You are on page 1of 5

JAN J 3 RZY GI0 HZ3L.

I6 3 8 — l 7 1 o

Jan Jor^y G ich tel był wielkim u icty k ien (niemieckim) końca -VII w .,
porównywalnym jodynie s Jakubom Boehne,którego d s ie łc wydal drikiem
w Amsterdamie w 1 6 8 2 yolra.Jogo pisma mniej znano od d a io ł Boehmego
składają s i ę s "I&stdw do uc ani ów''i s "flieosophia P ra ctio a " ,ja k ie
zo sta ły przetłumaczone,po raz pierwszy? na język francusk i,przez
Sedira w roku 1 6 9 7 .
W roku 1 9 o2 Sedir przetłum aczył 1 æydal u Ohacornac'a "kybór mydli"
poprzedzony tłumaczeniom "Cudownego ż y c i Gichtela,napisanym p rses
jego ucznia J.l.U b erfeld a" .Z te j małej k sią ż e c z k i,d z iś już n igd zie
nie spotykanej,zaczerpnęliśm y dand dotyczące życia Giohtóla i n ie­
które s jogo M y śli,ja k ie wydały s i ę nam n a jcen n iejsze.
xńx
G ichtel u rodził s i ę w 1 6 3 8 r.w R atysbonie,gdzie jego o jc ie c był
przewodniczącym rady m iejsk iej.^ u bardzo szybko odbył solid n a sta d ia
i z o s ta ł adwokaten.Będąc człowiekiem bardzo pobożnym,od młodości mie­
wał w izje i zamierzał założy*' "Stowarzyszenie dla m iło ści Chrystusa^*
U jednym z pism p o tę p ił amoralnole duchownych.Reakcja k sięży i współ­
obywateli zmusiła go dc opuszczenia ojczyzny .Bada! ścigany w różnych
k rajach ,sch ron ił s i ę w reszcie w H olandii i ta już p o zo sta ł do końca.
Nieustanne u trap ien ia prześladowały go przez ca łe ży c ie ,p e łn e przy­
gód zbyt sawiklanych i przewlokłych,żebyśmy^ mogli je ta podać,
Zycie G-ichtela było nieustanną walką duchową.kszelliiego rodzaju
pokusy prześladowały go,^lbo ze strony dachów piekielnych,proponu­
jąc mu bogactwa m aterialne lub niezwykłe m oce,lut też ad strony wy­
twornych dam.Wszystko # 0 odrzucam zawsze kategorycznie.
Igis-C laude de Saint-M artin korespondował na ton temat z baronem
Kirohbergerom z i&ebis&orf i podziwiając ich o b u ,p isa ł o Giohtolu:"
"Doskonale porównały go pan do generała armii,ponieważ ż y ł on i
umarł 2 bronią w ręku".Saś Sedir podaje tak i fakt:"Gdy francusi pod­
b i j a l i H olandię,patrząc np ogólna przerażenie ludności,Bóg postaw ił
togo wojownika "obecnością duchową" przed ssalojqeynà wojskami wroga.
Gdy pokonak ic h 'u p lanie duchowym,na.jeźdźcy p o n ie śji też k lęsk ę na
polu bitwy".
Jako prawdziwy ż o łn ie r z C hrystusa,G ichtel nic zadawalał s i ę własny­
mi c ie r p ie n ia m i,le c z c ie r p ia ł też zs swych brpci.Ha przykład prowa­
d z ił przez la ta walko wewnętrzną, ażeby wyzwolić duszę p r z y ja c ie la ,
który p o p ełn ił samobójstwo.Brał na s ie b ie pokusy,jak.im in n i n ie po­
t r a f i l i s i ę oprzeć.Ba przykład w alczył a atakującymi go myślami o
klejnotach,ażeby ośw iacie i %-awoliû dwie dziewczyny od ic h uporczy­
wych pragnień.

i
- 2 -
Pośród nękających so atrapie?- saekonywał zawsze głęboką pogodę du­
cha,źygac y modlitwie i ubóstwie,a pozostawiając Bogu troskę o swe
skromne potrzeby.Prosił Go jedynie o pomoc dla potrzebujących bliź­
nich,a jego modlitwy były zawsze wysłuchiwane.Znając i bardzo ceniąc
dzieła Boehaego opracował je i wydał pełną edycję,w/g rękopisów same­
go autora,we współpracy s przyjaciółmi,&akioh pozyskał swym niezwyk­
ły:.. pronâonlowanien duchowym,locsytkono panowała doskonało jednośe
eóród "Bnyelsbruder^,zgromadzonych wokół niego uczniów.Leca^wedle
"łów Gichtela "nie było jegaose na ziemi zgrupowania doskonale csys-
uego";bracia snów popadli w uwielbienie dla pieniądza lub przyjemno#
ci ziemskich.Niektórzy saó opętani ssałem zwrócili się prseciw nie-
-u i zaczęli go napadać.Jeden tylko J.k.Uberfaid,kupiec s Frankfurtu,
osiadły później w rcydsie,pozostał mu wierny w pokorze i miłości i
uczestniczył w jego mistycznych misjach,No śmierci Gichtela w l?lor,
u -egdsie zgromadził starannie pisma swego przewodnika,
Gicktcl żył prawie nieustannie duchom u planie niebiańskim,działając
równocześnie w kwiecie materializm, zaś zroszone prześladowania były
cou. sa otfzymane niezwykłe doświadczenia mistyczne.Oto,według rela­
cji Uborfêlda,przetłumaczony przez Óodira jeden s opisów sasl&bin
duchowych Gichtela:"
dniu Bożego Narodzenia 1673 roku,o dwunastej w południe,zobaczył
on oczyma ducha ciemną chmurę a po niej biał,,.,s której wyszła święta
nsiewica-"Sophia" z Jesusom,który zaślubił w toki oto sposób duszę
&ichtela:ćógł on widzieć i zkwnic-i Jesusa nawet organami cielesnymi.
Jezus obgawił mu tajemnice,których spisanie wypełniłoby wiele to­
nów.To zaślubiny trwały aż do początku 1674 roku".Dalej autor pisse:
"Bóg zesłał nu Swe wieosëtc Słowo-Jesus w roli oblubieńca i postać
dziewiczej niewiasty,po to,żeby zarówno jego dusza jak i ziemska sa­
tura mogły to widziee i słyszeć."
hrees długie lata Słowo ukazywało się ma pod różnymi aspektami,
-ouonając ^ nin odrodzenia jego ludzkiej istoty .Btepy tej dachowej
regeneracji opisał on sam w "Theosophia Practice",
Jacques Sardin
- 3 -

1) D R 0 G A-n I S T Y 0 Z N A
l e p i e j joe*; by^ cie^ n yu p r o sta k ie m ,n iż snaé w ie le ta je m n ie.
x
îïiydy n ie trze b a oglądać o i ç ^ s ie b ie ,
x
U trzym ujcie owoyo ducha %
? p okorze,gd yż c i,k t ó r z y s ą d z ą ,ż e p o t r a f ią
wytrwa-' aż do końca,upadną p ie r w s i.
x
Bóg obchodzi s i ę z nami d e lik a t n ie ,w ie d z ą c ,ś e ludzka n atura j e s t
s ła b a . ^
k ie r ó b c ie n ie bea otrzym ania zgody Boga w g łę b i g fo ry u c z u c io w e j,
%
C ie r p ie n ie ćw iczy i doewiadoaa Rassą sd eln od ë pojmowania,
x
lio r w s s ą oecha osłow iw ka odrodzonego j e s t c h r z e ś c ij a ń s k ie ubóstw o.
In g łą b ie j zstępujem y w sie b ie-sa m y c h ,ty m b a r d z ie j zbliżam y s i ę dc
noga. x

C.A
diara j e s t s i ł ą b o sk ą ,k tó r a tworzy ta m ,g d zie n ie na n i c , i k tó r a zna
d uje ta n ,g d z ie n ic ma n ic stw orzonego.Z aczyna s i ę ona w tedy,gdy i n ­
ne śr o d k i z o s t a ły już w yczerpane.
lo n ty i e w ie se n ia a sc e ty c z n e n ie s ą żĘć same-w s o b i e ; l e c z n ie s ą
ona„wąską drogą^a k resu k tó r e j j e s t C h ry stu s.
x
k ik t n ie może nas u czy n ić z ł y m i ,j e ż o l i chcemy być dobrym i,
x
Radzg w am ,żebyście nigdy n ie odpoczyw ali w p ra cy .
x
Irawdriwa w iedza musi w ie lo razy p rzech o d zić p rze z o g ień ,za n im s i ę
u t r w a li. ^
Śadon c z ło w iek n lo jor-t w s t a n ie p o ją ć jaką ogromną praca j e s t wyt­
rw anie w ier n ie aż de końca w w ie r z e ,m iło ś c i i n a d z ie i,
3E
trze b a być bardzo ostrożnym w p o słu g iw a n iu s i ę darami duchowymi,w
ob aw ie,żeby p różność i m iło ść w łasna n ie w targn ęły na t e n te r e n ,
x
Bóg :ś.o wymaga od nas w ie lk ic h c z y n ó w ,le c z u le g łe j w o li,k tó r a n ie
sta w ia oposa Jego Duchowi.W szystko co robimy nasąym "Ja" j e s t d la
l i e g e n ie m iłe . ^
..'sf-.ystko o p ier a s i ę na n a sze j w oli,G dy j o s t ona twarda i n ie u g ię t a ,
wtedy Bóg t e ż j e s t n ie u g ię t y 1 d aje j e j ś c i ś l e to czeg o ona p r a g n ie .
x
C złow iek j e s t kowalem w łasnego lo s a ; n ie ma w ięc r a c j i gdy %psuoa zp
to od p o w ied zia ln o ść na Boga.
x
Ubóstwo j e s t pięknym lokarstw& n,
x
n ieb ia ń sk a D ziew ica oddaje s i ę jo d y n ie sercem dziecięcym ,pokornym i
prostym . x
D z ie c i Boga chw alą jo d y n ie dobroć i m iło ść swego O jo a ;a ilo s q o
swych c ie r p ie n ia c h ,
BespieosBioj jest bya,^e własnyoh oesaeh,małym,słabym i R^anym^gay
się upadnla ta chooiaż nie ^ g y s e k a ,i łatwiej się podnieść.
x
PoglQgy wywołają Ćyskaeje;leca życie Jesasa rodzi jedność woli w
slłości.
x
MlhOSC I MODLITWA
Ele mówcie lekkom yślnie o swya stanie dachowym ludziom niedoświaa-
csonya;ponad wssystko trwajcie w ERłogpi,
Jeżeli nie kochacie swych bliźnich,których widzicie,jakże potrafi­
cie kochać Boga,którego nie widzicie.
x
Wszystko cc Bóg sam daje posad to,co niezbędne,musimy oddawgao biednym.
x
Miłość nie widzi zła;jest pokorna i nie pyszni się.
x
Za prawdę mówię was,że miłość dokona więcej w ciąga godziny,niż
gniew (złość) praca całą wieeanośa.Hił&ść zaprawia,gniew przeraża*
x
Miłość to koniec prawa^
fam gdzie jest prawdziwa miłość,tam jest też braterska zgoda; a s
tej harmonii modlitwa łatwiej dochodzi do Boga,zgodnie z nauką
Chrystusa.
x
frz o b a kochać wszystkich naszych braci w modlitwie i prosić ca
wszystkich,bowiem jest napisan#:gjeze Bass,nie sa3:0jcse Bój,
x
K to a le może się-m o d lić ,n ie c h ro zp o c zn ie w alkę miiości;gdy znajdzie
się^sam ęcie bitew nym ,będsie m u sia ł s i ę m o d lić .
X
Dla wzrostu człow iek# wewnętrznego,trzeba n ieu sta ją cej modlitwy.
x
Nasze m odlitw y są nasionam i,Bóg je s t polemądobra m odlitw a je s t
bardzo trudną p racą, k tó ra może s ię dokonywać je d yn ie z pomocą daru
Ducha Ś w ię te g o . k
M o d lić s i ę to n ie znaczy wypowiadać w ie le s łó w ,le c z pogrążyć
swe w szystkie zm ysły w Bogn,
x
M o d litw # pojm uję n ie ja ko wypowiadanie s łó w ;le c s jako.duchową r o z ­
mowę s Rogiem,mową bcs s łó w .
M odlitw a c zło w ie k a spraw iedliw ego może w ie le z d z ia ła ć .
S p ra w d ziłem ,że k ie d y jestem pogrążony w m ilc z ą c e j m o d lit w ie ,! gdy
duszą oddaję s i ę w c a ło p a ln e j o f ie rz e za cho rych ,w te dy oni w o ła ją :
- "A ch! oto ja k iś a n ib ł p rz y s z e d ł mi pomocą!"
. ... x
ï&si gdstŁo wioski t^ł9& nodlitWQ nio n%& trü&HO^oi*
" X
M odlitw a je s t pokarmem czło w ie k a w ew nętrznego,zaś le k to r a j e j napojem,
X
W ielka nędza duchowa i c ie le s n a człow i& Ka je s t drewnom,&tóre podpala­
my ogniom m o d litw y . x
- 5
idc /æ. innego lokarstnn na rany duszy,oprócz pokory i iiionstaiacei
modlinny. ^
x
Be^on strachu ^ya^iegy was i rsuci w modlitwę,
x
ÓALłiA DUCHOWA
-uect niemożliwością opisać walkę duoIiową*2rscba tego doświadczyć.

diabeł nic śpi nigdy.Jest on od nas mądrzejszy i sprytniejszy.


wszystkich w$erascyeh swalcsa on zwątpieniem,
x
Diabeł grubiański.faryzejski lub występny jest jessoze dosyć .łatwy
do pokonaaiaiBajpraewrotnlojssy i najgroźniejsi jest Diabeł pobożny^-
Diabdł nie może poruszyć nawet ziarnkiem piasku,jeżeli my mu w
tym nie pomożemy. ^
Człowiek,który żyje stosownie do swego charakteru,upodabnia się do
swiersecia.
x
Hajwiększego wroga mamy w sobie-saayoh.
x
krsobą sposobić się do walki,nie pozwalać sobie ani na jeden dziad
wypoczynku i przyjmować to,co Bóg nam daje.Wtedy będziemy mogli
cieszyć się szczęściem,udzielanym nam przez Boga,a wtedy czy będzie­
my biedni dsy też bogaci,nic nas to nie będzie wzruszało.
x
kpokój wewnętrzny i zewnętrzny jest dla człowieka niebezpieczny,
gdyż Chrystus nie przyniósł nam pokój lecz walkę.
x
.ilny upada częściej od słabego,gdyż słaby zdaje się na Boga.
x
kajniebezpiaczniojsze są te pokusy,które wydaja się nam łatwe do
pokonania i s tej racji zapominamy o modlitwie,
x
Jeżeli ktoś jest żądny walki,nioek walczy przeciw sobie-samemu.
x
Cdy nasz dach jest utrudzony modlitwy i walką u boku miłości,niech
sio pokrzepi krótką lektora,
x
Bóg oczyszcza nas równic skutecznie lękiem,tchórzostwem,wyrzutnmś
sumienia,jak ehcrobaoi ciała.
x
Gdy człowiek wkraoss w próbę,goreayesno ziarnko wiary wschodzi,
przygotowuje cię do zanwitnuęcia i p o c i ą g a siły świata wewnę­
trznego Światłości.

Jan Jerzy cicktel