawiła albo. czy to ideach zmysłowych. stanowi i zapyta siebie. Stąd jasno wynika. Wykazaliśmy jednak. nie potrzeba niczego więcej. co działa. nie zwracając uwagi na swą własną aktywność. Przy tym wła­ ciedlałaby tę aktywną zasadę ruchu i zmiany idei. z refleksji. a jako takie nie mogą za pomocą obrazu czy podobieństwa przedstawiać własnym myślom. Chwila uwagi pozwoli każdemu odkryć prawdziwość i oczywistość je wywołuje i zmienia. W związku z tym. Już krótkotrwały wgląd we własne myśli wystarcza. na ile to rozumiem. Jeśliby wione znaczenia. Ale gdy snych idei. Istnieje zatem jakaś przyczyna tych idei. Pozostaje więc jedynie ewentualność. że jest rzeczą niemożliwą. że za gającego idee nazywamy rozumem. niechże się za­ cając ją z całym przekonaniem uwadze czytelnika. ścią fałszywe. Chwila uwagi wystarczy. że jest czymś całkowicie niemożliwym posiadanie idei. że rozciągłość. Zauważam u siebie zdolność do tego. co będąc istotą zdolną do działania. co tu zostało powiedziane i uczyni zbędnym przytaczanie dalszych do­ ną nie może być żadna jakość. aby była przyczyną czegokolwiek. że wyrażenia. jak tylko za pośrednictwem skutków. Skoro bowiem idee i każda ich część istnieją tylko w umyśle. Tym. żeby się one różniły od siebie wza­ nie pozbawione aktywności. że wrażenia są efektem oddziaływania sił będących pochodną wnętrznych.ścią. aby z całą oczy­ substancji. że posiadamy odkryć. aby pojąć istnienie ciał ze­ twierdzenie. Gdy czynimy wszystko. to. która odzwier­ nością nie potrzeba będzie niczego więcej. substancja. która to idea wiąże się ze względnym pojęciem podtrzymywania innej idei ani spowodować w niej żadnej zmiany. dusza czy duch nie ma w nich niczego innego. które powoduje. nie dostrzeże w nich żadnej mocy ani aktywności. Ducha postrze­ samych w sobie. co aktywne. jeszcze inne całkowicie w tym samym czasie są one przedmiotem jego pojmowania i w nim się znaj­ znikają. kształt im umyśle idee oraz zmieniać i przestawiać powstające w nim obrazy. pole­ ktoś powątpiewał o prawdzie wygłoszonego tu twierdzenia. nie sposób utworzyć zbawione znaczenia. Ale umysł. za pomocą jakichkolwiek słów byśmy je wyróżniali. czyli duch. jak to z całą oczywi­ 28. albo zawierają sprzeczność. Toteż żadna idea. liczby. gdyż wszystkie idee są bierne i bezwładne (zob. że nie może postrzegać samego istnieniu rzeczy niemyślących. którzy udzielają na te pytania pozytywnej odpowiedzi. Dla mnie jest czymś oczywistym. aby ich przekonać. Jeśli w toku tej analizy dostrzegą oni. czegoś. Duch jest bytem prostym. które dzy czy aktywnego bytu oraz czy posiada takowe idee dwóch naczelnych postrzegamy.

że pokarm nas żywi. będącymi efektem aktów ludzkiej woli. że w zwy­ wzbudza je wola innego i potężniejszego Ducha. czyli z góry przyjęte metody. istnieć inaczej jak tylko w umyśle. Idee nabyte za ich pośrednic­ 33. każąc im raczej błądzić w poszukiwaniu przyczyn wtórnych. to nie że Słońce jest przyczyną ciepła. nie może idee. jako mniej re­ który je wytwarza. Zanim posuniemy się dalej. istnieją tylko pogrążylibyśmy się wszyscy w niepewności i zamęcie. że akceptując powyższe zasady. że idee aktualnie postrzegane za pomocą zmysłów nie są w podob­ gamy dotykiem ideę czy wrażenie zwane ciepłem. że nie sprawiliśmy tego my uznać za pewne i oparte na doświadczeniu. któ­ inne możliwe tego typu zarzuty odpowiadam. żywsze i wyraźniejsze od idei. które są niu tego słowa albo też obrazami rzeczy. nasze wrażenia zmysłowe. ba. to znaczy są tworami czysto pojęciowymi. Cokolwiek widzi- 36 37 . jesteśmy skłonni mnie­ jakie konkretne przedmioty mają się ukazać mojemu wzrokowi. jako że przyrody. nawet o własnych ciałach? Czy to wszystko 32. co należy ro­ nas dotychczas zasadom. Te idee odciśnięte na zmysłach przez Twórcę przyrody nazywają się twem nie są wytworami mojej woli. którzy pojmą rzecz bić. miejsce wprowadzić pajęczynę idei. bardziej uporządkowane i bardziej spójne niż twory umysłu. a te poznajemy przez doświadczenie. chowi i zderzeniu dwóch ciał towarzyszy dźwięk. Księżycem i gwiazdami? Cóż mamy myśleć o domach. ukazujące jest wyłącznie mrzonką i urojeniem wyobraźni? Na wszystkie te i wszystkie w tak oczywisty sposób mądrość i dobroć rządzącego wszystkim Ducha. które uczy nas. uporządkowanie Niemniej jednak. że istnieją one poza umysłem. w mgnieniu oka. trzeba posiać w porze zasiewów. niewyraźna czy trwała. że gdy po­ 29. która je postrzega. jak idee. gularne. Zatem po pierwsze. które imitują albo reprezentują. Nie są też wywoływane w umyśle w sposób przypadkowy. by mnie każdy zrozu­ w czas żniw. i w ogóle. że aby zebrać plony łatwo rozumieją rzeczy tego rodzaju. gdyż nie wszyscy ludzie równie To. nie wiedząc. Idee zmysłowe są trwalsze. że przyjmowane tu zasady nie rego wola ustanawia prawa natury. dochodzimy do wniosku. choćby były nie wiadomo jak i spójność. dalne i niezrozumiałe. co w naturze realne i substancjalne. ną z nich przyczyną drugiej. będąc przez ma miejsce z ideami. drzewach. ale pojawiają niego postrzegane. Gdy w biały dzień otwieram oczy. kamieniach. Jeśli czyniąc to. a wiemy. Bez tak zdobytej wiedzy wytworem wyobraźni. czyli myślącej substancji. że ten dźwięk jest skutkiem owego zderzenia. że ru­ jest w mojej mocy postanowić. nazywane są ideami w ściślejszym znacze­ 30. to za­ strzegamy wzrokiem pewien okrągły. że mi to wybaczą. znużę tych. Sko­ znika z pola uwagi. w równie realny sposób. 31. to znaczy wiązania świadczą w dostatecznym stopniu o mądrości i łaskawości ich Twór­ trwalsze. jak poradzić sobie z wyzwaniami życia. a z pewnością żadna idea. które prawdopodobnie można wysunąć przeciwko wyłożonym przez stencji. to znaczy istnieją w umyśle. Na tej samej zasadzie. Podobnie mać. nie stanowi dowodu na to. A jednak to konsekwentne i jednostajne funkcjonowanie. rzeczami realnymi. jednocześnie postrze­ uważam. podczas gdy te wzbudzone w wyobraźni. gdy natomiast rozprawiamy sami. To daje nam pewnego rodzaju zdolność przewidywania. mniej żywe i mniej stałe. według których Umysł. Bez tego bylibyśmy wiecznie zagubieni. Idee zmysłowe są uznawane za bardziej rzeczywiste. sen krzepi. Jeśli wszystkie rzeczy. zauważywszy. żeby ustąpić miejsca innej. jakie istnieją. nie kieruje bezpośrednio naszych myśli pozbawiają nas żadnej z rzeczy istniejącej w przyrodzie. na przykład. czy będę widział. ny sposób zależne od mojej woli. choć nic nie może być od tego bardziej absur­ wówczas oddajemy się tylko zabawie słowami. które umysł sobie sam się w regularnych układach czy szeregach. których wzbudzające podziw po­ wytworzył. Są one ponadto od którego zależymy. świetlisty kształt. natychmiast przypisujemy samym ideom moc sprawczą i czynimy jed­ o niemyślących podmiotach działania albo o tworzeniu idei bez udziału woli. ma się rzecz ze słuchem i innymi zmysłami. który ją postrzega. Jednakże jakąkolwiek miałbym władzę nad moimi myślami. a ja chciałbym. Przysługuje im również pewna stałość. Zatem istnieje jakaś inna wola lub duch. że po pewnych ideach zmysłowych za­ nia idei i usuwania ich pozwala określić umysł jako aktywny. W taki sam sposób idea ku Niemu.wszystko to wiemy usuwamy ze świata wszystko. takich a takich celów prowadzą takie a nie inne środki . czy nie. tworem wyobraźni. gó­ niźli nowo narodzone dziecię. aby na to nie dzięki odkryciu jakiegoś koniecznego związku między naszymi ideami. rzekach. aby zapewnić zmysłom jakąkolwiek satysfakcję czy uniknąć frustracji. lub arbitralnie ustalić. cóż stanie się ze Słoń­ wiek o tym. która po­ 34. Ale pomimo tego są one czajnym biegu rzeczy takim to a takim ideom towarzyszą takie a nie inne ciągle ideami. trzeba poświęcić nieco czasu na odparcie zwala nam kierować własnymi poczynaniami z pożytkiem dla naszej egzy­ zarzutów. wzbudza w nas idee zmysłowe. wiedziałby nie więcej cem. Tyle można wsze następują inne określone idee. a ogień ogrzewa. w mojej wyobraźni pojawiła się taka czy inna idea. że do osiągnięcia miał. rach. tak że dorosły czło­ w umyśle. nazywa się prawami mniej zależne od ducha. Otóż ustalone reguły. która niczym chimera jest w całości lecz dzięki obserwacji ustalonych praw przyrody. Ta właśnie zdolność tworze­ ro tylko bowiem zorientujemy się. pojawi się zarzut. ale to cy. postrzegając. ufam. W ten sposób. są tylko ideami. jak to żywe i wyraźne.

aby zechcieli dokonać wglądu we własne myśli i przeko­ przekonywające. że jemy i pijemy oraz ubieramy się w bezpośred­ co powiedziałem. tak przedstawionym rozumieniu realności jest czymś oczywistym. co widzę. iż usuwa się coś. które widzę za dnia. Ateista. Ale cokolwiek byśmy tu powiedzieli. co urojone zachowuje nie przysługiwało. dlatego. o ile wolno powiedzieć. Przy mioty zmysłów istnieją tylko w umyśle. wyraz był używany potocznie w taki sam sposób jak termin r z e c z . jest ideą tamtego. Jeśliby ktoś zapytał. gdzie pokazałem. jak się ogólnie przyjmuje. potrafią aktem woli wzbudzić w sobie idee. że to. co nie jest postrze- żar i tym podobne. smak. ten jest bardzo daleki od zrozumienia moich poglądów. gającego je umysłu. że są bardziej realne niż te to z dwóch powodów: po pierwsze. Ktokolwiek sądzi. istotnie. my zmysłami. że jemy i pijemy idee i że w idee jesteśmy odziani. nie wątpię tak samo. To nia jego bezbożności. A czyniąc tak. to nie można nas oskarżyć o jej odrzucenie. że ją my pozostaje równie pewne i równie realne. coś istniejącego rządkowane i wyraźne oraz że nie są wyłącznie fikcyjnymi tworami postrze­ poza umysłem. a które będąc wytworzone zgodnie z pewnymi regułami albo 39. czyli jest przeze mnie postrzegane. jak nie wąt­ na to. ile tylko chcecie. że termin r z e c z . Ale owe idee umysłem. to ochoczo przyznam. słyszymy lub w jakikolwiek sposób pojmujemy czy rozumie­ umysłem podłoże akcydensów i jakości. Pokazaliśmy. co rzeczywiste i tym. że jeśli weźmiemy termin s u b s t a n c j a w potocznym znaczeniu pię we własne istnienie. roślina. które połączone ze sobą tworzą różnego ro­ raz brak tej pustej nazwy. który sugeruje te własności. O tych ostatnich mówi się. wówczas istotnie przyznaję. Skoro więc przed­ stym Słońcem. takich jak rozciągłość. co rozumiem przez rzeczy realne w przeciwieństwie do 38. Jeśli czy. oznacza. a ponadto nie myślą i są nieaktywne. umysły albo dusze ludzkie. która dostarczała mu pretekstu dla usprawiedliwie­ dzaju pokarmy i stroje. Moje argumenty nie przeczą istnieniu jakiejkolwiek z rzeczy. że to. które widzę na własne oczy i dotykam czajem użycia wyda się dziwaczne i śmieszne. aczkolwiek jedne i drugie niem. Ależ. mimo wszystko niełatwo zgodzić się z twierdze­ urojeń czy idei utworzonych przez nas samych. nigdy nie zauważy jej braku. istnieją wyłącznie w umyśle. Może jednak ktoś będzie obstawał przy tym. odpowiadam. Istnieją substancje duchowe. jak zawsze. po drugie. Filozofowie zaś być może uznają. wów­ 36. które zwą się rzeczami. ale o jego prawdziwość. która. nigdy na to. cię­ świadectwo zmysłów jako dowód istnienia czegokolwiek. kolor. co tu przedstawiłem w słowach najbardziej czas nie brzmiałby od niego bardziej dziwacznie czy śmiesznie. minerał i w ogóle każdy element wszechświata jest bytem 40. jak i duchy czy myślące podmioty. są bardziej upo­ wieństwie do i d e i . Streśćmy tu to. miały wziąć górę nad pewnością zmysłów. założeń. że mocniej poruszają umysł. gdy zechcą. Niechże tak bę­ nali się. jak nasze zmysły. jak byłyby one Proponuję innym. powie ktoś. pomniejsza istnienie czy realność rze­ rzam spierać się o stosowność tego wyrażenia. dotykamy. czemu istnienie nigdy nieje i rozróżnienie między tym. że każda zdecydowałem sieje określić terminem i d e a . który jest postrzega. O tym. określając je mianem idei. Rerum natura ist­ usuwamy. co się ma na myśli. zwartość. to zaś. że będzie bardziej właściwym i zgodnym ze są niewyraźne. my jesteśmy 37. której odma­ wpływu na prawdziwość twierdzenia. dlaczego posługuję się terminem i d e a . Jedyną rzeczą. które nia różnych kombinacji jakości zmysłowych. że prawdą jest przynaj­ gotowi uczynić to samo. nie przedmioty zmysłów. Wynika to w sposób oczywisty z artykułów 29. słyszę i czego dotykam mniej to. 30 i 33. że czynię niźli duch ludzki. nietrwałe i niestałe w porównaniu z innymi. które sobie wyobrażam nocą. zdają się tworem umysłu potężniejszego i mądrzejszego miast zgodnie ze zwyczajem nazywać je rzeczami. w pełni swoją moc. jest rzeczywi­ obejmując zarówno idee. istnieją i to istnieją realnie. bez względu na to. ktoś może być skłonny zare­ agować deklaracją. przez co rozumie się. które nie mogą istnieć niepostrzegane. że żywimy się i odziewamy w rzeczy bezpośrednio postrzegane przez lesną. jest to. że r z e c z ma szersze znaczenie niż i d e a. Nie ma to jednak żadnego własnymi rękami. czy ich rozumienie r e a l n o ś c i różni się od mojego. jak można powoływać się na jako kombinację jakości zmysłowych. za­ prawami przyrody. dlatego. a nie­ możemy postrzegać za pomocą zmysłów czy refleksji. jak niektórzy filozofowie. zatem zgodzicie się ze mną. co filozofowie nazywają materią albo substancją cie­ tyle. dzie. nie wyrządzam szkody reszcie ludzkości. a nie ideami. weźmiemy substancję. śmiem twierdzić. za znajdujące się poza my. Przyznaję. ponieważ w mowie potocznej nie używa się terminu i d e a do oznacza­ 35. czyli poza które. nawet w wyobraźni. aby jakiekolwiek argumenty. gwiazda. W tym sensie Słońce. Nie rozumiem jednak. że twardość czy miękkość. które wyrażone inaczej mówi jedynie wiam istnienia. jest. że on będzie nadal wierzył swoim zmysłom i nie pozwoli równie rzeczywistym na gruncie naszych. Gdyby więc ten zostali pozbawieni niewyczerpanego źródła intelektualnych igraszek. jakie tylko mogłem znaleźć. że w ten sposób jest wszystko. ciepło. w przeci­ pierwsze. które postrzega­ zwyczajem nazwanie ich rzeczami. Odpowiadam istnieje. że tak jednakowo istnieją w umyśle i w tym znaczeniu są w równej mierze ideami. że każde wyrażenie odbiegające od określonego zwy­ podaję w wątpliwość tego. odczuje te­ kształt i tym podobne jakości. Nie zamie­ jasnych. iż usuwamy ze świata wszystkie substancje cielesne. jak wszelkich innych. Ale jeśli 39 38 . że rzeczy. obstawajcie przy oczywistości zmysłów. W żadnej mierze nie wątpliwie tak już jest.

Nie chcemy uczynić z kogokolwiek sceptyka i sprawić. a ledwie je otworzę. to owe idee nie sugerują nam ani nie narzucają myśli w odróżnieniu od jego idei. to wów­ związkowi. jakie idee dotyku zostaną wzbudzone w naszych umysłach 42. nie co by pozostawało w koniecznym z nią związku. dzenia. spotkam się z zarzutem. nie pomyślałby które ostatecznie są pozbawione wszelkiego sensu. że rzeczy. Aby tę kwestię dokładniej wyjaśnić. gdy wykonamy ten czy inny ruch naszego ciała. to po najskrupulatniejszym przebadaniu. które reprezentują. że w rzeczywistości widzimy przedmioty na w takich to a takich odstępach czasu i w rezultacie takich a nie innych czyn­ zewnątrz nas samych. za pomocą którego rzą­ sne myśli. czyli w pewnej od nas odległości. między rzeczywistym ogniem a ideą ognia. jakie zdołałem przeprowadzić. by ten łem. się dzieje. 41 wspomnianego traktatu. kto by je postrzegał. aby zechciał rozważyć. to ten fakt stanowiłby. powiadamia nas o tym. uczają nas o tym. a rzeczywistym oparzeniem. i proszę. warto jednak rozważyć. Jeśli jednak tego nie potrafi. gdy ktoś zakłada się w nim. które ze swej natury nie mają żadnego podobieństwa ani związku pozwolił się zdominować przez zwodnicze słowa. co nasze wła­ w sposób oczywisty. W odpowiedzi na to chciałbym zwrócić uwagę na fakt. Wprost przeciwnie. ani nie są 41. a mimo idee dotyku wzbudzi w nas. Z namy­ pokoju znika. niektóre bliżej. że jest ona postrzegana. ściwie pojęte przedmioty widzenia ani nie istnieją poza umysłem. zmysłów i przyznajemy zmysłom taką gwarancję ich wiarygodności. dopóki oddalone. między sytuacją. będzie się zarzucać. i ciała faktycznie się w niej znajdujące. To. że rzeczywisty ból. co zostało powiedziane w poprzednich partiach niniejszego istnieją one w umyśle. jak wyrażenia jakiegoś języka z jego strony nierozumnym stawać w obronie czegoś. jakby dzielił nas od nich duży dystans. a odpowie­ błędu było konieczne dla uzasadnienia wyłożonej tam koncepcji.. inne bardziej od nas zatem drzewa w ogrodzie czy krzesła w salonie istnieją tylko dopóty. Chociaż kład. czy przez aktualne istnienie bycia na zewnętrz ani się nie postrzega bezpośrednio wzrokiem. gdy są postrzegane. Jeśli chodzi o mnie. lecz jedynie po­ postrzegającej. jaką 44. Jeśli uzna on za możliwe. który później odzyskałby wzrok. nie ma zasad rodne. Z tego. poważne wyzwanie dla przed­ jest ktoś. że z powyższych zasad wynika. zarzucając mi. otworzywszy oczy. co już powiedzia­ go. ale dlate­ dzi na nie wszystkie wynikają z całą oczywistością z tego. to czyni się tak nie dlatego. Gdybyśmy bowiem naprawdę widzieli zewnętrzną przestrzeń mioty postrzegania zmysłowego istnieją jedynie wtedy. że wrażenie dy­ potrafię dostrzec. Po trzecie. 43. całe umeblowanie stawionego tu poglądu. wykazałem już w tamtym traktacie. Idee wzroku i dotyku stanowią dwa rodzaje całkowicie odrębne i różno­ tylko można sobie wyobrazić. jak to 45. Tak że człowiek niewidomy od uro­ je. że we śnie dzący światem Duch. że w rozprawie dotyczącej widzenia nie stawiałem sobie za cel. Odpowiada­ słu nad tą właśnie trudnością zrodził się mój esej zatytułowany Nowa teoria jąc na to wszystko. które tutaj sformułowaliśmy. że się oparzył. Po drugie. z odległością czy rzeczami znajdującymi się w jakimś oddaleniu. że wła­ bardziej przeciwnych sceptycyzmowi jak te. 3. Tak więc. To dzięki aby jego idee czy ich pierwowzory istniały. że rzecz ma się inaczej z przedmiotami postrzeganymi za śni lub wyobraża sobie. Po czwarte. aby wsłuchał się we własne myśli i nie ści widzenia. o rzeczach rzeczywiście istniejących w pewnym oddaleniu. czy cokolwiek innego. wynika w odległości kilku mil miały się znajdować równie blisko nas. zarzuci ktoś. że postrzegamy wzrokiem odległość i rzeczy znajdujące się pew­ że rzeczy są w każdej chwili unicestwiane i stwarzane na nowo. Tu dodam jeszcze tylko. 4 itd. czyli poza umysłem. o którym pouczyło nas doświadczenie. zostaje stworzone na nowo. ściśle rzecz biorąc. aby rzeczy widziane traktatu oraz w art. aby pod tymi pojęciami rozumiało się coś innego. że jest nam myśl o odległości w taki sam sposób. że popełniam niedorzeczność. że istnieją one wyłącznie w umyśle. Skoro przed­ nym oddaleniu. że ciała nie istnieją nigdzie poza umysłem. niechże przyzna. Ten pomocą dotyku. Zob. w pewnym dystansie. od którego zależymy. nie będąc postrzegane. 40 41 . podkreślamy wagę niego oddalone. tak też spowodowany przezeń rzeczywisty ból różni się bardzo wą idei wzrokowych postrzegamy odległość i rzeczy umiejscowionych od idei bólu. że tak jak rzeczywisty ogień różni się bardzo błędny pogląd zbadać i odrzucić. gdyż byłoby absurdem przyjąć. gdy za spra­ od idei ognia. że odległości czy cechy w art. istnieją poza jego umysłem albo że są od aby nie dowierzał swoim zmysłom. wszystko przyznajemy. które widzi. na przy­ obrazami rzeczy zewnętrznych. biorąc pod uwagę proste i kąty. a przecież nikt nie będzie utrzymywał. czego sam nie pojmu­ nasuwają nam idee. co zostało powiedziane widzenia. a to oznacza. jak się zdaje. czy choćby może istnieć w rzeczy nie. W celu zdobycia pełniejszej informacji na ten temat odsyłam do samego eseju. 147 i w innych miejscach eseju o widzeniu. że idee wzrokowe są językiem. ani się nie idei rozumie coś innego niż to. istnieje. jakie często postrzegamy rzeczy tak. by przyjęcie tego pospolitego i temu podobne zarzuty można wysunąć przeciwko moim tezom. nie aprobując twierdzeń. a jak to później jasno pokażemy. gane przez zmysły. wpierw. Twierdzę. Te pierwsze są oznakami i zapowiedziami tych ostatnich. art. idee wzrokowe nasuwają czas daję za wygraną. odsyłam czytelnika do tego. który niedawno się ukazał. Gdy tylko zamknę oczy. że istnieje ogromna różnica. Toteż stansu sugerują nam pewne idee wzrokowe i doznania towarzyszące czynno­ raz jeszcze zachęcam czytelnika. pojmuje czy określa. Pokazuję tam. że nie ności.

że przedmioty postrzegania zmysłowego nie są niczym innym. Każde więc ciało. że jeśli rozciągłość i kształt istnieją tyl­ słowego. Z tego. jakiegokolwiek byłyby rodzaju. że zmiana w samym ciele. lecz to. aby na­ właśnie zazwyczaj uczą filozofowie scholastyczni. jakbym miał nych ciał. Na przykład w twierdzeniu: k o s t k a j e s t kształt. że ciała nie nie akceptowane dziś zasady. był postrzegany przez zmysł mniej bystry. dłużej. i każda jej cząstka jest. dojdziemy do wniosku. r o z c i ą g ł a i s z e ś c i e n n a . stając się teraz widoczne. co filozofowie w miarę jak zmysły się wyostrzają. że żadne z poszczegól­ istnieją poza umysłem. Wynika bowiem w sposób oczywisty z art. choć my tego nie czynimy Gdziekolwiek jest mowa o tym. 11 i następnych. że Uznaje się za wyjątkowo absurdalne przekonanie. które nie są postrzegane przez zmysły. uznamy zarzut wysunięty w art. gdyż części położone na jego krańcach. mamy prawa wyciągać stąd wniosku. że nie może ona istnieć. materialiści na gruncie swych własnych założeń są zmuszeni przyznać. rozciągłości i kształtu. ale wszystkie umysły. gdy zgodnie twier­ w zgodzie z powyższym. I tak w końcu. że postrzegane przez nas. A czyż nie nie istnieje poza umysłem. jest nieskończenie rozciągłe. właściwy i bezpośredni formuje całą tę różnorodność składających się na świat widzialny ciał. ani nic do nich podobnego wieki. Materia. trzeba zauważyć. dzięki w naszym ich postrzeganiu. że istnieją one tylko wtedy. gdyż może istnieć jakiś innych duch. postrzegający materia czy substancja cielesna istnieje. że inne. kiego zarysu czy kształtu. są jedynie wrażeniami zmysłowymi istniejącymi nie rych żadne nie istnieje dłużej. że zmysły są nie dość przenikliwe. nie będąc podtrzymywana w istnie­ jak tylko ideami. gdyż nie posiada żadnej z tych szczególnych własności. 46. więcej. Zatem powodem. to znaczy nie w taki sposób jak modi czy przypadłości. że światło i kolory. ciało. Z tego dzam. przy której istnieniu obstają filozofowie. gdy są 47. jest nie to. co oznacza. jak sami filozofów zasady są narażone na podobny zarzut rzekomej niedorzeczności. w jakim są zaś wynika. którym odróżniamy od siebie ciała będące przedmiotami postrzegania zmy­ 49. 42 43 . że nie posiada ich przyjętego faktu. iż umysł jest rozciągły i ma jakiś kształt. wykazali to ponad wszelką wątpliwość. nie równa się przypisaniu tych ne samo w sobie. 45 nym. aby rzeczy miały być stwarzane w każdym momencie. Nie będzie tu od rzeczy zauważyć. i kształtu. że materia istnieje i że cały wszechświat jest z niej utworzony. jest czymś. a przy tym wszystkim nie zachodzi żadna które się określa mianem ich modi czy przypadłości. Choć bowiem przyjmują prawdę stanowić wyzwanie dla naszych poglądów. co tłumaczą właśnie jako nieustanne stwarzanie. Jeśli weźmiemy to pod uwagę. gdy nie jest na myśli ten czy inny poszczególny umysł. które stanowią wyłączny. że kolory istnieją w umyśle i nigdzie indziej. które były przedtem niedo­ t w a r d a . że choćbyśmy uznali istnienie lecz jest jedynie wyjaśnieniem znaczenia terminu k o s t k a . Gdy chodzi o to. tak jak z powszechnie sły jako złożone ze skończonej liczby części. przezeń postrzegane. że w każdej cząstce materii istnieje nieskończona liczba części. czego nie da stwarzane w każdym momencie albo by wcale nie istniały w przerwach się pojąć. który byłby od nich różny i stanowił ich podstawę. niż są postrzegane? Z kolei może się komuś wydawać niewiarygod­ 48. że powszech­ ko w umyśle. Toteż że umysł jest czerwony czy niebieski. to są utrzymujemy. gdy zmysły staną które się o niej orzeka i w której one istnieją. i to umysł jest tym. Dalej. w którym ona istnieje. Z powyższego zaś nie wynika. Aby to uczynić jeszcze jaśniejszym. nie należy tego rozumieć w taki sposób. rozciągła i sześcienna. które nie mogą istnieć. wyda się nieskończone. a zatem pozbawione wszel­ własności podmiotowi. ten właśnie pogląd przyjmują powszechnie filozofowie. może ktoś zarzuci. termin k o s t k a będzie dla nich strzegalne. aby je dostrzec. nie będąc postrzegane. że nawet jeśli założymy. nie wynika. gdyż nie przyjmuje się dzisiaj nieskończoną podzielność materii. niż jest postrzegane. że jakości te znajdują się w umyśle tylko w takim stopniu. że przedmiot wydaje się większy i zmienia się jego podstawne i niezrozumiałe. postrzegają w przedmiocie coraz większą powiadają o substancji i przypadłościach. Tego właśnie nie potrafię pojąć. dla którego jakieś lecz tak jak idee. jak dalece ogólnie przyjęte przez materii za niewiadomo jak pewne. Czynią to przy­ rozciągłość (mówiąc językiem scholastyków) stanowi modus albo przypa­ najmniej najbardziej poważani i znaczący filozofowie. a jedynie w zmysłach. to wydaje mi się to całkiem bez­ liczbę części. Z tego zaś wynika. Toteż powiedzenie. nadają mu zarys odmienny od tego. że rozciągłość istnieje wyłącznie w umyśle nie ciało wydaje się mieć skończoną wielkość albo jest postrzegane przez zmy­ wynika. nieskończona i bezkształtna. to wynika z tego. że gdy przymykam po­ ani poszczególne ciała postrzegane przez zmysły. jaki oznaczał podmiot czy substancję różną od twardości. a przecież tego pod adresem przyjętych przez nas twierdzeń za nie dość zasadny. z któ­ przedmiot widzenia. co dzą. którzy odwołując się dłość orzekaną o przedmiocie. po różnorakich zmianach wielkości gdyż mnie kostka nie wydaje się być niczym odmiennym od tych rzeczy. iżby dusza czy umysł miały być rozciągłe. W odpowiedzi stwier­ do ogólnie przyjętych zasad. chwila namysłu uświadomi nam. takie czy postrzegane. Choć bowiem istotnie oni. jednak zdania. żeby ciała ulegały unicestwieniu i były materia. nie istnieje wówczas. rozpatrywa­ kostka jest twarda. Po piąte. to wziąwszy pod uwagę powszech­ je. powiadam. to równie pewne okaże się też to. to jednak nie niu przez Boga. wszystkie otaczające mnie widzialne przedmioty znikają. się nieskończenie przenikliwe.

Comm. to było z ich strony daje się niedorzecznością. wyobrażać. aby wyeliminować przyczyny naturalne i przypi­ czymś zupełnie nieuzasadnionym i nierozumnym przyjąć istnienie niezliczo­ sać wszystko bezpośredniemu działaniu duchów? W świetle tych zasad nie nego mnóstwa stworzeń. że wśród przedmiotów postrzegania zmysłowego nie ma takich. zgodne przeświadcze­ dziwości systemu kopernikańskiego. Czynią tak również ostatnio ci filozofowie. aby Ge. jak to można łatwo wykazać. to jednak w Bogu tylko upatrują bezpo­ czy wywoływać w nim jakąś ideę. wane przy tłumaczeniu zjawisk. czynią to. ruchu i innych jakości. Czyż mielibyśmy przypuszczać. Co więcej. jak Loąuendum est ut plures. że ak­ cego się tak powszechnie błędu? Odpowiadam najpierw. że po dokładnym ceptacja naszych poglądów nie przyczyniłaby się w żadnym stopniu do zmiany badaniu mogłoby się okazać. gdy sieje potraktuje w sposób ścisły ka. Co więcej ci. śledząc ich ogólny kierunek. Po szóste. jak długo tylko wy­ sprzeczność lub jest pozbawione sensu. nie są zdolne do wywoła­ powinniśmy więcej mówić. jak można by to sobie czy zakłócenia potocznego sposobu posługiwania się językiem. zjawisko to tyle. utworzyć sobie na tej podstawie zdecydowany naukowy pogląd. Niphus. czy nie wy­ że nawet jeśli w teorii należało uznać taką możliwość. nie pozostawić ku temu żadnej sposobności. Wszyscy oni zdali sobie sprawę przyrodniczych do niczego się nie przydaje. że ogień grzeje albo woda chłodzi. Wyjaśnić pozwala wyeliminować. Nie jest to 44 45 . mimo to powiadają. Ale żaden filozof nie chce niektórzy ze scholastyków. można powiedzieć. Czyż nie słusznie wyśmiano by kogoś. u c z e n i . że substancja cielesna czy materia rzeczywiście że rzetelny i poważny czytelnik będzie w stanie wyłowić sens z toku naszych istnieje. Zważywszy na to. kto więc je odrzuca. jak gdyby bezpośrednią przyczyną ich wrażeń zmy­ poprawności wyznacza zwyczaj. lecz do zawierałyby w sobie jakąkolwiek władzę czy możność działania. Jest zatem jasne. działając tak. jak sami przyznają. ło pokazane w art. kto by wyrażał się w taki ne bez jakiegokolwiek celu. ten burzy całą naukę o ciałach w najściślejszym filozoficznym dyskursie. uważam. jest dostosowany do wyrażania obiegowych słowych. dlaczego w takich to a takich okolicznościach 53. które z tak wielkim powodzeniem były stoso­ turę i ducha języka. jest to nieuniknione. wszelkie postępy poczy­ kto znajduje przyjemność w wynajdywaniu w naszych wypowiedziach pro­ nione w badaniu przyrody przez starożytnych czy nowożytnych filozofów blemów i niespójności. zarówno ideami i wobec tego nie mogą być przyczyną czegokolwiek. uczyni oczywistym. Po siódme. że podobnie ma się rzecz z wszelkimi ciałami. Nie potrafię jednak pojąć. co pokazać. istotnie. a stąd wy­ kształtu. w jaki sposób materia miałaby oddziaływać na ducha rzy choć przyjmują istnienie materii. któ­ się podjąć wyjaśnienia. których zwyczaj nie niego. że nie istnieją żadne cielesne przyczyny. nawet nia bardzo wielu rzeczy. którym się posługujemy. W pewnym sensie. a gdyby w mowie potocznej czy zewnętrznych względem umysłu. niektórzy mogą uznać powszechne. głosili już dawniej jesteśmy pod wpływem takich a nie innych idei. Pogląd. możemy dalej słem. jako że język. Ściśle rzecz biorąc. Mówiąc o zwyczajnych sprawach codziennego życia. niepodobna wierzyć w coś. te zaś nie zawsze są najbardziej trafne. a czy wyrażenia. in Aristotelem de mogą oni jasno uchwycić jakieś znaczenie łączące się z tymi słowami. że nie aż tak wielu ludzi. Po ósme. mowa są tego rodzaju. jak to już zosta­ stanowiącymi bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego. oddziaływującą na nich w każdej chwili i obecną na wyciągnięcie ręki. odwołując się do indukcji. których dowody przekonały o praw­ 54. ale że duch grze­ nia w przyrodzie jakiegokolwiek skutku i które wobec tego zostały stworzo­ je i tak dalej. by tak dalece zmodyfikować na­ i podkopuje zasady mechaniki. Toteż nie jest możliwe. które tak naprawdę są niczym więcej. był jakiś byt nieświadomy i niemyślący. wydźwięk oraz myśl przewodnią. że nie ma takiego zjawiska wyjaśnionego na wywodów. które w ich przekonaniu istnieją poza umysłem. które. że Słońce wscho­ nie ludzkości za argument nie do odparcia na rzecz istnienia materii czy rze­ dzi. libr. że cały silili się na zmianę stylu. żeby komuś małostkowemu. I). 50. rzeczywiście wierzy w istnienie materii czy rzeczy poza umy­ 52. którzy usiłują tłu­ z tego. o których tu jest wołują one w nas właściwe i pożądane reakcje czy skłonności do działania. że materia w naukach średniej przyczyny sprawczej wszystkiego. sentiendum ut pauci (Aug. bez wątpienia wydałoby się to bardzo zabawne. 25. to już pozostawiam bezstronnemu osądowi czytelni­ choćby nie wiadomo jak były fałszywe. świat się myli? A gdyby tak było. skoro Bóg mógłby dokonać tego wszystkiego sposób? Myślę. 51. Mówiąc krótko. którego kryteria nie materii. Ci. w związku z powyższym może ktoś zapytać. jak i tymi. co zawiera w sobie używać wszelkich tradycyjnych zwrotów językowych. to jakaż mogłaby być przyczyna panoszą­ Chwila refleksji nad tym. odwołując się nie do substancji cielesnej. Odpowiadam na to. że tak. że ludzie wierzą w istnie­ i naukowy. powie ktoś. gruncie tego założenia. Słońce zachodzi lub zbliża się do zenitu. że materia i ruch przyczyniły się do wyjaśnie­ opinii. jak ciągnęli wniosek.. które maczyć rzeczy. jednakże w tej dziedzinie powinniśmy „my ś 1 e ć j a k bez nich. którego nie można by równie łatwo wyjaśnić bez i biorąc poprawkę na te nieścisłe formy wypowiedzi. et Corr. a m ó w i ć j a k lud" 1 . co tu powiedzieliśmy. Jednak­ opierają się na założeniu.

da się pogo­ im się nie śniło. jak i w przypisywaniu im władzy czy moż­ nasza znajomość przyrody. Ta od­ wzbudza te idee w naszych umysłach. tak jak ludzkie istoty są wyodrębniane wielkości gwiazd albo jakiegokolwiek odkrycia w astronomii czy przyrodo­ na podstawie ich wielkości. w takim a nie innym poło­ ne przedmioty rzeczywiście istnieją poza umysłem i posiadają istnienie odręb­ żeniu i odległości od Ziemi i Słońca. czy mamy poza umysłem. których nie są dach. w naszym ujęciu. nawet jeśli są przejawem niedoskonałości. gdyż z tego. a mianowicie jest nią fakt uświadomienia sobie. a przecież ruch Ziemi nie jest postrzegany przez zmysły. mamy w wielu wypadkach prawo przyczynę różną od umysłów. Na przykład ruch Ziemi uznawany jest dziś powszechnie przez astro­ i wyjaśnili. czy Ziemia się dząc jasno. że po dziś dzień owe poglądy nie 58. zdecydowana większość rodzaju ludzkiego. jeśli będzie właściwie zrozumiany. że ten pogląd. 46 47 . Ale. Na podstawie tego. Żąda się jednak od nas. jak niewielką cząstkę uchodzą za oznakę wolności. że na zewnątrz istnieją różnych od tych. choćbyśmy nawet musieli przyznać. a kiedy się zważy. sprowadza się w rzeczywistości jedynie do tego. zwłaszcza że nie­ kiedy nawet uczeni uznawali myśl o tym. że wysuwane przez nas koncepcje sanie zdobyły jeszcze znaczącego uznania w świecie. Po trzecie. w których się obecnie znajdujemy. gotowi są przypisać to aktywnej obecności czynnika nadprzyrodzonego. że idee zmysłowe są wywoływane w nas nione prognozy odnośnie idei. jakie można sformułować. są oni autorami swych własnych wrażeń zmysłowych. Od­ ty postrzegania zmysłowego istnieją niezależnie od umysłu i poza nim. gdybyśmy się znaleźli w okolicznościach bardzo oni tej sprzeczności. że bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego nie istnieją porusza. że w nie wierzą. ludzie w gruncie rzeczy są one całkowicie pozbawione znaczenia. nie ogranicza się do powiedź da się łatwo zastosować w przypadku wszelkich zarzutów podobne­ jakiegokolwiek szczegółowego skończonego zbioru idei zmysłowych i nie go rodzaju. biorąc pod uwagę ogólnie przyjęte prawa przyrody. że nie myślimy o nich nawykła do refleksji. Ten pogląd samo jak one. że te słowa zawierają sprzeczność. Twierdzą mianowicie. Pozwala nam to też wydawać trafne sądy o tym. za całkowicie absurdalną. i nawet powiadam. Jednakże filozofowie. a nie odwołują się raczej do ducha. że chodzi tu o pogląd gdy wszystko toczy się swym zwyczajnym trybem. nie budzi w nas to głęb­ cieszący się wyjątkowo powszechną i niezachwianą akceptacją. że owe idee czy przedmio­ to nie istnieje. skorygowali w pewnym stopniu ten ordynarny błąd. są skłonni utrzymywać. Porządek rzeczy i ich wzajemne powiązanie. co wiemy z doświadczenia o przebiegu następu­ wistością wiedzą. ludzkości stanowią uczeni. że Najwyższy Duch. nie tylko snuć wątpliwe przypuszczenia. ślą oni w ten sposób dlatego. gdyż nie zostały one wywołane wewnętrznym aktem ani nie są za­ sca. choć norodność. dlaczego jest na świecie tak rozpowszechniony. o których z całą oczy­ 59. że Ziemia jest okrągła i pozostaje stałość i zmienność w działaniu. Albowiem kwestia. w których się znajdują. zresztą jedyny przypadek. iż nie w które nie mamy powodów wątpić. Odpowiadam na nomów za prawdę opartą na najbardziej jasnych i przekonywających dowo­ to. jaka tkwi zarówno w założeniu. a zatem muszą mieć jakąś jących po sobie w naszych umysłach idei. jako o bezpośrednich skutkach działania wolnego ducha. Co więcej. zobaczymy. a nasze idee są jedynie ich obrazami czy podobi­ poruszającą się na tle innych planet i wyglądającą pod każdym względem tak znami wywołanymi w naszych umysłach przez owe przedmioty. abyśmy wskazali przyczynę tego przesądu matyki. Po dziesiąte. aby z obserwacji astronomów wyciągnąć wniosek. do pogodzenia z kilkoma dobrze uzasadnionymi prawdami filozofii i mate­ 56. ale czynić pewne i dobrze uzasad­ 57. czy nie. 55. pozostając w pełnej zgodzie z tym. które będą miały na nas wpływ w toku na­ przez rzeczy do nich podobne. że Jego działania charakteryzuje stałość i jed­ z którymi często się spotykali. chociaż stanowią ment za jego prawdziwością wyda się przecież słaby każdemu. że jeśli nie jest postrzegany. To zaś zostało w przekonywający sposób ustalone na podsta­ wyznawany przez filozofów zawdzięcza swoje pochodzenie tej samej przy­ wie obserwacji zjawisk. jakie mnóstwo przesądów i błędnych opinii żywi z najwyższym uporem nie. to jednak są tak niezmienne i tak nam dobrze znane. mocy i dobroci ich twórcy. iż ruch jest jedynie ideą wynika. która może zachować swoją użyteczność i pew­ ności działania. że nie zauważają ukazało naszym zmysłom. który ność. który sam szych działań. my. padając podstawy. wi­ dzić z przyjętymi przez nas zasadami. to taki argu­ szej refleksji. kto zważy. zarzuci ktoś. iż postrzegają rozmaite idee. Ale dlaczego zakładają oni. co by się tylko może działać? Można to wyjaśnić po pierwsze tym. Tymczasem na gruncie naszych zasad nic takiego nie może mieć miej­ twórcami. wyobrażając sobie. budowy. argument świadczący o przeogromnej mądrości. kiedy ludzie narzucają sobie sami przekonania. że ludzie. uświadamiając sobie. co i poprzedni. znawstwie. Był czas. to powinniśmy postrzegać Ziemię jako ne od bycia postrzeganymi. co tu zostało powiedziane. czynie. Ilekroć naturalny bieg rzeczy zostaje zakłócony przez cud. części ciała czy ruchu. leżne od działania ich woli. Po drugie. w ruchu. Do tego sprowadza się rzeczy podobne do naszych idei. odwołując się do teorii dotyczącej jest wyodrębniany na tej podstawie. tłumaczy się to tym. że pew­ się znaleźli w takich to a takich okolicznościach. że zostały wywołane z zewnątrz. że gdybyśmy przy tym ofiarą nie mniej absurdalnej pomyłki.

nie mają w sobie żadnej władzy ani możności wywoływania jakichkolwiek skutków w przyrodzie. że one istnieją. kiedy nie są postrzegane (. tylekroć oka­ miotów wszelkiego rodzaju i użytku. co na jedno o całym. W myśl tej teorii. poprzedzały wywołanie ^*\™*»™^vŹ że mógłby to samo osiągnąć bez nich. zostało już pokazane w art. którym nauka przypisuje bardzo jasno określone też to. Ktokol działania. po co Bóg miałby wy­ wywanych w dziele stworzenia. ruch i układ f ^ . ruch i tym podobne właściwości me posiadają organów. mechanizmie przyrody. Jeśli byłoby prawdą. aby te skutki były osiągane w sposób stały i r e ^ a m Y g t " t T m tak. Po drugie. że z owej stałości i systematyczności metod ^ f ma p ze możliwe do przyjęcia wyjaśnienie lub wskazać przyczynę celową istnienia strzeganych przez Najwyższy Czynnik Sprawczy płynie wielki i rzucający w przyrodzie. to musi on jakkolwiek dostosowanie tych wszystkich części i organów nie jes^absolut­ ostatecznie przyznać. Po jedenaste. których nie po­ na. Poznajemy je przez obsewację sta oprawa zegara nie mogłaby nam służyć równie dobrze? I jak to się dzieje. to i tak zarzut by skłonny. ^ ™ * " ^ e funkcje i które tłumaczą bardzo liczne zjawiska? nie konieczne do wywołania jakiegokolwiek skutku to J ^ * ™ * ^ 61. nawet jeśli zegar­ sób przypisać niczemu innemu poza duchem. że cała ta subtelność i kunszt. że odpowiada za to jakaś usterka mechanizmu. Jeśli jednak ma On działać z zgodzie pr wam. abyczyn bierać okrężną drogę do celu. jaki przyrody. jaką się im przypisuje z racji tego. wychodzi. którzy obstają przy istmemu tych Czyż rośliny nie mogłyby rosnąć i rozkwitać. czyni to najwyraźniej bezcelowo. że określony rozmiar. których w rzeczywistości i tak nie spo i dziełach natury. które rządzą całym łańcuchem konstruowania mechanizmu i zestawiania razem jego części? Dlaczego pu­ przyczynowo-skutkowym w przyrodzie. zostało uczynione bezcelowo. chociaż nikt nie może zaprzeczyć. do odkrycia jednolitej zasady rządzącej wytwarza niemoto s\o po większej części tak wspaniałe i misternie skonstruowanym. (Zob. mechanizmu zegara. Wyjaśnianie to sprowadza się ostatecznie do ukazania zgodności ja ją usunie. powszechnie przyjmowane poglądy w tej dziedzinie także nie są wolne od mechaniki. rzeczy mogtoy. jak i przy ^ a s m a m u . nieprzeliczonego sie. r o z n ^ ^ i % _ zuje się. to jednak jest niezbędnado jakaś inteligencja wodzi wskazówką zegara. która podtrzymuje i rządzi zwyczajnym biegieir. zobaczymy. jakiemu celowi służy owa godna podziwu Co więcej. że ledwie nych skutków w przyrodzie. znacząc godziny dnia. co tarczy zegara. Słowem. trzeba zauważyć. Istnieją pewne ogólne prawa. jeśli przyjrzymy się temu bliżej. wgoczyy ptóytek. że to duch wywołuje bezpo­ takie założenie za możliwe). że zarzut ten można budowa roślin i takiż mechanizm funkcjonowania organizmów zwierzęcych. ta poruszać się równie skutecznie bez całej tej różnorodności wewnętrznych Ze rozmiar. skoro jedyną średnio każdy skutek swoim fiat. 31. gdy filozofowie przypisują sobie wyjaśnień*^jakie ktoś zapytać. Jednakże gdy się przyjrzeć tej trudności z bliska. art 25 . mistrz wykonał sprężynę. widoczne w dziełach ludzkich wywołują one te dostrzegalne skutki. co stanie się oczywiste dla kazdeg-kto zwróci można dostrzec jego działanie za pomocą nawet mikroskopu. i badanie przyrody i odwołujemy się do nich zarówno przy wytwarcaniu przed że ilekroć stwierdzamy. zapyta ktoś. czyli aktem swojej woli. To. zwartość. zmierzające do wytworzenia i odpowiedniej regulacji czy za pomocą narzędzi i mechanizmów. kształt. z taką elegancją i tak przemyślnie ze sobą zestawionych? Wszak żadnej sprawności czy możności działania. to dlaczego owa inteligencja nie mogłaby tego uczynić bez jego trudu wfmi natury. wówczas należa­ rolą. ze lował w taki sposób. kółka i cały mechanizm zegara i wszystko uregu­ 62. a zwierzę­ mechanizmów poza umysłem. że nawet gdyby nasuwały do wywołania go w zgodzie ze stałymi prawami rządzącymi m e ^ z m e m się jakieś trudności dotyczące rozumienia rządów Opatrzności i tego. Tak na przykład nie można zaprzeczyć. że wskazówki będą * ^ t T o nk ten miałby niewielką wagę w zestawieniu z prawdą i pewnością tego. które czyniłyby je zdolnymi do owe organy. w jaki to sposób na gruncie naszych zasad można podać jakieś goś zjawiska. gdyby trafiłbym rozwiązać na gruncie przyjętych przeze mnie zasad. umieścił w oprawie zegara. to wszystko wraca do normy? Coś podobnego da się powiedzieć kiegoś zjawiska z określonym ogólnym prawem natury lub tez. aby każdej anomalii w tym ruchu towarzyszyło po 49 48 . przypominającym w swym działaniu zegar. że wszystko to. Wszakże i tutaj można pytać. po pierwsze. ani też nie istnieje żaden konieczny związek między nimi i przypi­ wiek zatem zakłada. może uwagę na te przypadki. Wykazaliśmy przecież z całą oczywistością. uczynić cud. Koniecznym jest też to. kształt. aby osiągnąć zamierzony przez niego efekt. samym tylko nakazem własnej woli. jak powinien. choć nikt nie wykonał przedtem mechanizmu i nikt go me można dowieść a priori z najwyższą oczywistością i ścisłością. to wówczas jest rzecząkonieczną. A jeśli tego. posługując się metodą oddziaływania na rze­ S zegarmistrza. ze Bog jato^oU rozum użytek wyznacza ona różnym fragmentom świata przyrody. Nie mniej widoczne^ mnóstwa ciał i układów. Na to wszystko odpowiadam. że istnieją nie postrzegane jes ta ze łoby przyznać. 60. że zegar nie chodzi tak. wypuszczając listki. wykonanego z najznamienitszym kunsztem. gdyż to nie konieczne dla wywołania jakiegoś skutku. cerować z większą siłą przeciwko tym. a gdy ktoś wprawny wisk. sprawiając.esh uznamy sywanymi im skutkami. przez Niego samego dla rozumnych celo w ustalonyh *acho_ podobnych trudności. istnieją nadaremnie. będąc ideami.

może ktoś zarzucić. odwołując się do pojęcia przyczyny jako dodającej coś czy współodpo­ do tego tylko. To jest w praktyce kiwanego skutku. widzę. to. nie jest skutkiem tego czy innego ruchu czy zderzenia się ciał znajdu­ 1 jących się w moim otoczeniu. że Bóg. Moją odpowiedzią na to wszystko jest. Takie wyjątki od ogólnych reguł rządzących przyrodą nadają się do­ dokonywane w zgodzie z określonymi prawami i według mądrego planu. podobna przecież uwierzyć. wywoływaniu określonych skutków w przyrodzie. jak się zdaje. jasnym jest. możemy rody. podczas zajęcie filozofa przyrody. czego dzić do uznania Boskiej Istoty. konieczne jest zestawianie ich ze sobą na różne sposoby. to nasuwa się pytanie. że przez to słowo rozumie się tylko bez­ powiedzieć) całego tego kunsztu i harmonii bez jakiegokolwiek celu. owe zestawienia muszą być rzeczy. aby Twórca przyrody objawił swą wszechwładną moc. nie zaś roszczenie sobie pretensji do tego. który dorzecznością przyjąć istnienie substancji bez przypadłości. żeby wywoływać w nas określone idee. które mają nas informować. „w którym żyje­ śle i całkowicie pozbawionymi możności działania wrażeniami. zdumiewając nas nieoczekiwanymi i zaskakującymi zdarze­ postrzegając kształt. dlatego też muszą być stosowane szczególnie mamy się spodziewać po takich to a takich działaniach. w sposób tak ściśle odpowiadający określonemu prawu? Nie­ jednak gdyby usunąć z idei materii pozytywne idee rozciągłości. to znaczy w kunsztowne i uporządko­ wszystko wraca do normy. które przypominając ukryte jak czy znaki. która jest przyczyną naszych idei. niach. jak ten. że te rzeczy. by wy­ gdy one same są dostrzegalne jedynie dla badawczego oka filozofa. że w swoje istnienie. kiemu celowi służą owe kombinacje idei. po której usunięciu rego idee zostały połączone w układy. odsłaniające przed nami tak wiele harmonii i pomysłowości. istnienie pewnych zjawisk w sposób odbiegający od zwyczajnego porządku Żeby zaś użytek z nich był trwały i powszechny. które zdobyć wiedzę o zależnych od nich ich różnych właściwościach i zastosowa­ w sobie kryją. lecz znakiem. oraz tego. nie jest przyczyną bólu. istniejącą poza umysłem. brze do tego. wzbudzić respekt i doprowa­ W ten sposób dociera do nas mnóstwo informacji dotyczących tego. co. że wydaje się nie mniejszą nie­ zbliżę. zostało powiedziane. jakich w ogóle nie można wyja­ uwagę na to. i stanowiące tak przejrzyste znaki mądrości i dobroci ich Twórcy. 64. nie relację między symbolem czy znakiem a rzeczą oznaczaną. ruchoma łom. który mnie przed nim ostrzega. aby wzbudzić taką a taką ideę. ale jedy­ bało się. gdy nie jest 65. Dzieje Apostolskie 17. powód. ale znakiem tegoż. że idee nie są wywoływane na chybił trafił. że miałby On ponosić koszty (o ile można tak zwartości oraz ruchu i powiedzieć. Ogień. że zarzut wysunięty w art. Po drugie. będąc jedynie istniejącymi w umy­ od tej aktywnej zasady. kiedy się mówi. ukształtowana. jak bez­ dla której Bóg miałby sprawić. tak kunsztownie ze sobą i istniejąca poza umysłem substancja. dostrzegamy tak wielką różnorodność idei. Po dwunaste. tego najwyższego i mądrego Ducha. utworzone w bar­ i oczywiste zastosowanie. którą filozofowie nazywają materią. nie służą my. To właśnie badanie i wysiłek zrozu­ gdyby za sceną tak liczne narzędzia w ręku natury. działają w niewidoczny mienia tych znaków ustanowionych przez Twórcę natury powinno stanowić sposób. strzeganie odpowiadającej mu usterki mechanizmu. 28. 51 50 . nieważne czy są dziełem natury. zamiast popychać nas do wiary wszystko. że choć na podstawie tego. podobna do związku między przy­ dorzeczności. po pierwsze. to powiązanych. ma się wyraźnie na myśli. wane kombinacje. powodując za­ skutków i działań. Podobnie hałas. władną. niż przyjąć ist- słyszę. czy tworem człowieka. woli przekonywać nasz rozum o Jego przymiotach poprzez dzieła przy­ ści ciał. Aby przedstawić tę sprawę w jeszcze jaśniejszym świetle. można bardzo naturalnie wytłumaczyć i wskazać ich właściwe czyną i skutkiem i skoro istnieją też różne ich kombinacje. ilekroć ona jest obecna. 67. dla któ. zwrócę 66. kiedy się je potraktuje wyłącznie jako symbole dzo systematyczny i kunsztowny sposób. Stąd oczywistym jest. 63. jakie me­ rzadko. czyli o naturze rzeczy. w przeciwnym razie ze zrozumiałych względów nie wywołałyby ocze­ tody należy zastosować. Albowiem. który wówczas wyda się. w tym sensie. nie popadając przy tym w zupełne nie­ dzy nimi pewna uporządkowana relacja. pozbawiona czucia. jaką można wskazać rację. które oglądamy w teatrze świata. zwarta. że nie może istnieć nic takiego. dla którego litery łączy się w słowa. po pierwsze. że związek postrzegana. że tak pojęta materia mogłaby ewentualnie istnieć. odwołując się do przyczyn cielesnych. jest taki sam. że Bogu spodo­ między ideami nie implikuje relacji między przyczyną a skutkiem. co już dlaczego zostały stworzone? Albo. kształtu. rozciągła. pozbawioną czucia substancję. gdy się do niego zanadto W odpowiedzi na to odrzeknę. Być może w niektórych sytuacjach jest czymś naprawdę koniecz­ Aby nieliczne idee pierwotne mogły służyć do oznaczania wielkiej liczby nym. w moim pojęciu. skoro istnieje mię­ wiedzialnej za spowodowanie skutku. skoro jedna idea nie może być ta właśnie doktryna przyczyniła się wielce do odwrócenia ludzkich umysłów przyczyną drugiej? Skoro owe narzędzia. którego doznaję. fakturę i mechanizm funkcjonowania wewnętrznych czę­ niami. 60 sprowadza się w rzeczywistości śnić. wywołując te zjawiska. że gdy z uwagą przyglądamy się Jego dzie­ władna. poruszamy się i jesteśmy" 1 . Zresztą wydaje się. innymi słowy. Ale ja­ jaśniać rzeczy. by wprawić ludzi w zdumienie.

że termin ten albo posiadającą choćby najmniejszy stopień prawdopodobieństwa. niemniej jednak dla Boga. słowo to oznacza albo istotę zdolną do działa­ dycznie niezmiennego i systematycznego sposobu ukazywania się naszych nia. w jaki to sposób może być dla nas obecne ruje się zapisem nutowym. rozważmy. z którą wystąpiliśmy. że istnienie nieskończenie mądrego. albo używa się go w jakimś bardzo odległym mawiała za jej istnieniem lub choćby nadawała takiemu założeniu jakikol­ od ogólnie przyjętego znaczeniu. wywołując w naszych umysłach wrażenia zmysłowe wówczas Bóg wywołuje w nas idee mocą swojej woli. będąc pozbawioną wszel­ zaś tyczy bezwładnej. we­ wrażeń zmysłowych wysnujemy wniosek o dobroci i mądrości Ducha. jest czymś do materii określonej w powyższy sposób. że istnieją dziliśmy. ani nie jest postrzegana. żeby materia miała być przyczyną. a zatem nie może być przyczyną naszych percep­ gam. że przy takim rozumieniu materii. że nie istnieje ona w umyśle. gdy się mówi. nie ma z nią najmniejszego związku ani nie naprowadza mnie na myśl cji w tym drugim znaczeniu. to. ani nie postrzega. że jeśli materia w ogóle ma być przyczyną. Pozostaje zatem ewentualność. która by prze­ jest w ogóle pozbawiony sensu. aby zauważono. to. którego ja nie potrafię pojąć. jak powiadam. Mamy tu zatem do czynienia z defi­ nolitym trybem. Jeśli będziemy postępowali za światłem rozumu. że materia. pozbawiona czucia i nieznana. powiecie. dla którego stanowi przyczynę oczywistością. to gdzie należa­ rządkowany i stały. Pozostaje jedynie stwier­ choć same tych idei w naszych umysłach nie wywołują ani w żaden inny dzić. ani pujących po sobie dźwięków. problem nie dotyczy już więcej istnienia jakiejś rzeczy uwagę. który dług naszych obserwacji. którą zwie się melodią. Jeśli bowiem chodzi 70. Po wtóre zaś. już się zgo­ ne stałe i regularne przyczyny ich powstawania. że wyrażeniu b y ć o b e c ­ kontrargumenty. towarzyszy skutkowi bądź też go poprzedza. jako że są całkowicie bierne i dla 68. że materia niczego zgoła nie podtrzymuje. ani nie jest nie postrzegają nut i mogą zupełnie nic o nich nie wiedzieć. Rad byłbym zobaczyć. powie ktoś. a zatem nie może być podmiotem działania czy przyczy­ cha wystarcza w pełni do wyjaśnienia wszelkich zjawisk przyrody. który je postrzega. Na ile się 72. 69. gdy się mówi. jest wszystko. który mu towarzyszy. a nie mniej pewne jest to. trwałe i odrębne cząstki materii. to nic z tego. wiek możliwy do zaakceptowania sens czy znaczenie. ani nie ma jakiegokolwiek kształtu. co się tutaj rozumie przez przyczynę. jak to już zostało udowodnione. kiedy i jakie idee śnie i nic więcej ma się na myśli. czy sobie. Zresztą w praktyce nie dostarcza ono podstaw do zarzutu n y m . ja­ pojęcie bycia podłożem czy podtrzymywania. wyjąwszy jedynie względne 71. moim zdaniem. od postrzegania i bycia postrzeganą. Cóż zatem można by najmniej znaczące zjawisko w przyrodzie albo ukazał jakąkolwiek rację. mieć na myśli. W odpowiedzi na to zauważę. co w zwykłym biegu rzeczy. że nie istnieje żadna po­ nie. Otóż w tych okolicz­ w sposób metodycznie niezmienny i systematyczny. Jed­ wywołuje je w naszych umysłach. że nie istnieje ona w jakimś innym okre­ pewne. Wszak powiada się. to musi nią być w tym sensie. że 52 53 . a w tej sytuacji życzyłbym różnej od ducha i idei. że przypominają mu. że oparzenie o niej. Tu jednak należy poczynić kie się tu podaje. że istnieją pew­ łoby ją umiejscowić? Co do tego. wywoływania idei w naszych umysłach. Co się ną sprawczą. że nie istnieje ona zgoła nigdzie. Takie pojęcie w ogóle rozciągłe. wszak to wła­ niezliczone przyczyny idei przez to. taką. To zaś oznacza. że ta nieznana substancja może ewentualnie istnieć. nienie przypadłości bez substancji. chociaż jej słuchacze nie jest zdolne wywołać w naszych umysłach jakiejkolwiek idei. ale tego. odpowiadające naszym ideom. bezpośredni sposób na nas nie oddziałują. co ani nie może być postrzeżone za pomocą zmysłów czy refleksji. że tutaj chodzi o nieznaną przyczynę. dobrego i potężnego Du­ bierna i bezwładna. które ślonym miejscu. zbawiona czucia i niepostrzegana substancja. Skoro bowiem zauważamy. Dalej. że jest ona oczywistym. które wywołuje jakiś skutek. nakże wyraz ten nie może być użyty w żadnym z tych znaczeń w odniesieniu co możemy zasadnie stąd wywnioskować. Przyjrzyjmy się nieco danemu nam tutaj opisowi materii. Jednocześnie jest niepostrzegalna. że na. Być może powiecie. gdy się go używa. żeby zasługiwało na poważne kimkolwiek określonym miejscu? Wynika stąd. to jednak jest postrzegana przez Boga. mianowicie. jak bardzo ten opis jest bliski określeniu niebytu. że jest to substancja bez­ ma wywołać w naszych umysłach. albo coś. nadaje się jakieś abstrakcyjne i osobliwe znacze­ przeciwko tezie. którymi kieruje się On. nazywając materię przyczyną? Wydaje się. jak sądzę. co postrze­ kich jakości zmysłowych. jakiego się używa. gdyby ktokolwiek wyjaśnił za jej pomocą choć­ mojego palca jest przyczyną bólu. wykazaliśmy z całą nas. ani nie istnieje w ja­ materii wydaje się jednak nazbyt dziwaczne. choćbyśmy nawet mieli sze wrażenia zmysłowe pojawiają się w naszych umysłach w sposób upo­ uznać. choćby nie była postrzegana przez o to. stanowią ria ani nie działa. podobnie jak muzyk kie­ nościach pozostaje mi tylko zapytać. Ale w umyśle Boga nie ma pewnych idei stanowiących znaki czy wskazówki. że gdy ona istnieje. Dla mnie. wówczas z meto­ orientuję w mowie potocznej. aby rzeczy mogły się toczyć stałym i jed­ władna. To jednak. pozbawionej czucia materii. najrozumniej jest założyć. aby wytworzyć tę harmonijną kompozycję nastę­ coś. że dla nas przyczyną nie jest. nicją składającą się z samych tylko zaprzeczeń. Taka mate­ nas niepostrzegalne.

ruch i tym podobne. ludzie 76. Warto zastanowić się nieco nad motywami. tak jak niewidomy nie wąt­ konanie.to ostatecznie z jakości zmysłowych czy przypadłości rzeczywiście istnieją poza umysłem. to dopiero co mogliśmy zobaczyć. jak czynili wszystko. wiem mamy takiego. Tego zaś. i choćbyśmy. wywołując w naszych umysłach idee. może istnieć inaczej jak tylko w duchu czy umyśle. niepostrzeganej przyczyny? Z drugiej zaś strony. więcej. że kolory. aby przyjąć istnienie materii. jaki możemy w ten sposób otrzymać. który się możliwości. Otóż po pierwsze sądzono. po pierwsze. zmysłowych wrażeń. że nie istnieje żadna tego słowa używa się na oznaczenie niemyślącej podstawy dla własności czy niemyśląca podstawa rozciągłości i innych postrzeganych przez nas jakości przypadłości. przekonawszy się. że w umyśle Z tej racji wydawało się koniecznym przyjęcie jakiejś niemy ślącej podstawy Boga istnieją pewne nieznane idee. to jednak może przecież istnieć jakaś bezwładna. Absolutnie nadzwyczajnym i godnym ubolewania przykładem siły prze­ które są nam obecnie znane. o ile pojmuję. albo cóż takiego postrzegamy pośród tych wszystkich 78. czyli poza umysłem. że strzegająca substancja czy podstawa jakichś innych jakości. by te jakości miały istnieć w niepostrze- ka stąd. czy przypadłości. potrafi tak kolwiek by były. się niejako ukryć jak za parawanem przed Bożą Opatrznością i odsunąć go 73. pojęć obecnych w naszych umysłach. wbrew wszelkim racjom rozumu. że nie bardzo wiemy. ruch i pozostałe w pełni puścili wodze nieokiełznanej przez rozum fantazji . tak dla nas nie­ istnienie materii przyjęto ze względu na to. łoby nas skłonić do przekonania czy choćby przypuszczenia. a zatem potrzebujące mate­ chu i innych jakości zmysłowych. ru­ nadal pojmowali jako istniejące poza umysłem. niemyślącej. jakie­ sądu jest to. czy coś śmy skłonni zachować przynajmniej jej nazwę. to właśnie i nic inne­ czy substancji. którą następnie odnosimy do takiego istnieje czy nie. jedynym wnioskiem. jest w zupełności niemożliwe. w każdym razie ja jej nie dostrzegam. Odpowiadam na tak głęboko zakorzeniony w naszych umysłach. które wyłącznie na tej racji się opierało. skoro rzeczy samej nie da się obronić. za pomocą którego może sprowadza. stosowanego do nich zmysłu. A jednak ten przesąd jest piłby o istnieniu światła i kolorów. który je postrzega. co rozumiecie przez wyraz m a t e r i a . które obstaje przy pojęciu niemyślącej substancji czy podstawy rozciągłości. 54 55 . czy w umyśle Boga istnieją takie idee i czy można je okre­ pozbawili ową podstawę czy materialną substancję tamtych własności. a ta właśnie racja straciła całkowicie swoją ważność. że wszechmoc­ ruchu. dźwię­ rozrachunku oznacza. że kolor. Jakości. niepo- 74. istnieją. A to w ostatecznym gły istnieć same w sobie. Z biegiem czasu. że mnie wyda­ rialnej podstawy. z czego można by wnosić o istnieniu bezwład­ mielibyśmy tę samą rację przemawiającą przeciwko ich istnieniu w niepo- nej. stanowi dla Boga okazję do wywołania w nas pewnych idei. które w niej. będziemy mogli stosownie do tego wycofać ten akt uznania. ani dlaczego miałoby istnieć. choć fię też dostrzec pożytku z dyskusji nad tym. o czym nie wiemy ani czym nie ma po temu żadnej racji. to mogę jedynie stwierdzić. że choćby się zgodzić z tym. jest to. jeste­ tylko nieznaną podstawą nieznanych jakości. to mógłby idei. lecz również wszystkich możliwych idei. cóż mia­ strzegającej substancji. Cóż bo­ miałoby być. w której by one istniały. jaka została przytoczona w odniesieniu do kształtu. Jeśli natomiast ktoś zostawiając jedynie jakości pierwotne. a do czego to się bardzo się przywiązać do niedorzecznego poglądu. na nich opierał. skoro w żaden sposób nas to nie dotyczy. że umysł człowieka. a wówczas drodze percepcji czy refleksji. aby tego rodzaju rzecz istniała. że jeśli to. jak to zostało pokazane. które skłoniły ludzi do z dala od spraw tego świata. jak kształt. który je postrzega. koloru i tym podobnych własności. jak kolory dla niewidomego od urodzenia. ny Duch. po­ ślić mianem materii. gdyby odzyskał wzrok. Skoro jednak wykazano. żeby mo­ go rozumie się przez przyczynę w odniesieniu do Boga. dostrzegając. 75. skoro było nie do pojęcia. nie mam zamiaru tutaj dyskutować. że nawet żadna z tych jakości nie je się to w sposób oczywisty niemożliwe. tylko o nazwę. Gdybyśmy jednak posiadali ten nowy zmysł. zatem umysł powinien po prostu i bez jakiegokolwiek oporu porzucić to prze­ wówczas może nie wątpilibyśmy o ich istnieniu. Choćbyśmy jednak dla ocalenia wiary w materię przyjęcia istnienia substancji materialnej. usi­ krok po kroku kolejne z tych motywów czy racji są wykluczane i tracą waż­ łowali oprzeć nasze przekonanie na samym tylko prawdopodobieństwie jego ność. czyni to kierowany przez nie są bowiem niczym innym jak tylko wrażeniami zmysłowymi albo ideami jakąś bezwładną przyczynę? istniejącymi jedynie w umyśle. że spór toczy się już nie o rzecz. gdyż brak nam przy­ wę dla przypadłości. Po drugie zaś. kształt. wyni­ skoro jawną sprzeczność stanowi to. W ten sposób. i dotyczy to nie tylko idei. dla uzasadnienia tego nikłego prawdopodobieństwa. jak się to. to nie ma znaczenia. Co gającej substancji lub by znajdowały w niej swą podstawę. że skoro sami materialiści przyznają. gdybyśmy nawet posiadali ten nowy zmysł. choćbyśmy. Wszak. ki i pozostałe wtórne jakości zmysłowe nie istnieją poza umysłem. Z tego powodu. jak długo 77. co jest w naszej mocy. aby taka rzecz miała istnieć. że nie mamy jakiejkolwiek racji. gdy rozum zawodzi. Można by się spodziewać. Nie potra­ nie wiadomo jak abstrakcyjnych i niejasnych pojęć bytu czy przyczyny. iż miałaby ona stanowić podsta­ uchwytnych. nabytych na on nam dostarczyć jedynie nowych idei i wrażeń zmysłowych. ma być z nim rozstać. Powiecie jednak.

głosiłby w ich potocznym znaczeniu. też została już jasno wyłożona. w które wyposażył mnie Twórca mojego istnienia. że pogląd. bytu czy istnienia. Odpowiadam na łem. Różnica między rzeczami i ideami. aby go zastosowania i znaczenia języka i że każdy wywód. tak od próbom rozwikłania czy wskazania jakiegoś konkretnego znaczenia powyż­ siebie odmiennych i tak różnych od wszystkiego.1 Nie składa. to. czego sami nie znacie. by miały jakiś uchwytny sens. niemyśląca Pozostaje nam zatem rozważyć te zarzuty.czymś nać każdego porządnego chrześcijanina o tym. w jakim inni lu­ Pokazaliśmy przecież. że wywołać swą niewyczerpaną mocą Najwyższy Duch. by stanowić niezbity dowód. że ciała rzeczywiście istnieją bezwładnym. co filozofowie nazywają materią. wynika z tej defini­ jest do pogodzenia z naszymi zasadami. art. jawną sprzeczność. Możecie jednak nalegać: cóż z tego. miast i ludzkich ciał.ani substancją. to jednak stancji materialnej i będziemy utrzymywali jedynie. jak gdyby posiadali taką ideę. Może­ ną różnorodności duchów i idei. możecie je zestawiać ze sobą. aut. [przyp. wam używać słowa m a t e r i a w takim samym znaczeniu. jak powiadają. niepodzielnym. Wszak. dyspo­ rzyć w istnienie materii? Cóż. czyli tak. sposób.]. Z tej samej racji wolno wam powiedzieć. wówczas wszystko. wyrażają się w taki nie pojęć lub rzeczy w sposób odpowiadający naszej wiedzy o nich i temu. Nie widzę racji. 30. o tym. gdybym ja. 36 itd. tak liczbą. co wystarczająco odróżnia materię od niczego: pozytywna. których władze. powiecie. Choćbym jednak nie wiem jak był to. że nie posiadam racji. nierozciągłym. które w sposób oczywisty zakładają realność drzew przyjmie się taką negatywną definicję materii. ni ideą. by wie­ Byłoby też przejawem krańcowej głupoty i zuchwalstwa. abstrakcyjna 83. aby w Piśmie znalazła się gdziekolwiek wzmianka czy wrażenie różne od tego. gotów uznać ograniczoność mojego pojmowania. idea istoty. wypowiedzi. że nie mogę wskazać żadnego jej zastosowa­ nując kilkoma ograniczonymi w swym zakresie zmysłami. nieruchomym. usiłował na tej nia ni wyjaśnić czegokolwiek za jej pomocą. że terminów składających się na to twierdzenie nie używacie w oderwaniu od ducha i idei. 29. że choć rozumowe argumenty za realnym ist­ 80. Gdy bowiem rozważam z uwagą. To właśnie ostatecznie. jakie to idee może w umysłach tych rozmaitych duchów słowo rozumie? Wszak to jeszcze nie czyni sprzecznym stwierdzenia. co się przez to podstawie ustalić. że używając słów pozbawionych znaczenia. które mogą istnieć. jeśli tylko któryś z tych duchów utrzymywał. ani przypadłością. Wszystko to jednak wydaje się tak oczy- rzonych różnymi możliwościami. że posiada pojęcie istoty czy istnienia oświadczycie. Istotnie. cji. bawiąc się słowami. 33. I z tego ostatniego twierdzenia zrozumiemy tyle samo. że właściwym zastosowaniem słów jest oznacza­ sobie zdolność tworzenia abstrakcyjnych idei ogólnych. Dla mnie jednak przez nas tezach nie ma niczego. stanie się bezprzedmio­ pisma. iż wszystkie te rzeczy realnie istnieją. najbardziej jak są przez nas postrzegane. łącznie czy z osobna. ale jako znaki czegoś. Wszak w Piśmie świętym jest mowa nieistniejącym w żadnym konkretnym miejscu? Wszak. która jest. 82. W końcu powiecie może: a cóż. coś. 1 Zob. czy rzeczy zewnętrzne istnieją czy nie. że dwa razy dwa równa się siedem. co się na nią między tym. co dotychczas postrzega­ szych terminów miały towarzyszyć wyjątkowe trudności. ani duchem. gór i rzek. 79. którzy przypisują istnieje powszechna zgoda. jak i zakresem. nie dostrzegam. Są tacy. że podana wyżej definicja zawiera w sobie umysłem. że istnieje bezwładna. gdy chodzi o nieskończo­ jak wam się podoba. 56 57 . że materia jest czymś wypowiedzi Pisma świętego na ten temat są wystarczająco jasne. co realne a co urojone. jak kolory różnią się od dźwięków. to przecież nawet gdyby cie na przykład powiedzieć. o ile mi wiado­ materia istnieje i że jest ona substancją albo przyczyną idei. nawet jeśliby mo. bez narażania się na popadniecie w sprzeczność. ani nawet pojąć. co z poprzedniego. które mogłyby być posta­ substancja pozbawiona przypadłości i stanowiąca przyczynę naszych idei. wolno słów w ich potocznym znaczeniu. w którym używa się tych i tym podobnych towe. Stąd zaś jasno wynika. jakie wywołuje w nim termin n i c. że jeśli to wam się tylko wyda stosowne. że istnieje wielka różnorodność duchów różnego rodzaju i obda­ miały. gdy tylko o niezliczonych faktach. od postrzegania i bycia postrzeganym. niemyślącym. jeśli porzucimy sprawę istnienia sub­ nieniem ciał są niewystarczające. wione na gruncie religii. co można i kamieni. mogą istnieć niezliczone rodzaje idei czy wrażeń zmysłowych. że moja teoria by było zarzucić pojęciu substancji czy przyczyny lub jakiemukolwiek inne­ nie naraża na niebezpieczeństwo zakwestionowania prawdziwości żadnego mu pozytywnemu czy względnemu pojęciu materii. jak mi się wydaje. że w przedstawionych abstrakcyjnym i najbardziej ogólnym ze wszystkich pojęć. że ci. o ile tylko jest zrozu­ przeczyć. Ponadto. by przeko­ nieznanym . co nie byłoby zgodne z regułami właściwe­ jest to pojęcie najbardziej ze wszystkich niezrozumiałe. którzy sądzą. znacznie przewyższają te. Odpowiecie na to może. wzięty w potocznym znaczeniu. i są czymś więcej niż tylko ideami. Odpowiadam na to. Odpowiadam na to. że dzie używają słowa n i c i uczynić je synonimami w obrębie waszego stylu istnieją ciała. niezależnie od tego. zachowuje swoją ważność. albo o istnieniu przedmiotów poza 81. przyznaję. aby powstawał w moim umyśle jakikolwiek efekt wydaje mi się także. świętego czy świeckiego. a nawet substancje cielesne.

co widzimy. że te rzeczy. to na gruncie na­ menty przytaczane przez sceptyków wszystkich wieków zależą od założe­ szych zasad nie ma już dla nich miejsca. a wszystko to stanie się jeszcze bardziej ne od tego. A jako. Kiedy kolor. tylko poznać z całą oczywistością naturę jakiegokolwiek realnego. ruch. nawet swych własnych 58 59 . Istnieje jeszcze wiele innych korzy­ nia. Jak długo bowiem lu­ o wszystkich innych cudach. wówczas w nieunikniony sposób popa­ obecni przy stole widzieli. poza umysłem. nasze idee się 85. że przy naszych zasadach. że są postrzegane. że ludzkie poznanie daje ślącego bytu. Z przedstawionych przez nas zasad wynika. które są postrzegane. wtedy są doskonale a na związane z nim trudności tak łatwo odpowiedzieć w oparciu o dotych­ znane. naszych zmysłów. ich poznania uczyniono niejasnym i zagmatwanym w rezultacie niebezpiecz­ 84. Czy substancja cielesna może myśleć? Czy materia jest Cały ten sceptycyzm wynika z założenia. że laska została przemieniona w rzeczywistego węża. jak to z całą oczywistością wynika z art. które nie są postrzegane. co nam wiadomo. co widzą i czego dotykają. słyszymy które z nich widać już na pierwszy rzut oka. Zresztą zagadnienie tego. Skąd bowiem można wiedzieć. któ­ więcej ponad to. czy on istnieje. Cóż mielibyśmy są­ niu przedmiotów poznania zmysłowego: istnienia w umyśle. czyli istnieją poza umysłem? i 35. To dlatego mamy do czynienia się w naturalny sposób zredukować do dwóch obszarów: poznania idei i po­ z filozofami niedowierzającymi własnym zmysłom i wątpiącymi w istnienie znania duchów. a przez to do­ dzić o lasce Mojżesza? Czyż nie została naprawdę przemieniona w węża? stępnego umysłowi. byśmy wiedzieli. gdy nie dobne dociekania dostarczały niekończącej się rozrywki filozofom wszyst­ są postrzegane. I nie stoi to bynajmniej w sprzeczności z tym. Przy tym rzeczom Czy może zmieniły się jedynie idee w umysłach widzów? I czy można przy­ niemyślącym przyznano istnienie z ich własnej natury niezależne od faktu puścić. że w ogóle posiadają jakąś rzeczywistą wie­ w rzeczywiste wino. że rzeczy realne istnieją poza umysłem i że ich poznanie jest należałoby je uznać za oszustwa lub twory wyobraźni. a nie rzeczywi­ jego wpływ. Ale jeśli się czasowe wywody. gdyż nie ma w nich niczego. tak długo będzie dla nas niemożliwym nie jasne w dalszej części tej pracy. znika raz na w całkowitej niezgodzie z realnymi rzeczami istniejącymi in rerum natura. W świetle przedstawionych wcześniej zasad dzie sądzili. właściwe źródło sceptycyzmu. Tak. że zależą one od istnienia materii. o czym była mowa. Poznajemy tylko stosunek czy relację. Niemożliwym jest. które usiłowałem przedstawić w naj­ zmieniają. Ale może ktoś z naciskiem podkreślać. smakowali i pili wino oraz odczuwali damy w sceptycyzm. które wywołały mnóstwo zbędnych spekulacji. moim zdaniem. że podjęcie się tu na nowo jego wyjaśnienia stanowiłoby na nie spojrzy jako na znaki czy obrazy odsyłające do rzeczy czy pierwo­ zniewagę dla inteligencji czytelnika. o ile się nie mylę. ale nawet to. zostało już wyło­ 87. jak i dla nauki. co się tyczy idei czy rzeczy niemyślących. że jest ono ste własności rzeczy. w jakim odpowiada realnym rzeczom. nie mogłoby być wątpliwości. co powie­ dzę. ści. że istnieje różnica między rzecza­ nieskończenie podzielna? I w jaki sposób oddziałuje na ducha? Te i tym po­ mi i ideami i że te pierwsze istnieją poza umysłem. rzeczywiste tylko w takim stopniu. nych błędów. Widzimy jedynie zewnętrzne przejawy. mogłoby być tylko widmem albo czczą zjawą i pozostawać łych kwestii. realnie i bezwzględnie czy sam przez ogół pozostawiają miejsce na wątpliwości co do realności cudów. a woda przemieniona tak długo nie mogli być pewni. i nie jest w naszej mocy rozstrzygnąć. Rozprawiwszy się z zarzutami. czym może być rzeczywiste. ne jedynie jako wrażenia zmysłowe istniejące w umyśle. zawsze z filozofii. jak to. do których doprowadziło przyjęcie poglądu o dwojakim istnie­ chociażby cuda tracą wiele ze swej wagi i doniosłości. że gdyby wszyscy wzorów istniejących poza umysłem. i istnienia realnego. że istnieją przedmioty zewnętrzne względem umysłu. jaką tylko zdołałem. że z tego. co rzeczywiste i co urojone. nieba. aby się nad tym dłużej rozwodzić. to zagadnienie trzeby. zarówno dla religii. Tak więc ostatecznie to nie nasze zasady. stano­ wywołał w nich tylko złudzenie czy ideę wina? To samo można powiedzieć wi. wiste na podstawie tego. wszystko. Łatwo byłoby szerzej omówić ten temat i pokazać. róż­ dukować z wcześniejszych założeń. w jakiej pozostają one do znowu przemawia raczej za tym niż przeciw temu. 34 wiadają tym. czyli także wtedy. które każdy z łatwością może wyde. rozciągłość i tym podobne są rozpatrywa­ żone w sposób tak jasny i wyczerpujący i tak często je przywoływaliśmy. ziemi. nadając im taką moc i wagę. kształt czy ruch jakiejś rzeczy. odpo­ działem w innych miejscach. że nie ma po­ ści. czuli woń. Nie­ nej rzeczy. a nawet czy jaśniejszym świetle. kształt. co zostało przedstawione wcześniej. że wpływając na wzrok. ale właśnie te przyjęte rozciągłość. Odpowiadam na to. 88. wszystkiego. przy­ którakolwiek z nich przedstawia prawdziwe jakości istniejące realnie w da­ stępujemy z kolei do przyjrzenia się konsekwencjom naszych poglądów. rego całkowita bezpodstawność i niedorzeczność została już ukazana. niemy- 86. że kilka trudnych i zawi­ i odczuwamy. co by nie było postrzegane. jak argu­ kich wieków. że podczas godów weselnych w Kanie nasz Zbawiciel nie uczynił nic bycia postrzeganymi przez jakiegokolwiek ducha. która z nich. powonienie i smak biesiadników. to. Ten właśnie pogląd. Najpierw tedy. co w sobie. Zajmę się każdym z nich z osobna w odpowiedniej kolejno. Zauważę jedynie. Podczas gdy rzeczy pozostają takie same. Jak długo rzeczom niemyślącym przypisujemy realne istnienie.

że. Jak już bowiem wykazaliśmy. uważali materię za nie­ 90. rzeczy postrzegane za pomocą zmysłów mogą być umysł i wprowadzają go w zakłopotanie oraz ośmieszają filozofię w oczach nazwane zewnętrznymi ze względu na ich pochodzenie. teoria materii czy substancji cielesnej ostatnie mogą być przez nas postrzegane. co znamy lub o czym mamy jakiekolwiek pojęcie. ale muszą istnieć to oczywistą sprzeczność. Można powiedzieć. w której mogłyby istnieć. niepodzielne substancje czy duchy. przedmiotem ludzkiego poznania i dociekania. choćby to był wieczny umysł Stwórcy. co się rozu­ jak tylko kombinacją tych jakości. jako że nie sam umysł świata. nie ujmujemy niczego z ich słów. skoro samo istnienie niemyślącego bytu sprowa­ w jakimkolwiek stopniu realność rzeczy. które nie istnieją same nej substancji niż owe nierozciągłe. Jednakże wszystkie te wątpliwości. R z e c z albo b y t jest najogólniejszą ze wszystkich nazw. zatem nie mogą istnieć same przez się. jak a b s o l u t n y . myśl. że rozciągłość. kolwiek innowację w tym względzie. że materia została stworzona z niczego. Byłoby rzeczą zbędną zdawać sprawę mi rzeczami albo realnie istnieją. ale przeczymy. że nie potrafimy uzyskać żadnej wiedzy o istnieniu przedmiotów po­ wzorów istniejących poza umysłem. nie posiadamy jego idei. gdyż nie potrafią istnieć same przez się. jeśli wpierw nie ustalimy znaczenia tych stancji czy podstawy. Nadaremnie bowiem do powyższego panuje powszechna zgoda. Są nimi duchy i idee. o ile w ogóle uznają je za stworzone. Cała różnica polega na tym. miano za tak nie­ łoby czymś niewłaściwym rozciągnąć znaczenie terminu i d e a na wszyst­ słychanie trudną do pojęcia. że przedmioty postrzegane za pomocą zmysłów są niczym innym. A po całym ich mozole i umysłowych zmaganiach są zmuszeni przy­ umysłami. który je postrzega. co tu zostało powiedziane. ruch. że niekiedy istnieją niedorzecznym byłoby wątpić o moim własnym istnieniu. ani tej dostępnej na wego czy idei polega na tym. który we. Błędem byłoby myśleć. Nasze własne istnienie poznajemy dzięki wewnętrz­ utrzymują. że to. i s t n i e n i e . wówczas rzeczy. Równie powiedzieć. Wszak stanowiłoby rzeczy. a idea może być podobna drodze dowodzenia. i s t n i e j e i im podobnymi. ciał. że idee obecne w naszych zmysłach są realny­ stworzoną i wieczną jak On sam. że idee. z e w n ę t r z ­ ten. w których istnieją. myślą i je postrzegają. na­ które poza nazwą nie mają ze sobą nic wspólnego. Wydaje mi się. podczas gdy rela­ rzonych. duchy i relacje mogą być wszystkie. że istnieją „poza umysłem" w tym sensie. zasadami uważa się. pozbawionymi trwałości i niezależności. przypisując jej istnienie z natury. ściwy sobie sposób. niepodzielnymi substancjami. że jakości zmysłowe istnieją w bezwładnej. natomiast istnienie innych duchów na drodze gającej substancji. ani tej bezpośrednio oczywistej. ściśle postrzeganą przez jakikolwiek umysł. ale zostały wywołane przez Ducha innego niż sens. jak tylko będąc postrzegane i dlatego nie mogą istnieć w żadnej in­ bezwładnymi. którzy uznawali istnienie jakiegoś Boga. nawet ci. gdyż samo istnienie wrażenia zmysło­ znania zmysłowego. jak i fundament. któ­ przez się. Odnosi się realności. we wła­ którym wzniesiono wszystkie bezbożne. jak sieją powszechnie pojmuje. Te szym zdaniem. W zgodzie z przyjętymi przez ogół dza się do bycia postrzeganym. Nie przeczymy temu. znikają. które je postrzegają. że najsławniejsi pośród starożytnych filozofów. Kiedy więc rzeczom postrzega­ będziemy się spierali o to. że te 92. cje są czymś innym niż idee czy rzeczy. rozciągłej. albo pretendowali do nym za pomocą zmysłów odmawiamy istnienia niezależnego od jakiejś sub­ jakiejkolwiek wiedzy na ten temat. nic bodaj nie jest jednak. aby jakikolwiek przedmiot poznania zmysłowego w jakimś innym umyśle. całkowicie odmiennych i niejednorodnych. jak o istnieniu tych w innym umyśle niż mój własny. kiedy używanym przez nas słowom nadamy jakiś uchwytny wytworzył je od wewnątrz. że posiadamy jakieś poznanie czy pojęcie zewnętrzne w stosunku do wszystkich myślących bytów i różne od bycia naszego własnego umysłu czy ducha. które dezorientują jedynie do idei. Tymczasem inni filozofowie powszechnie cjach. a jednocze­ 91. ważniejsze ponad to. które aktualnie postrzegam za pomocą zmysłów. które nie wiadomo. że jest postrzegana. ateistyczne i wrogie religii systemy. mogą nadal istnieć. Co mie przez r z e c z . albo aktywnego bytu. jak wielkim sprzymierzeńcem ateistów wszystkich wieków była sub- 60 61 . do których się odnoszą przez to. rozumowania. lub by były podobiznami jakichś pierwo­ znać. którą nazywają materią. rzecz biorąc. był bezpośrednio postrzegany przez zmysł wzroku czy dotyku. co oznaczają. potrzebują podstawy. Przy tworzeniu trwałego systemu rzetelnej i autentycznej wiedzy. które przed chwilą oglądałem. czy rzeczy istnieją realnie. i nie należy nas posądzać o jaką­ ona do dwóch rodzajów jestestw. żeby zacząć od jednoznacznego ustalenia. i że by­ Co więcej. niemyślące byty postrzegane za pomocą zmysłów nie istnieją pierwsze są czynnymi. gdy przymknę oczy. r z e c z y w i s t o ś ć . te drugie zaś bytami inaczej. W podobny sposób poznajemy relacje w którym dopatrują się jedynie idei cielesnych substancji przez Niego stwo­ między rzeczami czy ideami i mamy o nich jakieś pojęcie. na szych. Tak więc. przestając bawić się takimi terminami. lecz mając swą podstawę w umysłach czy duchowych substan­ re działają. Dalej. słowem wszystkie jakości zmysło­ 89. natomiast. choć nie postrzegamy tych pierw­ stanowi zarówno główny filar i podporę sceptycyzmu. iżby mogły one istnieć poza z tego. pomniejsza śnie nie istniał w naturze. O przedmiotach poznania zmysłowego można też ny. niepostrze- nemu poczuciu czy refleksji. ko. Uznaje się mógłby oprzeć się zagrożeniom ze strony sceptycyzmu.

co jest postrzegane za pomocą zmysłów. iż szczegółowe wiek przez to słowo rozumie. Poleć swemu służącemu. że gdy ten kamień węgielny zostanie usu­ cały spór. o której tożsamość toczy się w sposób tak jawny i konieczny. w takim a takim miejscu. które sprzyjają ich upodobaniom. różnorodności. że i tak wszyscy. aby wnętrzną postać. Czas. ale ze przyjął. obfitym źródłem błędów i trudności w poznaniu naszych idei. cała konstrukcja nieuchronnie legnie w gruzach. a wów­ być warte zachodu. czyli to. abstrahując od następstwa idei w moim umyśle. to ten sposób wyrażania się budzi we mnie dziwaczne myśli na temat żeniu. a gdy słyszę. jak i filozofii. ileż to kłam w trudnościach nie do pokonania. Wszak owa teoria bezwzględnie zmusza człowieka. które stanowią o jego w ich umysłach. kiedy się je rozważa w sposób abstrakcyjny. własnym ideom. czyniąc w zamian samodzielnie istnieją­ wiele bezowocnej pracy. ludzie wy­ prostsze w świecie. zwolennicy Hobbesa i im podobni po­ ście. że takie osoby pilnie słuchają tych. gdyż również bałwochwalstwo się biedził. pojmując go jedynie w kategoriach kontynuacji istnienia czy z pewnością nigdy by przed nimi nie padli na twarze. Rzeczy naj­ nych środków używają. aby cię ocze­ 94. że słońce. który stwarza i podtrzymuje w istnieniu wszystkie 98. ale raczej skierowaliby swój hołd ku temu Wiecznemu Nie­ usiłując to zrozumieć. co każdy zwyczajny. Ta sama niedorzeczna zasada przysporzyła niemało kłopotów chrze­ jednostajnie. którym sprawy wiedzy. by mógł je pojąć zwyczajny czło­ w świecie łupem. nie myśląc niczego. jawnie wydają). już to ślepej konieczności będącej następstwem impulsu pły­ 97. bezrozumną. którzy przeczą Opatrzności. obok wiary w istnienie zewnętrznych przedmiotów postrze­ nącego z takiego czy innego ciała. jak wielką wagę wrogowie gania. lecz kiedy wpadną w ręce metafizyka. Drugim. 93. czyli pieczy sprawowanej przez Wyższy Umysł pokoju i religii leżą na sercu. widzialnemu Umysłowi. jak pozbawia się jąco trudne i niezrozumiałe. która pozostaje tą samą pod różnymi dej chwili swego życia jest unicestwiany. wówczas nawet filozof może się poczuć zakłopotany. Nie posiadam bowiem w ogóle takie­ wątpliwości i zarzutów podnieśli socynianie i inni w kwestii Zmartwych­ go pojęcia. jak tylko będąc postrzegane. są czymś każdemu znanym. mieliby powód życzyć sobie. czasu. niemającymi innego istnienia. Wszak gdyby ludzie zdali sobie sprawę z tego. abstra­ oraz każdy inny przedmiot poznania zmysłowego są jedynie wrażeniami hując od wszystkich tych konkretnych działań i idei. kiedy przeniknęła do artykułów naszej wiary. Osoby bezbożne i odnoszące się do religii z lekceważeniem chętnie 96. miejsce i ruch rozpatrywane w konkrecie. przysparzając ludzkości tak i celowość w kształtowaniu rzeczy. tak. Dostrzegając. to zaś wyklucza wszelką wolność. Jest czymś zupełnie naturalnym. przypadkowi. Usunięcie materii z przyrody pociąga za sobą obalenie tak wielu kon­ skłaniają się ku tym systemom. to ilekroć próbuję utworzyć sobie prostą ideę rzeczy. Na przykład. że ciało nazywamy tym samym ciałem nie ze względu na jego ze­ mojego istnienia. nie miejsce i czas chodzi oraz jakie ruchy trzeba wykonać. nie uznano za rozstrzygający dowód (którym mnie się one tów. stanowiło główną pod­ kiwał o takim a takim czasie. aby tam dotrzeć. stancja materialna. Istnienie materii. w ich właściwym kontek­ poza którą wszyscy ci epikurejczycy. to jestem pewien. w którym partycypują wszystkie byty. mianowicie to. Jeśli jednak rozważy się czas. aby tylko wszystko do niej zredukować. przypisując cały porządek zdarzeń już to czystemu takimi były. aby te argumenty nad sprawami świata. a na pewno nie będzie stawę nie tylko dla ateistów i deterministów. najbliższe nam i doskonale znane. prosty czło­ nięty. stają zostają bez choćby cienia złudzeń i stają się dla adwersarza najłatwiejszym się zbyt abstrakcyjne i nazbyt subtelne. i co jest jedynie kombinacją jakości zmysłowych czy idei. o jakie konkret­ we wszystkich jego różnorakich formach opiera się na tej samej zasadzie. okazują się zaskaku­ znający słuszne zasady powinni się rozradować. czasu upływającego 95. wiek obdarzony zdrowym rozsądkiem. jest religii przypisują nięmyślącej materii i jak wiele podstępnych i przemyśl­ wyłożona przeze mnie we „Wstępie" teoria idei abstrakcyjnych. Wszystkie ich odrażające systemy opierają się na niej postaciami? Odrzućcie tę materialną substancję. Jeśli chodzi o mnie. niemy ślącą substancję źródłem i początkiem wszystkich by­ niej wytoczyli. tamtych najważniejszego oparcia i wypiera się ich z tej jedynej twierdzy. jak inni mówią. że dusza jest podzielna i tak samo niewiarygodnej liczby sporów i zagmatwanych kwestii. gdyż zrozumienie. co się bezpośrednio widzi roztrząsanie niedorzeczności każdej nieszczęsnej sekty ateistów przestanie i odczuwa. czyli niepostrzeganych ciał. co wydaje się równie absurdalne. które żeśmy przeciw cą. widząc. że trwa przez niezliczone wieki. tylekroć gubię się i wi­ ścijanom. które były niczym jak ciało podlega zniszczeniu. aby oddawać cześć trwania w ogólności. by pojąć znaczenie tych słów. czas najtrudniejsze do odparcia z ich zarzutów obrócą się wniwecz. księżyc i gwiazdy nie sprawi mu najmniejszej trudności. drwiąc cepcji prowadzących do sceptycyzmu i bezbożności oraz rozwiązanie tak z substancji niematerialnej i przyjmując. że czas jest nieskończenie podziel- wstania? A czyż najbardziej przekonywające z nich nie opierają się na zało­ ny. i rozumiejcie przez c i a ł o to. albo że w każ­ względu na tę materialną substancję. 62 63 . że gdyby nawet argumentów. rozumność wrzód na ciele zarówno teologii.

Cały ten zasób ich argumentów. o ile się nie mylę. przekona się. Wpierw powiem co nieco o filozofii przyrody. jednak nam się wyjaśnia. że przyciągają właśnie polu święcą swe triumfy sceptycy. o której wiele się dziś mówi. grawitacja. ale w ostat­ poznania zmysłowego nie są niczym innym. się one wzajemnie czy raczej. mówić. 64 65 . odwołując się do ukrytych jakości rzeczy. Wydaje się. w oderwaniu od wszystkiego. Ale utworzyć zbawiony wewnętrznej mocy działania. ma swoje źródło w prze­ konaniu. tak naprawdę. że próby tego rodzaju są całkowicie niezadowalające. że jesteśmy go ducha musi być określane przez liczbę następujących po sobie idei lub ofiarami naszych własnych zmysłów. ani 99. które doskonale rozumiemy. sądzę że ktokolwiek będzie usiło­ ne własności i struktura każdego. że każda rzecz zna. Podobnie. Niektórzy usiłowali pierwowzory mogą istnieć tylko w jakimś innym umyśle i że przedmioty wyjaśniać zjawiska. że ich i od której zależą wszystkie jego dostrzegalne jakości. Jedną z istotnych pobudek. Przyzna też. O każdej z nich poczy. złączonymi. przy­ świadomych natury rzeczy jest powszechnie przyjęty pogląd. że nie wiemy niczego można oderwać od wszystkich innych jakości zmysłowych. nie istnieje żadna inna niepostrzegany. że jeśli chodzi o znajomość prawdziwej i realnej natury rzeczy. ruchu. że 101. dla których poczytujemy siebie za nie­ lako każdy. ciężar i tym podobne jakości cząstek niepo- wiedzieć) zespolonymi. przemieszanymi lub (jeśli można tak po­ czyny. że wie. aut. co nam wiadomo) mej ignorancji i ograniczoności rodzaju ludzkiego. 1 Zob. abstrakcyjną ideę szczęścia. Ruch bo­ 100. usiłuje­ ogarnąć nie zdoła. wielkości i tym podobnych jakości. że zasada ta zadowalająco tłumaczy to. że wszystkie jakości zmysłowe są w równym stopniu zawiera w sobie samej przyczynę swych własności. w każdym ziarnku piasku jest jego myślenia. z którego pochodzą głość. co już wcześniej powiedzieliśmy. choćby najmniej znaczącego. ruch. Wszystko to zaś jest następstwem dwojakiej jedynie przyjęte przez nas błędne zasady wpływają na nas do takiego stop­ abstrakcji: w przypadku pierwszej zakłada się. poprzez odwołanie się do kształtu. że na przykład rozciągłość nia. Każdy ma prawo być przekonany. W rezultacie teoria abstrakcji niemało się przyczyniła do upadku najbardziej 103. że jest dobra. albo ideę dobra. Rzeczywista istota. Z tego zaś płynie jasny wniosek. jak wiele domysłów i hipotez obala nasza teoria i jak bardzo uprasz­ uczynił etykę trudną. co oczywiste. wewnętrz­ że dusza zawsze myśli i w rzeczy samej. że nie jest to zadanie łatwe. przedmiotu. Nie potrzebuję więc zentują ogólne pojęcia. Niektórym się wydaje. jest użytecznych gałęzi wiedzy. art. Filozofia przyrody i matematyka stanowią dwie wielkie dziedziny kamień spada na ziemię czy że fale morskie wzbierają ku Księżycowi. mianowicie kształt. 25 [przyp. nie posiadając przy tym ścisłego pojęcia sprawiedliwości ani To samo można generalnie powiedzieć o wszystkich przypadkach. Ten właśnie aspekt sceptycy pozbawiony znaczenia. a jej zgłębianie niezbyt przydatnym dla człowieka. jak tylko tymi samymi wraże­ nich czasach tłumaczy sieje przeważnie. Całe to biadanie jest jednak w sposób oczywisty pozba­ my rozważyć rozciągłość i czas same w sobie. co dobre . jest z konieczności wysiłkiem darem­ na to niewielu może się zdobyć. że przestajemy ufać własnym zmysłom i sądzimy. po. Podobnie też ktoś może być sprawiedliwym nym. To na tym Czy słowo to określa sposób zachowania się ciał. oznaczając. w oderwaniu od wszelkich konkretnych przeja­ jak powstają kolory czy dźwięki.1 Toteż usiłowanie wyjaśnienia tego. że właśnie ów pogląd. istota zdolna do działania czy przyczyna sprawcza. drugiej. wskazując na ich mechaniczne przy­ niami zmysłowymi. co przekracza zdolności ludzkiego rozumu. tam też jest i kolor.]. by istniał strzegalnych dla zmysłów. że jest szczęśliwy albo o rzeczy. wów zadowolenia. łudząc nas jedynie zdarzeń w tym właśnie umyśle czy duchu. Skoro więc czas. gdy wska­ cnoty. coś. kto się zastanowi i spróbuje zrozumieć własne wypowiedzi. czyli że w każdym przed­ wrażeniami zmysłowymi i są w równej mierze realne i że gdzie jest rozcią­ miocie istnieje wewnętrzna istota stanowiąca źródło. tak że ani zgłębić tego. zaraz tracimy je z oczu i popa­ wione podstaw. które kpią z nas. Fundamentalną zasadą dynamiki. iż te i tym podobne terminy repre­ zuje się na jedną ideę czy jakość jako przyczynę drugiej. że trwanie jakiegokolwiek skończone­ wyolbrzymiają i uwielbiają się nad nim rozwodzić. wynika stąd. cza ona badanie przyrody. oderwane od wszelkich konkretnych osób i zdarzeń. mówiąc że dokonuje się to wskutek przyciągania? nię kilka uwag. zewnętrznymi przejawami i pozorami rzeczy. mianowicie w jego umyśle. że są ku sobie popychane? Otóż ów sposób które mają na celu deprecjację naszych władz umysłowych i ukazanie rzeko­ działania nie jest wcale jednoznacznie ustalony i (z tego. Zresztą widzimy. gdy abstrahując od wszystkich innych własności. jak to wynika z tego. że istotę rozciągłości można oderwać od jej bycia postrzeganą. Powiadają. i cnotliwym. Tymczasem. jest całkowicie po­ o człowieku. jak tylko duch. Cóż nauki badające idee nabywane za pomocą zmysłów. Wsze­ 102. o żadnym zaś z nich nie sposób pomyśleć. co znaczy powiedzieć wiem. W każdej kropli wody. wał w swoich myślach wyabstrahować czy odseparować istnienie ducha od jest przed nami zakryta. w oderwaniu od następstwa idei w naszych umysłach. To damy w okropne dziwactwa. podobnie jak wszystkie inne idee. jest zostajemy pogrążeni w nieuleczalnej ślepocie. a w przypadku o rzeczach.

że ciała posiadają zwartą konsy­ cja. lecz stanowi dla nich jedynie szczegółowy umysłu czy ducha. odmiennej od niezwykłym czy nienormalnym. z jaką wywoływane są naturalne ludzkości użyteczne. co nie wydaje im się niczym się nadaremnie. Z tego. zdecydowanie umysłowi odpowiadają i są mu potrzebne. jak w przy­ nie dziwi. że całe stworzenie jest dziełem przykład obowiązywania ogólnej reguły czy prawa przyrody. daje się zaobserwować w bardzo stencję itd. czyli wzajemne przyciąganie się ciał. czyli co ze swej natury odbiega od zwykłego toku obserwo­ dencji. zarówno na mi prawami. jak sądzę. Rzecz w tym.]. żadne z powyższych i im podobnych zjawisk nie inne ciało stanowi istotną właściwość wszystkich ciał w ogóle.i to także tłuma­ nam czynić bardzo prawdopodobne przewidywania dotyczące zachowania czy się przyciąganiem. iż niezliczone ciała po­ ści. który rządząc światem. jak rów­ nie postrzegamy niczego innego poza samym skutkiem. podczas gdy inne utrzymuje On w określonej od siebie odległo­ Ziemi. kiedy całkiem przeciwna zasada daje znać o sobie. W tego rodzaju przypadkach powinniśmy jednak zachowywać 104. Dalej. gdyż postrzegamy go w każdym momencie naszego życia. jak i w kosmosie. tak jak uważa za stosowne. które mogły się zdarzyć w bardzo odległym miejscu i czasie. a jeszcze inne obdarza całkiem przeciwną skłonnością do oddalania się siadają tendencję do dążenia ku sobie. Po pierwsze. Na przykład jako że grawita­ że fale morskie wzbierają ku Księżycowi. To jed­ padku roślin rosnących ku górze i sprężystości powietrza. 62 [przyp. i. Fakt. wystarczająco tłumaczy wszystkie tego ro­ 107. Tymczasem wyda się dziwne ani zaskakujące. Toteż licznych przypadkach. iżby ta pierwsza zasadzała się na cele. jaką mają pozostali ludzie. nie miałoby może być nic innego. dostrzegając pewne podobieństwo zjawisk. filozofowie powinni byli raczej (wbrew temu. iż są one dla w przyrodzie analogiczności i jednolitości. jest ła- 66 67 . co tu zostało powiedziane nie upoważnia nas do ności i dostosowania i na wyjaśnienie poszczególnych skutków przez spro­ stwierdzenia. jak tylko wolna wola jakiegoś ducha . iż stal ma taką konsy­ poszerzają nasz horyzont poznania poza nasze tu i t e r a z i pozwalają stencję. podobnie jak w innych.. że kamień spada na ziemię. że powodem tego. ponieważ co terminem p r z y c i ą g a n i e . oparte na zaobserwowanej wacji oraz eksperymentów. art. mianowicie wzajemna bliskość czy dążenie ku sobie ciał. jasnym jest. by w ten sposób poszerzał swą wiedzę. Ale uczeni. który sprawia. którą oni określają ogólną nazwą g r a ­ od siebie. gdyż fakt ten jest on w zupełności od woli rządzącego światem Ducha.może być równie trafnie określony terminem i m p u l s czy p c h n i ę c i e . Wyznam przy tym. co jest czymś oczywistym. że nie polega ona na tym. że w podobny sposób ciążą one ku środkowi Księżyca może się już nie ma niczego koniecznego ani należącego do istoty tych rzeczy. jak dalece grawitacja nie jest istotną dla ciał. ich zdaniem. że filozofowie trudzą kula ziemska jest przyciągana przez Księżyc. Dla przykładu. że nie należy uprawiać historii naturalnej i dokonywać obser­ wadzenie ich do ogólnych reguł. istotnie. samymi rzeczami. Kiedy więc weźmiemy pod uwagę różnicę między wiedzą o zjawi­ co niektórzy sądzą) zwrócić swe myśli ku przyczynom celowym rzeczy. wy­ dzaju zachowania. jest coś podobnego w tym. że tworzące ją fragmenty stanowią zwartą całość . ale zależy większości ludzi wydawać dziwne i niewytłumaczalne. nienia. że przyciąganie i bycie przyciąganym przez każde spotykane w przyrodzie. ze szkodą dla prawdy. W myśl tego wyjaśniają oni przypływy morza tym. ale jedynie dobroć Boga.lecz jedynie na zostać uznane za jedynie właściwy i w zupełności godny filozofa sposób ich szerokości ujęcia. nie są jakieś niezmienne sposoby zachowania rzeczy czy stosunki między 1 Zob. W przypadku tym nak. twierdzą. że dowodzi ono. Za takie bowiem uważa się jedynie to. obserwujemy. Po drugie. że ciała ciążą ku środkowi Ziemi nikogo przykładach. pozwalając nam wyprowadzać pewne ogólne wnioski.1 Owe reguły. jaką dysponują filozofozie przyrody a tą. skutki. Jeśli przyjrzymy się niektórym zjawiskom i porównamy je ze sobą. A przecież w tym przypadku. że ciągnąć następujące wnioski. zezwalać umysłowi formułować pochopne uogól­ niość. jego przyczynę. a to. kto z dostateczną uwagą obserwował i porównywał ze sobą skutki nym prawem. do których rzeczy spotykane w przyrodzie są przystosowane i ze względu doskonalszej znajomości ich przyczyny sprawczej . rzeczy.gdyż przyczyną tą nie na nie z tak niewysłowioną mądrością od początku obmyślone. możemy dostrzec między nimi pewne podobieństwo i odpowied. posiadający lepszą ne ciała ściśle do siebie przylegają albo dążą ku sobie w zgodzie z rozmaity­ znajomość przyrody. że pew­ dostrzegalny jedynie podczas przypływów. zgod­ wyjaśnienia. uznając. gdyż jesteśmy skłonni nadawać analogiom zbyt wielką wagę to. w i t a c j i i która. które pozwala na odkrycie w przyrodzie podobieństw. Taki zaś postęp w kierunku wszech­ mówi o tym. widać na tych wanych przez nas wydarzeń. gdyż nic nam nie nież przepowiadać przyszłe wydarzenia. niektórzy natychmiast chcieliby ogłosić je powszech­ każdemu. poszukując naturalnej przyczyny sprawczej. że gwiazdy stałe nie posiadają wcale takowej ten­ niezwyczajne. skach. ostrożność. zważywszy. 106. w jaki sposób ów skutek został wywołany albo co stanowiło wiedzy jest przez umysł wielce pożądany. 105. Po trzecie. że nie rozumiem. co zostało dotychczas powiedziane możemy. mądrego i dobrego Sprawcy. dlaczego wskazywanie na te rozmaite to stwierdzimy. aut.

1 Po czwarte. które się porusza. Tak jak przestrzeń.]. a zatem tylko on powi­ ny stworzonego świata tym celom. do czynienia jedynie w przypadku ruchów pozornych. która. może tak naprawdę pozostawać w spoczynku. ogromu i bo­ poruszać się przeciwnymi sobie ruchami względnymi. nie wiedząc nic o związkach między nimi albo nie potrafiąc powie­ zajmowany przez jakieś ciało. że najlepszą ilustracją powyższej analogii ści. A ruch prawdziwy. podczas gdy względna 108. to jest chwale nien być brany pod uwagę w filozofii. a choć ruchoma i określona przez swo­ stępnie na podstawie tych reguł wnioskują o zjawiskach.1 Co do pozostałych pojęć. Nie mówię d o w o d z i ć . 2 1 Chodzi o Philosophiae Naturalis Principia Mathematica Izaaka Newtona (1687). to nie mam tu nic więcej do dodania po tym. o ile to jest w naszej mocy. do jakich zostały przeznaczone.2 We wstępie do tej słusznie podziwianej rozprawy czas. się ciało działa jakaś siła. w przypadku oczywiście względnego 1 Zob. że dana rzecz jest taką czy inną. że owe wielkości istnieją poza umysłem i że rozwa­ inaczej. Miejsce definiuje on jako fragment przestrzeni ne znaki. gdyż jest możliwe. Toteż. jeśli jakieś ciało pozostaje w ruchu. bierze udział w ruchu tego miejsca. wszystkie czę­ 110. poszczególne dziedzi­ nie w przypadku ruchu prawdziwego i absolutnego. Podobnie też jedno i to samo ciało może pozostawać we względnym spo­ Powinniśmy sobie postawić szlachetniejsze cele. ża się je zazwyczaj w odniesieniu do przedmiotów poznania zmysłowego. że Twórca natury zawsze powiedziałem. prawdziwy ruch zawsze podlega zmianie. matematyczne i potoczne. określonymi stosow­ gactwa rzeczy stworzonych. Rozróżnienie to zakłada. że w kwestiach filozoficznych musimy abstrahować od pożytek. tak też może się zdarzyć. Bożej oraz podtrzymywaniu i poprawianiu jakości życia nas samych i naszych różni się od pozornego czy względnego następującymi własnościami. która po­ towaniu księgi Natury dążył do przesadnej dokładności w sprowadzaniu każ­ rusza się ruchem względnym. ale w żadnym razie a wreszcie podporządkować. czy nawet w tym samym czasie nowić i podnieść naszego ducha widokiem piękna. że działa w taki sam sposób. jesteśmy zmuszeni posługiwać się sowaniu analogii zbyt daleko i nie unikniemy błędów. rzeczywiście to czynią. czyli zjawisk możemy odkrywać ogólne prawa przyrody i na ich podstawie wnio­ abstrakcyjnym sensie. 97 i 98 [przyp. to ów sławny autor utrzymuje. Otóż ktoś może dobrze rozumieć natural­ nie uważana za nieruchomą. że uwłaczałoby to ludzkiemu umysłowi. art. którzy ustanawiają ogólne reguły. posuniemy się w zasto­ strzeni nie podpadają pod nasze zmysły. które wydają się tak też wydaje się. aut. Z całą tą niejednoznacznością mamy pogłębić nasze pojmowanie wspaniałości. po­ za prawa . Absolutny ruch określa się tu jako przesunięcie ciała z jedne­ jest całkiem możliwe. Jak przy czytaniu innych książek mądry człowiek będzie raczej wolał i ruch określamy przez odniesienie do ciał. będąc niedostrzegalna dla zmysłów. co już na ten temat skowania tego rodzaju opierają się na założeniu. w przypadku ruchu prawdziwego czy absolutnego. tak i miejsce jest absolutne dzieć. w zamian ich zmysłowymi miarami i w rezultacie zarówno miejsce. jak to jest obszernie Po trzecie. uczestniczą dotyczącej celu nauk przyrodniczych jest pewien sławny traktat z dziedziny w ruchach tej całości. tak że ciało poru­ strzeń i ruch podzielone zostały na absolutne i względne. ne. prawdziwe i pozor­ szające się w miejscu. Nietrudno się zgodzić. na drodze pilnej obserwacji dostępnych nam 111. jaka reguła decyduje o tym. Po bliźnich. że go względnego miejsca ku drugiemu. Zob. prze­ czas porusza się również to. jest powszech­ uwagę raczej znaki niż przyczyny. 68 69 . w absolutnym. jaki z tego może uczynić Powiada się jednak. a następnie wyciągając stąd właściwe wnioski. Po czwarte. kiedy na poruszające pomimo że ze swej natury nie pozostają one z nimi w żadnej relacji. zostaje wszędzie do siebie podobna i nieruchoma. stale przestrzegając tych reguł. a ta sama rzecz. jak ten mianowicie. art. harmonii. prawdziwy ruch nigdy nie jest spowodowany ani nie zmienia się objaśnione przez autora. a zatem jako trwanie czy podtrzymywanie rzeczy skować o innych zjawiskach. Po drugie. co czyta i na tym. że żadne z tych ciał.]. zdają się brać pod je położenie w stosunku do ciał podpadających pod zmysły. gdyby przy wer­ pozostawać w spoczynku. dego zjawiska do ogólnych reguł albo wykazywaniu. mądrości i łaskawości Stwórcy. wów­ mechaniki. co jest w nim umiejscowione. a na­ przestrzeń miałaby być miarą tamtej. nie do ich różnie zdefiniowanych miejsc. niźli miałby się koncentrować na gramatycznej warstwie języka. gdyż wszelkie wnio­ w istnieniu. które zachowują to samo położenie względem całości. skupić się na znaczeniu tego. skawy dla ludzi. jak ono z nich wynika. naszych zmysłów. jak lub względne. aut. by od­ czynku i poruszać się ruchem względnym. wychodząc od zjawisk.tego zaś nie możemy wiedzieć z całą pewnością. jak się nam mówi. Jako zaś że fragmenty absolutnej prze­ argumentując na podstawie ogólnych praw przyrody. tak jak ruch względny jest ruchem z jedne­ słego przestrzegania ogólnych reguł gramatyki. jak tylko pod wpływem siły oddziałującej na poruszające się ciało. jak 109. Ci. jak tutaj. które uważamy za nieruchome. 30 i 31 [przyp. pierwsze. Co się tyczy czasu pojmowanego. które my uważamy istnieje absolutna przestrzeń. że ktoś będzie pisał niepoprawnie wskutek nazbyt ści­ go absolutnego miejsca w drugie. Po piąte.

czyli zewnętrzną powłokę. 70 71 . czy rozumie ruch dzę. Z tego. wszystkie ulega zmianie. co zostało dotychczas powiedziane. które zmienia swoją odległość od innych ciał. że takie ciało się porusza. ło. na które oddziałuje siła powodująca się przywołuje. Jeśli zaś chodzi o to. można w jasny go miejsca. że ciałem poruszającym nym ruchu. to jednak może się zdarzyć. jak zmienia się jego odległość od jakiegoś innego ciała. po pierwsze. które omija. nieza­ przedniego artykułu. czyli położenie wzglę­ kiem wie nie gorzej od najlepszego filozofa. jak to jasno widać na podstawie po­ się nazywają to ciało. A jeśli starannie to rozważymy. wynika. ruchu okrężnego nie występuje siła odśrodkowa. zważywszy że idea ruchu zawiera w sobie ruchu absolutnego. kiedy uży­ zmianę odległości. definicja VIII. Jeśli któryś z tych warunków nie jest spełniony. leżnie od tego. aby tego dowieść. Podobnie jak człowiek może myśleć o czymś. który jest postrzegany za pomocą zmysłów i z którym ową zmianę siła. poruszają się. że nawet sama Ziemia się porusza. aby jakikolwiek ruch mógł nie być ruchem nym. jest taki ruch. chowi względnemu. które się owa siła powodująca zmianę odległości między ciałami oddziałuje na to cia­ nie porusza. Przy­ nie. że jesteśmy zdolni 114. Jak już bowiem za­ względnym. to jeśli ten rialny jako skończony i jego nieruchome krańce. a ku wschodowi względem inne­ z ciałami. jak się rzeczy mają. że filozoficzna kto płynie statkiem. to dojdziemy do wniosku. choć nie jedną rzeczą a drugą. Zatem. Choć w przypadku każdego ruchu jest koniecznym. tak ciało może się zbliżać czy oddalać od innego ciała. nie mogłoby się po­ własności. które się porusza. wnętrznymi odniesieniami. Może się też poruszać jedno­ ni. czyli położenie względem siebie. a mianowicie to. zgoła niemożliwe. Zob. co wydaje się oczywiste. iż można pomyśleć. musimy sobie koniecznie przedstawić uważyliśmy. Kiedy poruszam jakąś częścią mojego ciała. pozostając w zgodzie z powszechnym ludzkim rozu­ w taki sposób. Aby ciało można było określić jako poruszające się. Tak jak można w różny sposób zdefiniować dane miejsce. to przekonamy się. tak też mylnie uznać rzecz nieruchomą za pozostającą w ruchu. pozorny). O kimś.1 Uważam bowiem. że nie może ona istnieć poza umysłem. tyle że zdefiniowanym przez nas jako absolutny. Aby zatem znaleźć jakąś ciał. można powiedzieć. czyli rozpatrywanego poza wszelkimi ze­ przynajmniej dwa ciała. jeśli się nie mylę. sięgając myślą słowego. która jest postrzegana za pomocą zmysłów i w powiązaniu cześnie ku zachodowi względem jednego. że tylko jedno okrężnego. aby wynikało to z eksperymentu. by zmieniało ono swą odległość. że dane ciało pozostaje w ruchu. ruchu absolutnego. Wziąwszy pod uwagę powyższe twierdzenia. różnej od tej. Jeśli przebadamy dogłębnie nasze własne pojęcia. że gdy kroczy ulicą. to kamie­ mieniem i regułami językowymi. ale porusza się względem lądu. Wydaje mi się to. aby można było. zdają się oni wyobrażać sobie cały świat mate­ cyjna jest to idea. względem którego ustalają prawdziwe właściwości ru. czy też 115. która w przypadku ruchu chu. nie wskazuje na istnienie absolutnej przestrze­ dem pokładu. czym jest ruch. iżby można było powiedzieć. w ogóle niepodobna pojąć. Ponadto. że pozostaje w spoczynku wzglę­ analiza tego. aby każdy z członów tej oddziałuje na niego żadna siła (i w tym właśnie znaczeniu ruch może być relacji był przez nią określany. to jednak wydaje się. z powodzeniem przypisać ru­ koniecznie ideę relacji. Na co dzień. iż nie wydaje mi się. określając położenie jakiegoś ciała. a po wtóre. aby sobie przed­ a mianowicie że nie występuje ona w ogóle w przypadku względnego ruchu stawić więcej niźli jedno ciało. iż co nie myśli. 116. ludzie nigdy sposób stwierdzić na podstawie tych samych zasad. to nie są­ mamy do czynienia na co dzień. by oddziaływała na nie powodująca jest on tym ruchem. To zaś pokazuje jedynie i nic więcej. uważają za takie w sensie absolutnym. co pozostaje względem niej w spo­ podobnego w odniesieniu do wszystkich innych przedmiotów poznania zmy­ czynku. Chociaż bowiem ta w eksperymencie woda ma rzekomo pozostawać w najszybszym względ­ niektórzy definiują ruch względny w taki sposób. że chociaż ruch zawiera w sobie ideę relacji między widzimy. który z nich się porusza. gdyby istniało tylko jedno ciało. Ale uczeni. Ale jest to możliwe wyłącznie dlatego. można. przyczyny i skutki wymienione wyżej jako charakterystyczne dla ruszać. to nie potrafię dostrzec. które dowodzą czegoś nie wybiegają myślą poza Ziemię i to. powiedzieć. że nie znacznie szerzej i posiadając właściwsze pojęcie o tym. co się mówi o sile odśrodkowej. 113. tak bardzo abstrak­ podstawę dla swoich pojęć. czym jest ruch względny i że dem jakiegoś innego ciała. różnie można określić rozpatrywany w relacji do tego miejsca ruch. który w gruncie rzeczy jest ruchem względ­ ko wyznać. uznają za to miejsce. że w czasie. muszę pomimo wszyst­ w stanie utworzyć. prawdziwego czy absolutnego jest proporcjonalna do miary ruchu. To zaś. to jednak nie jest konieczne. wolnej od jakichkolwiek stwierdzają. jak sądzę. którego ideę jesteśmy sobie 112. że każdy człowiek obdarzony zdrowym rozsąd­ wiem. których odległość. jako że myśląc o ruchu. ponieważ zmieniają swoją odległość od jego znaję wprawdzie. Philosophiae Naturalis Principia Mathematica. potrzeba bo­ nie. gdy stóp? Mnie się wydaje. Otóż zapytuję każdego. muszę wyznać. potrafimy nawet utworzyć idei czystej przestrzeni. czyli ich położenia względem siebie. że jedynym ruchem absolutnym. czy na to ciało oddziaływała jakaś siła lub energia. nie porusza się ona wcale. że wyobrażamy sobie.

to jednak ich pierwsze zasady dotyczą wyłącznie kwestii kiedy mówię o czystej czy pustej przestrzeni. że matematycy są tak samo jak inni ludzie ofiarami błędów będących dostarcza im idei czystej przestrzeni. Chociaż matematycy wyprowadzają swoje twierdzenia z bardzo oczywi­ większy. we. w praktyce niestworzone.]. jak moglibyśmy się jej pozbyć. czy też że istnieje coś poza Bogiem. Mówiąc wprost. że abstrak­ sku uczonych. że przestrzeń musi my nasze własne myśli i weźmiemy pod uwagę to. Tego rodzaju roz­ można słusznie uznać za niedorzeczne i niezwykle szkodliwe. że można jej z powodzeniem przypisać niewysłowione atrybuty lotach myśli i abstrakcjach. właściwy zarówno luminarzom tej nauki. że jeśli nie ma niczego takie­ mentów. to wolno nam wnioskować. Przekonanie. że mam do czynienia na jej uważać za całkowicie nieomylną. że mam do czy­ ukryty błąd. jednakże na podstawie tego. 13. usiłując przedstawić sobie granice przestrzeni albo pojąć. że taka idea w ogóle nie istnieje. wagę najbardziej błahym. to nie miał­ poza przedmiot matematyki i z tej racji nie są explicite wymieniane. uczyniło je popular­ niebezpiecznego dylematu. Nawet jeśli słusznie sławi sieją za jasność i pewność jej argu­ „zbiór jednostek". że zasady przyjęte przez matematyków są prawdzi­ oddzielić od wszystkich innych. dotyczącym natury liczb dociekaniom. które pojawiły się w środowi­ są uważane za istotny fragment nauk formalnych. go jak jedność czy jednostka pojmowane abstrakcyjnie. podejrze­ go ruchu. Zatem stych przesłanek. że idei przestrzeni i odległości nie nabywa tów poza umysłem. wyjąwszy moje własne ciało. Teraz poświęcimy nieco miejsca docieka­ w art. jako­ ilościowych. Obydwa te poglądy bezużytecznym i służącym jedynie umysłowej rozrywce. wówczas nie byłoby żadne­ dów można spotkać we wszystkich jej działach. że cały świat. się za pośrednictwem tego zmysłu. jak tylko to. dopóki wane praktyce i nie służą poprawie poziomu życia. An Essay Towards a New Theory ofYision (1709) [przyp. czy należy uznać. powiadam. doszła do wniosku. że uwalniają nas one od cyjnie pojęte liczby posiadają czysto umysłową naturę.zawiłe łamigłówki. 120. ruchu albo dającą się bez nich pojąć. Tyle o filozofii przyrody. mianowicie sno. Niektórzy myślą może. ale my też. Niniejsze wywody zdają się kłaść kres wszystkim sporom i trudno­ Badania zmierzające do zrozumienia ich własności i wzajemnych stosunków ściom dotyczącym natury czystej przestrzeni. Abstrahując od tego. które wykraczają unicestwiony i stwierdził. co już zostało tutaj ustalo­ być boska. nie należy przypuszczać. wynika ja­ niom dotyczącym innej wielkiej gałęzi wiedzy teoretycznej. Zagadnienie jedności pojmowanej abstrakcyjnie rozważaliśmy już 118. ruch jest swobodny i nie czuję oporu. Kiedy jednak przebada­ na czym polegałoby jej unicestwienie. którzy napo­ o doniosłych tajemnicach jakoby związanych z liczbami i podejmowali pró­ tkali na trudności. Skoro jednak liczbę definiuje się jako matematyki. Z tego. co tam oraz we Wstępie zostało powiedziane. że negatywne skutki wpływu tych ukrytych i nieprzebadanych błę­ gdyby moje ciało również zostało unicestwione. że ważania tak bardzo omamiły umysły niektórych uczonych. Nadali oni wielką przestrzeń jest Bogiem. leżących u podstaw wszystkich nauk szczegółowych i na każdą z nich. że mogą istnieć pewne błędne zasady. że pozostaje jeszcze czysta przestrzeń. że przedmiotem arytmetyki są abstrakcyjne idee liczby. jak bardzo owa teoria może się wydawać uwła­ będziemy widzieli jedynie difficiles nugae\ jako że nie są one podporządko­ czającą Boskiej Naturze. to nie ma też żad- 1 1 Zob. wtedy powiadam. Wiadomo. mają wpływ błędy. co jest wieczne. jak i filozofów. to przecież nie moż. jasno widać. które te zasady w sobie za­ brać każdy rzeczownik za reprezentujący jakąś odrębną ideę. Ostatnio zaś niektórzy z nich stawiają sobie za szczególny cel ne. Utrzymuje­ członki mojego ciała poruszały się swobodnie bez jakiegokolwiek oporu. jakiej nigdzie bodaj indziej nie sposób znaleźć. Nie przeczymy. aby są milcząco zakładane i towarzyszą całemu rozwojowi tej nauki. a zatem i przestrzeni. niezmienne. a jednak bym na myśli niczego innego. że zmysł wzroku wamy.1 119. został Twierdzimy jednak. jak i reszcie ludzko­ nienia z innym ciałem i zależnie od tego. wówczas mówię. czy ten opór jest mniejszy czy ści. niepodzielne. będziemy obstawali przy powszechnie panujących poglądach na ten temat. że wydaje mi się możliwe. któremu liczni badacze tego zagadnienia czuli nymi wśród tych filozofów. Gdybym więc założył. Główną jednak ich zaletą jest to. nawet jeśli istotnie mamy skłonność nie wyłączając matematyki.) . wówczas będziemy mieli raczej niskie mniemanie o owych wysokich wykazanie. co było powodem niezliczonych błędów. którą można wierają. aut. którzy zdają się znajdować szczególne upodoba­ się zmuszeni stawić czoła. ale jeśli napotykam opór. że zaczęli roić znaczna liczba zarówno wybitnych teologów. a ich sposób wnioskowania na podstwie tych zasad jasny i bez zarzutu. 117. jeśli pośród jej założeń czai się jakiś z przestrzenią. 72 73 . co gdzie pochodną teorii abstrakcyjnych idei ogólnych i wiary w istnienie przedmio­ indziej pokazaliśmy. że ta przestrzeń jest mniej lub bardziej czysta. że rzeczywista nie w nadzwyczajnej subtelności i wzniosłości myślenia. a mianowicie. by wyjaśnienia za ich pomocą fenomenów przyrody. nieskończone. nie widzę. a we wszystkich tych dociekaniach na temat liczb Boga. Nie sięgają oni w swoich rozważaniach do transcendentalnych by termin p r z e s t r z e ń reprezentował ideę niezależną od idei ciała czy zasad. Difficiles nugae (łac. Uważa się.

stanowi przedmiot geometrii. obmyślono metodę oznaczania liczb za pomocą cyfr. całkowicie podporządkowana praktyce i że staje się ona jałowa i błaha. że teorie arytmetyki w oderwaniu a określonymi zbiorami rzeczy. jak również od wszelkiego praktycznego zastoso­ potrafimy dodawać. co trwonienie czasu na niedorzeczną arabska albo hinduska. który pozwalał wyrazić wartość liczbową za pomocą imion liczeb­ niu nie kwestionowali. Jako zaś że owo pojęcie stanowi źródło. Ukaże się ona z całą oczywistością. jąc każdej cyfrze różne znaczenie w zależności od miejsca zajmowanego 123. i nużącym. nie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i tak obce nieskażonemu jeszcze uczo- sa.1 tutaj również zdarza się niekiedy. jakie znaki tworzące cyfrę zajmują w ramach jej całości albo vice ver. toteż w nim upatruję głównej przyczyny całej tej wyszuka­ samej reguły opartej na analogii. które trzeba było po­ Później wynaleziono oszczędniejszą metodę. miotowe. z których każdy miał oznaczać jednostkę. mianowicie cyfr. Tak więc rachując Zob. czyli że nadają się do adekwat­ jedną rzecz jakiegokolwiek rodzaju spośród tych. aby ulżyć pamięci i ułatwić sobie li­ nie odnoszą się do żadnych przedmiotów. Wydaje się. którzy omamieni złudnymi pozorami wie posługiwać. art. że badanie ich dla nich samych byłoby zajęciem stępował kilka kresek czy kropek. można ją z łatwością odczytać przy użyciu nej i przesadnej subtelności. że dokonano tego. tak jaw­ scem. aut. że są znakami. jakie znaki będą odpowia­ dały dowolnej części danej sumy przez nie oznaczonej. że znamy liczbę jakichś poszczególnych rzeczy. tak iż można zauważyć ścisłą analogię pomiędzy zapisem cyfr się nieskończoną podzielność skończonej rozciągłości. która jej przysłu­ w rezultacie za pomocą jednego pociągnięcia oczyścimy geometrię z mnó­ guje zgodnie z powyższą analogią. że na pod­ się zwróci uwagę na najwcześniejsze dzieje arytmetyki i zauważy. które zawsze uważano za urągające ludzkie- pomocą operacji arytmetycznych dowiedzieć się. a miejsca zajmowane przez poszcze­ dzeń stanowiących podstawę tej dyscypliny wiedzy. gdyż nie przywo­ nia. nada­ żąc przy tym właściwy użytek czy pierwotny cel i przeznaczenie języka. Od liczb przechodzimy do omówienia rozciągłości. Uważa sieją za tak nie­ gólne znaki tworzące cyfry odpowiadają miejscom zajmowanym przez po­ odłączną i istotnie powiązaną z zasadami i dowodami geometrycznymi. kiedy w bardziej szczegółowe rozważania na ten temat. do których odnosiłyby się imio­ przy użyciu znaków (co jest możliwe dzięki ustalonej relacji między nimi na liczebne i cyfry. nych idei liczb pojmowanych abstrakcyjnie. Jako że znajdą się może tacy. że uważane za czątku motywowało ludzi do uprawiania tej nauki i jaki cel jej przypisywali. co na po­ stawie tego. kierując się miej­ wypływają wszystkie te budzące rozbawienie paradoksy geometrii. Tutaj możemy się przekonać. Znając odpowiednie znaki. który można by znaleźć pośród twier­ szym dziewięciu imionom liczebnym. że żadna skończona rozciągłość Mówi się bowiem. w myśl której jeden znak za­ liczyć. które byłyby różne od konkret­ czenie używano liczydeł albo zapisywano pojedyncze kreski czy kropki lub nych liczonych rzeczy. zauważę tylko. gdzie dziewięć cyfr prostych odpowiada pierw­ explicite wyrażone w formie aksjomatu. że szczególne wyrazy tworzące imiona liczebne. o jaką liczbę chodzi. nego reprezentowania dowolnych konkretnych rzeczy. Nie będę się teraz wdawał jemy próżność tego typu roszczeń. mó­ odkrycia abstrakcyjnych prawd marnują swój czas na roztrząsaniu arytme­ wiąc o słowach w ogólności. co zostało już powiedziane. wią dla nas wskazówkę. że stano­ dy widzi się w niej jedynie przedmiot czystej spekulacji. a jedynie do nazw i znaków. Na podobieństwo tego układu matematycy nigdy jej nie podawali w wątpliwość ani w najmniejszym stop­ znaków. która. 74 75 . W całej geometrii zakłada dując język. gdy zna­ nie zawiera niezliczonej liczby części i nie jest nieskończenie podzielna. od imion liczebnych i cyfr. jakie trzeba było policzyć. oczywistym jest. z których każdą uważa się za jednostkę). naśla­ na jako względna. abstrakcyjne prawdy i twierdzenia dotyczące liczb w rzeczywistości Można przypuszczać. które postanowiliśmy poli­ wania. Otóż stosownie do tego. ale dlatego. kie­ które jednak rozważamy nie ze względu na nie same. Można zatem przyjąć. Jeśli więc potrafimy pokazać. Zatem w arytmetyce bierzemy pod uwagę nie rzeczy. że na początku. co zauważyliśmy wcześniej. a także od konkretnych policzalnych rzeczy. Wstęp.]. takowe. możemy za stwa trudności i sprzeczności. która studium matematyki czyni tak trudnym słów i w ten sposób dowiedzieć się z całą pewnością. jak obchodzić się z rzeczami i jak się nimi właści­ 121. to jest jakąś uwagę z tego tylko powodu. lekcewa­ dowolnej liczby poprzez powtórzenie kilku znaków. pozwalająca na najbardziej adekwatne oznaczenie krytykę samych słów lub na czysto werbalne rozumowania i spory. dzielić i odejmować rzeczy. pozbawionych jakiegokolwiek zastosowa­ liczebne albo cyfry bierze się za znaki abstrakcyjnych idei. Aż w końcu rozpowszechniła się notacja równie nierozumnym i bezużytecznym. jeśli rozważymy tę kwestię dogłębniej i zdemasku­ dzą one na umysł idei jakichś konkretnych rzeczy. nie będzie od rzeczy. że imiona tycznych problemów i twierdzeń. Znajdując zatem odpowiednią cyfrę i przestrzegając konsekwentnie tej nością umysłowi. to my imię liczebne albo cyfrę (w ich właściwym układzie). są całkowicie bezprzed­ czyć. rozważa­ przez poszczególne tworzące ją znaki. pierwotnie branych pod tym podobne znaki. z którego nych. lecz znaki. że nauka o liczbach powinna być 122. nawet jeśli nie jest to i zapisem imion liczebnych. Z tego zaś wynika. 19 [przyp.

Nie mniej jasne jest to. a raz uznane za takowe i zyskawszy ich wagę. c z ę ś c i itp. że (cokolwiek by się myślało o ideach zmysłowych) z jego boków. że linia o długości zaledwie w sobie nie jest zgoła niczym. Jeśli zatem w jakiejkolwiek rozpatrywanej ży to rozumieć. Każda poszczególna skończona rozciągłość. pomimo że ona sama może nie przekraczać jednego cala. żeby nie mogła istnieć przyzna. duża w myślach. patrywana sama w sobie. w sobie niezliczone części. choć bowiem dziesięciotysięczna część tego promienia rozpatrywana sama no na tej podstawie zmobilizować do uznania. powierzchni wielkości. Tym­ piów. chyba że doprowadzi się ją do tego krokami tak subtelnymi i niegwał. wobec czego nie potrafię tego ani potwier­ albo i więcej. jakie mam przed sobą. art. abstrahując od ich jest. która może być przed­ 126. że rozciągłości. jest ideą istniejącą wyłącznie w umyśle. choćby długości jednego cala. kto wówczas uznaje go za podzielony na dziesięć tysięcy albo i sto tysięcy czę­ sądzi. nie są że o linii. że twierdzenia i dowody geo­ miotem naszej myśli. 1 Zob. by części. tak iż można ją pominąć. jako że reprezentuje niezliczone li­ rozciągłość rozumie się coś innego niż skończoną ideę. Jeśli przez skończoną łącznie ze względu na swoje znaczenie. ani zaprzeczyć. uważane są za zwolnio­ czasem ci. 124. Kiedy zatem narysuję na papierze trójkąt i jeden łatwo przekonać o tym. przez pomyłkę.]. część cala. ale również wszyst­ ne mniemanie. to jednak te nakreślone na papierze są zbyt małe. należy wypowiadać się w taki spo­ niczym innym. którą ten 125. Wynika stąd. czym by to być mogło. aut. nakreślona na papierze linia zawiera ko. a mianowicie że zakłada się. aby zyskało ono uznanie jakiejkolwiek rozumnej linia zawierająca ich jeszcze więcej. mu rozumowi. którą postrzegam za pomocą zmysłów albo wyobrażam sobie a jedynie. że ta konkretna krótka. to jest pewne. że sób. w których można wyróżnić dziesięć tysięcy części nie wiem. w jakim sensie nale­ z jej części musi być postrzegana. być dla mnie jaśniejsze niż to. wówczas przenoszone na znak i w rezultacie. 15 [przyp. że każdy to od razu 127. Nie byłoby czymś trudnym wykazać. Nic nie może czy mała. co nie oznacza koniecznie. Jako że nie ma liczby części tak wielkiej. Nie istnieje taka rzecz jak dziesięciotysięczna której by umysł nie był w stanie przetrawić. toteż aby w praktyce wpływ na ich rozumowanie. A tego. 76 77 . to oświadczam. a nie tylko one same. dzić. natomiast istnieje takowa część mili lub średnicy Ziemi. rających się w linii o długości jednego cala przekracza dowolnie wybraną townymi. że nie są one nieskończenie niepodzielne. jak i innych ludzi. nie popełniając przy jednego cala może zawierać niezliczone części. z czego wnoszę. Ogólną zaś jest ona wy­ co oznacza. Uświęcone liczbę. których dzie­ zarówno w umysłach geometrów. Toteż niepodobna. jak tylko moimi własnymi ideami. które realnie istnieją. by je można dostrzec. że wielość części zawie­ istoty. uczynię jego promieniem. należy ów promień uważać za złożony z dzie­ sposób argumenty czerpane z geometrii i przywoływane na poparcie tezy sięciu tysięcy albo i większej liczby części. czy bryle. Wstęp. nietrud­ ści. co jest prawdą nie w odniesieniu do linii długości cala pojmowanej tradycją i głęboko zakorzenione przesądy urastają często do rangi pryncy­ bezwzględnie. a jednocześnie uczynimy przyswajanie jej sobie zajęciem dla których matematycy obstają przy tej teorii z takim upodobaniem i deter­ znacznie mniej czasochłonnym i bolesnym. że się one w niej nie zawierają. o nieskończonej podzielności rozciągłości mają owe błędy za swoją podsta­ wę. Jeśli jednak terminów: r o z c i ą g ł o ś ć . powiada się. w jaki uniknąć poważnych błędów. że się one w niej nie zawierają. że przedmioty poznania zmysłowego istnieją poza umysłem. ale jako coś ogólnego. czonej liczby części. jakby zawierała dziesięć tysięcy części. że nie zwraca uwagi na to. choć tym błędu czy czegoś niewłaściwego. jak nawróconego poganina do wiary w Przeistoczenie. cal ma reprezentować. I wówczas nie ma takiej niedorzeczności. co z nich da się wyprowadzić. że nie dłuższe niż ona sama. dajmy na to długości jednego cala. ale w odniesieniu do rzeczy przez nią reprezentowanych. którzy przeoczają w myślach owo rozróżnienie. Teraz ograniczymy się jednak tylko do ogólnego rozważenia powodów. tak więc każda metrii odnoszą się do idei ogólnych. Otóż oczywistym Ujmując to inaczej. abstrakcyjnie pojęta rozciągłość jest nieskończenie podzielna. iż poszczególne linie i figury na przeze mnie skończonej rozciągłości nie potrafię dostrzec nieskończonej licz­ wykresach reprezentują niezliczone inne linie i figury rozmaitych wielkości. niż było dotychczas. i wywierają podobny sięciotysięczna część może się okazać całkiem spora. że tworzy on sobie abstrakcyjną ideę. ponieważ nie jest ona tutaj roz­ nie potrafię żadnej z moich idei rozłożyć na nieskończoną liczbę innych idei. stanowi sprzeczność tak jawną. minacją. gdyż patrzy na to jako na rzecz dla dowodu obojętną. Tego. jaka jest ta konkretna wielkość. Tego rodzaju błędy zostały zaszczepione linie są jedynie znakami reprezentującymi większe wielkości. czyli na oznaczenie idei. którego umysł opętała teoria abstrakcyjnych idei ogólnych. geometra rozpatruje linie i figury. Zauważyliśmy już w innym miejscu. że skończona wielkość lub rozciągłość składa się z nieskoń­ mu zgodnie z jego własną naturą. uznane za przysługujące stwierdzenie. W taki sposób własności oznaczanych linii są (by użyć potocznego zwrotu) używa się w jakimś uchwytnym sensie. że nie potrafię dostrzec niezliczonych części w żadnej linii.1 Wyjaśniliśmy tam. popadają w błęd­ ne z obowiązku krytycznej oceny.

że potrafimy pojąć tego. Jeśli zbadamy tę sprawę dogłębnie. Ostatnio spekulacje na temat nieskończoności osiągnęły taki punkt wpływ na obyczaje. 78 79 . miała być niczym zgoła. i zaowocowały poglądami tak osobliwymi. które co w geometrii jest użyteczne i co przyczynia się do poprawy warunków owa zasada za sobą pociąga. że po dokładnym prze­ nadto. który przystanie raczej na ne. to nie widzę jeszcze. dały swój początek licznym i poważnym błędom i że poglądy dów niższych od pierwszego są zgoła niczym. a to przecież zmuszeni są twierdzić ci. Tymczasem na ich podstawie nie wiadomo jaką logikę naszych zasad. Wydaje się. że nieskończoność nieskończoności nieskończoności części . Kiedy zatem powiadamy. 129. nia tych zasad. w taki sposób. że rozciągłość jest nieskoń­ nę wiedzy na tak zdumiewające wyżyny. gdyby ich istnienie czone linie mogą się dzielić na nieskończoną liczbę części. w jakiejś skończonej wielkości? Ale powiecie. ca. Nale­ dzą twierdzenia o nieskończoności. że skoń­ mają swoje zastosowanie. to odkryjemy zapewne. Wprost przeciwnie. że niektóre wiek niedorzeczność czy sprzeczność mogła pozostawać w koniecznym z bardziej zawiłych i wyszukanych teorii matematyki można bez żadnego związku z prawdą. że nieskończenie małe cząstki wszystkich rzę­ go traktatu. Inni znowu utrzymują. że istnieją nieskończenie małe cząstki szych od minimum sensibile nie jest konieczne. jak gdyby godzenie sprzeczności nie było żyte naświetlenie całej tej kwestii mogłoby jednak stanowić przedmiot od­ czymś niemożliwym nawet dla umysłu nieskończonego lub jakby jakakol­ rębnej rozprawy. byłoby. jak i dla religii. Czyż nie mamy zatem powodu. że w żadnym przypadku posługiwanie się czy skończoną liczbę części.i tak ad infinitum. że wzbudziły pośród współcze­ 132. co powiedzieliśmy dotychczas. budowaniem zamków na piasku. Zresztą. których w rzeczywistości nie którzy przyjmują istnienie nieskończenie małych cząstek pierwszego rzędu. aby wyciągnąć stąd wniosek. gdy w grę wcho­ z tego. powinny były uchodzić za wystarczające dowo­ ludzkiego życia. Ktokol­ uszczerbku dla prawdy odrzucić. Na podstawie tego. że nie 131. że wiara w materię. że istnieje jakaś dodat­ owocnymi. Można by sądzić. raczej korzyść niż jakikolwiek uszczerbek. Twierdzą oni. w których nieskończenie małe cząstki cieszące się wielką powagą. nie bez tym błędnym mniemaniom przeciwne okazują się również zasadami bardziej słuszności. albo mogła wynikać z prawdziwych twierdzeń. gdyż wypływają z nich liczne konsekwencje. aby dane twierdzenie mogło mieć powszechne zastosowanie. że kiedy się ze­ ści. Z powyższego widać jasno. niżby miał podjąć trud przeprowadzenia ścisłego bada­ swą uwagę od tych umysłowych igraszek i zajęli się badaniem tych rzeczy. 128. jasnym jest. iż jest niedorzecznością wyobrażać sobie. nie mogłaby nigdy dorównać najmniejszej z danych rozciągło. Uważają oni bowiem. Zatem według nich cal zawiera nie tylko nieskończoną liczbę części. że te liczne niedorzeczności i sprzeczności. co więcej. że dowody a posteriori są niedopuszczalne. nie jest możliwe nieskończenie małych cząstek nieskończenie małych cząstek . oraz że z punktu widzenia praktyki owa dyscyplina odniesie utrzymuje się. Są między nimi postacie twierdzeń odkryto przy użyciu metod. będzie przyznać. ale 133. Odpowiadam na to. które podważyliśmy w poprzednich częściach niniejsze­ tum. że wszystko. które zawsze przyjmował za prawdziwe. że każda z tych nieskończenie małych cząstek sama dzieli się na nie­ badaniu tej sprawy okaże się. to w konsekwencji zostaną zburzone same podstawy geometrii i trzeba czonej długości. sześcian lub inna potęga dodatniego. ale przez niego reprezentowanej. aby o liniach nakreślonych na papierze wypowiadać się wiastka. żeby kwadrat. nadal w pełni i w niewzruszony sposób obowiązuje na gruncie dy przeciwko niej. utrzymują po­ zawierało w sobie sprzeczność. że właśnie to. czyli absolutne istnienie przedmiotów cielesnych. znacznie skończenie mała część albo nieskończona liczba części zawierająca się dłuższej od cala. co jest powodem tego. uznano w geometrii za niezbędne. Może ktoś poczynić uwagę. co nie mogłoby mieć miejsca. rzeczywistego pier­ jest koniecznym. którzy wynieśli tę dyscypli­ stanowi główny powód. będzie przekonany. że jeśli ta teoria jest prawdzi­ że linia jest nieskończenie podzielna. aby cal zawierał w sobie lub dawał się podzielić na jedni i drudzy są w błędzie i że ostatecznie nie istnieje nic takiego jak nie­ tysiąc części i że może się to odnosić jedynie do jakiejś innej linii. zawierają. że kilka bez wątpienia prawdziwych snych nam geometrów niemałe wątpliwości i spory. jak gdyby zawierały one części. które nie zadowalając się stwierdzeniem. czyli nieskończenie małych cząstek drugiego rzędu wyobrażanie sobie nieskończenie małych części czy choćby wielkości mniej­ . Z drugiej jednak strony nie mniej absurdalnym wydaje się przypuszcze­ chce. że wy­ szkoda dla ludzkości. W szczególności pokazali­ skończoność. aby ludzie obdarzeni wielkimi zdolnościami i pracowitością odwrócili gnuśny sceptycyzm. o czym była mowa. która.i tak bez koń­ i nigdy się tego nie czyni. Można na to odpowiedzieć. zajmowali się przez cały ten czas czenie podzielna. aby dogodzić leniwemu umysłowi. jak sądzę. wówczas nie. bardzo pożąda­ myślono go. mimo że pomnażana w nie­ zarówno dla zdrowej filozofii. jaka płynęłaby stąd wiek jednak zważy na słabość owego wybiegu.i tak ad infini­ te fałszywe zasady. na co zwróciliśmy tutaj uwagę. że wszyscy ci wielcy mężowie. gdyby nawet z powyższego wynikało. dla którego założenie. śmy. musimy mieć na myśli linię o nieskoń­ wa. które mają bliższy związek z problemami życia albo bardziej bezpośredni 130. wielce korzystne nia wielkość lub część czegoś rozciągłego.

Wszystko to zatem należy­ skończone nie można pojąć. nie potrzeba bodaj ni­ odrzuconych jako bezużyteczne. czy aby w ogóle posiadają jakąkolwiek duszę różniącą się czym­ materii uznano za możliwe. źródło swej siły i pewności siebie. na temat których ludzka wiedza nie jest tak uboga jak się głaby przypominać ducha. co zamierzaliśmy powiedzieć o poznaniu idei. że gdyby nas wyposażono w nowy zmysł. to przecież może doń być podobna spodziewamy się. co. że udowodniłem z całą oczywistością. i jeśli nawet nie rozumną uznać nasze władze umysłowe za ułomne. to jest czymś oczywistym. że to. wyjaśnia. w czym zaprzysięgli i najbardziej niebezpieczni wrogowie wszel­ trzymuje czy postrzega idee. jeśli odróżnienie realnego ist­ 136. tak jak poznajemy trójkąty. Powie­ sprzeciw przeciwko naszym poglądom u tych. stanowi przekonanie. możemy wyciągnąć wniosek. konsekwencje nie potrafią się ostać w świetle krytyki i swobodnych docie­ gdy używa terminów d u s z a czy s u b s t a n c j a . kolwiek od ciała. skoro jest jawnie niemożliwe. aby taka idea mogła istnieć. Tutaj dodam do tego tytułem przypo­ 139. A ufam. w czym idea mo­ poznania duchów. a nie pozostanie nic. Aby odrzucić pogląd. To bowiem. że materia istnieje. dotyczącej spraw ludzkich i boskich. ale ukrywają się pod pokrywką ogólnikowej wymówki. aby idea czy obraz wobec zasad i twierdzeń tutaj przedstawionych. Uporawszy się z tym. Powie ktoś może. Jest nawet no się spodziewać. że jeśli idea nie jest podobna do ducha pod stępną. aby te władze mogły być w ja­ nie powinno się poczytywać za ułomność rozumu ludzkiego. że duchy można poznać w taki sam sposób jak idee i ateistów do milczenia. tym bardziej. Może ktoś jednak podnieść zarzut.jest tym. że nie postrze­ kimkolwiek stopniu reprezentowane przez ideę. daje początek bardzo wielu niemożliwym do wy­ Odpowiadam na to. za pomocą którego. i jeśli założenie. Jeśli więc nie jest możliwym. że w rezultacie przyjęcia powyższych zasad wiele spo­ polega na tym. by substancja. w której nie. że posiadają że takim nie jest. że wol­ nym poglądom oraz licznym wątpliwościom co do natury duszy. że inni nie znajdą żadnego słusznego powodu do niechęci pod innymi względami. że tego. choćby był przedstawiony jedynie jako hipoteza i choćby istnienie piewanie. mogą istnieć. dla którego uważa się. mogłaby stanowić obraz czy podobiznę rów i teorii. mując. Przekonanie. zmusimy raz na zawsze sceptyków 137. 80 81 . gdybyśmy go po­ samodzielnego istnienia poza umysłami duchów niczego w przyrodzie nie siadali. Doprawdy. dlatego że nie dostarcza­ odczuje się w świecie jej braku. Odsuńcie bowiem na bok władzę zgodnie z przyjętym przez nas planem. Prawdą jest. to i tylko to składa się na znaczenie tury duchów. sama miała być ideą czy czymś do idei podob­ kiej wiedzy. i jeśli wypływające zeń zmysłowe idee. skoro żadne badanie nie mogło ich przekonać. którzy w badania tego rodzaju cie może jednak. Odpowiadam na to. że jest postrzegana. że duch okazuje się jedyną substancją czy podstawą. że nieaktywna idea. że jeśli nie istnieje żadna idea mnienia. Z pewnością jednak tego terminu. jak i religii. i jeśli nadto pozbycie się owej materii nie pocią­ cie rozważywszy. o ile się nie mylę. że istnieją jedynie duchy i idee. które uchodziły za stanowiące istotny fragment wiedzy. oznaczona terminami d u s z a . gdyż niepodbudowane choćby jedną racją. Albowiem przez słowo d u c h rozumiemy wy­ to potocznie sądzi. że brak nam ich idei. przyj­ nie są w stanie pojąć idei okrągłego kwadratu. że do poznania substancji brak nam (jak się nie­ nienia rzeczy niemyślących od ich bycia postrzeganymi oraz przyznanie im którym wydaje) właściwego zmysłu. zawsze lokowali główne nym. w końcu. d u c h oraz s u b s t a n c j a . wykazałem w art. która pod. 27. to są one cał­ myślące byty. że dobrze. co nie­ gólnym rodzajem idei czy wrażenia zmysłowego. to jest niemożliwe. dało początek wielu niedorzecznym i nieprawowier- w doskonałej zgodzie z nakazami tak rozumu. moglibyśmy poznać naszą własną duszę. ga idei ducha. i jeśli. jest oczywistą niedorzecznością. czyli aktywnej myślącej substancji. zajmiemy się teraz zagadnieniem chcenia. a przy tym nasz obraz rzeczy będzie pozostawał czy wrażenia zmysłowe. jakąś ideę duszy. zwięzłą i przy­ 138. której istnienie 134. one trud nauki i czynią ludzką wiedzę znacznie bardziej jasną. iż zostanie on zaakceptowany i przyjęty z całym przeko­ prawdopodobne. że owo mniemanie mogło u niektórych wzbudzić powąt­ naniem. a w dodatku ze znacznie większą łatwością. czyli niczego nie oznaczają. ale przeciwnie. a nie jest czymś koniecznym. że o istnieniu jakiejkolwiek idei ducha nie może być mowy. niż była dotąd. chce i postrzega. że nie znamy na­ łącznie to. co myśli. że choć idea nie może przypominać ducha w jego myśleniu. bardzo się już zaangażowali i poczynili w nich znaczne postępy. jest jawnie śmy dzięki niemu odbierać jedynie pewne nowe wrażenia zmysłowe albo wątpliwe. tować pod jakimkolwiek innym względem. a sądzę. że byłoby rzeczą równie nie­ ga za sobą najmniejszych choćby negatywnych następstw. to jednak działaniu czy samodzielnym istnieniu. Główny powód. to mogliby­ tłumaczenia trudnościom. że nikt nie będzie utrzymywał. wspomnianymi wyżej względami. co ma na myśli. że zmniejszają były pod każdym względem niczym oryginał. Choćby jednak wzbudziło to stanowczy czego więcej ponad zwrócenie uwagi. lecz wszystko da się pojąć bez niej równie ją nam idei ducha. kowicie pozbawione znaczenia. jest tylko jakimś szcze­ kań. czyli idee. myślenia i postrzegania idei. co się przez te słowa rozumie. co ganić je za to. by mogła go reprezen­ 135. to myślę. zostanie istniejącej samodzielnie istoty zdolnej do działania. Odpowiadam.

jasnym jest. niezłożoną substancję. Prawda. że zobaczymy dźwięk. Przypuszczam. chociaż wolno powiedzieć. ale na myśleniu i postrzeganiu idei. który ze swej natury niezdolny jest cje i działania. prostą. art. jak poznajemy pozba­ wieloznaczności i pomieszaniu natur całkowicie do siebie nieprzystających wione czucia. że może to mieć pewne znaczenie dla wyja­ naszej własnej duszy. co jest równoznaczne ze stwierdzeniem. na współczesną modłę. Duchy i zupełnie do siebie niepodobnych. przetrwać zniszczenia tego przybytku. jak poznajemy trójkąty. co postrzega. Głoszą oni jedynie. że wszystkie niemyślące wpływu na aktywną. i aktów umysłu i rozpatrywać je w oderwaniu od samego umysłu czy ducha. to nie należy sądzić. mie przez d u s z ę albo s u b s t a n c j ę d u c h o w ą . Taki byt nie podlega za­ przedmioty postrzegane przez umysł mają tę wspólną cechę. Ten właśnie po­ gląd upodobała sobie i skwapliwie zaadoptowała najgorsza część rodzaju 143. Nie będzie od rzeczy dodać. że one „istnie­ różnienia między duchem a ideą. który zamieszkuje. Posiadam pewną wiedzę go- czy pojęcie o moim umyśle i jego działaniach dotyczących idei o tyle. Jeśli coś wiem. co jest określane nazwą d u c h czy d u s z a . która ani nie jest ideą. że albo zasadą życia organizmów zwierzęcych. nie mogą mieć żadnego być objęte tą samą nomenklaturą. pozosta­ śnienia kilku ważnych kwestii i zapobieżenia pewnym bardzo niebezpiecz­ jąc w takiej relacji do innych duchów. że te słowa ozna­ 140. Pokazaliśmy już. nieaktywne przedmioty. zakładając.1 ją". którego istnienie polega nie na 142. Aby więc zapobiec nie możemy poznać naszych dusz w taki sam sposób. A gdy jącą rozpadowi tak samo jak ciało. jest tym samym. która w tym sensie stanowi ich obraz lub ideę. Nie ma w nich niczego. który jest od nich bardziej odległy i bardziej się od nich czym sam jestem.że słowa te znaczą albo oznaczają realną rzecz. imion. chce i myśli o ideach. co oznaczam terminem j a. które zajmują wpływom moralności i religii. wydaje się równie pojmujemy za pośrednictwem naszych własnych idei. więc nie możemy właściwie powiedzieć. rozkład czy rozpad. jednakże sprzyja to jasności i precyzyj­ obdarzył istnieniem. że absolutnie nie można jej unicestwić i że o tym jakieś pojęcie. tak jak idee znajdujące się w umysłach innych duchów poznania ducha w taki sposób. cie bierne. to jest to ostatecznie kwestia umowy językowej. które bez innych nazw są powszechnie określane mianem idei. w jakiej błękit czy ciepło postrzegane nym błędom dotyczącym natury duszy. o ile 141. który ją wpierw miennie. co zostało powiedziane. że byciu postrzeganym. 82 83 . Trzeba też zauważyć. nie mogło jest tym. powiedzieć. rela­ podatne na unicestwienie niż taki byt. że są postrzegane. a ich istnienie polega jedynie na tym. że dusza jest niepodzielna. zmiana. czasem dusza czy duch jest bytem aktywnym.]. to jest że rozumiemy znaczenie tego słowa. że pomnażając czy nym bowiem razie nie moglibyśmy ani niczego o nim twierdzić. ideami w umyśle. że tych terminów nie wolno używać za­ nie może tego dokonać nawet nieskończona potęga Stwórcy. czynią jązniszczalną i podlega­ mamy ideę. iż dusza jest ze swej wiem czy pojmuję. że w szerokim sensie można powiedzieć. w przeciw­ co by było podobne czy wspólne. że po tym. są wyłącznie biernymi jest podobna do idei. to mam natury nieśmiertelna. Nie twierdzę. gdyż nie ma niczego. dla której to. że to tylko spór o słowa i że z chwilą. ale raczej pojęcie relacji i zależności między rzeczami. Nie należy sądzić. że kiedy powiadamy. gdy tym­ że dusza ludzka jest z natury nieśmiertelna. są zdania. moglibyśmy się stać zdolni do przeczyć. Ukazaliśmy jednak z całą oczywistością. Wydawało się niektórym. którzy utrzymują. To. to mu odpowiem. jeśli wyodrębniamy rzeczy bardzo od siebie różne za pomocą różnych czy rozkładowi na mocy zwyczajnych praw przyrody albo ruchu. jak przeze mnie pozostają do tych samych idei postrzeganych przez kogoś inne­ sądzę. że posiadamy ideę aktywnego bytu czy ideę działania. ponieważ zdaje mi się. że „są znane" lub coś podobnego. że mamy ich pojęcie. Kładę na nie przypominają tamte. że są całkowi­ tem zniszczeniu przez siły przyrody. potrzeba nam koniecznie dokonać roz­ i idee są rzeczami tak bardzo różnymi. ani niczemu poszerzając jakoś nasze władze umysłowe. Ci zaś. czyli za pośrednictwem idei. że te dyscypliny wiedzy. ani nie ciała. że dusza człowieka jest jedynie nikłym płomykiem życia do czynienia z aktem umysłu. Co więcej. że ruch. co by było bardziej się. co się rozumie przez te słowa. że te ostat­ absurdalne. że ci. jak gdybyśmy żywili nadzieję. Ściśle rzecz ujmując. Nic nie może być dział. ale jest czymś. aut. Gdyby ktoś powie­ niecielesna. że się w szczególny sposób rzeczami duchowymi stały się zawiłe i niejasne. nierozciągłą i w rezultacie niezniszczalna. co rozumiemy pod pojęciem biegu natury). że mamy ideę czy czają cokolwiek wspólnego tym obydwu naturom. upatrując w nim najskuteczniejszego środka przeciwko wszelkim niła się w niemałym stopniu do tego. że ponieważ w przypadku każdej relacji mamy którzy twierdzą. trudno jest wskazać przerwy na naszych oczach są udziałem wszystkich ciał w przyrodzie (i co rację. 27 [przyp. tak też inne duchy poznajemy za pośrednictwem to nacisk. że można tworzyć abstrakcyjne pojęcia władz Zob. jeśli ogół tak właśnie czyni. Toteż spodziewanie się. rozciąga znaczenie słowa i d e a na duchy. raczej pojęcie ducha. co się rozu­ różni niż światło od ciemności. że teoria idei abstrakcyjnych przyczy­ ludzkiego. gdy bezpośrednie znaczenia bardziej oczywiste niż to. nie można. że dusza nie podlega zniszczeniu ności. jakąkolwiek by miały budowę czy strukturę.

podobnych do mnie. To przyczynia się do w sposób znacznie bardziej oczywisty niż istnienie ludzi. instynkty i naturalne skłonności. Dla bezmyślnego tłumu powszechną wymówkę zdaje się stanowić albo towarzyszące im znaki. 12. jak jest nią wiedza o moich nie. które odsyłają mnie do innych istot samo niewidzialne. własnych przekonań. nie są wywołane przez akty ludzkiej woli ani od woli ludz­ widzimy Boga (jak sądzą niektórzy) wprost i bezpośrednio albo że widzimy kiej nie zależą. Gdybyśmy go mogli zobaczyć. W taki sposób całości. umysłu niż posługiwanie się w odniesieniu do nich terminami zapożyczony­ a „wszystko w nim ma istnienie"2. Nic jednak bodaj nie przyczyniło się w większym stopniu do wcią­ ły. Postaram w należyty sposób weźmiemy pod uwagę stałą regularność. jak powiadam. jasnym jest. niż wi­ natury. muszę wyznać. to uwierzylibyśmy w Jego istnienie i bylibyśmy nie. że takiemu ruchowi miałaby towarzyszyć jakaś idea lub żeby nictwem ich działań albo dzięki ideom. Jednakowoż. rozważymy wszystkie te rzeczy. powiadają. wola człowieka może jedynie wywołać ruch członków jego niu innych duchów nie możemy się dowiedzieć inaczej. 146. kierując dało początek niezliczonym nieporozumieniom i polemikom między uczo­ jednocześnie naszą myśl na znaczenie i to. wyd. co u zwierząt -jeśli. Wolno nam nawet stwierdzić. dzięki której mogą one postrzegać wzajemnie swoje istnie­ dza o innych duchach nie jest bezpośrednia. Istnieje zatem jakiś inny Duch. 6. (Wszystkie cytaty według Biblii Tysiąclecia. co zostało powiedziane. które oświeca każdego człowieka jest ideach. że można się ich wszystkich pozbyć niż te. gdyż nie jest ideą. że nie mogą Boga zobaczyć. że tym. kształt czy ruchy człowieka. byle tylko takiego śladu ludzkiej aktywności albo skutku przez niego wywołanego. co je reprezentuje w istocie ro stanowi sprzeczność. w i e c z n y . 84 85 . które w nas wzbudzają. porządek i wza­ się jednak wyjaśnić. zdolnych do działania. mi z dziedziny idei zmysłowych. że te rzeczy. że o istnie­ na inne osoby. Dlatego moja wie­ między duchami. jak również od ich odpowiednich przedmiotów i skutków. n i e s k o ń c z e n i e mądry. jasny. który jest „sprawcą wszystkiego we wszystkich"1. Dla przykładu wolę określa się jako poru­ 147. mających rzekomo reprezentować abstrakcyjne pojęcia. aut. piękno strzega się za pomocą zmysłów. Na podstawie tego. choć są takie rzeczy. Nie ma i uzyskać prawdziwy obraz rzeczy. że żeń zmysłowych. co kryją w sobie atrybuty: j e - nymi. że istnienie Boga jest poznawane go z taką koniecznością. Nie wątpię. i to w sposób pełniejszy i jaśniejszy. pożądania i pragnienia obserwowane nych terminów. den. wówczas postrzegamy jedynie wie mniejszych z nich. niezmienny i spójny. ale zależy od pośrednictwa idei. A jednak to czyste i jasne światło. 1 Zob. podtrzymuje też możliwość tej komunikacji towarzyszą tym ideom i mają udział w ich powstawaniu. ale to. czyli duchów. że w ich powstaniu mają udział zdolne do działania istoty ludzkie.17. w połączeniu ze ścisłą harmonią i dopasowaniem 1 1 List do Koiyntian. A przecież potrzeba nam tylko otworzyć oczy. które wzbudzają w nas przekona­ tak jak widzimy człowieka. to posłuszni Jego nakazom. IV). zmiany i kombinacje idei. nade wszystko zaś nigdy nie dość podziwiane prawa bólu i przyjem­ wprowadzono do metafizyki i etyki bardzo wiele niejasnych i niejednoznacz­ ności. Nie wydaje mi się bynajmniej. sko­ rzeczy cielesne niejako takie. zdumiewającą wspaniałość. art. wielkość. który filozofowie dali się nakłonić do wejrzenia w siebie i uważnego rozważenia by jednocześnie nie wskazywał jeszcze dobitniej na istnienie tego Ducha. 2 List do Kolosan. który podtrzymując wszyst­ nych konkretnych istot zdolnych do działania.1 Ale jeśli Boga. które kie rzeczy słowem swej mocy. gnięcia ludzi w spory i błędy dotyczące kwestii natury i funkcjonowania jest wspomniany Duch. która to teoria. aby przecież jest dla każdego oczywiste. że chcąc wywrzeć wpływ 145.]. który jest ich przyczyną. Kiedy zatem widzimy i doskonałość dużych stworzeń oraz niesłychany kunszt widoczny w budo­ kolor. że umysł człowieka jest niczym piłka w ru­ ny i bezpośredni jak każdy inny umysł albo jakiegokolwiek ducha innego niż chu. które się nazywa dziełami zobaczyć Pana Wszechrzeczy. ponieważ skutki powstania niezliczonych wątpliwości i błędów o niebezpiecznych następ­ spotykane w przyrodzie są nieskończenie bardziej liczne i bardziej znaczące stwach dla moralności. 1. to. jak za uderzeniem rakiety. jest dla mnie niezrozumiała. wywołanym i zdeterminowanym przez przedmioty poznania zmysłowe­ my sami. co mam na myśli. które się przypisuje zdolnym do działania istotom ludzkim. ale oglądając coś. które mnie informują o istnieniu pew­ wicie od woli Stwórcy. zależy już całko­ różne ruchy. Wszak to oczywiste. że Boga poznajemy w sposób równie pew­ szenie duszy. Tylko On sam jest tym. stanowiące przeważającą część postrzeganych przez nas idei czy wra­ dzimy jakiekolwiek z innych stworzeń. do którego one wszystkie należą. Postrzegam ten ruch miał wzbudzać jakąś ideę w umyśle kogoś innego. żeby miały one istnieć same przez się. Oczywistym jest zatem. jako wywoływane przez nich skutki 148. Ducha ludzkiego czy osoby nie po­ jemne powiązanie rzeczy w przyrodzie. d o b r y i d o s k o n a ­ 144. jak tylko za pośred­ ciała. 29 [przyp. to jasno zdamy sobie sprawę. który jest Twórcą przyrody. co każe mniemać.

Ducha.1 On i ruchu. która kieruje całością. że dla każdego. że nie przypisuje bezpośredniemu działaniu Boga te skutki. 27. gdyż językiem. jest znakiem albo skutkiem Bożej mocy. choć podobnej zasady myśli błyskawice . podobnych do nas samych. Otóż w taki sam sposób widzimy Boga.15. Zapytacie jednak. a dzień w noc zamienia".i wysyła wiatr ze swoich zbiorników. na przyroda jest jedynie czczym urojeniem. 3 Psalm 65. tak że łąki się stroją trzodami. który w niebie. aby nas poinformować o istnieniu skończonych przyjąć pośród chrześcijan wyznających wiarę w Pismo Święte. Bóg angażuje się tak bardzo w nasze ludzkie sprawy. że to słowo stanowi dla mnie pusty 1 dźwięk. aby najprostsze i ogólne reguły mogły być stosowane w sposób stały i konse­ 150. ale jedynie pewien zestaw idei. że Pismo stale przemawia takim w każdym momencie i miejscu. ne i stopniowe procesy powstawania rzeczy w przyrodzie nie wydają się mieć który jest bardzo bliski naszym umysłom. Tak pojmowa­ Księga Jeremiasza. że wspo­ przejawami Bożej obecności.5 Lecz i ogólnymi prawami. On sprawia. kiej prawdy. poruszamy się i jesteśmy".1 Do odkrycia tej wiel­ i wiele tym podobnych rzeczy. wem. Jakże smutny to przykład i nadzorem nieskończenie mądrego i dobrego Ducha. że taki pogląd mógł się zestawieniach. to muszę wyznać. sło­ padające na miejsca pustynne. poronienia. Jasnym jest zatem. że wszystko co widzimy. 62. 2 Księga Amosa. czujemy czy postrzegamy za pomocąjakie. Urzą­ rzaniu rzeczy przyrodzonych i każdą z nich musimy przypisać bezpośrednie­ dzenie owej potężnej machiny przyrody charakteryzuje się takim mistrzo­ mu i wyłącznemu działaniu Boga? Odpowiem na to. Ale jeśli przez przyrodę rozumie się jakiś ry nie podejmie najmniejszego choćby wysiłku myślenia. 86 87 . „Prawdziwie (jak powiada prorok) Tyś Bogiem ukrytym". 5. czy przyroda nie ma żadnego udziału w wytwa­ kwentny. które zostały spowodowane ślącym substytutem. co przemawia zarówno za mądrością. gdzie jasno widać.4 149. jeśli przez c z ł o w i e k a rozumie się coś. które pogańscy filozo­ widzimy człowieka. 17. tak samo że jest On bardzo odległy i chętnie byśmy Go zastąpili jakimś ślepym niemy- jak znakami są nasze postrzeżenia tych ruchów. towarzyszącej tym ideom i przez nie reprezentowa­ przemienia ciemności w poranek. wistości jest On niedaleko od każdego z nas". choć pozostają otoczeni tak wyraźnymi rzut znajduje się już w znacznej mierze w art. Trudniej jednak zrozumieć to. deszczami ja spulchniłeś i pobłogosławiłeś jej płodom. że ktoś zarzuci nam. Poza tym rodność idei czy wrażeń zmysłowych. Toteż jasnym jest. od którego jesteśmy bezwzględnie i całkowicie zależni. doliny okry­ czony i ograniczony zbiór idei. „w którym żyjemy. „Na dźwięk Jego głosu huczą wody rusza się. w tak małym stopniu ulegają jego wpływom. Nie wątpię.2 „Nawiedziłeś nej. Odpowiedź na ten za­ głupoty i niedbalstwa tych. Cała różnica polega na tym. mniane procesy zachodzące w przyrodzie są absolutnie konieczne do tego. gokolwiek innego zmysłu. że się chmury podnoszą z krańców ziemi. że ziemię i nawodniłeś. a te idee. Pawłowi) „w rzeczy­ przez ludzi. tak jak my. że jeśli przez przyrodę stwem.zapowiedź deszczu .3 Jednak pomimo tego. to ręka. chociaż (jeśli mamy wierzyć św. które stale i stworzonych duchów. które naznaczają ludzkie życie. służą temu. to jednak dla nie- byt różny zarówno od Boga. 4 Dzieje Apostolskie 17.13. Księga Izajasza 45. kto jest zdolny do minimum re­ 151. wprowadzonym przez pogan. jak i dobrocią Boga. którzy. czyli Ducha. 1 5 Dzieje Apostolskie. że znane nam z obserwacji powol­ fleksji. On czyni naprowadza nas na myśl o istnieniu odrębnej. stanowią argumenty przemawiające za tym. by uwierzyć. deszcze wpływ. gdziekolwiek skierujemy swój wzrok. że tak rozumiana przyroda nie choć Bóg ukrywa się przed oczyma człowieka zmysłowego i gnuśnego. owoce zwiędłe w fazie kwitnienia. ukazujące się naszemu wzrokowi w przeróżnych odrębnych doskonałości Boga. że wydają się jak gdyby oślepieni nadmiarem światła. nieszczęścia. co żyje. postrzega i myśli. sama pozostaje niepostrzegalna dla słowych wywoływanych w naszych umysłach w zgodzie z pewnymi stałymi człowieka. podczas gdy poszczególny ludzki umysł jest oznaczany przez pewien skoń­ rok uwieńczyłeś swoją dobrocią. któ­ może niczego zgoła wytwarzać. Wolelibyśmy przyjąć. które bez przerwy wywierają na nas drapieżne zwierzęta. która jest tak bliska i oczywista dla umysłu. 8. dochodzi za pomo­ że ustanowiony porządek przyrody nie pozostaje pod bezpośrednią władzą cą swego rozumu nieznaczna tylko garstka ludzi. jak i od praw natury oraz rzeczy postrzeganych uprzedzonego i uważnego umysłu nic nie będzie łatwiejsze do odczytania za pomocą zmysłów. wówczas jest jasnym.pewne wrażenia zmysłowe albo idee istniejące w naszych własnych umy­ którzy nie posiadali adekwatnych pojęć wszechobecności i nieskończonej słach. to jawne znaki obecności Boga postrzegamy wają się zbożem". pozbawiony jakiegokolwiek uchwytnego znaczenia. wywołując w nich całą tę różno­ za swą bezpośrednią przyczynę ręki Wszechmocnego Sprawcy. słyszymy. odczuwamy jakąś niezrozumiałą niechęć do tego. 10. podobnej do nas. 28. nic nie może być bardziej oczywiste niż istnienie Boga. po­ fowie zwykli przypisywać naturze. że podczas gdy jej ruchy i rozmaite zjawiska oddziałują na nasze pojmuje się wyłącznie widzialne łańcuchy skutków czy ciągi wrażeń zmy­ zmysły.

byśmy mogli kierować spra­ 154. nigdy nie będą mieli dość podziwu dla śladów Boskiej mądrości rody nie są same pozbawione pożytku. gdyż są źródłem pożądanej różnorod­ i dobroci. sposób nabyć wolne od wszelkich wątpliwości przekonanie. Niestety należy się obawiać. Powinniśmy się dziwić raczej temu. są one absolut­ wszędzie. nie niezbędnym warunkiem naszej pomyślności. Duchy mierne i nienawykłe do refleksji mogą tego rodzaju zdolności czy władze umysłowe w ogóle istniały. by lekceważyć tak oczywistą i doniosłą prawdę. tak więc 88 89 . że bez tego ani nie wiado­ wiek może zobaczyć. dlatego na przykład skupiamy naszą uwagę na idei jakiegoś sze myśli. nie jest przekonana nie roślin i zwierząt zanim osiągną pełną dojrzałość za świadectwo braku w pełni i z całą oczywistością o istnieniu Boga. która oświecałaby umysł tak mocno. abyśmy się w nie przyodziali". że Wszechmocny Duch potrafi stworzyć każdą rzecz za opieszałości popadło w ateizm. posiadają naturę dobra. rozpatrywane same w sobie i podtrzymuje w istnieniu cały system wszechświata. którzy są zasad. że „oczy Pana które są następstwem ogólnych praw przyrody i owocem działań skończo­ na każdym miejscu widzą dobro i zło. Wszak w końcu tym. w jakich doznajemy bólu i przyjemności. się do uznania tej prawdy stanowiło główny cel i sens mojego trudu. W przypadku człowieka można rzeczywi­ spodziewać po rozumnych stworzeniach? ście poczytać za przejaw mądrości to. jaśniejących w urządzeniu przyrody. i że pozostajemy w absolutnej i bezpośredniej od Niego zależno­ indywidualnego cierpienia i uznajemy go za zło. że bie jednak wyobrażać.będziemy 156. że fakt. 155. że owe niedoskonałości i wady przy­ fleksji. odwracając od niej myśl i celowo przymykając na nią oczy? Byłoby też dobrze. to. iż w ogóle istnieją jacyś zwolennicy ateizmu mo jak szeroka i głęboka myśl ludzka. aut. Przyczynienie 1 Zob. co w naszych badaniach zasługuje na pierw­ sze miejsce jest rozmyślanie o Bogu i o naszym obowiązku. że owa wspa­ przeniknięta i oświecona autentycznym poczuciem wszechobecności.]. Powinniśmy zatem z powagą medy­ świadczący o bezmiarze Jego potęgi. kiej wolności i cel. świę­ niała obfitość stworzeń nie powinna być interpretowana jako przejaw słabo­ tości i sprawiedliwości Wszechmogącego Ducha miała z uporem i bez wy­ ści czy rozrzutności ich Stwórcy. gdybyśmy zbadali. tować nad tymi ważnymi kwestiami i z nimi obcować. Przecież nic nie jest bardziej porządzających wolnym czasem jedynie za sprawą gnuśnej i obrzydliwej oczywiste niż to. jakiekolwiek trudności by stąd wynikały. pełną czci uwagą i świętą bojaźnią. niej odciąć. niż temu. powinniśmy zauważyć. ludzi znaczących i roz­ czy kłopotów niż stworzenie małego kamyka. gdziekolwiek się udajemy. Nie byłoby bowiem możliwe nawet to. każdy myślący czło­ wami naszego życia i wnikać w tajniki przyrody. Z tego. czy aby nie jest następstwem przesą­ Jakże się przeto dziwić. Jeśli zaś chodzi o obecną w świecie domieszkę niedoli i cierpienia. co tu zostało powiedziane. Dalej. niedoskonałych duchów. tłumaczy się wyłącznie brakiem uwagi i niedo­ wieka na nic by się nie zdały. abyśmy go pożywali. związki i zależności między rzeczami. dla którego znaleźliśmy się na tym świecie . reguluje zmuszeni przyznać. aby pojąć różnorakie cele. nie dają się do niej przekonać. że można spotkać ludzi na tyle których nie może nabyć bez wielkiego trudu i wysiłku. co zauważyli­ wydające się złem. art. Na podstawie tego. Jasny pogląd na te wielkie prawdy nie może nie natchnąć naszych serc szerzej. żebyśmy mogli w ten 153. ustawicznie zaabsorbowana po­ du nabytego wskutek naszego obycia się z małostkowymi i skąpymi osobni­ gonią za korzyściami materialnymi albo przyjemnością i nienawykła do sku­ kami. Ci jednak. aby przechylić szalę na korzyść naszych ne pojąć albo nie chcą sobie w tym celu zadawać trudu. czyli aktu swojej woli. Tymczasem. Nie powinniśmy so­ nierozumnych. że funkcjonowanie w zgodzie z ustalonymi niu z całym systemem stworzenia. kiedy sieje rozważy w powiąza­ śmy gdzie indziej wynika jasno. że stworzenie niesłychanie subtelnego organizmu lekceważąc ją. Niepodobna przecież zupełnie. że jest on obecny i zna nasze najskryt­ zbyt wąskie. żeby stateczną pojętnością umysłu. że większość ludzi.1 Już ten jeden istotnie wyśmiewać dzieła Opatrzności. i daje nam chleb. Stąd wynika jasno. że zwierzęcia czy rośliny przysparza Wszechmogącemu Stwórcy więcej trudów nazbyt wielu mieszkańców chrześcijańskich krajów.ponad bliską obecność wszechmądrego Ducha. ani cała mądrość i pomysłowość czło­ albo herezji manichejskiej. że oszczędnie dysponuje rzeczami. Czy jednak istnieje jakakol­ ności i uwypuklają piękno pozostałej części stworzenia. Nasze horyzonty są jednak i szaty. 31 [przyp. tak jak cienie na wiek prawda. który kształtuje. wyćwiczeni w rzetelnym i dalekowzrocznym myśleniu i przywykli do re­ 152. że uznajemy trwonienie nasion i zarodków oraz przypadkowe niszcze­ pienia uwagi czy otwierania oczu swojego umysłu. żeby dusza pomocą samego fiat. naturę ludz­ i najlepszą obronę przeciwko występkowi. których piękna i harmonii nie są zdol­ faktor w zupełności by wystarczył. która stanowi najlepszą zachętę do cnoty relacje i okoliczności. w naszym obecnym stanie. żeby nie można się od obrazie służą podkreśleniu jego jaśniejszych i bardziej świetlistych partii. i ogólnymi prawami jest tak konieczne do tego. ale raczej należy w niej widzieć argument rzutów sumienia naruszać Jego prawa. gdy spojrzymy ści. że On jest z nami i zachowuje nas nych. że te poszczególne rzeczy. choć należałoby się tego roztropności u Twórcy przyrody.

spodziewać się można.że wskazanie w ich obrębie na błąd w rozumo­ waniu lub fałszywość ich założeń czy przesłanek jest rzeczą nadzwyczaj trudną. wszak po byle drzemce bez wahania budzimy się z przekonaniem. po drugie empirystą. Któż może bowiem wziąć na poważnie pogląd. Serdecznie dziękuję dr. gdyby to. iż zamykając oczy. po pierw­ sze. że otaczająca nas rzeczywi­ stość jest taka. pozostającym w cieniu dwóch gigantów: Johna Locke'a i Davida Hume'a. których pozna­ nie i wcielanie w życie stanowi szczyt doskonałości ludzkiej natury. aby ze czcią przyjęli zbawienne prawdy Ewangelii. Dlatego teoriami Berkeleya. czyli od momentu opublikowania Traktatu o zasadach ludzkiego poznania (1710). wypada im udzie­ lić rady. jaka była przed zaśnięciem. unicestwiamy cały świat istniejący na zewnątrz naszego umysłu (bo takiego czegoś jak świat poza umysłem po prostu nie ma). graniczącym niemal z pewnością. POSŁOWIE Sola mens1 Wstęp Gdyby w telewizyjnym ąuizie pojawiło się pytanie o autora najbardziej polito­ wania godnej koncepcji filozoficznej. Choć w innych dziełach nasz autor prezentuje nowe i ulepszone argumenty na rzecz swo­ ich tez. Przekonania te można śmiało uznać za problematyczne. Poglądy Berkeleya od początku. stanowiącej kamień obrazy dla tzw. a jego postać stanowi kamień milowy filozofii w ogóle. Choćby z przekory wobec spotykanych tu i ówdzie poglądów jakoby Berkeley był. nie zdołało natchnąć moich czytelników pobożnym po­ czuciem obecności Pana. Januszowi Salamonowi SJ oraz dr. może raczej . prawdziwe i dobrze opisują rzeczywistość. po trzecie wreszcie idealistą subiektywnym. 91 . co tutaj powiedziałem. A wykazawszy fałszywość i próżność tych jało­ wych dociekań. warto się zainteresować. gdy byłem stypendystą Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej. iż jego teorie są trafne. Z niewzruszoną pewnością odnosimy się do wszyst­ kich rzeczy tak. które stanowią główne zajęcie uczonych. a więc do Traktatu. pomniejszym filozofem brytyjskim. iż poprawna odpowiedź brzmiałaby: „George Berkeley". zdrowego rozsądku. które w różnych odmianach i postaciach wciąż są żywe. jakbyśmy doskonale wiedzieli. i na pewno jest czymś w stosunku do naszego umysłu zewnętrznym. nie musi to bynajmniej oznaczać. z olbrzymim prawdopodobieństwem. Przemysławowi Spryszakowi za uważną lekturę oraz życzliwe i wnikliwe komentarze.musiałbym je uznać za całkowicie bezużyteczne i daremne. Jego empiryzm jest na tyle różny od empiryzmu zarówno Locke'a. co się z nimi działo podczas naszej zmysłowej absencji. Stanowisko takie wydaje się jawną niedorzecznością. Berkeley z pewnością należy do filozoficznej ekstraklasy. poddawane były surowej krytyce. sięgając do źródła. Tekst powstał.

na zinterpretować w kategoriach wyznaczania zakresu pojęcia przez jego treść. zy wyrażeń. że z trudem można obronić pogląd. a przy niezaprzeczalnej pewne zdania dotyczące świata. będącej po prostu badaniem związków między zespołem ży­ stratu. wokół której ogniskują się własności pierwotne rzeczy. ostatecznie decydując się na analizę kompleksową. Moore'a. Co więcej. dotyczy kompleksu: znaczonego pojęcia oraz oznaczanego przed­ tywania błędów i niejasności. co w języku angielskim nazywa się sprawną i współcześnie brzmiącą argumentację filozofa analitycznego. najlepiej pasowałby termin Tadeusza Ko­ kiem. będącej ekspozycją skrupulatnej analizy pojęcia materii bazowych. Czy zatem (1) Analiza wyrażeń. mówiąc. że nasza myśl pomyślnie lub niepomyślnie przeszła test. nie posia­ Zdrowy rozsądek u Berkeleya można rozumieć na dwa sposoby.przypomnijmy. bardziej fundamental­ subiektywnego" i przeciwstawienie „idealizmowi transcendentalnemu" sugeruje. Berkeley waha się między takiej teorii filozoficznej. Gdybyśmy chcieli użyć nomenklatu­ dzę refleksyjną: kiedy mówimy. common sense (z języka łacińskiego sensus communis . Zdanie Jestem przekonany. do niczego się nie odnosi.jak i Hunie'a. Nie kontekście stosunek Immanuela Kanta do idei wyłożonych w Traktacie wydaje się chodzi bowiem o analizę przekonań pod kątem ich wzajemnej zgodności. mianowicie analizy przekonań. rozporządza rozsądek. jedną i drugą formą analizy. iż chodzi tutaj o to samo stanowi­ że negatywny wynik analiz. Ciekawe jest to. że Berkeley podejmuje heroiczną próbę zbudowania prócz ich spójności także to. Są ideami. Różnią się jednak od sądów wyrażanych w zda­ uwagi natury metodologicznej i metafilozoficznej. że pozostawał on pod silnym wpływem pism Nicholasa Male. nowicie (1) bytu. wychwy­ można ją określić. że coś jest lub nie jest zgodne ze zdrowym rozsąd­ ry któregoś ze współczesnych filozofów. Wcześniej jednak niezbędne będą pewne lecz zarazem czymś umysłowym. stwierdzający. jest po prostu przekonaniem. Ana­ Drugie znaczenie zdrowego rozsądku jest już bardziej klasyczne. wtórnych przekonań na temat świa­ . z konieczności stał się punktem wyjścia dla twierdzenia metafizycz­ ny mu idealizm subiektywny jest w pewnym sensie radykalizacją niektórych tez nego: sformułowania tezy o charakterze egzystencjalnym. „istnieje moja ręka" etc. Dwie rzeczy należy wziąć pod uwagę. kształt etc. będących punktem wyjścia dla innych. Chodzi raczej o wskazanie. Nie można też nie wspomnieć o tym. iż nasze mamy do czynienia z dwoma rozwiązaniami tego samego problemu . konstytuują to. gdyż wskazuje na uprzywilejowaną pozycję umysłu. Przyzwyczajeni jesteśmy wią­ o zasadach ludzkiego poznania argumentacja przybiera trzy różne postaci: (1) anali­ zać pojęcie zdrowego rozsądku z pewną klasą przekonań na temat rzeczywistości. analiza semantyczna. iż pojęcie materii jest pozbawione jakiej­ sko w sprawie źródeł poznania. Należy go zatem postrzegać jako swoistą władzę kontrolną. podczas gdy przekonania (sądy) są zespołami idei. zdrowego rozsąd­ Świetną ilustracją takiego podejścia jest stanowisko G. Berkeley wkłada maksi­ ta.zmysł wspólny). pozwala przejść do drugiego etapu analizy. tzn. że pojęcie materii jest bezprzedmiotowe. pozornie tak od siebie odległe stanowiska. Po drugie. Moglibyśmy takie stanowisko określić mianem „funk­ miotu. (2) umysłu i (3) Boga. Określenie ich w Krytyce czystego rozumu mianem „idealizmu teczności o wskazanie mechanizmu ich generowania z innych. moż­ cjonalnego". takie jak rozciągłość. Dla Berkeleya ma to znaczenie funda­ mentalne. W niniejszym szkicu rozważę poglądy George'a Berkeleya na trzy kwestie. nie przyjmują postaci sądów. mum wysiłku w wykazanie. jak i empiryzmu. „istnieją inne dbałości Berkeleya o uzasadnienie swoich przekonań. że przypisywa­ kolwiek treści. argumentacja z Trak­ (2) Analiza przekonań może przyjmować dwojakiego rodzaju formę: analizy tatu podważa zapatrywania Locke'a i Kartezjusza na kwestię istnienia materii-sub. zdrowy rozsądek w tym sensie to po prostu pewien typ żywionych przez 92 93 . co jej się prezentuje w szeroko pojmowanych aktach umysłu. Całość jest niezwykle złożoną konstrukcją teoretyczną. Idee są podstawową jednostką semantyczną. Standardowe ilustracje analizy wyrażeń można odnaleźć w przypadku Berkeleya mamy do czynienia z wizją rozsądku jako zbioru przekonań w pierwszej części Traktatu. wszechnie wiadomo. spójności przekonań. tzn. może uchodzić za nadzwyczaj osoby". np. mia­ Percepcje nie są przekonaniowe. ku któremu Berkeley ostatecznie się skłania.E. Raz jako wła­ da żadnej referencji. (2) analizy przekonań oraz (3) odwołania się do tzw. iż istnieje materia. do czego się one odnoszą. uchodzą za obiekty. W tym W tym elemencie Berkeley niewątpliwie różni się od Kartezjusza czy Spinozy.opisują. a w osta­ nadzwyczaj jasny. charakterystycznych zarówno dla racjonalizmu. niach. czymś. rozstrzygnięcie.stosunku mię­ przekonania opierają się na czymś od nich jakościowo różnym. Odpowiedź może brzmieć: i tak. Te dwie przesłanki wionych przez nas sądów. Po pierwsze. tudzież kompleksowej analizy przekonań obejmujących mogą prowadzić do wniosku. Przekonania w pierwszej kolejności coś wyrażają. Odrzucenie przekonania. że kluczowego dla teorii Johna Locke'a. według którego ku. jak racjonalizm i empiryzm. że Jan jest w domu" wyraża stan naszego umysłu oraz opisuje Między zdrowym rozsądkiem a filozofią immanencji mój stosunek do zdania „Jan jest w domu". okażą się dwiema stronami tej samej monety. Po­ ne. i nie. w której dwa. do których odnoszą się wyrażenia naszego języka. która posiada kwalifikacje pierwot­ Teza mówiąca o związkach Berkeleya z racjonalizmem nie powinna dziwić. co samo nie dzy jaźnią a tym. Zacznijmy od uwag o charakterze metodologicznym: pomieszczona w Traktacie (3) Funkcjonalny charakter zdrowego rozsądku. którym tarbińskiego: „nazwa pozorna". Najogólniej liza wyrażeń skorelowana jest zatem z pewną wizją rzeczywistości. bo tak dysponującą narzędziami służącymi do badania poprawności rozumowania. w drugiej . iż nych przekonań za pomocą reguł dedukcyjnych. oznacza to. „istnieją przedmioty materialne". branche'a i stanowiska kartezjańskiego w ogólności.

utrzymując. Jego zdaniem. Kant). będących kon­ kognitywno-wolitywnych aktywności nazwiemy umysłem (łac. Dwa zagadnienia odgrywa- Geist). a z filozofów bliższych Berke­ teorii Berkeleyowskiej. co mental­ wiary. Innymi słowy. iż Berkeley może być uznany talnych. iż jedynym i wyłącznym przedmiotem aktywności argumentem filozoficznym na rzecz istnienia Boga. Taki sam Kanta. cokolwiek miałoby się stać treścią dostępną umysłowi. przyjmując teorię abstrakcyjnych idei ogól­ tym. co poznawalne. zastane kognitywnej naszego umysłu są jego własne treści. my się na następujące rozumowanie: jeżeli nasz (ludzki) umysł nie jest przyczyną tre­ albo transcendentalizm (I. Jeżeli poprawnie ro­ mentalne wytwarzając. Nie oznacza to bynajmniej. iż należy przedstawioną powyżej tezę opa­ blowaniem życia umysłowego Boga z naturalnie nałożonymi ograniczeniami. Umieszczając ją wśród teorii empirystycznych. niem. ale to nie oznacza wcale. inicjatora nowożytnego ruchu empirystycznego. ostatecznie jest du­ Tytuł niniejszego paragrafu sugeruje.sugeruje. W ten sposób Traktat staje się swojej istocie do stwierdzenia. że autor nie przekroczył prowadzony przez Berkeleya atak na teorię Locke'a ma podstawy w przekonaniach jeszcze Rubikonu. Obie koncepcje były autorstwa znamienitego filozofa poglądowi Locke'a w sprawie istnienia jakości pierwotnych (jako obiektywnych angielskiego. młody człowiek o silnej wierze. Nie bez znaczenia pozostaje fakt. iż centralny pomysł tego irlandzkiego filozofa sprowadza się w istycznych. mianowicie Berkeley nie jest racjonalistą w sensie giczny gwarant każdej treści pojawiającej się w jego zasięgu. musi za pierwszego filozofa antycypującego transcendentalną filozofię wielkiej trójki: stać się treścią mentalną. co mentalne. Berkeley nie jest racjonalistą w stylu kartezjańskim. ale też że fragmenty pierwszej Krytyki zostały mentalne. Być przekonanym.jakości . Kanta w Krytyce czy­ do czynienia w przypadku umysłu ludzkiego.umysł przekonań na temat świata. po którym musiał przyjść albo sceptycyzm (D. czyli po prostu za ich przyczynę. W aspekcie epistemologicznym Berkeley zdaje się twierdzić. Tomaszem z Akwinu na czele. Na to właśnie Berkeley kartezjańskim. Hume). ang. Taki umysł. że aktywność umysłowa człowieka. pojęciach i życiu umysłu pozwalają na wysnu­ skomplikowaną argumentację mającą doprowadzić do ugruntowania przekonań te- cie przypuszczenia. że Kanta z do­ ści mentalnych. ze św. Berkeley. Schellinga i Fichtego. są jedynie byty mentalne (umysłowe). Ten trójdziel­ walne. że pozostaje w opozycji do tego jakże szero­ kiego nurtu europejskiej myśli filozoficznej XVII wieku. że chodzi o trzecią drogę. jedynie na mocy faktu posiadania władzy rozsądzania. z jaką mamy Oba sensy rozsądku najpełniej zostaną omówione przez I. straciliby­ leyowi niektórzy scholastycy. Johna Locke'a. ajedynie nadaje im status tego. ne. żep i po­ W koncepcji Berkeleya pochodzenie treści mentalnych nadbudowane jest nad siadać zdolność rozsądzania to dwie różne rzeczy wzajemnie do siebie niereduko. i jeżeli istniejątylko treści gmatycznej drzemki zbudził Hume. Berkeley dąży do uznania Boga za ontologicznego gwaranta wszelkich treści. jakkolwiek w pewnej swojej fazie zależna od relacji kauzalnej czynnika pozaumysłowego i samego umysłu. jątutaj centralną rolę: (1) krytyka tzw. rozum i zmysły bez wątpienia trzeba będzie uznać za jego części składowe. keleya staje sięjasne: Bóg niczego nie musi poznawać drogą przyczynowego zewnętrz­ nego wzbudzania w jego umyśle treści mentalnych. a przede wszystkim teorię jakości pierwotnych. śmy z oczu jej największą zaletę i jednocześnie wadę. za nic w świecie nie mógłby się zgodzić z tezą. istnieje umysł. Teraz rozumowanie Ber­ zumie się termin „idealizm". iż jedyną gwarancją. Berkeleya. który spełnia obie te funkcje równocześnie. teorią idei: treści mentalne pochodzą z percepcji. trzyć pewnym zastrzeżeniem. 94 95 . Jest tak w istocie. czy zgodzi­ granic możliwości racjonalizmu.wysuwane przeciw teorii jakości pierwotnych. przedstawia w nim Wypowiedzi Berkeleya o ideach. Zakwalifikowanie Berkeleya do obozu racjonalistów może u niektórych budzić Idee . że Bóg istnieje. natomiast w aspekcie nych. Traktat jest w istocie swojej tekstem apologetyczno-polemicznym. że nie należy także pospiesznie i zbyt pochop­ nie przesądzać o jego przynależności do empiryzmu. abstrakcyjnych idei ogólnych oraz (2) krytyka Skomplikowane rozumowanie z początkowych partii Traktatu . że tym. mind. zależy zatem od tego. iż istnieją jakieś treści się nie godzi. Okoliczność ta ma duże znaczenie dla odczytania sensu pogląd głosił Parmenides. jest to. po prostu treści poświęcone odparciu idealizmu subiektywnego G. wyobraźni i refleksji. mens. że nasze przekonanie p jest zdroworozsądkowe typu zależność przyczynową. podważamy podstawy naszej metafizycznym idzie jeszcze dalej. broni stanowiska teistycznego. Z tego Między racjonalizmem a empiryzmem wynika. Tymczasem musimy zdać sobie sprawę. w jaki sposób scharakteryzujemy Berkeleya.materia mieszane uczucia. a więc wszystkie treści mentalne są generowane w ramach jego władzy umysłowej. Prze­ własności rzeczy istniejących poza umysłem) . duch. ny podział ma uświadomić czytelnikowi Traktatu. Stanowisko Berkeleya nie powinno szokować. nie może być wątpliwości. Platon. co istnieje. Przekonania te nie są jednak pierwotne. mianowicie doprowadzenie do To. Jeżeli całościowo pojętą władzę Przechodzimy teraz do omówienia kilku szczegółowych kwestii. Nie mogą takie być treści te są w całości jego własnym wytworem. może być gwarancja statusu treści men­ stego rozumu. to oczywiście Bóg. także Arystoteles. że religijnych Irlandczyka. sekwencjami zajmowanego przez Berkeleya stanowiska. Wyrażenie „bycie wytworem umysłu" rozumieć należy jako pewnego wrodzone (innatyzm). a więc umysł występuje jako ontolo­ z powodu dla nas oczywistego. wydaje się jednak. a wręcz uzmysłowić nam. Nie jest tak. że i zaakceptowane jako żywiony przez nasz umysł zbiór sądów.

znawał istnienie materii pierwszej. gdyby nie drugi zarzut. ale ich ogólność nie ma charakteru abstrakcyjnego (nie uzyskują jako podstawy ontycznej przedmiotu. poza kontekstem percepcji. Nie oznacza to bynajmniej. Jakości wtórne to jakości będą­ bowiem do czegoś konkretnego. czyli może stać się podstawą dla każdego przedmiotu mioty ogólne. konsekwentnie godzimy się na to. Każda percepcja jest ściśle określona i zindywidualizowana.właśnie za spra­ w percepcjach jakiegoś podmiotu. co nie byłoby powią­ W analizowanym przypadku Berkeleyowi chodzi o ściśle określony typ ogólności: zane z konkretną percepcją. jest pewnym nadużyciem. Nie oznacza to. iż Berkeley. którym niesie konsekwencje zarówno natury epistemologicznej. choć nie oznacza to wcale. W aspek­ te własności przysługują). Abstrakcyjne idee ogólne są po prostu mamidłami i nie zem pewnego niezdecydowania autora. możliwy. treści abstrakcyjne jako kolejna kategoria przedmiotów. Nie wydaje się jednak. będący wyra­ ley nie chce się zgodzić. że mówienie o percepcjach ogólnych że John Locke głosił doktrynę dwóch rodzajów jakości: pierwotnych i wtórnych. warto zwrócić przyjęcia. ale istnieją przedmioty będące kompleksem idei. który cechuje Berkeleya. że nie istnieją idee wą odrzucenia teorii jakości pierwotnych. które różnią się od siebie pod względem ontologicz­ staje kwestia istnienia materii pierwszej. Odrzucenie miałoby być materią. iż istnieją abstrakcyjne idee stany mentalne. a zatem treści mentalne z nimi związane. giem władz kognitywnych. że przedmiot jest wiązką własności. Zaakceptowanie istnienia jakości pierwotnych miana ogólnych na podstawie oderwania jakichś własności od przedmiotów. abstrakcyjną ogólność idei. która jest w sensie ogólnym. indywidualne. że jedynymi poznawalnymi jakościami mianowicie możliwość odnoszenia do wielu przedmiotów. Gdyby przyjąć jej istnienie. Pogląd taki jest trudny do Choć brak tu miejsca na szerszą prezentację poglądów Arystotelesa. jest możnością. czy w ogóle zrozumiemy jego teorię języka. że podsta­ nie J. Abstrakcja wprowadziłaby w ten układ zależności nową oderwane od przedmiotów treści ogólne. Traktat. Mówienie o materii Proces ten nie jest. odniesione. Przypomnijmy. takie jak rozciągłość. sporu o uniwersalia. a co po prostu mienia którego zależy to. odnosi się miotów. bycie Idee w swojej podstawie są również konkretne. tycyzmu. że istnieją tylko takie idee. takich percepcji nie sposób sobie po prostu Pierwszy rodzaj jakości to obiektywne. dopuścilibyśmy nym. zdaniem Berkeleya. szczególnie gdy dobrze przeanalizuje się życie mentalne.złożenie z materii i formy. w myśl której ale nie czystą. że istnieje coś takiego jak abstrakcyjna rzeczywistość ogólna. Są ogólne z uwagi na pewną cechę. za pomocą kon­ ogólne. tzn. tym razem dotyczący istnienia tzw. obiektywnie i poza wszelką percepcją. Wedle teorii Arystotelesa istnie­ by powiedzieć. Różnica mię­ istnieją tylko duchy. cie epistemologicznym należy się zgodzić. Berkeley godzi w podstawowe przekona­ statusu bytowego (orzekał o niej. bez związku z przedmiotem. Tym zatem. iż idee nie istnieją jakościami wtórnymi. odnosi się również do Stagiryty. Istnieją. jakości pierwotnych. jak i ontologicznej. bycie wysokim etc. będące zawsze ideami czegoś i będące do czegoś. iż istnieją jest zatem kwestią wtórną i przynależy do porządku wyjaśniania rzeczywistości. Berkeley z największą niechęcią odnosił się do tezy. jaki przedstawia w Traktacie ogólność treści pojęciowych. aktualnie pochod­ (wyłączając Boga). znanej na długo przed Kartezjuszem. Materia druga. lecz ogólność percepcji generujących idee. którego status mógłby sugerować odwieczność i wieczność. Berkeley odrzuca jakości pierwotne. co odrzuca. krytykując Locke'a. Gdyby zgodzić się. trzeba było­ lesowi oraz średniowiecznym sukcesorom jego myśli. a to jest zupełnie inna forma in­ sem teorii klasycznej. o ile różnią się od siebie idee cechy zaś przynależą tylko Bogu. Wątpliwe na gruncie teorii nie są wcale łatwiejsze do zaakceptowania. Trudno nie zgodzić się co do tego. Akceptując ją. że prawdziwy­ dzy oboma rodzajami materii jest zatem różnicą ontologiczna. bycie w czasie. Nie istnieją przed­ w stanie przyjąć każdą formę. Należą do nich np. Więcej nawet. będące znaczeniami naszych wyrażeń. że jest bytem). Locke'a na temat możliwości wyabstrahowania treści ogólnych z percepcji. bycie gorzkim. Trzeba bowiem pamiętać. które dostępne są wyraz poszukiwania trzeciej drogi między Kartezjuszem i Lockiem . mentalne. wydaje się dziełem. wowy sposób istnienia to tzw. gdyż ta przedmiotów są jakości wtórne. najbardziej fundamentalne własności przed­ wyobrazić. czyli konkretne uwagę na fakt. tzn. Te mi percypowanymi i różnią się od siebie jedynie o tyle. nie jest jakaś bliżej nieokreślona Teoria ta nie byłaby pełna. Berkeleya jest pojęcie konkretności. Właśnie z takimi poglądami walczy Berkeley. Tutaj pojawia się ważny niuans w teorii Berkeleya. Konsekwencje ontologiczne tradycyjnie przynależną do tzw. podczas gdy jakości pierwotne pozostają poza zasię­ sama idea towarzyszy nam w doświadczeniu (percepcji) wielu przedmiotów. G. Przypisuje sieją Arystote­ dywidualności. Stąd już blisko do jakieś wersji agnostycyzmu lub scep­ Nie chodzi zatem o kwestię różnicy między konkretem a ideami ogólnymi . 96 97 . a więc jest przedmiotem ją dwa typy materii: pierwsza i druga. Locke'a teoria materii-substratu o kilku podstawowych własnościach jest reflek­ lecz raczej konkretność doświadczenia przedmiotu. Nie chodzi wszak o konkretność przedmiotu. że istnieją kretnej percepcji. gdyż niechybnie śnie mogą być ogólne. synolon . jakość: abstrakcyjne idee ogólne byłyby odnoszone do czegoś. Oznacza to. a więc obiekty Berkeley. ponieważ oznaczałby. Na to Berke­ kłosiem pewnej wersji racjonalizmu. w jakimś sensie rezygnowaniem z niego. Na to nakłada się dodatkowo teoria. że mamy tutaj do czynienia z poglądami będącymi po­ odrywania się od przedmiotu. ce w pewnym sensie stanami podmiotu. które można czytać jako mogą istnieć z tego prostego powodu. choć jednocze­ ciepłym. nych w stosunku do percepcji. że nie przyznałby jej Odrzucając abstrakcyjne idee ogólne. Abstrakcja jest procesem Nie ulega wątpliwości. by Arystoteles chętnie przy­ tych przedmiotów. że jest przedmiotem ogólnym. Pierwsza jest czystą możnością. jaką się odznaczają. a w dalszej kolejności materii-substratu ogólne. co Locke nazywa substratem. natomiast przedmioty są konkreta­ czynnik ontologiczny. że przedmiot jest wtórny w stosunku do idei. Idea jest ogólna. Problematyczna pozo­ mi konkretami są jedynie duchy. od zrozu­ ich istnienie implikuje istnienie czegoś. najczęściej nazywana materiałem. która pobudza nasze zmysły i wywołuje stany mentalne zwane abstrakcyjnych idei ogólnych ma swoje źródło w przekonaniu. kształt. że nie wszystkie rodzaje form może przyjąć.

że zdanie „Jan istnieje" jest fałszywe po dokonaniu analizy de­ dwoma różnymi pojęciami istnienia. najbardziej doniosłą i rodząca najpoważniej­ liczby przedmiotów w uniwersum przedmiotowym. 98 99 . wówczas prawdą jest negacja zdania drugiego.W ten sposób rzuca wyzwanie tradycyjnemu podziałowi na to. do któ­ tzw. Można jednak przyjąć wersję. w obu przypadkach jest dany w jakimś rodzaju drogą percepcji. I oczywiście. że „x istnieje". że zakresy obu wyrażeń gicznej. jaki powstaje. należy odpowiedzieć na pytanie. Zdania sposób postrzega p o s t r z e g a n i e i czy czasami nie rodzi się w tym przypadku z podmiotem „Jan" zachowują swoją wartość. jest przedmiotem percepcji". Wo­ du ograniczeń przestrzennych. które będziemy chcieli przetestować. co percypowane. Kontrowersja dotyczy referencji zdań egzystencjalnych.v. tak jak wspomniałem. W naszym przypadku będzie to deskrypcja typu: „koń z długim rogiem pośrodku Stanowisko Berkeleya jest stosunkowo łatwe do wyrażenia: istnieć to być po­ łba". de facto posługujemy się Gdyby się okazało. Fakt ten jest trudny do zaakceptowania bez przyjęcia dodatkowego I może odbyć się pod kilkoma warunkami: (a) wygłoszenie zdania egzystencjalnego założenia. że nazwa w nim Istnienie i percepcja użyta jest jedynie nazwą formalnie. bez jednocze­ fałszywe. Zachowanie wartości logicznej dla tego zdania jest kwestią fundamentalną. Przyznanie. co mentalne i poza. bo przecież żaden człowiek do takiej roli pretendować nie może. że zdanie egzystencjalne podlega rozkładowi tylko pod warunkiem. To oznacza m. oferuje nam zupełnie inną wizję uniwer­ sum przedmiotów. otrzymujemy nowe zdanie: „Konie strzeganym. obiekt ten ist­ z którą mamy do czynienia w Traktacie. rzeczywiście do czegoś się odnosimy. w języku łacińskim: esse = percipi. Weźmy predykat pierwszy „istnieje". Nowe zdanie przyjmie postać: „Jan jest po­ jest stale obecny w perspektywie poznawczej jakiegoś podmiotu. to być postrzeganym. musimy przyjąć. Możemy przyjąć dwie strategie: skraj­ owi za wiele. do­ stia: jeżeli istnieć.. z długim rogiem pośrodku łba istnieją". Rozpatrzymy dzieliśmy. w jaki sposób poznajemy siebie. wartość podziału problemów na zagadnienia logiczne. Jeżeli teoria Berkeleya ma być prawdziwa. katów: „istnieje" oraz „jest postrzegany". Po prostu ktoś go strzegany". Co zatem ze zdaniem o percepcji? Podmiot drugiego zdania ganym. że Berkeleya stanowi poważne wyzwanie epistemologiczne i tylko pod pewnymi wa­ zdanie to jest prawdziwe (jako derywat zdania „Jan jest wysoki"). Teza Zdanie po modyfikacji będzie wyglądało następująco: „Jan istnieje". czy­ oznacza zawsze odnoszenie się do czegoś. że istnieją przedmioty. że nasze zdanie odnosi zależny w swoim bycie od umysłu. innym dla przedmiotów percepcji. Russella oraz W. Jak wiemy. mianowicie że zawsze istnieje jakiś umysł postrzegający przedmioty. a następnie pod­ runkami daje się utrzymać. Dla wersji nominalistycznej sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Tego zaś było Berkeley­ prostszym przykładzie: „Jednorożce istnieją". że zdanie egzystencjalne (1) Problem logiczny związany z kwestią utożsamienia istnienia i bycia postrze­ okazuje się prawdziwe. Zacznijmy od analitycznego „istnieje takie x. że x jest koniem i x posiada róg pośrodku łba". Kłopot w tym. Jasne jest zatem. (b) odnoszenie się do czegoś oznacza po­ li Bóg. Raz z powo­ siadanie jakiejś treści mentalnej. Rozpatrywaliśmy dwa zdania: „Jan istnieje" oraz „Jan jest przedmiotem percep­ predykaty te muszą posiadać równe zakresy i podstawione za siebie zachowywać cji". dające się już przeanalizować metodą Quine'a: wariantom interpretacji i konsekwencjom. czy kiedy mentalne. Prowadzi to do parodoksu tzw. o których będziemy mówić za chwilę. co powie­ (2) Zacznijmy od kwestii zarysowanych w poprzednim punkcie. kto i w jaki tyczy kwestii epistemologicznych. kolwiek opisu. predykatu „jest postrzegany". tym razem o wiele większy i kto wie. pod warunkiem. że trzeba teraz omówić nieje. się do jakiegoś obiektu. wspierana me­ sze konsekwencje. czyli uznania nieograniczonej kwestię jedności istnienia i myślenia. który nazywamy jednorożcem. który nie jest nie realistyczną i nominalistyczną. że referent wyrażenia „Jan" stawmy za „istnieje" nowy predykat. Po pierwsze. pokrywają się. a więc jeżeli któreś ze zdań składowych jest go podstawienia za predykat „istnieje". czy nie trudniejszy do rozwiązania. całość będzie fałszywa. mówimy. Podstawiając teraz deskrypcję za nazwę. Referencja zdania „Jednorożce istnieją" zależy od pomyślnego przejścia testu. Tylko w przypadku Boga spełniony bec tego: istnieć to być postrzeganym. natomiast tak naprawdę jest to skrót deskrypcji. epistemologiczne i ontologiczne. przypadek. regres w nieskończoność. Druga strategia. sprowadza się do wątpliwości w sprawie ewentualne­ także podlega analizie deskrypcyjnej. todologią B. po dokonaniu rozkładu tego zdania na zdania proste.in. (3) Wreszcie powstaje kwestia on­ percepcji. dla którego ewentualnie to wyrażenie miałoby być skrótem. brody Platona. iż sugeruje. że przedmiot. a także skoro sami jesteśmy duchami niedostępnymi rego się odnoszą w obu zdaniach. Przyjmijmy. ciągle postrzega. że Jan przedmiotów pozapercepcyjnych: duchów i Boga. Zbadajmy to na naj­ których status ontologiczny nie zależy od żadnego umysłu. Do zagadnień logicznych zaliczymy kwestie orzekania o przedmiocie dwóch predy­ Jeżeli któryś z członów jest fałszywy. Zgodnie z tym. całość jest fałszywa. dwa czasowych. gdy wyrażenie „Jan" posiada referencję niezależną od referencji jakiego­ podstawiając je za predykat „jest wysoki". może być warunek pierwszy i drugi. dysponujemy dwoma predykatami. Ważnemu z tego chociażby powodu. Przyjrzyjmy się zdaniu „Jan jest wysoki". jedyny problem. Jeżeli akceptujemy wersję realistyczną w kwestii referencji wyrażeń spełniają­ wartość logiczną zdania. Przyjrzyjmy się jego założeniom. Wybór pierwszej oznacza. a więc „nie jest tak. innymi dla skrypcji. tologiczna: jeżeli jedynym bytem jest to. Ponownie pojawia się problem natury epistemolo- snej zmiany wartości logicznej zdania. iż istnieje co najmniej jeden przedmiot.O. (1) logiczna takiej formuły zależy od wartości logicznej poszczególnych jej członów. oznaczałoby zniweczenie całej argumentacji. Chodzi o to. (2) Zagadnienie epistemologiczne wyraża następująca kwe­ cych funkcję podmiotów zdań egzystencjalnych. (c) treść mentalna jest przedmiotem percepcji. jakie rodzi. Quine'a.

używania w rozumowaniu jednego wyrażenia. stanowią jedynie nazwę bytu postulowanego. duchy (umysły).W. niemalże niewyobrażalnego. założenie. wymaga to zaakceptowania założeń. sobie sprawy. jak i ontologicznego punktu widzenia. by Berkeley dokonał redukcji ilość duchów do dwóch: swojego własnego i jakiegoś sella-Quine'a. stwierdzenie i oznacza. mologicznego punktu widzenia. Gdyby okazało się. To oznacza. Powiedzieć. To jednak spra­ jest przedmiotem postrzeżenia" . iż istnieje tylko (jedynie . ale które odnosząc się np. gamy postrzeganie). że będziemy zmuszeni mówić o uniwersum ontologicznym Dotykamy tu kwestii nazywanej w filozofii „solipsyzmem". iż nie mamy co prawda logicznej . byśmy zawsze zdawali sobie sprawy z tego. zasadny bę­ dziwości zdań byłoby kłopotliwe. któ­ percepcja. W filozofii taka ewentualność została za­ żuje żadnej formy czasownika „być": esse =percipi. Rozumowanie wygląda następująco: jeżeli istnieć. o ile istnieje odpowiednia strzeganym" w całej rozciągłości odnosi się jedynie do aktów percepcyjnych. że istnieją tylko strzeganym". iż każdy przedmiot istnieje o tyle. stały że kiedy używamy wyrażenia „istnieć" przypisujemy mu zrazu znaczenie „bycie po­ strumień danych dostarczanych naszym zmysłom. gdy tezę Berkeleya potraktujemy teorią Rus. to w takim razie jeżeli percepcja ma istnieć. obserwowanie regularności. która de facto ozna­ zwę „apercepcji". a z którymi nie znaczy. że w języku łacińskim formuła ta w drugim swoim członie nie anga­ być postrzegana. Berke­ percepcja (nadająca status egzystencjalny bytu). których zastosowanie utrzyma wartość logiczną wyjścio­ z epistemologicznego. co niestety kłóci się z naszymi podstawowymi intuicjami. o czystej formie solipsyzmu. by percepcja percepcji miała charakter w pełni świadome­ jest to. Nie wydaje się jednak. W języku polskim można było­ uważona przez matematyka i filozofa niemieckiego G. czyli właściwa ontologia to ontologia percepcji. ley niebezpiecznie do takiego właśnie stanowiska się zbliża. Choć. nie zaś jedna z jej części. W ten sposób Berkeley w zasadzie unika kłopotliwego pytania o sens egzysten- 100 101 . sola) moja własna świadomość (dusza). Druga teza ontologiczna mówi natomiast: „bytem Niepodobna na przykład. do czegoś niedostępnego (3) Powyżej problem ontologiczny sformułowaliśmy jako kwestię ukrytej wie­ dla percepcji. Co najwyżej nazwać go można solipsyzmem relatyw­ Wystarczy „Jana" uznać za skrót wielce wyrafinowanego opisu naukowego. Nawet gdybyśmy przyjęli. Nie wydaje się. Wyrażenie „istnieć" samo nic wyjaśniającą pewne zjawiska i fakty. ale mamy ich pojęcia. że faktycznie Berkeley i „percypować" mogłyby w tej sytuacji mieć różne zakresy. że istnienie percepcji zagwarantowane jest pewnym Rozważmy pierwszą tezę ontologiczna w kontekście pytania o wieloznaczność immanentnie określonym mechanizmem.różni się zatem znacznie od pierwszej. tak jak nic nie znaczy samo wyrażenie „być postrzeganym". to być postrzega­ Zacznijmy od dokładnego przyjrzenia się tezie „istnieć to być postrzeganym". że ich status ontologiczny jest nierozstrzygnięty. będące właśnie wynikiem apercepcji. Z tego wynika. mianowicie ostatecznego rozwiązania zagadki ist­ władze poznawcze zewnętrznie czy też wewnętrznie. by łatwo mógł się z takim zakwalifikowaniem pogodzić. resp. że postrze­ sekwencje. czyli ny. po­ cza coś zupełnie innego. co do których istnieją wątpliwości. musi Przypominam. czy determinuje czegoś o wiele poważniejszego. wyrażeniu „być postrzeganym" przypisujemy znacznie „istnie­ tyczności. że teza „istnieć to być po­ cjalne. I tak w nieskończoność. Jeżeli terminowi „istnieć" przypiszemy znaczenie egzystencjalne. tak rym pojawią się terminy. to stwierdzić. co istnieją także idee refleksyjne. Oznacza to. rodząc odmienne kon­ go aktu (trudno postulować. mianowicie znaczenia wyrażenia „istnieć" i jego ewentualnej wieloznaczności. Te fakty tudzież zjawiska to. Poza duchem postrzegającym nienia. wyraźne oddzielenie aktu poznawania od aktu tworzenia. niż formuła „istnieć to być postrzeganym". istotnie.w ten sposób pozostajemy w obrębie rozważań wy nie rozwiązuje. Odnosi się do cji wypełniany jest treścią. stale dostarczającego strumienia danych. w których teza ta dyskutowana była z logicznego i episte­ apercepcja. wego zdania egzystencjalnego. Jest to wysoce problematyczne na stosowne władze kognitywne. z trudem Na jeszcze jedną rzecz należy zwrócić uwagę w przypadku pierwszej tezy onto­ radzi sobie z kwestią poznawania innych duchów. że każdy akt poznawczy rozpoczynający się od percep­ jaka tu się pojawia. w któ­ nym w odróżnieniu od solipsyzmu absolutnego. iż każdemu aktowi percepcji towarzyszy prowadzonych powyżej. których umysł nie jest w stanie podważyć. Oznacza to. tym niemniej istnienie innych duchów jest hipotezą jest cała teza esse = percipi. Otóż definicją bytu ich idei. Teoria solipsystyczna w sensie ścisłym i całej rzeszy przedmiotów. Leibniza i otrzymała na­ by ją oddać lakonicznym i s t n i e n i e = p o s t r z e g a n i e . konsekwentnie egzystencjalne znaczenie musimy także nadać wyrażeniu „być po­ Inne założenie związane jest z Berkeley o wskim twierdzeniem. czeń. z którego podmiot percypujący nie zdaje terminu „istnieć". co do których nie istnieje właściwa im głosi. Pierwsza z nich głosi: „bytem jest tylko to.łac. Berkeley mówi o trzech typach idei. ale nie będzie prawdziwa dla zdania percepcyjnego. Trudność. a więc zachowanie praw­ używa wyrażeń egzystencjalnych w dwóch różniących się znaczeniach. Wyrażenia „istnieć" loznaczności terminu „istnieć" („być"). lecz przypisywaniu mu różnych zna­ Równie trudne jest udzielenie satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie o samo. czyli samopostrzegania. co do której nie ma żadnego znaczenia. najogólniej mówiąc. Otrzymujemy śród których idee bazujące na percepcji zajmują centralną pozycję. że wyrażenie „być postrzeganym" posiada znaczenie egzysten­ istnieją tylko inne duchy postrzegające. lecz co do których przyjmiemy np. je". Możemy wyobrazić sobie taką deskrypcję. lecz prócz nich w ten sposób dwie tezy ontologiczne. ma nieustannie do czynienia. co postrzega" . Jeszcze gorzej sytuacja wygląda.odrobinę zmieniającą sens poprzednich wywodów. Analiza ontologiczna zostaje tym samym zredukowana do analizy percep­ rych treść jest zawsze zdeterminowana przez ten lub inny umysł wywierający wpływ cji. sugerując. która będzie prawdziwa innego. Tutaj raz jeszcze pojawia się problem ontologicz­ dzie zarzut popełnienia błędu zwanego w metodologii „błędem ekwiwokacji". postrzeganie. nie ogranicza się jedynie do nadawania znaczeń. nym (być przedmiotem percepcji). Trudno w jego przypadku mówić dla zdania egzystencjalnego. iden­ strzeganym".

że pogląd ten nych dookreśleń przysługuje duchom i Bogu. że staje przed dylema­ rygodnie orzeka się zatem „istnienie" tylko o podmiotach postrzegających. Wnioski z tych analiz sprowadzają się zasad­ niczo do jednego: skoro nie istnieje nic zewnętrznego w stosunku do percepcji. Zwrot Kartezjusza „myślę. Teoria ta przypomina koncepcję kartezjańską i z dużym prawdopodobieństwem Traktat o zasadach ludzkiego poznania może uchodzić za dzieło z filozofii możemy stwierdzić. Proponuję zatem zacząć od zastanowienia się. mologiczno-metafizycznej. jedynym bytem są podmioty aktów kognitywnych? Wygląda na bycie postrzeganym). Przy okazji mogły stać za sformułowaniem drugiej tezy ontologicznej. w wy­ i filozoficznej teologii (teologii naturalnej). ale zważywszy na podtytuł młodzieńczej rozprawy Berkeleya. tem. Nie mówi w tym przypadku do czynienia z eksplikacjąprzekonań religijnych autora. prostu „być obecnym (w tym samym miejscu i czasie)" lub „być w zasięgu naszych Powodzenie tej interpretacji zależy w dużej mierze od tego. tudzież Jana można tem istnieję jako podmiot tego aktu. niestety. czy też jest to raczej muje porządek wynikania: czy fakt istnienia wynika z faktu postrzegania. Bóg . niemniej jedynie zwrotu „istnieje" i nic poza tym.skoro formułuję wskazać etc. ale równoważność. a więc percypowania.między założeniem a hipotezą wyjaśniającą zatem istnieje jedynie podmiot dokonujący postrzeżenia. które przy­ przecież o myśleniu. warto dodać. natomiast „istnienie = postrzeganie/ pozostaje w zgodzie z wynikami dociekań Berkeleya na temat abstrakcyjnych idei być postrzeganym" przysługuje wszystkim pozostałym przedmiotom niebędącym ogólnych oraz jakości pierwotnych. twierdząc. dostrzeżemy bez trudu. Na pierwszy rzut oka może się to wyda­ niku którego ustanowione zostaje jedno zdanie pewne: „myślę. którego do końca nie był chyba świadomy: albo używać wyrażenia „istnieć" Na pierwszy rzut oka propozycja Berkeleya wydaje się niedorzeczna. z tym wszakże zastrzeżeniem. jakie intencje czy pierwszym jej członem będzie „istnienie" czy też „postrzeganie". Mówił zatem o sobie. że po­ jącą. „Jan istnieje". a jedynie w postaci pojęcia. przekonanie teistyczne jest najlepszą hipotezą wyjaśnia­ Co do pierwszej uwagi. Dodatkowo. Dla tego typu równoważności zaś nie ma znaczenia. że odpowiedź brzmi: tak. w bardziej lub mniej ścisły i właściwy sposób jest przedstawiany w umyśle. zwłaszcza że eksploatowane sąprzez współ­ wyrażeń) czy też będziemy jej dokonywali w supozycji personalnej (w odniesieniu czesnych filozofów różnych orientacji. że dany Podsumujmy to. za­ ną ze zdrowym rozsądkiem. Choć o Bogu Berkeley nie może go dla przedmiotów nigdy w postrzeżeniu niedanych. że gdy zgadzamy się na pewne poglądy natury. że fraza esse = percipi nicją. że orzekamy o jakimś przedmiocie. jest stwierdzenie. który wypowiedział dwa słynne zdania: fides ąuaerens intellectum i credo ut 102 103 . że Berkeley. zgod­ (1) „myślę. zatem myślę (każde zdanie jest wynikiem aktu myślenia). Nie jest to tylko per­ W odniesieniu do przekonań religijnych swoiste rozdwojenie postaw intelektu­ cepcja zmysłowa. gdyby przyjąć hipotezę o kartezjańskim pochodzeniu jego teorii.postrzega. więc jestem" . że jest dany w postaci idei. całkowicie się go wyzbywając. czasownikowi „postrzeganie" znaczenia „istnienie" może dla wielu wydawać implikacja. Ontologiczna teza przedmiot wykonuje szczególnego rodzaju czynności . oraz (2) „jestem. jest w całości znaczeniem wyrażenia „byt". Wyda­ wać dziwne. chcę w ten sposób podkreślić. o całej reszcie przedmiotów. Oba znaczenia bardzo dobrze wyjścia analizę przeprowadzaną w supozycji materialnej (w odniesieniu do użytych pasują do koncepcji omówionej powyżej. To oznacza. matyczna. terbury. czy mamy jeszcze ściślej definiuje istnienie. tylko w sposób ścisły. Jeżeli będziemy jednak pamiętali. czy przyjmiemy za punkt możliwości ostensywnych (móc być wskazanym)". Zauważmy. Odwołałby się tutaj do swojej doktryny idei. że „istnieć" bez żad­ dzieć. żyjący wiele wieków przez Berkeleyem. Nadanie czasownikowi „istnienie" znaczenia „postrzeganie" i. episte- odwrotnie. co rozumiemy przez to zdanie. pozycję: kiedy używam wyrażenia „istnieć". Podob­ Druga teza ontologiczna z wielu względów wydaje się jeszcze bardziej proble­ nie ma się rzecz w przypadku innych duchów. więc myślę" . niż czynił to jego kontynentalny kolega. najprostszą odpowiedzią. że jest ona pewnym refleksem wątpienia metodycznego. czy też próba pokazania. że istnieje. co udało nam się ustalić w tym podrozdziale. w drugą Druga uwaga traci sens. że Jan jest obecny. Miarodajnie i wia­ Berkeleya daje się interpretować na dwa sposoby. nie. Anzlem z Can- wynikiem pewnego typu postrzeżenia. Każda z nich jest alnych dobrze rozpoznał. św. Jak to. więc jestem" nie jest defi­ się nadzwyczaj wątpliwe. Myślenie jest dla Berkeleya po prostu pew. nie bardzo wiadomo. że istnieją. materii jako obiektywnego podmiotu-substratu. że Kartezjusz sformułował swoją tezę w pierwszej osobie liczby poje­ Przypuśćmy. a musi istnieć jakiś podmiot postrzegający (percepcje nie są zawieszone w próżni). jaką jest zwrot Berkeleya. nie moż­ je się. ewentualnie rezerwując nym typem przedstawienia. lecz o postrzeganiu. albo w różnych sytuacjach posługiwać się różnymi znaczenia­ to. a więc do których można użyć powiedzieć. gdy przyjrzymy się formule esse = percipi. Można zatem sformułować ją także na dwa sposoby: Gdy zapyta nas ktoś. powiedzmy. niż to mu się przypisuje. a więc zgodnie z nadanym mu znaczeniem (postrzeganie lub pojawią się pytania. na mieć więcej wątpliwości. do którego w jakiś tajemniczy spo­ sób doczepione są rozliczne własności. tylko o podmiotach aktów kognitywnych można powie­ mi wyrażenia egzystencjalnego. np. dynczej. strzeganie traktuje znacznie szerzej. jaki przyj­ brały taką a nie inną postać zrozumiałych tez filozoficznych. a przede wszystkim suponowanego istnienia duchami. Nie jest to stronę. Berkeley mógłby jednak wysunąć inną pro­ do przedmiotów oznaczanych przez dane wyrażenia). „Istnieć" w tych dwóch wyszczególnionych przypadkach znaczy po zdanie o swoim istnieniu. cjalny wyrażenia „istnieć".skoro dokonuję aktu myślenia (formułuje to zdanie). Berkeley bezwzględnie broniłby się. więc jestem".

Locke'a w sprawie abstrakcyjnych idei ogólnych oraz istnienia materii-substratu że mowa jest o pewnym modelu wiedzy. żeby (lepiej) zrozumieć. niemogąca obejść się bez uwzględnienia hipotezy o istnieniu Boga. Rozumowanie przedstawia się następująco: skoro nie istnieje żadna materia- 104 105 . podczas gdy (2) konkretyzacją modelu. w którym konstruowana jest teoria wiedzy bytu ludz­ dącej hipotezą o istnieniu Boga. W ten spo­ jednak. które stanowią istotny motyw pozalo. by dopuścić jego rozliczne rzeczywiście jesteśmy w stanie zminimalizować wpływ przekonań innych niż te. które konkretyzacje. porusza się między punkta­ ley są pożałowania godnymi myślicielami. że Berkeley przedstawia w swoim tekście teorię bytu absolutnego (a po dokonaniu pewnych ograniczeń dostosowana zostaje do bytu wiedzy ludzkiej bezwzględnie wymagającej dodatkowej hipotezy wyjaśniającej. na nasze poczynania w sferze teorii (i odpowiednio praktyki). pem poznawczym do stanów wewnętrznych a ontologiczna gwarancją ich powsta­ że zbada założenia postawy epistemicznej (sceptycyzm). staje się jasne. choć nieco ina­ i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu. Takie próby oczywiście były. przedstawione w pierwszej części Traktatu. podobnie jak w przypadku Boga. że różnica raczej fakt. że nie przyjmuje stanowiska sensowną konsekwencją sformułowanych przesłanek rozumowania. Już lepiej brzmi druga część podtytułu. aspirując do wiedzy. warto postawić następującą hipotezę: Traktat jest dziełem. ani zakresu. przy czym. które pozwala zbudować model maksy- postaw. nywające argumenty. W (1) teza o istnieniu Wywód Berkeleya nie daje się łatwo zaklasyfikować do którejś z wymienionych Boga jest przekonaniem fundamentalnym. Dostęp mamy jedynie do stanów i niewiary". bę­ ludzkiego) oraz (2) jako tekst. sprawę z tego. odgrywa zasadniczą rolę. można byłoby nazwać modelem (ide- nasze pytanie przyjmuje postać następującego dylematu: Czy Berkeley szuka zrozu­ alizacją). się do pewnego typu kompleksu wobec nauki. z drugiej zaś wiedza czysto apercepcyjna. Zakłada się bowiem. iż próbuje sieje na siłę udrapować w szaty mniej lub bardziej udanych taka się pojawia i jest różnicą przyczyny (rzecz) i skutku (idea). aczkolwiek wspiera się na nieco innych rwane od ich ewentualnych przekonań bazowych. że pojęcie nauki zaczynało się krystalizować. że ostatecznie problemem nie są czyjeś przekonania religijne. O ile w naszych czasach jest to nad­ Idealizacja nie jest pomysłem Berkeleya. używając języka metodologii. Człowiek. nych argumentów. więc jego wiedza musi być kompromisem między dostę­ drogę sprowadzimy. które daje się traktować jako osobliwy dowód fizyko-teologiczny. należałoby być Bogiem. by Berkeleyowi czynić zarzuty z tego. Etapami budowania modelu są kolejne fazy argumentacji przeciw teo­ są dobrze uzasadnione lub które z dużym prawdopodobieństwem dadzą się uzasad­ riom abstrakcyjnych idei ogólnych. przesłankach i do innych prowadzi wniosków. w którym konstruowana jest teoria wiedzy pretacji. stu wynikiem działania przyczynowego na umysł oraz wynikiem operacji na imma- Formułowanie przekonań religijnych w postaci teorii jest w istocie przyznaniem nentnym materiale powstającym w wyniku tego działania. W kul­ nić. jak i Berke­ przypadkach jest to Bóg. aczkolwiek w (1) inną niż w (2). Kierunek implikacji od poglądów religij­ z doświadczenia wewnętrznego. czy malistyczny (idealizację). że błędy takie zostały popełnione. że pewność możemy mieć tylko w stosunku do stanów tytuł dzieła Berkeleya: „W którym poddano badaniu główne przyczyny błędów naszego umysłu. A zatem Wersję (1). Wiedza jest po pro­ teorii (naukowych). Prekursorem był Kartezjusz: jeżeli chce­ zwyczaj dobrze widoczne. W obu pienia. Motyw ten nie jest bynajmniej mało szlachetny i godny potę­ strony wiedza czysto percepcyjna. dla którego wszelka kauzalność musiałaby oznaczać. gdy wiadomo już. wytworzone za sprawą aktu stwórczego (co uczyniłoby sprzecznym pojęcie Absolu­ giczny. lecz należy zdawać sobie że w modelu nie ma między tymi dwoma pojęciami różnicy ani treści. Nie może zatem dziwić strzeni naszego życia umysłowego. Oznacza to po prostu. gdyż bieg dziejów wyznacza postęp w szeroko rozumia­ my osiągnąć wiedzę (mieć pewność co do żywionych przekonań) musimy wyklu­ nych naukach. są całkowicie ode­ Druga strategia jest równie interesująca.intelligam: „wiara szukająca zrozumienia" oraz „wierzę. z których miałyby wynikać. ale żeby z tego uzyskać wiedzę. W tym kontekście Traktat można po­ być może. W tym sensie można rozumieć pewne wypowiedzi Berkeleya. Propozycja Berkeleya jest bliska temu rozwiązaniu. Faktem jest czyć wszelkie elementy zewnętrzne. decydujący o całokształcie wywodów. metafizycznej (ateizm) wania w umyśle. tzn. Tego ostatniego zastrzeżenia nie musi i nie może respektować umysł i religijnej (niewiara). uporamy się z nimi i ich autorów na dobrą ludzkiego nie jest Bogiem. lecz może sprawiać wrażenie. że tak naprawdę zarówno Locke. W tym kontekście nieco buńczucznie brzmi pod­ stwierdzenie Kartezjusza. jakości pierwotnych i materii-substratu. raz pierwszy określili racjonalność naukową jako paradygmatyczną dla całej prze­ będący jedynym właściwie czynnikiem uzasadniającym. Jest to w pewnym sensie problem natury ogólniejszej. minacyjnym momencie. a więc ostatecznie podważa sensowność uprawiania filozofii. inaczej jednak uprzyczynowanego (lub w ogóle nych do poglądów filozoficznych wróży kłopoty z zagwarantowaniem wiarygod­ uprzyczynowanego). W nawiązaniu do drugiej inter­ czytać na dwa sposoby: (1) jako tekst. żeby zrozumieć". że teza główna esse = percipi jest jedyną Nie chodzi o to. a Descartes. a my. W obu rozwiązaniach istnienie Boga mienia dla swoich przekonań teistycznych. którego granicznymi punktami są z jednej z pobudek religijnych. Nikt z rodu ówczas jeszcze młody) George Berkeley. Leibniz. Wszystko to sugeruje jednak. czy też wierzy. najwyraźniej figurę tego typu dowodu można do­ kiego. w której autor deklaruje. w której twierdzi się. Raczej wątpliwe. o tyle za czasów Berkeleya nie było co do tego jasności. co nie jest blemu wiedzy z pewnym zespołem przekonań. ateizmu czej i z odrobinę mniejszą pychą sformułowana. Stąd. w których dozwala niekiedy na utożsamienie idei z rzeczami. zakłócające życie naszego umysłu. (pod­ wewnętrznych. że istnieje coś. są i będą podejmowane. ale podczas gdy po przystosowaniu modelu do ludzkiej natury okazuje się. że przeko­ tu). strzec. że Berkeley podchodzi do pro­ Boga. całość wiedzy czerpie zespołem nieuzasadnionych przekonań. którzy swoje teorie nadbudowują nad mi skrajnymi. Ciekawe jest natomiast to. Locke po sób dostęp internalny (wewnętrzny) otrzymuje niespotykaną dotąd w filozofii rangę. a następnie osłabić warunki. mianowicie takiej.

Wielokrotnie powtarzane przygany są wyrazem młodzieńczej we­ wy. jak to jest. Nie powinno zatem dziwić. która ma przecież pełnić funkcję takiej podsta­ sarkastyczny styl. 106 . jak i jego przesłanek. nie może zająć pozycji dochodzi zadziorny. Leibniza. Tylko pod tym warunkiem dzieło filozoficzne acji przyjęcie istnienia Boga wydaje się Berkeleyowi rozwiązaniem najprostszym i ro­ może być zresztą przyswojone w języku innym. Takim duchem może być tylko Bóg. Stymulujące w ten sposób otwierając nam drogę do wiedzy koniecznej. którą byt absolutny (w przypadku modelo­ wym) może osiągnąć. który gwarantowałby stałą percepcję. Odrzucając materię. językiem i połączeniem kompeten­ (samowiedzy). ateizmowi nych. iż przedmioty istnieją o tyle. Berkeleya. a za jego pośrednictwem teorii wprzód ustanowionej harmonii G. Wobec tego istnieje pilna wartości dla dziedzictwa myśli europejskiej. jesteśmy w stanie uznać za wysoce problematyczne. że istnieją pewne prawidłowości w percypowa- nych zjawiskach. bo nie istnieje prze­ tur cież żaden podmiot. Niemniej jednak zauważamy. ale za jego pośrednic­ Sebastian Tomasz Kołodziejczyk twem udaje się wyjaśnić fakt. że tekst ten będzie dowodem dedukcyjnym. w której nie sposób uniknąć hipotezy o istnieniu Boga jako heurystycznie relewantnej. Kto spodziewa się. wokół której mogłyby organizować się jakości pierwotne. Gdyby przyjąć szą próbę uprawiania filozofii transcendentalnej w nowym. ale samowiedza . spójność ar­ Gwarancja ontologiczna jest tutaj pojmowana jako podtrzymanie czynnika sprawczego gumentacji i uczciwość w wyciąganiu konsekwencji z przyjętych założeń. w wąskich ramach zaproponowanych w tym eseju interpretacji. prócz Boga. być może mało oryginalnym. sądzimy (prawdzi­ wiedzy na teorię samowiedzy. choć na o wiele mniejszą skalę. iż w obu przypadkach otrzymujemy nadzwyczaj spójną wizję wiedzy.wyrazem jej musiałoby być zaś milczenie. Unika dzięki temu solipsyzmu absolutnego. z jakim Berkeley walczy przeciw jako duch będę Ontologicznie gwarantował niezmienność i trwałość czynników kauzal­ największej pladze (w jego mniemaniu). Nikt inny. zależne od umysłu. Samowiedza nie jest jednak jedyną składową ludzkiej wiedzy. powiedzianych uogólnień czy tacite przyjętych założeń. że poznajemy regularnie zachodzące zjawiska. wszelkie jakości są wtórne. opierającej się na trwa­ i orzeźwiające są figury myślowe G. przesunąwszy akcenty z teorii śnić. żadna wiedza nie mogłaby być komunikowalna. który nadany komunikat mógłby odebrać. Przekład Janusza Salamona styl ten zachowuje. jak i transcendentalizm kantowski. że niczego nie mogę być gwarantem. niezmiennych fundamentach. iż pomimo pewnego odseparowania ontologicznego i epistemologicznego .gdyż obracamy się w kręgu własnych treści mentalnych . Traktat bezsprzecznie uchodzić zatem może za pierw­ wie) i komunikujemy naszą wiedzę (po to przecież istnieją idee ogólne). że przedmiot jest jedynie pewną Zakończenie ideą. Tertium non da­ solipsyzmie nie ma zresztą sensu komunikowanie czegokolwiek. mianowicie sceptycyzmowi. albo będzie to duch potężniejszy ode mnie. której elementem konstytutywnym jest odwołanie się do swoistego paradygmatu (idealizacji). W tej sytu­ cji filozoficznych z filologicznymi. a jednocześnie pokorne przyznanie. często przeradzający się w ironiczny tudzież tego typu gwaranta. Do tego naszych idei pochodzących z percepcji. Wieliczka/Aberdeen. Odrzucenie pierwszego wariantu odpo­ i indyferentyzmowi religijnemu. że Berkeley w tym aspekcie swojej konstrukcji teoretycznej bliski jest okazjonalizmu Malebran- che'a. Pierwszą i od razu stawiającą najwyższe wymagania. a stwierdzenie. niż zostało napisane. Zakończmy stwierdzeniem. Różni się od ste. a przekonaniem. szybko się zem (wydaje się. że wiara jest konsekwencją przed­ stawionej koncepcji. polemiczny ton. Jego odczytywanie nie zamyka się. a jednocześnie dobrze ilustrują zapał. broń konieczność postulowania istnienia ducha. maj 2004 komunikacja zachodzi i to z sukcesem. tzn. wiedzi jest naturalną konsekwencją analizy przekonań. Istnieje w nim jednak ścisłość innego rodzaju: dorzeczność. że dla Berekelya nie ma różnicy między tymi dwoma wymiarami).substrat. prócz swoich własnych treści refleksyjnych starego. przez wielu uważanego za wielce udany. To zaś oznacza. że Traktat jest dziełem o najwyższej my. iż ludzka wiedza jest jedynie namiastką tej. dzącym najmniej paradoksów. Wszelako nie byłaby to wiedza w sensie ści­ su. w wyniku której staje się oczywi­ a w wielu miejscach istotnie otwiera nowe perspektywy interpretacyjne. Berkeley musiał borykać się z alternatywą: albo ja rwy autora. Nie ulega kwestii.W. że wariantami stanowiska Ber­ słym. Podsumowując: Berkeley waha się między strategią poszukiwania uzasadnienia dla swoich przekonań teistycznych. Boże. słowa. choć wiele w nich pospiesznie wy­ łych. Bóg nie jest co praw­ da dobrym przykładem odbiorcy komunikatów językowych. Przy radykalnym keleya są zarówno sceptycyzm. o ile myje postrzega­ Nikogo nie trzeba już chyba przekonywać. rozczaruje. tak co do formy dyskur­ choć bez wątpienia mogłaby zaistnieć. Powstaje nieodparte wrażenie. nowożytnym sensie tego postawę radykalnie solipsystyczną. lecz zasadniczo słusz­ W aspekcie epistemologicznym hipoteza o istnieniu Boga ma natomiast wyja­ nym: Berkeley zainicjował nowe rozdanie w filozofii. Taki jest jednak żywioł my­ Hipoteza o istnieniu Boga ma zatem wymiar ontologiczny i epistemologiczny zara­ ślenia.

41(3): 614-617.. Fritz A.. Berkeley. Leibniz. Dialogue. 40: 207-21. 7: 431-40. „Berkeley et le cartesianisme". 109 . Berman D. Oxford: Clarendon Press 2001. Warszawa 1998. Routledge: New York 2001. 40(3): 402-404. The Empiricists: Critical Essays on Locke. „Berkeley et les philosophes du XVIIeme siecle: Perception et sceptici- sme". Elzenberg H. Ajdukiewicz K. Fogelin R. Ablondi F. 18(3): 361-373.. „Malebranche. Modern Theology. 9(2): 136-139. 271-287. „Malebranche and the Immaterialism of Berkeley". Berkeleya jest niezwykle obfita i trudna do ogarnięcia. History of Philosophy Quar- terly. Brykman G.. „Berkeley et les philosophes du XVIIeme siecle".. „Berkeley and God". Z historii filozofii. s. 3: 59-80. Eksperymentalna filozofia. Spinoza.. 33(1): 43-50. and Hume. Locke. Glauser R. Berkeley and the Principles of Humań Knowledge.. Horizons Philosophiąues 1999. Philosophy. „Berkeley's Argument for Other Minds". Glauser R. Stąd też przytoczone poniżej pozycje należy traktować jedy­ nie jako orientacyjny punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. „Przegląd Filozoficzny".. Hume. Solipsism. Danaher J. Falkenstein L.. Sophia. and Divine Revelation". vol. „Problemat transcendentalnego idealizmu w sformułowaniu seman­ tycznym". Learningfrom SixPhilosophers: Descartes. Przewodnik bibliograficzny Literatura na temat filozoficznych koncepcji G. Journal ofthe History of Philosophy.. Bennett J. Row- man and Littlefield: Lanham.. Bennett J.. Wydawnictwo Amber. 1937. Review ofMetaphysics. 1 i 2. Ber­ keley.. Znak: Kraków 1995 (tamże przedruk pracy „Do­ mniemany immanentyzm Berkeleya w świetle analizy tekstów"). „Is Berkeley's World a Divine Language?". Ze zrozumiałych wzglę­ dów przeważają prace w języku angielskim. Atherton M. Berkeley.

59(1): 133-149. Miller B. Berkeley and Malebranche: A Study in the Origins of Berkeley s Thought. logiki formalnej i metodologii nauk. Tipton I.. Ta meta tafysika. Malebranche. Quine W. T. B Stanosz Warszawa 2000. 25(2): 241-251. „Idealizm kontra realizm w różnych odmianach obu tych pojęć". New York 1934.. Kotarbiński T. Pietrzkiewicz T. 61: 280-92. „'Byt' i byt". Archiv fur Ge- schichte der Philosophie. przeł. A. 12 II 1904 -12 II 1929.Internal Realism and the Incommensurability - Thesis. Review of Metaphysics (40): 237-270... London: Methuen 1974. Wrocław 1987. Oxford University Press: Oxford 1989. Pojęcie idei u Berkeleya. Kwestie dyskutowane o prawdzie.. „Berkeley on Common Sense and the Privacy of Ideas". Berkeley. Locke and Berkeley. Berkeley and the External World".. w: W stronę logiki. Martin C. Ingarden R. Kant I.. Metafizyka. „O tym. 1946. 109-125. Philosophy-and-Phenomenological-Research. History of Philo­ sophy Quarterly. 34(4): 535-548. Kiytyka czystego rozumu. co istnieje". Lwów Tomasz z Akwinu. Ookerjee S... 110 . Grey D. Journal of the History of Woleński J. przeł. Berkeley znany i nieznany. Jolley N. „Denotowanie". „'Exists' and Existence". Revue Internationale de Philosophie. Warszawa 1977. 351-370. w: Język i poznanie. ss. Warszawa 1985. tomy 1 i 2. Lwów 1910. 17:381-394. „Berkeley in a Cartesian Context". „The Solipsism of Bishop Berkeley". Frege G. „W sprawie pojęcia istnienia". Graham J. w: Logika i język. Berkeley: The Philosophy of Immaterialism. „Niektóre założenia idealizmu Berkeley'a". przeł.. M. przeł. Warnock G. w: Księga Pamiątkowa Russell B. ss.. Lublin 1996. B. Warszawa 1967...... Sarnowski S. 5(3): 397-423. J. Nakładem Polskiego Towarzystwa we Lwowie. Harmondsworth: Penguin 1974. Wolniewicz. Arystoteles. „Postrzeganie zewnętrzne". J. 1937. R. Berkeley: zdrowy rozsądek i idealizm. tom II. and Vision in God". Pisma semantyczne.. Indian Philosophical Quarterly. J. Ruszczyński. „What Does Berkeley's God See in the Quad?". Yandell D. 29-37. Żeleźnik. „Berkeley. „Descartes. B.). s.V. Pappas G. Kraków 1994. „Berkeley's Idealism . Elementy teorii poznania. s. 32-56. Metaphysica. Aduszkie- 1931... Sebastian Tomasz Kołodziejczyk Luce A. Warsza­ wa 1965. War­ szawa 1986. 23(\-2): 77-93... Poznań 1998.Ghosh T. w: Z punktu widzenia logiki. Kleiner J. Ingarden. Philosophy. wicz. Pietrzkiewicz T. ss.). Indian-Philosophical-Quarterly. Szymańska B... 143-154. Philosophical Quarterly.. tomy 1 i 2. i Armstrong D. (red. Warszawa 1988. 12(4): 411-423. L. A. przeł. Pelc (red. Przegląd Filozoficzny. McCracken Ch. 2: 338-49. Watson R. Berkeley: An Interpretation. Garden City NY: Double- day 1968. Internatio­ nal Journal of Philosophical Studies. „Common Sense and Berkeley's Perception by Suggestion".. Winkler K.O. „Berkeley and Scepticism". Inna wykorzystana literatura: Ajudkiewicz K... Kwartalnik Filozoficzny. Kuczyński. Polskiego Towarzystwa Filozoficznego we Lwowie.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful