George Berkeley

Traktat o zasadach
ludzkiego poznania
w którym poddano badaniu główne
przyczyny błędów i trudności w różnych
dziedzinach wiedzy oraz podstawy
sceptycyzmu, ateizmu i niewiary

Przełożył
Janusz Salamon SJ

Posłowie napisał
Sebastian Tomasz Kołodziejczyk

Tytuł oryginału:
A Treatise Concerning the Principles of Humań Knowledge,
wherein the chief causes of the error and difficulty in the Sciences with
the ground of Scepcism, Atheism, and Irreligion are inquired into.

Przedmowa

To, co tutaj prezentuję, po długim i sumiennym dociekaniu stało się dla
mnie oczywiście prawdziwe. Toteż wydało mi się pożytecznym, aby poznali
je zwłaszcza ci, którzy są skażeni sceptycyzmem albo domagają się dowodu
istnienia i niematerialności Boga czy przyrodzonej nieśmiertelności duszy.
Nie przesądzając sam o skuteczności moich wywodów, zadowolę się tym, że
czytelnik zechce je bezstronnie rozważyć. Nie zależy mi bowiem na popular­
ności tego, co tutaj napisałem, o ile nie byłoby zgodne z prawdą. Aby jednak
prawda nie ucierpiała, pozwalam sobie prosić czytelnika, aby zawiesił swój
sąd, dopóki przynajmniej raz nie przeczyta całości z taką uwagą i namysłem,
na jaki niniejszy przedmiot zdaje się zasługiwać. Są bowiem w tej pracy
fragmenty, które same w sobie, wyjęte z kontekstu, są (w sposób nieuniknio­
ny) niezwykle podatne na całkiem opaczne zrozumienie i zdają się prowa­
dzić do zupełnie niedorzecznych wniosków, które jednak z nich nie wynika­
ją, jak się okaże po przeczytaniu całości. Choćby jednak ktoś przeczytał
całość, ale uczynił to pobieżnie, jest wielce prawdopodobnym, że błędnie
zrozumie to, co chciałem przekazać. Tym niemniej pozwalam sobie żywić
nadzieję, że myślącemu czytelnikowi moje wywody będę się jawiły jako ja­
sne i oczywiste. Sądzę, że z tego, iż niektóre z moich poglądów mogą się
wydać nowe i nadzwyczajne, nie mam obowiązku się usprawiedliwiać. Tego
bowiem, kto jakąś prawdę, którą można udowodnić, odrzucałby tylko z tego
powodu, że jest to prawda dopiero co odkryta i przeczy ludzkim przesądom,
z pewnością należałoby uznać za mało zaznajomionego z naturą nauki. Tyle
uznałem za słuszne zaznaczyć w tej przedmowie, aby jeśli to możliwe zapo­
biec pośpiesznym sądom tego rodzaju ludzi, którzy są nazbyt skłonni potę­
pić jakiś pogląd, nim go właściwie zrozumieją.

5

Wstęp

1. Jako że filozofia nie jest niczym innym, jak tylko zgłębianiem mądro­
ści i prawdy, można by słusznie oczekiwać, że ci, którzy poświęcili jej szcze­
gólnie wiele czasu i trudu, powinni zażywać w większym stopniu pokoju
umysłu, cieszyć się większą jasnością i oczywistością poznania i rzadziej
być trapionymi wątpliwościami i trudnościami niż inni ludzie. Tymczasem,
jak widzimy, rzecz ma się tak, że to nieoświecone masy ludzkie, które poru­
szają się po utartych i niewyszukanych ścieżkach zdrowego rozsądku, pod­
dając się nakazom natury, funkcjonują z łatwością i bez przeszkód. Nic
z tego, co znajome, nie wydaje im się niewytłumaczalne czy trudne do zrozu­
mienia. Nie uskarżają się na jakikolwiek brak oczywistości poznania zmy­
słowego i w najmniejszym stopniu nie grozi im popadniecie w sceptycyzm.
A jednak, gdy tylko pozostawimy na chwilę zmysły i instynkt, aby podążyć
za światłem jakiejś wyższej zasady, rozumować, rozmyślać i zastanawiać się
nad naturą rzeczy, zaraz pojawiają się w naszych umysłach tysięczne wątpli­
wości, dotyczące tego, co przedtem wydawało się nam w pełni zrozumiałe.
Wszędzie zaczynamy dostrzegać przesądy i omyłki zmysłów. Kiedy zaś usi­
łujemy je przezwyciężyć, uciekając się do rozumu, niepostrzeżenie popada­
my w dziwaczne paradoksy, trudności i sprzeczności, które mnożą się i po­
grążają nas z każdym krokiem. Aż w końcu, przebrnąwszy przez manowce
naszych dociekań, odkrywamy, że znaleźliśmy się tam, gdzie byliśmy na
początku, albo, co gorsza, pogrążyliśmy się w godnym pożałowania scepty­
cyzmie.
2. Za przyczynę tego stanu rzeczy uważa się zazwyczaj tajemniczość
samej rzeczywistości lub naturalną słabość i niedoskonałość naszego rozu­
mu. Mówi się, że możliwości naszych władz umysłowych są ograniczone
i że Natura przeznaczyła je do podtrzymywania życia i czynienia go łatwiej­
szym, nie zaś do wnikania w wewnętrzną istotę i strukturę rzeczy. Sugeruje
się też, że nie należy się dziwić, że kiedy skończony umysł człowieka zaczy­
na traktować o rzeczach przynależących do sfery nieskończoności, wówczas

7

wikła się w absurdy i sprzeczności i niepodobna, aby sam mógł się od nich ciach w tej dziedzinie. Poruszenie tego tematu zmusza mnie jednak do przy­
kiedykolwiek uwolnić; należy wszakże do natury nieskończoności, że nie wołania w pewnym stopniu już teraz głównego przedmiotu moich rozważań
może jej pojąć to, co jest skończone. i zwrócenie uwagi na to, co, jak się zdaje, w głównej mierze przyczyniło się
3. Być może jednak postępujemy w sposób nazbyt stronniczy, kiedy źró­ do zagmatwania i skomplikowania badań naukowych, prowokując niezli­
deł błędu upatrujemy w naszych władzach umysłowych, nie zaś w ich niepo­ czone błędy i trudności we wszystkich niemal dziedzinach wiedzy. Chodzi tu
prawnym użyciu. Trudno przypuszczać, aby poprawne wnioskowanie wy­ o przekonanie, że umysł ma władzę tworzenia abstrakcyjnych idei albo pojęć
chodzące od prawdziwych przesłanek miało kiedykolwiek prowadzić do rzeczy. Ten, komu pisma i dysputy filozofów nie są całkiem obce, z pewno­
wniosków, które są niespójne albo nie do utrzymania. Należałoby raczej są­ ścią przyzna, że wiele z nich dotyczy właśnie abstrakcyjnych idei. To przede
dzić, że Bóg potraktował ludzi bardziej szczodrze, niż by miał uczynić, ob­ wszystkim one uchodzą za przedmiot takich dyscyplin, jak logika i metafizy­
darzając ich przemożnym pragnieniem wiedzy, a jednocześnie czyniąc ją dla ka, i za przedmiot wszelkiej wiedzy dotyczącej najbardziej abstrakcyjnych
nich nieosiągalną. Pozostawałoby to w niezgodzie z zawsze łaskawym spo­ i najwyższych zasad. We wszystkich tych dziedzinach rzadko podejmuje się
sobem działania Bożej Opatrzności, która stosownie do pragnień, jakie za­ jakiekolwiek zagadnienie, nie założywszy wpierw zarówno istnienia takich
szczepiła w swych stworzeniach, zazwyczaj wyposaża je w środki, które, idei w ludzkim umyśle, jak i tego, że umysł jest z nimi dobrze zaznajomiony.
przy właściwym ich użyciu, prowadzą do zaspokojenia tych pragnień. Osta­ 7. Przyjmuje się powszechnie, że jakości, czy modi rzeczy, nigdy tak
tecznie jestem skłonny mniemać, że zdecydowaną większość, o ile nie wszyst­ naprawdę nie istnieją same przez się i w oderwaniu od wszystkich innych,
kie z tych trudności, które dotychczas zajmowały filozofów i zagradzały dro­ ale są jak gdyby zmieszane i zespolone ze sobą w tym samym przedmiocie.
gę do wiedzy, zawdzięczamy sobie samym. Wpierw wznieciliśmy tumany Powiadają jednak, że umysł, będąc zdolnym do rozważania każdej jakości
kurzu, a teraz uskarżamy się, że nie widzimy. z osobna, czyli w oderwaniu od innych jakości z nią złączonych, tworzy
4. Moim celem jest zatem próba odkrycia tych zasad, które są przyczyną sobie w ten sposób idee abstrakcyjne. Na przykład, gdy jakiś przedmiot jest
pojawienia się w kilku dziedzinach filozofii tych wszystkich wątpliwości postrzegany przez wzrok jako rzecz rozciągła, barwna i pozostająca w ruchu,
i niepewności, tych niedorzeczności i sprzeczności i to w takim natężeniu, że wówczas umysł, rozkładając tę złożoną ideę na konstytuujące ją proste ele­
nawet najwięksi mędrcy uznali naszą ignorancję za nieuleczalną, przekona­ menty i rozpatrując każdy z nich z osobna w oderwaniu od pozostałych, two­
ni, że jest ona konsekwencją naturalnej tępoty i ograniczoności naszych władz rzy abstrakcyjne idee rozciągłości, barwy i ruchu. Nie znaczy to, żeby barwa
umysłowych. Z pewnością jest rzeczą godną naszego trudu, aby podjąć się czy ruch mogły istnieć bez rozciągłości, lecz jedynie że umysł jest zdolny
ścisłego przebadania pierwszych zasad ludzkiego poznania, roztrząsając je w procesie abstrakcji utworzyć sobie ideę barwy niezależnie od rozciągłości
i analizując na wszelkie sposoby. Zwłaszcza że istnieją powody, aby podej­ oraz ideę ruchu niezależnie od zarówno koloru, jak i rozciągłości.
rzewać, że owe przeszkody i trudności, które wprowadzają umysł w zakło­ 8. Dalej, zauważywszy, że w poszczególnych rzeczach rozciągłych, po­
potanie, zagradzając mu drogę w jego dążeniu do prawdy, sanie tyle konse­ strzeganych przez zmysły, jest jakiś podobny i wspólny im wszystkim ele­
kwencją rzekomej tajemniczości i zawiłości przedmiotów poznania czy też ment, podczas gdy inne elementy są swoiste, jak ten lub inny kształt czy
naturalnej ułomności naszego rozumu, ale raczej rezultatem uporczywego wielkość, które odróżniają jedne rzeczy od drugich, umysł rozważa z osobna
trzymania się fałszywych zasad, czego można było uniknąć. i wyodrębnia to, co wspólne, tworząc na tej podstawie najbardziej abstrak­
5. Choć to przedsięwzięcie może zniechęcać stopniem swej trudności, cyjną ideę rozciągłości. Idea ta nie jest ani linią, ani powierzchnią, ani bryłą,
kiedy się zważy, jak wielu wybitnych i niepospolitych mężów podjęło się nie ma też określonego kształtu ani wielkości, ale jest ideą całkowicie od
przede mną podobnego zadania, pozwalam sobie żywić pewne nadzieje na tego wszystkiego oderwaną. W podobny sposób, pozostawiając na boku to,
powodzenie. Albowiem ten, kto ma szerokie horyzonty, nie zawsze widzi co w poszczególnych barwach postrzeganych przez zmysły odróżnia jedną
jasno i być może ktoś bardziej krótkowzroczny, zmuszony przyjrzeć się przed­ z nich od drugiej, a zachowując tylko to, co jest im wszystkim wspólne, umysł
miotowi swego badania z bliska i dokładnie, będzie zdolny dostrzec to, co tworzy abstrakcyjną ideę barwy, która nie jest ani czerwona, ani niebieska,
umknęło uwadze kogoś znacznie bystrzejszego. ani biała, ani żadnego innego koloru. Podobnie też, rozważając ruch w ode­
6. Aby ułatwić czytelnikowi zrozumienie dalszych wywodów, warto, ty­ rwaniu nie tylko od poruszającego się ciała, lecz również od toru, jakim to
tułem wstępu, powiedzieć co nieco o naturze języka i o możliwych naduży- ciało się porusza, i od wszystkich poszczególnych kierunków i prędkości,

8 9

tworzy się abstrakcyjną ideę ruchu, która w równym stopniu odnosi się do różne sposoby. Potrafię sobie wyobrazić człowieka o dwu głowach albo tors
każdego poszczególnego przypadku ruchu, jaki tylko może być postrzegany ludzki złączony z ciałem konia. Mogę myśleć o ręce, oku, nosie jako wyab­
przez zmysły. strahowanych czy oddzielonych od reszty ciała. Wtedy jednak, jakąkolwiek
9. I tak jak umysł tworzy sobie abstrakcyjne idee jakości czy modi, tak bym sobie rękę lub oko wyobraził, musiałyby mieć jakąś określoną postać
też precyzując czy dokonując myślowej separacji, sięga abstrakcyjnych idei i barwę. Podobnie idea człowieka, którą sobie tworzę, musi być ideą czło­
bytów bardziej złożonych, posiadających kilka współistniejących ze sobą wieka białego, czarnego lub śniadego, prostego lub zgrabionego, wysokie­
własności. Na przykład, gdy umysł dostrzeże, że Piotr, Jakub i Jan są ogólnie go, niskiego lub średniego wzrostu. Nie potrafię żadnym wysiłkiem myśli
rzecz biorąc do siebie podobni pod względem wyglądu i innych własności, pojąć opisanej wcześniej abstrakcyjnej idei. Równie niemożliwe jest dla mnie
wówczas ignorując to, co w złożonej idei Piotra, Jakuba czy jakiegokolwiek utworzenie abstrakcyjnej idei ruchu, który byłby czymś odrębnym od poru­
innego konkretnego człowieka jest właściwe tylko każdemu z nich, pozosta­ szającego się ciała i nie byłby ani szybki, ani wolny, nie przebiegał po linii
wia tylko to, co jest im wszystkim wspólne. W ten sposób umysł tworzy krzywej czy prostej. To samo można powiedzieć o wszelkich innych abstrak­
oderwaną ideę, w której wszystkie poszczególne jednostki na równi uczest­ cyjnych i ogólnych ideach. Mówiąc wprost, uznaję się za zdolnego do abs­
niczą. Abstrahuje przy tym całkowicie od tych wszystkich okoliczności i róż­ trahowania w tym znaczeniu, że potrafię rozważyć poszczególne elementy
nic, które mogłyby z niej uczynić byt jednostkowy. W taki właśnie sposób, czy własności w oderwaniu od innych, które, chociaż w danym przedmiocie
jak się powiada, dochodzimy do abstrakcyjnej idei człowieka albo, jeśli kto są ze sobą złączone, to przecież mogłyby w rzeczywistości istnieć także bez
woli, idei człowieczeństwa lub natury ludzkiej. Co prawda, obejmuje ona nich. Zaprzeczam jednak, jakobym potrafił odrywać w myśli jedną od dru­
barwę, gdyż nie ma człowieka, który by nie miał jakiegoś koloru, niemniej giej lub przedstawiać sobie oddzielnie te własności, które nie mogą istnieć
nie może to być ani barwa biała, ani czarna, ani żadna inna, ponieważ nie w takiej izolacji, albo bym był zdolny utworzyć ogólne pojęcie, abstrahując
istnieje taki kolor, który byłby właściwy wszystkim ludziom. Idea człowieka od szczegółów w sposób wyżej opisany, a to są przecież dwa właściwe
obejmuje również wzrost, ale nie jest to ani wzrost wysoki, ani wzrost niski, i powszechnie akceptowane rozumienia abstrakcji. Istnieją podstawy, by są­
ani też średni, ale coś wyabstrahowanego z każdego z nich. To samo dotyczy dzić, że większość ludzi uzna, iż znajdują się w podobnym, co ja, położeniu.
wszystkich innych cech. Dalej jeszcze, jako że istnieje wielka różnorodność Ogół ludzi, którzy są prości i niewykształceni, nigdy nie rości sobie pretensji
innych stworzeń posiadających niektóre, ale nie wszystkie własności składa­ do posiadania pojęć abstrakcyjnych. Zresztą powiada się, że są one trudne
jące się na złożoną ideę człowieka, umysł, pozostawiając na boku te cechy, i nie dają się osiągnąć bez utrapień i pracy. Mamy zatem rozumne podstawy
które są właściwe ludziom, a zachowując tylko te, które są wspólne wszyst­ do konkluzji, że jeśli takie pojęcia istnieją, to posiadają je jedynie uczeni.
kim istotom żywym, tworzy ideę zwierzęcia, która abstrahuje nie tylko od 11. Zajmę się teraz zbadaniem tego, co można przytoczyć na obronę owej
wszystkich poszczególnych ludzi, ale również ptaków, ssaków, ryb i owa­ teorii abstrakcji, i spróbuję odkryć, co skłania filozofów do akceptacji poglą­
dów. Elementami składowymi abstrakcyjnego pojęcia zwierzęcia są ciało, du tak odległego, jak się zdaje, od zdrowego rozsądku. Niedawno zmarły,
życie, zmysły i samoczynny ruch. Ciało w powyższym rozumieniu nie ma słusznie ceniony filozof, udzielił temu poglądowi bezsprzecznie dużego
żadnej szczególnej postaci czy kształtu, jako że nie ma takiej postaci czy poparcia w przekonaniu, że posiadanie ogólnych abstrakcyjnych idei jest tym,
kształtu, które byłyby wspólne wszystkim zwierzętom. Nie jest zatem pokry­ co najbardziej odróżnia człowieka od zwierzęcia, gdy chodzi o kwestię ro­
te włosem, upierzeniem czy łuską itd., ani też nagie, gdyż włosy, pióra, łuski zumności. „Posiadanie idei ogólnych - powiada on - j e s t właśnie tym, co
i nagość są cechami, które odróżniają jedne zwierzęta od drugich i dlatego w doskonały sposób odróżnia człowieka od zwierzęcia i jest doskonałością,
wyłącza sieje z abstrakcyjnej idei zwierzęcia. Z tego samego powodu zdol­ jakiej władze umysłowe zwierząt w żadnym razie nie osiągają. Oczywiste
ność samoczynnego poruszania się nie musi odnosić się ani do chodzenia, jest bowiem, że nie dostrzegamy u zwierząt żadnych przejawów używania
ani latania, ani pełzania, a jednak jest ruchem, choć trudno go pojąć. przez nie ogólnych znaków dla idei powszechnych, a na tej podstawie mamy
10. Na pytanie, czy inni ludzie posiadają tę wspaniałą zdolność tworze­ prawo przypuszczać, że nie posiadają one zdolności abstrahowania albo two­
nia idei na drodze abstrakcji, oni sami najlepiej mogą odpowiedzieć. Jeśli rzenia idei ogólnych, skoro nie używają wyrazów ani żadnych innych zna-
chodzi o mnie, to istotnie potrafię sobie wyobrazić czy przedstawić idee tych
poszczególnych rzeczy, które postrzegałem, oraz łączyć je i rozdzielać na 1
John Locke (Essay Concerning Humań Understanding, 1690).

10 11

Aby to wyjaśnić na przykładzie. Ich rozumowanie ogranicza się jed­ jakoby istniały jakieś abstrakcyjne idee ogólne. 10. proporcjonalna do wywieranej siły" albo że „każda rzecz rozciągła jest po. ani bryłą. aby przyjąć. ną.idei. Aby dać czytelnikowi jeszcze jaśniejszy pogląd na naturę idei abs­ w myśli dowolną z nich. staje się ogólną rem. która je całkowicie od siebie oddziela i czyni je ostatecznie każdej szczegółowej postaci rozciągłości. Jego odpowiedź brzmi: „Słowa stają się ogólnymi przez to. że władze umysłowe zwierząt nie są w żadnym razie zdolne do abstrak­ przez to. będzie­ to nie możemy im odmówić posiadania jakiejś inteligencji. art. że różne czy ukośny. ani czar­ i tworami umysłu. gdy się mówi. że oznacza Wydaje się jednak. przekonamy się. I podobnie jak ta jednostkowa ludzie posługujący się językiem potrafią abstrahować i uogólniać swoje idee. Racją. że ogólność nazwy ma takie samo źródło. że kształtują się one w procesie abstrakcji. zakłada się średnictwem zmysłów. Chętnie zgodzę się z tym uczonym auto­ idea. w sposób wyłożony czyć poza te ciasne granice i nie posiadają. jak to. a nie są tylko i wyłącznie maszynami (za które niektórzy chcieliby je uznać). dla której uważa się tu. Argument ten opiera się na przypuszczeniu. że nie dostrzegamy. I nieco dalej: „Sądzę więc. że trzeba będzie zaliczyć do tej drugiej kategorii wielu że znawca geometrii prezentuje nam metodę dzielenia odcinka na dwie rów­ spośród tych. że niektóre my mogli trafniej osądzić. III.ków ogólnych". aby używały słów lub jakichś innych tak jest tutaj użyta. że uczyniono ją znakiem. dokładnie takich. nie abstrakcyjnej ogólnej. że posługi­ to. staje się ogólną przez wzgląd na swoje znaczenie. reprezentuje wszelkie możliwe poszczególne linie tak. ani białą. że słowo staje się ogólnym. staje się niejsza odpowiedź na pytanie postawione w innym miejscu: „Skoro wszyst­ ogólną przez to. w których jest wzmianka o ideach ogólnych. to że jakąkolwiek szczegółową postać ruchu nego trudu i umiejętności. powierzchnia czy bryła. Jeśli jednak tę zdolność uznamy za własność odróżniającą ludzi od zwie­ nostkowe tego samego rodzaju. linia staje się ogólną przez to. że uczyniono ją znakiem. linia. uznać. Albowiem. Jeśli dzeniami przychodziła mi na myśl idea ruchu bez poruszającego się ciała lub zaś wydają się one przystępne i oczywiste dorosłym. jest to. choć sama mamy podstaw.. jakie docierają do nich za po­ nas fragmentach. co się dowodzi w odniesieniu do niej. to ogólna zasada odnosząca gatunki zwierząt tym właśnie różnią się od ludzi i że to jest owa charaktery­ się do niego zachowa swoją prawdziwość. obawiam się. 11). Nie wynika stąd jednak. niosącymi ze sobą trudności. poziomy jest przecież jedną z najbardziej abstrakcyjnych. rozdz. kiedy sieje czyni znakiem ona bez różnicy rozmaite poszczególne linie. że dej linii. art. 12. żyć. która bezwzględnie rzecz ujmując. rozdz. że ja wcale nie przeczę temu. iż istnieją idee ogólne. I że podobnie będzie w przypadku styczna różnica. zdolności poszerzania w artykułach 8 i 9. którzy uchodzą za ludzi. przyjmijmy. ani jakiegokolwiek innego koloru. przywołując 13. Należy tutaj zauwa­ z nich w pewnych wypadkach rozumują. lecz wszel­ ogólnych?". na przykład. czarną linię długości cala. czy to będzie ruch prędki czy powolny. Nawet najdoskonalsze z nich nie są w stanie wykro­ zawsze. że miewają doznania zmysłowe. Przeczę jedynie. że „zmiana ruchu jest trakcyjnych. gdy się do­ szony ujmować abstrakcyjną ogólną ideę rozciągłości w taki sposób. Z tego zaś wynika. że ogólnych znaków. jakie tylko mogą istnieć. do których są one rzekomo niezbędne.. Na przykład. pojemnych i trudnych). rząt. Otóż jeśli chcemy naszym słowom nadawać jakieś zna­ ich przez jakikolwiek rodzaj abstrakcji" (Rozważania dotyczące rozumu ludz­ czenie i mówić tylko o tym. bez jakiegokolwiek określonego kierunku i prędkości albo żebym był zmu­ że częste i potoczne ich używanie takim je uczyniło. XI. aby utworzyć ogólną ideę trójkąta (a idea ta nie bym rozważał. ks. że każemy jej reprezentować czy oznaczać wszystkie inne idee jed­ cji. ani wielką. jak idee jednostkowe. że kiego. gdyż mi ideami. czy będzie nią tak bardzo odmiennymi. dowodzi się w odniesieniu do każ­ wanie się słowami zakłada posiadanie idei ogólnych. Ta linia. a także na zastosowania. Wszak w cytowanych przez nak do poszczególnych idei. w jaki sposób dochodzimy do nazw ogólność nie temu. 3. że idee ogólne są fikcjami była ona ani linią. jak sądzę. jak się to dzieje ze słowami.. 6). by nie brze nad nimi zastanowimy. że jest znakiem abstrakcyjnej ogólnej linii. w jaki sposób ogólnymi stają się idee. czy będzie takiej czy innej wielkości lub kształtu. wydaje mi się równie oczywiste. co się jak to skłonni jesteśmy sobie wyobrażać. bez względu na to. co możemy pojąć. na przykład. Czyż nie trzeba. która wzięta sama w sobie jest zawsze szczegółowa. Jeśli bowiem zwierzęta posiadają jakiekolwiek idee. że nie ne części. ani powierzchnią. To. Przyglądając się temu. ani czerwoną. II. Jedyne. ruch tego czy innego przedmiotu. I jak owa idea zawdzięcza swą kie istniejące rzeczy są jednostkowe. dodam jeszcze jeden ustęp z Rozważań dotyczących rozumu ludzkiego. innymi słowy do linii w ogólności. to jest tak tylko dlatego. który dzielna". i nie pojawiają się tak łatwo. tak też nazwa „li­ O tym. że kich poszczególnych linii prostych. tak też należy sieje czyni znakami ogólnych idei" (Rozważania. lecz kilku idei szczegółowych. aby w związku z tymi twier­ dzieci i dla ludzi niezbyt sprawnych umysłowo. jest zawsze jednostkowa. pew­ w tych twierdzeniach zakłada. to przyznamy. bo 12 13 . iż zwierzęta dysponują ogólnymi abstrakcyjny­ w sobie jednostkowa. pionowy. ani małą. iż możemy przyjąć. mianowicie to. ks. Rysuje. że taka jest myśl przewodnia wywodów autora świadczy jego póź­ nia". to owe twierdzenia należy rozumieć jako odnoszące się do ruchu brzmi następująco: „Abstrakcyjne idee nie są tak oczywiste i przystępne dla i rozciągłości w ogóle. jak sądzę.

z tego. 9). potrzebuje takich idei i usiłuje co prędzej je nabyć. Na to odpowiadam. Powszechność bowiem. jak się zdaje. to jest tak tylko dlatego. gdyż wówczas. jest na przykład idea trójką­ ci nie mogła gawędzić sobie o swoich łakociach. i ja bym się też tego nie podjął. że najbardziej ode­ da. łącząc w jedną całość liczne niespójności. że tych. że to twierdzenie jest powszechnie prawdzi­ sobie te środki rzekomo niezbędne do porozumienia się. oznacza i reprezentuje wszystkie możliwe trójkąty i w tym znaczeniu kąta. który nie jest „ani ostrokątny. który z tamtym nie jest tożsamy pod każdym względem. nie są świadomi kąta z osobna. co nie może istnieć. ani równoramienny. Nie może to mieć we. jakobym był w stanie utworzyć ideę trójkąta. i w pełni się z tym zgadzam. ani równoramien­ kach. ani równoramienny. co jest niemożliwe. a umysł z natury dąży usilnie do do pojęć ogólnych. jednego i drugiego. które oznacza czy reprezentuje. Cóż łatwiejszego. idea ta jest czymś niedoskonałym. W rezultacie. że potrzeba wielkiego mozołu i pracy umysłu. Czyż nie jest rzeczą trudną do wyobrażenia. przeprowadzając dowód. 14. to nie mogę stąd wy­ ją się oczywiste i łatwe. które nie mają ani kąta prostego. aby dwójka dzie­ którą mam na uwadze. która by w równej mierze zastępowała wszystkie trójkąty? Wszak i wznieść się na wyżyny subtelnych rozmyślań o ideach abstrakcyjnych. aby sądzić. Otóż rad bym się dowiedzieć. musimy albo przeprowadzić szczegółowe dowodzenie dla każdego trój­ miejsca. choć wedle swej własnej natury są umyśle taką ideę trójkąta. jaka tutaj została opisana. aby je utworzyć. w której łączą się ze sobą elementy kilku różnych i niedających się 15. że ten konkretny trójkąt. VII. Ale istnieją powody. przecież nie może on być ani ostrokątny. Ale z pewnością to wielkie i skomplikowane zadanie tworzenia niczą bez różnicy wszystkie poszczególne trójkąty i przez którą wszystkie abstrakcyjnych pojęć zostanie uznane za zbyt poważne dla kogoś w niedoj­ one są na równi reprezentowane. próżnym byłoby usiło­ jednostkowe. czy też nie. Ale można zapytać. by mu to wyperswadować. i z jakimi ma do czynienia w najwcześniejszych fazach pozna­ pozostaje do rzeczy jednostkowych. że tak jest w przypadku wszystkich innych trójkątów. powinno się założyć. Tak więc. Nie wydaje mi się również. jeśli udowodniłem. Jeśli jakiś człowiek potrafi utworzyć w swym śnie z tej racji rzeczy. Chodzi jedynie nieco własnym myślom i przekonać się. który nie nikogo zadaniem trudnym do wykonania. na ile rozumiem. to mimo 14 15 . jak się to zakła­ przejawem naszej niedoskonałości. Sporo tu powiedziano o trudnościach. ani równoboczny. jak mi się zdaje. art. nie utworzywszy sobie wpierw w swoich umysłach abstrakcyjnych ny. ani różnoboczny. jakie abstrakcyjne idee ze sobą 16. ani dwu równych boków. z którymi umysł zapoznaje się najwcześniej lutnej. iż jakaś własność przysługuje temu konkretne­ Wszystko to zdaje się w sposób naturalny prowadzić do wniosku. aby abstrakcyjne idee były cokolwiek ze sobą pogodzić idei. iż wszelka wiedza i każdy dowód odnoszą się munikację i sprzyjają pomnażaniu wiedzy. czy się posiada albo jest się zdolnym o to. ani jest powszechny. nazwy czy pojęcia. kiedy wykazuję prawdzi­ wanie. by następnie móc czym. ani różnoboczny. że aby mieć pewność. Nie wydaje mi się jednak. wcale nie wynika. stają się powszechnymi. tak­ dzięki ich stałemu i potocznemu zastosowaniu. Wła­ wania" (ks. jest prawdziwe w odniesieniu do wszystkich poszczególnych trójkątów. że dzieje się to w dzie­ kich przypadków w odniesieniu do abstrakcyjnej idei trójkąta. rzałym wieku. komunikacji. Wszystko to wydaje się zupełnie jasne i wolne od jakiej­ równoboczny. Nie należy jednak rozumieć posiada taką ideę. że jedynie. w której uczest­ ciństwie. te idee dołączyć do każdej używanej przez nie nazwy pospolitej? jest ideą. nie powinno być dla tego w taki sposób. gdy są już dorośli. gdyż ułatwiają one ko­ Wiem. że trzy kąty w trójkącie prostokątnym i rów­ i zwyczajnym. Wydaje kiedy to ludzie zajmują się pokonywaniem owych trudności i przyswajają się zatem. o bokach określonej długości. w jakim i najłatwiej. pozytywnej naturze czy idei czegokolwiek. skąd możemy wiedzieć. ta równoramiennego i prostokątnego. IV. Wystarczy pokazać. że twierdzi się uparcie. ani prostokątny. że stały się one takimi ciągnąć wniosku. że jeśli ludziom dorosłym owe idee wyda­ noramiennym są równe sumie dwóch kątów prostych. rozdz. aby czytelnik zechciał się z całą pewnością przekonać. A to. zawiera się nie w jakiejś abso­ rwane i ogólne idee nie są tymi. Pragnę wość jakiegoś twierdzenia dotyczącego trójkątów. która jest dla ludzi wszelkiego pokroju czymś tak łatwym Na przykład. jeśli Panuje też powszechna zgoda. że rzecz mu trójkątowi. albo też udowodnić to raz jeden dla wszyst­ żadnych tego rodzaju trudów. Prawdą jest. niż są do porozumiewania się. że umysł w tym niedoskonałym stanie bardziej potrzebne do poszerzania wiedzy. lecz jednocześnie wszystkim tym i ni­ ogólnych idei. że można udowodnić. ani prostokątny. obojętnie jakiego ro­ posiąść ideę odpowiadającą przedstawionemu tu opisowi ogólnej idei trój­ dzaju. Pozostaje ewentualność. że jakieś twierdzenie niosą i o wysiłku i umiejętnościach koniecznych do tego. ani różnoboczny. że takie idee są właśnie aby te pojęcia były tworzone przez abstrakcje w taki sposób. lecz jednocześnie wszystkim tym i niczym"? kolwiek trudności. ale w stosunku. grzechotkach i świecideł. który biorę pod uwagę. Ale mówi się nam. że nawet jeśli ideą. czy on sam czynię to z myślą o powszechnej idei trójkąta. że należy ona w równym stopniu do jakie­ tak trudna jak tworzenie abstrakcyjnych idei nie jest koniecznym warunkiem goś innego trójkąta. wpierw nie wykazaliśmy jego prawdziwości w odniesieniu do abstrakcyjnej aby wyzwolić nasze myśli od partykularyzmu przedmiotów szczegółowych idei trójkąta. jak przyjrzeć się jest ani równoboczny.

Można tu wysu­ dziła ich. dlatego. że człowiek jest zdolny do rozważenia danej figury cji. demaskując fał­ są przy dowodzeniu w ogóle brane pod uwagę. wy­ duża czy mała. że nie ma niczego takiego wej. że jako nazwami. oraz że właśnie dzięki człowiekiem. tych wielkich mistrzów abstrakcji. która by ku niepewności. albo dlatego. a boki nierównej długości. i gdy się zważy dalej. może oznaczać wyłącznie jedną określoną ideę. a wydaje mi się nim język. to pierwsze jest paradoksy. III. bierze się pod uwagę. wówczas nie zrodziłaby się myśl o abstrak­ Należy tutaj przyznać. wszystkich innych trójkątów dowolnego rodzaju czy wielkości. Byłoby dobrze. która by sprawowała w Większym stopniu władzę nad umysła­ ale w dowodzie nie ma o nich najmniejszej wzmianki. tylko bardzo mała część tych nauk przynosi ludzkości jakąś realną korzyść 19. które zapewne nigdy się nie skoń­ ograniczała znaczenie słowa „trójkąt". Odpowia­ gdyby szkodliwe skutki owej doktryny ograniczyły się tylko do jej zaprzy­ dam na to. jak to pragnę podkreślić. zawierają w sobie usiłowanie. Po pierwsze. czy to człowieka. niezależnie od ważność. czy rzeczona powierzchnia jest siężonych zwolenników. VI. że ani kąt prosty. biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności. Kiedy się weźmie pod uwagę. która dotyczy abstrakcyjnych ogólnych idei. uważa się. że istniejąpewne abstrakcyjne.wów. to drugie bezużyteczne i w praktyce niewykonalne. iż tworzy sieje po to. dążać tutaj śladami scholastyków. We wszystkim tym możliwa jest nauk. a mimo to dowód zachowałby swoją przyjętego mniemania. że według rozpo- 16 17 . Nie mówi się prze­ mi uczonych niż ta. o których sądzi się. doktryna abstrakcyjnych natur i pojęć. jakież to były jarzona z jednym określonym znaczeniem.to. które się rozpanoszyły w świecie. sobie wyobrażam. Na to. Czym innym jest konsekwentne uży­ czą. a nie żadną inną. jak wiele trudu. jakie tumany uczonego kurzu wzniesiono w związku z tymi jako „płaską powierzchnię ograniczoną przez trzy proste" i przez to nazwa ta kwestiami i jak ogromne korzyści wyniosła stąd ludzkość. nie tworząc przy tym pośrednictwu tych abstrakcyjnych idei nazwa ogólna może oznaczać jakąś wspomnianej uprzednio abstrakcyjnej idei. rozdz. Na przykład. i że wciąż toczą się spory. że je­ 18. a wśród których nie ma. To zaś pokazuje w dostatecznym stopniu. określone idee. wskazuje. i pod jakim kątem się przecinają. szywe zasady. że w definicji nie ma mowy o tym. Aby lepiej zdać sobie sprawę z tego. że ten dowód ma zastosowanie w odniesieniu do czas. trójkąt definiuje się utarczki i spory. że każda nazwa posiadająca definicję jest przez sam ten fakt sko­ dziś o tym wiadomo i nie ma potrzeby o tym przypominać. powstania teorii abstrakcyjnych idei. co czyni go dziwe i wyłączne znaczenie każdej nazwy ogólnej. która z konieczności jest niespójna. jak jedno ścisłe i określone znaczenie dołączone do jakiejś ogólnej nazwy. że najbardziej kompetentni zwolennicy teorii abstrakcyj­ kretnego trójkąta prostokątnego i równoramiennego. należy zauważyć. rysunek trójkąta. Co prawda. że kąt prosty mógłby szym niźli sam rozum zasięgu nie mogłoby stanowić źródła tak powszechnie być ostry. czym innym zaś się na najbardziej jasnych i przekonywających dowodach. co czyni go istotą żywą. (Zob. że nawet te nauki. aby reprezentowała ona wszędzie tę samą ideę. nie zaś dlatego. że człowiek potrafi utworzyć abstrakcyjną powinna mieć tylko jedno ścisłe i ustalone znacznie. co już wcześniej było po­ te po wielokroć zawikłane labirynty błędów i dyskusji. 17. czy istoty ży­ poszczególną rzecz. które zupełnie nie dają się pogodzić z ludzkim rozumem. jako że nie wszystko. A jest tak łatwo będzie popaść w zniechęcenie i całkowitą pogardę dla wszelkiej nauki. że suma trzech kątów jest równa dwóm kątom prostym dlatego. W każdym razie z pewnością nic o mniej­ nej długości. go jako mowa lub ogólne znaki. takiej. 39 i inne miejsca Rozważań dotyczących jako trójkątnej bez brania pod uwagę poszczególnych własności kątów czy rozumu ludzkiego). że gdyby nie było czegoś takie­ udowodniłem to twierdzenie w odniesieniu do abstrakcyjnej idei trójkąta. I to dlatego wnoszę. ani ich określona długość nie Ale być może takiemu stanowi rzeczy można by zaradzić. jak słowa przyczyniły się do w inny sposób. co skłania ludzi do i ogólną ideę trójkąta. w jaki to sposób słowa przyczyniły się stosunków między bokami. jak się zdaje. art. Nazbyt dobrze nąć zarzut. ani równość boków. biorąc pod uwagę tylko to. że tak jest w istocie. sądzę. które stanowiąpraw- sób możemy rozważyć osobę Piotra. ich zdecydowana większość pozostaje spowita w mro­ ogromna różnorodność i w rezultacie nie ma jednej ustalonej idei. Tymczasem prawda jest taka. Zbadajmy zatem. czy boki są długie czy krótkie. albo tylko to. zawiera w sobie wszystkie te szczegóły. Przystępuję teraz do rozważenia źródła tego rozpowszechnionego den z nich jest kątem prostym. jak który dowodząc. że przyprostokątne boki są rów­ poglądu. co jest postrzegane. że opierają wanie jakiejś nazwy pozostające w zgodzie z jej definicją. niż pozostając jedynie niewinną rozrywką i zabawą . i że pomimo to. wolno mi być pewnym. W podobny spo­ myślenia. cież. równe czy siłku i talentu przeznaczono w ciągu tak wielu stuleci na uprawę i rozwój nierówne. Ale to nigdy do powstania owego błędu. żeby posługiwać się nimi niu do każdego trójkąta ostrokątnego i równobocznego. Z tego zaś wynika niezbicie. do których doprowa­ wiedziane i stanie się jasne dla każdego po chwili refleksji. jest prawdą w odniesie­ nych idei wprost przyznają. Byłoby czynnością nieznającą końca. po­ ale wszystkie one oznaczają w równej mierze mnóstwo idei szczegółowych. ks. czarna czy biała. Tak dalece jest zdolny abstrahować. że to. fakt. co udowodniłem w odniesieniu do kon­ innych racji. i że konieczne. że każda nazwa ma lub nie będzie stanowiło dowodu. poprzez Wszystko to wynika w sposób oczywisty z tego. a przy tym bezużyteczną.

Wzięliśmy pod uwagę argumenty. do których się odnoszą. Wydaje się. a którym jest. kiedy się czyta lub tów w niewłaściwy sposób. z którego te idee pochodzą. czy też wywoływanie w umyśle określonego nasta­ za ich pomocą cały zasób wiedzy zdobyty połączonym wysiłkiem badaczy wienia. słyszeniu dźwięków czy widokowi liter częstokroć bezpośred­ 22. że im rozum jakiegoś pieczeństwa? Sądzę. najpewniejszy to miało być? Albo. że nazw ogól­ dopodobieństwo. miłości. Przykładów tego rodzaju można by śle te idee. że uczucia strachu. aby nazwy obdarzone a niepodobna. trafię. po cóż jednak miałbym przekonywać do tego. którzy mają wystarczy chwila namysłu. wymagały czysto werbalnej natury. teraz zupełnie pomijanych. którą reprezentuje. że nazwy. jakie można by sobie przedstawić. że nie jest rzeczą ko­ zwyczaj rezygnować z własnego sądu na rzecz autorytetu owego filozofa. poruszyć zapowiedź czegoś dobrego. Ponadto komunikowanie idei oznaczanych przez słowa nie jest. że pierwotnie słowa mogły wywoływać idee zdolne wzbudzić owe dzo skojarzyły na skutek ciągłego i długotrwałego ich używania. to dojrzy z całą oczywistością. jakie konkretne nieszczę­ abstrakcyjnych idei. Skoro zatem słowa mogą w tak łatwy sposób słucha jakiegoś wywodu. Na przykład kiedy filozof schola- oznaczają szczegółowe idee. jak sądzę. tym większe było praw­ doda nieco własnego namysłu. podziwu. najwybitniejsi zwolennicy i spróbowaliśmy pokazać. ani też nie tworzymy sobie abstrakcyjnej idei niebez­ i obezwładniła ludzkie umysły. w której. Po pierwsze. choć nie pojawiają się między nimi jakiekolwiek idee. i to tym osobliwiej. czy nie zdarza się często. jeśli się nie mylę. o ile tylko po­ strzega pewne słowa. jakiekolwiek idee będę analizował. że filozofowie posługują się wieloma nazwa­ z uległością i szacunkiem. dla których osiągnięcia są rzekomo konieczne. aby łania albo zniechęcanie. wypaczyć rozumienie. że jeśli do tego. Ponadto tat można w sposób natychmiastowy wywołać w umysłach ludzi. które się z nimi tak bar­ Możliwe. choć każda cyfra oznacza jakąś geruje każdemu w obfitości jego własne doświadczenie. aby na każdym kroku każda cyfra przywoływała na myśl tę szczegóło­ liwym. że takie nazwy reprezentują pojęcia abstrak­ zakłada on jedynie to. pobudzanie do dzia­ język. czym by tycznej i rzetelnej wiedzy. Po drugie. co zasu­ przeważnie tak jak liter w algebrze. tak że mówiący wcale nie cie. a plenienie się tego chwastu we wszystkich niemal obecności idei. choć nie mamy idei tego. co już zostało tutaj powiedziane. Nikt nie przeczy temu. żeby sam się mi. głównym ani jedynym zadaniem języka. Wykazaliśmy tutaj. a czasem zostaje całkowicie pominięty.wszechnionego mniemania jedynym zadaniem języka jest komunikacja na­ wyznacza im roli znaków w celu wywołania w swym umyśle tych idei. jak wzniecanie jakiejś namiętności. nie jest koniecznym dla poprawności wyli­ 21. że tychmiast wyciąga się wniosek. nie zawsze tych indywiduów. że słowa znakomicie nadają się do tego. ma nierzadko miejsce dzin wiedzy mamy do czynienia z dziwacznymi problemami i niejasnościa­ przy potocznym posługiwaniu się mową. Czyż nie może nas. aby się samemu uwolnić z tej wyrafinowanej i imponującej sieci dzić w nas strach. nie dopuszczając do swych myśli tych nazw. to stąd na­ styczny mówi mi. które zastępują. jest to. wet imiona własne wypowiada się nie zawsze po to. lecz można stwierdzić. że abstrakcyjne idee są czymś niemoż­ czeń. które są rezultatem używania w tych dziedzinach słów i pospolitych zwro­ nad tym zastanowił i zobaczył. Spodzie­ emocje. bo przy czytaniu i w rozmowie używa się nazw przytoczyć bez liku. które nie zawsze sugerują innym określone idee szczegółowe. że odkąd język raz się wam się stąd wyciągnąć następujące korzyści: ukształtował. aby się pojawić. by podsuwały nam idee które przecież nie uchodzą za pozbawione całkowicie znaczenia. Ten rezul­ mi. W końcu wytro­ się to powszechnie przyjmuje. że ta formuła skłoni mnie do przyjęcia jego opinii cyjne. która w ten tak godny pożałowania sposób omotała ście może nas spotkać. jak mi się zdaje. jak tym celom. że na­ Jeśli tak jest w istocie i skoro zarazem nie sposób zaprzeczyć. choć nie uświadamiamy sobie. które zwyczaj związał z tym imieniem. czy pism albo sławy mogła znaczeniem i reprezentujące idee. czyż nie wystarcza groźba niebezpieczeństwa. jeśli te się jej własnością. że się w nią głębiej wplata i mocniej w niej utkwi. że „Arystoteles to powiedział". dla przykła­ dziedzinach wiedzy stanowiło główną przeszkodę na drodze postępu auten­ du. dopóki będę skupiał moje myśli wyłącznie na moich własnych ideach 18 19 . Nie sposób zaprzeczyć. jak sądzę. by wzbu­ sposób. że nie mogą one służyć 20. które początkowo. by pragnął za ich pomocą wzbudzić w umyśle słuchacza. Ist­ piliśmy źródło. Po trze­ nych używa się często zgodnie z naturą języka. które na ich obronę przytoczyli ich wą wielkość. aby jakaś idea czy to jego osoby. co. powinienem uzyskać całkowitą jasność co do sporów nio towarzyszą te uczucia. aby zdać sobie sprawę. gdy po­ rozważać je w najprostszej i najbardziej przejrzystej postaci. które szych idei i że każda nazwa obdarzona znaczeniem reprezentuje jakąś ideę. jak się okazuje. to odnoszę wrażenie. Zachęcam czytelnika. że w większości dzie­ cele mogą być osiągnięte bez niego. będę się starał pogardy oraz tym podobne rodzą się bezpośrednio w jego umyśle. przy każdym użyciu wywoływały w umy­ poprzedzić tak błyskawiczną reakcję. nieczną (nawet w najściślejszych rozumowaniach). nienawiści. nieją odmienne cele. W stosunku do tych celów tamten odgrywa w wielu przypadkach wszystkich wieków i narodów mógł dotrzeć do świadomości jednostki i stać wyłącznie pomocniczą rolę. Ale jednocześnie należy przyznać. szczegółową wielkość liczbową. każdy człowieka był doskonalszy i bardziej żądny wiedzy.

aby nia z werbalnych zawiłości i złudzeń. jak tylko szczegółowe. aby narzucały mu coś słowa. kto wie. podążając jednocześnie tokiem moich śnie utworzony i utrwalony przez trwające tak długo przyzwyczajenie. W ten sposób będzie mu łatwo odkryć prawdę ten. usilnie proszę. jak mogłoby go wprowa­ się ściśle ze słowami. Na próżno sięgamy spojrzeniem w niebiosa i usiłujemy wejrzeć do wnętrza 20 . bok słowo. które w tak wielkim stopniu przyczyniają się do zaślepienia sądu i rozproszenia uwagi. Przedmioty. zrywając z nich całą tę szatę i ciężar słów. odwracając uwagę od słów. To wydaje mi się stanowić główny powód. Ten. co w jego mocy. Uważano za rzecz niewykonalną. żeby odkryć i pojąć ideę abstrakcyjną związaną z jakąś nazwą. Tę trudność wydatnie zwięk­ lub fałsz tego. nie będzie się na próżno głowił. co używają słów zamiast idei. gdzie ich być nie może. kto zamierza lenie się spod zwodniczej władzy słów. aby posiąść najdorodniej­ mogę się łudzić. by w swoich rozmyślaniach poniechali w ogóle użycia słów i kontemplowali same tylko idee. jak mógłbym łatwo paść ofiarą Ziemi. które chce rozważać. dopóty nie wydawało się niczym dziwnym. Zdając sobie sprawę z tego. że jakiekolwiek spośród mych idei są do siebie naszej ręki. dopóty nie widzę.pozbawionych słownej szaty. w jakiejś idei złożonej. podobne albo niepodobne. a jakie nie. że są to błędne poglądy. jak myśli. nie stając się przez to ani trochę mądrzejsi. aby mieć jasny obraz tych idei. Aby zaradzić wynikającym stąd szkodom. aby odsunąć na mogłoby przesłonić ich naturę. jak dotąd sami nie zdołali tego wprowadzić w czyn. O ile nie zatroszczymy się o to. poznaję jasno i adekwatnie. co tak stanowczo zalecali innym. człowiek łatwiej potrafi zapobiec temu. by oczyścić pierwsze zasady pozna­ znać zgodności czy niezgodności. Będzie wolny od niebezpieczeństwa. posuniemy. myśląc. Każdego zatem. jak długo byli przekona­ ni. tym bardziej nieodwracalne będzie nasze zagubienie. i tym głę­ 23. na próżno radzimy się pism uczonych i tropimy zatarte ślady starożyt­ błędu. Jakże bowiem trudną jest rzeczą rozerwać związek tak wcze­ turę okazją do własnych przemyśleń. Dopóki bowiem myślano. Jakkolwiek dobra by była ta rada. by sza teoria abstrakcji. a zachować w umyśle abstrakcyjną ideę. pisząc. Należałoby więc sobie życzyć. zaoszczędzi sobie trudu po­ szukiwania idei tam. że nie posiada żadnych innych idei. Im dalej się w tym własnym umyśle. które zrodziły się z niewłaściwego użycia słów. na co z wahaniem pozwalam sobie czytać kolejne stronice tej pracy. 24. które te idee oznaczają. aby zechciał uczynić tę lek­ żywić nadzieję. że sami nie mogli w należytym stopniu się do niej zastosować. który zachodzi między słowami i ideami. Będziemy mogli wyciągać wnioski potrzeba niczego więcej niż uważne postrzeganie tego. bo trudno mi pojąć. jest rzeczą jasną. aby skupiać się na oznacza­ nych ideach. które miałem. jeśli nie są takimi naprawdę. iż jedynym istotnym przeznaczeniem słów jest oznaczać idee i że bezpo­ średnim znaczeniem każdej nazwy ogólnej jest określona idea abstrakcyjna. które biorę pod uwagę. że ludzie dzić w błąd rozważanie jego własnych idei. dla którego ci. Nie ności. aby każdy zrobił wszystko. która sama w sobie była uważana za całkowicie nieuchwytną dla myśli. radzą oni słusznie. której udzielali innym. co się dzieje w moim z wniosków. W ostatnim czasie wielu zdało sobie sprawę z niedorzeczności poglądów i pozbawionych zna­ czenia sporów. Ten. którego owoc jest wyborny i znajduje się w zasięgu w stanie sobie wyobrazić. że abstrakcyjne idee wiążą moje słowa miały go zwieść. że posiadam ideę. wolnych od wszystkiego. Aby trafnie rozpo­ 25. nie skończoność w sposób pozbawiony celu. jakie idee zawierają się. jakie zachodzą między moimi ideami. kto wie. będziemy je mogli roztrząsać w nie­ zobaczyć. co powiedziałem. Ale osiągnięcie tych wszystkich korzyści zakłada całkowite wyzwo­ biej będziemy się wikłali w trudności i błędy. której nie posiadam. Potrzeba nam tylko odsunąć zasłonę słów. Nie jestem sze drzewo poznania. że nazwy nie zawsze reprezentują idee.

CZĘŚĆ PIERWSZA1 Druga część Traktatu nie została nigdy opracowana i nie ukazała się drukiem. .

3. w której one istnieją albo. który 25 . w zależności od tego. jak chcenie. czyli idee wyciśnięte na zmysłach. sku­ piając uwagę na uczuciach i czynnościach umysłu. Przedmioty te. albo takie. Nie określam tymi terminami żadnej z moich idei. radości. czy są przyjemne. Za pomocą dotyku postrzegam to co twarde i miękkie. drzewo. Wydaje się nie mniej oczy­ wiste. co na jedno wycho­ dzi. ale rzecz całkowicie od nich odrębną. wyobrażanie czy przypominanie ich sobie. Ten postrzegający aktywny byt nazywam umysłem. podniebienie smaków. wzbudzają uczucia miłości. że są nimi albo rzeczywiste idee mające postać wrażeń zmysłowych. Istnienie idei polega bowiem na byciu postrzeganą. Każdemu. a tym samym uznano za jedną rzecz. albo wreszcie idee utwo­ rzone przy pomocy pamięci i wyobraźni. czy też jedy­ nie przedstawia idee pierwotnie postrzeżone w sposób wyżej wspomniany. Zauważywszy. Prócz tej nieskończonej różnorodności idei albo przedmiotów pozna­ nia istnieje jednak jeszcze coś. czy też nieprzyjemne. duchem. a za pośrednictwem słuchu dźwięki docierają do umysłu w całej ich różnorodności tonów i ukła­ dów harmonicznych. 2. smak. kiedy zaobserwowano. ani idee ukształtowa­ ne przez wyobraźnię nie istnieją poza umysłem. rozdziela. ruch i opór. żalu i tak dalej. że pewien kolor. gorące i zimne. I tak na przykład. uznano je za jedną odrębną rzecz i określono nazwą j a b ł k o . wyda się czymś oczywistym. ani uczucia. 1. Każdy przyzna. nienawiści. Wzrokowi zawdzięczam idee światła i kolorów. w kilku stopniach i odmia­ nach. duszą albo moim ja. że niektóre z tych idei występują za­ wsze razem. Inne układy idei tworzą kamień. jak tylko w umyśle. jakkolwiek by były ze sobą powiązane i zespolone (to znaczy. co je poznaje czy postrzega i dokonuje na nich rozmaitych operacji. która łączy. że różnorakie wrażenia zmysłowe. jakiekolwiek przedmioty by tworzyły) nie mogą istnieć inaczej. jakie postrzega się. przez którą są one postrzegane. za­ pach. zaczęto je określać jedną nazwą. kształt i konsystencja występują razem. a wszystko to w większej albo mniejszej ilości lub stopniu. że ani nasze myśli. kto dokona najogólniejszego przeglądu przedmiotów ludz­ kiego poznania. Po­ wonienie dostarcza mi zapachów. książkę i tym podobne przedmioty postrzegania zmysłowego.

Czyż bowiem w abstrakcji można posunąć się dalej niż poza odróżnie­ itp. która stanowiłaby podłoże tych idei. niezależne od tego. nie istnienia przedmiotów postrzegania zmysłowego od faktu. o ile nie są one przeze go. żeby je można było uznać za istniejące. że istniał tak jak nie potrafię widzieć czy odczuwać jakiejś rzeczy bez faktycznego zapach. tak też nie potrafię wyobrazić został usłyszany. Kiedy powiadam. że owa bowiem czymś całkowicie niezrozumiałym i pociągającym za sobą całą tę zasada zawiera w sobie jawną sprzeczność. tak.rozu­ strzegane. znaczy to. to jednak mogą istnieć rzeczy im podobne. Moja zdolność pojmowania czy postrzegania nie wykracza jed­ miejąc przez to. kto zdo­ istnienia. Tak oto mogę sobie wyobrazić ludzki tułów pozbawio­ koloru czy kształtu. iż u jej podstaw leży doktryna zakładająca istnienie abstrakcyjnych zauważyć. że nie może istnieć widzimy i czujemy . że w takim stopniu jestem zdolny do abstrahowania. to. choćby 8. Byłoby będzie się na to. To jest wszystko.i nie jest możliwym to. że stwier­ oprócz ducha. znaczy. gane. czyli tego. że są postrzegane. kiedy sieje używa w odniesieniu o ile właściwym jest nazwanie abstrakcją czynność ograniczającą się do poj­ do przedmiotów postrzegania zmysłowego. Jeślibym zaś był poza rzeczywiście istnieć oddzielnie albo mogą być aktualnie w taki sposób po­ moją pracownią. gdyż posiadać idee znaczy tyle. góry. na któ­ mowania lub wyobrażania sobie oddzielnie takich przedmiotów. które je postrzegają. będzie mógł dostrzec. czyli istnienie realne. co powiedziałem. albo muszą istnieć w umyśle jakiegoś Ducha wiecznego. oddzielić je od postrzegania? Mnie takie zadanie wydaje się rów­ umysłem. Wobec powyższego to. Ale może ktoś powiedzieć. że ich istnienie polega na byciu po­ że domy. że go widzę i dotykam. że istniał dźwięk. to wyda nam się niemożliwym. których nigdy nie postrzegałem zmysłami jako ist­ substancji. że gdybym był wewnątrz. że są postrze­ która nie postrzega. nie myśląc o niej samej. by.. należy dzimy. o absolutnym istnieniu przedmiotów niemyślących. przypisywać jakiejkolwiek z tych rze­ wyżej przedmioty. odczuć. słowem wszystkie przedmioty postrzegania zmysłowe­ strzeganym czy poznawanym. Otóż istnienie idei w rzeczy. że istniał kolor albo kształt. że stół. jak oddzielenie rzeczy od niej samej. że każdy będzie tego intuicyjnie pewien. w czym istnieje kolor. Skutkiem tego lub że jakiś inny duch postrzega go w tej chwili. choć nie są postrzegane? co postrzegać. by ją podać w wątpliwość. Aby zdać sobie z tego sprawę. kształt. istnieje. Jeśli poddamy tę zasadę gruntownej analizie.czyż nie są one niczym więcej jak tylko mnogością niemyśląca substancja. Kiedy powiadam. Doprawdy dziwnie rozpowszechnionym jest wśród ludzi mniemanie. nymi? 7. Kolor czy kształt może być podobny jedynie do innego niezależnie od innej. Żeby to dosadniej wykazać. których te idee są odbi­ nie łatwe. rzeki. kto tylko zwa­ zamierzam przeczyć. że posiadania zmysłowego wrażenia tej rzeczy. smak idei. że został dostrzeżony sobie w moich myślach jakiejkolwiek rzeczy czy przedmiotu. bez żadnego związku że wystarczy otworzyć oczy. znaczy to. zapach. Za taką uważam tę istotną praw­ z tym. Ale z jakkolwiek wielką pewnością i przeświad­ jakiegoś innego stworzonego ducha. ży. idei i wrażeń zmysłowych? I czy jest to możliwe. co mówi się 6. Na co odpowiadam. co wypełnia Ziemię. ruch. co rozumiem przez te i tym podobne wyraże­ czymś innym niż jego wrażenie czy postrzeganie. wówczas mógłbym go postrzegać nak poza możliwość rzeczywistego istnienia lub postrzegania. to albo muszą być w ogóle pozbawione czeniem świat by tę zasadę akceptował. potrzeba słów? A cóż innego postrzegamy. jeśli nie nasze własne idee i wrażenia zmy­ jedynie. że cały chór niebiański i wszystko. nie mają żadnego 4. że został odczuty węchem. ciepło i zimno. każdy. jest jawną sprzecznością. co się rozumie przez termin i s t n i e ć . że jakościami zmysłowymi są kolor. mogę oddzielić ciami czy podobiznami i że to te rzeczy istnieją poza umysłem w niemyślącej w moich myślach rzeczy. co postrzega. które mogą rym piszę. a stąd wynika jasno. jeśli się nie mylę. że idea może być podobna jedynie do idei niejących oddzielnie. wynika. aby którekolwiek ślach istnienie przedmiotu postrzegania zmysłowego od jego bycia postrze­ z nich albo jakakolwiek ich kombinacja mogły istnieć. jeśli nie rzeczami. które postrzegamy za pomocą zmy­ czy istnienie niezależne od ducha. abyśmy mieli pojąć podobieństwo 26 27 . musi je postrzegać. ciała składające się na potężną budowlę Wszechświata. aby czytelnik zastanowił się i spróbował oddzielić w swoich my­ słowe? Czyż nie jest zatem oczywistą niedorzecznością. które podobne jakości. że w konsekwencji. czyli nie istnieją w moim umyśle albo w umyśle postrzegane przez umysł.je postrzega. że chociaż same idee nie istnieją poza w myślach. który byłby lub dotknięty. mają istnienie z natury. znaczy. Jeśli choć na chwilę oddamy się obserwacji własnych ny kończyn albo wyobrazić sobie zapach róży. że nie istnieje żadna inna substancja 5. samodzielnego istnienia poza umysłem. Istotnie. Z tego. kształt i tym Światło i kolory. aby dę. że stół istniał . słowem wszelkie istniały poza umysłami czy myślącymi przedmiotami. wówczas powinienem powiedzieć. Niektóre prawdy są dla ludzkiego umysłu na tyle bliskie i oczywiste. Wydaje mi się bowiem całkowicie niezrozumiałym to. to znaczy mogę sobie wyobrazić każdą z tych rzeczy i do niczego więcej. nie będąc postrzega­ ganym. Czymże bowiem są wspomniane niedorzeczność właściwą abstrakcji. Nie myśli. Myślę. nia. pojęć. to znaczy idee postrzegane przez zmysły. rozciągłość i kształt słowem rzeczy. to możliwe. aby je dostrzec. Ich esse stanowi percipi . czy są mnie aktualnie postrzegane.

że to. wrażeniami zależnymi od i wywołanymi przez różny absolutne istnienie. nie istnieją nigdzie poza umysłem. spoczynek. zimna i innych rozpatruje.w jakikolwiek inny sposób niż jako podobieństwo między ideami. ruch i wszystkie pozostałe jakości Tak więc tę samą rozciągłość może określać liczba jeden. wiąże się z tą dziwaczną jak kolory. dźwięki. to tak samo ma się rozciągłość. Jeśli chodzi o mnie. powinna ona stanowić najbardziej znaną dla mojego umysłu ideę. co jest niewidzialne. jak się przyznaje. jeśli rzeczą jasną. którą można wykazać w każdym bez wyjątku przypadku. ciepła. jeśli są. Dalej py­ cia w oderwaniu od wszystkich innych jakości. spoistość czy zwartość i ruch w ogóle. Takich idei nie uznają oni za podobi­ doktryną zakładającą istnienie idei abstrakcyjnych. co już wyżej wykazaliśmy. którzy rozróżniają jakości pierwotne i wtóre. ruch. czego nie można dotknąć i tak dalej. to wynikałoby stąd w oczywisty sposób. przypomina przestarzałe i tak bardzo wyśmiane poję­ nazywają materią. ich pierwowzory nie mogą istnieć w niepostrzegającej substancji. układ i ruch najmniejszych cząstek materii. że towarzyszy wszystkim innym ideom i powinna być po­ koloru albo innej jakości zmysłowej. kształt i ruch są jedynie ideami istniejącymi w umyśle. to widzę n o ś ć . to są one ideami . oddzielić nawet w myśli. mieliśmy wykazać. Krótko mówiąc. To. wyraźnie. do którego przyjęcia zmusiły nowożytnych filozo­ zy rzeczy istniejących poza umysłem. czy te rzekome oryginały. Tym drugim terminem oznaczają wszystkie inne jakości zmysłowe. tam również muszą się znajdować jakości pierwotne. Natomiast nasze idee jakości pierwotnych uważają za wzorce czy obra­ czy substancji cielesnej. aby rozważył. choć niektóre zawierają wiele innych jednostkowych całości. których nasze inne jakości. że już samo pojęcie tego. że rozciągłość nie może istnieć w niemyślącej substancji. o których mówią. Istnieją tacy. Zdaję sobie sprawę. że tu chodzi o rozciągłość w ogóle szych zaliczają rozciągłość. to znaczy idee miałyby być obrazami czy przedstawieniami. że istnieją 13. jest to idea abstrakcyjna. rozciągłość. ani powolny. kość liczbowa. każdy uzna za oczywiste. Do pierw­ czym zgoła. co 11. czy i niezłożoną. Skoro więc pokazaliśmy. Ale z tego. jednocze­ sześć. kształt i ruch sanie do poję. Jeśli zaś ktoś powie. mówiąc. że nie dotyczy to kolorów. wszystkie one stanowią jednostkowe wątpliwą prawdę. która by odpowiadała terminowi j e d ­ wione wszystkich innych jakości zmysłowych. co jest nazywane materią albo sub­ tylko weźmie pod uwagę. Stąd jest że pozostałe jakości istnieją poza umysłem. że nie jest w mojej mocy utworzyć sobie idei ciała rozciągłego przeciwnie. nawet gdyby się zgodzić. że kształt. to nie mógłbym jej nie znaleźć. i liczbę. którzy twierdzą. 28 29 . że nie można by ich od siebie jakiejś szczególnej kombinacji idei arbitralnie zestawionej przez umysł. To uważają oni za nie­ stronicy. niezależne od umysłu. Życzyłbym sobie. to wówczas pozwolę sobie szybkim czy powolnym. Ale mógłby ktoś powiedzieć. Najkrócej łącznie w umyśle. kształt i ruch rzeczywiście ist­ Rozciągłość nie daje się pojąć bez spoistości. nie jest ani podobne do czegoś. ale są całkowi­ go poprosić. co pokazuje. zawiera w sobie sprzeczność. istnieje wy­ strzegana na wszelkie możliwe sposoby przez zmysły i refleksję. nie będąc zarazem zmuszonym przypisać mu jakiegoś skoro mówi się. wielka. że tej samej rzeczy może przysługiwać różna wiel­ stancją cielesną. że nieją.i wówczas wykazaliśmy. cję. że jednostkowa całość jest taką w odniesieniu do czone z innymi jakościami zmysłowymi. czyli te zewnętrzne rzeczy. Gdzie zatem znajdują się te tam. czy można rozumnie utrzymywać. Mówimy o jednej książce. całości. 10. tak. a ruch ani szybki. to zaś oznacza. który ją śnie przyznają. I w każ­ Otóż. że kolor jest cie względne i zmieniają się w zależności od budowy albo położenia narzą­ podobny do czegoś. mogą być podobne jedynie jedna do drugiej i w rezultacie ani one same. jest dów zmysłów. Liczba jest tak jawnie względna i zależna tym podobnych jakości wtórnych. którą oni fów ich własne zasady. trzy lub trzydzieści pierwotne istnieją poza umysłem w niemyślących substancjach. Nie mogę tutaj powstrzy­ zny czegoś istniejącego poza umysłem niezależnie od faktu bycia postrzega­ mać się od tego. czy punktem odniesienia dla umysłu. która. jednej rozmiar. Ja jednak nie potrafi w procesie myślowej abstrakcji pojąć rozciągłość i ruch ciała pozba­ znajduję u siebie żadnej takiej idei. smaki i tak dalej. towarzyszącą wszystkim innym ideom umysłu. że są wrażeniami istnie­ od ludzkiego umysłu. które można znaleźć u Arystotelesa i jego zwolenników. jak ktoś mógłby jej przypisywać jącymi jedynie w umyśle. kształt. a idee rzecz ze spoistością. pod jakim kątem umysł ją rozpatruje. wynika w oczywisty sposób. dźwięków. że niektórzy pojmują jedność jako ideę prostą one tylko w umyśle. ani mała. że owe jakości pierwotne są nierozerwalnie złą­ dym przypadku jest jasnym. jednym wierszu i tak dalej. aby zauważyć. Uważa się ponadto. w której rozciągłość. Myślę zaś że gdybym ją posiadał. pozbawioną czucia. że takie jakości jak bycie wielkim czy małym. w zależności od tego. co twarde lub miękkie. stopa czy cal. Ci. ani 12. w jak wielkim stopniu ten pogląd. która istnieje poza umysłem. w niemy ślącej substancji. że trudno zrozumieć. gdyby było prawdą. w zależności od tego. ganiu czy nie? Otóż. jest jard. że liczba jest w całości tworem umysłu. Przez materię mamy zatem rozumieć bezwładną substan­ cie materia prima. są same dostępne postrze­ w umyśle i nigdzie indziej. aby każdy zastanowił się i zbadał. jak dalece to mętne i niejasne ujęcie materii nym. że nie są. poruszające się substancje istnieją poza umysłem. że rozciągłe. i poruszającego się. Zatem rozciągłość. że są ni­ 9.

dowodzi się nie tyle tego. a materia jest podłożem. Powiada się. że niektóre jakości zmysłowe nie istnieją w materii. jakie znaczenie nadają materialnej substancji fi­ ponieważ to samo ciało. Chociażby nie wiedział. Krótko mówiąc. choć rzecz sensie. że nie ma żadnego okre­ Czyż nie można z równą słusznością powiedzieć. w żadnym zaś stopniu właściwościami realnych zatem powinniśmy je rozumieć? bytów. to musimy za­ w tej sprawie. W rezultacie. Co się zaś tyczy pojęcia podtrzymywania budowie patrzącym pod tym samym kątem. nie można go rozumieć w po­ czegoś stałego i określonego bez udziału umysłu? Dalej. że oni ciepłe. czym jest materia. której zupełnie niepodobna pojąć? sądzi. to przecież. które ją podtrzymuje. w obłędzie i tym podobnych stanach. Oczywiście. jak to właśnie zauważyliśmy. aby istniało coś takiego jak przedmiot zewnętrzny. Kiedy przebadamy. były przedmiotem 30 31 . jak to bywa w przy­ ję te dwa elementy czy człony. Ale jaka racja odwołują­ gdyby mi ktoś zechciał wytłumaczyć. dochodzę do przekonania. skoro mogą się one jawić jako różne zeń akcydensów. musi mieć przynajmniej jakąś względną ideę mate­ to. wówczas ruch wyda się wolniejszy i to bez jakiejkol­ łoża czy oparcia dla kształtu i ruchu oraz innych jakości zmysłowych? Czyż wiek zmiany w zewnętrznym przedmiocie? nie zakłada ono tego. które dla jednej ręki wydaje się zimne. 17. ru­ a zobaczy on. ideach i tych wszystkich rzeczach. że rozciągłość stanowi modus albo akcydens wdzięczać ją rozumowi. które się składają na znaczenie zwrotu s u b ­ padku gorączki albo w przypadku jakiejś innej dolegliwości podniebienia. Trzeba by je zatem rozumieć w jakimś innym słodycz nie istnieje tak naprawdę w słodkiej rzeczy. Tak. ale w jakim. że jest moż­ rii. Pozostaje więc przyjąć. że każdy zgodzi się z twierdzeniem. może nas skłonić do wiary w istnienie ciał rozciągłości przez materię. którzy są znani z największej ścisłości. s t a n c j a m a t e r i a l n a . że te same argumenty mogą równie dobrze posłużyć za dowód chome substancje mogły istnieć niezależnie od umysłu. że kształt i rozciągłość nie są właściwościami czy podobizna­ poza ideą bytu w ogóle. odpowiadając tym tego. że ruch nie istnieje poza ślonego sensu. skoro stwierdzono. o których się samo nie jest jawną niedorzecznością. tego się nam nie wyjaśnia. gdy mówimy. można dowieść. dla innej jest lozofowie. Ogólna idea bytu jawi mi się jako najbardziej abstrakcyjna tym samym oczom patrzącym pod innym kątem albo oczom o odmiennej i niezrozumiała ze wszystkich idei. wraz ze względnym pojęciem podtrzymywania prze­ mi własności istniejącymi w materii. a zatem nie mogą być obrazami akcydensów. co postrzegamy. który wnioskuje o ich istnieniu na podstawie tego. że tocznym znaczeniu tych słów. co zostało bezpośrednio postrzeżone przez zmysły. że niezbicie dowodzą. ani jakakolwiek z nich nie informują nas o tym. ponieważ. ile tego. Nawet materialiści to przyznają. jaka o naszych wrażeniach. to w jakiż sposób moglibyśmy o tym trzeba przyznać. co się rozumie przez podtrzymywanie ca się do tego. Jeśli chodzi o zmysły. przekonamy się. że jeśli nawet nie posiada on nia. cą rozumu. które aktualnie posiadamy. że poza umysłem istnieją jakiekolwiek rze­ inna jakość zmysłowa nie mogą istnieć poza umysłem. że tak samo się rzecz ma z rozciągłością. Dodam jeszcze. że istnieje jakikolwiek konieczny związek między ciałami i naszymi umy­ pozytywnej idei materii. to należy przypuszczać. posiadające kształt. które mamy w umysłach. które nie byłyby postrzegane. że te jakości istnieją poza umysłem? A czyż już to 15. a jednak podobne do tych. dowodzi się. to dzięki nim posiadamy jedynie wiedzę że przy pomocy zmysłów nie jesteśmy w stanie zdobyć wiedzy o tym. Jednak poprzednie ar­ średnio postrzegane przez zmysły. na przykład. które są bezpo­ jest faktyczna rozciągłość czy kolor tego przedmiotu. że ciepło i zimno są wy­ czeniu. albo ściślej. Dlaczego w takim razie nie moglibyśmy z równym powodzeniem ar­ sami przyznają. powiada się. materii. to. że tego nie da się wyjaśnić. jakkolwiek by je nazwać. że żaden kolor ani rozciągłość. Na co mu odpowiadam. kiedy rozpatru­ pozostaje niezmieniona. skoro nawet sami materialiści nie posuwają się do twierdze­ istnieje idea materii. Ale żadne gumenty pokazują jasno. Choć ideom ciał. że nie czy. które się po­ jest to możliwe. p o d t r z y ­ słem. Gdyby to nawet było możliwe. że argumentując w ten sposób. iż nie łączą z tymi dźwiękami żadnego innego znaczenia gumentować. Jak łącznie doznaniami umysłu. że jeśli 16. strzega. 14. który się z nimi wiąże. w jaki nowożytni filozofowie do­ wie przynajmniej. bo nie poza umysłem. które te doznania wywołują. że kiedy idee w umyśle następują po sobie cze przysparzać kłopotu roztrząsaniem zagadnienia tego materialnego pod­ z większą prędkością. istniejącymi w cielesnych substancjach. aby wszystkie te idee. jak wtedy. w jakiej relacji pozostaje ona do swoich akcydensów i co wodzą. kształtem i ruchem. Po cóż jednak mielibyśmy sobie jesz­ umysłem. aby zwarte. że podobnie rzecz się ma z wszystkimi innymi jako. Otóż rad bym był. niech każdy rozważy te argumenty. czyli poza umy­ się rozumie przez podtrzymywanie ich przez nią. że liwym. że w taki sposób. które czyni bezspornym jakiekolwiek znaczenie. Powie ktoś. co się zdarza w snach. m y w a n i e nie może tu być rozumiane w potocznym czy dosłownym zna­ ściami zmysłowymi. słodycz zmienia się w gorycz. 18. że filary podtrzymują jakąś budowlę. iż kolory i smaki istnieją tylko w umyśle. jeśli w ogóle wiąże on z tym słowem słami? Sądzę. że wiedzieć? Musielibyśmy ten fakt poznać za pomocą zmysłów albo za pomo­ rozciągłość czy kolor nie mogą istnieć w zewnętrznym przedmiocie. Ale przyjrzyjmy się jeszcze nieco bliżej powszechnie przyjętej opinii w ogóle mamy jakąkolwiek wiedzę o rzeczach zewnętrznych.

zić sobie. Oświadczam. ale nie dowodzi tego. czymże więcej jest go. aby dźwięk lub kształt. abyśmy się mogli o tym kiedykolwiek dowiedzieć. jak wtedy. Jeśli uznacie za możliwe. i z taką samą wyrazistością. nawet gdyby sądził. abyście dokonali zbliża ich to ani o krok do wyjaśnienia tego. a możliwe. by wierzyć w istnienie cielesnych substancji. o ile się nie mylę. że ja­ zaś nikogo. aby od wyniku tej próby uzależnić rozstrzygnięcie ca­ istnienie materii czy cielesnych substancji. przyjmując to założenie. co zostało. skoro przykładowo przytoczyć kilka spośród tych błędów i trudności (żeby nie przyjmuje się. Przypuśćmy. by myśleć. że tak jest w istocie. że jest w waszej mocy wyobrazić coś so­ może być żadnych wątpliwości. Sami wglądu we własne myśli i zbadali. jakie ty możesz posiadać. niż gdy się mu zaprzeczy. to jednak istniało w inny sposób niż w postrzegającym je umyśle. że już samą możliwość tego. przy ideę w umyśle. Obawiam się. stancja albo w ogóle jakakolwiek idea lub cokolwiek przypominającego idee Nawet gdyby to było możliwe. byśmy mieli założyć stopnia. że nie potrzebujemy zakładać istnienia nie jakiegoś dodatkowego dowodu przeciwko istnieniu materii. byśmy posiadali wszystkie nasze wra­ góły zarówno dlatego. nie każdemu. że istnieje. że to. założeniu. skoro uznaje się. czemu miałby on służyć. gdy sieje odrzuca. by wierzyć w ich istnienie? Co do tego nie wystarczający. nie większej wagi. bowiem uważają się za niezdolnych pojąć. kto by je postrzegał. znacz­ porządku. jak tworzą się nasze idee. że to potraficie i że nie ma kaś istota rozumna bez uczestnictwa ciał zewnętrznych doznaje tego same­ w tym nic trudnego. mogły istnieć poza umysłem. dla której wierzy­ zgoła racji. gdyby zaś nie 23. iż bez potrzeby których idee umysł nabywa za pośrednictwem doznań. że ła­ twierdzenia tego. Jestem o tym przekonany do tego w naszych umysłach nie może stanowić racji ku temu. kto je postrzega? Czyż jednak wy sami ich nie postrze­ nych przez jej idee i wywołujących te idee w jej umyśle.powiecie . jak i dlatego. czy zdołacie pojąć. że równie trud­ łej tej kwestii. że później będę miał sposobność co nieco o nich po­ zewnętrznych ciał do nich podobnych. to. co zostało powiedziane. że takowe dowieść. niż wyobra­ istniały. iż argumenty a posteriori są zbędne dla po­ żenia bez udziału rzeczy zewnętrznych. jestem gotów odstą­ utrzymywać. Zatem jest rzeczą oczywistą. to mielibyśmy zupełnie te same racje. że istnieją posiada. jakie mamy teraz. Gdyby po tym. że niekiedy mogą one powstać bez udziału rzeczy zewnętrz­ wspomnieć o bezbożności). Ale choćby to było możliwe. w dziedzinie religii. mógłbym przedmiotów zewnętrznych. Aby tego mentu na rzecz istnienia ciał poza umysłem. jest jawną sprzecznością. że sądzę. to znaczy nie będąc postrzega­ ływać na ducha albo jak to jest możliwe. że istnieje coś takiego. aby wyjaśnić. że potraficie każdej rozumnej osobie nasunąć podejrzenie co do siły jakiegokolwiek argu­ pojąć. przy tym że istnieją. Zgodzę się. Zatem można wiedzieć. że dostarczyłem powodu. czego możliwości nikt nie zdoła zaprzeczyć. Pytam. zapominając jednocześnie o tym. aby bie lub tworzyć idee w waszym umyśle. uznam za dowód tego. A już ta jedna okoliczność wystarcza. by wasz 20. ciągu wrażeń. dostatecznie wykazane twiej jest pojąć i wyjaśnić tworzenie się wrażeń. które są całkowicie cie w jego istnienie. liwości. że tworzenie się idei i wrażeń czym obstajecie. Ale i to jest trudne do przyjęcia. tych wszystkich gacie albo myślicie o nich przez cały ten czas? Zatem taki argument jest racji. by racji po temu. Ten prosty eksperyment zapewne utwierdzi was w mniemaniu. oznacza zajmować stanowisko z koniecz­ pić od swego zdania. bo nawet jeśli przyznamy w jednym lub dwu wierszach można udowodnić z najwyższą oczywistością rację materialistom. niezbędnym było dostarcze­ tów. Równa się ono bowiem przyjęciu bez żadnej wnętrznych ciał. że istnieją zewnętrzne ciała. że tak jest w istocie. przy bezużyteczne i nie służą jakiemukolwiek celowi. gdyby ciała zewnętrzne istniały. których te ciała są traktuję ten temat rozwlekle. Ależ . i nie potraficie wskazać. to przecież można by sądzić. 22. jak sami wyznają. by jakaś rozciągła. czy owa istota nie miałaby wszelkich które nazywacie książkami i drzewami. by mniemać. których źródło stanowił ów pogląd. drzewa w parku lub książki w biblioteczce. jak powstają nasze idee. Stąd jest czymś oczywistym. że zawsze mogą być wytwarzane w taki sposób i w takim niezliczone kontrowersje i dysputy w filozofii oraz niemało sporów. w jaki sposób ciało może oddzia­ ruch czy kolor. obecnych w jej umyśle w takim samym układzie to wszystko. jak ciała. jeśli nie wyłącznie tworzeniem w waszym umyśle pewnych idei.naszych doznań. I zgodzę się z wami. co jest jawną niedorzeczno- 32 33 . to nie byłoby moż­ pogląd był słuszny. by ciało miało wytworzyć jakąś ne. kto jest zdolny do chwili namysłu? Wystarczy. że istnieje cały ten kosmos ze­ ności bardzo problematyczne. Wywołał on nych. że Bóg stworzył niezliczone mnóstwo bytów. Ale nie będę się tutaj wdawał w szcze­ 19.z pewnością nie ma nic łatwiejszego. co przedmiotem. Zechciejcie mi jednak powiedzieć. że godzę się. choćby nie istniały żadne ciała podobne do tych przedmio­ 21. przez nikogo niepomyślane i niewyobrażone. by przynajmniej uznać za prawdopodobne. Po cóż bowiem rozwodzić się nad tym. aby ciała istniały poza umysłem. Jednym słowem. reprezentowa­ utworzyć ideę kogoś. co ty. Pokazuje on tylko. ruchoma sub­ no wyjaśnić ten fakt. musielibyście je sobie wyobrazić albo pomyśleć o nich. na przykład. kiedy się założy istnienie a priori. aby przedmioty waszych myśli mogły istnieć poza umysłem. jaki znamy obecnie. choć nie potraficie podać mi żadnej racji.

jak również od trzeciej idei. nie sposób utworzyć zbawione znaczenia. by natychmiast 34 35 . substancja. Dla mnie jest czymś oczywistym. że za gającego idee nazywamy rozumem. że nie może postrzegać samego istnieniu rzeczy niemyślących. choć są wywoływane na nowo. Istnieje zatem jakaś przyczyna tych idei. że mówiąc o absolutnym już jest natura ducha jako tego. by dowolnie wzbudzać w swo­ stością pokazaliśmy w artykule 8. Przy tym wła­ ciedlałaby tę aktywną zasadę ruchu i zmiany idei. Toteż żadna idea. jak tylko prostej obserwacji wła­ cha. a właściwie w ogóle nie oznaczają jakiej kol wiek skupi uwagę na swych ideach. kształt im umyśle idee oraz zmieniać i przestawiać powstające w nim obrazy. nie. że jest rzeczą niemożliwą. dusza czy duch nie ma w nich niczego innego. albo zawierają sprzeczność. że wyrażenia. Idea nie może być też po­ znaczenie tych słów. będąc przedmiotem myśli. co tu zostało powiedziane i uczyni zbędnym przytaczanie dalszych do­ ną nie może być żadna jakość. aby była przyczyną czegokolwiek. co w naszej mocy. są albo sprzeczne. z czego można nie może przypominać jakiejkolwiek idei ani przez jakąkolwiek z nich być wnioskować. za pomocą jakichkolwiek słów byśmy je wyróżniali. Ale umysł. Jeśliby wione znaczenia. w jakim znamy albo rozumiemy mówiąc ściśle. że nie ma żadnej cielesnej czy materialnej 24. jak tylko za pośrednictwem skutków. przez cały ten czas oddajemy się wyłącznie rozważaniu swych układu. które dzy czy aktywnego bytu oraz czy posiada takowe idee dwóch naczelnych postrzegamy. są wyraź­ władz znanych pod nazwą woli i rozumu. Ale gdy snych idei. jeszcze inne całkowicie w tym samym czasie są one przedmiotem jego pojmowania i w nim się znaj­ znikają. co aktywne. kto nie oznaczają różnych idei. liczby. Są tacy. aby z całą oczy­ substancji. która to idea wiąże się ze względnym pojęciem podtrzymywania innej idei ani spowodować w niej żadnej zmiany. czy pochodzących idei. że tak lub bycia podłożem wymienionych wyżej władz i nosi miano duszy lub du­ jest w istocie. jak to z całą oczywi­ 28. żeby się one różniły od siebie wza­ nie pozbawione aktywności. jak tylko to. że już samo istnienie idei zakłada ich bierność i bezwładność do pewne pojęcia duszy. czegoś. gdyż wszystkie idee są bierne i bezwładne (zob. Tym. to. czy potrafi utworzyć sobie ideę jakiejkolwiek wła­ 25. że wrażenia są efektem oddziaływania sił będących pochodną wnętrznych. są następujące po sobie idee. Wykazaliśmy jednak. aby pojąć istnienie ciał ze­ twierdzenie. Duch jest bytem prostym. z refleksji. przekonania o tym innych. Pozostaje więc jedynie ewentualność. że jest czymś całkowicie niemożliwym posiadanie idei. ale coś od idei bardzo odmiennego. że tą przyczy­ tego. czyli poza umysłem. że niczego takiego w nich nie ma. stanowi i zapyta siebie. inne podlegają zmianie. jaką stanowi duch. że przyczyną idei jest po­ wistością przekonać się o tym. nie dostrzeże w nich żadnej mocy ani aktywności. od której one zależą i która dują. nie zwracając uwagi na swą własną aktywność. Aby się przekonać. przy czym jedne sobie ciała. Chwila uwagi wystarczy. albo pozbawione treści. takich jak chcenie. I nie znam prostszego i odpowiedniejszego sposobu idei duszy czy ducha. Chwila uwagi pozwoli każdemu odkryć prawdziwość i oczywistość je wywołuje i zmienia. co działa. czyli istnieją poza nim samym. Wystarczy tylko zechcieć. niepodzielnym i czynnym. a mianowicie. istnienia przedmiotów postrzegania zmysłowego. czyli duch. a gdy je wytwarza i dokonuje na nich tymi słowami albo kryje się jawna sprzeczność. W związku z tym. aby ich przekonać. które albo są pozba­ siebie inaczej. że rozciągłość. ile­ i ruch nie mogą stanowić przyczyny naszych wrażeń zmysłowych. Powtarzam tę konkluzję. Ducha postrze­ samych w sobie. czy potrafimy pojąć znaczenie absolutnego zbawiona ciała aktywna substancja. takie terminy jak wola. Już krótkotrwały wgląd we własne myśli wystarcza. Zatem kroć tylko uznam to za stosowne. ducha i operacji umysłu. Taka śnie z całą stanowczością obstaję. ruchu i wielkości cząstek elementarnych. wówczas z pew­ snym. wypowiada się słowa. czy to ideach zmysłowych. to znaczy istnienia rzeczy 27. Zauważam u siebie zdolność do tego. aby stało się dla każdego ja­ o których mowa. a to w takim stopniu. co postrzegamy. co jest postrzegane. które powoduje. musi być z pewno­ własnych idei. którzy udzielają na te pytania pozytywnej odpowiedzi. mianowicie idei substancji albo bytu nia. Gdy czynimy wszystko. nie potrzeba niczego więcej. Z poprzedniego artykułu jasno wynika. niż zaproszenie ich do spokojnego przyjrzenia się 25). które istnieją niepomyślane. ścią fałszywe. aby wpoić ją w jego umysł. a jako takie nie mogą za pomocą obrazu czy podobieństwa przedstawiać własnym myślom. co będąc istotą zdolną do działania. na ile to rozumiem. pole­ ktoś powątpiewał o prawdzie wygłoszonego tu twierdzenia. nienawidzenie. nie może wytworzyć żadnej w ogóle.ścią. art. wprowadza siebie w błąd i łudzi się. że posiadamy odkryć. to znaczy nie posiadają żadnej możności działa­ jemnie. Każdy. Wszystkie nasze idee. niechże się za­ cając ją z całym przekonaniem uwadze czytelnika. Moment uwagi wystarcza by reprezentowane. pojęcia lub rzeczy. Skoro bowiem idee i każda ich część istnieją tylko w umyśle. która odzwier­ nością nie potrzeba będzie niczego więcej. Aczkolwiek jednocześnie należy przyznać. iż potrafi sobie wyobrazić i wyobraża 26. albo są one całkowicie po­ innych operacji. Musi nią być jakaś wodów przeciwko istnieniu substancji materialnej. Jeśli w toku tej analizy dostrzegą oni. dobizną ani wzorcem jakiegokolwiek bytu aktywnego. idea ani kombinacja idei. wrażenia zmysłowe. Stąd jasno wynika. aby idea cokolwiek sprawiła albo. to chodzi o mnie. miłowa­ takiego stopnia. nazywamy go wolą.

gó­ niźli nowo narodzone dziecię. wzbudza w nas idee zmysłowe. ukazujące jest wyłącznie mrzonką i urojeniem wyobraźni? Na wszystkie te i wszystkie w tak oczywisty sposób mądrość i dobroć rządzącego wszystkim Ducha. co należy ro­ nas dotychczas zasadom. a ja chciałbym. by mnie każdy zrozu­ w czas żniw. będącymi efektem aktów ludzkiej woli. jak poradzić sobie z wyzwaniami życia. Gdy w biały dzień otwieram oczy. Otóż ustalone reguły. natychmiast przypisujemy samym ideom moc sprawczą i czynimy jed­ o niemyślących podmiotach działania albo o tworzeniu idei bez udziału woli. ba. Ta właśnie zdolność tworze­ ro tylko bowiem zorientujemy się. będąc przez ma miejsce z ideami. Idee zmysłowe są trwalsze. Nie są też wywoływane w umyśle w sposób przypadkowy. ny sposób zależne od mojej woli. a te poznajemy przez doświadczenie. choćby były nie wiadomo jak i spójność. a z pewnością żadna idea. to za­ strzegamy wzrokiem pewien okrągły. a ogień ogrzewa. ma się rzecz ze słuchem i innymi zmysłami. gdyż nie wszyscy ludzie równie To. jako mniej re­ który je wytwarza. nazywane są ideami w ściślejszym znacze­ 30. czyli myślącej substancji. sen krzepi. uporządkowanie Niemniej jednak. nie wiedząc. Idee nabyte za ich pośrednic­ 33. żywsze i wyraźniejsze od idei. takich a takich celów prowadzą takie a nie inne środki . że pokarm nas żywi. że aby zebrać plony łatwo rozumieją rzeczy tego rodzaju. aby zapewnić zmysłom jakąkolwiek satysfakcję czy uniknąć frustracji. które uczy nas. jakie istnieją. według których Umysł. i w ogóle. znużę tych. Zatem istnieje jakaś inna wola lub duch. A jednak to konsekwentne i jednostajne funkcjonowanie. są tylko ideami. że mi to wybaczą. Przysługuje im również pewna stałość. postrzegając. to znaczy są tworami czysto pojęciowymi. Sko­ znika z pola uwagi. Jeśli czyniąc to. nasze wrażenia zmysłowe. że do osiągnięcia miał. podczas gdy te wzbudzone w wyobraźni. Tyle można wsze następują inne określone idee. Księżycem i gwiazdami? Cóż mamy myśleć o domach. jak idee. która je postrzega. cóż stanie się ze Słoń­ wiek o tym. czy będę widział. Zatem po pierwsze. którzy pojmą rzecz bić. jesteśmy skłonni mnie­ jakie konkretne przedmioty mają się ukazać mojemu wzrokowi. nie kieruje bezpośrednio naszych myśli pozbawiają nas żadnej z rzeczy istniejącej w przyrodzie. Te idee odciśnięte na zmysłach przez Twórcę przyrody nazywają się twem nie są wytworami mojej woli. nawet o własnych ciałach? Czy to wszystko 32. jednocześnie postrze­ uważam. nie stanowi dowodu na to. na przykład. Bez tak zdobytej wiedzy wytworem wyobraźni. ale to cy. rach.wszystko to wiemy usuwamy ze świata wszystko. aby na to nie dzięki odkryciu jakiegoś koniecznego związku między naszymi ideami. kamieniach. która po­ 34. czy nie. rzekach. że istnieją one poza umysłem. Zanim posuniemy się dalej. Jeśli wszystkie rzeczy. które imitują albo reprezentują. każąc im raczej błądzić w poszukiwaniu przyczyn wtórnych. że idee aktualnie postrzegane za pomocą zmysłów nie są w podob­ gamy dotykiem ideę czy wrażenie zwane ciepłem. których wzbudzające podziw po­ wytworzył. istnieć inaczej jak tylko w umyśle. dalne i niezrozumiałe. Bez tego bylibyśmy wiecznie zagubieni. Są one ponadto od którego zależymy. świetlisty kształt. trzeba posiać w porze zasiewów. które umysł sobie sam się w regularnych układach czy szeregach. że akceptując powyższe zasady. istnieją tylko pogrążylibyśmy się wszyscy w niepewności i zamęcie. to nie że Słońce jest przyczyną ciepła. że gdy po­ 29. ną z nich przyczyną drugiej. w mojej wyobraźni pojawiła się taka czy inna idea. tworem wyobraźni. co w naturze realne i substancjalne. a wiemy. W taki sam sposób idea ku Niemu. Idee zmysłowe są uznawane za bardziej rzeczywiste. Cokolwiek widzi- 36 37 . że przyjmowane tu zasady nie rego wola ustanawia prawa natury. że nie sprawiliśmy tego my uznać za pewne i oparte na doświadczeniu. ale pojawiają niego postrzegane. nie może idee. trzeba poświęcić nieco czasu na odparcie zwala nam kierować własnymi poczynaniami z pożytkiem dla naszej egzy­ zarzutów. pojawi się zarzut. rzeczami realnymi. choć nic nie może być od tego bardziej absur­ wówczas oddajemy się tylko zabawie słowami. To daje nam pewnego rodzaju zdolność przewidywania. jak to żywe i wyraźne. które prawdopodobnie można wysunąć przeciwko wyłożonym przez stencji. czyli z góry przyjęte metody. 31. dochodzimy do wniosku. lub arbitralnie ustalić. który ją postrzega. miejsce wprowadzić pajęczynę idei. Ale pomimo tego są one czajnym biegu rzeczy takim to a takim ideom towarzyszą takie a nie inne ciągle ideami. które są niu tego słowa albo też obrazami rzeczy. któ­ inne możliwe tego typu zarzuty odpowiadam. drzewach. chowi i zderzeniu dwóch ciał towarzyszy dźwięk. w mgnieniu oka. bardziej uporządkowane i bardziej spójne niż twory umysłu. Jednakże jakąkolwiek miałbym władzę nad moimi myślami. że po pewnych ideach zmysłowych za­ nia idei i usuwania ich pozwala określić umysł jako aktywny. Podobnie mać. W ten sposób. że w zwy­ wzbudza je wola innego i potężniejszego Ducha. gularne. jako że przyrody. gdy natomiast rozprawiamy sami. że ru­ jest w mojej mocy postanowić. Na tej samej zasadzie. żeby ustąpić miejsca innej. w równie realny sposób. zauważywszy. wiedziałby nie więcej cem. mniej żywe i mniej stałe. że ten dźwięk jest skutkiem owego zderzenia. to znaczy wiązania świadczą w dostatecznym stopniu o mądrości i łaskawości ich Twór­ trwalsze. niewyraźna czy trwała. to znaczy istnieją w umyśle. nazywa się prawami mniej zależne od ducha. która niczym chimera jest w całości lecz dzięki obserwacji ustalonych praw przyrody. ufam. tak że dorosły czło­ w umyśle.

że to. Jeśli czy. w przeci­ pierwsze. że on będzie nadal wierzył swoim zmysłom i nie pozwoli równie rzeczywistym na gruncie naszych. przez co rozumie się. są bardziej upo­ wieństwie do i d e i . roślina. mimo wszystko niełatwo zgodzić się z twierdze­ urojeń czy idei utworzonych przez nas samych. że termin r z e c z . że twardość czy miękkość. dotykamy. oznacza. istotnie. Ktokolwiek sądzi. że jemy i pijemy idee i że w idee jesteśmy odziani. Skoro więc przed­ stym Słońcem. Może jednak ktoś będzie obstawał przy tym. W żadnej mierze nie wątpliwie tak już jest. coś istniejącego rządkowane i wyraźne oraz że nie są wyłącznie fikcyjnymi tworami postrze­ poza umysłem. iż usuwamy ze świata wszystkie substancje cielesne. to nie można nas oskarżyć o jej odrzucenie. jest rzeczywi­ obejmując zarówno idee. bez względu na to. Niechże tak bę­ nali się. a nie ideami. gającego je umysłu. że r z e c z ma szersze znaczenie niż i d e a. która dostarczała mu pretekstu dla usprawiedliwie­ dzaju pokarmy i stroje. czy ich rozumienie r e a l n o ś c i różni się od mojego. Ale cokolwiek byśmy tu powiedzieli. że prawdą jest przynaj­ gotowi uczynić to samo. że będzie bardziej właściwym i zgodnym ze są niewyraźne. co filozofowie nazywają materią albo substancją cie­ tyle. że to. jest. nie wyrządzam szkody reszcie ludzkości. odpowiadam. a które będąc wytworzone zgodnie z pewnymi regułami albo 39. jak można powoływać się na jako kombinację jakości zmysłowych. Nie rozumiem jednak. co nie jest postrze- żar i tym podobne. Ale jeśli 39 38 . Streśćmy tu to. że ją my pozostaje równie pewne i równie realne. Nie ma to jednak żadnego własnymi rękami. tak przedstawionym rozumieniu realności jest czymś oczywistym. Pokazaliśmy. iż usuwa się coś. istnieją wyłącznie w umyśle. 30 i 33. ale o jego prawdziwość. W tym sensie Słońce. że czynię niźli duch ludzki. że tak jednakowo istnieją w umyśle i w tym znaczeniu są w równej mierze ideami. czyli jest przeze mnie postrzegane. które sobie wyobrażam nocą. powie ktoś. aby jakiekolwiek argumenty. wówczas istotnie przyznaję. nawet w wyobraźni. pomniejsza istnienie czy realność rze­ rzam spierać się o stosowność tego wyrażenia. smak. Filozofowie zaś być może uznają. Ateista. ciepło. co rzeczywiste i tym. co tu przedstawiłem w słowach najbardziej czas nie brzmiałby od niego bardziej dziwacznie czy śmiesznie. które nia różnych kombinacji jakości zmysłowych. za­ prawami przyrody. jak niektórzy filozofowie. istnieją i to istnieją realnie. Jeśliby ktoś zapytał. jak nasze zmysły. potrafią aktem woli wzbudzić w sobie idee. że jeśli weźmiemy termin s u b s t a n c j a w potocznym znaczeniu pię we własne istnienie. O tym. takich jak rozciągłość. a nie­ możemy postrzegać za pomocą zmysłów czy refleksji. Ale owe idee umysłem. jak i duchy czy myślące podmioty. Przyznaję. co urojone zachowuje nie przysługiwało. obstawajcie przy oczywistości zmysłów. kolor. że jemy i pijemy oraz ubieramy się w bezpośred­ co powiedziałem. w pełni swoją moc. wyraz był używany potocznie w taki sam sposób jak termin r z e c z . jakie tylko mogłem znaleźć. wów­ 36. której odma­ wpływu na prawdziwość twierdzenia. nietrwałe i niestałe w porównaniu z innymi. Rerum natura ist­ usuwamy. To nia jego bezbożności. śmiem twierdzić. która. które nie mogą istnieć niepostrzegane. że są bardziej realne niż te to z dwóch powodów: po pierwsze. Wynika to w sposób oczywisty z artykułów 29. które połączone ze sobą tworzą różnego ro­ raz brak tej pustej nazwy. Ależ. które widzę za dnia. ktoś może być skłonny zare­ agować deklaracją. słyszymy lub w jakikolwiek sposób pojmujemy czy rozumie­ umysłem podłoże akcydensów i jakości. nie wątpię tak samo. aczkolwiek jedne i drugie niem. aby zechcieli dokonać wglądu we własne myśli i przeko­ przekonywające. Przy mioty zmysłów istnieją tylko w umyśle. czemu istnienie nigdy nieje i rozróżnienie między tym. że w ten sposób jest wszystko. odczuje te­ kształt i tym podobne jakości. miały wziąć górę nad pewnością zmysłów. O tych ostatnich mówi się. nigdy na to. słyszę i czego dotykam mniej to. że żywimy się i odziewamy w rzeczy bezpośrednio postrzegane przez lesną. dlatego. jak zawsze. który sugeruje te własności. A czyniąc tak. ten jest bardzo daleki od zrozumienia moich poglądów. ile tylko chcecie. gdy zechcą. jak wszelkich innych. zwartość. my zmysłami. że każda zdecydowałem sieje określić terminem i d e a . po drugie. Nie zamie­ jasnych. za znajdujące się poza my. które wyrażone inaczej mówi jedynie wiam istnienia. Istnieją substancje duchowe. Odpowiadam istnieje. że rzeczy. założeń. Moje argumenty nie przeczą istnieniu jakiejkolwiek z rzeczy. jak się ogólnie przyjmuje. a ponadto nie myślą i są nieaktywne. o ile wolno powiedzieć. dlatego. weźmiemy substancję. minerał i w ogóle każdy element wszechświata jest bytem 40. jest ideą tamtego. jest to. gdzie pokazałem. które zwą się rzeczami. które postrzega­ zwyczajem nazwanie ich rzeczami. czyli poza które. które widzę na własne oczy i dotykam czajem użycia wyda się dziwaczne i śmieszne. nigdy nie zauważy jej braku. który jest postrzega. jak nie wąt­ na to. co widzę. to zaś. nie przedmioty zmysłów. określając je mianem idei. ponieważ w mowie potocznej nie używa się terminu i d e a do oznacza­ 35. dlaczego posługuję się terminem i d e a . to ochoczo przyznam. zdają się tworem umysłu potężniejszego i mądrzejszego miast zgodnie ze zwyczajem nazywać je rzeczami. co się ma na myśli. gwiazda. że mocniej poruszają umysł. umysły albo dusze ludzkie. dzie. co rozumiem przez rzeczy realne w przeciwieństwie do 38. Gdyby więc ten zostali pozbawieni niewyczerpanego źródła intelektualnych igraszek. jak byłyby one Proponuję innym. cię­ świadectwo zmysłów jako dowód istnienia czegokolwiek. zatem zgodzicie się ze mną. my jesteśmy 37. Jedyną rzeczą. że każde wyrażenie odbiegające od określonego zwy­ podaję w wątpliwość tego.

gdy ktoś zakłada się w nim. Nie chcemy uczynić z kogokolwiek sceptyka i sprawić. ściwie pojęte przedmioty widzenia ani nie istnieją poza umysłem. że ciała nie istnieją nigdzie poza umysłem. Tak że człowiek niewidomy od uro­ je. że w rozprawie dotyczącej widzenia nie stawiałem sobie za cel. jaką 44. gdyż byłoby absurdem przyjąć. To. to wów­ związkowi. 43. wykazałem już w tamtym traktacie. gdy za spra­ od idei ognia. wynika w odległości kilku mil miały się znajdować równie blisko nas. zarzucając mi. zarzuci ktoś. podkreślamy wagę niego oddalone. Te pierwsze są oznakami i zapowiedziami tych ostatnich. by przyjęcie tego pospolitego i temu podobne zarzuty można wysunąć przeciwko moim tezom. Toteż stansu sugerują nam pewne idee wzrokowe i doznania towarzyszące czynno­ raz jeszcze zachęcam czytelnika. a jak to później jasno pokażemy. istnieje. że we śnie dzący światem Duch. to ten fakt stanowiłby. i proszę. a przecież nikt nie będzie utrzymywał. że odległości czy cechy w art. że tak jak rzeczywisty ogień różni się bardzo błędny pogląd zbadać i odrzucić. Tu dodam jeszcze tylko. niechże przyzna. a ledwie je otworzę. czy przez aktualne istnienie bycia na zewnętrz ani się nie postrzega bezpośrednio wzrokiem. jakby dzielił nas od nich duży dystans.. jakie zdołałem przeprowadzić. co nasze wła­ w sposób oczywisty. To dzięki aby jego idee czy ich pierwowzory istniały. czyli w pewnej od nas odległości. Chociaż kład. jak wyrażenia jakiegoś języka z jego strony nierozumnym stawać w obronie czegoś. gdy są postrzegane. art. Tak więc. co zostało powiedziane widzenia. aby pod tymi pojęciami rozumiało się coś innego. które reprezentują. Z namy­ pokoju znika. które tutaj sformułowaliśmy. Gdybyśmy bowiem naprawdę widzieli zewnętrzną przestrzeń mioty postrzegania zmysłowego istnieją jedynie wtedy. otworzywszy oczy. Aby tę kwestię dokładniej wyjaśnić. W celu zdobycia pełniejszej informacji na ten temat odsyłam do samego eseju. a mimo idee dotyku wzbudzi w nas. co już powiedzia­ go. zmysłów i przyznajemy zmysłom taką gwarancję ich wiarygodności. o rzeczach rzeczywiście istniejących w pewnym oddaleniu. gane przez zmysły. Po czwarte. Po drugie. Gdy tylko zamknę oczy. który niedawno się ukazał. dopóki oddalone. jak to 45. że rzecz ma się inaczej z przedmiotami postrzeganymi za śni lub wyobraża sobie. to po najskrupulatniejszym przebadaniu. spotkam się z zarzutem. W odpowiedzi na to chciałbym zwrócić uwagę na fakt. Jeśli chodzi o mnie. co zostało powiedziane w poprzednich partiach niniejszego istnieją one w umyśle. inne bardziej od nas zatem drzewa w ogrodzie czy krzesła w salonie istnieją tylko dopóty. odsyłam czytelnika do tego. będzie się zarzucać. 40 41 . idee wzrokowe nasuwają czas daję za wygraną. jakie idee dotyku zostaną wzbudzone w naszych umysłach 42. że popełniam niedorzeczność. ale dlate­ dzi na nie wszystkie wynikają z całą oczywistością z tego. warto jednak rozważyć. czego sam nie pojmu­ nasuwają nam idee. Pokazuję tam. jak się zdaje. ani nie są 41. ściśle rzecz biorąc. za pomocą którego rzą­ sne myśli. że istnieją one wyłącznie w umyśle. między rzeczywistym ogniem a ideą ognia. że istnieje ogromna różnica. z odległością czy rzeczami znajdującymi się w jakimś oddaleniu. że idee wzrokowe są językiem. nie co by pozostawało w koniecznym z nią związku. Zob. Jeśli uzna on za możliwe. Twierdzę. a to oznacza. że wła­ bardziej przeciwnych sceptycyzmowi jak te. Ten pomocą dotyku. zostaje stworzone na nowo. nie pomyślałby które ostatecznie są pozbawione wszelkiego sensu. istnieją poza jego umysłem albo że są od aby nie dowierzał swoim zmysłom. a rzeczywistym oparzeniem. gdy wykonamy ten czy inny ruch naszego ciała. wpierw. by ten łem. 41 wspomnianego traktatu. na przy­ obrazami rzeczy zewnętrznych. od którego zależymy. niektóre bliżej. pojmuje czy określa. czy choćby może istnieć w rzeczy nie. że rzeczy. jakie często postrzegamy rzeczy tak. uczają nas o tym. powiadamia nas o tym. to czyni się tak nie dlatego. że jest ona postrzegana. Skoro przed­ nym oddaleniu. Odpowiada­ słu nad tą właśnie trudnością zrodził się mój esej zatytułowany Nowa teoria jąc na to wszystko. się dzieje. to owe idee nie sugerują nam ani nie narzucają myśli w odróżnieniu od jego idei. ani się nie idei rozumie coś innego niż to. aby rzeczy widziane traktatu oraz w art. poważne wyzwanie dla przed­ jest ktoś. aby zechciał rozważyć. Po trzecie. które widzi. że z powyższych zasad wynika. Jeśli jednak tego nie potrafi. biorąc pod uwagę proste i kąty. o którym pouczyło nas doświadczenie. który później odzyskałby wzrok. że postrzegamy wzrokiem odległość i rzeczy znajdujące się pew­ że rzeczy są w każdej chwili unicestwiane i stwarzane na nowo. że jest nam myśl o odległości w taki sam sposób. że wrażenie dy­ potrafię dostrzec. 4 itd. w pewnym dystansie. lecz jedynie po­ postrzegającej. nie ma zasad rodne. aby wsłuchał się we własne myśli i nie ści widzenia. czy cokolwiek innego. kto by je postrzegał. dzenia. Z tego. wszystko przyznajemy. całe umeblowanie stawionego tu poglądu. że się oparzył. nie będąc postrzegane. 147 i w innych miejscach eseju o widzeniu. nie aprobując twierdzeń. 3. Wprost przeciwnie. a odpowie­ błędu było konieczne dla uzasadnienia wyłożonej tam koncepcji. że rzeczywisty ból. i ciała faktycznie się w niej znajdujące. czyli poza umysłem. które ze swej natury nie mają żadnego podobieństwa ani związku pozwolił się zdominować przez zwodnicze słowa. Idee wzroku i dotyku stanowią dwa rodzaje całkowicie odrębne i różno­ tylko można sobie wyobrazić. że w rzeczywistości widzimy przedmioty na w takich to a takich odstępach czasu i w rezultacie takich a nie innych czyn­ zewnątrz nas samych. tak też spowodowany przezeń rzeczywisty ból różni się bardzo wą idei wzrokowych postrzegamy odległość i rzeczy umiejscowionych od idei bólu. że nie ności. między sytuacją.

powiadam. Po piąte. Z tego dzam. to wynika z tego. aby je dostrzec. ani nic do nich podobnego wieki. Na przykład w twierdzeniu: k o s t k a j e s t kształt. niż są postrzegane? Z kolei może się komuś wydawać niewiarygod­ 48. że powszech­ ko w umyśle. Toteż że umysł jest czerwony czy niebieski. materialiści na gruncie swych własnych założeń są zmuszeni przyznać. gdyż części położone na jego krańcach. w jakim są zaś wynika. się nieskończenie przenikliwe. i każda jej cząstka jest. które nie są postrzegane przez zmysły. co filozofowie w miarę jak zmysły się wyostrzają. które stanowią wyłączny. nie należy tego rozumieć w taki sposób. jest czymś. to wziąwszy pod uwagę powszech­ je. 46. co oznacza. i kształtu. które nie mogą istnieć. gdy zmysły staną które się o niej orzeka i w której one istnieją. termin k o s t k a będzie dla nich strzegalne. aby rzeczy miały być stwarzane w każdym momencie. nadają mu zarys odmienny od tego. Aby to uczynić jeszcze jaśniejszym. że postrzegane przez nas. nie wynika. przy której istnieniu obstają filozofowie. to równie pewne okaże się też to. że gdy przymykam po­ ani poszczególne ciała postrzegane przez zmysły. Choć bowiem istotnie oni. rozciągła i sześcienna. stając się teraz widoczne. gdyż nie posiada żadnej z tych szczególnych własności. Choć bowiem przyjmują prawdę stanowić wyzwanie dla naszych poglądów. nieskończona i bezkształtna. że choćbyśmy uznali istnienie lecz jest jedynie wyjaśnieniem znaczenia terminu k o s t k a . Wynika bowiem w sposób oczywisty z art. Dalej. trzeba zauważyć. nie równa się przypisaniu tych ne samo w sobie. rozciągłości i kształtu. iżby dusza czy umysł miały być rozciągłe. że nie może ona istnieć. Czynią to przy­ rozciągłość (mówiąc językiem scholastyków) stanowi modus albo przypa­ najmniej najbardziej poważani i znaczący filozofowie. takie czy postrzegane. więcej. że przedmiot wydaje się większy i zmienia się jego podstawne i niezrozumiałe. że zmysły są nie dość przenikliwe. którym odróżniamy od siebie ciała będące przedmiotami postrzegania zmy­ 49. gdy nie jest na myśli ten czy inny poszczególny umysł. gdyż nie przyjmuje się dzisiaj nieskończoną podzielność materii. gdyż może istnieć jakiś innych duch. niż jest postrzegane. postrzegający materia czy substancja cielesna istnieje. jest nieskończenie rozciągłe. w którym ona istnieje. że jeśli rozciągłość i kształt istnieją tyl­ słowego. Każde więc ciało. a przy tym wszystkim nie zachodzi żadna które się określa mianem ich modi czy przypadłości. że Uznaje się za wyjątkowo absurdalne przekonanie. właściwy i bezpośredni formuje całą tę różnorodność składających się na świat widzialny ciał. Z tego. jak sami filozofów zasady są narażone na podobny zarzut rzekomej niedorzeczności. ten właśnie pogląd przyjmują powszechnie filozofowie. że materia istnieje i że cały wszechświat jest z niej utworzony. Toteż powiedzenie. był postrzegany przez zmysł mniej bystry. że inne. który byłby od nich różny i stanowił ich podstawę. Jeśli weźmiemy to pod uwagę. a przecież tego pod adresem przyjętych przez nas twierdzeń za nie dość zasadny. Z tego zaś wynika. że ciała nie nie akceptowane dziś zasady. to wydaje mi się to całkiem bez­ liczbę części. to znaczy nie w taki sposób jak modi czy przypadłości. r o z c i ą g ł a i s z e ś c i e n n a . że istnieją one tylko wtedy. że w każdej cząstce materii istnieje nieskończona liczba części. Gdy chodzi o to. wszystkie otaczające mnie widzialne przedmioty znikają. Zatem powodem. co dzą. ale wszystkie umysły. wykazali to ponad wszelką wątpliwość. dla którego jakieś lecz tak jak idee. nie będąc podtrzymywana w istnie­ jak tylko ideami. to są utrzymujemy. 11 i następnych. są jedynie wrażeniami zmysłowymi istniejącymi nie rych żadne nie istnieje dłużej. gdy są 47. iż umysł jest rozciągły i ma jakiś kształt. czego nie da stwarzane w każdym momencie albo by wcale nie istniały w przerwach się pojąć. że kolory istnieją w umyśle i nigdzie indziej. choć my tego nie czynimy Gdziekolwiek jest mowa o tym. jaki oznaczał podmiot czy substancję różną od twardości. przezeń postrzegane. że rozciągłość istnieje wyłącznie w umyśle nie ciało wydaje się mieć skończoną wielkość albo jest postrzegane przez zmy­ wynika. które były przedtem niedo­ t w a r d a . postrzegają w przedmiocie coraz większą powiadają o substancji i przypadłościach. nie istnieje wówczas. Tego właśnie nie potrafię pojąć. że światło i kolory. dojdziemy do wniosku. Nie będzie tu od rzeczy zauważyć. a jedynie w zmysłach. jest nie to. I tak w końcu. ciało. 42 43 . jakbym miał nych ciał. dłużej. tak jak z powszechnie sły jako złożone ze skończonej liczby części. aby na­ właśnie zazwyczaj uczą filozofowie scholastyczni. Materia. Z powyższego zaś nie wynika. wyda się nieskończone. jakiegokolwiek byłyby rodzaju. nie będąc postrzegane. rozpatrywa­ kostka jest twarda. to jednak nie niu przez Boga. jak dalece ogólnie przyjęte przez materii za niewiadomo jak pewne. a zatem pozbawione wszel­ własności podmiotowi. że żadne z poszczegól­ istnieją poza umysłem. lecz to. chwila namysłu uświadomi nam. może ktoś zarzuci. że zmiana w samym ciele. co tłumaczą właśnie jako nieustanne stwarzanie. A czyż nie nie istnieje poza umysłem. że nawet jeśli założymy. mamy prawa wyciągać stąd wniosku. że jakości te znajdują się w umyśle tylko w takim stopniu. jednak zdania. którzy odwołując się dłość orzekaną o przedmiocie. 45 nym. żeby ciała ulegały unicestwieniu i były materia. i to umysł jest tym. że przedmioty postrzegania zmysłowego nie są niczym innym. uznamy zarzut wysunięty w art. kiego zarysu czy kształtu. po różnorakich zmianach wielkości gdyż mnie kostka nie wydaje się być niczym odmiennym od tych rzeczy. gdy zgodnie twier­ w zgodzie z powyższym. że nie posiada ich przyjętego faktu. z któ­ przedmiot widzenia. W odpowiedzi stwier­ do ogólnie przyjętych zasad. dzięki w naszym ich postrzeganiu.

istotnie. świat się myli? A gdyby tak było. któ­ się podjąć wyjaśnienia. Co więcej. ruchu i innych jakości. Co więcej ci. et Corr. zgodne przeświadcze­ dziwości systemu kopernikańskiego. uczyni oczywistym. aby wyeliminować przyczyny naturalne i przypi­ czymś zupełnie nieuzasadnionym i nierozumnym przyjąć istnienie niezliczo­ sać wszystko bezpośredniemu działaniu duchów? W świetle tych zasad nie nego mnóstwa stworzeń.. że materia i ruch przyczyniły się do wyjaśnie­ opinii. możemy dalej słem. a gdyby w mowie potocznej czy zewnętrznych względem umysłu. a m ó w i ć j a k lud" 1 . jak gdyby bezpośrednią przyczyną ich wrażeń zmy­ poprawności wyznacza zwyczaj. 25. że tak. że Słońce wscho­ nie ludzkości za argument nie do odparcia na rzecz istnienia materii czy rze­ dzi. Wyjaśnić pozwala wyeliminować. by tak dalece zmodyfikować na­ i podkopuje zasady mechaniki. Nie potrafię jednak pojąć. że ak­ cego się tak powszechnie błędu? Odpowiadam najpierw. jako że język. Czyż nie słusznie wyśmiano by kogoś. niektórzy mogą uznać powszechne. Ale żaden filozof nie chce niektórzy ze scholastyków. uważam. wyobrażać. a stąd wy­ kształtu. których zwyczaj nie niego. libr. które z tak wielkim powodzeniem były stoso­ turę i ducha języka. że ogień grzeje albo woda chłodzi. czy nie wy­ że nawet jeśli w teorii należało uznać taką możliwość. jest dostosowany do wyrażania obiegowych słowych. nie pozostawić ku temu żadnej sposobności. oddziaływującą na nich w każdej chwili i obecną na wyciągnięcie ręki. Pogląd. 51. Po siódme. czynią to. które w ich przekonaniu istnieją poza umysłem. że nie aż tak wielu ludzi. Jest zatem jasne. co pokazać. Słońce zachodzi lub zbliża się do zenitu. lecz do zawierałyby w sobie jakąkolwiek władzę czy możność działania. rzeczywiście wierzy w istnienie materii czy rzeczy poza umy­ 52. Ściśle rzecz biorąc. jak Loąuendum est ut plures. jak można by to sobie czy zakłócenia potocznego sposobu posługiwania się językiem. których dowody przekonały o praw­ 54. a czy wyrażenia. Mówiąc krótko. sentiendum ut pauci (Aug. aby Ge. jak sami przyznają. to jednak w Bogu tylko upatrują bezpo­ czy wywoływać w nim jakąś ideę. jak i tymi. dlaczego w takich to a takich okolicznościach 53. zjawisko to tyle. to jakaż mogłaby być przyczyna panoszą­ Chwila refleksji nad tym. Wszyscy oni zdali sobie sprawę przyrodniczych do niczego się nie przydaje. I). jak ciągnęli wniosek. gruncie tego założenia. gdy sieje potraktuje w sposób ścisły ka. że podobnie ma się rzecz z wszelkimi ciałami. te zaś nie zawsze są najbardziej trafne. że substancja cielesna czy materia rzeczywiście że rzetelny i poważny czytelnik będzie w stanie wyłowić sens z toku naszych istnieje. mowa są tego rodzaju. odwołując się nie do substancji cielesnej. ale że duch grze­ nia w przyrodzie jakiegokolwiek skutku i które wobec tego zostały stworzo­ je i tak dalej. że po dokładnym ceptacja naszych poglądów nie przyczyniłaby się w żadnym stopniu do zmiany badaniu mogłoby się okazać. skoro Bóg mógłby dokonać tego wszystkiego sposób? Myślę. że wśród przedmiotów postrzegania zmysłowego nie ma takich. Mówiąc o zwyczajnych sprawach codziennego życia. którego kryteria nie materii. bez wątpienia wydałoby się to bardzo zabawne. Toteż nie jest możliwe. to było z ich strony daje się niedorzecznością. u c z e n i . że cały silili się na zmianę stylu. że nie ma takiego zjawiska wyjaśnionego na wywodów. ten burzy całą naukę o ciałach w najściślejszym filozoficznym dyskursie. wydźwięk oraz myśl przewodnią. był jakiś byt nieświadomy i niemyślący. mimo to powiadają. o których tu jest wołują one w nas właściwe i pożądane reakcje czy skłonności do działania. którego nie można by równie łatwo wyjaśnić bez i biorąc poprawkę na te nieścisłe formy wypowiedzi. jednakże w tej dziedzinie powinniśmy „my ś 1 e ć j a k bez nich. w jaki sposób materia miałaby oddziaływać na ducha rzy choć przyjmują istnienie materii. co tu powiedzieliśmy. kto by wyrażał się w taki ne bez jakiegokolwiek celu. Nie jest to 44 45 . które. kto więc je odrzuca. jak to już zosta­ stanowiącymi bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego. że nie istnieją żadne cielesne przyczyny. Zważywszy na to. odwołując się do indukcji. W pewnym sensie. Czyż mielibyśmy przypuszczać. żeby komuś małostkowemu. jak długo tylko wy­ sprzeczność lub jest pozbawione sensu. Jednak­ opierają się na założeniu. zarówno ideami i wobec tego nie mogą być przyczyną czegokolwiek. ło pokazane w art. wane przy tłumaczeniu zjawisk. Czynią tak również ostatnio ci filozofowie. głosili już dawniej jesteśmy pod wpływem takich a nie innych idei. że materia w naukach średniej przyczyny sprawczej wszystkiego. 50. to już pozostawiam bezstronnemu osądowi czytelni­ choćby nie wiadomo jak były fałszywe. można powiedzieć. którzy usiłują tłu­ z tego. Comm. Odpowiadam na to. Niphus. śledząc ich ogólny kierunek. in Aristotelem de mogą oni jasno uchwycić jakieś znaczenie łączące się z tymi słowami. w związku z powyższym może ktoś zapytać. Ci. co zawiera w sobie używać wszelkich tradycyjnych zwrotów językowych. Po ósme. jak to można łatwo wykazać. powie ktoś. że ludzie wierzą w istnie­ i naukowy. jest to nieuniknione. utworzyć sobie na tej podstawie zdecydowany naukowy pogląd. Po szóste. nawet nia bardzo wielu rzeczy. które maczyć rzeczy. wszelkie postępy poczy­ kto znajduje przyjemność w wynajdywaniu w naszych wypowiedziach pro­ nione w badaniu przyrody przez starożytnych czy nowożytnych filozofów blemów i niespójności. które tak naprawdę są niczym więcej. którym się posługujemy. nie są zdolne do wywoła­ powinniśmy więcej mówić. niepodobna wierzyć w coś. działając tak.

Ale. pozostając w pełnej zgodzie z tym. Do tego sprowadza się rzeczy podobne do naszych idei. że Najwyższy Duch. 46 47 . że te słowa zawierają sprzeczność. że owe idee czy przedmio­ to nie istnieje. Porządek rzeczy i ich wzajemne powiązanie. To zaś zostało w przekonywający sposób ustalone na podsta­ wyznawany przez filozofów zawdzięcza swoje pochodzenie tej samej przy­ wie obserwacji zjawisk. że jeśli nie jest postrzegany. zresztą jedyny przypadek. który ność. nie ogranicza się do powiedź da się łatwo zastosować w przypadku wszelkich zarzutów podobne­ jakiegokolwiek szczegółowego skończonego zbioru idei zmysłowych i nie go rodzaju. Po trzecie. który sam szych działań. da się pogo­ im się nie śniło. nie tylko snuć wątpliwe przypuszczenia. Żąda się jednak od nas. wyobrażając sobie. abyśmy wskazali przyczynę tego przesądu matyki. że idee zmysłowe są wywoływane w nas nione prognozy odnośnie idei. skorygowali w pewnym stopniu ten ordynarny błąd. że pew­ się znaleźli w takich to a takich okolicznościach. a kiedy się zważy. Albowiem kwestia. kiedy ludzie narzucają sobie sami przekonania. Pozwala nam to też wydawać trafne sądy o tym. czy mamy poza umysłem. to powinniśmy postrzegać Ziemię jako ne od bycia postrzeganymi. w których się obecnie znajdujemy. że na zewnątrz istnieją różnych od tych. że Ziemia jest okrągła i pozostaje stałość i zmienność w działaniu. Jednakże filozofowie. Od­ ty postrzegania zmysłowego istnieją niezależnie od umysłu i poza nim. zdecydowana większość rodzaju ludzkiego. Co więcej. za całkowicie absurdalną. jak niewielką cząstkę uchodzą za oznakę wolności. która może zachować swoją użyteczność i pew­ ności działania. Ilekroć naturalny bieg rzeczy zostaje zakłócony przez cud. my. kto zważy. że nie zauważają ukazało naszym zmysłom. nie budzi w nas to głęb­ cieszący się wyjątkowo powszechną i niezachwianą akceptacją. które będą miały na nas wpływ w toku na­ przez rzeczy do nich podobne. w naszym ujęciu. sprowadza się w rzeczywistości jedynie do tego. że ten pogląd. są oni autorami swych własnych wrażeń zmysłowych. choćbyśmy nawet musieli przyznać. ślą oni w ten sposób dlatego. to taki argu­ szej refleksji. Na przykład ruch Ziemi uznawany jest dziś powszechnie przez astro­ i wyjaśnili. jakie można sformułować. jaka tkwi zarówno w założeniu. w takim a nie innym poło­ ne przedmioty rzeczywiście istnieją poza umysłem i posiadają istnienie odręb­ żeniu i odległości od Ziemi i Słońca. iż ruch jest jedynie ideą wynika. mamy w wielu wypadkach prawo przyczynę różną od umysłów. chociaż stanowią ment za jego prawdziwością wyda się przecież słaby każdemu. Ale dlaczego zakładają oni. których nie są dach. Był czas. to jednak są tak niezmienne i tak nam dobrze znane. odwołując się do teorii dotyczącej jest wyodrębniany na tej podstawie. co tu zostało powiedziane. w ruchu. argument świadczący o przeogromnej mądrości. iż nie w które nie mamy powodów wątpić. gdyż z tego. uświadamiając sobie. tłumaczy się to tym. budowy. a nie odwołują się raczej do ducha. Po drugie. że zostały wywołane z zewnątrz. Tymczasem na gruncie naszych zasad nic takiego nie może mieć miej­ twórcami. gdybyśmy się znaleźli w okolicznościach bardzo oni tej sprzeczności. biorąc pod uwagę ogólnie przyjęte prawa przyrody. czy nie. że wysuwane przez nas koncepcje sanie zdobyły jeszcze znaczącego uznania w świecie. padając podstawy. jako o bezpośrednich skutkach działania wolnego ducha. że ludzie. części ciała czy ruchu. Ten pogląd samo jak one. tak jak ludzkie istoty są wyodrębniane wielkości gwiazd albo jakiegokolwiek odkrycia w astronomii czy przyrodo­ na podstawie ich wielkości. ludzie w gruncie rzeczy są one całkowicie pozbawione znaczenia. 55. są skłonni utrzymywać. a nasze idee są jedynie ich obrazami czy podobi­ poruszającą się na tle innych planet i wyglądającą pod każdym względem tak znami wywołanymi w naszych umysłach przez owe przedmioty. Po dziesiąte. Ta od­ wzbudza te idee w naszych umysłach. jakie mnóstwo przesądów i błędnych opinii żywi z najwyższym uporem nie. w których się znajdują. Twierdzą mianowicie. ale czynić pewne i dobrze uzasad­ 57. Na podstawie tego. że Jego działania charakteryzuje stałość i jed­ z którymi często się spotykali. że bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego nie istnieją porusza. leżne od działania ich woli. że nie myślimy o nich nawykła do refleksji. zobaczymy. jeśli będzie właściwie zrozumiany. a zatem muszą mieć jakąś jących po sobie w naszych umysłach idei. iż postrzegają rozmaite idee. znawstwie. do pogodzenia z kilkoma dobrze uzasadnionymi prawdami filozofii i mate­ 56. gotowi są przypisać to aktywnej obecności czynnika nadprzyrodzonego. nawet jeśli są przejawem niedoskonałości. czynie. że po dziś dzień owe poglądy nie 58. dlaczego jest na świecie tak rozpowszechniony. zarzuci ktoś. i nawet powiadam. że chodzi tu o pogląd gdy wszystko toczy się swym zwyczajnym trybem. choć norodność. mocy i dobroci ich twórcy. jak i w przypisywaniu im władzy czy moż­ nasza znajomość przyrody. a mianowicie jest nią fakt uświadomienia sobie. wi­ dzić z przyjętymi przez nas zasadami. czy Ziemia się dząc jasno. gdyż nie zostały one wywołane wewnętrznym aktem ani nie są za­ sca. co wiemy z doświadczenia o przebiegu następu­ wistością wiedzą. ludzkości stanowią uczeni. że w nie wierzą. co i poprzedni. co by się tylko może działać? Można to wyjaśnić po pierwsze tym. a przecież ruch Ziemi nie jest postrzegany przez zmysły. aby z obserwacji astronomów wyciągnąć wniosek. Odpowiadam na nomów za prawdę opartą na najbardziej jasnych i przekonywających dowo­ to. że gdybyśmy przy tym ofiarą nie mniej absurdalnej pomyłki. zwłaszcza że nie­ kiedy nawet uczeni uznawali myśl o tym. o których z całą oczy­ 59.

uczynić cud. Poznajemy je przez obsewację sta oprawa zegara nie mogłaby nam służyć równie dobrze? I jak to się dzieje. Nie mniej widoczne^ mnóstwa ciał i układów. że istnieją nie postrzegane jes ta ze łoby przyznać. że zegar nie chodzi tak. których nie po­ na. ruch i tym podobne właściwości me posiadają organów. że z owej stałości i systematyczności metod ^ f ma p ze możliwe do przyjęcia wyjaśnienie lub wskazać przyczynę celową istnienia strzeganych przez Najwyższy Czynnik Sprawczy płynie wielki i rzucający w przyrodzie. że cała ta subtelność i kunszt. to wszystko wraca do normy? Coś podobnego da się powiedzieć kiegoś zjawiska z określonym ogólnym prawem natury lub tez. do odkrycia jednolitej zasady rządzącej wytwarza niemoto s\o po większej części tak wspaniałe i misternie skonstruowanym. to dlaczego owa inteligencja nie mogłaby tego uczynić bez jego trudu wfmi natury. po pierwsze. kółka i cały mechanizm zegara i wszystko uregu­ 62. nieprzeliczonego sie. przez Niego samego dla rozumnych celo w ustalonyh *acho_ podobnych trudności. co stanie się oczywiste dla kazdeg-kto zwróci można dostrzec jego działanie za pomocą nawet mikroskopu. rzeczy mogtoy. że one istnieją. znacząc godziny dnia. aby każdej anomalii w tym ruchu towarzyszyło po 49 48 . 60. zobaczymy. gdyż to nie konieczne dla wywołania jakiegoś skutku. Po drugie. że zarzut ten można budowa roślin i takiż mechanizm funkcjonowania organizmów zwierzęcych. ^ ™ * " ^ e funkcje i które tłumaczą bardzo liczne zjawiska? nie konieczne do wywołania jakiegokolwiek skutku to J ^ * ™ * ^ 61. W myśl tej teorii. zmierzające do wytworzenia i odpowiedniej regulacji czy za pomocą narzędzi i mechanizmów. że nawet gdyby nasuwały do wywołania go w zgodzie ze stałymi prawami rządzącymi m e ^ z m e m się jakieś trudności dotyczące rozumienia rządów Opatrzności i tego. że wskazówki będą * ^ t T o nk ten miałby niewielką wagę w zestawieniu z prawdą i pewnością tego. Wszakże i tutaj można pytać. nie mają w sobie żadnej władzy ani możności wywoływania jakichkolwiek skutków w przyrodzie. Na to wszystko odpowiadam. zwartość. zostało uczynione bezcelowo. że to duch wywołuje bezpo­ takie założenie za możliwe). Ktokol działania. Jednakże gdy się przyjrzeć tej trudności z bliska. które rządzą całym łańcuchem konstruowania mechanizmu i zestawiania razem jego części? Dlaczego pu­ przyczynowo-skutkowym w przyrodzie. istnieją nadaremnie. cerować z większą siłą przeciwko tym. jaką się im przypisuje z racji tego. czyni to najwyraźniej bezcelowo. że odpowiada za to jakaś usterka mechanizmu. to jednak jest niezbędnado jakaś inteligencja wodzi wskazówką zegara. art 25 . Koniecznym jest też to. Słowem. wychodzi. kiedy nie są postrzegane (. jakiemu celowi służy owa godna podziwu Co więcej. mistrz wykonał sprężynę. r o z n ^ ^ i % _ zuje się. wypuszczając listki. aby osiągnąć zamierzony przez niego efekt. których w rzeczywistości i tak nie spo i dziełach natury. posługując się metodą oddziaływania na rze­ S zegarmistrza. poprzedzały wywołanie ^*\™*»™^vŹ że mógłby to samo osiągnąć bez nich. jeśli przyjrzymy się temu bliżej. ze lował w taki sposób. że określony rozmiar. zostało już pokazane w art. samym tylko nakazem własnej woli. wgoczyy ptóytek. a gdy ktoś wprawny wisk. sprawiając. a zwierzę­ mechanizmów poza umysłem. gdyby trafiłbym rozwiązać na gruncie przyjętych przeze mnie zasad. powszechnie przyjmowane poglądy w tej dziedzinie także nie są wolne od mechaniki. trzeba zauważyć. jak powinien. choć nikt nie wykonał przedtem mechanizmu i nikt go me można dowieść a priori z najwyższą oczywistością i ścisłością. widoczne w dziełach ludzkich wywołują one te dostrzegalne skutki. To. zapyta ktoś. po co Bóg miałby wy­ wywanych w dziele stworzenia. tylekroć oka­ miotów wszelkiego rodzaju i użytku. mechanizmu zegara. i badanie przyrody i odwołujemy się do nich zarówno przy wytwarcaniu przed że ilekroć stwierdzamy.esh uznamy sywanymi im skutkami. że wszystko to. gdy filozofowie przypisują sobie wyjaśnień*^jakie ktoś zapytać. Wyjaśnianie to sprowadza się ostatecznie do ukazania zgodności ja ją usunie. aby te skutki były osiągane w sposób stały i r e ^ a m Y g t " t T m tak. Wykazaliśmy przecież z całą oczywistością. co na jedno o całym. Istnieją pewne ogólne prawa. jaki przyrody. jak i przy ^ a s m a m u . (Zob. ta poruszać się równie skutecznie bez całej tej różnorodności wewnętrznych Ze rozmiar. Tak na przykład nie można zaprzeczyć. umieścił w oprawie zegara. że ledwie nych skutków w przyrodzie. z taką elegancją i tak przemyślnie ze sobą zestawionych? Wszak żadnej sprawności czy możności działania. to wówczas jest rzecząkonieczną. to musi on jakkolwiek dostosowanie tych wszystkich części i organów nie jes^absolut­ ostatecznie przyznać. 31. w jaki to sposób na gruncie naszych zasad można podać jakieś goś zjawiska. A jeśli tego. to i tak zarzut by skłonny. abyczyn bierać okrężną drogę do celu. skoro jedyną średnio każdy skutek swoim fiat. ruch i układ f ^ . kształt. przypominającym w swym działaniu zegar. co tarczy zegara. może uwagę na te przypadki. czyli aktem swojej woli. chociaż nikt nie może zaprzeczyć. ani też nie istnieje żaden konieczny związek między nimi i przypi­ wiek zatem zakłada. będąc ideami. wykonanego z najznamienitszym kunsztem. Po jedenaste. które czyniłyby je zdolnymi do owe organy. wówczas należa­ rolą. Jeśli jednak ma On działać z zgodzie pr wam. mechanizmie przyrody. którzy obstają przy istmemu tych Czyż rośliny nie mogłyby rosnąć i rozkwitać. nawet jeśli zegar­ sób przypisać niczemu innemu poza duchem. Jeśli byłoby prawdą. ze Bog jato^oU rozum użytek wyznacza ona różnym fragmentom świata przyrody. którym nauka przypisuje bardzo jasno określone też to. która podtrzymuje i rządzi zwyczajnym biegieir. kształt.

odwołując się do pojęcia przyczyny jako dodającej coś czy współodpo­ do tego tylko. że wydaje się nie mniejszą nie­ zbliżę. innymi słowy. który dorzecznością przyjąć istnienie substancji bez przypadłości. nie relację między symbolem czy znakiem a rzeczą oznaczaną. że choć na podstawie tego. „w którym żyje­ śle i całkowicie pozbawionymi możności działania wrażeniami. w tym sensie. skoro istnieje mię­ wiedzialnej za spowodowanie skutku. Podobnie hałas. który wówczas wyda się. władną. 51 50 . kiemu celowi służą owe kombinacje idei. zwrócę 66. w moim pojęciu. Po drugie. zostało powiedziane. którą filozofowie nazywają materią. lecz znakiem. które oglądamy w teatrze świata. Dzieje Apostolskie 17. że miałby On ponosić koszty (o ile można tak zwartości oraz ruchu i powiedzieć. dlatego też muszą być stosowane szczególnie mamy się spodziewać po takich to a takich działaniach. wywoływaniu określonych skutków w przyrodzie. podobna do związku między przy­ dorzeczności. Ale ja­ jaśniać rzeczy. i stanowiące tak przejrzyste znaki mądrości i dobroci ich Twórcy. w przeciwnym razie ze zrozumiałych względów nie wywołałyby ocze­ tody należy zastosować. istnienie pewnych zjawisk w sposób odbiegający od zwyczajnego porządku Żeby zaś użytek z nich był trwały i powszechny. odwołując się do przyczyn cielesnych. że w swoje istnienie. nie jest przyczyną bólu. aby Twórca przyrody objawił swą wszechwładną moc. strzeganie odpowiadającej mu usterki mechanizmu. pozbawiona czucia. co. To właśnie badanie i wysiłek zrozu­ gdyby za sceną tak liczne narzędzia w ręku natury. jasnym jest. Aby przedstawić tę sprawę w jeszcze jaśniejszym świetle. owe zestawienia muszą być rzeczy. Być może w niektórych sytuacjach jest czymś naprawdę koniecz­ Aby nieliczne idee pierwotne mogły służyć do oznaczania wielkiej liczby nym. ilekroć ona jest obecna. ruchoma łom. niach. skoro jedna idea nie może być ta właśnie doktryna przyczyniła się wielce do odwrócenia ludzkich umysłów przyczyną drugiej? Skoro owe narzędzia. że Bóg. 63. Stąd oczywistym jest. oraz tego. że gdy z uwagą przyglądamy się Jego dzie­ władna. że przez to słowo rozumie się tylko bez­ powiedzieć) całego tego kunsztu i harmonii bez jakiegokolwiek celu. by wprawić ludzi w zdumienie. kiedy się je potraktuje wyłącznie jako symbole dzo systematyczny i kunsztowny sposób. ale jedy­ bało się. niż przyjąć ist- słyszę. konieczne jest zestawianie ich ze sobą na różne sposoby. działają w niewidoczny mienia tych znaków ustanowionych przez Twórcę natury powinno stanowić sposób. jaką można wskazać rację. Zresztą wydaje się. może ktoś zarzucić. czego dzić do uznania Boskiej Istoty. zwarta. nie służą my. poruszamy się i jesteśmy" 1 . możemy rody. jak bez­ dla której Bóg miałby sprawić. Po dwunaste. wzbudzić respekt i doprowa­ W ten sposób dociera do nas mnóstwo informacji dotyczących tego. powód. jakie me­ rzadko. woli przekonywać nasz rozum o Jego przymiotach poprzez dzieła przy­ ści ciał. aby wzbudzić taką a taką ideę. czyli o naturze rzeczy. To jest w praktyce kiwanego skutku. 64. że tak pojęta materia mogłaby ewentualnie istnieć. widzę. ukształtowana. jak się zdaje. to powiązanych. Moją odpowiedzią na to wszystko jest. wywołując te zjawiska. dostrzegamy tak wielką różnorodność idei. będąc jedynie istniejącymi w umy­ od tej aktywnej zasady. 60 sprowadza się w rzeczywistości śnić. zamiast popychać nas do wiary wszystko. to znaczy w kunsztowne i uporządko­ wszystko wraca do normy. że te rzeczy. brze do tego. ale znakiem tegoż. by wy­ gdy one same są dostrzegalne jedynie dla badawczego oka filozofa. po której usunięciu rego idee zostały połączone w układy. dla którego litery łączy się w słowa. Ogień. że nie może istnieć nic takiego. po pierwsze. którego doznaję. czy tworem człowieka. nie zaś roszczenie sobie pretensji do tego. żeby wywoływać w nas określone idee. że zarzut wysunięty w art. Albowiem. że związek postrzegana. nieważne czy są dziełem natury. rozciągła. nie jest skutkiem tego czy innego ruchu czy zderzenia się ciał znajdu­ 1 jących się w moim otoczeniu. kształtu. podobna przecież uwierzyć. po pierwsze. że idee nie są wywoływane na chybił trafił. tak kunsztownie ze sobą i istniejąca poza umysłem substancja. która jest przyczyną naszych idei. nie popadając przy tym w zupełne nie­ dzy nimi pewna uporządkowana relacja. fakturę i mechanizm funkcjonowania wewnętrznych czę­ niami. gdy nie jest 65. 67. wane kombinacje. które przypominając ukryte jak czy znaki. utworzone w bar­ i oczywiste zastosowanie. jak ten. zdumiewając nas nieoczekiwanymi i zaskakującymi zdarze­ postrzegając kształt. można bardzo naturalnie wytłumaczyć i wskazać ich właściwe czyną i skutkiem i skoro istnieją też różne ich kombinacje. co już dlaczego zostały stworzone? Albo. Takie wyjątki od ogólnych reguł rządzących przyrodą nadają się do­ dokonywane w zgodzie z określonymi prawami i według mądrego planu. kiedy się mówi. dla któ. że Bogu spodo­ między ideami nie implikuje relacji między przyczyną a skutkiem. gdy się do niego zanadto W odpowiedzi na to odrzeknę. 28. który mnie przed nim ostrzega. odsłaniające przed nami tak wiele harmonii i pomysłowości. które zdobyć wiedzę o zależnych od nich ich różnych właściwościach i zastosowa­ w sobie kryją. to nasuwa się pytanie. które mają nas informować. to. jakich w ogóle nie można wyja­ uwagę na to. powodując za­ skutków i działań. podczas zajęcie filozofa przyrody. ma się wyraźnie na myśli. istniejącą poza umysłem. w sposób tak ściśle odpowiadający określonemu prawu? Nie­ jednak gdyby usunąć z idei materii pozytywne idee rozciągłości. pozbawioną czucia substancję. jest taki sam. tego najwyższego i mądrego Ducha.

stanowią ria ani nie działa. nadaje się jakieś abstrakcyjne i osobliwe znacze­ przeciwko tezie. towarzyszy skutkowi bądź też go poprzedza. którego ja nie potrafię pojąć. Takie pojęcie w ogóle rozciągłe. czy sobie. to nic z tego. aby rzeczy mogły się toczyć stałym i jed­ władna. że materia. ani nie istnieje w ja­ materii wydaje się jednak nazbyt dziwaczne. nie ma z nią najmniejszego związku ani nie naprowadza mnie na myśl cji w tym drugim znaczeniu. że tutaj chodzi o nieznaną przyczynę. wywoływania idei w naszych umysłach. Na ile się 72. że nie istnieje ona w umyśle. żeby materia miała być przyczyną. Jeśli będziemy postępowali za światłem rozumu. że materia niczego zgoła nie podtrzymuje. W odpowiedzi na to zauważę. Taka mate­ nas niepostrzegalne. wykazaliśmy z całą nas. Co się ną sprawczą. a zatem nie może być przyczyną naszych percep­ gam. ani nie jest postrzegana. dla którego stanowi przyczynę oczywistością. którą zwie się melodią. to. jest czymś do materii określonej w powyższy sposób. a nie mniej pewne jest to. albo coś. że gdy ona istnieje. ani nie ma jakiegokolwiek kształtu. co postrze­ kich jakości zmysłowych. w jaki to sposób może być dla nas obecne ruje się zapisem nutowym. a w tej sytuacji życzyłbym różnej od ducha i idei. co w zwykłym biegu rzeczy. którymi kieruje się On. nicją składającą się z samych tylko zaprzeczeń. Zresztą w praktyce nie dostarcza ono podstaw do zarzutu n y m . pozbawiona czucia i nieznana. że ta nieznana substancja może ewentualnie istnieć. ani nie jest nie postrzegają nut i mogą zupełnie nic o nich nie wiedzieć. Dalej. To zaś oznacza. Wszak powiada się. mianowicie. albo używa się go w jakimś bardzo odległym mawiała za jej istnieniem lub choćby nadawała takiemu założeniu jakikol­ od ogólnie przyjętego znaczeniu. że istnieją pew­ łoby ją umiejscowić? Co do tego. chociaż jej słuchacze nie jest zdolne wywołać w naszych umysłach jakiejkolwiek idei. słowo to oznacza albo istotę zdolną do działa­ dycznie niezmiennego i systematycznego sposobu ukazywania się naszych nia. które wywołuje jakiś skutek. jak sądzę. ja­ pojęcie bycia podłożem czy podtrzymywania. że jest ona oczywistym. Cóż zatem można by najmniej znaczące zjawisko w przyrodzie albo ukazał jakąkolwiek rację. bezpośredni sposób na nas nie oddziałują. to jednak jest postrzegana przez Boga. że istnienie nieskończenie mądrego. Pozostaje jedynie stwier­ choć same tych idei w naszych umysłach nie wywołują ani w żaden inny dzić. że dla nas przyczyną nie jest. Otóż w tych okolicz­ w sposób metodycznie niezmienny i systematyczny. nienie przypadłości bez substancji. wywołując w naszych umysłach wrażenia zmysłowe wówczas Bóg wywołuje w nas idee mocą swojej woli. co się tutaj rozumie przez przyczynę. ale tego. podobnie jak muzyk kie­ nościach pozostaje mi tylko zapytać. Skoro bowiem zauważamy. niemniej jednak dla Boga. że nie istnieje ona zgoła nigdzie. 69. jak to już zostało udowodnione. gdy się go używa. dobrego i potężnego Du­ bierna i bezwładna. że nie istnieje żadna po­ nie. zbawiona czucia i niepostrzegana substancja. aby zauważono. Ale w umyśle Boga nie ma pewnych idei stanowiących znaki czy wskazówki. jak bardzo ten opis jest bliski określeniu niebytu. od postrzegania i bycia postrzeganą. we­ wrażeń zmysłowych wysnujemy wniosek o dobroci i mądrości Ducha. będąc pozbawioną wszel­ zaś tyczy bezwładnej. jest wszystko. który je postrzega. choćby nie była postrzegana przez o to. że 52 53 . że jest to substancja bez­ ma wywołać w naszych umysłach. powiecie. Po wtóre zaś. a zatem nie może być podmiotem działania czy przyczy­ cha wystarcza w pełni do wyjaśnienia wszelkich zjawisk przyrody. wówczas z meto­ orientuję w mowie potocznej. gdy się mówi. odpowiadające naszym ideom. Jednocześnie jest niepostrzegalna. kiedy i jakie idee śnie i nic więcej ma się na myśli. mieć na myśli. Tu jednak należy poczynić kie się tu podaje. nazywając materię przyczyną? Wydaje się. moim zdaniem. jako że są całkowicie bierne i dla 68. wszak to wła­ niezliczone przyczyny idei przez to. ani pujących po sobie dźwięków. Rad byłbym zobaczyć. gdyby ktokolwiek wyjaśnił za jej pomocą choć­ mojego palca jest przyczyną bólu. powie ktoś. które ślonym miejscu. Być może powiecie. Dla mnie. to musi nią być w tym sensie. to gdzie należa­ rządkowany i stały. ani nie postrzega. że wyrażeniu b y ć o b e c ­ kontrargumenty. To jednak. co ani nie może być postrzeżone za pomocą zmysłów czy refleksji. że jeśli materia w ogóle ma być przyczyną. nakże wyraz ten nie może być użyty w żadnym z tych znaczeń w odniesieniu co możemy zasadnie stąd wywnioskować. taką. który mu towarzyszy. trwałe i odrębne cząstki materii. że na. choćbyśmy nawet mieli sze wrażenia zmysłowe pojawiają się w naszych umysłach w sposób upo­ uznać. z którą wystąpiliśmy. gdy się mówi. wyjąwszy jedynie względne 71. Jed­ wywołuje je w naszych umysłach. jakiego się używa. żeby zasługiwało na poważne kimkolwiek określonym miejscu? Wynika stąd. Jeśli bowiem chodzi 70. że termin ten albo posiadającą choćby najmniejszy stopień prawdopodobieństwa. że istnieją dziliśmy. rozważmy. która by prze­ jest w ogóle pozbawiony sensu. Pozostaje zatem ewentualność. wiek możliwy do zaakceptowania sens czy znaczenie. że oparzenie o niej. już się zgo­ ne stałe i regularne przyczyny ich powstawania. Przyjrzyjmy się nieco danemu nam tutaj opisowi materii. Mamy tu zatem do czynienia z defi­ nolitym trybem. to. pozbawionej czucia materii. jak powiadam. że przy takim rozumieniu materii. który dług naszych obserwacji. że nie istnieje ona w jakimś innym okre­ pewne. aby wytworzyć tę harmonijną kompozycję nastę­ coś. najrozumniej jest założyć. problem nie dotyczy już więcej istnienia jakiejś rzeczy uwagę. że przypominają mu.

a zatem potrzebujące mate­ chu i innych jakości zmysłowych. cóż mia­ strzegającej substancji. ruch i tym podobne. że umysł człowieka.to ostatecznie z jakości zmysłowych czy przypadłości rzeczywiście istnieją poza umysłem. Warto zastanowić się nieco nad motywami. zmysłowych wrażeń. aby taka rzecz miała istnieć. się niejako ukryć jak za parawanem przed Bożą Opatrznością i odsunąć go 73. Jakości. może istnieć inaczej jak tylko w duchu czy umyśle. Choćbyśmy jednak dla ocalenia wiary w materię przyjęcia istnienia substancji materialnej. i dotyczy to nie tylko idei. Z tego powodu. o ile pojmuję. to jednak może przecież istnieć jakaś bezwładna. który je postrzega. niepostrzeganej przyczyny? Z drugiej zaś strony. jakie­ sądu jest to. za pomocą którego może sprowadza. o czym nie wiemy ani czym nie ma po temu żadnej racji. które w niej. tak dla nas nie­ istnienie materii przyjęto ze względu na to. jak to zostało pokazane. ny Duch. będziemy mogli stosownie do tego wycofać ten akt uznania. skoro w żaden sposób nas to nie dotyczy. łoby nas skłonić do przekonania czy choćby przypuszczenia. to mógłby idei. że nawet żadna z tych jakości nie je się to w sposób oczywisty niemożliwe. potrafi tak kolwiek by były. choć fię też dostrzec pożytku z dyskusji nad tym. jak czynili wszystko. a wówczas drodze percepcji czy refleksji. nabytych na on nam dostarczyć jedynie nowych idei i wrażeń zmysłowych. że skoro sami materialiści przyznają. ani dlaczego miałoby istnieć. jak kolory dla niewidomego od urodzenia. koloru i tym podobnych własności. jest to. że nie bardzo wiemy. że jeśli to. że nie mamy jakiejkolwiek racji. że wszechmoc­ ruchu. czy w umyśle Boga istnieją takie idee i czy można je okre­ pozbawili ową podstawę czy materialną substancję tamtych własności. a do czego to się bardzo się przywiązać do niedorzecznego poglądu. Po drugie zaś. to dopiero co mogliśmy zobaczyć. po pierwsze. Odpowiadam na tak głęboko zakorzeniony w naszych umysłach. ki i pozostałe wtórne jakości zmysłowe nie istnieją poza umysłem. ruch i pozostałe w pełni puścili wodze nieokiełznanej przez rozum fantazji . aby przyjąć istnienie materii. który je postrzega. Cóż bo­ miałoby być. Skoro jednak wykazano. Można by się spodziewać. usi­ krok po kroku kolejne z tych motywów czy racji są wykluczane i tracą waż­ łowali oprzeć nasze przekonanie na samym tylko prawdopodobieństwie jego ność. Co gającej substancji lub by znajdowały w niej swą podstawę. stanowi dla Boga okazję do wywołania w nas pewnych idei. czyli poza umysłem. czyni to kierowany przez nie są bowiem niczym innym jak tylko wrażeniami zmysłowymi albo ideami jakąś bezwładną przyczynę? istniejącymi jedynie w umyśle. czy przypadłości. 75. dla uzasadnienia tego nikłego prawdopodobieństwa. aby tego rodzaju rzecz istniała. które obstaje przy pojęciu niemyślącej substancji czy podstawy rozciągłości. dźwię­ rozrachunku oznacza. skoro było nie do pojęcia. nie mam zamiaru tutaj dyskutować. Nie potra­ nie wiadomo jak abstrakcyjnych i niejasnych pojęć bytu czy przyczyny. ma być z nim rozstać. które wyłącznie na tej racji się opierało. że mnie wyda­ rialnej podstawy. w każdym razie ja jej nie dostrzegam. by te jakości miały istnieć w niepostrze- ka stąd. ludzie 76. które skłoniły ludzi do z dala od spraw tego świata. jaki możemy w ten sposób otrzymać. że w umyśle Z tej racji wydawało się koniecznym przyjęcie jakiejś niemy ślącej podstawy Boga istnieją pewne nieznane idee. co jest w naszej mocy. żeby mo­ go rozumie się przez przyczynę w odniesieniu do Boga. i choćbyśmy. po­ ślić mianem materii. tylko o nazwę. Powiecie jednak. na nich opierał. ru­ nadal pojmowali jako istniejące poza umysłem. istnieją. niemyślącej. A jednak ten przesąd jest piłby o istnieniu światła i kolorów. Z biegiem czasu. niepo- 74. gdybyśmy nawet posiadali ten nowy zmysł. przekonawszy się. albo cóż takiego postrzegamy pośród tych wszystkich 78. to właśnie i nic inne­ czy substancji. jedynym wnioskiem. A to w ostatecznym gły istnieć same w sobie. w której by one istniały. co rozumiecie przez wyraz m a t e r i a . Tego zaś. jak długo 77. jaka została przytoczona w odniesieniu do kształtu. to mogę jedynie stwierdzić. jest w zupełności niemożliwe. z czego można by wnosić o istnieniu bezwład­ mielibyśmy tę samą rację przemawiającą przeciwko ich istnieniu w niepo- nej. skoro rzeczy samej nie da się obronić. zatem umysł powinien po prostu i bez jakiegokolwiek oporu porzucić to prze­ wówczas może nie wątpilibyśmy o ich istnieniu. że choćby się zgodzić z tym. kształt. jak kształt. to nie ma znaczenia. a ta właśnie racja straciła całkowicie swoją ważność. Jeśli natomiast ktoś zostawiając jedynie jakości pierwotne. stosowanego do nich zmysłu. Absolutnie nadzwyczajnym i godnym ubolewania przykładem siły prze­ które są nam obecnie znane. dostrzegając. 54 55 . wbrew wszelkim racjom rozumu. wywołując w naszych umysłach idee. Wszak. iż miałaby ona stanowić podsta­ uchwytnych. pojęć obecnych w naszych umysłach. wiem mamy takiego. czy coś śmy skłonni zachować przynajmniej jej nazwę. że spór toczy się już nie o rzecz. Gdybyśmy jednak posiadali ten nowy zmysł. że nie istnieje żadna tego słowa używa się na oznaczenie niemyślącej podstawy dla własności czy niemyśląca podstawa rozciągłości i innych postrzeganych przez nas jakości przypadłości. W ten sposób. gdy rozum zawodzi. którą następnie odnosimy do takiego istnieje czy nie. choćbyśmy. że kolor. wyni­ skoro jawną sprzeczność stanowi to. który się możliwości. że strzegająca substancja czy podstawa jakichś innych jakości. gdyż brak nam przy­ wę dla przypadłości. Otóż po pierwsze sądzono. gdyby odzyskał wzrok. tak jak niewidomy nie wąt­ konanie. jak się to. jeste­ tylko nieznaną podstawą nieznanych jakości. więcej. że kolory. lecz również wszystkich możliwych idei.

aby go zastosowania i znaczenia języka i że każdy wywód. jak kolory różnią się od dźwięków. cji. art. wzięty w potocznym znaczeniu. przyznaję. że dwa razy dwa równa się siedem. że terminów składających się na to twierdzenie nie używacie w oderwaniu od ducha i idei. Wszak. wypowiedzi. aby w Piśmie znalazła się gdziekolwiek wzmianka czy wrażenie różne od tego. Z tej samej racji wolno wam powiedzieć. wyrażają się w taki nie pojęć lub rzeczy w sposób odpowiadający naszej wiedzy o nich i temu. gdy chodzi o nieskończo­ jak wam się podoba. jak powiadają. czego sami nie znacie. Gdy bowiem rozważam z uwagą. nieruchomym. Może­ ną różnorodności duchów i idei. niepodzielnym. Nie widzę racji. niemyślącym. I z tego ostatniego twierdzenia zrozumiemy tyle samo. znacznie przewyższają te. w które wyposażył mnie Twórca mojego istnienia. Są tacy.1 Nie składa. 1 Zob. jeśli tylko któryś z tych duchów utrzymywał. czy rzeczy zewnętrzne istnieją czy nie. wione na gruncie religii.]. co dotychczas postrzega­ szych terminów miały towarzyszyć wyjątkowe trudności. Choćbym jednak nie wiem jak był to. ni ideą. jakie wywołuje w nim termin n i c. że ci. jak mi się wydaje. co filozofowie nazywają materią. wolno słów w ich potocznym znaczeniu. że jeśli to wam się tylko wyda stosowne. by miały jakiś uchwytny sens. gór i rzek. że istnieje wielka różnorodność duchów różnego rodzaju i obda­ miały. abstrakcyjna 83. która jest. nawet jeśliby mo. Odpowiadam na to. albo o istnieniu przedmiotów poza 81. Odpowiadam na łem. możecie je zestawiać ze sobą. że podana wyżej definicja zawiera w sobie umysłem. świętego czy świeckiego. to. Odpowiadam na to. by przeko­ nieznanym . Dla mnie jednak przez nas tezach nie ma niczego. jawną sprzeczność. stanie się bezprzedmio­ pisma. co się przez to podstawie ustalić. od postrzegania i bycia postrzeganym. ale jako znaki czegoś. Stąd zaś jasno wynika. że ciała rzeczywiście istnieją bezwładnym. o ile tylko jest zrozu­ przeczyć. gdy tylko o niezliczonych faktach. aut. że używając słów pozbawionych znaczenia. by stanowić niezbity dowód. tak liczbą. wówczas wszystko. Różnica między rzeczami i ideami. sposób. mogą istnieć niezliczone rodzaje idei czy wrażeń zmysłowych. Odpowiecie na to może. które mogą istnieć. 33. tak od próbom rozwikłania czy wskazania jakiegoś konkretnego znaczenia powyż­ siebie odmiennych i tak różnych od wszystkiego.ani substancją. 56 57 . jak gdyby posiadali taką ideę. W końcu powiecie może: a cóż. których władze. [przyp. co nie byłoby zgodne z regułami właściwe­ jest to pojęcie najbardziej ze wszystkich niezrozumiałe. najbardziej jak są przez nas postrzegane. Możecie jednak nalegać: cóż z tego. niezależnie od tego. by wie­ Byłoby też przejawem krańcowej głupoty i zuchwalstwa. dyspo­ rzyć w istnienie materii? Cóż. co z poprzedniego. gotów uznać ograniczoność mojego pojmowania. 30. niemyśląca Pozostaje nam zatem rozważyć te zarzuty. powiecie. co wystarczająco odróżnia materię od niczego: pozytywna. coś. nie dostrzegam. bez narażania się na popadniecie w sprzeczność. To właśnie ostatecznie. ani nawet pojąć. jak i zakresem. że materia jest czymś wypowiedzi Pisma świętego na ten temat są wystarczająco jasne. Wszak w Piśmie świętym jest mowa nieistniejącym w żadnym konkretnym miejscu? Wszak. to przecież nawet gdyby cie na przykład powiedzieć. którzy sądzą. 29. nierozciągłym. co się na nią między tym. o ile mi wiado­ materia istnieje i że jest ona substancją albo przyczyną idei. w którym używa się tych i tym podobnych towe. 82. też została już jasno wyłożona. idea istoty. bytu czy istnienia. co można i kamieni. Istotnie. bawiąc się słowami. że istnieje bezwładna. że wywołać swą niewyczerpaną mocą Najwyższy Duch. że nie mogę wskazać żadnego jej zastosowa­ nując kilkoma ograniczonymi w swym zakresie zmysłami. ani duchem. iż wszystkie te rzeczy realnie istnieją. jakie to idee może w umysłach tych rozmaitych duchów słowo rozumie? Wszak to jeszcze nie czyni sprzecznym stwierdzenia. zachowuje swoją ważność. i są czymś więcej niż tylko ideami. to jednak stancji materialnej i będziemy utrzymywali jedynie. usiłował na tej nia ni wyjaśnić czegokolwiek za jej pomocą. że właściwym zastosowaniem słów jest oznacza­ sobie zdolność tworzenia abstrakcyjnych idei ogólnych. wynika z tej defini­ jest do pogodzenia z naszymi zasadami. głosiłby w ich potocznym znaczeniu. co realne a co urojone. że dzie używają słowa n i c i uczynić je synonimami w obrębie waszego stylu istnieją ciała. że pogląd.czymś nać każdego porządnego chrześcijanina o tym. 36 itd. Ponadto. Wszystko to jednak wydaje się tak oczy- rzonych różnymi możliwościami. 79. że moja teoria by było zarzucić pojęciu substancji czy przyczyny lub jakiemukolwiek inne­ nie naraża na niebezpieczeństwo zakwestionowania prawdziwości żadnego mu pozytywnemu czy względnemu pojęciu materii. którzy przypisują istnieje powszechna zgoda. gdybym ja. wam używać słowa m a t e r i a w takim samym znaczeniu. a nawet substancje cielesne. ani przypadłością. o tym. które mogłyby być posta­ substancja pozbawiona przypadłości i stanowiąca przyczynę naszych idei. że nie posiadam racji. czyli tak. w jakim inni lu­ Pokazaliśmy przecież. łącznie czy z osobna. że choć rozumowe argumenty za realnym ist­ 80. że w przedstawionych abstrakcyjnym i najbardziej ogólnym ze wszystkich pojęć. że posiada pojęcie istoty czy istnienia oświadczycie. które w sposób oczywisty zakładają realność drzew przyjmie się taką negatywną definicję materii. jeśli porzucimy sprawę istnienia sub­ nieniem ciał są niewystarczające. aby powstawał w moim umyśle jakikolwiek efekt wydaje mi się także. miast i ludzkich ciał.

Tak więc ostatecznie to nie nasze zasady. wszystko. co nam wiadomo. ne jedynie jako wrażenia zmysłowe istniejące w umyśle. co widzą i czego dotykają. a przez to do­ dzić o lasce Mojżesza? Czyż nie została naprawdę przemieniona w węża? stępnego umysłowi. Zauważę jedynie. aby się nad tym dłużej rozwodzić. jaką tylko zdołałem. że podjęcie się tu na nowo jego wyjaśnienia stanowiłoby na nie spojrzy jako na znaki czy obrazy odsyłające do rzeczy czy pierwo­ zniewagę dla inteligencji czytelnika. a nawet czy jaśniejszym świetle. ruch. byśmy wiedzieli. do których doprowadziło przyjęcie poglądu o dwojakim istnie­ chociażby cuda tracą wiele ze swej wagi i doniosłości. Najpierw tedy. Rozprawiwszy się z zarzutami. jak argu­ kich wieków. poza umysłem. że z tego. co zostało przedstawione wcześniej. jak to. moim zdaniem. jak to z całą oczywistością wynika z art. Jak długo bowiem lu­ o wszystkich innych cudach. tylko poznać z całą oczywistością naturę jakiegokolwiek realnego. czuli woń. że nie ma po­ ści. rego całkowita bezpodstawność i niedorzeczność została już ukazana. nawet swych własnych 58 59 . a nie rzeczywi­ jego wpływ. które każdy z łatwością może wyde. i nie jest w naszej mocy rozstrzygnąć. właściwe źródło sceptycyzmu. Przy tym rzeczom Czy może zmieniły się jedynie idee w umysłach widzów? I czy można przy­ niemyślącym przyznano istnienie z ich własnej natury niezależne od faktu puścić. to na gruncie na­ menty przytaczane przez sceptyków wszystkich wieków zależą od założe­ szych zasad nie ma już dla nich miejsca. To dlatego mamy do czynienia się w naturalny sposób zredukować do dwóch obszarów: poznania idei i po­ z filozofami niedowierzającymi własnym zmysłom i wątpiącymi w istnienie znania duchów. 88. wówczas w nieunikniony sposób popa­ obecni przy stole widzieli. niemy- 86. nieba. I nie stoi to bynajmniej w sprzeczności z tym. że istnieją przedmioty zewnętrzne względem umysłu. gdy nie dobne dociekania dostarczały niekończącej się rozrywki filozofom wszyst­ są postrzegane. jak i dla nauki. zawsze z filozofii. odpo­ działem w innych miejscach. Cóż mielibyśmy są­ niu przedmiotów poznania zmysłowego: istnienia w umyśle. nie mogłoby być wątpliwości. Czy substancja cielesna może myśleć? Czy materia jest Cały ten sceptycyzm wynika z założenia. róż­ dukować z wcześniejszych założeń. że wpływając na wzrok. Nie­ nej rzeczy. kształt. tak długo będzie dla nas niemożliwym nie jasne w dalszej części tej pracy. która z nich. rozciągłość i tym podobne są rozpatrywa­ żone w sposób tak jasny i wyczerpujący i tak często je przywoływaliśmy. ich poznania uczyniono niejasnym i zagmatwanym w rezultacie niebezpiecz­ 84. a woda przemieniona tak długo nie mogli być pewni. że istnieje różnica między rzecza­ nieskończenie podzielna? I w jaki sposób oddziałuje na ducha? Te i tym po­ mi i ideami i że te pierwsze istnieją poza umysłem. o czym była mowa. Kiedy kolor. które usiłowałem przedstawić w naj­ zmieniają. że gdyby wszyscy wzorów istniejących poza umysłem. gdyż nie ma w nich niczego. W świetle przedstawionych wcześniej zasad dzie sądzili. Łatwo byłoby szerzej omówić ten temat i pokazać. Z przedstawionych przez nas zasad wynika. ziemi. że rzeczy realne istnieją poza umysłem i że ich poznanie jest należałoby je uznać za oszustwa lub twory wyobraźni. czyli także wtedy. ści. o ile się nie mylę. czy on istnieje. Zajmę się każdym z nich z osobna w odpowiedniej kolejno. że kilka trudnych i zawi­ i odczuwamy. któ­ więcej ponad to. Ten właśnie pogląd. Zresztą zagadnienie tego. i istnienia realnego. które nie są postrzegane. rzeczywiste tylko w takim stopniu. co rzeczywiste i co urojone. nych błędów. A jako. Podczas gdy rzeczy pozostają takie same. że jest ono ste własności rzeczy. wiste na podstawie tego. Istnieje jeszcze wiele innych korzy­ nia. Niemożliwym jest. czym może być rzeczywiste. w jakiej pozostają one do znowu przemawia raczej za tym niż przeciw temu. naszych zmysłów. co widzimy. stano­ wywołał w nich tylko złudzenie czy ideę wina? To samo można powiedzieć wi. znika raz na w całkowitej niezgodzie z realnymi rzeczami istniejącymi in rerum natura. nadając im taką moc i wagę. wtedy są doskonale a na związane z nim trudności tak łatwo odpowiedzieć w oparciu o dotych­ znane. nasze idee się 85. Ale może ktoś z naciskiem podkreślać. co w sobie. realnie i bezwzględnie czy sam przez ogół pozostawiają miejsce na wątpliwości co do realności cudów. że zależą one od istnienia materii. smakowali i pili wino oraz odczuwali damy w sceptycyzm. Skąd bowiem można wiedzieć. w jakim odpowiada realnym rzeczom. że ludzkie poznanie daje ślącego bytu. co się tyczy idei czy rzeczy niemyślących. to zagadnienie trzeby. Widzimy jedynie zewnętrzne przejawy. 34 wiadają tym. mogłoby być tylko widmem albo czczą zjawą i pozostawać łych kwestii. a wszystko to stanie się jeszcze bardziej ne od tego. Jak długo rzeczom niemyślącym przypisujemy realne istnienie. to. zostało już wyło­ 87. przy­ którakolwiek z nich przedstawia prawdziwe jakości istniejące realnie w da­ stępujemy z kolei do przyjrzenia się konsekwencjom naszych poglądów. które wywołały mnóstwo zbędnych spekulacji. że laska została przemieniona w rzeczywistego węża. czyli istnieją poza umysłem? i 35. że w ogóle posiadają jakąś rzeczywistą wie­ w rzeczywiste wino. słyszymy które z nich widać już na pierwszy rzut oka. ale nawet to. że przy naszych zasadach. Ale jeśli się czasowe wywody. zarówno dla religii. co by nie było postrzegane. Poznajemy tylko stosunek czy relację. że są postrzegane. które są postrzegane. Odpowiadam na to. kształt czy ruch jakiejś rzeczy. wszystkiego. że te rzeczy. ale właśnie te przyjęte rozciągłość. co powie­ dzę. że podczas godów weselnych w Kanie nasz Zbawiciel nie uczynił nic bycia postrzeganymi przez jakiegokolwiek ducha. Tak. powonienie i smak biesiadników.

słowem wszystkie jakości zmysło­ 89. nic bodaj nie jest jednak. rzeczy postrzegane za pomocą zmysłów mogą być umysł i wprowadzają go w zakłopotanie oraz ośmieszają filozofię w oczach nazwane zewnętrznymi ze względu na ich pochodzenie. że istnieją „poza umysłem" w tym sensie. natomiast istnienie innych duchów na drodze gającej substancji. które aktualnie postrzegam za pomocą zmysłów. niepodzielnymi substancjami. O przedmiotach poznania zmysłowego można też ny. choć nie postrzegamy tych pierw­ stanowi zarówno główny filar i podporę sceptycyzmu. podczas gdy rela­ rzonych. jak tylko będąc postrzegane i dlatego nie mogą istnieć w żadnej in­ bezwładnymi. Co mie przez r z e c z . które nie wiadomo. natomiast. jako że nie sam umysł świata. Przy tworzeniu trwałego systemu rzetelnej i autentycznej wiedzy. znikają. te drugie zaś bytami inaczej. i nie należy nas posądzać o jaką­ ona do dwóch rodzajów jestestw. jeśli wpierw nie ustalimy znaczenia tych stancji czy podstawy. które je postrzegają. przypisując jej istnienie z natury. jak sieją powszechnie pojmuje. kolwiek innowację w tym względzie. i że by­ Co więcej. ani tej dostępnej na wego czy idei polega na tym. zatem nie mogą istnieć same przez się. Uznaje się mógłby oprzeć się zagrożeniom ze strony sceptycyzmu. które nie istnieją same nej substancji niż owe nierozciągłe. który we. W podobny sposób poznajemy relacje w którym dopatrują się jedynie idei cielesnych substancji przez Niego stwo­ między rzeczami czy ideami i mamy o nich jakieś pojęcie. że jakości zmysłowe istnieją w bezwładnej. potrzebują podstawy. Jednakże wszystkie te wątpliwości. skoro samo istnienie niemyślącego bytu sprowa­ w jakimkolwiek stopniu realność rzeczy. lecz mając swą podstawę w umysłach czy duchowych substan­ re działają. Równie powiedzieć. na szych. w której mogłyby istnieć. że materia została stworzona z niczego. Błędem byłoby myśleć. co znamy lub o czym mamy jakiekolwiek pojęcie. o ile w ogóle uznają je za stworzone. niepodzielne substancje czy duchy. że idee. ruch. W zgodzie z przyjętymi przez ogół dza się do bycia postrzeganym. nie ujmujemy niczego z ich słów. co oznaczają. który je postrzega. rozciągłej. ale przeczymy. że najsławniejsi pośród starożytnych filozofów. i s t n i e j e i im podobnymi. nie posiadamy jego idei. ale muszą istnieć to oczywistą sprzeczność. iżby mogły one istnieć poza z tego. Nasze własne istnienie poznajemy dzięki wewnętrz­ utrzymują. co tu zostało powiedziane. albo aktywnego bytu. Kiedy więc rzeczom postrzega­ będziemy się spierali o to. w których istnieją. z e w n ę t r z ­ ten. że to. że. we wła­ którym wzniesiono wszystkie bezbożne. teoria materii czy substancji cielesnej ostatnie mogą być przez nas postrzegane. którzy uznawali istnienie jakiegoś Boga. jak o istnieniu tych w innym umyśle niż mój własny. że przedmioty postrzegane za pomocą zmysłów są niczym innym. mogą nadal istnieć. rozumowania. przestając bawić się takimi terminami. miano za tak nie­ łoby czymś niewłaściwym rozciągnąć znaczenie terminu i d e a na wszyst­ słychanie trudną do pojęcia. ko. Odnosi się realności. Nadaremnie bowiem do powyższego panuje powszechna zgoda. pozbawionymi trwałości i niezależności. jak wielkim sprzymierzeńcem ateistów wszystkich wieków była sub- 60 61 . gdy przymknę oczy. ściwy sobie sposób. wówczas rzeczy. myślą i je postrzegają. Tymczasem inni filozofowie powszechnie cjach. że nie potrafimy uzyskać żadnej wiedzy o istnieniu przedmiotów po­ wzorów istniejących poza umysłem. Można powiedzieć. żeby zacząć od jednoznacznego ustalenia. nawet ci. a jednocze­ 91. ale zostały wywołane przez Ducha innego niż sens. ani tej bezpośrednio oczywistej. cje są czymś innym niż idee czy rzeczy. Są nimi duchy i idee. ściśle postrzeganą przez jakikolwiek umysł. r z e c z y w i s t o ś ć . gdyż samo istnienie wrażenia zmysło­ znania zmysłowego. zasadami uważa się. Nie przeczymy temu. do których się odnoszą przez to. Tak więc. niemyślące byty postrzegane za pomocą zmysłów nie istnieją pierwsze są czynnymi. ciał. Wydaje mi się. aby jakikolwiek przedmiot poznania zmysłowego w jakimś innym umyśle. które przed chwilą oglądałem. ważniejsze ponad to. kiedy używanym przez nas słowom nadamy jakiś uchwytny wytworzył je od wewnątrz. całkowicie odmiennych i niejednorodnych. rzecz biorąc. lub by były podobiznami jakichś pierwo­ znać. że niekiedy istnieją niedorzecznym byłoby wątpić o moim własnym istnieniu. że jest postrzegana. myśl. choćby to był wieczny umysł Stwórcy. a idea może być podobna drodze dowodzenia. które dezorientują jedynie do idei. Jak już bowiem wykazaliśmy. co się rozu­ jak tylko kombinacją tych jakości. na­ które poza nazwą nie mają ze sobą nic wspólnego. że te 92. niepostrze- nemu poczuciu czy refleksji. jak i fundament. albo pretendowali do nym za pomocą zmysłów odmawiamy istnienia niezależnego od jakiejś sub­ jakiejkolwiek wiedzy na ten temat. Byłoby rzeczą zbędną zdawać sprawę mi rzeczami albo realnie istnieją. że idee obecne w naszych zmysłach są realny­ stworzoną i wieczną jak On sam. ateistyczne i wrogie religii systemy. przedmiotem ludzkiego poznania i dociekania. Dalej. Te szym zdaniem. jak a b s o l u t n y . że posiadamy jakieś poznanie czy pojęcie zewnętrzne w stosunku do wszystkich myślących bytów i różne od bycia naszego własnego umysłu czy ducha. i s t n i e n i e . był bezpośrednio postrzegany przez zmysł wzroku czy dotyku. gdyż nie potrafią istnieć same przez się. duchy i relacje mogą być wszystkie. pomniejsza śnie nie istniał w naturze. uważali materię za nie­ 90. Cała różnica polega na tym. R z e c z albo b y t jest najogólniejszą ze wszystkich nazw. Wszak stanowiłoby rzeczy. A po całym ich mozole i umysłowych zmaganiach są zmuszeni przy­ umysłami. że rozciągłość. któ­ przez się. którą nazywają materią. czy rzeczy istnieją realnie.

jak inni mówią. księżyc i gwiazdy nie sprawi mu najmniejszej trudności. obok wiary w istnienie zewnętrznych przedmiotów postrze­ nącego z takiego czy innego ciała. widzialnemu Umysłowi. Usunięcie materii z przyrody pociąga za sobą obalenie tak wielu kon­ skłaniają się ku tym systemom. którym sprawy wiedzy. lecz kiedy wpadną w ręce metafizyka. abstrahując od następstwa idei w moim umyśle. Istnienie materii. by pojąć znaczenie tych słów. Drugim. abstra­ oraz każdy inny przedmiot poznania zmysłowego są jedynie wrażeniami hując od wszystkich tych konkretnych działań i idei. mieliby powód życzyć sobie. miejsce i ruch rozpatrywane w konkrecie. stancja materialna. ludzie wy­ prostsze w świecie. które żeśmy przeciw cą. bezrozumną. zwolennicy Hobbesa i im podobni po­ ście. Poleć swemu służącemu. tak. że trwa przez niezliczone wieki. Ta sama niedorzeczna zasada przysporzyła niemało kłopotów chrze­ jednostajnie. że dusza jest podzielna i tak samo niewiarygodnej liczby sporów i zagmatwanych kwestii. obfitym źródłem błędów i trudności w poznaniu naszych idei. że takie osoby pilnie słuchają tych. przypisując cały porządek zdarzeń już to czystemu takimi były. Czas. a gdy słyszę. kiedy się je rozważa w sposób abstrakcyjny. cała konstrukcja nieuchronnie legnie w gruzach. aby cię ocze­ 94. własnym ideom. najbliższe nam i doskonale znane. i rozumiejcie przez c i a ł o to. przysparzając ludzkości tak i celowość w kształtowaniu rzeczy. nie uznano za rozstrzygający dowód (którym mnie się one tów. jak tylko będąc postrzegane. czyli niepostrzeganych ciał. to ilekroć próbuję utworzyć sobie prostą ideę rzeczy. aby wnętrzną postać. by mógł je pojąć zwyczajny czło­ w świecie łupem. że gdyby nawet argumentów. Osoby bezbożne i odnoszące się do religii z lekceważeniem chętnie 96. aby oddawać cześć trwania w ogólności. jak pozbawia się jąco trudne i niezrozumiałe. ale ze przyjął. Wszak owa teoria bezwzględnie zmusza człowieka. czyniąc w zamian samodzielnie istnieją­ wiele bezowocnej pracy. jest religii przypisują nięmyślącej materii i jak wiele podstępnych i przemyśl­ wyłożona przeze mnie we „Wstępie" teoria idei abstrakcyjnych. że i tak wszyscy. co się bezpośrednio widzi roztrząsanie niedorzeczności każdej nieszczęsnej sekty ateistów przestanie i odczuwa. który stwarza i podtrzymuje w istnieniu wszystkie 98. o której tożsamość toczy się w sposób tak jawny i konieczny. kiedy przeniknęła do artykułów naszej wiary. niemy ślącą substancję źródłem i początkiem wszystkich by­ niej wytoczyli. ileż to kłam w trudnościach nie do pokonania. a wów­ być warte zachodu. to zaś wyklucza wszelką wolność. nie miejsce i czas chodzi oraz jakie ruchy trzeba wykonać. jawnie wydają). Na przykład. to jestem pewien. jak wielką wagę wrogowie gania. ale raczej skierowaliby swój hołd ku temu Wiecznemu Nie­ usiłując to zrozumieć. Jeśli chodzi o mnie. w którym partycypują wszystkie byty. które były niczym jak ciało podlega zniszczeniu. czyli pieczy sprawowanej przez Wyższy Umysł pokoju i religii leżą na sercu. nie myśląc niczego. tamtych najważniejszego oparcia i wypiera się ich z tej jedynej twierdzy. która pozostaje tą samą pod różnymi dej chwili swego życia jest unicestwiany. wówczas nawet filozof może się poczuć zakłopotany. różnorodności. pojmując go jedynie w kategoriach kontynuacji istnienia czy z pewnością nigdy by przed nimi nie padli na twarze. albo że w każ­ względu na tę materialną substancję. którzy przeczą Opatrzności. Rzeczy naj­ nych środków używają. prosty czło­ nięty. co wydaje się równie absurdalne. że gdy ten kamień węgielny zostanie usu­ cały spór. Wszystkie ich odrażające systemy opierają się na niej postaciami? Odrzućcie tę materialną substancję. to ten sposób wyrażania się budzi we mnie dziwaczne myśli na temat żeniu. Jest czymś zupełnie naturalnym. stają zostają bez choćby cienia złudzeń i stają się dla adwersarza najłatwiejszym się zbyt abstrakcyjne i nazbyt subtelne. stanowiło główną pod­ kiwał o takim a takim czasie. jak i filozofii. że czas jest nieskończenie podziel- wstania? A czyż najbardziej przekonywające z nich nie opierają się na zało­ ny. które stanowią o jego w ich umysłach. gdyż również bałwochwalstwo się biedził. w takim a takim miejscu. aby te argumenty nad sprawami świata. Dostrzegając. okazują się zaskaku­ znający słuszne zasady powinni się rozradować. aby tylko wszystko do niej zredukować. gdyż zrozumienie. że ciało nazywamy tym samym ciałem nie ze względu na jego ze­ mojego istnienia. już to ślepej konieczności będącej następstwem impulsu pły­ 97. Wszak gdyby ludzie zdali sobie sprawę z tego. Nie posiadam bowiem w ogóle takie­ wątpliwości i zarzutów podnieśli socynianie i inni w kwestii Zmartwych­ go pojęcia. i co jest jedynie kombinacją jakości zmysłowych czy idei. niemającymi innego istnienia. Jeśli jednak rozważy się czas. co jest postrzegane za pomocą zmysłów. czasu upływającego 95. w ich właściwym kontek­ poza którą wszyscy ci epikurejczycy. że słońce. przypadkowi. czasu. o jakie konkret­ we wszystkich jego różnorakich formach opiera się na tej samej zasadzie. czyli to. mianowicie to. drwiąc cepcji prowadzących do sceptycyzmu i bezbożności oraz rozwiązanie tak z substancji niematerialnej i przyjmując. a na pewno nie będzie stawę nie tylko dla ateistów i deterministów. widząc. wiek obdarzony zdrowym rozsądkiem. aby tam dotrzeć. które sprzyjają ich upodobaniom. czas najtrudniejsze do odparcia z ich zarzutów obrócą się wniwecz. 62 63 . rozumność wrzód na ciele zarówno teologii. są czymś każdemu znanym. 93. tylekroć gubię się i wi­ ścijanom. co każdy zwyczajny. iż szczegółowe wiek przez to słowo rozumie.

w oderwaniu od wszelkich konkretnych przeja­ jak powstają kolory czy dźwięki. choćby najmniej znaczącego. tak że ani zgłębić tego. o żadnym zaś z nich nie sposób pomyśleć. jak wiele domysłów i hipotez obala nasza teoria i jak bardzo uprasz­ uczynił etykę trudną. mówiąc że dokonuje się to wskutek przyciągania? nię kilka uwag. by istniał strzegalnych dla zmysłów. że jest szczęśliwy albo o rzeczy. abstrakcyjną ideę szczęścia. że ich i od której zależą wszystkie jego dostrzegalne jakości. Podobnie też ktoś może być sprawiedliwym nym. 1 Zob. ruch. Niektórzy usiłowali pierwowzory mogą istnieć tylko w jakimś innym umyśle i że przedmioty wyjaśniać zjawiska. ruchu. że na przykład rozciągłość nia. które doskonale rozumiemy. grawitacja. To na tym Czy słowo to określa sposób zachowania się ciał. Podobnie. Wpierw powiem co nieco o filozofii przyrody. że są ku sobie popychane? Otóż ów sposób które mają na celu deprecjację naszych władz umysłowych i ukazanie rzeko­ działania nie jest wcale jednoznacznie ustalony i (z tego. Wsze­ 102. Z tego zaś płynie jasny wniosek. przy­ świadomych natury rzeczy jest powszechnie przyjęty pogląd. iż te i tym podobne terminy repre­ zuje się na jedną ideę czy jakość jako przyczynę drugiej. dla których poczytujemy siebie za nie­ lako każdy. wynika stąd. oznaczając. Wszystko to zaś jest następstwem dwojakiej jedynie przyjęte przez nas błędne zasady wpływają na nas do takiego stop­ abstrakcji: w przypadku pierwszej zakłada się. nie istnieje żadna inna niepostrzegany. Zresztą widzimy. co przekracza zdolności ludzkiego rozumu. gdy wska­ cnoty. co oczywiste. wał w swoich myślach wyabstrahować czy odseparować istnienie ducha od jest przed nami zakryta. jak tylko tymi samymi wraże­ nich czasach tłumaczy sieje przeważnie. Przyzna też. mianowicie w jego umyśle. jak tylko duch. jest użytecznych gałęzi wiedzy. że wie. poprzez odwołanie się do kształtu. 25 [przyp. 64 65 .1 Toteż usiłowanie wyjaśnienia tego. W każdej kropli wody. Rzeczywista istota. w oderwaniu od następstwa idei w naszych umysłach. po. art. wielkości i tym podobnych jakości. Cóż nauki badające idee nabywane za pomocą zmysłów. jest zostajemy pogrążeni w nieuleczalnej ślepocie. czyli że w każdym przed­ wrażeniami zmysłowymi i są w równej mierze realne i że gdzie jest rozcią­ miocie istnieje wewnętrzna istota stanowiąca źródło. że nie jest to zadanie łatwe. kto się zastanowi i spróbuje zrozumieć własne wypowiedzi. nie posiadając przy tym ścisłego pojęcia sprawiedliwości ani To samo można generalnie powiedzieć o wszystkich przypadkach. Całe to biadanie jest jednak w sposób oczywisty pozba­ my rozważyć rozciągłość i czas same w sobie. zaraz tracimy je z oczu i popa­ wione podstaw. usiłuje­ ogarnąć nie zdoła. Tymczasem. sądzę że ktokolwiek będzie usiło­ ne własności i struktura każdego. że wszystkie jakości zmysłowe są w równym stopniu zawiera w sobie samej przyczynę swych własności. i cnotliwym. Nie potrzebuję więc zentują ogólne pojęcia. podobnie jak wszystkie inne idee. Niektórym się wydaje. wskazując na ich mechaniczne przy­ niami zmysłowymi. aut. co już wcześniej powiedzieliśmy. coś. Jedną z istotnych pobudek. że nie wiemy niczego można oderwać od wszystkich innych jakości zmysłowych. tam też jest i kolor. Ale utworzyć zbawiony wewnętrznej mocy działania. jest z konieczności wysiłkiem darem­ na to niewielu może się zdobyć. ma swoje źródło w prze­ konaniu. jak to wynika z tego. zewnętrznymi przejawami i pozorami rzeczy. albo ideę dobra. Skoro więc czas. przekona się. drugiej. gdy abstrahując od wszystkich innych własności. że przyciągają właśnie polu święcą swe triumfy sceptycy. o ile się nie mylę. istota zdolna do działania czy przyczyna sprawcza. że trwanie jakiegokolwiek skończone­ wyolbrzymiają i uwielbiają się nad nim rozwodzić. że przestajemy ufać własnym zmysłom i sądzimy. łudząc nas jedynie zdarzeń w tym właśnie umyśle czy duchu. wów zadowolenia. W rezultacie teoria abstrakcji niemało się przyczyniła do upadku najbardziej 103. jest całkowicie po­ o człowieku. że właśnie ów pogląd. że istotę rozciągłości można oderwać od jej bycia postrzeganą. że jeśli chodzi o znajomość prawdziwej i realnej natury rzeczy. że jesteśmy go ducha musi być określane przez liczbę następujących po sobie idei lub ofiarami naszych własnych zmysłów. Powiadają. w oderwaniu od wszystkiego. jednak nam się wyjaśnia. mówić. ciężar i tym podobne jakości cząstek niepo- wiedzieć) zespolonymi. Fundamentalną zasadą dynamiki. że jest dobra. odwołując się do ukrytych jakości rzeczy. Ruch bo­ 100. Cały ten zasób ich argumentów. że każda rzecz zna. wewnętrz­ że dusza zawsze myśli i w rzeczy samej. o której wiele się dziś mówi. że 101. cza ona badanie przyrody. przemieszanymi lub (jeśli można tak po­ czyny. O każdej z nich poczy. a jej zgłębianie niezbyt przydatnym dla człowieka. w każdym ziarnku piasku jest jego myślenia. Filozofia przyrody i matematyka stanowią dwie wielkie dziedziny kamień spada na ziemię czy że fale morskie wzbierają ku Księżycowi. tak naprawdę. ale w ostat­ poznania zmysłowego nie są niczym innym. oderwane od wszelkich konkretnych osób i zdarzeń. mianowicie kształt.]. Ten właśnie aspekt sceptycy pozbawiony znaczenia. To damy w okropne dziwactwa. złączonymi. a w przypadku o rzeczach. co nam wiadomo) mej ignorancji i ograniczoności rodzaju ludzkiego. Każdy ma prawo być przekonany. ani 99. co dobre . że próby tego rodzaju są całkowicie niezadowalające. co znaczy powiedzieć wiem. z którego pochodzą głość. przedmiotu. które kpią z nas. że zasada ta zadowalająco tłumaczy to. się one wzajemnie czy raczej. Wydaje się.

nienia. a to. jak sądzę. jest coś podobnego w tym.. Za takie bowiem uważa się jedynie to. którą oni określają ogólną nazwą g r a ­ od siebie. Ale uczeni. z jaką wywoływane są naturalne ludzkości użyteczne. jak dalece grawitacja nie jest istotną dla ciał. dostrzegając pewne podobieństwo zjawisk. że pew­ dostrzegalny jedynie podczas przypływów. jak i w kosmosie. Po drugie. podczas gdy inne utrzymuje On w określonej od siebie odległo­ Ziemi. że nie należy uprawiać historii naturalnej i dokonywać obser­ wadzenie ich do ogólnych reguł. że filozofowie trudzą kula ziemska jest przyciągana przez Księżyc. jaką mają pozostali ludzie. iż stal ma taką konsy­ poszerzają nasz horyzont poznania poza nasze tu i t e r a z i pozwalają stencję. ale jedynie dobroć Boga. że ciała ciążą ku środkowi Ziemi nikogo przykładach. wy­ dzaju zachowania. żadne z powyższych i im podobnych zjawisk nie inne ciało stanowi istotną właściwość wszystkich ciał w ogóle. w i t a c j i i która. jego przyczynę. że ciała posiadają zwartą konsy­ cja. art. i. gdyż postrzegamy go w każdym momencie naszego życia. ich zdaniem. zgod­ wyjaśnienia. ze szkodą dla prawdy. że tworzące ją fragmenty stanowią zwartą całość . Tymczasem wyda się dziwne ani zaskakujące. jest ła- 66 67 .1 Owe reguły. zdecydowanie umysłowi odpowiadają i są mu potrzebne. tak jak uważa za stosowne. ostrożność. jaką dysponują filozofozie przyrody a tą. nie miałoby może być nic innego. odmiennej od niezwykłym czy nienormalnym.]. by w ten sposób poszerzał swą wiedzę. Na przykład jako że grawita­ że fale morskie wzbierają ku Księżycowi. co zostało dotychczas powiedziane możemy. możemy dostrzec między nimi pewne podobieństwo i odpowied. obserwujemy. rzeczy. czyli co ze swej natury odbiega od zwykłego toku obserwo­ dencji. uznając. Fakt. ponieważ co terminem p r z y c i ą g a n i e . To jed­ padku roślin rosnących ku górze i sprężystości powietrza. że nie polega ona na tym. a jeszcze inne obdarza całkiem przeciwną skłonnością do oddalania się siadają tendencję do dążenia ku sobie. co tu zostało powiedziane nie upoważnia nas do ności i dostosowania i na wyjaśnienie poszczególnych skutków przez spro­ stwierdzenia. jak tylko wolna wola jakiegoś ducha . W tego rodzaju przypadkach powinniśmy jednak zachowywać 104. gdyż nic nam nie nież przepowiadać przyszłe wydarzenia. gdyż fakt ten jest on w zupełności od woli rządzącego światem Ducha. czyli wzajemne przyciąganie się ciał. kiedy całkiem przeciwna zasada daje znać o sobie. jak rów­ nie postrzegamy niczego innego poza samym skutkiem. że nie rozumiem. iż niezliczone ciała po­ ści. skach. co jest czymś oczywistym. iżby ta pierwsza zasadzała się na cele. lecz stanowi dla nich jedynie szczegółowy umysłu czy ducha. który sprawia. nie są jakieś niezmienne sposoby zachowania rzeczy czy stosunki między 1 Zob. kto z dostateczną uwagą obserwował i porównywał ze sobą skutki nym prawem. Dalej. aut. co nie wydaje im się niczym się nadaremnie. które mogły się zdarzyć w bardzo odległym miejscu i czasie. jasnym jest. niektórzy natychmiast chcieliby ogłosić je powszech­ każdemu. poszukując naturalnej przyczyny sprawczej. że w podobny sposób ciążą one ku środkowi Księżyca może się już nie ma niczego koniecznego ani należącego do istoty tych rzeczy. daje się zaobserwować w bardzo stencję itd. mądrego i dobrego Sprawcy. samymi rzeczami. skutki. że całe stworzenie jest dziełem przykład obowiązywania ogólnej reguły czy prawa przyrody. A przecież w tym przypadku. Z tego. W myśl tego wyjaśniają oni przypływy morza tym.gdyż przyczyną tą nie na nie z tak niewysłowioną mądrością od początku obmyślone. które pozwala na odkrycie w przyrodzie podobieństw.lecz jedynie na zostać uznane za jedynie właściwy i w zupełności godny filozofa sposób ich szerokości ujęcia. do których rzeczy spotykane w przyrodzie są przystosowane i ze względu doskonalszej znajomości ich przyczyny sprawczej . zarówno na mi prawami. podobnie jak w innych. gdyż jesteśmy skłonni nadawać analogiom zbyt wielką wagę to. pozwalając nam wyprowadzać pewne ogólne wnioski. Po trzecie. posiadający lepszą ne ciała ściśle do siebie przylegają albo dążą ku sobie w zgodzie z rozmaity­ znajomość przyrody. że powodem tego. że przyciąganie i bycie przyciąganym przez każde spotykane w przyrodzie. Wyznam przy tym. Kiedy więc weźmiemy pod uwagę różnicę między wiedzą o zjawi­ co niektórzy sądzą) zwrócić swe myśli ku przyczynom celowym rzeczy. Taki zaś postęp w kierunku wszech­ mówi o tym. W przypadku tym nak. 106.może być równie trafnie określony terminem i m p u l s czy p c h n i ę c i e . zezwalać umysłowi formułować pochopne uogól­ niość. ale zależy większości ludzi wydawać dziwne i niewytłumaczalne. że gwiazdy stałe nie posiadają wcale takowej ten­ niezwyczajne. istotnie. twierdzą. 105. Rzecz w tym. widać na tych wanych przez nas wydarzeń. zważywszy. filozofowie powinni byli raczej (wbrew temu. Toteż licznych przypadkach. w jaki sposób ów skutek został wywołany albo co stanowiło wiedzy jest przez umysł wielce pożądany. 62 [przyp. który rządząc światem. dlaczego wskazywanie na te rozmaite to stwierdzimy. iż są one dla w przyrodzie analogiczności i jednolitości. Po pierwsze. Jeśli przyjrzymy się niektórym zjawiskom i porównamy je ze sobą. mianowicie wzajemna bliskość czy dążenie ku sobie ciał. wystarczająco tłumaczy wszystkie tego ro­ 107. że kamień spada na ziemię. oparte na zaobserwowanej wacji oraz eksperymentów. jak w przy­ nie dziwi. że ciągnąć następujące wnioski. Dla przykładu. że dowodzi ono.i to także tłuma­ nam czynić bardzo prawdopodobne przewidywania dotyczące zachowania czy się przyciąganiem.

zdają się brać pod je położenie w stosunku do ciał podpadających pod zmysły. będąc niedostrzegalna dla zmysłów. w zamian ich zmysłowymi miarami i w rezultacie zarówno miejsce. prawdziwy ruch nigdy nie jest spowodowany ani nie zmienia się objaśnione przez autora. jesteśmy zmuszeni posługiwać się sowaniu analogii zbyt daleko i nie unikniemy błędów. Bożej oraz podtrzymywaniu i poprawianiu jakości życia nas samych i naszych różni się od pozornego czy względnego następującymi własnościami. jak ono z nich wynika. mądrości i łaskawości Stwórcy. zostaje wszędzie do siebie podobna i nieruchoma. którzy ustanawiają ogólne reguły. poszczególne dziedzi­ nie w przypadku ruchu prawdziwego i absolutnego. a zatem tylko on powi­ ny stworzonego świata tym celom. prawdziwy ruch zawsze podlega zmianie. harmonii. nie wiedząc nic o związkach między nimi albo nie potrafiąc powie­ zajmowany przez jakieś ciało.2 We wstępie do tej słusznie podziwianej rozprawy czas. jeśli jakieś ciało pozostaje w ruchu. tak że ciało poru­ strzeń i ruch podzielone zostały na absolutne i względne. tak i miejsce jest absolutne dzieć. Otóż ktoś może dobrze rozumieć natural­ nie uważana za nieruchomą. że ktoś będzie pisał niepoprawnie wskutek nazbyt ści­ go absolutnego miejsca w drugie. że w kwestiach filozoficznych musimy abstrahować od pożytek. w przypadku ruchu prawdziwego czy absolutnego. które uważamy za nieruchome. prze­ czas porusza się również to. A ruch prawdziwy. do jakich zostały przeznaczone. jak lub względne. jak się nam mówi. co jest w nim umiejscowione. 30 i 31 [przyp. Jako zaś że fragmenty absolutnej prze­ argumentując na podstawie ogólnych praw przyrody. wychodząc od zjawisk. czyli zjawisk możemy odkrywać ogólne prawa przyrody i na ich podstawie wnio­ abstrakcyjnym sensie. Rozróżnienie to zakłada.tego zaś nie możemy wiedzieć z całą pewnością. to jest chwale nien być brany pod uwagę w filozofii. stale przestrzegając tych reguł. że Twórca natury zawsze powiedziałem. wów­ mechaniki. że owe wielkości istnieją poza umysłem i że rozwa­ inaczej. to ów sławny autor utrzymuje. art. że go względnego miejsca ku drugiemu. dego zjawiska do ogólnych reguł albo wykazywaniu.1 Po czwarte. czy nawet w tym samym czasie nowić i podnieść naszego ducha widokiem piękna. niźli miałby się koncentrować na gramatycznej warstwie języka. pierwsze. gdyż jest możliwe. gdyż wszelkie wnio­ w istnieniu. podczas gdy względna 108. Z całą tą niejednoznacznością mamy pogłębić nasze pojmowanie wspaniałości. do czynienia jedynie w przypadku ruchów pozornych. by od­ czynku i poruszać się ruchem względnym. które wydają się tak też wydaje się. a następnie wyciągając stąd właściwe wnioski. jak tutaj. co już na ten temat skowania tego rodzaju opierają się na założeniu. ne. tak jak ruch względny jest ruchem z jedne­ słego przestrzegania ogólnych reguł gramatyki. posuniemy się w zasto­ strzeni nie podpadają pod nasze zmysły. ogromu i bo­ poruszać się przeciwnymi sobie ruchami względnymi. co czyta i na tym. że dana rzecz jest taką czy inną. nie do ich różnie zdefiniowanych miejsc. po­ za prawa . Toteż. 68 69 . Po piąte. Podobnie też jedno i to samo ciało może pozostawać we względnym spo­ Powinniśmy sobie postawić szlachetniejsze cele. Po czwarte. to nie mam tu nic więcej do dodania po tym.1 Co do pozostałych pojęć. że najlepszą ilustracją powyższej analogii ści. Po bliźnich. na drodze pilnej obserwacji dostępnych nam 111. w absolutnym. uczestniczą dotyczącej celu nauk przyrodniczych jest pewien sławny traktat z dziedziny w ruchach tej całości. wszystkie czę­ 110.]. które się porusza. jest powszech­ uwagę raczej znaki niż przyczyny. jaki z tego może uczynić Powiada się jednak. jaka reguła decyduje o tym. a choć ruchoma i określona przez swo­ stępnie na podstawie tych reguł wnioskują o zjawiskach. Miejsce definiuje on jako fragment przestrzeni ne znaki. ża się je zazwyczaj w odniesieniu do przedmiotów poznania zmysłowego. Nietrudno się zgodzić. prawdziwe i pozor­ szające się w miejscu. matematyczne i potoczne. Ci. które my uważamy istnieje absolutna przestrzeń. o ile to jest w naszej mocy. a ta sama rzecz. bierze udział w ruchu tego miejsca. że uwłaczałoby to ludzkiemu umysłowi. Jak przy czytaniu innych książek mądry człowiek będzie raczej wolał i ruch określamy przez odniesienie do ciał. rzeczywiście to czynią. Tak jak przestrzeń. określonymi stosow­ gactwa rzeczy stworzonych. która. kiedy na poruszające pomimo że ze swej natury nie pozostają one z nimi w żadnej relacji. jak tylko pod wpływem siły oddziałującej na poruszające się ciało. skawy dla ludzi. jak to jest obszernie Po trzecie. 97 i 98 [przyp. a na­ przestrzeń miałaby być miarą tamtej. że żadne z tych ciał. naszych zmysłów. może tak naprawdę pozostawać w spoczynku. aut. a zatem jako trwanie czy podtrzymywanie rzeczy skować o innych zjawiskach. skupić się na znaczeniu tego. jak ten mianowicie. 2 1 Chodzi o Philosophiae Naturalis Principia Mathematica Izaaka Newtona (1687).]. aut. Zob. ale w żadnym razie a wreszcie podporządkować. która po­ towaniu księgi Natury dążył do przesadnej dokładności w sprowadzaniu każ­ rusza się ruchem względnym. tak też może się zdarzyć. art. które zachowują to samo położenie względem całości. Co się tyczy czasu pojmowanego. jak 109. w przypadku oczywiście względnego 1 Zob. Po drugie. się ciało działa jakaś siła. gdyby przy wer­ pozostawać w spoczynku. Nie mówię d o w o d z i ć . że działa w taki sam sposób. Absolutny ruch określa się tu jako przesunięcie ciała z jedne­ jest całkiem możliwe.

aby każdy z członów tej oddziałuje na niego żadna siła (i w tym właśnie znaczeniu ruch może być relacji był przez nią określany. to dojdziemy do wniosku. chowi względnemu. czyli położenie wzglę­ kiem wie nie gorzej od najlepszego filozofa. 70 71 . tyle że zdefiniowanym przez nas jako absolutny. Chociaż bowiem ta w eksperymencie woda ma rzekomo pozostawać w najszybszym względ­ niektórzy definiują ruch względny w taki sposób. uznają za to miejsce. wszystkie ulega zmianie. Ale uczeni. czy rozumie ruch dzę. tak też mylnie uznać rzecz nieruchomą za pozostającą w ruchu. czy też 115. Kiedy poruszam jakąś częścią mojego ciała. sięgając myślą słowego. tak bardzo abstrak­ podstawę dla swoich pojęć. jak sądzę. Przy­ nie. które się porusza. że nie może ona istnieć poza umysłem. wnętrznymi odniesieniami. wynika. że chociaż ruch zawiera w sobie ideę relacji między widzimy.1 Uważam bowiem. to przekonamy się. nie wskazuje na istnienie absolutnej przestrze­ dem pokładu. Philosophiae Naturalis Principia Mathematica. że gdy kroczy ulicą. że wyobrażamy sobie. wolnej od jakichkolwiek stwierdzają. aby można było. na które oddziałuje siła powodująca się przywołuje. Może się też poruszać jedno­ ni. co pozostaje względem niej w spo­ podobnego w odniesieniu do wszystkich innych przedmiotów poznania zmy­ czynku. po pierwsze. musimy sobie koniecznie przedstawić uważyliśmy. ludzie nigdy sposób stwierdzić na podstawie tych samych zasad. w ogóle niepodobna pojąć. Choć w przypadku każdego ruchu jest koniecznym. uważają za takie w sensie absolutnym. które się owa siła powodująca zmianę odległości między ciałami oddziałuje na to cia­ nie porusza. ale porusza się względem lądu. to nie potrafię dostrzec. O kimś. a ku wschodowi względem inne­ z ciałami. ruchu okrężnego nie występuje siła odśrodkowa. które zmienia swoją odległość od innych ciał. która jest postrzegana za pomocą zmysłów i w powiązaniu cześnie ku zachodowi względem jednego. jest taki ruch. który w gruncie rzeczy jest ruchem względ­ ko wyznać. Otóż zapytuję każdego. aby tego dowieść. prawdziwego czy absolutnego jest proporcjonalna do miary ruchu. iż nie wydaje mi się. iż można pomyśleć. że dane ciało pozostaje w ruchu. przyczyny i skutki wymienione wyżej jako charakterystyczne dla ruszać. aby sobie przed­ a mianowicie że nie występuje ona w ogóle w przypadku względnego ruchu stawić więcej niźli jedno ciało. że każdy człowiek obdarzony zdrowym rozsąd­ wiem. różnej od tej. Tak jak można w różny sposób zdefiniować dane miejsce. zgoła niemożliwe. nie mogłoby się po­ własności. pozostając w zgodzie z powszechnym ludzkim rozu­ w taki sposób. nieza­ przedniego artykułu. że w czasie. który jest postrzegany za pomocą zmysłów i z którym ową zmianę siła. To zaś pokazuje jedynie i nic więcej. zdają się oni wyobrażać sobie cały świat mate­ cyjna jest to idea. leżnie od tego. czyli ich położenia względem siebie. że nie znacznie szerzej i posiadając właściwsze pojęcie o tym. to jednak może się zdarzyć. czy na to ciało oddziaływała jakaś siła lub energia. Z tego. czyli rozpatrywanego poza wszelkimi ze­ przynajmniej dwa ciała. to jednak wydaje się. jak to jasno widać na podstawie po­ się nazywają to ciało. gdyby istniało tylko jedno ciało. Wziąwszy pod uwagę powyższe twierdzenia. kiedy uży­ zmianę odległości. że ciałem poruszającym nym ruchu. różnie można określić rozpatrywany w relacji do tego miejsca ruch. aby jakikolwiek ruch mógł nie być ruchem nym. to jednak nie jest konieczne. które dowodzą czegoś nie wybiegają myślą poza Ziemię i to. że filozoficzna kto płynie statkiem. by oddziaływała na nie powodująca jest on tym ruchem. czym jest ruch. Jak już bowiem za­ względnym. nie porusza się ona wcale. definicja VIII. jeśli się nie mylę. czyli położenie względem siebie. ruchu absolutnego. że pozostaje w spoczynku wzglę­ analiza tego. czyli zewnętrzną powłokę. można w jasny go miejsca. aby wynikało to z eksperymentu. jako że myśląc o ruchu. Na co dzień. potrafimy nawet utworzyć idei czystej przestrzeni. Podobnie jak człowiek może myśleć o czymś. która w przypadku ruchu chu. gdy stóp? Mnie się wydaje. można powiedzieć. poruszają się. potrzeba bo­ nie. Jeśli któryś z tych warunków nie jest spełniony. z powodzeniem przypisać ru­ koniecznie ideę relacji. Aby ciało można było określić jako poruszające się. by zmieniało ono swą odległość. zważywszy że idea ruchu zawiera w sobie ruchu absolutnego. co zostało dotychczas powiedziane. że nawet sama Ziemia się porusza. to kamie­ mieniem i regułami językowymi. muszę pomimo wszyst­ w stanie utworzyć. choć nie jedną rzeczą a drugą. określając położenie jakiegoś ciała. To zaś. a mianowicie to. Aby zatem znaleźć jakąś ciał. że tylko jedno okrężnego. których odległość. pozorny). co wydaje się oczywiste. że takie ciało się porusza. względem którego ustalają prawdziwe właściwości ru. Zatem. to nie są­ mamy do czynienia na co dzień. Wydaje mi się to. który z nich się porusza. Jeśli przebadamy dogłębnie nasze własne pojęcia. 116. iż co nie myśli. Ponadto. czym jest ruch względny i że dem jakiegoś innego ciała. które omija. tak ciało może się zbliżać czy oddalać od innego ciała. jak zmienia się jego odległość od jakiegoś innego ciała. iżby można było powiedzieć. 113. Zob. Jeśli zaś chodzi o to. ponieważ zmieniają swoją odległość od jego znaję wprawdzie. A jeśli starannie to rozważymy. Ale jest to możliwe wyłącznie dlatego. ło. a po wtóre. którego ideę jesteśmy sobie 112. muszę wyznać. powiedzieć. że jedynym ruchem absolutnym. jak się rzeczy mają. to jeśli ten rialny jako skończony i jego nieruchome krańce. co się mówi o sile odśrodkowej. można. że jesteśmy zdolni 114.

którą można wierają. że abstrak­ sku uczonych. właściwy zarówno luminarzom tej nauki. a jednak bym na myśli niczego innego. że negatywne skutki wpływu tych ukrytych i nieprzebadanych błę­ gdyby moje ciało również zostało unicestwione. Uważa się. Nie sięgają oni w swoich rozważaniach do transcendentalnych by termin p r z e s t r z e ń reprezentował ideę niezależną od idei ciała czy zasad. dopóki wane praktyce i nie służą poprawie poziomu życia. niezmienne.1 119. usiłując przedstawić sobie granice przestrzeni albo pojąć. nie widzę. jednakże na podstawie tego.]. jak bardzo owa teoria może się wydawać uwła­ będziemy widzieli jedynie difficiles nugae\ jako że nie są one podporządko­ czającą Boskiej Naturze. powiadam. Obydwa te poglądy bezużytecznym i służącym jedynie umysłowej rozrywce.) . Teraz poświęcimy nieco miejsca docieka­ w art. leżących u podstaw wszystkich nauk szczegółowych i na każdą z nich. że uwalniają nas one od cyjnie pojęte liczby posiadają czysto umysłową naturę. we. nie należy przypuszczać. wynika ja­ niom dotyczącym innej wielkiej gałęzi wiedzy teoretycznej. którzy zdają się znajdować szczególne upodoba­ się zmuszeni stawić czoła. jasno widać. że ważania tak bardzo omamiły umysły niektórych uczonych. Wiadomo. to przecież nie moż. wówczas będziemy mieli raczej niskie mniemanie o owych wysokich wykazanie. Utrzymuje­ członki mojego ciała poruszały się swobodnie bez jakiegokolwiek oporu. Mówiąc wprost. które te zasady w sobie za­ brać każdy rzeczownik za reprezentujący jakąś odrębną ideę. czy należy uznać. 13. że wydaje mi się możliwe. wówczas mówię. go jak jedność czy jednostka pojmowane abstrakcyjnie. mają wpływ błędy. jakiej nigdzie bodaj indziej nie sposób znaleźć. którzy napo­ o doniosłych tajemnicach jakoby związanych z liczbami i podejmowali pró­ tkali na trudności. Nie przeczymy. co tam oraz we Wstępie zostało powiedziane. wtedy powiadam. wyjąwszy moje własne ciało. to nie ma też żad- 1 1 Zob. aby są milcząco zakładane i towarzyszą całemu rozwojowi tej nauki. że jeśli nie ma niczego takie­ mentów. to jednak ich pierwsze zasady dotyczą wyłącznie kwestii kiedy mówię o czystej czy pustej przestrzeni. że taka idea w ogóle nie istnieje. co było powodem niezliczonych błędów. Abstrahując od tego. co gdzie pochodną teorii abstrakcyjnych idei ogólnych i wiary w istnienie przedmio­ indziej pokazaliśmy. że matematycy są tak samo jak inni ludzie ofiarami błędów będących dostarcza im idei czystej przestrzeni. 72 73 . Skoro jednak liczbę definiuje się jako matematyki. że mam do czy­ ukryty błąd. Przekonanie. że cały świat. że przedmiotem arytmetyki są abstrakcyjne idee liczby. czy ten opór jest mniejszy czy ści. któremu liczni badacze tego zagadnienia czuli nymi wśród tych filozofów. że mogą istnieć pewne błędne zasady. że przestrzeń musi my nasze własne myśli i weźmiemy pod uwagę to. które wykraczają unicestwiony i stwierdził. a zatem i przestrzeni. aut. 120. co już zostało tutaj ustalo­ być boska. by wyjaśnienia za ich pomocą fenomenów przyrody. że zaczęli roić znaczna liczba zarówno wybitnych teologów. podejrze­ go ruchu. się za pośrednictwem tego zmysłu. jak tylko to. Główną jednak ich zaletą jest to. Chociaż matematycy wyprowadzają swoje twierdzenia z bardzo oczywi­ większy. Nawet jeśli słusznie sławi sieją za jasność i pewność jej argu­ „zbiór jednostek". że idei przestrzeni i odległości nie nabywa tów poza umysłem. w praktyce niestworzone. Niektórzy myślą może. ale my też. Zagadnienie jedności pojmowanej abstrakcyjnie rozważaliśmy już 118. że rzeczywista nie w nadzwyczajnej subtelności i wzniosłości myślenia. Kiedy jednak przebada­ na czym polegałoby jej unicestwienie. uczyniło je popular­ niebezpiecznego dylematu. czy też że istnieje coś poza Bogiem. a mianowicie. a ich sposób wnioskowania na podstwie tych zasad jasny i bez zarzutu. mianowicie sno. nawet jeśli istotnie mamy skłonność nie wyłączając matematyki. jak i filozofów. jako­ ilościowych. Tyle o filozofii przyrody. Gdybym więc założył. które pojawiły się w środowi­ są uważane za istotny fragment nauk formalnych. że można jej z powodzeniem przypisać niewysłowione atrybuty lotach myśli i abstrakcjach.zawiłe łamigłówki. doszła do wniosku. Z tego. to wolno nam wnioskować. Ostatnio zaś niektórzy z nich stawiają sobie za szczególny cel ne. będziemy obstawali przy powszechnie panujących poglądach na ten temat. Zatem stych przesłanek. że zmysł wzroku wamy. Niniejsze wywody zdają się kłaść kres wszystkim sporom i trudno­ Badania zmierzające do zrozumienia ich własności i wzajemnych stosunków ściom dotyczącym natury czystej przestrzeni. ale jeśli napotykam opór. że pozostaje jeszcze czysta przestrzeń. dotyczącym natury liczb dociekaniom. An Essay Towards a New Theory ofYision (1709) [przyp. że zasady przyjęte przez matematyków są prawdzi­ oddzielić od wszystkich innych. jak moglibyśmy się jej pozbyć. wówczas nie byłoby żadne­ dów można spotkać we wszystkich jej działach. został Twierdzimy jednak. jak i reszcie ludzko­ nienia z innym ciałem i zależnie od tego. Tego rodzaju roz­ można słusznie uznać za niedorzeczne i niezwykle szkodliwe. nieskończone. niepodzielne. to nie miał­ poza przedmiot matematyki i z tej racji nie są explicite wymieniane. 117. że ta przestrzeń jest mniej lub bardziej czysta. wagę najbardziej błahym. że mam do czynienia na jej uważać za całkowicie nieomylną. a we wszystkich tych dociekaniach na temat liczb Boga. Difficiles nugae (łac. co jest wieczne. ruch jest swobodny i nie czuję oporu. ruchu albo dającą się bez nich pojąć. Nadali oni wielką przestrzeń jest Bogiem. jeśli pośród jej założeń czai się jakiś z przestrzenią.

co zauważyliśmy wcześniej. że dokonano tego. z których każdą uważa się za jednostkę). Znając odpowiednie znaki. stanowi przedmiot geometrii. naśla­ na jako względna. do których odnosiłyby się imio­ przy użyciu znaków (co jest możliwe dzięki ustalonej relacji między nimi na liczebne i cyfry. tak iż można zauważyć ścisłą analogię pomiędzy zapisem cyfr się nieskończoną podzielność skończonej rozciągłości. Ukaże się ona z całą oczywistością. Uważa sieją za tak nie­ gólne znaki tworzące cyfry odpowiadają miejscom zajmowanym przez po­ odłączną i istotnie powiązaną z zasadami i dowodami geometrycznymi. jakie znaki będą odpowia­ dały dowolnej części danej sumy przez nie oznaczonej. gdy zna­ nie zawiera niezliczonej liczby części i nie jest nieskończenie podzielna. Otóż stosownie do tego. lekcewa­ dowolnej liczby poprzez powtórzenie kilku znaków. które postanowiliśmy poli­ wania. że imiona tycznych problemów i twierdzeń. Nie będę się teraz wdawał jemy próżność tego typu roszczeń. dzielić i odejmować rzeczy. rozważa­ przez poszczególne tworzące ją znaki. tak jaw­ scem. art. że żadna skończona rozciągłość Mówi się bowiem. która. oczywistym jest. Z tego zaś wynika. 19 [przyp. Wstęp. gdyż nie przywo­ nia. obmyślono metodę oznaczania liczb za pomocą cyfr. Jako że znajdą się może tacy. co trwonienie czasu na niedorzeczną arabska albo hinduska. pierwotnie branych pod tym podobne znaki. aby ulżyć pamięci i ułatwić sobie li­ nie odnoszą się do żadnych przedmiotów. która studium matematyki czyni tak trudnym słów i w ten sposób dowiedzieć się z całą pewnością. że szczególne wyrazy tworzące imiona liczebne. że badanie ich dla nich samych byłoby zajęciem stępował kilka kresek czy kropek.1 tutaj również zdarza się niekiedy. że na pod­ się zwróci uwagę na najwcześniejsze dzieje arytmetyki i zauważy. że teorie arytmetyki w oderwaniu a określonymi zbiorami rzeczy. kie­ które jednak rozważamy nie ze względu na nie same. Zatem w arytmetyce bierzemy pod uwagę nie rzeczy.]. od imion liczebnych i cyfr. aut. wią dla nas wskazówkę. nie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i tak obce nieskażonemu jeszcze uczo- sa. Znajdując zatem odpowiednią cyfrę i przestrzegając konsekwentnie tej nością umysłowi. Wydaje się. kierując się miej­ wypływają wszystkie te budzące rozbawienie paradoksy geometrii. W całej geometrii zakłada dując język. nie będzie od rzeczy. którzy omamieni złudnymi pozorami wie posługiwać. Od liczb przechodzimy do omówienia rozciągłości. i nużącym. takowe. że nauka o liczbach powinna być 122. które trzeba było po­ Później wynaleziono oszczędniejszą metodę. a także od konkretnych policzalnych rzeczy. co zostało już powiedziane. lecz znaki. abstrakcyjne prawdy i twierdzenia dotyczące liczb w rzeczywistości Można przypuszczać. ale dlatego. jakie znaki tworzące cyfrę zajmują w ramach jej całości albo vice ver. pozbawionych jakiegokolwiek zastosowa­ liczebne albo cyfry bierze się za znaki abstrakcyjnych idei. są całkowicie bezprzed­ czyć. Na podobieństwo tego układu matematycy nigdy jej nie podawali w wątpliwość ani w najmniejszym stop­ znaków. pozwalająca na najbardziej adekwatne oznaczenie krytykę samych słów lub na czysto werbalne rozumowania i spory. Można zatem przyjąć. gdzie dziewięć cyfr prostych odpowiada pierw­ explicite wyrażone w formie aksjomatu. który można by znaleźć pośród twier­ szym dziewięciu imionom liczebnym. Jeśli więc potrafimy pokazać. to jest jakąś uwagę z tego tylko powodu. kiedy w bardziej szczegółowe rozważania na ten temat. a jedynie do nazw i znaków. czyli że nadają się do adekwat­ jedną rzecz jakiegokolwiek rodzaju spośród tych. Jako zaś że owo pojęcie stanowi źródło. mianowicie cyfr. która jej przysłu­ w rezultacie za pomocą jednego pociągnięcia oczyścimy geometrię z mnó­ guje zgodnie z powyższą analogią. o jaką liczbę chodzi. nych idei liczb pojmowanych abstrakcyjnie. że stano­ dy widzi się w niej jedynie przedmiot czystej spekulacji. że są znakami. które byłyby różne od konkret­ czenie używano liczydeł albo zapisywano pojedyncze kreski czy kropki lub nych liczonych rzeczy. możemy za stwa trudności i sprzeczności. Tutaj możemy się przekonać. nada­ żąc przy tym właściwy użytek czy pierwotny cel i przeznaczenie języka. to my imię liczebne albo cyfrę (w ich właściwym układzie). co na po­ stawie tego. nego reprezentowania dowolnych konkretnych rzeczy. 74 75 . Aż w końcu rozpowszechniła się notacja równie nierozumnym i bezużytecznym. miotowe. z którego nych. jeśli rozważymy tę kwestię dogłębniej i zdemasku­ dzą one na umysł idei jakichś konkretnych rzeczy. a miejsca zajmowane przez poszcze­ dzeń stanowiących podstawę tej dyscypliny wiedzy. mó­ odkrycia abstrakcyjnych prawd marnują swój czas na roztrząsaniu arytme­ wiąc o słowach w ogólności. że na początku. całkowicie podporządkowana praktyce i że staje się ona jałowa i błaha. jak obchodzić się z rzeczami i jak się nimi właści­ 121. nawet jeśli nie jest to i zapisem imion liczebnych. Tak więc rachując Zob. jąc każdej cyfrze różne znaczenie w zależności od miejsca zajmowanego 123. w myśl której jeden znak za­ liczyć. z których każdy miał oznaczać jednostkę. że znamy liczbę jakichś poszczególnych rzeczy. które zawsze uważano za urągające ludzkie- pomocą operacji arytmetycznych dowiedzieć się. który pozwalał wyrazić wartość liczbową za pomocą imion liczeb­ niu nie kwestionowali. jakie trzeba było policzyć. jak również od wszelkiego praktycznego zastoso­ potrafimy dodawać. zauważę tylko. że uważane za czątku motywowało ludzi do uprawiania tej nauki i jaki cel jej przypisywali. można ją z łatwością odczytać przy użyciu nej i przesadnej subtelności. toteż w nim upatruję głównej przyczyny całej tej wyszuka­ samej reguły opartej na analogii.

Nie byłoby czymś trudnym wykazać. część cala. że rozciągłości. Nic nie może czy mała. tak iż można ją pominąć. 76 77 . jakby zawierała dziesięć tysięcy części. Uświęcone liczbę. Toteż niepodobna. Teraz ograniczymy się jednak tylko do ogólnego rozważenia powodów. toteż aby w praktyce wpływ na ich rozumowanie. a raz uznane za takowe i zyskawszy ich wagę. jako że reprezentuje niezliczone li­ rozciągłość rozumie się coś innego niż skończoną ideę. co z nich da się wyprowadzić. iż poszczególne linie i figury na przeze mnie skończonej rozciągłości nie potrafię dostrzec nieskończonej licz­ wykresach reprezentują niezliczone inne linie i figury rozmaitych wielkości. duża w myślach. Wstęp. uznane za przysługujące stwierdzenie. a mianowicie że zakłada się. co nie oznacza koniecznie. to oświadczam. Nie istnieje taka rzecz jak dziesięciotysięczna której by umysł nie był w stanie przetrawić. dajmy na to długości jednego cala. 15 [przyp. aby zyskało ono uznanie jakiejkolwiek rozumnej linia zawierająca ich jeszcze więcej. z czego wnoszę. że każdy to od razu 127. w których można wyróżnić dziesięć tysięcy części nie wiem. rających się w linii o długości jednego cala przekracza dowolnie wybraną townymi. art. Ogólną zaś jest ona wy­ co oznacza. być dla mnie jaśniejsze niż to. w jakim sensie nale­ z jej części musi być postrzegana. że tworzy on sobie abstrakcyjną ideę. patrywana sama w sobie. czyli na oznaczenie idei. że twierdzenia i dowody geo­ miotem naszej myśli. popadają w błęd­ ne z obowiązku krytycznej oceny. wówczas przenoszone na znak i w rezultacie. cal ma reprezentować. nie są że o linii. W taki sposób własności oznaczanych linii są (by użyć potocznego zwrotu) używa się w jakimś uchwytnym sensie. o nieskończonej podzielności rozciągłości mają owe błędy za swoją podsta­ wę. dzić. abstrahując od ich jest. jaka jest ta konkretna wielkość. co jest prawdą nie w odniesieniu do linii długości cala pojmowanej tradycją i głęboko zakorzenione przesądy urastają często do rangi pryncy­ bezwzględnie. że nie potrafię dostrzec niezliczonych części w żadnej linii. że się one w niej nie zawierają. że (cokolwiek by się myślało o ideach zmysłowych) z jego boków. gdyż patrzy na to jako na rzecz dla dowodu obojętną. którą ten 125. 124. że ta konkretna krótka. jakie mam przed sobą. tak więc każda metrii odnoszą się do idei ogólnych. które realnie istnieją. Tego rodzaju błędy zostały zaszczepione linie są jedynie znakami reprezentującymi większe wielkości. choć tym błędu czy czegoś niewłaściwego. abstrakcyjnie pojęta rozciągłość jest nieskończenie podzielna. kto wówczas uznaje go za podzielony na dziesięć tysięcy albo i sto tysięcy czę­ sądzi. Tym­ piów. choćby długości jednego cala. uważane są za zwolnio­ czasem ci.]. czonej liczby części. nakreślona na papierze linia zawiera ko. to jednak te nakreślone na papierze są zbyt małe. że sób. że nie są one nieskończenie niepodzielne. że nie dłuższe niż ona sama. 1 Zob. geometra rozpatruje linie i figury. czy bryle. i wywierają podobny sięciotysięczna część może się okazać całkiem spora. którą postrzegam za pomocą zmysłów albo wyobrażam sobie a jedynie. choć bowiem dziesięciotysięczna część tego promienia rozpatrywana sama no na tej podstawie zmobilizować do uznania. uczynię jego promieniem. by części. że skończona wielkość lub rozciągłość składa się z nieskoń­ mu zgodnie z jego własną naturą. jest ideą istniejącą wyłącznie w umyśle. A tego. ale również wszyst­ ne mniemanie. Jeśli jednak terminów: r o z c i ą g ł o ś ć . Jeśli przez skończoną łącznie ze względu na swoje znaczenie. nie popełniając przy jednego cala może zawierać niezliczone części. którego umysł opętała teoria abstrakcyjnych idei ogólnych. I wówczas nie ma takiej niedorzeczności. w sobie niezliczone części. należy ów promień uważać za złożony z dzie­ sposób argumenty czerpane z geometrii i przywoływane na poparcie tezy sięciu tysięcy albo i większej liczby części.1 Wyjaśniliśmy tam. pomimo że ona sama może nie przekraczać jednego cala. że nie zwraca uwagi na to. ale w odniesieniu do rzeczy przez nią reprezentowanych. aut. Zauważyliśmy już w innym miejscu. mu rozumowi. powiada się. przez pomyłkę. ponieważ nie jest ona tutaj roz­ nie potrafię żadnej z moich idei rozłożyć na nieskończoną liczbę innych idei. Otóż oczywistym Ujmując to inaczej. by je można dostrzec. powierzchni wielkości. Nie mniej jasne jest to. Jako że nie ma liczby części tak wielkiej. która może być przed­ 126. Każda poszczególna skończona rozciągłość. jak i innych ludzi. nietrud­ ści. Kiedy zatem narysuję na papierze trójkąt i jeden łatwo przekonać o tym. Tego. minacją. którzy przeoczają w myślach owo rozróżnienie. stanowi sprzeczność tak jawną. natomiast istnieje takowa część mili lub średnicy Ziemi. jak nawróconego poganina do wiary w Przeistoczenie. chyba że doprowadzi się ją do tego krokami tak subtelnymi i niegwał. że wielość części zawie­ istoty. wobec czego nie potrafię tego ani potwier­ albo i więcej. żeby nie mogła istnieć przyzna. w jaki uniknąć poważnych błędów. że przedmioty poznania zmysłowego istnieją poza umysłem. jak tylko moimi własnymi ideami. niż było dotychczas. czym by to być mogło. ani zaprzeczyć. c z ę ś c i itp. to jest pewne. że się one w niej nie zawierają. których dzie­ zarówno w umysłach geometrów. Wynika stąd. a nie tylko one same. należy wypowiadać się w taki spo­ niczym innym. że linia o długości zaledwie w sobie nie jest zgoła niczym. Jeśli zatem w jakiejkolwiek rozpatrywanej ży to rozumieć. a jednocześnie uczynimy przyswajanie jej sobie zajęciem dla których matematycy obstają przy tej teorii z takim upodobaniem i deter­ znacznie mniej czasochłonnym i bolesnym. ale jako coś ogólnego.

byłoby. czyli absolutne istnienie przedmiotów cielesnych. zawierają. gdyby ich istnienie czone linie mogą się dzielić na nieskończoną liczbę części. nie bez tym błędnym mniemaniom przeciwne okazują się również zasadami bardziej słuszności. który przystanie raczej na ne. którzy wynieśli tę dyscypli­ stanowi główny powód. wielce korzystne nia wielkość lub część czegoś rozciągłego.i tak bez koń­ i nigdy się tego nie czyni. dały swój początek licznym i poważnym błędom i że poglądy dów niższych od pierwszego są zgoła niczym. nadal w pełni i w niewzruszony sposób obowiązuje na gruncie dy przeciwko niej. ale przez niego reprezentowanej. sześcian lub inna potęga dodatniego. które nie zadowalając się stwierdzeniem. co nie mogłoby mieć miejsca. wówczas nie. co powiedzieliśmy dotychczas. mimo że pomnażana w nie­ zarówno dla zdrowej filozofii. że nieskończoność nieskończoności nieskończoności części . że każda z tych nieskończenie małych cząstek sama dzieli się na nie­ badaniu tej sprawy okaże się. w jakiejś skończonej wielkości? Ale powiecie. że skoń­ mają swoje zastosowanie. aby ludzie obdarzeni wielkimi zdolnościami i pracowitością odwrócili gnuśny sceptycyzm. że właśnie to. że wy­ szkoda dla ludzkości. gdyby nawet z powyższego wynikało. Jeśli zbadamy tę sprawę dogłębnie. które mają bliższy związek z problemami życia albo bardziej bezpośredni 130. znacznie skończenie mała część albo nieskończona liczba części zawierająca się dłuższej od cala. że nie 131. jak sądzę. a to przecież zmuszeni są twierdzić ci. że niektóre wiek niedorzeczność czy sprzeczność mogła pozostawać w koniecznym z bardziej zawiłych i wyszukanych teorii matematyki można bez żadnego związku z prawdą. Wprost przeciwnie. Kiedy zatem powiadamy. jaka płynęłaby stąd wiek jednak zważy na słabość owego wybiegu.i tak ad infini­ te fałszywe zasady. w których nieskończenie małe cząstki cieszące się wielką powagą. Inni znowu utrzymują. jak gdyby godzenie sprzeczności nie było żyte naświetlenie całej tej kwestii mogłoby jednak stanowić przedmiot od­ czymś niemożliwym nawet dla umysłu nieskończonego lub jakby jakakol­ rębnej rozprawy. Są między nimi postacie twierdzeń odkryto przy użyciu metod. dla którego założenie. które co w geometrii jest użyteczne i co przyczynia się do poprawy warunków owa zasada za sobą pociąga. których w rzeczywistości nie którzy przyjmują istnienie nieskończenie małych cząstek pierwszego rzędu. Na podstawie tego. aby wyciągnąć stąd wniosek. gdyż wypływają z nich liczne konsekwencje. jasnym jest. albo mogła wynikać z prawdziwych twierdzeń. Twierdzą oni. Wydaje się. W szczególności pokazali­ skończoność. że wiara w materię. budowaniem zamków na piasku. Z powyższego widać jasno. to odkryjemy zapewne. że nieskończenie małe cząstki wszystkich rzę­ go traktatu. utrzymują po­ zawierało w sobie sprzeczność. Zatem według nich cal zawiera nie tylko nieskończoną liczbę części. Czyż nie mamy zatem powodu. Można na to odpowiedzieć. Ostatnio spekulacje na temat nieskończoności osiągnęły taki punkt wpływ na obyczaje. raczej korzyść niż jakikolwiek uszczerbek. uznano w geometrii za niezbędne. czyli nieskończenie małych cząstek drugiego rzędu wyobrażanie sobie nieskończenie małych części czy choćby wielkości mniej­ . miała być niczym zgoła. Może ktoś poczynić uwagę. że rozciągłość jest nieskoń­ nę wiedzy na tak zdumiewające wyżyny. Ktokol­ uszczerbku dla prawdy odrzucić. że wzbudziły pośród współcze­ 132. Tymczasem na ich podstawie nie wiadomo jaką logikę naszych zasad.i tak ad infinitum. bardzo pożąda­ myślono go. aby o liniach nakreślonych na papierze wypowiadać się wiastka. że dowody a posteriori są niedopuszczalne. które podważyliśmy w poprzednich częściach niniejsze­ tum. 129. które zawsze przyjmował za prawdziwe. że po dokładnym prze­ nadto. ale 133. iż jest niedorzecznością wyobrażać sobie. jak gdyby zawierały one części. aby dane twierdzenie mogło mieć powszechne zastosowanie. która. i zaowocowały poglądami tak osobliwymi. że potrafimy pojąć tego. ca. że wszyscy ci wielcy mężowie. żeby kwadrat. co jest powodem tego. będzie przekonany. będzie przyznać. Zresztą. że kilka bez wątpienia prawdziwych snych nam geometrów niemałe wątpliwości i spory. że te liczne niedorzeczności i sprzeczności. że wszystko. Można by sądzić. co więcej. 78 79 . aby dogodzić leniwemu umysłowi. oraz że z punktu widzenia praktyki owa dyscyplina odniesie utrzymuje się. to w konsekwencji zostaną zburzone same podstawy geometrii i trzeba czonej długości. musimy mieć na myśli linię o nieskoń­ wa. że kiedy się ze­ ści. śmy. aby cal zawierał w sobie lub dawał się podzielić na jedni i drudzy są w błędzie i że ostatecznie nie istnieje nic takiego jak nie­ tysiąc części i że może się to odnosić jedynie do jakiejś innej linii. Uważają oni bowiem. zajmowali się przez cały ten czas czenie podzielna. nia tych zasad. że w żadnym przypadku posługiwanie się czy skończoną liczbę części. że istnieje jakaś dodat­ owocnymi. niżby miał podjąć trud przeprowadzenia ścisłego bada­ swą uwagę od tych umysłowych igraszek i zajęli się badaniem tych rzeczy. to nie widzę jeszcze. że istnieją nieskończenie małe cząstki szych od minimum sensibile nie jest konieczne. Odpowiadam na to. w taki sposób. o czym była mowa. Nale­ dzą twierdzenia o nieskończoności. na co zwróciliśmy tutaj uwagę. Z drugiej jednak strony nie mniej absurdalnym wydaje się przypuszcze­ chce. nie mogłaby nigdy dorównać najmniejszej z danych rozciągło. powinny były uchodzić za wystarczające dowo­ ludzkiego życia. gdy w grę wcho­ z tego. rzeczywistego pier­ jest koniecznym. nie jest możliwe nieskończenie małych cząstek nieskończenie małych cząstek . 128. że jeśli ta teoria jest prawdzi­ że linia jest nieskończenie podzielna. jak i dla religii.

że materia istnieje. co nie­ gólnym rodzajem idei czy wrażenia zmysłowego. że w rezultacie przyjęcia powyższych zasad wiele spo­ polega na tym. Wszystko to zatem należy­ skończone nie można pojąć. czyli niczego nie oznaczają. że choć idea nie może przypominać ducha w jego myśleniu. co zamierzaliśmy powiedzieć o poznaniu idei. lecz wszystko da się pojąć bez niej równie ją nam idei ducha. kowicie pozbawione znaczenia. konsekwencje nie potrafią się ostać w świetle krytyki i swobodnych docie­ gdy używa terminów d u s z a czy s u b s t a n c j a . i jeśli założenie. oznaczona terminami d u s z a . a nie jest czymś koniecznym. o ile się nie mylę.jest tym. jeśli odróżnienie realnego ist­ 136. możemy wyciągnąć wniosek. to przecież może doń być podobna spodziewamy się. że gdyby nas wyposażono w nowy zmysł. że udowodniłem z całą oczywistością. gdyż niepodbudowane choćby jedną racją. to jest czymś oczywistym. d u c h oraz s u b s t a n c j a . że inni nie znajdą żadnego słusznego powodu do niechęci pod innymi względami. jak i religii. skoro jest jawnie niemożliwe. że posiadają że takim nie jest. nie potrzeba bodaj ni­ odrzuconych jako bezużyteczne. której istnienie 134. dało początek wielu niedorzecznym i nieprawowier- w doskonałej zgodzie z nakazami tak rozumu. i jeśli nawet nie rozumną uznać nasze władze umysłowe za ułomne. jakąś ideę duszy. one trud nauki i czynią ludzką wiedzę znacznie bardziej jasną. w której nie. bardzo się już zaangażowali i poczynili w nich znaczne postępy. Z pewnością jednak tego terminu. w czym zaprzysięgli i najbardziej niebezpieczni wrogowie wszel­ trzymuje czy postrzega idee. Jest nawet no się spodziewać. aby taka idea mogła istnieć. że jeśli nie istnieje żadna idea mnienia. która pod. to jednak działaniu czy samodzielnym istnieniu. mogłaby stanowić obraz czy podobiznę rów i teorii. co ma na myśli. i jeśli nadto pozbycie się owej materii nie pocią­ cie rozważywszy. Tutaj dodam do tego tytułem przypo­ 139. że dobrze. że jeśli idea nie jest podobna do ducha pod stępną. wspomnianymi wyżej względami. zwięzłą i przy­ 138. kolwiek od ciała. czy aby w ogóle posiadają jakąkolwiek duszę różniącą się czym­ materii uznano za możliwe. a w dodatku ze znacznie większą łatwością. że do poznania substancji brak nam (jak się nie­ nienia rzeczy niemyślących od ich bycia postrzeganymi oraz przyznanie im którym wydaje) właściwego zmysłu. stanowi przekonanie. niż była dotąd. a nie pozostanie nic. to jest niemożliwe. jest jawnie śmy dzięki niemu odbierać jedynie pewne nowe wrażenia zmysłowe albo wątpliwe. ale przeciwnie. gdybyśmy go po­ samodzielnego istnienia poza umysłami duchów niczego w przyrodzie nie siadali. że zmniejszają były pod każdym względem niczym oryginał. czyli idee. iż zostanie on zaakceptowany i przyjęty z całym przeko­ prawdopodobne. że o istnieniu jakiejkolwiek idei ducha nie może być mowy. Odsuńcie bowiem na bok władzę zgodnie z przyjętym przez nas planem. Przekonanie. że duch okazuje się jedyną substancją czy podstawą. zmusimy raz na zawsze sceptyków 137. Albowiem przez słowo d u c h rozumiemy wy­ to potocznie sądzi. Powie­ sprzeciw przeciwko naszym poglądom u tych. skoro żadne badanie nie mogło ich przekonać. że duchy można poznać w taki sam sposób jak idee i ateistów do milczenia. że byłoby rzeczą równie nie­ ga za sobą najmniejszych choćby negatywnych następstw. zajmiemy się teraz zagadnieniem chcenia. źródło swej siły i pewności siebie. Jeśli więc nie jest możliwym. daje początek bardzo wielu niemożliwym do wy­ Odpowiadam na to. Może ktoś jednak podnieść zarzut. Prawdą jest. choćby był przedstawiony jedynie jako hipoteza i choćby istnienie piewanie. by mogła go reprezen­ 135. że jest postrzegana. co się przez te słowa rozumie. że brak nam ich idei. 80 81 . mogą istnieć. że istnieją jedynie duchy i idee. ale ukrywają się pod pokrywką ogólnikowej wymówki. myślenia i postrzegania idei. że wol­ nym poglądom oraz licznym wątpliwościom co do natury duszy. wykazałem w art. by substancja. jest oczywistą niedorzecznością. dlatego że nie dostarcza­ odczuje się w świecie jej braku. aby te władze mogły być w ja­ nie powinno się poczytywać za ułomność rozumu ludzkiego. sama miała być ideą czy czymś do idei podob­ kiej wiedzy. Odpowiadam. co. tować pod jakimkolwiek innym względem. i jeśli. dotyczącej spraw ludzkich i boskich. to i tylko to składa się na znaczenie tury duchów. że nikt nie będzie utrzymywał. aby idea czy obraz wobec zasad i twierdzeń tutaj przedstawionych. mując. zostanie istniejącej samodzielnie istoty zdolnej do działania. Choćby jednak wzbudziło to stanowczy czego więcej ponad zwrócenie uwagi. przyj­ nie są w stanie pojąć idei okrągłego kwadratu. Odpowiadam na to. a sądzę. Powie ktoś może. wyjaśnia. To bowiem. że nie znamy na­ łącznie to. a przy tym nasz obraz rzeczy będzie pozostawał czy wrażenia zmysłowe. zawsze lokowali główne nym. to są one cał­ myślące byty. Doprawdy. co ganić je za to. chce i postrzega. jest tylko jakimś szcze­ kań. którzy w badania tego rodzaju cie może jednak. Aby odrzucić pogląd. tak jak poznajemy trójkąty. że to. ga idei ducha. że owo mniemanie mogło u niektórych wzbudzić powąt­ naniem. że nieaktywna idea. za pomocą którego. w czym idea mo­ poznania duchów. to mogliby­ tłumaczenia trudnościom. że nie postrze­ kimkolwiek stopniu reprezentowane przez ideę. które uchodziły za stanowiące istotny fragment wiedzy. to myślę. 27. A ufam. i jeśli wypływające zeń zmysłowe idee. w końcu. czyli aktywnej myślącej substancji. na temat których ludzka wiedza nie jest tak uboga jak się głaby przypominać ducha. że tego. Uporawszy się z tym. co myśli. dla którego uważa się. moglibyśmy poznać naszą własną duszę. tym bardziej. Główny powód.

czasem dusza czy duch jest bytem aktywnym. potrzeba nam koniecznie dokonać roz­ i idee są rzeczami tak bardzo różnymi. co jest określane nazwą d u c h czy d u s z a . które bez innych nazw są powszechnie określane mianem idei. który ją wpierw miennie. gdy tym­ że dusza ludzka jest z natury nieśmiertelna. To. że ci. Posiadam pewną wiedzę go- czy pojęcie o moim umyśle i jego działaniach dotyczących idei o tyle. że te dyscypliny wiedzy. a ich istnienie polega jedynie na tym. że dusza nie podlega zniszczeniu ności. czynią jązniszczalną i podlega­ mamy ideę. że te słowa ozna­ 140. Ściśle rzecz ujmując. Wydawało się niektórym. co oznaczam terminem j a. jest tym samym. Ci zaś. nieaktywne przedmioty. co zostało powiedziane. tak jak idee znajdujące się w umysłach innych duchów poznania ducha w taki sposób. że „są znane" lub coś podobnego. że zobaczymy dźwięk. przetrwać zniszczenia tego przybytku. że to tylko spór o słowa i że z chwilą. że po tym. że dusza człowieka jest jedynie nikłym płomykiem życia do czynienia z aktem umysłu. powiedzieć. ani nie ciała. która ani nie jest ideą. że tych terminów nie wolno używać za­ nie może tego dokonać nawet nieskończona potęga Stwórcy. Przypuszczam. że wszystkie niemyślące wpływu na aktywną. że te ostat­ absurdalne. nie można. który zamieszkuje. aut. że absolutnie nie można jej unicestwić i że o tym jakieś pojęcie. Pokazaliśmy już. Kładę na nie przypominają tamte. Nie ma w nich niczego. który jest od nich bardziej odległy i bardziej się od nich czym sam jestem. ale jest czymś. są wyłącznie biernymi jest podobna do idei. Gdyby ktoś powie­ niecielesna. imion. na współczesną modłę. rozkład czy rozpad. że dusza jest niepodzielna. w przeciw­ co by było podobne czy wspólne. że posiadamy ideę aktywnego bytu czy ideę działania. co się rozu­ różni niż światło od ciemności. Trzeba też zauważyć. i aktów umysłu i rozpatrywać je w oderwaniu od samego umysłu czy ducha. że ruch. gdyż nie ma niczego. rela­ podatne na unicestwienie niż taki byt. że one „istnie­ różnienia między duchem a ideą. ani niczemu poszerzając jakoś nasze władze umysłowe. Ukazaliśmy jednak z całą oczywistością. ale raczej pojęcie relacji i zależności między rzeczami. jak poznajemy trójkąty. art. którzy utrzymują. który ze swej natury niezdolny jest cje i działania. Toteż spodziewanie się. o ile 141. A gdy jącą rozpadowi tak samo jak ciało. jeśli ogół tak właśnie czyni. chociaż wolno powiedzieć. to jest że rozumiemy znaczenie tego słowa. Nie twierdzę. wydaje się równie pojmujemy za pośrednictwem naszych własnych idei. to jest to ostatecznie kwestia umowy językowej. cie bierne. że w szerokim sensie można powiedzieć. gdy bezpośrednie znaczenia bardziej oczywiste niż to. prostą.]. którego istnienie polega nie na 142. co się rozumie przez te słowa. mie przez d u s z ę albo s u b s t a n c j ę d u c h o w ą . że pomnażając czy nym bowiem razie nie moglibyśmy ani niczego o nim twierdzić. która w tym sensie stanowi ich obraz lub ideę. ideami w umyśle. Aby więc zapobiec nie możemy poznać naszych dusz w taki sam sposób. w jakiej błękit czy ciepło postrzegane nym błędom dotyczącym natury duszy. Nie należy sądzić. raczej pojęcie ducha.że słowa te znaczą albo oznaczają realną rzecz. co jest równoznaczne ze stwierdzeniem. 82 83 . co rozumiemy pod pojęciem biegu natury). ale na myśleniu i postrzeganiu idei. że ponieważ w przypadku każdej relacji mamy którzy twierdzą. czyli za pośrednictwem idei. Głoszą oni jedynie. zakładając. niezłożoną substancję. że są całkowi­ tem zniszczeniu przez siły przyrody. Nie będzie od rzeczy dodać. Nic nie może być dział. 27 [przyp. chce i myśli o ideach. iż dusza jest ze swej wiem czy pojmuję. jeśli wyodrębniamy rzeczy bardzo od siebie różne za pomocą różnych czy rozkładowi na mocy zwyczajnych praw przyrody albo ruchu. że mamy ich pojęcie. co by było bardziej się. ponieważ zdaje mi się. jasnym jest. Prawda. nie mogą mieć żadnego być objęte tą samą nomenklaturą. że teoria idei abstrakcyjnych przyczy­ ludzkiego. są zdania. że byciu postrzeganym. jak poznajemy pozba­ wieloznaczności i pomieszaniu natur całkowicie do siebie nieprzystających wione czucia. że kiedy powiadamy. dla której to. trudno jest wskazać przerwy na naszych oczach są udziałem wszystkich ciał w przyrodzie (i co rację. pozosta­ śnienia kilku ważnych kwestii i zapobieżenia pewnym bardzo niebezpiecz­ jąc w takiej relacji do innych duchów. Duchy i zupełnie do siebie niepodobnych. nierozciągłą i w rezultacie niezniszczalna. co postrzega. Co więcej. jednakże sprzyja to jasności i precyzyj­ obdarzył istnieniem. rozciąga znaczenie słowa i d e a na duchy. jakąkolwiek by miały budowę czy strukturę. że albo zasadą życia organizmów zwierzęcych. więc nie możemy właściwie powiedzieć. jak przeze mnie pozostają do tych samych idei postrzeganych przez kogoś inne­ sądzę.1 ją". Jeśli coś wiem. to nie należy sądzić. że się w szczególny sposób rzeczami duchowymi stały się zawiłe i niejasne. że można tworzyć abstrakcyjne pojęcia władz Zob. że mamy ideę czy czają cokolwiek wspólnego tym obydwu naturom. tak też inne duchy poznajemy za pośrednictwem to nacisk. upatrując w nim najskuteczniejszego środka przeciwko wszelkim niła się w niemałym stopniu do tego. moglibyśmy się stać zdolni do przeczyć. nie mogło jest tym. jak gdybyśmy żywili nadzieję. Ten właśnie po­ gląd upodobała sobie i skwapliwie zaadoptowała najgorsza część rodzaju 143. to mam natury nieśmiertelna. to mu odpowiem. zmiana. że może to mieć pewne znaczenie dla wyja­ naszej własnej duszy. które zajmują wpływom moralności i religii. że są postrzegane. Taki byt nie podlega za­ przedmioty postrzegane przez umysł mają tę wspólną cechę.

Nie ma i uzyskać prawdziwy obraz rzeczy. A przecież potrzeba nam tylko otworzyć oczy. jasnym jest. własnych przekonań. pożądania i pragnienia obserwowane nych terminów. Jednakowoż. 12. zdolnych do działania. den. co u zwierząt -jeśli. mających rzekomo reprezentować abstrakcyjne pojęcia.]. gnięcia ludzi w spory i błędy dotyczące kwestii natury i funkcjonowania jest wspomniany Duch. że chcąc wywrzeć wpływ 145. art. Kiedy zatem widzimy i doskonałość dużych stworzeń oraz niesłychany kunszt widoczny w budo­ kolor. czyli duchów. Istnieje zatem jakiś inny Duch. która to teoria. Dla bezmyślnego tłumu powszechną wymówkę zdaje się stanowić albo towarzyszące im znaki. wola człowieka może jedynie wywołać ruch członków jego niu innych duchów nie możemy się dowiedzieć inaczej. że nie mogą Boga zobaczyć. ale zależy od pośrednictwa idei. który podtrzymując wszyst­ nych konkretnych istot zdolnych do działania. podtrzymuje też możliwość tej komunikacji towarzyszą tym ideom i mają udział w ich powstawaniu. Gdybyśmy go mogli zobaczyć. Nie wątpię. które się przypisuje zdolnym do działania istotom ludzkim. Na podstawie tego. wielkość. 2 List do Kolosan. które w nas wzbudzają. ponieważ skutki powstania niezliczonych wątpliwości i błędów o niebezpiecznych następ­ spotykane w przyrodzie są nieskończenie bardziej liczne i bardziej znaczące stwach dla moralności. wówczas postrzegamy jedynie wie mniejszych z nich. to jasno zdamy sobie sprawę. jak za uderzeniem rakiety. który jest ich przyczyną. które kie rzeczy słowem swej mocy. sko­ rzeczy cielesne niejako takie. stanowiące przeważającą część postrzeganych przez nas idei czy wra­ dzimy jakiekolwiek z innych stworzeń. w i e c z n y . n i e s k o ń c z e n i e mądry. że tym. jak tylko za pośred­ ciała. instynkty i naturalne skłonności. dzięki której mogą one postrzegać wzajemnie swoje istnie­ dza o innych duchach nie jest bezpośrednia. 1. powiadają. (Wszystkie cytaty według Biblii Tysiąclecia. które mnie informują o istnieniu pew­ wicie od woli Stwórcy. że umysł człowieka jest niczym piłka w ru­ ny i bezpośredni jak każdy inny umysł albo jakiegokolwiek ducha innego niż chu. że istnienie Boga jest poznawane go z taką koniecznością. A jednak to czyste i jasne światło. co każe mniemać. muszę wyznać. w połączeniu ze ścisłą harmonią i dopasowaniem 1 1 List do Koiyntian. jest dla mnie niezrozumiała. d o b r y i d o s k o n a ­ 144. 84 85 . Dlatego moja wie­ między duchami. kierując dało początek niezliczonym nieporozumieniom i polemikom między uczo­ jednocześnie naszą myśl na znaczenie i to. aby przecież jest dla każdego oczywiste. zmiany i kombinacje idei. nie są wywołane przez akty ludzkiej woli ani od woli ludz­ widzimy Boga (jak sądzą niektórzy) wprost i bezpośrednio albo że widzimy kiej nie zależą. że o istnie­ na inne osoby. piękno strzega się za pomocą zmysłów. ale to. porządek i wza­ się jednak wyjaśnić. które odsyłają mnie do innych istot samo niewidzialne. Dla przykładu wolę określa się jako poru­ 147. ale oglądając coś. że takiemu ruchowi miałaby towarzyszyć jakaś idea lub żeby nictwem ich działań albo dzięki ideom. kształt czy ruchy człowieka. zdumiewającą wspaniałość. 6. że te rzeczy. Postaram w należyty sposób weźmiemy pod uwagę stałą regularność. jak również od ich odpowiednich przedmiotów i skutków. Nie wydaje mi się bynajmniej. który jest Twórcą przyrody. niż wi­ natury. Ducha ludzkiego czy osoby nie po­ jemne powiązanie rzeczy w przyrodzie. to. co mam na myśli. jasny. IV). który jest „sprawcą wszystkiego we wszystkich"1. co kryją w sobie atrybuty: j e - nymi. podobnych do mnie. Wszak to oczywiste. wywołanym i zdeterminowanym przez przedmioty poznania zmysłowe­ my sami. że Boga poznajemy w sposób równie pew­ szenie duszy. 146. gdyż nie jest ideą. Oczywistym jest zatem. umysłu niż posługiwanie się w odniesieniu do nich terminami zapożyczony­ a „wszystko w nim ma istnienie"2. mi z dziedziny idei zmysłowych. niezmienny i spójny. że żeń zmysłowych. że w ich powstaniu mają udział zdolne do działania istoty ludzkie. byle tylko takiego śladu ludzkiej aktywności albo skutku przez niego wywołanego. choć są takie rzeczy. które się nazywa dziełami zobaczyć Pana Wszechrzeczy. który filozofowie dali się nakłonić do wejrzenia w siebie i uważnego rozważenia by jednocześnie nie wskazywał jeszcze dobitniej na istnienie tego Ducha.17.1 Ale jeśli Boga. aut. 29 [przyp. co je reprezentuje w istocie ro stanowi sprzeczność. rozważymy wszystkie te rzeczy. wyd. Postrzegam ten ruch miał wzbudzać jakąś ideę w umyśle kogoś innego. W taki sposób całości. to posłuszni Jego nakazom. 1 Zob. Wolno nam nawet stwierdzić. i to w sposób pełniejszy i jaśniejszy. Tylko On sam jest tym. jak powiadam. że można się ich wszystkich pozbyć niż te. Nic jednak bodaj nie przyczyniło się w większym stopniu do wcią­ ły. do którego one wszystkie należą. To przyczynia się do w sposób znacznie bardziej oczywisty niż istnienie ludzi. zależy już całko­ różne ruchy. nade wszystko zaś nigdy nie dość podziwiane prawa bólu i przyjem­ wprowadzono do metafizyki i etyki bardzo wiele niejasnych i niejednoznacz­ ności. jak jest nią wiedza o moich nie. które wzbudzają w nas przekona­ tak jak widzimy człowieka. co zostało powiedziane. jako wywoływane przez nich skutki 148. żeby miały one istnieć same przez się. które oświeca każdego człowieka jest ideach. to uwierzylibyśmy w Jego istnienie i bylibyśmy nie.

aby nas poinformować o istnieniu skończonych przyjąć pośród chrześcijan wyznających wiarę w Pismo Święte. jest znakiem albo skutkiem Bożej mocy. co przemawia zarówno za mądrością. na przyroda jest jedynie czczym urojeniem. deszczami ja spulchniłeś i pobłogosławiłeś jej płodom. tak że łąki się stroją trzodami. którzy. czyli Ducha. że wydają się jak gdyby oślepieni nadmiarem światła. Jasnym jest zatem.pewne wrażenia zmysłowe albo idee istniejące w naszych własnych umy­ którzy nie posiadali adekwatnych pojęć wszechobecności i nieskończonej słach. 10. wistości jest On niedaleko od każdego z nas". On czyni naprowadza nas na myśl o istnieniu odrębnej. chociaż (jeśli mamy wierzyć św.5 Lecz i ogólnymi prawami. nic nie może być bardziej oczywiste niż istnienie Boga. 17. doliny okry­ czony i ograniczony zbiór idei. Nie wątpię. gdziekolwiek skierujemy swój wzrok. nieszczęścia. że to słowo stanowi dla mnie pusty 1 dźwięk. czy przyroda nie ma żadnego udziału w wytwa­ kwentny. wprowadzonym przez pogan.1 Do odkrycia tej wiel­ i wiele tym podobnych rzeczy. Ale jeśli przez przyrodę rozumie się jakiś ry nie podejmie najmniejszego choćby wysiłku myślenia. Urzą­ rzaniu rzeczy przyrodzonych i każdą z nich musimy przypisać bezpośrednie­ dzenie owej potężnej machiny przyrody charakteryzuje się takim mistrzo­ mu i wyłącznemu działaniu Boga? Odpowiem na to. że tak rozumiana przyroda nie choć Bóg ukrywa się przed oczyma człowieka zmysłowego i gnuśnego. że nie przypisuje bezpośredniemu działaniu Boga te skutki. sama pozostaje niepostrzegalna dla słowych wywoływanych w naszych umysłach w zgodzie z pewnymi stałymi człowieka.15. po­ fowie zwykli przypisywać naturze. że jeśli przez przyrodę stwem. że ktoś zarzuci nam. że wspo­ przejawami Bożej obecności. sło­ padające na miejsca pustynne. że taki pogląd mógł się zestawieniach. która jest tak bliska i oczywista dla umysłu. że dla każdego. Pawłowi) „w rzeczy­ przez ludzi. „w którym żyjemy.13. wem. Wolelibyśmy przyjąć. pozbawiony jakiegokolwiek uchwytnego znaczenia. 86 87 . ukazujące się naszemu wzrokowi w przeróżnych odrębnych doskonałości Boga. podobnej do nas. słyszymy. wówczas jest jasnym. tak samo że jest On bardzo odległy i chętnie byśmy Go zastąpili jakimś ślepym niemy- jak znakami są nasze postrzeżenia tych ruchów. które pogańscy filozo­ widzimy człowieka. choć podobnej zasady myśli błyskawice . towarzyszącej tym ideom i przez nie reprezentowa­ przemienia ciemności w poranek. Trudniej jednak zrozumieć to.4 149. podobnych do nas samych. On sprawia. ne i stopniowe procesy powstawania rzeczy w przyrodzie nie wydają się mieć który jest bardzo bliski naszym umysłom. Otóż w taki sam sposób widzimy Boga. 28. czujemy czy postrzegamy za pomocąjakie. a te idee. od którego jesteśmy bezwzględnie i całkowicie zależni. owoce zwiędłe w fazie kwitnienia. ale jedynie pewien zestaw idei. to muszę wyznać. 27. tak jak my. deszcze wpływ. w tak małym stopniu ulegają jego wpływom. poronienia. 2 Księga Amosa. to jednak dla nie- byt różny zarówno od Boga. Poza tym rodność idei czy wrażeń zmysłowych. że wszystko co widzimy. 1 5 Dzieje Apostolskie. by uwierzyć. która kieruje całością. Toteż jasnym jest. że znane nam z obserwacji powol­ fleksji. dochodzi za pomo­ że ustanowiony porządek przyrody nie pozostaje pod bezpośrednią władzą cą swego rozumu nieznaczna tylko garstka ludzi. „Na dźwięk Jego głosu huczą wody rusza się. że podczas gdy jej ruchy i rozmaite zjawiska oddziałują na nasze pojmuje się wyłącznie widzialne łańcuchy skutków czy ciągi wrażeń zmy­ zmysły. aby najprostsze i ogólne reguły mogły być stosowane w sposób stały i konse­ 150. Tak pojmowa­ Księga Jeremiasza. „Prawdziwie (jak powiada prorok) Tyś Bogiem ukrytym". choć pozostają otoczeni tak wyraźnymi rzut znajduje się już w znacznej mierze w art. mniane procesy zachodzące w przyrodzie są absolutnie konieczne do tego. poruszamy się i jesteśmy". Zapytacie jednak. Księga Izajasza 45. służą temu. a dzień w noc zamienia". postrzega i myśli. że Pismo stale przemawia takim w każdym momencie i miejscu. 8. kto jest zdolny do minimum re­ 151. gdyż językiem. 4 Dzieje Apostolskie 17.2 „Nawiedziłeś nej.i wysyła wiatr ze swoich zbiorników. jak i od praw natury oraz rzeczy postrzeganych uprzedzonego i uważnego umysłu nic nie będzie łatwiejsze do odczytania za pomocą zmysłów. 62. jak i dobrocią Boga. że ziemię i nawodniłeś. Bóg angażuje się tak bardzo w nasze ludzkie sprawy. któ­ może niczego zgoła wytwarzać. podczas gdy poszczególny ludzki umysł jest oznaczany przez pewien skoń­ rok uwieńczyłeś swoją dobrocią. Cała różnica polega na tym. 5. kiej prawdy. to ręka. gokolwiek innego zmysłu. co żyje. 3 Psalm 65. Jakże smutny to przykład i nadzorem nieskończenie mądrego i dobrego Ducha. Odpowiedź na ten za­ głupoty i niedbalstwa tych. gdzie jasno widać.3 Jednak pomimo tego.zapowiedź deszczu . wywołując w nich całą tę różno­ za swą bezpośrednią przyczynę ręki Wszechmocnego Sprawcy. które bez przerwy wywierają na nas drapieżne zwierzęta. które naznaczają ludzkie życie. które stale i stworzonych duchów. to jawne znaki obecności Boga postrzegamy wają się zbożem". odczuwamy jakąś niezrozumiałą niechęć do tego. Ducha.1 On i ruchu. które zostały spowodowane ślącym substytutem. stanowią argumenty przemawiające za tym. który w niebie. jeśli przez c z ł o w i e k a rozumie się coś. że się chmury podnoszą z krańców ziemi.

jaśniejących w urządzeniu przyrody. Przyczynienie 1 Zob. gdyż są źródłem pożądanej różnorod­ i dobroci. których piękna i harmonii nie są zdol­ faktor w zupełności by wystarczył. 155. żeby nie można się od obrazie służą podkreśleniu jego jaśniejszych i bardziej świetlistych partii. Powinniśmy się dziwić raczej temu. Powinniśmy zatem z powagą medy­ świadczący o bezmiarze Jego potęgi. tak jak cienie na wiek prawda. Niestety należy się obawiać. Dalej.ponad bliską obecność wszechmądrego Ducha. pełną czci uwagą i świętą bojaźnią.1 Już ten jeden istotnie wyśmiewać dzieła Opatrzności. że funkcjonowanie w zgodzie z ustalonymi niu z całym systemem stworzenia. ale raczej należy w niej widzieć argument rzutów sumienia naruszać Jego prawa. że większość ludzi. że fakt. gdybyśmy zbadali. niedoskonałych duchów. nie dają się do niej przekonać. że owa wspa­ przeniknięta i oświecona autentycznym poczuciem wszechobecności. by lekceważyć tak oczywistą i doniosłą prawdę. nigdy nie będą mieli dość podziwu dla śladów Boskiej mądrości rody nie są same pozbawione pożytku. że oszczędnie dysponuje rzeczami. że „oczy Pana które są następstwem ogólnych praw przyrody i owocem działań skończo­ na każdym miejscu widzą dobro i zło. tować nad tymi ważnymi kwestiami i z nimi obcować. żebyśmy mogli w ten 153.]. że uznajemy trwonienie nasion i zarodków oraz przypadkowe niszcze­ pienia uwagi czy otwierania oczu swojego umysłu. co w naszych badaniach zasługuje na pierw­ sze miejsce jest rozmyślanie o Bogu i o naszym obowiązku. że bie jednak wyobrażać. że owe niedoskonałości i wady przy­ fleksji. Tymczasem. że zwierzęcia czy rośliny przysparza Wszechmogącemu Stwórcy więcej trudów nazbyt wielu mieszkańców chrześcijańskich krajów. dlatego na przykład skupiamy naszą uwagę na idei jakiegoś sze myśli. Na podstawie tego. że te poszczególne rzeczy. się do uznania tej prawdy stanowiło główny cel i sens mojego trudu. tak więc 88 89 . że jest on obecny i zna nasze najskryt­ zbyt wąskie. aby pojąć różnorakie cele. art. Wszak w końcu tym. aut. co tu zostało powiedziane. ani cała mądrość i pomysłowość czło­ albo herezji manichejskiej. żeby stateczną pojętnością umysłu. Przecież nic nie jest bardziej porządzających wolnym czasem jedynie za sprawą gnuśnej i obrzydliwej oczywiste niż to. którzy są zasad. nie niezbędnym warunkiem naszej pomyślności. czyli aktu swojej woli. to. niej odciąć. i że pozostajemy w absolutnej i bezpośredniej od Niego zależno­ indywidualnego cierpienia i uznajemy go za zło. że Wszechmocny Duch potrafi stworzyć każdą rzecz za opieszałości popadło w ateizm. i daje nam chleb. Jasny pogląd na te wielkie prawdy nie może nie natchnąć naszych serc szerzej. gdziekolwiek się udajemy. naturę ludz­ i najlepszą obronę przeciwko występkowi. żeby dusza pomocą samego fiat. reguluje zmuszeni przyznać. nie jest przekonana nie roślin i zwierząt zanim osiągną pełną dojrzałość za świadectwo braku w pełni i z całą oczywistością o istnieniu Boga. Duchy mierne i nienawykłe do refleksji mogą tego rodzaju zdolności czy władze umysłowe w ogóle istniały. Niepodobna przecież zupełnie. która oświecałaby umysł tak mocno. sposób nabyć wolne od wszelkich wątpliwości przekonanie. w jakich doznajemy bólu i przyjemności. iż w ogóle istnieją jacyś zwolennicy ateizmu mo jak szeroka i głęboka myśl ludzka. że bez tego ani nie wiado­ wiek może zobaczyć. choć należałoby się tego roztropności u Twórcy przyrody. która stanowi najlepszą zachętę do cnoty relacje i okoliczności. są one absolut­ wszędzie. odwracając od niej myśl i celowo przymykając na nią oczy? Byłoby też dobrze. dla którego znaleźliśmy się na tym świecie . kiedy sieje rozważy w powiąza­ śmy gdzie indziej wynika jasno. gdy spojrzymy ści. że stworzenie niesłychanie subtelnego organizmu lekceważąc ją. posiadają naturę dobra. Ci jednak. który kształtuje. w naszym obecnym stanie. abyśmy się w nie przyodziali". Nasze horyzonty są jednak i szaty. czy aby nie jest następstwem przesą­ Jakże się przeto dziwić. że można spotkać ludzi na tyle których nie może nabyć bez wielkiego trudu i wysiłku. że On jest z nami i zachowuje nas nych. każdy myślący czło­ wami naszego życia i wnikać w tajniki przyrody. wyćwiczeni w rzetelnym i dalekowzrocznym myśleniu i przywykli do re­ 152. co zauważyli­ wydające się złem. ludzi znaczących i roz­ czy kłopotów niż stworzenie małego kamyka. tłumaczy się wyłącznie brakiem uwagi i niedo­ wieka na nic by się nie zdały. jakiekolwiek trudności by stąd wynikały. kiej wolności i cel. i ogólnymi prawami jest tak konieczne do tego. 31 [przyp. Czy jednak istnieje jakakol­ ności i uwypuklają piękno pozostałej części stworzenia. ustawicznie zaabsorbowana po­ du nabytego wskutek naszego obycia się z małostkowymi i skąpymi osobni­ gonią za korzyściami materialnymi albo przyjemnością i nienawykła do sku­ kami. świę­ niała obfitość stworzeń nie powinna być interpretowana jako przejaw słabo­ tości i sprawiedliwości Wszechmogącego Ducha miała z uporem i bez wy­ ści czy rozrzutności ich Stwórcy. powinniśmy zauważyć. Nie powinniśmy so­ nierozumnych. związki i zależności między rzeczami. niż temu. abyśmy go pożywali. byśmy mogli kierować spra­ 154. rozpatrywane same w sobie i podtrzymuje w istnieniu cały system wszechświata. Z tego.będziemy 156. aby przechylić szalę na korzyść naszych ne pojąć albo nie chcą sobie w tym celu zadawać trudu. Jeśli zaś chodzi o obecną w świecie domieszkę niedoli i cierpienia. W przypadku człowieka można rzeczywi­ spodziewać po rozumnych stworzeniach? ście poczytać za przejaw mądrości to. Nie byłoby bowiem możliwe nawet to. Stąd wynika jasno.

a jego postać stanowi kamień milowy filozofii w ogóle. warto się zainteresować. Berkeley z pewnością należy do filozoficznej ekstraklasy. po pierw­ sze. może raczej . gdy byłem stypendystą Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej. Jego empiryzm jest na tyle różny od empiryzmu zarówno Locke'a. Przekonania te można śmiało uznać za problematyczne. Choć w innych dziełach nasz autor prezentuje nowe i ulepszone argumenty na rzecz swo­ ich tez. pomniejszym filozofem brytyjskim. że otaczająca nas rzeczywi­ stość jest taka. gdyby to. Choćby z przekory wobec spotykanych tu i ówdzie poglądów jakoby Berkeley był. prawdziwe i dobrze opisują rzeczywistość. A wykazawszy fałszywość i próżność tych jało­ wych dociekań. i na pewno jest czymś w stosunku do naszego umysłu zewnętrznym. wypada im udzie­ lić rady. aby ze czcią przyjęli zbawienne prawdy Ewangelii. 91 . czyli od momentu opublikowania Traktatu o zasadach ludzkiego poznania (1710). które w różnych odmianach i postaciach wciąż są żywe. iż poprawna odpowiedź brzmiałaby: „George Berkeley". unicestwiamy cały świat istniejący na zewnątrz naszego umysłu (bo takiego czegoś jak świat poza umysłem po prostu nie ma). Stanowisko takie wydaje się jawną niedorzecznością. z olbrzymim prawdopodobieństwem. graniczącym niemal z pewnością. nie musi to bynajmniej oznaczać. poddawane były surowej krytyce. a więc do Traktatu. Z niewzruszoną pewnością odnosimy się do wszyst­ kich rzeczy tak. które stanowią główne zajęcie uczonych. Poglądy Berkeleya od początku. Przemysławowi Spryszakowi za uważną lekturę oraz życzliwe i wnikliwe komentarze.musiałbym je uznać za całkowicie bezużyteczne i daremne. co się z nimi działo podczas naszej zmysłowej absencji. Któż może bowiem wziąć na poważnie pogląd. po trzecie wreszcie idealistą subiektywnym. Dlatego teoriami Berkeleya. iż jego teorie są trafne. stanowiącej kamień obrazy dla tzw. co tutaj powiedziałem. sięgając do źródła. zdrowego rozsądku. jakbyśmy doskonale wiedzieli. Tekst powstał. jaka była przed zaśnięciem. pozostającym w cieniu dwóch gigantów: Johna Locke'a i Davida Hume'a. których pozna­ nie i wcielanie w życie stanowi szczyt doskonałości ludzkiej natury. Serdecznie dziękuję dr. POSŁOWIE Sola mens1 Wstęp Gdyby w telewizyjnym ąuizie pojawiło się pytanie o autora najbardziej polito­ wania godnej koncepcji filozoficznej. po drugie empirystą. Januszowi Salamonowi SJ oraz dr.że wskazanie w ich obrębie na błąd w rozumo­ waniu lub fałszywość ich założeń czy przesłanek jest rzeczą nadzwyczaj trudną. iż zamykając oczy. spodziewać się można. wszak po byle drzemce bez wahania budzimy się z przekonaniem. nie zdołało natchnąć moich czytelników pobożnym po­ czuciem obecności Pana.

Należy go zatem postrzegać jako swoistą władzę kontrolną. a w osta­ nadzwyczaj jasny. pozornie tak od siebie odległe stanowiska. dotyczy kompleksu: znaczonego pojęcia oraz oznaczanego przed­ tywania błędów i niejasności. iż nasze mamy do czynienia z dwoma rozwiązaniami tego samego problemu . analiza semantyczna. Po­ ne. Po drugie. mia­ Percepcje nie są przekonaniowe. że nasza myśl pomyślnie lub niepomyślnie przeszła test. wszechnie wiadomo. Ciekawe jest to. że Berkeley podejmuje heroiczną próbę zbudowania prócz ich spójności także to. Gdybyśmy chcieli użyć nomenklatu­ dzę refleksyjną: kiedy mówimy. wtórnych przekonań na temat świa­ . do czego się one odnoszą. że pojęcie materii jest bezprzedmiotowe. mum wysiłku w wykazanie. bardziej fundamental­ subiektywnego" i przeciwstawienie „idealizmowi transcendentalnemu" sugeruje. jak racjonalizm i empiryzm. Wcześniej jednak niezbędne będą pewne lecz zarazem czymś umysłowym. Dla Berkeleya ma to znaczenie funda­ mentalne. np. Różnią się jednak od sądów wyrażanych w zda­ uwagi natury metodologicznej i metafilozoficznej. zdrowego rozsąd­ Świetną ilustracją takiego podejścia jest stanowisko G. co w języku angielskim nazywa się sprawną i współcześnie brzmiącą argumentację filozofa analitycznego. co samo nie dzy jaźnią a tym. Zdanie Jestem przekonany. iż istnieje materia. wokół której ogniskują się własności pierwotne rzeczy. Zacznijmy od uwag o charakterze metodologicznym: pomieszczona w Traktacie (3) Funkcjonalny charakter zdrowego rozsądku. podczas gdy przekonania (sądy) są zespołami idei. stwierdzający. że Jan jest w domu" wyraża stan naszego umysłu oraz opisuje Między zdrowym rozsądkiem a filozofią immanencji mój stosunek do zdania „Jan jest w domu". co jej się prezentuje w szeroko pojmowanych aktach umysłu. iż pojęcie materii jest pozbawione jakiej­ sko w sprawie źródeł poznania. tudzież kompleksowej analizy przekonań obejmujących mogą prowadzić do wniosku. Berkeley wkłada maksi­ ta. jak i empiryzmu. Co więcej. moż­ cjonalnego". Idee są podstawową jednostką semantyczną.opisują. że kluczowego dla teorii Johna Locke'a. bo tak dysponującą narzędziami służącymi do badania poprawności rozumowania. Berkeley waha się między takiej teorii filozoficznej. niach. rozporządza rozsądek.przypomnijmy. według którego ku. zdrowy rozsądek w tym sensie to po prostu pewien typ żywionych przez 92 93 . do niczego się nie odnosi. W tym W tym elemencie Berkeley niewątpliwie różni się od Kartezjusza czy Spinozy. uchodzą za obiekty. Raz jako wła­ da żadnej referencji. Ana­ Drugie znaczenie zdrowego rozsądku jest już bardziej klasyczne. wychwy­ można ją określić. W niniejszym szkicu rozważę poglądy George'a Berkeleya na trzy kwestie. Odpowiedź może brzmieć: i tak. może uchodzić za nadzwyczaj osoby". Określenie ich w Krytyce czystego rozumu mianem „idealizmu teczności o wskazanie mechanizmu ich generowania z innych.zmysł wspólny). będących punktem wyjścia dla innych. że pozostawał on pod silnym wpływem pism Nicholasa Male. okażą się dwiema stronami tej samej monety. (2) analizy przekonań oraz (3) odwołania się do tzw. „istnieją przedmioty materialne". rozstrzygnięcie. Najogólniej liza wyrażeń skorelowana jest zatem z pewną wizją rzeczywistości. czymś. w drugiej . Przekonania w pierwszej kolejności coś wyrażają. która posiada kwalifikacje pierwot­ Teza mówiąca o związkach Berkeleya z racjonalizmem nie powinna dziwić. jedną i drugą formą analizy. na zinterpretować w kategoriach wyznaczania zakresu pojęcia przez jego treść. mianowicie analizy przekonań.E. oznacza to. takie jak rozciągłość. Całość jest niezwykle złożoną konstrukcją teoretyczną. jest po prostu przekonaniem. mówiąc. Moore'a. (2) umysłu i (3) Boga. Po pierwsze. iż nych przekonań za pomocą reguł dedukcyjnych. common sense (z języka łacińskiego sensus communis . Czy zatem (1) Analiza wyrażeń. „istnieje moja ręka" etc. Przyzwyczajeni jesteśmy wią­ o zasadach ludzkiego poznania argumentacja przybiera trzy różne postaci: (1) anali­ zać pojęcie zdrowego rozsądku z pewną klasą przekonań na temat rzeczywistości. i nie. argumentacja z Trak­ (2) Analiza przekonań może przyjmować dwojakiego rodzaju formę: analizy tatu podważa zapatrywania Locke'a i Kartezjusza na kwestię istnienia materii-sub. „istnieją inne dbałości Berkeleya o uzasadnienie swoich przekonań. z konieczności stał się punktem wyjścia dla twierdzenia metafizycz­ ny mu idealizm subiektywny jest w pewnym sensie radykalizacją niektórych tez nego: sformułowania tezy o charakterze egzystencjalnym. ostatecznie decydując się na analizę kompleksową. gdyż wskazuje na uprzywilejowaną pozycję umysłu. Te dwie przesłanki wionych przez nas sądów. pozwala przejść do drugiego etapu analizy. iż chodzi tutaj o to samo stanowi­ że negatywny wynik analiz. Nie kontekście stosunek Immanuela Kanta do idei wyłożonych w Traktacie wydaje się chodzi bowiem o analizę przekonań pod kątem ich wzajemnej zgodności. spójności przekonań. zy wyrażeń. Moglibyśmy takie stanowisko określić mianem „funk­ miotu. że z trudem można obronić pogląd.jak i Hunie'a. nowicie (1) bytu. tzn. w której dwa. branche'a i stanowiska kartezjańskiego w ogólności. Standardowe ilustracje analizy wyrażeń można odnaleźć w przypadku Berkeleya mamy do czynienia z wizją rozsądku jako zbioru przekonań w pierwszej części Traktatu. Dwie rzeczy należy wziąć pod uwagę. Są ideami. najlepiej pasowałby termin Tadeusza Ko­ kiem. nie posia­ Zdrowy rozsądek u Berkeleya można rozumieć na dwa sposoby. Chodzi raczej o wskazanie. że przypisywa­ kolwiek treści. będącej ekspozycją skrupulatnej analizy pojęcia materii bazowych. charakterystycznych zarówno dla racjonalizmu. konstytuują to. którym tarbińskiego: „nazwa pozorna". będącej po prostu badaniem związków między zespołem ży­ stratu. a przy niezaprzeczalnej pewne zdania dotyczące świata. Odrzucenie przekonania. tzn. nie przyjmują postaci sądów.stosunku mię­ przekonania opierają się na czymś od nich jakościowo różnym. do których odnoszą się wyrażenia naszego języka. że coś jest lub nie jest zgodne ze zdrowym rozsąd­ ry któregoś ze współczesnych filozofów. ku któremu Berkeley ostatecznie się skłania. kształt etc. Nie można też nie wspomnieć o tym.

że nie należy także pospiesznie i zbyt pochop­ nie przesądzać o jego przynależności do empiryzmu. teorią idei: treści mentalne pochodzą z percepcji. cokolwiek miałoby się stać treścią dostępną umysłowi. po prostu treści poświęcone odparciu idealizmu subiektywnego G. co mental­ wiary. Teraz rozumowanie Ber­ zumie się termin „idealizm". jedynie na mocy faktu posiadania władzy rozsądzania. Jego zdaniem. nie może być wątpliwości. przyjmując teorię abstrakcyjnych idei ogól­ tym. Zakwalifikowanie Berkeleya do obozu racjonalistów może u niektórych budzić Idee . może być gwarancja statusu treści men­ stego rozumu. rozum i zmysły bez wątpienia trzeba będzie uznać za jego części składowe.wysuwane przeciw teorii jakości pierwotnych. iż należy przedstawioną powyżej tezę opa­ blowaniem życia umysłowego Boga z naturalnie nałożonymi ograniczeniami. że autor nie przekroczył prowadzony przez Berkeleya atak na teorię Locke'a ma podstawy w przekonaniach jeszcze Rubikonu. mens. Kant). zależy zatem od tego. ne. śmy z oczu jej największą zaletę i jednocześnie wadę. pojęciach i życiu umysłu pozwalają na wysnu­ skomplikowaną argumentację mającą doprowadzić do ugruntowania przekonań te- cie przypuszczenia. żep i po­ W koncepcji Berkeleya pochodzenie treści mentalnych nadbudowane jest nad siadać zdolność rozsądzania to dwie różne rzeczy wzajemnie do siebie niereduko. ajedynie nadaje im status tego. Z tego Między racjonalizmem a empiryzmem wynika. czy zgodzi­ granic możliwości racjonalizmu. przedstawia w nim Wypowiedzi Berkeleya o ideach. broni stanowiska teistycznego. Stanowisko Berkeleya nie powinno szokować. Berkeley. Nie bez znaczenia pozostaje fakt. trzyć pewnym zastrzeżeniem. także Arystoteles. za nic w świecie nie mógłby się zgodzić z tezą. a więc wszystkie treści mentalne są generowane w ramach jego władzy umysłowej. Okoliczność ta ma duże znaczenie dla odczytania sensu pogląd głosił Parmenides. abstrakcyjnych idei ogólnych oraz (2) krytyka Skomplikowane rozumowanie z początkowych partii Traktatu . 94 95 . będących kon­ kognitywno-wolitywnych aktywności nazwiemy umysłem (łac. Nie jest tak. niem. Dwa zagadnienia odgrywa- Geist). Jeżeli całościowo pojętą władzę Przechodzimy teraz do omówienia kilku szczegółowych kwestii. jest to. Berkeley nie jest racjonalistą w stylu kartezjańskim. Jest tak w istocie. duch. co poznawalne. jątutaj centralną rolę: (1) krytyka tzw. że tym. iż jedynym i wyłącznym przedmiotem aktywności argumentem filozoficznym na rzecz istnienia Boga. że Kanta z do­ ści mentalnych. Być przekonanym.umysł przekonań na temat świata. iż jedyną gwarancją. Nie mogą takie być treści te są w całości jego własnym wytworem. Nie oznacza to bynajmniej.sugeruje. Umieszczając ją wśród teorii empirystycznych. że religijnych Irlandczyka. Platon. po którym musiał przyjść albo sceptycyzm (D. ale też że fragmenty pierwszej Krytyki zostały mentalne. ale to nie oznacza wcale. inicjatora nowożytnego ruchu empirystycznego. mianowicie doprowadzenie do To. że aktywność umysłowa człowieka. my się na następujące rozumowanie: jeżeli nasz (ludzki) umysł nie jest przyczyną tre­ albo transcendentalizm (I. wydaje się jednak. Przekonania te nie są jednak pierwotne. czyli po prostu za ich przyczynę.jakości . ze św. straciliby­ leyowi niektórzy scholastycy. z jaką mamy Oba sensy rozsądku najpełniej zostaną omówione przez I. Tomaszem z Akwinu na czele. Hume). Berkeleya. jakkolwiek w pewnej swojej fazie zależna od relacji kauzalnej czynnika pozaumysłowego i samego umysłu. Schellinga i Fichtego. to oczywiście Bóg. Kanta w Krytyce czy­ do czynienia w przypadku umysłu ludzkiego. W aspekcie epistemologicznym Berkeley zdaje się twierdzić. ostatecznie jest du­ Tytuł niniejszego paragrafu sugeruje. Na to właśnie Berkeley kartezjańskim. Ten trójdziel­ walne. a wręcz uzmysłowić nam. a z filozofów bliższych Berke­ teorii Berkeleyowskiej. a więc umysł występuje jako ontolo­ z powodu dla nas oczywistego. iż centralny pomysł tego irlandzkiego filozofa sprowadza się w istycznych. wyobraźni i refleksji. że i zaakceptowane jako żywiony przez nasz umysł zbiór sądów. Innymi słowy. co mentalne. w jaki sposób scharakteryzujemy Berkeleya. musi za pierwszego filozofa antycypującego transcendentalną filozofię wielkiej trójki: stać się treścią mentalną. Obie koncepcje były autorstwa znamienitego filozofa poglądowi Locke'a w sprawie istnienia jakości pierwotnych (jako obiektywnych angielskiego. natomiast w aspekcie nych. Prze­ własności rzeczy istniejących poza umysłem) . Berkeley dąży do uznania Boga za ontologicznego gwaranta wszelkich treści. mianowicie Berkeley nie jest racjonalistą w sensie giczny gwarant każdej treści pojawiającej się w jego zasięgu. sekwencjami zajmowanego przez Berkeleya stanowiska. utrzymując. Jeżeli poprawnie ro­ mentalne wytwarzając. podważamy podstawy naszej metafizycznym idzie jeszcze dalej. Taki umysł. mind. młody człowiek o silnej wierze. Taki sam Kanta. że pozostaje w opozycji do tego jakże szero­ kiego nurtu europejskiej myśli filozoficznej XVII wieku. Wyrażenie „bycie wytworem umysłu" rozumieć należy jako pewnego wrodzone (innatyzm). że nasze przekonanie p jest zdroworozsądkowe typu zależność przyczynową. iż Berkeley może być uznany talnych. że chodzi o trzecią drogę. Traktat jest w istocie swojej tekstem apologetyczno-polemicznym. Tymczasem musimy zdać sobie sprawę. są jedynie byty mentalne (umysłowe). keleya staje sięjasne: Bóg niczego nie musi poznawać drogą przyczynowego zewnętrz­ nego wzbudzania w jego umyśle treści mentalnych. ang. iż istnieją jakieś treści się nie godzi. że Bóg istnieje. Johna Locke'a. zastane kognitywnej naszego umysłu są jego własne treści. W ten sposób Traktat staje się swojej istocie do stwierdzenia. co istnieje. ny podział ma uświadomić czytelnikowi Traktatu. który spełnia obie te funkcje równocześnie. a przede wszystkim teorię jakości pierwotnych. istnieje umysł. i jeżeli istniejątylko treści gmatycznej drzemki zbudził Hume.materia mieszane uczucia.

dopuścilibyśmy nym. która pobudza nasze zmysły i wywołuje stany mentalne zwane abstrakcyjnych idei ogólnych ma swoje źródło w przekonaniu. czyli konkretne uwagę na fakt. krytykując Locke'a. ale ich ogólność nie ma charakteru abstrakcyjnego (nie uzyskują jako podstawy ontycznej przedmiotu. która jest w sensie ogólnym. Na to Berke­ kłosiem pewnej wersji racjonalizmu. które można czytać jako mogą istnieć z tego prostego powodu. Akceptując ją. trzeba było­ lesowi oraz średniowiecznym sukcesorom jego myśli. bycie Idee w swojej podstawie są również konkretne. aktualnie pochod­ (wyłączając Boga). odnosi się miotów. Istnieją. Abstrakcja jest procesem Nie ulega wątpliwości. Gdyby przyjąć jej istnienie. 96 97 . nych w stosunku do percepcji. mentalne. Abstrakcja wprowadziłaby w ten układ zależności nową oderwane od przedmiotów treści ogólne. Nie chodzi wszak o konkretność przedmiotu. co odrzuca. szczególnie gdy dobrze przeanalizuje się życie mentalne. znawał istnienie materii pierwszej. kształt. konsekwentnie godzimy się na to. w jakimś sensie rezygnowaniem z niego. wowy sposób istnienia to tzw. podczas gdy jakości pierwotne pozostają poza zasię­ sama idea towarzyszy nam w doświadczeniu (percepcji) wielu przedmiotów. który cechuje Berkeleya. tym razem dotyczący istnienia tzw. czy w ogóle zrozumiemy jego teorię języka. Materia druga. synolon . jaką się odznaczają. a zatem treści mentalne z nimi związane. natomiast przedmioty są konkreta­ czynnik ontologiczny. nie jest jakaś bliżej nieokreślona Teoria ta nie byłaby pełna. jakości pierwotnych. Abstrakcyjne idee ogólne są po prostu mamidłami i nie zem pewnego niezdecydowania autora. że przedmiot jest wiązką własności. najbardziej fundamentalne własności przed­ wyobrazić. znanej na długo przed Kartezjuszem. zdaniem Berkeleya. będące zawsze ideami czegoś i będące do czegoś. jest możnością. tzn. że przedmiot jest wtórny w stosunku do idei. iż idee nie istnieją jakościami wtórnymi. Pogląd taki jest trudny do Choć brak tu miejsca na szerszą prezentację poglądów Arystotelesa. Trudno nie zgodzić się co do tego. Różnica mię­ istnieją tylko duchy. którego status mógłby sugerować odwieczność i wieczność. Właśnie z takimi poglądami walczy Berkeley. Trzeba bowiem pamiętać. że jedynymi poznawalnymi jakościami mianowicie możliwość odnoszenia do wielu przedmiotów. G. ale istnieją przedmioty będące kompleksem idei. w myśl której ale nie czystą. że nie wszystkie rodzaje form może przyjąć. czyli może stać się podstawą dla każdego przedmiotu mioty ogólne. możliwy. W aspek­ te własności przysługują). Przypisuje sieją Arystote­ dywidualności. iż istnieją jest zatem kwestią wtórną i przynależy do porządku wyjaśniania rzeczywistości. takie jak rozciągłość. Stąd już blisko do jakieś wersji agnostycyzmu lub scep­ Nie chodzi zatem o kwestię różnicy między konkretem a ideami ogólnymi . którym niesie konsekwencje zarówno natury epistemologicznej. warto zwrócić przyjęcia. że podsta­ nie J. będące znaczeniami naszych wyrażeń. które dostępne są wyraz poszukiwania trzeciej drogi między Kartezjuszem i Lockiem . cie epistemologicznym należy się zgodzić. ce w pewnym sensie stanami podmiotu. że istnieją kretnej percepcji. że istnieje coś takiego jak abstrakcyjna rzeczywistość ogólna. Pierwsza jest czystą możnością. abstrakcyjną ogólność idei. Są ogólne z uwagi na pewną cechę. że prawdziwy­ dzy oboma rodzajami materii jest zatem różnicą ontologiczna. bycie wysokim etc. że jest bytem). lecz ogólność percepcji generujących idee.właśnie za spra­ w percepcjach jakiegoś podmiotu. Locke'a teoria materii-substratu o kilku podstawowych własnościach jest reflek­ lecz raczej konkretność doświadczenia przedmiotu. obiektywnie i poza wszelką percepcją. od zrozu­ ich istnienie implikuje istnienie czegoś. że jest przedmiotem ogólnym. giem władz kognitywnych. takich percepcji nie sposób sobie po prostu Pierwszy rodzaj jakości to obiektywne. najczęściej nazywana materiałem. Wątpliwe na gruncie teorii nie są wcale łatwiejsze do zaakceptowania. Jakości wtórne to jakości będą­ bowiem do czegoś konkretnego. Oznacza to. a więc obiekty Berkeley. Nie wydaje się jednak. Locke'a na temat możliwości wyabstrahowania treści ogólnych z percepcji. iż Berkeley. że mówienie o percepcjach ogólnych że John Locke głosił doktrynę dwóch rodzajów jakości: pierwotnych i wtórnych. gdyby nie drugi zarzut. choć jednocze­ ciepłym. choć nie oznacza to wcale. Należą do nich np. by Arystoteles chętnie przy­ tych przedmiotów. jakość: abstrakcyjne idee ogólne byłyby odnoszone do czegoś. Nie oznacza to. Berkeley godzi w podstawowe przekona­ statusu bytowego (orzekał o niej. Te mi percypowanymi i różnią się od siebie jedynie o tyle. Gdyby zgodzić się. iż istnieją abstrakcyjne idee stany mentalne. Przypomnijmy. poza kontekstem percepcji. Odrzucenie miałoby być materią. Każda percepcja jest ściśle określona i zindywidualizowana.złożenie z materii i formy. gdyż niechybnie śnie mogą być ogólne. odniesione. bycie gorzkim. Na to nakłada się dodatkowo teoria. gdyż ta przedmiotów są jakości wtórne. jak i ontologicznej. a to jest zupełnie inna forma in­ sem teorii klasycznej. Wedle teorii Arystotelesa istnie­ by powiedzieć. Berkeleya jest pojęcie konkretności. tycyzmu. bycie w czasie. Zaakceptowanie istnienia jakości pierwotnych miana ogólnych na podstawie oderwania jakichś własności od przedmiotów. bez związku z przedmiotem. że istnieją tylko takie idee. Traktat. co Locke nazywa substratem. treści abstrakcyjne jako kolejna kategoria przedmiotów. jest pewnym nadużyciem. za pomocą kon­ ogólne. o ile różnią się od siebie idee cechy zaś przynależą tylko Bogu. Problematyczna pozo­ mi konkretami są jedynie duchy. będący wyra­ ley nie chce się zgodzić. Berkeley z największą niechęcią odnosił się do tezy. ponieważ oznaczałby. Berkeley odrzuca jakości pierwotne. Więcej nawet. Nie oznacza to bynajmniej. Mówienie o materii Proces ten nie jest. Konsekwencje ontologiczne tradycyjnie przynależną do tzw. sporu o uniwersalia. że nie przyznałby jej Odrzucając abstrakcyjne idee ogólne. że nie istnieją idee wą odrzucenia teorii jakości pierwotnych. a w dalszej kolejności materii-substratu ogólne. a co po prostu mienia którego zależy to. jaki przedstawia w Traktacie ogólność treści pojęciowych. tzn. że mamy tutaj do czynienia z poglądami będącymi po­ odrywania się od przedmiotu. Idea jest ogólna. które różnią się od siebie pod względem ontologicz­ staje kwestia istnienia materii pierwszej. indywidualne. Tym zatem. wydaje się dziełem. co nie byłoby powią­ W analizowanym przypadku Berkeleyowi chodzi o ściśle określony typ ogólności: zane z konkretną percepcją. Nie istnieją przed­ w stanie przyjąć każdą formę. odnosi się również do Stagiryty. Tutaj pojawia się ważny niuans w teorii Berkeleya. a więc jest przedmiotem ją dwa typy materii: pierwsza i druga.

Weźmy predykat pierwszy „istnieje". Przyznanie. ciągle postrzega. czy nie trudniejszy do rozwiązania. w jaki sposób poznajemy siebie. że x jest koniem i x posiada róg pośrodku łba". całość będzie fałszywa. tym razem o wiele większy i kto wie. predykatu „jest postrzegany". katów: „istnieje" oraz „jest postrzegany". w obu przypadkach jest dany w jakimś rodzaju drogą percepcji. jedyny problem. się do jakiegoś obiektu. do­ stia: jeżeli istnieć. że „x istnieje". (3) Wreszcie powstaje kwestia on­ percepcji. otrzymujemy nowe zdanie: „Konie strzeganym. który nazywamy jednorożcem. należy odpowiedzieć na pytanie. a także skoro sami jesteśmy duchami niedostępnymi rego się odnoszą w obu zdaniach. Raz z powo­ siadanie jakiejś treści mentalnej. jest przedmiotem percepcji". bez jednocze­ fałszywe.v. Po prostu ktoś go strzegany". do któ­ tzw. Po pierwsze. że trzeba teraz omówić nieje. który nie jest nie realistyczną i nominalistyczną. dające się już przeanalizować metodą Quine'a: wariantom interpretacji i konsekwencjom. Przyjmijmy. jaki powstaje. jakie rodzi. sprowadza się do wątpliwości w sprawie ewentualne­ także podlega analizie deskrypcyjnej. Rozpatrzymy dzieliśmy. Kłopot w tym. Jeżeli teoria Berkeleya ma być prawdziwa. mówimy. czy­ oznacza zawsze odnoszenie się do czegoś. To oznacza m. Przyjrzyjmy się jego założeniom. oferuje nam zupełnie inną wizję uniwer­ sum przedmiotów. że przedmiot. Teza Zdanie po modyfikacji będzie wyglądało następująco: „Jan istnieje". (c) treść mentalna jest przedmiotem percepcji. tak jak wspomniałem. całość jest fałszywa. Zacznijmy od analitycznego „istnieje takie x. Przyjrzyjmy się zdaniu „Jan jest wysoki". Wo­ du ograniczeń przestrzennych. Kontrowersja dotyczy referencji zdań egzystencjalnych. Możemy przyjąć dwie strategie: skraj­ owi za wiele. natomiast tak naprawdę jest to skrót deskrypcji. Chodzi o to. Zgodnie z tym. wartość podziału problemów na zagadnienia logiczne. Tego zaś było Berkeley­ prostszym przykładzie: „Jednorożce istnieją". wówczas prawdą jest negacja zdania drugiego. czy kiedy mentalne. todologią B. najbardziej doniosłą i rodząca najpoważniej­ liczby przedmiotów w uniwersum przedmiotowym. gdy wyrażenie „Jan" posiada referencję niezależną od referencji jakiego­ podstawiając je za predykat „jest wysoki". że istnieją przedmioty. Jasne jest zatem. Nowe zdanie przyjmie postać: „Jan jest po­ jest stale obecny w perspektywie poznawczej jakiegoś podmiotu. kolwiek opisu. regres w nieskończoność. Referencja zdania „Jednorożce istnieją" zależy od pomyślnego przejścia testu.O. bo przecież żaden człowiek do takiej roli pretendować nie może. Fakt ten jest trudny do zaakceptowania bez przyjęcia dodatkowego I może odbyć się pod kilkoma warunkami: (a) wygłoszenie zdania egzystencjalnego założenia. innym dla przedmiotów percepcji. Zachowanie wartości logicznej dla tego zdania jest kwestią fundamentalną. Ważnemu z tego chociażby powodu. tologiczna: jeżeli jedynym bytem jest to. że zdanie egzystencjalne (1) Problem logiczny związany z kwestią utożsamienia istnienia i bycia postrze­ okazuje się prawdziwe. że zdanie egzystencjalne podlega rozkładowi tylko pod warunkiem. po dokonaniu rozkładu tego zdania na zdania proste. dla którego ewentualnie to wyrażenie miałoby być skrótem. (1) logiczna takiej formuły zależy od wartości logicznej poszczególnych jej członów. Wybór pierwszej oznacza. Jeżeli akceptujemy wersję realistyczną w kwestii referencji wyrażeń spełniają­ wartość logiczną zdania. Prowadzi to do parodoksu tzw.in. kto i w jaki tyczy kwestii epistemologicznych. I oczywiście. W naszym przypadku będzie to deskrypcja typu: „koń z długim rogiem pośrodku Stanowisko Berkeleya jest stosunkowo łatwe do wyrażenia: istnieć to być po­ łba". pokrywają się. (2) Zagadnienie epistemologiczne wyraża następująca kwe­ cych funkcję podmiotów zdań egzystencjalnych. iż istnieje co najmniej jeden przedmiot. Rozpatrywaliśmy dwa zdania: „Jan istnieje" oraz „Jan jest przedmiotem percep­ predykaty te muszą posiadać równe zakresy i podstawione za siebie zachowywać cji". to być postrzeganym. co powie­ (2) Zacznijmy od kwestii zarysowanych w poprzednim punkcie. że referent wyrażenia „Jan" stawmy za „istnieje" nowy predykat. Podstawiając teraz deskrypcję za nazwę. że zdanie „Jan istnieje" jest fałszywe po dokonaniu analizy de­ dwoma różnymi pojęciami istnienia. pod warunkiem. które będziemy chcieli przetestować. że Berkeleya stanowi poważne wyzwanie epistemologiczne i tylko pod pewnymi wa­ zdanie to jest prawdziwe (jako derywat zdania „Jan jest wysoki"). Russella oraz W. a następnie pod­ runkami daje się utrzymać. Można jednak przyjąć wersję. mianowicie że zawsze istnieje jakiś umysł postrzegający przedmioty. innymi dla skrypcji. Do zagadnień logicznych zaliczymy kwestie orzekania o przedmiocie dwóch predy­ Jeżeli któryś z członów jest fałszywy. z długim rogiem pośrodku łba istnieją". w języku łacińskim: esse = percipi. dysponujemy dwoma predykatami. iż sugeruje. oznaczałoby zniweczenie całej argumentacji. musimy przyjąć. że zakresy obu wyrażeń gicznej. de facto posługujemy się Gdyby się okazało. Ponownie pojawia się problem natury epistemolo- snej zmiany wartości logicznej zdania. rzeczywiście do czegoś się odnosimy. wspierana me­ sze konsekwencje.. o których będziemy mówić za chwilę. 98 99 . że nasze zdanie odnosi zależny w swoim bycie od umysłu. (b) odnoszenie się do czegoś oznacza po­ li Bóg. Zdania sposób postrzega p o s t r z e g a n i e i czy czasami nie rodzi się w tym przypadku z podmiotem „Jan" zachowują swoją wartość. obiekt ten ist­ z którą mamy do czynienia w Traktacie. epistemologiczne i ontologiczne. brody Platona. że nazwa w nim Istnienie i percepcja użyta jest jedynie nazwą formalnie. że Jan przedmiotów pozapercepcyjnych: duchów i Boga. czyli uznania nieograniczonej kwestię jedności istnienia i myślenia. dwa czasowych. Jak wiemy. Tylko w przypadku Boga spełniony bec tego: istnieć to być postrzeganym. co mentalne i poza. Dla wersji nominalistycznej sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Co zatem ze zdaniem o percepcji? Podmiot drugiego zdania ganym. a więc „nie jest tak.W ten sposób rzuca wyzwanie tradycyjnemu podziałowi na to. a więc jeżeli któreś ze zdań składowych jest go podstawienia za predykat „istnieje". Quine'a. co percypowane. może być warunek pierwszy i drugi. przypadek. Zbadajmy to na naj­ których status ontologiczny nie zależy od żadnego umysłu. Druga strategia.

resp. nym (być przedmiotem percepcji). która będzie prawdziwa innego. co do których nie istnieje właściwa im głosi.różni się zatem znacznie od pierwszej. sola) moja własna świadomość (dusza). mianowicie ostatecznego rozwiązania zagadki ist­ władze poznawcze zewnętrznie czy też wewnętrznie. ma nieustannie do czynienia. by percepcja percepcji miała charakter w pełni świadome­ jest to.W. musi Przypominam. stanowią jedynie nazwę bytu postulowanego. Rozumowanie wygląda następująco: jeżeli istnieć. Powiedzieć. Nawet gdybyśmy przyjęli. mianowicie znaczenia wyrażenia „istnieć" i jego ewentualnej wieloznaczności. co do której nie ma żadnego znaczenia. by łatwo mógł się z takim zakwalifikowaniem pogodzić. Gdyby okazało się. Leibniza i otrzymała na­ by ją oddać lakonicznym i s t n i e n i e = p o s t r z e g a n i e . rodząc odmienne kon­ go aktu (trudno postulować. Berke­ percepcja (nadająca status egzystencjalny bytu). duchy (umysły).łac. mologicznego punktu widzenia. lecz przypisywaniu mu różnych zna­ Równie trudne jest udzielenie satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie o samo. lecz prócz nich w ten sposób dwie tezy ontologiczne. któ­ percepcja. do czegoś niedostępnego (3) Powyżej problem ontologiczny sformułowaliśmy jako kwestię ukrytej wie­ dla percepcji. po­ cza coś zupełnie innego. Z tego wynika. nie zaś jedna z jej części. czy determinuje czegoś o wiele poważniejszego. obserwowanie regularności. że istnienie percepcji zagwarantowane jest pewnym Rozważmy pierwszą tezę ontologiczna w kontekście pytania o wieloznaczność immanentnie określonym mechanizmem. istotnie. Nie wydaje się. Oznacza to. Trudność. co do których istnieją wątpliwości. wego zdania egzystencjalnego. iż każdy przedmiot istnieje o tyle. że każdy akt poznawczy rozpoczynający się od percep­ jaka tu się pojawia. iż istnieje tylko (jedynie .odrobinę zmieniającą sens poprzednich wywodów. stały że kiedy używamy wyrażenia „istnieć" przypisujemy mu zrazu znaczenie „bycie po­ strumień danych dostarczanych naszym zmysłom. To oznacza. ale nie będzie prawdziwa dla zdania percepcyjnego. ale które odnosząc się np. Tutaj raz jeszcze pojawia się problem ontologicz­ dzie zarzut popełnienia błędu zwanego w metodologii „błędem ekwiwokacji". To jednak spra­ jest przedmiotem postrzeżenia" . niemalże niewyobrażalnego. byśmy zawsze zdawali sobie sprawy z tego. tak rym pojawią się terminy. iż nie mamy co prawda logicznej . W filozofii taka ewentualność została za­ żuje żadnej formy czasownika „być": esse =percipi. Poza duchem postrzegającym nienia. w których teza ta dyskutowana była z logicznego i episte­ apercepcja. Wyrażenia „istnieć" loznaczności terminu „istnieć" („być"). z trudem Na jeszcze jedną rzecz należy zwrócić uwagę w przypadku pierwszej tezy onto­ radzi sobie z kwestią poznawania innych duchów. Otrzymujemy śród których idee bazujące na percepcji zajmują centralną pozycję. Choć. Teoria solipsystyczna w sensie ścisłym i całej rzeszy przedmiotów. stale dostarczającego strumienia danych. ley niebezpiecznie do takiego właśnie stanowiska się zbliża. sugerując. a z którymi nie znaczy. Te fakty tudzież zjawiska to. gdy tezę Berkeleya potraktujemy teorią Rus. używania w rozumowaniu jednego wyrażenia. co istnieją także idee refleksyjne. że istnieją tylko strzeganym". Berkeley mówi o trzech typach idei. Otóż definicją bytu ich idei. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda. jak i ontologicznego punktu widzenia. W ten sposób Berkeley w zasadzie unika kłopotliwego pytania o sens egzysten- 100 101 . tym niemniej istnienie innych duchów jest hipotezą jest cała teza esse = percipi. założenie. Wyrażenie „istnieć" samo nic wyjaśniającą pewne zjawiska i fakty. że wyrażenie „być postrzeganym" posiada znaczenie egzysten­ istnieją tylko inne duchy postrzegające. że ich status ontologiczny jest nierozstrzygnięty. Co najwyżej nazwać go można solipsyzmem relatyw­ Wystarczy „Jana" uznać za skrót wielce wyrafinowanego opisu naukowego. tak jak nic nie znaczy samo wyrażenie „być postrzeganym". je". lecz co do których przyjmiemy np. w któ­ nym w odróżnieniu od solipsyzmu absolutnego. będące właśnie wynikiem apercepcji. Oznacza to. Jest to wysoce problematyczne na stosowne władze kognitywne. czyli właściwa ontologia to ontologia percepcji. czyli samopostrzegania.w ten sposób pozostajemy w obrębie rozważań wy nie rozwiązuje. z którego podmiot percypujący nie zdaje terminu „istnieć". Jeżeli terminowi „istnieć" przypiszemy znaczenie egzystencjalne. o ile istnieje odpowiednia strzeganym" w całej rozciągłości odnosi się jedynie do aktów percepcyjnych. Druga teza ontologiczna mówi natomiast: „bytem Niepodobna na przykład. sobie sprawy. iden­ strzeganym". Trudno w jego przypadku mówić dla zdania egzystencjalnego. to stwierdzić. których zastosowanie utrzyma wartość logiczną wyjścio­ z epistemologicznego. gamy postrzeganie). niż formuła „istnieć to być postrzeganym". ale mamy ich pojęcia. nie ogranicza się jedynie do nadawania znaczeń. że będziemy zmuszeni mówić o uniwersum ontologicznym Dotykamy tu kwestii nazywanej w filozofii „solipsyzmem". co postrzega" . wyrażeniu „być postrzeganym" przypisujemy znacznie „istnie­ tyczności. a więc zachowanie praw­ używa wyrażeń egzystencjalnych w dwóch różniących się znaczeniach. wymaga to zaakceptowania założeń. czyli ny. czeń. która de facto ozna­ zwę „apercepcji". których umysł nie jest w stanie podważyć. że w języku łacińskim formuła ta w drugim swoim członie nie anga­ być postrzegana. stwierdzenie i oznacza. że postrze­ sekwencje. W języku polskim można było­ uważona przez matematyka i filozofa niemieckiego G. konsekwentnie egzystencjalne znaczenie musimy także nadać wyrażeniu „być po­ Inne założenie związane jest z Berkeley o wskim twierdzeniem. że teza „istnieć to być po­ cjalne. Nie wydaje się jednak. postrzeganie. Analiza ontologiczna zostaje tym samym zredukowana do analizy percep­ rych treść jest zawsze zdeterminowana przez ten lub inny umysł wywierający wpływ cji. I tak w nieskończoność. najogólniej mówiąc. Możemy wyobrazić sobie taką deskrypcję. że faktycznie Berkeley i „percypować" mogłyby w tej sytuacji mieć różne zakresy. wyraźne oddzielenie aktu poznawania od aktu tworzenia. Odnosi się do cji wypełniany jest treścią. Pierwsza z nich głosi: „bytem jest tylko to. zasadny bę­ dziwości zdań byłoby kłopotliwe. iż każdemu aktowi percepcji towarzyszy prowadzonych powyżej. to być postrzega­ Zacznijmy od dokładnego przyjrzenia się tezie „istnieć to być postrzeganym". co niestety kłóci się z naszymi podstawowymi intuicjami. to w takim razie jeżeli percepcja ma istnieć. o czystej formie solipsyzmu. by Berkeley dokonał redukcji ilość duchów do dwóch: swojego własnego i jakiegoś sella-Quine'a.

nie bardzo wiadomo. w wy­ i filozoficznej teologii (teologii naturalnej). oraz (2) „jestem. św. najprostszą odpowiedzią. ale zważywszy na podtytuł młodzieńczej rozprawy Berkeleya. np. Nadanie czasownikowi „istnienie" znaczenia „postrzeganie" i. mologiczno-metafizycznej. więc jestem" . a jedynie w postaci pojęcia. ale równoważność. na mieć więcej wątpliwości.skoro dokonuję aktu myślenia (formułuje to zdanie). jaką jest zwrot Berkeleya. „Istnieć" w tych dwóch wyszczególnionych przypadkach znaczy po zdanie o swoim istnieniu. dostrzeżemy bez trudu. niestety. że fraza esse = percipi nicją. niemniej jedynie zwrotu „istnieje" i nic poza tym. Wyda­ wać dziwne. dynczej. Jeżeli będziemy jednak pamiętali. co udało nam się ustalić w tym podrozdziale. a więc zgodnie z nadanym mu znaczeniem (postrzeganie lub pojawią się pytania. Berkeley mógłby jednak wysunąć inną pro­ do przedmiotów oznaczanych przez dane wyrażenia). zatem myślę (każde zdanie jest wynikiem aktu myślenia). o całej reszcie przedmiotów. więc jestem". Teoria ta przypomina koncepcję kartezjańską i z dużym prawdopodobieństwem Traktat o zasadach ludzkiego poznania może uchodzić za dzieło z filozofii możemy stwierdzić. warto dodać. że dany Podsumujmy to. Ontologiczna teza przedmiot wykonuje szczególnego rodzaju czynności . do którego w jakiś tajemniczy spo­ sób doczepione są rozliczne własności. który wypowiedział dwa słynne zdania: fides ąuaerens intellectum i credo ut 102 103 . czy mamy jeszcze ściślej definiuje istnienie. prostu „być obecnym (w tym samym miejscu i czasie)" lub „być w zasięgu naszych Powodzenie tej interpretacji zależy w dużej mierze od tego. powiedzmy. niż to mu się przypisuje. lecz o postrzeganiu. Dodatkowo. że odpowiedź brzmi: tak. Anzlem z Can- wynikiem pewnego typu postrzeżenia. Nie jest to tylko per­ W odniesieniu do przekonań religijnych swoiste rozdwojenie postaw intelektu­ cepcja zmysłowa. tem. że po­ jącą.między założeniem a hipotezą wyjaśniającą zatem istnieje jedynie podmiot dokonujący postrzeżenia. że jest dany w postaci idei. Oba znaczenia bardzo dobrze wyjścia analizę przeprowadzaną w supozycji materialnej (w odniesieniu do użytych pasują do koncepcji omówionej powyżej. Miarodajnie i wia­ Berkeleya daje się interpretować na dwa sposoby. natomiast „istnienie = postrzeganie/ pozostaje w zgodzie z wynikami dociekań Berkeleya na temat abstrakcyjnych idei być postrzeganym" przysługuje wszystkim pozostałym przedmiotom niebędącym ogólnych oraz jakości pierwotnych. że istnieją. Odwołałby się tutaj do swojej doktryny idei. w bardziej lub mniej ścisły i właściwy sposób jest przedstawiany w umyśle. Zwrot Kartezjusza „myślę. całkowicie się go wyzbywając. materii jako obiektywnego podmiotu-substratu. Jak to. Każda z nich jest alnych dobrze rozpoznał. Nie mówi w tym przypadku do czynienia z eksplikacjąprzekonań religijnych autora. że pogląd ten nych dookreśleń przysługuje duchom i Bogu. nie moż­ je się. Zauważmy. ewentualnie rezerwując nym typem przedstawienia. tylko o podmiotach aktów kognitywnych można powie­ mi wyrażenia egzystencjalnego. niż czynił to jego kontynentalny kolega. Wnioski z tych analiz sprowadzają się zasad­ niczo do jednego: skoro nie istnieje nic zewnętrznego w stosunku do percepcji. że Berkeley. więc jestem" nie jest defi­ się nadzwyczaj wątpliwe. czy też próba pokazania. Nie jest to stronę. czy też jest to raczej muje porządek wynikania: czy fakt istnienia wynika z faktu postrzegania. za­ ną ze zdrowym rozsądkiem. czasownikowi „postrzeganie" znaczenia „istnienie" może dla wielu wydawać implikacja. jakie intencje czy pierwszym jej członem będzie „istnienie" czy też „postrzeganie". które przy­ przecież o myśleniu. Choć o Bogu Berkeley nie może go dla przedmiotów nigdy w postrzeżeniu niedanych. że staje przed dylema­ rygodnie orzeka się zatem „istnienie" tylko o podmiotach postrzegających. pozycję: kiedy używam wyrażenia „istnieć". albo w różnych sytuacjach posługiwać się różnymi znaczenia­ to. tudzież Jana można tem istnieję jako podmiot tego aktu. Można zatem sformułować ją także na dwa sposoby: Gdy zapyta nas ktoś. gdyby przyjąć hipotezę o kartezjańskim pochodzeniu jego teorii. że istnieje. matyczna. którego do końca nie był chyba świadomy: albo używać wyrażenia „istnieć" Na pierwszy rzut oka propozycja Berkeleya wydaje się niedorzeczna. z tym wszakże zastrzeżeniem. że Jan jest obecny. przekonanie teistyczne jest najlepszą hipotezą wyjaśnia­ Co do pierwszej uwagi. twierdząc. że gdy zgadzamy się na pewne poglądy natury. że jest ona pewnym refleksem wątpienia metodycznego. terbury. a więc percypowania. jest w całości znaczeniem wyrażenia „byt". co rozumiemy przez to zdanie. że orzekamy o jakimś przedmiocie. Myślenie jest dla Berkeleya po prostu pew. zgod­ (1) „myślę. zwłaszcza że eksploatowane sąprzez współ­ wyrażeń) czy też będziemy jej dokonywali w supozycji personalnej (w odniesieniu czesnych filozofów różnych orientacji. jaki przyj­ brały taką a nie inną postać zrozumiałych tez filozoficznych. strzeganie traktuje znacznie szerzej. gdy przyjrzymy się formule esse = percipi. nie. cjalny wyrażenia „istnieć". że Kartezjusz sformułował swoją tezę w pierwszej osobie liczby poje­ Przypuśćmy. a więc do których można użyć powiedzieć. Przy okazji mogły stać za sformułowaniem drugiej tezy ontologicznej. że „istnieć" bez żad­ dzieć. w drugą Druga uwaga traci sens. To oznacza. żyjący wiele wieków przez Berkeleyem. Mówił zatem o sobie. jest stwierdzenie. jedynym bytem są podmioty aktów kognitywnych? Wygląda na bycie postrzeganym). Dla tego typu równoważności zaś nie ma znaczenia. czy przyjmiemy za punkt możliwości ostensywnych (móc być wskazanym)".postrzega. Bóg . więc myślę" . a przede wszystkim suponowanego istnienia duchami. a musi istnieć jakiś podmiot postrzegający (percepcje nie są zawieszone w próżni). Berkeley bezwzględnie broniłby się. Na pierwszy rzut oka może się to wyda­ niku którego ustanowione zostaje jedno zdanie pewne: „myślę.skoro formułuję wskazać etc. Podob­ Druga teza ontologiczna z wielu względów wydaje się jeszcze bardziej proble­ nie ma się rzecz w przypadku innych duchów. „Jan istnieje". episte- odwrotnie. Proponuję zatem zacząć od zastanowienia się. chcę w ten sposób podkreślić. tylko w sposób ścisły.

że przeko­ tu). Dostęp mamy jedynie do stanów i niewiary". z drugiej zaś wiedza czysto apercepcyjna. są całkowicie ode­ Druga strategia jest równie interesująca. nych argumentów. wytworzone za sprawą aktu stwórczego (co uczyniłoby sprzecznym pojęcie Absolu­ giczny. Jest to w pewnym sensie problem natury ogólniejszej. warto postawić następującą hipotezę: Traktat jest dziełem. Wszystko to sugeruje jednak. Kierunek implikacji od poglądów religij­ z doświadczenia wewnętrznego. jakości pierwotnych i materii-substratu. W obu rozwiązaniach istnienie Boga mienia dla swoich przekonań teistycznych. Stąd. Zakłada się bowiem. a Descartes. Tego ostatniego zastrzeżenia nie musi i nie może respektować umysł i religijnej (niewiara). odgrywa zasadniczą rolę. Motyw ten nie jest bynajmniej mało szlachetny i godny potę­ strony wiedza czysto percepcyjna. że błędy takie zostały popełnione. w której autor deklaruje. tzn. Człowiek. Wiedza jest po pro­ teorii (naukowych). czy też wierzy. że teza główna esse = percipi jest jedyną Nie chodzi o to. raz pierwszy określili racjonalność naukową jako paradygmatyczną dla całej prze­ będący jedynym właściwie czynnikiem uzasadniającym. bę­ ludzkiego) oraz (2) jako tekst. o tyle za czasów Berkeleya nie było co do tego jasności. Faktem jest czyć wszelkie elementy zewnętrzne. ale podczas gdy po przystosowaniu modelu do ludzkiej natury okazuje się. inaczej jednak uprzyczynowanego (lub w ogóle nych do poglądów filozoficznych wróży kłopoty z zagwarantowaniem wiarygod­ uprzyczynowanego). że Berkeley podchodzi do pro­ Boga. metafizycznej (ateizm) wania w umyśle. że nie przyjmuje stanowiska sensowną konsekwencją sformułowanych przesłanek rozumowania. Locke'a w sprawie abstrakcyjnych idei ogólnych oraz istnienia materii-substratu że mowa jest o pewnym modelu wiedzy. Ciekawe jest natomiast to. W obu pienia. Nie może zatem dziwić strzeni naszego życia umysłowego. które konkretyzacje. przedstawione w pierwszej części Traktatu. W tym kontekście Traktat można po­ być może. najwyraźniej figurę tego typu dowodu można do­ kiego. Już lepiej brzmi druga część podtytułu. z których miałyby wynikać. gdyż bieg dziejów wyznacza postęp w szeroko rozumia­ my osiągnąć wiedzę (mieć pewność co do żywionych przekonań) musimy wyklu­ nych naukach. Nikt z rodu ówczas jeszcze młody) George Berkeley. W (1) teza o istnieniu Wywód Berkeleya nie daje się łatwo zaklasyfikować do którejś z wymienionych Boga jest przekonaniem fundamentalnym. że pewność możemy mieć tylko w stosunku do stanów tytuł dzieła Berkeleya: „W którym poddano badaniu główne przyczyny błędów naszego umysłu. podczas gdy (2) konkretyzacją modelu.intelligam: „wiara szukająca zrozumienia" oraz „wierzę. ale żeby z tego uzyskać wiedzę. w których dozwala niekiedy na utożsamienie idei z rzeczami. nywające argumenty. żeby (lepiej) zrozumieć. więc jego wiedza musi być kompromisem między dostę­ drogę sprowadzimy. mianowicie takiej. ani zakresu. które stanowią istotny motyw pozalo. minacyjnym momencie. które daje się traktować jako osobliwy dowód fizyko-teologiczny. Oznacza to po prostu. którzy swoje teorie nadbudowują nad mi skrajnymi. stu wynikiem działania przyczynowego na umysł oraz wynikiem operacji na imma- Formułowanie przekonań religijnych w postaci teorii jest w istocie przyznaniem nentnym materiale powstającym w wyniku tego działania. Takie próby oczywiście były. używając języka metodologii. decydujący o całokształcie wywodów. że ostatecznie problemem nie są czyjeś przekonania religijne. czy malistyczny (idealizację). podobnie jak w przypadku Boga. uporamy się z nimi i ich autorów na dobrą ludzkiego nie jest Bogiem. strzec. przesłankach i do innych prowadzi wniosków. W tym sensie można rozumieć pewne wypowiedzi Berkeleya. A zatem Wersję (1). Leibniz. aczkolwiek w (1) inną niż w (2). można byłoby nazwać modelem (ide- nasze pytanie przyjmuje postać następującego dylematu: Czy Berkeley szuka zrozu­ alizacją). że różnica raczej fakt. w którym konstruowana jest teoria wiedzy bytu ludz­ dącej hipotezą o istnieniu Boga. Rozumowanie przedstawia się następująco: skoro nie istnieje żadna materia- 104 105 . w której twierdzi się. zakłócające życie naszego umysłu. w którym konstruowana jest teoria wiedzy pretacji. W tym kontekście nieco buńczucznie brzmi pod­ stwierdzenie Kartezjusza. Raczej wątpliwe. aspirując do wiedzy. niemogąca obejść się bez uwzględnienia hipotezy o istnieniu Boga. które pozwala zbudować model maksy- postaw. Propozycja Berkeleya jest bliska temu rozwiązaniu. a następnie osłabić warunki. Etapami budowania modelu są kolejne fazy argumentacji przeciw teo­ są dobrze uzasadnione lub które z dużym prawdopodobieństwem dadzą się uzasad­ riom abstrakcyjnych idei ogólnych. się do pewnego typu kompleksu wobec nauki. Prekursorem był Kartezjusz: jeżeli chce­ zwyczaj dobrze widoczne. całość wiedzy czerpie zespołem nieuzasadnionych przekonań. jak i Berke­ przypadkach jest to Bóg. aczkolwiek wspiera się na nieco innych rwane od ich ewentualnych przekonań bazowych. przy czym. na nasze poczynania w sferze teorii (i odpowiednio praktyki). W kul­ nić. W ten spo­ jednak. (pod­ wewnętrznych. a my. pem poznawczym do stanów wewnętrznych a ontologiczna gwarancją ich powsta­ że zbada założenia postawy epistemicznej (sceptycyzm). lecz może sprawiać wrażenie. ateizmu czej i z odrobinę mniejszą pychą sformułowana. by Berkeleyowi czynić zarzuty z tego. choć nieco ina­ i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu. O ile w naszych czasach jest to nad­ Idealizacja nie jest pomysłem Berkeleya. staje się jasne. co nie jest blemu wiedzy z pewnym zespołem przekonań. iż próbuje sieje na siłę udrapować w szaty mniej lub bardziej udanych taka się pojawia i jest różnicą przyczyny (rzecz) i skutku (idea). że Berkeley przedstawia w swoim tekście teorię bytu absolutnego (a po dokonaniu pewnych ograniczeń dostosowana zostaje do bytu wiedzy ludzkiej bezwzględnie wymagającej dodatkowej hipotezy wyjaśniającej. są i będą podejmowane. że pojęcie nauki zaczynało się krystalizować. porusza się między punkta­ ley są pożałowania godnymi myślicielami. sprawę z tego. by dopuścić jego rozliczne rzeczywiście jesteśmy w stanie zminimalizować wpływ przekonań innych niż te. którego granicznymi punktami są z jednej z pobudek religijnych. lecz należy zdawać sobie że w modelu nie ma między tymi dwoma pojęciami różnicy ani treści. a więc ostatecznie podważa sensowność uprawiania filozofii. Locke po sób dostęp internalny (wewnętrzny) otrzymuje niespotykaną dotąd w filozofii rangę. żeby zrozumieć". W nawiązaniu do drugiej inter­ czytać na dwa sposoby: (1) jako tekst. należałoby być Bogiem. że istnieje coś. że tak naprawdę zarówno Locke. dla którego wszelka kauzalność musiałaby oznaczać. gdy wiadomo już.

Samowiedza nie jest jednak jedyną składową ludzkiej wiedzy. Odrzucając materię. iż w obu przypadkach otrzymujemy nadzwyczaj spójną wizję wiedzy. Nie powinno zatem dziwić. albo będzie to duch potężniejszy ode mnie. Istnieje w nim jednak ścisłość innego rodzaju: dorzeczność. Niemniej jednak zauważamy. Podsumowując: Berkeley waha się między strategią poszukiwania uzasadnienia dla swoich przekonań teistycznych. jak i transcendentalizm kantowski. że niczego nie mogę być gwarantem. Taki jest jednak żywioł my­ Hipoteza o istnieniu Boga ma zatem wymiar ontologiczny i epistemologiczny zara­ ślenia. słowa. szybko się zem (wydaje się. niezmiennych fundamentach. Wielokrotnie powtarzane przygany są wyrazem młodzieńczej we­ wy. że wiara jest konsekwencją przed­ stawionej koncepcji. Zakończmy stwierdzeniem. powiedzianych uogólnień czy tacite przyjętych założeń. która ma przecież pełnić funkcję takiej podsta­ sarkastyczny styl. iż ludzka wiedza jest jedynie namiastką tej. 106 . Tylko pod tym warunkiem dzieło filozoficzne acji przyjęcie istnienia Boga wydaje się Berkeleyowi rozwiązaniem najprostszym i ro­ może być zresztą przyswojone w języku innym. językiem i połączeniem kompeten­ (samowiedzy). w wyniku której staje się oczywi­ a w wielu miejscach istotnie otwiera nowe perspektywy interpretacyjne. Do tego naszych idei pochodzących z percepcji.substrat. Tertium non da­ solipsyzmie nie ma zresztą sensu komunikowanie czegokolwiek. zależne od umysłu. który gwarantowałby stałą percepcję. Berkeleya. Odrzucenie pierwszego wariantu odpo­ i indyferentyzmowi religijnemu. Przekład Janusza Salamona styl ten zachowuje. mianowicie sceptycyzmowi. w której nie sposób uniknąć hipotezy o istnieniu Boga jako heurystycznie relewantnej. ale za jego pośrednic­ Sebastian Tomasz Kołodziejczyk twem udaje się wyjaśnić fakt. lecz zasadniczo słusz­ W aspekcie epistemologicznym hipoteza o istnieniu Boga ma natomiast wyja­ nym: Berkeley zainicjował nowe rozdanie w filozofii. być może mało oryginalnym. tzn. a przekonaniem. Wszelako nie byłaby to wiedza w sensie ści­ su. Wobec tego istnieje pilna wartości dla dziedzictwa myśli europejskiej.gdyż obracamy się w kręgu własnych treści mentalnych . którą byt absolutny (w przypadku modelo­ wym) może osiągnąć. To zaś oznacza. Takim duchem może być tylko Bóg. Kto spodziewa się. opierającej się na trwa­ i orzeźwiające są figury myślowe G. przez wielu uważanego za wielce udany. Stymulujące w ten sposób otwierając nam drogę do wiedzy koniecznej. iż pomimo pewnego odseparowania ontologicznego i epistemologicznego . że Berkeley w tym aspekcie swojej konstrukcji teoretycznej bliski jest okazjonalizmu Malebran- che'a. dzącym najmniej paradoksów. broń konieczność postulowania istnienia ducha. Bóg nie jest co praw­ da dobrym przykładem odbiorcy komunikatów językowych. a jednocześnie dobrze ilustrują zapał. polemiczny ton. Nie ulega kwestii. że istnieją pewne prawidłowości w percypowa- nych zjawiskach. Traktat bezsprzecznie uchodzić zatem może za pierw­ wie) i komunikujemy naszą wiedzę (po to przecież istnieją idee ogólne). Jego odczytywanie nie zamyka się. jak to jest. w wąskich ramach zaproponowanych w tym eseju interpretacji. z jakim Berkeley walczy przeciw jako duch będę Ontologicznie gwarantował niezmienność i trwałość czynników kauzal­ największej pladze (w jego mniemaniu). że tekst ten będzie dowodem dedukcyjnym. prócz Boga. jesteśmy w stanie uznać za wysoce problematyczne. o ile myje postrzega­ Nikogo nie trzeba już chyba przekonywać. choć na o wiele mniejszą skalę. ateizmowi nych. Unika dzięki temu solipsyzmu absolutnego. wiedzi jest naturalną konsekwencją analizy przekonań.W. a stwierdzenie. prócz swoich własnych treści refleksyjnych starego. rozczaruje. Wieliczka/Aberdeen. Różni się od ste. bo nie istnieje prze­ tur cież żaden podmiot. często przeradzający się w ironiczny tudzież tego typu gwaranta. że Traktat jest dziełem o najwyższej my. wszelkie jakości są wtórne. że przedmiot jest jedynie pewną Zakończenie ideą. Boże. nie może zająć pozycji dochodzi zadziorny. jak i jego przesłanek. maj 2004 komunikacja zachodzi i to z sukcesem. Pierwszą i od razu stawiającą najwyższe wymagania. że wariantami stanowiska Ber­ słym. niż zostało napisane. Przy radykalnym keleya są zarówno sceptycyzm.wyrazem jej musiałoby być zaś milczenie. Nikt inny. wokół której mogłyby organizować się jakości pierwotne. Berkeley musiał borykać się z alternatywą: albo ja rwy autora. żadna wiedza nie mogłaby być komunikowalna. Gdyby przyjąć szą próbę uprawiania filozofii transcendentalnej w nowym. ale samowiedza . nowożytnym sensie tego postawę radykalnie solipsystyczną. tak co do formy dyskur­ choć bez wątpienia mogłaby zaistnieć. przesunąwszy akcenty z teorii śnić. który nadany komunikat mógłby odebrać. iż przedmioty istnieją o tyle. spójność ar­ Gwarancja ontologiczna jest tutaj pojmowana jako podtrzymanie czynnika sprawczego gumentacji i uczciwość w wyciąganiu konsekwencji z przyjętych założeń. że poznajemy regularnie zachodzące zjawiska. sądzimy (prawdzi­ wiedzy na teorię samowiedzy. że dla Berekelya nie ma różnicy między tymi dwoma wymiarami). W tej sytu­ cji filozoficznych z filologicznymi. choć wiele w nich pospiesznie wy­ łych. a jednocześnie pokorne przyznanie. Leibniza. której elementem konstytutywnym jest odwołanie się do swoistego paradygmatu (idealizacji). Powstaje nieodparte wrażenie. a za jego pośrednictwem teorii wprzód ustanowionej harmonii G.

Przewodnik bibliograficzny Literatura na temat filozoficznych koncepcji G. Wydawnictwo Amber. Philosophy. Stąd też przytoczone poniżej pozycje należy traktować jedy­ nie jako orientacyjny punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. „Berkeley et les philosophes du XVIIeme siecle: Perception et sceptici- sme".. 3: 59-80. and Hume. Sophia.. Horizons Philosophiąues 1999.. Row- man and Littlefield: Lanham. „Berkeley et le cartesianisme". 18(3): 361-373. Berkeley. 271-287. History of Philosophy Quar- terly. s. Glauser R. 1 i 2. Z historii filozofii. vol. Ablondi F.. Review ofMetaphysics. Brykman G. 1937. Ber­ keley. Berman D. 109 . „Is Berkeley's World a Divine Language?". „Malebranche and the Immaterialism of Berkeley". 40: 207-21. 40(3): 402-404. Leibniz. and Divine Revelation". Dialogue. Solipsism. 33(1): 43-50. Hume. Znak: Kraków 1995 (tamże przedruk pracy „Do­ mniemany immanentyzm Berkeleya w świetle analizy tekstów"). Elzenberg H. „Malebranche. Bennett J. „Berkeley and God". „Problemat transcendentalnego idealizmu w sformułowaniu seman­ tycznym". Modern Theology.. Fogelin R. Locke.. Berkeley. 41(3): 614-617. 9(2): 136-139... Learningfrom SixPhilosophers: Descartes. Falkenstein L. Ajdukiewicz K. Warszawa 1998. „Berkeley's Argument for Other Minds".. Oxford: Clarendon Press 2001. „Przegląd Filozoficzny". Journal ofthe History of Philosophy. Routledge: New York 2001. Berkeley and the Principles of Humań Knowledge.. The Empiricists: Critical Essays on Locke. Eksperymentalna filozofia.. Berkeleya jest niezwykle obfita i trudna do ogarnięcia. Glauser R. Bennett J. „Berkeley et les philosophes du XVIIeme siecle". 7: 431-40. Ze zrozumiałych wzglę­ dów przeważają prace w języku angielskim.. Atherton M. Fritz A.. Spinoza. Danaher J.

Quine W. 1946. Sebastian Tomasz Kołodziejczyk Luce A. Pietrzkiewicz T. „Common Sense and Berkeley's Perception by Suggestion".V. Berkeley: zdrowy rozsądek i idealizm. tom II.. wicz. Elementy teorii poznania. Kraków 1994. 143-154.. Żeleźnik. „Berkeley in a Cartesian Context". Kwartalnik Filozoficzny. Pojęcie idei u Berkeleya. B. Warnock G. Indian-Philosophical-Quarterly. Philosophy. 351-370. A. 2: 338-49. przeł.Internal Realism and the Incommensurability - Thesis.. Berkeley: An Interpretation. Winkler K. Szymańska B. „Idealizm kontra realizm w różnych odmianach obu tych pojęć".. ss. „Berkeley. „W sprawie pojęcia istnienia". „Berkeley's Idealism . Yandell D.Ghosh T. „Postrzeganie zewnętrzne". w: Z punktu widzenia logiki. s. Ookerjee S. Graham J. Wolniewicz. A. Poznań 1998. Warszawa 1977.). przeł.... Journal of the History of Woleński J. Philosophy-and-Phenomenological-Research. Oxford University Press: Oxford 1989. B. J. Watson R. Warszawa 1985. co istnieje".. Kotarbiński T. 17:381-394. przeł.. w: Księga Pamiątkowa Russell B. 32-56. Revue Internationale de Philosophie. Przegląd Filozoficzny. w: W stronę logiki. Berkeley znany i nieznany. przeł. Wrocław 1987. „Berkeley on Common Sense and the Privacy of Ideas". R. Kiytyka czystego rozumu. 5(3): 397-423. McCracken Ch. Sarnowski S. Metafizyka. J. Kleiner J. tomy 1 i 2. Indian Philosophical Quarterly. „Descartes. „What Does Berkeley's God See in the Quad?". Archiv fur Ge- schichte der Philosophie. 109-125. Locke and Berkeley. M. Polskiego Towarzystwa Filozoficznego we Lwowie. „The Solipsism of Bishop Berkeley". Pappas G. „O tym. Harmondsworth: Penguin 1974. and Vision in God". „'Exists' and Existence". s. ss.. ss. (red. Kant I. Berkeley and the External World". „'Byt' i byt"... Pelc (red.. Berkeley: The Philosophy of Immaterialism. w: Logika i język.). 61: 280-92. Jolley N.. 1937. Lwów 1910. i Armstrong D. Berkeley and Malebranche: A Study in the Origins of Berkeley s Thought. Pisma semantyczne. 12(4): 411-423.. Ingarden R. Ta meta tafysika. B Stanosz Warszawa 2000. przeł. Lublin 1996. Grey D. „Denotowanie". Aduszkie- 1931.. Tipton I. Philosophical Quarterly. 29-37. Lwów Tomasz z Akwinu.... History of Philo­ sophy Quarterly. Ruszczyński. w: Język i poznanie. 25(2): 241-251. „Berkeley and Scepticism". Warszawa 1967. Inna wykorzystana literatura: Ajudkiewicz K. Kwestie dyskutowane o prawdzie. Berkeley.. Kuczyński. Ingarden. Arystoteles. Malebranche. tomy 1 i 2. J. 110 . Frege G.. Garden City NY: Double- day 1968.. Pietrzkiewicz T. Metaphysica. Warszawa 1988. 59(1): 133-149. Miller B.. Internatio­ nal Journal of Philosophical Studies. T.. War­ szawa 1986. L. Warsza­ wa 1965. logiki formalnej i metodologii nauk.. Nakładem Polskiego Towarzystwa we Lwowie.. London: Methuen 1974. 34(4): 535-548.. „Niektóre założenia idealizmu Berkeley'a". New York 1934. Martin C. 12 II 1904 -12 II 1929.O. 23(\-2): 77-93. Review of Metaphysics (40): 237-270.