Wypadki, które narrator opisuje w czymś, co nazywa „kroniką”, miały miejsce w Oranie, francuskiej kolonii w Algierii, w latach 40.

XX wieku. Na początku narrator daje opis samego miasta. Jest to miasto żyjące z handlu, zaprzątnięte swoimi interesami. To miejsce brzydkie, pozbawione ptaków, drzew i ogrodów. Obywatele miasta to ludzie nudni, poddani swoim przyzwyczajeniom. Pracują cały tydzień, by w weekend oddać się przyjemnościom, ale bez większego entuzjazmu. Jest to miasto, w którym ludzie kochają i umierają w sposób banalny. Narrator zapowiada, że jego tożsamość pozna czytelnik w odpowiednim momencie opowieści. Jest on mieszkańcem Oranu, który na podstawie tego, co widział, i zapisków innych osób chce odtworzyć wydarzenia, jakie miały miejsce w mieście. Bernard Rieux, miejscowy lekarz, 16 kwietnia rankiem znajduje kilka szczurów – jeden z nich jest martwy, inny umiera na oczach doktora, wyrzucając z pyszczka krew. Michel, dozorca w kamienicy, w której mieszka Rieux, znajduje kolejne szczury i podejrzewa o ich podrzucenie jakichś dowcipnisiów. Rieux ma obchód po mieście, po drodze zauważa kolejne martwe zwierzęta, leżące na ulicy. Doktor dostaje telegram od matki, w którym kobieta informuje go, że przyjedzie na czas nieobecności jego żony (która ma wyjechać jutro do uzdrowiska w górach), żeby pomóc mu w prowadzeniu gospodarstwa. Potem Rieux odprowadza żonę na dworzec i żegna się z nią czule. W rozmowach z mieszkańcami miasta (Hiszpanem i sędzią śledczym Othonem) Rieux bagatelizuje sprawę szczurów. Po południu doktora odwiedza Raymond Rambert, dziennikarz. Przybył on do Oranu, by dowiedzieć się czegoś o warunkach życia Arabów w mieście. Doktor zasugerował mu zajęcie się tematem wychodzących z ukrycia i padających szczurów. Dozorca Michel jest rozdrażniony obecnością szczurów i czuje się z tego powodu nieswojo. 18 kwietnia przyjechała do miasta matka doktora Rieux – osoba mała, niepozorna, o włosach przyprószonych srebrem, o oczach czarnych i łagodnych.

Mieszkańcy miasta zaczynają się niepokoić szczurami, pojawia się ich coraz więcej, możne je już liczyć w setkach, wypełniają większość kubłów na śmieci. Miejskie służby odszczurzania co rano usuwały trupy szczurów, ale w ciągu dnia pojawiało się ich coraz więcej, i to w najmniej oczekiwanych miejscach, umierały z zakrwawionymi pyszczkami tuż pod stopami ludzi. Ich liczba (jak ogłoszono w radiu) 25 kwietnia wyniosła aż 6231, a 28 kwietnia – 8000. W mieście zaczęto postrzegać ten wysyp szczurów nie tylko jako odrażającą anomalię i sensację, ale także jako zagrożenie. Nagle jednak szczury przestały się pojawiać. Tego samgo dnia jednak ludziom zaczęły doskwierać dziwne dolegliwości – gorączka, silne bóle, obrzęki szyi i pachwin, błyszczące oczy, świszczący oddech. Pierwszą osobą, u której Rieux to zauważył, był dozorca Michel. Grand, ubogi urzędnik merostwa, którego Rieux leczył za darmo, wezwał doktora do siebie. Chodziło o jego sąsiada, Cottarda, który próbował popełnić samobójstwo, wieszając się. Rieux postanowił donieść o tym wypadku policji. Michel czuł się coraz gorzej. Miał ogromną gorączkę, na jego ciele pojawiły się czarne gruczoły, wymiotował. Po chwilowym polepszeniu objawy powróciły i Michel zmarł 30 kwietnia w karetce wiozącej go do szpitala, wygrażając sprawcom jego choroby słowami: „Ach, świnie!” i „Szczury!”

z drugiej – ufność: „To nie potrwa długo. Decyzję Cottarda umotywował „problemami osobistymi”. że spodziewa się nieszczęścia z powodu pojawienia sie gryzoni – jego zdaniem będzie to trzęsienie ziemi. a potem zrobiło się gorąco. Obaj lekarze nie są pewni tej diagnozy. lekarza i sekretarza syndykatu lekarzy Richarda. W jednym z tramwajów znaleziono szczura. ale w trzeciej osobie. Rieux rozmawiał na temat choroby z lekarzem Castelem i wstępnie zidentyfikował ją jako dżumę. opisuje także wygląd doktora Rieux i przedstawia go jako człowieka „zorientowanego w sytuacji”. spotkał go tamtego dnia na schodach. Kolejna scenka opisana przez Tarrou to wizyta w restauracji hotelowej śmiesznej rodzinki. którą potem napisał na drzwiach swojego domu „Wejdźcie. Tarrou sprowadził się do miasta kilka tygodni wcześniej i mieszkał w hotelu. Ojciec nie mówi na „ty” do członków rodziny. Szczególną sympatią Tarrou obdarza śmiesznego staruszka. Później dowiemy się. Campsa. Z jednej strony ludzie odczuwali niepokój. że zaraza dosięgła miasto – podobnie jak wszyscy mieszkańcy. zawsze uśmiechnięty. Nocny stróż hotelowy powiedział Tarrou. a potem strach. o tyle teraz nie pisała nic. że człowiekiem tym jest sędzia śledczy Othon. Nazajutrz po śmierci dozorcy pogoda się popsuła. Zapiski Tarrou zawierają wiele opowieści mało znaczących. sam Cottard zaś zapewnił. Tarrou mówi już o dwunastu przykładach dziwnej gorączki. trzeba jednak poczekać na decyzje władz – prefektury. Nikt nie wiedział. niosąc do domu pudełko z kredą. Często bywał u tancerzy i muzyków hiszpańskich. Po śmierci dozorcy Rieux zadzwonił do swojego przyjaciela. to zbyt głupie. Szczury umierają bowiem na ulicy. Rozmawiał z Cottardem zaledwie kilka razy. Był to człowiek dobroduszny. Jeana Tarrou. Rieux prosi o izolację chorych. jego dzieci (Filip i Nicole) są ubrane „jak tresowane psy”. jakby ich autor chciał zdać sprawę z historii choroby patrząc przez lupę. Pojawiały się kolejne przypadki choroby. który poddaje się osobliwemu zajęciu: codziennie wabi koty papierkami. Przytacza rozmowę dwóch konduktorów tramwajowych. ponieważ dżuma zniknęła z tej szerokości geograficznej lata temu. Cottard poprosił Granda o czerwoną kredę. ponieważ koty przestały się pojawiać. Grand opisuje tamte wydarzenia.Śmierć dozorcy wywołała na początku zdumienie. nie będąc ich niewolnikiem. Doktor Rieux był zaskoczony tym. nastąpiły gwałtowne opady deszczu. Po historii ze szczurami staruszek był zbity z tropu. wyglądał na przyjaciela wszystkich normalnych rozrywek. przedstawiając jednocześnie jego osobę. że taki wypadek się więcej nie powtórzy. Rieux udał się jako świadek na dochodzenie w sprawie próby samobójczej Cottarda. powiesiłem się”. a ludzie w domu. skąd przybył i w jakim celu zamieszkał w Oranie. by później z radością w oczach opluć zwierzęta.” . O ile prasa pisała sporo na temat szczurów. dopatrują się w jego grze na pistonie w „Orfeonie”. W tym miejscu narrator powołuje się na zapiski świadka tamtych wydarzeń. Ojciec rodziny wygląda jak sowa. którzy przyczyny śmierci swojego kolegi. pojawiający się już wcześniej w powieści. licznie przebywających w mieście.

Wśród lekarzy poza Rieux narrator wymienia jeszcze starego Castela i Richarda. kiedy liczba zmarłych doszła do trzydziestu. że Cottard jest człowiekiem. to epidemia wybije pół miasta. Chcą żyć normalnie. i niejako mu się to nie podoba. licząc na rychły awans. Rieux charakteryzuje Granda jako człowieka skromnego. Przed dwudziestu laty zgłosił się do pracy w urzędzie. Urzędnik nie starał się u nikogo o poprawienie tej sytuacji – po pierwsze z powodu swojej skromności. nie chcą się przyznać do choroby. że dżuma zabija ludzi mocnych. wyobraża go sobie jako uczestnika jednej z wielkich dżum: „To ten rodzaj człowieka. jest dżuma. Rieux zaczyna odczuwać zmęczenie. Mówi o tym. które mają zamiar przedsięwziąć władze. że jeżeli nie podejmą odpowiednich środków. rejestracja zachorowań. Próbowano sprowadzić z Paryża serum. który w takich razach zostaje oszczędzony” Rieux czytał o tym. Następnego dnia prefektura wywiesiła w mieście (w niezbyt widocznych miejscach) afisze. opisujące środki. o czym poinformował Granda. izolacja zarażonych w szpitalach. w szkole i przedszkolu otwarto nowe oddziały szpitalne. Są to: kontrola zaopatrzenia w wodę. że Cottard się ostatnio zmienił. że w mieście potrzeba trzęsienia ziemi. że chodzi o jakąś twórczość pisarską.Narrator charakteryzuje społeczność miasta jako „humanistów”. uważają się za ludzi wolnych. Zebrani nie chcą dopuścić do siebie wiadomości. Rieux myśli o Grandzie. dbanie o higienę. Grand ma z tym ogromny problem. Rieux ostrzega zebranych. że podejmie takie środki. Mimo to pensja Granda przez lata była śmiesznie mała. często wychodzili razem do restauracji. że wieczorami siedzi w domu. Grand uważa. że tego typu ludzie nie wierzą w zarazy. pracując nad czymś zagadkowym. Do tej pory był zamknięty i cichy. a oszczędza tych słabych. Ludzie nie przyjmują go w domach tak serdecznie. Dżuma się nasila. stał się uprzejmy. który „ma sobie coś do zarzucenia”. ponieważ ma żelazną zasadę. . których mógłby użyć. nie pod pręgierzem wojny czy epidemii. która pojawiła się w mieście. Rieux wybierał się do Cottarda. jak mówi do Rieux „chciałby nauczyć się wypowiadać”. Grand stwierdził. teraz szukał towarzystwa z innymi. że chorobą. W dniu. władze postanowiły ogłosić stan dżumy i zamknęły bramy miasta. stwierdza. ale bezskutecznie. Grand opuszcza towarzyszy. Cottard uważa. Szpital się zapełnił. że epidemia nie nadejdzie. Cottard na pożegnanie poprosił Rieux o spotkanie. Rieux rozmawiał z Cottardem. W końcu zebrane gremium postanowiło. są nieufni. po drugie dlatego. jakby choroba była rzeczywiście dżumą. Rieux domyśla się. Pod wpływem nalegań Rieux w prefekturze zwołano komisję sanitarną. Grand przychodzi z Cottardem do Rieux i przedstawia doktorowi dane o zgonach: 11 osób zmarło w ciągu ostatnich 48 godzin. zwłaszcza z Grandem. że nie był w stanie znaleźć odpowiednich słów. żeby poprosić o awans czy podwyżkę.

Ludzie czuli się jak wygnani. Od tego momentu dżuma stała się sprawą całego miasta. Lata mijały. Młodzi bardzo się kochali. W innych przypadkach mieszkańcy Oranu nie chcieli narażać swoich bliskich na śmiertelne niebezpieczeństwo. telefony były ograniczone do spraw ważnych. ograniczono ruch kołowy. jak wiele znaczą dla nich ich bliscy. wspomagając się wojskiem i policją. nie działała poczta. Ożenił się młodo z kobietą o imieniu Jeanne. Kąpiele morskie zostają zabronione. a dżuma tam właśnie ich zastała. . niewpuszczanie do portu statków. Dziennikarz chce wyjechać z miasta i prosi doktora o pomoc. Podstawową była „nagła rozłąka istot do tego nieprzygotowanych. Jako właściwie jedyny sposób komunikowania się został telegram. za którą bardzo tęskni. restauracje i kina. Wielu ludzi poszło na urlopy i z braku zajęcia odwiedzano tłumnie kawiarnie. Tłumaczy się. który oskarża doktora o to. Byli oni daleko od swoich domów i tym bardziej tęsknili. a nawet gdyby było to w zasięgu jego możliwości. choć nie można mówić o wzroście religijności. w niedzielę. Zamknięcie miasta oznaczało wstrzymanie ruchu pociągów. ponieważ nie jest w stanie sprawdzić. Prosi doktora Rieux o wydanie zaświadczenia o tym. Rieux nie mógł kontaktować się z żoną. ludzie musieli więc ograniczyć się do jednozdaniowego informowania swoich bliskich o tym. ale z czasem pochłonęła ich praca. że „żyje w abstrakcji”. W doktorze zaczyna się rodzić „trudna obojętność”. codziennie robi obchody. która postanowiła dobrowolnie wrócić do miasta podczas epidemii i zostać tam. co złości dziennikarza. Próbował uzyskać zgodę na opuszczenie miasta w prefekturze. Trzy tygodnie po zamknięciu bram Rieux spotkał na ulicy Ramberta. zaczęto odczuwać problemy z zaopatrzeniem w żywność i bieliznę. co się dzieje w mieście. Władze kościelne zorganizowały tydzień modlitw w związku z epidemią. Rieux nie może jednak takiego pisma wydać. których dżuma zastała poza miastem. upada turystyka. byli osamotnieni i zrozpaczeni. że nie jest chory. czy Rambert jest chory. jest bardzo zmęczony. Liczba ofiar wzrosła do 500 osób tygodniowo. Rieux nie uznaje racji Ramberta. W tym czasie częstotliwość wizyt mieszkańców miasta w kościele wzrosła. Ludzie bardzo przeżywali tę sytuację. Na koniec tygodnia modlitw.II Narrator opisuje konsekwencje zamknięcia miasta. że ją kocha. Żona doktora była jedyną osobą. Ustała wymiana handlowa. że zbyt rzadko mówił żonie. aż w końcu Jeanne odeszła. niektórzy dopiero teraz uświadomili sobie. ale nie ma to większego znaczenia). że zostawił w Paryżu żonę (tak naprawdę nie jest to żona. Nierzadko musi wyrywać zarażonych z domu siłą. Najbardziej wygnani czuli się ludzie. Rambert). Grand opowiedział doktorowi historię swojego życia. władze miasta prosiły o oszczędzanie prądu. którzy nie pochodzili z Oranu (jak np. kazanie wygłosił ojciec Paneloux. ale to nie poskutkowało.” Ludzie nie mogli kontaktować się z bliskimi. która nadal przebywała w sanatorium poza miastem. Grand wini się za to. nie czuli się związani z tym miastem. Poza tym wiele osób jest w podobnej sytuacji do Rambert. to przecież dziennikarz może od momentu wydania zaświadczenia zachorować. Każdego dnia widzi otaczającą go śmierć. cierpienie chorych i ich rodzin. Przykładem takich osób są państwo Castel. Pod koniec pierwszego miesiąca dżumy epidemia wzmogła się. władze nie mogą robić dla niego wyjątków. Rieux pełen poświęcenia opiekuje się chorymi w szpitalu. ich uczucie ostygło.

Paneloux z natury był człowiekiem porywczym i namiętnym. Tarrou pisze o zawiedzionym staruszku. Miasto ogarnęło przygnębienie. Wieczorami ludzie poddają się swoim namiętnościom. zaczął odwiedzać poczekalnię dworcową. a liczba ofiar wzrosła do 700 tygodniowo. Nazywa mieszkańców Oranu grzesznikami. Urzędnik często zastanawia się nad każdym słowem. ich dymienice nie . Na pewno jednak uświadomiło im myśl. Trudno powiedzieć. Ale kiedy zobaczyli. Na początku. Jest to dla niego wielki kłopot. że jest to choroba jak wszystkie inne. przekładając ziarna grochu z jednego garnka do drugiego. Mówił wtedy wprawdzie nie o dżumie. Liczba zarażonych cały czas rosła. Był on niegdyś kramarzem. które zgromadziło w kościele tłumy. W restauracjach brak podstawowych produktów. chwaląc ją słowami „Panowie. który nie ma już jak opluwać swoich kotów. siedząc na wspaniałej kasztance. że to rzecz poważna. że po napisaniu całej powieści ludzie zachwycą się nią. która pochowała swoją matkę i przechodziła kwarantannę. Grand czyta Rieux pierwsze zdanie swojej powieści. W mieście powstał nowy dziennik . Tarrou nazywa go świętym. Mówiło się o rannych. tym razem jednak bez żony. które będzie odpowiednie. chce je poprawiać i wierzy. ale to mu nie przeszkadzało. który twierdzi. religia była na swoim miejscu. Gdy już odwiedził wszystkie i był pewien. pod warunkiem. Narrator opisuje wizyty Rierux u starego astmatyka. że „świętość to zespół przyzwyczajeń”. kiedy wierzyli. że przepowiedział taki bieg wypadków. na obiady nadal przychodził tam pan Othon (człowiek-sowa). ponieważ jego zdaniem ma to ogromne znaczenie. a pewnego dnia postanowił przestać pracować. że za nieznaną zbrodnię zostali skazani na niepojęte więzienie. które brzmi: „W piękny poranek majowy wytworna amazonka. byli powstrzymywani przez żandarmów. Tarrou mówi w swoich notatkach o długiej rozmowie z Rieux. ponieważ podróżni opuścili hotel. zajmujący się tylko tematem dżumy. którzy powinni się nawrócić w obliczu zarazy. Pod koniec czerwca rozpoczęły się upały. Wspomina także stróża hotelowego. lecz o trzęsieniu ziemi. takich jak kawa i cukier. Dyrektor hotelu był przygnębiony. które mogły być potencjalnymi roznosicielami pcheł. jako moment próby. a nawet zabitych.” Grand traktuje to zdanie jedynie jako szkic. przypomnieli sobie o rozkoszy.„Kurier Epidemii”. jechała kwitnącymi alejami Lasku Bulońskiego. Od tego momentu leży cały czas w łóżku i mierzy czas. Postanowiono pozabijać psy i koty. tęskniąc za rodzinnym Paryżem. bo często nie wie. zamieszkawszy u znajomych w mieście. że nic z tego nie wyjdzie. i podobne było jego kazanie. Atmosfera w mieście rosła. niektórzy ludzie próbowali uciec z miasta. Paneloux w sposób autorytarny przedstawiał dżumę jako karę boską. Narrator ponownie powołuje się na notatki Tarrou z tamtego okresu. na ile i w jaki sposób kazanie to podziałało na mieszkańców miasta. kapelusze z głów!” Tymczasem Rambert bezskutecznie starał się w urzędach o zezwolenie na wyjazd z miasta. W hotelu pozostał jedynie Tarrou. Rieux czekał na Tarrou w swoim mieszkaniu i rozmawiał z matką. Grand opowiedział Rieux o swojej pracy twórczej.

Rieux traktuje dżumę jako nieustanną walkę ze śmiercią. zajmującej się przemytem ludzi i towarów przez bramy miasta. Rambert zaczyna mieć kłopoty z wydostaniem się z miasta. Droga do ucieczki z miasta okazała się trudna. Rambert próbuje sposobów nielegalnych. licząc. pomoc ludności Oranu wydała się czymś zwyczajnym . Następnego dnia Tarrou znalazł pierwszą grupę ochotników. Rozmawiają na temat pogarszającej się sytuacji w mieście. który wiedział o istnieniu tajnej. próbując wprowadzić w poszczególnych dzielnicach przestrzeganie zasad higieny. co sprawiało chorym ból. Do oddziałów sanitarnych zgłosił się za namową Tarrou ojciec Paneloux. Dziennikarz poznaje strażników Marcela i Louisa. że to nie dla niego i że dobrze mu z dżumą. ale ten mówi. Jeden z pacjentów nieoczekiwanie zdrowieje. gdzie spotykają się z niejakim Garcią. Tarrou proponuje siebie jako organizatora ochotniczych oddziałów sanitarnych. nadal brakowało ludzi. którzy mają mu pomóc w ucieczce. że dżumę uda się pokonać. na co Rieux odpowiada przecząco. kolejne osoby nie przychodzą na umówione spotkania. którzy chcieli pomagać lekarzom w opiece nad chorymi. Rieux cieszy się na tę inicjatywę i liczy na zgodę prefektury. a ogromna liczba ofiar jest dla doktora „niekończącą się klęską”. Inne drużyny towarzyszyły lekarzom w wizytach domowych. nielegalnej organizacji. Cottard i Rambert odwiedzają kawiarnię. Pojawiła się nowa odmiana choroby. a nawet sprzyjał osiągnięciu szczęścia przez dziennikarza.„walka jest czymś logicznym”. Tymczasem Grand. I . Grand zaś prowadził rejestrację i statystyki. że nie chce opiewać zbytnio bohaterstwa. Przyjaciele rozmawiają także na temat kazania ojca Paneloux. a do miasta przybył personel medyczny z zewnątrz – siedmiu lekarzy i sto pielęgniarek. czy doktor wierzy w Boga. Narrator tłumaczy przy tej okazji. Najpierw szukał bezskutecznie pomocy u kelnerów. Grand proponuje Cottardowi wstąpienie do formacji sanitarnych. twierdzi. Gonzalesem. dżuma płucna.chciały się otwierać przy nakuwaniu. przedstawicielem kontrabandy. Grand zaczął w sposób naturalny pełnić funkcję sekretarza formacji sanitarnych. że ta stworzona z mikroba dżumy. która pojawiała się w mieście. że coś przeskrobał. później Raoul umówił się z Rambertem na zjedzenie następnego dnia obiadu w restauracji hiszpańskiej. Tymczasem liczba chorych przestała lawinowo rosnąć. Cottard nie wierzy w to. Tarrou pyta Rieux. Rieux i Tarrou zaprzyjaźnili się. że ten człowiek musiał być chory na coś innego. Rambert opowiedział o swoich planach ucieczki Rieux. musi załatwiać wszystko od początku. że wie o tym. To jednak nie wystarczało. ale wydawała się skuteczna – kontrabanda miała swoich ludzi wśród strażników strzegących bram miasta. Tarrou daje do zrozumienia Cottardowi. by opuścić miasto. potem jednak spotkał u Rieux Cottarda. który nie potępił jego zamiarów. Raoulem. Tarrou przybył do mieszkania Rieux. Doktor Castel zaczął pracować nad produkcją surowicy na miejscu. Tam Rambert spotkał się z kolejnym pośrednikiem. Sprawa jego ucieczki z miasta przeciąga się. Garcia umówił Ramberta na spotkanie przy Urzędzie Celnym z osobą odpowiedzialną za przemyt ludzi. Część drużyn miała zadania zapobiegawcze. będzie skuteczniejsza.

W ten sposób choroba. łamała zarazem tradycyjne zrzeszenia i odsyłała ludzi z powrotem do samotności. Dalej narrator opisuje pogrzeby. gdyby nie dżuma. co niejako zrównało jednych z drugimi. zbuntowani. która na pozór zmusiła oblężonych do solidarności. Następnego dnia Rambert zgłosił się do oddziałów sanitarnych. Cottard zostałby aresztowany – i dlatego właśnie próbował popełnić samobójstwo. czuli się lepsi i bardziej wolni od odizolowanych. Rieux tłumaczy mu. od czego się można odgrodzić. Ogłoszono stan oblężenia i wprowadzono zaciemnienia – od jedenastej wieczorem miasto pogrążało się w mroku. Zniesiono wszelkie formalności. Na początku były one pospieszne. Z czasem ludzi zaczęto grzebać w zbiorowych dołach – jeden był przeznaczony dla mężczyzn. żeby wstąpił do oddziałów sanitarnych. co było o tyle dla ludzi odstraszające. samotni. Okazało się. Władze miasta postanowiły odizolować dzielnice szczególnie doświadczone przez dżumę. Ludzie zaczęli rozumieć. III Ten rozdział opisuje zachowanie się ogółu społeczności Oranu w szczycie sierpniowych upałów i zarazem dżumy. że będzie w nich służył jedynie do swojej ucieczki z miasta. Mieszkańcy centrum zrozumieli. zaczęła przenosić się do dzielnic wewnętrznych. Podobna sytuacja dotyczyła innych grup ludzi mieszkających wspólnie – zakonników i żołnierzy. podpalaczy zaczęto straszyć karami więzienia. Trumny stały więc przechodnie: służyły tylko podczas transportu trupów na cmentarz. że nie liczą się już losy indywidualne. że to ludzie. ale przejaw ludzkiej uczciwości. Zaczął wiać intensywny wiatr. którzy zamieszkiwali inne tereny. Rodzina często nie mogła uczestniczyć w pogrzebie ze względu na kwarantannę. Ludzie atakowali bramy miasta. Winą za szybsze rozprzestrzenianie się epidemii ludzie obarczali silny wiatr. Powstał więc zamęt. co niedługo minie. zarówno więźniowie i strażnicy. . potrzebnych do odprawienia pogrzebu: trumien.rzeczywiście. Dziennikarz jednak na pierwszym miejscu stawia miłość. W połowie sierpnia dżuma przesłoniła wszystko. Grand próbuje przekonać Ramberta. Ludzie czuli się jak w więzieniu. chcąc zabić w nich bakcyla dżumy. w sanatorium. Trupy wrzucano do dołów. że żona Rieux znajduje się daleko od niego. która do tej pory zebrała najwięcej ofiar na obrzeżach miasta. a skoszarowanych żołnierzy rozbito na garnizony. rabowali podpalone lub zamknięte z przyczyn sanitarnych domy. przestraszeni. co spotkało się z niezadowoleniem ich mieszkańców. Ci zaś. W tym samym czasie wzrosła liczba pożarów w mieście. Tarrou mówi Rambertowi. płótna na całuny. ludzie nie wychodzili z domów. Wieczorami ulice były puste. zaznaczył jednak. Zakonnicy jednak opuścili klasztory i zamieszkali przy rodzinach. Dżuma. ale wspólna historia – że dżuma dotyczy wszystkich. Chorowali wszyscy. od długich miesięcy nie spadła ani jedna kropla deszczu. że teraz nadeszła ich kolej. miejsca na cmentarzu. którzy powracali z kwarantann podpalali swe domy. Z czasem zaczęło brakować podstawowych rzeczy. drugi dla kobiet. że walka z dżumą to nie bohaterstwo. odgrodzeni od całego świata. że nie jest to coś. że właśnie tam (ze względu na duże skupisko ludzi) odnotowywano największą liczbę zachorowań. Gdy początkowe apele o skuteczności dezynfekcji nie poskutkowały. która polega na rzetelnym wykonywaniu swojego zawodu.

była to jednak tylko sytuacja przejściowa. trzeba to powiedzieć. przyzwyczaili się do rozłąki z tymi. Popadli w rutynę. Po okresie dzikiego porywu pierwszych tygodni nastąpiła niema zgoda mieszkańców na zaistniałą sytuację – przystosowali się oni do nowych warunków. Jest przemęczony. a myśmy mieli tylko chwile. Negatywną stronę dżumy znał Cottard już wcześniej. IV Wrzesień i październik. Dżuma jest czymś. a trupy zwożono nocą i grzebano w większych grupach. Rieux dowiaduje się z telegramu do lekarza.przysypując je wapnem i ziemią. co łączy go ze społecznością Oranu. piszący tytułuje nawet kilka stron notatnika na ten temat jako „Stosunki Cottarda z dżumą”. Miłość bowiem żąda odrobimy przyszłości. Pod koniec zarazy podział ten okazał się jednak nieistotny i trupy wrzucano do dołów jak popadnie. że choroby nigdy nie łączą się ze sobą – na takiej samej zasadzie gdy teraz panuje dżuma policja go nie ściga. Ogólna opinia Tarrou o rentierze zamyka się w sądzie: „To człowiek. który rośnie” Optymizm Cottarda wynika z przyjętej przej niego ciekawej filozofii. a znajomy przyjmował go w miarę możliwości. Inaczej mówiąc. Człowiek ten zauważa. jaka towarzyszy teraz mieszkańcom Oranu w . ponieważ jego przyjście zwiastuje nie odratowanie z choroby. kiedy zaczęło brakować miejsc na cmentarzu. jak jak przed dżumą – jak zbawca. że jego ukochana ma się źle. ponieważ w mieście panowało ogromne bezrobocie. traciło swój patos. wszyscy zaczęli doświadczać uczuć monotonnych. Wielkie uczucia minęły. Dżuma odebrała wszystkim siłę miłości. Tarrou zamieszkał u Rieux po zamianie hotelu na dom kwarantanny. był Cottard. Nieufność. Ludzie stracili wrażliwość. Nadal trzymał się trochę na uboczu. Z tego powodu notatki Tarrou z tego okresu skupiają się właśnie na osobie Cottarda. W domach chorych nie jest przyjmowany tak. Doły zaczęto kopać coraz głębsze. Ludzie utracili swoją indywidualność. Szczególnie upodobał sobie Tarrou. których kochają. W tym okresie podstawowe cierpienie mieszkańców miasta – rozłąka z bliskimi. lecz śmierć. ich życie stało się szare. leczącego jego żonę. którego często odwiedzał. a nawet przyjaźni. przestali myśleć o własnych uczuciach. Ludzie zaczęli zapominać twarze swoich bliskich. monotonne. Do transportu trupów użyto tramwajów. Cottard czuje się blisko ludzi i odpowiada mu to. nie dokonywali już żadnego wyboru. nie robi mu to więc wielkiej różnicy. Jedyną osobą w mieście. Wkrótce jednak zmarłych na dżumę trzeba było spalać w piecu krematoryjnym. czyli o dżumie. W okresie największego zadżumienia rąk do pracy nie brakowało. Dodatkowo ludzie nie są mu wdzięczni. Zmiany w organizacji pogrzebów zmieniły się na początku września. która nie odczuwała dotkliwych skutków dżumy. Rieux zauważa u siebie obojętność na chorobę. myśleli tylko o sprawach ogółu. Dżuma zniosła sądy wartościujące. W okresie tuż przed krytycznym atakiem dżumy zabrakło osób do grzebania trupów. utrzymywał jednak stosunki z innymi ludźmi. pracuje dwadzieścia godzin na dobę.

. potem obserwowali cały czas malca. ona szykuje się może. Rieux ostrzegł go. ale mało osób uczestniczyło w nabożeństwach. Filipie. niż wówczas gdy odczuwał go zupełnie sam. iż jest jeszcze zdrów i cały. Cottard zaprosił Tarrou do Opery Miejskiej na Orfeusza i Eurydykę. Drugie kazanie ojca Paneloux znaczenie różniło się od pierwszego. Paneloux. są umówieni na północ. Marcel i Louis zaprosili go do siebie. Ludzie wstali i zaczęli wychodzić z opery. ale raczej jako wyzwanie. talizmany. solidaryzuje się z cierpiącymi. Cottard rozumie doskonale ludzi. Przez te dwa tygodnie Rambert pracował wyjątkowo intensywnie. Nie mówił już „wy”. kościół zapełnił się w trzech czwartych. W dalszej części swoich notatek Tarrou relacjonuje wydarzenie. który także obserwował umieranie małego Filipa. że dżuma może im nagle położyć rękę na ramieniu i że w chwili kiedy człowiek cieszy się.) Strach wydaje mu się mniej ciężki do udźwignięcia. Rozmawia ze starą Hiszpanką. które miały ich uchronić przed dżumą. Pod koniec października doktorowi Castelowi udało się wyhodować serum.. którego nie da się nijak uzasadnić. zmienił się od tamtego czasu. Podczas wystawiania sztuki aktor grający Orfeusza zasłabł.stosunku do siebie nawzajem (każdy może przecież zarazić inną osobę dżumą) zna on już. Zaczął przygotowywać rozprawę pod tytułem „Czy kapłan może radzić się lekarza”. . żeby to zrobić (. Nie chce być szczęśliwym egoistą. na które zaprosił także doktora Rieux.nie oskarżał swoich słuchaczy o nic. Po wyjściu z kościoła młody diakon powiedział jezuicie. pewne swoje przemyślenia z nią związane chce wygłosić podczas kazania. jakiego doświadczył on i Cottard. Na drugim kazaniu ojca Paneloux nie było już tak dużo osób. Chce dzielić z uwięzionymi ich los. aż zacznie się straż przy bramie Marcela i Louisa. ale „my” . Wszystko już jest gotowe. ponieważ jako osoba z haniebnym czynem na sumieniu obawiał się donosów ze strony innych. Rambert spotkał się z Gonzalesem i strażnikami. która przyjechała do Oranu i z powodu dżumy została przymusowo zatrzymana w mieście. wyzbyć się egoizmu w imię trudnej miłości do Boga. Rambert zamieszkuje w małym domku hiszpańskim. ale trzeba je zaakceptować. Także tutaj dotarła już dżuma. że sędzia Othon zwrócił uwagę na jego kontakty z kontrabandą. operę graną przez trupę. Wynikało to ze specyficznego stosunku mieszkańców Oranu do religii. w którym sprawdza się nasze człowieczeństwo. Obywatele miasta byli bardziej zainteresowani zabobonami – nosili medaliki. W ostatniej chwili jednak Rambert zmienia zdanie i decyduje się pozostać w mieście. który był w stanie beznadziejnym. Ojciec Paneloux nie przedstawiał już dżumy jako kary za grzechy. że jego rozprawa raczej nie uzyska imprimatur – władze kościelne nie zgodzą się na jej druk. bardzo modne stały się przepowiednie. postanowiono dokonać pierwszej próby na synku sędziego Othona. Dziennikarz musiał czekać na ucieczkę jeszcze dwa tygodnie. ale utożsamiał się z nimi. Zdaniem słuchającego kazania Rieux Paneloux w niektórych miejscach zbliżał się w kierunku herezji. którzy żyją w myśli. Lekarze podali mu serum. Zachęcał do walki z zarazą. choć walczył z chorobą dłużej niż inni. Mówił o cierpieniu niewinnych. który umarł w męczarniach.

na której zrobił złe wrażenie. rodzice go kochali. Tarrou to bawiło i czuł podziw dla ojca z powodu jego doskonałej pamięci. Chłopiec przeżył szok. uczestniczył w rozprawie ojca. Tarrou towarzyszył Rieux w odwiedzinach u starego astmatyka. potem ludzie poddali się bezczynności. do których przychodziło się wytłumaczyć raz na rok. a na jego karcie napisano „przypadek wątpliwy”. jego stan był już ciężki. Ochłodziło się. Tarrou jest zdania. Dzieciństwo miał szczęśliwe. aż ona także zmarła. Tarrou uświadomił sobie. wiał zimny wiatr. wyszli razem na taras i Tarrou opowiedział doktorowi historię swojego życia. Wszystkich Świętych. jak sędzia wymawia imię swojego zmarłego syna. ale w oczach Tarrou na pewno nie zły. gdy pewnego dnia. Początkowo w tego typu osobach panował rozgardiasz. Ale w tym roku nie chciano myśleć o zmarłych. Dawny butny i sprawiający rodzinie przykrości prawnik stał się cichym. Kiedy dostał się do szpitala. nie pozwolił kobiecie wezwać lekarza.biedni ludzi zaczęli cierpieć głód. Jego ojciec wywalczył dla oskarżonego karę śmierci i był osobiście obecny podczas egzekucji. Najlepiej zapamiętał z tej rozprawy winowajcę. . tam Tarrou po raz pierwszy usłyszał. Gdy zapadł na chorobę o dziwnych objawach (najprawdopodobniej była to dżuma). wykres dżumy ustabilizował się. Stracił do niego szacunek i uciekł z domu. Towary pierwszej potrzeby zaczęły być sprzedawane po horrendalnie wysokich cenach.Wkrótce po tych wydarzeniach Paneloux przeprowadził się – zamieszkał u starej gospodyni. w wieku siedemnastu lat. gdy wstawał wcześniej do pracy. Nastrój w mieście był napięty. Liczba zmarłych przestała rosnąć. Umarł szczęśliwy. Na dżumę zmarł doktor Richard. był jednak przeciwny zabijaniu i wszelkiej przemocy. wśród krwawych wymiotów. co dobrze oddaje historia zawarta w zapiskach Tarrou. Od momentu ucieczki z domu Tarrou chciał za wszelką cenę walczyć ze śmiercią. W obozie spotkali pana Othona. jak z Rambertem i Gonzalesem odwiedzili w niedzielne popołudnie obóz odosobnienia mieszczący się na stadionie miejskim. z krucyfiksem w ręku. Doprowadziło to do rozwarstwienia społeczeństwa . którego widok poruszył go do głębi. Nie był to człowiek wybitny. Później odwiedzał matkę. że ludzi ogarnął szał mordowania i nie mogą postępować inaczej. ochłodziło się jeszcze bardziej. Szerzyła się dżuma płucna. Nie byli to już ci opuszczeni. Miał dziwną pasję – doskonale znał na pamięć rozkład jazdy Chaixa. Wszystkie gmachy użyteczności publicznej poza prefekturą zostały zamienione na szpitale i lazarety. Walczył w różnych konfliktach europejskich. przejętym losem swoich dzieci człowiekiem. których chce się zapomnieć. zapanowała między nimi wzajemna nieufność. Jego ojciec był zastępcą prokuratora generalnego. Byli intruzami. Przyczyny tego faktu dopatrywano się w serum doktora Castela. Zbliżał się koniec listopada. a po śmierci ojca zabrał ją do siebie. wdał się w politykę. Tarrou mówi w nich o tym. że ojciec czynił to już wielokrotnie – za każdym razem. podczas gdy bogatym niczego nie brakowało. że cały świat jest zadżumiony. dzięki czemu rodzinie powodziło się pod względem finansowym. Chorzy umierali znacznie szybciej.

Dwa dni później spotkał Tarrou na przedmieściach i zaciągnął go na spacer. liczący 50 stron. a jeśli . że zabierała ludzi z zaskoczenia. aby odpocząć przez chwilę od swoich trosk. że w ten sposób będzie bliżej swojego zmarłego synka. jednocześnie rentier cały czas liczy na to. W mieście pojawiają się zdrowe szczury. Cottard smutniał. a bakcyl dżumy zdawał sie nie ustępować. W rozmowie z Tarrou Cottard daje wyraz swojego ogromnego zaniepokojenia myślą. Przyjaciele idą wykąpać się w morzu. który znowu będzie mógł oddać się swojemu zwyczajowi plucia na zwierzęta. co będą robić po jej zakończeniu. Po kilku dniach postanowił tam jednak wrócić jako ochotnik – uważa. zaraził się dżumą płucną. Powolne odchodzenie dżumy tylko jednego człowieka wprowadzało w popłoch: był to oczywiście Cottard. Nadchodzi Boże Narodzenie. a zawierający tylko pierwsze zdanie. Prezentami cieszą się tylko najbogatsi. Przywrócono normalne oświetlenie. Grand upada na ulicy. V Mieszkańcy miasta z ostrożnością przyjmowali informacje o cofnięciu się choroby. z uwagami. Cottard zniknął. Symbolicznym wydarzeniem było pojawienie się na ulicy kota. który niespodziewanie zmarł. Ceny towarów spadły. żeby nikogo „nie zarazić”. Pod wystawą sklepu z zabawkami Rieux i Tarrou spotykają płaczącego Granda – w dzień Bożego Narodzenia przypomniał sobie o Jeanne. Sędzia Othon został omyłkowo przetrzymany dłużej w obozie kwarantanny. zapanowała powszechna radość. że każdy człowiek nosi w sobie dżumę i trzeba być bardzo ostrożnym. czy możliwa jest świętość bez Boga – skoro oni obaj w niego nie wierzą. Tego typu przypadki zdarzają się wśród innych chorych. że tak się jednak nie stanie. czasami odcinał się od wszystkich i nie wychodził ze swojego mieszkania. Gdy Rieux opowiadał o optymistycznych prognozach. a statystyki oznajmiają cofanie się choroby. Na prośbę chorego pali rękopis jego książki. W dniu ogłoszenia przez prefekturę komunikatu o otwarciu bram. Tarrou ucieszył się na myśl o staruszku. Zastanawia się razem z doktorem Rieux. że dżuma odejdzie. Jego nastrój był zmienny. po interwencji Rieux wypuszczono go. Można było spotkać uśmiechniętych ludzi na ulicach – w mieszkańców Oranu wstąpiła nadzieja na pokonanie choroby. przepisywane i przerabiane na mnóstwo sposobów. Serum Castela sprawia. Mimo to po raz pierwszy od rozpoczęcia epidemii zaczynali się zastanawiać. że Grand wraca do zdrowia. Rambert przemyca za pośrednictwem strażników listy do żony. smutne i bez wyrazu. o ich zaręczynach przed sklepem i nie był w stanie opanować emocji. które miało nastąpić dwa tygodnie później. Siła dżumy zdecydowanie spadała. Przyszła ostra zima (grudzień). Tarrou cały czas próbuje osiągnąć świętość i szuka świętych na ziemi. Odkąd statystyki zaczęły spadać. Taki był przypadek sędziego Othona. Rieux postanawia leczyć go u niego w domu. Paradokslanie niektórzy obywatele miasta w momencie poprawy sytuacji zdecydowali się na próbę ucieczki. choć zdarzało się.Uważał. Niektórzy jednak nie byli w stanie się cieszyć z powodu przeżywania śmierci najbliższych lub niepokoju dotyczącego przebywających w zamkniętych obozach. rentier często odwiedzał Rieux pod różnymi pretekstami. żeby dowiedzieć o jego zdanie na temat rozwoju choroby. zaraziwszy się dżumą w obozie kwarantanny.

który w sposób zdystansowany odnosi się do wydarzeń w mieście. Wiedział jednak. że napisał do Jeanne i zaczął na nowo zdanie swojej powieści. czuł. Jako mieszkaniec Oranu i uczestnik tragicznych wydarzeń starał się przekazać je w sposób jak najbardziej obiektywny.. kiedy na nieszczęście ludzi i dla ich nauki dżuma obudzi swe szczury i pośle je. Uczestniczył we wszystkich wydarzeniach osobiście i wszystkie uczucia zbiorowości. Mężczyźnie udało się uciec. Mimo to Tarrou zmarł. Pod domem Rieux spotkał Granda. Okazało się.. były także jego udziałem. które opisywał. że przegrał z dżumą. bo nie chciał.) bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika (. Doktor Rieux napisał swoje opowiadanie. przyjął to ze spokojem.. z której uczuciami Rieux nie mógł się zidentyfikować. ludzie. że z domu Granda ktoś strzela do tłumu – był to Cottard. którzy z powodu dżumy nie widzieli się miesiącami. Radość tłumów cieszących się z odejścia dżumy jest zawsze zagrożona. Rieux za namową matki postanowił zostawić go w domu i razem zaopiekowali się chorym. W pewnym momencie na drodze pojawili się dwaj funkcjonariusze. Serce Rieux przepełniał ból.) Nadejdzie być może dzień. których stracił. Jedyną osobą. Końcowe refleksje Rieux dotyczą natury człowieka.” . Rieux bardzo przeżył śmierć przyjaciela.. Kiedy Rieux przemierzał ulice miasta. mogli się w końcu spotkać. aby ludzie. Następnego dnia dostał wiadomość o śmierci żony. który próbowali zatrzymać Cottarda. Do Oranu wróciło normalne zycie – przywrócono normalne kursowanie pociągów i statków. astmatyka. Dwa dni później nieoczekiwanie na dżumę zachorował Tarrou. który powiedział mu.nawet tak. że to Rieux jest narratorem utworu. by umierały w szczęśliwym mieście. zatrzymał go policjant. to wszyscy zaczną życie „od zera”. zostali zapomniani. Chciał świadczyć na korzyść zadżumionych i wyciągnąć z całej zarazy naukę: że w ludziach więcej rzeczy zasługuje na podziw niż na pogardę. Bo „(. Bramy miasta w końcu otwarto. że zwycięstwo nad dżumą nie jest ostateczne. był Cottard – człowiek o samotnym sercu. Do Oranu przyjechała ukochana Ramberta. Okazuje się. czemu towarzyszyła radość i zabawa całego miasta. Został schwytany przez policjantów. Doktor na koniec odwiedza swojego starego pacjenta.

ale zastrzegł. iż miasto zostało opanowane przez dżumę. tłumacząc. Tarrou zorganizował oddziały sanitarne. Zaczynało brakować podstawowych produktów. Jest to miasto zwyczajne. Władze postanowiły wybić wszystkie psy i koty. a Rambert starać się uciec z miasta. Oranie. Jednak nagle szczury przestały się pojawiać. ale personelu wciąż brakowało. Doktor Castel postanowił znaleźć surowicę zrobioną z odmiany dżumy. że nie jest z tego miasta. że jest to pomysł jakiś wyrostków. Kościół zorganizował tydzień modlitw. zamknięto port. Pierwszy umiera dozorca Michael. ale droga do wolności nie była prosta. W międzyczasie Rieux i Grand uratowali Cottarda. która panuje w mieście. dziennikarz francuski. że dżuma dotknęła wszystkich. Ludzie nie mogli spotkać się z bliskimi. gdy Tarrou powiedział mu. Pożegnał żonę na dworcu.I Akcja utworu rozgrywa się w algierskim mieście. Rieux również nie zwracał na to uwagi. Doktor zasugerował. z których wynika. potem czytelnik poznaje zapiski Tarrou. a władze postanowiły ogłosić stan specjalny i zamknąć bramy miasta. który tłumaczył. II Rozłąka dla mieszkańców była czymś zaskakującym. potem dozorca kamienicy również znajduje martwe gryzonie. które pomagały Rieux’owi w walce z chorobą i szerzyć wiedzę na temat higieny. ludzie zaczęli masowo umierać. który próbował popełnić samobójstwo. Później pojawił się u doktora Rambert. Tymczasem Rambert chciał wydostać się nielegalnie z miasta. a ludzie zaczęli odczuwać pewne dolegliwości: bóle głowy. którzy. rzezimieszka. obrzęki pachwin. ponieważ ich pchły były potencjalnymi roznosicielami zarazków. którzy przebywali poza granicami miasta. by odizolować ich od rodziny. nie przyjeżdżały pociągi. by napisać ankietę o życiu Arabów. jak Rambert. Tak samo postąpił Rambert. przypadkowo znaleźli się w mieście i teraz nie mogli z niego wyjechać. że nie jest w stanie sprawdzić. . Zmienił zdanie. Osamotnienie odczuwali także ci. w co Cottard nie mógł uwierzyć. że będzie jeszcze próbował uciec. Na początku podejrzewa. Rieux konsultował się z innymi lekarzami i okazało się. jaka na nich spadła. pojawiło się nowe czasopismo „Kurier Epidemii”. aby zajął się padającymi szczurami. a ojciec Paneloux wygłosił płomienne kazanie na temat niemoralności mieszkańców i kary. nie działała poczta. że liczba gorączkujących osób wzrasta. W ciągu kilku dni liczba martwych zwierząt na ulicach drastycznie wzrosła i mieszkańcy nie bardzo potrafili sobie poradzić z tym problemem. W czerwcu panowały upały i tygodniowo umierało siedemset osób. a jedynie chce z niego wyjechać. Pewnego dnia jeden z pacjentów wyzdrowiał. który przyjechał do Oranu. ponieważ wyjeżdżała do sanatorium. Odmawił też wstąpienia do oddziałów sanitarnych. opiekował się nimi w szpitalu i w domach. Dzięki niemu w prefekturze zwołano komisję sanitarną i wywieszono afisze ostrzegawcze. gorączkę. odwiedzał chorych. tygodniowo umierało pięćset osób. w roku 194… . czasami musiał nawet siłą zabierać chorych z domów. którzy robią sobie żarty. Dżuma zaczęła atakować z coraz większą siłą. Nagle okazało się. W końcu szpitale się zapełniły. Rieux odmówił Rambertowi pomocy w opuszczeniu miasta. Do oddziałów sanitarnych zgłosił się ojciec Paneloux. a telefonować można było tylko okazjonalnie. a także nowa odmiana choroby – dżuma płucna. Do miasta przyjechało również kilku lekarzy i pielęgniarki. Jednak pewnego dnia doktor Bernard Rieux znalazł kilka martwych szczurów. czy dziennikarz nie jest chory. Poza tym doktor bardzo intensywnie pracował. W tym czasie Grand nie przestawał pracować na swoją powieścią. iż żona doktora Rieux też przebywa poza granicami miasta.

Doktor otrzymał też telegram. Wygłosił drugie kazanie. a inni podpalali swoje. Rambertowi wreszcie udało się znaleźć odpowiednie kontakty i zmienił zdanie w momencie. które odbywały się szybko i często bez udziału rodziny. Tylko Cottard czuł się dobrze z dżumą. a otaczające cierpienie mu nie przeszkadzało. a miasto zaczęło znów kontaktować się ze światem. Jednocześnie ludzie przestali utrzymywać ze sobą kontakty. Jedynie Cottrad obawiał się powrotu do normalności. Powrócił do zdrowia. a miłość. a ludzi zaczęto grzebać w zbiorowych mogiłach. ale dziecka nie udało się uratować. Paneloux był świadkiem tej śmierci i nagle stał się innym człowiekiem. Castel wynalazł serum i postanowił wypróbować je na synku sędziego Othona. że przegrał z zarazą. że jego żona jest ciężko chora. przyjaźń. atakowali bramy miasta. ale serum zaczęło działać. postanowił zostać i dalej pomagać. W końcu otworzono bramy miasta. którego nie udało się uratować. Niespodziewanie zachorował Tarrou. kiedy mógłby wyjechać. Władze musiały w końcu zagrozić. a poza tym ludzie nie przyjmowali go z radością. Potem jezuita zmarł. . że jest ona karą za grzechy. empatia straciły znaczenie. plądrowali opustoszałe domy. IV Rieux był coraz bardziej zmęczony pracą ponad siły. Potem Rieux otrzymał wiadomość o śmierci żony i poczuł. Narrator opisał również pogrzeby. Ludzie z biegiem czasu stawali się coraz bardziej obcy. W mieście pojawiły się żywe szczury.III Sierpniowe upały i silny wiatr spowodowały rozprzestrzenianie się choroby. Mieszkańcy Oranu zrozumieli. Grand zachorował. by oczyścić mieszkania z zarazków. iż podpalacze trafią do więzienia. zamykali się w domach. V Miasto zaczęło wracać do normalnego życia. wpadli w monotonię. że Rieux był narratorem całego opowiadania. Okazało się. że dżuma dotyczy całej społeczności. próbując uciec. W tym też czasie ludzie stracili ludzkie uczucia. współczucie. Cottrad został aresztowany po tym. jak zamknął się w mieszkaniu i zaczął strzelać do mieszkańców. Ilość chorych przestała rosnąć. zapanowała radość. Umierał w męczarniach. w którym informowano go. Brakowało trumien. ponieważ jego przyjście kojarzyło się ze śmiercią kogoś bliskiego. w którym zachęcał do walki z chorobą i nie uważał już.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful