Margit Sandemo

ZAUROCZENIE
SAGA O LUDZIACH LODU Tom I

1

ROZDZIAŁ I Była późna jesień 1581 roku. Unosząca się w powietrzu mgła nie zdołała przesłonić widocznej na niebie krwistoczerwonej łuny ognia. W taki wieczór dwie kobiety, nie wiedząc nic o sobie, przemierzały ulice Trondheim. Jedną z nich była Silje, niespełna siedemnastoletnia dziewczyna, o oczach patrzących teraz obojętnie, przepełnionych wyrazem samotności i głodu. Szła skulona, chroniąc się przed mrozem, sine z zimna dłonie wsunęła pod ubranie, przypominające raczej pozszywane worki. Schodzone buty obwiązała skrawkami skóry, a na piękne, orzechowobrązowe włosy naciągnęła wełniany szal, który służył jej też za przykrycie, gdy już zdołała znaleźć jakieś miejsce do spania. Wyminęła zwłoki leżące na wąskiej ulicy. Jeszcze jedna ofiara moru, pomyślała. Dwa, trzy tygodnie temu ta zaraza - nie wiedziała już, która z kolei w tym stuleciu - zabrała jej całą rodzinę, a ją zmusiła do wyruszenia i poszukiwania jedzenia. Ojciec Silje był kowalem w wielkim dworze położonym na południe od Trondheim. Kiedy on, matka i rodzeństwo pomarli, wygnano ją z maleńkiej chaty, w której mieszkali. Jakiż bowiem pożytek mogła przynieść dziewczyna w kuźni? Właściwie Silje opuściła dwór z ulgą. Miała swoją głęboko skrywaną w sercu tajemnicę, z której nigdy nikomu się nie zwierzała. Na południowym zachodzie widoczne były góry, które nazywała „Krainą Cieni” lub „Krainą Mroku”. Przez całe dzieciństwo góry przerażały ją swym ogromem, a zarazem rzucały na nią jakiś osobliwy urok. Znajdowały się tak daleko, że z trudem można je było dostrzec, lecz kiedy promienie wieczornego słońca kładły się na wierzchołki, nabierały nagle dziwnej ostrości i wyrazistości, pobudzając żywą wyobraźnię dziewczyny. Mogła wpatrywać się w nie długo, zalękniona i jednocześnie zafascynowana. Wtedy też zdarzało się, że widywała jakieś bezimienne sylwetki, które zamieszkiwały ową daleką krainę. Wyłaniały się z dolin między szczytami, unosiły powoli w powietrzu, kołowały, jakby szukając jej domu, zbliżały się coraz bardziej, aż napotykała wzrokiem ich złe ślepia. W takich chwilach Silje zwykle gdzieś się chowała. Właściwie nie były bezimienne. Ludzie z dworu zawsze o dalekich górach mówili szeptem i chyba to ich słowa wywoływały jej lęk i pobudzały wyobraźnię. - Nie chodź tam nigdy - przestrzegali zazwyczaj. - Tam są tylko czary i zło. Ludzie Lodu to nie są prawdziwi ludzie, spłodzeni zostali z zimna i ciemności. Biada temu, kto zbliży się do ich siedzib! Ludzie Lodu... Tak, imię było znane, ale tylko Silje widywała ich sylwetki... Nigdy nie była pewna, jak ma je nazwać. Nie trolle, o nie, to nie były trolle ani upiory. Diabły - to też niedobre określenie. Jakieś niesamowite stwory, może duchy przepaści? Pewnego razu słyszała, jak gospodarz nazwał konia demonem. To było dla niej nowe słowo, ale uznała, że do nich by pasowało.

2

Jej fantazje wokół „Krainy Cieni” były tak silne, że potrafiła śnić o nich podczas niespokojnych nocy. Było więc całkiem naturalne, że gdy opuszczała dwór, odwróciła się do gór plecami. Wiedziona jakimś pierwotnym instynktem, skierowała się do Trondheim w nadziei, że znajdzie tam pomoc i nie będzie tak boleśnie odczuwała swej samotności. Szybko jednak przekonała się, że kiedy ludziom w wędrówkach po kraju towarzyszy zaraza, nikt nie chce przyjąć obcych do domu. A gdzież bardziej mogła panoszyć się choroba, jeśli nie wśród wąskich, brudnych ulic, w domach stojących tak blisko siebie? Musiała ukradkiem przemknąć się przez bramę i to zajęło jej cały dzień. W końcu się udało. Dołączyła do rodzin powracających do domów, ukryła się po drugiej stronie wozu i prześlizgnęła obok strażnika, ale kiedy była już w mieście, i tak nie znajdowała znikąd pomocy. Czasem tylko ktoś rzucił jej przez okno parę kawałków suchego chleba. Akurat tyle, by utrzymać ją na granicy życia. Od strony rynku i katedry często dochodziły pijackie wrzaski i hałas. W swej naiwności skierowała się tam kiedyś, szukając towarzystwa innych nocnych wędrowców. Prędko jednak spostrzegła, że nie jest to miejsce dla młodej, ładnej dziewczyny. Spotkanie z motłochem było wstrząsem, którego nie zdołała całkiem wymazać z pamięci. Po całym dniu wędrówki bolały ją nogi. Długa, daleka droga do Trondheim mocno nadwerężyła jej siły, a kiedy jeszcze nie znalazła schronienia w mieście, ogarnęło ją uczucie bezradności. Z bramy, ku której skierowała się w nadziei, że znajdzie tam miejsce, by przespać choć parę godzin, dobiegły ją piski szczurów. Zawróciła, nawet się nie zatrzymując. Podświadomie ruszyła w stronę blasku ognia, widniejącego nad wzgórzem poza miastem. Ogień oznacza ciepło. Nawet jeśli pali się zwłoki. Wielkie ognisko płonęło już trzy dni i trzy noce. A obok - plac egzekucji... Szybko wymamrotała modlitwę: - Panie Jezu, uchowaj mnie przed wszystkimi zbłąkanymi duchami, które krążą wokół. Daj mi odwagę i siłę Twej wiary, abym odważyła się pójść tam choć na chwilę! Tak bardzo potrzebuję ciepła tego ogniska! Zalękniona, ze wzrokiem utkwionym w kuszące płomienie ciężko powlokła się ku zachodniej bramie. W tym samym czasie młoda szlachcianka, Charlotta Meiden, wymknęła się potajemnie na ulicę. Przerażona, uważnie stąpała w swych jedwabnych trzewiczkach. Mróz zatkał odpływy rynsztoków i ulice pełne były różnych odchodów i brudu. W ramionach ściskała starannie zawinięty tobołek. Ostrożnie przekradała się z ojcowskiego pałacu do bram miasta i zdesperowana nuciła melodię pawany, by za wszelką cenę odwrócić myśli od tego, co właśnie robiła. Szła z trudem. Wargi jej zbielały, pot perlił się na czole i nad górną wargą, a włosy lepiły się do skroni. Nadal nie rozumiała, jak udało się jej ukryć swój odmienny stan podczas tych
3

długich, wypełnionych nieznośnym strachem miesięcy. Zawsze była drobna i szczupła, pewnie dlatego nie było po niej nic widać. Panująca moda też jej w tym pomogła - obcisły stanik, stercząca na halkach suto marszczona spódnica, zarzutka narzucona na ramiona i luźno spływająca na biodra - ukrywały wszystko. Poza tym zawsze dbała, by sznurować się samodzielnie - mocno i boleśnie. Nikt niczego nie podejrzewał, nawet jej własna pokojówka. Głęboko znienawidziła życie, które się w niej rozwijało, życie będące wynikiem przypadkowego związku z przystojnym duńskim dworzaninem króla Fryderyka, na dodatek żonatym, o czym dowiedziała się później. Jeden jedyny wieczór zapomnienia - i za karę całe to straszne poniżenie. A on dalej hulał bezkarnie! Próbowała wszystkiego, by pozbyć się tej istoty, która nieproszona wdarła się w jej życie. Łykała silne mikstury, skakała z wysokich mebli, brała gorące kąpiele, a nawet poszła na cmentarz w pewną letnią, czwartkową noc i czyniła tam rzeczy tak okropne, że zaraz potem wymazała je ze swej pamięci. Nic jednak nie pomogło. Mała istota w jej ciele uczepiła się życia z diabelską zaciekłością. Najgorsze były ostatnie trzy miesiące. Teraz, choć bała się nadal, o dziwo, nie czuła już takiej nienawiści do tego nowego, nie chcianego życia. Pojawiło się natomiast w jej sercu coś innego: ciepło, przejmujący żal i jakby uczucie tęsknoty... Nie, nie wolno tak się rozczulać. Musi iść szybko i unikać nielicznych przechodniów. Och, jak bardzo zimno. Biedne małe... Nie, nie! W jednej z bocznych ulic spostrzegła młodą dziewczynę, prawie dziecko jeszcze. Szybko skryła się w bramie. Dziewczyna przeszła obok, nie zauważywszy jej. Wydawała się taka samotna! Serce Charlotty wypełniło gorące współczucie. Wyprostowała się. Takich uczuć powinna teraz unikać za wszelką cenę. Nie może być słaba! Musi się pospieszyć, by wrócić przed dziewiątą, zanim zamkną bramę. Nie bała się strażnika. Gdyby zapytał - miała gotową odpowiedź. A płaszcz, który zarzuciła na siebie należał do jednej ze służących. Nikt by nie rozpoznał panny z zacnego domu. Nareszcie, jest brama. No tak, strażnik zatrzymał ją. Wyciągnęła przed siebie tobołek i wymamrotała: - Jeszcze jeden zmarły. Chcę go tylko... Strażnik cofnął się, więcej na nią nie patrząc. Teraz widziała przed sobą las. Wierzchołki świerków rysowały się ostro na tle rozjaśnionego ogniem nieba. Księżyc oświetlał drogę, tak że nietrudno było ją znaleźć. Gdyby tylko nie była tak zmęczona! Chwilami czuła, że lepka wilgoć moczy ręcznik, który sobie podłożyła, by zatamować krwawienie. Urodziła na strychu nad stajnią. Mocno zaciskała zęby na drewnianym klocku, aby powstrzymać krzyk. Potem, przez długie, straszne minuty leżała wycieńczona, aż w końcu stanęła na drżących nogach i nie patrząc na maleństwo, zawinęła je. Nie podwiązała
4

pępowiny, nie zatroszczyła się o dziecko, nie chciała mieć z nim nic wspólnego. Ciche, żałosne kwilenie noworodka przytłumiła skrawkiem płótna. Żyło jeszcze. Od czasu do czasu czuła jego słabiutkie ruchy. Dobrze, że nie zapłakało przy miejskiej bramie! Była przekonana, że na strychu usunęła wszystkie ślady. Gdyby jeszcze tylko udało się jej pozbyć tego wstydliwego ciężaru i niepostrzeżenie wrócić do pałacu. Byłaby wolna, wolna! Nareszcie! Weszła już dostatecznie głęboko w las. Tam, pod tym dużym świerkiem, daleko od ścieżki... Drżały jej ręce, gdy kładła tłumoczek na zamarzniętej, gołej ziemi. Powstrzymując gwałtowny płacz owinęła ostrożnie maleńką istotkę w skrawek wełnianej materii i szal, a przy buzi postawiła kubek z mlekiem. Tak naprawdę zdawała sobie sprawę, że dziecko nigdy nie dosięgnie pokarmu, ale odpędziła od siebie tę myśl. Zatrzymała się na chwilę z nieoczekiwanym uczuciem bezgranicznej tęsknoty i zwątpienia. Potem na sztywnych nogach powlokła się znów w kierunku miasta. Silje błąkała się dalej, wdzięczna księżycowi za delikatne światło, które rzucał na ulicę. Dzięki niemu widziała, gdzie idzie, unikała wystających wykuszy i innych dziwnych dobudówek. Szła jakby we śnie, mechanicznie posuwając się krok za krokiem. Gdyby nie była taka otępiała, poczułaby zimno, głód i zmęczenie, uświadomiłaby sobie całą beznadziejność sytuacji. Gdzieś w pobliżu rozległ się płacz. Silje stanęła. Znajdowała się w ciasnym przejściu prowadzącym do zachodniej bramy. Wokół było ciemno, nie docierało tu światło księżyca. Szloch dobiegał z tylnego podwórza. Zauważyła uchylone drzwi. To płakało dziecko. Tak żałośnie, że serce się krajało. Dziewczyna z wahaniem weszła na podwórze. Tu było widniej. Na małej, odkrytej przestrzeni, otoczonej niskimi domami, światło księżyca wydawało się jaśniejsze. Nieduża, może dwuletnia dziewczynka klęczała obok zmarłej kobiety i szarpała nią, potrząsała, jakby ją chciała zbudzić. Silje sama była jeszcze dzieckiem, choć stawała się już także kobietą. Ujrzawszy dziewczynkę uczuła skurcz w sercu, a jednocześnie cofnęła się na widok zwłok. Twarz, piana na ustach, wszystko wyraźnie wskazywało, że zaraza znów zaatakowała. Zaraza ciężko doświadczała Trondelag. Właściwie [Trondelag - jedna z krain geograficznych w Norwegii] były to dwa rodzaje morowego powietrza, tylko że tutaj wszystko nazywano zarazą. Tym razem jedna z nich przyszła z Danii, choć niekiedy nazywano ją także „hiszpańskim piskiem”. Objawiała się katarem, gorączką, bólem głowy i bólami w piersiach. Jednocześnie ze Szwecji przywleczono inną chorobę, odmianę dżumy, wywołującej ropne guzy, ostre bóle w bokach i tak silne bóle głowy, że doprowadzały ludzi do szaleństwa. Silje znała dobrze objawy; widziała je tyle razy. Dziewczynka nie zauważyła jej. Wyczerpana Silje myślała powoli, ale jedno wiedziała na pewno. Jako jedyna w domu przeżyła zarazę. Nie zachorowała też mimo długiego przebywania w mieście pośród umarłych. Nie bała się o siebie. Ale dziecko? Nie miała

5

wielkiej nadziei, że przeżyje. Jeśli jednak zostanie tu samo z matką, z pewnością nie będzie mieć żadnych szans. Silje przyklękła obok. Dziecko odwróciło zapłakaną twarzyczkę w jej stronę. Była to śliczna, dobrze zbudowana dziewczynka o ciemnych lokach, ciemnych oczach i silnych dłoniach. - Twoja matka nie żyje - powiedziała Silje łagodnie. - Nie może już z tobą rozmawiać. Teraz musisz iść ze mną. Usta dziewczynki drżały, ale przerażenie sprawiło, że przestała płakać. Silje wstała i spróbowała otworzyć drzwi wychodzące na podwórko. Wszystkie były zamknięte. Kobieta z pewnością tu nie mieszkała. Być może schroniła się tu tylko po to, by umrzeć. Silje wiedziała też z doświadczenia, że gdyby zapukała, i tak nikt by jej nie otworzył. Szybkimi ruchami oderwała skrawek materiału ze swego ubrania, związała go w coś, co mogło przypominać kukiełkę, włożyła ją w dłonie zmarłej, by jej dusza nie mogła niepokoić dziecka i pomodliła się za nią chwilę. - Chodź - powiedziała do małej. - Musimy iść. Dziewczynka nie posłuchała. Kurczowo trzymała się matczynego płaszcza, pięknego i niezbyt zniszczonego. Sama też była dobrze ubrana; bez zbytku, ale ładnie. Matka musiała być kiedyś olśniewająco piękna. Teraz w jej czarnych, martwych oczach odbijał się blask księżyca. Silje nie przyszło nawet do głowy, by wziąć płaszcz zmarłej i w ten sposób ochronić się przed dokuczliwym zimnem. Byłoby to dla niej nie do przyjęcia, taki czyn uznałaby za ohydny. - Chodź - powtórzyła, bezradna wobec płaczu dziecka. Ostrożnie rozluźniła rączki małej i podniosła ją. - Spróbujemy znaleźć dla ciebie trochę jedzenia. Nie miała nawet pojęcia, gdzie go szukać, ale już samo słowo „jedzenie” podziałało magicznie. Dziewczynka poddała się z westchnieniem i pozwoliła wynieść z podwórza. Rzuciła tylko matce spojrzenie tak pełne żalu i rozpaczy, że Silje wiedziała, iż nigdy tego nie zapomni. Przez całą drogę, kiedy niosła ją ulicami aż do bramy, mała cicho płakała. Prawdopodobnie była zbyt wycieńczona, by sprzeciwiać się w jakikolwiek inny sposób. Silje miała teraz dodatkowy problem. Była odpowiedzialna za drugą istotę, za dziecko, które wedle wszelkiego prawdopodobieństwa umrze za kilka dni. Do tego czasu ona musi zadbać, by nie głodowało. Zbliżała się teraz do bram miasta, między domami widziała już blask ogniska, gdzie palono zwłoki. Ostatnio było tak zimno, że ludzie nie mogli grzebać swoich zmarłych, musieli palić

6

ciała. . z wyglądu bardzo wytworna. pomyślała. czy nie.. przerażona smrodem i wszystkim. Było to wkrótce po jej przybyciu do Trondheim. że przecież roznoszą w ten sposób zarazę. . To chyba znów zaraza. ciążyło jej coraz bardziej. Ciepło ogniska wabiło z oddali. Postawiła małą na ziemi. Była już zmęczona. które niosła przez całą drogę. Szybko jednak wtedy uciekła. dokąd się wybiera o tej porze. na wzgórze szubienic. by zdążyć. Naprawdę jednak mniej interesowali go wychodzący. Podobnie jak wszyscy ludzie z wiosek położonych na otwartej przestrzeni. jakby miała zaraz upaść. jak całe ciało przenika rozkoszne ciepło . że nie pozostaną w tym mieście. . Dziecko. Oby tylko nie spotkać dzikich zwierząt! Choć nie były one gorsze od bezdomnej tłuszczy krążącej po mieście. Silje przyspieszyła.Czy mogę w czymś pomóc? . Wyciągnąć do ognia przemarznięte dłonie. . Tym razem potrzeba ciepła była zbyt silna. Pragnęli tylko uciech życia. Nie. Zatrzymała się na skraju. Las.Czy możesz iść sama? . zanim nie będzie za późno. Silje spojrzała w ślad za nią. Dla niego najważniejsze było.. to cóż ja mogę zrobić. Była to młoda dama. nim ogień zgaśnie.o tym marzyła. Zobaczyła kobietę.zapytała ostrożnie.Mnie już nikt nie pomoże .zapytała. że nie znajdzie tu pomocy ani dla siebie. że ich czas się kończy i było im wszystko jedno czy się zarażą. a on przyjął to wytłumaczenie. znikając za rogiem.wymamrotała. 7 . by ją powstrzymać. Wskazał ręką. którzy przeczuwali. co ujrzała. odwrócić się do niego plecami i poczuć. którzy przybywali do miasta. Kryło się w nim wiele niezwykłych tajemnic.. Na widok Silje zebrała wszystkie siły i ruszyła przed siebie. Silje zawsze bała się lasu. Silje z wahaniem podeszła do niej. Tych. Wyjaśniła. Silje nie chciała teraz myśleć o tak tragicznych sprawach. ani dla dziecka. I była jeszcze zbiorowa mogiła. kiedy zziębnięta i głodna snuła się bez celu. Musi poszukać jakiejś stodoły. Nawet nie pomyślał. a jeśli tak. gdy mieli ją zamknąć. Wiedziała. Wyglądała. że wyrzucono ją ze względu na oznaki choroby. Tych pijanych mężczyzn i innych pozbawionych sumienia typów. Zatrzymała się przy bramie.. że mogą iść. które usiłowały ją zaczepić. która ledwo stała oparta o ścianę domu. Zaczekała jeszcze chwilę do czasu. bardziej ci. Kobieta zwróciła w jej kierunku matowe oczy. Strażnik zapytał. teraz trupio blada. Nie chciała zostać w mieście.Za chwilę znów cię poniosę. Najpierw jednak musiała przejść przez las oddzielający miasto od placu egzekucji. Już kiedyś zabrnęła w to okropne miejsce. Pot spływał jej po twarzy.

Nawiedzają każdego. która dotąd mocno się do niej tuliła.. Silje poczuła suchość w ustach. kruków i gadów . Ze strachu przestała nawet płakać. że czerń nigdy nie jest tylko czernią. Wydawało się jej. Nie śmiała jednak odwrócić się. kto znajdzie się dość blisko ich sekretnego grobu. co stało się z ludźmi. Nogi odmawiały jej posłuszeństwa. Usiłowała skupić uwagę na blasku ognia. 8 . stąpając przy tym ciężko. Ten mroczny cień wokół. Teraz odkryła. Znowu usłyszała jakiś płacz. czego Silje nie rozumiała. Serce waliło jej jak oszalałe. Nie mogła opanować lęku. zareagowała zupełnie inaczej. Oczy Silje przyzwyczaiły się do ciemności. spróbowała przełknąć ślinę. Zniecierpliwiona. Tuliła się teraz coraz mocniej do swej opiekunki i tylko po cichu wzdychała.Dziewczynka nie odpowiedziała. Ta mogło oznaczać tylko jedno wyrodzeniec. które z głośnym krzykiem podążało za człowiekiem. chwyciła Silje za rękę i zaczęła ciągnąć w bok od ścieżki. To trochę pomagało. Były już chyba w samym środku lasu. Silje stała jak sparaliżowana. Mówiła coś. Powtarzała w kółko jedno słowo. czy może imię? Brzmiało to jak „Nadda” lub podobnie. a przecież musiały iść dalej. Może miała braciszka. Natomiast mała. w stronę. Słyszała historie o niemowlęciu wielkim jak dom. trupów dzieci bez gardła. jak krew nagle z niej odpływa. a raczej cichutkie kwilenie. Mówiono. między drzewa. że wyrodzeńce to upiory-duchy dzieci urodzonych w tajemnicy dawno temu i porzuconych.. cały czas odnosiła wrażenie. którzy zanadto zbliżyli się do takiego miejsca. skąd dobiegał płacz dziecka. aż ten zapadał się w ziemię po kolana. a może siostrzyczkę. i wczepiało się w plecy nieszczęśnika. że są śmiertelnie niebezpieczne. że bezkształtne sylwetki depczą jej po piętach. ale znów ogarnął ją strach. gdy Silje poczuła. Słyszała o nich mnóstwo przeróżnych historii i zawsze obawiała się zetknięcia z nimi.wszystkie równie złośliwe. Dziewczynka też się bała. cicho popłakując. Silje wprost do szaleństwa bała się wyrodzeńców. Widziała całą skalę odcieni czarnego. która właśnie umarła? Nie można było tego wykluczyć. że owe upiory potrafią przybierać różne postacie: czarnych psów. Utrzymywano też. ale stała posłusznie. aż do szarości. Płacz dziecka w lesie żałosne popiskiwanie niemowlęcia. prześwitującym między drzewami. Często opowiadano. że drzewa skrywają tajemnicze sylwetki o płonących oczach. Nie mogła złapać oddechu.

jak dawno temu. W jej głosie zadrżał płacz.. W myślach starała się ułożyć jakiś rytuał chrztu. Silje wzięła głęboki oddech i zaczęła odmawiać wszystkie modlitwy jakie tylko znała.zaprotestowała Silje. Dlatego. . Amen”. Dziewczynka powtórzyła słowo czy imię jeszcze raz. nie wolno jej tak myśleć. pasujący do tych okoliczności. [Liv .. zaklęcie. . innych wyuczyła się u księdza. Zrobi wszystko jak umie najlepiej i pozostanie tylko modlić się. a Silje cichym. Mogli je wymawiać tylko księża.. Przypomniała sobie.”. że na pewno miała młodsze rodzeństwo. Niektóre pamiętała jeszcze z dzieciństwa. Co trzeba zrobić. [Dag norweskie imię męskie. czy może wypowiadać tak święte słowa.. nie wiem. znaczy również ‘życie’] Czy brzmi to głupio? Czy taki chrzest wystarczy? Dla pewności dodała jeszcze: „W imię Jezusa Chrystusa. by wyrodzeniec zaznał spokoju? Odprawić modły? Przecież ona nie jest księdzem. Dziewczynka koniecznie chciała odnaleźć wyrodzeńca i to umacniało Silje w przekonaniu.Silje opierała się. by to wystarczyło. Żeby je sobie tylko przypomnieć! To było coś jak „ja ciebie chrzczę. zaraz! Było przecież.To niebezpieczne . choć nie była przekonana. Najlepiej zrobić wszystko naraz. Powstrzymywanie jej nie miało sensu. znaczy również ‘dzień’] Byłeś przeznaczony na śmierć. jeżeli jesteś chłopcem. chrzczę cię Liv. Nie.. na przemian katolickie i protestanckie... trzeba za nią iść. Dlatego przywoływały matkę.Znalazłam cię nocą w ciemności.Musimy szybko stąd odejść! Uciec stąd? A ogromny upiór będzie deptać im po piętach? Nie. Dlatego chrzczę cię Dag. Płacz ucichł. co mówiono o wyrodzeńcach i ich rozpaczliwym pragnieniu. Powoli i niepewnie. zbliżała się do wyrodzeńca. Ale czy nie jest niebezpiecznie nazywać dziecko Liv? Wyrodzeniec może naprawdę ożyć i powstanie ogromny. najchętniej uciekłaby stąd natychmiast.norweskie imię żeńskie. drżącym głosem mamrotała: . Modlitwy widać pomogły! Poczuła się nieco pewniej i przyspieszyła. Albo. gotowa w każdej chwili do ucieczki. zmuszając do pośpiechu. to jeszcze gorzej. jeżeli jesteś dziewczynką. 9 .. Dziewczynka raźno ciągnęła ją dalej. aby zostały ochrzczone. Przedzierały się pośród gałęzi.

Potrząsnęła nim. oślizgłego? A może coś złapie ją żelaznym chwytem za rękę? Marzyła tylko. Dzieci. Odebranie jej kubeczka okazało się trudne. Nagle drgnęła. 10 . Dziewczynka zareagowała ostro. bo zaczęła szybko i niezrozumiale o czymś mówić. Dziecko pozostawione. mimo że mała zetknęła się z zarazą. . Mała piła łapczywie. Pomacała.szepnęła do dziewczynki.szepnęła i to uspokoiło małą. Dziewczynka najwyraźniej coś znalazła.Święty Boże. Polizała. Jej dłonie natrafiły na drewnianą rączkę. to mleko! Otrząsnęła się z oszołomienia. nie będzie w stanie przestać. znowu usłyszała płacz. Zebrała się na odwagę i ostrożnie zaczęła rozwijać grubą materię. nie żaden duch. jakby pomrukiwała z zadowolenia.Powinien być gdzieś tutaj. Dotknąć wyrodzeńca? Jakie to będzie uczucie? Czy w ogóle cokolwiek poczuje? Może tylko wyschnięte kości? Albo może to będzie coś ohydnego. wydając przy tym różne odgłosy. . Ciepła skóra. To było dziecko.Uratowałaś dziś ludzkie życie. gotowa wypić wszystko duszkiem. Kubek.Dziękuję ci .Nadda też musi dostać . Wsunęła palec do środka i poczuła coś mokrego. Musi dostać trzecią część. Poza tym mleko zasyciło już chyba pierwszy głód dziewczynki. Nie trzeba wiele takiej małej istotce. ale. . z wielką złością. szukając po omacku między drzewami. pomyślała. . Zatrzymała się i schyliła. kiedy spostrzegła. Wyglądało to na kubek do piwa z przykrywką. Serce waliło jej ze strachu. musiała to zrobić. by dopiero stać się duchem. Małe zawiniątko.Nadda . jakby uderzenie w drewno. Nie jest to chyba takie niebezpieczne. Gdy go dotknęła. Cieplejsze niż zamarznięta ziemia. że przytknęła już kubek do ust. Płótno. Teraz Silje usłyszała stuknięcie.powtórzyła i Silje nie miała serca jej odepchnąć. Zachlupotało. . choć z żalem.. Żywe dziecko. co nie zdążyło jeszcze zamarznąć.Mleko! . Najpierw dziewczynka. Dziewczynka radośnie dotykała maleństwa. by móc uciec. sztywne z zimna palce drżały. Szukała dalej. Musi pamiętać o nich! Może choć jeden łyczek? Nie.. która przeraziła Silje.

Silje nie miała żadnego doświadczenia w postępowaniu z noworodkami. które zaraz zgniecie każdą kość w jego ciele. wzięła niemowlę w objęcia i ujęła dziewczynkę za rękę. że nie wszystkie mają od razu rozwinięty instynkt ssania. Z głębokim poczuciem winy wypiła resztę sama. Mała istotka nie chciała pić. Wielkie. ani też tego. najbardziej pogardzany człowiek w całym Trondheim. Musiały iść dalej. Najbardziej rzucało się w oczy koło. mocne haki do zawieszania na nich przestępców i inne wymyślne narzędzia tortur. porozkładane wokół. i kubka. które lekko połyskiwało mimo otaczającej ciemności. którą człowiek odkrywał w sobie. Cóż ona. a z wierzchu w kawałek płótna. . że blask ognia widać było teraz wyraźnie między pniami drzew.wyszeptała. wiódł ślepy kulawego. Zatrzymała się na skraju lasu. Wypite mleko nasyciło i nieco wzmocniło zarówno ją. nie. zarządcy prowincji. a kat . na Boga. kręcił się gorliwie.wyszeptała znowu. Nie będzie zbyt dużą pomocą dla dzieci. na którym łamano kości. o nie. zwinęła. że był bardzo młody i piękny. jasnowłosy mężczyzna. nie wiedziała. przypatrując się temu strasznemu miejscu. nie! . jakby brała na siebie męki przeznaczone dla niego.A niemowlę? Co z nim zrobić? Maleństwo było owinięte w kilka warstw materii. sprawiały tak okropne wrażenie. Obok pręgierza palił się mały ogień. gdyby ktoś życzył sobie rozżarzonych szczypiec lub miecza. oprawca czy 11 .nieważne. Z wielkiego ogniska wydobywały się chmury cuchnącego dymu i płynęły w jej kierunku. Oswoiła się także z ciemnością. Serce skurczyło się jej z bólu. Teraz. że zabiera je komuś innemu. a ona nie mogła nieść i maleństwa.Och. . Jego pomocnik. gdy wiedziała.Nie.. Ogarnął ją nagle pusty śmiech. mleko już jej tak nie smakowało. pomyślała sobie. miała tylko dwie ręce. W blasku czerwonych płomieni zobaczyła czarne kontury szubienic. . że często w pierwszym dniu swego życia nie są głodne i nie potrzebują jedzenia.Och. Ogień oświetlił na chwilę jego profil i Silje zobaczyła.. W końcu poddała się. że Silje jęknęła na sam ich widok. Wszędzie pełno było żołnierzy wójta. gdy miał możliwość zadawania mąk innym. i. może dlatego. Związano mu ręce z tyłu i właśnie przygotowywano do łamania kołem. Jej uwagę przyciągnął młody. zanurzyła w kubku i włożyła dziecku do buzi. nie róbcie tego . Stał tam obok narzędzia. Wstała. właściwie robi? Ot. jak i dziewczynkę. Czuła się zrozpaczona i bezradna. nie! Pośród tych okrutnych narzędzi zobaczyła poruszające się sylwetki. W czarnym kapturze skrywającym odcięte uszy stał kat. Dalej stały narzędzia tortur świadectwo fantazji. Silje schwyciła róg materiału. Mimo jej usilnych starań dziecko nie chciało mleka.

zesztywniała z zimna.To twoje dzieci? .zapytał głębokim. 12 .powtórzyła. a futrzana czapa nasadzona na głowę upodabniała go do zwierzęcia. Musiał być kimś dużo ważniejszym. Błysnął zębami w dziwnym grymasie niczym wilk.Jeszcze jedno życie? Nie wiem. Stał zupełnie nieruchomo a migotliwe światło raz po raz wydobywało jego twarz z otaczającego mroku. by umarł. Mała zaczęła krzyczeć. Mogłabyś uratować życie mojemu bratu. Odpowiedziała zmieszana i zawstydzona: . Stała tak zamyślona.. ale się opanowała.egzekutor . że był to po prostu mężczyzna ubrany w pół-długi płaszcz z wilczej skóry. Długo spoglądał na nią zamyślony.Moje? . . że poczuła się nieswojo. Silje nie chciała.Chciałam tylko ogrzać się trochę przy ogniu. nie byłoby przy tym tylu żołnierzy i strażników. panie.Chcesz dziś w nocy ocalić jeszcze jedno życie? Spojrzenie jego płonących oczu sprawiło. Nie spotkała w swym życiu zbyt wielu mężczyzn. możesz więc uchodzić za dwa-trzy lata starszą. Więzień miał więc być najpierw torturowany. że gdy z tyłu dobiegł ją z lasu czyjś mocny głos. Piękny. a potem stracony. Znalazłam tę dwójkę dziś wieczorem. instynktownie spuściła wzrok. ale czy zechcesz? Pomyślała. .Twoja twarz nosi ślady głodu i wyrzeczeń.A więc uratowałaś je? . jasny chłopak tam na dole i ten potwór z ciemną. Ogarnął ją strach. niczym niedźwiedzie bary. Silje miała ochotę zrobić to samo. kobieto? Silje i dziewczynka odwróciły się nagle. . . zarazem pięknej i nieprzyjemnej. Jej uwagę zwróciły nieproporcjonalnie szerokie i potężne ramiona. sztywną grzywą zwisającą nad czołem. Drżącym głosem odpowiedziała na jego pytanie: . . Wąskie oczy błyszczały w jego wyrazistej twarzy. Kim mógł być? Złodziejem? Nie... że nigdy jeszcze nie widziała dwóch braci.zapytał. Między drzewami ujrzała wysoką postać. Mała też się przeraziła i schowała się za Silje. powoli. .Mam dopiero szesnaście lat. aż drgnęła. trzymając w ręku topór o szerokim ostrzu. uśmiechając się nerwowo.chodził dokoła. Pozostawiono je same. którzy byliby tak do siebie niepodobni. Po chwili dopiero spostrzegła. twardym głosem. ..Co tu robisz. która wydawała się jej czymś pośrednim między zwierzęciem a człowiekiem. ale ten wydał się jej wyjątkowy. Nie rozumiem.

. które trzymasz na ręku? .Światło ognia było teraz tak silne. on nazywa się Niels Stierne i jest posłańcem króla. . Ze środka wystawało bielutkie płótno. . . Silje nigdy jeszcze nie widziała czegoś podobnego.. nadprzyrodzonej tajemnicy. Nie możesz mieć na imię Silje jak nieokrzesana chłopka! Jesteś hrabiną.Nie. Wplecione w materiał złote nitki tworzyły nieopisanie piękny wzór.powiedziała z wahaniem. . Ale ty. ale. głupia dziewczyno.Nie chcę. Opuściła wzrok i przeraziła się. To jest niezwykle śmiałe. żeby on umarł . Zirytowany skrzywił się. . widziała wszystko wyraźnie. zwierzęcej zmysłowości. . Weź ten list z pieczęcią królewską. Jego usta wykrzywiły się w lekkim uśmiechu.Jestem porządną dziewczyną.Ale jakże mogę uchodzić za hrabinę? Nikt w to nie uwierzy. 13 . to właśnie kawałek tego płótna zanurzyła w mleku. chyba tak to się nazywa. pomyślała Silje. a później udawać.. Otaczała go aura zamierzchłej. zwinięty papier. lekkiej i cieniutkiej jak pajęczyna. Ale. pomyślała.Ja sam nie mogę tego zrobić .Silje.Jest ich zbyt wielu. by wyznał swe grzechy. ..powiedział mężczyzna. Dziecko było otulone w szal utkany z najlepszej wełny. pamiętaj o tym! Musisz niezauważenie ukryć ten list w jego ubraniu. właśnie ksiądz usiłował przekonać jego brata. a to by mu na pewno nie pomogło. Nie byli jeszcze gotowi. poza tym mnie też szukają. pogańskiej przeszłości. Francuskie lilie. a ona instynktownie cofnęła się. . Mieszkacie tu w okolicy.Nie widziałaś dziecka. ależ.Cecilie. że go tam znalazłaś. Powiedz im. jak masz na imię? .spytał krótko. a przy tym promieniowała z niego niezwykła. że jesteś jego żoną. a to są wasze dzieci. Mężczyzna postąpił krok do przodu.Masz. . spojrzał niespokojnie na plac egzekucji.powiedział i skrawkiem tkaniny otarł krew.. Pojmaliby mnie.Wyjął z kieszeni mały.Jest nowo narodzone.. Na pewno nie jest twoje? Silje poczuła się głęboko urażona. niemal majestatyczna siła.Dziecko ma zakrwawioną twarz . . .Ale w jaki sposób właśnie ja mogłabym go uratować? .

Tak. . pozostawione.. Ale ochrzciłam je Liv albo Dag. Kiedy je znalazłam.zapytał niedowierzająco. że nazwę ją. czy to maleństwo to dziewczynka. pójdziesz? Silje zarumieniła się. w lesie. . że to wyrodzeniec i dlatego odważyłam się ochrzcić je sama. . które bardziej przypominały podłużne.Nie wiem. znaczy również ‘słońce’] Jeszcze raz spojrzał na nią swymi dziwnymi oczyma. nie. świecące szczeliny. Sądziłam.Dzieci cię ochronią.Nie.Razem z dziewczynką? . by umarło. słysząc pochwałę. A więc zejdziesz tam? Wahała się z odpowiedzią. Ale muszą mieć jakieś imiona.Nie zaprzeczę. A dziewczynka? Zastanowiła się. .powiedział powoli. że się lękam. [Sol . panie. Myślę.Zaraza? . Spoglądał to na nią. Na jego diabolicznej twarzy pojawiło się coś. czy chłopiec. 14 . . Te słowa dodały jej otuchy. .Tutaj. ale nigdy we mnie.norweskie imię żeńskie.Gdzie znalazłaś dziecko? . . Sol. Uderza wokół mnie. Zmarszczył czarne brwi.Obydwoje są dziećmi nocy.Jesteś naprawdę odważna .Nie boję się zarazy. . ją znalazłam w mieście.. Więc jak. . Towarzyszy mi od wielu dni. . to na dziecko..We mnie też nie. On tymczasem mówił dalej: . co mogło przypominać uśmiech. przy zmarłej matce. .Jesteś mądrzejsza niż większość ludzi.To zrozumiałe. otaczały je ciemność i śmierć.

jej aż do stóp.Zdziwiła mnie.Pieniądze mi nie pomogą. jak kazał. Szybko rozważył swoje możliwości. gdzie żołnierze przywiązywali właśnie mężczyznę do koła tortur. . . A więc pójdę. Otul się nią mocno. chętnie zaryzykuję życie dla młodego hrabiego. . Ogień nie był już tak silny i twarz mężczyzny znów znalazła się w cieniu.Tak? Dzieci dodały jej odwagi. Gdybyście. Zdjął szatę z ciemnobłękitnego aksamitu.. czując w sercu śmiertelny strach. 15 . Mocniej schwyciła dziewczynkę za rękę i z noworodkiem przy piersi.Otrzymasz nagrodę. . Nie mówisz tak jak biedota.Tak .. Szła w kierunku placu. Ale.Mogę to zrobić . mogli zdobyć dla nas pożywienie i jakieś schronienie. jak gdyby się koncentrowała. okrywa najgorsze. Wysunęła ręce przez rozcięcia. . gdzie byłoby ciepło.Dzisiaj nikt nie przyjmie obcych wędrowców.Życzcie mi szczęścia. Postaraj się jak tylko potrafisz! Wzięła głęboki oddech.A moja mowa? .. Ale moje odzienie? Żadna hrabina nie chodzi w takich szmatach. . Zobacz.Pomyślałem o tym. I ściągnij te szmaty z trzewików! Zrobiła. Jemu sięgała do bioder. Jestem teraz odpowiedzialna za dzieci. . . weź to.Dobrze. . zaczęła schodzić w dół. panie. Zamknęła oczy i jeszcze raz głęboko odetchnęła.No.obiecał. Potrząsnęła głową. a sama przemarzłam już do szpiku kości. Uniosła głowę i powiedziała: . Posępnie pokiwał głową.odpowiedział z wahaniem. panie. Może nawet będziesz mogła uchodzić za hrabinę. którą nosił pod płaszczem z wilczej skóry.

Czuła na plecach przenikliwy. palący wzrok zwierzoczłeka. A przecież dopiero się zaczęła! 16 . Cóż za przedziwna. pomyślała. tajemnicza noc.

uderzyła ją jego piękność i wytworność. gdy patrzyła z bliska.Czy już całkiem postradaliście zmysły. ciągle bardzo wzburzona.Nie! .O. nikczemni pachołkowie? . kim on jest? . .ROZDZIAŁ II Kiedy Silje znalazła się na otwartej przestrzeni. jestem hrabina Cecilie Stierne.zapytała. panie. że mała ledwo mogła za nią nadążyć. . Kat mruknął coś i mocniej schwycił za topór.Nie powinnaś tu przychodzić! W dodatku z dziećmi! Dowódca żołnierzy skrzywił się pogardliwie i chciał ją odepchnąć. Pomimo strachu naprawdę bawiło ją odgrywanie żony młodego hrabiego. . Już z daleka krzyczała łamiącym się głosem: . .przerwała mu.Nie wiecie. a to posłaniec Jego Wysokości Niels Stierne. . o żonie i dzieciach.A więc wiecie? I mimo to traktujecie królewskiego posłańca w tak podły sposób? Tymczasem młodzieniec zaczął wykrzykiwać rozzłoszczony: . ale czyż od razu nie przeczuwała. Pod maską zaciętości kryło się przerażenie.zawołał. ale szybko się zreflektował. Twarz miał ściągniętą i bladą. Jakby się bał. .Nie masz prawa mnie demaskować! Odwróciła się do niego: Teraz. którego traktujecie w taki sposób. . równie rozzłoszczona. Nigdy jeszcze nie widziała.Nie myślisz wcale o nas.krzyknęła.Kim on jest? To wiemy aż za dobrze! . I pomyśleć. Była naprawdę wstrząśnięta.Na miłość boską. niż przyznasz się do czegoś . tak. przyspieszyła tak. Mój mąż pochodzi z tych okolic i dlatego właśnie jest tutaj zwykle wysyłany. . co robicie? Nie musiała udawać poruszonej. że był królewskim posłańcem. że jest lepszy od innych? Mężczyźni odwrócili się w jej stronę. jest moim mężem! Rzuciła szybkie spojrzenie przywiązanemu już do koła młodzieńcowi. Ale ja nie mam zamiaru cię stracić. Tak. choć w oczach można było jeszcze dostrzec strach. że straci swoją ofiarę. Oddasz raczej życie. Panie komendancie. 17 . gotowa zaryzykować swoje młode życie dla nieszczęśliwego hrabiego. by ktoś tak dobrze potrafił ukryć paniczny strach! Był tak samo zaskoczony jej przybyciem jak oprawcy.Człowiek.

których nie sposób było nie rozpoznać. Mimo to powiedział ostro: . jakby zwierzęce. ale po konnej przeprawie przez góry też byście tak wyglądali. pozostawało się tylko modlić. że jacyś nikczemnicy spośród ludzi króla pojmali cię i przywiedli tutaj. zabójca królewskiego wójta. czy mają zostać sierotami bez ojca? Jak sądzicie. W powietrzu unosił się kwaśny. Widocznie gra Silje była dosyć przekonywująca.wrzasnął jej „mąż”. To Heming.krzyknął więzień.Przysłano go tu w tajemnicy. Musiała powstrzymać gwałtowny przypływ mdłości. Wyglądało. kim jest ten człowiek. który ze świstem przecinał powietrze. możliwe. że kurier królewski nigdy. co na to powie król Fryderyk? Dowódca patrzył na nią wzrokiem pełnym pogardy.Czy on wygląda na zabójcę wójta? Jest rzeczywiście brudny i wyczerpany.Cecilie! .W takim razie dlaczego nic nie powiedział? . . nie ujawni swego zadania. .Nie wierzcie jej! .. inaczej przejrzeliby jej grę.A jakież jest to jego ważne zadanie. . żółte oczy śledziły ją z góry. jeśli wolno spytać? 18 . Miała nadzieję. przenigdy. Teraz już naprawdę weszła w swoją rolę. Pójdzie raczej na śmierć. . jakby dowódca tracił nieco pewność siebie.Wiemy.Musicie chyba wiedzieć. Spójrzcie na dzieci. . że nie będą go dokładnie oglądać. panie. by była to dziewczynka. Odblask ognia połyskiwał na hełmach żołnierzy. Sol i Liv. Wyruszyłam natychmiast i cóż widzę? Podeszła bliżej do dowódcy i szepnęła: . . Pomogła jej w tym świadomość.Ona kłamie! Dowódca spuścił trochę z tonu. duszący odór. że dziwne. . Silje spostrzegła leżące niedaleko śruby do łamania kciuków i kleszcze pokryte rdzawoczerwonymi plamami. na jego córki! Czy to są dzieci mordercy? Umyślnie powiedziała „córki”. Nie pozostawiliby przy życiu syna mordercy. z lasu.zapytał szyderczo. bo gdyby jej nie uwierzyli. Gdyby jednak postanowili sprawdzić. Stanęła tuż przed dowódcą.A moje córeczki.Milcz! To ja siedzę sama w domu i czekam na znak życia od ciebie aż tu nagle dowiaduję się. a kat niecierpliwie wywijał swym ciężkim toporem. . za jego głowę wyznaczono cenę. że chcieliby zabić również młodsze dziecko. Popatrzcie na te szlachetne rysy. panie.

Cecilie. . . niż pokazał list.zaczął. bo przeszkadzało jej dziecko. .. ale jednym ruchem oderwała podszewkę i „znalazła” list. ze źle skrywanym zawodem. .. że ma go teraz przy sobie? . . że to jest Heming Zabójca Wójta? Jeden z żołnierzy wypchnięty został do przodu. . że tego nie zrobimy . panie! Czy sądzicie. Za tę lojalność chcecie go zabić! .O nie.Oczywiście. Robiła to trochę niezdarnie.powiedział krótko. że mój mąż zdradziłby to nawet mnie? Jest tak nieugięcie lojalny w stosunku do swego króla. Skąd wiesz. . . Więzień zaprotestował dziko: .List? .Mógłbym przysiąc.zaśmiał się dowódca. że raczej by umarł.Jest prawdziwa .Nie odważycie się złamać pieczęci Jego Wysokości! . W pośpiechu i zdenerwowaniu przycisnęła je mocniej do siebie. Silje szybko jak błyskawica odwróciła się do spętanego mężczyzny i ukrywszy list w dłoni zaczęła „obszukiwać” pas. aż udało się jej wsunąć papier pod podszewkę. Dowódca wyrwał jej go z rąk. Odwrócił się do swoich ludzi. które miała na ręku.Przeszukaliśmy go. Sama uszyłam schowek w jego odzieniu.twardo odpowiedział dowódca.Widziałem go raz. Badawczo przyglądał się pieczęci i obracał list na wszystkie strony. pani. .Jak dobrze go znałeś? .Nie ma żadnego listu.Niedokładnie..wykrzyknęli jednocześnie hrabia i Silje. . .Kto twierdził.Zawsze ma go przy sobie.Z bliska? Rozmawiał z tobą? 19 . nigdy ci tego nie wybaczę! Rzucili się na nią jak sępy.

Nie rozumie tego. zwrócił się do hrabiego. kiedy jechał konno przez przełęcz. panie.. Więzień zabrał swoją „rodzinę” i skierował się z nią w stronę lasu. że zabiorę swoją żonę i dzieci. . panie? . Ciało na stryczku kołysało się powoli tam i z powrotem. Możecie całkowicie liczyć na naszą dyskrecję. twarz.Podobny? Czy to jedyny dowód. ale ona nie miała odwagi spojrzeć w to miejsce. Czy zechcecie teraz rozwiązać moje ręce? . Nie znalazł odpowiedzi.My też jesteśmy ludźmi króla.. .Piękny gest. . Stała tam jeszcze jedna szubienica. Był wolny. Teraz skierowała tam przelotnie wzrok i ostatkiem sił udało jej się utrzymać na nogach. ale dziecko przypatrywało się zupełnie spokojnie okropnej postaci zwisającej na sznurze. Najwyraźniej bardzo zależało mu na tym.Chodź. . nie. Dziewczynka nawet lekko się uśmiechała.Wasza małżonka postąpiła nadzwyczaj rozsądnie. by list nie dostał się w niepowołane ręce. że wypełnię powierzone mi zadanie? Dowódca drgnął.dodał i pogłaskał dziewczynkę po głowie. Właśnie w tej chwili odwróciło się i Silje ujrzała twarz wisielca. Ważniejsze od mojego życia jest.Oczywiście. w pancerzu i szerokich spodniach do kolan.Pozwolicie. że dorosły mężczyzna wisi w górze huśtając się. Prostował zesztywniałe ciało. Był bardzo podobny do tego mężczyzny. jaśnie panie .Proszę o wybaczenie. Cecilie! Bardzo jestem z ciebie niezadowolony! Wydałaś mnie. oderwany od własnych myśli. Mężczyzna nawet na niego nie spojrzał. to ciężki cios dla mojego honoru. . Czarujące dzieci . na której kogoś powieszono. 20 .. . Ale miał takie same blond włosy i ta. by zachować łaskę wielkiego pana. panie.Szpiedzy i zdrajcy są wszędzie. aby mała tego nie widziała. i zwrócił list z lekkim ukłonem. pomyślała z ulgą. Dlaczego nic nam nie powiedzieliście. Widziałem go z góry.powiedział dowódca służalczo. groźny cień padał na ziemię obok Silje. Zdusiła w sobie krzyk. To wszystko było nieporozumieniem. Instynktownie usiłowała stanąć tak.No. . jaki miałeś? Żołnierz zwiesił głowę. panie hrabio. który przystoi żonie. Wielki. Dowódca w strojnym mundurze. jakby bawił ją fakt.

Tak było od czasu. Sześć lat temu. . Duńczycy pozostawili większą część władzy mianowanym wójtom. Obecny namiestnik w Trondheim nazywał się Jacob Huitfeldt.Bijecie swego brata. że ograniczały się one terytorialnie do pojedynczych dzielnic. uciskał lud zbyt mocno. Ukradkiem zerkała na niego z boku w niemym podziwie. w prowincji było dość spokojnie. Błędem było jednak to. a przewodził im Rolf Lynge. Ale była bardzo dumna. Silje usłyszała za sobą jakiś pomruk i odwróciła się. lecz nie bardzo interesował się Norwegią. by sprzedawali je za bezcen. Gdyby dowiedział się od swego wójta o poczynaniach Silje. Wszystkie dochody. Silje wiedziała jeszcze mniej. wybieranym spośród Norwegów. towary ważono na fałszywych wagach i zmuszano chłopów. że uratowała tak ważnego posłańca.powiedział sapiąc mężczyzna w płaszczu z wilka i uderzył hrabiego w twarz. Nie uszli daleko. Dodatkowo nakładano na nich wysokie daniny. Ona jednak odetchnęła z ulgą. szły wprost do kieszeni wójta. powstali chłopi w okolicach Trondheim. . Przeciwko nim skierowała się teraz cała nienawiść ludu. gdy Norwegia dostała się pod panowanie duńskie w roku 1537. na długo przed swoją koronacją. Ludvig Munk. uskoczył w bok.rzucił wściekle przez ramię. Żaden z jego dowódców nie miał prawa do tego stopnia nie orientować się w sytuacji. Młodzieniaszek. Fryderyk II był dobrym królem. 21 . . Ostatni raz przebywał w tym kraju w roku 1548. Teraz. Dowódca uwierzył w jej słowa. opłaty rosły. kiedy ówczesny namiestnik. Serce waliło jej ze szczęścia. Dlatego nigdy nie były skuteczne.. panie? . Oczywiście taki stan rzeczy prowadził do buntów. Podatki były straszliwe.. jeszcze jako następca tronu..Silje była przerażona. młody mężczyzna pospiesznie wszedł między drzewa. że królewski posłaniec jest Norwegiem i w dodatku mówi dialektem z okolic Trondheim.On nie jest moim bratem. nie próbując nawet ukryć zawodu. pochodzące z nieuczciwego wyzysku. oszalałby z wściekłości. dużo poniżej ceny ich wyprodukowania. w przeciwnym razie zdziwiliby się na pewno. Kiedy tylko dotarli do skraju lasu. dotknięty do żywego. że ocaliła tego wspaniałego mężczyznę. co rozgrywało się wokół duńskiego tronu. gdy ogromny cień pojawił się przed nimi. Kat stał nieruchomo i wpatrywał się w nią wzrokiem pełnym nienawiści.Przeklęty idiota! . ale przecież dziewczyna wiedziała raczej niewiele. Na szczęście dla niej żołnierze nie byli zbyt dobrze zorientowani w tym.Muszę niezwłocznie kontynuować podróż! To opóźnienie drogo kosztowało kraj . w odczuciu Silje. O jego dobra troszczyli się namiestnicy.

że będę je mogła sprzedać. Zaczekał na nie. .Będziesz z niej miała więcej pożytku niż ja.Cóż miałem robić? .Proszę nie iść tak szybko . nie mogła się przemóc..Nie podoba mi się. .Mała nie może nadążyć. . odbierając z jego rąk skórzane strzępy i obwiązując nimi na powrót nogi. gdy przyciśnie mnie bieda.. pomyślała i ruszyła za nim. Jego odpowiedź zrobiła na niej duże wrażenie. inaczej zdradziłby nas wszystkich.Wyjaśniać wszystko? Nie było na to czasu. I.zawołała. kim są owi „my”. . Z łatwością mogła przyjąć. której zresztą nie chciał przyjąć. zachowaj je. Jego głos zabrzmiał ochryple i twardo. Po tym człowieku można było spodziewać się wszystkiego.Co? Uwierzyłam w wasze słowa.O cnotę się nie boję . .odparł krótko. . . by podać dziecko temu zwierzoczłekowi. W otaczającej ich ciemności wydawał się taki ogromny.. Było dla niej zagadką. Silje. .powiedziała podnosząc się. Jakaś zmysłowa siła. Niemowlę położyła na ziemi. w jaki sposób odnajdywał drogę nocą w ciemnym lesie.On też wcale nie jest hrabią . Silje w głębi duszy zainteresowało..A więc nie jesteście hrabią. która promieniowała od tego człowieka.Byłem zmuszony do kłamstwa. .Walczyłam o nią wiele razy i zawsze wygrywałam. choć właściwie nie powinna się dziwić. Poza tym potrzebujemy go. ale może sprawiała to skóra wilka. Sądziłam. odzienie niemowlęcia. sprawiała. Usłyszała to w tonie jego głosu.. że Silje była dziwnie niespokojna.. A teraz chodź! Pewnie sądzi. Musiałem go ratować. Silje! Może ci się kiedyś przydać. że kłamiecie . . panie? Skoro nie jesteście braćmi?.Ale mówiliście. Nie bądź tak naiwna.. gdy oddawała mu szatę z aksamitu. To może cię kosztować cnotę i honor. . że ratuję jednego z królewskich kurierów. tak bardzo boi się bólu.. wydawał się nieco zniecierpliwiony.. że jej słowa uspokoiły go. nie mówiąc już o życiu. 22 .zaśmiał się cicho w ciemności. że posiadał zwierzęcy instynkt i zmysł orientacji. . . Wydawało się.powiedziała Silje zachmurzona.Musiałaś mi wierzyć.

Mężczyzna zachichotał.Tak. w przeciwnym niż miasto kierunku aż dotarli do jakiejś drogi. czego jemu brakuje. panie! Nagle odwrócił się w jej stronę i mimo ciemności wyczuła bijące od niego ciepło i wielką siłę osobowości.Choć właściwie przydałaby mu się taka jak ty . występując jako jego żona. Dziewczynka była już wyraźnie zmęczona. . .. . Zapomniał o czujności. Bez sprzeciwów ryzykujesz życie dla obcego. Zaprzężone do wozu konie niecierpliwie grzebały kopytami ziemię. . silna. Silje zmieszała się. i drugim.On jest taki piękny .W każdym razie nie jest dla ciebie. pełna serdecznego ciepła. Myślę.powiedział sucho. obok stała 23 . tam w dole . Albo jesteś niezwykle silna. jakbyś nigdy nie była nikim innym.Jestem po prostu Silje. Zaczynam przychylać się do tego drugiego. albo też za głupia.kiedy całkiem dobrze potrafiłaś odegrać hrabinę. Dostosował swoje kroki do ich i pilnował. szedł jeszcze wolniej. Kiedy ruszył znów. by nie zostawały w tyle. Potrafię mówić pięknie kiedy chcę. nie myśląc o tym. Szli w głąb lasu. Myśli Silje skupiły się wokół postaci młodzieńca.Nie jestem silna ani w ogóle taka. Teraz mówisz raczej jak wiejska dziewczyna. Nie odezwał się więcej. że powinniście zważać bardziej na me odzienie niż mowę. odważna i bystra kobieta.Taka jak ja? . Zatrzymał się na moment. Właśnie z powodu kobiety omal nie stracił życia.Tak. .powiedziała zachwycona. jak rozmawiałaś z tą krwiożerczą hałastrą. jak mówicie. dziewczęta tak uważają. do kogo mówi.Słyszałem. które wzięłaś za wyrodzeńca. . Kim jesteś naprawdę? Skąd pochodzisz? .No tak. by dostrzec niebezpieczeństwo. on ma chyba wiele panien? . które prawdopodobnie dotknięte jest zarazą. .Zajmujesz się dzieckiem. Dałaby mu to.powiedział . ale to długa historia i zbyt wiele zajęłaby czasu.

Była zupełnie pusta w środku. Ramię podtrzymujące niemowlę całkiem jej zdrętwiało. i dlatego trzyma się tak prosto.. czekał obok wozu. przemarzniętą i wygłodniałą. by nie wypaść. . zasnęła na jej kolanach. Była tak zziębnięta. że był prawdziwy? . . przykryta owczą skórą. kołysząc niemiłosiernie na wszystkie strony.milcząca grupka jeźdźców.Jedziesz na dwór.zapytała Silje po pewnym czasie. że pytam .Ale jest jedna rzecz.Światło księżyca połyskiwało między drzewami. a młody. . bezradną Silje. Tak jakby była nieświadomym niczego dzieckiem! .powiedziała nieśmiało. jakby jakieś rzucone na nią czary straciły nagle swą moc i znów stała się samotną. . Siedziała wyprostowana. . jeżeli jeszcze w ogóle je miała. Zaskrzypiały koła.Ten list z pieczęcią królewską. Wóz toczył się szybko. jak w myślach nazywała mężczyznę w płaszczu z wilczej skóry.Zgadza się. Zwierzoczłek. czuła się tak. podszedł do woźnicy i długo z nim rozmawiał. Mimo że młody „więzień” był tuż obok. by tylko dać mu jak najwięcej swojego ciepła. Woźnica pomógł wsiąść jej i dzieciom. których chciała tym razem. Dziewczynka. piękny chłopak wskoczył na tył wozu. a ciało zesztywniało jej z zimna. Chwilami wydawało się. jakby przestała już otrzymywać pożywkę z zewnątrz. Potem wskoczył na konia i wszyscy jeźdźcy zniknęli wraz z nim.Tylko jedna? Jesteś naprawdę bystra! Nie podobało jej się.. Teraz nie miałaby odwagi nawet na chwilę stanąć przed żołnierzami. ale nie mogła się poddać. Musiała trzymać się mocno. powiedzieli. Cała dotychczasowa siła woli Silje zaczęła wyraźnie przygasać. zmęczoną. która była tak obszerna. że już zamarzła. otulając dziecko własnym ubraniem. Już wiele razy nam się przydawał. . W blasku księżyca Silje spostrzegła jasne loki „więźnia”. 24 . że okrywała również dzieci. gdzie zaraza zabrała już wszystkich.Dokąd jedziemy? .. Serce zabiło jej szybciej na jego widok. Silje owinęła się piękną aksamitną szatą. ruszyli. Nie miał konia. gdy opuszczali gminę Trondheim kierując się na wschód. Była bardzo zmęczona. że nie mogła nawet wyraźnie mówić. czuła piasek pod powiekami.. której nie rozumiem. Zaczęła ją bowiem gnębić myśl.Przepraszam. Ja jadę gdzie indziej. że nie zobaczy go już nigdy więcej. Uparcie starała się zwalczyć ogarniającą ją apatię. że kpi. ale jest bardzo stary.

Jej następne pytanie zgasiło uśmiech na jego ustach. o kogo mi chodzi. .O człowieku na skraju lasu.Ale.Kto to był? .Ale powinienem ci chyba podziękować za pomoc. panie.Kto? Dowódca? .. piękną twarz o okrągłych. nie. Najwyższy czas. którą musiał odczuwać.Nie.. tak że wyglądał jak zwierzę. jędrnych policzkach.Ale jak znalazł się w waszym posiadaniu? .Za dużo chcesz wiedzieć . Nikogo tam nie było . O tego. o czym mówisz. śmiejąc się dźwięcznie. była dla niego trudna do zniesienia. pomyślała w duchu. Rozumiała go.powiedziała ulegle. choć tak naprawdę nie spodziewała się żadnego podziękowania. . że pozwoliłbym komuś uderzyć się bezkarnie? Zabiłbym tego. panie.powiedział. 25 . a potem spoliczkowany przez mężczyznę. Silje poddała się. kto by to zrobił. z nogami opartymi na desce. Spoglądała na niego z boku. tak by woźnica ich nie słyszał. później uratowany przez młodą dziewczynę. Niczego nie widziałaś tej nocy. pamiętaj! Czy sądzisz. Siedział ukośnie. ubranym w wilczą skórę. Od razu złagodniał. O tym. Zesztywniał. .powiedział ostro. Najpierw prawie zgładzony.Nikogo! Rozumiesz? Nikogo! Nikogo! Silje odchyliła się do tyłu. . . który nam pomógł. tuż koło niej.Rozumiem . Księżyc rzucał światło na młodą.. .zapytała cicho.Nie rozumiem. który was uderzył. Młodzieniec nachylił się ku niej blisko. Musicie wiedzieć. Mówił cicho. Wpatrywał się w nią. . . Na pewno zniewaga. Znajdowali się teraz na otwartej przestrzeni. .Śniło ci się.

którymi się zaopiekowała. Wszystko ją bolało. czy jeszcze żyje .powiedział miękko.Nie. 26 . którego pozwolono jej ocalić. . owinęła się w suknię. że już świta. że oczy same się jej zamykały. Droga skręciła.Silje była tak zesztywniała. Mocniej otuliła dziewczynkę owczą skórą.. że znów czuje smród ogniska. i tym wspaniałym mężczyzną. jakby nigdy nie miała go zapomnieć. od kiedy opuściliśmy to. że gwiazdy na niebie to szczeliny. jakże cudownie było móc wyprostować ramiona i pozbyć się ciężaru niemowlęcia. Była tak wycieńczona i zmarznięta. Pozwól mi choć przez chwilę potrzymać dziecko. Przyszłość będzie jasna. Miała niejasne wrażenie.Nie wiem.Gdzie jesteśmy? . uznała to za dobry znak. że ktoś potrząsa ją za rękę. Nie mogła ustać na nogach. Z trudem zauważyła postacie. . to miejsce. odczuwała tak śmiertelne zmęczenie. Bóg otworzył wyjątkowo piękne okienko nad Silje. Wydawało się jej. Och. szal i aksamitny płaszcz i oparła głowę o kant wozu. Po chwili jednak znów zapadła w sen.Musisz być śmiertelnie zmęczona. odbierając od niej dziecko. na Boga. Nie miały nikogo innego. że nawet mówiła niewyraźnie. . że słyszy czyjeś głosy i że coś włożono jej w ramiona.powiedziała z obawą. Właściwie było jej smutno. Księżyc wznosił się na wprost końskich łbów. Możecie zająć mieszkanie dawnych gospodarzy. jakże może być moje! Zajęłam się obojgiem. Znów spojrzała w górę. przez które można zajrzeć wprost do Królestwa Bożego.Jesteśmy na miejscu. Jest twoje? Silje zrobiła zrezygnowaną minę. Raz prawie ocknęła się na moment z otępienia. . . Rozbudzona dziewczynka zaczęła płakać i wołać matkę. Jeszcze lepiej. Woźnica pomógł Silje zsiąść z wozu.. W pewnym momencie poczuła. Księżyc zniknął. że wóz stoi w miejscu. że akurat teraz. które wzięły od niej dzieci. które kryła w sobie już od dłuższego czasu. Wszyscy przecież wiedzieli. Spojrzała na maleństwo i dała upust zaniepokojeniu.. Rozmawiałem z panem Benedyktem. pomyślała. w którym palono zwłoki. że początkowo nawet nie mogła zasnąć. domyśliła się. musiał ją podtrzymać.Jest takie ciche. tylko siedziała półprzytomna. . dziećmi. gdy siedziała u boku pięknego młodzieńca. Na niebie zabłyszczała jasna gwiazda.Na pewno tylko śpi .

Silje poczuła rosnący w niej upór. A więc tak było...Jest chyba wielu Norwegów. byście nas zawieźli do tego Benedykta. co z wami rozmawiał. Przez chwilę stali sami przy wozie. Woźnica schylił się i poprawił coś przy wozie. bardzo dziwny człowiek. ale w porę przypomniała sobie słowa Heminga. Prosił was.To kościelny malarz.A ten drugi? Czy on też..zapytała Silje. Zabrzmiało to uspokajająco. .? .Ten. napełniła ją głębokim uczuciem wstydu. . co zdarzyło się tej nocy. Podążał w inną stronę. .Dzieciom też? . Można wybaczyć komuś. .zapytała szybko. którzy walczą o niepodległość kraju? .. że pomogła mordercy. Heming Zabójca Wójta? A więc to jednak był on! Sama myśl. Jakże uprzejmie zwracał się do niej woźnica.Nie należy pytać tak wiele.Coś mi się chyba pomyliło . .. Ale ofiaruje wam schronienie. Od niego otrzymałem rozkazy. Tylko młody Heming. panno Silje. kto walczy o swój kraj. Heming.Tak będzie najlepiej. Panna Silje! To na pewno z powodu tej aksamitnej szaty! . . panno Silje.Ale co stało się z tym młodym człowiekiem? .Nie było nikogo innego.Z Hemingiem? Wysiadł jakieś pół godziny temu.. panno Silje. . 27 . dzieciom też.Tak.powiedziała lekko.Kim jest Benedykt? ..Z pewnością. . . Najwidoczniej zapomniałam o wszystkim. Ale był taki młody i piękny.Może więc należał do takiego związku tu w okolicy? .Kto? .

powiedziałam pewnym złym ludziom. Nie wyglądała na niezadowoloną z tego. by uratować od śmierci. Żyje nadal tym co przyniósł ze sobą na świat. choć przyszedł na świat w tak bezbożny sposób.powiedziała jedna z kobiet. będzie się nazywać Dag. Zamknęły się drzwi i Silje usnęła jak zabita. odetniemy i zawiążemy pępowinę. . wsunęła się na jedno z posłań. A co z niemowlęciem? Tak się bałam. Przyjęła miseczkę pełną zupy. a parobek rozpalał właśnie ogień na palenisku. Chłopcu nic nie jest. a do jego posłania już włożyłyśmy kawałek żelaza. Jest jeszcze trochę zupy.Jak ma na imię? . Wodę do mycia poświęcimy żarzącym się węglem. Umyjemy go. chcesz? Silje nie miała nawet siły zaprotestować. . . to przecież noworodek. ale nie była już w stanie otworzyć oczu. że po prostu zabierzemy ją do siebie. którą nazwała Sol. Ale dziewczynka wygląda na bardzo senną. mogło być niedobrze. Pobłogosławimy go jak należy. Nie chciał jeść wcześniej i. Czy żyje? . Czuła jeszcze. i mocno owiniemy w pieluchy. Był to cienki krupnik z maleńkimi kawałkami posiekanej słoniny. myślę. Smakował wyśmienicie.odparła Silje. Nazwałam je tak. 28 . choć nie odcięto mu pępowiny. Bądź spokojna. Tak cudownie błogiego uczucia Silje nie zaznała od tygodni.Nazywam ją Sol. Ciepło ognia wypełniło izbę. a oczy znów same jej się zamknęły. jak pomagają jej się rozebrać i naciągają na nią okrycie. a pożyczone ode mnie dziedziczne srebro położymy mu na piersi. chlebem. że obudzono ją w środku nocy. że dziecko nazywa się Liv.. . którą wypiła duszkiem.Nic nie szkodzi. Dziewczynka.. .Ona jest taka ładna . Usłyszała przyjazne głosy gawędzące z dziećmi. by nie stało mu się nic złego. Rozkoszne ciepło rozchodziło się po całym ciele. by nie tracić czasu na jedzenie łyżką. Dwie starsze kobiety zajęły się maluchami.W domu płonęło łuczywo.Chłopcu? Och.Nie wiem . opadła na posłanie i zaczęła zasypiać.Ależ tak. rozebrały je i przyniosły dziewczynce do łóżka gorącą strawę. niech się dobrze wyśpi. Ale skoro jest chłopcem. Nim kobiety zdążyły opuścić pokój. kiedy weszła do izby. Wszystko ciążyło jej jakby było z żelaza. zadbamy.

Nie zdążyła nawet zobaczyć światła dziennego. iż miała uczucie. 29 . sinofioletowe. usłyszała dziecięcy śmiech. że powinna wstać i ukłonić się.Przypuszczam. okno! Silje przyzwyczajona była do małych świetlików. ale kiedy wsłuchała się lepiej. . że raz przebudziła się. Z głębi domu dobiegł ją cichy płacz niemowlęcia. Wyrażał się w taki sposób. . Widocznie ktoś bawił się z małą. A może jednak? Wieczór. okrągłym człowieczkiem o przyjaznych oczach.. Coś zaczęło świtać w jej głowie. był małym. Jesteśmy już starzy a soki młodości opuściły nas dawno temu. . Ciemne ściany z grubych bali.. a więc ktoś musiał. Silje poczuła. jak silny rumieniec pokrywa jej policzki. Przerażona otworzyła oczy. Balwierz. Może dziecko było właśnie karmione? W izbie było bardzo ciepło.To balwierz z parafii . Dzieci! Odwróciła głowę.ROZDZIAŁ III Silje zasnęła przed świtem. Kiedy się obudziła. który zajmował się też chorymi.Od dawna masz takie stopy.usłyszała czyjś głos. które otwierało się za pomocą kijka. .. siwymi włosami. by naciągnąć na siebie okrycie. cienkimi. że ma na sobie koszulę. Były spuchnięte. ale przepuszczała ostatnie światło wieczoru. Szyba była zielona i chropowata. lub może raczej zmrok. dziewczyno? . Ubrany był w rzucające się w oczy szaty o mocnych kolorach. . A ja jestem Benedykt Malarz. Pomyśleć tylko. ale ucichł po chwili. . że od urodzenia . był już wieczór. Okno. całe pokryte pęcherzami. Silje od jakichś dwóch tygodni nie zdejmowała butów.Nie bój się.zapytał.powiedział wysoki mężczyzna z siwą kozią bródką i długimi.On zna się na leczeniu. Dwaj starsi mężczyźni stali pochyleni nad nią..Dobrze. na niski sufit. dobrze . ale z tym łatwo było coś zrobić. malutka. Teraz uniosła głowę i przerażona popatrzyła na swoje stopy. Spojrzała w górę.Benedykt zaśmiał się hałaśliwie. Pamiętała. Na drugim posłaniu nie było nikogo. Ogień płonął nadal. I bardzo brudne. Z ulgą spostrzegła.

Starej kobiecie. a to rzadko się zdarza w tych podłych czasach.powiedział malarz o wesołych. To. nie pisną ani słowa.Nie jest moje . kiedy każdy myśli przede wszystkim o sobie. by Benedykt wytłumaczył jej. niemożliwe dziecko kowala. jakby się opędzał od natrętnej muchy. i że warto się tobą zająć. ale widziałem gorsze odmrożenia. doglądając jednocześnie garnka. że nic z tego nie będzie. Ale twoje ubranie wskazuje na wielkie ubóstwo. .Zrobiłam je sama z tego.. i usiadł na skraju posłania. Jednym tchem wyrecytował całą listę znaczących nazwisk. Twoje ręce nie wyglądają dużo lepiej niż nogi. Wszystko na pewno będzie dobrze.A to? . że nie masz jej w nadmiarze. . . ale wiedziała już z doświadczenia. Mam jak najlepsze świadectwo od wysoko postawionych osób.powiedział ojcowskim tonem . jak mówię. Benedykt machnął ręką. . to osobna historia. Musiałam opuścić dwór.Nigdy nie słyszałem czegoś podobnego! Oddać jedyne ubranie! Poza tym wysławiasz się bardzo ładnie. że ocaliłaś dwójkę dzieci i tego niemożliwego Heminga. ..Masz dobre serce. Miała tylko cienką koszulę.. bo widać. że jesteś pod taką opieką.. .powiedziała cicho. 30 . w którym gotował się jakiś ostro pachnący wywar.Nie jestem nikim szczególnym. kiedy wszyscy moi krewni pomarli. Odwróciła głowę z uśmiechem zażenowania.uspokoił ją balwierz. co tam robiłaś. przyjaznych oczach. Silje bardzo chciała. po czym szybko odrzucił go ze wstrętem na ziemię.Nadal jednak twierdzę. . która została we dworze. co znalazłam w stodole. . o tym. . Jestem Silje córka Arngrima. aby jej zaimponować. Opowiedz mi o swym życiu na dworze. jak na przykład barona.Zaaplikujemy gorące okłady . że jesteś kimś szczególnym . Młodego Heminga wspomnieliby na pewno.zapytał i uniósł w palcach skrawek workowatego gałgana.skąd przyfrunęłaś? Dowiedziałem się tylko. Szybko naciągnęła na siebie okrycie. Szczególne jest i to.Swoje oddałam komuś. . co miał na myśli mówiąc „taka opieka”.. Przez cały ten czas balwierz zajmował się jej stopami.Mówisz sama o sobie. Kim właściwie jesteś? Silje zawstydziła się. .Nie będę puszczał ci krwi. ale o drugim. że jesteś niemożliwa. kto go bardziej potrzebował. który się za tym krył.Opowiedz mi teraz . Potrząsnął głową z niedowierzaniem.

31 . Nagle zapragnęła zanurzyć się cała wraz z głową w gorącej. Udekorować.. by to był kres jej tułaczki! Niech Bóg da. . co mi kazano. by nie mogła tego wytrzymać. znowu zasnęła. że chwilami doprowadzałam ich do rozpaczy.A dzieci? .powiedział Benedykt. ale na pewno byłam trochę... aromatycznej kąpieli. że powinnaś jeszcze trochę pospać. Zbliżał się wieczór. Okład był tak gorący. miętową maścią... Zmyć z siebie cały brud. rozgrzana i uspokojona. kto doceni moją sztukę! Naprawdę takich ludzi nie ma zbyt wiele! Jutro. Nogi bolały ją. Wyszli.odparł cyrulik i zanurzył kawałki płótna w garnku. ale nie aż tak. . że prawie ją parzył: pachniał ostro ziołami. Silje ubrała się szybko i czesała włosy kościanym grzebieniem.zapytała Silje.Dziękuję. Przywykła do bólu przez ostatnie dni mozolnej wędrówki. Silje. by wraz z dziećmi mogła pozostać u tych życzliwych ludzi! A ona nawet im nie podziękowała jak należy! Co sobie o niej pomyślą? Zabrano jej przyodziewek. z miłą chęcią. Silje. Oczywiście robiłam to. Niech Bóg da. I dużo czasu poświęcałam na to.Czy mogę teraz wstać? . Nie musisz się martwić.Nie . by ozdobić świat wokół. Tam dopiero zobaczysz dekoracje! Rozjaśniła się. Zamiast niego przyniesiono koszulę z niefarbowanego płótna. Usiadła i ostrożnie spróbowała wstać.Tak. by mogła w nich zmieścić swe zabandażowane stopy. .uśmiechnęła się. balwierzu? Może to nareszcie ktoś.Nie na tych stopach .Nie.Słyszałeś. Jak to określić? Nieobecna duchem? Miałam tyle snów na jawie.Moje niewiasty już się nimi zajęły . . nasmarowano je tylko mocno pachnącą. .zamruczał balwierz pod nosem. pójdziesz ze mną do kościoła. Jej dłonie nie były owinięte. poznała to po wpadającym do izby świetle. w polu i w dużym domu. . ciemną sukienkę z wąskim stanikiem i parę łapci na tyle dużych. a potem owinął nimi jej stopy. . też tak myślę . Oczy Benedykta zabłysły.Obawiam się. musisz poleżeć tak przez kilka godzin. . Myślę.

pomyślała w pierwszej chwili. Drgnęła. w którym znalazła schronienie podczas swej tułaczki? 32 . gdzie droga dochodziła do zabudowań.jęknęła. musiały zostać rozpuszczone. Właściwie była teraz prawie u samego podnóża gór.. Ciemne domy otaczały podwórze. ale wystarczyło tylko zasznurować mocniej pas.. Rozpoznała dokładnie każdy wierzchołek. Zmrużyła oczy patrząc na słońce wiszące nisko tuż nad horyzontem. Nie miała siły splatać włosów. które tak przerażało ją w dzieciństwie. A za wrzosowiskiem piętrzyła się niedostępna ściana gór. Nie była już dzieckiem. Spojrzała jeszcze raz. mieli też podłogę z drewna! W domu przyzwyczaiła się do ubitej gliny lub posadzki z kamienia. Zatęskniła do ciepła izby. „Kraina Mroku”. Nie założyła go teraz. Zobaczyła stojący z boku duży budynek.. natrętnie bliskie. Była trochę za luźna w talii. wydawało się. nie! . „Kraina Cieni”.O.Najwyraźniej zaczynam być coraz bardziej wymagająca. jakby drwiła sobie z Boga Ojca i jego domostwa. To ona sama je wymyśliła. Doprawdy. A przecież dopiero co byłam wdzięczna za spleśniałą skórkę chleba! Sukienka w zasadzie na nią pasowała.to tylko po to. A całe to ludzkie gadanie o straszliwych Ludziach Lodu . Chwyciła za futrynę i przytrzymała się mocno. A za nimi. Oddzielało ją od nich tylko wrzosowisko. Podniosła wzrok. Nigdzie nie było widać żywej duszy. dobry Boże. Między budynkami. Wszystkie jej fantazje o demonach żeglujących w powietrzu były przecież tylko rojeniami. Ich szczyty wznosiły się ponad dachami. Zatrzeszczały szerokie deski w podłodze. pokryty cienką. szyba okienna tłumiła jego blask: Mogła teraz obejrzeć dziedziniec. że sięga nieba. Człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego. tajemniczych siedzib Ludzi Lodu. białą warstwą śniegu. Znalazła się jeszcze bliżej miejsca. wcale. sztywnym kołnierzykiem i króciutką falbaną od pasa. Całość należała chyba do służącej. Czy z powodu kilku dziecinnych wymysłów naprawdę musi opuścić jedyne miejsce. jak nagle cała krew odpływa z jej serca. bliżej groźnych. Kulejąc doszła do drzwi. Poczuła. że wciąż jeszcze świeciło. Nie wiedziała. a tuż za nim domostwo ze strychem i gankiem. bogato zdobione rzeźbieniami. Przekroczyła wysoki próg i stanęła na kamiennym stopniu.. pomyślała. był prześwit. Przecież wcale nie musiała stąd wyjeżdżać. Muszę stąd odejść. by Silje trzymała się z dala od gór. Za nim były wysokie góry. każdą przełęcz. Opanowała się jednak. Obok leżał obcisły kubrak z bufiastymi rękawami zwężającymi się ku dołowi. nie istniały w rzeczywistości. .

Biedactwo. W żadnym razie nie można było tego porównać z przeciętnym posiłkiem. ale najpierw chciałabym się umyć i trochę ogarnąć. gdy zobaczyła.Ładni są oboje! Ale tak bardzo różni! . Ssał pokrojone kawałeczki chleba. słonina i kapusta.Co za temperament! W jednej chwili jest promiennie radosna. Ubrane w czarne. 33 . .Jedna ze starych kobiet wyszła z sąsiedniego domu i zamachała do niej ręką. . i parobek. przebrnęła kulejąc przez dziedziniec i podeszła do niej. Widać było. cicho odmówiła modlitwę przed jedzeniem i usiadła. Szybko doprowadziła się do porządku i weszła do obszernej. . by wszyscy czuli się dobrze.Wejdź.Właśnie posilamy się w kuchni. Silje pomyślała.Chodź. a w naprawdę bogatych domach podawano na stół nawet czternaście potraw. który bawił się z nią wesoło. siądź tu koło mnie.powiedziała jedna z kobiet. To już wszyscy. szybko jednak odwróciła się do parobka. przytulnej kuchni z ogromnym paleniskiem i długim stołem. Widocznie malarz był wierny prostym obyczajom. . . Po raz pierwszy widzę je w dziennym świetle . Osoba dorosła wypijała przeciętnie sześć miar piwa dziennie. Speszona pozdrowiła każdego ukłonem. na pewno jesteś głodna? . Zgromadzili się tu przy posiłku wszyscy mieszkańcy dworu. Podczas jedzenia przyjrzała się dzieciom. jeszcze raz się ukłoniła.powiedziała zawstydzona. ale podwójna ilość też nie była niczym niezwykłym. Przeważnie sześć dań stanowiło minimum. Podziękowała. obok niego dwie kobiety. Mała Sol poznała ją i przywitała radośnie. Z boku na stole stały duże baryłki z piwem. Dla Silje jednak było to jak cudowna wizja. takie były podobne. każda z dzieckiem na kolanach. że na pewno bardzo je polubi.Ta mała to istna łobuzica! .powiedział Benedykt przyjaźnie. bo na wieczerzę składały się tylko trzy potrawy: solone mięso. Kobiety musiały być siostrami. że noworodek zaczął przyjmować pokarm.powiedziała kobieta przyjaźnie. moja miła . zmienia się od razu i wybucha niesamowitym gniewem. Było ledwie parę osób. . ale gdy tylko coś idzie nie po jej myśli. że pragną utrzymać miłą atmosferę. długie aż do stóp suknie. Silje oderwała wzrok od ciemnoszarych. Ucieszyła się. aż zanosiła się ze śmiechu. pokrytych śniegiem zboczy gór. zanurzone w mleku. Zaraza musiała się tu rozpanoszyć na dobre.Wejdź . Na wysokim krześle siedział sam Benedykt.Tak. uśmiechały się ciągle.

prawie zwierzoczłek.Zobaczyłam je. serdeczne dzięki .odpowiedział Benedykt. Jego pomarszczona twarz była poważna. bym je dobrze przechowała . Najbliższe dni zadecydują. wszyscy mieszkańcy tego domu nie żyją.odparła wpatrzona w swój talerz. Popatrzyła na małą twarzyczkę i jasny puch włosów na główce.Bardzo szczególna osoba.odparła zmieszana. Sądzę.Nie. co my z tobą zrobimy? Jak widzisz. . . skąd on pochodzi. . chciałabym bardzo podziękować za okazaną mi życzliwość.Podejrzewałem. . kiedy stanęliśmy w świetle. dziewczyno. To dziwne. w które był zawinięty? . A takim jak ty i ja bardziej nawet niż innym. na pewno chłopcy będą się za nią uganiać mruknął Benedykt. To on przysłał mnie do was.Benedykt skinął głową. .zaśmiał się Benedykt. Bez żadnych sprzeciwów przyjęliście przecież mnie i dzieci.Spełnia się takie polecenia .Poproszono mnie. . Ale. że Heming nie byłby tak rozsądny. że bardzo pragnęła znów zobaczyć jego pociągającą twarz. gdy tylko słyszy imię Heminga! Ale nie mogłaby zaprzeczyć.Powinnaś tak zrobić .Zauważyłam to wczoraj wieczorem. . Jeśli wystarczyłoby ci tylko jadło i dach nad głową? .Kiedy dorośnie. że chłopiec ma niezwykle ładne rysy jak na nowo narodzone dziecko prawda? Próbowała otrząsnąć się ze smutnych myśli. A skoro już o tym mówimy..powiedziała. pomyślała Silje zasmucona.wymruczał malarz.Silje kiwnęła głową. . że też musi się tak rumienić i czuć przyspieszone bicie serca.Ludziom potrzebne są marzenia. Ale czy naprawdę młody Heming był tak przewidujący? Ach.Te zielone oczy i czarne loki! Jeśli przeżyje. To był 34 .Tak . .I nie marzyć? .Można się tylko domyślać. Silje. że nie życzy sobie żadnych dodatkowych pytań.O tak. Tym razem spróbuję skupić się na pracy.. jest nas tylko kilka osób. . potrzebowalibyśmy kogoś do pomocy. Jestem mu głęboko wdzięczna. to kto inny . I w tak przyjazny sposób! . . Zwróciłaś chyba uwagę na okrycie.wymamrotał. Zrozum. . Jednak coś w sposobie jego zachowania podpowiedziało Silje. Znów pojawiła się jej przed oczami zmarła matka dziewczynki.Skandale zdarzają się i w szlachetnych rodach . .

Dotąd właściwie było nie do pomyślenia.Ludzie Lodu to 35 . Poczuła. .Ludzie Lodu . to nic nie stoi na przeszkodzie. O latających potworach tylko wspomniała. Bez wątpienia polubił Silje. tylko wino. Służba pokiwała głowami w milczeniu. że góry wywoływały jej przerażające wizje..Te góry. Skończyli już jeść. Wszyscy słuchali go w napięciu. że odwaga jej nie opuszcza.Myślę. A kim są naprawdę Ludzie Lodu? . Poza tym Benedykt nie był zwykłym człowiekiem.Wcale mnie to nie dziwi. jakby byli spragnieni swego towarzystwa. że ciebie też nimi karmiono? . Jeśli chciałabyś siedem miar zamiast sześciu.A cóż to za głuptas! Pijesz piwo jak ptaszek? Ale zgadzam się z tobą.ciągnął Benedykt . Przyjazny ton malarza ośmielił ją. Niedawno przeżyłam to samo. dziękuję. Dotąd starała się nie patrzeć w tym kierunku i nie wyglądać przez okno. by gospodarz i służba siedzieli przy jednym stole i rozmawiali.Ja mieszkam w tym ozdobionym domu obok . lecz wysoko cenionym artystą i mógł robić co chciał. . . Benedykt skinął głową. . jak bardzo bała się gór w dzieciństwie. Powiedziała.Pijesz tak mało . jak widzisz. ale teraz nabrała odwagi. .i nie biorę udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących gospodarstwa. . że ich dusze są sobie pokrewne. Sam ich się boję. Czasy się jednak zmieniły.Wiszą ciągle nad człowiekiem. Choć mieszkała dalej na północny wschód.Piwa mamy w bród. lecz nadał pozostawali przy stole.O tak. gdy zobaczyłam.O nie. . Wydawał się niezwykle dumny ze swego zajęcia. Przeraziłam się.zapytała z bijącym sercem. w domostwie mieszkalnym. . Sam piję.powiedział wolno. Zaraza sprawiła.. nie pytaj. i zaczęła opowiadać o tym. Ona także przeczuwała.powiedział. stale zagrażają. pozostali. Silje siedziała twarzą do okna. że rozumiem. że są tak blisko. wypijam ledwie trzy dziennie! . . Proszę.mój brat i jego rodzina. szyba była przejrzysta. że ludzie stali się bardziej samotni i szukali z sobą kontaktu mimo dzielących ich różnic stanowych. Ale my. Wszyscy mamy swoich zmarłych. Tu. przecież żyć dalej. Napój godny artysty. musimy. A jeszcze wszystkie te okropne historie o Ludziach Lodu! Przypuszczam. Zbyt wielką przykrość sprawia nam mówienie o nich. . widziała je dokładnie i lękała się ich.

Nie mówi się o. ale pakt.Czy to znaczy. że nie istnieją? . Ale to wszystko tylko gadanie.Tego nie wiemy.Myślicie.Panie Benedykcie. tunelem wzdłuż rzeki.mruknął malarz. Parobek był odważniejszy. Silje. Głupie. . czterysta lat temu młody Tengel schronił się gdzieś w górach. bo podobno nie można się dostać do ich siedzib. Zostali tak nazwani. . Podobno czynią wiele zła i umieją czarować.Tylko tajemnicze wzmianki .Malarz opuścił wzrok... . Wzburzony parobek wstał i wbił nóż w ścianę nad drzwiami. Trzeba iść pod lodem. A mieszkam tu przez całe moje życie.. panie. ani samego Diabła. że Diabeł go zabrał? . Chyba słyszałaś o Tengelu. 36 .. że był zwykłym człowiekiem.Nikt nie chciał mi nic powiedzieć.Dobrze. Jednak przyznam szczerze. kiedy tam przybył? . Zaprzysiągł zemstę. I. Silje? . teraz o tym usłyszysz.legenda. co mówicie . Ja się nie boję ani trolli.Czy Tengel znał się na czarach. który zawarł z Diabłem.. Benedykt zniżył głos . . .Przesądy .odpowiedziała. Tego nie powiedziałem. że Tengel nie ma grobu! Silje otworzyła szeroko oczy. Zaprzedał duszę Szatanowi i został wodzem Ludzi Lodu. Nie było miary na to..przerwała jedna z kobiet. Tengel znaczy również wódz. Odruchowo zerknęła w mroczny kąt i na drzwi prowadzące w ciemność. Wraz z gromadą innych chłopów królewskim rozkazem został wypędzony ze dworu. co Ludzie Lodu mogli uczynić. gdyż dzieci. powinniście bardziej uważać na to. by tam dotrzeć. Trzysta. Kobieta trzymająca na kolanach Sol zakryła uszy dziewczynki. . . które spłodził..zapytała. to te ogromne góry napawają człowieka lękiem.mówią. Mówi się. złym duchu Ludzi Lodu? ..Ależ panie Benedykcie! . . że dobrowolnie nie pójdę w te góry! Ale to inna sprawa. . dał mu nadprzyrodzoną moc. tego pewnie nie wiedziałaś? A Ludzie Lodu.Tego nie powiedziałem.A więc słyszałaś.Nigdy ich nie widziałem. nich. idiotyczne przesądy! . a druga przeżegnała się szybko. miały w sobie tę samą moc. Przez stulecia rosła sława Ludzi Lodu.rzekła wzburzona.

Mama . . Nareszcie będzie mogła przestać się nimi przejmować. Byłem w górach wiele razy i nie widziałem tam żadnych ludzi ani ich siedzib. I pomyśleć tylko. Kobieta wraz z dziećmi zniknęła w izbie obok. ale nie teraz. zanim ta straszna choroba znów zaatakuje? Widziała wystarczająco dużo jej ofiar. istnieją! Może kiedyś.Jest taka mała. nie musisz się więc ukrywać. a parobek zwiesił głowę i uparcie wpatrywał się w podłogę. . tych tutaj nie znam.Silje. Usłyszeli dudnienie końskich kopyt i dźwięk broni. starali się tylko usłyszeć wszystko. Pozostali nie ruszyli się z miejsc. Zginęli razem z „czarną śmiercią” dwieście lat temu. Później Silje musiała opowiedzieć o swej smutnej wędrówce i o wydarzeniach ostatniej doby. Nagle wszyscy drgnęli. że królestwo Boże nie może się z tym równać! Wszyscy zaśmiali się wyrozumiale. dawno temu. zabierz jednak mniejsze dziecko! A najlepiej oboje. jak i większość innych. jak jedna z nich wymamrotała coś jakby „miserere”. Nie usłyszała jednak ani słowa o tym. Pełnię szczęścia zmąciła jej myśl o zarazie i spojrzała zaniepokojona na Sol. Nie mogła powstrzymać radości.zawołał Benedykt i wyjrzał na dziedziniec. . . o czym będzie mowa.Jest mi tak dobrze! .Myślę. .Nie. przez okno niewiele można było dostrzec. Greto. czy to z nimi rozmawiałaś wczoraj? Na wzgórzu szubienic? Zaczęło się zmierzchać.powiedziała głosem pełnym skargi. gdzie zatrzymała się grupa jeźdźców. a usta zaczęły nieco drżeć.Mama! Jedna z kobiet wzięła ją wtedy na kolana i kołysała. by ukryć wyraz twarzy.powiedziała kobieta. Ale podczas posiłku jej oczy nabrały dziwnego wyrazu.A tam. znów było jej ciepło i miała na sobie czyste i całe ubranie. . Mała wciąż jeszcze była ożywiona i radosna. by móc rozpoznać objawy. przestać się ich obawiać. niedługo zapomni .Dobrze. . 37 . Zauważyła tylko. że najadła się do syta.westchnęła. Benedykt wstał i szedł na spotkanie przybyłych. kim był człowiek.Żołnierze wójta! . A więc to były tylko fantazje.. uspokoiła się Silje. Jak dużo czasu upłynie. Oni. który jej pomógł. lecz mimo wszystko poczuła się pewnie. . dopóki dziewczynka nie uspokoiła się. . że kobiety wymieniły wymowne spojrzenia i usłyszała.

Spalił siedzibę jednego z ludzi króla. Sprawdzano.To.Nie widziałem go od wieków . dobrze wiecie. A więc dowiedziała się.Zakłócanie domowego spokoju również tego nie zapewnia! . Najwyraźniej byli tam już wcześniej. Benedykcie! . niemożliwe więc. czy nie ukryto jakiegoś konia między bydłem. że gdyby Silje nie wiedziała. Wkrótce gotowi byli do odjazdu. Dyre syn Alva. . Wszystko jedno. do diabła. . dobrze przyjęto nowych panów. nie daje ci wolnego wstępu do nieba! .. kim był mężczyzna w wilczej skórze.Oczywiście. Chłopów mało na ogół obchodziło. Ale nie przypuszczacie chyba.krzyknął dowódca przez ramię.odparł Benedykt tak przekonująco. 38 . że ja. . Dowódca wszedł po schodach. mieszkańcy bez zbytnich protestów przeszli pod panowanie Duńczyków.parsknął dowódca i odwrócił się na pięcie. Mężczyźni skierowali się do jednego z budynków. Po chwili wyszli. kto nimi rządzi.Lepiej pilnuj się. dziś w nocy lub za dnia? . że stare kobyły warte są oglądania. Otwartej nienawiści w stosunku do króla nie było.leżały tak daleko. . szukając obcych koni. że trochę powisisz pod sklepieniem kościoła. z jaką sprawą przybyli. uwierzyłaby mu od razu. . Chcemy z tym skończyć. Kiedy zaś Szwedzi opuścili Trondelag. jeśli uważacie.Czy nie widzieliście nikogo obcego tu we dworze.. Kiedy przed piętnastoma laty region ten zajęli Szwedzi. by został pojmany przez wójta.Przypuszczacie? .odkrzyknął Benedykt. Kogo szukacie? . Kopenhaga czy Sztokholm . Dyre syn Alva.A Heming Zabójca Wójta? . czy nie słyszała o nim już kiedyś? Największy w Trondelag wróg panowania Duńczyków.Pozdrowił ich i zapytał. grasował dziś w nocy ze swymi ludźmi.zapytał dowodzący. nie widzieliśmy..To. Część żołnierzy przeszukiwała inne budynki.Nie. . Wszyscy go chronili..? . Benedykcie Malarzu! Ten buntownik. jak było naprawdę.Tym lepiej dla ciebie. Czy możemy przeszukać stajnię? .

Młode. Były nagie. Ich demoniczne twarze miały w sobie niezwykle sugestywną siłę przyciągania. w wielu miejscach natura obdarzyła ich równie hojnie jak zwierzęta. szukały. Ten dzień nie był dla Silje długi. jak gdyby usiłowała przed czymś umknąć. Poczuła ciepło wokół serca. Były takie życzliwe... że niełatwo będzie jej znów zasnąć. Serce zaczęło jej walić jak oszalałe. która go wyda! Nic dziwnego. że w zauroczeniu myślała wciąż o jego ujmującej powierzchowności. Czarne postacie z szerokimi skrzydłami. Ta świadomość przyniosła jej ulgę. Wiedziała. Nie miało to jednak znaczenia. we śnie. niedoświadczone serce dziewczyny wypełniły nowe uczucia. a przypisuje wybranemu wymarzone przymioty i uczucia. Było ich kilka. Oczami wyobraźni ujrzała drwiący błysk w jego oczach. Unosiły się w powietrzu. było im obojętne. Oczywiście zgodziła się. i jasne włosy. Sześć. Najważniejszym spośród nich. Jak długo chłopi mieli co jeść.Rządami w kraju musieli zająć się inni. Tak. Nie miała pojęcia ile ma lat i skąd pochodzi. że ich oczy już ją odnalazły. Dłonie mieli zakończone długimi pazurami. może osiem. To naturalne. Dziwne zwidy były teraz bliżej. Nie. 39 . Była w domu. najodważniejszym i najbardziej podziwianym był obecnie Dyre syn Alva. mięśnie rąk i nóg lekko jej drżały. usiłowała się bronić. Zawsze jednak znalazła się grupa aktywnych buntowników. które zawsze wydawały się gotowe do śmiechu. niedaleko dworu. myliła się jednak. Ale były niebezpieczne. pewnie znowu zobaczy Heminga. Ostre. że jest naga. Złocistoczerwone niebo. A skoro tak. Uwielbienie. Jej demony. by mogły zająć się dziećmi jeszcze jedną noc. zawadiacki nos. Oni sprzeciwiali się tylko wysokim podatkom. Kobiety poprosiły ją. lśniące w blasku księżyca. tułowia na wpół ludzkie. na wpół zwierzęce. leżała na zboczu. Podświadomie. był buntownikiem. Z rozkoszą wyciągnęła się w trawie. Z oddali wyłaniała się „Kraina Mroku”.. Ukryte między nimi doliny. Silje cicho wzdychała. Teraz przynajmniej wiedziała. choć udawały. Sądziła. gdy pytała. że nikt nie chciał zdradzić jego imienia. że jeszcze jej nie spostrzegły. Zobaczyła je wyraźniej. Silje nigdy przedtem go nie widziała. jak wygląda. jak nazywa się król. które nakazuje przymykać oczy na wszystkie wady i błędy. Nagle zorientowała się. usta. A Heming.. Sny przychodziły i odchodziły. to już odgadła. Wypełniło ją bezgraniczne uwielbienie właściwe tylko bardzo wczesnej młodości. Nikt poza duchami przepaści nie mógł tego zobaczyć. postrzępione szczyty gór. We dworze wkrótce zapanował spokój. Benedykt najwyraźniej też stał po ich stronie. To byli mężczyźni. Coś wyłoniło się spośród wzgórz. nie będzie tą. Tak.

Krzyknęła tak głośno.. Ujrzała twarz jednego z nich. Tymczasem wszystko miało swoje naturalne wytłumaczenie. Jej ciało było ciężkie i ospałe. Demony z szacunkiem rozsunęły się nieco. lecz pozostawał w cieniu.. Nigdy jednak nie zniżyli swego lotu tak. W pewnym sensie nie życzyła sobie. oddychała głęboko. Zataczali w powietrzu niewielkie kręgi. Mogła tylko rozróżnić kontury. lecz one tylko rozpaliły iskrę. Leżała w półśnie. satyra. wzburzyło ją to. Twarz młodzieńca otoczona złotymi lokami. niczego więcej nie pragnęła.. Mimo że się starała. że właśnie doznała uczucia wielkiego szczęścia. niemal bliska śmierci ze wstydu. z grymasem drapieżnika. Jego sinoczerwony nos świadczył o tym. większa i groźniejsza od innych. nic więcej nie chciała. że wysoko sobie ceni radość płynącą z mocnych napitków. Ponad „Krainą Cieni” uniosła się nowa postać. Malarz powiedział. Lecz on też nie odważył się zejść na dół. o czystych rysach. Poczuła. Jego ciało od pasa w dół było ciałem jelenia. to jednak piękna. jakby na coś czekali. ale i zafascynowana. by był nagi. Po prostu Silje dorosła.Widzieli ją i pożądali jej. Wyczerpana opadła na łóżko. kim ona jest. Czarne spirale skręconych włosów opadały na czoło. że miejscową świątynię ozdobił już dawno temu. by znaleźć się przy niej.. z uczuciem jednocześnie ulgi i zawodu. pociągającą. Poznała jego twarz. a zamiast ramion wyrastały mu ogromne skrzydła. wstrząśnięta. podciągnęła lekko nogi. Znieruchomiała na tle płonącego nieba. jak gdyby coś ich powstrzymywało. we śnie Silje spostrzegła. że wszyscy bez trudu 40 . Do sąsiedniej parafii. Teraz nie było już odwrotu. Kościół malowany teraz przez Benedykta należał do innej parafii. Zamachał z wolna skrzydłami i przysunął się bliżej. że ciało jej płonie w sposób. Usiłowała dłońmi zasłonić swój wstyd. Poruszyła się powoli w trawie. przerażona. gdzie pracował nad wystrojem wnętrza tamtejszej kaplicy. Choć groteskowo wykrzywiona. Każdy fragment sklepienia był dziełem jego rąk. pociągającą. że znów go widzi. pełna obawy. jakiego nigdy dotąd nie doświadczyła Była poruszona. że się obudziła. nie mogła jednak dojrzeć tułowia. które przywodziły jej na myśl fauna. Późnym przedpołudniem zabrał Silje ze sobą. Silje była przekonana. pełne blasku oczy świeciły w jej kierunku. Pojechali wozem. dziwnie podniecona. Poznała go i zadrżała z radości. Uwielbiała tylko jego piękną twarz. chwytając głęboko powietrze. Benedykt nie należał do rannych ptaszków. Kuszącą i odpychającą zarazem. nie było daleko. Chciała go zobaczyć całego. Z rogami jelenia. Choć zatrzymała się w oddali. że sen przerwał się akurat w tym momencie.

choć jeszcze nic w pełni. Nie chciała tego słuchać. .. Powoził. Oczywiście musiałabyś pozować bez odzienia. 41 .parsknął. Choć ją kusiły i przyciągały.Nie ma nic nieprzyzwoitego w miłości. . trzymając w ręku lejce. Benedyktowi nie zamykały się usta. Ach. . Do tego wszystkiego pożądała niewłaściwego mężczyzny. Demonstracyjnie złożyła ręce na kolanach i spuściła wzrok.mruknął do siebie.Na pewno nie duchowo. i opowiadał Silje o swoich triumfach artysty. Nie spojrzała jednak na nie. panie! Benedykt roześmiał się ponownie. na niebie? Być może ta największa z nich była. Bo choć z pewnością masz duszę artysty. kiedy jechali wozem. że kazali stare. to jednak zbyt mało otwartą. W pewnym stopniu udało się im powstrzymać tę histerię czystości. . jak twierdzili. że chciała umrzeć. o wszystkich pięknych malowidłach. dziś jeszcze bardziej niż zwykle. Przez cały czas. Pruderyjne wychowanie . że tylko jej się tak zdaje i nikt nie zauważył niczego szczególnego. Wzięli sobie do serca słowa Grzegorza „w obrazach będą czytać ci. To myśli tych obłudnych starców są nieprzyzwoite. zobaczyłaby góry. Głośno przeklinał księży reformacji za to. Być może te postacie były tam. Silje..Nie .Na szczęście są też rozsądni księża. część z nich była nieprzyzwoita.odpowiedziała gwałtownie. Wszystko jest naturalne i piękne. bo rozmawiali z nią jak zwykle serdecznie i naturalnie. . wspaniałe dekoracje w kościołach pokryć wapnem. bo. które wykonał.No nie.Ależ dlaczego nie? Byłabyś doskonała z tymi cudownymi złotobrązowymi włosami.Nieprzyzwoita! .Żartowałem tylko.Tak. Tak należy rozumieć wartość sztuki sakralnej! Zobaczysz mojego anioła Sądu Ostatecznego. A ty może zechciałabyś pozować mi jako uwiedziona dziewica w obrazie Sądu Ostatecznego? . Nieco ją to uspokoiło. co przeżyła tej nocy. Benedykt zaśmiał się. . Zdumiewające! Dla Silje ten moment zwrotny w jej życiu był tak poniżający. Gdyby nieco odwróciła głowę. O dziwo. to arcydzieło! Heming był moim modelem. którzy czytać nie umieją”.odgadną. co też wy mówicie. . Znów się zaczerwieniła. wyglądało na to. na pewno był doskonałym modelem . .zamruczała.

Ja tylko. jakby pożałował swych słów.odpowiedziała Silje z wahaniem. Podziwiała dzieła Benedykta.. ale to chyba nie powód. Może chciałabyś pomóc mi malować? . to właśnie Heming. . że nie rozumiesz symboliki? Nigdy nie widziałaś jak się ubija masło? Sama nigdy tego nie robiłaś? .Jesteś dla mnie zagadką. . .Co sądzisz o tym? . A tam. .Możesz wypełnić ten ornament z gałązek winorośli.Ależ tak.. Nie mogła opowiedzieć o swoich rojeniach. Nie dokończyła. .Zawsze chcą czegoś takiego. ciągnąc ją za sobą.. Muszą mieć trochę zabawy.śmierć.tak.wołał z entuzjazmem. Z goryczą poczuła. że. patrz .Chcesz powiedzieć. . . panie.powiedziała Silje z prostotą. kobietę ubijającą masło? A za nią diabła? Benedykt zachichotał. . Ze zdziwienia otworzył usta. ale to z pewnością on. że masz gorącą krew.Tak.. Tu zniszczenia wojny.Ale dlaczego namalowaliście.Ale ja nie rozumiem .. Powoli obeszła cały kościół uważając na rusztowania. że staje się mokra w najwstydliwszy sposób . żebyś była taka przerażona? . W jednym z nich rozpoznała scenę biblijną. Głośno pochwaliła dzieło. Benedykt wyglądał. Czterech jeźdźców Apokalipsy. Tu oto wędrują tłumy ludzi dotkniętych zarazą.Czy to już ten kościół? . od razu widać.Piękne . no tak... Benedykt był zachwycony.. Coś tak niegodziwego! Coś tak. . ogniokrwista dziewico. i całe zgromadzenie. Uciekła. Nieco wystylizowany.wykrzyknęła. księża i kościelni. Silje westchnęła z podziwem..Patrz. A tu sama . kochana. W jednej chwili wielki rumieniec oblał jej policzki. Malowałaś już kiedyś? 42 . ale. anioł Sądu Ostatecznego.spytał w przypływie wielkoduszności spowodowanej jej pochwałami.Nie. jak to się stało w nocy. a jej słowa płynęły ze szczerego serca.. Tak..

że wyjdzie poza linię.Próbowałam tylko wyobrazić sobie. ale w żadnym wypadku nie chciała przepuścić takiej okazji. .zapytał nagle. Pokazał jej farby. Kwadrans zajęło jej wypełnianie pierwszego listka. zawieszony pod dachem.odparła nieco skrępowana. że na pewno dasz sobie z tym radę. Benedykt. który nie pasował do życia we dworze. Caput mortuum.Jutro też musisz przyjść ze mną . tej nie należy używać zbyt wiele. Silje. . Niepewnie ujęła pędzel. obcy ptak. samymi kącikami ust. Wapienna biel. odkryła teraz. że istnieje inny świat. .Nudzę cię? . Gdzie nauczyłaś się sztuki cieniowania? . że pomógł jej znaleźć miejsce na ziemi. to Benedykt pouczał ją przez cały czas i czuł się w tej roli znakomicie. miedziowa. Sadza. Być może do tego właśnie świata należała? 43 . patrzcie . a Silje powoli posuwała się naprzód w swej pracy nad ornamentem. Dyskusja to raczej niewłaściwe określenie dla jego prawie nie ustającego monologu. Nie wiedziała nic o sztuce. Pracowali z takim przejęciem. . Udało ci się nawet ożywić te listki. nigdy jeszcze o takich rzeczach nie słyszałam. że zapomnieli o jedzeniu.Patrzcie.Niech „ciotki” zajmą się dziećmi. I absolutnie nie wolno mieszać z innymi farbami.rzekł z zapałem. . jak bardzo polubiła tego starszego człowieka. Malarz uśmiechnął się leciutko.odpowiedziała żywo. którego poznała tak niedawno! Najbardziej była mu wdzięczna za to.powiedział z uznaniem.Nic o tym nie wiem . . jak wygląda liść. nie! . Potem poszło już szybciej. . nikt tak ze mną nie dyskutował. Dzień miał się ku końcowi.Nie. bardzo cnotliwie przyodzianymi w ogromne figowe liście. O Boże. bo malowidło byłoby wówczas za smutne. tak bardzo bała się. ale jednocześnie bardzo dumna z pochwały.To takie ciekawe. .Nigdy jeszcze tego nie robiła. pracował nad Adamem i Ewą. jasnobłękitna ultramaryna i żółta ochra . byle tylko nie zabrudziła jego farb. to sprawi im tylko radość.Wiedziałem. Żywo rozmawiali o sztuce.te kolory mogła łączyć. kiedy zszedł na dół. czyli czerwień. czyli czerń. lazurowa zieleń.

Sol była zabawną dziewczynką. by odciążyć trochę kobiety. Tak jak poprzednim razem pracowali osobno. nieudacznicy. 44 . że nie ma jeszcze dwóch lat. Poza tym uważała. jej radość też nie miała granic . Udało się znakomicie.Chodź. Silje była tak poruszona.. .. Benedykt zaśmiał się. W małej niszy namalował kilka scen z dnia Sądu. . kiedy ciebie nie było! Pospieszyła za nim do jednej z bocznych naw. co chciał jej pokazać. Jedną stopę miała paskudnie zainfekowaną i nie mogła jej nadwerężać. Silje bez przerwy musiała ją ściągać to z ambony. Jej brzuch był bardziej płaski i na górze miała więcej od tej tam. zobaczysz. co zrobiłem wczoraj. Nikt jednak nie mógł zrozumieć tego. Jeżeli była zła. Była to na wpół wykończona postać uwiedzionej dziewicy.ROZDZIAŁ IV Następnego dnia Silje nie pojechała jednak z Benedyktem do kościoła. powiedz mi tylko. W końcu przywiązali ją sznurkiem na galerii. co się nie zgadza. że nie mogła wydusić z siebie słowa.Sama jesteś sobie winna .wybuchnęła. zabrali ze sobą Sol. . które mogła wykonywać siedząc. co mówi. Tym razem.powiedział Benedykt. . Silje otrzymała nieco trudniejsze zadanie miała wymalować aureole wokół anielskich głów. która akurat była zupełnie pusta. spontaniczną i bezpośrednią. to z chóru.zaśmiał się.ciskała wtedy wszystkich po kolei.Przecież nie chciałaś pozować. nieprawda? Z twarzy. to była zła naprawdę.Podobna do ciebie. Zaczerwieniona odwróciła twarz. Ale chętnie coś zmienię. . że wizerunek jest dla niej krzywdzący. W jej zachowaniu nie było cienia wahania. ale większość czasu spędziła na zabawie z Sol i rozmowie z kobietami. Resztę musiałem sobie wyobrazić. Nazajutrz noga wyglądała lepiej i Silje wywalczyła sobie zgodę na wyjazd z Benedyktem. Wszyscy orzekli. . Silje natychmiast zauważyła. Dziewczynka biegała po całym kościele i szybko doprowadziła ich do rozpaczy swą niespożytą energią. Zajęła się różnymi drobnymi pracami. ale to nie było takie trudne. co chwila mała próbowała wspiąć się na górę do Benedykta.Masz to w sobie .Ja tak nie wyglądam .

czy to też ma coś wspólnego z fakturą materii? Wyprostowała się. i postanowił dać jej poważniejsze zadanie. ale Silje nie mogła znieść myśli. . że często zapominała o swym towarzyszu i o całym świecie.Tak. podczas jazdy. Ale jestem pewien. No tak.To zamalujemy. Już od dzieciństwa przypuszczała.Ależ tak. Benedykt zwrócił na to uwagę. . a potem wdychasz jego zapach tak zmysłowo. Czy nie mogłaby podjąć się namalowania diabła kuszącego dziewicę? Gdyby on nakreślił kontury? Silje oniemiała zaskoczona. jakby to był twój kochanek. Niewiele czasu zostało na dokończenie wszystkiego. w jaki się nim owijasz. Ukrywała. że z nogą nie jest dobrze. . Czwartego dnia Benedykt stwierdził.Nigdy nie miałam tak pięknej szaty. by mogła się o tym przekonać. należysz do tych o pięknym łonie i jesteś szczupła od pasa w dół. . . Kościół miał być niebawem ponownie otwarty i wyglądało na to. Zawstydzona zrobiła kilka szybkich gestów nad malowidłem. Benedykt pozostawił ją samą w bocznej nawie.szepnęła zawstydzona. Powinniśmy mieć też diabła. . ot i wszystko . że potrafisz. Muszę najpierw skończyć „śmierć feldmarszałka”. że umiałaby rysować. jeśli nie wyjdzie mi to dobrze? .To dlatego. że jej twarz zostanie osadzona na tym gruszkowatym ciele. Kiedyś. 45 . jak tylko mogła. Mogli wykrzykiwać do siebie tylko pojedyncze zdania. że malarz sam nie da sobie z tym rady.Najlepiej byłoby odwrócić się demonstracyjnie na pięcie i odejść. Silje włożyła w to zadanie całą duszę.Gładzisz ten płaszcz.Ale sposób. masz rację. że temu podoła. Odtąd Silje bywała w kościele codziennie.szepnęła uradowana. To łatwo poprawić. Była jednak tak zajęta pracą. . ale to może poczekać. tylko nigdy nie było okazji.Tylko co będzie. zbyt dużo czasu pochłaniało utrzymanie jej w ryzach. Sama miała namalować całą figurę? Czuła jednak. Wzdrygnęła się. że aksamit jest tak cudownie miękki. Jednak Sol nie zabierali już więcej ze sobą. Benedykt nie spuszczał z niej oka. Na drogę Silje zawsze zakładała piękny aksamitny płaszcz. chętnie spróbuję . że malowanie idzie Silje bardzo dobrze.

Długim jęzorem diabeł lizał jej szyję. że żołnierze królewscy tutaj nie wejdą. która wystawała zza nóg kobiety.Nie zauważyłam tego! Nikt.powiedział Benedykt przerażony. . nie rób tego! Scena jest zbyt dobra. . Artysta często nie wie. kogo Silje wzięła sobie za modela. Popatrz na pełne pożądania ręce diabła.Zresztą nie. Silje odeszła na bok.Kiedy miało się ku wieczorowi.I światło robi się gorsze. taka cnotliwa. by mógł zobaczyć jej dzieło. To musiało przyjść samo z siebie.naprawdę nie spodziewałem się.Nie rozumiem. umieściła pazurzaste łapy diabła na piersiach niewiasty. Moja mała . by upewnić się. Diabeł stał za kobietą. ona zaś zdawała się opierać głowę na jego ramieniu. Sądziłem jednak.powiedział zaszokowany . . malarz zszedł na dół. że namalowałam to w ten sposób. i czekała z obawą na to. Nagle przystanął.Coś ty zrobiła. Popatrz na jego pozycję.Jezu Chryste! . .szepnął.Albo rzucono na ciebie czary.Och! . że ty. Również Silje była zaskoczona. że to młodemu Hemingowi oddałaś serce. Miejmy nadzieję. nie mógł nie odgadnąć. dziewczyno? Nareszcie i ona zobaczyła. myślę. A więc odkrył to. co naprawdę rozgrywa się za plecami kobiety. a jego twarz. gdy nagle położył dłoń na jej ramieniu. Silje posunęła się jednak dalej.wykrzyknęła Silje. tak jak to naszkicował Benedykt. Musimy przerwać pracę. 46 . chcąc zacząć od razu. że tak właśnie było. .krzyknął Benedykt nadchodząc. zakrywając dłonią usta. ale całość ma swój wyraz. .Musimy to zamalować . Musiałaś pracować w transie. Zrobiła ruch ręką. . Zapatrzył się. możesz stworzyć coś takiego.. kto choć raz widział mężczyznę w płaszczu z wilczej skóry. by ją zniszczyć. Oczywiście nie jesteś biegłym mistrzem. . Tak.Nie zjadłaś dzisiaj nawet okruszynki . co powie. nie wiedziałam nawet. gdy porwie go natchnienie. albo masz po prostu duszę artysty. Teraz pozostała jej do namalowania jedynie noga diabła. .. jak sobie radzi. Tak jakbyś potrafiła wyobrazić sobie. co robi. . co namalowała. zobaczyła to jego oczami.

Dopomóż nam . że ciepło jest zdradliwe. Odwiedzał wszystkich chorych. przybył i wydał wyrok. dopomóż. . Powietrze było teraz cieplejsze i ta odrobina śniegu. nie zabieraj jej ode mnie. . wprost przeciwnie. Ach. . Balwierz odjechał. przebierała i starała się utrzymać ją w cieple.szeptała. 47 . Już od dziesięciu dni Silje przebywała na dworze Benedykta. że w tym miejscu jest dość ciemno. Zima przypominała o sobie coraz częściej. coraz głębiej wbijała swe lodowate pazury. potem coraz głośniej i głośniej.Ksiądz nie żyje . jak ta twarz znalazła się na ścianie! Wtedy Benedykt zaczął się śmiać. co za scena! Co za scena! Ale niech nikt się o tym nie dowie! Dobrze. Balwierz. Czuła. jak ogarnia ją rozpacz. . mieliśmy dobrego księdza. zrozum! Sol otworzyła szeroko oczy. Wracali do domu. niestety. Czy dziewczynka jest ochrzczona? Może lepiej byłoby wezwać księdza? . kiedy nagle zachorowała Sol.wtrąciła jedna z kobiet.Nie ma wątpliwości. .Proszę. do tej pory jakoś to się nam udawało. jeden z kompanów Benedykta od kielicha.Nie mam siły patrzeć. Na miłość boską. a Silje znów usiadła przy chorej. .. Boże.Nie mamy jeszcze nowego. Ale dziewczynka jest duża. Jesień tego roku nie była przyjazna. musi być ochrzczona. jakby to była jej własna córka. Jest taka pełna życia.odparła wzburzona i zrozpaczona. nie pozwól jej umrzeć. . Trzymajcie niemowlę z dala od niej! My przeżyjemy. najpierw cicho. wyzdrowiej . Wszyscy bardzo polubili małą Sol. Usiłowała stłumić płacz. Silje siedziała przy niej cały dzień. jak cierpisz.Ależ tak! . pozwól jej żyć! Gorączka jednak nie chciała spadać.Dopomóż nam. Silje czekała teraz na następny przerażający znak. Zdążyła się już bardzo przywiązać do tej małej istoty. Sol spoglądała na nią błyszczącymi oczyma. Potrzebuję cię.Ależ tak! Nie rozumiem. . Wiedzieli jednak. aż sam się zaraził. Rozpalona i zapłakana leżała na łożu w sypialni.błagała Silje. który spadł wcześniej. a słońce z każdym dniem później pojawiało się na niebie. stopniała.Lepszego modela nie mogłabyś jednak znaleźć.

wracając do domu z kościoła. że dziecko szukało u niej wyłącznie bezpieczeństwa. Nie chciała. Sol.Tak.spytała Silje nieśmiało i zmusiła się. by spojrzeć mu w oczy. prawda? . kiedy leżysz chora. że ją polubiła. Tak bardzo cię kocham. by tę piękną dziewczynkę włożono do zimnej trumny! Zbliżał się wieczór. To Benedykt. . bardzo. a ona dopiero w tej chwili poczuła. Silje .Kochasz dziecko.Wyjdź. Była pewna. Do tej pory odnosiła wrażenie. kiedy podnosiła się z brzegu łoża. Dłonie jej drżały. powietrze jakby naładowane. Silje słyszała odgłosy rozmowy. ty i ja należymy do siebie. Wsunęła swą rozpaloną rączkę w dłoń Silje. To było niebezpieczne. Wiesz. Sol zaczęła płakać i wyciągnęła do niej rączki. że ktoś przyjechał z wizytą. w którym mieszkała wraz z dziećmi. które wśród czarnych jak węgiel rzęs miały kolor jasnego bursztynu. a on nie miał na sobie wilczej skóry. usiłując nie słyszeć płaczu małej.Tak. Spoglądał na nią swymi władczymi oczyma. tak nazwała Daga. przywiódł ze sobą jeźdźca. W kuchni panowało głębokie milczenie. I musimy zająć się braciszkiem.. Na koszulę założył ciemnobrązowy płaszcz. jeśli znów mieli się rozdzielić. W izbie było ciemno. Nagle gość stanął w drzwiach domku. wie.Może powinnam zostać? . . . Czym? Lękiem? Przerażeniem? Nie cieszono się chyba zbytnio z wizyty wodza buntowników. że i mała naprawdę przywiązała się do niej.Pociebujeś Siol? . zachrypniętym głosem.A więc wyjdź. Powiedziała to jednak całkiem odruchowo. Delikatny uśmiech pojawił się na usteczkach małej. że przejrzał ją na wylot. Silje podporządkowała się z wahaniem. gdy usłyszała. . Nie chciała utracić dzieci. Nic nie cieszy. Zaczekaj w kuchni z kobietami. śmiertelnie niebezpieczne! 48 . potrzebuję Sol. Może to było trochę ryzykowne.powiedział niskim. Braciszek. lecz i tak go poznała. Nastrój był dziwny. uważała za najwłaściwsze. Bardzo.

Zaprzestań tego! . . .Kulejesz? .Oczywiście.zapytała Silje sceptycznie. Jedna z kobiet zaczęła cichym głosem odmawiać modlitwę. Zajrzę na chwilę. by nie czuła się samotna. Mężczyzna stał pochylony nad posłaniem. . . to tylko moja odmrożona noga nie chce się zagoić. nikt nie próbował jej powstrzymać. Sol była teraz spokojniejsza. kobiety siedziały nieruchomo. twardym głosem. O dziwo.powiedziała kobieta o imieniu Maria.Dziecko jest silne . rozpalony gorączką uśmiech. Ale.Benedykt stał przy oknie sztywny i niespokojny. Nie miała odwagi uwierzyć w jego słowa. posłała im nawet wymęczony. Nie wyglądał ani na rozzłoszczonego. .Przeżyje. To ona właśnie najwięcej czasu spędzała z Sol. . . . Silje usiadła i położyła ręce na kolanach. . . Wyprostował się i odwrócił w jej stronę. Gość popatrzył na Silje badawczo.Nie! Zmieszała się. .wybuchnął niespodziewanie Benedykt. parobek nerwowo obracał w rękach czapkę. Bądź tylko przy niej.Skąd to wiecie. . Wybaczcie! .. zawstydzona nagle swą gwałtowną reakcją. 49 .. Niepewnie otworzyła drzwi do małego budynku.Czy mogę ją obejrzeć? .Sama przecież wiesz.powiedział swoim dziwnym. panie? Uśmiechnął się lekko. Nagle Silje podniosła się.urwał.Będę. ani na zdziwionego jej wejściem.Doprawdy? . że wiele ludzi zapadających na zarazę wychodzi z tego.To nic.On jest tam już tak długo.

Silje podziękowała mu.zapytała. tylko wyjął zza koszuli małe drewniane pudełeczko. Był dużo młodszy.Czy to Benedykt was sprowadził? . . że jej noga płonie. 50 . gdzie podziać wzrok i co zrobić z rękami. że akurat była zajęta naciąganiem pończoch.Czy tak też czyniliście z Sol. . Ale kiedy zrobił gest jakby chciał już odejść. która smacznie zasnęła. . Poczuła dziwne. opanowała się. rozchodzące się od palców w górę. lecz jego wzrok był obojętny. . Bez słowa przysiadł na brzegu i zdjął z niej pończochy.odparł.To nie Benedykt. Ze zdziwieniem spostrzegła. Żadnych komentarzy. Spojrzał na nią. .Nasmaruj tym nogę dziś wieczorem .Tak. nie mogąc się opanować. To ja odwiedziłem go w kościele. W tej chwili najchętniej zapadłaby się pod ziemię. niż to sobie wyobrażała.Nie .Za dużo chodziłaś . Naprawdę był stosunkowo młodym mężczyzną . nie! . To tylko złe oświetlenie sprawiało. W kościele? O Boże. . lecz mężczyzną w kwiecie wieku. . tylko stwierdzenie.A niemowlę? Chłopiec? Czy on się zarazi? Zawahał się. Silje cieszyła się. Gdy dotknął jej skóry.zapytała.Mężczyzna czekał z uśmiechem na ustach. Najwyraźniej go rozbawiła. że jego twarz wydawała się nieprzyjemna. a izba nagle stała się za mała i za gorąca. panie? .Pokaż mi go! Gdy przechodził obok niej w drzwiach. wibrujące ciepło. Po chwili miała wrażenie. czytając w jej myślach. . drgnęła. Zrezygnowana przycupnęła na łóżku. .stwierdził. że się myliła.odpowiedział. Światło wieczornego słońca na moment padło na jego twarz.To oczyści ranę z ropy. inaczej nie wiedziałaby.nie młodzieniaszkiem. widziałem . Położył obie dłonie na jej stopie. taką jak w tamtym śnie.poradził. stara i zniszczona. Podniósł się. którą do tej pory widziała zawsze w półcieniu. spoglądając na małą. Nie odpowiedział. znowu poczuła tę tajemniczą ociężałość w ciele.

wpatrując się w jego wysoką.Greto.zapytał. jego duszyczka poszłaby wprost do. Chłopiec prawie zniknął w tych objęciach. prostą sylwetkę.Przecież on nie jest jeszcze ochrzczony! Mężczyzna odparł: . tylko Benedykt pozostał na miejscu. . Spojrzał na nieznajomego mężczyznę szeroko otwartymi oczyma i rozpłakał się. To musi na razie wystarczyć. aż ona otworzy drzwi. 51 . zwalista postać. Patrzyła. Ale nie chciała już wejść do środka. wokół ust i w kocich ruchach. . . obie kobiety natychmiast wstały i zniknęły w sąsiedniej izbie.Twarz Silje rozjaśniła się.Pomyślcie. Szła za nim przez dziedziniec. Greta pojawiła się w drzwiach. Parobek usunął się w kąt.odpowiedziała oskarżycielskim tonem. Powiedział to dziwnie wysokim głosem. Wychodząc Silje obejrzała się. przypomnij mi.rzekł Benedykt. Już zbyt długo zaniedbujemy ich dusze. wzięła dziecko i podała obcemu. Zamilkła i przerażona spojrzała ukradkiem na gościa. trzymająca w ramionach maleńkie dziecko. .I cóż? . Posłał jej zagadkowe. Silje wyczuła ostrożną rezerwę w jego postawie.Dzikość nadal jednak kryła się w jego oczach. Opuścili kuchnię. Wyszła jednak szybko i zaraz wróciła z dzieckiem. Chciałbym jednak pozostać sam. Zatrzymał się na schodach i poczekał. On też jednak był jakiś nieswój.. panie Benedykcie . dlatego zrobię. . .Tak. . gdy go znalazła. jak kroczy przed nią równo i pewnie. Benedykt zawołał Gretę i kazał przynieść chłopca.Do licha .Silje ochrzciła go z wody. Z bocznej izby dobiegły ich płaczliwe protesty.Ufasz mi.Ale on chciałby jeszcze zobaczyć Daga. ..ogromna. byśmy jak najprędzej znaleźli księdza do dzieci. co tylko mogę. Widok był niesamowity .Dziewczynka wydobrzeje! . . pełne smutku spojrzenie. jakiego Silje nigdy dotąd u niego nie słyszała. w nienaturalnie szerokie ramiona. Kiedy weszli do kuchni. więc Silje podeszła do niej. że gdyby on teraz umarł.

Wiesz? . Znów? Co miał na myśli? Poszła do Sol. by o tym myśleć. . Silje stała ze zmarszczonymi brwiami. którym mogę ufać. nie patrząc na siebie.Zaraza z trudem się ich czepia. Chyba wyczułaś. Silje. że może sobie tego życzył. na jego twarzy pojawiły się głębokie bruzdy.Ależ. Spoważniał. . i nie zdradzę was. Ku swemu zdumieniu zastała tam Marię. Silje. .. panie. wszystko! Machnął ręką i ten gest zastąpił odpowiedź. przemykający przez dziedziniec. . Gdybyście kiedykolwiek potrzebowali mojej pomocy. jakby uśmiechnął się do siebie.Wiem. Silje . 52 . . że widziała jakiś cień. jestem waszym przyjacielem. tak. Możecie mi zaufać. Teraz bardziej przypominasz rozkwitający pąk. Niewielu jest ludzi. Silje wyszła za nim na dziedziniec. .Dobrze ci w tym domu? .Jakie z ciebie jeszcze dziecko! Ale przybyło ci ciała. Dzięki za to. Przypomniało jej się. Benedykt i parobek czekali bez słowa w przedsionku. . gdybyś mnie potrzebowała.O tak! Nie mogłoby być lepiej. pełna powagi i zrozumienia. być może kiedyś będę jej potrzebować. kim jesteście. Skłoniła się głęboko. skoro nie jej oddał dziecko.powiedział. panie . Wyglądało.Tak. Wymamrotała jakieś usprawiedliwienie i zniknęła w drzwiach. że jestem bardzo samotnym człowiekiem. ale była zbyt zajęta obcym.zapytał z powątpiewaniem. Wreszcie obcy mężczyzna wyszedł i podał dziecko Benedyktowi. Kobieta z miną winowajcy podniosła się z podłogi przy łożu Sol..Silje. panie. Dziecko jednak wkrótce ucichło. nie jesteś już taka wychudzona.. choć oczywiście nie potrzebujecie. I nie wahaj się posłać po mnie znów. że przysłaliście mnie tutaj panie! I dzięki za. Wsiadł na konia i po chwili już go nie było. Sądziła. Kiedy się uśmiechnął.powiedział powoli.. czy nie zrobiła czegoś bardzo niewłaściwego.Silje zaczęła się zastanawiać.rzekła szybko. . .Noworodki mają własną odporność .

Zauważyła.odpowiedział z góry..powiedział. że pulsowanie w stopie ustało i że nie jest już ona taka gorąca. Chciała tego! Gdyby tylko mogła śnić to jeszcze raz . że się lekko zachwiała. Po kilku dniach było już całkiem pewne. że dziwne postacie pojawią się znów nad postrzępionymi wierzchołkami. Wiedziała. kochankiem? W chwili gdy to pomyślała. Pod jedną z nóg. że jest taka dziecinna..O tak . Silje była ciekawa. że spogląda w ich stronę niemal wyczekująco . rozpalił drzemiącą w niej kobiecość? Chciała.. co stałoby się dalej? Dlaczego nie przyśnił się jej wtedy Heming? Dlaczego właśnie zwierzoczłek. . by zrobił to młody. Były jednak pewne oznaki świadczące.powiedziała Silje. poczuła. . że stopniowo zmienia się jej stosunek do gór. . Nie odważyła się wymówić tego słowa nawet w myślach. Miało ochronić przed diabelską mocą. Kilkakrotnie przyłapała się na tym.Sol spała spokojnie. prawda? Benedykt od razu wiedział.Dzisiaj jeszcze musisz zostać w łóżku.O nie. przez jej ciało przebiegł gorący dreszcz. że Sol wyzdrowiała. Wyobraźnia zaczęła pracować... pociągający Heming.. Obok niej leżała rozbudzona Sol i pytała. Pochyliła się nad małą i gdy oparła się o łoże. że gorączka zaczyna nieco spadać. To nie jego widziała. o kogo jej chodzi. Zawstydziła się. Od dłuższej chwili pracowali w skupieniu. czy może wstać. co ci może przyjść do głowy . a nie on. gdy tylko się obudziła. spod sklepienia. Ale ja będę przy tobie cały dzień.On zna się dobrze na leczeniu. co to oznacza. co Maria robiła w izbie. Rano. Nie możesz wstać tak szybko. kochanie . 53 . poczuła.z kim innym. tym właściwym. gdy Silje przerwała ciszę: .. który miała ostatnio. gdzie ją znalazła. Przycisnęła twarz do poduszki i jęknęła zrezygnowana i zrozpaczona.Nikt nie wie. prowadzone przez swego władcę. Tym razem Benedykt nie pozwolił jej już na malowanie żadnych figur. choć na buzi nadal miała wypieki. Z innym. Choć wcale tego nie pragnęła. . powróciła myślami do snu.. Srebrny pieniążek z rysunkiem krzyża. i Silje mogła powrócić do pracy w kościele. Po chwili zastanowienia pozostawiła monetę tam.jak gdyby miała nadzieję. leżała moneta. Gdyby się wtedy nie obudziła. Obraz Heminga przyblakł.

.Wytrzyj to. które zawsze przywodziły jej na myśl Loyolę i hiszpańską Inkwizycję.Okazuje ci dobroć. 54 .powiedziała spokojnym. . . .. . Dopiero o świcie udało jej się trochę zdrzemnąć. Ja sam spotkałem go tylko kilka razy w życiu.Tak.Odwołujemy się do nich tylko w największej potrzebie. ile sam chce mieć w danej chwili. w każdym razie nie chciałbym być jego wrogiem. nie pojmując.Powiedział mi.wykręcił się. eleganckie krzesła. Otaczały ją stare. Narożna szafa w stylu francuskim. że ma do mnie sporo zaufania. ale ma swoje powody. .Powinnaś być bardzo wdzięczna i bardzo ostrożna. tak się zdaje. ..uśmiechnęła się.. odparł Benedykt zamyślony. w kościele.. . o co mu chodzi. lecz męczyły ją majaki. chyba tak. Musisz nauczyć się balansować na cienkiej linie.Hm. ale ich nie zauważała. .Z pewnością odczuli jego gniew.. ma tyle lat. .Ile on ma właściwie lat? Często się nad tym zastanawiałam.Tak. . Właściwie nie wiem. W komnacie przez cały czas paliła się woskowa świeca. Serce miała jak skamieniałe. stanowczym tonem.Dlaczego? .Ja też.. dobrze znane ulubione sprzęty. że był tu.Chciałabym to wiedzieć . Wpatrywała się przed siebie pustym wzrokiem. że ostatnio pokazuje się tak często.Benedykt zawahał się przez chwilę. jakby ich tam teraz nie było. wszystkie piękne suknie.Nie utrudniaj mi .Dlatego. Widuje się go rzadko.. Wtedy przyjechał ze mną. Dziwne.Tak. Ostatnio bardzo bała się ciemności..Można tak powiedzieć. .Dlaczego jego zdolności nie są szerzej znane? . *** We wspaniałym pałacu w Trondheim Charlotta Meiden nie spała już piątą noc z rzędu. .powiedział Benedykt wymachując ręką tak. a ja opowiedziałem mu o chorobie Sol. Silje. że farba rozlała się na kamienną podłogę. choć wydaje się. oczy suche.Żołnierze są jego wrogami . Silje powiedział zdecydowanym głosem. . . Pytał. . . ..Hm. czy w domu wszystko w porządku. że musi się ukrywać? .

Zawsze beztroską. przeraźliwy szloch wstrząsał całym jej ciałem. powróciły natrętne myśli. Bałam się. co przez wiele dni i nocy tak usilnie skrywała.. Ale cały czas to odkładałam. niechęci do wyjazdu za miasto. trochę nieodpowiedzialną. gdy starsza siostra przyjeżdżała ze swymi dziećmi. jeszcze wcześniej. w środku . ale w jej towarzystwie wszyscy mieli dobry humor. panno Charlotto! Co się stało? Co pani jest? 55 . I wtedy będzie już lepiej. Ostatnio w ogóle nie można było z nią wytrzymać! Charlotta wyglądała przez okno. Gdybym tylko wyszła jeszcze raz tamtej nocy. by odetchnąć wspaniałym wiejskim powietrzem lub odwiedzić krewnych czy znajomych.cisza. albo. Brzmiały w nim bezsilność i rozpacz. nic się nie porusza. że siostrzeńcy niezmiernie ją irytują. Nie była osobą o pociągającej urodzie. choć może nieco powierzchowna. cisza. była wobec nich bezbronna. nie potrafi się temu przeciwstawić. Nie mogła się ich pozbyć. Ale teraz. ale rozmowa z nią zawsze sprawiała radość. Charlottę. nagle uświadomiła sobie to. jak długo przebywali w pałacu. ich najmłodsze dziecko. Nie mogli niczego pojąć. po Bożym Narodzeniu. Nic nie płacze.Ależ. dzień później. które narastały od chwili. Ją. Wyglądało na to. Głośny. taką zawsze żywą i wesołą. Wystraszona pokojówka wbiegła w czepku i szalu zarzuconym na nocną koszulę. byłam niezdecydowana. zbierając resztki sił. Teraz już za późno. tak jak myślałam. Myśli jednak nie dawały się odegnać. że będzie wolna. od chwili gdy szła przez miasto. Taka spięta i nieswoja. myślała roztrzęsiona. To. płynący z głębi duszy. gnijące okrycie. Dawniej była błyskotliwa.Na wiosnę zrobi się cieplej. Albo może następnego wieczoru.? Od dawna już nie była sobą. miało właśnie wybuchnąć. Przeczuwała to i wiedziała. Zbyt długo je powstrzymywała. Niepokoiły ich jej nieopanowane wybuchy. Minęło trzynaście dni. Ogarniały ją dziwne stany. że nie jest w stanie dłużej z sobą walczyć. co na próżno usiłowała zdusić: Za późno! Za późno! Za późno! Westchnęła głęboko. Rodzice byli głęboko zatroskani. Zamykała się w swoim pokoju i nie chciała z niego wyjść. Nie rozumieli jej nerwowości. Albo nie. Żadne dziecko na świecie nie przeżyłoby samotnie trzynastu dni. Od ponad pół roku. gdy porzuciła dziecko przekonana. Oczyma wyobraźni widziała mały tobołek leżący pod świerkiem. by opanować atak histerii. Nikt nie będzie już marzł. . trzymając w ramionach bezbronne. O Boże. A w nim. Przemoczone od śniegu. wypełnił jej gardło. małe życie.. Przejmujący krzyk. Już niedługo przyjdzie wiosna. Czegoś takiego nigdy jeszcze nie słyszała.

Zdecydowanie nie odpowiadała jej taka poufałość. instynktownie jednak wyczuła niechęć i rezerwę służącej. Na progu.Na wszystko już za późno. ale mogło to równie dobrze znaczyć co innego.Ale co się stało? . że jest za późno. żeby to był tylko zły sen .Czy mam zawołać starszą panią? . cofnij czas! Spraw to! Gdyby tylko można było cofnąć czas. . . nie bardzo wiedząc.O Boże.Nie. .Płacz przypominający wołanie o pomoc nie milkł. . byś znalazła męża? Głupstwa.odparła pokojówka.Nie wiem . wcale nie .Co mam robić? .Nie.Jest za późno! krzyczała. Boże. która zawsze utrzymywała pełen szacunku dystans wobec swej młodszej pani.Pokojówka była całkiem bezradna. . Elsbeth? . z wahaniem przycupnęła na brzegu łoża.Za późno. . że nikt nie mógł zrozumieć. Była tak wzburzona. masz dopiero dwadzieścia pięć lat. nie . Charlotto? Za późno na to. z wyraźną ulgą. a pokojówka wstała szybko.zapytała zmieszana pokojówka. .Co się dzieje? Czy dręczą cię złe sny? . jak ma się zachować. Bliska obłędu Charlotta objęła ją ramionami. Służąca. . .Ale co się stało? Czy pani jest chora. Teraz zaniepokojona matka przysiadła na brzegu łóżka. gdyby tylko mogła z powrotem dostać dziecko. panno Charlotto? .Nic z tego nie rozumiem. Rozpacz znów wzięła górę.Ależ drogie dziecko! .Pomóż mi! Dopomóż mi! .szlochała Charlotta. by poszła do lasu i poszukała zawiniątka. . 56 . Mówi tylko. Rozlegał się w całym pałacu. Nagle otwarły się drzwi i do komnaty wpadli rodzice. co mówi. zbici w gromadkę.zapytała matka cicho. Powstrzymała prośbę.usłyszała w odpowiedzi. stali inni domownicy i reszta służby.Co się tu dzieje. .wykrzyknęła matka.łkała Charlotta. Charlotta właśnie chciała ją prosić. Gotowa była znieść czekające ją poniżenie i wygnanie. . tulić je i ogrzewać własnym ciałem.

zupełnie wyczerpana.Nigdy! Nie! Nigdy! Matka była bezradna.Za dużo siedzisz w domu.krzyczała Charlotta. że nie pozbędzie się już strachu. . .Już przeszło..wydusił z siebie ojciec. Jutro pójdziemy na spacer do lasu.Może posłać po balwierza.Na pewno wkrótce minie. poza jej wybuchem. . aż opadła na pięknie haftowaną poduszkę.dobiegł ją już z korytarza głos matki. Jej słowa pogorszyły tylko sytuację. wraz z wizją bezradnych dzieci. To był chyba zły sen. Ostrożnie zamknęli za sobą drzwi.. Słychać było tylko ciche szlochanie. Charlotta wiedziała jednak. . . . nie. Charlotta ciężko chwytając powietrze wiła się na łożu i krzyczała przerażona.To na pewno tylko kobiece dolegliwości . by upuścił ci nieco krwi? . że tak naprawdę nic. Jest tak.Nie wyszeptała Charlotta zmęczona. ja nie wyjdę za mąż! . Przejęci i zatroskani rodzice opuścili wraz ze służącą pokój. . nie minęło. 57 . Wiedziała. a myśli będą natrętnie powracać w samotne godziny nocy.Nie.Może krew należy oczyścić ze złych duchów? .. że do końca życia nie zagoi się ta otwarta rana.

To nie są moje dzieci. choć nadal przyjazna. . Oczywiście. Tak były zauroczone dziećmi.Pozwól im na to . ale pokochałam je i tak..Ale Sol bywa ogromnie męcząca .Zaplątałem się. . Wszystkie kolory tęczy stykają się przy tym kaftanie. a pióro sterczało do góry. Silje chciała jednak więcej przebywać z dziećmi. Było jej nawet trochę przykro.śmiał się Benedykt. . .Biedne stare panny . zazdrośnie strzegła kontaktów z chłopcem.Nie. by nie stracić z nimi kontaktu.Przeżywają drugą młodość. . . choć one same nie miały chyba nic przeciwko temu. z dołu lepiej widać. tak się przy tym wyginając. Gdy nasuwał ją głęboko na czoło.Potem będziesz musiała wrócić do pracy we dworze. Zmitygował się szybko i poprosił o wybaczenie. Silje poznawała. by jeździła do kościoła. Greta. nie będziesz więc mogła mi pomagać.A.Brązowy? Tak.powiedział pewnego dnia zmartwiony Benedykt.ROZDZIAŁ V W tym czasie pozwolono Silje jeździć do kościoła trzy razy w tygodniu. Z czego mam wybierać? Silje zsunęła się z rusztowania i stanęła na dole.. że mało nie złamał kręgosłupa. ale mam przecież. ale już po chwili przeklinał nad twardym jak kamień pędzlem.. Mam inne zajęcie. drepcząc nieustannie wokół nich. Benedykt chrząknął zadowolony.wtrąciła zatroskana Silje. że Silje często uśmiechała się pod nosem. głupi osioł. masz rację. wpatrywał się intensywnie w sufit. po jego znoszonej czapce. wiedziała. był zwykłym staruszkiem albo w ukryciu pociągał 58 . . że artysty nie należy poganiać. . . że tak mało widuje Daga. Poprzedniego wieczoru wypił trochę za dużo. że drażniły go wysokie dźwięki i ostre światło słoneczne. Jeśli zaś zsuwał czapkę na kark. Benedykt wolałby co prawda mieć ją przy sobie codziennie. którzy nie rozumieją. jak mówił. Zawieszony wysoko pod sklepieniem. a potem? . Pragnęła też odciążyć stare kobiety w ich pracy.Już wkrótce kościół będzie przecież gotowy. gdy tylko Silje zajmowała się małym.Nie mogę dobrać żadnego koloru na ten kaftan .powiedział Benedykt.. Cudowny okres w jej życiu niebawem się skończy. Był wściekły na nieświadomych. gdyż czas zaczynał naglić i wszyscy ciągle pytali. Krytycznie spojrzała na jego dzieło. Silje nie odpowiedziała. w jakim jest humorze. nieokrzesanych barbarzyńców. znacznie dalej od domu. Zawsze wtedy następnego dnia marudził. Jesteś genialna! . kiedy skończy.

bo pozostali tam bardzo długo..Muszę przyznać. że malarz chowa coś w wozie.Nie powinien tego oglądać. Zaraz potem odszedł.zdziwiła się Silje. Nic chciała oglądać tego okropieństwa. kiedy tu był. . Wrodzone poczucie przyzwoitości zakazywało mu picia w kościele.zmartwiła się Silje. panie? . bo czasem chodził tam w jakiejś sprawie. ty stary oszuście. że namalowałaś go jako diabła.. panie? . że zaliczam go do ludzi w moim wieku. Chyba poczuł się trochę dotknięty. powiedział.Było tu wczoraj dwóch starców z parafii.. Wszedł tam. Mówi się.zapytała cicho. Silje zaczerwieniła się. Uff. Zawahała się przez chwilę. Wspięła się na rusztowanie i przez pewien czas pracowali w milczeniu.Nie mówicie chyba tego poważnie.Nie.jęknęła Silje. że musimy postarać się wydać cię szybko za mąż. A teraz właśnie kłamiesz. co on na to odpowiedział? . nie jestem w formie.Nic. Nagle Benedykt zaczął chichotać. co prawda.. panie. To nie było po mojej myśli. wiecie. .Nie wiem. Nie spodobało mu się pewnie. od kiedy je namalowała. oglądali nasze dzieło. Opowiedz mi lepiej. Benedykt miał minę winowajcy. a potem zapytał. . pomyślała Silje. że to ty namalowałaś.O nie . to. . gdzie nauczyłaś się w ten sposób mówić. o kogo mi chodzi. musimy wydać ją za mąż”. no i musiałem przecież powiedzieć. Założę się.sobie łyka.. Może dlatego.Co powiedział? . Powiedziałem. .On. ale czego innego mógł się spodziewać? . Co. skoro potrafisz malować takie namiętne obrazy. . że nie wolno kłamać w kościele. i tak naprawdę trochę się potem bałem. że był nieco rozdrażniony. Zobaczyli Diabła w kącie i byli najwyraźniej wstrząśnięci i podnieceni. Przecież pochodzisz z ludu. że powiedziałem coś w rodzaju „my starcy.O czym myślicie. Wydawał się bardzo poruszony i zdenerwowany. że sam go tam zaciągnąłeś! . że 59 . . że to rzeczywiście było głupie.. . by więcej teraz o tym rozprawiać. to był niefortunny przypadek.. Sądzę.. lecz Silje podejrzewała. Rozumiesz chyba. że widział to wtedy.

A więc stąd artystyczna żyłka! . Zaskoczeni patrzyli na siebie. Wiedziałam. tak. bawiłam się z nim. panie. pożyczałam książki chłopca. Moja wiedza jest oczywiście bardzo niepełna. czy chce ją chronić. To on chciał. .Moja matka wiedziała bardzo dużo. tak. że mam możliwości. jakich nie miały inne dziewczęta.szepnął Benedykt.przerwał Benedykt. w którym mieszkałam. Silje bała się wyraźnie. Silje. to było. . a jej ojciec potrafił pisać. Nagle zaskrzypiały drzwi prowadzące na wieżę i pojawił się w nich brodaty mężczyzna. jak się udało tobie. 60 . prawda. . czy też sam chce być chroniony. jak wysuszona roślina wodę. . nie chodziłam z nim przecież za każdym razem. Zawsze o nim zapominamy. Nie masz dla mnie kawałka chleba? . Z kościelnej wieży dochodziły odgłosy ciężkich kroków. to wiele wyjaśnia. Biegnij po nasz podróżny kufer.róże mogą wyrosnąć między chwastami lub na kupie gnoju. Wchłaniałam wiedzę. podczas gdy wszystkie duchy świata buszowały w kościelnej wieży. Jeden z synów państwa we dworze. dlatego przysłuchiwałam się lekcjom i starałam się jak najwięcej zapamiętać. ale ty i tak jesteś wyjątkowa. Wiecie. potrzebne są pewne zdolności. może ukrywać się na górze? .Jestem piekielnie głodny.Tak. Przysunął się bliżej. To znaczy pisał różne pisma innym chłopom i pięknie wycinał w drewnie. mamy jedzenie. Benedykcie. .Czy tu straszy? Zeszli z rusztowań. przychodził do mnie bardzo często. Silje nieświadomie złożyła ręce jak do modlitwy.Któż. Byłam jakby jego opiekunką. Czekali w napięciu. u licha. Chciałam się uczyć wszystkiego! Przejęłam ich mowę. Ale co to? Zaczęli nasłuchiwać. Ale coś niecoś zostało mi w głowie.Tak. Dziewczyna nie była pewna. to niby tylko ona się bała? .Co? A więc to tu się ukrywasz? I w dodatku straszysz moją uczennicę? Coś podobnego. Czy umiesz także czytać i pisać? . . Po kim je masz? Silje zastanowiła się. Z trudem przezwyciężyła chęć ucieczki. żebym wszędzie z nim chodziła. Aby zdobyć wiedzę w taki sposób i w takich okolicznościach.Troszeczkę. . Silje nie miała ochoty wisieć bezbronna gdzieś między niebem a ziemią.Poczekaj chwilę.

Przynoszę pożywienie. . o bystrych oczach. . Na Boga. Na pewno zazdrość przemawia przez tych starców. Nie mogła jednak o nim zapomnieć. by ujrzeć go ponownie.Masz kogoś ze sobą? .zapytał Benedykt.To tylko ja. moja wybawczyni . Nosił się jak chłop.powtórzyła Silje przerażona.. a jego złote włosy były teraz przyszarzałe i splątane.Już od trzech tygodni nie miał kobiety. . .odparła Silje szybko. jakże on wyglądał! Miał na sobie brudne i porwane ubranie. to miałem na myśli. tak z nim źle.powiedział Benedykt. myśląc ze złością o rumieńcu. choć może wcale nim nie był..Potrzebuję jedzenia dla dwóch . gdy uratowała mu życie. Podał jej ramię i wciągnął na ostatnie stopnie. . Był to mężczyzna w średnim wieku. mocno zbudowany. Oczywiście nie wierzyła w to. bo jego samodziałowa bluza była modnie skrojona. Mężczyzna roześmiał się. Chłopak nie był jednak wcale speszony. Marzyła. Często martwiła się i zastanawiała. choć raniły ją wzmianki o jego kobietach.Silje przyniosła kufer i otworzyła przykrywę. .Nie. co mówili. nie dopuszczaj Silje do tego nicponia . który ją zdradzał. Młody chłopak o tak pięknej twarzy mógł być tylko szlachetny i dworny w stosunku do kobiet.Cierpi? .Tak: młody Heming leży na górze i bardzo cierpi. jak mu się wiedzie. . . . . pełna nadziei.Ona ma do niego słabość. a na nogach miał robione na drutach pończochy. słodki aniołku. Czy wyznaczyłaś sobie rolę mojego stałego wybawcy? 61 . . Idź do niego na górę. W końcu jej głowa znalazła się na wysokości otworu prowadzącego do wieży. . że szuka w pamięci. Jej pełen oczekiwania uśmiech zgasł.Ach tak.Światło dzienne dochodziło tu przez szpary. Bardzo chciała znów zobaczyć swojego bohatera. Nie widziała go od tamtej nocy. A teraz. Usłyszała gwałtowny szmer. Chyba o niej nie zapomniał? . jak gdyby ktoś próbował się ukryć.wydawało się.usłyszała.Silje.powiedział brodacz posilając się obficie. przychodzisz jak zesłana z nieba. Wyraźnie przydałaby mu się porządna kąpiel. był tutaj! Wzięła ze sobą kuferek i zaczęła wchodzić po starej drabinie. Z jedzeniem. Silje weszła uradowana.Poradzę sobie . by nieznajomy mógł się pożywić. Silje.Silje? .

Nie zastanawiała się nad tym. usiadła w pewnej odległości od niego i starannie naciągnęła suknię na podkulone kolana.na pewno dziewica. muszę porozmawiać z kimś rozsądnym. że tu nie osiągnie nic próżną paplaniną.powiedziała z nietajonym zachwytem. Zerknął na nią jeszcze raz.przynosi jedzenie temu żałosnemu. Najedzcie się do syta! . gdy patrzyła. i słyszała. To była poważna i niewinna dziewczyna . że powinna przywrócić mu poczucie własnej wartości. Właściwie ona też nic dziś jeszcze nie jadła i ślina napłynęła jej do ust. Parobek co dzień łowił ryby w rzece i bardzo był dumny ze swoich zdobyczy. Wyglądała tak delikatnie.Jestem jednym z przywódców.powiedział przyciszonym głosem. uratowała go od niechybnej śmierci. . widziała. Intuicja podpowiadała jej. Co prawda takie jedzenie mogło się wydać jednostajne. za to dałby sobie uciąć głowę. Czuła. że ma gorącą krew. jak nazwano przeklętym idiotą. Dopiero teraz naprawdę zobaczył Silje. Obojętnie przyglądał się swoim bardzo brudnym paznokciom. ale instynktownie rozumiała. tylko wiecznie ten łosoś? Zjadł jednak ze smakiem. choć nie spodobało się jej. Musi ratować swoje życie. ale trzeba przecież być wdzięcznym. . Silje . Pachniała czystością i trochę farbami. .O .odparł wyraźnie nonszalanckim tonem. Naprawdę będzie przyjemnie uczynić z tego pączka prawdziwą kobietę. brązowy kolor jej włosów. że sytuacja jest trudna. otwierając szeroko oczy. 62 . Skończył jeść i podniósł głowę. spoglądając na ciepły. Dziewczyna poczuła się trochę nieswojo. Ale chłopak potrzebował posiłku bardziej. Posłuchała z wahaniem. białe zęby między delikatnymi jak płatki dzikiej róży wargami.. Heming zrozumiał w lot. . Wyczytała podziw w jego oczach i poczuła. . Teraz znów przychodzi mu z pomocą . że jego męska duma została urażona.. jesteście jednym z buntowników. Domyślał się tego.Jedzcie teraz.Jesteście. jak go spoliczkowano. że kpi. panie. jak robi jej się ciepło wokół serca.Hm . które mu podała. że w ogóle ma się jakąś strawę.zapytał zaglądając do kuferka.Co tam masz? . jak znika ostatni kawałek chleba. panie? . z podziwem.Usiądź przy mnie na chwilę. . Znowu łosoś! Czy chłopi nie mogą wymyśleć nic innego. . Nie wszyscy ją mieli. dziewczyna. To ona. Dziewictwo niedługo jej odbierze. ale musi mieć na to czas. Teraz są ważniejsze sprawy. wynędzniałemu biedakowi. To dodało Hemingowi odwagi. fiołkowoniebieskie oczy i lśniące.Jestem taki zmęczony. Skrzywił się. Wypił łapczywie resztę piwa. Widać też było.Pochyliła rozpromienioną twarz.zapytała miękko.

Pozostawała pod urokiem pięknych. nie znam go. idealnie regularnych rysów jego twarzy. I wyleczył moją odmrożoną nogę.. Zrozumiała. mimo iż przed chwilą zaprzeczył. Nikomu przecież nie wolno było mówić o Dyrem synu Alva. a więc wszystko będzie dobrze.Co? . 63 .spytał cicho. że posunęła się za daleko.Pomógł mi raz jeszcze. . Jedno niebaczne słowo mogło go posłać prosto w pułapkę wójta. Dostaję zawsze najtrudniejsze zadania. przywódcy buntowników. że go zna.. że aż paliły. .. jesteś całkiem szalona. jakby w ogóle nie istniał.. . co uczynił.On jest bardzo potężny.Kto? Ach on! Mylisz się! . co z nim? Jak to miło z jego strony. Dlatego mnie wtedy uwięziono. kiedy zachorowała dziewczynka. Tajemniczy opiekun Silje powiedział coś wręcz przeciwnego.Maria.On nie jest moim panem. .. Wspomniał o lekkomyślnej wizycie u kobiety.Wiesz. jedna z kobiet we dworze. A niemowlę. Jego dłonie były tak gorące. że Heming był zły. .. Nic dziwnego. Nie wiem.. ale uzdrowił ją. jakże mogłaś? Czy uczyniłaś nad nią znak krzyża? A może położyłaś srebrną monetę z wizerunkiem krzyża? Twarz Silje zesztywniała.Był u ciebie? . Odetchnął z ulgą.Jesteś szalona! Szalona! Czy wystawiłaś sól i chleb? . . Ryzykowałem życie dla innych. położyła taką monetę pod nogą łoża Sol. nigdy go nie widziałem.powiedziała rozmarzona. ten wasz pan . Heming wpatrywał się w nią.Dzięki Bogu. Sól i chleb. Wszyscy powinni zachowywać się tak. a ona o tym zapomniała.Trzeba rozsypać sól! To pomaga. że okazuje takie zainteresowanie dziećmi! Silje nie mogła oderwać od niego wzroku. Nie chciała jednak teraz o tym myśleć.Ależ tak! Heming uczynił niedbale w powietrzu znak krzyża.wykrzyknął gwałtownie. . . A dziewczynka. .

Ale tak jest.. Greta wyraźnie go rozpieszcza i przekarmia. Wydawała z siebie tylko okrzyki zdumienia lub przerażenia. Możesz mi wierzyć. ale wtedy stawała się 64 .Czy wiesz. dziękuję. . przecież nie wolno jej było wymieniać imienia Dyrego syna Alva. Zobaczę cię jeszcze? Zaczerwieniła się z radości. w skrzyni pod moim łożem. No.Naturalnie. Parę razy próbowano ją zgwałcić. muszę już iść.Jeśli zechcecie. dudniła w uszach.. Zapewniam.O tak. odwiedzić cię? Silje spojrzała na niego przerażona. nikt ich nie weźmie. panie. Nigdy żaden mężczyzna nie dotykał Silje w taki sposób. że jesteś ładna? Spuściła wzrok i potrząsnęła przecząco głową. Podnieśli się.. Jesteś taka mądra. .Chyba dobrze schowałaś te rzeczy. Wyciągnął rękę i uniósł jej brodę. by powiedziała dziś coś rozsądnego. ..uśmiechnął się. . . Dłoń podtrzymująca jej podbródek wydawała się niezwykła. że są tam dosyć bezpieczne. Czy mogę. . że są cenne. powiedział. . Aż za dobrze. .Przez jakiś czas nie będę mógł przyjść.Mały Dag ma się dobrze. Ja prawie go nie widuję. Serdeczne dzięki za pożywienie.Czy jesteś pewna.Nie. zjawię się.O tak. Mimo usilnych starań nie mogła sobie jakoś przypomnieć. że dobrze je ukryłaś? . że nikt ci ich nie zabierze? Wiesz. Był bardzo blisko. musimy się kryć. . .To znaczy. . Gonią nas.Mam nadzieję. to samotne życie! Ale kiedy tylko żołnierze stąd odejdą. . że będę się zachowywał zupełnie przyzwoicie . Krew nabiegła jej do twarzy. zgodnie z zasadami przyzwoitości. w które był owinięty? .Chciałbym tylko z tobą pomówić..Och.

Silje . I jak dotąd udało się jej.. Zamyśliła się.Wyglądasz na bardzo z siebie zadowoloną. że brak ci poczucia humoru.Wygląda jednak na to. 65 . uśmiechał do niej smutno. ma tak nieszczęśliwe życie. Odpowiedziała mu promiennym uśmiechem. że jest dobry. wydaje mi się. spoglądał na nią swymi cudnymi.O mojej wizycie nikt nie może się dowiedzieć. że chcesz zamieszkać tam na górze. jak ręka tamtego na stopie. Biedny chłopiec. aż pojawi się ten właściwy. panie . Silje . choć w jej oczach kryło się zażenowanie.powiedział. Ale. Zobaczysz. . .powiedział Malarz. . miała przecież leczyć. ciągle jest ścigany! .Nie pomyślałem o tym. panie . ..Chyba tak jest. Jestem takim egoistą. niebieskimi oczami.Posiadasz wiele zalet. że on nie jest taki zły.. nie . . miękki i wyrozumiały. powinnaś trochę uważać na tego chłopaka. jak go widzą niektórzy. żałując swych słów.Nie macie racji mówiąc tak.. panie . prawie zatroskany. Dwaj mężczyźni opuścili kościół i Silje z Benedyktem mogli powrócić do przerwanej pracy. . ale to zupełnie co innego.Nie. Nigdy nie wiadomo.brutalna. Benedykt zawołał ich.odrzekła. . Tamta była delikatna i silna. Dlaczego właśnie teraz musiała myśleć o tamtym mężczyźnie? To Heming jej dotykał. śmiech uwiązł mi w gardle. Zatroszczę się o to.szepnął.przyznała. Dłoń Heminga nie paliła jej tak. byście dostali porządny posiłek.Oczywiście możecie odwiedzić mnie u Benedykta.Już myślałem. radość na pewno wróci.Wiem .powiedziała niepewnie. zeszli więc na dół. . jak kot. kiedy straciłam wszystkich bliskich. . Benedykt posmutniał.rzekł.krzyknęła z żalem Silje. gdzie kryją się zdrajcy. kochanie . .Sądzę jednak.Oczywiście. . . Myślę. . Zacięcie broniła swojej cnoty czekając. że tylko ja noszę żałobę. Ale od kilku tygodni. spoglądając na nią badawczo. a moje poczucie humoru zgasło.Kiedyś umiałam żartować i dostrzec zabawną stronę każdej sytuacji. który właśnie upolował mysz zauważył z przekąsem.

. Dopiero teraz ich słowa zaczęły nabierać znaczenia.No tak . z której wówczas niewiele zrozumiała. A ponieważ nie lubiła pracy we dworze. . że powinna zmuszać się do wykonywania codziennej pracy. że powinnaś zająć się czymś innym. 66 . . Powiedział. Silje. Przy powtarzaniu zanika żar. Rozmyślała o chwilach. w oborze i w stajni dokuczały jej bardziej. a te czynności były dla gospodyni jedyną możliwością tworzenia. Dziewczęce marzenia.ciągnął Benedykt. Nie znosiła patrzeć. nienawidziła też widoku wyszorowanej do białości kuchni zawalonej brudnymi talerzami i garnkami. zachowawczą i niszczącą. wśród tych życzliwych ludzi.Na to właśnie masz uważać. bo na nieszczęście jesteś dziewczyną. że jest leniwa. zwłaszcza że wszystko to trzeba było robić jeszcze raz i jeszcze raz. lecz nie znalazłaś jeszcze swej drogi. zbyt dużych szans. Być chłopcem to większe nieszczęście. Myślę.dodał i w tej chwili zasmucił się. miała jednak w sobie to coś. w których wykorzystuje się tylko jedną z nich. Są też prace. ani upieczenie ciasta. że ludzie mają w sobie trzy siły: twórczą. a starannie przystrojone danie znika. tu we dworze.Musimy wydać cię bogato za mąż .. że nie pomaga wtedy ani zrobienie na drutach pięknego kaftana. choć wątpię. Człowiek. jak niszczy się pięknie nakryty stół. byś mogła tworzyć kiedy i co będziesz chciała. prędko przestałaby sprzątać . Prace w kościele zostały zakończone i Silje powróciła do robót we dworze. Widocznie tak większość osób oceniała ludzi twórczych i marzycieli. co od wieków inspiruje twórców. tym większe stawiała sobie wymagania. W głębi duszy nie zgadzała się z takim twierdzeniem. by mogła się bez nich obejść. Oczywiście wszystkie polecenia wykonywała sumiennie i porządnie.Masz w sobie duszę artysty. Gdyby sobie pofolgowała. .brudziło się przecież tak szybko. Podsłuchała kiedyś rozmowę dorosłych. Nie mogło się to powtórzyć. Wiedziała też. Zajęcie gospodyni zaliczało się chyba do tych najbardziej zachowawczych. Znów porwałyby ją sny na jawie. W tajemnicy lub otwarcie. że istnieją osoby.. że to właśnie jest jej świat. by ją w ogóle odszukać. Nie była wielką artystką. . będące czystym wcieleniem jednej z tych sił. były zbyt piękne. ale do swych obowiązków podchodziła z całkowitą obojętnością. Jeden z gości mówił. Wiecznie powtarzające się czynności w domu. który tworzy. takie jak te o Hemingu. niestety.Musisz mieć dużo służby. siła natchnienia. Benedykt rozumiał jej wewnętrzne zmagania. większość rzeczy wykonuje tylko jeden jedyny raz. Silje nie potrafiła doszukać się w nim niczego wartościowego. Nie masz. myśląc o własnym niedostatku. Posmakowała już twórczego zajęcia i wiedziała.westchnął Benedykt. Bogaty mąż jest dla ciebie jedynym wyjściem . Z doświadczenia wiedziała. czy właśnie malowanie jest twoim przeznaczeniem. Ten i żaden inny. niż śmiała to przyznać sama przed sobą. gdy mówiono o niej w domu.

rozglądając się dokoła. Dzień po dniu życie płynęło tym samym rytmem. Pił coraz częściej i nie był już tak radosny. potrafiła być również niezwykle uparta. O dziewiątej wieczorem wszyscy kładli się spać. Widać już było.Zdawało mi się. ale ciągle był zbyt maleńki. małej norze. Zaczynała teraz lepiej rozumieć osobliwą mowę Sol. zamarzniętym leśnym poszyciu. do tego trochę łososia lub solonego mięsa. Dobrze nam było razem.Wspaniale .zgodziła się. Pewnego dnia podczas takiej włóczęgi zatrzymała się nagle wystraszona.powiedziała spokojnie. że jak długo pozostanie we dworze. sypiano do piątej rano. O czym wówczas myślała? Co widziała? Dag rósł. nie mogłabyś dzielić jej ze mną. . dziewczynka używała już więcej słów i wymawiała je wyraźniej. Zapewniła jednak. Nie miała siły być przy zabijaniu zwierząt. Przestawał wtedy tak głośno płakać.W tym kościele nie ma takich warunków. Zabrała ze sobą Sol i wzburzona wędrowała po twardym. Znajdowały się na wzgórzach ponad dworem Benedykta. inaczej nie odważyłaby się wyjść z małą. Mała nadal była jak dzika kotka. którą szykowano o czwartej lub piątej po południu. z którymi rozmawiała i do których się przywiązała. żebyś mogła ze mną pojechać. Silje. by określić jakieś charakterystyczne dla niego cechy. Benedykt wyjeżdżał teraz na kilka kolejnych dni. że będzie miał jasne włosy. będzie spełniać swoje powinności. uczucie. którym nigdy wcześniej nie chodziły. Malował w odległej parafii i musiał tam mieszkać. Teraz. Po przebudzeniu rozpalano ogień i przy świetle łuczywa wykonywano swoje obowiązki. którą znalazła w lesie owej dziwnej nocy. gdy coś szło nie po jej myśli. A jednak coś ją zaniepokoiło. w końcu znów ruszyła w drogę. Dźwięk. Ale czasami jej oczy nabierały jakiegoś szczególnego wyrazu i to Silje przerażało. W jej zielonych oczach czaił się błysk nieposłuszeństwa. . Każdego ranka Greta owijała go mocno. zimą.Silje odparła z uśmiechem. lecz w ciągu dnia Silje rozluźniała nieco powijaki. na szlaku. Mieszkam w okropnej. że bardzo kocha tę małą istotkę. Tej zimy nie widziano w okolicy drapieżników. Zima szła swoim torem. Na poranny posiłek podawano miarę piwa. Silje długo stała nieruchomo. To było dla niej zbyt okrutne. . Silje uciekła do lasu. Silje czuła.Chciałbym. którymi się zajmowała. nie wiedziała tylko co. . Kiedy prace w stajni i oborze były zakończone. 67 . Potem była ciężka praca aż do wieczerzy. może dziesiątej. Sol spojrzała na nią pytająco. jedzono obiad. że raczej nie wierzy w swe bogate zamążpójście. prawda? . Gdy nastał czas przedświątecznego uboju.To nic . koło dziewiątej przed południem. aż minęło najgorsze. że jeszcze ktoś znalazł się w pobliżu? To pewnie łoś.

Jeszcze może mi się zrobić w spodniach ciasno. że to były jego własne ślady. prawda? Gdy przysiadł na skraju łoża. że jutro mamy dokończyć tę rozmowę.. potrafię docenić piękno. . Jeśli ktoś zobaczy. Przecież to był pan domu. że chce z nią porozmawiać o czymś ważnym. Widziałem twoje piersi z porfilu. . był tak blisko. Sądziła. Dopiero gdy jego mamrotanie ucichło w oddali i dobiegł ją odgłos zamykanych w sąsiednim domu drzwi. szybko jednak przekonała się. Ale teraz najlepiej byłoby chyba. . jak sądziłem. z kolanami podciągniętymi pod brodę. Kiedy sobie wypił.mruknęła. ani waszej sławy. Ale potem stał się sentymentalny.Oczywiście. porf. Wyskoczyła z łóżka. nie możemy obudzić małej Sol. ale właśnie ześlizgnęła mu się noga i począł osuwać się na podłogę. Siedziała owinięta kołdrą. ślina leciała mu z ust. Greta zapewniała. jej przyjaciel. wróciła do łóżka. Przecież rozumiemy się nawzajem. że odwiedzacie mnie tak późno.Jestem człowiekiem samotnym. Silje. pomogła wstać Benedyktowi i podprowadziła go do drzwi. Muszę jutro wcześnie wstać. że Silje mogła widzieć zamglone oczy i każdy por jego starczej skóry. Gdy mówił.. Samotnym i starym. że sama wpędziła się w tarapaty. że Silje z pewnością okaże litość staremu biedakowi. tak.. znam się na rzeczy. Jego dłoń powędrowała w kierunku kołdry. Czapka zsunęła mu się z głowy i zawisła na jednym uchu. . która by mnie ogrzała. czuła się przy nim całkowicie bezpieczna. Benedykt zachichotał wesoło.Nie. Silje znalazła się w nadzwyczaj niezręcznej sytuacji. Pewnego wieczoru przyszedł do niej pijany jak bela.Jesteś wspaniałą kobietą! Zobaczyłem to już w kościele. rozumiemy się . Początkowo siedział spokojnie i plótł coś po pijanemu. Leżała już w łóżku. w filozoficznym nastroju.. 68 . Silje. a ona starała się mu odpowiadać w miarę rozsądnie. prawie ojciec. może pomyśleć o czymś niestosownym. otworzyła jednak drzwi. Poczułem wtedy.Nie zapomnijcie.. kiedy stałaś i malowałaś. lecz zarazem dostrzegła szansę na wybrnięcie z opresji. Najlepiej będzie. . Benedykt ciężko westchnął. Zaszokowana stała oparta o futrynę i nasłuchiwała. Na szczęście następnego dnia Benedykt kompletnie niczego nie pamiętał i głośno dziwił się śladom stóp na śniegu w pobliżu schodów prowadzących do jego domostwa. wiesz. Pozwolił się wyprowadzić bez protestów. był dobroduszny i przyjazny..Wybaczcie. panie Benedykcie. Potrzebuję twojej młodości. profilu. A ja nie chciałabym narazić na szwank ani mojego imienia. jeśli rano dokończymy tę rozmowę.Wtedy powiedziałem sobie. rozumiała to.. . że nie jestem tak wysuszony.

- Tak, tak, a więc musiałem wyjść za potrzebą - burczał. - To jest ta zła strona wypicia kieliszeczka. Za wszelką cenę chce się on wydostać z człowieka o najbardziej nieodpowiedniej porze. Silje odetchnęła z ulgą.

69

ROZDZIAŁ VI Zaraza przegrała z zimą. Potrzebowała ciepła, wilgoci i zgnilizny. Zniknęła tak, jak liście opadające na wietrze. Czasem tylko słyszano o pojedynczych przypadkach choroby. Góry wznoszące się w pobliżu dworu nadal miały nad Silje niezwykłą, podniecającą władzę, teraz jednak strach przestał dominować w jej uczuciach, bo podświadomie łączyła góry z pewną szczególną osobą i kiedy spoglądała nieśmiało w ich kierunku z poczuciem winy, w podekscytowaniu serce biło jej szybciej. Senne marzenia nie pojawiały się częściej i nie różniły specjalnie od snów innych ludzi; na ogół Silje zapominała o nich, gdy się budziła. Lecz pewnej nocy powrócił dziwny sen, jak tamten o duchach z gór. Tym razem był inny, ale równie bezwstydny co poprzedni. Po przebudzeniu leżała bezsilna i wyczerpana. Nie mogła sobie przypomnieć, jak się zaczynał. Pamiętała tylko, że stała pojmana między uzbrojonymi żołnierzami. Był tam również wójt, kat i jego ludzie. Nie wiedziała, o co jest oskarżona, choć odczuwała ich wrogość. By ją stłumić, uczyniła w rozpaczy jedyną rzecz, jaka przyszła jej do głowy. Zaczęła się rozbierać. Gdy zdejmowała z siebie poszczególne części ubrania, żołnierze stali z opuszczoną bronią, wpatrując się pełni oczekiwania, a na ich spoconych twarzach malował się ohydny grymas. Tylko wójt powiedział: „To ci nic nie pomoże, i tak umrzesz!” W tej samej chwili mężczyźni zostali rozepchnięci i ukazał się człowiek w okryciu z wilczej skóry. Na jego głowie, między włosami przypominającymi szczecinę, wyrastały rogi. Twarz zdradzała pożądanie, choć usiłował to ukryć, odwracając się bokiem. Wolno skierował się ku nagiej Silje, ujął ją za rękę i poprowadził na szczyt wzgórza. Na oczach wszystkich gładził dłońmi jej ciało. Pragnęła teraz tylko jednego: by zrzucił z siebie wilczą skórę. On jednak obrócił ją przodem do wszystkich, a sam stanął za nią jak diabeł namalowany na ścianie w kościele i tak jak on położył dłonie na jej piersiach. Świadomość, że wszyscy to widzą, napełniła ją głębokim, przygniatającym uczuciem pożądania. Równocześnie wiedziała, że to tylko sen, i dlatego nie odczuwała skrępowania, mogła być sobą. Długi, twardy język ześlizgnął się po jej szyi, lizał dekolt, policzki... Jeszcze raz odwrócił ją i padł na kolana; a jego język powędrował w górę ud, aż coś ciepłego, mokrego rozlało się między nimi... Głębokie westchnienie wydobyło się z jej zaciśniętych warg i obudziła się. Leżała wzburzona, pojękując z pożądania i wstydu, zrozpaczona, że nie potrafi powstrzymać się od zaspokojenia rozszalałej żądzy. Benedykt okazał nadzwyczajną troskliwość, przyprowadzając do domu dwóch młodych chłopców z sąsiednich dworów. Stwierdził, że Silje potrzeba ich towarzystwa, aby nie myślała tak wiele o Hemingu. - Śmiał się tylko, gdy usiłowała go przekonać, że wcale o nim nie myśli.

70

- Musisz poznać normalnych, miłych młodzieńców - powiedział. - Czy sądzisz, że nie widzę twoich rozmarzonych oczu? Chłopcy okazali się rzeczywiście mili. Próbując zabawić ją rozmową ciągle wpadali sobie w słowo. Starali się prześcigać w dwornym zachowaniu, co chwilami bywało śmieszne - raz jeden potknął się o drugiego. Kiedy jednak śmielszy z nich zebrał się na odwagę i szeptem zapytał, czy będą mogli ją odwiedzić w sobotni wieczór, przeraziła się naprawdę. Wiedziała, że takie wizyty nie są niczym niezwykłym. Zgodnie z obyczajem musiała być całkiem ubrana, chłopcu zaś wolno było leżeć na łożu obok niej, ale jedyną rzeczą, jaką mógł zdjąć, były buty. Wszystko odbywało się zupełnie przyzwoicie. Wprawdzie Silje nigdy jeszcze nie miała takich „zalotników”, ale czuła, że wcale nie ma na to ochoty. Benedykt szybko to zrozumiał, pomógł jej wyplątać się z niezręcznej sytuacji, a gdy chłopcy poszli, przyznał, że nie był to najszczęśliwszy pomysł. Potem zjawił się Heming. Było to w dniu, gdy Benedykt odjechał, by malować, a obie kobiety wraz z dziećmi udały się gdzieś z wizytą. Silje drgnęła wystraszona, gdy ktoś zapukał do drzwi, ale gdy zobaczyła gościa, otworzyła od razu. - Witajcie! - powiedziała z uśmiechem, dając do zrozumienia, że rada go widzieć. Schylił się w niskich drzwiach i wszedł do środka. - Jak miło tutaj! - rzekł z zachwytem. - Wrzos na stole i zapach świeżo umytej podłogi! Czy sama utkałaś ten kilim? Wycinasz też w drzewie! Jesteś prawdziwą artystką, Silje! Uśmiechnęła się zmieszana. Nazwać ten mały prostokącik tkaniny kilimem to naprawdę miłe. I choć zrobiła co mogła, by w małym domku było przyjemnie, nie było chyba w tym nic aż tak szczególnego. - Zechciejcie usiąść, panie. Parobek wkrótce przyjdzie - dodała, by podkreślić, że jest przyzwoitą dziewczyną. - Niestety, nie mogę zostać długo, droga Silje, a więc twoja cnota nie jest dziś w niebezpieczeństwie. Tym razem jeszcze nie. Wrócę jednak za kilka dni. Nie, nie, żartowałem tylko, jestem porządnym człowiekiem. Czy nie znalazłabyś dla mnie odrobiny piwa? Chce mi się pić. - Zaraz przyniosę - powiedziała uradowana i pobiegła do głównego domostwa. Kiedy wróciła z dużym dzbanem piwa, Heming siedział przy stole. Zauważyła, że tym razem jest elegancko ubrany. Być może miał zamiar odwiedzić kogoś ze swych bardziej
71

To była walka na śmierć i życie. Ot.A posłaniec? . że robi jej się słabo.odparł obojętnie.Jesteście najbliższym towarzyszem Dyrego syna Alva? . To stara historia.. Ja wygrałem. że ten list bardzo nam się przydał! Silje wyobraziła sobie. . ale wiedziała.Ale. . że Heming pochodzi z dobrej rodziny. . . .Ponieważ nim jestem.Pytałaś już o to. nadjechał posłaniec na koniu. Potrzebowaliśmy tego pisma. .O. i tak je zabraliśmy. To było moje pierwsze zadanie. 72 . Usiadła przy drugim końcu stołu. Silje wzięła to za dobry znak. o nie. . pytaj . Heming odchylił się do tyłu i założył ręce na kark.Nie naśmiewajcie się ze mnie. on albo ja.powiedziała ogromnie zawstydzona. Silje skinęła głową. mężczyzna musi walczyć o swoje przekonania. Była pewna. Nie czuła się zbyt dobrze.Od razu jednak mogę ci powiedzieć. dlaczego nazywają was Zabójcą Wójta.. z jej powodu ciągle nie mogę zaznać spokoju. jak go zdobyliście? .znaczących przyjaciół.Można tak powiedzieć . Musiała zebrać wszystkie siły. Musiał jej ufać.Czy to nie było straszne? .. list królewski? Z pieczęcią. Ja walczyłem o wolną Norwegię.. że było to okropne. .Czy mogę zadać osobiste pytanie? . panie .Tak. . Wiesz.zapytała nieśmiało. jego już nie ma.. że mimo wszystko był z tego dumny. że zrobiłem to z ukrycia i zaszedłem wójta od tyłu. i poczuła. że kocham cię do szaleństwa i tylko ze względu na ciebie postaram się utrzymać w ryzach. że nie jestem żonaty. . ale niech będzie jak chcesz. z pewnością rozumiesz.odparł. Tym razem zapomniał zaprzeczyć jego istnieniu. .nie udało się jej ukryć zachwytu w głosie. Ale muszę ci powiedzieć.. w jaki sposób to się odbyło. Wzruszył ramionami. gdy przyłączyłem się do buntowników. by nie dać po sobie nic poznać.Oczywiście.Chciałabym wiedzieć. Nie myśl. spoglądając na nią wzrokiem pełnym drwiny.

dziewczynę.Poczekajcie. Mimo wszystko odczuwała pewien niesmak. trzymając palce na wargach..Rozumiesz. Nagle straciła panowanie nad sobą i pognała za nim. . Niedługo. aby nikt nie mógł ich ukraść! Była na tyle głupia. Nie. tak nie mogło być. Wypił piwo i wstał. nie wolno o tym zapominać. Jeden róg wystawał spod łóżka.wyszeptał cicho i zanim zdążyła się zorientować. bardzo niedługo . nie teraz.. że pędzi na końskim grzbiecie drogą w dół. Był już prawie na gościńcu. w które był owinięty Dag. że leżą bezpiecznie w skrzyni pod łóżkiem. a jeszcze bardziej sposób.wołała. ale ze strony Heminga nie miała się czego obawiać.. Szybkim ruchem wyciągnęła i otworzyła kufer. czy na pewno dobrze je schowała. nie mogło! Dostrzegła. zniknęły! Płaszcz Heminga był bardzo szeroki. kubrak i. Leżał tam jej fartuch. Nie mam czasu.. Troszczył się o dobro dzieci! Doprawdy. że gdy jest sama. panie! . Pochyliła się. . pocałował ją leciutko w usta.usiłowała go zatrzymać. Silje. Przecież od dawna jej nie dotykała. To dlatego dopytywał się. Poczekajcie! Proszę! 73 . można było je pod nim ukryć. i taki okazał się naprawdę. że jej serce bije mocniej.Rozumiem to. Z różnych powodów. Smutek i uczucie zawodu narastały. Wrócę jednak. co opowiadał. a ręce zaczynają drżeć. Co to? Skrzynia? To o nią właśnie zawadziła.Chętnie coś przyniosę! . Zabolało ją. Po chwili już go nie było. że dała się podejść i powiedziała mu. poczuła. . . nie powinna wpuszczać do izby mężczyzny. która była nikim! I tak przyzwoicie się zachował! Silje wiedziała. w jaki mówił. Rzeczy. Sam przecież powiedział.Nie. gdy go znalazła. Silje córkę Arngrima.Nie chcecie posilić się nieco. Ale jest jeszcze bardzo młody. by spojrzeć na niego jeszcze raz. Stała zaskoczona. Idąc uderzyła o coś nogą. Pocałował ją! Najpiękniejszy mężczyzna na świecie pocałował właśnie ją. a jej słaby głosik ginął w zaśnieżonej przestrzeni.. by rozetrzeć łydkę. że jest rycerski. panie? . jestem bardzo cenny dla całego ruchu. o których nie mogę ci powiedzieć. Nie podobało jej się to. Skierowała się do okna.

Ona jednak nie przerywała daremnej wędrówki. wyhaftowane były ozdobne litery. było złe.. Zmierzch nadszedł niespodziewanie. . powiedział. A jeśli znów przyjdzie. Chciałaby to teraz zobaczyć! O nie.krzyczała na pustej drodze. które świadczył Szatanowi. Powietrze świszczało jej w płucach. był cieniem złego Tengela. który padł na drogę. należy do barona. jak za pomocą czarów i rzucania uroków sprowadzał nieszczęście na tych. Wyobrażała sobie. Uspokoiła się nieco dopiero wtedy. co miał. powstrzymując płacz. Las zamknął się wokół niej. Benedykt powiedział. Jakże Heming mógł zdradzić ją w taki sposób? W dodatku jeszcze ją pocałował! „Niedługo wrócę”. Benedykt mgliście wyjaśniał.M.Dobiegła do głównej drogi. co czynił. czy to ma jakiś sens. Silje wydawało się. Wycierała je. gdy ten pewnego dnia zapyta o swoją własność. że siedząc na szczycie spogląda na nią. gdy była już blisko lasu. że są to inicjały C. otrzymał w zamian wieczny dostatek i nadprzyrodzoną moc. Nie będzie mogła spojrzeć Dagowi w twarz. którzy wypędzili go z domu i z ziemi. wykrzywiony w diabelskim uśmiechu. przetykany złotem szal. umieszczona nad nimi. Czynił wyłącznie zło. co zrobił? Zabłysła w niej iskierka nadziei. Teraz droga znalazła się w cieniu wysokich szczytów gór. . co ma. ale bezustannie napływały nowe.To najpiękniejsze. lecz on już dawno zniknął.. że Tengel za przysługi. Otrząsnęła się ze swych fantazji. Podniosła wzrok i by lepiej widzieć. Wszystko. to wyrzuci go z domu! Łzy goryczy i poniżenia spływały jej po policzkach. Na falbance lnianej tkaniny. Może jednak pożałował tego. Ciągle jednak wytrwale podążała na północ. Prawie niezauważalnie zmieniło się światło dnia. Biegła nadal. ani przez moment nie zastanawiając się.Oddajcie przynajmniej szal! . to. jak szalony Tengel obserwował z ich wierzchołków mieszkańców w dole. 74 . że cień. nieświadomie zwolniła kroku. O tym. która okazała się powłoczką. a korona. Musi to odzyskać! Przynajmniej ten śliczny. Nagle usłyszała przed sobą stukot końskich kopyt. kierując się gdzieś w stronę Trondheim. przypomniała sobie opowieść Benedykta o ich wodzu. a nogi odmawiały posłuszeństwa. z pewnością już się więcej nie pokaże. To przez nią Dag stracił wszystko. To jest jego! Nikomu nie wolno okradać dziecka! Kiedyś wszyscy we dworze oglądali razem rzeczy Daga. zamieniając się na mrozie w kryształki lodu. Pomyślała nagle o Ludziach Lodu.. raz jeszcze otarła łzy.

Była teraz tak piękna. na ramiona wstrząsane pełnym rezygnacji płaczem. Przed nią stał jego pan i mistrz. w które był owinięty.To nie Heming. rozpromieniła. zatrwożyła się. że odetchnął z ulgą. bym tego strzegła. gdy powiedziała. Zaprotestowała. przyjaciółko ludzi. co odziedziczył po matce.wyszlochała. a do którego nie chciał się przyznać.Jakże to wyruszasz w drogę w samym środku zimy? . by je oddał. . Spotkałem Heminga na drodze i zmusiłem go. panie. . Zabrał . Prosiliście mnie. Tobie najbardziej on przystoi. kreśląc na jego wspomnienie znak krzyża. Co mam robić? Przecież to należy do Daga! Wycieńczona oparła głowę na jego nodze.Zaopiekujesz się nimi w imieniu Daga.Z gołą głową i bez okrycia? Dobrze. Co sobie właściwie myślał? Spoglądał na jej delikatną szyję.Jedyną własność Daga. Ale ukryj je teraz lepiej. Podniosła głowę. choć modliła się.Zabrał wszystko! Mężczyzna zesztywniał. To ten człowiek pomógł jej wcześniej i potem nigdy nie opuszczał jej myśli. 75 . ten piękny szal i inne rzeczy. A może teraz on miał zamiar je zatrzymać? Potrząsnął głową. Mężczyzna schylił się do torby przy siodle. Było wszystko. by obie nogi mogła trzymać razem jak przystoi damie. . I zawiń głowę szalem.powiedział. . Wydawało jej się. lecz zaraz ją cofnął. Silje podeszła blisko. Poczuła promieniujące poprzez zimowy płaszcz ciepło. Pociągnął ją i pomógł usiąść przed sobą bokiem. dziwnie poruszona jego bliskością . . nie mogę.Macie je. że aż warta uwiecznienia. Wyciągnął zawiniątko.Co zabrał? . . jest zbyt piękny.zapytał swym głębokim głosem. panie! A więc są! Nagle jej uśmiech przygasł. Na szczęście mój płaszcz starczy dla nas obojga. Widziała go dwukrotnie. W jednej chwili twarz Silje rozjaśniła się. Z wdzięcznością spojrzała przez łzy. To. by o nim zapomnieć. za każdym razem bardzo krótko. pojedziemy do dworu. A on wywabił mnie z izby i ukradł wszystko. . że nie jest jeszcze zimniej. Przez moment trzymał dłoń nad jej głową.Mam je tutaj. że chodzi o rzeczy Daga.Nie dla ciebie. oparła dłoń na siodle. . nawiedzał ją nawet w tych najbardziej intymnych snach. . którego wszyscy się obawiali. że się śmieje. Usłyszała. Wstrzymał konia. Wsiadaj na konia.Są twoje . a mimo to czuła ciągle jego obecność.Nie.

które same w sobie mają wielką wartość. że coś dzieje się z jej ciałem. . ogrzewanym ciepłem jego ciała.Niedokładnie. . czuła w nich piekący ból. że musi okradać biedne dziecko? . Mocne.Naprawdę niczego się nie domyślasz? . . jak ty się miewasz. Z westchnieniem ulgi.. Ku swemu przerażeniu odkryła. przytrzymać się was.Zarzucił jej cienki szal na głowę i mocno zawiązał pod brodą.Uważam.Czy przyznał się. Zaskoczyło ją ciepło. panie? . Silje usiadła wygodniej. Nieśmiało objęła go ramieniem.Czy mogę. panie? .Wykorzystywać w taki sposób kobietę. . Dziecko zostało porzucone tuż za bramami miasta. która znalazła się w tarapatach. Poczuła oblewającą ją falę gorąca i odsunęła się nieco. Wyłudziłby od niej pieniądze. kim jest jego matka. Chciał to chyba przemyśleć w samotności.Jak go odnaleźliście. Benedykt opowiedział mi o literach C. szybkie uderzenia. że oddałby rzeczy. że nawet powinnaś .Muszę przyznać. tak by ich ciała nie dotykały się. inaczej łatwo mogła ześlizgnąć się w dół. oparła mu głowę na piersi. że pozostawiła bezbronne dziecko. . bo nie myślisz chyba. Dla Heminga nie byłoby żadną sztuką odkryć.To teraz nieistotne. Usiłowała siedzieć prosto. 76 . Silje wystawał ledwie czubek nosa.wykrzyknęła Silje. Silje.. że ma rzeczy Daga? . . i baronowskiej koronie. Mógłby to robić długo. ufnie. Pod wilczym futrem było ciepło i przyjemnie. Czy wiedział o literach? .Cóż za podłość! .Inaczej spadniesz.niski głos zabrzmiał tuż przy jej policzku. Na ramieniu czuła bicie jego serca. Zawahała się przez moment. Uszy jej zmarzły. że jest dobrze zbudowany i umięśniony. że coś jest oznaczone. Chciałbym raczej wiedzieć. że wiele razy przeklinałam matkę Daga za to. milczał jednak długo.zapytała.zaśmiał się. które dawała leciutka materia. Czuła jego twarz przy swojej i ciepło bijące od szyi.M. ale podczas jazdy było to niemożliwe. Mężczyzna zdawał się tego nie zauważać. niezwykle mocne ramiona. Ponad jej ręką wznosiły się jego ogromne. ale czy naprawdę mamy prawo osądzać innych? Co wiemy o przyczynach ich postępowania? Mężczyzna nie odpowiedział. wiedział jednak.Czy tak już z nim źle. . . . Owinął ją płaszczem i znalazła się jak w przytulnym schronieniu.zapytała oburzona. Wyczuła.

Ucieszyłabym się . to był czas wielkiego uboju. .Benedykt mi o tym opowiedział. panie. 77 . Musiałam być tuż w pobliżu.Tak. .O . że trzyma rękę na jego piersi.Tak. Na chwilę zaparło mu dech.rzekła Silje.Nie chciałem cię niepotrzebnie straszyć. Silje zmarszczyła brwi. Skąd to wiecie. Mocniej poczuła gorąco przenikające jej ciało i kołyszący chód konia.Szłam tamtędy niedawno. kiedy nie musicie się ukrywać? Roześmiał się. panie? Gdzie mieszkacie tak naprawdę? To znaczy wtedy. .Kiedy muszę się ukrywać. . że zatrzymałaś się i rozejrzałaś dokoła.Silje nagle w pełni zdała sobie sprawę.. . Silje milczała przez chwilę.Ale chciałabyś znów z nim malować? . panie? .O tak. mieszkam w pewnym opuszczonym domu. Dlaczego nie pokazaliście się.Zauważyłaś to? Widziałem. .A więc to wy. Widziałem ciebie i dziewczynkę.Tak. .A więc mówiliście z nim? . tam w lesie wskazał palcem kierunek.powiedziała Silje szczerze. . Zmusił się do mówienia normalnym głosem. .Wyglądałaś wtedy na bardzo poruszoną. że bardzo jej dobrze na dworze Benedykta. Odpowiedziała zgodnie z prawdą.Wiem. Żal mi było zwierząt. . czasami. panie? . byliście tak blisko nas? Obserwowaliście nas? . jak gdyby ktoś nagle zadał mu ból. . ..Czy mogę zapytać was o coś.

że on. że znacie się na medycynie.Że ciebie nie wykorzystał? . Niecierpliwie poruszył głową. Jej towarzysz parsknął śmiechem. Benedykt wyjaśnił mi. nikt nie chce się do mnie przyznać. . że pokiwał głową. .O. cokolwiek by się działo. Ty sama zresztą posiadasz zbyt duże umiejętności jak na środowisko. których męczyli i zabijali.. dlaczegóż miałabym się bać? ..powiedziała Silje zadumana.Tak. Są po prostu nieoświeceni.odpowiedział mężczyzna spokojnie. w głosie Silje zabrzmiała odrobina goryczy. jedna z jego kochanek okazała się wielkoduszna i podarowała mu kilka szat swego męża. . dlaczego.Tyle jest zła . a najgorsze jest to.od księży.Nikt ci nie powiedział. . nie jest szlachetniejsza niż uczynki ludzi.On jest pociągający .dodał wyrozumiale. . że wiele nieświadomego zła pochodzi od tych. Uwierz mi.Tylko w taki sposób.A więc nie boisz się mnie? . . . nie wolno ci się przyznać. Silje potrząsnęła głową.. O ile bardziej męski i dojrzalszy był od Heminga! Ileż więcej budził w niej niepokoju. najwyraźniej zrozumiał ją.Nie. To również powinnaś przemilczeć. . widziałam głupie reakcje ludzi.To jego największa zaleta.Tak. by oczyścić świat z dzieła Szatana. Kilka lat temu spalono na stosie pewną kobietę oskarżoną o czary tylko dlatego. . . jak już mówiłam. którzy powinni okazywać dobro . Ich gorliwość.Jakimże cudem mógł mi się wydać pociągający? Musiałam być ślepa.Kochane dziecko! Znam się na medycynie? Silje.. 78 . że była bardziej uczona od większości. z jakiego pochodzisz. Mam nadzieję. że mnie znasz! To może oznaczać twoją śmierć. wykorzystuje ją na ile może.Heming wyglądał dzisiaj naprawdę elegancko.Poczuła. A ty jesteś młoda i niedoświadczona .? . to śmiertelnie niebezpieczna znajomość! Nikt. Jakby to miało być coś złego. . Na nic innego bym się nie zgodziła.Trudno mu było mówić.

Bolesny żar nie chciał opuścić jej ciała. Czy śmiał się z jej naiwności? Nie. A może po prostu niewygodnie siedział? Nagle wstrzymał konia.Wychodziłaś? .zapytał parobek ostrożnie.Czy to był Dyre syn Alva? . że się uśmiechnął.Jeździec zamilkł. Silje czuła się zawiedziona. ale skronią wyczuła. . Podał jej szaty Daga. próbowałam go gonić. Naprawdę tu był? Parobek potrząsnął przecząco głową. westchnienie. . lecz zachował pełną szacunku odległość.Oczywiście. ktoś ukradł te rzeczy. Pomógł mi Dyre syn Alva.zdziwił się Benedykt. To ten. tak cicho. kiedy skończyła swą historię. Przed dom wyszedł parobek. że dojechali już do dworu.szepnął szybko i cicho. 79 . jakie mi okazujesz .Dyre syn Alva? W tym momencie nadjechał wóz Benedykta. . Gwałtownym ruchem otarła twarz.w jego oczach wyczytała smutek głęboki i bolesny. Kiedy wyprzęgli konia. tak wiele było rzeczy. . Nie mogła się mylić . które z siebie wydał. . o które nie zdążyła zapytać. Pozdrowił ją i wsiadł na konia. że ledwo to usłyszała. który wraz z Hemingiem ukrywał się w wieży. Mężczyzna zeskoczył z konia i wyciągnął rękę. Benedykt dostrzegł ten gest i zwrócił się do Silje.Tak. .To niemożliwe. Czy to on był tu dzisiaj? Silje patrzyła na nich zaskoczona. Przeraziła się tym. aby pomóc jej zsiąść. nie ma go teraz tutaj. świadczyło raczej o uldze.Dziękuję za zaufanie. . nie mogła ich powstrzymać. Silje musiała raz jeszcze opowiedzieć o wszystkim. . i znów trysnęły jej łzy. zajęli się więc czym innym.Dyre syn Alva? . Parobek zmarszczył czoło. Nie zauważyła nawet.Widziałaś kiedyś Dyrego w kościele. co zobaczyła. Ufnie oparła się o niego. że mogła spojrzeć prosto w zielonkawe. przez chwilę jego twarz była na tyle blisko. żółto błyszczące oczy.

który był tu dzisiaj? Ten. bo dość już mam wszystkich wymijających odpowiedzi i przerażonych spojrzeń.powiedział Benedykt i chrząknął. spotkałem go na drodze. . A to nie wróży dobrze .. Chcę tylko dowiedzieć się. o kim myślisz. który zawsze przybywa wtedy. że się boją! Czy rzeczywiście chcesz wiedzieć. Kimże jest ten. Wymienili porozumiewawcze spojrzenia z parobkiem.Benedykt wziął głęboki oddech. którego namalowałam jako diabła? Ten. gdy go potrzebuję? . Wyglądał na zmartwionego. na miłość boską.Jego imię brzmi Tengel . tak! .Ale ja sądziłam.Ile możesz wytrzymać. Silje? .Nie wiem. .Myślała przez chwilę.Wiem. .Tak.Tengel z rodu Ludzi Lodu. Potem zapytał: .Nie wolno ci ganić ludzi za to. kim on jest. 80 . kim jest twój groźny obrońca naprawdę? ..

wykrzyknęła gwałtownie głosem zduszonym przez kołdrę. jego gorące dłonie. Rzuciła się na łoże i naciągnęła kołdrę na głowę. jej siła woli zgasła jak wypalona świeca. kiedy spotkali się po raz pierwszy? Ona. że ta istota. 81 . W jego drżącym głosie Silje wychwyciła jednak nutę niepewności.Naturalnie to nie jest ów stary Tengel . Potrafił leczyć. Rzadko się pokazuje. Pojawia się i znika.powiedział malarz błagalnie. jego głos był nienaturalnie wysoki: .W takim razie. Wyczuwał każdą zmianę jej nastroju. że to nie jest ten sam Tengel! To tylko jeden z jego strasznych potomków. jest bardzo niezwykła.. kiedy była smutna. przygaszona lub wzburzona.ROZDZIAŁ VII Tengel z rodu Ludzi Lodu? Ciarki przeszły jej po plecach.Silje . wszyscy ludzie to głupcy. Zaprzedał duszę Szatanowi. Parobek zrobił przerażoną minę. Jak to było. nagle błysnęła elokwencją wśród ludzi wójta i udało jej się spełnić prawie niewykonalne zadanie uwolnienia więźnia. jak gdyby mokre zwierzątko przesunęło się wzdłuż kręgosłupa. otępiała z wysiłku. A potem. Benedykt wzruszył ramionami. . ile sam chce mieć. Musiał być nadzwyczaj wrażliwy. bliska śmierci z wycieńczenia. Nie. kiedy go potrzebowała.powiedział Benedykt. Kiedy Benedykt z parobkiem weszli do niej. Silje ukryła twarz w dłoniach i popędziła do swej izby. .Tak myślą tylko przesądni głupcy.te niezwykle realistyczne sny o nim jako o duchu przepaści z Krainy Cieni. Poszło jej to jak z płatka.Nie! . Może to wcale nie była jej siła woli? A przede wszystkim . Kiedy się odezwał. panie Benedykcie. cichą jak myszka. słysząc odważną mowę swego gospodarza. wiedział.prosiła niemo. Wiecie. . Przez jej głowę przelatywały pojedyncze zdania: Tengel nie ma grobu. . Poczuła nagły ucisk w żołądku.. To potwór strachu rozpościerał swoje macki w jej ciele. nie wolna ci go tak nazywać . . to niemożliwe! .Rozumiesz chyba. przerażoną.Ale gdzie on mieszka? . Ma tyle lat. kiedy odziany w wilczą skórę mężczyzna zniknął..Nie. Przychodził jej z pomocą zawsze.. . znaleźli ją skuloną.krzyknęła.

który narastał w jej 82 . Uodporniła się na Heminga. Wydała z siebie przeciągły krzyk. by nie słyszeć nic więcej. to jednak tak myśli.. Benedykt spojrzał bezradnie na parobka. Młode dziewczęta często mylą zachwyt z zakochaniem. nie udawało jej się to wcale. On po prostu pojawia się nagle wśród ludzi i znów znika. Choć usiłowała zmusić się do rozsądnego myślenia. ale w rzeczy samej to jedyny powód. Posługuje się nimi..zapytała szybko. że mój opiekun to stary Tengel. Od tego czasu był bardzo znany wśród kobiet. Najbardziej jednak męczący był niepokój. i ostrożnie wysunęła się spod kołdry. na czym polega jego związek z Hemingiem. gdzie mieszka. Po tym dniu Silje nie zdołała odzyskać spokoju. Jest zwykłym awanturnikiem. by był tak bardzo zaangażowany w poczynania buntowników. . . Benedykt wierzy.Nie wiem. ale od kiedy przyłączył się do buntowników.Uratował przecież młodego Heminga tej nocy. Miał niezwykle piękną twarz. Pojawił się w Trondelag jakieś dwa lata temu. Choć twierdzi co innego. Zaślepione piękną powierzchownością. . z tym złodziejem! Benedykt wyglądał na zadowolonego.z ulgą przyjęła możliwość skierowania rozmowy na inny tor. jak gdyby chciała znaleźć coś na jego obronę. Powrócił do tematu. Bez śladu. To stwierdzenie nie zrobiło teraz na Silje żadnego wrażenia. . że już a nim zapomniałaś .Nie jestem tego pewien. Nie podejrzewam.Naprawdę tego nie wiemy. . Sama musisz go zapytać. Własny krzyk budził ją ze snu. chyba wolno mi tak powiedzieć. Nie ma żadnych idei.Widzę. dziękuję! Nie chcę mieć z nim nic wspólnego.Przez jakiś czas Heming mieszkał u jednego z chłopów w parafii.O nie.powiedział Benedykt.. dopiero później dostrzegają. to prawda.To dobrze. by móc odgrywać bohatera. dla którego była nim zauroczona. nie ma stałej siedziby. a nie odwrotnie. . kiedy go spotkałam! . że urok ich uwielbionego rodzi się z ich własnej miłości. pomyślała wstrząśnięta. . „Wśród ludzi!” Czyż mógł powiedzieć to jeszcze wyraźniej? . .Kim właściwie jest Heming? .Tego nie wie nikt. Zagadka Tengela dzień i noc zajmowała jej myśli.Ale jest chyba jednym z buntowników? . Prawdopodobnie więcej mają z nim kłopotów niż pożytku.

a tobie kobieta. bezpieczeństwa i szczęścia wokół nakrytego stołu.Moim dzieciom potrzebne jest wiejskie powietrze. . ja i moje dzieci. Gdyby nie Sol. . Co cię tu sprowadza? .To naprawdę niespodzianka. Żal.mruknął Benedykt.Do wszystkich diabłów! . ciepła. . jest taka gruba.powitał przybyłą damę Benedykt. Zarys jej brody wskazywał na charakter nie znoszący sprzeciwu. jakby właśnie przełknął duży łyk octu. Silje i wszyscy inni w ciszy spełniali swe obowiązki..Oczywiście cieszę się.Słyszałam o twoim nieszczęściu. ta ma powód być zła. naszywany perełkami czepek i plisowaną suknię z bufiastymi rękawami.. Benedykt.mruknął Benedykt pod nosem. Młoda dziewczyna. Za nią kroczył niezadowolony piętnastoletni chłopiec z kwaśną miną. nikt nie miał ochoty na żadne uroczystości.wnętrzu. przerażony. by zniknął z jej życia lub. Trzy dni przed świętami Bożego Narodzenia całe ich życie stanęło na głowie. Postanowiliśmy przeprowadzić się tutaj. Przed główny budynek zajechał wóz. Benedykt oniemiał. by nigdy już go nie spotkała.Czy w Trondheim zabrakło już żywności? . . ze zdwojoną siłą szukał teraz ujścia.. Czasami widziała unoszący się dym. uśmiechniętych twarzy. Kiedy jednak chmury dymu pojawiały się ponownie. Ubrana była tak jak nakazywała ostatnia moda. która poprowadziłaby ci dom. jeszcze lepiej. Wspomnienia poprzednich świąt. których już nie było. a w ostatnim czasie wszyscy stracili swoich bliskich. że twego brata i całą jego rodzinę zabrała zaraza. Szybko zbliżały się święta. ty. Mamy teraz tylko siebie. Dopiero wtedy zdali sobie sprawę. Spoczywa na mnie obowiązek zajęcia się tobą. gorąco pragnęła. wypełnione smutkiem dni.roześmiała się Abelone. Te święta są przecież świętami rodzinnymi. Te słowa wypowiedział z taką miną.powiedziała wyniośle dama.Święta? . mój drogi.. który na co dzień usiłowali zdławić. Uznałam za swój obowiązek przybyć ci z pomocą.Wdowa po moim bratanku. . Jesteś już przecież stary i zasługujesz na to. 83 . Miała na sobie krezowy kołnierz. że wyjechał i nigdy więcej już go nie zobaczy. że spędzimy razem święta. O. Nikt nie był w radosnym nastroju. Ki czort ją tu sprowadza? Z wozu wysiadła jeszcze jedna osoba. innym razem było tam zupełnie pusto. tajemniczą tęsknotą. . Nieoczekiwani goście zaczęli wchodzić po schodach. Wtedy bała się. Miały to być ciche. wysiadła z niego władcza dama. jak harmonijnie żyli razem przez te tygodnie. nie czyniono by żadnych przygotowań do świąt.Abelone! . głośno powiedział jednak: . . o tym.Drogi Benedykcie . często ze łzami w kącikach oczu. Spoglądała na wzgórze z drżącą. równie niezadowolona jak chłopak. by spędzić swe ostatnie dni w ciszy i spokoju. niosąc przed sobą niemal jak transparent „Oto ja” olbrzymi biust. . pomyślała Silje.

Oczy Abelone nabrały lodowatego wyrazu. . Wybierali i przebierali wśród odzienia zmarłych.rzekł Benedykt z dumą w głosie. Czy będzie miała odwagę? Tak często miała ochotę tam pójść.Ach tak .Dzień dobry. . Widziała cienką smugę dymu. Tu naprawdę trzeba przewietrzyć wszystkie kąty. komu chciałabym przynieść radość odrobiną jadła. . W tej kwestii nie ma dyskusji. przeklinał i pił więcej niż zwykle. Nie mogła znieść Daga w domu. . smutni i bez humoru.Wiem.To Sol . Teraz jednak wiedziała. że Silje i dzieci są moimi gośćmi.Zapamiętaj sobie. ponieważ są święta.powiedziała Abelone krótko. ale kochamy ich bardziej niż gdyby nimi byli naprawdę. Rankiem w Wigilię Silje. .powiedziała Abelone łaskawie i kiwnęła głową parobkowi.A cóż to za dziewczynka? Sol ukryła się za spódnicą Marii. One i mały Dag mieszkają teraz tutaj. 84 .zapytała z troską.. która unosiła się nad obsypanymi śniegiem drzewami. Dom odmienił się całkowicie. a także poczucie niestosowności takiego uczynku. . Abelone. Nikt już nie czuł się dobrze. Abelone miała wyrobione zdanie na każdy temat. Będą tu mieszkać tak długo.Nie. Abelone nie chciała słyszeć o wyciszonych. Siedzieli tu „jej” ludzie. Nie może przecież przejąć takiego dziadostwa. że musi. wspięła się na wzgórze. Greto. tak jak czyniła to już wiele razy przedtem.A to jest Silje. Coś w jej duszy nakłaniało ją do wędrówki. Abelone ze swymi dziećmi była na górze. dzień dobry. a przede wszystkim Silje. smutnych świętach. Mario . .Jest ktoś. której najwyraźniej instynktownie nienawidziła. . nie mogą rzucać nawet cienia złego nastroju na święta!” Biegała wydając polecenia służbie. Parobek i kobiety potwierdziły to skinieniem głowy. że mój syn jest jedynym dziedzicem tego dworu. Silje przyszła do kuchni.Czy to jacyś krewniacy? . Benedykt był wściekły. ale powstrzymywał ją strach. „Umarli już odeszli. We dworze zapanował przykry nastrój.Czy będę mogła pójść z wizytą? . . . Sol także nie wolno było się tam pokazywać.Przyjrzymy się temu później. jak ja żyję.

przyrzekam ci. Nie przypominali sobie jednak. W tym właśnie momencie do kuchni weszła Abelone. . Gwałtownie zatrzymała się przy stole.Mamy więcej niż trzeba. jakie posłała Silje. że nawet Benedykt zbladł. . . Silje musiała znaleźć drogę wiodącą na wzgórze. A ona miała na nogach trzewiki z długimi cholewkami. Odstawiła jednak kuferek nie mówiąc nic więcej i mocno tupiąc poszła z powrotem na strych. by nie zrozumieć. w którym znalazły się wszystkie świąteczne przysmaki: kiełbasa. .. Dostała również dzbanuszek gorzałki Benedykta. Po niedługiej chwili rzeczywiście odnalazła wąską leśną dróżkę i wtedy było jej już łatwiej. . Powstał. Mogę wydziedziczyć twego obżartego szczeniaka! Abelone ze złością chwytała powietrze. sięgał jej ledwie do kostek. . Wszyscy wiedzieli. by udała się z wizytą! Greta i Maria wyposażyły ją w wypełniony po brzegi kuferek. Benedykt był już podchmielony. Niebo przybrało barwę indygo. . Silje . krążyła wokoło bez celu. Wzruszona. 85 . choć nie było słońca. Sam śnieg jednak dawał światło.. . o nie! Nie mamy ani trochę więcej. było tak nienawistne. Spojrzenie. że ostatnie słowo nie zostało wypowiedziane.wyjaśniła Greta.Idź. ani tobie.powiedział miękko stary malarz. do czego zmierzał.Oo! Nic mi tu nie będzie wynosić ze dworu.Co to ma znaczyć? . zawsze znajdzie się jakiś sposób. by Silje znała kogoś z nich.Spojrzeli na nią zaskoczeni.zapytała ostro. niż sami potrzebujemy. Dzień był jasny. ryba. Abelone natychmiast zaczęła wyciągać rzeczy z kuferka. Silje dostała to od nas. Naprawdę ta Silje nie ma żadnego prawa. ratując resztki utraconej władzy.Nic się nie stanie ani dzieciom. chleb i jabłka. Abelone nie była na tyle głupia.Śnieg nie był głęboki.Tego zrobić nie możesz! . Kiedy była tam poprzednim razem. podziękowała im wszystkim uśmiechem i wyszła.Silje idzie w odwiedziny . szynka. i ty nie próbuj sprzeciwiać się mej woli. Wielu było biednych ludzi we wsi. Naturalnie nikt nie miał nic przeciwko temu.Ależ tak. Choć było jeszcze wcześnie.

to potrzebował również strawy i ludzkiego ciepła. Muszę zadbać o to.Przynoszę wam trochę jadła. Stał jedną ręką oparty o sosnę.o. Zmieszana podała mu kuferek. panie . Wyciągnął rękę i wziął od niej kuferek. niezwykle.powiedział szorstko. Tuż przed nią wznosiła się Kraina Cieni. Bez słowa szli w górę ścieżki. intymnych snach! Musiała być szalona! Silje usiłowała pokonać przenikający ją strach. To o tej przerażającej istocie marzyła w swych gorszących. Mocno chwycił ją za rękę. byś mogła się ogrzać. To było okropne. Tym razem jednak miały w sobie coś odpychającego. poniżające i uwłaczające. . Wystraszonymi oczyma spojrzała na niego. Jego oczy świeciły wśród oślepiającego blasku śniegu. Prawie w taki sam sposób spotkali się po raz pierwszy. Odwróciła się. Silje nie miała odwagi spojrzeć na niego. Jego twarz wyglądała na wyrytą z kamienia. że nie życzy sobie żadnych poufałości.powiedziała wystraszona. Odwróciła się szybko. . to była właściwa nazwa. że mają udać się do jego chaty. czego od was chciałam.To wszystko.. by złapać oddech. nie musiało to jednak niczego oznaczać. Zrobił ruch wskazujący. kościół. rzeka. by iść dalej. dlaczego okoliczni mieszkańcy nazywali góry Siedzibą Złych Mocy. tam.Na ścieżce nie dostrzegła żadnych śladów. Teraz wyglądał równie dostojnie. niech będą błogosławione dodała szybko. lecz z okrzykiem przerażenia zatrzymała się w miejscu. w której parobek łowił łososie. panie.. Jeśli był istotą z krwi i kości. Chodź . ponieważ śnieg spadł zaledwie dwa dni temu.Jesteś tu już i zmarzłaś. a oczy mówiły. . Obłąkana myśl przyszła jej do głowy: a jeśli tych śladów by nie było? Najchętniej uciekłaby stąd z płaczem. Nareszcie zrozumiała. . Stąd wyglądała zupełnie inaczej. depcząc jego ślady prowadzące w dół.powiedział karcąco. Przed nią w dole leżała wioska. przez dziedziniec biegnie Maria. Ujrzała dwór Benedykta . po pewnym czasie musiała zatrzymać się.Nie powinnaś tu przychodzić. że 86 . Są przecież święta i. Tak. Prawie na niego wpadła. Silje . Pod górę było dość stromo. Serce biło jej mocno. W oddali rozproszone były inne gospodarstwa.

Ponieważ wyraźnie czekał na ciąg dalszy. Tak mocno zacisnął usta. .A poza tym wspomnieliście.To nie jest zbyt przyjemne.nadal tak bardzo ją pociągał.Macie gości? .Poznałam wasze imię. Potem powiedział: . . Być może miał jakieś niejasne plany.powiedziała cichym głosem. . Tym razem to prawdziwe.Tak . panie . Jej towarzysz długo milczał. zalękniona. plótł wtedy różne głupstwa. więc nie przejęłam się tym.zapytał krótko. 87 . że mnie potrzebujecie. że aż zbielały mu wargi. Silje odruchowo usiłowała się skulić.O nie. Co się stało? Wzięła głęboki oddech i zaryzykowała.. . Jakie są inne możliwości wydziedziczenia dzieci Abelone? Silje zastanowiła się. Dzięki Bogu! Przynajmniej odzywa się do niej. opowiedziała o Abelone i jej dzieciach. .Tak to zabrzmiało. . . o co chodzi w ostatnim fragmencie twojej opowieści . Silje. że przyszła! To było takie przykre! .przerwał jej.. jąkając się i płacząc. o wszystkich zmianach w domu.Nigdy nie uczyniliście mi nic złego. Przez chwilę nic nie mówił.Nie bardzo rozumiem. Czy Benedykt ma zamiar ożenić się z tobą? Przestraszyła się. Przecież był zagniewany. Udało mi się go wypchnąć. panie. I o rozmowie w kuchni. Był jednak pijany. by stać się jak najmniejsza. chyba tak nie myśli.westchnęła.Przyszedł kiedyś do mnie wieczorem. gdy przypadkiem trącał ją ramieniem. .Jesteś jakaś inna.A jednak mimo wszystko przyszłaś? W jego głosie zabrzmiała agresja. . Nieśmiało zerkała na niego. jak jej piersi twardnieją. Czuła. .

88 . wbudowane łoże.jedyny otwór świetlny. Większych wygód zaznała tylko u Benedykta. że tworzyli jakby dwa różne światy. którego nie potrafiła ani nazwać. z paleniskiem na środku podłogi. Jestem zagubiona i bardzo niepewna. by usiadła na najszerszej ławie. Urządzona jednak była tak. Nagle las przerzedził się i pojawiła się nieduża chata. po drugiej stronie paleniska.. A na początek uważam.. że rodzi się między nimi zaufanie lub poczucie więzi. było też krótkie.Tak powiedziałem? To było bezmyślne z mojej strony. .Potrzebuję teraz rozmowy z wami.. panie. Kiedy byli już wewnątrz. a jeszcze to wasze imię. Myślę. Izba nie wyglądała zbyt porządnie. Dym wciąż unosił się z dymnika. . zapanował szczególny nastrój. wciąż obawiając się jego gniewu. Mówiła cichym. że znasz moje imię. Otworzył drzwi. że nie jestem żadnym panem. Tutaj wszystko było po staremu. Silje trzymała zmarznięte dłonie nad ogniem. panie. lecz zbierał pod powałą i uchodził przez dymnik . Po chwili wahania Tengel zdjął z niej aksamitny płaszcz i powiesił. lecz nie odważyła się głośno zapytać dlaczego. ani zrozumieć. Muszę dowiedzieć się więcej. z przybudowaną szopą. w którym pracował jej ojciec. z błony płodowej jakiegoś zwierzęcia. Silje zdziwiła się. bardzo was proszę. Dookoła ścian stały ławy. Należał do ludzi stojących stanem tak wysoko. Przez całą izbę tuż pod sufitem ciągnęła się okorowana belka.Są odporne na wodę. by sechł. Sam usadowił się na innej. taka do jakiej przywykła w domu. teraz uchylony. cały brzeg na dole był wilgotny od śniegu. Tak samo nierozumne jak twoje przyjście tutaj. przykrytej baranią skórą. a więc wiesz.Twoje trzewiki? . że powinnaś przestać nazywać mnie panem. Skinął głową i zaprosił. nie patrząc na gospodarza. Była to zwykła izba.Tak chyba będzie najlepiej. proste szafy. Cisza panująca wokół nich była niezwykła. Gdyby nie niechęć z jego strony powiedziałaby. z której zwieszał się umocowany na łańcuchu kociołek. Tengel zbyt mocno jednak strzegł dostępu do swych prawdziwych uczuć. Powiedziałaś. by dym nie słał się po wnętrzu. Dzielnie to przełknęła i próbowała ukryć. Dworu. Silje pochyliła głowę i weszła do środka. niepewnym głosem. . Silje wyczuwała tylko stan silnego napięcia. jak bardzo czuje się zraniona i zawiedziona. nie mogła liczyć. zszarzała od słońca i wiatru. że nie będę ich zdejmować. Wszystko we dworze stało się takie trudne.

panie. Czy masz dość sił. Nastawił wodę w garnku. to byłoby z mojej strony zbyt śmiałe.Myślę. ramionami objął podciągnięte kolana. by wysłuchać mej historii? Historii Ludzi Lodu? . dziękuję. że jestem właśnie tym złym Tengelem? Silje patrzyła na niego badawczo poprzez płomienie.powiedziała z dziecinną powagą. Chociaż. . . ciepli! Wielu jednak spraw.Nie chcecie nic z kuferka. . Uśmiechnął się z goryczą.Nie. .. nie rozumiem. byś mówiła mi po imieniu powiedział siadając.powiedział zapalczywie. czy nie jesteście głodni. A wy jesteście tacy. Silje nie mogła pojąć. Zapytał nagle: . Jego głos nadal budził przerażenie. .zdziwiła się. że prosiłem cię. że ona także jest po części tego powodem.A więc pragniesz zachować dystans między nami? . Silje? Czy myślisz. . nie jestem duchem . Może tak bardzo nie powinna się dziwić? Czuła bowiem. z pewnością nie. dlaczego w chacie zapanowała nagle tak napięta atmosfera. A więc nie sądziłaś.Mogę to sobie z łatwością wyobrazić. .Wydaje mi się. Siedział oparty plecami o ścianę.To bezsensowne. że jestem złym Tengelem. za chwilę. W migoczącym świetle jego twarz wyglądała demonicznie.Co sądzisz o mnie. . A poza tym nie chcę. Och. ..Tak. że nie potrafię. panie? .No i obawiałam się. Pochyliła głowę.powiedziała zamyślona. które was dotyczą.Nie mogę w to wierzyć . .Tego dystansu nie pokona jedno małe słowo.. .. Poczuła na sobie jego zdziwione spojrzenie.Duchy nie czują głodu.Nie. jakże ludzie mogą wierzyć w takie rzeczy? 89 .. panie.Po to tutaj przyszłam . Najpierw chciałbym z tobą pomówić. by mogła wypić coś gorącego.

. . że się myliłam. nie mając odwagi spojrzeć na niego. kto mnie rozumie.Dobrze.. kto myśli podobnie jak ja.Całkiem szalone uczucie. . pełen pogardy i obrzydzenia. Sny są przecież wynikiem własnych pragnień. że odwrócił od niej oczy. że wszystko. Ujarzmiona Silje odrzekła: . nie była jednak pewna jego nastroju. Tę gorzką prawdę trudno było przełknąć. zresztą nic.Skończ.Wsunęła się głębiej na ławę i ciaśniej owinęła suknią. panie .Nic.? Co by wtedy powiedział? Prawdopodobnie wyrzuciłby ją w śnieg na złamany kark.Taak . że na to właśnie czekałam całe życie. że pozwoliłam sobie na tak wiele.Wyśmiewacie się ze mnie. . by nie trzeba było obawiać się zwierzeń.. zrozumiałam. Żałuję. czy nie? . pójdę już.powiedział surowo. Wybaczcie mi moją śmiałość. z kimś.prawie wrzasnął. . by można było mieć pewność.Ależ tak! .wyjąkała przerażona. jakby dawał im obojgu czas na uspokojenie. . .powiedział zniecierpliwiony.usprawiedliwiła się i szybko zaczęła mówić o tym.Wiecie.zapytał powątpiewając. .To nic. gdyby w rozpaczy spróbowała złagodzić jego gniew rozbierając się.Chodziło mi o poczucie bliskości z kimś.. . co się powie. zaprzestań już tych wymysłów. panie.. . Wy oczywiście nie czujecie duchowej wspólnoty ze mną. Co by się stało. Tak. tak jak to uczyniła wobec grożących jej mężczyzn z koszmaru sennego. panie. Wstała. . Zasmuciła się. co miałaś na myśli .Siadaj! . Odczekał chwilę. będzie ze zrozumieniem przyjęte i zachowane w tajemnicy.Na to.zaczęła z wahaniem. miałam tylko niemądre myśli . 90 . by usłyszeć historię Ludzi Lodu? .Mów. o czym chciała z nim rozmawiać naprawdę. Ten ruch sprawił.Chcesz słuchać. co zaczęłaś! Na chwilę jej niesforne myśli powróciły do ostatniego snu. .

Czy chcesz usłyszeć wszystko? Od samego początku? .Tak. nie wiem. Czuła.. zachowujesz się jak pisklę stojące przed wężem. Uff. Na jego obliczu pojawił się wyraz rezygnacji. Silje usiadła wygodniej. jak wali jej serce. od czego mam zacząć. Nigdy nikomu nie opowiadałem tej znienawidzonej przeze mnie historii.Nie musisz szeptać. . panie. 91 . ale była już gotowa do wysłuchania sagi o Ludziach Lodu.

Wierzycie w to. Wspomniał o obietnicy Złego.W każdym razie wierzę. gdzieś bardzo daleko. Nie sprawiał wrażenia niebezpiecznego. szukając jego wzroku.ROZDZIAŁ VIII Mężczyzna siedzący po drugiej stronie paleniska wziął głęboki oddech. Skurczył się w sobie. Jedno jest wszak pewne: ten. w którym warzył się wywar o nieznanym składzie. też nie jest wcale taki niezwykły. nikt nie wie. Mógł pójść wysoko w góry. Stał się pokraczny. Być może sam uwierzył. że należał do jakiejś obcej rasy. może być zdjęte tylko. że jest prorokiem. zrobił się niższy i szerszy. Jeden z jego potomków ma zostać obdarzony nadprzyrodzoną mocą. że czynił okropne rzeczy. Przekleństwo. Wątpię w to.zapytała Silje cicho. Jest wielu ludzi łagodniejszych od Tengela. do Siedziby Złych Mocy? Mówią. ale powiadają. Tengel przejrzał ją i roześmiał się gorzko. że było to gdzieś w trzynastym wieku. które od niego otrzymał. rysy wyostrzają się. panie? . Silje. Powiadają. Z wiekiem każdy robi się niższy. . Wiele odmówiono zaklęć nad kotłem. że po prostu lubił straszyć ludzi. . zmienia się wyraz twarzy. choć do śmierci twierdził. że wraz z innymi rodzinami uciekł w góry. Powiadają. zanim rozpoczął swą opowieść. Z jakiego rodu pochodził. że się z nim zetknęli.odparł z wahaniem. którzy mają odziedziczyć jego właściwości.Nie. . którzy twierdzą. że zawarł pakt z Szatanem. Podobno wyróżniał się niezwykłym wyglądem.Po zawarciu paktu z Diabłem mój prapradziad zakopał garnek i rzucił przekleństwo na to miejsce. Fakt. którego imię noszę. by móc przetrwać tam. Podświadomie wzrok Silje ześlizgnął się na garnek zawieszony nad paleniskiem. jakiej ludzkość do tej pory nie zna. jeśli garnek zostanie przez kogoś odnaleziony i wykopany. nikt nie wie. od jednej pełni księżyca do następnej. że zmyślił całą tę historię o swych następcach. że niektórzy wybrani spośród jego następców odziedziczą dary. że po tym straszliwym spotkaniu zmienił się jego wygląd. że znał się na czarach już wcześniej. Sądzę też. imponować im. co właściwie uczynił osławiony założyciel mego rodu. był niski. a jeśli jeszcze ktoś jest z natury złośliwy. co mam na myśli. że skurczył się w sobie. człowiek brzydnie. miał czarne włosy i przenikliwe oczy.Słyszałaś chyba o pierwszym Tengelu? O tym. mógł pójść zupełnie gdzie indziej.Czy ktoś już go znalazł? . by nawiązać kontakt z samym Złym. gdzie jest zakopany. tego nie wie nikt.Częściowo . Nie ma jednak żadnego powodu. że zrobił wszystko. by sądzić. na pustkowiu. znał wiele tajemnic i potrafił robić 92 . . Ale czy rzeczywiście spotkał Księcia Ciemności. Mego prapradziada nie było przez trzydzieści dni i trzydzieści nocy. Prawdopodobnie w jego rodzinie były osoby interesujące się magią i dlatego udawał. lecz przystojny. Myślę. by odnaleźć Szatana. Myślę. bo to jest przekleństwo. kiedy to zawarł pakt z Diabłem. że spotkał Diabła. obrzydliwy. Nie jestem pewien. . rozumiesz chyba. . że to prawda.

że ściska ją w gardle. że z początku przeraził mnie wasz wygląd.wykrzyknął gwałtownie.Ależ skąd. panie! W ten sposób jednocześnie zaprzeczacie istnieniu Pana Boga! . Nikt nie wie. Silje poczuła. tym samym wysyłasz mnie na wieczne męki. . Czy kiedykolwiek widziałaś coś równie wstrętnego? Usta Silje drżały.. Teraz jednak mówisz jak prosta dziewka.Bądź cicho! Jeśli uznajesz. panie. Rozumiesz to? Zaprzeczam istnieniu Szatana. Nie wiem. panie! . Czy tego chcesz? . że mimo swego pochodzenia jesteś mądrą dziewczyną. Kiedy was nie widzę.A więc spójrz na mnie! . to samo nasienie. Lubię na was patrzeć. które przypominają raczej końską grzywę. Tak nie wolno mówić.Doprawdy? Nie bądź naiwna. skośnym i wąskim jak u kota. że Szatan istnieje. Nie. który będzie miał litość dla dziedzicznie obciążonego dziecka rodu ludzkiego. . o nie. że pierwszy Tengel zaprzedał duszę Szatanowi.. Dobrze jest mieć kogo obarczyć winą za swoje zatajone złe uczynki. panie. wybaczający Bóg.. tacy. nie potrafię tego wyjaśnić.Kiedy tak to przedstawiacie. że jesteście przeklęci.Czy jakikolwiek człowiek wygląda tak jak ja? Kiedy widzę w wodzie swoje odbicie. panie. .Bluźnicie. . Silje zadrżała z przerażenia... Myślałem. Ale historia o jego pakcie z Szatanem to tylko wymysł. którzy dziedziczą jego zdolności.niesamowite rzeczy.Przyznaję.. tęsknię. że istnieje łagodny.Jeżeli prawdą jest. chcę jednak wierzyć. ta sama dusza. że jesteście bardzo. . by mogli umocnić swą władzę nad ludźmi. patrz na drapieżny uśmiech. Nie wierzę jednak. ile z wiary w diabła jest wymysłem księży. że macie rację. Jesteście. ponieważ jest to ta sama krew. nie chcę! Pochylił się do przodu. by znów was zobaczyć. panie. na silne zęby. Przyjrzyj się moim płonącym oczom. na szczeciniaste włosy. 93 . Że Zły jest wymysłem ludzi. skąd to się bierze. to oddał mu również moją. Ja postrzegam Szatana jako bardzo użyteczny wynalazek ludzi. cofam się. i to samo przekleństwo ciąży na nas wszystkich. Silje. ale teraz uważam. . Nie ma żadnego Szatana. zaczynam wierzyć. Byliście tacy dobrzy dla mnie i dla dzieci.

Nigdy nie będę leżeć w objęciach kobiety. do których są zdolni. Mocno ścisnął złączone dłonie.Złożyłem sobie przysięgę.. że nie! Musiała jednak zadać mu jeszcze jedno pytanie. by nie naradził się nigdy! Spojrzała na niego pytająco. nie zawsze jestem aniołem.Nie. . nie mam tak wielkich zdolności.. nie wiedząc. oczywiście.. sądzicie. Jego niechęć.. że to ogromny ciężar do udźwignięcia. Jestem tylko niezwykle wrażliwy w odbiorze ludzkich nastrojów i uczuć.Wstał gwałtownie. .O.. które noszę w sobie. nie przeszło na innych. bezmyślnie otworzył drzwi od szafy. ten wybrany jeszcze się nie narodził. nieubłaganie dziedziczna. . że jesteście właśnie tym wybranym z rodu? Sztuka leczenia. nie chciała. co powiedzieć. Ja nie jestem tak ciężko dotknięty. wierzycie także w zdolność pierwszego Tengela do przepowiadania przyszłości? 94 . Cisza przedłużała się. Siedziała nieruchomo.. że to okrutne dziedzictwo umrze wraz ze mną.. chwilę postał. Niespokojnie przeszedł w drugi kąt izby. . Silje spuściła oczy. to cięższe niż możesz pojąć. Ale są inni w naszym rodzie. Teraz na pewno był na nią rozgniewany. mają szczególny wygląd i kocie oczy. Co prawda nie dla wszystkich.. panie. panie? Odchylił głowę do tyłu i roześmiał się zrezygnowany. Ofiary są zawsze ciemnowłose. co w mojej mocy. to nie ja.A więc macie pewność. . by przyszła do tej chaty. bo tym w istocie jest! Tak. wstydząc się własnej szczerości.Tak.Jeśli wierzycie w tego „wybranego”. . Nie.Mówicie ofiary. jest dziedziczna.Powiedz raczej sztuka czarowania. Myśl o szaleństwach. Nie. postacie tak okropne. że aż trudno byłoby ci uwierzyć w ich istnienie. Zaraz zatrzasnął je i wrócił na swoje miejsce. czy to może mieć jakiś związek z. Ten który miał odziedziczyć więcej nadprzyrodzonych mocy niż ludzkość widziała... czy to właśnie dziedzictwo po nim? .. by niebezpieczne nasienie. o której wspominaliście. Rozumiem więc. odbiera mi siły. Jej słowa poruszyły go.A ta wyjątkowa osoba. .. że to wy. . i mam uzdrawiające dłonie. by odczytał jej myśli i nadzieje. Wreszcie przerwała ją Silje. A ja zrobię wszystko. Ale przynajmniej jedna osoba z każdego pokolenia jest tym dotknięta.

Słyszeliśmy. że tak nie jest. Zesztywniał.. ale okazało się.. Młodsza to jeszcze niemowlę.. w jaki sposób znalazłam Sol. Silje patrzyła przed siebie. że jest jedną z Ludzi Lodu. że gdy ktoś z nas zostanie pojmany. bo się zakochała i zamieszkała w Trondheim ze swym mężem.Wiesz.Właściwie nie.. myślę. . Tamtej nocy.Dlaczego tak sądzisz? . Tak już jest. Leonarda. Sol i ja.. Angelikę i Leonardę. . że moja siostra ma w sobie również złą moc.. Ale to dziedzictwo jest samo w sobie tak ogromnym obciążeniem. że twoja siostra nie żyje. że musiała mieć braciszka lub siostrzyczkę o podobnym imieniu. prawda? Przy zwłokach matki. gdy się spotkaliśmy.Myślę.mruknął ochrypłym głosem.Nareszcie wymówiłaś moje imię . Już mówiłem. . Wszystko po to..Ile lat miały jej córeczki? . Nie miała odwagi przyznać się. że moja siostra miała dwie córeczki. . że nawet tego nie zauważyła. natychmiast pozbawiany jest życia. Dziecko z pewnością umarło na zarazę. Opuściła je. Ale ich nie odnalazłem. Podejrzewaliśmy. płacz niemowlęcia w lesie. Opuściła góry. .Zirytował się. A kiedy usłyszałyśmy.Wydajesz się taka spięta. kręcone włosy i ciemne oczy. Na Boga. 95 . choć on sam chciał być przeciwieństwem dobrego Mesjasza..Były bardzo małe.Tengelu. dziewczynka pociągnęła mnie tam.O czym myślisz? .zapytał. by już nigdy nie mógł czynić czarów. a prochy zakopuje się w ziemi. miała czarne.Tengelu. Jego twarz wykrzywił straszny grymas.Czy w waszym pokoleniu jesteście jedynym? . że on sam to wszystko wymyślił. . . . Silje. Wielu chciałoby być Mesjaszami. To była piękna kobieta. . . Sądzę. Pomyślałam od razu. Jego ciało zostaje spalone.Co? .Tak. „Nadda”. wybrałem się do nich w odwiedziny. Silje była tak wzburzona. że nie chcę go przekazywać następnym. cały czas wołając „Nadda”.

Wydawało się.. zanim będzie dość duża.krzyknęła przerażona.O.Leonarda? Dobry Boże! . Ale ja nienawidzę tych zdolności! . . Widziałem znaki na twarzy Sol. Angelika? Nie mogę w to uwierzyć! Moja siostra nie żyje! To wszystko jest niezwykle bolesne. nigdy nie dotknę kobiety. Milczy wtedy.jęknęła Silje zrozpaczona.Tak. tyle przynajmniej rozumiała.Nie. Ale moje serce krwawi z rozpaczy na samą myśl o jej przyszłości. jakby wsłuchiwał się w siebie. które wlał w nas zły Tengel. by nie była taka jak jej przodkowie.szepnął Tengel. To jednak nie było teraz wskazane. Silje. że to zbyt wiele jak na jeden raz. A miało być jeszcze więcej. . Musiała w spokoju znieść widok jego cierpienia. nie wolno wam odbierać jej życia! . podobieństwo do Ludzi Lodu. . . okropne nieposłuszeństwo.Pamiętasz tę chwilę. .Dotrzymam mego przyrzeczenia. Moje nasienie nie będzie zasiane: Nawet jeśli Sol poprowadzi dalej ten opętany ród. jakiego Silje nigdy jeszcze nie widziała. które spadły na niego tak nagle. stali się złymi czarownikami i wiedźmami. że właśnie oni są tymi wybranymi. Ja przez cały czas staram się tego uniknąć. byli z niego dumni. . niż widział do tej pory świat.Chyba masz rację. W pancerzu wrogości. że nie. Tengelu . że. Najchętniej podeszłaby do niego i objęła ramieniem. jakim się otoczył.Gdybym był wystarczająco twardy. Jest w niej smocze nasienie. zaczęły się pojawiać szczeliny. Czasami nachodzi ją niezwykły nastrój. że Sol ma w sobie tę złą moc! Jej dziwne humory. . jakim koszmarem jest życie z takim dziedzictwem! Niektórzy z moich przodków chełpili się.Obawiam się. nawet dla niego. Możemy się tylko modlić do miłościwego Boga.Tak! . to są pierwsze oznaki. by zrozumieć. Wyprostował się nagle. . oczywiście. Często zachowuje się zupełnie niezrozumiale.wykrzyknął. Mówi się.. Nie masz pojęcia. gdy wszedłem do waszej izby.Zniżył głos. którzy zostali sługami Złego.Nie. okazując mu swe współczucie. .. ... zabiłbym ją teraz. aż przyjdzie do siebie po tragicznych wiadomościach. Nie dokończył. którzy potrafią więcej. jednocześnie oczy wypełniał taki żal i cierpienie. O. gdy chciałem ratować Sol od zarazy? 96 . Oczy Tengela pociemniały. ale nigdy nie pomyślałem. mój Boże! Biedne dziecko! A więc Sol to moja siostrzenica. zupełnie nieobecna duchem. Silje czekała.Co się stało? . Smocze nasienie! Jego twarz była w tej chwili bardziej nieludzka niż kiedykolwiek przedtem.

że śledzi jej ruchy.Świadomość tego. że nie powinienem jej ratować. Nie jesteście źli.Nigdy nie było mi trudno unikać kobiet . Wszyscy jednak się mnie boją... powstrzymując łzy. panie . Cóż. dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Cieszyła się też. panie. co wiesz o ziołach.Cieszę się. że musiał odwrócić wzrok. ale coś podpowiadało mi. miałem wtedy dziwne uczucie.parsknął. A więc to dlatego.Powinienem był jechać już dawno temu . co dla niej zrobił! Nagle poczuła. zapomniałam. . .. Jest jedną z dotkniętych.zapytała.Wybacz.A to wszystko. Spojrzała pytająco. a on wyjął naczynia. żywym człowiekiem. o który wcale nie prosiłem. Właściwie odkąd przyszła. Dumna była. był mniej lub bardziej zirytowany. że jestem trzystuletnim duchem.. dlaczego jeszcze nie wyruszyłem. Pamiętam. jeśli jest się szanowanym? . że nie powinna zostać przy życiu. Jedyną różnicą jest tylko pewien dar. Jakie to wspaniałe. lecz śmiech uwiązł jej w gardle. tak samo łaknącym uczucia jak inni.Czy to niedobrze. . . 97 . Wiesz.Ach tak.Oni myślą. . mogąc wystawić dobre jedzenie. więc znów mówisz do mnie „panie” . Woda wrze. Silje! A ja jestem zwykłym.” i przerwaliście w pół zdania. że jesteście. że jest smutna. Teraz dopiero spostrzegła. . Wstała i otworzyła kuferek z jedzeniem. W jej oczach odnalazł tyle zrozumienia. panie. . Ja w każdym razie nigdy nie będę z kobietą. . Nie od razu pojęła. że w kociołku pojawiły się bąbelki wrzątku. nic już nie poradzę. że ona istnieje. Powiedzieliście „ale. Silje siedziała cicho. że znów coś wytrąciło go z równowagi. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem. . Trzymaliście nade mną i dziećmi chroniącą dłoń.Właśnie. że z tym zwlekaliście. że zawahaliście się przez moment. że choć w ten sposób może się odwdzięczyć za wszystko..rzekł gniewnie i rzucił na stół drewniane łyżki.. .Dopóki. Znów wstał. Woda gotowała się już jakiś czas. Jak zawsze zauważył.. Zirytował się.mruknął. Nie pojmuję. tego się chyba nauczyłeś? . że nie jestem zły.Próbowała się śmiać.Mówisz.Tak. . że mówi o dwóch różnych rzeczach. .powiedziała Silje.

- Taką wiedzę Ludzie Lodu wysysają z mlekiem matki, którego ja, prawdę mówiąc, nigdy nie skosztowałem. Jakże mogą wierzyć, że jestem duchem! Niemal cieszę się, że swymi narodzinami spowodowałem jej śmierć. Dzięki temu przynajmniej uniknęła oglądania potwora, którego wydała na świat. - Tengelu! - błagała go, nieszczęśliwa. Milczał. - Jak widzisz, jest jeszcze jeden powód, Silje... - Podszedł do narożnej szafy i odwrócił się do niej plecami. - Jeszcze jeden powód, dla którego muszę żyć sam. Zauważyłaś moje ramiona, prawda? - Tak - odparła cicho. - Czy to był wypadek? - Nie. Taki się już urodziłem. To właśnie moje ramiona zabiły matkę. Wykrwawiła się. - Och - jęknęła Silje ze szczerym współczuciem w głosie. - Tak. I nie chcę, żeby to samo przytrafiło się... innej kobiecie - zakończył szybko. - Sądzisz, że to może być dziedziczne? - Tego nigdy nie można przewidzieć. Podszedł do stołu i skończył nakrywanie. Stół prezentował się całkiem odświętnie. - Nasza Wigilia - uśmiechnęła się Silje ze ściśniętym gardłem. Usiedli naprzeciw siebie przy grubo ciosanym stole, na którym czas wyrył swoje ślady. Tengel, który nadal omijał ją wzrokiem, nalał gorzałki Benedykta. Zawahała się. - Nigdy nie piję tak mocnych trunków. Nie wiem, jak na to zareaguję. - Są święta, Silje. A mnie nie musisz się obawiać, wiesz o tym dobrze. - Wiem. Ale nie myślałam o tobie. Chodziło mi o mnie sa... - Umilkła przerażona. Z hałasem odstawił dzbanek. - Jesteś naprawdę dziwną dziewczyną. Mieszanką przesadnej cnotliwości oraz bardzo silnej zmysłowości i niezwykłej odwagi. Nie wiem, która z tych dwóch to prawdziwa ty. Silje musiała się zastanowić. Na wzmiankę o zmysłowości zrobiło się jej gorąco, nie śmiała o to pytać.

98

- Chciałabym z kimś porozmawiać o mnie samej. Z panem Benedyktem gawędziło się miło i łatwo, ale on mówił tylko o sobie i swojej sztuce... Po raz pierwszy od chwili gdy przyszła, Tengel uśmiechnął się. Może wpłynął na niego odświętnie przybrany stół. - Możesz rozmawiać ze mną. Spuściła wzrok. - Jeżeli... macie siłę słuchać? - Bardzo cię o to proszę. Czuła, że mówi prawdę. Próbowała zacząć logicznie. - Myślę, że jest tak. Wychowano mnie na nieśmiałą, nieufną wobec ludzi. Ojciec był bardzo surowy, a matka religijna. Potępiała wszystko, co ma związek z miłością i... tą drugą rzeczą, o której wspomnieliście. - Ze zmysłowością? - Tak, właśnie - mruknęła szybko. - Wszystko było grzechem, wielkim grzechem. To mocno wryło mi się w pamięć. W domu parę razy spotykały mnie zaczepki mężczyzn, uciekałam wtedy przerażona, prawie chora, zanim zdążyli mnie dotknąć. Ale gdy zostałam sama w ten straszny czas zarazy, kiedy wszyscy bliscy pomarli, nigdy nie dopuszczam myśli o tym. Załamałabym się... Odetchnęła głęboko i próbowała wrócić do wątku. Tengel siedział nieruchomo, opierając łokcie na stole, z kubkiem w dłoni i przyglądał jej się tak badawczo, że nawet nie miał czasu wypić. - Kiedy musiałam sama wyruszyć w świat, często mnie zaczepiano, zwłaszcza w Trondheim. Nie miałam gdzie mieszkać, sypiałam w bramach i równie niebezpiecznych miejscach. Nauczyłam się bronić. I jestem jeszcze dziewicą. Nie wolno wam nawet myśleć inaczej. Otrząsnął się z zasłuchania i wypił duży łyk gorzałki. - Wierzę ci - mruknął i nalał sobie jeszcze. - Umiem już być twarda - ciągnęła - choć na początku nie było mi łatwo. Twardość nie leży w mojej naturze. Odwaga, którą zauważyłeś, śmiałe odpowiedzi, to ślady z tego okresu. Widziałam i słyszałam dużo okropniejsze rzeczy. Moja wrodzona nieśmiałość w połączeniu z tymi gorzkimi doświadczeniami dziwnie się we mnie wymieszała. A potem... nie, nie chcę więcej mówić.

99

- Ależ tak, teraz masz powiedzieć najważniejsze. - Nie, nie mogę. Rozzłościł się. - Zapewniałaś, że mi ufasz. - Dzisiaj nie ośmieliłeś mnie specjalnie - szepnęła ze spuszczaną głową. - Chcę to usłyszeć - rzekł z uporem. - Twoje słowa są u mnie bezpieczne. W izbie zrobiło się gorąco. A może to tylko ona płonęła? Nie, było coś więcej, coś bardzo silnego, co promieniowało od niej, ale chyba nie tylko. - To takie trudne, Tengelu - wykręcała się. - To dotyczy tego... zmysłowego. - Tak, zrozumiałem. - Jak to... się obudziło. Nie przypuszczałam, że... mam takie... skłonności. Oczy żarzyły mu się jak małe płomyki. Wystające kości policzkowe rzucały głębokie cienie na dół jego twarzy, przysłaniając policzki. Kiedy jak podniecone zwierzę uniósł górną wargę, błysnęły zęby. - Będzie lepiej, jeżeli tego nie powiem - stwierdziła. - Czy coś miało na to wpływ? Czy ktoś próbował wciągnąć cię do łoża? I wtedy to się obudziło? - Nie, nie! - zawołała przerażona. - Nie, to ty, wiesz o tym bardzo dobrze. Powiedziała to. Za późno zorientowała się, że wpadła w pułapkę. Gdyby mogła teraz skryć się pod ziemię! Z trudem zwalczyła dziecinny odruch, by schować się pod stół. W izbie zapadła kłopotliwa cisza. Podsunął jej coś. Ledwo zauważyła, że to był kubek. Tengel zmusił ją do wypicia gorzałki. Skrzywiła nos, zakrztusiła się, ale napój rozgrzał ją. Spostrzegła, że jego dłoń trzymająca kubek drży. - Na koniu? - zapytał cicho. Silje zaskoczona spojrzała na niego. - Dlaczego tak sądzisz?
100

.. Spróbowała skierować jego myśli w inną stronę. .Tengelu. Potrząsnęła głową. jeśli teraz pójdziesz do domu! Spojrzała na jego skamieniałą twarz..Najlepiej będzie. . to stało się dużo wcześniej. Nie miałem takiego zamiaru. .. by nie zerkać na postać idącą obok. Zrozumiała. .powiedziała z napięciem i rozpłakała się. ale w swej samotności potrzebowałem usłyszeć.Trudno ci było usiedzieć spokojnie. Za wszelką cenę starał się opanować. Odprowadzę cię przez las.Śniłam. Szerokie ramiona Tengela sprawiały. .Nie wolno ci czuć się poniżoną. To słowo mogło mieć wiele znaczeń. iż dłuższą chwilę wstrzymywał oddech. bym ci je opowiedziała! Czy tego chciałeś? Najpierw zwymyślać mnie za to. że przyszłaś. Dzień zadziwił ich swoją jasnością. Nie miał na sobie futra. że zrozumiała. Wyszli z chaty na zewnątrz.No tak.powiedziała. Dla mnie to również jest niezwykłe i wcale nie ze złej woli tak cię potraktowałem. . zrozumiałem to dopiero teraz. tylko krótki kaftan przewiązany pasem.Nie.powiedział zamyślony.. . Szedł z zaciśniętymi mocno ustami.On? Jesteście przecież tacy niepodobni.Ale nie skończyliśmy jeszcze jeść! On jednak już wstał.Z Hemingiem? Nie domyśliłaś się jeszcze? On też jest jednym z Ludzi Lodu. Schodzili w milczeniu.. Silje. co właściwie łączy cię z Hemingiem Zabójcą Wójta? .. Dziękuję. ta figura w kościele. . śniłam dwa okropne sny ale nie zmusisz mnie. że jego biodra wydawały się nieproporcjonalnie wąskie. Poczuła radość przenikającą jej ciało. a potem tak bezlitośnie poniżyć? Wypuścił powietrze z płuc z taką siłą. Zachowałem się egoistycznie. 101 . że ośmieliłam się tu przyjść. że robi jej się słabo ze wstydu. . Silje nie mogła się powstrzymać. . Czuła..Nie mów o tym! .Dziękuję .

Co też musi się dziać w jego umyśle. . mamy również kogoś takiego w naszym małym królestwie. że mógłby zdradzić was wszystkich? . by tak sądzić? To jakieś szaleństwo! wykrzyknęła wzburzona.Sądziłam. potrząsnęła głową. . i Heming. jak było ze mną? 102 . by go odszukać. że mam moc i mogę zrobić mu coś złego.Skąd wiesz. . Szukali sobie małżonków gdzie indziej lub dobierali spośród tak zwanych czystych rodów Ludzi Lodu. .Czy naprawdę Heming nie ma żadnych powodów.Heming jest synem wodza Ludzi Lodu. Kiedy wyruszyłem na poszukiwanie mojej siostry. .Bał się ciebie. wydałby wszystkich członków ruchu i jeszcze ujawniłby tajemne przejście do naszych siedzib. . Myślałam wtedy. tak zresztą jak i ty. Jak jest naprawdę? . że ty jesteś wodzem. by w to wierzył.. . i ty. . że należy do buntowników. zrezygnowana.Nie mówiłabyś tak.A więc to Ludzi Lodu miałeś na myśli. sprawiacie wrażenie uczonych. na to jesteśmy zbyt nieobliczalni. .To też.Mniej więcej tak jak z tobą . . Nie jest mnie pewny. mówiąc. że od początku było wśród nas wiele rodzin.On nie pochodzi z rodu złego Tengela. . Wiesz. Silje..uśmiechnął się krzywo. Podejrzewa. Aby uratować własne życie.Pobierałem nauki jak gdyby z drugiej ręki. Jak widzisz. dostałem jednocześnie zadanie od ojca Heminga. pomyślała. a ja pozwalam.Potomek Tengela nigdy nie zostanie wodzem.A czy rzeczywiście ją masz? ..Powiedz mi. .. Jego rodzina nigdy nie chciała łączyć się z naszą.. . Używasz tylu niezrozumiałych dla mnie słów. że jest dla was bardzo cenny.Powiedziałeś kiedyś.Nie widziałaś innych z mego rodu .Wolę tego nie sprawdzać.powiedział przez zęby. .Oczywiście.

A ty słuchałeś? Nie odpowiedział. . 103 . To bardziej prawdopodobne. Byli już na dole. Trzydzieści dwa. że jestem zdolny.pospiesznie wtrąciła Silje. . Sam stary już nie żyje. by nie mogła zobaczyć jego twarzy. .. Zatrzymali się. Stali długo spoglądając na wioskę. Może trzydzieści trzy. Ale nie wszyscy spośród Ludzi Lodu są zainteresowani zdobyciem takiej wiedzy. że niewielu było ludzi. Przyszło jej do głowy.Może nie.Ile właściwie masz lat? Serce Silje biło mocniej.Czy to ma jakieś znaczenie? .Silje. . Często jednak myślałam o tym. Naturalnie on uczył się od uczniów starego. Kiedy się zestarzał. uznał widocznie. muszę teraz wracać do moich ludzi.. był przecież synem wodza. powrócił i uczył mnie osobiście. Silje zagryzła wargi. . A więc jak było z twoimi naukami? Wyglądało. Tak bardzo chciała to wiedzieć.. tak naprawdę to nie wiem. opowiadał mi sporo o tobie . Odwrócił się. trzydzieści pięć lat. . z którymi mógł rozmawiać. .Od Benedykta. Tak trudno zgadnąć.Heming również pobierał nauki.przyznał Tengel.Co za gaduła z tego Benedykta! . .Tego jestem pewna... na skraju lasu.Dobrze. Chyba trzydzieści dwa.Mam. . .Ja skończyłam teraz siedemnaście .Jeden z naszych ludzi odszedł z gór jakiś czas temu i studiował w Trondheim: był bardzo mądry. jakby miał ochotę opowiedzieć o tym.No tak. . jakby nie chcieli rozstawać się tak nagle.

. Opiekuj się dobrze Sol. . .Na dworze Benedykta jesteś bezpieczna. Wtedy był pijany i próbował. . zatrzymaj ją. Benedykt zawsze był sobie panem. Był tak okropnie pijany. 104 .odpowiedziała zawstydzona.. czego ty..Czy mogę przyjść i.powiedział po prostu.On jest cudownym człowiekiem. Na pewno przywoła Abelone do porządku.powiedziała szybko bez namysłu. Ale ja. Zbyt długo już tu jestem. Zostanę jeszcze kilka dni. .Tak ..Co? .... i z Dagiem. i tak źle się stało.Nie odjeżdżasz chyba od razu? . Może jednak powinnaś wyjść za niego? Lubisz go przecież. Stał spoglądając na dwór. że zbielały mu kostki dłoni... nie żądałby od ciebie niczego.O nie.. I ty. . I ja byłbym o was spokojny. Teraz najchętniej odgryzłaby sobie język. On jest stary. i Sol..I ta kobieta. . by zobaczyć się z wami. jak potoczą się sprawy z tą kobietą.Nie.Nie. myślałem o Benedykcie.. Czy zechcesz? Silje skinęła głową. postaram się. nie możesz odjechać! .. Wiesz.Muszę. Muszę przed tym zdążyć.powiedział stanowczo. i dzieci bylibyście bezpieczni przez całe życie. Ale muszę jechać.Jesienią wrócę.Dziękuję . Niepokoję się. Bardzo chciałbym zostać. co robi. nie możesz . nie możesz.Nie.W jej głosie zabrzmiała skarga. . odetnie wszystkie drogi. zapomniał o wszystkim. Silje. co zrobi z Sol. . . zrób to dla mnie. .Wejść do twego łoża? .Ależ tak właśnie było! .. moja mała siostrzenica. zobaczysz. gdy jest trzeźwy. które tam prowadzą.Tengelu. . Zobaczę. . .krzyknęła zrozpaczona. że przyszłaś dzisiaj. Kiedy śnieg się roztopi.. która przyjechała. nie miałabyś siły spełnić. . nie mogę wyjść za niego.Do jesieni jest tak daleko. Będzie jej lepiej u was niż u mnie.rzekła z obawą. zostanę jeszcze trochę. Tengel ścisnął pas tak mocno.. by to się nie powtórzyło . .Pan Benedykt nie wiedział.

Pokręciłam głową .Tego nie mogłem przecież usłyszeć.wykrzyknął. .Czy te sny były naprawdę tak okropne. nie patrząc na nią. zatrzymała się i obejrzała. 105 . Och. głuptasie . Potem Silje odwróciła się nagle i podążyła w stronę domu.mruknęła Silje. . Długo spoglądali na siebie. powstała na śniegu wydeptana plama. ale nie chciała jeszcze odejść. nie powiedziała ani jednego słowa pożegnania. jak mówiłaś? Cisza. . Dopiero gdy była już kawałek dalej.Silje .Odpowiedz! .powiedział cicho. Silje nieśmiało przytupywała. pogańskiej przeszłości. Pobiegła tylko. on zrobił to samo. nieruchoma postać.W miejscu. Odwrócił się i spojrzał na jej schyloną. Zaczęły jej marznąć nogi. . na pewno wyśmiewa się z niej.roześmiał się. w którym stali. zaczerwienioną twarz. Nie dotknęła go. W jego głosie pojawiła się nuta radości. jakby przeniesiona z pradawnej. Na moment uniosła dłoń na pożegnanie. na łące.potężna. . Stał nadal . Jeszcze nie teraz.

wtrąciła się Maria.Więc pojedziemy po niego do sąsiedniej parafii.I tę liczbę potrafisz zapamiętać przez cały czas? Czy co dzień liczysz je po kątach? A jeśli ci któryś umknie? Albo policzysz tego samego dwa razy? Abelone nie pozwoliła jednak sobie przerwać.powiedział Benedykt i groźnie stanął przed nią. . .Dzieci należy stąd usunąć! Natychmiast! ..Nie wiesz o tym na pewno. by bardzo z tego powodu cierpiały . ilu z nich mogło się bez trudu dostać tu na dwór. że dzieci są być może nie chrzczone.Nigdy w życiu! .Ty milcz! . jak mogliście dopuścić do tego. nie pojmuję. zanim ja tu nie 106 . . .Myślisz.Wiesz dobrze. A więc pomyśl tylko.ucięła jej sprzeciw Abelone.Poza wszystkim dziewczynka według wszelkiego prawdopodobieństwa została ochrzczona już dawno temu.wrzeszczała do Benedykta. .ROZDZIAŁ IX We dworze coraz trudniej było wytrzymać..Nie wpadaj w histerię. za czym się rozglądasz. twarz ci od tego czerwienieje. Silje pomyślała o siostrze Tengela i zaprotestowała. przez te dzieci! Mogą być wszędzie. .Wszyscy wiedzą. . Między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem Abelone pracowicie nawiązywała kontakty z sąsiadami.zauważył Benedykt sucho i spojrzał na dobrze odżywioną dwójkę. drogi krewniaku.Nie wydaje się. że jest coś wart? Taka smarkula i śmiała odprawić święty obrządek! Moje dzieci żyją pod jednym dachem z dwojgiem nie ochrzczonych! . że istnieją dwa tryliony 665 bilionów 866 milionów 746664 diabły.Chrzest z wody. . Na miłość boską. Abelone zacisnęła powieki.Nie mamy jeszcze nowego księdza . przez Silje! . . . mogą.Pomyśl. od razu! . Trzeba je ochrzcić. by życie tak przeciekało wam przez palce. . Przecież znaleziono ją na ulicy.. Wtedy właśnie wyszło na jaw.. wzburzona. . prawdopodobnie z jakąś upadłą kobietą.

Dzieci znalazły się teraz w rękach kościoła i Abelone mogła spokojnie odetchnąć. że szuka pretekstu. W końcu jednak udało się jakoś zwabić małą i ksiądz zdołał pokropić ją odrobiną święconej wody. Maria była wstrząśnięta. że dziewczynka pochodzi z rodu Ludzi Lodu. Silje też była przerażona. Tylko Silje. były wyszyte dwie litery. Abelone nie była z tego powodu wcale łatwiejsza we współżyciu. Dała mu więc najbardziej szlacheckie imię. Wszyscy we dworze wiedzieli. . że ma do tego prawo. Jej syn powiedział to kiedyś wprost. ma przybyć do starego. a że Angelika było pięknym imieniem chrześcijańskim. Żaden diabeł nie mógł już wślizgnąć się pod jej łóżko. krzycząc ze strachu. Gdy zobaczyła to Abelone. pochłaniając wielkie kawały świątecznej szynki. Dag został owinięty w szal wyszywany złotymi nićmi.mruknęła cicho. głupia! Masz zamiar zniszczyć mój stół? . . Benedykt i Maria usłyszeli słowa dziewczynki. pomyślała Silje. w której go znaleziono. Nikt nie mógł powiedzieć. Także Dagowi postanowiła nadać dwa imiona.przyjechałam! Wiem. . Najlepsza srebrna misa posłużyła jako chrzcielnica. Silje przyniosła dzban i nalała mu. jej oczy rozgorzały chęcią posiadania. utkanej i wyhaftowanej przez Gretę. budzi strach. Siedział w dużej izbie. by zwrócić na to uwagę. dźwięcznym głosikiem zawołała: . by pozbyć się Silje i dzieci. usiłując zdławić wzbierający w niej gniew.Sol naśladuje go we wszystkim. a Sol uciekła i próbowała się schować.To ten okropny chłopak . Spoglądał na nią szyderczo. Jasnym. by dziewczynka otrzymała dwa imiona. Kiedy napełniała mu kubek i ze zdenerwowania uroniła kroplę. że chrzciny były udane.Wybaczcie . wszyscy na to przystali. Tylko Benedykt z trudem utrzymywał powagę. 107 . dostojny i zimny. Dużą izbę przystrojono pięknie białą serwetą i łojowymi świecami. natychmiast wybuchnął. Nic dziwnego. chrzcząc ją Sol Angelika. jakie potrafiła wymyślić: Dag Christian. Silje nie wspomniała słowem. Zażądał jeszcze piwa. Tak też zrobiono.Uważaj. To Silje nalegała.Ten diabelski ksiądz nalał mi wody na głowę! Na szczęście ksiądz był zbyt zajęty płaczącym Dagiem.wymamrotała. Mała Sol była bardzo dumna ze swej pięknej sukienki. Parobek pójdzie tam i przyprowadzi wielebnego. że rodzina Bekkemark oczekuje dzisiaj wizyty księdza. który leży konający. Największe zamieszanie powstało przy wyprowadzaniu Sol z izby. Ale Dag bez przerwy płakał. bo na powłoczce. Uznała. Dzieci ubrano odświętnie. ksiądz w czarnej sutannie.

chciała tego! Widziałem! Widziałem! .Głupstwa .Tak. . a Silje opuściła izbę. ale to ona. Wrzeszczy jak. On i te dwie obce panie. . Szybciej niż przypuszczasz. .Tak. Kiedy mała spostrzegła ją. Sol odwróciła się w jej stronę. nigdy więcej zrobić. . Auuu! Wrzasnął..Ja? . Silje podniosła ją.zawył.. co? Te słowa z pewnością usłyszał od swojej matki. Starca łatwo owinąć wokół palca. Weszła Greta..Nic nie zrobiłam. .Ja nie zrobiłem niczego.Kto słyszał takie bzdury? . . Krew ciekła mu między palcami. Jej oczy. . wdzierając się tutaj.Kochana Sol. daleko od was. Sol błyskawicznie zniknęła z izby.. że to wszystko będzie twoje? Na pewno na to liczyłaś..szepnęła zdrętwiałymi wargami. .Sol .powiedziała Silje blednąc. Pobiegła za Sol. że już nigdy nie zobaczy. To ona. Czegoś takiego Silje nigdy dotąd nie widziała i miała nadzieję.Nie chcę. . moje dziecko. znalazła ją klęczącą na ławie pod oknem.Czego? . ale musimy się z tym pogodzić. i te bękarty będziecie musieli się stąd wynosić.Nikt z nas tego nie chce. żeby on tu mieszkał. chodź tu i zajmij się tym tchórzem. . ale. Obiecaj. wiem to na pewno! Patrzyła na mnie i nóż mi się omsknął. Lśniły zielono.Greto. zanim zemdleje. Nienawiść w jej oczach zgasła.Obiecuję ci. wyciągnęła do niej ręce. Gdy się zbliżyła. do którego jest podobny. Sol! Obiecaj mi to! 108 . jest. . pomyślała Silje. że będziesz dla nich miła i grzeczna. Dziewczyna zamarła z przerażenia. . porażona strachem i smutkiem. to małe szczenię.zapytała dziewczynka niewinnie.. chwytając się za lewą dłoń. tego nie wolno ci nigdy. .Nie wyobrażasz sobie chyba. że i ty. pełne nienawiści.Skaleczyliście się? . .powiedziała Silje ze złością..Dziewczynka stała tuż przy drzwiach. On jest głupi.zapytała Silje przestraszona. jak zwierzę. .

Nie mogę jednak tego zrobić. Tengelu.Tak. Ja. że to by zniszczyło naszą piękną przyjaźń. Silje pogładziła jego rękę leżącą na stole.To rozwiąże wiele problemów. . . Sądziłem. dla ciebie zupełnie niemożliwe jest. A tego nie chcę. pomyślała Silje. boję się.powiedziała. Silje . Wyrzucał ich rzeczy na dziedziniec i z całych sił wrzeszczał: „Wynoście się!” Abelone była jednak bardziej przebiegła.Westchnął.Zabiję ją.Zabiję tę diablicę! . . W wigilię Nowego Roku nadeszła chwila. O mój Boże.prosił natarczywie. Zagroziła.. ale gorzałka najwyraźniej popchnęła mnie za daleko. .szepnął. . .Dziewczynka objęła ją za szyję i uśmiechnęła się przymilnie. dam ci spokój. Silje. W głębi duszy musiałem mieć nadzieję.. Siedzieli sami w kuchni..Wyjdź za mnie. muszę z tobą pomówić! Zresztą nie.ciągle mruczał pod nosem. oszczędzę ci tego. całkowicie zniknął gdzieś dobry nastrój i wszyscy czuli się bezradni. kiedy do niej przyszedł. panie. że nie ujdzie wolno. . że to był tylko sen. że pewnego dnia mnie przyjmiesz. jeżeli tylko przebadają go dokładnie. . panie Benedykcie. Nie. dzielenie ze mną łoża? Silje miała łzy w oczach.Dlaczego nie? Nie zostało mi już tak wiele lat. Teraz już nie miała wyjścia. tak bardzo was lubię. Za nic na świecie! 109 . Zostali więc.. Benedykt zrozumiał. . . a ty i dzieci będziecie mieć zapewnioną przyszłość. Pewnego dnia próbował nawet usunąć Abelone i jej dzieci. Nie cieszyły go nawet prace w kościele. .Och. ale ponieważ trafiła w sedno. Teraz to rozumiem. stary dziad.O Boże! . a mimo to zawsze narzekali. Nic o tym naprawdę nie wiedziała. Musiała opowiedzieć mu o wieczorze. której Silje z obawą oczekiwała. Ale nie w taki sposób.Sol grzeczna .Dziękuję wam za tę życzliwą propozycję. Ale co mam zrobić? Próbą ponad ludzkie siły będzie wychowanie tego dziecka! Benedykt chodził jak struty. pożądałem cię.. że doniesie wójtowi o jego kontaktach z buntownikami. . Zjadali niesłychane ilości pożywienia.Myślałem. Benedykt poruszył drażliwy temat. A. że was bardzo lubię. Zapasy we dworze kurczyły się. że uda mi się opanować te zachcianki.. Wiecie. Skłamałem. Abelone i jej okropne potomstwo wyjadą. Tengelu.

Zastanawiała się. myślę. . .Co? Dlaczego? . Mocno i dotkliwie. że widziano Silje jadącą konno z Tengelem z rodu Ludzi Lodu! . Inna kobieta przezwyciężyłaby wstręt i zgodziła się. Silje. że byś zawiodła się..A więc Silje ma zostać oskarżona o cudzołóstwo z uczniem Diabła. co wiesz o Tengelu.Ja też nie. Zaczął mówić o szlachetnym powołaniu artysty. a więc pociągniesz za sobą również innych. Westchnął. Najpierw wyduszą z ciebie wszystko.Ależ to nieprawda! . jesteś martwa! Z góry skazana na powolną. Artyści często nie dotrzymują danego słowa. Rok wielkich i głębokich zmian w życiu młodziutkiej Silje. . Tak. w której posilali się wszyscy prawowici mieszkańcy dworu. że wybierają się do wójta i mają zamiar donieść na Silje.Tengel nie jest nieśmiertelny.jęknął Benedykt. Wiesz chyba. A ja się lękam.. żebym zabrał ją z dziećmi na przejażdżkę..wykrzyknęła Silje. tak.. Przemyślne zadawanie ci bólu będzie im sprawiać szczególną przyjemność.Więc co mamy począć? 110 .O Święty Boże .Drogie dziecko . że chcesz zdobyć moje dobra.. gdybyś powiedziała „tak”. To był jego ulubiony.Och.Teraz naprawdę nadchodzi niebezpieczeństwo.powiedział Benedykt. prawdopodobnie zabiorą też dzieci. Dla nich będziesz bez wątpienia czarownicą. co też przyniesie jej rok 1582. I wiesz. Benedykt podskoczył. A ja jestem dziewicą.Tu nie pomoże żadne dziewictwo. jeśli będzie trzeba! . Podsłuchałem jednak. Wkrótce miała się o tym przekonać. że wszystko jest takie smutne. panie Benedykcie. . . uważam. Skończył się rok. męczeńską śmierć. prosiła. W jego oczach krył się niepokój. Trzy dni później Abelone zaatakowała. gdyż ty lub Tengel mogliście je zauroczyć. Jeśli żołnierze wójta pojmają cię teraz. Parobek wpadł jak burza do kuchni. . . ale najbardziej o dzieci. o nas wszystkich. ta tam.Tak.Dowiedziała się od jednego z sąsiadów. ale nie ty. bo przebywałaś w towarzystwie zwierzoczłeka. Tak. mogę to udowodnić. Ona. W każdy m razie nikt nie może cię oskarżyć. prawda? . Absolutnie wszystko jest teraz smutne. wiecznie powracający wątek. co robią z czarownicami. nieśmiertelnym Tengelem! .

111 . zostało zapakowane w dwa tobołki. Wszystko.Zwrócił się do parobka. by nie nabrała podejrzeń. Nie widziałam tam dziś znaku życia. po prostu nie wiem. Ale dokąd i jak? A więc udało jej się. jak tylko możesz. z nie zapisanymi stronicami. Nikt nie mógł znieść myśli.Musisz natychmiast wyjść. Myślę jednak. Jedź tak wolno.westchnęła Greta. Parobek skinął głową i poszedł do drzwi. że Silje i dzieci muszą opuście dwór. ściskając dzieci. . Mieszkańcy dworu oddali Silje część swej odzieży. patrząc z rezygnacją na ogromny stos rzeczy. wyjątkowo uciążliwym do niesienia. że skończyło się na uścisku i łzach. że Silje nie mogła oderwać od niego oczu. Greta i Maria roześmiały się. To do niego poszłam wtedy z jedzeniem.No nie.Kiedy wrócę. by go uścisnąć. W tajemnicy podarował jej również księgę. choć nie rozumiała niczego. także szlochała. Silje złapała się za głowę. tej diablicy! . Sol. Dostała też dobre pióro i kilka kawałków węgla. kochanie? . Nie powiem gdzie. że już opuścił tę okolicę. płakały. ale tak pięknym. Silje pobiegła za nim. Powiedział. popatrzyli.Ale gdzie ty się podziejesz. musicie być daleko.Nie wiem. Ta myśl przepełniła ją wielkim smutkiem. gdyby kiedyś miała ochotę rysować. gdy wszystko było już przygotowane. ale oboje byli tak wzruszeni. że to do szkicowania. . lecz po chwili znów zaczęły rozpaczać.powiedziała.A czy ty i dzieci nie możecie skorzystać z tego schronienia? Wyjrzała przez okno. Silje i dzieci zyskają na czasie. gdyby to wszystko nie było takie straszne . Benedykt nadszedł z małym. Musicie stąd odejść. Dzielnemu chłopakowi napłynęły do oczu łzy. . . którą sam zrobił. Usiłowała podziękować. jeśli będą was przesłuchiwać. Musicie! Gdy tylko wóz opuścił dwór. oprawionym w ołów witrażem. takiego bagażu Silje chyba nie da rady unieść . Pożegnał się z dziećmi.Tengel był tu w pobliżu w czasie Świąt. Przez cały czas stare siostry lamentowały. . Silje zawahała się.stwierdził Benedykt zaniepokojony.Śmiałabym się. rozpoczęły się gorączkowe przygotowania. .. Stanęli wokół niego. będzie wam łatwiej. . co było własnością Silje i dzieci.

.A co będzie. . .krzyknęła Maria przerażona. jeśli mały Dag zapłacze? . Byłem akurat na drodze prowadzącej przez wzgórze. ukryjcie! . . ale obawiam się. Uśmiechnął się krzywo. tak? Przecież tak właśnie myślicie! Maria i Greta zwiesiły głowy zawstydzone. że straszny gość pochodził ponoć z zupełnie innego miejsca. Chciałem się jeszcze raz pożegnać. Tengel zeskoczył z konia i podszedł do nich. ale nie byłem pewien. bo w zamieszaniu wszyscy wybiegli przed domostwo. czując jednocześnie ogromną ulgę. . Tengel spostrzegł to i stracił panowanie nad sobą. W tej samej chwili wszyscy drgnęli. . o co chodzi.Są już tu! . Wtedy zobaczyłem poruszenie na dziedzińcu i zdecydowałem.Czy wyklętemu nie wolno nawet wypowiedzieć imienia Pana Boga? Chcecie za wszelką cenę wepchnąć mnie w najgłębszą ciemność? Cóż wiecie o mej duszy? Że nie mam jej wcale. że muszę sprawdzić. . 112 . Staruszki zupełnie zapomniały o strachu przed Ludźmi Lodu.zapytał.Ukryjcie się. co my zrobimy? Może schowamy was w stajni? . Tengel opanował się i zwrócił do Benedykta. dobry Boże. że mimo wszystko przybyłem tutaj! Maria drgnęła i przeżegnała się.Masz rację.Co się tutaj dzieje? .Nie .To nie oni. Benedykt szybko wyjaśnił. Boże.zakończył zapominając widać.zatrwożyła się Silje. czy tu nie wstąpić. Tengel pobladł. co się stało.Tak planowałam. Na dziedziniec wpadł kłusem koń..Dzięki ci.spytała Greta. czy to rozsądne. tym razem to było całkiem naturalne.Chyba niebiosa cię zsyłają .Nie.powiedział Benedykyt z ulgą. Przystanąłem na chwilę i zastanawiałem się. Jego wzrok prześlizgnął się po zapłakanych twarzach i zatrzymał na Silje.Wyczułeś to? . . chciałem jechać na południe. . że łatwo będzie nas wytropić. . właśnie spadł świeży śnieg.

Dobrze .powiedział Tengel. Silje objęła wszystkich po kolei i gorąco dziękowała za szczęśliwe dni.. Silje przyjęła to z wdzięcznością i ulgą.zapytała Silje zatroskana.rzekł Benedykt i pokiwał głową z aprobatą. Zwierzęta były bardzo objuczone.Dokąd pojedziemy? Obaj mężczyźni spoglądali na siebie. Nie była przyzwyczajona do konnej jazdy. dwoje dzieci. . choć serca krwawią nam z żalu. Wkrótce jednak sytuacja zaczęła wymagać od niej pełnego skupienia. . Podążając drogą na południe. Nieporęczny witraż zapakował na swego konia. było bowiem pewne. Mężczyzna przytaknął w milczeniu. Nadszedł czas rozstania.. To drań. ale udało się załadować wszystko. pomyślała. by jechać saniami. Silje wydawało się jednak.A na dworze jest za mało śniegu. która wyglądała na wymarłą.Dla Silje jest teraz tylko jeden ratunek.Abelone zabrała jedyny sprawny wóz.Nie. Oddaję je w twoje ręce.A co stanie się z wami. Rozstanie z tymi serdecznymi ludźmi było dla Silje bardzo trudne.. by nigdy o niej nie zapomniała. Uspokoili się nieco. . nie. Graniczyło to niemal z cudem. Greta i Maria pośpiesznie naciągnęły jej płaszcz na kolana. jakby nie miała najmniejszego zamiaru rozstać się z nim. a potem parobek ją przyprowadzi. Musieli się śpieszyć. .Nie zabiorą was chyba za to? . . Długo. Gdyby tylko udało nam się tam dotrzeć. Nikogo nie było widać. W ten zimowy dzień 113 . jaki mamy . a z Dagiem na pewno byłoby jeszcze trudniej.Tak . ocierając łzy. że żołnierze udadzą się w pościg. . Maria stała obok konia Silje i prosiła Sol. że w kącikach jego ust czai się uśmiech. Opanowała się jednak i oddała go Tengelowi. co ta czarownica Abelone i jej krwiożercze szczenięta mogą wymyślić. . Tengelu. by wszyscy powrócili kiedyś do nich. Tengel umieścił chłopca na swoim koniu. . koń tego nie wytrzyma. że je tracimy. mijali wieś. Ale Silje. wymownie. panie Benedykcie? . Błagała. Nie znaleziono żadnego damskiego siodła. tuż przy moście.Zgadzam się. a Tengel odwrócił się dyskretnie. Możecie jednak wziąć klacz. Greta mocno trzymała Daga. Każda chwila była cenna. . musiała więc siedzieć po męsku. Nie mam śmiałości zatrzymywać tu również dzieci. Trzeba było jechać. ja i ten ładunek. Wyjechali na gościniec i ze strachem popatrzyli na północ. Zostawicie ją w zagrodzie. Nie wiem jednak.Na południu w dolinie czekają na mnie konie. Jechała smutna.powiedział Benedykt. Pożegnanie było krótkie i bolesne. W końcu Tengel przerwał milczenie.

że sytuacja. Nareszcie opuścili parafię i wjechali w las. senne koszmary jawiły się jako przygotowanie do tego.zapytała starając się zmusić Sol. kiedy już wsiądą na koń. Tak łatwo jest obwinić drugiego! Nie mogło być inaczej. jest jakby spełnieniem. że mają przed sobą długą drogę i muszą dotrzeć na miejsce przed nocą. Tengel niecierpliwił się i usiłował ich ponaglać. odsłaniając gołe kolana. fascynujący demon. ale starała się o tym nie myśleć. co nieuchronnie musiało nastąpić. Silje zauważyła. że Tengel często spogląda na dziewczynkę wzrokiem pełnym czułości i troski. Teraz nie to było najważniejsze. On zresztą też się tym za bardzo przejął. Zwolnili nieco. 114 .Czy naprawdę pozostanie w wiosce jest dla nas tak niebezpieczne? . Silje zdrętwiały ramiona. Silje poganiała starą klacz. że oczy sąsiadów pilnie obserwują każdego obcego.powiedział . Jeśli takowe w ogóle istnieją. Silje czuła narastający w niej lęk.odparł zdecydowanie. Przystojny. . Rozsądniej było przyjąć. Nie był dość uważny. Trzeba było zapomnieć o wstydzie. jakkolwiek go nazywają. a nawet przerazić widząc taką nienawiść w jej spojrzeniu. a jej histeryczna reakcja była zdecydowanie przesadzona. ale Tengel powiedział. Wiedziała z własnego doświadczenia. Jest dobrym człowiekiem.Wyprzedzamy pościg tylko o niecałą godzinę . kierować koniem i jednocześnie utrzymywać się w siodle. .W górach są wilki . by siedziała spokojnie. w której się znalazła. Cudzołóstwo? Ta brzmiało zupełnie jak nierząd. . Wszystkie jej rojenia. że Sol go nie lubiła i dlatego jej oczy mogły zaświecić. Wiedziała. Chłopak miał prawo się zdziwić. W przeciwieństwie do niej Sol wyglądała na zadowoloną. Do zmroku było jeszcze daleko. że zbyt ostro zareagowała na dziwne zachowanie Sol w stosunku do syna Abelone. Podświadomie czuła. że Tengel może zobaczyć odkryty kawałek ciała. . ale i tak jego zdaniem jechali wiele za wolno. Cokolwiek o nim mówią. musieli oszczędzać konie. pociągający.A żołnierze pędzą galopem. kierując się ku następnej wsi. . że w zagrodach mieszkają ludzie. bez względu na jego przerażający wygląd była pewna. że Tengel przepełniony jest samą dobrocią. jaki jest cel ich podróży. Musiała trzymać Sol. pomyślała.Ścigają cię za cudzołóstwo ze mną. Lecz Silje znała już prawdę. Wyraźnie bawiło ją napięcie i dzika jazda. Nie miała odwagi na niego spojrzeć. który pojawi się na drogach. . Już dawno przyznała przed sobą.zawołał. Płaszcz rozwiał się już dawno. Teraz wybiła ta godzina.Teraz tak .nie obronimy się przed nimi w ciemnościach. Równocześnie. jawił się jej jak demon z podziemnego świata.tylko ulatujący dym świadczył o tym. przestała się przejmować. gdy tak pędził przed nią. kiedy kroił.

.Czy przebywanie wśród ludzi nie jest dla ciebie niebezpieczne? Już w chwili. nie chcę tego próbować. Znów popędził konie.Uważa. Tak bardzo chciałabym. że wpadła w tę samą pułapkę co niegdyś Benedykt. bym wrócił . że obudzę drzemiące we mnie zło. jest się skazanym. czy nie wyszłabym za niego.Biedny Benedykt i reszta. Przypomnij sobie wszystkie żony księży. Teraz było widać wyraźnie. zabrzmiało to tak niestosownie. U stóp wzgórz leżały chłopskie zagrody. . żeby to było możliwe . uniknęlibyśmy tego wszystkiego.Całkowicie się z tobą zgadzam.Ciepło się robi na sercu. choć ich mężowie modlili się za nie. ale do tej pory jakoś mi się udawało. o dowodzie jej nadnaturalnych zdolności.poskarżyła się. że podążają w kierunku Siedziby Złych Mocy. .Miałeś rację.Oczywiście. by obrócić przeciwników w nicość. że posiadam moc. że wyolbrzymiała to zdarzenie. Tengel skręcił w boczną drogę. Podziękowałam mu i odmówiłam. .powiedział Tengel. Las skończył się. że akurat tego nikt we dworze nigdy nie pożałował.. będą musieli wytrzymać z tymi okropnymi ludźmi może do końca swoich dni. Benedykt prosił mnie. Prosił mnie o pomoc w walce z nimi. Wśród ludzi. który widziała. Gdy raz zostanie nadane miano czarownicy. Coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu. 115 . Pokochali ciebie i dzieci. . gdy o tym myślę. Tengel jednak był spokojny. Przemilczała jednak ten fakt. .. Bolesna jest myśl o tym.powiedziała cicho. pan Benedykt zapytał mnie.To zła kobieta . Może powinnam się zgodzić.Tym razem ja także chciałabym. oskarżone o uprawianie magii i czarów! Nie miały żadnego wsparcia. kiedy go o to poprosiłem Chociaż sądzę.Zawahała się przez moment i ciągnęła dalej. a przed nimi roztaczała się równina. Wrócę jednak do Benedykta. Naprawdę na to zasługują. jak łatwo zło zwycięża na tym świecie. . .tak szybko jak tylko będę mógł. Silje podążyła za nim. Silje? .Nie . Powinna teraz opowiedzieć mu o Sol. . wiesz o tym. gdy wypowiadała te słowa.powiedziała Sol. bo zajął się wami tak życzliwie. .Małżeństwo nie uratowałoby cię teraz.Siusiu . Dolina zakręcała.. zdała sobie sprawę.Nie. byś mógł im pomóc.O jakiej pomocy myślał? . Boję się. .powiedział niepewnie . .

że nie trzeba magii. kiedy pomagał jej wsiąść. Wkrótce Tengel skręcił w stronę jakiejś zagrody.Tak . który zawiózł ich z placu egzekucji na dwór Benedykta prawie trzy miesiące temu! Mężczyzna przyjrzał się małej. którzy prawdopodobnie wyruszyli już w pościg. Jakąż pamięć musiała mieć dziewczynka! Był to woźnica. by pojąć. Silje wbiła oczy w ziemię.. czy możesz pomóc nam zsiąść? Nie może się zmoczyć przez nas. z nami? .Mam nadzieję. Silje pomogła Sol. sprawdzał pakunki. .Dzień dobry.Tego tylko brakowało. jak działo się to za każdym razem. Pojechali dalej. aż dojedziemy do zagrody. Sprawiała wrażenie wymarłej.Moje konie są wypoczęte. Zauważył. .zapytał woźnica. Ale sama jego bliskość osłabiała ją i oszałamiała do tego stopnia.Tak. pomyślała. ale gdy się zbliżyli. Widzi to. . .mruknęła Silje. by pokonać ogromną chęć objęcia go mocno. On też uciekał wzrokiem.powiedział do Tengela. Tengel szybko opowiedział o żołnierzach wójta. Tam w dole czeka ich tylko śmierć. Serce radzi sobie samo i rzadko wybiera najłatwiejsze drogi. . . Zsiadł z konia. 116 .Dzień dobry panu! . wyszedł z niej człowiek i przywitał się. Tengelu. nie będą wtedy patrzeć na nas oczy całej wsi. gdy poczuła w pasie uścisk jego silnych ramion.zawołała Sol wesoło.odpowiedział mężczyzna. że Sol zrozumie i poczeka .. Nie chciała napotkać jego wzroku.Ona z pewnością jest jedną z nas. W każdym razie na pewno Silje... podczas gdy Tengel. Wypisz wymaluj Sunniva! A więc Tengel opowiedział o tym! Być może gdzieś w głębi duszy był nawet dumny ze swej siostrzenicy. Co się stało? Czy rzeczywiście miał zdolność czarowania. . On wie. .. . nieustannie trzymając Daga na ramieniu. mocno ramionami i przytulenia do niego policzka. że musiała walczyć ze sobą. gdy pomagał jej zsiąść z konia. by pokierować czyimś sercem. Zatrzymał się jednak. rzucania na nią uroku? Co rzekł kiedyś Benedykt? „Czy rzucił na ciebie urok?” Była zbyt niedoświadczona. dziecino .Poczekaj.Czy pojadą. Mężczyzna skinął głową.

. To tylko złe plotki. gdy spoglądała w dolinę. a poza tym obiecałem przywieźć Heminga do domu. Nie wiedziała.mruknął odwracając się do przodu. jedź z nami teraz! .Nie wiem. czy też używa innych czarów. . Nic jednak nie mogła na to poradzić: na wozie zimno. Konie. Wiem.odpowiedział. mleko lodowate.Ten człowiek potrafi więcej niż my umiemy sobie wyobrazić. Załadowali wszystko na wóz i szybko ruszyli w górę wąską leśną ścieżką. Muszę zostawić klacz w zagrodzie przy moście. Droga wiodła ostro pod górę. rzeka i domy wydawały się coraz mniejsze. były silne.Nie. Jest we wsi i tym razem pojedzie ze mną. Nic mu nie pomoże. w jaki sposób radził sobie tak długo tu w dole? Jest taki nieostrożny.Droga panno Silje .Chcecie powiedzieć. . aż się uspokoił i znów zapadł w sen. . Ruszajcie. czy potrafi odwracać od siebie wzrok ludzi. . Przytuliła tylko policzek do jego buzi i zaczęła kołysać małego w przód i w tył. .żaliła się Silje woźnicy. W każdym razie po raz pierwszy przebywał wśród ludzi aż tyle czasu. . zwracając się jednocześnie do niego i do Silje.powiedział Tengel.Nie zostawaj tutaj. by po chwili zniknąć całkowicie. ja przyjadę później. . czy jest mokry.błagała Silje. nawet jeśli trzeba będzie wywlec go z gniazda miłości.Akurat od was.Jak sądzicie.Ja muszę zostać .prawdopodobnie jedno i drugie. .On tak strasznie ryzykuje . nie oczekiwałem takiego pytania .Niedługo was dogonię. On taki nie jest! . W końcu wyglądały jak domki dla lalek. . że.Nie..powiedział woźnica i odwrócił się w jej stronę. pomyślała Silje wzburzona. 117 . wzdłuż stromych przepaści. panno Silje. gdzie go szukać. On też mówi „wśród ludzi”. nie wierzę.Nie musisz martwić się o Tengela .Dlaczego naraża się na takie niebezpieczeństwo? . nawet jeżeli będę zmuszony ciągnąć go za jego cudowne włosy. proszę . Nie zdążyła zastanowić się nad odpowiedzią. bo właśnie Dag zaczął płakać.. Pospieszcie się! Dalsze przekonywanie go nie miało sensu. Za każdym razem. czy głodny . szaleństwem byłoby rozbieranie chłopca w takich warunkach.. które ich ciągnęły.

mały kubek pełen mleka. Księga. Niezbity dowód rozpaczy nieszczęśliwej matki. Nigdy nie posiadała niczego równie pięknego. może jako ozdoba jednej ze ścian? A jeśli tam na górze mieszkają w szałasach z gałęzi? Dotknęła palcami księgi. Ani ona. czyste arkusze pergaminu. co powiedziałaby teraz jego matka. Silje przytrzymywała jej nogi. który leżał na wierzchu innych tobołków. by nie wypadła. że na pewno tak nie jest. Silje spojrzała na chłopczyka. Na razie były to jednak tylko oprawione domowym sposobem. Myślała o tym. którą dostała od Benedykta. Silje często spoglądała z zachwytem na witraż. M. że miała teraz coś. czy kiedykolwiek przyda jej się do czegoś. żółty kosmyk wystawał właśnie spod skórkowej czapki. którą jej podarował. Często przychodziła jej na myśl matka Daga: C. 118 . Drobny szczegół utwierdzał ją w tym przekonaniu . a Sol stała za plecami woźnicy i popędzała konie. co stanie się niezwykle cenne. Jak miło z jego strony! Z pewnością kosztowała go dużo pracy i pieniędzy. pozostawiony obok dziecka. miała pewnego dnia przyczynić się do rozwiązania zagadki Ludzi Lodu.Dag spał spokojnie leżąc w jej ramionach. Włosy sporo mu urosły. Gdzie zamieszkają teraz? W każdym razie witraż musi być widoczny. na jego regularne rysy. Zastanawiała się. Kanty były połączone na grzbiecie tkaną taśmą. ani tym bardziej Benedykt nie przypuszczali. widząc go w drodze do „Krainy Cieni”. Co czuła teraz ta kobieta? Ulgę? Intuicja podpowiadała Silje.

Charlotta widziała też kawałek rzeki Nid. Jak mogli spłodzić dziecko o tak mało pociągającym wyglądzie? Długi nos tak charakterystyczny dla większości duńskiej szlachty. . nie pomijając rodziny królewskiej. Tu na miejscu zupełnie nie ma w czym wybierać.można się było do niego dostać jedynie przez strzeżoną bramę na zachodzie. Wiedziała. . Biedna dziewczyna.Klasztor benedyktynek? Nie. by jeszcze istniały.Co dzieje się z klasztorem zakonnic na Bakke? Czy on jeszcze istnieje? Matka ze zdziwieniem spojrzała znad robótki. ale już na pierwszym uroczystym spotkaniu trzymał się od niej z daleka. zaręczono ją z rówieśnikiem.Mam zamiar iść do zakonu. Matka popatrzyła za nią zatroskana. W swoim pokoju Charlotta rzuciła się na łóżko.. że nie jest pięknością.zaczęła zamyślona. Czy to właśnie religijna zaduma męczyła ją ostatnio? Klasztor katolicki! Tak przecież nie można! Gdyby tylko udało się wydać ją za mąż. by rozpocząć odbudowę. Charlotto! Nie ma o tym mowy. Po pożarze w roku 1531 nikt nie miał sił.. Kiedy była młodą dziewczyną. Podobno przyjechało kilku pięknych szlachciców z Danii. Co powiedzą ludzie? A twój ojciec? Przecież w sobotę jesteśmy zaproszeni na bal poświąteczny do namiestnika. 119 . czyniąc je niemal niezdobytym . w swym najpełniejszym wydaniu „ozdobił” twarz Charlotty. Czy wszystko to nie zniknęło wraz z reformacją? Nie wiem tego naprawdę. wynajdując nieskładne usprawiedliwienia.Czy to ma jakieś znaczenie? Mogę chyba zmienić wiarę? . mamo . .A cysterki z Rein? Tam też chyba był zakon? . była dla nich takim kłopotem.Powiedz mi. Kraj był wyniszczony reformacją.ROZDZIAŁ X Charlotta Meiden siedziała zamyślona i spoglądała przez okno na zrujnowaną katedrę Nidaros. . Charlotta wstała i z wyraźnym zniecierpliwieniem opuściła pokój. Tylko część katedry wykorzystywano. chyba już go nie ma.No wiesz. Zobaczysz. ożywisz się i zapomnisz o takich szaleństwach. synem hrabiego z Danii. Dlaczego pytasz? Skąd to dziwne zainteresowanie? . Po pewnym czasie umowa.Nie wydaje mi się.Ty? Czy już zupełnie postradałaś zmysły? Nie jesteś nawet katoliczką! . która malowniczo otaczała miasto. reszta leżała w gruzach. głodem i nie kończącymi się epidemiami. .

którą zawarli jej rodzice. że jest już żonaty. rzucił na kolana. leżało pozostawione w lesie. nie mogła tam wrócić. jak brzydka i bezradna czuła się naprawdę. Nie! Odwróciła się i skryła twarz w poduszkę. stracona raz na zawsze. nigdy.osądziłby jedynie. Ale to wszystko było teraz nieistotne. 120 . Nikt nie mógł się dowiedzieć. on by nie zrozumiał . poczuła też głód. Młodzieniec był doświadczonym uwodzicielem i szybko odebrał jej cnotę. Ale czy nie tego właśnie pragnęła? Kogoś. niczego nie rozumiejąc. a potem nie zorientowała. Jakie życie miała przed sobą? *** Sol była coraz bardziej zmęczona długą drogą i nieustannym trzęsieniem wozu. ale z czasem udało się jej wymazać z pamięci to gorzkie niepowodzenie. że oczekuje jego dziecka. Zostawiła nie ochrzczone niemowlę! Może mogłaby iść i przeczytać. oszołomienia własnym szczęściem. Była skazana na wieczyste potępienie. Silje wyjęła kuferek z jedzeniem. Nie. Przeżywała to boleśnie. Gdyby tylko miała z kim porozmawiać. ukarał. dać upust swojej rozpaczy. który wzięli ze sobą. co mogłaby tam znaleźć. które. Gdyby tylko potrafiła cofnąć czas i mogła trzymać dziecko w ramionach! Ta nierealna myśl prześladowała ją. Charlotta trwała w stanie uniesienia miłosnego. a dni mijały. zbił? To i tak nigdy nie przywróci jej dziecka. była bardzo spragniona męskiej adoracji. Ksiądz? Nie. Leżało. Wszyscy by osądzali. kto by ją przeklął. Kiedy czarujący Duńczyk uwodził ją mniej więcej rok temu. Dziecko było wyklęte. Dlatego okazała się łatwą zdobyczą. została zerwana. Dręczyła ją jeszcze jedna myśl. natrętnie kołatała się jej w głowie.. Zawsze starała się ukrywać swą nieśmiałość pod promiennym uśmiechem i beztroską konwersacją. póki nie dowiedziała się. Ludzka pomoc. Na to też nie potrafi się zdobyć. Raz po raz nawiedzał ją strach na wspomnienie o bezbronnym maleństwie.. przenigdy! A może poprosić księdza? Nie. i podała jej dwa ciastka. Obezwładniał ją strach przed tym. nie mogła znieść wstydu. ciepło i pożywienie nie nadchodziły.

121 . . by sprawdzić.Jak damy sobie radę? . lecz woźnica najwyraźniej świetnie wiedział.Czy chcesz posiedzieć trochę koło mnie? O tak. Sol niezwykle chętnie na to przystała. Widziała. .Proszę. znaleźli się między czarnymi. tuż obok. Przed nimi roztoczył się płaskowyż. bardzo tego chciała. musiała opuścić miejsce na koźle.. gdzie domy stały ciasno po obydwu stronach. czy Silje podziwia ją i docenia. W każdym razie nie było go tyle. żadnego domu. Siedziała okrągła jak piłeczka. tryskała woda w częściowo zamienionych w lód kaskadach. biorąc od niej ciastko. . Wiatr wył w przełęczy. . że do złudzenia przypominała ulice Trondheim. pomyślała Silje z uśmiechem. panie. Góry rozstąpiły się na wszystkie strony i lodowato zimny wiatr nawiewał śnieg. ziemi i zlodowaciałego śniegu uzupełniały krajobraz. Maleńką rączkę trzymała na lejcach. nierealne kształty zamarzniętej wody. Góry chroniły to miejsce przed najgorszymi zamieciami. . Silje w środku. w które ubrała ją Greta. Miejscami dolina była tak wąska. Silje sztywniała z przerażenia i kurczowo przyciskała do siebie Daga. W dole najdziwniejsze. że im będą wyżej.zawołała do woźnicy. by koń z wozem nie mógł dać sobie rady. Jedynie niebezpieczna rzeka. tworząc ubite zaspy. Co chwila odwracała się. Tutaj jednak nie było śladu żywej istoty. któremu z zimna zwisała pod nosem zamarznięta kapka. by schronić się przed zimnem. kuląc się przed atakami wiatru. . mimo sprzeciwów. Silje zrozumiała. pionowymi ścianami gór. Ma szczególny pociąg do mężczyzn. Droga zniknęła już dawno. Kiedy stracili z oczu wieś. Tak łatwo można je wytropić! Jechali wzdłuż rzeki.Daj jedno woźnicy . A teraz woźnica. gdy musieli zjeżdżać na sam jej brzeg. dzieci po bokach. płynąca tuż.Wszystko w porządku . Okolica była dzika i obca. którędy ma jechać.powiedziała. wszędzie rozpościerała się ponura puszcza.Bardzo ci dziękuję . Czy jeszcze daleko? Jak okiem sięgnąć. Wreszcie opuścili wąską dolinę. śnieg pokrywał wszystko cienką warstwą. Chwilami. tym głębszy będzie śnieg. W głębokich szczelinach chlupotało i bulgotało.odparł z powagą. że nawet konie były wystraszone.Zawieje za nami wszystkie ślady. Siedzieli pod derką jak w małym domku.odkrzyknął. Czuła się bardzo ważna. okutana w kolejne warstwy grubego zimowego odzienia. Silje z niepokojem spoglądała na ślady kół pozostawiane na śniegu. We dworze jej faworytem był parobek. Silje pospiesznie wyciągnęła derkę i Sol.

Silje podłożyła płozy pod koła. Gniewało ją. Wkrótce woźnica zeskoczył z kozła i przyszedł do nich na tył. kierowali się na południe.Nie. powiewała mu przy uszach . Nadjeżdżał Tengel. Dojechali. O. Dopiero teraz odważyła się przyznać przed sobą. teraz my pomożemy. że jesteście już prawie gotowi do dalszej drogi. Najwidoczniej nie były zakładane pierwszy raz. chcąc uspokoić samą siebie. 122 .Tak. Na wozie Sol aż podskakiwała z radości i Tengel musiał ją uściskać. pomyślała.powiedział woźnica. Silje. nie wprost. że kolor nieba zapowiada nadchodzący zmrok. widzę.wrzasnął.Koń.Pomogę . Pasowały idealnie. . Zdziwiona patrzyła. przemknęli obok nas na gościńcu. W każdym razie nie otwarcie. .Dziewczyna ma siły za dwóch . Gdy woźnica uniósł wóz. Chusta.rzekła Silje i zeskoczyła w śnieg. A więc jeszcze ich wyprzedzamy.Czy widzieliście żołnierzy? . Gdy się przybliżyli. jak mocuje rzemieniami koła i ściąga płozy przywiązane wzdłuż wozu. że nie przyjedzie. ty nie. Ale pozostało już niewiele dnia. koła się zapadają. tu jest za głęboko dla ciebie. Mężczyzną. że czuje się tak do niego przywiązana. Sol. .Śnieg jest za głęboki.Muszę założyć płozy .Przesuń się.odparł Tengel.Rozumiała to.Nie ma niebezpieczeństwa. gdy Sol zawołała: . . W ślad za nimi nadciągali dwaj jeźdźcy. Woźnica odetchnął. Serce Silje zaczęło łomotać z radości. musiał być Heming. . . jak bardzo się bała. . którą zawiązał wokół czapki. . koń! Odwrócili się przerażeni. Byli zajęci robotą. Dopiero teraz Silje dostrzegła.Wiem . a on rzadko okazuje jej zainteresowanie. którego Tengel wiódł za sobą. poznała ślicznego młodzieńca. Założyć płozy? To brzmiało intrygująco.

Nie.Rozumiesz? . Tengel złapał go za kołnierz i spojrzał przymrużonymi oczami. .. Silje .powiedział surowo. .Oczywiście powinienem raczej skraść twoją cnotę .powiedział. Nie proś mnie jednak. Silje nie chciała nawet na niego spojrzeć. Nawet nie starał się ukryć błysku drwiny w oczach. jeźdźcy jechali przed nimi. którzy nieustannie żywią do siebie urazy. bym go kochała! . spoglądaj do tyłu . .powiedział Heming unosząc wóz.Chcesz jeszcze pogorszyć sprawę? . wsiadając na konia. rozumiem.Na pewno zawiodłaś się. lecz wyraźnie było widać.Silje. Dag znów zaczął płakać i Silje nie miała innego wyjścia. Ty przynajmniej możesz okazać się mądrzejsza od tamtejszych głupców. Znów byli w drodze. że się wystraszył. by być zła na Heminga. musiała wyjąć jego 123 . . że w głębi duszy niczym się nie przejmuje. bo zwrócił się do niej. że ja.wymruczał Tengel. .Silje. Wybaczyła mu. Nie odpowiedziała. ale dzieci były bezpieczne.drwił dalej Heming.odpowiedział niewinnie Heming. Nie ma tam miejsca na więcej gniewów. Ale teraz przez długi czas będziemy żyć w małej społeczności.. . Opanuję swój gniew.Posłuchaj. . Silje poczuła się rozkosznie bezpieczna pod jego troskliwym wzrokiem. Tengel spojrzał na nią po raz pierwszy od czasu swojego powrotu i oczywiście musiał jej zmyć głowę! . Tak bardzo potrzebowaliśmy pieniędzy dla powstania. Po chwili wahania Silje przyjęła ją.Tak. . Próbował nadać swej twarzy wyraz skruchy.Nie.Będzie padać śnieg . Tengel wyczuł to chyba. czy wszyscy są starannie przykryci. Heming podszedł do niej. Widać było. proszę cię o wybaczenie. Wyciągnął rękę na zgodę. nigdy nie miałem zamiaru prosić cię o to. . tak jak wybacza się udającemu skruchę niesfornemu dziecku.. że wywołał prawie niezauważalny uśmiech na jej ustach. że masz powody.rozkazał Tengel i sprawdził. .syknął przez zęby. nie .dodał groźnie. Wicher szczypał w policzki.Wiem. Był tak rozbrajający. Ciągle jeszcze gotowała się w niej złość.Nie koloryzuj zbytnio .Wsiadajcie na wóz . .

Nigdy nie przypuszczała. . Wprawne dłonie pokierowały końmi w dół stromego zbocza.W drodze do naszego nowego domu . Kłębiły się w niej różne uczucia. . przeważał jednak żal i niepewność. Podczas tej niespokojnej jazdy Silje trzymała się kurczowo krawędzi wozu. Nareszcie skończył się płaskowyż i znów wjechali między góry. ku wąskiej dolinie. lód dawał grocie szczególny blask zielonkawego światła. Z nimi wszystkimi spotkamy się później.Gdzie jesteśmy? . Był bardzo głodny i domagał się jedzenia tak głośno. W takich chwilach Silje czuła się całkiem bezużyteczna. gdzie lodowa skorupa wznosiła się nad rzeką jak kopuła. Ktoś jednak musiał siedzieć przy dzieciach. Jechali wolno. że z góry nie kapało wcale bardziej niż zwykle w domu z sufitu. że musieli je objeżdżać. by go uspokoić. jadąc po bokach.szepnęła. Lodowy tunel narzucał podniosły nastrój. Szeroko otwartymi oczyma wpatrywała się w masy lodu nad nimi.szmatkę do ssania. pomagali koniom ciągnąć sanie. Nie było tu całkiem ciemno. w niektórych miejscach Silje musiała pochylać głowę. gdzie są.Czy Maria też przyjedzie? . w innych krzyk Daga odbijał się echem w wielkiej przestrzeni. W końcu zaprzęgli wszystkie cztery konie i wtedy poszło już lżej. Jechali wzdłuż rzeki.odparła Silje. Silje na próżno usiłowała zorientować się. lodowatym zimnem. lecz zimno i tajemniczo jak w jakimś podziemnym królestwie. że Siedziba Złych Mocy jest taka rozległa. Wysokość korytarza wahała się znacznie. Znajdowali się na tajemnej drodze do królestwa Ludzi Lodu. Silje dziwiła się. która szumiała i pluskała pod lodowcem. Teraz ukazał się przed nimi lodowiec. 124 . a czasem Tengel i Heming. Sol ostrożnie wyjrzała spod okrycia. Nasz nowy dom! Poczuła ucisk w sercu.Jeszcze nie teraz. Jest chyba na to zbyt zimno. . Wydawał się całkowicie niedostępny. Tym razem to nie wystarczyło. pomyślała. Zdjęto z kół płozy a dwa dodatkowe konie wyprzęgnięto. W korytarzu było zacisznie. Miejscami zaspy śnieżne były tak wysokie. Wiało od niego surowym. że jego krzyk niósł się daleko przez równinę.

Czy rzeczywiście tak będzie, pomyślała z obawą. Przyszłość wydała się nagle ciemna, bez nadziei. I jeszcze ci kochani ludzie, których musieli opuścić! Różne myśli trapiły ją pewnie dlatego, że jest głodna. Lodowiec nie był tak wielki, jak się spodziewała. Zanim zdążyła przemarznąć, zaczęło się przed nimi rozjaśniać. W powietrzu pojawiły się płatki śniegu. Zrobiło się jaśniej. Mimo że zimowy zmierzch zapadł już nad równiną, do której dojechali, nie było tak ciemno jak w tunelu. Silje odłożyła na chwilę Daga i zdjęła trochę rzeczy, w które była opatulona. Razem z Sol stanęły na wozie i rozejrzały się dokoła. Tengel zwolnił i jechał teraz tuż koło niej. Czekał na jej reakcję. To są jego rodzinne strony, pomyślała, na pewno jest do nich ogromnie przywiązany i bardzo je kocha, jak kocha się zawsze wszystkie sekretne miejsca z dzieciństwa, każdy pagórek, każdy strumyk. Silje rozglądała się zdziwiona. Byli w owalnej dolinie, ze wszystkich stron otoczonej górami. W środku leżało jezioro. Do jego brzegu właśnie się zbliżali. Na południowej stronie, w brzozowym lesie, stało wiele domów. O dziwo, wokół nich nie było zbyt dużo śniegu. Słońce musiało tu świecić niezwykle mocno. - Tengelu! - wykrzyknęła zaskoczona. - To przecież całe miasto! Uśmiechnął się gorzko. - W rodzie Ludzi Lodu jest więcej dusz, niż się ludziom wydaje. - Ludzi Lodu nie liczy się na dusze - powiedział miękko Heming. - Są spłodzeni z lodu, ciemności i zła. Silje zrozumiała, że Heming bardo niechętnie przyznaje się do Ludzi Lodu. Nie zdziwiło jej to. Ta odcięta od świata wieś nie mogła być powodem do dumy dla takiego światowca jak on. Tu jednak był bezpieczny. Na zewnątrz wyznaczono cenę za jego głowę. Tengel chrząknął. - Niektórzy z mieszkańców, tak jak ty, schronili się tu przed uciskiem władz. To nie są prawdziwi Ludzie Lodu. Poczuła na sobie jego wzrok. Tengel czeka na to, co powiem, pomyślała wzruszona. Ten „nieludzki” pragnie, by mi się tu podobało, i boi się, że mogę okazać obojętność albo nawet niechęć. Na widok wznoszących się wokół mas górskich Silje poczuła, że coś ściska ją w gardle, a jej serce wypełnia samotność.

125

- Jak tu pięknie - powiedziała cicho. - Boję się trochę wszystkiego, co obce, lecz tu jest naprawdę pięknie. Tengel odetchnął z ulgą i uśmiechnął się. Silje była zadowolona, że udało jej się wyrazić swoje prawdziwe uczucia. Powiedzieć o tym, czego się lęka, a jednocześnie, nie kłamiąc, przyznać, że podoba jej się ta dzika okolica. Naliczyła dziesięć, może piętnaście domów. - Czy macie również zwierzęta? - Oczywiście! Musimy przecież coś jeść. Jak każda inna wioska w Trondelag, tyle że bardziej odizolowana. - Jak każda inna wioska - zachichotał Heming. - To jest najbardziej opuszczone przez Boga miejsce na ziemi, Silje. - Czy nie macie kościoła? - zapytała przerażona. - Nie, jak mogłaś przypuszczać coś takiego? - spytał Tengel. - Mamy jednak niedzielne nabożeństwa w domach, w każdym po kolei. Wódz jest naszym księdzem. Powiedział to tonem pełnym goryczy. Silje zastanowiła się, jak ktoś taki jak Tengel zapatruje się na sprawę religii. Tuż przy lodowej bramie była zagroda, która wyglądała na wartownię. Z domu wyszedł mężczyzna i pozdrowił ich. - Nie oczekiwaliśmy was - zawołał. - Już zaliczyliśmy was do grona umarłych. Twój ojciec się ucieszy, Hemingu. Twoja żona także - rzekł, zwracając się do woźnicy. Najwyraźniej nikt nie czekał na Tengela. - Czy wszyscy są już na miejscu? - zapytał tajemniczo Tengel. - Tak, wszyscy wrócili na zimę. - Dobrze, zamykamy więc wejście. - Nowi przybysze? - zapytał mężczyzna, spoglądając na Silje. - Tak, są ścigani przez wójta. - To twoja kobieta, Hemingu? Młokos niespokojnie obejrzał się na Tengela.

126

- Nie, nie - odpowiedział szybko. Mężczyzna nie zapytał, czy była kobietą Tengela, widocznie taka możliwość nie wchodziła w rachubę. Nie była przecież jego kobietą. Okazywał jej tylko nieco surowej życzliwości i troskliwości - więcej nie miała prawa od niego żądać. I tak winna mu była wdzięczność. Cicho westchnęła. Heming wraz ze strażnikiem i woźnicą odeszli do koni. Jedno ze zwierząt zgubiło w lodowym tunelu podkowę. Sol najwyraźniej uznała, że jest za zimno i ponownie wsunęła się pod okrycie. Usadowiła się wygodnie i dostojnie, tak jak powinna to zrobić młoda, pewna siebie dama. - Gdzie mieszkasz, Tengelu? - zapytała Silje nieśmiało. Wskazał na zagrodę położoną dość wysoko na zboczu. - Tam jest dom, w którym mieszkam od dzieciństwa. Uśmiechnęła się ze smutkiem. Nigdy nie przyszło jej do głowy, że ktoś taki jak on może mieć w ogóle jakieś dzieciństwo. Nie potrafiła sobie tego wyobrazić, wydawało jej się, że musiał urodzić się dorosły i silny. - A... gdzie my... dzieci i ja... zamieszkamy? - Tam. W mojej zagrodzie. Serce Silje zabiło mocniej. Tengel dodał jednak szybko: - Ja przeniosę się do spichlerza mojego wuja. Stoi pusty, leży na samym końcu doliny i nie można go stąd zobaczyć. - Czy nie będzie lepiej, jeśli my tam zamieszkamy? W ten sposób nie zabierzemy ci domu. - Chata nie nadaje się dla dzieci. Tak, jak mówię, będzie najlepiej. - Czy... czy z twego rodu pozostałeś tylko ty? To znaczy oprócz Sol? - Nie, mam jeszcze kuzynkę, mieszka w domu tuż obok naszego. Mnie często nie ma, więc ona przejęła cały dobytek. Ma na imię Eldrid, jest sporo ode mnie starsza. Silje siedziała ciągle na wozie i w zapadającej ciemności obserwowała jego profil. Czuła do niego nieodparty pociąg, tak silny, że z trudem się opanowywała. Tengel wyczuł jej wzrok i odwrócił głowę. Jego wąskie oczy spoglądały na nią pełne żalu, zamyślone. Powoli, jakby ze snu, budził się na jego ustach uśmiech. Serce Silje biło coraz mocniej. Nagle drgnęła i odwróciła twarz.
127

A więc. czy może domy. Ile musiało wydarzyć się w tej wiosce! Głód. Ludzie Lodu udawali się na spoczynek. że zasiał niepewność. gdzie ja mieszkam? . Przekleństwo. które musiały się tu rozegrać..Tam? ... . Nie potrafiła jednak uwolnić się od nieokreślonego strachu. że ta spokojna wieś napawa ją takim przerażeniem? Zła sława? Czy może coś jeszcze? Cisza. zwłaszcza jak na to odcięte od świata. złowróżbna.Teraz droga do świata zewnętrznego jest zamknięta . Co właściwie sprawia. pełne czającego się zła. choroby. czuła. odbił echem od górskich ścian. W powietrzu wyczuwała nastrój minionych czasów... samotność. rozbudził podejrzliwość i wywołał strach wśród nieszczęśników. ukryta wśród gór. Nagle rozległ się huk.Dopiero wiosenne roztopy mogą ją znów otworzyć. Było w tym wystarczająco wiele zła. .powiedział Tengel. przytłaczająca. skulone potwory? Tak. . tak jak ona pogrążony w gorzkiej zadumie. Zapadła ciemność. bieda. Wystarczyło jednak. Rozniósł się dźwięcznymi falami. W kilku domach świeciły malutkie.klątwa. Znowu jechali. Uczucie osamotnienia zwyciężało w niej.zaskoczenie! Całkiem zwyczajna wieś. .zapytał udając zdumienie. gdzie mieszkasz. wisząca nad wioską jak topór nad głową skazanego. Ale przede wszystkim . Od jak dawna śniła o tym miejscu? Wyobrażała sobie jakieś pokrzywione zamki. skąpane w świetle księżyca. 128 . wyklęte miejsce.zapytał Heming. jak ogarnia ją niemal paniczny lęk. Silje rozglądała się wokół.Czy to trudno zgadnąć? Zwróciła już uwagę na zagrodę usytuowaną nad jeziorem. niewyobrażalnie ostre zimy. Instynktownie poszukała dłoni Tengela. powrócił i powoli zamarł. A tu . zjawiając się nagle obok nich. głębokie lochy wykopane w ziemi. które rzucił jeden jedyny człowiek przed trzystu laty. Byli gotowi. że wie co to jest. Hemingu? . żółte światełka. W wietrze wiejącym przez dolinę słyszała nutę bezgranicznego smutku. Dramatyczne sceny i tragedie. Mężczyzna jednak niczego nie zauważył.Jakże mogłaś się domyślić? . która była większa i ładniejsza od innych.Ależ tak. woźnica popędził konie.Nie jesteś ciekawa. Silje sądziła. Silje także nie wierzyła w spotkanie złego Tengela z Szatanem.

szepnęła szybko. .. przynajmniej dziś w nocy.. tu jest coś złego. ciemny blask. .Czy. i odczuła głęboką wdzięczność. .. Jak gdyby ktoś wpatrywał się we mnie. Coś tu jest.Nigdy! . W bok od drogi.Boję się mieszkać sama. . ojca matki . Jego dłoń była silna. którego dotąd nie zauważyła.Tak się zlękłam. Wszystko jest takie nowe. Nikt nie dosięgnie ani ciebie. niski i prastary.Tak.Tengelu! Co to było? Wyciągnął ramię ponad krawędzią wozu i wziął ją za rękę.Siostra ojca twej matki? . .. Nagle Silje poczuła się tak. jakby padł na nią wielki cień.rzekł Tengel wolno . .Silje poczuła nerwowy skurcz w dołku. w zagłębieniu stał dom. a olbrzymia dłoń ścisnęła ją za serce... W jego oczach pojawił się tajemniczy. Silje pobiegła oczami za jego wzrokiem i odwróciła się. Popatrzyła na nie. wielu jest.A więc wyczułaś to? Naprawdę jesteś bardziej wrażliwa niż przypuszczałem. potomków Tengela? 129 . coś. prawie całkiem schowane pod derkami i skórami.Na pewno będzie dobrze.Tak. co obserwuje.Zostań ze mną. Kuzyn mojej matki i siostra mego dziada. . . .szepnęła z powątpiewaniem. . . . Silje . ani dzieci. Ta prosta odpowiedź jeszcze bardziej ją przeraziła.. jest stara.Jesteś teraz bezpieczna. Silje? . ale uspokoiła się pod wpływem jego słów. Jechali w milczeniu..Musi być okropnie stara.Nigdy tam nie chodź. Koła skrzypiały.Co.. to jeden z potomków złego Tengela.Czy to. Tengelu . jakby były już mocno rozchwiane po trudach podróży.. W zapadającym mroku wydawał się straszny. Właściwie dwoje. zobaczysz.

Niech Bóg mi wybaczy. . Mężczyźni z naszego rodu biorą po prostu kobiety. 130 . to takie bolesne. Jest tylko wątła linia. którego nigdy nie widziałem. by obie dziewczynki umarły! Silje milczała przez chwilę. Kobiety w mym rodzie są gwałcone przez obcych mężczyzn i pozostają same z dziećmi.Co więc działo się z wami. Jest też pewna okropna kobieta. nie będziesz więc miała z nią do czynienia. który mógł dalej przekazać złe dziedzictwo. Żyje jeszcze paru starych kawalerów. które chcą mieć i zmuszają. No i jest jeszcze Sol. Moja matka nigdy nie była zamężna. .No tak.Rozumiem cię .. ale wiedziałeś chyba. Moja siostra i ja mieliśmy różnych ojców. Obaj pozostawili matkę swemu losowi.Wybacz. Pozwól powiedzieć mi kilka słów o mojej rodzinie.Czy chcesz tego nadal? Tengel wziął głęboki oddech. Jestem teraz za nią odpowiedzialny.Nie! Wiem. a potem spytała: . Rozumiesz.Zajął się nami jej ojciec. która wywodzi się wprost od niego. a zaraza w 1565 roku dokonała reszty. Jedynie moja siostra była oficjalnie zamężna. którego ci brakowało. która mieszka w tym małym domku nad samym jeziorem. Wyruszyłem od razu. lecz nigdy nie przyznała się do swego pochodzenia. lecz Sol wzbudza we mnie taką czułość. ale chciałem. już nie. .. Dlatego w rodzie Tengela nie ma dużo dzieci. Gdybym tylko mogła. nikt nie chce żenić się z kimś będącym w prostej linii potomkiem Tengela. są jednak bardzo spokojni. To nie jest matka i syn. moja miła. A także o tym. . „Czarna śmierć” zabrała wielu. żadne z nich nie miało dzieci. że mój szwagier. ci pomóc! Obdarować ciepłem. . że twoja siostra W Trondheim miała dwie córki? A więc ród nie wymarłby wraz z tobą? . Właśnie po nim odziedziczyłem zagrodę. . by odnaleźć moją siostrę Sunnivę i spróbować jej pomóc. by z nimi zamieszkały. Zasmucasz mnie.Tak. że nie potrafię nawet tego wyrazić. Tengelu.Nie bądź taki zgorzkniały.A więc to po kądzieli pochodzisz od złego Tengela? . gdy ona umarła? Gdy ty się narodziłeś? . ale ona trzyma się na uboczu.Och. ..Dowiedziałem się o nich dopiero jesienią.powiedziała Silje miękko. ale to tylko lepiej. Pozostało tych dwoje. . byłem ostatnim z rodu. nie mają żadnych budzących obawę zdolności. umarł na zarazę. że to wszystko jest straszne.Nie. Rozumiesz teraz. że zanim dowiedziałem się prawdy o niej.

Spokojnie prowadził konia tuż obok wozu. gdzie mieszkałam i gdzie pracował mój ojciec.Nie powinnaś tak mówić! . 131 . Powiedzieli. We dworze. nie wiedziała. .Nie. A poza tym lipy nie mogą rosnąć w Trondelag. Ocknęła się ze wspomnień i w ciemności poszukała jego oczu.No tak. Dopiero teraz poczuła. tu z pewnością nie będziesz miała alei lipowej .Nie.Wybacz . Nadal pragnęła trzymać go za rękę. Na zewnątrz była prawdziwa aleja. jaką widziałam. Była na nim lipowa aleja. Gdyby tylko zechciał. a jesienią dotykałam lepkich owoców. Chciała się wreszcie umyć i uczesać. że kiedy dorosnę. Tam obserwowałam zmieniające się pory roku. Jakże ich żałowałam! Najbardziej zachwycały mnie jednak lipy na obrazie.. Widziałam. I ty o tym dobrze wiesz! . . Tengel. zabierają zbyt dużo soków z uprawnych pól. tym razem przyzwalał jej na to. Wjechali na jasną równinę i strach. zwłaszcza dla dziewczyny mojego stanu. .Nie potrzeba mi niczyjej troski. on. ale rosły przy niej klony. jak bardzo zmęczyła ją podróż. prowadząca do głównego budynku. . jak liście zmieniają barwę. ciepłem i odpoczynkiem. Dziecinna mrzonka.Dobrze. tęskniła za jedzeniem.Opowiedz mi o tym! . Powoli opuszczała ją odwaga. Patrzyłam latem na gęste listowie.O czym myślisz? . przezroczyste. . Pewnego dnia jednak ścięli drzewa. To najpiękniejsza rzecz. gdy znów pojawiały się pączki. będę miała aleję lipową. złożyłaby całe swe życie w jego ręce. które snułam jako dziecko. Szumiało jej w głowie od ciągłych wstrząsów wozu.powiedział w końcu. . zielone listki wiosny. czuła się brudna i potargana. . miałam pewne pragnienie. patrzyłam na nagie zimą drzewa i na niebieskofioletowy poblask. Wiesz.wykrzyknął wzburzony. który odczuwała w dolinie. wisiał w korytarzu obraz. Tengel milczał przez chwilę.powiedziała pokornie.Przypomniały mi się moje marzenia o przyszłości.zapytał. Obiecałam sobie. Jasne. . co ją czeka. że są za stare. Dawał jej tyle bezpieczeństwa.Chyba się nie spełniły. prowadzącą do mego domu. opuścił ją. Nagle wybuchnęła gorzkim śmiechem.

Dziękuję. Tengel uwolnił dłoń i pojechał naprzód.Za to teraz mam coś dużo cenniejszego.. co myślę o tobie. Tengelu. Nie wiem. Ciepło i troskliwość drugiego człowieka. 132 . Nie ma na to właściwych słów. czy kiedykolwiek uda mi się wyrazić.

Najzwyczajniej bała się w ciemnościach tego. lecz Dag spał zawsze tak cicho. że musi odejść ze względu na nią. suche i rozgrzane ciepłem ognia. choć starała się zabezpieczyć dom na wszystkie znane sobie tajemne sposoby. takiego. Czy nic przypadkiem nie czai się w ukryciu czekając. Dzieci jednak zaczęły marudzić i w końcu musiała się nimi zająć. kto chciałby dostać się do środka tą drogą. dalej była jeszcze komora. że od czasu do czasu. że serce przestanie bić? Bała się. Wszystko kłębiło się w zmęczonym umyśle. wciąż płonącego w dużej izbie. Natomiast woźnica zatrzymał się u nich na chwilę i pomógł Tengelowi w przygotowaniu wszystkiego tak. Na pewno dobrze zrobił odchodząc. i obora. w której przechowywano mleko. ona jednak była tak podniecona. Dzieci spały w pobliżu. Drewniane łyżki skrzyżowała na ławie. aż ona zaśnie. Na jego końcu znajdowała się spiżarnia. przyszłość dzieci. że nie zdoła ukryć tego przed nim. czy jeszcze żyje. Nieznani ludzie. Lekki oddech Sol słychać było wyraźnie. Na drugim końcu były dwa pomieszczenia. bo młody człowiek sam nie przejawiał najmniejszej ku temu ochoty. była stara. jak na nią działał. jak przyjmą ją. że to Tengel kazał mu wrócić do domu. by wtedy dopiero huknąć w ścianę tak. nie pozwalając zasnąć.. by Tengel był teraz tutaj. Dom miał tylko jeden poziom. że nawet cisza wydawała jej się groźna. zesztywniała z zimna i bezradna. Silje stała pośrodku izby. w której zamieszkali. by oślepił każdego. Wyglądała jednak na solidną i ciepłą.. Co Silje wiedziała o tym domu? Ilu ludzi tutaj umarło. uczyniła znak krzyża nad drzwiami.ROZDZIAŁ XI Pierwszej nocy w dolinie Ludzi Lodu Silje długo nie mogła zasnąć. zanim pojawiła się Abelone i zanim Benedykt odwiedził ją w nocy. Bardzo pragnęła. dużo mniejsza od dworu Benedykta. Zagroda. jakie było. jeśli objęcie jego ramion wzbudzi w niej uczucia inne niż te. nieproszonego gościa? Zimno płynące od gór. Samotność ją przytłaczała. Co ją to jednak obchodzi. Wsłuchiwała się w dźwięki dochodzące z zewnątrz. najedzone. Wiedziała. ilu z nich znów powstało? Bała się. Podejrzewała. tak jak dziecko potrzebuje uścisku ramion ojca. co kryło się w domu i w dolinie. Heming zniknął u rodziców. wiedziała. W jednym z nich Silje spała wraz z dziećmi przy otwartych 133 . że ludzie będą gadać? Potrzebowała jego bliskości i bezpieczeństwa. jakie córka żywi do ojca. Tęskniła do życia w domu Benedykta. by jej i dzieciom było jak najwygodniej. Przypuszczalnie czekała go gruntowna spowiedź przed ojcem. Silje zawstydzona uśmiechnęła się do siebie. Przyglądała się tylko. Powiedział. jak rozpalali ogień i przygotowywali posłania. przerażona sprawdzała. Panowała cisza. na podobieństwo prawdziwej matki. na palenisku też ułożyła krzyż z dwóch polan.

jej upadek.. który ogarnął wszystkich. Jej pogrzeb. że uderza na zmianę i w tych.. że zaraza nie rozróżnia podziałów społecznych. Tak jakby nie dostrzegał. gdy choroba dotknęła pierwszego ze służby. Nad grobem chwiejąca się na nogach siostra. On jednak potrząsnął przecząco głową. jak chodziła po omacku z oczyma pełnymi łez. Znów pełne żalu współczucie przepełniło jej serce..drzwiach do dużej izby. A zmęczony był chyba nie mniej niż ona. co stoją na górze. że przez tak wiele godzin trzymała Daga? Silje odwróciła się na drugi bok i próbowała zasnąć. Silje gorączkowo rozprawiała. Silje chciała zaproponować. i w tych. Sprawdzał wszystko dokładnie. Pamiętała. by pozostał. pierwsze symptomy. jak się teraz ma Tengel. gdy zaraza dotarła do ich domu. jakby nie chciał jeszcze się rozstawać. Musiał przecież ogrzać jeszcze swój dom. W końcu nie było już o czym rozmawiać. nikt bowiem nie miał teraz czasu na pomaganie innym. Zastanawiała się.. Chłopiec.. czujne wzajemne spojrzenia. że nie wszystko była w stanie pojąć. O nie. lecz żaden z nich nie wspomniał o takiej możliwości. Pamiętała jednak gospodarza. Napływały natomiast myśli. nie zostały wysłuchane. Poczuła. histeryczne krzyki matki. Wspomnienia potwornych dni. lecz śmierć rodzeństwa uderzyła ją tak mocno. które do tej pory starała się powstrzymywać. pragnąc zatrzymać go choć moment dłużej. zrobiła to ze względu na niego. Po odejściu woźnicy Tengel pozostał z nią jeszcze przez dobrą chwilę. Ale jego rodzina. To chyba dlatego. Silje sama musiała zajmować się nimi.. To już jutro będzie musiała stanąć twarzą w twarz z pozostałymi mieszkańcami doliny. lecz niepokój był silniejszy. Sen nadal nie nadchodził. Ksiądz odprawiał modły nad czterema trumnami. Wielu było wtedy zmarłych. w jednej z nich leżał syn gospodarza. że być może Tengel nie jest mile widzianym gościem w tutejszych domach. nie było. jęczący. nie chciała bowiem. Jej brat ze spoconym od gorączki czołem. Trzy trumny naraz. Przyszła jej do głowy myśl. Pogrzeb.. by rodzice jej nie opuszczali. Błagania. który z pewnością był starszy i bardziej nieszczelny. Zgony wśród służby były dla gospodarza naturalne. dzięki któremu mogła się uczyć. Jego nierozumne wołanie: „Dlaczego mnie to spotyka?”. 134 .! Potem jednocześnie zaraza zmogła ojca i matkę. Żałowała go również.. dręczony atakami kaszlu. że jej ramiona są jakby puste. nie powodowały żałoby. Jeszcze raz poprosiła.. co stoją nisko. nie pozostało też nic do zrobienia. Ostatnie z małej chaty kowala. Ten dzień był najgorszy. w tym domu nie da się go umieścić. Młodszy braciszek. i Silje już tylko sam na sam z nim. Okien tu. Milczenie przy stole. którym zajmowała się Silje. jak trudno jej było cokolwiek dostrzec. Pomyślała o swoim witrażyku. naturalnie.. by było mu niewygodnie. by tę pierwszą noc spędził w domu woźnicy. Strach.

„Musisz opuścić dwór. poprzez głębokie przywiązanie. zdołała usłyszeć te ostatnie słowa: . Jak to możliwe. że był mocno owłosiony . Gdy już zamykał za sobą drzwi. ramiona szerokie i wysokie. że tu jesteś. jakie mu nadała.. trudnego do pokonania pociągu zmysłowego. że nic gorszego.. to tylko nadweręży jej siły. Sztywne czarne włosy. dokąd ma zamiar się udać. Czy to lis? Czy może jakiś duch się skarży? O. Miał długie nogi i wąskie biodra. Skuliła się i powoli zaczęła zapadać w sen. z opuszczonym kapturem z wilczej skóry.. Tengel był taki. mocne poczucie przynależności.. strachu przed tym. Same przyjemne aromaty. ty i maluchy. Gospodarz potrzebuje domu dla nowego kowala. których tak bardzo potrzebuje. Stał jednak chwilę w drzwiach. obejmowała wszystko: od współczucia. nieśmiałego podziwu. a kiedyś dostrzegła przypadkiem kawałek klatki piersiowej i wiedziała. nie mając odwagi wejść do środka.. Zwierzoczłek.I trudniej. potrzeby jego bliskości. 135 . upodabniające go do zwierzęcia. Tak jest mi łatwiej. nieswój. Silje. suszonego siana z posłania i brzozowych gałązek. co było. Czuła zapach brzozowego drewna.jak zwierzę.A potem służący gospodarza.. łosia albo niedźwiedzia o silnym karku. że ma zostać sama. by dobrze zamknęła drzwi. . Nie wolno dopuszczać myśli o tym. aż do nieznośnie męczącego. kiedy od nich odchodził i prosił. oddychała głęboko. nienaturalnie rozrośnięta od pasa w górę. Miała nadzieję. znowu. Starała się odprężyć. W każdym razie dobrze się stało. Zamiast tego widziała zarys jego postaci stojącej w drzwiach. Tengel. ciepła serdeczności. wiedziała o tym z doświadczenia. Silje.Dobrze. Nie. Z gołą głową. Olbrzymia sylwetka. że coś przerwało pasmo dręczących wspomnień. To przypomina jednak głos lisa. Niewiele brakowało a dławiący ból krzykiem wyrwałby się z jej piersi. Było to pierwsze imię. Wilcze futro nie poprawiało wyglądu. Jakiś dźwięk dochodzący od strony jeziora wyrwał ją z zamyślenia. leżących na podłodze. Silje starała się wyobrazić sobie jego twarz. by czuć pociąg do kogoś tak odrażającego? Tymczasem skala jej uczuć rozrastała się. w przeciwnym razie nie zaśnie do rana. lecz bez skutku.” Nikt nie zapytał. musi za wszelką cenę poskromić wyobraźnię. Słowa przychodziły mu z trudem. powoli. opadające na ramiona. który stał w drzwiach. Nie chciał dostrzec błagania w jej pełnych rozpaczy oczach. nie ona jedna wymyśliła to określenie.

jeśli najpierw zapytam Tengela. ale widocznie nie mam dość cierpliwości. rozpalać ogień w chłodne poranki. .. Eldrid widziała. U Benedykta Maria i Greta odciążały ją bardzo w opiece nad dziećmi. krewniaczka Tengela. że nie daje sobie rady. Silje zawahała się. Była chłopką. dużo pomagała Silje w pierwszych dniach pobytu w obcej dolinie. Jesteś jednak całkiem wyczerpana. że przynajmniej z dziećmi dam sobie radę. któremu odparzyła się pupa podczas długiej podróży. ale nie wiń siebie. i pod opieką dwójkę obcych dzieci. Eldrid zajmowała się krowami Tengela i co dzień przynosiła Silje i dzieciom świeże mleko. Przystroiłaś dom bardzo pięknie. Niemowlę. Mnie powierzył opiekę nad nimi. byś była urodzona do pracy w obejściu.mimo wyraźnego zakazu Silje.z rozmysłem rozsypała po podłodze rozżarzone węgle. Dostała lanie. Była jeszcze jedna sprawa.Masz dopiero siedemnaście lat. nie miała też urody jego zmarłej siostry. przypalił się. rąbać drwa i nosić je do domu. . Czuła się bardzo zagubiona.. dziewczyno. i bardzo samodzielna dwulatka doprowadzały ją czasami do szaleństwa. że nie chciała się z nimi rozstawać. Sądziłam. która była na wpół zamarznięta. Eldrid była zwyczajną kobietą.Najlepiej jednak będzie. że może iść po nie sama.powiedziała Eldrid. Dziki ryk Sol dobiegał z izby sypialnej. prać odzienie sobie i dzieciom. Silje zrezygnowana wytarła oczy. samotną.odparła. Tutaj wszystko spadło na jej głowę.Rozumiem.Kobieta z sąsiedniego domu.Wiem. . Dziewczyna protestowała. . nie miała żadnych demonicznych cech.Pozwól mi zabrać dzieci na dwa dni. wpadają czasem w rozpacz z bardziej błahych powodów. dlatego powinnam się go poradzić. Z goryczą musiała przyznać. która ją martwiła. przedsiębiorczą i zdecydowaną. U mnie w domu mało bywało dzieci. uważała bowiem.Dziękuję . Nie sądzę też. . Eldrid jednak nie ustępowała. piec chleb. ale kurz grubą warstwą zalega po kątach. Wiedziała jednak dużo więcej o prowadzeniu domu i wychowywaniu dzieci niż Silje. Płaski chleb. Przynosić wodę ze studni. Tengel 136 . Silje rozpaczliwie walczyła o utrzymanie porządku w domu. ponieważ . który Silje usiłowała upiec. jak Silje się męczy. pracowałaś za siedmiu. próbować robić igły z rybich ości. Nawet dorosłe kobiety. Brzmiało to kusząco. Wszystko musiała teraz robić samodzielnie. lecz z drugiej strony tak bardzo kochała dzieci. będziesz miała trochę spokoju . które mają własne dzieci. gdyż nikt nie śmiał żenić się z potomkinią złego Tengela. a Sol jest przecież córką mojej kuzynki. Wrzaskom Sol wtórował nieustanny krzyk Daga. . a może właśnie dlatego .

Do mnie zachodzi co dzień.Nie. nie gardzą.Miałam na myśli wszystkie choroby i dolegliwości.opowiedział mi.Z tej małej pupki całkiem już zeszła skóra dodała. Lękają się nas. . . To takie głupie. .Dlaczego nie powiedziałaś o tym Tengelowi? On potrafi wyleczyć takie rany w ciągu paru dni. kiedy tu przybyliśmy. co robię. gdy zobaczysz więcej ludzi.Tengel może to zrobić.Twierdzą. by zapytać. Być może zajrzy do was wieczorem.Nie pomaga na to nic. On nigdy nie miał troski w nadmiarze. i ciągle wydaje mi nowe polecenia. . .Tak bardzo niepokoję się o Daga .zapytała Silje z niedowierzaniem w głosie. Silje.Dlaczego nie? .Trudno mi w to uwierzyć. ale na nas patrzą krzywo. o twej trosce o niego i o dzieci. Wiesz czyj. ale sama jesteś jeszcze dziewczynką. .Nie widziałam Tengela od tego wieczoru.wykrzyknęła wstrząśnięta. . Może poczujesz się lepiej.zapytała Silje zdziwiona.Gardzą wami? . że towarzyszy mu cień. Silje zawstydzona.Kto zajmie się dziećmi? . Silje. .Ale to właśnie wy jesteście „najczyściejszym” z tutejszych rodów? 137 . .To do niego podobne.rzekła. . . Już dziesięć dni. takie podłe. . Wielu z nich nosi znamię najokropniejszych. uśmiechnęła się z wdzięcznością. Chciałam jeszcze zapytać. I tak nie wolno mu chodzić na nabożeństwo.Mimo rozpaczy Silje musiała się roześmiać. Teraz nie ma go w domu. .Zlituj się! . przez co przeszłaś. Będziesz mogła spotkać innych mieszkańców doliny. czy zechcesz pójść ze mną jutro na nabożeństwo. przywykłe do pracy dłonie Eldrid z łatwością radziły sobie z Dagiem. Eldrid skrzywiła się. Chcesz tak dobrze. . ścina drzewa. Eldrid popatrzyła na nią zamyślona. . jest w górach.Odparzone pupy? . Troszczy się o was nieustannie. jak się wam wiedzie. . prawie kazirodczych stosunków. . Ale porozmawiam z nim.Czy mogę popatrzeć na chłopczyka? Zmęczone.

rzekł krótko.Jąkała się pod jego nieubłaganym wzrokiem. Musiała rozebrać chłopca..śpiewała tańcząc w koło z dziewczynką. możesz założyć odświętną sukienkę. .Będzie musiał to znieść. trudno jej było wykrztusić z siebie odpowiedź. która wkrótce wszystko jej wybaczyła i chętnie wirowała we wspólnym tańcu. zwłaszcza dla takiej młodej i niepraktycznej osoby jak ty. 138 . Tengel przyjdzie .Tengel przyjdzie. . ... długo czekając na Tengela.Powiedziała. czym jest odpowiedzialność za dwójkę dzieci i dom. Dobrze.Bardzo chciałabym pójść. Napotkał wzrok Silje. Tengel obejrzał go. . a więc co z nimi? . Kiedy Eldrid odeszła. jak mówią. Robiło jej się zimno i gorąco na przemian.zapytała Sol. Silje pobiegła do dzieci i podniosła Sol z podłogi. . że miałaś trudności z dziećmi? Och. . że nie mam najmniejszego pojęcia. Dag przede wszystkim. Przystroiły dom najładniej jak umiały i odświętnie odziane siedziały przy stole. Czy jednak naprawdę możemy powierzyć dzieci Tengelowi? Niemowlę płacze przecież tak okropnie. pomogę ci w pieczeniu.Tak. to nie takie. . Sol objęła go rączkami za kolana.Ale tobie łaskawie pozwalają brać udział w ich modłach? . Nie zawsze było tak spokojnie. Można to zrozumieć. . po tylu latach odosobnienia. . nie jestem dotknięta dziedzictwem pierwszego Tengela. Jestem. Tengel podniósł ją do góry i pochwalił piękną sukienkę. Jakby rozdzierał ją na strzępy.Tak.Oczywiście! Inni są między sobą pomieszani. .Czy możesz pozamiatać. Silje zamyślona spojrzała na dzieci w sąsiedniej izbie..Ładna sukienka? . ten głęboki głos.Tak. .Słyszałem. jest. Ale poczekaj do wieczora! Najpierw musimy popracować. Kiedy wreszcie przyszedł. ostatnio czuję się jak poganka. Chodź. normalna.Musimy tu posprzątać powiedziała Silje z entuzjazmem.. a ja umyję naczynia? .Eldrid porządnie mnie wyłajała .Nie. .

że serce jej się ścisnęło.Silje tańczy! . że ma jeszcze jedną rzecz do opowiedzenia. W łóżku.. o tak! I śpiewają „Tengel psyjdzie. Silje? . Ach. . . że dreszcz przebiegł jej po plecach. Sol zakończyła demonstrowanie tańca. A więc odmawiał zaklęcia? Silje poczuła. Pomyślała o jego poprzedniej wizycie u chorych i zapytała: .Czy nie dostałaś kiedyś ode mnie maści? Na swoją nogę? . . 139 . tak. Czy można ją również teraz zastosować? Nie miałam odwagi próbować.zapytał cicho z takim smutkiem w głosie.Tak. Nie słuchaj jej! Nagle Sol przypomniała sobie.Nie obwiniam cię . że nie powinnaś mnie obwiniać tak długo.Naprawdę.powiedziała rumieniąc się .Pleciuga . jak wykorzystuję tę moc dla czyjegoś dobra.powiedziała Sol.Uważam.Silje i Sol tańcą dokoła.Nie odmawiam zaklęć nad taką małą pupą.Przerażasz mnie trochę.No tak. Tengel czytał w jej myślach. ona przesadza. mam chyba coś lepszego .stwierdził i wyjął czarne zawiniątko. . . .Czy masz jakiś powód. Tengel odwrócił się do dziewczynki. .Nie. .Czy chcesz zostać sam z dzieckiem? Rozciągnął usta w uśmiechu. by się mnie obawiać? . . Tengel psyjdzie!” .mruknęła Silje.Co ty opowiadasz? Silje tańczy? .A Silje płace. Tengel spoważniał.

Tak. że wypryski mogą mieć coś wspólnego z tym. Tak bardzo chciałabym móc tkać. zobaczymy. Była nieprzyzwyczajona do tak długiego siedzenia. co potrafię. . Przy krosnach leżą góry wełny. Bo wiesz. by je rozstawiła.Tak. . Słyszałem o pewnej młodej damie. Powiem Eldrid.Myślę.Tak.Tak dużo wiesz! Nigdy nie słyszałam. ja nic nie umiem. To pomogłoby mi przestać się czuć tak bezużyteczną i bezwartościową. która rozsypała rozżarzone węgle po podłodze. Musimy uważać na tego chłopczyka. . To znaczy zastanawiał się. ale Silje wiedziała że wszelkie próby posłania jej do łóżka przed przyjściem Tengela byłyby skazane na niepowodzenie. czy to pomoże. .potwierdził z goryczą.Ależ. naprawdę tak się czujesz? Sol skuliła się na ławie i zasnęła w swej najlepszej sukience. Benedykt też tak mówił. . 140 .zaczęła z entuzjazmem..Nie zostaje mi zbyt dużo czasu na sen.. . my z naszego rodu wiemy wiele . co on je . że potrzebna ci pomoc. nikomu nie jest tak naprawdę potrzebne.Mogę uprząść sama. Masz takie cienie pod oczami. Wiesz. Sądzę.. Naturalnie jeśli ma wełnę.Tak? . Silje popatrzyła na niego wielkimi oczami. Kiedy Dag został nasmarowany i ponownie ubrany.Ale zgadzam się z Eldrid. drogie dziecko.W tamtej izbie.. To może być dla niego za ostre. tak. . usiedli do stołu.W jej oczach lśniła żądza sensacji. oczywiście! Poproszę Eldrid. Tengelu. . Rozjaśnił się.powiedział Tengel. . .Ależ tak.powtórzyła Silje. stoją stare krosna.Silje mnie zbiła! . że Silje nie biła tak mocno. jestem bezużyteczna .O tej porze roku krowy dostają rzepę. . że nigdy nie dostał matczynego mleka. . by ktoś rozumował w ten sposób.To.. Wiesz przecież. . Dag płacze dzień i noc. Dla Sol było już dość późno i zaczęła trochę marudzić. co jedzą krowy. by karmiła jedną krowę wyłącznie sianem. .

Ale nigdy sam. jakbym dostał gorączki. nie mam na to siły.Nie wiem. podnosząc się gwałtownie. . . Opuściła ją śmiałość. Szybko naciągnęła koszulę.. Dokładnie tak stało się dzisiaj.Muszę już iść . Zwykle zostawała w koszuli. odwróciła głowę i lekko musnęła ustami jego rękę. Zajmę się jutro dziećmi. że jest szczupła i zgrabna.. ojca Heminga. Silje drgnęła. Podobałoby mu się moje ciało.. długo wstrzymywany oddech wstrząsnął całym jego ciałem. Miała nadzieję. a jednocześnie ciekawa. . Jednak tego wieczoru siedziała dłużej na skraju łoża.Ale? . Nie ma w nim nic brzydkiego. Próbuję unikać odwiedzin. Położyła dłoń na brzuchu.Benedykt stwierdził. człowiekiem twórczym i nie powinno się obciążać cię zbyt prozaicznymi obowiązkami.Czy przyjdziesz wkrótce znowu? Wpatrywał się w nią. Powoli. przyjdę. Ocknęła się. . że jego ledwie zauważalny uśmiech da jej siły na cały następny tydzień.Wstydzę się tego. . Teraz jednak odruchowo wyciągnął dłoń i delikatnie pogłaskał dziewczynę po policzku. Silje udała się tam wraz z Eldrid.. że powinienem tu zajrzeć. pomyślała.Kiedy Eldrid przyszła dzisiaj po mnie i powiedziała. Silje położyła Sol do łóżka. Głęboki. że jej piersi są twarde i jędrne. jakby w transie. ostrożnie dotknęła swej skóry. zamiast niej pojawił się wstyd. Z lękiem popatrzyła w dół.rzucił. ale. że jesteś małą artystką.. To może źle wpłynąć na twoje nerwy. była zbyt nieśmiała. by rozebrać się całkiem do naga. Podskoczyła. Gdyby tylko chciał. Tengel nigdy nie dotknął kobiety. posprzątała i zamyślona zaczęła się rozbierać. spięta. poczuła. Tak. pogładziła dłońmi piersi. by dopilnować dzieci. Szybko wstał. Nie mając odwagi spojrzeć w dół. Czuła. jak bardzo jest płaski.. Złapał ją za włosy i mocno uścisnął.. Tengel przyszedł. w czerwonym blasku ognia z paleniska. smukłą talię. Spotkanie odbyło się w domu wodza. 141 . zdjęła koszulę i odłożyła ją na bok.

Domostwo zdobiły piękne. .ciągnął wódz. by tak się zwać . Sposób. czym jest łączenie się bliskich krewnych. . Niedaleko stał Heming.Tak . Tych. nic jednak nie mówił. Cóż kobieta może wiedzieć o sztuce? Silje w końcu przypomniała sobie.zagadnął wyprostowany jak struna brodaty mężczyzna. skoro się na to odważyła? Nikt nie powiedział ani słowa. każda belka to osobne dzieło artysty. Roześmiał się pogardliwie.z szacunkiem. mężczyznę wyraźnie chorego na umyśle i jeszcze innych. nad którymi ciążyło jego przekleństwo. Po obu stronach długiego stołu ustawiono ławy. rzeźbione w drzewie ornamenty. Brakowało tu jednak tych. Heming opowiadał mi o tobie. co pozwoliło jej zrozumieć.To głównie zasługa Tengela. Eldrid przygotowała Silje na takie przyjęcie. Była tam strona męska i strona kobieca. Kto to zrobił? . . Silje znalazła się pod ostrzałem spojrzeń i ogarnęło ją niezwykłe onieśmielenie.Zrozumiałem też. Z jak daleka musiała przybyć. obydwie wydawały się jednakowo krytycznie nastawione do nowo przybyłej. to bardzo stare. Dziewczyna mieszkała w domu tych. co jej pozostawało. na jego twarzy malował się kpiący uśmieszek. że uratowałaś życie mojemu niepoprawnemu synowi . Jedyne. Przypuszczam.Nie uczyniłam zbyt wiele . Eldrid i Silje wprowadzono do sali.Ładne. Znasz się więc na takich rzeczach. w jaki wymówiła imię Tengela . Wykonał to jeden z moich przodków. czego wymaga uprzejmość.zadziwił go. Silje była tak zauroczona.O.Dom. że zapomniała się przywitać. i skłoniła się głęboko. był wspaniały. prawda? Silje ocknęła się i oderwała wzrok od podziwianej właśnie belki. że pomagałaś zdobić kościół. że ty jesteś Silje. Wewnątrz zobaczyła coś. w której zebrali się Ludzie Lodu. Wódz spojrzał na nią przenikliwie. Rozumiem. to skłonić się przy drzwiach i czekać.powiedziała nieśmiało. . . zwłaszcza jak na tak odosobnione miejsce.potomków złego Tengela. to jednak było w nim wszystko. Choć wielkością nie mógł się równać z domem Benedykta. Spostrzegła dwóch kretynów z rozdziawionymi ustami. wstrzymując oddech . . Mówił. Należą ci się moje najgorętsze dzięki. którzy mieli największe prawo. ojciec Heminga. których się obawiano. 142 . że ma ze dwieście lat.Nieprawdopodobnie piękne. Każdy próg. czego tylko można było sobie życzyć. sprawiających wrażenie groźnych dla otoczenia. do którego przyszły.

. uporczywie. Jeden z nich wyróżniał się szczególnie. nadprzyrodzone istoty. Tengel wspomniał o krewniakach z domu nad jeziorem.westchnęła Eldrid. dlaczego w takim razie wykluczono ze społeczności tak wspaniałego człowieka jak Tengel. Do domu wracała spacerem w towarzystwie Eldrid. zajmowali się tym nie tylko krewniacy Tengela.O tak . także milczącej. choć bardzo się starała. że nie wolno mi tam nigdy chodzić.Czy oni są. że potrzebne jest jej Słowo Boże. by nie dawały mleka. Rzucają urok na krowy.. Ogarnęło ją przeszywające współczucie dla wszystkich w dolinie. robią wszystko co złe. że właśnie przed nim musi się mieć na baczności. gdyż wtedy 143 . Za zamkniętymi drzwiami czczono innych bogów niewidzialne siły natury. najgorsi? . . które uciekały.zaprotestowała Silje stanowczo.Akceptowano ich jednak. Wskazano jej miejsce na kobiecej ławie i modlitwa mogła się rozpocząć. rozpraszały ją jednak kose spojrzenia. A więc to w ten sposób się nimi zajmowano! Silje serce krwawiło z żalu.Hanna i Grimar? Nie. Czy byli tu dzisiaj? .Nikt tam nie chodzi. oszalałaś? Eldrid szybko uczyniła znak krzyża. Widziała. uczynić cię ślepą lub kulawą. Wręcz przeciwnie. Nigdy! . . Ku swemu przerażeniu odkryła. gdy na to patrzyła.wyszeptała. lecz ich obecność nie umniejszała wcale grozy sytuacji. To z ich winy jest tylu głupców w dolinie. . gdy cichaczem zdobywałam wiedzę. Wprawdzie większość na sali stanowili normalni ludzie.Mogą sprowadzić na ciebie chorobę . Spojrzenia. Powiedział. którym nie śmiano nawet nadać imienia.Dlaczego nie? .. O. że kilku upośledzonych ciągnęło za sobą łańcuchy. . Kiedy modlitwa dobiegła końca.Gdy przybyliśmy tutaj. o czym kiedyś mówiła Eldrid .O nie . Może jednak nie było innego wyjścia? W drodze powrotnej nie czuła się wcale pokrzepiona Bożym Słowem. Szlachcie nie wolno było poślubiać zbyt bliskich krewnych.Tyle zdołałam się nauczyć. to wzruszyło Silje. Silje nie potrafiła się skupić.Potrafią pomieszać ci wzrok. gdy tylko napotykały jej wzrok. Nie mogła tylko pojąć. Ze zrozumieniem myślała o tym. wszyscy powstali. Nie bez powodu poza doliną wyklinano i ścigano wszystkich Ludzi Lodu. którzy gapili się na nią bez zażenowania. Silje instynktownie wyczuła. Uwagę Silje zwróciła grupa chłopców.w wielu przypadkach pobożne miny były czystą hipokryzją. choć wyłącznie oni posiadali tajemną moc. .

Pomyśl o tych wszystkich matkach.zaśmiał się Tengel. Jeśli więc o to chodzi. znów chwilę szły w milczeniu. że nie powinna mieszkać sama.zapytała Eldrid wchodząc do środka. 144 . Eldrid nic na to nie odpowiedziała. że tęsknił za nim cały dzień. świetnie radzą sobie sami. Silje. W głosie Tengela zadźwięczał niepokój. .Obydwoje są starzy. zwłaszcza bracia Bratteng.Ale. Ale nam nic do tego. A ty mieszkasz tak nędznie. Oprócz tej jednej chwili powitania przez cały czas unikał jej wzroku. .mogły przyjść na świat upośledzone dzieci. Nie rozumiem.O. . Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej? . Silje nie mogła jednak przestać myśleć o starcach. .Czy to takie dziwne? . o ile zrozumiałam. które mają tuzin dzieci i w dodatku żyją w najgorszej biedzie! Mnie jest przecież dobrze. Czyż nie powinnam więc poradzie sobie z dwójką? . wydawało się.roześmiał się. jak to wytrzymywałaś. Niepewny i po raz pierwszy od czasu. .Czy sądzisz. czy mają co jeść? . . gdy go poznała.Było mi wstyd. Posłuchaj rady Tengela i trzymaj się od nich z daleka! Tengel przywitał je w drzwiach.W tym zgromadzeniu? Pożerali ją oczami.No i jak było? Wyglądasz na poruszoną. w jego oczach czaił się smutek.Uważam. W każdym razie ona. bezradny. . Poszukał od razu wzroku Silje. Jak poszło z dziećmi? .Ja liczyłbym samą Sol za pięcioro .Kto się nimi zajmuje? Kto sprawdza.Śpi teraz nareszcie. że istnieje jakieś niebezpieczeństwo? . Z jakiegoś powodu był jednak zdenerwowany. .A niemowlę wspomogło ją swym zwykłym koncertem. to Hanna i Grimar są z pewnością niewinni. . są bardzo starzy.Sol zatruła mi życie marudzeniem .

I to właśnie ty do tego doprowadziłeś. Silje! .. .Nie wiem.Nie przeze mnie .. To przyszło samo z siebie. o tych! . To nieprawda.Kiedy. .Ależ wcale z ciebie nie drwię . nie wiedząc. ... . W końcu dziewczyna zapytała: ..Drogie dziecko. . Tengelu.? Ach. co nazwałaś kiedyś przywiązaniem do mnie... Silje! Nie zniosę tego! .O. nie powinnaś była tego robić. Mówisz. Nie jest łatwo odróżnić to. Gdy przesunęła ustami po jego dłoni. Potem gwałtownie przykucnął przy palenisku i począł w nim grzebać polanem.Ty. że nie jestem świadom swojego wyglądu? Dzikie zwierzę. Zawahała się przez chwilę. Tengel stał cicho. Wiesz.Tak. Silje i Tengel stali.Nie drwij ze mnie. . Potrząsnął głową. Wyklęty przez wszystkich. Spoglądał na nią długo smutnymi oczami. pogłaskałem cię po policzku. potem zaczął powoli: .powiedziała szeptem lekkim niczym szmer wiatru.Nie mogłam tego nie zrobić. wczoraj wieczorem.zaprotestowała gwałtownie. że znam twoje uczucia. czy sądzisz. od litości. jakby nie oddychał. co powiedzieć.Kiedy Eldrid zabrała Sol i wyszły po mleko. . by je opowiedzieć. Spuściła wzrok.Opowiedz mi o swoich snach. zanim przykucnęła obok niego.Czego? . potwór.Co się dzieje. jakby w ten sposób rumieniec mógł stać się mniej widoczny. że zostałam bardzo surowo wychowana. 145 . Tengelu? Z początku nie odpowiedział. czy będę miała dość śmiałości..

Właśnie teraz jest mi bardzo ciężko.Spróbuj zrozumieć moją prośbę. że nie jestem sam... Wymagasz jednak ode mnie zbyt wiele. Daj mi to. Ale zatrzymał się nad ostrymi szczytami.Kto cię lubi? Wiesz przecież. przejmujący niepokój. pojawił się nowy element. Zasłoniła twarz dłońmi.Zawsze śniłam o twoich górach . ale nie mam czym żyć w chwilach samotności. Z daleka widziałam jednak. wyczuwało się rozdygotany.. Był nienaturalnie spięty. nieszczęśliwa: . Znów odwrócił się do ognia. w tym szczególnym śnie..Jeśli opowiesz mi o swoich snach.. dla waszego dobra. Kto. Są teraz inne. Jego ręce trzymające polano dygotały.. .Mów . czekałam na kogoś. napawając mnie przerażeniem. co mi się śniło? . Nie mam skąd czerpać sił do życia. Taki był pierwszy sen. Silje westchnęła. przenikało je gorąco. . Dojrzali mężczyźni. . I.wyszeptała.. Pojęła. Jakże mogę słowami wyrazić to. Twarz Tengela stężała. Kogoś konkretnego.Tak. nawet w powietrzu.Potem pojawił się demon. moje ciało było rozpalone. które powstawały z gór i leciały ku mojemu domowi. coś jednak w strukturze drewna przeszkadzało jej i przesunęła się odrobinę. .. Silje! W moim życiu były tysiące samotnych chwil.. Że jest ktoś.. Tengelu. . drżący. a ja.. że nie mógł ujść jego uwagi. Mieszkały tam straszliwe demony.Nazwałam je „Krainą Cieni”. na którego czekałam. . powoli.A teraz ten drugi! 146 ..szepnął. W izbie... kto myśli tak samo. W tym momencie obudziłam się. Ale teraz. Tengel delikatnie odsunął je. Usiadła na niskim zydlu. Chcieli mnie. nie mogę już.Demony. leżałam rozebrana na łące i.Mów dalej! Chodzi ci o zmysłowość? . . Tengelu. Muszę poczuć. ja opowiem ci o swoich. Nie zaznałem niczego poza samotnością. Mam po co żyć.Wiem. co miał na myśli i zebrała w sobie całą odwagę. To okrutne z twojej strony. Ale teraz pragnę to usłyszeć. ruchem tak zmysłowym. że to byłeś ty.. . Tengel zerknął na nią z ukosa.

Wracałem myślą do tej chwili. I za każdym razem.. który usiłował ukryć. Wiedziałem przecież. spełniony? .. bym go opowiedziała.Tak.To nie będzie łatwe.. poczuć je na swojej skórze. Silje nie miała wątpliwości. Co wieczór.. . patrzyłem na ciebie jak leżysz. który nigdy przedtem nie dopuszczałem nawet myśli o kobiecie. kryją się w tobie bardzo silne.. pomimo surowego wychowania.To nie będzie łatwe . Znów przesunęła się na stołku.zapytał patrząc na nią... nie zmusisz mnie.Nie ma się czego wstydzić . że ciepło nie pochodzi z paleniska. że uszczęśliwiła Tengela.Obudziłaś się z uczuciem pożądania? .Obiecałeś opowiedzieć o swoich snach. Ja.Wiedziałem to już od chwili. Łatwo poznała to po uśmiechu. Nie. . zanim zdążyła pomyśleć.Ale one dotyczą tylko. w decydującym momencie. nic mi się nie śni.rzekł. . .Nie. Chciałam zobaczyć twoje ciało. . gdy położyłem dłonie na twej stopie. kiedy się budziłam.powiedziała zażenowana. jak ten pierwszy.Żądze dodał zachrypniętym głosem. . . skończył się dokładnie tak. gdy ujrzałem cię po raz pierwszy.Sny na jawie? ..wyrwało jej się. Czasami rozpoznać to można już po oczach.Nie.. .. Byłem z tobą. ponieważ moje sny były snami na jawie. Milczenie Silje było wystarczającą odpowiedzią. Ale ja w tym śnie byłam taka bezwstydna. Ogarnął ją wstyd. W izbie panowało straszliwe gorąco. ..szukał słów. W wyobraźni pozwalałem im wślizgnąć się pod suknię. ale nie zważałeś na nic.. Wiedziała jednak.Teraz twoja kolej .. już w domu Benedykta. 147 .. . . że. Przedziwne uczucie przeniknęło jej ciało. Silje.To z pewnością spotyka większość ludzi.Ja też tak mówiłam. . Kiedy śpię. tego nie mogę powiedzieć. Silje. Sądzę...Czy był. jak wygląda twój pokój.. . .stwierdził. Rozebrałem cię. ciebie . Tengelu.

odparł cicho. Czuły.Nie . Położył rękę na jej dłoni. by żyło w takiej niedoli. Dobrze? . pamiętając te momenty. nieosiągalne. dobiegająca z zewnątrz. Wiem. pełen smutku uśmiech na moment rozjaśnił jego twarz. Dałaś mi nową siłę.rzekł tylko. Obydwoje czuli.Mnie też nie. intensywne ciepło. .. W myślach pozwoliłem dłoniom wsunąć się pod suknię i położyć na twej piersi. Tengel podniósł się od razu i pomógł podnieść się Silje. że nigdy nie może się tak zdarzyć w rzeczywistości. Szczerze ci jednak dziękuję. 148 . czułem miękką. To zbyt święte.Ale czy przez to będzie ci łatwiej? . odczuwali tę samą rozpacz.Moje ręce nadal obejmują cię w pasie. że należą do siebie. Silje zdusiła jęk. bym mógł to wszystko znieść. przez jaką ja musiałem przejść. .. Tengelu. ciepłą skórę. kiedy pomagałem ci wsiadać i zsiadać z konia. i nie miało to nic wspólnego z jej ciałem. on szybko ciągnął dalej: . że ośmieliłaś się opowiedzieć mi swoje sny.Nie mówmy już o tym nigdy. Siedzieli przy ogniu. Nastrój przerwała paplanina Sol.. nawet w marzeniach.Tak. Nigdy nie spłodzę dziecka. . Wypełniło ją głębokie. by wyjść im na spotkanie.Silje . Czuję to jakby nadal. . Ale w tym jednym słowie zawarte było wszystko. pogrążeni w myślach. co do niej czuł. Skierowali się ku drzwiom.Nigdy nie śmiałem zbliżyć się całkiem do ciebie.

że nie jest już tak czerwony i obolały. Dzień był pochmurny i chłodny. że na obcego przybysza reagowali największym przerażeniem. pokrywał śnieg. będzie niezgrabne. Nikt tam nie zagląda. A te fragmenty masywów. Gdzieś z oddali dochodziły odgłosy uderzeń siekiery. Na małym podwórku. Czy naprawdę będzie miała dość odwagi? Nigdzie wokół domu nie było śladu życia. kiedy tylko Dag do niej wróci. Silje uważała. by ulżyć Silje. przed którym stała. nerwowymi ruchami napełniła koszyk jadłem. niski dom w małej dolince. ku wielkiemu zdziwieniu dziewczyny. że rozluźni powijaki. Silje zaczęła się spieszyć. że już wcześniej zaobserwowała podobne reakcje. a jej zaufanie do Tengela było bezgraniczne. by chłopiec miał proste nogi. Drżącymi.pomyślała zaniepokojona. Silje uświadomiła sobie. wszyscy przecież to wiedzą. Od dawna już mogą leżeć martwi. Kiedy dostrzegła stary. tak odosobnieni. żeby rozluźniły nieco jego „okropny gorset”. być może uznała dziewczynę za niebezpieczną. które pozostały widoczne. Ludzie żyli tu w takim zamknięciu. jej serce zaczęło bić szybciej. 149 . By nikt jej nie zauważył. Gdy tylko Eldrid zniknęła za drzwiami. a dłonie poczęły drżeć. ale chyba tak jej się tylko wydawało. zniknęły gdzieś wierzchołki gór. szumiąc w resztkach liści na drzewach. W jednym miejscu Silje musiała przeciąć drogę i oczywiście natknęła się na ludzi! Drogą nadchodziła jakaś kobieta. którego doznała. Ktoś ich stąd obserwował. próbowała pocieszać się tą myślą. Silje zdecydowała. gdy przejeżdżali tędy pierwszego dnia. Kobieta najzwyczajniej zlękła się. Zimne podmuchy wiatru przelatywały przez las. zarzuciła piękny aksamitny płaszcz. Czy on już zupełnie oszalał? Trzeba przecież dopilnować. Dag spał nawet trochę w nocy. nie było żadnych śladów stóp. choć śnieg leżał już od tygodnia. Silje pamiętała jednak koszmarne uczucie. Robiła już tak w domu Benedykta. wykradła się z zagrody zarośniętymi ścieżkami i przez brzozowy las skierowała się na drugi kraniec doliny. Radzą sobie sami. Dziecko. Może to Tengel. którego nie obwiąże się mocno. kobieta uskoczyła w las i ukryła się. Śnieg wisiał w powietrzu. Poprzedniego dnia Tengel poprosił.ROZDZIAŁ XII Następnego ranka Eldrid zabrała dzieci na kilka dni. Silje z rezygnacją wzruszyła ramionami i poszła dalej. który dostała od Tengela i opuściła chatę. Kiedy ostatnio przychodzili tu sąsiedzi? . Jednak. na co Eldrid gwałtownie zaprotestowała. Niebo było ciężkie. białoszare.

drwiący głos: . a innego źródła światła nie było. Palce Silje drżały tak bardzo. pani Hanno! Jestem Silje. Skłoniła się głęboko. Smród starości i brudu uderzył ją w nozdrza. Żadnego odgłosu. gdy odemknięto jedną połowę drzwi.Pełna obaw ruszyła w stronę domu. Ponieważ jesteście jednymi z najbliższych krewnych Tengela. z głębi rozległ się czysty. dlatego odskoczyła gwałtownie. Upłynęła dobra chwila. Silje przekroczyła wysoki próg i stanęła na glinianej podłodze. Drzwi byłe krzywe. niskie i podzielone poprzecznie na połowę. Śnieg sięgał wysoko. Czekała. zanim oczy Silje dojrzały coś w wypełnionej dymem i sadzą izbie. że nie udało jej się zapukać. tak bardzo się lękała. noszącym ślady podobieństwa z obliczem Tengela. pozwoliłam sobie złożyć wam wizytę. Wpuść ją. jeżeli zgodzicie się je przyjąć. Silje skłoniła się przed podejrzliwym. W środku. w ciemności błysnęła para kocich oczu starca. Zanim zdołała odzyskać mowę. Mam dla was trochę rzeczy. Silje nie mogła rozróżnić rysów jej twarzy. Nie słyszała absolutnie nic.To kobieta Tengela. wystraszona.Dzień dobry. Otworzyła się dolna połowa drzwi. Serce podeszło jej do gardła i waliło jak u wystraszonego do obłędu ptaka. Grimarze. bardzo starego i że sama jest 150 . Czy słyszeli. że patrzy na kogoś bardzo. W końcu jednak udało jej się dostrzec postać siedzącą na krótkim łożu w rogu. Nawet jej nogi stąpały chwiejnie. Wewnątrz panowała nieprzenikniona ciemność. pomarszczonym obliczem. ale jeszcze bardziej dał się jej we znaki gryzący dym. Miała jednak wrażenie. było na to zbyt ciemno. Błona w dymniku sczerniała od sadzy. Na staroświeckim palenisku żarzyło się wprawdzie. Spróbowała raz jeszcze. nienaturalne wydało jej się tradycyjne pozdrowienie „Niech będzie pochwalony” więc zamiast tego powiedziała: . jak bardzo drży jej głos? Stara kobieta coś wymamrotała. lecz węgle nie dawały zbyt wiele jasności.

W większości były to wiktuały. w którym mieszkam. że to właśnie ona tu decyduje. tylko ty! Silje pochyliła głowę. że powinna go bronić.On nie jest jedyny .Ale dziecka nie chce ci zrobić . . coś obcego. Stanął tuż za nią. Cisza w izbie. . kawałek szynki. ale on tylko wskazał jej stół.Wiecie. Uważała. Ty. magicznego.Tengel jest dla mnie bardzo dobry . Jesteś jedyną.. Wzięła się jednak w garść.Czy mogę to gdzieś postawić? Koszyk muszę zabrać z powrotem. masz dalej przekazać dziedzictwo pierwszego wielkiego Tengela. pragnie ją zniszczyć. czego nie potrafiła nazwać. .powiedziała cicho.Tengel! . A co ty mogłabyś zrobić w tym domu? Taka praca nie jest twoją mocną stroną. Kiedy Grimar chwycił ją za ramię.Sol to błędny ślad. Grimar także podszedł teraz do Silje. . pani. .Tengel to głupiec! Posiada moc i nie chce jej wykorzystywać. proszę. chciała stąd uciekać. choćby to miało starą rozdrażnić. że chcę tego.. Może trzeba pomóc przy czymś w domu. kwaśny zapach wymieszany z dymem. a on chce ją zniweczyć! Skąd ona to wie. by zadbał o drewno. czuła na plecach jego oddech. zwróciła się więc do niej: . które przywiozła ze sobą z domu Benedykta. . dziewczyno. Leży tu sama. świąteczną kiełbasę. Znacie moje marzenia.Jeśli tylko mogę coś dla was zrobić. który może przekazać swą moc dalej.Sol.dokładnie obserwowana. należy do domu.wyrzuciła z siebie Hanna. wyprostowała i zapytała: . Stara kobieta usiadła wygodniej i wyciągnęła szyję. napawało ją śmiertelnym przerażeniem. Nie chcę go tu widzieć. prawda? 151 . która może odmienić szalone pomysły jego potomka. powiedzcie. Silje zorientowała się. To ty. masło i ser. nikogo nie widuje.parsknęła stara szyderczo. pomyślała Silje przejęta. Na chwilę pochwycił ją paniczny lęk. Mogę poprosić Tengela.Jest jedynym. . . o mało nie krzyknęła głośno. . Wyjęła jadło: chleb.wtrąciła. a przede wszystkim niepokojący nastrój. Silje zaczęła obawiać się gniewu staruchy. ohydny.

A więc miałaś czelność odmówić mej pomocy! Chyba dlatego. co ja i przesłania mi wzrok. Zostaniesz jednak obdarzona dzieckiem.Mówiono mi o tym. On posiada tę samą moc. wiem o ogniu. Czy wiesz. by pohamować gniew. Jeśli nie mogę go dostać bez nich. Z kim.powiedziała z zadowoleniem w głosie. . tak! Silje musiała zebrać się w sobie całą mocą.Jesteś też dumna. to znaczy. A przy okazji.Nie chcę miłości. nie dotykając nawet? .. gdy dorośnie. Silje! Ona może cię zgubić. na którego nie mam wpływu. tego nieposłusznego krewniaka.Czy możecie mi powiedzieć. niewarta go. zmuszę go do. Silje pojęła nareszcie. Uważaj na dumę. .Tak. to nie potrafię powiedzieć czy czeka cię przyszłość z nim. . 152 . o czym stara mówi. . że przepełnia ją odraza.Widziałam go. łączy was coś więcej niż pragnienie bliskości. ustawiałyby się do niego w kolejce.odrzekła Silje zdecydowanie.Tak. by nie. jak chcesz. I to przez niego. jaka będzie moja przyszłość? W izbie zaległa cisza.uśmiechnęła się stara groźnie.zapytała Silje niczego nie pojmując.Mogłabym to zrobić.. . .Nie! . że jesteś nowa w tej dolinie i nie znasz naszej władzy. że zasiał w tobie swe nasienie. Ale jeśli chodzi o Tengela. . . tego nie umiem przewidzieć.Naprawdę jesteś kobietą Tengela . Hanna ułożyła się na posłaniu. Nie był to zwykły ludzki śmiech. Czarownica na łożu zaniosła się śmiechem. Ty jesteś kobietą Tengela. zanim będzie za późno! Zrób to tak. zorientował się. Szybko zmieniła temat rozmowy. że gdyby tylko kobiety wiedziały. Idź do domu i daj mu nauczkę. tak . że jestem zbyt słaba. . Coś tak obrzydliwego! . który w tobie płonie. widziałaś go? .Rób. tak . . jakie spotkałam powiedziała Hanna cedząc słowa. Pomyślałam sobie. . że wam może być tutaj źle.zaskrzeczała stara.Znam twoje uczucia. kiedy się urodził. że mogę obrócić cię w nicość. Wybuchnęła śmiechem.Doprawdy jesteś najdzielniejszym stworzeniem. która pochodzi od czarów. Dręczyła mnie jednak myśl. Dam ci pewien wywar.. Czuła. . będzie tak. On przyjdzie z pewnością.Co? .Tak. Ale to nic przyjemnego dla dziewicy. Silje! Oczaruj go swą młodością i ciepłem. co możesz.

sery były za luźne lub za twarde. Wyglądało na to. Troszczył się także by niczego im nie brakowało. Mowa tych ludzi była prosta. a między nimi narastała szczególna niemal śpiewna cisza. że dla nich właśnie ta dolina jest jedynym miejscem na świecie. że nic się nie zmieniło. że nikt jej nie widzi. Nadchodziły najtrudniejsze zimowe miesiące. Sąsiedzi dowiedzieli się. które należało wykonywać na zewnątrz. by podziwiać jej prace. ale innych. Z czasem w domu wszystko wydało się łatwiejsze. w zamian uczyły się od niej nowych wzorów. Tak długo. Przychodził tylko wtedy. Sąsiadki udzielały jej praktycznych rad. szczebiotała. mimo 153 . często nie można było wyjść rano z domu. Naturalnie bywały też cięższe chwile. a zasób słów ograniczony. Ale czasami ich spojrzenia krzyżowały się. że Silje tka pięknie i zaczęli ją odwiedzać. przede wszystkim o niedolach sąsiadów i o pracy w gospodarstwie. śnieg tworzył ubite zaspy pod drzwiami. Wpatrywali się wtedy w siebie. Najbardziej dziwił Silje fakt. a Sol. Pomagał jej w najcięższych pracach. wesoła i pogodna. nie musiała się obawiać niczego ze strony złej Hanny. Nagle przyszła jej do głowy zbawienna myśl. szczękała zębami. Kiedy już uprzędła wełnę. Tengela widywała rzadko. Dag był zdrowy. odprowadzona przez milczącego Grimara. nic nie wychodziło tak. zabrała koszyk i wyszła. dopóki wszystko działo się podług jej woli. przynajmniej dopóty. Cieszyło to Silje. Każdemu jednak dokuczała niemożność wyjścia z domu ze względu na ostre zimno. Kiedy dotarła do lasu i upewniła się. Skłoniła się. Wiatr hulał po kątach. wystawiła krosna. nigdy bowiem nie wiedziała. mówić o historii. robiło się całkiem cicho. ale Silje potrafiła już pokazać silną rękę i jakoś utrzymywała nad wszystkim kontrolę. Chwile spędzone przy nich dawały jej siłę niezbędną do wykonywania nudnych robót domowych. choć jednocześnie budziło jej obawę. Kropka. Jej ciasta zawsze miały odrobinę przypalone brzegi. Wiedzieli. kulturze czy religii albo też o sprawach bardziej przyziemnych. Unikał jednak jej wzroku. Nie wspomniała nawet słowem o wizycie u starych. nie miała na to odwagi. Ciało jej drżało z przerażenia i wstydu. zasłoniła twarz dłońmi. czym ma ich ugościć. Silje jednak była teraz silniejsza i znów mogła zająć się dziećmi. Kiedy Silje usiłowała sprowadzić rozmowę na inny tor. To samo dotyczyło tematów.Rumieniec wypełzł na policzki Silje. że ich rozmowy były takie ubogie. gdy to było konieczne. Rozprawiano jedynie o dolach i niedolach. A może. Wielka izba niekiedy przypominała pole bitwy. Silje znała przyczyny i dlatego zgadzała się na jego nieobecność. jak miała możliwość przedłużenia rodu. jak zamierzała. dotyczących techniki tkania. Kobiety nie wiedziały nic o życiu poza doliną i najwyraźniej nie chciały się niczego dowiedzieć.

Dziewczynką zajmiesz się ty albo Eldrid. .Oczywiście. Musisz ją wydać za mąż. Nie mogę jej tak po prostu wydać za mąż. Tengel poczuł nieprzyjemny ucisk w żołądku.zapytał nieoczekiwanie. Ja nie miałbym nic przeciwko takiej synowej.Co masz zamiar zrobić z Silje? . Myśli chyba poważniej o którymś z naszych chłopców. bez jej zgody. Ale porozmawiaj z nią. jak najszybciej. która mieszka całkiem sama.Z nią jest jeszcze dwójka dzieci. Porozmawiaj z nią. Ale pewnego dnia coś się tu wydarzy. jak przewidział wódz. Dokładnie tak. Mróz szczypał w uszy. . lecz czasami nadchodził łagodniejszy powiew zwiastujący wiosnę. bo już nazajutrz doszło do nieprzyjemnych wydarzeń. nie jest najgorszą panną! Tengel stracił zupełnie ochotę na łowienie ryb. dowiedz się. nie mają odwagi się pokazać. by spróbować złowić trochę ryb i powiększyć w ten sposób zapasy żywności. Biją się o nią. Chyba popełnił błąd.. . On sam odbył rozmowę z wodzem.rzekł Tengel zmarszczywszy brwi. to zbyt duża pokusa dla mężczyzn. Zaskoczyło to Tengela. czego by chciała. chłopiec zawsze się przyda! Praca mężczyzny dużo znaczy w gospodarstwie. Wkrótce spakował swoje rzeczy i poszedł do domu. trzymała się od Tengela z daleka. ulokowaną jeszcze gdzieś w odległej. .wszystko? Być może ich tęsknota osiągnęła już przejrzystą jak szkło moc. . którzy nie unikali Tengela całkowicie. by nie zamarzł. sądzę. ale obiecującej przeszłości. 154 . która teraz będzie już tylko gotować się w nich aż do momentu wrzenia? Silje bała się tej chwili. Młoda dziewczyna. Wyszli obaj na lód. . Jest przecież piękną kobietą i bardzo utalentowaną. . Leżą i patrzą na jej dom.Budzi niepokój wśród chłopców. I pamiętaj. Każdy z nich wyrąbał swój przerębel i miał baczenie. Nie zdobył się jednak na rozmowę z Silje. i jak tylko mogła. ot tak.Nie wiem.Nie. wszak jest z waszej krwi. A chłopiec? O. by dziewczęta decydowały.Nie wiedziałem o tym . Tak. że nawet Heming interesuje się nią.. Wódz był jednym z niewielu Ludzi Lodu. .Dlaczego? . że możesz! Czyż to nie jest w zwyczaju? Nie czeka się.

Tengel spojrzał na rzekę. Pranie leżało na kamieniach a spoza nich widać było. ale w tym momencie Heming złapał go za ramię i wskazał palcem. Na ustach syna wodza igrał bezczelny uśmieszek. Leżał wijąc się z bólu. Podniósł ręce próbując się uwolnić.mruknął Tengel.. widziałem. by ją ostrzec. Heming spostrzegł go i przywołał do siebie ruchem ręki. Ataku Brattenga Tengel się nie spodziewał. Zrozpaczony Tengel oglądał się za kamieniem. . a w następnej sekundzie kopnęła w podbrzusze. Nie wyglądało na to. .Pójdę do niej .Patrz tam! . jak jeden z chłopców Brattenga przekradał się w jej kierunku.powiedział. . Wiedział.Tengel powrócił do domu z gór po nieudanym polowaniu na kuropatwy. . Schodzili w dół w stronę mostu nad rzeką. że Silje dostrzegła napastnika we właściwym momencie.rzekł podchodząc do niej. Znalazł ją na podwórzu. kiedy znaleźli się na drugiej stronie.wykrzyknął Heming. Młody mężczyzna stał na brzegu i czemuś się przyglądał. że była poruszona. Młody Bratteng podniósł się i odszedł chwiejnym krokiem. o nie. Napastnik skulił się.Myślę. . że ja nie będę próbował. Nietrudno było zgadnąć. Tengel z wahaniem zbliżył się do niego. Dwaj mężczyźni po drugiej stronie rzeki popatrzyli na siebie.Ale że aż tak skutecznie. Silje błyskawicznie złapała chłopaka za włosy i mocno szarpnęła do przodu. którym mógłby rzucić. co się stało .powiedział Tengel. Na drugim brzegu rozgrywała się właśnie niepokojąca scena. że zechce próbować jeszcze raz. To ten najbardziej niebezpieczny z braci. Silje szybko pozbierała pranie i uciekła znad rzeki do domu. Tengel krzyknął. zrobił kilka chwiejnych kroków w tył i upadł. że ledwie to zdołali uchwycić. . Dziewczyna drugą ręką uderzyła go od spodu w brodę. Heming zaś stał chichocząc. Silje płukała bieliznę w lodowato zimnej wodzie.. Nie ulegało jednak wątpliwości.Silje. Wszystko działo się tak szybko. jaki ma cel. 155 . że umie się bronić . . lecz jego głos utonął w szumie wody spadającej z dużej wysokości. że Heming także wybierał się na łowy i rzeczywiście spotkał go nad rzeką. Już z daleka zobaczył jednak.Uchowaj Boże! .Mówiła. całkowicie pochłoniętą rozwieszaniem bielizny.

Nie zdążyłem ci opowiedzieć o tym przed wymuszoną przeprowadzką do nas. Sądzimy.. jak już mówiłem. czy źle. .? . Nie mówili o przeprowadzce od dnia. Ręce zarzuciła mu na szyję.Czy Dag jest zdrowy? .Pamiętasz też. dlaczego nie możesz być tu zawsze? . On bawił się kosmykiem jej włosów. kiedy się sobie zwierzali. ale to dlatego. Tengel nie miał ochoty wypuszczać jej z objęć. że nie jest zbyt silny. Wysłałem człowieka. . Silje też się nie wyrywała. czy robi dobrze.Gdzie są dzieci? . Na szatach była korona baronowska. Silje uśmiechnęła się z głową na jego piersi i twarzą ukrytą na ramieniu. zajmowały mnie inne myśli. by spróbował odnaleźć matkę Daga. naszego woźnicę.Taka jestem bezradna bez ciebie! . rozkoszną chwilę.Pamiętasz rzeczy Daga i litery C. .Popatrzyła na niego surowo.w jej głosie brzmiało wzburzenie. Potrafi już siedzieć. o czym wielokrotnie chciałem z tobą porozmawiać w związku z Dagiem. Tengelu. .zapytał wyłącznie po to. a miało to miejsce już dwa miesiące temu.Myślę. że mu się powiodło.. . gdy się go podeprze. Bałam się je zabrać nad rzekę. skąd on pochodzi. też nie było sprzyjającej okazji. że bardzo chciałam się dowiedzieć. Rozmarzona spoglądała na zagrodę.U Eldrid. jest coś.Odniosłem zupełnie inne wrażenie powiedział. A więc jakie informacje przywiózł woźnica? Tengel próbował skupić się na rozmowie.M. lecz rozpraszały go wpatrzone weń oczy Silje.Wypuściła wszystko z rąk i rzuciła mu się w ramiona. Ale. jak bardzo czuł się bezsilny i jak wielki ból sprawiła mu napaść na Silje.Wiesz.Jak mogłeś o tym zapomnieć? .O. który wysunął się podczas pracy.zapytał. 156 . . . Potem. . . . że znalazłaś dziecko tuż koło bram miasta. z pewnością o nich nie zapomnę.wyszeptał. że głos mu drży tak mocno. . nigdy nie dostał mleka matki. by przedłużyć tę oszałamiającą. tuląc usta do jej włosów. zdumiony.Wiesz. kiedy się spotykaliśmy.Tak. . bez cienia namysłu. że jak sam mówiłeś. Teraz dopiero naprawdę zrozumiał.

. Sikorka wesoło ćwierkała sygnał zbliżającej się wiosny. ale zarazem takie smutne. że jego usta przesuwają się w dół po jej szyi.. Przepełniało ją głębokie współczucie.Każdy dzień był piekłem. usta. Właśnie tak jak o tym marzył. Tengel zauważył. poczuła pulsującą krew w koniuszkach palców.. Widział tylko Silje. . uśmiechnęła się na wpół świadomie. .. .szepnął.Byłaś teraz bardzo. że ją obejmuje. Tengel jednak nie zwracał na to uwagi. Ognisko pod balią wciąż jeszcze dymiło. myślałem. co czujesz. Charlotta Meiden. a 157 . Myśli jej opuściły Trondheim i powróciły do ubogiej górskiej zagrody. odchyliła głowę do tyłu. policzek przy policzku. Jego głos zabrzmiał łagodnie. kto ma prawo do naszego chłopczyka. Jego namiętność wypełniła ciało Silje pulsującym żarem..rzekł Tengel miękko. Silje nie mogła przestać o niej myśleć.Jest pewien baron Meiden. całował delikatnie policzki.. nieprzytomny.A więc ta nieznana kobieta stała się kimś z krwi i kości. opętany szałem miłości. Poddawała mu się oszołomiona szczęściem. ... Całował ją i całował. Wargi Tengela muskały jej skórę.. do najpiękniejszych.Obudź się . że ta kobieta wydała dzieciątko na śmierć.Dla mnie też . Pozwolił ustom przesuwać się ku jej twarzy. Jak gdyby dopiero teraz zdała sobie sprawę. Wiem teraz. . Silje znieruchomiała w jego ramionach. A noce jeszcze gorsze. później coraz bardziej zmysłowo. Charlotta Meiden. Nie należy ona do najmłodszych. Trzymać ją w ramionach. przeciągnęła z rozkoszą i jeszcze mocniej przylgnęła do niego. oczy. Drżąc uniosła ramiona i położyła dłonie na jego niezwykłej twarzy tak lekko jak dotyk skrzydeł motyla.Silje . nie zauważyła nawet. że złość rozerwie mnie na kawałki. Silje rozumiała. jak mówią.. Rozumiem jednak. że ramiona Tengela obejmują ją już od dłuższej chwili. ani.Kiedy widziałem tego łajdaka nad rzeką. że krył się za tym dramat.powiedziała cicho i znów popatrzyła na niego. i chyba nie chce go mieć. Dobre to wieści. Poczuł ukłucie w sercu. Nieistotne dla niej było w tej chwili. bardzo daleko. spragniony czułości. Tengel odetchnął głęboko i przyciągnął ją do siebie. Powoli na jej twarzy pojawiał się nieśmiały uśmiech. Silje. . Zalała ją fala gorąca. samotny mężczyzna. . Najpierw miękko i czule. Stali mocno objęci. Poczuła. Charlottę.. że powiedziała „nasz chłopczyk”. Ma córkę. którego pałac stoi niedaleko bram miasta..Ona nie ma żadnego prawa.

Jej słowa płynęły bezładnie. Zobacz.wszystko wokół niej chwiało się. pomagać sobie. . 158 ..Nie powinienem istnieć. na które czekała. .powiedział z żalem.O nie .przyznała i zawstydziła się.westchnęła. Niechętnie przystał na jej dziecinny pomysł. Teraz muszę już iść.Tak . ja stanę po jednej stronie dolnej części drzwi.I zostawić mnie samą na tym świecie? Bez ciebie jestem nikim. Przełknął ślinę. w ciepłym uśmiechu błysnęły białe. Patrzyła na niego wstrzymując oddech.Myślę. Silje! Czy myślisz. Musiała przemówić sama. którego nie można nie zrozumieć. Chodź. jak gdyby płynęła w powietrzu na delikatnych obłokach miłości. Powinienem umrzeć! . Silje jesteśmy jak drzewo rozcięte na dwoje. zdawało się. że cię nie rozumiem? Ty tylko głośna wypowiadasz moje myśli. a ty na zewnątrz. drzewo umrze. O każdej porze dnia pragniemy rozmawiać ze sobą. odsunął ją nieco od siebie i spojrzał w jej twarz. Rozpaczliwie próbowała go zatrzymać. . po drugiej. kołysało.Wiem .szepnął przerażony. unosiło. . Czuł się trochę nieswojo czekając za drzwiami. Silje? . że obydwoje mamy gorącą krew. . Bo ty i ja. Nagle zorientowała się. pragnąc zatrzymać go za wszelką cenę. Czy nie sądzisz. . Na ustach Silje wciąż trwał zmysłowy uśmiech szczęścia.Co z nami będzie.Dlaczego nie możemy spróbować? Czy musimy mieć dzieci? Spojrzał na nią. . Tengelu. . lecz zrobił to dla niej.. Wciąż nie wypowiadał jednak słów.Potrzebujemy się na tyle sposobów. że nie wie gdzie jest.Wybacz mi! Położył rękę na jej dłoni opartej o drzwi. chodź ze mną do środka. I jeżeli się go na powrót nie złoży. Nie wolno ci odejść! Mówiła gorączkowo. Oczy Tengela zaszły mgłą. że możemy stracić kontrolę nad sobą? . że zacisnęła dłonie na jego ramionach niczym pazury i że od dawna już przywiera do niego swoim ciałem w sposób. radować się nawzajem.Potrzebujemy się tak bardzo. . .Nigdy nie musisz mnie prosić o wybaczenie. niemal zwierzęce zęby.

. jeźdźców. że stada wilków przeprawiały się przez lodowiec. W dalszym ciągu potrzebowała sił. Obie kobiety bardzo zbliżyły się do siebie i Silje odważyła się opowiedzieć Eldrid o swej tęsknocie za Tengelem. Eldrid. bym go uwolnił. . . że został pojmany. nigdy nie mogłam naprawdę uwierzyć w tę historię o złym dziedzictwie.Posłuchaj.Wszystkich nas wysłał wódz. którzy ci byli posłuszni.Często myślałam o tej pierwszej nocy.Myślę. Nie magia i czary stanowią największe niebezpieczeństwo mocy. wtedy sytuacja Ludzi Lodu stawała się krytyczna. że zima ma się ku końcowi. .To Ludzie Lodu .. Słyszeliśmy. . Eldrid chodziła zatroskana. że uważają. Ale ona nie mogła się z tym zgodzić. by poskromić niesforną Sol i utrzymać przy życiu Daga. Przychodził teraz jednak częściej. jak dobrze mogłoby mu być z tobą! Ale rozumiem go także. Nic już nie mogła zrobić. Silje ogromnie się radowała. nie wierzę w czarownice. Najgorsza jest wola złego. by sprawdzić.. byśmy sprowadzili Heminga do domu. którą posiadają. . . kiedy się poznaliśmy. Towarzyszyło ci wielu ludzi. . Silje. Dzięki Tengelowi i Eldrid zima nie umęczyła Silje tak bardzo. Często myślałam. czy wszystko w porządku. Tamci od razu powrócili do domu.Pomyśl tylko. że jego dłonie potrafią uzdrawiać. bym sama nigdy nie chciała wydać dziecka na świat. Na szczęście nie pokazały się w tym roku. A i jej energia była na wyczerpaniu po latach samotnej pracy w gospodarstwie. Bywaj. a ojciec chciał.Wiesz.powiedział z uśmiechem. że można uprawiać czary. Zostały im oszczędzone ataki dzikich zwierząt. Sama to widziałam. by go dłużej zatrzymać. Przystanął.stwierdziła Eldrid. To. by posiadał tę moc. Przeciw temu właśnie walczy Tengel. Jej oczy stały się zamyślone.powiedziała Silje z przekonaniem. Każdego popołudnia Silje pomagała w oborze. Kim oni byli? . oprócz tego. chcąc ją nieco odciążyć.W pewnym sensie masz rację. Czasami zimą zdarzało się.. iż są w stanie skrzywdzić ludzi i zwierzęta. czy żaden łobuz jej nie atakuje. Widziałam więcej śladów złego dziedzictwa niż ty. Uważaj na siebie! Odszedł. że on niepokoi się bez powodu . Nie przywykł do trudnych górskich warunków. Nie będę w to wierzyć! Eldrid wyprostowała się. Pasza zaczęła się kończyć. . A pomaganie innym nie jest chyba czymś złym! 159 . Nie wierzę. Codziennie zaglądał. To wola złego niszczy tak wielu moich krewnych.Nie sądzę. że w tym roku była łagodna.. Wystarczająco dużo. Ludzie powiadali.Tengel jest taki głupi .

Podczas pijatyki zaczęli rozmawiać o Silje. kiedy tylko zechcę.. Śnieg poszarzał. 160 . nie chcąc wiązać się z kobietą. Nigdzie nie widziała nadziei. że jest taki jaki jest! Widziałam jak robił różne rzeczy. Rzeki i strumienie występowały z brzegów... prawdopodobnie tak. Nadzieja Eldrid rosła. Tengel z pewnością wie. mimo wszystko.. że on ma duże możliwości. Ściany domów pachniały rozgrzaną na słońcu smołą.Eldrid skierowała na nią wzrok. żaden z nich jednak nie śmiał posunąć się aż tak daleko. bawiąc się wśród rwących potoków na podwórzu. Zaczęły się roztopy. Okazało się. Koniec tej historii był taki. Zapory na jeziorze runęły i rzeka płynąca pod lodowcem zajęła cały tunel. Był niebezpiecznym gościem. Nie. I próbował się od tego uwolnić. nie wiem co.. Wzięła się za dojenie krowy. że właśnie ona znaczy wyjątkowo wiele dla niego. Wiosna przyszła wcześniej niż oczekiwano. że zwierzę zaczęło wierzgać. Może. O. Uważa. Silje westchnęła. lecz Eldrid nie powiedziała nic więcej.Uraziłem ją jednak. Z czasem poziom wody opadł i droga do świata zewnętrznego znów była otwarta. Silje patrzyła na nią. była sama z Dagiem. że Heming był teraz u Silje. Poprzedniego wieczoru Heming hulał wraz z innymi młodymi mężczyznami z doliny. wystarczy paszy do czasu. . Potem coś go przestraszyło. Zabrałem jej kilka wartościowych przedmiotów zamiast cnoty. mogę ją mieć. .Tengel? Ciesz się. W dzieciństwie i wczesnej młodości. kiedy będzie można wypuścić zwierzęta. Nie żywiła jednak do niego żadnych ciepłych uczuć. że nie tylko bracia Bratteng próbowali ją zdobyć. było go coraz mniej. .promiennego uśmiechu i oczu. byłaby jeszcze bardziej ostrożna. a Sol. Hanna jest zła na niego. na tę dziewczynę nie ma sposobu. Gdyby znała przyczynę jego odwiedzin. nabrała zdrowych rumieńców. Widziała zbyt dużo jego nieodpowiedzialnych postępków. która dużo czasu spędzała na powietrzu. czekając na rezultat jego zalotów.powiedział jakby od niechcenia. Ale. Do Silje przyszedł z wizytą Heming. Nie był to mile widziany gość.Mogłem ją kiedyś mieć . Mimo wszystko nie mogła nie podziwiać jego wyglądu . które go poznały.. a reszta leżała ukryta w lesie. choć nadal wyglądała na nieobecną duchem. Starało się też o to paru innych. które zdawały się mówić. Heming natychmiast podniósł rzuconą rękawicę. Śliczny Heming nadal miał jeszcze nad nią trochę władzy. Sol została u Eldrid. ciągnąc tak mocno. co robi. jak nad wszystkimi kobietami.

Zobaczył ich i w pierwszej chwili miał zamiar ruszyć za nimi.Czy mam cię zbić. Złapał Silje i unieruchomił jej ramiona.A więc wciągaj portki .. że został przepędzony. która wytworzyła się w zaspie śniegu. Kiedy jednak podeszła do drzwi. że wiele dziewcząt nabiera ochoty. wielki i przerażający. Heming skoczył na równe nogi.Zobaczyli. wkroczył na podwórze. poprawiła suknię i usiłowała doprowadzić do porządku włosy. o co chodzi Hemingowi. czy może użyć innych sił? . by jego twarz była tak groźna. że Heming został wpuszczony do środka. przecież kompani zobaczyliby. W ten sposób Silje miała jedną rękę wolną i błyskawicznie wykorzystała ten fakt. ona nie jest tego warta! Ona jest tylko. a zwłaszcza gdy jeden z nich wpadł w dziurę. Młodzieńcy rozbiegli się na wszystkie strony jak przestraszone kurczęta... Nigdy przedtem nie widziała. że gwałt byłby zbyt poniżający. że zaczął czynić jednoznaczne przygotowania. kiedy on. była rozzłoszczona. Silje okazała się nieoczekiwanie silna. że ten omal się nie udusił. Tego przynajmniej nauczył się obserwując starcie z Brattengiem.. Silje zesztywniała. . to był tylko żart. Tengelu.. Uważał. . Poprosiła stanowczo. ale nie miał zamiaru się poddać. na miłość boską. by je przed nim otworzyć.. Heming wydał z siebie okrzyk bólu. Do tego nie mógł dopuścić. Heming pośpiesznie wykonał polecenie. usłyszał jednak krzyk Heminga.Co wolisz . Tak. Silje wstała chwiejąc się.. Kiedy Tengel chwycił go ponownie. co się dzieje. W pewnym momencie Heming był już na tyle pewny swego zwycięstwa. W ostatniej chwili zakrył jej dłonią usta. aż jęknął. Śmiało podkradli się bliżej. ukryli za szopą.wydusił z siebie Tengel całkiem pobladły. A w drzwiach stanął Tengel. Ale ja nie chciałem.Już raczej spuść mi lanie! Zbij mnie. gdy tylko się je umiejętnie podnieci. jeśli musisz. Nie przeklinaj mnie.Nie rób mi niczego! . nie bij. Zawzięcie walczyli w milczeniu. i beztrosko chichotali przy lada okazji. nie bij.syknął Tengel. Właściwie zamierzał zdobywać ją powoli i ostrożnie. Już to było dużym osiągnięciem. Ściągnął ją na podłogę. Nie wierzył jej słowom. z doświadczenia wiedząc. nie rzucaj na mnie uroku. Tłumiąc w gardle płacz.. Ugryzła go w ramię. by posiąść kobietę.. tym razem ze strachu. nigdy dotąd nie musiał stosować przemocy.wył. Tengel był niesłychanie rozgniewany. Ze względu na wodza i dawną znajomość nie chciała żadnych awantur. by sobie poszedł. Wpadł do środka i od razu zorientował się. 161 . . Silje bardzo szybko zorientowała się. Heming krzyczał znów. On roześmiał się tylko drwiąco. Ale z powodu chłopców oczekujących na zewnątrz wpadł w panikę. nie zdążyła krzyknąć..Nie. ja. chłopak powtarzał krzycząc: . .

zapytał wstrzymując oddech. jak bijesz kogokolwiek. . Drżała na całym ciele.Rozumiem . Wrócił do środka.Powinnaś mieć tu jaśniej . . Masz zwyczaj przybywać zawsze. że nie powinna teraz znaleźć się w ramionach Tengela. Prędzej czy później ktoś musiał położyć kres jego szczeniackiemu zachowaniu. Przykro mi. . ale ogarnęła mnie gwałtowna wściekłość. gdy cię potrzebuję. że.Nie. że przyszedłeś. . Tengel zamknął oczy. jak bardzo Silje była poruszona tym. Trzymali go pod ręce. a on wlókł się między nimi. Tengel podszedł do świetlika i zdjął zaszczepkę.Czy on ci coś zrobił? Silje stała oparta plecami o szafę. by go powstrzymać. .Tak. Odetchnęła głęboko.. przyciskając do niej ramiona. Nie tylko ja. Oszalały z wściekłości uderzał raz za razem. dziecino.Ramię Tengela wyleciało w powietrze. Nie płacz już. że prawie każdy w dolinie pragnął tego. Rozglądał się niepewnie dookoła w pełni świadom. nie zdążył. Ale nie podobało mi się. na skraju lasu. . którzy wystraszeni czekali na górze. . W każdym razie nie tak bardzo. Silje.Dag mnie potrzebuje . Byłem niespokojny i zdecydowałem wrócić wcześniej niż zwykle. dopóki nie wkroczyła Silje. nie. ale nie chcę patrzeć. Rzeczywiście na to zasłużył. nikt jednak nie mógł się nim wtedy zająć. Silje? . . że go zbiłeś.zawołał do młodzieńców. co zrobił. Tengel podniósł go jeszcze raz i wyrzucił na podwórze. . Dziękuję.Nie płaczę. Zobaczył chłopców ciągnących za sobą Heminga. że to byłem akurat ja. Heming opadł na podłogę bezwładny jak worek. już po wszystkim. Silje kołysała niemowlę w objęciach i starała się je uspokoić. Płakał podczas całego zajścia z Hemingiem. Czuła.Zabierzcie go ze sobą! .powiedział zakładając zaszczepkę z powrotem.mruknęła.dodała szybko. Zbliżył się do niej o krok. sądzę.Jak się czujesz.Długo z tym zwlekałem. 162 .. . Wzięła Daga na ręce i utuliła go.

. właśnie tak.powiedział powoli. Ja przewinę Daga.Nie . że nie mamy do niego prawa? Twarz Tengela przybrała niezwykły wyraz.Dobrze.Chodzi ci o to..cicho zapytała Silje drżąc. do zupełnie innego domu niż ten tutaj. by nie wstawiać witraża tutaj. . Zapanowało milczenie. Pozwól mi pomóc sobie trochę. tutaj postawiłaś swój śliczny witraż. . Przyniosę wody i drewna.Ten witraż tutaj nie pasuje. . Witraż stał na szafie. próbując jakby otrząsnąć się ze wszystkiego.. . .Jak widzę.Nie rozumiem cię. Tengel wyprostował się. .Ależ skąd .Co masz na myśli? . Tengel długo dotykał piękną mozaikę wykonaną przez Benedykta. jeśli tu jestem. 163 . . Może powinienem wyciąć.Jest przecież twój. .Czy patrzyłeś teraz w przyszłość? .Dobrze.Tak. O odwiedzinach Heminga nie wspomniano ani słowem. Nagle poczułem w duszy gwałtowny sprzeciw.powiedział w końcu. Kiedy później Eldrid przyprowadziła Sol.Przeznaczony jest na zupełnie inną ścianę.. wszystko było jak dawniej. . .

beze mnie są bezbronni. . że i ona. Pogładziła dłonią okładkę. Wiesz. gdyby to zobaczył. gdzie ją chowała. Tengel nie patrzył. że nauczyciel ze dworu zapłakałby gorzko. Odwrócił się i zrezygnowany począł schodzić w dół. ważnych dla niej zdarzeń. że ona nie jest tu w pełni szczęśliwa.litościwy Ojcze..krzyknął w stronę ciemnego nieba. nie wiedział. Nie było żadnej odpowiedzi. Dopiero wtedy przystanął. to dla mnie zbyt ciężkie. Ukrywszy twarz w dłoniach. a potem zamknęła księgę i starannie ją schowała. ale nim zdążył cokolwiek zrobić. usiłując zaprowadzić jakiś ład wśród swych przerażających myśli. że nurt ściąga go w głębinę. aż na niebie pojawił się blady księżyc.O. czuję. Pomóż mi. 164 . Nie widział zamarzniętej rzeki. Daj mi znak. Ojcze. Niebo milczało. znalazł się w paraliżująco lodowatej. zanotowała: Dzisiaj poznałam jeszcze jedną z tajemnych zdolności Tengela.. Nikt. którą dostała od Benedykta.Czy to jest twój znak? . Trzymał dłoń na moim witrażu i patrzył w przyszłość. lecz dosięgnął jedynie krawędzi lodu. daj mi jakiś znak! Co mam robić? Tak bardzo ją kocham. że wydarzyło się coś szczególnego. gdy wszyscy już poszli i dzieci ułożyły się do snu. Wtedy nie było innego wyjścia. Silje wyjęła księgę. Szedł długo. Opisała też kilka innych. a to ja ściągnąłem Silje na to pustkowie. co mam robić! Tak bardzo pragnę jej dobra. doradź. Dalekie dachy domów w dolinie połyskiwały w blasku księżyca. Tego wieczoru Tengel nie wrócił do domu. przez którą przechodził. Czy to właśnie chciałeś powiedzieć? Że moje życie jest absolutnie nic niewarte? Że dziewczynie ułoży się lepiej. Boże. rwącej wodzie i czuł.ROZDZIAŁ XIII Wieczorem. Kiedy lód pod nim pękł. zaskoczony krzyknął głośno. Uchwycił się jej kurczowo. nie potrafię trzymać się od niej z daleka. Instynktownie szukał dłońmi jakiegoś oparcia. na której narysowała maleńki. trwał w bezruchu. Pisała coś w rodzaju pamiętnika. Boże . ale tylko czasami. i dzieci potrzebują mojej pomocy. zajmij się swym nieszczęśliwym dzieckiem. w którym tak się roiło od błędów. nawet Tengel. którędy idzie. Niespokojny i zrozpaczony wędrował po górach. kiedy uznała. Z tysiącem myśli kłębiących się w głowie zdjęła ubranie i wślizgnęła się do pustego łoża. Eleganckim pismem. ale wiem.modlił się . nad którą właśnie się znalazł. Otworzyła księgę. . śliczny szkic doliny Ludzi Lodu.

nie pojawił się też następnego dnia. Nigdy przedtem tam nie była. . pomyślała wtedy.Próbowałem zapchać je paździerzami i mchem . w którego żyłach płynie krew złego Tengela? Pochylił głowę i oparł czoło na ramieniu. co ona sobie pomyśli! Silje była wzruszona. Brzmiało w nim coś obcego. Chata wyglądała tak niepewnie.stwierdziła głęboko zatroskana i przysiadła na brzegu posłania. Weszła do środka pełna obaw. cienie pod oczami o wiele ciemniejsze niż zwykle. Może on po prostu chciał się trzymać z dala od niej i oczekiwał. . jakby lada chwila miała się rozlecieć. niemądry błaźnie! . w dodatku nieszczelnej! Przez dziury w ścianie można wyglądać na dwór! .Wejść . .uśmiechnęła się. Czuła gorączkę bijącą od jego ciała. Przeraziło to ją. Ale było tego za mało.Ależ. Wiesz przecież. . Jestem w okropnym stanie. . mieszkasz w szopie.Jesteś chory . że to wcale nie żaden dom. Chciałbym ładnie wyglądać przy tobie. Przeraziła się jego mizernym wyglądem. .odparł ochryple.A ja tu tak leżę w nieładzie! A więc obawiał się tego.Silje! .kiedy mnie nie będzie? Że nie ma zmiłowania dla nieszczęśnika. widziała dom tylko z daleka. Była pełna obaw. mocno pochyloną w jedną stronę. całkowicie już zesztywniałym z zimna. walącą się chatę. Dopiero teraz pojęła. Gdy mijał już trzeci dzień.Od jak dawna jesteś chory? 165 . Silje zostawiła dzieci u Eldrid i sama poszła do jego domu daleko w dolinie. siadając na posłaniu. Tengelu. że Silje wprost bała się zapukać do drzwi. a on się nie pokazywał. nie obchodzi mnie wcale. Silje.Nie opowiadaj głupstw. . czy tu jest porządek. że sama nie jestem zbyt staranna. że jego siedziba wygląda bardzo mizernie. Ujrzała małą. Nazajutrz Tengel nie przyszedł do chaty Silje. że ona też będzie mieć dość rozsądku.zachrypiał na jej widok.Nie siadaj tak blisko mnie. czy nie. Ukochane oblicze było całkiem zmienione. . jak bardzo była zaniepokojona jego nieobecnością. .Dlaczego nic nie powiedziałeś? Odwrócił twarz. czy go nie rozgniewa. Z otworu w dachu nie unosił się dym. Okazuje się jednak. Jednak już sam jego dźwięk poruszył ją do głębi.rozległ się głos Tengela.

nie jestem dla ciebie niebezpieczny powiedział z lekkim uśmiechem i zmęczony znów się położył. Czuła pod ręką gwałtowne bicie jego serca. kto był postacią numer jeden? . Wsunęła dłoń pod jego koszulę i położyła ją na owłosionej piersi.Potrzebujesz ciepła .Jak się teraz czujesz? . .Twój koń. Wstrząsnął nią dreszcz. dobry Boże..wymamrotała.No nie. nie chcę słyszeć żadnych sprzeciwów. Następnego ranka nie miałem jednak siły podnieść się z posłania. na pewno jestem jeszcze chory . . w każdym razie. Tę odpowiedź otrzymałaś już wcześniej. Nigdy w życiu nie czułem się tak opuszczony.Dzięki. bo chwycił go kolejny atak kaszlu. Mogłeś przecież umrzeć! .. by go nakarmić.Tak..Dobrze. . ale.Tak. . że przynajmniej tu dotarłeś . Silje. choćby tylko jeszcze raz. także przez Boga. Prawie czołgałem się do stajni.. Serce biło jej z radości. Przeniesiesz się teraz do mnie.wyjaśnił i zaniósł się hałaśliwym kaszlem. A przy okazji. że wszystkie siły mnie opuściły. . Musiał przerwać.. Ona już się postara.Teraz.Próbowałem się leczyć.Tu jest lodowato zimno.wykrzyknęła Silje przerażona. by nie było żadnych przenosin z powrotem! 166 . wobec tego teraz będziesz musiał jakoś się na niego wdrapać. Ale mam wrażenie. Potrzebna ci też pożywna strawa. teraz przesadzasz. . A na dodatek ty byłaś na mnie zagniewana z powodu bójki z Hemingiem.Chyba lepiej. co z nim? .szepnął słabym głosem. . a potem lód na rzece załamał się pode mną i dużo czasu spędziłem w przeraźliwie zimnej wodzie .Przez cały czas zajmował moje myśli jako postać numer dwa. .Ale tak bardzo chciałem cię zobaczyć. że jakoś się z tego wykaraskałem.oświadczyła Silje. Błąkałem się cały wieczór. . Nareszcie zgodził się zamieszkać u niej. . .Po zajściu z Hemingiem byłem tak wzburzony i pełen wątpliwości co do naszej przyszłości. że poszedłem w góry. Spróbowała skupić się na rozmowie i nie zwracać uwagi na zachowanie własnego ciała.

że jest mu dobrze. Trzeba się było już dawno tu przeprowadzić. Także Sol cieszyła się szczerze z jego przybycia. Wszyscy byli kontenci z jego obecności. i Silje wołała już z daleka. jak kobiety przygotowują mu sprawnymi ruchami posłanie w dużej izbie. Silje zatroszczy się już. że można było przypuszczać. w jaki został potraktowany. starała się karmić go jak najlepiej. Nie podobało się to Tengelowi. co miała najlepszego. jakby kroczyła w pochodzie triumfalnym. Stara Hanna obiecała jej dziecko. że już dawno powzięła pewną decyzję. kiedy zastanawiała się nad sobą. brakowało w nim miłości. by uratować własną skórę. Przywykł do tego.Twoje życie było zimne. Z błyszczącymi od gorączki oczami chory leżał na łóżku Silje i patrzył. w końcu nabrała takiej wprawy. że życie stało się idyllą. Silje poznała to po jego zmarszczonym czole. Tengel poczuł. Była podniecona i szczęśliwa. Eldrid wyszła z dziećmi i wszyscy podążyli w stronę maleńkiej zagrody. Do tej pory nie miała odwagi sama przed sobą przyznać. Pod czułą opieką Silje chory wracał do zdrowia. 167 .Czasami. Jeśli wszyscy są tacy jak Tengel. Czy też może zawsze taka była? Może jej silna wola została stłumiona przez zbyt surowe wychowanie? Ostatnio zaczęła podejrzewać. Jeśli Heminga przycisną. Heming opuścił dolinę. Silje uważała. Troszczyła się o Tengela na wszystkie sposoby. zdawało się nawet. Była tak szczęśliwa. . Nie zaznał dotychczas rodzinnego życia. że wracają. gdy Heming opuszcza dolinę. Sol. Silje szła obok prowadząc konia.Zasłużyłeś sobie. zwisała pochylona. iż ma pod ubraniem kołek. czuł się zbyt poniżony odmową Silje i sposobem. pokazując swoje dwa ząbki. że gdy tylko otwarła się droga na zewnątrz. nikogo innego! Nie obawiała się złego dziedzictwa. Silje chciała dać Tengelowi wszystko. Tengelu twierdziła. Takiego lekkoducha jak on łatwo pojmać. każdego ranka wsuwała się do jego łóżka. że właśnie tak było. by było to dziecko Tengela. Mijali po drodze dom Eldrid. Jak zrozumieli. czegóż się było lękać? Tengel siedział na koniu tak wyprostowany. Zawsze jest pełen obaw. Nie odpowiedział. nikt nigdy się tak o niego nie troszczył. Ale głowy nie miał siły podnieść. zachwycona. że Dag także co nieco pojmuje. gdy przychodziła z wizytą. ogarniał ją lęk. Ugotowała strawę i zamiotła podłogę. że stała się niemal doskonałą gospodynią. że nikt go nie chce. by cię trochę porozpieszczano. Czy wśród tak serdecznych ludzi można być złym? Nadeszła wiadomość. że wzruszenie ściska go za gardło. Nabrała stanowczości. . Widać było jednak wyraźnie. jakby spał. na pewno zdradzi swą rodzinę. a nieczęsto znajduje się jakaś Silje gotowa do pomocy. Zadowolony uśmiechał się do wielkiego mężczyzny. Eldrid uśmiechała się pod nosem za każdym razem.

168 .. .zaprotestował. Tengelu. jego szerokie ramiona rysują się na tle blasku ognia. ... twoje ciało.Wiem ..Ależ ja jestem zdrowy! . teraz on wstaje z łóżka. leżysz pod kołdrą. . Kiedy po południu wróciła od Eldrid. Na kilka godzin. Już wystarczająco długo rządziłaś i sama o wszystkim decydowałaś.. .Przeżywałam to samo. stoi w drzwiach. Mam przyjść po nią za godzinę.wykrzyknęła nieszczęśliwa..Jak sądzisz. Teraz pokażę ci.. Wpatrywałam się w ciemność. ugięły się pod nią kolana. jakie były dla mnie te ostatnie noce? Ze świadomością. które usłyszała. Te usta. . A jutro wracam do siebie..Dobrze się tu chyba czułeś? ..Nie.zadecydował Tengel.. że to niemożliwe . nie miałem. że ja też mam tu coś do powiedzenia.Silje prosiła tak pięknie jak umiała. .. idzie przez izbę. bo na skutek słów. Dla całkowitej pewności. miałeś przecież. usta. . wyobrażałem sobie twoje kształty. . Tengel silnymi palcami chwycił jej dłonie.szepnęła. której pomagała przy obrządku w oborze. .zapytała z rozpaczą w głosie. Westchnął.Gdzie jest Sol? . .Bawi się z kociętami Eldrid. jakby rozgorzał w nich jakiś wewnętrzny płomień. Blask w jego oczach był bardziej żółty niż zwykle.powiedział cicho.. Wyglądał już dobrze. ale już ubranego.. Silje jednak była nieubłagana. które raz jeden czułem przy moich.Jeszcze jeden dzień . ..Owszem. Przychodziłem. Usiadła. Ale ty. idzie do mnie. Tak.... Podeszła do łoża i położyła mu ręce na ramionach jakby chciała go przytrzymać. zastała go wprawdzie w łożu. .. .Jeszcze jeden dzień. Ale ty nie przychodziłeś.Nie! .Wiesz przecież.Nie. lecz usłuchał. że ty jesteś obok w sypialni. nie wolno ci wracać do tego zimnego domu. ale w marzeniach.zapytał. ..Dzisiaj wstaję . Marzyłam.

że i ty musisz cierpieć za winy moich przodków. .Bo będzie źle! Wstań! . opanowując namiętność palącą mu usta. . pociągnął ją na łoże. palce drżały. Zachowywał się tak. jeśli wstaniesz . Przed nim nie musiała udawać. który aż do dzisiaj nie znalazł ujścia. Bez słowa. trzymasz mnie.pończochy. . Szlochając rzuciła mu się na piersi. zdarł go w końcu.Nie . . Ujął ją pod brodę. Nie cofnął jednak ramion. Uniósł dłoń i pogładził ją po szyi. . z dzikim popłochem w oczach. Silje .Nie wytrzymam.A więc puść mnie . Patrzyła na jego straszną twarz. po ramieniu. Spokojnie i ostrożnie. jakby powodował nim wyłącznie prymitywny instynkt. że nie jest mu łatwo. została tylko niepohamowana żądza. wiedziała.wydusił przerażony.Najdroższa. obrócił jej twarz ku sobie i pocałował. Potem .Nigdy nie byłem bardziej szczęśliwy. Jego czuły dotyk nie wróżył nic dobrego. ..Najlepiej będzie.szeptał. ani dla niego. Czuła bicie jego serca. która była jej tak nieskończenie droga. ani dla niej. . Silje podniosła się i uklękła. Jego ręka była bardzo gorąca. Nagłym ruchem cofnął dłoń. Oddałbym wszystko. zdecydowanym ruchem ściągnęła z Tengela koszulę.odparła także szeptem. by móc tu pozostać. Uwolnił jej wargi. by jego dłoń mogła objąć jej pierś. . jeśli znów przyjdzie mi cię stracić! Proszę.Ale możesz dotknąć. . rzucił na ziemię.Tylko jeden.szepnął.Nie mogę.Na Boga. najdroższa . cała nieśmiałość opuściła ją. Rozluźniła nieco bluzkę.szepnęła. Odchyliła bluzkę jeszcze bardziej. Przez chwilę mocował się z tasiemkami fartucha. nie odchodź! Tengel objął ją ramionami. . Czuła napływające do oczu łzy. by ułatwić mu dostęp. W jego poczynaniu nie było miejsca na rozsądek. jedyny raz.Pozwól mi zobaczyć .powiedział niewyraźnie. .Tak bardzo boli myśl. gdy dostrzegła jego nie skrywane 169 .

I ty myślisz. Roześmiał się. Nie było tak. na szczęście dla Silje.. nie wiedział. Przesunęła dłonie w dół. Suknia zsunęła się z ramion. Silje. by pokazać.. i nagle ból zelżał. to. egoistyczne. . tak jak pragnęli tego oboje. W następnej sekundzie doznała wrażenia. który nigdy jeszcze nie był z kobietą. że uczyniła go tak szczęśliwym. Podniósł się odrobinę. Zachowywał się jak w transie. czego chcę. przygarnął ją pod siebie. . Ona rytmicznymi ruchami gładziła go po piersiach i czuła grę jego mięśni od szyi do pasa.Mieć cię znów. starając się ukryć zadowolenie. gdy się spotkali. ramiona były zniekształcone. kiedy już znalazł do niej drogę. wyczerpany. pomyślała. Półprzytomna z pożądania usłyszała jęk. ugryzła go w ramię. W izbie słychać było tylko ich oddechy. co należało do niego. że jej ciało gotowe jest. poprzez wąskie biodra. że rozumie i że się godzi. wzdłuż ud. opadł przy niej na posłanie. poczuła. by podciągnąć jej kolana. Ale wkrótce. gdy Tengel zobaczył jej nagie ciało. Tengel uniósł się nieco. . pozwalając. by nasienie wnikało w nią jak najgłębiej. W tym geście kryła się rozpacz mężczyzny zadającego ból. To było takie. On. jak bym pragnął. Dłonie Silje ślizgały się po jego barkach. nie był już taki przeszywający. by go przyjąć. jak twarz mu się zmienia. Och nie. co robi. ze skona z bólu. Otworzyła oczy i zmusiła się do uśmiechu. i wtedy przez mgnienie oka ujrzała. Natura sprawiła. Delikatnie i czule dotknął dłonią jej policzka.Jesteś szalona. Leżała spokojnie na plecach. ale było na to za późno. zupełnie się tego nie wstydząc.pożądanie. 170 . jak pojawia się w niej wyraz błogiej rozkoszy.. by zdławić krzyk cisnący się na usta.. Tak.Nie . Ciało stawało się ciężkie i wilgotne. W chwili przerażenia chciała się cofnąć. . koszulę sama ściągała przez głowę. Tengelu? . że możemy żyć razem i nie mieć dzieci? . Ogarnęła ją gorąca fala radości. Mogła jedynie zacisnąć mocno powieki i pozwolić mu brać a także dawać. drżącymi z niecierpliwości palcami zaczął zdejmować jej suknię. Chociaż rozumiem cię. owłosionych jak u fauna. ale kochała je jak wszystko. że to pierwsze zbliżenie trwało bardzo krótko.Wiesz. Tengel.w jego szepcie brzmiał smutek i żal. niemal od pierwszej chwili. to niemożliwe. Widziała.odparła Silje.Nie? .

. cośmy zrobili? . Silje? Mój Boże. . Nie.Nie .. Silje była zbyt obolała.Hmm. nie myślałem o nas dwojgu. że nic się nie stało! . . Ukrył uśmiechniętą twarz w jej włosach. . by nie sprawiało jej to bólu.Tak! Tak.Sam przecież mówiłeś.odparł. a on objął ją prawdziwie niedźwiedzim uściskiem. Mógłbyś na przykład wrócić do swojej chaty i udawać. zaskoczony. Tengelu.Żałujesz? Oparł się na łokciu.To.Nie. co może być owocem naszego uczynku. Naprawdę już na to najwyższy czas! Zaśmiała się. że żałuję. niemal twardym głosem. A jeśli nadal będę musiała żebrać i błagać o miłość..W jego śmiechu brzmiało szczęście i rozpacz zarazem. że tak nie jest. naturalnie nie to miałem na myśli. prędzej czy później.Powiedz mi. bezgranicznie szczęśliwy. ale o tym. a mimo wszystko jesteś najwspanialszym człowiekiem. Hanno. co było nieuniknione .Czasami wydaje mi się. głosem pełnym winy. 171 . Nie dotykali się jednak. . a oni leżeli razem rozmawiając szeptem.Tak. Silje. Teraz spaliliśmy już za sobą wszystkie mosty i nawet przez moment nie miałem zamiaru cię opuścić. . Cóż my poczniemy.Cośmy zrobili.Silje córko Arngrima. A więc ta dziedziczna moc nie zawsze jest zła. .Oczywiście. Ale nigdy w życiu nie byłem tak. Prawie nie mogła się ruszyć. Tego by tylko brakowało. Ty sam jesteś nim obciążony. Dopiero teraz uświadomił sobie. to cię zabiję! Poniżasz mnie ponad wszelkie granice. niniejszym proszę cię o rękę. jak bardzo ją zranił tymi słowami. To się musiało stać. jakiego znam. . Ułożył się na plecach zasłaniając rękoma oczy. kocham cię przecież i wiem. czy dobrze ci tutaj? .pytał szeptem. że tylko niektórych dotyka przekleństwo złego Tengela. . pierwszy krok został zrobiony! Tej nocy dzieci spały. . pewnym. Czy zechcesz mnie poślubić? Czy będziesz miała odwagę? . Silje? Odpowiedziała rozsądnie.odpowiedziała. że należymy do siebie. pomyślała sobie.

Po tym jak cię tu sprowadziłem. Tu jest rzeczywiście pięknie i powoli zaczynam zapuszczać korzenie. Zrozum jednak. Dużo myślę o Benedykcie.Wybacz.. Jednak ktoś taki jak ja nigdzie nie ma dużych możliwości. na zewnątrz czeka mnie strach i przerażenie. Tengelu! Serce mi pęka z żalu . . Chcę zostać kimś. ale z innymi mało mam wspólnego. że miał zniekształconą stopę. Nie chcę do końca moich dni być tylko chłopcem z gór. . .Och. . że to czarci znak. a najdziwniejsze. Eldrid jest dobrą przyjaciółką. Ale teraz. Muszę przyznać. To jest. a jedynym moim pragnieniem jest być tam. Tengelu? Czy jesteś tutaj szczęśliwy? Westchnął. Że naprawdę mam szansę być kimś wielkim. już od czasu wczesnej młodości.Dobrze mi tutaj. będę o tym pamiętał. Nie to. Myślę również o Charlotcie Meiden. jak jej się ułożyło.westchnęła. kiedy stanowimy już jedność.Nie.. że czeka mnie zupełnie inna przyszłość niż ta. . .A ty. którzy stoją u władzy. nie warto o tym mówić. Czuję się tu bezpieczna.Dlaczego nie kończysz? .Tak. mimo wszystko. 172 . w dolinie. dolina mego dzieciństwa.wróciła do przerwanego wątku.. że ty także. uspokoiłem się nieco. Orzekli. pojmają mnie za sam wygląd. Coś mi mówi. Grecie i parobku i bardzo się o nich niepokoję.Zastanowiła się dobrze. noszę w sobie niecierpliwość.Mam nadzieję. Zrozum. W zeszłym roku powiesili człowieka tylko za to. jakie daje otwarta przestrzeń. Biedna kobieta! . Nawet jeśli nic o mnie nie będą wiedzieli. żebym chciała ją poznać. ale ty jesteś kobietą i łatwiej możesz sobie wyobrazić. co dzieje się w jej duszy.Nie. przyznaję. moja niecierpliwość ma wiele przyczyn. Zawsze ryzykuje.. że cię nie uraziłam . . zanim odpowiedziała. wcale nie. . że ci. Silje przesunęła się bliżej i wdychała ciepło jego skóry. . gdzie ty.Czy to coś. ponieważ ty tu jesteś. Mniej więcej tego się spodziewałem. że zawsze pragnąłem się stąd wydostać.W tym ostatnim zupełnie cię nie rozumiem. nie powinieneś opowiadać takich rzeczy. uznają go za czarownika. Marii. co wiesz? Tak jak z witrażem? . że często czuję się jak w klatce i tęsknię do tego uczucia wolności. ale ciekawa jestem.

że aż coś w niej trzasnęło. gdy zagroził.Eldrid powiedziała.zapytał prawie bezgłośnie. .. Poczuła. nie miałam zamiaru ci o tym opowiadać. przeczuwam wyłącznie niebezpieczeństwo. W każdym razie nie tyle. . wcale nie jestem taki wyjątkowy..Z pewnością. .powtórzył udręczony. że w dzieciństwie wyprawiałeś różne rzeczy. .Podniosła się na łokciu i popatrzyła na niego w ciemności. Uważałem. że gdy czasami bywałem zły na kogoś i skoncentrowałem się wystarczająco mocno.Dlaczego nie opowiedziałaś mi tego wcześniej? . 173 . Tengelu. myśląc o opuszczeniu doliny. że to Sol tego pragnęła. Ja mam tylko niejasne przeczucia od czasu do czasu. I o jej oczach. takie.Dobrze już. Jednak właśnie teraz. że ich wszystkich wyrzuci. o której nawet nie marzymy.Eldrid powinna zamknąć usta i milczeć! Tak.Och. zdarzało się. . . .Co ty mówisz? Niechętnie opowiedziała o gniewie Sol skierowanym przeciwko synowi Abelone tego dnia.Co sądzę? . że Tengel zesztywniał. A co ty sądzisz? . jak stała w drzwiach. to mogłem go skrzywdzić.roześmiał się. Co się stało. . Nauczyłem się słuchać jej głosu. o których ona nawet myśleć nie chce. a potem szybko uciekła.. Nie. sama w to nie wierzyłam.Po tamtej stronie gór? ... intuicję.Posłuchaj.Właściwie nie tak dużo.Dokładnie to samo robiłem jako dziecko. O jego oskarżeniach. . O tym..Nie chciałam cię niepotrzebnie niepokoić i denerwować.Jak ty dużo wiesz! . . ściskając jej dłoń tak mocno. co Hanna. że to zabawne i interesujące. Silje? Dlaczego drgnęłaś? . . Tengelu. kiedy chłopak się skaleczył. dobrze . Ona widzi prawie wszystko. Silje nie dowierzała jego ostatnim słowom. Na dworze Benedykta zdarzyło się coś z Sol.Ciebie też czeka szczególna przyszłość. kiedy Silje ją znalazła.

powiedziała stanowczo.Dzięki niech będą dobremu Bogu za ciebie.Razem sobie z tym poradzimy! . Silje leżała i wpatrywała się w sufit. i módlmy się. Tengelu . żeby z Sol też tak się stało. Często była złośliwa. . Sol była zupełnie inna niż Tengel. 174 .Jest nas teraz dwoje.Tak. Zła. . Ale przecież to jeszcze tylko dziecko.. by się tym zająć.szepnął. Nie miała w sobie tej jego dobroci. Silje .Opanowałeś się jednak? .

poprowadzić ku oszałamiającym wyżynom. bo to przynosiło mu ukojenie. Gdy drżał na całym ciele. otwierała przed nim swe łono. 175 . starała uspokoić. połączył ich podczas prostej ceremonii.Nie odchodź ode mnie! Nigdy ode mnie nie odchodź! Zapewniała. Dlaczego to zawsze musi wiązać się ze zmysłowością? Cóż za tajemne opętanie sprawia. Silje była teraz małżonką Tengela. kiedy wiosną orali pole. Czyniła tak z pewnym smutkiem. Tengel zamyślił się chwilę. choć może nie wprost. sypiali pod kołdrą nago. z rozpaczy musiała zadowolić się Tengelem. gdy dziewczynka wybrała czarnego jak węgiel kociaka. Świadomość. wyraźnie zaskoczony jej wyborem. mimo że był już u niej tego wieczoru. Kiedy budził się mokry od potu. Wszyscy w rodzinie cieszyli się dobrym zdrowiem i przyszłość wydawała się jasna. gdyż jak większość kobiet uznawała wspólnotę duchową za ważniejszą. zachody słońca. Jego. Myśl o tym uspokoiła ją nieco. mieszkali przecież razem. Choć Tengel wydawał się bezgranicznie szczęśliwy.wzdychał. przepędzała zmory i zasypiał spokojnie w ramionach ukochanej. Widocznie kiedy Heming wyrwał się z doliny. to jednak okazali się lojalni w stosunku do Tengela. Była niewypowiedzianie szczęśliwa. to. Jest prawie tak jak w moim śnie. Niekiedy bywało jej bardzo niewygodnie i z trudem zdobywała dla siebie trochę miejsca. nikt nie śmiał mu tego opowiedzieć. Tuliła go do siebie. Wódz. że na pewno tego nie zrobi. że nic mu się nie śni! Teraz. Obora była w złym stanie. wyrwać z koszmaru. towarzyszyła mężowi. że musiała go nocą budzić ze złych snów. by odpędzić złe myśli mężczyzny. jak nakazywał obyczaj. myślała z ironią.Silje . że uczynił ją wolną i szczęśliwą. . Wódz nigdy nie poznał przyczyny ucieczki Heminga. W pracach domowych znajdowała teraz dużo więcej radości. Używam swego ciała. Tak więc mieszkańcy doliny. kiedy byli już małżeństwem. Kot i koń były ich jedynymi zwierzętami domowymi. chcąc przekonać się. który twierdził. czy naprawdę tam jest. od razu szukał w ciemności jej twarzy. że nie sprawdzę się w innych dziedzinach? Te natrętne myśli nie dawały jej spokoju. Woleli pomagać Elkdrid i w zamian za to brać od niej mleko. Zawsze jednak udawało mu się porwać ją za sobą. często zdarzało się.ROZDZIAŁ XIV Nadeszło lato i Silje mogła oglądać dolinę Ludzi Lodu w najpiękniejszej szacie. jezioro i górskie brzozy. nauczyła się kochać góry. a Silje miała wystarczająco dużo roboty z dziećmi. Sol dostała od Eldrid kociątko. że do tego właśnie się uciekam? Czy nie jestem więcej warta? Czy liczę się tylko jako obiekt męskich żądz? Czy to moja własna niepewność? Lęk. Dopiero teraz dostrzegła piękno tej okolicy. Nie mieli tylko żadnego inwentarza. gdy siali i gdy kosili trawę na łąkach. .

lecz nigdy nie udało im się wyjaśnić zachowania małej. Eldrid była już w wieku. gdy doszli do wodospadu.Skąd ona może to wiedzieć? Pewna kobieta rzuciła się tutaj do wody jakieś. Tengel nosił Daga na plecach w specjalnym worku. że we dworze nie brakuje im niczego. przesyłali gratulacje i dary . dodał jej odwagi. i trochę tego żałowała. Tengel drgnął. Wysłał tam woźnicę. . Późną jesienią z Silje zaczęło się coś dziać. Z ulgą obserwowali. że nie musiała już tak ciężko pracować. Około świętego Jana wyszła za mąż. Tengel zabierał ją i dzieci. Schudła. Silje bardzo cieszyła się z losu przyjaciółki. a ich twarze nabrały ładnej brązowej barwy. tylko że Abelone wciąż tam mieszka i uprzykrza im życie. a jej oczy zrobiły się nieprzytomne. z tego. Jak wtedy. który starał się o nią od dłuższego czasu. przez ostatnie lata ukrywał się w dolinie Ludzi Lodu. Wieści o nowej. którzy musieli uciekać przed ludźmi wójta. Małżeństwo Tengela z Silje sprawiło. W takich przypadkach szli za nią. a na starość uniknie samotności. tak.Więcej mieli teraz kontaktów z innymi mieszkańcami doliny. . który wykluczał posiadanie dzieci. Silje miała tak wiele pracy. Dzięki temu dużo przebywali na świeżym powietrzu. to musiało być jakieś dwadzieścia lat temu. Tengel planował odwiedziny u Benedykta. który dość szybko powrócił z wiadomością. Zdarzały się też inne zagadkowe sytuacje. Mąż Eldrid był jednym z tych.rozmaite smakołyki i ubranka dla dzieci. Fakt. . Ale w zamian doznawała tylu innych przyjemności. pokazywał im swe ukochane miejsca. Kiedyś w górach przybiegła z krzykiem. że lękali się go mniej. straciła apetyt. że Silje związała się z potomkiem złego ducha Ludzi Lodu. Ona na pewno nie przedłuży rodu. nie musiała więc niczego się obawiać.Nieżywa pani .. a obok kroczyła Sol z kociątkiem w koszyku. choć mimo wszystko gdzieś w kącikach ich oczu zawsze czaił się strach i gotowi byli uciekać na pierwszy znak zbliżającego się niebezpieczeństwa. ale odłożył wyjazd. Chłopi rozmawiali z nim. żartowali i dyskutowali.. Być może rodzinna harmonia działała na nią uspokajająco. że napady złości stawały się u małej coraz rzadsze. przyjęła propozycję zalotnika.Jej oczy znów były zupełnie dzikie. 176 . Czasami jednak Sol ich przerażała. jej skóra zrobiła się przezroczysta i pełna jasnobrązowych plam. że nie starczało jej czasu na tkanie. małej rodzince uradowały ich bardzo. Eldrid również przeżywała wiosnę swego życia.oświadczyła.Do domu! Pod drzewem jest niebezpieczny człowiek! .

. Tengelu. Kiedy.. wiesz? Tengel patrzył na nią ponuro. którą pobielił już pierwszy mróz. Co się ze mną dzieje? Popatrzył na nią badawczo i musiał się uśmiechnąć.. Jej niewiedza była rozbrajająca.Boję się. .Nie odważysz się! .W kwietniu . Zamknęła drzwi. Zamyśliła się.Tak..Ale jeśli to jest. .powiedziała Silje wzruszona. Zerwała się na równe nogi. Tengelu. by to.Siedziała jak sparaliżowana. przerwać.. .rzekła z wahaniem. . Moje miejsce jest przy tobie... .Potwór! Ha! Czy ty jesteś potworem? Albo Sol? Albo Eldrid? A twoja siostra Sunniva? Chyba całkiem straciłeś rozum! Owszem. Miałam tyle innych rzeczy do zrobienia. Nie próbowała ukryć gniewu. Nie było to łatwe. potwór? .Tak . Pewien środek.Ale teraz nic nie mogę uczynić. .. skoro wcześniej nie zwróciła na nic uwagi. by zatrzymać ciepło w środku. lecz nie miałem odwagi o tym mówić. także kilku innych twoich krewniaków. .Gdybyśmy potrafili usunąć tych gości-darmozjadów! . Tengel przymknął oczy i westchnął. Przyglądał jej się długo. Jak sądzisz? Silje zaczęła liczyć. widziałam tu. No tak. .Mam moc. . że mnie to przeraża! Jeżeli zabierzesz mi dziecko. 177 .przyznał Tengel.Już od jakiegoś czasu obawiałem się. że właściwie w ogóle o tym nie myślałam. Ale nie sądź.Minęło już wiele czasu. ale chciała teraz zagrać najmocniejszą kartą. odkąd po raz ostatni odmawiałaś mi z powodu kobiecych słabości.Gdybyśmy tylko mogli coś dla nich zrobić? . nigdy więcej mnie nie ujrzysz! Była to oczywiście przesada. Och.Oczywiście! Naturalnie! Kiedy nie doszło do niczego wiosną ani wczesnym latem.. . w dolinie. Silje rozejrzała się po zagrodzie. przestałam o tym myśleć..

pomyślała i z uśmiechem wspomniała swoje oburzenie. Jednakże Tengel. Jakoś nie mogła w to uwierzyć. Silje nigdy nie pytała. gdyż śnieg sięgał dachów. Mimo powijaków nogi Daga nie były takie proste jak powinny. iż przyczyną było pożywienie. nim nadejdzie wiosna. Nie. że cierpi. Znaleziono starego człowieka zamarzniętego na śmierć przed własnym domem. że znowu zaczęła się czuć źle w dolinie. że zapasy żywności skończą się. a około Bożego Narodzenia nastały trzaskające mrozy. gdy kładł jej na krzyżu swe gorące dłonie. radził sobie świetnie.Będzie jak zechcesz. brak jakiegoś ważnego składnika. lecz z powodu bezradności wobec sił natury. a jedynymi drogami były wykopane tunele prowadzące do budynków gospodarczych. Nikt nie wychodził z domu. Próbowała rozmawiać o tym z Tengelem. ale jeśli chodziło o ściąganie na ziemię różnych przedmiotów. czy postąpiła słusznie. Nie z powodu trudów dzieliła je przecież z ukochanym Tengelem. . Taka jest kara za to. Silje dręczyły wyrzuty sumienia. więc Tengel i Silje oszczędzali jak mogli. Śnieg spadł wcześnie. że chce tego dziecka. Kobietom o szerokich biodrach z pewnością dużo łatwiej. uważał. Silje nie mogła zaprzeczyć. choć nie potrafiła tego nazwać. Chłopak. tak odmroził nogi. co stary Tengel zostawił nam w spadku. Było to trudne. co łagodziło nieustanny. Nie był tak żywy jak Sol.To coś. i ciężko. a co gorsza. dręczony strachem. bo tak często rozluźniała jego pieluchy. męczyło ją coś nieokreślonego. Silje wcale nie czuła się dobrze. Dag zaczął raczkować. że trzeba było posłać po Tengela. Kiedy jednak przemyślała to głębiej. choć nigdy się nie skarżyła. że nie mam figury w kształcie gruszki. aż w końcu Silje opadły wyrzuty sumienia i zaczęła wątpić. czego zawsze się bała. dokuczliwy ból. Tengel był w tym czasie bardzo milczący. Czuła się uwięziona. nie można go było pochować i trumna musiała stać w szopie na drewno aż do wiosny. Wyglądało na to. Nie wyglądał jednak na zadowolonego. kiedy Benedykt tak właśnie przedstawił ją w swoim malowidle na ścianie kościoła. opowiedziała mu o lęku.odparł. który wiedział więcej niż zwykli ludzie. który ją trapi. próbował też dreptać.Wiem o tym . . który wyszedł na polowanie. wrócił jednak do domu bardzo zdenerwowany. przytrzymując się ścian i mebli. Była jednak bardzo wdzięczna. bo Silje potrzebowała teraz porządnego jadła. Zima była ciężka. tak trudno było utrzymać je w ryzach. 178 . Silje nie mogła już teraz zostawiać dzieci pod opieką Eldrid. nie cieszył się wcale na mające przyjść na świat dziecko. co tam robił. Wiedział. była pewna. Po nocach nie sypiał. mówiła sobie w duchu. boleśnie wzdychał..

. Było to jeszcze przed największymi opadami śniegu. Brakowało jej już sił. Pewnego dnia w końcu marca. . Tengel robił wszystko. . pomyśleli wszyscy. choć sama miała go niewiele. .szepnęła. Wycieńczona Silje leżała w łożu. Popatrzyła po obecnych umęczonym wzrokiem.Poczekamy jeszcze trochę . Czas jednak mijał. że rozwiązanie będzie trudne. Silje mogła z twarzy Tengela wyczytać jego myśli. co by jej mogło pomóc.Ono umiera. Skronie miała mokre od potu. nieoczekiwanie chwyciły ją bóle. Silje opadła na łóżko. wróciła do domu. Zapadł zmierzch. Nigdy nie zapomniał. że Silje stawała się coraz słabsza.zapytała Silje. pomyślał Tengel i dreszcz przebiegł mu po plecach. podał jej gorący. Po dwóch dobach wszyscy byli poważnie zaniepokojeni.Przyprowadźcie Hannę . Nic się jednak nie zmieniło.Postradałaś zmysły? Kobiety przeżegnały się.Może wszystko się ułoży. Tengelu! Ty też. by ulżyć Silje.poprosił niewyraźnie.. skulona poczekała na zewnątrz i upewniwszy się. Wkrótce stało się jasne. by siedzieć w specjalnym krześle dla położnic. oczy zapuchnięte. Zapalono rzadko używane lampy tranowe i ustawiono je wokół jej łoża. Zapukała tylko do drzwi. Jakby życie z niej uchodziło. Eldrid zabrała dzieci do siebie. a ukochane dłonie przystawiły do warg czerpak. Tengel drgnął. . 179 . Nic poza tym. Jakby już umarła.Tuż przed świętami wybrała się do Hanny i Grimara z jadłem.Czy mogę dostać trochę wody? . że Grimar zabrał wszystko. nie miał nic. że jego zniekształcone ramiona kosztowały matkę życie. ostro pachnący napój uśmierzający bóle i w tajemnicy odmówił specjalne modlitwy. Był bezsilny. Drzwi otworzyły się tak nagle. . . Czy ktoś inny potrafi pomóc mojemu dziecku? .Miała zupełnie sucho w ustach. że wszyscy drgnęli. a nic się nie działo. u Silje zaś zebrało się kilka sąsiadek. Uniesiono jej głowę. kiedy świeciły już życiodajne promienie wiosennego słońca.

Nie ośmielił się jednak wygnać Hanny. Nie wolno jej było się sprzeciwiać! Gdyby Hanna pojawiła się w normalnym świecie.Pozwól Hannie popatrzeć na siebie . nic tu po tobie. jak ukryć wstręt. Głowa. lecz były jakby wyblakłe. sterczała pochylona jak u rozwścieczonego zwierzęcia. Witajcie znów? Czy Silje miała przed nim jakieś tajemnice? Nie miał jednak czasu się zastanowić. pani Hanno . że przenikają Silje na wylot.Wyjdź. że starucha musiała używać ich nieprzerwanie od czasu swojej śmierci. Silje z przerażeniem przyglądała się postaci. że robi jej się po prostu niedobrze. przysłużyłaś mi się. . 180 . nie wiedziała. Tengel odwrócił się w drzwiach. umknęły do pokoju dzieci i zamknęły się od środka. .Stało w nich najbardziej ohydne stworzenie.wyjąkała drżąc. nie mogła się jednak od niej uwolnić.. wisiało na niej.Silje mnie wzywała . osadzona nisko na ramionach. czy nie uda nam się wyciągnąć dziewuszki. Odzienie. Silje przyszło do głowy. nieprawdaż? Silje skinęła głową. na wpół zgniłe łachmany. wiedźma najgorszego gatunku. głupi chłopcze. Tak. miejscami szaroczarną. . otwierając szeroko ze zdziwienia oczy. .No pewnie.? .Dziewuszki? . Nie bój się. Czegoś takiego nie potrafiła nawet sobie wyobrazić.zapytała Silje.rozległ się dziwnie wyraźny głos. ..Witajcie znów. Oczy dosłownie wystawały jej spod kępek stalowoszarych włosów. . która na opuchniętych nogach toczyła się w kierunku łoża.rzekła Hanna. zrozumiała teraz niechęć Tengela do posiadania potomków. że wiem. a skóra wokół nich starsza. W tym samym momencie jej ciało pochwycił nowy atak bólu. Skórę Hanna miała chorobliwie żółtą. To czarownica. . I trzymaj z daleka te bezużyteczne baby! Podszedł do drzwi. teraz ja przysłużę się tobie. ta myśl była bezsensowna. Oczy barwą przypominały oczy Tengela. jakie Silje kiedykolwiek widziała.Zobaczymy. Pełen strachu opuścił izbę. Kobiety krzyknęły głośno. już dawno temu spalono by ją na stosie. Płonęły jednak w ciemności i wydawało się.Wiecie. pomyślała Silje. a na zapadniętych wargach widniał diabelski uśmiech. bo Hanna odprawiła go ruchem ręki. Nawet Tengel odskoczył w tył. jakby się nigdy nie myła. A poza tym obydwie chcemy. Silje poczuła. by to dziecko przeżyło.

. Powinnaś usiąść na krześle.Hanna pokręciła paskudną głową.. naprawdę jest okrutny dla swoich kobiet. . .Dobrze .Nie wygląda to zbyt dobrze.Poczekamy teraz. jej dłonie zataczały kręgi nad ciałem Silje. Odruchowo cofnęła głowę. . poluzuje twoje twarde kości. że nie powinna pytać. Silje nie śmiała się sprzeciwiać.Mam..powiedziała Hanna. od jego zapachu nozdrza Silje zadrgały. . lecz mimo wszystko była jej wdzięczna. czarnych porów i zmarszczek.Połknij to. kochana! Ach. jak sądzę. Popatrzyła na Hannę oczami zranionego zwierzęcia. Miała uczucie. o nie! .Nikt nie wzywa Hanny na próżno. 181 . Pogrzebała w kieszeniach łachmanów. Silje nie miała tej pewności.To tylko coś na serce. Czy jest trochę wody? Silje wskazała ręką. Wszystko będzie dobrze. Silje wypuściła powietrze z płuc i starała się nie wdychać smrodu bijącego od staruchy. bo to będzie kosztowało cię dużo sił. Hanna przyniosła drewniany czerpak i podała jej białawy proszek. nie widzieć jej powykrzywianych dłoni. ten Tengel! Jego matka przypłaciła jego narodziny życiem. Instynkt podpowiadał jej. . Z pewnością nie były to wyłącznie zioła. co zawiera proszek. jakby spożyła pokruszone szkło lub żrący kwas. Tym razem był to szarozielony pył. Usta Hanny poruszały się. Najpierw musimy dać ci coś na wzmocnienie. Drżącymi dłońmi Silje chwyciła za czerpak i przełknęła proszek.. Odczekawszy chwilę Hanna wyciągnęła nowy proszek.Pomóż mi . W izbie zaległa cisza. nie masz na to siły. ale. .O. Okropna starucha skinęła głową. . nie! Silje zwinęła się w kłębek od palącego ją w środku bólu.szepnęła..

jak demony podnoszą się z gór.. To były głosy. że wokół Silje zrobiło się całkiem ciemno. Litościwy Boże. jestem winna. by otworzyć oczy. . Brzmi to jakby przyzywała demony.Nadszedł ból tak silny.. Lupus. 182 . nie teraz. Usłyszała dźwięki. sama jestem temu winna. żadnych demonów. Noworodek. umieram? Dziecko urodzi się martwe lub żywe . Nema.powiedziała wieśniaczka. że żyje. teraz nadchodzi kara. Rebo.szepnęła.Silje! Silje. Ta straszna kobieta. Dag? Nie. ale ani jeden nerw nie drgnął w jej ciele. Cichy i niewyraźny. Astarot. myślała.Klepnij ją w pupę.ale ja umrę.. Kochałam się z demonem .Tengel . . byle nie demony.Jest taka maleńka i słaba..przeszyła ją myśl. Zaczęła krzyczeć. potem coraz wyraźniej. jesteśmy w dolinie Ludzi Lodu. Najpierw słabo. Appolyon. widziałam. . Głosy sąsiadek. . Kybele..Włóż jej palec w usta! O czym one rozmawiają? zdziwiła się Silje.. wróć do mnie! Usiłowała powiedzieć mu. Wszystko widziała jak przez mgłę. płakał tak samo. Umieram. mnie poświęciła. Nareszcie Silje odzyskała dość sił. . Athys. Głos Tengela.To był głos Hanny. usłyszała. pomyślała Silje w otępieniu.jej i Tengela.Ta istotka nie przeżyje.Belial. on płacze dużo głośniej. . Powoli. Noworodek? Dziewczynka. Słaby płacz. A potem nie było już nic. narzędzie Szatana? Chodziło jej o dziecko. jak mamrocze wstrętne zaklęcia: . Poczuła ohydne dłonie Hanny na swym ciele. Nie. . powoli unosiła się z dna czarnej jak węgiel czeluści.Taka maleńka . Ciepła dłoń gładziła jej czoło. głupia krowo! . Upiór w lesie? Tak.

i wielki żal. gdy umilkła.Siedzę tu i widzę w ogniu dziwne rzeczy . będzie wielka.. Złe dziedzictwo.Jest tak. .Twoja żona nie nadaje się do rodzenia dzieci. 183 . .czy nadal będzie nas prześladować? ..Wszystkich w dolinie nazywają Ludźmi Lodu. .Powinno nim być . Jego dłoń czule głaskała ją po skroni. Z naszego rodu wyjdzie. siedząca w kucki przy palenisku jak zwierzę szykujące się do ucieczki. Silje. że.Ale tobie nie uda się chyba trzymać od niej z daleka? Silje i Tengel wymienili spojrzenia. jak mówię. to nieważne. . Zamyśliła się.To też. A potem będzie.Nie.zapytał. Hanna. Tengel wstał i odebrał od wieśniaczki owinięte maleństwo. Z dzieci.rzekła nagle Hanna.wtrącił Tengel.. Widzę podwójny rząd drzew.Nie.Chcesz powiedzieć. . Hanna zapomniała o nich i utkwiła wzrok w węglach na palenisku. Wy i nikt inny.Ale tak przecież nie jest . Ale są inne rzeczy. Pytałaś kiedyś. . starając się ukryć uśmiech.zapytała Silje zaskoczona.powiedziała. . ..zachichotała stara.Dzięki ci. dobry Boże! .Co? .usłyszała jego słowa.. Hanna roześmiała się. . Widzę ją teraz. Nie. To wy jesteście Ludźmi Lodu.. które wychowasz.. .zapytał Tengel. .Od razu podziałało. Pierwszy raz widziała w jego oczach łzy. Pragnęła zobaczyć dziecko. nie tak od razu. . Długo jeszcze walczyłaś o życie. . . to niemożliwe.. To też.Boli.Wierzę ci. .Aleję? . odwróciła głowę. . czy mogę spojrzeć w twoją przyszłość. Rozerwało mnie na kawałki.Hanna mi coś podała . Tengelu. wielka radość.. choć jednocześnie nie chciała tego. jeszcze dziwniejsze.że to ostatnie dziecko? . Musi mieć przedtem więcej sił. Nie śmiała.

On już kocha to dziecko. Miałaś wtedy zamiar nazwać dziecko Liv. .Czy zechcesz ją zobaczyć? . On. gdyby to była dziewczynka. Silje zauważyła. który go nie chciał.Liv to dobre imię. Za chwilę jednak powiedział głośno i wyraźnie: . Silje odetchnęła z ulgą. . stojąca nieco dalej.Jest taka maleńka i słaba .zapytała jedna z sąsiadek. świszcząca pieśń wyrwała się z jej ust. uroki.Sądzę.. .Tak.Czy będzie ruda? . A ja.przywodzi mi na myśl Daga. . co to jest. jak bardzo żałosna i sina była dziewczynka.rzekła Silje stanowczo. że w pieśni słychać dumę i radość starej. Czary. kiedy znalazłaś go w lesie.. Ale ja chcę dać jej dwa imiona.Dlatego chciałbym nazwać ją Liv. Pamiętasz? .. że nie ma odwagi przebywać w pobliżu Hanny. Silje nie wiedziała. by zwała się Liv Hanna .zapytał z ojcowską dumą w głosie. słodka . Spojrzała na noworodka i przeraziła się.powiedziała bez przekonania i przełknęła ślinę. Zaklęcia z 184 . . Starucha zaczęła szybko przewracać węgle. samotnej i odepchniętej przez wszystkich kobiety. .Będzie się nazywała Liv Hanna. pamiętam.usłyszała z boku głos Hanny. niemal przerażony.uśmiechnął się Tengel. Przerażająca istota przy ogniu wstrzymała oddech.Jak będzie miała na imię? . . . Widać było.Czy to. Ramiona Hanny opadły. która tak bardzo o nie walczyłam. nie mam jeszcze sił. Tengel mówił dalej. Niezwykła. Tengel spojrzał na nią niepewnie.zaczął Tengel . pomyślała zaskoczona..Ono nie ma żadnej mocy.Chcę. że starucha grzebiąca w węglach zamarła.? ..Jest. tak jak pozostałym.Tego dziecka nie musisz się obawiać . . zaklęcia? Ale uważała. że nie bardziej niż ty . by odczuwać cokolwiek.

lecz w mrocznej. pogańskiej pieśni nie zabrzmiała nawet jedna nuta zła.pewnością dotyczyły dziecka. 185 .

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful