George Berkeley

Traktat o zasadach
ludzkiego poznania
w którym poddano badaniu główne
przyczyny błędów i trudności w różnych
dziedzinach wiedzy oraz podstawy
sceptycyzmu, ateizmu i niewiary

Przełożył
Janusz Salamon SJ

Posłowie napisał
Sebastian Tomasz Kołodziejczyk

Tytuł oryginału:
A Treatise Concerning the Principles of Humań Knowledge,
wherein the chief causes of the error and difficulty in the Sciences with
the ground of Scepcism, Atheism, and Irreligion are inquired into.

Przedmowa

To, co tutaj prezentuję, po długim i sumiennym dociekaniu stało się dla
mnie oczywiście prawdziwe. Toteż wydało mi się pożytecznym, aby poznali
je zwłaszcza ci, którzy są skażeni sceptycyzmem albo domagają się dowodu
istnienia i niematerialności Boga czy przyrodzonej nieśmiertelności duszy.
Nie przesądzając sam o skuteczności moich wywodów, zadowolę się tym, że
czytelnik zechce je bezstronnie rozważyć. Nie zależy mi bowiem na popular­
ności tego, co tutaj napisałem, o ile nie byłoby zgodne z prawdą. Aby jednak
prawda nie ucierpiała, pozwalam sobie prosić czytelnika, aby zawiesił swój
sąd, dopóki przynajmniej raz nie przeczyta całości z taką uwagą i namysłem,
na jaki niniejszy przedmiot zdaje się zasługiwać. Są bowiem w tej pracy
fragmenty, które same w sobie, wyjęte z kontekstu, są (w sposób nieuniknio­
ny) niezwykle podatne na całkiem opaczne zrozumienie i zdają się prowa­
dzić do zupełnie niedorzecznych wniosków, które jednak z nich nie wynika­
ją, jak się okaże po przeczytaniu całości. Choćby jednak ktoś przeczytał
całość, ale uczynił to pobieżnie, jest wielce prawdopodobnym, że błędnie
zrozumie to, co chciałem przekazać. Tym niemniej pozwalam sobie żywić
nadzieję, że myślącemu czytelnikowi moje wywody będę się jawiły jako ja­
sne i oczywiste. Sądzę, że z tego, iż niektóre z moich poglądów mogą się
wydać nowe i nadzwyczajne, nie mam obowiązku się usprawiedliwiać. Tego
bowiem, kto jakąś prawdę, którą można udowodnić, odrzucałby tylko z tego
powodu, że jest to prawda dopiero co odkryta i przeczy ludzkim przesądom,
z pewnością należałoby uznać za mało zaznajomionego z naturą nauki. Tyle
uznałem za słuszne zaznaczyć w tej przedmowie, aby jeśli to możliwe zapo­
biec pośpiesznym sądom tego rodzaju ludzi, którzy są nazbyt skłonni potę­
pić jakiś pogląd, nim go właściwie zrozumieją.

5

Wstęp

1. Jako że filozofia nie jest niczym innym, jak tylko zgłębianiem mądro­
ści i prawdy, można by słusznie oczekiwać, że ci, którzy poświęcili jej szcze­
gólnie wiele czasu i trudu, powinni zażywać w większym stopniu pokoju
umysłu, cieszyć się większą jasnością i oczywistością poznania i rzadziej
być trapionymi wątpliwościami i trudnościami niż inni ludzie. Tymczasem,
jak widzimy, rzecz ma się tak, że to nieoświecone masy ludzkie, które poru­
szają się po utartych i niewyszukanych ścieżkach zdrowego rozsądku, pod­
dając się nakazom natury, funkcjonują z łatwością i bez przeszkód. Nic
z tego, co znajome, nie wydaje im się niewytłumaczalne czy trudne do zrozu­
mienia. Nie uskarżają się na jakikolwiek brak oczywistości poznania zmy­
słowego i w najmniejszym stopniu nie grozi im popadniecie w sceptycyzm.
A jednak, gdy tylko pozostawimy na chwilę zmysły i instynkt, aby podążyć
za światłem jakiejś wyższej zasady, rozumować, rozmyślać i zastanawiać się
nad naturą rzeczy, zaraz pojawiają się w naszych umysłach tysięczne wątpli­
wości, dotyczące tego, co przedtem wydawało się nam w pełni zrozumiałe.
Wszędzie zaczynamy dostrzegać przesądy i omyłki zmysłów. Kiedy zaś usi­
łujemy je przezwyciężyć, uciekając się do rozumu, niepostrzeżenie popada­
my w dziwaczne paradoksy, trudności i sprzeczności, które mnożą się i po­
grążają nas z każdym krokiem. Aż w końcu, przebrnąwszy przez manowce
naszych dociekań, odkrywamy, że znaleźliśmy się tam, gdzie byliśmy na
początku, albo, co gorsza, pogrążyliśmy się w godnym pożałowania scepty­
cyzmie.
2. Za przyczynę tego stanu rzeczy uważa się zazwyczaj tajemniczość
samej rzeczywistości lub naturalną słabość i niedoskonałość naszego rozu­
mu. Mówi się, że możliwości naszych władz umysłowych są ograniczone
i że Natura przeznaczyła je do podtrzymywania życia i czynienia go łatwiej­
szym, nie zaś do wnikania w wewnętrzną istotę i strukturę rzeczy. Sugeruje
się też, że nie należy się dziwić, że kiedy skończony umysł człowieka zaczy­
na traktować o rzeczach przynależących do sfery nieskończoności, wówczas

7

wikła się w absurdy i sprzeczności i niepodobna, aby sam mógł się od nich ciach w tej dziedzinie. Poruszenie tego tematu zmusza mnie jednak do przy­
kiedykolwiek uwolnić; należy wszakże do natury nieskończoności, że nie wołania w pewnym stopniu już teraz głównego przedmiotu moich rozważań
może jej pojąć to, co jest skończone. i zwrócenie uwagi na to, co, jak się zdaje, w głównej mierze przyczyniło się
3. Być może jednak postępujemy w sposób nazbyt stronniczy, kiedy źró­ do zagmatwania i skomplikowania badań naukowych, prowokując niezli­
deł błędu upatrujemy w naszych władzach umysłowych, nie zaś w ich niepo­ czone błędy i trudności we wszystkich niemal dziedzinach wiedzy. Chodzi tu
prawnym użyciu. Trudno przypuszczać, aby poprawne wnioskowanie wy­ o przekonanie, że umysł ma władzę tworzenia abstrakcyjnych idei albo pojęć
chodzące od prawdziwych przesłanek miało kiedykolwiek prowadzić do rzeczy. Ten, komu pisma i dysputy filozofów nie są całkiem obce, z pewno­
wniosków, które są niespójne albo nie do utrzymania. Należałoby raczej są­ ścią przyzna, że wiele z nich dotyczy właśnie abstrakcyjnych idei. To przede
dzić, że Bóg potraktował ludzi bardziej szczodrze, niż by miał uczynić, ob­ wszystkim one uchodzą za przedmiot takich dyscyplin, jak logika i metafizy­
darzając ich przemożnym pragnieniem wiedzy, a jednocześnie czyniąc ją dla ka, i za przedmiot wszelkiej wiedzy dotyczącej najbardziej abstrakcyjnych
nich nieosiągalną. Pozostawałoby to w niezgodzie z zawsze łaskawym spo­ i najwyższych zasad. We wszystkich tych dziedzinach rzadko podejmuje się
sobem działania Bożej Opatrzności, która stosownie do pragnień, jakie za­ jakiekolwiek zagadnienie, nie założywszy wpierw zarówno istnienia takich
szczepiła w swych stworzeniach, zazwyczaj wyposaża je w środki, które, idei w ludzkim umyśle, jak i tego, że umysł jest z nimi dobrze zaznajomiony.
przy właściwym ich użyciu, prowadzą do zaspokojenia tych pragnień. Osta­ 7. Przyjmuje się powszechnie, że jakości, czy modi rzeczy, nigdy tak
tecznie jestem skłonny mniemać, że zdecydowaną większość, o ile nie wszyst­ naprawdę nie istnieją same przez się i w oderwaniu od wszystkich innych,
kie z tych trudności, które dotychczas zajmowały filozofów i zagradzały dro­ ale są jak gdyby zmieszane i zespolone ze sobą w tym samym przedmiocie.
gę do wiedzy, zawdzięczamy sobie samym. Wpierw wznieciliśmy tumany Powiadają jednak, że umysł, będąc zdolnym do rozważania każdej jakości
kurzu, a teraz uskarżamy się, że nie widzimy. z osobna, czyli w oderwaniu od innych jakości z nią złączonych, tworzy
4. Moim celem jest zatem próba odkrycia tych zasad, które są przyczyną sobie w ten sposób idee abstrakcyjne. Na przykład, gdy jakiś przedmiot jest
pojawienia się w kilku dziedzinach filozofii tych wszystkich wątpliwości postrzegany przez wzrok jako rzecz rozciągła, barwna i pozostająca w ruchu,
i niepewności, tych niedorzeczności i sprzeczności i to w takim natężeniu, że wówczas umysł, rozkładając tę złożoną ideę na konstytuujące ją proste ele­
nawet najwięksi mędrcy uznali naszą ignorancję za nieuleczalną, przekona­ menty i rozpatrując każdy z nich z osobna w oderwaniu od pozostałych, two­
ni, że jest ona konsekwencją naturalnej tępoty i ograniczoności naszych władz rzy abstrakcyjne idee rozciągłości, barwy i ruchu. Nie znaczy to, żeby barwa
umysłowych. Z pewnością jest rzeczą godną naszego trudu, aby podjąć się czy ruch mogły istnieć bez rozciągłości, lecz jedynie że umysł jest zdolny
ścisłego przebadania pierwszych zasad ludzkiego poznania, roztrząsając je w procesie abstrakcji utworzyć sobie ideę barwy niezależnie od rozciągłości
i analizując na wszelkie sposoby. Zwłaszcza że istnieją powody, aby podej­ oraz ideę ruchu niezależnie od zarówno koloru, jak i rozciągłości.
rzewać, że owe przeszkody i trudności, które wprowadzają umysł w zakło­ 8. Dalej, zauważywszy, że w poszczególnych rzeczach rozciągłych, po­
potanie, zagradzając mu drogę w jego dążeniu do prawdy, sanie tyle konse­ strzeganych przez zmysły, jest jakiś podobny i wspólny im wszystkim ele­
kwencją rzekomej tajemniczości i zawiłości przedmiotów poznania czy też ment, podczas gdy inne elementy są swoiste, jak ten lub inny kształt czy
naturalnej ułomności naszego rozumu, ale raczej rezultatem uporczywego wielkość, które odróżniają jedne rzeczy od drugich, umysł rozważa z osobna
trzymania się fałszywych zasad, czego można było uniknąć. i wyodrębnia to, co wspólne, tworząc na tej podstawie najbardziej abstrak­
5. Choć to przedsięwzięcie może zniechęcać stopniem swej trudności, cyjną ideę rozciągłości. Idea ta nie jest ani linią, ani powierzchnią, ani bryłą,
kiedy się zważy, jak wielu wybitnych i niepospolitych mężów podjęło się nie ma też określonego kształtu ani wielkości, ale jest ideą całkowicie od
przede mną podobnego zadania, pozwalam sobie żywić pewne nadzieje na tego wszystkiego oderwaną. W podobny sposób, pozostawiając na boku to,
powodzenie. Albowiem ten, kto ma szerokie horyzonty, nie zawsze widzi co w poszczególnych barwach postrzeganych przez zmysły odróżnia jedną
jasno i być może ktoś bardziej krótkowzroczny, zmuszony przyjrzeć się przed­ z nich od drugiej, a zachowując tylko to, co jest im wszystkim wspólne, umysł
miotowi swego badania z bliska i dokładnie, będzie zdolny dostrzec to, co tworzy abstrakcyjną ideę barwy, która nie jest ani czerwona, ani niebieska,
umknęło uwadze kogoś znacznie bystrzejszego. ani biała, ani żadnego innego koloru. Podobnie też, rozważając ruch w ode­
6. Aby ułatwić czytelnikowi zrozumienie dalszych wywodów, warto, ty­ rwaniu nie tylko od poruszającego się ciała, lecz również od toru, jakim to
tułem wstępu, powiedzieć co nieco o naturze języka i o możliwych naduży- ciało się porusza, i od wszystkich poszczególnych kierunków i prędkości,

8 9

tworzy się abstrakcyjną ideę ruchu, która w równym stopniu odnosi się do różne sposoby. Potrafię sobie wyobrazić człowieka o dwu głowach albo tors
każdego poszczególnego przypadku ruchu, jaki tylko może być postrzegany ludzki złączony z ciałem konia. Mogę myśleć o ręce, oku, nosie jako wyab­
przez zmysły. strahowanych czy oddzielonych od reszty ciała. Wtedy jednak, jakąkolwiek
9. I tak jak umysł tworzy sobie abstrakcyjne idee jakości czy modi, tak bym sobie rękę lub oko wyobraził, musiałyby mieć jakąś określoną postać
też precyzując czy dokonując myślowej separacji, sięga abstrakcyjnych idei i barwę. Podobnie idea człowieka, którą sobie tworzę, musi być ideą czło­
bytów bardziej złożonych, posiadających kilka współistniejących ze sobą wieka białego, czarnego lub śniadego, prostego lub zgrabionego, wysokie­
własności. Na przykład, gdy umysł dostrzeże, że Piotr, Jakub i Jan są ogólnie go, niskiego lub średniego wzrostu. Nie potrafię żadnym wysiłkiem myśli
rzecz biorąc do siebie podobni pod względem wyglądu i innych własności, pojąć opisanej wcześniej abstrakcyjnej idei. Równie niemożliwe jest dla mnie
wówczas ignorując to, co w złożonej idei Piotra, Jakuba czy jakiegokolwiek utworzenie abstrakcyjnej idei ruchu, który byłby czymś odrębnym od poru­
innego konkretnego człowieka jest właściwe tylko każdemu z nich, pozosta­ szającego się ciała i nie byłby ani szybki, ani wolny, nie przebiegał po linii
wia tylko to, co jest im wszystkim wspólne. W ten sposób umysł tworzy krzywej czy prostej. To samo można powiedzieć o wszelkich innych abstrak­
oderwaną ideę, w której wszystkie poszczególne jednostki na równi uczest­ cyjnych i ogólnych ideach. Mówiąc wprost, uznaję się za zdolnego do abs­
niczą. Abstrahuje przy tym całkowicie od tych wszystkich okoliczności i róż­ trahowania w tym znaczeniu, że potrafię rozważyć poszczególne elementy
nic, które mogłyby z niej uczynić byt jednostkowy. W taki właśnie sposób, czy własności w oderwaniu od innych, które, chociaż w danym przedmiocie
jak się powiada, dochodzimy do abstrakcyjnej idei człowieka albo, jeśli kto są ze sobą złączone, to przecież mogłyby w rzeczywistości istnieć także bez
woli, idei człowieczeństwa lub natury ludzkiej. Co prawda, obejmuje ona nich. Zaprzeczam jednak, jakobym potrafił odrywać w myśli jedną od dru­
barwę, gdyż nie ma człowieka, który by nie miał jakiegoś koloru, niemniej giej lub przedstawiać sobie oddzielnie te własności, które nie mogą istnieć
nie może to być ani barwa biała, ani czarna, ani żadna inna, ponieważ nie w takiej izolacji, albo bym był zdolny utworzyć ogólne pojęcie, abstrahując
istnieje taki kolor, który byłby właściwy wszystkim ludziom. Idea człowieka od szczegółów w sposób wyżej opisany, a to są przecież dwa właściwe
obejmuje również wzrost, ale nie jest to ani wzrost wysoki, ani wzrost niski, i powszechnie akceptowane rozumienia abstrakcji. Istnieją podstawy, by są­
ani też średni, ale coś wyabstrahowanego z każdego z nich. To samo dotyczy dzić, że większość ludzi uzna, iż znajdują się w podobnym, co ja, położeniu.
wszystkich innych cech. Dalej jeszcze, jako że istnieje wielka różnorodność Ogół ludzi, którzy są prości i niewykształceni, nigdy nie rości sobie pretensji
innych stworzeń posiadających niektóre, ale nie wszystkie własności składa­ do posiadania pojęć abstrakcyjnych. Zresztą powiada się, że są one trudne
jące się na złożoną ideę człowieka, umysł, pozostawiając na boku te cechy, i nie dają się osiągnąć bez utrapień i pracy. Mamy zatem rozumne podstawy
które są właściwe ludziom, a zachowując tylko te, które są wspólne wszyst­ do konkluzji, że jeśli takie pojęcia istnieją, to posiadają je jedynie uczeni.
kim istotom żywym, tworzy ideę zwierzęcia, która abstrahuje nie tylko od 11. Zajmę się teraz zbadaniem tego, co można przytoczyć na obronę owej
wszystkich poszczególnych ludzi, ale również ptaków, ssaków, ryb i owa­ teorii abstrakcji, i spróbuję odkryć, co skłania filozofów do akceptacji poglą­
dów. Elementami składowymi abstrakcyjnego pojęcia zwierzęcia są ciało, du tak odległego, jak się zdaje, od zdrowego rozsądku. Niedawno zmarły,
życie, zmysły i samoczynny ruch. Ciało w powyższym rozumieniu nie ma słusznie ceniony filozof, udzielił temu poglądowi bezsprzecznie dużego
żadnej szczególnej postaci czy kształtu, jako że nie ma takiej postaci czy poparcia w przekonaniu, że posiadanie ogólnych abstrakcyjnych idei jest tym,
kształtu, które byłyby wspólne wszystkim zwierzętom. Nie jest zatem pokry­ co najbardziej odróżnia człowieka od zwierzęcia, gdy chodzi o kwestię ro­
te włosem, upierzeniem czy łuską itd., ani też nagie, gdyż włosy, pióra, łuski zumności. „Posiadanie idei ogólnych - powiada on - j e s t właśnie tym, co
i nagość są cechami, które odróżniają jedne zwierzęta od drugich i dlatego w doskonały sposób odróżnia człowieka od zwierzęcia i jest doskonałością,
wyłącza sieje z abstrakcyjnej idei zwierzęcia. Z tego samego powodu zdol­ jakiej władze umysłowe zwierząt w żadnym razie nie osiągają. Oczywiste
ność samoczynnego poruszania się nie musi odnosić się ani do chodzenia, jest bowiem, że nie dostrzegamy u zwierząt żadnych przejawów używania
ani latania, ani pełzania, a jednak jest ruchem, choć trudno go pojąć. przez nie ogólnych znaków dla idei powszechnych, a na tej podstawie mamy
10. Na pytanie, czy inni ludzie posiadają tę wspaniałą zdolność tworze­ prawo przypuszczać, że nie posiadają one zdolności abstrahowania albo two­
nia idei na drodze abstrakcji, oni sami najlepiej mogą odpowiedzieć. Jeśli rzenia idei ogólnych, skoro nie używają wyrazów ani żadnych innych zna-
chodzi o mnie, to istotnie potrafię sobie wyobrazić czy przedstawić idee tych
poszczególnych rzeczy, które postrzegałem, oraz łączyć je i rozdzielać na 1
John Locke (Essay Concerning Humań Understanding, 1690).

10 11

że kich poszczególnych linii prostych. przywołując 13. aby w związku z tymi twier­ dzieci i dla ludzi niezbyt sprawnych umysłowo. to ogólna zasada odnosząca gatunki zwierząt tym właśnie różnią się od ludzi i że to jest owa charaktery­ się do niego zachowa swoją prawdziwość. Czyż nie trzeba. jak sądzę. 10. Argument ten opiera się na przypuszczeniu. poziomy jest przecież jedną z najbardziej abstrakcyjnych. do których są one rzekomo niezbędne. kiedy sieje czyni znakiem ona bez różnicy rozmaite poszczególne linie. aby przyjąć. gdy się mówi. ks. Nie wynika stąd jednak. iż możemy przyjąć. jak to. że kształtują się one w procesie abstrakcji. jak sądzę. jakie tylko mogą istnieć. Należy tutaj zauwa­ z nich w pewnych wypadkach rozumują. obawiam się. Nawet najdoskonalsze z nich nie są w stanie wykro­ zawsze. Na przykład. Rysuje. XI. że posługi­ to. czy będzie nią tak bardzo odmiennymi. linia staje się ogólną przez to. jakie docierają do nich za po­ nas fragmentach. który dzielna". co się jak to skłonni jesteśmy sobie wyobrażać. 12. bez względu na to. Jeśli jednak tę zdolność uznamy za własność odróżniającą ludzi od zwie­ nostkowe tego samego rodzaju. ani jakiegokolwiek innego koloru. że trzeba będzie zaliczyć do tej drugiej kategorii wielu że znawca geometrii prezentuje nam metodę dzielenia odcinka na dwie rów­ spośród tych. ani powierzchnią. która wzięta sama w sobie jest zawsze szczegółowa. staje się niejsza odpowiedź na pytanie postawione w innym miejscu: „Skoro wszyst­ ogólną przez to.. dodam jeszcze jeden ustęp z Rozważań dotyczących rozumu ludzkiego. nie abstrakcyjnej ogólnej. pojemnych i trudnych). 6). będzie­ to nie możemy im odmówić posiadania jakiejś inteligencji. Jeśli dzeniami przychodziła mi na myśl idea ruchu bez poruszającego się ciała lub zaś wydają się one przystępne i oczywiste dorosłym. w jaki sposób dochodzimy do nazw ogólność nie temu. 11). Przeczę jedynie. Przyglądając się temu. Otóż jeśli chcemy naszym słowom nadawać jakieś zna­ ich przez jakikolwiek rodzaj abstrakcji" (Rozważania dotyczące rozumu ludz­ czenie i mówić tylko o tym. że niektóre my mogli trafniej osądzić. II. mianowicie to. zakłada się średnictwem zmysłów.. czy będzie takiej czy innej wielkości lub kształtu. uznać. powierzchnia czy bryła. że idee ogólne są fikcjami była ona ani linią. lecz kilku idei szczegółowych. że nie ne części. staje się ogólną rem. Albowiem. że ogólnych znaków. że kiego. to owe twierdzenia należy rozumieć jako odnoszące się do ruchu brzmi następująco: „Abstrakcyjne idee nie są tak oczywiste i przystępne dla i rozciągłości w ogóle. dokładnie takich. to przyznamy. Z tego zaś wynika. tak też nazwa „li­ O tym. by nie brze nad nimi zastanowimy. I podobnie jak ta jednostkowa ludzie posługujący się językiem potrafią abstrahować i uogólniać swoje idee. gdyż mi ideami. I jak owa idea zawdzięcza swą kie istniejące rzeczy są jednostkowe. na przykład. ks. i nie pojawiają się tak łatwo. ną. czy to będzie ruch prędki czy powolny. jak się to dzieje ze słowami. która bezwzględnie rzecz ujmując. w sposób wyłożony czyć poza te ciasne granice i nie posiadają. jest zawsze jednostkowa.. że nie dostrzegamy. staje się ogólną przez wzgląd na swoje znaczenie. dowodzi się w odniesieniu do każ­ wanie się słowami zakłada posiadanie idei ogólnych. rozdz. gdy się do­ szony ujmować abstrakcyjną ogólną ideę rozciągłości w taki sposób. Aby dać czytelnikowi jeszcze jaśniejszy pogląd na naturę idei abs­ w myśli dowolną z nich. ani wielką. że jest znakiem abstrakcyjnej ogólnej linii. że ja wcale nie przeczę temu. 3. pew­ w tych twierdzeniach zakłada. że każemy jej reprezentować czy oznaczać wszystkie inne idee jed­ cji. a nie są tylko i wyłącznie maszynami (za które niektórzy chcieliby je uznać). ani czerwoną. że „zmiana ruchu jest trakcyjnych. ani białą. iż istnieją idee ogólne. czarną linię długości cala. że miewają doznania zmysłowe. Ta linia. żyć. zdolności poszerzania w artykułach 8 i 9. iż zwierzęta dysponują ogólnymi abstrakcyjny­ w sobie jednostkowa. aby używały słów lub jakichś innych tak jest tutaj użyta. ruch tego czy innego przedmiotu. innymi słowy do linii w ogólności. Racją. dla której uważa się tu. bo 12 13 . jest to. aby utworzyć ogólną ideę trójkąta (a idea ta nie bym rozważał. tak też należy sieje czyni znakami ogólnych idei" (Rozważania.idei. która je całkowicie od siebie oddziela i czyni je ostatecznie każdej szczegółowej postaci rozciągłości. lecz wszel­ ogólnych?". w których jest wzmianka o ideach ogólnych. ani bryłą. którzy uchodzą za ludzi. pionowy.ków ogólnych". choć sama mamy podstaw. że słowo staje się ogólnym. jak idee jednostkowe. że władze umysłowe zwierząt nie są w żadnym razie zdolne do abstrak­ przez to. bez jakiegokolwiek określonego kierunku i prędkości albo żebym był zmu­ że częste i potoczne ich używanie takim je uczyniło. Ich rozumowanie ogranicza się jed­ jakoby istniały jakieś abstrakcyjne idee ogólne. to że jakąkolwiek szczegółową postać ruchu nego trudu i umiejętności. że ogólność nazwy ma takie samo źródło. rząt. a także na zastosowania. I nieco dalej: „Sądzę więc. Aby to wyjaśnić na przykładzie. Wszak w cytowanych przez nak do poszczególnych idei. co się dowodzi w odniesieniu do niej. że dej linii. Jeśli bowiem zwierzęta posiadają jakiekolwiek idee. co możemy pojąć. III. niosącymi ze sobą trudności. ani czar­ i tworami umysłu. że różne czy ukośny. to jest tak tylko dlatego. reprezentuje wszelkie możliwe poszczególne linie tak. linia. przekonamy się. że uczyniono ją znakiem. że taka jest myśl przewodnia wywodów autora świadczy jego póź­ nia". Jedyne. I że podobnie będzie w przypadku styczna różnica. że oznacza Wydaje się jednak. ani małą. że uczyniono ją znakiem. przyjmijmy. na przykład. rozdz. art. Chętnie zgodzę się z tym uczonym auto­ idea. To. Jego odpowiedź brzmi: „Słowa stają się ogólnymi przez to. w jaki sposób ogólnymi stają się idee. wydaje mi się równie oczywiste. art. proporcjonalna do wywieranej siły" albo że „każda rzecz rozciągła jest po.

który biorę pod uwagę. kiedy wykazuję prawdzi­ wanie. Czyż nie jest rzeczą trudną do wyobrażenia. które nie mają ani kąta prostego. Ale można zapytać. gdy są już dorośli. które oznacza czy reprezentuje. że twierdzi się uparcie. choć wedle swej własnej natury są umyśle taką ideę trójkąta. że rzecz mu trójkątowi. jednego i drugiego. nie są świadomi kąta z osobna. Nie wydaje mi się również. to mimo 14 15 . ani różnoboczny. jakobym był w stanie utworzyć ideę trójkąta. co jest niemożliwe. Pozostaje ewentualność. ani równoramien­ kach. próżnym byłoby usiło­ jednostkowe. jak przyjrzeć się jest ani równoboczny. pozytywnej naturze czy idei czegokolwiek. Powszechność bowiem. iż jakaś własność przysługuje temu konkretne­ Wszystko to zdaje się w sposób naturalny prowadzić do wniosku. jaka tutaj została opisana. że stały się one takimi ciągnąć wniosku. że umysł w tym niedoskonałym stanie bardziej potrzebne do poszerzania wiedzy. że to twierdzenie jest powszechnie prawdzi­ sobie te środki rzekomo niezbędne do porozumienia się. który nie jest „ani ostrokątny. Jeśli jakiś człowiek potrafi utworzyć w swym śnie z tej racji rzeczy. co nie może istnieć. lecz jednocześnie wszystkim tym i ni­ ogólnych idei. Wystarczy pokazać. że trzy kąty w trójkącie prostokątnym i rów­ i zwyczajnym. art. zawiera się nie w jakiejś abso­ rwane i ogólne idee nie są tymi. ani prostokątny. ani prostokątny. że należy ona w równym stopniu do jakie­ tak trudna jak tworzenie abstrakcyjnych idei nie jest koniecznym warunkiem goś innego trójkąta. wcale nie wynika. VII. że najbardziej ode­ da. musimy albo przeprowadzić szczegółowe dowodzenie dla każdego trój­ miejsca. że można udowodnić. Nie może to mieć we. ani równoramienny. i z jakimi ma do czynienia w najwcześniejszych fazach pozna­ pozostaje do rzeczy jednostkowych. rzałym wieku. gdyż ułatwiają one ko­ Wiem. ale w stosunku. że nawet jeśli ideą. ani dwu równych boków. Ale istnieją powody. W rezultacie. Prawdą jest. i ja bym się też tego nie podjął. Wła­ wania" (ks. która by w równej mierze zastępowała wszystkie trójkąty? Wszak i wznieść się na wyżyny subtelnych rozmyślań o ideach abstrakcyjnych. że tak jest w przypadku wszystkich innych trójkątów. jeśli udowodniłem. by następnie móc czym. gdyż wówczas. Ale z pewnością to wielkie i skomplikowane zadanie tworzenia niczą bez różnicy wszystkie poszczególne trójkąty i przez którą wszystkie abstrakcyjnych pojęć zostanie uznane za zbyt poważne dla kogoś w niedoj­ one są na równi reprezentowane. Cóż łatwiejszego. 9). ta równoramiennego i prostokątnego. ani różnoboczny. ani jest powszechny. nie powinno być dla tego w taki sposób. to nie mogę stąd wy­ ją się oczywiste i łatwe. IV. jak się zdaje. że tych. by mu to wyperswadować. w jakim i najłatwiej. że dzieje się to w dzie­ kich przypadków w odniesieniu do abstrakcyjnej idei trójkąta. oznacza i reprezentuje wszystkie możliwe trójkąty i w tym znaczeniu kąta. Otóż rad bym się dowiedzieć. która jest dla ludzi wszelkiego pokroju czymś tak łatwym Na przykład. 14. przeprowadzając dowód. że aby mieć pewność. grzechotkach i świecideł. że jedynie. czy też nie. czy się posiada albo jest się zdolnym o to. że ten konkretny trójkąt. że takie idee są właśnie aby te pojęcia były tworzone przez abstrakcje w taki sposób. wpierw nie wykazaliśmy jego prawdziwości w odniesieniu do abstrakcyjnej aby wyzwolić nasze myśli od partykularyzmu przedmiotów szczegółowych idei trójkąta. tak­ dzięki ich stałemu i potocznemu zastosowaniu. Pragnę wość jakiegoś twierdzenia dotyczącego trójkątów. aby dwójka dzie­ którą mam na uwadze. aby czytelnik zechciał się z całą pewnością przekonać. ani różnoboczny. przecież nie może on być ani ostrokątny. ani równoramienny. powinno się założyć. aby je utworzyć. Wydaje kiedy to ludzie zajmują się pokonywaniem owych trudności i przyswajają się zatem. jeśli Panuje też powszechna zgoda. potrzebuje takich idei i usiłuje co prędzej je nabyć. aby sądzić. Na to odpowiadam. z którymi umysł zapoznaje się najwcześniej lutnej. Nie należy jednak rozumieć posiada taką ideę. Sporo tu powiedziano o trudnościach. nazwy czy pojęcia. że jeśli ludziom dorosłym owe idee wyda­ noramiennym są równe sumie dwóch kątów prostych. a umysł z natury dąży usilnie do do pojęć ogólnych. iż wszelka wiedza i każdy dowód odnoszą się munikację i sprzyjają pomnażaniu wiedzy. nie utworzywszy sobie wpierw w swoich umysłach abstrakcyjnych ny. aby abstrakcyjne idee były cokolwiek ze sobą pogodzić idei. łącząc w jedną całość liczne niespójności. idea ta jest czymś niedoskonałym. że jakieś twierdzenie niosą i o wysiłku i umiejętnościach koniecznych do tego. rozdz. jest prawdziwe w odniesieniu do wszystkich poszczególnych trójkątów. w której łączą się ze sobą elementy kilku różnych i niedających się 15. że potrzeba wielkiego mozołu i pracy umysłu. i w pełni się z tym zgadzam. który z tamtym nie jest tożsamy pod każdym względem. Nie wydaje mi się jednak. na ile rozumiem. czy on sam czynię to z myślą o powszechnej idei trójkąta. komunikacji. o bokach określonej długości. który nie nikogo zadaniem trudnym do wykonania. lecz jednocześnie wszystkim tym i niczym"? kolwiek trudności. albo też udowodnić to raz jeden dla wszyst­ żadnych tego rodzaju trudów. obojętnie jakiego ro­ posiąść ideę odpowiadającą przedstawionemu tu opisowi ogólnej idei trój­ dzaju. stają się powszechnymi. jakie abstrakcyjne idee ze sobą 16. te idee dołączyć do każdej używanej przez nie nazwy pospolitej? jest ideą. niż są do porozumiewania się. Tak więc. ani równoboczny. w której uczest­ ciństwie. A to. Ale mówi się nam. z tego. skąd możemy wiedzieć. to jest tak tylko dlatego. jest na przykład idea trójką­ ci nie mogła gawędzić sobie o swoich łakociach. Chodzi jedynie nieco własnym myślom i przekonać się. Wszystko to wydaje się zupełnie jasne i wolne od jakiej­ równoboczny. jak mi się zdaje. jak się to zakła­ przejawem naszej niedoskonałości.

wszystkich innych trójkątów dowolnego rodzaju czy wielkości. należy zauważyć. Odpowia­ gdyby szkodliwe skutki owej doktryny ograniczyły się tylko do jej zaprzy­ dam na to. Można tu wysu­ dziła ich. albo tylko to. dążać tutaj śladami scholastyków.wów. które zapewne nigdy się nie skoń­ ograniczała znaczenie słowa „trójkąt". jak jedno ścisłe i określone znaczenie dołączone do jakiejś ogólnej nazwy. że suma trzech kątów jest równa dwóm kątom prostym dlatego. że każda nazwa ma lub nie będzie stanowiło dowodu. go jako mowa lub ogólne znaki. i gdy się zważy dalej. wy­ duża czy mała. trójkąt definiuje się utarczki i spory. sobie wyobrażam. a mimo to dowód zachowałby swoją przyjętego mniemania. takiej. niż pozostając jedynie niewinną rozrywką i zabawą . W podobny spo­ myślenia. co już wcześniej było po­ te po wielokroć zawikłane labirynty błędów i dyskusji. określone idee. Byłoby czynnością nieznającą końca. A jest tak łatwo będzie popaść w zniechęcenie i całkowitą pogardę dla wszelkiej nauki. Na to. szywe zasady. Co prawda. o których sądzi się. Z tego zaś wynika niezbicie. czy istoty ży­ poszczególną rzecz. Tymczasem prawda jest taka. i że konieczne. ich zdecydowana większość pozostaje spowita w mro­ ogromna różnorodność i w rezultacie nie ma jednej ustalonej idei. cież. III. demaskując fał­ są przy dowodzeniu w ogóle brane pod uwagę. Czym innym jest konsekwentne uży­ czą. jako że nie wszystko. że jako nazwami. i że pomimo to. i pod jakim kątem się przecinają. fakt. iż tworzy sieje po to. zawiera w sobie wszystkie te szczegóły. że najbardziej kompetentni zwolennicy teorii abstrakcyj­ kretnego trójkąta prostokątnego i równoramiennego. wskazuje. że je­ 18. powstania teorii abstrakcyjnych idei. a wśród których nie ma. sądzę. czy rzeczona powierzchnia jest siężonych zwolenników. 39 i inne miejsca Rozważań dotyczących jako trójkątnej bez brania pod uwagę poszczególnych własności kątów czy rozumu ludzkiego). Zbadajmy zatem. ks. Kiedy się weźmie pod uwagę. że człowiek potrafi utworzyć abstrakcyjną powinna mieć tylko jedno ścisłe i ustalone znacznie. jak który dowodząc. co czyni go istotą żywą. że to. wolno mi być pewnym. że tak jest w istocie. jakież to były jarzona z jednym określonym znaczeniem. Nazbyt dobrze nąć zarzut. jak wiele trudu. które stanowiąpraw- sób możemy rozważyć osobę Piotra. Aby lepiej zdać sobie sprawę z tego. 17. biorąc pod uwagę tylko to. a boki nierównej długości. że przyprostokątne boki są rów­ poglądu. czym innym zaś się na najbardziej jasnych i przekonywających dowodach. a wydaje mi się nim język. co czyni go dziwe i wyłączne znaczenie każdej nazwy ogólnej. która z konieczności jest niespójna. biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności. zawierają w sobie usiłowanie. że ten dowód ma zastosowanie w odniesieniu do czas. jakie tumany uczonego kurzu wzniesiono w związku z tymi jako „płaską powierzchnię ograniczoną przez trzy proste" i przez to nazwa ta kwestiami i jak ogromne korzyści wyniosła stąd ludzkość. Po pierwsze. tylko bardzo mała część tych nauk przynosi ludzkości jakąś realną korzyść 19. co skłania ludzi do i ogólną ideę trójkąta. poprzez Wszystko to wynika w sposób oczywisty z tego. żeby posługiwać się nimi niu do każdego trójkąta ostrokątnego i równobocznego. To zaś pokazuje w dostatecznym stopniu. (Zob. które zupełnie nie dają się pogodzić z ludzkim rozumem. albo dlatego. ani ich określona długość nie Ale być może takiemu stanowi rzeczy można by zaradzić. ani równość boków. że nawet te nauki. że istniejąpewne abstrakcyjne. W każdym razie z pewnością nic o mniej­ nej długości. a przy tym bezużyteczną. że człowiek jest zdolny do rozważenia danej figury cji. że każda nazwa posiadająca definicję jest przez sam ten fakt sko­ dziś o tym wiadomo i nie ma potrzeby o tym przypominać. Byłoby dobrze. co udowodniłem w odniesieniu do kon­ innych racji. które się rozpanoszyły w świecie. która by sprawowała w Większym stopniu władzę nad umysła­ ale w dowodzie nie ma o nich najmniejszej wzmianki. po­ ale wszystkie one oznaczają w równej mierze mnóstwo idei szczegółowych. I to dlatego wnoszę.to. czy to człowieka. w jaki to sposób słowa przyczyniły się stosunków między bokami. że ani kąt prosty. jak słowa przyczyniły się do w inny sposób. co jest postrzegane. jak to pragnę podkreślić. Ale to nigdy do powstania owego błędu. VI. Nie mówi się prze­ mi uczonych niż ta. jest prawdą w odniesie­ nych idei wprost przyznają. że według rozpo- 16 17 . która dotyczy abstrakcyjnych ogólnych idei. czarna czy biała. Przystępuję teraz do rozważenia źródła tego rozpowszechnionego den z nich jest kątem prostym. bierze się pod uwagę. tych wielkich mistrzów abstrakcji. że kąt prosty mógłby szym niźli sam rozum zasięgu nie mogłoby stanowić źródła tak powszechnie być ostry. aby reprezentowała ona wszędzie tę samą ideę. a nie żadną inną. wówczas nie zrodziłaby się myśl o abstrak­ Należy tutaj przyznać. oraz że właśnie dzięki człowiekiem. może oznaczać wyłącznie jedną określoną ideę. czy boki są długie czy krótkie. dlatego. nie tworząc przy tym pośrednictwu tych abstrakcyjnych idei nazwa ogólna może oznaczać jakąś wspomnianej uprzednio abstrakcyjnej idei. rozdz. niezależnie od ważność. do których doprowa­ wiedziane i stanie się jasne dla każdego po chwili refleksji. Tak dalece jest zdolny abstrahować. że nie ma niczego takiego wej. Na przykład. We wszystkim tym możliwa jest nauk. która by ku niepewności. uważa się. art. to pierwsze jest paradoksy. nie zaś dlatego. doktryna abstrakcyjnych natur i pojęć. równe czy siłku i talentu przeznaczono w ciągu tak wielu stuleci na uprawę i rozwój nierówne. jak się zdaje. to drugie bezużyteczne i w praktyce niewykonalne. rysunek trójkąta. że w definicji nie ma mowy o tym. i że wciąż toczą się spory. że opierają wanie jakiejś nazwy pozostające w zgodzie z jej definicją. że gdyby nie było czegoś takie­ udowodniłem to twierdzenie w odniesieniu do abstrakcyjnej idei trójkąta.

choć nie pojawiają się między nimi jakiekolwiek idee. Ponadto komunikowanie idei oznaczanych przez słowa nie jest. żeby sam się mi. co już zostało tutaj powiedziane. wymagały czysto werbalnej natury. miłości. nienawiści. czyż nie wystarcza groźba niebezpieczeństwa. czym by tycznej i rzetelnej wiedzy. nie jest koniecznym dla poprawności wyli­ 21. jakie konkretne nieszczę­ abstrakcyjnych idei. tym większe było praw­ doda nieco własnego namysłu. Po drugie. nieczną (nawet w najściślejszych rozumowaniach). dla których osiągnięcia są rzekomo konieczne. które się z nimi tak bar­ Możliwe. że w większości dzie­ cele mogą być osiągnięte bez niego. bo przy czytaniu i w rozmowie używa się nazw przytoczyć bez liku. najpewniejszy to miało być? Albo. że uczucia strachu. że im rozum jakiegoś pieczeństwa? Sądzę. to dojrzy z całą oczywistością. a którym jest. co. dla przykła­ dziedzinach wiedzy stanowiło główną przeszkodę na drodze postępu auten­ du. aby łania albo zniechęcanie. wet imiona własne wypowiada się nie zawsze po to. Wydaje się. które nie zawsze sugerują innym określone idee szczegółowe. by wzbu­ sposób. by podsuwały nam idee które przecież nie uchodzą za pozbawione całkowicie znaczenia. trafię. a czasem zostaje całkowicie pominięty. które są rezultatem używania w tych dziedzinach słów i pospolitych zwro­ nad tym zastanowił i zobaczył. najwybitniejsi zwolennicy i spróbowaliśmy pokazać. które na ich obronę przytoczyli ich wą wielkość. Ale jednocześnie należy przyznać. aby jakaś idea czy to jego osoby. ani też nie tworzymy sobie abstrakcyjnej idei niebez­ i obezwładniła ludzkie umysły. ma nierzadko miejsce dzin wiedzy mamy do czynienia z dziwacznymi problemami i niejasnościa­ przy potocznym posługiwaniu się mową.wszechnionego mniemania jedynym zadaniem języka jest komunikacja na­ wyznacza im roli znaków w celu wywołania w swym umyśle tych idei. którą reprezentuje. jest to. tak że mówiący wcale nie cie. że jeśli do tego. Wykazaliśmy tutaj. głównym ani jedynym zadaniem języka. które zastępują. jak mi się zdaje. że ta formuła skłoni mnie do przyjęcia jego opinii cyjne. że nie jest rzeczą ko­ zwyczaj rezygnować z własnego sądu na rzecz autorytetu owego filozofa. każdy człowieka był doskonalszy i bardziej żądny wiedzy. wypaczyć rozumienie. a plenienie się tego chwastu we wszystkich niemal obecności idei. Ist­ piliśmy źródło. nie dopuszczając do swych myśli tych nazw. Skoro zatem słowa mogą w tak łatwy sposób słucha jakiegoś wywodu. nieją odmienne cele. aby nazwy obdarzone a niepodobna. Po pierwsze. jak się okazuje. Nikt nie przeczy temu. że słowa znakomicie nadają się do tego. szczegółową wielkość liczbową. W końcu wytro­ się to powszechnie przyjmuje. czy pism albo sławy mogła znaczeniem i reprezentujące idee. będę się starał pogardy oraz tym podobne rodzą się bezpośrednio w jego umyśle. choć każda cyfra oznacza jakąś geruje każdemu w obfitości jego własne doświadczenie. że nie mogą one służyć 20. Ponadto tat można w sposób natychmiastowy wywołać w umysłach ludzi. z którego te idee pochodzą. kiedy się czyta lub tów w niewłaściwy sposób. Ten rezul­ mi. że na­ Jeśli tak jest w istocie i skoro zarazem nie sposób zaprzeczyć. choć nie uświadamiamy sobie. że pierwotnie słowa mogły wywoływać idee zdolne wzbudzić owe dzo skojarzyły na skutek ciągłego i długotrwałego ich używania. że filozofowie posługują się wieloma nazwa­ z uległością i szacunkiem. W stosunku do tych celów tamten odgrywa w wielu przypadkach wszystkich wieków i narodów mógł dotrzeć do świadomości jednostki i stać wyłącznie pomocniczą rolę. pobudzanie do dzia­ język. Zachęcam czytelnika. że takie nazwy reprezentują pojęcia abstrak­ zakłada on jedynie to. jak wzniecanie jakiejś namiętności. Po trze­ nych używa się często zgodnie z naturą języka. że „Arystoteles to powiedział". aby się samemu uwolnić z tej wyrafinowanej i imponującej sieci dzić w nas strach. słyszeniu dźwięków czy widokowi liter częstokroć bezpośred­ 22. jak tym celom. o ile tylko po­ strzega pewne słowa. podziwu. Czyż nie może nas. które szych idei i że każda nazwa obdarzona znaczeniem reprezentuje jakąś ideę. nie zawsze tych indywiduów. że odkąd język raz się wam się stąd wyciągnąć następujące korzyści: ukształtował. Nie sposób zaprzeczyć. w której. jeśli się nie mylę. które początkowo. Spodzie­ emocje. że nazw ogól­ dopodobieństwo. Przykładów tego rodzaju można by śle te idee. poruszyć zapowiedź czegoś dobrego. to odnoszę wrażenie. że nazwy. które zwyczaj związał z tym imieniem. która w ten tak godny pożałowania sposób omotała ście może nas spotkać. teraz zupełnie pomijanych. aby zdać sobie sprawę. po cóż jednak miałbym przekonywać do tego. że abstrakcyjne idee są czymś niemoż­ czeń. lecz można stwierdzić. gdy po­ rozważać je w najprostszej i najbardziej przejrzystej postaci. czy też wywoływanie w umyśle określonego nasta­ za ich pomocą cały zasób wiedzy zdobyty połączonym wysiłkiem badaczy wienia. aby na każdym kroku każda cyfra przywoływała na myśl tę szczegóło­ liwym. i to tym osobliwiej. Na przykład kiedy filozof schola- oznaczają szczegółowe idee. jak sądzę. czy nie zdarza się często. jak sądzę. którzy mają wystarczy chwila namysłu. powinienem uzyskać całkowitą jasność co do sporów nio towarzyszą te uczucia. choć nie mamy idei tego. że się w nią głębiej wplata i mocniej w niej utkwi. co zasu­ przeważnie tak jak liter w algebrze. dopóki będę skupiał moje myśli wyłącznie na moich własnych ideach 18 19 . do których się odnoszą. jakiekolwiek idee będę analizował. by pragnął za ich pomocą wzbudzić w umyśle słuchacza. aby się pojawić. Wzięliśmy pod uwagę argumenty. jakie można by sobie przedstawić. jeśli te się jej własnością. to stąd na­ styczny mówi mi. przy każdym użyciu wywoływały w umy­ poprzedzić tak błyskawiczną reakcję. że tychmiast wyciąga się wniosek.

Przedmioty. podążając jednocześnie tokiem moich śnie utworzony i utrwalony przez trwające tak długo przyzwyczajenie. podobne albo niepodobne. bo trudno mi pojąć. Tę trudność wydatnie zwięk­ lub fałsz tego. W ten sposób będzie mu łatwo odkryć prawdę ten. żeby odkryć i pojąć ideę abstrakcyjną związaną z jakąś nazwą. a zachować w umyśle abstrakcyjną ideę. W ostatnim czasie wielu zdało sobie sprawę z niedorzeczności poglądów i pozbawionych zna­ czenia sporów.pozbawionych słownej szaty. co powiedziałem. i tym głę­ 23. Każdego zatem. będziemy je mogli roztrząsać w nie­ zobaczyć. które te idee oznaczają. które zrodziły się z niewłaściwego użycia słów. jak mógłbym łatwo paść ofiarą Ziemi. Ten. że nazwy nie zawsze reprezentują idee. Nie jestem sze drzewo poznania. jak tylko szczegółowe. człowiek łatwiej potrafi zapobiec temu. odwracając uwagę od słów. Na próżno sięgamy spojrzeniem w niebiosa i usiłujemy wejrzeć do wnętrza 20 . aby nia z werbalnych zawiłości i złudzeń. gdzie ich być nie może. Ten. Będziemy mogli wyciągać wnioski potrzeba niczego więcej niż uważne postrzeganie tego. Uważano za rzecz niewykonalną. jak mogłoby go wprowa­ się ściśle ze słowami. usilnie proszę. jeśli nie są takimi naprawdę. które biorę pod uwagę. zaoszczędzi sobie trudu po­ szukiwania idei tam. radzą oni słusznie. by w swoich rozmyślaniach poniechali w ogóle użycia słów i kontemplowali same tylko idee. O ile nie zatroszczymy się o to. jak myśli. że są to błędne poglądy. której nie posiadam. poznaję jasno i adekwatnie. Jakkolwiek dobra by była ta rada. który zachodzi między słowami i ideami. że sami nie mogli w należytym stopniu się do niej zastosować. aby posiąść najdorodniej­ mogę się łudzić. co w jego mocy. której udzielali innym. by oczyścić pierwsze zasady pozna­ znać zgodności czy niezgodności. aby skupiać się na oznacza­ nych ideach. Będzie wolny od niebezpieczeństwa. że posiadam ideę. myśląc. Nie ności. że jakiekolwiek spośród mych idei są do siebie naszej ręki. bok słowo. dla którego ci. Im dalej się w tym własnym umyśle. aby każdy zrobił wszystko. kto wie. które w tak wielkim stopniu przyczyniają się do zaślepienia sądu i rozproszenia uwagi. To wydaje mi się stanowić główny powód. iż jedynym istotnym przeznaczeniem słów jest oznaczać idee i że bezpo­ średnim znaczeniem każdej nazwy ogólnej jest określona idea abstrakcyjna. którego owoc jest wyborny i znajduje się w zasięgu w stanie sobie wyobrazić. 24. co tak stanowczo zalecali innym. dopóty nie widzę. Jakże bowiem trudną jest rzeczą rozerwać związek tak wcze­ turę okazją do własnych przemyśleń. że abstrakcyjne idee wiążą moje słowa miały go zwieść. tym bardziej nieodwracalne będzie nasze zagubienie. aby odsunąć na mogłoby przesłonić ich naturę. Aby zaradzić wynikającym stąd szkodom. że ludzie dzić w błąd rozważanie jego własnych idei. aby narzucały mu coś słowa. co używają słów zamiast idei. które chce rozważać. jakie zachodzą między moimi ideami. nie stając się przez to ani trochę mądrzejsi. pisząc. że nie posiada żadnych innych idei. zrywając z nich całą tę szatę i ciężar słów. jak długo byli przekona­ ni. aby zechciał uczynić tę lek­ żywić nadzieję. by sza teoria abstrakcji. dopóty nie wydawało się niczym dziwnym. nie skończoność w sposób pozbawiony celu. Ale osiągnięcie tych wszystkich korzyści zakłada całkowite wyzwo­ biej będziemy się wikłali w trudności i błędy. posuniemy. na co z wahaniem pozwalam sobie czytać kolejne stronice tej pracy. jakie idee zawierają się. która sama w sobie była uważana za całkowicie nieuchwytną dla myśli. kto zamierza lenie się spod zwodniczej władzy słów. kto wie. Należałoby więc sobie życzyć. Aby trafnie rozpo­ 25. Zdając sobie sprawę z tego. w jakiejś idei złożonej. co się dzieje w moim z wniosków. jak dotąd sami nie zdołali tego wprowadzić w czyn. a jakie nie. na próżno radzimy się pism uczonych i tropimy zatarte ślady starożyt­ błędu. wolnych od wszystkiego. które miałem. Potrzeba nam tylko odsunąć zasłonę słów. Dopóki bowiem myślano. nie będzie się na próżno głowił. jest rzeczą jasną. aby mieć jasny obraz tych idei.

. CZĘŚĆ PIERWSZA1 Druga część Traktatu nie została nigdy opracowana i nie ukazała się drukiem.

czyli idee wyciśnięte na zmysłach. czy też nieprzyjemne. Ten postrzegający aktywny byt nazywam umysłem. Przedmioty te. że są nimi albo rzeczywiste idee mające postać wrażeń zmysłowych. czy też jedy­ nie przedstawia idee pierwotnie postrzeżone w sposób wyżej wspomniany. jak tylko w umyśle. ruch i opór. który 25 . Wzrokowi zawdzięczam idee światła i kolorów. 1. sku­ piając uwagę na uczuciach i czynnościach umysłu. w której one istnieją albo. czy są przyjemne. a wszystko to w większej albo mniejszej ilości lub stopniu. jak chcenie. kiedy zaobserwowano. smak. uznano je za jedną odrębną rzecz i określono nazwą j a b ł k o . kształt i konsystencja występują razem. jakiekolwiek przedmioty by tworzyły) nie mogą istnieć inaczej. Istnienie idei polega bowiem na byciu postrzeganą. duszą albo moim ja. jakie postrzega się. albo wreszcie idee utwo­ rzone przy pomocy pamięci i wyobraźni. w kilku stopniach i odmia­ nach. jakkolwiek by były ze sobą powiązane i zespolone (to znaczy. książkę i tym podobne przedmioty postrzegania zmysłowego. Prócz tej nieskończonej różnorodności idei albo przedmiotów pozna­ nia istnieje jednak jeszcze coś. Zauważywszy. wyda się czymś oczywistym. rozdziela. żalu i tak dalej. ani uczucia. podniebienie smaków. I tak na przykład. albo takie. Nie określam tymi terminami żadnej z moich idei. drzewo. że niektóre z tych idei występują za­ wsze razem. wzbudzają uczucia miłości. nienawiści. Każdemu. co na jedno wycho­ dzi. że pewien kolor. radości. Każdy przyzna. 2. a tym samym uznano za jedną rzecz. Wydaje się nie mniej oczy­ wiste. co je poznaje czy postrzega i dokonuje na nich rozmaitych operacji. że różnorakie wrażenia zmysłowe. zaczęto je określać jedną nazwą. Inne układy idei tworzą kamień. w zależności od tego. wyobrażanie czy przypominanie ich sobie. przez którą są one postrzegane. kto dokona najogólniejszego przeglądu przedmiotów ludz­ kiego poznania. gorące i zimne. za­ pach. duchem. a za pośrednictwem słuchu dźwięki docierają do umysłu w całej ich różnorodności tonów i ukła­ dów harmonicznych. która łączy. ale rzecz całkowicie od nich odrębną. Za pomocą dotyku postrzegam to co twarde i miękkie. ani idee ukształtowa­ ne przez wyobraźnię nie istnieją poza umysłem. 3. Po­ wonienie dostarcza mi zapachów. że ani nasze myśli.

to wyda nam się niemożliwym. Z tego. Kiedy powiadam. potrzeba słów? A cóż innego postrzegamy. Myślę. każdy. Jeśli poddamy tę zasadę gruntownej analizie. słowem wszelkie istniały poza umysłami czy myślącymi przedmiotami. na któ­ mowania lub wyobrażania sobie oddzielnie takich przedmiotów. że istniał kolor albo kształt. aby którekolwiek ślach istnienie przedmiotu postrzegania zmysłowego od jego bycia postrze­ z nich albo jakakolwiek ich kombinacja mogły istnieć. Byłoby będzie się na to. Ich esse stanowi percipi .. który byłby lub dotknięty. Doprawdy dziwnie rozpowszechnionym jest wśród ludzi mniemanie. czy są mnie aktualnie postrzegane. tak. że są postrze­ która nie postrzega. istnieje. nia. że każdy będzie tego intuicyjnie pewien. że stół istniał . że został dostrzeżony sobie w moich myślach jakiejkolwiek rzeczy czy przedmiotu. że są postrzegane. kształt i tym Światło i kolory. Moja zdolność pojmowania czy postrzegania nie wykracza jed­ miejąc przez to. to znaczy idee postrzegane przez zmysły. pojęć. które mogą rym piszę. kiedy sieje używa w odniesieniu o ile właściwym jest nazwanie abstrakcją czynność ograniczającą się do poj­ do przedmiotów postrzegania zmysłowego.rozu­ strzegane. nie będąc postrzega­ ganym. że stół. jeśli nie rzeczami. kształt. będzie mógł dostrzec. Ale może ktoś powiedzieć. jeśli się nie mylę. albo muszą istnieć w umyśle jakiegoś Ducha wiecznego. Za taką uważam tę istotną praw­ z tym. aby dę. czyli istnienie realne. to jednak mogą istnieć rzeczy im podobne. wynika. Kiedy powiadam. Aby zdać sobie z tego sprawę. znaczy to. co rozumiem przez te i tym podobne wyraże­ czymś innym niż jego wrażenie czy postrzeganie. Niektóre prawdy są dla ludzkiego umysłu na tyle bliskie i oczywiste.czyż nie są one niczym więcej jak tylko mnogością niemyśląca substancja. że go widzę i dotykam. smak idei. rozciągłość i kształt słowem rzeczy. Skutkiem tego lub że jakiś inny duch postrzega go w tej chwili.je postrzega. bez żadnego związku że wystarczy otworzyć oczy. wówczas mógłbym go postrzegać nak poza możliwość rzeczywistego istnienia lub postrzegania. kto zdo­ istnienia. że jakościami zmysłowymi są kolor. że w takim stopniu jestem zdolny do abstrahowania. które postrzegamy za pomocą zmy­ czy istnienie niezależne od ducha. tak też nie potrafię wyobrazić został usłyszany. Jeślibym zaś był poza rzeczywiście istnieć oddzielnie albo mogą być aktualnie w taki sposób po­ moją pracownią. Tak oto mogę sobie wyobrazić ludzki tułów pozbawio­ koloru czy kształtu. ciepło i zimno. iż u jej podstaw leży doktryna zakładająca istnienie abstrakcyjnych zauważyć. nie istnienia przedmiotów postrzegania zmysłowego od faktu. że istniał dźwięk. gane. ciała składające się na potężną budowlę Wszechświata. mogę oddzielić ciami czy podobiznami i że to te rzeczy istnieją poza umysłem w niemyślącej w moich myślach rzeczy. nie mają żadnego 4. choćby 8. Na co odpowiadam. nie myśląc o niej samej. a stąd wynika jasno. Czymże bowiem są wspomniane niedorzeczność właściwą abstrakcji. że stwier­ oprócz ducha. Kolor czy kształt może być podobny jedynie do innego niezależnie od innej. których te idee są odbi­ nie łatwe. przypisywać jakiejkolwiek z tych rze­ wyżej przedmioty. że nie istnieje żadna inna substancja 5. jest jawną sprzecznością. nymi? 7. o absolutnym istnieniu przedmiotów niemyślących. ży. aby czytelnik zastanowił się i spróbował oddzielić w swoich my­ słowe? Czyż nie jest zatem oczywistą niedorzecznością. że posiadania zmysłowego wrażenia tej rzeczy. Czyż bowiem w abstrakcji można posunąć się dalej niż poza odróżnie­ itp. by ją podać w wątpliwość. żeby je można było uznać za istniejące. gdyż posiadać idee znaczy tyle. co postrzega. kto tylko zwa­ zamierzam przeczyć. aby je dostrzec. że w konsekwencji. Istotnie. to możliwe. że ich istnienie polega na byciu po­ że domy. To jest wszystko. że został odczuty węchem.i nie jest możliwym to. Wydaje mi się bowiem całkowicie niezrozumiałym to. to. co mówi się 6. które je postrzegają. że chociaż same idee nie istnieją poza w myślach. która stanowiłaby podłoże tych idei. Nie myśli. idei i wrażeń zmysłowych? I czy jest to możliwe. Ale z jakkolwiek wielką pewnością i przeświad­ jakiegoś innego stworzonego ducha. niezależne od tego. należy dzimy. Jeśli choć na chwilę oddamy się obserwacji własnych ny kończyn albo wyobrazić sobie zapach róży. abyśmy mieli pojąć podobieństwo 26 27 . odczuć. Żeby to dosadniej wykazać. czyli nie istnieją w moim umyśle albo w umyśle postrzegane przez umysł. to albo muszą być w ogóle pozbawione czeniem świat by tę zasadę akceptował. które podobne jakości. że istniał tak jak nie potrafię widzieć czy odczuwać jakiejś rzeczy bez faktycznego zapach. rzeki. w czym istnieje kolor. że nie może istnieć widzimy i czujemy . co powiedziałem. że owa bowiem czymś całkowicie niezrozumiałym i pociągającym za sobą całą tę zasada zawiera w sobie jawną sprzeczność. góry. wówczas powinienem powiedzieć. by. jak oddzielenie rzeczy od niej samej. których nigdy nie postrzegałem zmysłami jako ist­ substancji. samodzielnego istnienia poza umysłem. Otóż istnienie idei w rzeczy. słowem wszystkie przedmioty postrzegania zmysłowe­ strzeganym czy poznawanym. to znaczy mogę sobie wyobrazić każdą z tych rzeczy i do niczego więcej. mają istnienie z natury. co się rozumie przez termin i s t n i e ć . że idea może być podobna jedynie do idei niejących oddzielnie. choć nie są postrzegane? co postrzegać. znaczy. oddzielić je od postrzegania? Mnie takie zadanie wydaje się rów­ umysłem. ruch. co wypełnia Ziemię. czyli tego. znaczy. musi je postrzegać. Wobec powyższego to. zapach. o ile nie są one przeze go. że cały chór niebiański i wszystko. znaczy to. że gdybym był wewnątrz. jeśli nie nasze własne idee i wrażenia zmy­ jedynie.

stopa czy cal. w niemy ślącej substancji. trzy lub trzydzieści pierwotne istnieją poza umysłem w niemyślących substancjach. nie jest ani podobne do czegoś. jednej rozmiar. co jest nazywane materią albo sub­ tylko weźmie pod uwagę. ale są całkowi­ go poprosić.w jakikolwiek inny sposób niż jako podobieństwo między ideami. Krótko mówiąc. ani powolny. ganiu czy nie? Otóż. wrażeniami zależnymi od i wywołanymi przez różny absolutne istnienie. która istnieje poza umysłem. jednym wierszu i tak dalej. że są wrażeniami istnie­ od ludzkiego umysłu. Ale mógłby ktoś powiedzieć. ciepła. to wówczas pozwolę sobie szybkim czy powolnym. przypomina przestarzałe i tak bardzo wyśmiane poję­ nazywają materią. całości. tam również muszą się znajdować jakości pierwotne. są same dostępne postrze­ w umyśle i nigdzie indziej. kość liczbowa. wynika w oczywisty sposób. jak się przyznaje. Gdzie zatem znajdują się te tam. którzy twierdzą. pozbawioną czucia. do którego przyjęcia zmusiły nowożytnych filozo­ zy rzeczy istniejących poza umysłem. kształt. jak ktoś mógłby jej przypisywać jącymi jedynie w umyśle.i wówczas wykazaliśmy. Mówimy o jednej książce. mieliśmy wykazać. układ i ruch najmniejszych cząstek materii. że rozciągłe. i liczbę. niezależne od umysłu. jest dów zmysłów. towarzyszącą wszystkim innym ideom umysłu. wszystkie one stanowią jednostkowe wątpliwą prawdę. gdyby było prawdą. że to. Liczba jest tak jawnie względna i zależna tym podobnych jakości wtórnych. jak dalece to mętne i niejasne ujęcie materii nym. czy i niezłożoną. że owe jakości pierwotne są nierozerwalnie złą­ dym przypadku jest jasnym. to widzę n o ś ć . kształt i ruch są jedynie ideami istniejącymi w umyśle. cję. Życzyłbym sobie. istnieje wy­ strzegana na wszelkie możliwe sposoby przez zmysły i refleksję. I w każ­ Otóż. Jeśli chodzi o mnie. Istnieją tacy. że niektórzy pojmują jedność jako ideę prostą one tylko w umyśle. oddzielić nawet w myśli. że nieją. aby każdy zastanowił się i zbadał. Ja jednak nie potrafi w procesie myślowej abstrakcji pojąć rozciągłość i ruch ciała pozba­ znajduję u siebie żadnej takiej idei. że kolor jest cie względne i zmieniają się w zależności od budowy albo położenia narzą­ podobny do czegoś. aby rozważył. co już wyżej wykazaliśmy. choć niektóre zawierają wiele innych jednostkowych całości. to zaś oznacza. powinna ona stanowić najbardziej znaną dla mojego umysłu ideę. co 11. kształt i ruch sanie do poję. to nie mógłbym jej nie znaleźć. dźwięków. Tym drugim terminem oznaczają wszystkie inne jakości zmysłowe. Ci. Uważa się ponadto. że takie jakości jak bycie wielkim czy małym. że nie są. Natomiast nasze idee jakości pierwotnych uważają za wzorce czy obra­ czy substancji cielesnej. w zależności od tego. to znaczy idee miałyby być obrazami czy przedstawieniami. Skoro więc pokazaliśmy. wyraźnie. Stąd jest że pozostałe jakości istnieją poza umysłem. rozciągłość. to są one ideami . wiąże się z tą dziwaczną jak kolory. ich pierwowzory nie mogą istnieć w niepostrzegającej substancji. że liczba jest w całości tworem umysłu. Ale z tego. jest jard. aby zauważyć. Zdaję sobie sprawę. 10. mówiąc. To uważają oni za nie­ stronicy. czego nie można dotknąć i tak dalej. którą oni fów ich własne zasady. ani 12. Najkrócej łącznie w umyśle. a ruch ani szybki. nie istnieją nigdzie poza umysłem. Dalej py­ cia w oderwaniu od wszystkich innych jakości. którzy rozróżniają jakości pierwotne i wtóre. Przez materię mamy zatem rozumieć bezwładną substan­ cie materia prima. To. mogą być podobne jedynie jedna do drugiej i w rezultacie ani one same. jeśli rzeczą jasną. że nie jest w mojej mocy utworzyć sobie idei ciała rozciągłego przeciwnie. że towarzyszy wszystkim innym ideom i powinna być po­ koloru albo innej jakości zmysłowej. ruch. nawet gdyby się zgodzić. jest to idea abstrakcyjna. jednocze­ sześć. to wynikałoby stąd w oczywisty sposób. czy punktem odniesienia dla umysłu. nie będąc zarazem zmuszonym przypisać mu jakiegoś skoro mówi się. a idee rzecz ze spoistością. że rozciągłość nie może istnieć w niemyślącej substancji. ruch i wszystkie pozostałe jakości Tak więc tę samą rozciągłość może określać liczba jeden. 28 29 . których nasze inne jakości. w której rozciągłość. co twarde lub miękkie. dźwięki. Takich idei nie uznają oni za podobi­ doktryną zakładającą istnienie idei abstrakcyjnych. w jak wielkim stopniu ten pogląd. kształt i ruch rzeczywiście ist­ Rozciągłość nie daje się pojąć bez spoistości. pod jakim kątem umysł ją rozpatruje. ani mała. że kształt. Nie mogę tutaj powstrzy­ zny czegoś istniejącego poza umysłem niezależnie od faktu bycia postrzega­ mać się od tego. o których mówią. tak. co pokazuje. zimna i innych rozpatruje. która by odpowiadała terminowi j e d ­ wione wszystkich innych jakości zmysłowych. i poruszającego się. wielka. Myślę zaś że gdybym ją posiadał. że są ni­ 9. to tak samo ma się rozciągłość. że tu chodzi o rozciągłość w ogóle szych zaliczają rozciągłość. które można znaleźć u Arystotelesa i jego zwolenników. który ją śnie przyznają. czyli te zewnętrzne rzeczy. którą można wykazać w każdym bez wyjątku przypadku. że tej samej rzeczy może przysługiwać różna wiel­ stancją cielesną. że jednostkowa całość jest taką w odniesieniu do czone z innymi jakościami zmysłowymi. że nie można by ich od siebie jakiejś szczególnej kombinacji idei arbitralnie zestawionej przez umysł. spoczynek. zawiera w sobie sprzeczność. która. Zatem rozciągłość. czy można rozumnie utrzymywać. że już samo pojęcie tego. że istnieją 13. czy te rzekome oryginały. spoistość czy zwartość i ruch w ogóle. co jest niewidzialne. Do pierw­ czym zgoła. że trudno zrozumieć. że nie dotyczy to kolorów. w zależności od tego. każdy uzna za oczywiste. Jeśli zaś ktoś powie. jeśli są. smaki i tak dalej. poruszające się substancje istnieją poza umysłem.

jeśli w ogóle wiąże on z tym słowem słami? Sądzę. w jaki nowożytni filozofowie do­ wie przynajmniej. skoro stwierdzono. słodycz zmienia się w gorycz. w żadnym zaś stopniu właściwościami realnych zatem powinniśmy je rozumieć? bytów. Powiada się. to dzięki nim posiadamy jedynie wiedzę że przy pomocy zmysłów nie jesteśmy w stanie zdobyć wiedzy o tym. Powie ktoś. ile tego. m y w a n i e nie może tu być rozumiane w potocznym czy dosłownym zna­ ściami zmysłowymi. 17. że wiedzieć? Musielibyśmy ten fakt poznać za pomocą zmysłów albo za pomo­ rozciągłość czy kolor nie mogą istnieć w zewnętrznym przedmiocie. że tego nie da się wyjaśnić. to musimy za­ w tej sprawie. jak to bywa w przy­ ję te dwa elementy czy człony. Co się zaś tyczy pojęcia podtrzymywania budowie patrzącym pod tym samym kątem. że niezbicie dowodzą. dowodzi się nie tyle tego. czym jest materia. przekonamy się. co się rozumie przez podtrzymywanie ca się do tego. że podobnie rzecz się ma z wszystkimi innymi jako. Otóż rad bym był. a materia jest podłożem. Dlaczego w takim razie nie moglibyśmy z równym powodzeniem ar­ sami przyznają. jak to właśnie zauważyliśmy. to w jakiż sposób moglibyśmy o tym trzeba przyznać. a jednak podobne do tych. były przedmiotem 30 31 . skoro nawet sami materialiści nie posuwają się do twierdze­ istnieje idea materii. że filary podtrzymują jakąś budowlę. Tak. że nie ma żadnego okre­ Czyż nie można z równą słusznością powiedzieć. a zatem nie mogą być obrazami akcydensów. Chociażby nie wiedział. który się z nimi wiąże. że istnieje jakikolwiek konieczny związek między ciałami i naszymi umy­ pozytywnej idei materii. nie można go rozumieć w po­ czegoś stałego i określonego bez udziału umysłu? Dalej. ideach i tych wszystkich rzeczach. Jednak poprzednie ar­ średnio postrzegane przez zmysły. iż nie łączą z tymi dźwiękami żadnego innego znaczenia gumentować. tego się nam nie wyjaśnia. które nie byłyby postrzegane. Ale przyjrzyjmy się jeszcze nieco bliżej powszechnie przyjętej opinii w ogóle mamy jakąkolwiek wiedzę o rzeczach zewnętrznych. na przykład. Gdyby to nawet było możliwe. musi mieć przynajmniej jakąś względną ideę mate­ to. które mamy w umysłach. że liwym. powiada się. które dla jednej ręki wydaje się zimne. 18. że żaden kolor ani rozciągłość. że tak samo się rzecz ma z rozciągłością. że tocznym znaczeniu tych słów. aby wszystkie te idee. można dowieść. dochodzę do przekonania. jakkolwiek by je nazwać. że rozciągłość stanowi modus albo akcydens wdzięczać ją rozumowi. które się składają na znaczenie zwrotu s u b ­ padku gorączki albo w przypadku jakiejś innej dolegliwości podniebienia. jakie znaczenie nadają materialnej substancji fi­ ponieważ to samo ciało. Po cóż jednak mielibyśmy sobie jesz­ umysłem. Nawet materialiści to przyznają. Jeśli chodzi o zmysły. Pozostaje więc przyjąć. czyli poza umy­ się rozumie przez podtrzymywanie ich przez nią. strzega. które ją podtrzymuje. istniejącymi w cielesnych substancjach. wraz ze względnym pojęciem podtrzymywania prze­ mi własności istniejącymi w materii. Ogólna idea bytu jawi mi się jako najbardziej abstrakcyjna tym samym oczom patrzącym pod innym kątem albo oczom o odmiennej i niezrozumiała ze wszystkich idei. cą rozumu. gdy mówimy. że niektóre jakości zmysłowe nie istnieją w materii. że ciepło i zimno są wy­ czeniu. p o d t r z y ­ słem. s t a n c j a m a t e r i a l n a . że kształt i rozciągłość nie są właściwościami czy podobizna­ poza ideą bytu w ogóle. które aktualnie posiadamy. co zostało bezpośrednio postrzeżone przez zmysły. to. którzy są znani z największej ścisłości. posiadające kształt. Choć ideom ciał. kształtem i ruchem. skoro mogą się one jawić jako różne zeń akcydensów. Dodam jeszcze. że oni ciepłe. odpowiadając tym tego. jaka o naszych wrażeniach. o których się samo nie jest jawną niedorzecznością. że poza umysłem istnieją jakiekolwiek rze­ inna jakość zmysłowa nie mogą istnieć poza umysłem. Oczywiście. który wnioskuje o ich istnieniu na podstawie tego. że każdy zgodzi się z twierdzeniem. ru­ a zobaczy on. które czyni bezspornym jakiekolwiek znaczenie. aby zwarte. iż kolory i smaki istnieją tylko w umyśle. 14. to przecież. Ale jaka racja odwołują­ gdyby mi ktoś zechciał wytłumaczyć. że ruch nie istnieje poza ślonego sensu. aby istniało coś takiego jak przedmiot zewnętrzny. że kiedy idee w umyśle następują po sobie cze przysparzać kłopotu roztrząsaniem zagadnienia tego materialnego pod­ z większą prędkością. dowodzi się. co się zdarza w snach. co postrzegamy. że te same argumenty mogą równie dobrze posłużyć za dowód chome substancje mogły istnieć niezależnie od umysłu. że nie czy. Kiedy przebadamy. w jakiej relacji pozostaje ona do swoich akcydensów i co wodzą. że jeśli 16. to należy przypuszczać. ponieważ. Ale żadne gumenty pokazują jasno. choć rzecz sensie. że jest moż­ rii. dla innej jest lozofowie. W rezultacie. albo ściślej. w obłędzie i tym podobnych stanach. że argumentując w ten sposób. Na co mu odpowiadam. materii. ale w jakim. Jak łącznie doznaniami umysłu. że jeśli nawet nie posiada on nia. kiedy rozpatru­ pozostaje niezmieniona. której zupełnie niepodobna pojąć? sądzi. które te doznania wywołują. Krótko mówiąc. może nas skłonić do wiary w istnienie ciał rozciągłości przez materię. niech każdy rozważy te argumenty. ani jakakolwiek z nich nie informują nas o tym. bo nie poza umysłem. które się po­ jest to możliwe. że w taki sposób. Trzeba by je zatem rozumieć w jakimś innym słodycz nie istnieje tak naprawdę w słodkiej rzeczy. jak wtedy. wówczas ruch wyda się wolniejszy i to bez jakiejkol­ łoża czy oparcia dla kształtu i ruchu oraz innych jakości zmysłowych? Czyż wiek zmiany w zewnętrznym przedmiocie? nie zakłada ono tego. że te jakości istnieją poza umysłem? A czyż już to 15. które są bezpo­ jest faktyczna rozciągłość czy kolor tego przedmiotu.

jak wtedy. Obawiam się. aby od wyniku tej próby uzależnić rozstrzygnięcie ca­ istnienie materii czy cielesnych substancji. jeśli nie wyłącznie tworzeniem w waszym umyśle pewnych idei. by racji po temu. by wierzyć w ich istnienie? Co do tego nie wystarczający. A już ta jedna okoliczność wystarcza. że istnieje. Pytam. bo nawet jeśli przyznamy w jednym lub dwu wierszach można udowodnić z najwyższą oczywistością rację materialistom. że później będę miał sposobność co nieco o nich po­ zewnętrznych ciał do nich podobnych. by myśleć. by wierzyć w istnienie cielesnych substancji. a możliwe. tych wszystkich gacie albo myślicie o nich przez cały ten czas? Zatem taki argument jest racji.naszych doznań. jak ciała. że jest w waszej mocy wyobrazić coś so­ może być żadnych wątpliwości. by ciało miało wytworzyć jakąś ne. że niekiedy mogą one powstać bez udziału rzeczy zewnętrz­ wspomnieć o bezbożności). jak sami wyznają. jestem gotów odstą­ utrzymywać. reprezentowa­ utworzyć ideę kogoś. że tworzenie się idei i wrażeń czym obstajecie. że nie potrzebujemy zakładać istnienia nie jakiegoś dodatkowego dowodu przeciwko istnieniu materii. że dostarczyłem powodu. Gdyby po tym. przy ideę w umyśle. że już samą możliwość tego. na przykład. aby wyjaśnić. Zechciejcie mi jednak powiedzieć. Pokazuje on tylko. stancja albo w ogóle jakakolwiek idea lub cokolwiek przypominającego idee Nawet gdyby to było możliwe. w dziedzinie religii. ciągu wrażeń. niż gdy się mu zaprzeczy. że sądzę. aby ciała istniały poza umysłem. gdy sieje odrzuca. niezbędnym było dostarcze­ tów. byśmy posiadali wszystkie nasze wra­ góły zarówno dlatego. jest jawną sprzecznością. bowiem uważają się za niezdolnych pojąć. czego możliwości nikt nie zdoła zaprzeczyć. o ile się nie mylę. że potraficie każdej rozumnej osobie nasunąć podejrzenie co do siły jakiegokolwiek argu­ pojąć. czy owa istota nie miałaby wszelkich które nazywacie książkami i drzewami. że takowe dowieść. to znaczy nie będąc postrzega­ ływać na ducha albo jak to jest możliwe. jakie ty możesz posiadać.z pewnością nie ma nic łatwiejszego. Sami wglądu we własne myśli i zbadali. byśmy mieli założyć stopnia. aby dźwięk lub kształt. Ale nie będę się tutaj wdawał w szcze­ 19. że ja­ zaś nikogo. by jakaś rozciągła. Po cóż bowiem rozwodzić się nad tym. to jednak istniało w inny sposób niż w postrzegającym je umyśle. Przypuśćmy. kto jest zdolny do chwili namysłu? Wystarczy. aby przedmioty waszych myśli mogły istnieć poza umysłem. to nie byłoby moż­ pogląd był słuszny. jaki znamy obecnie. czy zdołacie pojąć. aby bie lub tworzyć idee w waszym umyśle. Wywołał on nych. Ale choćby to było możliwe. choćby nie istniały żadne ciała podobne do tych przedmio­ 21. I zgodzę się z wami. że tak jest w istocie. jak powstają nasze idee. to przecież można by sądzić. że ła­ twierdzenia tego. znacz­ porządku. kiedy się założy istnienie a priori. Stąd jest czymś oczywistym. że istnieją zewnętrzne ciała. Zatem jest rzeczą oczywistą. przez nikogo niepomyślane i niewyobrażone. ale nie dowodzi tego. ruchoma sub­ no wyjaśnić ten fakt. że istnieją posiada. abyście dokonali zbliża ich to ani o krok do wyjaśnienia tego. że godzę się. iż argumenty a posteriori są zbędne dla po­ żenia bez udziału rzeczy zewnętrznych. to. jak i dlatego. zić sobie. Ale i to jest trudne do przyjęcia. uznam za dowód tego. Oświadczam. Jeśli uznacie za możliwe. dla której wierzy­ zgoła racji. Ależ . przy tym że istnieją. i z taką samą wyrazistością. nie każdemu. założeniu. mógłbym przedmiotów zewnętrznych. Ten prosty eksperyment zapewne utwierdzi was w mniemaniu. których źródło stanowił ów pogląd. że to. nie większej wagi. to mielibyśmy zupełnie te same racje. których te ciała są traktuję ten temat rozwlekle. czymże więcej jest go. oznacza zajmować stanowisko z koniecz­ pić od swego zdania. w jaki sposób ciało może oddzia­ ruch czy kolor. kto by je postrzegał. gdyby ciała zewnętrzne istniały. gdyby zaś nie 23. przy bezużyteczne i nie służą jakiemukolwiek celowi. Zgodzę się. co przedmiotem. że istnieje cały ten kosmos ze­ ności bardzo problematyczne. iż bez potrzeby których idee umysł nabywa za pośrednictwem doznań. Zatem można wiedzieć. że to potraficie i że nie ma kaś istota rozumna bez uczestnictwa ciał zewnętrznych doznaje tego same­ w tym nic trudnego. że tak jest w istocie. abyśmy się mogli o tym kiedykolwiek dowiedzieć. by przynajmniej uznać za prawdopodobne. kto je postrzega? Czyż jednak wy sami ich nie postrze­ nych przez jej idee i wywołujących te idee w jej umyśle. skoro uznaje się. przyjmując to założenie. Aby tego mentu na rzecz istnienia ciał poza umysłem. nawet gdyby sądził. że zawsze mogą być wytwarzane w taki sposób i w takim niezliczone kontrowersje i dysputy w filozofii oraz niemało sporów. co zostało. Jednym słowem. liwości. 22. czemu miałby on służyć. skoro przykładowo przytoczyć kilka spośród tych błędów i trudności (żeby nie przyjmuje się. dostatecznie wykazane twiej jest pojąć i wyjaśnić tworzenie się wrażeń. by wasz 20. co jest jawną niedorzeczno- 32 33 . Równa się ono bowiem przyjęciu bez żadnej wnętrznych ciał. że istnieje coś takiego. drzewa w parku lub książki w biblioteczce. że równie trud­ łej tej kwestii. które są całkowicie cie w jego istnienie. obecnych w jej umyśle w takim samym układzie to wszystko. choć nie potraficie podać mi żadnej racji. Jestem o tym przekonany do tego w naszych umysłach nie może stanowić racji ku temu. niż wyobra­ istniały. i nie potraficie wskazać. jakie mamy teraz.powiecie . mogły istnieć poza umysłem. by mniemać. że Bóg stworzył niezliczone mnóstwo bytów. co zostało powiedziane. co ty. jak tworzą się nasze idee. zapominając jednocześnie o tym. musielibyście je sobie wyobrazić albo pomyśleć o nich.

Tym. albo są one całkowicie po­ innych operacji. przez cały ten czas oddajemy się wyłącznie rozważaniu swych układu. przekonania o tym innych. idea ani kombinacja idei. kształt im umyśle idee oraz zmieniać i przestawiać powstające w nim obrazy. to znaczy nie posiadają żadnej możności działa­ jemnie. nazywamy go wolą. Jeśli w toku tej analizy dostrzegą oni. jak tylko prostej obserwacji wła­ cha. kto nie oznaczają różnych idei. która odzwier­ nością nie potrzeba będzie niczego więcej. za pomocą jakichkolwiek słów byśmy je wyróżniali. aby wpoić ją w jego umysł. W związku z tym. z czego można nie może przypominać jakiejkolwiek idei ani przez jakąkolwiek z nich być wnioskować. jak tylko za pośrednictwem skutków. które dzy czy aktywnego bytu oraz czy posiada takowe idee dwóch naczelnych postrzegamy. że już samo istnienie idei zakłada ich bierność i bezwładność do pewne pojęcia duszy. czegoś. aby pojąć istnienie ciał ze­ twierdzenie. ducha i operacji umysłu. takich jak chcenie. że tak lub bycia podłożem wymienionych wyżej władz i nosi miano duszy lub du­ jest w istocie. a gdy je wytwarza i dokonuje na nich tymi słowami albo kryje się jawna sprzeczność. czyli poza umysłem. w jakim znamy albo rozumiemy mówiąc ściśle. nie dostrzeże w nich żadnej mocy ani aktywności.ścią. art. są wyraź­ władz znanych pod nazwą woli i rozumu. wprowadza siebie w błąd i łudzi się. aby stało się dla każdego ja­ o których mowa. aby idea cokolwiek sprawiła albo. które albo są pozba­ siebie inaczej. by natychmiast 34 35 . jeszcze inne całkowicie w tym samym czasie są one przedmiotem jego pojmowania i w nim się znaj­ znikają. że wyrażenia. Ale umysł. Przy tym wła­ ciedlałaby tę aktywną zasadę ruchu i zmiany idei. która to idea wiąże się ze względnym pojęciem podtrzymywania innej idei ani spowodować w niej żadnej zmiany. to chodzi o mnie. że tą przyczy­ tego. nie zwracając uwagi na swą własną aktywność. czy to ideach zmysłowych. czyli istnieją poza nim samym. Wystarczy tylko zechcieć. to. stanowi i zapyta siebie. inne podlegają zmianie. jak również od trzeciej idei. którzy udzielają na te pytania pozytywnej odpowiedzi. nie potrzeba niczego więcej. Zatem kroć tylko uznam to za stosowne. albo zawierają sprzeczność. Duch jest bytem prostym. które istnieją niepomyślane. Wykazaliśmy jednak. Są tacy. Stąd jasno wynika. a właściwie w ogóle nie oznaczają jakiej kol wiek skupi uwagę na swych ideach. Moment uwagi wystarcza by reprezentowane. od której one zależą i która dują. że posiadamy odkryć. substancja. ale coś od idei bardzo odmiennego. Z poprzedniego artykułu jasno wynika. Musi nią być jakaś wodów przeciwko istnieniu substancji materialnej. a to w takim stopniu. choć są wywoływane na nowo. Aby się przekonać. że nie ma żadnej cielesnej czy materialnej 24. co będąc istotą zdolną do działania. musi być z pewno­ własnych idei. by dowolnie wzbudzać w swo­ stością pokazaliśmy w artykule 8. liczby. ruchu i wielkości cząstek elementarnych. które powoduje. Istnieje zatem jakaś przyczyna tych idei. Idea nie może być też po­ znaczenie tych słów. albo pozbawione treści. to znaczy istnienia rzeczy 27. nienawidzenie. jaką stanowi duch. że jest rzeczą niemożliwą. miłowa­ takiego stopnia. Jeśliby wione znaczenia. czy potrafimy pojąć znaczenie absolutnego zbawiona ciała aktywna substancja. gdyż wszystkie idee są bierne i bezwładne (zob. ścią fałszywe. aby ich przekonać. Taka śnie z całą stanowczością obstaję. aby była przyczyną czegokolwiek. żeby się one różniły od siebie wza­ nie pozbawione aktywności. niż zaproszenie ich do spokojnego przyjrzenia się 25). Chwila uwagi pozwoli każdemu odkryć prawdziwość i oczywistość je wywołuje i zmienia. takie terminy jak wola. co działa. mianowicie idei substancji albo bytu nia. na ile to rozumiem. wypowiada się słowa. niechże się za­ cając ją z całym przekonaniem uwadze czytelnika. Dla mnie jest czymś oczywistym. a jako takie nie mogą za pomocą obrazu czy podobieństwa przedstawiać własnym myślom. dusza czy duch nie ma w nich niczego innego. Ale gdy snych idei. ile­ i ruch nie mogą stanowić przyczyny naszych wrażeń zmysłowych. istnienia przedmiotów postrzegania zmysłowego. pole­ ktoś powątpiewał o prawdzie wygłoszonego tu twierdzenia. że jest czymś całkowicie niemożliwym posiadanie idei. że rozciągłość. Już krótkotrwały wgląd we własne myśli wystarcza. że wrażenia są efektem oddziaływania sił będących pochodną wnętrznych. przy czym jedne sobie ciała. Zauważam u siebie zdolność do tego. są albo sprzeczne. Aczkolwiek jednocześnie należy przyznać. Ducha postrze­ samych w sobie. Wszystkie nasze idee. co jest postrzegane. że niczego takiego w nich nie ma. będąc przedmiotem myśli. jak to z całą oczywi­ 28. iż potrafi sobie wyobrazić i wyobraża 26. I nie znam prostszego i odpowiedniejszego sposobu idei duszy czy ducha. że mówiąc o absolutnym już jest natura ducha jako tego. co postrzegamy. aby z całą oczy­ substancji. Toteż żadna idea. nie sposób utworzyć zbawione znaczenia. nie. co tu zostało powiedziane i uczyni zbędnym przytaczanie dalszych do­ ną nie może być żadna jakość. Gdy czynimy wszystko. Pozostaje więc jedynie ewentualność. czy potrafi utworzyć sobie ideę jakiejkolwiek wła­ 25. że przyczyną idei jest po­ wistością przekonać się o tym. niepodzielnym i czynnym. Chwila uwagi wystarczy. nie może wytworzyć żadnej w ogóle. że za gającego idee nazywamy rozumem. wówczas z pew­ snym. a mianowicie. dobizną ani wzorcem jakiegokolwiek bytu aktywnego. Każdy. jak tylko to. pojęcia lub rzeczy. są następujące po sobie idee. czy pochodzących idei. co aktywne. Skoro bowiem idee i każda ich część istnieją tylko w umyśle. czyli duch. wrażenia zmysłowe. że nie może postrzegać samego istnieniu rzeczy niemyślących. z refleksji. co w naszej mocy. Powtarzam tę konkluzję.

będącymi efektem aktów ludzkiej woli. choć nic nie może być od tego bardziej absur­ wówczas oddajemy się tylko zabawie słowami. ma się rzecz ze słuchem i innymi zmysłami. wzbudza w nas idee zmysłowe. A jednak to konsekwentne i jednostajne funkcjonowanie. miejsce wprowadzić pajęczynę idei. według których Umysł. tworem wyobraźni. Idee nabyte za ich pośrednic­ 33. to za­ strzegamy wzrokiem pewien okrągły. że do osiągnięcia miał. rach. która je postrzega. to nie że Słońce jest przyczyną ciepła. takich a takich celów prowadzą takie a nie inne środki . ny sposób zależne od mojej woli. lub arbitralnie ustalić. że przyjmowane tu zasady nie rego wola ustanawia prawa natury. Podobnie mać. Ale pomimo tego są one czajnym biegu rzeczy takim to a takim ideom towarzyszą takie a nie inne ciągle ideami. jak to żywe i wyraźne. ukazujące jest wyłącznie mrzonką i urojeniem wyobraźni? Na wszystkie te i wszystkie w tak oczywisty sposób mądrość i dobroć rządzącego wszystkim Ducha. chowi i zderzeniu dwóch ciał towarzyszy dźwięk. pojawi się zarzut. gó­ niźli nowo narodzone dziecię. nie może idee. Otóż ustalone reguły. które prawdopodobnie można wysunąć przeciwko wyłożonym przez stencji. podczas gdy te wzbudzone w wyobraźni. Tyle można wsze następują inne określone idee. cóż stanie się ze Słoń­ wiek o tym. że idee aktualnie postrzegane za pomocą zmysłów nie są w podob­ gamy dotykiem ideę czy wrażenie zwane ciepłem. nasze wrażenia zmysłowe. którzy pojmą rzecz bić. świetlisty kształt. ba. rzeczami realnymi. aby zapewnić zmysłom jakąkolwiek satysfakcję czy uniknąć frustracji. ufam. jesteśmy skłonni mnie­ jakie konkretne przedmioty mają się ukazać mojemu wzrokowi. postrzegając. nawet o własnych ciałach? Czy to wszystko 32. gularne. Sko­ znika z pola uwagi. które są niu tego słowa albo też obrazami rzeczy. Te idee odciśnięte na zmysłach przez Twórcę przyrody nazywają się twem nie są wytworami mojej woli. trzeba posiać w porze zasiewów. Zanim posuniemy się dalej. sen krzepi. a ja chciałbym. że aby zebrać plony łatwo rozumieją rzeczy tego rodzaju. co w naturze realne i substancjalne. to znaczy są tworami czysto pojęciowymi. tak że dorosły czło­ w umyśle. nie stanowi dowodu na to. jakie istnieją. to znaczy wiązania świadczą w dostatecznym stopniu o mądrości i łaskawości ich Twór­ trwalsze. w mojej wyobraźni pojawiła się taka czy inna idea. Jeśli czyniąc to. istnieją tylko pogrążylibyśmy się wszyscy w niepewności i zamęcie. że nie sprawiliśmy tego my uznać za pewne i oparte na doświadczeniu. Jednakże jakąkolwiek miałbym władzę nad moimi myślami. Gdy w biały dzień otwieram oczy. czy będę widział. Księżycem i gwiazdami? Cóż mamy myśleć o domach. Zatem po pierwsze. a z pewnością żadna idea. gdy natomiast rozprawiamy sami. Idee zmysłowe są trwalsze. w mgnieniu oka. których wzbudzające podziw po­ wytworzył. gdyż nie wszyscy ludzie równie To. To daje nam pewnego rodzaju zdolność przewidywania. które umysł sobie sam się w regularnych układach czy szeregach. co należy ro­ nas dotychczas zasadom. Przysługuje im również pewna stałość. że ten dźwięk jest skutkiem owego zderzenia. że mi to wybaczą. drzewach. w równie realny sposób. i w ogóle. który ją postrzega. żywsze i wyraźniejsze od idei. któ­ inne możliwe tego typu zarzuty odpowiadam. jednocześnie postrze­ uważam. znużę tych. jako że przyrody. że gdy po­ 29. nazywane są ideami w ściślejszym znacze­ 30. Ta właśnie zdolność tworze­ ro tylko bowiem zorientujemy się. czy nie. nie kieruje bezpośrednio naszych myśli pozbawiają nas żadnej z rzeczy istniejącej w przyrodzie. Idee zmysłowe są uznawane za bardziej rzeczywiste. to znaczy istnieją w umyśle. a ogień ogrzewa. czyli z góry przyjęte metody. każąc im raczej błądzić w poszukiwaniu przyczyn wtórnych. ną z nich przyczyną drugiej. niewyraźna czy trwała. a te poznajemy przez doświadczenie. Zatem istnieje jakaś inna wola lub duch. aby na to nie dzięki odkryciu jakiegoś koniecznego związku między naszymi ideami. że ru­ jest w mojej mocy postanowić. że istnieją one poza umysłem. która niczym chimera jest w całości lecz dzięki obserwacji ustalonych praw przyrody. ale to cy. Jeśli wszystkie rzeczy. dalne i niezrozumiałe. rzekach. 31. uporządkowanie Niemniej jednak. bardziej uporządkowane i bardziej spójne niż twory umysłu. natychmiast przypisujemy samym ideom moc sprawczą i czynimy jed­ o niemyślących podmiotach działania albo o tworzeniu idei bez udziału woli. jak poradzić sobie z wyzwaniami życia. a wiemy. trzeba poświęcić nieco czasu na odparcie zwala nam kierować własnymi poczynaniami z pożytkiem dla naszej egzy­ zarzutów. wiedziałby nie więcej cem. są tylko ideami. dochodzimy do wniosku.wszystko to wiemy usuwamy ze świata wszystko. zauważywszy. ale pojawiają niego postrzegane. Bez tego bylibyśmy wiecznie zagubieni. że akceptując powyższe zasady. nie wiedząc. kamieniach. czyli myślącej substancji. Cokolwiek widzi- 36 37 . Nie są też wywoływane w umyśle w sposób przypadkowy. Na tej samej zasadzie. które imitują albo reprezentują. mniej żywe i mniej stałe. W taki sam sposób idea ku Niemu. żeby ustąpić miejsca innej. która po­ 34. W ten sposób. że pokarm nas żywi. Są one ponadto od którego zależymy. nazywa się prawami mniej zależne od ducha. które uczy nas. istnieć inaczej jak tylko w umyśle. że w zwy­ wzbudza je wola innego i potężniejszego Ducha. jak idee. by mnie każdy zrozu­ w czas żniw. na przykład. że po pewnych ideach zmysłowych za­ nia idei i usuwania ich pozwala określić umysł jako aktywny. jako mniej re­ który je wytwarza. będąc przez ma miejsce z ideami. Bez tak zdobytej wiedzy wytworem wyobraźni. choćby były nie wiadomo jak i spójność.

że rzeczy. mimo wszystko niełatwo zgodzić się z twierdze­ urojeń czy idei utworzonych przez nas samych. które widzę na własne oczy i dotykam czajem użycia wyda się dziwaczne i śmieszne. Moje argumenty nie przeczą istnieniu jakiejkolwiek z rzeczy. Niechże tak bę­ nali się. nie wyrządzam szkody reszcie ludzkości. ale o jego prawdziwość. To nia jego bezbożności. o ile wolno powiedzieć. kolor. Jedyną rzeczą. 30 i 33. wyraz był używany potocznie w taki sam sposób jak termin r z e c z . gwiazda. ciepło. są bardziej upo­ wieństwie do i d e i . Przy mioty zmysłów istnieją tylko w umyśle. że czynię niźli duch ludzki. dlatego. w pełni swoją moc. odpowiadam. iż usuwa się coś. aby jakiekolwiek argumenty. że są bardziej realne niż te to z dwóch powodów: po pierwsze. co tu przedstawiłem w słowach najbardziej czas nie brzmiałby od niego bardziej dziwacznie czy śmiesznie. Rerum natura ist­ usuwamy. której odma­ wpływu na prawdziwość twierdzenia. Wynika to w sposób oczywisty z artykułów 29. pomniejsza istnienie czy realność rze­ rzam spierać się o stosowność tego wyrażenia. że mocniej poruszają umysł. O tym. że to. Może jednak ktoś będzie obstawał przy tym. iż usuwamy ze świata wszystkie substancje cielesne. jak nie wąt­ na to. Istnieją substancje duchowe. obstawajcie przy oczywistości zmysłów. nawet w wyobraźni. w przeci­ pierwsze. miały wziąć górę nad pewnością zmysłów. że on będzie nadal wierzył swoim zmysłom i nie pozwoli równie rzeczywistym na gruncie naszych. że w ten sposób jest wszystko. że termin r z e c z . aby zechcieli dokonać wglądu we własne myśli i przeko­ przekonywające. potrafią aktem woli wzbudzić w sobie idee. jest rzeczywi­ obejmując zarówno idee. ten jest bardzo daleki od zrozumienia moich poglądów. istnieją i to istnieją realnie. że twardość czy miękkość. Ktokolwiek sądzi. odczuje te­ kształt i tym podobne jakości. nigdy nie zauważy jej braku. nie przedmioty zmysłów. jakie tylko mogłem znaleźć. która. co rozumiem przez rzeczy realne w przeciwieństwie do 38. minerał i w ogóle każdy element wszechświata jest bytem 40. bez względu na to. ponieważ w mowie potocznej nie używa się terminu i d e a do oznacza­ 35. coś istniejącego rządkowane i wyraźne oraz że nie są wyłącznie fikcyjnymi tworami postrze­ poza umysłem. słyszymy lub w jakikolwiek sposób pojmujemy czy rozumie­ umysłem podłoże akcydensów i jakości. które wyrażone inaczej mówi jedynie wiam istnienia. W żadnej mierze nie wątpliwie tak już jest. Ateista. które zwą się rzeczami. a nie ideami. za znajdujące się poza my. Ale cokolwiek byśmy tu powiedzieli. Nie rozumiem jednak. który sugeruje te własności. jak zawsze. Gdyby więc ten zostali pozbawieni niewyczerpanego źródła intelektualnych igraszek. my zmysłami. Nie zamie­ jasnych. Jeśli czy. my jesteśmy 37. który jest postrzega. ktoś może być skłonny zare­ agować deklaracją. umysły albo dusze ludzkie. Odpowiadam istnieje. czy ich rozumienie r e a l n o ś c i różni się od mojego. smak. oznacza. po drugie. a nie­ możemy postrzegać za pomocą zmysłów czy refleksji. czyli poza które. Ależ. co się ma na myśli. takich jak rozciągłość. śmiem twierdzić. jak byłyby one Proponuję innym. jest ideą tamtego. Przyznaję. jest to. co widzę. które nia różnych kombinacji jakości zmysłowych. a ponadto nie myślą i są nieaktywne. ile tylko chcecie. W tym sensie Słońce. które widzę za dnia. że jeśli weźmiemy termin s u b s t a n c j a w potocznym znaczeniu pię we własne istnienie. dlatego. roślina. że jemy i pijemy idee i że w idee jesteśmy odziani. czemu istnienie nigdy nieje i rozróżnienie między tym. a które będąc wytworzone zgodnie z pewnymi regułami albo 39. weźmiemy substancję. Jeśliby ktoś zapytał. wów­ 36. to ochoczo przyznam. aczkolwiek jedne i drugie niem. czyli jest przeze mnie postrzegane. że to. że każde wyrażenie odbiegające od określonego zwy­ podaję w wątpliwość tego. założeń. nie wątpię tak samo. gdzie pokazałem. to zaś. nigdy na to. zwartość. które sobie wyobrażam nocą. które połączone ze sobą tworzą różnego ro­ raz brak tej pustej nazwy. dzie. jak się ogólnie przyjmuje. jak nasze zmysły. jak niektórzy filozofowie. że prawdą jest przynaj­ gotowi uczynić to samo. jak wszelkich innych. słyszę i czego dotykam mniej to. O tych ostatnich mówi się. co urojone zachowuje nie przysługiwało. Skoro więc przed­ stym Słońcem. Pokazaliśmy. gdy zechcą. wówczas istotnie przyznaję. Ale owe idee umysłem. przez co rozumie się. Streśćmy tu to. co rzeczywiste i tym. co filozofowie nazywają materią albo substancją cie­ tyle. Nie ma to jednak żadnego własnymi rękami. to nie można nas oskarżyć o jej odrzucenie. dotykamy. powie ktoś. określając je mianem idei. Filozofowie zaś być może uznają. że ją my pozostaje równie pewne i równie realne. istnieją wyłącznie w umyśle. A czyniąc tak. które nie mogą istnieć niepostrzegane. że żywimy się i odziewamy w rzeczy bezpośrednio postrzegane przez lesną. że jemy i pijemy oraz ubieramy się w bezpośred­ co powiedziałem. zdają się tworem umysłu potężniejszego i mądrzejszego miast zgodnie ze zwyczajem nazywać je rzeczami. że każda zdecydowałem sieje określić terminem i d e a . która dostarczała mu pretekstu dla usprawiedliwie­ dzaju pokarmy i stroje. istotnie. Ale jeśli 39 38 . za­ prawami przyrody. dlaczego posługuję się terminem i d e a . gającego je umysłu. że będzie bardziej właściwym i zgodnym ze są niewyraźne. jak można powoływać się na jako kombinację jakości zmysłowych. nietrwałe i niestałe w porównaniu z innymi. jest. tak przedstawionym rozumieniu realności jest czymś oczywistym. że tak jednakowo istnieją w umyśle i w tym znaczeniu są w równej mierze ideami. które postrzega­ zwyczajem nazwanie ich rzeczami. że r z e c z ma szersze znaczenie niż i d e a. jak i duchy czy myślące podmioty. cię­ świadectwo zmysłów jako dowód istnienia czegokolwiek. co nie jest postrze- żar i tym podobne. zatem zgodzicie się ze mną.

gdy ktoś zakłada się w nim. istnieje. wykazałem już w tamtym traktacie. ściwie pojęte przedmioty widzenia ani nie istnieją poza umysłem. tak też spowodowany przezeń rzeczywisty ból różni się bardzo wą idei wzrokowych postrzegamy odległość i rzeczy umiejscowionych od idei bólu. o rzeczach rzeczywiście istniejących w pewnym oddaleniu. dzenia. i ciała faktycznie się w niej znajdujące. że postrzegamy wzrokiem odległość i rzeczy znajdujące się pew­ że rzeczy są w każdej chwili unicestwiane i stwarzane na nowo. nie aprobując twierdzeń. Jeśli jednak tego nie potrafi. Tak że człowiek niewidomy od uro­ je. a to oznacza. który później odzyskałby wzrok. Toteż stansu sugerują nam pewne idee wzrokowe i doznania towarzyszące czynno­ raz jeszcze zachęcam czytelnika. aby wsłuchał się we własne myśli i nie ści widzenia. że w rozprawie dotyczącej widzenia nie stawiałem sobie za cel. nie co by pozostawało w koniecznym z nią związku. że we śnie dzący światem Duch. jak to 45. że jest ona postrzegana. by przyjęcie tego pospolitego i temu podobne zarzuty można wysunąć przeciwko moim tezom. lecz jedynie po­ postrzegającej. gdy za spra­ od idei ognia. Po czwarte. czy choćby może istnieć w rzeczy nie. to ten fakt stanowiłby. się dzieje. 147 i w innych miejscach eseju o widzeniu. między sytuacją. czy cokolwiek innego. pojmuje czy określa. otworzywszy oczy. Idee wzroku i dotyku stanowią dwa rodzaje całkowicie odrębne i różno­ tylko można sobie wyobrazić. a mimo idee dotyku wzbudzi w nas. że ciała nie istnieją nigdzie poza umysłem. Z namy­ pokoju znika. aby pod tymi pojęciami rozumiało się coś innego. Jeśli uzna on za możliwe. który niedawno się ukazał. że rzeczy. Tak więc. że rzecz ma się inaczej z przedmiotami postrzeganymi za śni lub wyobraża sobie. jakie często postrzegamy rzeczy tak. odsyłam czytelnika do tego. W odpowiedzi na to chciałbym zwrócić uwagę na fakt. Aby tę kwestię dokładniej wyjaśnić. całe umeblowanie stawionego tu poglądu. Pokazuję tam. by ten łem. aby rzeczy widziane traktatu oraz w art. Po trzecie. jak się zdaje. powiadamia nas o tym. idee wzrokowe nasuwają czas daję za wygraną. to wów­ związkowi. że istnieje ogromna różnica. kto by je postrzegał. Zob. co nasze wła­ w sposób oczywisty. że wrażenie dy­ potrafię dostrzec. Chociaż kład. od którego zależymy. wpierw. czego sam nie pojmu­ nasuwają nam idee. warto jednak rozważyć. czyli w pewnej od nas odległości. poważne wyzwanie dla przed­ jest ktoś. Twierdzę. istnieją poza jego umysłem albo że są od aby nie dowierzał swoim zmysłom. a jak to później jasno pokażemy. że jest nam myśl o odległości w taki sam sposób. a przecież nikt nie będzie utrzymywał. 43. gane przez zmysły. ściśle rzecz biorąc. Te pierwsze są oznakami i zapowiedziami tych ostatnich. które reprezentują. gdyż byłoby absurdem przyjąć. niektóre bliżej. to czyni się tak nie dlatego. W celu zdobycia pełniejszej informacji na ten temat odsyłam do samego eseju. Z tego. że rzeczywisty ból. czyli poza umysłem. które widzi. art. jaką 44. Gdy tylko zamknę oczy. Skoro przed­ nym oddaleniu. że idee wzrokowe są językiem. że wła­ bardziej przeciwnych sceptycyzmowi jak te. jakie zdołałem przeprowadzić. to po najskrupulatniejszym przebadaniu. że nie ności. Nie chcemy uczynić z kogokolwiek sceptyka i sprawić. jakie idee dotyku zostaną wzbudzone w naszych umysłach 42. co zostało powiedziane widzenia. gdy są postrzegane. w pewnym dystansie. spotkam się z zarzutem. uczają nas o tym. wszystko przyznajemy. że tak jak rzeczywisty ogień różni się bardzo błędny pogląd zbadać i odrzucić. że odległości czy cechy w art. na przy­ obrazami rzeczy zewnętrznych. dopóki oddalone. zarzuci ktoś. niechże przyzna. nie ma zasad rodne. Gdybyśmy bowiem naprawdę widzieli zewnętrzną przestrzeń mioty postrzegania zmysłowego istnieją jedynie wtedy. będzie się zarzucać. że popełniam niedorzeczność. ale dlate­ dzi na nie wszystkie wynikają z całą oczywistością z tego. Po drugie. nie pomyślałby które ostatecznie są pozbawione wszelkiego sensu. zostaje stworzone na nowo. 40 41 . 41 wspomnianego traktatu. że się oparzył. Jeśli chodzi o mnie. nie będąc postrzegane. jakby dzielił nas od nich duży dystans. Wprost przeciwnie. Odpowiada­ słu nad tą właśnie trudnością zrodził się mój esej zatytułowany Nowa teoria jąc na to wszystko. 3. ani nie są 41. że istnieją one wyłącznie w umyśle. które ze swej natury nie mają żadnego podobieństwa ani związku pozwolił się zdominować przez zwodnicze słowa. podkreślamy wagę niego oddalone. że w rzeczywistości widzimy przedmioty na w takich to a takich odstępach czasu i w rezultacie takich a nie innych czyn­ zewnątrz nas samych. ani się nie idei rozumie coś innego niż to.. co zostało powiedziane w poprzednich partiach niniejszego istnieją one w umyśle. To dzięki aby jego idee czy ich pierwowzory istniały. a rzeczywistym oparzeniem. a odpowie­ błędu było konieczne dla uzasadnienia wyłożonej tam koncepcji. z odległością czy rzeczami znajdującymi się w jakimś oddaleniu. gdy wykonamy ten czy inny ruch naszego ciała. Tu dodam jeszcze tylko. między rzeczywistym ogniem a ideą ognia. i proszę. To. a ledwie je otworzę. 4 itd. Ten pomocą dotyku. co już powiedzia­ go. inne bardziej od nas zatem drzewa w ogrodzie czy krzesła w salonie istnieją tylko dopóty. za pomocą którego rzą­ sne myśli. o którym pouczyło nas doświadczenie. które tutaj sformułowaliśmy. zarzucając mi. aby zechciał rozważyć. to owe idee nie sugerują nam ani nie narzucają myśli w odróżnieniu od jego idei. zmysłów i przyznajemy zmysłom taką gwarancję ich wiarygodności. jak wyrażenia jakiegoś języka z jego strony nierozumnym stawać w obronie czegoś. że z powyższych zasad wynika. wynika w odległości kilku mil miały się znajdować równie blisko nas. biorąc pod uwagę proste i kąty. czy przez aktualne istnienie bycia na zewnętrz ani się nie postrzega bezpośrednio wzrokiem.

trzeba zauważyć. tak jak z powszechnie sły jako złożone ze skończonej liczby części. nie istnieje wówczas. przezeń postrzegane. że zmysły są nie dość przenikliwe. jednak zdania. nieskończona i bezkształtna. dzięki w naszym ich postrzeganiu. wyda się nieskończone. jakbym miał nych ciał. i kształtu. z któ­ przedmiot widzenia. dojdziemy do wniosku. że powszech­ ko w umyśle. nie będąc podtrzymywana w istnie­ jak tylko ideami. Aby to uczynić jeszcze jaśniejszym. niż jest postrzegane. że kolory istnieją w umyśle i nigdzie indziej. termin k o s t k a będzie dla nich strzegalne. ani nic do nich podobnego wieki. Wynika bowiem w sposób oczywisty z art. jakiegokolwiek byłyby rodzaju. Z tego zaś wynika. rozciągła i sześcienna. Nie będzie tu od rzeczy zauważyć. więcej. 42 43 . I tak w końcu. gdy zgodnie twier­ w zgodzie z powyższym. nie równa się przypisaniu tych ne samo w sobie. nie należy tego rozumieć w taki sposób. postrzegający materia czy substancja cielesna istnieje. żeby ciała ulegały unicestwieniu i były materia. że jakości te znajdują się w umyśle tylko w takim stopniu. gdy są 47. gdyż nie przyjmuje się dzisiaj nieskończoną podzielność materii. kiego zarysu czy kształtu. gdy zmysły staną które się o niej orzeka i w której one istnieją. dłużej. a przy tym wszystkim nie zachodzi żadna które się określa mianem ich modi czy przypadłości. stając się teraz widoczne. jak sami filozofów zasady są narażone na podobny zarzut rzekomej niedorzeczności. materialiści na gruncie swych własnych założeń są zmuszeni przyznać. to jednak nie niu przez Boga. w jakim są zaś wynika. dla którego jakieś lecz tak jak idee. w którym ona istnieje. lecz to. Zatem powodem. jest nieskończenie rozciągłe. którym odróżniamy od siebie ciała będące przedmiotami postrzegania zmy­ 49. to są utrzymujemy. które stanowią wyłączny. choć my tego nie czynimy Gdziekolwiek jest mowa o tym. co filozofowie w miarę jak zmysły się wyostrzają. gdyż nie posiada żadnej z tych szczególnych własności. że światło i kolory. co dzą. się nieskończenie przenikliwe. wykazali to ponad wszelką wątpliwość. to wydaje mi się to całkiem bez­ liczbę części. r o z c i ą g ł a i s z e ś c i e n n a . Toteż powiedzenie. 45 nym. takie czy postrzegane. Z tego. Dalej. że materia istnieje i że cały wszechświat jest z niej utworzony. który byłby od nich różny i stanowił ich podstawę. że Uznaje się za wyjątkowo absurdalne przekonanie. przy której istnieniu obstają filozofowie. a zatem pozbawione wszel­ własności podmiotowi. gdyż może istnieć jakiś innych duch. Każde więc ciało. co tłumaczą właśnie jako nieustanne stwarzanie. i to umysł jest tym. to równie pewne okaże się też to. ten właśnie pogląd przyjmują powszechnie filozofowie. W odpowiedzi stwier­ do ogólnie przyjętych zasad. że w każdej cząstce materii istnieje nieskończona liczba części. że przedmioty postrzegania zmysłowego nie są niczym innym. Choć bowiem przyjmują prawdę stanowić wyzwanie dla naszych poglądów. czego nie da stwarzane w każdym momencie albo by wcale nie istniały w przerwach się pojąć. uznamy zarzut wysunięty w art. ale wszystkie umysły. które były przedtem niedo­ t w a r d a . aby rzeczy miały być stwarzane w każdym momencie. rozciągłości i kształtu. Tego właśnie nie potrafię pojąć. to wziąwszy pod uwagę powszech­ je. które nie są postrzegane przez zmysły. nie wynika. powiadam. że nie może ona istnieć. że gdy przymykam po­ ani poszczególne ciała postrzegane przez zmysły. nadają mu zarys odmienny od tego. że nawet jeśli założymy. Toteż że umysł jest czerwony czy niebieski. a przecież tego pod adresem przyjętych przez nas twierdzeń za nie dość zasadny. że żadne z poszczegól­ istnieją poza umysłem. wszystkie otaczające mnie widzialne przedmioty znikają. że ciała nie nie akceptowane dziś zasady. aby je dostrzec. że zmiana w samym ciele. to znaczy nie w taki sposób jak modi czy przypadłości. aby na­ właśnie zazwyczaj uczą filozofowie scholastyczni. że rozciągłość istnieje wyłącznie w umyśle nie ciało wydaje się mieć skończoną wielkość albo jest postrzegane przez zmy­ wynika. to wynika z tego. że istnieją one tylko wtedy. że inne. są jedynie wrażeniami zmysłowymi istniejącymi nie rych żadne nie istnieje dłużej. postrzegają w przedmiocie coraz większą powiadają o substancji i przypadłościach. że jeśli rozciągłość i kształt istnieją tyl­ słowego. 46. Na przykład w twierdzeniu: k o s t k a j e s t kształt. że postrzegane przez nas. jaki oznaczał podmiot czy substancję różną od twardości. ciało. Czynią to przy­ rozciągłość (mówiąc językiem scholastyków) stanowi modus albo przypa­ najmniej najbardziej poważani i znaczący filozofowie. mamy prawa wyciągać stąd wniosku. gdy nie jest na myśli ten czy inny poszczególny umysł. Choć bowiem istotnie oni. Gdy chodzi o to. po różnorakich zmianach wielkości gdyż mnie kostka nie wydaje się być niczym odmiennym od tych rzeczy. i każda jej cząstka jest. iż umysł jest rozciągły i ma jakiś kształt. 11 i następnych. co oznacza. że nie posiada ich przyjętego faktu. Z powyższego zaś nie wynika. którzy odwołując się dłość orzekaną o przedmiocie. niż są postrzegane? Z kolei może się komuś wydawać niewiarygod­ 48. jest nie to. właściwy i bezpośredni formuje całą tę różnorodność składających się na świat widzialny ciał. gdyż części położone na jego krańcach. że przedmiot wydaje się większy i zmienia się jego podstawne i niezrozumiałe. iżby dusza czy umysł miały być rozciągłe. może ktoś zarzuci. nie będąc postrzegane. chwila namysłu uświadomi nam. rozpatrywa­ kostka jest twarda. A czyż nie nie istnieje poza umysłem. jak dalece ogólnie przyjęte przez materii za niewiadomo jak pewne. był postrzegany przez zmysł mniej bystry. Po piąte. Jeśli weźmiemy to pod uwagę. że choćbyśmy uznali istnienie lecz jest jedynie wyjaśnieniem znaczenia terminu k o s t k a . a jedynie w zmysłach. Materia. jest czymś. Z tego dzam. które nie mogą istnieć.

aby wyeliminować przyczyny naturalne i przypi­ czymś zupełnie nieuzasadnionym i nierozumnym przyjąć istnienie niezliczo­ sać wszystko bezpośredniemu działaniu duchów? W świetle tych zasad nie nego mnóstwa stworzeń. Jednak­ opierają się na założeniu. jak można by to sobie czy zakłócenia potocznego sposobu posługiwania się językiem. co zawiera w sobie używać wszelkich tradycyjnych zwrotów językowych. że ludzie wierzą w istnie­ i naukowy. skoro Bóg mógłby dokonać tego wszystkiego sposób? Myślę. które z tak wielkim powodzeniem były stoso­ turę i ducha języka. czy nie wy­ że nawet jeśli w teorii należało uznać taką możliwość. Odpowiadam na to. że podobnie ma się rzecz z wszelkimi ciałami. jak gdyby bezpośrednią przyczyną ich wrażeń zmy­ poprawności wyznacza zwyczaj. Co więcej ci. utworzyć sobie na tej podstawie zdecydowany naukowy pogląd. to było z ich strony daje się niedorzecznością. które. Nie jest to 44 45 . których dowody przekonały o praw­ 54. 50. Mówiąc krótko. oddziaływującą na nich w każdej chwili i obecną na wyciągnięcie ręki. możemy dalej słem. zjawisko to tyle. ruchu i innych jakości. że po dokładnym ceptacja naszych poglądów nie przyczyniłaby się w żadnym stopniu do zmiany badaniu mogłoby się okazać. które w ich przekonaniu istnieją poza umysłem. jak to już zosta­ stanowiącymi bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego. niektórzy mogą uznać powszechne. świat się myli? A gdyby tak było. o których tu jest wołują one w nas właściwe i pożądane reakcje czy skłonności do działania. jak sami przyznają. 25. u c z e n i . że ak­ cego się tak powszechnie błędu? Odpowiadam najpierw. Zważywszy na to. Po siódme. Co więcej. niepodobna wierzyć w coś. mowa są tego rodzaju. które maczyć rzeczy. Comm. Słońce zachodzi lub zbliża się do zenitu. w jaki sposób materia miałaby oddziaływać na ducha rzy choć przyjmują istnienie materii. et Corr. którzy usiłują tłu­ z tego. jak ciągnęli wniosek. którym się posługujemy. co tu powiedzieliśmy. że cały silili się na zmianę stylu. Pogląd. gdy sieje potraktuje w sposób ścisły ka. żeby komuś małostkowemu. to jednak w Bogu tylko upatrują bezpo­ czy wywoływać w nim jakąś ideę. że substancja cielesna czy materia rzeczywiście że rzetelny i poważny czytelnik będzie w stanie wyłowić sens z toku naszych istnieje. jednakże w tej dziedzinie powinniśmy „my ś 1 e ć j a k bez nich. lecz do zawierałyby w sobie jakąkolwiek władzę czy możność działania. jak Loąuendum est ut plures. że tak. którego kryteria nie materii. jest to nieuniknione. W pewnym sensie.. sentiendum ut pauci (Aug. odwołując się nie do substancji cielesnej. śledząc ich ogólny kierunek. a stąd wy­ kształtu. nie pozostawić ku temu żadnej sposobności. in Aristotelem de mogą oni jasno uchwycić jakieś znaczenie łączące się z tymi słowami. a m ó w i ć j a k lud" 1 . które tak naprawdę są niczym więcej. którego nie można by równie łatwo wyjaśnić bez i biorąc poprawkę na te nieścisłe formy wypowiedzi. że materia i ruch przyczyniły się do wyjaśnie­ opinii. wszelkie postępy poczy­ kto znajduje przyjemność w wynajdywaniu w naszych wypowiedziach pro­ nione w badaniu przyrody przez starożytnych czy nowożytnych filozofów blemów i niespójności. Czyż mielibyśmy przypuszczać. by tak dalece zmodyfikować na­ i podkopuje zasady mechaniki. rzeczywiście wierzy w istnienie materii czy rzeczy poza umy­ 52. że wśród przedmiotów postrzegania zmysłowego nie ma takich. wane przy tłumaczeniu zjawisk. w związku z powyższym może ktoś zapytać. jak długo tylko wy­ sprzeczność lub jest pozbawione sensu. uczyni oczywistym. był jakiś byt nieświadomy i niemyślący. to już pozostawiam bezstronnemu osądowi czytelni­ choćby nie wiadomo jak były fałszywe. Czyż nie słusznie wyśmiano by kogoś. głosili już dawniej jesteśmy pod wpływem takich a nie innych idei. że materia w naukach średniej przyczyny sprawczej wszystkiego. że nie aż tak wielu ludzi. że nie ma takiego zjawiska wyjaśnionego na wywodów. Po szóste. powie ktoś. Niphus. to jakaż mogłaby być przyczyna panoszą­ Chwila refleksji nad tym. Nie potrafię jednak pojąć. jak i tymi. że Słońce wscho­ nie ludzkości za argument nie do odparcia na rzecz istnienia materii czy rze­ dzi. można powiedzieć. zarówno ideami i wobec tego nie mogą być przyczyną czegokolwiek. mimo to powiadają. ale że duch grze­ nia w przyrodzie jakiegokolwiek skutku i które wobec tego zostały stworzo­ je i tak dalej. Wyjaśnić pozwala wyeliminować. Toteż nie jest możliwe. jak to można łatwo wykazać. Ściśle rzecz biorąc. a czy wyrażenia. których zwyczaj nie niego. któ­ się podjąć wyjaśnienia. kto by wyrażał się w taki ne bez jakiegokolwiek celu. czynią to. Czynią tak również ostatnio ci filozofowie. bez wątpienia wydałoby się to bardzo zabawne. Jest zatem jasne. dlaczego w takich to a takich okolicznościach 53. Ale żaden filozof nie chce niektórzy ze scholastyków. Po ósme. uważam. wydźwięk oraz myśl przewodnią. kto więc je odrzuca. jako że język. 51. odwołując się do indukcji. nie są zdolne do wywoła­ powinniśmy więcej mówić. co pokazać. aby Ge. działając tak. że nie istnieją żadne cielesne przyczyny. ło pokazane w art. I). gruncie tego założenia. istotnie. Ci. zgodne przeświadcze­ dziwości systemu kopernikańskiego. te zaś nie zawsze są najbardziej trafne. nawet nia bardzo wielu rzeczy. Wszyscy oni zdali sobie sprawę przyrodniczych do niczego się nie przydaje. jest dostosowany do wyrażania obiegowych słowych. wyobrażać. ten burzy całą naukę o ciałach w najściślejszym filozoficznym dyskursie. że ogień grzeje albo woda chłodzi. a gdyby w mowie potocznej czy zewnętrznych względem umysłu. Mówiąc o zwyczajnych sprawach codziennego życia. libr.

znawstwie. iż postrzegają rozmaite idee. Był czas. abyśmy wskazali przyczynę tego przesądu matyki. biorąc pod uwagę ogólnie przyjęte prawa przyrody. co i poprzedni. że w nie wierzą. że Ziemia jest okrągła i pozostaje stałość i zmienność w działaniu. Do tego sprowadza się rzeczy podobne do naszych idei. że po dziś dzień owe poglądy nie 58. że ten pogląd. że jeśli nie jest postrzegany. zresztą jedyny przypadek. jeśli będzie właściwie zrozumiany. tłumaczy się to tym. ale czynić pewne i dobrze uzasad­ 57. gdybyśmy się znaleźli w okolicznościach bardzo oni tej sprzeczności. ślą oni w ten sposób dlatego. zobaczymy. co by się tylko może działać? Można to wyjaśnić po pierwsze tym. co tu zostało powiedziane. że na zewnątrz istnieją różnych od tych. czy Ziemia się dząc jasno. mocy i dobroci ich twórcy. Od­ ty postrzegania zmysłowego istnieją niezależnie od umysłu i poza nim. Porządek rzeczy i ich wzajemne powiązanie. Na podstawie tego. tak jak ludzkie istoty są wyodrębniane wielkości gwiazd albo jakiegokolwiek odkrycia w astronomii czy przyrodo­ na podstawie ich wielkości. że Najwyższy Duch. zarzuci ktoś. sprowadza się w rzeczywistości jedynie do tego. gdyż nie zostały one wywołane wewnętrznym aktem ani nie są za­ sca. w ruchu. że zostały wywołane z zewnątrz. kto zważy. ludzkości stanowią uczeni. to taki argu­ szej refleksji. jaka tkwi zarówno w założeniu. że idee zmysłowe są wywoływane w nas nione prognozy odnośnie idei. Odpowiadam na nomów za prawdę opartą na najbardziej jasnych i przekonywających dowo­ to. czy mamy poza umysłem. mamy w wielu wypadkach prawo przyczynę różną od umysłów. 55. dlaczego jest na świecie tak rozpowszechniony. które będą miały na nas wpływ w toku na­ przez rzeczy do nich podobne. choćbyśmy nawet musieli przyznać. czynie. która może zachować swoją użyteczność i pew­ ności działania. da się pogo­ im się nie śniło. my. a nasze idee są jedynie ich obrazami czy podobi­ poruszającą się na tle innych planet i wyglądającą pod każdym względem tak znami wywołanymi w naszych umysłach przez owe przedmioty. w takim a nie innym poło­ ne przedmioty rzeczywiście istnieją poza umysłem i posiadają istnienie odręb­ żeniu i odległości od Ziemi i Słońca. za całkowicie absurdalną. argument świadczący o przeogromnej mądrości. zwłaszcza że nie­ kiedy nawet uczeni uznawali myśl o tym. Ten pogląd samo jak one. To zaś zostało w przekonywający sposób ustalone na podsta­ wyznawany przez filozofów zawdzięcza swoje pochodzenie tej samej przy­ wie obserwacji zjawisk. Ale dlaczego zakładają oni. Na przykład ruch Ziemi uznawany jest dziś powszechnie przez astro­ i wyjaśnili. zdecydowana większość rodzaju ludzkiego. wi­ dzić z przyjętymi przez nas zasadami. są oni autorami swych własnych wrażeń zmysłowych. choć norodność. kiedy ludzie narzucają sobie sami przekonania. padając podstawy. jakie mnóstwo przesądów i błędnych opinii żywi z najwyższym uporem nie. Tymczasem na gruncie naszych zasad nic takiego nie może mieć miej­ twórcami. leżne od działania ich woli. są skłonni utrzymywać. że ludzie. co wiemy z doświadczenia o przebiegu następu­ wistością wiedzą. że owe idee czy przedmio­ to nie istnieje. i nawet powiadam. nie ogranicza się do powiedź da się łatwo zastosować w przypadku wszelkich zarzutów podobne­ jakiegokolwiek szczegółowego skończonego zbioru idei zmysłowych i nie go rodzaju. że Jego działania charakteryzuje stałość i jed­ z którymi często się spotykali. Ale. Po trzecie. Albowiem kwestia. jako o bezpośrednich skutkach działania wolnego ducha. pozostając w pełnej zgodzie z tym. iż ruch jest jedynie ideą wynika. uświadamiając sobie. to jednak są tak niezmienne i tak nam dobrze znane. nie tylko snuć wątpliwe przypuszczenia. który ność. który sam szych działań. że bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego nie istnieją porusza. wyobrażając sobie. w których się obecnie znajdujemy. chociaż stanowią ment za jego prawdziwością wyda się przecież słaby każdemu. Po dziesiąte. gdyż z tego. Jednakże filozofowie. jakie można sformułować. że gdybyśmy przy tym ofiarą nie mniej absurdalnej pomyłki. Ta od­ wzbudza te idee w naszych umysłach. ludzie w gruncie rzeczy są one całkowicie pozbawione znaczenia. że nie zauważają ukazało naszym zmysłom. jak niewielką cząstkę uchodzą za oznakę wolności. Żąda się jednak od nas. Pozwala nam to też wydawać trafne sądy o tym. że pew­ się znaleźli w takich to a takich okolicznościach. a przecież ruch Ziemi nie jest postrzegany przez zmysły. nie budzi w nas to głęb­ cieszący się wyjątkowo powszechną i niezachwianą akceptacją. gotowi są przypisać to aktywnej obecności czynnika nadprzyrodzonego. nawet jeśli są przejawem niedoskonałości. skorygowali w pewnym stopniu ten ordynarny błąd. których nie są dach. a mianowicie jest nią fakt uświadomienia sobie. aby z obserwacji astronomów wyciągnąć wniosek. w których się znajdują. części ciała czy ruchu. że wysuwane przez nas koncepcje sanie zdobyły jeszcze znaczącego uznania w świecie. a nie odwołują się raczej do ducha. Ilekroć naturalny bieg rzeczy zostaje zakłócony przez cud. że te słowa zawierają sprzeczność. a kiedy się zważy. budowy. o których z całą oczy­ 59. Po drugie. czy nie. że nie myślimy o nich nawykła do refleksji. w naszym ujęciu. Co więcej. że chodzi tu o pogląd gdy wszystko toczy się swym zwyczajnym trybem. odwołując się do teorii dotyczącej jest wyodrębniany na tej podstawie. 46 47 . do pogodzenia z kilkoma dobrze uzasadnionymi prawdami filozofii i mate­ 56. jak i w przypisywaniu im władzy czy moż­ nasza znajomość przyrody. Twierdzą mianowicie. to powinniśmy postrzegać Ziemię jako ne od bycia postrzeganymi. iż nie w które nie mamy powodów wątpić. a zatem muszą mieć jakąś jących po sobie w naszych umysłach idei.

Po jedenaste. poprzedzały wywołanie ^*\™*»™^vŹ że mógłby to samo osiągnąć bez nich. gdy filozofowie przypisują sobie wyjaśnień*^jakie ktoś zapytać. jak powinien. z taką elegancją i tak przemyślnie ze sobą zestawionych? Wszak żadnej sprawności czy możności działania. rzeczy mogtoy. zapyta ktoś. czyni to najwyraźniej bezcelowo. które czyniłyby je zdolnymi do owe organy. zwartość. że zegar nie chodzi tak. wychodzi. to musi on jakkolwiek dostosowanie tych wszystkich części i organów nie jes^absolut­ ostatecznie przyznać. których nie po­ na. ze lował w taki sposób. zobaczymy. ^ ™ * " ^ e funkcje i które tłumaczą bardzo liczne zjawiska? nie konieczne do wywołania jakiegokolwiek skutku to J ^ * ™ * ^ 61. że cała ta subtelność i kunszt. to wówczas jest rzecząkonieczną. To. do odkrycia jednolitej zasady rządzącej wytwarza niemoto s\o po większej części tak wspaniałe i misternie skonstruowanym. tylekroć oka­ miotów wszelkiego rodzaju i użytku. jeśli przyjrzymy się temu bliżej. że wszystko to. ani też nie istnieje żaden konieczny związek między nimi i przypi­ wiek zatem zakłada. w jaki to sposób na gruncie naszych zasad można podać jakieś goś zjawiska. których w rzeczywistości i tak nie spo i dziełach natury. co tarczy zegara. trzeba zauważyć. Ktokol działania. które rządzą całym łańcuchem konstruowania mechanizmu i zestawiania razem jego części? Dlaczego pu­ przyczynowo-skutkowym w przyrodzie. (Zob. r o z n ^ ^ i % _ zuje się. ta poruszać się równie skutecznie bez całej tej różnorodności wewnętrznych Ze rozmiar. Jednakże gdy się przyjrzeć tej trudności z bliska. mechanizmie przyrody. ruch i tym podobne właściwości me posiadają organów. wykonanego z najznamienitszym kunsztem. aby te skutki były osiągane w sposób stały i r e ^ a m Y g t " t T m tak. abyczyn bierać okrężną drogę do celu. a zwierzę­ mechanizmów poza umysłem. Jeśli jednak ma On działać z zgodzie pr wam. Wszakże i tutaj można pytać. Po drugie. Koniecznym jest też to. samym tylko nakazem własnej woli. przez Niego samego dla rozumnych celo w ustalonyh *acho_ podobnych trudności. W myśl tej teorii. może uwagę na te przypadki. gdyby trafiłbym rozwiązać na gruncie przyjętych przeze mnie zasad. 31. kiedy nie są postrzegane (. czyli aktem swojej woli. powszechnie przyjmowane poglądy w tej dziedzinie także nie są wolne od mechaniki. jaki przyrody. co na jedno o całym. Nie mniej widoczne^ mnóstwa ciał i układów. którzy obstają przy istmemu tych Czyż rośliny nie mogłyby rosnąć i rozkwitać. że nawet gdyby nasuwały do wywołania go w zgodzie ze stałymi prawami rządzącymi m e ^ z m e m się jakieś trudności dotyczące rozumienia rządów Opatrzności i tego. kółka i cały mechanizm zegara i wszystko uregu­ 62. skoro jedyną średnio każdy skutek swoim fiat. i badanie przyrody i odwołujemy się do nich zarówno przy wytwarcaniu przed że ilekroć stwierdzamy. aby osiągnąć zamierzony przez niego efekt. to dlaczego owa inteligencja nie mogłaby tego uczynić bez jego trudu wfmi natury. że określony rozmiar. kształt. co stanie się oczywiste dla kazdeg-kto zwróci można dostrzec jego działanie za pomocą nawet mikroskopu. że zarzut ten można budowa roślin i takiż mechanizm funkcjonowania organizmów zwierzęcych. art 25 . A jeśli tego. Na to wszystko odpowiadam. jakiemu celowi służy owa godna podziwu Co więcej. to jednak jest niezbędnado jakaś inteligencja wodzi wskazówką zegara. jaką się im przypisuje z racji tego. nie mają w sobie żadnej władzy ani możności wywoływania jakichkolwiek skutków w przyrodzie. mistrz wykonał sprężynę. wówczas należa­ rolą. ruch i układ f ^ . którym nauka przypisuje bardzo jasno określone też to. Istnieją pewne ogólne prawa. wypuszczając listki. sprawiając. Słowem. będąc ideami. wgoczyy ptóytek. Wyjaśnianie to sprowadza się ostatecznie do ukazania zgodności ja ją usunie. Tak na przykład nie można zaprzeczyć. że to duch wywołuje bezpo­ takie założenie za możliwe).esh uznamy sywanymi im skutkami. po pierwsze. gdyż to nie konieczne dla wywołania jakiegoś skutku. po co Bóg miałby wy­ wywanych w dziele stworzenia. uczynić cud. Poznajemy je przez obsewację sta oprawa zegara nie mogłaby nam służyć równie dobrze? I jak to się dzieje. ze Bog jato^oU rozum użytek wyznacza ona różnym fragmentom świata przyrody. to i tak zarzut by skłonny. to wszystko wraca do normy? Coś podobnego da się powiedzieć kiegoś zjawiska z określonym ogólnym prawem natury lub tez. mechanizmu zegara. widoczne w dziełach ludzkich wywołują one te dostrzegalne skutki. że odpowiada za to jakaś usterka mechanizmu. Jeśli byłoby prawdą. że istnieją nie postrzegane jes ta ze łoby przyznać. aby każdej anomalii w tym ruchu towarzyszyło po 49 48 . że wskazówki będą * ^ t T o nk ten miałby niewielką wagę w zestawieniu z prawdą i pewnością tego. zostało uczynione bezcelowo. 60. nawet jeśli zegar­ sób przypisać niczemu innemu poza duchem. posługując się metodą oddziaływania na rze­ S zegarmistrza. Wykazaliśmy przecież z całą oczywistością. znacząc godziny dnia. chociaż nikt nie może zaprzeczyć. jak i przy ^ a s m a m u . która podtrzymuje i rządzi zwyczajnym biegieir. a gdy ktoś wprawny wisk. że z owej stałości i systematyczności metod ^ f ma p ze możliwe do przyjęcia wyjaśnienie lub wskazać przyczynę celową istnienia strzeganych przez Najwyższy Czynnik Sprawczy płynie wielki i rzucający w przyrodzie. przypominającym w swym działaniu zegar. zmierzające do wytworzenia i odpowiedniej regulacji czy za pomocą narzędzi i mechanizmów. choć nikt nie wykonał przedtem mechanizmu i nikt go me można dowieść a priori z najwyższą oczywistością i ścisłością. nieprzeliczonego sie. istnieją nadaremnie. że ledwie nych skutków w przyrodzie. kształt. zostało już pokazane w art. umieścił w oprawie zegara. cerować z większą siłą przeciwko tym. że one istnieją.

powodując za­ skutków i działań. lecz znakiem. skoro jedna idea nie może być ta właśnie doktryna przyczyniła się wielce do odwrócenia ludzkich umysłów przyczyną drugiej? Skoro owe narzędzia. że tak pojęta materia mogłaby ewentualnie istnieć. Ogień. To właśnie badanie i wysiłek zrozu­ gdyby za sceną tak liczne narzędzia w ręku natury. nie relację między symbolem czy znakiem a rzeczą oznaczaną. i stanowiące tak przejrzyste znaki mądrości i dobroci ich Twórcy. kiemu celowi służą owe kombinacje idei. by wprawić ludzi w zdumienie. kiedy się mówi. kształtu. władną. która jest przyczyną naszych idei. 67. w przeciwnym razie ze zrozumiałych względów nie wywołałyby ocze­ tody należy zastosować. jakie me­ rzadko. konieczne jest zestawianie ich ze sobą na różne sposoby. odsłaniające przed nami tak wiele harmonii i pomysłowości. niach. w tym sensie. Aby przedstawić tę sprawę w jeszcze jaśniejszym świetle. po pierwsze. odwołując się do pojęcia przyczyny jako dodającej coś czy współodpo­ do tego tylko. zwrócę 66. brze do tego. To jest w praktyce kiwanego skutku. gdy nie jest 65. owe zestawienia muszą być rzeczy. rozciągła. fakturę i mechanizm funkcjonowania wewnętrznych czę­ niami. podobna do związku między przy­ dorzeczności. pozbawioną czucia substancję. aby Twórca przyrody objawił swą wszechwładną moc. tak kunsztownie ze sobą i istniejąca poza umysłem substancja. czego dzić do uznania Boskiej Istoty. Takie wyjątki od ogólnych reguł rządzących przyrodą nadają się do­ dokonywane w zgodzie z określonymi prawami i według mądrego planu. którego doznaję. jaką można wskazać rację. ilekroć ona jest obecna. pozbawiona czucia. niż przyjąć ist- słyszę. dla któ. jakich w ogóle nie można wyja­ uwagę na to. widzę. nie jest przyczyną bólu. czyli o naturze rzeczy. ruchoma łom. kiedy się je potraktuje wyłącznie jako symbole dzo systematyczny i kunsztowny sposób. że miałby On ponosić koszty (o ile można tak zwartości oraz ruchu i powiedzieć. że choć na podstawie tego. że zarzut wysunięty w art. nieważne czy są dziełem natury. jest taki sam. nie popadając przy tym w zupełne nie­ dzy nimi pewna uporządkowana relacja. Moją odpowiedzią na to wszystko jest. które zdobyć wiedzę o zależnych od nich ich różnych właściwościach i zastosowa­ w sobie kryją. wzbudzić respekt i doprowa­ W ten sposób dociera do nas mnóstwo informacji dotyczących tego. wywoływaniu określonych skutków w przyrodzie. aby wzbudzić taką a taką ideę. nie jest skutkiem tego czy innego ruchu czy zderzenia się ciał znajdu­ 1 jących się w moim otoczeniu. Po drugie. Po dwunaste. zwarta. zostało powiedziane. Dzieje Apostolskie 17. które przypominając ukryte jak czy znaki. 64. utworzone w bar­ i oczywiste zastosowanie. co. innymi słowy. że gdy z uwagą przyglądamy się Jego dzie­ władna. by wy­ gdy one same są dostrzegalne jedynie dla badawczego oka filozofa. odwołując się do przyczyn cielesnych. może ktoś zarzucić. że przez to słowo rozumie się tylko bez­ powiedzieć) całego tego kunsztu i harmonii bez jakiegokolwiek celu. nie służą my. Albowiem. że nie może istnieć nic takiego. że związek postrzegana. w sposób tak ściśle odpowiadający określonemu prawu? Nie­ jednak gdyby usunąć z idei materii pozytywne idee rozciągłości. żeby wywoływać w nas określone idee. ma się wyraźnie na myśli. Zresztą wydaje się. wane kombinacje. to. podczas zajęcie filozofa przyrody. czy tworem człowieka. 51 50 . powód. można bardzo naturalnie wytłumaczyć i wskazać ich właściwe czyną i skutkiem i skoro istnieją też różne ich kombinacje. 28. poruszamy się i jesteśmy" 1 . możemy rody. zamiast popychać nas do wiary wszystko. oraz tego. Być może w niektórych sytuacjach jest czymś naprawdę koniecz­ Aby nieliczne idee pierwotne mogły służyć do oznaczania wielkiej liczby nym. woli przekonywać nasz rozum o Jego przymiotach poprzez dzieła przy­ ści ciał. Ale ja­ jaśniać rzeczy. 60 sprowadza się w rzeczywistości śnić. jasnym jest. ale jedy­ bało się. ukształtowana. że idee nie są wywoływane na chybił trafił. który dorzecznością przyjąć istnienie substancji bez przypadłości. że Bóg. to powiązanych. „w którym żyje­ śle i całkowicie pozbawionymi możności działania wrażeniami. ale znakiem tegoż. to nasuwa się pytanie. dla którego litery łączy się w słowa. że te rzeczy. działają w niewidoczny mienia tych znaków ustanowionych przez Twórcę natury powinno stanowić sposób. że wydaje się nie mniejszą nie­ zbliżę. po pierwsze. Podobnie hałas. po której usunięciu rego idee zostały połączone w układy. podobna przecież uwierzyć. dostrzegamy tak wielką różnorodność idei. które mają nas informować. w moim pojęciu. wywołując te zjawiska. będąc jedynie istniejącymi w umy­ od tej aktywnej zasady. co już dlaczego zostały stworzone? Albo. jak się zdaje. gdy się do niego zanadto W odpowiedzi na to odrzeknę. które oglądamy w teatrze świata. strzeganie odpowiadającej mu usterki mechanizmu. który wówczas wyda się. Stąd oczywistym jest. istnienie pewnych zjawisk w sposób odbiegający od zwyczajnego porządku Żeby zaś użytek z nich był trwały i powszechny. to znaczy w kunsztowne i uporządko­ wszystko wraca do normy. jak ten. że Bogu spodo­ między ideami nie implikuje relacji między przyczyną a skutkiem. którą filozofowie nazywają materią. tego najwyższego i mądrego Ducha. jak bez­ dla której Bóg miałby sprawić. który mnie przed nim ostrzega. 63. że w swoje istnienie. dlatego też muszą być stosowane szczególnie mamy się spodziewać po takich to a takich działaniach. istniejącą poza umysłem. zdumiewając nas nieoczekiwanymi i zaskakującymi zdarze­ postrzegając kształt. nie zaś roszczenie sobie pretensji do tego. skoro istnieje mię­ wiedzialnej za spowodowanie skutku.

którego ja nie potrafię pojąć. Przyjrzyjmy się nieco danemu nam tutaj opisowi materii. które wywołuje jakiś skutek. który dług naszych obserwacji. choćby nie była postrzegana przez o to. Pozostaje zatem ewentualność. Dla mnie. że materia niczego zgoła nie podtrzymuje. Pozostaje jedynie stwier­ choć same tych idei w naszych umysłach nie wywołują ani w żaden inny dzić. Jed­ wywołuje je w naszych umysłach. ani nie postrzega. Być może powiecie. powie ktoś. to gdzie należa­ rządkowany i stały. aby wytworzyć tę harmonijną kompozycję nastę­ coś. jakiego się używa. że przy takim rozumieniu materii. jest czymś do materii określonej w powyższy sposób. w jaki to sposób może być dla nas obecne ruje się zapisem nutowym. ani nie jest nie postrzegają nut i mogą zupełnie nic o nich nie wiedzieć. Jednocześnie jest niepostrzegalna. podobnie jak muzyk kie­ nościach pozostaje mi tylko zapytać. chociaż jej słuchacze nie jest zdolne wywołać w naszych umysłach jakiejkolwiek idei. gdy się go używa. że istnieją dziliśmy. stanowią ria ani nie działa. wywoływania idei w naszych umysłach. 69. że 52 53 . rozważmy. jak bardzo ten opis jest bliski określeniu niebytu. Skoro bowiem zauważamy. że gdy ona istnieje. mieć na myśli. Zresztą w praktyce nie dostarcza ono podstaw do zarzutu n y m . że nie istnieje żadna po­ nie. dla którego stanowi przyczynę oczywistością. że materia. co się tutaj rozumie przez przyczynę. dobrego i potężnego Du­ bierna i bezwładna. wykazaliśmy z całą nas. żeby materia miała być przyczyną. powiecie. albo coś. gdy się mówi. że termin ten albo posiadającą choćby najmniejszy stopień prawdopodobieństwa. że istnienie nieskończenie mądrego. że jest to substancja bez­ ma wywołać w naszych umysłach. ja­ pojęcie bycia podłożem czy podtrzymywania. jak powiadam. którą zwie się melodią. Takie pojęcie w ogóle rozciągłe. słowo to oznacza albo istotę zdolną do działa­ dycznie niezmiennego i systematycznego sposobu ukazywania się naszych nia. jako że są całkowicie bierne i dla 68. a w tej sytuacji życzyłbym różnej od ducha i idei. że ta nieznana substancja może ewentualnie istnieć. że nie istnieje ona w umyśle. nie ma z nią najmniejszego związku ani nie naprowadza mnie na myśl cji w tym drugim znaczeniu. ale tego. Jeśli będziemy postępowali za światłem rozumu. to nic z tego. Otóż w tych okolicz­ w sposób metodycznie niezmienny i systematyczny. ani pujących po sobie dźwięków. że jeśli materia w ogóle ma być przyczyną. Na ile się 72. to musi nią być w tym sensie. nienie przypadłości bez substancji. To zaś oznacza. niemniej jednak dla Boga. Rad byłbym zobaczyć. że oparzenie o niej. Cóż zatem można by najmniej znaczące zjawisko w przyrodzie albo ukazał jakąkolwiek rację. odpowiadające naszym ideom. żeby zasługiwało na poważne kimkolwiek określonym miejscu? Wynika stąd. wyjąwszy jedynie względne 71. ani nie istnieje w ja­ materii wydaje się jednak nazbyt dziwaczne. aby zauważono. Ale w umyśle Boga nie ma pewnych idei stanowiących znaki czy wskazówki. jest wszystko. Mamy tu zatem do czynienia z defi­ nolitym trybem. czy sobie. choćbyśmy nawet mieli sze wrażenia zmysłowe pojawiają się w naszych umysłach w sposób upo­ uznać. nakże wyraz ten nie może być użyty w żadnym z tych znaczeń w odniesieniu co możemy zasadnie stąd wywnioskować. że jest ona oczywistym. że nie istnieje ona w jakimś innym okre­ pewne. a nie mniej pewne jest to. Dalej. bezpośredni sposób na nas nie oddziałują. to. ani nie ma jakiegokolwiek kształtu. Co się ną sprawczą. że przypominają mu. którymi kieruje się On. trwałe i odrębne cząstki materii. najrozumniej jest założyć. taką. że nie istnieje ona zgoła nigdzie. W odpowiedzi na to zauważę. Jeśli bowiem chodzi 70. moim zdaniem. albo używa się go w jakimś bardzo odległym mawiała za jej istnieniem lub choćby nadawała takiemu założeniu jakikol­ od ogólnie przyjętego znaczeniu. we­ wrażeń zmysłowych wysnujemy wniosek o dobroci i mądrości Ducha. nicją składającą się z samych tylko zaprzeczeń. która by prze­ jest w ogóle pozbawiony sensu. problem nie dotyczy już więcej istnienia jakiejś rzeczy uwagę. co ani nie może być postrzeżone za pomocą zmysłów czy refleksji. zbawiona czucia i niepostrzegana substancja. gdyby ktokolwiek wyjaśnił za jej pomocą choć­ mojego palca jest przyczyną bólu. pozbawionej czucia materii. z którą wystąpiliśmy. który mu towarzyszy. od postrzegania i bycia postrzeganą. pozbawiona czucia i nieznana. co w zwykłym biegu rzeczy. że tutaj chodzi o nieznaną przyczynę. to jednak jest postrzegana przez Boga. nadaje się jakieś abstrakcyjne i osobliwe znacze­ przeciwko tezie. wiek możliwy do zaakceptowania sens czy znaczenie. że istnieją pew­ łoby ją umiejscowić? Co do tego. co postrze­ kich jakości zmysłowych. To jednak. Wszak powiada się. to. a zatem nie może być podmiotem działania czy przyczy­ cha wystarcza w pełni do wyjaśnienia wszelkich zjawisk przyrody. towarzyszy skutkowi bądź też go poprzedza. będąc pozbawioną wszel­ zaś tyczy bezwładnej. jak sądzę. które ślonym miejscu. nazywając materię przyczyną? Wydaje się. który je postrzega. mianowicie. gdy się mówi. wszak to wła­ niezliczone przyczyny idei przez to. wywołując w naszych umysłach wrażenia zmysłowe wówczas Bóg wywołuje w nas idee mocą swojej woli. ani nie jest postrzegana. wówczas z meto­ orientuję w mowie potocznej. a zatem nie może być przyczyną naszych percep­ gam. Taka mate­ nas niepostrzegalne. Po wtóre zaś. już się zgo­ ne stałe i regularne przyczyny ich powstawania. jak to już zostało udowodnione. kiedy i jakie idee śnie i nic więcej ma się na myśli. że dla nas przyczyną nie jest. Tu jednak należy poczynić kie się tu podaje. że na. że wyrażeniu b y ć o b e c ­ kontrargumenty. aby rzeczy mogły się toczyć stałym i jed­ władna.

skoro w żaden sposób nas to nie dotyczy. które skłoniły ludzi do z dala od spraw tego świata. wbrew wszelkim racjom rozumu. jak długo 77. się niejako ukryć jak za parawanem przed Bożą Opatrznością i odsunąć go 73. ruch i tym podobne. które wyłącznie na tej racji się opierało. Skoro jednak wykazano. jak kolory dla niewidomego od urodzenia. ki i pozostałe wtórne jakości zmysłowe nie istnieją poza umysłem. że mnie wyda­ rialnej podstawy. że kolor. co rozumiecie przez wyraz m a t e r i a . stanowi dla Boga okazję do wywołania w nas pewnych idei. wyni­ skoro jawną sprzeczność stanowi to. A jednak ten przesąd jest piłby o istnieniu światła i kolorów. Można by się spodziewać. to jednak może przecież istnieć jakaś bezwładna. który je postrzega. którą następnie odnosimy do takiego istnieje czy nie. a ta właśnie racja straciła całkowicie swoją ważność. jak się to. aby tego rodzaju rzecz istniała. Z tego powodu. a do czego to się bardzo się przywiązać do niedorzecznego poglądu. i dotyczy to nie tylko idei. nabytych na on nam dostarczyć jedynie nowych idei i wrażeń zmysłowych. że wszechmoc­ ruchu. czyni to kierowany przez nie są bowiem niczym innym jak tylko wrażeniami zmysłowymi albo ideami jakąś bezwładną przyczynę? istniejącymi jedynie w umyśle. wiem mamy takiego. tak dla nas nie­ istnienie materii przyjęto ze względu na to. ny Duch. co jest w naszej mocy. łoby nas skłonić do przekonania czy choćby przypuszczenia. to właśnie i nic inne­ czy substancji. to mogę jedynie stwierdzić. o czym nie wiemy ani czym nie ma po temu żadnej racji. istnieją. aby taka rzecz miała istnieć. kształt. by te jakości miały istnieć w niepostrze- ka stąd. nie mam zamiaru tutaj dyskutować. przekonawszy się. ru­ nadal pojmowali jako istniejące poza umysłem. czy w umyśle Boga istnieją takie idee i czy można je okre­ pozbawili ową podstawę czy materialną substancję tamtych własności. jeste­ tylko nieznaną podstawą nieznanych jakości. czy coś śmy skłonni zachować przynajmniej jej nazwę. że nie istnieje żadna tego słowa używa się na oznaczenie niemyślącej podstawy dla własności czy niemyśląca podstawa rozciągłości i innych postrzeganych przez nas jakości przypadłości. o ile pojmuję. jak to zostało pokazane. Co gającej substancji lub by znajdowały w niej swą podstawę. który je postrzega. niemyślącej. który się możliwości. iż miałaby ona stanowić podsta­ uchwytnych. Warto zastanowić się nieco nad motywami. choćbyśmy. skoro rzeczy samej nie da się obronić. Choćbyśmy jednak dla ocalenia wiary w materię przyjęcia istnienia substancji materialnej. stosowanego do nich zmysłu. jakie­ sądu jest to. że w umyśle Z tej racji wydawało się koniecznym przyjęcie jakiejś niemy ślącej podstawy Boga istnieją pewne nieznane idee. w której by one istniały. a zatem potrzebujące mate­ chu i innych jakości zmysłowych. jest to. cóż mia­ strzegającej substancji. jak czynili wszystko. żeby mo­ go rozumie się przez przyczynę w odniesieniu do Boga. że nie bardzo wiemy. koloru i tym podobnych własności. to mógłby idei. czyli poza umysłem. gdyż brak nam przy­ wę dla przypadłości. Tego zaś. czy przypadłości. dźwię­ rozrachunku oznacza. ruch i pozostałe w pełni puścili wodze nieokiełznanej przez rozum fantazji . dostrzegając. tylko o nazwę. Absolutnie nadzwyczajnym i godnym ubolewania przykładem siły prze­ które są nam obecnie znane. wywołując w naszych umysłach idee. z czego można by wnosić o istnieniu bezwład­ mielibyśmy tę samą rację przemawiającą przeciwko ich istnieniu w niepo- nej. gdyby odzyskał wzrok. niepo- 74. ma być z nim rozstać. i choćbyśmy. że skoro sami materialiści przyznają. zmysłowych wrażeń. skoro było nie do pojęcia. że strzegająca substancja czy podstawa jakichś innych jakości. że nawet żadna z tych jakości nie je się to w sposób oczywisty niemożliwe. więcej. jak kształt. na nich opierał. gdybyśmy nawet posiadali ten nowy zmysł. Z biegiem czasu. jedynym wnioskiem. zatem umysł powinien po prostu i bez jakiegokolwiek oporu porzucić to prze­ wówczas może nie wątpilibyśmy o ich istnieniu. Jakości. Jeśli natomiast ktoś zostawiając jedynie jakości pierwotne. jaki możemy w ten sposób otrzymać. może istnieć inaczej jak tylko w duchu czy umyśle. po pierwsze. Otóż po pierwsze sądzono. to nie ma znaczenia. jest w zupełności niemożliwe. ludzie 76. że jeśli to. aby przyjąć istnienie materii. usi­ krok po kroku kolejne z tych motywów czy racji są wykluczane i tracą waż­ łowali oprzeć nasze przekonanie na samym tylko prawdopodobieństwie jego ność. że kolory. dla uzasadnienia tego nikłego prawdopodobieństwa. 75. A to w ostatecznym gły istnieć same w sobie. niepostrzeganej przyczyny? Z drugiej zaś strony. potrafi tak kolwiek by były. 54 55 . lecz również wszystkich możliwych idei. za pomocą którego może sprowadza. ani dlaczego miałoby istnieć. Nie potra­ nie wiadomo jak abstrakcyjnych i niejasnych pojęć bytu czy przyczyny. które obstaje przy pojęciu niemyślącej substancji czy podstawy rozciągłości. choć fię też dostrzec pożytku z dyskusji nad tym. albo cóż takiego postrzegamy pośród tych wszystkich 78. że spór toczy się już nie o rzecz. w każdym razie ja jej nie dostrzegam. po­ ślić mianem materii. Gdybyśmy jednak posiadali ten nowy zmysł.to ostatecznie z jakości zmysłowych czy przypadłości rzeczywiście istnieją poza umysłem. że nie mamy jakiejkolwiek racji. W ten sposób. Wszak. Odpowiadam na tak głęboko zakorzeniony w naszych umysłach. a wówczas drodze percepcji czy refleksji. jaka została przytoczona w odniesieniu do kształtu. pojęć obecnych w naszych umysłach. że umysł człowieka. Po drugie zaś. które w niej. gdy rozum zawodzi. tak jak niewidomy nie wąt­ konanie. że choćby się zgodzić z tym. Cóż bo­ miałoby być. będziemy mogli stosownie do tego wycofać ten akt uznania. to dopiero co mogliśmy zobaczyć. Powiecie jednak.

aby powstawał w moim umyśle jakikolwiek efekt wydaje mi się także. które mogłyby być posta­ substancja pozbawiona przypadłości i stanowiąca przyczynę naszych idei. co filozofowie nazywają materią. jak kolory różnią się od dźwięków. gór i rzek. która jest. najbardziej jak są przez nas postrzegane. którzy sądzą. jawną sprzeczność. sposób. Choćbym jednak nie wiem jak był to. albo o istnieniu przedmiotów poza 81. nierozciągłym. że moja teoria by było zarzucić pojęciu substancji czy przyczyny lub jakiemukolwiek inne­ nie naraża na niebezpieczeństwo zakwestionowania prawdziwości żadnego mu pozytywnemu czy względnemu pojęciu materii. wówczas wszystko. że używając słów pozbawionych znaczenia. aut. co nie byłoby zgodne z regułami właściwe­ jest to pojęcie najbardziej ze wszystkich niezrozumiałe. Stąd zaś jasno wynika. niepodzielnym. że wywołać swą niewyczerpaną mocą Najwyższy Duch. to jednak stancji materialnej i będziemy utrzymywali jedynie. wam używać słowa m a t e r i a w takim samym znaczeniu. Możecie jednak nalegać: cóż z tego. to. usiłował na tej nia ni wyjaśnić czegokolwiek za jej pomocą. 36 itd. Z tej samej racji wolno wam powiedzieć. w którym używa się tych i tym podobnych towe. co wystarczająco odróżnia materię od niczego: pozytywna. że posiada pojęcie istoty czy istnienia oświadczycie. Dla mnie jednak przez nas tezach nie ma niczego. aby w Piśmie znalazła się gdziekolwiek wzmianka czy wrażenie różne od tego. że nie posiadam racji. cji. głosiłby w ich potocznym znaczeniu. wione na gruncie religii. że istnieje wielka różnorodność duchów różnego rodzaju i obda­ miały. że dwa razy dwa równa się siedem. Istotnie. Ponadto. czy rzeczy zewnętrzne istnieją czy nie. 30. tak liczbą. coś. co się przez to podstawie ustalić. o ile tylko jest zrozu­ przeczyć. wzięty w potocznym znaczeniu. 33. wynika z tej defini­ jest do pogodzenia z naszymi zasadami. znacznie przewyższają te. że właściwym zastosowaniem słów jest oznacza­ sobie zdolność tworzenia abstrakcyjnych idei ogólnych. i są czymś więcej niż tylko ideami. bez narażania się na popadniecie w sprzeczność. Wszak. Odpowiadam na łem. Może­ ną różnorodności duchów i idei. dyspo­ rzyć w istnienie materii? Cóż. a nawet substancje cielesne. przyznaję. nie dostrzegam. W końcu powiecie może: a cóż. wolno słów w ich potocznym znaczeniu. możecie je zestawiać ze sobą. że jeśli to wam się tylko wyda stosowne.ani substancją. 29. Odpowiecie na to może. gdy tylko o niezliczonych faktach. nawet jeśliby mo. Gdy bowiem rozważam z uwagą. czyli tak. że w przedstawionych abstrakcyjnym i najbardziej ogólnym ze wszystkich pojęć. jak i zakresem.czymś nać każdego porządnego chrześcijanina o tym. że choć rozumowe argumenty za realnym ist­ 80. jak powiadają. wyrażają się w taki nie pojęć lub rzeczy w sposób odpowiadający naszej wiedzy o nich i temu. 56 57 . których władze. ani duchem. I z tego ostatniego twierdzenia zrozumiemy tyle samo. Wszystko to jednak wydaje się tak oczy- rzonych różnymi możliwościami. w jakim inni lu­ Pokazaliśmy przecież. o tym. ale jako znaki czegoś. że terminów składających się na to twierdzenie nie używacie w oderwaniu od ducha i idei. gdybym ja. świętego czy świeckiego. niemyślącym. bawiąc się słowami. gotów uznać ograniczoność mojego pojmowania. by przeko­ nieznanym . niezależnie od tego. jakie to idee może w umysłach tych rozmaitych duchów słowo rozumie? Wszak to jeszcze nie czyni sprzecznym stwierdzenia. że pogląd. gdy chodzi o nieskończo­ jak wam się podoba. co się na nią między tym. powiecie. by wie­ Byłoby też przejawem krańcowej głupoty i zuchwalstwa. ani nawet pojąć. jeśli tylko któryś z tych duchów utrzymywał. by stanowić niezbity dowód. aby go zastosowania i znaczenia języka i że każdy wywód. że ciała rzeczywiście istnieją bezwładnym. 82. o ile mi wiado­ materia istnieje i że jest ona substancją albo przyczyną idei. miast i ludzkich ciał. stanie się bezprzedmio­ pisma. zachowuje swoją ważność. że dzie używają słowa n i c i uczynić je synonimami w obrębie waszego stylu istnieją ciała.]. mogą istnieć niezliczone rodzaje idei czy wrażeń zmysłowych. co można i kamieni. ani przypadłością. bytu czy istnienia. jak mi się wydaje. tak od próbom rozwikłania czy wskazania jakiegoś konkretnego znaczenia powyż­ siebie odmiennych i tak różnych od wszystkiego. od postrzegania i bycia postrzeganym. którzy przypisują istnieje powszechna zgoda. że materia jest czymś wypowiedzi Pisma świętego na ten temat są wystarczająco jasne. Różnica między rzeczami i ideami. jeśli porzucimy sprawę istnienia sub­ nieniem ciał są niewystarczające. co dotychczas postrzega­ szych terminów miały towarzyszyć wyjątkowe trudności. co z poprzedniego. niemyśląca Pozostaje nam zatem rozważyć te zarzuty. 1 Zob. to przecież nawet gdyby cie na przykład powiedzieć. że nie mogę wskazać żadnego jej zastosowa­ nując kilkoma ograniczonymi w swym zakresie zmysłami. abstrakcyjna 83. Odpowiadam na to. by miały jakiś uchwytny sens. które w sposób oczywisty zakładają realność drzew przyjmie się taką negatywną definicję materii. że istnieje bezwładna. że ci. ni ideą. co realne a co urojone. jak gdyby posiadali taką ideę. 79. czego sami nie znacie. też została już jasno wyłożona. iż wszystkie te rzeczy realnie istnieją. Wszak w Piśmie świętym jest mowa nieistniejącym w żadnym konkretnym miejscu? Wszak.1 Nie składa. art. [przyp. nieruchomym. w które wyposażył mnie Twórca mojego istnienia. Nie widzę racji. idea istoty. wypowiedzi. jakie wywołuje w nim termin n i c. łącznie czy z osobna. To właśnie ostatecznie. Odpowiadam na to. Są tacy. że podana wyżej definicja zawiera w sobie umysłem. które mogą istnieć.

Odpowiadam na to. Przy tym rzeczom Czy może zmieniły się jedynie idee w umysłach widzów? I czy można przy­ niemyślącym przyznano istnienie z ich własnej natury niezależne od faktu puścić. które są postrzegane. Jak długo rzeczom niemyślącym przypisujemy realne istnienie. Podczas gdy rzeczy pozostają takie same. co rzeczywiste i co urojone. Widzimy jedynie zewnętrzne przejawy. Ten właśnie pogląd. że laska została przemieniona w rzeczywistego węża. Zauważę jedynie. To dlatego mamy do czynienia się w naturalny sposób zredukować do dwóch obszarów: poznania idei i po­ z filozofami niedowierzającymi własnym zmysłom i wątpiącymi w istnienie znania duchów. jak i dla nauki. Zajmę się każdym z nich z osobna w odpowiedniej kolejno. właściwe źródło sceptycyzmu. Tak. i nie jest w naszej mocy rozstrzygnąć. że kilka trudnych i zawi­ i odczuwamy. Ale może ktoś z naciskiem podkreślać. że istnieją przedmioty zewnętrzne względem umysłu. nawet swych własnych 58 59 . Zresztą zagadnienie tego. Niemożliwym jest. Nie­ nej rzeczy. co się tyczy idei czy rzeczy niemyślących. ich poznania uczyniono niejasnym i zagmatwanym w rezultacie niebezpiecz­ 84. 34 wiadają tym. Jak długo bowiem lu­ o wszystkich innych cudach. jak to. jak to z całą oczywistością wynika z art. że wpływając na wzrok. moim zdaniem. że ludzkie poznanie daje ślącego bytu. a nie rzeczywi­ jego wpływ. wszystko. czyli także wtedy. że rzeczy realne istnieją poza umysłem i że ich poznanie jest należałoby je uznać za oszustwa lub twory wyobraźni. ale właśnie te przyjęte rozciągłość. a nawet czy jaśniejszym świetle. jak argu­ kich wieków. co widzimy. kształt. nasze idee się 85. że podjęcie się tu na nowo jego wyjaśnienia stanowiłoby na nie spojrzy jako na znaki czy obrazy odsyłające do rzeczy czy pierwo­ zniewagę dla inteligencji czytelnika. Poznajemy tylko stosunek czy relację. Cóż mielibyśmy są­ niu przedmiotów poznania zmysłowego: istnienia w umyśle. odpo­ działem w innych miejscach. ziemi. i istnienia realnego. mogłoby być tylko widmem albo czczą zjawą i pozostawać łych kwestii. któ­ więcej ponad to. w jakim odpowiada realnym rzeczom. że w ogóle posiadają jakąś rzeczywistą wie­ w rzeczywiste wino. Czy substancja cielesna może myśleć? Czy materia jest Cały ten sceptycyzm wynika z założenia. gdy nie dobne dociekania dostarczały niekończącej się rozrywki filozofom wszyst­ są postrzegane. że jest ono ste własności rzeczy. znika raz na w całkowitej niezgodzie z realnymi rzeczami istniejącymi in rerum natura. a wszystko to stanie się jeszcze bardziej ne od tego. smakowali i pili wino oraz odczuwali damy w sceptycyzm. A jako. 88. nadając im taką moc i wagę. nieba. wówczas w nieunikniony sposób popa­ obecni przy stole widzieli. to na gruncie na­ menty przytaczane przez sceptyków wszystkich wieków zależą od założe­ szych zasad nie ma już dla nich miejsca. gdyż nie ma w nich niczego. rego całkowita bezpodstawność i niedorzeczność została już ukazana. że istnieje różnica między rzecza­ nieskończenie podzielna? I w jaki sposób oddziałuje na ducha? Te i tym po­ mi i ideami i że te pierwsze istnieją poza umysłem. co by nie było postrzegane. ne jedynie jako wrażenia zmysłowe istniejące w umyśle. Skąd bowiem można wiedzieć. tak długo będzie dla nas niemożliwym nie jasne w dalszej części tej pracy. I nie stoi to bynajmniej w sprzeczności z tym. do których doprowadziło przyjęcie poglądu o dwojakim istnie­ chociażby cuda tracą wiele ze swej wagi i doniosłości. co zostało przedstawione wcześniej. zostało już wyło­ 87. zarówno dla religii. Z przedstawionych przez nas zasad wynika. co powie­ dzę. aby się nad tym dłużej rozwodzić. które każdy z łatwością może wyde. nych błędów. jaką tylko zdołałem. Łatwo byłoby szerzej omówić ten temat i pokazać. ści. tylko poznać z całą oczywistością naturę jakiegokolwiek realnego. stano­ wywołał w nich tylko złudzenie czy ideę wina? To samo można powiedzieć wi. rzeczywiste tylko w takim stopniu. W świetle przedstawionych wcześniej zasad dzie sądzili. że przy naszych zasadach. czuli woń. Rozprawiwszy się z zarzutami. nie mogłoby być wątpliwości. wiste na podstawie tego. czyli istnieją poza umysłem? i 35. Istnieje jeszcze wiele innych korzy­ nia. Ale jeśli się czasowe wywody. byśmy wiedzieli. rozciągłość i tym podobne są rozpatrywa­ żone w sposób tak jasny i wyczerpujący i tak często je przywoływaliśmy. że gdyby wszyscy wzorów istniejących poza umysłem. przy­ którakolwiek z nich przedstawia prawdziwe jakości istniejące realnie w da­ stępujemy z kolei do przyjrzenia się konsekwencjom naszych poglądów. a przez to do­ dzić o lasce Mojżesza? Czyż nie została naprawdę przemieniona w węża? stępnego umysłowi. co widzą i czego dotykają. ale nawet to. powonienie i smak biesiadników. w jakiej pozostają one do znowu przemawia raczej za tym niż przeciw temu. że te rzeczy. która z nich. co nam wiadomo. to zagadnienie trzeby. że nie ma po­ ści. że podczas godów weselnych w Kanie nasz Zbawiciel nie uczynił nic bycia postrzeganymi przez jakiegokolwiek ducha. naszych zmysłów. zawsze z filozofii. niemy- 86. o ile się nie mylę. wtedy są doskonale a na związane z nim trudności tak łatwo odpowiedzieć w oparciu o dotych­ znane. poza umysłem. które wywołały mnóstwo zbędnych spekulacji. ruch. Tak więc ostatecznie to nie nasze zasady. które usiłowałem przedstawić w naj­ zmieniają. realnie i bezwzględnie czy sam przez ogół pozostawiają miejsce na wątpliwości co do realności cudów. to. że są postrzegane. że zależą one od istnienia materii. co w sobie. Najpierw tedy. róż­ dukować z wcześniejszych założeń. wszystkiego. o czym była mowa. kształt czy ruch jakiejś rzeczy. czy on istnieje. czym może być rzeczywiste. które nie są postrzegane. że z tego. a woda przemieniona tak długo nie mogli być pewni. Kiedy kolor. słyszymy które z nich widać już na pierwszy rzut oka.

Dalej. Odnosi się realności. któ­ przez się. do których się odnoszą przez to. Wydaje mi się. rozumowania. jako że nie sam umysł świata. skoro samo istnienie niemyślącego bytu sprowa­ w jakimkolwiek stopniu realność rzeczy. Są nimi duchy i idee. co oznaczają. którą nazywają materią. ateistyczne i wrogie religii systemy. o ile w ogóle uznają je za stworzone. Uznaje się mógłby oprzeć się zagrożeniom ze strony sceptycyzmu. jak o istnieniu tych w innym umyśle niż mój własny. mogą nadal istnieć. który we. ważniejsze ponad to. które aktualnie postrzegam za pomocą zmysłów. Tak więc. jeśli wpierw nie ustalimy znaczenia tych stancji czy podstawy. którzy uznawali istnienie jakiegoś Boga. rozciągłej. rzeczy postrzegane za pomocą zmysłów mogą być umysł i wprowadzają go w zakłopotanie oraz ośmieszają filozofię w oczach nazwane zewnętrznymi ze względu na ich pochodzenie. Można powiedzieć. Cała różnica polega na tym. Te szym zdaniem. Wszak stanowiłoby rzeczy. Równie powiedzieć. ściwy sobie sposób. przestając bawić się takimi terminami. że najsławniejsi pośród starożytnych filozofów. niepostrze- nemu poczuciu czy refleksji. że jakości zmysłowe istnieją w bezwładnej. wówczas rzeczy. gdyż samo istnienie wrażenia zmysło­ znania zmysłowego. iżby mogły one istnieć poza z tego. r z e c z y w i s t o ś ć . że materia została stworzona z niczego. które nie istnieją same nej substancji niż owe nierozciągłe. myślą i je postrzegają. ruch. Co mie przez r z e c z . jak sieją powszechnie pojmuje. niepodzielnymi substancjami. choć nie postrzegamy tych pierw­ stanowi zarówno główny filar i podporę sceptycyzmu. że istnieją „poza umysłem" w tym sensie. że idee. w której mogłyby istnieć. zatem nie mogą istnieć same przez się. z e w n ę t r z ­ ten. że niekiedy istnieją niedorzecznym byłoby wątpić o moim własnym istnieniu. a idea może być podobna drodze dowodzenia. A po całym ich mozole i umysłowych zmaganiach są zmuszeni przy­ umysłami. aby jakikolwiek przedmiot poznania zmysłowego w jakimś innym umyśle. słowem wszystkie jakości zmysło­ 89. na szych. co znamy lub o czym mamy jakiekolwiek pojęcie. Nasze własne istnienie poznajemy dzięki wewnętrz­ utrzymują. ściśle postrzeganą przez jakikolwiek umysł. teoria materii czy substancji cielesnej ostatnie mogą być przez nas postrzegane. natomiast istnienie innych duchów na drodze gającej substancji. i s t n i e n i e . cje są czymś innym niż idee czy rzeczy. jak tylko będąc postrzegane i dlatego nie mogą istnieć w żadnej in­ bezwładnymi. na­ które poza nazwą nie mają ze sobą nic wspólnego. że to. kiedy używanym przez nas słowom nadamy jakiś uchwytny wytworzył je od wewnątrz. nic bodaj nie jest jednak. przedmiotem ludzkiego poznania i dociekania. że posiadamy jakieś poznanie czy pojęcie zewnętrzne w stosunku do wszystkich myślących bytów i różne od bycia naszego własnego umysłu czy ducha. Nadaremnie bowiem do powyższego panuje powszechna zgoda. pomniejsza śnie nie istniał w naturze. znikają. w których istnieją. nawet ci. myśl. Byłoby rzeczą zbędną zdawać sprawę mi rzeczami albo realnie istnieją. i s t n i e j e i im podobnymi. że przedmioty postrzegane za pomocą zmysłów są niczym innym. jak i fundament. ani tej dostępnej na wego czy idei polega na tym. Nie przeczymy temu. jak a b s o l u t n y . które je postrzegają. lub by były podobiznami jakichś pierwo­ znać. Przy tworzeniu trwałego systemu rzetelnej i autentycznej wiedzy. gdy przymknę oczy. Kiedy więc rzeczom postrzega­ będziemy się spierali o to. że idee obecne w naszych zmysłach są realny­ stworzoną i wieczną jak On sam. nie posiadamy jego idei. czy rzeczy istnieją realnie. i że by­ Co więcej. gdyż nie potrafią istnieć same przez się. Jak już bowiem wykazaliśmy. ciał. niemyślące byty postrzegane za pomocą zmysłów nie istnieją pierwsze są czynnymi. lecz mając swą podstawę w umysłach czy duchowych substan­ re działają. był bezpośrednio postrzegany przez zmysł wzroku czy dotyku. kolwiek innowację w tym względzie. W podobny sposób poznajemy relacje w którym dopatrują się jedynie idei cielesnych substancji przez Niego stwo­ między rzeczami czy ideami i mamy o nich jakieś pojęcie. niepodzielne substancje czy duchy. ale muszą istnieć to oczywistą sprzeczność. które dezorientują jedynie do idei. miano za tak nie­ łoby czymś niewłaściwym rozciągnąć znaczenie terminu i d e a na wszyst­ słychanie trudną do pojęcia. ani tej bezpośrednio oczywistej. pozbawionymi trwałości i niezależności. Błędem byłoby myśleć. rzecz biorąc. choćby to był wieczny umysł Stwórcy. i nie należy nas posądzać o jaką­ ona do dwóch rodzajów jestestw. ale przeczymy. że nie potrafimy uzyskać żadnej wiedzy o istnieniu przedmiotów po­ wzorów istniejących poza umysłem. we wła­ którym wzniesiono wszystkie bezbożne. zasadami uważa się. który je postrzega. co tu zostało powiedziane. potrzebują podstawy. duchy i relacje mogą być wszystkie. R z e c z albo b y t jest najogólniejszą ze wszystkich nazw. jak wielkim sprzymierzeńcem ateistów wszystkich wieków była sub- 60 61 . że. co się rozu­ jak tylko kombinacją tych jakości. Tymczasem inni filozofowie powszechnie cjach. które przed chwilą oglądałem. O przedmiotach poznania zmysłowego można też ny. albo pretendowali do nym za pomocą zmysłów odmawiamy istnienia niezależnego od jakiejś sub­ jakiejkolwiek wiedzy na ten temat. podczas gdy rela­ rzonych. że te 92. że rozciągłość. natomiast. żeby zacząć od jednoznacznego ustalenia. uważali materię za nie­ 90. W zgodzie z przyjętymi przez ogół dza się do bycia postrzeganym. Jednakże wszystkie te wątpliwości. całkowicie odmiennych i niejednorodnych. że jest postrzegana. ale zostały wywołane przez Ducha innego niż sens. ko. nie ujmujemy niczego z ich słów. albo aktywnego bytu. które nie wiadomo. przypisując jej istnienie z natury. a jednocze­ 91. te drugie zaś bytami inaczej.

albo że w każ­ względu na tę materialną substancję. gdyż zrozumienie. cała konstrukcja nieuchronnie legnie w gruzach. jak tylko będąc postrzegane. którym sprawy wiedzy. to ilekroć próbuję utworzyć sobie prostą ideę rzeczy. Drugim. Czas. w ich właściwym kontek­ poza którą wszyscy ci epikurejczycy. Jest czymś zupełnie naturalnym. Rzeczy naj­ nych środków używają. co jest postrzegane za pomocą zmysłów. że gdyby nawet argumentów. kiedy się je rozważa w sposób abstrakcyjny. czyli to. tamtych najważniejszego oparcia i wypiera się ich z tej jedynej twierdzy. co każdy zwyczajny. ale ze przyjął. jawnie wydają). przysparzając ludzkości tak i celowość w kształtowaniu rzeczy. są czymś każdemu znanym. to ten sposób wyrażania się budzi we mnie dziwaczne myśli na temat żeniu. Ta sama niedorzeczna zasada przysporzyła niemało kłopotów chrze­ jednostajnie. stają zostają bez choćby cienia złudzeń i stają się dla adwersarza najłatwiejszym się zbyt abstrakcyjne i nazbyt subtelne. i rozumiejcie przez c i a ł o to. własnym ideom. stanowiło główną pod­ kiwał o takim a takim czasie. Jeśli jednak rozważy się czas. kiedy przeniknęła do artykułów naszej wiary. miejsce i ruch rozpatrywane w konkrecie. 93. jak inni mówią. 62 63 . Na przykład. abstrahując od następstwa idei w moim umyśle. by pojąć znaczenie tych słów. niemy ślącą substancję źródłem i początkiem wszystkich by­ niej wytoczyli. aby tam dotrzeć. widzialnemu Umysłowi. niemającymi innego istnienia. którzy przeczą Opatrzności. tylekroć gubię się i wi­ ścijanom. które sprzyjają ich upodobaniom. w którym partycypują wszystkie byty. a na pewno nie będzie stawę nie tylko dla ateistów i deterministów. jak pozbawia się jąco trudne i niezrozumiałe. i co jest jedynie kombinacją jakości zmysłowych czy idei. pojmując go jedynie w kategoriach kontynuacji istnienia czy z pewnością nigdy by przed nimi nie padli na twarze. to jestem pewien. Wszystkie ich odrażające systemy opierają się na niej postaciami? Odrzućcie tę materialną substancję. ale raczej skierowaliby swój hołd ku temu Wiecznemu Nie­ usiłując to zrozumieć. rozumność wrzód na ciele zarówno teologii. wówczas nawet filozof może się poczuć zakłopotany. gdyż również bałwochwalstwo się biedził. czasu. iż szczegółowe wiek przez to słowo rozumie. ludzie wy­ prostsze w świecie. czyli pieczy sprawowanej przez Wyższy Umysł pokoju i religii leżą na sercu. aby tylko wszystko do niej zredukować. jak wielką wagę wrogowie gania. nie miejsce i czas chodzi oraz jakie ruchy trzeba wykonać. że gdy ten kamień węgielny zostanie usu­ cały spór. aby cię ocze­ 94. co się bezpośrednio widzi roztrząsanie niedorzeczności każdej nieszczęsnej sekty ateistów przestanie i odczuwa. stancja materialna. okazują się zaskaku­ znający słuszne zasady powinni się rozradować. Istnienie materii. które stanowią o jego w ich umysłach. czyniąc w zamian samodzielnie istnieją­ wiele bezowocnej pracy. abstra­ oraz każdy inny przedmiot poznania zmysłowego są jedynie wrażeniami hując od wszystkich tych konkretnych działań i idei. Wszak gdyby ludzie zdali sobie sprawę z tego. że i tak wszyscy. przypadkowi. o której tożsamość toczy się w sposób tak jawny i konieczny. Usunięcie materii z przyrody pociąga za sobą obalenie tak wielu kon­ skłaniają się ku tym systemom. Dostrzegając. drwiąc cepcji prowadzących do sceptycyzmu i bezbożności oraz rozwiązanie tak z substancji niematerialnej i przyjmując. zwolennicy Hobbesa i im podobni po­ ście. to zaś wyklucza wszelką wolność. prosty czło­ nięty. najbliższe nam i doskonale znane. a gdy słyszę. w takim a takim miejscu. który stwarza i podtrzymuje w istnieniu wszystkie 98. które były niczym jak ciało podlega zniszczeniu. księżyc i gwiazdy nie sprawi mu najmniejszej trudności. Nie posiadam bowiem w ogóle takie­ wątpliwości i zarzutów podnieśli socynianie i inni w kwestii Zmartwych­ go pojęcia. obfitym źródłem błędów i trudności w poznaniu naszych idei. ileż to kłam w trudnościach nie do pokonania. Wszak owa teoria bezwzględnie zmusza człowieka. czyli niepostrzeganych ciał. że takie osoby pilnie słuchają tych. czasu upływającego 95. aby oddawać cześć trwania w ogólności. nie myśląc niczego. czas najtrudniejsze do odparcia z ich zarzutów obrócą się wniwecz. widząc. mianowicie to. Jeśli chodzi o mnie. nie uznano za rozstrzygający dowód (którym mnie się one tów. by mógł je pojąć zwyczajny czło­ w świecie łupem. co wydaje się równie absurdalne. że trwa przez niezliczone wieki. przypisując cały porządek zdarzeń już to czystemu takimi były. lecz kiedy wpadną w ręce metafizyka. obok wiary w istnienie zewnętrznych przedmiotów postrze­ nącego z takiego czy innego ciała. jak i filozofii. które żeśmy przeciw cą. aby wnętrzną postać. Osoby bezbożne i odnoszące się do religii z lekceważeniem chętnie 96. mieliby powód życzyć sobie. Poleć swemu służącemu. że słońce. jest religii przypisują nięmyślącej materii i jak wiele podstępnych i przemyśl­ wyłożona przeze mnie we „Wstępie" teoria idei abstrakcyjnych. o jakie konkret­ we wszystkich jego różnorakich formach opiera się na tej samej zasadzie. wiek obdarzony zdrowym rozsądkiem. różnorodności. że ciało nazywamy tym samym ciałem nie ze względu na jego ze­ mojego istnienia. a wów­ być warte zachodu. która pozostaje tą samą pod różnymi dej chwili swego życia jest unicestwiany. już to ślepej konieczności będącej następstwem impulsu pły­ 97. że dusza jest podzielna i tak samo niewiarygodnej liczby sporów i zagmatwanych kwestii. że czas jest nieskończenie podziel- wstania? A czyż najbardziej przekonywające z nich nie opierają się na zało­ ny. aby te argumenty nad sprawami świata. tak. bezrozumną.

jest użytecznych gałęzi wiedzy. Każdy ma prawo być przekonany. oderwane od wszelkich konkretnych osób i zdarzeń. gdy wska­ cnoty. że trwanie jakiegokolwiek skończone­ wyolbrzymiają i uwielbiają się nad nim rozwodzić. To na tym Czy słowo to określa sposób zachowania się ciał. Cóż nauki badające idee nabywane za pomocą zmysłów. mówiąc że dokonuje się to wskutek przyciągania? nię kilka uwag. a jej zgłębianie niezbyt przydatnym dla człowieka. Ruch bo­ 100. Filozofia przyrody i matematyka stanowią dwie wielkie dziedziny kamień spada na ziemię czy że fale morskie wzbierają ku Księżycowi. złączonymi. Wsze­ 102. co znaczy powiedzieć wiem. odwołując się do ukrytych jakości rzeczy. istota zdolna do działania czy przyczyna sprawcza. że właśnie ów pogląd. o której wiele się dziś mówi. że zasada ta zadowalająco tłumaczy to. O każdej z nich poczy. Podobnie.1 Toteż usiłowanie wyjaśnienia tego. Niektórym się wydaje. łudząc nas jedynie zdarzeń w tym właśnie umyśle czy duchu. zewnętrznymi przejawami i pozorami rzeczy. podobnie jak wszystkie inne idee. w oderwaniu od wszystkiego. Niektórzy usiłowali pierwowzory mogą istnieć tylko w jakimś innym umyśle i że przedmioty wyjaśniać zjawiska. Całe to biadanie jest jednak w sposób oczywisty pozba­ my rozważyć rozciągłość i czas same w sobie. Jedną z istotnych pobudek. że przestajemy ufać własnym zmysłom i sądzimy. tak naprawdę. które kpią z nas. w każdym ziarnku piasku jest jego myślenia. Podobnie też ktoś może być sprawiedliwym nym. dla których poczytujemy siebie za nie­ lako każdy. zaraz tracimy je z oczu i popa­ wione podstaw. Wydaje się. że ich i od której zależą wszystkie jego dostrzegalne jakości. Z tego zaś płynie jasny wniosek. wewnętrz­ że dusza zawsze myśli i w rzeczy samej. czyli że w każdym przed­ wrażeniami zmysłowymi i są w równej mierze realne i że gdzie jest rozcią­ miocie istnieje wewnętrzna istota stanowiąca źródło. jak to wynika z tego. jest całkowicie po­ o człowieku. co dobre . usiłuje­ ogarnąć nie zdoła. nie istnieje żadna inna niepostrzegany. o żadnym zaś z nich nie sposób pomyśleć. Przyzna też.]. Ten właśnie aspekt sceptycy pozbawiony znaczenia. jak tylko duch. w oderwaniu od następstwa idei w naszych umysłach. poprzez odwołanie się do kształtu. W każdej kropli wody. że są ku sobie popychane? Otóż ów sposób które mają na celu deprecjację naszych władz umysłowych i ukazanie rzeko­ działania nie jest wcale jednoznacznie ustalony i (z tego. 25 [przyp. Nie potrzebuję więc zentują ogólne pojęcia. przedmiotu. Powiadają. wał w swoich myślach wyabstrahować czy odseparować istnienie ducha od jest przed nami zakryta. jest z konieczności wysiłkiem darem­ na to niewielu może się zdobyć. W rezultacie teoria abstrakcji niemało się przyczyniła do upadku najbardziej 103. wów zadowolenia. tam też jest i kolor. wielkości i tym podobnych jakości. że wszystkie jakości zmysłowe są w równym stopniu zawiera w sobie samej przyczynę swych własności. że 101. cza ona badanie przyrody. że jest dobra. że jeśli chodzi o znajomość prawdziwej i realnej natury rzeczy. drugiej. że każda rzecz zna. że przyciągają właśnie polu święcą swe triumfy sceptycy. choćby najmniej znaczącego. przemieszanymi lub (jeśli można tak po­ czyny. wskazując na ich mechaniczne przy­ niami zmysłowymi. Zresztą widzimy. abstrakcyjną ideę szczęścia. przy­ świadomych natury rzeczy jest powszechnie przyjęty pogląd. wynika stąd. że nie jest to zadanie łatwe. z którego pochodzą głość. nie posiadając przy tym ścisłego pojęcia sprawiedliwości ani To samo można generalnie powiedzieć o wszystkich przypadkach. by istniał strzegalnych dla zmysłów. Rzeczywista istota. a w przypadku o rzeczach. co już wcześniej powiedzieliśmy. że nie wiemy niczego można oderwać od wszystkich innych jakości zmysłowych. Fundamentalną zasadą dynamiki. jak wiele domysłów i hipotez obala nasza teoria i jak bardzo uprasz­ uczynił etykę trudną. kto się zastanowi i spróbuje zrozumieć własne wypowiedzi. Cały ten zasób ich argumentów. że na przykład rozciągłość nia. Skoro więc czas. jest zostajemy pogrążeni w nieuleczalnej ślepocie. ma swoje źródło w prze­ konaniu. To damy w okropne dziwactwa. które doskonale rozumiemy. że jest szczęśliwy albo o rzeczy. ani 99. że istotę rozciągłości można oderwać od jej bycia postrzeganą. ciężar i tym podobne jakości cząstek niepo- wiedzieć) zespolonymi. co przekracza zdolności ludzkiego rozumu. jak tylko tymi samymi wraże­ nich czasach tłumaczy sieje przeważnie. iż te i tym podobne terminy repre­ zuje się na jedną ideę czy jakość jako przyczynę drugiej. ale w ostat­ poznania zmysłowego nie są niczym innym. aut. oznaczając. art. 1 Zob. Wpierw powiem co nieco o filozofii przyrody. grawitacja. przekona się. że jesteśmy go ducha musi być określane przez liczbę następujących po sobie idei lub ofiarami naszych własnych zmysłów. gdy abstrahując od wszystkich innych własności. po. Wszystko to zaś jest następstwem dwojakiej jedynie przyjęte przez nas błędne zasady wpływają na nas do takiego stop­ abstrakcji: w przypadku pierwszej zakłada się. ruchu. o ile się nie mylę. co oczywiste. Ale utworzyć zbawiony wewnętrznej mocy działania. mianowicie w jego umyśle. ruch. mianowicie kształt. że próby tego rodzaju są całkowicie niezadowalające. co nam wiadomo) mej ignorancji i ograniczoności rodzaju ludzkiego. sądzę że ktokolwiek będzie usiło­ ne własności i struktura każdego. 64 65 . się one wzajemnie czy raczej. w oderwaniu od wszelkich konkretnych przeja­ jak powstają kolory czy dźwięki. mówić. coś. tak że ani zgłębić tego. Tymczasem. że wie. i cnotliwym. albo ideę dobra. jednak nam się wyjaśnia.

jak tylko wolna wola jakiegoś ducha . Kiedy więc weźmiemy pod uwagę różnicę między wiedzą o zjawi­ co niektórzy sądzą) zwrócić swe myśli ku przyczynom celowym rzeczy. Z tego. jak i w kosmosie. iżby ta pierwsza zasadzała się na cele. by w ten sposób poszerzał swą wiedzę. zarówno na mi prawami. Dla przykładu. jest coś podobnego w tym. ze szkodą dla prawdy. ich zdaniem. Po trzecie. mianowicie wzajemna bliskość czy dążenie ku sobie ciał. W tego rodzaju przypadkach powinniśmy jednak zachowywać 104. Tymczasem wyda się dziwne ani zaskakujące.1 Owe reguły. jak w przy­ nie dziwi. gdyż jesteśmy skłonni nadawać analogiom zbyt wielką wagę to. jest ła- 66 67 . W myśl tego wyjaśniają oni przypływy morza tym. nie miałoby może być nic innego. niektórzy natychmiast chcieliby ogłosić je powszech­ każdemu. który sprawia. że nie polega ona na tym. Taki zaś postęp w kierunku wszech­ mówi o tym. odmiennej od niezwykłym czy nienormalnym. zdecydowanie umysłowi odpowiadają i są mu potrzebne. mądrego i dobrego Sprawcy.lecz jedynie na zostać uznane za jedynie właściwy i w zupełności godny filozofa sposób ich szerokości ujęcia. co tu zostało powiedziane nie upoważnia nas do ności i dostosowania i na wyjaśnienie poszczególnych skutków przez spro­ stwierdzenia. z jaką wywoływane są naturalne ludzkości użyteczne. jak dalece grawitacja nie jest istotną dla ciał. poszukując naturalnej przyczyny sprawczej. Wyznam przy tym. podobnie jak w innych. zważywszy. że przyciąganie i bycie przyciąganym przez każde spotykane w przyrodzie. i. w jaki sposób ów skutek został wywołany albo co stanowiło wiedzy jest przez umysł wielce pożądany. czyli wzajemne przyciąganie się ciał. nie są jakieś niezmienne sposoby zachowania rzeczy czy stosunki między 1 Zob. zezwalać umysłowi formułować pochopne uogól­ niość. W przypadku tym nak. obserwujemy. iż niezliczone ciała po­ ści. Dalej. co nie wydaje im się niczym się nadaremnie. gdyż postrzegamy go w każdym momencie naszego życia. jak sądzę. Fakt. tak jak uważa za stosowne. że filozofowie trudzą kula ziemska jest przyciągana przez Księżyc. wystarczająco tłumaczy wszystkie tego ro­ 107. iż są one dla w przyrodzie analogiczności i jednolitości. Toteż licznych przypadkach. w i t a c j i i która. nienia. gdyż nic nam nie nież przepowiadać przyszłe wydarzenia. co zostało dotychczas powiedziane możemy. że całe stworzenie jest dziełem przykład obowiązywania ogólnej reguły czy prawa przyrody. 62 [przyp. jak rów­ nie postrzegamy niczego innego poza samym skutkiem. że nie rozumiem. a jeszcze inne obdarza całkiem przeciwną skłonnością do oddalania się siadają tendencję do dążenia ku sobie. że ciała posiadają zwartą konsy­ cja. lecz stanowi dla nich jedynie szczegółowy umysłu czy ducha. posiadający lepszą ne ciała ściśle do siebie przylegają albo dążą ku sobie w zgodzie z rozmaity­ znajomość przyrody. skach. jasnym jest. To jed­ padku roślin rosnących ku górze i sprężystości powietrza. aut. że powodem tego. twierdzą. rzeczy.i to także tłuma­ nam czynić bardzo prawdopodobne przewidywania dotyczące zachowania czy się przyciąganiem. Na przykład jako że grawita­ że fale morskie wzbierają ku Księżycowi. ostrożność. ale jedynie dobroć Boga. istotnie. że pew­ dostrzegalny jedynie podczas przypływów. kto z dostateczną uwagą obserwował i porównywał ze sobą skutki nym prawem. daje się zaobserwować w bardzo stencję itd. że kamień spada na ziemię. że dowodzi ono. wy­ dzaju zachowania. Rzecz w tym.może być równie trafnie określony terminem i m p u l s czy p c h n i ę c i e . że w podobny sposób ciążą one ku środkowi Księżyca może się już nie ma niczego koniecznego ani należącego do istoty tych rzeczy. że nie należy uprawiać historii naturalnej i dokonywać obser­ wadzenie ich do ogólnych reguł. 105. dostrzegając pewne podobieństwo zjawisk. Po pierwsze. a to. skutki. że ciągnąć następujące wnioski. które mogły się zdarzyć w bardzo odległym miejscu i czasie. ponieważ co terminem p r z y c i ą g a n i e . pozwalając nam wyprowadzać pewne ogólne wnioski. że tworzące ją fragmenty stanowią zwartą całość . zgod­ wyjaśnienia. uznając. co jest czymś oczywistym. iż stal ma taką konsy­ poszerzają nasz horyzont poznania poza nasze tu i t e r a z i pozwalają stencję. że ciała ciążą ku środkowi Ziemi nikogo przykładach. które pozwala na odkrycie w przyrodzie podobieństw.. A przecież w tym przypadku. jaką dysponują filozofozie przyrody a tą. podczas gdy inne utrzymuje On w określonej od siebie odległo­ Ziemi. widać na tych wanych przez nas wydarzeń. ale zależy większości ludzi wydawać dziwne i niewytłumaczalne. Za takie bowiem uważa się jedynie to. samymi rzeczami. do których rzeczy spotykane w przyrodzie są przystosowane i ze względu doskonalszej znajomości ich przyczyny sprawczej . Po drugie. czyli co ze swej natury odbiega od zwykłego toku obserwo­ dencji. Jeśli przyjrzymy się niektórym zjawiskom i porównamy je ze sobą. którą oni określają ogólną nazwą g r a ­ od siebie. że gwiazdy stałe nie posiadają wcale takowej ten­ niezwyczajne. możemy dostrzec między nimi pewne podobieństwo i odpowied. 106.gdyż przyczyną tą nie na nie z tak niewysłowioną mądrością od początku obmyślone. który rządząc światem. oparte na zaobserwowanej wacji oraz eksperymentów. dlaczego wskazywanie na te rozmaite to stwierdzimy. Ale uczeni. gdyż fakt ten jest on w zupełności od woli rządzącego światem Ducha. filozofowie powinni byli raczej (wbrew temu. jaką mają pozostali ludzie. art. jego przyczynę.]. żadne z powyższych i im podobnych zjawisk nie inne ciało stanowi istotną właściwość wszystkich ciał w ogóle. kiedy całkiem przeciwna zasada daje znać o sobie.

1 Po czwarte. że dana rzecz jest taką czy inną. Nie mówię d o w o d z i ć . do jakich zostały przeznaczone. w przypadku oczywiście względnego 1 Zob. Po piąte. która po­ towaniu księgi Natury dążył do przesadnej dokładności w sprowadzaniu każ­ rusza się ruchem względnym. jak tylko pod wpływem siły oddziałującej na poruszające się ciało. wszystkie czę­ 110. które zachowują to samo położenie względem całości.2 We wstępie do tej słusznie podziwianej rozprawy czas. ża się je zazwyczaj w odniesieniu do przedmiotów poznania zmysłowego. pierwsze. że najlepszą ilustracją powyższej analogii ści. jak to jest obszernie Po trzecie. na drodze pilnej obserwacji dostępnych nam 111. stale przestrzegając tych reguł. czy nawet w tym samym czasie nowić i podnieść naszego ducha widokiem piękna. do czynienia jedynie w przypadku ruchów pozornych. harmonii. Absolutny ruch określa się tu jako przesunięcie ciała z jedne­ jest całkiem możliwe. co już na ten temat skowania tego rodzaju opierają się na założeniu. Toteż. art. jeśli jakieś ciało pozostaje w ruchu. naszych zmysłów. które my uważamy istnieje absolutna przestrzeń. to jest chwale nien być brany pod uwagę w filozofii. to nie mam tu nic więcej do dodania po tym. poszczególne dziedzi­ nie w przypadku ruchu prawdziwego i absolutnego. Rozróżnienie to zakłada. Ci. Otóż ktoś może dobrze rozumieć natural­ nie uważana za nieruchomą.1 Co do pozostałych pojęć. a zatem tylko on powi­ ny stworzonego świata tym celom. Po drugie. kiedy na poruszające pomimo że ze swej natury nie pozostają one z nimi w żadnej relacji. prze­ czas porusza się również to. ogromu i bo­ poruszać się przeciwnymi sobie ruchami względnymi. 68 69 . jaka reguła decyduje o tym. że działa w taki sam sposób. o ile to jest w naszej mocy. tak jak ruch względny jest ruchem z jedne­ słego przestrzegania ogólnych reguł gramatyki. co jest w nim umiejscowione. Zob. a choć ruchoma i określona przez swo­ stępnie na podstawie tych reguł wnioskują o zjawiskach. w absolutnym. że Twórca natury zawsze powiedziałem. jesteśmy zmuszeni posługiwać się sowaniu analogii zbyt daleko i nie unikniemy błędów. w przypadku ruchu prawdziwego czy absolutnego. tak też może się zdarzyć. Po czwarte. niźli miałby się koncentrować na gramatycznej warstwie języka. skawy dla ludzi. które uważamy za nieruchome. które wydają się tak też wydaje się. posuniemy się w zasto­ strzeni nie podpadają pod nasze zmysły. jak 109. A ruch prawdziwy. że żadne z tych ciał. co czyta i na tym. aut. 2 1 Chodzi o Philosophiae Naturalis Principia Mathematica Izaaka Newtona (1687). się ciało działa jakaś siła. że w kwestiach filozoficznych musimy abstrahować od pożytek. że ktoś będzie pisał niepoprawnie wskutek nazbyt ści­ go absolutnego miejsca w drugie. Co się tyczy czasu pojmowanego. jak lub względne. tak i miejsce jest absolutne dzieć. uczestniczą dotyczącej celu nauk przyrodniczych jest pewien sławny traktat z dziedziny w ruchach tej całości. że owe wielkości istnieją poza umysłem i że rozwa­ inaczej. Bożej oraz podtrzymywaniu i poprawianiu jakości życia nas samych i naszych różni się od pozornego czy względnego następującymi własnościami. gdyż wszelkie wnio­ w istnieniu. dego zjawiska do ogólnych reguł albo wykazywaniu. a ta sama rzecz. matematyczne i potoczne. prawdziwy ruch nigdy nie jest spowodowany ani nie zmienia się objaśnione przez autora. czyli zjawisk możemy odkrywać ogólne prawa przyrody i na ich podstawie wnio­ abstrakcyjnym sensie. bierze udział w ruchu tego miejsca. Miejsce definiuje on jako fragment przestrzeni ne znaki. będąc niedostrzegalna dla zmysłów. Tak jak przestrzeń. podczas gdy względna 108. wów­ mechaniki. aut. która. w zamian ich zmysłowymi miarami i w rezultacie zarówno miejsce. prawdziwy ruch zawsze podlega zmianie. że go względnego miejsca ku drugiemu. mądrości i łaskawości Stwórcy. zdają się brać pod je położenie w stosunku do ciał podpadających pod zmysły. rzeczywiście to czynią. jak się nam mówi. by od­ czynku i poruszać się ruchem względnym. tak że ciało poru­ strzeń i ruch podzielone zostały na absolutne i względne. po­ za prawa . Nietrudno się zgodzić. to ów sławny autor utrzymuje. 97 i 98 [przyp. prawdziwe i pozor­ szające się w miejscu. Jako zaś że fragmenty absolutnej prze­ argumentując na podstawie ogólnych praw przyrody. jest powszech­ uwagę raczej znaki niż przyczyny. określonymi stosow­ gactwa rzeczy stworzonych. jak ono z nich wynika. którzy ustanawiają ogólne reguły. nie wiedząc nic o związkach między nimi albo nie potrafiąc powie­ zajmowany przez jakieś ciało.]. gdyż jest możliwe. nie do ich różnie zdefiniowanych miejsc. Po bliźnich. ne. Podobnie też jedno i to samo ciało może pozostawać we względnym spo­ Powinniśmy sobie postawić szlachetniejsze cele. a na­ przestrzeń miałaby być miarą tamtej. które się porusza. 30 i 31 [przyp.tego zaś nie możemy wiedzieć z całą pewnością. jak ten mianowicie. jaki z tego może uczynić Powiada się jednak. gdyby przy wer­ pozostawać w spoczynku. Z całą tą niejednoznacznością mamy pogłębić nasze pojmowanie wspaniałości. jak tutaj. ale w żadnym razie a wreszcie podporządkować. a zatem jako trwanie czy podtrzymywanie rzeczy skować o innych zjawiskach. art. a następnie wyciągając stąd właściwe wnioski. Jak przy czytaniu innych książek mądry człowiek będzie raczej wolał i ruch określamy przez odniesienie do ciał. wychodząc od zjawisk. zostaje wszędzie do siebie podobna i nieruchoma. skupić się na znaczeniu tego. może tak naprawdę pozostawać w spoczynku.]. że uwłaczałoby to ludzkiemu umysłowi.

przyczyny i skutki wymienione wyżej jako charakterystyczne dla ruszać. że wyobrażamy sobie. Z tego. nieza­ przedniego artykułu. zgoła niemożliwe. 116. aby sobie przed­ a mianowicie że nie występuje ona w ogóle w przypadku względnego ruchu stawić więcej niźli jedno ciało. którego ideę jesteśmy sobie 112. Zatem. co zostało dotychczas powiedziane. uznają za to miejsce. czy też 115.1 Uważam bowiem. choć nie jedną rzeczą a drugą. zważywszy że idea ruchu zawiera w sobie ruchu absolutnego. który z nich się porusza. nie wskazuje na istnienie absolutnej przestrze­ dem pokładu. Kiedy poruszam jakąś częścią mojego ciała. z powodzeniem przypisać ru­ koniecznie ideę relacji. Wziąwszy pod uwagę powyższe twierdzenia. że jedynym ruchem absolutnym. określając położenie jakiegoś ciała. jak zmienia się jego odległość od jakiegoś innego ciała. czy rozumie ruch dzę. można powiedzieć. Ale uczeni. To zaś pokazuje jedynie i nic więcej. Tak jak można w różny sposób zdefiniować dane miejsce. po pierwsze. wszystkie ulega zmianie. nie porusza się ona wcale. ponieważ zmieniają swoją odległość od jego znaję wprawdzie. musimy sobie koniecznie przedstawić uważyliśmy. to kamie­ mieniem i regułami językowymi. czyli położenie wzglę­ kiem wie nie gorzej od najlepszego filozofa. można. Wydaje mi się to. że gdy kroczy ulicą. to jednak wydaje się. czym jest ruch. to jeśli ten rialny jako skończony i jego nieruchome krańce. wnętrznymi odniesieniami. które się porusza. tak ciało może się zbliżać czy oddalać od innego ciała. aby tego dowieść. iż co nie myśli. Na co dzień. że filozoficzna kto płynie statkiem. ale porusza się względem lądu. co pozostaje względem niej w spo­ podobnego w odniesieniu do wszystkich innych przedmiotów poznania zmy­ czynku. Jeśli któryś z tych warunków nie jest spełniony. Chociaż bowiem ta w eksperymencie woda ma rzekomo pozostawać w najszybszym względ­ niektórzy definiują ruch względny w taki sposób. tak bardzo abstrak­ podstawę dla swoich pojęć. który w gruncie rzeczy jest ruchem względ­ ko wyznać. powiedzieć. że takie ciało się porusza. czy na to ciało oddziaływała jakaś siła lub energia. że nie może ona istnieć poza umysłem. że pozostaje w spoczynku wzglę­ analiza tego. jak to jasno widać na podstawie po­ się nazywają to ciało. który jest postrzegany za pomocą zmysłów i z którym ową zmianę siła. względem którego ustalają prawdziwe właściwości ru. wynika. Ale jest to możliwe wyłącznie dlatego. że chociaż ruch zawiera w sobie ideę relacji między widzimy. Aby zatem znaleźć jakąś ciał. których odległość. poruszają się. to nie potrafię dostrzec. Philosophiae Naturalis Principia Mathematica. że nie znacznie szerzej i posiadając właściwsze pojęcie o tym. tyle że zdefiniowanym przez nas jako absolutny. gdyby istniało tylko jedno ciało. to nie są­ mamy do czynienia na co dzień. tak też mylnie uznać rzecz nieruchomą za pozostającą w ruchu. ło. definicja VIII. sięgając myślą słowego. czym jest ruch względny i że dem jakiegoś innego ciała. które omija. ludzie nigdy sposób stwierdzić na podstawie tych samych zasad. Jeśli przebadamy dogłębnie nasze własne pojęcia. aby wynikało to z eksperymentu. muszę pomimo wszyst­ w stanie utworzyć. które się owa siła powodująca zmianę odległości między ciałami oddziałuje na to cia­ nie porusza. uważają za takie w sensie absolutnym. że każdy człowiek obdarzony zdrowym rozsąd­ wiem. iżby można było powiedzieć. nie mogłoby się po­ własności. to dojdziemy do wniosku. chowi względnemu. że nawet sama Ziemia się porusza. że dane ciało pozostaje w ruchu. jest taki ruch. która w przypadku ruchu chu. Otóż zapytuję każdego. czyli rozpatrywanego poza wszelkimi ze­ przynajmniej dwa ciała. muszę wyznać. co się mówi o sile odśrodkowej. aby można było. Może się też poruszać jedno­ ni. iż można pomyśleć. pozorny). ruchu okrężnego nie występuje siła odśrodkowa. to jednak nie jest konieczne. różnie można określić rozpatrywany w relacji do tego miejsca ruch. Zob. A jeśli starannie to rozważymy. jeśli się nie mylę. można w jasny go miejsca. co wydaje się oczywiste. kiedy uży­ zmianę odległości. aby jakikolwiek ruch mógł nie być ruchem nym. leżnie od tego. pozostając w zgodzie z powszechnym ludzkim rozu­ w taki sposób. że tylko jedno okrężnego. Choć w przypadku każdego ruchu jest koniecznym. to jednak może się zdarzyć. Podobnie jak człowiek może myśleć o czymś. ruchu absolutnego. czyli ich położenia względem siebie. które zmienia swoją odległość od innych ciał. czyli położenie względem siebie. że ciałem poruszającym nym ruchu. jak się rzeczy mają. 113. Aby ciało można było określić jako poruszające się. potrzeba bo­ nie. że jesteśmy zdolni 114. by zmieniało ono swą odległość. które dowodzą czegoś nie wybiegają myślą poza Ziemię i to. Przy­ nie. jako że myśląc o ruchu. na które oddziałuje siła powodująca się przywołuje. potrafimy nawet utworzyć idei czystej przestrzeni. O kimś. by oddziaływała na nie powodująca jest on tym ruchem. a po wtóre. a ku wschodowi względem inne­ z ciałami. prawdziwego czy absolutnego jest proporcjonalna do miary ruchu. iż nie wydaje mi się. Jak już bowiem za­ względnym. Jeśli zaś chodzi o to. a mianowicie to. która jest postrzegana za pomocą zmysłów i w powiązaniu cześnie ku zachodowi względem jednego. gdy stóp? Mnie się wydaje. To zaś. to przekonamy się. różnej od tej. Ponadto. czyli zewnętrzną powłokę. w ogóle niepodobna pojąć. jak sądzę. 70 71 . wolnej od jakichkolwiek stwierdzają. że w czasie. aby każdy z członów tej oddziałuje na niego żadna siła (i w tym właśnie znaczeniu ruch może być relacji był przez nią określany. zdają się oni wyobrażać sobie cały świat mate­ cyjna jest to idea.

go jak jedność czy jednostka pojmowane abstrakcyjnie. Teraz poświęcimy nieco miejsca docieka­ w art. 120. że jeśli nie ma niczego takie­ mentów. aby są milcząco zakładane i towarzyszą całemu rozwojowi tej nauki. leżących u podstaw wszystkich nauk szczegółowych i na każdą z nich. jasno widać. ale jeśli napotykam opór. właściwy zarówno luminarzom tej nauki. Skoro jednak liczbę definiuje się jako matematyki. Zatem stych przesłanek. że wydaje mi się możliwe. czy ten opór jest mniejszy czy ści. Obydwa te poglądy bezużytecznym i służącym jedynie umysłowej rozrywce. Mówiąc wprost. mianowicie sno. że abstrak­ sku uczonych. że mam do czynienia na jej uważać za całkowicie nieomylną. Przekonanie. dotyczącym natury liczb dociekaniom.) . podejrze­ go ruchu. czy należy uznać. a jednak bym na myśli niczego innego. że rzeczywista nie w nadzwyczajnej subtelności i wzniosłości myślenia. wyjąwszy moje własne ciało.1 119. Zagadnienie jedności pojmowanej abstrakcyjnie rozważaliśmy już 118. Utrzymuje­ członki mojego ciała poruszały się swobodnie bez jakiegokolwiek oporu. co już zostało tutaj ustalo­ być boska. Z tego. jak tylko to. jak bardzo owa teoria może się wydawać uwła­ będziemy widzieli jedynie difficiles nugae\ jako że nie są one podporządko­ czającą Boskiej Naturze. Nie przeczymy. niezmienne. Uważa się. jakiej nigdzie bodaj indziej nie sposób znaleźć. dopóki wane praktyce i nie służą poprawie poziomu życia. nie należy przypuszczać. ruch jest swobodny i nie czuję oporu. które pojawiły się w środowi­ są uważane za istotny fragment nauk formalnych. to przecież nie moż. usiłując przedstawić sobie granice przestrzeni albo pojąć. powiadam. wtedy powiadam. którą można wierają. Difficiles nugae (łac. że zmysł wzroku wamy. mają wpływ błędy. wówczas będziemy mieli raczej niskie mniemanie o owych wysokich wykazanie. Nadali oni wielką przestrzeń jest Bogiem. Niniejsze wywody zdają się kłaść kres wszystkim sporom i trudno­ Badania zmierzające do zrozumienia ich własności i wzajemnych stosunków ściom dotyczącym natury czystej przestrzeni. aut. w praktyce niestworzone. Główną jednak ich zaletą jest to. został Twierdzimy jednak. którzy zdają się znajdować szczególne upodoba­ się zmuszeni stawić czoła. że negatywne skutki wpływu tych ukrytych i nieprzebadanych błę­ gdyby moje ciało również zostało unicestwione. co tam oraz we Wstępie zostało powiedziane. niepodzielne. że ta przestrzeń jest mniej lub bardziej czysta. to jednak ich pierwsze zasady dotyczą wyłącznie kwestii kiedy mówię o czystej czy pustej przestrzeni.]. ale my też. Nie sięgają oni w swoich rozważaniach do transcendentalnych by termin p r z e s t r z e ń reprezentował ideę niezależną od idei ciała czy zasad. Nawet jeśli słusznie sławi sieją za jasność i pewność jej argu­ „zbiór jednostek". którzy napo­ o doniosłych tajemnicach jakoby związanych z liczbami i podejmowali pró­ tkali na trudności. że taka idea w ogóle nie istnieje. któremu liczni badacze tego zagadnienia czuli nymi wśród tych filozofów. że mam do czy­ ukryty błąd. się za pośrednictwem tego zmysłu. nie widzę. będziemy obstawali przy powszechnie panujących poglądach na ten temat. to nie miał­ poza przedmiot matematyki i z tej racji nie są explicite wymieniane. wynika ja­ niom dotyczącym innej wielkiej gałęzi wiedzy teoretycznej. jako­ ilościowych. że cały świat. by wyjaśnienia za ich pomocą fenomenów przyrody. że przedmiotem arytmetyki są abstrakcyjne idee liczby. że można jej z powodzeniem przypisać niewysłowione atrybuty lotach myśli i abstrakcjach. że pozostaje jeszcze czysta przestrzeń. uczyniło je popular­ niebezpiecznego dylematu. jak i filozofów. jednakże na podstawie tego. to nie ma też żad- 1 1 Zob. 13. doszła do wniosku. wówczas mówię. co było powodem niezliczonych błędów. Chociaż matematycy wyprowadzają swoje twierdzenia z bardzo oczywi­ większy. jeśli pośród jej założeń czai się jakiś z przestrzenią. wówczas nie byłoby żadne­ dów można spotkać we wszystkich jej działach. że mogą istnieć pewne błędne zasady. jak i reszcie ludzko­ nienia z innym ciałem i zależnie od tego. wagę najbardziej błahym. które wykraczają unicestwiony i stwierdził. Tego rodzaju roz­ można słusznie uznać za niedorzeczne i niezwykle szkodliwe. ruchu albo dającą się bez nich pojąć. a zatem i przestrzeni. An Essay Towards a New Theory ofYision (1709) [przyp. że matematycy są tak samo jak inni ludzie ofiarami błędów będących dostarcza im idei czystej przestrzeni. 117. Gdybym więc założył. to wolno nam wnioskować. co gdzie pochodną teorii abstrakcyjnych idei ogólnych i wiary w istnienie przedmio­ indziej pokazaliśmy. Kiedy jednak przebada­ na czym polegałoby jej unicestwienie. a we wszystkich tych dociekaniach na temat liczb Boga. nieskończone. Tyle o filozofii przyrody. Ostatnio zaś niektórzy z nich stawiają sobie za szczególny cel ne. że idei przestrzeni i odległości nie nabywa tów poza umysłem. nawet jeśli istotnie mamy skłonność nie wyłączając matematyki.zawiłe łamigłówki. czy też że istnieje coś poza Bogiem. Abstrahując od tego. Niektórzy myślą może. że uwalniają nas one od cyjnie pojęte liczby posiadają czysto umysłową naturę. we. 72 73 . że ważania tak bardzo omamiły umysły niektórych uczonych. jak moglibyśmy się jej pozbyć. a ich sposób wnioskowania na podstwie tych zasad jasny i bez zarzutu. że przestrzeń musi my nasze własne myśli i weźmiemy pod uwagę to. które te zasady w sobie za­ brać każdy rzeczownik za reprezentujący jakąś odrębną ideę. a mianowicie. co jest wieczne. Wiadomo. że zasady przyjęte przez matematyków są prawdzi­ oddzielić od wszystkich innych. że zaczęli roić znaczna liczba zarówno wybitnych teologów.

kie­ które jednak rozważamy nie ze względu na nie same. Jako że znajdą się może tacy. że nauka o liczbach powinna być 122. Uważa sieją za tak nie­ gólne znaki tworzące cyfry odpowiadają miejscom zajmowanym przez po­ odłączną i istotnie powiązaną z zasadami i dowodami geometrycznymi. która studium matematyki czyni tak trudnym słów i w ten sposób dowiedzieć się z całą pewnością. który można by znaleźć pośród twier­ szym dziewięciu imionom liczebnym. nie będzie od rzeczy. Aż w końcu rozpowszechniła się notacja równie nierozumnym i bezużytecznym. że stano­ dy widzi się w niej jedynie przedmiot czystej spekulacji. to jest jakąś uwagę z tego tylko powodu. Znajdując zatem odpowiednią cyfrę i przestrzegając konsekwentnie tej nością umysłowi. zauważę tylko. że dokonano tego. Ukaże się ona z całą oczywistością. jąc każdej cyfrze różne znaczenie w zależności od miejsca zajmowanego 123. a także od konkretnych policzalnych rzeczy. i nużącym. z którego nych. W całej geometrii zakłada dując język. w myśl której jeden znak za­ liczyć. które postanowiliśmy poli­ wania. jak również od wszelkiego praktycznego zastoso­ potrafimy dodawać. że badanie ich dla nich samych byłoby zajęciem stępował kilka kresek czy kropek. jakie znaki tworzące cyfrę zajmują w ramach jej całości albo vice ver. nada­ żąc przy tym właściwy użytek czy pierwotny cel i przeznaczenie języka. który pozwalał wyrazić wartość liczbową za pomocą imion liczeb­ niu nie kwestionowali. aut. obmyślono metodę oznaczania liczb za pomocą cyfr. takowe. do których odnosiłyby się imio­ przy użyciu znaków (co jest możliwe dzięki ustalonej relacji między nimi na liczebne i cyfry. tak iż można zauważyć ścisłą analogię pomiędzy zapisem cyfr się nieskończoną podzielność skończonej rozciągłości. co zostało już powiedziane. tak jaw­ scem. że żadna skończona rozciągłość Mówi się bowiem. jak obchodzić się z rzeczami i jak się nimi właści­ 121. mó­ odkrycia abstrakcyjnych prawd marnują swój czas na roztrząsaniu arytme­ wiąc o słowach w ogólności. nawet jeśli nie jest to i zapisem imion liczebnych. toteż w nim upatruję głównej przyczyny całej tej wyszuka­ samej reguły opartej na analogii. którzy omamieni złudnymi pozorami wie posługiwać. Z tego zaś wynika.1 tutaj również zdarza się niekiedy. całkowicie podporządkowana praktyce i że staje się ona jałowa i błaha. że na pod­ się zwróci uwagę na najwcześniejsze dzieje arytmetyki i zauważy. Wydaje się. nego reprezentowania dowolnych konkretnych rzeczy. Jako zaś że owo pojęcie stanowi źródło. wią dla nas wskazówkę. stanowi przedmiot geometrii. Na podobieństwo tego układu matematycy nigdy jej nie podawali w wątpliwość ani w najmniejszym stop­ znaków. gdy zna­ nie zawiera niezliczonej liczby części i nie jest nieskończenie podzielna. to my imię liczebne albo cyfrę (w ich właściwym układzie). oczywistym jest. że teorie arytmetyki w oderwaniu a określonymi zbiorami rzeczy. że szczególne wyrazy tworzące imiona liczebne. które trzeba było po­ Później wynaleziono oszczędniejszą metodę. 74 75 . co zauważyliśmy wcześniej. Zatem w arytmetyce bierzemy pod uwagę nie rzeczy. rozważa­ przez poszczególne tworzące ją znaki. Tak więc rachując Zob. lekcewa­ dowolnej liczby poprzez powtórzenie kilku znaków. jakie znaki będą odpowia­ dały dowolnej części danej sumy przez nie oznaczonej. miotowe. od imion liczebnych i cyfr. gdzie dziewięć cyfr prostych odpowiada pierw­ explicite wyrażone w formie aksjomatu. a jedynie do nazw i znaków. o jaką liczbę chodzi. z których każdą uważa się za jednostkę). a miejsca zajmowane przez poszcze­ dzeń stanowiących podstawę tej dyscypliny wiedzy. ale dlatego. jakie trzeba było policzyć. mianowicie cyfr. aby ulżyć pamięci i ułatwić sobie li­ nie odnoszą się do żadnych przedmiotów. Można zatem przyjąć. możemy za stwa trudności i sprzeczności. art. która jej przysłu­ w rezultacie za pomocą jednego pociągnięcia oczyścimy geometrię z mnó­ guje zgodnie z powyższą analogią. abstrakcyjne prawdy i twierdzenia dotyczące liczb w rzeczywistości Można przypuszczać. kiedy w bardziej szczegółowe rozważania na ten temat. naśla­ na jako względna. Tutaj możemy się przekonać. czyli że nadają się do adekwat­ jedną rzecz jakiegokolwiek rodzaju spośród tych. co trwonienie czasu na niedorzeczną arabska albo hinduska.]. które zawsze uważano za urągające ludzkie- pomocą operacji arytmetycznych dowiedzieć się. że są znakami. nych idei liczb pojmowanych abstrakcyjnie. 19 [przyp. Otóż stosownie do tego. że na początku. kierując się miej­ wypływają wszystkie te budzące rozbawienie paradoksy geometrii. jeśli rozważymy tę kwestię dogłębniej i zdemasku­ dzą one na umysł idei jakichś konkretnych rzeczy. że imiona tycznych problemów i twierdzeń. są całkowicie bezprzed­ czyć. można ją z łatwością odczytać przy użyciu nej i przesadnej subtelności. nie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i tak obce nieskażonemu jeszcze uczo- sa. z których każdy miał oznaczać jednostkę. która. pierwotnie branych pod tym podobne znaki. że znamy liczbę jakichś poszczególnych rzeczy. lecz znaki. pozwalająca na najbardziej adekwatne oznaczenie krytykę samych słów lub na czysto werbalne rozumowania i spory. że uważane za czątku motywowało ludzi do uprawiania tej nauki i jaki cel jej przypisywali. Nie będę się teraz wdawał jemy próżność tego typu roszczeń. gdyż nie przywo­ nia. co na po­ stawie tego. które byłyby różne od konkret­ czenie używano liczydeł albo zapisywano pojedyncze kreski czy kropki lub nych liczonych rzeczy. pozbawionych jakiegokolwiek zastosowa­ liczebne albo cyfry bierze się za znaki abstrakcyjnych idei. Wstęp. Znając odpowiednie znaki. dzielić i odejmować rzeczy. Jeśli więc potrafimy pokazać. Od liczb przechodzimy do omówienia rozciągłości.

których dzie­ zarówno w umysłach geometrów. nie są że o linii. to jest pewne. W taki sposób własności oznaczanych linii są (by użyć potocznego zwrotu) używa się w jakimś uchwytnym sensie. Jako że nie ma liczby części tak wielkiej. uważane są za zwolnio­ czasem ci. gdyż patrzy na to jako na rzecz dla dowodu obojętną. pomimo że ona sama może nie przekraczać jednego cala. tak iż można ją pominąć. ani zaprzeczyć. 124. jak nawróconego poganina do wiary w Przeistoczenie. którą ten 125. że wielość części zawie­ istoty. choćby długości jednego cala. że się one w niej nie zawierają. jest ideą istniejącą wyłącznie w umyśle. że ta konkretna krótka. Teraz ograniczymy się jednak tylko do ogólnego rozważenia powodów. dzić. że każdy to od razu 127. która może być przed­ 126. Tego. 1 Zob. 76 77 . czym by to być mogło. jak tylko moimi własnymi ideami. że sób. Uświęcone liczbę. że nie dłuższe niż ona sama. Wynika stąd. że rozciągłości. w jakim sensie nale­ z jej części musi być postrzegana. by części. uznane za przysługujące stwierdzenie. jakie mam przed sobą. mu rozumowi. wobec czego nie potrafię tego ani potwier­ albo i więcej. o nieskończonej podzielności rozciągłości mają owe błędy za swoją podsta­ wę. część cala. że twierdzenia i dowody geo­ miotem naszej myśli. art. Nie byłoby czymś trudnym wykazać. nie popełniając przy jednego cala może zawierać niezliczone części. powierzchni wielkości. a mianowicie że zakłada się. I wówczas nie ma takiej niedorzeczności. Jeśli jednak terminów: r o z c i ą g ł o ś ć . minacją. rających się w linii o długości jednego cala przekracza dowolnie wybraną townymi. czonej liczby części. Ogólną zaś jest ona wy­ co oznacza. abstrakcyjnie pojęta rozciągłość jest nieskończenie podzielna. przez pomyłkę. 15 [przyp. to jednak te nakreślone na papierze są zbyt małe. czyli na oznaczenie idei. którzy przeoczają w myślach owo rozróżnienie. Zauważyliśmy już w innym miejscu. czy bryle. że (cokolwiek by się myślało o ideach zmysłowych) z jego boków. Jeśli zatem w jakiejkolwiek rozpatrywanej ży to rozumieć. jak i innych ludzi. co nie oznacza koniecznie. jakby zawierała dziesięć tysięcy części. cal ma reprezentować. że nie potrafię dostrzec niezliczonych części w żadnej linii. toteż aby w praktyce wpływ na ich rozumowanie. Wstęp. iż poszczególne linie i figury na przeze mnie skończonej rozciągłości nie potrafię dostrzec nieskończonej licz­ wykresach reprezentują niezliczone inne linie i figury rozmaitych wielkości. Toteż niepodobna.1 Wyjaśniliśmy tam. duża w myślach. a nie tylko one same. żeby nie mogła istnieć przyzna. ale również wszyst­ ne mniemanie. należy wypowiadać się w taki spo­ niczym innym. w których można wyróżnić dziesięć tysięcy części nie wiem. że linia o długości zaledwie w sobie nie jest zgoła niczym. geometra rozpatruje linie i figury. że nie zwraca uwagi na to. jaka jest ta konkretna wielkość. niż było dotychczas. że tworzy on sobie abstrakcyjną ideę. powiada się. ponieważ nie jest ona tutaj roz­ nie potrafię żadnej z moich idei rozłożyć na nieskończoną liczbę innych idei. Nie istnieje taka rzecz jak dziesięciotysięczna której by umysł nie był w stanie przetrawić. którą postrzegam za pomocą zmysłów albo wyobrażam sobie a jedynie. kto wówczas uznaje go za podzielony na dziesięć tysięcy albo i sto tysięcy czę­ sądzi. wówczas przenoszone na znak i w rezultacie. nietrud­ ści. natomiast istnieje takowa część mili lub średnicy Ziemi. w sobie niezliczone części. co jest prawdą nie w odniesieniu do linii długości cala pojmowanej tradycją i głęboko zakorzenione przesądy urastają często do rangi pryncy­ bezwzględnie. co z nich da się wyprowadzić. że przedmioty poznania zmysłowego istnieją poza umysłem. Każda poszczególna skończona rozciągłość. chyba że doprowadzi się ją do tego krokami tak subtelnymi i niegwał. popadają w błęd­ ne z obowiązku krytycznej oceny. że się one w niej nie zawierają. Tym­ piów. którego umysł opętała teoria abstrakcyjnych idei ogólnych. z czego wnoszę. należy ów promień uważać za złożony z dzie­ sposób argumenty czerpane z geometrii i przywoływane na poparcie tezy sięciu tysięcy albo i większej liczby części. stanowi sprzeczność tak jawną. uczynię jego promieniem. nakreślona na papierze linia zawiera ko. być dla mnie jaśniejsze niż to. Tego rodzaju błędy zostały zaszczepione linie są jedynie znakami reprezentującymi większe wielkości. A tego. Nie mniej jasne jest to. w jaki uniknąć poważnych błędów. i wywierają podobny sięciotysięczna część może się okazać całkiem spora. Kiedy zatem narysuję na papierze trójkąt i jeden łatwo przekonać o tym. aut. by je można dostrzec. choć bowiem dziesięciotysięczna część tego promienia rozpatrywana sama no na tej podstawie zmobilizować do uznania. choć tym błędu czy czegoś niewłaściwego. abstrahując od ich jest. a raz uznane za takowe i zyskawszy ich wagę. że skończona wielkość lub rozciągłość składa się z nieskoń­ mu zgodnie z jego własną naturą.]. tak więc każda metrii odnoszą się do idei ogólnych. ale jako coś ogólnego. Otóż oczywistym Ujmując to inaczej. c z ę ś c i itp. Jeśli przez skończoną łącznie ze względu na swoje znaczenie. które realnie istnieją. patrywana sama w sobie. Nic nie może czy mała. to oświadczam. ale w odniesieniu do rzeczy przez nią reprezentowanych. aby zyskało ono uznanie jakiejkolwiek rozumnej linia zawierająca ich jeszcze więcej. że nie są one nieskończenie niepodzielne. a jednocześnie uczynimy przyswajanie jej sobie zajęciem dla których matematycy obstają przy tej teorii z takim upodobaniem i deter­ znacznie mniej czasochłonnym i bolesnym. jako że reprezentuje niezliczone li­ rozciągłość rozumie się coś innego niż skończoną ideę. dajmy na to długości jednego cala.

78 79 . to nie widzę jeszcze. ca. Na podstawie tego. wielce korzystne nia wielkość lub część czegoś rozciągłego. że wszyscy ci wielcy mężowie. aby cal zawierał w sobie lub dawał się podzielić na jedni i drudzy są w błędzie i że ostatecznie nie istnieje nic takiego jak nie­ tysiąc części i że może się to odnosić jedynie do jakiejś innej linii. nie bez tym błędnym mniemaniom przeciwne okazują się również zasadami bardziej słuszności. że niektóre wiek niedorzeczność czy sprzeczność mogła pozostawać w koniecznym z bardziej zawiłych i wyszukanych teorii matematyki można bez żadnego związku z prawdą. Ostatnio spekulacje na temat nieskończoności osiągnęły taki punkt wpływ na obyczaje. Inni znowu utrzymują. iż jest niedorzecznością wyobrażać sobie.i tak bez koń­ i nigdy się tego nie czyni. nia tych zasad. 129. aby ludzie obdarzeni wielkimi zdolnościami i pracowitością odwrócili gnuśny sceptycyzm. powinny były uchodzić za wystarczające dowo­ ludzkiego życia. aby o liniach nakreślonych na papierze wypowiadać się wiastka. aby wyciągnąć stąd wniosek. Wprost przeciwnie. gdyby nawet z powyższego wynikało. Czyż nie mamy zatem powodu. Wydaje się. będzie przyznać. aby dane twierdzenie mogło mieć powszechne zastosowanie. Można na to odpowiedzieć. budowaniem zamków na piasku. Odpowiadam na to. co powiedzieliśmy dotychczas. Uważają oni bowiem. w jakiejś skończonej wielkości? Ale powiecie. Z drugiej jednak strony nie mniej absurdalnym wydaje się przypuszcze­ chce. rzeczywistego pier­ jest koniecznym. które podważyliśmy w poprzednich częściach niniejsze­ tum. ale 133. Można by sądzić. 128. aby dogodzić leniwemu umysłowi. Jeśli zbadamy tę sprawę dogłębnie. Zresztą. że nieskończenie małe cząstki wszystkich rzę­ go traktatu. raczej korzyść niż jakikolwiek uszczerbek. albo mogła wynikać z prawdziwych twierdzeń. że wzbudziły pośród współcze­ 132. nie mogłaby nigdy dorównać najmniejszej z danych rozciągło. mimo że pomnażana w nie­ zarówno dla zdrowej filozofii. Tymczasem na ich podstawie nie wiadomo jaką logikę naszych zasad. Zatem według nich cal zawiera nie tylko nieskończoną liczbę części. którzy wynieśli tę dyscypli­ stanowi główny powód. że po dokładnym prze­ nadto. że te liczne niedorzeczności i sprzeczności. w których nieskończenie małe cząstki cieszące się wielką powagą. W szczególności pokazali­ skończoność. oraz że z punktu widzenia praktyki owa dyscyplina odniesie utrzymuje się. jak sądzę. musimy mieć na myśli linię o nieskoń­ wa. że kilka bez wątpienia prawdziwych snych nam geometrów niemałe wątpliwości i spory. że nieskończoność nieskończoności nieskończoności części . na co zwróciliśmy tutaj uwagę. gdyby ich istnienie czone linie mogą się dzielić na nieskończoną liczbę części. że każda z tych nieskończenie małych cząstek sama dzieli się na nie­ badaniu tej sprawy okaże się. że wszystko. jak gdyby zawierały one części. że istnieją nieskończenie małe cząstki szych od minimum sensibile nie jest konieczne. żeby kwadrat. to w konsekwencji zostaną zburzone same podstawy geometrii i trzeba czonej długości. zajmowali się przez cały ten czas czenie podzielna. które nie zadowalając się stwierdzeniem. a to przecież zmuszeni są twierdzić ci. zawierają. czyli absolutne istnienie przedmiotów cielesnych. to odkryjemy zapewne. ale przez niego reprezentowanej. dla którego założenie. który przystanie raczej na ne.i tak ad infinitum. czyli nieskończenie małych cząstek drugiego rzędu wyobrażanie sobie nieskończenie małych części czy choćby wielkości mniej­ . byłoby. Kiedy zatem powiadamy. które zawsze przyjmował za prawdziwe. wówczas nie. gdyż wypływają z nich liczne konsekwencje. Z powyższego widać jasno. śmy. nadal w pełni i w niewzruszony sposób obowiązuje na gruncie dy przeciwko niej. co nie mogłoby mieć miejsca. która. że w żadnym przypadku posługiwanie się czy skończoną liczbę części. które mają bliższy związek z problemami życia albo bardziej bezpośredni 130. Są między nimi postacie twierdzeń odkryto przy użyciu metod. znacznie skończenie mała część albo nieskończona liczba części zawierająca się dłuższej od cala. że rozciągłość jest nieskoń­ nę wiedzy na tak zdumiewające wyżyny. sześcian lub inna potęga dodatniego. których w rzeczywistości nie którzy przyjmują istnienie nieskończenie małych cząstek pierwszego rzędu. nie jest możliwe nieskończenie małych cząstek nieskończenie małych cząstek . niżby miał podjąć trud przeprowadzenia ścisłego bada­ swą uwagę od tych umysłowych igraszek i zajęli się badaniem tych rzeczy. że kiedy się ze­ ści. co jest powodem tego. bardzo pożąda­ myślono go. utrzymują po­ zawierało w sobie sprzeczność. w taki sposób. że skoń­ mają swoje zastosowanie. że wy­ szkoda dla ludzkości. jaka płynęłaby stąd wiek jednak zważy na słabość owego wybiegu. i zaowocowały poglądami tak osobliwymi. jak i dla religii. miała być niczym zgoła. Nale­ dzą twierdzenia o nieskończoności. że istnieje jakaś dodat­ owocnymi. jasnym jest. że jeśli ta teoria jest prawdzi­ że linia jest nieskończenie podzielna. co więcej. uznano w geometrii za niezbędne. o czym była mowa. będzie przekonany. dały swój początek licznym i poważnym błędom i że poglądy dów niższych od pierwszego są zgoła niczym. Ktokol­ uszczerbku dla prawdy odrzucić. że potrafimy pojąć tego. że właśnie to. Może ktoś poczynić uwagę. że dowody a posteriori są niedopuszczalne. że wiara w materię. że nie 131. które co w geometrii jest użyteczne i co przyczynia się do poprawy warunków owa zasada za sobą pociąga. gdy w grę wcho­ z tego. Twierdzą oni. jak gdyby godzenie sprzeczności nie było żyte naświetlenie całej tej kwestii mogłoby jednak stanowić przedmiot od­ czymś niemożliwym nawet dla umysłu nieskończonego lub jakby jakakol­ rębnej rozprawy.i tak ad infini­ te fałszywe zasady.

jak i religii. Odsuńcie bowiem na bok władzę zgodnie z przyjętym przez nas planem. zwięzłą i przy­ 138. skoro jest jawnie niemożliwe. ga idei ducha. że do poznania substancji brak nam (jak się nie­ nienia rzeczy niemyślących od ich bycia postrzeganymi oraz przyznanie im którym wydaje) właściwego zmysłu. dla którego uważa się. i jeśli założenie. że byłoby rzeczą równie nie­ ga za sobą najmniejszych choćby negatywnych następstw. chce i postrzega. co myśli. aby taka idea mogła istnieć. że materia istnieje. która pod. bardzo się już zaangażowali i poczynili w nich znaczne postępy. To bowiem. że jeśli idea nie jest podobna do ducha pod stępną. że choć idea nie może przypominać ducha w jego myśleniu. to i tylko to składa się na znaczenie tury duchów. co ma na myśli. aby idea czy obraz wobec zasad i twierdzeń tutaj przedstawionych. ale przeciwnie. lecz wszystko da się pojąć bez niej równie ją nam idei ducha. Odpowiadam na to. dlatego że nie dostarcza­ odczuje się w świecie jej braku. Przekonanie. a nie pozostanie nic. w czym zaprzysięgli i najbardziej niebezpieczni wrogowie wszel­ trzymuje czy postrzega idee. że duch okazuje się jedyną substancją czy podstawą. A ufam. że istnieją jedynie duchy i idee. co nie­ gólnym rodzajem idei czy wrażenia zmysłowego. mogą istnieć. że owo mniemanie mogło u niektórych wzbudzić powąt­ naniem. zawsze lokowali główne nym. one trud nauki i czynią ludzką wiedzę znacznie bardziej jasną. w której nie. to jest niemożliwe. za pomocą którego. że udowodniłem z całą oczywistością. oznaczona terminami d u s z a . niż była dotąd. stanowi przekonanie. daje początek bardzo wielu niemożliwym do wy­ Odpowiadam na to. Powie ktoś może. konsekwencje nie potrafią się ostać w świetle krytyki i swobodnych docie­ gdy używa terminów d u s z a czy s u b s t a n c j a . tak jak poznajemy trójkąty. aby te władze mogły być w ja­ nie powinno się poczytywać za ułomność rozumu ludzkiego. Doprawdy. nie potrzeba bodaj ni­ odrzuconych jako bezużyteczne. 27. by mogła go reprezen­ 135. kowicie pozbawione znaczenia. a w dodatku ze znacznie większą łatwością. co się przez te słowa rozumie. że wol­ nym poglądom oraz licznym wątpliwościom co do natury duszy. Prawdą jest. Z pewnością jednak tego terminu. zmusimy raz na zawsze sceptyków 137. Choćby jednak wzbudziło to stanowczy czego więcej ponad zwrócenie uwagi. moglibyśmy poznać naszą własną duszę. i jeśli wypływające zeń zmysłowe idee. jest tylko jakimś szcze­ kań. skoro żadne badanie nie mogło ich przekonać. mując. czy aby w ogóle posiadają jakąkolwiek duszę różniącą się czym­ materii uznano za możliwe. możemy wyciągnąć wniosek. że w rezultacie przyjęcia powyższych zasad wiele spo­ polega na tym. mogłaby stanowić obraz czy podobiznę rów i teorii. a sądzę. tym bardziej. wykazałem w art. że gdyby nas wyposażono w nowy zmysł. gdybyśmy go po­ samodzielnego istnienia poza umysłami duchów niczego w przyrodzie nie siadali. Wszystko to zatem należy­ skończone nie można pojąć. i jeśli nadto pozbycie się owej materii nie pocią­ cie rozważywszy. dało początek wielu niedorzecznym i nieprawowier- w doskonałej zgodzie z nakazami tak rozumu. że to. jest jawnie śmy dzięki niemu odbierać jedynie pewne nowe wrażenia zmysłowe albo wątpliwe. czyli niczego nie oznaczają. dotyczącej spraw ludzkich i boskich. wyjaśnia. że brak nam ich idei. że duchy można poznać w taki sam sposób jak idee i ateistów do milczenia. zostanie istniejącej samodzielnie istoty zdolnej do działania. co zamierzaliśmy powiedzieć o poznaniu idei. źródło swej siły i pewności siebie. to są one cał­ myślące byty. i jeśli nawet nie rozumną uznać nasze władze umysłowe za ułomne. to mogliby­ tłumaczenia trudnościom. że dobrze. to jednak działaniu czy samodzielnym istnieniu. a przy tym nasz obraz rzeczy będzie pozostawał czy wrażenia zmysłowe. jest oczywistą niedorzecznością. Główny powód. d u c h oraz s u b s t a n c j a . Albowiem przez słowo d u c h rozumiemy wy­ to potocznie sądzi. a nie jest czymś koniecznym. przyj­ nie są w stanie pojąć idei okrągłego kwadratu. której istnienie 134. Powie­ sprzeciw przeciwko naszym poglądom u tych. że nie postrze­ kimkolwiek stopniu reprezentowane przez ideę. że nie znamy na­ łącznie to. choćby był przedstawiony jedynie jako hipoteza i choćby istnienie piewanie. i jeśli. które uchodziły za stanowiące istotny fragment wiedzy. na temat których ludzka wiedza nie jest tak uboga jak się głaby przypominać ducha. kolwiek od ciała. czyli aktywnej myślącej substancji. co. jeśli odróżnienie realnego ist­ 136. że o istnieniu jakiejkolwiek idei ducha nie może być mowy. ale ukrywają się pod pokrywką ogólnikowej wymówki. czyli idee. to myślę. że nikt nie będzie utrzymywał. że jeśli nie istnieje żadna idea mnienia. że inni nie znajdą żadnego słusznego powodu do niechęci pod innymi względami. Aby odrzucić pogląd.jest tym. Jest nawet no się spodziewać. Może ktoś jednak podnieść zarzut. że jest postrzegana. Jeśli więc nie jest możliwym. o ile się nie mylę. gdyż niepodbudowane choćby jedną racją. że posiadają że takim nie jest. że zmniejszają były pod każdym względem niczym oryginał. tować pod jakimkolwiek innym względem. to jest czymś oczywistym. Tutaj dodam do tego tytułem przypo­ 139. Odpowiadam. co ganić je za to. iż zostanie on zaakceptowany i przyjęty z całym przeko­ prawdopodobne. 80 81 . w końcu. że nieaktywna idea. by substancja. że tego. myślenia i postrzegania idei. Uporawszy się z tym. to przecież może doń być podobna spodziewamy się. zajmiemy się teraz zagadnieniem chcenia. wspomnianymi wyżej względami. sama miała być ideą czy czymś do idei podob­ kiej wiedzy. którzy w badania tego rodzaju cie może jednak. w czym idea mo­ poznania duchów. jakąś ideę duszy.

Nie twierdzę. w przeciw­ co by było podobne czy wspólne. Głoszą oni jedynie. zmiana. rozkład czy rozpad. gdy bezpośrednie znaczenia bardziej oczywiste niż to. jasnym jest. jakąkolwiek by miały budowę czy strukturę. chce i myśli o ideach. Ci zaś. że posiadamy ideę aktywnego bytu czy ideę działania. że ponieważ w przypadku każdej relacji mamy którzy twierdzą. potrzeba nam koniecznie dokonać roz­ i idee są rzeczami tak bardzo różnymi. ideami w umyśle. który jest od nich bardziej odległy i bardziej się od nich czym sam jestem. Ten właśnie po­ gląd upodobała sobie i skwapliwie zaadoptowała najgorsza część rodzaju 143. na współczesną modłę. co jest określane nazwą d u c h czy d u s z a . że absolutnie nie można jej unicestwić i że o tym jakieś pojęcie.]. że pomnażając czy nym bowiem razie nie moglibyśmy ani niczego o nim twierdzić. które bez innych nazw są powszechnie określane mianem idei. że mamy ideę czy czają cokolwiek wspólnego tym obydwu naturom. powiedzieć. to mu odpowiem. tak jak idee znajdujące się w umysłach innych duchów poznania ducha w taki sposób. A gdy jącą rozpadowi tak samo jak ciało. co się rozumie przez te słowa. że dusza człowieka jest jedynie nikłym płomykiem życia do czynienia z aktem umysłu. jak poznajemy pozba­ wieloznaczności i pomieszaniu natur całkowicie do siebie nieprzystających wione czucia. która ani nie jest ideą. co zostało powiedziane. Ściśle rzecz ujmując. ani niczemu poszerzając jakoś nasze władze umysłowe. że się w szczególny sposób rzeczami duchowymi stały się zawiłe i niejasne. Jeśli coś wiem. zakładając. ale na myśleniu i postrzeganiu idei. gdy tym­ że dusza ludzka jest z natury nieśmiertelna. dla której to. Ukazaliśmy jednak z całą oczywistością. raczej pojęcie ducha. że wszystkie niemyślące wpływu na aktywną. w jakiej błękit czy ciepło postrzegane nym błędom dotyczącym natury duszy. Gdyby ktoś powie­ niecielesna. nie mogą mieć żadnego być objęte tą samą nomenklaturą. jest tym samym. 27 [przyp. mie przez d u s z ę albo s u b s t a n c j ę d u c h o w ą . Taki byt nie podlega za­ przedmioty postrzegane przez umysł mają tę wspólną cechę. czynią jązniszczalną i podlega­ mamy ideę. Posiadam pewną wiedzę go- czy pojęcie o moim umyśle i jego działaniach dotyczących idei o tyle. które zajmują wpływom moralności i religii. że te dyscypliny wiedzy. czasem dusza czy duch jest bytem aktywnym. jeśli ogół tak właśnie czyni. ale raczej pojęcie relacji i zależności między rzeczami. że dusza jest niepodzielna. która w tym sensie stanowi ich obraz lub ideę. ani nie ciała. że ruch. że to tylko spór o słowa i że z chwilą. co rozumiemy pod pojęciem biegu natury). jednakże sprzyja to jasności i precyzyj­ obdarzył istnieniem. nieaktywne przedmioty. Nie ma w nich niczego. są zdania. trudno jest wskazać przerwy na naszych oczach są udziałem wszystkich ciał w przyrodzie (i co rację. tak też inne duchy poznajemy za pośrednictwem to nacisk. którego istnienie polega nie na 142. niezłożoną substancję. Aby więc zapobiec nie możemy poznać naszych dusz w taki sam sposób. o ile 141. cie bierne. to nie należy sądzić. Nie będzie od rzeczy dodać. nierozciągłą i w rezultacie niezniszczalna. czyli za pośrednictwem idei. są wyłącznie biernymi jest podobna do idei. co się rozu­ różni niż światło od ciemności. nie można. Co więcej. że są postrzegane. że może to mieć pewne znaczenie dla wyja­ naszej własnej duszy. że teoria idei abstrakcyjnych przyczy­ ludzkiego. że te słowa ozna­ 140. że „są znane" lub coś podobnego. ale jest czymś. nie mogło jest tym. to jest że rozumiemy znaczenie tego słowa. to mam natury nieśmiertelna. gdyż nie ma niczego. Toteż spodziewanie się. jak gdybyśmy żywili nadzieję. Nie należy sądzić. jak przeze mnie pozostają do tych samych idei postrzeganych przez kogoś inne­ sądzę. że w szerokim sensie można powiedzieć. Wydawało się niektórym. jak poznajemy trójkąty. że albo zasadą życia organizmów zwierzęcych. że byciu postrzeganym. imion. że te ostat­ absurdalne. moglibyśmy się stać zdolni do przeczyć. że zobaczymy dźwięk. Duchy i zupełnie do siebie niepodobnych. Przypuszczam. który zamieszkuje. chociaż wolno powiedzieć. że one „istnie­ różnienia między duchem a ideą. więc nie możemy właściwie powiedzieć. co jest równoznaczne ze stwierdzeniem. Nic nie może być dział. i aktów umysłu i rozpatrywać je w oderwaniu od samego umysłu czy ducha. że ci.1 ją". Trzeba też zauważyć. To. Prawda. Pokazaliśmy już. że po tym. 82 83 . ponieważ zdaje mi się. a ich istnienie polega jedynie na tym. że mamy ich pojęcie. co oznaczam terminem j a. którzy utrzymują. rela­ podatne na unicestwienie niż taki byt. co by było bardziej się. że są całkowi­ tem zniszczeniu przez siły przyrody. upatrując w nim najskuteczniejszego środka przeciwko wszelkim niła się w niemałym stopniu do tego. jeśli wyodrębniamy rzeczy bardzo od siebie różne za pomocą różnych czy rozkładowi na mocy zwyczajnych praw przyrody albo ruchu. prostą. przetrwać zniszczenia tego przybytku. który ją wpierw miennie. wydaje się równie pojmujemy za pośrednictwem naszych własnych idei. że kiedy powiadamy.że słowa te znaczą albo oznaczają realną rzecz. Kładę na nie przypominają tamte. który ze swej natury niezdolny jest cje i działania. że można tworzyć abstrakcyjne pojęcia władz Zob. iż dusza jest ze swej wiem czy pojmuję. art. to jest to ostatecznie kwestia umowy językowej. pozosta­ śnienia kilku ważnych kwestii i zapobieżenia pewnym bardzo niebezpiecz­ jąc w takiej relacji do innych duchów. co postrzega. aut. rozciąga znaczenie słowa i d e a na duchy. że tych terminów nie wolno używać za­ nie może tego dokonać nawet nieskończona potęga Stwórcy. że dusza nie podlega zniszczeniu ności.

które się nazywa dziełami zobaczyć Pana Wszechrzeczy. 84 85 . To przyczynia się do w sposób znacznie bardziej oczywisty niż istnienie ludzi. powiadają. i to w sposób pełniejszy i jaśniejszy. niezmienny i spójny. że w ich powstaniu mają udział zdolne do działania istoty ludzkie. ponieważ skutki powstania niezliczonych wątpliwości i błędów o niebezpiecznych następ­ spotykane w przyrodzie są nieskończenie bardziej liczne i bardziej znaczące stwach dla moralności. które odsyłają mnie do innych istot samo niewidzialne. piękno strzega się za pomocą zmysłów. który jest „sprawcą wszystkiego we wszystkich"1. 29 [przyp. Nie wydaje mi się bynajmniej. choć są takie rzeczy. Postrzegam ten ruch miał wzbudzać jakąś ideę w umyśle kogoś innego. że nie mogą Boga zobaczyć. które wzbudzają w nas przekona­ tak jak widzimy człowieka. IV). porządek i wza­ się jednak wyjaśnić. dzięki której mogą one postrzegać wzajemnie swoje istnie­ dza o innych duchach nie jest bezpośrednia. czyli duchów. niż wi­ natury. że chcąc wywrzeć wpływ 145. że można się ich wszystkich pozbyć niż te. W taki sposób całości. to posłuszni Jego nakazom. Nic jednak bodaj nie przyczyniło się w większym stopniu do wcią­ ły. co je reprezentuje w istocie ro stanowi sprzeczność. wielkość. jasnym jest. jest dla mnie niezrozumiała. Postaram w należyty sposób weźmiemy pod uwagę stałą regularność. ale to. rozważymy wszystkie te rzeczy. który jest Twórcą przyrody. w połączeniu ze ścisłą harmonią i dopasowaniem 1 1 List do Koiyntian. które oświeca każdego człowieka jest ideach. wówczas postrzegamy jedynie wie mniejszych z nich. ale zależy od pośrednictwa idei. które kie rzeczy słowem swej mocy. kierując dało początek niezliczonym nieporozumieniom i polemikom między uczo­ jednocześnie naszą myśl na znaczenie i to. wola człowieka może jedynie wywołać ruch członków jego niu innych duchów nie możemy się dowiedzieć inaczej. że Boga poznajemy w sposób równie pew­ szenie duszy. A jednak to czyste i jasne światło. że umysł człowieka jest niczym piłka w ru­ ny i bezpośredni jak każdy inny umysł albo jakiegokolwiek ducha innego niż chu. muszę wyznać. jak również od ich odpowiednich przedmiotów i skutków. Tylko On sam jest tym. że te rzeczy. jak za uderzeniem rakiety. co każe mniemać. podtrzymuje też możliwość tej komunikacji towarzyszą tym ideom i mają udział w ich powstawaniu. Istnieje zatem jakiś inny Duch. den. kształt czy ruchy człowieka. Dlatego moja wie­ między duchami. żeby miały one istnieć same przez się. aut. 1 Zob. zdolnych do działania. to. co u zwierząt -jeśli. które w nas wzbudzają. 6. które mnie informują o istnieniu pew­ wicie od woli Stwórcy. 146. zależy już całko­ różne ruchy. co zostało powiedziane. co mam na myśli. Dla bezmyślnego tłumu powszechną wymówkę zdaje się stanowić albo towarzyszące im znaki. Oczywistym jest zatem. gnięcia ludzi w spory i błędy dotyczące kwestii natury i funkcjonowania jest wspomniany Duch. Wszak to oczywiste. pożądania i pragnienia obserwowane nych terminów. że o istnie­ na inne osoby. Ducha ludzkiego czy osoby nie po­ jemne powiązanie rzeczy w przyrodzie. jak jest nią wiedza o moich nie.]. (Wszystkie cytaty według Biblii Tysiąclecia. jako wywoływane przez nich skutki 148. własnych przekonań. 1. Dla przykładu wolę określa się jako poru­ 147. d o b r y i d o s k o n a ­ 144. wywołanym i zdeterminowanym przez przedmioty poznania zmysłowe­ my sami. jak tylko za pośred­ ciała. umysłu niż posługiwanie się w odniesieniu do nich terminami zapożyczony­ a „wszystko w nim ma istnienie"2. to jasno zdamy sobie sprawę. Gdybyśmy go mogli zobaczyć. sko­ rzeczy cielesne niejako takie. mających rzekomo reprezentować abstrakcyjne pojęcia. że takiemu ruchowi miałaby towarzyszyć jakaś idea lub żeby nictwem ich działań albo dzięki ideom. Nie ma i uzyskać prawdziwy obraz rzeczy. gdyż nie jest ideą. który jest ich przyczyną. Wolno nam nawet stwierdzić. 12. podobnych do mnie. że tym. Kiedy zatem widzimy i doskonałość dużych stworzeń oraz niesłychany kunszt widoczny w budo­ kolor. to uwierzylibyśmy w Jego istnienie i bylibyśmy nie. nade wszystko zaś nigdy nie dość podziwiane prawa bólu i przyjem­ wprowadzono do metafizyki i etyki bardzo wiele niejasnych i niejednoznacz­ ności. zmiany i kombinacje idei. który podtrzymując wszyst­ nych konkretnych istot zdolnych do działania.17. stanowiące przeważającą część postrzeganych przez nas idei czy wra­ dzimy jakiekolwiek z innych stworzeń.1 Ale jeśli Boga. ale oglądając coś. który filozofowie dali się nakłonić do wejrzenia w siebie i uważnego rozważenia by jednocześnie nie wskazywał jeszcze dobitniej na istnienie tego Ducha. jasny. Jednakowoż. art. w i e c z n y . byle tylko takiego śladu ludzkiej aktywności albo skutku przez niego wywołanego. nie są wywołane przez akty ludzkiej woli ani od woli ludz­ widzimy Boga (jak sądzą niektórzy) wprost i bezpośrednio albo że widzimy kiej nie zależą. zdumiewającą wspaniałość. co kryją w sobie atrybuty: j e - nymi. A przecież potrzeba nam tylko otworzyć oczy. które się przypisuje zdolnym do działania istotom ludzkim. wyd. jak powiadam. 2 List do Kolosan. Nie wątpię. n i e s k o ń c z e n i e mądry. że żeń zmysłowych. która to teoria. aby przecież jest dla każdego oczywiste. mi z dziedziny idei zmysłowych. że istnienie Boga jest poznawane go z taką koniecznością. instynkty i naturalne skłonności. Na podstawie tego. do którego one wszystkie należą.

Jasnym jest zatem. że jeśli przez przyrodę stwem. ale jedynie pewien zestaw idei. to jednak dla nie- byt różny zarówno od Boga. choć podobnej zasady myśli błyskawice . 8. od którego jesteśmy bezwzględnie i całkowicie zależni. którzy. wywołując w nich całą tę różno­ za swą bezpośrednią przyczynę ręki Wszechmocnego Sprawcy. wprowadzonym przez pogan. On sprawia. który w niebie. która kieruje całością. kiej prawdy. Otóż w taki sam sposób widzimy Boga. że nie przypisuje bezpośredniemu działaniu Boga te skutki. że tak rozumiana przyroda nie choć Bóg ukrywa się przed oczyma człowieka zmysłowego i gnuśnego. deszcze wpływ. 86 87 . „w którym żyjemy.5 Lecz i ogólnymi prawami. tak że łąki się stroją trzodami. gokolwiek innego zmysłu. 1 5 Dzieje Apostolskie. 3 Psalm 65. Tak pojmowa­ Księga Jeremiasza. służą temu.3 Jednak pomimo tego. aby nas poinformować o istnieniu skończonych przyjąć pośród chrześcijan wyznających wiarę w Pismo Święte. czujemy czy postrzegamy za pomocąjakie. ukazujące się naszemu wzrokowi w przeróżnych odrębnych doskonałości Boga.pewne wrażenia zmysłowe albo idee istniejące w naszych własnych umy­ którzy nie posiadali adekwatnych pojęć wszechobecności i nieskończonej słach. Zapytacie jednak. postrzega i myśli.1 Do odkrycia tej wiel­ i wiele tym podobnych rzeczy. które stale i stworzonych duchów. Trudniej jednak zrozumieć to. sło­ padające na miejsca pustynne. aby najprostsze i ogólne reguły mogły być stosowane w sposób stały i konse­ 150. pozbawiony jakiegokolwiek uchwytnego znaczenia. Wolelibyśmy przyjąć. że taki pogląd mógł się zestawieniach. że podczas gdy jej ruchy i rozmaite zjawiska oddziałują na nasze pojmuje się wyłącznie widzialne łańcuchy skutków czy ciągi wrażeń zmy­ zmysły. 62. wistości jest On niedaleko od każdego z nas". 28. że się chmury podnoszą z krańców ziemi. 2 Księga Amosa. czy przyroda nie ma żadnego udziału w wytwa­ kwentny. owoce zwiędłe w fazie kwitnienia. 5. Cała różnica polega na tym. Toteż jasnym jest. wówczas jest jasnym. że ktoś zarzuci nam. sama pozostaje niepostrzegalna dla słowych wywoływanych w naszych umysłach w zgodzie z pewnymi stałymi człowieka.zapowiedź deszczu . jeśli przez c z ł o w i e k a rozumie się coś.4 149. nieszczęścia. Jakże smutny to przykład i nadzorem nieskończenie mądrego i dobrego Ducha. jest znakiem albo skutkiem Bożej mocy. co przemawia zarówno za mądrością. które bez przerwy wywierają na nas drapieżne zwierzęta. że wspo­ przejawami Bożej obecności.13. deszczami ja spulchniłeś i pobłogosławiłeś jej płodom. że dla każdego. 27. tak samo że jest On bardzo odległy i chętnie byśmy Go zastąpili jakimś ślepym niemy- jak znakami są nasze postrzeżenia tych ruchów. poronienia. On czyni naprowadza nas na myśl o istnieniu odrębnej. doliny okry­ czony i ograniczony zbiór idei. co żyje. chociaż (jeśli mamy wierzyć św. nic nie może być bardziej oczywiste niż istnienie Boga. odczuwamy jakąś niezrozumiałą niechęć do tego. które pogańscy filozo­ widzimy człowieka. w tak małym stopniu ulegają jego wpływom. tak jak my. towarzyszącej tym ideom i przez nie reprezentowa­ przemienia ciemności w poranek.15. kto jest zdolny do minimum re­ 151. mniane procesy zachodzące w przyrodzie są absolutnie konieczne do tego. a dzień w noc zamienia". słyszymy. Ducha. choć pozostają otoczeni tak wyraźnymi rzut znajduje się już w znacznej mierze w art. Pawłowi) „w rzeczy­ przez ludzi. podobnej do nas. po­ fowie zwykli przypisywać naturze. gdyż językiem. że znane nam z obserwacji powol­ fleksji. które naznaczają ludzkie życie. ne i stopniowe procesy powstawania rzeczy w przyrodzie nie wydają się mieć który jest bardzo bliski naszym umysłom.1 On i ruchu. Ale jeśli przez przyrodę rozumie się jakiś ry nie podejmie najmniejszego choćby wysiłku myślenia. Bóg angażuje się tak bardzo w nasze ludzkie sprawy. to muszę wyznać. a te idee. „Na dźwięk Jego głosu huczą wody rusza się. gdziekolwiek skierujemy swój wzrok. by uwierzyć. to jawne znaki obecności Boga postrzegamy wają się zbożem". która jest tak bliska i oczywista dla umysłu. gdzie jasno widać. że wydają się jak gdyby oślepieni nadmiarem światła. podczas gdy poszczególny ludzki umysł jest oznaczany przez pewien skoń­ rok uwieńczyłeś swoją dobrocią. Nie wątpię. wem. „Prawdziwie (jak powiada prorok) Tyś Bogiem ukrytym".i wysyła wiatr ze swoich zbiorników. że ziemię i nawodniłeś. podobnych do nas samych. Urzą­ rzaniu rzeczy przyrodzonych i każdą z nich musimy przypisać bezpośrednie­ dzenie owej potężnej machiny przyrody charakteryzuje się takim mistrzo­ mu i wyłącznemu działaniu Boga? Odpowiem na to. 4 Dzieje Apostolskie 17. Księga Izajasza 45. że wszystko co widzimy. że Pismo stale przemawia takim w każdym momencie i miejscu. 10. na przyroda jest jedynie czczym urojeniem. to ręka. któ­ może niczego zgoła wytwarzać.2 „Nawiedziłeś nej. które zostały spowodowane ślącym substytutem. poruszamy się i jesteśmy". stanowią argumenty przemawiające za tym. jak i dobrocią Boga. Poza tym rodność idei czy wrażeń zmysłowych. 17. że to słowo stanowi dla mnie pusty 1 dźwięk. czyli Ducha. dochodzi za pomo­ że ustanowiony porządek przyrody nie pozostaje pod bezpośrednią władzą cą swego rozumu nieznaczna tylko garstka ludzi. jak i od praw natury oraz rzeczy postrzeganych uprzedzonego i uważnego umysłu nic nie będzie łatwiejsze do odczytania za pomocą zmysłów. Odpowiedź na ten za­ głupoty i niedbalstwa tych.

nie dają się do niej przekonać. kiej wolności i cel. Czy jednak istnieje jakakol­ ności i uwypuklają piękno pozostałej części stworzenia. jaśniejących w urządzeniu przyrody. Dalej. tować nad tymi ważnymi kwestiami i z nimi obcować. jakiekolwiek trudności by stąd wynikały. i daje nam chleb. która oświecałaby umysł tak mocno. ale raczej należy w niej widzieć argument rzutów sumienia naruszać Jego prawa. posiadają naturę dobra. sposób nabyć wolne od wszelkich wątpliwości przekonanie. tłumaczy się wyłącznie brakiem uwagi i niedo­ wieka na nic by się nie zdały. Niestety należy się obawiać. których piękna i harmonii nie są zdol­ faktor w zupełności by wystarczył. Niepodobna przecież zupełnie. iż w ogóle istnieją jacyś zwolennicy ateizmu mo jak szeroka i głęboka myśl ludzka.będziemy 156. Z tego. dla którego znaleźliśmy się na tym świecie . którzy są zasad. że uznajemy trwonienie nasion i zarodków oraz przypadkowe niszcze­ pienia uwagi czy otwierania oczu swojego umysłu. że można spotkać ludzi na tyle których nie może nabyć bez wielkiego trudu i wysiłku.]. kiedy sieje rozważy w powiąza­ śmy gdzie indziej wynika jasno. że zwierzęcia czy rośliny przysparza Wszechmogącemu Stwórcy więcej trudów nazbyt wielu mieszkańców chrześcijańskich krajów. ludzi znaczących i roz­ czy kłopotów niż stworzenie małego kamyka. ustawicznie zaabsorbowana po­ du nabytego wskutek naszego obycia się z małostkowymi i skąpymi osobni­ gonią za korzyściami materialnymi albo przyjemnością i nienawykła do sku­ kami. się do uznania tej prawdy stanowiło główny cel i sens mojego trudu. żeby nie można się od obrazie służą podkreśleniu jego jaśniejszych i bardziej świetlistych partii. że Wszechmocny Duch potrafi stworzyć każdą rzecz za opieszałości popadło w ateizm. niedoskonałych duchów. ani cała mądrość i pomysłowość czło­ albo herezji manichejskiej. i że pozostajemy w absolutnej i bezpośredniej od Niego zależno­ indywidualnego cierpienia i uznajemy go za zło. który kształtuje. każdy myślący czło­ wami naszego życia i wnikać w tajniki przyrody. wyćwiczeni w rzetelnym i dalekowzrocznym myśleniu i przywykli do re­ 152. że owa wspa­ przeniknięta i oświecona autentycznym poczuciem wszechobecności. czy aby nie jest następstwem przesą­ Jakże się przeto dziwić. reguluje zmuszeni przyznać. że bie jednak wyobrażać. Ci jednak. Nie byłoby bowiem możliwe nawet to. Powinniśmy się dziwić raczej temu. w jakich doznajemy bólu i przyjemności.1 Już ten jeden istotnie wyśmiewać dzieła Opatrzności. że On jest z nami i zachowuje nas nych. Jasny pogląd na te wielkie prawdy nie może nie natchnąć naszych serc szerzej. Tymczasem. odwracając od niej myśl i celowo przymykając na nią oczy? Byłoby też dobrze. pełną czci uwagą i świętą bojaźnią. rozpatrywane same w sobie i podtrzymuje w istnieniu cały system wszechświata. abyśmy się w nie przyodziali". w naszym obecnym stanie. czyli aktu swojej woli. gdyż są źródłem pożądanej różnorod­ i dobroci. żebyśmy mogli w ten 153. Powinniśmy zatem z powagą medy­ świadczący o bezmiarze Jego potęgi. tak jak cienie na wiek prawda. Nie powinniśmy so­ nierozumnych. co w naszych badaniach zasługuje na pierw­ sze miejsce jest rozmyślanie o Bogu i o naszym obowiązku. Nasze horyzonty są jednak i szaty. gdybyśmy zbadali. że „oczy Pana które są następstwem ogólnych praw przyrody i owocem działań skończo­ na każdym miejscu widzą dobro i zło. że owe niedoskonałości i wady przy­ fleksji. Na podstawie tego. Przecież nic nie jest bardziej porządzających wolnym czasem jedynie za sprawą gnuśnej i obrzydliwej oczywiste niż to. Duchy mierne i nienawykłe do refleksji mogą tego rodzaju zdolności czy władze umysłowe w ogóle istniały. są one absolut­ wszędzie. świę­ niała obfitość stworzeń nie powinna być interpretowana jako przejaw słabo­ tości i sprawiedliwości Wszechmogącego Ducha miała z uporem i bez wy­ ści czy rozrzutności ich Stwórcy. aby pojąć różnorakie cele. i ogólnymi prawami jest tak konieczne do tego. to. byśmy mogli kierować spra­ 154. że funkcjonowanie w zgodzie z ustalonymi niu z całym systemem stworzenia. że oszczędnie dysponuje rzeczami. by lekceważyć tak oczywistą i doniosłą prawdę. W przypadku człowieka można rzeczywi­ spodziewać po rozumnych stworzeniach? ście poczytać za przejaw mądrości to. która stanowi najlepszą zachętę do cnoty relacje i okoliczności. dlatego na przykład skupiamy naszą uwagę na idei jakiegoś sze myśli. 155. gdziekolwiek się udajemy. Stąd wynika jasno. nie niezbędnym warunkiem naszej pomyślności. choć należałoby się tego roztropności u Twórcy przyrody. że bez tego ani nie wiado­ wiek może zobaczyć. związki i zależności między rzeczami. 31 [przyp. co zauważyli­ wydające się złem. Wszak w końcu tym. nigdy nie będą mieli dość podziwu dla śladów Boskiej mądrości rody nie są same pozbawione pożytku. aut. tak więc 88 89 . że większość ludzi. gdy spojrzymy ści. Przyczynienie 1 Zob. powinniśmy zauważyć. żeby stateczną pojętnością umysłu. że te poszczególne rzeczy. że jest on obecny i zna nasze najskryt­ zbyt wąskie. niej odciąć. że stworzenie niesłychanie subtelnego organizmu lekceważąc ją. co tu zostało powiedziane. art.ponad bliską obecność wszechmądrego Ducha. że fakt. żeby dusza pomocą samego fiat. niż temu. naturę ludz­ i najlepszą obronę przeciwko występkowi. Jeśli zaś chodzi o obecną w świecie domieszkę niedoli i cierpienia. abyśmy go pożywali. nie jest przekonana nie roślin i zwierząt zanim osiągną pełną dojrzałość za świadectwo braku w pełni i z całą oczywistością o istnieniu Boga. aby przechylić szalę na korzyść naszych ne pojąć albo nie chcą sobie w tym celu zadawać trudu.

prawdziwe i dobrze opisują rzeczywistość. iż jego teorie są trafne.że wskazanie w ich obrębie na błąd w rozumo­ waniu lub fałszywość ich założeń czy przesłanek jest rzeczą nadzwyczaj trudną. zdrowego rozsądku. z olbrzymim prawdopodobieństwem. po pierw­ sze. po drugie empirystą. pomniejszym filozofem brytyjskim. Serdecznie dziękuję dr. stanowiącej kamień obrazy dla tzw. Choć w innych dziełach nasz autor prezentuje nowe i ulepszone argumenty na rzecz swo­ ich tez. Januszowi Salamonowi SJ oraz dr. A wykazawszy fałszywość i próżność tych jało­ wych dociekań. pozostającym w cieniu dwóch gigantów: Johna Locke'a i Davida Hume'a. że otaczająca nas rzeczywi­ stość jest taka. unicestwiamy cały świat istniejący na zewnątrz naszego umysłu (bo takiego czegoś jak świat poza umysłem po prostu nie ma). gdyby to. jakbyśmy doskonale wiedzieli. graniczącym niemal z pewnością. może raczej . jaka była przed zaśnięciem. które w różnych odmianach i postaciach wciąż są żywe. gdy byłem stypendystą Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej. Przemysławowi Spryszakowi za uważną lekturę oraz życzliwe i wnikliwe komentarze. iż poprawna odpowiedź brzmiałaby: „George Berkeley". Z niewzruszoną pewnością odnosimy się do wszyst­ kich rzeczy tak. aby ze czcią przyjęli zbawienne prawdy Ewangelii. Poglądy Berkeleya od początku. nie musi to bynajmniej oznaczać. wszak po byle drzemce bez wahania budzimy się z przekonaniem. warto się zainteresować. nie zdołało natchnąć moich czytelników pobożnym po­ czuciem obecności Pana. Dlatego teoriami Berkeleya. których pozna­ nie i wcielanie w życie stanowi szczyt doskonałości ludzkiej natury. iż zamykając oczy. i na pewno jest czymś w stosunku do naszego umysłu zewnętrznym. POSŁOWIE Sola mens1 Wstęp Gdyby w telewizyjnym ąuizie pojawiło się pytanie o autora najbardziej polito­ wania godnej koncepcji filozoficznej. Któż może bowiem wziąć na poważnie pogląd. które stanowią główne zajęcie uczonych. 91 . czyli od momentu opublikowania Traktatu o zasadach ludzkiego poznania (1710). wypada im udzie­ lić rady. sięgając do źródła. Berkeley z pewnością należy do filozoficznej ekstraklasy. co tutaj powiedziałem. co się z nimi działo podczas naszej zmysłowej absencji. a więc do Traktatu. a jego postać stanowi kamień milowy filozofii w ogóle. Stanowisko takie wydaje się jawną niedorzecznością. poddawane były surowej krytyce. Przekonania te można śmiało uznać za problematyczne. spodziewać się można. Jego empiryzm jest na tyle różny od empiryzmu zarówno Locke'a.musiałbym je uznać za całkowicie bezużyteczne i daremne. po trzecie wreszcie idealistą subiektywnym. Choćby z przekory wobec spotykanych tu i ówdzie poglądów jakoby Berkeley był. Tekst powstał.

z konieczności stał się punktem wyjścia dla twierdzenia metafizycz­ ny mu idealizm subiektywny jest w pewnym sensie radykalizacją niektórych tez nego: sformułowania tezy o charakterze egzystencjalnym. iż istnieje materia. a przy niezaprzeczalnej pewne zdania dotyczące świata. mówiąc. najlepiej pasowałby termin Tadeusza Ko­ kiem. tzn.E. analiza semantyczna. iż nych przekonań za pomocą reguł dedukcyjnych. że z trudem można obronić pogląd. (2) analizy przekonań oraz (3) odwołania się do tzw. w której dwa. że pozostawał on pod silnym wpływem pism Nicholasa Male. a w osta­ nadzwyczaj jasny. czymś. Nie można też nie wspomnieć o tym. „istnieją inne dbałości Berkeleya o uzasadnienie swoich przekonań. że Berkeley podejmuje heroiczną próbę zbudowania prócz ich spójności także to. wychwy­ można ją określić. może uchodzić za nadzwyczaj osoby". która posiada kwalifikacje pierwot­ Teza mówiąca o związkach Berkeleya z racjonalizmem nie powinna dziwić. że nasza myśl pomyślnie lub niepomyślnie przeszła test. Moore'a. zdrowego rozsąd­ Świetną ilustracją takiego podejścia jest stanowisko G. będącej ekspozycją skrupulatnej analizy pojęcia materii bazowych.stosunku mię­ przekonania opierają się na czymś od nich jakościowo różnym. bardziej fundamental­ subiektywnego" i przeciwstawienie „idealizmowi transcendentalnemu" sugeruje. Chodzi raczej o wskazanie. Po pierwsze. Po drugie. (2) umysłu i (3) Boga. argumentacja z Trak­ (2) Analiza przekonań może przyjmować dwojakiego rodzaju formę: analizy tatu podważa zapatrywania Locke'a i Kartezjusza na kwestię istnienia materii-sub. konstytuują to. do których odnoszą się wyrażenia naszego języka. że przypisywa­ kolwiek treści. wszechnie wiadomo. niach. Berkeley waha się między takiej teorii filozoficznej. okażą się dwiema stronami tej samej monety. Różnią się jednak od sądów wyrażanych w zda­ uwagi natury metodologicznej i metafilozoficznej. wtórnych przekonań na temat świa­ . zy wyrażeń. na zinterpretować w kategoriach wyznaczania zakresu pojęcia przez jego treść. rozporządza rozsądek. Idee są podstawową jednostką semantyczną.opisują. „istnieje moja ręka" etc. ostatecznie decydując się na analizę kompleksową.zmysł wspólny). Dla Berkeleya ma to znaczenie funda­ mentalne. mia­ Percepcje nie są przekonaniowe. Po­ ne. do niczego się nie odnosi. Zacznijmy od uwag o charakterze metodologicznym: pomieszczona w Traktacie (3) Funkcjonalny charakter zdrowego rozsądku. Standardowe ilustracje analizy wyrażeń można odnaleźć w przypadku Berkeleya mamy do czynienia z wizją rozsądku jako zbioru przekonań w pierwszej części Traktatu. będących punktem wyjścia dla innych. mum wysiłku w wykazanie. wokół której ogniskują się własności pierwotne rzeczy. Dwie rzeczy należy wziąć pod uwagę. tzn. charakterystycznych zarówno dla racjonalizmu. nie posia­ Zdrowy rozsądek u Berkeleya można rozumieć na dwa sposoby. Gdybyśmy chcieli użyć nomenklatu­ dzę refleksyjną: kiedy mówimy. gdyż wskazuje na uprzywilejowaną pozycję umysłu. ku któremu Berkeley ostatecznie się skłania. jak racjonalizm i empiryzm. Przyzwyczajeni jesteśmy wią­ o zasadach ludzkiego poznania argumentacja przybiera trzy różne postaci: (1) anali­ zać pojęcie zdrowego rozsądku z pewną klasą przekonań na temat rzeczywistości. W niniejszym szkicu rozważę poglądy George'a Berkeleya na trzy kwestie. „istnieją przedmioty materialne". że pojęcie materii jest bezprzedmiotowe. Odrzucenie przekonania. nowicie (1) bytu. Zdanie Jestem przekonany. kształt etc. i nie. Czy zatem (1) Analiza wyrażeń. że Jan jest w domu" wyraża stan naszego umysłu oraz opisuje Między zdrowym rozsądkiem a filozofią immanencji mój stosunek do zdania „Jan jest w domu". w drugiej . Nie kontekście stosunek Immanuela Kanta do idei wyłożonych w Traktacie wydaje się chodzi bowiem o analizę przekonań pod kątem ich wzajemnej zgodności. pozwala przejść do drugiego etapu analizy. uchodzą za obiekty. że kluczowego dla teorii Johna Locke'a. spójności przekonań. oznacza to. iż chodzi tutaj o to samo stanowi­ że negatywny wynik analiz. Określenie ich w Krytyce czystego rozumu mianem „idealizmu teczności o wskazanie mechanizmu ich generowania z innych. Raz jako wła­ da żadnej referencji. co samo nie dzy jaźnią a tym. jak i empiryzmu. Ciekawe jest to. bo tak dysponującą narzędziami służącymi do badania poprawności rozumowania. Należy go zatem postrzegać jako swoistą władzę kontrolną. Wcześniej jednak niezbędne będą pewne lecz zarazem czymś umysłowym. iż nasze mamy do czynienia z dwoma rozwiązaniami tego samego problemu . Całość jest niezwykle złożoną konstrukcją teoretyczną. branche'a i stanowiska kartezjańskiego w ogólności. pozornie tak od siebie odległe stanowiska. do czego się one odnoszą. W tym W tym elemencie Berkeley niewątpliwie różni się od Kartezjusza czy Spinozy. Najogólniej liza wyrażeń skorelowana jest zatem z pewną wizją rzeczywistości. co w języku angielskim nazywa się sprawną i współcześnie brzmiącą argumentację filozofa analitycznego. Te dwie przesłanki wionych przez nas sądów. Są ideami. Odpowiedź może brzmieć: i tak. Co więcej. podczas gdy przekonania (sądy) są zespołami idei. takie jak rozciągłość. mianowicie analizy przekonań. moż­ cjonalnego". co jej się prezentuje w szeroko pojmowanych aktach umysłu. Berkeley wkłada maksi­ ta. nie przyjmują postaci sądów. rozstrzygnięcie.przypomnijmy. Przekonania w pierwszej kolejności coś wyrażają. Moglibyśmy takie stanowisko określić mianem „funk­ miotu. stwierdzający. będącej po prostu badaniem związków między zespołem ży­ stratu. którym tarbińskiego: „nazwa pozorna". jest po prostu przekonaniem. jedną i drugą formą analizy. tudzież kompleksowej analizy przekonań obejmujących mogą prowadzić do wniosku. Ana­ Drugie znaczenie zdrowego rozsądku jest już bardziej klasyczne.jak i Hunie'a. dotyczy kompleksu: znaczonego pojęcia oraz oznaczanego przed­ tywania błędów i niejasności. że coś jest lub nie jest zgodne ze zdrowym rozsąd­ ry któregoś ze współczesnych filozofów. iż pojęcie materii jest pozbawione jakiej­ sko w sprawie źródeł poznania. według którego ku. zdrowy rozsądek w tym sensie to po prostu pewien typ żywionych przez 92 93 . np. common sense (z języka łacińskiego sensus communis .

co poznawalne. broni stanowiska teistycznego. Wyrażenie „bycie wytworem umysłu" rozumieć należy jako pewnego wrodzone (innatyzm). podważamy podstawy naszej metafizycznym idzie jeszcze dalej. trzyć pewnym zastrzeżeniem. W aspekcie epistemologicznym Berkeley zdaje się twierdzić. ale też że fragmenty pierwszej Krytyki zostały mentalne. z jaką mamy Oba sensy rozsądku najpełniej zostaną omówione przez I. Okoliczność ta ma duże znaczenie dla odczytania sensu pogląd głosił Parmenides. 94 95 . a przede wszystkim teorię jakości pierwotnych. po którym musiał przyjść albo sceptycyzm (D. że chodzi o trzecią drogę. przyjmując teorię abstrakcyjnych idei ogól­ tym. cokolwiek miałoby się stać treścią dostępną umysłowi. a więc umysł występuje jako ontolo­ z powodu dla nas oczywistego. Dwa zagadnienia odgrywa- Geist). Johna Locke'a. Nie mogą takie być treści te są w całości jego własnym wytworem. za nic w świecie nie mógłby się zgodzić z tezą. Platon. Tymczasem musimy zdać sobie sprawę. Berkeleya. że nasze przekonanie p jest zdroworozsądkowe typu zależność przyczynową. Berkeley. Ten trójdziel­ walne. Obie koncepcje były autorstwa znamienitego filozofa poglądowi Locke'a w sprawie istnienia jakości pierwotnych (jako obiektywnych angielskiego. rozum i zmysły bez wątpienia trzeba będzie uznać za jego części składowe. Teraz rozumowanie Ber­ zumie się termin „idealizm". że Bóg istnieje. iż centralny pomysł tego irlandzkiego filozofa sprowadza się w istycznych. że aktywność umysłowa człowieka. co mentalne. a wręcz uzmysłowić nam. jątutaj centralną rolę: (1) krytyka tzw. Traktat jest w istocie swojej tekstem apologetyczno-polemicznym. żep i po­ W koncepcji Berkeleya pochodzenie treści mentalnych nadbudowane jest nad siadać zdolność rozsądzania to dwie różne rzeczy wzajemnie do siebie niereduko. mianowicie Berkeley nie jest racjonalistą w sensie giczny gwarant każdej treści pojawiającej się w jego zasięgu. iż Berkeley może być uznany talnych. W ten sposób Traktat staje się swojej istocie do stwierdzenia. ostatecznie jest du­ Tytuł niniejszego paragrafu sugeruje. iż jedynym i wyłącznym przedmiotem aktywności argumentem filozoficznym na rzecz istnienia Boga.wysuwane przeciw teorii jakości pierwotnych. młody człowiek o silnej wierze. utrzymując. straciliby­ leyowi niektórzy scholastycy. i jeżeli istniejątylko treści gmatycznej drzemki zbudził Hume. ny podział ma uświadomić czytelnikowi Traktatu. Zakwalifikowanie Berkeleya do obozu racjonalistów może u niektórych budzić Idee . że nie należy także pospiesznie i zbyt pochop­ nie przesądzać o jego przynależności do empiryzmu. Berkeley dąży do uznania Boga za ontologicznego gwaranta wszelkich treści. teorią idei: treści mentalne pochodzą z percepcji. a więc wszystkie treści mentalne są generowane w ramach jego władzy umysłowej. mens. że pozostaje w opozycji do tego jakże szero­ kiego nurtu europejskiej myśli filozoficznej XVII wieku. co istnieje. ne. ze św. co mental­ wiary. jest to. nie może być wątpliwości. ang. Innymi słowy. zależy zatem od tego.sugeruje. Tomaszem z Akwinu na czele. my się na następujące rozumowanie: jeżeli nasz (ludzki) umysł nie jest przyczyną tre­ albo transcendentalizm (I. jakkolwiek w pewnej swojej fazie zależna od relacji kauzalnej czynnika pozaumysłowego i samego umysłu. Być przekonanym. także Arystoteles.umysł przekonań na temat świata. wydaje się jednak. Schellinga i Fichtego. iż należy przedstawioną powyżej tezę opa­ blowaniem życia umysłowego Boga z naturalnie nałożonymi ograniczeniami. iż istnieją jakieś treści się nie godzi.jakości . natomiast w aspekcie nych. Nie oznacza to bynajmniej. Przekonania te nie są jednak pierwotne. Z tego Między racjonalizmem a empiryzmem wynika. Kant). keleya staje sięjasne: Bóg niczego nie musi poznawać drogą przyczynowego zewnętrz­ nego wzbudzania w jego umyśle treści mentalnych. to oczywiście Bóg. po prostu treści poświęcone odparciu idealizmu subiektywnego G. Jeżeli całościowo pojętą władzę Przechodzimy teraz do omówienia kilku szczegółowych kwestii. czyli po prostu za ich przyczynę. że Kanta z do­ ści mentalnych. że religijnych Irlandczyka. Umieszczając ją wśród teorii empirystycznych. ajedynie nadaje im status tego. istnieje umysł. inicjatora nowożytnego ruchu empirystycznego. a z filozofów bliższych Berke­ teorii Berkeleyowskiej. że autor nie przekroczył prowadzony przez Berkeleya atak na teorię Locke'a ma podstawy w przekonaniach jeszcze Rubikonu. iż jedyną gwarancją. przedstawia w nim Wypowiedzi Berkeleya o ideach. niem. Taki umysł. Jego zdaniem. że tym. są jedynie byty mentalne (umysłowe). czy zgodzi­ granic możliwości racjonalizmu. wyobraźni i refleksji. abstrakcyjnych idei ogólnych oraz (2) krytyka Skomplikowane rozumowanie z początkowych partii Traktatu . Stanowisko Berkeleya nie powinno szokować. Na to właśnie Berkeley kartezjańskim. w jaki sposób scharakteryzujemy Berkeleya. Taki sam Kanta. Jeżeli poprawnie ro­ mentalne wytwarzając. że i zaakceptowane jako żywiony przez nasz umysł zbiór sądów. zastane kognitywnej naszego umysłu są jego własne treści. Hume). będących kon­ kognitywno-wolitywnych aktywności nazwiemy umysłem (łac.materia mieszane uczucia. Kanta w Krytyce czy­ do czynienia w przypadku umysłu ludzkiego. ale to nie oznacza wcale. Prze­ własności rzeczy istniejących poza umysłem) . który spełnia obie te funkcje równocześnie. musi za pierwszego filozofa antycypującego transcendentalną filozofię wielkiej trójki: stać się treścią mentalną. może być gwarancja statusu treści men­ stego rozumu. Nie jest tak. duch. Jest tak w istocie. jedynie na mocy faktu posiadania władzy rozsądzania. Nie bez znaczenia pozostaje fakt. mianowicie doprowadzenie do To. śmy z oczu jej największą zaletę i jednocześnie wadę. sekwencjami zajmowanego przez Berkeleya stanowiska. Berkeley nie jest racjonalistą w stylu kartezjańskim. pojęciach i życiu umysłu pozwalają na wysnu­ skomplikowaną argumentację mającą doprowadzić do ugruntowania przekonań te- cie przypuszczenia. mind.

Abstrakcyjne idee ogólne są po prostu mamidłami i nie zem pewnego niezdecydowania autora. Jakości wtórne to jakości będą­ bowiem do czegoś konkretnego. za pomocą kon­ ogólne. że przedmiot jest wtórny w stosunku do idei. Więcej nawet. Abstrakcja wprowadziłaby w ten układ zależności nową oderwane od przedmiotów treści ogólne. którego status mógłby sugerować odwieczność i wieczność. treści abstrakcyjne jako kolejna kategoria przedmiotów. iż istnieją abstrakcyjne idee stany mentalne. poza kontekstem percepcji. Wedle teorii Arystotelesa istnie­ by powiedzieć. nie jest jakaś bliżej nieokreślona Teoria ta nie byłaby pełna. tzn. Nie oznacza to. od zrozu­ ich istnienie implikuje istnienie czegoś. Konsekwencje ontologiczne tradycyjnie przynależną do tzw. możliwy. co nie byłoby powią­ W analizowanym przypadku Berkeleyowi chodzi o ściśle określony typ ogólności: zane z konkretną percepcją. Istnieją. czyli konkretne uwagę na fakt. natomiast przedmioty są konkreta­ czynnik ontologiczny. którym niesie konsekwencje zarówno natury epistemologicznej. która pobudza nasze zmysły i wywołuje stany mentalne zwane abstrakcyjnych idei ogólnych ma swoje źródło w przekonaniu. jaką się odznaczają. a więc jest przedmiotem ją dwa typy materii: pierwsza i druga. Berkeleya jest pojęcie konkretności. Należą do nich np. tycyzmu. które dostępne są wyraz poszukiwania trzeciej drogi między Kartezjuszem i Lockiem . jest możnością. Zaakceptowanie istnienia jakości pierwotnych miana ogólnych na podstawie oderwania jakichś własności od przedmiotów. choć jednocze­ ciepłym. zdaniem Berkeleya. Idea jest ogólna. krytykując Locke'a. gdyż niechybnie śnie mogą być ogólne. Berkeley godzi w podstawowe przekona­ statusu bytowego (orzekał o niej. Locke'a teoria materii-substratu o kilku podstawowych własnościach jest reflek­ lecz raczej konkretność doświadczenia przedmiotu. Na to nakłada się dodatkowo teoria. Tym zatem. takie jak rozciągłość. Pogląd taki jest trudny do Choć brak tu miejsca na szerszą prezentację poglądów Arystotelesa. będące znaczeniami naszych wyrażeń. Każda percepcja jest ściśle określona i zindywidualizowana. najczęściej nazywana materiałem. 96 97 . co odrzuca. gdyż ta przedmiotów są jakości wtórne. Gdyby zgodzić się. Pierwsza jest czystą możnością. sporu o uniwersalia. że jest przedmiotem ogólnym. Przypomnijmy. wydaje się dziełem. iż istnieją jest zatem kwestią wtórną i przynależy do porządku wyjaśniania rzeczywistości. znanej na długo przed Kartezjuszem. że mówienie o percepcjach ogólnych że John Locke głosił doktrynę dwóch rodzajów jakości: pierwotnych i wtórnych. Trudno nie zgodzić się co do tego. że przedmiot jest wiązką własności. który cechuje Berkeleya. aktualnie pochod­ (wyłączając Boga). a co po prostu mienia którego zależy to. iż idee nie istnieją jakościami wtórnymi. wowy sposób istnienia to tzw. bycie wysokim etc. znawał istnienie materii pierwszej. cie epistemologicznym należy się zgodzić. Odrzucenie miałoby być materią. Wątpliwe na gruncie teorii nie są wcale łatwiejsze do zaakceptowania. warto zwrócić przyjęcia. indywidualne. bycie gorzkim. Właśnie z takimi poglądami walczy Berkeley. odnosi się miotów. że istnieje coś takiego jak abstrakcyjna rzeczywistość ogólna. Berkeley z największą niechęcią odnosił się do tezy. Na to Berke­ kłosiem pewnej wersji racjonalizmu. a w dalszej kolejności materii-substratu ogólne. co Locke nazywa substratem. podczas gdy jakości pierwotne pozostają poza zasię­ sama idea towarzyszy nam w doświadczeniu (percepcji) wielu przedmiotów. że mamy tutaj do czynienia z poglądami będącymi po­ odrywania się od przedmiotu. która jest w sensie ogólnym. ale istnieją przedmioty będące kompleksem idei. że podsta­ nie J. Nie istnieją przed­ w stanie przyjąć każdą formę. ponieważ oznaczałby.złożenie z materii i formy. Akceptując ją. w myśl której ale nie czystą. które można czytać jako mogą istnieć z tego prostego powodu. że jedynymi poznawalnymi jakościami mianowicie możliwość odnoszenia do wielu przedmiotów. tzn. bycie w czasie.właśnie za spra­ w percepcjach jakiegoś podmiotu. ce w pewnym sensie stanami podmiotu. Problematyczna pozo­ mi konkretami są jedynie duchy. Są ogólne z uwagi na pewną cechę. będące zawsze ideami czegoś i będące do czegoś. czy w ogóle zrozumiemy jego teorię języka. że nie wszystkie rodzaje form może przyjąć. odnosi się również do Stagiryty. gdyby nie drugi zarzut. by Arystoteles chętnie przy­ tych przedmiotów. Trzeba bowiem pamiętać. takich percepcji nie sposób sobie po prostu Pierwszy rodzaj jakości to obiektywne. że prawdziwy­ dzy oboma rodzajami materii jest zatem różnicą ontologiczna. trzeba było­ lesowi oraz średniowiecznym sukcesorom jego myśli. synolon . jaki przedstawia w Traktacie ogólność treści pojęciowych. a więc obiekty Berkeley. jakość: abstrakcyjne idee ogólne byłyby odnoszone do czegoś. będący wyra­ ley nie chce się zgodzić. dopuścilibyśmy nym. jest pewnym nadużyciem. Nie chodzi wszak o konkretność przedmiotu. że jest bytem). Przypisuje sieją Arystote­ dywidualności. G. Oznacza to. choć nie oznacza to wcale. Berkeley odrzuca jakości pierwotne. że istnieją tylko takie idee. konsekwentnie godzimy się na to. najbardziej fundamentalne własności przed­ wyobrazić. giem władz kognitywnych. Tutaj pojawia się ważny niuans w teorii Berkeleya. ale ich ogólność nie ma charakteru abstrakcyjnego (nie uzyskują jako podstawy ontycznej przedmiotu. a to jest zupełnie inna forma in­ sem teorii klasycznej. obiektywnie i poza wszelką percepcją. tym razem dotyczący istnienia tzw. Nie wydaje się jednak. które różnią się od siebie pod względem ontologicz­ staje kwestia istnienia materii pierwszej. jak i ontologicznej. bycie Idee w swojej podstawie są również konkretne. jakości pierwotnych. mentalne. Traktat. W aspek­ te własności przysługują). Nie oznacza to bynajmniej. bez związku z przedmiotem. abstrakcyjną ogólność idei. Abstrakcja jest procesem Nie ulega wątpliwości. Stąd już blisko do jakieś wersji agnostycyzmu lub scep­ Nie chodzi zatem o kwestię różnicy między konkretem a ideami ogólnymi . że istnieją kretnej percepcji. nych w stosunku do percepcji. Mówienie o materii Proces ten nie jest. w jakimś sensie rezygnowaniem z niego. kształt. Locke'a na temat możliwości wyabstrahowania treści ogólnych z percepcji. szczególnie gdy dobrze przeanalizuje się życie mentalne. Te mi percypowanymi i różnią się od siebie jedynie o tyle. a zatem treści mentalne z nimi związane. że nie istnieją idee wą odrzucenia teorii jakości pierwotnych. iż Berkeley. Gdyby przyjąć jej istnienie. czyli może stać się podstawą dla każdego przedmiotu mioty ogólne. Różnica mię­ istnieją tylko duchy. że nie przyznałby jej Odrzucając abstrakcyjne idee ogólne. odniesione. o ile różnią się od siebie idee cechy zaś przynależą tylko Bogu. Materia druga. lecz ogólność percepcji generujących idee.

Podstawiając teraz deskrypcję za nazwę. natomiast tak naprawdę jest to skrót deskrypcji. otrzymujemy nowe zdanie: „Konie strzeganym. oferuje nam zupełnie inną wizję uniwer­ sum przedmiotów. innym dla przedmiotów percepcji. Chodzi o to. może być warunek pierwszy i drugi. mówimy. całość będzie fałszywa. dla którego ewentualnie to wyrażenie miałoby być skrótem. że Berkeleya stanowi poważne wyzwanie epistemologiczne i tylko pod pewnymi wa­ zdanie to jest prawdziwe (jako derywat zdania „Jan jest wysoki"). jaki powstaje. Fakt ten jest trudny do zaakceptowania bez przyjęcia dodatkowego I może odbyć się pod kilkoma warunkami: (a) wygłoszenie zdania egzystencjalnego założenia. mianowicie że zawsze istnieje jakiś umysł postrzegający przedmioty. że x jest koniem i x posiada róg pośrodku łba". wówczas prawdą jest negacja zdania drugiego. Zdania sposób postrzega p o s t r z e g a n i e i czy czasami nie rodzi się w tym przypadku z podmiotem „Jan" zachowują swoją wartość. Druga strategia. Teza Zdanie po modyfikacji będzie wyglądało następująco: „Jan istnieje". że nasze zdanie odnosi zależny w swoim bycie od umysłu. a także skoro sami jesteśmy duchami niedostępnymi rego się odnoszą w obu zdaniach.O. że zdanie egzystencjalne (1) Problem logiczny związany z kwestią utożsamienia istnienia i bycia postrze­ okazuje się prawdziwe. Dla wersji nominalistycznej sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. że zakresy obu wyrażeń gicznej. tologiczna: jeżeli jedynym bytem jest to. przypadek. obiekt ten ist­ z którą mamy do czynienia w Traktacie. dające się już przeanalizować metodą Quine'a: wariantom interpretacji i konsekwencjom. Po prostu ktoś go strzegany". (3) Wreszcie powstaje kwestia on­ percepcji.. Można jednak przyjąć wersję. należy odpowiedzieć na pytanie. Do zagadnień logicznych zaliczymy kwestie orzekania o przedmiocie dwóch predy­ Jeżeli któryś z członów jest fałszywy. bez jednocze­ fałszywe. że Jan przedmiotów pozapercepcyjnych: duchów i Boga. Przyznanie. pod warunkiem. całość jest fałszywa. W naszym przypadku będzie to deskrypcja typu: „koń z długim rogiem pośrodku Stanowisko Berkeleya jest stosunkowo łatwe do wyrażenia: istnieć to być po­ łba". Przyjmijmy. brody Platona. epistemologiczne i ontologiczne. to być postrzeganym. innymi dla skrypcji. Zbadajmy to na naj­ których status ontologiczny nie zależy od żadnego umysłu. Rozpatrzymy dzieliśmy. jedyny problem. a więc jeżeli któreś ze zdań składowych jest go podstawienia za predykat „istnieje". że zdanie „Jan istnieje" jest fałszywe po dokonaniu analizy de­ dwoma różnymi pojęciami istnienia. 98 99 . Kłopot w tym. kto i w jaki tyczy kwestii epistemologicznych. jest przedmiotem percepcji". że trzeba teraz omówić nieje. w obu przypadkach jest dany w jakimś rodzaju drogą percepcji. To oznacza m. w jaki sposób poznajemy siebie. które będziemy chcieli przetestować. że zdanie egzystencjalne podlega rozkładowi tylko pod warunkiem. rzeczywiście do czegoś się odnosimy. Nowe zdanie przyjmie postać: „Jan jest po­ jest stale obecny w perspektywie poznawczej jakiegoś podmiotu. czyli uznania nieograniczonej kwestię jedności istnienia i myślenia. Quine'a. Ważnemu z tego chociażby powodu. tak jak wspomniałem. Jak wiemy. Zgodnie z tym. po dokonaniu rozkładu tego zdania na zdania proste. dwa czasowych.v. de facto posługujemy się Gdyby się okazało. (2) Zagadnienie epistemologiczne wyraża następująca kwe­ cych funkcję podmiotów zdań egzystencjalnych. musimy przyjąć. że istnieją przedmioty. Przyjrzyjmy się jego założeniom. Tylko w przypadku Boga spełniony bec tego: istnieć to być postrzeganym. że nazwa w nim Istnienie i percepcja użyta jest jedynie nazwą formalnie. który nie jest nie realistyczną i nominalistyczną. który nazywamy jednorożcem. ciągle postrzega. todologią B. Ponownie pojawia się problem natury epistemolo- snej zmiany wartości logicznej zdania. dysponujemy dwoma predykatami. w języku łacińskim: esse = percipi. Możemy przyjąć dwie strategie: skraj­ owi za wiele. do­ stia: jeżeli istnieć. Kontrowersja dotyczy referencji zdań egzystencjalnych. Wybór pierwszej oznacza. co mentalne i poza. Zacznijmy od analitycznego „istnieje takie x. katów: „istnieje" oraz „jest postrzegany". Jeżeli teoria Berkeleya ma być prawdziwa. Prowadzi to do parodoksu tzw. Zachowanie wartości logicznej dla tego zdania jest kwestią fundamentalną. Przyjrzyjmy się zdaniu „Jan jest wysoki". predykatu „jest postrzegany". czy­ oznacza zawsze odnoszenie się do czegoś. o których będziemy mówić za chwilę. jakie rodzi. Po pierwsze. że przedmiot. Co zatem ze zdaniem o percepcji? Podmiot drugiego zdania ganym. że „x istnieje". Jeżeli akceptujemy wersję realistyczną w kwestii referencji wyrażeń spełniają­ wartość logiczną zdania. pokrywają się. tym razem o wiele większy i kto wie. I oczywiście. Weźmy predykat pierwszy „istnieje". Referencja zdania „Jednorożce istnieją" zależy od pomyślnego przejścia testu. że referent wyrażenia „Jan" stawmy za „istnieje" nowy predykat. wspierana me­ sze konsekwencje. z długim rogiem pośrodku łba istnieją". najbardziej doniosłą i rodząca najpoważniej­ liczby przedmiotów w uniwersum przedmiotowym. kolwiek opisu. do któ­ tzw.W ten sposób rzuca wyzwanie tradycyjnemu podziałowi na to. wartość podziału problemów na zagadnienia logiczne. czy kiedy mentalne. Russella oraz W. (b) odnoszenie się do czegoś oznacza po­ li Bóg. a następnie pod­ runkami daje się utrzymać. Tego zaś było Berkeley­ prostszym przykładzie: „Jednorożce istnieją". oznaczałoby zniweczenie całej argumentacji. sprowadza się do wątpliwości w sprawie ewentualne­ także podlega analizie deskrypcyjnej. się do jakiegoś obiektu. (1) logiczna takiej formuły zależy od wartości logicznej poszczególnych jej członów. bo przecież żaden człowiek do takiej roli pretendować nie może. co percypowane. co powie­ (2) Zacznijmy od kwestii zarysowanych w poprzednim punkcie. Jasne jest zatem. (c) treść mentalna jest przedmiotem percepcji. regres w nieskończoność. a więc „nie jest tak. iż istnieje co najmniej jeden przedmiot. Rozpatrywaliśmy dwa zdania: „Jan istnieje" oraz „Jan jest przedmiotem percep­ predykaty te muszą posiadać równe zakresy i podstawione za siebie zachowywać cji". Wo­ du ograniczeń przestrzennych.in. Raz z powo­ siadanie jakiejś treści mentalnej. gdy wyrażenie „Jan" posiada referencję niezależną od referencji jakiego­ podstawiając je za predykat „jest wysoki". czy nie trudniejszy do rozwiązania. iż sugeruje.

o czystej formie solipsyzmu. Wyrażenie „istnieć" samo nic wyjaśniającą pewne zjawiska i fakty. że teza „istnieć to być po­ cjalne. sugerując. wyraźne oddzielenie aktu poznawania od aktu tworzenia. Tutaj raz jeszcze pojawia się problem ontologicz­ dzie zarzut popełnienia błędu zwanego w metodologii „błędem ekwiwokacji". Nie wydaje się jednak. To oznacza. czy determinuje czegoś o wiele poważniejszego. obserwowanie regularności. gdy tezę Berkeleya potraktujemy teorią Rus. Berke­ percepcja (nadająca status egzystencjalny bytu). ale mamy ich pojęcia. stale dostarczającego strumienia danych. iż istnieje tylko (jedynie . niż formuła „istnieć to być postrzeganym".odrobinę zmieniającą sens poprzednich wywodów. któ­ percepcja. stwierdzenie i oznacza. iż nie mamy co prawda logicznej . że każdy akt poznawczy rozpoczynający się od percep­ jaka tu się pojawia. z trudem Na jeszcze jedną rzecz należy zwrócić uwagę w przypadku pierwszej tezy onto­ radzi sobie z kwestią poznawania innych duchów. nie zaś jedna z jej części. która de facto ozna­ zwę „apercepcji". by łatwo mógł się z takim zakwalifikowaniem pogodzić. Nie wydaje się. Możemy wyobrazić sobie taką deskrypcję. sobie sprawy. istotnie. Rozumowanie wygląda następująco: jeżeli istnieć. duchy (umysły). nym (być przedmiotem percepcji). że będziemy zmuszeni mówić o uniwersum ontologicznym Dotykamy tu kwestii nazywanej w filozofii „solipsyzmem". tak jak nic nie znaczy samo wyrażenie „być postrzeganym". Berkeley mówi o trzech typach idei. stanowią jedynie nazwę bytu postulowanego. że istnienie percepcji zagwarantowane jest pewnym Rozważmy pierwszą tezę ontologiczna w kontekście pytania o wieloznaczność immanentnie określonym mechanizmem. nie ogranicza się jedynie do nadawania znaczeń. niemalże niewyobrażalnego. ale nie będzie prawdziwa dla zdania percepcyjnego. czeń. Co najwyżej nazwać go można solipsyzmem relatyw­ Wystarczy „Jana" uznać za skrót wielce wyrafinowanego opisu naukowego. ale które odnosząc się np. Wyrażenia „istnieć" loznaczności terminu „istnieć" („być"). Nawet gdybyśmy przyjęli. W filozofii taka ewentualność została za­ żuje żadnej formy czasownika „być": esse =percipi. to być postrzega­ Zacznijmy od dokładnego przyjrzenia się tezie „istnieć to być postrzeganym". gamy postrzeganie).W. mologicznego punktu widzenia. W języku polskim można było­ uważona przez matematyka i filozofa niemieckiego G. wyrażeniu „być postrzeganym" przypisujemy znacznie „istnie­ tyczności. założenie. Z tego wynika. Jest to wysoce problematyczne na stosowne władze kognitywne. używania w rozumowaniu jednego wyrażenia. iż każdy przedmiot istnieje o tyle. Pierwsza z nich głosi: „bytem jest tylko to. Otóż definicją bytu ich idei. co do których nie istnieje właściwa im głosi. stały że kiedy używamy wyrażenia „istnieć" przypisujemy mu zrazu znaczenie „bycie po­ strumień danych dostarczanych naszym zmysłom. że istnieją tylko strzeganym". byśmy zawsze zdawali sobie sprawy z tego. że w języku łacińskim formuła ta w drugim swoim członie nie anga­ być postrzegana. lecz przypisywaniu mu różnych zna­ Równie trudne jest udzielenie satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie o samo. to w takim razie jeżeli percepcja ma istnieć. to stwierdzić. tym niemniej istnienie innych duchów jest hipotezą jest cała teza esse = percipi. co do których istnieją wątpliwości. postrzeganie. Druga teza ontologiczna mówi natomiast: „bytem Niepodobna na przykład. I tak w nieskończoność. w których teza ta dyskutowana była z logicznego i episte­ apercepcja. iż każdemu aktowi percepcji towarzyszy prowadzonych powyżej. czyli właściwa ontologia to ontologia percepcji. co istnieją także idee refleksyjne. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda. Jeżeli terminowi „istnieć" przypiszemy znaczenie egzystencjalne. a z którymi nie znaczy. lecz co do których przyjmiemy np. Leibniza i otrzymała na­ by ją oddać lakonicznym i s t n i e n i e = p o s t r z e g a n i e . których umysł nie jest w stanie podważyć. do czegoś niedostępnego (3) Powyżej problem ontologiczny sformułowaliśmy jako kwestię ukrytej wie­ dla percepcji. Choć. Odnosi się do cji wypełniany jest treścią. że faktycznie Berkeley i „percypować" mogłyby w tej sytuacji mieć różne zakresy. z którego podmiot percypujący nie zdaje terminu „istnieć". Oznacza to. że ich status ontologiczny jest nierozstrzygnięty. po­ cza coś zupełnie innego. wego zdania egzystencjalnego. czyli samopostrzegania. Analiza ontologiczna zostaje tym samym zredukowana do analizy percep­ rych treść jest zawsze zdeterminowana przez ten lub inny umysł wywierający wpływ cji. resp. będące właśnie wynikiem apercepcji. iden­ strzeganym". Trudno w jego przypadku mówić dla zdania egzystencjalnego. Powiedzieć. że wyrażenie „być postrzeganym" posiada znaczenie egzysten­ istnieją tylko inne duchy postrzegające. musi Przypominam. czyli ny.w ten sposób pozostajemy w obrębie rozważań wy nie rozwiązuje. by Berkeley dokonał redukcji ilość duchów do dwóch: swojego własnego i jakiegoś sella-Quine'a. wymaga to zaakceptowania założeń. mianowicie znaczenia wyrażenia „istnieć" i jego ewentualnej wieloznaczności. jak i ontologicznego punktu widzenia. mianowicie ostatecznego rozwiązania zagadki ist­ władze poznawcze zewnętrznie czy też wewnętrznie. Poza duchem postrzegającym nienia. Teoria solipsystyczna w sensie ścisłym i całej rzeszy przedmiotów. która będzie prawdziwa innego. ley niebezpiecznie do takiego właśnie stanowiska się zbliża. których zastosowanie utrzyma wartość logiczną wyjścio­ z epistemologicznego. o ile istnieje odpowiednia strzeganym" w całej rozciągłości odnosi się jedynie do aktów percepcyjnych. że postrze­ sekwencje. by percepcja percepcji miała charakter w pełni świadome­ jest to. zasadny bę­ dziwości zdań byłoby kłopotliwe. Trudność. Otrzymujemy śród których idee bazujące na percepcji zajmują centralną pozycję. lecz prócz nich w ten sposób dwie tezy ontologiczne. a więc zachowanie praw­ używa wyrażeń egzystencjalnych w dwóch różniących się znaczeniach. co do której nie ma żadnego znaczenia. najogólniej mówiąc. konsekwentnie egzystencjalne znaczenie musimy także nadać wyrażeniu „być po­ Inne założenie związane jest z Berkeley o wskim twierdzeniem. rodząc odmienne kon­ go aktu (trudno postulować. Te fakty tudzież zjawiska to. co niestety kłóci się z naszymi podstawowymi intuicjami. w któ­ nym w odróżnieniu od solipsyzmu absolutnego.różni się zatem znacznie od pierwszej.łac. Gdyby okazało się. W ten sposób Berkeley w zasadzie unika kłopotliwego pytania o sens egzysten- 100 101 . je". Oznacza to. sola) moja własna świadomość (dusza). tak rym pojawią się terminy. co postrzega" . To jednak spra­ jest przedmiotem postrzeżenia" . ma nieustannie do czynienia.

tylko o podmiotach aktów kognitywnych można powie­ mi wyrażenia egzystencjalnego. nie bardzo wiadomo. św. czy też jest to raczej muje porządek wynikania: czy fakt istnienia wynika z faktu postrzegania. Nie mówi w tym przypadku do czynienia z eksplikacjąprzekonań religijnych autora. niestety. a więc zgodnie z nadanym mu znaczeniem (postrzeganie lub pojawią się pytania. dostrzeżemy bez trudu. cjalny wyrażenia „istnieć". ale zważywszy na podtytuł młodzieńczej rozprawy Berkeleya. lecz o postrzeganiu. Wyda­ wać dziwne. Wnioski z tych analiz sprowadzają się zasad­ niczo do jednego: skoro nie istnieje nic zewnętrznego w stosunku do percepcji. że Kartezjusz sformułował swoją tezę w pierwszej osobie liczby poje­ Przypuśćmy. że istnieje. Teoria ta przypomina koncepcję kartezjańską i z dużym prawdopodobieństwem Traktat o zasadach ludzkiego poznania może uchodzić za dzieło z filozofii możemy stwierdzić. a więc do których można użyć powiedzieć. Anzlem z Can- wynikiem pewnego typu postrzeżenia. matyczna. że jest dany w postaci idei. którego do końca nie był chyba świadomy: albo używać wyrażenia „istnieć" Na pierwszy rzut oka propozycja Berkeleya wydaje się niedorzeczna. gdyby przyjąć hipotezę o kartezjańskim pochodzeniu jego teorii. jest w całości znaczeniem wyrażenia „byt". tem. To oznacza. że pogląd ten nych dookreśleń przysługuje duchom i Bogu. jakie intencje czy pierwszym jej członem będzie „istnienie" czy też „postrzeganie".między założeniem a hipotezą wyjaśniającą zatem istnieje jedynie podmiot dokonujący postrzeżenia. całkowicie się go wyzbywając. że fraza esse = percipi nicją. który wypowiedział dwa słynne zdania: fides ąuaerens intellectum i credo ut 102 103 . ewentualnie rezerwując nym typem przedstawienia. że Berkeley. a przede wszystkim suponowanego istnienia duchami. Mówił zatem o sobie. że jest ona pewnym refleksem wątpienia metodycznego. mologiczno-metafizycznej. z tym wszakże zastrzeżeniem. o całej reszcie przedmiotów. prostu „być obecnym (w tym samym miejscu i czasie)" lub „być w zasięgu naszych Powodzenie tej interpretacji zależy w dużej mierze od tego. terbury. Myślenie jest dla Berkeleya po prostu pew. Oba znaczenia bardzo dobrze wyjścia analizę przeprowadzaną w supozycji materialnej (w odniesieniu do użytych pasują do koncepcji omówionej powyżej. jedynym bytem są podmioty aktów kognitywnych? Wygląda na bycie postrzeganym). że Jan jest obecny. pozycję: kiedy używam wyrażenia „istnieć". strzeganie traktuje znacznie szerzej. niemniej jedynie zwrotu „istnieje" i nic poza tym. w wy­ i filozoficznej teologii (teologii naturalnej). np. a więc percypowania. albo w różnych sytuacjach posługiwać się różnymi znaczenia­ to. więc jestem" . że „istnieć" bez żad­ dzieć. Ontologiczna teza przedmiot wykonuje szczególnego rodzaju czynności . Berkeley mógłby jednak wysunąć inną pro­ do przedmiotów oznaczanych przez dane wyrażenia). „Istnieć" w tych dwóch wyszczególnionych przypadkach znaczy po zdanie o swoim istnieniu. Zauważmy. Dodatkowo. Można zatem sformułować ją także na dwa sposoby: Gdy zapyta nas ktoś. Nie jest to stronę. nie. zatem myślę (każde zdanie jest wynikiem aktu myślenia). Berkeley bezwzględnie broniłby się. natomiast „istnienie = postrzeganie/ pozostaje w zgodzie z wynikami dociekań Berkeleya na temat abstrakcyjnych idei być postrzeganym" przysługuje wszystkim pozostałym przedmiotom niebędącym ogólnych oraz jakości pierwotnych. w drugą Druga uwaga traci sens. niż czynił to jego kontynentalny kolega. nie moż­ je się. tylko w sposób ścisły. warto dodać. że odpowiedź brzmi: tak. więc jestem". że dany Podsumujmy to. czy też próba pokazania. Każda z nich jest alnych dobrze rozpoznał. Podob­ Druga teza ontologiczna z wielu względów wydaje się jeszcze bardziej proble­ nie ma się rzecz w przypadku innych duchów. Choć o Bogu Berkeley nie może go dla przedmiotów nigdy w postrzeżeniu niedanych. że istnieją. twierdząc. do którego w jakiś tajemniczy spo­ sób doczepione są rozliczne własności. Dla tego typu równoważności zaś nie ma znaczenia. tudzież Jana można tem istnieję jako podmiot tego aktu. Jak to. że orzekamy o jakimś przedmiocie. Miarodajnie i wia­ Berkeleya daje się interpretować na dwa sposoby. które przy­ przecież o myśleniu. zgod­ (1) „myślę. chcę w ten sposób podkreślić. przekonanie teistyczne jest najlepszą hipotezą wyjaśnia­ Co do pierwszej uwagi. zwłaszcza że eksploatowane sąprzez współ­ wyrażeń) czy też będziemy jej dokonywali w supozycji personalnej (w odniesieniu czesnych filozofów różnych orientacji. materii jako obiektywnego podmiotu-substratu. Przy okazji mogły stać za sformułowaniem drugiej tezy ontologicznej. czasownikowi „postrzeganie" znaczenia „istnienie" może dla wielu wydawać implikacja. na mieć więcej wątpliwości. oraz (2) „jestem. za­ ną ze zdrowym rozsądkiem. Proponuję zatem zacząć od zastanowienia się. w bardziej lub mniej ścisły i właściwy sposób jest przedstawiany w umyśle. Odwołałby się tutaj do swojej doktryny idei. Nadanie czasownikowi „istnienie" znaczenia „postrzeganie" i. więc jestem" nie jest defi­ się nadzwyczaj wątpliwe. a jedynie w postaci pojęcia. jaką jest zwrot Berkeleya. więc myślę" . Na pierwszy rzut oka może się to wyda­ niku którego ustanowione zostaje jedno zdanie pewne: „myślę. jest stwierdzenie. najprostszą odpowiedzią. episte- odwrotnie.postrzega. co udało nam się ustalić w tym podrozdziale. żyjący wiele wieków przez Berkeleyem. ale równoważność.skoro formułuję wskazać etc. gdy przyjrzymy się formule esse = percipi. a musi istnieć jakiś podmiot postrzegający (percepcje nie są zawieszone w próżni). Bóg . „Jan istnieje". Zwrot Kartezjusza „myślę. że po­ jącą. powiedzmy. co rozumiemy przez to zdanie. jaki przyj­ brały taką a nie inną postać zrozumiałych tez filozoficznych. czy przyjmiemy za punkt możliwości ostensywnych (móc być wskazanym)". że staje przed dylema­ rygodnie orzeka się zatem „istnienie" tylko o podmiotach postrzegających. Nie jest to tylko per­ W odniesieniu do przekonań religijnych swoiste rozdwojenie postaw intelektu­ cepcja zmysłowa. czy mamy jeszcze ściślej definiuje istnienie. dynczej. niż to mu się przypisuje.skoro dokonuję aktu myślenia (formułuje to zdanie). że gdy zgadzamy się na pewne poglądy natury. Jeżeli będziemy jednak pamiętali.

Motyw ten nie jest bynajmniej mało szlachetny i godny potę­ strony wiedza czysto percepcyjna. że istnieje coś. że tak naprawdę zarówno Locke. aspirując do wiedzy. by dopuścić jego rozliczne rzeczywiście jesteśmy w stanie zminimalizować wpływ przekonań innych niż te. W (1) teza o istnieniu Wywód Berkeleya nie daje się łatwo zaklasyfikować do którejś z wymienionych Boga jest przekonaniem fundamentalnym. choć nieco ina­ i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu. które konkretyzacje. a Descartes. że ostatecznie problemem nie są czyjeś przekonania religijne. w którym konstruowana jest teoria wiedzy pretacji. (pod­ wewnętrznych. że Berkeley przedstawia w swoim tekście teorię bytu absolutnego (a po dokonaniu pewnych ograniczeń dostosowana zostaje do bytu wiedzy ludzkiej bezwzględnie wymagającej dodatkowej hipotezy wyjaśniającej. wytworzone za sprawą aktu stwórczego (co uczyniłoby sprzecznym pojęcie Absolu­ giczny. bę­ ludzkiego) oraz (2) jako tekst. tzn. na nasze poczynania w sferze teorii (i odpowiednio praktyki). są i będą podejmowane. przy czym. Stąd. W tym kontekście Traktat można po­ być może. w których dozwala niekiedy na utożsamienie idei z rzeczami. jak i Berke­ przypadkach jest to Bóg. Oznacza to po prostu. gdy wiadomo już. lecz należy zdawać sobie że w modelu nie ma między tymi dwoma pojęciami różnicy ani treści. Locke po sób dostęp internalny (wewnętrzny) otrzymuje niespotykaną dotąd w filozofii rangę. inaczej jednak uprzyczynowanego (lub w ogóle nych do poglądów filozoficznych wróży kłopoty z zagwarantowaniem wiarygod­ uprzyczynowanego). Takie próby oczywiście były. odgrywa zasadniczą rolę. którego granicznymi punktami są z jednej z pobudek religijnych. strzec. Leibniz. że różnica raczej fakt. Zakłada się bowiem. że błędy takie zostały popełnione. Etapami budowania modelu są kolejne fazy argumentacji przeciw teo­ są dobrze uzasadnione lub które z dużym prawdopodobieństwem dadzą się uzasad­ riom abstrakcyjnych idei ogólnych. żeby zrozumieć". a więc ostatecznie podważa sensowność uprawiania filozofii. by Berkeleyowi czynić zarzuty z tego.intelligam: „wiara szukająca zrozumienia" oraz „wierzę. W ten spo­ jednak. Wiedza jest po pro­ teorii (naukowych). Tego ostatniego zastrzeżenia nie musi i nie może respektować umysł i religijnej (niewiara). Jest to w pewnym sensie problem natury ogólniejszej. używając języka metodologii. czy malistyczny (idealizację). są całkowicie ode­ Druga strategia jest równie interesująca. mianowicie takiej. w której twierdzi się. staje się jasne. gdyż bieg dziejów wyznacza postęp w szeroko rozumia­ my osiągnąć wiedzę (mieć pewność co do żywionych przekonań) musimy wyklu­ nych naukach. które pozwala zbudować model maksy- postaw. że przeko­ tu). W kul­ nić. Ciekawe jest natomiast to. zakłócające życie naszego umysłu. że nie przyjmuje stanowiska sensowną konsekwencją sformułowanych przesłanek rozumowania. aczkolwiek wspiera się na nieco innych rwane od ich ewentualnych przekonań bazowych. o tyle za czasów Berkeleya nie było co do tego jasności. porusza się między punkta­ ley są pożałowania godnymi myślicielami. Człowiek. stu wynikiem działania przyczynowego na umysł oraz wynikiem operacji na imma- Formułowanie przekonań religijnych w postaci teorii jest w istocie przyznaniem nentnym materiale powstającym w wyniku tego działania. Faktem jest czyć wszelkie elementy zewnętrzne. że teza główna esse = percipi jest jedyną Nie chodzi o to. pem poznawczym do stanów wewnętrznych a ontologiczna gwarancją ich powsta­ że zbada założenia postawy epistemicznej (sceptycyzm). Nikt z rodu ówczas jeszcze młody) George Berkeley. a następnie osłabić warunki. a my. Locke'a w sprawie abstrakcyjnych idei ogólnych oraz istnienia materii-substratu że mowa jest o pewnym modelu wiedzy. nywające argumenty. aczkolwiek w (1) inną niż w (2). Raczej wątpliwe. Dostęp mamy jedynie do stanów i niewiary". O ile w naszych czasach jest to nad­ Idealizacja nie jest pomysłem Berkeleya. się do pewnego typu kompleksu wobec nauki. jakości pierwotnych i materii-substratu. można byłoby nazwać modelem (ide- nasze pytanie przyjmuje postać następującego dylematu: Czy Berkeley szuka zrozu­ alizacją). z których miałyby wynikać. iż próbuje sieje na siłę udrapować w szaty mniej lub bardziej udanych taka się pojawia i jest różnicą przyczyny (rzecz) i skutku (idea). najwyraźniej figurę tego typu dowodu można do­ kiego. A zatem Wersję (1). Prekursorem był Kartezjusz: jeżeli chce­ zwyczaj dobrze widoczne. sprawę z tego. ale podczas gdy po przystosowaniu modelu do ludzkiej natury okazuje się. ale żeby z tego uzyskać wiedzę. W nawiązaniu do drugiej inter­ czytać na dwa sposoby: (1) jako tekst. Rozumowanie przedstawia się następująco: skoro nie istnieje żadna materia- 104 105 . którzy swoje teorie nadbudowują nad mi skrajnymi. czy też wierzy. że pojęcie nauki zaczynało się krystalizować. raz pierwszy określili racjonalność naukową jako paradygmatyczną dla całej prze­ będący jedynym właściwie czynnikiem uzasadniającym. lecz może sprawiać wrażenie. więc jego wiedza musi być kompromisem między dostę­ drogę sprowadzimy. Propozycja Berkeleya jest bliska temu rozwiązaniu. w której autor deklaruje. Już lepiej brzmi druga część podtytułu. Wszystko to sugeruje jednak. W obu rozwiązaniach istnienie Boga mienia dla swoich przekonań teistycznych. przedstawione w pierwszej części Traktatu. dla którego wszelka kauzalność musiałaby oznaczać. W tym kontekście nieco buńczucznie brzmi pod­ stwierdzenie Kartezjusza. w którym konstruowana jest teoria wiedzy bytu ludz­ dącej hipotezą o istnieniu Boga. przesłankach i do innych prowadzi wniosków. ani zakresu. podobnie jak w przypadku Boga. żeby (lepiej) zrozumieć. nych argumentów. z drugiej zaś wiedza czysto apercepcyjna. które daje się traktować jako osobliwy dowód fizyko-teologiczny. uporamy się z nimi i ich autorów na dobrą ludzkiego nie jest Bogiem. że Berkeley podchodzi do pro­ Boga. co nie jest blemu wiedzy z pewnym zespołem przekonań. niemogąca obejść się bez uwzględnienia hipotezy o istnieniu Boga. W obu pienia. Kierunek implikacji od poglądów religij­ z doświadczenia wewnętrznego. W tym sensie można rozumieć pewne wypowiedzi Berkeleya. decydujący o całokształcie wywodów. metafizycznej (ateizm) wania w umyśle. minacyjnym momencie. należałoby być Bogiem. warto postawić następującą hipotezę: Traktat jest dziełem. ateizmu czej i z odrobinę mniejszą pychą sformułowana. Nie może zatem dziwić strzeni naszego życia umysłowego. że pewność możemy mieć tylko w stosunku do stanów tytuł dzieła Berkeleya: „W którym poddano badaniu główne przyczyny błędów naszego umysłu. które stanowią istotny motyw pozalo. podczas gdy (2) konkretyzacją modelu. całość wiedzy czerpie zespołem nieuzasadnionych przekonań.

iż w obu przypadkach otrzymujemy nadzwyczaj spójną wizję wiedzy. językiem i połączeniem kompeten­ (samowiedzy). Nie powinno zatem dziwić. Samowiedza nie jest jednak jedyną składową ludzkiej wiedzy. bo nie istnieje prze­ tur cież żaden podmiot. że wiara jest konsekwencją przed­ stawionej koncepcji. Podsumowując: Berkeley waha się między strategią poszukiwania uzasadnienia dla swoich przekonań teistycznych. opierającej się na trwa­ i orzeźwiające są figury myślowe G.gdyż obracamy się w kręgu własnych treści mentalnych . choć na o wiele mniejszą skalę. Taki jest jednak żywioł my­ Hipoteza o istnieniu Boga ma zatem wymiar ontologiczny i epistemologiczny zara­ ślenia. lecz zasadniczo słusz­ W aspekcie epistemologicznym hipoteza o istnieniu Boga ma natomiast wyja­ nym: Berkeley zainicjował nowe rozdanie w filozofii. prócz swoich własnych treści refleksyjnych starego. który nadany komunikat mógłby odebrać. Różni się od ste. Do tego naszych idei pochodzących z percepcji. Tertium non da­ solipsyzmie nie ma zresztą sensu komunikowanie czegokolwiek. że istnieją pewne prawidłowości w percypowa- nych zjawiskach. broń konieczność postulowania istnienia ducha. prócz Boga. dzącym najmniej paradoksów. polemiczny ton. a za jego pośrednictwem teorii wprzód ustanowionej harmonii G. który gwarantowałby stałą percepcję. przesunąwszy akcenty z teorii śnić. Odrzucenie pierwszego wariantu odpo­ i indyferentyzmowi religijnemu. być może mało oryginalnym. Zakończmy stwierdzeniem. Niemniej jednak zauważamy. Przy radykalnym keleya są zarówno sceptycyzm. często przeradzający się w ironiczny tudzież tego typu gwaranta. której elementem konstytutywnym jest odwołanie się do swoistego paradygmatu (idealizacji). spójność ar­ Gwarancja ontologiczna jest tutaj pojmowana jako podtrzymanie czynnika sprawczego gumentacji i uczciwość w wyciąganiu konsekwencji z przyjętych założeń. ale za jego pośrednic­ Sebastian Tomasz Kołodziejczyk twem udaje się wyjaśnić fakt. że Berkeley w tym aspekcie swojej konstrukcji teoretycznej bliski jest okazjonalizmu Malebran- che'a. Stymulujące w ten sposób otwierając nam drogę do wiedzy koniecznej. Berkeley musiał borykać się z alternatywą: albo ja rwy autora. słowa. tak co do formy dyskur­ choć bez wątpienia mogłaby zaistnieć. Pierwszą i od razu stawiającą najwyższe wymagania. Powstaje nieodparte wrażenie. nie może zająć pozycji dochodzi zadziorny. ale samowiedza . z jakim Berkeley walczy przeciw jako duch będę Ontologicznie gwarantował niezmienność i trwałość czynników kauzal­ największej pladze (w jego mniemaniu). Wieliczka/Aberdeen. Takim duchem może być tylko Bóg. albo będzie to duch potężniejszy ode mnie. powiedzianych uogólnień czy tacite przyjętych założeń. wszelkie jakości są wtórne. że dla Berekelya nie ma różnicy między tymi dwoma wymiarami). a jednocześnie pokorne przyznanie. że Traktat jest dziełem o najwyższej my. ateizmowi nych. jak i jego przesłanek. a stwierdzenie. 106 . Berkeleya.W. To zaś oznacza. iż pomimo pewnego odseparowania ontologicznego i epistemologicznego . że tekst ten będzie dowodem dedukcyjnym. mianowicie sceptycyzmowi. Wszelako nie byłaby to wiedza w sensie ści­ su.wyrazem jej musiałoby być zaś milczenie. Gdyby przyjąć szą próbę uprawiania filozofii transcendentalnej w nowym. Unika dzięki temu solipsyzmu absolutnego. którą byt absolutny (w przypadku modelo­ wym) może osiągnąć. że przedmiot jest jedynie pewną Zakończenie ideą. wokół której mogłyby organizować się jakości pierwotne. Tylko pod tym warunkiem dzieło filozoficzne acji przyjęcie istnienia Boga wydaje się Berkeleyowi rozwiązaniem najprostszym i ro­ może być zresztą przyswojone w języku innym. jak i transcendentalizm kantowski. że wariantami stanowiska Ber­ słym. Leibniza. jesteśmy w stanie uznać za wysoce problematyczne. że poznajemy regularnie zachodzące zjawiska. W tej sytu­ cji filozoficznych z filologicznymi. maj 2004 komunikacja zachodzi i to z sukcesem. jak to jest. a jednocześnie dobrze ilustrują zapał. Istnieje w nim jednak ścisłość innego rodzaju: dorzeczność. Wielokrotnie powtarzane przygany są wyrazem młodzieńczej we­ wy. sądzimy (prawdzi­ wiedzy na teorię samowiedzy. niż zostało napisane. tzn. szybko się zem (wydaje się. Przekład Janusza Salamona styl ten zachowuje. Bóg nie jest co praw­ da dobrym przykładem odbiorcy komunikatów językowych. Kto spodziewa się. że niczego nie mogę być gwarantem. żadna wiedza nie mogłaby być komunikowalna. niezmiennych fundamentach. choć wiele w nich pospiesznie wy­ łych.substrat. iż ludzka wiedza jest jedynie namiastką tej. w której nie sposób uniknąć hipotezy o istnieniu Boga jako heurystycznie relewantnej. w wyniku której staje się oczywi­ a w wielu miejscach istotnie otwiera nowe perspektywy interpretacyjne. zależne od umysłu. o ile myje postrzega­ Nikogo nie trzeba już chyba przekonywać. wiedzi jest naturalną konsekwencją analizy przekonań. a przekonaniem. Wobec tego istnieje pilna wartości dla dziedzictwa myśli europejskiej. Nikt inny. Boże. Traktat bezsprzecznie uchodzić zatem może za pierw­ wie) i komunikujemy naszą wiedzę (po to przecież istnieją idee ogólne). Jego odczytywanie nie zamyka się. Nie ulega kwestii. nowożytnym sensie tego postawę radykalnie solipsystyczną. iż przedmioty istnieją o tyle. rozczaruje. która ma przecież pełnić funkcję takiej podsta­ sarkastyczny styl. w wąskich ramach zaproponowanych w tym eseju interpretacji. Odrzucając materię. przez wielu uważanego za wielce udany.

Ber­ keley. Sophia. Journal ofthe History of Philosophy. and Hume. Ajdukiewicz K. Fritz A. Danaher J. Learningfrom SixPhilosophers: Descartes. 33(1): 43-50. 40(3): 402-404.. Locke. 271-287. Leibniz. Glauser R. Glauser R. „Is Berkeley's World a Divine Language?". Horizons Philosophiąues 1999. Bennett J. Hume. Solipsism. Stąd też przytoczone poniżej pozycje należy traktować jedy­ nie jako orientacyjny punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. „Berkeley et les philosophes du XVIIeme siecle: Perception et sceptici- sme". 1 i 2. „Berkeley et le cartesianisme".. vol. „Malebranche. „Berkeley's Argument for Other Minds". Falkenstein L. and Divine Revelation".. „Berkeley and God". Atherton M.. s. Berkeley. 3: 59-80.. Bennett J. Berkeley.. Modern Theology. 1937. „Berkeley et les philosophes du XVIIeme siecle". Z historii filozofii. Spinoza. „Malebranche and the Immaterialism of Berkeley". „Przegląd Filozoficzny"... Berkeley and the Principles of Humań Knowledge. History of Philosophy Quar- terly. Warszawa 1998. 109 . Elzenberg H.. 9(2): 136-139. Review ofMetaphysics. Row- man and Littlefield: Lanham. Eksperymentalna filozofia.. The Empiricists: Critical Essays on Locke. 18(3): 361-373. 40: 207-21. 41(3): 614-617. Dialogue. Philosophy.. Berkeleya jest niezwykle obfita i trudna do ogarnięcia. Znak: Kraków 1995 (tamże przedruk pracy „Do­ mniemany immanentyzm Berkeleya w świetle analizy tekstów"). Ze zrozumiałych wzglę­ dów przeważają prace w języku angielskim. Routledge: New York 2001. „Problemat transcendentalnego idealizmu w sformułowaniu seman­ tycznym". Ablondi F.. Fogelin R. Oxford: Clarendon Press 2001. Przewodnik bibliograficzny Literatura na temat filozoficznych koncepcji G. Brykman G. 7: 431-40.. Wydawnictwo Amber. Berman D.

5(3): 397-423. Kraków 1994. Warszawa 1977.. „Denotowanie".. Pisma semantyczne.. Inna wykorzystana literatura: Ajudkiewicz K. „Postrzeganie zewnętrzne". Kant I. Review of Metaphysics (40): 237-270. „What Does Berkeley's God See in the Quad?". Indian-Philosophical-Quarterly. and Vision in God". w: Z punktu widzenia logiki. Sarnowski S. „Common Sense and Berkeley's Perception by Suggestion". Lwów 1910. Berkeley and Malebranche: A Study in the Origins of Berkeley s Thought. w: Księga Pamiątkowa Russell B. Pappas G. 12 II 1904 -12 II 1929.. Warsza­ wa 1965.). 1937. s. Indian Philosophical Quarterly. Harmondsworth: Penguin 1974. Garden City NY: Double- day 1968. McCracken Ch. Grey D.Ghosh T. Berkeley and the External World". Pojęcie idei u Berkeleya. 23(\-2): 77-93. Szymańska B.. i Armstrong D. T. logiki formalnej i metodologii nauk. Pietrzkiewicz T. B Stanosz Warszawa 2000. „Berkeley. Aduszkie- 1931.. Ookerjee S. „O tym.. „W sprawie pojęcia istnienia". Berkeley: zdrowy rozsądek i idealizm.. L. 143-154. Kwartalnik Filozoficzny. Berkeley znany i nieznany.V. ss. Warszawa 1967.Internal Realism and the Incommensurability - Thesis. Graham J.. 59(1): 133-149.. Revue Internationale de Philosophie. Ruszczyński. w: Język i poznanie. 29-37. „Descartes... M.. Locke and Berkeley. Pelc (red. Elementy teorii poznania.. 351-370. 34(4): 535-548.. „'Byt' i byt". „'Exists' and Existence". Kotarbiński T. Warszawa 1988. B. w: W stronę logiki. Quine W. Poznań 1998. Kleiner J. ss.. w: Logika i język. „The Solipsism of Bishop Berkeley". Polskiego Towarzystwa Filozoficznego we Lwowie. Yandell D. A. Archiv fur Ge- schichte der Philosophie. Lwów Tomasz z Akwinu.. tomy 1 i 2. Wolniewicz. Malebranche. Nakładem Polskiego Towarzystwa we Lwowie. 1946. Ingarden.. tomy 1 i 2. przeł. przeł. przeł. tom II.. Kuczyński. Winkler K. London: Methuen 1974. Philosophy. Sebastian Tomasz Kołodziejczyk Luce A. Watson R.. ss.). R. s. 61: 280-92. Oxford University Press: Oxford 1989. 2: 338-49. J. 25(2): 241-251. History of Philo­ sophy Quarterly. „Berkeley in a Cartesian Context". „Berkeley and Scepticism".. (red. 110 . przeł. Berkeley. 109-125. J. „Niektóre założenia idealizmu Berkeley'a". Lublin 1996.. B. Martin C. Jolley N... „Idealizm kontra realizm w różnych odmianach obu tych pojęć". Ingarden R. Frege G. Miller B. Philosophical Quarterly. A. Internatio­ nal Journal of Philosophical Studies. Berkeley: An Interpretation. Żeleźnik. Metaphysica. Kwestie dyskutowane o prawdzie. J. Philosophy-and-Phenomenological-Research. New York 1934. co istnieje". Przegląd Filozoficzny. przeł. 17:381-394. War­ szawa 1986. Metafizyka. Kiytyka czystego rozumu. „Berkeley on Common Sense and the Privacy of Ideas". Berkeley: The Philosophy of Immaterialism. Journal of the History of Woleński J. Warnock G. „Berkeley's Idealism ...O. Ta meta tafysika. Wrocław 1987. Pietrzkiewicz T.. Arystoteles. 12(4): 411-423. wicz. Tipton I. Warszawa 1985. 32-56.