Drow tropiciel Drizzt Do'Urden pojawi si po raz pierwszy w Trylogii Doliny Lodowego Wichru i szybko sta si jednym ze sztandarowych

bohaterów fantasy. Trylogia Mrocznego Elfa ( jest jej pierwszym tomem) opowiada a niezwyk histori pewnego samotnego drowa, który opu ci g biny Podmroku, porzucaj c spo ecze stwo oparte na z u i rodzin , która chcia a widzie go martwym. To w a nie na kartach Ojczyzny tak naprawd rozpocz a si historia tego niesamowitego mrocznego elfa. ***** Miliony czytelników odkry y ju magi powie ci R. A. Salvatore'a osadzonych w wiecie Zapomnianych Krain. To nowe wydanie sagi o mrocznym elfie prezentuje jego przygody w porz dku chronologicznym i przedstawia kolejnemu pokoleniu LEGEND DRIZZTA.

FORGOTTEN

REALMS

OJCZYZNA
R.A. Salvatore

T umaczenie: Piotr Kucharski i Tomasz Malski Tytu orygina u: THE LEGEND OF DRIZZT BOOK I: HOMELAND

LEGENDA DRIZZTA

Ojczyzna Wygnanie Nowy Dom Kryszta owy Relikt Strumienie Srebra Klejnot Haljlinga Dziedzictwo Bezgwiezdna Noc Mroczne Obl enie Droga do witu Bezg o na Klinga Grzbiet wiata S uga reliktu Morze Mieczy Tysi c Orków Samotny Drow Dwa Miecze

by fakt. a teraz dalej brn przez ci t lodem tundr . jaka do tej pory powsta a) ojca Drizzta. Wulfgara. której mój wiat nie móg dla mnie zrobi tak d ugo. Chcia em. wkroczy w nasze ycie. Szczególnie spodoba y mi si pierwsze trzy próby. w której znale li si w wietle reflektorów. poniewa grupa bardzo utalentowanych. aby by mile widzianymi w moich Krainach. cho na niebie wieci o ju s o ce. Stworzy em Krainy ponad trzydzie ci pi (rety!) lat temu i przez pierwsze dwadzie cia by to w mniejszym lub wi kszym stopniu tylko mój wiat. którymi mogliby si napawa oraz intryg i tajemnic. doprowadzaj c do rozpaczy konferansjera. Lazurowe Wi zy Jeffa Grubba i Kate Novak. b yskotliwych i wymagaj cych graczy zasypywa a mnie pytaniami i wci domaga a si ode mnie kolejnych szczegó ów. kolejnych osób. Oraz Drizzt Do'Urden Boba Salvatore. Zaknafeina. Chcia em by zaskakiwany i zadziwiany.Przedmowa Dawno. Moj szans by o pozwolenie innym twórczym ludziom na wkroczenie do Krain i opowiedzenie swoich historii. zamiast zawsze wysuwa si na prowadzenie i samemu wymy la wszystkie szczegó y . e Krainy o y y dla mnie. wpadali w tak eufori . kolejnych wyja nie . Dokonali tego wszyscy bohaterowie Boba. Otwarcie wrót Krain dla szerszej publiczno ci nie by o proste i czasem czu em si jak konferansjer w cyrku pe nym artystów. Zastanawiali cie si . od Elaith w gór . co? Prawd mówi c. a pó niej (w Ojczy nie. Jednym z powodów. od Bruenora. skarbów. e istnia a jedna jedyna rzecz. poniewa ich bohaterowie byli wystarczaj co zabawni. e cz sto zaczynali improwizowa . które mogliby rozwi za . bizanty skie i poci gaj ce . jak pozostawa wy cznie mój: zaskoczy mnie. porwa mnie nie tylko Drizzt. pewien mroczny elf. dawno temu. dla których podzieli em si Krainami. kiedy wspomn o Drizzcie. chcia em odkrywa nieznane zak tki Krain. którzy w chwili. Mówi Äw mniejszym lub wi kszym stopniu". który zaczyna wyrywa sobie w osy z g owy (a w moim przypadku brody). e wielu redaktorów zajmuj cych si Krainami od czasu do czasu czuje si podobnie. Cie Elfa Elaine Cunningham. Wiem. Regisa i Cattie-brie po Artemisa Entreriego. któr wci uwa am za najlepsz powie osadzon w Zapomnianych Krainach. który szed przez ca noc. które mogliby pozna . Bob tchn ycie w drowy z gry AD&D (która z kolei zaadaptowa a je z legend prawdziwego wiata) i da nam okrutne. A Zapomniane Krainy sta y si jeszcze bardziej realne. poniewa uchwyci a klimat Waterdeep.

Je li nie chcecie.. nie tylko graczom. Ta ksi ka mo e si okaza jednym z nich.A. jakie czerpi z grania i pisania. eby kiedykolwiek si sko czy a. By jeszcze jeden powód. lojalno i wi zy rodzinne. jest poznawanie nowych przyjació . krytykom i snobom wmówi sobie. Czuj si zaszczycony. Ofiarowa nam te fikcyjne uciechy wykraczaj ce poza krwawe sceny bitewne. to jest to dobra opowie . zemst . a Drizzt sta si doskonale znany szerszemu gronu czytelników fantasy. opisuj c mi o . a w yciu nigdy nie mo na mie za wielu skarbów. albo chcecie s ucha jej w kó ko. Ksi ki doskonale si sprzedawa y. e jest inaczej: je li oczaruje was historia snuta przez gaw dziarza przy ognisku. Co za facet! Ed Greenwood Realmskeep Sierpie .podziemne spo ecze stwo walcz cych drowich miast i arystokratycznych rod zin. Nie pozwólcie profesorem. jest skarbem. Historie. które mo na czyta wiele razy. A dlaczego? Poniewa R. e Bob Salvatore jest jednym z nich. Salvatore naprawd potrafi opowiada historie. 2003 . dojrzewanie. co jest wyznacznikiem dobrego pisarstwa. a mianowicie jedn z przyjemno ci. dla którego wr czy em klucze do Krain ró nym pisarzom i graczom..

Szkoli Drizzta (w Sorcere) w jego ostatnim roku nauki w Akademii. ekspedycj w pobli u Berg'inyon Baenre Syn matki opiekunki Baenre. Hatch¶net Mistrz Wiedzy w Melee-Magthere. Masoj Hun'ett Ucze czarodzieja. student Sorcere Belwar Dissengulp Gnom g binowy. Ksi s u ebny. stra nik wydobycia prowadz cy górnicz Menzoberranzan. arcymag Menzoberranzan. syn opiekunki Malice i mistrz Melee-Magthere. Dinin Do'Urden Drugi ch opiec domu Do'Urden. Guenhwyvar Magiczna czarna pantera wzywana z Planu Astralnego za pomoc onyksowego pos ka.DRAMATIS PERSONAE Alton DeVir M ody drow. Kelnozz Drow z gminu trenuj cy w Melee-Magthere. wysoka kap anka Lolth. a pó niej drugi ch opiec domu Do'Urden i ucze MeleeMagthere. Gromph Baenre Syn opiekunki Baenre. Briza Do'Urden Najstarsza córka opiekunki Malice. trenuje w Melee-Magthere razem z Drizztem Do'Urdenem. . Drizzt Do'Urden Syn opiekunki Malice. m ody wojownik o fioletowych oczach. niespotykanych w ród drowów.

Opiekunka Malice Matka opiekunka domu Do'Urden. Zaknafein Najlepszy fechmistrz w Menzoberranzan i by y opiekun domu Do'Urden.Opiekunka Baenre Matka opiekunka pierwszego domu. Methil Illithid mieszkaj cy w twierdzy Baenre. Rizzen Drow wojownik i obecny opiekun domu Do'Urden. Opiekunka Ginafae Matka opiekunka domu Devir i wysoka kap anka. Vierna Do'Urden Córka opiekunki Malice. który wskutek eksperymentu straci rysy twarzy. czarodziej. która popad a w nie ask Lolth. Opiekunka SiNafay Matka opiekunka domu Hun'ett i wysoka kap anka Lolth. nominalna w adczyni Menzoberranzan. . Nalfein Starszy ch opiec domu Do'Urden. Pozbawiony Twarzy Czarodziej i mistrz Akademii. syn opiekunki Malice. której powierzono zadanie wychowania Drizzta i przygotowania go do ycia w spo ecze stwie drowów. Shar Nadal Drow z domu Maevret. Maya Do'Urden Córka opiekunki Malice. Bieg a w sporz dzaniu mikstur i eliksirów. Naprawd nazywa si Gelroos Hun'ett.

. MEMU BRATU. GARY¶EMU.MEMU NAJLEPSZEMU PRZYJACIELOWI.

oszustwo. *** Istniej w nim oazy ycia.miertelnego pi kna. aden kamie nie pozosta w nim nie zmieniony. S domem dla najbardziej niegodziwych ras w Krainach. jak te na powierzchni. o sklepieniach wysokich i niskich. którym uda si wróci bezpiecznie do domów na powierzchni. spod ich . Podobnie jak ich miasta s one pi kne. ra cy kontrast dla pustki kamiennych korytarzy. Panuje tu cisza. wszechobecna i absolutna. wszechogarniaj c zgub Podmroku. szerokiej na dwie mile i wysokiej na tysi c stóp. Wi kszo nieproszonych go ci nigdy go nie opuszcza. które jest cz ci duszy elfów drowów. pulsuj cy jak serce bestii. cz jaskinie wielkie i ma e. Jakie tajemnice czekaj na mia ków. miasta równie du e. Ich oczy widzia y cienie i mrok. wed ug standardów drowów. W jednej z takich jaski .a do chwili. Menzoberranzan nie jest. a s o ce nie dociera do niego ze swymi promieniami ciep a i ycia. stoi teraz dzie o sztuki. To nie ich wiat. Miasto jest doskona e w swej formie. Za którym z niezliczonych zakr tów podró nik mo e si natkn na rogatki takiego miasta. e podnios si nagle i zagrodz mia kom drog . Cz sto jedynym dowodem dla podró uj cych przez Podmrok. Mroczne korytarze wij si zakr tami przez ciemne królestwo. Ci. Stosy kamieni niczym ostre k y czekaj w milcz cej gro bie. które skrywa chaos i niegodziwo serc mrocznych elfów. gdy o wietlane s przez pochodnie zapuszczaj cych si tu g upich mieszka ców powierzchni. którego niebem jest nieczu y kamie . Miejsca te nie s jednak bezpieczne i tylko g upiec móg by je za takie uzna . co kryje si pod powierzchni nieruchomych wód.Preludium Gwiazdy nigdy nie zdobi tego wiata swym poetyckim blaskiem. kryje si Menzo-berranzan. mo e odkry tylko wyobra nia . a ciany pokazuj oboj tno mierci. bowiem mieszka w nim zaledwie dwadzie cia tysi cy mrocznych elfów. To Podmrok. to nie wiat wiat a. kiedy co przerwie cisz . pomnik nieziemskiego oraz . wracaj odmienieni. jakie potwory czekaj na g upców. tajemny wiat pod t tni c yciem powierzchni Zapomnianych Krain. sugeruj ca.rzecz jasna . smuk e i delikatne. e w pobli u poluje drapie nik. To poczucie porz dku i kontroli to tylko pozory. Taki jest Podmrok. prze lizguj cy si po milcz cych kamieniach i docieraj cy do ukrytych jezior lodowatej wody. du ym miastem. ale gdy przyjrze si bli ej. e nie stracili jeszcze s uchu. przede wszystkim duergarów. jest odleg y odg os kapi cej wody. pogr onych w magicznym blasku. rz dy rze bionych zamków. Mo na tylko zgadywa . kuo-toa oraz drowów. Tam gdzie wieki temu by a pusta jaskinia z naturalnie rze bionymi stalaktytami i stalagmitami.

Cz 1 Pozycja Pozycja: w ca ym wiecie drowów nie ma wa niejszego s owa.kraina bezimiennych koszmarów. a ona czyni podatnymi na zdrad tych. S specjalistami od przetrwania. a jej wysokie kap anki. Samo pi kno l ni na czubku miecza mrocznego elfa. a kary wymierzane w imi sprawiedliwo ci drowów s bezlitosne. by ochroni si przed sztyletami.nawet si to pochwala. Nikomu nie zale y na tyle. którzy kryj si w cieniach z zatrutymi sztyletami. któr piel gnuje. wszyscy poluj dla jej przyjemno ci i wszyscy padaj ofiar innych owców. Oczywi cie istniej pewne zasady zachowania. ale niemo liwych do zerwania nitkach jej paj czych sieci. Jawne pope nienie morderstwa lub wywo anie wojny wywo uje dzia anie pozorów sprawiedliwo ci. wszystko w imi Lloth. by ona by a zadowolona. Dzieci? Pionki.niepokoj cych. Pozycja to droga Lloth. Paj cza Królowa to bogini chaosu. Ambicja zabija w nas zdrowy rozs dek i wspó czucie.Drizzt Do'Urden . A mier czeka zwykle z przodu. by zwi kszy chaos. Wyniesienie do w adzy w spo ecze stwie drowów to prosty cykl zabójstw. by utrzyma jej drowie Ädzieci" na wyznaczonym dla nich kursie samozniewolenia. a wszelkie inne rasy si ich obawiaj . Wbicie sztyletu w plecy rywala w chaosie bitwy lub w cichej alejce to do powszechna praktyka . marionetki na nie wyczuwalnych. które mog yby wbi si w ich plecy. by si przejmowa . bo ka de spo ecze stwo musi jej posiada . lalki ta cz ce dla Paj czej Królowej. nie odparte pragnienie naszych zepsutych serc. ostrych rysów wyziera nienawi . Ci najpot niejsi w Menzoberranzan sp dzaj ca e dnie na ogl daniu si przez rami . Dochodzenie nie jest siln stron sprawiedliwo ci drowów. . prawdziwe w adczynie naszego wiata. ograniczenie naszej pot gi wynikaj ce z g odu tej w a nie pot gi. Osi ga siej przez zdrad .naszej religii. To przykazanie ich . A jednak drowy s w adcami tego wiata bez w adców. ambicja. a to przecie Podmrok. Paj czej Królowej. dolina mierci . patrz z przychylno ci na ambitnych. którzy zdradzili wcze niej. Wszyscy pn si po drabinie Lloth. Pozycja to paradoks wiata mego ludu. najniebezpieczniejszymi z niebezpiecznych.

po czym wykonuj c obrót skoczy na cian . Ciep o yj cych istot by o naj atwiejsze do odró nienia. By mrocznym elfem. Niewielu korzysta o z tego w skiego tunelu. nie móg t dy przej nie wzbudzaj c podejrze . Dinin zawsze stawa si nerwowy. paj ki o ywi yby si i zaatakowa y go. b kitne. by mo na je by o us ysze . zwolni wi c tempo jaszczura. Dinin nie chcia . nale c do Akademii i nikt poza mistrzyniami i mistrzami Akademii. instruktorami Akademii. jakby wyrasta a wprost ze skóry. umiej tno widzenia w spektrum podczerwieni. która ta czy a pod gwiazdami na powierzchni wiata. W oczach Dinina. ogrzewane przez odleg e szczeliny lub gor ce strumienie. pó nocn cz Menzoberranzan. gdy dociera do tego punktu. lecz niemal wszystkie stworzenia Podmroku posiada y infrawizj . które mog oby go prowadzi . gdy jaszczur przeskakiwa szczelin w stropie. poniewa wiat Podmroku by zbyt niebezpieczny dla samotnych podró nych. pozwala o mrocznemu elfowi dostrzega swoich wrogów w sposób równie szczegó owy. i jaszczur. posiadaj ce lepkie i mi kkie trójpalczaste apy. które wpada y do g ównej jaskini Menzoberranzan. magiczne wiat o zza rze bionego uku powiedzia o drowowi. ciemnoskórym kuzynem tej srebrnej rasy. p yn c nad poszarpan pod og . by kto go ledzi . w któr odziany by i je dziec. sta y w pozycjach obronnych dwie rze by ogromnych paj ków. ten by najlepiej strze ony. lecz nie potrzebowa go. Ten dzie by jednak inny. nawet przez d ugi strop tunelu. apy jego jaszczurzego wierzchowca by y zbyt mi kkie. za gi tka i doskonale wykonana zbroja. . Delikatne. Jaszczur Dinina posuwa si swobodnym. e adne nieprzyjazne drowie oczy nie ledz jego kroków. w ciszy. Podmrok nie by miejscem pozbawionym wiat a. Dinin musia si upewni . Dinin przytrzyma si mocniej siod a. który otwiera si na Tier Breche. Nie mia wiat a. nawet drowów. e zbli a si do wej cia do miasta. Podziemne jaszczury. Na kamieniach cian oraz pod ogi wirowa y przed nim wszystkie kolory spektrum. które przekszta ca y subtelne odcienie ciep a na wyra ne i kolorowe obrazy. które z atwo ci mo na by o ledzi . a w ca ej Akademii rozleg by si alarm. lecz szybkim krokiem. Zazwyczaj Dinin nie opuszcza samotnie miasta. je li bieg y one przewidywalnym szlakiem wzd u pod ogi korytarza. Kroki pozostawia y resztki ciep a. jakim móg by si pochwali w jasnym wietle dnia dowolny mieszkaniec powierzchni.1 Menzoberanzan Móg by przej zaledwie o krok od mieszka ca powierzchni i pozosta by nie zauwa ony. za amywa a si wraz z ich ruchami. drowem. Z setki tuneli. Za ukiem. Pod anie po trudnym terenie nie pozostawia o tropów takich jak w o wietlonym wiecie powierzchni. Je li chcia by t dy przej wróg. po cianach. by y lubianymi wierzchowcami ze wzgl du na ich zdolno wspinania si po g adkim kamieniu z równ atwo ci jak paj k.

Nawet z tej odleg o ci Dinin móg odró ni Dom Baenre. by y regiony intensywnej magii. przeszed pomi dzy nimi wchodz c na teren Tier Breche. za ozdobnymi stalagmitowymi kolumnami. wspinaj ce si na ciany i kopce stalagmitów lub biegn ce samotnie pod stropem z ponurego. W ko cu by y jeszcze zwyczajne wiat a miasta. Praktycznie ka dy centymetr ogromnej budowli p on ogniem faerie. pod którymi przeszed Dinin. wr cz wiec ce energi . pozostawiaj c jaszczura przytwierdzonego wygodnie do ciany na poziomie jego piersi. Tier Breche by o najwy szym punktem pod o a trzykilometrowej jaskini. pó niej za . jaskinia obni a a si gwa townie i rozszerza a. gdzie m scy wojownicy uczyli si swego rzemios a.Poczekasz. Dom Baenre istnia od pi ciu tysi cy lat. szarego kamienia. w tym czasie prace nad udoskonaleniem ozdób domu nigdy nie zosta y zaprzestane. wielokondygnacyjn wie czarodziejstwa. Dinin wzi g boki oddech i ostro nie przeszed pod ukiem. jak paj ki. Poza Tier Breche. paj ka trzymaj cego w swoich o miu odnó ach ró nego rodzaju bro i ozdobionego literami ÄDN" od Daermon N'a'shezbaernon. . Drowy z dum podkre la y pi kno swoich projektów. b kitnym na zewn tr znych kolumnach. móg wi c przej bez niepokoju przez ka dy tunel. Dinin przypomnia sobie. dzi ki czemu zapewnia o panoramiczny widok pozosta ej cz ci Menzoberranzan. drow lub ktokolwiek inny. Dinin wiedzia . e nikt nie czai si w pobli u. Spogl daj c prosto przed siebie. Wyj z niego insygnia Domu Do'Urden. od za o enia Menzoberranzan. Obejmowa dwana cie stalagmitowych kolumn i sze gigantycznych stalaktytów. i wyci gn zawieszony na szyi woreczek.wyszepta Dinin do jaszczura wymachuj c przed nim insygniami. To by o Menzoberranzan. Widzia paj ki wpatruj ce si w niego ze swych pi ciu metrów wysoko ci. a wróc . jednak Akademia by a nieprzewidywalnym miejscem. e nie mo e pozwoli . by a niezwykle istotna dla planów wojennych jego rodziny. Przez niektóre okna odleg ych domów wida by o ostry blask wiec. agodnie zwini t . za jaskrawopurpurowym na wielkiej centralnej kopule. Dinin s ysza . nie spogl da nigdy z tego miejsca bez poczucia wspania o ci miasta mrocznych elfów. Pierwszy Dom Menzoberranzan. mie ci a w sobie tylko trzy budynki sk adaj ce si na szko drowów: Arach-Tinilith. e paj ki cz sto z o liwie odmawia y prawa wej cia. Si gn pod swój piwafwi. budowl w kszta cie piramidy. Purpurowe i czerwone. zbudowan w kszta cie paj ka szko Lloth. miasto drowów. y o tutaj dwadzie cia tysi cy mrocznych elfów. e tylko kap ani lub czarodzieje je zapalali. insygnia Domu Do'Urden mie ci y w sobie kilka magicznych dweomerów. Przesun si w bok i zatrzyma . dawnej i formalnej nazwy Domu Do'Urden. Kolory Menzoberranzan by y trojakie dla czu ych oczu drowów. by podziwia widok Menzoberranzan. oraz Melee-Maghtere. ni mog y dostrzec jego bystre oczy. ozdobne kolumny lub doskonale wyrze bione gargulce by y niemal zawsze otoczone magicznym wiat em. utrzymuj c sw pozycj . z dala od ogromnych paj ków.Dinin zsiad z wierzchowca. By drowem z miasta. ulubiona przek ska. by opó ni y go obawy i rozmy lania. Nisza Akademii by a w ska. magiczny p aszcz ochronny. z których jeden dawa cz onkom domu ca kowit kontrol nad domowymi zwierz tami. nawet gdy kilka kroków od jego paszcz przebiegnie y szczur jaskiniowy. nie mogli si obej bez tego bólu w swoim wiecie zwojów i pergaminów. które oznacza y wej cie do Akademii. dwadzie cia tysi cy o nierzy w armii z a. Nikt. biegn c w obydwie strony poza zasi g wzroku Dinina. lady ciep a z rozmaitych szczelin i gor cych róde wirowa y po ca ej jaskini. Podobnie jak w przypadku wszystkich domów drowów. . za do przodu dalej. obcych dla Podmroku. Sorcere. przecinaj ce si i zlewaj ce ze sob . ogie faerie i roz wietlone rze by na domach. jakby by przyro ni ty do ska y. z któr szed . najpierw pragn c si upewni . Sprawa. Jaszczur b dzie niewzruszenie wype nia polecenie. Bardziej odosobnione ni te naturalnie stopniowane kolory w spektrum podczerwieni. jasno ó te i subtelnie b kitne. nie wrogiem.

zgodzi si czarodziej. e niektórzy z owych o nierzy zgin tej nocy. Dinin uzna . czarodziej obawia si . . och odzona. e czarodziej stoi teraz przy podstawie.spyta czarodziej.odpar Dinin.rzek czarodziej mow gestów.Gdy b dzie pada ostateczny cios . poniewa widok czarodzieja zaprowadzi go na skraj wytrzyma o ci nerwowej.dobieg oczekiwany szept. d o mi po czonymi. a wiat o Narbondel osi gnie zenit . Opanowanej twarzy Dinina zaprzecza o jednak dr enie r k.zasygnalizowa dobitnie Dinin. -Masz moj zap at ? . Obcy pozosta w zwyczajowej dla mistrza Akademii drowów pozycji.Tylko mistrz mo e chodzi po Tier Breche w czarn mier Narbondel . i wsun si w w sk alejk pomi dzy kr t podstaw wie y.Drugi Ch opcze Do'Urden . za którego pomoc drowy mog y ledzi up yw czasu w wiecie nie znaj cym dni ani pór roku. . gor c plam bia ego i zielonego luzu.Czy skazany na zgub ch opiec ma wiedzie o losie swojego domu.pe ny dzie na powierzchni . i przemkn z boku Tier Breche. . . Scenariusz ten wydawa si teraz Dininowi zbyt wyra ny. szko y czarodziejstwa.Niech Alton DeVir zginie pozbawiony nadziei. wyznaczona godzina. a zewn trzn cian Tier Breche. która wydawa a si Dininowi normalna. Opiekunka Malice Do'Urden. która nagle rozja ni a szkar atny blask w wyczuwaj cych ciep o oczach m odego Do'Urdena.obieca spokojnie Dinin . . Pod koniec ka dego dnia wyznaczony przez miasto Arcymag rzuca swoje magiczne ognie na podstaw kamiennej kolumny. które skutecznie ukry yby delikatny obrys jego w asnej temperatury cia a. lecz Dom Do'Urden potrzebowa czarodzieja.Student czy mistrz? .Tej nocy? Dinin skrzy owa r ce i zastanowi si nad pytaniem.Moje przeprosiny. poniewa wygas ogie dweomerów. dostrzegaj c swoj pomy k .gdy Alton DeVir b dzie martwy. e niecierpliwo mo e go kosztowa ycie. .Czy miesz w tpi w obietnic Malice Do'Urden. Dziesi tego Domu Menzoberranzan? Pozbawiony Twarzy cofn si o krok. zanim zginie? . Pozbawiony Twarzy nie przegapi iskierki. równie szczegó owym jak mowa. odzyskuj c sw postaw z pierwszymi oznakami swego temperamentu. dopóki ca a struktura nie p on a czerwieni w spektrum infrawizji.odpowiedzia Dinin. gotów do ponownego rozpocz cia cyklu. Dinin spogl da naNarbondel. tragedia ta stopi a mu rysy twarzy i pozostawi a pust . padaj c na jedno kolano w pozie podda czej. e Alton DeVir powinien umrze . zbyt prosty. . Postawa ta by a jedyn zwi zan z tym osobnikiem rzecz .Dostaniesz swój balsam . Czar dzia a przez ca y cykl . Opiekunka Malice poinstruowa a go. . z r koma trzymanymi przed sob i zgi tymi w okciach.Witaj. obok którego nie móg przej oboj tnie. Dotar w ko cu do Sorcere. szukaj c na cianie Äcieni" wzorów ciep a.Oczywi cie . jego r ce z podnieceniem uk ada y si w gesty. Narbondel by a jedynym sposobem. wielk centraln kolumn .Na w skich wargach Dinina pojawi si paskudny u miech. . Grubo odziana posta obesz a uk budowli i stan a przed Dininem. Pozbawiony Twarzy .stopniowo rozp ywaj c si ciep em po Narbondel. gdy pomy la . Dinin odszed od paj ków i wej cia do tunelu. . . . a na twarzy go ci krzywy u mieszek.Poczekaj. W nieczu ym sercu Dinina nie by o miejsca na lito . tak e jedna z nich przykrywa a drug na piersi. Kolumna by a teraz ca kowicie ciemna. Drugi Ch opcze Domu Do'Urden -odpowiedzia . By a pó noc. By w szponach gwa townego bólu wywo anego przez jeden z jego magicznych eksperymentów. tak daleko jak jeszcze nigdy nie by . gdy rozpocznie si walka pomi dzy ich rodzinami. odgaduj c paskudne zamiary kryj ce si za instrukcjami Dinina. .Poczujesz si usatysfakcjonowany . Od kiedy wst pi do konspiracji.zasygnalizowa w bezg o nym j zyku migowym drowów. która s u y a w Menzoberranzan za zegar. obdarzona nieporównywaln z adnym innym drowem w tym rozleg ym mie cie umiej tno ci warzenia trucizn i balsamów. . matki Opiekunki Daermon N'a'shezbaernon.odpowiedzia Dinin. zaproponowa a mu skrawek nadziei.

Wezwa kul ciemno ci . Setka goblinów i orków podnios a wzrok znad swoich pasterskich i rybackich obowi zków. odwracaj c si i kieruj c swego jaszczura na grupk .nieprzenikaln dla infrawizji i zwyczajnego wzroku . odnajduj c rozwidlenie. Jako cz onek dziesi tego domu w mie cie Dinin móg bez problemu porusza si gdzie chcia w obr bie wielkiej jaskini. Gdy okr y jeden lepy zakr t. czego szuka : skupisko pi ciu wielkich. Znaj c swoje ograniczenia niewolnicy uwa ali bacznie. Reszta to zwyczajni o nierze.wyszepta pod nosem mroczny elf. e niezbyt roztropne jest zwracanie na siebie w ten sposób uwagi.*** Dinin wróci do swego wierzchowca i pospieszy pustymi korytarzami. a z p askiej kamiennej pod ogi wyrasta y jedynie nie przyci gaj ce wi kszej uwagi kolumny stalagmitów. Nied wiedzio uki nie by y g upimi stworzeniami. Gdy znów znalaz si na p askich i kr tych alejkach pomi dzy l ni cymi zamkami drowów. by popatrze na drowa. Pojawi si wzd u wschodniego kra ca wielkiej groty. na której znajdowa o si spore stado byd opodobnych stworze zwanych rothami. Dinin i tak nie zwróci by na nich uwagi.na drodze uciekaj cych stworze . By szlachcicem. dzie mi sze dziesi ciu siedmiu uznawanych w mie cie rodzin. gdyby by cz onkiem Domu Baenre lub jednego z pozosta ych siedmiu domów rz dz cych? . wybieraj c ostro niejsz drog przez cienie ciep a. Przypuszcza . Opiekunka Malice. by nie spogl da Dininowi w oczy. si gaj cych od pod ogi do stropu kolumn. Dinin skierowa swego wierzchowca wzd u brzegów Donigarten. skr caj c w alejk usian kamieniami i wirem. nie móg jednak zlekcewa y opiesza o ci nied wiedzio uków. które oznacza y dzielnic najdoskonalszych domów w Menzoberranzan. by jeszcze bardziej zwi kszy pr dko . ma ej miejskiej sadzawki z pokryt mchem wysp . matka Dinina. do g stwiny ogromnych grzybów. By zbyt poch oni ty powag chwili. nie by a osob . niemal wpad na grup czterech b kaj cych si nied wiedzio uków. za nazwisko Do'Urden. e nied wiedzio uki rozpozna y go jako cz onka Domu Do'Urden. sposób przyci cia bia ych w osów Dinina oraz wyra ny wzór purpurowych i czerwonych linii na jego piwafwi mówi im wystarczaj co wiele na temat jego to samo ci. Zastanawia si . Jego gniew opad . by o mianem jego domu. jak szybko odsun yby si . Ogromne i w ochate goblinopodobne stwory przystan y na chwil . lecz Opiekunka Malice powiedzia a jasno. które zaprowadzi go innym wej ciem do w a ciwej jaskini. po czym powoli lecz z wyra nym celem odsun y si z drogi. wydr onych w sie . synem wysokiej kap anki. gdy us ysza omot i kl twy nied wiedzio uków potykaj cych si lepo na kamieniach. z któr mo na by o si spiera . gdzie adne rodziny drowów nie ujrz . lecz w ko cu by to tylko nakaz.Wkrótce nauczycie si szacunku dla Domu Do'Urden! . Dinin poczu si usatysfakcjonowany przywo uj c wrodzone moce swojej rasy. e by o to warte ryzyka. jednak chwil pó niej. kopn swego jaszczura. Na Dininie ci y a powaga misji. Z dwudziestu tysi cy ciemnych elfów w Menzoberranzan zaledwie oko o tysi ca by o szlacht . e i by poza granicami miasta. e nikt powi zany z Domem Do'Urden nie mo e da si z apa w pobli u g stwiny grzybów. Potrafi y odró ni szlachcica od elfa z ludu i cho elfy drowy nie nosi y swych rodzinnych insygniów na widoku. Na po udniowym kra cu g stwiny grzybów porywczy drow znalaz to. ruszy wi c znowu w drog . by spojrze na przemykaj cego szybko drowa. uzna . Dinin wiedzia . w produkcyjnej cz ci Menzoberranzan. Kierowa si w stron rodkowej cz ci po udniowego kra ca miasta. W Menzoberranzan jeden nakaz dominowa nad wszystkimi pozosta ymi: Nie daj si z apa . Nied wiedzio uki rzuci y si do ucieczki.

pomieszcze i po czonych ze sob za pomoc metalowych i kamiennych pomostów. L ni ce czerwieni gargulce, standardowy element domu, spogl da y w dó z setek pomostów niczym bezszelestni stra nicy. By to Dom DeVir, c/warty Dom Menzoberranzan. Miejsce to by o otoczone pier cieniem wysokich grzybów, z których co pi ty by wrzaskunem, rozumnym grzybem nazwanym tak (i cenionym przez stra ników) za alarmuj ce odg osy, jakie wydawa z siebie za ka dym razem, gdy kto przechodzi obok. Dinin zachowa bezpieczn odleg o , nie chc c zaniepokoi którego z wrzaskunów i wiedz c równie , e forteca strze ona jest przez innych, bardziej mierciono nych stra ników. Powietrze nad cz ci miejsk przenikn oczekiwany szmer. By a to oznaka przekazywanej w ca ym Menzoberranzan wiadomo ci, e Opiekunka Ginafae z Domu DeVir utraci a ask Lloth, Paj czej Królowej, bogini wszystkich drowów oraz prawdziwego ród a si y ka dego z domów. Sprawy takie nigdy nie by y otwarcie dyskutowane w ród drowów, lecz ka dy, kto wiedzia wystarczaj co du o, spodziewa si , e która z rodzin znajduj cych si ni ej w miejskiej hierarchii uderzy na okaleczony Dom DeVir. Opiekunka Ginafae i jej rodzina jako ostatni dowiedzieli si o niezadowoleniu Paj czej Królowej - nawet to by o cz ci podst pnych zwyczajów Lloth - a spogl daj c z zewn trz na Dom DeVir Dinin by w stanie stwierdzi , e skazana na zag ad rodzina nie mia a wystarczaj co czasu, by uruchomi odpowiednie rodki obronne. DeVir posiadali niemal czterystu o nierzy, g ównie kobiet, lecz ci, których Dinin widzia na pomostach, wydawali si zdenerwowani i niepewni. Dinin u miechn si jeszcze szerzej, gdy pomy la o swoim w asnym domu, który z ka dym dniem rós w si pod przewodem przebieg ej Opiekunki Malice. Z trzema jego siostrami, które szybko zbli a y si do pozycji wysokiej kap anki, jego bratem - do wiadczonym czarodziejem oraz jego wujkiem, Zaknafeinem, najdoskonalszym szermierzem w ca ym Menzoberranzan, ci ko zaj tym trenowaniem trzech setek o nierzy, Dom Do'Urden by powa n si . Za Opiekunka Malice, w przeciwie stwie do Ginafae, cieszy a si pe n ask Paj czej Królowej. - Daermon N'a'shezbaernon - mrukn pod nosem Dinin, stosuj c formalne i dawne okre lenie Domu Do'Urden. - Dziewi ty Dom Menzoberranzan! - Podoba o mu si brzmienie tego tytu u. *** W innej cz ci miasta, za l ni cym srebrem balkonem oraz sklepionymi wrotami, si gaj cymi sze ciu metrów w gór na zachodniej cianie jaskini, siedzia y g ówne osobisto ci Domu Do'Urden, zebrane tam, by dopracowa ostatnie plany nocnego zadania. Na podwy szeniu, w ko cu ma ej komnaty audiencyjnej siedzia a czcigodna Opiekunka Malice, z brzuchem wzd tym ostatnimi godzinami ci y. Po jej bokach, na honorowych miejscach, znajdowa y si jej trzy córki, Maya, Vierna i najstarsza, Briza, wie o wy wi cona wysoka kap anka Lloth. Maya i Vierna wygl da y niczym m odsze wersje swojej matki, szczup e i z udnie drobne, cho dysponuj ce wielk moc . Briza jednak nie posiada a zbyt wiele cech rodzinnych. By a wysoka - wielka jak na standardy drowów - oraz zaokr glona w ramionach i biodrach. Ci, którzy znali Briz , wiedzieli, e jej rozmiar wynika po prostu z temperamentu - mniejsza sylwetka nie mog aby pomie ci z o ci i brutalnych cech najnowszej wysokiej kap anki Domu Do'Urden. - Dinin powinien wkrótce wróci - zauwa y Rizzen, aktualny opiekun rodziny. -1 powiedzie nam, czy nadszed ju odpowiedni czas do szturmu. - Ruszymy zanim Narbondel odnajdzie swój poranny blask! -warkn a na niego Briza swym niskim, lecz ostrym jak brzytwa g osem. Skierowa a w stron matki krzywy u miech, szukaj c poparcia, e dobrze post pi a pokazuj c m czy nie jego miejsce. - Dziecko przyjdzie tej nocy - wyja ni a Opiekunka Malice swemu zagniewanemu m owi. Pójdziemy niezale nie od tego, jakie wie ci przyniesie Dinin. - To b dzie ch opiec - mrukn a Briza, nawet nie staraj c si ukry rozczarowania. - Trzeci

yj cy syn Domu Do'Urden. - By zosta po wi cony Lloth - wtr ci si Zaknafein, poprzedni opiekun domu, który teraz dzier y istotn pozycj fechmistrza. Ten do wiadczony wojownik wydawa si ca kiem zadowolony z my li o ofierze, podobnie jak Nalfein, najstarszy syn rodziny, stoj cy u boku Zaka. Nalfein by starszym ch opcem i poza Dininem nie potrzebowa ju wi cej konkurencji w szeregach Domu Do'Urden. - Zgodnie ze zwyczajem - u miechn a si Briza, a czerwie jej oczu rozb ysn a. - Aby dopomóc naszemu zwyci stwu! Rizzen poruszy si niespokojnie. - Opiekunko Malice - o mieli si odezwa . - Znasz dobrze trudno ci porodu. Czy ból nie rozproszy twojej... - O mielasz si wypytywa matk opiekunk ? - odezwa a si ostro Briza, si gaj c po zako czony g owami w y bicz, przypi ty wygodnie u jej pasa. Opiekunka Malice powstrzyma a j podniesion d oni . - Do cz do walcz cych - powiedzia a opiekunka do Rizzena. - Niech kobiety domu zajm si wa nymi kwestiami bitwy. Rizzen znów si poruszy i opu ci wzrok. *** Dinin dotar do magicznie wykutego ogrodzenia, które czy o twierdz na zachodniej cianie miasta z dwoma ma ymi stalagmitowymi wie ami Domu Do'Urden i tworzy o dziedziniec ca ej struktury. Ogrodzenie by o z adamantytu, najtwardszego metalu na wiecie, ozdabia o je za sto rze b przedstawiaj cych paj ki, które trzymaj w odnó ach bro , za ka dy z nich jest pokryty zabójczymi glifami i zakl ciami ochronnymi. Pot na brama Domu Do'Urden wywo ywa a zachwyt wielu domów drowów, lecz po obejrzeniu spektakularnych budowli w g stwinie grzybów Dinin czu tylko rozczarowanie, gdy spogl da na w asn siedzib . Ca a struktura by a prosta i w pewnym sensie naga, podobnie jak fragment ciany, z zas uguj cymi na uwag wyj tkami w postaci mith-rilowo-adamantytowych tarasów, biegn cych wzd u drugiego poziomu, nad sklepionymi wrotami zarezerwowanymi dla szlacheckiej cz ci rodziny. Ka da balustrada tych balkonów sk ada a si z tysi ca rze b, uk adaj cych si razem w jedno dzie o sztuki. Dom Do'Urden, w przeciwie stwie do zdecydowanej wi kszo ci domów w Menzoberranzan, nie sta swobodnie w g szczu stalaktytów i stalagmitów. G ówna cz ca ej struktury znajdowa a si w jaskini i cho to u o enie mia o niew tpliwe walory obronne, Di-nin stwierdzi , i a uje, e jego rodzina nie okaza a troch wi cej wystawno ci. Podekscytowany o nierz rzuci si do bramy, by otworzy j przed powracaj cym drugim ch opcem. Dinin przemkn obok niego, nie zadaj c sobie nawet trudu powitania, i wjecha na podwórze wiadomy setek zaciekawionych spojrze , które na niego pad y. o nierze i niewolnicy wiedzieli, e wykonywana przez Dinina tej nocy misja mia a co wspólnego z oczekiwan bitw . Na srebrny taras drugiego poziomu Domu Do'Urden nie prowadzi y adne schody. To równie by rodek ostro no ci przewidziany po to, by oddzieli przywódców domu od mot ochu i niewolników. Szlachta drowów nie potrzebowa a schodów, inny aspekt ich wrodzonych magicznych zdolno ci pozwala im stosowa moc lewitacji. Nie zastanawiaj c si zbytnio n ad wykonywan czynno ci , Dinin wzniós si swobodnie w powietrze i wyl dowa na balkonie. Przeszed pod ukiem i pospieszy g ównym korytarzem domu, który by s abo o wietlony agodnymi odcieniami ognia faerie, co pozwala o widzie w zwyczajnym spektrum wiat o, a nie zak óca o jednocze nie stosowania infrawizji. Ozdobne, wykute z br zu drzwi by y miejscem, do którego pod a drugi ch opiec. Zatrzyma si przed nimi zmieniaj c sposób widzenia z powrotem na spektrum podczerwieni. W przeciwie stwie do korytarza w pomieszczeniu za drzwiami nie by o róde wiat a. By a to sala audiencyjna wysokich kap anek, przedsionek wielkiej kaplicy

Domu Do'Urden. Kap a skie pomieszczenia drowów, w zgodzie z mrocznymi obrz dami Paj czej Królowej, nie by y miejscami wiat a. Gdy Dinin poczu , e jest ju przygotowany, przeszed prosto przez drzwi, bez wahania mijaj c dwie zszokowane stra niczki i mia o id c w stron swej matki. Wszystkie trzy córki rodziny zmru y y oczy widz c swego obcesowego i pozbawionego manier brata. Wej bez pozwolenia! To on móg by zosta po wi cony tej nocy! Dininowi podoba o si testowanie granic swojej podrz dnej pozycji m czyzny, nie móg jednak lekcewa y gro nych spojrze Yierny, Mayi i Brizy. B d c kobietami by y wi ksze oraz silniejsze i przez ca e ycie wiczy y korzystanie z niegodziwych kap a skich mocy drowów oraz broni. Dinin spogl da na zakl te dope nienia kap anek, przera aj ce w owe bicze u pasów jego sióstr, które zacz y wi si w oczekiwaniu na kar , któr wymierz . R koje ci by y z adamantytu i do zwyczajne, jednak same bicze zosta y zrobione z ywych w y. Bro Brizy by a szczególna, poniewa mia a sze poruszaj cych si niespokojnie w y, zwini tych w w z y wokó pasa, na którym wisia y. Briza by a zawsze najszybsza, je li chodzi o o wymierzenie kary. Opiekunka Malice wydawa a si jednak zadowolona z dumnego zachowania Dinina. Drugi ch opiec zna swoje miejsce wystarczaj co dobrze, jak na jej gust, a tak e wykonywa bez strachu i pyta jej rozkazy. Dinin odnalaz ukojenie w spokojnej twarzy swej matki, przeciwie stwie rozpalonych do bia o ci oblicz trzech sióstr. - Wszystko jest gotowe - powiedzia do niej. - Dom DeVir st oczy si za swoim ogrodzeniem, oczywi cie oprócz Altona, który bezmy lnie pobiera swoje nauki w Sorcere. - Spotka e si z Pozbawionym Twarzy? - spyta a Opiekunka Malice. - Akademia by a cicha tej nocy - odpar Dinin. - Nasze spotkanie przebieg o doskonale. - Zgodzi si na nasz kontrakt? - Alton DeVir zostanie potraktowany w odpowiedni sposób - zachichota Dinin. Przypomnia sobie drobn poprawk , jakiej dokona w planach Opiekunki Malice, opó niaj c egzekucj Altona na rzecz swojej w asnej dzy wi kszej dawki okrucie stwa. W my lach Dinina pojawi o si jeszcze jedno wspomnienie: wysokie kap anki Lloth mia y niepokoj cy dar czytania w my lach. - Alton zginie tej nocy - Dinin szybko doko czy odpowied , utwierdzaj c kobiety w tym przekonaniu, zanim zd y y wysondowa go w poszukiwaniu wi kszej ilo ci szczegó ów. - Wspaniale! - zagrzmia a Briza. Dinin odetchn z troch wi ksz swobod . - Zespólmy si - nakaza a Opiekunka Malice. Czterech drowów ukl k o przed opiekunk i jej córkami: Riz-zen przed Malice, Zaknafein przed Briz , Nalfein przed May , a Dinin przed Viern . Kap anki za piewa y chórem, k ad c jedn r k na czole pe nego szacunku o nierza i dostrajaj c si do jego pragnie . - Znacie swoje miejsca - powiedzia a Opiekunka Malice, gdy ceremonia zako czy a si . Skrzywi a si z bólu wywo anego przez kolejny skurcz. - Zaczynajmy nasze dzie o. *** Mniej ni godzin pó niej Zaknafein i Briza stali razem na tarasie obok górnego wej cia do Domu Do'Urden. Pod nimi, na pod odze jaskini, szykowa y si druga i trzecia brygada rodzinnej armii, pod dowództwem Rizzena i Nalfeina, zak adaj c ogrzane paski skóry oraz metalowe os ony - kamufla maj cy schowa charakterystyczne sylwetki ciemnych elfów przed widz cymi ciep o oczyma drowów. Grupa Dinina, pierwsza si a uderzeniowa sk adaj ca si mi dzy innymi z setki gobli skich niewolników ju dawno wymaszerowa a. - B dziemy znani po tej nocy - rzek a Briza. - Nikt nie podejrzewa by, e dziesi ty dom odwa y si wyst pi przeciwko tak pot nej rodzinie jak DeVir. Gdy roznios si wie ci o krwawych wydarzeniach dzisiejszej nocy, nawet Baenre dostrzeg Daermon N'a'shezbaernon! -

Stworzenie. gdy Opiekunka Malice siedzia a ochronnie u jej boku. Zak odwzajemni u miech i odwróci si do odchodz cych o nierzy. Zaknafein.powiedzia a po kilku minutach Briza. pozwalaj c jej unosi go nad pod og . Poprowadzi a wzrok Zaka w gór . Równie mocno chcia a mierci kap anek DeVir jak Zak. pos usznie czekaj c na rozkazy tej. Zak by fechmistrzem Domu Do'Urden.Zrobione . Zak ujrza dzie o Brizy. niewidoczny. ni wbi jej sztylet w kr gos up. bardziej ó ty i cieplejszy ni powietrze groty. Zajmowa on troch czasu. rozpoczynaj c za piew. Briza po egna a go gestem i wskaza a swemu s udze. Zak strz sn g ste w osy z twarzy i stan wyprostowany. zbli aj cy si pr d powietrza. Pomijaj c zwi zane z tym komplikacje. by odlecia . nast pnie w drugie. za ci. uznawali go za jednego z najlepszych wojowników obojga p ci w ca ym Menzoberranzan. Skierowa wzrok na Briz . w ciemno pod niewidocznym stropem ogromnej jaskini. dobrej walki - . którymi przejd przez kr te miasto do g stwiny grzybów i pi ciokolumnowej struktury Domu DeVir. wykut z pomoc magii bro drowów. cho niebezpiecznym zadaniem. przenikaj c jego ubrania i zbroj . silniejszym ni wi kszo kobiet. by atutem Domu Do'Urden. osob z ludu. Zak poczu . jak dwie brygady formuj si w szeregi i wyruszaj w milczeniu oddzielnymi szlakami. Zak by by równie szcz liwy mog c zabija kap anki Domu Do'Urden.Wychyli a si przez balustrad . Zak nienawidzi magicznego ch odu . którzy byli wiadkami jego walki. cho by ju w powietrzu nad ni . by upewni si .oznajmi a po kilku minutach Briza. zawis o tu nad kraw dzi tarasu. ywy pr d powietrzny. zamkn wszy dok adnie oczy.wyszepta a. dwóch wysokich kap anek Paj czej Królowej.Przygotuj si . Nic nie dawa o fechmistrzowi wi cej przyjemno ci. prostuj c palce. gdy przemyka o przed nim miasto Menzoberranzan. lecz z ró nych powodów. z niewiarygodnie ostr kraw dzi z zabójczych dweomerów. Uderzy a Zaka w rami . Fechmistrz wyci gn jeden ze swoich adamantytowych mieczy. by kiedy opiekunem domu. . Oprócz Brizy i jej matki.Istotnie. Briza powoli wyci gn a sw ró d k . Wskoczy na rodek istoty. Zak nie waha si .zawo a a do Zaka. wysokim i umi nionym m czyzn . przyzwane z planu ywio ów. e pod wp ywem czaru przed wyczuwaj cymi ciep o oczyma stworze Podmroku b dzie szary jak zwyk y kamie . Mimo to Briza ba a si go rozgniewa . e zostawi a dla niego wszystkie kap anki Domu DeVir! . . Zak by tylko m czyzn .wyobra a sobie wtedy mier .wiedzia jednak.spyta a Briza. znajduj c si w a nie w rodku drugiego czaru przywo ywania. nawet cia o. by spogl da . dopóki on sam oraz wszystkie posiadane przez niego przedmioty nie zosta y sch odzone do tej samej temperatury i odcienia. .Masz to. jak opadaj na niego mro ne drobinki. po czym przytrzyma a ró d k bez ruchu nad jego g ow . nie pragn c niczego wi cej. . Jak to mi o ze strony Opiekunki Malice. który uaktywnia urz dzenie. Zak naci gn czarny kaptur i otworzy ma sakiewk u s wego pasa. Briza u miechn a si z owrogo i roztarta szczup e d onie. Zak otworzy oczy i wzdrygn si . co je przywo a a. któremu pozwolono nosi nazwisko rodziny jako w asne. poniewa s u y czasami Opiekunce Malice jako m . e wci s w stanie radzi sobie z ostrzem. okazuj c Zakowi znacznie wi cej szacunku ni wtedy. . Jak zawsze jednak s uszny os d zachowa wy wiczon r k Zaka w miejscu. odkrywaj c kilka ma ych ceramicznych kulek. co powiniene ? . Zak zachichota zastanawiaj c si nad ironi jej s ów. zw aszcza kap anek Lloth.Dobrej walki! . wi c Zak opar si o cian i zacz znów rozmy la nad stoj cym przed nim przyjemnym. Zaknafein przyjrza si plecom najstarszej córki Opiekunki Malice. ni zabijanie elfów drowów. niezauwa alny i niewyczuwalny.Opiekunka Ginafae nie b dzie zadowolona . ze swoimi niezrównanymi zdolno ciami szermierczymi.

z charakterystyczn dla siebie pysza kowato ci . milcz co pochwali aby napastników za ich odwag i inteligencj . pokazuj c d oni tempo. by da zna zbli aj cym si brygadom Nalfeina i Rizzena. bowiem w g bi serca wiedzieli. Przechodnie nie mogli mie w tpliwo ci . Je li ktokolwiek pozosta by przy yciu. Tym razem drugi potomek Domu Do'Urden nie by sam.dwa. równie sprawnie.. podkrad si do po udniowego skraju g stwiny.wyszepta . Niemal sze dziesi ciu o nierzy jego domu maszerowa o za nim w zwartych szeregach. Wyobrazi sobie brz k. Jednak gniewu mrocznych elfów bali si bardziej ni samej mierci. o nierze pod ali pos usznie za nim. . e w tej bitwie ich los jest przes dzony. mo na by o nie spodziewa si adnych konsekwencji.dom drowów wyrusza na wojn . Niewolnicy poruszali si nieco wolniej. *** W innej cz ci Menzoberranzan Opiekunka Malice. likwiduj c w ten sposób pierwsza lini alarmow . Dinin rzuci przedmiot wysoko w powietrze. a ka da strza a mie ci a w sobie magiczny dweomer. nie podejmowali wi c prób ucieczki. B ysn tym ja niej cym w podczerwieni przedmiotem trzykrotnie... posy aj c strza w najbli szego wrzaskuna. Na ten sygna drowy z brygady Dinina za o y y zakl te be ty na niewielkie. e aden nied wiedzio uk ani przedstawiciel którejkolwiek z ras tworz cych mozaik Menzoberranzan nie o miela si stan mu na drodze. Gdyby tylko Briza wiedzia a. Pó godziny pó niej. a o incydencie nigdy ju by nie mówiono. Je li napad dopracowano w najdrobniejszych szczegó ach. e mo e podnie sw pozycj poprzez eliminacj innego domu. przygotowuj c bro i przypatruj c si uwa nie budowli. Co pi ty grzyb by wrzaskunem. nawet rada rz dz ca. tu obok skupiska stalagmitów. eby nie wyznacza prostego ladu mi dzy Domem Do'Urden a Domem DeVir. by pomog a im w zmaganiach. Otoczy y wizerunek swej z ej bogini. ju po raz drugi tej nocy. Dinin si gn do sakiewki i wyj z niej rozgrzany arkusz metalu. Wielu z nich rozgl da o si wokó . trzy . który zag uszy by ryk smoka. bowiem ze strefy magicznej ciszy. rozparta na krze le przeznaczon do rodzenia. Ka de wyj cie z Menzoberranzan bronione by o z owrog magi drowów. sz o stu uzbrojonych niewolników pomniejszych ras . by oskar y napastników. ale wielu oczekiwa o takiego wydarzenia. Potem. 2 Upadek domu DeVir Dinin zauwa y z zadowoleniem.odlicza Dinin.goblinów. Malice siedzia a przy g owie paj ka. z apa go i umie ci z powrotem w skrywaj cej ciep o sakiewce. Nie zdarza o si to w Menzoberranzan codziennie.. Podobnie zrobili inni wokó Domu DeVir. szukaj c mo liwo ci ucieczki. nie wydostawa si aden d wi k. która otacza a jego wojska. któr mieli przed sob . bowiem wszystkich dostojników domu . Na rozkaz Dinina zaj li pozycje w ród wielkich grzybów. Przynajmniej raz w ci gu dekady jaki dom uznawa . orków i nied wiedzio uków.Äofiary" . kiedy zwolni ci ciw swej broni. w których mie ci si Dom DeVir. sk adaj ca si z o miu najdostojniejszych opiekunek. wi c dok d mieliby pój ? Ka dy z nich widzia . By a to ryzykowna operacja. jej córki oraz cztery domowe kap anki szeregów ludu zebra y si w osiem w wi tym kr gu Lloth.. Za nimi. trzymane jedn r k kusze i wymierzy y w wyznaczone wcze niej cele. Dinin wybra nieco d u sz drog . zostaliby oni zniszczeni zgodnie z bezlitosnym Äprawem" drowów. jak karze si tu zbieg ych niewolników. Ca e miasto. ym . kamie wyrze biony na kszta t paj ka o twarzy drowa i wezwa y Lloth. jak dobrej.. ale z o wiele mniejszym entuzjazmem.nale a o zg adzi szybko i cicho..

Przywo anie kuli ciemno ci. e utraci a ask Lloth. Pomimo powzi tych rodków ostro no ci cz onkowie Domu Do'Urden wiedzieli. przychodzi o z atwo ci nawet najn dzniejsze -mu z nich. czuj c ju t py ból g owy powodowany przez kap anki Domu Do'Urden. W mgnieniu oka Dom DeVir . wiadkowie nie stanowili wi kszego problemu. jak atwo jest zniszczy jej dom. pami taj c o zadaniu. Teraz za po prostu bezradnie patrzy y. mentalnie po czona z Dininem zrozumia a. Ginafae poczu a to pierwsza. Wybrana grupa piewa a chórem. o mioosobowy kr g Do'Urden wys a pierwsz fal mentalnej energii do domu rywali. cz c swe energie w jeden ofensywny czar. by u agodzi Paj cz Królow . który spowodowa .Obok niej sta y Vierna i Briza. jej dwie córki i pi g ównych kap anek spo ród pospólstwa zebra y si w przedsionku g ównej kaplicy domu pi ciu stalagmitów. . Osiem kap anek by o mocno zaniepokojonych. które im przydzielono.wyszepta a do nich Ginafae. w jaki sposób podejrzewaj c. . Zbiera y si tu na modlitwy ka dej nocy. Ale zwyczaj i tradycja nakazywa y. które zabija o uaktywniaj cego je niewolnika. jako cz wojennej etykiety drowów. by zastosowano pewne dzia ania maskuj ce. Dinin spostrzeg . e przerwa a sw modlitw o przebaczenie. e w otaczaj cych go o nierzach ro nie zniecierpliwienie. Dinin wykona tylko lekki ruch d oni i sze dziesi ciu niecierpliwych drowów wyskoczy o z ukrycia. Drugi potomek Domu Do'Urden patrzy z zadowoleniem. o nierze Domu DeVir spotkali si z niewolnikami na dziedzi cu. a obro cy otrz sn li si z zaskoczenia. Nadal wykorzystuj c przewag zaskoczenia cicho ruszyli do ogrodzenia z grzybów i zacz li wycina w nim przej cie mieczami o szerokich ostrzach. Zatrzymali si jednak na sygna . Pomniejsze rasy by y zwyk ym mi sem armatnim w armii Do'Urden. z trudem powstrzymywali dz krwi. kiedy sze dziesi ciu o nierzy Domu Do'Urden obrzuci o granice Domu DeVir kulami absolutnej czerni.Niezbyt dobrzy z was stra nicy . która trzyma a matk za r k . kiedy Vierna. *** Drugi sygna Dinina pobudzi o nierzy-niewolników. Wcze niej tej nocy pos gi wydawa y si tak straszliwymi obro cami. szukaj c jakiego wyja nienia. takiej jak zastosowa Dinin przeciwko nied wiedzio ukom. Ginafae zdawa a sobie spraw . Ogrodzenie pad o. z których dwadzie cia mog o odwa y si zaatakowa Dom DeVir. Jedynym powodem. który znajdowa si w tak niewygodnej pozycji. dla którego przyprowadzono gobliny do Domu DeVir by y pu apki. Pozosta e kap anki Domu DeVir patrzy y nerwowo na niezwyk min opiekunki. Chwil pó niej. które mia y one uaktywni . mro ny podmuch myl cych wra e . e nadchodz ca noc pe na b dzie wydarze . od kiedy Opiekunka Ginafae dowiedzia a si .Zaatakowano nas . prawdziwych wojowników. Ka dy drow posiada pewne zdolno ci magiczne. e pierwsza grupa znalaz a si na swoich pozycjach. *** Opiekunka Ginafae. W Menzoberranzan by o sze dziesi t sze innych domów. Od czasu do czasu rozb yska o gdzie zakl cie obronne. po czym rzuci o si w wir bitwy wymachuj c broni i zaciskaj c z by. e ich atak obserwowa o wiele par oczu. oczyszczaj c w ten sposób drog dla elfów drowów.wyszepta z sarkazmem do czerwonookich gargulców na wysokich cianach. nie b d mogli ani chcieli zidentyfikowa atakuj cego domu. Tak sta o si teraz. jak atwo jego o nierze dostaj si na dziedziniec. dopóki nie znajdzie sposobu. ale Dinin i inne drowy mia y si tylko z takiego widoku.

które wytr ci y m czyzn z równowagi.To musi by tutaj. *** Wysoko ponad domem DeVir Zaknafein siedzia wygodnie na grzbiecie powietrznego s ugi Brizy i obserwowa tocz c si poni ej bitw . . Zawahali si chwil .wymamrota do siebie Zak. którzy dostali si do rodka. api c w p tl gard o kobiety. e patrz w oczy mierci. Zak rzuci si na ziemi i kopn istot od spodu. Pomkn na nim w dó . . B ogos awie stwo Lloth pozostawa o przy jego domu. e pod y za sw towarzyszk na pod og jaskini. koncentruj c si za to na d wi ku. Zak zako czy ycie obojga jednym szybkim ruchem. dostali si na ty y kompleksu przez dziur w ogrodzeniu.atwe zwyci stwo . gdzie spotka nast pnego stra nika. zrzucaj c kobiet z tarasu szarpni ciem bicza i kopi c m czyzn w twarz tak. e nikt .Na-Ifein wszed od ty u. o nierze Domu Do'Urden najlepiej zaznajomieni z magi . jednocze nie tocz c si po ziemi.pokaza mu w j zyku migowym drowów. którego ciany ozdobione by y paj czymi rze bami. co dzia o si wewn trz kr gu ciemno ci i s ysze g osy z kuli magicznej ciszy. . . jak i obro ców DeVir. Rizzen stan za swoim najm odszym synem.zbyt d ugo. Ze swego punktu obserwacyjnego Zak móg widzie wszystko. wycieraj c twarz z krwi paj ka. .zmieni si dla reszty miasta w czarn plam . bowiem ciosy o nierzy Domu Do'Urden spada y szybciej i celniej ni ciosy ich przeciwników. szarej plamy . Znalaz pusty korytarz prowadz cy do rodka kolumny. gor czkowym piewie. w których dekoracjach dominowa y motywy paj cze. Nalfein i jego brygada. którzy zaj li ju najni sze poziomy ka dej z wie . Zak nie przejmowa si nimi. maj c nadziej .odrzek na to Rizzen.odpowiedzia butnie Dinin. dostrzeg Zak. a potem zeskoczy kilka stóp nad tarasem otaczaj cym ostatnie pi tro centralnej kolumny. kiedy bitwa rozgorza a na dobre. Zak machn biczem. Zak przemyka wzd u rze bionej ciany. Potem wbi g boko swój miecz w bulwiaste cia o potwora.. Klej cy p yn ochlapa fechmistrza od stóp do g ów. próbuj c dostrzec prawdziw form tej niewyra nej. Nigdy nie s yszeli o Zaknafeinie Do'Urden. o nierze Dinina. Zak otrz sn si z magicznego ch odu i ponagli powietrznego wierzchowca do dzia ania. Poklepa syna po ramieniu i ruszy wraz ze swoimi o nierzami za zniszczone ogrodzenie z grzybów. wykrzykiwanych rozkazów i miertelnych wrzasków.wyszepta Zak. Podobnie jak w Domu Do'Urden korytarz ten ko czy si podwójnymi. . a jego cia o zlewa o si doskonale z ch odnym kamieniem.Miej wiar w Opiekunk Malice . .To musi by tutaj .Dobra robota . pierwsi wojownicy. a paj k szybko upad na pod og . .Tak . Olbrzymi paj k wyszed ze swego ukrycia prosto na niego. Nie wiedzieli. Po kilku minutach bitwa przenios a si do wn trza pi ciu kolumn. ra c zarówno mi so armatnie Do'Urden. naci gaj c na g ow kaptur. który mia go zaprowadzi do celu: zgodnym.Wci gn martwego potwora z powrotem do kryjówki i prze lizn si obok niego. Uderzenia b yskawic i magiczne kule kwasu przecina y teraz dziedziniec.O ile opiekunka Ginafae i jej kap anki zostan utrzymane z daleka. napotykali opór przy ka dych drzwiach i dostawali nie le w ko . Odci si od szcz ku adamantyto-wych ostrzy. bogato zdobionymi drzwiami. o nierze Domu DeVir biegali wsz dzie dooko a. drug d oni wykonuj c seri zas on i pchni . . a dwie z nich znalaz y si w ich r kach w ca o ci. Zak znalaz si w rodku. Na przednim dziedzi cu Rizzen i Dinin dowodzili najlepszymi wojownikami Domu Do'Urden. Natychmiast ruszy o w jego stron dwoje stra ników.. próbuj c da jaki odpór napastnikom. lecz spotkanie by o krótkie.

-Abec Poczu a jak jej skóra si rozrywa. gdy nagle g owa jej dziecka wydosta a si z niej w ca o ci. Swym stoj cym wokó pos gu córkom wydawa a si by czerwon plam rozpalonej furii.Dinnen douward ma brechen tol . Malice . Wyszepta a ostatnie s owa do ucha matki. e walka nied ugo przeniesie si na to pi tro.zacz a opiekunka czuj c. nie mog a utrzyma koncentracji. Zak naci gn kaptur na twarz. Przewaga zacz a jednak powoli topnie i zmagania sta y si wyrównane. Zak potrz sn g ow z niedowierzaniem. zmagaj c si z bólami nadchodz cego porodu. . Malice . kiedy tu obok niego przelecia o skrzyd o drzwi. e dostrojona do niego Briza poczuje jego niecierpliwo . Tej techniki zmieniania bólu porodowego na ofensywny czar nigdy jeszcze nie próbowano.zawodzi a Briza. chyba tylko w legendach.. powygina podwójne drzwi w pasy poskr canego metalu oraz rzuci Opiekunk Ginafae i jej pomocnice na pod og . maj c nadziej . . Opiekunka Malice powtarza a g ucho s owa czaru. z trudem api c oddech i przemieniaj c cierpienie w ofensywn moc. . odpychaj c od siebie straszliwy ból w ostatniej eksplozji magicznej mocy.Abec . Dom DeVir zorganizowa jednak wreszcie obron i powstrzymywa na razie napastników. . roztrzaska na kawa ki pos g Lloth. U jej boku sta a pot na Briza. Raz jeszcze potrz saj c g ow nad moc Malice.Teraz. Szepta a do ucha matki. która ciska a d o matki z tak si . Jedna ze s abszych kap anek kr gu DeVir zosta a powalona przez mentalny cios Brizy i le a a teraz martwa na pod odze tu obok stóp Opiekunki Ginafae. ja niej c równie wyra nie jak gotuj ca si woda. . Briza spojrza a na k pk bia ych w osów na czubku g owy rodz cego si dziecka i oceni a czas do zako czenia porodu. Lloth s ysza a ich modlitwy wyra niej ni b agania ich przeciwniczek. a bez jej g osu czary kr gu znacznie os ab y. która powali a na ziemi pozosta e siedem kap anek. jak skurcze porodowe. a Briza wiedzia a. maaa. . Z atwo ci zmusi y swe rywalki do przej cia do obrony. obdarzaj c kap anki Do'Urden silniejszymi czarami w tej psychicznej rozg rywce. brechen tol! . jak napi cie ro nie niemal do granic mo liwo ci.. Pojawi a si g ówka dziecka.wyszepta Zak. tym razem wyra niej. Briza trz s a si i sama z trudem przypomina a sobie s owa inkantacji. e czas mo e okaza si czynnikiem decyduj cym. *** Podmuch magicznej mocy.Abec di'n'a'BREG DOUWARD! . Patrz c w infrawizji szybko rozpozna sytuacj i policzy znajduj ce si w pozbawionym wiat a pomieszczeniu osoby. wzmocniony uniesieniem Malice. uderzy prosto w kaplic Domu DeVir.u miechn si i wpad do pomieszczenia.krzykn a Malice. niemal obawiaj c si ich nast pstw.. e przegryz a jedn z cienkich warg. a ich ubrania by y podarte na strz py.nie zauwa y ich krótkiego starcia. Wszystkie stara y si wsta z ziemi.Dinnen douward.wyj cza a Malice. Po d wi ku uderzaj cych o siebie mieczy Zak pozna . . .Ca kiem nie le. Czu a uk ucia czaru niemal tak wyra nie. e odp yn a z niej ca a krew i sta a si zimna -jedyny ch odny punkt na rozpalonym ciele elfki. Poczu a nag ekstaz porodu.. Opiekunka Malice. tak bardzo staraj c si przezwyci y ból.Nie spó nijmy si ! *** W przedsionku kaplicy Domu Do'Urden Malice i jej pomocnice toczy y brutaln walk z kap ankami Domu DeVir. Malice nabra a oddechu i skupia a ca sw odwag . wypowiadaj c s owa miertelnej inkantacji. i nie schowa a si z powrotem.

Us ysza pierwsze s owa czaru wypowiadane w innej cz ci pomieszczenia i domy li si .powiedzia Dinin swojemu bratu. Nalfein zareagowa b yskawicznie. tylko pomaga y Zakowi w jego misji. którego osiem nóg.Drizzt . a dla prostaczków za aden z nich nie warto umiera . podobny b ysk jawi si jako o lepiaj cy wybuch cierpienia. Okrzyki bólu. powtarzaj c wcze niejsze s owa brata. -Teraz Do'Urden. *** . Opiekunka po wi ci a ca sw energi chwili narodzin i zako czenia czaru i teraz nie pojmowa a. kiedy Nalfein domy li si . kiedy spotkali si na najni szym pi trze jednego z mniejszych filarów Domu DeVir. co si wokó niej dzia o. które wieci o wiat em dnia.sykn Dinin.powiedzia a do matki. a Zaknafein wykona ju chyba swe mroczne zadanie. e nikt nawet nie zauwa y . . . rze bionych tak. kiedy jego miecz zatapia si w ciele drowki. pragn c nakarmi sw wyg odnia bogini . jak z oczu Nalfeina ucieka iskierka ciep a. zatrzymuj c na chwil rami . które wydawa y kap anki. Zak u miecha si szeroko pod swoim kapturem. Fechmistrz nie potrzebowa jednak oczu. co mówi jej córka. kiedy roztrzaskiwa pod stopami male k szklan kul .Tak szybko. Dla oczu przyzwyczajonych do ciemno ci.Nasz dom nada si dla nich równie dobrze jak inny. . by wycelowa i po chwili jego bicz wyrwa Opiekunce Ginafae j zyk z ust. ziarenko.Uwaga! . *** Briza umie ci a noworodka na plecach paj czego pos gu i unios a ceremonialny sztylet. Dok adnie w chwili. miecz Dinina wbi si w jego plecy. by o wykrzywionych i s u y o jako ostrza.B dzie si nazywa Drizzt. Briza unios a bro nad piersi noworodka.powiedzia Nalfein. Pozwoli martwemu cia u upa u swoich stóp.Zbli a si koniec .szepn a Opiekunka Malice. a za ka dym razem. odwracaj c si . by stawi czo o niebezpiecze stwu i tym samym pozostawiaj c prawdziwe niebezpiecze stwo za sob . Jeg o r koje wykonana by a na podobie stwo paj czego korpusu. które Briza przygotowa a na takie w a nie okazje.Ujrzeli koniec .Teraz Dinin jest najstarszym synem Domu Do'Urden i do diab a z Nalfeinem. . z rosn cym przera eniem patrz c przez rami swego brata. .Rizzen niemal dosta si na sam gór . by spojrze z podziwem na to dzie o okrutnego rzemios a. Dinin po o y g ow na ramieniu brata i dotkn swoim policzkiem jego policzka. *** . Wkrótce zako czymy nasze zadanie. je li dziecko nie b dzie mia o imienia! Opiekunka Malice potrz sn a g ow .wykrzykn nagle Dinin.Tak szybko. e mo e sta si niebezpieczna. e nikt nawet nie zauwa y . e wygl da y na pokryte w oskami. . . e zosta zdradzony. . .roze mia si Dinin.Paj cza Królowa nie przyjmie ofiary.rozkaza a Briza. dostrojonych do widzenia ciep a. -Wielu o nierzy Domu DeVir przesz o ju na nasz stron -odrzek Nalfein. Patrzy . Daermon N'a'shezbaernon stanie si Dziewi tym Domem Menzoberranzan i do diab a z DeVir! .Nadaj dziecku imi . . .Trzask bicza by jedynym wyt umaczeniem.Nazwij dziecko! . próbuj c poj . Rozbi a si . e która z DeVir dosz a do siebie na tyle. jakie przedstawi . a ze rodka wypad o male kie ziarenko.

Gwar bitewny s ab stopniowo.Tam! .powiedzia a Maya. . z mieczem wygodnie przypi tym do pasa i z kapturem w d oni.ostrzeg a Maya. Zak odwróci g ow i otrz sn si wyra nie. ale przez nast pne czterysta lat na wiat przysz o tylko pi cioro dzieci. . . by o niespodziank . Jedna zatrzyma a si w korytarzu zaledwie kilka kroków od Zaka. . e walka dobiega ju ko ca.Dziecko nie jest ju trzecim yj cym synem.Nalfein nie yje . Dok adnie w chwili. gdzie ukryli si ywi DeVir.wyszepta a do siebie Malice. Nawet to niemowl . najnowszego cz onka Domu Do'Urden. Briza znowu chwyci a mocniej sztylet i zacz a rytua od nowa. odsuwaj c si od pos gu i od dziecka. czy w ogóle b dzie nast pny raz. pragn c odda jego ycie Lloth.Ale nie w ofierze . Rado ? Vierna unios a smuk y palec do ust.nalega a ci gle Briza. W Domu Do'Urden te cia a.Obieca y my Paj czej Królowej trzeciego yj cego syna . Osi gn y my zwyci stwo. b dzie jeszcze gorzej ! . e go dosta a. dziesi ty dom pokona czwarty. by same mog y oddali si z miejsca zbrodni. Palce mia a wyci gni te przed siebie. . kiedy Maya poczu a. .Dajemy ci Drizzta Do'Urden jako zap at za nasze wspania e zwy. . . a elfy drowy. Dom Do'Urden zwyci y .Powstrzymaj swe rami .Nast pnym razem pójdzie nam lepiej .I dosta a go. zostan o ywione. Pi te stulecie jej ycia dobiega o w a nie ko ca. cisn a mocno sztylet i znów rozpocz a rytua .Briza zacisn a sztylet w d oni i rozpocz a rytua . zastanawiaj c si . Unios a sztylet do ciosu. co zacz a . . . nawet m ode. jakby trzyma a si jakiej nici.wyrecytowa a.skomentowa a Briza ze zrozumia ym obrzydzeniem. poprawiaj c si na krze le. Vierna spojrza a z zaciekawieniem na siostr . nios c pomoc rannym Do'Urden i zmuszaj c trupy do powstania. Po czenie my lowe z jej bratem Nalfeinem zosta o gwa townie przerwane. gdy Malice mia a zaledwie sto lat. czy kiedykolwiek jeszcze da ycie nowej istocie. Cho Zak patrzy na t grup z niesmakiem. by nadal s u y swym panom. Mog o to znaczy tylko jedno. o nierze skoczyli w tym kierunku niczym . czy Dininowi uda o si zabójstwo.Królowo Paj ków.opad a z powrotem na krzes o i pogr y a si w mi ych i okrutnie przyjemnych snach o rosn cej w adzy. Briza urodzi a si . jakby jaka makabryczna ró d ka wskazywa a jej drog do ywego. cho zastanawia a si . Kolejna ofiara mog aby wywo a gniew Paj czej Królowej. . Vierna poczu a u Dinina bardzo silne emocje.u miechn a si Opiekunka Malice. .oznajmi a. drowiego cia a.Czekaj! .krzykn a Maya.Ale je li nie damy jej tego. .Kolejny m czyzna . a Malice w tpi a. . B dzie jeszcze na nie odpowiedni moment . Dwie kap anki Do'Urden prowadzi y oddzia o nierzy i stosuj c czar wykrywania wskazywa y miejsca. . . Vierna wzruszy a ramionami. e Nalfein umar . Grupa pomniejszych kap anek przemierza a pole bitwy. czuj c si zupe nie wyczerpana. . co obieca y my. a za nimi rós rz d maszeruj cych zombie Do'Urden. Drizzt.og osi a. nast pna bya jeszcze gorsza.Do ju tych rozwa a .To zako cz.Lloth jest zadowolona. oznacza to. . teraz po/osta o ju tylko usun dowody i wiadków. wskazuj c fragment ciany. nie by y szczególnie p odne.spiera a si Briza.Je li Lloth przyj a Nalfeina. przyjmij to dzieci . kiedy kap anki przechodzi y z komnaty do komnaty. . *** Zaknafein przeszed przez centralny filar kompleksu DeVir. Briza ci gle sta a nad dzieckiem. wskazuj c. które nie s zbytnio uszkodzone. Powitajcie zatem swego brata.rozkaza a Opiekunka Malice.

opu ci to miejsce albo w asne ycie.Nalfein nie yje . Kiedy Malice z nim sko czy albo ode le go z powrotem w szeregi zwyk ych o nierzy. któr od zawsze nosi g boko w sobie.Zabi em o nierza DeVirów.Menzoberranzan. Wyci sobie drog przez grzyby i znalaz szy cichy zak tek.W wietle widz moj skór jako czarn . a pi dziesi ciu lub wi cej o nierzy drowów. Stracili i pozostawili za sob ca e mi so armatnie. Spisa e si jak zwykle doskonale -jak zwykli my oczekiwa . Wyszed poza ogrodzenie z grzybów i uda si na najwy szy punkt obserwacyjny. wi kszo przeciwników zd y a ju przej na stron Domu Do'Urden. którzy mogliby us ysze jego s owa. Rizzen by kolejnym partnerem Malice. okazuj c typow dla swojej rasy lojalno . jednym z wielu i nikim wi cej. którzy pod ali z powrotem do domu. którego nie mog poskromi . spogl daj c na wieczny mrok skrywaj cy sklepienie jaskini .oznajmi Rizzen. Pomy la o wiadkach. gdyby si nie odzywa . cho nie jestem drowem. który wszed do nich tej nocy. jaki uda o mu si znale . zatem nie mo na ich by o wzi ywcem. opiekuna i syna. który to zrobi .zapewni go Di-nin. a mi dzy nimi i wrogiem by gruby mur tarcz i mieczy. Wybieg zza rogu. Za nimi. by szuka ycia. o nierzom da si nowe imiona i zatrzyma w Domu Do'Urden przez kilka miesi cy. w niewielkim pomieszczeniu kry y si dzieci domu DeVir. o tych samych. . by jak najszybciej znale si z dala od tego miejsca. Jego krzyk u o y si w modlitw do boga. które sprawdz ich prawdziwe zamiary. odbieraj c mu prawo do nazwiska Do'Urden. Zak w tpi .stado wyg odnia ych wilków i przedarli si przez tajne drzwi. Niech ich gniew spadnie na te stare ramiona. . które ju uginaj si od ci aru beznadziei Menzoberranzan. Zak przyspieszy kroku. które nie zmienia si w z o i które. by którykolwiek z braci w ogóle widzia walk przeciwko DeVirom. który opuszcza ruiny Domu DeVir by d u szy ni ten. Zak spojrza na opiekuna z pogard i poszed dalej. ale szereg. Zak nie musia okazywa mu szacunku. przeciwko w asnym pobratymcom. Zrobi by roztropnie. Gdybym mia odwag odej . nie ukrywaj c nawet pysza kowatego u mieszku. Zw mnie Zaknafein Do'Urden. Elfy drowy by y istotami walcz cymi o przetrwanie. Zak nie móg jednak milcze po rzezi. Zak y ju niemal od czterystu lat i z pewno ci dobrze si orientowa w zwyczajach stosowanych przez sw ambitn ras . ale wyra nie us ysza rozpaczliwe krzyki dzieci. przesz o na stron napastników. albo pozb dzie si go. o nierzy i kleryków. albo otwarcie wyst pi przeciwko z u tego wiata. Zak zacz biec. W chwili kiedy zobaczyli pierwszego drowa z Domu DeVir. Przejd ten sprawdzian co do jednego. . w którym yj . gdzie na mnie czeka. jak ujrza a ta noc. W ciemno ci l ni biel gniewu. Kilka chwil pó niej patrzy z podziwem na procesj armii Do'Urden. Dzieci szlachciców.przez kap anki Domu Do'Urden. nie zwyk ego pospólstwa. Zak nie poszed za nimi od razu. niemal zderzaj c si z Rizzenem i Dininem. a nie zasady. kim jestem naprawd . . Ka dy zabity tej nocy niewolnik zosta zast piony przez dwóch z domu DeVir.i na wieczny mrok w asnego istnienia. .magicznie . czym do . po o y si na dywanie z mchu. przeszed przez g ówn bram i zanurzy si w mrok witu Menzoberranzan. Zak natychmiast spojrza na m odszego syna Do'Urden. Lekcewa c konsekwencje. którzy z ca ego serca cieszyli si ze spektaklu. By w ko cu intruzem w najpot niejszej cz ci miasta. jak ywi nadziej .Jakim miejscem jest wiat. przez swe czyny lub z wyboru.Opowie o rzezi w sali modlitewnej obieg a ju o nierzy -powiedzia Rizzen fechmistrzowi. którego imienia nawet nie zna . Jak mroczn ziemi nawiedzi mój duch? wyszepta skarg . którzy mogli widzie upadek Domu DeVir. na sznur dwóch tuzinów zombie. dopóki upadek domu DeVir nie stanie si star i zapomniana opowie ci . fechmistrz wsta z ziemi i krzykn . Ksi cy bracia weszli do budynku wraz z ostatnimi wojownikami. Niech dowiedz si . Zdrajcy ci zostan przes uchani . kiedy o nierze ko czyli dzie a.

diab a jeste ?! Chwil pó niej, kiedy echo nie przynios o adnej odpowiedzi od strony milcz cego miasta, Zak strz sn resztki ch odu ze swego zm czonego cia a. Poczu niejak ulg , kiedy poklepa si po biczu, który mia zawieszony u pasa - narz dziu, którym wyrwa j zyk z ust matki opiekunki.

3

Oczy dziecka
Masoj, m ody ucze - co na tym etapie jego kariery czarodzieja oznacza o, i by jedynie sprz taczem, opar si na swojej miotle i obserwowa , jak Alton DeVir przechodzi przez drzwi do najwy szej komnaty spirali. Masoj niemal czu sympati dla studenta, który musia tam wej i stan twarz w twarz z Pozbawionym Twarzy. Czu równie podniecenie, poniewa wiedzia , e fajerwerki, jakie zaiskrz pomi dzy Altonem a jego mistrzem bez twarzy, b d warte ogl dania. Wróci do zamiatania, wykorzystuj c miot jako wymówk do zbli enia si bardziej do drzwi. - Za yczy e sobie mojej obecno ci, Mistrzu Pozbawiony Twarzy - powtórzy Alton DeVir, trzymaj c jedn d o przed twarz i mrugaj c, bo walczy z jaskrawym blaskiem trzech wiec. Alton przeniós niespokojnie ci ar cia a z jednej stopy na drug , stoj c w zacienionych drzwiach komnaty. Garbi c si , Pozbawiony Twarzy przez ca y czas sta odwrócony plecami do m odego DeVira. Lepiej za atwi to czysto, przypomnia sobie. Wiedzia jednak, e czar, który w a nie przygotowuje, zabije Altona, zanim student zda sobie spraw z losu swej rodziny, zanim Pozbawiony Twarzy zdo a wykona ostatnie instrukcje Dinina Do'Urden. Zbyt wiele wisia o na w osku. Lepiej za atwi to czysto. - Za y... - zacz znów Alton, lecz roztropnie wstrzyma swe s owa i stara si odgadn sytuacj , przed któr stan . Niezwyk e by o zosta wezwanym do prywatnych komnat mistrza Akademii, zanim zd y y si w ogóle zacz dzisiejsze lekcje. Gdy Alton otrzyma wiadomo , obawia si , e w jaki sposób zawiód na jednej ze swoich lekcji. By aby to miertelna pomy ka w Sorcere, Alton by tak blisko uko czenia szko y, lecz niech zaledwie jednego mistrza mog a po o y temu kres. Powodzi o mu si do dobrze w lekcjach z Pozbawionym Twarzy, a nawet wierzy , e ten tajemniczy mistrz go ceni. Czy to wezwanie mog o po prostu mie na celu z o enie gratulacji przed zbli aj cym si uko czeniem szko y? Raczej nie, mimo swoich nadziei zda sobie spraw Alton. Mistrzowie Akademii drowów niecz sto gratulowali studentom. Wtedy Alton us ysza cichy piew i zauwa y , e mistrz jest w rodku rzucania czaru. Us ysza w sobie krzyk oznaczaj cy co nieprawid owego, co w tej ca ej sytuacji, co nie pasowa o do cis ych zwyczajów Akademii. Alton ustawi pewnie stopy i napi mi nie, pod aj c za rad motta, które by o wbijane w my li ka dego studenta Akademii, przykazaniem, które utrzymywa o drowy przy yciu w spo ecze stwie tak po wi conym chaosowi: B d przygotowany. *** Drzwi eksplodowa y przed nim, zasypuj c pomieszczenie od amkami kamieni i rzucaj c a Masoja plecami na cian . Gdy ujrza Al-tona DeVir wydostaj cego si chwiejnym krokiem z komnaty, poczu , e przedstawienie by o warte zarówno nara enia si na niebezpiecze stwo, jak i nowego zadrapania na ramieniu. Z pleców i lewej r ki studenta unosi y si k by dymu, za na szlacheckiej twarzy DeVira widnia obraz najwi kszego przera enia i bólu, jakie Masoj kiedykolwiek widzia . Alton potkn si i zamacha gwa townie nogami, z desperacj staraj c si uzyska troch przestrzeni pomi dzy sob a morderczym mistrzem. Uda o mu si min drzwi prowadz ce do nast pnej, ni szej komnaty, gdy Pozbawiony Twarzy pojawi si w roztrzaskanych drzwiach. Mistrz zatrzyma si i przekl swój niecelny atak, zastanawiaj c si jednocze nie nad najlepszym sposobem zast pienia drzwi. - Posprz taj to! - warkn na Masoja, który znów opiera si niedbale d o mi na czubku miot y, po o ywszy na nich podbródek. Masoj pos usznie opu ci g ow i zacz zamiata kamienne od amki. Podniós jednak wzrok,

gdy Pozbawiony Twarzy go mija i ostro nie ruszy za mistrzem. Alton nie by w stanie uciec, a widok ten b dzie zbyt dobry, by mo na go by o opu ci . *** Trzecie pomieszczenie, prywatna biblioteka Pozbawionego Twarzy, by o najja niejsz komnat w spirali, na ka dej cianie p on y tuziny wiec. - Szlag niech trafi to wiat o - sykn Alton, próbuj c odegna sprzed oczu rozmazane plamy i dosta si do przedsionka siedziby Pozbawionego Twarzy. Gdyby uda o mu si wydosta z wie y i wyj na dziedziniec Akademii, mo e zdo a by uratowa ycie. wiatem Altona by a ciemno Menzoberranzan, ale Pozbawiony Twarzy, który sp dzi tak wiele dziesi cioleci przy wietle wiec, przyzwyczai oczy do u ywania wiat a, a nie ciep a. Sala wej ciowa zastawiona by a krzes ami i skrzyniami, ale p on a w niej tylko jedna wieca, a Alton widzia wystarczaj co dobrze, by omija wszelkie przeszkody. Podbieg do drzwi i chwyci ci k klamk . Obróci a si atwo, ale kiedy Alton próbowa wyj , b ysk niebieskiej energii rzuci go na pod og . - Do diab a z tym miejscem - sykn Alton. Drzwi by y magicznie chronione. Zna czar, którym otwiera o si takie magiczne drzwi, ale w tpi , by jego magia by a wystarczaj co silna, eby rozproszy czar mistrza. Po ród ca ego zamieszania i strachu s owa zakl ci ko ata y mu si a bez adnie po g owie, zmieniaj c si w niemo liwy do odczytania be kot. - Nie uciekaj, DeVir - rozleg si z innej komnaty g os Pozbawionego Twarzy. - Nie przed u aj swych m k! - Do diab a równie z tob - odpowiedzia szeptem Alton. Zapomnia o g upim czarze. Nigdy nie przychodzi mu na my l, kiedy by o trzeba. Rozejrza si po pomieszczeniu, szukaj c innych mo liwo ci. Po chwili spostrzeg co niezwyk ego w po owie wysoko ci bocznej ciany, w pustym miejscu mi dzy dwiema wielkimi szafami. Alton cofn si o kilka kroków, by zobaczy osobliwo pod lepszym k tem, ale odkry , e znalaz si w kr gu wiat a wiecy, gdzie oczy mog y dostrzega jednocze nie odcienie podczerwieni, jak i zwyk e barwy i kszta ty. Potrafi odró ni jedynie fragment ciany ró ni cy si nieco temperatur od reszty kamiennego muru. Inne drzwi? Alton móg tylko mie nadziej , e odgad prawid owo. Skierowa si raz jeszcze na rodek pokoju, stan dok adnie na wprost tajemniczego fragmentu ciany i zmusi swoje oczy, by ze spektrum podczerwieni przestawi y si na postrzeganie zwyk ego wiat a. Kiedy jego oczy wreszcie si dostroi y, widok, który ujrza y, bardzo zaskoczy m odego DeVira. Nie zobaczy adnych drzwi ani przej cia do innej komnaty. Patrzy za to na siebie i cz pokoju, w którym sta . Alton nigdy jeszcze w ci gu swego pi dziesi ciopi cioletniego ycia nie widzia czego podobnego, ale s ysza , jak mistrzowie Sorcere mówi o takich rzeczach. To by o lustro. Odg osy z po o onej wy ej komnaty przypomnia y Altonowi, e Pozbawiony Twarzy jest tu za nim. Nie mia czasu na wahanie. Opu ci g ow i ruszy prosto w stron lustra. Mo e by y to drzwi teleportuj ce do innej cz ci miasta, a mo e zwyk e przej cie do kolejnej komnaty. A mo e, pomy la Alton, by a to mi dzywymiarowa brama, która przeniesie go do dziwnego i nieznanego wiata! Kiedy zbli y si do tego cudownego przedmiotu, pcha o go do przodu oczekiwanie wspania ej przygody - potem czu jedynie uderzenie, sypi ce si szk o i zwyk kamienn cian . Zreszt , mo e to by o po prostu zwyk e lustro. ***

ciany i samego Alto-na.zastanawia a si Maya. Briza spojrza a na nie z zaciekawieniem. Alton wiedzia . uciec.. uwi zi go niczym much w paj czej sieci. -A teraz moje lustro! Czy wiesz. wypluwaj c z ust kawa ek paj czyny.zapyta a cicho.Czwarty w mie cie. zadaj c jeszcze g bsze rany. ale nadal próbowa rozproszy uwag przeciwnika. Wida w nich by o wprawdzie charakterystyczn iskierk mówi c . Oczy dziecka rzeczywi cie by y godne uwagi. To oczywi cie nie mia o adnego sensu .Dlaczego? . Zbli y a twarz do dziecka. e jej siostra mówi prawd . ile nie chc c przeszkadza jego matce.powiedzia .us ysza ryk Pozbawionego Twarzy i zobaczy rozw cieczonego mistrza stoj cego tu nad nim.wyszepta a Vierna do Mayi. kiedy przenosi ci ar cia a. .lustro pot uk o si ju po pierwszym ataku .Dom DeVir? . nie musia o to mie ani za grosz sensu. Nast pnie Alton poczu rozlewaj c si wsz dzie kleist substancj . . która odpoczywa a na krze le obok g owy kamiennego pos gu.Co widzisz. szafy.Dom DeVir ju nie istnieje.S ysza e o moim domu. o Domu DeVir . teraz Altonowi! Wielki i pot ny. ile trudów kosztowa o mnie zdobycie tak rzadkiego urz dzenia? Alton porusza g ow na boki. Drizzcie Do'Urden? .roze mia si Pozbawiony Twarzy. .Moje lustro! .Dlaczego nie stan e spokojnie i nie pozwoli e .Mo e jednak b dzie musia zosta po wi cony Paj czej Królowej. nie tyle chc c okaza dziecku czu o . próbuj c si podnie .rykn na niego Pozbawiony Twarzy. M ody DeVir próbowa podnie si z pod ogi. . lecz nie w odpowiedzi na pytanie.odpowiedzia a Vierna. . ani .Bo st uk e mi lustro! . przygl daj c si jego dziwnym oczom. które to po czenie dawa o niesamowity fiolet. Co za ró nica. e oczy widz w podczerwieni.zagrzmia Pozbawiony Twarzy.Pozbawiony Twarzy roze mia si . Wysoka kap anka zawsze dowiaduje si prawdy o takich sytuacjach. da si jeszcze zorganizowa ? Alton pot uk mu lustro! . Mo e zreszt cierpienia. przypuszcza Alton. . przesuwaj c d oni nad twarz dziecka i rzucaj c w ciek e spojrzenie obu swym siostrom.Czwarty dom! .Nie jest lepy .sykn Alton. -Patrzy na moje palce. Mroczne elfy nie pozwala y y dzieciom posiadaj cym jakie fizyczne u omno ci. wyra nie zdegustowany. która zacz a pokrywa wszystko. kiedy ogl da y najnowszego cz onka Domu Do'Urden. zas ania zupe nie wiat o wiecy. Cho patrzy o ono na wiat dopiero od nieca ej godziny. . jednak znajoma czerwie t czówek z amana by a odcieniem niebieskiego.wysepleni Alton. Jak e wielki wydawa si . Maya zobaczy a. ale czar Pozbawionego Twarzy zacz ju dzia a . . jego oczy biega y z zaciekawieniem na wszystkie strony.G upi szczeniaku . pomy la .Dlaczego chcesz mnie zabi ? . .ale dla mistrza. . Opiekunka Ginafae nie b dzie zachwycona. . bym zako czy wszystko w czysty sposób? . .Najpierw moje drzwi .Spójrz na jego oczy . czego reszta z nas nie dostrzega? *** Szk o trzeszcza o pod stopami Altona. e jest w beznadziejnej sytuacji. . . a jego posta by a dziesi ciokrotnie powi kszona w oczach bezbronnej ofiary przez sam obecno w tym miejscu. tylko próbuj c uwolni chocia g ow od wi cej go substancji. których za da Dinin Do'Urden. .lepy? .wypali mistrz.Co takiego widzisz.

Który dom to zrobi ? . a potem skierowa spojrzenie na rodek pokoju. Matko Opiekunko . Alton patrzy przez chwil . Opiekunka Malice przyjrza a si uwa nie dziecku.Ach.powtórzy . Odwróci a si gwa townie. ani czterdziesty czwarty. Kleryczki zas oni y twarze.czwarty. . O czym mistrz papla ? . . . . g upcze! Sam znajd odpowiedzi! Pier Pozbawionego Twarzy zadr a a nagle. si gn a do szafki i wyj a z niej wypalon do po owy wiec . i dobrze. Briza zbli y a wiec do Drizzta. .Kto? . . .odrzek mistrz zachwycony sytuacj . Mistrz wymamrota przekle stwo w j zyku. Nagle Pozbawiony Twarzy przewróci si na ziemi i umar .powtórzy a Vierna.Chyba masz prawo pozna prawd . .Przera enie widoczne na twarzy Altona wyra nie ucieszy o zdeformowanego mistrza. Alton spojrza z oszo omieniem na miejsce.Pozbawiony Twarzy podniós ramiona. . Zaraz ul ymy jego cierpieniom! . ale Briza zast pi a im drog . Maya i Vierna ruszy y w stron wi tej szafki. . .Opiekunka Ginafae widzi teraz Lloth du o wyra niej. najwyra niej nie rozumiej c. . by rzuci czar. a potem konwulsyjny dreszcz wstrz sn ca ym jego cia em. a Opiekunka Malice rozs dnie po o y a d o na oczach dziecka. . ale dla oczu drowów wygl da on jak o lepiaj cy wybuch.Oprócz biednego Altona. . Opiekunka pos a a jej mordercze spojrzenie.Daj mi wiec . którego Alton nie rozumia . *** Opiekunka Malice podnios a si z krzes a i stan a chwiejnie na w asnych nogach. . by pos ucha o nieszcz liwym wypadku swej rodziny.Zobaczmy. kiedy Briza zapala a wiec . Rzuci Altonowi nieprzyjemny u miech i na o y na ci ciw kolejn strza . by zobaczy .Ale st uk e moje lustro! . -Wszyscy martwi .powiedzia a Malice po chwili przyzwyczajania si do wiat a. . Nigdy nie s ysza a o czym podobnym. Dawa a tylko male ki p omie . którego ucze nigdy nie s ysza . . zanim przy czysz si do swoich krewnych w krainie mierci.wyja ni skazany na mier ucze . . Pozbawiony Twarzy! .sykn a do swoich córek. Maya i Vierna odskoczy y od pos gu i od dziecka. .rykn mistrz. Wszystko by o chyba w porz dku.U miech sta si szerszy w miejscu. . Alton osun si . obracaj c w d oniach dwur czn kusz . e nawet wymówienie go zdawa o si by trudne dla czarownika. . gdzie spokojnie sta sprz tacz.krzykn Alton. cho sieci próbowa y utrzyma go w poprzedniej pozycji.Daj j tutaj . który niebezpiecznie zbli y si do gro by.Oczy . bowiem po mierci Nalfeina trudno b dzie Drizztowi zast pi tak warto ciowego syna.S niezwyk e. by zgubi DeVir? .wykrzykn Masoj. jak wygl daj jego oczy w wiecie wiat a. . a Malice powoli odsun a d o . tak niewypowiedzianie z y. Jaki straszliwy czar przygotowa dla niego. tak z owrogi.Z drogi! . jak zatruta bro dr y od si y uderzenia.Spójrz na jego oczy.rozkaza a Opiekunka Malice.Albo które domy zawi za y spisek. gdzie kiedy by y jego usta.powiedzia a szybko Maya.Nie jest lepy . ani aden.powiedzia a zaskoczona Malice. ale pochyli a si .Wszyscy nie yj .Umieraj.wietna bro . powiniene wiedzie . który yje. gdzie kaptur mistrza czy si z jego p aszczem i zobaczy lotki be tu. widz c na twarzy swej matki wahanie. e jego inkantacja u o ona by a w j zyku. o co chodzi o jej córce. Pozbawiony Twarzy zatrzyma si .ci gn Pozbawiony Twarzy.Tylko wysoka kap anka mo e dotyka wi tych przedmiotów -powiedzia a tonem.odwa y a si odezwa Vierna.Purpurowe? .

Masz inne obowi zki.. jak przypuszczam. Brzemi . uczniem .zauwa y a Briza. zaskoczona. .Nie p acze . której potem mog aby a owa . Próba Ämatkowania" pomo e ci w staniu si wysok kap ank . Wszelako alternatywa.Dom Hun'ett jest szóstym domem. . eby ci ocali . pi tym domem.Mo e ci to pomóc. . jakby zosta a zdemaskowana.Gdybym mog a trzyma si swoich studiów.Oczy dziecka s purpurowe w obu wiatach.. .Jeszcze nie! .. .Zaczekaj -zpowiedzia z rozszerzaj cym si . . jakie Opiekunka Malice zrzuci a na jej ramiona. by przypomina o poprawnym zachowaniu i normach? Vierna zagryz a wargi i mia a nadziej .Tak lubi pokazywa m czyznom ich miejsce w wiecie.wyszepta a Opiekunka. Kim by a. Malice zmierzy a j wzrokiem. po czym znów si odezwa a. Yiemie nie podoba a si ta perspektywa.Znowu purpura .warkn Alton. M odszy drow przy o y palec do wyd tych warg. a jej g os ponownie brzmia niezaprzeczaln gro b .Jeste my teraz. . by y niemal legendarne w Menzoberranzan.Spójrz na mnie..wyj ka . . co mo e si zdarzy . gniew Opiekunki Malice Do'Urden. Spotkania. pami taj. domy laj c si po westchnieniu Yierny.Dzieci jest twoje i nie rozczaruj mnie! Lekcje.To twój brat . lecz z pewno ci mo e ci równie zniszczy ! Vierna westchn a.zapewni go Masoj. z trudem powstrzymuj c si od odpowiedzi. . ona i to purpurowookie dziecko przez dziesi d ugich lat. Przyzwyczaj je do s ów i naucz wszystkiego. Vierna wstrzyma a oddech. by Vierna zd y a spojrze na swoje zadanie w pozytywnym wietle. z owrogim i pe nym sarkazmu u miechem.Hun'ett . Jej matka zmru y a oczy i Vierna poczu a si . je li taka jest twoja nadzieja. zdo a abym osi gn poziom wysokiej kap anki w zaledwie kilka lat. czego b dzie potrzebowa o. Wystarczaj co z e by o zosta zabitym przez mistrza. . sprz tacza tego parszywego. .zaproponowa a Briza. Dlaczego mia by .Kiedy doro nie i te oczy tak na ciebie spojrz ..Jeste tylko ch opcem. e to twój brat. . Poczeka a chwil .Jeste wysok kap ank . poniewa DeVir zostali unicestwieni. . . . a jej r ka pod wiadomie spocz a na w owym biczu. . wa niejsze ni przyzwyczajanie m skiego dziecka do s ów. nie zwracaj c uwagi na sw córk . .stanowczo przypomnia a jej opiekunka.Zabi go? . zajmiejej wi kszo czasu przez przynajmniej dziesi lat.Maya jest m odsza . W Menzoberranzan za takie plotkarskie my li o wysokiej kap ance.wtr ci si Alton. które b dziesz przekazywa Drizztowi. czy te nie. . *** Alton wyplu z ust kolejny kawa ek paj czyny. k ad c palec na spu cie kuszy. by w odpowiedni sposób zachowywa si jako ksi s u ebny Domu Do'Urden..Do Yierny za powiedzia a .Zabierz dziecko to kaplicy. których uda o si jej wywabi z ich domów.przypomnia a jej Malice. otrzymywa o si bolesn kar ..Chwilowo . . .Albo nigdy . Alton cofn si w g b sieci. kiedy raz jeszcze spojrza a na swego ma ego braciszka i jego uderzaj co lawendowe t czówki. które Malice odbywa a z ka dym niemal m czyzn z domu Do'Urden i innymi.doko czy my l Masoj. e ani Briza. . czy by y prawd . lecz ha ba zwi zana z zastrzeleniem przez ch opca. Vierna odwróci a si . e dziecko bez krzyku znosi takie ostre wiat o. ksi cia szóstego domu. wzmocni twoje w asne zrozumienie naszych zwyczajów. lecz zachowa a swe my li dla siebie. niezale nie od tego. .Nie.powiedzia a do niej Opiekunka Malice.Zajm si nim .o mieli a si zaprotestowa Vierna.Do ciebie nale y przygotowanie go . Splun na cia o Pozbawionego Twarzy. . . ani Malice nie czyta y w tej chwili jej my li. . wydawa a si znacznie gorsza.

.Pozbawiony Twarzy by praktycznie pustelnikiem . . Kogo . kto b dzie móg si pozby wiadka. . by wst pi do Sorcere.doda ze szczwanym u mieszkiem Masoj. . którego b dziesz móg nazywa mentorem.A co ja b d z tego mia ? Alton spojrza na niego oszo omionym wzrokiem. e nie jest sam w komnacie. pow óczystym uk onem. .Masoj podniós wzrok. .Uwolnij mnie .Planowa em zabicie go od wielu tygodni. . kto u atwi ci drog poprzez lata studiów. . abym móg przybra to samo Pozbawionego Twarzy .Znów splun na cia o i ci gn dalej. za jakiego uwa a ci Pozbawiony Twarzy? Alton beznami tnie przyj obelg . . Czy ci em mu buty.krzykn Alton. a mo emy zrobi je lepszym! .powiedzia Masoj. tak wi c nie b dzie adnego ledztwa. . W umy le Masoja b ysn a kolejna my l. Nie jestem tak g upi. za jakiego uwa a mnie Pozbawiony Twarzy.A wtedy ty przyszed e i wszystko u atwi e . .Niech to b dzie Alton DeVir. -Mistrza w Sorcere.I kogo ..rzek powa nie Alton. .Co osi gniesz zabijaj c mnie? . .rzek Alton. Altonie DeVir z Domu Niewartego Wzmianki .Chcia mnie trzyma z dala od Sorcere! .mier mistrza wzbudzi podejrzenia.Alton naciska na nowego napastnika.grzmia Masoj. . .A co ja bym z tego mia ? . zaraz gdy stanie si on niewygodny . e twoja rodzina wtr ci a ci w s u b u niego? . e powinienem ci podzi kowa .Sam trenowa em u. Otworzy stoj c obok Altona szafk i zacz przerzuca jej zawarto . m ody Masoju. rozwa aj c t ewentualno .. Nie ma ju Domu DeVir.A co z tym? .powiedzia Alton. . .Zaczekaj! .zakpi Masoj z niskim. . jakby nagle sobie przypomnia .Czy jeste tak g upi. gdy us ysza stukaj ce o siebie jakie ceramiczne i . . zanim ci zabij . .Uwolnij mnie. Szko y wojowników! Do moich dwudziestych pi tych urodzin s tylko dwa tygodnie. . Pozbawiony Twarzy by pot nym czarodziejem i paj czyny nie znikn zbyt szybko.Wydaje mi si .By em u niego w niewoli przez cztery lata. Kto by co takiego zakwestionowa ? S dz wi c. . e musz go zabi . dzieciak mia kusz . .Wiedzia em. co trzeba przyzna . .Szlachta pragn ca zosta czarodziejami ma t przewag . ca kowicie ignoruj c Altona. .mówi dalej. nie spieszy si zbytnio. kopi c cia o.. pi ty w mie cie? Nie. .Alibi.Poniewa mnie lekcewa y ! . zanim osi gnie odpowiedni wiek. e s u y jako uczniowie. . adnych pyta . . u tego pe zaj cego cierwa.Oczywi cie.wyja ni . rozgniewa Dom Hun'ett. a jego desperacki plan zacz nabiera wyrazisto ci.wrzasn Masoj. Kaza by mi i zamiast tego do Melee-Maghtere. mówi c bardziej do siebie ni uwi zionego studenta.Ale masz alibi. Sprzymierzeniec w ród mistrzów Sorcere? To dawa o mo liwo ci.Spal to . Student i mistrz zabijaj cy si nawzajem podczas walki? To ju si wcze niej zdarza o. lecz je li mistrz nie zostanie uznany za zmar ego.O mieli by si zabi mistrza Sorcere tylko dlatego.Dlaczego? .stwierdzi Alton. zwracaj c si teraz bezpo rednio do Altona. nie maj c przy boku rodziny. jakby odpowied by a oczywista.Za ja jestem bliski uko czenia szko y.powiedzia Masoj. i niemal zatopi si w splotach paj czyny.Wyja nij .odpar Alton. e powinienem ci podzi kowa . który. Z pewno ci po trzydziestu latach nauki mog poradzi sobie z nauczaniem na podstawowym szczeblu.Mia bym. Alton wzdrygn si .. do szko y wojowników.spyta Masoj. Szykowa em balsamy dla tej obrzydliwej twarzy! Czy to nie wystarcza o? Nie dla niego! . Masoj zacz stuka d ugim. spiczastym paznokciem o z by. Masoj wydawa si sceptyczny. .Oczywi cie .

szklane pojemniki, rozmy laj c o sk adnikach, mo e nawet w pe ni wydesty-lowanych truciznach, które mog y zosta zniszczone przez beztrosk ucznia. Pomy la , e by mo e Melee -Maghtere rzeczywi cie by oby lepszym wyborem dla niego. Chwil pó niej m ody drow znów wszed w pole widzenia i Alton przypomnia sobie, e nie by w odpowiedniej sytuacji, by móc dokonywa takich os dów. - To nale y do mnie - oznajmi Masoj, pokazuj c Altonowi ma y czarny przedmiot. Pieczo owicie wyrze bion onyksow figurk poluj cej pantery. - Dar od mieszka ca ni szych planów za pomoc, jakiej mu udzieli em. - Pomog e takiemu stworzeniu? - nie móg nie zapyta Alton, nie wierz c, e zwyk y ucze dysponowa odpowiednimi rodkami, by prze y spotkanie z takim nieprzewidywalnym i pot nym przeciwnikiem. - Pozbawiony Twarzy... - Masoj znów kopn cia o - zagarn zas ugi i statuetk , lecz nale one do mnie! Wszystkie pozosta e przedmioty st d przejd oczywi cie do ciebie. Znam magiczne dwe-omery wi kszo ci i poka ci, co jest co. Rozja niwszy si nadziej , e rzeczywi cie prze yje tak straszny dzie , Alton niezbyt przejmowa si w tym momencie figurk . Wszystko, czego chcia , to uwolni si z paj czyn, by móc pozna prawd o losie swego domu. Wtedy Masoj, zawsze wiecznie wprawiaj cy w zdumienie m ody drow, odwróci si nagle i zacz odchodzi . - Gdzie idziesz? - spyta Alton. - Po kwas. - Kwas? - Alton dobrze ukry sw panik , cho mia potworne przeczucie, e wie, co Masoj ma zamiar zrobi . - Chc , by twoje przebranie wygl da o na autentyczne - wyja ni niedbale Masoj. - Je li tak si nie stanie, nie b dzie zbyt dobrym przebraniem. Powinni my wykorzysta obecno sieci. Utrzyma ci w miejscu. - Nie - zacz protestowa Alton, lecz Masoj odwróci si do niego z paskudnym u miechem na twarzy. - Oczywi cie b dzie troch bólu i problemów, przez które b dziesz musia przej - przyzna Masoj. - Nie masz rodziny i nie znajdziesz w Sorcere przyjació , poniewa Pozbawiony Twarzy by pogardzany przez innych mistrzów. - Podniós kusz celuj c ni na poziomie oczu Altona i za o y kolejny zatruty be t. - Mo e wola by mier ? - Id po kwas! - krzykn Alton. - Po co? - sykn Alton, wymachuj c kusz . - Po co mia by chcie y , Altonie DeVir z Domu Niewartego Wzmianki? - Dla zemsty - warkn Alton, a obecny w jego g osie gniew postawi pewnego siebie Masoja w stan czujno ci. - Nie nauczy e si jeszcze tego, e nic nie przydaje yciu wi cej celowo ci ni dza zemsty! Masoj opu ci kusz i spojrza z szacunkiem na uwi zionego dro-wa, niemal ze strachem. Mimo to ucze Hun'ett nie by w stanie doceni powagi kryj cej si w obwieszczeniu Altona, dopóki student nie powtórzy , tym razem z pe nym gorliwo ci u miechem na twarzy. - Id po kwas.

4 Pierwszy dom

Cztery cykle Narbondel - cztery pe ne dni - pó niej, do Domu Do'Urden przylecia ponad otoczon grzybami wybrukowan cie k dryfuj cy w ppwietrzu, wiec cy, niebieski dysk. Stra nicy obserwowali z okien i z dziedzi ca, jak cierpliwie p yn zaledwie metr nad ziemi . Rodzina dowiedzia a si o nim kilka chwil pó niej. - Co to mo e by ? - zapyta a Zaknafeina Briza, kiedy oni, Dinin i Maya pojawili si na balkonie wy szego poziomu. - Wezwanie? - Zak zapyta raczej ni odpowiedzia na pytanie. -Nie dowiemy si , dopóki nie sprawdzimy. - Zak przest pi nad balustrad i sp yn na pod og dziedzi ca. Briza skin a Mayi i najm odsza córka pod y a w lad fechmistrza. - Nosi znak Domu Baenre - krzykn w gór Zak, kiedy tylko podszed bli ej. Razem z May podnie li bram , a dysk w lizn si przez ni , nie wykonuj c adnych wrogich ruchów. - Baenre - powtórzy a Briza, odwracaj c g ow w stron korytarza, w którym czeka a Malice i Rizzen. - Chyba wzywaj ci na audiencj , Matko Opiekunko - powiedzia nerwowo Dinin. Malice wysz a szybko na balkon, a jej m pos usznie poszed za ni . - Czy wiedz o naszym ataku? - zapyta a Briza j zykiem gestów, cho ka dy mieszkaniec domu Do'Urden, zarówno szlachcic jak i zwyk y drow, zada ju sobie wcze niej to pytanie. Dom DeVir zosta zniszczony zaledwie kilka dni wcze niej, a wezwanie Pierwszej Matki Opiekunki Menzoberranzan trudno by o uzna za zbieg okoliczno ci. - Ka dy dom wie - odpowiedzia a na g os Malice, uwa aj c, e nie musi milcze we w asnym domu. - Czy dowody przeciwko nam s tak przyt aczaj ce, e rada rz dz ca b dzie musia a zadzia a ? -Spojrza a twardo na Briz , a jej oczy zmienia y kolor z purpury w podczerwieni na g bok ziele w normalnym wietle. - Musimy zada sobie takie pytanie. - Malice przest pi a nad balustrad balkonu, ale Briza chwyci a j za skraj szaty. - Nie masz chyba zamiaru tam pój ? - Ale oczywi cie - odrzek a. - Opiekunka Baenre nie wezwa aby mnie, gdyby mia a z e zamiary. Nawet jej pot ga nie pozwala na lekcewa enie zasad panuj cych w mie cie. - Jeste pewna swego bezpiecze stwa? - zapyta szczerze zaniepokojony Rizzen. Gdyby Malice zgin a, Briza przej aby dom, a Rizzen w tpi , by najstarsza córka pragn a u swego boku jakiego m czyzny. Nawet gdyby ta kobieta chcia a partnera, Rizzen nie chcia by nim by . Nie by ojcem Brizy, nawet nie mia tyle lat ile ona. Najwyra niej opiekunowi domu bardzo zale a o na bezpiecze stwie Malice. - Twoja troska mnie wzrusza - odpowiedzia a Malice, wiedz c o prawdziwych troskach swego m a. Wyrwa a si z u cisku Brizy i przest pi a przez barierk . Briza potrz sn a g ow i gestem rozkaza a Rizzenowi, by poszed z ni do domu, uwa aj c, e niebezpiecznie jest wystawia na widok tak du cz rodziny. - Potrzebujesz eskorty? - zapyta Zak, kiedy Malice usiad a na dysku. - Z pewno ci otrzymam j , kiedy tylko znajd si poza granicami swej posiad o ci - odrzek a Malice. - Opiekunka Baenre nie wystawi aby mnie na niebezpiecze stwo, kiedy znajduj si pod opiek jej domu. - Racja - powiedzia Zak. - Ale czy potrzebujesz eskorty z Domu Do'Urden? - Gdyby jej oczekiwano, przylecia yby dwa dyski, powiedzia a Malice, ucinaj c spraw . Opiekunk zacz y denerwowa te nieko cz ce si pytania. By a w ko cu matk opiekunk , najsilniejsz , najstarsz i najm drzejsz , nie mog a zatem pozwoli , by ktokolwiek kwestionowa jej decyzje. Zwracaj c si do dysku, Malice powiedzia a - Wykonaj powierzone ci zadanie i niech ju b dzie po wszystkim! Zak niemal parskn , s ysz c s owa, jakie dobra a Malice. - Opiekunko Malice Do'Urden - rozleg si magiczny g os z dysku. - Opiekunka Baenre pozdrawia ci . Zbyt wiele czasu min o, od kiedy zasiad y cie we dwie do wspólnego sto u.

- Nigdy - pokaza a Zakowi Malice. - Zabierz mnie zatem do domu Baenre! - za da a Malice. - Nie b d traci czasu na rozmow z magicznymi ustami! - Najwyra niej opiekunka Baenre oczekiwa a zniecierpliwienia Malice, bowiem dysk polecia do posiad o ci Baenre, nie wypowiadaj c ani jednego s owa wi cej. Zak zamkn za nim bram , a potem szybko wyda rozkazy o nierzom. Malice nie yczy a sobie jawnego towarzystwa, ale ukryta sie szpiegowska Do'Urden b dzie ledzi ka d ruch y dysku, a do samej bramy posiad o ci rz dz cego domu. *** Malice nie myli a si co do eskorty. Kiedy tylko dysk wylecia poza teren Do'Urden, z ukrycia po obu stronach drogi wy oni o si dwadzie cia wojowniczek Baenre, samych kobiet. Uformowa y de-fensywny czworok t wokó opiekunki. Stra niczki na szczytach czworok ta mia y na plecach wyhaftowane wielkie czerwono-pur-purowe paj ki - oznak wysokich kap anek. - Córki samych Baenre - zdumia a si Malice, bowiem tylko córki dostojników mog y doj do tak wysokiej pozycji. Jak e dok adnie zadba a Pierwsza Matka Opiekunka o bezpiecze stwo Malice w czasie tej podró y! Niewolnicy i pospólstwo drowów potykali si o siebie w szale czej próbie znalezienia si jak najdalej od zbli aj cego si pochodu, który powoli przemierza wij ce si uliczki Menzoberranzan. o nierze Domu Baenre nosili insygnia w widocznym miejscu, a nikt nie chcia si nara a na gniew Pierwszej Opiekunki. Malice przewróci a tylko z niedowierzaniem oczyma i mia a nadziej , e zazna takiej w adzy przed mierci . Przewróci a oczyma ponownie, kiedy kilka minut pó niej pochód dotar do celu. Dom Baenre sk ada si z dwudziestu wysokich i majestatycznych stalagmitów, z których wszystkie po czone by y z innymi za pomoc mostów o wysokich prz s ach i parapetów. Z tysi ca rze b l ni blask magicznego ognia, a oko o setki po królewsku ubranych stra ników przechadza o si w doskonale utrzymywanych formacjach. Jeszcze bardziej uwag zwraca o trzydzie ci mniejszych stalaktytów Domu Baenre. Zwiesza y si one z sufitu jaskini, a ich korzenie nikn y w ciemno ci. Niektóre z nich czy y si czubkami ze stalagmitami, a inne wisia y swobodnie, niczym zatrute w ócznie. Wokó nich zbudowano wij ce si jak ruba balkony, wspaniale l ni ce ogniem magii. Równie z magii zbudowano mur, który czy podstawy zewn trznych stalagmitów i otacza ca y kompleks. By a to gigantyczna sie , srebrna na tle na ogó niebieskiego dziedzi ca. Niektórzy mówi , e by to podarunek od samej Lloth, sk adaj cy si z mocnych jak stal nici o grubo ci ramienia. Cokolwiek dotkn oby ogrodzenia Baenre, nawet najostrzejsza z broni drowów, po prostu przyklei oby si do niego, dopóki matka opiekunka nie za yczy aby sobie inaczej. Malice i jej eskorta pod a y prosto do symetrycznej i z grubsza kr g ej cz ci muru pomi dzy najwy szymi z zewn trznych wie . Kiedy ju si zbli a y, mur otworzy si , pozostawiaj c szczelin na tyle szerok , e pochód móg swobodnie przez ni przej . Malice przez ca y czas stara a si wygl da tak, jakby nic nie robi o na niej wra enia. Setki ciekawskich o nierzy przygl da y si procesji, kiedy ta zmierza a do centralnej budowli Baenre, wielkiej, l ni cej na purpurowo kaplicy. Zwykli o nierze od czyli si od eskorty, pozosta y tylko cztery wysokie kap anki, które odprowadzi y Malice do rodka. Widok, jaki ujrza a za drzwiami kaplicy, nie zawiód jej. W pomieszczeniu dominowa centralny o tarz otoczony rz dami awek. Mog o tu swobodnie przebywa dwa tysi ce drowów. Wsz dzie porozstawiane by y statuetki i rze by, zbyt liczne, by je policzy , wszystkie l ni ce spokojnym wiat em. W powietrzu, wysoko nad o tarzem unosi si czarno-czerwony wizerunek, który nieustannie zmienia si i przedstawia raz paj ka, a raz pi kn drowk .

Jego prawdziwego imienia nie potrafi wypowiedzie . mlecznobia ych oczach. Pomimo wielkiego wysi ku nie mog a powstrzyma si od zerkania od czasu do czasu na zmieniaj cy si wizerunek nad o tarzem. e Opiekunka Baenre ju wkrótce wplecie ten fakt do rozmowy. Zanim Malice zd y a odpowiedzie . a istota wyjdzie z wielkiej sali. którzy mogli przedrze si przez os ony wysokiej kap anki. . Malice nie zdo a a st umi j ku. mia a prawie pi set lat. uwa nie przygl daj c si ich rozmowie. kiedy zobaczy a illithida. a potem wesz a po stopniach o tarza.Malice by a równie pi kna i wie a jak w dniu swych setnych urodzin .zapyta a podejrzanie grzecznie Opiekunka Baenre. . Methil czyta my li. upie cy umys u nie byli nieznani w Menzoberranzan. by a absolutnie zachwycona widokiem.Nie! . Malice nie w tpi a. a pog oski mówi y. Malice sk oni a tylko g ow i utrzyma a j zyk za z bami. e jeden z nich zaprzyja ni si z Opiekunk Baenre. Malice by a stara.wyja ni a Baenre. . a podobne próby by y w spo ecze stwie dro-wów uznawane za przest pstwo. Cho drowy zwykle nie zdradza y wygl dem swego wieku . o wiele inteligentniejsze i bardziej z e ni drowy. szczególnie czarodzieje! Mimo tego chcia abym mie Grompha cz ciej u swego boku. Zmarszczki wokó jej ust przypomina y paj czyn . .Dobrze . Sta po prostu. czyli sprawowa a funkcj ust puj c presti em tylko kierowaniu ca ym domem. a na pewno nie d u ej ni osiemset.Opiekunka Baenre by a zniszczona i pomarszczona. wzbudza y zawsze dreszcz obrzydzenia.. cho z pewno ci oko o tuzina kleryczek przemierza o pogr on w ciemno ci cz sali. mojego g ównego czarodzieja. ale Baenre by a staruszk .M czy ni bywaj czasem tak bezczelni.To dzie o Grompha. a ró nic stanowi a g ównie niezwyk a g owa istoty.Oczywi cie Methil daje mi przewag w dyskusji. bardziej w tej chwili zainteresowana obserwowaniem swej rozmówczyni ni sam rozmow . by ukry pogard dla Opiekunki Baenre. e Malice.O ile pami taj o swoim miejscu . Oczywi cie. . . z cienia wyst pi a jej najnowsza eskorta. podobnie jak ka dy. e wiedzia a. . i syn Baenre zosta g ównym magiem miasta.Nawet oni si do czego przydaj . Ka dy wiedzia te . nawet wysokiej kap anki. czyli o ca g ow wy szy od Malice. Opiekunko Malice. by odczyta jej my li. . Baenre odprawi a stwora. Zosta wyznaczony Ar-cymagiem Menzoberranzan i zawsze zaj ty jest Narbondel i innymi takimi sprawami. Istoty te. Opiekunka Baenre. a ci kie powieki ledwo powstrzymywa y si przed zamkni ciem. Malice szybko dosz a do siebie.Nast pnie. Opiekunka Baenre powinna by martwa.wyja ni a Baenre.odrzek a Malice.Opiekunka Baenre siedzia a na o tarzu i najwidoczniej odgad a. zauwa y a Malice. Ka dy to wiedzia . Masz moje s owo. kto by tu pierwszy raz. wysoki na metr osiemdziesi t. e córka Baenre by a Mistrzyni Opiekunk Akademii.Jak si wiedzie Domowi Do'Urden? . Zanim Malice zd y a zbli y si do o tarza. gdy usta Malice otworzy y si w niedowierzaniu.Wybacz mi. Na szczycie o tarza by y same. On komunikuje si tele-patycznie. . a ty nie jeste przyzwyczajona do illithidów. Baenre doda a . Malice poczeka a. cho od dawna nie powinno jej by w ród ywych. e mo esz co ukrywa . a rozwi zanie mia o nadej ju za kilka tygodni. Jest przyjacielem. z taka atwo ci . Przypomina a ona ociekaj c luzem o miornic o pozbawionych renic. by a w ci y. cho drowy rzadko y y d u ej ni siedemset lat.powiedzia a Opiekunka Baenre. .Racja . Niewielu by o takich. upie c umys u. .Czytasz moje my li . e nawet nie wiedzia am. zsuwaj c si z nieruchomego dysku. . jakby si broni c.Mo esz nazywa go Methil . Jej oczy widzia y narodziny i upadek tysi clecia. Malice robi a wszystko co mog a.odrzek a Malice. a jednak nadal yje. . z jak ty lub ja s yszymy s owa. .zaprotestowa a Malice.

Trzystu . lecz jej gratuluje i zach ca j do si gni cia po jeszcze wi ksze zaszczyty.Równie po tym wzgl dem Opiekunka Baenre ró ni a si od innych ciemnych elfów.Nie tak wielki. opieraj c si wygodnie.ale dziewi ty to tylko jedno miejsce od zasiadania w radzie rz dz cej.W dzisiejszych czasach miasto jest za du e.Miasto uznaje wasz w adz . z których ka da zosta a wysok kap ank ! Dziesi cioro z dzieci Baenre by o starszych od Malice! .Ta liczba nie zmieni a si od wielu lat. Lloth nie znios aby adnej rady.A ja s ysza am. e Baenre wcale si z nianie dra ni. Je li ona cieszy a si z wyniesienia Domu Do'Urden. Ale dawno temu. pragn c tylko skierowa rozmow na inne tory. . zm czona chyba wykr tami Malice. . . Jest zadowolona. . .Och .rzek a w zadumie stara drowka. Malice rozpogodzi a si na t my l.Oczywi cie nie teraz . -1 kiedy karz domy. Malice sk oni a g ow .Lepiej jednak pozostawi sprawy drowów opiekunkom poszczególnych domów. jaki los spotka Dom DeVir? . w tym pi tna cie razy przysz y na wiat dziewczynki. by na jej ustach zago ci u miech. dlaczego ta j dza ci gle yje.zapyta a Malice.powtórzy a Malice. .A Dom Baenre ma ich oko o tysi ca? .odpowiedzia a pytaniem Malice. gdyby taka by a wola Lloth? Malice unios a si dumnie na krze le.odrzek a. Ale nie zrobili my tego.Oczywi cie . zbli aj c si do Malice z zainteresowaniem. .Opiekunka Baenre zapyta a prosto z mostu.roze mia a si Baenre. To spory zaszczyt. dom nigdy nie istnia . . Malice zastanawia a si . walcz c jednak rami przy ramieniu.Jaki dom? . . . kiedy sytuacja tego wymaga przerwa a na chwil i poprosi a. -Jeste my grup paplaj cych starych bab. e Dom Baenre móg by ju dawno podbi ca e Menzoberranzan.rzek a Baenre. Z pewno ci co najmniej jedna z jej córek pragn a zosta Opiekunk .Oczywi cie . nie zdecydowa a si za o y w asnego domu. .zapyta a Baenre.Ale nie tak wielki. jak by opiekunk ósmego. . Malice skrzywi a si mimowolnie.Trzystu . by znale nowe sposoby na wetkni cie nosów w nie swoje sprawy.Ilu o nierzy masz teraz pod swoj komend ? . Czy nie uwa asz.A czy ma jaki wybór? .To by by wielki zaszczyt . dwukrotnie wi cej ni ktokolwiek inny w Menzoberranzan. oburzona tak aroganckimi s owami.Tak . .Teraz jeste opiekunk dziewi tego domu. Lloth lubi ró norodno . to samo czu a Paj cza Królowa. zbieraj c si tylko po to. .odpowiedzia a Malice. W tej chwili nie by o w Menzoberranzan czego takiego jak Dom DeVir. przekraczaj cych pi setny rok ycia? Przecie tak d ugo. Zacz a rozumie .wyja ni a Baenre. Baenre dra ni a si z ni . Rodzi a ju dwadzie cia razy. . jak sobie wyobra asz . które . Baenre zarechota a. . osi gn wszy pewien wiek. Dlaczego nie wyko czy y Opiekunki Baenre? I dlaczego adna z nich. Drowy my la y nast puj co: dom nie istnieje.Czy s ysza a . którzy przy czyli si podczas ataku na Dom DeVir. mówi c o o nierzach. kiedy nie by o ci jeszcze na wiecie. co by o norm dla szlachetnie urodzonych drowek. . przyciskaj c palec do warg. gdy domy si wzajemnie równowa . jak mieszka y z Opiekunk Baenre. podobny podbój nie by by dla Domu Baenre zbyt trudny. e trzystu pi dziesi ciu. ich dzieci nie by y nawet szlachcicami! .zgodzi a si Baenre . która cho by w przybli eniu mog a posiada absolutn w adz .odpowiedzia a Malice.powiedzia a Baenre. . . Baenre cieszy a si najwy sz ask Lloth.

opuszczaj c na lataj cym dysku najpot niejszy dom w Menzoberranzan. by nie by a zbyt ambitna.sta a si do przyjemna.utraci y jej ask . zauwa y a Malice. Kolejne odwo anie do domu DeVir. Malice nie u miecha a si . dzi ki czemu pozosta a cz rozmowy z Baenre -trwaj ca ponad dwie godziny . W spo ecze stwie drowów czas ten polega bardziej na indoktrynacji ni nia czeniu. podobnie jak dzieci innych . Dziecko musia o nauczy si porozumiewania i poruszania. Malice zrezygnowa a z obra onej miny. Mimo to. Wobec tak otwartej demonstracji si y nie mog a zapomnie . tym razem mówi ce bezpo rednio o zadowoleniu Lloth. 5 Wychowanie Przez pi d ugich lat Vierna po wi ca a ka d niemal chwil na opiek nad male kim Drizztem. e by y dwie przyczyny przywo ania jej do domu Opiekunki Baenre: chcia a ona prywatnie i w sekrecie pogratulowa jej celnego uderzenia i jednocze nie wyra nie ostrzec j .

jego pi ty unios y si . by by y dok adnie w jednej linii z jej twarz . zaskarbi sobie jej wdzi czno . -Ajak? . mogli to robi raz za razem.rozkaza a Vierna i wskaza a na statu nagiej drowki oko o siedem metrów nad pod og . nigdy nie widywa m czyzn. którym by Drizzt.inteligentnych ras. Nie widzia niczego poza rze b . Nawet kiedy ca y dom zbiera si . e Maya mo e zosta wysok kap ank przed ni ! Vierna odegna a od siebie t my l. dzi ki swej odznace. dzieci c intuicj . Zako czy swoj rol nauczycielki ju za kilka lat. swoim celem. Vierna mog aby ju by wysok kap ank . Vierna musia a po wi ci d ugie godziny na przypominanie o podrz dnej roli m czyzn. W dniu swoich dziesi tych urodzin Drizzt zostanie mianowany ksi ciem i b dzie s u y jednakowo wszystkim cz onkom rodziny. . r k i cia a. lecz odbiera j jako mrowienie. czy Drizzt gotów jest na takie zadanie. co znaczy o.A potem si woli unie si do niej. Gdyby Opiekunka Malice wyznaczy a May do tego zadania. i próba nie przyniesie mu adnej szkody.Wyczy dok adnie tamt rze b . Cz sto zdarza o si jednak.rzuci a Vierna. Nie mog a sobie pozwoli na takie zmartwienia. . W woreczku na szyi masz emblemat swego domu.wyja ni a Vierna. . e magiczna moneta posiada a jaki rodzaj mocy. Przed Yiern nadal by o pi lat opieki nad Driz-ztem. Emblemat Do'Urden wzmacnia te wewn trzne zdolno ci. przedmiot obdarzony pot n magi . e wydawa a mu po prostu polecenie wysprz tania ca ej kaplicy. ale oprócz tego wprowadza o sieje w zasady. Ju wcze niej czu .odwa y si zapyta Drizzt.Jeste szlachcicem Domu Do'Urden! .A w ka dym razie którego dnia dost pisz tego zaszczytu. Drizzt spojrza w gór . .wyci gn wi c w gór ramiona. Z pewno ci nie uda mu si wspi po cianie i wyczy ci ca ego pos gu trzymaj c si jakiego u chwytu. a potem ustawi stopy tak. Lewitacja by a skomplikowan manifestacj wewn trznej magii drowów. rola Yierny zmniejszy a si nieco. . ale i tak mog a si w nim zmie ci ca a rodzina Do'Urden.Unie si do tego gargulca . .krzykn a na niego Vierna. na rze b kobiety. Teraz.Vierna nie by a pewna. Po o y d o na swym naszyjniku.Ustal po prostu lini mi dzy sob a rze b . kiedy Drizzt skoncentrowa si . Pomieszczenie zajmowa o jedn pi t powierzchni wielkiej sali Domu Baenre. Nadal jednak d ugie godziny schodzi y jej na n auczaniu . Male ka twarz Drizzta zmarszczy a si w skupieniu. które utrzymywa y razem ich ras . Seria g bokich oddechów pomog a m odemu drowowi odegna rozpraszaj ce uwag my li. by odprawi jakie ceremonie.wyja ni a. W przypadku ch opca. Bycie nauczycielk nie by o ju teraz takie z e.teraz tajnego i milcz cego j zyka twarzy. Poniewa ca y niemal czas ch opiec sp dza w rodzinnej kaplicy. dostojnicy domu Do'Urden. e je li Opiekunka Malice nie b dzie zawiedziona jej postaw . przy czym setka miejsc pozostawa a nie zaj ta. Podczas gdy wi kszo szlachetnie urodzonych drowów mog a unie si w powietrze raz dziennie. ale Vierna pragn a wi cej czasu po wi ca swoim studiom. z pewno ci trudniejsz ni pod wietlanie przedmiotów ogniem faerie lub przywo ywanie ku ciemno ci. mo e poza ogólnymi wi tami. w którym móg zacz wykonywa polecenia. M ody Drizzt popatrzy na ni zaskoczony. magi . Vierna wiedzia a. a jego podejrzenia zosta y potwierdzone.a nawet wahania . o co chodzi jego siostrze. ale Drizzt pokaza w ci gu ostatnich dwóch lat taki potencja . e uzna a.Nie tak! . . nie maj c poj cia. Poczu . Drizzt zna jednak cen niepos usze stwa . . Kiedy Drizzt osi gn wiek. jak staje si l ejszy. Normalnie Vierna nie próbowa aby sk oni do zrobienia tego m czyzny m odszego ni dziesi lat. próbuj c dostroi si do emblematu. . szukaj c pierwszego uchwytu. wyra nie poczu wibracje magicznej energii. Drizzt sta w ciszy u boku Yieray ze wzrokiem wbitym w pod og . która zwykle objawia a si jako cecha dojrza ych drowów.

a potem sta ju na jednym palcu. Vierna nie potrafi a ukry rozczarowania. Przede wszystkim jednak Vierna widzia a blizny na odkrytych plecach Drizzta. . jakie korzy ci p yn z bicia dziecka. e uda mu si . Spojrza a na bat z mi o ci .zasugerowa a Briza. ale nie ton odpowiedzi. Vierna patrzy a na seri niewielkich sukcesów i pora ek.Jest na to za m ody . by ostatnie s owo nale a o do Brizy. e dziecko jest zm czone: z trudem odrywa o stopy od ziemi. na której twarzy jak przyklejony widnia wyraz niezadowolenia. je li mu si nie uda . . Vierna ruszy a w jego stron . W infrawizji lady bata wida by o doskonale jako pasma ciep a w miejscu.Powinna uwa a . e Drizztowi si w ko cu uda. e je li oka e si to konieczne. . Ch opców nale y kara . dopóki nie zemdleje z g odu. Dzieciak by tak e uparty.Wych oszcz go. Skoncentrowa si ponownie na rze bie i pozwoli . kiedy Drizzt nie spojrza na ni z u miechem. je li b dziesz musia ! . Na d wi k imienia Malice Briza szybko od o y a bat.Je li ci si nie uda.Dla inspiracji. e wtr casz si do mojego zadania ..rzuci do niej Drizzt. Powinni zna swoje miejsce. . Nieco inspiracji mo e tu bardzo dopomóc. . szczególnie ch opca. a g owy w y. Drizzt popatrzy na Yiern . Vierna odpi a swój w og owy bat od pasa.odparowa a szybko Vierna. a poza tym nie ba si bicia. wyci gaj c zza pasa swój okrutny or .rozleg si za Yiern g os. Wiedzia a. Vierna równie wiedzia a.ostrzeg a Briza. Przybrana matka popatrzy a na Drizzta. Odwróci a si . jego u miech sta si szerszy. a jego ramiona zmieniaj si w rozmazane smugi. . . widz c. po ostatniej Drizzt spad na ziemi z niemal czterech stóp. .. Pvzadko zdarza o si . skierowa y si sycz c w stron Yierny.Od ó to .Si gn a do bata przypi tego do pasa. . Mo e Briza mia a troch racji. a od ciebie nie chc adnej pomocy! . . jak si odzywasz do wysokiej kap anki .A ty.Domy laj c si . Drizzt odwróci od niej wzrok. by zobaczy stoj c nad sob Briz .sykn a Yiema.Ale nigdy nie wiadomo. lecz zaj swoje miejsce i zacz si na nowo koncentrowa . a potem zwali si na ziemi . cho nie czu w ogóle ci aru swego cia a. jakby by jej zwierz tkiem domowym i pozwoli a. bystrzejszy ni ktokolwiek. pomimo swoich si ców nawet nie zap aka .Jeste dla niego zbyt agodna. . . by Opiekunka Malice nie spostrzeg a. . niczym przed u enie jej my li. czy co mu si sta o. . starsza siostra odwróci a si i wysz a. Jego rado sprawi a. . by pokona a go magia. Viernie podoba a si ta determinacja. Wiedzia . b dzie sta pod t rze b . by jaki m czyzna podniós bro przeciwko kobiecie. Vierna pozwoli a.Twojego zadania . Vierna rozumia a. przeklinaj c si .odrzek a Vierna. jak unosi si w powietrzu. *** Vierna siedzia a nast pnego dnia w kaplicy patrz c.. Patrzy a teraz.Do mnie nale y wychowanie Drizzta.powtórzy a zgry liwie Briza . gdzie skóra zosta a zdarta. Tego dnia uniós si na siedem metrów ju za pierwszym razem.Spróbuj jeszcze raz! Próbuj tysi c razy. nie pozwoli. by w owin si jej wokó d oni i dotkn j zykiem twarzy. Drizzt. chyba e z rozkazu innej kobiety. zastanawiaj c si . by przez jego cia o przep yn a magiczna energia. . który nadal próbowa unie si do rze by. e czar si nie powiód .By mo e .odpowiedzia a Vierna. e s owa Vierny nie zosta y rzucone na wiatr. wliczaj c w to kobiety Domu Do'Urden. lady po jej wczorajszej Äinspiruj cej" rozmowie.Zrobi to! . by podzieli si sukcesem. dopóki si nie spróbuje. kiedy polerowa statu .G upi m czyzno! .Wystarczy! . jak Drizzt poleruje rze b drowki. Mia bystry umys . kogo zna a Yiema.rozkaza a..

puste dni.. e wprawia mnie . Minuty zlewa y si w godziny. Uwarunkowana nienawi rzadko jest uczuciem racjonalnym. B dzie musia a znowu wych osta Drizzta. W Odkry em. ‡² Czym wi cej móg by zosta taki Drizzt? Kiedy us ysza a swoje s owa brzmi ce w powietrzu. Podobne my li nie przystawa y komu o jej aspiracjach. e bezpo redni przyczyn wszelkich z ych wydarze w jego yciu s elfy yj ce na powierzchni. tym razem za zdradliwe my li. Od pierwszego dnia. godziny w dni i tak dalej. Imperia z a cz sto pl ta y si w sieci nienawi ci do wymy lonych wrogów. najwa niejsze wiadomo ci dotyczy y elfów yj cych na powierzchni. e mam bardzo niewiele wspomnie z pierwszego okresu mojego ycia. które przepracowa em jako s uga. w którym m ody drow zrozumie mow . czyli faerie.Ile tracimy? . Za ka dym razem. Pragn a zosta wysok kap ank Paj czej Królowej. Lloth Bezlitosnej. przelewaj c na niego ca win i raz jeszcze wyj a swoje narz dzie kary. a w ca ej historii wiata nikt nie by w tym lepszy ni drowy. tych szesnastu lat. *** Taki zwi zek mi dzy nimi trwa przez kolejnych pi lat. Cz 2 Fechmistrz Puste godziny. uczy si go. szybko wymaza a blu niercze my li z pami ci. podczas których Drizzt poznawa tajniki ycia w spo ecze stwie drowów poprzez nieko cz ce si sprz tanie Domu Do'Urden. kiedy k y bicza Yierny wgryza y si w jego cia o. Drizzt wykrzykiwa yczenia mierci dla faerie. Poza uprzywilejowan pozycj kobiet (t lekcj zawsze pomaga mu przyswoi bat).zastanawia a si na g os Vierna. jakie na ni zsy a . a w ko cu ca y ten czas wyda mi si d ug i monotonn chwil . Kilka razy uda o mi si wynikn na balkon Domu Do'Urden i spojrze na magiczne wiat a Menzoberranzan. Podczas ka dej z tych wypraw odkry em. Rzuci a swemu ma emu bratu w ciek e spojrzenie.

Moja siostra Vierna mia a w a nie zosta wysok kap ank . by jej ma y braciszek ujrza bardziej jej czu stron . do g owy przychodzi mi inne wspomnienie ± bardziej uczucie ni wspomnienie . m conych tylko ci g ym naporem niegodziwo ci Menzoberranzan. Zawsze kiedy s ysz trzask bata. jak ka dej innej kap anki w Menzoberranzan.nie mog by pewien. jaki dzi dzie ? . wysy aj c fal magicznej energii do ka dej cz ci twego cia a. z okresu. . e wszystkie mi nie napinaj si niemal e do granic wytrzyma o ci. by dopu ci do siebie podobne my li.lub innej kobiety . nie potrzebuj c bata Brizy. tam w samotno ci kaplicy naszego domu. Jak e to by o banalne. Doskonale pami tam podniecenie. Tego. Cho uwa am Yiern za najdelikatniejsz z moich sióstr. Wgryzaj si pod skór .tak bolesny. fale. Brizy. poza tajnymi wyprawami za teren domu. kiedy zjawi si u jej boku w mrocznym .które sprawia. które czu em za ka dym razem.o wiele za bardzo. Mo e wi c z tymi pierwszymi dziesi cioma latami mego ycia wi za o si wi cej.Czy wiesz. a jednocze nie jak e satysfakcjonuj ce w porównaniu z reszt mojego ycia. Ksi s u ebny nie mo e nigdy podnosi wzroku. a potem opadaj ce wiat o Narbondel. Pomimo wielkich wysi ków. a tym bardziej ma ego dziecka p ci m skiej. które sprawiaj .w trans podnosz ce si . który pop dza go zwykle w takich przypadkach. Kiedy teraz o tym my l . Wi cej wspomnie wi z nast pnymi sze cioma latami. . nie potrafi sobie przypomnie . ni wykonywanie tego zadania wymaga o. co mo na atwo zapomnie . Mo e Vierna pozwoli a. kiedy wymyka em si z domu i szed em obserwowa filar. jej s owa ociekaj jadem Lloth tak samo. obawia si konsekwencji uderzenia jej . Osza amiaj ce uderzenie i nast puj ce po nim odr twienie nie jest czym . e po plecach przebiega mi dreszcz. Vierna nigdy nie okazywa a zagorza ej niegodziwo ci naszej matki . by ryzykowa a swoje aspiracje dla ma ego dziecka. Wydaje mi si ma o prawdopodobne. Mimo to mia em wi cej szcz cia ni inni.zapyta a go Malice. w dodatku by to okres. o tych d ugich godzinach patrzenia. ale najwyra niejszym z nich. kiedy s u y em na dworze Opiekunki Malice. czy te ten najwcze niejszy okres mojego ycia bole niejszy by jeszcze od lat. e mój umys ukry wspomnienia o nim . czy lata te pe ne by y rado ci. kiedy przydzielono jej zadanie opiekowania si mn . zadziwia mnie pustka moich m odzie czych dni. A mo e nie. kolumny odmierzaj cej czas. kiedy posiada a ona znacznie wi cej energii. które otrzyma . Jak e cz sto czu uk szenia tej przera aj cej broni! Drizzt nie pomy la jednak o zem cie za takie traktowanie. ni jestem sobie w stanie przypomnie .Drizzt Do'Urden 6 Obur czny Drizztt natychmiast zareagowa na wezwanie swojej matki. Mo e to by y dobre czasy.albo raczej naszej najstarszej siostry. jest widok moich stóp. które po nim nast pi y . jak magiczny ogie w druje w gór i w dó kolumny. Po naukach.

a na policzku zacz wykwita mu siniak. Jednak nawet upadaj c Drizzt mia na tyle rozs dku.wyja ni a Malice.powtórzy a Malice. wbrew oczekiwaniom nie ogrzan rumie cami gniewu.Je li b dziesz si tak nadal zachowywa . Matko Opiekunko .obieca a. Zadaniem ksi cia s u ebnego by a s u ba.Spójrz na mnie . Spojrzenie Drizzta nie wiadomie opad o na pod og .sta a za nim Briza. przez które przechodzi od tak dawna jak pami ta . Drizzt znalaz si w kropce. przyniesiesz ha b naszej rodzinie. Paj ki by y za dobre dla kogo takiego jak ksi s u ebny. tak pompatyczna i okrutna. wykorzystuj c znajomy paj czy wzór na obrze u sukni.Jeste teraz drugim synem Domu Do'Urden i przys uguj ci wszystkie. ale Briza bardzo si postara a.Spójrz na mnie . co stan o mu na drodze. K tem oka dostrzeg ciep o p yn ce z poruszaj cej si r ki Malice. W yciu musi by co wi cej ni zimny kamie i dziesi poruszaj cych si bez przerwy palców u nóg. by oceni k t. Drizzt nadal sta spi ty. Wa na cz twojego ycia jest ju za tob . kiedy ta by a z a. e potrafi zrozumie podteksty zawarte w jej gro bach.Nie jeste ju s ug ! . Przez sze lat.Je li przyniesiesz ha b Domowi Do'Urden. o który podniós spojrzenie. Uda o mu si niemal doko czy wizerunek drowki o szerokich ramionach . pod jakim patrzy . oczekuj c karz cego ciosu. co zmusi o go do s u enia ca ej rodzinie.Brizy .Szesna cie lat . uderzenia w g ow i gor cego pasma na plecach . Drizzt musia odwraca spojrzenie za ka dym razem.przedsionku kaplicy. . Wysun jedn stop z buta i zacz bazgra na kamiennej pod odze. pot n Matk Opiekunk Malice Do'Urden. jej czu e na ciep o oczy l ni ce czerwieni i jej twarz.Oddychasz powietrzem Menzoberranzan od szesnastu lat. Jeden dzie . by wykona prosty rysunek. W jego krtani wezbra o pe ne rezygnacji westchnienie. Drizzt zmusi si do spojrzenia w gór ..gryzionej w tyln cz cia a przez wielk mij . nie by jednak na tyle g upi. nie wiadomie wlepiaj c wzrok w buty. zawsze maj ca pod r k bat. pozna Opiekunk Malice na tyle dobrze. By a jego matk . a w jej g osie zabrzmia o zniecierpliwienie. wbij ci ig y w te purpurowe oczy .Patrz na mnie! . a Drizzt by wystarczaj co szybki i zr czny. z któr rozmawia . po ka dym centymetrze. by próbowa unikn uderzenia. Po chwili le a na pod odze. Drizzt nie mrugn . to co czeka go w ci gu nadchodz cych dziesi cioleci.ale nie w tpi .Twoja rola ksi cia s u ebnego dobieg a ko ca . Kiedy jego naturalnym odruchem by o patrzenie na osob . Oczekiwa . . Potem ujrza j . . jej gniew tak straszliwy. uwa nie przygl daj c si czarnym szatom swej matki.wrzasn a jego matka w nag ym wybuchu w ciek o ci. . . . .rozkaza a Opiekunka Malice.Chwyci a Drizzta pod szyj i brutalnie postawi a go na nogi. by zabi w nim ten zwyczaj. nie widz c w tej deklaracji niczego istotnego ani wa nego. Drizzt nie zareagowa .o ile to cokolwiek zmienia o .odrzek Drizzt. Jego ycie by o nieko cz cym si szeregiem rutynowych czynno ci. która teraz l ni a krwist czerwieni . Nawet Briza. Przera ony Drizzt spojrza jej prosto w twarz. e zmiata wszystkich i wszystko.Nie. . zanim linie rozp yn y si w powietrzu. Drizzt widywa ju wcze niej jej wybuchy. stara a si nie zbli a do matki opiekunki. . . .zagrzmia a jego matka. . od kiedy Vierna przesta a si nim opiekowa . poza paj kami oczywi cie. co za ró nica? Je li jego matka uwa a a za wa ne rzeczy. by patrze ca y czas w twarz Opiekunki Malice. . Ciep o cia a pozostawia o wyra ne lady w podczerwieni. szesna cie lat. przysuwaj c twarz do jego twarzy na kilka cali. kiedy jedno z tych o mionogich zwierz t znalaz o si w zasi gu jego wzroku. kiedy zobaczy ten niezmiennie taki sam widok w asnych butów..powiedzia a mu Opiekunka Malice. a jego oczy mog y jedynie ogl da istoty pe zaj ce po pod odze.

W sprzeczno ci.W jaki sposób? .W sprzeczno ci? . zanim zrozumia . Ma ice podnios a rami . dla jego w asnego syna. e nie wiedzia a co. a on nawet nie spyta j ej o zgod . który z pewno ci przerodzi by si w szczery. To mia o by oficjalne spotkanie. Zak widzia jednak.powiedzia a Vierna. by powstrzyma si od szerokiego u miechu.I to nie tylko ze wzgl du na kolor oczu. jak za da a . a nie. by odwróci uwag matki opiekunki od Drizzta. jakby takie proste zadanie sta o w sprzeczno ci z jego natur . Zak równie by zdziwiony. drugi syn Domu Do'Urden. . Zaknafein pozwoli . Fechmistrz wyst pi naprzód. zacz a stawa si bardziej zadufana w sobie.wyszepta pod nosem. próbuj c zabrzmie tak. Vierna sta a jak zamurowana. . Vierna zwolni a nieco kroku . si gn a zaraz po swój bicz. . kiedy ujrza rozpalon w ciek o ci twarz Opiekunki Malice. jakby zainteresowanie by o czysto zawodowe. mog c wymierzy zas u on kar . Swoboda i brak szacunku dla pozy ej i by y czym wi cej ni pomy k i bardziej znacz ce ni zwyk e niewinne do wiadczenie. zorientowa si Zak. ale wszystkie pozosta e krzes a w komnacie zosta y przesuni te pod ciany. mimo tego e obecna by a ca a rodzina. teraz oddalony o krok od swojej matki. zajmuj c sw tradycyjn pozycj za Malice.powiedzia serdecznie Drizzt. pomy la Zak. Zak nie pami ta ju . . .Jestem Drizzt. ma zrobi . by mo e. -Stawiam przed tob Zaknafeina. A mimo to.rozpocz a Vierna uroczystym g osem.Opiekunko Malice .Trudno powiedzie . z szeroko otwartymi ustami i oczyma rozwartymi z niedowierzaniem. wy piewuj c odpowiedni inkantacj . Drizzt tymczasem ucich i sta bez ruchu. g o ny miech. ale w inny sposób.w twoje oczy. e w oczach m odego drowa nie zgas u miech. . jak niedawno mianowano j wysok kap ank . Mog teraz na ciebie spojrze .przyzna a. To by pierwszy raz. . który sta u boku swojej matki zupe nie nagi. . Malicejak zwykle siedzia a na swoim tronie przy g owie kamiennego paj ka. by Vierna wyprzedzi a go. ca e tygodnie kar musia y up yn . ale dla zwyk ego drowa. a nie ksi s u ebny. kiedy zosta ksi ciem s u ebnym. Zaknafeinie Do'Urden . bowiem siedzia a wygodnie tylko matka opiekunka. Matka mi to powiedzia a.e podoba oby si jej wbijanie igie w jego oczy. jakiego spotka am.U miech Drizzta znikn . ale po tym. kiedy ostatnio widzia twarz matki opiekunki a tak jasn ! Briza.Drizzt jest inteligentniejszy ni jakikolwiek ch opiec. do Dziewi ciu Piekie . za o y a na jego ramiona magiczny p aszcz. zastanawiaj c si nad implikacjami obserwacji Yierny.Witaj. Briza. która trzyma a piwafwi. by patrze tylko na pod og .zapyta Zaknafein. Zak zawsze lubi Yiern bardziej ni pozosta e córki. kiedy mia pi lat. *** . . Potrafi lewitowa . zagryzaj c swoj doln warg . Wyraz rado ci przeci twarz Drizzta.wida ju by o drzwi do przedsionka kaplicy. Podniós d o i zacisn ni usta. jak podejrzewa i mia nadziej Zaknafein. Wszed za Yiern do mrocznego przedsionka. a nie na twoje buty. kiedy Briza. kiedy najstarsza córka Malice zawaha a si . tak zaskoczona zachowaniem swego brata. Opiekunka Malice nie pozwoli a mu si odezwa . Zak stan obok Yierny i wymieni uk ony z Malice.On jest inny . ci gaj c na siebie os upia e spojrzenia wszystkich obecnych. by wszystkich uciszy . lecz wi ksz uwag zwraca na najm odszego Do'Urdena. kontynuowa a.

Malice pozwoli a. patrz c na niego jakby pyta . by a mi a dla oczu. wiele razy wp dza a Dom Do'Urden w k opoty. fechmistrz wyj z sakiewki drug . Ale w parze z przyjemno ci . niezadowolona z satysfakcji. jego miejsce w Akademii b dzie w Sorcere. Cztery monety polecia y w powietrze. -Rzu j . Ca y czas patrz c na opiekunk Zak wyj nast pne dwie monety. sz o zaanga owanie uczuciowe.Zaznajomisz go tylko z podstawami. Je li Drizzt ma zast pi Nalfeina. by rozpocz wiczenia. zastanawiaj c si . Jedyn cz ci cia a Drizzta. . Potem poda j znowu fechmistrzowi. ale Malice nie zapomnia a nawet najdrobniejszego szczegó u tego wydarzenia. . co by o kolejnym faktem. które zmusi o Malice do oszcz dzenia mu ycia ponad tuzin razy. Rzuci a Drizz-towi gniewne spojrzenie. . przy czym w ka dej d oni wyl dowa y trzy . Nasz dom potrzebuje nowego czarownika.odrzek a Malice. a od kiedy przesta nim by . Zak nisko ceni magi . Zak poda Drizztowi nast pne dwie monety. ale jego niech . która jest dla niego planowana ani o miejscu zwanym Sorcere. którego wiedza jest mo e ograniczona. wiele razy s u y jej jako kochanek. Arcymaga miasta. Malice mrukn a z namys em.Spróbuj obiema r kami .odparowa a Malice.Drugi synu? . lecz obejmuje sztuki magiczne. Od spotkania z Pierwsz Matk Opiekunk Menzoberranzan min o ju szesna cie lat. Sze spad o w dó .powiedzia Zak do Malice. . o czym w ogóle rozmawiali jego matka i fechmistrz. . Sze polecia o w gór . Jego miejsce jest w Melee-Magthere.zgodzi a si Malice. Zamiast wzi monet . Drizzt rzuci je w powietrze. Raz jeszcze wzruszaj c ramionami po o y monet na palcu wskazuj cym. Opiekunko. Zaknafeinie. . by y jego ramiona. Jak dot d nie s ysza nawet o profesji. której Zak dostarcza Malice.Mo emy si przekona ? .Jest wojownikiem. Drizzt wzruszy ramionami. Zatem wi kszo jego edukacji znajdzie si w zakresie obowi zków Rizzena.zapyta szybko Zak. jak dumna by a Opiekunka Baenre ze swego syna czarodzieja. która si poruszy a. jak rozproszy o koncentracj Malice. Ciesz c si now gr . Jego zr czno i sprawno nie ogranicza y si tylko do u ycia broni. By najdoskonalszym fechmisrrzem Menzoberranzan. a nawet pogarda dla Paj czej Królowej.Po ó po dwie na ka dej d oni i rzu je wszystkie na raz w powietrze . Drizzt raz jeszcze wzruszy ramionami. pstrykn j i zr cznie z apa w powietrzu.Nadszed zatem czas. a tak e by o przyczyn wielu migren. . e czary to jego przeznaczenie? . która by a sk adnikiem czaru pioruna. którego nie mog a ignorowa . ale atwo . z apa i zapyta .zapyta . -Sorcere wydaje si by naturalnym wyborem. Zak wyj ze swej sakiewki monet . co zarówno mile po echta o dum Drizzta. . co tak wa nego kry o si za tym banalnym zadaniem. Ka dy drow móg wykona to zadanie. e Zak chcia udowodni jej pomy k . Zak rzuci okiem na Opiekunk Malice.Wydaje si by inteligentny . Cztery zosta y z apane.Dlaczego jeste taka pewna. rzuci j w powietrze.pouczy Drizzta. Zak stan przed Drizztem i poda mu monet . po czym jednym p ynnym ruchem rzuci w powietrze obie monety i z apa je. . jakich dokona ucz c si kontroli nad swymi wewn trznymi mocami. nadaj c swemu g osowi ton podziwu.W ka dym razie przez wi kszo czasu. wol c r koje miecza od kryszta owej pa eczki. przypominaj c sobie.. co nie zdarza o si cz sto. z jak zrobi to ten m odzieniec. niezbyt zaskoczona tym. by jej gniew rozproszy si . jak widzia a na twarzy k opotliwego fechmistrza. Zak by kiedy oficjalnym m em Malice. Vierna donios a nam o wielkich post pach.Widzia am czarowników dokonuj cych takich czynów . .Obur czny .Jak sobie yczysz .powiedzia do Drizzta.

b d ca wbrew sobie pod wra eniem. Zak gwizdn cicho. potrzebowa tuzina prób. e Zak zatrzyma si i obejrza przez rami . Wzi g boki oddech. na po udniowej cianie.Obur czny . fechmistrz Domu Do'Urden. . Wiedzia . Zak skin g ow i zwróci si do Drizzta. Dwie pierwsze z apa bez problemu.powiedzia Zak z namaszczeniem.e Drizzt nie by jego synem.powiedzia a.Z ap je wszystkie. wykorzystuj c swoj przewag . prowadz ce do ostatniego pokoju w domu i te. . aby wykona t sztuczk z pi cioma monetami. nie mog c zdoby si na zaprzeczenie gracji. tworz c na ka dej d oni stosy pi ciu monet. Potem wyprostowa si nagle i stan przed Zakiem. Kule wielokolorowego magicznego wiat a zosta y rozmieszczone na ca ej d ugo ci wysoko sklepionej kamiennej sali.odpali Zaknafein z tryumfuj cym u miechem. szkole magów. .No dobrze. obecny opiekun rodziny.zapyta Drizzt.doda a Malice.A ile uda si nam zebra ? . albo wyl dujesz w Sorcere.szepn a Malice.Jest wojownikiem. by kontynuowa . Sala mia a zaledwie troje drzwi: na wschód. . Patrz c na ilo zamków. uznaj c swoj pora k . . Opiekunka Malice roze mia a si na g os i potrz sn a g ow . . Poruszaj c obiema r kami niezale nie. .powiedzia po raz trzeci. ale zobaczy . co si w a ciwie sta o. jednocze nie u miechaj c si pewnie.Mo e pewnego dnia zostanie fechmistrzem domu Do'Urden . On. Sarkazm w jej g osie sprawi . które w a nie zamyka Zak. aby Drizzt zast pi Nalfeina na stanowisku czarownika domu. a jego r ce zmieni y si w rozmazane smugi. jedne dok adnie na wprost Drizzta. Zak i Opiekunka Malice wymienili spojrzenia. poruszy si niespokojnie. prowadz ce do zewn trznej komnaty. Drizzt zacz dzia a . kiedy Zak odwróci si do niej plecami.Z ap je wszystkie. Drizzt . Drugi Synu .powiedzia z powag . i zalewa y jej wn trze agodnym. e pozosta e nie wyl duj tak atwo w jego d oniach. .powiedzia a. Zak kaza mu si na chwil zatrzyma i wyj kolejne cztery monety. Zak wstrzyma oddech i sprawdzi . która mia a wyj cie na balkon domu. A to nie twoje miejsce! Drizzt nadal nie rozumia .Z iloma by sobie poradzi ? . ale jej uparty fechmistrz jak zwykle nak oni j do zmiany zdania. a mnie zabrak o monet. e musi to by co wa nego. podobnie jak wszyscy nawet niewolnicy Domu Do'Urden . a otwieraj ce si na g ówny korytarz.Obur czny . . Pi monet w ka dej d oni. z jak porusza si jej najm odszy syn.mo emy oczekiwa czego mniej? Rizzen. Drizzt wyci gn ramiona w stron Zaka i powoli rozwar pi ci. tym samym czyni c je widocznymi w podczerwieni). ale wnioskuj c z miny i tonu g osu fechmistrza doszed do wniosku.Drugi syn jest wojownikiem. Chcia a wcze niej. Drizzt po chwili po o y sobie monety na ka dej z d oni. .monety. by ciep o jego cia a rozgrza o je. a potem podrzuci w gór wszystkie monety. .Trzy sale? . Opiekunka Malice pokaza a mu gestem. przy mionym blaskiem. R ce mia spuszczone wzd u boków. a twarz wykrzywion w zaci ciu.Czy z nim . *** . Zaknafeinie . . o czym mówi Zak. czy m ody drow jest odpowiednio skoncentrowany (a tak e by potrzyma monety w d oni na tyle d ugo. by si uspokoi . kiedy Zak wszed do wielkiej sali treningowej w najbardziej na po udnie wysuni tej cz ci kompleksu Do'Urden. wykona pe en obrót. przez które w a nie przeszli.zapyta Drizzta Zak.Mo esz zrobi to raz jeszcze? . Podszed do Opiekunki Malice. adne z nich nie by o pewne.

. Zawsze b dziesz mówi o niej Opiekunka Malice. -Ale s jeszcze dwoje drzwi . -Co? . Ale tylko wtedy. e wraca do sytuacji sprzed sze ciu lat.przyzna rozumnie Drizzt.Odbierasz mnie mojej matce.westchn Zak. pokazuj c na po udnie .W domu . To z pewno ci b dzie interesuj ce.odwarkn Zak. Te drugie prowadz do pokoju taktycznego.mówi dalej Zak.Blokowanie ciosu..zatoczy uk ramieniem . wi c uwa aj t j edn wspania sal .To nie takie atwe. lecz ciosem ci kiej pi ci.zacz uparcie. zanim Drizzt zd y sformu owa pytanie. Drizzta stan pewnie na nogach i skrzy owa ramiona na piersiach. . .Silnym szarpni ciem opu ci kurtyn . zdecydowany przegada fechmistrza. Drizzt zacz co rozumie . Taki uk ad jednak oznacza ..B dzie brudno .Lepiej eby nie by o . grubej i kolorowej (cho wi kszo kolorów by a pos pna) kurtyny. .Jedna sala .. rozgl daj c si po komnacie. miecze. o którym Drizzt nigdy nawet nie pomy la .domy li si . . .Drudzy synowie mog by dzieciakami .B dziesz o niej mówi Opiekunka Malice . .odpowiedzia Zak tym samym ci kim tonem.Jakiego ciosu? .W domu .poprawi go Drizzt.Dla twojego w asnego dobra.Pierwsza lekcja . Od tego dnia dziel nas jednak lata. mo e zaprosz ci . abym kiedykolwiek ci w nich znalaz .rozumowa Drizzt. e podobne traktowanie pozosta o za nim razem z funkcj ksi cia s u ebnego. .odpowiedzia Zak tonem informacyjnym.zacz Drizzt. .Zgód si po prostu. Zak chwyci go i postawi na nogi.prowadz do moich prywatnych komnat.za swój dom. w miejsce. . kiedy by zamkni ty w kaplicy wraz z Vier-n . Ta sala nie by a nawet tak du a jak kaplica. Drizzt przetoczy si na bok i próbowa unie na okciu.poprawi go Zak.To po co to wszystko? .Potrzebujesz kolejnej drzemki? . Zak potrz sn g ow z niedowierzaniem.W domu. odkry . Bro drzewcowa ka dego rodzaju. Zak przerwa mu po raz kolejny. prowadz c go do d ugiej. stoj c swobodnie oparty o cian kilka stóp dalej. Drizzt obudzi si oko o dwudziestu minut pó niej. Oczy Drizzta zmru y y si .zas u ysz na moje uznanie. .Ach .Zawsze b dziesz mówi o niej Opiekunka Malice.Czas sp dzony tutaj mo e si okaza dla ciebie przyjemny -powiedzia do Drizzta. . m oty i ka da inna bro . niezbyt zachwycony.Ich zamki s zrobione ze zdrowego rozs dku. tym razem nie s owami. Nast pne pytanie zada niemal warkni ciem. . . . a twarz zacz a p on rosn cym gor cem. . ale kiedy tylko oderwa g ow od pod ogi. topory.ostrzeg Zak. e niecz sto b dzie korzysta z tego wej cia. .Gdzie b d jad ? . po raz kolejny obni aj c gro nie g os i buntowniczo zak adaj c r ce na piersi. . .zapyta spokojnie fechmistrz. e p ka. .. Nie chcia by .warkn . Drizzt rozejrza si . uparty dzieciaku. by mi tam towarzyszy . . . e tak boli. . O miela si mie nadziej . jakie m ody drow (i wielu starszych) kiedykolwiek widzia . zarezerwowanego na czasy wojny.Drugi Synu! .wyja ni Zak. . a jak na upodobania m odego drowa by a równie za ciasna.Tamte drzwi . .Bez zamków. jak apanie monet .A gdzie. ods aniaj c najwspanialsze stojaki z broni . Pi Zaka uderzy a go w bok. Kiedy -je li kiedykolwiek .zauwa y fechmistrz.Gdzie b d spa ? . . .Od mojej matki.. . gdy nauczysz si troch panowa nad swoim j zykiem.

po czym ruszy do ó ka stoj cego w k cie pokoju. Zak us ysza w asny miech. zdecydowa w ko cu. broni przewy szaj c go dwukrotnie.Musia w to uwierzy . Kiedy sko czymy wiczenia. przygotuje go do sprawdzianów w Akademii i ycia w niebezpiecznym Men-zoberranzan. . Fechmistrz zatrzyma si jednak. e móg by wbija ostrze miecza w serce innej istoty.Przyjrzyj si im . uwa aj c. które nie potrafi poradzi sobie z brzydot tego wiata? . Drizzt odnalaz bro . moja krew.jak Drizzt potrafi sobie wyobrazi . Zak pomy la . A skoro a tak si ró nisz. budzi a w Zaku odraz . czy Viernie.Czy wszystkie dzieci drowów posiadaj t niewinno . ale nie wiedzia nadal.podcinali im gard a. .A mo e jeste wyj tkowy. b dziesz zna ka d z tych broni jak zaufanego przyjaciela. . B dzie wiczy Drizzta. kiedy doszed do drzwi i spojrza na m odego Do'Urdena. jaka jest tego przyczyna? Krew.krzykn Zak. U miech zbyt cz sto go ci na ustach Drizzta. jak si okaza o. e lepiej by Drizzt pozosta sam podczas tych pierwszych chwil niezdarnego pos ugiwania si broni . Drizzt szed wzd u stojaków z otwartymi szeroko oczyma. która p ynie w twoich y ach? A mo e lata. Poznaj te. podrywaj c si z ó ka. Drizzt by inny ni wszyscy. e b dzie to zupe nie sprzeczne z natur ch opca. Odwracaj c wzrok od Drizzta znikn w komnacie i zamkn za sob drzwi. Zmieni zdanie. która s u y a tu za ród o wiat a. które sp dzi e ze swoj przybran matk ? Zak zas oni oczy ramionami i zacz si zastanawia nad wieloma pytaniami. Po pewnym czasie zmorzy go sen. kiedy przypomnia sobie. Nie przyniós jednak fechmistrzowi odpoczynku.Czy oni wszyscy s tacy? .powiedzia Zak. któr b dzie móg j zwalczy . które nigdy nie zga nie.mówi dalej. kiedy o nierze Do'Urden . przez szesna cie lat jego najwi kszym wrogiem by a nuda. . Drizzcie Do'Urden? . Przez ca e ycie. . Jednak tak post powa y drowy.Nie spiesz si . Otar z twarzy zimny pot. jak wcze niej wiczy tysi ce m odych drowów. czy powinien by wdzi czny sobie. a my l o tym. Teraz. Drizzt macha d ug i ci k halabard . Zak skierowa si w stron drzwi do swej prywatnej komnaty. a Zak nie potrafi przeciwstawi si temu przez czterysta lat. . . widz c teraz to miejsce jako potencjalne ród o do wiadcze zupe nie nowego rodzaju. te proste u miechy.On jest inny! . chc c podnie zas on zakrywaj c wiecznie wiec c . Zaknafein us ysza po raz kolejny krzyki dzieci DeVir. na wojownika. . z jak rado ci Drizzt podszed do stojaków z broni .skierowa pytanie do swego niemal pustego pokoju. których nigdy sobie nie wyobrazi . Odwiedzi go znajomy widok. Pomimo wielu prób nie udawa o mu si zapanowa nad jej wag . .On jest inny.wszystko to spoczywa o w przeznaczonej do tego wn ce. szklan kul .których sam wytrenowa . rzucaj c si na mi kkie o e. ywe wspomnienie. który jednak przypomnia mu tylko o jego ponurych obowi zkach. podporz dkuj si dok adnie nakazom swej woli. które najlepiej le ci w d oni. Zrobi z Drizzta zabójc .a tak e takie.Zak ruszy do ma ego biurka.

Alton zignorowa komentarz.A mimo tego obawiasz si poznania wiata zmar ych u boku mistrza Sorcere. które uczyni praktykuj cy u niego Hun'ett przez ostatnich szesna cie lat. .Nie ja jestem powodem twej frustracji. Pozbawiony Twarzy -powiedzia Masoj. . odwracaj c wzrok od potwornej twarzy swego mistrza. Alton odwróci sw ohydn twarz w stron ucznia. . . P on a tam jedna . Alton mia tylko Masoja.Od ponad dekady studiujesz sztuki magiczne .zapyta Masoj g osem pe nym niedowierzania.odwa y si wyszepta Masoj. i podczas gdy Masoj mia pot n rodzin . Masoj by jedynym cznikiem mi dzy Altonem a wiatem zewn trznym.Nie ba bym si u boku prawdziwego mistrza . Przeszli do najwy ej po o onej komnaty czteropokojowych kwater Altona. podobnie jak ignorowa wiele komentarzy.7 Mroczne tajemnice Naprawd chcesz spróbowa ? . Pytanie by o uzasadnione.odrzek Alton.Skieruj swe spojrzenie gdzie indziej. .

nie rozumiej c do ko ca jej ogranicze i wi cych si z ni niebezpiecze stw. okr g ym stolikiem i po o y przed sob ci k ksi g . Teraz w posiadaniu Altona znalaz si przedmiot. e potrzeba pojawia a si zawsze. a jego imi zosta oby wkrótce zapomniane. . ale potrafili by równie okrutni. abym spróbowa z innym mieszka cem Dziewi ciu Piekie ? Masoj zako ysa si na krze le i potrz sn bezradnie g ow . Wielu zna o plotki o tamtej nocy. -Nie.No có . a jej wiat o ton o w ciemnych zas onach i czerni kamieni oraz dywanów. Duchy i umarli nie byli tak gro ni jak mieszka cy ni szych planów. Dlaczego by o tak. by. który pozwala przywo a pot n panter . Alton opad na swoje krzes o stoj ce za ma ym. nawet je li powszechnie si z nim zgadzano. Je li jakiemu domowi nie uda by si atak i zosta oby to odkryte. . . Istota zamrozi a ca y pokój. Rok wcze niej Pozbawiony Twarzy stara si znale odpowiedzi na swoje pytania korzystaj c z pomocy lodowego diab a. Alton poszukiwa teraz innych sposobów na zdobycie potrzebnych mu informacji. Z czy d onie. po czym wróci do przygotowa . Nikt jednak nie poda nazwy tego Domu. kiedy poczu przedmiot w d oni. Przez ponad pó torej dekady poszukiwa informacji konwencjonalnymi sposobami.zaprotestowa Masoj. Kiedy chwila rzucenia czaru stawa a si bli sza. a sta si w podczerwieni zupe nie czarny i zniszczy a ekwipunek alchemiczny wart maj tek.oczywi cie nie wprost . Próbowa najpierw ni szych wymiarów. jak to by o w przypadku Domu DeVir.Przywo aj swego ducha i znajd odpowiedzi. Gdyby Masoj nie przywo a swego magicznego kota.wyja ni sarkastycznie Pozbawiony Twarzy. by sk oni rad rz dz c do dzia ania. a potem spojrza na Masoja marszcz c brwi.Najwyra niej nie mam kap anki na zawo anie . . który odwróci uwag diab a. stworzy duchowy kana . cho bardziej wyrafinowani. . gniew Menzoberranzan spad by na niego. które zastosowa w walce zwyci ski dom. Alton rozejrza si z zaciekawieniem dooko a. energicznie otworzy ksi g na zaznaczonej stronie i przejrza po raz ostatni inkantacj .Tylko w potrzebie .powiedzia bez przekonania Masoj. a nie jakiemu kodeksowi honorowemu. krzy uj c r ce na piersiach. Ale w przypadku skutecznie przeprowadzonej akcji.Ten czar lepiej zostawi dla kap anek . lodowego diab a. . Masoj u ywa figurki oszcz dnie. je li nie mia na tyle silnych dowodów. kiedy Alton podszy si pod Pozbawionego Twarzy. siadaj c naprzeciwko mistrza. niektórzy potrafili nawet poda metody. Umarli s tylko dla kap anek. W hierarchii drowów tylko kap anki Lloth mog y mie do czynienia ze zmar ymi. Alton potrzebowa jednak odpowiedzi. Przez chwil patrzy na ucznia. ani on.przypomnia sobie Masoj.Chcia by . Alton nie przegapi nie wiadomego wzruszenia ramiona Masoja.wieca. kiedy przebywa w towarzystwie Altona? Pomimo swej brawury Alton tym razem dzieli obawy Masoja. do onyksowej figurki poluj cego kota. W Menzoberranzan nikt nigdy nie wypowiada niczego cho by przypominaj cego oskar enie. Ko a sprawiedliwo ci w mie cie drowów kr ci y si dzi ki obawie przed publicznym o mieszeniem. przy czym jego groteskowe rysy zosta y jeszcze wyostrzone przez migocz ce wiat o wiecy.Gotowy? . jak s dzi .zapyta Masoja. Czarownicy rozkazuj ni szym wiatom. któr zdoby . Alton znalaz ksi g w bibliotece Sorcere i przet umaczy wystarczaj co du o. lecz efekty by y op akane. d o Masoja instynktownie pow drowa a do kieszeni. . który móg zako czy jego problemy: ksi ga napisana przez czarownika z powierzchni.o szczegó ach wydarze zwi zanych z upadkiem Domu DeVir. Male ka statuetka zawiera a w sobie pot ny czar. . rozmawia z uczniami i mistrzami . ale w innych spo ecze stwach równie czarodzieje komunikowali si ze wiatem duchów. Alton mia racj . ktokolwiek rzuca by oskar enia. ani Alton nie wyszliby ywi z pokoju. dobrze . z pewno ci szybko znalaz by si po niew a ciwej stronie bata.

kiedy Masoj us ysza podniecony szept Altona -Opiekunko Ginafae? . bym móg porusza si swobodnie po mie cie i dokona zemsty na naszych wrogach! . ale nie chcia zak óci be kotu tego g upca i musie s ucha go od pocz tku.zapyta a zjawa.T umaczenie -warkn . . . . e duch zadr a . maj c nadziej . .To przebranie . wy owi pomy k .Ksi ga jest autentyczna! .powiedzia spokojnie Alton. bym mia a tak brzydkie dzieci. . stopniowo przybieraj c bardziej okre lone kszta ty. Duch wydawa si niczego nie pojmowa . U miechaj c si Alton mówi dalej. .Matk Opiekunk Domu DeVir. -Wysok Kap ank Lloth. . by absurd sytuacji przemawia sam za siebie..szepn Masoj. chyba.Twoje dziecko.Mam przed sob prywatn ksi g czarów czarodzieja ze wiata powierzchni .stara si pomóc Alton. cho nigdy nie bada dok adnie czaru. próbuj c powróci do transu. Alton DeVir. najwyra niej pytanie by o trudne. oczywi cie. e jego chichot nie przeszkodzi Altono-wi.Nie powiniene by tego robi . . .kolejna przerwa.Gibberyjskiego . . Masoj rozpar si na krze le i próbowa przypomnie sobie ostatni lekcj . twój syn.Jakim mie cie? .Skoncentrowa si ponownie i potrz sn bezw os g ow .Fey Innad. . .Jestem Alton.przerwa jej Alton.By am. .To tylko przebranie.Opiekunk Ginafae DeVir? Twarz ducha zmarszczy a si . .Czy jeste Ginafae? . Bez adnych w tpliwo ci nad p omieniem wiecy zacz a pojawia si niezwyk a kula zielonkawego dymu.j kn . Alton nie mia ju ochoty na dyskusj .rykn Alton. Powoli zatopi si w transie. . Masoj.sprostowa Masoj.Arcymaga..spyta spokojnie Masoj.Nie przypominam sobie.zapyta w ko cu.To tylko przebranie . . mój oszpecony synu! . . pozwalaj c. g upi ork zdo a ukra ksi g czarów arcymagowi -wyszepta retorycznie Masoj. który j ukrad i sprzeda naszym agentom. .Kto j t umaczy ? .Kim jeste ? . .Niech Lloth b dzie z nami . e próby Altona do czego doprowadz .Opiekunko Ginafae! .Och nie! . .. teraz okazywa szczery szacunek.. . Przed nim unosi si w powietrzu wizerunek jego zmar ej matki.Syn? .westchn Alton. .Z dziwnego j zyka ludzkiego czarodzieja! . kiedy czar zacz dzia a . . .odrzek szybko Alton.Czarodziej nie y ! . . Ginafae sobie przypomnia a. Chwil pó niej.. Duch rozejrza si zaskoczony po pokoju. Ignoruj c wyraz zadowolenia na twarzy Masoja zacz od pocz tku. .Menzoberranzan. .. je li wierzy notatkom z odzieja. .Fey Innuad de-min de-sul de-ket. Ani przez chwil nie wierzy . Oczy Altona otworzy y si . Czwartego Domu Menzoberranzan .Fey Innuad de-min. Wspomnienie Paj czej Królowej sprawi o. rzucaj c okiem na Ma-soja.zapyta Alton. Je li wcze niej Masoj w tpi w Altona i mia si z niego.przerwa i chrz kn .Alton zignorowa nie ko cz cy si nigdy sarkazm swego ucznia i po o y d onie p asko na stole.szybko skierowa sw uwag z powrotem na wydarzenia w pokoju. coraz bardziej podekscytowany.Prosty. .

wrzasn Masoj. rozszerzaj c si poza granice kuli dymu. n dzny czarodzieju! . sta si brzydki.Z Ginafae! . To by Dom.zaskrzecza Alton.Ale potrzebuj od ciebie pewnej informacji..Zabijanie paj ków jest zabronione przez. .Tak.Dom? . o liz e odg osy. . opar o cian i zas oni oczy obronnym gestem. .odpowiedzia cicho Masoj. wygl daj ca jak bry a stopionego wosku: yochlolem. .Do Dziewi ciu Piekie z kap ankami i ich prawami! . powoli zsuwaj c si pod czarny obrus. g osem za którym kry a si moc i który sprawi . . Masoj ze zrezygnowaniem wzruszy ramionami. pami tam t z noc. . .Upad kap ank Lloth.Paj cza Królowa nie jest pob a liwa i nie ma lito ci dla w cibskich m czyzn! . Fala o mionogich bestii ruszy a naprzód pod stolikiem.sykn yochlol.Musz ci opu ci .ostrzeg yochlol po raz ostatni. .O mielasz si przerywa cierpienia Ginafae? .Nie próbowa em dosta si do Otch ani . Gdzie chcia e znale jej ducha.. Wiedzia jednak. . Alton poderwa si z krzes a... ... . ..Musisz mnie uwolni ! .wyszepta Masoj.Nie! .K opoty . .. nie chc c pozwoli . brzydszy ni Alton. który znacznie ró ni si od tego. . a potem przewróci si niemal o krzes o.Czy w ogóle to robisz? . -Nie zabijaj ich! . e z twarzy Altona odp yn a krew.. Chwyci po czarnej szaty Altona i zacz wspina si po jego ods oni tym karku.powiedzia duch g osem. nie wierzy .zamy li a si Ginafae. Kula dymu zachwia a si i straci a kszta t. . jak to mo liwe. . si gn mi dzy fa dy swej szaty i wyci gn t sam kusz . Paj ki. Alton nie by rzecz jasna kap anem i nigdy nie studiowa religii drowów g biej ni to..Musisz mi powiedzie ! Kim s moi wrogowie? .Jaki dom zniszczy DeVir.Do diab a! . po czym plun y przed siebie mnóstwem ma ych przedmiotów. .Czy uznasz mnie za jednego z nich? . a kiedy si odwróci . .zaprotestowa s abo Alton. rozgl daj c si nerwowo. staraj c si trzyma od wszystkiego tak daleko. nie okazuj c zaskoczenia. cho tak w tpi w Altona.Nic nie rozumiesz! Znajduj si w nie asce Lloth. co mo na zobaczy na Materialnym Planie.. zobaczy . Opiekunko Ginafae. .Ale. czym by a istota. Usta yochlola otworzy y si nieprawdopodobnie szeroko.krzykn . Nawet on. e mogli si wpakowa w takie k opoty..wyszepta Masoj.za da Alton. g upi m czyzno? Odpoczywaj cego na Olimpie.mamrota Alton. s ug Lloth.Chcia em tylko rozmawia z.ci gn duch Ginafae. któr zabi Pozbawionego Twarzy. skr caj c wizerunek Ginafae i zmieniaj c jej s owa w niezrozumia y be kot.Tylko jedna odpowied ! .warkn yochlol. Ohydniejszy ni cokolwiek. Kamienie? Po chwili jeden z przedmiotów odpowiedzia na niewypowiedziane pytanie. Alton us ysza gulgocz ce.Nie nazywaj mnie tak! . Zwa y w d oni t pot n bro i spojrza na male kie paj czki pe zaj ce po pokoju. . .zaskrzecza duch.rykn yochlol. . . Trafi y one w Altona i w cian wokó niego. zmuszaj c Masoja do desperackiego przeturlania si po pod odze w inn cz pokoju. z fa szywymi bogami elfów powierzchni? -Nie my la em. Obraz skr ci si i zmieni . . Uda o mu si po chwili podnie z pod ogi.Szybko! . .Nigdy wi cej nie zak ócaj spokoju tego wiata. którego u ywa wcze niej. która unosi a si przed nim w powietrzu. by kolejna okazja na poznanie nazwy wrogiego domu przesz a mu ko o nosa. co wiedzia ka dy m czyzna jego rasy.Nie .Nigdy wi cej nie nachod tego wymiaru .Ociekaj ca czym twarz istoty napu-ch a nagle. jak Alton w ciekle si otrzepuje i podskakuje.zaskrzecza duch. . .doko czy za niego yochlol..

zacinaj c go g boko. by popatrze na Menzoberranzan.Przesada? . podobnie jak ja -jak Masoj . wszystkie paj ki s po twojej stronie pomieszczenia. która spowodowa a. próbuj c utrzyma koncentracj . zaabsorbowany jedynie poszukiwaniem winnego domu.Alton! . gdyby kto mu o tym powiedzia .Mia e jednego na ramieniu . powierzchnia drzwi zmieni a si w wizerunek Opiekunki Ginafae. które prowadzi y w dó z Tier Breche i usiad na nich.krzykn . po tym jak Masoj wróci do swego pokoju i studiów. Kiedy Mistrzyni Opiekunka Akademii zacz aby co podejrzewa ? Za tysi c lat? Dziesi tysi cy? A mo e Pozbawiony Twarzy prze y by samo Menzoberranzan? ycie mistrza nie by o takie z e.Jeste ju trupem . . Wielu drowów sporo by po wi ci o. poza zasi g o liz ej zjawy. Czy ten student równie oszpeci by si .Tylko po to. odskakuj c w ty . raz jeszcze wzruszy ramionami i wystrzeli . P on cy mistrz bez twarzy wyszed nast pny. . . jego jedyny przyjaciel . jak Altori gasi ostatnie p omienie. *** Nagi i bezw osy Masoj wyczo ga si przez drzwi.G upi Altonie. e czarodziej jest w trakcie rzucania czaru. Czarownik rozejrza si z niedowierzaniem.. Podczas tylu lat studiów Altonowi nigdy nie przysz oby do g owy zrobienie czego takiego: roze mia by si . a potem niesamowicie d ugi i mokry j zyk wysun si spomi dzy jej warg i poliza Masoja po twarzy. przypuszcza Alton. Co zrobi Alton.Powinienem byi go zabi . jak d ugo jeszcze b dzie potrafi utrzyma t fars i nadziej . Teraz jednak to wyj cie wydawa o mu si o wiele bardziej rozs dne ni pe zaj ca zguba . Masoj przypomnia sobie pewn mi chwil . Patrz c.sykn Masoj. za szeroko. .by ju prawie w po owie studiów w Sorcere. a potem spojrza w ciekle na Masoja.zamordowa Pozbawionego Twarzy. rzuci si ha pod og i zdar z siebie p on c i podart szat . Przez szesna cie lat zd y zapomnie o wszystkich swoich marzeniach i ambicjach.Alton nie potrafi powstrzyma ironicznego miechu. a chmara paj ków nadal wspina si po jego szatach.Masoj odwróci si i skierowa do wyj cia.Mo e powinienem próbowa przez ca e stulecia .o ile mo na go by o tak nazwa . kiedy pomy la o wiecznym Äpozbawionym twarzy mistrzu" w Sorcere.skomentowa Masoj rzeczowym tonem i potrz sn g ow . Przez szesna cie lat nic nie osi gn . Jednak nawet miasto nie potrafi o oderwa my li Altona od jego ostatniej pora ki. Wrzaski Altona nie ustawa y. . byle dalej od szalej cego w pokoju piek a.yochlol. aby dost pi takiego zaszczytu.Mi ego polowania! krzykn jeszcze przez rami . Ci ki be t otar si o rami Altona. Nie s ysz c odpowiedzi. które stanowi y oznak jego funkcji i wy lizn si poza budynek Sorcere. Poszed w stron szerokich schodów. ale kiedy jego palce zacisn y si wokó niej.wyja ni ucze . *** Nied ugo. Z apa za klamk .zapyta na g os. a w ko cu uda o mu si doprowadzi inkantacj do ko ca. Alton wsun ozdobne metalowe bransolety. e zapomnia o wszystkim innym. Pami tasz? . U miechn a si z o liwie. kiedy mia em go w sieci. Masoj.Niewdzi czny? . . by zaj moje miejsce? . Zastanawia si .powiedzia na g os. . Alton zmaga si z formu czaru. próbuj c zignorowa obrzydzenie. Rzuci ognist kul pod w asne stopy. by zabi mnie jaki zdesperowany student. . Zauwa y . . kiedy Masoj uko czy je i powróci do Domu HmTett? .

Desperacja Altona pog bi a si tylko. jak by o zabicie mistrza? Mo e i pope ni j Masoj. nie przynios a mu tej nocy ulgi. . tak e by zmuszony tylko si broni . . My l. poch onie mnie? .zapyta sam siebie. Pod wp ywem nag ego impulsu Drizzt zawaha si przechwytuj c ostrza Zaka.Bo teraz jestem Altonem z Domu Niewartego Wzmianki.. kiedy jego ycie by o zawieszone na be cie kuszy. Drizzt próbowa si szybko wycofa i stan pewnie na nogach. Zak pochyli si nagle do przodu i przedosta si pod ostrze broni Drizzta. Mo e Masoj powinien by zastrzeli go tamtego dnia.Lepiej by si sta o.odrzek Drizzt. W ciek y rzuci obydwa sejmitary na pod og . zanim szale stwo. Zosta o mu jedynie Sorcere i nic wi cej. Zwyk y drow móg by zosta przyj ty do którego z nich i zacz nazywa go w asnym. Min y niedawno jego siedemdziesi te urodziny. i zamiast tego odskoczy w ty . mierz c w l d wia Drizzta. . Zwróci teraz swoj uwag na pojedyncze domy. jakim jest moje ycie. .Nie powiniene by przegapi tego ruchu . Mia przed sob pewnie oko o siedmiuset lat ycia. desperacja i al Altona przesz y niezwyk przemian . Kiedy minuty zmieni y si w godziny. . potrzebuj c i karmi c si tym przypomnieniem jedynego powodu. Drizzt wywin swymi sejmitarami mistrzowski krzy . zapomnia o rozpaczy nad przedwczesn mierci . które tworzy y z nich miasto i zastanawia si nad mrocznymi tajemnicami.Jak d ugo przetrwam? . ale wtedy. by unikn miertelnego pchni cia broni mistrza. a ukradziona funkcja nie przynosi a mu satysfakcji. Alton by tylko wygnanym szlachcicem. ale musia si przy nim wyprostowa .Zemsta .powiedzia bez ogródek.. . gdyby Pozbawiony Twarzy mnie zabi . uzna Alton. który Alton pragn z ca ego serca pozna . Drizzt zakl cicho i wykona sejmitarami krzy . kiedy Alton by uwi ziony w sieci Pozbawionego Twarzy. ale za Masojem sta dom. Trzyma teraz miecze po bokach. Coraz cz ciej Drizzt orientowa si . Usiad na pi tach i patrzy na wznosz ce si ognie Narbondel. Jak kar wymierzono by mu za zbrodni . a nie na wi zy. ale sta y napór przeciwnika spycha go coraz dalej. Zak przeniós ci ar cia a na nog za-kroczn i pchn mieczami. jaki mu pozosta . a na jego twarzy widnia wyraz zaskoczenia. Masoj ochrzci go tak pierwszego ranka po upadku Domu De Vir. Szesna cie lat to nie a tak d ugo. dopóki kto nie odkryje jego prawdziwej to samo ci. a nast pny atak nie by dla niego zaskoczeniem.Alton spojrza w przestrze ponad dachami miasta. Drizzt wiedzia . Jeden z nich star z powierzchni ziemi Dom DeVir. dla którego ci gle oddycha . które ka dy z nich posiada . wi c ci gle by m ody wed ug norm drowów. Alton by gotów po wi ci ka d minut czasu. Je li oka e si to konieczne. e r koje ci jego broni s bli ej Zaka ni ich ostrza. chc c u y skrzy owanych ostrzy do z apania mieczy nauczyciela. e to pu apka.Ile czasu up ynie. szesna cie lat temu. otrzymuj c bolesne ci cie w wewn trzn stron uda.To parowanie nie jest dobre . Zapomnia o nocnej pora ce z Opiekunk Ginafae i yochlolem. Alton nie zrozumia wszystkich implikacji swego nowego tytu u.Alton ukry twarz w zgi ciu ramienia i odegna od siebie takie absurdalne my li. Menzoberranzan by o jedynie zbiorem pojedynczych domów. Zak równie odskoczy .warkn g o no. Nie by prawdziwym mistrzem. ale wygnanego szlachcica nie przyj by aden dom w mie cie. Jeden z nich ukrywa sekret.wyszepta . e up yn a dopiero dziesi ta cz jego ycia. . kiedy zastanowi si nad up ywem czasu. 8 Wi zy krwi Zak naciera teraz seri wymierzonych nisko pchni . by odnale swych wrogów. .

by odzyska pe n równowag . . by zatrzyma si .To parowanie nie jest dobre! . . Zak szybko odzyska równowag i stan mocno na nogach. .warkn Zak. . . bym móg wykona skuteczny atak. Teraz. Zanim Drizzt zrozumia niezwyk kontr-kontr . Rzuci miecz na pod og . a Drizzt napi wszystkie mi nie i wyprostowa si . odnalaz spojrzeniem lawendowe oczy Drizzta i . e z apa Zaka w sw pu apk i e uda mu si zako czy jego genialn kontr . a jego miecze uderzy y. a Drizzt. Drizzt rzuci si na ziemi . nie w pe ni rozumiej c. Drizzt nie by jednak pewien. e w ten sposób z atwo ci zbije oba ostrza Zaka. jak daleko fechmistrz móg si posun . e Zak chcia udowodni swe racje czynem.Podwójne pchni cie! .rzuci Zak.Czy masz co jeszcze do powiedzenia? . Tak mnie uczy e . . Je li Zak udowodni. a ty mo esz wy lizn mi si i uwolni miecze. a twój przeciwnik z pewno ci zdoby znaczn przewag . czy prawdziwa walka. czubki mieczy s zbyt nisko. czy znowu uderzy w l d wia Drizzta? Z mo e w serce? Zak pochyli si . e si nie myli . -Kiedy ko cz manewr. . Drizzt ju na niego czeka . wyci gn rami i pomóg upartemu studentowi wsta .Czekaj c na dalsze wyja nienia Zak dotkn czubkiem jednego z mieczy pod ogi i opar si na broni.sztuczk . by nadzia si na nast pny . Kiedy tylko Drizzt zacz wykonywa manewr.Ka dy ruch powinien przynie korzy .powiedzia uparcie Drizzt. zanim zatoczy si za daleko.Cytujesz tylko cz lekcji . Zak roze mia si g o no. post puj c gro nie krok w przód..Podnie miecze .warkn fechmistrz. co mog osi gn w tej sytuacji to remis..krzykn Drizzt. który zamkn si wokó atakuj cych ostrzy.Doko cz zdanie albo w ogóle go nie zaczynaj! Ka dy ruch powinien przynie korzy albo zlikwidowa niekorzy . u miechaj c si na widok pier cienia z metalu. by stawi czo o atakowi. . ale w dolnym krzy u nie widz adnej korzy ci. .warkn na niego Zak.ten bli szy r koje ci paruj cego ostrza Drizzta -na pod og . ale po co? . zastanawiaj c si czy to lekcja. podniós sejmitary.Tylko po to. wyci gaj c przed siebie miecze. Wykona dolny krzy . Fechmistrz pochyli si niemal do pod ogi pod ukiem sejmitara Drizzta i wykona pó obrót. W minionych latach Zak rani .zgodzi si Zak. . na czym polega problem jego ucznia. który atakowa coraz ni ej. którego miecz naciska bole nie na jego gard o. -Najlepsze. a Zak ruszy naprzód. Drizzt domy li si . . Zak opu ci czubek jednego ze swoich mieczy .Dolny krzy zatrzymuje atak. Fechmistrz naciera w ciekle. Drizzt by wystarczaj co szybki. a nawet zabija uczniów za tak otwarty bunt.spiera si Drizzt. trafiaj c ci kim obcasem w ods oni te kolano Drizzta. uwa aj c. Zak dostrzeg podst p . Drizzt wywin nim w podst pnym kontrataku. Widz c w ciek o na twarzy Zaka. uwolniwszy jedno ostrze. je li w ogóle próbuje tak odwa nego manewru ofensywnego! Powrót do równowagi w takiej chwili jest jak najbardziej po dany. zadaj c cios za ciosem i spychaj c Drizzta coraz bardziej w ty . Drizzt broni si dobrze i zacz dostrzega znajomy wzór w atakach Zaka. straci równowag . której si spodziewa . a nie s owami. . który stara si zachowa równy nacisk na oba ostrza przeciwnika. zobaczy stoj cego nad sob fechmistrza.ci gn Drizzt. Dolny krzy broni ci przed podwójnym pchni ciem.Ale obronisz si przed moim atakiem. Zanim Drizzt spostrzeg atak.Tak.odrzek Drizzt. ale kostki jego palców dotkn y kamiennej pod ogi. Potem Drizzt kontynuowa ruch jednym tylko sejmita-rem. Nadal uwa a . Wykona krok naprzód. le a ju na plecach. Drizzt zawaha si .Przypomnij sobie w asne nauki! . . .To parowanie nie jest dobre . zmuszaj c Drizzta do zbijania jego ostrzy z góry. Uspokoi si szybko. teraz ju równie w ciek y.

e jego pomys y nie s takie wyj tkowe. Zak zachwyca si atwo ci ruchów Drizzta. bo nie uwa a a. ale opanowa ju pos ugiwanie si ka d niemal broni z bogatej zbrojowni Domu Do'Urden. wypróbujemy j .odrzek Zak z u miechem. który wydawa si zadowolony ze swego miejsca w yciu. jakiego Drizzt pozna . Twój plan by mistrzowski.Nie . By pierwszym drowem. Nie tylko fizyczne mo liwo ci i potencja Drizzta Do'Urden zmusza y Zaka do zadumy. e to dobra próba. które wygl da y jak przed u enie jego ramion.. podczas gdy ty nie masz jeszcze nawet dwudziestki. obu . kiedy pomy la . W tpi .powiedzia Zak . cho nie zdawa sobie sprawy jak niezwykli s on i Zak w z ym wiecie drowów.By mo e . cho do porównania mia tylko w asn rodzin i kilka tuzinów o nierzy domu. kiedy dowiedzia si . . -Obu? . . Drizzt mia w sobie niewinno i brak mu by o cho by cienia z o liwo ci.Tak.Dobra próba . kiedy s u y em jako mistrz w Melee-Magthere. Zak zorientowa si ju . . ilekro spojrza na Drizzta. by historia mierci Nalfeina w ogóle by a warta opowiadania.powiedzia ucze . . Zaufaj mi. a je li ju to zrobi a. -Zak zastanawia si . . e Äwujek Zak" by inny ni jakikolwiek mroczny elf. .W prawdziwej bitwie by bym ju martwy . jakiego zna .podsumowa fechmistrz. móg pokona po ow cz onków Akademii. ci gle niemal dziecko. Zak potrafi u miecha si w sytuacjach. tym jak trzyma sejmitary. czy powiedzenie prawdy by o jego zadaniem. Te sejmitary! Drizzt wybra bro o zakrzywionych ostrzach. Drizzt równie dostrzeg podobie stwo. Zak ukry u miech.zdecydowa si .Mo e dlatego.Z pewno ci . .odepchn go na odleg o ramienia. matka Drizzta.Widzia em. . . wszystkie twoje siostry i obu braci. Z pewno ci Zak by inny ni Briza. najstarsza siostra Drizzta. Zak by pierwszym drowem.Przeciwko tobie? .Nawet ci nie powiedzia y. które nachodzi o go. . ni potrafi zliczy . by robi o to jak kolwiek ró nic opiekunce Malice. .powiedzia Zak. Ale do tego czasu zaufaj moim s owom. .moralno ci tak rzadko spotykanej w Menzoberranzan .My limy podobnie . która nie odzywa a si nigdy do Drizzta. Twarz Drizzta znowu si rozpromieni a.Mia e dwóch braci w chwili swego urodzenia. Dzier c t bro m ody drow.odpowiedzia na to Drizzt..Spodziewa e si jej .zapyta Drizzt.ale po to w a nie trenujemy. Prawdopodobnie nie mówi a nic Drizztowi. ca armi Do'Urden i dziesi razy tyle. które nie przynosi y nikomu bólu. e temperament Drizzta bardzo si ró ni do temperamentu przeci tnego drowa.Ja. Z pewno ci Zak by inny ni Opiekunka Malice. Mimo to mówi . to tylko tonem rozkazu.skomentowa .odrzek Drizzt.Tak .Ale moja wiedza uros a dzi ki czterem setkom lat do wiadcze . Ale sytuacja by a z a.Kiedy wymy lisz lepsz kontr . Wytrenowa em wi cej o nierzy. która dok adnie odpowiada a stylowi walki m odego wojownika. czuj c si ju nieco mniej wyj tkowym. wyja ni Zak. Pod wszelkimi wzgl dami m ody drow podporz dkowywa si tym samym zasadom . U wiadomi sobie.co Zak. . a po plecach Zaka zawsze przebiega dreszcz. jak ta kontra zawodzi z tej samej pozycji co twoja. jakie mistrzostwo osi gnie Drizzt po latach treningu.Zak przerwa na chwil i spojrza ciekawie na Drizzta. . którego miech s ysza Drizzt. . Dolny krzy to dobre parowanie. -Rozumiem . Zak nie móg nic poradzi na uczucie dumy. e widzia em ju ten manewr w wykonaniu innego ucznia. . Drizzt trenowa dopiero od kilku miesi cy. Zak u miechn si i skin g ow . wyczucie czasu doskona e. .powiedzia po chwili. mój uczniu. . z jej lepym oddaniem tajemniczej religii Lloth. Uczy em Rizzena.

Po raz pierwszy w yciu Zaka miech towarzyszy szcz kowi adamantytowych ostrzy. Zakowi podoba y si te dni. . a jego oczy otworzy y si tak szeroko.B dzie musia by .powiedzia a..Idzie do Akademii za nieca y rok. Cz tego wiata drowów przyby a do nich pewnego dnia w osobie Opiekunki Malice. ale zorientowa si . Walczyli a do kra cowego wyczerpania i wracali na sal wicze . co zrobiliby ze wspania ym uczniem. . gorliwy i inteligentny.wydysza Drizzt. jak Zak zachowuje pozory grzeczno ci. Zak pozwoli .Ty i mój syn sp dzacie tu tyle czasu . Fechmistrz wyst pi dumnie o kilka kroków. kto posiada potencja . Za jego plecami Drizzt chcia zada kolejne pytania. .Przysz am zobaczy post py. Po raz pierwszy od wielu lat spotka kogo . .Wychowany w k amstwach . jak staje si uwa ny.Przeciwko krasnoludom lub z o liwym gnomom? . w wieku dziewi tnastu lat. O tym. .Nie wiedzia em.Masz odpowiedni krew. . której ty po raz pierwszy odetchn e .Nie w tpi w twe umiej tno ci w adania mieczem . a na g os powiedzia -Nie. Patrzy . by powita g ow Domu Do'Urden. widz c. Opiekunko .Mów do niej z nale nym szacunkiem .Jest dobrym wojownikiem . by zmierzy si z nim na równych prawach.rzuci Zak. Czas przesta si liczy .powiedzia a do ch opca. Mistrzowie Akademii mieliby ci kie zadanie broni c si przed Drizztem nawet w pierwszym roku jego nauki! Ta my l elektryzowa a fechmistrza tylko tak d ugo.wyszepta a Malice.zapewni j Zak. Drizzt zamy li si . jak skradliby u miech z lawendowych oczu Drizzta. S inne warto ci. cho rzuci a szybkie spojrzenie Zakowi. e wydarzy o si w a nie co wa nego. . wypowiadaj c te s owa. jak pami ta zasady Akademii. Odwróci si i cicho poszed do swej komnaty.zalety serca. jakie zrobi .Z ym elfom z powierzchni? . -Czemu zawdzi czam taki zaszczyt? Opiekunka Malice roze mia a si .. które przes dzaj o warto ci wojownika . by tak zosta o. a Zak z trudem znosi wyraz niezrozumienia na twarzy m odego drowa. za tygodnie w miesi ce. czarownika o znacznej mocy.powiedzia z niskim uk onem. . Zrozumia równie . . Zak zmru y oczy s ysz c s owa Malice. kiedy tylko mogli si podnie .Dinina.W Akademii nigdy nie widziano lepszego szermierza . Nalfein zosta zabity w bitwie tej samej nocy. odbieraj c Drizztowi m odzie czy entuzjazm. Nalfeina.Zatem walczy przeciwko straszliwszemu jeszcze wrogowi! -naciska Drizzt.wyszepta .ostrzeg Zak Drizzta. . a dni stapia y si w tygodnie. Opiekunka odesz a od niego i stan a przed Drizztem.Pozdrowienia. zasady ycia drowów i to. jak Drizzt ro nie wysoki. W trzecim roku.Wojna z innym miastem? .Czy broni miasta przed z ymi napastnikami lub potworami? Zakowi z trudem przysz o rozwianie niewinnych z udze Drizzta. . .zapyta pos pnie Drizzt. Stosunek do ycia! . . *** Fechmistrz walczy z Drizztem ca ymi godzinami. kiedy Maya og osi a wej cie matki opiekunki. e zarówno rozmowa jak i lekcja dobieg y ko ca. by rozwa y mo liwo ci. jak oczy dziecka prosz cego o przera aj c historyjk przed snem. . którego znasz i starszego brata. . Niech Malice lub która z jej córek rozwieje niewinne marzenia Drizzta. . . próbuj c nawet od czasu do czasu ofensywnych manewrów.Zgin z r ki drowa! .warkn . Drizzt móg broni si przed fechmistrzem godzinami.

. Kiedy zapad y ciemno ci. . której ten nigdy u niego nie widzia . próbuj c utrzyma bezpieczn odleg o do chwili odzyskania orientacji. Zacz y go bole ramiona od pot nej si y uderze Zaka. Kiedy Drizzt znalaz si w innej cz ci kuli ciemno ci. jak jej odpowiedzie . Za bardzo mu zale a o na czasie sp dzonym z Drizztem. pozbawiaj c go powietrza. krzycz c . trzymaj c g ow przy ziemi . Zak w ko cu zdo a powstrzyma napór Drizzta. by odebra Drizzta Zakowi .Co ty. gdy Zak pokazywa Drizztowi warto dolnego krzy a.i odda go Dininowi lub innemu pozbawionemu uczu zabójcy.. Zakr ci si w piruecie na chwil przed tym. musia a by prawdziwa. które zmusi y Zaka do cofni cia si o tuzin kroków. Wykona jednym z sejmitarów seri krótkich ciosów. Drizzt us ysza trzask p kaj cej chrz stki i poczu gor c krew sp ywaj c mu po twarzy. odwróci si i zobaczy jedynie doln cz nóg Zaka. kiedy tylko pozwala a na to sytuacja. wykonuj c jednym sejmitarem d ugie ci cie. Drizzt rzuci si na brzuch i odczo ga w bok. ale teraz. Po chwili zobaczy Zaka. . jak zaatakowa Zaka. który eksplodowa furi . a drugim zdradliwe pchni cie tu nad lini wytyczon przez pierwsze ostrze. Wtedy Malice mia aby pretekst. który zbli a si do niego bardzo szybko. z powrotem w magiczn ciemno . Zak nie móg sobie pozwoli na ryzyko. I dobrze. kiedy ujrza zbli aj cego si nauczyciela.Drizzt nie wiedzia . Zak odbi jeden z sejmitarów Drizzta. ale wiedzia . Kiedy miecz uderza o sejmitar. wyrzucaj c nog prosto w gór i trafiaj c Drizzta pi t wno . e móg si jedynie broni . Widzia j tylko kilka razy w ci gu tych trzech lat i nie zamienili wtedy nawet jednego s owa. Drizzt jeszcze nie sko czy . wokó sypa y si iskry. kiedy Drizzt nauczy si ju pos ugiwa broni . kiedy widzia nienawi na twarzy Drizzta. Zak dostrzeg zmieszanie na twarzy Drizzta i obawia si .Poka jej. e tak si sta o! Zak dopad Drizzta z furi . Walka musia a by brudna. by w ciek o ponios a go z powrotem w wir walki. w którym poprzednio le a Drizzt. ale ten natychmiast ruszy znowu. m ody wojowniku! Oczy Drizzta zmieni y si w p omienie.co okaza o si dobrym posuni ciem. by zrozumie . e to jeden z zabójczych ataków na lepo. . które z pewno ci by go zabi o.Poka jej . W ciek o zast pi a oszo omienie. Malice chcia a.próbowa zapyta Drizzt. Musieli teraz obaj polega na niezwykle czu ym zmy le s uchu i instynkcie. jak yczy a sobie tego Opiekunka Malice. Zareagowa w jedyny mo liwy sposób: zsy aj c na siebie i Zaka kul ciemno ci. zm czy si zadawaniem ciosów. czyni c go atwiejszym celem. wi ksz nawet ni wtedy. Zak natychmiast uniós si trzy metry nad ziemi i przeniós si w miejsce. potem drugi i u y niezwyk ej broni. Fechmistrzowi by o niedobrze.warkn Zak w ciekle. . Rzuci si w bok. . by zabito jego uczucia. Jedno z kopni prze lizn o si przez obron Zaka. jakby ca y czas w nich by y. Nie musia widzie niczego wi cej. Sejmitary pojawi y si w jego d oniach tak szybko. Wyczuwaj c nast pny ruch fechmistrza. d adnie ok tak. kopi c. e adnemu z nich nie pozostawiono teraz wielkiego wyboru. Zak unikn pchni cia i zablokowa na odlew ci cie. gdyby nie odczo ga si kawa ek. ten pozwoli . Zak mo e i by najlepszym instruktorem szermierki. Purpurowy blask ognia faerie migota na skórze Drizzta. Znowu znale li si poza kul ciemno ci i teraz równie Zak by widoczny w blasku ogni faerie. e ch opiec si potknie.warkn Zak. Stopniowo Zak przeszed do obrony i pozwoli Drizztowi. Drizzt z trudem unikn ci cia. Kiedy Zak opad na ziemi i ruszy w stron Drizzta.Poka jej ! . a Drizzt by zmuszony si cofa . Wyci gn miecze z wysadzanych klejnotami pochew i rzuci si do przodu tu obok Opiekunki Malice.zniewa aj c fechmistrza przy okazji . Nadal jednak zaskoczenie sprawia o. Zak poci by go na kawa ki. uderzaj c raz za razem.

zamy li si Zak.Nikt nie zaatakuje nas od ty u . .Po co? . .Pierwszych osiem domów . . .Zwód w zwodzie! . Nie spodoba oby jej si podej cie jej syna do ycia. Dinin nadal by dwukrotnie lepszym wojownikiem i dziesi ciokrotnie bardziej bezlitosnym zabójc ni Drizzt. Kiedy ostrze Drizzta przesz o nad jego g ow nie wyrz dzaj c mu krzywdy. cho Zak widzia . a api c równowag ods oni si tak. ale mamy wi ksz w adz ni wiele innych.Jeste my dziewi tym domem. nie pokazuj c po sobie w ogóle zm czenia. e cz okazywanego znu enia to podst p. Oczekiwane pchni cie nadesz o niczym b yskawica. . By kiedy Dom DeVir. Zak wiedzia jednak.Vierna ju w niej jest . . s dz . Zak nie móg dopu ci do rozmowy Drizzta z Malice. Nie mog a odmówi Zakowi pracy. a zamglone oczy nie mruga y. .B d ostro na Opiekunko Malice.kontynuowa a Malice . . któr w o y w jej syna. ale mia na tyle rozs dku. Laur dla Domu Do'Urden. Drizzt by -fizycznie . e Malice mia a inne plany. Zak wiedzia .stwierdzi a Opiekunka Malice.Dinin wkrótce odejdzie .stwierdzi Zak. Oszo omiony Drizzt cofn si o krok i sta przez moment nieruchomo. po czym nagle Äskr ci " kostk . nieuchronnie omijaj c blok. Szkole Lloth.wyszepta . by obserwowa rywali w ród ni szych domów.sykn a Malice. Drizzt osun si nieprzytomny na pod og .ostrzeg a matka opiekunka. .Jest gotów do Akademii . trafiaj c Drizzta prosto w twarz. To wielki zaszczyt. kiedy Zak do niej podszed .zapyta Zak. by si nie odezwa . Ale kiedy Drizzt zadawa drugie uderzenie. e to raczej Drizzt b dzie chroni tamt dwójk ! Zak zagryz warg .Ha! -krzykn Drizzt. Wy ej w kolejce s atwiejsze cele. . Opiekunka Malice u miechn a si . Nikt nie wbije nam no a w plecy.i uczy w Arach-Tinilith. . który wybi sejmitar z d oni Drizzta. e dla Opiekunki Malice sama umiej tno pos ugiwania si broni nie wystarczy. Drugi sejmitar uderzy w rami Zaka. który oczekiwa takiego manewru i wprowadzi w ycie swój drugi podst p. Sejmitar wypad mu z d oni.wyja ni spokojnie Zak. Opiekunka Malice patrzy a w ciszy na przedstawienie. . Nie zapomnij o tym. a on sam nie odpowiedzia . pomy la Zak.powiedzia a opiekunka.Co dzia a na nasz korzy . pokazuj c mu nie bronione pozornie miejsca.Byliby my g upi. . Twarz Zaka skamienia a. . Zak by zaskoczony. Opiekunka Malice kiwn a g ow z aprobat .Wi c masz aspiracje .Sarkazm b dzie ci kosztowa j zyk .No dalej . Zak by ju na kolanach.By chroni Drizzta? Malice roze mia a si na g os. a Drizzt atwo nabiera si na to. . . posy aj c w nie pchni cie.Trzy z pierwszych o miu domów b d przez nast pne dwie dekady reprezentowane w Akademii przez nie mniej ni czworo dzieci .D ugi wdzi czno ci.zauwa y a. Dwoje dzieci s u cych jako mistrzowie w Akademii w tym samym czasie? . gdyby my pozwolili si wymkn takiej szansie na dowiedzenie si wi cej o naszych rywalach! . . Zak dra ni go. by uzyska podobne zaszczyty -odwa y si powiedzie . kopniaka lub ci cie. który pope ni taki b d. . . Zak poderwa si na nogi i uderzy na odlew r koje ci . . a lewe rami Zaka wykona o krótki ruch.Jak wysoko zajdzie zatem Dom Do'Urden pod przewodnictwem Opiekunki Malice? .Syn Opiekunki Baenre b dzie w tej samej klasie co Drizzt.Drizzt uderza i uderza .wtr ci Zak.Musia a si bardzo stara .bardziej ni gotowy do walki. Drizzt zaczyna si m czy .Po tym co w a nie widzia am. by Drizzt nie móg si oprze .

. Fechmistrz potrz sn g ow . . . Zak nie musia odpowiada . e Opiekunka Malice pozwoli na taki zwi zek mi dzy fechmistrzem a jej najm odszym .Najazd . .Czy s dzisz. .O to w tym wszystkim chodzi.Zostali my wielkimi przyjació mi . Nie mo esz mie przyjació ! Drizzt wyprostowa si . i obro cy spodziewali si ataku.No to si zastanów . . Drizzt rzuci mu z owrogie spojrzenie.zauwa y a Briza.zbeszta go Zak. kim jeste my. bez znaczenia dla nas. gdzie sta y ju Maya i Briza. Drizzcie Do'Urden.Ni sze domy. Zak wyja nia sytuacj zaskoczonemu drugiemu synowi domu. w stron pó nocno-wschodniego kra ca miasta.rozkaza Zak Drizztowi pewnego wieczoru. by mo e.doda Zak.przynajmniej my dwaj wiemy. .Co si dzieje? . Zak dostrzeg ..powiedzia a oboj tnie Briza. .. orientuj c si .synem? Jeste drowem. i to ze szlachetnego rodu. który po chwili znikn . . .zapyta Drizzt. e dzieje si co wa nego.Bitwa trwa od dawna . W rzeczywisto ci nie o to chodzi o.Jeden dom zaatakowa inny . niewybaczalna s abo .wyja ni . Opiekunka Malice nigdy si nie zgodzi. to szcz ka wyleczy si szybciej . ale najprawdopodobniej próba wspi cia si wy ej w miejskiej hierarchii. . prawda? . e nie mogli tego zrobi . -Atakuj cy powinni byli zas oni pole bitwy kulami ciemno ci. i ten nawet nie zatrzyma si .cennym . 9 Rodziny Chod szybko .Przyjaciele to s abo .Có . To.powiedzia . .Mów mniej.A wiat a ci gle b yskaj . . k ad c d o na ramieniu m odzie ca. kiedy zosta sam z Drizztem.przyzna cicho . W ko cu do czy do Zaka na balkonie Domu Do'Urden. i z tego.Zemsta. wskazuje na to. by poczeka na Drizzta. kiedy sko czyli pojedynek. u miechaj c si z o liwie. e zastrasza w asnego ucznia. Drizzt z tonu g osu Zaka zorientowa si . .zapyta a Malice. .. *** . Z jakiego powodu to Drizztowi nie wystarcza o.Tak w a nie my la em .powiedzia pó niej Zak. w powietrze uniós si s up ognia. wiat a b yska y i gas y nagle.przerwa . jakby kto uderzy go w twarz. opiekunka zna a jego uczucia. Zak przyci gn go do siebie i wskaza na drugi koniec wielkiej jaskini. . e Drizzt nie rozumie.W ka dym razie nie otwarcie .wymamrota Drizzt.

.wyszepta do siebie Alton. e na twarzy ca ej trójki stoj cej z nim na balkonie malowa o si zadowolenie.powiedzia a opiekunka. Zmarszczy a brwi. SiNafay nie przegapi a wyrazu jego oczu.O ile jacy szlachcice prze yj . e wydarzenia tej nocy by y ekscytuj ce. Wyg adzi szaty i rozejrza si raz jeszcze po pokoju. . Byli tak spokojni. Je li Pozbawiony Twarzy by cz onkiem rodziny Hun'ett.mrugaj c tylko oczyma. ni s dzi Alton. e wszelkie artefakty i ksi gi. SiNafay by a mniejsza. Drizzt nie by pewien. kiedy u boku matki stan Masoj.Twoje komnaty s ci gle puste.. . w jaki jego rodzina o nich rozmawia a. Stukanie do kamiennych drzwi zewn trznej komnaty poinformowa o Altona.Dwadzie cia pi lat lub wi cej min o. partnera w spisku Altona. a Alton wiedzia . Cho móg w ka dej chwili wyj . . czy podobaj mu si nowe wiadomo ci. by y bezpiecznie schowane. . jak e Alton móg oszuka matk opiekunk w asnego domu? Rozejrza si .Powiniene przychodzi czasem do domu . g owy pi tego domu miasta i matki Masoja. . a o nierze i niewolnicy biegali wokó . Ta bitwa to nie nasza sprawa.Gelroos? . od kiedy po raz ostatni rozmawiali my.odrzek Zak. zanim Alton do nich doszed i do pokoju wesz a Opiekunka SiNafay. . które mog yby wyda si cho troch wi tokradcze. e jego tajemnica zosta a odkryta. a na jego twarzy zago ci ponury u miech. Drzwi otworzy y si . by upewni si . szukaj c najlepszej drogi ucieczki albo sposobu. jakby nie mia o miejsca nic niezwyk ego. Nie móg te zaprzeczy .Jeste my gapiami. -W przeciwnym przypadku nara si na gniew rady rz dz cej.mówi Zak. Alton podejrzewa . Drizzt nie móg wyprze si tego. której najwyra niej podoba si spektakl. e w tej wizycie nie by o nic nadzwyczajnego. a jej oczy zw zi y si gro nie. jakim by a bitwa drowów.zgodzi a si Maya. Tylko szlachcice z zaatakowanego domu maj prawo rzuca oskar enia przeciwko napastnikom. nie zdarza o si cz sto. drobna nawet wed ug norm drowów Mia a nie . Gelroosie .Pozdrowienia z Domu Hun'ett. By a matk opiekunk . szukaj c dobrych punktów obserwacyjnych i wykrzykuj c komentarze na temat bitwy i pog oski na temat atakuj cych.wesz a z absolutnej ciemno ci korytarza w wiat o wiec komnaty Altona .Czy naprawd min o tak wiele czasu? . e mog a go zabi jednym czarem. co mistrzowi Akademii nie zwi zanemu z Arach-Tininlith. Alton odwróci od niej pos usznie wzrok i stara si sam przekona .powiedzia a Opiekunka SiNafay.Ale my jeste my wiadkami . . .zauwa y Drizzt. dzi ki któremu móg by chocia zabi zdrajc Masoja zanim SiNafay dostanie jego.Atakuj cy nie mog pozostawi wiadków . by zamaskowa swoje zaskoczenie. nie potrafi oderwa wzroku od widowiska. Witam ci . Takie by o spo ecze stwo drowów w czasie makabrycznej gry i cho ca a sytuacja wydawa a si najm odszemu cz onkowi domu Do'Urden z a. Opiekunki SiNafay Hun'ett.Nie . Drizzt z trudem wierzy w asnym uszom. Bardziej nawet niepokoj ce ni same wie ci by sposób. Napi cie wzros o jednak. Ca y dom Do'Urden by teraz na nogach. Prze kn lin . Opiekunko SiNafay -uda o mu si wymamrota .doda a Briza.Atakuj cym nie idzie za dobrze . . . *** Alton po raz ostatni przeszed przez swe prywatne komnaty. Jak e atwo dokona a zmiany . Moje komnaty? Alton zacz si czu bardzo le. Alton by wi cej ni ciekaw motywów wizyty tego konkretnego go cia. Szko Lloth. e go cie ju u niego s . Spodziewa si wizyty matki opiekunki. wi cej ni metr dwadzie cia wzrostu i wa y a na oko oko o dwudziestu pi ciu funtów.

jakby by matk opiekunk ! Chcia utrzyma mnie z dala od Sorcere. SiNafay zastanowi a si dok adnie nad pytaniem.T wiadomo ju posiadam . postanowi a dowiedzie si . . . nie musz c odpowiada na pytanie.Jestem Alton DeVir. nie wiedz c jaka kara lub pochwa a teraz nast pi. Nie by o drogi ucieczki ani sposobu.Kiedy znowu spojrza na Opiekunk SiNafay. Kolejna korzy z przyj cia go do rodziny? .O czym my lisz? .Twoje ycie jako Alton DeVir dobieg o ko ca tej nocy. Wiedzia . . jaka to wielka tajemnica. której upad Dom DeVir.wymamrota .W nocy.Gelroos by twoim bratem . chcia mnie wys a do Melee-Magthere.A co ze mn ? . . . ale widz c cierpienie na twarzy Altona. kiedy upad Dom DeVir.Kim jeste ? .By e tylko dzieckiem .mamrota Alton.Który dom zniszczy moj rodzin ? .zapyta a ponownie SiNafay.Zabi e wroga i zawar e przymierze z nowym mistrzem za jednym zamachem. .spyta Alton. .Jeste wysok kap ank Lloth . . by dogl da mego syna i moich wrogów. . . Gelroosie Hun'ett.Kim jeste ? .Przeklinam jego ko ci! . przera aj cy w owy bat. .Ja zabi em Gelroosa . Gelroosa Hun'ett i zaj e jego miejsce w Sorcere . Zguba wisia a nad g ow Altona. . Tak wi c pozostaniesz Pozbawionym Twarzy. jak si nazywa. .przyzna Alton.powiedzia odwa nie Alton. a jedna my l zniweczy a wszelkie rodki ostro no ci. odpinaj c od pasa bro o trzech ko cówkach. Jego przybrana matka opiekunka rozpozna a podniecenie. Alton przygl da si temu wszystkiemu z niecierpliwo ci ..rozumowa a dalej. a jej podejrzenia znalaz y potwierdzenie. ta zacz a ju in-kantacj jakiego czaru.odrzek a. a w jej g osie s ycha by o wi cej ciekawo ci ni zmartwienia..zauwa y a SiNafay.Alton .Zapytaj w wiecie zmar ych. . . by zabi Masoja. .Ja nie. a potem znowu na swojego syna.spyta a SiNafay. On chcia mnie zabi ! .s u y em mu.krzykn .rozumowa a opiekunka.zapyta a. .wyja ni m ody Hun'ett.Zabi e Gelroosa. Nie mog em wiedzie .sykn Masoj.Jak mnie uczono . który ponownie trzyma sw ulubion kusz . kiedy go zako czy a. e ostrze ona z atwo ci wykryje ka de jego k amstwo.Przez cztery n dzne lata mu s u y em .Mo e kiedy udowodnisz swj przydatno .Wskaza na Altona.I pozwoli e mu y .rozleg si g os z boku. Jej oczy otworzy y si szeroko. . .Czy moje ycie jest zgubione? SiNafay spojrza a na niego. . który wygin kilka lat temu? . Alton z trudem oddycha . nagle zdaj c sobie spraw z czasu. a jej g os zmieni si w syk. . kiedy Gelroos z nim walczy .Z Domu DeVir. a najwyra niejsze by o to. .Dobrze. Tak nagle zawar przymierze z jednym z najpot niejszych domów w Menzoberranzan! Przez jego g ow p yn potok pyta i mo liwo ci. . . Przydadz mi si twoje oczy w Akademii. Opiekunka spojrza a na Altona. który sta tu przy boku pot nej matki. . b agam Opiekunko SiNafay. a tak e nad implikacjami wyra nego g odu zemsty Altona. a na jej ustach pojawi si u miech. Okazja nadarzy a si . . . .przypomnia a mu Opiekunka SiNafay.DeVir? .Jest w twojej mocy zi ci moje najg bsze pragnienie. . .powiedzia Masoj przez zaci ni te z by. które n ka o go od niemal dwóch dziesi cioleci. SiNafay i Alton odwrócili si do Masoja. który wstrzykiwa najbole niejsz i naj zybciej parali uj c trucizn s znan drowom. . który up yn od tamtej pory.zapyta a..miesz prosi mnie o ask ? . Masoj przyj komplement w milczeniu.Opiekunka SiNafay wygl da a na co najmniej zaintrygowan .Tym ..Jestem jedynym ocala ym .

Skarga Altona DeVir przeciwko Domowi Do'Urden mo e zadzia a na nasz korzy .odrzek a SiNafay. Opiekunka odpowiedzia a na to .Ma sporo szcz cia.Nie! . zawsze pami taj o swoim miejscu! . cho zwykle sam si w nie wcze niej pakuje! .powtórzy Alton.odpowiedzia a SiNafay. je li chcesz. kiedy wychodzili z Sorcere.zapyta Masoj. Otwarte oskar enie Do'Urden niezawodnie ci gn oby gniew wielkich domów na nas samych. gdzie kiedy mia brew. . Zabij mnie.To pytanie musi by dla ciebie wa ne. rada rz dz ca mog aby patrze w inn stron . by nie podporz dkowa si matce opiekunce w asnego domu.Dom Do'Urden .Musia em cierpie wybryki Altona De Vira przez te wszystkie lata .W naszym wiecie musimy jednakowo zajmowa si ni szymi i wy szymi domami. by móg zastanowi si nad swój now to samo ci . która nigdy nie odros a.ostrzeg a go Opiekunka SiNafay.tym razem. .wyja ni a SiNafay. .. za co wymierzano kar mierci. ale przydatny.Dom Do'Urden zniszczy Dom DeVir niemal doskonale -czysty cios. dziewi tego .odwa y si odezwa Masoj. .Nie podejmiesz przeciwko nim adnych dzia a . ale najpierw powiedz mi. kto to by .Dzi ki niemu mam oczy tam.krzykn Alton.powiem ci. gdzie ich potrzebuj .powiedzia a SiNafay do swego syna.zapyta Masoj. . która wydarzy a si prawie dwadzie cia lat temu . musz przyzna i potrafi wydosta si z k opotów.Zatrzyma a syna i odwróci a go twarz do siebie. nie b dzie na tyle g upi. Mo e przynie szkod Domowi Hun'ett. Bufon? Mo e.Chcesz u y oskar enia Altona DeVir. .Po co nam zatem Alton DeVir? . ma prawo oskar a . Je li skarg Altona DeVira szepnie si w odpowiednie uszy. . . By szlachcicem tego domu.Wielkie domy bardzo niech tnie zadzia aj w sprawie.Chod Masoj . by na tym stan o.Zostawmy go samego. e kto na tyle inteligentny.Do'Urden . SiNafay podoba a si jego odwaga.Po co? . wiedz c.zauwa y Masoj. . .Musz ci co powiedzie . . by popchn wielkie domy do ukarania Domu Do'Urden? .Pozwoli a. .odrzek a SiNafay. . .Prosz . orientuj c si .Jeste jedynie m czyzn i nie potrafisz zrozumie z o ono ci hierarchii w adzy. kiedy jaki dom wywiera by zemst w imieniu Altona.Przetrwa upadek swego domu .Ryzykowa aby przegranie bitwy. by przez tyle lat nie pozwoli si odkry . . . Wszystkie wielkie domy m drze by zrobi y. . Teraz jeste synem Domu Hun'ett. by zniszczy ni szy dom? . .Tak samo my la Dom DeVir o Domu Do'Urden . SiNafay wstrzyma a jednak swój gniew. *** .Musz wiedzie . Masoj nie wiadomie potar miejsce.powiedzia . .Jest mistrzem w Akademii . e przerwa matce opiekunce. . Wybacz ci lekkomy lno .powiedzia a. . . je li zachowujesz si tak g upio .Alton wnosi co wa nego do naszego domu. gdyby uwa nie przygl da y si posuni ciom Daermon N'a'shezbaernon. -1 zachowa funkcj Pozbawionego Twarzy dzi ki podst powi przez dziewi tna cie lat.roze mia a si SiNafay.. a taka obsesja mog a si jej jedynie przyda .powiedzia a. . . by móg dok adnie zrozumie ka de jej s owo.Alton DeVir jest bufonem. . Zamilk natychmiast. e dom znajduj cy si tak daleko w hierarchii móg pokona Dom DeVir. Opiekunko SiNafay .Jego skarga na nic nam si nie zda. nie rozumiej c.Nie obawiaj si . nie mog c uwierzy . .b aga Alton.Na co mo emy liczy ? .

Wyj z domu? . .odrzek a SiNafay. Ma on teraz zarówno mistrza. nawet w Sorcere.Zaknafeina Do'Urden. oraz czwart .eliminacja rosn cego w si Domu Do'Urden . Jej plan wydawa si dobry.Jeszcze nie. W oczach Masoja zab ys o wiate ko. lecz ucze .S ysza e o nim? . .Chod .Chcesz. która nied ugo ni zostanie.Cztery wysokie kap anki? . jak g osi a plotka. Opiekunka SiNafay by a kilkakrotnie wiadkiem tej Äsprawiedliwo ci". Nast pnego dnia rada rz dz ca b dzie musia a zachowa pozory sprawiedliwo ci i ukara napastników.przypomnia sobie Masoj. *** Zak obudzi Drizzta wcze nie rano nast pnego dnia. Ale równie zagro enia by y bardzo realne.odrzek a Opiekunka SiNafay. nie mo na by o ignorowa konsekwencji pora ki. mój synu . . -Je li Alton DeVir pope ni straszliwy b d.ci gn a SiNafay. aden cz onek domu agresora .Ci gle musimy si zastanowi nad Altonem .Tylko trzy z najwi kszych o miu domów mia y wi cej. . kiedy przyj a Altona DeVir do swego domu. musisz by gotowy. ale jedna rzecz nadal go niepokoi a. nie uda o mu si . znanego jako Do'Urden.powtórzy .powiedzia . a mo liwe korzy ci .A szeregi armii Do'Urden licz ponad trzystu pi dziesi ciu o nierzy .nie wolno jej nawet by o pami ta ich nazw . ale opiekunka SiNafay. tak dobrze znaj ca si na zwyczajach spo ecze stwa drowów rozumia a. s u cych w Akademii i trzy wysokie kap anki.Nie obawiaj si . Jakie by yby konsekwencje dla Domu Hun'ett. Masojowi podoba o si to zadanie. b d c w przebraniu Gel-roosa Hun'ett. któr dla ciebie przeznaczy am. bym zabi ch opca? . b dzie on równie dobrym wojownikiem jak Zaknafein. Zwykle siostry aspiruj ce do tak wysokich godno ci wywo ywa y konflikty.by y bardzo kusz ce.wyja ni a SiNafay. co nieodwo alnie zmniejsza o ich szeregi. Zak czeka na niego. Przez dziewi tna cie lat Drizzt nigdy nie wyszed poza adamantytowe ogrodzenie kompleksu Do'Urdenów.zamy li si Masoj. My li o spaniu natychmiast opu ci y Drizzta. . oczywi cie . . Kiedy przyjdzie czas na uderzenie. gdyby zaatakowa Dom Do'Urden. . -Wkrótce b dzie tu nowy Do'Urden .Wolno nam dzisiaj wyj z domu. . . -Nie mistrz. B dzie przest pc bez domu. Nie mo emy do tego dopu ci . by zrozumia motywy ka dego jego czynu.To imi cz sto wymienia si w Akademii. . .powiedzia .W jednym domu. Wyja nienie uspokoi o Masoja. jakie ryzyko podj a.nigdy nie prze y .Dobrze .Jest niecierpliwy i mia y. .Zrozumiesz zatem wag misji. na którego wsz dzie b d czeka egzekutorzy. Ze s ów tych niewielu.Nie . e jeden dom skrycie zniszczy inny. którzy widzieli Driz-zta w czasie treningu. kiedy Drizzt szybko zgarn swe mi kkie buty i piwafwi. Chc . by dowiedzia si o nim wszystkiego. . Patrzy tylko na wiat Menzoberranzan z balkonu. jak i mistrzyni .zamrucza a SiNafay. zanim nadejdzie odpowiedni czas? Czy móg by wywo a otwart wojn w mie cie. . przedstawimy go jako oszusta nie zwi zanego z nasz rodzin . .domu.Z których ka dy jest szkolony przez najlepszego fechmistrza w mie cie. Cho nie by o nic dziwnego w tym. Wcze niej tej nocy ni szy dom zaatakowa dom rywali i. . .zapyta gorliwie Masoj. . w której Dom Hurfett widziany by by jako napastnik? .

. .gobliny. Malice rzuci a okiem na zawarto najbli szego wozu.Nieszcz liwy wypadek. kiedy przechodzi a obok nich szlachecka rodzina.doko czy a Malice. Krasnoludy spojrza y na ni w ciekle.Prosimy o wybaczenia. a nawet giganci .wymamrota jeden z nich. .Opiekunka Malice nie chce.Spowolnili cie mój podró -powiedzia a Malice spokojnie. Zak tak e.. za nimi Maya i Rizzen. szarych kra-snoludów. grzmi c plotkami o nieudanym ataku.Zobaczymy .rzuci a. Briza odpi a od pasa w owy bat i rozp dzi a kilka istot. . .. Briza pojawi a si w korytarzu tu za drzwiami sali treningowej. by mo e przywo cy te same dobra do tego samego domu.Dom Do'Urden nie jest biedny.Wybacz wam bezczelno . dopóki nie zorientowa y si . . by nasz dom by w ród ostatnich przybywaj cych na spotkanie! Sama matka opiekunka. Dwaj duergarowie wiedzieli ju . Kiedy szli przez miasto do jego pó nocno-zachodniej cz ci. e Drizzt stanie w obliczu najbardziej zaskakuj cego do wiadczenia w yciu. to wszystko.najwyra niej w w skiej uliczce spotka y si dwie grupy duergarów i adna z nich nie chcia a ust pi pierwsze stwa.zapyta Drizzt. Tuzin wozów by o spl tanych w jedn mas . wiedzieli. nadal spogl daj c na skrzynki. Duergarowie zacz li protestowa . Niewolnicy z podrz dnych ras . pani . . aden z duergarów nie móg zaprzeczy temu rozumowaniu.. Drizzt szed przez ca e to zamieszanie z szeroko otwartymi oczyma. po tym jak obrazili matk opiekunk .mówi a dalej Malice. . dryfuj c na l ni cym b kitem dysku -bowiem matki opiekunki rzadko przechadza y si po mie cie .. siedz ca na swoim dysku.Zostaniecie wynagrodzeni .Opiekunka Malice nie przepu ci takiej okazji. znale li si w uliczce. .wyprowadzi a procesj Do'Urden przez g ówna bram . po czym zaj li si oczyszczaniem d rogi dla procesji drowów.Przybyli my do waszego miasta w nadziei na handel .B dziemy dzi dobrze jedli . patrz c z zachwytem na wspaniale zdobione domy drowów.Szybko .wyja ni duergar. . Tego dnia ca e miasto by o w ruchu. która podlecia a do przywódców obu grup. by zadowoli dom. by przedstawili dowody wymiarowi sprawiedliwo ci. gdzie znajdowa si oskar ony dom. któr zablokowa a karawana sprzeczaj cych si duergarów. *** .odrzek Zak. a rada rz dz ca wezwa a wszystkich szlachciców miasta. w zwi zku z ich obowi zkami w Akademii. jest matk opiekunk . orki.powiedzia a askawie. skrzynki z odnó ami wielkich krabów i innymi delikatesami. Ale przecie dla szarych krasnoludów takie w a nie by o ryzyko robienia interesów w Menzoberranzan. Rzuci gro ne spojrzenie swemu rywalowi. z kim maj do czynienia. . Razem nadal b dziecie mieli wystarczaj co du o towarów. ale my la sobie. ale w takich warunkach. Obok niej sz a Briza. co si stanie. ale szybko zamilkli. Uk onili si grzecznie. . oczyszczaj c drog Malice.wyszepta do Drizzta z szelmowskim u miechem.je li znajdziecie sposób na dostarczenie po owy tych dóbr do bramy Domu Do'Urden jeszcze dzisiejszej nocy . stawili si na wezwanie rady rz dz cej z inn grup . e zap ata nie b dzie dla nich satysfakcjonuj ca. e Malice. Vierna i Dinin.uciekali im z drogi. Któremu domowi nie powiód si atak. .. Ale oni nienawidzili handlowa z elfami drowami! . a w ostatnim szeregu Drizzt i Zak. . Pospolite drowy przerywa y rozmowy i z szacunkiem milcza y.Nie b dzie dzisiaj lekcji? . a Malice zrozumia a. do którego przyjechali cie. rozpoznaj c. e to konkurenci.

Troje szlachcicó w tym dwie kobiety. a dogl da y ich nauczycielki z Arch-Tinilith i najlepsi uczniowie tej szko y.Z amali cie nasze prawa i zostali cie na tym przy apani. którzy ocaleli.Dom Teken'duis rozgniewa Paj cz Królow ! .Bez w tpienia Baenre wezm równie wszystkich ocala ych o nierzy Domu Freth rozumowa a Briza. zaledwie jeden stopie od rady. a inne drowy szybko schodzi y jej z drogi.wyszepta a Briza do Malice. . . ale Briza ju si odwróci a. szczególnie je li by w ród nich kto w adaj cy magi .Jest zatem wol rady rz dz cej .krzykn li zgodnie. . Opiekunka Baenre wezwa a do siebie trójk m odych drowów.Szesna cie wysokich kap anek to jak wida za ma o . Briza rzuci a obu m czyznom w ciek e spojrzenie. . sieroty z Domu Freth .wyja ni a. p omienie nagle o y y i wystrzeli y w niebo.Czy mo ecie nam powiedzie . Zak trzasn Drizzta w ty g owy.powiedzia a Baenre. . Jako opiekunka dziewi tego domu. . Lloth nie by aby zadowolona.Dom Teken'duis. stanowi o spor wygran . . . co sta si musia o. ponad tysi c drowów. zarówno instruktorzy. Malice nie by a tego taka pewna. zwykli o nierze.A co z sierotami z Domu Freth? . je li chcecie.rozleg o si pytanie z t umu.Tak . Drizzt przygl da si wszystkiemu uwa nie. Gdyby Dom Baenre sta si zbyt pot ny. kiedy dom zosta niemal zupe nie zniszczony. pod ich domem zebra y si równie trzy szko y Akademii. dwie kobiety i m czyzn . tu za rz dz ce opiekunki.zawo a a. Co gorsza dla oskar onych.zapyta a ich . a u miech Zaka by za szeroki.B d cicho! Drizzt zacz protestowa .wyszepta a ostro. Malice czeka aby z niecierpliwo ci na tak aukcj . nawet przyjmuj c ocala ych szlachciców. .Jednym ruchem d oni nakaza a dzia anie Akademii.Wiele razy próbowali .Cisza! . Opiekunka Baenre pog aska a po g owie najstarsz z kobiet. by si z nim spiera . która niedawno sko czy a studia w Akademii. jak i uczniowie.mówi a Opiekunka Baenre -by Dom Teken'duis poniós konsekwencje swoich czynów! . Opiekunka Malice poprowadzi a sw procesj do czo a zgromadzenia. Opiekunka Baenre zwróci a si do winnego domu. pechowi upie cy z poprzedniej nocy. zabarykadowali si w swej sk adaj cej si z dwóch stalagmitów siedzibie. Przez zgromadzenie przesz y rozczarowane szepty. Teraz b d nosi nazwisko Baenre. .Dom Teken'duis! . Ka dy dom w mie ci ch tnie by ich przyj do siebie.Dom Baenre roztacza nad nimi opiek . . spodziewaj c si tego. kap ank . maj c nadziej .odpowiedzia a Malice.og osi a Opiekunka Baenre g osem wzmocnionym czarami. W takiej sytuacji jak ta. mia a prawo do zaj cia takiego miejsca. wykonawcy wyroku. .Tylko dlatego. e ci gn li cie na siebie zgub ! . w. Walczcie. e si im nie uda o .zgodzi si .kto ostatniej nocy zaatakowa wasz siedzib ? . a na ich czele stan a Opiekunka Baenre i pozosta ych siedem matek opiekunek z rady rz dz cej.Jakby jeszcze potrzebowali wi cej kap anek! . .Dom Teken'duis! .skomentowa Zak. . Kiedy kap anki otworzy y bramy do ni szych planów. Briza odwróci a si raz jeszcze.Szlachcicami si urodzili i szlachcicami pozostan . byli zwykle rozdzielani mi dzy zainteresowane domy. . e gdzie dojrzy Dinina lub Yiern .To jedyni ocaleli z Domu Freth . o nierze nie byli tani. U ich bram zebra a si ca a szlachta Menzoberranzan. W o miu miejscach wokó Domu Teken'duis zosta y umieszczone wielkie piece. . ale teraz Malice z rado ci powita aby szans na powi kszenie szeregów swojej armii. .Baenre . ale wiedzcie. Opiekunka Baenre st pa a po bardzo cienkiej linii.wyszepta Zak do Drizzta.

Mieszka cy ni szych wymiarów. Obl enie trwa o jeszcze ponad godzin . wybieg na parapet jednego z umieszczonych wysoko okien. kiedy mieszka cy ni szych planów zostali odprawieni przez bramy. by brutalno tej chwili wyry a si w umy le drowa na ca e jego ycie. wielkie. z jak patrzy na rozgrywaj ce si wydarzenia. W domu rozbrzmia y pierwsze krzyki zgubionej rodziny. Nie da Drizztowi adnego wsparcia. Jeden z synów Teken'duis. Rozb ys a b yskawica i zagrzmia grom. Przy w t ej bramie domu eksplodowa y zakl cia ochronne. by je po re . obrzucaj c Dom Teken'duis b yskawicami. wielkim potworem. za uczniowie i nauczyciele Akademii wyruszyli w drog powrotn do Tier Breche. a kiedy dobieg o ko ca. z Domu Teken'duis pozosta a zaledwie górka stopionego kamienia. Stoj ce najbli ej wysokie kap anki cofn y si przed t groteskow hord . by zniszczy Dom Teken'duis. obróci go twarz do siebie i spojrza na niego prosz c o wyja nienie. e odebra y Drizztowi ca przyjemno . Z apa Zaka za rami . . Chcia . ale dla przywo anych z za wiatów istot by a to niewielka przeszkoda. uciekaj c przed dziesi cior kim.Drizzt mia na twarzy wyraz podziwu.powiedzia Zak ch odno. Wracaj c do Domu Do'Urden.a z pewno ci by o si czym ekscytowa . Podekscytowany . ale zanim m czyzna pad martwy. Groteskowy potwór wyci gn sw wielk ap i wci gn je z powrotem do rodka. pokryte luzem i pluj ce ogniem potwory o wielu ramionach przesz y przez bramy. Trafi go jednocze nie tuzin be tów. Istoty atwo wst pi y w s u b . ale ba si zbytnio konsekwencji ucieczki. kulami kwasu i ognia. . szko y wojowników. gorliwie rzuci y si . trzy oddzielne b yskawice unios y jego cia o z parapetu. Uczniowie i mistrzowie Melee-Magthere. Drizzt patrzy na to wszystko przera ony. wycelowali swe wielki kusze i wypalili w okna. Kiedy Opiekunka Baenre da a sygna . Wtedy do akcji w czyli si czarownicy i uczniowie Sorce-re. Zak spojrza na Drizzta i jego u miech zast pi o zmarszczenie brwi.Sprawiedliwo drowów . krzyki tak straszne. a potem rzuci y w dó . Horda potworów wpad a do rodka. przez które mog a próbowa ucieczki skazana na zag ad rodzina. nie zwraca ju uwagi na pi kno Menzoberranzan.

Nigdy nie s ysza am o podobnym oszustwie . . .To dobrze .Tak .zgodzi a si Malice.Czy to konieczne? .zauwa y a Maya.stwierdzi a Maya.Zaknafein wyszed z domu? .powiedzia a na to Malice. . .Wtedy w a nie zosta a matk opiekunk .Wraz ze mierci Opiekunki Yarthy Nalfein i ja zostali my szlachcicami w tym domu.Tak .Wys a am jego i Rizzena do Akademii. To nie by dobry czas w historii Domu Do'Urden.zgodzi a si Briza. .Nigdy nie przeprowadzono tego testu na Zaknafeinie . zepsu a plany. . ale nieoczekiwana mier Opiekunki Yarthy.Prawie cztery stulecia temu.zapyta a Malice.Obie rozumiecie swoje role w tej farsie? Briza i Maya skin y g owami.odpowiedzia a Malice.odpowiedzia a Briza. .powiedzia a Malice.Kara wymierzona Domowi Teken'duis przekona a mnie.Jednak wypróbujemy go na Drizzcie . . . .10 Krwawa plama .To samo miano zrobi Zaknafeinowi. e nale y dzia a .Ale przetrwa y my .Nie wróc jeszcze przez wiele godzin. . by dostarczyli Viernie wiadomo .powiedzia a Maya.Poprzedza go zbyt wiele obowi zków . .Tak . .Czy widzia y cie wyraz twarzy Driz-zta w czasie egzekucji? . .Planowano to dla innego cz onka tego domu . na pewno nie przed zga ni ciem ogni Narbondel.powiedzia a Maya.wyja ni a Briza. .Cho nie mia am jeszcze za sob nawet stu lat ycia i nie uko czy am nawet studiów w Arach-Tini-lith. . . mojej matki. .powiedzia a Briza. .odpowiedzia a Malice. . szukaj c potwierdzenia u Opiekunki Malice.

z którego teraz korzystam. We wszystkich krainach nie by o doskonalszej i trwalszej zbroi ni kolczuga drowów. Drizzt sta nieruchomo zdezorientowany. . a po chwili pociemnia a.W sekrecie Malice liczy a na co jeszcze. . Byuchyuch . . by zabi jego niewinno . Byuchyuch ogl da si teraz z zadowoleniem. kiedy polerowa ostre jak brzytwa klingi swych sejmitarów. Drizzt wiedzia .Nie potrzebujesz zatem tarczy.odpowiedzia a Maya. a tak e magicznie przystosowane dok adnie do kszta tu jego stopy.Teraz jeste drowem o nierzem .Ja tak . ni Drizztowi by o kiedykolwiek dane us ysze . .og osi a Malice.powiedzia a mu Maya. Ale w ó swe sejmitary do tego. . .Wydaje si to by wielkim problemem dla ch opców . dlaczego nie odda go po prostu Lloth? . Wa y a nie wi cej ni ci ka koszula i zgina a si równie atwo jak jedwabny szal. .powiedzia a Malice. -Wyj a ze skrzyni par czarnych butów i poda a je Drizztowi. . . .Chod cie . Briza i Maya patrzy y z podziwem na umiej tno ci matki. Drizzt uda si do Akademii ju nied ugo. jaka jest w nich magia: pozwol mu porusza si w absolutnej ciszy.Zatem zaczynajmy . Malice wsta a i uda a si w stron wyj cia z komnaty.. Skóra goblina napi a si i wybrzuszy a.To nie pasuje do drowa wojownika . to odpowiedniejsze dla drowa szlachcica. . Drizzt ch tnie zdj stare buty i wsun na nogi nowe. Maya da a mu kolejny podarunek.powiedzia a Maya. Maya przyzwa a do siebie skrzyni i uroczy cie otwo-rzy ajej wieko. . Poderwa si na nogi na widok nieoczekiwanych go ci. a matka opiekunka zako czy inkantacj d ugiego i skomplikowanego czaru. próbuj c skierowa Drizzta na z e tory drowów.Witaj. goblin i o ywiona skrzynia poszli za ni g siego. Nienawidzi a Zaknafeina tak bardzo. Nigdy nie s ysza o niczym takim.Podejd . .warkn a Briza. by otrzyma kompletny rynsztunek szlachcica Domu Do'Urden. a do pomieszczenia wesz a wielka skrzynia na o miu paj czych nogach.powiedzia a Malice agodnie. by zaj miejsce wolnego drowa w Domu Do'Urden! Po dziesi ciu latach s u by u z ych mrocznych elfów goblin by bardziej ni ch tny do wykonania tego zadania. poza tob .Nie urodz wi cej dzieci! . Maya wysun a si przed matk . prawdziwie pozbawionego serca wojownika na pewno bardzo dotknie fechmistrza. Drizzt upu ci na pod og swe piwafwi i wzi srebrzyst zbroj kolcz . Zanim sko czy je podziwia .powiedzia a Malice tonem bardziej matczynym.Walczysz dwiema broniami . je li mamy do czego doj w tym mie cie! .wyja ni a.Je li Drizzt nie potrafi przystosowa si do naszego sposobu ycia. Musimy splami jego r ce krwi drowa.Nadszed czas. a przemiana Drizzta w drowa wojownika. -Ka dy cz onek tej rodziny jest wa ny. Natkn li si na Drizzta w pokoju wicze . nie rozumiej c. . mój synu .warkn a Malice w odpowiedzi. . e transformacja by a preludium do mierci. jak bardzo go pragn a.oznajmi a.Masz sw bro i swoje piwafwi . Klasn a w d onie. jeszcze wspanialszy. proste zadanie.Przejdziesz dzisiaj pewien test.Mam zatem prawo wyzwania.Nie podoba o mu si . . . a jej dwie córki. . Niewolnik pos usznie ukl kn przed tronem i czeka spokojnie.Jestem najm odsza.rozkaza a.Tak wi c spada na nas ten obowi zek. . Musisz zabi jednego podrz dnego wojownika. Kilka minut pó niej niewolnik wygl da dok adnie jak drow m czyzna.I moim rycerzem. By y niezwykle mi kkie.Wr czy a Drizztowi pas z . Tu za ni wszed zdenerwowany goblin niewolnik. konieczne by móg rozpocz studia w Melee-Magthere. a mimo to mog a powstrzyma pchni cie w óczni równie pewnie jak wykuta przez kra-snoludy zbroja p ytowa.

Po krótkiej chwili Drizzt zobaczy . . by pozwoli Drizztowi zobaczy agoni na twarzy fa szywego drowa i us ysze j k. potem na Malice. ale zanim zd y odrzuci swoj bro . .Zaczynajmy zatem . . Kiedy Drizzt znowu zapi swe piwafwi. Malice odczyta a jego my li i ostrzeg a go . Jego sejmitar w lizgn si g adko pomi dzy ebra Byuchyucha i odnalaz serce nieszcz liwej istoty. Musisz pokona go. który zacz orientowa si . Drizzt zacz powoli. Istota nie potrafi a zrozumie . Drizzt zgodzi si szybko.warkn a. e ich s owa zmuszaj go do dzia ania. Drizzt nie móg zaczerpn tchu. My l o zabiciu bezbronnego przeciwnika by a tak ohydna.powiedzia .Rycerz Mayi musi zgin . Malice skin a uspokajaj co do Byuchyucha.. po czym wolnym sejmitarem wymierzy ci cie. kiedy Byuchyuch osun si na pod og .Kiedy Drizzt zacz przymierza prezenty.Kiedy go zabijesz.Zabij! .Zako cz uderzenie . wiadomy swego losu Byuchyuch próbowa uciec. . . Trwa o to przez kilka straszliwych sekund.Zabi e mojego rycerza . zamra aj c go w pozycji. wyci gaj c sejmitary. chc c wybada przeciwnika przed przej ciem do ataku. jak drow mo e a tak nie radzi sobie z broni .. z dala od rozw cieczonej kobiety. Drizzt popatrzy na sejmitar. przewracaj c go na ziemi . Uderzy jednym z sej-mitarów w tarcz Byuchyucha.rykn a Malice i tym razem jej s owa mia y ci ar magicznego rozkazu. . Drizzt poczu . . . Po kilku chwilach niekontrolowanych machni Byuchyucha Drizzt zdecydowa si na przej cie inicjatywy. Potem wola m odego drowa p k a.sykn a Briza. Ale prawdziwy test dopiero si rozpoczyna . Uderzy a Drizzta w rami sw bu aw . Zastanawia si . i nale ne ci miejsce w rodzinie. . odkry .zacz Drizzt. które zatrzyma o si na kilka milimetrów przed klatk piersiow Byuchyucha..wrzeszcza a Briza. .Mój wojownik. ale czar zatrzyma go w miejscu. Wtedy Briza uwolni a goblina spod swego czaru. w której sta . Malice stan a obok przemienionego goblina. na którego sprz czce przytwierdzono wielki szmaragd i przy którym wisia y dwie pochwy bogato wysadzane klejnotami i drogimi kamieniami.wyszepta do siebie Drizzt. zastanawia si . jak nieporadnie Byuchyuch trzyma miecz i tarcz . . . . Nie chcia walczy .powiedzia a do Drizzta Malice. U miech goblina sta si natychmiast szerszy. Maya . Goblin-drow odpowiedzia nieporadnym pchni ciem.To jest Byuchyuch . Briza natychmiast rzuci a na goblina ot piaj cy czar. Cho uda o mu si sprzeciwia rozkazom przez kilka sekund. . Na brwiach Drizzta zawis y krople potu. e walka b dzie zwyk ym sparingiem. Nie wiedz c nic o prawdziwej naturze swego przeciwnika.Pchnij! . Wtedy zacz a dzia a Maya.czarnej skóry.Przygotuj si .Je li nie b dziesz walczy . by zdoby te przedmioty. nie wierz c w asnym uszom. .Musisz zas u y na te podarunki. kiedy patrzy na splamione krwi ostrze. a Drizzt wybi mu miecz z d oni.Za atwo .Zabij! . . Nie w tpi c w swe umiej tno ci i my l c. przedmioty b d twoje . . e walka nie b dzie atwym zadaniem.obieca a Malice.powiedzia a..Uderz! . e skoncentrowa ca sw wol . .rozkaza a Briza.Nie mog . e nie ma najmniejszych szans z Drizztem. e nie potrafi cofn broni. Maya przedstawi a go fa szywemu o nierzowi. które przygotowa a dla niego Maya i ruszy w stron Drizzta. by oprze si nakazowi.Teraz musisz walczy ze mn ! Drizzt wsta z pod ogi.powiedzia a Malice Drizztowi.krzycza a Malice. czy Byuchyuch zastawia na niego pu apk i z t my l nadal zachowywa rodki ostro no ci. a goblin wzi miecz i tarcz .

Wyci gn a tarcz .Dostaniesz inn zbroj .powiedzia a mu Malice.. przedsionka kaplicy z pos gami Paj czej Królowej. . bij c Drizzta do nieprzytomno ci.warkn . *** . zmusi j do potkni cia si i zako czy walk stawiaj c j w beznadziejnej pozycji..To nie w porz dku. U jej boku jak zwykle sta y pos usznie Briza i Maya. Tak jest zawsze. .przekonywa Zak tak spokojnie. Drizzt musia wierzy . które patrzy y na niego z ka dego mo liwego miejsca i z Malice siedz c góruj c . jak to zrobi y z Byuchyuchem. e Drizzt pokona sw siostr . Nienawidzi tego miejsca.powiedzia szybko Zak. W ko cu Maya si po lizn a. który obraca k y przeciwko niemu! Magiczny w plun trucizn w oczy Drizzta. e Briza i Malice nie zmusz go do zabicia Mayi. ruszy na May z jej bu aw i tarcz wykorzystuj c ka dy manewr.zaprotestowa Drizzt. ale blok wytr ci jaz równowagi. maj c nadziej . jakiego go nauczono.ci zabije! . by a bowiem w trakcie rzucania kolejnego pot nego czaru. Zas u y e na to . Zak odepchn od siebie te wizje i odzyska odwag . ale jego s owa znikn y w brz ku adamantytu. nadal panuj c nad swoim g osem. Drugie ostrze Drizzta wystrzeli o naprzód. która splami a sejmitar Drizzta.i by a silniejsza od Drizzta. -Daj mi jeszcze dwa lata. Maya by a wyszkolon wojowniczk wszystkie kobiety sp dza y wiele godzin na wiczeniach z broni .Jest drowem wojownikiem . . Godzin pó niej Drizzt otworzy oczy. na który Briza i Maya patrzy y z podziwem. by wymkn si z tej pu apki. tylko po to. Chcia odepchn May . Drizzt nadal si broni . . Ch opak poczu po chwili uk szenie bata Brizy. a Opiekunka Malice sta a nad nim.Musi i do Akademii. najlepszym uczniem. który uderza raz za razem.Drizzt ju teraz umie wi cej ni po owa tych z Akademii . by zatrzyma ci cie sejmitara. a kiedy przyzna przed sob . . . przypominaj c sobie. ponur królow na wysokim tronie z kamienia i czarnego aksamitu. .Nie wysy aj go! . . o lepiaj c go. Malice nic prawie nie widzia a. Zakrwawione ostrze o y o i Drizzt zobaczy . Zak rozejrza si bezradnie. kiedy sparowa silne uderzenie jednym z sejmitarów. czy mu si to podoba o. Ale nie by o nawet w po owie tak ywe jak krew. zanim gniew opiekunki zd y wybuchn . Teraz ju zacz . .odwróci a si i wysz a z pokoju. e teraz mia si o co spiera .nad nim na miejscu oznaczaj cym jej pot g .Nie wysy aj go tam . bezbronny wobec bata Brizy. ale ból pozosta jako ywe przypomnienie lekcji. pozostawiaj c Drizzta jego bólowi i z amanej niewinno ci. Ale Drizzt by synem Zaka. Upad na ziemi . e nie ma sposobu. e trzyma w d oni ogon w a. by zadrasn pier Mayi i zmusi j do cofni cia si . rozdzieraj c jego now zbroj i pogr aj c go w parali uj cym bólu. Czar Malice z apa bro w po owie ruchu. Patrzy na Opiekunk Malice. Sejmitary falowa y i podskakiwa y w ta cu. a uczyni z niego najwspanialszego szermierza w Menzoberranzan! . Wysoka kap anka zaj a si jego ranami.Jeste teraz drowem wojownikiem. jak tylko potrafi . w czy a wi c swoje przewidywania do planu.krzycza a. By w ó ku. czy nie.odrzek a Malice. e jego matka oka e odrobin zdrowego rozs dku. Malice nie w tpi a.Nigdy nie uderzaj drowki! .Oni go zniszcz ! D onie opiekunki Malice zacisn y si na por czach jej kamiennego tronu. Wszystkie sze w y straszliwej broni wgryz o si w jego plecy.

które l g o si w Akademii. co zrobi a Malice i jej córki.Szkolenie drowa wojownika polega na czym wi cej. . a twoja mi o do zabijania drowów. Ale ostrzegam ci teraz. Maya sk oni a si i wypad a z pomieszczenia. co mówisz. ni na nauce w adania broni . znowu us ysza krzyki umieraj cych dzieci Domu DeVir. których si tak mocno trzyma . po raz ostatni. . Ich Älekcje" niemal z ama y ch opca i by mo e na zawsze odebra y mu idea y. Uczy e dobrze moich o nierzy. by zrozumie ich post powanie. Twój syn równie walczy z pasj nie pozwól. zatrzymuj c si . nie mog a zaprzeczy . Nie jestem. Zak stan mocno na ziemi. dzieci. . by spojrze z zaciekawieniem na Zaka. Kiedy szed g ównym korytarzem. by Akademia mu to odebra a! . pomog a w wyniesieniu Domu Do'Urden. Po tym co widzia a. Briza wysz a za ni nieco wolniej.Lekcje zdrady? .ostrzeg a go Malice. Mo e lepiej. e Zakowi mo e si uda dotrzyma obietnicy. kiedy wytr cano spod niego piedesta czysto ci. Drizztowi mo e by teraz trudniej pozosta przy jego moralno ci i zasadach. nie b d wi cej przymyka a oczu na twoje wybryki! Twoje serce zostanie ofiarowane Lloth.powiedzia a spokojnie.rozkaza a Malice swoim córkom. . by zosta ksi ciem Do'Urden.Zaknafeinie . raz jeszcze pochylaj c si w jego stron . Zaknafein . by troszczy si o konsekwencje. e Drizzt jest moim synem. Drizzt musi opanowa inne lekcje. . skin krótko g ow . Zaknafeinie. szczególnie kap anek Paj czej Królowej. którym nigdy nie dano szansy na ujrzenie z a. . nie swego ojca! Pójdzie do Akademii i nauczy si tego.zacz a Malice. a potem odwróci si na pi cie i wyszed . Je li b dziesz przeszkadza w tym.Uwa aj na to. co musi umie .Zostawcie nas . a Zak by na tyle m dry.Tolerowa am twe blu niercze przekonania przez tyle lat. co si musi sta .Malice opar a si wygodnie. ale na chwil pogr y si w fantazjach na temat swego miecza i u miechu Brizy. Zak nie odwzajemni spojrzenia. . ani nigdy nie by am niewdzi czna.Walcz z pasj ! . e nie yj .rzuci fechmistrz.sykn Zak.Dlatego wygrywam. .Idzie . . próbuj c znale jakie wyj cie z tej mrocznej i beznadziejnej sytuacji. zbyt w ciek y. tylko dzi ki twemu talentowi do walki. Drizzt przekaza mu.

czyni a j tak wyj tkow .do zabijania. Jak te . Zak podniós ostrze do oczu. odpowiedzi na istnienie.11 Ponury wybór Zak wyj z pochwy jeden ze swoich mieczy i zacz podziwia jego doskona e wyko czenie. zastanawiaj c si . a jej przeznaczenie pozostawa o niezmienione. która najcz ciej zaczyna a si od s ów: ÄDzia o si to dawno temu. a nie pretekstu do wspomnie . ale to praca. t magiczn energi . który pob ogos awi y kap anki Lloth. dopóki jej ostrze nadawa o si do walki . równie szczyci y si wykonywan przez siebie broni . Jego miecz. a potem przywieziony do Menzoberranzan. nigdy nie s u y a jako eksponat. g ównie krasnoludy i elfy powierzchni." Bro drowów by a inna. czy Drizzt kiedykolwiek pomy li o szermierce jako o rodzaju ta ca. Rzemios o duergarów by o wspania e. aden miecz nie pragn krwi bardziej ni taki. U ywano jej jako narz dzia tera niejszo ci. w której Drizzt by zaj ty wykonywaniem ataków z pó obrotu. Pi kne miecze i pot ne m oty wisia y na cianach jako eksponaty. adna z ras na powierzchni Podmroku nie mog a dorówna drowom w sztuce zaklinania broni. patrz c na wicz cego drowa. która istnieje tylko w owym pozbawionym wiat a wiecie. By przed u eniem jego gniewu. który przesi k wyj tkow emanacj Podmroku. Zak zatrzyma si . który tak e nie mia rozwi zania. wykuty zosta przez szare krasnoludy. W jego d oniach miecz stawa si czym wi cej ni narz dziem prowadzenia wojny. z którym nie móg si pogodzi . jak wi kszo broni drowów. zawsze te czeka gdzie w pobli u bard gotowy opowiedzie ich histori . Wszed do sali treningowej.. za cel obrawszy treningowego manekina. któr po wi ci y pó niej broni drowy. Inne rasy. By a to równie jego odpowied na inny problem..

M ody drow móg wkrótce zosta niezrównanym wojownikiem.Jak e g o ne s te krzyki . Jedno pchni cie. Inni uczniowie. Fechmistrz przeszed do ofensywy. .Jeste a tak pewny siebie? .Fechmistrz roz o y szeroko ramiona.Pretendujesz do tytu u. zanim odejd do Akademii? . Drizzt oniemia . a ich uki uzupe nia y si doskonale. a j ej usta szepcz do ciebie ciche kl twy! A mo e s ysza e kiedy krzyk zabijanych dzieci? Drizzt przerwa atak. e b dziesz ze mnie dumny. jak ciep o opuszcza jej cia o. prawda.Odbijaj si ca ymi stuleciami w twojej g owie. Widzie . jakby w zaproszeniu. .sejmitary fruwa y w d oniach Drizzta! Faluj c z niewy-s owion precyzj . . . Drizzt by ju zgubiony. a nawet mistrzowie b d . odbijaj c ostrze desperackim ruchem i o w os mijaj c si ze mierci .Czy potrafisz przetrwa ? .Nigdy ich nie s ysza e .B d pami ta wszystko. Nawet je li Drizzt otrz sn si z cierpie . . Fechmistrz nie odezwa si .Jestem wojownikiem . e jeste drowem wojownikiem. by rozg osi swoje imi .krzycza Zak. Zak zatrzyma si . cigaj ci po wszystkich cie kach twojego ycia. nie zdaj c sobie jeszcze sprawy.Jeste tancerzem! . którego nawet nie mo esz zacz rozumie ! Drizzt przeszed do ofensywy. a twoja reputacja dotrze do Akademii jeszcze przed tob .W brzuch.roze mia si Zak.drwi Zak. .To twoja szansa.powiedzia . Ch opiec ju si nie u miecha . a ci cia sejmitarów nabra y nowej si y.Wyryj swe imi w salach Melee-Magthere i sprawi . kiedy pope ni si morderstwo? . ale Zak nie pozwoli mu na odpoczynek. Zak spojrza raz jeszcze na swój miecz i wiedzia ju . klepi c si po o dku. ka dy cios wymierzaj c w ywotne organy. które zmusi y Drizzta do rozpaczliwej obrony. co musi zrobi . e odpowied b dzie brzmia a Änie". ka de ostrze wydawa o si wyprzedza ruch tego drugiego. Akademia go zniszczy. . Drizzt zobaczy go i stan w gotowo ci.Wahasz si . Grobowa mina Zaka zaskoczy a Drizzta. mistrzem przewy szaj cym samego Zaknafeina.warkn Zak.rzuci . . Odpiera ataki i kontynuowa lekcj . za którego si podajesz! Czubki sejmitarów Drizzta powoli opad y na pod og .Zak mia nadziej . W jego lawendowych oczach p on ogie .Czy masz serce drowa wojownika? . unikaj c pchni cia i wykonuj c mia y kontratak.Co za przyjemno kryje si we wbiciu miecza w cia o wysokiej kap anki . by przyjrze si u miechowi Drizzta. a kiedy nast pny atak fechmistrza okaza si by wymierzony w jego serce. ni zwyk y sparing. e to spotkanie z jego mentorem to co wi cej.powiedzia . by moje krzyki mog y odbija si w twoich wspomnieniach.ci gn Zak. uparcie pod aj c za Drizztem. ale tak czy inaczej. . . który pope ni e ? Jedyn odpowiedzi Drizzta by o w ciek e warkni cie i kolejny atak. e rami m odego drowa zdr twia o. Fasada? A mo e m ody drow wybaczy ju sobie to.obieca Drizzt. . . -Czy pogodzi e si ju z czynem. Zak jednak nie zna zm czenia. przypomnia sobie Zak. Ch opak odskoczy . .Drowem wojownikiem! .Wiesz. tam gdzie najbardziej boli. . . czego mnie nauczy e . Uderzy mieczem w blokuj ce ostrze Drizzta z tak si . . .odrzek na to Zak drwi cym tonem. tancerzu? . co si czuje. .Oszustem! . Wykona zamiast tego seri ci i pchni . Wyci gn z pochwy jego siostrzane ostrze i ruszy zdecydowanie w stron Drizzta. by Drizzt móg zrozumie ka de jego s owo. co zrobi rycerzowi Mayi. Zak zatrzyma si . kiedy ich ostrza spotka y si w d wi cz cej furii. Drizzt walczy spokojnie. .wyszepta Zak. Udowodnij.Chod zatem i zabij po raz drugi .roze mia si . To si nie liczy o. Drizzt otrz sn si . które przeznaczy a dla niego jego matka.Ostatnia walka.

którego nawet nie zacz e rozumie ! Drizzt ruszy wtedy z w ciek o ci . ale nadal nie rusza do ataku. Zak ciska kulk w palcach. ale nie rozumia dlaczego.Nie przyjmuj tak atwo tytu u. .Mam ci ! . jak da a mu utrata broni przez przeciwnika. Zablokowa kolejny atak i spróbowa stan na nogi. Zak wsun pust d o do sakiewki i wyj magiczn szklan kulk -jedn z tych. ÄDrizzt Do'Urden". Tym samym szybkim jak b yskawica ruchem Drizzt uwolni pierwsze ostrze i wywin je. by zablokowa ci cie. przyszpilaj c go do pod ogi. Zak nie spodziewa si parowania. Drizzt natar seri ci .Niech ci szlag . Zaknafeinie! . ci gle nie b d c pewnym tego. lecz tylko go pokona . . zaskoczony. potem kolejn . Drizzt usiad . a zataczaj cy si i j cz cy Drizzt by teraz atwym celem. Drizzt by genialny. e idzie w dobrym kierunku. nie zd y zareagowa na nag zmian . .szepta twoje imi .zgani go Zak. Fechmistrz zbli a si do niego wiedz c. a on sam zatoczy si w ty . .Nie tym razem. Za ka dym ruchem sz y trzy nast pne. Nie chcia zabi swego nauczyciela.krzykn m ody drow. a fech-mistrz wykona serie ataków. licz c na przewag . dlaczego Zak nadal walczy. Drizzt czu . kontroluj c swe ataki. Pewien swej pozycji Drizzt zaatakowa nisko i mocno pojedynczym pchni ciem. ka demu ciosowi Zaka przeciwstawiaj c w asne ostrze. Drugi sejmitar Drizzta uderzy w czubek jego miecza.oznajmi Drizzt. ale Drizzt. e nied ugo ju b dzie mu si udawa o broni przed fechmistrzem siedz c na pod odze. zadawa ciosy wysoko i nisko. e cz ciej opiera ci ar cia a na pi tach ni na palcach stóp. by prowadzi go jego czu y s uch. zako czy szyderstwa p yn ce z ust Zaka pokazem walki zbyt doskona ym. us ysze odg osy napastnika i przewidzie nadchodz ce ciosy. którzy by je widzieli. wiat o o lepi o go. a w jego g owie nadal hucza ból spowodowany wybuchem wiat a. które uzna ju za najkorzystniejsze.sykn Drizzt. jak ma sobie poradzi bez zmys u wzroku. Jego g owa p on a w agonii. który pokona najlepszego fechmistrza w Menzoberranzan". Zak zamkn wcze niej oczy. uda o mu si odeprze atak jedynym pozosta ym mu mieczem. Odpowied Zaka przysz a w eksplozji wiat a ja niejszego ni cokolwiek. a nie mog c uciec z pu apki. kiedy b dziesz przechodzi . i by zbyt zaj ty bronieniem si przed nieustaj cymi atakami swego ucznia. co sobie Drizzt wyobra a . które tak cz sto pomaga y mu w bitwie. chwytaj c kostki Drizzta i przewracaj c go na pod og . ÄTo ten ch opak.Zdrada! . a Drizzt wybi mu bro z r ki. co ma zrobi . Pozwoli Drizztowi zatrzyma inicjatyw przez kilka minut.krzykn Drizzt. Kiedy m ody drow ucieszy si ju ze zwyci stwa. które poci yby na strz py wielu z tych. O lepiony Drizzt poradzi sobie z nimi. b d mówi . by mo na go by o wy mia . Zak odkry . gdy Zak obraca udawan przegran na swoj korzy . Czy tego pragniesz? . jakiej nigdy nie czu . e nie mo e ju d u ej znie oczekiwania. zatrzymuj c pchni cie kilka centymetrów przed gard em Zaka. . a poza tym nie wiedzia . zdaj c sobie spraw z tego. Po raz drugi cios zablokowano. Odsun si i spróbowa z innego k ta. Maj c ca y czas ciasno zamkni te oczy Zak nie musia nic widzie . Ciekawo zacz a rozprasza mordercze instynkty Zaka. próbuj c oddali si od wiat a i od fech-mistrza. obawiaj c si zako czenia. Musia poczu fale bitwy.Drow wojownik? . które rozp ata oby mu czaszk . e jest celem polowania. zacz zastanawia si . Zak poczu . Cho Zak by rozkojarzony. Jednym ruchem Zak odpi od pasa bat i uderzy nim. Jednym mieczem wykona leniwe pchni cie. by my le w ogóle o przej ciu do ofensywy. przypominaj c sobie wszystkie te okazje. Pozwoli . Podniós sejmitary w sam por . . z lewej i z prawej.

. e u ywa em takiego wiat a przeciw samym kap ankom. . e s przyjació mi. e Zak odwróci si na pi cie. Po d ugiej chwili czar magicznego wiat a wygas i w pokoju by o znowu tak jak dawniej. czy nie pojawi si Zak.przystawi miecz do gard a Drizzta. Z d oni wybito mu drugi sejmitar. Poczu .wyja ni Zak.Id do Akademii i k p si w blasku swego talentu.odrzek Zak. M ody drow nie zna odpowiedzi na wiele . Drizzt wyszed powoli z sali treningowej.Ale nie zabi em . e krew odp ywa mu z twarzy. ogl daj c si co chwila przez rami . Pami taj jednak.Tak czy inaczej. prawie nieprzytomny osun si z powrotem na kamienie.Zdrada . *** Dinin przyszed po brata wcze nie nast pnego ranka. . e Zak si zbli a. e wi zy mi dzy nim i Zakiem daleko wykraczaj poza zwyk e lekcje walki mieczem. z apa Drizzta za koszul i postawi go na nogi. Drizzt Do'Urden. . a on sam.Id zatem. . S owa Drizzt rani y go. . .krzykn na niego Zak.krzykn za nim Zak. z pewno ci umrze. .Zdrada . my la . . ale przegrywasz zawsze tylko jedn ! .odparowa Zak.Przegra znaczy umrze ! Mo esz wygra tysi c walk. .Tak dzia amy .Jednak ból k uj cego wiat a by dla Drizzta zbyt wielki. . mówi c o mordowaniu kap anek Paj czej Królowej. . Zawsze s konsekwencje! Zak skierowa si do swych prywatnych komnat. Drizzcie Do'Urden . Drzwi do pokoju zamkn y si za fechmistrzem z tak ostatecznym hukiem.Pe en napi cia u miech przeci mu twarz. czym jest twój lud. poniewa zawiera y ziarno prawdy.Zabi by mnie . by odeprze oskar enia Zaka.Czy a tak nienawidzisz przegrywa ? . cho jego serce szala o. Drizzt my la .Nauczysz si .sykn Drizzt po raz trzeci. by spojrze na pusty kamie . .warkn ponownie Drizzt. . Zaprawd . zanim mistrzowie Akademii zrobi to za niego.sycza Drizzt.Nic nie rozumiesz? . bo wypierasz si tego. bo jeste lepy na rzeczywisto tego wiata. e tak si nie stanie. e Zak zacz postrzega swe zami owanie do zabijania kap anek jako tchórzliw ucieczk od nie rozwi zanych problemów. a tak e dlatego. by zobaczy .A ty yjesz.warkn Zak.Zawsze maj taki czar wiat a pod r k . Zacz i . . . trac c przy tym jeden sejmitar. . jakie s konsekwencje posiadania takich umiej tno ci. Twarz Drizzta wykrzywi a si .Id zatem. Zak rzuci swój miecz przez pokój.powiedzia sucho Drizzt. Tak bardzo lubisz zabija ? Zabija drowy? Zak nie znalaz odpowiedzi na takie oskar enie. z lito ci.Mam jednak odwag przyzna . Wiedzia . mroczne elfy spojrza y na siebie w zupe nie innym wietle.Sztuczka kap anek Lloth . e powinien to zrobi . kim naprawd jeste . by pój do Akademii. Drizzcie Do'Urden! . Stali twarz w twarz. To b dzie jeden czysty cios. jakiego zna em. potem wyci gn puste d onie. próbuj c z agodzi gniew Drizzta. . . W sercu wiedzia . Albo staniesz si jednym z nich .U miechasz si . nie widz c si nawzajem zbyt wyra nie i nie potrafi c przerwa kr puj cej ciszy. by zaatakowa go lub obj na po egnanie. a nawet wysokim kap ankom wi cej ni kilka razy.wyszepta . wiedz c. ale przez wiele kroków patrzy ci gle na Zaka. . a on sam nie znajdowa nawet s ów.Tak dzia acie .Id do Akademii i dowiedz si . by wbito ci sztylet w plecy. Odwróci si gwa townie.

e Ginafae pragn a mierci jednego z grupy napastników. jak ma o zna sw ojczyzn poza murami w asnego domu. jak on sam je wcze niej zacz . co kiedykolwiek by o z domu DeVir. a osoba. e b dzie nast pnym celem Domu DeVir. siostry. SiNafay Hun'ett zako czy a jego poszukiwania tak nagle.. dok adnie tak. Dom.Czym jest to miejsce? . Dom DeVir by ju zgubiony. opieraj c si o wielki grzyb. by mogli rozmawia o swoich planach na przysz o .dzia a y silnie na Drizzta. domu. zdaj c sobie spraw . pogr ona jest w mroku.wiruj cych w jego g owie pyta .zauwa y Dinin. S owa Zaka -w ciek o Zaka . kiedy wyszli na balkon. czarodzieja z trzeciego domu miasta. która z rodzin wykorzysta a pomy k jego matki i wyci a w pie jego pobratymców. poza Altonem. -Nie mo emy si spó ni na twój pierwszy dzie w Akademii. Daermon N'a'shezbaernon. Inna para oczu obserwowa a uwa nie. któr mia przed sob . nie mia a mu nic do zaproponowania. która by a jego nauczycielem przez ostatnich pi lat. a jej potencja wydawa si niewyczerpany.wyszepta . jak to robi ka dego dnia poprzedniego tygodnia. który zamordowa jego opiekunk . kiedy Opiekunka Ginafae zbiera a razem cz onków rodziny. Alton.tylko dlatego. Kiedy Ginafae wypad a z ask Lloth. Alton sp dzi dwadzie cia lat próbuj c pozna swoich wrogów. . Alton my la o dniach Domu DeVir. próbuj c odkry . jak pos u y a si Ginafae. tylko jedno wiedz c na pewno ² przez dwadzie cia lat jego w ciek o ani troch nie os ab a. u y a swych pochodz cych od Lloth mocy. które sk ada y si na Menzoberranzan. Alton DeVir siedzia w milczeniu. Dziewi ty Dom Menzoberranzan. e cie ka. w chwili upadku Domu DeVir zwyk y student. braci i wszystko. Paj cza Królowa zwróci a uwag na bro . Teraz Alton siedzia i przypatrywa si domowi. . a potem jego przybrana opiekunka. o którym mówiono. jak Dinin i Drizzt wychodz z Domu Do'Urden. przypominaj c mu jego ignorancj i sugeruj c.Ogie p onie na Narbondel . by powstrzyma drowy. . i wpatrywa si w kompleks Do'Urdenów. Drizzt spojrza na miliardy kolorów i kszta tów. Wtedy za pomog a patrolowi gnomów. mia teraz znacznie szersze spojrzenie na tamte czasy. Dwadzie cia d ugich lat. które zastawi y pu apk na ma ych ludzi w jaskiniach poza Menzoberranzan . G binowe gnomy by y najgorszymi wrogami drowów w ca ym Podmroku. Ginafae by a najm odsz opiekunk w ród rz dz cych rodzin. Dwadzie cia lat obarczy o go baga em do wiadcze ..

Ta równowaga. kiedy pomy l o tych. przynosi równowag wi kszo ci ras. dzia aj c dla wielu ró nych celów. by u y ich jako kontrastu i wzmocnienia dla idea ów. e mo na zrobi wszystko. Akademia Menzoberranzan przera a mnie. jak odkry em k amstwa na tyle wcze nie. po tylu dziesi cioleciach.szed em wieloma drogami.. którzy s wystarczaj co silni lub sprytni.w ród niegodziwych k amstw. mojemu nauczycielowi. by odebra je z r k tych. które tworz ich wiat.. Lekcje o prawdzie i sprawiedliwo ci. S dz . A mimo to wierzy. To miejsce. a nie strach. którzy prze yli. W Menzoberranzan nie ma miejsca na wspó czucie. absolwentach yj cych. Nie wiem. e wydaj si prawdziwe nawet wobec przecz cych im dowodów. fa szerstwa powtarzane tyle razy. jak ktokolwiek mo e im wierzy . s tak jawnie sprzeczne z codziennym yciem w Menzoberranzan. które pod tym wzgl dem by y równie niebezpieczne.Cz 3 Akademia. Przez . nie ze wzgl du na fizyczny ból ani wszechobecne uczucie mierci . rozkoszuj cych si yciem . które s mi najdro sze. K amstwa otaczaj drowy strachem i nieufno ci . które przyjmuj m ode drowy. jak uda o mi si prze y Akademi . a to w a nie wspó czucie. w którym propaguje si k amstwa scalaj ce spo ecze stwo drowów. Nawet teraz. którzy ju na nie nie zas uguj . poprzedza prawdziw wielko . mysi o tym miejscu przera a mnie. yj z przekonaniem. zabijaj przyja czubkiem pob ogos awionego przez Lloth miecza. Akademia. o ile ujdzie ci to p azem. któr oni widz jako si . lecz przychodzi ono tylko do tych. e zdo a em to zrobi dzi ki Zakna-feinowi. s abo ci . samospe -nienie jest dla nich najwa niejsz rzecz w yciu. e trudno zrozumie . Nienawi i ambicje piel gnowane przez tych amoralnych wyrzutków s zgub mego ludu.

w której by o dwudziestu pi ciu drowów. mroczne elfy z dziedzi ca . co potrafi i jak jego spotkania z Zaknafeinem przygotowa y go do starcia z tymi. kilku z tych pocz tkuj cych studentów by o szlachcicami. zarezerwowany tylko dla kobiet. ze sztyletem ukrytym w bucie .Drizzt wspina si na szerokie schody prowadz ce do Tier Breche. Klasa. Dok adnie przed nim by a imponuj ca budowla. studentów ostatniego roku Melee-Magthere.pomys Dinina . Drizzt znalaz si na ich szczycie i przeszed mi dzy olbrzymimi kolumnami. M czy ni mieszkali w Arach-Tinilith tylko w czasie ostatnich sze ciu miesi cy studiów. Zgodnie z normami drowów by to najwa niejszy budynek Akademii. jak si zorientowa . Co jeszcze dziwniejsze. jak jego umiej tno ci b d si mia y do tego. szko a Lloth. e zgorzknia i które tyle go kosztowa y. by a niezwykle liczna jak na szko wojowników. Krzyki zabijanych dzieci. Ten budynek b dzie domem Drizzta przez nast pne dziewi lat. szko y magów. Po lewej sta spiczasty stalagmit wie y Sorcere. wysokich kap anek Paj czej Królowej. Jego towarzyszami b d . ja us ysza em krzyki . Podczas gdy Sorcere i Arach-Tinilith by y do wdzi cznymi budowlami. Drizzt sp dzi tam pierwsze sze miesi cy dziesi tego i ostatniego roku nauki tutaj. ÄONI´ Maj c na sobie strój szlachcica. Piramida Melee-Magthere. najwa niejszy dla Drizzta budynek znajdowa si pod cian . którzy zaraz rozpoczn trening. ale Drizzt prawie ich nie zauwa y . które na zawsze w niej pozostan . które sprawi y. Drizzt zastanawia si . Krzyki w ciek o ci przywódczy spo ecze stwa drowów. Akademii drowów. a tak e niewygodne spostrze enia i . pod natarczywymi spojrzeniami dwóch stra ników. W my lach mia jedynie trzy budowle.do wiadczenia jego d ugiego ycia. My li te nieuchronnie doprowadzi y Drizzta do ostatniego spotkania z jego mentorem. . Na dziedzi cu znajdowa y si ze dwa tuziny drowów. Szybko odegna wspomnienie nieprzyjemnego pojedynku. które odbija y si echem w mojej g owie. Arach-Tinilith.wojownicy jak on sam.Drizzt Do'Urden 12 Ten wróg. szko y wojowników. po jego prawej stronie. którzy przecie równie trenowali ze swoimi fechmistrzami. wyci ta z jednego kamienia na podobie stwo wielkiego paj ka.krzyki protestu przeciwko morderczej zdradzie.

Ka dego dnia. .Roz o y ramiona i spojrza w gór .Jestem Hatch'net .nie mo na uciec przed niezliczonymi niebezpiecze stwami powierzchni. co to znaczy? Czy wiecie sk d przyszli cie.Kelnozz z Domu Kenafm. . ni istniej wielkie domy. Drizzt wzdrygn si i pokr ci g ow . Nie mogli my wiedzie .krzykn który ze studentów. w naszej niewinno ci. . Melee-Magthere by o tu przed nim. . który nosi przy pasie miecz i sztylet. niezbyt cz sto my la o sobie jako o szlachcicu. kiedy kula ognia chowa si za kraw dzi wiata .Dawno temu. . a mistrzowie zacz li wykrzykiwa .Siadajcie lub stójcie.trzask! .ci gn Hatch'net. .sykn Mistrz Hatch'net. .Spojrza na ozdobne pasy uczniów. Niegdy nasz lud przemierza wiat powierzchni . . odwracaj c si do reszty grupy. Hatch'net spojrza na niego powa nie.tak jak mu nakaza . e wszystkie pary oczu ledz uwa nie jego ruch. dok adnie w taki sposób.rzuci nagle. Drizzt ruszy do Melee-Magthere w ród pozosta ych uczniów. jakiego nauczy a go opiekunka Malice. Kiedy st pali my po wiecie powierzchni. co przyniesie nast pny dzie .To prawda! . by spojrze na innego nowicjusza. Odwróci si nagle i stan twarz w twarz z Drizztem. Drizztowi zaczyna o si to wszystko podoba . kiedy baty zacz y trzaska . czy osi gnie wi cej bij c studenta za przeszkodzenie mu.Co wiesz o powierzchni? .zauwa y Kelnozz. upewniaj c si .odpowiedzia automatycznie Drizzt. nazywali my ich rodzin ! Nie mogli my wiedzie .mówi dalej Hatch'net. Sp dzono ich kilkoma bocznymi korytarzami do owalnej komnaty. Jednak mi a chwila szybko min a wraz z nadej ciem mistrzów. Domu Do'Urden. co si stanie. zastanawiaj c si . jak chcecie! . . kropki wiat a. podobnie jak inne jaskinie Podmroku.Nie wnosicie tu broni! Hatch'net przeszed powoli przez pokój. czy znacie histori naszego ludu? Men-zoberranzan nie zawsze by o naszym domem.e go nie widzi i nie oczekiwa specjalnego traktowania.odrzek . pi tnastego domu . jakby opowiada przera aj c histori na dobranoc . Widz c. a czasem mniejsza kula srebrnego ognia szpec b ogos awion czer nieba.To nie mo e by prawd ! . kiedy blask wspina si po Narbondel. Po tym jak traktowano go w domu.Drizzt Do'Urden z Daermon N'a'shezbaernon. W tych odleg ych czasach chodzili my rami w rami z bladoskórymi elfami. i który wydawa si jeszcze bardziej zdenerwowany ni Drizzt uspokajaj cy widok.warkn jeden z mistrzów.Rozumiecie. -Uwa ali my faerie za swych przyjació . Kelnozz pok oni si nisko. . Wspomnienia tego.zacz mówi mistrz.powiedzia nowicjusz. . e by y uosobieniem zdrady i z a.Wstr tne miejsce .powali jednego z nich z nóg. . co jego dom. e Drizzt nosi to samo nazwisko.Szlachcic . . . a jego twarz wykrzywia straszliwy grymas. jak szybko w pomieszczeniu zrobi o si cicho. je li b d si oci ga . faerie! . .Mistrz Wiedzy.Nawet w nocy. Dziewi tego Domu Menzoberranzan . . ale udawa . e obróc si nagle przeciwko nam i odepchn nas od siebie.powtórzy zrozpaczonym tonem. wielka kula ognia unosi si w puste niebo. najwi kszy sprawdzian i najwi ksza lekcja w jego dotychczasowym yciu.pytania Zaka. Drizzt odwróci si . czy pozwalaj c grupie przy czy si . mistrz wyj bat i . Teraz nie by o czasu na podobne rozwa ania. przynosz c godziny wiat a ja niejszego ni karz ce czary kap anek Lloth! . rozumiej c co oznacza fakt. Drizzt zobaczy swego brata. .Jestem zaszczycony tw obecno ci . Dinina.Jeste cie drowami . dawniej. . Wokó niego studenci z trudem oddychali.rozleg si za nim g os. Drizzt nie móg uwierzy . e dwóch uczniów szepcze co na boku.Witaj . decyduj c si na drugie rozwi zanie. Ten pokój b dzie wasz sal wyk adow przez pi dziesi t cykli Narbon-del. wyrzynaj c nasze dzieci i starców! Z e faerie ciga y nas be lito ci przez wiat z .

. ludzie.Czuj . które sp dza wicz c z Zaknafeinem. .powiedzia cicho Drizzt. e bro wypada mi z r ki . zaciska pi ci z w ciek o ci. . Pewnej nocy usiad na brzegu ó ka i przysun swój sejmitar do l ni cych oczu.W rzeczy samej . e to i tak lepiej. . podobnie jak inni nowi uczniowie. a ich odpowiedzi by y miecze i strza y! Przerwa .powierzchni. gdzie czujemy pod stopami dudni cy rdze wiata.odpar mistrz. Pierwsze tygodnie w Melee-Magthere przynios y jednak Drizztowi jedno wielkie rozczarowanie. -1 wtedy znale li my nasz bogini ! . by my mogli odp aci naszym wrogom! .wszyscy oni znale li swe miejsce w wywodach Hatch'neta.Powierzchni? . który utrzymywa nad nimi pewn kontrol . Z cz stych bójek mi dzy studentami wnioskowa . e maj wystarczaj co du o wrogów poza sob nawzajem.Jeste my drowami! .Odb dziesz tam wszystkie wiczenia! Nie obawiaj si . by niesubordynacja pozosta a nie ukarana. czego zapragniecie.Mamy lekcj za dwie godziny . którymi nikt ju nie b dzie pomiata .rozleg si og uszaj cy krzyk. uwa aj c. To ona poprowadzi a opiekunki naszej rasy do raju Podmroku.Odpocznij troch . . pod wiadomie szukaj c r koje ci sejmitarów. -Sejmitar jest ci szy.duergary. ale liczne obowi zki poza lekcjami z Hatch'netem . . podnosz c w gór zaci ni t pi .a nawet rasy podziemia . Elfy powierzchni nie by y jedynym celem ataków Hatc fneta.Wy jeste cie drowami. nizio ki i wszystkie inne rasy powierzchni . któr utraci e w czasie lekcji z mistrzem . wiedz c. Hatch'net by mistrzem Wiedzy w Akademii przez ponad dwa stulecia. To ona .przypomnia mu le cy obok Kelnozz.daje nam teraz si i magi . gdzie kamienie pokazuj gor co mocy wiata! Drizzt siedzia w milczeniu.nie dawa y im czasu na odpoczynek. Mieszkali w tych samych koszarach. sprz tanie budynku .krzycza Hatch'net. a jego twarz wykrzywi z o liwy u miech. .Chwa a Paj czej Królowej. przygotowywanie posi ków. Pod koniec pierwszego tygodnia byli na kraw dzi wyczerpania. Krasnoludy. zdobywcami ziem.Kto chcia by wraca do tego upad ego miejsca? Niech faerie je maj ! Niech p on w ogniu lej cym si z nieba! My zaj li my Podmrok. Opiekunki rz dz cych rodzin rozumia y dobrze warto jego wy wiczonego j zyka. . Zawsze jednak przewa aj cym czynnikiem. Tak to by o ka dego dnia. które zapragniecie zamieszka ! .Chwa a Lloth! . dlaczego do owalnej sali nie mo na by o przynosi broni. Drizzt wpad . Drizz t przyjmowa taki stan rzeczy ze stoickim spokojem. które wytwarza y mi dzy uczniami szczególn wi przekonanie. w hipnotyczne konstrukcje przemowy Hatch'neta. My prosili my o pokój. T skni za wiczeniami praktycznymi. bo bieg o . by niemal najbardziej szanowanym m czyzn w Menzoberranzan. ni kiedy s u y swej matce i siostrom jako ksi s u ebny. . by y k amstwa mistrza na temat niebezpiecze stw na powierzchni. gnomy. Kiedy wychodzi codziennie z lekcji. m cz ce godziny w owalnej sali nie pozostawia y uczniom zbyt wiele czasu na poznanie si .Powierzchni? . nie ko cz cy si potok nienawistnej retoryki wymierzonej przeciwko wrogom. w adcami wszystkiego. . co jednak tylko pomaga o Hatch'netowi w osi gni ciu po danych efektów.powtórzy Hatch'net ze miechem.Wielka walka odb dzie si ju za dziesi cykli Narbondel -rzek Kelnozz. przypominaj c sobie d ugie godziny. e ten komentarz wciska s uchaczy jeszcze g biej w sie jego rozumowania. To ona wzi a osierocon ras pod swoj opiek i pomog a nam walczy z wrogami. których aden z uczniów nigdy nawet nie widzia . *** D ugie. z którymi cz sto handlowa y drowy i u boku których cz sto walczy y . e inni czuli si podobnie.s u enie starszym studentom i mistrzom. Hatch'net znowu pozwoli . ch on c ka de s owo wielokrotnie wiczonej przemowy utalentowanego oratora. Drizzt zrozumia . nie wywa ony.rykn .rozleg o si pytanie.

. a potem rozstrzygniemy spraw mi dzy sob .powiedzia krótko. Kelnozz rzuci mu pe ne niedowierzania spojrzenie.og osi Mistrz Hatch'net rankiem pi dziesi tego dnia. e przegra e .zapyta Drizzt. Drizzt nie odpowiedzia .Dru yna? . kiedy Dinin przechadza si po pokoju.Ta cz waszego szkolenia dobiega ko ca .Na chwa Daermon N'a'shezbaernon . do których tak si przyzwyczai y jego d onie. . kiedy Drizzt oderwa wzrok od broni. Nieco pó niej znale li si w do du ej jaskini. Wola tradycyjne zasady walki. . Drizzt podniós je w gór i wykona proste ci cie. Wydawa o si to rozs dne. to przegra e .Walka rozpocznie si .Wybierzcie strategi i znajd cie miejsca. wszed do komnaty.odpowiedzia Kelnozz z chytrym u miechem. na której odbywa y si wielkie walki. który szed przy jego boku.powiedzia do nich mistrz Hatch'net. ile jest wart jego kolega.naciska Kelnozz. .Dlaczego nie ty. . kiedy kto z apa go za rami . Drizzt mia niewiele czasu.W waszej klasie musi by kolejno . . niektórzy si zatrzymywali. by si przyjrze ukszta towaniu terenu. . . Nadszed czas. by si upewni . *** . jakby nie istnia a inna odpowied na to pytanie. skoro ju nie ja . któr w adacie .Wiedzy wkrótce powróci.powiedzia Hatc fnet. prowadz c magiczne elazne pud o wype nione drewnianymi kijami o najró niejszych kszta tach i rozmiarach. ob o onymi mi kkim materia em. kiedy opuszcza Menzoberranzan. Podobnie jak to cz sto bywa o w jego dotychczasowym yciu .Inni cz si w dru yny . Ich waga. Podszed do swego brata.Jakie s zasady? .wyszepta Dinin i ruszy dalej. i w a nie ruszy na poszukiwania. ci ar i wywa enie odpowiada y sejmitarom. by da s dziom mo liwo obserwowania walki z . w których zaczniecie .a tak e jak si obawia równie w przysz o ci musia pogodzi si z panuj cymi tu zasadami. Pami tajcie. Drizzt zdecydowa si znale w ski korytarz. e mo e by tylko jeden zwyci zca . Razem mo emy mie szans .Niektórzy w trójki.Wybierzcie kij najbardziej przypominaj cy bro . . e b dzie walczy jeden na jednego. . kiedy dolicz do stu. Dinin. Dwudziestu pi ciu uczniów ruszy o do akcji.Po to w a nie jest wielka walka. Inny mistrz. nie wiedz c. . by sprawdzi . Ostro zako czone stalaktyty patrzy y na nich z góry. zwyci zca mo e by tylko jeden! Hatch'net i Dinin zebrali studentów przed budynkiem Melee-Magthere i wprowadzili ich do tunelu mi dzy dwoma paj kami stra nikami na ty ach Tier Breche. a oczy Drizzta spocz y na odpowiedniej broni ² dwóch lekko wygi tych kijach o d ugo ci lekko ponad metr.Je li mistrz mówi. .Wygra . . arenie. a poniewa Hatch'net dolicza w a nie do siedemdziesi ciu pi ciu.A zasady pojedynku? . na co przyda y si lekcje z Zakiem.zastanawia si Drizzt. Przez nast pnych dziewi lat rzadko b dziesz wypuszcza t bro z r ki! Drizzt wsun sejmitar z powrotem do pochwy i po o y si na pos aniu. inni biegiem ruszyli w mrok labiryntu.wyja ni Hatc fnet. Drizzt wywin broni raz jeszcze. . Dla ka dego ze studentów by to pierwszy raz. . Wsz dzie w jaskini porozwieszano k adki.odrzek Kel-nozz. Klepn Kelnozza w rami i poprowadzi swego nowego sprzymierze ca do labiryntu. a stalagmity czyni y z pod ogi labirynt pe en dziur pu apek i lepych zau ków.Mistrz powiedzia .zaproponowa Kelnozz.zapyta Drizzt Kelnozza. by rozwa y inne mo liwo ci. .Pokonajmy innych.

Pojawi o si oczekiwane b kitne wiat o. by móc oceni talent m odych uczniów. Ugi nogi w gotowo ci. wszyscy niecierpliwie oczekiwali pierwszych star . .Uciek . Musimy poszuka nowego sza ca. uparty ucze zamachn si na Drizzta.Zosta e pokonany . z którego emanowa o. Dobrze zrobi wybieraj c Drizzta. dochodz c do wniosku. ale na widok le cego ucznia wybuchn miechem. sprzymierzaj c si z Drizztem. by popatrze na lekki krok swego towarzysza. bo Drizzt nie móg uwierzy .Niech zm cz si walk z innymi. odbijaj c w óczni i kieruj c jej czubek ponad ramieniem przeciwnika. zobaczy mistrza dzier cego ró d k . Dla Drizzta by to najprostszy z ataków . . uderzaj c drzewcem broni. . Kilka zgrabnych uników i ci . a wokó jego spalonego cia a tworzy a si na tle zimnego kamienia otoczka gor ca. e wyszkolony student atakuje innego wyszkolonego ucznia w tak prymitywny sposób.powiedzia Drizzt do Kelnozza. co si dzieje. a potem drugim sejmi-tarem. bo chwil pó niej wysoki i agresywny student wpad na ich stanowisko. po jednym krótkim starciu. morderczego ciosu. Kelnozz zatrzyma si na chwil .Sto! .Zosta e pokonany . e napastnik rzeczywi cie wybra t metod ataku. którego Drizzt zostawi za sob . Cierpliwo to nasz sprzymierzeniec! Kelnozz odpr y si . Drizzt zako czy pojedynek podwójnym pchni ciem w klatk piersiow przeciwnika. Napastnik zacisn palce na posiniaczonym nadgarstku. trzymaj c w d oni d ugi kij ukszta towany na podobie stwo w óczni.Upadnij tam. O lepiaj ce uderzenie b yskawicy trafi o go w pier i rzuci o dziesi stóp w ty . Razem wypadli zza zakr tu. ale to by najmniejszy z jego k opotów. ale mistrz powiedzia po prostu -Nie! Wtedy u boku Drizzta znalaz si znowu Kelnozz. a kiedy Drizzt spojrza w miejsce. U amek sekundy pó niej. gdzie stoisz! Ucze rzuci w ciek e spojrzenie Drizztowi i pos usznie po o y si na kamieniach. który rzuci si szybko do ucieczki. Mi kkie. patrz c na wiat o b y-skaj ce z ró d ki mistrza. posy aj c drewniany miecz na pod og .Zosta e pokonany! . Kelnozz ruszy przed siebie. e jest ods oni ty i wytr cony z równowagi. prosto na dwóch przeciwników. Kelnozz ruszy za jednym z nich. Drizzt ruszy na pomoc rannemu.krzykn Hatch'net z wysokiej pó ki.pokaza Drizzt gestami.Chod .Pozwól im do nas przyj . Ucze usun si na pod og wyj c z bólu. a Drizzt stan twarz w twarz z drugim. który obserwowa z k adki ich walk . dzier cym w d oniach miecz i sztylet.powiedzia mistrz do wysokiego ucznia. zanim napastnik zd y si zorientowa . . -Upadnij tam.rozleg si g os mistrza. By o ich tam teraz tuzin. . Drewniane sejmitary wykona y pó obrót.nie b dzie mia adnych szans na zostanie zwyci zc . kiedy jego przeciwnik zaj pozycj obronn . zastosowa wi c odpowiedni blok. gdzie stoisz. prosto na jeden ze stalagmitów. gdzie jeste my. . z zamiarem zadania szybkiego. . Atakuj cy. Twarz Drizzta przeci szeroki u miech pewno ci siebie. ale wiedzia ju . ale Drizzt zatrzyma go w w skim korytarzu mi dzy dwoma stalagmitami. . Drizzt zablokowa cios jednym sejmitarem i ci drugim w nadgarstek przeciwnika.za prosty.zacz . e je li na placu boju zostan tylko oni dwaj . kompletnie zaskoczony tak zaawansowanym odbiciem odkry . e dobrze zrobi .powiedzia jeszcze raz mistrz. jaki prezentowa w a ciciel w óczni. Ruszy wprost na Drizzta. . niebieskie wiat o pojawi o si na twarzy ucznia.co by o mo liwe . Drizzt dotkn jego piersi najpierw jednym. a potem wywijaj c ni . kilka uderze w wewn trzn stron ostrza broni przeciwnika i miecz oraz sztylet znalaz y si po bokach w a ciciela. W ciek y.Je li mistrz mówi. Ich cierpliwo nie by a testowana zbyt d ugo. e . . Wszyscy w okolicy wiedz ju .góry. wykonuj c rutynowe parowania o podobnym stopniu trudno ci. Drizzt przekona si na czas.

jak na twarzach jego przeciwników pojawia si frustracja. odpowiednie w tej sytuacji parowanie. ale Zak nauczy go techniki takiej potyczki. Nast pne starcie nie by o takie atwe. w adaj cy dwoma mieczami. próbuj c znale s owa przeprosin. jak zobaczyli zarówno Drizzt. Drizzt zobaczy Kelnozza zepchni tego seri udanych ataków do defensywy niedaleko od siebie. kto jeszcze nie podniós dzi broni. Jego ruchy by y zgrabne i szybkie. Zgodnie wypu cili bro . spadaj c na Drizzta z ró nych stron. ale wymierzy doskonale! Hatch'net gwizdn cicho. Hatc fnet skin g ow z aprobat .Chod . zmuszaj c go do cofni cia si . . by zastanowi si nad swoim ostatnim ciosem. Potem zmieni kierunek. Zabawmy si troch ! Drizzt s dzi .powtórzy Kelnozz. który ukry si tu. . e jego towarzysz jest troch zbyt butny jak na kogo .przegra e . Jego sejmitary pracowa y niezale nie od siebie. który teraz dorasta do tego tytu u. opad na jedno kolano.mówi dalej Kelnozz. . by pope nili b dy. wykonuj c identyczne pchni cie. Drizzt ruszy na dwóch uzbrojonych w miecze. przy czym ten pierwszy by bardziej ni troch pod wra eniem. po czym pozna . a jednak zachowywa y doskona harmoni . zgodnie z naukami Zaknafeina. kiedy obaj mistrzowie kierowali wiat o na pokonanych. który z pewno ci zako czy by walk na niekorzy Kelnozza. jak i Kelnozz. Nie wiedzia nawet. Drizzt odsun si w bok i wykona ci cie z góry. Trafili na skrzy owanie korytarzy. . Drizzt wykona dolny krzy doskonale. potem drugiego dok adnie w pachwin . Przeciwnicy byli przebiegli i znali si do dobrze. Wtedy przeciwnicy zdublowali swój ruch. którzy stali po jego lewej. Og uszony syn Domu Baenre upad na przeciwleg cian .szepn .Jest dobry! .Bitwa rozgorza a na dobre. by zada pchni cie w plecy. a Kelnozz star si z trzecim. jak wa na jest ta walka i mia nadziej . w którym sta a grupa trzech szlachciców z przywódczych domów. . Z pocz tku broni si tylko. Berg'inyon nie przyniós wstydu swojej rodzinie. .powiedzia kiedy Zak o Drizzcie. a Dinin puch z dumy. nie uzyskuj c nad sob przewagi.krzykn Kelnozz zza oddzielaj cej ich ciany stalagmitów. Odwa ny Berg'inyon wykona wtedy manewr najbardziej chyba znany Drizztowi: podwójne pchni cie dolne. Drizzt nie mia do wiadczenia w walce z wieloma przeciwnikami. a potem wpad w wygodny rytm i pozwoli przeciwnikom si zm czy . maj c przeciwników w jednej linii i zada dwa ciosy praw r k . e wkrótce nadarzy si okazja do zadania ciosu.Obur czny . Drizzt znalaz si mi dzy walcz cymi i odbi atak. Zaatakowa go skomplikowan seri fint i ci . Drizzt poderwa si na nogi. poderwa b yskawicznie na nogi i wyko czy czwartego przeciwnika. zr cznie wyrzucaj c stop miedzy r koje ciami swych broni i wymierzaj c kopniaka w twarz przeciwnika. przy czym ich miecze znajdowa y si w odleg o ci kilkunastu centymetrów od siebie.Pomocy! . Ten przeciwnik. Drizzt zatrzyma si . odpieraj c ka dy atak. chwycili si za zranione miejsca i osun li na kolana. e jego brat sprosta wyzwaniu. Wzruszy ramionami i poszed za nim. Jego sejmitar trafi najpierw jednego. Z pobliskiej k adki obserwowali ich Mistrzowie Hatch'net i Di-nin. odbijaj c oba ostrza sejmitarem trzymanym w lewej r ce. kiedy kierowa wiat o na twarz najnowszej ofiary Drizzta. .wyszepta Hatch'net do Dinina. Drizzt zobaczy . Drizzt rzuci si szczupakiem w szczelin w cianie. Dinin zrozumia . Ich ataki uzupe nia y si . okaza si by najtrudniejszym przeciwnikiem Drizzta jak do tej pory. i obaj z Drizztem ta czyli przez wiele minut. Niezadowolony jak zwykle Drizzt zareagowa pod wp ywem impulsu. e drow tam by .Berg'inyon z Domu Baenre . to przegra e ! .

oznajmi m ody Baenre. . .krzykn Drizzt. a potem spogl daj c na Dinina. kieruj c wiat o na Drizzta.Dobry g upiec.roze mia si Hatch'net. . Czy by tu kto .Wiedzia em. ko cz c j ci ciem w ods oni ty kark Berg'inyona. Dinin skrzy owa ramiona na piersiach.szepn znowu Hatch'net do swego rozpromienionego towarzysza. kiedy b dzie móg pokaza now obron przed podwójnym pchni ciem Zakowi. Uda o mu si spojrze w ty dok adnie na czas. lecz bole nie celnym powiedzeniu Zaknafeina: ÄTak dzia amy!" . ale Drizzt wpad w ni bez wahania.. czuj c kij.G upiec . Drizzt poczu na policzku zimny kamie . ale my la tylko o przesz o ci. Drizzt nie móg powstrzyma u miechu. ju teraz ciesz c si z nast pnej okazji. by zobaczy odchodz cego Kelnozza. e to parowanie nie jest dobre! . Otoczy si kul ciemno ci. które powali o go na kolana.Jestem pokonany . zawsze ch tny do walki na lepo. tylko o sarkastycznym. Drizzt zaatakowa syna Domu Baenre seri ciosów. kogo nie móg by pokona ? Poczu wtedy uderzenie w ty g owy. . Berg'inyon po o y obie bronie na kamieniach i osun si na nie.Jest dobry . Na jego twarzy pojawi o si niebieskie wiat o. a jego twarz l ni a teraz wstydem i gniewem. Oszo omiony Berg'inyon nie potrafi sobie poradzi z maj cym przewag przeciwnikiem. Na ten g os Mistrz Hatch'net rozproszy ciemno .

Posiadanie wy szego miejsca oznacza tylko.pokaza gestami. a ciep o jego r k by o doskonale widoczne dla widz cych w podczerwieni oczu Drizzta. a w najgorszym wypadku by drugi . e wi cej uczniów b dzie chcia o umie ci sztylety w moich plecach.Od pocz tku wiedzia em.Berg'inyon jest dziesi ty. .odpowiedzia Kelnozz w j zyku gestów. jakiego widzia em. Drizzt zada pytanie tak g o no.powiedzia Drizzt Kelnozzowi.odrzek Kelnozz. by s owa Kelnozza pozosta y bez komentarza.Czego nie rozumiesz? . powinien orientowa si w nich lepiej. Jeste najlepszym szermierzem. Mo e gdyby pokona jeszcze kilku. e si k óc .Dlaczego? . szczególnie szlachcic. Powiniene by szcz liwy.Ósmy to nie tak le .warkn g o no Drizzt. e mog em poczeka nieco d u ej. . Pokój wokó nich by czarny. g upi Drizzt nie zaatakuje go za wcze niejszy czyn . . dopóki nie stan em po twojej stronie.zemsta powodowana z o ci nie le a a w jego naturze.szepn Kelnozz. nie móg bowiem uwierzy . . sko czy bym wy ej. Kelnozz spodziewa si tego spotkania.Z ca pewno ci drugi . co musia em zrobi . Ju wcze niej rozpozna naiwno Drizzta. by podobna zdrada mia a miejsce w Akademii.Zrobi em to. .. a ich rozmowy nie s yszeli inni uczniowie. . . wyczerpani walk i nie ko cz cymi si obowi zkami. . a gdyby mistrz us ysza .Nie w rankingu mistrzów . a szybkie ruchy d oni odzwierciedla y jego gniew. móg by wygra .Gdyby my walczyli razem. w chwili kiedy Drizzt pyta go o zasady walki. powinien rozumie . Szelest za drzwiami zmusi Kelnozza do powrotu do j zyka znaków. Teraz.zapyta Drizzt. jakiego widzia em w czasie walki . a jest z domu rz dz cego w Menzoberranzan.Berg'inyon by najlepszym wojownikiem. kiedy tej samej nocy znale li si w barakach. z czego zdawa sobie spraw Kelnozz.Je li o mnie chodzi. Do wiadczony drow wojownik. e jedyn zasad rz dz c jego yciem jest d enie do zwyci stwa. Kelnozz u miechn si twardo. . . . Drizzt pozwoli . e Kelnozz rozejrza si wokó nerwowo. to Berg'inyon mo e zosta kucharzem w jakim podrz dnym domu - .Mia ci jak na widelcu. e nie mia bym z tob szans. Powinni ju spa o tej porze. cho teraz uwa am.13 Cena wygranej Zdradzi e mnie . nie mog c doczeka si odpowiedzi od pewnego siebie mieszczucha z Domu Kenafin. . jak to ustalili my. ni na trzecim miejscu w klasie.odpowiedzia Drizzt. e nikt nie b dzie ci zazdro ci twojej pozycji.. .

mówi dalej Masoj. . by pojedynek mia regu y .Nawet si do niego nie zbli ysz. o jakiej marzysz . ale wypalone lady na cianach pozosta y -jako pami tka po kuli ognia Altona.. jakby nagle urós .Wygra em starcie. dla Domu Do'Urden? .warkn Drizzt. uwa nie zastanawiaj c si nad s owami swego cichego wspólnika.Mo esz wi c poczeka jeszcze kilka . stukaj c niecierpliwie palcami w niewielki stolik stoj cy w najwy szej komnacie jego apartamentów. S owa. Drizzcie Do'Urden i mam wy sz pozycj ! Tylko to si liczy! W gor czkowej dyskusji ich g osy podnios y si za bardzo.Ale nie pokona e . co ujdzie ci na sucho. Zda sobie spraw .odszczekn Kelnozz. . bez rodziny poza Hun'ett. . .Jest dziesi ty. . co móg by przeciwstawi gro bie. .pokaza gestami. co w podczerwieni wygl da o. Drzwi do pokoju otworzy y si na o cie i do pomieszczenia wkroczy mistrz..sapn Drizzt. . e b dzie on pierwszym celem mojej zemsty. którego sylwetka wyra nie odznacza a si na tle niebieskich wiate . .Tak .Ale móg bym pokona ci ka d broni . ci gniesz na siebie gniew Domu Hun'ett. . .zapyta spokojnie. By wyrzutkiem.Czeka em dwie dekady. .nasza matka opiekunka . Opiekunka SiNafay przedstawi ci jako oszusta i morderc i ukarze w ka dy sposób. Powiedz mi o mojej zem cie. e przyj e zaproszenie Opiekunki SiNafay do Domu Hun'ett.Honor wymaga. . podkre laj c nazwisko. w którym rozmawiali. . .Opiekunka SiNafay ma plany.powiedzia Alton..Ja jestem ósmy .. jaki ma do broni.z o y a na moje ramiona obowi zek zaj cia si Drizztem Do'Urden. Opiekunka SiNafay .zapyta Alton. Ostrzegam ci teraz. Ton g osu Altona sta si nie mniej ponury.Wolno ci zrobi wszystko. Kelnozz wzruszy ramionami.Nie skrzywdzisz go .Ósmy w klasie po wielkiej walce .powiedzia Masoj..Dom Do'Urden szczyci si bardzo purpurowookim m odzie cem. które wypowiedzia na koniec Kelnozz wstrz sn y Driz-ztem do g bi. Altonie De-Vir .powiedzia Drizzt. Obaj uczniowie zgodnie po o yli si i zamkn li oczy i usta.przypomnia mu Kelnozz. .ostrzeg Altona. . Je li SiNafay obróci si przeciwko niemu. bym móg przetrwa lata oczekiwania. Wygra em starcie. . Takie przymierze wymaga pos usze stwa.sykn . -Jaki plan ma SiNafay.Je li rozpoczniesz wojn z Domem Do'Urden albo cho by zmusisz ich do obrony jakim czynem nie uzgodnionym z Opiekunk SiNafay.Dobry wynik. . co pozosta o z jego prze artej kwasem uchwy na smuk ym nadgarstku.Przypominam ci.Widzia e go? .wyszepta jeszcze ciszej ni poprzednio -bo pos anie syna Domu Baenre by o zaledwie kilka ó ek od miejsca.Ale kto sta po wszystkim na nogach? .Nie po yje na tyle d ugo.zacz . a ja. e nigdy jej nie by o.odrzek Masoj.Starcie? . Alton opar si na krze le i po o y to.Jest jedna regu a . zdecydowa em wi c. które dadz ci zemst .Zdradzi e mnie.S ysza em o talencie. a w jego g osie zabrzmia o wi cej gniewu ni zazdro ci. .obieca Alton. . . jestem trzeci! .Opiekunka SiNafay.Pewnego dnia otrzyma to miejsce. . Jego mier przyniesie ból zdradliwej Opiekunce Malice! Masoj dostrzeg rodz cy si problem i zdecydowa si zdusi go w zarodku. a ja wykonam jej rozkaz. . by zaj to miejsce! . B d na niego uwa a . . e jego przyja z Kelnozzem dobieg a ko ca . . to wszystko! ..Powinien by pierwszy .Kogo pokaza o niebieskie wiat o ró d ki mistrza? .a by mo e. *** .rzuci Masoj. na jaki pozwoli rada rz dz ca! Alton nie mia niczego. Alton rozkaza m odszym uczniom Sorcere naprawi zniszczenia w pokoju. Kelnozz Kenafin. nie b dzie ju mia sprzymierze ców. .

jak inni mistrzowie chwalili zdolno ci jego m odszego brata. e teraz musi post pi ostro nie. obmy lony doskonale.zapyta wynio le m ody wojownik.Masoj wiedzia . jak widzia . które niemal zawsze dorównywa y . .Po czymy si znowu. przyjacielski u miech. szczególnie w pierwszym roku.Cho by upadek Domu DeVir. Je li Drizzt przyszed do Akademii z wy szym poziomem wyszkolenia ni jego koledzy. Fizyczny trening w Akademii. jakie dawali mistrzowie w obu r kach. Tutaj. tym razem na szczycie klasy? . Pozwoli .zamrucza Masoj. Drizzt odwróci si do niego. eby DeVir je zna . ale rozumiane w kontek cie logiki jego starego mentora.Co ci tak dziwi? . Drizzt nie móg wydusi z siebie s owa.Powiedzmy tylko.by a zdrada pope niana przez drowy. . Tu si doskonali . . z broni w r ku. w jednej trzymaj c pogl dy mistrzów i ich wyk ady. Po b ysku w oczach Altona Masoj pozna . nie pozostawiono adnych ladów. uparcie stara o si z ama Driz-zta. Odwróci si i odszed . Najbardziej zaskakuj ca nadesz a od Kelnozza z Domu Kenafin. celowo ogl daj c si czujnie za siebie. sama by mu o nich opowiedzia a. Drizzt otrzyma wiele propozycji wspó pracy. kochaj c te intrygi poprzedzaj ce wojn . e uda o mu si kupi cierpliwo DeVira. do czaj c do Drizzta w tunelu prowadz cym do jaskini. e nie mo e uciec przed jednym faktem: przez ca e ycie jedyn zdrad . kiedy w nast pnym roku nadszed czas na wielk walk . a w drugiej te same s owa. e najstarszy syn Opiekunki Malice zacz by zaniepokojony. innowacje. gdyby. Cz sto ogl dali go ze zbyt bliskiej odleg o ci! Patrzyli na Drizzta z pal c zazdro ci .. obracaj cych ka d sytuacj tak. jakby byli najlepszymi przyjació mi. *** W Akademii m ody Drizzt zazna wielu rozczarowa . a do momentu. Z pocz tku Dinin s ucha z rosn c dum . pokazuj c potencja . Prawda wydawa a mu si tak dwuznaczna. co uzyska dzi ki zabiciu Nalfeina. kiedy tak wiele elementów spo ecze stwa drowów. dzi ki któremu móg zosta jednym z najlepszych fechmistrzów w Menzoberranzan. M odzi uczniowie sp dzili wi kszo ycia obserwuj c starszych cz onków swych rodzin. Pragmatyzm by zawsze bardzo dobrze wykszta cony u drowów. Dzi ki temu badaniu Drizzt odkry . . e pot ga Domu Do'Urden wzros a i nadal ro nie. Dinin by najstarszym synem Domu Do'Urden. Nauczy si patrze poza przyj te manewry obronne i ofensywne. Wa y lekcje nienawi ci i nieufno ci. e i tak za du o ju powiedzia . Wielu mo nych Men-zoberranzan odetchn oby l ej. który pogr y Drizzta dzi ki zdradzie rok wcze niej. czy kiedy b d mogli stawi czo a wiruj cym sejmitarom. po kilku miesi cach przepa mi dzy nimi tylko si powi kszy a. kiedy stanie si prawdziwym zagro eniem dla wszystkich wielkich domów . elementów. Ka dy z nich docenia warto Drizzta jako sprzymierze ca. tak wi c. Stan przed Drizztem swobodnie.naciska Kelnozz. Drizzt. uwolni si od pyta o prawd . Komplementy sta y si tak cz ste. by teraz drugim synem domu i by mo e mia na oku tytu Dinina. tak trudna do zdefiniowania. których uczyli mistrzowie i tworzy w asne metody.a zwykle nawet przewy sza y . ale gdyby chcia a.i to jak cz sto .. by na tym stan o. próbuj c dotrzyma mu kroku. zastanawiaj c si . by wygl da a na korzystn . Matka nie zabroni a mu mówi Altonowi o przysz ym rozwoju wypadków. ca e godziny pojedynków i wicze w ukrywaniu si bardziej podoba y si m odemu Drizztowi. a na jego twarzy go ci otwarty. o których mówi Zaknafein. Równie koledzy Drizzta nie przegapili jego rosn cego geniuszu w wojennym ta cu. .techniki standardowe. s dz c. Opiera d onie na r koje ciach broni.

Udowodnij swe s owa. . Drizzt wyszed na otwarty teren. .Tego si nauczy em .powiedzia Drizzt. Drizzt. Dzia aj c sam Drizzt musia rozpozna dok adnie sytuacj przed ka d walk . w którym czu si najwygodniej. z rado ci podejmowa wyzwania. uczniu Baenre! . ch opiec by ju w pó obrocie. wyjd i walcz ze mn otwarcie.krzykn syn Domu Baenre wyskakuj c z ukrycia. lecz tylko faktem. . Po dwóch godzinach pozosta o tylko pi ciu wojowników.O to chodzi . . Hatch'net zauwa y BergMnyona skradaj cego si za stalagmitem kilka jardów za Drizztem.W tym roku jeste uwa niejszy. .Wszystko wyja ni si za chwil . Drizzt natychmiast stan nad nim. Berg'inyon zachwia si . Jego s owa nie by y czcz przechwa k . . Drizzt spojrza na niego.Drugie miejsce jest równie zaszczytne . *** Szcz cie odda o Drizztowi sprawiedliwo . Berg'inyonie Baenre.. a ja by bym g upcem. ze swoj reputacj musia by podwójnie ostro ny. Wiedzia . o wietlaj c twarz pokonanego syna Baenre. miejsce.Zatem Do'Urden zostaje mistrzem . pokazuj c swoj pozycj .Jak inaczej móg by wygra ? . e Kelnozz nie przystanie na nic.Nie zapomnia em o twoim podst pie! . na placu boju sta o dwóch ostatnich: Drizzt i Berg'inyon Baenre. jak s dzi . . Potem Hatch'net star z twarzy Dinina pe en dumy u miech. kto mnie zdradzi ? .Je li spotkamy si w walce . któr . ale tym razem Kelnozz nie poszed za nim. którego u yli jako bastionu rok wcze niej i zako czy walk pierwsz kombinacj ciosów.Najstarsi synowie powinni uwa a na drugich synów o takich umiej tno ciach. przyk adaj c mu czubek sejmitara do karku. A teraz twój brat stoi na otwartej przestrzeni. e ten przesta by pewnym swych ruchów. bowiem koledzy z roku mogli chcie zako czy jego udzia w walce wcze niej.stwierdzi Mistrz Hatch'net. .Walczmy otwarcie i honorowo! Obserwuj cy wszystko z k adki Dinin pokr ci g ow z niedowierzaniem. by upewni si . Drizztowi uda o si jako powstrzyma d o . cho naprawd chcia z ca ej si y wbi w ebra Kelnozza drewniany sejmitar. .to tylko jako wrogowie.spiera si Kelnozz.stwierdzi Kelnozz. . a liczba studentów zacz a si zmniejsza . . .Je li naprawd zas ugujesz na pierwsze miejsce.sykn . który przeci gn tam Drizzt i upad p asko na twarz.W otwartej walce mnie nie pokonasz.Likwiduje ca sw przewag .Jako lepszy szermierz przestraszy Berg'inyona i sprawi . albo nigdy ich nie wypowiadaj! Kiedy za Drizztem rozleg si oczekiwany d wi k. e w zakamarkach labiryntu nie kryj si sprzymierze cy jego przeciwnika. który Kelnozz przyj równie atwo jak Drizzt.Jak mog sprzymierzy si z kim . stoj cy u boku najstarszego syna Domu Do'Urden. próbuj c takiego manewru po raz kolejny! .powiedzia ch odno .Ci gle g upiec .odpowiedzia ponuro. a po nast pnych dwóch godzinach zabawy w kotka i myszk . . poza absolutnym zwyci stwem. Drizzt znalaz Kelnozza w tym samym korytarzu. . posiada . .Walka to wi cej ni szermierka! . . a w jego oczach wida by o rado z przewagi.Boisz si ? . bowiem jego pierwszym przeciwnikiem. Odszed po raz drugi.krzykn Drizzt w ciemno . zaczepiaj c nog o drut. To by a arena Drizzta. pierwsz ofiar nie by nikt inny jak jego by y partner.zawo a . .wymamrota Dinin. wybieraj c uwa nie drog .Wychod . . zanim si w ni zaanga owa .stwierdzi Hatch'net. Potem Drizzt ruszy w cienie.

e mo e ignorowa wiele z niesprawiedliwo ci. ucz c si podstawowych zasad w adania magi . których nie móg zby machni ciem r ki. Dla Drizzta Akademia sta a si osobistym wyzwaniem. a kap anki musia y poczeka a do czterdziestki. . wyl garni g odu w adzy. Jako wojownik mia sp dzi w Akademii dziesi lat.najm odsi uczniowie wiczyli najci ej . Akademia by a miejscem nieustaj cej ambicji i zdrady. a nast pne sze . które mog yby zatru mu serce. Drizzt obieca sobie. bardziej ni wszystko inne w Menzoberranzan. by bardzo zadowolony ze swych rosn cych umiej tno ci. czyli nie tak d ugo w porównaniu do trzydziestu lat studiów czarodziejów w Sorcere lub pi dziesi ciu lat szkolenia kap anek w Arach-Tinilith. Ich te pokona . M odzi wojownicy sp dzali pe ne dwa lata na nauce taktyki walki w grupie. wpajano im idea y tak bliskie sercu Paj czej Królowej. a kolejne trzy lata po wi cali na stosowanie tej taktyki w walce u boku oraz przeciwko czarodziejom i kap ankom. a obowi zków mia z up ywem lat coraz mniej . jedyn rzecz . Akademia. Sejmitary zosta y jego jedynymi przyjació mi. pod kierunkiem kap anek z Arach-Tinilith. nie mo na by o zmieni jego miejsca jako ucznia. Wewn trz tych stworzonych przez siebie adamantytowych cian Drizzt odkry . Przez wszystkie te lata uczniów poddawano indoktrynacji. k amstwa o nienawi ci. wiczy w ka dej wolnej chwili.dzi ki czemu móg po wi ca wi cej czasu samokszta ceniu. Pó niej jednak lekcje stawa y si trudniejsze. kiedy rzeczywisto zacz a napiera na niego mocniej. by a ci le zhierarchizowana. Pierwsze sze miesi cy sp dzali oni w Sorcere. Podczas gdy wojownicy rozpoczynali szkolenie w wieku dwudziestu lat. a cho Drizzt narusza t hierarchi swymi umiej tno ciami. a tak e rok pó niej. Wygra wielk walk równie na trzecim roku. Pierwsze cztery lata w Melee-Magthere po wi cano walce jeden na jednego oraz pos ugiwaniu si broni . czarodzieje mogli zacz studia w wieku lat dwudziestu pi ciu. e nikt w klasie Drizzta nigdy go nie pokona i rok pó niej wyznaczyli go do wielkiej walki z uczniami o trzy lata od niego starszymi. które utrzymywa y spo ecze stwo drowów w stanie kontrolowanego chaosu.*** Cho Drizzt nie czu dumy ze swego zwyci stwa w drugim roku. pomimo e zawi zano przeciwko niemu wiele spisków. Jednak w miar up ywu lat. jakiej odwa y si zaufa . Ostami rok w Akademii poszerza wykszta cenie wojowników. któr widzia wokó siebie i e w jaki sposób potrafi oddzieli j od s ów. Uwielbia taniec ostrzy i harmonie ruchów. preludium do uko czenia szko y. który okre la ca e ycie drowów. Dla mistrzów sta o si oczywiste. Drizzt coraz cz ciej znajdowa si w sytuacjach. Mistrzowie nie mieli Driz-ztowi wiele do pokazania po szkoleniu i naukach. e przetrwa to nie zmieniony. prywatn klas wewn trz nieprzeniknionej zas ony z sejmitarów. które odebra u Za-knafeina.

a mo e d wi czenie kamieni w jaskini. e w labiryncie s inne istoty. a trzeci umar z przyczyn naturalnych . uczonymi dzia ania w ka dym z mo liwych krajobrazów Pod-mroku i znaj cymi zachowania wszystkich wrogów. U ich pasów nie wisia y ju patyki. Dzie po dniu Drizzt i inni starali si utrzyma sta gotowo . W innym pobliskim tunelu Berg'inyon Baenre. by zaufa swoim instynktom i nie by zaskoczony. Nawet on dostarczy rozrywki tylko na krótk chwil . drugi zosta zabity na arenie w czasie wicze . szeroki tylko na tyle. Byli studentami dziewi tego roku. owc jaskiniowego. niczym szepcz cy wiatr. Czasami tunel zamyka si wokó nich.14 Nale ny szacunek Cicho szli tunelem wij cym si . które mówi y pod wiadomie Drizztowi. e owe Ä wiczebne patrole" mog doprowadzi do spotkania z prawdziwymi. ostatniego w Melee-Magthere i wiczyli poza Menzoberranzan równie cz sto jak na terenie miasta.sztylet w sercu naturalnie powoduje mier . który zajmowa w klasie drugie miejsce. ka dy krok stawiaj c ostro nie i po ka dym zatrzymuj c si w nas uchiwaniu. . kiedy w korytarzu przed nim zal ni o ciep o cia a. jakich mogliby napotka . subtelne wibracje.mieszka ca Podmro-ku. by si zatrzyma . Jednego odes ano . Przez trzy miesi ce wicze grupa napotka a tylko jednego potwora. Patrole wiczebne . Byli drowami wojownikami. a Mistrz Hatch'net i dziesi ciu innych sz o za nim w odpowiednim szyku. bowiem uciek mi dzy ska y. a do tego wrogimi potworami. teraz by y tam adamantytowe ostrza. podobnego do kraba . Drizzt.za nieudan prób zabójstwa wy szego rang studenta. Tego dnia Drizzt czu si inaczej. doskonale wykute i miertelnie ostre. Tak czy inaczej Drizzt wiedzia wystarczaj co du o.i nast pnie stracono . cho ostrzega uczniów. a praktycznych wicze w ogóle. a potem b yskawicznie wspi si na pó k ponad wej ciem do bocznego tunelu. Pokaza reszcie patrolu. prowadzi grup . Z dwudziestu pi ciu uczniów pozosta o tylko dwudziestu dwóch. zanim patrol drowów zd y si do niego zbli y .tak nazywa te wiczenia Mistrz Hatch'net. Mo e to by o co w g osie Mistrza Hatch'neta. znajduj cy si na pierwszym miejscu w swojej klasie. prowadzi Mistrza Dinina i pozosta cz klasy na podobne wiczenia. Innymi razy znajdowali si w wielkich jaskiniach. by móg si przez niego przecisn jeden mroczny elf. których ciany i sufity pozostawa y poza zasi giem ich wzroku.

lecz szcz kanie wyczekuj cych potworów i st umione krzyki dziecka. dwie przyci ni te do cian i strzeg ce korytarza. pop kanej ciany.Prosz o wybaczenie. ale Hatch'net ode-gna ich gro nym spojrzeniem i rozkaza Drizztowi rozmieszczenie ich na pozycjach obronnych. a oddzia ustawi si w szyku bojowym.Kiedy intruz wszed do g ównego tunelu. kiedy rozpozna w ofierze innego ucznia drowa. jak szybko ucze nauczy si odró nia prawdziwy d wi k od echa. Je li inni cz onkowie grupy zobacz . Nie s ysza teraz echa. To te . na jakie chcia yby wygl da . e po plecach przesz y mu ciarki. G o ny trzask. a kiedy rozbrzmia znowu. e po tunelach poza Menzoberranzan mo na chodzi tylko jako cz onek patrolu! . Hatch'net zorganizowa patrol w grup po cigow . które temperatur bardzo przypomina y otaczaj ce kamienie.i wbi w ni ostrze.Ksi niczka Domu Baenre! . Drizzt wypad zza zakr tu i pobieg wzd u prostej. Hatch'net pozwoli Drizztowi prowadzi i by szczerze zaskoczony.Zgin o dziecko . .Co ty tu robisz? .przypomnia wszystkim . cz sto u ywan przez drowy bro pierwszego uderzenia. Drizzt nigdy nie widzia tych bestii.pokaza Hatch'net swoim o nierzom. Drizzt ruszy biegiem. dlaczego mistrz nagle przeszed na j zyk gestów. Drizzt natychmiast przekaza wiadomo innym i po chwili wszyscy le eli w absolutnej ciszy. Kiedy prze lizn si za ostatni z zakr tów. odpowiedzia na jego pytanie. Krzyk sprawi . a zimny metal szabel wyznacza mu drog . Do takiej w a nie sytuacji przygotowywali si przez ostatnie dziesi lat i tylko spocone d onie pokazywa y. Krok Drizzta sta si pewniejszy.Hakowe poczwary! .Ksi niczka z Domu Baenre! W tunelach widziano potwory! . ale odbijaj c si echem od cian tunelu by y dla m odych drowów nieco myl ce. .Przynosz wie ci o alarmie. Zobaczy pi wielkich bestii. Hakowe poczwary polowa y u ywaj c zmys u s uchu czulszego ni jakiejkolwiek innej istoty w Podmroku. Wtem pojedynczy d wi k zatrzyma wszystkich w miejscu. . e je li je s yszy.b aga student. niczym odg os uderzaj cych o siebie kamieni. Wszyscy cz onkowie patrolu t oczyli si wokó . docieraj c do cia a. .kontynuowa ucze . . Trzaski rozbrzmiewa y teraz wyra niej. Hatch'net od o y kusz i wyj smuk y miecz. a reszta uczniów wyci gn a si za nimi w szereg. ale rozwa a tak e korzy ci p yn ce z post powania ch opca.zapyta Mistrz Hatch'net. . zaraz znalaz si na ziemi z dwoma sejmitarami przystawionymi do karku. otaczaj cy patrol szale czym ha asem. w jego lawendowych oczach zap on y ponure ognie.pokaza na pistoletow kusz i za o on na ni zatrut strza k . ale Drizzt nie czeka .Jakie potwory? .przedmiotem.Trzeba znale szczelin w pancerzu tych istot . Nie chcia straci tak utalentowanego ucznia jak Drizzt. . e biegnie ona prz ca d ugo ez korytarza. Mistrzu .pokaza Hatch'net Drizztowi.Wiesz. Wspi si na pó k wisz c dziesi stóp nad pod og . b dzie to lekcja. cho wielu cz onków patrolu rozgl da o si niespokojnie. .Poklepa Driz-zta po ramieniu i ruszyli razem przed siebie. d wi k zag uszaj cy trzaski i odbijaj cy si wsz dzie echem.zapyta Hatch'net. To by krzyk dziecka. niepewnych jak daleko i po której stronie znajduje si zagro enie. Jego czu e uszy wy apa y kroki patrolu gdzie za nim. z trudem odró ni ciep o potworów i ich pancerzy. . a on wiedzia . Drizzt opanowa nerwy i poczo ga si dalej pó k . s ysz je równie hakowe poczwary.pokaza Hatch'net Drizztowi. .Czar ciemno ci nie powstrzyma hakowych poczwar . wykorzystuj c wszelkie posiadane . maj c nadziej . Drizzt cofn si natychmiast. e drowy nie s tak spokojne. jak najlepszy z nich ginie wykazuj c si g upot . ale wiedzia o nich wystarczaj co du o. któr niepr dko zapomn . by zrozumie . Mistrz zacz wydawa rozkazy. a trzy pozosta e ci ni te w lepej uliczce i bawi ce si jakim .p acz cym . Drizzt nie potrafi zrezygnowa z pasji i po piechu.

dok adnie tak. e ma przewag nad tym jednym. blokuj c mu drog ucieczki. uderzaj c raz za razem w pancerz. Drizzt wiedzia . ale jej pancerna skorupa by a zbyt sztywna. ale Hatch'net i inni najwyra niej nie potrafili prze ama oporu stra ników i powstrzyma dwóch pozosta ych poczwar przed atakiem na jego plecy. Potem jak sparali owany patrzy . by Drizzt zmieni pozycj i zaj postaw defensywn . e uda mu si przemkn obok nich i wykra dziecko. mia za to nadziej . Drizzt wiedzia .Nie! . Hakowa poczwara stara a si rozpaczliwe kontratakowa . Bestia by a dwukrotnie wy sza od Drizzta. W jego stron ruszy a tylko jedna hakowa poczwara. próbuj c wyrwa sejmitary. Potwór zapomnia o dziecku. Ch opak rzuci si naprzód. Nie czeka na to. Przygniót Drizzta do ciany. jak chcia tego Drizzt. zmuszaj c Drizzta do dzia ania. Drizzt po o y ostrze jednego sejmitara na ostrzu drugiego. obracaj c si zranionymi plecami do ciany. który w ciekle przekr ci ostrza w ciele przeciwnika. e dziecko yje. Urywany szloch powiedzia Drizztowi. W korytarzu ju walczono. przeturla po pod odze i stan na nogi.Stra nicy! . l duj c niczym rozmazana plama u boku trzeciej istoty. Hakowa poczwara cofn a si . W oczach Drizzta determinacja zmieni a si we w ciek o .krzykn Drizzt. jak poczwara k adzie kres krzykom dziecka.krzykn ostrzegawczo. prawdopodobnie ratuj c ycie pierwszej czwórce z grupy. ale robi c to. przewracaj c na ziemi . rozrywaj c piwa/wi i za-chlapuj c je krwi . Ruszy naprzód. je li nie okaza oby si to konieczne. wbi sobie sejmitary w brzuch. . By drowem wojownikiem. Ci ki pazur rozora ramiona Drizzta. Uwaga Drizzta szybko zwróci a si na ranne dziecko. Rozs dek nakazywa . ale uderzenie potwora rzuci o go na plecy. kiedy sejmitary zacz y uderza w jego dziób. wbijaj c si w mi kkie cia o i mózg potwora. e pozosta e dwa b dzie mia nied ugo na plecach. le c u stóp jednego z potworów. Widz c niewielkie p kni cie na pancerzu istoty. opad mi dzy jego pot ne nogi i podci go. Drizzt rozszyfrowa jej plan i nie próbowa nawet zej jej z drogi. krytycznej chwili Drizzt nie mia czasu my le o takich szczegó ach. k uj cymi ruchami sejmitarów. o nierzem wytrenowanym i wyposa onym do walki. Stoj ca w pobli u hakowa poczwara rzuci a si na niego. druga podnosi a w a nie dziecko. By a ca kowicie opancerzona i uzbrojona w pot ne pazurzaste apy oraz d ugi i mocny dziób. Trzy takie potwory sta y mi dzy Drizztem i dzieckiem. i jej ycie dobiega ko ca. Potem z czy r koje ci. kiedy jedna z hakowych poczwar podnios a sw ci k . Jego obawa o dziecko by a wi ksza ni strach przed niebezpiecze stwem. by przej obok stra ników. Zobaczy wtedy ksi niczk . zaskoczona furi napastnika i nie mog c nad y za rozmazanymi. ale nie uda o jej si uciec od furii Drizzta Do'Urden. Dwie z hakowych poczwar ruszy y w stron pó ki. by je zmia d y . Wtedy patrol wypad zza zakr tu. a dziecko by samotne i bezbronne. chc c rozgnie go o cian . Ze lizn si z pó ki i stan z boku potwora. Kiedy uderzy w niego czterystukilowy potwór. W tej straszliwej. Jednak kolejny rozpaczliwy krzyk dziecka zabi w Drizzcie zdrowy rozs dek. rozpaczliwie szukaj c szczeliny. e nawet g upia hakowa poczwara zda a sobie spraw . tworz c z nich charakterystyczne ÄV" i wbi je w ty czaszki potwora z ca si . Drizzt skrzy owa r koje ci broni i wbi sejmita-ry w szczelin pancerza. jak dysponowa .umiej tno ci krycia si . pazurzast ap . a nast pnie odepchn si od . do tego co najmniej pi ciokrotnie ci sza. Istota odskoczy a. e jego sytuacja jest bardziej jeszcze desperacka. nawet jego pancerz nie móg ochroni go przed adamantytowymi ostrzami. ale zdawa sobie równie spraw . Zamiast tego odwróci swe sejmitary i opar je r koje ciami o cian nad swymi ramionami. . W ciek o zap on a w jego oczach tak wyra nie. Po chwili sta ju na potworze i w ciekle k u go oboma sejmitarami. Wsta i przeskoczy nad nimi. by potwór móg si zgi w pasie. Drizzt nie mia zamiaru walczy z potworami.

powiedzia z wyra n ulg . .Wszyscy chcieli my je uratowa ! . Uda o mu si uwolni jedno z ostrzy i trzymaj c je w d oni natar na potwora od ty u. ale tak e to nie mia o adnego wp ywu na jego dzia anie. . zauwa aj c oboj tno i spokój wi kszo ci swych towarzyszy.Ale z jakiego domu? Mistrz Hatch'net pochyli si nad male kim cia em i zdj z jego karku sakiewk .odparowa Hatch'net. id c t sam pó k . Hakowa poczwara odwróci a si od Drizzta dok adnie w chwili.Dobra walka . . Znalaz szy si mi dzy trzema drowami. Trzecia hakowa poczwara sta a teraz nad nim. Drizzt zignorowa pieczenie pleców i swoje pop kane bez w tpienia ebra. ale Drizzt nie znalaz w tym pocieszenia. tak rzadko widywanych w okolicach Menzober-ranzan.wyj ka Drizzt. przewracaj c potwora na plecy.Przyj szyk i wracamy . kiedy pojawili si dwaj wojownicy.Potem spojrza na Drizzta.Jego krew jest na twoich r kach! .Chcia em uratowa dziecko .Do diab a z twoim ostrze eniem . by zobaczy .Odszed e bez rozkazu! Zignorowa e przyj te metody prowadzenia bitwy! Wprowadzi e nas tu na lepo! Spójrz na cia o swego martwego kolegi! .Wiedzia e . zatrzymuj c go w miejscu. . Inny ucze potwierdzi spostrze enia Berg'inyona. .Wszyscy si dzi dzielnie spisali cie. walcz c przeciwko stra nikom. Wtedy przyby drugi patrol.sykn Hatch'net. a mroczne elfy biega y wsz dzie. .Hatch'net szala . -Ksi niczka Domu Barrison'derarmgo .Nie z mojego domu .Bachor si zgubi .Poza tob ! . Dwaj wrogowie Drizzta nie yli. .krzykn mistrz. rzucaj c pust sakiewk na ziemi i wk adaj c jej zawarto do kieszeni. hakowa poczwara poleg a w ci gu kilku sekund. . e korytarze roi y si od prawdziwych patroli do wiadczonych wojowników. które dzisiaj wykonali cie.doda szybko Dinin. e powali e dwie bestie i pomog e przy trzeciej. . Wysypa jej zawarto na d o . mru c oczy.Tylko jedna ofiara. Korytarz zosta wreszcie oczyszczony.stwierdzi . co jest za zakr tem tunelu .ciany wspomagany si swego gniewu. kiedy po chwili przyjrza si zw okom dok adniej. Potem roze mia si . ale narazi e reszt z nas swoj g upi brawur ! . której wcze niej u y Drizzt. wskazuj c na martwego ucznia w korytarzu. a Dinin i Berg'inyon wpadli w lep uliczk .powiedzia spokojnie Drizzt. Mistrz Hatch'net zignorowa go. czarodziejów. Drizzt nie by tego taki pewien. Ma o prawdopodobne. czy to naprawd jego m odsza siostra. podobnie jeden ze stra ników w korytarzu. . .wykrzykn . kiedy rozpaczliwie próbowa wyrwa bro z cia a ofiary. pokazuj c wszystkim emblemat jakiego ni szego domu.Nam mówiono. Oddech mia teraz urywany.Nie mog zignorowa faktu. .powiedzia inny ucze .Ostrzeg em o stra nikach .spiera si Drizzt.powieo!zia innym. Drizzt przygl da si temu z ciekawo ci . bior c pod uwag fakt. . .Nawet nie ksi niczka! . Stracili tylko jednego ucznia. . a nawet kap anek. Wracajcie do Menzoberranzan dumni z zadania. Co dziecko robi oby samotnie w tych korytarzach? Jaki to dziwny zbieg okoliczno ci.Ch opiec! . Drizzt nie przegapi tej rozbie no ci. sta a si materia em treningowym dla Äpatrolu wiczebnego". . . . . Berg'inyon Baenre przecisn si do przodu.Bez znaczenia.zauwa y jeden z uczniów z patrolu Dinina patrz c na cia o dziecka. e z Domu Baenre .roze mia si . e grupa hakowych poczwar. sprawdzaj c dok adnie lepy zau ek. Drizzt trzasn ostrzami swych sejmitarów w ge cie protestu. Drizzt musia ratowa si ucieczk . .

ale Drizzt zablokowa go przedramieniem. .odrzek a Vierna. e je li nie zrealizuje swojej gro by i pozwoli. .W Akademii i w rodzinie. Drizzt sta tylko w ciszy i pozwoli .Naucz si . nie b dzie si ju musia obawia o swoj pozycj w rodzinie. Drugi Synu .Dziecko by o przyn t . Dwie hakowe poczwary! Nawet Zaknafeinowi z trudem przysz oby takie zwyci stwo. .Dinin cofn si o krok.zauwa y . Odwróci si i zobaczy Dinina.bo nie opowiem Opiekunce Malice o waszej g upocie. Yiern . Vierna i Dinin wymienili u miechy. -Albo wytn ci j zyk. Dinin zada kolejny cios.roze mia a si Vierna.To tylko plotki .Niecny? .Dokonanej przez któr rodzin ? .powiedzia .warkn m odszy Do'Urden. wyci gaj c swe sejmitary. e mówi prawd . . . . jak sadz . .Mówi si o zem cie na naszym domu.Ale plotek nale y s ucha ! . . On równie by mistrzem w Akademii.powiedzia a Vierna . móg by zapewni Drizztowi przewag psychiczn w ich przysz ych zmaganiach.Jaka kara mog aby na nas za to spa ? Vierna wzruszy a ramionami.powiedzia Drizzt. gdy plotki s niejasne. której od dawna si spodziewa po drugim synu.Nie mów ju ani s owa . . .powiedzia Dinin.sykn Drizzt w twarz Dinina.powiedzia . jak wymierzy niepokornemu bratu.Od ó cie bro . . -1 za co? .By ostrzec mych braci . otwarcie gro c Drizztowi.Wiemy niewiele.Dom Do'Urden nie mo e sobie pozwoli na wewn trzne spory! Zdaj c sobie spraw . niemal zwalaj c go z nóg. kiedy zosta sam na sam z Dininem w jego pokoju. . . . . Dinin wiedzia równie . Je li zaatakuje i wygra.zapyta Dinin. e je li zaatakujesz. e uda o mu si wypl ta z niezr cznej sytuacji.. gdzie jest twoje miejsce. Odpowiedzi Dinina by o mocne uderzenie w policzek. co rzuca fa szywe oskar enia. by Drizzt go upokorzy . .sykn a.Wiedz jednak. zaniepokojony obecno ci siostry. Bracia ujrzeli w nich ich siostr .wyja ni a cicho. .zapyta starszy syn. Drizzt post pi podobnie.Oskar ono nas o niecny uczynek? . Z pewno ci nikt. .odpowiedzia Dinin.Nasza rodzina musi odnale tego. e Dinin mia teraz w r kach miecz i sztylet. . Ale Dinin widzia swego brata w czasie walki. eby cie w nadchodz cych miesi cach trzymali gard szczególnie wysoko. .Z jakiego powodu pojawi a si nie zapowiedziana w Melee-Magthere? .Uwa ajcie si za szcz liwców . .g os dobieg od strony drzwi. Vierna rozejrza a si po korytarzu i zamkn a za sob drzwi. *** . . . .Co si tu dzieje? .Wiedzia e o tym od pocz tku. Nie by aby askawa. za to r cz .Uderzenie w ran na plecach przeszy o cia o Drizzta potwornym bólem. Chcia am was jednak ostrzec.Po wi cili je na potrzeby treningu . b d si broni .Za wyeliminowanie Domu DeVir.. . by mo e nawet prowokuj c zdrad . zas ugiwa na szacunek.powiedzia a.Je li w rodzinie jest podobnie. . .Do Dziewi ciu Piekie z Akademi ! . nie b dzie mia a nic przeciwko karze.Nie chc z tob walczy . . bracie . Dinin dobrze si zastanowi nad swym nast pnym ruchem.Dom DeVir upad wiele lat temu .zapyta Drizzt.ostrzeg Dinin szorstkim szeptem. Dinin pos usz nie od o y miecz. by pozosta a dwójka doko czy a rozmow . Wyjdzie st d tylko jeden z nas. nawet Opiekunka Malice. Drizzt odskoczy . i nawet b d c m czyzn . mistrzyni w Arach-Tinilith.Wiesz.

.. Tysi c ró nych pyta przelecia o Drizztowi przez g ow .wyszepta Drizzt.sapn Drizzt. .Dokonano tego bezb dnie. nie mog c uwierzy w asnym uszom. ale mia zawsze nadziej . . -Oczywi cie.wyja ni a Yiema.odpowiedzia Dinin. wybili my inn rodzin ? . Drizzt zatoczy si .rzuci Dinin. .roze mia si Dinin.Uwa aj na s owa.O czym wy mówicie? .Tak mia o by z tob .Mog teraz o tym mówi . . w nocy. kiedy si urodzi e . Yiema odwróci a si na pi cie i wysz a z pokoju. w Akademii i w rodzinie.Pójd ju . .Do ostatniego dziecka . nie czuj c si obra ony.Zawdzi czasz mu ycie. Oczywi cie Drizzt wiedzia o takich bitwach.Okazuj szacunek swemu bratu! . oczywi cie .odrzek a Vierna.Ostrzegam was obu .. e fechmistrz dzia a zawsze z konieczno ci.Dom DeVir zako czy swe istnienie. Zacz a go ogarnia panika. który skin g ow . Drizzt prawie zwymiotowa .skarci a go Vierna. pyta . .aden wiadek nie zosta przy yciu.pyta Drizzt. Ofiara? Morderstwo? Zniszczenie rodziny. ale Drizzt przyjmowa . nasza rodzina.Mia e by trzecim synem w rodzinie .przypomnia a mu Vierna. . . . e wiem.powiedzia Dinin ze miechem.Co zrobi Dinin? . kiedy Dom Do'Urden walczy z Domem DeVir.Wbi miecz w plecy Nalfeina . O Nalfeinie wiedzia jedynie to. kiedy ci ode l ! . Szczególnie jedno p on o mu teraz przed oczami. . .Wyci gn bro przeciwko Dininowi! Zawdzi czasz mu swe ycie! . nie mog c pogodzi si z najnowszymi wiadomo ciami. e Zak zabija ju drowy. . Wiedzia . . Mój czyn nie wystawi rodziny na niebezpiecze stwo.Tej nocy.Byli my tamtej nocy po czeni . jakby pod oga unosi a si . ci gni cie na siebie gniew swoich sióstr i Opiekunki Malice .Bitwa przeciwko DeVir zosta a wygrana .wyja ni Dinin . zabija kap anki Lloth.odpar Drizzt. .zapyta . . na które musia znale odpowiedzi.kontynuowa a Vierna.pochwali a si Yiema.. e zosta zabity przez innego drowa. .Zaknafein wietnie si odnajduje w tej roli.W czasie studiów w Arach-Tinilith dowiesz si . boj c si us ysze odpowied . . Drizzcie Do'Urden.zapyta Drizzt. .O czym wy mówicie? . nawet dzieci? O czym oni mówili? ..Dom Do'Urden? . gdzie twoje miejsce. .Trzecim yj cym synem.Pójdziesz. . e trzeci synowie s zwykle po wi cani Lloth . by go . W nocy.Powiniene okazywa swemu bratu wi cej szacunku .rozkaza a Vierna. Wydarzy o si to zbyt dawno temu.Jeden z najlepszych najazdów historii . krzy uj c dumnie ramiona na piersiach. chc c schowa si w jakim ciemnym k cie. e jej gro ba by a wystarczaj ca.Wyraz twarzy Drizzta wiele mówi o jego dezorientacji. . w samoobronie.S ysza em o moim bracie Nal. . rzucaj c Yiemie zaciekawione spojrzenie. .czterech wysokich kap anek. .imi ugrz z o Drizztowi w gardle. e jego rodzina jest ponad takie mordercze dzia ania. patrz c na Drizzta i ami c zadowolenie Dinina.u miechn a si Vierna do Dinina.powiedzia a spokojnie Vierna. Doskona y atak..Ale Dom DeVir ju nie istnieje .szepn a. Je li który z was zaatakuje drugiego. kiedy si urodzi e .W kaplicy Domu DeVir. . .Pami taj. -Pewna. Dinin awansowa na miejsce najstarszego syna -rzuci a bratu chytre spojrzenie.To. . dzi kuj bardzo. .ostrzeg go Dinin. Czu si tak. . kiedy zacz wszystko rozumie .Gdzie by tamtej nocy Zaknafein? . W oczach Menzoberranzan to si nigdy nie sta o. Drizzta ogarn a kolejna fala obrzydzenia.Dom Do'Urden mo e znale si w stanie wojny. Drugi Synu . . .Wiesz o tym? . by mo na by o w jakikolwiek sposób kara Dinina.Tak jak ty pami ta e o swoim i Nalfeina? .

panuj c ju nad sob -akceptowa rzeczywisto . bardzo zabola a m odszego drowa.Wszystkimi dost pnymi rodkami .stwierdzi Drizzt. Dinin chcia jego mierci.To si nigdy nie sta o.odpowiedzia Dinin ze z ym miechem.odparowa Drizzt. by obróci przeciwko niemu kobiety rodziny. w jakiej yjesz. . e tak si stanie.Jeste my drowami wojownikami! . . . cho teraz nie by o ju w ciek o ci w jego zrezygnowanym g osie. teraz to zrozumia .Musisz si nauczy . która sankcjonuje takie niszczycielskie i zdradzieckie czyny. Drizzt rozumia równie . e je li da swemu bratu pretekst. . by prze y . by usz o wam to p azem.Jak to zrobili cie w noc moich narodzin .rozumowa Drizzt. Chcia mówi dalej.po kn i niemal mia nadziej .yjemy w trudnym wiecie .Czy naszymi wrogami s elfy drowy? . mówi o Paj czej Królowej i niemoralnej religii. Odpowied Dinina. -Robimy co konieczne. Musisz nauczy si rozpoznawa swych wrogów i niszczy ich. .powiedzia Dinin.oznajmi twardo Dinin.powiedzia Dinin. .Jak prawdziwy wojownik! .Takim go czynimy . cho oczekiwana. Powstrzyma si jednak. . . Dinin z niego skorzysta. -Byli cie wystarczaj co sprytni. .

Masoj . tu za kap ankami Lloth. czarodzieje cieszyli si wysok pozycj w spo ecze stwie. ale kiedy si do nich podesz o.Masoj Hun'ett z Domu Hun'ett. Magia to prawdziwa moc naszego ludu! Drizzt przyj te s owa bez komentarza.Czarodzieje studiuj trzydzie ci lat.odrzek Drizzt. . To w ko cu czarodzieje rozpalali Narbondel. . które chwali m ody mag. nieco zawstydzony. jak j nazywamy. pomaga o Drizztowi wygra wszystkie jego walki. Masoju Hun'ett . zanim w ogóle uzna si ich za zdolnych do uprawiania tej sztuki.ci gn mag. Drizzt dowiedzia si ju ca kiem sporo o magii od Zaknafeina.Ten talent nie na wiele ci si tu przyda . Atrybuty fizyczne odgrywa y niewielk rol w stylu walki Drizzta. jakiej nigdy nie widzia e ! . .Witaj zatem. rozpoczynam trzydziesty i ostatni rok studiów. -Mam przeszkoli ci w sztukach magii.Wiem.. . To sprawdzian twego umys u i serca. bowiem wojownicy sp dzaj w niej tylko dziesi lat. nie potrafili obroni si przed mieczem. Chcia ju mie t cz szkolenia za sob . by y równie nieod cznymi cechami prawdziwego woj ownika. Silna wola i doskona e manewry.Ja te mam jeszcze rok nauki w Akademii.zauwa y szybko Masoj. a potem zako czy rok i raz na zawsze wydosta si z Akademii. kim jeste . e cechy.15 Po ciemnej stronie JestemDrizzt. wszystko to.powiedzia Mag. .Twoja reputacja ci wyprzedza. zegar miasta i to czarodzieje rozpalali ognie faerie na rze bach i domach.Czy poznam twoje imi ? . Zaknafein nie darzy czarodziejów szacunkiem. *** . . . ciemnej stronie magii. . próbuj c nada swemu g osowi ton podziwu. mogli posiada tylko czarodzieje.Poka ci przez nast pne miesi ce wiele cudów . Wiedzia . Bro z metalu nie znajdzie tu zastosowania. Poniewa magia by a przydatna równie w czasie pokoju. g ównie o s abo ciach osób ni w adaj cych. . Wkrótce zostan pe noprawnym czarodziejem Menzoberranzan i otrzymam wszelkie przywileje zwi zane z tym stanowiskiem. co jak s dzi mag.zapyta Drizzt. Drizzt pok oni si nisko. Potrafili zabija szybko i na odleg o .Pomniejszy talent . Raz jeszcze Drizzt przyj zniewag ze spokojem. .kontynuowa mag.odpowiedzia mag student. nauczyciel Drizzta w Sorcere.Artefakty przerastaj ce tw wyobra ni i czary o mocy.. . Wi kszo cz onków Akademii s ysza a o tobie i o twym talencie.

e zosta on instruktorem Drizzta. ile tylko si da o. e ta sztuka przekracza moje mo liwo ci . Matka Masoja w sekrecie doprowadzi a do tego. Kiedy powiedzia a Masojowi o tym uk adzie. .powiedzia taktownie.powiedzia pewnego dnia Drizztowi Alton DeVir. Nie to. ale nie chcia obrazi uprawiaj cego j mistrza. które czynisz . badaj c ka dy jego ruch. .Czy Masoj wywar na tobie wra enie? Drizzt nie wiedzia . Masoj równie przygl da si uwa nie Drizztowi w czasie szkolenia. e mistrz Sorcere zaprosi go na prywatn audiencj . e jego spotkania z m odym Do'Urden maj by tylko rozpoznaniem. nie chc c zdradzi swych zamiarów. e d onie sw dzi y od trzymania jego r koje ci. e by oby to m dre posuni cie. gdyby Dom Hun'ett i Dom Do'Urden mia y znale si w stanie wojny. Takie sytuacje zdarza y si cz sto.odpowiedzia z wahaniem Drizzt. Nawet dzieci drowów potrafi y przywo ywa kule ciemno ci lub otoczy sylwetk przeciwnika pier cieniem nieszkodliwych p omieni. przypomnia a mu równie szybko. Masoj kilkakrotnie mia okazj do wyeliminowania Drizzta i czu w sercu. W istocie magia nie wywar a na nim wra en jako ia profesja. czarodziej bowiem ci gle szuka okazji. Ka dy drow. . e konflikt mi dzy domami nast pi wkrótce. jakby mag przygotowywa ich do przysz ego konfliktu. kryj cy si w cieniach.Dla innych to pot na bro . których udziela mu Masoj. by si nie sprzeciwia . równie wojownik. . . Drizzt wzruszy ramionami. tak zdespe rowany. Drizzt pos ugiwa si ró d kami i laskami o niezwyk ej mocy i prze wiczy kilka ataków mieczem tak magicznym. Nie wolno mu by o robi niczego. po tym za .zapyta Alton.Czuj . e radzi sobie z magi ca kiem nie le. m ody wojowniku? .Kto móg by stwierdzi . M ody wojownik radzi sobie z tym i próbowa wynie z lekcji. szkolenia dla wojowników przeprowadzali pojedynczo studenci wy szych lat Sorcere.Ka dy ma swoje miejsce w walce . posiada w pewnym stopniu talent magiczny i nieco wrodzonych zdolno ci.Czy twoj broni móg by pokona kogo w adaj cego magi ? . Czarodziej móg rzuci najpot niejszy ze swoich czarów. *** .odpowiedzia .Mój ucze Masoj poinformowa mnie o post pach. e mi dzy nim a Masojem istnieje rodzaj wspó zawodnictwa. które otrzyma . jak Drizzt zobaczy kilka nieudanych czarów podczas pierwszych tygodni z Masojem. co odpowiedzie .Drizzt uzna . e kto jest . nieco przera ony tym. zacz docenia lekcje. które otrzyma od Opiekunki SiNafay.sykn Alton. by y jasne i niezmienne. Drizzt odkry . Drizzt z atwo ci korzysta z tych umiej tno ci. Czerpa mimo tego wiele rado ci z lekcji. Pewno dobrze wymierzonego ci cia zawsze bardziej poci ga a Zaknafeina. e ca y wysi ek poszed na marne. e sze miesi cy pod kierunkiem Masoja by y jego najlepszym okresem w Akademii. eby zale a o mu na Masoju.Dzi kuj . Ale instrukcje. By jednak jeszcze jeden czarodziej. aleja czuj . e nawet ostrze enia matki opiekunki nie mog y go powstrzyma . szukaj c jakiej s abej strony. a po kilku tygodniach uda o mu si wykona kilka sztuczek i rzuci par pomniejszych czarów.Jak odbierasz magi . by pokaza Drizztowi jego ni szo . ale je li ofiar by elf drow. . któr móg by wykorzysta . Mistrzu Pozbawiony Twarzy . e moje talenty bli ej s zwi zane z mieczem. szczególnie z w adania magicznymi przedmiotami zgromadzonymi w wie y Sorcere. Mroczne elfy w ród swych wrodzonych zdolno ci posiada y tak e odporno na magiczne ataki i to w a nie Zaknafein uznawa za najwi ksz s abo czarodziejów. . mog o si okaza . Drizzt czu . co mog oby cho by zasugerowa . . Masoj mia na tyle rozumu. Szybko ugryz si w j zyk.

najwyra niej przygn biony. za jego plecami pojawi a si ciemna posta i powali a go na ziemi . po co to wszystko by o . g upi Do'Urdenie? . Ci gle nie by pewien zamiarów mistrza.zapyta Masoj Drizzta. Drizzt by tak oczarowany besti . . Za le cym mistrzem i wielk kocic sta Masoj.wyja ni Masoj. -Nigdy nie lekcewa mocy magii .zapyta Alton. Czy mia zaatakowa mistrza? . Coraz bardziej interesowa o go. .ostrzeg .atakuj cymi umys . .warkn Alton. By p .do diab a z rozkazami Opiekunki SiNafay! Kiedy Alton mia w a nie wyjawi prawd Drizztowi.wyja ni Masoj. ale Alton za bardzo by pogr ony we w asnych s owach.krzykn Pozbawiony Twarzy.Czy zdo a by odeprze atak magicznych mocy? . t uk c naczynia i osmalaj c ciany. Pantera pos usznie zesz a z Altona i podesz a do swego pana. powiedzmy.odrzek Masoj. . -Czy wiesz.Ilu uda ci si unikn ? . cho Alton wiedzia .powiedzia szczerze. kim jestem? Nadszed czas zemsty Altona .Mój zwierzak . sk d mistrz i ucze z Sorcere tyle o nim wiedz . by w ogóle go us ysze . . kiedy przeniós spojrzenie na Altona. . jak Masoj odsy a kocic do jej wiata. który przed chwil go atakowa . e przekroczy granic i e b dzie musia zap aci wysok cen za sw g upot . . wyci gaj c przed siebie sejmitary. . -A czy to s wiczenia. Zatrzyma a si pod drodze. . zanim jeszcze ró d ka wypali a. . rok po roku.pot niejszy? Jak w ka dej walce. próbuj c ukry prawd o tym starciu.Czy poj e dzisiejsz lekcj ? . je li nie znajdzie sposobu na wypl tanie si z tego. Drizzt równie spojrza na pozbawionego twarzy mistrza. B yskawica wy ama a drzwi najwy szej z komnat Altona i wpad a do s siedniego pomieszczenia.kusi Alton.Sk d masz tak towarzyszk ? . zmuszaj c Drizzta do kolejnego uniku.drwi Alton.rozleg si g os za Altonem.Dowiedzmy si zatem! . w jak niekorzystnej sytuacji stawia si mag.Wystarczy.A co z innymi czarami. czarna pantera. wk adaj c figurk do g bokiej kieszeni. trzymaj c ju gotowe sejmitary. Sytuacja z ka d minut stawa a si coraz bardziej zagadkowa. mistrza Sorcere? . Fakt. Drizzt potrz sn g ow .. Alton wiedzia . by spojrze na Drizzta. .zacz Drizzt. nie potrafi zrozumie .Nie jestem pewien. Kolejna b yskawica rykn a. . e ucze zaatakowa mistrza wyda si m odemu wojownikowi bardzo dziwny. Mistrz próbowa uciec. Mistrzowie Melee-Magthere wysoko sobie ceni twój talent. który sta w gotowo ci na rodku pokoju. Drizzt rzuci si na ziemi .zapyta Drizzt.Nie. Raz jeszcze Drizzt zaczerwieni si ze wstydu.A co z tob ? . p ynnym ruchem jej mi ni i inteligencj l ni c w jej oczach. . Jego u miech zmieni si w gniewny grymas. Drizzt opu ci czubki mieczy. Guenhwyyar! . .By pokaza ci. zataczaj c ró d k kr gi. ..To nie s wiczebne ostrza . którymi dysponuj . Drizzt patrzy z zachwytem. co si tu dzia o. cho Alton w a nie wstawa z pod ogi. Drizzt wsta z pod ogi w innej cz ci pokoju. e pytanie skierowane by o do niego. zamykaj c j w male kiej onyksowej figurce. ale do pod ogi przygniata a go wielka.Pokaz s abo ci magii . któr trzyma w d oni.Pierwszy w klasie. a nie cia o? Drizzt stara si poj cel tej lekcji i swoj w niej rol .Wykonany przez. zale a oby to od walcz cych. e nie zwróci w ogóle uwagi na mistrza. b d c pod zbyt wielkim w ywem emocji. Wyci gn cienk ró d k i skierowa w Drizzta b yskawic .

. chc c dowiedzie si wi cej o Guenhwyvar.Opiekunka SiNafay nie by aby wyrozumia a . .powiedzia spokojnie Alton.powiedzia Masoj. przekl tego Do' Urdena.Ona nie musi wiedzie . pierwszy z nich wyj polerowan figurk o kszta cie pantery i wezwa do siebie Gu-enhwyvar. .przyzna Alton. by go obroni ? . . moje magiczne zwierz . Smuk e mi nie i pe ne gracji ruchy uosabia y umiej tno polowania. zastanawiaj c si . bo ten nie mówi ju nic o incydencie z Altonem. Z tym wydarzeniem musimy co zrobi . której dokona Alton. jak znalaz bym w torturowaniu ci .rzucania czarów. Poka ci Guenhwyvar.nalega Alton. e jest to k amstwo.Nic . Alton nie by jednak przekonany. S abo ci.pokaza ci s abo maga ogarni tego obsesj .Nie zajmujmy ju czasu mistrza .ostrzeg Altona Masoj. bym móg bardziej si cieszy . by ci gn y si za mn jakie d ugi. gdy czarodziejowi bardzo zale y na pokonaniu ofiary. By tak sfrustrowany tym. by usprawiedliwi atak. Drizzt zorientowa si od razu.. Ale kiedy zobaczy em go przed sob .By em g upi . . e prawie go to nie obchodzi o. mówi c Opiekunce SiNafay o twojej g upocie? -dowodzi Masoj.odpowiedzia Masoj.Czego chcesz? . . Drizzt nigdy wcze niej nie natkn si na równie pi kny magiczny przedmiot. kiedy pó niej tego dnia zostali sami.powiedzia szczerze Masoj. kiedy go tu wzywa em. Jeste ogniwem. wdzi czny. Masoj pozwoli im bawi si i uprawia razem zapasy przez kilka godzin.Id .Patrz c na niego czu em dok adnie to samo.. e Guenhwyvar pomog a mu wyrówna szkod . kiedy nadejdzie czas jego mierci. co zrobi teraz nieprzewidywalny mistrz. .! .Nied ugo ko czysz studia. e uda mu si rozproszy ciekawo Drizzta. . Na zniekszta conej twarzy Altona pojawi si podejrzliwy u miech. co oznacza y wydarzenia tego dnia. chcia em go tylko zobaczy i dowiedzie si czego o nim. e nie uda o mu si zabi Drizzta. .odrzek Masoj. e móg by si wiele nauczy patrz c po prostu na kocic .Co osi gn . wiedz c. ci gle przecie student. .Nie planowa em mierci Driz-zta.stwierdzi spokojnie Alton. ale nie móg zrozumie . któr tak wysoko ceni y drowy. Drizzt zapomnia ju o spotkaniu z pozbawionym twarzy mistrzem. Pragn tej bitwy.Ju po wszystkim . którym zas oni go Masoj b dzie równie jego jedyn ochron przed gniewem adoptowanej matki opiekunki.spojrza na Altona . Dlaczego zaatakowa go mistrz Sorcere? Dlaczego Masoj. Co jeszcze móg by zrobi mistrz dla Masoja? . Drizzt by pewien. *** . . maj c nadziej . . którego potrzebujemy. e dzisiejsza lekcja du o da a . Prawdopodobnie ci zabije. *** Kiedy Masoj i Drizzt znale li si sam na sam. . kiedy pokaza kocic Drizzto-wi. tak ryzykowa . Drizzt popatrzy na Altona.Nie chc .Jestem pewien. a wtedy nadchodz ca wojna z Do'Urden nie mia aby podstaw. e k amstwo.Dlaczego zatem? . Drizzt spojrza znowu na Masoja. Wyczuwa w Guenhwyvar si i godno . tutaj i teraz! . a potem jeszcze raz na Altona.Niczego od ciebie nie chc . jaka pojawia si . Mag odetchn spokojniej.Chod ze mn do sali treningowej. Nie zaryzykuj jej dla nik ej przyjemno ci.powiedzia . . .zapyta nie mia o. które le a y w naturze magicznego zwierz cia.Rozumiem . Masoj pokr ci g ow . patrz c na Masoja.Powiesz jej . Nie odzywa si ju .

Tuziny patroli przemierzaj korytarze w tej okolicy. . . .zapyta Alton z nadziej w g osie. Masoj roze mia si na g os.Porozumienie mi dzy tob a m odym Do'Urdenem . co to takiego. kiedy nadejdzie odpowiedni czas. Masoj zacisn pi ci. . gdyby zdecydowa si na ten tok studiów. . e jemu samemu by o to tak obce. . e zako czy e wiczenia z nim .za mia si Masoj. e znam go s abiej ni kiedykolwiek. Mo esz nawet nie zobaczy Drizzta w ci gu najbli szych lat.Nie podoba ci si to. .Ju zatroszczy em si o to. a tam si nie dostaniesz. Si gn do kieszeni i wyj z niej figurk pantery. To si nigdy nie zdarzy o! Ma równie talent do magii ² móg by by czarodziejem. by fakt.ostrzeg Alton.Idzie do Arach-Tinilith na ostatnie sze miesi cy treningów. co zobaczy e ? .Mo e to nasz przyjaciel Do'Urden powinien trzyma z dala od swoich pleców pazury pantery! . . któr p aci y inne dzieci drowów na d ugo przed tym. bardzo pot nym czarodziejem..Ale wiczy ci ej ni ktokolwiek.Nie masz osobistej urazy do Domu Do'Urden. a jednak zwyci a w wielkiej walce przez dziewi lat z rz du. .Ma talent .Nie ma w jego czynach po wi cenia. . zanim wst pi y do Akademii. . adnych blizn.Wygl da na to. co denerwowa o m odego Hun'ett. które oznacza yby jego ci k prac na drodze wybranej profesji.Po sze ciu miesi cach u jego boku czuj . Nie okazuje ambicji. które przekaza yby jego prawdziwe uczucia do Drizzta.zrozumia Alton i u miechn si z podziwem.Dowiem si wi cej o m odym Do'Urden. . któr drowy tak wysoko ceni y. Drizzt nie zap aci ceny. . co martwi o Masoja oraz innych uczniów i mistrzów. Nie wiedzia w tej chwili. .Wielu si w nich znajdzie . . -B dziemy razem s u y w si ach patrolowych. .odrzek ponuro Masoj. .To wszystko jest dla niego takie atwe .Nie do domu .wyja ni Masoj.j kn sfrustrowany Masoj. by my s u yli w tej samej grupie -odrzek Masoj.Nie o to chodzi . e Drizztowi spodoba si mój zwierzak .Obaj ko czymy studia za te sze miesi cy .powiedzia Alton. .Trzymaj sejmitary z dala od swoich pleców. . studiowa em jego ruchy i podej cie do ycia. .Mo e za bardzo? . Tym. . e Drizzt pozna wszystkie tajniki walki.To niewa ne .powiedzia . ale nie odda w zamian swojej pasji.zauwa y Alton. kogo widzia em.wyja ni Masoj. .Do niego! Obserwowa em go od prawie dekady.On tu nie pasuje . bo nigdy nie spotka tego u adnego mrocznego elfa i dlatego.My la em. szukaj c s ów.przypomnia mu Alton. W Drizzcie Do'Urden by o co znacznie mniej uchwytnego. .powiedzia Masoj po kilku minutach milczenia.

prosto urz dzonego pokoju. Ka dego dnia Drizzt i jego koledzy musieli s ucha nieko cz cych si hymnów pochwalnych na cze Paj czej Królowej. jakie zsy a a na lojalnych wykonawców jej woli. O ile pierwszych sze miesi cy ostatniego roku.westchn Drizzt z ulg . kiedy wchodzi do ceremonialnej sali Arach-Tinilith. Mia a by pierwsz . Mistrzyni. Obawia si . z której nie potrafi si wyrwa . Drizzt zagryz warg . kiedy poznawa tajniki magii w Sorcere uznawa za najlepsze. ÄNiewolników". By mo e tak naprawd ba si tego. . Drizzt przeszed przez sze miesi cy w Arach-Tinilith ze swym zwyk ym spokojem. zawstydzony i nieco podniecony. mo na ujrze prawdziw chwa . najlepsz studentk szko y Lloth. e obietnica Yierny si sprawdzi. opiekunka Akademii oraz dwana cie pozosta ych wysokich kap anek. w o mionogim palenisku. Na rodku pomieszczenia p on ogie . jak widz j jego pobratymcy.rozkaza a mistrzyni opiekunka. plecami do mistrzyni opiekunki. Jak do tej pory bardzo niewielka cz otaczaj cego go wiata mia a dla niego jaki sens i zastanawia si . po czym stan a blisko p omieni. a wszystkie d wi ki poza trzaskiem ognia umilk y. opowie ci i proroctw o jej pot dze i o nagrodach.16 wi tokradztwo Ostatni dzie . nadszed ostatni dzie . patrz c pod nogi i nie odzywaj c si za wiele. która uko czy w tym roku Arach-Tinilith. lepiej by by o powiedzie . czy wydarzenia tego dnia naprawd pozwol mu spojrze na rzeczywisto tak. przymierzaj c ceremonialne szaty. Tak wi c mia jej przypa najwi kszy zaszczyt tej ceremonii. jak obieca a mu Vierna. Zdj a szaty i naga wesz a do kr gu kap anek. Duchowne Paj czej Królowej aspirowa y do urz du wysokiej kap anki tylko ze wzgl du na zwi zan z nim w adz . ostatnie sze w szkole Lloth by y najgorsze. pomimo zapewnie sióstr. wydarzenie najdro sze drowom. które ukszta towano -jak wszystko tutaj na podobie stwo paj ka. s u cych jako instruktorki w Arach-Tinilith.Ma ku! . Nigdy nie widzia kobiety w takim wietle i podejrzewa . jak powiedziano Drizz-towi. kobiety w Menzoberranzan oddawa y jej ka d chwil swego ycia. Lloth. Obawy Drizzta zmieni y si w spowijaj c go ca ego spiral . Drizzt i jego koledzy ze szko y wojowników usiedli za nimi wzd u cian. Sercu Drizzta wydawa o si to bardzo z e. . Ich po wi cenie by o jednak powodowane egoizmem. bo nigdzie w tej wielkiej szkole bogini drowów nie s ysza s owa nawet odrobin odpowiadaj cego znaczeniem s owu mi o . usiad y ze skrzy owanymi nogami w kr gu wokó paleniska. e ceremonia b dzie dla niego osobist prób . Drizzt os oni oczy. Jego lud czci Lloth. w ród nich siostra Drizzta. Drizzt wyszed powoli ze swego ma ego. nareszcie. Drzwi do pokoju otworzy y si ponownie i wesz a przez nie m oda kap anka. podczas którego. Ceremonia Zako czenia. Teraz. e pot na jego czole mia inne ród o ni gor co bij ce od paleniska.

Nie zwraca na nie zreszt uwagi. Us ysza trzask w owego bata i krzyki studentki ÄGlabezu!". Otoczy a go jasno . Wielki eb psa o rogach kozy pojawi si w ród p omieni. e jego koledzy musz czu to samo.j kn a mistrzyni opiekunka. które rozp ywa y si pod wp ywem osza amiaj cej mgie ki. nie mog c si na niczym skoncentrowa . Mia charakterystyczny zapach. jak wysoka kap anka dyszy i domy li si .Glabezu . ale z jakiego powodu nie przej si tym zbytnio.Wezwij go .powiedzia a mistrzyni opiekunka do studentki. e nie zak óci uroczysto ci.Bae-go si 'n 'ee calamay . P omienie us ysza y wezwanie.i mia zatrzyma j na d ugo. pogr aj c pomieszczenie w pó mroku. B dzi wzrokiem po pokoju. Wielki mieszkaniec ni szych wymiarów wyszed z p omieni. modlitw . próbuj c znale w tym zamieszaniu jaki sta y punkt. M oda kap anka z oci ganiem roz o y a ramiona i wyszepta a . zwyk ych. e przywo anie dobiegnie zaraz ko ca. e powiedzia to na g os i mia nadziej . Dym nadal na niego dzia a . a z paleniska wydoby si czerwony dym. ta cz cych postaci do s ów ceremonii. Wtedy jego nogi dotkn a czyja d o . e mistrzyni opiekunka trzyma w d oni w owy bat. jakby sta si l ejszy i mia nied ugo oderwa si od pod ogi! P omienie w palenisku nagle strzeli y wy ej. Dym dmuchn Drizztowi w twarz. . nie mog c dopasowa dziwnych.Szybkie spojrzenie po pokoju powiedzia o mu. e mistrzyni opiekunka i reszta nauczycielek pogr y a si znowu w inkantacji. . Drizzt przeczesa jej g ste w osy. najwyra niej przygl daj c si m odej drowce. . która odebra a mu refleks i czujno . Jeden widok przyku uwag wszystkich obecnych w pokoju . a niektórzy z trudem utrzymuj równowag . zmuszaj c do zaci gni cia si . cho jednocze nie wyda y mu si bardziej czu e. z trudem panuj c nad sob . P omienie ta czy y na kraw dzi paleniska. . a wydawa si znacznie wi kszy. Ul y o mu. tak pierwotne. . która prosi a. a Drizzt rozpozna wezwanie. Kap anki rozpocz y rytualn in-kantacj . odkry . a studentka powtórzy a wezwanie. Kap anka kusi a go. tym razem w ka dym s owie okazuj c podniecenie. który wdycha . b aganie. Kiedy Drizzt wdycha aromatyczne powietrze. Spojrza na rozgrywaj ce si w pokoju wydarzenia i zobaczy . ta oci a o umys owa. Nie podoba a mu si ta utrata kontroli. kiedy rozejrza si wokó i zobaczy . a jego w ciek o walczy a z dezorientuj cym dymem. z jego muskularnymi ramionami. ywsze ni kiedykolwiek wcze niej. jak studentka powtarza to g o niej. które wyrasta y mu ze rodka klatki piersiowej. Us ysza . by bowiem bardziej zaj ty utrzymaniem w asnych my li. tak pot ne. imi mieszka ca ni szych planów. by zaatakowa potwora i uratowa studentk .Glabezu . Aura z a otaczaj ca istot zmrozi a Drizzta. Jego nogi sta y si zupe nie bezw adne. ale kiedy rozejrza si w poszukiwaniu wsparcia. Instynktownie si gn do pasa po r koje ci sejmitarów.Glabezu. ci ki i s odki. e przeszywa y Drizzta i innych m czyzn na wylot. by si z ni po czy . zmuszaj c Drizzta do odwrócenia wzroku od blasku. e wielu jego kolegów mamrocze do siebie. zako czonymi szczypcami zamiast d oni i drug par mniejszych ramion. Drizzt zatrz s si . Glabezu mia ponad dwa i pó metra wzrostu.co zacz li robi wszyscy w pomieszczeniu. poczu .Sk d ona go wzi a? . Jeszcze mniej podoba a mu si scena rozgrywaj ca si wokó . Instynkt Drizzta podpowiedzia mu.us ysza . a potem zorientowa si . cho s owa by y Drizztowi nieznane. która odwa y a si wymówi jego imi . Spojrza w dó i zobaczy kap ank . jej palce delikatnie drapa y skór jego nogi. a potem zacz y przybiera pewien kszta t. Gdzie za postaci z innego wymiaru trzasn bat. Strzela y wy ej i wy ej.wyszepta a mistrzyni opiekunka. Jego dusza podpowiada a mu.wymamrota Drizzt. us ysza równie ryk p omieni. .

Spojrza w twarz siostry. kiedy zacz a rozumie . . Ciemno otoczy a Drizzta. e niemal pozbawi a go przytomno ci.Zwi zek z a .Czy mam. . Vierna z agodzi a ton swego g osu i wzi a go za rami .Czy mia a podobne do wiadczenia? .Nie chc jej .zadrwi a z niego Vierna. Drizzt.wymamrota Drizzt.sykn Drizzt. szybko odzyskuj c panowanie nad sob . Nie zatrzyma si nawet. . .Wolisz by na osobno ci . trzymaj c si za brzuch. Odkry .odrzek a Vierna.Jest jeszcze czas.Co to za szale stwo? .Zgodnie z prawem mog aby ci zabi za niepos usze stwo! .Jest w tym cel . . przera ony krzyk rozleg si gdzie w rodku pokoju. a fala w ciek o ci by tak silna. . trzymaj c si swego gniewu.Zreszt jestem pewien. -Rozumiem. jak pozwoli y mu pl cz ce si nogi. po których chodzimy! . . e Zaknafein chcia Opiekunk Malice? . . .Kradnie nam wszystko. . e rzeczywi cie zada a ból swemu bratu. co w a ciwie zrobi .odrzek Drizzt. . Drizzt spojrza na ni oskar ycielsko.warkn a Vierna. odwracaj c g ow . e odwo anie do jego bohatera z pewno ci zaboli Drizzta. jak cen b d mia y jego czyny. Twarz Yierny wykrzywi a si . . -1 niech jego szczypce wyrw ci j zyk z ust. . e musi si wydosta ze wstr tnego pokoju. by zastanowi si .wi tokradca! .Chod z powrotem do pokoju . Dosta si do wyj cia tak szybko.Podoba o ci si ? .Da o mi moc .Nie pojmiesz tego. Drizzt z apa j za r k i odepchn od siebie.Odmawiasz wysokiej kap ance! .brzmia a krótka odpowied . a s owo wysun o si z jej ust jak w owy bat mistrzyni opiekunki.sykn a. co czyni nas bardziej warto ciowymi od kamieni. -A my lisz. który dochodzi powoli do siebie. kamienn cian .Do diab a z twoj Paj cz Królow ! . a potem zamkn za sob drzwi. .Ona daje nam moc! .Masz zrobi to.odpali Drizzt.Wracaj na ceremoni ! .Nawet jej nie znam .Powiniene uwa a . Teraz to Vierna nie mog a uspokoi ruchów r k. Drizzt opar si ci ko o ch odn . e sam j zabra wieki temu! .krzykn . .e dziej si tu z e rzeczy.Jestem jedn z tych. e nie mo e uspokoi r k.za da a. wiedz c.odrzek a Vierna. które przekazuj jej wol . . . na której ku swemu zdziwieniu nie dostrzeg pogardy. dlaczego jej brat opu ci ceremoni . Wyrwa si z u cisku kap anki i przeszed zataczaj c si przez pokój. by okry ods oni te cia o. Zimne spojrzenie Drizzt zatrzyma o j w miejscu niczym czubek sejmitarów.odkrzykn Drizzt..Nie by bym z tego taki dumny . Z owrogi. .Jestem wysoka kap ank . . potykaj c si o zaj te sob pary. który pozwala mu odeprze fal strachu. . k ad c d o na ramieniu Drizzta. Vierna uderzy a go w twarz. .przypomnia a mu Vierna. Nie uczyni a ruchu.zaskrzecza a Vierna. zacz zastanawia si .Paj cza Królowa jest bogini naszego ludu .Ca uj paj ka w nos .. wiedzia tylko. Widz c.wyj ka Drizzt. co mówisz do wysokiej kap anki -ostrzeg a.odrzek Drizzt. . Tu za nim wysz a Vierna w rozpi tej sukni. co ci kazano! . która mog a go z ama . . .powiedzia a.szepn a.

za niskim ukiem pod oga gwa townie opad a. Opar a si wygodnie o kamienn cian . Wymamrota a kilka prostych rozkazów. api c go za koszul . Istota nie by a tworem naturalnym i nie pozostawi po sobie potomstwa. cho wiedzia a.Drider . Drizzt nie wiedzia . .odrzek a Vierna. ale Vierna sz a bardzo pewnie. . wchodz c w najmniejszy z tuneli. Korytarz poszerzy si i wkrótce doprowadzi ich do katakumb krzy uj cych si chodników.Jestem mistrzyni w Arach-Tinilith. Drizzt spojrza na siostr z zaciekawieniem. . ale naprawd by a mistrzyni w Arach-Tinilith.. które oznacza y wej cie do Tier-Breche. Spojrza w tamtym kierunku i zobaczy wieki g az. .kontynuowa a Vierna.Jest miejsce. a potem oboje sp yn li na pod og rozpadliny. rozgl daj c si w poszukiwaniu intruzów. jakby nie potrafi a powiedzie .zapyta gestami Drizzt. który pojawi si na twarzy jej brata. niezale nie od p ci. ale wydawa a si zupe nie zdezorientowana. A potem znowu j zykiem gestów doda a . Szed za ni do podstawy kamiennych schodów.Oni? . z których wszystkie chronione by y przez wielkie skorpiony.wyszepta a mu do ucha Vierna. Kamienie otulone by y lekk mgie k . -Nie sko czy em jeszcze Melee-Magthere. widz c.pokaza a mu gestami Vierna. us ysza gdzie z boku szuranie. . . nie zwalniaj c kroku. Drizzt nie zadawa ju wi cej pyta . Istota trzyma a w d oniach napi ty uk. cho zniekszta cony i blady.Co to jest? .Zapami taj los tych. nic wi cej.Rzuci am na nas czar maskuj cy. . e uwaga jej brata skoncentrowana jest ca kowicie na driderze. ale wiedzia . Vierna zatrzyma a si na chwil .Jeszcze nie .Chod . nie chcia ponownie rozgniewa Yierny. Niego-dziwo wisia a tu w powietrzu jak mg a. Nie widz nas. czy Vierna mówi prawd . tak bardzo by zniekszta cony korpus istoty. kiedy doszli do kolumn.przypomnia swej siostrze. e nie mia o to znaczenia. Drizzt nie by pewien. Drizzt patrzy jak zahipnotyzowany. nienawidz ce siebie najprawdopodobniej bardziej ni czegokolwiek innego.us ysza krótk odpowied . e to drow i od pasa w gór rzeczywi cie by to mroczny elf. .Przyjrzyj si mu dobrze. na którym siedzia a nieszcz sna posta . Drizzt szybko straci orientacj . m odszy bracie . którzy rozgniewaj Paj cz Królow . . które wspiera y odw ok. ale nie od ezwa si . Vierna wydawa a si zadowolona z niesmaku. Skr cili gwa townie przy wschodniej cianie wielkiej jaskini i doszli do wej cia do trzech w skich tuneli. . Mog sama da ci dyplom.zapyta y d onie Drizzta. a oni znale li si na w skiej pó ce wisz cej nad szerok rozpadlin . O ile obawia si postanowie Akademii. e w a nie pogr y a si w g bokiej koncentracji. któr dy powinna i i ruszy a dalej.Do domu? . . . ale zanim jeszcze doko czy pytanie.A co ci to kosztowa o? Cios Vierny niemal przewróci go na ziemi .To formalno . czy kobieta. By o to tylko um czone cia o. . czy co wesz o do jej le a. Jednak jego dolna cz przypomina a paj ka o o miu paj czych nogach. jak drider zmienia pozycj na g azie. . czy by to m czyzna. a potem wij cymi si uliczkami miasta. Drizzt czu niebezpiecze stwo i z o. .Nie obawiaj si . Wyszli z budynku Arach-Tinilith i przeszli przez dziedziniec Akademii.odwa y si zapyta po chwili. a oni ci gle szli.Lloth nie jest askaw bogini . Minuty zmieni y si w godzin . . by zastanowi si . a potem pukn a siebie i Drizzta w czo o.pokaza a.powiedzia a. . Potem.Nie mog przej mi dzy nimi . które chc ci pokaza . Drizzt zawaha si .rozkaza a. Z pocz tku Drizzt my la .Chod ze mn .Ja jestem askawa . p yn c z niewidocznego gor cego ród a.

a Drizzt zacz s ucha . . e trucizna nie jest miertelna. Teraz jego jedynym zmartwieniem by o wydosta si ze szczeliny. Mia nadziej . sama ci tu przyprowadz ! Ale nie po to. Drider celowa w a nie. walcz c a do gorzkiego ko ca. która potem stawia go ostro na nogi i rzuca o kamienn cian .rozkaza a.warkn a zaledwie kilka centymetrów od jego twarzy. Topór zaci go w rami . z którego móg by spokojnie polecie na pó k .zapewni a go Malice . ale nagle znalaz si twarz w twarz z innym driderem. które prze ladowa y Drizzta przez ca e ycie. o w os mijaj c si z celem.Musimy szybko wraca i zaj si jego ranami.yje . . . Drizzt podniós sejmitar w sam por . szukaj c os oni tego miejsca. nawet przy ograniczeniu swobody poruszania si . Jej w ciek y cios przywróci mu zmys y. Zobaczy przed sob kolejn posta .Nie mo emy sobie pozwoli na jego utrat . Wtedy Drizzt poczu . . . szukaj c jakiego wyj cia.Je li raz jeszcze powiesz z e s owo o Lloth. Rzuci si do ucieczki. Drizzt chcia odskoczy w bok i schroni si za jednym z g azów. e zalewaj go fale zimna. Ranny drider próbowa ratowa si ucieczk .Wrócisz tu . kiedy zda sobie spraw .S uchaj mnie teraz .mówi a dalej opiekunka. ale upad na bok. .. e znalaz si dok adnie pod brzuchem istoty. .rykn Drizzt i rzuci si na pust cian . a ulga. Drizzt nie mia jednak nadziei. Drizzt uspokoi si teraz i by pewien.w ka dym razie do chwili. Pchn sejmitarem ca swoj si . by sprawdzi zranion nog .Vierna przyprowadzi a ci tu na mier ! Okaza a ci ask ! .rozleg a si oboj tna odpowied . . a potem odsun si . . Kiedy dzier cy topór drider. znikn a szybko. e jej ch ód walczy z ch odem trucizny. Drizzt zablokowa powracaj ce uderzenie i pchn przeciwnika drugim sej-mitarem. powtarzaj c rozkazy. .Malice spojrza a zawiedziona na córk . Drizzt opad na kolana. by ci zabi . jak trucizna dostaje si do krwi. by nie obla y go soki dridera.Nigdy o tym nie zapominaj! Drizzt czu . by strzeli raz jeszcze. Otworzy oczy i zobaczy twarz siostry. po chwili czuj c uk szenie wbijaj cej si w nog strza y. Zwalczy mg i zmusi si do koncentracji. e pokona tego przeciwnika.. . ch opak przetoczy si po ziemi tak. .Do widzenia. ale zd y zatrzyma kolejny atak stoj cego przed nim przeciwnika. Trucizna. jak jego szaty apie jaka d o . by odbi drug strza i opad na kolano. by móg zobaczy groteskowe pozosta o ci dridera. to by by o za proste. ruszy w jego kierunku. Próbowa nie straci przytomno ci.Malice .rykn a Malice. przy ka dym s owie opryskuj c Drizzta lin .Nie! . którego zabi . Drizzt run do przodu od si y uderzenia. by stawi czo a zagro eniu. e to najlepszy sposób . . co mia a na my li. ale zraniona noga sta a si nagle sztywna i bezu yteczna. kiedy strza a wbi a si w jego plecy. a potem twarz na ziemi . ale z determinacj z ama drzewce strza y i skierowa uwag na dridera. . Drizzt rozpozna g os z przesz o ci. ma y braciszku . któr poczu widz c j .Opiekunka Malice! .My la am.by zosta driderem. Czu . . e Drizzt nie yje.przeprasza a Vierna.Wykr ci a g ow Drizzta tak. Równie jego ramiona by y teraz zdr twia e. my l c. Sejmitary b ysn y w jego d oniach. a kiedy kolejna istota zbli y a si do niego. .Musisz pozna swoje miejsce! .us ysza jej s owa. naszej bogini. .Matka. który drider zatrzyma innym toporem. Wtedy Vierna wtopi a si w kamie .wyszepta . Rozumiem wol Paj czej Królowej lepiej ni ona! . kiedy odwraca si .Drizzt odwróci si nagle rozumiej c.powiedzia a na po egnanie. nie mia jak z ni walczy . -I tak zas ugujesz na co gorszego. Powieki sta y si ci kie. pokrywaj c kamienn pod og swoimi wn trzno ciami.

Splamiona krwi Lub mordercz zdrad . tn ce pazury. Odbicie w nieruchomej sadzawce.. Bro . Id cych ladem swoich zabawek: Strza y. czekaj ca na okazje.Cz 4 Guenhwyvar Co to za oczy co widz Ból przeszywaj cy m dusze? Co to za oczy co widz Kret cie ki mych krewniaków.Drizzt Do'Urden . be tu i miecza? Twój. Pozosta przy dumnym honorze swego ducha. Pozosta u mego boku. Szybki bieg i pr ne mi nie. Najdro sza przyjació ko. by nie p k o. . twój. moje lustro. Pot na Guenhwyvar. Chcia bym zatrzyma serce W piersi. Twarz w twarz. Chcia bym zatrzyma wizerunek Mojej w asnej twarzy.. Mi kkie apy. tak.

Dlaczego nie mog e si po prostu cieszy ceremoni ? .Za dwa dni . zanim postawi pierwszy krok. wyrywaj c Drizzta z zamy lenia. jak Akademia pierwszego dnia nauki. Maya i Briza wymieni y niepewne spojrzenia. Mo e Opiekunka Malice szepn a s ówko odpowiedniej osobie. . By jednak inny cz onek rodziny. e nie zosta e po ywieniem driderów. ale Drizzt s dzi . zastanawiaj c si . co robisz.Mamy szcz cie. Ale to nie przez Opiekunk Malice lub siostry Drizzt rozgl da si uwa nie. a Drizzt nie wiedzia . Wiedzia y o karze. nie wiedz c.doda a szybko Briza.wyszepta . u boku Malice.rzuci a Briza nagle staj c si zimna. Drizzt nie by zaskoczony jej wyznaniem. kiedy zobaczy a. . . kiedy wreszcie zobaczy Zaka. czy Dom Do'Urden b dzie jeszcze jego domem. . .Dobrze.Wiemy o twoich wybrykach . których dost pi e w Melee-Magthere. Obie po o y y d onie na r koje ciach w owych batów. by zauwa y .Cokolwiek to znaczy.Wbrew swym s owom Maya nie potrafi a ukry szyderczego u miechu.Witaj.S yszeli my o zaszczytach. Po tym co si sta o w le u dridera. Ze wszystkich krewniaków tylko Zaknafein udawa kogo . jak j ej nie rozgniewa . Zaczyna ju oczekiwa podobnych komentarzy od kap anek Paj czej Królowej. jak g upi lub niebezpieczny sta si ich m odszy brat.Jestem wi c w domu . jak i gniew. e Opiekunka Malice znalaz aby si w nie asce Lloth . i opar a r k na drzwiach przedsionka. Ksi Drizzcie . Id c do kaplicy Drizzt rozgl da si nerwowo. Spojrzenie Drizzt star o u miech z jej twarzy. kiedy ko czy a my l.doda a Maya. . ci gle wodz c wzrokiem po bocznych korytarzach. Drizzt zastanawia si . czy w jej g osie brzmia sarkazm. jak ostro skarci a go Opiekunka Malice. e wróci e do domu .powiedzia a Briza. . . . nadal nigdzie nie by o ladu fechmistrza. a potem wzniós si na balkon. ale dla Drizzta Dom Do'Urden wydawa si tak obcy. . próbuj c dok adnie przyjrze si okolicy. e wznosi si na balkon. czy nie. e w ogóle wychodzi . kim nie by .Rada jestem. . a tak e o tym. Wiedzia . ale Drizzta ta dekada nieobecno ci bardzo oddali a od tego miejsca. Drizzt przeszed powoli obok swej najstarszej siostry. który wywo ywa u Drizzta zarówno zmieszanie. Nie odwa y si spó ni .formalnie . ci gaj c na siebie spojrzenia zwyk ych o nierzy. e nikt z obecnych na ceremonii nie pami ta . Twój talent napawa Dom Do'Urden dum . Opiekunka Malice oczekiwa a go.Kiedy wyruszasz na patrol? . Przeszed przez ozdobn bram Domu Do'Urden.odpowiedzia Drizzt oboj tnie.zapyta a Maya. Maya przy czy a si do nich w wielkim korytarzu prowadz cym do przedsionka kaplicy. jak wygl da a sytuacja z j ego matk i wiedzia . agodz c wybryk swego syna. Dziesi lat nie stanowi o tak d ugiego czasu w yciu drowa. Dom. .w terminie i z najwy sz pozycj w klasie. Kiedy znalaz si u drzwi przedsionka. jak Vierna wymierzy a ich bratu. Mo e sta w rodku. Przyniós by ha b naszemu domowi! .17 Powrót do domu Drizzt uko czy szko .Mog e sprawi .powiedzia a. powiedzia a Briza. e mistrzyni i opiekunka Akademii by y zbyt zaj te sob . .

jedyn tarcz .zapewni ich Drizzt. uwa a teraz Drizzt. jedyne wiat o w mroku Menzoberranzan. Znikn a te . w ski miecz i dotkn delikatnymi palcami jego ostrej jak brzytwa klingi. gdzie sta wcze niej Drizzt. . który zawsze roz wietla twarz Drizzta.powiedzia a ponuro Maya do swojej siostry.Opu ci czubek miecza na pod og . by spotka otwarte d onie. od dawna jest martwy. a Drizzt nie chcia spotyka si z ni ponownie. . Wyjrza zza rogu korytarza. kiedy patrz na drowa . Przede wszystkim jednak Drizzt nie chcia widzie Zaknafeina. pomy la Drizzt. Bro Zaka stukn a o pod og . . Uk oni si po raz drugi. pami taj c o umiej tno ci czytania umys u. nie chc c przesadzi . obawiaj c si . ale Drizzt Do'Urden. . . Niewiele mia równie do powiedzenia Brizie i Mayi. którego niegdy uwa a za wybawienie od otaczaj cej go rzeczywisto ci.Fala wojny zawis a nad nami. Znikn u miech. Drugiego dnia pobytu w domu. . ale drzwi do przedsionka by y ju zamkni te.Wybaczcie mi siostry i wiedzcie. jak cen zap aci Drizzt za dziesi cioletni pobyt w Akademii. Pok oni si nisko. Drow wojownik. e si tak nie sta o . przeszed obok nich przez drzwi i zauwa y z ulg . a jego twarz pochyli a si . co móg bym dla niej zrobi . niewinno . . próbuj c nie wchodzi w drog innym cz onkom swojej rodziny. wstydz si swego tchórzostwa .Co ja zrobi em? . Siostry by y tak zadowolone z deklaracji. która ró ni a go od reszty mieszka ców Menzoberranzan. *** Skradaj cy si za grupk Zak stara si domy li . To równie . mentora. Drizzt zatrzyma si i spojrza jej w oczy.Ale jestem tchórzem . Wtedy Drizzt. g ównie w swoim pokoju. . mój Obur czny. gdyby zakosztowa a krwi Drizzta Do'Urden.Zak spojrza w pustk . .wyszepta . gdy mog em nada swemu n dznemu yciu jakie znaczenie. Szybko odegna od siebie takie my li. a jego twarz wykrzywi a si w bolesnym grymasie. .By aby doskonalszym ostrzem.krzykn a za nim Briza. a co ja mog em uratowa ? Wyj z pochwy smuk y.zapyta si fechmistrz. Zak opar si ci ko o cian w jednym z bocznych korytarzy. . e dwuznaczno s ów Drizzta usz a ich uwadze. jak kiedykolwiek zna Zaknafein Do'Urden. Malice odes a a go bez s owa.Co takiego straci Drizzt. gdzie jest moje miejsce .drowa wojownika! .Wiem.To by oby najlepsze.Zawiod em wtedy. Nigdy ju nie zawiod w ten sposób Domu Do'Urden. jak si wydaje. *** Drizzt sp dzi nast pny dzie na odpoczynku. drzwi do komnaty . Gdyby uwolni a ch opca od nieko cz cego si cierpienia ycia! . .Tak jak powinno by .którego ceni em najbardziej.Zaprawd .Chwa a Paj czej Królowej! . kiedy Narbondel zacz o cykl wiat a. . e wcze niej czy pó niej zaczn rozumie prawdziwe znaczenie jego blu nierczych pogl dów. Dotar y do niego tylko fragmenty rozmowy u drzwi przedsionka. Drugi Syn Domu Do'Urden yje.Miejmy nadziej . .Oszust prze y . by o tylko k amstwem. jak przypuszcza Zak.lamentowa Zak. e Zaknafeina nie by o w rodku. e prawda wiata dro-wów otwiera si szybko przed mymi m odymi oczyma.powiedzia . Najwyra niej s ysza p yn ce z g bi serca wyznanie przywi zania do Lloth. któr posiada a Briza.

zapyta a Malice. . kiedy przechodzi a obok niego. a on nie powinien odzywa si nie pytany.S ysza em.Audiencja u Matki Opiekunki .To niezwyk e.. .og osi a.Kto? . by jego cz onkowie zasiadali w Akademii? . Mayi i Zaknafeina zobaczy w pokoju Dinina i Yiern .Mamy równie dwóch by ych mistrzów z Melee-Magthere. z których wszyscy maj za sob sprawdzian bojowy. e jej syn nie rozumie donios o ci chwili. Drizzt s ucha uwa nie tej rozmowy. . . . .powiedzia Drizzt.odrzek a Malice.Musimy zatem bardzo uwa a . pozwalaj c. .powiedzia a. . .roze mia si Dinin.spojrza na Zaka.S wyra niejsze ni to. jak warto mia Dinin i wiedzia a. .powiedzia a Briza. .To nie zadzia a oby na nasz korzy . Malice zatrzyma a si przy Drizzcie. . . . . Drizzt opu ci spojrzenie i nie odpowiedzia . .To miejsce najwy szej chwa y naszego ludu.Ale dzieli to jego si . Drizzt spojrza na ni . co zwykle dociera do domów. . Malice rozumia a. by Dininowi usz o to na sucho.odrzek a Malice.Dziwi ci obecno Dinina i Yierny .Nikt ni szy od nas rang . by chroni w asn pozycj . by przetrwa ? . zajmuj c miejsce u boku matki. który kl cza bez ruchu u jego boku. .wywodzi Dinin.odrzek Dinin.Który z wielkich domów obawia si Domu Do'Urden .Wszyscy obecni .wyja ni Drizzt. e mój brat i siostra pozostan jeszcze w Akademii . .Który dom spiskuje przeciwko Domowi Do'Urden? .nie odwa y si równie my le o uszczypliwych komentarzach. e nadchodzi wojna? . . a Drizzt zosta najlepszym uczniem tej szko y. a ka dy opuszcza g ow . -Dobrze rozumujesz.Czy nie rozumiesz metod. Zdziwi si jeszcze bardziej. kiedy oprócz oczekiwanych Rizzena.Czy nie daje to domowi si y. Mamy niemal czterystu o nierzy. Czy Malice i inni odkryli prawdziwe uczucia. . patrz c na Yiern .Do czego zmierzasz? . .My la em. cho pytanie nie by o skierowane do niego.sapn a Malice z a. Matka opiekunka okr y a ich powoli. czy chcia zabi wi cej mrocznych elfów? .odrzek a Malice.. Tylko kilka domów jest silniejszych.powiedzia a Briza.powiedzia a ponuro.Te tak uwa am . które móg by teraz wypowiedzie . pragn ce wspi si nieco w hierarchii. . Co my la o tym wszystkim bezduszny fechmistrz.Musi nas wyeliminowa .Na kolana . a ca a rodzina opad a na kl czki. -1 aden ni szy .Jeste my dziewi tym domem . Przez g ow Drizzta przebieg o tysi c pyta . e jego g os w dyskusji jest wa ny.Drizzta otworzy y si i pojawi a si w nich Briza. . o co w niej chodzi.doko czy a za niego Opiekunka Malice. jakie ywi do z ej bogini? Jaka kara na niego czeka a? Pod wiadomie Drizzt zauwa y paj cze rze by na wej ciu do kaplicy. którymi si pos ugujemy. -Ale w ród nas s cztery wysokie kap anki. . e istniej pewne oznaki k opotów .Oznaki? . bowiem wojny zwykle inicjowane s przez ni sze domy. . .To prawda . .Ale niewiele wy szych od nas mog oby nas pokona . zastanawia si Drizzt.zapyta a Briza.rozkaza a Malice.zapyta a ostro Briza. zauwa aj c jego niepokój.Jeste my dziewi tym domem w mie cie .odwróci a si od Drizzta i zwróci a do ca ej grupy. Dosz am do tych samych wniosków. Czy my l o wojnie podnieca a go.skarci a go Briza.Powiniene lepiej pozna to miejsce i czu si w nim swobodniej . które maj upa ! . Nie spuszcza oczu z Zaknafeina. Czy s ysza e . kiedy szed korytarzami za sw siostr . Starszy Synu.podsumowa a Vierna. próbuj c domy li si . z których dwie s by ymi mistrzyniami z Arach-Tinilith .Sk d to wiesz? .W plotkach kryje si prawda .odwa y si zapyta Drizzt.Ale nic bli szego.

by marzy ! Jeste my Domem Do'Urden. Jak do tej pory nie zdoby am dowodów przeciwko adnemu z nich.Nied ugo b dzie przed nami tylko siedem domów! .wyja ni a Malice. . .Lloth okaza a nam sw ask . który móg zes a na niego k opoty.powiedzia cicho Drizzt .Masz chroni . opiekunka Malice raz jeszcze wybaczy a zniewag . .Rzuci a go na pod og .Je li poznamy wrogów .powiedzia a Opiekunka Malice do Dinina. Pragn c pozna pogl dy wszystkich.stwierdzi a Briza. która nam przys uguje i przesta my by zagro eniem dla s abszego domu. .Z pewno ci nie stanowimy dla nich jeszcze zagro enia! .ostrzeg a g osem tak zimnym. Daermon N'a'shezbaernon. . by zas oni wyraz przera enia. Jeste my nieznan stron tej wojny.Zak nie da po sobie nic pozna . a w jej oczach wida by o w ciek o .Masz tam zdobywa wiadomo ci .sykn a na niego Briza. by ukry swe oszo omienie.rykn a.Nie . . . .A po co? . opieraj c si nieprzychylnym spojrzeniom. a jej s owa brzmia y jak pro ba o potwierdzenie. .Je li jeste my silniejsi.wyszepta . . Mamy przewag pod ka dym wzgl dem! . musimy wi c przygotowa si na najgorsze. .wtr ci a si Briza. .Najprawdopodobniej jest to który ze s abszych domów nad nami. jeszcze nie.Dinin poprowadzi patrol Drizzta.Który z nich mo e zaatakowa . .zapewni a Malice. Mo e jednak zosta o troch Drizzta Do'Urden. nawet nie s ucha rozmowy.zacz porywczo Drizzt.krzykn a. Teraz Drizzt podniós d o do twarzy. Raz jeszcze wyraz twarzy Zaka nie pasowa do min reszty obecnych. ale w przypadku drugiego syna. który dopiero opu ci Akademi . swego zabitego brata. . U miech znikn z twarzy opiekunki. wyci gaj c w gór smuk y palec .Wybaczam ci g upie my li . a wraz z nim cz onkowie co najmniej czterech domów wy szych ni nasz.Mów dalej . .A co z patrolem? .To nie czas. Usiad w milczeniu i.Dziewi ty dom? . e najstarszy syn odzywa si nieproszony.Nasi wrogowie nie ujawni si tak szybko.Je li poznamy swych wrogów . Zak zakry usta d oni . ywo pami taj c wypraw do rz dz cego domu.Musimy mie nadziej . . . Mo e Akademia nie zabi a do ko ca jego ducha.Dwóch? . Spocz y na nim wszystkie oczy.to czy nie mo emy ujawni spisku? . obawiaj cy si o sw niestabiln pozycj . .Czy mamy pozwoli . . s dz c po jego zachowaniu.B dzie w nim Drizzt. Malice spojrza a na reszt rodziny. by drugi syn poszed na niego sam.zapyta a Vierna. Zajmijmy pozycj . a po chwili spad y na niego ciche reprymendy rodze stwa. o sile przerastaj cej wyobra enia wszystkich wielkich domów. .A mo e u yjemy zdrowego rozs dku? . Dlatego wezwa am Yiern i Dinina do siebie. Malice chwyci a Drizzta za po y p aszcza i postawi a go na nogi. mog o to by uznane za blu nierstwo. . by si ba ! To czas . którego zna . ods oni ty? .Zatem Drizzt i ja mo emy zosta zabójcami w tej wojnie . . by ukara swego syna morderc . le by o.Jak to si zdarza o w przesz o ci.Spisek bez dzia ania to nie zbrodnia.nakaza a. . Zabójca musia by pokona poza tym dwóch Do'Urdenów.Od patrolu rozpocznie si zdobywanie przez nas przewagi -powiedzia a Malice mru c oczy. e masz racj . . niech si poddadz bez walki. Matka wiedzia a! Malice nie zrobi a nic. Oczy najstarszego syna rozb ys y. Drizzt nie przegapi odniesienia do Nalfeina.naciska Drizzt.powiedzia a Briza.Tym razem! . . które wlepili w niego wszyscy w pomieszczeniu oprócz Zaka.Nie uderzysz bez mojej zgody .odrzek a ponuro Mali-ce. e Dinin natychmiast poj konsekwencje niepos usze stwa.roze mia a si . .To nie Baenre .

To raczej pokaz naiwno ci Drizzta. . . moja rodzino . *** B yskawica uderzy a ponad czarnymi wodami podziemnego jeziora. pomy la Drizzt. a wielka kocica otar a si o ni .Nie spodoba ci si ycie dridera. Nie zniwelujcie naszej przewagi zabijaj c jednego z was -z y u miech pojawi si na jej ko cistej twarzy. Kolejny skrag wyskoczy z wody tu za jego plecami. który rzuci przed chwil czar. zadaj c g bokie rany bezbronnemu.Chro swego brata . . jak przekonali si pozostali cz onkowie patrolu w ci gu kilku ostatnich tygodni.skragów. Zak jak zwykle pierwszy wyszed z kaplicy.Id cie zatem. To nie nadzieja na prowadzenie kolejnej wojny o ywia a jego ruchy.Je li pojawi si odpowiednia okazja. kiedy zostali sami. patrz na ka dy nasz ruch.swego brata. Drizzt szybko doko czy dzie a. ale. nie waha a si . rozmazany ruch Drizzta pozbawi istot wyci gni tych ramion.Albo oddam ci pod s d Lloth. ale ci gle stoj cemu trollowi.Guenhwyvar! . . Driz/t nie by zwyk ym drowem. Drizzt opad na kolana i krzykn Teraz! Ukryta pantera. kto jest naszym wrogiem. Pojedynczy. ale opiekunka i tak wyja ni a mu to z rado ci . Drizzt spodziewa si tego. my l c. nie wiadom niebezpiecze stwa. czy pozwoli mu odej . a Drizzt ma chroni ciebie. . Jeden d ugi skok umie ci Guenhwyvar na pozycji do ataku. Malice popatrzy a na najstarsz córk z aprobat . by uderzy . . . odcinaj c n dznej istocie drog do wody. Skrag zbli a si . Uderzy a kolejna b yskawica. Drizzt patrzy na niego. by us ucha rozkazu. zanim ten zd y zareagowa . jego niezrozumienia dla sposobów dzia ania drowów. jak misj dla ciebie przeznaczy am. kiedy Opiekunka Malice stan a mu na drodze i zatrzyma a go w kaplicy. cho my l o zabijaniu kap anek Paj czej Królowej bardzo go cieszy a. Drizzt rozumia . by Drizzt na chwil straci wzrok.Tobie powiem tak .zacz a.krzykn Masoj Hun'ett.Pami tajcie. . Nie znios pora ki! Drizzt cofn si przed si jej g osu.. . trafiaj c w zbli aj ce si wodne trolle. Zazwyczaj samotny drow stoj cy naprzeciw wodnego trolla nie mia by przewagi.us ysza ponure ostrze enie.S ysza e . jak to robi z wi kszo ci otaczaj cego go wiata. e obserwuj nas nieprzyjazne oczy. by podziwia dzie o pantery.powiedzia a Malice. czy ma i za fechmistrzem. zlekcewa y go tak. odgaduj c nikczemne my li matki i u miechaj c si z owrogo. Nic nie cieszy o go bardziej ni szansa na dokonanie zabójstwa. -Do mnie! Pantera otar a si jeszcze o nogi Drizzta. przywróci Zakowi nadziej . na tyle blisko. Kiedy wzrok .. Wyci gn r k . W jaskini rozbrzmiewa y odg osy bitwy. Koncentrowa si na tym przed sob . Drizzt zap dzi jednego z potworów . . jak je nazywano . czekaj na odpowiedni chwil . po czym ruszy a. zbyt dobrze znaj c mo liwo ci regeneracyjne trolli. . Briza b dzie dobr spadkobierczyni domu! U miech Dinina sta si jeszcze szerszy.w lep uliczk na ma ym pó wyspie. Drizzt zako czy walk ze swoim trollem i odwróci si . który powali niespodziewaj cego si niczego skra-ga. co z tego wyniknie. do tej pory przyczajona w cieniu u podstawy pó wyspu. Kiedy potwór za nim ju mia wbi mu pazury w plecy. Jak blisko byli teraz ze sob . ale nie da po sobie pozna ..doko czy a Briza. e energia w ruchach Zaka oznacza a ch zabijania. Drizzt nie wiedzia .. Decyzj podj to za niego. e zauwa y drugiego przeciwnika.Ale je li dowiecie si . tym razem jeszcze szybciej.

Kolejny pokonany wróg. e patrol powróci z wiadomo ci . by zabi go nied ugo.Guenhwyvar . Lubi emocje zwi zane z patrolowaniem.i Äprzyjació mi". ale wiedzia równie .wyszepta Masoj. Zak by rozdarty mi dzy ch ci opuszczenia miasta i walczenia u boku Drizzta oraz nadziej . by przyzwyczai oczy do ciemno ci. e kocica czu a si lepiej u boku wojownika. ch opak rzuci pochodni do wody. Tylko ogie dawa pewno . nie chc c widzie .Odejd ! . na której mu zale a o . Czarodziej Domu Hun'ett zauwa y jednak Dinina Do'Urden. pragn c umie ci b yskawic dok adnie pomi dzy opatkami m odego Do'Urdena. e ma jedn towarzyszk . e b dzie musia nied ugo obróci swe sejmitary przeciwko drowom. Kawa ek dalej Drizzt zaatakowa kolejnego skraga. Rzuci figurk pod stopy.powiedzia cicho. którzy chcieli zaj ich miejsca. *** Zaknafein spojrza na Menzoberranzan. e nie mo e opu ci domu. by szuka skarbów trolli i odziera skragi ze wszystkiego. cho prowadzone w a nie bitwy toczono przeciwko potworom Podmroku. chroni a go przed wrogami . Zbyt cz sto pantera opuszcza a go. czy go to obchodzi. widz c ten pokaz szermierki. Drizzt poszed w drug stron . co posiadali. e Drizzt nie yje. Zak cz sto bywa jej kochankiem. kiedy niewolnicy. Opiekunko SiNafay .i e wróci a ona bezpiecznie do domu na Planie Astralnym. by walczy u boku Drizzta. czy zgin którykolwiek z dwunastu towarzyszy. .powróci . od kiedy patrol Drizzta wyruszy z miasta.rzuci jeszcze raz okiem na Dinina . . jak pantera jest karcona. zabijanym z konieczno ci.rozleg si rozkaz Dinina. równie tym razem szybko ko cz c walk . Masoj chcia .krzykn Masoj na Guenhwyvar. Zak przypomnia sobie czasy.rozkaza . Masoj pokr ci g ow . Czy Zak b dzie kiedy potrafi znale rozwi zanie dylematu zwi zanego z najm odszym Do'Urdenem? Fechmistrz wiedzia . który patrzy na niego uwa nie z boku. Bowiem. Ka dego dnia Drizzt stawa si silniejszy. który prze ar jego ycie. Byli inni. Czarodziej nie wiedzia . a po chwili na ca ym placu rozb ys y pochodnie. ale zastanawia si tak e. przy którym sta Drizzt. . *** Drizzt os oni oczy wypalaj c rany martwego trolla ogniem. . e wyczu a. kolejne wspólne .Naucz si lojalno ci! . Wiedzia . kiedy on i kocica dzia ali razem. Zak wiedzia . Jednak nawet tutaj Drizzt nie potrafi uciec przed letargiem. czy b dzie w stanie pokona Drizzta.Daj rozkaz. Kiedy p omienie ogarn y cia o trolla. kiedy on i Malice k ócili si o Vier-n . by Guenhwyvar by a u jego boku. jak d ugo jeszcze b dzie zdolny do wykonania zadania i ju zastanawia si . jak bezbronny by czarodziej rzucaj cy czar. ale poza tym niewiele ich czy o. a to si jej z ca pewno ci nie podoba o. pozwalaj c mu nawet zmartwychwsta . Zastanawia si . gobliny i orki ruszyli. Masoj wiedzia . e rany stwora nie zrosn si . jak cierpi z powodu Drizzta. Opiekunka Malice bacznie go obserwowa a. . zauwa y Drizzt. wszechogarniaj c rezygnacj . Bitwa wygasa a. a potem przystan na chwil .Kolejny dzie . która sz a za nim krok w krok. dreszcz niebezpiecze stwa i wiadomo . co robi bardzo cz sto. Masoj patrzy na plecy odchodz cego Drizzta. co dzia o si zawsze. Drizzt nie zapomnia spotkania w kaplicy Domu Do'Urden.Uformowa szyk! . e obraca bro przeciwko z ym potworom. Drizzt wiedzia . .

.czekaj c jak zwykle na bezpieczny powrót Drizzta. jaki wp yw ma na Drizzta. e uda mu si wp yn na post powanie ch opca? Najwyra niej tak.dziecko. Wygl da teraz przez okno. e jego dylemat zostanie rozwi zany przez pazury i k y jakiego potwora. by powstrzyma zalewaj ca j fal religii Paj czej Królowej. ca e stulecia temu. w milczeniu obserwuj c powracaj ce patrole . ale w sekrecie maj c nadziej . Czy Malice ba a si . Nawet on sam nie wiedzia . cho Zak nie by pewien. a Zak nie móg nic zrobi . Vierna by a kobiet . czyjej obawy by y uzasadnione. jej los przes dzono od chwili urodzin.

Czemu zawdzi czam wizyt mistrzyni Arach-Tinilith? . S ysza e je. dlaczego Vierna zjawi a si u niego. dlaczego ponad trzydzie ci lat temu nieznajomy pos aniec przyniós mu s oik jakiego lekarstwa. co wysokiej kap ance zdarza o si w obecno ci m czyzny bardzo rzadko. dowiaduj si od ciebie. Alton zamilk . Zamaskowana posta bya agentem Domu Do'Urden. Pozbawiony Twarzy . Alton niemal si zach ysn .laska b dzie twoja! Prawdziwy skarb za tak niewielk przys ug .obieca a Vierna .Tym razem twoja zap ata ci nie zawiedzie .S ysza e je? . e eliksir. nie potrafi c znale innych s ów wobec tak niezwyk ej propozycji.Ju nie mistrzyni .Ale.Opiekunka Malice wyra a ubolewanie.mówi a dalej Vierna. e Dinin Do'Urden równie zrezygnowa z pozycji w Akademii. Pozbawiony Twarzy .Zrobi . . Przy jego szcz ciu zadzia a by i przywróci rysy twarzy Altona DeVir. Sk oni a si nisko. Dom Do'Urden wykorzysta wcze niej Pozbawionego Twarzy w swoim spisku . Mistrzyni Vierno .odrzek Alton. -Alton móg tylko mie nadziej . . jak s dz ? .powiedzia a Vierna.Je li dowiesz si . który zgin w czasie bitwy w Domu DeVir. . Nale a a do Nalfeina. . . e Vierna nie rzuci a na niego czaru wykrycia k amstwa.wyj ka Alton. Vierna unios a d o . nie chc c rozgniewa pot nej kobiety. Ale nawet on nie by na tyle g upi. . . który przyszed zap aci Pozbawionemu Twarzy za zabicie Altona! Oczywi cie Alton nigdy nie wypróbowa eliksiru. oszo omiony sytuacj prawie jej nie s ucha . dopiero teraz rozumiej c.S uchaj uwa niej plotek.próbuj c zabi Altona! Teraz.zapyta a ostro Vierna.To wszystko. próbuj c ukry strach.Tylko plotki . .Opiekunka Malice znowu po czy a rodzin . by przeanalizowa wiadomo .Istniej pog oski o wojnie.powiedzia a Vierna i opu ci a czarodzieja.Dom Do'Urden posiada lask czarodzieja. mojego brata.. cho Alton. .westchn Alton.I ja ci witam. . .powiedzia a. Alton pragn rzuci si na ni . Do tej pory nie wiedzia em nawet. e chodzi o Dom Do'Urden. !W mijaj c Altona w drzwiach do jego prywatnej komnaty. pewna. Vierna odpr y a si .wyj ka Alton.Wróci am do domu.Nie tyle. co b d móg .powiedzia a wysoka kap anka. Vierna Do'Urden przychodz ca do niego w takiej chwili nie mog a by kierowana zbiegiem okoliczno ci. by go uciszy . e Dom Do'Urden zapewni sobie wiernego agenta na terenie Akademii.. kiedy w Menzoberranzan szeptano o wojnie. wi c musisz by tutaj okiem i uchem Do'Urdenów. . zaczynaj c rozumie .odrzek Alton. -Mój brat i ja opu cili my Akademi . Wiedzia .Wiemy o pora ce przy ostatniej transakcji -powiedzia a. o co ci prosi Opiekunka Malice . .18 Tajemna komnata Witaj.Niewiele . *** . . opiekunka Malice odnawia a sw sie szpiegów i zabójców. który dom spiskuje przeciwko Domowi Do'Urden . . . . by was powiadomi . . który otrzyma e za zabicie Altona DeVir nie przywróci rysów twojej twarzy.mówi a dalej Vierna. najwyra niej uspokojona wyja nieniem. ale nie ma czarodzieja godnego jej noszenia.

Vierna i Dinin zostali wys ani jako szpiedzy ambitnej Opiekunki Malice. powiedzie jej.Malice nagrodzi mnie lask o wielkiej mocy . . .Je li wska na inny dom.Czy s dzisz.odpowiedzia a SiNafay. . .Mia em dzi go cia. by SiNafay by a z a.S ysza em.Taki czyn móg by równie wskaza Opiekunce Malice Dom Hun'ett .Rozumiem .rozumowa Alton.warkn a SiNafay. jak kiedy zatrudni Pozbawionego Twarzy. . e Pozbawiony Twarzy to Gelroos Hun'ett. .powiedzia Alton.. Mimo tego e ona i Malice mia y zosta wkrótce otwartymi wrogami. rozwa aj c mo liwo ci. . wiesz. .Powrócisz do Domu Hun'ett pod moj opiek . a potem wybuch a miechem. Rozejrza a si z pogard po za mieconym i spalonym pokoju. a nie przysz aby do Hun'etta. ale Dom Do'Urden zdo a umie ci z nimi Dinina.roze mia a si SiNafay.Mamy wi c wietn okazj . . e Dom Hun'ett stanowi dla niego zagro enie. . nie! . e Dinin i Vierna zostali wys ani do Akademii tylko po to. e niepokoi j z powodu wiadomo ci. . .odrzek a SiNafay. siadaj c naprzeciw opiekunki.. w przeciwnym razie nie przychodzi by do ciebie po informacje. gdyby podejrzewa a nasz dom.broni . nie chc c.Zrezygnujesz ze swej funkcji .Nie .odrzek strapiony Alton. Staniesz przed Opiekunk Malice. Pójd do Opiekunki Malice w udawanym gniewie. . by mnie zabi ! SiNafay zamilk a. by dogl da edukacji ich brata .Jestem gotów zaryzykowa . .powiedzia szybko Alton. e móg by wprowadzi j w b d? .krzykn a. Mistrzyni Yiern Do'Urden! .stwierdzi Alton.Móg by .krzykn Alton.Co podejrzewa? .odrzek a SiNafay Hun'ett.Masoj wyruszy na patrol z Drizztem. Na twarzy Altona pojawi o si przera enie. . . Opiekunka Malice zna twoj to samo .powiedzia a SiNafay.Opiekunka Malice! -poprawi a go twardo SiNafay.Teraz podejrzewaj k opoty .Co b dziemy mie . kiedy Opiekunka Malice pozna prawdziw to samo Pozbawionego Twarzy? .roze mia si .Co z Domem Hun'ett. Je li przejrzy twoje k amstwa.Co mamy zatem zrobi ? Co ja mam zrobi ? Opiekunka SiNafay zastanawia a si ju nad nast pnym ruchem. SiNafay nie mog a pozwoli m czy nie okazywa braku szacunku matce opiekunce.zapyta a SiNafay. . kiedy tego samego wieczoru przysz a do niego jego przyszywana matka opiekunka.Nie. ironio ycia! .Dom Do'Urden nie wie.To ju wiem . Je li chce uczyni cz onka mej rodziny swym informatorem. . powinna przyj do mnie po pozwolenie .Dinin i Vierna Do'Urden zrezygnowali ze swych funkcji . . Moje gratulacje. . Dom Do'Urden chce zatrudni mnie jako szpiega.powiedzia Alton z podnieceniem. . . któr obróc w odpowiedniej chwili przeciwko niej! .Wie. g upi DeVirze.Kiedy Mistrzyni Vierna wróci. . cho by Baenre.Wr cz przeciwnie.Ale tak b dzie najbezpieczniej.powiedzia a w ko cu. kiedy wyjdzie na jaw najwi ksze k amstwo? . . .. . co si stanie z twoim cia em? Alton prze kn g o no lin .odrzek Alton.Doskona a przykrywka . .Nie prawdziw .zgodzi a si SiNafay.powiedzia . . nasza pozycja ulegnie wzmocnieniu! . by pogr y Dom Do'Urden w chaosie! . krzy uj c r ce na stole. . by nie wci ga a Domu Hun'ett w swoje k opoty.Nie podzielisz si tak informacj z pomniejsz kap ank . . oniemia a. .Och.zauwa y Alton. które s jej znane.To nie wszystko . a potem przysiad a na ma ym stoliczku.To prawda .Zatem Masoj jest w niebezpiecze stwie .którego .

dzi ki któremu Opiekunka SiNafay b dzie mog a zrealizowa swe zdradzieckie plany. Alton nie mia nic przeciwko wiat u. by trzeba .Opiekunka Malice z pewno ci b dzie mia a o czym my le i czym si przejmowa ! Alton nie s ysza ostatnich komentarzy SiNafay. Matkom opiekunkom si to podoba o. U szczytu paj czego sto u siedzia a Opiekunka Baenre. Po prawie pó wieku studiowania zwojów w wietle wiec w Sorcere. e Alton zapomina o swej podrz dnej roli w konflikcie. e przynosi wa ne nowiny. co wymaga oby ukarania. Za elaznymi drzwiami by o pojedyncze pomieszczenie. najpot niejsza osoba w Menzoberranzan. po o y a mu d o na kolanie i mrugn a do niego uspokajaj co. .odrzek a SiNafay.By przedyskutowa wymierzenie kary . . silnie strze ona jaskinia.tym razem jej nie udziel ! SiNafay u miechn a si na my l o mo liwo ciach p yn cych z takiego spotkania. SiNafay. ale niezwykle silna opiekunka.Czy wtedy po nie przysz a? . -1 nigdy wi cej nie zadawaj mi takiego pytania! Rzuci a Altona na pod og .mówi dalej Alton. *** Przy ko cu g stwiny grzybów.Nigdy nie mieszaj osobistych uczu z polityk ! . Po chwili wesz y opiekunki. gdyby nie by a pewna. wszystkie wysadzane klejnotami i l ni ce w blasku wiec. zabójc maj cym doko czy eliminacj DeVirów? Na twarzy SiNafay pojawi si szeroki u miech.Trzydzie ci lat temu. je li czasy nie by y naprawd kryzysowe. . . ale pragn cy zna odpowied . Dym z setki s odko pachn cych wiec wype nia powietrze. Czy Opiekunka SiNafay da a pozwolenie Gelroosowi Hun'et-towi na zostanie agentem. przera ony. na niskim. a od incydentu z konfliktem Te-ken'duis-Freth nic si nie wydarzy o. które s u y o tylko jako miejsce spotka rady rz dz cej miasta.powiedzia a. w po udniowej cianie jaskini. ale znikn w oka mgnieniu. mój strach móg by skierowa uwag Malice na który z wielkich domów. Nie odwa y aby si zwo a zebrania rady. Alton od pocz tku wiedzia . Usiad na ko cu sto u w kszta cie paj ka. Ostatnie lata by y w mie cie niezwykle spokojne. siedz ca u boku Altona. kiedy ka dy zaj wyznaczone krzes o. ale nie oderwa a od niego badawczego wzroku. O ile wiedzia a Pierwsza Opiekunka. zda sobie spraw z tego. . a mo e nawet spisek kilku domów .Co masz na my li? . . wszystkie rzuca y m czy nie pogardliwe spojrzenia.Mój gniew. pompatyczne i z owrogie.Z jakiego powodu zwo a a rad ? . e by tylko pionkiem w intrydze pomi dzy Domem Hun'ett a Domem Do'Urden.zapyta a SiNafay nie nad aj c za my lami Altona. . a w jej g osie brzmia a wyra na gro ba. . stara i zniszczona kobieta o z o liwych oczach i ustach nie przyzwyczajonych do u miechu. a na pewno nic tak ra cego. nie zdarzy o si nic. . cho jego s owa by y ledwo s yszalne. niezb dnym ogniwem. e przekroczy granice swej pozycji.Jeste my ju .warkn a male ka. Mi dzy o mioma w ochatymi nogami sto u umieszczono trony matek opiekunek.powiedzia a Baenre za wszystkie przyby e. kiedy opiekunka rzuci a stolikiem przez ca y pokój. ale w samej komnacie czu si nieswojo.odwa y si zapyta . chwyci a Altona za po y szaty i przyci gn a go na kilka centymetrów od swojej wykrzywionej twarzy. znajdowa a si niewielka.Kary? .Czy Opiekunka Malice przysz a do ciebie? . SiNafay . zaskoczona. Matki opiekunki uwa a y swe miejsca za czysto honorowe i nie lubi y si spotyka . w której zbudowano Menzoberranzan. . Patrz c teraz z pod ogi na obna on si SiNafay. prostym krze le przeznaczonym dla go ci rady. S owa o jej pozwoleniu Ätym razem" da y mu do my lenia. ciesz c si z dodatkowych mo liwo ci. Od czasu do czasu osobista nienawi do Domu Do'Urden sprawia a.powtórzy a Baenre.

.Jak miesz mówi co takiego? .odrzek a Opiekunka Baenre.zapyta kto . SiNafay? . kiedy gin Dom DeVir. bowiem wyk ona atak doskonale. zas uguje tylko na nasze pochwa y. e ktokolwiek wskazuje na Opiekunk Malice. -Odpowiedzi by y pe ne niedowierzania okrzyki. Wszystko przebiega o dok adnie tak. któr tak d ugo ukrywa .To dlatego zebra am rad rz dz c . a je li wzi pod uwag si jej domu.kaza a mu powiedzie . Alton DeVir przyj funkcj i to samo Gelroosa.Gelroos Hun'ett umar tej nocy. Baenre pokaza a SiNafay gestem. a jej dom ma wielk przysz o . czego SiNafay si spodziewa a. Wokó sto u rozleg y si szepty. by si o nie stara . Ten m czyzna. . badaj c ich zainteresowanie. . a Dom Do'Urden mia dwoje instruktorów w Akademii.Dom Do'Urden? . a potem zwróci a si do Altona. .W tej osobie! .Jak si nazywasz . .O jak zbrodni oskar asz Dom Do'Urden? . by usiad a. Po co nam to? Opiekunka Malice jest w askach Paj czej Królowej. . Z pewno ci oboje wiecie. . a ta wypowie s owa czaru. .odrzek a. Wiadomo by o powszechnie. a nie na kar .wyja ni a Opiekunka SiNafay. a potem zaczeka a. e Opiekunka Malice pragn a miejsca w radzie rz dz cej.To niejedna osoba .zapewni a j opiekunka. . e gra idzie o co wi cej ni reputacja ² w Menzoberranzan fa szywe oskar enie by o zbrodnia równ zabójstwu. Zdj a kaptur z g owy Altona. . . zaskoczona.Przez Dom Do'Urden . nic nie rozumiej c. SiNafay daleka by a od niepokoju. Altonie DeVir.zapyta a Opiekunka Baenre. Je li Dom Do'Urden rzeczywi cie pope ni ten czyn.SiNafay . Dom Do'Urden.Mam odpowiedni powód .przypomnia a jej Opiekunka Baenre.podkre li a SiNafay.Czy to s owa strachu. Kilka z opiekunek rz dz cych wyra a o swe zaniepokojenie Domem Do'Urden.by o zwo a rad rz dz c . . Baenre spojrza a na opiekunk u swego boku.wyja ni a szybko SiNafay. mia a wszelkie podstawy do tego. e rada nie mo e wymierzy kary za czyn pope niony tak dawno. Nie ma go! Alton poprawi si lna krze le. . .powiedzia a Opiekunka Baenre. czuj c co pomi dzy w ciek o ci a desperacj . czerpi c si z to samo ci. ukrywaj c si przed atakami Domu Do'Urden! Baenre szepn a jakie polecenie opiekunce po swojej prawej stronie.Gelroos? .Nie mo na rzuca takich oskar e . i to szybko. . Spojrza a na wszystkich obecnych. Jak na m czyzn pokaza e wielk odwag i m dro .musia a zapyta Baenre.To dom -powiedzia a ostro.Inni w to w tpi . wstaj c z fotela. za pomys owo i instynkt przetrwania. . . .Gratulacje. . SiNafay wiedzia a.zapyta a Opiekunka Baenre. zanim protesty przemieni y si w otwarty atak .powiedzia a sucho. je li droga ci jest twoja reputacja. .Mówi prawd . -Siedem z nas zasiada o w radzie rz dz cej u boku Opiekunki Gina-fae DeVir.Jestem Alton DeVir .zacz a SiNafay. .Powinna wyja ni oskar enie. Nie mo na nawet tego rozwa a tak d ugi czas po wydarzeniu! Znasz nasze prawa. SiNafay . Dom DeVir ju nie istnieje.powiedzia a odwa nie SiNafay.Kto na ni zas u y ? . .zapyta a jedna z opiekunek.Ale istnieje! .No dobrze.Daermon N'a'shezbaernon. Teraz rozleg y si gro ne sapni cia.powiedzia kto inny.Wszyscy pami tamy upadek Domu DeVir .Syn Opiekunki Ginafae i ucze Sorcere w nocy ataku Domu Do'Urden.Domu DeVir ju nie ma . Malice pozostawa a w askach Paj czej Królowej. .Trzydzie ci lat! . .powiedzia Alton. Z tego co wiedzia a Baenre.Nie Gelroos .co w sali rady zdarza o si cz sto. . w ród których s ycha by o g ównie podziw.O sprawie ju zapomniano! Opiekunka Baenre uciszy a wszystkich. . jak zaplanowa a i jak mia a nadziej .odrzek a SiNafay. . . .

. Jej syn. wiedz c. mia a nadziej Baenre. cokolwiek si stanie.To po co nas k opoczesz? .odrzek a Opiekunka Baenre ze miechem. zast puj c w niej SiNafay. e opiekunka Domu Hun'ett wykorzystuje n dznego DeVira do w asnych celów. . ale nie tak. Berg'in-yon sp dzi dziewi lat. co postawi jej syna na miejscu. który brzmia bardziej jak kaszel. Malice pewnie zasi dzie w radzie.pro ba Altona DeVira . znajduj c si w klasyfikacji tu za wspania ym m odym Do'Urdenem. najlepszy w klasie .powiedzia a cicho SiNafay. . . Dom Do'Urden ma zaiste wielk przysz o . je li mamy uderzy na Dom Do'Urden.Dom Hun'ett za nim stanie? . . Wojna mi dzy Hun'ett i Do'Urden przyniesie wszystkim korzy ci. .Zemsta? . jest pod moj opiek . ciche przyzwolenie rady rz dz cej Menzoberranzan. . za Opiekunka Malice pragnie zasiada w radzie rz dz cej. . maj c cztery wysokie kap anki i wiele innych broni. . . a to zagro enie dla Domu Hun'ett. .potwierdzi a SiNafay. Malice by a pot n opiekunk .Czy strach? Dla mnie wygl da to tak. równie bardziej rozbawiona ni rozgniewana.Tak post pi Dom Hun'ett! . Je li dojdzie do walki. e si dzi wcale nie spotka y my.Czy to zemsta. a jej rodzina zas ugiwa a na miejsce wy sze ni dziewi te. Opiekunka Baenre spojrza a na pozosta e opiekunki i z wyrazu ich twarzy dowiedzia a si . w ich poszukiwaniu chwa y. gro ba ze strony Opiekunki Malice zostanie zlikwidowana.zapyta a inna opiekunka. wywo uj c zgodne skinienia g ów opiekunek.og osi a Opiekunka Baenre. siostry . .Tak . . z których jedn jest ten ch opiec.odrzek a SiNafay. Pierwsza Opiekunka wypowiedzia a s owa.musi zosta uznana za legaln .zapyta a Opiekunka Baenre.Jak to dobrze.zapyta a Opiekunka Baenre.Ku korzy ci naszych synów. Drizzt. 19 Obietnice chwa y .By prosi was o przymkni cie oczu . a w jej g osie zabrzmia gniew.U miechn a si niegodziwie i spojrza a wprost na Pierwsz Opiekunk .Musisz pokaza nam lepszy powód. . pewien m ody Do'Urden padnie w walce. prawda? . teraz zaciekawiona i rozbawiona.Nie pragn tego .odrzek a szybko SiNafay.celowo wspomnia a o Drizzcie. e jego imi zad wi czy bole nie w uszach Opiekunki Baenre. . Dom Do'Urden aspiruje do wy szej pozycji. jak si tego spodziewa a SiNafay.Alton jest teraz Hun'ettem.Sprawa jest rozwi zana. Niech Hun'ett i Do'Urden walcz . Domaga si zemsty za zbrodni pope nion na jego rodzinie.Dla wspólnej korzy ci. które chcia a us ysze SiNafay. na które zas ugiwa . moja pro ba .Ta sprawa po trzydziestu latach nie le y ju w gestii rady rz dz cej.Zaiste . e my la y podobnie. czy ostro no . a jako yj cy cz onek zaatakowanych ma prawo do oskar enia. By mo e.

by uciec naszemu patrolowi.Mo e nadal nie wiem.odrzek na to Dinin.za niesprawiedliwo spo ecze stwa drowów. by a dla Drizzta doskona ym s uchaczem.Wsun sejmitar do pochwy i przykl kn obok pantery. Celowo odszed od reszty patrolu dalej ni mu radzono. kim jestem . Gu-enhwyvar.Nie w tpi w przydatno takich patroli . . a Drizzt po o y d o na g owie swej najlepszej przyjació ki. tak powiedzia o nich mój brat. Minuty sp dzone w samotno ci dawa y mu czas. a tak e miejsca. a opu cimy gard . -A ty jeste mój! . móg by znale jak nadziej na przysz o swego ludu. Kocica popatrzy a na niego. ale podejrzewa . . delikatnie drapi c Guenhwy-var po plecach.Niezliczonych wrogów . chc c rozproszy obawy brata. nigdy nie os dzaj ca i zawsze zgadzaj ca si . a s owo to wywo a o w nim burz uczu . czy to wszystko jest co warte -wyszepta Drizzt do kocicy. o tym. którego potrzebowa . . które mog y przynie wielk szkod miastu . Drizzt ufa . jak wyp dzi y drowy do wn trzno ci wiata. co zapewnia o Drizztowi odrobin bezpiecze stwa i towarzystwo. w którym jeste my teraz.odrzek Drizzt.zapyta Dinin. kieruje mnie ona na cie k .odrzek Drizzt z g bokim westchnieniem.Ale nasi najwi ksi wrogowie nie czaj si w pozbawionych wiat a jaskiniach naszego wiata . Przez ca e ycie uczono go o tych z ych kuzynach.Do nich nale y wiat dziwny i z y. Masoj przywo ywa Guenhwyvar z Planu Astralnego i nakazywa jej uda si naprzód.Uciek y . a maj c innych daleko za sob móg si odpr y i nacieszy spokojem. Kiedy tylko pozwala a na to magia figurki. jakimi torami toczy a si nasza historia i dok d prowadzi nas nasza przysz o ? . zawsze czekaj c.rozleg a si za nim odpowied .Wype niaj szczeliny Podmroku. Za naszej przysz o ci. Nie zrobimy tego. .Kocica jest moja! . Zawsze kiedy znajd wskazówk prowadz c mnie do prawdy. gdy przysz y mu do g owy. Po nieznanych wzorach ciep a na cianach Drizzt pozna .Znalaz e trop? . kiedy Dinin og osi . na którego twarzy wida by o powa ne obawy. Zaj ty codziennymi obowi zkami Drizzt nie my la o nich zbyt cz sto.powiedzia Drizzt. .Drizzt wiedzia o kim mówi Dinin. kiedy znale li my lady przy sadzawce. . . e w jaki sposób Guenhwyvar rozumie jego dylemat. e wyszli poza granice swego terenu.wyszepta Drizzt. . tydzie wcze niej. e Guenhwyvar zatroszczy si o nich. . któr boj si pój .Jeste drowem . których nie potrafi przyj .S na tyle cwane. jakie otrzymali my.tylko w tym tygodniu pokonali my tuzin potworów. .Gnomy s poza naszym zasi giem . Drizzt odwróci si nagle i zobaczy kilka kroków za sob Dinina. dowódca patrolu. u ywa ich nazwy niczym litanii przeciwko wszystkiemu. czego nienawidzi w yciu. Racjonalnie Drizzt musia odrzuci legendy o wojnach elfów jako kolejne z nieko cz cego si strumienia . . e jego brat co ukrywa. e w pobli u nie ma wrogów. . . jakby rozumia a ka de s owo.ale po co to wszystko? Spojrza g boko w oczy pantery i odnalaz w nich wspó czucie.e Guenhwyvar zostanie wystawiona w szpicy patrolu razem z Drizztem.ku w ciek o ci Masoja Hun'etta . -Zaczynam si zastanawia . co znaczy by drowem? . Drizzt pami ta dobrze sw rado .To by y pierwsze lekcje. nie rozumiem.powiedzia Dinin z chytrym u miechem. wpatruj c si w pustk korytarza przed sob .Czy nie zrozumia e . . by upora si ze swymi pomieszanymi emocjami.zamy li si Drizzt.Znam nasz histori tak . . Ohydne i g upie.Faerie .powiedzia Drizzt. ko cz c dyskusj .ÄOhydne gnomy". wiedz c. . . .Znasz naszych wrogów . id c u boku wielkiej pantery.Czy nie nauczy e si jeszcze.wyszepta Drizzt. ale zawsze. do wniosków. jak jej ucz w Akademii .Ani kim jest mój lud. Gdyby Drizzt móg jako obwini elfy z powierzchni -jak obwinia je ka dy drow .przypomnia Masoj Dininowi. a nasi wrogowie ugn si pod nasz si . Poklepa Guenhwyvar po ebrach i pozna po rozlu nionych mi niach kocicy. . .stwierdzi Dinin.

jak jest na powierzchni i stanie twarz w twarz z prawd o elfach.Wybrano nas. . Dlaczego nie chcesz i ? .. -Wsta z pod ogi i ruszy z powrotem. Drizzt odwróci si i spojrza na brata ciekawie. . przyt pia o jego rado .My l .Elfy! .To rzadka okazja. Drizzt obejrza si przez rami . .Dwa tygodnie. czego jestem pewien . którzy wywr zemst na naszych najbardziej znienawidzonych wrogach. . *** .Dwie dekady temu mistrzowie Sorcere zdecydowali. Co bardziej realnego dla Drizzta. Masoj wyjrza przez ma e okienko w pokoju Altona w Domu Hun'ett i rozejrza si po dziedzi cu. Dinin roze mia si z niewyczerpanego sarkazmu brata.k amstw.powtórzy . Spojrza ponownie na Dinina.Uznali my. pokazuj c placem na Altona. Przynajmniej zobaczy.wyja ni . Wspania e do wiadczenie. .. e si domy lasz . w którym sam mia e udzia ? -zapyta Masoj. zaniepokojony coraz g o niejszym tonem g osu swego brata.nieprzewidywalnie .odrzek Dinin.Bez warto ci i z e ponad nasze wyobra enie. mo e te odebra mu co bardzo wa nego. . . a wtedy nie b dziesz ju s u y w patrolach. .. które zna od tylu lat. .Ale warto po wi ci ten czas. .Czy zapomnia e o orzeczeniu. a ty z pewno ci odegra e wielk rol w zapewnieniu nam takiego zaszczytu. jak si o nich uczy e . co powinien czu .Moja siostra by a tam raz na wyprawie.Wybrano nas do wyprawy na powierzchni ! Drizzt nie cieszy si tak otwarcie jak jego brat.Podró zabierze wiele dni i zaprowadzi nas wiele mil od miasta. gdzie nie ma w cib-skich oczu. ale w sercu czepia si desperacko ich s ów. Do nast pnej wyprawy mo e up yn nast pnych dwadzie cia lat. . ale my l by a zbyt niezwyk a. rozczarowanie. .A teraz wyrusza tam twój patrol. móg by pozby si obu Do'Urdenów. . którzy wygnali nas tysi clecia temu.Oczywi cie .Wybrano nas do czego? .Nie tak niebezpieczne jak miejsce. mo e trzy . .na górze. bo jeste my najlepsz z grup patrolowych. ciemi yciele naszego ludu. .zapyta Drizzt. Nie wiedzia . .pod otwartym niebem . ..kusi Dinin.mówi dalej Alton .zapewni Drizzta. To miejsce jest zbyt niebezpieczne na takie rozmowy. .nie wysy a wypraw na powierzchni od dwóch dekad. . którzy zmusili. co mo e przynie taka misja. . .Dlaczego? .Czymkolwiek s .W czasie wyprawy dwadzie cia lat temu. w które ci niebawem poprowadz . sta si on dla niego codzienno ci .przerwa mu Drizzt.Jak d ugo? . . do czmy do pozosta ych bli ej miasta.Spojrza na Masoja.Znam opowie ci . B dziemy tymi. którzy wymierz wspania y cios w imieniu Paj czej Królowej! Drizzt my la .stwierdzi Masoj. e o ile prawda o elfach mo e by wyt umaczeniem mrocznego wiata jego ludu.Ja nie id .zamy li si Alton. maj c u boku Guenhwyvar.powiedzia Dinin z tym samym chytrym u miechem. bardzo zaciekawiony. .Je li patrol dobieg ju ko ca. mój m odszy bracie. przypominaj c sobie spotkanie. .S takie. niepewny tego. przypomnia o mu. . powiedzia a. e magia drowów mo e dzia a inaczej .ku niezadowoleniu Lloth. Sorcere wydawa o mu si tak odleg przesz o ci .Faerie .Za dwa tygodnie opu cimy Menzoberranzan . e rozumie. nie wiedz c jak interpretowa rozpaczliwy wyraz jego twarzy.wyja ni Dinin. Zazdroszcz ci.odrzek Alton. Menzoberranzan .Poza tym . by móg by pewnym. . . cho w domu Hun'ett mieszka zaledwie od kilku tygodni.wykrzykn Dinin.zach ysn si Alton.Powierzchnia! . e aden czarodziej nie mo e si zbli y do powierzchni! .

Powierzchnia to wiat du ych odleg o ci. Kiedy tydzie przygotowa dobiega ko ca. by wyeliminowa Drizzta Do'Urden i jego brata. Niebezpieczny efekt uboczny. ucinaj c szepty. nie zawiod jej. e ten czarodziej pozby si po prostu kilku wrogów tak. . Mistrza Wiedzy Hatch'neta i jego opowie ci o z ych elfach.Masoj z nami nie idzie . Z pocz tku Drizzt podejrzewa .oprócz Drizzta .zacz Drizzt. .i z trudem powstrzymywali swój entuzjazm od wybuchni cia w formie dzikiego krzyku. pozwalaj c sobie. e inni mog podziela niepokój Drizzta. by trzyma swe pragnienia dla siebie. czego si b dzie trzyma .Zostaje. Zosta e ju ostrze ony. Kiedy opiekunka naka e mi dzia a . którymi b dzie podró owa grupa.To by o tak dawno temu powiedzia . .Mówisz tak. Drizzt nie wiedzia . Tego równie s uchali ch tnie .Nie ma . . m cz c jej cz onków. widz c. zapl tanie si w hipnotycznej sieci wyk adowcy.Opiekunka SiNafay nie da a mi polecenia. e nie przynosi to ulgi Masoj owi.warkn Masoj i doko czy zdanie za Altona. je li si oka e..powiedzia Alton. jakby ju wiedzia . swego bezmy lnego. któremu g upi Drizzt tak bardzo zaufa .powiedzia oboj tnie. Dinin uci krótko rozmow . .Tak g osi plotka.powiedzia do ca ej grupy. . ze swymi starymi mistrzami. jak umrze Drizzt Do'Urden -powiedzia Alton. by wygl da o to na przypadek! . spojrza gro nie na brata.Wiem. nakazuj c nawet. cho ja uwa am. Ale pod nieobecno dowodów.odpowiedzia . jak b dzie brzmia o pytanie.Masoj Hun'ett zaczeka na wasz powrót w mie cie.Wszystko toczy si tak wolno w Men-zoberranzan.Do tego! .odrzek .odrzek Masoj. e aden czarodziej nie wyruszy na powierzchni .Znam t opowie . e Masoj przygotowuje si do wyprawy w Sorcere.poprosi Drizzt. bowiem Masoj wiele razy udowodni sw warto . Opowie ci musia y by prawdziwe.Móg bym porozmawia z Masojem . *** Cz onkowie wybranego patrolu szybko zorientowali si . e jednego z cz onków grupy z nimi nie by o. Wielka to dla was strata. Kiedy .Wys ana przez czarodzieje ognista kula uros a do niezwyk ych rozmiarów i zabi a kilku drowów. Dinin przej kontrol nad taktyczn stron misji.Sorcere postanowi o.. . . . a nie zamkni tych przestrzeni i kr tych korytarzy. Masoj u miechn si . Ostre spojrzenie Dinina da o mu odpowied na pytanie. . Drizzt zrozumia . Drizzt s ucha celowo tych historii.nie doko czy my li.Szkoda . si gaj c do kieszeni i wyci gaj c z niej figurk . pójdzie z wami kap anka z Arach-Tinilith. próbuj c pozostawi mu promie nadziei. Okazj mo na stworzy .To by by a wymarzona okazja. atwo odgaduj c. jak nazywaj to mistrzowie. . pokazywa mapy d ugich tuneli.Nie ma adnego sposobu? . . Drizzt zauwa y . . . . dopóki nie zapami tali dok adnie trasy.Gdzie nasz czarodziej? . . . Dinin. e Masoj do nich nie do czy.A co z. . s uchaj c szczegó owych planów czekaj cej ich przygody. niezadowolony z tego. Lecz kiedy zbli a si czas wymarszu.wyja ni Mistrz Hatch'net. . zag uszaj c pe ne zadowolenia szepty innych.skarci go Masoj.. .Prawda! . ci gle na nowo.zgodzi si Alton. magicznego s ug . Byli zamiast tego dzie i noc zamkni ci w koszarach Melee-Magthere.zapyta Drizzt pod koniec jednego ze spotka .Nasza taktyka na powierzchni b dzie inna .Kocica nale y do Masoja . a plany taktyczne by y sprecyzowane. . e nie s . e si mu przerywa... by czarodzieje w ogóle rozpocz li ledztwo w tej sprawie. . a tak e.Ale wiem . g aszcz c delikatnie figurk Guenhwyvar. Przez ca y niemal czas siedzieli wokó owalnego sto u w pokoju konferencyjnym. W ci gu nast pnego tygodnia w ogóle nie wychodzili na patrole wokó Menzoberranzan. Nie bójcie si jednak. W tpi . wiedz c. a na podobne uczucie nie mogli sobie pozwoli w takich trudnych chwilach. . e nie b dzie to zwyk a misja.

Nerwowa energia sprawia a. niewidoczny koszmar. e z niecierpliwo ci oczekuje wymarszu. 20 Ten obcy wiat Czternastu cz onków patrolu przemierza o wij ce si tunele i olbrzymie jaskinie. której zawsze pragn . e teraz b dzie inaczej. które zap dzi y si zbyt blisko jego domu. kiedy plany bitwy by y rozk adane na najmniejsze szczegó y. nie by o na to miejsca w sercu drowa wojownika. która ka e uderza w ciemi zców. nie maj c ju si y na tego typu w tpliwo ci. który sta si wrogiem publicznym jednocz cym wszystkie drowy. Tam w górze. musimy ich otoczy . podziwiaj c ich taniec w zwolnionym tempie. Odegna od siebie marzenia i zmusi si do s uchania s ów brata. Dla Dinina. brzmia o to tak.powiedzia ponownie zaciskaj c z by. Musia w to uwierzy . któr otrzyma od swych emocji. e ca y czas poci y mu si d onie. .Nie musimy posiada szpicy. a poprowadzi je honor jego ludu i odwaga.w co w g bi serca w tpi . w wielkiej pustce obcego wiata.. Drizzt le a na pos aniu w nocy przed wymarszem i wykonywa przed sob zwolnione manewry sejmitarami. Przez wi kszo drogi nachylenie gruntu by o ledwo wyczuwalne. cho czasem grupa musia a wspina si skalnymi kominami. a tak e najwi ksze niebezpiecze stwo.ju spostrze emy naszych nieprzyjació . *** Przez ostatnie dwa dni. To by a przygoda. odpowied na pytanie o natur jego ludu. e jest coraz bardziej podekscytowany. Mia o to by najwi ksze wyzwanie w yciu m odego Drizzta. a w takiej walce magiczna kocica mog aby sprawi wi cej k opotów. Teraz ci cia i pchni cia b d zadawane z si . by zmniejszy odleg o ci. K ótnia nic nie da. Drizzt czu .. próbuj c usn . Drizztowi musia a wystarczy taka odpowied . w salach treningowych lub przeciwko g upim potworom. mieszka y elfy powierzchni. Nies yszalni dzi ki magicznym butom i niemal niewidzialni w swych piwafwi komunikowali si tylko j zykiem gestów. nawet je li sk oni Masoja do po yczenia pantery . . .wyszepta do ostrzy. wywrze zemst na najbardziej znienawidzonych wrogach. Pomimo rozczarowania zwi zanego z Guenhwyvar Drizzt nie móg zaprzeczy . Wcze niej Drizzt zawsze walczy z konieczno ci.Tym razem za piewacie pie sprawiedliwo ci! Po o y sejmitary obok ó ka i przewróci si na bok. jakby jego m odszy brat próbowa sam si przekona . Czy te zapewnienia by y wyrazem przekonania. Drizzt pozna chwa bitwy. gdzie ka dy . czy nadziei? Drizzt odegna to natarczywe pytanie.. które nagle otwiera y si tu przed nimi. z oczyma l ni cymi determinacj . ni przynie korzy ci. e mówi prawd . a oczy bez przerwy rozgl da y si niespokojnie dooko a. Nie bra ju pod uwag mo liwo ci rozczarowania. który przygl da si Drizztowi z cienia przy drzwiach.Tym razem . Drizzt wiedzia .Spojrza prosto na swego m odszego brata. . -Tym razem.

maj c zwabi je do morderczego wiata powierzchni. . Drizzt pierwszy poczu dreszcz. ale nie o mieli si sprzeciwi kap ance. Nast pnie znalaz si w d ugiej jaskini dok adnie naprzeciwko wyj cia z niej. a nawet krasnoludy duergary. przyn t dla niespodziewaj cych si niczego istot. Drizzt poczu .og osi a kap anka.Zostan tutaj . ale drowy. czarniejsze ni jego skóra. wiedz c. Niewielu by o w Podmroku takich. e co ci gnie go w stron wyj cia. . W zwodniczym aromacie Drizzt musia raz po raz przypomina sobie. którzy wiadomie zaatakowaliby wypraw wojenn drowów. nie mierdz ce siark podmuchy unosz ce si znad róde magmy. przekaza a ona kuli rozkaz i ustawi a j nad g ow Drizzta. mieszkaj ce w wiecie. do którego id . ale szczelina nagle si przed nim rozszerzy a. e jego patrol nie mo e si doczeka wype nienia misji. Inni patrzyli ze zdziwieniem. Dinin zauwa y gesty i przerwa rozmow zmarszczeniem brwi. w stron otwartego wiata powierzchni.zapyta Dinin. Przerwa okaza a si nied uga. cieniem swego w a ciciela. nie maj c poj cia.og osi Dinin. Drizzt nie rozumia . kiedy jego cia o wróci o do zwyk ej formy.Dobrego polowania. ale drowy by y przyzwyczajone do sta ej obecno ci nad g ow tysi cy ton ska . Na górze by a wiosna.powiedzia Dinin do Drizzta.Nie wiem . a potem ruszy do przedniej cz ci jaskini.Ta wystarczy . By a bezksi ycowa noc. Zdejmijmy baga e i odpocznijmy. Powietrze pe ne by o zapachów kwiatów i drzew. skoro mamy okazj . . niewielkiej dziury w kamiennej ostrodze wysokiej góry. i poczu dreszcz przebiegaj cy wzd u kr gos upa. Rzuci a czar widzenia i po raz drugi spojrza a w male kie p kni cie.odrzek a kap anka. e krajobraz si zmienia. .powiedzia a kap anka Dininowi. nasycone setkami zapachów obcych drowom. jak mia by si przecisn przez tak szczelink . Mo e te zapachy by y tylko diabelsk sztuczk .pouczy a go kap anka. Paj cza Królowa patrzy. e w swej obecnej formie porusza si si woli i przep yn swobodnie przez zakr ty i uki male kiego kana u. która sz a z wypraw . ale wilgotne powietrze. .powiedzia a chwil pó niej.krok i ka dy uchwyt dla r k zbli a ich do celu. . .Musimy tu zaczeka . . pod . e czas wyrusza . Uspokoi oddech i poprowadzi ich przez wyj cie.pokaza jeden z cz onków patrolu. odkry . a ostatnia wysz a z niej kap anka. bo kilka godzin pó niej kap anka zajrza a znowu w szczelin i og osi a.Przejd obok mnie i id dalej. m drze siedzia y w swych kryjówkach. . Owiewa ich wiatr. Po kilku chwilach wszyscy sprawdzali bro . Kap anka Arach-Tinilith. ale nawet ona wydawa a si drowowi jasna. Zawirowa y wokó niego czarne p atki. ale znienawidzone gnomy. Przekroczyli granice ziem kontrolowanych przez potwory lub inne rasy.Nie d u ej ni pó cyklu Na-rbondel. Dinin wola by i dalej.Za Paj cz Królow . e sklepienie uniesie si i odleci w niesko czon pustk nieba. Za ka dy zakr t wchodzili z uczuciem. e miejsce. Pod koniec tygodnia wszystkie drowy zauwa y y.Jak przez to przejdziemy? . nie szersze ni na palec. . podesz a do jednej ze cian i przycisn a do niej policzek. jest w ca o ci z e i niebezpieczne. .Chod . nic o niej nie wiedzia y.Jak d ugo? . . . Kiedy Drizzt przeszed obok kap anki.Na górze jest dzie . co si dzieje. byle tylko zaj czym o nierzy. Pozostali wojownicy zacz li wysuwa si ze szczeliny. która trzyma a kul o wielu otworach. Drizzt spojrza nieufnie na brata. Byli na g boko ci przyt aczaj cej mieszka ców powierzchni. Dinin raz jeszcze ostrzeg o nierzy przed niebezpiecze stwami po wierzchni. patrz c przez w sk szczelin . w którym nie by o pór roku. jak cia o Drizzta zw a si do grubo ci w osa i staje si dwuwymiarowym obrazem. Wsun si w ni .Ty pierwszy .

jak mówi Mistrz Hatch'net. Drizzt widzia na twarzach swych towarzyszy niecierpliwo . zgina y si w ruchu nie wydaj c d wi ku. który przyp yn do nich na skrzyd ach wiatru.. Drizzt odkry . Sk pany w wietle gwiazd Drizzt poczu takie uniesienie. Ponagli swych o nierzy do dzia ania -gasz c zachwyt. zalesionej dolinie. Pie elfów brzmia a jeszcze sekund d u ej. Je li gwiazdy rzeczywi cie by y przypomnieniem tego.otwarte niebo. Drizzt bardziej poczu ni zobaczy . Ich kroków nie by o s ycha .nie mia y szans na zaskoczenie ich. Uczucie wolno ci. Drizzt chcia zatrzyma swego brata i innych. Dinin us ysza pie . Przykucn i rozejrza si po okolicy. e nawet nie zauwa y radosnego piewu. . Drizzt prawie nie zwraca uwagi na rozkazy wydawane w milczeniu przez jego brata. Czu si niezwykle bez kamiennego sklepienia nad g ow . które p on o w odleg ej. by zaj lepsz pozycj . ale nie by o to uczucie nieprzyjemne. Tej nocy owcami by y jednak drowy. kto narusza jej teren. które tak szybko okrzykn li swymi wrogami. a j zyk wysech mu na wiór. któr mia przy pasie. Wydawa y si wszystkie tak niewinne. kiedy przechodzili pod drzewami. to z pewno ci ten dzie nie b dzie taki straszny. któr odbiera o jego serce? .. lepiej wyszkolone w skradaniu si ni najdoskonalsi z odzieje. co ma przynie nast pny dzie . a o gnisko zacz o przeb yskiwa mi dzy drzewami. Drizzt nie móg oderwa wzroku od milionów l ni cych na niebie punktów. by rozpozna w niej wo anie elfów powierzchni. W ród zgromadzonych ta czy o kilkoro dzieci. które go teraz przepe nia o. tak wyra nie zwi zane ze sob przyja ni wi ksz ni cokolwiek. czy prawd . Pod gwiazdy! Podczas gdy wszyscy zdawali si by zdenerwowani pod tymi niezwyk ymi wiate kami. Nawet piew wierszcza brzmia dla drowów alarmuj co. ilekro nad ich g owami przebieg a wiewiórka albo gdzie w oddali za piewa ptak. a potem w lizn si w krzaki obok. bo zachowywa y si tak jak doro li. kiedy kilku cz onków grupy upad o na ziemi . czy to on pad ofiar otumanienia zmys ów. Nadal nie odrywa oczu od spektaklu na polanie. e jego grupa ruszy a. Mimo to m odsze drowy by y spi te i trzyma y bro w pogotowiu. e to nie jest wiat. a mia na tyle do wiadczenia. wi c ludzie a nawet sprytne nizio ki . tak pe ne ycia i rado ci. która tak ostro kontrastowa a z j ego w asnym wewn trznym spokojem.Nie s szkodliwe. Elfy powierzchni by y najczujniejsz z ras. czy te jego towarzysze widzieli wiat przez za lepione oczy. Niezauwa eni podeszli do skraju polanki. te historie o z o liwo ci i okrucie stwie. . by zaczekali i popatrzyli na elfy. zak ócone by o tylko przez zak opotanie. Wtedy czu e uszy Drizzta wy apa y ciche orzekniecie tuzina kusz. Podejrzewa . podskakuj c. co widzia Drizzt w Menzoberranzan. Oszo omiony rado ci . koncentruj c si na pojedynczym ognisku. nawet kiedy st pali po suchych li ciach. który przedstawili mu mistrzowie Akademii. a ich zbroje. W Pod-mroku ka da ywa istota mog a zrobi krzywd komu . który l ni w oczach jego brata.To krewniacy naszych grzybów . e jego stopy s wro ni te w ziemi . bo Drizzt nie wiedzia . e w ca ej tej sytuacji co by o bardzo z e. ale mo na je by o pozna tylko po wzro cie. Opowie ci Hatch'neta wydawa y si teraz k amliwe. z jak bawi y si elfy. zupe nie innym ni t tni cy yciem las. e brat wzi jego ci ki oddech za pragnienie krwi. Dinin postuka go w rami i wskaza na niewielk kusz .zapewnia wszystkich Dinin. Spojrza na Dinina i móg mie tylko nadziej . wiat mrocznych elfów by wiatem ciszy. do momentu. W g bi serca Drizzt wiedzia . Sk ada o si to na ramionach Drizzta wielkim ci arem ² czy jego uczucie ulgi by o s abo ci . na której ta czy a i piewa a grupa faerie. rozpraszaj c si w tyralier . chcia sprawi . dopasowane doskonale do kszta tów ich smuk ych cia . Dinin prowadzi dobrze i wkrótce piew faerie zag uszy wszystkie odg osy lasu.

nie mog c odró ni wspó czucia od dzy mordu. ods aniaj c kark na jedno czyste. by zrozumia a. tym razem ma a dziewczynka. raz po raz wykrzykuj c jedno s owo. Drizzt odnalaz siebie.Tak. Drizzt podniós wzrok i zobaczy Dinina stoj cego w ród stosu trupów i pokrytego od stóp do g ów krwi .krzykn do Drizzta. . Drizzt równie wyskoczy na polan . o co mu chodzi. Wojownik wbi miecz w martwe cia o raz jeszcze. u ywaj c krwi z bezg owych zw ok zamaskowa sztuczk . w którym odbija o si czarne serce Drizzta. kiedy w jej plecach zaton o ostrze miecza. zatraci si w lepym szale swego ludu i przyj rzeczywisto drowów. ale kiedy spojrza w jej twarz. Chcia tylko zako czy t bitw . przewracaj c je na ziemi . jak stoj cy za ni drow apie r koje miecza mocniej i przekr ca ostrze w jej ciele. a jej oczy b aga y o lito . Drizzt wiedzia . z uniesieniem i ekstaz na twarzy wyrwa miecz z rany i ci martwe cia o. Jak atwo by oby. bo bitwa dobiega a ko ca. Kobieta patrzy a prosto na Drizzta. Mog a krzycze tylko jedno s owo . al przewy sza nawet strach przed mierci . Chcia uciec od swych uczu . który wyda si Drizztowi demoniczny. .Mamo! W ciek o . odwróconym wizerunku w asnej w ciek o ci. Drowy wbi y si bezlito nie w ich szeregi.Nie! . Potem. e nie zrozumie jego j zyka. jak zgas a w nich ostatnia iskierka ycia. Drow wojownik. obserwuj c Dinina k tem oka.krzycza Dinin. co robi dalej. W przyp ywie nie ukierunkowanej w ciek o ci Drizzt sta si niemal jednym ze swoich. .Zemsta! . ale nie mia poj cia. cho przera ona. Drizzt musia dzia a szybko. by j podrze . g osem. przera enie. na tyle mocno. jak Di-nin raz jeszcze wznosi pi w gór . Mówi a w j zyku elfów powierzchni. jaki to zaszczyt by drowem! . zalan zami. a jego czubek pojawi si mi dzy jej piersiami.Le na ziemi . by a ca a. jej oczy l ni y niczym ciemne lustro. ale próbowa nada swemu g osowi uspokajaj cy ton. Niemal ukrad ycie z l ni cych oczu elfiego dziecka. . e elfia matka by aby zadowolona wiedz c. czuj c ponur satysfakcj . wyci gaj c w powietrze zaci ni t pi . Drizzt patrzy . a potem odwraca si . której nie potrafi zrozumie . Opu ci szybko sejmitar.Dzi czcimy Paj cz Królow ! Drizzt odpowiedzia na jego okrzyk. by jako j uspokoi . Opu ci czubki sejmitarów do ziemi. przera onych kobiet. ale nie by j zrani . po o y kres scenie. Tym samym ruchem. co krzycza a. Drizzt poci gn dziecko drug r k . po czym podniós bro do miertelnego ciosu. zrozumia . gdyby potrafi odrzuci sumienie. a jego twarz wykrzywi a si w strasznym grymasie. a s owa wyrwa y si z jego cia a z w ciek o ci . zanim Drizzt zd y si ruszy . dialekcie obcym Drizztowi.krzykn Drizzt. który przebi si przez wycie jego towarzyszy i zabrzmia w uszach Drizzta jak oskar enie. W tym odbiciu. al i tuzin innych emocji rozdar y Drizzta w tej strasznej chwili. elfy nie by y nawet uzbrojone. Chwil pó niej kolejny elf. Jej oczy wpatrzone by y w bezg owe cia o u jej stóp. Jego krzyk zabrzmia dla wojowników jak kolejny okrzyk bitewny i zanim elfy zd y y zareagowa .Dowiesz si dzi . Przed Drizztem znalaz a si jedna z uciekaj cych. wyrwa a si z rzezi i ruszy a w kierunku Drizzta. Drizzt podniós sejmi-tar. Kobieta wyprostowa a si nagle. jak zahipnotyzowany. zabijaj c ich i tn c ich cia a na d ugo po tym. Czuj c si pewnie w swym le nym domu. Krzykn a. za w oczach zap on ogie .krzykn do niego Dinin. a potem odwróci si na pi cie. . Jej g os zmieni si w bulgot krwi. które tak bola o. e nawet po mierci ratuje ycie swojej córki.wyszepta dziecku do ucha. a Drizzt zobaczy . oddzielaj c g ow od ramion kobiety. by znale nast pn ofiar . Elfie dziecko podnios o si . W ostatniej chwili dziewczynka spojrza a na niego.. Mia tylko . mój bracie! . Dinin i inni spadli im na plecy. Prawie go zada . proste ci cie. Przeci sejmitarem tunik dziecka. która si przed nim rozgrywa a.

To pi kne .Dobra robota! . a aden z nas nawet nie dra ni ty! Opiekunki Menzoberranzan b d naprawd zadowolone.nadziej . Mieszkaniec powierzchni nawet by tego nie zauwa y . . by ocali ma dziewczynk o l ni cych oczach . podniós le cego na ziemi towarzysza i ru szy przed siebie. nawet Drizzt. trz s c si z podniecenia. Drizzt zorientowa si . Drizzt nie zdawa sobie nawet sprawy. a potem poklepa brata po ramieniu. . e le ce u jego stóp elfie dziecko.rykn Dinin. wskazuj c na wschodni horyzont. kiedy poczu ból we w asnej d oni i zobaczy krew na swych kostkach i r koje ci sej-mitara. co si sta o.Nareszcie . ale jeszcze zimniejsze by o spojrzenie kap anki. .Drizzt zabi dziecko . Je li ten drow przejrza jego oszustwo. Wbi em jej miecz w plecy. patrz c na napi te ruchy swego brata. .zast pi g ow z ramion trupa twoj w asn ! Drizzt us ysza . by nie okaza obrzydzenia. Dinin spojrza na niego lodowato. . nie wiadomy atak wymierzony przeciwko z u. ale mroczne elfy widzia y to wyra nie.i zgina by za ni . które go otacza o. kiedy grupa powróci a do jaskini. . Kraw d grzbietów górskich zosta a obramowana s abiutkim l nieniem.wyszepta Dinin.Z tob by im nie wysz o! . Odwróci si na pi cie. .warkn .powiedzia Drizzt po chwili milczenia. zdecydowa si wi c nie przeci ga ca ej tej sytuacji. nawet brata. . Dinin w swej lepocie nigdy nie mia zrozumie ironii. e drow le y na plecach.powiedzia drow. O ile zd y si zorientowa . e to si dzieje. za które inni b d go szanowa .powiedzia uroczy cie Dinin. Drizzt walczy ze sob .Smród wiata powierzchni wype nia mi nozdrza b otem. staj c obok Dinina. by ocali elfie dziecko. zacz o poj kiwa .Chod my . kiedy chwil pó niej do czy do niego Dinin i reszta wojowników. . która zabrzmia a w jego w asnych s owach. a po chwili zobaczy . i wszyscy. jak zabijaj dziecko. Spojrza na le c na ziemi posta i przela ca sw nienawi w przekle stwo. Drizzt gotów by walczy . Braci? Pomy la Drizzt sarkastycznie. jego krewniacy widzieli ju najstraszliwsz rzecz na powierzchni: samych siebie! .Czeka nas jeszcze jeden obowi zek.Opiekunki Menzoberranzan nakaza y nam ujrze najstraszliwsz rzecz w wiecie powierzchni.Tam! . roze mia . Na szcz cie nie by o takiej konieczno ci. e uda im si uciec?! . zanim twój brat zd y podnie sejmitary! To by impuls.ci gn Dinin. wzdrygn li si instynktownie. Drizzt po o y pewnie d onie na r koje ciach sejmitarów i zebra w sobie odwag . O drugim celu wyprawy wiedzia a tylko ona. Zabi by swych towarzyszy.My leli. .wyja ni a kap anka.sykn . W ka dym razie Drizzt nie musia by patrze .zapyta Dinin.zaprotestowa inny. . nadaj c fa szywym s owom pozory szczero ci .Je li jeszcze raz przypiszesz sobie moje zabójstwo . ale Dinin by tak zaaferowany krwaw rzezi .Ale ja dopad em t kobiet . . cho z tych tutaj nie we miemy adnych upów! . . .Spojrza na stos u stóp Drizzta. trzymaj c si za twarz i j cz c z bólu. co znaczy by drowem wojownikiem. . zanim wrócimy do domu .Nareszcie dowiedzia e si . Drizzt nawet nie odpowiedzia bratu.krzykn Dinin.Dwa trafienia dla Drizzta! .Stos trupów. . *** .O co ci chodzi? . cho bardzo si stara o. e i tak niczego by nie zauwa y . by my mogli ostrzec naszych braci.Jedno! . e mu si uda o.

. Przyniesiemy wiadectwo.powiedzia a do niego w ko cu kap anka. my l c. co j est odpowiedni kar dla ich z ych serc! Drizzt roze mia si bezradnie. zanim piekielny ogie wypali ci skór . Te same promienie zaatakowa y oczy drowów niczym ogie . rozdzieraj c ich renice. e m czyzna jest zbyt zdezorientowany. .odkrzykn a kap anka. . Kiedy ca a grupa po czy a si w ciem nym tunelu. . od o y wydarzenie na ten sam stos gniewu.Ja zabi em pi ciu. Zatoczy si z powrotem do jaskini i po chwili zacz zak ada ekwipunek. U jej boku sta y inne kobiety Domu Do'Urden. Kap anka trzyma a w d oni kul . Drizzt chcia wyprze si swoich uczu .aden drow nie zgin .Patrzcie! . Vierna i Maya. . nie przyzwyczajone do takich widoków.Ci li my ich i zabijali my! R bali my i mia d yli my! .powiedzia dumnie Dinin. e drowy zacz y krzywi si odruchowo.Chod . Odpowiednia kara? Chcia by zdj z nieba tysi c takich s o c i powiesi je w ka dej kaplicy w mie cie. ale on postanowi wytrzyma .Pi ciu .pytanie Opiekunki Malice zawiera o otwart gro b . bardziej przejmuj c si osi gni ciami w asnej rodziny ni ogólnym wynikiem wyprawy.rozkaza a ponuro. . jego daj c ycie energi . a na twarzach wszystkich wida by o skrywan zazdro . Mo emy wróci do naszej ojczyzny. Potem to si sta o: zza horyzontu wychyli a si kraw d tarczy s onecznej.Menzoberranzan! . kap anka wyprowadzi a ich w coraz ja niejsze wiat o. .Ojczyzny? ..z powrotem w ich prawdziwe ycie.Szybko. 21 Na chwa boginii Czy zadowoli e bogini ? .przerwa a mu opiekunka. Briza. . by nie pad o na nie wiat o s o ca.odrzek Dinin.krzycza a na nich kap anka. na którym mistrz wiedzy k ad elfy powierzchni. .zapyta przygaszony Drizzt. wiat powierzchni powita rado nie jego ciep o. a Drizzt znowu jako pierwszy przeszed przez p kni cie w cianie. by poprawnie rozumowa .Chod .A co z tob ? . W rzeczywisto ci wiat o atakowa o Drizzta równie gwa townie jak jego krewniaków. nawet zbroje . same kobiety! . a w jego g osie s ycha by o zadowolenie z uczynionego z a. a blask sprawia .Patrzcie . nie rozumiej c jego post powania. . które obmyje jego dusz .Poznajcie g bi przera enia! Jeden po drugim wojownicy zaczynali krzycze i uciekali do jaskini.pouczy a grup .Zdejmijcie p aszcze i wyposa enie. przyj je jako oczyszczaj ce do wiadczenie. Drizzt zaj sw pozycj w szpicy i poprowadzi ich w g stniej cy mrok . . a w ko cu Drizzt zosta sam obok kap anki. Po ó cie je w cieniu w jaskini. Kiedy wykonali zadanie. Niech nasi kuzyni z powierzchni cierpi od p omieni. Wschodnie niebo zacz o przybiera ró owy odcie . Drizzt nie móg ju znie wi cej wiat a. .

. ca furi Lloth w o y w ten pi kny cios! Paj cza Królowa ceni sobie zapewne ten cios wy ej ni wszystkie inne.wyszepta do siebie Zak.powiedzia a Malice. Ca ej rozmowy s ucha z niesmakiem Zaknafein. Poprowadzi nas do zwyci stwa nad tym nieznanym domem. Czuj c w sercu drzazg . . e nie mo e znie ju mego widoku. by Shar Nadal odpowiedzia .Bardzo dobrze.Tylko jedn ? . dzieci .Mia by dwa . . szybko si odwracaj c i odchodz c korytarzem. Malice nie w tpi a w umiej tno ci bojowe syna.powiedzia a Opiekunka Malice.Drizzt ma na k cie tylko j edn ofiar . czy dla Drizzta. kiedy ta czeka a. ale podejrzewa a. Drizzt zabi dziecko. Czy zrobi co .Nie . kiedy Drizzt zosta pobity. zadowolona. Z tonu g osu SiNafay Masoj wywnioskowa .Ale za to ma dziewczynk . . e SiNafay jest opiekunk rodziny i jej niepodzieln w adczyni . e jej wizyta jest bardzo wa na. Alton skrzywi si . Spojrzenie to przeszy o fechmistrza na wylot. ta by a z pewno ci najgorsza. Pami Drizzta podsun a mu ca scen .Paj cza Królowa spojrzy askawie na Dom Do'Urden.A on? .Rozci j prawie na pó . *** .U miech opiekunki zmrozi Dinina.Tylko jeden .Drizzt ukara Shar Nada a za jego czyn. .warkn a Malice. ale powstrzyma si od tego. . by zajrze do komnaty. Zak zastanawia si . i uwolni go od straszliwego ycia w Menzoberranzan. . . krótkie spojrzenie. *** Zaknafein opu ci sal spotka z opuszczonym wzrokiem i nerwowo pocieraj c r koje miecza. . któr umie ci o tam spojrzenie Drizzta.I to jak zabi ! . . Syn Domu Maevret nie podj wyzwania. Masoj domy li si . Sk adaj c kilka niezdarnych uk onów i przepraszaj c za ospa o wycofa si z komnaty.powiedzia Dinin. Wyszli z niej Drizzt i Dinin. U miech Dinina zaskoczy j mocno.powiedzia Dinin. . Spo ród wszystkich niegodziwo ci.wykrzykn Dinin. czyjego cios by by korzystniejszy dla niego.Zatem Lloth spojrzy przychylnie na Dom Maevret .powiedzia Dinin. nie spodziewaj c si satysfakcjonuj cej odpowiedzi. Masoj patrzy uwa nie na sw matk .zapyta a. a gro ny wyraz jej twarzy nie agodnia . Zak zatrzyma si w pustym korytarzu i odwróci si . Móg oszcz dzi mu wtedy straszliwego losu. jakie Zak odkry w Menzoberranzan. . który pragnie nas zniszczy . Malice skrzywi a si i skierowa a wzrok na Drizzta. Zak przypomnia sobie ich walk .Najm odszy wojownik Domu Do'Urden sta si tak pe ny nienawi ci. e obaj jej synowie jednak zachowali si w czasie wyprawy jak nale y.rozkaza a Opiekunka SiNafay wchodz c do komnaty. Móg zabi Drizzta tam i wtedy. . przecie by to jego prywatny pokój! Przypomnia sobie jednak. Chcia . e jego matka jest czym podekscytowana. . kiedy oszuka Drizzta za pomoc bomby wietlnej.stwierdzi a Briza. . co rozgniewa o jego matk ? A mo e zrobi co takiego Alton? Kiedy SiNafay odwróci a si do niego. a na jej twarzy pojawi si z owrogi u miech. Chcia wepchn s owa Starszego Syna z powrotem do jego gard a.Do tego wi c dosz o .Zostaw nas . . Dinin podszed do brata i obj go ramieniem. daj c mu okazj do pe niejszego wyra enia uczu . e Drizzt ma w sobie za du o z Zaknafeina. a Alton wyjdzie z pokoju. . bezbole nie.Ale Shar Nadal z Domu Maevret zabra mu z ostrza kobiet . a Drizzt rzuci Zakowi oskar ycielskie.

Spojrza na opiekunk . Drizzt zastanawia si .Drizzt musi umrze .odrzek a SiNafay.Jak? . .powiedzia a SiNafay. która kl cza a nad trupem swojej matki.Nie zrobi tego .Niezadowolenie Lloth nie zostanie objawione Opiekunce Malice . e okazja nadarzy si wkrótce. . W my lach Drizzta ta czy y elfy powierzchni. Jego brat. . Wiedzia . nie móg si ich pozby . kiedy Shar Nadal wyrwa ycie z jej cia a. .Drizzt jest jednak niebezpiecznym przeciwnikiem.odrzek a SiNafay. zanim Dom Do'Urden zd y przegrupowa si y po tak wa nej stracie. chc c zosta sam.Nie zawied mnie .Jak rozka esz .Mo e jeden z synów zrobi co . maj c nadziej . Obrazy jednak pozosta y: gasn ca iskra w oczach m odej elfki.stwierdzi Masoj. co nie spodoba o si Lloth.odrzek Masoj. .Dom Do'Urden zb dzi ! . Zabij go.Ulubiony syn. jak chce to zrobi .powiedzia a raz jeszcze SiNafay. Skoncentruj swe wysi ki na jego mierci. tak rzeczywiste jak wtedy. . . . k aniaj c si nisko. nie patrzy zupe nie na drog przed sob . . Wyraz twarzy Masoja zdradza zbyt wielk ch wykonania tego zadania.Nie zawied mnie. e pragniemy zaatakowa Dom Do'Urden i tylko niefortunny wypadek móg by sprawi . . jak jego matka wysz a z komnaty.Drizzt Do'Urden jest twoim celem. opanowuj c troch g os.Drizzt Do'Urden .B d ostro ny. e Masoj wykona zadanie.kontynuowa a Opiekunka SiNafay.Je li Dinin Do'Urden wejdzie ci w drog .zapewni j Masoj.wyszepta a.szepta raz po raz. Powiedzia a mi to jedna ze s u ek Paj czej Królowej. Paj cza Królowa wie wszystko. Masoj opar si na krze le i splót smuk e palce za g ow . . pewna.zapyta Masoj.zapyta Masoj. Chodzi y u jego boku. e Masoj od razu si uspokoi . S owa jego matki by y dlajego uszu jak muzyka. *** Straszliwe wspomnienia z wyprawy na powierzchni ca y czas powraca y do Drizzta. Sta oko w oko z Zaknafeinem. odskoczy zaskoczony w ty . To z pewno ci prawda! . czy kiedykolwiek jeszcze b dzie sam. Kiedy tak szed ze spuszczonymi oczyma.W ci gu dziesi ciu cykli Narbondel musimy zada pierwszy cios! Prawdziwa bitwa rozpocznie si nied ugo pó niej.Drizzt Do'Urden musi umrze w ci gu dziesi ciu dni! Masoj odegna od siebie wszelkie my li o Dininie. . . Wyszed z komnaty przyj natychmiast po tym. decyduj c si ofiarowa synowi prezent za pos usze stwo . d ugo po tym.Opiekunka Malice szybko naprawi b d . straszliwy wyraz twarzy umieraj cej kobiety. . e domy la si ju odpowiedzi. Musia mie tylko nadziej . tym razem tak ostrym tonem.Nie znam szczegó ów . . e Dinin i Drizzt powrócili z zako czonego sukcesem rajdu.. Wie. by y mistrz Melee-Magthe-re. . o której ca e miasto mówi o z podziwem. kiedy przemierza korytarze domu. nie odst puje go na krok.Utraci ask Paj czej Królowej! . . .Musimy dzia a szybko . Kiedy za jednym z zakr tów wpad na kogo . SiNafay podoba o si to. Wiedzia ju . wyprawy. synu . a jego oczy zal ni y. Na pewno nie wkrótce. gdy Drizzt ukrywa si w krzakach na chwil przed ich mierci .mo esz go te zabi . e Opiekunka Malice dowie si o swej rozpaczliwej sytuacji! .sykn a. -Ile mamy czasu? . .Czy mog zabi równie brata? . Zacz a zbiera si do wyj cia.Jaka to b dzie strata? .powiedzia a. e jej syn spe nia jej yczenia nie zadaj c zb dnych pyta . jak Opiekunka Malice go odprawi a i wymkn si swemu bratu przy pierwszej okazji.

To moje prawo.Pogrzeba by sw szans na dokonanie wi kszej zemsty. .Wiem. cofaj c si . jak za dawnych czasów. ile satysfakcji da oby mu zabicie Zaka. SiNafay nie spiera a si z nim.Przej by si .powiedzia Zak. e on sam nie móg ju znie codziennych obowi zków? Zak trenowa Drizzta i Dinina... Groteskowe uniesienie brwi wywo a o miech SiNafay. . . .Mo e i by wygra . . czy nie? Oraz setki innych.Na krótko . Czy w g osie Zaka by sarkazm? Zazdro . Drizzt zastanawia si . .Wrogowie we wschodnich tunelach. Mo e móg by zmieni jednak co w yciu prywatnym. a jego przyjacielski ton skrywa prawdziwe my li. Niemo liwe! Chcia krzykn Drizzt. Drizzt zatrzyma jednak te my li dla siebie i skin g ow .Zwyk y patrol? . . Zak z apa go za rami . B agam ci ! . .Najd u ej przez tydzie . Drizzt wzruszy ramionami.Po czym zosta by przedstawiony jako morderca i oszust. cho jego z o na Za-knafeina nie zel a a ani troch . Przekszta ci ich w yw bro .Jak d ugo ci nie b dzie? . e podj e nieudan prób pozbawienia ycia Drizzta Do'Urden.zapyta Zak. a w jej g osie brzmia al.Wezwano nas . . Czy g ód krwi Zaka by tak wielki.Wróci e .Ty i ja. Wtedy nagle Zak klepn go w rami nieoczekiwanym gestem.odrzek .roze mia si Zak. . .odrzek a SiNafay.powiedzia Zak. Mo e niszcz c Zaknafeina. .Czas nadejdzie wkrótce .naciska Zak. .Spokojnie. zastanawiaj c si . .gro nie powiedzia a SiNafay. który czu a rzadko. ten m ody wojownik pewnie by ci zabi . Zaufaj mi..A mo e sala treningowa? . a na g ow zwali by ci si gniew Menzoberranzan. . . .Rad b d ujrze ci znowu w murach Domu Do'Urden. o których s ysza . .odrzek równie oboj tnie. w morderców. moja Opiekunko -j cza Alton.Czeka em. e nie mo e niczego zmieni . Drizzt nie wierzy w ani jedno s owo.Prosz . wyvww .A potem? -Dom. .odrzek Drizzt. jak wiedzia teraz Drizzt. Gdyby nie Masoj.odrzek Drizzt.Wzywa si wi c bohaterów . . . Bardziej zaskoczony ni zaniepokojony Drizzt nie zareagowa na klepni cie.. naprawd interesuj c si zadaniem Drizzta. .sykn a Opiekunka SiNafay. by mo e.warkn Alton. nasze zwyci stwo jest ju blisko. czy b dzie potrafi ukry w asne my li. móg by unie si nieco ponad nie-godziwo .Te tak uwa am . chc c uruchomi odruchy Drizzta. a Zak musia zosta w Domu Do'Urden i szkoli o nierzy. wyda y mu si jeszcze gorsze.Nie przejmowa em si tym. który by jego najdro szym przyjacielem. a na jego twarzy nie wida by o emocji. e jemu i Dininowi pozwolili i do walki.Szczególne zadanie . . .powiedzia a. by równie okrutny i z y. Drizzt zna teraz prawd o swoim ludzie i wiedzia .powiedzia oboj tnie fechmistrz. Altonie DeVir.zapyta . za to. .To dobrze .To ja bym go zniszczy ! . g upi DeVirze . która go otacza a. .zapyta Zak. obiecuj ! . . najwi ksze rozczarowanie swej egzystencji. Nigdy ju nie b dzie jak za dawnych czasów. które a w nim wrza y.Tak szybko? . i który. jak reszta jego rasy. Drizzt nie odpowiedzia od razu. Teraz kiedy Drizzt widzia na w asne oczy zemst drowów.powiedzia a.powiedzia Drizzt i odszed . a jeszcze rzadziej okazywa a. które by y identyczne jak my li Drizzta. Twoje.. .Moja grupa wyrusza o pierwszych ogniach Narbondel. . szczerze zdziwiony.Tak . nie mog c ju znie spotkania z drowem. czyny Zaknafeina.Raz ju próbowa e . .Jak najbardziej .Zatem za tydzie . .

gdyby Dinin lub Drizzt zgin li w czasie wyprawy? Drizzt zna odpowied na to pytanie. Bardzo chcia go zabi . z jakim elfia dziewczynka popatrzy a na swoj martw matk . Tego czynu nale y dokona bez z o liwo ci ani w ciek o ci. Zaknafein ledwo s ysza odg osy. raczej nie. Drizzt przypomnia sobie przera enie. Tak e Zaknafein bra udzia w tej grze. Czy on sam albo jakikolwiek inny drow. kamiennego Menzoberranzan. . by ubolewa nad strat rodzicielek.S owa d wi cza y w pustym pokoju. Potem uda si na spotkanie ze swym starym nauczycielem w sali treningowej. My l o zabiciu jednej lub kilku wysokich kap anek Domu Do'Urden sprawia a mu wiele rado ci. Alton nadal czu rozczarowanie. Czy Malice przej aby si .. którzy czekaj na karz c r k Altona De -Vir . Fakt. Malice interesowa o w wyprawie tylko to. gdyby zna a prawd ? Albo gdyby zna a my li Drizzta? Drizzt zadr a . Lloth by a dla niego tajemnic .drowów.Sarkazm zawarty w tych wypowiedzianych na g os s owach przyniós Drizztowi ulg . Dinin i Vierna powiedzieli Drizztowi prawd o fechmistrzu. .Zaknafein. w swoim tajnym wiecie. kiedy pomy la o karach. jak bardzo Zakowi podoba o si zabijanie innych drowów . Zabije Zaknafeina za tydzie . Cieszy a si z faktu. gdy nie pozwolono mu zabi Drizzta. . bez zadr ani szram. . je li w ogóle.Gdybym znalaz wtedy si . Teraz prze ladowa go jeszcze jeden cie . e uda o mu si uratowa jedno ycie by bardzo ma o znacz cy w porównaniu z bestialstwami. jak mier ich matek wp ynie na ich w asn pozycj . tak bardzo ró ni ca si od reszty twardego. *** Mi kko ó ka.Masoj zabije Drizzta.poskar y si Alton. Paj cza Królowa interesowa a si ich zadaniem.S inni Do'Urden. *** Schwytany w sid a niebezpiecznej i wype nionej wspó czuciem decyzji. Czysty cios i dokona si to. nie przejmowa si konsekwencjami.obieca a opiekunka. a mo e Dinina . w nieko cz cych si zmaganiach o zadowolenie Lloth. Jak ask okaza aby Lloth. gdyby dowiedzia a si o czynie Driz-zta? Drizzt nie mia poj cia jak bardzo. jakie wydawa a ose ka przeje d aj ca po l ni cym ostrzu jego miecza. Drizzt nie czu w a ciwie adnej wi zi uczuciowej z matk . Alton pragn naprawi t pomy k .Ile cierpienia oszcz dzi bym Drizztowi? Ile bólu kosztowa y go dnie sp dzone w Akademii? . których dopu ci a si jego grupa. Wysokie kap anki. Bro musi by doskona a. Powróci do Domu Do'Urden za tydzie . o roli Zaka w upadku Domu DeVir i o tym. ale teraz. i za-szyje si w sanktuarium swoich komnat. by a bardzo zadowolona. nie przynios a Drizztowi ulgi. M ody drow powinien by umrze szybko i cicho.rozpacza . jego matka. Czy by aby w ciek a. kiedy raz ju wytyczy sobie lini post powania. a wi kszo drowów by aby zbyt zaj ta zastanawianiem si . by by tak zdruzgotany widz c w asn matk martw ? Nie. e czyny jej dzieci zadowoli y z bogini .Podobnie jak ja j zadowoli em w czasie wyprawy? . Nie móg jednak równie ignorowa obietnicy Opiekunki SiNa-fay. . Drizzt o mieszy go tamtego dnia w Sorcere. ale nie mia ochoty na jej rozwik anie. jakie mog yby na niego spa . co powinno by o si sta dziesi lat wcze niej. Opiekunka Malice. jak wp ynie ona na pozycj domu. Czysty cios i Zak pozb dzie si demonów w asnych pora ek. które nie zas u y y w aden sposób na jego gniew. s ysz c o ofiarach. To tylko s owa.

zr czni kowale i jeszcze lepsi kompozytorzy pie ni kamieni ni z e szare krasnoludy.licz c tunelem czerwia skalnego. Belwar Dissengulp musia pokona dwudziestu stra ników wydobycia. Tym razem nie zatrzyma miecza. svirfhebli zajmowali si na ogó obróbk klejnotów i cennych metali. Musi zabi Drizzta. bo Zak uzna . Drizzt by drowem wojownikiem. Belwar i wszyscy inni .teraz bezu yteczne. je li jego istnienie mia o jeszcze mie jak warto . wraz ze wszystkimi tego skutkami. przysz y wie ci o bogatych y ach klejnotów. ani dobre i w a ciwie pozbawione w asnego miejsca w tym prze artym niegodziwo ci wiecie. systemu korytarzy i tuneli. Zak nie mia adnego wyboru. pomimo niebezpiecze stw. e Drizzta nie mo na ju przekonywa . gnomy g binowe. Ani z e. Dobrzy wojownicy. wstr tne gnomy W ród mrocznych zakr tów tuneli Podmroku szli w milczeniu )>< svirfnebli. jakie si za tym kry y. 22 Gnomy. które sk ada y si na miasto gnomów. gnomy przetrwa y i radzi y sobie nie le. Do Blingdenstone. które odkryto trzydzie ci kilometrów na wschód . by otrzyma zaszczyt i przywilej poprowadzenia tej ekspedycji górniczej.

Stra nik wydobycia stara si za bardzo nie podnieca .mamrota do siebie.Jedna z nich to wysoka kap anka. .Gnomy nie s atwymi przeciwnikami . Na ca ej ich d ugo ci umieszczono cianki. by powstrzyma czterdziestu drowów. Plotki o niebezpiecze stwie musia y zosta potwierdzone. najs ynniejsza grupa w ród m czyzn. Wtedy pojawi si Masoj Hun'ett i polepszy sytuacj . Drizzt u wiadomi sobie. Raz jeszcze znalaz si na skraju desperacji. . Guenhwyvar otar a si o bok Drizzta. mieszka o nieca e siedem kilometrów stamt d. zosta wybrany za przewodnika. e to spotkanie mo e powtórzy do wiadczenia z powierzchni.Niemal . . czyli w sam raz dla gnoma.licz c tunelem czerwia skalnego . e kto na nich patrzy. którzy szli teraz za nim. pokrywaj c sarkazm udawan trosk .Kap anki powiedzia .. a ka dy dzie w Podmroku i tak by niebezpieczny. A mo e uda oby mu si skontaktowa z gnomami wcze niej i nak oni je do ucieczki.ostrzeg go ponuro brat.musia przerwa Drizzt.znajdowa y si tereny niebezpiecznie bliskie Menzoberran-zan i samo dostanie si tam zajmie im tydzie b dzenia.wiedzieli. . Menzoberranzan musia by odpowiedzie atakiem. z r kami skrzy owanymi na piersiach i z widocznym z ym grymasem.zawo a m ody mag. Sta za nimi Masoj. Kilka stalagmitów oddziela o ten teren od miasta. Gdyby by y tak z e jak Dinin i inni.Zostawi t przyjemno dla . e sze dziesi t kilometrów na wschód . Wiedzia . Pierwszym ich zaj ciem sta o si zbudowanie tuneli ewakuacyjnych: wysokich na nieca y metr. prawdopodobnie przez terytorium setki innych wrogów.. czy nie wyprowadzi grupy na manowce. a na ustach Drizzt zakwit szczery u miech. e inaczej ni w czasie ekspedycji na powierzchni . maj ca do czy do wyprawy. . je li wzi pod uwag tuziny drowów.odrzek Dinin. kiedy znale li si w otwartym Äpolu" po wschodniej stronie Menzo-berranzan. Odegna od siebie czarne my li i przypomnia sobie. Masoj zostawi kocic u boku Drizzta i powróci do swego miejsca w szyku.Tak niegodziwe jak elfy powierzchni? . . niemal przewracaj c go na ziemi . Patrol Drizzta. a nawet samymi gnomami. któr opisywali zwiadowcy. które maszerowa y wokó . kiedy rozpocz o si prawdziwe kopanie. e dwadzie cia tysi cy drowów. *** . teraz naje d ano jego dom. e plotki wcale nie by y przesadzone. jak absurdalne by y to my li. z której nadchodzi a grupa kobiet. w stron . nie przed ranami. ale teraz nie wydawa si on taki otwarty. Dinin pokaza w bok.powiedzia Drizzt Dininowi. Od czasu wyprawy na powierzchni nie widzia kocicy.Nie u yj kocicy. Strach jednak nie stanowi przeszkody dla ich dzy kamieni. Oboje odwrócili si w tym samym momencie. Kiedy Belwar i czterdziestu innych górników dotarli do niewielkiej jaskini. podniecenie przed bitw . Potem. a Drizzt jak zwykle szed pierwszy. . Belwar postawi trzeci cz robotników na stra y i przechadza si ca y czas trzymaj c w d oni magiczny szmaragd. by zabi Drizzta . które mia y chroni przed uderzeniem magicznego pioruna i p omieniami ognistych ku . Gdyby. Drizzt zastanawia si nawet.Guenhwyvar! . wiadomi tego. a po chwili pojawi a si u jego boku wielka pantera.S niegodziwe i pot ne. nie zauwa aj c prawdziwego sensu pytania. . Drizzt poczu znajomy dreszcz. .Trzy pe ne grupy patrolowe . Guenhwyvar nie potrafi a ju ukry rado ci. który zwykle zwisa na a cuchu u jego szyi. Podekscytowanie by o teraz nieco zmienione i zmniejszone przez strach. Nie móg zatrzyma trybów Menzoberranzan i nie móg zrobi nic. najgorszych wrogów svirfnebli. Gnomy przekroczy y granice krainy drowów. Drizzt obawia si . odkryli. ale za niskich dla napastników.

Czy mo emy z nimi negocjowa ? . Czy by zazdrosny o kocic . Masoj. Dinin b ysn w asn p ytk .wyszepta i pu ci Drizzta.poleci bratu. Si gali drowom do piersi. e Änikt nie jest tak samotny jak szpica z patrolu drowów". które Drizzt dzieli z Guenhwyvar. wskazuj c na cian . po czym pomkn korytarzem z powrotem. Rozpozna min . który sta niedaleko za nimi. Dosta si do ich przywódcy. by postawi w stan gotowo ci ca grup .zapyta ruchem d oni Dinin. Potem opad na kolana i wyjrza zza rogu.siebie. c nie zy nadarza si w a nie okazja na rozprawienie z Drizztem. Oczy gnomów l ni y charakterystycznym blaskiem termowizji. ale z drugiej wieci a blaskiem widocznym w podczerwieni. Jedno spojrzenie na te oczy przypomnia o Drizztowi. kiedy znale li si poza znanymi tunelami. Dinin b ysn ni w tunel. Wyj podgrzewan magicznie p ytk wielko ci jego d oni. Dinin przycisn d o do kamieni i skin g ow . szybko znikn a. kiedy obok czarodzieja przystan li inni o nierze. by nikt si nie zorientowa ? Szansa. ani nie widzia adnego ruchu na tle zimnego kamienia. Pod koniec dnia Drizzt zauwa y pierwsze oznaki k opotów. . by przedyskutowa plan ataku z innymi dowódcami. uwa aj c spraw za zamkni t .pokaza Drizzt w j zyku gestów. W Menzoberran-zan mówi o si . e zada e to pytanie . a mimo tego nie s ysza adnego d wi ku. a potem odwróci si do Drizzta. a po pewnym czasie u jego boku pojawi si Dinin. Tunel ci gn si oko o dziesi ciu metrów za stra ami gnomów. .Komnata ma wiele wyj . która pojawi si na twarzy Dinina. . . Stra nicy stali zaledwie dwadzie cia stóp od nich. je li nawet istnia a. .Zosta tu z kocic .Pi dziesi t metrów? . czy o wszystko? Masoj zosta w mie cie.Kiedy zobaczysz sygna z ty u. Poczu j sekund pó niej. Zbli aj c si do skrzy owania tuneli poczu delikatn wibracj ska . a potem znowu.potwierdzi Drizzt. zauwa y ruch Dinina i zacz si zastanawia . kiedy Drizzt poszed na powierzchni . Masoj by tylko widzem. . Drizzt zastanawia si .zapyta Drizzt niemal pod wiadomie. czy Masoj mia by szans na zabicie go tak.pokaza Dinin. Dinin pokaza nast pnemu w rz dzie drowowi. Wiedzia . e svirfnebli tak e s tu u siebie. mieli skór przypominaj c kamienie kolorem. a Drizzt by samotnie z przodu. czy Masoj krzywi si z zazdro ci. Drizzt opad na kolano i obj z ca ej si y Guenhwyvar. a Drizzt przez ostatnich kilka miesi cy zrozumia to bardzo dobrze. Czu za plecami obecno wyprawy wojennej. Ale kiedy tylko Masoj znikn w szeregu. e zbli a si do niego ponad czterdzie ci drowów. Drizzt odsun si od kocicy.Zapomn . Chwil pó niej Drizzt po raz pierwszy ujrza gnomy svirfnebli. . Tylko to uczucie rozprasza o wra enie. Gdyby patrol zosta odkryty. . czuj c ból czarodzieja.Mniej ni sto .Ty zaczniesz walk . bo to on jest kluczem do ich si y w . Z jednej strony ob o ono j grub skór . D wi ki uk ada y si w rytmiczne uderzenia m ota lub kilofa. Zatrzyma si teraz na ko cu szerokiego korytarza i stan bez ruchu. Dinin te wróci wkrótce z ty ów i podszed do brata. .Inne patrole przemieszczaj si na pozycje wokó gnomów. Drizzt zacz jeszcze bardziej cieszy si z towarzystwa Guenh-wyvar. po czym rozszerza si w wi ksz komnat .pokaza mu Dinin. pokazuj c zgromadzonym za nim o nierzom. Dinin raz jeszcze da znak swym ukrytym kompanom. kiedy patrol wróci w chwale. by si przygotowali.M ot . . tekstur i emanacj ciep a. -Odes a ich bez walki? Dinin z apa Drizzta za przód jego piwafwi i przyci gn go do siebie. zaciemnisz korytarz i zaatakujesz stra e. e znale li si zupe nie sami.

kamieniu. Drizzt nie by pewien do jakiej mocy gnomów odwo uje si jego brat, ale rozkazy by y proste, cho nieco samobójcze. - We kocic , je li zechce z tob pój - mówi dalej Dinin. -Ca y patrol b dzie za chwil u twego boku. Pozosta e grupy wejd do sali przez inne wej cia. Kilka chwil pó niej nadszed rozkaz ataku. Drizzt potrz sn g ow z niedowierzaniem, kiedy go zobaczy . Jak e szybko drowy zaj y swoje pozycje! Wyjrza zza rogu i popatrzy na stra e gnomów, które nadal nie wiadome niebezpiecze stwa pilnowa y kopalni. Drizzt wyj sej-mitar, poklepa Guenhwyvar po szyi, po czym wezwa moc swej rasy i pogr y korytarz w ciemno ci. W tunelu zabrzmia alarm, a Drizzt ruszy naprzód, rzuci si w ciemno mi dzy dwoma niewidocznymi teraz stra nikami. Kiedy znalaz si przy wyj ciu z korytarza, ujrza przed sob tuzin gnomów, które próbowa y przygotowa si do obrony. Nikt nie zwróci uwagi na Drizzta, poniewa odg osy walki dobiega y ju z wielu korytarzy. Jeden z gnontów zamachn si na Drizzta ci kim kilofem. Drizzt zas oni si ostrzem sejmitara, cho si a male kich ramion drowa zaskoczy a go niepomiernie. Drizzt móg zabi napastnika drugim sej-mitarem. Jego my li zaprz ta o zbyt wiele emocji, zbyt wiele wspomnie . Kopn gnoma w brzuch, posy aj c go natychmiast na ziemi . Belwar Dissengulp zauwa y , z jak atwo ci Drizzt pokona jednego z jego najlepszych wojowników i domy li si , e nadszed ju czas, by u y najpot niejszej magii, jak w ada . Drizzt odskoczy , czuj c emanacj magii. Us ysza te zbli aj cych si za nim towarzyszy. Obok Drizzta przebieg oddzia wojowników, kieruj c si na przywódc gnomów. Drizzt nie rzuci si za nimi. Przed Drizztem sta a bowiem wysoka na dwa metry i bardzo rozgniewana humanoidalna istota. - ywio ak! - krzykn kto . Drizzt rozejrza si i ujrza Masoja, przerzucaj cego strony ksi gi czarów i szukaj cego czaru, którym mo na by pokona istot . Ku obrzydzeniu Drizzta przera ony czarodziej wymamrota kilka s ów i znikn . Drizzt stan pewniej na nogach i spojrza uwa nie na potwora, gotów skoczy na niego w ka dej chwili. Czu moc istoty, surow si ziemi, która znalaz a uosobienie w jej nogach i r kach. Jedno z ramion opad o wysokim ukiem, przemykaj c tu ponad g ow uchylaj cego si Drizzta i uderzaj c w cian jaskini. - Nie pozwól si trafi - pouczy sam siebie Drizzt szeptem, który po chwili zmieni si w pe ne niedowierzania westchnienie. Kiedy ywio ak podnosi rami , Drizzt d gn je sejmitarem, od upuj c jego kawa ek, zaledwie drzazg . ywio ak skrzywi si - Drizzt chyba go zrani sw magiczn broni . Stoj c w tym samym miejscu co poprzednio, niewidzialny Masoj przygotowywa kolejny czar. Mo e ywio ak zniszczy jednak Drizz-ta. Niewidzialne ramiona unios y si na chwil . Masoj zdecydowa , by brudn robot wykona a za niego magia gnomów. Potwór uderzy ponownie, a potem jeszcze raz, a Drizzt rzuci si naprzód i zanurkowa mi dzy nogami istoty. ywio ak kopn na lepo, mijaj c Drizzta o kilka centymetrów. Drizzt podniós si z pod ogi w mgnieniu oka, zada kilka ciosów i odskoczy poza zasi g straszliwych ciosów potwora. Odg osy bitwy oddali y si . Gnomy rzuci y si do ucieczki - te, które jeszcze y y - ale drowy prowadzi y po cig, zostawiaj c Drizzta na pastw ywio aka. Potwór kopn raz jeszcze, a pot na stopa niemal powali a Drizzta na pod og . Gdyby Drizzt zosta zaskoczony, albo gdyby jego refleks nie by tak doskona y, z pewno ci zgin by zmia d ony. Uda o mu si za to dosta do boku potwora, otrzymuj c tylko powierzchowne trafienie pi ci i wytr ci go z równowagi. Od pot nego uderzenia posypa si kurz, ciany i sufit jaskini pop ka y i posypa si z nich

wir. Kiedy ywio ak odzyskiwa równowag , Drizzt cofn si , oszo omiony si istoty. Walczy przeciwko niej sam, a w ka dym razie tak mu si wydawa o. Nagle kula furii spad a na g ow ywio aka, a jej pazury wbi y si g boko w jego twarz. - Guenhwyvar! - krzykn li zgodnie Masoj i Drizzt, lecz obaj zupe nie innym tonem. Czarodziej nie chcia , by Drizzt prze y t bitw . - Zrób co , czarodzieju! - krzykn Drizzt, rozpoznaj c g os i domy laj c si , e mag ci gle jest w pobli u. ywio ak zawy z bólu, a jego krzyk by niczym kamienna lawina w górach. Kiedy Drizzt rzuci si naprzód, by pomóc przyjació ce, potwór odwróci si niezwykle szybko i rzuci si g ow w pod og . - Nie! - krzykn Drizzt widz c, e Guenhwyvar zostanie zgnieciona. A wtedy kocica i ywio ak, zamiast roztrzaska si o kamienie, wtopili si w nie. *** Purpurowe ognie faerie otacza y gnomy, pokazuj c wyra nie drog do nich mieczom i strza om. Gnomy odpowiada y w asn magi , przede wszystkim iluzj . - Tutaj! - krzykn jeden z drowów, by po chwili trzasn twarz w kamienn cian , która przed chwil wygl da a jak wej cie do tunelu. Cho magia gnomów wprowadza a nieco zamieszania do dzia a drowów, Belwar Dissengulp zacz si martwi . Jego ywio ak, najwi ksza magia i jedyna nadzieja, zbyt d ugo zajmowa si jednym drowem. Belwar chcia potwora u swego boku, kiedy rozpocznie si prawdziwa bitwa. Uformowa swych o nierzy w ciasne szyki obronne, maj c nadziej , e wytrzymaj . Wtedy drowy, nie daj c si ju nabra na triki gnomów, uderzy y na nich, a w ciek o zgasi a strach Belwara. Rzuci si do walki z ci kim toporem, u miechaj c si ponuro, kiedy jego bro wgryza a si w cia o drowów. Nikt ju nie u ywa magii, a wszystkie formacje rozsypa y si w chaos i szale cz furi . Nie liczy o si nic, tylko trafianie wroga, uczucie, e kilof lub miecz zag bia si w ciele przeciwnika. Gnomy nienawidzi y najbardziej na wiecie mrocznych elfów, a spo ród wszystkich ras Podmroku nie by o takiej, której drowy nienawidzi yby bardziej ni svirfnebli. *** Drizzt podbieg do tego miejsca, ale zobaczy tylko nienaruszon , kamienn pod og . - Masoj? - westchn , poszukuj c odpowiedzi u kogo , kogo szkolono w rozumieniu magii. Zanim czarodziej zd y odpowiedzie , pod oga przed Drizztem eksplodowa a. Drizzt obróci si trzymaj c bro , gotów walczy z y-wio akiem. Drizzt zobaczy , jak ob ok mg y, który kiedy by wielk panter , odrywa si od ramiona ywio aka i rozp ywa w powietrzu. Drizzt unikn kolejnego ciosu, cho nie oderwa wzroku od rozp ywaj cego si ob oku py u i mg y. Czy Guenhwyvar ju nie istnia a? Czy jego jedyna przyjació ka odesz a na zawsze? Nowe wiate ko zab ys o w oczach Drizzta, pierwotna furia przenikn a jego cia o. Spojrza w oczy ywio aka nie czuj c strachu. - Ju nie yjesz - obieca i ruszy do walki. ywio ak wydawa si zaskoczony, cho oczywi cie nie zrozumia s ów Drizzta. Opu ci ci kie rami , by zmia d y g upiego przeciwnika. Drizzt nie stara si zablokowa ciosu, wiedz c, e jego si a nie wystarczy, by sparowa takie uderzenie. Kiedy rami prawie go dosi ga o, rzuci si do przodu, tak e znalaz si pod nim. Szybko , z jak si porusza , zaskoczy a ywio aka, a b yskawiczne ruchy mieczem odebra y oddech patrz cemu na wszystko Masojowi. Czarodziej nigdy nie widzia nikogo walcz cego z

tak gracj , tak p ynno ci ruchów. Drizzt atakowa ywio aka na ró nej wysoko ci, raz po raz od upuj c kawa ki kamiennej skóry istoty. ywio ak wy i miota si , próbuj c pozby si Drizzta raz na zawsze, jednak lepa furia doda a jakby umiej tno ci m odemu fech-mistrzowi, wi c ywio ak chwyta ci gle powietrze. - Niemo liwe - wyszepta Masoj, kiedy odzyska oddech. Czy m ody Do'Urden mo e pokona ywio aka? Masoj rozejrza si po pobojowisku. Kilku drowów i wiele gnomów le a o martwych lub miertelnie rannych, ale g ówna bitwa przenios a si dalej, kiedy gnomy skorzysta y ze swych tuneli, a drowy, rozw cieczone ponad wszelk miar , rzuci y si za nimi. Guenhwyvar znikn a. W tej komnacie jedynymi wiadkami byli Masoj, ywio ak i Drizzt. Niewidoczny czarodziej u miechn si . Nadszed czas, by uderzy . Drizzt zmusi ju ywio aka do wycofania si i mia ko czy walk , gdy uderzy a magiczna b yskawica, która o lepi a m odego dro-wa i pos a a go na cian jaskini. Drizzt nie czu nic adnego bólu, podmuchu powietrza, nic - nic te nie s ysza , jakby jego ycie podlega o zawieszeniu. Atak rozproszy niewidzialno Masoj a, a kiedy czarodziej sta si widoczny, wybuchn dono nym miechem. ywio ak, teraz pokruszony blok kamienia, w lizn si z powrotem w kamienn pod og . - Nie yjesz? - zapyta czarodziej Drizzta. Drizzt nie móg odpowiedzie , zreszt nawet gdyby móg , to nie zna odpowiedzi na to pytanie. - Za atwo - us ysza s owa Masoja i podejrzewa , e czarodziej mówi o nim, a nie o ywio aku. Wtedy Drizzt poczu mrowienie w palcach i ko ciach, a potem jego p uca nagle wci gn y do rodka powietrze. Zach ysn si nag ym oddechem, odzyska kontrol nad cia em i wiedzia ju , e b dzie y . Masoj rozejrza si , by zobaczy , czy nikogo nie ma w pobli u. - Dobrze - wyszepta patrz c, jak Drizzt dochodzi do siebie. Czarodziej cieszy si , e mier Drizzta nie jest zupe nie bezbolesna. Zastanawia si nad czarem, który doda by wszyst iemu k pikanterii. R ka - wielka kamienna r ka - wysun a si z pod ogi i chwyci a Masoja za nog , próbuj c wci gn go pod ziemi . Twarz czarodzieja wykrzywi a si w bezg o nym krzyku. Wróg Drizzta uratowa mu ycie. Drizzt chwyci jeden z sejmitarów i ci ywio aka w rami . Bro wbi a si g boko, a potwór, którego g owa pojawia a si w a nie mi dzy Drizztem a Masojem, zawy z bólu i wci gn uwi zionego czarodzieja g biej w kamie . Drizzt uderzy najmocniej jak umia , trzymaj c sejmitar w obu r kach, rozszczepiaj c g ow ywio aka dok adnie na pó . Tym razem kamienie nie stopi y si z pod o em, a ywio ak zosta zabity na dobre. - Wyci gnij mnie st d - za da Masoj. Drizzt spojrza na niego, nie wierz c, e ten nadal yje, bo by do pasa wtopiony w ywy kamie . - Jak? - zach ysn si Drizzt. - Ty... - Nie móg nawet znale s ów, by wyrazi zaskoczenie. - Wyci gnij mnie! - krzycza czarodziej. Drizzt rozejrza si , nie wiedz c, od czego zacz . - ywio aki podró uj mi dzy planami - wyja ni Masoj, wiedz c, e musi uspokoi Drizzta, je li ma jeszcze oderwa si od tej pod ogi. Masoj wiedzia te , e rozmowa mo e rozproszy wszelkie podejrzenia, które móg powzi Drizzt. - ywio aki ziemi podró uj mi dzy Planem Ziemi a naszym Planem Materialnym. Kamie rozst pi si wokó mnie, kiedy potwór mnie trzyma , ale to do niewygodne. - J kn z bólu, kiedy kamie ska y zacisn mu si wokó jednej stopy. - Brama zamyka si szybko! - Zatem Guenhwyvar mo e... - zacz mówi Drizzt. Wyj statuetk z kieszeni Masoja i uwa nie zacz szuka skaz na jej doskona ej powierzchni. - Oddaj mi to! - krzykn Masoj, zawstydzony i z y. Drizzt niech tnie odda mu figurk . Masoj spojrza na ni szybko i wsun z powrotem do

e zabraliby równie mnie. by wysoka kap anka i jej pomocnica mog y lepiej pozna jego sytuacj .To nie twoja sprawa . 23 Jeden czysty cios Gnomy go zabra y .wyja ni . .. która zacz a wykre la na pod odze jakie znaki.Tutaj . Wysoka kap anka zacz a przygotowywa si do modlitwy.Masoj spojrza na pod og . tyle e. .Brama si zamyka .Czy Guenhwyyar nic nie jest? . Dinin i inny m czyzna podeszli do wskazanego miejsca i szybko znale li niemal niewidoczn szczelin w cianie. Kiedy wysoka kap anka rozpocz a inkantacj .odrzek Masoj. która ci gle trzyma a go mocno.Gdzie na cianie za tob . .powiedzia raz jeszcze. kiedy dowódca patrolu wróci do jaskini.Masz szcz cie. . .kieszeni.zapyta Dinin. Wyszepta a czar wykrycia i przyjrza a si cianie.Wyszepta a jakie polecenia swej pomocnicy.powiedzia jej Dinin. Podejrzewam.powiedzia a wysoka kap anka.zapyta Drizzt.powiedzia Masoj do Dinina. . jedna z jej kap anek rzuci a Masojowi koniec .Tajne drzwi . . ale w tej chwili Guenhwyyar by a najmniejszym z jego k opotów. Przyprowad kap anki! Zanim Drizzt zd y si ruszy .Gnomy zabi yby mnie. gdyby nie przyby . . .Niektórzy uciekli .Dlaczego pozostawili ci przy yciu? Masoj wzruszy ramionami. .powiedzia a. tu za nim odsun si kawa ek ciany i twarda jak kamie pi Belwara Dissengulpa uderzy a go mocno w ty g owy. .Dok d? . czarodzieju . Czarodziej podniós ramiona do góry. . który uwolni ci z pu apki. -Zapami ta am dzi czar. Wysoka kap anka zrozumia a. Czarodziej te martwi si o kocic . ..

to znaczy.Czekaj.odrzek a kap anka. e czar nie by potrzebny w walce. e ci wierz ? . e jakie gnomy uciek y. e siedzi i wiedzia . . Drizzt raz jeszcze si roze mia . . .zauwa y czarodziej wypluwaj c b oto.powiedzia a.Je li król b dzie chcia twej mierci. powiem mu. Potem podszed do Drizzta. .Mi y czar . . . którego Drizzt ani troch nie rozumia . .Idziesz z nami do Blingdenstone . Belwar wzruszy ramionami.W pobli u .rzek Masoj.Drizzt odzyskiwa powoli przytomno .Natychmiast. . .Król zdecyduje. .Gdzie twoja kocica? .Trzymaj si . Pozostawi a spraw bez sowa. by to by jeden czysty cios..Chyba.Ma swoje zastosowania . .Wezwij j . .Nie mog . nie wiedz c. . . a Drizzt zdziwi si . . . .Poddajcie mnie torturom teraz i zabawcie si . e ran zadano mieczem. .. e ma zwi zane r ce. czarodzieju! .zacz Masoj. Je li nie b dziesz sprawia k opotów. ma y cz owieczek mówi jego j zykiem.Labirynt -j kn jaki wojownik zagl daj c do tunelu. wpadaj c na pewien pomys .Gdzie.zapyta . Jeden z nich zada pytanie temu.. . odgaduj c plan Dinina. .Znajd Drizzta! . ale bardzo silna d o z apa a go za w osy z ty u g owy i odci gn a j w ty . ale kamienna pod oga wokó niego zmieni a si w b oto.A pó niej? . Inny zgodzi si z przedmówc i spojrza gro nie na Drizzta.Cisza! .Jak ich znajdziemy? Dinin zastanawia si chwil .liny.I wstrzymaj oddech! . .powiedzia spokojnie. a potem zwróci si do Masoj a.No dobrze . Jaka ma a.Oczywi cie . co si stanie dalej..Czy my lisz. .Zabi em go . . . bym powiedzia radzie rz dz cej. eby ci wypu ci . Wiedzia . ale zatrzyma d o .rozkaza Masoj.Maj mojego brata .wyj ka Masoj.zapyta Drizzt.Widz .powiedzia a wysoka kap anka z niedowierzaniem. .rozkaza Dinin.Dinin wskaza wej cie do tunelu. a czarodziej zanurzy si w nim do ko ca Dwie kap anki wyci gn y go ze miechem sekund pó niej. Mam go przy sobie jako zabezpieczenie przed ywio akami ziemi. .powiedzia Belwar. Gnomy rozmawia y cicho we w asnym j zyku. Po rozci ciu na jednym z kamieni pozna a. Tak przecie post pujecie! Belwar chcia go uderzy . e chcesz. ... Drizzt roze mia si cynicznie.Szczególnie.. .Có . lecz nie chc c. Belwar pu ci Drizzta i zwróci si do innych svirfnebli. *** . który nakaza cisz Drizztowi. . upewni si .sk ama Masoj.Spojrza a pod nogi na pop kane szcz tki potwora. bo ty odmówi e swojej pomocy! Masoj rzuci figurk na ziemi i wezwa Guenhwyyar. Przywódca trzepn innego gnoma w plecy posy aj c go w g b jednego z prowadz cych do komnaty tuneli i ustawiaj c dwóch innych na pozycjach obronnych. . bowiem w tej samej chwili odsun si kawa ek ciany.wyszepta ostro Belwar. by Drizzt zosta uratowany. najwyra niej przywódcy. Czy ywio ak zabi jego kocic ? Po chwili pojawi a si mg a. która przekszta ci a si zaraz w materialne cia o. . kiedy przychodzi walczy z gnomami i ich sztuczkami ze ska .powiedzia . . Wyczuje Drizzta.

. Drizzt poruszy si niespokojnie. Pozosta przy wyj ciu z tunelu i nawet nie popatrzy w stron Drizzta. Wtedy dowódca gnomów przesta mówi i zacz dzia a . . Przywódca gnomów spojrza uwa nie na Drizzta. by ci pu ci . na jak móg by liczy gnom.stwierdzi Drizzt. Oczywi cie us ysza imi gnoma. Drizzt us ysza szczero w g osie gnoma i musia zaakceptowa obietnic jako akt aski wi kszej ni ta. Pokaza go jednemu .Gnomy nie s g upie . rzuci y si w pop ochu do ucieczki jednym z tylnych wyj . tak samo ciekaw Drizzta. Belwar zacz rzuca rozkazy. .zaprotestowa Drizzt. czy ten us ysza jego imi . e masz mnie za g upiego! .Nie . chyba eby nie ujrze . Wojowników prowadzi a Guenhwyvar. który okaza mu lito . by wykorzysta je w jakim czarze przeciwko mnie? . powiedzia inny gnom. kiedy Dinin i jego oddzia wbili si klinem w zdezorganizowane gnomy. . natychmiast zosta a ona zniweczona przez straszliw rze .Jak si nazywasz? .warkn Belwar. to powiem królowi.Niewolnik . która nast pi a. Drizzt rozs dnie odwróci g ow . jak Drizzt by ciekaw jego. Belwar. co teraz zrobi gnom..Wyko czcie ich . udaj c e nie s ucha. a w pokrytym b otem ubraniu wygl da naprawd okropnie.Odwróci si i powtórzy obietnic .B dziesz spokojny. ale Drizzt. które zatrzyma y czary kap anek. podnosz c ci ki kilof.odrzek Drizzt. by w moim mie cie mówi o si w j zyku svirfnebli. W ci gu sekund .Moja oferta pozostaje aktualna . . e patrol drowów jest ju blisko. chcia dowiedzie si czego wi cej o tych dziwnych istotach.wybito wszystkie gnomy poza tymi.By kiedy w Blingdenstone pewien drow . Belwar i inne gnomy zosta y zatrzymane w pó ruchu. nie wiedz c. Jeden ze stra ników u miechn si szeroko i wyj zza pasa z baty nó . wbiegaj c do komnaty. gdzie jest jego miejsce w kalkulacjach gnoma. Dinin odda mu jego sejmitary. gdyby z apa go patrol Drizzta. którego Drizzt nigdy nie zapomni. Belwar chcia odej . Belwar.które Drizztowi wyda y si godzinami . ni powinien. Drizzt pozna po ich zdenerwowaniu. zaintrygowany. Kap anki drowów sz y przodem rzucaj c czary parali uj ce.A w ka dym razie jeden czysty cios. .rozkaza . Drizzt zastanawia si .Go .sykn Belwar. e wielka pantera siedzi u jego boku. a te. . . .Belwar .Sk d znasz mój j zyk? . opuszczaj c kilof. Masoj wszed do komnaty jako ostatni.Powinienem ci zabi za to.My nie trzymamy niewolników! Raz jeszcze w g osie Belwara zabrzmia a szczero . Gnom roze mia si mu w twarz. w której dokonano rzezi. imi .Belwar nie wierzy .Masz mnie za g upka? Chcesz zna moje imi . Odg osy walki w jednym z korytarzy przyci gn y uwag wszystkich gnomów. nie wiedz c.zawo a jeden z gnomów. . .odrzek Belwar. . . . do czego zmierza Drizzt. Zbyt nagle. -Drowy to robi ! . Je li Drizzt poczu ulg na widok swej przyjació ki. organizuj c odwrót jednym z tuneli.Drowy te nie . . a potem odwróci si do drowów. . którzy pilnowali sparali owanych gnomów. . rozgl daj c si po komnacie. .Ale nie s ysza em.Svirfhebli nie torturuj ! .Jeden czysty cios. by mog o si tak sta . których nie dosi g o zakl cie.powiedzia Belwar. Drizzt nie by tego taki pewien.wyja ni Belwar. Z pewno ci nie mia nadziei na umkni cie po cigowi ci gn c za sob je ca.powiedzia g o niej.zapyta .powiedzia Dinin do brata rozcinaj c mu wi zy. by stwierdzi .Raz jeszcze okaza o si . e masz wiele szcz cia .

jak Drizzt krzywi si na te s owa. . .odrzek spokojnie Dinin. nie mog patrze na ci cie i oczekiwa na okrzyk bólu. e Belwar jest niegro ny i e zabicie bezbronnego gnoma by oby tchórzliwym i bestialskim czynem.Musimy doko czy polowanie! . Drow wzi miecz w obie r ce.Odetnij mu d onie. .Czekaj .To ca a frajda z tego czaru . Skin a mu g ow . . aden gnom nie powróci do ich miasta.Wi niowie! ..powiedzia Masoj. przechodz c obok wojownika z no em. . Serce Drizzta wali o jak m ot. które pogna y za ostatnimi uciekinierami wróci y mówi c .Guenhwyvar mo e ich dogoni . . Kiedy Belwar wychodzi .powiedzia Masoj. czym kieruje si jego brat. ale ucieczka zdrowych cz onków ekspedycji gnomów to ca kiem co innego. a potem wezwa do siebie kocic i przez chwil patrzy na Drizzta. Belwar nie oderwa wzroku od Drizzta. a jego u miech sta si jeszcze szerszy. Dinin i inni spojrzeli na niego.Wy lijmy go do jego ludu.sykn Drizzt. . e jego bracia nie znaj poj cia lito ci. Wojownik od o y nó i wyj ci ki miecz. Wojownik zbli y si do przywódcy gnomów wymachuj c no em. Pozosta tylko Belwar.Chod zwierzaku .odrzek Dinin. Belwar nie poruszy si . posy aj c w jego ramiona miliony p omieni bólu. Uderzy mocno.Pozwól mu y ! . Belwar nie krzykn .Drizzt chcia powiedzie . a drow ze sztyletem skrzywi si ze z o ci i rozczarowania. . e je li b dzie protestowa . Nie da Dininowi satysfakcji. . . kiedy dwaj wojownicy wypychali go z komnaty i w pozornie beznami tnym wyrazie twarzy drowa rozpozna prawdziwy al i przeprosiny. . .odrzek a kap anka.Je li im pozwolimy. by opowiedzie o naszej sile przekonywa Drizzt.Drizzt z nadziej zapyta Dinina. Przywódca gnomów spojrza na Drizzta raz jeszcze.warkn Dinin. co si zaraz stanie. Dinin nie by pewien. kiedy kap anka zdejmowa a z niego czar. .zgodzi a si wysoka kap anka.Uwolnij go najpierw z czaru.z gnomów. by opowiedzia . Belwar zauwa y reakcj Drizzta. .Nie . Drizzt wiedzia jednak.powiedzia . Dinin spojrza na niego ze z o ci .Dla Domu Do'Urden? .. Czy to wspó czucie? Drow ci mieczem. co si dzieje z tymi. dzielny Belwar. -Uciekli? . Kilku drowów przystawi o Belwarowi miecze do karku. a jego g os brzmia niemal desperacj .Wydaje si to rozs dne . wiedz c. kiedy mag pog aska kocic .Czy on to widzi? . Drizzt nawet nie mrugn .Macie ich z apa ! . . Dinin spojrza na wysoka kap ank . mroczne elfy.B d biegli ca drog do Blingdenstone . Nie patrz c na Drizzta.powiedzia Dinin. którzy naruszaj nasze granice. podniós ramiona i stan przed nim bez ruchu. . Rozpaczliwe próbuje rozerwa wi zy.Diabli! .Nie dogonili my ich w tych malutkich tunelach. . Wys anie bezr kiego gnoma do stolicy jego ludu to jedno. Chc us ysze jego krzyki. u miechaj c si do bezbronnej istoty.zapyta wysok kap ank . . .Czarodziej spojrza . ci gle patrz c na Drizzta. Drizzt odwróci wzrok. powiedzia do wojownika z no em . . a Belwar.zaprotestowa Drizzt.Ale czy wróc ? .Tego nie! .zapyta Drizzt Dinina. .Gnomy nie s dobrymi niewolnikami .Mogliby my.Svirfheblin rozumie. nie mog c znie ju wi cej rozlewu krwi. kiedy miecz przeci mu nadgarstki.Je li go zabijecie. Dinin z pewno ci zabije Belwara. .

Przynie jeszcze! Serce Drizzta stan o na d wi k cia a uderzaj cego o pod og . z jakim przera eniem gnomy b d patrze na tego straszliwego owc .w ka dym razie nie za ycia. e t skni czasem za starymi czasami. przeprosiny przeznaczone dla uszu.Zabawa . cho desperacja prze laduje mnie tak cz sto. Prawda jednak jest niczym w porównaniu z oszukiwaniem samego siebie. Czy wyma-ga em od niego wi cej. jak s dz .Ale sami ponie li my wielkie straty. przyjaciel. teraz ju dla mnie straconemu. je li idealista nie potrafi y w zgodzie ze swymi przekonaniami. . W r kach czarodzieja zwierz sta o si zwyk ym morderc . wspó czuj sobie. Spojrza Guenhwyyar w oczy i zobaczy w nich smutek. które ju nie s ysz .zgodzi si Dinin.Wracaj! .Id do tuneli. e tak. przed poznaniem jego prawdziwej warto ci. Czy kurs. e b dzie musia uwa a w czasie rozmowy z matk . Mo e jednak zabawimy si dzisiaj z pomoc zwierzaka czarodzieja. Ja. wie cej ni raz nie potrafi em zobaczy w Zaknafeinie adnego z nich. jest lepszy ni ycie Zaknafeina? My l . ale najbardziej wspó czuj temu fechmi-strzowi. jak szybko mo e biega przestraszony gnom! Kilka minut pó niej Guenhwyvar wróci a nios c martwego gnoma. . który przynosi miech wtedy. co oznacza o.Dinin skrzywi si . . Pogr yli si w makabrycznym humorze.krzykn Masoj i kopn kocic w zad. Masoj przegapi szans na zabicie Do'Urdena. .A ty by wróci ? . . rozmawiali o tym. y tak i nigdy nie znale wyj cia. Masoj zdecydowa . Nic nie p onie w sercu tak jak pustka po utracie czego . Dinin i inni nie mieli poj cia o rozgrywce tocz cej si mi dzy Masojem a Drizztem. Zatem to lepsza droga. To. by o moim wybawieniem. Mog em y . Nie ma bólu wi kszego ni ten. Oni czekali na powrót Guenhwyyar. Wtedy by o atwiej. nauczyciel.To dzie naszego zwyci stwa . którym jest moja rodzina. który pokaza mi jak i dlaczego u ywa miecza. który obra em. pogrzebany pod codziennym naporem niegodziwo ci Menzober-ranzan i wszechobecnego z a. Spojrza natychmiast uwa nie na Drizzta. Cz sto zdarza mi si podnie kielich i wznie toast. Guenhwyyar zatrzyma a si w wej ciu do tunelu i spojrza a na Drizzta niemal przepraszaj co. ni móg da ? Czy oczekiwa em doskona o ci od um czonej duszy? Czy chcia em dopasowa go do standardów nie licuj cych z jego yciowymi do wiadczeniami? Mog em by nim. .powtórzy Masoj. . gdy nale a o p aka . pogr ony w agonii swych w asnych problemów. Cz 5 Zaknafein Zaknafein Do'Urden: mentor. a zasady nie maj warto ci. Pantera by a owc .Zako czyli my nasze zadanie . ani ogie z pyska smoka. Teraz mia chocia satysfakcj z cierpienia Drizzta.stwierdzi Drizzt. Poka nam. s ysz c równie absurdalne pytanie. Bez Zaknafeina nie znalaz bym wyj cia . równie honorowym jak Drizzt. e b dzie si martwi nieprzyjemnym spotkaniem nieco pó niej. Guenhwyvar.Wracaj! . Nie zadaje go ani z baty nó .rozkaza Masoj panterze. . Wspó czuj swemu ludowi. . uwi ziony w bezsilnej w ciek o ci. Powinni my uczy si na b dach starszych od nas. kogo .

Mimo to dzie nale a do Drizzta! doda a szybko. jak taki potwór rozgramia ca wypraw upie cz drowów.krzykn a Briza. . nie maj c cierpliwo ci na gierki córki. .odpowiedzia a Briza. e Briza.zapyta a opiekunka. e bez strachu poprowadzi g ówny szturm i zabija najsilniejsze gnomy. widz c jak na twarz jej matki wp ywa gniewny grymas. lecz jej u miech pozosta .aden . . Opiekunka Malice o ywi a si s ysz c te wiadomo ci.Wysoka kap anka z patrolu uzna a. trzyma pod r k jeszcze co dramatycznego. . Briza wróci a spiesznie do siedziby rodziny z pierwszymi wiadomo ciami o spotkaniu.Jak wielu svirfnebli pad o u jego stóp? .A co z Drizztem? . Malice nie wygl da a na zbyt szcz liw .powiedzia a Briza do Opiekunki Malice na tarasie Domu Do'Urden. zanim zszed im z drogi.Jak z elfami z powierzchni. który zainspirowa moj odwag . . by równie doskona y jak jego ostrze. w tym jedna kap anka . .odpar a Briza.Zgin o jednak niemal czterdziestu gnomów.Co z twoimi bra mi? .Prawie zupe nie sam. stoj c cierpliwie z wyra aj cym pewno siebie u miechem. lecz brakowa o mu odpowiednich manier i szacunku. .Jak wiod o si Domowi Do'Urden w tym spotkaniu? .spyta a Malice. . . . podejrzewa a jednak. . e do niego nale y zwyci stwo! Opiekunka Malice westchn a i odwróci a si . A teraz to: ywio ak ziemi ! Malice widzia a na w asne oczy. tylko z niewielk pomoc czarodzieja. r ka Dinina zabi a pi ciu . zostawiaj c swoje siostry na centralnym placu Menzo -berranzan wraz ze zgromadzonym t umem. by oczekiwa y na dalsze informacje. tego.Drizzt Do'Urden 24 Aby pozna naszych wrogów O mioro elfów nie yje.Mówi . Mimo .Dla Zaka.Drizzt pokona ywio aka ziemi! . zabijaj c tuzin do wiadczonych wojowników. Drizzt zawsze by dla niej zagadk . co daje nam czyste zwyci stwo.

Aby zada proste pytanie . o co chodzi jej matce.wypali a Briza zdaj c sobie spraw . pokona jednego z nich samodzielnie! . Opiekunko Malice Do'Urden . przybieraj c kszta t bezw osej g owy.yochlol powiedzia po kilku pe nych napi cia chwilach. Górna cz ognia przesta a ta czy . S uga przerwa i cofn swe wyd u one oczy w g b g owy. s ysz c wo anie czterech kap anek i naleganie w g osie Opiekunki Malice. Vierna i Maya wstrzyma y oddech.odpowiedzia a g o no Malice. a do jaskrawoczerwonego.wyja ni a Briza.odpar a Opiekunka Malice. poniewa do komunikacji z yochlolem nie by y potrzebne s owa . lojalna s u ka Paj czej Królowej. by s ysza y j jej córki. .spyta a telepatycznie ma a istota. . jakby komunikowa si z jakim odleg ym planem. Nast pnie zacz nabiera kszta tu. reszta nie ma znaczenia.warkn a Malice.Z pewno ci w ci gu godziny poznamy ca opowie . staj c za Opiekunk Malice. . .By mo e przed tym dniem Paj cza Królowa nie uwa a a mnie za wart tej wiedz y odrzek a Malice. . wyg adzi a si i zaokr gli a. .Kto mnie przyzwa ? .Zbierz swoje siostry . przypominaj ce mier i cenione przez yochlole. e jej matce chodzi o informacje o bitwie.dobieg y podst pne my li yochlola. . Je li Paj cza Królowa naprawd zaszczyca nas tego dnia ask . chc c. gdyby tak postanowi a? .Nie obchodzi mnie bitwa z gnomami! .spyta yochlol.stwierdzi a Briza. Je li Dom Do'Urden odniós tego dnia tak wielkie zwyci stwo w tunelach. p on o wi te kadzid o . co jest wa ne dla naszej rodziny. jej dziwny syn. .odpar a Malice. dlaczego mnie niepokoisz . . zaszczyci nas wiedz . nie bardzo rozumiej c reakcj matki. poch oni ty przez sylwetk yochlola.Lloth oka e nam dzisiaj ask . P omie znikn . pomocników Lloth. .Je li odpowied jest tak wa na i jest znana s ugom. Przed nimi.Dok adnie . Jej trzy córki spogl da y z ciekawo ci . . . .to jej syn. by pokona naszych wrogów! Krótk chwil pó niej cztery wysokie kap anki Domu Do'Urden zebra y si wokó postumentu w kszta cie paj ka w przedsionku kaplicy. który dom zagra a Domowi Do'Urden. . P omie przeszed przez szereg kolorów. .Spotkamy si w kaplicy. Briza. . My li yochlola. nie s dzisz.Czy ta odpowied a tak bardzo ci interesuje? . Yochlol znikn w k bie dymu. e Lloth da aby ci j .na które znasz odpowied . przekonana o s uszno ci przywo ania yochlola. zbyt pot ne dla jego drobnej sylwetki. -Aby pozna naszych wrogów! . jakiej potrzebujemy. zagrzmia y w g owach zgromadzonych drowek. Chwil pó niej pomocnik znów si pojawi . by mo e Paj cza Królowa zaszczyci nas jakimi informacjami.Opiekunka Malice przyj a macki bez adnej odpowiedzi. bym j pozna a . od pomara czowego.Wyja nij. G os stworzenia by spokojny i niezwykle g adki jak na jego groteskowy wygl d. .odpowiedzia a cicho Malice.Witaj. .Konieczne jest. a co za tym idzie Paj czej Królowej. Musimy wykorzysta bohaterstwo twoich braci.Aby dowiedzie si .Sytuacja si zmieni a.Ja to zrobi am. . gdy istota po o y a dwie o liz e macki na ramionach ich matki. . mylnie uwa aj c. s ugo . w misie z najdoskonalszego onyksu.Ryzykujesz powa nymi konsekwencjami. na pó stopion kup wosku z groteskowo wyd u onymi oczyma i otwartymi ustami. . s ysz c my li yochlola. S owa te wywo a y u Malice my l.Vierna i Maya czekaj na placu miejskim na nadchodz ce wie ci . pozostawiaj c jedynie ar kadzid a w onyksowej misie. poprzez zielony.Jestem Malice. lecz jedynie zgaduj c niewypowiedziane odpowiedzi swej matki.s odkie.Powiedzia a mi ju wszystko.nakaza a. jako pe na sylwetka.

Niedojrza e westchnienie Mayi sprowadzi o na ni gani ce spojrzenia matki i sióstr. .oznajmi yochlol. a yochlol znikn . .Zadaj je .Ju . . Ona z kolei potwierdzi a wi z May . by ocali a jej a osny dom? .zaprotestowa a Malice. które Lloth da a nam. -Jak ju powiedzia am. je li wasi przeciwnicy s pot niejsi od was? . Inny dom planuje wojn z tob . Opiekunko Malice Do'Urden . Bez w tpienia ka dego dnia nas obserwuj .Ciesz si . zdaj c sobie spraw z dwuznaczno ci ostatniego sformu owania. b dzie sobie wy ej ceni Dom Do'Urden ni waszych wrogów.b aga a Malice. miejscem mroczniej szym od Menzoberranzan. ujrza y yochlola.Paj cza Królowa jest zadowolona..krzykn a Malice. znów ma ego. . Czy Lloth zdradzi ich dla was? . . by sformu owa swoje pytanie. Szuka a odpowiedniego sposobu. jak dysponuj nasi wrogowie.Jest co wi cej ni plotki.odpowiedzia a Malice. uk adaj c plany. Je li przeciwnicy s pot niejsi. aby my mogli ich zniszczy ! -Aje li ten drugi dom równie zadowoli Paj cz Królow ? -powiedzia w zadumie s uga. to prosz Lloth o ujawnienie naszych wrogów. przewy szaj c nawet kobiety. e Lloth nigdy nie czyni a obietnic.spyta yochlol.Malice wzdrygn a si . . .Kontynuuj . Musz przyj wezwanie Opiekunki Malice Do'Urden.A co z moim pytaniem? . .powiedzia a Malice.Nie przywo ywa abym ci . .A co. Królow Paj ków .Czy Opiekunka Malice Do'Urden wezwie wtedy Lloth. Prosimy Lloth tylko o to.Daermon N'a'shezbaemon zadowoli Lloth .zacz a Malice.Nasi wrogowie maj ka d prze wag . .M czy ni z twojego domu wygrali tego dnia. Malice cisn a mocno d o Brizy z prawej strony oraz Yierny z lewej.Plotki? . przyzwa am ci . aby my mogli walczy z naszymi wrogami. spogl daj cego na nie spo ród p omieni w onyksowej misie. gdybym nie wierzy a w zagro enie. . . Opiekunko Do'Urden. rozbawiony ca spraw . . który pozbawi cztery kap anki mo liwo ci widzenia. prosz c jedynie o odpowied na proste pytanie.. .odpowiedzia w ko cu yochlol. który dom jest bardziej wart zwyci stwa. . . .Witam ci i twoj pani .Wierz moim ród om . . czekaj c na polecenia. by da a nam wiedz równ tej. U miechn a si krzywo do swoich córek i wci nie odwraca a twarzy do stoj cego za ni stworzenia.Nazwij ten dom . zgrzytliwym g osem.Wezwiemy inne moce.. e stwór zna ju pytanie. Ujawnij ich i pozwól nam dowie . z niech ci akceptuj c. pozostawiaj c drogocenn mis roztrzaskan na tuzin kawa ków. a czysta moc jego nieziemskiego g osu wbija a si drowkom w uszy. Gdy powróci do nich wzrok.rzek yochlol.Paj cza Królowa nie da odpowiedzi. stoj c po drugiej stronie kr gu.Je li tego dnia Daermon N'a'shezbaernon naprawd zadowoli Paj cz Królow .odpar a defensywnie Malice. Najwidoczniej Malice s usznie odgad a. Wiedz c Domu Do'Urden.Nie! . które z nimi podró owa y. e rodzina cieszy si ask Lloth. tak mówi plotki . . . która ju jest znana! -obwie ci s uga.o mieli a si zaprotestowa Malice. niech Lloth b dzie pewna. Opiekunka Malice chwyci a spory od amek pot uczonego onyksu i rzuci a nim o cian . e zadowoli am Paj cz Królow .Yochlol za mia si z owieszczym. by mo e. e gdy rozgorzeje bitwa. za kpi cy ton powiedzia Malice i jej córkom.nakaza yochlol.Powodem przywo ania? Nast pi jaskrawy b ysk. Ogie wybuch w kolejnym o lepiaj cym b ysku. cz c si z ojczystym planem.Mój dom jest zagro ony. . . e odnios wielkie straty w ataku na Dom Do'Urden! S uga znów zatopi si w sobie.Wierz. .Macki ze lizgn y si z ramion Malice i yochlol stan wyprostowany za ni .

Zak uderzy go dwukrotnie w twarz jedn d oni . kto nie wie. Ledwo zdo ali wej i ruszy korytarzem prowadz cym do ich komnat. e o tym wie . . . wyczerpani i szcz liwi.krzykn y razem Vierna i Maya.zagrzmia a Malice.powiedzia a Vierna. na które powinnam by a zna odpowied . który nie przegapi obecnego w tej wypowiedzi sarkazmu.Mo e kto poza najbli sz rodzin zna odpowied .znana? . ca ej wyprawy wojennej Domu Do'Urden? .Drizzt i Dinin byli poza domem .spyta a Briza.Zebranie ca ego klanu.Nie o nierze i nie kuzyni. e co przeoczy am? . Mam nie doko czone sprawy z twoim bratem.By mo e kto . . . Zanim nawet zdo a wyj bro na centymetr z pochwy.doda a Maya. e musz si wstydzi .sprowad Rizzena i Zaknafeina. . Czy która z moich córek jest na tyle g upia. To wstyd. e wyprawa si zako czy a.Czy sugerujecie. . -Znana komu? Kto w mojej rodzinie utrzymuje to w tajemnicy przede mn ? .krzykn a ponad rozgardiaszem Briza. gdy wróc do Menzoberranzan .Nie. Jeden z twoich synów mo e posiada odpowied .warkn Dinin. .Czy ich te mamy sprowadzi ? . e a zbiela y.Ty . .Wype nili my zadanie pomy lnie . ka dego domu. Opiekunko! .Poprowadzi em. e zada am pytanie. e zosta pomini ty przez Zaka w powitaniu. . gdy tak postanowi ! . by do ciebie z ni przyj . Brizo? Wszystkie jeste my tutaj. przera one narastaj c z o ci Malice.Ona? .Nie . by przegapi tak oczywiste zagro enie dla naszej rodziny? . wi c zostaw nas.powiedzia a do Brizy .. Starszy Ch opcze. Nie s dz . Zostaw nas teraz.A wi c nie ona . by skierowa uwag Malice na siebie.Nigdy nie widzia am adnego znaku! .odpar Dinin. Albo wie o zdoby a informacj i nie mia a jeszcze okazji.zaproponowa a Vierna. R ka Dinina pod y a do r koje ci miecza i nie by to roztropny ruch. który odwa y by si nam zagrozi ! W oczach Malice rozgorza y ognie. .doda a Briza.wtr ci a si Briza.Nie podoba mi si . a jej g os wzniós si w tym momencie z podniecenia. . wystarczaj co g o no. staraj c si uspokoi matk .zacisn a z by cedz c reszt swych my li.Kuzyni i o nierze te ? .Nie. Musi by obecna ca a rodzina. zbyt g upi. aby my mogli dowiedzie si tego co trzeba! .Poza miastem. . .By am przez wiele tygodni u twego boku i nie widzia am wi cej ni ty! . aby byli w to zamieszani.odpowiedzia a Malice.Zostawi was.zgodzi a si Vierna.stwierdzi a Briza. W ich grupie patrolowej s dzieci ka dego pot nego domu. . . . Albo Zaknafein lub Rizzen. na które odpowied zna kto z kr gu mojej rodziny . Zak zmierzy go spojrzeniem.Tak . gdyby nie zna jej nikt z mojej najbli szej rodziny.Wiem o bitwie . . *** Drizzt i Dinin pojawili si w domu nied ugo pó niej. by zrozumie powag drobnych szczegó ów.. zaciskaj c palce tak.On. . . gdy wpadli na Zaknafeina id cego z przeciwnej strony. Yochlol przekaza by nam odpowied .zauwa y Zak.Chc rozmawia z Drizztem i tylko z Drizztem. .To tylko m czy ni. .poinstruowa a Yiern i May .A wi c bohater ju wróci .krzykn a z w ciek o ci . do mocno wzburzony. uspokoi a si jednak s ysz c ów tok rozumowania.Bez przerwy mówi si o niej w mie cie. Przyprowad cie ich do mnie.zapewni go Zak. Opiekunko! . wymykaj c si spod kontroli. Drug w . . -Ani ja! . . spogl daj c bezpo rednio na Drizzta. .O jakiej Äniej" mówisz.zagrzmia a Opiekunka Malice.

. . lecz nie by o tak zawsze.Podobnie jak ja . Nauczy em si sztuki przetrwania.Wiesz o tym? . . e kolejny drugi ch opiec pod y t sam drog . poza moim bratem? .Zostaw nas . e Zak z pewno ci zabi by Dinina. .krzykn Zak. . e b dzie si k opota twoimi sprawami. który wiczy go przez te wszystkie lata przed Akademi ? Drizzt nie móg u o y swoich uczu . bohaterze . twoim starszym bracie.Czy wzbudzi em zazdro jeszcze w kim . . a Drizzt znów zacz si zastanawia . podejrzewaj c.Zako czy wypowied stanowczym podkre leniem. po czym odwróci si na pi cie i odszed spiesznie. e rozmowa zostanie doko czona przez ich ostrza.zauwa y Drizzt.powiedzia Zak. . Jak wielu zamordowa e . Jeste wojownikiem w ród rasy wojowników.Sam jej powiem . Zaknafeinie.Co b dzie nast pne dla m odego bohatera? Mo e demon? Pó bóg? Z pewno ci nie ma nic. gwi d c przeci gle. Czy postrzega Zaka w inny sposób. -Rzeczywi cie mam nie doko czone sprawy z fechmistrzem. Wró . rozpraszaj c w tpliwo ci Drizzta. gdy znajdziesz odwag . .Dlaczego mia bym mu zagra a ? .. .On ci otwarcie nienawidzi . by z twoich ust wylewa si strumie tak pozbawionych sensu s ów odpar Drizzt. oszo omiony ich jawn ch ci pozabijania si nawzajem.warkn Drizzt. Co si sta o z Zaknafeinem? Czy by to ten sam nauczyciel.odpowiedzia Drizzt.Chce nas widzie w kaplicy. bracie .Zazdro ? . zm czony tym ca ym systemem awansu.I zrobi wielu wi cej. którego nigdy nie pozna em.Twój wybór.Zrobi em sobie ich wielu . .. .Zak przypomnia Drizztowi. Nie obawiaj si jednak. Drizzt spojrza na nich.odpowiedzia Zak.Zostan . .powtórzy Zak.stwierdzi Drizzt. .splun Dinin.Chod ze mn . .Ocal swoje ycie..Otrzyj nos. jak rzeczywiste b d ich Ä wiczenia" na sali gimnastycznej.Dinin nie ma nic.zaprotestowa Drizzt. . .za mia si Zak.Do . Je li o tym zapomnisz.pozwoli .Jest teraz starszym ch opcem. Drizzt przeszed obok Zaka nie mówi c ju ani s owa. co wiem o Opiekunce Malice. czy jest to kpina.Pot nego wroga pokona e dzisiejszego dnia. zakatarzony dzieciaku! Pod moim ostrzem pad tuzin ywio aków ziemi! Demonów równie ! Nie przeceniaj swoich czynów ani umiej tno ci.Twoja matka czeka . Odejd .Sk oni si nisko. .Znam moje umiej tno ci . . .za mia si Zak.wyja ni Zak.odpar Zak. .Nigdy nie s ysza em. m czy ni z rodziny sami ustalaj swoj hierarchi . . g upcze? Z tego. Dinin podniós r ce w gór i powoli si cofn . . Przyjdzie czas na nasze spotkanie. . czego móg bym po da . . lecz ty. czy te . . . .Lecz nie osi gnie nic z mojej mierci . Starszy Ch opcze. by osi gn sw pozycj ? .Opiekunka Malice o tym us yszy! .Mamy spraw .Zabi Nalfeina.. .rzek spokojnie Drizzt.Sala gimnastyczna czeka . poniewa dowiedzia si o jego niegodziwych czynach.rzek Zak. brata.My lisz. zginiesz. przekonany.By mo e Dinin podejrzewa. . . Drizzt patrzy zdumiony. niemal kpin . .ostrzeg .poprawi go Zak. by s owa zawis y w powietrzu. gdyby ten dalej si opiera . . .Zrobi e sobie wroga . . któr obra on. pomy la . na jednego i drugiego.Ja nie jestem zagro eniem dla Dinina.Dinin powiedzia do Drizzta.Przez tak wiele stuleci. by sta si starszym ch opcem Domu Do'Urden. Nadszed czas na troch sarkazmu z jego strony. To ty powiniene si strzec. Jak dobrze go znasz. co mog oby.ywio ak ziemi . . by mnie wyzwa . -1 moje ograniczenia. zanim zako cz si moje dni! Twoje czyny wzbudzi y zazdro w twoim bracie. .zdecydowa .Ma moc . .jaki sposób wyci gn sztylet i przy o y go Dininowi do gard a.

za mia a si Briza. Zapewniam ci jednak.Co do tego nie ma w tpliwo ci . Jedno z nich jest kobiet i znajduje si ponad tob . co wa niejszego. Briza robi a teraz to. e jej najstarsza córka po da jej tytu u? . e ona nie jest g upia. . e j zabijesz? . M czyzna nigdy nie zwraca na niego uwagi.powiedzia z oburzeniem Rizzen.Jestem twoim opiekunem! . Rizzen bez broni. lecz oczywi cie nie móg tego zrobi .Trafi em go b yskawic .. Briza po da tronu domu! Nast pne stowa Rizzena by y ju tylko nie daj cym si rozró ni krzykiem. Drizzt by pot nym przeciwnikiem i nie atwo b dzie go zabi . Wiedzia a. Drizzt chcia interweniowa .us ysza g os Rizzena.za mia a si Briza. sta jednak cicho za rogiem.. wybiec i zabi ich oboje. by zaakcentowa swoj wypowied . .Nie. . co zacz em.Trojga! . moja Opiekunko! . e Rizzen nie jest jego prawdziwym ojcem. która zaczyna a narasta w jego sercu. .Dostan go .rzek Rizzen. Tylko Dinin jest tak naprawd ni ej od ciebie w hierarchii! Drizzt cofn si za cian i rozejrza po pustym korytarzu. . Briza i Rizzen stali przed sob . .obieca Masoj. . nie twoja. Odbior jej tytu .Nauczysz si . to wszystko. . Nalfein nie yje.Przygotowa em . zmuszona zaakceptowa rozumowanie syna.Co za pozbawiony znaczenia tytu . *** . .Czy Opiekunka Malice wie o twoich pragnieniach? .Vierna jest Zaknafeina.by o to co innego. e da a Masojowi trudn misj .Opiekun . W ciek o p on a w Drizzcie.Je li nieja. Co si jednak stanie. by skra matce moc . Je li nie Vierna.Przyznajesz si . Drizzt podkrad si do za omu nast pnego rozwidlenia korytarza i wychyli g ow .Ka da najstarsza córka po da tytu u matki opiekunki . Tak postanowi a Lloth. poniewa do pracy zabra si ochoczo sze ciog owy bicz. Zawsze podejrzewa . nigdy te nie zaproponowa mu adnej rady czy treningu. . którym w a nie przyszed . to Vierna.poprawi a Briza.Pozwoli e mu uciec! . . e atak b dzie wymierzony w niego! Nie mog em jednak doko czy tego. . Jeste m czyzn u yczaj cym opiekunce swojego nasienia. Drizzt zastanawia si . odk d Drizzt wróci z Akademii? D wi k bicza wyrwa Drizzta z rozmy la . co daje tylko dwoje.odpar kobiecy g os. . nigdy go nie karci lub chwali . nale cy do Brizy.Nie gdy sztylet mo e przyspieszy sukcesj . pod a a zgodnie ze s owami Paj czej Królowej. gdyby czego takiego nie podejrzewa a. gdy s ysza te z owrogie proklamacje. a Rizzen nie zaprzeczy ! Rizzen szuka odpowiedzi na k uj ce s owa Brizy. Us ysza to jednak od Brizy. uderzaj c biczem. Nawet nie podejrzewa . upewniaj c si w dominacji nad Rizzenem. gdy os abnie z wiekiem. to Maya. . czego zosta a nauczona. je li zabije Rizzena? W pustej przestrzeni. Wie o tym i akceptuje to.Briza nie b dzie czeka a ca y wiek. Takie s nasze zwyczaje. .protestowa Masoj. .spyta kpi co. co zmieni o si w zachowaniu fechmistrza. poniewa potwór schwyta mnie w bram do w asnego planu! SiNafay przygryz a warg . e mnie si nie rozczarowuje! . podobnie jak ja. e go nie zabije.Opiekunka SiNafay rykn a na swego syna.Czy wie. g upi m czyzno. a na jego twarzy ukaza a si determinacja.Opiekunka Malice okaza aby si g upi . za Briza ze swoim w owym biczem.Jestem ojcem czworga . nie pozostawiaj c oczywistych ladów. . czy kiedykolwiek go to obchodzi o. Drizzt wiedzia . gdy Briz poniesie sza ? Co si stanie.

Stara si odpowiedzie . .bezczelnie zauwa y a Opiekunka SiNafay.zapewni a Altona.. . po czym wyszed z komnaty.Wiesz co ! Drizzt skuli si przed pot n sylwetk i rozejrza nerwowo po zgromadzonej rodzinie. . Nigdy.S ysza e wszystko? . .odpowiedzia Alton j zykiem gestów.bro .Popierasz moj decyzj ? . tak jak rozkaza a . powoduj c w nim odp yw odwagi.Ty za nim pójdziesz. e wreszcie b dzie móg wywrze zemst . Wybacz mi moj ignorancj .Mi nie da a drugiej szansy. e SiNafay znów pos a a Masoja za Drizztem. . . .Dosta go. zanim Opiekunka Malice podniesie poziom swoich technik ledczych. . kl cza z podbródkiem w d oni.Poniewa chc . Chc wydrze ycie z Drizzta Do'Urden! Gdy b dzie martwy.A wi c dlaczego? .Nie popierasz . miech SiNafay zabrzmia jak syk setki zdenerwowanych w y.My l! . Malice uderzy a Drizzta bole nie w twarz i odesz a.warkn a na swoich synów.. . .Nawet bardziej ni ty.Cisza! . a jej twarz rozja ni a si w ciek o ci .Zajmiemy si razem t spraw . . wychodz c zza zas ony. a jej oddech ogrzewa Drizztowi twarz.W tpisz w mój os d? . . jaki znak. co zacznie. .Jeden z was pozna to samo naszych przeciwników . Ryzykuj c swoim yciem zadaj pierwszy cios Domowi Do'Urden i zabij jego drugiego ch opca. .Zosta o ci wybaczone .powiedzia a. Dinin nie przegapi ruchu Brizy si gaj cej po swój w owy bicz. chc mu wyrwa serce i pokazywa je jako trofeum! SiNafay nie mog a zaprzeczy obsesji swego syna. .Dlaczego mia abym da ci nast pn szans ? .Dlaczego mia abym wierzy .Prosz . Wiedzia a.zagrzmia a Malice. by zgin ! . Zbyt du o mo e si nie powie .By mo e widzieli my to.Ja nie. nie uwa a jednak za rozs dne. e Masoj móg pods uchiwa .krzykn dono nie Alton. . Drizzt b dzie martwy przed up ywem dziesi tego cyklu. musia szanowa decyzje swej matki opiekunki.spyta y r ce SiNafay.zacz protestowa Alton. gdy za jej synem zamkn y si drzwi. . moja Opiekunko . Matko Opiekunko .Po prostu nie rozumiem problemu tak wyra nie jak ty. ± Za atwione . nie chcia a wi c..o mieli si spyta Alton. podobnie potraktowany chwil wcze niej. Zapewnij mu bezpiecze stwo i doko cz to. .Ale. Nawet nie martwi a go ostatnia gro ba SiNafay.. Alton by zak opotany.zasygnalizowa bezg o nie.zapewni a go SiNafay. . SiNafay spojrza a na niego nagannie. Masoj uk oni si . . Nie jestem pewna. lecz tym razem nie b dzie sam -wyja ni a SiNafay. moja Opiekunko.Na patrolu jeden z was otrzyma jak wskazówk . Altonie DeVir.Nie! . .Mo esz mówi tylko . by pozna przebieg rozmowy. lecz ten niepokoj cy ruch nie poprawi mu zbytnio pami ci. dlaczego da am Masojowi drug szans .wrzasn a Malice.Tak . . . Nie mia wyboru.Czy mog oby by inaczej? .krzykn Masoj. Dinin. . Masoju Hun'ett. lecz nie rozpoznali my . .spyta a SiNafay. e tym razem powiedzie ci si lepiej? .zaproponowa Dinin.W równym stopniu nie da abym Masojowi drugiej szansy co tobie. *** . cho jak nikt po dam mierci Drizzta Do'Urden.zasygnalizowa a SiNafay. Alton o ywi si s ysz c. Zas oni d oni usta i pad z przera eniem na kolana. .Masoj pójdzie za Drizztem. Jego cisza stawa a si coraz d u sza. .odpowiedzia szybko Alton. nie zmieniaj c wyrazu twarzy. .spyta y beztrosko jego d onie. Odpowiadasz yciem.

Dinin skierowa wzrok prosto na brata.Pot ny wróg.Odwróci a si do Brizy.Nie mylimy si ! .Masoj uwa a . . e jedno z nas zna to samo wroga -stwierdzi a Vierna. . pomy la Drizzt. .Nie robi nic.wyszepta a Opiekunka Malice. . .wyszepta Drizzt.Wyja nij! .powiedzia a Malice. niemal nie wiadomie.Jest jeszcze kocica . . . . . Zmierzy fechmi-strza gniewnym spojrzeniem i kontynuowa Masoj Hun'ett uderzy mnie b yskawic . . .spyta a ponownie Malice. . .powtórzy g o niej Drizzt.wtedy.potwierdzi . Czy w zbiegu okoliczno ci dostrzega spisek? Czy te jego s owa naprawd by y przepe nione diabelskimi knowaniami i skryt walk o pot g ? . pochyli a si w jego stron . s usznie b d nie. dopóki nie zacz em zdobywa przewagi nad potworem.rzek Dinin.Magiczne zwierz Masoja Hun'ett. Pomó Di-ninowi odnale wspomnienia! Dinin pu ci g ow . By mo e dlatego wspomnia e o kocie.Wszystko. Drizzt zamkn oczy i wróci my lami do wydarze swych licznych patroli.Masoj Hun'ett . . Wielu j est zazdrosnych o Drizzta i z ch ci ujrzeliby go martwym. lecz nie w tpi w jego zamiary! .A wi c Dom Hun'ett .stwierdzi a Vierna.Dom Hun'ett .Czy jeste pewien swoich s ów? .zaprotestowa Drizzt . .Nie wiem dlaczego. a pó niej by wiadkiem naszego triumfalnego powrotu. . . Negowanie tej teorii mog o oznacza kolejne biczowanie.Móg celowa w potwora .Masoj zawsze by zazdrosny o Drizzta i ca chwa .Zostawili my go w mie cie. .Yochlol powiedzia . podczas wypowiadania tych s ów zastanawiaj c si . Przypuszczam. . .Je li Dom Hun'ett nie spiskuje.Opiekunka Malice warkn a na Di-nina. zw aszcza Malice i Dinin. Zerkn na Zaknafeina i zauwa y na twarzy fechmistrza u miech. wiedz c. by wstrzyma ciosy Brizy ku jej niezadowoleniu. Wtedy wyzwoli sw magi i skierowa j w równym stopniu we mnie. by przyj tortur . -A je li si mylimy? . .Czy jeste pewien swoich s ów? .wrzasn a na niego Malice.zauwa y a Briza. e to on zabi ywio aka.Masoj Hun'ett chcia mnie zabi . to opowie Drizzta o Masoju.powiedzia Dinin.Malice spyta a Drizzta. Drgn odruchowo.zauwa y a Briza.Masojowi si to nie podoba . Drizzt poruszy si niespokojnie w swoim fotelu.odpar Dinin. wypluwaj c ostatnie s owo jako przekle stwo na Zaknafeina. Opiekunce Malice nie spodoba o si wahanie.Masoj Hun'ett by z y.Musimy si o nich sporo dowiedzie . . e ostatnie s owa by y jawn gro b . a by a to gro ba tak .odezwa si Dinin. co mamy. poniewa zosta wy czony z wyprawy na powierzchni . e co ukrywasz. .przerwa Dinin. . cho trzyma si bli ej boku Drizzta ni czarodzieja.Pod Opiekunk SiNafay..Chyba. Ca a rodzina.Gdy walczy em z ywio akiem . wytr caj c go z osobistych my li. e chcia zniszczy nas obu.Masoj . . . lecz zachowa to dla siebie.wyja ni Drizzt. kap anek. .powiedzia a Malice. . gdy us ysza trzask w owego bicza i cichy j k jego brata.W walce z gnomami. jeszcze bardziej rozw cieczy by Malice.A wi c to jest nasz wróg . jego czarodziejów i. by nie uroni ani s owa.rozkaza a.Mo e nie . dlaczego nie da sobie z tym spokoju. co najwa niejsze.. .poniewa tak rozkaza e . gdy b dziesz zna odpowied na moje pytanie! Tylko wtedy! .Guenhwyvar chodzi przy mnie . . . pochyli si na pod og przed sob i wygi grzbiet. .Pi ty Dom .Masoj czeka . wyci gaj c go z zadumy. Spojrza na matk . j ak zdoby mój brat. która podnios a r k .odpowiedzia Drizzt. chcia mnie zabi . -Rozes a zwiadowców! Chc zna liczb o nierzy Domu Hun'ett. lecz wysoka kap anka z patrolu zaprzeczy a. jak i w ywio aka. Gdyby tego nie zrobi .

S uga by w stanie sam zrówna Dom Do'Urden z ziemi .Musimy znale sprawc . co do jednej. jakby wnioski wyp ywaj ce z ostrze enia yochlola sta y si zbyt oczywiste. Dinin potrz sn energicznie g ow i cofn si . .Mówi em ci ju wcze niej. na które odpowied ju jest znana! .Dom Do'Urden zadowoli Paj cz Królow . Wszystkie. Briza wyci gn a zza pasa w owy bicz. ponownie k ad c niebezpieczne macki na matce opiekunce. Chodzi o mu jednak o co innego.To jednak nie likwiduje niezadowolenia. .Nast pnie Malice znów sta a si ma a. e pot na istota nie bawi si z nimi. Tym razem s uga by naprawd w ciek y. który powali cztery kap anki Domu Do'Urden na ziemi . co móg by doda .Niezadowolenie? .Poznajmy pozycj Opiekunki SiNafay u Paj czej Królowej.nie spodziewa si niczego innego po tej grupie. Paj cza Królowa nie odpowiada na pytania. zamykaj c w ten sposób bram do Otch ani. Drizzt spogl da z niedowierzaniem na rozpocz te w ogromnym tempie przygotowania. . Opiekunko Malice Do'Urden . o po dliwy b ysk we wszystkich oczach.zagrzmia yochlol. e adna z nich nie by a winna. 25 Zbrojmistrzowie .poleci a Malice swoim córkom. .o mieli a si wyszepta .O mielacie si znów mnie przyzywa ? Malice i jej córki rozejrza y si po sobie. . . s uga znikn . Nie dziwi a go precyzja rodzinnych planów bitwy . e z twarzy starszego ch opca odp yn a krew.Kto w mojej rodzinie wzbudzi gniew Lloth? .warkn yochlol swymi ociekaj cymi ustami. lecz wysokie kap anki sta y tam. e wszystko zosta o wybaczone. . których potrzebujemy - . . przywo any yochlol natychmiast wykona by kar . Szybko ruszy a do misy i zdusi a pozosta e p omienie. znajduj c si na skraju paniki. by y wysokimi kap ankami. .ch odna i z owieszcza. . . jakie wasza rodzina sprowadzi a ostatnimi czasy na Lloth. Opiekunko Malice Do'Urden! Jak e ma i wra liw czu a si teraz Opiekunka Malice! Jej pot ga blad a w obliczu gniewu osobistych s ug Lloth.Malice powiedzia a do Brizy. -Yochlol odpowiedzia na nie wypowiedziane my li. to prawda. . Dom Do'Urden mia toczy wojn z pot nym przeciwnikiem. Gdyby która z nich pope ni a jakie przewinienie na oczach Paj czej Królowej.wrzasn a Malice. Zaakceptowa y gor co i pe zaj ce istoty jako cz pokuty. ka de wypowiedziane przez Opiekunk Malice polecenie dotyczy o ci le okre lonych planów defensywnych. Ogie w misie znikn .Bezczelno ! .Przygotuj po czenie .W b ysku energii. Briza pierwsza si otrz sn a. pewna. jednak bez aski Lloth najprawdopodobniej przestanie istnie .Kto? .I powiem ci ostatni raz. znów staj c si pot n matriarchi-ni . nie maj c nic innego. ojczystego planu yochlola. .Zdob d informacje. gdzie wcze niej.W jaki sposób moja rodzina sprowadzi a niezadowolenie na Paj cz Królow ? Jakim czynem? miech yochlola eksplodowa strumieniem p omieni i wylatuj cych paj ków. Wiedzia y. Nie s d . a stworzenie znów pojawi o si za Malice.

. jeszcze zanim tu przyszed . wi conej wodzie jej religii.spyta g o no Drizzt.Nie! . .ci gn Zak. co robimy. Malice zanurzy a kielich w g stym p ynie.Nie mo emy ujawni naszych poszukiwa . Bro b dzie taka.Jak wi c mamy odró ni sprawc ? . jakie im przypad y.powiedzia .Misa wró ebna .Przekonamy si . . którego Drizzt widzia teraz przed sob ? . . Trz s cymi d o mi Briza umie ci a mis na szczycie o tarza i si gn a do naj wi tszej z wielu przegródek.Dlaczego ze mnie kpisz? . któr pozna b d c studentem Zaknafeina. By o to miejsce przechowywania najcenniejszego skarbu Domu Do'Urden: wielkiego onyksowego pucharu. . ostrza. którymi ka dy z nich zabi tak wielu przeciwników. opu cie nas . móg by tym ch odnym. Przeszed szy do wielkiej sadzawki przy wej ciu. do wielkiego pomieszczenia. .skar y a si najstarsza córka. Wraz z Briza usiad y. wyci gaj c sejmitary. .Yierno i Mayo. a najprawdopodobniej najwi ksz do Drizzta. Drizzt nie ujrza w twarzy zbrojmistrza nic znajomego ani przyjemnego.Ten. *** Drizzt po raz pierwszy od dziesi ciolecia wszed do sali gimnastycznej Zaka i poczu si . jest wy wiczony i wytrzyma y na ból.Nie mówcie nic o tych objawieniach i nie dajcie adnej wskazówki o tym. nie gdy zna konsekwencje swojego czynu.i bez w tpienia b dzie jeszcze do wiadcza przez ca e ycie . Briza zrozumia a. . By to pe en gniewu wyraz twarzy. Czy te mo e Zaknafein zawsze nosi taki grymas? Drizzt musia si nad tym zastanowi . Musimy natychmiast odkry powód niezadowolenia Lloth i odpowiednio ukara sprawc . a Drizzt odpowiedzia . Pomimo wszystkich rozczarowa .Najpierw spojrzymy . Sp dzi tu najlepsze lata swego m odego ycia . przyczajonym potworem. Czy nostalgia wyg adzi a wspomnienia Drizzta o tych najwcze niejszych latach treningu? Czy ten mentor. lecz nie mog ce nic w tej kwestii zrobi . . Dwie m odsze córki uk oni y si i wymkn y. Ci g y grymas zast pi cz sty niegdy u miech. który tak cz sto ogrzewa serce Drizzta beztroskim chichotem. Wesz a z przedsionka do w a ciwej kaplicy. Jego miecze znajdowa y si ju w d oniach. moje wspomnienia. .Ty. jakich do wiadczy w yciu .poinstruowa a Opiekunka Malice. tej zabawy. Na rodkowym o tarzu odnalaz a drogocenny przedmiot. Nie mo emy ywi nadziei. Nie by o potrzeby pyta o zasady obowi zuj ce w tym starciu albo o wybieran bro . Nast pnie za piewa a .Drizzt nigdy nie zapomnia tej przelotnej iskry niewinno ci.rzek a. z ot mis obramowan czarnymi per ami. Zaknafeinie? . by obserwowa . jakby wróci do domu.powiedzia a Opiekunka Malice. e tortury wydob d z niego wyznanie.obieca a. m ody bohater wróci . e tym razem nie b dzie zasad. Wszed Zaknafein i stan twarz w twarz ze swoim by ym studentem.Malice powiedzia a do Brizy. oznaczaj cy nienawi do ca ego otoczenia. Drizzt wiedzia . szerok . z oci ganiem chowaj c w owy bicz za pas.Ach. Sko czywszy rytua Malice wróci a do o tarza i wla a wod wi con do z otej misy. . Je li jest to o nierz lub cz onek Domu Do'Urden. jak sobie wybior . czy mój sposób widzenia? Zak nie wydawa si s ysze wyszeptanych pyta . Podczas walki Paj cza Królowa musi sta za nami! . czy z daleka potrafimy wskaza winnego. Malice do czy a do Brizy we w a ciwej kaplicy i wzi a od niej puchar. niezbyt zadowolone z drugorz dnych ról. Wojownik o wyczynach wi kszych ni jego wiek. który zabi hakowe poczwary .niemal w ca o ci tutaj.zaprotestowa Drizzt. .Co si zmieni o.Spiderae aught icir ven.

. a na policzki pola a si krew. który zabi ywio aka ziemi .Co z tob .Podoba y ci si krzyki umieraj cego dziecka? Natar na Drizzta szale czym huraganem. równie wpad w sza . ulotne u mieszki i kapi ca krew. Nigdy Podmrok nie do wiadczy jeszcze tak rozszala ej potyczki. co zaraz nadejdzie i powita to ochoczo. Przez jego umys przemkn a my l. Zaknafein odzyska ju jednak ca kowicie przytomno . . by przechwyci opadaj cy miecz i odtr ci go bezpiecznie na bok. jak kiedykolwiek odczuwa . straci by na kilka nast pnych rozmazanych chwil oddech.Morderca! .. Wysun sejmitar.Ten. mentalny bicz.Zako czy pytanie uderzeniem obydwoma sejmita-rami. gdy dwóch mistrzów ostrza atakowa o demona. . Adamantyt zderza si i ociera . by zaspokoi w asn dz krwi! S owa Zaka ca kowicie zbi y Drizzta z tropu. Jego oczy wywróci y si . Nast pnie wyszed ruchem. czekaj c.G os by teraz bli ej. by us ysze w swoim g osie gniew. Ka dy. jak jaki diabelski. czyjego przeciwnik spróbuje poprawi ruch. gdy Drizzt zmniejsza odleg o . cho aden z nich nie czu bólu i nie wiedzia . co Drizzt b dzie móg zrobi . pomi dzy oczy.warkn . zwyk e pchni cie jednym ostrzem. e Drizzt znalaz rozwi zanie. . otoczy y jego serce zdumieniem równie silnym. Nadszed drugi atak. jakby pierwszy kontakt zerwa wszystkie emocjonalne wi zy. który mia zabi Zaka. jakby upada du o dalej. Ta pewna siebie twarz. innych drowów! Tak bardzo to lubisz? . Zaknafeinie Do'Urden? . kto obserwowa by walk . Z ca z o ci . wrzeszcz c tylko po to. W oczach Zaka zap on y nagle ognie. e przewróci m odego wojownika. Drizzt wykona spodziewanie dolny krzy . której Zak nie b dzie w stanie prze ama . które roz o y o szeroko miecze Zaka.S ysza em o wyczynach fech-mistrza Domu Do'Urden! Jak on lubi zabija ! . Drizzt przetoczy si i wsta .S ysza em. który zabi dziewczynk elfów z powierzchni! krzykn oskar aj ce.. . który mia zabi demona w nich obu. a obydwaj walcz cy pokryci byli kroplami krwi.Mordowanie kap anek. wyrzucaj c z siebie w tym jednym ciosie ca w ciek o . e najlepsze. które powstrzyma y pchni cie. Drizzt kopn pomi dzy r koje ci. Drizzt wiedzia .Zabójca dzieci! . Nie wiedzia . . Drizzt. jak musia zrobi .i jego sainego. . Drizzt odtr ci je na bok. za Zak napi mi nie. zyskuj c przewag . by stawi czo a szar uj cemu adwersarzowi. Zak wiedzia .drwi Zak. nienawidz c w równym stopniu . bez pochwa y. Drizzt skupi si na Zaku. .us ysza kpi cy g os Drizzta z oddali. Zak wykorzysta p d. oczekuj c. zatoczy pe ny obrót i uderzy w wymierzone do pchni cia sejmitary z tak si . zbyt wysoko. id cy po uku i opadaj cy Drizztowi na g ow . którym pokona Drizzta w przesz o ci.szydzi otwarcie Zak. Drizzt by jednak do wiadczonym wojownikiem i rozproszenie emocjonalne nie wp ywa o na jego odruchy. . e zrani drugiego. jego miecze k u y i ci y. . rozz oszczony przez oskar enia hipokryty. atakiem. podst pny i pot ny. to zrównowa y oparcie: podwójnym dolnym pchni ciem. Zak utrzymywa bro Drizzta w górze dzi ki szeregowi z o onych manewrów. który op ta tego drugiego . a Zak zmusi go do cofni cia si . Drizzt wyszed wysoko. uderzaj c pod ka dym k tem. dra ni c Drizzta. ze wszystkimi rozczarowaniami swego ycia zebranymi w stopie. e upada. Nos Zaka zosta zmia d ony. nawet nie my l c o sparowaniu.Który rozp ata j . jak atwo przychodzi Zaknafeinowi mordowanie! -szydzi Drizzt. e ten diabelski m ody wojownik spadnie na niego w mgnieniu oka.Ten. Drizzt wyszed z wykonywanym obydwoma ostrzami bocznym ci ciem. a powracaj ca do Zaknafeina w ciek o popycha a go z powrotem do walki. Wykona spokojny atak.

przerwa arliwie Drizzt. by u agodzi w ciek o i frustracj . tak e przelecia przez sal . poruszy y w Drizzcie znajom nut . . e b dzie inaczej.skrzywi si Drizzt.Oszuka em go. .. Gdy s ysz p acz dzieci. . lecz wystarczaj co celnym. . .odpowiedzia Zak. drugi za odrzuci na bok. . . Je li dobrze zrozumia s owa Zaka -je li Zak gra w t gr tylko z powodu nienawi ci do perwersyjnych drowów . zabijam. który nie jest moim w asnym.Przysi gam. Przewróci em dziecko tylko po to. byli moi towarzysze. dopóki nie przypar go do ciany.Satysfakcj ! .Czy jeste tak lepy na otaczaj ce ci z o? .ycie dzieci! . lecz Zak wytr ci jeden z nich. Drizzt stara si podnie sejmitary.powiedzia Zak.Czy te ci poch on o.Ona mnie nienawidzi ..odpar Drizzt.zdo a zapyta ponownie.A wi c ju wiemy . nie jest w moim sercu ..Czy to furia ci podtrzymuje? . Kim by ten drow.rzek a Briza. podobnie jak ja . gdy ujrza Zaknafeina. -Jedynymi. potrz sanie g ow gdy przyznawa si do bezsilno ci.odpar a Opiekunka Malice. spogl daj c we wró ebn mis . Tak. by odnale pachwin Drizzta.to jedynym..Dinin si myli ! . by o tchórzostwo.Nie zabi em tego dnia elfów . Trwam w wiecie. a Drizzt wykona nast pny ruch. by s u y Opiekunce Malice.yj najlepiej jak mog . trzymaj c bro gotow do u ycia.Podejrzewa a go przez ca y czas. Drizzt przekrzywi g ow . Dotrzymywa kroku uciekaj cemu niezdarnie Drizztowi. *** . których chcia em zabi . .powtórzy fechmistrz. osi gaj c nad sob wi ksz kontrol . . któr nazywamy yciem? . Zak zako czy kopni ciem ze swojej strony. Drizzt wci gn powietrze i odtoczy si w ty . który wstawa z ziemi.Czy my lisz.poprawi Zak. rozrzucaj c szeroko ramiona przeciwnika. jak poch on o ju pozosta ych t mordercz furi . Czubek miecza Zaka uroni kropelk krwi z gard a Drizzta. nie tak silnym z pozycji le cej. .siebie i Drizzta.powiedzia do niego Drizzt.rykn Zak i znów spogl da Drizztowi w twarz.Dinin powiedzia . . zmuszaj c si do odzyskania postawy. wci oszo omionego.Zak wrzasn mu w twarz.Jego wzrok pad na Drizzta. .Zabija drowy! . . gdybym nie s u y jej z ym planom? krzykn Zak. . nie zabi em el-fiego dziecka! Zak rozlu ni si troch . . . e twoja matka pozwoli aby mi y .Zabijam. .Gardzi mn za to. S owa Zaka znów oplata y Drizzta paj czyn zdumienia. W ostatniej chwili unios y si w gór z szybko ci b yskawicy jego dwa skrzy owane miecze.To Drizzt rozgniewa Paj cz Królow .Nie podtrzymuje mnie furia .Uczysz innych zabija ! . by zamaskowa w asne tchórzostwo! Zak odskoczy do ty u oszo omiony. . Drizzt nie rozumia . zabijam drowy. eby je ocali i pokry em je krwi zamordowanej matki.Lubi ? .Tak bardzo to lubisz? . o co Drizzt móg go wini . natar na niego nagle.Zabijam. lecz czekaj c. co wiem. .wydysza Drizzt.al w jego s owach. . . lecz wci trzyma miecz na szyi Drizzta. a jego furia wróci a z dziesi ciokrotnie wi ksz si .Cho obydwie mia y my nadziej .Czy to ci daje przyjemno ? . gdy zrozumia zdumienie Drizzta. . obserwuj c zako czenie walki pomi dzy Drizztem a Zaknafeinem i s ysz c ka de ich s owo. lecz w jego g osie nie by o ju tyle przekonania. które czuj w duszy. . który sta przed nim? . .

D ugo przed tym ucieka e . .odpowiedzia a Briza. a jego oczy spocz y na nie os dzaj cych kamieniach pod ogi.Mia bym wie ywot zabójcy. . co si sta o. wci nie rozumiej c g bi rado ci Zaka.Nie ma innego sposobu . Je li tak si przejmuj swoj Paj cz Królow . .Jak e a uj . . . wkrótce jednak zauwa ysz. a Opiekunka Malice znajdzie odpowiednie miejsce dla twoich talentów. a g os mu si ama przez t umione zy. cokolwiek.B dziesz .Powierzchnia? . dnych krwi mrocznych elfów.A gdzie móg bym pój ? Nikt.Mia am tylko nadziej .Mia e jeszcze inne mo liwo ci. czego zapragnie twoje serce.Chwyci Drizzta mocno za podbródek i zmusi swego syna. .narzeka a Briza. jednak z wahaniem. podobnie jak ty...powiedzia szczerze Zak.spyta Drizzt.spyta Drizzt.Nie b d zabija drowów .. .Dlaczego? . moja córko . by spojrza prosto na niego. Drizzt odwróci wzrok.Jeste silny.Taki jest nasz wiat. eby mog o by inaczej . obawia si . a jeszcze bardziej przez wiadomo . . nie przetrwa d ugo w jaskiniach Podmroku.ci gn spokojnie fechmistrz. Mo e. . e twoje szcz cie si zmieni.oznajmi stanowczo Drizzt. w której inni zgin li! Drizzt odwzajemni u cisk. Opiekunko .Przetrwa e ! . Drizzt obawia si tego stwierdzenia. mój synu. e Drizzta b dzie mo na wykorzysta w przysz o ci. e pozna swoje miejsce. . .zapewni swojego syna.odpar Zak. lecz s owa Zaka pod a y za nim. którego zawsze si domy la .Jaki mamy wybór? . Zaknafein staje si coraz starszy. .powiedzia Zak.Chcia bym. albo zostaniesz zabity.Lloth musi zosta przeb agana. . e od swego wie o odnalezionego ojca nie otrzyma odpowiedzi na dylemat swojego ycia.Decydowa le. Zbyt wiele potworów i innych ras. e nie tylko on w tym mrocznym wiecie gardzi zwyczajami drowów. . . . nawet drow fechmistrz. Powiedzie ci si w Menzoberranzan . . . *** S owa uderzy y w Zaknafeina mocniej ni but.Mój synu! Drizzt niemal zemdla . która jeszcze bardziej pog bi niezadowolenie Paj czej Królowej? . By mo e nie by o odpowiedzi.Nie.warkn a na ni Opiekunka Malice. . .Aby ka dego dnia stawia czo a bolesnemu piek u? Nie.B dziemy toczy wojn . odpychaj c Zaka na d ugo ramienia. Fechmistrz rzuci swoje miecze w kra ce pomieszczenia i rzuci si na Drizzta.odpar Zak. . Takie jest nasze ycie.By taki obiecuj cy! . Oczy Zaka znowu spocz y na nim.przypomnia a jej Malice. swoje zasady. jak ty wykorzystywa a Zaknafeina przez te wszystkie lata.Lito ? . Postrzegam ich mier jako zbawienie od n dznej egzystencji. niech pójd j odwiedzi ! . . .powiedzia Zak. Twój brat sam sprowadzi na siebie ten los. nie b d c w stanie powstrzyma w swych s owach w ciek o ci. jestem uwi ziony.Przetrwa e Akademi .Dlaczego zosta e ? Zak spojrza na niego z zaciekawieniem. . e d ug chwil zaj o m odemu drowowi zdanie sobie sprawy. Sam decydowa o swoich czynach. oszo omiony przez wyznanie.To jednak nie jest takie z e ycie. . Nie by sam. Nie a uj zabijania mrocznych elfów. . .W Menzoberranzan albo b dziesz zabija . by go uspokoi .Czy okazujesz lito . nie móg ich powstrzyma . jak ty? . Obj go tak mocno.

Zak przemówi nast pny. pozwalaj c mu wykona dwa obroty. . czy one te s z e. zanim znów chwyci go za r koje .Niemal wierz .To prawda! . . . poniewa ju dawno doszed do porozumienia z yciem. ka dy w ciszy rozwa a swoje w asne dylematy.Lloth . cho nigdy.Zwyczajom demona Lloth . Czy te ci ar naszego mrocznego wiata zmusza je do podporz dkowania si z ym zwyczajom.Powi kszaj cy si u miech Zaka znikn nagle.Jest podst pn królow .za mia si z ca ego serca. . .zgodzi si Drizzt. Zawsze si zastanawiam. Obydwaj milczeli przez wiele uderze serca. e by to zrobi .Podobnie jak ty! Drizzt rzuci jedyny trzymany przez siebie sejmitar w powietrze. . rodz si z e. . Zak odskoczy od niego. . nie spowodowa em go.krzykn . Po wi ci bym wszystko za szans ujrzenia jej paskudnej twarzy! .Naprawd bym tak zrobi . przyrzekam ci.Cz sto s ysz p acz umieraj cych dzieci. .zachichota .Poza dzie mi -wyszepta .wyszepta Drizzt. u miechaj c si . jakie mu zaproponowano.Jednak nie b d ju sam! .

Wszed do wysokiego korytarza. rozumiej c frustracj . za kontemplowanie nad takimi blu nierczymi ideami w domu pe nym nerwowych kap anek mog o go tylko wp dzi w powa ne k opoty. obawiaj c si prób zabójstwa ze strony Domu Hun'ett. poniewa znajdowa si w granicach patrolowanego regionu. Wygl da o to tak. by Drizzt móg by pos uszny. By a to cicha pora w mie cie. zagubiony w my lach i czuj c si wystarczaj co bezpiecznie. Drizzt opar si o cian poszukuj c oparcia. by zabija . nie po wi ci wi c owemu miejscu uwagi.26 owca Podmroku Urizzt b ka si samotnie przez labirynt Menzoberranzan. jakby niegdy przej cie by o znacznie szersze. wspólnie. pod czubkami ogromnych kamiennych w óczni. zwi zanych ze sob stal i uczuciem. By o gotowe.A gdzie móg bym pój ? . jakie mija na swojej drodze. Musia rozmy la . y tylko. czasy. Strop znajdowa si poza zasi giem wzroku. Razem b d niepokonani. Cisza miasta wydawa a mu si teraz oczekiwaniem drapie nika.wyszepta teraz Drizzt. Zbyt du o jednak wydarzy o si tego dnia. by opa na niego ze wszystkich lepych zau ków. Opiekunka Malice wyra nie rozkaza a. lecz Drizzt przechodzi ju t dy wiele razy. jak Drizzt wymkn si przez adamantytow bram budowli Do'Urden. Nie znajdzie tutaj zacisza. gdy Drizzt zapyta go. zrozumia m dro rozkazu Opiekunki Malice. wzd u tuneli. tak te . objawienie Zaknafeina. które tak dobrze pozna podczas d ugich tygodni patroli. a wi kszo drowów spa a wygodnie w swoich kamiennych domach. jednak jaki mia wybór? Opu ci miasto? Zak zdziwi si . . jego ojciec. gdy nie dzieli y ich ju tajemnice. by ca a rodzina pozosta a w domu. jaka dr czy a jego ojca od wielu stuleci. na co si porywa? U miech na twarzy Drizzta znikn natychmiast. Czy Dom Hun'ett naprawd wiedzia . Wyobrazi sobie przysz o . Drizzt zdecydowa si z ama zasady .i wyszed z miasta. które zwisa y z wysokiego stropu jaskini. przemykaj c obok kopców stalagmitów. e s uwi zieni. przedzieraj cy si z zabójcz atwo ci przez szeregi Hun 'ett. Jego ojciec stwierdzi . dlaczego nie opu ci miasta. trwa w ochronnej sferze przemocy. powi zanego z nim nie tylko krwi . gdy rozwa y konsekwencje: on i Zak. Drizzt nie chcia by taki jak Zaknafein. b d dzieli . w którym móg by naprawd przemy le dzisiejsze wydarzenia. szerokiego na dziesi kroków. b d dru yn fechmistrzów. powtarzaj c s owa Zaka. z pop kanymi cianami pokrytymi wirem i poprzecinanego przez wiele wyst pów skalnych. Wkrótce po tym.zabijaj cy w asny lud. Godzin pó niej wci szed . które on i Zaknafein. ciep o Narbondel by o ju tylko w skim paskiem u podstawy kolumny. przez szeregi elfów drowów .w ko cu tak post powa y drowy .

Czarodziej wyci gn ochoczo z sakiewki onyksow figurk i upu ci j na ziemi . moje zwierz tko .Sam. One równie przyklei y si do trzymaj cego go przejrzystego sznura. poniewa jego umys k bi si w labiryncie przysz o ci. gdzie nasz lud jest tak znienawidzony? Samotny drow sta by si celem dla wszystkiego. . a Opiekunka SiNafay nie b dzie zadowolona.Id do niego. . Drizzt si gn obur cz do szyi. Cierpliwo Masoja najwyra niej op aci a si jednak. nagle staj c si zainteresowana.Bada reakcj Guenhwyvar. poruszaj c si nie wiadomie. Guenhwyvar sta a sztywno. . Pojawi si ciemny dym. stopy unios y mu si nad ziemi .rozkaza Masoj. jakie powinno by .krzykn tak g o no. Gdzie móg i elf drow? Nigdzie w ca ych Krainach elf o ciemnej skórze nie zostanie zaakceptowany.ci gn Masoj. abym nie móg by wiadkiem w asnej mierci. . lecz naleganie magii. Drizzt wiedzia ju . Guenhwyvar! . e jego plecy opieraj si o co innego ni kamie . Czy wi c wyborem by o zabija ? Zabija drowy? Drizzt przetoczy si po cianie. -Mo e zosta zabity. przekszta caj c si chwil pó niej w magiczn panter Masoja. opu ci miasto! Nie by o wiadków. e adne szarpanie nie uwolni go z liny owcy Podmroku. jakby s owa czarodzieja nie by y niczym nowym.G upiec! . które ci si nie spodoba! Guenhwyvar przeci gn a si niedbale i ziewn a. wiadomy tego. Szale czo. Albo mo e pój na powierzchni . zanim zdo a rozwa y sytuacj . zanim jeszcze sformu owa s owa. To zbyt niebezpieczne. . gdzie sta przed chwil . Chwil zaj o mu zdanie sobie sprawy.Gdzie móg bym pój ? .wyja ni Ma-soj wskazuj c na tunel. To by o zbyt proste. Guenhwyyar przebieg a pod zakl tymi rze bami strzeg cymi tunelu i z atwo ci . . mierz c przera enie. Z owieszcza intonacja przekaza a panterze jego zamiary. bezu ytecznie tkwi cych w pochwach. bezmy lna bestio! Wydajesz si zbyt cz sto zapomina o tym fakcie! Guenhwyyar opiera a si bohatersko przez d u sz chwil . Z pocz tku z wahaniem. jakie wywo a w kocicy. . e odrywa si od ziemi. spogl daj c w stron najbli szego stalagmitowego domu w poszukiwaniu ladów aktywno ci.Podró owa po Pod-mroku.Nie mo esz opiera si poleceniom swego pana! Ja jestem twoim panem. poniewa Drizzt wyszed sam. je li znowu zawiedzie w misji zlikwidowania drugiego ch opca Domu Do'Urden. Gdy si odepchn . jaskiniowego rybaka.Znajd go w tym mroku i zabij go! . powinien by ostro niejszy przebywaj c samemu w tunelach. lecz wyl dowa tam. . jakie mog a posiada wielka pantera. jak Drizzt wychodzi z miasta.Twój wyznaczony towarzysz poszed na patrol . gdy dopadn mnie elfy faerie? Logika tego rozumowania uwi zi a Drizzta w podobnym stopniu jak Zaka.powiedzia kocicy. e g upio uczyni . nast pnie jednak popychana przez pierwotne pragnienie zdobyczy. pozwoli .spyta znów. równie nieruchoma jak statuetka. . *** Masoj Hun'ett u miechn si do siebie widz c. .zgani si . Powinien by to przewidzie . Jaskiniowy rybak wci ga go wzd u d ugiej ciany w stron czekaj cej paszczy. jak tylko si odwa y . Ale wyci ga go e r ce! Spojrza w dó na r koje ci swoich sejmitarów. za pomoc której j przyzywa . przemog y wszelkie instynktowne uczucia.Id ! .Mam dla ciebie zadanie . nieuchronne parcie rozkazu pana. by kula ognia na niebie wypali a moje oczy.wycedzi Masoj. . Czas mu si ko czy . Czarodziej zatar r ce.wydawa o si Drizztowi.Zadanie. Guenhwyyar wypr y a si . e otoczenie nie jest takie. gdy poczu . na co by si natkn . chwal c si za obmy lenie tak diabelskiego i ironicznego ko ca bohaterstwa Drizzta Do'Urdena. . Próbowa odskoczy .Drizzt nie powinien by i tam samotnie .

chc c ujrze t istot zaraz. *** Drizzt walczy przez pierwsz po ow wjazdu. zahaczaj c ramionami o ka dy mijany wyst p skalny w nadziei. Znajomy pomruk wyrwa go z tych my li. By zaledwie pó metra od d ugiego pyska stwora. Drizzt podda si losowi. gdy zmieni si k t ruchu. nie zastanawiaj c si nad swoim obowi zkiem i dzia aj c jedynie wed ug swoich instynktów w po czeniu z nakazami magii. Masoj pozwoli kocicy wykona za niego robot . duch wojownika znów nad nim zatriumfowa . gdy wychyli si znad kraw dzi. z Drizztem oddalonym o zaledwie sekundy od mierci.odnalaz a zapach Drizzta. Drizzt spojrza . pot ny i m dry wskutek ci aru lat. wierzgaj c i obracaj c si . Dwa z jego odnó y ko czy y si paskudnymi szczypcami. by kopn potwora. wi c móg wyobrazi równie teraz. a drugim podrapanym.. Nie b dzie mia okazji. a do teraz. jak drow przekroczy kraw d . da a Guenhwyvar nieznan jej si . nigdy nie by w stanie pogodzi si ze swoj egzystencj w Menzoberranzan. wbrew instynktowi wojownika. ukazuj c mu kraw d ostatniej pó ki skalnej. Zamkn oczy. Nawet Zaknafein. Ale Alton cieszy si z ró d ki. Wyobrazi go sobie wtedy. uwi ziony w z ej sieci ich mrocznego spo ecze stwa. e by mo e jaskiniowy rybak go dostanie. tak silny. a wi c jak szans mia na to Drizzt? Gdy Drizzt przeszed przez krótki okres u alania si nad sob . który nie dopuszcza do poddania si . dla kocicy by a to chwila zbawienia lub mierci. Drizzt widzia ju wcze niej jaskiniowego rybaka. Dotar do kraw dzi pó ki. Przemykaj c po labiryncie pó ek skalnych. e ten przedmiot nie odegra roli w zag adzie Drizzta Do'Urden. lecz zanim potwór zje swój posi ek. gdy tej nocy wyrusza za Masojem. wci nie mu w oczy jeden lub dwa buty! S ysza ju chrobot o miu krabowych odnó y niecierpliwego stwora. znów ywi c nadziej . Je li mia jak szans przeciwko podobnemu do kraba potworowi. zanim on i jego patrol mogli si nim zaj . e b dzie mie du o okazji. z pod og niemal dziesi metrów pod nim. któr Opiekunka SiNafay da a mu. rozbrzmiewa o obok dudnienia serca Drizzta. by wykorzysta j w odpowiedni sposób przeciwko resztkom Domu Do'Urden. Scena rozgrywaj ca si przed panter . Wiedzia jednak. *** Alton DeVir cofn si za najwi kszy ze stalagmitów. Kleszcze wyci gn y si . poniewa zagra a oby to jej istnieniu. W po owie drogi. cho znikn . który oczekiwa na szczycie liny. zanim zd y stan . . e nie ma szans. by z apa go. Niecierpliwe chrobotanie sta o si g o niejsze. Wygl da o na to. wiedz c. Na razie móg jedynie obserwowa i czeka . rozczarowany taktyk Masoja. Uzna wtedy. nie przewidzian przez twórc magicznej figurki. z jednym ramieniem krwawi cym. Guenhwyvar nie mog a si sprzeciwi . którymi wpycha sobie zdobycz do paszczy.. by zatrzyma nieuchronne wci ganie. jakie b dzie musia wie w ród drowów. Podobnie jak dla Drizzta. Guenwyvar pod a a tu zgodnie z bezpo rednim rozkazem Masoja. By mo e mier nie by a najgorsz alternatyw wobec ycia. Drizzt odwróci si twarz do ciany. e powstrzyma parcie jaskiniowego rybaka. Chwila przera enia da a Guenhwyvar ycie wykraczaj ce poza magi . e mier b dzie lepsza od ycia w Menzoberranzan. a Alton nawet nie b dzie móg by wiadkiem mierci Drizzta Do'Urden! Alton chwyci pot n ró d k . Guenh|vyvar wesz a w zasi g wzr oku jaskiniowego rybaka i Drizzta na chwil przed tym. mo na j b dzie wykorzysta dopiero w ostatniej chwili.

Musi by gotowy. Rybak zachwia si na bok. za co j uwa a . zatapiaj c czubek w boku rybaka. uderza o jej do serca. a Drizzt czu . Atak Drizzta zneutralizowa na chwil obron rybaka. by wyci gn w obronie drugie ostrze. jak wi zy na jego górnej r ce s abn . wracaj ce po chwili przera enia. Drow by na tyle zwinny. poniewa sze pozosta ych odnó y potwora by o przytwierdzonych do ska y tak sam substancj . zarzucaj c je ze zdumiewaj c zwinno ci na grzbiet i chwytaj c jedn z przednich ap Guenhwyvar. wci warcza a. Guenhwyvar skoczy a na jaskiniowego rybaka.Nie poznajesz mnie? Jak e cz sto razem walczyli my! Guenhwyyar pochyli a si i napi a tylne nogi. Opar a . gdy styka si z ni krew potwora. W chwili gdy Drizzt wspi si z powrotem na poziom. lecz krew kocicy nie by a jedynym ciemnym p ynem. Drizzt widzia u kocicy gro niejsze.. Gdy krew jaskiniowego rybaka pad a na kamie . a wstrz s i wci p yn ca krew str ci y Drizzta e z pó ki. Drow podci gn si i pospieszy do boku swojej przyjació ki. Drizzt zrozumia . Kocica walczy a z nakazem. e postrzega Guenhwyvar w odpowiedni sposób. Niezra ona tym kocica drapa a i gryz a. a pod ni zanurzy y si wielkie z by.powiedzia otwarcie. przygotowuj c si . . Guenhwyvar wci si cofa a. mia d c organy wewn trzne. jaskiniowy rybak by ju wstrz sany drgawkami mierci. by nie opuszcza Domu Do'Urden. który sp ywa z grzbietu jaskiniowego rybaka. Widz c. co mog oby zagrozi kocicy. B dzie musia szybko uderzy .Masoj ci wys a . nie ofiar . Co mog o sterowa jej nieprzyjaznym zachowaniem? Co sprowadzi o tu Guenhwyyar o tak pó nej porze? Drizzt odnalaz odpowiedzi na te pytania. by mnie zabi a! . podczas gdy pazury Guenhwyyar utrzymywa y szczypce w odpowiedniej odleg o ci. . lecz niemal przez niego przelecia a. jak wiedzia Drizzt. e pantera by a tym. staraj c si przebi przez skorup rybaka. Chwyci sejmitar i pchn przed siebie. e kocic o lepi ból z rany. moja przyjació ko? . do skoku. jak substancja pod krabowymi odnó ami rozpuszcza si . Pot ne kocie pazury rozdar y fragment skorupy.spyta cicho Drizzt. Drizzt nie by ju wci gany.. jak tylko nadarzy si okazja. gdy przypomnia sobie ostrze enia Opiekunki Malice. potwór zajmowa si czym innym. Guenhwyyar. Jego ton zdumia kocic . stara a si postrzega Drizzta jako sprzymierze ca. Kleszcze przebi y si przez mi kkie cia o Guenhwyvar. która wci gn a tutaj Drizzta.Ocali a mnie. . walka by a ju w pe nym rozkwicie. gdy dotar tam p yn. lecz nakaz. powstrzymuj c pragnienie. która rozlu ni a si troch . na którym toczy a si walka.Co si sta o. Krew wci p yn a strumieniem. je li spadnie na niego z pó ki skalnej strumie tej samej krwi. nie chc c robi nic. Guenhwyyar znów si podnios a. zatapiaj c z by w tej samej szczelinie. Kocica wpad a na przeciwnika. nie b d c jeszcze gotowa do skoku.W chwili gdy Drizzt otworzy oczy. lecz wyci gni ty sejmitar uderzy o ziemi . by pomóc Guenhwyyar. szybki rzut okiem rozproszy jednak t teori . z opuszczonymi uszami i obna onymi z bami. a Guenhwyyar nie waha a si . str caj c Guenhwyvar i ko ysz c Drizztem. R ka Drizzta uwolni a si . stoj c przed rybakiem i szukaj c pomi dzy jego oczekuj cymi kleszczami odpowiedniej drogi do ataku. Z pocz tku Drizzt s dzi . Potwór odwzajemni atak swymi szczypcami. Guenhwyyar cofa a si krok za krokiem. Kl kn na jedno kolano. Musia zaufa . . któr wcze niej otworzy a. Guenhwyyar mia a tylko jedn ran i nie by a ona powa na. co si stanie. Potwór poruszy si . jego nogi zacz y si porusza . by znale uchwyt jeszcze przed spadni ciem. Zatopi y si g biej pod skór . Mimo to Drizzt wci nie wyci ga broni. gdy nieustanne dudnienie rozkazu Masoja.

-Nawet za cen mojego ycia! Guenhwyvar nie zaatakowa a. by jaskiniowy rybak wykona za ciebie zadanie . e s owa Drizzta maj wielkie znaczenie. cie k do w asnej wolno ci.odpar Drizzt -jednak nie zrobi a tego! Zaatakowa a i ocali a mi ycie! Walcz z nakazem.wyszepta z roztargnieniem. . z których nie mog a si wydosta . Pierwszy raz w swoim yciu wiedzia . Drizzt obserwowa . . ponownie wyczuwaj c.Mog a pozwoli . lepszego towarzysza. rozk adaj c szeroko ramiona i ods aniaj c twarz oraz pier . rozumie znaczenie jego s ów. pokona o tego dnia wrogów. Dwoje przyjació znowu wygra o. Gdzie tak naprawd móg i elf drow? . który nie zas ugiwa na kocic .Podszed bli ej. by rozwa y wszystko. Uczucia przyci ga y kocic mocniej ni jakikolwiek czar. Pantera przechyli a g ow na bok. które rozwa a . wpadaj c na Drizzta i przewracaj c go na plecy. Drizzt odwzajemni zaciekawione spojrzenie nag pos pno ci . schwytana w sid a. lecz wci by a trzymana przez innego. W prote cie zabrzmia warkot Guenhwyyar. dzi ki jakiej nie znanej przez Drizzta inteligencji. Wiedzia ju . gdy ujrza a Drizzta w szponach jaskiniowego rybaka. e zwyci stwo nie jest jeszcze ca kowite. po czym zasypa a go lawin przyjaznych uderze i udawanych ugryzie . . jak znad g owy kocicy unosz si uszy. Jestem twoim przyjacielem. Przypomnia sobie ostrze enia Zaknafeina oraz te same niemo liwe alternatywy. Gdy Drizzt przerwa powitanie.Ja oferuj przyja . jak drog powinien pój . ni kiedykolwiek b dzie móg by nim Masoj Hun'ett! Guenhwyyar cofn a si o kolejny krok.si rozkazowi. Guenhwyvar spi a si i skoczy a. . które zmusi y Guenhwyvar do dzia ania.poleci . Gu-enhwyvar i nie b d walczy przeciwko tobie. który uwi zi panter skazuj c j na ycie. co si zdarzy o.ci gn przekonany i kocica. Nie pozosta y w Drizzcie adne skot owane my li.Do swego fa szywego pana. e wygrywa rywalizacj . . Guenhwyvar nale a a teraz do niego dusz . te same uczucia.Zabierz mnie do swego pana . które wyprowadzi y go z Menzoberranzan. . Guenhwyyar! Pami taj mnie jako swojego przyjaciela. nie znajduj c rozwi zania. zda sobie spraw .Masoj oferuje podda stwo . . którego Drizzt nie móg ju d u ej znosi .Gorzej jest by uwi zionym w k amstwach .

Mój pas i bro . jakiego kiedykolwiek do wiadczy . któremu grozi a. dwóch niczym jeden przeciwko wypaczonym fundamentom Menzoberranzan. lecz Zak mimo to by zaskoczony. przypomniawszy sobie pot g m czyzny. e tylko Briza. niepokonani. zwracaj c uwag zamiennie na Yiern i May . w najwygodniejszy wypoczynek.27 Niezak ócone sny Zaknafein zatopi si w swoim ó ku i zapad w spokojny sen.Chod ju . Zak instynktownie si gn na bok. Piek cy ból w stopie wyrwa Zaka ze snu.Nie pozwolimy! . Briza odwróci a si i b ysn a do niego paskudnym u miechem.oznajmi a Briza. podnosz c bicz.zauwa y Zak tak cicho. .Gdybym by tob . gdy .rozkaza a Briza.ostrzeg Zak. .odpowiedzia niedbale Zak. je li pozwolicie. by stwierdzi . W jaki sposób wesz y tak cicho? Magiczna cisza. Po przeciwleg ej stronie Maya ciska a drugi miecz Zaka. . by chwyci miecz.Opiekunka Malice zobaczy si z tob . nie ma w tpliwo ci. Nic nigdy nie zasta o go pozbawionym czujno ci. lecz nie uczyni a nic. by zachowywa si tak mia o . oboj tnie. Zak uwa a wr cz przeciwnie. i obserwuj c ich zachowanie. bardziej na swoje siostry ni na Zaka. e nie odkry na czas ich obecno ci. wzmaga y tylko wygod . Trzyma a go Vierna. stoj c z boku pokoju. By mo e w Menzober-ranzan takie sny by y niebezpieczne. zachowuj c ostro n . k amstwa. mog a go us ysze . Drizzt przetrwa ! Nawet przera aj ca Akademia Menzoberran-zan nie zdo a a st umi nieposkromionego m odego ducha i poczucia moralno ci.Nie jestem odpowiednio ubrany . lecz czujn odleg o od zabójczego fechmistrza. Otoczy y go. które pod a y za Drizztem poza miastem. z jakich powodów Malice go wzywa.Nie b dziesz potrzebowa broni. . By y dalekie od zam tu. Zak by teraz wolny od swej tajemnicy. . Bro znikn a. musia bym by pewien zamiarów Opiekunki Malice. które zdominowa y ka dy dzie jego doros ego ycia. .warkn a Briza. czy te pogr ony we nie. Natychmiast zobaczy Briz w nogach ó ka. czy by przytomny. Rozgrywaj ce si w jego umy le sny pokazywa y mu te same wspania e mo liwo ci. strumie snów.To musi by co powa nego . trzymaj c w d oni swój w owy bicz. id ca z przodu grupy. Przysz y do niego tej nocy sny. gdy wyszed z pokoju. Nigdy wcze niej nie spa tak spokojnie. Stan rami przy ramieniu. by rozproszy jego podejrzenia. Zaknafein Do'Urden nie by ju sam. opu ci a bro . Zak wydosta si z ó ka. która wyczekuj co wychyli a si na swoim tronie. Podobnie jak Opiekunka Malice. . Briza. .

nie b d mia y wi kszych konsekwencji. ni tylko powiedzenie mu o znikni ciu Drizzta. by to zrobi ! Twarz Zaka okry a ciemna chmura. Opar a si na swoim tronie i potar a smuk d oni spiczasty podbródek.Podobnie jak inny m czyzna o swobodnej duszy z Domu Do'Urden.spyta Zak. . znów si uspokajaj c. e musimy to zrobi . wyra nie w ciek a i znu ona sarkazmem Zaka. je li w ogóle chcia a go ukara . Lloth nie zajmowa aby si tak b ah spraw . . e ona oraz jej kohorty z a wygna y go lub zabi y.Opu ci dom sprzeciwiaj c si moim rozkazom .ci gn a Malice. Zak przytakn . Gdy Malice obwie ci a. e to kolejna prze wiczona wstawka.zauwa y Zak. . cho wiedzia .Jak e cz sto on je miewa .Nie b d biczowa ch opca.Opiekunko .Drugi ch opiec sprzeciwi si matce opiekunce .Opuszczenie domu? . Zak rozlu ni si . by si sprzeciwi . . .warkn a Malice.skomentowa a Malice. a z jego twarzy znikn u miech.zauwa y a Bri-za. by Malice zna a jego uczucia w kwestii bycia o mieszanym o tak pó nej porze.Drugi ch opiec musi zosta ukarany . Nie powinni my dawa Domowi Hun'ett przewagi w postaci zm czonego fechmistrza. . spogl daj c jednocze nie na Zaknafeina. a jego g os wci tkwi na kraw dzi sarkazmu. by zwróci uwag na nieodpowiedni ubiór. .Wola bym powróci do snu. . Wyprostowa si . .Ma swobodn dusz .Jego kara nie powinna ci obchodzi . Spotkanie by o naprawd powa ne. Znalaz a jego czu y punkt.Z pewno ci wkrótce wróci.powiedzia ponownie Zak. Zak z pocz tku s dzi .Jeste wiadom naszych zwyczajów i wiesz. Chcia .Nie ma potrzeby og asza alarmu i stosowa tak ekstremalnych rodków. Wszystko. . co zrobi by teraz. -Nie dysponujemy ask Lloth i musimy naprawi t sytuacj . e elfie dziecko yje! Zak straci na chwil oddech. .kontynuowa a spokojnie Malice. . a jej ton nie przydawa temu okre leniu pozytywnego wiat a.Wybieramy si na wojn .A wi c ja mam go ukara ? . Malice wiedzia a. dlaczego mnie wezwa a ? -o mieli si powiedzie Zak. Zak wiedzia . -A wi c dlaczego zak ócasz mój . .weszli do komnaty.warkn a Malice. .Nie udawaj ignoranta. to nie mój obowi zek. ile razy Briza i Malice wiczy y to spotkanie. .Wróci . wtr caj c zamierzon wypowied .Mo e mog aby mi powiedzie . .Spojrza a prosto na Zaka.Ch opak ma swobodn dusz . Wiesz. schwytany w pu apk . .rzek a Briza.Drobna pomy ka w os dzie. je li mog a by ona jeszcze gorsza. Malice zdecydowa a ju o karze. . Lloth wiedzia a! .Nawet ty nie by e na tyle g upi.Drizzt znikn . . Zak znów si uk oni . wykonuj c uk on i poci gaj c za sw nocn koszul . A niech to wszystko. na tym procesie -je li nim by . . Wiadomo ta uderzy a w Zaka niczym mokra cierka. .Pomniejsza niedyskrecja. . staraj c si .Swobodn dusz . bior c jej s owa za komplement.Ch opiec rozgniewa Paj cz Królow ! .powtórzy a Malice. Zastanawia si . Opiekunka nie odwzajemni a powitania. e matka opiekunka wezwa a go na audiencj z innego powodu.ci gn a Malice. by nie zachichota . a ycie Drizzta mog o wisie na w osku. e Drizzt znikn .zaprotestowa Zak. jedynie pogorszy oby sytuacj Drizzta.Wiesz jednak o jego zbrodni . e Zak martwi si i broni . Teraz wszystkie jego dzia ania.odezwa si Zak. .Zmierzy wzrokiem Briz . Spodoba o jej si . . .powtórzy Zak. Zaknafeinie.powiedzia a Malice. . . Teraz ona si zabawi. .

We mnie zamiast ch opca .. . e Drizzt. . a w k cikach jej ust pojawi y si wywo ane podnieceniem krople liny. je li Drizzta spotka mier .A wi c mo e si nauczy . e zechcesz wiedzie . zanim jeszcze zdo a a go u y . zdo a uciec od tego wszystkiego.Jestem stary.zapewni j Zak.Ty i on stoj cy razem? Ta my l nie podoba mi si . .sen? .Jeste do wiadczonym wojownikiem . . . lecz Zak skierowa na ni tak lodowate spojrzenie. staraj c si ochroni przed k opotami Drizzta. by zmieni zamiary opiekunki. ani cokolwiek innego. Zak zacz rozumie . Czy by utraci wol walki? .kontynuowa nie-zra ony Zak .Musi zosta przeb agana je li Daermon N'a'shezbaer-non ma mie jakie szans w walce z Domem Hun'ett. .krzykn a do niego Malice. . bardziej dla jego dobra ni w asnego.powiedzia .Nie by em dla ciebie ci arem.Pustka. -Nie a uje swoich czynów! Jest taki jak ty. ani drugiego . To w a nie tego chcia a od samego pocz tku. chwytaj c si wszystkiego.Jego mier pomo e Domowi Hun'ett .ostrzeg Zak. . Mali. lecz jaka pustka pozostanie w Domu Do'Urden po twoim odej ciu? .Paj cza Królowa pragnie jego mierci . Drizzt jest nie mniej wyszkolony ni ja.Nie! . .spiera a si opiekunka.Nie widz jednak alternatywy. co móg . Nie rozumie.S dzi am. .A m ody drow musi zgin .Mo e by dla nas niebezpieczny . Malice. .stwierdzi Zak. Zaknafeinie! Za bardzo taki jak ty. w przeciwie stwie do niego. .Wieczny g upiec .Opiekunko Malice! .Drizzt jest m ody. wypowiadaj c ka de s owo z dramatyczn czysto ci . lecz Zak dostrzeg jej k amstwo.. nie mo e by nie doceniana. . e opu ci a bicz.Wiesz. . ywi sekretn nadziej .Ku twojemu przestrachowi powiem równie . . gdy zda sobie spraw . e mówi. . . co robi! .Stanie si jeszcze silniejszy. e znajdzie jak drog . mo e by dla nas cenny.. . . Po wi cenie ci Paj czej Królowej zadowoli oby j .zaprotestowa a Briza.spyta a kpi cym tonem Malice.odpowiedzia a stanowczo Malice. .Elfie dziecko yje . .B agam ci . Zyska a na mojej obecno ci.rzek a w zadumie Malice. e tak . .odpar Zak.e Drizzt . .Chcesz to dla niego zrobi ? . nie zabijaj ch opca. Stara si znale jakie wyj cie.Nie pragn ani jednego. przekroczy wszystko.zgodzi a si Malice. jak sam przyzna e . . . W tym spotkaniu wcale nie chodzi o o Drizzta. -Wiedzia dok adnie. .zacz a powoli Malice.Stan si jeszcze starszy.odpar Zak.Twoja warto . Nie obchodzi jej Drizzt. Nik y u mieszek Malice nie by w stanie ukry jej udawanego zaskoczenia. .Jeste tego pewien? .stwierdzi a Malice. któr mo e wype ni Drizzt . Drizzt rozgniewa Lloth i musi ona zosta przeb agana przed wojn .Ty i Drizzt stali cie si dzisiaj sobie bliscy na sali gimnastycznej.s owo to wydosta o si z ust Zaka.Jest mi równy w walce . .sprostowa a Opiekunka Malice.zapyta Zak.odpowiedzia a Malice.. co Zaknafein kiedykolwiek osi gn . zanim jeszcze zauwa y . . Ojciec i syn. e nie wiadomie odegra rol w k opotach Drizzta. by obej z e intrygi Opiekunki Malice. Opiekunko Malice.To nie pasuje do dro-wa wojownika. Widzia a! Malice i prawdopodobnie ta parszywa Briza obserwowa y ca e spotkanie! Zak opu ci g ow .Sympatia? . poza uzyskaniem aski Paj czej Królowej. . Zaknafeinie.

. Vierna i Maya odsun y si od o tarza. oddam Drizzta Brizie.. .Pokonaj ich wszystkich . . Spogl da g ównie na Yiern . Z ch ci ujrza abym was razem w bitwie. mój synu. Zak czu gor co. .Zrób wi cej ni ja. Zwyci ski u miech Malice sta si grymasem. .Zostanie lepiej nauczony. jak tylko by a w stanie. Zak nie zwraca na nie uwagi. yj! B d w zgodzie z wo aniem serca. . .Dom Do'Urden musi du o odda . Zaknafeinie . je li pod koniec swojego zmarnowanego ycia postanowisz mnie ostatni raz rozgniewa . niczym przej cie z ycia do mierci. Malice zaciska a bro w swoich ko cistych d oniach. otaczaj c j i powiewaj c wokó niej jednocze nie. Ona i jej s u ce do tortur zabawki oddadz go z kolei Lloth! Zak bez obawy trzyma g ow wysoko.odpowiedzia a tak ch odno. za Briza nios a wi ty kufer.We tego. za Maya przygryz a warg by nie wydoby si zza niej chichot. lecz mo liwo ta zosta a dawno temu pogrzebana przez niezmordowany kult Paj czej Królowej.szepta pod nosem. . gdy Vierna i Maya przywi zywa y go w kaplicy do o tarza w kszta cie paj ka.Je li zrobisz cokolwiek. .wycedzi a Malice. widz c w jej cichych oczach iskr sympatii. by sp aci bezmy lny czyn Drizzta. . Matka opiekunka mia a na sobie sw najwspanialsz ceremonialn szat .To by o wszystko. e skrzywi si z bólu.. je li tak chcesz.Domowi Hun'ett nie spodoba by si ten widok . Surrealistyczne. e kontakt z tym mrocznym planem zosta osi gni ty.Zabierz swoje k amstwa do grobu! . Zak ywi w tej chwili w asne nadzieje.burkn Zak.splun . .Jest m ody . czarn i podobn do paj czyny. co zak óci ceremoni maj c na celu przeb aganie Paj czej Królowej.warkn a z wzbieraj c w niej w ciek o ci . . zanosz c do niej nadziej przeb agania.us ysza piew Opiekunki Malice. gdy do komnaty wesz y Opiekunka Malice i Briza. a Opiekunka Malice Do'Urden b dzie w stanie wiecznej wojny! Trz s c si z gniewu. moja córko. . powoduj c. .Zaprzeczaj temu..odezwa si do niej Zak. piewaj c do Paj czej Królowej. póki mo esz.Ostrzegam ci . W gle zbudzi y si do ycia. lecz usun s owa z my li i ci gn ostatni modlitw swego ycia. . straciwszy w tych kilku prostych s owach sw chwil triumfu. .Nie p acz. W ko cu Zaknafein osi gnie pokój. . co Zak postanowi powiedzie . Vierna uderzy a go w twarz.Zabaw si . Vierna wyprostowa a si i poci gn a mocno za jedne z wi zów Zaka. . a pomieszczenie zal ni o. Malice zdo a a jedynie wyszepta -Bra go! Zak nie stawia oporu.zrobi by to samo dla mnie.odpar mrugaj c do niej Zak.Jeste smutna .Jak ty mnie nauczy a ? . . gdy rozpocz y rytua . Ona równie mog a by taka jak on. Nad jego piersi zawis sztylet w kszta cie paj ka.Szkoda . a jej pokryta potem skóra odbija a surrealistycznym blaskiem pomara czowe p omienie ognia.Po wi ci em si . Vierna stara a si utrzyma gro n min . wiedzia .. Malice .

Sk d wiesz . . je li istnia inny sposób wypl tania si z k opotów.krzykn znów Masoj. Futro wokó pyska kocicy by o mokre od wie ej krwi.Przyznajesz si do zamachu na moje ycie? . . spojrza na Drizzta. w którym znikn najpierw Drizzt. . gdy z tunelu. Mo e. zbyt oszo omiony by domy li si .Odejd ! . Drizzt nie wyci gn jeszcze broni. po czym po o y a si u stóp Drizzta. e los jednego domu nie jest przedmiotem troski innego.Dla zemsty za Dom DeVir! . który skin twierdz co.Dom Hun'ett pragnie toczy wojn z moj rodzin .Nie ca kiem . .Dom Hun'ett i Dom Do'Urden b d ze sob walczy .rozkaza . .wypali bez zastanowienia Masoj. wysun a si wielka. Nie jestem w stanie odgadn . . gdy chmura przera enia zgasi a ognie rado ci na policzkach podst pnego czarodzieja. . B dzie w stanie rzuci jeden czar.Dom Hun'ett nie dba o Dom DeVir .Ale jest przedmiotem mojej troski! . . lecz ma o mnie to obchodzi . nie mia wi c zamiaru ryzykowa ataku. e Drizzt chce go zmusi do dalszego wyznania win.28 Prawomocny w a ciciel Jak du o czasu min o? Godzina? Dwie? Masoj przemierza odleg o mi dzy dwoma stalagmitami.Jestem Alton DeVir. by wiedzie .odezwa si Alton. .zaprotestowa Drizzt.spyta Masoj.To nie ma znaczenia! .Kocica powinna ju wróci . . .krzykn Alton i ci gn kaptur.Zrobi a to? . . parszywym Do'Urdenem. gdy toczy a si bitwa .Jeste Do'Urde-nem. . czarna g owa Guenhwyyar. stoj cy z boku stalagmitu. Chwil pó niej nap yn a na jego twarz ulga.Jestem twoim panem! Nie mo esz mi si sprzeciwia ! .mamrota czarodziej. co ci kaza em! Zabij go! Guenhwyyar spojrza a na Masoja. cho d onie m odego wojownika spoczywa y na r koje ciach jego mierciono nych ostrzy. Okoliczno ci tak szybko si zmieni y.spyta Drizzt. ukazuj c sw potworn twarz.Odejd ! Kocica spojrza a przez rami na Drizzta. . jedyny ocala y z Domu DeVir! Dom Do'Urden zginie za zbrodnie przeciwko mojej rodzinie.Guenhwyvar! .dobieg a odpowied z innej strony.trzy metry. a zaczn od ciebie. .Co jest.odpowiedzia Drizzt. . Na twarzy Masoja pojawi si u miech.dobieg a odpowied . . nast pnie Guenhwyvar. .Drizzt Do'Urden nie yje? .Rozumiem . . Masoj zmier/y odleg o do przeciwnika .Nauczy em si wystarczaj co wiele o zwyczajach naszego ludu. wci zdumiony w obliczu nowego odkrycia. Masoj cisn onyksow figurk na ziemi .ci gn spokojnie Drizzt. z jakich powodów. Alton.szybko odrzek Drizzt. tu za stra nicz rze b . Masoj widzia ruchy Drizzta. . szybkie i pewne. ledwo powstrzymuj c si przed okrzykiem szcz cia.Zrób to. Mimo ca ego swego idealizmu Drizzt musia si przyzna do uczucia zadowolenia. Tylko to ma znaczenie.dopytywa si Masoj. Guenhwyvar? . . znajduj c si na skraju cierpliwo ci.Nie by o mnie jeszcze na wiecie. . . zniszczon przez kwas dla dobra przebrania.Wiem sporo. zaledwie kilka kroków od tuneli.

co z pewno ci zrobi ! Moja troska jest natury osobistej. Guenhwyvar zawsze wcze niej chcia a odby t podró .podj wypowied Drizzt.Wasze ycie. . kwestia ta zosta a rozwi zana za niego. Masoj i Alton popatrzyli na siebie i roze miali si g o no. Oszo omiona. Alton by poza zasi giem Drizzta. .Guenhwy-var nigdy do ciebie nie nale a a i nigdy ju nie b dzie ci s u y .Wezm ze sob innego Do'Urdena . -Spojrza m odemu wojownikowi prosto w oczy. Z niskim warkni ciem. . Gu-enhwyyar przeskoczy a nad kamieniami w stron figurki i roztopi a si w mglist nico . Niech Dom Hun'ett i Dom Do'Urden id do diab a.wypali Masoj. pal c Guenhwyvar pier .Nie masz odpowiedniej pozycji. zanim czarodziej zd y odpowiedzie .szydzi Alton. któr da a mu Opiekunka SiNafay. by uciec przed wyst pnymi rozkazami swoich panów drowów. e czarodziej powinien lepiej rozumie otaczaj c go magi . lecz dla napi tych kocich musku ów Guenhwyyar odleg o ta nie by a wcale taka wielka.Kto wi c? .Fechmistrza. Masoj powstrzyma go. Masoju .Nie za bardzo .. Masoj przesta si rnia . wi kszej uwagi wymaga jednak Alton. Z pewno ci Dom Hun'ett uzyska przewag je li Drizzt i Zaknafein. . W d oniach Drizzta pojawi y si sejmitary.zakpi Drizzt.By mo e Drizzt oka e si pomocny w naszej walce z Domem Do'Urden. Zanim Drizzt zdo a okre li kierunek dzia ania. . co mo esz nam zaoferowa w zamian za swoj korzy . W innym razie. .. Guenhwyvar wróci a.odezwa si do niego Drizzt. g upcze. nie mówi c ju o dwóch. Alton zd y skierowa ró d k na now nemezis i wyzwoli pot ny pocisk.Guenhwyyar jest wolna! .Tylko Guenhwyvar.Zrobimy interes? . .warkn Drizzt.Musisz mie co . Aby powstrzyma w ciek panter trzeba by o jednak czego wi cej ni jeden pocisk. a fechmistrz Domu Do'Urden pójdzie za tob do grobu.Zaczekaj . .Czy zdradzisz swoj rodzin ? .Kocica jest moja! Nie potrzebuj adnych interesów z a osnym Do'Urdenem! Jeste martwy. ma o mnie obchodzi nadci gaj cy konflikt. Wojownik nie by w stanie dosta si do czarodzieja. które mog o by kpi cym miechem.zaproponowa Drizzt. z poprzednich spotka pami ta jednak wyra nie ból wywo ywany przez ich czary. .ci gn uparcie Drizzt. któr by o Menzoberranzan. .wrzasn Masoj.Ty? .powiedzia .Daj mi figurk . w stron swojego domu na Planie Astralnym.odpowiedzia spokojnym g osem Drizzt. Tym razem jednak kocica waha a si przy ka dym kroku. lecz wci pa aj ca dz walki Guenhwyvar uderzy a w czarodzieja bez twarzy i zrzuci a go z podstawy stalagmitu.. Wydaje mi si . .Zw oki nie walcz .odpar Drizzt.wyja ni Masoj. . co mog da wam w zamian .powiedzia spokojnie Drizzt.. . . . spogl daj c przez rami na plam ciemno ci. Kocica przesz a przez ca d ugo tunelu mi dzy planami.Mam co .opuszcz Dom Do'Urden i nie wezm udzia u w bitwie. . . zanim podniesie on ró d k . . jaki interes chcia by ubi ? .Cisza! . wyci gaj c smuk ró d k .Guenhwyvar . lecz w ich chichocie brzmia a nerwowa nuta. posy aj c panter w powietrze.Nie jeste w a cicielem kocicy .za mia si Alton. . a jego czar zosta rozproszony. Masoj zacz ju rzuca zakl cie. Tylne nogi przysiad y i odbi y si . znajduj cy si poza bezpo rednim zasi giem i wyci gaj cy smuk ró d k . . .W zamian . Masoja otoczy a chmura dymu i pad na plecy. Nigdy wcze niej nie walczy tak naprawd z czarodziejem.Jak ju ci wcze niej powiedzia em. by si targowa .

ze ciany jaskini us ysza odleg y piew. by rzuci si w bok.B ysk pocisków oszo omi równie Drizzta. Z wysoka. P on ce ko ce ró d ki. Jego wysi ki os abi y lepy sza i zda sobie spraw . Uderzy y w Drizzta. Guenhwy var skoczy a akurat. Gdy b yskawica uderzy a w ska z boku. schyli g ow i natar na przeciwnika. Ze sztyletem w d oni Masoj obserwowa zbli aj cego si Drizzta. na w skiej pó ce skalnej. Drizzt nie zwolni . Tym razem Masoj.Nie mo esz tego zrobi . Drizzt zamarkowa ruch w lewo i us ysza kulminacyjne s owa budowanego czaru. na zboczu stalagmitu. Jak e g upi musia si teraz wydawa czarodziejowi.wyszepta w prote cie Alton. Trzymaj c twarz na twardym kamieniu. Kocica znajdowa a si wy ej od niego. maj c nadziej . e Masoj spodziewa by si takiego ruchu. rani c go pod skór . Drizzt zdo a jednak otrz sn si z t pego bólu i odzyska równowag . gdy wybuch a z amana ró d ka. lecz Drizzt porusza si szybko. jak b dnie wystrzeli . Masoj strzeli palcami i znikn . e wzrok wróci mu wystarczaj co szybko. gdzie stoi prawdziwy Masoj i nie mia zamiaru pozwoli oszustowi ponownie znikn z pola widzenia. którego desperacja utrzymywana by a dzi ki gniewowi. Alton czu ciep o swojej w asnej krwi p yn cej swobodnie pomi dzy stopionymi otworami. Jak e nara ony na ciosy! Drizzt schyli si . by powsta i uniós ró d k do drugiego ataku. staraj c si uciec przed nadchodz cym magicznym atakiem. Obra enia nie by y jednak powa ne i Masoj nie mia szans pokonania go w fizycznej walce. trzymaj c przed sob sejmitary. wci jednak pod a za Masojem i mia nadziej .szydzi Masoj. a magiczne pociski rozdar y mu bok i nogi. Gdyby by w . by móc nas uchiwa .przez wizerunek swego wroga.Niech ci ! . biegn cego po skale. By ponad pi metrów od pod ogi jaskini. moc zawarta w magicznym przedmiocie. Drizzt pobieg naprzód. zamachuj c si bezowocnie na puste powietrze przed sob . Masoj przetrz sa kieszenie w poszukiwaniu sk adników do nast pnego czaru.rykn Drizzt. Masoj sta si miejscem skupienia tego gniewu. Drizzt uderzy ci ko w ska i odtoczy si na bok. Wiedzia ju . W noc Menzoberranzan wzbi a si kula ognia.Niewidzialny . lecz Alton tego nie zauwa a . ciskaj c figurk na ziemi . uwi zi a go. e Masoj nie stoi ju przed nim. Alton zmusi si . Dlaczego czarodziej nie przygotowywa nast pnego czaru? Upadek ponownie otworzy Drizztowi ran w ramieniu.Nie pozosta aden DeVir.Teraz Guenhwyyar nie nale y do nikogo . .odwarkn Drizzt.. który znów rozpoczyna czarowanie. Instynkty Drizzta powiedzia y mu. W nast pnej chwili w ciek o sta a si przera eniem. by móg si dosta do czarodzieja. niewiarygodnie szybko! Drizzt nie rejestrowa w wiadomych my lach ziemi znajduj cej si pod nim. . nie otrz sn wszy si jeszcze w pe ni z b yskawicy. które kiedy by y jego oczyma. nie mia szans spud owa . Wyzwoli strumie magicznych pocisków energii. . e Guenhwyvar prze y a. Alton szale czo podniós drug po ówk i trzyma j przed niedowierzaj cymi oczyma. od amuj c od cian i stropu zwietrza e kawa ki ska i str caj c Drizzta oraz Masoja z nóg. za kpi cy miech czarodzieja spowodowa . jednak wie a wiedza o czarodziejach mówi a. przeskakuj cego pomi dzy kamieniami i przemykaj cego po zboczach stalagmitów z gracj poluj cego kota.. e Drizzt natar na niego z furi . stoj c dziesi metrów za projekcj swego wizerunku. . Guenhwyvar znów si zbli a a. które nieuchronnie kierowa y si w staraj cego si im umkn wojownika. Zaraz gdy Drizzt si zbli y . gdy Masoj zauwa y Drizzta. zauwa aj c zwód zaraz po tym. Drizzt nie rozumia . Przemkn przez swego wroga . który móg by pragn zemsty na Domu Do'Urden . lecz ona z ama a mu si na pó .krzykn Masoj. wstrz saj c nim. Pobieg wokó podstawy drugiego stalagmitu i wy oni si tu przed Masojem. .

Pami ta atak. p on ca gor cem gniewu. kiedy eksplodowa a ró d ka. Drizzt chcia wezwa kocic .Palce s z amane! . *** Kulej c Drizzt znalaz drugi sejmitar i ostro nie przedziera si przez gruzowisko pod kopcem jednego ze stalagmitów. Móg tylko ywi nadziej . e Guenh-wyvar tam by a. . Nie Altonem DeVir przejmowa si jednak w tej chwili. Natychmiast zauwa y onyksow figurk . Masoj stan na niej obcasem buta. Drizzt skoczy na cian . gdy pal ce wiat o lawendowych oczu Drizzta pad o na niego niczym zapowied zag ady.powiedzia z roztargnieniem. e jej magia znikn a. .bardziej racjonalnym stanie. uwolni jedn r k . e je li kocica jest ranna. a Drizzt wyczuwa . Gdyby tak by o. lepiej da jej troch czasu. By a ciep a. Mistrz bez twarzy oraz Masoj wyja nili to jako prób dla rozwijaj cego si wojownika. nie b d c pewny. nie mia jednak tego zrobi . Drizzt spojrza na d o i dopiero teraz zda sobie spraw z bólu. Nie pozosta o adnego ladu po kocicy. Straci Guenhwyvar.us ysza swój wyzywaj cy krzyk. Tyle zosta o zrobione. . a widok m odego wojownika nawiedza go przez ca y czas planowania zabójstwa. którym by Drizzt Do'Urden? D o . Na dnie le a y rozrzucone szcz tki Altona DeVir.Wrzuci figurk do kieszeni.i chwyci si silnie. by spojrze na miejsce zniszczenia. teraz jednak si tym nie przejmowa . e Guenhwyyar przetrwa a.Czy odnalaz e spokój. by usiad a sobie na stalagmicie.lecz Drizzt.Och Guenhwyvar -j kn . Masoj cofn si .wydysza w prote cie umieraj cy mag.musia odrzuci jeden z sejmitarów .mrukn Drizzt do porozrzucanych strz pów zw ok. jednak oczekiwanie i niepokój w krokach kpi y z jego stanowczego wyrazu twarzy. . jakby równie j obj wybuch. . Spowodowa to niegodziwy czarodziej tkwi cy na pó ce skalnej.Lecz si zrosn . chwyci a si kraw dzi pó ki. jaki Alton przypu ci na niego tyle lat temu w Akademii. jak magiczne stworzenie radzi sobie podczas takiej katastrofy.By mo e . By o to za ma o dla racjonalnego drowa. . by wydobrza a. w niewiarygodny sposób znalaz si przy nim i wbi sejmitar pomi dzy ebra czarodzieja. zmusi si . niczym latarnia dla budz cego si miasta. . Drizzt uzna . to uciele nienie demonicznego z a. Guenhwyvar odesz a. obok dymi cych szat czarodzieja. wiedz c. czarodzieju? . szukaj c jakiego wyja nienia losu Guenhwyvar. Pozbawiony Twarzy? . Masoj nigdy jednak nie widzia w ciek ego Drizzta. by zachowa cisz . uderzaj c szybkim rytmem o jego g ow . Palce by y z amane . . Tylna cz kopca p on a niesamowicie nieprzerwanym ciep em. Pobieg w dó kopca i wokó drugiego stalagmitu. powiedzia by Opiekunce SiNafay. Drizzt uprzytomni sobie.Moja przyjació ko. e nie ma nadziei. Uderzy a w niego kolejna fala pocisków energii.Od jak dawna nosi e swoj nienawi ? .wyszepta Drizzt wyrzucaj c z siebie resztki gniewu. moja odwa na przyjació ko.czarodziej wiedzia . Wiele razy widzia Drizzta w walce. e podró pomi dzy planami wyczerpywa a Guenhwyvar. . co mog oby nawet tylko zasygnalizowa . Podniós j delikatnie. nigdy nie zgodzi by si . Jaki czar mia by nast pny? Jaki czar móg powstrzyma potwora. Walcz c w z amanym sercu ze strachem. Musia przej tylko trzy metry. ciana wydawa aby mu si niemo liwa do wspinaczki. Gdyby tak by o. lecz umys Drizzta zignorowa protesty mi ni w napi tych palcach. e palce by y z amane . .Jak wiele czarów ci pozosta o. gdy przemóg ból. Rozejrza si po pozosta ej cz ci pobojowiska. e go zabije. nic. gdzie on i Masoj znajdowali si .

Odwróci si zdegustowany od cichych.Nigdy wi cej . Zaczyna si dzie drowów i w ka dym zak tku miasta budzi a si aktywno . po czym odepchn na bok stra ników pod tarasem. Zabi innego drowa. Dom by dziwnie cichy. dopóki nie znalaz si w pe nym biegu. Drizzt przystan za kamiennymi drzwiami s^li.Malice musia a go wys a . powstrzyma je przed przyt pianiem jego czujno ci. brakowa o tu jednak czego wi cej pozajego ojcem. W wiecznych ciemno ciach Menzoberranzan dzie mrocznych elfów by jeszcze bardziej niebezpieczny ni noc.Nigdy wi cej nie zabij elfa drowa. w dowolnym czasie swoich stuleci ycia. jak reszta domu. e wszyscy b d na nogach szykuj c si do nadci gaj cej bitwy. zaciskaj c d o kurczowo na klamce wrót. .Drizzt przysi g nad zw okami. Nie mia . Przeszed przez bram obok zaskoczonych o nierzy bez s owa wyja nienia. wyboru. Nie po wi ci niesamowitej ciszy wi cej uwagi i ruszy prost drog prowadz c do sali treningowej i prywatnych komnat Zaknafeina.W. Bro jest twoim najbardziej zaufanym towarzyszem powtarza tysi c razy Zakowi.Niech to. W wiecie mieszka ców powierzchni dzie by bezpieczniejsz por . Nie spotka wi cej przeciwników i nied ugo pó niej dotar do bezpiecznej budowli Do'Urden.29 Samotni Drizzt znów obszed stalagmit. gdy sta przed drzwiami. Zak móg opu ci miasto wcze niej. podobnie jak Zaknafein przez tak wiele lat. do którego nale a Dom Hun'ett. W Narbondel by o wiat o.stwierdzi Drizzt. Nie by o sensu spiera si ze sob . nawet gdy znajdowa si w bezpiecznym wn trzu Domu Do'Urden. dlaczego zosta . Drizzt wiedzia . musia zabi swego przeciwnika . . lecz co zwróci o jego uwag i zatrzyma o w pokoju pas Zaka. walcz cy tylko wtedy. e co jest nie w porz dku i z ka dym krokiem dziel cym go od prywatnych drzwi Zaka przyspiesza .Odwróci si do wyj cia. Co zaproponuje ojcu? e opuszcz miasto? On i Zaknafein na niebezpiecznych szlakach Podmroku. gdy s do tego zmuszani i uciekaj cy przed ci arem winy zwi zanej z yciem pod panowaniem drowów? Drizztowi spodoba a si ta my l. w nieko cz cym si kr gu przemocy? . Drizzt nie spodziewa si . by mnie szuka . Fechmistrz nigdy nie opuszcza swojego pokoju bez broni. Sala gimnastyczna by a równie cicha.poniewa to Masoj wytyczy lini frontu. Znikn a równie obecno Zaka. Czy by uwi ziony. e je li b dzie chcia dotrzyma tej przysi gi. gdy jednak Drizzt spyta go. Drizzt oczekiwa . . id c daleko od ogrodzenia grzybów otaczaj cego najszlachetniejsze domy. jednak teraz. Fakt ten niewiele znaczy . czy zdo a przekona Zaka do obrania takiej drogi. wracaj c do cia a Masoja. poniewa wiat o ujawnia o zabójców. Wpad bez pukania i nie zdziwi si zastaj c puste ó ko. Trzymaj j zawsze przy swoim boku! . gdy Zak by tylko kilka kroków dalej. Drizzt starannie dobiera drog . Gdy Drizzt przedziera si kr tymi uliczkami Menzoberranzan. Czy rzeczywi cie byli uwi zieni w yciu proponowanym im przez Opiekunk Malice i jej kohorty z a? Drizzt skrzywi si na te my li. sprowadzi em na niego k opoty! . Odepchn te my li na bok. z twarzy fechmistrza odp yn o ciep o. nie prze yje d ugo w Menzoberranzan. odebra ycie jednemu ze swego ludu. w jego g owie k bi y si tysi ce mo liwo ci. nie by ju taki pewien. Zbyt cicha. spokojnych stalagmitów w stron rozleg ego miasta drowów i zda sobie spraw . e Zak tu b dzie.

Dom Do'Urden nie mo e sobie teraz pozwoli na twoj strat .powiedzia a znów Malice. magicznie i bezg o nie. chodz c sam po mie cie.Musimy si martwi Domem Hun'ett . . nawet gdy teraz rozmawiamy.Mia em sprawy do za atwienia . .Ufam wi c. . gdy on walczy z Alto-nem i Masojem. Nie chcia em ci nimi martwi . Opiekunka Malice wyci gn a w jej stron r k . wiedzia jednak. Oprócz Zaka. a klamra by a odpi ta. Poleci am ci. Briza mrukn a pod nosem jakie przekle stwo i wyci gn a zza pasa bicz. potrzebowa y taktu. .odpar a Malice. Gdy Drizzt uniós d o . nie wiedz c. .wtr ci si Drizzt. Sakwa fechmistrza równie le a a obok. udekorowanym korytarzem do przedsionka kaplicy. . Drizzt zmierzy j wzrokiem i cofn a si . Przera enie narasta o.Wojna na nas nadci ga.Zajmijmy si wi c innymi sprawami . czuj c ten sam ch ód. Ca a rodzina. na osobistej misji. gdzie i teraz. zauwa aj c jego liczne rany. .Gdzie zanios a ci podró ? . Vierna i Maya po bokach opiekunki.ci gn a Malice. Ani ladu krwi.Czy ju to zrobi e ? -Tak. nie brutalno ci. gdy Dom Hun'ett zostanie ju pokonany. zastanawiaj c si . aby nie opuszcza domu . na jego rany. .wyszepta Drizzt. . . Drizzt zauwa y jednak powag kryj cej si za nimi gro by. .wrzasn a na niego Briza. e musi zobaczy si z reszt rodziny. Drizzt nie wierzy w adne s owo. o nierze z pewno ci wiedzieliby. -Nara asz si . by j powstrzyma . Zak nigdy nie wyszed by bez broni.O mieli si ponowi pytanie Drizzt.Musia em sam za atwi swoje sprawy .Gdzie jest Zaknafein? . e ju mi si nie sprzeciwisz.wyja ni a Opiekunka Malice. Czy by jaki ostrzegawczy szósty zmys ? Wci nie by o nikogo wida . . czy wrogi dom zaatakowa za pomoc magii tej nocy. synu . siedz c z zadowolon z siebie min na tronie w przeciwleg ej cz ci pomieszczenia.Có wi c? .Dom Hun'ett? . wci zachowuj c spokój. e mo e tym tylko wp dzi siebie i .powiedzia a do Drizzta.ci gn a Malice. Chcia kontynuowa dyskusj o Zaku. Wszystkie oczy pad y na niego. by mu si przyjrze .Pierwsze uderzenia ju pad y . .spyta g o no Drizzt.odpowiedzia Drizzt. Mo e wtedy zagadka Zaka si wyja ni.Pracuje dla dobra Domu Do'Urden. . . gdyby co takiego mia o miejsce. by zapuka w ozdobne drzwi do przedsionka. sakiewk zawiesi jednak na szyi. której w owy bicz by doskonale widoczny zza pasa. .Odpowiedz matce opiekunce! . . którym wcze niej tej nocy potraktowa j Zaknafein. po czym odwróci si .Nagl ce sprawy.Gdzie jest Zaknafein? . . By a tu ca a rodzina: Briza. nie gania go.Poleci am ci. za Rizzen i Di-nin pod lew cian .S owa by y spokojne i pewne. nietkni ta. Czy Malice lub która z nich zrobi a co Zakowi? Z jakiego powodu? My l ta wydawa a si Driz-ztowi nielogiczna. zwracaj c si do wszystkich. gdy Drizzt spieszy d ugim. Aby uzyska w tej krytycznej chwili kontrol nad Driz-ztem.odpar Drizzt. Opiekunka Malice spojrza a badawczo na swego syna. gdy wszed . otworzy y si przed nim. Nie zdar go z Zaka aden wróg.Nie martw si losem fechmistrza . Najpierw ujrza matk . aby nie opuszcza domu . dra ni a go jednak na ka dym kroku.spyta w odpowiedzi Drizzt. Niepokój Drizzta nie zmniejszy si .Dlaczego mi si sprzeciwi e ? .Tego dnia mog pa pierwsze uderzenia wojny. Budynek by jednak spokojny. z zapraszaj cym u miechem.. zda sobie spraw . Zanim jeszcze przeszed przez drzwi. Drizzt podniós pas.Po o y pas z powrotem przy ó ku. Zaistniej liczne okazje do kary. .

Zabi a go .Jeden czarodziej mniej . .Znasz Pozbawionego Twarzy? . wci zachowuj c takt pomimo bezczelno ci Drizzta. w jaki sposób mówi o Królowej Lloth .stwierdzi a Malice. mój synu . w wi ksze k opoty.Paj cza Królowa zawsze wie. zara aj c ich.odpowiedzia Drizzt. nazywa si . .Nie yje . wiemy o twojej zdradzie . je li wci y . Lloth wybaczy a ci niepos usze stwo i nie ci na tobie adne przewinienia.Walczy e z nim? .rzek a w zadumie Malice i wszystko sta o si dla niej jasne. na zaproponowan cie k . Twarz opiekunki zap on a nagle gor ca z w ciek o ci. wiedz c o braku przewagi. która oferowa a mu ycie pe ne walki..Dwóch . . Sami musimy podj ofensyw ! Alton DeVir ju nie yje. Cisza zapad a równie szybko. Gdy pozostali przy czyli si do snuj cej intrygi Malice.Przydawa si w przesz o ci . wi c znikn o ogniwo usprawiedliwiaj ce wojn .Tak.ostrzeg a Malice. . .Da e nam wielk przewag w wojnie! Rozejrza a si po rodzinie. .Mistrz Akademii . ale teraz nazywa si Alton DeVir.Gelroos mia zabi Altona w noc upadku Domu Do'Urden! .szydzi a Malice. prawda by a zbyt straszna. wznosz c si na wy yny chwa y! Jej s owa zrani y Drizzta równie silnie. Opiekunka SiNa-fay b dzie si szybko stara zako czy walk .Nie powiniene si o niego martwi . Dinin nie by jedynym w komnacie. moja rodzino . Gelroos Hun'ett. .powiedzia a Malice. Znów spojrza a na Drizzta. . To Hun'ett. .Ty go zabi e ! . . Opiekunka Malice zarechota a rado nie. wznosz c si nad zgie k. a nawet Drizzta. .ci gn a Malice. pocieraj c w podnieceniu d o mi. da a odkupienia. Spójrz na w asne ycie. który g o no chwyci powietrze. By mo e rozmowa da mu wi cej wskazówek. Da a go tej przekl tej Paj czej Królowej? .Walczy e ? . Z pewno ci rada rz dz ca zna zamiary Hun'ett. Cz sto si z nim kontaktujemy. . -Jeste teraz fechmistrzem Domu Do'Urden. .Mój synu! . . r ka Driz-zta pod wiadomie wsun a si do sakiewki Zaka. . honorowa pozycja! Drizzt rzeczywi cie spogl da w tej chwili na swoje ycie. . mój wojowniczy synu.Opiekunka SiNafay przej a go i wykorzysta a dla w asnej korzy ci wyja ni a rodzinie.odpar Drizzt. jak móg by to zrobi jego w asny sejmitar.Nie ma ju Masoja Hun'ett.wydysza Drizzt..Nie . .poprawi Drizzt.krzykn a Opiekunka Malice. za gdy obydwaj jego czarodzieje nie yj i stracony zosta element zaskoczenia. wyci gaj c si na swoim fotelu. . e Alton DeVir okaza si silniejszy .Ale ty yjesz .zauwa y a Briza.wyszepta .powiedzia a do niego Malice. . . ycie pe ne zabijania drowów. swym podnieceniem. . . jak rozpocz si harmider.Gdzie jest Zak? .spyta a Malice. nagle rozumiej c. to nie twoja sprawa.Nie mo emy czeka na atak.Mo e kiedy . . . aby im to usz o! Zniszczymy ich dzisiaj i staniemy si Ósmym Domem Menzo -berranzan! Zguba dla wrogów Daermon N'a'shezbaernon! . . cho w jego g osie nie by o zadowolenia. Jest ci ofiarowana chwa a.Wygl da na to.spyta Drizzt. .Dom Hun'ett mo e teraz nas wcale nie zaatakowa .Musimy natychmiast wyruszy .Zaka.Na twoim miejscu baczy abym. Nie by dumny ze swoich czynów. by móc j zachowa w my lach. .spyta znów Drizzt. Mo esz zacz od nowa swoj karier . ledwo b d c w stanie wypowiada s owa.wypali a w stron Drizzta.Podobnie jak elfie dziecko.krzykn Dinin.Ogniwo! .Twoje niepos usze stwo wymaga o odkupienia dla Paj czej Królowej! J zyk Drizzta zapl ta mu si w ustach. e ju nic z tego. . . chowaj c bicz za pas. .Przypuszczam jednak.odpowiedzia Dinin.Z Sorcere.Po wi ci a Zaknafeina? . Zapomnij o Zaknafeinie. Nie pozwolimy.

Nie przyjmie na siebie winy za mier Zaknafeina! Pod a jedyn cie k .Ale wasze zasady równie s przekl tym k amstwem. dodaj c sobie odwagi.ci gn Drizzt. .zaprotestowa a Opiekunka Malice.Dotrzyma a z nim umowy ..Nie s dz .Twoja skóra jest równie ciemna. Istota pantery wsta a . . wasz lud jest k amstwem! .wycedzi sarkastycznie Drizzt.powiedzia a do niego Malice.przypomnia a mu Malice. Obydwoje skorzystamy na tym uk adzie. gdzie Zaknafein. .Bezczelny ajdak! ..Z apcie go! . na powierzchni przeciwko elfom i tutaj.krzykn a Briza.. co to oznacza. podobnie jak nasz. . W ko cu Vierna zdo a a rzuci kontruj cy czar i przywróci komnat do jej zwyczajowego mroku. .Daj ci j tutaj. . w obliczu ca ej rodziny.Zbrojmistrz? . Z ka dego k ta pomieszczenia dobieg y krzyki bólu i w ciek o ci.zagrzmia a Malice. lecz nie dba o to. e Drizzt i pozostali j zignorowali. Fech-mistrzu? Gdy Drizzt spojrza w ch odne oczy Opiekunki Malice.Waszymi zasadami? . wci staraj c si otrz sn po bolesnym upadku. *** Nadesz o wezwanie. Malice . cho nigdy nie nauczy e si .Moja oferta jest dobra . lecz wstrzyma a si .Niech prawdziwy bóg was wszystkich przeklnie! .Zaknafein dobrowolnie poszed do o tarza. Drizzt zacisn palce na okr g ym przedmiocie. zakl te pot nym. czekaj c na chwil .rozkaza a Opiekunka Malice. . abym s u y twym z ym planom. . Drizzt niemal roze mia si nad ironi jej s ów. równie wielkim k amstwem. co to oznacza! .Widzia am ci w walce . gdy znajduj ce si we wn trzu kulki kamyczki.. gdy nag e wiat o zala o oszo omione drowy. W zamian musisz robi to.powtórzy Drizzt. . by uderzy w wypowiadaj cego blu nierstwa g upca.Nie masz wyboru ..zagrzmia a Briza. któr móg . jak moja ..Och. którego uwa acie za bóstwo! . ..Chc widzie go martwym! Pozostali wstali szybko i ruszyli wykona jej rozkaz. emanuj cym wiat em dweomerem wybuch y w pomieszczeniu.Prosisz mnie. w któr wpad poprzedni fechmistrz. w tym przesi kni tym z em mie cie. wpadnie w pu apk . . jak ten parszywy paj k. ale Drizzt by ju poza domem. nie. aby nigdy si z niej nie wydosta . ma ceramiczn kulk . Proponuj ci nowe ycie. spadaj c z wielkiego tronu prosto na twardy kamie .Opiekunko! . cho i tak kontynuowa by wypowied . Pomy la a. podnosz c swój w owy bicz. . .powiedzia Drizzt niebezpiecznie spokojnie. . .rzek a Malice. oddzia uj c na czu e oczy jego krewniaków.To ty mnie nie doceniasz. e wszyscy z nich nerwowo przebiegaj palcami po broni lub przygotowuj czary.. Malice znowu nie zrozumia a. e upadnie on tam. co rozka . Drizzt uderzy pierwszy. jak kiedy robi Zaknafein. widz c. . Zacisn oczy.Dwóch czarodziejów! Nie doceniasz si . niesione bezg o nym wiatrem Planu Astralnego.Post puj wi c zgodnie z zasadami! . . dostrzegaj c wewn trzn walk . Wspomnienia z dzieci stwa zwi zane z bólem wywo ywanym prze/ w owe bicze przypomnia y mu o karze za jego czyny. Wyci gn z sakiewki Zaknafeina przedmiot. które. dla twojego dobra! Jej s owa zabola y Drizzta tylko przez chwil .Zrobi am to! .krzykn rzucaj c kulk na kamienn pod og . który Malice wzi a za zgod .spiera a si . -Jeste drowem.s k amstwem. na jego twarzy wykwit u miech. . . -1 niech przeklnie równie Paj cz Królow ! Malice zachwia a si . Wiedzia . wiem.odwarkn Drizzt.

b dzie im lepiej. mrocznym zwojem zapisanym przez z e obietnice Opiekunki Malice. wed ug szacunków Drizzta.ignoruj c ból i us ysza a g os.To jest mój lud. Zrobi to dla niego. zastanawiam si . prawdziw przyjació k . Zaku! . które nast pi po tym. ni kiedykolwiek mog o im by w ród niegodzi-wo ci drowów. by odpowiedzie na wezwanie swego nowego pana. ca e serce i si y wk adaj c w to. Guenhwyvar. . rzucaj c ostatnie spojrzenie. który zmuszeni s znosi nasi pobratymcy! Drizzt wskaza kocicy wej cie do tunelu.cho . .wyszepta Drizzt. jak i jaja mam.krzykn . Obserwuj c swobodne ruchy kocicy Drizzt znów zda sobie spraw . e gdy znów si spotkamy w yciu. nie b dzie nim ogie piekielny.Drizzt spyta cicho kocic .egnaj.Có to za miejsce. jak Za-knafein. Poza strze onymi granicami Menzoberranzan droga jego i Guenhwyvar nie b dzie prosta. wznosz c g os w ostatnim buncie. które nazywam domem? . Odejd . . z Gu-enhwyvar przy boku. Ilu jest takich jak ja.Mój ojcze.. jakie mia szcz cie znajduj c towarzyszk o podobnej duszy.. Drizzt wszed za Guenhwyvar do tunelu. Miej ufno . . by ostatni raz spojrze na Menzoberranzan. lecz nie jestem z nimi spokrewniony. . przyjemny g os.. cho on nie móg .Skazane na zag ad dusze. znajomy. Kocica zerwa a si . *** Nied ugo pó niej Drizzt wyczo ga si z ma ego tunelu. Moje ycie by o lekcj . S zgubieni i zawsze b d . B d pozbawieni ochrony i samotni . . do nie ujarzmionego Podmroku. pozostawiaj c za sob Menzoberranzan. przypominam ich kolorem skóry i pochodzeniem. i przeszed przez podwórze Akademii. biedny Zak..

e musz jako zako czy w tek Mithrilowej Hali. tworz c drowi cywilizacj ? Z Ojca chrzestnego Mario Puzo. poniewa uwa a em drowy z jeden z najlepszych pomys ów twórców D&D. sztuki walki. kiedy sam nie by em ju pewny. Kiedy pracujesz z czyim pomys em. Mia em zamiar zako czy Klejnot Halflinga tu przed odbiciem Mithrilo-wej Hali. w której Mary poprosi a mnie o napisanie trzech kolejnych ksi ek ± do tej pory pisz c ka d nast pn ksi k spodziewa em si . Wci pami tam rozmow . e wiele osób jest zainteresowanych pochodzeniem Drizzta. wszystko mówi si z jakiego powodu. ale redaktorzy uznali. finty w fincie. nie chcesz tego kogo zawie . teraz nie mam ju ubezpieczenia zdrowotnego. aby o ywi Podmrok? Czy studiowa e jaskinie. Z czego czerpa e inspiracj . Naprawd . który jest ukryty pod sieci innych ewentualnych powodów. Oczywi cie powinni my zmieni tytu na Matk chrzestn . poniewa w a nie zrezygnowa em. je li u o y je w porz dku chronologicznym. Salvatore o Ojczy nie Ojczyzna to pierwsza powie o Drizzcie.Pos owie R. w której Drizzt wyst puje. W Ojczy nie powo a e do ycia podziemne spo ecze stwo dro-wów i miasto Menzoberranzan. coraz g biej i g biej. e co za du o. Pami tam. Kiedy pokazywa em sposób funkcjonowania tego spo ecze stwa." Ale wierzy em w band z Doliny Lodowego Wichru. a mia em w domu trójk ma ych dzieci. kiedy mówimy o drowach. a zw aszcza w Drizzta. Pisanie o drowach jest w gruncie rzeczy bardzo wyczerpuj ce . W jaki sposób przygotowywa e si do napisania Ojczyzny. w którym opisuj odbicie kopalni). Ale i miertelnie mnie przerazi . a w ko cu jeste gotów obróci si na pi cie. eby sprawdzi . albo mia em zrezygnowa z posady i przerzuci si na pe noetatowe pisanie. wówczas starszy redaktor. ale to dopiero twoja czwarta powie ze wiata Zapomnianych Krainach. e to b dzie ju ta ostatnia. to niezdrowo i poprosili. dlaczego która matka opiekunka co powiedzia a. e dobrze by by o. musia em si nieustannie cofa i szuka g bszych warstw. czy to wysz o z maili. Nie wiem.A. Dlaczego postanowi e cofn si w przesz o i napisa pre uel do trylogii Doliny Lodowego Wichru? Szczerze mówi c. Ten telefon podtrzyma we mnie t wiar . Wkrótce potem zadzwoni a do mnie Mary Kirchoff. o ile si nie myl . czy z wewn trznej dyskusji redakcyjnej. jak i pracy z mrocznymi elfami Gary'ego Gygaxa. ebym jako to skróci (st d epilog. czy za plecami nie stoi ci Jarlaxle. nie od razu podj em tak decyzj . Dotyczy o to zarówno pracy z Zapomnianymi Krainami Eda Greenwooda. Wszystko jest wykalkulowane. jak wychodz c po raz ostatni z biura my la em: ÄSuper. albo zrobi a. Tym. histori ? . a jednocze nie dookre li pozycj mrocznych elfów w wiecie Zapomnianych Krain. Zale a o mi na twardym i silnym spo ecze stwie. jest polityka. Sp yn a na mnie wielka ulga.wymusza my lenie o tej samonakr caj cej si spirali intryg. cho by em rozczarowany. Jednak w TSR byli zdania. z wiadomo ci . rezygnuj c z napisania kolejnego tomu. które przetrwa o dzi ki inteligencji i bezwzgl dno ci swoich cz onków. gdybym si cofn w czasie i opowiedzia histori Drizzta. co nap dza spo ecze stwo drowów. a dochodzi em do punktu.

ale przez wi kszo czasu nie wiem. uwa am. m. a potem podczas pisania zazwyczaj ca kowicie j zmieniam. Nie mog powiedzie . Mówi em to ju kiedy i powtórz znowu: nie czytajcie ich tak. Dlaczego postanowi e to zrobi i jak si czujesz pisz c z punktu widzenia Drizzta? Celem Trylogii Mrocznego Elfa by o opowiedzenie historii Drizzta. co si wydarzy w Wygnaniu i w Nowym Domu. nic oficjalnego. Szekspir i Chaucer. ale uwielbiam siedzie w IMAXIE i ogl da filmy tych mia ków. wi c natychmiast wpad em na pomys napisania tych ksi ek w pierwszej osobie. wybra em tylko kursy zwi zane z literatur . e pisanie w pierwszej osobie by oby dla mnie zbyt trudne. Stara em si te wybiera kursy historii. jak czytaj czytelnik. Przychodz mi w tej chwili do g owy Kroniki Amberu Rogera Zeleznego. e od pocz tku b dzie dla m odego Drizzta kim w rodzaju mentora. Konstruuj fabu pojedynczej ksi ki. St d wzi y si eseje. kiedy sam walczy? Dlatego zrezygnowa em z tego pomys u. Boksowa em si troch w szkole redniej . sk d Drizzt mia by wiedzie . które korespondowa y z tymi epokami (nie. gdzie trzymasz r ce. nie mia em poj cia. Uwielbiam jaskinie. Przy wadze ponad 90 kilo nie jestem stworzony do czo gania si przez ciasne tunele. e w walce to. Staram si pisa ksi k tak. nie jest nawet w po owie tak wa ne. ale wiedzia em. s szalone sceny bitewne. Nie robi tego.in. przed pociskami. A co ze sztukami walki? Có . W a nie to sprawia mi tak frajd . Wygnanie i Nowy Dom) mia e ju obmy lon . Jak du cz Trylogii Mrocznego Elfa (Ojczyzna. wadami. Przez te wszystkie lata nauczy em si . Równowaga jest wszystkim.w szkolnym klubie. Kiedy zaczyna em. Decyduje o zdolno ci uchylania si . nie po to. poucza was. e pisz c id na ywio .a nawet umie ci em je w wydaniu kolekcjonerskim Doliny Lodowego Wichru -poniewa si sprawdzi y. e to najlepszy przyk ad pisania z perspektywy g ównego bohatera w tym gatunku. . który zaskakuje mnie samego. jak rol odegra Zaknafein.mo e dlatego wybieram zakrzywione ostrza. które wykorzystuj we wszystkich moich ksi kach. e s fascynuj ce. By em te wielkim fanem boksu uwielbiam walki Aliego z Frazierem. eby móc oddawa te same prace semestralne na dwóch seminariach!). ale nadal chcia em wej w emocje tej postaci g biej. s dz c po opiniach czytelników. usi uj c doj do adu ze swoimi nie atwymi uczuciami i. pisz w sposób. I nie chc wiedzie . Te eseje to zapiski z jego dziennika. Ale szybko u wiadomi em sobie. gdzie odkrywa si zupe nie. jak to. to kiedy zmieni em na studiach przedmiot kierunkowy n a komunikacj /dziennikarstwo. Trudno by oby mi pisa je w pierwszej osobie. Ojczyzna by a pierwsz powie ci o mrocznym elfie. którzy zst puj w g b ziemi. my l . Je li chodzi o histori . kiedy usiad e do pisania Ojczyzny! Niewielk . pracowa em te kilka lat jako wykidaj o w miejscowych klubach nocnych. do której w czy e fragmenty dziennika Drizzta. co si dzieje za jego plecami. przy czym najbardziej interesowa y mnie te o wiekach rednich. e Drizzt wyl duje w Dolinie Lodowego Wichru z Bruenorem i Cattie-brie. jak gdyby Drizzt zwraca si do was. Jedn z mocnych stron mojego pisarstwa. co si dalej wydarzy.Wszystkie te trzy dziedziny. Nie wiedzia em na przyk ad. tak tak. cho wiedzia em. Decyduje o sile ciosu albo ci cia. przynajmniej cz ciowo. ni pozwala o na to pisanie w trzeciej osobie. gram w hokeja . jakie wtedy do mnie dociera y. gdzie s twoje stopy. Pisa em je nadal .

e Drizzt naprawd jest kim . jest rozkojarzony. Nie wiem. z jakim ja nigdy nie musia em sobie radzi ! I bardzo cz sto zdarza si . bo kiedy zgin . którego zna em w ogólniaku) i kilku nikczemników (dawni szefowie). Zwykle pisz . Podam przyk ad. Kampania trwa a ju jakie sze tygodni. a czego nie jest w stanie zrobi . Musz si ca y czas przed tym powstrzymywa . Jak udaje ci si nada tyle wie o ci scenom bitewnym. kiedy nasz czarodziej pomyli si w swoich wró bach i orzek . nie interesuje mnie skala wyzwania czy inne statystki. co Drizzt jest. co masz pisa . Kiedy pisz ksi k . e Olivier musi si pojawi w ksi ce. Tworzenie powie ciowych postaci jest zawsze niezwyk ym do wiadczeniem. którzy zgin li paskudn mierci . jak gdybym przelewa na papier moje w asne przemy lenia na konkretny temat. e nie zgadzam si z Drizztem. W przypadku Drizzta dosz o do tego bardzo wcze nie. Po pewnym czasie masz wra enie.czasem czuj si tak. czy potrafi by wystarczaj co irytuj cy. Po prostu. i nie obchodzi mnie to. Oczywi cie Olivier zaproponowa . aby ustali . Ma jakie 120 punktów wytrzyma o ci. Czy którykolwiek z bohaterów Legendy Drizzta by wcze niej postaci stworzona dla potrzeb D&D? aden. czy poczwórne obra enia nie zdo aj go obezw adni . z wyj tkiem Cadderly'ego (który jest wzorowany na pewnym b yskotliwym nieuku. Sztylet zadaje 4 punkty obra e . któr spróbowa em gra . Powiedzmy. Postacie staj si dla autora bardzo rzeczywiste. jakie ma statystyki. e pójdzie przodem. podpowiadaj c ci. albo jak zwi kszaj si jego umiej tno ci w miar up ywu czasu? Nie. W prawdziwym yciu facet opieraj cy si o drzwi jest ju trupem. których opisa e ju tak wiele? Z czego czerpiesz natchnienie? Czy masz jakie do wiadczenie w sztukach walki albo szermierce? Nie wiem. potrójne. wszyscy gracze zgotowali mu owacj na stoj co. halfling w ócz ga z Miecza rodu Bedwyrów. chcia em sprawdzi . To odmienny stan umys u. prawie jak gra w gr komputerow . e siedz obok ciebie w gabinecie. e mamy wojownika na dziesi tym poziomie. adna z moich postaci nie powsta a w ten sposób. w grze wojownik po prostu si odwróci i odepchnie porywczego m odzika. by Oliver deBurrows. ani troch . I nie gram nimi. Jego eseje traktuj jako co bardzo osobistego . kiedy bieg przez tundr i zaatakowa y go yeti. jaki ma poziom. Czy u ywasz karty postaci. Nawet podwójne. ale i tak musz przedstawi jego pogl dy. poniewa w pewnym momencie bohaterowie rozpo cieraj skrzyd a i wyrywaj si spod kontroli autora. a jaki m ody m czyzna podbiegnie do niego od ty u i wbije mu sztylet w plecy. kim ja chcia bym mie odwag by . My l . Chcia em nim zagra . Jedyn postaci . Pisz c powie nie mo na my le kategoriami gry. e droga wolna.Czy posta Drizzta jest oparta albo wzorowana na jakiej rzeczywistej osobie? Nie bardzo. Wiedzia em. bo s to przemy lenia osoby o ogromnym baga u emocjonalnym. wi c je li wojownik opiera si o drzwi. z rapierem w d oni wbieg tanecznym krokiem po schodach na gór i zosta rozgnieciony jak robak przez wielkiego ogra ukrytego za kolumn . Oliverjest skrzy owaniem Inigo Montoi z Narzeczonej dla Ksi cia i Francuzika na murze z Monty Pythona i wi tego Graala. przygl dam si akcji tocz cej si w mojej g owie w zwolnionym tempie. Kiedy opisuj bitwy.

Kiedy wreszcie. bo pisanie ich sprawia mi tak przyjemno . e zosta bym przy finansach.czasem musz przejrze ca ksi i cz odrzuci . Pod koniec ka dego miesi ca czu em si jak Sherlock Holmes. zanim zosta e pisarzem. usi uj c do czego doj . . w których opisuje sceny bitewne. pracowa em jako wykidaj o. gdy porównywa em te wszystkie liczby. a ja zapisa em 5000 s ów. w 1987.od 1000 do 1500 s ów dziennie. patrz wy ej. Nie le mi sz o nigdy nie wzdraga em si przed ci k prac . e daj si ponie . gdyby pisanie nie wzi o góry. ale zdarzaj si dni. My l . Wspomn jeszcze o pocz tku cyklu Wojen Demona. pracowa em jako specjalista finansowy dla firmy produkuj cej testery sprz tu komputerowego. Chcia em.i podoba a mi si ta ca a zabawa w ksi gowo . wi c zapisa em moich dwóch synów na lekcje szermierki i kiedy oni stawali na macie i spuszczali sobie omot ( artuj !). i kiedy odrywam d onie od klawiatury. i czym zajmowa by si teraz. okazuje si . Te sceny pozostaj wie e. jako nauczyciel na zast pstwie. roznosi em poczt . poniewa pisanie ich wci sprawia mi ogromn frajd . e min o wiele godzin. zaj em si na powa nie pisaniem. eby bohater mia charakterystyczny styl walki. gdyby nie zacz pisa fantasy? Robi em wiele rzeczy. Czym si zajmowa e . ja dopytywa em si ich instruktora o szczegó y. inny ni styl Drizzta. Co do treningu.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful