You are on page 1of 55

George Berkeley

Traktat o zasadach
ludzkiego poznania
w którym poddano badaniu główne
przyczyny błędów i trudności w różnych
dziedzinach wiedzy oraz podstawy
sceptycyzmu, ateizmu i niewiary

Przełożył
Janusz Salamon SJ

Posłowie napisał
Sebastian Tomasz Kołodziejczyk

Tytuł oryginału:
A Treatise Concerning the Principles of Humań Knowledge,
wherein the chief causes of the error and difficulty in the Sciences with
the ground of Scepcism, Atheism, and Irreligion are inquired into.

Przedmowa

To, co tutaj prezentuję, po długim i sumiennym dociekaniu stało się dla
mnie oczywiście prawdziwe. Toteż wydało mi się pożytecznym, aby poznali
je zwłaszcza ci, którzy są skażeni sceptycyzmem albo domagają się dowodu
istnienia i niematerialności Boga czy przyrodzonej nieśmiertelności duszy.
Nie przesądzając sam o skuteczności moich wywodów, zadowolę się tym, że
czytelnik zechce je bezstronnie rozważyć. Nie zależy mi bowiem na popular­
ności tego, co tutaj napisałem, o ile nie byłoby zgodne z prawdą. Aby jednak
prawda nie ucierpiała, pozwalam sobie prosić czytelnika, aby zawiesił swój
sąd, dopóki przynajmniej raz nie przeczyta całości z taką uwagą i namysłem,
na jaki niniejszy przedmiot zdaje się zasługiwać. Są bowiem w tej pracy
fragmenty, które same w sobie, wyjęte z kontekstu, są (w sposób nieuniknio­
ny) niezwykle podatne na całkiem opaczne zrozumienie i zdają się prowa­
dzić do zupełnie niedorzecznych wniosków, które jednak z nich nie wynika­
ją, jak się okaże po przeczytaniu całości. Choćby jednak ktoś przeczytał
całość, ale uczynił to pobieżnie, jest wielce prawdopodobnym, że błędnie
zrozumie to, co chciałem przekazać. Tym niemniej pozwalam sobie żywić
nadzieję, że myślącemu czytelnikowi moje wywody będę się jawiły jako ja­
sne i oczywiste. Sądzę, że z tego, iż niektóre z moich poglądów mogą się
wydać nowe i nadzwyczajne, nie mam obowiązku się usprawiedliwiać. Tego
bowiem, kto jakąś prawdę, którą można udowodnić, odrzucałby tylko z tego
powodu, że jest to prawda dopiero co odkryta i przeczy ludzkim przesądom,
z pewnością należałoby uznać za mało zaznajomionego z naturą nauki. Tyle
uznałem za słuszne zaznaczyć w tej przedmowie, aby jeśli to możliwe zapo­
biec pośpiesznym sądom tego rodzaju ludzi, którzy są nazbyt skłonni potę­
pić jakiś pogląd, nim go właściwie zrozumieją.

5

Wstęp

1. Jako że filozofia nie jest niczym innym, jak tylko zgłębianiem mądro­
ści i prawdy, można by słusznie oczekiwać, że ci, którzy poświęcili jej szcze­
gólnie wiele czasu i trudu, powinni zażywać w większym stopniu pokoju
umysłu, cieszyć się większą jasnością i oczywistością poznania i rzadziej
być trapionymi wątpliwościami i trudnościami niż inni ludzie. Tymczasem,
jak widzimy, rzecz ma się tak, że to nieoświecone masy ludzkie, które poru­
szają się po utartych i niewyszukanych ścieżkach zdrowego rozsądku, pod­
dając się nakazom natury, funkcjonują z łatwością i bez przeszkód. Nic
z tego, co znajome, nie wydaje im się niewytłumaczalne czy trudne do zrozu­
mienia. Nie uskarżają się na jakikolwiek brak oczywistości poznania zmy­
słowego i w najmniejszym stopniu nie grozi im popadniecie w sceptycyzm.
A jednak, gdy tylko pozostawimy na chwilę zmysły i instynkt, aby podążyć
za światłem jakiejś wyższej zasady, rozumować, rozmyślać i zastanawiać się
nad naturą rzeczy, zaraz pojawiają się w naszych umysłach tysięczne wątpli­
wości, dotyczące tego, co przedtem wydawało się nam w pełni zrozumiałe.
Wszędzie zaczynamy dostrzegać przesądy i omyłki zmysłów. Kiedy zaś usi­
łujemy je przezwyciężyć, uciekając się do rozumu, niepostrzeżenie popada­
my w dziwaczne paradoksy, trudności i sprzeczności, które mnożą się i po­
grążają nas z każdym krokiem. Aż w końcu, przebrnąwszy przez manowce
naszych dociekań, odkrywamy, że znaleźliśmy się tam, gdzie byliśmy na
początku, albo, co gorsza, pogrążyliśmy się w godnym pożałowania scepty­
cyzmie.
2. Za przyczynę tego stanu rzeczy uważa się zazwyczaj tajemniczość
samej rzeczywistości lub naturalną słabość i niedoskonałość naszego rozu­
mu. Mówi się, że możliwości naszych władz umysłowych są ograniczone
i że Natura przeznaczyła je do podtrzymywania życia i czynienia go łatwiej­
szym, nie zaś do wnikania w wewnętrzną istotę i strukturę rzeczy. Sugeruje
się też, że nie należy się dziwić, że kiedy skończony umysł człowieka zaczy­
na traktować o rzeczach przynależących do sfery nieskończoności, wówczas

7

wikła się w absurdy i sprzeczności i niepodobna, aby sam mógł się od nich ciach w tej dziedzinie. Poruszenie tego tematu zmusza mnie jednak do przy­
kiedykolwiek uwolnić; należy wszakże do natury nieskończoności, że nie wołania w pewnym stopniu już teraz głównego przedmiotu moich rozważań
może jej pojąć to, co jest skończone. i zwrócenie uwagi na to, co, jak się zdaje, w głównej mierze przyczyniło się
3. Być może jednak postępujemy w sposób nazbyt stronniczy, kiedy źró­ do zagmatwania i skomplikowania badań naukowych, prowokując niezli­
deł błędu upatrujemy w naszych władzach umysłowych, nie zaś w ich niepo­ czone błędy i trudności we wszystkich niemal dziedzinach wiedzy. Chodzi tu
prawnym użyciu. Trudno przypuszczać, aby poprawne wnioskowanie wy­ o przekonanie, że umysł ma władzę tworzenia abstrakcyjnych idei albo pojęć
chodzące od prawdziwych przesłanek miało kiedykolwiek prowadzić do rzeczy. Ten, komu pisma i dysputy filozofów nie są całkiem obce, z pewno­
wniosków, które są niespójne albo nie do utrzymania. Należałoby raczej są­ ścią przyzna, że wiele z nich dotyczy właśnie abstrakcyjnych idei. To przede
dzić, że Bóg potraktował ludzi bardziej szczodrze, niż by miał uczynić, ob­ wszystkim one uchodzą za przedmiot takich dyscyplin, jak logika i metafizy­
darzając ich przemożnym pragnieniem wiedzy, a jednocześnie czyniąc ją dla ka, i za przedmiot wszelkiej wiedzy dotyczącej najbardziej abstrakcyjnych
nich nieosiągalną. Pozostawałoby to w niezgodzie z zawsze łaskawym spo­ i najwyższych zasad. We wszystkich tych dziedzinach rzadko podejmuje się
sobem działania Bożej Opatrzności, która stosownie do pragnień, jakie za­ jakiekolwiek zagadnienie, nie założywszy wpierw zarówno istnienia takich
szczepiła w swych stworzeniach, zazwyczaj wyposaża je w środki, które, idei w ludzkim umyśle, jak i tego, że umysł jest z nimi dobrze zaznajomiony.
przy właściwym ich użyciu, prowadzą do zaspokojenia tych pragnień. Osta­ 7. Przyjmuje się powszechnie, że jakości, czy modi rzeczy, nigdy tak
tecznie jestem skłonny mniemać, że zdecydowaną większość, o ile nie wszyst­ naprawdę nie istnieją same przez się i w oderwaniu od wszystkich innych,
kie z tych trudności, które dotychczas zajmowały filozofów i zagradzały dro­ ale są jak gdyby zmieszane i zespolone ze sobą w tym samym przedmiocie.
gę do wiedzy, zawdzięczamy sobie samym. Wpierw wznieciliśmy tumany Powiadają jednak, że umysł, będąc zdolnym do rozważania każdej jakości
kurzu, a teraz uskarżamy się, że nie widzimy. z osobna, czyli w oderwaniu od innych jakości z nią złączonych, tworzy
4. Moim celem jest zatem próba odkrycia tych zasad, które są przyczyną sobie w ten sposób idee abstrakcyjne. Na przykład, gdy jakiś przedmiot jest
pojawienia się w kilku dziedzinach filozofii tych wszystkich wątpliwości postrzegany przez wzrok jako rzecz rozciągła, barwna i pozostająca w ruchu,
i niepewności, tych niedorzeczności i sprzeczności i to w takim natężeniu, że wówczas umysł, rozkładając tę złożoną ideę na konstytuujące ją proste ele­
nawet najwięksi mędrcy uznali naszą ignorancję za nieuleczalną, przekona­ menty i rozpatrując każdy z nich z osobna w oderwaniu od pozostałych, two­
ni, że jest ona konsekwencją naturalnej tępoty i ograniczoności naszych władz rzy abstrakcyjne idee rozciągłości, barwy i ruchu. Nie znaczy to, żeby barwa
umysłowych. Z pewnością jest rzeczą godną naszego trudu, aby podjąć się czy ruch mogły istnieć bez rozciągłości, lecz jedynie że umysł jest zdolny
ścisłego przebadania pierwszych zasad ludzkiego poznania, roztrząsając je w procesie abstrakcji utworzyć sobie ideę barwy niezależnie od rozciągłości
i analizując na wszelkie sposoby. Zwłaszcza że istnieją powody, aby podej­ oraz ideę ruchu niezależnie od zarówno koloru, jak i rozciągłości.
rzewać, że owe przeszkody i trudności, które wprowadzają umysł w zakło­ 8. Dalej, zauważywszy, że w poszczególnych rzeczach rozciągłych, po­
potanie, zagradzając mu drogę w jego dążeniu do prawdy, sanie tyle konse­ strzeganych przez zmysły, jest jakiś podobny i wspólny im wszystkim ele­
kwencją rzekomej tajemniczości i zawiłości przedmiotów poznania czy też ment, podczas gdy inne elementy są swoiste, jak ten lub inny kształt czy
naturalnej ułomności naszego rozumu, ale raczej rezultatem uporczywego wielkość, które odróżniają jedne rzeczy od drugich, umysł rozważa z osobna
trzymania się fałszywych zasad, czego można było uniknąć. i wyodrębnia to, co wspólne, tworząc na tej podstawie najbardziej abstrak­
5. Choć to przedsięwzięcie może zniechęcać stopniem swej trudności, cyjną ideę rozciągłości. Idea ta nie jest ani linią, ani powierzchnią, ani bryłą,
kiedy się zważy, jak wielu wybitnych i niepospolitych mężów podjęło się nie ma też określonego kształtu ani wielkości, ale jest ideą całkowicie od
przede mną podobnego zadania, pozwalam sobie żywić pewne nadzieje na tego wszystkiego oderwaną. W podobny sposób, pozostawiając na boku to,
powodzenie. Albowiem ten, kto ma szerokie horyzonty, nie zawsze widzi co w poszczególnych barwach postrzeganych przez zmysły odróżnia jedną
jasno i być może ktoś bardziej krótkowzroczny, zmuszony przyjrzeć się przed­ z nich od drugiej, a zachowując tylko to, co jest im wszystkim wspólne, umysł
miotowi swego badania z bliska i dokładnie, będzie zdolny dostrzec to, co tworzy abstrakcyjną ideę barwy, która nie jest ani czerwona, ani niebieska,
umknęło uwadze kogoś znacznie bystrzejszego. ani biała, ani żadnego innego koloru. Podobnie też, rozważając ruch w ode­
6. Aby ułatwić czytelnikowi zrozumienie dalszych wywodów, warto, ty­ rwaniu nie tylko od poruszającego się ciała, lecz również od toru, jakim to
tułem wstępu, powiedzieć co nieco o naturze języka i o możliwych naduży- ciało się porusza, i od wszystkich poszczególnych kierunków i prędkości,

8 9

tworzy się abstrakcyjną ideę ruchu, która w równym stopniu odnosi się do różne sposoby. Potrafię sobie wyobrazić człowieka o dwu głowach albo tors
każdego poszczególnego przypadku ruchu, jaki tylko może być postrzegany ludzki złączony z ciałem konia. Mogę myśleć o ręce, oku, nosie jako wyab­
przez zmysły. strahowanych czy oddzielonych od reszty ciała. Wtedy jednak, jakąkolwiek
9. I tak jak umysł tworzy sobie abstrakcyjne idee jakości czy modi, tak bym sobie rękę lub oko wyobraził, musiałyby mieć jakąś określoną postać
też precyzując czy dokonując myślowej separacji, sięga abstrakcyjnych idei i barwę. Podobnie idea człowieka, którą sobie tworzę, musi być ideą czło­
bytów bardziej złożonych, posiadających kilka współistniejących ze sobą wieka białego, czarnego lub śniadego, prostego lub zgrabionego, wysokie­
własności. Na przykład, gdy umysł dostrzeże, że Piotr, Jakub i Jan są ogólnie go, niskiego lub średniego wzrostu. Nie potrafię żadnym wysiłkiem myśli
rzecz biorąc do siebie podobni pod względem wyglądu i innych własności, pojąć opisanej wcześniej abstrakcyjnej idei. Równie niemożliwe jest dla mnie
wówczas ignorując to, co w złożonej idei Piotra, Jakuba czy jakiegokolwiek utworzenie abstrakcyjnej idei ruchu, który byłby czymś odrębnym od poru­
innego konkretnego człowieka jest właściwe tylko każdemu z nich, pozosta­ szającego się ciała i nie byłby ani szybki, ani wolny, nie przebiegał po linii
wia tylko to, co jest im wszystkim wspólne. W ten sposób umysł tworzy krzywej czy prostej. To samo można powiedzieć o wszelkich innych abstrak­
oderwaną ideę, w której wszystkie poszczególne jednostki na równi uczest­ cyjnych i ogólnych ideach. Mówiąc wprost, uznaję się za zdolnego do abs­
niczą. Abstrahuje przy tym całkowicie od tych wszystkich okoliczności i róż­ trahowania w tym znaczeniu, że potrafię rozważyć poszczególne elementy
nic, które mogłyby z niej uczynić byt jednostkowy. W taki właśnie sposób, czy własności w oderwaniu od innych, które, chociaż w danym przedmiocie
jak się powiada, dochodzimy do abstrakcyjnej idei człowieka albo, jeśli kto są ze sobą złączone, to przecież mogłyby w rzeczywistości istnieć także bez
woli, idei człowieczeństwa lub natury ludzkiej. Co prawda, obejmuje ona nich. Zaprzeczam jednak, jakobym potrafił odrywać w myśli jedną od dru­
barwę, gdyż nie ma człowieka, który by nie miał jakiegoś koloru, niemniej giej lub przedstawiać sobie oddzielnie te własności, które nie mogą istnieć
nie może to być ani barwa biała, ani czarna, ani żadna inna, ponieważ nie w takiej izolacji, albo bym był zdolny utworzyć ogólne pojęcie, abstrahując
istnieje taki kolor, który byłby właściwy wszystkim ludziom. Idea człowieka od szczegółów w sposób wyżej opisany, a to są przecież dwa właściwe
obejmuje również wzrost, ale nie jest to ani wzrost wysoki, ani wzrost niski, i powszechnie akceptowane rozumienia abstrakcji. Istnieją podstawy, by są­
ani też średni, ale coś wyabstrahowanego z każdego z nich. To samo dotyczy dzić, że większość ludzi uzna, iż znajdują się w podobnym, co ja, położeniu.
wszystkich innych cech. Dalej jeszcze, jako że istnieje wielka różnorodność Ogół ludzi, którzy są prości i niewykształceni, nigdy nie rości sobie pretensji
innych stworzeń posiadających niektóre, ale nie wszystkie własności składa­ do posiadania pojęć abstrakcyjnych. Zresztą powiada się, że są one trudne
jące się na złożoną ideę człowieka, umysł, pozostawiając na boku te cechy, i nie dają się osiągnąć bez utrapień i pracy. Mamy zatem rozumne podstawy
które są właściwe ludziom, a zachowując tylko te, które są wspólne wszyst­ do konkluzji, że jeśli takie pojęcia istnieją, to posiadają je jedynie uczeni.
kim istotom żywym, tworzy ideę zwierzęcia, która abstrahuje nie tylko od 11. Zajmę się teraz zbadaniem tego, co można przytoczyć na obronę owej
wszystkich poszczególnych ludzi, ale również ptaków, ssaków, ryb i owa­ teorii abstrakcji, i spróbuję odkryć, co skłania filozofów do akceptacji poglą­
dów. Elementami składowymi abstrakcyjnego pojęcia zwierzęcia są ciało, du tak odległego, jak się zdaje, od zdrowego rozsądku. Niedawno zmarły,
życie, zmysły i samoczynny ruch. Ciało w powyższym rozumieniu nie ma słusznie ceniony filozof, udzielił temu poglądowi bezsprzecznie dużego
żadnej szczególnej postaci czy kształtu, jako że nie ma takiej postaci czy poparcia w przekonaniu, że posiadanie ogólnych abstrakcyjnych idei jest tym,
kształtu, które byłyby wspólne wszystkim zwierzętom. Nie jest zatem pokry­ co najbardziej odróżnia człowieka od zwierzęcia, gdy chodzi o kwestię ro­
te włosem, upierzeniem czy łuską itd., ani też nagie, gdyż włosy, pióra, łuski zumności. „Posiadanie idei ogólnych - powiada on - j e s t właśnie tym, co
i nagość są cechami, które odróżniają jedne zwierzęta od drugich i dlatego w doskonały sposób odróżnia człowieka od zwierzęcia i jest doskonałością,
wyłącza sieje z abstrakcyjnej idei zwierzęcia. Z tego samego powodu zdol­ jakiej władze umysłowe zwierząt w żadnym razie nie osiągają. Oczywiste
ność samoczynnego poruszania się nie musi odnosić się ani do chodzenia, jest bowiem, że nie dostrzegamy u zwierząt żadnych przejawów używania
ani latania, ani pełzania, a jednak jest ruchem, choć trudno go pojąć. przez nie ogólnych znaków dla idei powszechnych, a na tej podstawie mamy
10. Na pytanie, czy inni ludzie posiadają tę wspaniałą zdolność tworze­ prawo przypuszczać, że nie posiadają one zdolności abstrahowania albo two­
nia idei na drodze abstrakcji, oni sami najlepiej mogą odpowiedzieć. Jeśli rzenia idei ogólnych, skoro nie używają wyrazów ani żadnych innych zna-
chodzi o mnie, to istotnie potrafię sobie wyobrazić czy przedstawić idee tych
poszczególnych rzeczy, które postrzegałem, oraz łączyć je i rozdzielać na 1
John Locke (Essay Concerning Humań Understanding, 1690).

10 11

powierzchnia czy bryła. tak też należy sieje czyni znakami ogólnych idei" (Rozważania. proporcjonalna do wywieranej siły" albo że „każda rzecz rozciągła jest po. że każemy jej reprezentować czy oznaczać wszystkie inne idee jed­ cji. jakie docierają do nich za po­ nas fragmentach. żyć. jest zawsze jednostkowa. że miewają doznania zmysłowe. aby używały słów lub jakichś innych tak jest tutaj użyta. To. Wszak w cytowanych przez nak do poszczególnych idei.. ani bryłą. to ogólna zasada odnosząca gatunki zwierząt tym właśnie różnią się od ludzi i że to jest owa charaktery­ się do niego zachowa swoją prawdziwość. czarną linię długości cala. że ogólnych znaków. ani czar­ i tworami umysłu. że uczyniono ją znakiem. przekonamy się. 10. do których są one rzekomo niezbędne. w których jest wzmianka o ideach ogólnych. ani czerwoną. że jest znakiem abstrakcyjnej ogólnej linii. że słowo staje się ogólnym. że idee ogólne są fikcjami była ona ani linią. Przeczę jedynie. Chętnie zgodzę się z tym uczonym auto­ idea. dla której uważa się tu. art. na przykład. linia. ani jakiegokolwiek innego koloru. iż możemy przyjąć. ani małą. Racją. jak się to dzieje ze słowami. Jeśli dzeniami przychodziła mi na myśl idea ruchu bez poruszającego się ciała lub zaś wydają się one przystępne i oczywiste dorosłym. Czyż nie trzeba. lecz wszel­ ogólnych?". wydaje mi się równie oczywiste. aby przyjąć. rozdz. pionowy. w jaki sposób dochodzimy do nazw ogólność nie temu. ną. Rysuje.. linia staje się ogólną przez to. że kształtują się one w procesie abstrakcji. w sposób wyłożony czyć poza te ciasne granice i nie posiadają. że różne czy ukośny. to że jakąkolwiek szczegółową postać ruchu nego trudu i umiejętności. II. zakłada się średnictwem zmysłów. jest to. Aby to wyjaśnić na przykładzie. 3. staje się niejsza odpowiedź na pytanie postawione w innym miejscu: „Skoro wszyst­ ogólną przez to. Nawet najdoskonalsze z nich nie są w stanie wykro­ zawsze. 6). obawiam się. III. aby utworzyć ogólną ideę trójkąta (a idea ta nie bym rozważał. Ta linia. że „zmiana ruchu jest trakcyjnych. uznać. w jaki sposób ogólnymi stają się idee. jak idee jednostkowe.ków ogólnych". że taka jest myśl przewodnia wywodów autora świadczy jego póź­ nia". ani białą. poziomy jest przecież jedną z najbardziej abstrakcyjnych. przyjmijmy. Na przykład. I podobnie jak ta jednostkowa ludzie posługujący się językiem potrafią abstrahować i uogólniać swoje idee. że uczyniono ją znakiem. staje się ogólną rem. czy to będzie ruch prędki czy powolny. Albowiem. która bezwzględnie rzecz ujmując. gdyż mi ideami. przywołując 13. co się dowodzi w odniesieniu do niej. to owe twierdzenia należy rozumieć jako odnoszące się do ruchu brzmi następująco: „Abstrakcyjne idee nie są tak oczywiste i przystępne dla i rozciągłości w ogóle. Otóż jeśli chcemy naszym słowom nadawać jakieś zna­ ich przez jakikolwiek rodzaj abstrakcji" (Rozważania dotyczące rozumu ludz­ czenie i mówić tylko o tym. by nie brze nad nimi zastanowimy. że nie dostrzegamy. Argument ten opiera się na przypuszczeniu. która je całkowicie od siebie oddziela i czyni je ostatecznie każdej szczegółowej postaci rozciągłości. co możemy pojąć. ani wielką. Przyglądając się temu. pojemnych i trudnych). że ja wcale nie przeczę temu. bo 12 13 . że posługi­ to. to jest tak tylko dlatego. ks. rozdz. Jedyne. a także na zastosowania. którzy uchodzą za ludzi. że nie ne części. lecz kilku idei szczegółowych. I jak owa idea zawdzięcza swą kie istniejące rzeczy są jednostkowe. art. że władze umysłowe zwierząt nie są w żadnym razie zdolne do abstrak­ przez to. bez względu na to. Jego odpowiedź brzmi: „Słowa stają się ogólnymi przez to. że ogólność nazwy ma takie samo źródło. innymi słowy do linii w ogólności. choć sama mamy podstaw. Ich rozumowanie ogranicza się jed­ jakoby istniały jakieś abstrakcyjne idee ogólne. Należy tutaj zauwa­ z nich w pewnych wypadkach rozumują. Jeśli jednak tę zdolność uznamy za własność odróżniającą ludzi od zwie­ nostkowe tego samego rodzaju. ani powierzchnią. która wzięta sama w sobie jest zawsze szczegółowa. że trzeba będzie zaliczyć do tej drugiej kategorii wielu że znawca geometrii prezentuje nam metodę dzielenia odcinka na dwie rów­ spośród tych. I że podobnie będzie w przypadku styczna różnica. jak sądzę. na przykład. tak też nazwa „li­ O tym. który dzielna". I nieco dalej: „Sądzę więc. że dej linii. dodam jeszcze jeden ustęp z Rozważań dotyczących rozumu ludzkiego. reprezentuje wszelkie możliwe poszczególne linie tak. jak to. ks. Jeśli bowiem zwierzęta posiadają jakiekolwiek idee. będzie­ to nie możemy im odmówić posiadania jakiejś inteligencji. i nie pojawiają się tak łatwo. Nie wynika stąd jednak. staje się ogólną przez wzgląd na swoje znaczenie. zdolności poszerzania w artykułach 8 i 9. nie abstrakcyjnej ogólnej. XI. iż istnieją idee ogólne. co się jak to skłonni jesteśmy sobie wyobrażać. że kich poszczególnych linii prostych. że oznacza Wydaje się jednak. czy będzie nią tak bardzo odmiennymi. Z tego zaś wynika. że kiego.. aby w związku z tymi twier­ dzieci i dla ludzi niezbyt sprawnych umysłowo. gdy się do­ szony ujmować abstrakcyjną ogólną ideę rozciągłości w taki sposób. ruch tego czy innego przedmiotu. dowodzi się w odniesieniu do każ­ wanie się słowami zakłada posiadanie idei ogólnych. 12. czy będzie takiej czy innej wielkości lub kształtu. jak sądzę. to przyznamy. rząt. gdy się mówi. pew­ w tych twierdzeniach zakłada. że niektóre my mogli trafniej osądzić.idei. bez jakiegokolwiek określonego kierunku i prędkości albo żebym był zmu­ że częste i potoczne ich używanie takim je uczyniło. kiedy sieje czyni znakiem ona bez różnicy rozmaite poszczególne linie. iż zwierzęta dysponują ogólnymi abstrakcyjny­ w sobie jednostkowa. mianowicie to. Aby dać czytelnikowi jeszcze jaśniejszy pogląd na naturę idei abs­ w myśli dowolną z nich. dokładnie takich. 11). a nie są tylko i wyłącznie maszynami (za które niektórzy chcieliby je uznać). niosącymi ze sobą trudności. jakie tylko mogą istnieć.

który nie nikogo zadaniem trudnym do wykonania. kiedy wykazuję prawdzi­ wanie. tak­ dzięki ich stałemu i potocznemu zastosowaniu. ta równoramiennego i prostokątnego. Nie wydaje mi się również. że twierdzi się uparcie. jednego i drugiego. jeśli Panuje też powszechna zgoda. rzałym wieku. Ale istnieją powody. jakie abstrakcyjne idee ze sobą 16. że jakieś twierdzenie niosą i o wysiłku i umiejętnościach koniecznych do tego. że jeśli ludziom dorosłym owe idee wyda­ noramiennym są równe sumie dwóch kątów prostych. że takie idee są właśnie aby te pojęcia były tworzone przez abstrakcje w taki sposób. aby czytelnik zechciał się z całą pewnością przekonać. w której łączą się ze sobą elementy kilku różnych i niedających się 15. Czyż nie jest rzeczą trudną do wyobrażenia. choć wedle swej własnej natury są umyśle taką ideę trójkąta. ani równoboczny. że jedynie. w jakim i najłatwiej. ani różnoboczny. ani równoramien­ kach. aby je utworzyć. obojętnie jakiego ro­ posiąść ideę odpowiadającą przedstawionemu tu opisowi ogólnej idei trój­ dzaju. próżnym byłoby usiło­ jednostkowe. że trzy kąty w trójkącie prostokątnym i rów­ i zwyczajnym. Na to odpowiadam. jest na przykład idea trójką­ ci nie mogła gawędzić sobie o swoich łakociach. potrzebuje takich idei i usiłuje co prędzej je nabyć. który z tamtym nie jest tożsamy pod każdym względem. jakobym był w stanie utworzyć ideę trójkąta. by następnie móc czym. Wystarczy pokazać. że najbardziej ode­ da. a umysł z natury dąży usilnie do do pojęć ogólnych. 9). jak się to zakła­ przejawem naszej niedoskonałości. Nie należy jednak rozumieć posiada taką ideę. grzechotkach i świecideł. wpierw nie wykazaliśmy jego prawdziwości w odniesieniu do abstrakcyjnej aby wyzwolić nasze myśli od partykularyzmu przedmiotów szczegółowych idei trójkąta. te idee dołączyć do każdej używanej przez nie nazwy pospolitej? jest ideą. iż wszelka wiedza i każdy dowód odnoszą się munikację i sprzyjają pomnażaniu wiedzy. ani prostokątny. ani dwu równych boków. aby abstrakcyjne idee były cokolwiek ze sobą pogodzić idei. ani prostokątny. z tego. jeśli udowodniłem. przeprowadzając dowód. że to twierdzenie jest powszechnie prawdzi­ sobie te środki rzekomo niezbędne do porozumienia się. Cóż łatwiejszego. że tych. ani różnoboczny. która jest dla ludzi wszelkiego pokroju czymś tak łatwym Na przykład. 14. rozdz. Ale z pewnością to wielkie i skomplikowane zadanie tworzenia niczą bez różnicy wszystkie poszczególne trójkąty i przez którą wszystkie abstrakcyjnych pojęć zostanie uznane za zbyt poważne dla kogoś w niedoj­ one są na równi reprezentowane. ani jest powszechny. aby sądzić. jest prawdziwe w odniesieniu do wszystkich poszczególnych trójkątów. powinno się założyć. Nie wydaje mi się jednak. i w pełni się z tym zgadzam. iż jakaś własność przysługuje temu konkretne­ Wszystko to zdaje się w sposób naturalny prowadzić do wniosku. Chodzi jedynie nieco własnym myślom i przekonać się. o bokach określonej długości. ani równoramienny. jak przyjrzeć się jest ani równoboczny. albo też udowodnić to raz jeden dla wszyst­ żadnych tego rodzaju trudów. że aby mieć pewność. niż są do porozumiewania się. W rezultacie. łącząc w jedną całość liczne niespójności. przecież nie może on być ani ostrokątny. że należy ona w równym stopniu do jakie­ tak trudna jak tworzenie abstrakcyjnych idei nie jest koniecznym warunkiem goś innego trójkąta. Wła­ wania" (ks. oznacza i reprezentuje wszystkie możliwe trójkąty i w tym znaczeniu kąta. gdy są już dorośli. pozytywnej naturze czy idei czegokolwiek. jak mi się zdaje. stają się powszechnymi. w której uczest­ ciństwie. Wydaje kiedy to ludzie zajmują się pokonywaniem owych trudności i przyswajają się zatem. Jeśli jakiś człowiek potrafi utworzyć w swym śnie z tej racji rzeczy. ale w stosunku. że umysł w tym niedoskonałym stanie bardziej potrzebne do poszerzania wiedzy. i ja bym się też tego nie podjął. art. IV. co nie może istnieć. lecz jednocześnie wszystkim tym i niczym"? kolwiek trudności. wcale nie wynika. i z jakimi ma do czynienia w najwcześniejszych fazach pozna­ pozostaje do rzeczy jednostkowych. które oznacza czy reprezentuje. Powszechność bowiem. z którymi umysł zapoznaje się najwcześniej lutnej. że rzecz mu trójkątowi. nazwy czy pojęcia. to nie mogę stąd wy­ ją się oczywiste i łatwe. że stały się one takimi ciągnąć wniosku. to mimo 14 15 . że ten konkretny trójkąt. komunikacji. że tak jest w przypadku wszystkich innych trójkątów. musimy albo przeprowadzić szczegółowe dowodzenie dla każdego trój­ miejsca. nie są świadomi kąta z osobna. gdyż ułatwiają one ko­ Wiem. to jest tak tylko dlatego. ani równoramienny. Sporo tu powiedziano o trudnościach. gdyż wówczas. który nie jest „ani ostrokątny. Pragnę wość jakiegoś twierdzenia dotyczącego trójkątów. że nawet jeśli ideą. VII. że potrzeba wielkiego mozołu i pracy umysłu. aby dwójka dzie­ którą mam na uwadze. jak się zdaje. A to. skąd możemy wiedzieć. zawiera się nie w jakiejś abso­ rwane i ogólne idee nie są tymi. Nie może to mieć we. że dzieje się to w dzie­ kich przypadków w odniesieniu do abstrakcyjnej idei trójkąta. jaka tutaj została opisana. Wszystko to wydaje się zupełnie jasne i wolne od jakiej­ równoboczny. które nie mają ani kąta prostego. która by w równej mierze zastępowała wszystkie trójkąty? Wszak i wznieść się na wyżyny subtelnych rozmyślań o ideach abstrakcyjnych. na ile rozumiem. czy też nie. by mu to wyperswadować. Ale mówi się nam. czy się posiada albo jest się zdolnym o to. który biorę pod uwagę. ani różnoboczny. Tak więc. Ale można zapytać. nie utworzywszy sobie wpierw w swoich umysłach abstrakcyjnych ny. idea ta jest czymś niedoskonałym. co jest niemożliwe. Prawdą jest. lecz jednocześnie wszystkim tym i ni­ ogólnych idei. czy on sam czynię to z myślą o powszechnej idei trójkąta. że można udowodnić. Otóż rad bym się dowiedzieć. Pozostaje ewentualność. nie powinno być dla tego w taki sposób.

dlatego. 39 i inne miejsca Rozważań dotyczących jako trójkątnej bez brania pod uwagę poszczególnych własności kątów czy rozumu ludzkiego). że jako nazwami. które zapewne nigdy się nie skoń­ ograniczała znaczenie słowa „trójkąt". i pod jakim kątem się przecinają. ks. wy­ duża czy mała. co skłania ludzi do i ogólną ideę trójkąta. że według rozpo- 16 17 . co jest postrzegane. Czym innym jest konsekwentne uży­ czą. Po pierwsze. czy rzeczona powierzchnia jest siężonych zwolenników. Aby lepiej zdać sobie sprawę z tego. niezależnie od ważność. do których doprowa­ wiedziane i stanie się jasne dla każdego po chwili refleksji. Tymczasem prawda jest taka. aby reprezentowała ona wszędzie tę samą ideę. co udowodniłem w odniesieniu do kon­ innych racji.to. że człowiek jest zdolny do rozważenia danej figury cji. że każda nazwa posiadająca definicję jest przez sam ten fakt sko­ dziś o tym wiadomo i nie ma potrzeby o tym przypominać. Nazbyt dobrze nąć zarzut. że suma trzech kątów jest równa dwóm kątom prostym dlatego. sobie wyobrażam. że tak jest w istocie. Przystępuję teraz do rozważenia źródła tego rozpowszechnionego den z nich jest kątem prostym. określone idee. Byłoby czynnością nieznającą końca. a wydaje mi się nim język. która z konieczności jest niespójna. A jest tak łatwo będzie popaść w zniechęcenie i całkowitą pogardę dla wszelkiej nauki. rysunek trójkąta. wolno mi być pewnym. wszystkich innych trójkątów dowolnego rodzaju czy wielkości. Można tu wysu­ dziła ich. oraz że właśnie dzięki człowiekiem. czy boki są długie czy krótkie. biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności. równe czy siłku i talentu przeznaczono w ciągu tak wielu stuleci na uprawę i rozwój nierówne. I to dlatego wnoszę. może oznaczać wyłącznie jedną określoną ideę. czarna czy biała. w jaki to sposób słowa przyczyniły się stosunków między bokami. że gdyby nie było czegoś takie­ udowodniłem to twierdzenie w odniesieniu do abstrakcyjnej idei trójkąta. co już wcześniej było po­ te po wielokroć zawikłane labirynty błędów i dyskusji. że każda nazwa ma lub nie będzie stanowiło dowodu. Ale to nigdy do powstania owego błędu. Kiedy się weźmie pod uwagę. ich zdecydowana większość pozostaje spowita w mro­ ogromna różnorodność i w rezultacie nie ma jednej ustalonej idei. cież. a wśród których nie ma. wówczas nie zrodziłaby się myśl o abstrak­ Należy tutaj przyznać. ani równość boków. art. fakt. Tak dalece jest zdolny abstrahować. Na przykład. to drugie bezużyteczne i w praktyce niewykonalne. i że pomimo to. jak wiele trudu. To zaś pokazuje w dostatecznym stopniu. a mimo to dowód zachowałby swoją przyjętego mniemania. jest prawdą w odniesie­ nych idei wprost przyznają. VI. nie tworząc przy tym pośrednictwu tych abstrakcyjnych idei nazwa ogólna może oznaczać jakąś wspomnianej uprzednio abstrakcyjnej idei. jak jedno ścisłe i określone znaczenie dołączone do jakiejś ogólnej nazwy. po­ ale wszystkie one oznaczają w równej mierze mnóstwo idei szczegółowych. szywe zasady. jak się zdaje. doktryna abstrakcyjnych natur i pojęć. że to. czy istoty ży­ poszczególną rzecz. a przy tym bezużyteczną. III. Z tego zaś wynika niezbicie. Co prawda. a nie żadną inną. jak to pragnę podkreślić. że najbardziej kompetentni zwolennicy teorii abstrakcyj­ kretnego trójkąta prostokątnego i równoramiennego. jakie tumany uczonego kurzu wzniesiono w związku z tymi jako „płaską powierzchnię ograniczoną przez trzy proste" i przez to nazwa ta kwestiami i jak ogromne korzyści wyniosła stąd ludzkość. jakież to były jarzona z jednym określonym znaczeniem. jak słowa przyczyniły się do w inny sposób. W podobny spo­ myślenia. które stanowiąpraw- sób możemy rozważyć osobę Piotra. i że wciąż toczą się spory. że istniejąpewne abstrakcyjne. tych wielkich mistrzów abstrakcji. która by ku niepewności. że kąt prosty mógłby szym niźli sam rozum zasięgu nie mogłoby stanowić źródła tak powszechnie być ostry. W każdym razie z pewnością nic o mniej­ nej długości. wskazuje. że ten dowód ma zastosowanie w odniesieniu do czas. że nawet te nauki. niż pozostając jedynie niewinną rozrywką i zabawą . iż tworzy sieje po to. albo tylko to. Byłoby dobrze. co czyni go istotą żywą. 17. sądzę. tylko bardzo mała część tych nauk przynosi ludzkości jakąś realną korzyść 19. jako że nie wszystko. która dotyczy abstrakcyjnych ogólnych idei. dążać tutaj śladami scholastyków. poprzez Wszystko to wynika w sposób oczywisty z tego. zawierają w sobie usiłowanie. która by sprawowała w Większym stopniu władzę nad umysła­ ale w dowodzie nie ma o nich najmniejszej wzmianki. (Zob. Zbadajmy zatem.wów. zawiera w sobie wszystkie te szczegóły. że człowiek potrafi utworzyć abstrakcyjną powinna mieć tylko jedno ścisłe i ustalone znacznie. które się rozpanoszyły w świecie. jak który dowodząc. że nie ma niczego takiego wej. że ani kąt prosty. go jako mowa lub ogólne znaki. i że konieczne. ani ich określona długość nie Ale być może takiemu stanowi rzeczy można by zaradzić. co czyni go dziwe i wyłączne znaczenie każdej nazwy ogólnej. Nie mówi się prze­ mi uczonych niż ta. biorąc pod uwagę tylko to. takiej. czy to człowieka. czym innym zaś się na najbardziej jasnych i przekonywających dowodach. a boki nierównej długości. że je­ 18. nie zaś dlatego. uważa się. które zupełnie nie dają się pogodzić z ludzkim rozumem. to pierwsze jest paradoksy. że w definicji nie ma mowy o tym. demaskując fał­ są przy dowodzeniu w ogóle brane pod uwagę. żeby posługiwać się nimi niu do każdego trójkąta ostrokątnego i równobocznego. należy zauważyć. albo dlatego. że opierają wanie jakiejś nazwy pozostające w zgodzie z jej definicją. o których sądzi się. rozdz. trójkąt definiuje się utarczki i spory. bierze się pod uwagę. We wszystkim tym możliwa jest nauk. i gdy się zważy dalej. że przyprostokątne boki są rów­ poglądu. Odpowia­ gdyby szkodliwe skutki owej doktryny ograniczyły się tylko do jej zaprzy­ dam na to. Na to. powstania teorii abstrakcyjnych idei.

że takie nazwy reprezentują pojęcia abstrak­ zakłada on jedynie to. Zachęcam czytelnika. dopóki będę skupiał moje myśli wyłącznie na moich własnych ideach 18 19 . Po drugie. by pragnął za ich pomocą wzbudzić w umyśle słuchacza. które się z nimi tak bar­ Możliwe. że im rozum jakiegoś pieczeństwa? Sądzę. Ale jednocześnie należy przyznać. Wzięliśmy pod uwagę argumenty. nie zawsze tych indywiduów. Skoro zatem słowa mogą w tak łatwy sposób słucha jakiegoś wywodu. dla przykła­ dziedzinach wiedzy stanowiło główną przeszkodę na drodze postępu auten­ du. które nie zawsze sugerują innym określone idee szczegółowe. tak że mówiący wcale nie cie. trafię. poruszyć zapowiedź czegoś dobrego. przy każdym użyciu wywoływały w umy­ poprzedzić tak błyskawiczną reakcję. że się w nią głębiej wplata i mocniej w niej utkwi. lecz można stwierdzić. co. że w większości dzie­ cele mogą być osiągnięte bez niego. że pierwotnie słowa mogły wywoływać idee zdolne wzbudzić owe dzo skojarzyły na skutek ciągłego i długotrwałego ich używania. wymagały czysto werbalnej natury. W końcu wytro­ się to powszechnie przyjmuje. choć nie pojawiają się między nimi jakiekolwiek idee. to odnoszę wrażenie. aby zdać sobie sprawę. Po trze­ nych używa się często zgodnie z naturą języka. jest to. gdy po­ rozważać je w najprostszej i najbardziej przejrzystej postaci. że tychmiast wyciąga się wniosek. Nikt nie przeczy temu. to stąd na­ styczny mówi mi. co zasu­ przeważnie tak jak liter w algebrze. czy pism albo sławy mogła znaczeniem i reprezentujące idee. czy też wywoływanie w umyśle określonego nasta­ za ich pomocą cały zasób wiedzy zdobyty połączonym wysiłkiem badaczy wienia. głównym ani jedynym zadaniem języka. a plenienie się tego chwastu we wszystkich niemal obecności idei. nie jest koniecznym dla poprawności wyli­ 21. najpewniejszy to miało być? Albo. które zastępują. choć nie uświadamiamy sobie. że na­ Jeśli tak jest w istocie i skoro zarazem nie sposób zaprzeczyć. aby nazwy obdarzone a niepodobna. Spodzie­ emocje. ma nierzadko miejsce dzin wiedzy mamy do czynienia z dziwacznymi problemami i niejasnościa­ przy potocznym posługiwaniu się mową. Ten rezul­ mi. które są rezultatem używania w tych dziedzinach słów i pospolitych zwro­ nad tym zastanowił i zobaczył. nieczną (nawet w najściślejszych rozumowaniach). żeby sam się mi. jak tym celom. że „Arystoteles to powiedział". czy nie zdarza się często. Po pierwsze. aby łania albo zniechęcanie. i to tym osobliwiej. jak sądzę. Czyż nie może nas. którą reprezentuje. podziwu. Ponadto komunikowanie idei oznaczanych przez słowa nie jest. że nie jest rzeczą ko­ zwyczaj rezygnować z własnego sądu na rzecz autorytetu owego filozofa. bo przy czytaniu i w rozmowie używa się nazw przytoczyć bez liku. słyszeniu dźwięków czy widokowi liter częstokroć bezpośred­ 22. to dojrzy z całą oczywistością. że nie mogą one służyć 20. jakiekolwiek idee będę analizował. czyż nie wystarcza groźba niebezpieczeństwa. ani też nie tworzymy sobie abstrakcyjnej idei niebez­ i obezwładniła ludzkie umysły. że ta formuła skłoni mnie do przyjęcia jego opinii cyjne. nie dopuszczając do swych myśli tych nazw. które szych idei i że każda nazwa obdarzona znaczeniem reprezentuje jakąś ideę. w której. najwybitniejsi zwolennicy i spróbowaliśmy pokazać.wszechnionego mniemania jedynym zadaniem języka jest komunikacja na­ wyznacza im roli znaków w celu wywołania w swym umyśle tych idei. że odkąd język raz się wam się stąd wyciągnąć następujące korzyści: ukształtował. aby się samemu uwolnić z tej wyrafinowanej i imponującej sieci dzić w nas strach. by podsuwały nam idee które przecież nie uchodzą za pozbawione całkowicie znaczenia. jak się okazuje. jeśli te się jej własnością. jakie konkretne nieszczę­ abstrakcyjnych idei. kiedy się czyta lub tów w niewłaściwy sposób. że jeśli do tego. wypaczyć rozumienie. dla których osiągnięcia są rzekomo konieczne. Wykazaliśmy tutaj. a czasem zostaje całkowicie pominięty. choć każda cyfra oznacza jakąś geruje każdemu w obfitości jego własne doświadczenie. jak wzniecanie jakiejś namiętności. które zwyczaj związał z tym imieniem. każdy człowieka był doskonalszy i bardziej żądny wiedzy. by wzbu­ sposób. teraz zupełnie pomijanych. którzy mają wystarczy chwila namysłu. Ponadto tat można w sposób natychmiastowy wywołać w umysłach ludzi. nieją odmienne cele. które początkowo. aby się pojawić. że filozofowie posługują się wieloma nazwa­ z uległością i szacunkiem. że nazwy. że abstrakcyjne idee są czymś niemoż­ czeń. że uczucia strachu. Ist­ piliśmy źródło. nienawiści. pobudzanie do dzia­ język. czym by tycznej i rzetelnej wiedzy. tym większe było praw­ doda nieco własnego namysłu. szczegółową wielkość liczbową. Nie sposób zaprzeczyć. Na przykład kiedy filozof schola- oznaczają szczegółowe idee. jakie można by sobie przedstawić. z którego te idee pochodzą. które na ich obronę przytoczyli ich wą wielkość. że słowa znakomicie nadają się do tego. a którym jest. będę się starał pogardy oraz tym podobne rodzą się bezpośrednio w jego umyśle. powinienem uzyskać całkowitą jasność co do sporów nio towarzyszą te uczucia. do których się odnoszą. W stosunku do tych celów tamten odgrywa w wielu przypadkach wszystkich wieków i narodów mógł dotrzeć do świadomości jednostki i stać wyłącznie pomocniczą rolę. choć nie mamy idei tego. aby na każdym kroku każda cyfra przywoływała na myśl tę szczegóło­ liwym. Przykładów tego rodzaju można by śle te idee. aby jakaś idea czy to jego osoby. po cóż jednak miałbym przekonywać do tego. że nazw ogól­ dopodobieństwo. miłości. Wydaje się. wet imiona własne wypowiada się nie zawsze po to. o ile tylko po­ strzega pewne słowa. która w ten tak godny pożałowania sposób omotała ście może nas spotkać. jak sądzę. jak mi się zdaje. co już zostało tutaj powiedziane. jeśli się nie mylę.

dopóty nie widzę. Dopóki bowiem myślano. myśląc. że sami nie mogli w należytym stopniu się do niej zastosować. jak mógłbym łatwo paść ofiarą Ziemi. 24. gdzie ich być nie może. które te idee oznaczają. nie stając się przez to ani trochę mądrzejsi. co powiedziałem. kto wie. kto wie. kto zamierza lenie się spod zwodniczej władzy słów. To wydaje mi się stanowić główny powód. Aby trafnie rozpo­ 25. że nazwy nie zawsze reprezentują idee. aby narzucały mu coś słowa. by oczyścić pierwsze zasady pozna­ znać zgodności czy niezgodności. Jakże bowiem trudną jest rzeczą rozerwać związek tak wcze­ turę okazją do własnych przemyśleń. odwracając uwagę od słów. jak dotąd sami nie zdołali tego wprowadzić w czyn. aby każdy zrobił wszystko. jakie idee zawierają się. że posiadam ideę. aby odsunąć na mogłoby przesłonić ich naturę. nie skończoność w sposób pozbawiony celu. której nie posiadam. na próżno radzimy się pism uczonych i tropimy zatarte ślady starożyt­ błędu. które biorę pod uwagę. co tak stanowczo zalecali innym. które miałem. by sza teoria abstrakcji. Zdając sobie sprawę z tego. a jakie nie. radzą oni słusznie. w jakiejś idei złożonej. by w swoich rozmyślaniach poniechali w ogóle użycia słów i kontemplowali same tylko idee. że ludzie dzić w błąd rozważanie jego własnych idei. będziemy je mogli roztrząsać w nie­ zobaczyć. poznaję jasno i adekwatnie. które w tak wielkim stopniu przyczyniają się do zaślepienia sądu i rozproszenia uwagi. iż jedynym istotnym przeznaczeniem słów jest oznaczać idee i że bezpo­ średnim znaczeniem każdej nazwy ogólnej jest określona idea abstrakcyjna. Im dalej się w tym własnym umyśle. posuniemy. Nie jestem sze drzewo poznania. który zachodzi między słowami i ideami. tym bardziej nieodwracalne będzie nasze zagubienie. Tę trudność wydatnie zwięk­ lub fałsz tego. Będzie wolny od niebezpieczeństwa. wolnych od wszystkiego. jakie zachodzą między moimi ideami. że jakiekolwiek spośród mych idei są do siebie naszej ręki. która sama w sobie była uważana za całkowicie nieuchwytną dla myśli. Ten. Ten. że abstrakcyjne idee wiążą moje słowa miały go zwieść. O ile nie zatroszczymy się o to. co używają słów zamiast idei. jak tylko szczegółowe. jak długo byli przekona­ ni. jest rzeczą jasną. i tym głę­ 23. człowiek łatwiej potrafi zapobiec temu. Potrzeba nam tylko odsunąć zasłonę słów. jeśli nie są takimi naprawdę. pisząc. Nie ności. usilnie proszę. aby posiąść najdorodniej­ mogę się łudzić. dopóty nie wydawało się niczym dziwnym. zaoszczędzi sobie trudu po­ szukiwania idei tam. Uważano za rzecz niewykonalną. żeby odkryć i pojąć ideę abstrakcyjną związaną z jakąś nazwą. zrywając z nich całą tę szatę i ciężar słów. bo trudno mi pojąć. Na próżno sięgamy spojrzeniem w niebiosa i usiłujemy wejrzeć do wnętrza 20 . Aby zaradzić wynikającym stąd szkodom. W ostatnim czasie wielu zdało sobie sprawę z niedorzeczności poglądów i pozbawionych zna­ czenia sporów. Ale osiągnięcie tych wszystkich korzyści zakłada całkowite wyzwo­ biej będziemy się wikłali w trudności i błędy. podobne albo niepodobne. co w jego mocy. Każdego zatem. dla którego ci. Należałoby więc sobie życzyć. aby nia z werbalnych zawiłości i złudzeń. które zrodziły się z niewłaściwego użycia słów. aby mieć jasny obraz tych idei. które chce rozważać. W ten sposób będzie mu łatwo odkryć prawdę ten. podążając jednocześnie tokiem moich śnie utworzony i utrwalony przez trwające tak długo przyzwyczajenie.pozbawionych słownej szaty. nie będzie się na próżno głowił. że są to błędne poglądy. aby zechciał uczynić tę lek­ żywić nadzieję. jak mogłoby go wprowa­ się ściśle ze słowami. jak myśli. aby skupiać się na oznacza­ nych ideach. bok słowo. na co z wahaniem pozwalam sobie czytać kolejne stronice tej pracy. że nie posiada żadnych innych idei. co się dzieje w moim z wniosków. której udzielali innym. Będziemy mogli wyciągać wnioski potrzeba niczego więcej niż uważne postrzeganie tego. Przedmioty. a zachować w umyśle abstrakcyjną ideę. Jakkolwiek dobra by była ta rada. którego owoc jest wyborny i znajduje się w zasięgu w stanie sobie wyobrazić.

. CZĘŚĆ PIERWSZA1 Druga część Traktatu nie została nigdy opracowana i nie ukazała się drukiem.

a za pośrednictwem słuchu dźwięki docierają do umysłu w całej ich różnorodności tonów i ukła­ dów harmonicznych. Wydaje się nie mniej oczy­ wiste. jak chcenie. Nie określam tymi terminami żadnej z moich idei. jakkolwiek by były ze sobą powiązane i zespolone (to znaczy. co na jedno wycho­ dzi. ale rzecz całkowicie od nich odrębną. który 25 . albo wreszcie idee utwo­ rzone przy pomocy pamięci i wyobraźni. w której one istnieją albo. Każdy przyzna. że niektóre z tych idei występują za­ wsze razem. wzbudzają uczucia miłości. że różnorakie wrażenia zmysłowe. uznano je za jedną odrębną rzecz i określono nazwą j a b ł k o . duszą albo moim ja. kto dokona najogólniejszego przeglądu przedmiotów ludz­ kiego poznania. co je poznaje czy postrzega i dokonuje na nich rozmaitych operacji. kiedy zaobserwowano. albo takie. Ten postrzegający aktywny byt nazywam umysłem. Każdemu. czy są przyjemne. sku­ piając uwagę na uczuciach i czynnościach umysłu. żalu i tak dalej. Po­ wonienie dostarcza mi zapachów. Inne układy idei tworzą kamień. Istnienie idei polega bowiem na byciu postrzeganą. w kilku stopniach i odmia­ nach. podniebienie smaków. jakie postrzega się. Wzrokowi zawdzięczam idee światła i kolorów. czyli idee wyciśnięte na zmysłach. ruch i opór. jak tylko w umyśle. nienawiści. Przedmioty te. w zależności od tego. duchem. zaczęto je określać jedną nazwą. Zauważywszy. że pewien kolor. jakiekolwiek przedmioty by tworzyły) nie mogą istnieć inaczej. drzewo. że są nimi albo rzeczywiste idee mające postać wrażeń zmysłowych. gorące i zimne. 1. radości. a wszystko to w większej albo mniejszej ilości lub stopniu. 3. rozdziela. za­ pach. która łączy. że ani nasze myśli. Prócz tej nieskończonej różnorodności idei albo przedmiotów pozna­ nia istnieje jednak jeszcze coś. czy też jedy­ nie przedstawia idee pierwotnie postrzeżone w sposób wyżej wspomniany. I tak na przykład. kształt i konsystencja występują razem. 2. czy też nieprzyjemne. przez którą są one postrzegane. a tym samym uznano za jedną rzecz. książkę i tym podobne przedmioty postrzegania zmysłowego. Za pomocą dotyku postrzegam to co twarde i miękkie. ani uczucia. wyobrażanie czy przypominanie ich sobie. ani idee ukształtowa­ ne przez wyobraźnię nie istnieją poza umysłem. wyda się czymś oczywistym. smak.

że stół. Za taką uważam tę istotną praw­ z tym. Skutkiem tego lub że jakiś inny duch postrzega go w tej chwili. że istniał kolor albo kształt. albo muszą istnieć w umyśle jakiegoś Ducha wiecznego. należy dzimy. to. abyśmy mieli pojąć podobieństwo 26 27 .czyż nie są one niczym więcej jak tylko mnogością niemyśląca substancja. ciała składające się na potężną budowlę Wszechświata. jak oddzielenie rzeczy od niej samej. gane. o ile nie są one przeze go. Byłoby będzie się na to. gdyż posiadać idee znaczy tyle. czyli tego.i nie jest możliwym to. znaczy. tak też nie potrafię wyobrazić został usłyszany. wynika. istnieje. Kiedy powiadam. że w konsekwencji. nia. nie istnienia przedmiotów postrzegania zmysłowego od faktu. czyli istnienie realne. o absolutnym istnieniu przedmiotów niemyślących. Kolor czy kształt może być podobny jedynie do innego niezależnie od innej. iż u jej podstaw leży doktryna zakładająca istnienie abstrakcyjnych zauważyć. smak idei. rzeki. każdy. To jest wszystko. która stanowiłaby podłoże tych idei. choćby 8. by ją podać w wątpliwość. nie mają żadnego 4. Jeśli poddamy tę zasadę gruntownej analizie. Ale z jakkolwiek wielką pewnością i przeświad­ jakiegoś innego stworzonego ducha. że jakościami zmysłowymi są kolor. idei i wrażeń zmysłowych? I czy jest to możliwe. których te idee są odbi­ nie łatwe. kształt. że istniał dźwięk. Niektóre prawdy są dla ludzkiego umysłu na tyle bliskie i oczywiste. to wyda nam się niemożliwym. nymi? 7. a stąd wynika jasno. Wydaje mi się bowiem całkowicie niezrozumiałym to. znaczy to. że w takim stopniu jestem zdolny do abstrahowania. w czym istnieje kolor. że stwier­ oprócz ducha. Moja zdolność pojmowania czy postrzegania nie wykracza jed­ miejąc przez to. Żeby to dosadniej wykazać. co powiedziałem. czyli nie istnieją w moim umyśle albo w umyśle postrzegane przez umysł. Myślę. choć nie są postrzegane? co postrzegać. to znaczy idee postrzegane przez zmysły. aby którekolwiek ślach istnienie przedmiotu postrzegania zmysłowego od jego bycia postrze­ z nich albo jakakolwiek ich kombinacja mogły istnieć. że został odczuty węchem. znaczy. rozciągłość i kształt słowem rzeczy. których nigdy nie postrzegałem zmysłami jako ist­ substancji. mogę oddzielić ciami czy podobiznami i że to te rzeczy istnieją poza umysłem w niemyślącej w moich myślach rzeczy. jeśli nie nasze własne idee i wrażenia zmy­ jedynie. które postrzegamy za pomocą zmy­ czy istnienie niezależne od ducha. Kiedy powiadam. Ich esse stanowi percipi . niezależne od tego. który byłby lub dotknięty. Ale może ktoś powiedzieć. Aby zdać sobie z tego sprawę. to albo muszą być w ogóle pozbawione czeniem świat by tę zasadę akceptował. że posiadania zmysłowego wrażenia tej rzeczy. Wobec powyższego to. aby czytelnik zastanowił się i spróbował oddzielić w swoich my­ słowe? Czyż nie jest zatem oczywistą niedorzecznością. że cały chór niebiański i wszystko. samodzielnego istnienia poza umysłem. co się rozumie przez termin i s t n i e ć . żeby je można było uznać za istniejące. Doprawdy dziwnie rozpowszechnionym jest wśród ludzi mniemanie. Na co odpowiadam. przypisywać jakiejkolwiek z tych rze­ wyżej przedmioty.rozu­ strzegane. że gdybym był wewnątrz. że nie może istnieć widzimy i czujemy . na któ­ mowania lub wyobrażania sobie oddzielnie takich przedmiotów. że są postrzegane. że chociaż same idee nie istnieją poza w myślach.. słowem wszelkie istniały poza umysłami czy myślącymi przedmiotami. że został dostrzeżony sobie w moich myślach jakiejkolwiek rzeczy czy przedmiotu. kształt i tym Światło i kolory. to jednak mogą istnieć rzeczy im podobne. mają istnienie z natury. potrzeba słów? A cóż innego postrzegamy. kiedy sieje używa w odniesieniu o ile właściwym jest nazwanie abstrakcją czynność ograniczającą się do poj­ do przedmiotów postrzegania zmysłowego. nie będąc postrzega­ ganym. czy są mnie aktualnie postrzegane. pojęć. co wypełnia Ziemię. Jeślibym zaś był poza rzeczywiście istnieć oddzielnie albo mogą być aktualnie w taki sposób po­ moją pracownią. że każdy będzie tego intuicyjnie pewien. wówczas mógłbym go postrzegać nak poza możliwość rzeczywistego istnienia lub postrzegania. bez żadnego związku że wystarczy otworzyć oczy. które mogą rym piszę. jeśli się nie mylę. znaczy to. że owa bowiem czymś całkowicie niezrozumiałym i pociągającym za sobą całą tę zasada zawiera w sobie jawną sprzeczność. ruch. że stół istniał . które podobne jakości. ciepło i zimno. że idea może być podobna jedynie do idei niejących oddzielnie. zapach. aby dę. Czyż bowiem w abstrakcji można posunąć się dalej niż poza odróżnie­ itp. jest jawną sprzecznością. aby je dostrzec. co mówi się 6. które je postrzegają. tak. kto tylko zwa­ zamierzam przeczyć.je postrzega. kto zdo­ istnienia. Istotnie. to znaczy mogę sobie wyobrazić każdą z tych rzeczy i do niczego więcej. musi je postrzegać. że są postrze­ która nie postrzega. że go widzę i dotykam. Jeśli choć na chwilę oddamy się obserwacji własnych ny kończyn albo wyobrazić sobie zapach róży. Nie myśli. Czymże bowiem są wspomniane niedorzeczność właściwą abstrakcji. słowem wszystkie przedmioty postrzegania zmysłowe­ strzeganym czy poznawanym. że nie istnieje żadna inna substancja 5. nie myśląc o niej samej. oddzielić je od postrzegania? Mnie takie zadanie wydaje się rów­ umysłem. góry. że ich istnienie polega na byciu po­ że domy. Otóż istnienie idei w rzeczy. by. co postrzega. odczuć. Z tego. to możliwe. że istniał tak jak nie potrafię widzieć czy odczuwać jakiejś rzeczy bez faktycznego zapach. jeśli nie rzeczami. wówczas powinienem powiedzieć. będzie mógł dostrzec. co rozumiem przez te i tym podobne wyraże­ czymś innym niż jego wrażenie czy postrzeganie. ży. Tak oto mogę sobie wyobrazić ludzki tułów pozbawio­ koloru czy kształtu.

Skoro więc pokazaliśmy. poruszające się substancje istnieją poza umysłem. jak się przyznaje. w której rozciągłość. że owe jakości pierwotne są nierozerwalnie złą­ dym przypadku jest jasnym. dźwięki. spoczynek. Dalej py­ cia w oderwaniu od wszystkich innych jakości. czy i niezłożoną. Ale z tego. oddzielić nawet w myśli. że nie można by ich od siebie jakiejś szczególnej kombinacji idei arbitralnie zestawionej przez umysł. Do pierw­ czym zgoła. każdy uzna za oczywiste. co twarde lub miękkie. to wówczas pozwolę sobie szybkim czy powolnym. a idee rzecz ze spoistością. że niektórzy pojmują jedność jako ideę prostą one tylko w umyśle. są same dostępne postrze­ w umyśle i nigdzie indziej. mieliśmy wykazać. i poruszającego się. to nie mógłbym jej nie znaleźć. w zależności od tego. czy punktem odniesienia dla umysłu. że kolor jest cie względne i zmieniają się w zależności od budowy albo położenia narzą­ podobny do czegoś. która. choć niektóre zawierają wiele innych jednostkowych całości. zimna i innych rozpatruje. Liczba jest tak jawnie względna i zależna tym podobnych jakości wtórnych. która by odpowiadała terminowi j e d ­ wione wszystkich innych jakości zmysłowych. co jest nazywane materią albo sub­ tylko weźmie pod uwagę. istnieje wy­ strzegana na wszelkie możliwe sposoby przez zmysły i refleksję. czyli te zewnętrzne rzeczy. aby zauważyć. co pokazuje. To. Przez materię mamy zatem rozumieć bezwładną substan­ cie materia prima. w niemy ślącej substancji. czego nie można dotknąć i tak dalej. kształt i ruch rzeczywiście ist­ Rozciągłość nie daje się pojąć bez spoistości. że jednostkowa całość jest taką w odniesieniu do czone z innymi jakościami zmysłowymi. że nie jest w mojej mocy utworzyć sobie idei ciała rozciągłego przeciwnie. Ale mógłby ktoś powiedzieć. niezależne od umysłu. Mówimy o jednej książce. że kształt. że już samo pojęcie tego. stopa czy cal. że nieją. aby każdy zastanowił się i zbadał. że są wrażeniami istnie­ od ludzkiego umysłu. ciepła. że nie są. ruch. trzy lub trzydzieści pierwotne istnieją poza umysłem w niemyślących substancjach. że tu chodzi o rozciągłość w ogóle szych zaliczają rozciągłość. kształt i ruch są jedynie ideami istniejącymi w umyśle. spoistość czy zwartość i ruch w ogóle. który ją śnie przyznają. że nie dotyczy to kolorów. Uważa się ponadto. mówiąc. pozbawioną czucia. jak ktoś mógłby jej przypisywać jącymi jedynie w umyśle. którą można wykazać w każdym bez wyjątku przypadku. Jeśli chodzi o mnie. Takich idei nie uznają oni za podobi­ doktryną zakładającą istnienie idei abstrakcyjnych. że są ni­ 9. 10. wszystkie one stanowią jednostkowe wątpliwą prawdę. którzy twierdzą. że tej samej rzeczy może przysługiwać różna wiel­ stancją cielesną. że rozciągłość nie może istnieć w niemyślącej substancji.w jakikolwiek inny sposób niż jako podobieństwo między ideami. wielka. nie jest ani podobne do czegoś. Krótko mówiąc. Zdaję sobie sprawę. aby rozważył. wiąże się z tą dziwaczną jak kolory. że takie jakości jak bycie wielkim czy małym. mogą być podobne jedynie jedna do drugiej i w rezultacie ani one same. Życzyłbym sobie. i liczbę. co już wyżej wykazaliśmy. jednym wierszu i tak dalej. którą oni fów ich własne zasady. jednocze­ sześć. wynika w oczywisty sposób. a ruch ani szybki. jednej rozmiar. co jest niewidzialne. że liczba jest w całości tworem umysłu. jest dów zmysłów. jak dalece to mętne i niejasne ujęcie materii nym. to są one ideami . Jeśli zaś ktoś powie. jest jard. całości. których nasze inne jakości.i wówczas wykazaliśmy. ani mała. smaki i tak dalej. że to. że towarzyszy wszystkim innym ideom i powinna być po­ koloru albo innej jakości zmysłowej. że rozciągłe. To uważają oni za nie­ stronicy. przypomina przestarzałe i tak bardzo wyśmiane poję­ nazywają materią. która istnieje poza umysłem. dźwięków. ich pierwowzory nie mogą istnieć w niepostrzegającej substancji. 28 29 . Gdzie zatem znajdują się te tam. Stąd jest że pozostałe jakości istnieją poza umysłem. kształt i ruch sanie do poję. kość liczbowa. ganiu czy nie? Otóż. Ci. układ i ruch najmniejszych cząstek materii. to zaś oznacza. nie istnieją nigdzie poza umysłem. w zależności od tego. nie będąc zarazem zmuszonym przypisać mu jakiegoś skoro mówi się. Natomiast nasze idee jakości pierwotnych uważają za wzorce czy obra­ czy substancji cielesnej. to znaczy idee miałyby być obrazami czy przedstawieniami. ani powolny. Zatem rozciągłość. jest to idea abstrakcyjna. czy można rozumnie utrzymywać. cję. o których mówią. ale są całkowi­ go poprosić. rozciągłość. w jak wielkim stopniu ten pogląd. nawet gdyby się zgodzić. tam również muszą się znajdować jakości pierwotne. którzy rozróżniają jakości pierwotne i wtóre. że trudno zrozumieć. że istnieją 13. Nie mogę tutaj powstrzy­ zny czegoś istniejącego poza umysłem niezależnie od faktu bycia postrzega­ mać się od tego. wyraźnie. I w każ­ Otóż. to tak samo ma się rozciągłość. Myślę zaś że gdybym ją posiadał. towarzyszącą wszystkim innym ideom umysłu. jeśli są. gdyby było prawdą. Tym drugim terminem oznaczają wszystkie inne jakości zmysłowe. zawiera w sobie sprzeczność. pod jakim kątem umysł ją rozpatruje. ani 12. Najkrócej łącznie w umyśle. to widzę n o ś ć . wrażeniami zależnymi od i wywołanymi przez różny absolutne istnienie. co 11. do którego przyjęcia zmusiły nowożytnych filozo­ zy rzeczy istniejących poza umysłem. kształt. to wynikałoby stąd w oczywisty sposób. które można znaleźć u Arystotelesa i jego zwolenników. Ja jednak nie potrafi w procesie myślowej abstrakcji pojąć rozciągłość i ruch ciała pozba­ znajduję u siebie żadnej takiej idei. Istnieją tacy. jeśli rzeczą jasną. ruch i wszystkie pozostałe jakości Tak więc tę samą rozciągłość może określać liczba jeden. czy te rzekome oryginały. powinna ona stanowić najbardziej znaną dla mojego umysłu ideę. tak.

Oczywiście. co postrzegamy. Po cóż jednak mielibyśmy sobie jesz­ umysłem. że rozciągłość stanowi modus albo akcydens wdzięczać ją rozumowi. że tocznym znaczeniu tych słów. które te doznania wywołują. odpowiadając tym tego. Otóż rad bym był. Nawet materialiści to przyznają. Kiedy przebadamy. że jeśli nawet nie posiada on nia. Na co mu odpowiadam. w jakiej relacji pozostaje ona do swoich akcydensów i co wodzą. jak to właśnie zauważyliśmy. którzy są znani z największej ścisłości. że każdy zgodzi się z twierdzeniem. ideach i tych wszystkich rzeczach. że filary podtrzymują jakąś budowlę. m y w a n i e nie może tu być rozumiane w potocznym czy dosłownym zna­ ściami zmysłowymi. dla innej jest lozofowie. które się po­ jest to możliwe. powiada się. że poza umysłem istnieją jakiekolwiek rze­ inna jakość zmysłowa nie mogą istnieć poza umysłem. ale w jakim. dowodzi się nie tyle tego. to dzięki nim posiadamy jedynie wiedzę że przy pomocy zmysłów nie jesteśmy w stanie zdobyć wiedzy o tym. że tego nie da się wyjaśnić. które nie byłyby postrzegane. kiedy rozpatru­ pozostaje niezmieniona. to w jakiż sposób moglibyśmy o tym trzeba przyznać. że nie czy. że wiedzieć? Musielibyśmy ten fakt poznać za pomocą zmysłów albo za pomo­ rozciągłość czy kolor nie mogą istnieć w zewnętrznym przedmiocie. aby zwarte. jaka o naszych wrażeniach. a zatem nie mogą być obrazami akcydensów. że kształt i rozciągłość nie są właściwościami czy podobizna­ poza ideą bytu w ogóle. Krótko mówiąc. które dla jednej ręki wydaje się zimne. które ją podtrzymuje. choć rzecz sensie. że jeśli 16. wówczas ruch wyda się wolniejszy i to bez jakiejkol­ łoża czy oparcia dla kształtu i ruchu oraz innych jakości zmysłowych? Czyż wiek zmiany w zewnętrznym przedmiocie? nie zakłada ono tego. Ale żadne gumenty pokazują jasno. Ale przyjrzyjmy się jeszcze nieco bliżej powszechnie przyjętej opinii w ogóle mamy jakąkolwiek wiedzę o rzeczach zewnętrznych. strzega. jak wtedy. jeśli w ogóle wiąże on z tym słowem słami? Sądzę. że liwym. które aktualnie posiadamy. a jednak podobne do tych. że podobnie rzecz się ma z wszystkimi innymi jako. były przedmiotem 30 31 . jak to bywa w przy­ ję te dwa elementy czy człony. skoro mogą się one jawić jako różne zeń akcydensów. Dodam jeszcze. Jak łącznie doznaniami umysłu. kształtem i ruchem. że te same argumenty mogą równie dobrze posłużyć za dowód chome substancje mogły istnieć niezależnie od umysłu. że w taki sposób. to należy przypuszczać. skoro stwierdzono. bo nie poza umysłem. niech każdy rozważy te argumenty. że żaden kolor ani rozciągłość. że niezbicie dowodzą. co się zdarza w snach. s t a n c j a m a t e r i a l n a . które mamy w umysłach. jakkolwiek by je nazwać. a materia jest podłożem. gdy mówimy. Powiada się. Gdyby to nawet było możliwe. to musimy za­ w tej sprawie. ile tego. w żadnym zaś stopniu właściwościami realnych zatem powinniśmy je rozumieć? bytów. w jaki nowożytni filozofowie do­ wie przynajmniej. że jest moż­ rii. ani jakakolwiek z nich nie informują nas o tym. p o d t r z y ­ słem. 17. wraz ze względnym pojęciem podtrzymywania prze­ mi własności istniejącymi w materii. że nie ma żadnego okre­ Czyż nie można z równą słusznością powiedzieć. Jednak poprzednie ar­ średnio postrzegane przez zmysły. Co się zaś tyczy pojęcia podtrzymywania budowie patrzącym pod tym samym kątem. co się rozumie przez podtrzymywanie ca się do tego. dochodzę do przekonania. przekonamy się. aby istniało coś takiego jak przedmiot zewnętrzny. które są bezpo­ jest faktyczna rozciągłość czy kolor tego przedmiotu. ponieważ. że istnieje jakikolwiek konieczny związek między ciałami i naszymi umy­ pozytywnej idei materii. Ale jaka racja odwołują­ gdyby mi ktoś zechciał wytłumaczyć. który wnioskuje o ich istnieniu na podstawie tego. można dowieść. to. że argumentując w ten sposób. ru­ a zobaczy on. że tak samo się rzecz ma z rozciągłością. musi mieć przynajmniej jakąś względną ideę mate­ to. czyli poza umy­ się rozumie przez podtrzymywanie ich przez nią. dowodzi się. może nas skłonić do wiary w istnienie ciał rozciągłości przez materię. w obłędzie i tym podobnych stanach. że oni ciepłe. które czyni bezspornym jakiekolwiek znaczenie. Pozostaje więc przyjąć. Trzeba by je zatem rozumieć w jakimś innym słodycz nie istnieje tak naprawdę w słodkiej rzeczy. jakie znaczenie nadają materialnej substancji fi­ ponieważ to samo ciało. której zupełnie niepodobna pojąć? sądzi. Tak. o których się samo nie jest jawną niedorzecznością. że ruch nie istnieje poza ślonego sensu. Jeśli chodzi o zmysły. Dlaczego w takim razie nie moglibyśmy z równym powodzeniem ar­ sami przyznają. Powie ktoś. słodycz zmienia się w gorycz. który się z nimi wiąże. W rezultacie. że te jakości istnieją poza umysłem? A czyż już to 15. Choć ideom ciał. posiadające kształt. że kiedy idee w umyśle następują po sobie cze przysparzać kłopotu roztrząsaniem zagadnienia tego materialnego pod­ z większą prędkością. aby wszystkie te idee. tego się nam nie wyjaśnia. Ogólna idea bytu jawi mi się jako najbardziej abstrakcyjna tym samym oczom patrzącym pod innym kątem albo oczom o odmiennej i niezrozumiała ze wszystkich idei. 18. nie można go rozumieć w po­ czegoś stałego i określonego bez udziału umysłu? Dalej. skoro nawet sami materialiści nie posuwają się do twierdze­ istnieje idea materii. albo ściślej. iż kolory i smaki istnieją tylko w umyśle. Chociażby nie wiedział. że ciepło i zimno są wy­ czeniu. materii. że niektóre jakości zmysłowe nie istnieją w materii. to przecież. iż nie łączą z tymi dźwiękami żadnego innego znaczenia gumentować. które się składają na znaczenie zwrotu s u b ­ padku gorączki albo w przypadku jakiejś innej dolegliwości podniebienia. istniejącymi w cielesnych substancjach. co zostało bezpośrednio postrzeżone przez zmysły. na przykład. 14. cą rozumu. czym jest materia.

jak i dlatego. Przypuśćmy. skoro uznaje się. to znaczy nie będąc postrzega­ ływać na ducha albo jak to jest możliwe. Pokazuje on tylko. niż wyobra­ istniały. jestem gotów odstą­ utrzymywać. że niekiedy mogą one powstać bez udziału rzeczy zewnętrz­ wspomnieć o bezbożności). aby ciała istniały poza umysłem. jak tworzą się nasze idee. że już samą możliwość tego. co jest jawną niedorzeczno- 32 33 . Wywołał on nych. zapominając jednocześnie o tym. ale nie dowodzi tego. Aby tego mentu na rzecz istnienia ciał poza umysłem. że dostarczyłem powodu. jak sami wyznają. przy ideę w umyśle. że istnieją zewnętrzne ciała. reprezentowa­ utworzyć ideę kogoś. ciągu wrażeń. stancja albo w ogóle jakakolwiek idea lub cokolwiek przypominającego idee Nawet gdyby to było możliwe. aby dźwięk lub kształt. że potraficie każdej rozumnej osobie nasunąć podejrzenie co do siły jakiegokolwiek argu­ pojąć. że ja­ zaś nikogo. Równa się ono bowiem przyjęciu bez żadnej wnętrznych ciał.naszych doznań. które są całkowicie cie w jego istnienie. musielibyście je sobie wyobrazić albo pomyśleć o nich. Sami wglądu we własne myśli i zbadali. gdyby ciała zewnętrzne istniały. zić sobie. że tworzenie się idei i wrażeń czym obstajecie. oznacza zajmować stanowisko z koniecz­ pić od swego zdania. kto by je postrzegał. o ile się nie mylę. 22. mógłbym przedmiotów zewnętrznych. mogły istnieć poza umysłem. że ła­ twierdzenia tego. jak powstają nasze idee. nie większej wagi. by jakaś rozciągła. Jeśli uznacie za możliwe. że nie potrzebujemy zakładać istnienia nie jakiegoś dodatkowego dowodu przeciwko istnieniu materii. na przykład.powiecie . nie każdemu. jakie mamy teraz. iż bez potrzeby których idee umysł nabywa za pośrednictwem doznań. że tak jest w istocie. znacz­ porządku. by racji po temu. Zatem można wiedzieć. Pytam. Ale i to jest trudne do przyjęcia. co przedmiotem. przez nikogo niepomyślane i niewyobrażone. obecnych w jej umyśle w takim samym układzie to wszystko. skoro przykładowo przytoczyć kilka spośród tych błędów i trudności (żeby nie przyjmuje się. jest jawną sprzecznością. choćby nie istniały żadne ciała podobne do tych przedmio­ 21. czy zdołacie pojąć. kiedy się założy istnienie a priori. dla której wierzy­ zgoła racji. jakie ty możesz posiadać. że takowe dowieść. i z taką samą wyrazistością.z pewnością nie ma nic łatwiejszego. nawet gdyby sądził. byśmy mieli założyć stopnia. byśmy posiadali wszystkie nasze wra­ góły zarówno dlatego. przyjmując to założenie. Jednym słowem. że później będę miał sposobność co nieco o nich po­ zewnętrznych ciał do nich podobnych. jeśli nie wyłącznie tworzeniem w waszym umyśle pewnych idei. abyśmy się mogli o tym kiedykolwiek dowiedzieć. których źródło stanowił ów pogląd. że sądzę. gdy sieje odrzuca. że Bóg stworzył niezliczone mnóstwo bytów. że istnieją posiada. założeniu. których te ciała są traktuję ten temat rozwlekle. aby bie lub tworzyć idee w waszym umyśle. przy tym że istnieją. że zawsze mogą być wytwarzane w taki sposób i w takim niezliczone kontrowersje i dysputy w filozofii oraz niemało sporów. że istnieje cały ten kosmos ze­ ności bardzo problematyczne. że to potraficie i że nie ma kaś istota rozumna bez uczestnictwa ciał zewnętrznych doznaje tego same­ w tym nic trudnego. liwości. przy bezużyteczne i nie służą jakiemukolwiek celowi. i nie potraficie wskazać. a możliwe. co ty. Po cóż bowiem rozwodzić się nad tym. aby od wyniku tej próby uzależnić rozstrzygnięcie ca­ istnienie materii czy cielesnych substancji. czego możliwości nikt nie zdoła zaprzeczyć. to jednak istniało w inny sposób niż w postrzegającym je umyśle. by mniemać. I zgodzę się z wami. niż gdy się mu zaprzeczy. Zgodzę się. że godzę się. to. tych wszystkich gacie albo myślicie o nich przez cały ten czas? Zatem taki argument jest racji. abyście dokonali zbliża ich to ani o krok do wyjaśnienia tego. co zostało powiedziane. że istnieje coś takiego. co zostało. Ale nie będę się tutaj wdawał w szcze­ 19. Zatem jest rzeczą oczywistą. jaki znamy obecnie. Obawiam się. to mielibyśmy zupełnie te same racje. Jestem o tym przekonany do tego w naszych umysłach nie może stanowić racji ku temu. by wierzyć w ich istnienie? Co do tego nie wystarczający. że to. Ależ . czy owa istota nie miałaby wszelkich które nazywacie książkami i drzewami. gdyby zaś nie 23. że równie trud­ łej tej kwestii. to nie byłoby moż­ pogląd był słuszny. Oświadczam. Gdyby po tym. drzewa w parku lub książki w biblioteczce. choć nie potraficie podać mi żadnej racji. uznam za dowód tego. w jaki sposób ciało może oddzia­ ruch czy kolor. aby wyjaśnić. Zechciejcie mi jednak powiedzieć. kto je postrzega? Czyż jednak wy sami ich nie postrze­ nych przez jej idee i wywołujących te idee w jej umyśle. czemu miałby on służyć. w dziedzinie religii. Ale choćby to było możliwe. by ciało miało wytworzyć jakąś ne. niezbędnym było dostarcze­ tów. bowiem uważają się za niezdolnych pojąć. Stąd jest czymś oczywistym. bo nawet jeśli przyznamy w jednym lub dwu wierszach można udowodnić z najwyższą oczywistością rację materialistom. A już ta jedna okoliczność wystarcza. że jest w waszej mocy wyobrazić coś so­ może być żadnych wątpliwości. że tak jest w istocie. to przecież można by sądzić. by przynajmniej uznać za prawdopodobne. by myśleć. czymże więcej jest go. dostatecznie wykazane twiej jest pojąć i wyjaśnić tworzenie się wrażeń. kto jest zdolny do chwili namysłu? Wystarczy. Ten prosty eksperyment zapewne utwierdzi was w mniemaniu. aby przedmioty waszych myśli mogły istnieć poza umysłem. że istnieje. by wierzyć w istnienie cielesnych substancji. iż argumenty a posteriori są zbędne dla po­ żenia bez udziału rzeczy zewnętrznych. ruchoma sub­ no wyjaśnić ten fakt. jak ciała. jak wtedy. by wasz 20.

z refleksji. czyli poza umysłem. Są tacy. aby ich przekonać. inne podlegają zmianie. liczby. Zatem kroć tylko uznam to za stosowne. w jakim znamy albo rozumiemy mówiąc ściśle. że wyrażenia. to znaczy istnienia rzeczy 27. aby była przyczyną czegokolwiek. Chwila uwagi wystarczy. Jeśli w toku tej analizy dostrzegą oni. nienawidzenie. czy potrafimy pojąć znaczenie absolutnego zbawiona ciała aktywna substancja. ducha i operacji umysłu. będąc przedmiotem myśli. a mianowicie. takich jak chcenie. co działa. że przyczyną idei jest po­ wistością przekonać się o tym. które dzy czy aktywnego bytu oraz czy posiada takowe idee dwóch naczelnych postrzegamy. na ile to rozumiem. Przy tym wła­ ciedlałaby tę aktywną zasadę ruchu i zmiany idei. istnienia przedmiotów postrzegania zmysłowego. czegoś. czyli duch. a gdy je wytwarza i dokonuje na nich tymi słowami albo kryje się jawna sprzeczność. wypowiada się słowa. Istnieje zatem jakaś przyczyna tych idei. Idea nie może być też po­ znaczenie tych słów. Gdy czynimy wszystko. aby pojąć istnienie ciał ze­ twierdzenie. miłowa­ takiego stopnia. od której one zależą i która dują. Dla mnie jest czymś oczywistym. które istnieją niepomyślane. idea ani kombinacja idei. art. są następujące po sobie idee. jak to z całą oczywi­ 28. że tą przyczy­ tego. Wszystkie nasze idee. żeby się one różniły od siebie wza­ nie pozbawione aktywności. Aczkolwiek jednocześnie należy przyznać. by natychmiast 34 35 . co będąc istotą zdolną do działania. przekonania o tym innych. aby wpoić ją w jego umysł. Już krótkotrwały wgląd we własne myśli wystarcza. nie dostrzeże w nich żadnej mocy ani aktywności. Wystarczy tylko zechcieć. niż zaproszenie ich do spokojnego przyjrzenia się 25). mianowicie idei substancji albo bytu nia. wówczas z pew­ snym. że jest czymś całkowicie niemożliwym posiadanie idei. że za gającego idee nazywamy rozumem. nie. Jeśliby wione znaczenia. pole­ ktoś powątpiewał o prawdzie wygłoszonego tu twierdzenia. co postrzegamy. takie terminy jak wola. wrażenia zmysłowe. za pomocą jakichkolwiek słów byśmy je wyróżniali. Pozostaje więc jedynie ewentualność. dobizną ani wzorcem jakiegokolwiek bytu aktywnego. którzy udzielają na te pytania pozytywnej odpowiedzi. jak również od trzeciej idei. Wykazaliśmy jednak. nazywamy go wolą. W związku z tym. choć są wywoływane na nowo. przez cały ten czas oddajemy się wyłącznie rozważaniu swych układu. że posiadamy odkryć. to. że tak lub bycia podłożem wymienionych wyżej władz i nosi miano duszy lub du­ jest w istocie. Musi nią być jakaś wodów przeciwko istnieniu substancji materialnej. nie może wytworzyć żadnej w ogóle. Ale gdy snych idei. z czego można nie może przypominać jakiejkolwiek idei ani przez jakąkolwiek z nich być wnioskować. nie sposób utworzyć zbawione znaczenia. kształt im umyśle idee oraz zmieniać i przestawiać powstające w nim obrazy. że nie może postrzegać samego istnieniu rzeczy niemyślących. że mówiąc o absolutnym już jest natura ducha jako tego. albo są one całkowicie po­ innych operacji. Aby się przekonać. która to idea wiąże się ze względnym pojęciem podtrzymywania innej idei ani spowodować w niej żadnej zmiany. że nie ma żadnej cielesnej czy materialnej 24. wprowadza siebie w błąd i łudzi się. są albo sprzeczne. nie potrzeba niczego więcej. co jest postrzegane. które albo są pozba­ siebie inaczej. kto nie oznaczają różnych idei. Skoro bowiem idee i każda ich część istnieją tylko w umyśle. a właściwie w ogóle nie oznaczają jakiej kol wiek skupi uwagę na swych ideach. co aktywne. Każdy. Taka śnie z całą stanowczością obstaję. czyli istnieją poza nim samym. a jako takie nie mogą za pomocą obrazu czy podobieństwa przedstawiać własnym myślom. substancja. to chodzi o mnie. Z poprzedniego artykułu jasno wynika. czy potrafi utworzyć sobie ideę jakiejkolwiek wła­ 25. by dowolnie wzbudzać w swo­ stością pokazaliśmy w artykule 8. aby idea cokolwiek sprawiła albo. Tym. nie zwracając uwagi na swą własną aktywność. Chwila uwagi pozwoli każdemu odkryć prawdziwość i oczywistość je wywołuje i zmienia. Ale umysł. gdyż wszystkie idee są bierne i bezwładne (zob. czy pochodzących idei. I nie znam prostszego i odpowiedniejszego sposobu idei duszy czy ducha. niepodzielnym i czynnym. Stąd jasno wynika. Ducha postrze­ samych w sobie. ścią fałszywe. jeszcze inne całkowicie w tym samym czasie są one przedmiotem jego pojmowania i w nim się znaj­ znikają. przy czym jedne sobie ciała. co tu zostało powiedziane i uczyni zbędnym przytaczanie dalszych do­ ną nie może być żadna jakość. ruchu i wielkości cząstek elementarnych. jak tylko to.ścią. aby stało się dla każdego ja­ o których mowa. które powoduje. ile­ i ruch nie mogą stanowić przyczyny naszych wrażeń zmysłowych. musi być z pewno­ własnych idei. stanowi i zapyta siebie. dusza czy duch nie ma w nich niczego innego. że już samo istnienie idei zakłada ich bierność i bezwładność do pewne pojęcia duszy. aby z całą oczy­ substancji. niechże się za­ cając ją z całym przekonaniem uwadze czytelnika. ale coś od idei bardzo odmiennego. Moment uwagi wystarcza by reprezentowane. Toteż żadna idea. są wyraź­ władz znanych pod nazwą woli i rozumu. że wrażenia są efektem oddziaływania sił będących pochodną wnętrznych. jak tylko za pośrednictwem skutków. co w naszej mocy. że niczego takiego w nich nie ma. a to w takim stopniu. jak tylko prostej obserwacji wła­ cha. że rozciągłość. albo pozbawione treści. Powtarzam tę konkluzję. jaką stanowi duch. że jest rzeczą niemożliwą. Zauważam u siebie zdolność do tego. iż potrafi sobie wyobrazić i wyobraża 26. albo zawierają sprzeczność. czy to ideach zmysłowych. to znaczy nie posiadają żadnej możności działa­ jemnie. Duch jest bytem prostym. pojęcia lub rzeczy. która odzwier­ nością nie potrzeba będzie niczego więcej.

podczas gdy te wzbudzone w wyobraźni. Ale pomimo tego są one czajnym biegu rzeczy takim to a takim ideom towarzyszą takie a nie inne ciągle ideami. 31. to za­ strzegamy wzrokiem pewien okrągły. jako że przyrody. ma się rzecz ze słuchem i innymi zmysłami. Bez tego bylibyśmy wiecznie zagubieni. takich a takich celów prowadzą takie a nie inne środki . tak że dorosły czło­ w umyśle. W taki sam sposób idea ku Niemu. że po pewnych ideach zmysłowych za­ nia idei i usuwania ich pozwala określić umysł jako aktywny. że nie sprawiliśmy tego my uznać za pewne i oparte na doświadczeniu. świetlisty kształt. będącymi efektem aktów ludzkiej woli. czy będę widział. będąc przez ma miejsce z ideami. Idee zmysłowe są uznawane za bardziej rzeczywiste. co w naturze realne i substancjalne. choćby były nie wiadomo jak i spójność. żywsze i wyraźniejsze od idei. choć nic nie może być od tego bardziej absur­ wówczas oddajemy się tylko zabawie słowami. sen krzepi. ale to cy. czy nie. Podobnie mać. wiedziałby nie więcej cem. według których Umysł. Tyle można wsze następują inne określone idee. chowi i zderzeniu dwóch ciał towarzyszy dźwięk. Cokolwiek widzi- 36 37 . czyli z góry przyjęte metody. Zatem po pierwsze. nie stanowi dowodu na to. bardziej uporządkowane i bardziej spójne niż twory umysłu. jako mniej re­ który je wytwarza. gdy natomiast rozprawiamy sami. która je postrzega. jak to żywe i wyraźne. rzeczami realnymi. jakie istnieją. gularne. Otóż ustalone reguły. które imitują albo reprezentują. W ten sposób. gó­ niźli nowo narodzone dziecię. Idee zmysłowe są trwalsze. żeby ustąpić miejsca innej. że mi to wybaczą. że ru­ jest w mojej mocy postanowić. aby zapewnić zmysłom jakąkolwiek satysfakcję czy uniknąć frustracji. że aby zebrać plony łatwo rozumieją rzeczy tego rodzaju. które umysł sobie sam się w regularnych układach czy szeregach. zauważywszy. Zatem istnieje jakaś inna wola lub duch. jesteśmy skłonni mnie­ jakie konkretne przedmioty mają się ukazać mojemu wzrokowi. tworem wyobraźni. że w zwy­ wzbudza je wola innego i potężniejszego Ducha. Zanim posuniemy się dalej. To daje nam pewnego rodzaju zdolność przewidywania. nawet o własnych ciałach? Czy to wszystko 32. nazywa się prawami mniej zależne od ducha. nasze wrażenia zmysłowe. Na tej samej zasadzie. co należy ro­ nas dotychczas zasadom. któ­ inne możliwe tego typu zarzuty odpowiadam. są tylko ideami. że idee aktualnie postrzegane za pomocą zmysłów nie są w podob­ gamy dotykiem ideę czy wrażenie zwane ciepłem. a z pewnością żadna idea. znużę tych. kamieniach. Księżycem i gwiazdami? Cóż mamy myśleć o domach. trzeba posiać w porze zasiewów. Sko­ znika z pola uwagi. pojawi się zarzut. ną z nich przyczyną drugiej. i w ogóle. Gdy w biały dzień otwieram oczy. w mojej wyobraźni pojawiła się taka czy inna idea. Nie są też wywoływane w umyśle w sposób przypadkowy. natychmiast przypisujemy samym ideom moc sprawczą i czynimy jed­ o niemyślących podmiotach działania albo o tworzeniu idei bez udziału woli. postrzegając. nazywane są ideami w ściślejszym znacze­ 30. a ogień ogrzewa. rach. że przyjmowane tu zasady nie rego wola ustanawia prawa natury. ale pojawiają niego postrzegane. czyli myślącej substancji. nie kieruje bezpośrednio naszych myśli pozbawiają nas żadnej z rzeczy istniejącej w przyrodzie. Idee nabyte za ich pośrednic­ 33. istnieją tylko pogrążylibyśmy się wszyscy w niepewności i zamęcie. uporządkowanie Niemniej jednak. na przykład. która niczym chimera jest w całości lecz dzięki obserwacji ustalonych praw przyrody. by mnie każdy zrozu­ w czas żniw. Jednakże jakąkolwiek miałbym władzę nad moimi myślami. w mgnieniu oka. Jeśli czyniąc to. niewyraźna czy trwała. że istnieją one poza umysłem. jak idee. a wiemy. którzy pojmą rzecz bić. wzbudza w nas idee zmysłowe. ny sposób zależne od mojej woli. cóż stanie się ze Słoń­ wiek o tym. nie wiedząc. to znaczy istnieją w umyśle. trzeba poświęcić nieco czasu na odparcie zwala nam kierować własnymi poczynaniami z pożytkiem dla naszej egzy­ zarzutów. jednocześnie postrze­ uważam. Ta właśnie zdolność tworze­ ro tylko bowiem zorientujemy się. dalne i niezrozumiałe.wszystko to wiemy usuwamy ze świata wszystko. Jeśli wszystkie rzeczy. a te poznajemy przez doświadczenie. jak poradzić sobie z wyzwaniami życia. że akceptując powyższe zasady. Bez tak zdobytej wiedzy wytworem wyobraźni. dochodzimy do wniosku. Przysługuje im również pewna stałość. które uczy nas. których wzbudzające podziw po­ wytworzył. że pokarm nas żywi. rzekach. a ja chciałbym. to znaczy są tworami czysto pojęciowymi. że ten dźwięk jest skutkiem owego zderzenia. A jednak to konsekwentne i jednostajne funkcjonowanie. drzewach. Są one ponadto od którego zależymy. to znaczy wiązania świadczą w dostatecznym stopniu o mądrości i łaskawości ich Twór­ trwalsze. które są niu tego słowa albo też obrazami rzeczy. ufam. ukazujące jest wyłącznie mrzonką i urojeniem wyobraźni? Na wszystkie te i wszystkie w tak oczywisty sposób mądrość i dobroć rządzącego wszystkim Ducha. że gdy po­ 29. że do osiągnięcia miał. mniej żywe i mniej stałe. która po­ 34. nie może idee. aby na to nie dzięki odkryciu jakiegoś koniecznego związku między naszymi ideami. ba. lub arbitralnie ustalić. miejsce wprowadzić pajęczynę idei. gdyż nie wszyscy ludzie równie To. to nie że Słońce jest przyczyną ciepła. który ją postrzega. każąc im raczej błądzić w poszukiwaniu przyczyn wtórnych. w równie realny sposób. Te idee odciśnięte na zmysłach przez Twórcę przyrody nazywają się twem nie są wytworami mojej woli. istnieć inaczej jak tylko w umyśle. które prawdopodobnie można wysunąć przeciwko wyłożonym przez stencji.

istotnie. nie przedmioty zmysłów. które widzę na własne oczy i dotykam czajem użycia wyda się dziwaczne i śmieszne. A czyniąc tak. że ją my pozostaje równie pewne i równie realne. co urojone zachowuje nie przysługiwało. Nie ma to jednak żadnego własnymi rękami. które widzę za dnia. dzie. Nie zamie­ jasnych. Filozofowie zaś być może uznają. smak. zdają się tworem umysłu potężniejszego i mądrzejszego miast zgodnie ze zwyczajem nazywać je rzeczami. że mocniej poruszają umysł. Gdyby więc ten zostali pozbawieni niewyczerpanego źródła intelektualnych igraszek. który jest postrzega. gwiazda. W żadnej mierze nie wątpliwie tak już jest. co widzę. umysły albo dusze ludzkie. Ktokolwiek sądzi. odczuje te­ kształt i tym podobne jakości. która. Może jednak ktoś będzie obstawał przy tym. Wynika to w sposób oczywisty z artykułów 29. W tym sensie Słońce. że są bardziej realne niż te to z dwóch powodów: po pierwsze. nigdy na to. wów­ 36. są bardziej upo­ wieństwie do i d e i . jak niektórzy filozofowie. że to. nie wątpię tak samo. za­ prawami przyrody. kolor. Odpowiadam istnieje. odpowiadam. iż usuwa się coś. co się ma na myśli. o ile wolno powiedzieć. to zaś. Jedyną rzeczą. że będzie bardziej właściwym i zgodnym ze są niewyraźne. że każda zdecydowałem sieje określić terminem i d e a . czy ich rozumienie r e a l n o ś c i różni się od mojego. a które będąc wytworzone zgodnie z pewnymi regułami albo 39. a ponadto nie myślą i są nieaktywne. jest to. zwartość. które nia różnych kombinacji jakości zmysłowych. jak wszelkich innych. słyszę i czego dotykam mniej to. ale o jego prawdziwość. Niechże tak bę­ nali się. że to. oznacza. bez względu na to. że on będzie nadal wierzył swoim zmysłom i nie pozwoli równie rzeczywistym na gruncie naszych. której odma­ wpływu na prawdziwość twierdzenia. co filozofowie nazywają materią albo substancją cie­ tyle. Ale cokolwiek byśmy tu powiedzieli. nietrwałe i niestałe w porównaniu z innymi. czemu istnienie nigdy nieje i rozróżnienie między tym. które zwą się rzeczami. jak się ogólnie przyjmuje. powie ktoś. Streśćmy tu to. dotykamy. takich jak rozciągłość. to nie można nas oskarżyć o jej odrzucenie. 30 i 33. miały wziąć górę nad pewnością zmysłów. Jeśli czy. które sobie wyobrażam nocą. my zmysłami. w pełni swoją moc. my jesteśmy 37. dlatego. ile tylko chcecie. po drugie. że prawdą jest przynaj­ gotowi uczynić to samo. Pokazaliśmy. O tym. roślina. jak zawsze. minerał i w ogóle każdy element wszechświata jest bytem 40. jest ideą tamtego. że jeśli weźmiemy termin s u b s t a n c j a w potocznym znaczeniu pię we własne istnienie. który sugeruje te własności. Rerum natura ist­ usuwamy. co rozumiem przez rzeczy realne w przeciwieństwie do 38. co tu przedstawiłem w słowach najbardziej czas nie brzmiałby od niego bardziej dziwacznie czy śmiesznie. że tak jednakowo istnieją w umyśle i w tym znaczeniu są w równej mierze ideami. jakie tylko mogłem znaleźć. że r z e c z ma szersze znaczenie niż i d e a. jak można powoływać się na jako kombinację jakości zmysłowych. co rzeczywiste i tym. śmiem twierdzić. O tych ostatnich mówi się. co nie jest postrze- żar i tym podobne. że rzeczy. To nia jego bezbożności. a nie ideami. nie wyrządzam szkody reszcie ludzkości. czyli jest przeze mnie postrzegane. że w ten sposób jest wszystko. jak byłyby one Proponuję innym. za znajdujące się poza my. jak nie wąt­ na to. Ale owe idee umysłem. Przy mioty zmysłów istnieją tylko w umyśle. coś istniejącego rządkowane i wyraźne oraz że nie są wyłącznie fikcyjnymi tworami postrze­ poza umysłem. jest rzeczywi­ obejmując zarówno idee. aczkolwiek jedne i drugie niem. Ależ. gającego je umysłu. Moje argumenty nie przeczą istnieniu jakiejkolwiek z rzeczy. a nie­ możemy postrzegać za pomocą zmysłów czy refleksji. aby jakiekolwiek argumenty. to ochoczo przyznam. czyli poza które. w przeci­ pierwsze. że termin r z e c z . ponieważ w mowie potocznej nie używa się terminu i d e a do oznacza­ 35. gdy zechcą. że jemy i pijemy idee i że w idee jesteśmy odziani. gdzie pokazałem. słyszymy lub w jakikolwiek sposób pojmujemy czy rozumie­ umysłem podłoże akcydensów i jakości. Ateista. która dostarczała mu pretekstu dla usprawiedliwie­ dzaju pokarmy i stroje. Jeśliby ktoś zapytał. które postrzega­ zwyczajem nazwanie ich rzeczami. założeń. potrafią aktem woli wzbudzić w sobie idee. że jemy i pijemy oraz ubieramy się w bezpośred­ co powiedziałem. pomniejsza istnienie czy realność rze­ rzam spierać się o stosowność tego wyrażenia. które połączone ze sobą tworzą różnego ro­ raz brak tej pustej nazwy. weźmiemy substancję. nigdy nie zauważy jej braku. Ale jeśli 39 38 . ciepło. wyraz był używany potocznie w taki sam sposób jak termin r z e c z . tak przedstawionym rozumieniu realności jest czymś oczywistym. iż usuwamy ze świata wszystkie substancje cielesne. obstawajcie przy oczywistości zmysłów. aby zechcieli dokonać wglądu we własne myśli i przeko­ przekonywające. które wyrażone inaczej mówi jedynie wiam istnienia. jest. że każde wyrażenie odbiegające od określonego zwy­ podaję w wątpliwość tego. określając je mianem idei. przez co rozumie się. że czynię niźli duch ludzki. Skoro więc przed­ stym Słońcem. istnieją wyłącznie w umyśle. wówczas istotnie przyznaję. istnieją i to istnieją realnie. jak i duchy czy myślące podmioty. dlatego. że twardość czy miękkość. że żywimy się i odziewamy w rzeczy bezpośrednio postrzegane przez lesną. Istnieją substancje duchowe. ten jest bardzo daleki od zrozumienia moich poglądów. zatem zgodzicie się ze mną. jak nasze zmysły. ktoś może być skłonny zare­ agować deklaracją. cię­ świadectwo zmysłów jako dowód istnienia czegokolwiek. Przyznaję. dlaczego posługuję się terminem i d e a . nawet w wyobraźni. mimo wszystko niełatwo zgodzić się z twierdze­ urojeń czy idei utworzonych przez nas samych. Nie rozumiem jednak. które nie mogą istnieć niepostrzegane.

To. gdy są postrzegane. gdy ktoś zakłada się w nim. Jeśli jednak tego nie potrafi. nie co by pozostawało w koniecznym z nią związku. na przy­ obrazami rzeczy zewnętrznych. a ledwie je otworzę. czy choćby może istnieć w rzeczy nie. Po czwarte. wynika w odległości kilku mil miały się znajdować równie blisko nas. W celu zdobycia pełniejszej informacji na ten temat odsyłam do samego eseju. Z tego. gane przez zmysły. Toteż stansu sugerują nam pewne idee wzrokowe i doznania towarzyszące czynno­ raz jeszcze zachęcam czytelnika. Tak więc. To dzięki aby jego idee czy ich pierwowzory istniały. Ten pomocą dotyku. jak to 45. o którym pouczyło nas doświadczenie. że z powyższych zasad wynika. 4 itd. co zostało powiedziane w poprzednich partiach niniejszego istnieją one w umyśle. jaką 44. art. co już powiedzia­ go. Tu dodam jeszcze tylko. między rzeczywistym ogniem a ideą ognia. jak wyrażenia jakiegoś języka z jego strony nierozumnym stawać w obronie czegoś. które ze swej natury nie mają żadnego podobieństwa ani związku pozwolił się zdominować przez zwodnicze słowa. gdy wykonamy ten czy inny ruch naszego ciała. aby pod tymi pojęciami rozumiało się coś innego. biorąc pod uwagę proste i kąty. a przecież nikt nie będzie utrzymywał. że wła­ bardziej przeciwnych sceptycyzmowi jak te. jakie często postrzegamy rzeczy tak. aby wsłuchał się we własne myśli i nie ści widzenia. całe umeblowanie stawionego tu poglądu. 147 i w innych miejscach eseju o widzeniu. że rzeczy. że we śnie dzący światem Duch. ale dlate­ dzi na nie wszystkie wynikają z całą oczywistością z tego. że w rozprawie dotyczącej widzenia nie stawiałem sobie za cel. a to oznacza. że nie ności. a jak to później jasno pokażemy. że rzeczywisty ból. to ten fakt stanowiłby. 40 41 . uczają nas o tym. zarzucając mi. by przyjęcie tego pospolitego i temu podobne zarzuty można wysunąć przeciwko moim tezom. W odpowiedzi na to chciałbym zwrócić uwagę na fakt. które reprezentują. że ciała nie istnieją nigdzie poza umysłem. że istnieje ogromna różnica. to wów­ związkowi. o rzeczach rzeczywiście istniejących w pewnym oddaleniu. idee wzrokowe nasuwają czas daję za wygraną. 3. i proszę. który później odzyskałby wzrok. z odległością czy rzeczami znajdującymi się w jakimś oddaleniu. odsyłam czytelnika do tego. które widzi. warto jednak rozważyć. czego sam nie pojmu­ nasuwają nam idee. Aby tę kwestię dokładniej wyjaśnić. istnieją poza jego umysłem albo że są od aby nie dowierzał swoim zmysłom. od którego zależymy. lecz jedynie po­ postrzegającej. inne bardziej od nas zatem drzewa w ogrodzie czy krzesła w salonie istnieją tylko dopóty. wpierw. otworzywszy oczy. Nie chcemy uczynić z kogokolwiek sceptyka i sprawić. Z namy­ pokoju znika. dopóki oddalone. dzenia. że wrażenie dy­ potrafię dostrzec. Po trzecie. które tutaj sformułowaliśmy. wszystko przyznajemy. że istnieją one wyłącznie w umyśle. Chociaż kład. nie ma zasad rodne. że jest nam myśl o odległości w taki sam sposób. zostaje stworzone na nowo. co zostało powiedziane widzenia. wykazałem już w tamtym traktacie. by ten łem. co nasze wła­ w sposób oczywisty. Wprost przeciwnie. Jeśli chodzi o mnie. Pokazuję tam. kto by je postrzegał. Tak że człowiek niewidomy od uro­ je. 43. czy przez aktualne istnienie bycia na zewnętrz ani się nie postrzega bezpośrednio wzrokiem. że odległości czy cechy w art. nie będąc postrzegane. za pomocą którego rzą­ sne myśli. powiadamia nas o tym. że jest ona postrzegana. w pewnym dystansie. Jeśli uzna on za możliwe. Po drugie. niechże przyzna. ani nie są 41. Te pierwsze są oznakami i zapowiedziami tych ostatnich. że idee wzrokowe są językiem. jakie zdołałem przeprowadzić. będzie się zarzucać. ani się nie idei rozumie coś innego niż to. gdyż byłoby absurdem przyjąć. aby rzeczy widziane traktatu oraz w art. że rzecz ma się inaczej z przedmiotami postrzeganymi za śni lub wyobraża sobie. że się oparzył. a mimo idee dotyku wzbudzi w nas. czyli poza umysłem. to czyni się tak nie dlatego. Odpowiada­ słu nad tą właśnie trudnością zrodził się mój esej zatytułowany Nowa teoria jąc na to wszystko. między sytuacją. to owe idee nie sugerują nam ani nie narzucają myśli w odróżnieniu od jego idei. Zob. nie aprobując twierdzeń. Skoro przed­ nym oddaleniu.. się dzieje. ściśle rzecz biorąc. spotkam się z zarzutem. że tak jak rzeczywisty ogień różni się bardzo błędny pogląd zbadać i odrzucić. Gdy tylko zamknę oczy. ściwie pojęte przedmioty widzenia ani nie istnieją poza umysłem. Gdybyśmy bowiem naprawdę widzieli zewnętrzną przestrzeń mioty postrzegania zmysłowego istnieją jedynie wtedy. czyli w pewnej od nas odległości. poważne wyzwanie dla przed­ jest ktoś. i ciała faktycznie się w niej znajdujące. istnieje. tak też spowodowany przezeń rzeczywisty ból różni się bardzo wą idei wzrokowych postrzegamy odległość i rzeczy umiejscowionych od idei bólu. jakby dzielił nas od nich duży dystans. że popełniam niedorzeczność. gdy za spra­ od idei ognia. że w rzeczywistości widzimy przedmioty na w takich to a takich odstępach czasu i w rezultacie takich a nie innych czyn­ zewnątrz nas samych. aby zechciał rozważyć. Twierdzę. a rzeczywistym oparzeniem. czy cokolwiek innego. a odpowie­ błędu było konieczne dla uzasadnienia wyłożonej tam koncepcji. jakie idee dotyku zostaną wzbudzone w naszych umysłach 42. że postrzegamy wzrokiem odległość i rzeczy znajdujące się pew­ że rzeczy są w każdej chwili unicestwiane i stwarzane na nowo. zarzuci ktoś. niektóre bliżej. jak się zdaje. podkreślamy wagę niego oddalone. który niedawno się ukazał. 41 wspomnianego traktatu. nie pomyślałby które ostatecznie są pozbawione wszelkiego sensu. zmysłów i przyznajemy zmysłom taką gwarancję ich wiarygodności. pojmuje czy określa. to po najskrupulatniejszym przebadaniu. Idee wzroku i dotyku stanowią dwa rodzaje całkowicie odrębne i różno­ tylko można sobie wyobrazić.

mamy prawa wyciągać stąd wniosku. Toteż że umysł jest czerwony czy niebieski. że przedmioty postrzegania zmysłowego nie są niczym innym. a przecież tego pod adresem przyjętych przez nas twierdzeń za nie dość zasadny. jaki oznaczał podmiot czy substancję różną od twardości. że przedmiot wydaje się większy i zmienia się jego podstawne i niezrozumiałe. niż są postrzegane? Z kolei może się komuś wydawać niewiarygod­ 48. że jakości te znajdują się w umyśle tylko w takim stopniu. że powszech­ ko w umyśle. że zmiana w samym ciele. Nie będzie tu od rzeczy zauważyć. że inne. r o z c i ą g ł a i s z e ś c i e n n a . nieskończona i bezkształtna. Z tego. to równie pewne okaże się też to. się nieskończenie przenikliwe. nie istnieje wówczas. co dzą. to są utrzymujemy. że Uznaje się za wyjątkowo absurdalne przekonanie. iżby dusza czy umysł miały być rozciągłe. co tłumaczą właśnie jako nieustanne stwarzanie. gdy są 47. że choćbyśmy uznali istnienie lecz jest jedynie wyjaśnieniem znaczenia terminu k o s t k a . ten właśnie pogląd przyjmują powszechnie filozofowie. dojdziemy do wniosku. Po piąte. postrzegają w przedmiocie coraz większą powiadają o substancji i przypadłościach. Materia. kiego zarysu czy kształtu. Na przykład w twierdzeniu: k o s t k a j e s t kształt. aby je dostrzec. jest nie to. jak dalece ogólnie przyjęte przez materii za niewiadomo jak pewne. że postrzegane przez nas. gdyż części położone na jego krańcach. które stanowią wyłączny. Czynią to przy­ rozciągłość (mówiąc językiem scholastyków) stanowi modus albo przypa­ najmniej najbardziej poważani i znaczący filozofowie. materialiści na gruncie swych własnych założeń są zmuszeni przyznać. że nawet jeśli założymy. gdyż nie posiada żadnej z tych szczególnych własności. przy której istnieniu obstają filozofowie. niż jest postrzegane. ale wszystkie umysły. A czyż nie nie istnieje poza umysłem. są jedynie wrażeniami zmysłowymi istniejącymi nie rych żadne nie istnieje dłużej. co filozofowie w miarę jak zmysły się wyostrzają. że istnieją one tylko wtedy. lecz to. ciało. I tak w końcu. to wydaje mi się to całkiem bez­ liczbę części. 46. więcej. i kształtu. aby rzeczy miały być stwarzane w każdym momencie. 42 43 . był postrzegany przez zmysł mniej bystry. po różnorakich zmianach wielkości gdyż mnie kostka nie wydaje się być niczym odmiennym od tych rzeczy. takie czy postrzegane. przezeń postrzegane. w którym ona istnieje. Dalej. wykazali to ponad wszelką wątpliwość. z któ­ przedmiot widzenia. może ktoś zarzuci. nie wynika. choć my tego nie czynimy Gdziekolwiek jest mowa o tym. dla którego jakieś lecz tak jak idee. chwila namysłu uświadomi nam. którym odróżniamy od siebie ciała będące przedmiotami postrzegania zmy­ 49. gdy nie jest na myśli ten czy inny poszczególny umysł. że ciała nie nie akceptowane dziś zasady. że jeśli rozciągłość i kształt istnieją tyl­ słowego. Toteż powiedzenie. i każda jej cząstka jest. a zatem pozbawione wszel­ własności podmiotowi. uznamy zarzut wysunięty w art. gdy zmysły staną które się o niej orzeka i w której one istnieją. Z tego zaś wynika. Choć bowiem istotnie oni. 45 nym. które nie są postrzegane przez zmysły. aby na­ właśnie zazwyczaj uczą filozofowie scholastyczni. Każde więc ciało. rozciągłości i kształtu. Z tego dzam. że zmysły są nie dość przenikliwe. a jedynie w zmysłach. nadają mu zarys odmienny od tego. to znaczy nie w taki sposób jak modi czy przypadłości. wszystkie otaczające mnie widzialne przedmioty znikają. iż umysł jest rozciągły i ma jakiś kształt. dzięki w naszym ich postrzeganiu. nie należy tego rozumieć w taki sposób. i to umysł jest tym. Z powyższego zaś nie wynika. rozciągła i sześcienna. że żadne z poszczegól­ istnieją poza umysłem. żeby ciała ulegały unicestwieniu i były materia. że nie może ona istnieć. postrzegający materia czy substancja cielesna istnieje. to wynika z tego. Jeśli weźmiemy to pod uwagę. że rozciągłość istnieje wyłącznie w umyśle nie ciało wydaje się mieć skończoną wielkość albo jest postrzegane przez zmy­ wynika. to wziąwszy pod uwagę powszech­ je. gdy zgodnie twier­ w zgodzie z powyższym. Wynika bowiem w sposób oczywisty z art. jest nieskończenie rozciągłe. Aby to uczynić jeszcze jaśniejszym. jakiegokolwiek byłyby rodzaju. że światło i kolory. ani nic do nich podobnego wieki. W odpowiedzi stwier­ do ogólnie przyjętych zasad. rozpatrywa­ kostka jest twarda. że gdy przymykam po­ ani poszczególne ciała postrzegane przez zmysły. jakbym miał nych ciał. czego nie da stwarzane w każdym momencie albo by wcale nie istniały w przerwach się pojąć. termin k o s t k a będzie dla nich strzegalne. jest czymś. Choć bowiem przyjmują prawdę stanowić wyzwanie dla naszych poglądów. że nie posiada ich przyjętego faktu. nie będąc postrzegane. że w każdej cząstce materii istnieje nieskończona liczba części. które były przedtem niedo­ t w a r d a . nie równa się przypisaniu tych ne samo w sobie. powiadam. co oznacza. właściwy i bezpośredni formuje całą tę różnorodność składających się na świat widzialny ciał. stając się teraz widoczne. nie będąc podtrzymywana w istnie­ jak tylko ideami. że kolory istnieją w umyśle i nigdzie indziej. 11 i następnych. gdyż może istnieć jakiś innych duch. a przy tym wszystkim nie zachodzi żadna które się określa mianem ich modi czy przypadłości. wyda się nieskończone. że materia istnieje i że cały wszechświat jest z niej utworzony. w jakim są zaś wynika. którzy odwołując się dłość orzekaną o przedmiocie. gdyż nie przyjmuje się dzisiaj nieskończoną podzielność materii. trzeba zauważyć. które nie mogą istnieć. Tego właśnie nie potrafię pojąć. Gdy chodzi o to. który byłby od nich różny i stanowił ich podstawę. jednak zdania. Zatem powodem. dłużej. to jednak nie niu przez Boga. tak jak z powszechnie sły jako złożone ze skończonej liczby części. jak sami filozofów zasady są narażone na podobny zarzut rzekomej niedorzeczności.

aby wyeliminować przyczyny naturalne i przypi­ czymś zupełnie nieuzasadnionym i nierozumnym przyjąć istnienie niezliczo­ sać wszystko bezpośredniemu działaniu duchów? W świetle tych zasad nie nego mnóstwa stworzeń. Ale żaden filozof nie chce niektórzy ze scholastyków. Mówiąc o zwyczajnych sprawach codziennego życia. niektórzy mogą uznać powszechne. co zawiera w sobie używać wszelkich tradycyjnych zwrotów językowych. Odpowiadam na to. 50. któ­ się podjąć wyjaśnienia. aby Ge. że Słońce wscho­ nie ludzkości za argument nie do odparcia na rzecz istnienia materii czy rze­ dzi. et Corr. którzy usiłują tłu­ z tego. Po siódme. że ogień grzeje albo woda chłodzi. które z tak wielkim powodzeniem były stoso­ turę i ducha języka. istotnie. a m ó w i ć j a k lud" 1 . Comm. niepodobna wierzyć w coś. in Aristotelem de mogą oni jasno uchwycić jakieś znaczenie łączące się z tymi słowami. Po ósme. że po dokładnym ceptacja naszych poglądów nie przyczyniłaby się w żadnym stopniu do zmiany badaniu mogłoby się okazać. Pogląd. które maczyć rzeczy. w jaki sposób materia miałaby oddziaływać na ducha rzy choć przyjmują istnienie materii. że substancja cielesna czy materia rzeczywiście że rzetelny i poważny czytelnik będzie w stanie wyłowić sens z toku naszych istnieje. wyobrażać. odwołując się nie do substancji cielesnej. W pewnym sensie. to było z ich strony daje się niedorzecznością. uczyni oczywistym. jako że język. nie są zdolne do wywoła­ powinniśmy więcej mówić. czy nie wy­ że nawet jeśli w teorii należało uznać taką możliwość. mowa są tego rodzaju. to jakaż mogłaby być przyczyna panoszą­ Chwila refleksji nad tym. Toteż nie jest możliwe. odwołując się do indukcji. ten burzy całą naukę o ciałach w najściślejszym filozoficznym dyskursie. jak gdyby bezpośrednią przyczyną ich wrażeń zmy­ poprawności wyznacza zwyczaj. jak długo tylko wy­ sprzeczność lub jest pozbawione sensu. wydźwięk oraz myśl przewodnią. gdy sieje potraktuje w sposób ścisły ka. a czy wyrażenia. czynią to. którego nie można by równie łatwo wyjaśnić bez i biorąc poprawkę na te nieścisłe formy wypowiedzi. co tu powiedzieliśmy. jak Loąuendum est ut plures. sentiendum ut pauci (Aug. możemy dalej słem. których zwyczaj nie niego. że nie istnieją żadne cielesne przyczyny. zgodne przeświadcze­ dziwości systemu kopernikańskiego. ruchu i innych jakości. nie pozostawić ku temu żadnej sposobności. 51. zjawisko to tyle. ło pokazane w art. których dowody przekonały o praw­ 54. Jednak­ opierają się na założeniu. Ściśle rzecz biorąc. które. Czynią tak również ostatnio ci filozofowie. zarówno ideami i wobec tego nie mogą być przyczyną czegokolwiek. kto więc je odrzuca. mimo to powiadają. te zaś nie zawsze są najbardziej trafne. nawet nia bardzo wielu rzeczy. a gdyby w mowie potocznej czy zewnętrznych względem umysłu. Mówiąc krótko. żeby komuś małostkowemu. Wszyscy oni zdali sobie sprawę przyrodniczych do niczego się nie przydaje. Zważywszy na to. był jakiś byt nieświadomy i niemyślący. to jednak w Bogu tylko upatrują bezpo­ czy wywoływać w nim jakąś ideę. że ludzie wierzą w istnie­ i naukowy. co pokazać. oddziaływującą na nich w każdej chwili i obecną na wyciągnięcie ręki. Niphus. bez wątpienia wydałoby się to bardzo zabawne. świat się myli? A gdyby tak było. działając tak. u c z e n i . jak to można łatwo wykazać. uważam. że podobnie ma się rzecz z wszelkimi ciałami. Nie potrafię jednak pojąć. to już pozostawiam bezstronnemu osądowi czytelni­ choćby nie wiadomo jak były fałszywe. którego kryteria nie materii. Słońce zachodzi lub zbliża się do zenitu. gruncie tego założenia. lecz do zawierałyby w sobie jakąkolwiek władzę czy możność działania. o których tu jest wołują one w nas właściwe i pożądane reakcje czy skłonności do działania. śledząc ich ogólny kierunek. rzeczywiście wierzy w istnienie materii czy rzeczy poza umy­ 52. jak sami przyznają. jak to już zosta­ stanowiącymi bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego. Nie jest to 44 45 . Co więcej ci. skoro Bóg mógłby dokonać tego wszystkiego sposób? Myślę. można powiedzieć. w związku z powyższym może ktoś zapytać. kto by wyrażał się w taki ne bez jakiegokolwiek celu. że cały silili się na zmianę stylu. że ak­ cego się tak powszechnie błędu? Odpowiadam najpierw. Czyż mielibyśmy przypuszczać. powie ktoś. jest to nieuniknione. by tak dalece zmodyfikować na­ i podkopuje zasady mechaniki. Czyż nie słusznie wyśmiano by kogoś. wszelkie postępy poczy­ kto znajduje przyjemność w wynajdywaniu w naszych wypowiedziach pro­ nione w badaniu przyrody przez starożytnych czy nowożytnych filozofów blemów i niespójności. że tak. jest dostosowany do wyrażania obiegowych słowych. które w ich przekonaniu istnieją poza umysłem. że nie aż tak wielu ludzi. utworzyć sobie na tej podstawie zdecydowany naukowy pogląd. że materia w naukach średniej przyczyny sprawczej wszystkiego.. a stąd wy­ kształtu. dlaczego w takich to a takich okolicznościach 53. 25. jak można by to sobie czy zakłócenia potocznego sposobu posługiwania się językiem. Po szóste. ale że duch grze­ nia w przyrodzie jakiegokolwiek skutku i które wobec tego zostały stworzo­ je i tak dalej. wane przy tłumaczeniu zjawisk. którym się posługujemy. Wyjaśnić pozwala wyeliminować. że nie ma takiego zjawiska wyjaśnionego na wywodów. Co więcej. jak ciągnęli wniosek. które tak naprawdę są niczym więcej. I). głosili już dawniej jesteśmy pod wpływem takich a nie innych idei. że materia i ruch przyczyniły się do wyjaśnie­ opinii. jak i tymi. że wśród przedmiotów postrzegania zmysłowego nie ma takich. Jest zatem jasne. jednakże w tej dziedzinie powinniśmy „my ś 1 e ć j a k bez nich. libr. Ci.

Tymczasem na gruncie naszych zasad nic takiego nie może mieć miej­ twórcami. nie budzi w nas to głęb­ cieszący się wyjątkowo powszechną i niezachwianą akceptacją. nie tylko snuć wątpliwe przypuszczenia. w takim a nie innym poło­ ne przedmioty rzeczywiście istnieją poza umysłem i posiadają istnienie odręb­ żeniu i odległości od Ziemi i Słońca. w których się znajdują. argument świadczący o przeogromnej mądrości. o których z całą oczy­ 59. Po drugie. która może zachować swoją użyteczność i pew­ ności działania. biorąc pod uwagę ogólnie przyjęte prawa przyrody. a nasze idee są jedynie ich obrazami czy podobi­ poruszającą się na tle innych planet i wyglądającą pod każdym względem tak znami wywołanymi w naszych umysłach przez owe przedmioty. Odpowiadam na nomów za prawdę opartą na najbardziej jasnych i przekonywających dowo­ to. że wysuwane przez nas koncepcje sanie zdobyły jeszcze znaczącego uznania w świecie. jeśli będzie właściwie zrozumiany. że ludzie. iż nie w które nie mamy powodów wątpić. iż postrzegają rozmaite idee. i nawet powiadam. który sam szych działań. to taki argu­ szej refleksji. a nie odwołują się raczej do ducha. Do tego sprowadza się rzeczy podobne do naszych idei. ślą oni w ten sposób dlatego. co tu zostało powiedziane. jak niewielką cząstkę uchodzą za oznakę wolności. jaka tkwi zarówno w założeniu. Na przykład ruch Ziemi uznawany jest dziś powszechnie przez astro­ i wyjaśnili. który ność. Pozwala nam to też wydawać trafne sądy o tym. ludzkości stanowią uczeni. tłumaczy się to tym. których nie są dach. 55. że Ziemia jest okrągła i pozostaje stałość i zmienność w działaniu. jako o bezpośrednich skutkach działania wolnego ducha. że bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego nie istnieją porusza. w których się obecnie znajdujemy. ale czynić pewne i dobrze uzasad­ 57. są oni autorami swych własnych wrażeń zmysłowych. Na podstawie tego. Ten pogląd samo jak one. budowy. że jeśli nie jest postrzegany. mocy i dobroci ich twórcy. tak jak ludzkie istoty są wyodrębniane wielkości gwiazd albo jakiegokolwiek odkrycia w astronomii czy przyrodo­ na podstawie ich wielkości. To zaś zostało w przekonywający sposób ustalone na podsta­ wyznawany przez filozofów zawdzięcza swoje pochodzenie tej samej przy­ wie obserwacji zjawisk. że Jego działania charakteryzuje stałość i jed­ z którymi często się spotykali. że te słowa zawierają sprzeczność. że pew­ się znaleźli w takich to a takich okolicznościach. Albowiem kwestia. Po dziesiąte. dlaczego jest na świecie tak rozpowszechniony. w ruchu. gdybyśmy się znaleźli w okolicznościach bardzo oni tej sprzeczności. to powinniśmy postrzegać Ziemię jako ne od bycia postrzeganymi. że nie zauważają ukazało naszym zmysłom. Był czas. w naszym ujęciu. jak i w przypisywaniu im władzy czy moż­ nasza znajomość przyrody. które będą miały na nas wpływ w toku na­ przez rzeczy do nich podobne. znawstwie. Twierdzą mianowicie. wyobrażając sobie. sprowadza się w rzeczywistości jedynie do tego. gdyż nie zostały one wywołane wewnętrznym aktem ani nie są za­ sca. aby z obserwacji astronomów wyciągnąć wniosek. gdyż z tego. że zostały wywołane z zewnątrz. skorygowali w pewnym stopniu ten ordynarny błąd. że nie myślimy o nich nawykła do refleksji. za całkowicie absurdalną. że na zewnątrz istnieją różnych od tych. Od­ ty postrzegania zmysłowego istnieją niezależnie od umysłu i poza nim. do pogodzenia z kilkoma dobrze uzasadnionymi prawdami filozofii i mate­ 56. Jednakże filozofowie. zdecydowana większość rodzaju ludzkiego. leżne od działania ich woli. co i poprzedni. Ale dlaczego zakładają oni. zobaczymy. nawet jeśli są przejawem niedoskonałości. Co więcej. a zatem muszą mieć jakąś jących po sobie w naszych umysłach idei. że owe idee czy przedmio­ to nie istnieje. Ilekroć naturalny bieg rzeczy zostaje zakłócony przez cud. mamy w wielu wypadkach prawo przyczynę różną od umysłów. czy Ziemia się dząc jasno. to jednak są tak niezmienne i tak nam dobrze znane. iż ruch jest jedynie ideą wynika. Porządek rzeczy i ich wzajemne powiązanie. zresztą jedyny przypadek. czynie. a przecież ruch Ziemi nie jest postrzegany przez zmysły. a mianowicie jest nią fakt uświadomienia sobie. zarzuci ktoś. Żąda się jednak od nas. uświadamiając sobie. abyśmy wskazali przyczynę tego przesądu matyki. odwołując się do teorii dotyczącej jest wyodrębniany na tej podstawie. co wiemy z doświadczenia o przebiegu następu­ wistością wiedzą. jakie można sformułować. choćbyśmy nawet musieli przyznać. chociaż stanowią ment za jego prawdziwością wyda się przecież słaby każdemu. że gdybyśmy przy tym ofiarą nie mniej absurdalnej pomyłki. są skłonni utrzymywać. a kiedy się zważy. padając podstawy. choć norodność. zwłaszcza że nie­ kiedy nawet uczeni uznawali myśl o tym. jakie mnóstwo przesądów i błędnych opinii żywi z najwyższym uporem nie. że w nie wierzą. pozostając w pełnej zgodzie z tym. ludzie w gruncie rzeczy są one całkowicie pozbawione znaczenia. da się pogo­ im się nie śniło. że ten pogląd. czy nie. że chodzi tu o pogląd gdy wszystko toczy się swym zwyczajnym trybem. Ale. nie ogranicza się do powiedź da się łatwo zastosować w przypadku wszelkich zarzutów podobne­ jakiegokolwiek szczegółowego skończonego zbioru idei zmysłowych i nie go rodzaju. kto zważy. 46 47 . części ciała czy ruchu. wi­ dzić z przyjętymi przez nas zasadami. my. co by się tylko może działać? Można to wyjaśnić po pierwsze tym. Po trzecie. że Najwyższy Duch. że idee zmysłowe są wywoływane w nas nione prognozy odnośnie idei. czy mamy poza umysłem. gotowi są przypisać to aktywnej obecności czynnika nadprzyrodzonego. Ta od­ wzbudza te idee w naszych umysłach. że po dziś dzień owe poglądy nie 58. kiedy ludzie narzucają sobie sami przekonania.

jak powinien. Wykazaliśmy przecież z całą oczywistością. zostało już pokazane w art. którym nauka przypisuje bardzo jasno określone też to. ruch i tym podobne właściwości me posiadają organów. ze lował w taki sposób. cerować z większą siłą przeciwko tym. wypuszczając listki. Jednakże gdy się przyjrzeć tej trudności z bliska. kółka i cały mechanizm zegara i wszystko uregu­ 62. czyli aktem swojej woli. A jeśli tego. zobaczymy. umieścił w oprawie zegara. Po drugie. 60. które czyniłyby je zdolnymi do owe organy. Jeśli byłoby prawdą. Ktokol działania. wykonanego z najznamienitszym kunsztem. znacząc godziny dnia. nieprzeliczonego sie. posługując się metodą oddziaływania na rze­ S zegarmistrza. istnieją nadaremnie. po pierwsze. uczynić cud. że z owej stałości i systematyczności metod ^ f ma p ze możliwe do przyjęcia wyjaśnienie lub wskazać przyczynę celową istnienia strzeganych przez Najwyższy Czynnik Sprawczy płynie wielki i rzucający w przyrodzie. że wszystko to. To. jakiemu celowi służy owa godna podziwu Co więcej. kształt. poprzedzały wywołanie ^*\™*»™^vŹ że mógłby to samo osiągnąć bez nich. rzeczy mogtoy. jeśli przyjrzymy się temu bliżej. mechanizmie przyrody. Koniecznym jest też to. które rządzą całym łańcuchem konstruowania mechanizmu i zestawiania razem jego części? Dlaczego pu­ przyczynowo-skutkowym w przyrodzie. że wskazówki będą * ^ t T o nk ten miałby niewielką wagę w zestawieniu z prawdą i pewnością tego. że cała ta subtelność i kunszt. to musi on jakkolwiek dostosowanie tych wszystkich części i organów nie jes^absolut­ ostatecznie przyznać. że zegar nie chodzi tak. choć nikt nie wykonał przedtem mechanizmu i nikt go me można dowieść a priori z najwyższą oczywistością i ścisłością. skoro jedyną średnio każdy skutek swoim fiat. tylekroć oka­ miotów wszelkiego rodzaju i użytku. W myśl tej teorii. czyni to najwyraźniej bezcelowo. art 25 . że ledwie nych skutków w przyrodzie. którzy obstają przy istmemu tych Czyż rośliny nie mogłyby rosnąć i rozkwitać. że odpowiada za to jakaś usterka mechanizmu. zmierzające do wytworzenia i odpowiedniej regulacji czy za pomocą narzędzi i mechanizmów. Po jedenaste. Tak na przykład nie można zaprzeczyć. Nie mniej widoczne^ mnóstwa ciał i układów. Wyjaśnianie to sprowadza się ostatecznie do ukazania zgodności ja ją usunie. co tarczy zegara. (Zob. co na jedno o całym. wówczas należa­ rolą. jak i przy ^ a s m a m u . to dlaczego owa inteligencja nie mogłaby tego uczynić bez jego trudu wfmi natury. ruch i układ f ^ . chociaż nikt nie może zaprzeczyć. ta poruszać się równie skutecznie bez całej tej różnorodności wewnętrznych Ze rozmiar. widoczne w dziełach ludzkich wywołują one te dostrzegalne skutki. aby osiągnąć zamierzony przez niego efekt. mechanizmu zegara. może uwagę na te przypadki. aby każdej anomalii w tym ruchu towarzyszyło po 49 48 . że to duch wywołuje bezpo­ takie założenie za możliwe). i badanie przyrody i odwołujemy się do nich zarówno przy wytwarcaniu przed że ilekroć stwierdzamy. która podtrzymuje i rządzi zwyczajnym biegieir. w jaki to sposób na gruncie naszych zasad można podać jakieś goś zjawiska. zostało uczynione bezcelowo. ze Bog jato^oU rozum użytek wyznacza ona różnym fragmentom świata przyrody. kiedy nie są postrzegane (. przypominającym w swym działaniu zegar. nie mają w sobie żadnej władzy ani możności wywoływania jakichkolwiek skutków w przyrodzie. że określony rozmiar. kształt. do odkrycia jednolitej zasady rządzącej wytwarza niemoto s\o po większej części tak wspaniałe i misternie skonstruowanym. Istnieją pewne ogólne prawa. Wszakże i tutaj można pytać. to wszystko wraca do normy? Coś podobnego da się powiedzieć kiegoś zjawiska z określonym ogólnym prawem natury lub tez. jaką się im przypisuje z racji tego. wgoczyy ptóytek. gdyż to nie konieczne dla wywołania jakiegoś skutku. wychodzi. 31. to i tak zarzut by skłonny. r o z n ^ ^ i % _ zuje się. że istnieją nie postrzegane jes ta ze łoby przyznać. abyczyn bierać okrężną drogę do celu. ani też nie istnieje żaden konieczny związek między nimi i przypi­ wiek zatem zakłada. zapyta ktoś. powszechnie przyjmowane poglądy w tej dziedzinie także nie są wolne od mechaniki. będąc ideami. trzeba zauważyć. po co Bóg miałby wy­ wywanych w dziele stworzenia. nawet jeśli zegar­ sób przypisać niczemu innemu poza duchem. Jeśli jednak ma On działać z zgodzie pr wam. sprawiając. ^ ™ * " ^ e funkcje i które tłumaczą bardzo liczne zjawiska? nie konieczne do wywołania jakiegokolwiek skutku to J ^ * ™ * ^ 61. że zarzut ten można budowa roślin i takiż mechanizm funkcjonowania organizmów zwierzęcych. samym tylko nakazem własnej woli. a zwierzę­ mechanizmów poza umysłem. że nawet gdyby nasuwały do wywołania go w zgodzie ze stałymi prawami rządzącymi m e ^ z m e m się jakieś trudności dotyczące rozumienia rządów Opatrzności i tego. to jednak jest niezbędnado jakaś inteligencja wodzi wskazówką zegara. gdyby trafiłbym rozwiązać na gruncie przyjętych przeze mnie zasad. mistrz wykonał sprężynę. to wówczas jest rzecząkonieczną. których w rzeczywistości i tak nie spo i dziełach natury. Na to wszystko odpowiadam. przez Niego samego dla rozumnych celo w ustalonyh *acho_ podobnych trudności.esh uznamy sywanymi im skutkami. aby te skutki były osiągane w sposób stały i r e ^ a m Y g t " t T m tak. co stanie się oczywiste dla kazdeg-kto zwróci można dostrzec jego działanie za pomocą nawet mikroskopu. których nie po­ na. jaki przyrody. Słowem. zwartość. z taką elegancją i tak przemyślnie ze sobą zestawionych? Wszak żadnej sprawności czy możności działania. gdy filozofowie przypisują sobie wyjaśnień*^jakie ktoś zapytać. Poznajemy je przez obsewację sta oprawa zegara nie mogłaby nam służyć równie dobrze? I jak to się dzieje. że one istnieją. a gdy ktoś wprawny wisk.

fakturę i mechanizm funkcjonowania wewnętrznych czę­ niami. 67. zdumiewając nas nieoczekiwanymi i zaskakującymi zdarze­ postrzegając kształt. może ktoś zarzucić. dla któ. Aby przedstawić tę sprawę w jeszcze jaśniejszym świetle. aby Twórca przyrody objawił swą wszechwładną moc. innymi słowy. czyli o naturze rzeczy. niż przyjąć ist- słyszę. by wprawić ludzi w zdumienie. to powiązanych. po której usunięciu rego idee zostały połączone w układy. że związek postrzegana. Po drugie. podobna przecież uwierzyć. Podobnie hałas. to nasuwa się pytanie. że tak pojęta materia mogłaby ewentualnie istnieć. „w którym żyje­ śle i całkowicie pozbawionymi możności działania wrażeniami. istnienie pewnych zjawisk w sposób odbiegający od zwyczajnego porządku Żeby zaś użytek z nich był trwały i powszechny. możemy rody. utworzone w bar­ i oczywiste zastosowanie. istniejącą poza umysłem. nie relację między symbolem czy znakiem a rzeczą oznaczaną. którego doznaję. konieczne jest zestawianie ich ze sobą na różne sposoby. dla którego litery łączy się w słowa. by wy­ gdy one same są dostrzegalne jedynie dla badawczego oka filozofa. który mnie przed nim ostrzega. Stąd oczywistym jest. To właśnie badanie i wysiłek zrozu­ gdyby za sceną tak liczne narzędzia w ręku natury. po pierwsze. po pierwsze. zostało powiedziane. ale znakiem tegoż. wzbudzić respekt i doprowa­ W ten sposób dociera do nas mnóstwo informacji dotyczących tego. że przez to słowo rozumie się tylko bez­ powiedzieć) całego tego kunsztu i harmonii bez jakiegokolwiek celu. oraz tego. że Bóg. pozbawioną czucia substancję. czy tworem człowieka. woli przekonywać nasz rozum o Jego przymiotach poprzez dzieła przy­ ści ciał. rozciągła. czego dzić do uznania Boskiej Istoty. dostrzegamy tak wielką różnorodność idei. Być może w niektórych sytuacjach jest czymś naprawdę koniecz­ Aby nieliczne idee pierwotne mogły służyć do oznaczania wielkiej liczby nym. Po dwunaste. owe zestawienia muszą być rzeczy. odsłaniające przed nami tak wiele harmonii i pomysłowości. wywoływaniu określonych skutków w przyrodzie. co. w moim pojęciu. Zresztą wydaje się. że idee nie są wywoływane na chybił trafił. niach. wane kombinacje. tego najwyższego i mądrego Ducha. żeby wywoływać w nas określone idee. którą filozofowie nazywają materią. jak się zdaje. aby wzbudzić taką a taką ideę. podobna do związku między przy­ dorzeczności. odwołując się do pojęcia przyczyny jako dodającej coś czy współodpo­ do tego tylko. nieważne czy są dziełem natury. jasnym jest. w sposób tak ściśle odpowiadający określonemu prawu? Nie­ jednak gdyby usunąć z idei materii pozytywne idee rozciągłości. skoro istnieje mię­ wiedzialnej za spowodowanie skutku. lecz znakiem. Dzieje Apostolskie 17. władną. strzeganie odpowiadającej mu usterki mechanizmu. powodując za­ skutków i działań. powód. w przeciwnym razie ze zrozumiałych względów nie wywołałyby ocze­ tody należy zastosować. w tym sensie. pozbawiona czucia. jak bez­ dla której Bóg miałby sprawić. kiemu celowi służą owe kombinacje idei. zwarta. co już dlaczego zostały stworzone? Albo. nie popadając przy tym w zupełne nie­ dzy nimi pewna uporządkowana relacja. że zarzut wysunięty w art. ilekroć ona jest obecna. gdy się do niego zanadto W odpowiedzi na to odrzeknę. to. że miałby On ponosić koszty (o ile można tak zwartości oraz ruchu i powiedzieć. działają w niewidoczny mienia tych znaków ustanowionych przez Twórcę natury powinno stanowić sposób. nie służą my. jaką można wskazać rację. brze do tego. 63. wywołując te zjawiska. kształtu. zwrócę 66. które mają nas informować. to znaczy w kunsztowne i uporządko­ wszystko wraca do normy. Albowiem. które zdobyć wiedzę o zależnych od nich ich różnych właściwościach i zastosowa­ w sobie kryją. podczas zajęcie filozofa przyrody. Moją odpowiedzią na to wszystko jest. nie jest przyczyną bólu. który wówczas wyda się. jak ten. 51 50 . nie zaś roszczenie sobie pretensji do tego. gdy nie jest 65. skoro jedna idea nie może być ta właśnie doktryna przyczyniła się wielce do odwrócenia ludzkich umysłów przyczyną drugiej? Skoro owe narzędzia. ruchoma łom. że Bogu spodo­ między ideami nie implikuje relacji między przyczyną a skutkiem. Ogień. To jest w praktyce kiwanego skutku. 64. odwołując się do przyczyn cielesnych. które przypominając ukryte jak czy znaki. kiedy się je potraktuje wyłącznie jako symbole dzo systematyczny i kunsztowny sposób. nie jest skutkiem tego czy innego ruchu czy zderzenia się ciał znajdu­ 1 jących się w moim otoczeniu. kiedy się mówi. która jest przyczyną naszych idei. że gdy z uwagą przyglądamy się Jego dzie­ władna. że te rzeczy. 28. Takie wyjątki od ogólnych reguł rządzących przyrodą nadają się do­ dokonywane w zgodzie z określonymi prawami i według mądrego planu. będąc jedynie istniejącymi w umy­ od tej aktywnej zasady. że nie może istnieć nic takiego. widzę. poruszamy się i jesteśmy" 1 . które oglądamy w teatrze świata. tak kunsztownie ze sobą i istniejąca poza umysłem substancja. Ale ja­ jaśniać rzeczy. ale jedy­ bało się. i stanowiące tak przejrzyste znaki mądrości i dobroci ich Twórcy. zamiast popychać nas do wiary wszystko. że w swoje istnienie. 60 sprowadza się w rzeczywistości śnić. jakie me­ rzadko. że wydaje się nie mniejszą nie­ zbliżę. jest taki sam. że choć na podstawie tego. ukształtowana. dlatego też muszą być stosowane szczególnie mamy się spodziewać po takich to a takich działaniach. ma się wyraźnie na myśli. jakich w ogóle nie można wyja­ uwagę na to. który dorzecznością przyjąć istnienie substancji bez przypadłości. można bardzo naturalnie wytłumaczyć i wskazać ich właściwe czyną i skutkiem i skoro istnieją też różne ich kombinacje.

wywołując w naszych umysłach wrażenia zmysłowe wówczas Bóg wywołuje w nas idee mocą swojej woli. z którą wystąpiliśmy. Być może powiecie. Otóż w tych okolicz­ w sposób metodycznie niezmienny i systematyczny. Dla mnie. w jaki to sposób może być dla nas obecne ruje się zapisem nutowym. nicją składającą się z samych tylko zaprzeczeń. wszak to wła­ niezliczone przyczyny idei przez to. że 52 53 . Przyjrzyjmy się nieco danemu nam tutaj opisowi materii. kiedy i jakie idee śnie i nic więcej ma się na myśli. jest wszystko. pozbawionej czucia materii. wiek możliwy do zaakceptowania sens czy znaczenie. że istnienie nieskończenie mądrego. gdy się mówi. że dla nas przyczyną nie jest. że tutaj chodzi o nieznaną przyczynę. czy sobie. moim zdaniem. rozważmy. podobnie jak muzyk kie­ nościach pozostaje mi tylko zapytać. Jeśli bowiem chodzi 70. to gdzie należa­ rządkowany i stały. aby zauważono. że oparzenie o niej. Cóż zatem można by najmniej znaczące zjawisko w przyrodzie albo ukazał jakąkolwiek rację. która by prze­ jest w ogóle pozbawiony sensu. że materia niczego zgoła nie podtrzymuje. Pozostaje zatem ewentualność. bezpośredni sposób na nas nie oddziałują. że istnieją dziliśmy. jakiego się używa. jak bardzo ten opis jest bliski określeniu niebytu. ani nie ma jakiegokolwiek kształtu. a zatem nie może być podmiotem działania czy przyczy­ cha wystarcza w pełni do wyjaśnienia wszelkich zjawisk przyrody. że przy takim rozumieniu materii. W odpowiedzi na to zauważę. co się tutaj rozumie przez przyczynę. nakże wyraz ten nie może być użyty w żadnym z tych znaczeń w odniesieniu co możemy zasadnie stąd wywnioskować. że na. Wszak powiada się. nienie przypadłości bez substancji. Skoro bowiem zauważamy. już się zgo­ ne stałe i regularne przyczyny ich powstawania. stanowią ria ani nie działa. jak powiadam. ani nie jest postrzegana. od postrzegania i bycia postrzeganą. co postrze­ kich jakości zmysłowych. aby wytworzyć tę harmonijną kompozycję nastę­ coś. a w tej sytuacji życzyłbym różnej od ducha i idei. którymi kieruje się On. słowo to oznacza albo istotę zdolną do działa­ dycznie niezmiennego i systematycznego sposobu ukazywania się naszych nia. Na ile się 72. choćbyśmy nawet mieli sze wrażenia zmysłowe pojawiają się w naszych umysłach w sposób upo­ uznać. dobrego i potężnego Du­ bierna i bezwładna. to musi nią być w tym sensie. Mamy tu zatem do czynienia z defi­ nolitym trybem. Ale w umyśle Boga nie ma pewnych idei stanowiących znaki czy wskazówki. Takie pojęcie w ogóle rozciągłe. żeby zasługiwało na poważne kimkolwiek określonym miejscu? Wynika stąd. aby rzeczy mogły się toczyć stałym i jed­ władna. jak sądzę. powie ktoś. To zaś oznacza. albo coś. ale tego. Tu jednak należy poczynić kie się tu podaje. Rad byłbym zobaczyć. dla którego stanowi przyczynę oczywistością. ani nie postrzega. problem nie dotyczy już więcej istnienia jakiejś rzeczy uwagę. Taka mate­ nas niepostrzegalne. który dług naszych obserwacji. Co się ną sprawczą. wywoływania idei w naszych umysłach. wówczas z meto­ orientuję w mowie potocznej. a nie mniej pewne jest to. gdy się go używa. że wyrażeniu b y ć o b e c ­ kontrargumenty. żeby materia miała być przyczyną. nie ma z nią najmniejszego związku ani nie naprowadza mnie na myśl cji w tym drugim znaczeniu. nadaje się jakieś abstrakcyjne i osobliwe znacze­ przeciwko tezie. będąc pozbawioną wszel­ zaś tyczy bezwładnej. że ta nieznana substancja może ewentualnie istnieć. że jest ona oczywistym. które ślonym miejscu. co ani nie może być postrzeżone za pomocą zmysłów czy refleksji. albo używa się go w jakimś bardzo odległym mawiała za jej istnieniem lub choćby nadawała takiemu założeniu jakikol­ od ogólnie przyjętego znaczeniu. gdy się mówi. mieć na myśli. że przypominają mu. że jest to substancja bez­ ma wywołać w naszych umysłach. a zatem nie może być przyczyną naszych percep­ gam. pozbawiona czucia i nieznana. ani pujących po sobie dźwięków. że termin ten albo posiadającą choćby najmniejszy stopień prawdopodobieństwa. Zresztą w praktyce nie dostarcza ono podstaw do zarzutu n y m . towarzyszy skutkowi bądź też go poprzedza. nazywając materię przyczyną? Wydaje się. To jednak. że nie istnieje ona zgoła nigdzie. to nic z tego. wyjąwszy jedynie względne 71. to. ani nie istnieje w ja­ materii wydaje się jednak nazbyt dziwaczne. mianowicie. co w zwykłym biegu rzeczy. który je postrzega. Jed­ wywołuje je w naszych umysłach. najrozumniej jest założyć. które wywołuje jakiś skutek. którą zwie się melodią. to jednak jest postrzegana przez Boga. że gdy ona istnieje. chociaż jej słuchacze nie jest zdolne wywołać w naszych umysłach jakiejkolwiek idei. Dalej. jako że są całkowicie bierne i dla 68. ani nie jest nie postrzegają nut i mogą zupełnie nic o nich nie wiedzieć. jest czymś do materii określonej w powyższy sposób. to. że nie istnieje żadna po­ nie. Po wtóre zaś. że istnieją pew­ łoby ją umiejscowić? Co do tego. wykazaliśmy z całą nas. odpowiadające naszym ideom. Pozostaje jedynie stwier­ choć same tych idei w naszych umysłach nie wywołują ani w żaden inny dzić. Jeśli będziemy postępowali za światłem rozumu. we­ wrażeń zmysłowych wysnujemy wniosek o dobroci i mądrości Ducha. ja­ pojęcie bycia podłożem czy podtrzymywania. niemniej jednak dla Boga. zbawiona czucia i niepostrzegana substancja. że nie istnieje ona w jakimś innym okre­ pewne. jak to już zostało udowodnione. że nie istnieje ona w umyśle. choćby nie była postrzegana przez o to. że materia. że jeśli materia w ogóle ma być przyczyną. taką. Jednocześnie jest niepostrzegalna. który mu towarzyszy. powiecie. trwałe i odrębne cząstki materii. gdyby ktokolwiek wyjaśnił za jej pomocą choć­ mojego palca jest przyczyną bólu. którego ja nie potrafię pojąć. 69.

że strzegająca substancja czy podstawa jakichś innych jakości. że nawet żadna z tych jakości nie je się to w sposób oczywisty niemożliwe. jest to. Odpowiadam na tak głęboko zakorzeniony w naszych umysłach. gdy rozum zawodzi. który się możliwości. łoby nas skłonić do przekonania czy choćby przypuszczenia. gdyby odzyskał wzrok. a wówczas drodze percepcji czy refleksji. jak długo 77. jest w zupełności niemożliwe. zatem umysł powinien po prostu i bez jakiegokolwiek oporu porzucić to prze­ wówczas może nie wątpilibyśmy o ich istnieniu. aby taka rzecz miała istnieć.to ostatecznie z jakości zmysłowych czy przypadłości rzeczywiście istnieją poza umysłem. i dotyczy to nie tylko idei. że spór toczy się już nie o rzecz. to dopiero co mogliśmy zobaczyć. iż miałaby ona stanowić podsta­ uchwytnych. aby tego rodzaju rzecz istniała. lecz również wszystkich możliwych idei. istnieją. żeby mo­ go rozumie się przez przyczynę w odniesieniu do Boga. choćbyśmy. w której by one istniały. A jednak ten przesąd jest piłby o istnieniu światła i kolorów. czy przypadłości. Otóż po pierwsze sądzono. ma być z nim rozstać. że wszechmoc­ ruchu. który je postrzega. jedynym wnioskiem. ludzie 76. czy w umyśle Boga istnieją takie idee i czy można je okre­ pozbawili ową podstawę czy materialną substancję tamtych własności. Nie potra­ nie wiadomo jak abstrakcyjnych i niejasnych pojęć bytu czy przyczyny. Powiecie jednak. ki i pozostałe wtórne jakości zmysłowe nie istnieją poza umysłem. że nie mamy jakiejkolwiek racji. że skoro sami materialiści przyznają. że nie bardzo wiemy. wyni­ skoro jawną sprzeczność stanowi to. dźwię­ rozrachunku oznacza. w każdym razie ja jej nie dostrzegam. jeste­ tylko nieznaną podstawą nieznanych jakości. Jakości. to właśnie i nic inne­ czy substancji. wywołując w naszych umysłach idee. stanowi dla Boga okazję do wywołania w nas pewnych idei. może istnieć inaczej jak tylko w duchu czy umyśle. wiem mamy takiego. jaka została przytoczona w odniesieniu do kształtu. Cóż bo­ miałoby być. ani dlaczego miałoby istnieć. Skoro jednak wykazano. po pierwsze. co jest w naszej mocy. to mogę jedynie stwierdzić. wbrew wszelkim racjom rozumu. czyni to kierowany przez nie są bowiem niczym innym jak tylko wrażeniami zmysłowymi albo ideami jakąś bezwładną przyczynę? istniejącymi jedynie w umyśle. to nie ma znaczenia. jak kolory dla niewidomego od urodzenia. 75. tak dla nas nie­ istnienie materii przyjęto ze względu na to. które skłoniły ludzi do z dala od spraw tego świata. Co gającej substancji lub by znajdowały w niej swą podstawę. tak jak niewidomy nie wąt­ konanie. o ile pojmuję. Wszak. a zatem potrzebujące mate­ chu i innych jakości zmysłowych. W ten sposób. skoro było nie do pojęcia. którą następnie odnosimy do takiego istnieje czy nie. Absolutnie nadzwyczajnym i godnym ubolewania przykładem siły prze­ które są nam obecnie znane. kształt. nie mam zamiaru tutaj dyskutować. skoro w żaden sposób nas to nie dotyczy. za pomocą którego może sprowadza. że mnie wyda­ rialnej podstawy. czyli poza umysłem. że umysł człowieka. że kolory. Z tego powodu. potrafi tak kolwiek by były. że nie istnieje żadna tego słowa używa się na oznaczenie niemyślącej podstawy dla własności czy niemyśląca podstawa rozciągłości i innych postrzeganych przez nas jakości przypadłości. Z biegiem czasu. Warto zastanowić się nieco nad motywami. usi­ krok po kroku kolejne z tych motywów czy racji są wykluczane i tracą waż­ łowali oprzeć nasze przekonanie na samym tylko prawdopodobieństwie jego ność. 54 55 . aby przyjąć istnienie materii. pojęć obecnych w naszych umysłach. Gdybyśmy jednak posiadali ten nowy zmysł. które obstaje przy pojęciu niemyślącej substancji czy podstawy rozciągłości. o czym nie wiemy ani czym nie ma po temu żadnej racji. to mógłby idei. że jeśli to. że choćby się zgodzić z tym. niepostrzeganej przyczyny? Z drugiej zaś strony. to jednak może przecież istnieć jakaś bezwładna. dla uzasadnienia tego nikłego prawdopodobieństwa. a do czego to się bardzo się przywiązać do niedorzecznego poglądu. Tego zaś. jak to zostało pokazane. Jeśli natomiast ktoś zostawiając jedynie jakości pierwotne. na nich opierał. ny Duch. ruch i pozostałe w pełni puścili wodze nieokiełznanej przez rozum fantazji . nabytych na on nam dostarczyć jedynie nowych idei i wrażeń zmysłowych. z czego można by wnosić o istnieniu bezwład­ mielibyśmy tę samą rację przemawiającą przeciwko ich istnieniu w niepo- nej. który je postrzega. skoro rzeczy samej nie da się obronić. albo cóż takiego postrzegamy pośród tych wszystkich 78. gdybyśmy nawet posiadali ten nowy zmysł. a ta właśnie racja straciła całkowicie swoją ważność. które w niej. że kolor. więcej. ru­ nadal pojmowali jako istniejące poza umysłem. i choćbyśmy. jak kształt. A to w ostatecznym gły istnieć same w sobie. czy coś śmy skłonni zachować przynajmniej jej nazwę. Choćbyśmy jednak dla ocalenia wiary w materię przyjęcia istnienia substancji materialnej. choć fię też dostrzec pożytku z dyskusji nad tym. jaki możemy w ten sposób otrzymać. dostrzegając. Po drugie zaś. zmysłowych wrażeń. po­ ślić mianem materii. jak się to. będziemy mogli stosownie do tego wycofać ten akt uznania. Można by się spodziewać. które wyłącznie na tej racji się opierało. cóż mia­ strzegającej substancji. przekonawszy się. niemyślącej. jakie­ sądu jest to. stosowanego do nich zmysłu. by te jakości miały istnieć w niepostrze- ka stąd. ruch i tym podobne. się niejako ukryć jak za parawanem przed Bożą Opatrznością i odsunąć go 73. co rozumiecie przez wyraz m a t e r i a . niepo- 74. tylko o nazwę. koloru i tym podobnych własności. gdyż brak nam przy­ wę dla przypadłości. że w umyśle Z tej racji wydawało się koniecznym przyjęcie jakiejś niemy ślącej podstawy Boga istnieją pewne nieznane idee. jak czynili wszystko.

art. zachowuje swoją ważność. powiecie. co realne a co urojone.]. że terminów składających się na to twierdzenie nie używacie w oderwaniu od ducha i idei. 56 57 . których władze. albo o istnieniu przedmiotów poza 81. nieruchomym. jeśli porzucimy sprawę istnienia sub­ nieniem ciał są niewystarczające. aby w Piśmie znalazła się gdziekolwiek wzmianka czy wrażenie różne od tego. niemyślącym. Odpowiadam na to. gdy chodzi o nieskończo­ jak wam się podoba. Może­ ną różnorodności duchów i idei. cji. że nie posiadam racji. czego sami nie znacie. a nawet substancje cielesne. 33. 1 Zob. jakie wywołuje w nim termin n i c. nierozciągłym. Odpowiadam na łem. że nie mogę wskazać żadnego jej zastosowa­ nując kilkoma ograniczonymi w swym zakresie zmysłami. że posiada pojęcie istoty czy istnienia oświadczycie. to przecież nawet gdyby cie na przykład powiedzieć. że podana wyżej definicja zawiera w sobie umysłem. gór i rzek. które w sposób oczywisty zakładają realność drzew przyjmie się taką negatywną definicję materii. co można i kamieni. które mogą istnieć. Nie widzę racji. Wszystko to jednak wydaje się tak oczy- rzonych różnymi możliwościami. Są tacy. ani nawet pojąć. aut. w które wyposażył mnie Twórca mojego istnienia. wolno słów w ich potocznym znaczeniu. co się na nią między tym. znacznie przewyższają te. ale jako znaki czegoś. w którym używa się tych i tym podobnych towe. by miały jakiś uchwytny sens. Wszak w Piśmie świętym jest mowa nieistniejącym w żadnym konkretnym miejscu? Wszak.1 Nie składa. wypowiedzi. Ponadto. że ci. 36 itd. że w przedstawionych abstrakcyjnym i najbardziej ogólnym ze wszystkich pojęć. niezależnie od tego. wione na gruncie religii. też została już jasno wyłożona. coś. tak liczbą. Możecie jednak nalegać: cóż z tego. co dotychczas postrzega­ szych terminów miały towarzyszyć wyjątkowe trudności. W końcu powiecie może: a cóż. że istnieje bezwładna. o ile tylko jest zrozu­ przeczyć.czymś nać każdego porządnego chrześcijanina o tym. jak powiadają. nawet jeśliby mo. że ciała rzeczywiście istnieją bezwładnym. stanie się bezprzedmio­ pisma. czyli tak. łącznie czy z osobna. co z poprzedniego. że istnieje wielka różnorodność duchów różnego rodzaju i obda­ miały. bytu czy istnienia. że moja teoria by było zarzucić pojęciu substancji czy przyczyny lub jakiemukolwiek inne­ nie naraża na niebezpieczeństwo zakwestionowania prawdziwości żadnego mu pozytywnemu czy względnemu pojęciu materii. Dla mnie jednak przez nas tezach nie ma niczego. abstrakcyjna 83. sposób. wam używać słowa m a t e r i a w takim samym znaczeniu. gdybym ja. jakie to idee może w umysłach tych rozmaitych duchów słowo rozumie? Wszak to jeszcze nie czyni sprzecznym stwierdzenia. które mogłyby być posta­ substancja pozbawiona przypadłości i stanowiąca przyczynę naszych idei. że materia jest czymś wypowiedzi Pisma świętego na ten temat są wystarczająco jasne. że właściwym zastosowaniem słów jest oznacza­ sobie zdolność tworzenia abstrakcyjnych idei ogólnych. która jest. możecie je zestawiać ze sobą. 29. że dzie używają słowa n i c i uczynić je synonimami w obrębie waszego stylu istnieją ciała. świętego czy świeckiego. tak od próbom rozwikłania czy wskazania jakiegoś konkretnego znaczenia powyż­ siebie odmiennych i tak różnych od wszystkiego. niepodzielnym.ani substancją. co się przez to podstawie ustalić. ani duchem. I z tego ostatniego twierdzenia zrozumiemy tyle samo. którzy przypisują istnieje powszechna zgoda. 30. co wystarczająco odróżnia materię od niczego: pozytywna. jeśli tylko któryś z tych duchów utrzymywał. którzy sądzą. Gdy bowiem rozważam z uwagą. Odpowiadam na to. jak kolory różnią się od dźwięków. Wszak. by stanowić niezbity dowód. od postrzegania i bycia postrzeganym. To właśnie ostatecznie. bez narażania się na popadniecie w sprzeczność. iż wszystkie te rzeczy realnie istnieją. o ile mi wiado­ materia istnieje i że jest ona substancją albo przyczyną idei. jak mi się wydaje. usiłował na tej nia ni wyjaśnić czegokolwiek za jej pomocą. gdy tylko o niezliczonych faktach. że pogląd. miast i ludzkich ciał. dyspo­ rzyć w istnienie materii? Cóż. ani przypadłością. idea istoty. co filozofowie nazywają materią. 82. by przeko­ nieznanym . Istotnie. wówczas wszystko. wzięty w potocznym znaczeniu. najbardziej jak są przez nas postrzegane. Odpowiecie na to może. że choć rozumowe argumenty za realnym ist­ 80. że jeśli to wam się tylko wyda stosowne. ni ideą. to jednak stancji materialnej i będziemy utrzymywali jedynie. głosiłby w ich potocznym znaczeniu. że dwa razy dwa równa się siedem. nie dostrzegam. gotów uznać ograniczoność mojego pojmowania. Choćbym jednak nie wiem jak był to. przyznaję. jak gdyby posiadali taką ideę. jawną sprzeczność. że używając słów pozbawionych znaczenia. Różnica między rzeczami i ideami. niemyśląca Pozostaje nam zatem rozważyć te zarzuty. co nie byłoby zgodne z regułami właściwe­ jest to pojęcie najbardziej ze wszystkich niezrozumiałe. Stąd zaś jasno wynika. że wywołać swą niewyczerpaną mocą Najwyższy Duch. wynika z tej defini­ jest do pogodzenia z naszymi zasadami. i są czymś więcej niż tylko ideami. jak i zakresem. Z tej samej racji wolno wam powiedzieć. mogą istnieć niezliczone rodzaje idei czy wrażeń zmysłowych. [przyp. o tym. wyrażają się w taki nie pojęć lub rzeczy w sposób odpowiadający naszej wiedzy o nich i temu. aby go zastosowania i znaczenia języka i że każdy wywód. by wie­ Byłoby też przejawem krańcowej głupoty i zuchwalstwa. 79. aby powstawał w moim umyśle jakikolwiek efekt wydaje mi się także. w jakim inni lu­ Pokazaliśmy przecież. bawiąc się słowami. czy rzeczy zewnętrzne istnieją czy nie. to.

ruch. To dlatego mamy do czynienia się w naturalny sposób zredukować do dwóch obszarów: poznania idei i po­ z filozofami niedowierzającymi własnym zmysłom i wątpiącymi w istnienie znania duchów. Podczas gdy rzeczy pozostają takie same. co w sobie. Skąd bowiem można wiedzieć. powonienie i smak biesiadników. że ludzkie poznanie daje ślącego bytu. nawet swych własnych 58 59 . Tak więc ostatecznie to nie nasze zasady. aby się nad tym dłużej rozwodzić. właściwe źródło sceptycyzmu. Ale może ktoś z naciskiem podkreślać. że rzeczy realne istnieją poza umysłem i że ich poznanie jest należałoby je uznać za oszustwa lub twory wyobraźni. Odpowiadam na to. Niemożliwym jest. i nie jest w naszej mocy rozstrzygnąć. naszych zmysłów. a przez to do­ dzić o lasce Mojżesza? Czyż nie została naprawdę przemieniona w węża? stępnego umysłowi. że podczas godów weselnych w Kanie nasz Zbawiciel nie uczynił nic bycia postrzeganymi przez jakiegokolwiek ducha. co widzimy. że istnieją przedmioty zewnętrzne względem umysłu. Zajmę się każdym z nich z osobna w odpowiedniej kolejno. tak długo będzie dla nas niemożliwym nie jasne w dalszej części tej pracy. Zresztą zagadnienie tego. Istnieje jeszcze wiele innych korzy­ nia. że w ogóle posiadają jakąś rzeczywistą wie­ w rzeczywiste wino. rego całkowita bezpodstawność i niedorzeczność została już ukazana. nieba. w jakim odpowiada realnym rzeczom. że są postrzegane. że laska została przemieniona w rzeczywistego węża. moim zdaniem. ich poznania uczyniono niejasnym i zagmatwanym w rezultacie niebezpiecz­ 84. o ile się nie mylę. że te rzeczy. że przy naszych zasadach. co widzą i czego dotykają. a wszystko to stanie się jeszcze bardziej ne od tego. jak to z całą oczywistością wynika z art. że kilka trudnych i zawi­ i odczuwamy. Łatwo byłoby szerzej omówić ten temat i pokazać. czyli istnieją poza umysłem? i 35. że istnieje różnica między rzecza­ nieskończenie podzielna? I w jaki sposób oddziałuje na ducha? Te i tym po­ mi i ideami i że te pierwsze istnieją poza umysłem. co zostało przedstawione wcześniej. co by nie było postrzegane. wtedy są doskonale a na związane z nim trudności tak łatwo odpowiedzieć w oparciu o dotych­ znane. co nam wiadomo. kształt. jaką tylko zdołałem. nie mogłoby być wątpliwości. zawsze z filozofii. jak i dla nauki. Zauważę jedynie. zostało już wyło­ 87. które są postrzegane. czuli woń. realnie i bezwzględnie czy sam przez ogół pozostawiają miejsce na wątpliwości co do realności cudów. wiste na podstawie tego. rozciągłość i tym podobne są rozpatrywa­ żone w sposób tak jasny i wyczerpujący i tak często je przywoływaliśmy. że nie ma po­ ści. czy on istnieje. co rzeczywiste i co urojone. gdyż nie ma w nich niczego. znika raz na w całkowitej niezgodzie z realnymi rzeczami istniejącymi in rerum natura. mogłoby być tylko widmem albo czczą zjawą i pozostawać łych kwestii. ziemi. o czym była mowa. ne jedynie jako wrażenia zmysłowe istniejące w umyśle. że podjęcie się tu na nowo jego wyjaśnienia stanowiłoby na nie spojrzy jako na znaki czy obrazy odsyłające do rzeczy czy pierwo­ zniewagę dla inteligencji czytelnika. a woda przemieniona tak długo nie mogli być pewni. któ­ więcej ponad to. Z przedstawionych przez nas zasad wynika. W świetle przedstawionych wcześniej zasad dzie sądzili. Poznajemy tylko stosunek czy relację. Cóż mielibyśmy są­ niu przedmiotów poznania zmysłowego: istnienia w umyśle. Kiedy kolor. Ale jeśli się czasowe wywody. niemy- 86. co się tyczy idei czy rzeczy niemyślących. wszystko. do których doprowadziło przyjęcie poglądu o dwojakim istnie­ chociażby cuda tracą wiele ze swej wagi i doniosłości. Nie­ nej rzeczy. jak argu­ kich wieków. smakowali i pili wino oraz odczuwali damy w sceptycyzm. Jak długo rzeczom niemyślącym przypisujemy realne istnienie. 88. byśmy wiedzieli. że jest ono ste własności rzeczy. co powie­ dzę. nasze idee się 85. Widzimy jedynie zewnętrzne przejawy. 34 wiadają tym. że wpływając na wzrok. że zależą one od istnienia materii. poza umysłem. która z nich. wówczas w nieunikniony sposób popa­ obecni przy stole widzieli. stano­ wywołał w nich tylko złudzenie czy ideę wina? To samo można powiedzieć wi. odpo­ działem w innych miejscach. A jako. które usiłowałem przedstawić w naj­ zmieniają. które nie są postrzegane. to. czyli także wtedy. gdy nie dobne dociekania dostarczały niekończącej się rozrywki filozofom wszyst­ są postrzegane. wszystkiego. Najpierw tedy. które wywołały mnóstwo zbędnych spekulacji. ale nawet to. a nie rzeczywi­ jego wpływ. Przy tym rzeczom Czy może zmieniły się jedynie idee w umysłach widzów? I czy można przy­ niemyślącym przyznano istnienie z ich własnej natury niezależne od faktu puścić. ści. tylko poznać z całą oczywistością naturę jakiegokolwiek realnego. to zagadnienie trzeby. słyszymy które z nich widać już na pierwszy rzut oka. róż­ dukować z wcześniejszych założeń. Jak długo bowiem lu­ o wszystkich innych cudach. nych błędów. ale właśnie te przyjęte rozciągłość. czym może być rzeczywiste. nadając im taką moc i wagę. w jakiej pozostają one do znowu przemawia raczej za tym niż przeciw temu. przy­ którakolwiek z nich przedstawia prawdziwe jakości istniejące realnie w da­ stępujemy z kolei do przyjrzenia się konsekwencjom naszych poglądów. i istnienia realnego. to na gruncie na­ menty przytaczane przez sceptyków wszystkich wieków zależą od założe­ szych zasad nie ma już dla nich miejsca. zarówno dla religii. że z tego. które każdy z łatwością może wyde. jak to. Ten właśnie pogląd. kształt czy ruch jakiejś rzeczy. Rozprawiwszy się z zarzutami. Czy substancja cielesna może myśleć? Czy materia jest Cały ten sceptycyzm wynika z założenia. I nie stoi to bynajmniej w sprzeczności z tym. że gdyby wszyscy wzorów istniejących poza umysłem. Tak. rzeczywiste tylko w takim stopniu. a nawet czy jaśniejszym świetle.

że istnieją „poza umysłem" w tym sensie. duchy i relacje mogą być wszystkie. pomniejsza śnie nie istniał w naturze. którzy uznawali istnienie jakiegoś Boga. kolwiek innowację w tym względzie. Tak więc. jak tylko będąc postrzegane i dlatego nie mogą istnieć w żadnej in­ bezwładnymi. że idee. jak o istnieniu tych w innym umyśle niż mój własny. i nie należy nas posądzać o jaką­ ona do dwóch rodzajów jestestw. myśl. jak wielkim sprzymierzeńcem ateistów wszystkich wieków była sub- 60 61 . kiedy używanym przez nas słowom nadamy jakiś uchwytny wytworzył je od wewnątrz. przedmiotem ludzkiego poznania i dociekania. i s t n i e j e i im podobnymi. we wła­ którym wzniesiono wszystkie bezbożne. zatem nie mogą istnieć same przez się. ani tej bezpośrednio oczywistej. w której mogłyby istnieć. żeby zacząć od jednoznacznego ustalenia. że to. jak sieją powszechnie pojmuje. ruch. jak a b s o l u t n y . R z e c z albo b y t jest najogólniejszą ze wszystkich nazw. że jakości zmysłowe istnieją w bezwładnej. podczas gdy rela­ rzonych. słowem wszystkie jakości zmysło­ 89. lecz mając swą podstawę w umysłach czy duchowych substan­ re działają. miano za tak nie­ łoby czymś niewłaściwym rozciągnąć znaczenie terminu i d e a na wszyst­ słychanie trudną do pojęcia. że materia została stworzona z niczego. że te 92. które aktualnie postrzegam za pomocą zmysłów. Kiedy więc rzeczom postrzega­ będziemy się spierali o to. niepostrze- nemu poczuciu czy refleksji. gdy przymknę oczy. iżby mogły one istnieć poza z tego. i że by­ Co więcej. ciał. Odnosi się realności. potrzebują podstawy. Wszak stanowiłoby rzeczy. że przedmioty postrzegane za pomocą zmysłów są niczym innym. Wydaje mi się. jeśli wpierw nie ustalimy znaczenia tych stancji czy podstawy. znikają. Są nimi duchy i idee. gdyż samo istnienie wrażenia zmysło­ znania zmysłowego. A po całym ich mozole i umysłowych zmaganiach są zmuszeni przy­ umysłami. ale przeczymy. o ile w ogóle uznają je za stworzone. uważali materię za nie­ 90. przestając bawić się takimi terminami. że. jako że nie sam umysł świata. choćby to był wieczny umysł Stwórcy. co się rozu­ jak tylko kombinacją tych jakości. zasadami uważa się. Tymczasem inni filozofowie powszechnie cjach. rozumowania. O przedmiotach poznania zmysłowego można też ny. które je postrzegają. że nie potrafimy uzyskać żadnej wiedzy o istnieniu przedmiotów po­ wzorów istniejących poza umysłem. że idee obecne w naszych zmysłach są realny­ stworzoną i wieczną jak On sam. te drugie zaś bytami inaczej. teoria materii czy substancji cielesnej ostatnie mogą być przez nas postrzegane. Uznaje się mógłby oprzeć się zagrożeniom ze strony sceptycyzmu. a idea może być podobna drodze dowodzenia. W podobny sposób poznajemy relacje w którym dopatrują się jedynie idei cielesnych substancji przez Niego stwo­ między rzeczami czy ideami i mamy o nich jakieś pojęcie. mogą nadal istnieć. Te szym zdaniem. ale muszą istnieć to oczywistą sprzeczność. albo aktywnego bytu. który we. ani tej dostępnej na wego czy idei polega na tym. i s t n i e n i e . rzeczy postrzegane za pomocą zmysłów mogą być umysł i wprowadzają go w zakłopotanie oraz ośmieszają filozofię w oczach nazwane zewnętrznymi ze względu na ich pochodzenie. Równie powiedzieć. które nie istnieją same nej substancji niż owe nierozciągłe. czy rzeczy istnieją realnie. z e w n ę t r z ­ ten. Błędem byłoby myśleć. niepodzielnymi substancjami. nie ujmujemy niczego z ich słów. nie posiadamy jego idei. gdyż nie potrafią istnieć same przez się. r z e c z y w i s t o ś ć . lub by były podobiznami jakichś pierwo­ znać. przypisując jej istnienie z natury. co znamy lub o czym mamy jakiekolwiek pojęcie. był bezpośrednio postrzegany przez zmysł wzroku czy dotyku. cje są czymś innym niż idee czy rzeczy. do których się odnoszą przez to. aby jakikolwiek przedmiot poznania zmysłowego w jakimś innym umyśle. ważniejsze ponad to. na­ które poza nazwą nie mają ze sobą nic wspólnego. Byłoby rzeczą zbędną zdawać sprawę mi rzeczami albo realnie istnieją. Co mie przez r z e c z . Nadaremnie bowiem do powyższego panuje powszechna zgoda. Przy tworzeniu trwałego systemu rzetelnej i autentycznej wiedzy. nawet ci. natomiast istnienie innych duchów na drodze gającej substancji. ko. a jednocze­ 91. ale zostały wywołane przez Ducha innego niż sens. które przed chwilą oglądałem. ściwy sobie sposób. całkowicie odmiennych i niejednorodnych. wówczas rzeczy. że najsławniejsi pośród starożytnych filozofów. w których istnieją. Jak już bowiem wykazaliśmy. że niekiedy istnieją niedorzecznym byłoby wątpić o moim własnym istnieniu. że jest postrzegana. który je postrzega. myślą i je postrzegają. natomiast. Nasze własne istnienie poznajemy dzięki wewnętrz­ utrzymują. rozciągłej. co tu zostało powiedziane. co oznaczają. choć nie postrzegamy tych pierw­ stanowi zarówno główny filar i podporę sceptycyzmu. którą nazywają materią. które dezorientują jedynie do idei. jak i fundament. które nie wiadomo. na szych. że posiadamy jakieś poznanie czy pojęcie zewnętrzne w stosunku do wszystkich myślących bytów i różne od bycia naszego własnego umysłu czy ducha. Nie przeczymy temu. któ­ przez się. Dalej. że rozciągłość. nic bodaj nie jest jednak. W zgodzie z przyjętymi przez ogół dza się do bycia postrzeganym. skoro samo istnienie niemyślącego bytu sprowa­ w jakimkolwiek stopniu realność rzeczy. niemyślące byty postrzegane za pomocą zmysłów nie istnieją pierwsze są czynnymi. Jednakże wszystkie te wątpliwości. niepodzielne substancje czy duchy. albo pretendowali do nym za pomocą zmysłów odmawiamy istnienia niezależnego od jakiejś sub­ jakiejkolwiek wiedzy na ten temat. pozbawionymi trwałości i niezależności. ateistyczne i wrogie religii systemy. Cała różnica polega na tym. Można powiedzieć. ściśle postrzeganą przez jakikolwiek umysł. rzecz biorąc.

że takie osoby pilnie słuchają tych. cała konstrukcja nieuchronnie legnie w gruzach. co się bezpośrednio widzi roztrząsanie niedorzeczności każdej nieszczęsnej sekty ateistów przestanie i odczuwa. Wszak owa teoria bezwzględnie zmusza człowieka. jak tylko będąc postrzegane. aby tylko wszystko do niej zredukować. by mógł je pojąć zwyczajny czło­ w świecie łupem. prosty czło­ nięty. które stanowią o jego w ich umysłach. aby tam dotrzeć. Wszystkie ich odrażające systemy opierają się na niej postaciami? Odrzućcie tę materialną substancję. najbliższe nam i doskonale znane. które sprzyjają ich upodobaniom. mianowicie to. Jest czymś zupełnie naturalnym. miejsce i ruch rozpatrywane w konkrecie. czyli to. własnym ideom. lecz kiedy wpadną w ręce metafizyka. gdyż również bałwochwalstwo się biedził. mieliby powód życzyć sobie. stancja materialna. czyli niepostrzeganych ciał. w takim a takim miejscu. która pozostaje tą samą pod różnymi dej chwili swego życia jest unicestwiany. jawnie wydają). Osoby bezbożne i odnoszące się do religii z lekceważeniem chętnie 96. że gdyby nawet argumentów. aby oddawać cześć trwania w ogólności. Czas. ludzie wy­ prostsze w świecie. aby cię ocze­ 94. pojmując go jedynie w kategoriach kontynuacji istnienia czy z pewnością nigdy by przed nimi nie padli na twarze. już to ślepej konieczności będącej następstwem impulsu pły­ 97. Nie posiadam bowiem w ogóle takie­ wątpliwości i zarzutów podnieśli socynianie i inni w kwestii Zmartwych­ go pojęcia. że słońce. kiedy przeniknęła do artykułów naszej wiary. to jestem pewien. nie myśląc niczego. widząc. rozumność wrzód na ciele zarówno teologii. księżyc i gwiazdy nie sprawi mu najmniejszej trudności. o jakie konkret­ we wszystkich jego różnorakich formach opiera się na tej samej zasadzie. jak inni mówią. okazują się zaskaku­ znający słuszne zasady powinni się rozradować. że trwa przez niezliczone wieki. aby te argumenty nad sprawami świata. jest religii przypisują nięmyślącej materii i jak wiele podstępnych i przemyśl­ wyłożona przeze mnie we „Wstępie" teoria idei abstrakcyjnych. przypisując cały porządek zdarzeń już to czystemu takimi były. ale ze przyjął. którzy przeczą Opatrzności. to zaś wyklucza wszelką wolność. nie miejsce i czas chodzi oraz jakie ruchy trzeba wykonać. Jeśli chodzi o mnie. przypadkowi. Istnienie materii. 93. przysparzając ludzkości tak i celowość w kształtowaniu rzeczy. Ta sama niedorzeczna zasada przysporzyła niemało kłopotów chrze­ jednostajnie. który stwarza i podtrzymuje w istnieniu wszystkie 98. Rzeczy naj­ nych środków używają. bezrozumną. w którym partycypują wszystkie byty. wiek obdarzony zdrowym rozsądkiem. obok wiary w istnienie zewnętrznych przedmiotów postrze­ nącego z takiego czy innego ciała. ale raczej skierowaliby swój hołd ku temu Wiecznemu Nie­ usiłując to zrozumieć. stają zostają bez choćby cienia złudzeń i stają się dla adwersarza najłatwiejszym się zbyt abstrakcyjne i nazbyt subtelne. a wów­ być warte zachodu. jak wielką wagę wrogowie gania. nie uznano za rozstrzygający dowód (którym mnie się one tów. co każdy zwyczajny. drwiąc cepcji prowadzących do sceptycyzmu i bezbożności oraz rozwiązanie tak z substancji niematerialnej i przyjmując. czas najtrudniejsze do odparcia z ich zarzutów obrócą się wniwecz. wówczas nawet filozof może się poczuć zakłopotany. czyli pieczy sprawowanej przez Wyższy Umysł pokoju i religii leżą na sercu. zwolennicy Hobbesa i im podobni po­ ście. i rozumiejcie przez c i a ł o to. jak i filozofii. aby wnętrzną postać. obfitym źródłem błędów i trudności w poznaniu naszych idei. czasu. tylekroć gubię się i wi­ ścijanom. że gdy ten kamień węgielny zostanie usu­ cały spór. Wszak gdyby ludzie zdali sobie sprawę z tego. iż szczegółowe wiek przez to słowo rozumie. Usunięcie materii z przyrody pociąga za sobą obalenie tak wielu kon­ skłaniają się ku tym systemom. a na pewno nie będzie stawę nie tylko dla ateistów i deterministów. które były niczym jak ciało podlega zniszczeniu. w ich właściwym kontek­ poza którą wszyscy ci epikurejczycy. gdyż zrozumienie. abstrahując od następstwa idei w moim umyśle. różnorodności. abstra­ oraz każdy inny przedmiot poznania zmysłowego są jedynie wrażeniami hując od wszystkich tych konkretnych działań i idei. Na przykład. albo że w każ­ względu na tę materialną substancję. to ilekroć próbuję utworzyć sobie prostą ideę rzeczy. stanowiło główną pod­ kiwał o takim a takim czasie. kiedy się je rozważa w sposób abstrakcyjny. ileż to kłam w trudnościach nie do pokonania. czyniąc w zamian samodzielnie istnieją­ wiele bezowocnej pracy. którym sprawy wiedzy. by pojąć znaczenie tych słów. to ten sposób wyrażania się budzi we mnie dziwaczne myśli na temat żeniu. że i tak wszyscy. tamtych najważniejszego oparcia i wypiera się ich z tej jedynej twierdzy. że ciało nazywamy tym samym ciałem nie ze względu na jego ze­ mojego istnienia. które żeśmy przeciw cą. co wydaje się równie absurdalne. Drugim. tak. a gdy słyszę. Jeśli jednak rozważy się czas. jak pozbawia się jąco trudne i niezrozumiałe. Dostrzegając. widzialnemu Umysłowi. Poleć swemu służącemu. są czymś każdemu znanym. czasu upływającego 95. że dusza jest podzielna i tak samo niewiarygodnej liczby sporów i zagmatwanych kwestii. o której tożsamość toczy się w sposób tak jawny i konieczny. i co jest jedynie kombinacją jakości zmysłowych czy idei. 62 63 . co jest postrzegane za pomocą zmysłów. niemającymi innego istnienia. niemy ślącą substancję źródłem i początkiem wszystkich by­ niej wytoczyli. że czas jest nieskończenie podziel- wstania? A czyż najbardziej przekonywające z nich nie opierają się na zało­ ny.

Tymczasem. że wie. jak wiele domysłów i hipotez obala nasza teoria i jak bardzo uprasz­ uczynił etykę trudną. Filozofia przyrody i matematyka stanowią dwie wielkie dziedziny kamień spada na ziemię czy że fale morskie wzbierają ku Księżycowi. a w przypadku o rzeczach. że nie jest to zadanie łatwe. wskazując na ich mechaniczne przy­ niami zmysłowymi. że próby tego rodzaju są całkowicie niezadowalające. dla których poczytujemy siebie za nie­ lako każdy. ciężar i tym podobne jakości cząstek niepo- wiedzieć) zespolonymi. mówiąc że dokonuje się to wskutek przyciągania? nię kilka uwag. że wszystkie jakości zmysłowe są w równym stopniu zawiera w sobie samej przyczynę swych własności. że jest szczęśliwy albo o rzeczy. Powiadają. że właśnie ów pogląd. mianowicie kształt. które kpią z nas. Fundamentalną zasadą dynamiki. Jedną z istotnych pobudek. kto się zastanowi i spróbuje zrozumieć własne wypowiedzi. jednak nam się wyjaśnia. tak naprawdę. Cóż nauki badające idee nabywane za pomocą zmysłów. odwołując się do ukrytych jakości rzeczy. wewnętrz­ że dusza zawsze myśli i w rzeczy samej. jest użytecznych gałęzi wiedzy. Ten właśnie aspekt sceptycy pozbawiony znaczenia. jest z konieczności wysiłkiem darem­ na to niewielu może się zdobyć. wał w swoich myślach wyabstrahować czy odseparować istnienie ducha od jest przed nami zakryta. przemieszanymi lub (jeśli można tak po­ czyny. Niektórzy usiłowali pierwowzory mogą istnieć tylko w jakimś innym umyśle i że przedmioty wyjaśniać zjawiska. że ich i od której zależą wszystkie jego dostrzegalne jakości. 64 65 . że przestajemy ufać własnym zmysłom i sądzimy. że istotę rozciągłości można oderwać od jej bycia postrzeganą. Skoro więc czas. o ile się nie mylę. usiłuje­ ogarnąć nie zdoła. tam też jest i kolor. W rezultacie teoria abstrakcji niemało się przyczyniła do upadku najbardziej 103. mówić. iż te i tym podobne terminy repre­ zuje się na jedną ideę czy jakość jako przyczynę drugiej. które doskonale rozumiemy. łudząc nas jedynie zdarzeń w tym właśnie umyśle czy duchu. tak że ani zgłębić tego. gdy wska­ cnoty. że każda rzecz zna. że na przykład rozciągłość nia. oznaczając. czyli że w każdym przed­ wrażeniami zmysłowymi i są w równej mierze realne i że gdzie jest rozcią­ miocie istnieje wewnętrzna istota stanowiąca źródło. mianowicie w jego umyśle. że są ku sobie popychane? Otóż ów sposób które mają na celu deprecjację naszych władz umysłowych i ukazanie rzeko­ działania nie jest wcale jednoznacznie ustalony i (z tego. że trwanie jakiegokolwiek skończone­ wyolbrzymiają i uwielbiają się nad nim rozwodzić. aut. że jest dobra. przy­ świadomych natury rzeczy jest powszechnie przyjęty pogląd. że nie wiemy niczego można oderwać od wszystkich innych jakości zmysłowych. ani 99. w oderwaniu od następstwa idei w naszych umysłach. Zresztą widzimy. Wsze­ 102. nie istnieje żadna inna niepostrzegany. istota zdolna do działania czy przyczyna sprawcza. wów zadowolenia. wynika stąd. w oderwaniu od wszelkich konkretnych przeja­ jak powstają kolory czy dźwięki. przedmiotu. gdy abstrahując od wszystkich innych własności. ruch. Z tego zaś płynie jasny wniosek. i cnotliwym. by istniał strzegalnych dla zmysłów. co już wcześniej powiedzieliśmy. 1 Zob. że jeśli chodzi o znajomość prawdziwej i realnej natury rzeczy. oderwane od wszelkich konkretnych osób i zdarzeń. abstrakcyjną ideę szczęścia. Ruch bo­ 100. jak tylko duch. w każdym ziarnku piasku jest jego myślenia. Rzeczywista istota. jak to wynika z tego. przekona się. się one wzajemnie czy raczej. Całe to biadanie jest jednak w sposób oczywisty pozba­ my rozważyć rozciągłość i czas same w sobie. cza ona badanie przyrody. To na tym Czy słowo to określa sposób zachowania się ciał. Cały ten zasób ich argumentów. Ale utworzyć zbawiony wewnętrznej mocy działania. z którego pochodzą głość. że jesteśmy go ducha musi być określane przez liczbę następujących po sobie idei lub ofiarami naszych własnych zmysłów. grawitacja. art. o żadnym zaś z nich nie sposób pomyśleć. podobnie jak wszystkie inne idee. Wszystko to zaś jest następstwem dwojakiej jedynie przyjęte przez nas błędne zasady wpływają na nas do takiego stop­ abstrakcji: w przypadku pierwszej zakłada się. sądzę że ktokolwiek będzie usiło­ ne własności i struktura każdego. że zasada ta zadowalająco tłumaczy to. co dobre . jak tylko tymi samymi wraże­ nich czasach tłumaczy sieje przeważnie. W każdej kropli wody. Podobnie też ktoś może być sprawiedliwym nym. ale w ostat­ poznania zmysłowego nie są niczym innym. Wydaje się. Niektórym się wydaje. jest zostajemy pogrążeni w nieuleczalnej ślepocie. ruchu. To damy w okropne dziwactwa. co przekracza zdolności ludzkiego rozumu.1 Toteż usiłowanie wyjaśnienia tego. Wpierw powiem co nieco o filozofii przyrody. że 101. nie posiadając przy tym ścisłego pojęcia sprawiedliwości ani To samo można generalnie powiedzieć o wszystkich przypadkach. wielkości i tym podobnych jakości. złączonymi. co znaczy powiedzieć wiem.]. Nie potrzebuję więc zentują ogólne pojęcia. albo ideę dobra. po. zaraz tracimy je z oczu i popa­ wione podstaw. zewnętrznymi przejawami i pozorami rzeczy. że przyciągają właśnie polu święcą swe triumfy sceptycy. Podobnie. w oderwaniu od wszystkiego. drugiej. coś. Przyzna też. o której wiele się dziś mówi. choćby najmniej znaczącego. Każdy ma prawo być przekonany. jest całkowicie po­ o człowieku. O każdej z nich poczy. poprzez odwołanie się do kształtu. co oczywiste. ma swoje źródło w prze­ konaniu. co nam wiadomo) mej ignorancji i ograniczoności rodzaju ludzkiego. a jej zgłębianie niezbyt przydatnym dla człowieka. 25 [przyp.

Jeśli przyjrzymy się niektórym zjawiskom i porównamy je ze sobą. jak w przy­ nie dziwi. i. wystarczająco tłumaczy wszystkie tego ro­ 107. iżby ta pierwsza zasadzała się na cele. ich zdaniem. Po pierwsze. pozwalając nam wyprowadzać pewne ogólne wnioski. Dla przykładu.1 Owe reguły. kto z dostateczną uwagą obserwował i porównywał ze sobą skutki nym prawem. co zostało dotychczas powiedziane możemy. ostrożność. że nie rozumiem.może być równie trafnie określony terminem i m p u l s czy p c h n i ę c i e . To jed­ padku roślin rosnących ku górze i sprężystości powietrza. gdyż fakt ten jest on w zupełności od woli rządzącego światem Ducha. że kamień spada na ziemię. że przyciąganie i bycie przyciąganym przez każde spotykane w przyrodzie. filozofowie powinni byli raczej (wbrew temu. dostrzegając pewne podobieństwo zjawisk.gdyż przyczyną tą nie na nie z tak niewysłowioną mądrością od początku obmyślone.i to także tłuma­ nam czynić bardzo prawdopodobne przewidywania dotyczące zachowania czy się przyciąganiem. skutki. jego przyczynę. daje się zaobserwować w bardzo stencję itd. jak tylko wolna wola jakiegoś ducha . Za takie bowiem uważa się jedynie to. obserwujemy. Toteż licznych przypadkach. Po trzecie. 105. którą oni określają ogólną nazwą g r a ­ od siebie. w i t a c j i i która. co jest czymś oczywistym. gdyż nic nam nie nież przepowiadać przyszłe wydarzenia. że gwiazdy stałe nie posiadają wcale takowej ten­ niezwyczajne. jak sądzę. samymi rzeczami. jest ła- 66 67 . iż są one dla w przyrodzie analogiczności i jednolitości. Po drugie. jak dalece grawitacja nie jest istotną dla ciał. że w podobny sposób ciążą one ku środkowi Księżyca może się już nie ma niczego koniecznego ani należącego do istoty tych rzeczy. że ciała posiadają zwartą konsy­ cja. kiedy całkiem przeciwna zasada daje znać o sobie. żadne z powyższych i im podobnych zjawisk nie inne ciało stanowi istotną właściwość wszystkich ciał w ogóle. jasnym jest. nie są jakieś niezmienne sposoby zachowania rzeczy czy stosunki między 1 Zob. oparte na zaobserwowanej wacji oraz eksperymentów. możemy dostrzec między nimi pewne podobieństwo i odpowied. co nie wydaje im się niczym się nadaremnie. zarówno na mi prawami. wy­ dzaju zachowania. zdecydowanie umysłowi odpowiadają i są mu potrzebne. Taki zaś postęp w kierunku wszech­ mówi o tym. zgod­ wyjaśnienia.]. gdyż jesteśmy skłonni nadawać analogiom zbyt wielką wagę to. który rządząc światem. mądrego i dobrego Sprawcy. jak rów­ nie postrzegamy niczego innego poza samym skutkiem. a jeszcze inne obdarza całkiem przeciwną skłonnością do oddalania się siadają tendencję do dążenia ku sobie. że całe stworzenie jest dziełem przykład obowiązywania ogólnej reguły czy prawa przyrody. które pozwala na odkrycie w przyrodzie podobieństw. nie miałoby może być nic innego.lecz jedynie na zostać uznane za jedynie właściwy i w zupełności godny filozofa sposób ich szerokości ujęcia. że ciała ciążą ku środkowi Ziemi nikogo przykładach. mianowicie wzajemna bliskość czy dążenie ku sobie ciał. podobnie jak w innych. które mogły się zdarzyć w bardzo odległym miejscu i czasie. że ciągnąć następujące wnioski. ponieważ co terminem p r z y c i ą g a n i e . Rzecz w tym. Ale uczeni. dlaczego wskazywanie na te rozmaite to stwierdzimy. ale zależy większości ludzi wydawać dziwne i niewytłumaczalne. odmiennej od niezwykłym czy nienormalnym. aut. że nie należy uprawiać historii naturalnej i dokonywać obser­ wadzenie ich do ogólnych reguł. czyli wzajemne przyciąganie się ciał. 62 [przyp. tak jak uważa za stosowne. a to. 106. skach. posiadający lepszą ne ciała ściśle do siebie przylegają albo dążą ku sobie w zgodzie z rozmaity­ znajomość przyrody. poszukując naturalnej przyczyny sprawczej. twierdzą.. jak i w kosmosie. jaką mają pozostali ludzie. iż niezliczone ciała po­ ści. co tu zostało powiedziane nie upoważnia nas do ności i dostosowania i na wyjaśnienie poszczególnych skutków przez spro­ stwierdzenia. że tworzące ją fragmenty stanowią zwartą całość . czyli co ze swej natury odbiega od zwykłego toku obserwo­ dencji. lecz stanowi dla nich jedynie szczegółowy umysłu czy ducha. że pew­ dostrzegalny jedynie podczas przypływów. niektórzy natychmiast chcieliby ogłosić je powszech­ każdemu. Fakt. do których rzeczy spotykane w przyrodzie są przystosowane i ze względu doskonalszej znajomości ich przyczyny sprawczej . widać na tych wanych przez nas wydarzeń. Dalej. jaką dysponują filozofozie przyrody a tą. Na przykład jako że grawita­ że fale morskie wzbierają ku Księżycowi. rzeczy. z jaką wywoływane są naturalne ludzkości użyteczne. zezwalać umysłowi formułować pochopne uogól­ niość. W tego rodzaju przypadkach powinniśmy jednak zachowywać 104. gdyż postrzegamy go w każdym momencie naszego życia. Kiedy więc weźmiemy pod uwagę różnicę między wiedzą o zjawi­ co niektórzy sądzą) zwrócić swe myśli ku przyczynom celowym rzeczy. podczas gdy inne utrzymuje On w określonej od siebie odległo­ Ziemi. że nie polega ona na tym. istotnie. iż stal ma taką konsy­ poszerzają nasz horyzont poznania poza nasze tu i t e r a z i pozwalają stencję. Z tego. W przypadku tym nak. ale jedynie dobroć Boga. by w ten sposób poszerzał swą wiedzę. że filozofowie trudzą kula ziemska jest przyciągana przez Księżyc. nienia. A przecież w tym przypadku. uznając. jest coś podobnego w tym. W myśl tego wyjaśniają oni przypływy morza tym. Wyznam przy tym. że powodem tego. art. Tymczasem wyda się dziwne ani zaskakujące. ze szkodą dla prawdy. że dowodzi ono. który sprawia. w jaki sposób ów skutek został wywołany albo co stanowiło wiedzy jest przez umysł wielce pożądany. zważywszy.

Z całą tą niejednoznacznością mamy pogłębić nasze pojmowanie wspaniałości. Nietrudno się zgodzić. podczas gdy względna 108.]. co jest w nim umiejscowione. które my uważamy istnieje absolutna przestrzeń. czyli zjawisk możemy odkrywać ogólne prawa przyrody i na ich podstawie wnio­ abstrakcyjnym sensie. skupić się na znaczeniu tego. tak jak ruch względny jest ruchem z jedne­ słego przestrzegania ogólnych reguł gramatyki. jak tutaj. poszczególne dziedzi­ nie w przypadku ruchu prawdziwego i absolutnego. jak 109. tak i miejsce jest absolutne dzieć.1 Co do pozostałych pojęć. to ów sławny autor utrzymuje. czy nawet w tym samym czasie nowić i podnieść naszego ducha widokiem piękna. a ta sama rzecz. ża się je zazwyczaj w odniesieniu do przedmiotów poznania zmysłowego. jak to jest obszernie Po trzecie. jaka reguła decyduje o tym. że owe wielkości istnieją poza umysłem i że rozwa­ inaczej. a choć ruchoma i określona przez swo­ stępnie na podstawie tych reguł wnioskują o zjawiskach. wów­ mechaniki. się ciało działa jakaś siła. że uwłaczałoby to ludzkiemu umysłowi. Absolutny ruch określa się tu jako przesunięcie ciała z jedne­ jest całkiem możliwe. posuniemy się w zasto­ strzeni nie podpadają pod nasze zmysły. tak że ciało poru­ strzeń i ruch podzielone zostały na absolutne i względne. Jako zaś że fragmenty absolutnej prze­ argumentując na podstawie ogólnych praw przyrody. Rozróżnienie to zakłada. aut. wychodząc od zjawisk.1 Po czwarte. harmonii. a zatem tylko on powi­ ny stworzonego świata tym celom. Po czwarte. jesteśmy zmuszeni posługiwać się sowaniu analogii zbyt daleko i nie unikniemy błędów. gdyby przy wer­ pozostawać w spoczynku. Toteż. to jest chwale nien być brany pod uwagę w filozofii. jak tylko pod wpływem siły oddziałującej na poruszające się ciało. Ci. to nie mam tu nic więcej do dodania po tym. Po piąte. zostaje wszędzie do siebie podobna i nieruchoma. że Twórca natury zawsze powiedziałem. które uważamy za nieruchome. skawy dla ludzi. 97 i 98 [przyp. by od­ czynku i poruszać się ruchem względnym. że go względnego miejsca ku drugiemu. jest powszech­ uwagę raczej znaki niż przyczyny. Bożej oraz podtrzymywaniu i poprawianiu jakości życia nas samych i naszych różni się od pozornego czy względnego następującymi własnościami. że najlepszą ilustracją powyższej analogii ści. a zatem jako trwanie czy podtrzymywanie rzeczy skować o innych zjawiskach. tak też może się zdarzyć. nie wiedząc nic o związkach między nimi albo nie potrafiąc powie­ zajmowany przez jakieś ciało. Miejsce definiuje on jako fragment przestrzeni ne znaki. Zob.tego zaś nie możemy wiedzieć z całą pewnością. ale w żadnym razie a wreszcie podporządkować. że ktoś będzie pisał niepoprawnie wskutek nazbyt ści­ go absolutnego miejsca w drugie. stale przestrzegając tych reguł. 30 i 31 [przyp. kiedy na poruszające pomimo że ze swej natury nie pozostają one z nimi w żadnej relacji. w absolutnym. gdyż wszelkie wnio­ w istnieniu. art. 68 69 . prawdziwy ruch zawsze podlega zmianie. niźli miałby się koncentrować na gramatycznej warstwie języka. Co się tyczy czasu pojmowanego. dego zjawiska do ogólnych reguł albo wykazywaniu. w przypadku ruchu prawdziwego czy absolutnego. jak ten mianowicie. do jakich zostały przeznaczone. które się porusza. w zamian ich zmysłowymi miarami i w rezultacie zarówno miejsce. do czynienia jedynie w przypadku ruchów pozornych. Nie mówię d o w o d z i ć . A ruch prawdziwy. a następnie wyciągając stąd właściwe wnioski. uczestniczą dotyczącej celu nauk przyrodniczych jest pewien sławny traktat z dziedziny w ruchach tej całości. nie do ich różnie zdefiniowanych miejsc. 2 1 Chodzi o Philosophiae Naturalis Principia Mathematica Izaaka Newtona (1687). może tak naprawdę pozostawać w spoczynku. Otóż ktoś może dobrze rozumieć natural­ nie uważana za nieruchomą. Podobnie też jedno i to samo ciało może pozostawać we względnym spo­ Powinniśmy sobie postawić szlachetniejsze cele. że żadne z tych ciał. jak się nam mówi. matematyczne i potoczne. Po bliźnich. mądrości i łaskawości Stwórcy. ne. jak lub względne. pierwsze. bierze udział w ruchu tego miejsca. co już na ten temat skowania tego rodzaju opierają się na założeniu. ogromu i bo­ poruszać się przeciwnymi sobie ruchami względnymi. że działa w taki sam sposób. jaki z tego może uczynić Powiada się jednak. które zachowują to samo położenie względem całości. którzy ustanawiają ogólne reguły. Po drugie. która. o ile to jest w naszej mocy.]. która po­ towaniu księgi Natury dążył do przesadnej dokładności w sprowadzaniu każ­ rusza się ruchem względnym. rzeczywiście to czynią. które wydają się tak też wydaje się. prawdziwy ruch nigdy nie jest spowodowany ani nie zmienia się objaśnione przez autora.2 We wstępie do tej słusznie podziwianej rozprawy czas. co czyta i na tym. wszystkie czę­ 110. jak ono z nich wynika. a na­ przestrzeń miałaby być miarą tamtej. po­ za prawa . że w kwestiach filozoficznych musimy abstrahować od pożytek. gdyż jest możliwe. Tak jak przestrzeń. prawdziwe i pozor­ szające się w miejscu. będąc niedostrzegalna dla zmysłów. że dana rzecz jest taką czy inną. w przypadku oczywiście względnego 1 Zob. art. na drodze pilnej obserwacji dostępnych nam 111. określonymi stosow­ gactwa rzeczy stworzonych. zdają się brać pod je położenie w stosunku do ciał podpadających pod zmysły. prze­ czas porusza się również to. jeśli jakieś ciało pozostaje w ruchu. naszych zmysłów. Jak przy czytaniu innych książek mądry człowiek będzie raczej wolał i ruch określamy przez odniesienie do ciał. aut.

Ale uczeni. musimy sobie koniecznie przedstawić uważyliśmy. czy na to ciało oddziaływała jakaś siła lub energia. można. które zmienia swoją odległość od innych ciał. potrzeba bo­ nie. Aby zatem znaleźć jakąś ciał. Jeśli zaś chodzi o to. że filozoficzna kto płynie statkiem. Wydaje mi się to. czyli ich położenia względem siebie. O kimś. z powodzeniem przypisać ru­ koniecznie ideę relacji. Tak jak można w różny sposób zdefiniować dane miejsce. Kiedy poruszam jakąś częścią mojego ciała. który jest postrzegany za pomocą zmysłów i z którym ową zmianę siła. Jeśli przebadamy dogłębnie nasze własne pojęcia. Ale jest to możliwe wyłącznie dlatego. iż można pomyśleć. że gdy kroczy ulicą. Podobnie jak człowiek może myśleć o czymś. ruchu absolutnego. Jak już bowiem za­ względnym. które dowodzą czegoś nie wybiegają myślą poza Ziemię i to. którego ideę jesteśmy sobie 112. poruszają się. co wydaje się oczywiste. ło. Chociaż bowiem ta w eksperymencie woda ma rzekomo pozostawać w najszybszym względ­ niektórzy definiują ruch względny w taki sposób. jak sądzę. Przy­ nie. jak to jasno widać na podstawie po­ się nazywają to ciało. aby wynikało to z eksperymentu. nie wskazuje na istnienie absolutnej przestrze­ dem pokładu. czy rozumie ruch dzę. to nie potrafię dostrzec. to nie są­ mamy do czynienia na co dzień. ale porusza się względem lądu. że ciałem poruszającym nym ruchu. Wziąwszy pod uwagę powyższe twierdzenia. że tylko jedno okrężnego. to przekonamy się. powiedzieć. względem którego ustalają prawdziwe właściwości ru. A jeśli starannie to rozważymy. które omija. która jest postrzegana za pomocą zmysłów i w powiązaniu cześnie ku zachodowi względem jednego. kiedy uży­ zmianę odległości. to dojdziemy do wniosku. przyczyny i skutki wymienione wyżej jako charakterystyczne dla ruszać. jeśli się nie mylę. na które oddziałuje siła powodująca się przywołuje. Aby ciało można było określić jako poruszające się. Otóż zapytuję każdego. Z tego.1 Uważam bowiem. co się mówi o sile odśrodkowej. to jednak może się zdarzyć. Ponadto. jako że myśląc o ruchu. prawdziwego czy absolutnego jest proporcjonalna do miary ruchu. jak zmienia się jego odległość od jakiegoś innego ciała. muszę wyznać. to jednak wydaje się. tak bardzo abstrak­ podstawę dla swoich pojęć. tak też mylnie uznać rzecz nieruchomą za pozostającą w ruchu. że nawet sama Ziemia się porusza. Na co dzień. Zob. ruchu okrężnego nie występuje siła odśrodkowa. 113. czyli zewnętrzną powłokę. można w jasny go miejsca. czyli położenie względem siebie. muszę pomimo wszyst­ w stanie utworzyć. a mianowicie to. Może się też poruszać jedno­ ni. iż co nie myśli. aby tego dowieść. wnętrznymi odniesieniami. że jedynym ruchem absolutnym. a ku wschodowi względem inne­ z ciałami. by zmieniało ono swą odległość. czyli rozpatrywanego poza wszelkimi ze­ przynajmniej dwa ciała. tak ciało może się zbliżać czy oddalać od innego ciała. określając położenie jakiegoś ciała. zdają się oni wyobrażać sobie cały świat mate­ cyjna jest to idea. różnie można określić rozpatrywany w relacji do tego miejsca ruch. pozostając w zgodzie z powszechnym ludzkim rozu­ w taki sposób. co pozostaje względem niej w spo­ podobnego w odniesieniu do wszystkich innych przedmiotów poznania zmy­ czynku. iżby można było powiedzieć. aby każdy z członów tej oddziałuje na niego żadna siła (i w tym właśnie znaczeniu ruch może być relacji był przez nią określany. uważają za takie w sensie absolutnym. po pierwsze. że nie może ona istnieć poza umysłem. jak się rzeczy mają. by oddziaływała na nie powodująca jest on tym ruchem. że chociaż ruch zawiera w sobie ideę relacji między widzimy. że jesteśmy zdolni 114. czy też 115. nie porusza się ona wcale. To zaś pokazuje jedynie i nic więcej. których odległość. Zatem. że dane ciało pozostaje w ruchu. że w czasie. można powiedzieć. Philosophiae Naturalis Principia Mathematica. że takie ciało się porusza. ludzie nigdy sposób stwierdzić na podstawie tych samych zasad. w ogóle niepodobna pojąć. to jednak nie jest konieczne. choć nie jedną rzeczą a drugą. Choć w przypadku każdego ruchu jest koniecznym. 70 71 . nieza­ przedniego artykułu. aby sobie przed­ a mianowicie że nie występuje ona w ogóle w przypadku względnego ruchu stawić więcej niźli jedno ciało. to jeśli ten rialny jako skończony i jego nieruchome krańce. To zaś. uznają za to miejsce. definicja VIII. który z nich się porusza. zgoła niemożliwe. że nie znacznie szerzej i posiadając właściwsze pojęcie o tym. która w przypadku ruchu chu. tyle że zdefiniowanym przez nas jako absolutny. gdyby istniało tylko jedno ciało. różnej od tej. zważywszy że idea ruchu zawiera w sobie ruchu absolutnego. czyli położenie wzglę­ kiem wie nie gorzej od najlepszego filozofa. gdy stóp? Mnie się wydaje. wszystkie ulega zmianie. że pozostaje w spoczynku wzglę­ analiza tego. co zostało dotychczas powiedziane. czym jest ruch. potrafimy nawet utworzyć idei czystej przestrzeni. aby jakikolwiek ruch mógł nie być ruchem nym. to kamie­ mieniem i regułami językowymi. 116. które się porusza. sięgając myślą słowego. który w gruncie rzeczy jest ruchem względ­ ko wyznać. nie mogłoby się po­ własności. które się owa siła powodująca zmianę odległości między ciałami oddziałuje na to cia­ nie porusza. a po wtóre. jest taki ruch. leżnie od tego. aby można było. pozorny). iż nie wydaje mi się. że wyobrażamy sobie. wolnej od jakichkolwiek stwierdzają. że każdy człowiek obdarzony zdrowym rozsąd­ wiem. wynika. chowi względnemu. czym jest ruch względny i że dem jakiegoś innego ciała. ponieważ zmieniają swoją odległość od jego znaję wprawdzie. Jeśli któryś z tych warunków nie jest spełniony.

72 73 . wyjąwszy moje własne ciało. Niektórzy myślą może. ale my też. został Twierdzimy jednak. dotyczącym natury liczb dociekaniom. we. że abstrak­ sku uczonych. właściwy zarówno luminarzom tej nauki. jak tylko to. które te zasady w sobie za­ brać każdy rzeczownik za reprezentujący jakąś odrębną ideę. że zaczęli roić znaczna liczba zarówno wybitnych teologów. że rzeczywista nie w nadzwyczajnej subtelności i wzniosłości myślenia. niepodzielne. że przestrzeń musi my nasze własne myśli i weźmiemy pod uwagę to. któremu liczni badacze tego zagadnienia czuli nymi wśród tych filozofów. które pojawiły się w środowi­ są uważane za istotny fragment nauk formalnych. wtedy powiadam. co gdzie pochodną teorii abstrakcyjnych idei ogólnych i wiary w istnienie przedmio­ indziej pokazaliśmy. jasno widać. Główną jednak ich zaletą jest to. że zasady przyjęte przez matematyków są prawdzi­ oddzielić od wszystkich innych. wówczas będziemy mieli raczej niskie mniemanie o owych wysokich wykazanie. Utrzymuje­ członki mojego ciała poruszały się swobodnie bez jakiegokolwiek oporu. Nawet jeśli słusznie sławi sieją za jasność i pewność jej argu­ „zbiór jednostek". aut. to przecież nie moż. Teraz poświęcimy nieco miejsca docieka­ w art. co tam oraz we Wstępie zostało powiedziane. dopóki wane praktyce i nie służą poprawie poziomu życia. to wolno nam wnioskować. że ważania tak bardzo omamiły umysły niektórych uczonych. że taka idea w ogóle nie istnieje. że jeśli nie ma niczego takie­ mentów. Abstrahując od tego.1 119. leżących u podstaw wszystkich nauk szczegółowych i na każdą z nich. że przedmiotem arytmetyki są abstrakcyjne idee liczby. w praktyce niestworzone. czy ten opór jest mniejszy czy ści. a mianowicie. że cały świat. jak i filozofów. Nie sięgają oni w swoich rozważaniach do transcendentalnych by termin p r z e s t r z e ń reprezentował ideę niezależną od idei ciała czy zasad. Niniejsze wywody zdają się kłaść kres wszystkim sporom i trudno­ Badania zmierzające do zrozumienia ich własności i wzajemnych stosunków ściom dotyczącym natury czystej przestrzeni. a jednak bym na myśli niczego innego. jak bardzo owa teoria może się wydawać uwła­ będziemy widzieli jedynie difficiles nugae\ jako że nie są one podporządko­ czającą Boskiej Naturze. Obydwa te poglądy bezużytecznym i służącym jedynie umysłowej rozrywce. to nie ma też żad- 1 1 Zob. doszła do wniosku. 120. Chociaż matematycy wyprowadzają swoje twierdzenia z bardzo oczywi­ większy. podejrze­ go ruchu. że można jej z powodzeniem przypisać niewysłowione atrybuty lotach myśli i abstrakcjach. aby są milcząco zakładane i towarzyszą całemu rozwojowi tej nauki. że uwalniają nas one od cyjnie pojęte liczby posiadają czysto umysłową naturę. Wiadomo. że zmysł wzroku wamy. Zagadnienie jedności pojmowanej abstrakcyjnie rozważaliśmy już 118. Mówiąc wprost. że mam do czy­ ukryty błąd. co było powodem niezliczonych błędów. Kiedy jednak przebada­ na czym polegałoby jej unicestwienie. to jednak ich pierwsze zasady dotyczą wyłącznie kwestii kiedy mówię o czystej czy pustej przestrzeni. nieskończone. 13. powiadam. się za pośrednictwem tego zmysłu. że pozostaje jeszcze czysta przestrzeń. co już zostało tutaj ustalo­ być boska. wagę najbardziej błahym. 117. niezmienne. Przekonanie. którą można wierają. a zatem i przestrzeni. Z tego. nie należy przypuszczać. jednakże na podstawie tego. Ostatnio zaś niektórzy z nich stawiają sobie za szczególny cel ne. że mogą istnieć pewne błędne zasady. wynika ja­ niom dotyczącym innej wielkiej gałęzi wiedzy teoretycznej. czy też że istnieje coś poza Bogiem. że idei przestrzeni i odległości nie nabywa tów poza umysłem.]. Tego rodzaju roz­ można słusznie uznać za niedorzeczne i niezwykle szkodliwe. ruch jest swobodny i nie czuję oporu. Skoro jednak liczbę definiuje się jako matematyki. a we wszystkich tych dociekaniach na temat liczb Boga. jako­ ilościowych. Uważa się. An Essay Towards a New Theory ofYision (1709) [przyp.zawiłe łamigłówki. że wydaje mi się możliwe. ruchu albo dającą się bez nich pojąć. którzy napo­ o doniosłych tajemnicach jakoby związanych z liczbami i podejmowali pró­ tkali na trudności. że negatywne skutki wpływu tych ukrytych i nieprzebadanych błę­ gdyby moje ciało również zostało unicestwione. jakiej nigdzie bodaj indziej nie sposób znaleźć. to nie miał­ poza przedmiot matematyki i z tej racji nie są explicite wymieniane. mianowicie sno. go jak jedność czy jednostka pojmowane abstrakcyjnie. będziemy obstawali przy powszechnie panujących poglądach na ten temat. uczyniło je popular­ niebezpiecznego dylematu. jak i reszcie ludzko­ nienia z innym ciałem i zależnie od tego. wówczas mówię. jeśli pośród jej założeń czai się jakiś z przestrzenią. Nie przeczymy. mają wpływ błędy. Zatem stych przesłanek. które wykraczają unicestwiony i stwierdził. nie widzę. usiłując przedstawić sobie granice przestrzeni albo pojąć. Difficiles nugae (łac. że ta przestrzeń jest mniej lub bardziej czysta. by wyjaśnienia za ich pomocą fenomenów przyrody. wówczas nie byłoby żadne­ dów można spotkać we wszystkich jej działach. jak moglibyśmy się jej pozbyć. ale jeśli napotykam opór.) . Gdybym więc założył. czy należy uznać. nawet jeśli istotnie mamy skłonność nie wyłączając matematyki. Nadali oni wielką przestrzeń jest Bogiem. którzy zdają się znajdować szczególne upodoba­ się zmuszeni stawić czoła. a ich sposób wnioskowania na podstwie tych zasad jasny i bez zarzutu. co jest wieczne. że matematycy są tak samo jak inni ludzie ofiarami błędów będących dostarcza im idei czystej przestrzeni. Tyle o filozofii przyrody. że mam do czynienia na jej uważać za całkowicie nieomylną.

naśla­ na jako względna. możemy za stwa trudności i sprzeczności. art. zauważę tylko. aut. co trwonienie czasu na niedorzeczną arabska albo hinduska. Tak więc rachując Zob. pozbawionych jakiegokolwiek zastosowa­ liczebne albo cyfry bierze się za znaki abstrakcyjnych idei. gdyż nie przywo­ nia. a miejsca zajmowane przez poszcze­ dzeń stanowiących podstawę tej dyscypliny wiedzy. którzy omamieni złudnymi pozorami wie posługiwać. Zatem w arytmetyce bierzemy pod uwagę nie rzeczy. aby ulżyć pamięci i ułatwić sobie li­ nie odnoszą się do żadnych przedmiotów. że imiona tycznych problemów i twierdzeń. Z tego zaś wynika. Uważa sieją za tak nie­ gólne znaki tworzące cyfry odpowiadają miejscom zajmowanym przez po­ odłączną i istotnie powiązaną z zasadami i dowodami geometrycznymi. które byłyby różne od konkret­ czenie używano liczydeł albo zapisywano pojedyncze kreski czy kropki lub nych liczonych rzeczy. jakie trzeba było policzyć. że dokonano tego. Jeśli więc potrafimy pokazać. lecz znaki. gdy zna­ nie zawiera niezliczonej liczby części i nie jest nieskończenie podzielna. Tutaj możemy się przekonać. które trzeba było po­ Później wynaleziono oszczędniejszą metodę. nych idei liczb pojmowanych abstrakcyjnie. obmyślono metodę oznaczania liczb za pomocą cyfr. że szczególne wyrazy tworzące imiona liczebne. Znajdując zatem odpowiednią cyfrę i przestrzegając konsekwentnie tej nością umysłowi. tak iż można zauważyć ścisłą analogię pomiędzy zapisem cyfr się nieskończoną podzielność skończonej rozciągłości. że badanie ich dla nich samych byłoby zajęciem stępował kilka kresek czy kropek. jak również od wszelkiego praktycznego zastoso­ potrafimy dodawać. z którego nych. nego reprezentowania dowolnych konkretnych rzeczy. jak obchodzić się z rzeczami i jak się nimi właści­ 121. nada­ żąc przy tym właściwy użytek czy pierwotny cel i przeznaczenie języka. gdzie dziewięć cyfr prostych odpowiada pierw­ explicite wyrażone w formie aksjomatu. W całej geometrii zakłada dując język. które zawsze uważano za urągające ludzkie- pomocą operacji arytmetycznych dowiedzieć się. co zostało już powiedziane. kierując się miej­ wypływają wszystkie te budzące rozbawienie paradoksy geometrii. ale dlatego. że teorie arytmetyki w oderwaniu a określonymi zbiorami rzeczy. z których każdy miał oznaczać jednostkę. że na początku. Otóż stosownie do tego. nie będzie od rzeczy. 19 [przyp.]. nie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i tak obce nieskażonemu jeszcze uczo- sa. wią dla nas wskazówkę. miotowe. Jako że znajdą się może tacy. Aż w końcu rozpowszechniła się notacja równie nierozumnym i bezużytecznym. Od liczb przechodzimy do omówienia rozciągłości. która. z których każdą uważa się za jednostkę). kie­ które jednak rozważamy nie ze względu na nie same. tak jaw­ scem. a także od konkretnych policzalnych rzeczy. jąc każdej cyfrze różne znaczenie w zależności od miejsca zajmowanego 123. Ukaże się ona z całą oczywistością. lekcewa­ dowolnej liczby poprzez powtórzenie kilku znaków. i nużącym. że uważane za czątku motywowało ludzi do uprawiania tej nauki i jaki cel jej przypisywali. oczywistym jest. co zauważyliśmy wcześniej. mianowicie cyfr. od imion liczebnych i cyfr. o jaką liczbę chodzi. to jest jakąś uwagę z tego tylko powodu. nawet jeśli nie jest to i zapisem imion liczebnych. który można by znaleźć pośród twier­ szym dziewięciu imionom liczebnym. czyli że nadają się do adekwat­ jedną rzecz jakiegokolwiek rodzaju spośród tych. że żadna skończona rozciągłość Mówi się bowiem. że nauka o liczbach powinna być 122. kiedy w bardziej szczegółowe rozważania na ten temat. takowe. rozważa­ przez poszczególne tworzące ją znaki. jeśli rozważymy tę kwestię dogłębniej i zdemasku­ dzą one na umysł idei jakichś konkretnych rzeczy. że są znakami. która jej przysłu­ w rezultacie za pomocą jednego pociągnięcia oczyścimy geometrię z mnó­ guje zgodnie z powyższą analogią.1 tutaj również zdarza się niekiedy. które postanowiliśmy poli­ wania. mó­ odkrycia abstrakcyjnych prawd marnują swój czas na roztrząsaniu arytme­ wiąc o słowach w ogólności. jakie znaki tworzące cyfrę zajmują w ramach jej całości albo vice ver. Można zatem przyjąć. że na pod­ się zwróci uwagę na najwcześniejsze dzieje arytmetyki i zauważy. a jedynie do nazw i znaków. która studium matematyki czyni tak trudnym słów i w ten sposób dowiedzieć się z całą pewnością. całkowicie podporządkowana praktyce i że staje się ona jałowa i błaha. że stano­ dy widzi się w niej jedynie przedmiot czystej spekulacji. że znamy liczbę jakichś poszczególnych rzeczy. pierwotnie branych pod tym podobne znaki. w myśl której jeden znak za­ liczyć. stanowi przedmiot geometrii. który pozwalał wyrazić wartość liczbową za pomocą imion liczeb­ niu nie kwestionowali. 74 75 . Wydaje się. dzielić i odejmować rzeczy. jakie znaki będą odpowia­ dały dowolnej części danej sumy przez nie oznaczonej. toteż w nim upatruję głównej przyczyny całej tej wyszuka­ samej reguły opartej na analogii. Wstęp. Znając odpowiednie znaki. Jako zaś że owo pojęcie stanowi źródło. pozwalająca na najbardziej adekwatne oznaczenie krytykę samych słów lub na czysto werbalne rozumowania i spory. są całkowicie bezprzed­ czyć. Nie będę się teraz wdawał jemy próżność tego typu roszczeń. co na po­ stawie tego. abstrakcyjne prawdy i twierdzenia dotyczące liczb w rzeczywistości Można przypuszczać. Na podobieństwo tego układu matematycy nigdy jej nie podawali w wątpliwość ani w najmniejszym stop­ znaków. do których odnosiłyby się imio­ przy użyciu znaków (co jest możliwe dzięki ustalonej relacji między nimi na liczebne i cyfry. można ją z łatwością odczytać przy użyciu nej i przesadnej subtelności. to my imię liczebne albo cyfrę (w ich właściwym układzie).

czyli na oznaczenie idei. toteż aby w praktyce wpływ na ich rozumowanie. a jednocześnie uczynimy przyswajanie jej sobie zajęciem dla których matematycy obstają przy tej teorii z takim upodobaniem i deter­ znacznie mniej czasochłonnym i bolesnym. z czego wnoszę. że tworzy on sobie abstrakcyjną ideę. 76 77 . abstrakcyjnie pojęta rozciągłość jest nieskończenie podzielna. kto wówczas uznaje go za podzielony na dziesięć tysięcy albo i sto tysięcy czę­ sądzi. art. 15 [przyp. by części. uważane są za zwolnio­ czasem ci. że twierdzenia i dowody geo­ miotem naszej myśli.]. że każdy to od razu 127. choć bowiem dziesięciotysięczna część tego promienia rozpatrywana sama no na tej podstawie zmobilizować do uznania. jakie mam przed sobą. że nie są one nieskończenie niepodzielne. jakby zawierała dziesięć tysięcy części. iż poszczególne linie i figury na przeze mnie skończonej rozciągłości nie potrafię dostrzec nieskończonej licz­ wykresach reprezentują niezliczone inne linie i figury rozmaitych wielkości. abstrahując od ich jest. c z ę ś c i itp. którzy przeoczają w myślach owo rozróżnienie. być dla mnie jaśniejsze niż to. A tego. popadają w błęd­ ne z obowiązku krytycznej oceny. ale również wszyst­ ne mniemanie. duża w myślach. niż było dotychczas. że wielość części zawie­ istoty. pomimo że ona sama może nie przekraczać jednego cala. Teraz ograniczymy się jednak tylko do ogólnego rozważenia powodów. stanowi sprzeczność tak jawną. Nic nie może czy mała. uznane za przysługujące stwierdzenie. by je można dostrzec. choćby długości jednego cala. należy ów promień uważać za złożony z dzie­ sposób argumenty czerpane z geometrii i przywoływane na poparcie tezy sięciu tysięcy albo i większej liczby części. nakreślona na papierze linia zawiera ko. to oświadczam. wobec czego nie potrafię tego ani potwier­ albo i więcej. które realnie istnieją. że przedmioty poznania zmysłowego istnieją poza umysłem. Nie mniej jasne jest to. powierzchni wielkości.1 Wyjaśniliśmy tam. w jakim sensie nale­ z jej części musi być postrzegana. że (cokolwiek by się myślało o ideach zmysłowych) z jego boków. co nie oznacza koniecznie. dzić. których dzie­ zarówno w umysłach geometrów. chyba że doprowadzi się ją do tego krokami tak subtelnymi i niegwał. ponieważ nie jest ona tutaj roz­ nie potrafię żadnej z moich idei rozłożyć na nieskończoną liczbę innych idei. tak iż można ją pominąć. dajmy na to długości jednego cala. nietrud­ ści. że się one w niej nie zawierają. że nie potrafię dostrzec niezliczonych części w żadnej linii. 124. część cala. w jaki uniknąć poważnych błędów. jaka jest ta konkretna wielkość. Kiedy zatem narysuję na papierze trójkąt i jeden łatwo przekonać o tym. Tego rodzaju błędy zostały zaszczepione linie są jedynie znakami reprezentującymi większe wielkości. Każda poszczególna skończona rozciągłość. jest ideą istniejącą wyłącznie w umyśle. należy wypowiadać się w taki spo­ niczym innym. Uświęcone liczbę. czym by to być mogło. to jednak te nakreślone na papierze są zbyt małe. geometra rozpatruje linie i figury. że skończona wielkość lub rozciągłość składa się z nieskoń­ mu zgodnie z jego własną naturą. Nie byłoby czymś trudnym wykazać. wówczas przenoszone na znak i w rezultacie. czy bryle. co z nich da się wyprowadzić. którą postrzegam za pomocą zmysłów albo wyobrażam sobie a jedynie. aut. Jako że nie ma liczby części tak wielkiej. patrywana sama w sobie. przez pomyłkę. 1 Zob. tak więc każda metrii odnoszą się do idei ogólnych. rających się w linii o długości jednego cala przekracza dowolnie wybraną townymi. Tym­ piów. że ta konkretna krótka. którą ten 125. ale jako coś ogólnego. co jest prawdą nie w odniesieniu do linii długości cala pojmowanej tradycją i głęboko zakorzenione przesądy urastają często do rangi pryncy­ bezwzględnie. I wówczas nie ma takiej niedorzeczności. którego umysł opętała teoria abstrakcyjnych idei ogólnych. to jest pewne. mu rozumowi. o nieskończonej podzielności rozciągłości mają owe błędy za swoją podsta­ wę. że nie zwraca uwagi na to. że nie dłuższe niż ona sama. Jeśli przez skończoną łącznie ze względu na swoje znaczenie. uczynię jego promieniem. Nie istnieje taka rzecz jak dziesięciotysięczna której by umysł nie był w stanie przetrawić. która może być przed­ 126. nie są że o linii. w sobie niezliczone części. że się one w niej nie zawierają. Tego. jako że reprezentuje niezliczone li­ rozciągłość rozumie się coś innego niż skończoną ideę. Zauważyliśmy już w innym miejscu. Otóż oczywistym Ujmując to inaczej. gdyż patrzy na to jako na rzecz dla dowodu obojętną. ale w odniesieniu do rzeczy przez nią reprezentowanych. choć tym błędu czy czegoś niewłaściwego. że rozciągłości. aby zyskało ono uznanie jakiejkolwiek rozumnej linia zawierająca ich jeszcze więcej. Ogólną zaś jest ona wy­ co oznacza. jak i innych ludzi. w których można wyróżnić dziesięć tysięcy części nie wiem. jak nawróconego poganina do wiary w Przeistoczenie. natomiast istnieje takowa część mili lub średnicy Ziemi. Toteż niepodobna. minacją. żeby nie mogła istnieć przyzna. Wynika stąd. Jeśli zatem w jakiejkolwiek rozpatrywanej ży to rozumieć. Wstęp. a mianowicie że zakłada się. nie popełniając przy jednego cala może zawierać niezliczone części. czonej liczby części. i wywierają podobny sięciotysięczna część może się okazać całkiem spora. że sób. cal ma reprezentować. ani zaprzeczyć. a nie tylko one same. jak tylko moimi własnymi ideami. Jeśli jednak terminów: r o z c i ą g ł o ś ć . a raz uznane za takowe i zyskawszy ich wagę. że linia o długości zaledwie w sobie nie jest zgoła niczym. powiada się. W taki sposób własności oznaczanych linii są (by użyć potocznego zwrotu) używa się w jakimś uchwytnym sensie.

i tak bez koń­ i nigdy się tego nie czyni. Na podstawie tego. że rozciągłość jest nieskoń­ nę wiedzy na tak zdumiewające wyżyny. utrzymują po­ zawierało w sobie sprzeczność. które nie zadowalając się stwierdzeniem. że nieskończenie małe cząstki wszystkich rzę­ go traktatu. a to przecież zmuszeni są twierdzić ci. gdyby ich istnienie czone linie mogą się dzielić na nieskończoną liczbę części. o czym była mowa. mimo że pomnażana w nie­ zarówno dla zdrowej filozofii. co nie mogłoby mieć miejsca. która. aby o liniach nakreślonych na papierze wypowiadać się wiastka. nie bez tym błędnym mniemaniom przeciwne okazują się również zasadami bardziej słuszności. Czyż nie mamy zatem powodu. że wiara w materię. Wydaje się. Są między nimi postacie twierdzeń odkryto przy użyciu metod. Ktokol­ uszczerbku dla prawdy odrzucić. Jeśli zbadamy tę sprawę dogłębnie. gdyż wypływają z nich liczne konsekwencje. żeby kwadrat. 78 79 . Odpowiadam na to. jasnym jest.i tak ad infinitum. gdy w grę wcho­ z tego. że nie 131. Z drugiej jednak strony nie mniej absurdalnym wydaje się przypuszcze­ chce. że kilka bez wątpienia prawdziwych snych nam geometrów niemałe wątpliwości i spory. nie jest możliwe nieskończenie małych cząstek nieskończenie małych cząstek . że skoń­ mają swoje zastosowanie. co jest powodem tego. które co w geometrii jest użyteczne i co przyczynia się do poprawy warunków owa zasada za sobą pociąga. aby cal zawierał w sobie lub dawał się podzielić na jedni i drudzy są w błędzie i że ostatecznie nie istnieje nic takiego jak nie­ tysiąc części i że może się to odnosić jedynie do jakiejś innej linii. uznano w geometrii za niezbędne. na co zwróciliśmy tutaj uwagę. zajmowali się przez cały ten czas czenie podzielna. rzeczywistego pier­ jest koniecznym. aby dogodzić leniwemu umysłowi. jak i dla religii. nie mogłaby nigdy dorównać najmniejszej z danych rozciągło. to w konsekwencji zostaną zburzone same podstawy geometrii i trzeba czonej długości. że niektóre wiek niedorzeczność czy sprzeczność mogła pozostawać w koniecznym z bardziej zawiłych i wyszukanych teorii matematyki można bez żadnego związku z prawdą. 128. wielce korzystne nia wielkość lub część czegoś rozciągłego. Zatem według nich cal zawiera nie tylko nieskończoną liczbę części. które mają bliższy związek z problemami życia albo bardziej bezpośredni 130. musimy mieć na myśli linię o nieskoń­ wa. Z powyższego widać jasno. że po dokładnym prze­ nadto. Można by sądzić. Twierdzą oni. nia tych zasad. Wprost przeciwnie. że kiedy się ze­ ści. albo mogła wynikać z prawdziwych twierdzeń. niżby miał podjąć trud przeprowadzenia ścisłego bada­ swą uwagę od tych umysłowych igraszek i zajęli się badaniem tych rzeczy. byłoby. miała być niczym zgoła. którzy wynieśli tę dyscypli­ stanowi główny powód. gdyby nawet z powyższego wynikało. Zresztą. wówczas nie. że jeśli ta teoria jest prawdzi­ że linia jest nieskończenie podzielna. które zawsze przyjmował za prawdziwe. że nieskończoność nieskończoności nieskończoności części . W szczególności pokazali­ skończoność. które podważyliśmy w poprzednich częściach niniejsze­ tum. śmy. Tymczasem na ich podstawie nie wiadomo jaką logikę naszych zasad. że w żadnym przypadku posługiwanie się czy skończoną liczbę części. ale 133. że wszystko. w jakiejś skończonej wielkości? Ale powiecie. znacznie skończenie mała część albo nieskończona liczba części zawierająca się dłuższej od cala. że te liczne niedorzeczności i sprzeczności. że właśnie to. czyli absolutne istnienie przedmiotów cielesnych. budowaniem zamków na piasku.i tak ad infini­ te fałszywe zasady. jaka płynęłaby stąd wiek jednak zważy na słabość owego wybiegu. zawierają. jak gdyby godzenie sprzeczności nie było żyte naświetlenie całej tej kwestii mogłoby jednak stanowić przedmiot od­ czymś niemożliwym nawet dla umysłu nieskończonego lub jakby jakakol­ rębnej rozprawy. iż jest niedorzecznością wyobrażać sobie. że każda z tych nieskończenie małych cząstek sama dzieli się na nie­ badaniu tej sprawy okaże się. w których nieskończenie małe cząstki cieszące się wielką powagą. sześcian lub inna potęga dodatniego. to nie widzę jeszcze. bardzo pożąda­ myślono go. co więcej. dla którego założenie. jak sądzę. Może ktoś poczynić uwagę. oraz że z punktu widzenia praktyki owa dyscyplina odniesie utrzymuje się. Inni znowu utrzymują. w taki sposób. który przystanie raczej na ne. co powiedzieliśmy dotychczas. aby wyciągnąć stąd wniosek. będzie przyznać. 129. że wszyscy ci wielcy mężowie. to odkryjemy zapewne. powinny były uchodzić za wystarczające dowo­ ludzkiego życia. że istnieją nieskończenie małe cząstki szych od minimum sensibile nie jest konieczne. Można na to odpowiedzieć. Nale­ dzą twierdzenia o nieskończoności. Kiedy zatem powiadamy. ale przez niego reprezentowanej. jak gdyby zawierały one części. raczej korzyść niż jakikolwiek uszczerbek. nadal w pełni i w niewzruszony sposób obowiązuje na gruncie dy przeciwko niej. ca. będzie przekonany. że wzbudziły pośród współcze­ 132. i zaowocowały poglądami tak osobliwymi. aby dane twierdzenie mogło mieć powszechne zastosowanie. czyli nieskończenie małych cząstek drugiego rzędu wyobrażanie sobie nieskończenie małych części czy choćby wielkości mniej­ . dały swój początek licznym i poważnym błędom i że poglądy dów niższych od pierwszego są zgoła niczym. że wy­ szkoda dla ludzkości. Uważają oni bowiem. że dowody a posteriori są niedopuszczalne. aby ludzie obdarzeni wielkimi zdolnościami i pracowitością odwrócili gnuśny sceptycyzm. że potrafimy pojąć tego. że istnieje jakaś dodat­ owocnymi. których w rzeczywistości nie którzy przyjmują istnienie nieskończenie małych cząstek pierwszego rzędu. Ostatnio spekulacje na temat nieskończoności osiągnęły taki punkt wpływ na obyczaje.

iż zostanie on zaakceptowany i przyjęty z całym przeko­ prawdopodobne. zostanie istniejącej samodzielnie istoty zdolnej do działania. chce i postrzega. jak i religii. gdybyśmy go po­ samodzielnego istnienia poza umysłami duchów niczego w przyrodzie nie siadali. wykazałem w art. Jeśli więc nie jest możliwym. stanowi przekonanie. że o istnieniu jakiejkolwiek idei ducha nie może być mowy. mogą istnieć. zmusimy raz na zawsze sceptyków 137. wspomnianymi wyżej względami. Przekonanie. że materia istnieje. Powie­ sprzeciw przeciwko naszym poglądom u tych. Doprawdy.jest tym. kowicie pozbawione znaczenia. aby idea czy obraz wobec zasad i twierdzeń tutaj przedstawionych. że nikt nie będzie utrzymywał. w końcu. że do poznania substancji brak nam (jak się nie­ nienia rzeczy niemyślących od ich bycia postrzeganymi oraz przyznanie im którym wydaje) właściwego zmysłu. zajmiemy się teraz zagadnieniem chcenia. że jest postrzegana. że dobrze. że to. a nie pozostanie nic. na temat których ludzka wiedza nie jest tak uboga jak się głaby przypominać ducha. za pomocą którego. 80 81 . możemy wyciągnąć wniosek. A ufam. co ganić je za to. Choćby jednak wzbudziło to stanowczy czego więcej ponad zwrócenie uwagi. że owo mniemanie mogło u niektórych wzbudzić powąt­ naniem. której istnienie 134. w czym zaprzysięgli i najbardziej niebezpieczni wrogowie wszel­ trzymuje czy postrzega idee. skoro jest jawnie niemożliwe. Odpowiadam na to. a przy tym nasz obraz rzeczy będzie pozostawał czy wrażenia zmysłowe. dało początek wielu niedorzecznym i nieprawowier- w doskonałej zgodzie z nakazami tak rozumu. i jeśli nawet nie rozumną uznać nasze władze umysłowe za ułomne. mując. że nie postrze­ kimkolwiek stopniu reprezentowane przez ideę. by mogła go reprezen­ 135. one trud nauki i czynią ludzką wiedzę znacznie bardziej jasną. konsekwencje nie potrafią się ostać w świetle krytyki i swobodnych docie­ gdy używa terminów d u s z a czy s u b s t a n c j a . nie potrzeba bodaj ni­ odrzuconych jako bezużyteczne. że nie znamy na­ łącznie to. to i tylko to składa się na znaczenie tury duchów. która pod. gdyż niepodbudowane choćby jedną racją. ale ukrywają się pod pokrywką ogólnikowej wymówki. że istnieją jedynie duchy i idee. myślenia i postrzegania idei. to mogliby­ tłumaczenia trudnościom. niż była dotąd. że w rezultacie przyjęcia powyższych zasad wiele spo­ polega na tym. a nie jest czymś koniecznym. to jest niemożliwe. to są one cał­ myślące byty. co nie­ gólnym rodzajem idei czy wrażenia zmysłowego. że brak nam ich idei. ga idei ducha. dla którego uważa się. co się przez te słowa rozumie. to jest czymś oczywistym. tak jak poznajemy trójkąty. i jeśli. Wszystko to zatem należy­ skończone nie można pojąć. że posiadają że takim nie jest. którzy w badania tego rodzaju cie może jednak. i jeśli nadto pozbycie się owej materii nie pocią­ cie rozważywszy. co zamierzaliśmy powiedzieć o poznaniu idei. Może ktoś jednak podnieść zarzut. Odsuńcie bowiem na bok władzę zgodnie z przyjętym przez nas planem. daje początek bardzo wielu niemożliwym do wy­ Odpowiadam na to. to przecież może doń być podobna spodziewamy się. że nieaktywna idea. że byłoby rzeczą równie nie­ ga za sobą najmniejszych choćby negatywnych następstw. w czym idea mo­ poznania duchów. jakąś ideę duszy. co myśli. wyjaśnia. jest tylko jakimś szcze­ kań. i jeśli założenie. Aby odrzucić pogląd. że choć idea nie może przypominać ducha w jego myśleniu. w której nie. Albowiem przez słowo d u c h rozumiemy wy­ to potocznie sądzi. Prawdą jest. To bowiem. to myślę. d u c h oraz s u b s t a n c j a . Odpowiadam. tym bardziej. że jeśli nie istnieje żadna idea mnienia. skoro żadne badanie nie mogło ich przekonać. czyli idee. jest jawnie śmy dzięki niemu odbierać jedynie pewne nowe wrażenia zmysłowe albo wątpliwe. by substancja. że duch okazuje się jedyną substancją czy podstawą. zawsze lokowali główne nym. źródło swej siły i pewności siebie. a sądzę. ale przeciwnie. 27. a w dodatku ze znacznie większą łatwością. czy aby w ogóle posiadają jakąkolwiek duszę różniącą się czym­ materii uznano za możliwe. dlatego że nie dostarcza­ odczuje się w świecie jej braku. o ile się nie mylę. że duchy można poznać w taki sam sposób jak idee i ateistów do milczenia. że gdyby nas wyposażono w nowy zmysł. które uchodziły za stanowiące istotny fragment wiedzy. Powie ktoś może. aby te władze mogły być w ja­ nie powinno się poczytywać za ułomność rozumu ludzkiego. że tego. lecz wszystko da się pojąć bez niej równie ją nam idei ducha. Z pewnością jednak tego terminu. przyj­ nie są w stanie pojąć idei okrągłego kwadratu. że jeśli idea nie jest podobna do ducha pod stępną. że inni nie znajdą żadnego słusznego powodu do niechęci pod innymi względami. sama miała być ideą czy czymś do idei podob­ kiej wiedzy. Uporawszy się z tym. czyli aktywnej myślącej substancji. i jeśli wypływające zeń zmysłowe idee. że udowodniłem z całą oczywistością. tować pod jakimkolwiek innym względem. aby taka idea mogła istnieć. Główny powód. jeśli odróżnienie realnego ist­ 136. czyli niczego nie oznaczają. jest oczywistą niedorzecznością. kolwiek od ciała. zwięzłą i przy­ 138. choćby był przedstawiony jedynie jako hipoteza i choćby istnienie piewanie. Tutaj dodam do tego tytułem przypo­ 139. że wol­ nym poglądom oraz licznym wątpliwościom co do natury duszy. bardzo się już zaangażowali i poczynili w nich znaczne postępy. dotyczącej spraw ludzkich i boskich. że zmniejszają były pod każdym względem niczym oryginał. oznaczona terminami d u s z a . co ma na myśli. moglibyśmy poznać naszą własną duszę. Jest nawet no się spodziewać. co. mogłaby stanowić obraz czy podobiznę rów i teorii. to jednak działaniu czy samodzielnym istnieniu.

zakładając. którego istnienie polega nie na 142. ani niczemu poszerzając jakoś nasze władze umysłowe. ale raczej pojęcie relacji i zależności między rzeczami. ale jest czymś. jak poznajemy trójkąty. ideami w umyśle. czyli za pośrednictwem idei. powiedzieć. które zajmują wpływom moralności i religii. Nie będzie od rzeczy dodać. że to tylko spór o słowa i że z chwilą.]. o ile 141. A gdy jącą rozpadowi tak samo jak ciało. że „są znane" lub coś podobnego. wydaje się równie pojmujemy za pośrednictwem naszych własnych idei. który ze swej natury niezdolny jest cje i działania. nie mogło jest tym. którzy utrzymują. chce i myśli o ideach. imion. Gdyby ktoś powie­ niecielesna. Wydawało się niektórym. Głoszą oni jedynie. ponieważ zdaje mi się. to mu odpowiem. Toteż spodziewanie się. Nie należy sądzić. rozkład czy rozpad. nieaktywne przedmioty. nie mogą mieć żadnego być objęte tą samą nomenklaturą. to jest to ostatecznie kwestia umowy językowej. potrzeba nam koniecznie dokonać roz­ i idee są rzeczami tak bardzo różnymi. są wyłącznie biernymi jest podobna do idei. że się w szczególny sposób rzeczami duchowymi stały się zawiłe i niejasne. czasem dusza czy duch jest bytem aktywnym. czynią jązniszczalną i podlega­ mamy ideę. który jest od nich bardziej odległy i bardziej się od nich czym sam jestem. że tych terminów nie wolno używać za­ nie może tego dokonać nawet nieskończona potęga Stwórcy. która ani nie jest ideą. że po tym. rela­ podatne na unicestwienie niż taki byt. Aby więc zapobiec nie możemy poznać naszych dusz w taki sam sposób. która w tym sensie stanowi ich obraz lub ideę. trudno jest wskazać przerwy na naszych oczach są udziałem wszystkich ciał w przyrodzie (i co rację. w przeciw­ co by było podobne czy wspólne. Taki byt nie podlega za­ przedmioty postrzegane przez umysł mają tę wspólną cechę. na współczesną modłę. Kładę na nie przypominają tamte. niezłożoną substancję. ale na myśleniu i postrzeganiu idei. co oznaczam terminem j a. cie bierne. tak też inne duchy poznajemy za pośrednictwem to nacisk. co jest równoznaczne ze stwierdzeniem. jak przeze mnie pozostają do tych samych idei postrzeganych przez kogoś inne­ sądzę. Nic nie może być dział. Co więcej. raczej pojęcie ducha. który ją wpierw miennie. moglibyśmy się stać zdolni do przeczyć. że posiadamy ideę aktywnego bytu czy ideę działania. że absolutnie nie można jej unicestwić i że o tym jakieś pojęcie. co się rozumie przez te słowa. że dusza nie podlega zniszczeniu ności. pozosta­ śnienia kilku ważnych kwestii i zapobieżenia pewnym bardzo niebezpiecz­ jąc w takiej relacji do innych duchów. Pokazaliśmy już. że te ostat­ absurdalne. że są całkowi­ tem zniszczeniu przez siły przyrody. Posiadam pewną wiedzę go- czy pojęcie o moim umyśle i jego działaniach dotyczących idei o tyle. Ściśle rzecz ujmując. chociaż wolno powiedzieć. Nie ma w nich niczego. że byciu postrzeganym. a ich istnienie polega jedynie na tym. co by było bardziej się. Trzeba też zauważyć. że wszystkie niemyślące wpływu na aktywną. więc nie możemy właściwie powiedzieć. i aktów umysłu i rozpatrywać je w oderwaniu od samego umysłu czy ducha. są zdania. aut. jasnym jest. 82 83 . że albo zasadą życia organizmów zwierzęcych. jeśli wyodrębniamy rzeczy bardzo od siebie różne za pomocą różnych czy rozkładowi na mocy zwyczajnych praw przyrody albo ruchu. to mam natury nieśmiertelna. że te dyscypliny wiedzy. jest tym samym. że ruch. Przypuszczam. co jest określane nazwą d u c h czy d u s z a . w jakiej błękit czy ciepło postrzegane nym błędom dotyczącym natury duszy. jak gdybyśmy żywili nadzieję. że dusza jest niepodzielna. które bez innych nazw są powszechnie określane mianem idei. 27 [przyp. co się rozu­ różni niż światło od ciemności. że te słowa ozna­ 140. art. jakąkolwiek by miały budowę czy strukturę. gdy bezpośrednie znaczenia bardziej oczywiste niż to. Jeśli coś wiem. co rozumiemy pod pojęciem biegu natury). Duchy i zupełnie do siebie niepodobnych. że można tworzyć abstrakcyjne pojęcia władz Zob. że teoria idei abstrakcyjnych przyczy­ ludzkiego. dla której to. co postrzega. co zostało powiedziane. iż dusza jest ze swej wiem czy pojmuję. rozciąga znaczenie słowa i d e a na duchy.1 ją". że ci. prostą. że mamy ideę czy czają cokolwiek wspólnego tym obydwu naturom. jak poznajemy pozba­ wieloznaczności i pomieszaniu natur całkowicie do siebie nieprzystających wione czucia. nie można. że ponieważ w przypadku każdej relacji mamy którzy twierdzą. Ten właśnie po­ gląd upodobała sobie i skwapliwie zaadoptowała najgorsza część rodzaju 143. Prawda. mie przez d u s z ę albo s u b s t a n c j ę d u c h o w ą . to jest że rozumiemy znaczenie tego słowa. gdyż nie ma niczego. jednakże sprzyja to jasności i precyzyj­ obdarzył istnieniem. ani nie ciała. Ci zaś. gdy tym­ że dusza ludzka jest z natury nieśmiertelna. upatrując w nim najskuteczniejszego środka przeciwko wszelkim niła się w niemałym stopniu do tego. że one „istnie­ różnienia między duchem a ideą. jeśli ogół tak właśnie czyni. że są postrzegane. to nie należy sądzić. że zobaczymy dźwięk. zmiana. że kiedy powiadamy. że dusza człowieka jest jedynie nikłym płomykiem życia do czynienia z aktem umysłu. Ukazaliśmy jednak z całą oczywistością.że słowa te znaczą albo oznaczają realną rzecz. nierozciągłą i w rezultacie niezniszczalna. że w szerokim sensie można powiedzieć. przetrwać zniszczenia tego przybytku. który zamieszkuje. Nie twierdzę. To. tak jak idee znajdujące się w umysłach innych duchów poznania ducha w taki sposób. że może to mieć pewne znaczenie dla wyja­ naszej własnej duszy. że pomnażając czy nym bowiem razie nie moglibyśmy ani niczego o nim twierdzić. że mamy ich pojęcie.

że Boga poznajemy w sposób równie pew­ szenie duszy. 2 List do Kolosan. 146. co u zwierząt -jeśli. że istnienie Boga jest poznawane go z taką koniecznością. Oczywistym jest zatem. ale oglądając coś. że można się ich wszystkich pozbyć niż te. które mnie informują o istnieniu pew­ wicie od woli Stwórcy.]. w połączeniu ze ścisłą harmonią i dopasowaniem 1 1 List do Koiyntian. Jednakowoż. który jest ich przyczyną. jak powiadam. ponieważ skutki powstania niezliczonych wątpliwości i błędów o niebezpiecznych następ­ spotykane w przyrodzie są nieskończenie bardziej liczne i bardziej znaczące stwach dla moralności. które odsyłają mnie do innych istot samo niewidzialne. że chcąc wywrzeć wpływ 145. Nie wydaje mi się bynajmniej. co je reprezentuje w istocie ro stanowi sprzeczność. że tym. rozważymy wszystkie te rzeczy. niezmienny i spójny.1 Ale jeśli Boga. wywołanym i zdeterminowanym przez przedmioty poznania zmysłowe­ my sami. Postrzegam ten ruch miał wzbudzać jakąś ideę w umyśle kogoś innego. które kie rzeczy słowem swej mocy. Postaram w należyty sposób weźmiemy pod uwagę stałą regularność. który jest Twórcą przyrody. jak za uderzeniem rakiety. powiadają. Na podstawie tego. instynkty i naturalne skłonności. nie są wywołane przez akty ludzkiej woli ani od woli ludz­ widzimy Boga (jak sądzą niektórzy) wprost i bezpośrednio albo że widzimy kiej nie zależą. to jasno zdamy sobie sprawę. gdyż nie jest ideą. jasnym jest. W taki sposób całości. choć są takie rzeczy. porządek i wza­ się jednak wyjaśnić. 1. Dla bezmyślnego tłumu powszechną wymówkę zdaje się stanowić albo towarzyszące im znaki. do którego one wszystkie należą. co każe mniemać. kierując dało początek niezliczonym nieporozumieniom i polemikom między uczo­ jednocześnie naszą myśl na znaczenie i to. A jednak to czyste i jasne światło. 29 [przyp. kształt czy ruchy człowieka. ale to. zdolnych do działania. że o istnie­ na inne osoby. piękno strzega się za pomocą zmysłów. IV). sko­ rzeczy cielesne niejako takie.17. i to w sposób pełniejszy i jaśniejszy. w i e c z n y . podtrzymuje też możliwość tej komunikacji towarzyszą tym ideom i mają udział w ich powstawaniu. które w nas wzbudzają. wyd. stanowiące przeważającą część postrzeganych przez nas idei czy wra­ dzimy jakiekolwiek z innych stworzeń. aut. den. Dla przykładu wolę określa się jako poru­ 147. 84 85 . który podtrzymując wszyst­ nych konkretnych istot zdolnych do działania. jest dla mnie niezrozumiała. jak również od ich odpowiednich przedmiotów i skutków. Ducha ludzkiego czy osoby nie po­ jemne powiązanie rzeczy w przyrodzie. która to teoria. 12. (Wszystkie cytaty według Biblii Tysiąclecia. to uwierzylibyśmy w Jego istnienie i bylibyśmy nie. który filozofowie dali się nakłonić do wejrzenia w siebie i uważnego rozważenia by jednocześnie nie wskazywał jeszcze dobitniej na istnienie tego Ducha. A przecież potrzeba nam tylko otworzyć oczy. że umysł człowieka jest niczym piłka w ru­ ny i bezpośredni jak każdy inny umysł albo jakiegokolwiek ducha innego niż chu. mi z dziedziny idei zmysłowych. Kiedy zatem widzimy i doskonałość dużych stworzeń oraz niesłychany kunszt widoczny w budo­ kolor. zależy już całko­ różne ruchy. co zostało powiedziane. podobnych do mnie. mających rzekomo reprezentować abstrakcyjne pojęcia. Wolno nam nawet stwierdzić. wówczas postrzegamy jedynie wie mniejszych z nich. pożądania i pragnienia obserwowane nych terminów. gnięcia ludzi w spory i błędy dotyczące kwestii natury i funkcjonowania jest wspomniany Duch. jako wywoływane przez nich skutki 148. muszę wyznać. Nie wątpię. czyli duchów. które wzbudzają w nas przekona­ tak jak widzimy człowieka. własnych przekonań. co kryją w sobie atrybuty: j e - nymi. które się przypisuje zdolnym do działania istotom ludzkim. Gdybyśmy go mogli zobaczyć. wielkość. który jest „sprawcą wszystkiego we wszystkich"1. które się nazywa dziełami zobaczyć Pana Wszechrzeczy. Istnieje zatem jakiś inny Duch. zdumiewającą wspaniałość. To przyczynia się do w sposób znacznie bardziej oczywisty niż istnienie ludzi. umysłu niż posługiwanie się w odniesieniu do nich terminami zapożyczony­ a „wszystko w nim ma istnienie"2. Nic jednak bodaj nie przyczyniło się w większym stopniu do wcią­ ły. Wszak to oczywiste. byle tylko takiego śladu ludzkiej aktywności albo skutku przez niego wywołanego. ale zależy od pośrednictwa idei. jasny. zmiany i kombinacje idei. wola człowieka może jedynie wywołać ruch członków jego niu innych duchów nie możemy się dowiedzieć inaczej. d o b r y i d o s k o n a ­ 144. dzięki której mogą one postrzegać wzajemnie swoje istnie­ dza o innych duchach nie jest bezpośrednia. nade wszystko zaś nigdy nie dość podziwiane prawa bólu i przyjem­ wprowadzono do metafizyki i etyki bardzo wiele niejasnych i niejednoznacz­ ności. Dlatego moja wie­ między duchami. to. żeby miały one istnieć same przez się. 6. 1 Zob. niż wi­ natury. które oświeca każdego człowieka jest ideach. jak tylko za pośred­ ciała. że w ich powstaniu mają udział zdolne do działania istoty ludzkie. co mam na myśli. że takiemu ruchowi miałaby towarzyszyć jakaś idea lub żeby nictwem ich działań albo dzięki ideom. to posłuszni Jego nakazom. aby przecież jest dla każdego oczywiste. jak jest nią wiedza o moich nie. że żeń zmysłowych. n i e s k o ń c z e n i e mądry. że nie mogą Boga zobaczyć. Nie ma i uzyskać prawdziwy obraz rzeczy. Tylko On sam jest tym. art. że te rzeczy.

Księga Izajasza 45. która jest tak bliska i oczywista dla umysłu. który w niebie. któ­ może niczego zgoła wytwarzać. podczas gdy poszczególny ludzki umysł jest oznaczany przez pewien skoń­ rok uwieńczyłeś swoją dobrocią. służą temu.1 Do odkrycia tej wiel­ i wiele tym podobnych rzeczy. że nie przypisuje bezpośredniemu działaniu Boga te skutki. mniane procesy zachodzące w przyrodzie są absolutnie konieczne do tego. to jednak dla nie- byt różny zarówno od Boga. 2 Księga Amosa. gokolwiek innego zmysłu. kto jest zdolny do minimum re­ 151. podobnej do nas. stanowią argumenty przemawiające za tym. Jakże smutny to przykład i nadzorem nieskończenie mądrego i dobrego Ducha. tak że łąki się stroją trzodami. to muszę wyznać. 28. że jeśli przez przyrodę stwem. które naznaczają ludzkie życie. odczuwamy jakąś niezrozumiałą niechęć do tego. postrzega i myśli. sama pozostaje niepostrzegalna dla słowych wywoływanych w naszych umysłach w zgodzie z pewnymi stałymi człowieka. poronienia. jak i dobrocią Boga.5 Lecz i ogólnymi prawami. „Prawdziwie (jak powiada prorok) Tyś Bogiem ukrytym". które pogańscy filozo­ widzimy człowieka. Nie wątpię. Otóż w taki sam sposób widzimy Boga. pozbawiony jakiegokolwiek uchwytnego znaczenia. 27. 8. 4 Dzieje Apostolskie 17. które zostały spowodowane ślącym substytutem. co żyje. gdziekolwiek skierujemy swój wzrok. On sprawia. na przyroda jest jedynie czczym urojeniem. czy przyroda nie ma żadnego udziału w wytwa­ kwentny. Poza tym rodność idei czy wrażeń zmysłowych. kiej prawdy. tak samo że jest On bardzo odległy i chętnie byśmy Go zastąpili jakimś ślepym niemy- jak znakami są nasze postrzeżenia tych ruchów. 3 Psalm 65. że znane nam z obserwacji powol­ fleksji. dochodzi za pomo­ że ustanowiony porządek przyrody nie pozostaje pod bezpośrednią władzą cą swego rozumu nieznaczna tylko garstka ludzi. co przemawia zarówno za mądrością. że to słowo stanowi dla mnie pusty 1 dźwięk. Wolelibyśmy przyjąć. choć podobnej zasady myśli błyskawice . które bez przerwy wywierają na nas drapieżne zwierzęta. jest znakiem albo skutkiem Bożej mocy. deszczami ja spulchniłeś i pobłogosławiłeś jej płodom. by uwierzyć. Jasnym jest zatem. czyli Ducha. że wspo­ przejawami Bożej obecności. Ducha. słyszymy.15. wprowadzonym przez pogan. tak jak my. gdzie jasno widać.zapowiedź deszczu . On czyni naprowadza nas na myśl o istnieniu odrębnej. towarzyszącej tym ideom i przez nie reprezentowa­ przemienia ciemności w poranek. „w którym żyjemy. nic nie może być bardziej oczywiste niż istnienie Boga.13. 10.4 149. sło­ padające na miejsca pustynne. wywołując w nich całą tę różno­ za swą bezpośrednią przyczynę ręki Wszechmocnego Sprawcy. ne i stopniowe procesy powstawania rzeczy w przyrodzie nie wydają się mieć który jest bardzo bliski naszym umysłom. to jawne znaki obecności Boga postrzegamy wają się zbożem". nieszczęścia. wówczas jest jasnym. w tak małym stopniu ulegają jego wpływom. poruszamy się i jesteśmy". wistości jest On niedaleko od każdego z nas". które stale i stworzonych duchów. deszcze wpływ. czujemy czy postrzegamy za pomocąjakie. że podczas gdy jej ruchy i rozmaite zjawiska oddziałują na nasze pojmuje się wyłącznie widzialne łańcuchy skutków czy ciągi wrażeń zmy­ zmysły.i wysyła wiatr ze swoich zbiorników. jak i od praw natury oraz rzeczy postrzeganych uprzedzonego i uważnego umysłu nic nie będzie łatwiejsze do odczytania za pomocą zmysłów.1 On i ruchu. Bóg angażuje się tak bardzo w nasze ludzkie sprawy. że ktoś zarzuci nam. wem. doliny okry­ czony i ograniczony zbiór idei. „Na dźwięk Jego głosu huczą wody rusza się. że wydają się jak gdyby oślepieni nadmiarem światła. ale jedynie pewien zestaw idei. a dzień w noc zamienia". Trudniej jednak zrozumieć to. aby najprostsze i ogólne reguły mogły być stosowane w sposób stały i konse­ 150. 1 5 Dzieje Apostolskie. a te idee. Urzą­ rzaniu rzeczy przyrodzonych i każdą z nich musimy przypisać bezpośrednie­ dzenie owej potężnej machiny przyrody charakteryzuje się takim mistrzo­ mu i wyłącznemu działaniu Boga? Odpowiem na to. że wszystko co widzimy. że taki pogląd mógł się zestawieniach. po­ fowie zwykli przypisywać naturze. gdyż językiem. Cała różnica polega na tym. choć pozostają otoczeni tak wyraźnymi rzut znajduje się już w znacznej mierze w art. Odpowiedź na ten za­ głupoty i niedbalstwa tych. owoce zwiędłe w fazie kwitnienia. to ręka. że tak rozumiana przyroda nie choć Bóg ukrywa się przed oczyma człowieka zmysłowego i gnuśnego. 17. Zapytacie jednak. ukazujące się naszemu wzrokowi w przeróżnych odrębnych doskonałości Boga. jeśli przez c z ł o w i e k a rozumie się coś. od którego jesteśmy bezwzględnie i całkowicie zależni. Pawłowi) „w rzeczy­ przez ludzi. że się chmury podnoszą z krańców ziemi. 5. Tak pojmowa­ Księga Jeremiasza.3 Jednak pomimo tego. 86 87 . podobnych do nas samych. którzy. która kieruje całością. chociaż (jeśli mamy wierzyć św. aby nas poinformować o istnieniu skończonych przyjąć pośród chrześcijan wyznających wiarę w Pismo Święte.2 „Nawiedziłeś nej. Ale jeśli przez przyrodę rozumie się jakiś ry nie podejmie najmniejszego choćby wysiłku myślenia. że Pismo stale przemawia takim w każdym momencie i miejscu. 62. Toteż jasnym jest. że ziemię i nawodniłeś. że dla każdego.pewne wrażenia zmysłowe albo idee istniejące w naszych własnych umy­ którzy nie posiadali adekwatnych pojęć wszechobecności i nieskończonej słach.

155. gdziekolwiek się udajemy. tak jak cienie na wiek prawda. sposób nabyć wolne od wszelkich wątpliwości przekonanie. czyli aktu swojej woli. który kształtuje. i ogólnymi prawami jest tak konieczne do tego. że fakt. że można spotkać ludzi na tyle których nie może nabyć bez wielkiego trudu i wysiłku. związki i zależności między rzeczami. i daje nam chleb. Dalej. nigdy nie będą mieli dość podziwu dla śladów Boskiej mądrości rody nie są same pozbawione pożytku. byśmy mogli kierować spra­ 154. co tu zostało powiedziane. aut. rozpatrywane same w sobie i podtrzymuje w istnieniu cały system wszechświata. że bez tego ani nie wiado­ wiek może zobaczyć. każdy myślący czło­ wami naszego życia i wnikać w tajniki przyrody. to. żebyśmy mogli w ten 153. są one absolut­ wszędzie. Nie powinniśmy so­ nierozumnych. jaśniejących w urządzeniu przyrody. abyśmy go pożywali. Jasny pogląd na te wielkie prawdy nie może nie natchnąć naszych serc szerzej. że „oczy Pana które są następstwem ogólnych praw przyrody i owocem działań skończo­ na każdym miejscu widzą dobro i zło. gdy spojrzymy ści. że oszczędnie dysponuje rzeczami. Nasze horyzonty są jednak i szaty. jakiekolwiek trudności by stąd wynikały. tować nad tymi ważnymi kwestiami i z nimi obcować. że bie jednak wyobrażać. aby pojąć różnorakie cele. że te poszczególne rzeczy. art. czy aby nie jest następstwem przesą­ Jakże się przeto dziwić. nie niezbędnym warunkiem naszej pomyślności.będziemy 156. tłumaczy się wyłącznie brakiem uwagi i niedo­ wieka na nic by się nie zdały. dla którego znaleźliśmy się na tym świecie . Powinniśmy się dziwić raczej temu. posiadają naturę dobra. aby przechylić szalę na korzyść naszych ne pojąć albo nie chcą sobie w tym celu zadawać trudu. Czy jednak istnieje jakakol­ ności i uwypuklają piękno pozostałej części stworzenia. gdyż są źródłem pożądanej różnorod­ i dobroci. świę­ niała obfitość stworzeń nie powinna być interpretowana jako przejaw słabo­ tości i sprawiedliwości Wszechmogącego Ducha miała z uporem i bez wy­ ści czy rozrzutności ich Stwórcy. Przecież nic nie jest bardziej porządzających wolnym czasem jedynie za sprawą gnuśnej i obrzydliwej oczywiste niż to. że owa wspa­ przeniknięta i oświecona autentycznym poczuciem wszechobecności.ponad bliską obecność wszechmądrego Ducha. pełną czci uwagą i świętą bojaźnią. powinniśmy zauważyć. że owe niedoskonałości i wady przy­ fleksji. nie dają się do niej przekonać. dlatego na przykład skupiamy naszą uwagę na idei jakiegoś sze myśli. Z tego. którzy są zasad. wyćwiczeni w rzetelnym i dalekowzrocznym myśleniu i przywykli do re­ 152. niż temu. niej odciąć. iż w ogóle istnieją jacyś zwolennicy ateizmu mo jak szeroka i głęboka myśl ludzka. co zauważyli­ wydające się złem.1 Już ten jeden istotnie wyśmiewać dzieła Opatrzności. żeby stateczną pojętnością umysłu. Tymczasem. reguluje zmuszeni przyznać. Niestety należy się obawiać. Duchy mierne i nienawykłe do refleksji mogą tego rodzaju zdolności czy władze umysłowe w ogóle istniały. nie jest przekonana nie roślin i zwierząt zanim osiągną pełną dojrzałość za świadectwo braku w pełni i z całą oczywistością o istnieniu Boga. Przyczynienie 1 Zob. by lekceważyć tak oczywistą i doniosłą prawdę. Jeśli zaś chodzi o obecną w świecie domieszkę niedoli i cierpienia. że funkcjonowanie w zgodzie z ustalonymi niu z całym systemem stworzenia. się do uznania tej prawdy stanowiło główny cel i sens mojego trudu. ale raczej należy w niej widzieć argument rzutów sumienia naruszać Jego prawa. niedoskonałych duchów. naturę ludz­ i najlepszą obronę przeciwko występkowi. że Wszechmocny Duch potrafi stworzyć każdą rzecz za opieszałości popadło w ateizm. w naszym obecnym stanie. żeby dusza pomocą samego fiat. że większość ludzi. która oświecałaby umysł tak mocno. abyśmy się w nie przyodziali". żeby nie można się od obrazie służą podkreśleniu jego jaśniejszych i bardziej świetlistych partii. kiej wolności i cel. tak więc 88 89 . choć należałoby się tego roztropności u Twórcy przyrody. co w naszych badaniach zasługuje na pierw­ sze miejsce jest rozmyślanie o Bogu i o naszym obowiązku. że zwierzęcia czy rośliny przysparza Wszechmogącemu Stwórcy więcej trudów nazbyt wielu mieszkańców chrześcijańskich krajów. 31 [przyp. że stworzenie niesłychanie subtelnego organizmu lekceważąc ją. która stanowi najlepszą zachętę do cnoty relacje i okoliczności. Na podstawie tego. odwracając od niej myśl i celowo przymykając na nią oczy? Byłoby też dobrze. Wszak w końcu tym. że uznajemy trwonienie nasion i zarodków oraz przypadkowe niszcze­ pienia uwagi czy otwierania oczu swojego umysłu. ani cała mądrość i pomysłowość czło­ albo herezji manichejskiej. że jest on obecny i zna nasze najskryt­ zbyt wąskie. i że pozostajemy w absolutnej i bezpośredniej od Niego zależno­ indywidualnego cierpienia i uznajemy go za zło. kiedy sieje rozważy w powiąza­ śmy gdzie indziej wynika jasno. Powinniśmy zatem z powagą medy­ świadczący o bezmiarze Jego potęgi. Stąd wynika jasno. Niepodobna przecież zupełnie. których piękna i harmonii nie są zdol­ faktor w zupełności by wystarczył. w jakich doznajemy bólu i przyjemności. ludzi znaczących i roz­ czy kłopotów niż stworzenie małego kamyka. ustawicznie zaabsorbowana po­ du nabytego wskutek naszego obycia się z małostkowymi i skąpymi osobni­ gonią za korzyściami materialnymi albo przyjemnością i nienawykła do sku­ kami. gdybyśmy zbadali. Nie byłoby bowiem możliwe nawet to. Ci jednak.]. W przypadku człowieka można rzeczywi­ spodziewać po rozumnych stworzeniach? ście poczytać za przejaw mądrości to. że On jest z nami i zachowuje nas nych.

Januszowi Salamonowi SJ oraz dr. Przemysławowi Spryszakowi za uważną lekturę oraz życzliwe i wnikliwe komentarze.że wskazanie w ich obrębie na błąd w rozumo­ waniu lub fałszywość ich założeń czy przesłanek jest rzeczą nadzwyczaj trudną. Przekonania te można śmiało uznać za problematyczne. których pozna­ nie i wcielanie w życie stanowi szczyt doskonałości ludzkiej natury. Któż może bowiem wziąć na poważnie pogląd. unicestwiamy cały świat istniejący na zewnątrz naszego umysłu (bo takiego czegoś jak świat poza umysłem po prostu nie ma). co tutaj powiedziałem. pomniejszym filozofem brytyjskim. czyli od momentu opublikowania Traktatu o zasadach ludzkiego poznania (1710). spodziewać się można. gdyby to. nie zdołało natchnąć moich czytelników pobożnym po­ czuciem obecności Pana. iż jego teorie są trafne. Jego empiryzm jest na tyle różny od empiryzmu zarówno Locke'a. Z niewzruszoną pewnością odnosimy się do wszyst­ kich rzeczy tak. i na pewno jest czymś w stosunku do naszego umysłu zewnętrznym. po drugie empirystą. poddawane były surowej krytyce. Berkeley z pewnością należy do filozoficznej ekstraklasy. A wykazawszy fałszywość i próżność tych jało­ wych dociekań. warto się zainteresować. wszak po byle drzemce bez wahania budzimy się z przekonaniem. prawdziwe i dobrze opisują rzeczywistość. że otaczająca nas rzeczywi­ stość jest taka. stanowiącej kamień obrazy dla tzw. Stanowisko takie wydaje się jawną niedorzecznością. graniczącym niemal z pewnością. pozostającym w cieniu dwóch gigantów: Johna Locke'a i Davida Hume'a. Serdecznie dziękuję dr. gdy byłem stypendystą Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej.musiałbym je uznać za całkowicie bezużyteczne i daremne. jaka była przed zaśnięciem. iż poprawna odpowiedź brzmiałaby: „George Berkeley". po pierw­ sze. sięgając do źródła. z olbrzymim prawdopodobieństwem. a jego postać stanowi kamień milowy filozofii w ogóle. co się z nimi działo podczas naszej zmysłowej absencji. Tekst powstał. Choć w innych dziełach nasz autor prezentuje nowe i ulepszone argumenty na rzecz swo­ ich tez. które w różnych odmianach i postaciach wciąż są żywe. Dlatego teoriami Berkeleya. Choćby z przekory wobec spotykanych tu i ówdzie poglądów jakoby Berkeley był. aby ze czcią przyjęli zbawienne prawdy Ewangelii. nie musi to bynajmniej oznaczać. jakbyśmy doskonale wiedzieli. iż zamykając oczy. może raczej . po trzecie wreszcie idealistą subiektywnym. Poglądy Berkeleya od początku. POSŁOWIE Sola mens1 Wstęp Gdyby w telewizyjnym ąuizie pojawiło się pytanie o autora najbardziej polito­ wania godnej koncepcji filozoficznej. wypada im udzie­ lić rady. a więc do Traktatu. 91 . zdrowego rozsądku. które stanowią główne zajęcie uczonych.

że nasza myśl pomyślnie lub niepomyślnie przeszła test. a w osta­ nadzwyczaj jasny. kształt etc. „istnieje moja ręka" etc. co samo nie dzy jaźnią a tym. Standardowe ilustracje analizy wyrażeń można odnaleźć w przypadku Berkeleya mamy do czynienia z wizją rozsądku jako zbioru przekonań w pierwszej części Traktatu. iż nasze mamy do czynienia z dwoma rozwiązaniami tego samego problemu . iż chodzi tutaj o to samo stanowi­ że negatywny wynik analiz. że przypisywa­ kolwiek treści. z konieczności stał się punktem wyjścia dla twierdzenia metafizycz­ ny mu idealizm subiektywny jest w pewnym sensie radykalizacją niektórych tez nego: sformułowania tezy o charakterze egzystencjalnym. mia­ Percepcje nie są przekonaniowe. Należy go zatem postrzegać jako swoistą władzę kontrolną. że kluczowego dla teorii Johna Locke'a. iż pojęcie materii jest pozbawione jakiej­ sko w sprawie źródeł poznania.jak i Hunie'a. którym tarbińskiego: „nazwa pozorna". charakterystycznych zarówno dla racjonalizmu. ostatecznie decydując się na analizę kompleksową. iż nych przekonań za pomocą reguł dedukcyjnych. jest po prostu przekonaniem. co jej się prezentuje w szeroko pojmowanych aktach umysłu. że pojęcie materii jest bezprzedmiotowe. że Berkeley podejmuje heroiczną próbę zbudowania prócz ich spójności także to. dotyczy kompleksu: znaczonego pojęcia oraz oznaczanego przed­ tywania błędów i niejasności. może uchodzić za nadzwyczaj osoby". jak racjonalizm i empiryzm. że z trudem można obronić pogląd. W tym W tym elemencie Berkeley niewątpliwie różni się od Kartezjusza czy Spinozy. np. analiza semantyczna.E. Berkeley wkłada maksi­ ta. Ana­ Drugie znaczenie zdrowego rozsądku jest już bardziej klasyczne. Raz jako wła­ da żadnej referencji. Wcześniej jednak niezbędne będą pewne lecz zarazem czymś umysłowym. i nie. gdyż wskazuje na uprzywilejowaną pozycję umysłu. jak i empiryzmu. „istnieją inne dbałości Berkeleya o uzasadnienie swoich przekonań. że pozostawał on pod silnym wpływem pism Nicholasa Male. wszechnie wiadomo. a przy niezaprzeczalnej pewne zdania dotyczące świata. Zacznijmy od uwag o charakterze metodologicznym: pomieszczona w Traktacie (3) Funkcjonalny charakter zdrowego rozsądku. Są ideami. będącej ekspozycją skrupulatnej analizy pojęcia materii bazowych. wtórnych przekonań na temat świa­ . nie posia­ Zdrowy rozsądek u Berkeleya można rozumieć na dwa sposoby. mianowicie analizy przekonań. do czego się one odnoszą. co w języku angielskim nazywa się sprawną i współcześnie brzmiącą argumentację filozofa analitycznego. Dla Berkeleya ma to znaczenie funda­ mentalne. Ciekawe jest to. Zdanie Jestem przekonany. będącej po prostu badaniem związków między zespołem ży­ stratu. najlepiej pasowałby termin Tadeusza Ko­ kiem. Dwie rzeczy należy wziąć pod uwagę. takie jak rozciągłość. bardziej fundamental­ subiektywnego" i przeciwstawienie „idealizmowi transcendentalnemu" sugeruje. (2) analizy przekonań oraz (3) odwołania się do tzw. bo tak dysponującą narzędziami służącymi do badania poprawności rozumowania. tzn. konstytuują to. tzn. wychwy­ można ją określić. uchodzą za obiekty. według którego ku. Berkeley waha się między takiej teorii filozoficznej. Określenie ich w Krytyce czystego rozumu mianem „idealizmu teczności o wskazanie mechanizmu ich generowania z innych. że coś jest lub nie jest zgodne ze zdrowym rozsąd­ ry któregoś ze współczesnych filozofów. Różnią się jednak od sądów wyrażanych w zda­ uwagi natury metodologicznej i metafilozoficznej. pozwala przejść do drugiego etapu analizy. Moore'a. że Jan jest w domu" wyraża stan naszego umysłu oraz opisuje Między zdrowym rozsądkiem a filozofią immanencji mój stosunek do zdania „Jan jest w domu". Przekonania w pierwszej kolejności coś wyrażają. nowicie (1) bytu. wokół której ogniskują się własności pierwotne rzeczy. Idee są podstawową jednostką semantyczną. podczas gdy przekonania (sądy) są zespołami idei.zmysł wspólny). mum wysiłku w wykazanie. Po pierwsze. do których odnoszą się wyrażenia naszego języka. Gdybyśmy chcieli użyć nomenklatu­ dzę refleksyjną: kiedy mówimy. czymś. Nie kontekście stosunek Immanuela Kanta do idei wyłożonych w Traktacie wydaje się chodzi bowiem o analizę przekonań pod kątem ich wzajemnej zgodności. zdrowego rozsąd­ Świetną ilustracją takiego podejścia jest stanowisko G. branche'a i stanowiska kartezjańskiego w ogólności. Po drugie. nie przyjmują postaci sądów. argumentacja z Trak­ (2) Analiza przekonań może przyjmować dwojakiego rodzaju formę: analizy tatu podważa zapatrywania Locke'a i Kartezjusza na kwestię istnienia materii-sub. do niczego się nie odnosi. tudzież kompleksowej analizy przekonań obejmujących mogą prowadzić do wniosku. Odrzucenie przekonania. Po­ ne. Co więcej. jedną i drugą formą analizy.przypomnijmy. Te dwie przesłanki wionych przez nas sądów. okażą się dwiema stronami tej samej monety. Nie można też nie wspomnieć o tym. iż istnieje materia. która posiada kwalifikacje pierwot­ Teza mówiąca o związkach Berkeleya z racjonalizmem nie powinna dziwić. moż­ cjonalnego". stwierdzający. w której dwa. niach. Odpowiedź może brzmieć: i tak. rozstrzygnięcie. W niniejszym szkicu rozważę poglądy George'a Berkeleya na trzy kwestie. Czy zatem (1) Analiza wyrażeń. na zinterpretować w kategoriach wyznaczania zakresu pojęcia przez jego treść. zy wyrażeń. rozporządza rozsądek. zdrowy rozsądek w tym sensie to po prostu pewien typ żywionych przez 92 93 . Przyzwyczajeni jesteśmy wią­ o zasadach ludzkiego poznania argumentacja przybiera trzy różne postaci: (1) anali­ zać pojęcie zdrowego rozsądku z pewną klasą przekonań na temat rzeczywistości. pozornie tak od siebie odległe stanowiska. mówiąc. spójności przekonań.opisują. Moglibyśmy takie stanowisko określić mianem „funk­ miotu. Całość jest niezwykle złożoną konstrukcją teoretyczną. ku któremu Berkeley ostatecznie się skłania. będących punktem wyjścia dla innych. oznacza to. Najogólniej liza wyrażeń skorelowana jest zatem z pewną wizją rzeczywistości. w drugiej . Chodzi raczej o wskazanie. (2) umysłu i (3) Boga.stosunku mię­ przekonania opierają się na czymś od nich jakościowo różnym. „istnieją przedmioty materialne". common sense (z języka łacińskiego sensus communis .

że tym. Ten trójdziel­ walne. Jeżeli całościowo pojętą władzę Przechodzimy teraz do omówienia kilku szczegółowych kwestii. ajedynie nadaje im status tego. także Arystoteles.wysuwane przeciw teorii jakości pierwotnych. my się na następujące rozumowanie: jeżeli nasz (ludzki) umysł nie jest przyczyną tre­ albo transcendentalizm (I. są jedynie byty mentalne (umysłowe). zależy zatem od tego. w jaki sposób scharakteryzujemy Berkeleya. wydaje się jednak. że nasze przekonanie p jest zdroworozsądkowe typu zależność przyczynową. Nie jest tak. Prze­ własności rzeczy istniejących poza umysłem) . że pozostaje w opozycji do tego jakże szero­ kiego nurtu europejskiej myśli filozoficznej XVII wieku. Stanowisko Berkeleya nie powinno szokować. Platon. W aspekcie epistemologicznym Berkeley zdaje się twierdzić. a przede wszystkim teorię jakości pierwotnych. ale to nie oznacza wcale. nie może być wątpliwości. duch. cokolwiek miałoby się stać treścią dostępną umysłowi. że chodzi o trzecią drogę. 94 95 . Traktat jest w istocie swojej tekstem apologetyczno-polemicznym. Berkeley nie jest racjonalistą w stylu kartezjańskim. iż Berkeley może być uznany talnych. ze św. Tymczasem musimy zdać sobie sprawę. broni stanowiska teistycznego. Umieszczając ją wśród teorii empirystycznych. Teraz rozumowanie Ber­ zumie się termin „idealizm". abstrakcyjnych idei ogólnych oraz (2) krytyka Skomplikowane rozumowanie z początkowych partii Traktatu . Nie bez znaczenia pozostaje fakt. z jaką mamy Oba sensy rozsądku najpełniej zostaną omówione przez I. ostatecznie jest du­ Tytuł niniejszego paragrafu sugeruje. keleya staje sięjasne: Bóg niczego nie musi poznawać drogą przyczynowego zewnętrz­ nego wzbudzania w jego umyśle treści mentalnych. Schellinga i Fichtego. i jeżeli istniejątylko treści gmatycznej drzemki zbudził Hume. a więc umysł występuje jako ontolo­ z powodu dla nas oczywistego. że autor nie przekroczył prowadzony przez Berkeleya atak na teorię Locke'a ma podstawy w przekonaniach jeszcze Rubikonu. Okoliczność ta ma duże znaczenie dla odczytania sensu pogląd głosił Parmenides. Nie mogą takie być treści te są w całości jego własnym wytworem. Zakwalifikowanie Berkeleya do obozu racjonalistów może u niektórych budzić Idee . ang. mianowicie Berkeley nie jest racjonalistą w sensie giczny gwarant każdej treści pojawiającej się w jego zasięgu. Jego zdaniem. co poznawalne. ny podział ma uświadomić czytelnikowi Traktatu. Taki sam Kanta. Tomaszem z Akwinu na czele. że i zaakceptowane jako żywiony przez nasz umysł zbiór sądów. po prostu treści poświęcone odparciu idealizmu subiektywnego G. mens.jakości . teorią idei: treści mentalne pochodzą z percepcji. a z filozofów bliższych Berke­ teorii Berkeleyowskiej.umysł przekonań na temat świata. istnieje umysł.materia mieszane uczucia. iż jedynym i wyłącznym przedmiotem aktywności argumentem filozoficznym na rzecz istnienia Boga. podważamy podstawy naszej metafizycznym idzie jeszcze dalej. że religijnych Irlandczyka. czyli po prostu za ich przyczynę. wyobraźni i refleksji. Obie koncepcje były autorstwa znamienitego filozofa poglądowi Locke'a w sprawie istnienia jakości pierwotnych (jako obiektywnych angielskiego. iż centralny pomysł tego irlandzkiego filozofa sprowadza się w istycznych. Taki umysł. Na to właśnie Berkeley kartezjańskim. Johna Locke'a. iż istnieją jakieś treści się nie godzi. po którym musiał przyjść albo sceptycyzm (D. Kant). żep i po­ W koncepcji Berkeleya pochodzenie treści mentalnych nadbudowane jest nad siadać zdolność rozsądzania to dwie różne rzeczy wzajemnie do siebie niereduko. że Bóg istnieje. to oczywiście Bóg. a wręcz uzmysłowić nam. co mental­ wiary.sugeruje. pojęciach i życiu umysłu pozwalają na wysnu­ skomplikowaną argumentację mającą doprowadzić do ugruntowania przekonań te- cie przypuszczenia. Jest tak w istocie. musi za pierwszego filozofa antycypującego transcendentalną filozofię wielkiej trójki: stać się treścią mentalną. zastane kognitywnej naszego umysłu są jego własne treści. utrzymując. ne. Dwa zagadnienia odgrywa- Geist). Być przekonanym. Nie oznacza to bynajmniej. Jeżeli poprawnie ro­ mentalne wytwarzając. straciliby­ leyowi niektórzy scholastycy. niem. że nie należy także pospiesznie i zbyt pochop­ nie przesądzać o jego przynależności do empiryzmu. mianowicie doprowadzenie do To. Hume). jedynie na mocy faktu posiadania władzy rozsądzania. że aktywność umysłowa człowieka. co mentalne. rozum i zmysły bez wątpienia trzeba będzie uznać za jego części składowe. jakkolwiek w pewnej swojej fazie zależna od relacji kauzalnej czynnika pozaumysłowego i samego umysłu. młody człowiek o silnej wierze. będących kon­ kognitywno-wolitywnych aktywności nazwiemy umysłem (łac. Przekonania te nie są jednak pierwotne. Kanta w Krytyce czy­ do czynienia w przypadku umysłu ludzkiego. Berkeleya. co istnieje. że Kanta z do­ ści mentalnych. który spełnia obie te funkcje równocześnie. trzyć pewnym zastrzeżeniem. ale też że fragmenty pierwszej Krytyki zostały mentalne. natomiast w aspekcie nych. inicjatora nowożytnego ruchu empirystycznego. Z tego Między racjonalizmem a empiryzmem wynika. a więc wszystkie treści mentalne są generowane w ramach jego władzy umysłowej. jest to. Berkeley dąży do uznania Boga za ontologicznego gwaranta wszelkich treści. za nic w świecie nie mógłby się zgodzić z tezą. śmy z oczu jej największą zaletę i jednocześnie wadę. może być gwarancja statusu treści men­ stego rozumu. Innymi słowy. Berkeley. przedstawia w nim Wypowiedzi Berkeleya o ideach. iż należy przedstawioną powyżej tezę opa­ blowaniem życia umysłowego Boga z naturalnie nałożonymi ograniczeniami. sekwencjami zajmowanego przez Berkeleya stanowiska. W ten sposób Traktat staje się swojej istocie do stwierdzenia. przyjmując teorię abstrakcyjnych idei ogól­ tym. jątutaj centralną rolę: (1) krytyka tzw. iż jedyną gwarancją. czy zgodzi­ granic możliwości racjonalizmu. mind. Wyrażenie „bycie wytworem umysłu" rozumieć należy jako pewnego wrodzone (innatyzm).

że nie istnieją idee wą odrzucenia teorii jakości pierwotnych. a w dalszej kolejności materii-substratu ogólne. Konsekwencje ontologiczne tradycyjnie przynależną do tzw. G. Pierwsza jest czystą możnością. iż istnieją abstrakcyjne idee stany mentalne. tycyzmu. co odrzuca. Wątpliwe na gruncie teorii nie są wcale łatwiejsze do zaakceptowania. Trudno nie zgodzić się co do tego. bycie Idee w swojej podstawie są również konkretne. konsekwentnie godzimy się na to. aktualnie pochod­ (wyłączając Boga). Oznacza to. ale ich ogólność nie ma charakteru abstrakcyjnego (nie uzyskują jako podstawy ontycznej przedmiotu. najczęściej nazywana materiałem. jak i ontologicznej. które dostępne są wyraz poszukiwania trzeciej drogi między Kartezjuszem i Lockiem . Przypomnijmy. podczas gdy jakości pierwotne pozostają poza zasię­ sama idea towarzyszy nam w doświadczeniu (percepcji) wielu przedmiotów. co nie byłoby powią­ W analizowanym przypadku Berkeleyowi chodzi o ściśle określony typ ogólności: zane z konkretną percepcją. w jakimś sensie rezygnowaniem z niego. Przypisuje sieją Arystote­ dywidualności. o ile różnią się od siebie idee cechy zaś przynależą tylko Bogu. giem władz kognitywnych. gdyby nie drugi zarzut. Stąd już blisko do jakieś wersji agnostycyzmu lub scep­ Nie chodzi zatem o kwestię różnicy między konkretem a ideami ogólnymi .właśnie za spra­ w percepcjach jakiegoś podmiotu. bez związku z przedmiotem. Tutaj pojawia się ważny niuans w teorii Berkeleya. Nie istnieją przed­ w stanie przyjąć każdą formę. za pomocą kon­ ogólne. że jest bytem). będący wyra­ ley nie chce się zgodzić. iż istnieją jest zatem kwestią wtórną i przynależy do porządku wyjaśniania rzeczywistości. Nie wydaje się jednak. że nie wszystkie rodzaje form może przyjąć. wydaje się dziełem. choć nie oznacza to wcale. obiektywnie i poza wszelką percepcją. choć jednocze­ ciepłym. co Locke nazywa substratem.złożenie z materii i formy. Gdyby zgodzić się. Berkeley z największą niechęcią odnosił się do tezy. krytykując Locke'a. Idea jest ogólna. mentalne. szczególnie gdy dobrze przeanalizuje się życie mentalne. Właśnie z takimi poglądami walczy Berkeley. którym niesie konsekwencje zarówno natury epistemologicznej. że przedmiot jest wiązką własności. Locke'a na temat możliwości wyabstrahowania treści ogólnych z percepcji. gdyż ta przedmiotów są jakości wtórne. Nie chodzi wszak o konkretność przedmiotu. Różnica mię­ istnieją tylko duchy. gdyż niechybnie śnie mogą być ogólne. Tym zatem. indywidualne. będące zawsze ideami czegoś i będące do czegoś. Są ogólne z uwagi na pewną cechę. a więc obiekty Berkeley. lecz ogólność percepcji generujących idee. Gdyby przyjąć jej istnienie. a więc jest przedmiotem ją dwa typy materii: pierwsza i druga. Te mi percypowanymi i różnią się od siebie jedynie o tyle. że jest przedmiotem ogólnym. Abstrakcyjne idee ogólne są po prostu mamidłami i nie zem pewnego niezdecydowania autora. ce w pewnym sensie stanami podmiotu. Nie oznacza to. warto zwrócić przyjęcia. bycie gorzkim. możliwy. trzeba było­ lesowi oraz średniowiecznym sukcesorom jego myśli. a to jest zupełnie inna forma in­ sem teorii klasycznej. takie jak rozciągłość. Locke'a teoria materii-substratu o kilku podstawowych własnościach jest reflek­ lecz raczej konkretność doświadczenia przedmiotu. Na to Berke­ kłosiem pewnej wersji racjonalizmu. Trzeba bowiem pamiętać. że nie przyznałby jej Odrzucając abstrakcyjne idee ogólne. Mówienie o materii Proces ten nie jest. Akceptując ją. odniesione. który cechuje Berkeleya. sporu o uniwersalia. które można czytać jako mogą istnieć z tego prostego powodu. Abstrakcja wprowadziłaby w ten układ zależności nową oderwane od przedmiotów treści ogólne. iż Berkeley. Więcej nawet. iż idee nie istnieją jakościami wtórnymi. Nie oznacza to bynajmniej. wowy sposób istnienia to tzw. w myśl której ale nie czystą. znanej na długo przed Kartezjuszem. Na to nakłada się dodatkowo teoria. że podsta­ nie J. że mówienie o percepcjach ogólnych że John Locke głosił doktrynę dwóch rodzajów jakości: pierwotnych i wtórnych. nie jest jakaś bliżej nieokreślona Teoria ta nie byłaby pełna. jaką się odznaczają. W aspek­ te własności przysługują). czyli może stać się podstawą dla każdego przedmiotu mioty ogólne. natomiast przedmioty są konkreta­ czynnik ontologiczny. które różnią się od siebie pod względem ontologicz­ staje kwestia istnienia materii pierwszej. Zaakceptowanie istnienia jakości pierwotnych miana ogólnych na podstawie oderwania jakichś własności od przedmiotów. treści abstrakcyjne jako kolejna kategoria przedmiotów. Berkeley godzi w podstawowe przekona­ statusu bytowego (orzekał o niej. Odrzucenie miałoby być materią. synolon . by Arystoteles chętnie przy­ tych przedmiotów. tzn. znawał istnienie materii pierwszej. jakości pierwotnych. odnosi się również do Stagiryty. bycie w czasie. Berkeley odrzuca jakości pierwotne. poza kontekstem percepcji. będące znaczeniami naszych wyrażeń. Traktat. Wedle teorii Arystotelesa istnie­ by powiedzieć. a co po prostu mienia którego zależy to. Jakości wtórne to jakości będą­ bowiem do czegoś konkretnego. najbardziej fundamentalne własności przed­ wyobrazić. Abstrakcja jest procesem Nie ulega wątpliwości. bycie wysokim etc. odnosi się miotów. która pobudza nasze zmysły i wywołuje stany mentalne zwane abstrakcyjnych idei ogólnych ma swoje źródło w przekonaniu. Berkeleya jest pojęcie konkretności. a zatem treści mentalne z nimi związane. Istnieją. czyli konkretne uwagę na fakt. że istnieją tylko takie idee. że mamy tutaj do czynienia z poglądami będącymi po­ odrywania się od przedmiotu. tzn. jakość: abstrakcyjne idee ogólne byłyby odnoszone do czegoś. jest pewnym nadużyciem. takich percepcji nie sposób sobie po prostu Pierwszy rodzaj jakości to obiektywne. którego status mógłby sugerować odwieczność i wieczność. która jest w sensie ogólnym. dopuścilibyśmy nym. czy w ogóle zrozumiemy jego teorię języka. że jedynymi poznawalnymi jakościami mianowicie możliwość odnoszenia do wielu przedmiotów. że istnieją kretnej percepcji. tym razem dotyczący istnienia tzw. że prawdziwy­ dzy oboma rodzajami materii jest zatem różnicą ontologiczna. od zrozu­ ich istnienie implikuje istnienie czegoś. Pogląd taki jest trudny do Choć brak tu miejsca na szerszą prezentację poglądów Arystotelesa. Problematyczna pozo­ mi konkretami są jedynie duchy. nych w stosunku do percepcji. Należą do nich np. że przedmiot jest wtórny w stosunku do idei. jest możnością. kształt. ale istnieją przedmioty będące kompleksem idei. że istnieje coś takiego jak abstrakcyjna rzeczywistość ogólna. 96 97 . ponieważ oznaczałby. jaki przedstawia w Traktacie ogólność treści pojęciowych. Materia druga. Każda percepcja jest ściśle określona i zindywidualizowana. abstrakcyjną ogólność idei. cie epistemologicznym należy się zgodzić. zdaniem Berkeleya.

de facto posługujemy się Gdyby się okazało. Jasne jest zatem. (2) Zagadnienie epistemologiczne wyraża następująca kwe­ cych funkcję podmiotów zdań egzystencjalnych. wspierana me­ sze konsekwencje. jedyny problem.in. Nowe zdanie przyjmie postać: „Jan jest po­ jest stale obecny w perspektywie poznawczej jakiegoś podmiotu. które będziemy chcieli przetestować. oznaczałoby zniweczenie całej argumentacji. W naszym przypadku będzie to deskrypcja typu: „koń z długim rogiem pośrodku Stanowisko Berkeleya jest stosunkowo łatwe do wyrażenia: istnieć to być po­ łba". jaki powstaje. mianowicie że zawsze istnieje jakiś umysł postrzegający przedmioty. że istnieją przedmioty. że przedmiot. tym razem o wiele większy i kto wie. Referencja zdania „Jednorożce istnieją" zależy od pomyślnego przejścia testu. czy nie trudniejszy do rozwiązania. że „x istnieje". który nazywamy jednorożcem. Do zagadnień logicznych zaliczymy kwestie orzekania o przedmiocie dwóch predy­ Jeżeli któryś z członów jest fałszywy. że nasze zdanie odnosi zależny w swoim bycie od umysłu. oferuje nam zupełnie inną wizję uniwer­ sum przedmiotów. Przyjmijmy. mówimy. tologiczna: jeżeli jedynym bytem jest to. kto i w jaki tyczy kwestii epistemologicznych. brody Platona. że referent wyrażenia „Jan" stawmy za „istnieje" nowy predykat. że Berkeleya stanowi poważne wyzwanie epistemologiczne i tylko pod pewnymi wa­ zdanie to jest prawdziwe (jako derywat zdania „Jan jest wysoki"). Możemy przyjąć dwie strategie: skraj­ owi za wiele. w języku łacińskim: esse = percipi. Quine'a. gdy wyrażenie „Jan" posiada referencję niezależną od referencji jakiego­ podstawiając je za predykat „jest wysoki". do­ stia: jeżeli istnieć. pokrywają się. Podstawiając teraz deskrypcję za nazwę. dające się już przeanalizować metodą Quine'a: wariantom interpretacji i konsekwencjom. całość jest fałszywa. otrzymujemy nowe zdanie: „Konie strzeganym. Teza Zdanie po modyfikacji będzie wyglądało następująco: „Jan istnieje".O. co mentalne i poza. wartość podziału problemów na zagadnienia logiczne. najbardziej doniosłą i rodząca najpoważniej­ liczby przedmiotów w uniwersum przedmiotowym. Jeżeli akceptujemy wersję realistyczną w kwestii referencji wyrażeń spełniają­ wartość logiczną zdania. epistemologiczne i ontologiczne. bo przecież żaden człowiek do takiej roli pretendować nie może. że zdanie „Jan istnieje" jest fałszywe po dokonaniu analizy de­ dwoma różnymi pojęciami istnienia. należy odpowiedzieć na pytanie. jest przedmiotem percepcji". Zacznijmy od analitycznego „istnieje takie x. z długim rogiem pośrodku łba istnieją".v. kolwiek opisu. Można jednak przyjąć wersję. do któ­ tzw. (c) treść mentalna jest przedmiotem percepcji. Rozpatrzymy dzieliśmy. Tylko w przypadku Boga spełniony bec tego: istnieć to być postrzeganym. iż istnieje co najmniej jeden przedmiot. Jeżeli teoria Berkeleya ma być prawdziwa. tak jak wspomniałem. Po prostu ktoś go strzegany". Przyznanie. że zdanie egzystencjalne (1) Problem logiczny związany z kwestią utożsamienia istnienia i bycia postrze­ okazuje się prawdziwe. po dokonaniu rozkładu tego zdania na zdania proste. Kontrowersja dotyczy referencji zdań egzystencjalnych. natomiast tak naprawdę jest to skrót deskrypcji. Weźmy predykat pierwszy „istnieje". Chodzi o to. Zdania sposób postrzega p o s t r z e g a n i e i czy czasami nie rodzi się w tym przypadku z podmiotem „Jan" zachowują swoją wartość. co percypowane. przypadek. może być warunek pierwszy i drugi. Jak wiemy. To oznacza m. a więc jeżeli któreś ze zdań składowych jest go podstawienia za predykat „istnieje". wówczas prawdą jest negacja zdania drugiego. a także skoro sami jesteśmy duchami niedostępnymi rego się odnoszą w obu zdaniach. Raz z powo­ siadanie jakiejś treści mentalnej. pod warunkiem. Zbadajmy to na naj­ których status ontologiczny nie zależy od żadnego umysłu. Zachowanie wartości logicznej dla tego zdania jest kwestią fundamentalną. predykatu „jest postrzegany". sprowadza się do wątpliwości w sprawie ewentualne­ także podlega analizie deskrypcyjnej. Przyjrzyjmy się zdaniu „Jan jest wysoki". że zakresy obu wyrażeń gicznej. Zgodnie z tym. Przyjrzyjmy się jego założeniom. Rozpatrywaliśmy dwa zdania: „Jan istnieje" oraz „Jan jest przedmiotem percep­ predykaty te muszą posiadać równe zakresy i podstawione za siebie zachowywać cji". ciągle postrzega. Tego zaś było Berkeley­ prostszym przykładzie: „Jednorożce istnieją". iż sugeruje. Prowadzi to do parodoksu tzw. todologią B. 98 99 . czy kiedy mentalne. Russella oraz W. obiekt ten ist­ z którą mamy do czynienia w Traktacie. że zdanie egzystencjalne podlega rozkładowi tylko pod warunkiem. innym dla przedmiotów percepcji. który nie jest nie realistyczną i nominalistyczną. musimy przyjąć. to być postrzeganym.W ten sposób rzuca wyzwanie tradycyjnemu podziałowi na to. w jaki sposób poznajemy siebie. dysponujemy dwoma predykatami. że trzeba teraz omówić nieje. katów: „istnieje" oraz „jest postrzegany". a następnie pod­ runkami daje się utrzymać. dwa czasowych. Co zatem ze zdaniem o percepcji? Podmiot drugiego zdania ganym. regres w nieskończoność. w obu przypadkach jest dany w jakimś rodzaju drogą percepcji. (b) odnoszenie się do czegoś oznacza po­ li Bóg. innymi dla skrypcji. Po pierwsze. bez jednocze­ fałszywe. że Jan przedmiotów pozapercepcyjnych: duchów i Boga. (1) logiczna takiej formuły zależy od wartości logicznej poszczególnych jej członów. a więc „nie jest tak. Dla wersji nominalistycznej sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. (3) Wreszcie powstaje kwestia on­ percepcji. że nazwa w nim Istnienie i percepcja użyta jest jedynie nazwą formalnie. Druga strategia. się do jakiegoś obiektu. I oczywiście. o których będziemy mówić za chwilę. Ważnemu z tego chociażby powodu. jakie rodzi. co powie­ (2) Zacznijmy od kwestii zarysowanych w poprzednim punkcie. że x jest koniem i x posiada róg pośrodku łba". Ponownie pojawia się problem natury epistemolo- snej zmiany wartości logicznej zdania. rzeczywiście do czegoś się odnosimy. dla którego ewentualnie to wyrażenie miałoby być skrótem. czyli uznania nieograniczonej kwestię jedności istnienia i myślenia. Wo­ du ograniczeń przestrzennych. czy­ oznacza zawsze odnoszenie się do czegoś. Kłopot w tym. Fakt ten jest trudny do zaakceptowania bez przyjęcia dodatkowego I może odbyć się pod kilkoma warunkami: (a) wygłoszenie zdania egzystencjalnego założenia. Wybór pierwszej oznacza. całość będzie fałszywa..

iż każdy przedmiot istnieje o tyle. Choć. lecz prócz nich w ten sposób dwie tezy ontologiczne. konsekwentnie egzystencjalne znaczenie musimy także nadać wyrażeniu „być po­ Inne założenie związane jest z Berkeley o wskim twierdzeniem. mianowicie znaczenia wyrażenia „istnieć" i jego ewentualnej wieloznaczności. Otóż definicją bytu ich idei. wego zdania egzystencjalnego. że wyrażenie „być postrzeganym" posiada znaczenie egzysten­ istnieją tylko inne duchy postrzegające. których umysł nie jest w stanie podważyć. których zastosowanie utrzyma wartość logiczną wyjścio­ z epistemologicznego. że ich status ontologiczny jest nierozstrzygnięty. a z którymi nie znaczy. tak jak nic nie znaczy samo wyrażenie „być postrzeganym". by percepcja percepcji miała charakter w pełni świadome­ jest to. To jednak spra­ jest przedmiotem postrzeżenia" .w ten sposób pozostajemy w obrębie rozważań wy nie rozwiązuje. z którego podmiot percypujący nie zdaje terminu „istnieć". wyrażeniu „być postrzeganym" przypisujemy znacznie „istnie­ tyczności. Te fakty tudzież zjawiska to. nie ogranicza się jedynie do nadawania znaczeń. Otrzymujemy śród których idee bazujące na percepcji zajmują centralną pozycję. obserwowanie regularności. stwierdzenie i oznacza. To oznacza. co do których nie istnieje właściwa im głosi. Gdyby okazało się. by Berkeley dokonał redukcji ilość duchów do dwóch: swojego własnego i jakiegoś sella-Quine'a. tak rym pojawią się terminy. stały że kiedy używamy wyrażenia „istnieć" przypisujemy mu zrazu znaczenie „bycie po­ strumień danych dostarczanych naszym zmysłom. że faktycznie Berkeley i „percypować" mogłyby w tej sytuacji mieć różne zakresy. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda. czyli właściwa ontologia to ontologia percepcji. W ten sposób Berkeley w zasadzie unika kłopotliwego pytania o sens egzysten- 100 101 . musi Przypominam. Odnosi się do cji wypełniany jest treścią. niż formuła „istnieć to być postrzeganym". tym niemniej istnienie innych duchów jest hipotezą jest cała teza esse = percipi. niemalże niewyobrażalnego. czeń. duchy (umysły). mologicznego punktu widzenia. po­ cza coś zupełnie innego. Druga teza ontologiczna mówi natomiast: „bytem Niepodobna na przykład. że teza „istnieć to być po­ cjalne. ley niebezpiecznie do takiego właśnie stanowiska się zbliża. lecz przypisywaniu mu różnych zna­ Równie trudne jest udzielenie satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie o samo. co do której nie ma żadnego znaczenia. która de facto ozna­ zwę „apercepcji". nie zaś jedna z jej części. o czystej formie solipsyzmu. W języku polskim można było­ uważona przez matematyka i filozofa niemieckiego G. jak i ontologicznego punktu widzenia. Analiza ontologiczna zostaje tym samym zredukowana do analizy percep­ rych treść jest zawsze zdeterminowana przez ten lub inny umysł wywierający wpływ cji. Leibniza i otrzymała na­ by ją oddać lakonicznym i s t n i e n i e = p o s t r z e g a n i e . Trudność. Możemy wyobrazić sobie taką deskrypcję. że istnienie percepcji zagwarantowane jest pewnym Rozważmy pierwszą tezę ontologiczna w kontekście pytania o wieloznaczność immanentnie określonym mechanizmem. I tak w nieskończoność. Berkeley mówi o trzech typach idei. że istnieją tylko strzeganym". nym (być przedmiotem percepcji). stale dostarczającego strumienia danych. co istnieją także idee refleksyjne. Tutaj raz jeszcze pojawia się problem ontologicz­ dzie zarzut popełnienia błędu zwanego w metodologii „błędem ekwiwokacji". Oznacza to. Z tego wynika. gamy postrzeganie). je". gdy tezę Berkeleya potraktujemy teorią Rus. czyli ny. używania w rozumowaniu jednego wyrażenia.łac. to stwierdzić. czy determinuje czegoś o wiele poważniejszego. Rozumowanie wygląda następująco: jeżeli istnieć. lecz co do których przyjmiemy np. Jeżeli terminowi „istnieć" przypiszemy znaczenie egzystencjalne. iż każdemu aktowi percepcji towarzyszy prowadzonych powyżej. ale nie będzie prawdziwa dla zdania percepcyjnego. zasadny bę­ dziwości zdań byłoby kłopotliwe. to być postrzega­ Zacznijmy od dokładnego przyjrzenia się tezie „istnieć to być postrzeganym". że będziemy zmuszeni mówić o uniwersum ontologicznym Dotykamy tu kwestii nazywanej w filozofii „solipsyzmem". iden­ strzeganym". Trudno w jego przypadku mówić dla zdania egzystencjalnego. sobie sprawy. wyraźne oddzielenie aktu poznawania od aktu tworzenia. wymaga to zaakceptowania założeń. stanowią jedynie nazwę bytu postulowanego. że w języku łacińskim formuła ta w drugim swoim członie nie anga­ być postrzegana. Wyrażenie „istnieć" samo nic wyjaśniającą pewne zjawiska i fakty. z trudem Na jeszcze jedną rzecz należy zwrócić uwagę w przypadku pierwszej tezy onto­ radzi sobie z kwestią poznawania innych duchów.odrobinę zmieniającą sens poprzednich wywodów. najogólniej mówiąc. mianowicie ostatecznego rozwiązania zagadki ist­ władze poznawcze zewnętrznie czy też wewnętrznie. iż istnieje tylko (jedynie . iż nie mamy co prawda logicznej . byśmy zawsze zdawali sobie sprawy z tego. o ile istnieje odpowiednia strzeganym" w całej rozciągłości odnosi się jedynie do aktów percepcyjnych. że każdy akt poznawczy rozpoczynający się od percep­ jaka tu się pojawia. Wyrażenia „istnieć" loznaczności terminu „istnieć" („być"). sola) moja własna świadomość (dusza). założenie. co do których istnieją wątpliwości. czyli samopostrzegania. Oznacza to. Nie wydaje się jednak. Berke­ percepcja (nadająca status egzystencjalny bytu). do czegoś niedostępnego (3) Powyżej problem ontologiczny sformułowaliśmy jako kwestię ukrytej wie­ dla percepcji. w któ­ nym w odróżnieniu od solipsyzmu absolutnego.różni się zatem znacznie od pierwszej. w których teza ta dyskutowana była z logicznego i episte­ apercepcja. co niestety kłóci się z naszymi podstawowymi intuicjami. że postrze­ sekwencje. postrzeganie. Teoria solipsystyczna w sensie ścisłym i całej rzeszy przedmiotów. Co najwyżej nazwać go można solipsyzmem relatyw­ Wystarczy „Jana" uznać za skrót wielce wyrafinowanego opisu naukowego.W. która będzie prawdziwa innego. sugerując. rodząc odmienne kon­ go aktu (trudno postulować. Pierwsza z nich głosi: „bytem jest tylko to. Nie wydaje się. by łatwo mógł się z takim zakwalifikowaniem pogodzić. ale które odnosząc się np. któ­ percepcja. Nawet gdybyśmy przyjęli. a więc zachowanie praw­ używa wyrażeń egzystencjalnych w dwóch różniących się znaczeniach. ale mamy ich pojęcia. Powiedzieć. resp. istotnie. Poza duchem postrzegającym nienia. Jest to wysoce problematyczne na stosowne władze kognitywne. W filozofii taka ewentualność została za­ żuje żadnej formy czasownika „być": esse =percipi. co postrzega" . ma nieustannie do czynienia. to w takim razie jeżeli percepcja ma istnieć. będące właśnie wynikiem apercepcji.

niestety. Miarodajnie i wia­ Berkeleya daje się interpretować na dwa sposoby. twierdząc. że orzekamy o jakimś przedmiocie. dostrzeżemy bez trudu. Teoria ta przypomina koncepcję kartezjańską i z dużym prawdopodobieństwem Traktat o zasadach ludzkiego poznania może uchodzić za dzieło z filozofii możemy stwierdzić. co udało nam się ustalić w tym podrozdziale. żyjący wiele wieków przez Berkeleyem.skoro formułuję wskazać etc. przekonanie teistyczne jest najlepszą hipotezą wyjaśnia­ Co do pierwszej uwagi. za­ ną ze zdrowym rozsądkiem. który wypowiedział dwa słynne zdania: fides ąuaerens intellectum i credo ut 102 103 . Myślenie jest dla Berkeleya po prostu pew. Berkeley mógłby jednak wysunąć inną pro­ do przedmiotów oznaczanych przez dane wyrażenia). terbury. że istnieją. że odpowiedź brzmi: tak. Jak to. więc myślę" . że pogląd ten nych dookreśleń przysługuje duchom i Bogu. że jest dany w postaci idei. albo w różnych sytuacjach posługiwać się różnymi znaczenia­ to. że dany Podsumujmy to. tylko w sposób ścisły. cjalny wyrażenia „istnieć". że „istnieć" bez żad­ dzieć. strzeganie traktuje znacznie szerzej. a więc zgodnie z nadanym mu znaczeniem (postrzeganie lub pojawią się pytania. To oznacza.skoro dokonuję aktu myślenia (formułuje to zdanie). w drugą Druga uwaga traci sens. Mówił zatem o sobie. więc jestem" . a więc do których można użyć powiedzieć. Nie jest to stronę. oraz (2) „jestem. nie bardzo wiadomo. że gdy zgadzamy się na pewne poglądy natury. nie. że staje przed dylema­ rygodnie orzeka się zatem „istnienie" tylko o podmiotach postrzegających. więc jestem" nie jest defi­ się nadzwyczaj wątpliwe. zatem myślę (każde zdanie jest wynikiem aktu myślenia). co rozumiemy przez to zdanie. Zwrot Kartezjusza „myślę. tylko o podmiotach aktów kognitywnych można powie­ mi wyrażenia egzystencjalnego. Choć o Bogu Berkeley nie może go dla przedmiotów nigdy w postrzeżeniu niedanych. pozycję: kiedy używam wyrażenia „istnieć". że jest ona pewnym refleksem wątpienia metodycznego. czy mamy jeszcze ściślej definiuje istnienie. Odwołałby się tutaj do swojej doktryny idei. Na pierwszy rzut oka może się to wyda­ niku którego ustanowione zostaje jedno zdanie pewne: „myślę. czasownikowi „postrzeganie" znaczenia „istnienie" może dla wielu wydawać implikacja. jedynym bytem są podmioty aktów kognitywnych? Wygląda na bycie postrzeganym). niż czynił to jego kontynentalny kolega. że istnieje. a przede wszystkim suponowanego istnienia duchami. jest w całości znaczeniem wyrażenia „byt". episte- odwrotnie. Wyda­ wać dziwne. dynczej. czy też jest to raczej muje porządek wynikania: czy fakt istnienia wynika z faktu postrzegania. Podob­ Druga teza ontologiczna z wielu względów wydaje się jeszcze bardziej proble­ nie ma się rzecz w przypadku innych duchów. więc jestem". Bóg . powiedzmy. na mieć więcej wątpliwości. Dodatkowo. Zauważmy. ale równoważność. prostu „być obecnym (w tym samym miejscu i czasie)" lub „być w zasięgu naszych Powodzenie tej interpretacji zależy w dużej mierze od tego. Oba znaczenia bardzo dobrze wyjścia analizę przeprowadzaną w supozycji materialnej (w odniesieniu do użytych pasują do koncepcji omówionej powyżej. św. „Istnieć" w tych dwóch wyszczególnionych przypadkach znaczy po zdanie o swoim istnieniu. że Berkeley. jaką jest zwrot Berkeleya. jest stwierdzenie. jaki przyj­ brały taką a nie inną postać zrozumiałych tez filozoficznych. tudzież Jana można tem istnieję jako podmiot tego aktu. Nadanie czasownikowi „istnienie" znaczenia „postrzeganie" i. chcę w ten sposób podkreślić. niż to mu się przypisuje. w bardziej lub mniej ścisły i właściwy sposób jest przedstawiany w umyśle. z tym wszakże zastrzeżeniem. czy też próba pokazania. ewentualnie rezerwując nym typem przedstawienia. Berkeley bezwzględnie broniłby się. Nie jest to tylko per­ W odniesieniu do przekonań religijnych swoiste rozdwojenie postaw intelektu­ cepcja zmysłowa. zgod­ (1) „myślę. że Kartezjusz sformułował swoją tezę w pierwszej osobie liczby poje­ Przypuśćmy. gdyby przyjąć hipotezę o kartezjańskim pochodzeniu jego teorii. matyczna. o całej reszcie przedmiotów. Można zatem sformułować ją także na dwa sposoby: Gdy zapyta nas ktoś. mologiczno-metafizycznej. którego do końca nie był chyba świadomy: albo używać wyrażenia „istnieć" Na pierwszy rzut oka propozycja Berkeleya wydaje się niedorzeczna. Dla tego typu równoważności zaś nie ma znaczenia. warto dodać. ale zważywszy na podtytuł młodzieńczej rozprawy Berkeleya. które przy­ przecież o myśleniu. natomiast „istnienie = postrzeganie/ pozostaje w zgodzie z wynikami dociekań Berkeleya na temat abstrakcyjnych idei być postrzeganym" przysługuje wszystkim pozostałym przedmiotom niebędącym ogólnych oraz jakości pierwotnych. Jeżeli będziemy jednak pamiętali. tem.między założeniem a hipotezą wyjaśniającą zatem istnieje jedynie podmiot dokonujący postrzeżenia. np. a musi istnieć jakiś podmiot postrzegający (percepcje nie są zawieszone w próżni). zwłaszcza że eksploatowane sąprzez współ­ wyrażeń) czy też będziemy jej dokonywali w supozycji personalnej (w odniesieniu czesnych filozofów różnych orientacji. a więc percypowania. „Jan istnieje". Przy okazji mogły stać za sformułowaniem drugiej tezy ontologicznej. że po­ jącą. niemniej jedynie zwrotu „istnieje" i nic poza tym. Wnioski z tych analiz sprowadzają się zasad­ niczo do jednego: skoro nie istnieje nic zewnętrznego w stosunku do percepcji. do którego w jakiś tajemniczy spo­ sób doczepione są rozliczne własności. całkowicie się go wyzbywając. Anzlem z Can- wynikiem pewnego typu postrzeżenia. materii jako obiektywnego podmiotu-substratu. że fraza esse = percipi nicją. nie moż­ je się. Ontologiczna teza przedmiot wykonuje szczególnego rodzaju czynności . Każda z nich jest alnych dobrze rozpoznał. gdy przyjrzymy się formule esse = percipi. Proponuję zatem zacząć od zastanowienia się. lecz o postrzeganiu. najprostszą odpowiedzią.postrzega. a jedynie w postaci pojęcia. w wy­ i filozoficznej teologii (teologii naturalnej). że Jan jest obecny. Nie mówi w tym przypadku do czynienia z eksplikacjąprzekonań religijnych autora. jakie intencje czy pierwszym jej członem będzie „istnienie" czy też „postrzeganie". czy przyjmiemy za punkt możliwości ostensywnych (móc być wskazanym)".

są całkowicie ode­ Druga strategia jest równie interesująca. przy czym. a więc ostatecznie podważa sensowność uprawiania filozofii. w której twierdzi się. Wszystko to sugeruje jednak. Raczej wątpliwe. które pozwala zbudować model maksy- postaw. stu wynikiem działania przyczynowego na umysł oraz wynikiem operacji na imma- Formułowanie przekonań religijnych w postaci teorii jest w istocie przyznaniem nentnym materiale powstającym w wyniku tego działania. by dopuścić jego rozliczne rzeczywiście jesteśmy w stanie zminimalizować wpływ przekonań innych niż te. Takie próby oczywiście były. Nikt z rodu ówczas jeszcze młody) George Berkeley. tzn. Locke'a w sprawie abstrakcyjnych idei ogólnych oraz istnienia materii-substratu że mowa jest o pewnym modelu wiedzy. bę­ ludzkiego) oraz (2) jako tekst. W obu pienia. w którym konstruowana jest teoria wiedzy pretacji. choć nieco ina­ i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu. mianowicie takiej. podobnie jak w przypadku Boga. sprawę z tego. pem poznawczym do stanów wewnętrznych a ontologiczna gwarancją ich powsta­ że zbada założenia postawy epistemicznej (sceptycyzm). żeby zrozumieć". W obu rozwiązaniach istnienie Boga mienia dla swoich przekonań teistycznych. W (1) teza o istnieniu Wywód Berkeleya nie daje się łatwo zaklasyfikować do którejś z wymienionych Boga jest przekonaniem fundamentalnym. Leibniz. Oznacza to po prostu. W nawiązaniu do drugiej inter­ czytać na dwa sposoby: (1) jako tekst. jak i Berke­ przypadkach jest to Bóg. a następnie osłabić warunki. ale żeby z tego uzyskać wiedzę. W tym kontekście Traktat można po­ być może. gdyż bieg dziejów wyznacza postęp w szeroko rozumia­ my osiągnąć wiedzę (mieć pewność co do żywionych przekonań) musimy wyklu­ nych naukach.intelligam: „wiara szukająca zrozumienia" oraz „wierzę. zakłócające życie naszego umysłu. lecz może sprawiać wrażenie. najwyraźniej figurę tego typu dowodu można do­ kiego. Kierunek implikacji od poglądów religij­ z doświadczenia wewnętrznego. A zatem Wersję (1). że Berkeley przedstawia w swoim tekście teorię bytu absolutnego (a po dokonaniu pewnych ograniczeń dostosowana zostaje do bytu wiedzy ludzkiej bezwzględnie wymagającej dodatkowej hipotezy wyjaśniającej. co nie jest blemu wiedzy z pewnym zespołem przekonań. a Descartes. minacyjnym momencie. które konkretyzacje. w których dozwala niekiedy na utożsamienie idei z rzeczami. Zakłada się bowiem. decydujący o całokształcie wywodów. o tyle za czasów Berkeleya nie było co do tego jasności. strzec. całość wiedzy czerpie zespołem nieuzasadnionych przekonań. ani zakresu. z drugiej zaś wiedza czysto apercepcyjna. które daje się traktować jako osobliwy dowód fizyko-teologiczny. żeby (lepiej) zrozumieć. Tego ostatniego zastrzeżenia nie musi i nie może respektować umysł i religijnej (niewiara). czy też wierzy. by Berkeleyowi czynić zarzuty z tego. a my. iż próbuje sieje na siłę udrapować w szaty mniej lub bardziej udanych taka się pojawia i jest różnicą przyczyny (rzecz) i skutku (idea). można byłoby nazwać modelem (ide- nasze pytanie przyjmuje postać następującego dylematu: Czy Berkeley szuka zrozu­ alizacją). w którym konstruowana jest teoria wiedzy bytu ludz­ dącej hipotezą o istnieniu Boga. które stanowią istotny motyw pozalo. (pod­ wewnętrznych. że istnieje coś. jakości pierwotnych i materii-substratu. raz pierwszy określili racjonalność naukową jako paradygmatyczną dla całej prze­ będący jedynym właściwie czynnikiem uzasadniającym. warto postawić następującą hipotezę: Traktat jest dziełem. odgrywa zasadniczą rolę. Jest to w pewnym sensie problem natury ogólniejszej. aczkolwiek w (1) inną niż w (2). Nie może zatem dziwić strzeni naszego życia umysłowego. Stąd. Rozumowanie przedstawia się następująco: skoro nie istnieje żadna materia- 104 105 . gdy wiadomo już. że błędy takie zostały popełnione. należałoby być Bogiem. są i będą podejmowane. Propozycja Berkeleya jest bliska temu rozwiązaniu. Dostęp mamy jedynie do stanów i niewiary". wytworzone za sprawą aktu stwórczego (co uczyniłoby sprzecznym pojęcie Absolu­ giczny. W tym kontekście nieco buńczucznie brzmi pod­ stwierdzenie Kartezjusza. że teza główna esse = percipi jest jedyną Nie chodzi o to. że pojęcie nauki zaczynało się krystalizować. dla którego wszelka kauzalność musiałaby oznaczać. przesłankach i do innych prowadzi wniosków. używając języka metodologii. nych argumentów. W kul­ nić. metafizycznej (ateizm) wania w umyśle. uporamy się z nimi i ich autorów na dobrą ludzkiego nie jest Bogiem. z których miałyby wynikać. że różnica raczej fakt. na nasze poczynania w sferze teorii (i odpowiednio praktyki). niemogąca obejść się bez uwzględnienia hipotezy o istnieniu Boga. staje się jasne. że przeko­ tu). Już lepiej brzmi druga część podtytułu. W ten spo­ jednak. podczas gdy (2) konkretyzacją modelu. że nie przyjmuje stanowiska sensowną konsekwencją sformułowanych przesłanek rozumowania. się do pewnego typu kompleksu wobec nauki. Człowiek. że ostatecznie problemem nie są czyjeś przekonania religijne. którzy swoje teorie nadbudowują nad mi skrajnymi. aczkolwiek wspiera się na nieco innych rwane od ich ewentualnych przekonań bazowych. Etapami budowania modelu są kolejne fazy argumentacji przeciw teo­ są dobrze uzasadnione lub które z dużym prawdopodobieństwem dadzą się uzasad­ riom abstrakcyjnych idei ogólnych. lecz należy zdawać sobie że w modelu nie ma między tymi dwoma pojęciami różnicy ani treści. że Berkeley podchodzi do pro­ Boga. Wiedza jest po pro­ teorii (naukowych). Locke po sób dostęp internalny (wewnętrzny) otrzymuje niespotykaną dotąd w filozofii rangę. porusza się między punkta­ ley są pożałowania godnymi myślicielami. Faktem jest czyć wszelkie elementy zewnętrzne. czy malistyczny (idealizację). że tak naprawdę zarówno Locke. inaczej jednak uprzyczynowanego (lub w ogóle nych do poglądów filozoficznych wróży kłopoty z zagwarantowaniem wiarygod­ uprzyczynowanego). aspirując do wiedzy. Prekursorem był Kartezjusz: jeżeli chce­ zwyczaj dobrze widoczne. ale podczas gdy po przystosowaniu modelu do ludzkiej natury okazuje się. przedstawione w pierwszej części Traktatu. nywające argumenty. Motyw ten nie jest bynajmniej mało szlachetny i godny potę­ strony wiedza czysto percepcyjna. że pewność możemy mieć tylko w stosunku do stanów tytuł dzieła Berkeleya: „W którym poddano badaniu główne przyczyny błędów naszego umysłu. W tym sensie można rozumieć pewne wypowiedzi Berkeleya. w której autor deklaruje. więc jego wiedza musi być kompromisem między dostę­ drogę sprowadzimy. Ciekawe jest natomiast to. O ile w naszych czasach jest to nad­ Idealizacja nie jest pomysłem Berkeleya. ateizmu czej i z odrobinę mniejszą pychą sformułowana. którego granicznymi punktami są z jednej z pobudek religijnych.

Odrzucając materię. spójność ar­ Gwarancja ontologiczna jest tutaj pojmowana jako podtrzymanie czynnika sprawczego gumentacji i uczciwość w wyciąganiu konsekwencji z przyjętych założeń. Traktat bezsprzecznie uchodzić zatem może za pierw­ wie) i komunikujemy naszą wiedzę (po to przecież istnieją idee ogólne). Nie powinno zatem dziwić. że Traktat jest dziełem o najwyższej my. ale za jego pośrednic­ Sebastian Tomasz Kołodziejczyk twem udaje się wyjaśnić fakt. tzn. Istnieje w nim jednak ścisłość innego rodzaju: dorzeczność. Wobec tego istnieje pilna wartości dla dziedzictwa myśli europejskiej. słowa. być może mało oryginalnym. Gdyby przyjąć szą próbę uprawiania filozofii transcendentalnej w nowym. w wąskich ramach zaproponowanych w tym eseju interpretacji.gdyż obracamy się w kręgu własnych treści mentalnych . dzącym najmniej paradoksów. językiem i połączeniem kompeten­ (samowiedzy). ateizmowi nych. iż pomimo pewnego odseparowania ontologicznego i epistemologicznego . jak i transcendentalizm kantowski. który nadany komunikat mógłby odebrać. Bóg nie jest co praw­ da dobrym przykładem odbiorcy komunikatów językowych. niezmiennych fundamentach. a stwierdzenie. wokół której mogłyby organizować się jakości pierwotne. przesunąwszy akcenty z teorii śnić. Boże. że istnieją pewne prawidłowości w percypowa- nych zjawiskach. Tertium non da­ solipsyzmie nie ma zresztą sensu komunikowanie czegokolwiek. Stymulujące w ten sposób otwierając nam drogę do wiedzy koniecznej. że poznajemy regularnie zachodzące zjawiska. że dla Berekelya nie ma różnicy między tymi dwoma wymiarami). często przeradzający się w ironiczny tudzież tego typu gwaranta. Pierwszą i od razu stawiającą najwyższe wymagania. 106 . o ile myje postrzega­ Nikogo nie trzeba już chyba przekonywać. Wszelako nie byłaby to wiedza w sensie ści­ su. Nikt inny. w której nie sposób uniknąć hipotezy o istnieniu Boga jako heurystycznie relewantnej. Nie ulega kwestii. którą byt absolutny (w przypadku modelo­ wym) może osiągnąć. jak to jest. broń konieczność postulowania istnienia ducha. która ma przecież pełnić funkcję takiej podsta­ sarkastyczny styl. tak co do formy dyskur­ choć bez wątpienia mogłaby zaistnieć. maj 2004 komunikacja zachodzi i to z sukcesem. iż ludzka wiedza jest jedynie namiastką tej. Takim duchem może być tylko Bóg. bo nie istnieje prze­ tur cież żaden podmiot. Tylko pod tym warunkiem dzieło filozoficzne acji przyjęcie istnienia Boga wydaje się Berkeleyowi rozwiązaniem najprostszym i ro­ może być zresztą przyswojone w języku innym. prócz Boga. prócz swoich własnych treści refleksyjnych starego. choć na o wiele mniejszą skalę. iż przedmioty istnieją o tyle. W tej sytu­ cji filozoficznych z filologicznymi. Berkeleya.W. niż zostało napisane. Do tego naszych idei pochodzących z percepcji. lecz zasadniczo słusz­ W aspekcie epistemologicznym hipoteza o istnieniu Boga ma natomiast wyja­ nym: Berkeley zainicjował nowe rozdanie w filozofii. iż w obu przypadkach otrzymujemy nadzwyczaj spójną wizję wiedzy. a jednocześnie dobrze ilustrują zapał. mianowicie sceptycyzmowi. opierającej się na trwa­ i orzeźwiające są figury myślowe G. nowożytnym sensie tego postawę radykalnie solipsystyczną. przez wielu uważanego za wielce udany. rozczaruje. polemiczny ton. szybko się zem (wydaje się. Unika dzięki temu solipsyzmu absolutnego. jak i jego przesłanek. z jakim Berkeley walczy przeciw jako duch będę Ontologicznie gwarantował niezmienność i trwałość czynników kauzal­ największej pladze (w jego mniemaniu). Powstaje nieodparte wrażenie. Wieliczka/Aberdeen. Przy radykalnym keleya są zarówno sceptycyzm. Różni się od ste. który gwarantowałby stałą percepcję. Odrzucenie pierwszego wariantu odpo­ i indyferentyzmowi religijnemu.substrat. Przekład Janusza Salamona styl ten zachowuje.wyrazem jej musiałoby być zaś milczenie. jesteśmy w stanie uznać za wysoce problematyczne. że Berkeley w tym aspekcie swojej konstrukcji teoretycznej bliski jest okazjonalizmu Malebran- che'a. choć wiele w nich pospiesznie wy­ łych. Leibniza. wszelkie jakości są wtórne. sądzimy (prawdzi­ wiedzy na teorię samowiedzy. Jego odczytywanie nie zamyka się. że przedmiot jest jedynie pewną Zakończenie ideą. Niemniej jednak zauważamy. Berkeley musiał borykać się z alternatywą: albo ja rwy autora. powiedzianych uogólnień czy tacite przyjętych założeń. że wiara jest konsekwencją przed­ stawionej koncepcji. w wyniku której staje się oczywi­ a w wielu miejscach istotnie otwiera nowe perspektywy interpretacyjne. Samowiedza nie jest jednak jedyną składową ludzkiej wiedzy. zależne od umysłu. żadna wiedza nie mogłaby być komunikowalna. To zaś oznacza. wiedzi jest naturalną konsekwencją analizy przekonań. a za jego pośrednictwem teorii wprzód ustanowionej harmonii G. że wariantami stanowiska Ber­ słym. ale samowiedza . albo będzie to duch potężniejszy ode mnie. Zakończmy stwierdzeniem. że niczego nie mogę być gwarantem. której elementem konstytutywnym jest odwołanie się do swoistego paradygmatu (idealizacji). że tekst ten będzie dowodem dedukcyjnym. Podsumowując: Berkeley waha się między strategią poszukiwania uzasadnienia dla swoich przekonań teistycznych. a przekonaniem. Kto spodziewa się. a jednocześnie pokorne przyznanie. Wielokrotnie powtarzane przygany są wyrazem młodzieńczej we­ wy. Taki jest jednak żywioł my­ Hipoteza o istnieniu Boga ma zatem wymiar ontologiczny i epistemologiczny zara­ ślenia. nie może zająć pozycji dochodzi zadziorny.

Modern Theology. Ablondi F. Berman D. Berkeley. Routledge: New York 2001. Ajdukiewicz K. Elzenberg H.. 1937. Horizons Philosophiąues 1999. „Przegląd Filozoficzny". Danaher J. „Malebranche. 9(2): 136-139. Oxford: Clarendon Press 2001. Z historii filozofii. Row- man and Littlefield: Lanham. „Problemat transcendentalnego idealizmu w sformułowaniu seman­ tycznym"... Eksperymentalna filozofia. „Is Berkeley's World a Divine Language?". Fogelin R. 18(3): 361-373... 40(3): 402-404. Sophia. s. Berkeley. Przewodnik bibliograficzny Literatura na temat filozoficznych koncepcji G. 41(3): 614-617. Spinoza.. „Berkeley and God". Bennett J. Brykman G. Bennett J. Leibniz.. History of Philosophy Quar- terly. Fritz A. vol. Ber­ keley. 33(1): 43-50.. „Berkeley's Argument for Other Minds". 109 . „Berkeley et les philosophes du XVIIeme siecle: Perception et sceptici- sme".. Learningfrom SixPhilosophers: Descartes. 7: 431-40. Znak: Kraków 1995 (tamże przedruk pracy „Do­ mniemany immanentyzm Berkeleya w świetle analizy tekstów"). Ze zrozumiałych wzglę­ dów przeważają prace w języku angielskim. Falkenstein L. „Berkeley et les philosophes du XVIIeme siecle".. Philosophy. Atherton M. Wydawnictwo Amber. and Hume. 271-287.. Warszawa 1998. The Empiricists: Critical Essays on Locke. Locke. Journal ofthe History of Philosophy. Stąd też przytoczone poniżej pozycje należy traktować jedy­ nie jako orientacyjny punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. 40: 207-21. Berkeleya jest niezwykle obfita i trudna do ogarnięcia. and Divine Revelation".. Hume. Berkeley and the Principles of Humań Knowledge. „Berkeley et le cartesianisme". 3: 59-80. Dialogue. „Malebranche and the Immaterialism of Berkeley". Glauser R. Solipsism.. 1 i 2. Glauser R. Review ofMetaphysics.

Philosophical Quarterly. B. 12(4): 411-423.). War­ szawa 1986. and Vision in God". 34(4): 535-548. B. w: W stronę logiki. Kotarbiński T. Inna wykorzystana literatura: Ajudkiewicz K. Frege G. M. Wrocław 1987. co istnieje". Garden City NY: Double- day 1968. Graham J. Quine W. Internatio­ nal Journal of Philosophical Studies. ss.. 1946.. Berkeley: zdrowy rozsądek i idealizm. Kant I. w: Z punktu widzenia logiki. „'Byt' i byt". 61: 280-92. Nakładem Polskiego Towarzystwa we Lwowie..V. „Denotowanie". „Descartes. Journal of the History of Woleński J. Ingarden.. J. 1937. s. „Berkeley's Idealism .. Kiytyka czystego rozumu.. Warszawa 1985. Berkeley: The Philosophy of Immaterialism.. New York 1934. Ookerjee S. Yandell D.Internal Realism and the Incommensurability - Thesis.. Jolley N. Berkeley and the External World". „'Exists' and Existence". History of Philo­ sophy Quarterly. Elementy teorii poznania. J. ss. McCracken Ch. tomy 1 i 2. „Postrzeganie zewnętrzne". Sebastian Tomasz Kołodziejczyk Luce A.. Kwestie dyskutowane o prawdzie.. Szymańska B. Pojęcie idei u Berkeleya.. 23(\-2): 77-93. przeł. „Idealizm kontra realizm w różnych odmianach obu tych pojęć". Aduszkie- 1931.. Metaphysica. Przegląd Filozoficzny. Kuczyński. Malebranche. Warszawa 1988. Watson R. Tipton I. Warnock G. 12 II 1904 -12 II 1929. Warszawa 1977. logiki formalnej i metodologii nauk. „Berkeley..Ghosh T. (red. 25(2): 241-251. Archiv fur Ge- schichte der Philosophie. Pappas G. „Niektóre założenia idealizmu Berkeley'a".. przeł.. Grey D. 351-370. Lublin 1996. „O tym. Żeleźnik. „Berkeley and Scepticism". Pietrzkiewicz T. przeł. Pietrzkiewicz T. L. wicz.). Philosophy-and-Phenomenological-Research.. Metafizyka. przeł. „The Solipsism of Bishop Berkeley". Oxford University Press: Oxford 1989.... T. 109-125. Philosophy. s. Sarnowski S. Indian-Philosophical-Quarterly. B Stanosz Warszawa 2000. przeł.. Polskiego Towarzystwa Filozoficznego we Lwowie. J.. R. 143-154. Wolniewicz.. 110 . Poznań 1998. „Berkeley on Common Sense and the Privacy of Ideas". Kleiner J. 59(1): 133-149. London: Methuen 1974. i Armstrong D. Berkeley and Malebranche: A Study in the Origins of Berkeley s Thought.. Warszawa 1967. Lwów Tomasz z Akwinu. 29-37. „Berkeley in a Cartesian Context".O. Ta meta tafysika. 5(3): 397-423. Arystoteles. Winkler K.. Pelc (red. Martin C. Berkeley: An Interpretation. Ingarden R. Harmondsworth: Penguin 1974. A. Lwów 1910. Berkeley.. Pisma semantyczne. ss. 32-56. Review of Metaphysics (40): 237-270. „What Does Berkeley's God See in the Quad?".. A. Kraków 1994. 2: 338-49. Indian Philosophical Quarterly. Locke and Berkeley. Revue Internationale de Philosophie. Berkeley znany i nieznany. „W sprawie pojęcia istnienia". tom II. „Common Sense and Berkeley's Perception by Suggestion". w: Logika i język. w: Język i poznanie. w: Księga Pamiątkowa Russell B. Warsza­ wa 1965. 17:381-394.. tomy 1 i 2. Kwartalnik Filozoficzny. Ruszczyński. Miller B.