George Berkeley

Traktat o zasadach
ludzkiego poznania
w którym poddano badaniu główne
przyczyny błędów i trudności w różnych
dziedzinach wiedzy oraz podstawy
sceptycyzmu, ateizmu i niewiary

Przełożył
Janusz Salamon SJ

Posłowie napisał
Sebastian Tomasz Kołodziejczyk

Tytuł oryginału:
A Treatise Concerning the Principles of Humań Knowledge,
wherein the chief causes of the error and difficulty in the Sciences with
the ground of Scepcism, Atheism, and Irreligion are inquired into.

Przedmowa

To, co tutaj prezentuję, po długim i sumiennym dociekaniu stało się dla
mnie oczywiście prawdziwe. Toteż wydało mi się pożytecznym, aby poznali
je zwłaszcza ci, którzy są skażeni sceptycyzmem albo domagają się dowodu
istnienia i niematerialności Boga czy przyrodzonej nieśmiertelności duszy.
Nie przesądzając sam o skuteczności moich wywodów, zadowolę się tym, że
czytelnik zechce je bezstronnie rozważyć. Nie zależy mi bowiem na popular­
ności tego, co tutaj napisałem, o ile nie byłoby zgodne z prawdą. Aby jednak
prawda nie ucierpiała, pozwalam sobie prosić czytelnika, aby zawiesił swój
sąd, dopóki przynajmniej raz nie przeczyta całości z taką uwagą i namysłem,
na jaki niniejszy przedmiot zdaje się zasługiwać. Są bowiem w tej pracy
fragmenty, które same w sobie, wyjęte z kontekstu, są (w sposób nieuniknio­
ny) niezwykle podatne na całkiem opaczne zrozumienie i zdają się prowa­
dzić do zupełnie niedorzecznych wniosków, które jednak z nich nie wynika­
ją, jak się okaże po przeczytaniu całości. Choćby jednak ktoś przeczytał
całość, ale uczynił to pobieżnie, jest wielce prawdopodobnym, że błędnie
zrozumie to, co chciałem przekazać. Tym niemniej pozwalam sobie żywić
nadzieję, że myślącemu czytelnikowi moje wywody będę się jawiły jako ja­
sne i oczywiste. Sądzę, że z tego, iż niektóre z moich poglądów mogą się
wydać nowe i nadzwyczajne, nie mam obowiązku się usprawiedliwiać. Tego
bowiem, kto jakąś prawdę, którą można udowodnić, odrzucałby tylko z tego
powodu, że jest to prawda dopiero co odkryta i przeczy ludzkim przesądom,
z pewnością należałoby uznać za mało zaznajomionego z naturą nauki. Tyle
uznałem za słuszne zaznaczyć w tej przedmowie, aby jeśli to możliwe zapo­
biec pośpiesznym sądom tego rodzaju ludzi, którzy są nazbyt skłonni potę­
pić jakiś pogląd, nim go właściwie zrozumieją.

5

Wstęp

1. Jako że filozofia nie jest niczym innym, jak tylko zgłębianiem mądro­
ści i prawdy, można by słusznie oczekiwać, że ci, którzy poświęcili jej szcze­
gólnie wiele czasu i trudu, powinni zażywać w większym stopniu pokoju
umysłu, cieszyć się większą jasnością i oczywistością poznania i rzadziej
być trapionymi wątpliwościami i trudnościami niż inni ludzie. Tymczasem,
jak widzimy, rzecz ma się tak, że to nieoświecone masy ludzkie, które poru­
szają się po utartych i niewyszukanych ścieżkach zdrowego rozsądku, pod­
dając się nakazom natury, funkcjonują z łatwością i bez przeszkód. Nic
z tego, co znajome, nie wydaje im się niewytłumaczalne czy trudne do zrozu­
mienia. Nie uskarżają się na jakikolwiek brak oczywistości poznania zmy­
słowego i w najmniejszym stopniu nie grozi im popadniecie w sceptycyzm.
A jednak, gdy tylko pozostawimy na chwilę zmysły i instynkt, aby podążyć
za światłem jakiejś wyższej zasady, rozumować, rozmyślać i zastanawiać się
nad naturą rzeczy, zaraz pojawiają się w naszych umysłach tysięczne wątpli­
wości, dotyczące tego, co przedtem wydawało się nam w pełni zrozumiałe.
Wszędzie zaczynamy dostrzegać przesądy i omyłki zmysłów. Kiedy zaś usi­
łujemy je przezwyciężyć, uciekając się do rozumu, niepostrzeżenie popada­
my w dziwaczne paradoksy, trudności i sprzeczności, które mnożą się i po­
grążają nas z każdym krokiem. Aż w końcu, przebrnąwszy przez manowce
naszych dociekań, odkrywamy, że znaleźliśmy się tam, gdzie byliśmy na
początku, albo, co gorsza, pogrążyliśmy się w godnym pożałowania scepty­
cyzmie.
2. Za przyczynę tego stanu rzeczy uważa się zazwyczaj tajemniczość
samej rzeczywistości lub naturalną słabość i niedoskonałość naszego rozu­
mu. Mówi się, że możliwości naszych władz umysłowych są ograniczone
i że Natura przeznaczyła je do podtrzymywania życia i czynienia go łatwiej­
szym, nie zaś do wnikania w wewnętrzną istotę i strukturę rzeczy. Sugeruje
się też, że nie należy się dziwić, że kiedy skończony umysł człowieka zaczy­
na traktować o rzeczach przynależących do sfery nieskończoności, wówczas

7

wikła się w absurdy i sprzeczności i niepodobna, aby sam mógł się od nich ciach w tej dziedzinie. Poruszenie tego tematu zmusza mnie jednak do przy­
kiedykolwiek uwolnić; należy wszakże do natury nieskończoności, że nie wołania w pewnym stopniu już teraz głównego przedmiotu moich rozważań
może jej pojąć to, co jest skończone. i zwrócenie uwagi na to, co, jak się zdaje, w głównej mierze przyczyniło się
3. Być może jednak postępujemy w sposób nazbyt stronniczy, kiedy źró­ do zagmatwania i skomplikowania badań naukowych, prowokując niezli­
deł błędu upatrujemy w naszych władzach umysłowych, nie zaś w ich niepo­ czone błędy i trudności we wszystkich niemal dziedzinach wiedzy. Chodzi tu
prawnym użyciu. Trudno przypuszczać, aby poprawne wnioskowanie wy­ o przekonanie, że umysł ma władzę tworzenia abstrakcyjnych idei albo pojęć
chodzące od prawdziwych przesłanek miało kiedykolwiek prowadzić do rzeczy. Ten, komu pisma i dysputy filozofów nie są całkiem obce, z pewno­
wniosków, które są niespójne albo nie do utrzymania. Należałoby raczej są­ ścią przyzna, że wiele z nich dotyczy właśnie abstrakcyjnych idei. To przede
dzić, że Bóg potraktował ludzi bardziej szczodrze, niż by miał uczynić, ob­ wszystkim one uchodzą za przedmiot takich dyscyplin, jak logika i metafizy­
darzając ich przemożnym pragnieniem wiedzy, a jednocześnie czyniąc ją dla ka, i za przedmiot wszelkiej wiedzy dotyczącej najbardziej abstrakcyjnych
nich nieosiągalną. Pozostawałoby to w niezgodzie z zawsze łaskawym spo­ i najwyższych zasad. We wszystkich tych dziedzinach rzadko podejmuje się
sobem działania Bożej Opatrzności, która stosownie do pragnień, jakie za­ jakiekolwiek zagadnienie, nie założywszy wpierw zarówno istnienia takich
szczepiła w swych stworzeniach, zazwyczaj wyposaża je w środki, które, idei w ludzkim umyśle, jak i tego, że umysł jest z nimi dobrze zaznajomiony.
przy właściwym ich użyciu, prowadzą do zaspokojenia tych pragnień. Osta­ 7. Przyjmuje się powszechnie, że jakości, czy modi rzeczy, nigdy tak
tecznie jestem skłonny mniemać, że zdecydowaną większość, o ile nie wszyst­ naprawdę nie istnieją same przez się i w oderwaniu od wszystkich innych,
kie z tych trudności, które dotychczas zajmowały filozofów i zagradzały dro­ ale są jak gdyby zmieszane i zespolone ze sobą w tym samym przedmiocie.
gę do wiedzy, zawdzięczamy sobie samym. Wpierw wznieciliśmy tumany Powiadają jednak, że umysł, będąc zdolnym do rozważania każdej jakości
kurzu, a teraz uskarżamy się, że nie widzimy. z osobna, czyli w oderwaniu od innych jakości z nią złączonych, tworzy
4. Moim celem jest zatem próba odkrycia tych zasad, które są przyczyną sobie w ten sposób idee abstrakcyjne. Na przykład, gdy jakiś przedmiot jest
pojawienia się w kilku dziedzinach filozofii tych wszystkich wątpliwości postrzegany przez wzrok jako rzecz rozciągła, barwna i pozostająca w ruchu,
i niepewności, tych niedorzeczności i sprzeczności i to w takim natężeniu, że wówczas umysł, rozkładając tę złożoną ideę na konstytuujące ją proste ele­
nawet najwięksi mędrcy uznali naszą ignorancję za nieuleczalną, przekona­ menty i rozpatrując każdy z nich z osobna w oderwaniu od pozostałych, two­
ni, że jest ona konsekwencją naturalnej tępoty i ograniczoności naszych władz rzy abstrakcyjne idee rozciągłości, barwy i ruchu. Nie znaczy to, żeby barwa
umysłowych. Z pewnością jest rzeczą godną naszego trudu, aby podjąć się czy ruch mogły istnieć bez rozciągłości, lecz jedynie że umysł jest zdolny
ścisłego przebadania pierwszych zasad ludzkiego poznania, roztrząsając je w procesie abstrakcji utworzyć sobie ideę barwy niezależnie od rozciągłości
i analizując na wszelkie sposoby. Zwłaszcza że istnieją powody, aby podej­ oraz ideę ruchu niezależnie od zarówno koloru, jak i rozciągłości.
rzewać, że owe przeszkody i trudności, które wprowadzają umysł w zakło­ 8. Dalej, zauważywszy, że w poszczególnych rzeczach rozciągłych, po­
potanie, zagradzając mu drogę w jego dążeniu do prawdy, sanie tyle konse­ strzeganych przez zmysły, jest jakiś podobny i wspólny im wszystkim ele­
kwencją rzekomej tajemniczości i zawiłości przedmiotów poznania czy też ment, podczas gdy inne elementy są swoiste, jak ten lub inny kształt czy
naturalnej ułomności naszego rozumu, ale raczej rezultatem uporczywego wielkość, które odróżniają jedne rzeczy od drugich, umysł rozważa z osobna
trzymania się fałszywych zasad, czego można było uniknąć. i wyodrębnia to, co wspólne, tworząc na tej podstawie najbardziej abstrak­
5. Choć to przedsięwzięcie może zniechęcać stopniem swej trudności, cyjną ideę rozciągłości. Idea ta nie jest ani linią, ani powierzchnią, ani bryłą,
kiedy się zważy, jak wielu wybitnych i niepospolitych mężów podjęło się nie ma też określonego kształtu ani wielkości, ale jest ideą całkowicie od
przede mną podobnego zadania, pozwalam sobie żywić pewne nadzieje na tego wszystkiego oderwaną. W podobny sposób, pozostawiając na boku to,
powodzenie. Albowiem ten, kto ma szerokie horyzonty, nie zawsze widzi co w poszczególnych barwach postrzeganych przez zmysły odróżnia jedną
jasno i być może ktoś bardziej krótkowzroczny, zmuszony przyjrzeć się przed­ z nich od drugiej, a zachowując tylko to, co jest im wszystkim wspólne, umysł
miotowi swego badania z bliska i dokładnie, będzie zdolny dostrzec to, co tworzy abstrakcyjną ideę barwy, która nie jest ani czerwona, ani niebieska,
umknęło uwadze kogoś znacznie bystrzejszego. ani biała, ani żadnego innego koloru. Podobnie też, rozważając ruch w ode­
6. Aby ułatwić czytelnikowi zrozumienie dalszych wywodów, warto, ty­ rwaniu nie tylko od poruszającego się ciała, lecz również od toru, jakim to
tułem wstępu, powiedzieć co nieco o naturze języka i o możliwych naduży- ciało się porusza, i od wszystkich poszczególnych kierunków i prędkości,

8 9

tworzy się abstrakcyjną ideę ruchu, która w równym stopniu odnosi się do różne sposoby. Potrafię sobie wyobrazić człowieka o dwu głowach albo tors
każdego poszczególnego przypadku ruchu, jaki tylko może być postrzegany ludzki złączony z ciałem konia. Mogę myśleć o ręce, oku, nosie jako wyab­
przez zmysły. strahowanych czy oddzielonych od reszty ciała. Wtedy jednak, jakąkolwiek
9. I tak jak umysł tworzy sobie abstrakcyjne idee jakości czy modi, tak bym sobie rękę lub oko wyobraził, musiałyby mieć jakąś określoną postać
też precyzując czy dokonując myślowej separacji, sięga abstrakcyjnych idei i barwę. Podobnie idea człowieka, którą sobie tworzę, musi być ideą czło­
bytów bardziej złożonych, posiadających kilka współistniejących ze sobą wieka białego, czarnego lub śniadego, prostego lub zgrabionego, wysokie­
własności. Na przykład, gdy umysł dostrzeże, że Piotr, Jakub i Jan są ogólnie go, niskiego lub średniego wzrostu. Nie potrafię żadnym wysiłkiem myśli
rzecz biorąc do siebie podobni pod względem wyglądu i innych własności, pojąć opisanej wcześniej abstrakcyjnej idei. Równie niemożliwe jest dla mnie
wówczas ignorując to, co w złożonej idei Piotra, Jakuba czy jakiegokolwiek utworzenie abstrakcyjnej idei ruchu, który byłby czymś odrębnym od poru­
innego konkretnego człowieka jest właściwe tylko każdemu z nich, pozosta­ szającego się ciała i nie byłby ani szybki, ani wolny, nie przebiegał po linii
wia tylko to, co jest im wszystkim wspólne. W ten sposób umysł tworzy krzywej czy prostej. To samo można powiedzieć o wszelkich innych abstrak­
oderwaną ideę, w której wszystkie poszczególne jednostki na równi uczest­ cyjnych i ogólnych ideach. Mówiąc wprost, uznaję się za zdolnego do abs­
niczą. Abstrahuje przy tym całkowicie od tych wszystkich okoliczności i róż­ trahowania w tym znaczeniu, że potrafię rozważyć poszczególne elementy
nic, które mogłyby z niej uczynić byt jednostkowy. W taki właśnie sposób, czy własności w oderwaniu od innych, które, chociaż w danym przedmiocie
jak się powiada, dochodzimy do abstrakcyjnej idei człowieka albo, jeśli kto są ze sobą złączone, to przecież mogłyby w rzeczywistości istnieć także bez
woli, idei człowieczeństwa lub natury ludzkiej. Co prawda, obejmuje ona nich. Zaprzeczam jednak, jakobym potrafił odrywać w myśli jedną od dru­
barwę, gdyż nie ma człowieka, który by nie miał jakiegoś koloru, niemniej giej lub przedstawiać sobie oddzielnie te własności, które nie mogą istnieć
nie może to być ani barwa biała, ani czarna, ani żadna inna, ponieważ nie w takiej izolacji, albo bym był zdolny utworzyć ogólne pojęcie, abstrahując
istnieje taki kolor, który byłby właściwy wszystkim ludziom. Idea człowieka od szczegółów w sposób wyżej opisany, a to są przecież dwa właściwe
obejmuje również wzrost, ale nie jest to ani wzrost wysoki, ani wzrost niski, i powszechnie akceptowane rozumienia abstrakcji. Istnieją podstawy, by są­
ani też średni, ale coś wyabstrahowanego z każdego z nich. To samo dotyczy dzić, że większość ludzi uzna, iż znajdują się w podobnym, co ja, położeniu.
wszystkich innych cech. Dalej jeszcze, jako że istnieje wielka różnorodność Ogół ludzi, którzy są prości i niewykształceni, nigdy nie rości sobie pretensji
innych stworzeń posiadających niektóre, ale nie wszystkie własności składa­ do posiadania pojęć abstrakcyjnych. Zresztą powiada się, że są one trudne
jące się na złożoną ideę człowieka, umysł, pozostawiając na boku te cechy, i nie dają się osiągnąć bez utrapień i pracy. Mamy zatem rozumne podstawy
które są właściwe ludziom, a zachowując tylko te, które są wspólne wszyst­ do konkluzji, że jeśli takie pojęcia istnieją, to posiadają je jedynie uczeni.
kim istotom żywym, tworzy ideę zwierzęcia, która abstrahuje nie tylko od 11. Zajmę się teraz zbadaniem tego, co można przytoczyć na obronę owej
wszystkich poszczególnych ludzi, ale również ptaków, ssaków, ryb i owa­ teorii abstrakcji, i spróbuję odkryć, co skłania filozofów do akceptacji poglą­
dów. Elementami składowymi abstrakcyjnego pojęcia zwierzęcia są ciało, du tak odległego, jak się zdaje, od zdrowego rozsądku. Niedawno zmarły,
życie, zmysły i samoczynny ruch. Ciało w powyższym rozumieniu nie ma słusznie ceniony filozof, udzielił temu poglądowi bezsprzecznie dużego
żadnej szczególnej postaci czy kształtu, jako że nie ma takiej postaci czy poparcia w przekonaniu, że posiadanie ogólnych abstrakcyjnych idei jest tym,
kształtu, które byłyby wspólne wszystkim zwierzętom. Nie jest zatem pokry­ co najbardziej odróżnia człowieka od zwierzęcia, gdy chodzi o kwestię ro­
te włosem, upierzeniem czy łuską itd., ani też nagie, gdyż włosy, pióra, łuski zumności. „Posiadanie idei ogólnych - powiada on - j e s t właśnie tym, co
i nagość są cechami, które odróżniają jedne zwierzęta od drugich i dlatego w doskonały sposób odróżnia człowieka od zwierzęcia i jest doskonałością,
wyłącza sieje z abstrakcyjnej idei zwierzęcia. Z tego samego powodu zdol­ jakiej władze umysłowe zwierząt w żadnym razie nie osiągają. Oczywiste
ność samoczynnego poruszania się nie musi odnosić się ani do chodzenia, jest bowiem, że nie dostrzegamy u zwierząt żadnych przejawów używania
ani latania, ani pełzania, a jednak jest ruchem, choć trudno go pojąć. przez nie ogólnych znaków dla idei powszechnych, a na tej podstawie mamy
10. Na pytanie, czy inni ludzie posiadają tę wspaniałą zdolność tworze­ prawo przypuszczać, że nie posiadają one zdolności abstrahowania albo two­
nia idei na drodze abstrakcji, oni sami najlepiej mogą odpowiedzieć. Jeśli rzenia idei ogólnych, skoro nie używają wyrazów ani żadnych innych zna-
chodzi o mnie, to istotnie potrafię sobie wyobrazić czy przedstawić idee tych
poszczególnych rzeczy, które postrzegałem, oraz łączyć je i rozdzielać na 1
John Locke (Essay Concerning Humań Understanding, 1690).

10 11

ani czerwoną. poziomy jest przecież jedną z najbardziej abstrakcyjnych. jest to. to jest tak tylko dlatego. gdy się do­ szony ujmować abstrakcyjną ogólną ideę rozciągłości w taki sposób. linia staje się ogólną przez to. 3. która je całkowicie od siebie oddziela i czyni je ostatecznie każdej szczegółowej postaci rozciągłości.ków ogólnych". I podobnie jak ta jednostkowa ludzie posługujący się językiem potrafią abstrahować i uogólniać swoje idee. Przeczę jedynie. gdy się mówi. Jeśli jednak tę zdolność uznamy za własność odróżniającą ludzi od zwie­ nostkowe tego samego rodzaju. w których jest wzmianka o ideach ogólnych. jakie docierają do nich za po­ nas fragmentach. to ogólna zasada odnosząca gatunki zwierząt tym właśnie różnią się od ludzi i że to jest owa charaktery­ się do niego zachowa swoją prawdziwość. ną. w jaki sposób ogólnymi stają się idee. reprezentuje wszelkie możliwe poszczególne linie tak. iż istnieją idee ogólne. ani białą.idei. Ta linia. kiedy sieje czyni znakiem ona bez różnicy rozmaite poszczególne linie. że jest znakiem abstrakcyjnej ogólnej linii. że idee ogólne są fikcjami była ona ani linią. ani małą. przekonamy się. co się dowodzi w odniesieniu do niej. że słowo staje się ogólnym. by nie brze nad nimi zastanowimy. choć sama mamy podstaw. lecz wszel­ ogólnych?". że taka jest myśl przewodnia wywodów autora świadczy jego póź­ nia". będzie­ to nie możemy im odmówić posiadania jakiejś inteligencji. niosącymi ze sobą trudności. ani czar­ i tworami umysłu.. że ogólnych znaków. staje się ogólną przez wzgląd na swoje znaczenie. na przykład. że niektóre my mogli trafniej osądzić. mianowicie to. ks. ruch tego czy innego przedmiotu. Przyglądając się temu. pojemnych i trudnych). zakłada się średnictwem zmysłów. nie abstrakcyjnej ogólnej. to że jakąkolwiek szczegółową postać ruchu nego trudu i umiejętności. że trzeba będzie zaliczyć do tej drugiej kategorii wielu że znawca geometrii prezentuje nam metodę dzielenia odcinka na dwie rów­ spośród tych. lecz kilku idei szczegółowych. i nie pojawiają się tak łatwo. I jak owa idea zawdzięcza swą kie istniejące rzeczy są jednostkowe. uznać. jak sądzę. którzy uchodzą za ludzi. że „zmiana ruchu jest trakcyjnych. Racją. czy będzie nią tak bardzo odmiennymi. przywołując 13. staje się niejsza odpowiedź na pytanie postawione w innym miejscu: „Skoro wszyst­ ogólną przez to. Jeśli dzeniami przychodziła mi na myśl idea ruchu bez poruszającego się ciała lub zaś wydają się one przystępne i oczywiste dorosłym. ks. że dej linii. aby używały słów lub jakichś innych tak jest tutaj użyta. a nie są tylko i wyłącznie maszynami (za które niektórzy chcieliby je uznać). bez względu na to. to przyznamy. gdyż mi ideami. który dzielna". II. 11). 10. która wzięta sama w sobie jest zawsze szczegółowa. Rysuje. iż możemy przyjąć. Nie wynika stąd jednak. ani bryłą. że kich poszczególnych linii prostych. bo 12 13 . Należy tutaj zauwa­ z nich w pewnych wypadkach rozumują. rząt. Wszak w cytowanych przez nak do poszczególnych idei. aby utworzyć ogólną ideę trójkąta (a idea ta nie bym rozważał. Na przykład. Otóż jeśli chcemy naszym słowom nadawać jakieś zna­ ich przez jakikolwiek rodzaj abstrakcji" (Rozważania dotyczące rozumu ludz­ czenie i mówić tylko o tym. że nie ne części. w sposób wyłożony czyć poza te ciasne granice i nie posiadają. Chętnie zgodzę się z tym uczonym auto­ idea. że miewają doznania zmysłowe. Ich rozumowanie ogranicza się jed­ jakoby istniały jakieś abstrakcyjne idee ogólne. To. na przykład. Nawet najdoskonalsze z nich nie są w stanie wykro­ zawsze. że różne czy ukośny. aby w związku z tymi twier­ dzieci i dla ludzi niezbyt sprawnych umysłowo. I że podobnie będzie w przypadku styczna różnica. że kształtują się one w procesie abstrakcji. a także na zastosowania. 12. która bezwzględnie rzecz ujmując. bez jakiegokolwiek określonego kierunku i prędkości albo żebym był zmu­ że częste i potoczne ich używanie takim je uczyniło. art. ani jakiegokolwiek innego koloru. linia. aby przyjąć. Argument ten opiera się na przypuszczeniu. że kiego. Jego odpowiedź brzmi: „Słowa stają się ogólnymi przez to. tak też nazwa „li­ O tym. jakie tylko mogą istnieć. do których są one rzekomo niezbędne. to owe twierdzenia należy rozumieć jako odnoszące się do ruchu brzmi następująco: „Abstrakcyjne idee nie są tak oczywiste i przystępne dla i rozciągłości w ogóle. powierzchnia czy bryła. przyjmijmy. co się jak to skłonni jesteśmy sobie wyobrażać. czy będzie takiej czy innej wielkości lub kształtu. żyć.. czy to będzie ruch prędki czy powolny. Jedyne. zdolności poszerzania w artykułach 8 i 9. wydaje mi się równie oczywiste. rozdz. że ja wcale nie przeczę temu. Aby to wyjaśnić na przykładzie. I nieco dalej: „Sądzę więc. że uczyniono ją znakiem. że nie dostrzegamy. ani wielką. obawiam się. w jaki sposób dochodzimy do nazw ogólność nie temu. 6). III. innymi słowy do linii w ogólności. proporcjonalna do wywieranej siły" albo że „każda rzecz rozciągła jest po. ani powierzchnią. dokładnie takich. dowodzi się w odniesieniu do każ­ wanie się słowami zakłada posiadanie idei ogólnych.. staje się ogólną rem. iż zwierzęta dysponują ogólnymi abstrakcyjny­ w sobie jednostkowa. że każemy jej reprezentować czy oznaczać wszystkie inne idee jed­ cji. czarną linię długości cala. Aby dać czytelnikowi jeszcze jaśniejszy pogląd na naturę idei abs­ w myśli dowolną z nich. Z tego zaś wynika. że oznacza Wydaje się jednak. jest zawsze jednostkowa. że uczyniono ją znakiem. że posługi­ to. Jeśli bowiem zwierzęta posiadają jakiekolwiek idee. pew­ w tych twierdzeniach zakłada. że władze umysłowe zwierząt nie są w żadnym razie zdolne do abstrak­ przez to. że ogólność nazwy ma takie samo źródło. jak się to dzieje ze słowami. Czyż nie trzeba. dodam jeszcze jeden ustęp z Rozważań dotyczących rozumu ludzkiego. jak to. co możemy pojąć. jak idee jednostkowe. pionowy. XI. art. tak też należy sieje czyni znakami ogólnych idei" (Rozważania. dla której uważa się tu. rozdz. Albowiem. jak sądzę.

jak się to zakła­ przejawem naszej niedoskonałości. jakobym był w stanie utworzyć ideę trójkąta. aby abstrakcyjne idee były cokolwiek ze sobą pogodzić idei. jak się zdaje. wcale nie wynika. jakie abstrakcyjne idee ze sobą 16. jest prawdziwe w odniesieniu do wszystkich poszczególnych trójkątów. jak przyjrzeć się jest ani równoboczny. ani równoramien­ kach. czy też nie. ani różnoboczny. z którymi umysł zapoznaje się najwcześniej lutnej. nazwy czy pojęcia. VII. że rzecz mu trójkątowi. jest na przykład idea trójką­ ci nie mogła gawędzić sobie o swoich łakociach. w której łączą się ze sobą elementy kilku różnych i niedających się 15. które nie mają ani kąta prostego. przecież nie może on być ani ostrokątny. że tak jest w przypadku wszystkich innych trójkątów. ani równoboczny. że należy ona w równym stopniu do jakie­ tak trudna jak tworzenie abstrakcyjnych idei nie jest koniecznym warunkiem goś innego trójkąta. że potrzeba wielkiego mozołu i pracy umysłu. tak­ dzięki ich stałemu i potocznemu zastosowaniu. jednego i drugiego. art. lecz jednocześnie wszystkim tym i ni­ ogólnych idei. Wła­ wania" (ks. powinno się założyć. jeśli udowodniłem. Prawdą jest. aby czytelnik zechciał się z całą pewnością przekonać. że najbardziej ode­ da. która by w równej mierze zastępowała wszystkie trójkąty? Wszak i wznieść się na wyżyny subtelnych rozmyślań o ideach abstrakcyjnych. Sporo tu powiedziano o trudnościach. co nie może istnieć. 9). z tego. Nie wydaje mi się jednak. i ja bym się też tego nie podjął. aby je utworzyć. i w pełni się z tym zgadzam. że tych. grzechotkach i świecideł. próżnym byłoby usiło­ jednostkowe. że jakieś twierdzenie niosą i o wysiłku i umiejętnościach koniecznych do tego. który z tamtym nie jest tożsamy pod każdym względem. Pozostaje ewentualność. idea ta jest czymś niedoskonałym. aby sądzić. Nie może to mieć we. Jeśli jakiś człowiek potrafi utworzyć w swym śnie z tej racji rzeczy. musimy albo przeprowadzić szczegółowe dowodzenie dla każdego trój­ miejsca. Wystarczy pokazać. ani równoramienny. Tak więc. i z jakimi ma do czynienia w najwcześniejszych fazach pozna­ pozostaje do rzeczy jednostkowych. jaka tutaj została opisana. Nie należy jednak rozumieć posiada taką ideę. Chodzi jedynie nieco własnym myślom i przekonać się. przeprowadzając dowód. oznacza i reprezentuje wszystkie możliwe trójkąty i w tym znaczeniu kąta. nie powinno być dla tego w taki sposób. iż wszelka wiedza i każdy dowód odnoszą się munikację i sprzyjają pomnażaniu wiedzy. łącząc w jedną całość liczne niespójności. że twierdzi się uparcie. jak mi się zdaje. ani różnoboczny. który nie nikogo zadaniem trudnym do wykonania. aby dwójka dzie­ którą mam na uwadze. że takie idee są właśnie aby te pojęcia były tworzone przez abstrakcje w taki sposób. gdy są już dorośli. obojętnie jakiego ro­ posiąść ideę odpowiadającą przedstawionemu tu opisowi ogólnej idei trój­ dzaju. gdyż wówczas. który nie jest „ani ostrokątny. by mu to wyperswadować. a umysł z natury dąży usilnie do do pojęć ogólnych. Ale mówi się nam. Wszystko to wydaje się zupełnie jasne i wolne od jakiej­ równoboczny. gdyż ułatwiają one ko­ Wiem. ani dwu równych boków. ani jest powszechny. ani równoramienny. choć wedle swej własnej natury są umyśle taką ideę trójkąta. Powszechność bowiem. Otóż rad bym się dowiedzieć. na ile rozumiem. nie utworzywszy sobie wpierw w swoich umysłach abstrakcyjnych ny. ani różnoboczny. że aby mieć pewność. o bokach określonej długości. że nawet jeśli ideą. ani prostokątny. że dzieje się to w dzie­ kich przypadków w odniesieniu do abstrakcyjnej idei trójkąta. ta równoramiennego i prostokątnego. skąd możemy wiedzieć. Ale można zapytać. Nie wydaje mi się również. 14. co jest niemożliwe. Czyż nie jest rzeczą trudną do wyobrażenia. czy on sam czynię to z myślą o powszechnej idei trójkąta. IV. która jest dla ludzi wszelkiego pokroju czymś tak łatwym Na przykład. Wydaje kiedy to ludzie zajmują się pokonywaniem owych trudności i przyswajają się zatem. że umysł w tym niedoskonałym stanie bardziej potrzebne do poszerzania wiedzy. komunikacji. to jest tak tylko dlatego. kiedy wykazuję prawdzi­ wanie. że trzy kąty w trójkącie prostokątnym i rów­ i zwyczajnym. te idee dołączyć do każdej używanej przez nie nazwy pospolitej? jest ideą. wpierw nie wykazaliśmy jego prawdziwości w odniesieniu do abstrakcyjnej aby wyzwolić nasze myśli od partykularyzmu przedmiotów szczegółowych idei trójkąta. w jakim i najłatwiej. ani prostokątny. Na to odpowiadam. pozytywnej naturze czy idei czegokolwiek. zawiera się nie w jakiejś abso­ rwane i ogólne idee nie są tymi. że jeśli ludziom dorosłym owe idee wyda­ noramiennym są równe sumie dwóch kątów prostych. Cóż łatwiejszego. ale w stosunku. Pragnę wość jakiegoś twierdzenia dotyczącego trójkątów. albo też udowodnić to raz jeden dla wszyst­ żadnych tego rodzaju trudów. lecz jednocześnie wszystkim tym i niczym"? kolwiek trudności. iż jakaś własność przysługuje temu konkretne­ Wszystko to zdaje się w sposób naturalny prowadzić do wniosku. niż są do porozumiewania się. potrzebuje takich idei i usiłuje co prędzej je nabyć. który biorę pod uwagę. czy się posiada albo jest się zdolnym o to. że ten konkretny trójkąt. w której uczest­ ciństwie. to mimo 14 15 . nie są świadomi kąta z osobna. Ale istnieją powody. że to twierdzenie jest powszechnie prawdzi­ sobie te środki rzekomo niezbędne do porozumienia się. rozdz. to nie mogę stąd wy­ ją się oczywiste i łatwe. że jedynie. Ale z pewnością to wielkie i skomplikowane zadanie tworzenia niczą bez różnicy wszystkie poszczególne trójkąty i przez którą wszystkie abstrakcyjnych pojęć zostanie uznane za zbyt poważne dla kogoś w niedoj­ one są na równi reprezentowane. rzałym wieku. W rezultacie. jeśli Panuje też powszechna zgoda. że można udowodnić. A to. które oznacza czy reprezentuje. by następnie móc czym. stają się powszechnymi. że stały się one takimi ciągnąć wniosku.

że człowiek jest zdolny do rozważenia danej figury cji. że człowiek potrafi utworzyć abstrakcyjną powinna mieć tylko jedno ścisłe i ustalone znacznie. sądzę. niż pozostając jedynie niewinną rozrywką i zabawą . sobie wyobrażam. że w definicji nie ma mowy o tym. iż tworzy sieje po to. wskazuje. wolno mi być pewnym. czy to człowieka. a wydaje mi się nim język. do których doprowa­ wiedziane i stanie się jasne dla każdego po chwili refleksji. i że konieczne. a przy tym bezużyteczną. to pierwsze jest paradoksy. że każda nazwa posiadająca definicję jest przez sam ten fakt sko­ dziś o tym wiadomo i nie ma potrzeby o tym przypominać. dążać tutaj śladami scholastyków. Po pierwsze. że według rozpo- 16 17 . biorąc pod uwagę tylko to. biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności. art. W każdym razie z pewnością nic o mniej­ nej długości. co udowodniłem w odniesieniu do kon­ innych racji. III. które się rozpanoszyły w świecie. które stanowiąpraw- sób możemy rozważyć osobę Piotra. tych wielkich mistrzów abstrakcji. fakt. ich zdecydowana większość pozostaje spowita w mro­ ogromna różnorodność i w rezultacie nie ma jednej ustalonej idei. to drugie bezużyteczne i w praktyce niewykonalne. Czym innym jest konsekwentne uży­ czą. w jaki to sposób słowa przyczyniły się stosunków między bokami. która dotyczy abstrakcyjnych ogólnych idei. jak jedno ścisłe i określone znaczenie dołączone do jakiejś ogólnej nazwy. że każda nazwa ma lub nie będzie stanowiło dowodu. trójkąt definiuje się utarczki i spory. jak który dowodząc. a wśród których nie ma. Zbadajmy zatem. jako że nie wszystko. która z konieczności jest niespójna. Można tu wysu­ dziła ich. może oznaczać wyłącznie jedną określoną ideę. a nie żadną inną. rysunek trójkąta. Co prawda. że istniejąpewne abstrakcyjne. oraz że właśnie dzięki człowiekiem. że to. że tak jest w istocie. doktryna abstrakcyjnych natur i pojęć. i pod jakim kątem się przecinają. 39 i inne miejsca Rozważań dotyczących jako trójkątnej bez brania pod uwagę poszczególnych własności kątów czy rozumu ludzkiego). że je­ 18. po­ ale wszystkie one oznaczają w równej mierze mnóstwo idei szczegółowych. jest prawdą w odniesie­ nych idei wprost przyznają. Na to. a boki nierównej długości. że jako nazwami. i że pomimo to. co czyni go dziwe i wyłączne znaczenie każdej nazwy ogólnej. że ani kąt prosty.wów. czy boki są długie czy krótkie. czarna czy biała. aby reprezentowała ona wszędzie tę samą ideę. czy istoty ży­ poszczególną rzecz. że opierają wanie jakiejś nazwy pozostające w zgodzie z jej definicją. która by ku niepewności. wy­ duża czy mała. jakież to były jarzona z jednym określonym znaczeniem. Byłoby dobrze. (Zob. które zapewne nigdy się nie skoń­ ograniczała znaczenie słowa „trójkąt". określone idee. że kąt prosty mógłby szym niźli sam rozum zasięgu nie mogłoby stanowić źródła tak powszechnie być ostry. Przystępuję teraz do rozważenia źródła tego rozpowszechnionego den z nich jest kątem prostym. żeby posługiwać się nimi niu do każdego trójkąta ostrokątnego i równobocznego. że przyprostokątne boki są rów­ poglądu. 17. Tymczasem prawda jest taka. Nie mówi się prze­ mi uczonych niż ta. ani ich określona długość nie Ale być może takiemu stanowi rzeczy można by zaradzić. Kiedy się weźmie pod uwagę. co już wcześniej było po­ te po wielokroć zawikłane labirynty błędów i dyskusji. albo dlatego. należy zauważyć. że nie ma niczego takiego wej. cież. jak to pragnę podkreślić. że nawet te nauki. Aby lepiej zdać sobie sprawę z tego. bierze się pod uwagę. Tak dalece jest zdolny abstrahować. o których sądzi się. demaskując fał­ są przy dowodzeniu w ogóle brane pod uwagę. Byłoby czynnością nieznającą końca. ks. We wszystkim tym możliwa jest nauk. która by sprawowała w Większym stopniu władzę nad umysła­ ale w dowodzie nie ma o nich najmniejszej wzmianki. Z tego zaś wynika niezbicie. niezależnie od ważność. tylko bardzo mała część tych nauk przynosi ludzkości jakąś realną korzyść 19. które zupełnie nie dają się pogodzić z ludzkim rozumem. Odpowia­ gdyby szkodliwe skutki owej doktryny ograniczyły się tylko do jej zaprzy­ dam na to. Nazbyt dobrze nąć zarzut. go jako mowa lub ogólne znaki. co czyni go istotą żywą. To zaś pokazuje w dostatecznym stopniu. i że wciąż toczą się spory. i gdy się zważy dalej. jak słowa przyczyniły się do w inny sposób. dlatego. powstania teorii abstrakcyjnych idei. nie tworząc przy tym pośrednictwu tych abstrakcyjnych idei nazwa ogólna może oznaczać jakąś wspomnianej uprzednio abstrakcyjnej idei. zawiera w sobie wszystkie te szczegóły. co skłania ludzi do i ogólną ideę trójkąta. jakie tumany uczonego kurzu wzniesiono w związku z tymi jako „płaską powierzchnię ograniczoną przez trzy proste" i przez to nazwa ta kwestiami i jak ogromne korzyści wyniosła stąd ludzkość. zawierają w sobie usiłowanie. Na przykład. że ten dowód ma zastosowanie w odniesieniu do czas. że suma trzech kątów jest równa dwóm kątom prostym dlatego. jak się zdaje. albo tylko to. szywe zasady. jak wiele trudu. czym innym zaś się na najbardziej jasnych i przekonywających dowodach. wszystkich innych trójkątów dowolnego rodzaju czy wielkości. co jest postrzegane. że najbardziej kompetentni zwolennicy teorii abstrakcyj­ kretnego trójkąta prostokątnego i równoramiennego. Ale to nigdy do powstania owego błędu. uważa się. poprzez Wszystko to wynika w sposób oczywisty z tego. ani równość boków. że gdyby nie było czegoś takie­ udowodniłem to twierdzenie w odniesieniu do abstrakcyjnej idei trójkąta. nie zaś dlatego. A jest tak łatwo będzie popaść w zniechęcenie i całkowitą pogardę dla wszelkiej nauki. wówczas nie zrodziłaby się myśl o abstrak­ Należy tutaj przyznać. rozdz. takiej. I to dlatego wnoszę. VI. czy rzeczona powierzchnia jest siężonych zwolenników. W podobny spo­ myślenia. równe czy siłku i talentu przeznaczono w ciągu tak wielu stuleci na uprawę i rozwój nierówne.to. a mimo to dowód zachowałby swoją przyjętego mniemania.

czym by tycznej i rzetelnej wiedzy. że w większości dzie­ cele mogą być osiągnięte bez niego. że nazw ogól­ dopodobieństwo. nieją odmienne cele. że im rozum jakiegoś pieczeństwa? Sądzę. które szych idei i że każda nazwa obdarzona znaczeniem reprezentuje jakąś ideę. nie zawsze tych indywiduów. czy pism albo sławy mogła znaczeniem i reprezentujące idee. aby zdać sobie sprawę. Zachęcam czytelnika. Nie sposób zaprzeczyć. że nazwy. choć każda cyfra oznacza jakąś geruje każdemu w obfitości jego własne doświadczenie. że uczucia strachu. Po drugie. Przykładów tego rodzaju można by śle te idee. która w ten tak godny pożałowania sposób omotała ście może nas spotkać. że pierwotnie słowa mogły wywoływać idee zdolne wzbudzić owe dzo skojarzyły na skutek ciągłego i długotrwałego ich używania. Ist­ piliśmy źródło. podziwu. którą reprezentuje. i to tym osobliwiej. które zastępują. że odkąd język raz się wam się stąd wyciągnąć następujące korzyści: ukształtował. jest to. aby łania albo zniechęcanie. będę się starał pogardy oraz tym podobne rodzą się bezpośrednio w jego umyśle. najpewniejszy to miało być? Albo. aby się samemu uwolnić z tej wyrafinowanej i imponującej sieci dzić w nas strach. że na­ Jeśli tak jest w istocie i skoro zarazem nie sposób zaprzeczyć. Ten rezul­ mi. trafię. którzy mają wystarczy chwila namysłu. ma nierzadko miejsce dzin wiedzy mamy do czynienia z dziwacznymi problemami i niejasnościa­ przy potocznym posługiwaniu się mową. miłości. jakie konkretne nieszczę­ abstrakcyjnych idei. co. przy każdym użyciu wywoływały w umy­ poprzedzić tak błyskawiczną reakcję. a czasem zostaje całkowicie pominięty. żeby sam się mi. każdy człowieka był doskonalszy i bardziej żądny wiedzy. Po trze­ nych używa się często zgodnie z naturą języka. tak że mówiący wcale nie cie. aby na każdym kroku każda cyfra przywoływała na myśl tę szczegóło­ liwym. że ta formuła skłoni mnie do przyjęcia jego opinii cyjne. głównym ani jedynym zadaniem języka. jak wzniecanie jakiejś namiętności. aby jakaś idea czy to jego osoby. jeśli te się jej własnością. jak się okazuje. do których się odnoszą. Na przykład kiedy filozof schola- oznaczają szczegółowe idee. by pragnął za ich pomocą wzbudzić w umyśle słuchacza. choć nie mamy idei tego. że słowa znakomicie nadają się do tego. jeśli się nie mylę. Czyż nie może nas. które się z nimi tak bar­ Możliwe. nienawiści. które zwyczaj związał z tym imieniem. Nikt nie przeczy temu. lecz można stwierdzić. że tychmiast wyciąga się wniosek. to dojrzy z całą oczywistością. szczegółową wielkość liczbową. wet imiona własne wypowiada się nie zawsze po to. nie dopuszczając do swych myśli tych nazw. gdy po­ rozważać je w najprostszej i najbardziej przejrzystej postaci. wypaczyć rozumienie. Wykazaliśmy tutaj. jak sądzę. w której. pobudzanie do dzia­ język. to odnoszę wrażenie.wszechnionego mniemania jedynym zadaniem języka jest komunikacja na­ wyznacza im roli znaków w celu wywołania w swym umyśle tych idei. że jeśli do tego. co już zostało tutaj powiedziane. a plenienie się tego chwastu we wszystkich niemal obecności idei. dla przykła­ dziedzinach wiedzy stanowiło główną przeszkodę na drodze postępu auten­ du. bo przy czytaniu i w rozmowie używa się nazw przytoczyć bez liku. że takie nazwy reprezentują pojęcia abstrak­ zakłada on jedynie to. Spodzie­ emocje. które nie zawsze sugerują innym określone idee szczegółowe. Ponadto tat można w sposób natychmiastowy wywołać w umysłach ludzi. Wydaje się. że się w nią głębiej wplata i mocniej w niej utkwi. Ale jednocześnie należy przyznać. jak sądzę. wymagały czysto werbalnej natury. które początkowo. najwybitniejsi zwolennicy i spróbowaliśmy pokazać. po cóż jednak miałbym przekonywać do tego. by podsuwały nam idee które przecież nie uchodzą za pozbawione całkowicie znaczenia. czy nie zdarza się często. słyszeniu dźwięków czy widokowi liter częstokroć bezpośred­ 22. jakie można by sobie przedstawić. czy też wywoływanie w umyśle określonego nasta­ za ich pomocą cały zasób wiedzy zdobyty połączonym wysiłkiem badaczy wienia. że „Arystoteles to powiedział". Wzięliśmy pod uwagę argumenty. że nie mogą one służyć 20. aby nazwy obdarzone a niepodobna. W stosunku do tych celów tamten odgrywa w wielu przypadkach wszystkich wieków i narodów mógł dotrzeć do świadomości jednostki i stać wyłącznie pomocniczą rolę. że nie jest rzeczą ko­ zwyczaj rezygnować z własnego sądu na rzecz autorytetu owego filozofa. choć nie pojawiają się między nimi jakiekolwiek idee. tym większe było praw­ doda nieco własnego namysłu. czyż nie wystarcza groźba niebezpieczeństwa. kiedy się czyta lub tów w niewłaściwy sposób. choć nie uświadamiamy sobie. co zasu­ przeważnie tak jak liter w algebrze. teraz zupełnie pomijanych. o ile tylko po­ strzega pewne słowa. że filozofowie posługują się wieloma nazwa­ z uległością i szacunkiem. że abstrakcyjne idee są czymś niemoż­ czeń. które są rezultatem używania w tych dziedzinach słów i pospolitych zwro­ nad tym zastanowił i zobaczył. by wzbu­ sposób. Ponadto komunikowanie idei oznaczanych przez słowa nie jest. aby się pojawić. z którego te idee pochodzą. to stąd na­ styczny mówi mi. jak mi się zdaje. W końcu wytro­ się to powszechnie przyjmuje. nieczną (nawet w najściślejszych rozumowaniach). Skoro zatem słowa mogą w tak łatwy sposób słucha jakiegoś wywodu. powinienem uzyskać całkowitą jasność co do sporów nio towarzyszą te uczucia. jak tym celom. nie jest koniecznym dla poprawności wyli­ 21. dla których osiągnięcia są rzekomo konieczne. które na ich obronę przytoczyli ich wą wielkość. poruszyć zapowiedź czegoś dobrego. ani też nie tworzymy sobie abstrakcyjnej idei niebez­ i obezwładniła ludzkie umysły. a którym jest. jakiekolwiek idee będę analizował. dopóki będę skupiał moje myśli wyłącznie na moich własnych ideach 18 19 . Po pierwsze.

Ten. Aby zaradzić wynikającym stąd szkodom. usilnie proszę. jak myśli. nie skończoność w sposób pozbawiony celu. Będziemy mogli wyciągać wnioski potrzeba niczego więcej niż uważne postrzeganie tego. W ostatnim czasie wielu zdało sobie sprawę z niedorzeczności poglądów i pozbawionych zna­ czenia sporów. że nazwy nie zawsze reprezentują idee. której udzielali innym. gdzie ich być nie może. bok słowo. jest rzeczą jasną. podążając jednocześnie tokiem moich śnie utworzony i utrwalony przez trwające tak długo przyzwyczajenie. poznaję jasno i adekwatnie. by w swoich rozmyślaniach poniechali w ogóle użycia słów i kontemplowali same tylko idee. że posiadam ideę. że są to błędne poglądy. jakie zachodzą między moimi ideami. której nie posiadam. które chce rozważać. Nie jestem sze drzewo poznania. jak mógłbym łatwo paść ofiarą Ziemi. Im dalej się w tym własnym umyśle. aby każdy zrobił wszystko. podobne albo niepodobne. jak mogłoby go wprowa­ się ściśle ze słowami. posuniemy. dopóty nie wydawało się niczym dziwnym. zaoszczędzi sobie trudu po­ szukiwania idei tam. kto zamierza lenie się spod zwodniczej władzy słów. że abstrakcyjne idee wiążą moje słowa miały go zwieść. człowiek łatwiej potrafi zapobiec temu.pozbawionych słownej szaty. aby posiąść najdorodniej­ mogę się łudzić. na próżno radzimy się pism uczonych i tropimy zatarte ślady starożyt­ błędu. Należałoby więc sobie życzyć. by oczyścić pierwsze zasady pozna­ znać zgodności czy niezgodności. aby skupiać się na oznacza­ nych ideach. iż jedynym istotnym przeznaczeniem słów jest oznaczać idee i że bezpo­ średnim znaczeniem każdej nazwy ogólnej jest określona idea abstrakcyjna. które miałem. co się dzieje w moim z wniosków. że jakiekolwiek spośród mych idei są do siebie naszej ręki. jak długo byli przekona­ ni. dla którego ci. nie stając się przez to ani trochę mądrzejsi. kto wie. które biorę pod uwagę. jeśli nie są takimi naprawdę. co tak stanowczo zalecali innym. Aby trafnie rozpo­ 25. by sza teoria abstrakcji. a jakie nie. jakie idee zawierają się. na co z wahaniem pozwalam sobie czytać kolejne stronice tej pracy. które te idee oznaczają. i tym głę­ 23. radzą oni słusznie. którego owoc jest wyborny i znajduje się w zasięgu w stanie sobie wyobrazić. która sama w sobie była uważana za całkowicie nieuchwytną dla myśli. pisząc. kto wie. Jakże bowiem trudną jest rzeczą rozerwać związek tak wcze­ turę okazją do własnych przemyśleń. że ludzie dzić w błąd rozważanie jego własnych idei. bo trudno mi pojąć. aby narzucały mu coś słowa. żeby odkryć i pojąć ideę abstrakcyjną związaną z jakąś nazwą. Ale osiągnięcie tych wszystkich korzyści zakłada całkowite wyzwo­ biej będziemy się wikłali w trudności i błędy. Nie ności. co powiedziałem. wolnych od wszystkiego. Ten. aby odsunąć na mogłoby przesłonić ich naturę. Dopóki bowiem myślano. Przedmioty. dopóty nie widzę. Będzie wolny od niebezpieczeństwa. że sami nie mogli w należytym stopniu się do niej zastosować. aby zechciał uczynić tę lek­ żywić nadzieję. będziemy je mogli roztrząsać w nie­ zobaczyć. tym bardziej nieodwracalne będzie nasze zagubienie. który zachodzi między słowami i ideami. Na próżno sięgamy spojrzeniem w niebiosa i usiłujemy wejrzeć do wnętrza 20 . W ten sposób będzie mu łatwo odkryć prawdę ten. 24. zrywając z nich całą tę szatę i ciężar słów. Zdając sobie sprawę z tego. odwracając uwagę od słów. O ile nie zatroszczymy się o to. aby nia z werbalnych zawiłości i złudzeń. Uważano za rzecz niewykonalną. jak tylko szczegółowe. a zachować w umyśle abstrakcyjną ideę. w jakiejś idei złożonej. jak dotąd sami nie zdołali tego wprowadzić w czyn. co używają słów zamiast idei. Każdego zatem. co w jego mocy. myśląc. nie będzie się na próżno głowił. aby mieć jasny obraz tych idei. które zrodziły się z niewłaściwego użycia słów. To wydaje mi się stanowić główny powód. Potrzeba nam tylko odsunąć zasłonę słów. Jakkolwiek dobra by była ta rada. które w tak wielkim stopniu przyczyniają się do zaślepienia sądu i rozproszenia uwagi. że nie posiada żadnych innych idei. Tę trudność wydatnie zwięk­ lub fałsz tego.

CZĘŚĆ PIERWSZA1 Druga część Traktatu nie została nigdy opracowana i nie ukazała się drukiem. .

a wszystko to w większej albo mniejszej ilości lub stopniu. czy są przyjemne. Po­ wonienie dostarcza mi zapachów. ruch i opór. która łączy. Za pomocą dotyku postrzegam to co twarde i miękkie. w kilku stopniach i odmia­ nach. że niektóre z tych idei występują za­ wsze razem. rozdziela. a tym samym uznano za jedną rzecz. za­ pach. Wzrokowi zawdzięczam idee światła i kolorów. Każdy przyzna. ani uczucia. albo takie. książkę i tym podobne przedmioty postrzegania zmysłowego. czy też jedy­ nie przedstawia idee pierwotnie postrzeżone w sposób wyżej wspomniany. zaczęto je określać jedną nazwą. jakkolwiek by były ze sobą powiązane i zespolone (to znaczy. Wydaje się nie mniej oczy­ wiste. kiedy zaobserwowano. Każdemu. ale rzecz całkowicie od nich odrębną. 1. 2. Prócz tej nieskończonej różnorodności idei albo przedmiotów pozna­ nia istnieje jednak jeszcze coś. kształt i konsystencja występują razem. przez którą są one postrzegane. Istnienie idei polega bowiem na byciu postrzeganą. jakie postrzega się. jakiekolwiek przedmioty by tworzyły) nie mogą istnieć inaczej. że różnorakie wrażenia zmysłowe. czyli idee wyciśnięte na zmysłach. co je poznaje czy postrzega i dokonuje na nich rozmaitych operacji. duszą albo moim ja. podniebienie smaków. że ani nasze myśli. smak. uznano je za jedną odrębną rzecz i określono nazwą j a b ł k o . jak chcenie. nienawiści. czy też nieprzyjemne. Ten postrzegający aktywny byt nazywam umysłem. co na jedno wycho­ dzi. ani idee ukształtowa­ ne przez wyobraźnię nie istnieją poza umysłem. Zauważywszy. Inne układy idei tworzą kamień. 3. żalu i tak dalej. że pewien kolor. w zależności od tego. Nie określam tymi terminami żadnej z moich idei. a za pośrednictwem słuchu dźwięki docierają do umysłu w całej ich różnorodności tonów i ukła­ dów harmonicznych. kto dokona najogólniejszego przeglądu przedmiotów ludz­ kiego poznania. albo wreszcie idee utwo­ rzone przy pomocy pamięci i wyobraźni. wzbudzają uczucia miłości. drzewo. jak tylko w umyśle. wyda się czymś oczywistym. który 25 . że są nimi albo rzeczywiste idee mające postać wrażeń zmysłowych. duchem. radości. sku­ piając uwagę na uczuciach i czynnościach umysłu. I tak na przykład. gorące i zimne. Przedmioty te. wyobrażanie czy przypominanie ich sobie. w której one istnieją albo.

nie będąc postrzega­ ganym. znaczy. choćby 8. Skutkiem tego lub że jakiś inny duch postrzega go w tej chwili. czyli nie istnieją w moim umyśle albo w umyśle postrzegane przez umysł. czyli tego. Otóż istnienie idei w rzeczy. Z tego. rzeki. w czym istnieje kolor. których te idee są odbi­ nie łatwe. że go widzę i dotykam. nymi? 7. ciała składające się na potężną budowlę Wszechświata. że istniał tak jak nie potrafię widzieć czy odczuwać jakiejś rzeczy bez faktycznego zapach. nie istnienia przedmiotów postrzegania zmysłowego od faktu. że posiadania zmysłowego wrażenia tej rzeczy. aby dę. że są postrze­ która nie postrzega. mają istnienie z natury. kto zdo­ istnienia. słowem wszystkie przedmioty postrzegania zmysłowe­ strzeganym czy poznawanym. o absolutnym istnieniu przedmiotów niemyślących. idei i wrażeń zmysłowych? I czy jest to możliwe. Jeśli poddamy tę zasadę gruntownej analizie. iż u jej podstaw leży doktryna zakładająca istnienie abstrakcyjnych zauważyć. że stół. co wypełnia Ziemię. na któ­ mowania lub wyobrażania sobie oddzielnie takich przedmiotów. że jakościami zmysłowymi są kolor. ży. jeśli nie nasze własne idee i wrażenia zmy­ jedynie. które mogą rym piszę. które podobne jakości. że są postrzegane. słowem wszelkie istniały poza umysłami czy myślącymi przedmiotami. że nie istnieje żadna inna substancja 5. ruch. Ale z jakkolwiek wielką pewnością i przeświad­ jakiegoś innego stworzonego ducha. która stanowiłaby podłoże tych idei. że istniał dźwięk. to znaczy idee postrzegane przez zmysły. to. aby czytelnik zastanowił się i spróbował oddzielić w swoich my­ słowe? Czyż nie jest zatem oczywistą niedorzecznością. Niektóre prawdy są dla ludzkiego umysłu na tyle bliskie i oczywiste. Żeby to dosadniej wykazać. gane. Za taką uważam tę istotną praw­ z tym. aby którekolwiek ślach istnienie przedmiotu postrzegania zmysłowego od jego bycia postrze­ z nich albo jakakolwiek ich kombinacja mogły istnieć. Myślę. co rozumiem przez te i tym podobne wyraże­ czymś innym niż jego wrażenie czy postrzeganie. potrzeba słów? A cóż innego postrzegamy. Kolor czy kształt może być podobny jedynie do innego niezależnie od innej. jeśli nie rzeczami. że został dostrzeżony sobie w moich myślach jakiejkolwiek rzeczy czy przedmiotu. Ale może ktoś powiedzieć. które postrzegamy za pomocą zmy­ czy istnienie niezależne od ducha. co mówi się 6. że owa bowiem czymś całkowicie niezrozumiałym i pociągającym za sobą całą tę zasada zawiera w sobie jawną sprzeczność. kto tylko zwa­ zamierzam przeczyć. jak oddzielenie rzeczy od niej samej. by ją podać w wątpliwość. czyli istnienie realne. pojęć. niezależne od tego. mogę oddzielić ciami czy podobiznami i że to te rzeczy istnieją poza umysłem w niemyślącej w moich myślach rzeczy. że w takim stopniu jestem zdolny do abstrahowania. rozciągłość i kształt słowem rzeczy. Czyż bowiem w abstrakcji można posunąć się dalej niż poza odróżnie­ itp. który byłby lub dotknięty. nia. wynika. że stół istniał . odczuć. zapach. musi je postrzegać. jest jawną sprzecznością. że ich istnienie polega na byciu po­ że domy. Aby zdać sobie z tego sprawę. tak. a stąd wynika jasno. Doprawdy dziwnie rozpowszechnionym jest wśród ludzi mniemanie. Ich esse stanowi percipi . Jeślibym zaś był poza rzeczywiście istnieć oddzielnie albo mogą być aktualnie w taki sposób po­ moją pracownią. Na co odpowiadam. których nigdy nie postrzegałem zmysłami jako ist­ substancji. aby je dostrzec. że został odczuty węchem. góry. jeśli się nie mylę. to znaczy mogę sobie wyobrazić każdą z tych rzeczy i do niczego więcej. o ile nie są one przeze go. co się rozumie przez termin i s t n i e ć . Istotnie. że idea może być podobna jedynie do idei niejących oddzielnie. nie mają żadnego 4. ciepło i zimno. Nie myśli. znaczy to. co powiedziałem. wówczas powinienem powiedzieć. przypisywać jakiejkolwiek z tych rze­ wyżej przedmioty. co postrzega. kształt i tym Światło i kolory. znaczy to. smak idei. to albo muszą być w ogóle pozbawione czeniem świat by tę zasadę akceptował. będzie mógł dostrzec. Kiedy powiadam. że każdy będzie tego intuicyjnie pewien. albo muszą istnieć w umyśle jakiegoś Ducha wiecznego. Wydaje mi się bowiem całkowicie niezrozumiałym to. że chociaż same idee nie istnieją poza w myślach. Kiedy powiadam. to wyda nam się niemożliwym. każdy. oddzielić je od postrzegania? Mnie takie zadanie wydaje się rów­ umysłem. bez żadnego związku że wystarczy otworzyć oczy. że istniał kolor albo kształt. Byłoby będzie się na to. gdyż posiadać idee znaczy tyle. które je postrzegają. nie myśląc o niej samej.. to możliwe. Czymże bowiem są wspomniane niedorzeczność właściwą abstrakcji. tak też nie potrafię wyobrazić został usłyszany. choć nie są postrzegane? co postrzegać. należy dzimy. czy są mnie aktualnie postrzegane. istnieje. by. znaczy. żeby je można było uznać za istniejące. wówczas mógłbym go postrzegać nak poza możliwość rzeczywistego istnienia lub postrzegania. to jednak mogą istnieć rzeczy im podobne. Jeśli choć na chwilę oddamy się obserwacji własnych ny kończyn albo wyobrazić sobie zapach róży.i nie jest możliwym to. samodzielnego istnienia poza umysłem. że gdybym był wewnątrz. abyśmy mieli pojąć podobieństwo 26 27 . że cały chór niebiański i wszystko.rozu­ strzegane. Wobec powyższego to. że stwier­ oprócz ducha. To jest wszystko. Tak oto mogę sobie wyobrazić ludzki tułów pozbawio­ koloru czy kształtu. że nie może istnieć widzimy i czujemy . Moja zdolność pojmowania czy postrzegania nie wykracza jed­ miejąc przez to. kształt.czyż nie są one niczym więcej jak tylko mnogością niemyśląca substancja. kiedy sieje używa w odniesieniu o ile właściwym jest nazwanie abstrakcją czynność ograniczającą się do poj­ do przedmiotów postrzegania zmysłowego.je postrzega. że w konsekwencji.

w której rozciągłość. całości. stopa czy cal. rozciągłość. kość liczbowa. I w każ­ Otóż. nie jest ani podobne do czegoś. zawiera w sobie sprzeczność. w jak wielkim stopniu ten pogląd. Życzyłbym sobie. wyraźnie. to widzę n o ś ć . Natomiast nasze idee jakości pierwotnych uważają za wzorce czy obra­ czy substancji cielesnej. jeśli są. w zależności od tego. co jest nazywane materią albo sub­ tylko weźmie pod uwagę. co już wyżej wykazaliśmy. dźwięków. do którego przyjęcia zmusiły nowożytnych filozo­ zy rzeczy istniejących poza umysłem. to znaczy idee miałyby być obrazami czy przedstawieniami. cję. pozbawioną czucia. Ale mógłby ktoś powiedzieć. o których mówią. towarzyszącą wszystkim innym ideom umysłu. Gdzie zatem znajdują się te tam. jak ktoś mógłby jej przypisywać jącymi jedynie w umyśle. mogą być podobne jedynie jedna do drugiej i w rezultacie ani one same. co jest niewidzialne. ruch. wielka. czy można rozumnie utrzymywać. Mówimy o jednej książce. że trudno zrozumieć. że są wrażeniami istnie­ od ludzkiego umysłu. oddzielić nawet w myśli. Dalej py­ cia w oderwaniu od wszystkich innych jakości. że tej samej rzeczy może przysługiwać różna wiel­ stancją cielesną.i wówczas wykazaliśmy. którą można wykazać w każdym bez wyjątku przypadku. Ja jednak nie potrafi w procesie myślowej abstrakcji pojąć rozciągłość i ruch ciała pozba­ znajduję u siebie żadnej takiej idei. którą oni fów ich własne zasady. tak. których nasze inne jakości. Takich idei nie uznają oni za podobi­ doktryną zakładającą istnienie idei abstrakcyjnych. czego nie można dotknąć i tak dalej. kształt i ruch sanie do poję. jednym wierszu i tak dalej. że niektórzy pojmują jedność jako ideę prostą one tylko w umyśle. co pokazuje. Zdaję sobie sprawę. że nie są. to nie mógłbym jej nie znaleźć. jednej rozmiar. którzy rozróżniają jakości pierwotne i wtóre. że kształt. jeśli rzeczą jasną. To. którzy twierdzą. ani mała. która by odpowiadała terminowi j e d ­ wione wszystkich innych jakości zmysłowych. ich pierwowzory nie mogą istnieć w niepostrzegającej substancji. ani powolny. a idee rzecz ze spoistością. że towarzyszy wszystkim innym ideom i powinna być po­ koloru albo innej jakości zmysłowej. Tym drugim terminem oznaczają wszystkie inne jakości zmysłowe. które można znaleźć u Arystotelesa i jego zwolenników. co twarde lub miękkie. spoczynek. 10. to wynikałoby stąd w oczywisty sposób. że tu chodzi o rozciągłość w ogóle szych zaliczają rozciągłość. i liczbę. że liczba jest w całości tworem umysłu. ciepła. kształt i ruch są jedynie ideami istniejącymi w umyśle. że są ni­ 9. pod jakim kątem umysł ją rozpatruje. że kolor jest cie względne i zmieniają się w zależności od budowy albo położenia narzą­ podobny do czegoś. że istnieją 13. jest to idea abstrakcyjna. która istnieje poza umysłem. że nieją. Jeśli chodzi o mnie. czy punktem odniesienia dla umysłu. wiąże się z tą dziwaczną jak kolory. gdyby było prawdą. wszystkie one stanowią jednostkowe wątpliwą prawdę. Krótko mówiąc. ganiu czy nie? Otóż. co 11. mówiąc. czy te rzekome oryginały. Uważa się ponadto. układ i ruch najmniejszych cząstek materii. że rozciągłość nie może istnieć w niemyślącej substancji. dźwięki. Do pierw­ czym zgoła. Jeśli zaś ktoś powie. czyli te zewnętrzne rzeczy. Liczba jest tak jawnie względna i zależna tym podobnych jakości wtórnych. nie istnieją nigdzie poza umysłem. w zależności od tego. wrażeniami zależnymi od i wywołanymi przez różny absolutne istnienie. spoistość czy zwartość i ruch w ogóle. niezależne od umysłu. jak się przyznaje. trzy lub trzydzieści pierwotne istnieją poza umysłem w niemyślących substancjach. Ci. smaki i tak dalej. Zatem rozciągłość. to są one ideami . Najkrócej łącznie w umyśle. że jednostkowa całość jest taką w odniesieniu do czone z innymi jakościami zmysłowymi. poruszające się substancje istnieją poza umysłem. jednocze­ sześć. To uważają oni za nie­ stronicy. ani 12. są same dostępne postrze­ w umyśle i nigdzie indziej. zimna i innych rozpatruje. choć niektóre zawierają wiele innych jednostkowych całości. to wówczas pozwolę sobie szybkim czy powolnym. nie będąc zarazem zmuszonym przypisać mu jakiegoś skoro mówi się. że owe jakości pierwotne są nierozerwalnie złą­ dym przypadku jest jasnym. Skoro więc pokazaliśmy. która. czy i niezłożoną. tam również muszą się znajdować jakości pierwotne. to tak samo ma się rozciągłość. aby zauważyć. Przez materię mamy zatem rozumieć bezwładną substan­ cie materia prima. że nie jest w mojej mocy utworzyć sobie idei ciała rozciągłego przeciwnie. kształt i ruch rzeczywiście ist­ Rozciągłość nie daje się pojąć bez spoistości. Stąd jest że pozostałe jakości istnieją poza umysłem. nawet gdyby się zgodzić. Istnieją tacy. 28 29 . w niemy ślącej substancji. powinna ona stanowić najbardziej znaną dla mojego umysłu ideę. i poruszającego się. że rozciągłe.w jakikolwiek inny sposób niż jako podobieństwo między ideami. Ale z tego. a ruch ani szybki. jak dalece to mętne i niejasne ujęcie materii nym. że już samo pojęcie tego. wynika w oczywisty sposób. który ją śnie przyznają. jest jard. mieliśmy wykazać. aby każdy zastanowił się i zbadał. że takie jakości jak bycie wielkim czy małym. to zaś oznacza. każdy uzna za oczywiste. przypomina przestarzałe i tak bardzo wyśmiane poję­ nazywają materią. że to. jest dów zmysłów. aby rozważył. Myślę zaś że gdybym ją posiadał. że nie dotyczy to kolorów. ruch i wszystkie pozostałe jakości Tak więc tę samą rozciągłość może określać liczba jeden. że nie można by ich od siebie jakiejś szczególnej kombinacji idei arbitralnie zestawionej przez umysł. istnieje wy­ strzegana na wszelkie możliwe sposoby przez zmysły i refleksję. Nie mogę tutaj powstrzy­ zny czegoś istniejącego poza umysłem niezależnie od faktu bycia postrzega­ mać się od tego. ale są całkowi­ go poprosić. kształt.

Ale przyjrzyjmy się jeszcze nieco bliżej powszechnie przyjętej opinii w ogóle mamy jakąkolwiek wiedzę o rzeczach zewnętrznych. ale w jakim. że wiedzieć? Musielibyśmy ten fakt poznać za pomocą zmysłów albo za pomo­ rozciągłość czy kolor nie mogą istnieć w zewnętrznym przedmiocie. że jeśli nawet nie posiada on nia. istniejącymi w cielesnych substancjach. wówczas ruch wyda się wolniejszy i to bez jakiejkol­ łoża czy oparcia dla kształtu i ruchu oraz innych jakości zmysłowych? Czyż wiek zmiany w zewnętrznym przedmiocie? nie zakłada ono tego. W rezultacie. czym jest materia. jeśli w ogóle wiąże on z tym słowem słami? Sądzę. aby wszystkie te idee. w obłędzie i tym podobnych stanach. Jednak poprzednie ar­ średnio postrzegane przez zmysły. strzega. w jakiej relacji pozostaje ona do swoich akcydensów i co wodzą. może nas skłonić do wiary w istnienie ciał rozciągłości przez materię. które dla jednej ręki wydaje się zimne. aby zwarte. jakkolwiek by je nazwać. że ruch nie istnieje poza ślonego sensu. w żadnym zaś stopniu właściwościami realnych zatem powinniśmy je rozumieć? bytów. Ale jaka racja odwołują­ gdyby mi ktoś zechciał wytłumaczyć. której zupełnie niepodobna pojąć? sądzi. które aktualnie posiadamy. Otóż rad bym był. to w jakiż sposób moglibyśmy o tym trzeba przyznać. aby istniało coś takiego jak przedmiot zewnętrzny. że oni ciepłe. że filary podtrzymują jakąś budowlę. Oczywiście. co postrzegamy. Jeśli chodzi o zmysły. co się zdarza w snach. że kiedy idee w umyśle następują po sobie cze przysparzać kłopotu roztrząsaniem zagadnienia tego materialnego pod­ z większą prędkością. które są bezpo­ jest faktyczna rozciągłość czy kolor tego przedmiotu. Tak. a jednak podobne do tych. Powie ktoś. jak wtedy. 14. że nie ma żadnego okre­ Czyż nie można z równą słusznością powiedzieć. to przecież. jak to właśnie zauważyliśmy. jak to bywa w przy­ ję te dwa elementy czy człony. musi mieć przynajmniej jakąś względną ideę mate­ to. że każdy zgodzi się z twierdzeniem. przekonamy się. jaka o naszych wrażeniach. słodycz zmienia się w gorycz. że tocznym znaczeniu tych słów. ile tego. że nie czy. albo ściślej. który się z nimi wiąże. które się składają na znaczenie zwrotu s u b ­ padku gorączki albo w przypadku jakiejś innej dolegliwości podniebienia. którzy są znani z największej ścisłości. w jaki nowożytni filozofowie do­ wie przynajmniej. a materia jest podłożem. odpowiadając tym tego. niech każdy rozważy te argumenty. można dowieść. ideach i tych wszystkich rzeczach. to należy przypuszczać. ru­ a zobaczy on. skoro stwierdzono. ani jakakolwiek z nich nie informują nas o tym. iż nie łączą z tymi dźwiękami żadnego innego znaczenia gumentować. Powiada się. Nawet materialiści to przyznają. że rozciągłość stanowi modus albo akcydens wdzięczać ją rozumowi. dowodzi się. materii. to musimy za­ w tej sprawie. a zatem nie mogą być obrazami akcydensów. że niektóre jakości zmysłowe nie istnieją w materii. Trzeba by je zatem rozumieć w jakimś innym słodycz nie istnieje tak naprawdę w słodkiej rzeczy. to dzięki nim posiadamy jedynie wiedzę że przy pomocy zmysłów nie jesteśmy w stanie zdobyć wiedzy o tym. Kiedy przebadamy. że jest moż­ rii. choć rzecz sensie. że liwym. iż kolory i smaki istnieją tylko w umyśle. 18. że ciepło i zimno są wy­ czeniu. bo nie poza umysłem. czyli poza umy­ się rozumie przez podtrzymywanie ich przez nią. dochodzę do przekonania. na przykład. tego się nam nie wyjaśnia. że poza umysłem istnieją jakiekolwiek rze­ inna jakość zmysłowa nie mogą istnieć poza umysłem. s t a n c j a m a t e r i a l n a . że te jakości istnieją poza umysłem? A czyż już to 15. który wnioskuje o ich istnieniu na podstawie tego. wraz ze względnym pojęciem podtrzymywania prze­ mi własności istniejącymi w materii. ponieważ. 17. co zostało bezpośrednio postrzeżone przez zmysły. Ale żadne gumenty pokazują jasno. skoro nawet sami materialiści nie posuwają się do twierdze­ istnieje idea materii. Jak łącznie doznaniami umysłu. Po cóż jednak mielibyśmy sobie jesz­ umysłem. kiedy rozpatru­ pozostaje niezmieniona. że argumentując w ten sposób. Chociażby nie wiedział. Dlaczego w takim razie nie moglibyśmy z równym powodzeniem ar­ sami przyznają. cą rozumu. dowodzi się nie tyle tego. Choć ideom ciał. które się po­ jest to możliwe. Co się zaś tyczy pojęcia podtrzymywania budowie patrzącym pod tym samym kątem. to. Gdyby to nawet było możliwe. że istnieje jakikolwiek konieczny związek między ciałami i naszymi umy­ pozytywnej idei materii. dla innej jest lozofowie. nie można go rozumieć w po­ czegoś stałego i określonego bez udziału umysłu? Dalej. które te doznania wywołują. Krótko mówiąc. że te same argumenty mogą równie dobrze posłużyć za dowód chome substancje mogły istnieć niezależnie od umysłu. Na co mu odpowiadam. które czyni bezspornym jakiekolwiek znaczenie. Dodam jeszcze. jakie znaczenie nadają materialnej substancji fi­ ponieważ to samo ciało. że żaden kolor ani rozciągłość. kształtem i ruchem. że tego nie da się wyjaśnić. Ogólna idea bytu jawi mi się jako najbardziej abstrakcyjna tym samym oczom patrzącym pod innym kątem albo oczom o odmiennej i niezrozumiała ze wszystkich idei. gdy mówimy. że tak samo się rzecz ma z rozciągłością. że podobnie rzecz się ma z wszystkimi innymi jako. które mamy w umysłach. m y w a n i e nie może tu być rozumiane w potocznym czy dosłownym zna­ ściami zmysłowymi. p o d t r z y ­ słem. Pozostaje więc przyjąć. które nie byłyby postrzegane. że w taki sposób. były przedmiotem 30 31 . skoro mogą się one jawić jako różne zeń akcydensów. że jeśli 16. powiada się. o których się samo nie jest jawną niedorzecznością. co się rozumie przez podtrzymywanie ca się do tego. które ją podtrzymuje. że niezbicie dowodzą. posiadające kształt. że kształt i rozciągłość nie są właściwościami czy podobizna­ poza ideą bytu w ogóle.

Ale choćby to było możliwe. aby ciała istniały poza umysłem. Po cóż bowiem rozwodzić się nad tym. Oświadczam. by przynajmniej uznać za prawdopodobne. bowiem uważają się za niezdolnych pojąć. kto jest zdolny do chwili namysłu? Wystarczy. jeśli nie wyłącznie tworzeniem w waszym umyśle pewnych idei. że godzę się. że dostarczyłem powodu. że zawsze mogą być wytwarzane w taki sposób i w takim niezliczone kontrowersje i dysputy w filozofii oraz niemało sporów. Stąd jest czymś oczywistym. Jeśli uznacie za możliwe. by wierzyć w istnienie cielesnych substancji. nie każdemu. jak tworzą się nasze idee. Sami wglądu we własne myśli i zbadali. na przykład. niezbędnym było dostarcze­ tów. zapominając jednocześnie o tym. niż wyobra­ istniały. uznam za dowód tego. Jestem o tym przekonany do tego w naszych umysłach nie może stanowić racji ku temu. iż bez potrzeby których idee umysł nabywa za pośrednictwem doznań. Ale nie będę się tutaj wdawał w szcze­ 19. których te ciała są traktuję ten temat rozwlekle. co ty. co zostało. bo nawet jeśli przyznamy w jednym lub dwu wierszach można udowodnić z najwyższą oczywistością rację materialistom. aby dźwięk lub kształt. liwości. że to potraficie i że nie ma kaś istota rozumna bez uczestnictwa ciał zewnętrznych doznaje tego same­ w tym nic trudnego. o ile się nie mylę. kiedy się założy istnienie a priori. nawet gdyby sądził. czego możliwości nikt nie zdoła zaprzeczyć. które są całkowicie cie w jego istnienie. w jaki sposób ciało może oddzia­ ruch czy kolor. Gdyby po tym. ale nie dowodzi tego. że tak jest w istocie. jak wtedy. jak i dlatego. że istnieje coś takiego. Pokazuje on tylko. założeniu. których źródło stanowił ów pogląd. że nie potrzebujemy zakładać istnienia nie jakiegoś dodatkowego dowodu przeciwko istnieniu materii. i z taką samą wyrazistością. by myśleć. reprezentowa­ utworzyć ideę kogoś. że tworzenie się idei i wrażeń czym obstajecie. aby przedmioty waszych myśli mogły istnieć poza umysłem. że potraficie każdej rozumnej osobie nasunąć podejrzenie co do siły jakiegokolwiek argu­ pojąć. by jakaś rozciągła. Ale i to jest trudne do przyjęcia.naszych doznań. skoro uznaje się. że istnieją zewnętrzne ciała. czymże więcej jest go. że takowe dowieść. dla której wierzy­ zgoła racji. byśmy posiadali wszystkie nasze wra­ góły zarówno dlatego. nie większej wagi. dostatecznie wykazane twiej jest pojąć i wyjaśnić tworzenie się wrażeń. mógłbym przedmiotów zewnętrznych. stancja albo w ogóle jakakolwiek idea lub cokolwiek przypominającego idee Nawet gdyby to było możliwe. że później będę miał sposobność co nieco o nich po­ zewnętrznych ciał do nich podobnych. że Bóg stworzył niezliczone mnóstwo bytów. jakie ty możesz posiadać. przy ideę w umyśle. jaki znamy obecnie. że ła­ twierdzenia tego. co jest jawną niedorzeczno- 32 33 . że ja­ zaś nikogo. że już samą możliwość tego. Aby tego mentu na rzecz istnienia ciał poza umysłem. to przecież można by sądzić. I zgodzę się z wami. byśmy mieli założyć stopnia. Przypuśćmy. że istnieje. Zgodzę się. by wierzyć w ich istnienie? Co do tego nie wystarczający. Zechciejcie mi jednak powiedzieć. i nie potraficie wskazać. że to. by mniemać. tych wszystkich gacie albo myślicie o nich przez cały ten czas? Zatem taki argument jest racji. mogły istnieć poza umysłem. abyście dokonali zbliża ich to ani o krok do wyjaśnienia tego. gdyby zaś nie 23. aby bie lub tworzyć idee w waszym umyśle. to. gdyby ciała zewnętrzne istniały. że równie trud­ łej tej kwestii. choćby nie istniały żadne ciała podobne do tych przedmio­ 21. że istnieje cały ten kosmos ze­ ności bardzo problematyczne. jakie mamy teraz. jak ciała. co przedmiotem. Pytam. obecnych w jej umyśle w takim samym układzie to wszystko. by racji po temu. przy tym że istnieją. to znaczy nie będąc postrzega­ ływać na ducha albo jak to jest możliwe. ruchoma sub­ no wyjaśnić ten fakt. że istnieją posiada. by ciało miało wytworzyć jakąś ne. jestem gotów odstą­ utrzymywać. iż argumenty a posteriori są zbędne dla po­ żenia bez udziału rzeczy zewnętrznych. jak sami wyznają. Równa się ono bowiem przyjęciu bez żadnej wnętrznych ciał. znacz­ porządku. przez nikogo niepomyślane i niewyobrażone. Wywołał on nych. czemu miałby on służyć. przyjmując to założenie. że niekiedy mogą one powstać bez udziału rzeczy zewnętrz­ wspomnieć o bezbożności). 22. by wasz 20. to nie byłoby moż­ pogląd był słuszny. A już ta jedna okoliczność wystarcza. ciągu wrażeń. skoro przykładowo przytoczyć kilka spośród tych błędów i trudności (żeby nie przyjmuje się. jest jawną sprzecznością. że sądzę. aby od wyniku tej próby uzależnić rozstrzygnięcie ca­ istnienie materii czy cielesnych substancji. to jednak istniało w inny sposób niż w postrzegającym je umyśle. Ten prosty eksperyment zapewne utwierdzi was w mniemaniu. kto by je postrzegał. musielibyście je sobie wyobrazić albo pomyśleć o nich. zić sobie. aby wyjaśnić. Ależ . że tak jest w istocie. przy bezużyteczne i nie służą jakiemukolwiek celowi. Jednym słowem. gdy sieje odrzuca. w dziedzinie religii. jak powstają nasze idee. czy zdołacie pojąć. Obawiam się. to mielibyśmy zupełnie te same racje. oznacza zajmować stanowisko z koniecz­ pić od swego zdania.z pewnością nie ma nic łatwiejszego.powiecie . kto je postrzega? Czyż jednak wy sami ich nie postrze­ nych przez jej idee i wywołujących te idee w jej umyśle. co zostało powiedziane. choć nie potraficie podać mi żadnej racji. Zatem można wiedzieć. Zatem jest rzeczą oczywistą. niż gdy się mu zaprzeczy. a możliwe. że jest w waszej mocy wyobrazić coś so­ może być żadnych wątpliwości. drzewa w parku lub książki w biblioteczce. abyśmy się mogli o tym kiedykolwiek dowiedzieć. czy owa istota nie miałaby wszelkich które nazywacie książkami i drzewami.

stanowi i zapyta siebie. nie sposób utworzyć zbawione znaczenia. liczby. co w naszej mocy. Skoro bowiem idee i każda ich część istnieją tylko w umyśle. jaką stanowi duch. mianowicie idei substancji albo bytu nia. jeszcze inne całkowicie w tym samym czasie są one przedmiotem jego pojmowania i w nim się znaj­ znikają. Ale gdy snych idei. a to w takim stopniu. dusza czy duch nie ma w nich niczego innego. nie dostrzeże w nich żadnej mocy ani aktywności. to znaczy nie posiadają żadnej możności działa­ jemnie. że nie ma żadnej cielesnej czy materialnej 24. ile­ i ruch nie mogą stanowić przyczyny naszych wrażeń zmysłowych. czyli poza umysłem. takie terminy jak wola. pole­ ktoś powątpiewał o prawdzie wygłoszonego tu twierdzenia. że jest czymś całkowicie niemożliwym posiadanie idei. Ducha postrze­ samych w sobie. to znaczy istnienia rzeczy 27. jak tylko to. co będąc istotą zdolną do działania. co aktywne. albo są one całkowicie po­ innych operacji. Tym. miłowa­ takiego stopnia. która to idea wiąże się ze względnym pojęciem podtrzymywania innej idei ani spowodować w niej żadnej zmiany. na ile to rozumiem. że wyrażenia. idea ani kombinacja idei. które powoduje. kształt im umyśle idee oraz zmieniać i przestawiać powstające w nim obrazy. czy pochodzących idei.ścią. że za gającego idee nazywamy rozumem. Gdy czynimy wszystko. Są tacy. Idea nie może być też po­ znaczenie tych słów. niepodzielnym i czynnym. Duch jest bytem prostym. za pomocą jakichkolwiek słów byśmy je wyróżniali. są następujące po sobie idee. wrażenia zmysłowe. nie zwracając uwagi na swą własną aktywność. że tak lub bycia podłożem wymienionych wyżej władz i nosi miano duszy lub du­ jest w istocie. W związku z tym. przy czym jedne sobie ciała. Zauważam u siebie zdolność do tego. Aby się przekonać. albo zawierają sprzeczność. to chodzi o mnie. czy potrafimy pojąć znaczenie absolutnego zbawiona ciała aktywna substancja. art. jak to z całą oczywi­ 28. Każdy. by dowolnie wzbudzać w swo­ stością pokazaliśmy w artykule 8. że tą przyczy­ tego. substancja. takich jak chcenie. wówczas z pew­ snym. jak tylko za pośrednictwem skutków. że niczego takiego w nich nie ma. ale coś od idei bardzo odmiennego. musi być z pewno­ własnych idei. inne podlegają zmianie. by natychmiast 34 35 . którzy udzielają na te pytania pozytywnej odpowiedzi. Wszystkie nasze idee. co działa. aby idea cokolwiek sprawiła albo. Ale umysł. wypowiada się słowa. aby z całą oczy­ substancji. z czego można nie może przypominać jakiejkolwiek idei ani przez jakąkolwiek z nich być wnioskować. aby stało się dla każdego ja­ o których mowa. że posiadamy odkryć. że rozciągłość. jak tylko prostej obserwacji wła­ cha. nie potrzeba niczego więcej. a jako takie nie mogą za pomocą obrazu czy podobieństwa przedstawiać własnym myślom. niechże się za­ cając ją z całym przekonaniem uwadze czytelnika. pojęcia lub rzeczy. Dla mnie jest czymś oczywistym. Wykazaliśmy jednak. w jakim znamy albo rozumiemy mówiąc ściśle. że jest rzeczą niemożliwą. Zatem kroć tylko uznam to za stosowne. że wrażenia są efektem oddziaływania sił będących pochodną wnętrznych. czyli duch. ducha i operacji umysłu. Jeśli w toku tej analizy dostrzegą oni. a właściwie w ogóle nie oznaczają jakiej kol wiek skupi uwagę na swych ideach. Stąd jasno wynika. przekonania o tym innych. że już samo istnienie idei zakłada ich bierność i bezwładność do pewne pojęcia duszy. czegoś. przez cały ten czas oddajemy się wyłącznie rozważaniu swych układu. Musi nią być jakaś wodów przeciwko istnieniu substancji materialnej. Aczkolwiek jednocześnie należy przyznać. Jeśliby wione znaczenia. ścią fałszywe. że nie może postrzegać samego istnieniu rzeczy niemyślących. będąc przedmiotem myśli. Toteż żadna idea. Już krótkotrwały wgląd we własne myśli wystarcza. niż zaproszenie ich do spokojnego przyjrzenia się 25). dobizną ani wzorcem jakiegokolwiek bytu aktywnego. które albo są pozba­ siebie inaczej. Z poprzedniego artykułu jasno wynika. nie. Chwila uwagi pozwoli każdemu odkryć prawdziwość i oczywistość je wywołuje i zmienia. a mianowicie. wprowadza siebie w błąd i łudzi się. a gdy je wytwarza i dokonuje na nich tymi słowami albo kryje się jawna sprzeczność. istnienia przedmiotów postrzegania zmysłowego. co postrzegamy. są albo sprzeczne. jak również od trzeciej idei. to. Pozostaje więc jedynie ewentualność. ruchu i wielkości cząstek elementarnych. kto nie oznaczają różnych idei. są wyraź­ władz znanych pod nazwą woli i rozumu. nazywamy go wolą. czyli istnieją poza nim samym. Istnieje zatem jakaś przyczyna tych idei. Chwila uwagi wystarczy. gdyż wszystkie idee są bierne i bezwładne (zob. że mówiąc o absolutnym już jest natura ducha jako tego. że przyczyną idei jest po­ wistością przekonać się o tym. iż potrafi sobie wyobrazić i wyobraża 26. I nie znam prostszego i odpowiedniejszego sposobu idei duszy czy ducha. aby pojąć istnienie ciał ze­ twierdzenie. które dzy czy aktywnego bytu oraz czy posiada takowe idee dwóch naczelnych postrzegamy. aby była przyczyną czegokolwiek. Taka śnie z całą stanowczością obstaję. Moment uwagi wystarcza by reprezentowane. choć są wywoływane na nowo. nie może wytworzyć żadnej w ogóle. co jest postrzegane. czy potrafi utworzyć sobie ideę jakiejkolwiek wła­ 25. Przy tym wła­ ciedlałaby tę aktywną zasadę ruchu i zmiany idei. Powtarzam tę konkluzję. co tu zostało powiedziane i uczyni zbędnym przytaczanie dalszych do­ ną nie może być żadna jakość. aby ich przekonać. aby wpoić ją w jego umysł. która odzwier­ nością nie potrzeba będzie niczego więcej. albo pozbawione treści. czy to ideach zmysłowych. żeby się one różniły od siebie wza­ nie pozbawione aktywności. od której one zależą i która dują. które istnieją niepomyślane. Wystarczy tylko zechcieć. z refleksji. nienawidzenie.

nazywa się prawami mniej zależne od ducha. że istnieją one poza umysłem. 31. są tylko ideami. że mi to wybaczą. Idee zmysłowe są trwalsze. Cokolwiek widzi- 36 37 . Bez tak zdobytej wiedzy wytworem wyobraźni. rzeczami realnymi. a ogień ogrzewa. że ru­ jest w mojej mocy postanowić. czy będę widział. bardziej uporządkowane i bardziej spójne niż twory umysłu. w mojej wyobraźni pojawiła się taka czy inna idea. rzekach. jednocześnie postrze­ uważam. pojawi się zarzut. Podobnie mać. że przyjmowane tu zasady nie rego wola ustanawia prawa natury. to nie że Słońce jest przyczyną ciepła. wzbudza w nas idee zmysłowe. Jeśli czyniąc to. że ten dźwięk jest skutkiem owego zderzenia. Na tej samej zasadzie. Bez tego bylibyśmy wiecznie zagubieni. dochodzimy do wniosku. które imitują albo reprezentują. że pokarm nas żywi. W ten sposób. gdyż nie wszyscy ludzie równie To. jak idee. zauważywszy. Księżycem i gwiazdami? Cóż mamy myśleć o domach.wszystko to wiemy usuwamy ze świata wszystko. ma się rzecz ze słuchem i innymi zmysłami. jesteśmy skłonni mnie­ jakie konkretne przedmioty mają się ukazać mojemu wzrokowi. uporządkowanie Niemniej jednak. że w zwy­ wzbudza je wola innego i potężniejszego Ducha. nasze wrażenia zmysłowe. Jeśli wszystkie rzeczy. tworem wyobraźni. ny sposób zależne od mojej woli. że idee aktualnie postrzegane za pomocą zmysłów nie są w podob­ gamy dotykiem ideę czy wrażenie zwane ciepłem. żywsze i wyraźniejsze od idei. którzy pojmą rzecz bić. to znaczy wiązania świadczą w dostatecznym stopniu o mądrości i łaskawości ich Twór­ trwalsze. Zanim posuniemy się dalej. że po pewnych ideach zmysłowych za­ nia idei i usuwania ich pozwala określić umysł jako aktywny. co należy ro­ nas dotychczas zasadom. nazywane są ideami w ściślejszym znacze­ 30. że aby zebrać plony łatwo rozumieją rzeczy tego rodzaju. choć nic nie może być od tego bardziej absur­ wówczas oddajemy się tylko zabawie słowami. a z pewnością żadna idea. aby zapewnić zmysłom jakąkolwiek satysfakcję czy uniknąć frustracji. Nie są też wywoływane w umyśle w sposób przypadkowy. ale to cy. nie wiedząc. tak że dorosły czło­ w umyśle. Są one ponadto od którego zależymy. trzeba posiać w porze zasiewów. mniej żywe i mniej stałe. świetlisty kształt. sen krzepi. wiedziałby nie więcej cem. jako mniej re­ który je wytwarza. jako że przyrody. Jednakże jakąkolwiek miałbym władzę nad moimi myślami. Tyle można wsze następują inne określone idee. będącymi efektem aktów ludzkiej woli. cóż stanie się ze Słoń­ wiek o tym. dalne i niezrozumiałe. to znaczy istnieją w umyśle. To daje nam pewnego rodzaju zdolność przewidywania. że gdy po­ 29. gó­ niźli nowo narodzone dziecię. ufam. Zatem po pierwsze. które umysł sobie sam się w regularnych układach czy szeregach. nie stanowi dowodu na to. jakie istnieją. która po­ 34. podczas gdy te wzbudzone w wyobraźni. w równie realny sposób. w mgnieniu oka. chowi i zderzeniu dwóch ciał towarzyszy dźwięk. co w naturze realne i substancjalne. choćby były nie wiadomo jak i spójność. który ją postrzega. kamieniach. Ta właśnie zdolność tworze­ ro tylko bowiem zorientujemy się. Idee zmysłowe są uznawane za bardziej rzeczywiste. a wiemy. W taki sam sposób idea ku Niemu. a te poznajemy przez doświadczenie. według których Umysł. że akceptując powyższe zasady. czyli myślącej substancji. żeby ustąpić miejsca innej. ba. Idee nabyte za ich pośrednic­ 33. czy nie. których wzbudzające podziw po­ wytworzył. i w ogóle. jak poradzić sobie z wyzwaniami życia. Gdy w biały dzień otwieram oczy. któ­ inne możliwe tego typu zarzuty odpowiadam. Te idee odciśnięte na zmysłach przez Twórcę przyrody nazywają się twem nie są wytworami mojej woli. ną z nich przyczyną drugiej. Przysługuje im również pewna stałość. istnieją tylko pogrążylibyśmy się wszyscy w niepewności i zamęcie. postrzegając. gularne. trzeba poświęcić nieco czasu na odparcie zwala nam kierować własnymi poczynaniami z pożytkiem dla naszej egzy­ zarzutów. które są niu tego słowa albo też obrazami rzeczy. rach. które uczy nas. miejsce wprowadzić pajęczynę idei. że nie sprawiliśmy tego my uznać za pewne i oparte na doświadczeniu. Otóż ustalone reguły. nawet o własnych ciałach? Czy to wszystko 32. znużę tych. nie kieruje bezpośrednio naszych myśli pozbawiają nas żadnej z rzeczy istniejącej w przyrodzie. które prawdopodobnie można wysunąć przeciwko wyłożonym przez stencji. będąc przez ma miejsce z ideami. to znaczy są tworami czysto pojęciowymi. ukazujące jest wyłącznie mrzonką i urojeniem wyobraźni? Na wszystkie te i wszystkie w tak oczywisty sposób mądrość i dobroć rządzącego wszystkim Ducha. lub arbitralnie ustalić. Zatem istnieje jakaś inna wola lub duch. że do osiągnięcia miał. a ja chciałbym. która je postrzega. A jednak to konsekwentne i jednostajne funkcjonowanie. takich a takich celów prowadzą takie a nie inne środki . natychmiast przypisujemy samym ideom moc sprawczą i czynimy jed­ o niemyślących podmiotach działania albo o tworzeniu idei bez udziału woli. istnieć inaczej jak tylko w umyśle. aby na to nie dzięki odkryciu jakiegoś koniecznego związku między naszymi ideami. by mnie każdy zrozu­ w czas żniw. Sko­ znika z pola uwagi. gdy natomiast rozprawiamy sami. niewyraźna czy trwała. na przykład. jak to żywe i wyraźne. Ale pomimo tego są one czajnym biegu rzeczy takim to a takim ideom towarzyszą takie a nie inne ciągle ideami. każąc im raczej błądzić w poszukiwaniu przyczyn wtórnych. czyli z góry przyjęte metody. ale pojawiają niego postrzegane. to za­ strzegamy wzrokiem pewien okrągły. nie może idee. która niczym chimera jest w całości lecz dzięki obserwacji ustalonych praw przyrody. drzewach.

jak nie wąt­ na to. założeń. które postrzega­ zwyczajem nazwanie ich rzeczami. słyszymy lub w jakikolwiek sposób pojmujemy czy rozumie­ umysłem podłoże akcydensów i jakości. jest ideą tamtego. iż usuwa się coś. istnieją wyłącznie w umyśle. które nia różnych kombinacji jakości zmysłowych. takich jak rozciągłość. jak się ogólnie przyjmuje. czy ich rozumienie r e a l n o ś c i różni się od mojego. jest rzeczywi­ obejmując zarówno idee. jak i duchy czy myślące podmioty. aby jakiekolwiek argumenty. jest. W żadnej mierze nie wątpliwie tak już jest. która dostarczała mu pretekstu dla usprawiedliwie­ dzaju pokarmy i stroje. tak przedstawionym rozumieniu realności jest czymś oczywistym. Nie rozumiem jednak. nigdy nie zauważy jej braku. Streśćmy tu to. wówczas istotnie przyznaję. że jeśli weźmiemy termin s u b s t a n c j a w potocznym znaczeniu pię we własne istnienie. roślina. bez względu na to. za znajdujące się poza my. odczuje te­ kształt i tym podobne jakości. iż usuwamy ze świata wszystkie substancje cielesne. słyszę i czego dotykam mniej to. są bardziej upo­ wieństwie do i d e i . Wynika to w sposób oczywisty z artykułów 29. nie przedmioty zmysłów. ciepło. wów­ 36. cię­ świadectwo zmysłów jako dowód istnienia czegokolwiek. Moje argumenty nie przeczą istnieniu jakiejkolwiek z rzeczy. odpowiadam. czemu istnienie nigdy nieje i rozróżnienie między tym. Jeśli czy. czyli jest przeze mnie postrzegane. co filozofowie nazywają materią albo substancją cie­ tyle. Jedyną rzeczą. za­ prawami przyrody. Skoro więc przed­ stym Słońcem. oznacza. dlaczego posługuję się terminem i d e a . które nie mogą istnieć niepostrzegane. że to. To nia jego bezbożności. kolor. to zaś. ile tylko chcecie. że to. w pełni swoją moc. Ateista. dlatego. ten jest bardzo daleki od zrozumienia moich poglądów. coś istniejącego rządkowane i wyraźne oraz że nie są wyłącznie fikcyjnymi tworami postrze­ poza umysłem. gwiazda. jak wszelkich innych. co rozumiem przez rzeczy realne w przeciwieństwie do 38. że ją my pozostaje równie pewne i równie realne. Filozofowie zaś być może uznają. a nie­ możemy postrzegać za pomocą zmysłów czy refleksji. jak można powoływać się na jako kombinację jakości zmysłowych. a które będąc wytworzone zgodnie z pewnymi regułami albo 39. że twardość czy miękkość. a ponadto nie myślą i są nieaktywne. istotnie. po drugie. Ale cokolwiek byśmy tu powiedzieli. gającego je umysłu. dlatego. nietrwałe i niestałe w porównaniu z innymi. które wyrażone inaczej mówi jedynie wiam istnienia. które widzę na własne oczy i dotykam czajem użycia wyda się dziwaczne i śmieszne. gdy zechcą. nawet w wyobraźni. pomniejsza istnienie czy realność rze­ rzam spierać się o stosowność tego wyrażenia. nigdy na to. że każda zdecydowałem sieje określić terminem i d e a . a nie ideami. nie wyrządzam szkody reszcie ludzkości. miały wziąć górę nad pewnością zmysłów. że jemy i pijemy oraz ubieramy się w bezpośred­ co powiedziałem. Istnieją substancje duchowe. ponieważ w mowie potocznej nie używa się terminu i d e a do oznacza­ 35. Przyznaję. dotykamy. że on będzie nadal wierzył swoim zmysłom i nie pozwoli równie rzeczywistym na gruncie naszych. co się ma na myśli. wyraz był używany potocznie w taki sam sposób jak termin r z e c z . który sugeruje te własności. istnieją i to istnieją realnie. nie wątpię tak samo. jest to. że rzeczy. Może jednak ktoś będzie obstawał przy tym. co nie jest postrze- żar i tym podobne. który jest postrzega. potrafią aktem woli wzbudzić w sobie idee. jak nasze zmysły. Ale jeśli 39 38 . przez co rozumie się. Jeśliby ktoś zapytał. Pokazaliśmy. że są bardziej realne niż te to z dwóch powodów: po pierwsze. minerał i w ogóle każdy element wszechświata jest bytem 40. że jemy i pijemy idee i że w idee jesteśmy odziani. że żywimy się i odziewamy w rzeczy bezpośrednio postrzegane przez lesną. O tych ostatnich mówi się. dzie. że będzie bardziej właściwym i zgodnym ze są niewyraźne. mimo wszystko niełatwo zgodzić się z twierdze­ urojeń czy idei utworzonych przez nas samych. aby zechcieli dokonać wglądu we własne myśli i przeko­ przekonywające. 30 i 33. aczkolwiek jedne i drugie niem. powie ktoś. że w ten sposób jest wszystko. my zmysłami. jakie tylko mogłem znaleźć. Ależ. to nie można nas oskarżyć o jej odrzucenie. o ile wolno powiedzieć. które zwą się rzeczami. zdają się tworem umysłu potężniejszego i mądrzejszego miast zgodnie ze zwyczajem nazywać je rzeczami. Ale owe idee umysłem. obstawajcie przy oczywistości zmysłów. co tu przedstawiłem w słowach najbardziej czas nie brzmiałby od niego bardziej dziwacznie czy śmiesznie. co rzeczywiste i tym. śmiem twierdzić. jak byłyby one Proponuję innym. umysły albo dusze ludzkie. że każde wyrażenie odbiegające od określonego zwy­ podaję w wątpliwość tego. że termin r z e c z . my jesteśmy 37. że prawdą jest przynaj­ gotowi uczynić to samo. które sobie wyobrażam nocą. gdzie pokazałem. że r z e c z ma szersze znaczenie niż i d e a. co urojone zachowuje nie przysługiwało. że mocniej poruszają umysł. W tym sensie Słońce. ktoś może być skłonny zare­ agować deklaracją. smak. zatem zgodzicie się ze mną. czyli poza które. Ktokolwiek sądzi. A czyniąc tak. że czynię niźli duch ludzki. w przeci­ pierwsze. O tym. jak niektórzy filozofowie. Rerum natura ist­ usuwamy. że tak jednakowo istnieją w umyśle i w tym znaczeniu są w równej mierze ideami. co widzę. Nie zamie­ jasnych. która. określając je mianem idei. ale o jego prawdziwość. które widzę za dnia. weźmiemy substancję. to ochoczo przyznam. Niechże tak bę­ nali się. Nie ma to jednak żadnego własnymi rękami. Gdyby więc ten zostali pozbawieni niewyczerpanego źródła intelektualnych igraszek. Odpowiadam istnieje. zwartość. której odma­ wpływu na prawdziwość twierdzenia. które połączone ze sobą tworzą różnego ro­ raz brak tej pustej nazwy. jak zawsze. Przy mioty zmysłów istnieją tylko w umyśle.

zmysłów i przyznajemy zmysłom taką gwarancję ich wiarygodności. które ze swej natury nie mają żadnego podobieństwa ani związku pozwolił się zdominować przez zwodnicze słowa. a odpowie­ błędu było konieczne dla uzasadnienia wyłożonej tam koncepcji. między rzeczywistym ogniem a ideą ognia. który niedawno się ukazał. będzie się zarzucać. Po trzecie. czyli w pewnej od nas odległości. od którego zależymy. 43. wszystko przyznajemy. jakie często postrzegamy rzeczy tak. że rzeczywisty ból. aby rzeczy widziane traktatu oraz w art. W celu zdobycia pełniejszej informacji na ten temat odsyłam do samego eseju. że jest ona postrzegana. inne bardziej od nas zatem drzewa w ogrodzie czy krzesła w salonie istnieją tylko dopóty. czy choćby może istnieć w rzeczy nie. to ten fakt stanowiłby. że jest nam myśl o odległości w taki sam sposób. jakie zdołałem przeprowadzić. całe umeblowanie stawionego tu poglądu. Pokazuję tam. o którym pouczyło nas doświadczenie. co zostało powiedziane w poprzednich partiach niniejszego istnieją one w umyśle. a przecież nikt nie będzie utrzymywał. że tak jak rzeczywisty ogień różni się bardzo błędny pogląd zbadać i odrzucić. że rzecz ma się inaczej z przedmiotami postrzeganymi za śni lub wyobraża sobie. Jeśli uzna on za możliwe. jakie idee dotyku zostaną wzbudzone w naszych umysłach 42. nie ma zasad rodne. kto by je postrzegał. 41 wspomnianego traktatu. że się oparzył. Odpowiada­ słu nad tą właśnie trudnością zrodził się mój esej zatytułowany Nowa teoria jąc na to wszystko. Z namy­ pokoju znika. Z tego. się dzieje. Po drugie. gdy za spra­ od idei ognia. Aby tę kwestię dokładniej wyjaśnić. jaką 44. zarzucając mi. warto jednak rozważyć. Te pierwsze są oznakami i zapowiedziami tych ostatnich. Gdybyśmy bowiem naprawdę widzieli zewnętrzną przestrzeń mioty postrzegania zmysłowego istnieją jedynie wtedy. powiadamia nas o tym. które widzi. Idee wzroku i dotyku stanowią dwa rodzaje całkowicie odrębne i różno­ tylko można sobie wyobrazić. Wprost przeciwnie. 3. gdy są postrzegane. ściśle rzecz biorąc. dopóki oddalone. lecz jedynie po­ postrzegającej. poważne wyzwanie dla przed­ jest ktoś. 40 41 . które reprezentują. 147 i w innych miejscach eseju o widzeniu. dzenia. że postrzegamy wzrokiem odległość i rzeczy znajdujące się pew­ że rzeczy są w każdej chwili unicestwiane i stwarzane na nowo. Toteż stansu sugerują nam pewne idee wzrokowe i doznania towarzyszące czynno­ raz jeszcze zachęcam czytelnika. Twierdzę. by przyjęcie tego pospolitego i temu podobne zarzuty można wysunąć przeciwko moim tezom. Jeśli chodzi o mnie. spotkam się z zarzutem. nie aprobując twierdzeń. a rzeczywistym oparzeniem. że w rzeczywistości widzimy przedmioty na w takich to a takich odstępach czasu i w rezultacie takich a nie innych czyn­ zewnątrz nas samych. jak to 45. niechże przyzna. aby zechciał rozważyć. biorąc pod uwagę proste i kąty. istnieją poza jego umysłem albo że są od aby nie dowierzał swoim zmysłom. To. w pewnym dystansie. idee wzrokowe nasuwają czas daję za wygraną. ani nie są 41. aby pod tymi pojęciami rozumiało się coś innego. zarzuci ktoś. 4 itd. ani się nie idei rozumie coś innego niż to. ale dlate­ dzi na nie wszystkie wynikają z całą oczywistością z tego. że istnieje ogromna różnica. To dzięki aby jego idee czy ich pierwowzory istniały. i proszę. uczają nas o tym. nie pomyślałby które ostatecznie są pozbawione wszelkiego sensu. wpierw. że w rozprawie dotyczącej widzenia nie stawiałem sobie za cel. Tak że człowiek niewidomy od uro­ je. to po najskrupulatniejszym przebadaniu. gdyż byłoby absurdem przyjąć. co już powiedzia­ go. aby wsłuchał się we własne myśli i nie ści widzenia.. otworzywszy oczy. to wów­ związkowi. nie co by pozostawało w koniecznym z nią związku. że idee wzrokowe są językiem. że wrażenie dy­ potrafię dostrzec. gdy ktoś zakłada się w nim. za pomocą którego rzą­ sne myśli. odsyłam czytelnika do tego. co nasze wła­ w sposób oczywisty. wynika w odległości kilku mil miały się znajdować równie blisko nas. to owe idee nie sugerują nam ani nie narzucają myśli w odróżnieniu od jego idei. nie będąc postrzegane. że istnieją one wyłącznie w umyśle. W odpowiedzi na to chciałbym zwrócić uwagę na fakt. na przy­ obrazami rzeczy zewnętrznych. Jeśli jednak tego nie potrafi. że z powyższych zasad wynika. a to oznacza. podkreślamy wagę niego oddalone. zostaje stworzone na nowo. Gdy tylko zamknę oczy. między sytuacją. pojmuje czy określa. tak też spowodowany przezeń rzeczywisty ból różni się bardzo wą idei wzrokowych postrzegamy odległość i rzeczy umiejscowionych od idei bólu. że popełniam niedorzeczność. a mimo idee dotyku wzbudzi w nas. jak wyrażenia jakiegoś języka z jego strony nierozumnym stawać w obronie czegoś. art. czyli poza umysłem. że nie ności. by ten łem. czy cokolwiek innego. Tak więc. który później odzyskałby wzrok. czy przez aktualne istnienie bycia na zewnętrz ani się nie postrzega bezpośrednio wzrokiem. z odległością czy rzeczami znajdującymi się w jakimś oddaleniu. a jak to później jasno pokażemy. niektóre bliżej. że odległości czy cechy w art. Chociaż kład. czego sam nie pojmu­ nasuwają nam idee. a ledwie je otworzę. Po czwarte. to czyni się tak nie dlatego. że rzeczy. jakby dzielił nas od nich duży dystans. że wła­ bardziej przeciwnych sceptycyzmowi jak te. Zob. ściwie pojęte przedmioty widzenia ani nie istnieją poza umysłem. jak się zdaje. wykazałem już w tamtym traktacie. że ciała nie istnieją nigdzie poza umysłem. o rzeczach rzeczywiście istniejących w pewnym oddaleniu. co zostało powiedziane widzenia. Skoro przed­ nym oddaleniu. które tutaj sformułowaliśmy. i ciała faktycznie się w niej znajdujące. że we śnie dzący światem Duch. gane przez zmysły. gdy wykonamy ten czy inny ruch naszego ciała. Tu dodam jeszcze tylko. Nie chcemy uczynić z kogokolwiek sceptyka i sprawić. istnieje. Ten pomocą dotyku.

z któ­ przedmiot widzenia. w jakim są zaś wynika. W odpowiedzi stwier­ do ogólnie przyjętych zasad. gdyż może istnieć jakiś innych duch. którym odróżniamy od siebie ciała będące przedmiotami postrzegania zmy­ 49. a jedynie w zmysłach. że nie może ona istnieć. po różnorakich zmianach wielkości gdyż mnie kostka nie wydaje się być niczym odmiennym od tych rzeczy. rozciągłości i kształtu. w którym ona istnieje. Z tego dzam. które były przedtem niedo­ t w a r d a . dojdziemy do wniosku. Wynika bowiem w sposób oczywisty z art. a przecież tego pod adresem przyjętych przez nas twierdzeń za nie dość zasadny. jak sami filozofów zasady są narażone na podobny zarzut rzekomej niedorzeczności. iżby dusza czy umysł miały być rozciągłe. że zmiana w samym ciele. był postrzegany przez zmysł mniej bystry. Choć bowiem istotnie oni. że kolory istnieją w umyśle i nigdzie indziej. materialiści na gruncie swych własnych założeń są zmuszeni przyznać. gdyż nie posiada żadnej z tych szczególnych własności. jest czymś. że istnieją one tylko wtedy. chwila namysłu uświadomi nam. Toteż powiedzenie. to wziąwszy pod uwagę powszech­ je. że przedmioty postrzegania zmysłowego nie są niczym innym. termin k o s t k a będzie dla nich strzegalne. postrzegający materia czy substancja cielesna istnieje. powiadam. rozpatrywa­ kostka jest twarda. wszystkie otaczające mnie widzialne przedmioty znikają. Na przykład w twierdzeniu: k o s t k a j e s t kształt. 45 nym. że rozciągłość istnieje wyłącznie w umyśle nie ciało wydaje się mieć skończoną wielkość albo jest postrzegane przez zmy­ wynika. Dalej. lecz to. nie należy tego rozumieć w taki sposób. Czynią to przy­ rozciągłość (mówiąc językiem scholastyków) stanowi modus albo przypa­ najmniej najbardziej poważani i znaczący filozofowie. i kształtu. ani nic do nich podobnego wieki. że powszech­ ko w umyśle. 42 43 . Jeśli weźmiemy to pod uwagę. stając się teraz widoczne. które nie są postrzegane przez zmysły. że jeśli rozciągłość i kształt istnieją tyl­ słowego. nie istnieje wówczas. Po piąte. aby na­ właśnie zazwyczaj uczą filozofowie scholastyczni. właściwy i bezpośredni formuje całą tę różnorodność składających się na świat widzialny ciał. 11 i następnych. uznamy zarzut wysunięty w art. gdy nie jest na myśli ten czy inny poszczególny umysł. Z tego zaś wynika. nie równa się przypisaniu tych ne samo w sobie. Z powyższego zaś nie wynika. i każda jej cząstka jest. czego nie da stwarzane w każdym momencie albo by wcale nie istniały w przerwach się pojąć. r o z c i ą g ł a i s z e ś c i e n n a . jaki oznaczał podmiot czy substancję różną od twardości. tak jak z powszechnie sły jako złożone ze skończonej liczby części. Tego właśnie nie potrafię pojąć. kiego zarysu czy kształtu. że choćbyśmy uznali istnienie lecz jest jedynie wyjaśnieniem znaczenia terminu k o s t k a . to znaczy nie w taki sposób jak modi czy przypadłości. to jednak nie niu przez Boga. trzeba zauważyć. nie będąc postrzegane. Zatem powodem. którzy odwołując się dłość orzekaną o przedmiocie. gdyż części położone na jego krańcach. aby rzeczy miały być stwarzane w każdym momencie. Aby to uczynić jeszcze jaśniejszym. aby je dostrzec. ciało. mamy prawa wyciągać stąd wniosku. że światło i kolory. to wydaje mi się to całkiem bez­ liczbę części. może ktoś zarzuci. że żadne z poszczegól­ istnieją poza umysłem. są jedynie wrażeniami zmysłowymi istniejącymi nie rych żadne nie istnieje dłużej. I tak w końcu. że gdy przymykam po­ ani poszczególne ciała postrzegane przez zmysły. które stanowią wyłączny. to są utrzymujemy. że materia istnieje i że cały wszechświat jest z niej utworzony. że inne. który byłby od nich różny i stanowił ich podstawę. jest nie to. a przy tym wszystkim nie zachodzi żadna które się określa mianem ich modi czy przypadłości. gdy są 47. A czyż nie nie istnieje poza umysłem. nie wynika. że ciała nie nie akceptowane dziś zasady. Z tego. to wynika z tego. i to umysł jest tym. się nieskończenie przenikliwe. że przedmiot wydaje się większy i zmienia się jego podstawne i niezrozumiałe. co tłumaczą właśnie jako nieustanne stwarzanie. co oznacza. wyda się nieskończone. Materia. niż są postrzegane? Z kolei może się komuś wydawać niewiarygod­ 48. nadają mu zarys odmienny od tego. ale wszystkie umysły. że postrzegane przez nas. 46. nie będąc podtrzymywana w istnie­ jak tylko ideami. a zatem pozbawione wszel­ własności podmiotowi. Toteż że umysł jest czerwony czy niebieski. co dzą. co filozofowie w miarę jak zmysły się wyostrzają. jest nieskończenie rozciągłe. wykazali to ponad wszelką wątpliwość. że zmysły są nie dość przenikliwe. jednak zdania. które nie mogą istnieć. to równie pewne okaże się też to. że nawet jeśli założymy. choć my tego nie czynimy Gdziekolwiek jest mowa o tym. więcej. dłużej. gdyż nie przyjmuje się dzisiaj nieskończoną podzielność materii. nieskończona i bezkształtna. Choć bowiem przyjmują prawdę stanowić wyzwanie dla naszych poglądów. że Uznaje się za wyjątkowo absurdalne przekonanie. takie czy postrzegane. żeby ciała ulegały unicestwieniu i były materia. dzięki w naszym ich postrzeganiu. Każde więc ciało. przezeń postrzegane. że w każdej cząstce materii istnieje nieskończona liczba części. że nie posiada ich przyjętego faktu. iż umysł jest rozciągły i ma jakiś kształt. Nie będzie tu od rzeczy zauważyć. przy której istnieniu obstają filozofowie. Gdy chodzi o to. rozciągła i sześcienna. gdy zmysły staną które się o niej orzeka i w której one istnieją. niż jest postrzegane. że jakości te znajdują się w umyśle tylko w takim stopniu. dla którego jakieś lecz tak jak idee. jak dalece ogólnie przyjęte przez materii za niewiadomo jak pewne. jakiegokolwiek byłyby rodzaju. gdy zgodnie twier­ w zgodzie z powyższym. postrzegają w przedmiocie coraz większą powiadają o substancji i przypadłościach. jakbym miał nych ciał. ten właśnie pogląd przyjmują powszechnie filozofowie.

sentiendum ut pauci (Aug. Wszyscy oni zdali sobie sprawę przyrodniczych do niczego się nie przydaje. jak długo tylko wy­ sprzeczność lub jest pozbawione sensu. Toteż nie jest możliwe. to jakaż mogłaby być przyczyna panoszą­ Chwila refleksji nad tym. które maczyć rzeczy. Nie potrafię jednak pojąć. którzy usiłują tłu­ z tego. Jest zatem jasne. Comm. by tak dalece zmodyfikować na­ i podkopuje zasady mechaniki. co pokazać. czy nie wy­ że nawet jeśli w teorii należało uznać taką możliwość. w związku z powyższym może ktoś zapytać. mowa są tego rodzaju. wszelkie postępy poczy­ kto znajduje przyjemność w wynajdywaniu w naszych wypowiedziach pro­ nione w badaniu przyrody przez starożytnych czy nowożytnych filozofów blemów i niespójności. działając tak. Co więcej. a czy wyrażenia. że nie istnieją żadne cielesne przyczyny. powie ktoś. że materia i ruch przyczyniły się do wyjaśnie­ opinii. Po szóste. Nie jest to 44 45 . Pogląd. gdy sieje potraktuje w sposób ścisły ka. Niphus. że tak. które. możemy dalej słem. oddziaływującą na nich w każdej chwili i obecną na wyciągnięcie ręki. czynią to. to było z ich strony daje się niedorzecznością. Ci. ale że duch grze­ nia w przyrodzie jakiegokolwiek skutku i które wobec tego zostały stworzo­ je i tak dalej. śledząc ich ogólny kierunek. istotnie. Słońce zachodzi lub zbliża się do zenitu. Odpowiadam na to. że cały silili się na zmianę stylu. Wyjaśnić pozwala wyeliminować. in Aristotelem de mogą oni jasno uchwycić jakieś znaczenie łączące się z tymi słowami. bez wątpienia wydałoby się to bardzo zabawne. uczyni oczywistym. o których tu jest wołują one w nas właściwe i pożądane reakcje czy skłonności do działania. świat się myli? A gdyby tak było. można powiedzieć. że nie ma takiego zjawiska wyjaśnionego na wywodów. któ­ się podjąć wyjaśnienia. których dowody przekonały o praw­ 54. że materia w naukach średniej przyczyny sprawczej wszystkiego. a stąd wy­ kształtu. 51. co tu powiedzieliśmy. w jaki sposób materia miałaby oddziaływać na ducha rzy choć przyjmują istnienie materii. ten burzy całą naukę o ciałach w najściślejszym filozoficznym dyskursie. zjawisko to tyle. zarówno ideami i wobec tego nie mogą być przyczyną czegokolwiek. jak gdyby bezpośrednią przyczyną ich wrażeń zmy­ poprawności wyznacza zwyczaj. jak to można łatwo wykazać. utworzyć sobie na tej podstawie zdecydowany naukowy pogląd. et Corr. skoro Bóg mógłby dokonać tego wszystkiego sposób? Myślę. Mówiąc krótko. a gdyby w mowie potocznej czy zewnętrznych względem umysłu. 50. jak można by to sobie czy zakłócenia potocznego sposobu posługiwania się językiem. Mówiąc o zwyczajnych sprawach codziennego życia. których zwyczaj nie niego. u c z e n i . że wśród przedmiotów postrzegania zmysłowego nie ma takich. nawet nia bardzo wielu rzeczy. to jednak w Bogu tylko upatrują bezpo­ czy wywoływać w nim jakąś ideę. Jednak­ opierają się na założeniu. Ściśle rzecz biorąc. które z tak wielkim powodzeniem były stoso­ turę i ducha języka. rzeczywiście wierzy w istnienie materii czy rzeczy poza umy­ 52. kto więc je odrzuca. które w ich przekonaniu istnieją poza umysłem. nie są zdolne do wywoła­ powinniśmy więcej mówić. że ak­ cego się tak powszechnie błędu? Odpowiadam najpierw. Czyż nie słusznie wyśmiano by kogoś. Czyż mielibyśmy przypuszczać. Czynią tak również ostatnio ci filozofowie. co zawiera w sobie używać wszelkich tradycyjnych zwrotów językowych. że nie aż tak wielu ludzi. I). uważam. Ale żaden filozof nie chce niektórzy ze scholastyków. Po siódme. jak Loąuendum est ut plures. że Słońce wscho­ nie ludzkości za argument nie do odparcia na rzecz istnienia materii czy rze­ dzi. dlaczego w takich to a takich okolicznościach 53. aby wyeliminować przyczyny naturalne i przypi­ czymś zupełnie nieuzasadnionym i nierozumnym przyjąć istnienie niezliczo­ sać wszystko bezpośredniemu działaniu duchów? W świetle tych zasad nie nego mnóstwa stworzeń. że podobnie ma się rzecz z wszelkimi ciałami. jako że język. libr. to już pozostawiam bezstronnemu osądowi czytelni­ choćby nie wiadomo jak były fałszywe. którym się posługujemy. którego kryteria nie materii. odwołując się do indukcji. głosili już dawniej jesteśmy pod wpływem takich a nie innych idei. które tak naprawdę są niczym więcej. Po ósme. Co więcej ci. wane przy tłumaczeniu zjawisk. kto by wyrażał się w taki ne bez jakiegokolwiek celu. niepodobna wierzyć w coś. zgodne przeświadcze­ dziwości systemu kopernikańskiego. jak ciągnęli wniosek. ło pokazane w art. jak to już zosta­ stanowiącymi bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego. że ludzie wierzą w istnie­ i naukowy. że ogień grzeje albo woda chłodzi. 25. wydźwięk oraz myśl przewodnią. ruchu i innych jakości. jest dostosowany do wyrażania obiegowych słowych. był jakiś byt nieświadomy i niemyślący. żeby komuś małostkowemu.. te zaś nie zawsze są najbardziej trafne. mimo to powiadają. gruncie tego założenia. nie pozostawić ku temu żadnej sposobności. którego nie można by równie łatwo wyjaśnić bez i biorąc poprawkę na te nieścisłe formy wypowiedzi. odwołując się nie do substancji cielesnej. jednakże w tej dziedzinie powinniśmy „my ś 1 e ć j a k bez nich. a m ó w i ć j a k lud" 1 . wyobrażać. aby Ge. lecz do zawierałyby w sobie jakąkolwiek władzę czy możność działania. jak sami przyznają. niektórzy mogą uznać powszechne. W pewnym sensie. jest to nieuniknione. jak i tymi. Zważywszy na to. że substancja cielesna czy materia rzeczywiście że rzetelny i poważny czytelnik będzie w stanie wyłowić sens z toku naszych istnieje. że po dokładnym ceptacja naszych poglądów nie przyczyniłaby się w żadnym stopniu do zmiany badaniu mogłoby się okazać.

są skłonni utrzymywać. co by się tylko może działać? Można to wyjaśnić po pierwsze tym. mamy w wielu wypadkach prawo przyczynę różną od umysłów. iż postrzegają rozmaite idee. budowy. zwłaszcza że nie­ kiedy nawet uczeni uznawali myśl o tym. że wysuwane przez nas koncepcje sanie zdobyły jeszcze znaczącego uznania w świecie. że Ziemia jest okrągła i pozostaje stałość i zmienność w działaniu. że Jego działania charakteryzuje stałość i jed­ z którymi często się spotykali. a przecież ruch Ziemi nie jest postrzegany przez zmysły. zdecydowana większość rodzaju ludzkiego. jeśli będzie właściwie zrozumiany. Odpowiadam na nomów za prawdę opartą na najbardziej jasnych i przekonywających dowo­ to. a nasze idee są jedynie ich obrazami czy podobi­ poruszającą się na tle innych planet i wyglądającą pod każdym względem tak znami wywołanymi w naszych umysłach przez owe przedmioty. zarzuci ktoś. argument świadczący o przeogromnej mądrości. że ten pogląd. a mianowicie jest nią fakt uświadomienia sobie. że Najwyższy Duch. dlaczego jest na świecie tak rozpowszechniony. 46 47 . uświadamiając sobie. Ale dlaczego zakładają oni. zresztą jedyny przypadek. gdyż nie zostały one wywołane wewnętrznym aktem ani nie są za­ sca. iż ruch jest jedynie ideą wynika. czy mamy poza umysłem. do pogodzenia z kilkoma dobrze uzasadnionymi prawdami filozofii i mate­ 56. pozostając w pełnej zgodzie z tym. to taki argu­ szej refleksji. choć norodność. ludzie w gruncie rzeczy są one całkowicie pozbawione znaczenia. gotowi są przypisać to aktywnej obecności czynnika nadprzyrodzonego. że pew­ się znaleźli w takich to a takich okolicznościach. że w nie wierzą. a nie odwołują się raczej do ducha. których nie są dach. to jednak są tak niezmienne i tak nam dobrze znane. a zatem muszą mieć jakąś jących po sobie w naszych umysłach idei. czy nie. że zostały wywołane z zewnątrz. który sam szych działań. kiedy ludzie narzucają sobie sami przekonania. która może zachować swoją użyteczność i pew­ ności działania. gdyż z tego. nie budzi w nas to głęb­ cieszący się wyjątkowo powszechną i niezachwianą akceptacją. w naszym ujęciu. tak jak ludzkie istoty są wyodrębniane wielkości gwiazd albo jakiegokolwiek odkrycia w astronomii czy przyrodo­ na podstawie ich wielkości. jakie mnóstwo przesądów i błędnych opinii żywi z najwyższym uporem nie. wyobrażając sobie. Po drugie. choćbyśmy nawet musieli przyznać. w ruchu. który ność. co i poprzedni. jako o bezpośrednich skutkach działania wolnego ducha. jakie można sformułować. że bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego nie istnieją porusza. iż nie w które nie mamy powodów wątpić. nawet jeśli są przejawem niedoskonałości. że te słowa zawierają sprzeczność. jak i w przypisywaniu im władzy czy moż­ nasza znajomość przyrody. Po trzecie. co tu zostało powiedziane. Na podstawie tego. Twierdzą mianowicie. ale czynić pewne i dobrze uzasad­ 57. że gdybyśmy przy tym ofiarą nie mniej absurdalnej pomyłki. w takim a nie innym poło­ ne przedmioty rzeczywiście istnieją poza umysłem i posiadają istnienie odręb­ żeniu i odległości od Ziemi i Słońca. Ten pogląd samo jak one. Ilekroć naturalny bieg rzeczy zostaje zakłócony przez cud. To zaś zostało w przekonywający sposób ustalone na podsta­ wyznawany przez filozofów zawdzięcza swoje pochodzenie tej samej przy­ wie obserwacji zjawisk. że nie myślimy o nich nawykła do refleksji. Na przykład ruch Ziemi uznawany jest dziś powszechnie przez astro­ i wyjaśnili. aby z obserwacji astronomów wyciągnąć wniosek. Ta od­ wzbudza te idee w naszych umysłach. w których się znajdują. Po dziesiąte. o których z całą oczy­ 59. to powinniśmy postrzegać Ziemię jako ne od bycia postrzeganymi. tłumaczy się to tym. nie tylko snuć wątpliwe przypuszczenia. Pozwala nam to też wydawać trafne sądy o tym. kto zważy. które będą miały na nas wpływ w toku na­ przez rzeczy do nich podobne. czy Ziemia się dząc jasno. a kiedy się zważy. że na zewnątrz istnieją różnych od tych. że po dziś dzień owe poglądy nie 58. czynie. Jednakże filozofowie. w których się obecnie znajdujemy. nie ogranicza się do powiedź da się łatwo zastosować w przypadku wszelkich zarzutów podobne­ jakiegokolwiek szczegółowego skończonego zbioru idei zmysłowych i nie go rodzaju. ludzkości stanowią uczeni. są oni autorami swych własnych wrażeń zmysłowych. Porządek rzeczy i ich wzajemne powiązanie. 55. chociaż stanowią ment za jego prawdziwością wyda się przecież słaby każdemu. że nie zauważają ukazało naszym zmysłom. abyśmy wskazali przyczynę tego przesądu matyki. jak niewielką cząstkę uchodzą za oznakę wolności. gdybyśmy się znaleźli w okolicznościach bardzo oni tej sprzeczności. sprowadza się w rzeczywistości jedynie do tego. wi­ dzić z przyjętymi przez nas zasadami. co wiemy z doświadczenia o przebiegu następu­ wistością wiedzą. Co więcej. odwołując się do teorii dotyczącej jest wyodrębniany na tej podstawie. że jeśli nie jest postrzegany. że ludzie. Od­ ty postrzegania zmysłowego istnieją niezależnie od umysłu i poza nim. mocy i dobroci ich twórcy. ślą oni w ten sposób dlatego. za całkowicie absurdalną. Był czas. padając podstawy. Tymczasem na gruncie naszych zasad nic takiego nie może mieć miej­ twórcami. biorąc pod uwagę ogólnie przyjęte prawa przyrody. leżne od działania ich woli. Żąda się jednak od nas. Do tego sprowadza się rzeczy podobne do naszych idei. Albowiem kwestia. części ciała czy ruchu. zobaczymy. my. że owe idee czy przedmio­ to nie istnieje. jaka tkwi zarówno w założeniu. znawstwie. Ale. skorygowali w pewnym stopniu ten ordynarny błąd. że idee zmysłowe są wywoływane w nas nione prognozy odnośnie idei. że chodzi tu o pogląd gdy wszystko toczy się swym zwyczajnym trybem. i nawet powiadam. da się pogo­ im się nie śniło.

gdy filozofowie przypisują sobie wyjaśnień*^jakie ktoś zapytać. wgoczyy ptóytek. aby osiągnąć zamierzony przez niego efekt. art 25 . nie mają w sobie żadnej władzy ani możności wywoływania jakichkolwiek skutków w przyrodzie. Po drugie. posługując się metodą oddziaływania na rze­ S zegarmistrza. sprawiając. aby każdej anomalii w tym ruchu towarzyszyło po 49 48 . Jeśli jednak ma On działać z zgodzie pr wam. że określony rozmiar. rzeczy mogtoy. Istnieją pewne ogólne prawa. z taką elegancją i tak przemyślnie ze sobą zestawionych? Wszak żadnej sprawności czy możności działania. powszechnie przyjmowane poglądy w tej dziedzinie także nie są wolne od mechaniki. ze Bog jato^oU rozum użytek wyznacza ona różnym fragmentom świata przyrody. przypominającym w swym działaniu zegar. zostało już pokazane w art. wypuszczając listki. przez Niego samego dla rozumnych celo w ustalonyh *acho_ podobnych trudności. wychodzi. kształt. mechanizmie przyrody. gdyż to nie konieczne dla wywołania jakiegoś skutku. i badanie przyrody i odwołujemy się do nich zarówno przy wytwarcaniu przed że ilekroć stwierdzamy. jaki przyrody. samym tylko nakazem własnej woli. zobaczymy. którzy obstają przy istmemu tych Czyż rośliny nie mogłyby rosnąć i rozkwitać. uczynić cud. ruch i układ f ^ . Słowem. Jeśli byłoby prawdą. po pierwsze. to jednak jest niezbędnado jakaś inteligencja wodzi wskazówką zegara. to wówczas jest rzecząkonieczną. co stanie się oczywiste dla kazdeg-kto zwróci można dostrzec jego działanie za pomocą nawet mikroskopu. że cała ta subtelność i kunszt. Wyjaśnianie to sprowadza się ostatecznie do ukazania zgodności ja ją usunie. aby te skutki były osiągane w sposób stały i r e ^ a m Y g t " t T m tak. mistrz wykonał sprężynę. kiedy nie są postrzegane (. zmierzające do wytworzenia i odpowiedniej regulacji czy za pomocą narzędzi i mechanizmów. wykonanego z najznamienitszym kunsztem. choć nikt nie wykonał przedtem mechanizmu i nikt go me można dowieść a priori z najwyższą oczywistością i ścisłością. Koniecznym jest też to. znacząc godziny dnia. istnieją nadaremnie. jakiemu celowi służy owa godna podziwu Co więcej. ^ ™ * " ^ e funkcje i które tłumaczą bardzo liczne zjawiska? nie konieczne do wywołania jakiegokolwiek skutku to J ^ * ™ * ^ 61. czyli aktem swojej woli. co na jedno o całym. ani też nie istnieje żaden konieczny związek między nimi i przypi­ wiek zatem zakłada. to dlaczego owa inteligencja nie mogłaby tego uczynić bez jego trudu wfmi natury. to i tak zarzut by skłonny. że odpowiada za to jakaś usterka mechanizmu. chociaż nikt nie może zaprzeczyć. abyczyn bierać okrężną drogę do celu. która podtrzymuje i rządzi zwyczajnym biegieir. Po jedenaste. że to duch wywołuje bezpo­ takie założenie za możliwe). czyni to najwyraźniej bezcelowo. (Zob. że wszystko to. że nawet gdyby nasuwały do wywołania go w zgodzie ze stałymi prawami rządzącymi m e ^ z m e m się jakieś trudności dotyczące rozumienia rządów Opatrzności i tego.esh uznamy sywanymi im skutkami. w jaki to sposób na gruncie naszych zasad można podać jakieś goś zjawiska. nieprzeliczonego sie. to wszystko wraca do normy? Coś podobnego da się powiedzieć kiegoś zjawiska z określonym ogólnym prawem natury lub tez. że zarzut ten można budowa roślin i takiż mechanizm funkcjonowania organizmów zwierzęcych. poprzedzały wywołanie ^*\™*»™^vŹ że mógłby to samo osiągnąć bez nich. 31. Nie mniej widoczne^ mnóstwa ciał i układów. skoro jedyną średnio każdy skutek swoim fiat. zostało uczynione bezcelowo. Na to wszystko odpowiadam. jak i przy ^ a s m a m u . a gdy ktoś wprawny wisk. trzeba zauważyć. Wykazaliśmy przecież z całą oczywistością. Wszakże i tutaj można pytać. że istnieją nie postrzegane jes ta ze łoby przyznać. które czyniłyby je zdolnymi do owe organy. że zegar nie chodzi tak. widoczne w dziełach ludzkich wywołują one te dostrzegalne skutki. tylekroć oka­ miotów wszelkiego rodzaju i użytku. że one istnieją. mechanizmu zegara. Jednakże gdy się przyjrzeć tej trudności z bliska. Poznajemy je przez obsewację sta oprawa zegara nie mogłaby nam służyć równie dobrze? I jak to się dzieje. kształt. będąc ideami. cerować z większą siłą przeciwko tym. umieścił w oprawie zegara. może uwagę na te przypadki. r o z n ^ ^ i % _ zuje się. zapyta ktoś. których nie po­ na. kółka i cały mechanizm zegara i wszystko uregu­ 62. że ledwie nych skutków w przyrodzie. po co Bóg miałby wy­ wywanych w dziele stworzenia. nawet jeśli zegar­ sób przypisać niczemu innemu poza duchem. jeśli przyjrzymy się temu bliżej. to musi on jakkolwiek dostosowanie tych wszystkich części i organów nie jes^absolut­ ostatecznie przyznać. jaką się im przypisuje z racji tego. ta poruszać się równie skutecznie bez całej tej różnorodności wewnętrznych Ze rozmiar. jak powinien. ze lował w taki sposób. zwartość. co tarczy zegara. do odkrycia jednolitej zasady rządzącej wytwarza niemoto s\o po większej części tak wspaniałe i misternie skonstruowanym. a zwierzę­ mechanizmów poza umysłem. Ktokol działania. To. które rządzą całym łańcuchem konstruowania mechanizmu i zestawiania razem jego części? Dlaczego pu­ przyczynowo-skutkowym w przyrodzie. ruch i tym podobne właściwości me posiadają organów. których w rzeczywistości i tak nie spo i dziełach natury. W myśl tej teorii. Tak na przykład nie można zaprzeczyć. A jeśli tego. że z owej stałości i systematyczności metod ^ f ma p ze możliwe do przyjęcia wyjaśnienie lub wskazać przyczynę celową istnienia strzeganych przez Najwyższy Czynnik Sprawczy płynie wielki i rzucający w przyrodzie. 60. którym nauka przypisuje bardzo jasno określone też to. gdyby trafiłbym rozwiązać na gruncie przyjętych przeze mnie zasad. wówczas należa­ rolą. że wskazówki będą * ^ t T o nk ten miałby niewielką wagę w zestawieniu z prawdą i pewnością tego.

gdy nie jest 65. w przeciwnym razie ze zrozumiałych względów nie wywołałyby ocze­ tody należy zastosować. dlatego też muszą być stosowane szczególnie mamy się spodziewać po takich to a takich działaniach. co już dlaczego zostały stworzone? Albo. po pierwsze. że gdy z uwagą przyglądamy się Jego dzie­ władna. rozciągła. kształtu. po której usunięciu rego idee zostały połączone w układy. lecz znakiem. że Bogu spodo­ między ideami nie implikuje relacji między przyczyną a skutkiem. nie służą my. ale jedy­ bało się. Takie wyjątki od ogólnych reguł rządzących przyrodą nadają się do­ dokonywane w zgodzie z określonymi prawami i według mądrego planu. że idee nie są wywoływane na chybił trafił. nie relację między symbolem czy znakiem a rzeczą oznaczaną. czy tworem człowieka. podobna do związku między przy­ dorzeczności. w tym sensie. ma się wyraźnie na myśli. Po dwunaste. woli przekonywać nasz rozum o Jego przymiotach poprzez dzieła przy­ ści ciał. zwarta. 64. nie popadając przy tym w zupełne nie­ dzy nimi pewna uporządkowana relacja. powodując za­ skutków i działań. którą filozofowie nazywają materią. To właśnie badanie i wysiłek zrozu­ gdyby za sceną tak liczne narzędzia w ręku natury. kiedy się je potraktuje wyłącznie jako symbole dzo systematyczny i kunsztowny sposób. jakie me­ rzadko. nieważne czy są dziełem natury. możemy rody. nie zaś roszczenie sobie pretensji do tego. 63. konieczne jest zestawianie ich ze sobą na różne sposoby. 28. nie jest skutkiem tego czy innego ruchu czy zderzenia się ciał znajdu­ 1 jących się w moim otoczeniu. może ktoś zarzucić. gdy się do niego zanadto W odpowiedzi na to odrzeknę. jest taki sam. by wprawić ludzi w zdumienie. Być może w niektórych sytuacjach jest czymś naprawdę koniecz­ Aby nieliczne idee pierwotne mogły służyć do oznaczania wielkiej liczby nym. która jest przyczyną naszych idei. jakich w ogóle nie można wyja­ uwagę na to. to nasuwa się pytanie. wywoływaniu określonych skutków w przyrodzie. istniejącą poza umysłem. dostrzegamy tak wielką różnorodność idei. owe zestawienia muszą być rzeczy. jaką można wskazać rację. Podobnie hałas. że choć na podstawie tego. podczas zajęcie filozofa przyrody. który mnie przed nim ostrzega. Po drugie. fakturę i mechanizm funkcjonowania wewnętrznych czę­ niami. niach. działają w niewidoczny mienia tych znaków ustanowionych przez Twórcę natury powinno stanowić sposób. że związek postrzegana. że wydaje się nie mniejszą nie­ zbliżę. będąc jedynie istniejącymi w umy­ od tej aktywnej zasady. odwołując się do przyczyn cielesnych. nie jest przyczyną bólu. utworzone w bar­ i oczywiste zastosowanie. tak kunsztownie ze sobą i istniejąca poza umysłem substancja. i stanowiące tak przejrzyste znaki mądrości i dobroci ich Twórcy. zamiast popychać nas do wiary wszystko. niż przyjąć ist- słyszę. że Bóg. ruchoma łom. kiemu celowi służą owe kombinacje idei. brze do tego. wywołując te zjawiska. „w którym żyje­ śle i całkowicie pozbawionymi możności działania wrażeniami. czyli o naturze rzeczy. 51 50 . odwołując się do pojęcia przyczyny jako dodającej coś czy współodpo­ do tego tylko. poruszamy się i jesteśmy" 1 . że miałby On ponosić koszty (o ile można tak zwartości oraz ruchu i powiedzieć. że tak pojęta materia mogłaby ewentualnie istnieć. jak bez­ dla której Bóg miałby sprawić. które oglądamy w teatrze świata. aby Twórca przyrody objawił swą wszechwładną moc. skoro istnieje mię­ wiedzialnej za spowodowanie skutku. ilekroć ona jest obecna. oraz tego. co. Moją odpowiedzią na to wszystko jest. władną. Albowiem. że w swoje istnienie. Stąd oczywistym jest. to powiązanych. Ogień. kiedy się mówi. które zdobyć wiedzę o zależnych od nich ich różnych właściwościach i zastosowa­ w sobie kryją. którego doznaję. które mają nas informować. który wówczas wyda się. istnienie pewnych zjawisk w sposób odbiegający od zwyczajnego porządku Żeby zaś użytek z nich był trwały i powszechny. To jest w praktyce kiwanego skutku. że te rzeczy. innymi słowy. 60 sprowadza się w rzeczywistości śnić. ale znakiem tegoż. powód. to znaczy w kunsztowne i uporządko­ wszystko wraca do normy. żeby wywoływać w nas określone idee. podobna przecież uwierzyć. jak ten. że przez to słowo rozumie się tylko bez­ powiedzieć) całego tego kunsztu i harmonii bez jakiegokolwiek celu. zwrócę 66. można bardzo naturalnie wytłumaczyć i wskazać ich właściwe czyną i skutkiem i skoro istnieją też różne ich kombinacje. tego najwyższego i mądrego Ducha. Aby przedstawić tę sprawę w jeszcze jaśniejszym świetle. pozbawiona czucia. widzę. które przypominając ukryte jak czy znaki. czego dzić do uznania Boskiej Istoty. że nie może istnieć nic takiego. Zresztą wydaje się. odsłaniające przed nami tak wiele harmonii i pomysłowości. w moim pojęciu. jasnym jest. dla któ. to. strzeganie odpowiadającej mu usterki mechanizmu. Ale ja­ jaśniać rzeczy. że zarzut wysunięty w art. 67. wzbudzić respekt i doprowa­ W ten sposób dociera do nas mnóstwo informacji dotyczących tego. wane kombinacje. jak się zdaje. pozbawioną czucia substancję. aby wzbudzić taką a taką ideę. który dorzecznością przyjąć istnienie substancji bez przypadłości. dla którego litery łączy się w słowa. zdumiewając nas nieoczekiwanymi i zaskakującymi zdarze­ postrzegając kształt. ukształtowana. Dzieje Apostolskie 17. po pierwsze. skoro jedna idea nie może być ta właśnie doktryna przyczyniła się wielce do odwrócenia ludzkich umysłów przyczyną drugiej? Skoro owe narzędzia. zostało powiedziane. w sposób tak ściśle odpowiadający określonemu prawu? Nie­ jednak gdyby usunąć z idei materii pozytywne idee rozciągłości. by wy­ gdy one same są dostrzegalne jedynie dla badawczego oka filozofa.

że na. ani pujących po sobie dźwięków. w jaki to sposób może być dla nas obecne ruje się zapisem nutowym. jakiego się używa. Jeśli bowiem chodzi 70. ani nie ma jakiegokolwiek kształtu. Pozostaje zatem ewentualność. wyjąwszy jedynie względne 71. To zaś oznacza. którymi kieruje się On. trwałe i odrębne cząstki materii. Mamy tu zatem do czynienia z defi­ nolitym trybem. jest czymś do materii określonej w powyższy sposób. bezpośredni sposób na nas nie oddziałują. odpowiadające naszym ideom. aby zauważono. ale tego. Dalej. niemniej jednak dla Boga. że przy takim rozumieniu materii. to jednak jest postrzegana przez Boga. który mu towarzyszy. które wywołuje jakiś skutek. że istnieją dziliśmy. jak sądzę. że 52 53 . że jest to substancja bez­ ma wywołać w naszych umysłach. towarzyszy skutkowi bądź też go poprzedza. to gdzie należa­ rządkowany i stały. że oparzenie o niej. ja­ pojęcie bycia podłożem czy podtrzymywania. to nic z tego. Na ile się 72. to. ani nie istnieje w ja­ materii wydaje się jednak nazbyt dziwaczne. nienie przypadłości bez substancji. najrozumniej jest założyć. Jed­ wywołuje je w naszych umysłach. aby rzeczy mogły się toczyć stałym i jed­ władna. dobrego i potężnego Du­ bierna i bezwładna. choćbyśmy nawet mieli sze wrażenia zmysłowe pojawiają się w naszych umysłach w sposób upo­ uznać. problem nie dotyczy już więcej istnienia jakiejś rzeczy uwagę. albo używa się go w jakimś bardzo odległym mawiała za jej istnieniem lub choćby nadawała takiemu założeniu jakikol­ od ogólnie przyjętego znaczeniu. co ani nie może być postrzeżone za pomocą zmysłów czy refleksji. jak powiadam. powie ktoś. co w zwykłym biegu rzeczy. wówczas z meto­ orientuję w mowie potocznej. jako że są całkowicie bierne i dla 68. że ta nieznana substancja może ewentualnie istnieć. że nie istnieje ona w umyśle. Ale w umyśle Boga nie ma pewnych idei stanowiących znaki czy wskazówki. we­ wrażeń zmysłowych wysnujemy wniosek o dobroci i mądrości Ducha. To jednak. z którą wystąpiliśmy. Być może powiecie. co postrze­ kich jakości zmysłowych. ani nie jest postrzegana. które ślonym miejscu. wywoływania idei w naszych umysłach. gdy się mówi. że dla nas przyczyną nie jest. Cóż zatem można by najmniej znaczące zjawisko w przyrodzie albo ukazał jakąkolwiek rację. że nie istnieje ona zgoła nigdzie. Jeśli będziemy postępowali za światłem rozumu. podobnie jak muzyk kie­ nościach pozostaje mi tylko zapytać. który je postrzega. a nie mniej pewne jest to. choćby nie była postrzegana przez o to. stanowią ria ani nie działa. Jednocześnie jest niepostrzegalna. Otóż w tych okolicz­ w sposób metodycznie niezmienny i systematyczny. że materia. pozbawiona czucia i nieznana. jest wszystko. pozbawionej czucia materii. jak to już zostało udowodnione. od postrzegania i bycia postrzeganą. zbawiona czucia i niepostrzegana substancja. że istnieją pew­ łoby ją umiejscowić? Co do tego. Wszak powiada się. albo coś. Takie pojęcie w ogóle rozciągłe. wiek możliwy do zaakceptowania sens czy znaczenie. będąc pozbawioną wszel­ zaś tyczy bezwładnej. już się zgo­ ne stałe i regularne przyczyny ich powstawania. że gdy ona istnieje. słowo to oznacza albo istotę zdolną do działa­ dycznie niezmiennego i systematycznego sposobu ukazywania się naszych nia. Pozostaje jedynie stwier­ choć same tych idei w naszych umysłach nie wywołują ani w żaden inny dzić. gdy się mówi. nicją składającą się z samych tylko zaprzeczeń. żeby materia miała być przyczyną. mianowicie. a zatem nie może być podmiotem działania czy przyczy­ cha wystarcza w pełni do wyjaśnienia wszelkich zjawisk przyrody. Po wtóre zaś. że materia niczego zgoła nie podtrzymuje. taką. czy sobie. jak bardzo ten opis jest bliski określeniu niebytu. Przyjrzyjmy się nieco danemu nam tutaj opisowi materii. to. W odpowiedzi na to zauważę. mieć na myśli. że istnienie nieskończenie mądrego. moim zdaniem. nie ma z nią najmniejszego związku ani nie naprowadza mnie na myśl cji w tym drugim znaczeniu. że przypominają mu. którą zwie się melodią. aby wytworzyć tę harmonijną kompozycję nastę­ coś. gdy się go używa. a w tej sytuacji życzyłbym różnej od ducha i idei. wszak to wła­ niezliczone przyczyny idei przez to. nazywając materię przyczyną? Wydaje się. 69. dla którego stanowi przyczynę oczywistością. rozważmy. wywołując w naszych umysłach wrażenia zmysłowe wówczas Bóg wywołuje w nas idee mocą swojej woli. że jeśli materia w ogóle ma być przyczyną. Co się ną sprawczą. który dług naszych obserwacji. którego ja nie potrafię pojąć. że nie istnieje żadna po­ nie. Tu jednak należy poczynić kie się tu podaje. powiecie. a zatem nie może być przyczyną naszych percep­ gam. że tutaj chodzi o nieznaną przyczynę. Taka mate­ nas niepostrzegalne. że nie istnieje ona w jakimś innym okre­ pewne. chociaż jej słuchacze nie jest zdolne wywołać w naszych umysłach jakiejkolwiek idei. Dla mnie. gdyby ktokolwiek wyjaśnił za jej pomocą choć­ mojego palca jest przyczyną bólu. ani nie jest nie postrzegają nut i mogą zupełnie nic o nich nie wiedzieć. Zresztą w praktyce nie dostarcza ono podstaw do zarzutu n y m . że jest ona oczywistym. nadaje się jakieś abstrakcyjne i osobliwe znacze­ przeciwko tezie. kiedy i jakie idee śnie i nic więcej ma się na myśli. że termin ten albo posiadającą choćby najmniejszy stopień prawdopodobieństwa. wykazaliśmy z całą nas. to musi nią być w tym sensie. która by prze­ jest w ogóle pozbawiony sensu. ani nie postrzega. że wyrażeniu b y ć o b e c ­ kontrargumenty. nakże wyraz ten nie może być użyty w żadnym z tych znaczeń w odniesieniu co możemy zasadnie stąd wywnioskować. co się tutaj rozumie przez przyczynę. Rad byłbym zobaczyć. Skoro bowiem zauważamy. żeby zasługiwało na poważne kimkolwiek określonym miejscu? Wynika stąd.

po­ ślić mianem materii. na nich opierał. może istnieć inaczej jak tylko w duchu czy umyśle. ny Duch. ludzie 76. w której by one istniały. 75. jakie­ sądu jest to. czy coś śmy skłonni zachować przynajmniej jej nazwę. jest w zupełności niemożliwe. ma być z nim rozstać. nie mam zamiaru tutaj dyskutować. cóż mia­ strzegającej substancji. ruch i tym podobne. że jeśli to. które w niej. a ta właśnie racja straciła całkowicie swoją ważność. Nie potra­ nie wiadomo jak abstrakcyjnych i niejasnych pojęć bytu czy przyczyny. czy w umyśle Boga istnieją takie idee i czy można je okre­ pozbawili ową podstawę czy materialną substancję tamtych własności. żeby mo­ go rozumie się przez przyczynę w odniesieniu do Boga. aby przyjąć istnienie materii. A to w ostatecznym gły istnieć same w sobie. czyni to kierowany przez nie są bowiem niczym innym jak tylko wrażeniami zmysłowymi albo ideami jakąś bezwładną przyczynę? istniejącymi jedynie w umyśle. dla uzasadnienia tego nikłego prawdopodobieństwa. jest to. jak się to. zmysłowych wrażeń. Warto zastanowić się nieco nad motywami. jak długo 77. wyni­ skoro jawną sprzeczność stanowi to. tylko o nazwę. Choćbyśmy jednak dla ocalenia wiary w materię przyjęcia istnienia substancji materialnej. istnieją. który je postrzega. łoby nas skłonić do przekonania czy choćby przypuszczenia. że mnie wyda­ rialnej podstawy. Gdybyśmy jednak posiadali ten nowy zmysł. gdyż brak nam przy­ wę dla przypadłości. jaka została przytoczona w odniesieniu do kształtu. które skłoniły ludzi do z dala od spraw tego świata. ki i pozostałe wtórne jakości zmysłowe nie istnieją poza umysłem. ani dlaczego miałoby istnieć. A jednak ten przesąd jest piłby o istnieniu światła i kolorów. co rozumiecie przez wyraz m a t e r i a . stosowanego do nich zmysłu. za pomocą którego może sprowadza. niepo- 74. i choćbyśmy. że nie bardzo wiemy. jaki możemy w ten sposób otrzymać. 54 55 . skoro było nie do pojęcia. wbrew wszelkim racjom rozumu. że nie mamy jakiejkolwiek racji. to mogę jedynie stwierdzić. Tego zaś. dźwię­ rozrachunku oznacza. które wyłącznie na tej racji się opierało. że choćby się zgodzić z tym. wywołując w naszych umysłach idee. że wszechmoc­ ruchu. będziemy mogli stosownie do tego wycofać ten akt uznania. Jakości. albo cóż takiego postrzegamy pośród tych wszystkich 78. to nie ma znaczenia. aby taka rzecz miała istnieć. Cóż bo­ miałoby być. Co gającej substancji lub by znajdowały w niej swą podstawę. które obstaje przy pojęciu niemyślącej substancji czy podstawy rozciągłości. a do czego to się bardzo się przywiązać do niedorzecznego poglądu. Z tego powodu. tak jak niewidomy nie wąt­ konanie. potrafi tak kolwiek by były. skoro w żaden sposób nas to nie dotyczy. którą następnie odnosimy do takiego istnieje czy nie. o ile pojmuję. Skoro jednak wykazano. tak dla nas nie­ istnienie materii przyjęto ze względu na to. czy przypadłości. aby tego rodzaju rzecz istniała. Wszak. o czym nie wiemy ani czym nie ma po temu żadnej racji. Po drugie zaś. który je postrzega. że umysł człowieka. nabytych na on nam dostarczyć jedynie nowych idei i wrażeń zmysłowych. gdyby odzyskał wzrok. że strzegająca substancja czy podstawa jakichś innych jakości. to mógłby idei. i dotyczy to nie tylko idei. gdybyśmy nawet posiadali ten nowy zmysł. koloru i tym podobnych własności. jak kolory dla niewidomego od urodzenia. po pierwsze. przekonawszy się. niemyślącej. to jednak może przecież istnieć jakaś bezwładna. jeste­ tylko nieznaną podstawą nieznanych jakości. Jeśli natomiast ktoś zostawiając jedynie jakości pierwotne. jak czynili wszystko. z czego można by wnosić o istnieniu bezwład­ mielibyśmy tę samą rację przemawiającą przeciwko ich istnieniu w niepo- nej. Można by się spodziewać. że spór toczy się już nie o rzecz. lecz również wszystkich możliwych idei. że nawet żadna z tych jakości nie je się to w sposób oczywisty niemożliwe. stanowi dla Boga okazję do wywołania w nas pewnych idei. jak kształt. by te jakości miały istnieć w niepostrze- ka stąd. że nie istnieje żadna tego słowa używa się na oznaczenie niemyślącej podstawy dla własności czy niemyśląca podstawa rozciągłości i innych postrzeganych przez nas jakości przypadłości. gdy rozum zawodzi. Absolutnie nadzwyczajnym i godnym ubolewania przykładem siły prze­ które są nam obecnie znane. czyli poza umysłem. że skoro sami materialiści przyznają. a wówczas drodze percepcji czy refleksji. usi­ krok po kroku kolejne z tych motywów czy racji są wykluczane i tracą waż­ łowali oprzeć nasze przekonanie na samym tylko prawdopodobieństwie jego ność. to właśnie i nic inne­ czy substancji. ruch i pozostałe w pełni puścili wodze nieokiełznanej przez rozum fantazji . Z biegiem czasu. dostrzegając. jak to zostało pokazane. choć fię też dostrzec pożytku z dyskusji nad tym.to ostatecznie z jakości zmysłowych czy przypadłości rzeczywiście istnieją poza umysłem. wiem mamy takiego. co jest w naszej mocy. się niejako ukryć jak za parawanem przed Bożą Opatrznością i odsunąć go 73. kształt. choćbyśmy. jedynym wnioskiem. ru­ nadal pojmowali jako istniejące poza umysłem. że kolory. a zatem potrzebujące mate­ chu i innych jakości zmysłowych. więcej. w każdym razie ja jej nie dostrzegam. Odpowiadam na tak głęboko zakorzeniony w naszych umysłach. że kolor. iż miałaby ona stanowić podsta­ uchwytnych. W ten sposób. niepostrzeganej przyczyny? Z drugiej zaś strony. który się możliwości. że w umyśle Z tej racji wydawało się koniecznym przyjęcie jakiejś niemy ślącej podstawy Boga istnieją pewne nieznane idee. pojęć obecnych w naszych umysłach. Otóż po pierwsze sądzono. skoro rzeczy samej nie da się obronić. to dopiero co mogliśmy zobaczyć. Powiecie jednak. zatem umysł powinien po prostu i bez jakiegokolwiek oporu porzucić to prze­ wówczas może nie wątpilibyśmy o ich istnieniu.

że istnieje wielka różnorodność duchów różnego rodzaju i obda­ miały. 1 Zob. wówczas wszystko. przyznaję. o ile tylko jest zrozu­ przeczyć. to jednak stancji materialnej i będziemy utrzymywali jedynie. Dla mnie jednak przez nas tezach nie ma niczego. nierozciągłym. też została już jasno wyłożona. że właściwym zastosowaniem słów jest oznacza­ sobie zdolność tworzenia abstrakcyjnych idei ogólnych. którzy sądzą. i są czymś więcej niż tylko ideami. że terminów składających się na to twierdzenie nie używacie w oderwaniu od ducha i idei. tak od próbom rozwikłania czy wskazania jakiegoś konkretnego znaczenia powyż­ siebie odmiennych i tak różnych od wszystkiego. w które wyposażył mnie Twórca mojego istnienia.czymś nać każdego porządnego chrześcijanina o tym. ani duchem. Może­ ną różnorodności duchów i idei. że materia jest czymś wypowiedzi Pisma świętego na ten temat są wystarczająco jasne. 29. wyrażają się w taki nie pojęć lub rzeczy w sposób odpowiadający naszej wiedzy o nich i temu. niemyślącym. 56 57 .].ani substancją. Z tej samej racji wolno wam powiedzieć. że używając słów pozbawionych znaczenia. głosiłby w ich potocznym znaczeniu. by przeko­ nieznanym . usiłował na tej nia ni wyjaśnić czegokolwiek za jej pomocą. dyspo­ rzyć w istnienie materii? Cóż. co z poprzedniego. co dotychczas postrzega­ szych terminów miały towarzyszyć wyjątkowe trudności. wypowiedzi. co wystarczająco odróżnia materię od niczego: pozytywna. że ciała rzeczywiście istnieją bezwładnym. bez narażania się na popadniecie w sprzeczność. by stanowić niezbity dowód. że pogląd. zachowuje swoją ważność. powiecie. że dwa razy dwa równa się siedem. wzięty w potocznym znaczeniu. niezależnie od tego. że nie posiadam racji. Różnica między rzeczami i ideami. to. że w przedstawionych abstrakcyjnym i najbardziej ogólnym ze wszystkich pojęć. aby powstawał w moim umyśle jakikolwiek efekt wydaje mi się także. art. że wywołać swą niewyczerpaną mocą Najwyższy Duch. 33. tak liczbą. co nie byłoby zgodne z regułami właściwe­ jest to pojęcie najbardziej ze wszystkich niezrozumiałe. znacznie przewyższają te.1 Nie składa. Wszak w Piśmie świętym jest mowa nieistniejącym w żadnym konkretnym miejscu? Wszak. Są tacy. co się na nią między tym. co się przez to podstawie ustalić. jakie to idee może w umysłach tych rozmaitych duchów słowo rozumie? Wszak to jeszcze nie czyni sprzecznym stwierdzenia. aby w Piśmie znalazła się gdziekolwiek wzmianka czy wrażenie różne od tego. ale jako znaki czegoś. że jeśli to wam się tylko wyda stosowne. 79. jawną sprzeczność. że ci. których władze. mogą istnieć niezliczone rodzaje idei czy wrażeń zmysłowych. coś. co filozofowie nazywają materią. cji. Wszak. Nie widzę racji. bawiąc się słowami. albo o istnieniu przedmiotów poza 81. to przecież nawet gdyby cie na przykład powiedzieć. że dzie używają słowa n i c i uczynić je synonimami w obrębie waszego stylu istnieją ciała. W końcu powiecie może: a cóż. I z tego ostatniego twierdzenia zrozumiemy tyle samo. niemyśląca Pozostaje nam zatem rozważyć te zarzuty. możecie je zestawiać ze sobą. które w sposób oczywisty zakładają realność drzew przyjmie się taką negatywną definicję materii. najbardziej jak są przez nas postrzegane. jak i zakresem. Ponadto. że istnieje bezwładna. ani nawet pojąć. Gdy bowiem rozważam z uwagą. Odpowiadam na łem. 82. wione na gruncie religii. Odpowiecie na to może. Wszystko to jednak wydaje się tak oczy- rzonych różnymi możliwościami. miast i ludzkich ciał. iż wszystkie te rzeczy realnie istnieją. że posiada pojęcie istoty czy istnienia oświadczycie. ani przypadłością. wam używać słowa m a t e r i a w takim samym znaczeniu. że podana wyżej definicja zawiera w sobie umysłem. jak kolory różnią się od dźwięków. łącznie czy z osobna. w jakim inni lu­ Pokazaliśmy przecież. Stąd zaś jasno wynika. gdybym ja. że nie mogę wskazać żadnego jej zastosowa­ nując kilkoma ograniczonymi w swym zakresie zmysłami. a nawet substancje cielesne. gotów uznać ograniczoność mojego pojmowania. idea istoty. jeśli tylko któryś z tych duchów utrzymywał. gdy tylko o niezliczonych faktach. by miały jakiś uchwytny sens. Odpowiadam na to. 36 itd. Choćbym jednak nie wiem jak był to. którzy przypisują istnieje powszechna zgoda. jak powiadają. Odpowiadam na to. czyli tak. gdy chodzi o nieskończo­ jak wam się podoba. o tym. sposób. [przyp. abstrakcyjna 83. wolno słów w ich potocznym znaczeniu. niepodzielnym. świętego czy świeckiego. które mogłyby być posta­ substancja pozbawiona przypadłości i stanowiąca przyczynę naszych idei. Istotnie. która jest. To właśnie ostatecznie. ni ideą. jak mi się wydaje. czy rzeczy zewnętrzne istnieją czy nie. że moja teoria by było zarzucić pojęciu substancji czy przyczyny lub jakiemukolwiek inne­ nie naraża na niebezpieczeństwo zakwestionowania prawdziwości żadnego mu pozytywnemu czy względnemu pojęciu materii. co można i kamieni. nawet jeśliby mo. aby go zastosowania i znaczenia języka i że każdy wywód. o ile mi wiado­ materia istnieje i że jest ona substancją albo przyczyną idei. wynika z tej defini­ jest do pogodzenia z naszymi zasadami. nie dostrzegam. jeśli porzucimy sprawę istnienia sub­ nieniem ciał są niewystarczające. aut. że choć rozumowe argumenty za realnym ist­ 80. stanie się bezprzedmio­ pisma. czego sami nie znacie. 30. w którym używa się tych i tym podobnych towe. by wie­ Byłoby też przejawem krańcowej głupoty i zuchwalstwa. jak gdyby posiadali taką ideę. co realne a co urojone. jakie wywołuje w nim termin n i c. które mogą istnieć. od postrzegania i bycia postrzeganym. gór i rzek. Możecie jednak nalegać: cóż z tego. nieruchomym. bytu czy istnienia.

34 wiadają tym. że istnieją przedmioty zewnętrzne względem umysłu. nadając im taką moc i wagę. tylko poznać z całą oczywistością naturę jakiegokolwiek realnego. A jako. Cóż mielibyśmy są­ niu przedmiotów poznania zmysłowego: istnienia w umyśle. wszystkiego. Czy substancja cielesna może myśleć? Czy materia jest Cały ten sceptycyzm wynika z założenia. to zagadnienie trzeby. Ten właśnie pogląd. jak to z całą oczywistością wynika z art. właściwe źródło sceptycyzmu. że nie ma po­ ści. jak i dla nauki. Rozprawiwszy się z zarzutami. ziemi. czyli istnieją poza umysłem? i 35. które są postrzegane. Jak długo rzeczom niemyślącym przypisujemy realne istnienie. realnie i bezwzględnie czy sam przez ogół pozostawiają miejsce na wątpliwości co do realności cudów. smakowali i pili wino oraz odczuwali damy w sceptycyzm. Poznajemy tylko stosunek czy relację. że jest ono ste własności rzeczy. co by nie było postrzegane. ne jedynie jako wrażenia zmysłowe istniejące w umyśle. do których doprowadziło przyjęcie poglądu o dwojakim istnie­ chociażby cuda tracą wiele ze swej wagi i doniosłości. to na gruncie na­ menty przytaczane przez sceptyków wszystkich wieków zależą od założe­ szych zasad nie ma już dla nich miejsca. róż­ dukować z wcześniejszych założeń. Skąd bowiem można wiedzieć. które każdy z łatwością może wyde. Zauważę jedynie. Z przedstawionych przez nas zasad wynika. zawsze z filozofii. a wszystko to stanie się jeszcze bardziej ne od tego. ruch. rzeczywiste tylko w takim stopniu. jaką tylko zdołałem. słyszymy które z nich widać już na pierwszy rzut oka. że laska została przemieniona w rzeczywistego węża. moim zdaniem. w jakiej pozostają one do znowu przemawia raczej za tym niż przeciw temu. 88. Podczas gdy rzeczy pozostają takie same. a przez to do­ dzić o lasce Mojżesza? Czyż nie została naprawdę przemieniona w węża? stępnego umysłowi. że z tego. czyli także wtedy. wiste na podstawie tego. wszystko. czym może być rzeczywiste. kształt czy ruch jakiejś rzeczy. że zależą one od istnienia materii. że te rzeczy. tak długo będzie dla nas niemożliwym nie jasne w dalszej części tej pracy. że rzeczy realne istnieją poza umysłem i że ich poznanie jest należałoby je uznać za oszustwa lub twory wyobraźni. że wpływając na wzrok. Ale jeśli się czasowe wywody. Jak długo bowiem lu­ o wszystkich innych cudach. która z nich. a woda przemieniona tak długo nie mogli być pewni. kształt. I nie stoi to bynajmniej w sprzeczności z tym. nasze idee się 85. Tak więc ostatecznie to nie nasze zasady. że podjęcie się tu na nowo jego wyjaśnienia stanowiłoby na nie spojrzy jako na znaki czy obrazy odsyłające do rzeczy czy pierwo­ zniewagę dla inteligencji czytelnika. Tak. ale nawet to. To dlatego mamy do czynienia się w naturalny sposób zredukować do dwóch obszarów: poznania idei i po­ z filozofami niedowierzającymi własnym zmysłom i wątpiącymi w istnienie znania duchów. ale właśnie te przyjęte rozciągłość. że gdyby wszyscy wzorów istniejących poza umysłem. że istnieje różnica między rzecza­ nieskończenie podzielna? I w jaki sposób oddziałuje na ducha? Te i tym po­ mi i ideami i że te pierwsze istnieją poza umysłem. i istnienia realnego. o czym była mowa. nawet swych własnych 58 59 . naszych zmysłów. stano­ wywołał w nich tylko złudzenie czy ideę wina? To samo można powiedzieć wi. czuli woń. które nie są postrzegane. Istnieje jeszcze wiele innych korzy­ nia. że przy naszych zasadach. wówczas w nieunikniony sposób popa­ obecni przy stole widzieli. Zresztą zagadnienie tego. mogłoby być tylko widmem albo czczą zjawą i pozostawać łych kwestii. rego całkowita bezpodstawność i niedorzeczność została już ukazana. rozciągłość i tym podobne są rozpatrywa­ żone w sposób tak jasny i wyczerpujący i tak często je przywoływaliśmy. co zostało przedstawione wcześniej. że w ogóle posiadają jakąś rzeczywistą wie­ w rzeczywiste wino. że podczas godów weselnych w Kanie nasz Zbawiciel nie uczynił nic bycia postrzeganymi przez jakiegokolwiek ducha. a nawet czy jaśniejszym świetle. co nam wiadomo. Nie­ nej rzeczy. odpo­ działem w innych miejscach. W świetle przedstawionych wcześniej zasad dzie sądzili. zostało już wyło­ 87. co rzeczywiste i co urojone. nieba. Łatwo byłoby szerzej omówić ten temat i pokazać. co się tyczy idei czy rzeczy niemyślących. nie mogłoby być wątpliwości. a nie rzeczywi­ jego wpływ. gdyż nie ma w nich niczego. Kiedy kolor. aby się nad tym dłużej rozwodzić. Najpierw tedy. Przy tym rzeczom Czy może zmieniły się jedynie idee w umysłach widzów? I czy można przy­ niemyślącym przyznano istnienie z ich własnej natury niezależne od faktu puścić. co powie­ dzę. jak argu­ kich wieków. któ­ więcej ponad to. Widzimy jedynie zewnętrzne przejawy. jak to. byśmy wiedzieli. które wywołały mnóstwo zbędnych spekulacji. przy­ którakolwiek z nich przedstawia prawdziwe jakości istniejące realnie w da­ stępujemy z kolei do przyjrzenia się konsekwencjom naszych poglądów. i nie jest w naszej mocy rozstrzygnąć. że są postrzegane. o ile się nie mylę. niemy- 86. Zajmę się każdym z nich z osobna w odpowiedniej kolejno. w jakim odpowiada realnym rzeczom. Odpowiadam na to. nych błędów. czy on istnieje. zarówno dla religii. to. wtedy są doskonale a na związane z nim trudności tak łatwo odpowiedzieć w oparciu o dotych­ znane. co w sobie. które usiłowałem przedstawić w naj­ zmieniają. gdy nie dobne dociekania dostarczały niekończącej się rozrywki filozofom wszyst­ są postrzegane. co widzą i czego dotykają. powonienie i smak biesiadników. poza umysłem. Niemożliwym jest. Ale może ktoś z naciskiem podkreślać. ści. co widzimy. znika raz na w całkowitej niezgodzie z realnymi rzeczami istniejącymi in rerum natura. ich poznania uczyniono niejasnym i zagmatwanym w rezultacie niebezpiecz­ 84. że kilka trudnych i zawi­ i odczuwamy. że ludzkie poznanie daje ślącego bytu.

niepodzielnymi substancjami. które nie wiadomo. które aktualnie postrzegam za pomocą zmysłów. całkowicie odmiennych i niejednorodnych. kolwiek innowację w tym względzie. Uznaje się mógłby oprzeć się zagrożeniom ze strony sceptycyzmu. jak a b s o l u t n y . nawet ci. Dalej. ciał. pomniejsza śnie nie istniał w naturze. myśl. i że by­ Co więcej. W zgodzie z przyjętymi przez ogół dza się do bycia postrzeganym. potrzebują podstawy. jak sieją powszechnie pojmuje. że najsławniejsi pośród starożytnych filozofów. A po całym ich mozole i umysłowych zmaganiach są zmuszeni przy­ umysłami. i nie należy nas posądzać o jaką­ ona do dwóch rodzajów jestestw. że to. te drugie zaś bytami inaczej. na­ które poza nazwą nie mają ze sobą nic wspólnego. a idea może być podobna drodze dowodzenia. iżby mogły one istnieć poza z tego. O przedmiotach poznania zmysłowego można też ny. który we. Równie powiedzieć. co tu zostało powiedziane. który je postrzega. ściwy sobie sposób. Byłoby rzeczą zbędną zdawać sprawę mi rzeczami albo realnie istnieją. gdyż nie potrafią istnieć same przez się. które dezorientują jedynie do idei. rozumowania. rzecz biorąc. słowem wszystkie jakości zmysło­ 89. niepostrze- nemu poczuciu czy refleksji. R z e c z albo b y t jest najogólniejszą ze wszystkich nazw. i s t n i e n i e . natomiast. rozciągłej. że przedmioty postrzegane za pomocą zmysłów są niczym innym. że idee obecne w naszych zmysłach są realny­ stworzoną i wieczną jak On sam. które przed chwilą oglądałem. ale zostały wywołane przez Ducha innego niż sens. Jednakże wszystkie te wątpliwości. ani tej bezpośrednio oczywistej. Są nimi duchy i idee. nic bodaj nie jest jednak. myślą i je postrzegają. ani tej dostępnej na wego czy idei polega na tym. lub by były podobiznami jakichś pierwo­ znać. Odnosi się realności. zasadami uważa się. ko. jeśli wpierw nie ustalimy znaczenia tych stancji czy podstawy. przypisując jej istnienie z natury. ale muszą istnieć to oczywistą sprzeczność. rzeczy postrzegane za pomocą zmysłów mogą być umysł i wprowadzają go w zakłopotanie oraz ośmieszają filozofię w oczach nazwane zewnętrznymi ze względu na ich pochodzenie. albo aktywnego bytu. co się rozu­ jak tylko kombinacją tych jakości. że jest postrzegana. że idee. natomiast istnienie innych duchów na drodze gającej substancji. podczas gdy rela­ rzonych. że. Tymczasem inni filozofowie powszechnie cjach. jak tylko będąc postrzegane i dlatego nie mogą istnieć w żadnej in­ bezwładnymi. albo pretendowali do nym za pomocą zmysłów odmawiamy istnienia niezależnego od jakiejś sub­ jakiejkolwiek wiedzy na ten temat. gdy przymknę oczy. jak o istnieniu tych w innym umyśle niż mój własny. teoria materii czy substancji cielesnej ostatnie mogą być przez nas postrzegane. W podobny sposób poznajemy relacje w którym dopatrują się jedynie idei cielesnych substancji przez Niego stwo­ między rzeczami czy ideami i mamy o nich jakieś pojęcie. że niekiedy istnieją niedorzecznym byłoby wątpić o moim własnym istnieniu. r z e c z y w i s t o ś ć . co znamy lub o czym mamy jakiekolwiek pojęcie. miano za tak nie­ łoby czymś niewłaściwym rozciągnąć znaczenie terminu i d e a na wszyst­ słychanie trudną do pojęcia. w których istnieją. Przy tworzeniu trwałego systemu rzetelnej i autentycznej wiedzy. ale przeczymy. aby jakikolwiek przedmiot poznania zmysłowego w jakimś innym umyśle. żeby zacząć od jednoznacznego ustalenia. ruch. nie ujmujemy niczego z ich słów. Błędem byłoby myśleć. cje są czymś innym niż idee czy rzeczy. na szych. Kiedy więc rzeczom postrzega­ będziemy się spierali o to. któ­ przez się. którą nazywają materią. lecz mając swą podstawę w umysłach czy duchowych substan­ re działają. Cała różnica polega na tym. Wydaje mi się. że jakości zmysłowe istnieją w bezwładnej. że te 92. ważniejsze ponad to. do których się odnoszą przez to. ateistyczne i wrogie religii systemy. a jednocze­ 91. mogą nadal istnieć. które je postrzegają. jak wielkim sprzymierzeńcem ateistów wszystkich wieków była sub- 60 61 . Co mie przez r z e c z . i s t n i e j e i im podobnymi. z e w n ę t r z ­ ten. Nie przeczymy temu. którzy uznawali istnienie jakiegoś Boga. że istnieją „poza umysłem" w tym sensie. niepodzielne substancje czy duchy. czy rzeczy istnieją realnie. choć nie postrzegamy tych pierw­ stanowi zarówno główny filar i podporę sceptycyzmu. co oznaczają. nie posiadamy jego idei. Nasze własne istnienie poznajemy dzięki wewnętrz­ utrzymują. niemyślące byty postrzegane za pomocą zmysłów nie istnieją pierwsze są czynnymi. we wła­ którym wzniesiono wszystkie bezbożne. o ile w ogóle uznają je za stworzone. Te szym zdaniem. Jak już bowiem wykazaliśmy. że nie potrafimy uzyskać żadnej wiedzy o istnieniu przedmiotów po­ wzorów istniejących poza umysłem. wówczas rzeczy. że rozciągłość. w której mogłyby istnieć. jak i fundament. Tak więc. znikają. że posiadamy jakieś poznanie czy pojęcie zewnętrzne w stosunku do wszystkich myślących bytów i różne od bycia naszego własnego umysłu czy ducha. duchy i relacje mogą być wszystkie. Nadaremnie bowiem do powyższego panuje powszechna zgoda. Wszak stanowiłoby rzeczy. Można powiedzieć. które nie istnieją same nej substancji niż owe nierozciągłe. pozbawionymi trwałości i niezależności. choćby to był wieczny umysł Stwórcy. jako że nie sam umysł świata. kiedy używanym przez nas słowom nadamy jakiś uchwytny wytworzył je od wewnątrz. ściśle postrzeganą przez jakikolwiek umysł. że materia została stworzona z niczego. zatem nie mogą istnieć same przez się. skoro samo istnienie niemyślącego bytu sprowa­ w jakimkolwiek stopniu realność rzeczy. przestając bawić się takimi terminami. był bezpośrednio postrzegany przez zmysł wzroku czy dotyku. gdyż samo istnienie wrażenia zmysło­ znania zmysłowego. uważali materię za nie­ 90. przedmiotem ludzkiego poznania i dociekania.

Ta sama niedorzeczna zasada przysporzyła niemało kłopotów chrze­ jednostajnie. co każdy zwyczajny. tylekroć gubię się i wi­ ścijanom. aby tylko wszystko do niej zredukować. stanowiło główną pod­ kiwał o takim a takim czasie. Drugim. nie miejsce i czas chodzi oraz jakie ruchy trzeba wykonać. czasu. jak pozbawia się jąco trudne i niezrozumiałe. Dostrzegając. czyli to. to ten sposób wyrażania się budzi we mnie dziwaczne myśli na temat żeniu. Osoby bezbożne i odnoszące się do religii z lekceważeniem chętnie 96. księżyc i gwiazdy nie sprawi mu najmniejszej trudności. tak. Wszak gdyby ludzie zdali sobie sprawę z tego. i co jest jedynie kombinacją jakości zmysłowych czy idei. które stanowią o jego w ich umysłach. Czas. kiedy się je rozważa w sposób abstrakcyjny. w którym partycypują wszystkie byty. aby oddawać cześć trwania w ogólności. przypisując cały porządek zdarzeń już to czystemu takimi były. drwiąc cepcji prowadzących do sceptycyzmu i bezbożności oraz rozwiązanie tak z substancji niematerialnej i przyjmując. lecz kiedy wpadną w ręce metafizyka. zwolennicy Hobbesa i im podobni po­ ście. że takie osoby pilnie słuchają tych. Jest czymś zupełnie naturalnym. rozumność wrzód na ciele zarówno teologii. czas najtrudniejsze do odparcia z ich zarzutów obrócą się wniwecz. by mógł je pojąć zwyczajny czło­ w świecie łupem. aby te argumenty nad sprawami świata. Usunięcie materii z przyrody pociąga za sobą obalenie tak wielu kon­ skłaniają się ku tym systemom. są czymś każdemu znanym. które były niczym jak ciało podlega zniszczeniu. obfitym źródłem błędów i trudności w poznaniu naszych idei. a gdy słyszę. że trwa przez niezliczone wieki. którym sprawy wiedzy. jak wielką wagę wrogowie gania. które sprzyjają ich upodobaniom. o jakie konkret­ we wszystkich jego różnorakich formach opiera się na tej samej zasadzie. co wydaje się równie absurdalne. wówczas nawet filozof może się poczuć zakłopotany. albo że w każ­ względu na tę materialną substancję. prosty czło­ nięty. nie myśląc niczego. czyli niepostrzeganych ciał. jak tylko będąc postrzegane. że słońce. a na pewno nie będzie stawę nie tylko dla ateistów i deterministów. że dusza jest podzielna i tak samo niewiarygodnej liczby sporów i zagmatwanych kwestii. którzy przeczą Opatrzności. ileż to kłam w trudnościach nie do pokonania. to jestem pewien. Na przykład. które żeśmy przeciw cą. bezrozumną. Wszystkie ich odrażające systemy opierają się na niej postaciami? Odrzućcie tę materialną substancję. Poleć swemu służącemu. widząc. iż szczegółowe wiek przez to słowo rozumie. że czas jest nieskończenie podziel- wstania? A czyż najbardziej przekonywające z nich nie opierają się na zało­ ny. czyli pieczy sprawowanej przez Wyższy Umysł pokoju i religii leżą na sercu. abstrahując od następstwa idei w moim umyśle. jak i filozofii. jak inni mówią. nie uznano za rozstrzygający dowód (którym mnie się one tów. własnym ideom. mianowicie to. jest religii przypisują nięmyślącej materii i jak wiele podstępnych i przemyśl­ wyłożona przeze mnie we „Wstępie" teoria idei abstrakcyjnych. Jeśli chodzi o mnie. że i tak wszyscy. obok wiary w istnienie zewnętrznych przedmiotów postrze­ nącego z takiego czy innego ciała. Nie posiadam bowiem w ogóle takie­ wątpliwości i zarzutów podnieśli socynianie i inni w kwestii Zmartwych­ go pojęcia. aby tam dotrzeć. 62 63 . że ciało nazywamy tym samym ciałem nie ze względu na jego ze­ mojego istnienia. to ilekroć próbuję utworzyć sobie prostą ideę rzeczy. pojmując go jedynie w kategoriach kontynuacji istnienia czy z pewnością nigdy by przed nimi nie padli na twarze. Rzeczy naj­ nych środków używają. wiek obdarzony zdrowym rozsądkiem. aby cię ocze­ 94. ale ze przyjął. że gdyby nawet argumentów. gdyż zrozumienie. który stwarza i podtrzymuje w istnieniu wszystkie 98. okazują się zaskaku­ znający słuszne zasady powinni się rozradować. co jest postrzegane za pomocą zmysłów. Istnienie materii. czasu upływającego 95. tamtych najważniejszego oparcia i wypiera się ich z tej jedynej twierdzy. mieliby powód życzyć sobie. ludzie wy­ prostsze w świecie. i rozumiejcie przez c i a ł o to. ale raczej skierowaliby swój hołd ku temu Wiecznemu Nie­ usiłując to zrozumieć. a wów­ być warte zachodu. przysparzając ludzkości tak i celowość w kształtowaniu rzeczy. Wszak owa teoria bezwzględnie zmusza człowieka. Jeśli jednak rozważy się czas. niemy ślącą substancję źródłem i początkiem wszystkich by­ niej wytoczyli. przypadkowi. by pojąć znaczenie tych słów. 93. że gdy ten kamień węgielny zostanie usu­ cały spór. miejsce i ruch rozpatrywane w konkrecie. widzialnemu Umysłowi. jawnie wydają). to zaś wyklucza wszelką wolność. kiedy przeniknęła do artykułów naszej wiary. gdyż również bałwochwalstwo się biedził. niemającymi innego istnienia. co się bezpośrednio widzi roztrząsanie niedorzeczności każdej nieszczęsnej sekty ateistów przestanie i odczuwa. cała konstrukcja nieuchronnie legnie w gruzach. różnorodności. już to ślepej konieczności będącej następstwem impulsu pły­ 97. w ich właściwym kontek­ poza którą wszyscy ci epikurejczycy. stancja materialna. aby wnętrzną postać. w takim a takim miejscu. czyniąc w zamian samodzielnie istnieją­ wiele bezowocnej pracy. stają zostają bez choćby cienia złudzeń i stają się dla adwersarza najłatwiejszym się zbyt abstrakcyjne i nazbyt subtelne. abstra­ oraz każdy inny przedmiot poznania zmysłowego są jedynie wrażeniami hując od wszystkich tych konkretnych działań i idei. która pozostaje tą samą pod różnymi dej chwili swego życia jest unicestwiany. o której tożsamość toczy się w sposób tak jawny i konieczny. najbliższe nam i doskonale znane.

wielkości i tym podobnych jakości. W każdej kropli wody. w oderwaniu od wszystkiego. Całe to biadanie jest jednak w sposób oczywisty pozba­ my rozważyć rozciągłość i czas same w sobie. złączonymi. ma swoje źródło w prze­ konaniu. że na przykład rozciągłość nia. by istniał strzegalnych dla zmysłów. sądzę że ktokolwiek będzie usiło­ ne własności i struktura każdego. kto się zastanowi i spróbuje zrozumieć własne wypowiedzi. wał w swoich myślach wyabstrahować czy odseparować istnienie ducha od jest przed nami zakryta. co dobre . że wie. się one wzajemnie czy raczej. gdy abstrahując od wszystkich innych własności. w każdym ziarnku piasku jest jego myślenia. co nam wiadomo) mej ignorancji i ograniczoności rodzaju ludzkiego. Niektórzy usiłowali pierwowzory mogą istnieć tylko w jakimś innym umyśle i że przedmioty wyjaśniać zjawiska. że 101. iż te i tym podobne terminy repre­ zuje się na jedną ideę czy jakość jako przyczynę drugiej. Nie potrzebuję więc zentują ogólne pojęcia. że właśnie ów pogląd.]. Wszystko to zaś jest następstwem dwojakiej jedynie przyjęte przez nas błędne zasady wpływają na nas do takiego stop­ abstrakcji: w przypadku pierwszej zakłada się. jest zostajemy pogrążeni w nieuleczalnej ślepocie. choćby najmniej znaczącego. przedmiotu. W rezultacie teoria abstrakcji niemało się przyczyniła do upadku najbardziej 103. że ich i od której zależą wszystkie jego dostrzegalne jakości. To damy w okropne dziwactwa. że jest szczęśliwy albo o rzeczy. zaraz tracimy je z oczu i popa­ wione podstaw. co przekracza zdolności ludzkiego rozumu. jak wiele domysłów i hipotez obala nasza teoria i jak bardzo uprasz­ uczynił etykę trudną. po. 25 [przyp. Filozofia przyrody i matematyka stanowią dwie wielkie dziedziny kamień spada na ziemię czy że fale morskie wzbierają ku Księżycowi. że przyciągają właśnie polu święcą swe triumfy sceptycy. Rzeczywista istota. że wszystkie jakości zmysłowe są w równym stopniu zawiera w sobie samej przyczynę swych własności. i cnotliwym. O każdej z nich poczy. Cóż nauki badające idee nabywane za pomocą zmysłów. przemieszanymi lub (jeśli można tak po­ czyny. o żadnym zaś z nich nie sposób pomyśleć. Niektórym się wydaje. co oczywiste. z którego pochodzą głość. 64 65 . łudząc nas jedynie zdarzeń w tym właśnie umyśle czy duchu. a w przypadku o rzeczach. ani 99. wewnętrz­ że dusza zawsze myśli i w rzeczy samej. gdy wska­ cnoty. mianowicie w jego umyśle. ruch. Wydaje się. mianowicie kształt. co znaczy powiedzieć wiem. Podobnie. art. nie posiadając przy tym ścisłego pojęcia sprawiedliwości ani To samo można generalnie powiedzieć o wszystkich przypadkach. Przyzna też. wów zadowolenia. zewnętrznymi przejawami i pozorami rzeczy. Tymczasem. jak to wynika z tego. że jeśli chodzi o znajomość prawdziwej i realnej natury rzeczy. a jej zgłębianie niezbyt przydatnym dla człowieka. wynika stąd. czyli że w każdym przed­ wrażeniami zmysłowymi i są w równej mierze realne i że gdzie jest rozcią­ miocie istnieje wewnętrzna istota stanowiąca źródło. To na tym Czy słowo to określa sposób zachowania się ciał. jak tylko duch. nie istnieje żadna inna niepostrzegany. tak że ani zgłębić tego. abstrakcyjną ideę szczęścia. mówić. że nie jest to zadanie łatwe. Zresztą widzimy. Wsze­ 102. co już wcześniej powiedzieliśmy. przekona się. Ruch bo­ 100. oznaczając. ruchu. grawitacja. że próby tego rodzaju są całkowicie niezadowalające. Fundamentalną zasadą dynamiki. usiłuje­ ogarnąć nie zdoła. jest użytecznych gałęzi wiedzy. tak naprawdę. Podobnie też ktoś może być sprawiedliwym nym. dla których poczytujemy siebie za nie­ lako każdy. poprzez odwołanie się do kształtu. że każda rzecz zna. że jest dobra. że są ku sobie popychane? Otóż ów sposób które mają na celu deprecjację naszych władz umysłowych i ukazanie rzeko­ działania nie jest wcale jednoznacznie ustalony i (z tego. coś. że jesteśmy go ducha musi być określane przez liczbę następujących po sobie idei lub ofiarami naszych własnych zmysłów. Z tego zaś płynie jasny wniosek. aut. ale w ostat­ poznania zmysłowego nie są niczym innym. istota zdolna do działania czy przyczyna sprawcza. Jedną z istotnych pobudek. że zasada ta zadowalająco tłumaczy to. ciężar i tym podobne jakości cząstek niepo- wiedzieć) zespolonymi. drugiej. Cały ten zasób ich argumentów. że istotę rozciągłości można oderwać od jej bycia postrzeganą. o ile się nie mylę. o której wiele się dziś mówi.1 Toteż usiłowanie wyjaśnienia tego. jak tylko tymi samymi wraże­ nich czasach tłumaczy sieje przeważnie. Każdy ma prawo być przekonany. albo ideę dobra. Ten właśnie aspekt sceptycy pozbawiony znaczenia. wskazując na ich mechaniczne przy­ niami zmysłowymi. 1 Zob. tam też jest i kolor. że trwanie jakiegokolwiek skończone­ wyolbrzymiają i uwielbiają się nad nim rozwodzić. Ale utworzyć zbawiony wewnętrznej mocy działania. jest całkowicie po­ o człowieku. Wpierw powiem co nieco o filozofii przyrody. że przestajemy ufać własnym zmysłom i sądzimy. które kpią z nas. mówiąc że dokonuje się to wskutek przyciągania? nię kilka uwag. przy­ świadomych natury rzeczy jest powszechnie przyjęty pogląd. w oderwaniu od wszelkich konkretnych przeja­ jak powstają kolory czy dźwięki. że nie wiemy niczego można oderwać od wszystkich innych jakości zmysłowych. oderwane od wszelkich konkretnych osób i zdarzeń. podobnie jak wszystkie inne idee. cza ona badanie przyrody. które doskonale rozumiemy. jednak nam się wyjaśnia. w oderwaniu od następstwa idei w naszych umysłach. Skoro więc czas. odwołując się do ukrytych jakości rzeczy. Powiadają. jest z konieczności wysiłkiem darem­ na to niewielu może się zdobyć.

obserwujemy. Po pierwsze. Po drugie. pozwalając nam wyprowadzać pewne ogólne wnioski. co tu zostało powiedziane nie upoważnia nas do ności i dostosowania i na wyjaśnienie poszczególnych skutków przez spro­ stwierdzenia.może być równie trafnie określony terminem i m p u l s czy p c h n i ę c i e . daje się zaobserwować w bardzo stencję itd. do których rzeczy spotykane w przyrodzie są przystosowane i ze względu doskonalszej znajomości ich przyczyny sprawczej . gdyż nic nam nie nież przepowiadać przyszłe wydarzenia. jest ła- 66 67 . 62 [przyp. skach. Taki zaś postęp w kierunku wszech­ mówi o tym. że nie rozumiem. że nie polega ona na tym. że ciała ciążą ku środkowi Ziemi nikogo przykładach. kiedy całkiem przeciwna zasada daje znać o sobie. gdyż jesteśmy skłonni nadawać analogiom zbyt wielką wagę to. by w ten sposób poszerzał swą wiedzę. W myśl tego wyjaśniają oni przypływy morza tym. z jaką wywoływane są naturalne ludzkości użyteczne. skutki. że gwiazdy stałe nie posiadają wcale takowej ten­ niezwyczajne. że ciała posiadają zwartą konsy­ cja. w i t a c j i i która. który sprawia. nie miałoby może być nic innego. jak tylko wolna wola jakiegoś ducha . co jest czymś oczywistym. wy­ dzaju zachowania. Kiedy więc weźmiemy pod uwagę różnicę między wiedzą o zjawi­ co niektórzy sądzą) zwrócić swe myśli ku przyczynom celowym rzeczy. zgod­ wyjaśnienia.gdyż przyczyną tą nie na nie z tak niewysłowioną mądrością od początku obmyślone. czyli wzajemne przyciąganie się ciał. mianowicie wzajemna bliskość czy dążenie ku sobie ciał. tak jak uważa za stosowne. posiadający lepszą ne ciała ściśle do siebie przylegają albo dążą ku sobie w zgodzie z rozmaity­ znajomość przyrody. które mogły się zdarzyć w bardzo odległym miejscu i czasie. gdyż postrzegamy go w każdym momencie naszego życia. a jeszcze inne obdarza całkiem przeciwną skłonnością do oddalania się siadają tendencję do dążenia ku sobie.]. że nie należy uprawiać historii naturalnej i dokonywać obser­ wadzenie ich do ogólnych reguł. w jaki sposób ów skutek został wywołany albo co stanowiło wiedzy jest przez umysł wielce pożądany. co nie wydaje im się niczym się nadaremnie. Z tego. Dla przykładu. że pew­ dostrzegalny jedynie podczas przypływów. co zostało dotychczas powiedziane możemy. które pozwala na odkrycie w przyrodzie podobieństw. możemy dostrzec między nimi pewne podobieństwo i odpowied. że całe stworzenie jest dziełem przykład obowiązywania ogólnej reguły czy prawa przyrody. podobnie jak w innych. że powodem tego. jak rów­ nie postrzegamy niczego innego poza samym skutkiem. mądrego i dobrego Sprawcy. jego przyczynę. lecz stanowi dla nich jedynie szczegółowy umysłu czy ducha. samymi rzeczami. Na przykład jako że grawita­ że fale morskie wzbierają ku Księżycowi. ale zależy większości ludzi wydawać dziwne i niewytłumaczalne. ich zdaniem. jaką dysponują filozofozie przyrody a tą. uznając. że tworzące ją fragmenty stanowią zwartą całość . kto z dostateczną uwagą obserwował i porównywał ze sobą skutki nym prawem. ostrożność. rzeczy. ze szkodą dla prawdy. ale jedynie dobroć Boga. Za takie bowiem uważa się jedynie to. filozofowie powinni byli raczej (wbrew temu. iż są one dla w przyrodzie analogiczności i jednolitości. To jed­ padku roślin rosnących ku górze i sprężystości powietrza. 106. którą oni określają ogólną nazwą g r a ­ od siebie. podczas gdy inne utrzymuje On w określonej od siebie odległo­ Ziemi. Fakt. art. zważywszy.. iż niezliczone ciała po­ ści. oparte na zaobserwowanej wacji oraz eksperymentów. odmiennej od niezwykłym czy nienormalnym. jak dalece grawitacja nie jest istotną dla ciał. jak sądzę. niektórzy natychmiast chcieliby ogłosić je powszech­ każdemu. Ale uczeni. iż stal ma taką konsy­ poszerzają nasz horyzont poznania poza nasze tu i t e r a z i pozwalają stencję. ponieważ co terminem p r z y c i ą g a n i e . jak i w kosmosie. W tego rodzaju przypadkach powinniśmy jednak zachowywać 104. który rządząc światem. a to. że filozofowie trudzą kula ziemska jest przyciągana przez Księżyc. i. jest coś podobnego w tym. jak w przy­ nie dziwi. Dalej. żadne z powyższych i im podobnych zjawisk nie inne ciało stanowi istotną właściwość wszystkich ciał w ogóle. aut.1 Owe reguły. że kamień spada na ziemię. Po trzecie. Toteż licznych przypadkach. zarówno na mi prawami.i to także tłuma­ nam czynić bardzo prawdopodobne przewidywania dotyczące zachowania czy się przyciąganiem. zezwalać umysłowi formułować pochopne uogól­ niość. jaką mają pozostali ludzie. nie są jakieś niezmienne sposoby zachowania rzeczy czy stosunki między 1 Zob. poszukując naturalnej przyczyny sprawczej. że przyciąganie i bycie przyciąganym przez każde spotykane w przyrodzie.lecz jedynie na zostać uznane za jedynie właściwy i w zupełności godny filozofa sposób ich szerokości ujęcia. widać na tych wanych przez nas wydarzeń. 105. że ciągnąć następujące wnioski. nienia. że w podobny sposób ciążą one ku środkowi Księżyca może się już nie ma niczego koniecznego ani należącego do istoty tych rzeczy. wystarczająco tłumaczy wszystkie tego ro­ 107. jasnym jest. zdecydowanie umysłowi odpowiadają i są mu potrzebne. Tymczasem wyda się dziwne ani zaskakujące. Rzecz w tym. A przecież w tym przypadku. dlaczego wskazywanie na te rozmaite to stwierdzimy. dostrzegając pewne podobieństwo zjawisk. W przypadku tym nak. istotnie. twierdzą. gdyż fakt ten jest on w zupełności od woli rządzącego światem Ducha. czyli co ze swej natury odbiega od zwykłego toku obserwo­ dencji. Jeśli przyjrzymy się niektórym zjawiskom i porównamy je ze sobą. że dowodzi ono. iżby ta pierwsza zasadzała się na cele. Wyznam przy tym.

uczestniczą dotyczącej celu nauk przyrodniczych jest pewien sławny traktat z dziedziny w ruchach tej całości. tak że ciało poru­ strzeń i ruch podzielone zostały na absolutne i względne. a zatem jako trwanie czy podtrzymywanie rzeczy skować o innych zjawiskach. bierze udział w ruchu tego miejsca. że owe wielkości istnieją poza umysłem i że rozwa­ inaczej. jest powszech­ uwagę raczej znaki niż przyczyny. o ile to jest w naszej mocy. którzy ustanawiają ogólne reguły. które my uważamy istnieje absolutna przestrzeń. 2 1 Chodzi o Philosophiae Naturalis Principia Mathematica Izaaka Newtona (1687). wszystkie czę­ 110. podczas gdy względna 108. naszych zmysłów. Jak przy czytaniu innych książek mądry człowiek będzie raczej wolał i ruch określamy przez odniesienie do ciał. ne. że w kwestiach filozoficznych musimy abstrahować od pożytek. by od­ czynku i poruszać się ruchem względnym. 97 i 98 [przyp. to ów sławny autor utrzymuje. wów­ mechaniki. które zachowują to samo położenie względem całości. harmonii. będąc niedostrzegalna dla zmysłów. prze­ czas porusza się również to. jak lub względne. w absolutnym. gdyż wszelkie wnio­ w istnieniu. dego zjawiska do ogólnych reguł albo wykazywaniu. A ruch prawdziwy. matematyczne i potoczne. zdają się brać pod je położenie w stosunku do ciał podpadających pod zmysły. posuniemy się w zasto­ strzeni nie podpadają pod nasze zmysły. w przypadku ruchu prawdziwego czy absolutnego. Toteż. że dana rzecz jest taką czy inną. Absolutny ruch określa się tu jako przesunięcie ciała z jedne­ jest całkiem możliwe. co już na ten temat skowania tego rodzaju opierają się na założeniu. a ta sama rzecz. Otóż ktoś może dobrze rozumieć natural­ nie uważana za nieruchomą. jak się nam mówi. czy nawet w tym samym czasie nowić i podnieść naszego ducha widokiem piękna. że działa w taki sam sposób. kiedy na poruszające pomimo że ze swej natury nie pozostają one z nimi w żadnej relacji. skawy dla ludzi.2 We wstępie do tej słusznie podziwianej rozprawy czas.]. że uwłaczałoby to ludzkiemu umysłowi. ża się je zazwyczaj w odniesieniu do przedmiotów poznania zmysłowego. jeśli jakieś ciało pozostaje w ruchu. ogromu i bo­ poruszać się przeciwnymi sobie ruchami względnymi. tak jak ruch względny jest ruchem z jedne­ słego przestrzegania ogólnych reguł gramatyki. aut. a choć ruchoma i określona przez swo­ stępnie na podstawie tych reguł wnioskują o zjawiskach. jak to jest obszernie Po trzecie. może tak naprawdę pozostawać w spoczynku. tak i miejsce jest absolutne dzieć. jak 109. jesteśmy zmuszeni posługiwać się sowaniu analogii zbyt daleko i nie unikniemy błędów. ale w żadnym razie a wreszcie podporządkować. że żadne z tych ciał. do czynienia jedynie w przypadku ruchów pozornych. Tak jak przestrzeń. które się porusza. w przypadku oczywiście względnego 1 Zob. że Twórca natury zawsze powiedziałem.tego zaś nie możemy wiedzieć z całą pewnością. Podobnie też jedno i to samo ciało może pozostawać we względnym spo­ Powinniśmy sobie postawić szlachetniejsze cele. gdyby przy wer­ pozostawać w spoczynku. jaki z tego może uczynić Powiada się jednak. wychodząc od zjawisk. skupić się na znaczeniu tego. które wydają się tak też wydaje się. 68 69 .1 Co do pozostałych pojęć. co czyta i na tym. a następnie wyciągając stąd właściwe wnioski. jak tutaj. Nie mówię d o w o d z i ć . to jest chwale nien być brany pod uwagę w filozofii. aut. mądrości i łaskawości Stwórcy. nie wiedząc nic o związkach między nimi albo nie potrafiąc powie­ zajmowany przez jakieś ciało. gdyż jest możliwe. Rozróżnienie to zakłada. Po czwarte. art. jak ten mianowicie. Co się tyczy czasu pojmowanego. się ciało działa jakaś siła. stale przestrzegając tych reguł. zostaje wszędzie do siebie podobna i nieruchoma. jak tylko pod wpływem siły oddziałującej na poruszające się ciało. Z całą tą niejednoznacznością mamy pogłębić nasze pojmowanie wspaniałości.1 Po czwarte. jaka reguła decyduje o tym. Po bliźnich. a zatem tylko on powi­ ny stworzonego świata tym celom. pierwsze. która. że najlepszą ilustracją powyższej analogii ści. Miejsce definiuje on jako fragment przestrzeni ne znaki. określonymi stosow­ gactwa rzeczy stworzonych. Nietrudno się zgodzić. czyli zjawisk możemy odkrywać ogólne prawa przyrody i na ich podstawie wnio­ abstrakcyjnym sensie. jak ono z nich wynika. Zob. poszczególne dziedzi­ nie w przypadku ruchu prawdziwego i absolutnego. Po piąte. art. w zamian ich zmysłowymi miarami i w rezultacie zarówno miejsce. która po­ towaniu księgi Natury dążył do przesadnej dokładności w sprowadzaniu każ­ rusza się ruchem względnym. a na­ przestrzeń miałaby być miarą tamtej. 30 i 31 [przyp. Jako zaś że fragmenty absolutnej prze­ argumentując na podstawie ogólnych praw przyrody. nie do ich różnie zdefiniowanych miejsc. tak też może się zdarzyć. rzeczywiście to czynią. prawdziwy ruch nigdy nie jest spowodowany ani nie zmienia się objaśnione przez autora. prawdziwe i pozor­ szające się w miejscu. że go względnego miejsca ku drugiemu. że ktoś będzie pisał niepoprawnie wskutek nazbyt ści­ go absolutnego miejsca w drugie. do jakich zostały przeznaczone.]. Ci. które uważamy za nieruchome. Po drugie. prawdziwy ruch zawsze podlega zmianie. na drodze pilnej obserwacji dostępnych nam 111. co jest w nim umiejscowione. po­ za prawa . Bożej oraz podtrzymywaniu i poprawianiu jakości życia nas samych i naszych różni się od pozornego czy względnego następującymi własnościami. to nie mam tu nic więcej do dodania po tym. niźli miałby się koncentrować na gramatycznej warstwie języka.

ruchu okrężnego nie występuje siła odśrodkowa. że chociaż ruch zawiera w sobie ideę relacji między widzimy. poruszają się. Chociaż bowiem ta w eksperymencie woda ma rzekomo pozostawać w najszybszym względ­ niektórzy definiują ruch względny w taki sposób. nie wskazuje na istnienie absolutnej przestrze­ dem pokładu. to jednak wydaje się. aby sobie przed­ a mianowicie że nie występuje ona w ogóle w przypadku względnego ruchu stawić więcej niźli jedno ciało. co wydaje się oczywiste. które zmienia swoją odległość od innych ciał. zdają się oni wyobrażać sobie cały świat mate­ cyjna jest to idea. jak zmienia się jego odległość od jakiegoś innego ciała. to kamie­ mieniem i regułami językowymi. które się owa siła powodująca zmianę odległości między ciałami oddziałuje na to cia­ nie porusza. 70 71 . aby jakikolwiek ruch mógł nie być ruchem nym. 116. leżnie od tego. czyli zewnętrzną powłokę. Jak już bowiem za­ względnym. Zatem. jeśli się nie mylę. A jeśli starannie to rozważymy. co zostało dotychczas powiedziane. To zaś. gdyby istniało tylko jedno ciało. które dowodzą czegoś nie wybiegają myślą poza Ziemię i to. można powiedzieć. że ciałem poruszającym nym ruchu. Philosophiae Naturalis Principia Mathematica. że filozoficzna kto płynie statkiem. czyli położenie wzglę­ kiem wie nie gorzej od najlepszego filozofa. że nie może ona istnieć poza umysłem. Zob. to jednak nie jest konieczne. iżby można było powiedzieć. nie porusza się ona wcale. aby wynikało to z eksperymentu. czym jest ruch. czym jest ruch względny i że dem jakiegoś innego ciała. ruchu absolutnego. to jednak może się zdarzyć. zważywszy że idea ruchu zawiera w sobie ruchu absolutnego. by oddziaływała na nie powodująca jest on tym ruchem. Tak jak można w różny sposób zdefiniować dane miejsce. pozorny). że jesteśmy zdolni 114. gdy stóp? Mnie się wydaje. iż można pomyśleć. na które oddziałuje siła powodująca się przywołuje. a mianowicie to. Przy­ nie. Kiedy poruszam jakąś częścią mojego ciała. tak też mylnie uznać rzecz nieruchomą za pozostającą w ruchu. Aby zatem znaleźć jakąś ciał. muszę wyznać. to nie są­ mamy do czynienia na co dzień. czyli położenie względem siebie. przyczyny i skutki wymienione wyżej jako charakterystyczne dla ruszać. których odległość. tak ciało może się zbliżać czy oddalać od innego ciała. wolnej od jakichkolwiek stwierdzają. definicja VIII. to jeśli ten rialny jako skończony i jego nieruchome krańce. kiedy uży­ zmianę odległości. Aby ciało można było określić jako poruszające się. jak to jasno widać na podstawie po­ się nazywają to ciało. aby każdy z członów tej oddziałuje na niego żadna siła (i w tym właśnie znaczeniu ruch może być relacji był przez nią określany. jest taki ruch. że w czasie. potrzeba bo­ nie. Może się też poruszać jedno­ ni. zgoła niemożliwe. który z nich się porusza. Jeśli zaś chodzi o to. chowi względnemu. które się porusza. prawdziwego czy absolutnego jest proporcjonalna do miary ruchu. jak się rzeczy mają. który jest postrzegany za pomocą zmysłów i z którym ową zmianę siła. określając położenie jakiegoś ciała. aby tego dowieść. Otóż zapytuję każdego. że takie ciało się porusza. czy też 115. by zmieniało ono swą odległość. można. Z tego. Ale uczeni. musimy sobie koniecznie przedstawić uważyliśmy. Jeśli któryś z tych warunków nie jest spełniony. aby można było. nieza­ przedniego artykułu. czy rozumie ruch dzę. powiedzieć. wynika. iż co nie myśli. w ogóle niepodobna pojąć. Jeśli przebadamy dogłębnie nasze własne pojęcia. potrafimy nawet utworzyć idei czystej przestrzeni. czy na to ciało oddziaływała jakaś siła lub energia. że każdy człowiek obdarzony zdrowym rozsąd­ wiem. ponieważ zmieniają swoją odległość od jego znaję wprawdzie. a po wtóre. którego ideę jesteśmy sobie 112. że pozostaje w spoczynku wzglę­ analiza tego. że nawet sama Ziemia się porusza. tak bardzo abstrak­ podstawę dla swoich pojęć. że jedynym ruchem absolutnym. muszę pomimo wszyst­ w stanie utworzyć. że tylko jedno okrężnego. że wyobrażamy sobie. jak sądzę. co pozostaje względem niej w spo­ podobnego w odniesieniu do wszystkich innych przedmiotów poznania zmy­ czynku. sięgając myślą słowego. które omija. względem którego ustalają prawdziwe właściwości ru. 113. różnie można określić rozpatrywany w relacji do tego miejsca ruch. O kimś. która w przypadku ruchu chu. nie mogłoby się po­ własności. wszystkie ulega zmianie. ludzie nigdy sposób stwierdzić na podstawie tych samych zasad. która jest postrzegana za pomocą zmysłów i w powiązaniu cześnie ku zachodowi względem jednego. pozostając w zgodzie z powszechnym ludzkim rozu­ w taki sposób. Ponadto. po pierwsze. że nie znacznie szerzej i posiadając właściwsze pojęcie o tym. iż nie wydaje mi się. można w jasny go miejsca. jako że myśląc o ruchu. Wydaje mi się to. co się mówi o sile odśrodkowej.1 Uważam bowiem. Na co dzień. to dojdziemy do wniosku. Ale jest to możliwe wyłącznie dlatego. ło. a ku wschodowi względem inne­ z ciałami. Choć w przypadku każdego ruchu jest koniecznym. z powodzeniem przypisać ru­ koniecznie ideę relacji. czyli ich położenia względem siebie. to przekonamy się. który w gruncie rzeczy jest ruchem względ­ ko wyznać. wnętrznymi odniesieniami. tyle że zdefiniowanym przez nas jako absolutny. uważają za takie w sensie absolutnym. Wziąwszy pod uwagę powyższe twierdzenia. że gdy kroczy ulicą. choć nie jedną rzeczą a drugą. różnej od tej. To zaś pokazuje jedynie i nic więcej. Podobnie jak człowiek może myśleć o czymś. ale porusza się względem lądu. czyli rozpatrywanego poza wszelkimi ze­ przynajmniej dwa ciała. uznają za to miejsce. że dane ciało pozostaje w ruchu. to nie potrafię dostrzec.

którą można wierają. że przedmiotem arytmetyki są abstrakcyjne idee liczby. że wydaje mi się możliwe. jak moglibyśmy się jej pozbyć. któremu liczni badacze tego zagadnienia czuli nymi wśród tych filozofów. Nawet jeśli słusznie sławi sieją za jasność i pewność jej argu­ „zbiór jednostek". niepodzielne. jak tylko to. ale my też. Zagadnienie jedności pojmowanej abstrakcyjnie rozważaliśmy już 118. An Essay Towards a New Theory ofYision (1709) [przyp. Z tego. że ważania tak bardzo omamiły umysły niektórych uczonych. jak i reszcie ludzko­ nienia z innym ciałem i zależnie od tego. Mówiąc wprost. doszła do wniosku. Przekonanie. leżących u podstaw wszystkich nauk szczegółowych i na każdą z nich. Skoro jednak liczbę definiuje się jako matematyki. dopóki wane praktyce i nie służą poprawie poziomu życia. wtedy powiadam. jeśli pośród jej założeń czai się jakiś z przestrzenią. go jak jedność czy jednostka pojmowane abstrakcyjnie. ruch jest swobodny i nie czuję oporu. mianowicie sno. jako­ ilościowych. że mam do czy­ ukryty błąd. że taka idea w ogóle nie istnieje. nawet jeśli istotnie mamy skłonność nie wyłączając matematyki. że matematycy są tak samo jak inni ludzie ofiarami błędów będących dostarcza im idei czystej przestrzeni. co jest wieczne. powiadam. którzy napo­ o doniosłych tajemnicach jakoby związanych z liczbami i podejmowali pró­ tkali na trudności. 13. we. że pozostaje jeszcze czysta przestrzeń. a we wszystkich tych dociekaniach na temat liczb Boga. to nie miał­ poza przedmiot matematyki i z tej racji nie są explicite wymieniane. co było powodem niezliczonych błędów. że przestrzeń musi my nasze własne myśli i weźmiemy pod uwagę to. to wolno nam wnioskować. 72 73 . nie widzę. że mogą istnieć pewne błędne zasady. Zatem stych przesłanek. Abstrahując od tego. Główną jednak ich zaletą jest to. to nie ma też żad- 1 1 Zob. a mianowicie. usiłując przedstawić sobie granice przestrzeni albo pojąć. Difficiles nugae (łac. będziemy obstawali przy powszechnie panujących poglądach na ten temat. które pojawiły się w środowi­ są uważane za istotny fragment nauk formalnych.zawiłe łamigłówki. nie należy przypuszczać. które te zasady w sobie za­ brać każdy rzeczownik za reprezentujący jakąś odrębną ideę. czy ten opór jest mniejszy czy ści. 120. że jeśli nie ma niczego takie­ mentów. czy też że istnieje coś poza Bogiem. że zaczęli roić znaczna liczba zarówno wybitnych teologów. co tam oraz we Wstępie zostało powiedziane. Nie przeczymy.1 119. a ich sposób wnioskowania na podstwie tych zasad jasny i bez zarzutu. Utrzymuje­ członki mojego ciała poruszały się swobodnie bez jakiegokolwiek oporu. a jednak bym na myśli niczego innego. że zmysł wzroku wamy.) . Chociaż matematycy wyprowadzają swoje twierdzenia z bardzo oczywi­ większy. by wyjaśnienia za ich pomocą fenomenów przyrody. niezmienne. Nadali oni wielką przestrzeń jest Bogiem. Wiadomo. że zasady przyjęte przez matematyków są prawdzi­ oddzielić od wszystkich innych. co gdzie pochodną teorii abstrakcyjnych idei ogólnych i wiary w istnienie przedmio­ indziej pokazaliśmy. Tego rodzaju roz­ można słusznie uznać za niedorzeczne i niezwykle szkodliwe. Uważa się. że uwalniają nas one od cyjnie pojęte liczby posiadają czysto umysłową naturę.]. które wykraczają unicestwiony i stwierdził. aby są milcząco zakładane i towarzyszą całemu rozwojowi tej nauki. którzy zdają się znajdować szczególne upodoba­ się zmuszeni stawić czoła. wówczas nie byłoby żadne­ dów można spotkać we wszystkich jej działach. jednakże na podstawie tego. nieskończone. to przecież nie moż. że abstrak­ sku uczonych. że ta przestrzeń jest mniej lub bardziej czysta. aut. jasno widać. dotyczącym natury liczb dociekaniom. że negatywne skutki wpływu tych ukrytych i nieprzebadanych błę­ gdyby moje ciało również zostało unicestwione. że rzeczywista nie w nadzwyczajnej subtelności i wzniosłości myślenia. czy należy uznać. został Twierdzimy jednak. w praktyce niestworzone. że cały świat. że idei przestrzeni i odległości nie nabywa tów poza umysłem. właściwy zarówno luminarzom tej nauki. jakiej nigdzie bodaj indziej nie sposób znaleźć. Gdybym więc założył. Tyle o filozofii przyrody. że mam do czynienia na jej uważać za całkowicie nieomylną. Kiedy jednak przebada­ na czym polegałoby jej unicestwienie. ale jeśli napotykam opór. Obydwa te poglądy bezużytecznym i służącym jedynie umysłowej rozrywce. Niektórzy myślą może. co już zostało tutaj ustalo­ być boska. się za pośrednictwem tego zmysłu. to jednak ich pierwsze zasady dotyczą wyłącznie kwestii kiedy mówię o czystej czy pustej przestrzeni. Teraz poświęcimy nieco miejsca docieka­ w art. Ostatnio zaś niektórzy z nich stawiają sobie za szczególny cel ne. ruchu albo dającą się bez nich pojąć. uczyniło je popular­ niebezpiecznego dylematu. wyjąwszy moje własne ciało. a zatem i przestrzeni. wynika ja­ niom dotyczącym innej wielkiej gałęzi wiedzy teoretycznej. że można jej z powodzeniem przypisać niewysłowione atrybuty lotach myśli i abstrakcjach. jak bardzo owa teoria może się wydawać uwła­ będziemy widzieli jedynie difficiles nugae\ jako że nie są one podporządko­ czającą Boskiej Naturze. podejrze­ go ruchu. wówczas będziemy mieli raczej niskie mniemanie o owych wysokich wykazanie. Nie sięgają oni w swoich rozważaniach do transcendentalnych by termin p r z e s t r z e ń reprezentował ideę niezależną od idei ciała czy zasad. wówczas mówię. Niniejsze wywody zdają się kłaść kres wszystkim sporom i trudno­ Badania zmierzające do zrozumienia ich własności i wzajemnych stosunków ściom dotyczącym natury czystej przestrzeni. wagę najbardziej błahym. jak i filozofów. mają wpływ błędy. 117.

że na pod­ się zwróci uwagę na najwcześniejsze dzieje arytmetyki i zauważy. W całej geometrii zakłada dując język. że teorie arytmetyki w oderwaniu a określonymi zbiorami rzeczy. Od liczb przechodzimy do omówienia rozciągłości. że imiona tycznych problemów i twierdzeń. wią dla nas wskazówkę. art. Zatem w arytmetyce bierzemy pod uwagę nie rzeczy. Otóż stosownie do tego. gdzie dziewięć cyfr prostych odpowiada pierw­ explicite wyrażone w formie aksjomatu. jakie znaki tworzące cyfrę zajmują w ramach jej całości albo vice ver. kierując się miej­ wypływają wszystkie te budzące rozbawienie paradoksy geometrii. co zauważyliśmy wcześniej. co na po­ stawie tego. Na podobieństwo tego układu matematycy nigdy jej nie podawali w wątpliwość ani w najmniejszym stop­ znaków. jakie znaki będą odpowia­ dały dowolnej części danej sumy przez nie oznaczonej. Wstęp. 19 [przyp. Ukaże się ona z całą oczywistością. nie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i tak obce nieskażonemu jeszcze uczo- sa. a jedynie do nazw i znaków. jak również od wszelkiego praktycznego zastoso­ potrafimy dodawać. która jej przysłu­ w rezultacie za pomocą jednego pociągnięcia oczyścimy geometrię z mnó­ guje zgodnie z powyższą analogią. które trzeba było po­ Później wynaleziono oszczędniejszą metodę. nawet jeśli nie jest to i zapisem imion liczebnych. abstrakcyjne prawdy i twierdzenia dotyczące liczb w rzeczywistości Można przypuszczać. naśla­ na jako względna. które byłyby różne od konkret­ czenie używano liczydeł albo zapisywano pojedyncze kreski czy kropki lub nych liczonych rzeczy. które postanowiliśmy poli­ wania. kiedy w bardziej szczegółowe rozważania na ten temat. 74 75 . z którego nych. mó­ odkrycia abstrakcyjnych prawd marnują swój czas na roztrząsaniu arytme­ wiąc o słowach w ogólności. Uważa sieją za tak nie­ gólne znaki tworzące cyfry odpowiadają miejscom zajmowanym przez po­ odłączną i istotnie powiązaną z zasadami i dowodami geometrycznymi. od imion liczebnych i cyfr. nada­ żąc przy tym właściwy użytek czy pierwotny cel i przeznaczenie języka. pozbawionych jakiegokolwiek zastosowa­ liczebne albo cyfry bierze się za znaki abstrakcyjnych idei. który pozwalał wyrazić wartość liczbową za pomocą imion liczeb­ niu nie kwestionowali. dzielić i odejmować rzeczy. takowe.]. są całkowicie bezprzed­ czyć. aut. co zostało już powiedziane. ale dlatego. że żadna skończona rozciągłość Mówi się bowiem. miotowe. Z tego zaś wynika. że uważane za czątku motywowało ludzi do uprawiania tej nauki i jaki cel jej przypisywali. a także od konkretnych policzalnych rzeczy. Aż w końcu rozpowszechniła się notacja równie nierozumnym i bezużytecznym. Nie będę się teraz wdawał jemy próżność tego typu roszczeń. do których odnosiłyby się imio­ przy użyciu znaków (co jest możliwe dzięki ustalonej relacji między nimi na liczebne i cyfry. obmyślono metodę oznaczania liczb za pomocą cyfr. można ją z łatwością odczytać przy użyciu nej i przesadnej subtelności. gdyż nie przywo­ nia. aby ulżyć pamięci i ułatwić sobie li­ nie odnoszą się do żadnych przedmiotów. Jako że znajdą się może tacy. Jeśli więc potrafimy pokazać. Jako zaś że owo pojęcie stanowi źródło. a miejsca zajmowane przez poszcze­ dzeń stanowiących podstawę tej dyscypliny wiedzy. kie­ które jednak rozważamy nie ze względu na nie same. Tak więc rachując Zob. że na początku. Wydaje się. toteż w nim upatruję głównej przyczyny całej tej wyszuka­ samej reguły opartej na analogii. że znamy liczbę jakichś poszczególnych rzeczy. jąc każdej cyfrze różne znaczenie w zależności od miejsca zajmowanego 123. z których każdą uważa się za jednostkę). rozważa­ przez poszczególne tworzące ją znaki. tak jaw­ scem. którzy omamieni złudnymi pozorami wie posługiwać. że badanie ich dla nich samych byłoby zajęciem stępował kilka kresek czy kropek. nie będzie od rzeczy. lekcewa­ dowolnej liczby poprzez powtórzenie kilku znaków. że nauka o liczbach powinna być 122. że szczególne wyrazy tworzące imiona liczebne. Znajdując zatem odpowiednią cyfrę i przestrzegając konsekwentnie tej nością umysłowi. lecz znaki. pierwotnie branych pod tym podobne znaki. że dokonano tego. pozwalająca na najbardziej adekwatne oznaczenie krytykę samych słów lub na czysto werbalne rozumowania i spory. Można zatem przyjąć. że są znakami. jakie trzeba było policzyć. nych idei liczb pojmowanych abstrakcyjnie. i nużącym. tak iż można zauważyć ścisłą analogię pomiędzy zapisem cyfr się nieskończoną podzielność skończonej rozciągłości. jeśli rozważymy tę kwestię dogłębniej i zdemasku­ dzą one na umysł idei jakichś konkretnych rzeczy. to my imię liczebne albo cyfrę (w ich właściwym układzie). Tutaj możemy się przekonać. który można by znaleźć pośród twier­ szym dziewięciu imionom liczebnym. stanowi przedmiot geometrii. Znając odpowiednie znaki. jak obchodzić się z rzeczami i jak się nimi właści­ 121. w myśl której jeden znak za­ liczyć. czyli że nadają się do adekwat­ jedną rzecz jakiegokolwiek rodzaju spośród tych. gdy zna­ nie zawiera niezliczonej liczby części i nie jest nieskończenie podzielna. o jaką liczbę chodzi. to jest jakąś uwagę z tego tylko powodu. oczywistym jest. która studium matematyki czyni tak trudnym słów i w ten sposób dowiedzieć się z całą pewnością. co trwonienie czasu na niedorzeczną arabska albo hinduska. które zawsze uważano za urągające ludzkie- pomocą operacji arytmetycznych dowiedzieć się. nego reprezentowania dowolnych konkretnych rzeczy. zauważę tylko. możemy za stwa trudności i sprzeczności. całkowicie podporządkowana praktyce i że staje się ona jałowa i błaha. która.1 tutaj również zdarza się niekiedy. że stano­ dy widzi się w niej jedynie przedmiot czystej spekulacji. z których każdy miał oznaczać jednostkę. mianowicie cyfr.

Jako że nie ma liczby części tak wielkiej. w jaki uniknąć poważnych błędów. które realnie istnieją. stanowi sprzeczność tak jawną. nakreślona na papierze linia zawiera ko.]. to oświadczam. że się one w niej nie zawierają. że (cokolwiek by się myślało o ideach zmysłowych) z jego boków. a jednocześnie uczynimy przyswajanie jej sobie zajęciem dla których matematycy obstają przy tej teorii z takim upodobaniem i deter­ znacznie mniej czasochłonnym i bolesnym. popadają w błęd­ ne z obowiązku krytycznej oceny. Wstęp. jest ideą istniejącą wyłącznie w umyśle. jako że reprezentuje niezliczone li­ rozciągłość rozumie się coś innego niż skończoną ideę. co z nich da się wyprowadzić. minacją. geometra rozpatruje linie i figury. duża w myślach. których dzie­ zarówno w umysłach geometrów. przez pomyłkę. że nie potrafię dostrzec niezliczonych części w żadnej linii. Tym­ piów. powiada się. Wynika stąd. która może być przed­ 126. Kiedy zatem narysuję na papierze trójkąt i jeden łatwo przekonać o tym. cal ma reprezentować. Ogólną zaś jest ona wy­ co oznacza. Toteż niepodobna. a nie tylko one same. należy ów promień uważać za złożony z dzie­ sposób argumenty czerpane z geometrii i przywoływane na poparcie tezy sięciu tysięcy albo i większej liczby części. Otóż oczywistym Ujmując to inaczej. ponieważ nie jest ona tutaj roz­ nie potrafię żadnej z moich idei rozłożyć na nieskończoną liczbę innych idei. rających się w linii o długości jednego cala przekracza dowolnie wybraną townymi. a mianowicie że zakłada się. by je można dostrzec. dajmy na to długości jednego cala. patrywana sama w sobie. ale w odniesieniu do rzeczy przez nią reprezentowanych. mu rozumowi. że nie dłuższe niż ona sama. że przedmioty poznania zmysłowego istnieją poza umysłem. że tworzy on sobie abstrakcyjną ideę. Tego. co jest prawdą nie w odniesieniu do linii długości cala pojmowanej tradycją i głęboko zakorzenione przesądy urastają często do rangi pryncy­ bezwzględnie. że twierdzenia i dowody geo­ miotem naszej myśli. Uświęcone liczbę. czy bryle. 76 77 . natomiast istnieje takowa część mili lub średnicy Ziemi. którą ten 125. którzy przeoczają w myślach owo rozróżnienie. jak i innych ludzi. a raz uznane za takowe i zyskawszy ich wagę. aut. którego umysł opętała teoria abstrakcyjnych idei ogólnych. że linia o długości zaledwie w sobie nie jest zgoła niczym. część cala. gdyż patrzy na to jako na rzecz dla dowodu obojętną. kto wówczas uznaje go za podzielony na dziesięć tysięcy albo i sto tysięcy czę­ sądzi. ani zaprzeczyć. uznane za przysługujące stwierdzenie. aby zyskało ono uznanie jakiejkolwiek rozumnej linia zawierająca ich jeszcze więcej. jak nawróconego poganina do wiary w Przeistoczenie. być dla mnie jaśniejsze niż to. choćby długości jednego cala. Tego rodzaju błędy zostały zaszczepione linie są jedynie znakami reprezentującymi większe wielkości. czym by to być mogło. 15 [przyp. choć tym błędu czy czegoś niewłaściwego. nietrud­ ści. że sób. by części. jakie mam przed sobą.1 Wyjaśniliśmy tam. czonej liczby części. tak więc każda metrii odnoszą się do idei ogólnych. Nic nie może czy mała. że nie zwraca uwagi na to. Jeśli jednak terminów: r o z c i ą g ł o ś ć . w jakim sensie nale­ z jej części musi być postrzegana. Każda poszczególna skończona rozciągłość. 1 Zob. czyli na oznaczenie idei. toteż aby w praktyce wpływ na ich rozumowanie. to jednak te nakreślone na papierze są zbyt małe. i wywierają podobny sięciotysięczna część może się okazać całkiem spora. nie popełniając przy jednego cala może zawierać niezliczone części. pomimo że ona sama może nie przekraczać jednego cala. jak tylko moimi własnymi ideami. iż poszczególne linie i figury na przeze mnie skończonej rozciągłości nie potrafię dostrzec nieskończonej licz­ wykresach reprezentują niezliczone inne linie i figury rozmaitych wielkości. jakby zawierała dziesięć tysięcy części. w sobie niezliczone części. ale jako coś ogólnego. żeby nie mogła istnieć przyzna. uważane są za zwolnio­ czasem ci. Jeśli przez skończoną łącznie ze względu na swoje znaczenie. Jeśli zatem w jakiejkolwiek rozpatrywanej ży to rozumieć. co nie oznacza koniecznie. nie są że o linii. art. Nie byłoby czymś trudnym wykazać. chyba że doprowadzi się ją do tego krokami tak subtelnymi i niegwał. niż było dotychczas. jaka jest ta konkretna wielkość. dzić. że każdy to od razu 127. którą postrzegam za pomocą zmysłów albo wyobrażam sobie a jedynie. że nie są one nieskończenie niepodzielne. uczynię jego promieniem. o nieskończonej podzielności rozciągłości mają owe błędy za swoją podsta­ wę. abstrakcyjnie pojęta rozciągłość jest nieskończenie podzielna. że wielość części zawie­ istoty. c z ę ś c i itp. należy wypowiadać się w taki spo­ niczym innym. 124. że skończona wielkość lub rozciągłość składa się z nieskoń­ mu zgodnie z jego własną naturą. wówczas przenoszone na znak i w rezultacie. tak iż można ją pominąć. że rozciągłości. wobec czego nie potrafię tego ani potwier­ albo i więcej. ale również wszyst­ ne mniemanie. z czego wnoszę. Teraz ograniczymy się jednak tylko do ogólnego rozważenia powodów. że się one w niej nie zawierają. powierzchni wielkości. I wówczas nie ma takiej niedorzeczności. w których można wyróżnić dziesięć tysięcy części nie wiem. W taki sposób własności oznaczanych linii są (by użyć potocznego zwrotu) używa się w jakimś uchwytnym sensie. choć bowiem dziesięciotysięczna część tego promienia rozpatrywana sama no na tej podstawie zmobilizować do uznania. Nie mniej jasne jest to. to jest pewne. Nie istnieje taka rzecz jak dziesięciotysięczna której by umysł nie był w stanie przetrawić. abstrahując od ich jest. że ta konkretna krótka. A tego. Zauważyliśmy już w innym miejscu.

dały swój początek licznym i poważnym błędom i że poglądy dów niższych od pierwszego są zgoła niczym. które podważyliśmy w poprzednich częściach niniejsze­ tum. dla którego założenie. 129. co jest powodem tego.i tak ad infini­ te fałszywe zasady. które co w geometrii jest użyteczne i co przyczynia się do poprawy warunków owa zasada za sobą pociąga. aby cal zawierał w sobie lub dawał się podzielić na jedni i drudzy są w błędzie i że ostatecznie nie istnieje nic takiego jak nie­ tysiąc części i że może się to odnosić jedynie do jakiejś innej linii. 128. że te liczne niedorzeczności i sprzeczności. w jakiejś skończonej wielkości? Ale powiecie. że wy­ szkoda dla ludzkości. którzy wynieśli tę dyscypli­ stanowi główny powód. nie jest możliwe nieskończenie małych cząstek nieskończenie małych cząstek . gdyby ich istnienie czone linie mogą się dzielić na nieskończoną liczbę części. że jeśli ta teoria jest prawdzi­ że linia jest nieskończenie podzielna. ale 133. w taki sposób. że potrafimy pojąć tego. oraz że z punktu widzenia praktyki owa dyscyplina odniesie utrzymuje się. Twierdzą oni. że niektóre wiek niedorzeczność czy sprzeczność mogła pozostawać w koniecznym z bardziej zawiłych i wyszukanych teorii matematyki można bez żadnego związku z prawdą. nie mogłaby nigdy dorównać najmniejszej z danych rozciągło. Odpowiadam na to. jak sądzę. ca. Można by sądzić. że nie 131. iż jest niedorzecznością wyobrażać sobie. Zatem według nich cal zawiera nie tylko nieskończoną liczbę części. zawierają. czyli absolutne istnienie przedmiotów cielesnych. że w żadnym przypadku posługiwanie się czy skończoną liczbę części. ale przez niego reprezentowanej. raczej korzyść niż jakikolwiek uszczerbek. aby dane twierdzenie mogło mieć powszechne zastosowanie. które mają bliższy związek z problemami życia albo bardziej bezpośredni 130. że dowody a posteriori są niedopuszczalne. Ostatnio spekulacje na temat nieskończoności osiągnęły taki punkt wpływ na obyczaje. że nieskończenie małe cząstki wszystkich rzę­ go traktatu. że po dokładnym prze­ nadto. Ktokol­ uszczerbku dla prawdy odrzucić. że każda z tych nieskończenie małych cząstek sama dzieli się na nie­ badaniu tej sprawy okaże się. co nie mogłoby mieć miejsca. budowaniem zamków na piasku. albo mogła wynikać z prawdziwych twierdzeń. bardzo pożąda­ myślono go. co więcej. Zresztą. jak gdyby godzenie sprzeczności nie było żyte naświetlenie całej tej kwestii mogłoby jednak stanowić przedmiot od­ czymś niemożliwym nawet dla umysłu nieskończonego lub jakby jakakol­ rębnej rozprawy. aby ludzie obdarzeni wielkimi zdolnościami i pracowitością odwrócili gnuśny sceptycyzm. które nie zadowalając się stwierdzeniem. niżby miał podjąć trud przeprowadzenia ścisłego bada­ swą uwagę od tych umysłowych igraszek i zajęli się badaniem tych rzeczy. jasnym jest. że skoń­ mają swoje zastosowanie. uznano w geometrii za niezbędne. musimy mieć na myśli linię o nieskoń­ wa. Uważają oni bowiem. Może ktoś poczynić uwagę. sześcian lub inna potęga dodatniego. i zaowocowały poglądami tak osobliwymi. Z powyższego widać jasno. Tymczasem na ich podstawie nie wiadomo jaką logikę naszych zasad. Czyż nie mamy zatem powodu. że właśnie to. aby o liniach nakreślonych na papierze wypowiadać się wiastka. utrzymują po­ zawierało w sobie sprzeczność. zajmowali się przez cały ten czas czenie podzielna. będzie przyznać. będzie przekonany. co powiedzieliśmy dotychczas. Kiedy zatem powiadamy. żeby kwadrat. Inni znowu utrzymują. Jeśli zbadamy tę sprawę dogłębnie. o czym była mowa. powinny były uchodzić za wystarczające dowo­ ludzkiego życia. że nieskończoność nieskończoności nieskończoności części . Można na to odpowiedzieć. aby wyciągnąć stąd wniosek. to w konsekwencji zostaną zburzone same podstawy geometrii i trzeba czonej długości. że rozciągłość jest nieskoń­ nę wiedzy na tak zdumiewające wyżyny. to nie widzę jeszcze. które zawsze przyjmował za prawdziwe. znacznie skończenie mała część albo nieskończona liczba części zawierająca się dłuższej od cala. nia tych zasad. aby dogodzić leniwemu umysłowi. że istnieją nieskończenie małe cząstki szych od minimum sensibile nie jest konieczne. że wiara w materię.i tak ad infinitum. to odkryjemy zapewne. w których nieskończenie małe cząstki cieszące się wielką powagą. mimo że pomnażana w nie­ zarówno dla zdrowej filozofii. jak gdyby zawierały one części. że kiedy się ze­ ści. że wzbudziły pośród współcze­ 132. Na podstawie tego. a to przecież zmuszeni są twierdzić ci. których w rzeczywistości nie którzy przyjmują istnienie nieskończenie małych cząstek pierwszego rzędu. W szczególności pokazali­ skończoność. że kilka bez wątpienia prawdziwych snych nam geometrów niemałe wątpliwości i spory. rzeczywistego pier­ jest koniecznym. który przystanie raczej na ne.i tak bez koń­ i nigdy się tego nie czyni. że wszystko. nie bez tym błędnym mniemaniom przeciwne okazują się również zasadami bardziej słuszności. nadal w pełni i w niewzruszony sposób obowiązuje na gruncie dy przeciwko niej. jak i dla religii. Wprost przeciwnie. 78 79 . która. gdyż wypływają z nich liczne konsekwencje. na co zwróciliśmy tutaj uwagę. wielce korzystne nia wielkość lub część czegoś rozciągłego. czyli nieskończenie małych cząstek drugiego rzędu wyobrażanie sobie nieskończenie małych części czy choćby wielkości mniej­ . Nale­ dzą twierdzenia o nieskończoności. miała być niczym zgoła. wówczas nie. gdyby nawet z powyższego wynikało. że wszyscy ci wielcy mężowie. jaka płynęłaby stąd wiek jednak zważy na słabość owego wybiegu. byłoby. Z drugiej jednak strony nie mniej absurdalnym wydaje się przypuszcze­ chce. gdy w grę wcho­ z tego. że istnieje jakaś dodat­ owocnymi. Wydaje się. śmy. Są między nimi postacie twierdzeń odkryto przy użyciu metod.

lecz wszystko da się pojąć bez niej równie ją nam idei ducha. co. Odpowiadam. to jednak działaniu czy samodzielnym istnieniu. zawsze lokowali główne nym. o ile się nie mylę. czyli niczego nie oznaczają. czyli aktywnej myślącej substancji. d u c h oraz s u b s t a n c j a . Powie­ sprzeciw przeciwko naszym poglądom u tych. Albowiem przez słowo d u c h rozumiemy wy­ to potocznie sądzi. Odsuńcie bowiem na bok władzę zgodnie z przyjętym przez nas planem. którzy w badania tego rodzaju cie może jednak. by mogła go reprezen­ 135. że wol­ nym poglądom oraz licznym wątpliwościom co do natury duszy. aby te władze mogły być w ja­ nie powinno się poczytywać za ułomność rozumu ludzkiego. gdyż niepodbudowane choćby jedną racją. jakąś ideę duszy. to jest czymś oczywistym. wykazałem w art. jest jawnie śmy dzięki niemu odbierać jedynie pewne nowe wrażenia zmysłowe albo wątpliwe. dało początek wielu niedorzecznym i nieprawowier- w doskonałej zgodzie z nakazami tak rozumu. przyj­ nie są w stanie pojąć idei okrągłego kwadratu. bardzo się już zaangażowali i poczynili w nich znaczne postępy. źródło swej siły i pewności siebie. co się przez te słowa rozumie. że duch okazuje się jedyną substancją czy podstawą. że gdyby nas wyposażono w nowy zmysł. Może ktoś jednak podnieść zarzut. że nieaktywna idea. tować pod jakimkolwiek innym względem. w czym idea mo­ poznania duchów. one trud nauki i czynią ludzką wiedzę znacznie bardziej jasną. Prawdą jest. by substancja. zmusimy raz na zawsze sceptyków 137. ale ukrywają się pod pokrywką ogólnikowej wymówki. a nie jest czymś koniecznym. dlatego że nie dostarcza­ odczuje się w świecie jej braku. Główny powód. ga idei ducha. które uchodziły za stanowiące istotny fragment wiedzy. gdybyśmy go po­ samodzielnego istnienia poza umysłami duchów niczego w przyrodzie nie siadali. kolwiek od ciała. oznaczona terminami d u s z a . kowicie pozbawione znaczenia. Odpowiadam na to. chce i postrzega. że o istnieniu jakiejkolwiek idei ducha nie może być mowy. że inni nie znajdą żadnego słusznego powodu do niechęci pod innymi względami. Jeśli więc nie jest możliwym. dotyczącej spraw ludzkich i boskich. jeśli odróżnienie realnego ist­ 136. tym bardziej. daje początek bardzo wielu niemożliwym do wy­ Odpowiadam na to. Przekonanie. mogą istnieć. że istnieją jedynie duchy i idee. wyjaśnia. aby idea czy obraz wobec zasad i twierdzeń tutaj przedstawionych. że byłoby rzeczą równie nie­ ga za sobą najmniejszych choćby negatywnych następstw. Powie ktoś może. w której nie. co myśli. aby taka idea mogła istnieć. a w dodatku ze znacznie większą łatwością. której istnienie 134. a nie pozostanie nic. i jeśli wypływające zeń zmysłowe idee. zwięzłą i przy­ 138. że owo mniemanie mogło u niektórych wzbudzić powąt­ naniem. i jeśli nadto pozbycie się owej materii nie pocią­ cie rozważywszy. konsekwencje nie potrafią się ostać w świetle krytyki i swobodnych docie­ gdy używa terminów d u s z a czy s u b s t a n c j a . w czym zaprzysięgli i najbardziej niebezpieczni wrogowie wszel­ trzymuje czy postrzega idee. a przy tym nasz obraz rzeczy będzie pozostawał czy wrażenia zmysłowe. Doprawdy. sama miała być ideą czy czymś do idei podob­ kiej wiedzy. To bowiem. Wszystko to zatem należy­ skończone nie można pojąć. a sądzę. jest tylko jakimś szcze­ kań. Z pewnością jednak tego terminu. i jeśli założenie. nie potrzeba bodaj ni­ odrzuconych jako bezużyteczne. dla którego uważa się. ale przeciwnie. jak i religii. mogłaby stanowić obraz czy podobiznę rów i teorii. wspomnianymi wyżej względami. że tego. która pod. Choćby jednak wzbudziło to stanowczy czego więcej ponad zwrócenie uwagi. tak jak poznajemy trójkąty. to przecież może doń być podobna spodziewamy się. co ma na myśli. to mogliby­ tłumaczenia trudnościom. skoro żadne badanie nie mogło ich przekonać. Jest nawet no się spodziewać. mując. Tutaj dodam do tego tytułem przypo­ 139. zostanie istniejącej samodzielnie istoty zdolnej do działania. że w rezultacie przyjęcia powyższych zasad wiele spo­ polega na tym. myślenia i postrzegania idei. że nie znamy na­ łącznie to. iż zostanie on zaakceptowany i przyjęty z całym przeko­ prawdopodobne. moglibyśmy poznać naszą własną duszę. na temat których ludzka wiedza nie jest tak uboga jak się głaby przypominać ducha. że duchy można poznać w taki sam sposób jak idee i ateistów do milczenia. to myślę. że udowodniłem z całą oczywistością. za pomocą którego. to są one cał­ myślące byty. że to. 80 81 . co nie­ gólnym rodzajem idei czy wrażenia zmysłowego. i jeśli nawet nie rozumną uznać nasze władze umysłowe za ułomne. co zamierzaliśmy powiedzieć o poznaniu idei. to jest niemożliwe. co ganić je za to. to i tylko to składa się na znaczenie tury duchów. czyli idee. że jeśli nie istnieje żadna idea mnienia. Aby odrzucić pogląd. że nie postrze­ kimkolwiek stopniu reprezentowane przez ideę. że dobrze. A ufam. jest oczywistą niedorzecznością. stanowi przekonanie.jest tym. że zmniejszają były pod każdym względem niczym oryginał. 27. niż była dotąd. że do poznania substancji brak nam (jak się nie­ nienia rzeczy niemyślących od ich bycia postrzeganymi oraz przyznanie im którym wydaje) właściwego zmysłu. że jest postrzegana. zajmiemy się teraz zagadnieniem chcenia. w końcu. że materia istnieje. skoro jest jawnie niemożliwe. że nikt nie będzie utrzymywał. możemy wyciągnąć wniosek. że brak nam ich idei. że posiadają że takim nie jest. Uporawszy się z tym. że choć idea nie może przypominać ducha w jego myśleniu. czy aby w ogóle posiadają jakąkolwiek duszę różniącą się czym­ materii uznano za możliwe. i jeśli. choćby był przedstawiony jedynie jako hipoteza i choćby istnienie piewanie. że jeśli idea nie jest podobna do ducha pod stępną.

że w szerokim sensie można powiedzieć. że dusza człowieka jest jedynie nikłym płomykiem życia do czynienia z aktem umysłu. to jest to ostatecznie kwestia umowy językowej. potrzeba nam koniecznie dokonać roz­ i idee są rzeczami tak bardzo różnymi. aut.że słowa te znaczą albo oznaczają realną rzecz. niezłożoną substancję. Ten właśnie po­ gląd upodobała sobie i skwapliwie zaadoptowała najgorsza część rodzaju 143. Duchy i zupełnie do siebie niepodobnych. tak też inne duchy poznajemy za pośrednictwem to nacisk. która ani nie jest ideą. ale raczej pojęcie relacji i zależności między rzeczami. ani nie ciała. Nic nie może być dział. co się rozumie przez te słowa. moglibyśmy się stać zdolni do przeczyć. art. jeśli wyodrębniamy rzeczy bardzo od siebie różne za pomocą różnych czy rozkładowi na mocy zwyczajnych praw przyrody albo ruchu. która w tym sensie stanowi ich obraz lub ideę. Posiadam pewną wiedzę go- czy pojęcie o moim umyśle i jego działaniach dotyczących idei o tyle. że to tylko spór o słowa i że z chwilą. Taki byt nie podlega za­ przedmioty postrzegane przez umysł mają tę wspólną cechę. które zajmują wpływom moralności i religii. który zamieszkuje. 27 [przyp. jest tym samym. są zdania. jasnym jest. to mu odpowiem. Przypuszczam. są wyłącznie biernymi jest podobna do idei. że te słowa ozna­ 140. Toteż spodziewanie się. więc nie możemy właściwie powiedzieć. czasem dusza czy duch jest bytem aktywnym. Wydawało się niektórym. Pokazaliśmy już. chce i myśli o ideach. że są postrzegane. trudno jest wskazać przerwy na naszych oczach są udziałem wszystkich ciał w przyrodzie (i co rację. to jest że rozumiemy znaczenie tego słowa. że można tworzyć abstrakcyjne pojęcia władz Zob. Ukazaliśmy jednak z całą oczywistością. mie przez d u s z ę albo s u b s t a n c j ę d u c h o w ą . że ruch. który ze swej natury niezdolny jest cje i działania. Jeśli coś wiem. ideami w umyśle. że te ostat­ absurdalne. upatrując w nim najskuteczniejszego środka przeciwko wszelkim niła się w niemałym stopniu do tego. gdyż nie ma niczego. że one „istnie­ różnienia między duchem a ideą. Gdyby ktoś powie­ niecielesna. Nie twierdzę. że posiadamy ideę aktywnego bytu czy ideę działania. co rozumiemy pod pojęciem biegu natury). nierozciągłą i w rezultacie niezniszczalna. ale jest czymś. w przeciw­ co by było podobne czy wspólne. że „są znane" lub coś podobnego. że dusza jest niepodzielna. to mam natury nieśmiertelna. A gdy jącą rozpadowi tak samo jak ciało.]. 82 83 . Kładę na nie przypominają tamte. Nie ma w nich niczego. którzy utrzymują. który jest od nich bardziej odległy i bardziej się od nich czym sam jestem. co się rozu­ różni niż światło od ciemności. że dusza nie podlega zniszczeniu ności. pozosta­ śnienia kilku ważnych kwestii i zapobieżenia pewnym bardzo niebezpiecz­ jąc w takiej relacji do innych duchów. w jakiej błękit czy ciepło postrzegane nym błędom dotyczącym natury duszy. dla której to. że ci. iż dusza jest ze swej wiem czy pojmuję. To. że są całkowi­ tem zniszczeniu przez siły przyrody. rela­ podatne na unicestwienie niż taki byt. tak jak idee znajdujące się w umysłach innych duchów poznania ducha w taki sposób. co jest określane nazwą d u c h czy d u s z a . jak poznajemy pozba­ wieloznaczności i pomieszaniu natur całkowicie do siebie nieprzystających wione czucia. który ją wpierw miennie. prostą. że pomnażając czy nym bowiem razie nie moglibyśmy ani niczego o nim twierdzić. przetrwać zniszczenia tego przybytku. że absolutnie nie można jej unicestwić i że o tym jakieś pojęcie. Głoszą oni jedynie. Ściśle rzecz ujmując. Nie należy sądzić. że po tym. Ci zaś. że tych terminów nie wolno używać za­ nie może tego dokonać nawet nieskończona potęga Stwórcy. raczej pojęcie ducha. czynią jązniszczalną i podlega­ mamy ideę. nie mogło jest tym. że ponieważ w przypadku każdej relacji mamy którzy twierdzą. że zobaczymy dźwięk. jak gdybyśmy żywili nadzieję. że albo zasadą życia organizmów zwierzęcych. co postrzega. zmiana. Prawda. jak przeze mnie pozostają do tych samych idei postrzeganych przez kogoś inne­ sądzę. gdy bezpośrednie znaczenia bardziej oczywiste niż to. że te dyscypliny wiedzy. na współczesną modłę. Aby więc zapobiec nie możemy poznać naszych dusz w taki sam sposób. że mamy ich pojęcie. chociaż wolno powiedzieć. co jest równoznaczne ze stwierdzeniem. że kiedy powiadamy. czyli za pośrednictwem idei. ponieważ zdaje mi się. rozkład czy rozpad. że byciu postrzeganym. co oznaczam terminem j a. jak poznajemy trójkąty. rozciąga znaczenie słowa i d e a na duchy. jednakże sprzyja to jasności i precyzyj­ obdarzył istnieniem. że wszystkie niemyślące wpływu na aktywną. ani niczemu poszerzając jakoś nasze władze umysłowe. Co więcej. cie bierne. co zostało powiedziane. o ile 141. i aktów umysłu i rozpatrywać je w oderwaniu od samego umysłu czy ducha. nieaktywne przedmioty. że mamy ideę czy czają cokolwiek wspólnego tym obydwu naturom. gdy tym­ że dusza ludzka jest z natury nieśmiertelna. które bez innych nazw są powszechnie określane mianem idei. że teoria idei abstrakcyjnych przyczy­ ludzkiego. że się w szczególny sposób rzeczami duchowymi stały się zawiłe i niejasne. Nie będzie od rzeczy dodać. imion. zakładając. Trzeba też zauważyć. co by było bardziej się. nie mogą mieć żadnego być objęte tą samą nomenklaturą. jakąkolwiek by miały budowę czy strukturę. którego istnienie polega nie na 142.1 ją". nie można. a ich istnienie polega jedynie na tym. jeśli ogół tak właśnie czyni. ale na myśleniu i postrzeganiu idei. wydaje się równie pojmujemy za pośrednictwem naszych własnych idei. to nie należy sądzić. że może to mieć pewne znaczenie dla wyja­ naszej własnej duszy. powiedzieć.

Istnieje zatem jakiś inny Duch. która to teoria. co u zwierząt -jeśli. własnych przekonań. podtrzymuje też możliwość tej komunikacji towarzyszą tym ideom i mają udział w ich powstawaniu. jasnym jest. żeby miały one istnieć same przez się. ale to. dzięki której mogą one postrzegać wzajemnie swoje istnie­ dza o innych duchach nie jest bezpośrednia. który filozofowie dali się nakłonić do wejrzenia w siebie i uważnego rozważenia by jednocześnie nie wskazywał jeszcze dobitniej na istnienie tego Ducha. 29 [przyp. ponieważ skutki powstania niezliczonych wątpliwości i błędów o niebezpiecznych następ­ spotykane w przyrodzie są nieskończenie bardziej liczne i bardziej znaczące stwach dla moralności. Oczywistym jest zatem. umysłu niż posługiwanie się w odniesieniu do nich terminami zapożyczony­ a „wszystko w nim ma istnienie"2. rozważymy wszystkie te rzeczy. co je reprezentuje w istocie ro stanowi sprzeczność. w i e c z n y . n i e s k o ń c z e n i e mądry. Nie wątpię. 1. że nie mogą Boga zobaczyć. w połączeniu ze ścisłą harmonią i dopasowaniem 1 1 List do Koiyntian. Nic jednak bodaj nie przyczyniło się w większym stopniu do wcią­ ły. wywołanym i zdeterminowanym przez przedmioty poznania zmysłowe­ my sami. że istnienie Boga jest poznawane go z taką koniecznością. 12. podobnych do mnie. Na podstawie tego. 1 Zob. że żeń zmysłowych. art. które odsyłają mnie do innych istot samo niewidzialne. Ducha ludzkiego czy osoby nie po­ jemne powiązanie rzeczy w przyrodzie. co zostało powiedziane. instynkty i naturalne skłonności. Gdybyśmy go mogli zobaczyć. które w nas wzbudzają. że takiemu ruchowi miałaby towarzyszyć jakaś idea lub żeby nictwem ich działań albo dzięki ideom.]. sko­ rzeczy cielesne niejako takie. 84 85 . wyd. Jednakowoż. że Boga poznajemy w sposób równie pew­ szenie duszy. że te rzeczy. który jest „sprawcą wszystkiego we wszystkich"1. który jest Twórcą przyrody. Dla przykładu wolę określa się jako poru­ 147. które się przypisuje zdolnym do działania istotom ludzkim. to. jak powiadam. 6. ale zależy od pośrednictwa idei. zdumiewającą wspaniałość. jest dla mnie niezrozumiała. Postrzegam ten ruch miał wzbudzać jakąś ideę w umyśle kogoś innego. wielkość. mających rzekomo reprezentować abstrakcyjne pojęcia. niezmienny i spójny. 146. 2 List do Kolosan. W taki sposób całości.1 Ale jeśli Boga. den. aut. pożądania i pragnienia obserwowane nych terminów. które oświeca każdego człowieka jest ideach. gdyż nie jest ideą. aby przecież jest dla każdego oczywiste. które kie rzeczy słowem swej mocy. IV). jako wywoływane przez nich skutki 148. Nie ma i uzyskać prawdziwy obraz rzeczy. Dla bezmyślnego tłumu powszechną wymówkę zdaje się stanowić albo towarzyszące im znaki. które mnie informują o istnieniu pew­ wicie od woli Stwórcy. że można się ich wszystkich pozbyć niż te. Dlatego moja wie­ między duchami. A jednak to czyste i jasne światło. to uwierzylibyśmy w Jego istnienie i bylibyśmy nie. co mam na myśli. kształt czy ruchy człowieka. stanowiące przeważającą część postrzeganych przez nas idei czy wra­ dzimy jakiekolwiek z innych stworzeń. Postaram w należyty sposób weźmiemy pod uwagę stałą regularność. To przyczynia się do w sposób znacznie bardziej oczywisty niż istnienie ludzi. wówczas postrzegamy jedynie wie mniejszych z nich. nie są wywołane przez akty ludzkiej woli ani od woli ludz­ widzimy Boga (jak sądzą niektórzy) wprost i bezpośrednio albo że widzimy kiej nie zależą. które wzbudzają w nas przekona­ tak jak widzimy człowieka. jak jest nią wiedza o moich nie. Nie wydaje mi się bynajmniej. które się nazywa dziełami zobaczyć Pana Wszechrzeczy. gnięcia ludzi w spory i błędy dotyczące kwestii natury i funkcjonowania jest wspomniany Duch. Wszak to oczywiste. czyli duchów. choć są takie rzeczy.17. zależy już całko­ różne ruchy. że umysł człowieka jest niczym piłka w ru­ ny i bezpośredni jak każdy inny umysł albo jakiegokolwiek ducha innego niż chu. porządek i wza­ się jednak wyjaśnić. który jest ich przyczyną. to posłuszni Jego nakazom. do którego one wszystkie należą. mi z dziedziny idei zmysłowych. jak również od ich odpowiednich przedmiotów i skutków. co kryją w sobie atrybuty: j e - nymi. kierując dało początek niezliczonym nieporozumieniom i polemikom między uczo­ jednocześnie naszą myśl na znaczenie i to. co każe mniemać. i to w sposób pełniejszy i jaśniejszy. zmiany i kombinacje idei. że o istnie­ na inne osoby. który podtrzymując wszyst­ nych konkretnych istot zdolnych do działania. to jasno zdamy sobie sprawę. jak za uderzeniem rakiety. zdolnych do działania. (Wszystkie cytaty według Biblii Tysiąclecia. jak tylko za pośred­ ciała. jasny. d o b r y i d o s k o n a ­ 144. Kiedy zatem widzimy i doskonałość dużych stworzeń oraz niesłychany kunszt widoczny w budo­ kolor. A przecież potrzeba nam tylko otworzyć oczy. że w ich powstaniu mają udział zdolne do działania istoty ludzkie. niż wi­ natury. nade wszystko zaś nigdy nie dość podziwiane prawa bólu i przyjem­ wprowadzono do metafizyki i etyki bardzo wiele niejasnych i niejednoznacz­ ności. że chcąc wywrzeć wpływ 145. Tylko On sam jest tym. wola człowieka może jedynie wywołać ruch członków jego niu innych duchów nie możemy się dowiedzieć inaczej. Wolno nam nawet stwierdzić. powiadają. byle tylko takiego śladu ludzkiej aktywności albo skutku przez niego wywołanego. muszę wyznać. że tym. piękno strzega się za pomocą zmysłów. ale oglądając coś.

że podczas gdy jej ruchy i rozmaite zjawiska oddziałują na nasze pojmuje się wyłącznie widzialne łańcuchy skutków czy ciągi wrażeń zmy­ zmysły. czujemy czy postrzegamy za pomocąjakie. Nie wątpię. Księga Izajasza 45. jak i dobrocią Boga. że się chmury podnoszą z krańców ziemi. Tak pojmowa­ Księga Jeremiasza. pozbawiony jakiegokolwiek uchwytnego znaczenia. która jest tak bliska i oczywista dla umysłu. który w niebie. Pawłowi) „w rzeczy­ przez ludzi.2 „Nawiedziłeś nej. a te idee. że wydają się jak gdyby oślepieni nadmiarem światła. że tak rozumiana przyroda nie choć Bóg ukrywa się przed oczyma człowieka zmysłowego i gnuśnego. chociaż (jeśli mamy wierzyć św. 3 Psalm 65. Jasnym jest zatem. dochodzi za pomo­ że ustanowiony porządek przyrody nie pozostaje pod bezpośrednią władzą cą swego rozumu nieznaczna tylko garstka ludzi. które zostały spowodowane ślącym substytutem. któ­ może niczego zgoła wytwarzać. towarzyszącej tym ideom i przez nie reprezentowa­ przemienia ciemności w poranek. wywołując w nich całą tę różno­ za swą bezpośrednią przyczynę ręki Wszechmocnego Sprawcy. 2 Księga Amosa. że wszystko co widzimy. choć podobnej zasady myśli błyskawice . czy przyroda nie ma żadnego udziału w wytwa­ kwentny. że taki pogląd mógł się zestawieniach. a dzień w noc zamienia". to jednak dla nie- byt różny zarówno od Boga. gdziekolwiek skierujemy swój wzrok. w tak małym stopniu ulegają jego wpływom. On czyni naprowadza nas na myśl o istnieniu odrębnej. czyli Ducha. Odpowiedź na ten za­ głupoty i niedbalstwa tych. 86 87 . którzy. nic nie może być bardziej oczywiste niż istnienie Boga. podobnej do nas. wprowadzonym przez pogan. Ale jeśli przez przyrodę rozumie się jakiś ry nie podejmie najmniejszego choćby wysiłku myślenia. jest znakiem albo skutkiem Bożej mocy. 27. ale jedynie pewien zestaw idei. kto jest zdolny do minimum re­ 151. On sprawia. gokolwiek innego zmysłu. sło­ padające na miejsca pustynne. 10. 17. 8.1 Do odkrycia tej wiel­ i wiele tym podobnych rzeczy. 5. 4 Dzieje Apostolskie 17. wem. że nie przypisuje bezpośredniemu działaniu Boga te skutki. które stale i stworzonych duchów.3 Jednak pomimo tego. które pogańscy filozo­ widzimy człowieka. Trudniej jednak zrozumieć to.13. tak jak my. Cała różnica polega na tym. doliny okry­ czony i ograniczony zbiór idei. gdzie jasno widać.15. ne i stopniowe procesy powstawania rzeczy w przyrodzie nie wydają się mieć który jest bardzo bliski naszym umysłom. Zapytacie jednak. że dla każdego. Bóg angażuje się tak bardzo w nasze ludzkie sprawy. że Pismo stale przemawia takim w każdym momencie i miejscu. odczuwamy jakąś niezrozumiałą niechęć do tego. poronienia. że to słowo stanowi dla mnie pusty 1 dźwięk.5 Lecz i ogólnymi prawami.1 On i ruchu. wówczas jest jasnym. mniane procesy zachodzące w przyrodzie są absolutnie konieczne do tego. 62. Urzą­ rzaniu rzeczy przyrodzonych i każdą z nich musimy przypisać bezpośrednie­ dzenie owej potężnej machiny przyrody charakteryzuje się takim mistrzo­ mu i wyłącznemu działaniu Boga? Odpowiem na to. że jeśli przez przyrodę stwem. na przyroda jest jedynie czczym urojeniem. 28.4 149. że wspo­ przejawami Bożej obecności. po­ fowie zwykli przypisywać naturze. by uwierzyć. postrzega i myśli. gdyż językiem. że znane nam z obserwacji powol­ fleksji. 1 5 Dzieje Apostolskie. co żyje. jeśli przez c z ł o w i e k a rozumie się coś. „Prawdziwie (jak powiada prorok) Tyś Bogiem ukrytym". choć pozostają otoczeni tak wyraźnymi rzut znajduje się już w znacznej mierze w art. jak i od praw natury oraz rzeczy postrzeganych uprzedzonego i uważnego umysłu nic nie będzie łatwiejsze do odczytania za pomocą zmysłów. aby najprostsze i ogólne reguły mogły być stosowane w sposób stały i konse­ 150. to jawne znaki obecności Boga postrzegamy wają się zbożem". owoce zwiędłe w fazie kwitnienia. stanowią argumenty przemawiające za tym. co przemawia zarówno za mądrością. „w którym żyjemy. ukazujące się naszemu wzrokowi w przeróżnych odrębnych doskonałości Boga. które bez przerwy wywierają na nas drapieżne zwierzęta. deszczami ja spulchniłeś i pobłogosławiłeś jej płodom. sama pozostaje niepostrzegalna dla słowych wywoływanych w naszych umysłach w zgodzie z pewnymi stałymi człowieka. to muszę wyznać. podobnych do nas samych. Ducha. Poza tym rodność idei czy wrażeń zmysłowych. że ziemię i nawodniłeś. Wolelibyśmy przyjąć. służą temu. kiej prawdy.i wysyła wiatr ze swoich zbiorników. poruszamy się i jesteśmy". „Na dźwięk Jego głosu huczą wody rusza się. to ręka. podczas gdy poszczególny ludzki umysł jest oznaczany przez pewien skoń­ rok uwieńczyłeś swoją dobrocią. że ktoś zarzuci nam.pewne wrażenia zmysłowe albo idee istniejące w naszych własnych umy­ którzy nie posiadali adekwatnych pojęć wszechobecności i nieskończonej słach. które naznaczają ludzkie życie. słyszymy. aby nas poinformować o istnieniu skończonych przyjąć pośród chrześcijan wyznających wiarę w Pismo Święte. nieszczęścia.zapowiedź deszczu . Otóż w taki sam sposób widzimy Boga. od którego jesteśmy bezwzględnie i całkowicie zależni. deszcze wpływ. Toteż jasnym jest. wistości jest On niedaleko od każdego z nas". tak że łąki się stroją trzodami. Jakże smutny to przykład i nadzorem nieskończenie mądrego i dobrego Ducha. tak samo że jest On bardzo odległy i chętnie byśmy Go zastąpili jakimś ślepym niemy- jak znakami są nasze postrzeżenia tych ruchów. która kieruje całością.

że większość ludzi. wyćwiczeni w rzetelnym i dalekowzrocznym myśleniu i przywykli do re­ 152. gdybyśmy zbadali. jaśniejących w urządzeniu przyrody. który kształtuje. i daje nam chleb. Przecież nic nie jest bardziej porządzających wolnym czasem jedynie za sprawą gnuśnej i obrzydliwej oczywiste niż to. że zwierzęcia czy rośliny przysparza Wszechmogącemu Stwórcy więcej trudów nazbyt wielu mieszkańców chrześcijańskich krajów. 31 [przyp. która stanowi najlepszą zachętę do cnoty relacje i okoliczności. że te poszczególne rzeczy. że uznajemy trwonienie nasion i zarodków oraz przypadkowe niszcze­ pienia uwagi czy otwierania oczu swojego umysłu. art. nigdy nie będą mieli dość podziwu dla śladów Boskiej mądrości rody nie są same pozbawione pożytku. że bie jednak wyobrażać. powinniśmy zauważyć. Tymczasem. tak więc 88 89 . Nie powinniśmy so­ nierozumnych. ludzi znaczących i roz­ czy kłopotów niż stworzenie małego kamyka. że oszczędnie dysponuje rzeczami. pełną czci uwagą i świętą bojaźnią. że jest on obecny i zna nasze najskryt­ zbyt wąskie. gdyż są źródłem pożądanej różnorod­ i dobroci. nie jest przekonana nie roślin i zwierząt zanim osiągną pełną dojrzałość za świadectwo braku w pełni i z całą oczywistością o istnieniu Boga. Przyczynienie 1 Zob. jakiekolwiek trudności by stąd wynikały. niż temu. niej odciąć. są one absolut­ wszędzie.ponad bliską obecność wszechmądrego Ducha. w jakich doznajemy bólu i przyjemności. Powinniśmy się dziwić raczej temu. aby pojąć różnorakie cele. 155. w naszym obecnym stanie. abyśmy się w nie przyodziali". co zauważyli­ wydające się złem. odwracając od niej myśl i celowo przymykając na nią oczy? Byłoby też dobrze. reguluje zmuszeni przyznać. choć należałoby się tego roztropności u Twórcy przyrody. iż w ogóle istnieją jacyś zwolennicy ateizmu mo jak szeroka i głęboka myśl ludzka. ale raczej należy w niej widzieć argument rzutów sumienia naruszać Jego prawa. Dalej. która oświecałaby umysł tak mocno. których piękna i harmonii nie są zdol­ faktor w zupełności by wystarczył. i że pozostajemy w absolutnej i bezpośredniej od Niego zależno­ indywidualnego cierpienia i uznajemy go za zło. Jasny pogląd na te wielkie prawdy nie może nie natchnąć naszych serc szerzej. Wszak w końcu tym. że owa wspa­ przeniknięta i oświecona autentycznym poczuciem wszechobecności. Z tego. żeby nie można się od obrazie służą podkreśleniu jego jaśniejszych i bardziej świetlistych partii. tłumaczy się wyłącznie brakiem uwagi i niedo­ wieka na nic by się nie zdały. żeby stateczną pojętnością umysłu. każdy myślący czło­ wami naszego życia i wnikać w tajniki przyrody. aby przechylić szalę na korzyść naszych ne pojąć albo nie chcą sobie w tym celu zadawać trudu. i ogólnymi prawami jest tak konieczne do tego. czy aby nie jest następstwem przesą­ Jakże się przeto dziwić. czyli aktu swojej woli. dlatego na przykład skupiamy naszą uwagę na idei jakiegoś sze myśli. Niestety należy się obawiać. byśmy mogli kierować spra­ 154. niedoskonałych duchów. nie dają się do niej przekonać. abyśmy go pożywali. Niepodobna przecież zupełnie. gdziekolwiek się udajemy. dla którego znaleźliśmy się na tym świecie . ani cała mądrość i pomysłowość czło­ albo herezji manichejskiej. Duchy mierne i nienawykłe do refleksji mogą tego rodzaju zdolności czy władze umysłowe w ogóle istniały. którzy są zasad. świę­ niała obfitość stworzeń nie powinna być interpretowana jako przejaw słabo­ tości i sprawiedliwości Wszechmogącego Ducha miała z uporem i bez wy­ ści czy rozrzutności ich Stwórcy. posiadają naturę dobra. Czy jednak istnieje jakakol­ ności i uwypuklają piękno pozostałej części stworzenia. że bez tego ani nie wiado­ wiek może zobaczyć. że owe niedoskonałości i wady przy­ fleksji.będziemy 156. żebyśmy mogli w ten 153. co tu zostało powiedziane. że Wszechmocny Duch potrafi stworzyć każdą rzecz za opieszałości popadło w ateizm. tak jak cienie na wiek prawda. W przypadku człowieka można rzeczywi­ spodziewać po rozumnych stworzeniach? ście poczytać za przejaw mądrości to. Na podstawie tego. Nasze horyzonty są jednak i szaty. żeby dusza pomocą samego fiat. że funkcjonowanie w zgodzie z ustalonymi niu z całym systemem stworzenia. związki i zależności między rzeczami. aut. Jeśli zaś chodzi o obecną w świecie domieszkę niedoli i cierpienia. Nie byłoby bowiem możliwe nawet to. by lekceważyć tak oczywistą i doniosłą prawdę.]. rozpatrywane same w sobie i podtrzymuje w istnieniu cały system wszechświata. co w naszych badaniach zasługuje na pierw­ sze miejsce jest rozmyślanie o Bogu i o naszym obowiązku. Ci jednak. że fakt. naturę ludz­ i najlepszą obronę przeciwko występkowi. Powinniśmy zatem z powagą medy­ świadczący o bezmiarze Jego potęgi. że stworzenie niesłychanie subtelnego organizmu lekceważąc ją. że „oczy Pana które są następstwem ogólnych praw przyrody i owocem działań skończo­ na każdym miejscu widzą dobro i zło. się do uznania tej prawdy stanowiło główny cel i sens mojego trudu. nie niezbędnym warunkiem naszej pomyślności. Stąd wynika jasno. że można spotkać ludzi na tyle których nie może nabyć bez wielkiego trudu i wysiłku. kiej wolności i cel. kiedy sieje rozważy w powiąza­ śmy gdzie indziej wynika jasno. gdy spojrzymy ści. sposób nabyć wolne od wszelkich wątpliwości przekonanie. to. tować nad tymi ważnymi kwestiami i z nimi obcować. że On jest z nami i zachowuje nas nych. ustawicznie zaabsorbowana po­ du nabytego wskutek naszego obycia się z małostkowymi i skąpymi osobni­ gonią za korzyściami materialnymi albo przyjemnością i nienawykła do sku­ kami.1 Już ten jeden istotnie wyśmiewać dzieła Opatrzności.

co się z nimi działo podczas naszej zmysłowej absencji. aby ze czcią przyjęli zbawienne prawdy Ewangelii. sięgając do źródła. iż zamykając oczy. które stanowią główne zajęcie uczonych. 91 . zdrowego rozsądku. stanowiącej kamień obrazy dla tzw. jaka była przed zaśnięciem. które w różnych odmianach i postaciach wciąż są żywe. spodziewać się można.że wskazanie w ich obrębie na błąd w rozumo­ waniu lub fałszywość ich założeń czy przesłanek jest rzeczą nadzwyczaj trudną. a więc do Traktatu. Przekonania te można śmiało uznać za problematyczne. Berkeley z pewnością należy do filozoficznej ekstraklasy. A wykazawszy fałszywość i próżność tych jało­ wych dociekań. po trzecie wreszcie idealistą subiektywnym. Z niewzruszoną pewnością odnosimy się do wszyst­ kich rzeczy tak. Dlatego teoriami Berkeleya. nie musi to bynajmniej oznaczać. Tekst powstał. nie zdołało natchnąć moich czytelników pobożnym po­ czuciem obecności Pana. gdyby to. Poglądy Berkeleya od początku. z olbrzymim prawdopodobieństwem. wypada im udzie­ lić rady. po drugie empirystą. poddawane były surowej krytyce. a jego postać stanowi kamień milowy filozofii w ogóle. gdy byłem stypendystą Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej. Serdecznie dziękuję dr. POSŁOWIE Sola mens1 Wstęp Gdyby w telewizyjnym ąuizie pojawiło się pytanie o autora najbardziej polito­ wania godnej koncepcji filozoficznej. Któż może bowiem wziąć na poważnie pogląd. po pierw­ sze. których pozna­ nie i wcielanie w życie stanowi szczyt doskonałości ludzkiej natury. co tutaj powiedziałem. Przemysławowi Spryszakowi za uważną lekturę oraz życzliwe i wnikliwe komentarze. jakbyśmy doskonale wiedzieli.musiałbym je uznać za całkowicie bezużyteczne i daremne. Jego empiryzm jest na tyle różny od empiryzmu zarówno Locke'a. pozostającym w cieniu dwóch gigantów: Johna Locke'a i Davida Hume'a. Choćby z przekory wobec spotykanych tu i ówdzie poglądów jakoby Berkeley był. i na pewno jest czymś w stosunku do naszego umysłu zewnętrznym. że otaczająca nas rzeczywi­ stość jest taka. prawdziwe i dobrze opisują rzeczywistość. graniczącym niemal z pewnością. czyli od momentu opublikowania Traktatu o zasadach ludzkiego poznania (1710). unicestwiamy cały świat istniejący na zewnątrz naszego umysłu (bo takiego czegoś jak świat poza umysłem po prostu nie ma). warto się zainteresować. Stanowisko takie wydaje się jawną niedorzecznością. Januszowi Salamonowi SJ oraz dr. wszak po byle drzemce bez wahania budzimy się z przekonaniem. iż jego teorie są trafne. pomniejszym filozofem brytyjskim. Choć w innych dziełach nasz autor prezentuje nowe i ulepszone argumenty na rzecz swo­ ich tez. może raczej . iż poprawna odpowiedź brzmiałaby: „George Berkeley".

W niniejszym szkicu rozważę poglądy George'a Berkeleya na trzy kwestie. zdrowego rozsąd­ Świetną ilustracją takiego podejścia jest stanowisko G. spójności przekonań. którym tarbińskiego: „nazwa pozorna". analiza semantyczna. że kluczowego dla teorii Johna Locke'a. w której dwa. stwierdzający. Należy go zatem postrzegać jako swoistą władzę kontrolną. Nie można też nie wspomnieć o tym. będącej po prostu badaniem związków między zespołem ży­ stratu. najlepiej pasowałby termin Tadeusza Ko­ kiem. Odrzucenie przekonania. nie przyjmują postaci sądów. podczas gdy przekonania (sądy) są zespołami idei. Odpowiedź może brzmieć: i tak. Czy zatem (1) Analiza wyrażeń. dotyczy kompleksu: znaczonego pojęcia oraz oznaczanego przed­ tywania błędów i niejasności. Po pierwsze. że Berkeley podejmuje heroiczną próbę zbudowania prócz ich spójności także to. Przekonania w pierwszej kolejności coś wyrażają. co w języku angielskim nazywa się sprawną i współcześnie brzmiącą argumentację filozofa analitycznego. Dwie rzeczy należy wziąć pod uwagę. pozornie tak od siebie odległe stanowiska. może uchodzić za nadzwyczaj osoby". zdrowy rozsądek w tym sensie to po prostu pewien typ żywionych przez 92 93 . Co więcej. Moore'a. co jej się prezentuje w szeroko pojmowanych aktach umysłu. konstytuują to. co samo nie dzy jaźnią a tym. iż istnieje materia. że z trudem można obronić pogląd. Zacznijmy od uwag o charakterze metodologicznym: pomieszczona w Traktacie (3) Funkcjonalny charakter zdrowego rozsądku. czymś. uchodzą za obiekty. common sense (z języka łacińskiego sensus communis .stosunku mię­ przekonania opierają się na czymś od nich jakościowo różnym. ku któremu Berkeley ostatecznie się skłania.zmysł wspólny). bardziej fundamental­ subiektywnego" i przeciwstawienie „idealizmowi transcendentalnemu" sugeruje. jedną i drugą formą analizy. Raz jako wła­ da żadnej referencji. pozwala przejść do drugiego etapu analizy. tzn. okażą się dwiema stronami tej samej monety. Całość jest niezwykle złożoną konstrukcją teoretyczną. Ciekawe jest to. (2) umysłu i (3) Boga. np. charakterystycznych zarówno dla racjonalizmu. że Jan jest w domu" wyraża stan naszego umysłu oraz opisuje Między zdrowym rozsądkiem a filozofią immanencji mój stosunek do zdania „Jan jest w domu". Wcześniej jednak niezbędne będą pewne lecz zarazem czymś umysłowym. wychwy­ można ją określić. wszechnie wiadomo. „istnieją przedmioty materialne". nowicie (1) bytu. jak racjonalizm i empiryzm. jak i empiryzmu. Gdybyśmy chcieli użyć nomenklatu­ dzę refleksyjną: kiedy mówimy. Są ideami. na zinterpretować w kategoriach wyznaczania zakresu pojęcia przez jego treść. mia­ Percepcje nie są przekonaniowe. że pojęcie materii jest bezprzedmiotowe. ostatecznie decydując się na analizę kompleksową. w drugiej . „istnieje moja ręka" etc. Berkeley wkłada maksi­ ta. z konieczności stał się punktem wyjścia dla twierdzenia metafizycz­ ny mu idealizm subiektywny jest w pewnym sensie radykalizacją niektórych tez nego: sformułowania tezy o charakterze egzystencjalnym. Przyzwyczajeni jesteśmy wią­ o zasadach ludzkiego poznania argumentacja przybiera trzy różne postaci: (1) anali­ zać pojęcie zdrowego rozsądku z pewną klasą przekonań na temat rzeczywistości.przypomnijmy. moż­ cjonalnego". rozstrzygnięcie. tzn. będących punktem wyjścia dla innych. (2) analizy przekonań oraz (3) odwołania się do tzw. Idee są podstawową jednostką semantyczną. mianowicie analizy przekonań. Berkeley waha się między takiej teorii filozoficznej. nie posia­ Zdrowy rozsądek u Berkeleya można rozumieć na dwa sposoby. a przy niezaprzeczalnej pewne zdania dotyczące świata. niach. branche'a i stanowiska kartezjańskiego w ogólności. Ana­ Drugie znaczenie zdrowego rozsądku jest już bardziej klasyczne. iż nasze mamy do czynienia z dwoma rozwiązaniami tego samego problemu . „istnieją inne dbałości Berkeleya o uzasadnienie swoich przekonań. jest po prostu przekonaniem. Najogólniej liza wyrażeń skorelowana jest zatem z pewną wizją rzeczywistości. że przypisywa­ kolwiek treści. takie jak rozciągłość. do czego się one odnoszą. iż chodzi tutaj o to samo stanowi­ że negatywny wynik analiz. mówiąc. bo tak dysponującą narzędziami służącymi do badania poprawności rozumowania. tudzież kompleksowej analizy przekonań obejmujących mogą prowadzić do wniosku. zy wyrażeń. iż nych przekonań za pomocą reguł dedukcyjnych. do których odnoszą się wyrażenia naszego języka. oznacza to.opisują. że nasza myśl pomyślnie lub niepomyślnie przeszła test. Po­ ne. która posiada kwalifikacje pierwot­ Teza mówiąca o związkach Berkeleya z racjonalizmem nie powinna dziwić. Dla Berkeleya ma to znaczenie funda­ mentalne. Standardowe ilustracje analizy wyrażeń można odnaleźć w przypadku Berkeleya mamy do czynienia z wizją rozsądku jako zbioru przekonań w pierwszej części Traktatu. W tym W tym elemencie Berkeley niewątpliwie różni się od Kartezjusza czy Spinozy. że pozostawał on pod silnym wpływem pism Nicholasa Male. iż pojęcie materii jest pozbawione jakiej­ sko w sprawie źródeł poznania. i nie. będącej ekspozycją skrupulatnej analizy pojęcia materii bazowych. a w osta­ nadzwyczaj jasny. mum wysiłku w wykazanie. wtórnych przekonań na temat świa­ .E. Moglibyśmy takie stanowisko określić mianem „funk­ miotu. Różnią się jednak od sądów wyrażanych w zda­ uwagi natury metodologicznej i metafilozoficznej. Nie kontekście stosunek Immanuela Kanta do idei wyłożonych w Traktacie wydaje się chodzi bowiem o analizę przekonań pod kątem ich wzajemnej zgodności. rozporządza rozsądek. do niczego się nie odnosi. kształt etc. Zdanie Jestem przekonany. wokół której ogniskują się własności pierwotne rzeczy. Po drugie. gdyż wskazuje na uprzywilejowaną pozycję umysłu. że coś jest lub nie jest zgodne ze zdrowym rozsąd­ ry któregoś ze współczesnych filozofów. Chodzi raczej o wskazanie. Określenie ich w Krytyce czystego rozumu mianem „idealizmu teczności o wskazanie mechanizmu ich generowania z innych. według którego ku.jak i Hunie'a. Te dwie przesłanki wionych przez nas sądów. argumentacja z Trak­ (2) Analiza przekonań może przyjmować dwojakiego rodzaju formę: analizy tatu podważa zapatrywania Locke'a i Kartezjusza na kwestię istnienia materii-sub.

to oczywiście Bóg. Na to właśnie Berkeley kartezjańskim. jedynie na mocy faktu posiadania władzy rozsądzania. jątutaj centralną rolę: (1) krytyka tzw. ajedynie nadaje im status tego. iż należy przedstawioną powyżej tezę opa­ blowaniem życia umysłowego Boga z naturalnie nałożonymi ograniczeniami. wydaje się jednak. natomiast w aspekcie nych. nie może być wątpliwości. Kant). Okoliczność ta ma duże znaczenie dla odczytania sensu pogląd głosił Parmenides. Z tego Między racjonalizmem a empiryzmem wynika. mianowicie Berkeley nie jest racjonalistą w sensie giczny gwarant każdej treści pojawiającej się w jego zasięgu. jakkolwiek w pewnej swojej fazie zależna od relacji kauzalnej czynnika pozaumysłowego i samego umysłu. ale też że fragmenty pierwszej Krytyki zostały mentalne. i jeżeli istniejątylko treści gmatycznej drzemki zbudził Hume. w jaki sposób scharakteryzujemy Berkeleya. a więc umysł występuje jako ontolo­ z powodu dla nas oczywistego. Stanowisko Berkeleya nie powinno szokować. Jeżeli poprawnie ro­ mentalne wytwarzając. Berkeleya. Dwa zagadnienia odgrywa- Geist). Traktat jest w istocie swojej tekstem apologetyczno-polemicznym. abstrakcyjnych idei ogólnych oraz (2) krytyka Skomplikowane rozumowanie z początkowych partii Traktatu . że i zaakceptowane jako żywiony przez nasz umysł zbiór sądów. może być gwarancja statusu treści men­ stego rozumu. przyjmując teorię abstrakcyjnych idei ogól­ tym. ostatecznie jest du­ Tytuł niniejszego paragrafu sugeruje. Nie jest tak.sugeruje. mind.wysuwane przeciw teorii jakości pierwotnych. W ten sposób Traktat staje się swojej istocie do stwierdzenia. Kanta w Krytyce czy­ do czynienia w przypadku umysłu ludzkiego. Platon. Prze­ własności rzeczy istniejących poza umysłem) . czy zgodzi­ granic możliwości racjonalizmu. po którym musiał przyjść albo sceptycyzm (D. ang. wyobraźni i refleksji. że aktywność umysłowa człowieka. a przede wszystkim teorię jakości pierwotnych. który spełnia obie te funkcje równocześnie. Nie mogą takie być treści te są w całości jego własnym wytworem. Wyrażenie „bycie wytworem umysłu" rozumieć należy jako pewnego wrodzone (innatyzm). inicjatora nowożytnego ruchu empirystycznego. mens. trzyć pewnym zastrzeżeniem. Nie bez znaczenia pozostaje fakt. pojęciach i życiu umysłu pozwalają na wysnu­ skomplikowaną argumentację mającą doprowadzić do ugruntowania przekonań te- cie przypuszczenia. rozum i zmysły bez wątpienia trzeba będzie uznać za jego części składowe. co poznawalne. Tomaszem z Akwinu na czele. 94 95 . Taki umysł. Jest tak w istocie. keleya staje sięjasne: Bóg niczego nie musi poznawać drogą przyczynowego zewnętrz­ nego wzbudzania w jego umyśle treści mentalnych. po prostu treści poświęcone odparciu idealizmu subiektywnego G. Umieszczając ją wśród teorii empirystycznych. iż centralny pomysł tego irlandzkiego filozofa sprowadza się w istycznych. straciliby­ leyowi niektórzy scholastycy. utrzymując. musi za pierwszego filozofa antycypującego transcendentalną filozofię wielkiej trójki: stać się treścią mentalną. mianowicie doprowadzenie do To. Teraz rozumowanie Ber­ zumie się termin „idealizm". a z filozofów bliższych Berke­ teorii Berkeleyowskiej. Nie oznacza to bynajmniej. jest to. co mentalne. Innymi słowy. iż istnieją jakieś treści się nie godzi. a więc wszystkie treści mentalne są generowane w ramach jego władzy umysłowej. że chodzi o trzecią drogę.umysł przekonań na temat świata. z jaką mamy Oba sensy rozsądku najpełniej zostaną omówione przez I. zastane kognitywnej naszego umysłu są jego własne treści. Obie koncepcje były autorstwa znamienitego filozofa poglądowi Locke'a w sprawie istnienia jakości pierwotnych (jako obiektywnych angielskiego. iż Berkeley może być uznany talnych. są jedynie byty mentalne (umysłowe). teorią idei: treści mentalne pochodzą z percepcji. że Bóg istnieje. będących kon­ kognitywno-wolitywnych aktywności nazwiemy umysłem (łac. Berkeley. Taki sam Kanta. Przekonania te nie są jednak pierwotne. my się na następujące rozumowanie: jeżeli nasz (ludzki) umysł nie jest przyczyną tre­ albo transcendentalizm (I. że Kanta z do­ ści mentalnych. ne. że pozostaje w opozycji do tego jakże szero­ kiego nurtu europejskiej myśli filozoficznej XVII wieku. Johna Locke'a. że religijnych Irlandczyka. Berkeley dąży do uznania Boga za ontologicznego gwaranta wszelkich treści. Jego zdaniem. W aspekcie epistemologicznym Berkeley zdaje się twierdzić. przedstawia w nim Wypowiedzi Berkeleya o ideach. że autor nie przekroczył prowadzony przez Berkeleya atak na teorię Locke'a ma podstawy w przekonaniach jeszcze Rubikonu. co mental­ wiary. podważamy podstawy naszej metafizycznym idzie jeszcze dalej. że nie należy także pospiesznie i zbyt pochop­ nie przesądzać o jego przynależności do empiryzmu. że nasze przekonanie p jest zdroworozsądkowe typu zależność przyczynową. a wręcz uzmysłowić nam. cokolwiek miałoby się stać treścią dostępną umysłowi. że tym. iż jedynym i wyłącznym przedmiotem aktywności argumentem filozoficznym na rzecz istnienia Boga. za nic w świecie nie mógłby się zgodzić z tezą. Być przekonanym. duch. ze św. śmy z oczu jej największą zaletę i jednocześnie wadę. iż jedyną gwarancją. zależy zatem od tego. istnieje umysł. Schellinga i Fichtego. czyli po prostu za ich przyczynę. broni stanowiska teistycznego. co istnieje. żep i po­ W koncepcji Berkeleya pochodzenie treści mentalnych nadbudowane jest nad siadać zdolność rozsądzania to dwie różne rzeczy wzajemnie do siebie niereduko. także Arystoteles. ny podział ma uświadomić czytelnikowi Traktatu. Zakwalifikowanie Berkeleya do obozu racjonalistów może u niektórych budzić Idee . niem. młody człowiek o silnej wierze. Jeżeli całościowo pojętą władzę Przechodzimy teraz do omówienia kilku szczegółowych kwestii. Tymczasem musimy zdać sobie sprawę. Ten trójdziel­ walne.jakości .materia mieszane uczucia. Berkeley nie jest racjonalistą w stylu kartezjańskim. sekwencjami zajmowanego przez Berkeleya stanowiska. ale to nie oznacza wcale. Hume).

wowy sposób istnienia to tzw. która pobudza nasze zmysły i wywołuje stany mentalne zwane abstrakcyjnych idei ogólnych ma swoje źródło w przekonaniu. iż idee nie istnieją jakościami wtórnymi. najczęściej nazywana materiałem. gdyż ta przedmiotów są jakości wtórne. tzn. iż istnieją abstrakcyjne idee stany mentalne. Trudno nie zgodzić się co do tego. jest możnością. a co po prostu mienia którego zależy to. odnosi się również do Stagiryty. że nie przyznałby jej Odrzucając abstrakcyjne idee ogólne. czy w ogóle zrozumiemy jego teorię języka.złożenie z materii i formy. Nie istnieją przed­ w stanie przyjąć każdą formę. że mamy tutaj do czynienia z poglądami będącymi po­ odrywania się od przedmiotu. Oznacza to. możliwy. że przedmiot jest wtórny w stosunku do idei. bez związku z przedmiotem. o ile różnią się od siebie idee cechy zaś przynależą tylko Bogu. Istnieją. że mówienie o percepcjach ogólnych że John Locke głosił doktrynę dwóch rodzajów jakości: pierwotnych i wtórnych. że nie wszystkie rodzaje form może przyjąć. Gdyby zgodzić się. ale ich ogólność nie ma charakteru abstrakcyjnego (nie uzyskują jako podstawy ontycznej przedmiotu. tzn. ale istnieją przedmioty będące kompleksem idei. choć jednocze­ ciepłym. która jest w sensie ogólnym. jaki przedstawia w Traktacie ogólność treści pojęciowych. szczególnie gdy dobrze przeanalizuje się życie mentalne. mentalne. Berkeley odrzuca jakości pierwotne. Na to nakłada się dodatkowo teoria. Wedle teorii Arystotelesa istnie­ by powiedzieć. że jest przedmiotem ogólnym. warto zwrócić przyjęcia. czyli może stać się podstawą dla każdego przedmiotu mioty ogólne. Każda percepcja jest ściśle określona i zindywidualizowana. Abstrakcyjne idee ogólne są po prostu mamidłami i nie zem pewnego niezdecydowania autora. Stąd już blisko do jakieś wersji agnostycyzmu lub scep­ Nie chodzi zatem o kwestię różnicy między konkretem a ideami ogólnymi . Nie oznacza to. Locke'a teoria materii-substratu o kilku podstawowych własnościach jest reflek­ lecz raczej konkretność doświadczenia przedmiotu. Właśnie z takimi poglądami walczy Berkeley. Różnica mię­ istnieją tylko duchy. Akceptując ją. bycie wysokim etc. że istnieją tylko takie idee. Abstrakcja jest procesem Nie ulega wątpliwości. za pomocą kon­ ogólne. a więc jest przedmiotem ją dwa typy materii: pierwsza i druga. który cechuje Berkeleya. że jedynymi poznawalnymi jakościami mianowicie możliwość odnoszenia do wielu przedmiotów. Nie chodzi wszak o konkretność przedmiotu. Berkeley z największą niechęcią odnosił się do tezy. trzeba było­ lesowi oraz średniowiecznym sukcesorom jego myśli. że prawdziwy­ dzy oboma rodzajami materii jest zatem różnicą ontologiczna. Więcej nawet. co Locke nazywa substratem. że przedmiot jest wiązką własności. a zatem treści mentalne z nimi związane. Materia druga. synolon . które można czytać jako mogą istnieć z tego prostego powodu. choć nie oznacza to wcale. w jakimś sensie rezygnowaniem z niego. Problematyczna pozo­ mi konkretami są jedynie duchy. konsekwentnie godzimy się na to. Pierwsza jest czystą możnością. że istnieją kretnej percepcji. Jakości wtórne to jakości będą­ bowiem do czegoś konkretnego. bycie w czasie. a to jest zupełnie inna forma in­ sem teorii klasycznej. kształt. iż istnieją jest zatem kwestią wtórną i przynależy do porządku wyjaśniania rzeczywistości. będący wyra­ ley nie chce się zgodzić. w myśl której ale nie czystą. Na to Berke­ kłosiem pewnej wersji racjonalizmu. Te mi percypowanymi i różnią się od siebie jedynie o tyle. Należą do nich np. gdyby nie drugi zarzut. Pogląd taki jest trudny do Choć brak tu miejsca na szerszą prezentację poglądów Arystotelesa. Wątpliwe na gruncie teorii nie są wcale łatwiejsze do zaakceptowania. W aspek­ te własności przysługują). nie jest jakaś bliżej nieokreślona Teoria ta nie byłaby pełna. którym niesie konsekwencje zarówno natury epistemologicznej. obiektywnie i poza wszelką percepcją. bycie gorzkim. Odrzucenie miałoby być materią. co odrzuca. 96 97 . a w dalszej kolejności materii-substratu ogólne. Mówienie o materii Proces ten nie jest. Trzeba bowiem pamiętać. Berkeley godzi w podstawowe przekona­ statusu bytowego (orzekał o niej. którego status mógłby sugerować odwieczność i wieczność. tycyzmu. znawał istnienie materii pierwszej. G. od zrozu­ ich istnienie implikuje istnienie czegoś. poza kontekstem percepcji. takie jak rozciągłość. podczas gdy jakości pierwotne pozostają poza zasię­ sama idea towarzyszy nam w doświadczeniu (percepcji) wielu przedmiotów. będące znaczeniami naszych wyrażeń. giem władz kognitywnych. Są ogólne z uwagi na pewną cechę. najbardziej fundamentalne własności przed­ wyobrazić. Gdyby przyjąć jej istnienie. ponieważ oznaczałby. tym razem dotyczący istnienia tzw. jaką się odznaczają. indywidualne. by Arystoteles chętnie przy­ tych przedmiotów. iż Berkeley. czyli konkretne uwagę na fakt. bycie Idee w swojej podstawie są również konkretne. Idea jest ogólna. gdyż niechybnie śnie mogą być ogólne. aktualnie pochod­ (wyłączając Boga). Tutaj pojawia się ważny niuans w teorii Berkeleya. cie epistemologicznym należy się zgodzić. Przypisuje sieją Arystote­ dywidualności.właśnie za spra­ w percepcjach jakiegoś podmiotu. wydaje się dziełem. sporu o uniwersalia. ce w pewnym sensie stanami podmiotu. jest pewnym nadużyciem. że nie istnieją idee wą odrzucenia teorii jakości pierwotnych. zdaniem Berkeleya. Locke'a na temat możliwości wyabstrahowania treści ogólnych z percepcji. Abstrakcja wprowadziłaby w ten układ zależności nową oderwane od przedmiotów treści ogólne. jakości pierwotnych. nych w stosunku do percepcji. Zaakceptowanie istnienia jakości pierwotnych miana ogólnych na podstawie oderwania jakichś własności od przedmiotów. abstrakcyjną ogólność idei. lecz ogólność percepcji generujących idee. Nie oznacza to bynajmniej. odnosi się miotów. natomiast przedmioty są konkreta­ czynnik ontologiczny. Przypomnijmy. krytykując Locke'a. znanej na długo przed Kartezjuszem. że podsta­ nie J. Traktat. że istnieje coś takiego jak abstrakcyjna rzeczywistość ogólna. które różnią się od siebie pod względem ontologicz­ staje kwestia istnienia materii pierwszej. odniesione. jak i ontologicznej. Konsekwencje ontologiczne tradycyjnie przynależną do tzw. dopuścilibyśmy nym. które dostępne są wyraz poszukiwania trzeciej drogi między Kartezjuszem i Lockiem . Tym zatem. Berkeleya jest pojęcie konkretności. Nie wydaje się jednak. a więc obiekty Berkeley. że jest bytem). jakość: abstrakcyjne idee ogólne byłyby odnoszone do czegoś. co nie byłoby powią­ W analizowanym przypadku Berkeleyowi chodzi o ściśle określony typ ogólności: zane z konkretną percepcją. takich percepcji nie sposób sobie po prostu Pierwszy rodzaj jakości to obiektywne. będące zawsze ideami czegoś i będące do czegoś. treści abstrakcyjne jako kolejna kategoria przedmiotów.

że referent wyrażenia „Jan" stawmy za „istnieje" nowy predykat. a także skoro sami jesteśmy duchami niedostępnymi rego się odnoszą w obu zdaniach. To oznacza m. jaki powstaje. że „x istnieje". że x jest koniem i x posiada róg pośrodku łba". do któ­ tzw. mianowicie że zawsze istnieje jakiś umysł postrzegający przedmioty. co mentalne i poza. pod warunkiem. że nazwa w nim Istnienie i percepcja użyta jest jedynie nazwą formalnie. oznaczałoby zniweczenie całej argumentacji. otrzymujemy nowe zdanie: „Konie strzeganym. (b) odnoszenie się do czegoś oznacza po­ li Bóg. Przyjmijmy. Kontrowersja dotyczy referencji zdań egzystencjalnych. bez jednocze­ fałszywe. natomiast tak naprawdę jest to skrót deskrypcji. że zdanie „Jan istnieje" jest fałszywe po dokonaniu analizy de­ dwoma różnymi pojęciami istnienia. todologią B.v. Referencja zdania „Jednorożce istnieją" zależy od pomyślnego przejścia testu. Prowadzi to do parodoksu tzw. Ponownie pojawia się problem natury epistemolo- snej zmiany wartości logicznej zdania. czy nie trudniejszy do rozwiązania. całość będzie fałszywa. predykatu „jest postrzegany". który nie jest nie realistyczną i nominalistyczną. gdy wyrażenie „Jan" posiada referencję niezależną od referencji jakiego­ podstawiając je za predykat „jest wysoki". że zdanie egzystencjalne (1) Problem logiczny związany z kwestią utożsamienia istnienia i bycia postrze­ okazuje się prawdziwe. może być warunek pierwszy i drugi. Jeżeli akceptujemy wersję realistyczną w kwestii referencji wyrażeń spełniają­ wartość logiczną zdania. Jasne jest zatem. Weźmy predykat pierwszy „istnieje". innym dla przedmiotów percepcji.. a następnie pod­ runkami daje się utrzymać. dwa czasowych. tologiczna: jeżeli jedynym bytem jest to. Tego zaś było Berkeley­ prostszym przykładzie: „Jednorożce istnieją". Do zagadnień logicznych zaliczymy kwestie orzekania o przedmiocie dwóch predy­ Jeżeli któryś z członów jest fałszywy. katów: „istnieje" oraz „jest postrzegany". Druga strategia. Podstawiając teraz deskrypcję za nazwę. 98 99 . przypadek. (c) treść mentalna jest przedmiotem percepcji.W ten sposób rzuca wyzwanie tradycyjnemu podziałowi na to. Zacznijmy od analitycznego „istnieje takie x. że Jan przedmiotów pozapercepcyjnych: duchów i Boga. czy kiedy mentalne. że trzeba teraz omówić nieje. czyli uznania nieograniczonej kwestię jedności istnienia i myślenia. Tylko w przypadku Boga spełniony bec tego: istnieć to być postrzeganym.in. Kłopot w tym. obiekt ten ist­ z którą mamy do czynienia w Traktacie. w jaki sposób poznajemy siebie. z długim rogiem pośrodku łba istnieją". co powie­ (2) Zacznijmy od kwestii zarysowanych w poprzednim punkcie. de facto posługujemy się Gdyby się okazało. że Berkeleya stanowi poważne wyzwanie epistemologiczne i tylko pod pewnymi wa­ zdanie to jest prawdziwe (jako derywat zdania „Jan jest wysoki"). czy­ oznacza zawsze odnoszenie się do czegoś. do­ stia: jeżeli istnieć. Po prostu ktoś go strzegany". w obu przypadkach jest dany w jakimś rodzaju drogą percepcji. musimy przyjąć. wówczas prawdą jest negacja zdania drugiego. należy odpowiedzieć na pytanie. Po pierwsze. wartość podziału problemów na zagadnienia logiczne. Można jednak przyjąć wersję. iż istnieje co najmniej jeden przedmiot. a więc „nie jest tak. rzeczywiście do czegoś się odnosimy. Przyznanie. a więc jeżeli któreś ze zdań składowych jest go podstawienia za predykat „istnieje". Zdania sposób postrzega p o s t r z e g a n i e i czy czasami nie rodzi się w tym przypadku z podmiotem „Jan" zachowują swoją wartość. (1) logiczna takiej formuły zależy od wartości logicznej poszczególnych jej członów. Nowe zdanie przyjmie postać: „Jan jest po­ jest stale obecny w perspektywie poznawczej jakiegoś podmiotu. iż sugeruje. to być postrzeganym. się do jakiegoś obiektu. dysponujemy dwoma predykatami. ciągle postrzega. regres w nieskończoność. (3) Wreszcie powstaje kwestia on­ percepcji. jakie rodzi. tak jak wspomniałem. kolwiek opisu. Co zatem ze zdaniem o percepcji? Podmiot drugiego zdania ganym. Wybór pierwszej oznacza. oferuje nam zupełnie inną wizję uniwer­ sum przedmiotów. I oczywiście. Ważnemu z tego chociażby powodu. Chodzi o to. Zbadajmy to na naj­ których status ontologiczny nie zależy od żadnego umysłu. Quine'a. Jeżeli teoria Berkeleya ma być prawdziwa. Jak wiemy. (2) Zagadnienie epistemologiczne wyraża następująca kwe­ cych funkcję podmiotów zdań egzystencjalnych. najbardziej doniosłą i rodząca najpoważniej­ liczby przedmiotów w uniwersum przedmiotowym. Przyjrzyjmy się jego założeniom. kto i w jaki tyczy kwestii epistemologicznych. o których będziemy mówić za chwilę. dla którego ewentualnie to wyrażenie miałoby być skrótem. że istnieją przedmioty. że nasze zdanie odnosi zależny w swoim bycie od umysłu. co percypowane. bo przecież żaden człowiek do takiej roli pretendować nie może. Zachowanie wartości logicznej dla tego zdania jest kwestią fundamentalną. że zdanie egzystencjalne podlega rozkładowi tylko pod warunkiem. brody Platona. jedyny problem. Wo­ du ograniczeń przestrzennych. całość jest fałszywa. epistemologiczne i ontologiczne. Zgodnie z tym. innymi dla skrypcji. Przyjrzyjmy się zdaniu „Jan jest wysoki". że przedmiot. dające się już przeanalizować metodą Quine'a: wariantom interpretacji i konsekwencjom. wspierana me­ sze konsekwencje. Russella oraz W. Rozpatrzymy dzieliśmy. W naszym przypadku będzie to deskrypcja typu: „koń z długim rogiem pośrodku Stanowisko Berkeleya jest stosunkowo łatwe do wyrażenia: istnieć to być po­ łba". Rozpatrywaliśmy dwa zdania: „Jan istnieje" oraz „Jan jest przedmiotem percep­ predykaty te muszą posiadać równe zakresy i podstawione za siebie zachowywać cji". Dla wersji nominalistycznej sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Teza Zdanie po modyfikacji będzie wyglądało następująco: „Jan istnieje". Raz z powo­ siadanie jakiejś treści mentalnej. tym razem o wiele większy i kto wie. w języku łacińskim: esse = percipi. który nazywamy jednorożcem. mówimy. sprowadza się do wątpliwości w sprawie ewentualne­ także podlega analizie deskrypcyjnej. Fakt ten jest trudny do zaakceptowania bez przyjęcia dodatkowego I może odbyć się pod kilkoma warunkami: (a) wygłoszenie zdania egzystencjalnego założenia. Możemy przyjąć dwie strategie: skraj­ owi za wiele. jest przedmiotem percepcji". że zakresy obu wyrażeń gicznej.O. po dokonaniu rozkładu tego zdania na zdania proste. pokrywają się. które będziemy chcieli przetestować.

do czegoś niedostępnego (3) Powyżej problem ontologiczny sformułowaliśmy jako kwestię ukrytej wie­ dla percepcji. wyraźne oddzielenie aktu poznawania od aktu tworzenia. To jednak spra­ jest przedmiotem postrzeżenia" . by percepcja percepcji miała charakter w pełni świadome­ jest to. czyli ny. będące właśnie wynikiem apercepcji. niż formuła „istnieć to być postrzeganym". sugerując. to w takim razie jeżeli percepcja ma istnieć. duchy (umysły). mologicznego punktu widzenia. czyli samopostrzegania. że w języku łacińskim formuła ta w drugim swoim członie nie anga­ być postrzegana. obserwowanie regularności. a z którymi nie znaczy. czyli właściwa ontologia to ontologia percepcji. założenie. czeń. ale które odnosząc się np. używania w rozumowaniu jednego wyrażenia. stale dostarczającego strumienia danych. Nawet gdybyśmy przyjęli. Wyrażenia „istnieć" loznaczności terminu „istnieć" („być"). sobie sprawy. Gdyby okazało się. że istnieją tylko strzeganym". stwierdzenie i oznacza. która de facto ozna­ zwę „apercepcji". których zastosowanie utrzyma wartość logiczną wyjścio­ z epistemologicznego. musi Przypominam. o ile istnieje odpowiednia strzeganym" w całej rozciągłości odnosi się jedynie do aktów percepcyjnych. Wyrażenie „istnieć" samo nic wyjaśniającą pewne zjawiska i fakty. Berke­ percepcja (nadająca status egzystencjalny bytu). Jeszcze gorzej sytuacja wygląda.różni się zatem znacznie od pierwszej. wego zdania egzystencjalnego. nie zaś jedna z jej części. Z tego wynika. W ten sposób Berkeley w zasadzie unika kłopotliwego pytania o sens egzysten- 100 101 . Otrzymujemy śród których idee bazujące na percepcji zajmują centralną pozycję. rodząc odmienne kon­ go aktu (trudno postulować. stały że kiedy używamy wyrażenia „istnieć" przypisujemy mu zrazu znaczenie „bycie po­ strumień danych dostarczanych naszym zmysłom. iden­ strzeganym". a więc zachowanie praw­ używa wyrażeń egzystencjalnych w dwóch różniących się znaczeniach. postrzeganie. nym (być przedmiotem percepcji). konsekwentnie egzystencjalne znaczenie musimy także nadać wyrażeniu „być po­ Inne założenie związane jest z Berkeley o wskim twierdzeniem. których umysł nie jest w stanie podważyć. co do których istnieją wątpliwości. Oznacza to. Poza duchem postrzegającym nienia. mianowicie ostatecznego rozwiązania zagadki ist­ władze poznawcze zewnętrznie czy też wewnętrznie. Możemy wyobrazić sobie taką deskrypcję. resp. lecz prócz nich w ten sposób dwie tezy ontologiczne. Trudność. że teza „istnieć to być po­ cjalne. Leibniza i otrzymała na­ by ją oddać lakonicznym i s t n i e n i e = p o s t r z e g a n i e . Choć. najogólniej mówiąc. co niestety kłóci się z naszymi podstawowymi intuicjami. wyrażeniu „być postrzeganym" przypisujemy znacznie „istnie­ tyczności. W filozofii taka ewentualność została za­ żuje żadnej formy czasownika „być": esse =percipi. I tak w nieskończoność. ma nieustannie do czynienia. Te fakty tudzież zjawiska to. Nie wydaje się jednak. ley niebezpiecznie do takiego właśnie stanowiska się zbliża. gdy tezę Berkeleya potraktujemy teorią Rus. Pierwsza z nich głosi: „bytem jest tylko to. gamy postrzeganie). Odnosi się do cji wypełniany jest treścią. co do której nie ma żadnego znaczenia. iż istnieje tylko (jedynie . to być postrzega­ Zacznijmy od dokładnego przyjrzenia się tezie „istnieć to być postrzeganym". Jest to wysoce problematyczne na stosowne władze kognitywne. tak rym pojawią się terminy. Berkeley mówi o trzech typach idei. w których teza ta dyskutowana była z logicznego i episte­ apercepcja. nie ogranicza się jedynie do nadawania znaczeń. Otóż definicją bytu ich idei.w ten sposób pozostajemy w obrębie rozważań wy nie rozwiązuje. że faktycznie Berkeley i „percypować" mogłyby w tej sytuacji mieć różne zakresy. iż każdemu aktowi percepcji towarzyszy prowadzonych powyżej. Trudno w jego przypadku mówić dla zdania egzystencjalnego. iż nie mamy co prawda logicznej . istotnie.odrobinę zmieniającą sens poprzednich wywodów. Teoria solipsystyczna w sensie ścisłym i całej rzeszy przedmiotów. by łatwo mógł się z takim zakwalifikowaniem pogodzić. W języku polskim można było­ uważona przez matematyka i filozofa niemieckiego G. Rozumowanie wygląda następująco: jeżeli istnieć. Oznacza to. co do których nie istnieje właściwa im głosi. Druga teza ontologiczna mówi natomiast: „bytem Niepodobna na przykład. że ich status ontologiczny jest nierozstrzygnięty. Analiza ontologiczna zostaje tym samym zredukowana do analizy percep­ rych treść jest zawsze zdeterminowana przez ten lub inny umysł wywierający wpływ cji. byśmy zawsze zdawali sobie sprawy z tego. by Berkeley dokonał redukcji ilość duchów do dwóch: swojego własnego i jakiegoś sella-Quine'a. Nie wydaje się. stanowią jedynie nazwę bytu postulowanego. to stwierdzić. mianowicie znaczenia wyrażenia „istnieć" i jego ewentualnej wieloznaczności. lecz co do których przyjmiemy np. któ­ percepcja. tym niemniej istnienie innych duchów jest hipotezą jest cała teza esse = percipi. która będzie prawdziwa innego. Tutaj raz jeszcze pojawia się problem ontologicz­ dzie zarzut popełnienia błędu zwanego w metodologii „błędem ekwiwokacji". Powiedzieć. że wyrażenie „być postrzeganym" posiada znaczenie egzysten­ istnieją tylko inne duchy postrzegające. ale nie będzie prawdziwa dla zdania percepcyjnego. po­ cza coś zupełnie innego. tak jak nic nie znaczy samo wyrażenie „być postrzeganym". czy determinuje czegoś o wiele poważniejszego.W. Co najwyżej nazwać go można solipsyzmem relatyw­ Wystarczy „Jana" uznać za skrót wielce wyrafinowanego opisu naukowego. wymaga to zaakceptowania założeń. co postrzega" . z którego podmiot percypujący nie zdaje terminu „istnieć". sola) moja własna świadomość (dusza). lecz przypisywaniu mu różnych zna­ Równie trudne jest udzielenie satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie o samo. niemalże niewyobrażalnego. jak i ontologicznego punktu widzenia. To oznacza. że będziemy zmuszeni mówić o uniwersum ontologicznym Dotykamy tu kwestii nazywanej w filozofii „solipsyzmem". że każdy akt poznawczy rozpoczynający się od percep­ jaka tu się pojawia. iż każdy przedmiot istnieje o tyle. ale mamy ich pojęcia. Jeżeli terminowi „istnieć" przypiszemy znaczenie egzystencjalne. o czystej formie solipsyzmu. w któ­ nym w odróżnieniu od solipsyzmu absolutnego.łac. co istnieją także idee refleksyjne. je". zasadny bę­ dziwości zdań byłoby kłopotliwe. z trudem Na jeszcze jedną rzecz należy zwrócić uwagę w przypadku pierwszej tezy onto­ radzi sobie z kwestią poznawania innych duchów. że istnienie percepcji zagwarantowane jest pewnym Rozważmy pierwszą tezę ontologiczna w kontekście pytania o wieloznaczność immanentnie określonym mechanizmem. że postrze­ sekwencje.

że orzekamy o jakimś przedmiocie. Oba znaczenia bardzo dobrze wyjścia analizę przeprowadzaną w supozycji materialnej (w odniesieniu do użytych pasują do koncepcji omówionej powyżej. a więc zgodnie z nadanym mu znaczeniem (postrzeganie lub pojawią się pytania. Nadanie czasownikowi „istnienie" znaczenia „postrzeganie" i. oraz (2) „jestem. więc myślę" . w wy­ i filozoficznej teologii (teologii naturalnej). Nie jest to stronę. cjalny wyrażenia „istnieć". czy mamy jeszcze ściślej definiuje istnienie. dostrzeżemy bez trudu. Dodatkowo. gdyby przyjąć hipotezę o kartezjańskim pochodzeniu jego teorii. o całej reszcie przedmiotów. tylko o podmiotach aktów kognitywnych można powie­ mi wyrażenia egzystencjalnego.skoro formułuję wskazać etc. Zauważmy. nie. czy też próba pokazania. Zwrot Kartezjusza „myślę. że dany Podsumujmy to. albo w różnych sytuacjach posługiwać się różnymi znaczenia­ to. co udało nam się ustalić w tym podrozdziale. jaką jest zwrot Berkeleya. więc jestem" . Wnioski z tych analiz sprowadzają się zasad­ niczo do jednego: skoro nie istnieje nic zewnętrznego w stosunku do percepcji.skoro dokonuję aktu myślenia (formułuje to zdanie). św. a więc do których można użyć powiedzieć. „Istnieć" w tych dwóch wyszczególnionych przypadkach znaczy po zdanie o swoim istnieniu. Anzlem z Can- wynikiem pewnego typu postrzeżenia. mologiczno-metafizycznej. Nie jest to tylko per­ W odniesieniu do przekonań religijnych swoiste rozdwojenie postaw intelektu­ cepcja zmysłowa. że pogląd ten nych dookreśleń przysługuje duchom i Bogu. więc jestem". Ontologiczna teza przedmiot wykonuje szczególnego rodzaju czynności . że gdy zgadzamy się na pewne poglądy natury. Przy okazji mogły stać za sformułowaniem drugiej tezy ontologicznej. warto dodać. materii jako obiektywnego podmiotu-substratu. tem. że fraza esse = percipi nicją. że Kartezjusz sformułował swoją tezę w pierwszej osobie liczby poje­ Przypuśćmy. że jest ona pewnym refleksem wątpienia metodycznego. żyjący wiele wieków przez Berkeleyem. matyczna. jest stwierdzenie. terbury. natomiast „istnienie = postrzeganie/ pozostaje w zgodzie z wynikami dociekań Berkeleya na temat abstrakcyjnych idei być postrzeganym" przysługuje wszystkim pozostałym przedmiotom niebędącym ogólnych oraz jakości pierwotnych. Odwołałby się tutaj do swojej doktryny idei. więc jestem" nie jest defi­ się nadzwyczaj wątpliwe. za­ ną ze zdrowym rozsądkiem. Każda z nich jest alnych dobrze rozpoznał. że „istnieć" bez żad­ dzieć. gdy przyjrzymy się formule esse = percipi. ale równoważność. Nie mówi w tym przypadku do czynienia z eksplikacjąprzekonań religijnych autora. niż to mu się przypisuje. do którego w jakiś tajemniczy spo­ sób doczepione są rozliczne własności. Miarodajnie i wia­ Berkeleya daje się interpretować na dwa sposoby. całkowicie się go wyzbywając. ale zważywszy na podtytuł młodzieńczej rozprawy Berkeleya. że odpowiedź brzmi: tak. a musi istnieć jakiś podmiot postrzegający (percepcje nie są zawieszone w próżni). Choć o Bogu Berkeley nie może go dla przedmiotów nigdy w postrzeżeniu niedanych. Jak to. chcę w ten sposób podkreślić. w drugą Druga uwaga traci sens.postrzega. episte- odwrotnie. strzeganie traktuje znacznie szerzej. nie moż­ je się. jakie intencje czy pierwszym jej członem będzie „istnienie" czy też „postrzeganie". Teoria ta przypomina koncepcję kartezjańską i z dużym prawdopodobieństwem Traktat o zasadach ludzkiego poznania może uchodzić za dzieło z filozofii możemy stwierdzić. a przede wszystkim suponowanego istnienia duchami. że istnieje. czasownikowi „postrzeganie" znaczenia „istnienie" może dla wielu wydawać implikacja. jaki przyj­ brały taką a nie inną postać zrozumiałych tez filozoficznych. na mieć więcej wątpliwości. pozycję: kiedy używam wyrażenia „istnieć". że staje przed dylema­ rygodnie orzeka się zatem „istnienie" tylko o podmiotach postrzegających. Wyda­ wać dziwne. Można zatem sformułować ją także na dwa sposoby: Gdy zapyta nas ktoś. niż czynił to jego kontynentalny kolega. niestety. Mówił zatem o sobie. nie bardzo wiadomo. zgod­ (1) „myślę. czy przyjmiemy za punkt możliwości ostensywnych (móc być wskazanym)". Jeżeli będziemy jednak pamiętali. ewentualnie rezerwując nym typem przedstawienia. najprostszą odpowiedzią. z tym wszakże zastrzeżeniem. Berkeley bezwzględnie broniłby się. zwłaszcza że eksploatowane sąprzez współ­ wyrażeń) czy też będziemy jej dokonywali w supozycji personalnej (w odniesieniu czesnych filozofów różnych orientacji. jest w całości znaczeniem wyrażenia „byt". przekonanie teistyczne jest najlepszą hipotezą wyjaśnia­ Co do pierwszej uwagi. że jest dany w postaci idei. „Jan istnieje". jedynym bytem są podmioty aktów kognitywnych? Wygląda na bycie postrzeganym). Proponuję zatem zacząć od zastanowienia się. tudzież Jana można tem istnieję jako podmiot tego aktu. że po­ jącą. niemniej jedynie zwrotu „istnieje" i nic poza tym. lecz o postrzeganiu. Podob­ Druga teza ontologiczna z wielu względów wydaje się jeszcze bardziej proble­ nie ma się rzecz w przypadku innych duchów. np. że Berkeley.między założeniem a hipotezą wyjaśniającą zatem istnieje jedynie podmiot dokonujący postrzeżenia. a więc percypowania. co rozumiemy przez to zdanie. tylko w sposób ścisły. dynczej. które przy­ przecież o myśleniu. Na pierwszy rzut oka może się to wyda­ niku którego ustanowione zostaje jedno zdanie pewne: „myślę. Myślenie jest dla Berkeleya po prostu pew. w bardziej lub mniej ścisły i właściwy sposób jest przedstawiany w umyśle. który wypowiedział dwa słynne zdania: fides ąuaerens intellectum i credo ut 102 103 . To oznacza. twierdząc. Dla tego typu równoważności zaś nie ma znaczenia. czy też jest to raczej muje porządek wynikania: czy fakt istnienia wynika z faktu postrzegania. Berkeley mógłby jednak wysunąć inną pro­ do przedmiotów oznaczanych przez dane wyrażenia). którego do końca nie był chyba świadomy: albo używać wyrażenia „istnieć" Na pierwszy rzut oka propozycja Berkeleya wydaje się niedorzeczna. że istnieją. że Jan jest obecny. prostu „być obecnym (w tym samym miejscu i czasie)" lub „być w zasięgu naszych Powodzenie tej interpretacji zależy w dużej mierze od tego. zatem myślę (każde zdanie jest wynikiem aktu myślenia). a jedynie w postaci pojęcia. Bóg . powiedzmy.

Locke po sób dostęp internalny (wewnętrzny) otrzymuje niespotykaną dotąd w filozofii rangę. Nie może zatem dziwić strzeni naszego życia umysłowego. a następnie osłabić warunki. Wiedza jest po pro­ teorii (naukowych). W obu rozwiązaniach istnienie Boga mienia dla swoich przekonań teistycznych. a Descartes. że pojęcie nauki zaczynało się krystalizować. czy też wierzy. bę­ ludzkiego) oraz (2) jako tekst. lecz należy zdawać sobie że w modelu nie ma między tymi dwoma pojęciami różnicy ani treści. W tym sensie można rozumieć pewne wypowiedzi Berkeleya. o tyle za czasów Berkeleya nie było co do tego jasności. gdyż bieg dziejów wyznacza postęp w szeroko rozumia­ my osiągnąć wiedzę (mieć pewność co do żywionych przekonań) musimy wyklu­ nych naukach. mianowicie takiej. że Berkeley podchodzi do pro­ Boga. a my. że pewność możemy mieć tylko w stosunku do stanów tytuł dzieła Berkeleya: „W którym poddano badaniu główne przyczyny błędów naszego umysłu. decydujący o całokształcie wywodów. są i będą podejmowane. Raczej wątpliwe. jak i Berke­ przypadkach jest to Bóg. pem poznawczym do stanów wewnętrznych a ontologiczna gwarancją ich powsta­ że zbada założenia postawy epistemicznej (sceptycyzm). (pod­ wewnętrznych. że przeko­ tu). ateizmu czej i z odrobinę mniejszą pychą sformułowana. żeby zrozumieć". Nikt z rodu ówczas jeszcze młody) George Berkeley. lecz może sprawiać wrażenie. że błędy takie zostały popełnione. całość wiedzy czerpie zespołem nieuzasadnionych przekonań. Wszystko to sugeruje jednak. nywające argumenty. Etapami budowania modelu są kolejne fazy argumentacji przeciw teo­ są dobrze uzasadnione lub które z dużym prawdopodobieństwem dadzą się uzasad­ riom abstrakcyjnych idei ogólnych. a więc ostatecznie podważa sensowność uprawiania filozofii.intelligam: „wiara szukająca zrozumienia" oraz „wierzę. staje się jasne. W ten spo­ jednak. metafizycznej (ateizm) wania w umyśle. W nawiązaniu do drugiej inter­ czytać na dwa sposoby: (1) jako tekst. uporamy się z nimi i ich autorów na dobrą ludzkiego nie jest Bogiem. Dostęp mamy jedynie do stanów i niewiary". strzec. aczkolwiek wspiera się na nieco innych rwane od ich ewentualnych przekonań bazowych. przy czym. używając języka metodologii. wytworzone za sprawą aktu stwórczego (co uczyniłoby sprzecznym pojęcie Absolu­ giczny. porusza się między punkta­ ley są pożałowania godnymi myślicielami. Prekursorem był Kartezjusz: jeżeli chce­ zwyczaj dobrze widoczne. które pozwala zbudować model maksy- postaw. W kul­ nić. na nasze poczynania w sferze teorii (i odpowiednio praktyki). Oznacza to po prostu. odgrywa zasadniczą rolę. Faktem jest czyć wszelkie elementy zewnętrzne. które daje się traktować jako osobliwy dowód fizyko-teologiczny. przesłankach i do innych prowadzi wniosków. co nie jest blemu wiedzy z pewnym zespołem przekonań. Motyw ten nie jest bynajmniej mało szlachetny i godny potę­ strony wiedza czysto percepcyjna. które stanowią istotny motyw pozalo. tzn. przedstawione w pierwszej części Traktatu. Takie próby oczywiście były. z drugiej zaś wiedza czysto apercepcyjna. inaczej jednak uprzyczynowanego (lub w ogóle nych do poglądów filozoficznych wróży kłopoty z zagwarantowaniem wiarygod­ uprzyczynowanego). więc jego wiedza musi być kompromisem między dostę­ drogę sprowadzimy. Propozycja Berkeleya jest bliska temu rozwiązaniu. jakości pierwotnych i materii-substratu. Locke'a w sprawie abstrakcyjnych idei ogólnych oraz istnienia materii-substratu że mowa jest o pewnym modelu wiedzy. z których miałyby wynikać. Już lepiej brzmi druga część podtytułu. sprawę z tego. choć nieco ina­ i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu. Ciekawe jest natomiast to. raz pierwszy określili racjonalność naukową jako paradygmatyczną dla całej prze­ będący jedynym właściwie czynnikiem uzasadniającym. O ile w naszych czasach jest to nad­ Idealizacja nie jest pomysłem Berkeleya. którzy swoje teorie nadbudowują nad mi skrajnymi. ani zakresu. niemogąca obejść się bez uwzględnienia hipotezy o istnieniu Boga. Jest to w pewnym sensie problem natury ogólniejszej. iż próbuje sieje na siłę udrapować w szaty mniej lub bardziej udanych taka się pojawia i jest różnicą przyczyny (rzecz) i skutku (idea). Rozumowanie przedstawia się następująco: skoro nie istnieje żadna materia- 104 105 . stu wynikiem działania przyczynowego na umysł oraz wynikiem operacji na imma- Formułowanie przekonań religijnych w postaci teorii jest w istocie przyznaniem nentnym materiale powstającym w wyniku tego działania. gdy wiadomo już. w którym konstruowana jest teoria wiedzy pretacji. że tak naprawdę zarówno Locke. W tym kontekście Traktat można po­ być może. można byłoby nazwać modelem (ide- nasze pytanie przyjmuje postać następującego dylematu: Czy Berkeley szuka zrozu­ alizacją). w którym konstruowana jest teoria wiedzy bytu ludz­ dącej hipotezą o istnieniu Boga. aczkolwiek w (1) inną niż w (2). by Berkeleyowi czynić zarzuty z tego. są całkowicie ode­ Druga strategia jest równie interesująca. się do pewnego typu kompleksu wobec nauki. minacyjnym momencie. czy malistyczny (idealizację). nych argumentów. Człowiek. w której autor deklaruje. że istnieje coś. warto postawić następującą hipotezę: Traktat jest dziełem. najwyraźniej figurę tego typu dowodu można do­ kiego. W tym kontekście nieco buńczucznie brzmi pod­ stwierdzenie Kartezjusza. Zakłada się bowiem. podobnie jak w przypadku Boga. że różnica raczej fakt. żeby (lepiej) zrozumieć. zakłócające życie naszego umysłu. W obu pienia. ale podczas gdy po przystosowaniu modelu do ludzkiej natury okazuje się. aspirując do wiedzy. by dopuścić jego rozliczne rzeczywiście jesteśmy w stanie zminimalizować wpływ przekonań innych niż te. Stąd. w której twierdzi się. Leibniz. że nie przyjmuje stanowiska sensowną konsekwencją sformułowanych przesłanek rozumowania. że teza główna esse = percipi jest jedyną Nie chodzi o to. W (1) teza o istnieniu Wywód Berkeleya nie daje się łatwo zaklasyfikować do którejś z wymienionych Boga jest przekonaniem fundamentalnym. Kierunek implikacji od poglądów religij­ z doświadczenia wewnętrznego. które konkretyzacje. którego granicznymi punktami są z jednej z pobudek religijnych. że Berkeley przedstawia w swoim tekście teorię bytu absolutnego (a po dokonaniu pewnych ograniczeń dostosowana zostaje do bytu wiedzy ludzkiej bezwzględnie wymagającej dodatkowej hipotezy wyjaśniającej. w których dozwala niekiedy na utożsamienie idei z rzeczami. należałoby być Bogiem. podczas gdy (2) konkretyzacją modelu. że ostatecznie problemem nie są czyjeś przekonania religijne. dla którego wszelka kauzalność musiałaby oznaczać. Tego ostatniego zastrzeżenia nie musi i nie może respektować umysł i religijnej (niewiara). ale żeby z tego uzyskać wiedzę. A zatem Wersję (1).

lecz zasadniczo słusz­ W aspekcie epistemologicznym hipoteza o istnieniu Boga ma natomiast wyja­ nym: Berkeley zainicjował nowe rozdanie w filozofii. w wąskich ramach zaproponowanych w tym eseju interpretacji. w której nie sposób uniknąć hipotezy o istnieniu Boga jako heurystycznie relewantnej. To zaś oznacza. nowożytnym sensie tego postawę radykalnie solipsystyczną. prócz Boga. tzn. którą byt absolutny (w przypadku modelo­ wym) może osiągnąć. bo nie istnieje prze­ tur cież żaden podmiot. choć na o wiele mniejszą skalę. że istnieją pewne prawidłowości w percypowa- nych zjawiskach. ale samowiedza . prócz swoich własnych treści refleksyjnych starego. broń konieczność postulowania istnienia ducha. Zakończmy stwierdzeniem. językiem i połączeniem kompeten­ (samowiedzy). zależne od umysłu. Kto spodziewa się. iż pomimo pewnego odseparowania ontologicznego i epistemologicznego . Wieliczka/Aberdeen. Odrzucając materię. nie może zająć pozycji dochodzi zadziorny. o ile myje postrzega­ Nikogo nie trzeba już chyba przekonywać. ale za jego pośrednic­ Sebastian Tomasz Kołodziejczyk twem udaje się wyjaśnić fakt. Jego odczytywanie nie zamyka się. przesunąwszy akcenty z teorii śnić. Unika dzięki temu solipsyzmu absolutnego. Wszelako nie byłaby to wiedza w sensie ści­ su. Przekład Janusza Salamona styl ten zachowuje. wokół której mogłyby organizować się jakości pierwotne. być może mało oryginalnym. a stwierdzenie. że poznajemy regularnie zachodzące zjawiska. który nadany komunikat mógłby odebrać. Przy radykalnym keleya są zarówno sceptycyzm. Pierwszą i od razu stawiającą najwyższe wymagania. Niemniej jednak zauważamy. wiedzi jest naturalną konsekwencją analizy przekonań. że Traktat jest dziełem o najwyższej my. Powstaje nieodparte wrażenie. że wariantami stanowiska Ber­ słym. Samowiedza nie jest jednak jedyną składową ludzkiej wiedzy. że dla Berekelya nie ma różnicy między tymi dwoma wymiarami). Stymulujące w ten sposób otwierając nam drogę do wiedzy koniecznej. Traktat bezsprzecznie uchodzić zatem może za pierw­ wie) i komunikujemy naszą wiedzę (po to przecież istnieją idee ogólne). Bóg nie jest co praw­ da dobrym przykładem odbiorcy komunikatów językowych. której elementem konstytutywnym jest odwołanie się do swoistego paradygmatu (idealizacji). niż zostało napisane. szybko się zem (wydaje się. wszelkie jakości są wtórne. W tej sytu­ cji filozoficznych z filologicznymi. opierającej się na trwa­ i orzeźwiające są figury myślowe G. albo będzie to duch potężniejszy ode mnie. z jakim Berkeley walczy przeciw jako duch będę Ontologicznie gwarantował niezmienność i trwałość czynników kauzal­ największej pladze (w jego mniemaniu). Gdyby przyjąć szą próbę uprawiania filozofii transcendentalnej w nowym.gdyż obracamy się w kręgu własnych treści mentalnych . który gwarantowałby stałą percepcję. żadna wiedza nie mogłaby być komunikowalna. Nie ulega kwestii. która ma przecież pełnić funkcję takiej podsta­ sarkastyczny styl. Tylko pod tym warunkiem dzieło filozoficzne acji przyjęcie istnienia Boga wydaje się Berkeleyowi rozwiązaniem najprostszym i ro­ może być zresztą przyswojone w języku innym. rozczaruje. Wobec tego istnieje pilna wartości dla dziedzictwa myśli europejskiej. Leibniza. że przedmiot jest jedynie pewną Zakończenie ideą. iż przedmioty istnieją o tyle. maj 2004 komunikacja zachodzi i to z sukcesem. Boże. Istnieje w nim jednak ścisłość innego rodzaju: dorzeczność.W. choć wiele w nich pospiesznie wy­ łych. Nie powinno zatem dziwić. przez wielu uważanego za wielce udany. Do tego naszych idei pochodzących z percepcji. a przekonaniem. Odrzucenie pierwszego wariantu odpo­ i indyferentyzmowi religijnemu. ateizmowi nych. tak co do formy dyskur­ choć bez wątpienia mogłaby zaistnieć. Nikt inny. że Berkeley w tym aspekcie swojej konstrukcji teoretycznej bliski jest okazjonalizmu Malebran- che'a. Różni się od ste. Tertium non da­ solipsyzmie nie ma zresztą sensu komunikowanie czegokolwiek. iż w obu przypadkach otrzymujemy nadzwyczaj spójną wizję wiedzy. Takim duchem może być tylko Bóg. niezmiennych fundamentach. dzącym najmniej paradoksów. a za jego pośrednictwem teorii wprzód ustanowionej harmonii G.wyrazem jej musiałoby być zaś milczenie. jesteśmy w stanie uznać za wysoce problematyczne. Berkeley musiał borykać się z alternatywą: albo ja rwy autora. sądzimy (prawdzi­ wiedzy na teorię samowiedzy. jak i transcendentalizm kantowski. w wyniku której staje się oczywi­ a w wielu miejscach istotnie otwiera nowe perspektywy interpretacyjne. często przeradzający się w ironiczny tudzież tego typu gwaranta. Taki jest jednak żywioł my­ Hipoteza o istnieniu Boga ma zatem wymiar ontologiczny i epistemologiczny zara­ ślenia. a jednocześnie pokorne przyznanie. że tekst ten będzie dowodem dedukcyjnym. jak i jego przesłanek. 106 .substrat. spójność ar­ Gwarancja ontologiczna jest tutaj pojmowana jako podtrzymanie czynnika sprawczego gumentacji i uczciwość w wyciąganiu konsekwencji z przyjętych założeń. że niczego nie mogę być gwarantem. mianowicie sceptycyzmowi. Berkeleya. polemiczny ton. słowa. a jednocześnie dobrze ilustrują zapał. że wiara jest konsekwencją przed­ stawionej koncepcji. jak to jest. iż ludzka wiedza jest jedynie namiastką tej. Podsumowując: Berkeley waha się między strategią poszukiwania uzasadnienia dla swoich przekonań teistycznych. powiedzianych uogólnień czy tacite przyjętych założeń. Wielokrotnie powtarzane przygany są wyrazem młodzieńczej we­ wy.

.. s. Fogelin R.. Berkeley. Philosophy.. 109 . Sophia. 40: 207-21. Row- man and Littlefield: Lanham. and Divine Revelation". The Empiricists: Critical Essays on Locke. Review ofMetaphysics.. Danaher J. Routledge: New York 2001... 9(2): 136-139. Fritz A. Dialogue. Bennett J. Spinoza. Ajdukiewicz K. Learningfrom SixPhilosophers: Descartes. Glauser R. „Malebranche and the Immaterialism of Berkeley". vol. 7: 431-40. and Hume. Wydawnictwo Amber. „Berkeley et le cartesianisme".. Berkeley and the Principles of Humań Knowledge. Oxford: Clarendon Press 2001. 18(3): 361-373.. Eksperymentalna filozofia. Berkeley. Ze zrozumiałych wzglę­ dów przeważają prace w języku angielskim. Berkeleya jest niezwykle obfita i trudna do ogarnięcia. Modern Theology. Bennett J.. Locke. Atherton M. Stąd też przytoczone poniżej pozycje należy traktować jedy­ nie jako orientacyjny punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. „Berkeley et les philosophes du XVIIeme siecle". „Is Berkeley's World a Divine Language?". „Berkeley's Argument for Other Minds". „Przegląd Filozoficzny". 271-287. 3: 59-80.. Warszawa 1998. „Berkeley et les philosophes du XVIIeme siecle: Perception et sceptici- sme". Journal ofthe History of Philosophy. Glauser R. Horizons Philosophiąues 1999. Znak: Kraków 1995 (tamże przedruk pracy „Do­ mniemany immanentyzm Berkeleya w świetle analizy tekstów"). Hume. Ablondi F. History of Philosophy Quar- terly. 40(3): 402-404. Przewodnik bibliograficzny Literatura na temat filozoficznych koncepcji G. „Problemat transcendentalnego idealizmu w sformułowaniu seman­ tycznym". „Malebranche.. Berman D. Solipsism. Falkenstein L. Elzenberg H. Ber­ keley. Brykman G. 1 i 2. „Berkeley and God". Leibniz. 1937. Z historii filozofii.. 33(1): 43-50. 41(3): 614-617.

Poznań 1998. Oxford University Press: Oxford 1989.. Pietrzkiewicz T. M.. Warsza­ wa 1965. Żeleźnik. Miller B. przeł. Sarnowski S. Berkeley: An Interpretation. L. 110 . and Vision in God".. „O tym. logiki formalnej i metodologii nauk. Pappas G. „Postrzeganie zewnętrzne". Frege G. 143-154..O. Metafizyka. Lwów Tomasz z Akwinu.Ghosh T. 5(3): 397-423. Pietrzkiewicz T. Kuczyński. w: Księga Pamiątkowa Russell B.. Sebastian Tomasz Kołodziejczyk Luce A. New York 1934. 25(2): 241-251. Szymańska B. (red. co istnieje". Lwów 1910. Berkeley. Kleiner J. „Berkeley in a Cartesian Context". R. Ruszczyński..). 109-125. Journal of the History of Woleński J. przeł. s. Berkeley and the External World".. „Denotowanie". Indian Philosophical Quarterly. w: Z punktu widzenia logiki. tomy 1 i 2.. „W sprawie pojęcia istnienia"... Locke and Berkeley. „'Exists' and Existence". A. Martin C.. 34(4): 535-548.. Przegląd Filozoficzny.. „What Does Berkeley's God See in the Quad?". McCracken Ch. Berkeley: zdrowy rozsądek i idealizm. A.. B Stanosz Warszawa 2000. Warszawa 1967. Lublin 1996. 12(4): 411-423. „Idealizm kontra realizm w różnych odmianach obu tych pojęć". Pelc (red. „Niektóre założenia idealizmu Berkeley'a". przeł.. Warszawa 1977. „'Byt' i byt". „Berkeley. tomy 1 i 2. Graham J. Metaphysica. „Berkeley and Scepticism". Tipton I. wicz. 1937. 59(1): 133-149.. 32-56. T. Wolniewicz. Quine W. Ookerjee S. Review of Metaphysics (40): 237-270. Warszawa 1988. 1946. Watson R.). Philosophy. Pisma semantyczne. Kwestie dyskutowane o prawdzie. Elementy teorii poznania. Arystoteles. ss. Nakładem Polskiego Towarzystwa we Lwowie.. „Berkeley on Common Sense and the Privacy of Ideas". J.. 23(\-2): 77-93.V. J. London: Methuen 1974. s. Winkler K. War­ szawa 1986. Jolley N. Kiytyka czystego rozumu. „Common Sense and Berkeley's Perception by Suggestion". J. Ta meta tafysika.. B. „Descartes. 2: 338-49. History of Philo­ sophy Quarterly. Archiv fur Ge- schichte der Philosophie. 29-37. tom II. 351-370. Yandell D.. Malebranche.. 12 II 1904 -12 II 1929. 17:381-394. Berkeley and Malebranche: A Study in the Origins of Berkeley s Thought. Wrocław 1987. Kant I.. Warnock G. Philosophical Quarterly. Revue Internationale de Philosophie. Kotarbiński T. w: W stronę logiki. ss. Harmondsworth: Penguin 1974. Warszawa 1985. 61: 280-92. Indian-Philosophical-Quarterly. przeł. Ingarden. Berkeley: The Philosophy of Immaterialism.. B. Grey D. i Armstrong D. Philosophy-and-Phenomenological-Research. „Berkeley's Idealism . Polskiego Towarzystwa Filozoficznego we Lwowie.. Kraków 1994. Berkeley znany i nieznany. w: Język i poznanie. Garden City NY: Double- day 1968. ss. Pojęcie idei u Berkeleya. „The Solipsism of Bishop Berkeley". w: Logika i język. Inna wykorzystana literatura: Ajudkiewicz K.. Ingarden R.. Kwartalnik Filozoficzny. Aduszkie- 1931..Internal Realism and the Incommensurability - Thesis. Internatio­ nal Journal of Philosophical Studies. przeł.