Aby rozpocząć lekturę, kliknij na taki przycisk , który da ci pełny dostęp do spisu treści książki.

Jeśli chcesz połączyć się z Portem Wydawniczym LITERATURA.NET.PL kliknij na logo poniżej.

WOJCIECH BOGUSŁAWSKI

CUD MNIEMANY CZYLI KRAKOWIACY I GÓRALE
OPRACOWAŁ STANISŁAW PIETRASZKO

2

Tower Press 2000 Copyright by Tower Press, Gdańsk 2000

3

marszałek koronny. oznaczające wpływ gwiazd czy konstelacji gwiezdnych – można było wywróżyć przyszłe losy dziecka. choć dawała widzowi tyle przyjemnych przeżyć i wzruszeń. króla Stanisława Augusta. w dni. Wojciech kształcił się więc w szkole pijarów w Warszawie. dwór poszedł w rozsypkę i młody Bogusławski musiał szukać innej drogi. Publiczny teatr polski otwarto w Warszawie z inicjatywy wielkiego i troskliwego opiekuna literatury i sztuki. bez prawa do godności osobistej. Jeśli powodem do tego surowego kroku nie był jeszcze projekt Wojciecha wybrania zawodu aktorskiego. „ażeby nikt nie ważył się też Osoby Teatralne lżyć. kierownik literacki i dyrektor teatru. W roku 1778. księcia Adama Czartoryskiego. jak niejeden szlachcic czasów saskiego panowania. w kilka miesięcy po zrzuceniu munduru. zwolnienie ze służby. musiał w roku 1775 pod groźbą kar wzywać teatralną publiczność. afrontować. nie przypadkiem odnotował kalendarzowe okoliczności urodzin syna. Woś – to Wojciech Bogusławski. późniejszy aktor i autor dramatyczny. zaraz z wody ochrzczony”. zabawy teatralne gwizdami czyli innym sposobem przerywać”. mówi fakt. Rejent Bogusławski. W jesieni 1777 roku podpisał on akt odbierający synowi Wojciechowi prawo do dziedziczenia rodzinnej majętności. urodził się Woś pod znakiem Strzelca. W roku 1775 wstąpił do pułku pieszego gwardii narodowej.WSTĘP I Leopold Bogusławski. w pałacach magnackich lub w 4 . Rejent Bogusławski pragnął pokierować losem syna w sposób zwykły w stanie majętnej szlachty. uważano za podłe rzemiosło. gdy w nie znanych bliżej okolicznościach zrezygnował z wojska i na własną prośbę otrzymał od swego komendanta. źródłem wszelakiej mądrości. w roku 1765. śpiewak operowy i reżyser. wielki organizator sceny narodowej i wychowawca pierwszych zastępów artystów scen polskich. Wkrótce jednak zniedołężniałego biskupa zawieszono w czynnościach kościelnych. Trudną i piękną pracę aktora. a aktora – za kogoś w rodzaju błazna. Wojciech Bogusławski wystąpił w swej pierwszej w życiu roli na deskach teatru warszawskiego. że zwierzchnik władz porządkowych. Zaledwie jednak dosłużył się w roku 1777 stopnia podchorążego. 1757. dnia 9 kwietnia w Wielką Sobotę. Stan aktorski był w oczach ówczesnej opinii godny najgłębszej pogardy. Ojcowskie plany rejenta Bogusławskiego zostały pokrzyżowane. której droga kariery prowadziła najczęściej przez służbę na magnackim dworze do wyższych dworskich godności lub niewielkich ziemskich urzędów. Jak powszechnie i jakimi sposobami tę pogardę aktorom okazywano. Drogi kariery syna szlacheckiego zostały zamknięte. którym przypisane były poszczególne symbole astrologiczne. Do tego czasu sztuki polskie grywano na scenach prywatnych. to wieść o wstąpieniu syna do teatru musiała ostatecznie oburzyć szlachcica. drogi jego pomyślności i kariery życiowej. Kalendarze ówczesne były dla saskiej szlachty skarbcem nieocenionym. dziedzic wsi Glinne pod Poznaniem. Z urodzin w dni świąteczne. po czym dla zdobycia ogłady towarzyskiej zostaje umieszczony na wielkopańskim dworze biskupa krakowskiego Kajetana Sołtyka. dopiero po jego wstąpieniu na tron. rejent ziemski. zanotował dla pamięci niemałej wagi fakt rodzinny: „R.

teatrach szkolnych. byle tylko osiągnąć największe korzyści. otrzymał nagle rozkaz opuszczenia pałacu w ciągu 48 godzin. Dźwigający z upadku scenę polską aktorski zespół Montbruna. które miały Bogusławskiemu dać posmak przyszłych trudów i zmagań. które dawały głównie przedstawienia operowe i baletowe. stanęła warta honorowa. był przybyły ze swą grupą na wiosnę 1778 roku aktor francuski Montbrun. tłumaczonych z obcych języków. Zespół polski pracował w ciężkich warunkach. Zespoły zagraniczne. 1 maja 1783 roku przed bramą domu. znajdujące oparcie w cudzoziemskich gustach magnatów. często bezwartościowych. Nękany ciągłymi kryzysami finansowymi. Daje przedstawienia w Grodnie. że przedsiębiorcą widowisk teatralnych został książę Marcin Lubomirski. przez co stał się współtwórcą – wraz z Maciejem Kamieńskim. Pierwszym cudzoziemcem. W owych czasach często aktor był zarazem reżyserem. a po mieście obiegła wiadomość. Ale to znów był początek łańcucha trudności i zmagań. Dubnie i 5 . Lecz już za pierwszymi sukcesami rychło nadeszły pierwsze przykre doświadczenia. łask i pańskich kaprysów. kompozytorem oprawy muzycznej – pierwszej polskiej opery. Warszawę odwiedzały natomiast często cudzoziemskie zespoły aktorskie. Teatr jego staje się grupą wędrowną. Pod okiem Montbruna zapoznał się Bogusławski ze wszystkimi dziedzinami życia teatru. Montbrun został zrujnowany finansowo. U progu swej kariery teatralnej jest już Bogusławski równocześnie aktorem i dostawcą tekstów dramatycznych. który z braku lokalu grywał w pałacu Radziwiłłowskim. jako dających większe dochody. potrafili schlebiać gustom publiczności przez odpowiedni dobór wystawianych sztuk. przypadkowy. ponieważ wracający z podróży książę Karol Radziwiłł zapragnął mieć cały swój pałac wyłącznie dla siebie. szukały w Polsce wyłącznie największych materialnych korzyści. walki o scenę narodową w ciężkich warunkach materialnych. który szczerze zajął się i polskim zespołem. doskonały aktor komiczny Karol Świerzawski. Kierownictwo polskich przedstawień trzymali przedsiębiorcy cudzoziemscy. Tegoż roku upamiętnił się Bogusławski w historii polskiej sceny faktem szczególnie doniosłym. zespół rozpadł się. bez własnego lokalu. a dyrektorem teatru polskiego i baletu włoskiego mianowano Wojciecha Bogusławskiego. Pierwsi aktorzy teatru narodowego stanowili zespół jeszcze słaby. kierownikiem literackim i administracyjnym zespołu. był z zawodu woźnym sądowym. intrygami zawistnych przedsiębiorców cudzoziemskich – szuka szczęścia poza Warszawą. która zwycięsko wytrzymała na scenie warszawskiej rywalizację z operą włoską. Wilnie. Pierwszy raz występuje na scenie w przełożonej przez siebie właśnie komedii Barthégo Fałszywe niewierności. płynnością zespołu. w ciągłej rywalizacji z modnymi zespołami cudzoziemskimi. Zjawiwszy się w roku 1782 ponownie w Warszawie Bogusławski znów występuje na scenie. Za jego to właśnie dyrekcji wszedł po raz pierwszy na scenę Wojciech Bogusławski. zwłaszcza francuskie i niemieckie oraz włoskie. Aktorzy znaleźli się na bruku. Oto na zlecenie Montbruna przerobił na libretto operowe komedię Franciszka Bohomolca Nędza uszczęśliwiona. którzy szybko porzucili polskie sztuki na rzecz oper włoskich. Jeden z najlepszych ówczesnych artystów. tak wyróżniony aktor z zapałem zabrał się do pracy. tak jak tego ówczesne warunki pracy w teatrze wymagały. Po bezowocnych próbach przywrócenia sceny narodowej aktorzy polscy rozpraszają się. Najlepsi wyjeżdżają do Lwowa. jemu też zawdzięczał troskliwą opiekę w swych aktorskich początkach. Lwowie. którzy przedstawienia organizowali i dla siebie zagarniali główną część zysków. w którym mieszkał. Młody. w ciężkiej atmosferze zależności od protektorów. za nimi Bogusławski. bez odpowiedniego przygotowania. Tym razem ma się z nią związać mocniej. po paru tygodniach zostawił teatr własnemu losowi i nagle wyjechał na Śląsk w konkury do bogatej arystokratki. autorem lub tłumaczem sztuki. Mimo szczodrych zapomóg królewskich nie mógł Bogusławski utrzymać przedstawień polskich w Warszawie. Cudzoziemscy przedsiębiorcy teatralni.

W dramacie. Jako aktor grywa dziesiątki ról. Warszawa 1784. Ś w i e r c z e w s k i. charakteryzująca stosunek pewnego ugrupowania arystokratycznego do przedstawień polskich. nie wszędzie jednak polskie widowiska znajdowały jednomyślne przyjęcie. Nie chodzi tu zresztą o samego księcia Józefa. Teatr wszędzie witano z ochotą. Jako autor zabiega o ciągle świeży repertuar. i to ról różnego typu – tragicznych.. Dał początek życiu teatralnemu i organizacji teatru w szeregu miast polskich. W towarzystwie tym. Warszawa 1929. Jednak najbardziej chyba odpowiadać mu będzie rola. Król Stanisław August zażądał wprost. s. Chwilowe sukcesy przeplatają się z coraz cięższymi trudnościami materialnymi. Swój pogląd na funkcję społeczną teatru wyraził w jednej ze sztuk1 przez usta jej bohatera: „Dla młodych teatr powinien być zwierciadłem ich śmieszności. Ze swymi przedstawieniami docierał do najdalszych zakątków Polski. Ponieważ opera ma dużą wziętość i może zasilić ciągle pustą kasę teatru. co widzą na scenie. przykładem cnót obywatelskich. 6 . Jako dyrektor zespołu położył Bogusławski szczególnie wielkie zasługi dla kultury narodowej. aby ich kiedyś prawnukom wystawiano na wzór naśladowania”. Wojciech Bogusławski i jego scena. aby wprowadzić na scenę wielkich autorów klasycznych i aby dać wielkie. a jednocześnie marzy o tym. szczególnie lekceważącym stosunkiem do polskiego teatru wyróżniał się młody książę Józef Poniatowski. godnymi. by nagiąć ich do potrzeb sztuki. wzniecało w nich chęć stania się podobnymi. w epoce napoleońskiej. który nie chciał grać inaczej jak tylko w kontuszu i z karabelą. komedia w 3 aktach. a przygodnych amatorów zmieniał w tęgich fachowców sztuki scenicznej.wielu innych miastach. a poza tym za nic sobie wąsów zgolić nie pozwolił. komicznych. przychodził na przedstawienia. z takim Świerzawskim. autor. reżyser i dyrektor. Zwłaszcza w scudzoziemczałych kołach artystycznych przekładano komedię francuską czy operę włoską nad sztuki polskie. który miał potem. który wśród szeregu zamierzonych reform przeprowadził jedną szczególnie ważną dla Bogusławskiego.. lecz o symboliczność sytuacji dobrze charakteryzującej kosmopolityzm arystokratycznej góry. gościła posłów obradującego właśnie sejmu. Książę – jak mówi opowieść – rozkaz wykonał. wzruszające widowisko o wysokich walorach wychowawczych i artystycznych. 229. Ukazuje dużą skalę talentu aktorskiego. dźwiga na swych barkach ciężar tych wszystkich funkcji. godnie reprezentować honor polskiego żołnierza. żeby. miłosnych. z rosnącym zadłużeniem utrzymywał doskonalącą się kadrę aktorów. tylko że ostentacyjnie odwracał swój fotel tyłem do sceny. Bogusławski – aktor dramatyczny – w braku fachowych śpiewaków sam śpiewa w operze. Stolica przeżywała swe wielkie dni. kiedy to na wezwanie króla zjechał ze swymi aktorami do Warszawy. E. Bogusławski sam często zastępuje brakującą obsadę ról. Oto np. Mianowicie w ramach uchwały dotyczącej zniesienia wszelkich monopoli upadł również przywilej teatralny upoważniający posiadacza (a był nim 1 2 Człowiek. II Okres tułaczki Bogusławskiego skończył się w roku 1790. którą napisze dla siebie dopiero w gorących dniach 1794 roku. Nierzadko musiał walczyć ze zbyt wyrosłymi indywidualnościami wśród samych aktorów. Ale ma też i role ulubione. Potrzeba zmusza do nowych wysiłków. które w pałacu Czartoryskich w Warszawie grywało dla siebie sztuki francuskie. np. tłumaczy i przerabia sztuki obce. jakich mało na świecie. jeszcze w XIX wieku w kołach towarzyskich krążyła opowieść2. W walce z olbrzymimi trudnościami. przypomnieniem dzieł walecznych ich przodków. by książę zechciał bywać na polskich przedstawieniach. gdy zespół aktorski okaże się zbyt szczupły. Bogusławski – w jednej osobie aktor.

gdy pusty skarbiec koronny apeluje do narodu o datki dobrowolne na obronę kraju. 15 stycznia 1791 roku był wielkim dniem Bogusławskiego. gdzie według planów władz powstańczych z Kościuszką na czele miała się zacząć insurekcja. wytoczono sprawę przed sądem sejmowym. Lecz większość posłów śmiechem przyjęła ten atak. Jest to udramatyzowana gorąca pochwała Konstytucji 3 maja. z optymizmem obserwuje potężnienie nastrojów rewolucyjnych wśród ludu warszawskiego. Przeżywa też wzruszenie najbardziej prywatne – narodziny syna. że ośmieszony w Powrocie posła Starosta jest wiernym portretem literackim posła Suchorzewskiego.. Bogusławski przeznacza na ten cel szereg przedstawień teatralnych. Bogusławskiemu) kierownictwo odebrać. by kierownikowi teatru (tj. W działalności kierownika sceny narodowej był to moment zwrotny. na których ustalono szczegóły rozpoczęcia powstania. ale również źródłem pomysłu i podnietą dla jego własnego pióra. Gdy Stanisław August zdradził naród i przystąpił do Targowicy. Wybuch odłożono. jakobińskiego skrzydła tej konspiracyjnej organizacji. na ziemię krakowską. jakie wypowiedział teatr Bogusławskiego. W gorących chwilach niebezpieczeństwa grożącego Ojczyźnie. Bogusławski pisze i w kilka miesięcy później wystawia obraz dramatyczny Dowód wdzięczności narodu. z entuzjazmem przyjęte przedstawienie Powrotu posła Niemcewicza. W roku 1793 spotykamy w otoczeniu Bogusławskiego księdza Józefa Meiera. Bogusławski jest już członkiem Związku Rewolucyjnego. który dla sceny narodowej tłumaczy mieszczańskie dramaty Kotzebuego. Spoglądała „przeciw słonku”. na kilka tygodni przed wybuchem insurekcji w Warszawie. ale w potężnym wrzeniu dojrzewał on coraz bardziej. Wystawiono sztukę polityczną.. nie rezygnuje przecież Bogusławski z akcentów politycznych. Przedstawienia przerwano. Mógł teraz realizować swe marzenia o teatrze-wychowawcy. Tego dnia odbyło się pierwsze. Bogusławski odłożył pochwały dla króla. tak często pustką świecącej kieszeni składa hojną ofiarę 12 tysięcy złotych. Bogusławski rozpoczął pracę w nowych warunkach ze świeżym zapałem. ponieważ teatr służy złej sprawie. pracuje pod groźbą aresztowań. Powrót posła był dla Bogusławskiego nie tylko szkołą sztuki politycznej i politycznej agitacji.od lat – ze złą sławą – kamerdyner królewski Ryx) do wyłącznych korzyści i decydowania w sprawach teatralnych. W jego komedii Henryk VI na łowach jest wiele wymowy antymagnackiej. która od razu stanęła w ogniu walki ideologicznej. a nawet – wraz z ks. Nie znamy bliżej osobistych losów Bogusławskiego za rządów Targowicy. a z własnej. w jesieni 1793 roku. w kontaktach z ludźmi z kół antytargowickich i rewolucyjnych odczytujemy jego tajną aktywność polityczną.. poseł Suchorzewski. zarządzono już tylko publiczne ujawnienie autora sztuki. którą obezwładniali zdrajcy targowiccy z pomocą swych carskich sprzymierzeńców. ponieważ powszechnie wiedziano i twierdzono. 18 stycznia wystąpił w sejmie przedstawiciel reakcyjnego obozu szlacheckiego. a gdy Bogusławski z dużą godnością się wytłumaczył. Choć za rządów Targowicy repertuar teatru musiał ulec zasadniczej zmianie. W różnych przejawach jego działalności. a zarazem momentem szczytowym w dotychczasowych dziejach sceny narodowej. by do nich nie wracać. Bierze udział w zebraniach. Były to ostatnie wyrazy hołdu dla króla. na południe. a cenzorzy targowiccy dopatrzyli się nawet aluzji antykrólewskich. W roku 1794. jednego z najbardziej radykalnych warszawskich jakobinów. który przy okazji napaści na sztukę Niemcewicza zażądał od sejmu. Z atmosfery czci dla Konstytucji i króla wyrosły też dwie następne sztuki wystawione przez Bogusławskiego – komedia Wybickiego Szlachcic mieszczaninem i dramat historyczny Niemcewicza Kazimierz Wielki. jej twórców i króla. Wobec szeregu trudności nie doszło do rozpoczęcia powstania w pierwszym planowanym terminie. A Warszawa czekała już tylko hasła wybuchu. Hasła powstańcze wybiegły szybko poza ścisłe kółka 7 . Meierem – należy do radykalnego. prowadzi agitację. będący dalszym ciągiem sztuki Niemcewicza.

a ich pomyślne rozwiązanie decyduje o optymistycznym nastroju i wydźwięku całości. Poseł carski Bułhakow z niepokojem donosił swemu rządowi: „Ferment umysłów objawia się w pamfletach. Kraków 1903.konspiracyjne. Atak na zdrajców targowickich był zarazem atakiem na magnaterię. w których wyniku uwięziono grupę aktywnych działaczy konspiracji. Stacha i Basi. Zjawiający się we wsi niespodziewanie student Bardos jest autorowi bardzo potrzebny w kompozycji sztuki: usuwa kolejno przeciwności dzielące bohaterów i swymi zabiegami doprowadza do pomyślnego rozwiązania konfliktów. poza kręgi szlacheckie i mieszczańskie. że wskazywali na aktualność. że sztukę wystawiono po raz pierwszy – co też wyraźnie potwierdzają inne dokumenty – w dniu 1 marca 1794 roku. 323. to jednak zaraz obok zaprzeczył temu stwierdzeniem. Przedsięwzięto surowe środki. że walka narodowowyzwoleńcza przyniesie i społeczne wyzwolenie. na gotowych. gotowa broń porwać na rozkaz. Akcja sztuki jest rozwinięciem tych konfliktów. w zuchwałych dyskusjach. Warszawski woźnica. Czemu więc przypisać należy. Konflikty te są w istocie dość błahe i nie tak trudne do rozwiązania. którego nastroje antytargowickie ośmielały do drwiny z panów feudalnych. W tym to czasie i w tych okolicznościach napisał Wojciech Bogusławski Krakowiaków i Górali. Igelström przeprowadził liczne aresztowania. Przeniknęły w szerokie rzesze miejskiego plebsu i ludu wiejskiego i na wzbierającej fali rewolucyjnej budziły radykalną myśl społeczną. w piosenkach wyszydzających targowickich hetmanów. w oklaskiwaniu takich ustępów komedii. A postępowe głowy i pióra nie ustawały w agitacji. wojewodów i biskupów pobierał lekcję rewolucji. Konfederacja targowicka. czekała na znak Kościuszki. Hasła narodowe nabierały w praktyce wymowy społecznej. Odrębność tego motywu wyniknąć mogła z oparcia się autora. Bardos nie ma zbyt wiele do roboty i choć pomagają mu w tym sytuacje przypadkowe – nie psuje to naturalności utworu i zgadza się z jego pełną optymizmu atmosferą. Powstania nie można już było dłużej odkładać. na polityczną wymowę. Zdrajcy targowiccy i ich carscy protektorzy z trwogą nasłuchiwali odgłosów zbliżającego się wybuchu. III Sztuka Bogusławskiego od strony najbardziej zewnętrznej przedstawia nam dwa powiązane ze sobą wątki: pełną przeszkód miłość dwojga młodych bohaterów Cudu. na agitacyjną rolę Krakowiaków i Górali i nawet ich wpływ rewolucjonizujący w przededniu wybuchu powstania Kościuszki? Czemu przypisać żywą i wyraźnie polityczną reakcję na wystawienie sztuki? Choć sam Bogusławski w spisanych u schyłku życia swych Dziejach Teatru Narodowego zostawił wyznanie. 8 . miało miejsce 4 kwietnia 1794 roku). oraz konflikt między Krakowiakami i Góralami. Warszawa. że napisał swe dzieło pod wrażeniem wieści o zwycięstwie Kościuszki pod Racławicami (które. w krzykach i hałasach. s. W lutym 1794 roku ambasador carski hr. będące w stosunku do podstawowych wątków częścią dość luźną i łatwą do wyodrębnienia. klasowej. Wesele Pawła i Zosi. jest ludowym tłem obyczajowym dla wątku miłosnego dwojga młodych Krakowiaków. zaobserwowanych w życiu chłopskim formach obyczajowych. Może to osłabiona starością 3 W. lokaj czy szewski czeladnik. by stłumić wrzenie i rozgromić ośrodki powstańcze. w tym miejscu szczególnie. Tym dwu zasadniczym wątkom akcji przyporządkowane są inne elementy budowy utworu. przypomnijmy. które mogą być zastosowane ku szkodzie i ośmieszeniu konfederacji”3. budziły aktywność mas ludowych i ciche nadzieje. S m o l e ń s k i. że w dziele Bogusławskiego już współcześni widzieli wysokie wartości ideowe i artystyczne. odważnej i jawnej prawie. skwapliwie chwytali i czytali rozrzucane po mieście antytargowickie ulotki – i słali alarmy do Petersburga.

Opera tedy korzystała z niemałej swobody. W śpiewkach operowych aktor zwracał się do osób siedzących na widowni. Kładli 9 . po aresztowaniu go ok. Trębicki. Ta właśnie część opery najsilniej wiązała się z chwilą bieżącą. iż Bogusławski był członkiem rewolucyjnego sprzysiężenia i „w myśl wskazówek tegoż” napisał Krakowiaków i Górali. piosenki chłopów krakowskich. agitacyjną rolę polityczną utworu i jego silny związek z przygotowaniami do powstania. Że ty weźmiesz w skórę. nasycała się aktualnymi problemami. Jeden z nich. wobec utworów operowych. nie mieli własnego stanowiska i w swych systemach teoretycznych najchętniej ten gatunek pomijali. One to. były zmienną i stale zmienianą częścią tekstu sztuki. Są jednak w Krakowiakach i Góralach takie partie utworu. Teoretycy literatury tamtych czasów w Polsce. w której grający w Krakowiakach i Góralach Bogusławski aktualizował tekst swej śpiewki. zmieniane ciągle przez nowych wykonawców. Śmiał się z głupstwa sam Ożarowski – patrzyłem na to własnymi oczyma – choć pewnie w duszy jego wesołość nie panowała. opisuje scenę. i tekst ten prawdopodobnie nie jest identyczny z tekstem marcowej premiery 1794 roku. nie deklamowanym z pamięci słowem oddziaływała na społeczeństwo. 23 marca zeznał nawet na śledztwie. Sierpiński. Krakowiaków i Górali wydrukowano po pięćdziesięciu blisko latach. A związek ten nie był nie znany ówczesnej Warszawie. Górali czy studenta Bardosa. skierowując ją do jednego z obecnych na przedstawieniu dygnitarzy kliki targowickiej. zajmujący się określaniem koniecznych właściwości poszczególnych gatunków literackich. Cnota weźmie górę. Jeden z uczestników warszawskiej konspiracji. jako po części tylko literackich a po części muzycznych. One to wydarły się szybko z sali teatru i powtarzane przez dziesiątki ust obiegły wkrótce całe miasto. które w różnych zachowanych wersjach tekstu utrzymały wiele żywych i łatwych do odczytania myśli i aluzji politycznych. Z całego tekstu Krakowiaków i Górali – o tych właśnie partiach komedioopery Bogusławskiego w jej pierwszych przedstawieniach mamy najmniejsze wyobrażenie. a może obawa przed narażeniem się władzom carskim kazała Bogusławskiemu zataić swoją działalność polityczną przed wybuchem powstania. to dla lepszego okazania. jak żadną do tego czasu. To arie. często z przedstawienia na przedstawienie. wplatał w tekst pochwały i nagany. A one zwłaszcza spotkały się z najwyższym przyjęciem widowni. Jak były wykonywane na scenie – wiemy z nielicznych świadectw ówczesnych pamiętnikarzy. pozostawiając tym samym operę poza swoją surową nieraz krytyczną kontrolą. iż niewinną gra farsę. Może widzowie pierwszych przedstawień lepiej potrafili rozszyfrować jakieś aluzje polityczne w dialogach bohaterów sztuki. Według ówczesnego zwyczaju ta zwłaszcza śpiewana część utworów operowych była nieraz dowolnie zmieniana przez aktorów. obracał się do loży Ożarowskiego i wprost do niego przytomnego adresując się palcem mu kiwał. W walce Stacha o ukochaną Basię i w wynikłym z tego konflikcie między Krakowiakami i Góralami trudno nam dziś odczytać kontury ówczesnych konfliktów społecznych czy politycznych. Władze zaś – po trzech dniach zawiesiły wystawianie Krakowiaków i Górali. Nie znamy dzisiaj autentycznego tekstu tych pierwszych przedstawień. a jako utwór operowy mają obok tekstu recytowanego także tekst śpiewany z towarzyszeniem muzyki – owe arie przede wszystkim. wiążąc się niekiedy bardzo luźno z akcją sztuki i głównymi wątkami. Publiczność warszawska przyjęła sztukę Bogusławskiego entuzjastycznie. żywym. krążącą po mieście plotkę czy nawet aluzję polityczną. Krakowiacy i Górale są komediooperą. To nie będą żadne cuda. już po śmierci Bogusławskiego. pochlebstwa i złośliwości.pamięć. hetmana wielkiego koronnego Ożarowskiego: „Kiedy obrotny Bogusławski śpiewał tę piosenkę: Bo jak się nie uda. w roku 1841.

mściwymi w zwadzie.się ze śmiechu na stołkach swoich generałowie i oficerowie moskiewscy. Warszawa 1950. „cz” jak „s”. ale na odbiorcę z niższych w ówczesnym porządku warstw społecznych. w. ale jako pokornego sługę pańskiego. Pisze o tym W. H a h n w „Pamiętniku Literackim”. paradyz huczały od oklasków. bo wówczas ludziom. układając dla aktorów teksty aktualnych piosenek. tylko łaska pańska lub sukienka duchowna zapewniały przyszłość. czyli wymawiających głoski „sz”. a nieraz i rozbójniczego trybu życia Górali. pozostawił najwierniej4 5 Cytuję za książką W. że i wybitni działacze polityczni przyłożyli się jakimś osobistym wkładem do dzieła Bogusławskiego. Śmieszny to i poczciwy człowiek. choć wtedy. któremu na nic mądrość. „z”. których był ulubionym aktorem pan Wojciech. a pana – również wbrew prawdzie – jako dobrotliwego ojca swych poddanych. szadzeniem (czyli wymawianiem głosek „s”. gatunek literacki. ale w sposób ograniczony. w sposób śmiały realizowała program przywódców konspiracji. loże. choć rywalka Basi. musieli najpierw pozyskać te serca w akcji sztuki. aby premierze sztuki zapewnić wówczas sukces. trzęsły się od tupania”4. w Jonkowej charakterystyce pozycji materialnej Stacha (akt I. choć rywal Stacha. „c”). W wieku XVIII wśród poetów polskich bardzo spopularyzowała się sielanka. bo jednak szczerze zakochała się w Stachu. „ż”. z charakterystycznym tzw. ale ukazując je według ustalonych schematów przedstawiał życie chłopów fałszywie jako życie beztroskie i szczęśliwe. 271–277. Być może. ale w tym zestawieniu dopiero widać miarę nowatorstwa autora Krakowiaków i Górali. w szczerym zmartwieniu Bryndasa i jego kompanów (akt II. Śpiewki aktorów tych pierwszych przedstawień Krakowiaków i Górali w sposób. Ale mógł ją zdobyć nawet organista Miechodmuch. indywidualnym językiem. Lecz cały parter. Jonek. pełnymi ludzkich uczuć. bo ukazał ich autor ludźmi żywymi. i pewnie nie zgadywali dowcipu. mówiąca własnym. 82–100) przebija duma z zamożności krakowskiego chłopa i zrozumienie znaczenia tej zamożności w staraniach o żonę. 101. Bliscy stają się nawet Górale. Tak tradycja przekazała poparty częściowymi dowodami domysł. nawet Bryndas. Bardos obalający przeszkody zagradzające obojgu młodym drogę do szczęścia – najłatwiej mogli zdobyć sympatię widzów. gdy występuje jako chytry pomocnik żyjącego z „cudów” plebana – znajdziemy w jego portrecie rysy satyry jako wynik krytycznej postawy autora. 1). w całym losie Bardosa widać beznadziejność doli człowieka z rzadkim na owe czasy wykształceniem. Choć taka czy inna piosenka sama niekiedy by wystarczyła. ze sceny budziły ducha patriotycznego i rewolucyjny optymizm. Literatura polska przed Bogusławskim niejednokrotnie już sięgała do tematyki ludowej. Pokazywano chłopa. który nie ma co jeść. to przecież niesłuszne by było widzieć wartość Krakowiaków i Górali tylko w tych śpiewkach. bohaterowie. że autorem niektórych piosenek w Krakowiakach i Góralach był jeden z organizatorów i późniejszych przywódców powstania – Hugo Kołłątaj5. Charakterystyczne. w powiązaniu z materialnym bytem krakowskich chłopów i Górali. w ich aktualności i ostrzu politycznym. bardzo bezpośredni odnosiły się do ówczesnych wydarzeń i ludzi. 10 . 1912. Rk XI. s. którzy te piosenki śpiewali. 1. „cz”. „z”. s. sc. szczerze mu pomagający jego przyjaciel. hojnymi w przyjaźni. sc. bo prawdziwie przeżywa odmowę Basi. wierny kochanek Basi. że właśnie teatr Oświecenia. T o k a r z a. galerie. Co ważniejsze – autor pokazał ludzkie uczucia i przeżycia z prostą a jednak trafną motywacją. sc. By tekst piosenek lepiej trafiał do serc widowni. jak widzimy. nastawiony nie na użytek dworski. z dużą otwartością manifestowały uczucia i nastroje ludu warszawskiego. „ż”. który miał służyć właśnie opiewaniu życia wiejskiego. „c” jak „sz”. fragmentaryczny. żywa postać humorystyczna. Scena narodowa stała się trybuną agitacji politycznej. pasterskiego i myśliwskiego. Stach. żeby odróżnić się od chłopów mazurzących. choć przeszkadzają Stachowi. nawet Dorota. 4) odbija się obraz trudnego. Literatura nurtu realistycznego podejmowała próby ukazania wsi i jej życia. rzadko dając prawdę o ludzie. którzy się nie urodzili bogatymi. W pieśni przybywających w gościnę Górali (akt II. Insurekcja warszawska.

cierpiący. różnie objaśniano. Lud występuje jako gromada. Na niemałej znajomości życia wsi oparł się autor w opisach obyczajów i obrzędów. jeśli je ktoś zechce naruszyć. Ale czy taki lud. artystyczna kompozycja językowa. ale gromada – bez pana. w czym mylili się długo jeszcze liczni pisarze wprowadzający gwarę do literatury. energii życiowej. o wnikliwej obserwacji i o bezpośrednim dotarciu Bogusławskiego do skarbca polskiego folkloru. a nie „rz”. Uderza bogato opracowana ludowa obyczajowość. uczucia. że wreszcie – to prawdziwi Krakowiacy. Jedna to Czynsz Franciszka Karpińskiego. Już nie na marginesie pańskiego życia. Ale wieś polska w okresie Oświecenia była nabrzmiała społecznymi. mieszkańcy ziemi krakowskiej. Bogusławski pozbierał z różnych dialektów. Gromada barwna. nawet do rodzimej Wielkopolski sięgając. nie w zależności od pana.sze. wezwanie do wspólnej walki z wrogiem. by być przyczyną i przedmiotem wzruszeń. nie uciskany. najbardziej realistyczne obrazy życia wsi. Jakkolwiek będziemy pojmowali Krakowiaków i Górali – zawsze pozostanie jeden zasadniczy sens ideowy całego utworu: pobudka patriotyczna dla całego narodu. mówią gwarą. swawolne nieraz piosenki. Czym jest ten konflikt? Czy można się w nim doszukiwać literackiego ujęcia walki jakichś konkretnych grup społecznych owych czasów? Komentatorzy różnie próbowali to zagadnienie rozwiązać. względnie ludzie zbałamuceni przez Targowicę. świadomy swej wartości. Nowość obrazu wsi u Bogusławskiego ujawnia się szczególnie w jeszcze jednym punkcie. druga to komedioopera Stanisława Szymańskiego Zośka. odpowiadająca pewnemu regionowi gwara. ale lud pełen siły. w ucisku społecznym – ale na pierwszym planie. ani góralski. To raczej celowa. którzy nie mogą się pobrać wobec zakazu ze strony dworu. Nie jest to jakaś rzeczywiście istniejąca. rozporządzającymi znacznie uboższym materiałem z rzeczywistości w charakterystyce chłopskiej psychiki. że Krakowiacy – to patrioci. To już lud wolny. oryginalne. z galerią zindywidualizowanych postaci. Dowodem dużej wnikliwości autora i dobrej znajomości gwar polskich jest fakt. jako lud – pełnoprawny bohater. jako zbiorowość. klasowymi konfliktami. którą obdzielił swych bohaterów. w mazurzeniu starał się zachować konsekwentnie „z” tylko w miejscu literackiego „ż”. całą serię charakterystycznych wyrażeń gwarowych i stworzył z tego dość jednolitą gwarę. że wszystkie te sądy są równie po części słuszne. przedstawiająca zakochaną parę wieśniaków. nowość dzieła Bogusławskiego. pragnący jałowego współczucia. na drugim planie. czy taka wieś wówczas w Polsce – i nie tylko w Polsce – istniała? Autorzy sielanek często jako przykład takiego wolnego ludu wskazywali lud szwajcarski. radości i troski mają prawo do tego. poza Bardosem i Miechodmuchem. że język Krakowiaków i Górali odzwierciedlił istotne cechy gwarowe i np. najpopularniejsza przed Krakowiakami i Góralami opera polska. W Krakowiakach i Góralach lud polski po raz pierwszy w naszej literaturze dramatycznej występuje jako gromada. zadzierzysty. uderzająca w zestawieniu z poprzednikami. a Górale to targowiczanie. że Krakowiacy to Polska. kim są właściwie Krakowiacy i Górale. Tymczasem w Krakowiakach i Góralach tych konfliktów nie odnajdujemy. ale także reprezentująca cechy wspólne. zdrowia moralnego. w dwóch zwłaszcza sztukach. Świeżość. Nie można widzieć konfliktu klasowego w konflikcie Krakowiaków i Górali. wspaniały obraz obrzędów weselnych. ale ich język nie jest ani krakowski. Krakowiacy i Górale mówią tak samo. do 11 . ukazująca z całą bezwzględnością wyzysk materialny i moralną ohydę pańskiej władzy nad chłopem. a Górale to zaborcy. czego odzwierciedleniem są najbardziej realistyczne utwory literackie owych czasów. Wydaje się. mówi o szczerym zainteresowaniu autora życiem wsi. i prawdziwi ludzie z polskich Tatr. gotowy walczyć o swoje prawa. kogo oni konkretnie przedstawiają: że to jest obraz starcia chłopów ze szlachtą. którego życie. Wszyscy. obyczajowości i powszedniego bytowania. Może i w 1794 roku na któryś z tych sposobów odczytywano konflikt Krakowiaków i Górali.

martwą malowanką. Swym ludowym bohaterom przyznał niemały przywilej – przywilej nie tylko literacki – pozwolił im wyrazić wielką sumę swych własnych. kazały autorowi zrezygnować z wyposażenia obrazu wsi w wiele autentycznych rysów. Zbieżności Krakowiaków i Górali z literaturą sielankową są tylko zewnętrzne i pozorne. Aby objąć cały naród skuteczną agitacją. ciemnota i zacofanie. Ale marzenie twórcy Krakowiaków i Górali nie było spekulacją myślową i nie było – projektem reform. sielankowy. szczere ukochanie ziemi ojczystej – warunek rzetelnego i żywego patriotyzmu. jest tętno życia i utajona jeszcze co do swego właściwego charakteru i kierunku dynamika chłopskiej zbiorowości. wychodzi poza jego światopoglądowe ograniczenia w punkcie bardzo istotnym. Wydobył w swym obrazie nie to. Fantazja twórcza Bogusławskiego kreśli obraz wsi całkiem nowy. że walka z zaborcą bez szerokiego ruchu mas ludowych jest z góry skazana na niepowodzenie. a po trzech przedstawieniach zrozumieli to także zaborcy i zdrajcy targowiccy. utrwaloną w skarbcu folkloru. Nie tylko brak tu spojrzenia na wieś ze stanowiska dworu czy plebanii. dwór i plebania podlegają tu widzeniu i ocenie z pozycji ludowej mądrości i moralności. które nie są w sztuce potrzebne. Ułatwiły to prawa rodzajowe opery. Ale gdy ujawni się ona w insurekcyjnej rzeczywistości 1794 roku. oderwany od życia. zdrowe moralne zasady. dziedzicząc najlepsze tradycje polskiego Oświecenia. Bogusławski patrzył na wieś ówczesną. trzeba było nadać obrazowi artystycznemu zakres jak najszerszy. która może swą akcję sceniczną ograniczyć do rysów najprostszych. jak uległość i pokora. Te założenia ideowe utworu. a w szczególności jego optymizm i wiarę w siłę rozumu i możliwości człowieka. Tę rolę. czasem wypowiadało ono nawet jakiś program społeczny. Pokazał bogatą obyczajowość ludową i samorodną twórczość artystyczną. Organizatorzy powstania z Kościuszką na czele dobrze zrozumieli. Obraz wsi nie jest tu nieruchomą. arie). zatem bogactwo wiedzy o życiu wypowiada się tu nie tyle w bezpośrednim obrazie na scenie. przeciwnie.jedności działania. znaczenie i potęgę mas ludowych należało ukazać choćby samej szlachcie. w operze. ale nawet. Ludowi należało uświadomić jego własną wartość. ich patriotyzm rzetelny jako podstawowej. nie oglądał jej jednak przez okulary klasowego interesu szlachty i dlatego pokazał ją inaczej i prawdziwiej. Ta energia nie wyładowała się bez reszty w pokazanych przez autora konfliktach w dziele. Ukazywało żywiołową gotowość rewolucyjną mas ludowych. Obraz sielankowy nie zawsze zresztą zrywał z życiem rzeczywistym. lecz szlachetne marzenie o lepszym życiu ludzi. pokazał głęboką ludową mądrość. Rodziło się ono w dniach pobudki do powstania. Dzieło Bogusławskiego. aby ukazaniem stosunku pana do chłopa nie rozjątrzać rozdarcia klasowego społeczeństwa w momencie. istotnej części narodu. głęboko ludzkich wzruszeń i prawdziwej wiedzy o życiu. O jakiego wroga i jakie działanie chodziło – lud Warszawy doskonale zrozumiał. Oto nie ma w Krakowiakach i Góralach nic z metafizycznego przeświadczenia o niezmienności porządku świata. które mogło wyzwolić olbrzymią energię mas ludowych. smutną koniecznością i wynikiem klasowych stosunków feudalnych. Skorzystał autor z wynikającego z konwencji operowej szczególnego prawa wyeliminowania z tekstu utworu rzeczy i zjawisk. sens najbardziej ogólny. pańszczyźnianego wyzysku. program szerokiego frontu walki z zaborcą. gdy od wspólnego wysiłku całego narodu zależała niepodległość. co było w życiu chłopów polskich zjawiskiem nietrwałym. Tu – niezależnie od żywotności akcji. których nie zdołały zniszczyć wieki feudalnego panowania. Odbicie tego procesu w dziele Bogusławskiego u progu insurekcji jest świadectwem realistycznej po- 12 . Czasem w tej formie zamknąć się mogło nieśmiałe wprawdzie. Nie jest to jednak obraz czysto fikcyjny. Te liryczne wypowiedzi ludowych bohaterów Bogusławskiego są też szczególnie cenną częścią utworu. w rewolucyjnym wrzeniu mas ludowych. przerazi nawet szlacheckie koła w kierownictwie powstania. ile w przeżyciach bohaterów utworu. Wydobył Bogusławski przede wszystkim najbardziej istotne cechy i prawdziwe wartości polskiego chłopa. dużą rolę odgrywa żywioł liryczny (piosnki. jego właściwe miejsce w społeczeństwie.

filozofów i poetów oraz przekonanie o jałowości ówczesnych oderwanych od życia studiów humanistycznych. żerującą na łatwowierności ludzi. Dość ogólny charakter całego obrazu w Krakowiakach i Góralach pozwala na różne interpretacje. jakie jest prawo historii. jakże odmiennego od ostrożności oświeceniowych reformatorów. Obok krytyki oficjalnej obyczajowości jest również krytyka niektórych stron oficjalnej kultury. niż to określały ramy programu społecznego najbardziej postępowych ugrupowań w powstaniu kościuszkowskim. zdrowe moralne zasady. bezpośredniość i prostotę uczuć swych ludowych bohaterów. Idea utworu mogła kierować dalej. obawiająca się zbyt rewolucyjnych wniosków płynących z tych badań i ich przeniesienia na życie. jaką przeszedł w czasie swej działalności w radykalnym odłamie Związku Rewolucyjnego. których rozwój hamowała często oficjalna nauka. mogła iść torem prawidłowym i nie zastygła w formie sielankowej? Pomogła w tym Bogusławskiemu jego postawa rewolucyjna. jałowych spekulacji i filozofowania wynosi do wsi podkrakowskiej swą elektryczną maszynę. jak się zdradza męża. Rozczarowany do oficjalnej nauki Bardos. Raczej ograniczał się on do roli. ze szkolnego środowiska akademickich dyskusji. Spełniając je dla potrzeb gorącej chwili – osiągnął autor więcej. Za zepsute obyczaje dostało się trochę i księdzu plebanowi. usuwać przeszkody na drodze do niej wiodącej. Piórem Bogusławskiego kierowała dojrzała w tym środowisku idea patriotyczna. za to właśnie uderza autor w życie dworskie. że taki był właśnie cel i zamiar autora. Dlatego też w ograniczonym tylko stopniu występuje w utworze satyra i akcenty krytyki społecznej.stawy autora. jak za frazesami o moralności kryje się tam powszechne wyuzdanie obyczajów. Tu już lud stawał się fundamentem i istotą narodu. jak lekko traktuje się związek małżeński. mnichów i tłustych prałatów. którzy z dumną świadomością podkreślają swą moralną wyższość nad pańską obyczajowością. w mieście. Oto śmieszna postać Miechodmucha. pragnących według praw rozumu naprawić ginący feudalizm. określone zadanie. jaką w sztuce wyznaczył Bardosowi: organizować jedność. Najsilniej w Krakowiakach i Góralach wystąpiły akcenty krytyki w sprawach moralnoobyczajowych. w pańskim domu. które z programem walki narodowowyzwoleńczej łączyło plany i nadzieje na radykalne zmiany porządku społecznego. W tym miejscu nawiązał Bogusławski do żywych tradycji literatury Oświecenia. ale poprzez jej słowa i działanie daje autor świetną satyrę na plebanię. dobrze uświadomiony cel. ukazać potęgę ludzkiego rozumu i wielką wartość teorii. Ludowym bohaterom powierzył Bogusławski przetłumaczenie swej patriotycznej idei. publicystyki. nierzadko chłoszczącej swym piórem klasztory. jest wynikiem nowego sposobu patrzenia na świat. gdy wspiera słuszną sprawę. Student Bardos wyniósł ze szkół nie tylko niechęć do sławnych autorów. kościelnego organisty. z cudów. siłą rozumu i z tą pomocą kierować walką o słuszną sprawę. dzięki czemu jego fantazja. Sztuka stała się nie tylko narodową pobudką. niż to może myślał sam Bogusławski. W szczytowym momencie akcji utworu zabrzmiały echa filozofii. Magnaci służyli zaborcy. Nie znaczy to. ale zespoliła patriotyzm z odzwierciedleniem tego. Tam to. by przy jej pomocy obalić śmieszne przesądy. podeprzeć ruch wiedzą. w gronie polskich jakobinów. Oto jedna z istotnych różnic między Bogusławskim i jego poprzednikami. nauczyła się młynarzowa Dorota. Temu zepsuciu klasy panującej autor przeciwstawia prawość. szkoła polityczna. Ideologia tego środowiska. przekreślała jako przeżytek wieś pańszczyźnianą i kierowała myśl patriotów ku dniom nadchodzącym. Pozwala również widzieć w utworze myśl śmiałą i przypisywać jej rewolucjonizujące znaczenie w ówczesnych warunkach. co najbardziej narodowe. satyry Oświecenia. szlachecki sejm zatwierdził rozbiory. Wyniósł także krytyczną ocenę nauk przyrodniczych. żyjącą z wyłudzanych od chłopów datków. Dzięki czemu Bogusławski potrafił odczuć. którego sprawcą przy pomocy elektryczności 13 . Postać ta jest wprawdzie przede wszystkim humorystyczna . „Cud mniemany”. odbiegająca od pańszczyźnianej rzeczywistości wiejskiej i konstruująca obraz wsi całkiem nowy. tak gorąco walczących z zabobonem.

jest student Bardos, obnaża nawarstwioną przez wieki przesądność, ukazuje współczesnemu człowiekowi, jak niepojęte, „cudowne” zjawisko – jest naukowo wytłumaczalnym zjawiskiem w przyrodzie. Tak właśnie literatura Oświecenia walczyła z ciemnotą, pozostałą po epoce panowania kalendarzy, wróżb astrologicznych i topienia rzekomych czarownic. Bogusławski, nawiązując w swej twórczości do wzorów, pomysłów i motywów literackich swej epoki, w Krakowiakach i Góralach podszedł do nich szczególnie twórczo. Badania filologiczne wykazały, że pewne sytuacje i motywy swego dzieła zaczerpnął autor z dwóch obcych utworów, granych w Warszawie przez cudzoziemskich aktorów: ze sztuki francuskiej Poinsineta Czarownik i z niemieckiej komedii Weidmanna Student żebrak, czyli pioruny. Jednakże poszczególne bezpośrednie czy pośrednie zapożyczenia literackie – motyw biednego studenta, „cud mniemany” z maszyną elektryczną, czy pomysł miłosnej intrygi – zostały przez Bogusławskiego oryginalnie wykorzystane, podporządkowane ogólnej koncepcji ideowej utworu i zmieniły swą funkcję. Doświadczenia Bardosa z maszyną to już nie dowcipny sposób rozwikłania intrygi, ale prawie symboliczny obraz skuteczności postępowej myśli w rękach ludzi świadomych. Biedny student krakowski, który zjawia się na scenie z pragnieniem napełnienia pustego żołądka – z biegiem akcji sztuki zdradza ukryte intencje autorskie: niespostrzeżenie urasta do roli przywódcy i kierownika wiejskiej gromady; łagodzi tarcia, cementuje jedność i kieruje uczucia, energię i bojowość ludu ku sprawie ważniejszej, o której w Warszawie w dniach niewoli nie można było mówić wprost i zbyt jasno, ale widownia intencję zrozumiała. Taką rolę mieli w przededniu insurekcji emisariusze Kościuszki. Taką role agitacyjną, patriotyczną miała wówczas scena narodowa, miała sztuka o Krakowiakach, Góralach i ubogim studencie. Na premierze, jeśli wierzyć świadectwu Trębickiego, grał Bogusławski rolę jednego z Górali. Ale właśnie Bardos był dla autora bohaterem najbliższym i w latach niewoli – jego ulubioną kreacją aktorską, do której z sympatią ciągle wracał. I jeszcze z szóstym krzyżykiem na karku – „cudem mniemanym” godził zwaśnionych Krakowiaków i Górali na scenie wileńskiej, według słów Karola Kaczkowskiego „czując się i mówiąc jak młody, choć ruszał się i biegał jak stary”.

IV
Tak jak dzieło Bogusławskiego wyrosło z silnego związku warsztatu pisarskiego z życiem i działalnością autora, tak i dalsze losy Krakowiaków i Górali toczą się w dużej zależności od losów ich twórcy. Można także powiedzieć, że opinia o dziele zaważyła niejednokrotnie na losach autora. Targowiczanie dobrze zapamiętali śpiewki Bardosa. W noc wybuchu powstania w Warszawie wojska carskie, wysłane na zdławienie rewolucji, jako jeden z pierwszych zaatakowały kamienicę Latoura, zamieszkałą przez osoby z dawna podejrzane „z głośnego na teatrze patriotyzmu” – Bogusławskiego i jego aktorów. Bogusławski stracił mienie, lecz życie i wolność ocalił, by po oswobodzeniu Warszawy stanąć do odpowiedzialnej pracy politycznej. W Deputacji Rewizyjnej badał zdobyte przez powstańców akta carskiej ambasady, zasiadał w Deputacji Indegacyjnej, mające przesłuchiwać osoby wrogie rewolucji. We wrześniu 1794 roku otrzymuje zasiłek pieniężny od rządu powstańczego dla uruchomienia teatru „w celu podniesienia ducha narodowego”. Klęska powstania wygoniła z Warszawy wśród tłumu patriotów i Bogusławskiego z jego aktorami, z których wielu z bronią w ręku dało dowód swego gorącego patriotyzmu. Odtąd zaczyna się nowy okres wieloletniej tułaczki pełnej trudów, zawodów i – prześladowań politycznych. W zaborze austriackim, gdzie najpierw zawędrował, a więc w warunkach stosunkowo łagodnych dla Polaków, jedyną sztuką zakazaną byli Krakowiacy i Górale, na których

14

granie zezwolono Bogusławskiemu po wielu staraniach i po skreśleniu przez cenzurę wszystkich patriotycznych akcentów tekstu. Mimo to sztuka miała wzięcie olbrzymie. Muzyka skomponowana do opery przez Czecha Stefaniego nie była wprawdzie zbyt oryginalna i odkrywcza, ale wystarczała, by silniej jeszcze zjednywać publiczność dla treści sztuki. Za bardziej interesującą i ładną muzycznie uchodzi aria Doroty w akcie I, skomponowana w rytmie poloneza. W warunkach niewoli, nawet po zamazaniu patriotycznej wymowy, nieczęsto można było Krakowiaków i Górali wprowadzić na scenę. Bogusławski odświeżał repertuar coraz to nowymi sztukami, ale i jego działalność teatralna nie była łatwa. Gdy zjawił się wreszcie w Warszawie, znalazł się z miejsca pod baczną uwagą władz pruskich. Po przedstawieniu, w czasie którego rozrzucono na widowni ulotki z życzeniami noworocznymi – ale i wstawionymi w tekst nieznacznie myślami patriotycznymi – władze pruskie zabroniły Bogusławskiemu nie tylko występowania na scenie, ale i ukazywania się publiczności na widowni. Gdy zaświtała niepodległość z nadejściem Napoleona, teatr Bogusławskiego wita legiony polskie i ich wodza Dąbrowskiego – Krakowiakami i Góralami. Każde nowe przedstawienie, wiążące się z ważnymi dla narodu zdarzeniami, przynosiło nowe wstawki, nowe śpiewki, dostosowane do potrzeb chwili. Tak organizowane przedstawienie Krakowiaków i Górali stawało się patriotyczną manifestacją. Tak też lata 1807, 1809, 1810, 1815 przynoszą liczne zmiany i uzupełnienia w tekście sztuki, dyktowane potrzebą chwili. Raz jeszcze w roku 1831, w dniach powstania listopadowego, przeżyje sztuka Bogusławskiego swą wielką chwilę na scenie warszawskiej, gdy wystawiona „dla podniesienia ducha narodowego” zmieni się w wielką polityczną demonstrację kół rewolucyjnych przeciwko zwolennikom kapitulacji przed wrogiem. Ale już w tym przedstawieniu nie było Bogusławskiego w roli studenta Bardosa. Zmarł w roku 1829. W ostatnich latach życia odsunął się od dyrekcji teatru, a w roku 1827 zszedł w ogóle ze sceny. W wydanych w latach 1820–1823 dwunastu tomach dzieł Bogusławskiego nie znajdziemy jego dzieła największego – Krakowiaków i Górali. Sztuka, która zdobyła tak olbrzymią popularność, zaczętą od pierwszego przedstawienia i nigdy nie straconą, która tylko do roku 1820 miała rekordową, bo nigdy do tego czasu przez żadną polską sztukę nie osiągniętą liczbę 144 przestawień – nie mogła się ukazać drukiem pod carskim panowaniem. Uznawano w Bogusławskim zasłużonego dyrektora i dobrego aktora, ale obawiano się pisarza–patrioty. Nie tylko zresztą władze carskie, pruskie czy nawet austriackie miały taką opinię o Bogusławskim. Oto twórca sceny narodowej, zasłużony aktor i autor dramatyczny parokrotnie kandydował na członka warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, które skupiało co znaczniejszych przedstawicieli literatury, nauki i sztuki. Kandydaturę Bogusławskiego zdecydowanie odrzucono. Kierownictwo Towarzystwa i część członków, wyrażająca interesy kół arystokratycznych, uznała autora Krakowiaków i Górali za obcego ideologicznie. Należałoby przypomnieć, że Towarzystwo nie chciało długo przyjąć do swego grona innego patrioty – Kołłątaja, strzegąc się – z biegiem lat coraz bardziej – wszelkich elementów postępowych. Za Bogusławskim, choć dawno już odszedł od swych heroicznych dni 1794 roku, ciągnęła się opinia jakobina. Reakcja, ideowi spadkobiercy hetmanów Ożarowskich, zapamiętali sobie portret Bogusławskiego – działacza rewolucji, Bogusławskiego – autora Krakowiaków, Bogusławskiego – Bardosa. Ale nawet to wrogie stanowisko reakcyjnej elity kulturalnej, stawiające Bogusławskiego poza oficjalną kulturą, nie mogło przeszkodzić sławie i popularności jego dzieła. Sztuka Bogusławskiego odbiła się w literaturze polskiej, kulturze i obyczajowości z wielką siłą i trwałością, czego dowodem późniejsze naśladownictwa i reminiscencje. W roku 1816 wystawiono we Lwowie sztukę teatralną pt. Zabobon, czyli Krakowiacy i Górale, która była pomyślana jako dalszy ciąg utworu Bogusławskiego. Autorem jej był J. N. Kamiński, dyrektor sceny lwowskiej, który jeszcze w roku 1809 na powitanie wkraczających wojsk polskich wystawił Cud Bogusławskiego z dorobioną przez siebie aktualną „Sceną pa-

15

triotyczną”. W Zabobonie wystąpili prócz bohaterów sztuki Bogusławskiego – ekonom oraz rządca pan Pysznicki, a co ważniejsze – w utworze Kamińskiego pojawił się dość ostro zarysowany konflikt między wsią – tu przedstawioną jako wieś pańszczyźniana – a dworem. Podjęciem tego konfliktu nie zdobył sobie jednak Kamiński przewagi nad Bogusławskim. Wprost przeciwnie – porównanie obydwu sztuk ukazuje bezsporną wyższość Bogusławskiego. Szczytowym punktem akcji Zabobonu jest moment, gdy okazuje się, iż biedny student Bardos to w istocie... szlachcic Jacenty Cnotliwski i że zostaje on niespodziewanie dziedzicem wsi Mogiła, a więc panem „Krakowiaków”. Ten szczęśliwy obrót spraw rozwiązuje wszystkie trudności. Bardos-Cnotliwski łączy Stacha z Basią, wypędza złego ekonoma i Krakowiakom, za dawną ich życzliwość dla siebie, wspaniałomyślnie darowuje podatki na cztery lata... W sztuce Kamińskiego, mimo pozorów krytyki społecznej, zatracił się ludowy patriotyzm dzieła Bogusławskiego, dumna, bojowa gromada zmieniła się w pokornych chłopków, jakich pięćdziesiąt lat wcześniej pokazywała nieśmiała jeszcze i ostrożna literatura obu reform u progu Oświecenia. Potomność właściwie zrozumiała i oceniła Krakowiaków i Górali Bogusławskiego. Rzecz znamienna – romantycy, którzy niechętnie (a nieraz aż niesprawiedliwie) wyrażali się o całej literaturze polskiego Oświecenia – dla Bogusławskiego byli pełni szczerego uznania. Seweryn Goszczyński w swym głośnym artykule o Nowej epoce poezji polskiej napisał o Krakowiakach i Góralach, że „była to daleka wprawdzie, ale pierwsza zapowiednia polskiej literatury”, że „bezstronny sędzia od niej musi zaczynać łańcuch prawdziwej polskiej poezji; w niej dostrzega, że naród uznał się w samodzielnym wewnętrznym życiu i kształcił się nie pod samym tylko zagranicznym wpływem”. A Edward Dembowski, płomienny rewolucyjny demokrata, wybitny krytyk i szczególnie surowy sędzia literatury Oświecenia, tak powiedział o autorze Krakowiaków i Górali w swym Piśmiennictwie polskim w zarysie: „W poezji dramatycznej tylko jeden Bogusławski odstąpił od ślepego wzorów francuskich naśladownictwa...” Kariera Krakowiaków i Górali nie ograniczyła się do życia literackiego czy teatralnego. Gdy w wieku XIX coraz częściej pokazywano lud na scenie, ale po myśli warstw posiadających, fałszywie przedstawiano chłopów racławickich jako wiernych, pokornych poddanych – ludowi bohaterowie Bogusławskiego odbywali drogę odwrotną. Gdy teatry zarzucały wystawianie Krakowiaków i Górali – sztuka Bogusławskiego sama wędrowała do ludu, wchodziła w jego życie, z którego wyrosła przetworzywszy artystycznie bogaty materiał folklorystyczny. Piękne opisy obyczajowe z Krakowiaków i Górali znalazły z kolei odbicie w folklorze, wrosły w obyczaje polskiego ludu. W zbiorach etnograficznych z drugiej połowy XIX wieku, które zgromadzili niestrudzeni badacze polskich obyczajów ludowych z Kolbergiem na czele, w opisach krakowskiego kuligu, wesela i innych ludowych obrzędów spotykamy wyraźnie echa sztuki Bogusławskiego nie tylko w śpiewkach, ale nawet w zachowanych w ludowej tradycji sylwetkach z tych obrzędów w dziele dramatycznym z 1794 roku – Młynarza i Młynarki, Górali i Góralek czy szadzącego Organisty. Kiedy po latach faszystowskiej niewoli stanęła do pracy scena narodowa – sięgnięto po piękną sztukę Bogusławskiego. Przedstawienie Krakowiaków i Górali w Teatrze Wojska Polskiego w roku 1946, w nowatorskiej inscenizacji Leona Schillera, było jednym z pierwszych doniosłych wydarzeń teatralnych w Polsce Ludowej. Odrodzona scena polska faktem tym nawiązała do najlepszych tradycji naszej literatury i kultury narodowej, do najświetniejszych kart swego istnienia i swej narodowej służby.

16

„Pamiętnik Literacki”. jak wymogi wiersza czy cechy gwarowe języka. S. B r u m e r. z. Biblioteka Narodowa. nr 162. Z prac monograficznych o Bogusławskim najważniejsze: L. Ważniejsze prace o Krakowiakach i Góralach: E. Krakowiaków i Górali.NOTA BIBLIOGRAFICZNA Tekst oparto na wydaniu E. 1794: W. Służba narodowa Wojciecha Bogusławskiego. E. Warszawa 1925. G a l l e. K u c h a r s k i. człowiek teatru. T o k a r z. nr 248) i zastosowano nowoczesną pisownię i interpunkcję. Posłowie do wyd. Kraków 1923. „Pamiętnik Literacki”. Do działalności politycznej Bogusławskiego w r. T a s z y c k i. nr 6 (przedruk tegoż w r. H ü b n e r.. „Pisarze Polscy i Obcy” nr 6. Warszawa 1929. Warszawa 1958. S. Rk XIII. Wrocław-Kraków 1956. 1923 w serii Pisarze Polscy i Obcy. Bogusławskiego „Cud czyli Krakowiacy i Górale”. Z. 17 . 1914. I. Rk XLII. O języku utworu (w oparciu o tekst berlińskiego pierwodruku): W. Kraków 1911. opracowany przez anonimowego wydawcę rzekomo według rękopisu Bogusławskiego. ale odpis sporządzony przez Ambrożego Grabowskiego z rękopisu 933 znajdującego się niegdyś w Bibliotece Baworowskich. Warszawa przed wybuchem powstania 17 kwietnia 1794 r. z zachowaniem artystycznych właściwości utworu. K u c h a r s k i. 2. miejscami niejasny i niepełny (zubożony zapewne przez cenzurę) tekst pierwodruku. 1951. 1933 w Bibliotece Uniwersytetów Ludowych. Wstęp do wyd. W. D ą b r o w s k i i S. Wojciech Bogusławski i repertuar teatru polskiego w pierwszym okresie jego działalności (do roku 1794). Do tego tekstu wniesiono parę drobnych poprawek. Odpis ten uznany był przez Kucharskiego za poprawniejszy niż popsuty. Bogusławski. S t r a u s. Podstawą wydania Kucharskiego (a więc pośrednio i naszego) był nie pierwodruk (Berlin 1841). Krakowiaków i Górali. Kucharskiego z r. tylko w miejscach oczywistych pomyłek czy nieuzasadnionych oboczności.

Wesołość troski słodzi. Śpiewaniem biedę truję. CUD MNIEMANY czyli KRAKOWIACY I GÓRALE OPERA W 4 AKTACH ORYGINALNIE NAPISANA przez WOJCIECHA BOGUSŁAWSKIEGO MUZYKĘ DOROBIŁ STEFANI 18 .Mnie chociaż głód dojmuje. Lecz duszy mej nie szkodzi.

OSOBY: BARTŁOMIEJ. druga żona tegoż BASIA. syn jego. drużbowie ŚWISTOS BARDOS. przyjaciel Stacha PAWEŁ państwo młodzi ZOŚKA BRYNDAS. ubogi student z Krakowa MIECHODMUCH.. organista STARA BABA Druhny – Drużbowie – Krakowiacy – Wieśniaczki – Górale – Góralki – Pastuch – Muzykanci } } Scena we wsi Mogile pod Krakowem MOTTO: (z poprzedniej strony) Mnie chociaż głód dojmuje. – fragment z arii Bardosa. Góral. kochanek Basi JONEK.. 484– 487. w akcie I. 19 . narzeczony Basi MORAGAL Górale. młynarz DOROTA. furman STACH. ww. córka młynarza z pierwszego małżeństwa WAWRZENIEC.

JONEK Nie lękaj się. prózno się biédzis. Po drugiej stronie pod laskiem młyn i rzeczka. 10 Uwaga reżys. STACH Patrzaj tylko.. JONEK który siedzi na wierzbie i upatruje na Wiśle STACH Cóż tedy. 20 . O niescęście tez to moje! Jakze ja się tego boję!.. na której stoi mostek.: wystawa – tu ganek. Mogiła – wieś pod Krakowem. Wsakci nie umrzem od strachu. A jeźli tez są uparci – Tak ich tu gracko wyćwicem. dziś teren Nowej Huty. miły Jonku. na pewno.. Toć Górale nie są carci. nic tam nie widzis? JONEK Nic wcale. ze dziś wcale Mają przypłynąć Górale. Patrzaj dobrze przeciw słonku: 5 Bo słysałem. w.. 5 wcale – tu w znaczeniu: właśnie.AKT I Teatr reprezentuje z jednej strony chałupy wiejskie. miły Stachu. Ze się musą wrócić z nicem. kościół i grobowiec Wandy SCENA I STACH. wpośrzód nich widać karczmę z wystawą . W głębi widać wieś Mogiłę.

Duetto Idźmy! Wsak on nie ze skały – Wzrusy się na me (twe) zapały. doskwiera – dokucza. zachowana do dziś w niektórych gwarach. nieboze. Ze to są oni. więc. cóż my dwaj poczniewa). oznaczającej czynności dwóch osób (np. właśnie. 21 . Ale cicho! Coś spod góry Płynie: chyba dwa gąsiory. Kiej do swej lubej nie moze. JONEK Ja w tym za druzbę słuzę ci. Jak to wej doskwiera cłeku.STACH 15 Ale jak mi porwą Basię? JONEK Plecies.) duet. używana dla oznaczenia czynności w liczbie mnogiej (poczniemy). 29 duetto – (włos. dawna forma dramatyczna. Górale. Padnę mu do nóg z dziewcyną I powiem mu moje chęci. Wsak i on kiedyś w młodym wieku Musiał tez doznać. patrz. w. mój Stasieńku Teraz widzę doskonale. część składowa utworów operowych. 18 gąsiory – belki drewniane. przed w. 33 wej. równoczesny śpiew dwóch aktorów. także wejcie – oto. 23 pocniewa – poczniewa. używane przez flisów przy rzecznym spławie drzewa. Im od tego zasię. STACH Nie inacej. jest to pozostałość dawnej tzw. forma powstała ze skrócenia wołacza czasownika: widzieć (widź – widźcie – wejcie – wej) i często przez autora używana w sztuce. jako termin muzyczny obejmuje także dwugłos instrumentów. w. 25 30 w. liczby podwójnej. skacze z drzewa STACH Cóż tu cynić? Cóz pocniewa? namyślając się Oto do ojca pójdziewa I nim Górale przypłyną.

36 dr-zę – wymowa oddzielna dla obu spółgłosek. Zeby go. Ze go tak osiodłała. karmili. miły bracie. STACH Wiem. Pani młynarka tak się we mnie zakochała. Oj. 22 . JONEK Zwycajnie. 45 Chciał pewnie. Jak tylko pani Dorota 50 Wlazła w dom – zaraz niecnota Starca zawojowała i córkę mu gryzie. jamory. tu: niepokój. Zaraz chce całusa u mnie. w oborze lub w gumnie.Idą obydwa. ta zadną miarą 40 Nie pozwoli wej na to. ze młynarz najlepsa jest dusa we świecie. Ale jego zonecka!. Zaraz do niego lizie Kieby smoła jaka. ze złoto złapie – dziś ma torbę siecki.) amory. 57 gumno – podwórze w gospodarstwie. mój Jonku. dreszcze. w. miły Jonku. Stach przed samym mostkiem zatrzymuje się STACH 35 Ach. jak po miastach. A sama. jakoweś mię mory Przechodzą i dr-zę cały.. w. 35 mory – od mór – choroba. na co stary ozenił się z młodą! Takie zawse swych męzów rade za nos wiodą. nie mogę. poili. w. JONEK Dobrze mu. jak kobyłę starą. Byle tylko wstęp mieli do ładnej zonecki: Myślał. azeby go sąsiedzi chwalili. jak zobacy zwawego chłopaka. Wymowę tę zaznacza się łącznikiem we wszystkich oddzielnych wypadkach. Nieśmiały cłeku! po małej pauzie Jeno ośmielze się przecie. Ze gdzie mnie tylko spotka.. STACH 55 Otóz to. Wsak wies. W ustawicnej nieborak zyje tarapacie. jamory – (z łac. podniecenie. miłość. moja biéda cała.

kiej mamy w domu rodaka swojego. nierób. Basia mię lubuje i tak powiedziała. JONEK Cy tak? No. Jak mu dobrze racyje nase wytłumacę. Wies-ze co? Ot. ze rozpustniej by się w świecie zyło. jezeli mas słowo panny młodéj. Którego jej macocha za męza obrała. niech ja wprzódy z młynarzem pogadam. Kto wie. wejcie. Tak mię ściskała niecnota. Alboś to ty wej hołyś jaki lub mitręga? w. na cóz to obcego Sukać. zapewne mu słowa Zechce dotrzymać. darmozjad.60 Ongi. szaconek) – spotyka się zresztą dość często w gwarze. tu użyto tej formy dla rymu z wyrazem: Jonek. by przeszkodzić małżeństwu. zmartwienie. STACH Oj nie. Tylekroć to ojciec stary. ww. STACH Oj. Mógłby się na śmierć zagryźć. Ale wies co? Te wsystkie matki korowody Są furdą. to to ta Przycyna. Nie przycyniajmy prózno staremu frasonku. jeźli ją postradam! JONEK Cekaj no. przed Bartkiem oskar-zemy onę. bo to juz dawna umowa Między nimi stanęła. jak mię pod stogiem siana wywróciła. biedny. 65 Ze się wsystko zakońcy. właśc. ze ci nie chce Basi dać za zonę. Formę taką – przejście „un” w „on” (np. 71–72 matki korowody Są furdą – zabiegi matki. 66 frasonek – frasunek. mitręga – tu w znaczeniu: próżniak. nie mają znaczenia. Gdyby lepiéj Męzowie na swych zonek figle byli ślepi. miły Jonku. w. nędzarz. moze go przecię w zdaniu przeinacę. Ze ledwie mnie nie udusiła. Ach. Ze nie chce tego drągala 75 Bryndasa. JONEK 70 Mów racej. 85 Przeciez to co swój. Górala. to swój.: hołysz – goły. Ja się zabiję. 87 hołyś. oto juz płyną 80 Górale i Bryndasa zaręcą z dziewcyną. Więcej by spokojności między ludźmi było. Jonku. 23 .

by umożliwić konieczny przewiew. 24 . sens zdania: sam prowadzisz pojazd zaprzężony w cztery konie (co jest oczywistym dowodem zamożności). w. Górale.Przeciez to i twój ojciec seść kobył zaprzęga Do furmanki. Bo jak oni. W Grodnie bowiem w r. 105 Tu pokazuje się Basia w dymniku młyna w. widocznie sławnego z wyrobów kuśnierskich. miasteczka w ziemi krakowskiej. 93 jednym licem – jednym lejcem – (lejce – léjce – lice). w. JONEK Jesce to nie tak prędko. ba. do w. A jezeli do tego dziewcyna ci sprzyja. 1793 odbył się ostatni sejm niepodległej Polski szlacheckiej. Niedawno woził kastelana 90 Do Warsawy. wzydć az pod Krakusem Ledwie co ich ujrzałem. ważny urząd w Polsce szlacheckiej. w. krzemieniem nabite. uprawniający do zasiadania w senacie. Ani za godzinę Nie będą jesce tutaj. w. który za staraniem zdrajców targowickich zatwierdził drugi rozbiór Polski.: dymnik – otwór w dachu budynku. 104 pod Krakusem – koło kopca-mogiły Krakusa. w. Dwie laski w srebro kute. 89 kastelan – kasztelan. 97 kozuch skalmierski – kożuch pochodzący ze Skalbmierza. 95 zupan – żupan. w. 23). 91 Wzmianka o Grodnie może się odnosić do głośnych ówczesnych wypadków politycznych. przypłyną do młyna. na którą szlachcic wdziewał jeszcze bardzo strojny kontusz. tradycja dawnej liczby podwójnej (zob. 108 Uwaga reżys. by zmowiliśma się. wznoszącego się na prawym brzegu Wisły pod Krakowem. I ty juz ctery konie pędzis jednym licem. A jak się obrócił. 95 Mas tez dwa morgi gruntu. suknia wierzchnia. STACH Ale nam cas mija. w. 100 To się nicego nie bój. część ówczesnego ubioru męskiego. 107 by zmowiliśma się – byśmy się zmówili (umówili). Po wąwozach się wiercis. Mas i kozuch skalmierski. trzaskas łebsko bicem. dwa zupany syte. jak to tu zrobić. buty z podkówkami. I tańcujes najlepiej między parobkami. w młynie był on znacznie obszerniejszy. dla odprowadzenia dymu. Jak się uprze Dorota – a więc starowina Bartłomiej odda córkę i z chęcią. Ty tylko dziewcynę Staraj się zwabić z młyna. STACH Nie wiem. obj. W trzy niedziel go tam zawiózł i nazad się wrócił. i z musem. nawet i samego pana Wojewodę do Grodna.

zejdę choć po kole. pokazuje się na kole. widzis ty Basię?.. cha! Mówią. STACH Zejdź więc.. 25 .. BASIA Nie bój się. chwilka temu posła za ogrody.JONEK spostrzega ją Oj. tylko ostroznie. i na wsi to robią. w. S C E N A II STACH. BASIA 110 Nie mogę.. 120 Diabła prawda. JONEK STACH biegnąc ku młynowi Basiu! Moja ty dusko! Znijdź tu do nas trocha. jest ona w stodole?. abyś sobie skody Nie zrobiła.. po którym pomału schodzi. Ale jak zręcnie skace. JONEK Nie mas jej. nie pierwsy raz ci to. ba! Nie musiałaby chyba być kobiétą. bo młyn wejcie zamknęła macocha. 112 po kole – po kole młyńskim. Ale patrzajcie jeno. ze nie trza wierzyć po miastach niewieście.. 115 Basia schodzi dymnikiem. cha. co w mieście. Zeby się nie umiała wykradać do gacha. cha. a Jonek patrząc śmieje się JONEK Ba. Stach jej podaje rękę. Jezeli jej nie widać. jak koza. BASIA.

Ze mu za jeden tydzień jak kadź spuchnie głowa. tak tez pójdzie nazad z kwitkiem. Niezadługo tu staną. Krippe) łodzie. 140 Tak go gryźć. STACH Dobrze to. 125 135 26 . STACH To cię wej nic nie martwi? To chces być wydaną Za Bryndasa Górala? BASIA Nic z tego nie będzie. Ize ja się z nim nie draźnie. A ze on nie chce wierzyć. Kiej wam tak Góral miły. cóz to będzie z nami? BASIA Alboz co? STACH Juz dwie krypy płyną z Góralami. Powiedziałam mu wyraźnie.STACH Ach. słuchajcie. Ale mu scerze mówię. ze tak jest uparty. to se go kochajcie. ale gdy z tym wsytkiem Ojciec cię musić będzie albo tez macocha? BASIA Ojciec tego nie zrobi. Niechze go porwą carty! Jak przyjdzie. tak cartowsko zyć-em z nim gotowa. A ja zaś cudzoziemca nie chcę mieć. 122 krypy – (niem. A jak mnie weźmie gwałtem. zem kobiéta. zycie moje. BASIA A to niech i staną. Basiu. pozna. i kwita. ze jak diabła jego 130 Nie cierpię i ze pójdę za Stacha mojego. Wsak wies. ze kiedy u nas był raz po kolędzie. w. A matuli tez powiem: „Matulu. moja Basiu. bo mnie mocno kocha.

Tam słodko lata schodzą. Ze tego natrętnego Górala odsadzę. ww. zaśpiewam mu wreście Tę piosenkę. nic nas nie rozłący – Jeźli cię nie zmienią jakie przeciwności. 155 Jako wiatr. juz ja w to poradzę. 150 Otóz to jej tak powiem i na tym się skońcy. 165 Nie zeń się. w. Bo ja powiadam scerze. zbić. 27 . Jako wągiel skropiony wodą bardziej parzy. Póty się jak lis łasi. mój Stasieńku. Gdzie jest w małzeństwie zgoda. 157 Kiedy na mnie fortuna przeciwności mieni – kiedy los mi obwieszcza nowe przeszkody.. zaniechajze mię. Natura kochać kaze I mnozyć swoje plemię. 160 A jak będzie uparty.. Nie bój się. Prosę. a potem niebodze Zonie nieraz i skórę otaśmuje srodze”. 142–149 opuszczone w pierwodruku z r.Bo wejcie kobiéta taka. BASIA Juz se więc nie gryź głowy. prosę. Tak moje serce więksych doznaje płomieni. w... W podobnym znaczeniu używane niekiedy wyrażenie: wygarbować skórę (komuś). 170 Ja k’tobie mam odrazę. 145 Musi być lada jaka. co to ją jakaś panna w mieście Swemu kawalerowi przed ślubem śpiewała. Ze nie będę wzajemną. cyliz ty nie znas całej mej miłości?. Przychodzień zawse ciągnie za swoim narodem I póki jest panem młodym. Co bardziej obcych lubi niz swego rodaka. 1841. Tam w domu jest swoboda. Lec gdzie w małzeństwie łózko Niezgodę diabeł wdmuchnie. rozdymając ogień. Kiedy na mnie fortuna przeciwności mieni. Aria I Mospanie kawalerze. 175 Tam się i ludzie rodzą. lepiej zarzy. ze mną. Kiej ją matka za niego gwałtem przymusała. STACH Basiu. 149 skórę otaśmować – wychłostać.

by cię nie zocyła! BASIA Ale jak? Łatwom spod dachu na dół zskocyła. by znać starowina Ojciec nie wysedł patrzeć. JONEK do Stacha cicho Ciebie pewnie suka. a drzwi ode młyna Zamknęła macocha na kluc. Kazde swojego suka. Basiu. Gdzie się w niewoli zyje. z którym się zadaje. 190 28 . Wabią się ptaki w łozie.. bo raniutko wstaje I biega za stodoły. kędy ona chodzi.Tam zonie schnie serdusko. Otóz to tak mu powiem i kwita. cicho! Dorota wej tam idzie. STACH do Jonka cicho Nie mówze nic! do Basi Idź. Ale w górę nie mozna. bo cię matka sfuka. ze ona coś godzi Na jakiegoś jamanta. 196 jamant – amant. kochanek. Basiu. 195 Bo jak wejcie uwazam. JONEK który dotychczas w pole patrzał Ej. Pies na powrozie wyje. STACH A cy-ć ją tu licho Niesie! Uciekaj. Kazdy pragnie wolności. A musi juz mieć kogoś.. zalotnik. 180 Nie zda się baran kozie I kacka nie chce kruka. w. 185 Nié mas tam swej lubości. Męzowi głowa puchnie.

używany do dziś szczególnie przez Górali. Nim staną Górale. 215 Ja tu z całą ceredą w tańcu się przywalę. JONEK 210 Idę. JONEK Podchlebiaj matce. bo Pawła dzisiaj zaślubiny. BASIA 205 Bywaj mi zdrów! odchodzi STACH A ty tez Jonku. Wsak i panowie zonki tez zdradzają casem. to o starca fraski. Mają tu przyjść i ojca prosić na wesele. idź prędzej. Jezeli się da wzrusyć. Nie zawadzi dla zysku i zdradzić nawiasem. przestań bajać! Gdyby dziewucha matki poznała zaloty.200 Najlepiej idź do karcmy pomiędzy dziewcyny. Idź za nią. Weźmiewa sobie skrzypki i kozę Maćkową. Ty se potańcuj z nimi – a potem tu śmiele Przyjdzies. instrument muzyczny wykonany ze skóry. bo ci będzie skodzić. i córce do woli. wsak ty druzba. bo między gośćmi nie będzie cię łajać. zwany także dudą lub dudami. STACH Nie baj. Miałzebym w domu potem cartowskie kłopoty. odchodzi S C E N A III STACH i DOROTA potem STACH A ja w moje obroty wezmę tu Bartkową. ty mas taniec wodzić. Stachu. 216 koza – inaczej: kobza. A próc tego z przybytku wsak głowa nie boli. 29 . Tańcują tam. Das ty radę i matce. w.

Jak go wej rozkomosą weselne igraski, 220 Wtencas mu do nóg padnę i wsystko opowiem, Moze się da nakłonić. DOROTA

biegnie i wiesza mu się na szyi
Ach, Stasieńku miły! Tyś moją dusą, zyciem, tyś jest moim zdrowiem! Juz cię od świtu sukam... Pewnie cię zwabiły Dziewuchy wej do karcmy – a ja bez cię konam! STACH
225

Ale... ale... pani młynarko, na cóz to nam Te prózne swary? Was pan-mąz stary, Jakby się wejcie o tym dowiedział, to by to Dopiero biédy było. DOROTA

Na cóz się z kobiétą Młodą zenił? Kiej stary, mógł mnie wej nie zwodzić, Gdy w nicym młodej zonie nie umie dogodzić. Zawse to chore i krzywe, A jesce tak podejrzliwe, Chciałby mnie gwałtem kochać, a to nic nie nada: 235 On mnie osukał, ja tez osukuję dziada.
230

A r i a II Rzadko to bywa na świecie, By się małzeństwo kochało, Chociaz w młodości są kwiecie, Chociaz się dobrze dobrało.
240

Tym gorzej, gdy zona zwawa, A mąz ledwie ze się chwieje, Prózno się praca zadawa, Jak lód przy słońcu topnieje.

245

Stasiu, tyś zranił mą dusę, Ja ci prawdę wyznać musę, Ze kiej mam starca przy sobie, Wtencas ja myślę o tobie.

w. 219 rozkomosą – rozruszają, rozochocą.

30

O, bodajbym cię nie była znała! Nie byłabym cię kochała, 250 Ty mię tak dręcys niebogę, Ze bez cię wytrwać nie mogę. Więc się nade mną uzałuj, Casem mnie tylko pocałuj, Wsyćko dla ciebie ucynię. 255 No? Kochas mnie, cyli nie? STACH Pani Bartłomiejowa, gdy mi tak sprzyjacie, Podchlebiam sobie wejcie, ze mi Baśkę dacie. Basia mnie bardzo kocha i ja ją wzajemnie. DOROTA Baśki ci sie zachciało, zdrajco, a śmies ze mnie 260 Takie rzecy wbrew mówić, toć bym na to miała Patrzyć, jakby się Baśka do cię umizgała? STACH A więc tez, kiedy inną wynajdę se zonę, Więcej mnie nie ujrzycie, bo w daleką stronę Przeniesę się, to i tak wam nic nie pomoze. DOROTA na stronie
265

Prawda i to. Głośno Słuchajze, toć jesce być moze, Zebym ci Baśkę dała, ale mi obiecać Musis, ze mi pozwolis tobie się zalecać, Wsak i ja młoda i zwawa... STACH

Nie, pani Bartkowa! Niech nas Pan Bóg od takiej pokusy uchowa... 270 Nie słysyciez wy, jak nas ksiądz o to strofuje?

w. 260 wbrew mówić – wprost, w oczy, bezpośrednio. w. 270 strofować – upominać, karcić.

31

DOROTA A ba, niech sobie tam ksiądz zdrowiuchno zartuje! Pamiętam ja, jak do mnie kopercaki palił, Kiedym wej chusty prała, ledwie mnie nie zwalił W Wisłę, azem go chciała kijonką przemierzyć! 275 Nie ze wsyćkim tez pono trzeba księdzu wierzyć. STACH Ale się ludzie gorsą i śmieją się z tego. DOROTA Juz my nie zgorsym więcej świata zepsutego. Pamiętam w mieście ową panią malowaną, Cośmy to u niej byli z kasą tatarcaną. 280 Mąz koło kuchni chodził, a ona w pokoju Lezała na kanapie w tak cieniuchnym stroju, Ze ją ledwie nie nago widzieć mozna było, Dwóch młodych oficerów przy niej się kręciło, Takze jakiś kanonik i patron nadęty, 285 Ten poprawiał pońcochy, ów ściskał za pięty, Azem pękała z śmiechu! STACH To się panom godzi, Bo takim i samo zło na dobre wychodzi. Ale my zyć powinni, jak poćciwość kaze. Ja nigdy mojej zony zdradą nie obraze. DOROTA
290

Kiedy tak, więc się Baśki nie spodziewaj prozno, Dziś ją Górale wezmą, bądź zdrów.

chce niby odchodzić
STACH biegnąc za nią A cyz mozno, Abyście mnie tak dręcyć chcieli? Hej, słuchajcie! Albo mi zaraz dzisiaj swoją córkę dajcie, Albo – powiem męzowi, ze wy mnie kochacie!

w. 274 kijonka – kijanka, zwana też: praczyk, pralnik. Jest to tłuczek drewniany, pomocny przy praniu bielizny. w. 284 kanonik – godność w hierarhii kościelnej; patron - dawny tytuł adwokata.

32

ja ojca sprowadzę I z nasym organistą trochę się naradzę.) mowa uroczysta. 304 perora – (z łac. Bo dziś jesce chciałby urwać rózyckę u Zosi. chłopcy. Spróbuj no. oj da da da. 33 . skaccie dziewki. po której prześpiewanej on z panną młodą. Zeby cię jesce wybił za takową mowę. Niechze se tańcują. a obacys. tańcują Wyjdźcie do nas. ZOŚKA. Drużbowie z muzykantami obchodzą wieś spraszając na wesele bogatszych gospodarzy (tu przybyli właśnie prosić młynarza Bartłomieja). odchodzi STACH 300 Prózna widzę nadzieja. w. odchodzi na wieś S C E N A IV PAWEŁ. Gdzie młode zonki starych męzów za nos wodzą. zwany oprosinami. tu słychać strojenie skrzypców w karczmie Ale otóz i tańce zacynają skocne. Jonek zwyczajem Krakowiaków stawa zawsze przed młynem. nie wskóras nic. 305 Moze od mojej Basi Górala odsadzi. On jak się na perorę do ojca wysadzi. pan Paweł was prosi. tańcujmy wesoło! Skaccie. jak tam rzecy chodzą. JONEK śpiewa Oj da da da. kiedy śpiewa zwrotkę. Ważną częścią obrzędu są piosenki o stanie panieńskim. o czepku jako symbolu mężatki itd. bracie! Tak ja memu starcowi zakręciła głowę. reszta Krakowiaków parami tańcują krakowiaka. o cnocie panien. Skrzypek i drugi muzykant z kozą idą przed nimi.DOROTA 295 Oho! Próznać to praca. druhny. JONEK. cóz tu teraz pocnę. pan młody z Basią. panie Bartku. Scena IV wprowadza obrzęd weselny. BASIA. skacmy wsyscy wkoło. drużbowie i wiele Krakowiaków wychodzą z karczmy tańcując.

cy mu zyła wiernie. tańcują Dziś pan Paweł pozna Zosię. tańcują SCENA V Ciż sami. tańcują I wy panie Bartłomieju. Pokorniuchno uprasam. Kiejście kwiatek urywali u zonecki młodéj. Ja. zaszczycić swoją obecnością. 322 udarzyć – obdarzyć. do nóg wam się ściele. moje dzieci. 320 kłania się BARTŁOMIEJ To ta panna mała 325 Nasego pana Pawła za męza obrała? w. rychło wiecór będzie. 34 . cegóz tu ządacie? JONEK Oto tu. Bo dostanie piękny cepek. BARTŁOMIEJ I DOROTA wychodzą z młyna BARTŁOMIEJ Witam was. Jeśli jesce koło rózy ma kolące ciernie. Byście swoją osobą udarzyć ich chcieli.tańcują 310 Zosia ceka niecierpliwie. Bo to młody zywiej pragnie. jako pierwsy druzba. niźli wejcie stary. Przy tym. choć rózy pozbędzie. mieliście te gody. Bartłomieju. państwo młode macie. byście swą zonkę i córuchnę wzieli. 315 tańcują A więc dłuzej nie wstrzymujta nasej lubej pary. Które was przysło prosić na swoje wesele.

nie wstydź no się. Zyjcie w tym stanie. Kiedy samemu źle być człowiekowi sądził. Zosiu? ZOSIA z prędkością. który nam Pan Bóg sporządził. Zawse bez przeciwności i bez zadnej kaźni. wstydząc się I toć kocham. Bo to zła rzec jednemu mieskać. kaźni – bez nieszczęść.. cy kochas Pawła. BARTŁOMIEJ Jakze. BARTŁOMIEJ 340 Błogosławze więc. PAWEŁ Stroni się wasmości. bez czynów występnych. PAWEŁ Nie bądź no tak płochą. DOROTA Mówze. 330 Więc nie męza. dwojgu dobra. lękać się. 35 . które mogą sprowadzić nieszczęścia. z dusy zycę tego! PAWEŁ kłaniając się 335 Dziękujemy wasmości! BARTŁOMIEJ do Zosi A ty kochas jego? Powiedzze.. Zyj więc. 337 stronić się – wstydzić się. scęśliwa paro. Nie chce wej gadać. bo to bez miłości Za nic małzeńskie śluby. nie brata ani tez drugiego Jadama utworzył mu do zycia wspólnego.Winsuję! Zyjcie zgodnie w małzeńskiej przyjaźni. wase serca cyste! w. 327 bez. Ale mu zonę z jego uformował ziobra. w. Boze.

Gołąb – obok innych swych symbolicznych znaczeń – jest także symbolem miłości i wierności. 350 Poplątawszy swe nogi. S C E N A VI Ciż sami. by w ten dzień wszpaniały 345 Ręce moje na wdzięcznych czymbałach zabrzmiały. STACH. w. skończyłem mówić.) powiedziałem. Nie zapominajcie o organiście. 36 . We dwa rzędy szadzony ogórd kształtniej sztoi. Gdy ksiądz przyjdzie po kolędzie. biorąc się pod boki. stanowisko. jak one we wodzie. WAWRZENIEC. 352 szynogarlice – synagorlice. które same już charakteryzowały ludzi. przed w. Weselej zapalonych gore dwie pochodnie: Tak i wy w jedno życie z obojga wcieleni. Pnijcie się w górę razem. – Z obydwóch sztron będziecie też błogosławieni! 360 A jak wam się szczęścić będzie. ty. ich obyczaje. każ nam tu przynieść miodu garczy parę.JONEK Otóz idzie Stach z ojcem. znaczeniowych imion lub nazwisk bohaterów literackich. Tak wy dziś utoniecie w małżeńskiej szwobodzie. witam zebraną całą kompaniją I proszę mi pozwolić. wiodą organiste: Usłysemy tu zaraz ślicną oracyją. 365 dixi – (łac. dixi. 343 Uwaga reżys. I tak się łączą do wszpółki. chłopczów ozdobo! Zosia dziś się łączy z tobą. 365 Skończyłem. panie kochany Pawle. MIECHODMUCH MIECHODMUCH Witam. jak do oracji O Pawle. w. poglądy. Nazwisko organisty wywodzi się tu od jego zawodowych czynności (dmuchanie w miechy dla wprawienia w ruch organów). Siądźmy. A ja za to ogniście Zagram wam podczas ślubu na całe organy. niekiedy same te imiona nadawały postaciom piętno komiczne. gołębie. Kochajcie się więc zawdy jak szynogarlice. 355 Dyjament wsadzaon w złoto jaśniej światło dwoi I dwa szłowiki nawet śpiewają szwobodniej. gdyby chmiel po tyce. Ze kiedyby dwie jaszkółki. Miechodmuch – nazwisko organisty Miechodmucha nawiązuje do bogatej w Oświeceniu tradycji tzw.

Ja zacnę – zaśpiewajcie. i wy. 380 Kochajcie zawse bliźniego. niechaj se wyskoce. Stawcie się w przemianie z dziewcęty 395 I zaśpiewajcie hymn małzeństwa święty. ww. jak zwycaje stare Zachowują. Wziąwsy ich z prawnej wam roli. A Bóg widząc was godnych 385 Udzieli wam dni swobodnych I moze wynieść do tych stanów. 382 potrzebny – potrzebujący. Podzielcie się chudobą z potrzebnym sąsiadem. Nasa pani Bartkowa. Bo cóz jest niepodobnym świętej jego woli. Nie bądźcie z nikim fałsywi. w. druhny. Ze włozy pannie młodej na głowę wianecek. 400 zatną – zatańczą. Mnózcie się płodnie. siada za stołem Jako stryj pana wej młodego Na miejscu ojca zmarłego 370 Moje błogosławieństwo kładąc im na głowę Taką do nich ucynię mowę: Zyjcie swobodnie. Zyjcie dobrych ludzi przykładem. z których – jak głosili najbardziej postępowi myśliciele tych czasów – niezgodna jest niewola i panowanie jednego człowieka nad drugim. chłopcy. żwawo taniec zaczną. Abyście wase widzieli prawnuki. Do których wyniósł wasych panów. starsi parobcy. rozpuśćcie jej warkoce. w. Ona jest matka wsystkich. Uprawiajcie w pocie coła wasą ziemię.WAWRZYNIEC Siadajcie. 37 . 384–391 w pierwodruku opuszczone. 375 Abyście od przewrotnej dzisiaj nauki Dalecy – poćciwe mogli wydać plemię. Nic wam więcej nie zycę. Nie odpychajcie od drzwi ubogiego. 386–388 Mowa tu o perspektywach społeczno–prawnego wyzwolenia chłopa zgodnie z prawami natury. Wy. 390 Niech z was scęśliwse urodzi się plemię Niz dzisiaj. A teraz wy. Nigdy wasej nie rzucajcie ziemie. ww. gospodarze. ona was wyzywi. Tę nam łaskę ucyni. 400 Niech pani młodej zatną weselny tanecek. jako gospodyni.

co nam chleb zjadają. 408 nie będzie płacić – straci wartość. Juz nie ujrzys swej dziedziny. Podczas strofy chłopców taneczni podskakują na miejscu. Tak tez dziewcę w domu męza znajdzie dobre mienie. A ci. Wawrzeniec tańczy z panną młodą. kiedy zwiędnie. CHŁOPCY Wskaze kazdy cłek. Zblednie kolor twój rumiany. natura.tu: rodzinna zagroda. co go załujecie. co odłogiem lezy. miła Zosiu. A wy. co zyje. Dorota. w. nic nie będzie płacić. w. w. juz cię traciemy. rade byście stracić. są istni prózniacy. 420 Nie będzies więcej tańcować. Gdzie słodkie zyłaś godziny. Bo musis na chleb pracować. DZIEWCZĘTA Dotąd nie znałeś zgryzoty. 417 przyrodzenie – przyroda. 405 Stracis wianecek kochany. Organista i kilku starych gospodarzy siedzą po prawej – po lewęj ręce chłopcy i dziewczęta śpiewają na przemiany. CHŁOPCY Skowronecek pod kamieniem. 38 . CHŁOPCY Nie uwazaj. I wianecek. Jutro cię panią ujrzemy. Teraz poznas. DZIEWCZĘTA 410 Juz matuchnę twą stradałaś. ach.Bartłomiej. 415 A słowicek w chłodnym gaju uzywa swobody. Hymn weselny DZIEWCZĘTA Zosiu. lepsy chłopak świezy Niz kwiatecek w pustym polu. 412 dziedzina . Juz do obcych się wybrałaś. miejsce lat dziecinnych. pawa natury. a Paweł z druhną. łabędź wedle wody. Bo tak wejcie przykazało mądre przyrodzenie. a po skończonej tańcują i powracają na miejsca. co kłopoty. stworzony do pracy.

druhny. wychodzą wszyscy. a męzów nie znają. 435 A nawet nie najgorzej Zośkę wyhasali. duda przygrywa WAWRZENIEC mówi cicho do syna Ty pilnuj dobrze i Bartka. I wy. JONEK który podchmielony 440 Bo mamy coś powiedzieć dla dobra wasego. Najlepiej sprawę końcym. składnieście se nad nią płakały. ze my podobnie tak. CHŁOPCY 430 Chmiel się krzewi. Lec w małzeństwie są rozkose. jabłoń rodzi i gniezdzą się ptaki. DZIEWCZĘTA Przyjdzie jesce kłopot matki. Kiedy cię obsiędą dziatki. dudo! Zagraj nam marsa wesołego. Nalewaj im gorzałki miodem zaprawionéj. obj. 39 . chłopcy. A jak się juz zachliśnie. 216. panie Bartku. Chodźmy. nie byłby świat taki. To się wej. Wsak wies. By się wsystko nie mnozyło. i zony. których wy nie znacie. jak śniadanie zjemy. kiedy sumno w głowie. Teraz pódźmy do karcemy. jak i panowie. WAWRZENIEC Dosyć tego juz. WAWRZENIEC Dalej. co w panieństwie swoje troski macie. Choć to takiego płacu i wy byście chciały. Nikcemne się takie dziewki po świecie tułają Co się same tylko włócą. do w. 441 duda – zob. Natencas będzies ślochała. tu jako przezwisko muzykanta. dziewki. w tym zacniej pomału 445 w. Ześ się panną nie została. z sobą rozmówiemy.425 I wy. łebskoście śpiewali.

która. zacekajze na mnie. Stasieńku. STACH Ale. idzie do karczmy STACH Idźmy. jak mozna. schowała sie za chałupę DOROTA Ach. Mamy jesce dość casu. Bo jak Bryndas przypłynie. spieście się. chce iść. Dajcie pokój. bo będę wrzescał. Bo stary wej usłysy. w. Pójdź tutaj na ustronie.Prosić o łaskę dla się. to juz będzie prozna. choćby raz. tatuleńku. WAWRZENIEC 450 Ledwie i za godzinę jesce tutaj staną. 446 jak się juz zachliśnie – kiedy go po nadużyciu gorzałki zacznie męczyć czkawka. gdy inni odeszli. chwyta za szyję STACH Ej. Pocałujze mnie. DOROTA zatykając mu usta Ale cicho. młynarko? DOROTA Pocies ty mnie biédną. ojce. ale go Dorota zatrzymuje. cy tam licho. 40 . STACH 455 Cegóz chcecie. zacekaj. Pewnie o Góralu Zapomną. Wysiedli pod kościołem. bo tam sparą widno. snadź na msą śpiewaną.

. bo oto ktoś nadchodzi z lasu. bestyjo! Ujdzie-ć to bokiem. DOROTA Choć krzynę. STACH Uciekajwa.STACH Niech słysy. DOROTA Choć raz tylko! STACH Mam zdradzać dziewcynę? DOROTA 460 Mój Stasiu! chwyta go za szyję STACH głośno ku karczmie Bartłomieju! DOROTA Nie róbze hałasu. STACH Ani by.. ucieka DOROTA z miną urażonej Zjes mi diabła. odchodzi 41 . Mógłby nas tu podsłuchać albo dojrzeć okiem.

nogi łykiem okręcone. 22 kwietnia 1794 r. Mnie chociaż głód dojmuje. A człek poczciwy w biédzie. Ale też teraz bardziej jeść mi się zachciało. nieźle się skakało. kto podło przed nim klęka. Wnet się człek do nich zbliży. ile podkreślenie ogólnych założeń ideowych sztuki: wezwanie do wytrwałości. 470 I ja porosnę w pierze. Że tu wesołe wyprawiano skoki. 465 Wszystko na opak idzie. Torba jedna z książkami. Jednak nie ze wszyskim brzuchowi dogadza. głogi. Śpiewaniem biedę truję. Na górze mieszka Sława. ww. Choć dziś bez butów chodzę. zdaje się. Im sroższe ciernie. Skupia zatem ta aria szereg ważnych akcentów ideowych całej sztuki i dlatego w jej całości zajmuje ważne miejsce. 485 Lecz duszy mej nie szkodzi. 480 Prawda. Kałamarz wielki cynowy przewieszony przez ramię. z teką na ramieniu. W arii tej można odczytać nie tyle wyraźniejsze aluzje.. że wesołość i smutek osładza. Wesołość troski słodzi. Dalej i ja też w pląsy.S C E N A VII BARDOS sam. wraz z krakowskim aktem obwieszczającym insurekcję i pierwszymi odezwami Kościuszki. ubrany ubogo. Idzie z góry po lewej stronie podskakując i wesoło śpiewa następującą piosenkę A r i a III Świat srogi. że piosenkę Bardosa wydrukowała jedna z gazet warszawskich „Korespondent” niezwłocznie po wyzwoleniu stolicy. akcenty antymagnackie i – mimo smętnej nuty patriotyzmu – optymizm. Lecz rozum górę bierze. Niemądry. Tym sobie życie słodzę. A Szczęście jeszcze wyżej. Lecz gdy chęć nie ustawa. Znamiennym tego dowodem może być również fakt. świat przewrotny. 464–487 Aria ta była. Kto niewart – pan stokrotny. wśród współczesnych najbardziej popularną partią sztuki. nutę patriotyzmu. obietnicę rychłej odmiany. Tym mężniej stać mu trzeba. druga z machiną elektryczną. kto wśrzód drogi Z przestrachu traci męstwo. Ten niewart względów Nieba. 42 . 490 Widziałem z tej góry wysokiej. Im sroższy Los nas nęka. 475 Tym milsze jest zwycięstwo.

. jadłżećbym!... Ale jak?. że próżne było moje omamienie. iść po żebraninę Jeszcze mnie kto wypchnie i wyfuka. Największy mędrzec zgłupieje. 502 pauper studiosus – (łas.495 Oj. Że mi dadzą sławę i mienie. To sztuka. szumni szczęścia ludzkiego malarze? Kiedy go tylko w przywidzianej marze Ludziom wystawiacie. Filozof się w osła zmieni. Cóż. Gdyby się tam jak wkręcić. 515 Wy. Dwie mile uszedłem o głodzie.. Określenie to stało się niemal przysłowiową i trafną charakterystyką trudnego. 510 Kiedy zaćmienie w kieszeni. Choćbym gdzie stanął w gospodzie. 500 patrzy na tekę I na cóż mi się zdacie. Kiedy ze dwa dni nic nie je. Mamże was jeszcze dźwigać. Musi tu być wesele. zbliża się do karczmy Ach. wącha i pieczone cielę.. Niewiele teraz popłaca nauka! 505 Oj. Diabła tam wskórasz z rozumem. 43 . Widzę. Wstydzę się w tak liczną gościnę.. oszukałem się myśląc. ani grosza nie mam. kiedym sam zgłodniały Jak trzcina chwieję się cały? rzuca książki w.. biednego studenta.. nieraz żebraczego życia dawnych studentów. wącha Coś. niby gęś wącha i prosię. że talenta Wykierują mię kiedyś. Jak pauper studiosus..) ubogi student. jakież to smaczne Rozchodzą się w tej karczmie zapachy kołaczne..

H o r a c y – Quintius Horatius Flaccus (65-8 przed n. dla swych moralizatorskich rozważań bardzo popularny w Polsce w XVIII wieku. kiedy mi już wszystko szło jakby po mydle.e. . Kiedy nawet samego profesora zdanie Na publicznej dyspucie zbiłem – przez udanie. wielki mówca rzymski.).e. wybitny poeta rzymki. 521 figury – ogólne określenie właściwości stylu literackiego. wielki rzymski poeta liryczny.Precz ode mnie. 532 retor. I choć nie chcę – wierszem gadam. w.65 n. żem retor. 18 n. twórca skrajnie idealistycznego systemu filozoficznego.). 525 I ty. w. kto się z wami pobrata. I tym sposobem więcej podobno zarobię. 525 C y c e r o n – Marcus Tullius Cicero (106-43 przed n. ze względu na wykładane w nich podstawowe przedmioty. obok mów Demostenesa. subtelne kwestyje. Owidiusze. sławny mówca ateński. 530 Że sam swoim językiem nie władam.e. A najbardziej wy. Wirgiliusze. używane w nauce retoryki i poetyki. 44 . poetyka czy fizyka. 523 S e n e k a (4 przed n. jak jest dziwna życia ludzkiego odmiana! Kiedym się nie chciał z młodu uczyć. wybitny filozof grecki.e. O. Przez plotki tak mię gryźli.. przez parę wieków uważany za większego nawet od Homera.-ok. Że mię wreszcie jak łotra ze szkół wypędzili. miłostki Safy.). jak barana Wyciągali na ławie.). przed n.). fizyk. 524 D e m o s t e n e s (384-322 przed n. panie Seneko! Panie Demostenesie i panie Platonie. W e r g i l i u s z – Publius Vergilius Maro (70-19 przed n.e. ody Horacego. 545 Dziś. przeklęte bestyje! Figury. poetka grecka. w. 540 I głodu się nacierpi. I wy.. znana jako autorka wierszy miłosnych. sylogizmy. tak mi buty szyli. w. w.).). były przez wiele wieków sławionym przez nauczycieli retoryki klasycznym wzorem pięknej wymowy. w. i tak w biedę wlézie 520 skrobie się za kołnierzem Że mu niejeden robak dogryzie. jego mowy. Cóż mi z tego. fizyk – nazwy te odróżniały w dawnych szkołach uczniów poszczególnych klas. ).e. 528 S a f o (na przełomie VII-VI w.e. poeta. w. 527 O w i d i u s z – Publius Ovidius Naso (43 przed n. siekli gdyby bydlę. Ten. sylogizm – termin przyjęty w logice dla określenia specjalnej formy rozumowania. Kiedym goły jak byk? Za te więc wasze baśnie 535 Niech was jasny piorun trzaśnie! Raczej się filutem i głupim zrobię. Niech was diabli porwą z teką! Precz i ty.e. gałgańskie dusze. Coście mnie tylko nauczyły tego.e. jak retoryka. wielki poeta rzymski. mający licznych i wybitnych naśladowców w literaturze polskiej. poeta. Nie zda się dzisiaj dla świata. wyszczekany Cyceronie. filozof i pisarz rzymski.e. uczeń Sokratesa. P l a t o n (427-347 przed n.

jak kobieta w błocie. nie wiem. Jak sie uprze. ani rus. ty jesteś jedyną Nieszczęścia mego przyczyną! chce ją rzucić Z ciebie to ta dysputa była dana.. Masz szczęście.. Cy ona zaś. co juz pocąć. zwycajnie kobiéta. Alem uwazała. Żebym tylko na moment wyszedł tu z nich który. żeś szklana. Bodaj cię!. Basiu.. BARDOS ukryty STACH nie widząc Bardosa Ach. BASIA. ty elektryko. chowa się S C E N A VIII STACH. Schowam cię jeszcze. Może wlazłszy między gbury. 555 Jak ich zacznę zabawiać twoimi figlasy. Basiu? Cóz to znowu tobie? Ot. dalibóg. Ani se gadać nie da. cóz ty myślis. niecnota. 45 . Słuchajmy. Ze wej diabelnie ocy na cię przewracała. jak się wej uparła. BASIA A cóż w tym kłopocie Pocniemy? STACH Ja.patrząc na torbę 550 Oj. nie kocha się w tobie.. Gdyby jaka jędza się rozzarła. co to są za jedni. Dostanę kawał kiełbasy. Nic macochę nie wzrusy.. jakześmy biedni. STACH 565 560 Ej.. BASIA Ani by. Oto idą. ty.

STACH Wejcie! w. Wziąłem go w Małogoscu z prfesorem jego. BARDOS W czymże pomóc mogę? STACH Ja. spocąć 570 I siadł se. panie studencie? Cóz tu robis? BARDOS wstaje Kłaniam ci. 576 M a ł o g o s c – Małogoszcz. Bo go sampan w naukach duzo przewyzsali. Skądżeś się tu wziął? STACH Tuć ja mieskam. słysę. co wej pana znali. On – nie on? On! Jakze się mas. niewart tego. przypatrując mu się Och. Sampan mu słuzył. chce snadź. Basiu. miasteczko w ziemi kieleckiej. coś mi się ochapia przeklęcie.postrzega Bardosa Ale któz to tam siedzi. 580 Ej. z jegomością jeździłem raz w drogę. panie Stanisławie. rozum tez to ma być! 575 BARDOS Bodaj go nie miałem! Za to też chleba i szkół razem postradałem. widzę. 577 sampan – sposób tytułowania osoby godnej uszanowania. Jak mi mówili ludzie. Lec on. w. Z nieba prawie Zjawiłeś mi się waspan. w. 570 ochapia się – przypomina się. 46 .

BARDOS Za Górala? 585 w. BASIA rumieni się A to mój kochanek. BARDOS Czemuż się ty nie żenisz? STACH Matka nie pozwala. ty się w łeb skrobiesz. dla pełności rymu z wyrazem: frasunek. Bratankiem (w znaczeniu: brat stryjeczny) Stacha jest żeniący się z Zosią Paweł. STACH Bo to wej moja luba. 47 . a ty się czerwienisz. czy to ty się żenisz? Bo tu widzę wesele. STACH To wej mój bratunek Bierze Zośkę. BARDOS A dlaczego? BASIA Bo mnie chce wydać za Górala.BARDOS Powiedz mi. 583 bratunek – zamiast: bratanek. Skrobie się po głowie BARDOS Oboje was jakiś frasunek Dręczy. proszę.

ale wprzódy muszę zjeść śniadanie. 48 . Wy czyście już śniadali? BASIA Dopiero do stołu Zastawiają. BARDOS wskazując na Basię A ona Ma-ż ojca? STACH Ma. Młoda zonecka nad nim przewodzi bez miary. ale niewzrusona Jak wejcie góra w Tatrach skalista. w odpisie Grabowskiego było: nad miary. STACH Ratuj nas. mój panie! BARDOS Będzie to.BASIA A juści. STACH Juz z nią drugi dzbanek Miodu mój ojciec pije. Wygnałaby go zona. ale ze juz stary. Ale by w domu jednej godziny nie wystał. mój panie. BARDOS A on dla was przystaje-ż? BASIA On ci by i przystał. 593 bez miary – poprawka Kucharskiego. BARDOS 590 595 w.

Młynarki. to ją przekonas. Mas wielki rozum. BASIA przerywając Cyt no. jak się wasza miłość zawiązała I jak daleko zaszła. aby rzecz nam się udała. STACH Co chces. BARDOS Nie gardzę niczym. Porzuciwszy niewczesne ze mną korowody Powiedzcie. A r i a IV BASIA 610 Raz na pniu między dębami. BARDOS Użyję Całej mojej wymowy. tylko podjem wprzody. panie.Tym lepiej. STACH Tylko wprzód do Baśki mamy. to ci damy. BARDOS 600 Mniejsza o to. służę wam. obróć. STACH Oto tak. 605 Ale słuchajcie. ja to lepiej powiem. STACH Będziemy jeść po społu. 49 . trzeba mi to bowiem Wiedzieć. swoje perswazje.

A tak się znowu zacyna. Nie wiem. 625 Wtencas się miłość stwierdziła. dla jakiej zabawki. STACH Raz nam się krówka ganiała. Ścisnąłem Basię dwa razy. Patrząc na to ich rusanie 615 Taka mnie lubośc przejęła. A Basia przy mnie siedziała. Nie trzeba-ć tu w popiele zasypiać tych gruszek. 50 . Trzepotały se skrzydłami. 620 Nie wiem. Bojąc się jakiej zarazy. głośno Gdzie teraz staruszek Ojciec wasz jest? STACH w. Ona mi wzbromną nie była. 630 Kiedy siędziemy we dwoje.Gdzie siadłsy w parze turkawki. jak się to zrobiło. Sprawa nie cierpi zwłoki. Wtencas zda się. Zem słodko Stasia ścisnęła I stąd wscęło się kochanie. ze oboje Jedną dusycką zyjemy. a z tego 635 Początku łatwo się już domyślę wszystkiego. Kiedy się z sobą bawiemy. 611 turkawka – (także: trukawka) dziki gołąb. Ze mi sie w ocach zaćmiło. Duetto STACH I BASIA Odtąd. BARDOS na stronie Rzeczy idą swym torem jak zwykle. jak się gdzie spotkamy. Zaraz o krówce gadamy Lub się turkawki wspomina.

Uwieńczeni laurami. Ponieważ nóg nie macie. A kiedy dzisiaj mędrców wiela Was używa na wsparcie zdań Machijawela – w.Tu. moje dziadki. Książę (1513). BARDOS Idźcie. 651 Machijawel – Mikołaj M a c h i a v e l l i (1469–1527). Ja tam zaraz nadejdę. że cos oleju z was mam w głowie mojéj. Odchodzą do karczmy S C E N A IX BARDOS sam Na cóż wy. Nuż. STACH do Basi Idźmy. panowie. STACH Cekam z dobrym miodem 640 I z kawałkiem kiełbasy. Że mnie paradnie wieśniak nakarmi. Pogódźmy się więc z sobą. Ja tu jeszcze wprzód moje zabiorę manatki I zaraz przyjdę. pójdźcie na me plecy. 650 Poniosę was. Został przez potomność uznany za zwolennika i teoretyka chytrości. pisarz i polityk włoski. BARDOS Idźcie tedy przodem. w karcmie. panowie Grecy. Znając. autor głośnego dzieła pt. napoi. przewrotności i nieuczciwych zasad w polityce. wielcy autorowie. Miałżebym was zostawić krukom na dzióbanie? 645 Nie! Z waszej łaski dzisiaj będę miał śniadanie. 51 .

Ja was na wsparcie bliźnich cierpiących użyję. Idźmy! Tak mi się zdaje. idzie do karczmy 52 . idąc do karczmy spostrzega statek na Wiśle A cóż to za mnóstwo Góralów tu płynie? 655 To pewnie rywal Stacha: bieżmy. nim czas minie! Trzeba mu tu tak sztucznie sidełka nastawić. Żeby go nie rozgniewać i z niczym odprawić. że już jem i piję.

10 S C E N A II Ciż sami. jednego bębna. przed w. 1 Chór generalny – ogólny. niosącymi różne rzeczy. wydający dźwięki na pomocą dmuchania. wykonany z metalu. Niechajze to nasycenie Słuzy dla wasej dziewuchy. Basia i Stach są smutni. jako to: ser owczy. STACH. i lipienie. mieszkańcy Tatrów górnych. DOROTA. Idziemy do was. które wzmacnia brzęczenie poruszanej palcami sprężynki. a BARDOS trzyma kawał pieczeni przy ustach Uwaga reżys. JONEK. Krakowiacy wychodzą z karczmy na przywitanie Góralów. Muzyka ich składa się z piszczałek. na których grają przy wysiadaniu z kryp i idą do wioski. Niesiem w darze worek spaków I sto serków przewybornych.A K T II SCENA I Słychać najprzód muzykę góralską. 5 lipienie – ryby podgórskie z rodziny łososiowatych. szpaki i bryndzę.: drumia – instrument muzyczny. zwany także dremla lub dromla. BARTŁOMIEJ. WSZYSCY Przyjmijcie nas do gościny I otwórzcie wase chaty. MIECHODMUCH pijany. w. a wkrótce przypływają dwie krypy z Góralami i Góralkami. Dorota ma minę triumfującą. jemiołuchy. śpiewają razem wszyscy Górale i Góralki. kwiczoły. Są kwiczoły. KOBIETY 5 Jest i bryndza. trąby. 53 . ryby suszone. Krakowiaków. drumlów. śpiewając wszyscy Chór geralny Góralów My. A my poślem nase swaty By dziś końcyć zaręcyny. pokrewne pstrągom. WAWRZENIEC. BASIA.

BRYNDAS 15 Dziękujemy. Dziś pierwsze zaręczyny. a niedługim czaszem Bryndasz żłączy się z Basią. upominek. Niech raczej panowie Spocną sobie z podrózy. BARTŁOMIEJ Mój kochany Panie Miechodmuchu. MORGAL Dziękujemy. gdzie forma ta potrzebna jest dla rymu. obym. w.BARTŁOMIEJ Witamy gości do nas. 15 Bryndas – imię tego Górala brzmi w pierwodruku Bryndus. MIECHODMUCH Witamy! witamy! Za wasze zdrowie duszkiem szklanki wychylamy. obym was. ale i tam pojawia sie Bryndas. 54 . Że przecię dzisiaj z wami tańcować będziemy. MIECHODMUCH tonem oracji O. MIECHODMUCH Zgoda. ale też z odchyleniami: Bryndus. Ja za zdrowie Ichmościów łyknę jeszcze choć jedną szklanicę.. obym. dosyć.. odchylenia te zachowujemy tam. za pozwoleniem panacka mojego 25 I godnej wejcie matki. BRYNDAS A ja.. Ta ostatnia forma występuje stale w rękopisie Grabowskiego. niech oblubienicę Przywitam.. całuje Basię w rękę przed w. jak się cieszymy. a Basia z Bryndaszem! Obym wam prędko zagrał! Obym też kubany 20 Doształ. prezent. 19 kubany – napiwek.

Którego ty tu szukasz. bez swego Jamanta? BASIA Nie. BARDOS Czasem też pasie krówki lub szuka turkawek.MORGAL Nie tęskniłaześ. Basiu. już ten nie dla ciebie przysmaczek. ŚWISTOS Jednak casem moze Wspomniała panienka na swego Bryndasa? BASIA Raz tylko. BRYNDAS Jak to zaś? BARTŁOMIEJ Ma dosyć zabawek... nieboże. na stronie Oj. DOROTA ciągnąc ją za suknię Cy-tze! 30 55 . MORGAL Bo nowego pewnie umizgasa Dostała panna! BASIA Moze.

Nigdy nie mówią tego. jak i drugi wart-em Basi ręki. co w serdusku mają. ze az się obliźnies. w. 55 Wsymukły jestem jak trzcina. miała tez korale I spore stado owiec. w. 56 . co cuje serdusko. Ciało mam białe i cyste. Ustecka. Tego się trzymam. To cię tak palnę w papę.STACH Mów wyraźniej! DOROTA Milc-ze! Bo jak się z głupim słówkiem tu wyśliznies. 40 35 obraca sie wokoło. Ale mi się to wsystko lichem w ocach zdało. śpiewając Aria V Kazda mi mówi dziewcyna. Przypatrz no się. 60 Bom się na mleku wchował. Bo tez to. Bogu wejcie dzięki. choć z niemałą stratą. jak zwesąd wyglądam przyjemnie. Jakem wspomniał na Basię. Kiedy z siekierą harcuję. 45 A wsyscy mnie z nią chcieli poswatać Górale I miała tez dobytek. Zwycajnie się panienki przed ludźmi sromają. Odrzuciłem niedawno dziewcynę bogatą. bo tez mas co kochać we mnie. 49 panusko – panienko. 37 sromają się – wstydzą się. ze mnie kochas. Dalej no. Wiem. kiejby malowane. Tak dobrze. Dla niej. wargi zwiesiste. panusko! 50 Na coz się z tym utajać. Raz mi Basia przez ojca była przeznacona. Chodzę jak zuraw wyniosły. BRYNDAS Ja tak myślę. Zem chłopak hozy i rosły. Wąs carny. Wsakze i ja nie wypadł sroce spod ogona. MORGAL To się panna Barbara tylko pewnie draźni. i płócien niemało.

ma tez olej w głowie.. Ześ se chłopaka dobrała.. MORGAŁ w. którą Bryndas hojnie częstuje kolegów. On pierwsy rej prowadzi pomiędzy chłopaki. 57 . Kiej im z węgierska tańcuję. w. nie mas u nas Górala zadnego.Wsyscy ode mnie zmykają. Co do krzty wsystkie rzepy w Krakowie wyjewa. 65 Będzies się mogła pochlubić. tego z nas zadzien 80 Nie widział. co się sam wychwala. 86 rzepy w Krakowie wyjewa – wyjemy rzepy jako „zakąskę” po gorzałce. Po ślubie będzies mię lubić. On nas zawse tak suto cęstuje z swej flaski.. 85 Ze jak po nabozeństwie z kościoła wyjdziewa. A gdy do karmelitów przychodzi na Piaski. On kompaniją wodzi jako pierwsa głowa. 75 On to najzręcniej pstrągi i lipienie łowi. Dziewki mię okiem zjadają.. Biega wej kieby jeleń mil piętnaście na dzień. Byleś mnie lepiej poznała. Co by nie przyznał prawdę panu Bryndasowi. STACH Nie wytrzymam i grzmotne za kark samochwała! JONEK 70 Cicho! Będzie cas na to. BASIA Niewiele dobrego Mówią sąsiedzi o tym. MORGAL Panienko. 83 do karmelitów. I do Warsawy cęsto chodzi z obrazami. On jak kot łapie w sidła kwicoły i spaki. na Piaski – do kościoła przy klasztorze karmelitów na Piasku w Krakowie. ŚWISTOS On wej z nami Dwa razy w rok na odpust chodzi do Krakowa. Co się on tam napatrzał! Oj.

A ze sidła porusyły.. Bo widzieli u niej cosi. Prózno więc nie uciekajta. Pasterze się śmiali z Zosi. tak rozkrwawił. Lepiej się same poddajta. Stała panna nad strumykiem. po drugiej stronie Wisły. Ja przyśpiewywać będę. jak wasi sąsiedzi zarzecni Śpiewają i tańcują wedle swojej mody. jako pierwszy druzba. Góral ma nogi bocianie. panny prose. Skraść mu je chciały dziewuchy. Teraz płace i narzeka – 120 Nie nazywaj bykiem cłeka. Aby nie zwłócąc dłuzej chwalebnego dzieła. 100 Kogo zechce. bądźcie grzecni Przypatrzyć się. Górale. dudarze. On se tez rozek przyprawił. 105 Ale tez za to z wierzchołka Wywróciła w dół koziołka. chłopaki. Same się siatką nakryły. jak kaze zwycaj. Mazurek góralski Darmo Kasia od nas stroni. 90 Do serca i do chaty swojej nas przyjęła. On jem tez za te igraski Obom pogniótł Góral ptaski.Łatwo mu mieć przyjaciół. 92 sąsiedzi zarzecni – zarzeczni sąsiedzi. 58 . 95 Nuz. do skoków! Siądźcie.. Kiedy przychodzą w swaty do obcej gospody. to dostanie. gospodarze. 115 110 tu kończą taniec BARTŁOMIEJ Prosiemy teraz z nami społem na śniadanie. Raz się Zosia Bartka bała I na górę uciekała. Wprzódy jednak. mieszkający za rzeką. I nazwała Jonka bykiem. Potem z sobą o rzecy pomówiemy. Jak ją ubodł. zagrajcie. Łapał Góral jemiołuchy. Bo juz Góral za nią goni. A więc ja. bo tez ma i grose. w.

125 cicho do Basi Daj mu rękę. BARTŁOMIEJ do Górali Prosiemy. Górale i Bartłomiej odchodzą STACH do Doroty. kto ceka. STACH Ej. DOROTA Prosiem z sobą. Niemądry.DOROTA Panie Bryndas. daj mi waćpan pokój. pani Doroto! 130 Zmiłujcie się nade mną! DOROTA Nic z tego. niecnoto! A dałeś mi całusa? Cierp teraz! WAWRZENIEC do Krakowiaków 59 . Ze jesce dotąd zyję! BARDOS do Stacha Bądź tylko cierpliwy. która na ostatku idzie Ej. weźcie za rękę swoją narzeconą. ani mi słowa piśnij. Kiedy mu bieda dopieka. Wsak ona juz niedługo będzie wasą zoną. STACH na stronie Dziwy.

W. STARA BABA Ochlał sie wiecyście. że Zosi Wesele. S C E N A III WAWRZENIEC.Wy. A sam bo tylko pije. mając oczy zamknięte. obyś.. nikogo nie prosi. bierze ją pod boki i wychodzi STARA BABA Zgoda. 135 Nie dajcie tez pod niebem zostać organiście. oto właśnie Basi Zmowiny robić będą. rozumiejąc. Wy ich wej nie kłóćcie. panie Miechodmuch! MIECHODMUCH rozespany Ale wiem. Zostawcie cas Góralom i do karcmy wróćcie. JONEK. Obyś.. a baba za każdym słowem się kłania STARA BABA Skońćcies oracyje. 60 . STACH.. budząc go Hej. nasi Państwo młode i goście. wiem. że trzeba winszować. BARDOS STACH Ach! Ojce kochany. 133 zmowiny – zaręczyny. Obudźcie go niech wstanie. młoda i żywa! Obyś nieusztanną Rozkosz!. MIECHODMUCH Podźwa do karczmy.. mówi do baby.. O.. Wypijcie przecie do mnie i ja tez wypije. panno! 140 Śliczna. że panna młoda przed nim stoi.

głośno Teraz tedy słuchajcie. do Basi ręki ty masz prawo przody. koniecznie Trzeba teraz pójść z synem. Stachu. ojcze. 165 Więc na to żadną miarą wy nie pozwolicie. ale Macocha ani gadaj. taka moja rada: 160 Już tu cierpieć i taić dłużej nic nie nada. 260 w akcie I. gdy stała przed sienią. w. głośno i statecznie Oświadczyć: że ponieważ już to wam jest jawno. gdyby się Górale Nie tak prędko zjawili. biedaku. że tu trzeba 150 Dopomóc wam. Pieczenią – dawna forma biernika liczby pojed. i sądzę. niechaj wbrew powie. 61 . Bo tego mógłbyś żywe postawić dowody. By dwoje ludzi zgubić na całe ich życie. i pomyślnie uda.I coz to z tego będzie? WAWRZENIEC Juz bym był ządanéj Dobił wreście ugody. 158 Miał bowiem usta pełne pieczeni. do w. za pomocą Nieba Że mi się to i gładko. ze Baśka pierwej była twoja. że Stasia samego Kocha i że nie pójdzie nigdy za innego. Basia też z swojej strony niechaj się przyłączy Do was. Że Stach z Basią nie żartem kochają się dawno. Chciałem z Dorotą mówić. Lecz ważną wtenczas miałem przeszkodę: pieczenią. moi przyjaciele. w. Wam. 168 wbrew powie – zob. ojciec ci chce. Otwarcie czynić musiem. 145 cicho do niego 155 Owa krowa i owe turkawki na pniaku. Już bym ci był dopomógł dotychczas. STACH Biéda tez to moja. widzę. JONEK Pocies się tym. BARDOS No. Pan Bóg niespodziewanie często robi cuda. obj.

mospanie student. A gdy ujrzą.WAWRZENIEC 170 Lec to. WAWRZENIEC Więc pódźmy. odchodzą ze Stachem w. Jaka się tylko w domu wynajdzie ruchomość. STACH 185 Znajdzie się i gros w kabzie. 180 Muszą nareście przystać. by was pogodzić. 62 . jeśli chces pieniędzy. capkę nową Damy ci. Spieszcie jeno daléj. iże wam nie będą zdołali. BARDOS Cóż bez niego Kończy sie dziś na świecie? Ale po hałasie Znowu zgoda i pokój nastąpi. cicho się nie skońcy. przecież ich tu ledwie kilkunastu. Bo to z czasu korzystać trzeba! WAWRZENIEC Mój jegomość. Parę butów. STACH A kiedy Przyjdzie z nimi do bitwy? WAWRZENIEC A cóz by to biedy Było! BARDOS To próżna trwoga: nigdy oni was tu Nie zarwą. wrzasku. byleś tylko radził nam swą głową. To narobi hałasu. 185 kabza – woreczek na pieniądze. półsetek płótna. już ja się Tym zatrudnię i wszystkich rozumu mojego 175 Poruszę sprężyn.

bardzo ze Stachem kochacie. jak widzę. Mój bracie. Te jej groźby.S C E N A IV BARDOS. 63 . To ciche szeptanie. ha! Teraz-em w domu. skąd pochodzi. ten upór. Jonku. głośno A Basia wie też o tym? JONEK Coś trochę dochodzi. 195 Bo juz Stachowi nieraz wejcie wyrzucała. BARDOS Więc ją to musi martwić? JONEK A juści. BARDOS na stronie Ha. JONEK BARDOS Ty tu. w. BARDOS A czy wiesz też o miłości Doroty ku Stachowi? JONEK Wsystko wiem. 190 gdyby z regestru – w znaczeniu: jakbym miał rejestr (spis) tajemnic Stacha. wiem już. Wy się. Więc ty najlepiej wszystkie jego wiesz skrytości. mój panie. zostań się. JONEK 190 Gdyby z regestru. Ze mu Dorota w ocy figlarnie patrzała.

kaducnie lubią chłopców jarych. czasownik utworzony z zaimka: onaki – ktoś. az chłopaka skusą. w. bo te kobiéty gorse są od biesów. jeno ze kochanie Jest to sidło na ptaski. zwykle dla nazwania czynności trudnej do określenia. 214 bez ochyby – niechybnie. mój panie. Czy też Stach dla swej Basi wierny jest w tej mierze. I choć się cłowiek broni. 203 karesy – (z franc. A najbardziej te młode mężatki. jakiś. co starych Mężów mają. w. 210 onacyć – onaczyć.BARDOS Więc i tę Zazdrość uprzątanąć trzeba. Kto go tylko skostuje. bo kiedy w małżeństwie Podejrzenie i zawiść poduszcza kobiétę. a wędka na ryby. z pewnością. Nie myślę. podjudza. jak sobie cęsto śpiewywała. JONEK Oj. prawda. czarować. Czy nie przyjmuje czasem Doroty karesów? JONEK Juści on teraz wierny. w. co męza tez starego miała. prawda! BARDOS Ale powiedzże mi szczerze. 64 . zalecanki. waspan. w. Słuchaj.) pieszczoty. zginie bez ochyby. Ale jak męzem będzie. 215 Moja ciotka. kręcić. kto wie. cy nie da się Uwieść. 199 poduszcza – podburza. tu w znaczeniu: zabiegać. póki kocha Basię. 205 BARDOS To więc ty tak o Stachu sądzisz? JONEK Ja. ze on hultaj. one przecie musą 210 Onacyć i tak cynią. 200 Często mężowska głowa jest w niebezpieczeństwie.

JONEK Podobno dlatego Spiesno ją za staruska włodarza wydano. 225 Taką to wejcie broń mają Wsystkie kobiéty na świecie. nie wytrzymują. 217 usadzi . Gdy na was ockiem rzucają. w. BARDOS Widzę. twa ciotka miała wielkie doświadczenie. nie dadzą rady. Prózno ich chłopcy nie chcecie. Ten węgiel natura daje. w. więc już rozumiem. Z niego cały świat powstaje. w. 230 Nigdy mi w boju nie starcą. Choćby był chłopak ze skały. BARDOS Więc to nie dziw.zaweźmie się.A r i a VI Kiej się kobiéta usadzi. 238 Bo jako chłopka kochała się w pańskim synu. Musiała bywać w różnych obrotach. 220 Ze wnet rozpali się cały. 230 nie starcą – nie starczą. uweźmie. Przez niego wsystko się rodzi. Choćby najtęzse chłopaki. On cęsto kłóci. on godzi. Bo ony mają wej tarcą. Ze miała nabozeństwo do syna pańskiego. JONEK Jakze nie? 235 Przeciez była u dworu za garderobianą. 65 . Co wsystkie zmoze junaki. Taki mu węgiel podsadzi. BARDOS A no.

Oj. MORGAL 245 Taką obelgę cynić! Tak słusnemu cłeku! BARDOS na boku Oj. BASIA. Nie daruję swojego i pomścić się musę. prawy. BARTŁOMIEJ. STACH. 246 sprawa jak w Osieku – aluzja do przysłowia upamiętaniającego legendarne pomyłki osieckich sędziów: sprawa jak w Osieku – ślusarz zawinił. a kowala powiesili. 245 słuszny człek – godny. będzie też tu wrzasku. JONEK I skońcy się biédą. WAWRZENIEC. szanowany.JONEK Oj. Górale i Góralki BRYNDAS wpadając ze złością Choćbym miał stracić wsystko. w. BRYNDAS. JONEK Otóz wsyscy idą. znała ona psie figlasy. hałas opodal BARDOS 240 Cicho! Już się tam. DOROTA. będzież z tym szubrastwem sprawa jak w Osieku! BARTŁOMIEJ w. 66 . widzę. zaczęły hałasy. SCENA V Ciż. BARDOS Nie lękaj się niczego. ŚWISTOS. MORGAL. a wreście i dusę.

BASIA A ja to Dawnom ci powiedziała.do Bryndasa Ale. pokazemy tobie. ja jej musić nie będę. 67 . dwa łózecka. Ale pockaj!. tyś.. BRYNDAS 250 Po cóz mnie było zwodzić?. BARTŁOMIEJ Wsakze my to sobie Tak wymówili wtedy. BRYNDAS To się nie skońcy na ale. ty!.. ze gdy córka moja Nie zechce. spacku... Bo to nie dadzą z siebie przedrwiwać Górale! MORGAL Wkrótce my tu. BRYNDAS Jam się o wsystko przysposobił Na wesele. cóz ją winić za to? BRYNDAS do Stacha.. wsystkiego narobił. saty... ty. DOROTA Tak. odgrażając mu 255 Oj. ww. kosule.. ze nie będę twoja! STACH A gdy waści nie kocha.. panecku.. mój Bryndas... 250–251 Włączone do tekstu przez Kucharskiego na podstawie pierwodruku.

jezeli się nie pomscę za taką Krzywdę. ŚWISTOS I medery becka. pochodzące z wyspy Madery na Atlantyku 68 .MORGAL Stoją dwie becki piwa. Dalej. MORGAL patrząc na Bardosa z pogardą Patrzcie wej! Oto mi Cłek do rady? BRYNDAS 265 w. I przyszły mąż sowitą nagrodę dodadzą. chłopaki. 258 medera – właściwie: madera. to i pan Bartłomiej. wszelako Należy się posłuchać. Bylebyś się chciał pogodzić. wino portugalskie. do Bryndasa Mospanie. kiedy dobrze radzą. na krypy! Do wiosła! BARDOS na boku Muszę ja tu uzdeczki wziąć na tego osła. Jeźli waćpan masz szkodę. Bo coś brykać zaczyna. BRYNDAS A mięsiwo? MORGAL A sadła? ŚWISTOS A wieprzak karmiony? BRYNDAS 260 Nic z tego nie daruję! Niechaj mię pierony Ubiją.

Nic gorsego nad Górala. Ja się tych groźbów nie boję. bo my tez zacniemy wej! BRYNDAS Da się To widzieć. Prosę przestać. MORGAL przyskakując do niego Cicho! Ty gałganie! Bo jak cię tym obuskiem zacnę wej okładać. To i ty. chłopcy. BARDOS 275 Cóż robić na takowe niewolące prośby? Trzeba ustąpić. 273 obuszek – tu: ciupaga. głośno Ale. pośpiesajcie. której rękojeść stanowi siekierka. siadajcie! 280 Właśnie nam wiatr pomyślny. Dalej. 69 . ten człowiek wcale się nie zda na dworaka. STACH Ale.. mój mospanie. STACH I JONEK w. Gdy go słusny gniew zapala. do wioseł. Coś nie umie podchlebiać. i Cycerak przestaniecie gadać..Cy diabeł wniósł tego łajdaka? BARDOS na boku 270 O. laska góralska. dalej. mospanie Bryndasie! My tu nie bardzo wiele zwazamy na groźby. Górale zabierają się do kryp Śpiewy BRYNDAS Wnet poznacie zemstę moję. Cycero tak powiada.

w. Wnet my tutaj pokazemy. lec nie sami. Jakżebym wam łatał skóry! GÓRALE I GÓRALKI Dalej. Jak przystoi płci niewieściéj. ww. Wnet tu będziem. choć wziętości Nie znalazłem u was wiele. bracia! Nie cekajcie I od lądu odbijajcie. Wkrótce załować będziecie. 295 tściły – czciły.285 Przeciez chciejcie tylko słuchać. BARDOS na boku O zuchwałe. Jednak się podać ośmielę 300 Tę uwagę dla waszmości. by cię to nie spotkało. 295 Wsakze my cię zawse tściły. 289– 292 Duet Bryndasa i Morgala włączono do tekstu na podstawie pierwodruku. 70 . BRYNDAS I MORGAL My nie chcemy zgody z wami. Nie chciej nam sprawiać boleści. 305 Gdyby mi się to udało. Że kiedy się dwaj pokłócą – MORGAL I ŚWISTOS przerywając mu To trzeciemu grzbiet wymłócą! Patrz. Wsak nie chcemy wasej skody. Ze nas tak zniewazać chcecie. BARDOS I ja także. 290 BASIA I DOROTA Mój ty panie Bryndas miły. głupie gbury. Nie damy se w kasę dmuchać. Aleśma skłonni do zgody. 310 Jak się krzywdy mścić umiemy.

będzie tutaj biedy! Pewnie do dworu jadą. BARTŁOMIEJ Ale. moja zono. pozytywni bohaterowie sztuki. Chociaz pobić was mozemy. Górale wsiadają do łodzi i śpieszno odbijają od lądu S C E N A VI POZOSTALI DOROTA 315 Zjedz-ze diabła. Kiedy się wej tak stało. ale małżeństwo młynarzy. mas teraz. To cłeka i z ostatniej zedrą kosuliny. – jedyne w utworze miejsce wyraźniej wiążące akcję z realiami ówczesnej klasowej rzeczywistości. 316 i nast. WAWRZENIEC w. niech będzie skońcone.KRAKOWIACY I KRAKOWIANKI Stójcie. 320 A wsystko dla psich figlów tej głupiej dziewcyny. 71 . BARDOS na boku Bardziej pono dla twoich. którą – rzecz charakterystyczna – kłopoczą się nie młodzi. Które porobią do nas te wściekłe bestyje. bracia! Zacekajcie! Racej z nami tu zostajcie! Wsakze my się zgodzić chcemy. Jednak interwencja dworu jest tylko możliwością. BARTŁOMIEJ I cóz stąd? DOROTA A kiedy Nam kazą wej zapłacić wsystkie pretensyje.

. poruscie się przecie. BARDOS do Stacha Stachu. inaczej nie zbędziesz. Słowo? STACH 72 . DOROTA cicho A dałeś mi całuska? STACH Dam. A jak dostaniesz Basię. DOROTA Będzies mnie kochał? STACH Będę. juz ty jej. tamze do carta! A jakaz to złośnica jak diabeł uparta. 330 Że ją gładkim sposobem od ciebie odsadzę.. ze tak. WAWRZENIEC na boku Ej. Bądźcie grzecni i Basię Stachowi oddajcie. widzę. że po ślubie kochać się z nią będziesz. Przyrzecz jej. STACH do Doroty Moja pani Doroto. już ja w to poradzę.Moja pani Doroto. juz się nie sprzecajcie.. wiele zechcecie.. DOROTA 325 Nie! Nigdy nie pozwolę. DOROTA Chyba.

kiedy juz wselka przeskoda 335 Załatwiona została.Słowo. Nawet owce i świnie do kupy spędzili. cepy. bracia. 350 73 . S C E N A VII Ci sami i PASTUCH PASTUCH przepływając szybko na łodzi. teraz tedy pódźmy I dzień ten w wesołości powszechnej obchódźmy. nic nie zostawili. Górale tu już więcej pewno nie przyjadą 340 Chyba chcieliby napaść na was jaką zdradą. Niech biegnie. wrzeszczy Ratuj! Kto słysy! BASIA O Boze! Cóz to jest? PASTUCH Dalej. niech kazdy przychodzi. by Stach miał Baśkę zoną. prędzej zbierzcie się! Kto cuje. do pałek! Siadajmy do łodzi! Bierzcie siekiery. DOROTA głośno Słysycie. Pędzą go tam do lasu. niech swe bydło cym prędzej ratuje! 345 Wsak Górale na ludzi nasych się porwali. WAWRZENIEC Dalej. Że już uciekli. ja jestem gotową Przystać wreście. BARDOS Zgoda! Wiwat! Więc wygraliśmy. Związali ich i wsystko bydło nam zabrali. Ale ja z pewnych znaków kalendarskich wróżę.

351 ruśnice i śturmaki – rusznice i szturmaki. Basiu. Ten dwuwiersz Stacha miał w r. moja krówka łysa! DOROTA A moja srokata. 1794 niewątpliwą i zrozumiałą polityczną wymowę i cel patriotyczny. kij. 74 .PASTUCH Ale oni ruśnice i śturmaki mają. niech się wspólnie biją. drewniany pogrzebacz. BASIA Pójdę. ja w domu zostanę. jak w dzika strzelają. dawne typy broni palnej. Kto się do nich przyblizy. odchodzi S C E N A VIII BARDOS. PASTUCH BARDOS w. Krakowiacy odchodzą BASIA 355 Ach. Gdy kto swojego broni. w. DOROTA Ale jakze chata Tu będzie? Idź ty. Wsakze to ich dobytek. BASIA Idźmy i my za nimi. służący do przegarniania węgli w piecu. wsakze z niego zyją. STACH Strasny i ozóg w dłoni. pobudzę dziewki. 353 ozóg – ożóg.

wsiadają do łodzi i odpływają S C E N A IX Mnóstwo Krakowiaków z widłami. Staraj się. Wszakże nią przed laty Wiele rozumnych nawet odurzano nieraz. Gdybym mógł cud pokazać jaki! myśli Hola! Jest cud! Cud dobry na takie prostaki. Na czele ich MIECHODMUCH z kapturkiem do gaszenia świec MIECHODMUCH Gdzie są te wyrodki. Robili z niej zyskowne cuda jubilaty. odchodzi do karczmy i wychodzi zaraz zelektryzowany PASTUCH Z dusy. Jak mi bydła nie wrócą te wyschłe profoszy.. w.. Mam z sobą elektrykę – użyję jej teraz Na zdurzenie szaleńców. bo z ołtarza żyję.: zelektryzowany – tu w znaczeniu: mający przy sobie maszynę elektryczną. Mnie się moja fatyga tym hojniej opłaci. pałkami. Żeby ich zgodzić można! Bo mojej wymowie Nie chcą wierzyć. 379 profos – nazwa strażnika więziennego. o odcieniu pogardliwym. weź mię do twej łódki. byśmy mogli wyprzedzić Górale. A ja i bydło zyskam. 373 Uwaga reżys. po w. ww. że tytuł jubilata wiązał się z klerem obchodzącym jubileusze (rocznice) kapłaństwa – pozwalają przypuszczać. użyta tu jako przezwisko pod adresem Górali. 139-145) oraz fakt. cepami. 368 jubilaty – wzmianka o „robieniu cudów” (wiążąca się z treścią wypowiedzi Miechodmucha w akcie III. panie! Siadajmy.360 Jakże tu teraz wstrzymać chłopstwo rozhukane? Obym mógł co takiego znaleźć w mojej głowie. Ale niechaj zostawią w czałości kościelne. 375 Co się ważą mieszać nam uciechy weszelne? Dam ja im! Niechby sobie brali dobra czyje. że chodzi tu o księży i że ten fragment zawiera także akcent krytyczny. 365 do pastucha Hola! Mój przyjacielu. Mnie tylko o to chodzi. 380 To im wnet tym kapturkiem poucieram noszy. i ludzi ocale. 370 Kiedy wstrzymam rozlanie krwi moich współbraci. 75 . siekierami i grabiami. w.

którzy uciekając nie mogli zagrażać ich „całości”.SCENA X Ciż sami. 381-386 Chór w sc. dziewki wpadają z różnymi narzędziami i śpiewają wszyscy Chór Nuze. X wyraźnie demaskuje patriotyczną tendencję utworu. 15-18. zwłaszcza w ww. dzieci. ZOSIA. I aktu III. 385 Gdzie o wsystkich idzie całość. Pogoń za Góralami jest tu tylko pretekstem. wszyscy siadają na łodzie i z krzykiem odbijają od brzegu ww. by głosić ze sceny hasło walki o „całość” (takie właśnie było jedno z haseł insurekcji kościuszkowskiej). idźmy śmiało. Kto to dziś miał męstwa mało. Niech ten będzie zawstydzony. STACH. 76 . zony! Idźmy wsyscy. bracia. Tam najpierwsa cnota – śmiałość. Podobnie zwraca uwagę szerszy niż konflikty sztuki sens i siła emocjonalna wypowiedzi Górali w sc. BASIA. WAWRZENIEC. Dziwnie brzmi to wezwanie Krakowiaków ścigających Górali. BARTŁOMIEJ.

MORGAL Sto wieprzaków. z siekierami w ręku. I karzem chłopy zuchwałe. przyjaciele. Będzie cym hulać w zapusty. Mamy zemstę. MORGAL. MORGAL W woły? ŚWISTOS A kozioł tłusty? MORGAL I ŚWISTOS Jak się to wyprzeda w mieście. Mamy bydło. pełni radości. Niechaj poznają Krakowce. mamy owce. w głębi po prawej stronie widać wzgórek okryty krzewinami SCENA I BRYNDAS. 10 77 . BRYNDAS Więc się ciesmy. Śpiewają BRYNDAS Wszystko łebsko się udało. ŚWISTOS i inni Górale przychodzą z lewej strony. Co umiemy. mamy chwałę. choć nas mało. ŚWISTOS Świń ze dwieście.A K T III Teatr reprezentuje las.

my z tyłu za nimi pójdziemy. 32 caban – czaban. cośmy im zabrali. wbrew prawom. niech cierpią. w. Wsak. co wygrawa. 20 Ten ma słusność. ize te łupy. Bo gdyby wej do bitwy przysło z Krakowcami. Lub zwyciężać. 78 . Nie załujmy krwi i znoju. Kaj są nase kobiéty? Niechze idą w przodzie. choć casem licha sprawa. My tu się pierwej z nimi ucierać będziemy. MORGAL Ale gdy nas zechcą gonić? Gdy zechcą bydło odbierać? BRYNDAS 15 Trzeba nam się dzielnie bronić. MORGAL 30 A wsystkie tam zostały pod górą przy wodzie.I zdobycy mamy wiele. ŚWISTOS A Zośka wej na wierzbę wlazła za cabanem.. szarpie. 31 tryksa się z baranem – mocuje się. 20 wygrawa – wygrywa. my przeto wygrali. jak twoja Kaśka tryksa się z baranem. w. BRYNDAS Prawda. 14 i 16 włączone do tekstu przez Kucharskiego na podstawie pierwodruku. 25 Kobiéty nase niechaj zawse wej przed nami Bydło pędzą. lub umierać. wół. obracając się do imnych Górali w trzech śpiewają Bracia! Stójmy męznie w boju. Gdyby im jesce mozna zabrać nawet dudy!. ww. 19 licha sprawa – niesłuszna. BRYNDAS patrząc za scenę Patrzaj. Przechodzą nase i skody. w. w. Bo kiej tchórze. niesprawiedliwa.. i trudy.

. krzyknij na kobiety. Oj. Niespodziewanie z tyłu wsiędziem im na grzbiety I pomięsamy wsystkich. o. Wsak i my ręce mamy. w. w. w znaczeniu: rozbijemy. cóz to tam tego! ŚWISTOS Oj. A jakze ona skace! A jakze on bryka! BRYNDAS 35 Łebsko się bawią dziewki. gdyby się ostać Mogło przy nas! Tylko ze te chłopy zawzięte Jak nas tu gdzie przysiędą.. 45 A jak nas juz pominą wsystkie Krakowiaki. 79 . 35 kontenta – (z łac. Niech pędzą trzodę. Świstos. MORGAL wybiegając na pagórek Biada nam! Krakowiacy lecą kieby chmury!. 47 pomięsamy – pomieszamy. będzies tu licho! BRYNDAS Nie bójta się! Ty. BRYNDAS To ich będziem chłostać. Świstos odchodzi Reszta skryjmy się w te krzaki. Bo tez to ślicne bydło.MORGAL A Małgośka za rogi pochwyciła byka... rozpędzimy.) zadowolona. MORGAL Okrutnie kontente. Ale cóz to? Cicho! 40 Jakiś tam hałas słychać! ŚWISTOS Obac jeno z góry.

Czemuż mój drut przez świat cały w. w tę krzewinę. 55 uderzony iskierką ognia elektryki – tak naiwnie jeszcze wyobrażono sobie działanie elektryczności. Jak wam nosy przypiekę i ziobra potłukę! Ale gdzież się tu schowam. czy w nogę. Bo w nim dobrze zakryję całe mu działanie.MORGAL Nie ujrzą nas moze. w. dziś: wcale. Jak się nim trąci któren czy w rękę. 55 Uderzony iskierką ognia elektryki Upadnie gdyby mucha. co przemyślam. ażeby machinę 60 Z bezpieczeństwem ustawić? ogląda się i postrzega wzgórek. Właśnie ten paniczek bardzo mi będzie wygodny. 65–67 To piękne zdanie Bardosa wyrasta z najlepszych tradycji myśli Oświecenia. z łatwością dokażę. schodzi na dół po drut Otóż to będzie teraz sposób cale modny 65 Toczenia wojny. a zwawo! odchodzą w prawą stronę S C E N A II BARDOS sam wchodzi pomału i patrzy za nimi Już poszli. prowadzonych dla poparcia egoistycznych celów klasy panującej. a sybko. 80 . Że może. Ale ich tak przynajmniej pomięszam. dobywa z torby machinę elektryczną 50 Poczekajcie. w. Dalej w imię Boze! BRYNDAS Dalej. smyki! Nauczę ja was lepiej szanować naukę. próżno chciałbym wstrzymać bitwę krwawą. A żaden mnie tu z dołu pałką nie dostanie. przerażę. które szczególnie ostro walczyło z bezsensem i okrucieństwem wojen. bracia! Śpiescie się. Boć jesce są daleko. Przeciągniemy im naprzód drut przez całą drogę. 64 cale – forma staropolska. na który wchodzi Tutaj.

wszyscy razem wołając Gwałtu! Gwałtu! Specjalnie silnie postępowa myśl Oświcenia piętnowała wojny zaborcze. by wstrzymał potoki Krwi ludzkiej? wbiega na wzgórek Jest profesor w katedrze wysokiej. w. 67 Jest profesor w katedrze wysokiej.. Dlatego sławiony w poprzednich wiekach wiekach macedoński król-zdobywca Aleksander Wielki w tej epoce nierzadko zwany był „wielkim złodziejem”. 70 Zaczynamy robotę. hultaje! Gońcie! Gońcie! Bardos ukrywa się lepiej na wzgórku S C E N A III BARDOS ukryty.. trafiają na drut elektryczny. którym uderzeni upadają na ziemię. MORGAL. – pozycja Bardosa schowanego na wzgórzu z zamiarem dania „nauczki” Góralom nasuwa mu porównanie z profesorem siedzącym na katedrze. MORGAL Uciekaj! BRYNDAS z resztą Góralami uciekając Juz po nas! KRAKOWIACY krzyczą za nimi Mordujcie! GÓRALE uciekają przez drogę. Dam ja wam tu lekcyje. inni Krakowiacy i Krakowianki. BRYNDAS... za nimi WAWRZENIEC. JONEK. już hałas z daleka powstaje. pompuje mocno machinę. zawzięte cymbały! Ale cicho. słychać wrzeszczące głosy Ha. 81 . ŚWISTOK i inni Górale. łotry. BARTŁOMIEJ. STACH.Nie jest dziś przeciągniony.

gdy leżą na ziemi? 75 Chcecież zbrodnicze ręce we krwi bezbronnych maczać? Wyniosłych karać trzeba. wołając Teraz ich! BARDOS głosem wyniosłym z góry Krakowiacy. Ażeby się bić w piersi. 88 waspan – skrót pełniejszego zwrotu: waszmość pan (skracano także do form: aspan lub waćpan). toż to wy dlatego 80 Dwa razy w rok na odpust chodzicie na Piaski. a krzywdzić bliźniego? Wstańcie! Dziś oto życie macie z mojej łaski. niewiadoma siła. w. Aż na same gorące dno piekła was rzuci! MORGAL Baj. rzucają się na nich. baja.KRAKOWIACY wszyscy wpadają na scenę. Spuśćcie wasze pałki! Krakowiacy spuszczają pałki. pokornym przebaczać. zuchwałe śmiałki! Wy. BARDOS 90 I nic więcej? Więceście żadnego nie mieli Uderzenia? Niceście nie czuli. gdyby słomkę. rabusie. Jeśli wszystkiego bydła im nie powrócicie. 87–88 włączone do tekstu przez Kucharskiego na podstawie pierwodruku. gałgańskie dusze! Wy. niech no waspan tak nie bałamuci. mordercy! Także więc srogiemi Być chcecie? Zabijać ich. stójcie! Wstrzymajcie się. Bardos obraca sie do Górali A wy. hultaje? MORGAL Zwycajnie. 82 . hultaje. 85 Tedy ta sama straszna. widząc Górali na ziemi. BRYNDAS Nie mas ci tu w tym cudu. na ziemię rzuciła. żeśmy się potknęli. w. Tak prawo boskie uczy. to się róznie zdaje. kiej cłek w strachu. Która was. A jeżeli mi się tu zaraz nie zgodzicie.

staną po lewicy. gałgańskie plemię. stańcie tu! idą wszyscy na jego stronę Niech ci przeklętnicy. bracia! porywają się wszyscy Górale. MORGAL To prózne mamidło Idźmy. 100 Idźcie więc. 83 . zabierajcie bydło. 95 Krakowiacy. śmiałe niedowiarki. padniecie na ziemię. Ale wstańcie i zaraz mi wyznajcie szczerze: Nie czujecież wewnętrznie sumienia zgryzoty. jeśli potraficie Pójść stąd. Jako już czartów zdobycz. 105 bizon – (także: bizon) bat. w. Że niebo karze tego. Zaraz ja was przekonam. Wnet. gwałtu! BARDOS O. lecz drutem uderzeni. Żeście im skradli bydło? BRYNDAS Juści tak coś zda się. zaczyna pompować machinę Jeśli trzy kroki tylko się ruszycie. upadają wołając Aj. co rzecz cudzą bierze? 105 Trzeba by wam odliczyć po bizunów dwieście. Teraz więc zobaczymy. jak barany na rzeź. Leżysz teraz cichutko i wierzysz nareście. KRAKOWIACY Jak to zaś? BARDOS Stójcie cicho. pozwalam wam.BARDOS A już też bezbożności dopełniacie miarki.

żeś głupi. Oto Lucyper już cię chwyta za kołtony. jak się wznoszą włosy na głowie Morgala BARDOS Otóż patrzcie. drągalu! MORGAL Nie zwazaj. weź ten drut kręcony.BARDOS A widzisz więc. a zostaniesz cały. Uciekaj! Weź czym prędzej tę butelkę – naści. 84 . zuchwały. nareszcie stawa na butelką. włóż ją szyjką w ziemię. To musi być carownik od diabła ucony. 120 Żałuj za twoje zbrodnie. Wyznaj. w znaczeniu: włosy. jak włosy stoją mu do góry. Prędzej – bo się zapadniesz w piekielne przepaści! 110 Morgal ogląda się z bojaźnią. Wtem Bardos pompuje machinę i widać. BARDOS Jeszcze bluźnisz? Ach! Jużeś wiecznie potępiony. w. To od święconej wody. tu taka forma dla rymu z: potępiony. 115 Stań na nią jedną nogą. chwyta się drutu. Diabli latają nad nim! MORGAL ze strachem Aj! Aj! BARDOS Już w pazury Chcą cię porwać! WSZYSCY zdumieni krzyczą Cud! Cud! Cud! BARDOS Dalejże. 112 kołtony – kołtuny. Bryndasie.

w mojej obecności. 126 Gdy pieska biją. niech się lewek boi – przysłowie wyrażające myśl. Byle wsystko oddali. mocniejszy tym bardziej uważać i strzec się powinien. BARDOS Tchórz! MORGAL Tchórz. A pierwej jeszcze tutaj. 130 Ściśnijcie się wzajemnie. WAWRZENIEC My wejcie sampanom. 125 Niech się więc nikt nie waży rozkazu mojego Łamać. jużeś wolny. w. 124 kamraci – (z niem. Odwrotny sens ma przysłowie: bać się trzeba trzcinie. że gdy słabszego spotka niepowodzenie. Dajcie im ręce na znak zgody i jedności. (u Marcina Błażewskiego 1607. patrzcie. 85 . BARDOS Więc zgoda? WSZYSCY Zgoda wiecna! BARDOS w. Gdy pieska biją. towarzysze. jego Kamraci. Przysłowie to zostało zapisane i weszło do literatury jeszcze w XVIIw. Idźcie natychmiast bydło oddać Krakowiakom. niech się lewek boi.) koledzy. potem Cnapiusa (Knapskiego). darujemy z duse. BARDOS Duda! BARDOS Naucz się na drugi raz lepiej wierzyć w cuda. Idź sobie. jak on nad przepaścią stoi.MORGAL drżący Głupim. A wy wreście. 1632). gdy wiatr dąb wywinie (wyrwie).

86 . 140 intratki – (zdrobnienie od: intraty) dochody.) ofiary pieniężne. Byłyby tu kapłonki. w.) kosztowne przedmioty. BARTŁOMIEJ Alez ten cud!. 139 Satyryczna uwaga przeciwko księżom. skaładane jako dary w kościele. 142 oferty – (z łac. w. zapisywane Kościołowi na odprawianie specjalnych regularnych nabożeństw. którzy z rzekomych cudów i ciemnoty ludzi ciągną korzyści materialne. wota – (z łac. w. aby was nieszczęście nie spotkało.) fundacje. 150 A potem. Mielibyśmy oferty. korzyść materialna.. S C E N A IV Ciż sami i MIECHODMUCH MIECHODMUCH Wpadając Czud? Gdzie czud? Ja go widzieć muszę.Dzięki Bogu za to.. sumy pieniężne. Oj. byłożby to dla nas zyskowne zdarzenie. Biegłem jednak co prędzej widzieć to zjawienie. fundaczyje. Szczęśliwość wasza będzie prac moich zapłatą. 140 Ksiądz pleban nie największe ma teraz intratki.. 145 I pieniążki.. kochany Miechodmuchu? Do chaptes w momencieś się zjawił. 149 żegnałem – w znaczeniu: czyniłem znak krzyża. wszak ja przecię oszoba kościelna. w. wota. A kiej się bić wypadało. jak dziś żyję. Ale was za to często z daleka żegnałem. Dopiero bym sobie żył. błogosławiłem. Usłyszałem z daleka wołające głoszy: „Czud! Czud!” Aż mi ze strachu na łbie wstały włoszy. w. wasmość się nie stawił MICHODMUCH Prawda. 146 chaptes – łapówka. Nie tak. że się za górę pod pniaki szchowałem. fundaczyje – (z łac. Gdyby nam się więcej jaki czud objawił rzadki. zysk. 135 WAWRZENIEC A gdzieześ dotąd był. owcze i barany.

Jest to pewna rozumna i piękna nauka. Wiedzcie tylko. po trosze Zmyślonymi cudami ściągają wam grosze. kto się go czy ręką. pokaz to nam. wprowadził je Kucharski z pierwodruku. 152-153 nie ma w rękopisie. JONEK Daj go katu! To jakieś wygodne ustawy. Że. że ja was nie durzę. Zaraz was doskonale i jaśnie przekonam. żeście wy prostacy. 170 durzyć – bałamucić. któregom tu użył. My. 165 Alebyście wy tylko za rok nie pojęli. BARTŁOMIEJ 155 Był to cud razem strasny i cud do zabawy. kiedy tego trzeba. WSZYSCY Prosiemy! BARDOS w w. BARDOS Bracia moi. a bić się – to jest rzecz oddzielna. kóreście widzieli. Powiem wam. Tak jest jasnym i silnym ogniem napełniony. Są na nim tak bezszelne i podłe filuty.. w. 160 Ażeby was więc drugi raz kto nie nadużył. prosiemy wasmości. JONEK Ej. słuchajcie! Świat ten jest zepsuty. ww. wojnę zapalamy. czy nogą dotyka.Radzić wojnę. na sztych – przeciwko bagnetom. oszuści. że ten drut. 87 . Krórzy widząc. 170 Ażebyście wierzyli. przez drogę cięgniony. wydrwigrosze. Całego jakby piorun natychmiast przenika. Ale się sami na sztych nie sztawiamy.. Ta robi w człeku skutki. 157 filuty – krętacze. oszukiwać. WAWRZENIEC Prosiemy. w. Nie jest to cud prawdziwy ni diabelska sztuka. że ten figiel. tu w znaczeniu szerszym: nie narażamy się biorąc bezpośredni udział w wojnie. 150-153 Satyryczna aluzja do politycznej działalności kleru.

175 Pobierzcie się dokoła. JONEK Nie bój się. BASIA Ej. stań na górze I obracaj tą korbą. idź tam. Tę rękę daj Bartkowi. 88 . kiej strasno. to przerzedza krew. Stachu. aj! BARDOS Otóż po wszystkim niechaj wam to służy Na zdrowie.Zaraz. forma starsza(drót) zachowana tu dla rymu. 179 drotu – drutu. stańcie no tu. JONEK w. gdy się dotykają drutu. a wszyscy za ręce. MIECHODMUCH śmiejąc się O szerce zajęce! BARDOS Pan Miechodmuch pierwszy tu stanie. dzieci moje. 181 to przerzadza krew – prymitywne jeszcze i naiwne pojmowanie działania elektryczności na organizm. BASIA Z nas się wasmość śmiał? BARDOS Wstydź się! Dalej. w. Stach odchodzi A wy. tą dotknij się drotu. MIECHODMUCH Ja się boję. uderzeni krzyczą 180 Aj.

A r i a VII Żyjcie w zgodzie i pokoju. Bóg nas wszystkich równo stwarza. Wy bierzcie bydło wasze. Lecz nie bawmy dłużej. gdzie bydło SCENA V BARDOS i STACH 89 . wszyscy powtarzają tę arię i odchodzą w tę stronę. nie wierzcie nikomu. Nie dajcie się gorszyć światu. Równo nam się kochać każe. BARDOS A jednak nie jest cudem. WAWRZENIEC Mądry-ć to cłek z waspana. 190 Niech ona silniej niźli ogień w tej iskierce Dotknie umysły wasze i rozpali serce. wy złączcie się z niemi Razem dzisiaj wieczerzać i tańczyć będziemy. Jedną małą nauczkę ode mnie przyjmiecie. WAWRZENIEC To jak cud prawdziwy.Co to za dziwy! BRYNDAS Cłek o tym ani słysał. BARDOS Gdy tak rozumiecie. Tego zawsze upokarza. Nie ma zysku w takim boju. Powróćcie wszyscy razem w radości do domu. Kto bliźniego krwią się maże. 185 A gdy was zwodzić zechcą. 195 Który czyni krzywdę bratu.

BARDOS Oto musisz ją w takie miejsce gdzie sprowadzić. to nie wypada. Słuchaj: trzeba ją prędko i zręcznie odsadzić. To się za węgieł schowam. STACH To ja wej w nasą wierzbę schowam się spróchniałą. 214 węgieł – ściana. wsędzie mnie śpieguje. 205 Całe by ci pożycie zgryzotą zatruła. ale gdzież to zrobić? STACH Ona cęsto pod domem długo ze mną gada. Dorota cię kocha. zostań się ze mną. Trzeba koniecznie takie miejsce przysposobić. Żeby się tam skryć można. 210 215 90 .BARDOS Stachu. narożnik budynku. BARDOS Nie. gdy będzie potrzeba. A kiedy się z tym wyda jak kobieta płocha To twoja żona. 200 STACH Ale jak? BARDOS Gdzież cię ona najczęściej widuje? STACH Ona mnie wsędzie suka. nie bój się. w. słusznie zazdrosna i czuła. rad bym twe małżeństwo Szczęśliwym już oglądać. STACH A jakby mnie mąz złapał? Dałzebym se chleba! BARDOS Próżna trwoga. Żeby tam młynarzowi zajrzeć wypadało. lecz niebezpieczeństwo Wisi jeszcze nad tobą.

Że ją to może wstrzyma. Jednakże Dorota. BARDOS 220 A gdzież ta wierzba stoi? STACH Przed samymi drzwiami. Ty się czym prędzej w wierzbę schowasz. Słuchaj! Z Dorotą gdy będziecie sami. 230 Tak się w sobie natrwoży. lecz ja mu będę tak majaczyć. 91 . BARDOS A czy się tym tam zmieścisz? STACH Nieraz tam we dwoje Siedzieliśmy se z Basią. by nie wyszła na wierzch jej niecnota. On zobaczyć Zechce pszczoły. a może odstręczy. nadręczy. BARDOS Więc ja tam rzecz moję Zrobię. 225 Ja wtenczas przyprowadzę młynarza nieznacznie. Że do tego nie przyjdzie. napłonie.On tam co chwila patrzy. co przed miesiącem ul w niej porzuciły. STACH Ba! Waspan nie odlepis. gdy ja wezmę w skorę. STACH A jak tam młynarz zajrzy? BARDOS Ja to na się biorę. Bojąc się. cy się nie wróciły Pscoły. Gdy cię ona już ściskać i całować zacznie. BARDOS Daję ci słowo moje.

że ona Przyleci zaraz do mnie jak ognista łona 240 I będzie mnie cmokała. pójdę do mej Basie. Jak tylko przyjedziem do dom. 239 łona – (staropol. tu użyta dla pełniejszego rymu. Kiej mię Dorota ściska. Powiedz mi. STACH Wiem. 240 walnie – wybornie (germanizm dawno przyjęty w jęz. BARDOS 235 Ale to prędko trzeba zrobić. ale szczerze: te wszystkie zaloty Młynarki nie wzniecająż w twym sercu ochoty 245 Do zdradzenia twej Basi? STACH Wsak ja zawse wrzesce. rzeczowników rodzaju żeńskiego. Bo wej tęskni beze mnie. jakie tobie Mogą potem przyjść myśli. zachowana w niektórych gwarach.) łuna. 92 . w. Kto wie. Bo po ślubie już nie czas. miły bracie. STACH Teraz waspana zegnam. polskim). STACH Więc to zaraz zrobie. BARDOS Więc walnie uda sie. BARDOS Jedno słowo jeszcze. pożar.STACH Spuscam się więc na cie. BARDOS Dobrze. w. 241 Basie – staropolska forma dopełniacza liczby pojed. w.

257 daniele – jelenie. mademoiselle) – panny. Poczciwy chłopcze! STACH Juz ja nie zgorsę się z tego.. że (gdy zdradzają swe żony) sami także są zdradzani przez kobiety. A r i a VIII 250 Nie tajność to jest nikomu. w. co oznacza przenośnie. BARDOS całując go Szczęśćże ci więc. Boże. Wet za wet. Ale tez za swoje mają. I cęsto do innych chodzą. 260 Zrób jeden figiel kobiecie.. chodzą kieby daniele – sens: chodzą z głowami przystrojonymi rogami. w. o pogardliwym odcieniu nazwa kobiety przesadnie strojącej się i łączącej ze sztuką podobania się nadmierną swawolność i lekkość obyczajów. Jak męzowie zony zwodzą. gwarowa. Tak zazwycaj bywa w świecie. 255 marmozele – (z franc. 93 . Ze chodzą kieby daniele. BARDOS Słowo? STACH Przysięgam. Ja więc nie chcę zdradzać zonę.BARDOS Ależ czasem może?. STACH Nigdy. darmo nic nie ma. 255 Bo pobocne marmozele Tak im głowy przystrajają. Ona ci odpłaci dwiema. Tej nie lubią. Ze rzadko widzieć w świecie męza poćciwego. co jest w domu.

270 Teraz mi jeszcze Basię przekonać zostaje. odchodzi S C E N A VI BARDOS sam. by teraz kochała sie wiernie. Ale. Azem się zdysała! BARDOS Dopiero co tam poszedł. Że Stach jest dla niej wierny. Tak! Ona tu bieży. BASIA Otom się musiała Z nim minąć. SCENA VII BARDOS i BASIA BASIA 275 Cy nie ma tutaj Stacha?... Muszę pierwej z nią pogadać. Dobry mi podaje Sposób ta wierzba. co też myśli o Stachu. Oj! Jak ich uszczęśliwić pragnąłbym niezmiernie. 265 A ja tylko jednę onę. zmęczona bieganiem w poszukiwaniu Stacha. Czy mi sie zdaje?. Ażeby. BASIA W. wybadać.Bo chce. 278 w znoju – w pocie.. BARDOS Czy tak tęsknić bez niego należy? Całaś w znoju... Aby mnie jednego miała. aby mnie kochała. patrząc na ziemię W tym wieku jeszcze tylko wzór poczciwej cnoty U nieuczonej można oglądać prostoty! Rzadka para.. 94 .

Cóz byś wtenczas robiła? BASIA Niech go Pan Bóg broni! Dopiero by się piekło w domu otworzyło. Myślałam. BASIA Chyba ze tak. 289 ustawnie – ustawicznie. ale nie śpi wej pokusa. ze z nami nie ma go u trzody. nieustannie. A ze to jest przemyślna i zdradna figlarka. gryzę się przeklęcie. Mój panie studencie. Więc mu się przyznać musę. 285 Otóz widząc. ze sam jeden na pole powrócił. Żeby się Stach chciał czasem poumizgać do niéj. o co mi tu chodzi. I dlategom tak biegła.Ej. 280 BARDOS On tu ze mną bawił. Poradź mi. 295 w. BARDOS Lecz tak biegać szkodzi. bez przerwy. BASIA Ale bo waspan nie wies. Dociekłam wej. ze w Stachu kocha się młynarka. 95 . Mógłby mnie zdradzić kiedy. bom jest biedna. BASIA On ci mnie kocha. BARDOS Ustawnie o tobie mi prawił. Moze by mi się chłopak kiedy zbałamucił. Azeby się z Dorotą poumizgał przody. żem gładko odsadził Bryndusa. BARDOS A gdyby tak było. nic to. 290 Dziękował mi.

niech lepiéj. w. 301 fryjerka – kochanka. Ze mnie Stach osukuje. 310 Wiem ja. Tak bym tłukła. BASIA 320 Bo tez i ja bym za nim skocyła choć w wodę. Oj. 305 Stałabym się jędzą z piekła. Az bym zdradzać oducyła. Kiej nie chodzi do fryjerek. Ale gdybym to dociekła. także sens podobny do: marmozela (zob. jak w świecie męzowie Cęsto zonom mydlą ocy: „Moje zycie. Scęśliwą bym z nim była choć o suchym chlebie. Że twój Stach zawsze wierny i stały dla ciebie. 315 Juz o zonie ani wspomnie. Samego diabła z piekła niźli mnie zacepi. A samego wałkiem sprała. 300 Kiej mnie nie zdradza kochanek. obj. Jestem słodka jak cukierek. Ze zdrajca inną całuje. cemuz mi się nie godzi Wziąć ich na naukę do mnie! BARDOS Nie troszcz się. moje zdrowie. A r i a IX Jestem dobra jak baranek. tak bym biła. 255).BARDOS Toś ty tak zła? BASIA Gdy mnie kto zdradzać chce. 96 . Jej bym warkoce wyrwała. Ja cię kocham z całej mocy!” A kiedy za drzwi wychodzi. do w. miła Basiu. ja ci to dowiodę.

A on jak ci jest wierny i chowa się skromnie. co do jedej kozy. ani jednej stuki nie brakuje. mospanie. S C E N A VIII Wszystkie osoby powracające od bydła WAWRZENIEC 330 Jest wsystko. prosę. Uważaj wtenczas dobrze. zaraz przybież do mnie. BASIA Ach. jak Dorota Stasia nęci zdradnie. BARTŁOMIEJ Dziękuję. że sama dokładnie Zobaczysz. 97 . MORGAL Niech wam się we dwójnasób to stadko pomnozy. 325 Ja cię tak skryję dobrze. ŚWISTOS Zycemy wsycsy tego.BARDOS Słuchajże! Jak tu z wami do wioski powrócę. WAWRZENIEC Dziękuję. bardzo prosę. dopiero scęśliwa Będę. I jak ci dam znak głową. gdzie ja się borócę. BARDOS Otóz i cała gromada przybywa. BRYNDAS Oddaliśmy.

335 kłania się DRUHNA Ja zaś za moję łysą. BARDOS Kłaniam.. Teraz do domu wracamy I waspana na gody z soba zaprasamy. WAWRZENIEC Bydło prosto na pasę zapędzą pastuchy. cym mogę. 98 . 340 Podziękujcie za wase krówki. kłania się ZOSIA Ja za moję płową. Ześ nas pogodził. Ja za moję srokatą. STACH biorąc ją za rękę Razem se pójdziemy..do Bardosa I waspanu tez za to dzięki zanosiemy. dziwuchy. BASIA Z całej duse. BASIA Stasiu. jak wyżej MIECHODMUCH Ja też i ja muszę Podziękować za całą trzodę plebanową. BARTŁOMIEJ Ja się waspanu przysłuzę. ja pójdę z tobą. A i wy tez sampanu skłońcie się.

odchodzą wszyscy S C E N A IX w. którego zawartość stanowi przedmiot mający szczególną wartość dla kultu religijnego.. MIECHODMUCH A ja relikwijarzyk.345 Zupan dobry. 99 . 347 relikwijarzyk – relikwiarzyk (z łac. ZOSIA Ja jajek pół kopy. BASIA Ja półtna stukę. STACH Ja buty na drogę. JONEK Ja pas. WAWRZENIEC Więc idźmy. BRYNDAS Dziękuję wam.). WAWRZENIEC Ja capkę. BRYNDAS My piwem i miodem.. miniaturowy schowek (pudełeczko. Zaraz przyjdę. BARDOS Idźcie tylko przodem. oprawka).

BARDOS sam. Kto z serca daje. co przymus lub interes mają. Aria X Nie ci nam dają. którzy są bogaci. Bo pierwsi dają. Uczułem prawdziwie. jak swą szczerością te chłopy 350 Przejęli duszę moją!.. Drudzy do łaski wzgardę przyłączają. 355 odchodzi 100 . co zdarli z swych braci.. Że mi się łzy po oczach kręciły rzewliwie. Czemuż tak małe dary wielką rozkosz rodzą? Czemu tak serce miłe? Bo z serca pochodzą. Lecz ten mi daje dar ze wszech miar drogi. choć sam jest ubogi. Nie ci. rozrzewniony Oj.

Ze ledwo zyć bez niego mogę. Zeby mojego starca. s. co się to w tym święci. za pośrednictwem L. toć bym tez becała! Wolałabym wreście. salona! 5 Nie powinna męzowi zycyć śmierci zona. co w pierwszej odsłonie DOROTA sama Cóz to. który tekst jej podał w przypisach do swej pracy: Wojciech Bogusławski i repertuar teatru polskiego w pierwszym okresie jego działalności. A teraz mię tak dręcy. 20 Ze nowość cłowieka nęci. której nie było w odpisie Grabowskiego i w wydaniu Kucharskiego. Niewieście Zawse zycie małzonka powinno być drogie. Cudza rzez lepiej smakuje. tak mą niscy dusę. Ze albo umrę z zalu. niescęśliwa. Ale mi Stach serce tak pali niezmiernie. cyli Casem mojego Stasia w bitwie nie zranili? Oj.. A r i a XI Nie wiem. 232-233. dość ze cłek poćciwy. Choć i brzydki. Za co się tez to cudzej rzecy tak zachciéwa! 15 Gdyby Stasio był moim.AKT IV SCENA I Teatr wystawia to samo. moze i połowy Nie byłby mi tak miłym. włączamy z odpisu Biblioteki Teatrów Miejskich w Warszawie. Ale cyt. ze ich tak długo nie widać? Aj. nie zawracał głowy. Ze casem się przytrafi cłeku z ułomności Zgrzesyć. I tak do smaku przypada. albo go mieć musę. A jesce kiej młoda zonka 25 Starego mając małzonka Zadnej swobody nie cuje.. Ze się az za nią przepada. 19-32 Arię XI. Ja bym juz i nareście chciała z nim zyć wiernie. Warszawa 1925. to jesce nie tak wiele w tym jest złości. Gallego. 101 . 10 Ale cyhać na zycie jest przestępstwo srogie. ww.

BRYNDAS DOROTA Jak się mas. 30 Zeby go składnie osukać. będę doświadcała. kiedym na ślub jego przystawała. Wysiadają tam na brzegu. A przy tym zła dziewucha.Zwycaj to męza kazdego starego Zrzędzić. JONEK. Otóz to zemsta na niego. Jakie tam dziwowiska ten student wyprawiał! I pogodził nas wsystkich. zamykać i fukać. S C E N A II DOROTA. Jonku? A nasi? JONEK Za młynem. Bartkowa! Jak powiemy. Ze mnie tez pocałuje. 35 Cy mi dotrzyma słowa. i strachu nabawił. Obiecał. to wam się wej zawróci głowa. DOROTA Jakimze to cynem Cudownym wy z Góralem w zgodzie? JONEK Aj. Jak tylko powróci. Bo po ślubie Baśka mu juz głowę zawróci. DOROTA A bydło? BRYNDAS Na pasę 40 Juz go zagnały chłopy. nie da se w kasę Dmuchać. 102 . Wsak nie ja pierwsa torobię. Wielu tak pozwala sobie.

DOROTA Alez jak. JONEK Potem sam uciekł na górę. gadajcie! JONEK Oj. BRYNDAS Potem nas uderzył w nogę. JONEK 50 Potem im chciał wybić skórę. by zdobyć nad nimi przewagę dla odebrania im zrabowanego bydła i doprowadzenia do zgody. 103 . w. bo kazał wierzyć Góralom w „cud”. JONEK i BRYNDAS Słuchajcie! Duetto BRYNDAS Najprzód ciągnął drut przez drogę. BRYNDAS Potem nam kazał powstawać.BRYNDAS 45 I nawracał. i dziwił. bo to trudno! BRYNDAS I jak! DOROTA Lec przecię. 45 nawracał – w mniemaniu Bryndasa.

104 . potem łajał. JONEK Potem włosy powstawały. BRYNDAS Wreście – diábeł to rozumi. BRYNDAS Potem spuścił drut niewielki. BRYNDAS Potem kazał stanąć w koło. JONEK Potem juz mu nikt nie wirzył. BRYNDAS Potem się rozśmiał wesoło. Co ten cłowiek mądry umi. BRYNDAS Potem kazał ręce dawać. BRYNDAS 55 Potem podawał butelki. JONEK 60 Potem nas wsystkich uderzył.JONEK Potem groził. JONEK Potem kręcił jakieś wały. JONEK Potem jakieś dziwy bajał.

i ty tez. Idź do chaty. DOROTA Coście wy tam bajali. pozbawił nas wselkiego kłopotu. Ja chwilkę zajrzę tez do młyna.DOROTA 65 Chyba tez diabeł pojmie. Poniewaz na weselu będą ci panowie. Juz my w zgodzie z sampanem. Ty. 80 I pomózcie jej. Juz my tu powiedzieli Dorocie dokładnie. moje zycie. to i bies nie zgadnie. BARTŁOMIEJ do Doroty Teraz. Zakrzątnij się. Stachu. 105 75 . JONEK Na cóz? To rzec prozna. juz między nami wsystko zakońcono. WAWRZENIEC Co on tam nawyrabiał – i pojąć nie mozna! Opowiemy wam wsystko. Ten student. we wsystko przysposób sowicie. BASIA z przygryzkiem Jest ci tu tyle innych. zono? Cies się. Ale otóz i nasi! Widzę Stasia mego! S C E N A III Wszyscy prócz Bardosa DOROTA A witajciez! witajciez! BARTŁOMIEJ Jakze się mas. dziewcyna. co to tu 70 Był z nami. Ale mi Stasio wsystko najlepiej opowie. bo ja głupia z tego.

DOROTA A ja dla was ze Stachem sporządzę śniadanie. ciągnie Stacha do chaty S C E N A IV Ciż i BARDOS.odchodzi WAWRZENIEC A my pódźmy do karcmy. MIECHODMUCH Ja tez łyknę odrobinkę. WSZYSCY krzyczą Wiwat! odchodzą do karczmy DOROTA Pódźma więc. muzyka? STACH Idźmy tedy. JONEK A tanecki. WSZYSCY 85 Przyjdziemy z ochotą. I wsystkich was do chaty zaprasamy na nie. który pokazuje się nieznacznie i kiwa na Basię BARDOS Cyt! Cyt! 106 . wiwat! Niech każdy wykrzyka. posilmy się krzynkę Dobrą gorzałką. Hej.

DOROTA na boku Tym lepiej. Jam-ci druhna przecie. wleź mi w tę wierzbę. 90 Panna młoda mnie ceka. Moja Basiu. dla Boga! Ja zaś w wierzbie mam siedzieć jak sowa? BARDOS A nieraz 95 107 . teraz. BARDOS To dobrze. BASIA Ach. bo ja na krok stąd się wam nie rusę! Mam ich wejcie zostawić samych? BARDOS Gdzież jest ojciec? BASIA We młynie. odchodzi ze Stachem SCENA V BARDOS I BASIA BASIA niecierpliwie Cóz chcecie? Spiescie się. No.BASIA to spostrzega i wyprawia ich Idźcie. bo ja musę Moment zajrzeć do karcmy.

101 wynijść – wyjść. 108 . głośno Prawda. ww. BASIA na boku Ten cłek być musi carownikiem! Wsystko zgaduje.Siadywałaś w niej w parze z twoim lubownikiem. BASIA Ja zaś? BARDOS Tak jest. zjecie Mi carta. pani matko! BARDOS No. BASIA Aj. będziesz stąd wszystko widziała. Ale cię Przestrzegam. nie uda się wam osiągnąć celu zamierzonego (pod adresem młynarzowej Doroty). wyleźć (forma staropolska). 96 lubownik – kochanek. zem raz tam siedziała. Teraz-że Dalej do młyna! Tam się za drzwiami zasadzę. Aż otworzę. BARDOS Siądźże i teraz. bo wszystko zepsujesz. jego znaczenie: nic nie wskóracie. 102-103 zjecie mi czarta – wyrażenie przysłowiowe. Jak się Stasio z Dorotą obchodzi. dalej. Wnet tu będą i drudzy. a Bardos ją zamyka BARDOS To jedno. żebyś mi się wynijść nie ważyła. w. 105 w. 100 Włazi do wierzby. BASIA Juz włazę.

109 . na boku Tu student kazał na się cekać. To przynajmniej choć mnie raz pocałuj. STACH 115 Ale przyjdzie. a gdy swe zaloty Zacznie palić. Ona go zechce gonić. nie puscą ją nasi.. Stasiu! Nie będźze tak srogi! STACH 110 Moja pani Doroto. odchodzi do młyna S C E N A VI DOROTA. DOROTA Ona tu nie powróci. DOROTA Wsakze nie ma Basi. ja wtenczas męża wyprowadzę.. Takie męki.Zapewne Stach uciekać będzie od Doroty. puśćciez wy mnie. Nie chciejze uciekać. jakie ja. ponosę. niescęsna. DOROTA Oj. prosę. STACH DOROTA Nie uciekajze. Nie byłbyś tak okrutnym. Pójdź do chaty! STACH Nie mogę. gdybyś ty cuł w sercu tak srogie pozogi.

Ja tez mam młodą zonkę. BARDOS i BARTŁOMIEJ BARTŁOMIEJ Co widzę! Cy mnie co ocmuciło? DOROTA Ach. za tobą się biédzę – tęsknię. 120 Zyjmy lepiej w przyjaźni. przywidziało mi się (od rzeczownika: oćma – mgła. cy cuwam. Bo jakby nas ktory Sąsiad kiedy wypatrzył. DOROTA Ja tez to sama cuję. DOROTA Dlacegoz to? STACH Mam zdradzić Basię moję drogę? Moja pani Doroto. otumaniło. chwyta go za szyję S C E N A VII Ciż sami. cy siedze. 129 ocmuciło – omamiło. kiejś mi serce tak zranił.STACH Nie mogę. cy chodze. 110 . a doniósł Bartkowi. Więc choć ostatni raz ściśnij mię. tuman). porzuć te jamory. którą z dusy kocham. 125 Ale cóz. Ze cyli śpie. 127 Tyś mi przytomny – bliski. Tyś mi przytomny. mąz mój! Uciekaj! STACH na boku 130 Dalej do wierzby! chowa się w nią w. w. ze ja trochę płocham. niebodze. czuję cię koło siebie. zawse za tobą się biédzę. Biada mnie i wasemu byłaby grzbietowi.

134 bacyć – baczyć (staropol. BARTŁOMIEJ Toć zem nie pijany. i mówi Panie młynarzu. jak śliczny jastrząb w tę wierzbę się chowa BATŁOMIEJ Ej. głowa. gdzie się Stach chowa. do Doroty Cóz to się ma znacyć? Tyś się tutaj ze Stachem ściskała? DOROTA Ot. BARTŁOMIEJ Mój kochany Panie! Gdybyś mnie nie był tym jastrzębiem zdurzył. aby nie widział. 111 .BARDOS zatrzymuje młynarza i odwraca go w przeciwną stronę. DOROTAO Oto byś nie bzdurzył! Dopiero com tu wesła. uważać. 138 zdurzył – tu w znaczeniu: odwrócił moją uwagę. 135 Skąd tu Stach? BARTŁOMIEJ Przeciez tu był. zaczekaj! Patrz no. BARDOS Może wam się źle w oczach zdało. ja przecie w. Chyba ze ci się zdało. BARDOS Ale skądże zaś. Byłbym go złapał. w. musiałeś źle bacyć. patrzeć. daj mi waspan pokój.).

Ale nie wiem. ze nic nie wiem. plecie.140 Mam oczy. DOROTA Ot. Kiej tak mówis. Idźmy. BARTŁOMIEJ Cóz to wam jest. BARDOS Tak się to czasem nam przywidzi. BARTŁOMIEJ Jesce mnie tak pyskujes? Pocekaj! DOROTA Na dusę Przysięgam. BARTŁOMIEJ No. dlacego ten ul porzuciły. Bartłomieju? BATŁOMIEJ Przed miesiącem były. Jak go złapie. 150 112 . a nicem tu nie widział. 145 Niesłusznie ją prawdziwie waszmość posądzacie. na boku Umieram. to po mnie. DOROTA przelękniona. Doroto? BARDOS Ot. obaczmy. Ale cóż tu jest? Pszczoły pono macie W tej wierzbie. to wierzyć musę. się darmo wstydzi. BARDOS Może już są tam znowu.

dr-zę cała! BARDOS Trzeba najprzód ul dobrze zabić.) zaglądam. DOROTA Cicho Ach. 155 113 . a wselako Nie powracają pscoły. BARDOS Teraz są zapewne.. aby je przywabić. tutaj. BARDOS Ale bo spod spodu. Ot. BARDOS Ale ja wam pewne Podam sposoby na to. DOROTA na boku Gdyby jako Przestrzeć go mozna! BARTŁOMIEJ Jać to robię. trzeba zawsze podłożyć im miodu. 150 zazieram – (staropol.. DOROTA na boku Oj! oj! Zginęłam biedna!. BATŁOMIEJ Ja i to robię. w.BARTŁOMIEJ Ja co dzień zazieram. Ale ich nigdy nie ma. Potem go wysmarować gliną.

Przysięgam.. 114 . bo to. idzie i dobywa ją DOROTA Aj. pomieszana w. 160 Ach! Nie chcę. ze juz nigdy kochać się nie będę. częsta gwarowa wymowa tego wyrazu. DOROTA Ten raz jak mi się upiece.DOROTA cicho Serce wyleci ze drgania. Boze! BARDOS niby zdziwiony. dobywając deski A to co jest? Stach wychodzi z ula BARTŁOMIEJ Stach w wierzbie? A cyz to być moze? No. 165 deszka – deska. BARTŁOMIEJ Jać im dogadzam. toś to tam się schował? A cóz. BARDOS Teraz chciałbym zobaczyć w śrzodku i dobędę 165 Deszki. mdło mi! Mdło mi! Ratujze mnie. pani zono? DOROTA w pomieszaniu Ale. nie chcę więcej obcego kochania! BARDOS Potem także trzeba mieć o pszczołach pieczę... tu chodzi o deskę zamykającą wejście do ula w wierzbie..

BARTŁOMIEJ Widziałem ja raz ze stodoły... BARDOS przerywając mu Wy nie wiecie, co to jest, i ona też pono Nie wie. Basiu, wyjdź no tu!

170

Basia wychodzi
Otóż macie pszczoły. BARTŁOMIEJ I ona tam? BARDOS A jużci, ze Stachem siedziała. DOROTA Ta to niecnota wsystko teraz wysłuchała. BARTŁOMIEJ Co zeście tam robili? BARDOS Jak w parze turkawki Siedzieli. BARTŁOMIEJ Ale na cóz w wierzbie? BARDOS Dla zabawki. Zwyczajnie, dzieci. STACH Tak jest. Wzdyć to było z zartu.

175

115

BARTŁOMIEJ Psuć mi ul taki dobry... STACH Ej, porwan tam cartu. Kiej prózny. BARDOS Więc widzicie teraz prawdę szczerą: Darmoście oto żonę zmartwili, złajali, Bo to oni przed chwilą z sobą się ściskali. 180 Przeproścież się. DOROTA na boku Och, teraz odzyłam dopiero. BARTŁOMIEJ No, darujzes mi, Dosiu! DOROTA Ale tak mnie łajać! BARTŁOMIEJ Zgoda? DOROTA Zgoda. podają sobie ręce BARTŁOMIEJ No, teraz wy idźcie do chaty, A ja pójdę dla Basi prosić gości w swaty. Słuchajciez, nie potrzeba ludziom tego bajać.

odchodzi

116

S C E N A VIII
Pozostali
STACH
185

Wielki tez waspan figlarz. DOROTA To dowcipna stuka. BARDOS Jest to dla was, Doroto, maleńka nauka, Nie psujcie córce życia. DOROTA Juz nigdy o Stachu Nie pomyślę. Ledwom ci nie zdechła od strachu, Nie gniewajze się, Basiu. BASIA

Łatwo wam przebace, 190 Bom się o moim Stachu wiernie przekonała. On nie wiedział, matusiu, zem ja tam siedziała, Bo tam sampan mnie schował. Oj, ślicnez kołace Na mleku jegomości na drogę upiekę! DOROTA A ja juz zdradzać męza wiecnie się wyrzekę.

S C E N A IX I O S T A T N I A
WSZYSCY
BARTŁOMIEJ
195

Prosiemy na śniadanie. BRANDYS Z ochotą.

117

202 Bachusz – Bachus. w Polsce było częścią karnawałowych zabaw krakowskich studentów. ww. BARDOS Nim jeszcze siędziemy do stołu. zgoda! BARDOS Niech tu dziś będzie sama rozkosz i swoboda. w. podjadłszy szobie. lub przyciśnięci niedostatkiem synowie drobnoszlacheccy.MORGAL Z ochotą. WSZYSCY Zgoda. Jest tam i beze mnie Wielu takich. jak się taniecz zacznie. Los ten aż za dobrze znał sam Bogusławski i słowa Bardosa są po części i jego osobistym wyznaniem. MIECHODMUCH A ja. I na beczce przyjadę do wasz. niełatwo mogli zarobić pracą litracką i żyli w nędzy.. a teraz. co tylko żyją z kałamarza. Bądź nam rada. Lecz im się często chłodno i głodno być zdarza. BATŁOMIEJ Jutro wesele wase. jak zwyczaj u nas. którzy nie mając szczęścia dostać się pod opiekę możnego magnata. potem także księża czy zakonnicy.. przebieranie się za Bachusa. za Bachusza. bachuski. Rozrywkę niespodzianą zrobię dla Bryndusza. który na czele wesołego pochodu jechał na beczce wina. w mitologii bóg wina i wesołości. co „tylko żyją z kałamarza”. Ci pierwsi pisarze zawodowi. należało w starożytności do półreligijnych obrzędów ludowych. BARDOS A ja co bym tam robił?. to przede wszystkim pisarze miszczańscy. 207–209 Krytyczna charakterystyka trudnej doli licznej grupy ówczesnych literatów warszawskich. STACH 205 200 A ja za to. Wprzód sobie zanucimy pioseneczki po społu. Spomiędzy wasz do karczmy wymknę się nieznacznie. Wiozę cię mymi końmi do samej Warsawy. a z czasem przeszło do obyczajów ludowych jako tzw. Doroto. Ubierę się. ześ waćpan na mnie był łaskawy. 118 .

morał. Tu sobie gdzie na gruncie osiędę w Mogile. Śpiewki te były jakby końcowym podsumowaniem każdej roli. w. By była poćciwa. zawziętych zgodziłem. Bo wnet pozałujes. Wodewil rozpowszechniony był w Polsce już z początkiem XIX wieku. Ze będzies gospodarzem. Nie ślubuj staremu cłeku. co potem zmieniono na: vau de ville (zamiast: Vire – ville: miasto). kiedy stary Młodą se dobierze – Wkrótce pójść musi na mary 225 Lub rogi przybierze. 230 A jezeli z dobrej woli Juz się z nim połącys. w której po kolei każdy z występujących w sztuce aktorów śpiewa swoją piosenkę. wskazania ideowe.) wodewil. BARDOS Dziękuję! Robotę Skończyłem. WSZYSCY My waspanu złozemy na pocątek tyle. 220 Chociaz cłowiek kocha onę. a bardzo popularny jest i w naszych czasach. zawierały komentarz bohatera do akcji.. Jeśli jeszcze was przy tym trochę zabawiłem. po czym chór ogólny zamyka przedstawienie. niejaki Basselin. wycieczki satyryczne. Poprawiłem w słabości Dorotę. w młodym wieku Swawolną się cujes. dziewcyno.210 Wolę pracować na roli. Wszystkie żądania moje już są dopełnione. przestrzegając tylko ustalonej melodii. niż żebrać nikczemnie. którą przebył. 218 voudeville – (franc. końcowa partia opery. Jednak podejrzéwa. przed w. miały tekst najbardziej zmienny. Z czasem rozwinął się osobny gatunek sceniczny – komedyjka przeplatana wesołymi śpiewkami – zwany wodewilem. A najbardziej. na mary – umrzeć. 224 pójść. wywodzi się z Normandii. a także nieraz dowcipy. gdzie w XV wieku cieszyły się sławą satyryczne śpiewki. zwane także kupletami. 215 Ochroniłem krew ludzką.. które układał rzemieślnik z miasta Vire nad rzeczką Vire. Nazwa wodewilu związana z obyczajami ludu francuskiego. Piosenki obywatela Vire otrzymały nazwę: vau de Vire (piosenki z doliny Vire). 119 . Śpiewki wodewilu. Voudeville BARTŁOMIEJ Rzadko teraz znaleźć zonę. DOROTA Gdy.

w. Traci się chudoba. 238 stadło – (staropol. Co nie chciała Niemca. jak powstawał on ze zrastania się dwóch wyrazów (swa wola). z których pierwszy sam się odmieniał także w nowej. 242. 258 sierletan – (z franc. Którzy ich ojcowie. STACH Wy. A sanuj mądrego. 240 Ze ich dzieci nie zgadują. podanie o królewnie Wandzie z bajecznych dziejów Polski. Lepiej zawse zyć z swojemi. cudzej zony Nie psujta nikomu.) małżeństwo. co cudzego. Gdzie się bardziej cudzy ziomek Niz rodak podoba.Nie sukaj obcej swywoli.) szarlatan. Bo nie cynią nas wielkimi Klejnoty i saty. w. swywoli – swawoli. co ma żywe uzasadnienie w akcji sztuki odbywającej się niedaleko kopca Wandy pod Krakowem. Choć jesteś bogaty. jako pomocne porównanie dla sensu ideowego swej śpiewki. Poznaj w cłeku brata swego. ukazująca. co potem dało: swywoli). Bo źle zawse skońcys. w. Nie wydzieraj. Bo z tej mody zarazonéj Tylko biéda w domu.243 Basia przypomina tu. w. BRYNDAS 250 Nie pogardzaj ubogimi. 245 Niz mieć cudzoziemca. zrośniętej formie (w dopełniaczu: swéj-woli. 249 chudoba – majątek. 120 . MORGAL Nie wierz nigdy siarletanom. 235 BASIA Wanda lezy w nasej ziemi. Biedny bywa taki domek. oszust. Tak się teraz w stadłach psują Zony i męzowie. starsza forma tego samego wyrazu. chłopaki. 232 obcej swywoli – zdradzania męża przez zalecanie się do innych. 255 Sanuj wsystkie stany. A będzies kochany. ww.

Rzadko teraz. kontynuację wielkiego dzieła podniesienia oświaty i kultury. Nie zawsze wam tak źle będzie. Czo komu należy. urządzana dla uczestników obrzędów pogrzebowych. uczta z okazji pogrzebu. w. Miechodmuch myśli tu oczywiście o plebanii. w rękopisie Grabowskiego: dumnym panom. organiszta ceka na akczypę.260 Nie pomagaj wielkim panom Ku biédzie bliźniego. który organista otrzymywał zwykle z okazji obrzędów kościelnych. BARDOS Wy uczeni. Teraz idzie bez przeszkody. 282 Chuda fara – uboga parafia. Mawiała ma ciotka. akczypa – akcypa (z łac. by kto sprawił krzciny albo sztypę. w. Ani się zakole. 282 sztypa – stypa. 274 uczeni – pod tym określeniem rozumiano nie tylko uczonych w dzisiejszym znaczeniu. Służyć swej ojczyźnie miło. Cnota weźmie górę. w czym reakcyjne władze targowickie. tępiące wszelkie postępowe osiągnięcia reformatorskie. 270 Dawniej chodził ślub na gody Przez cierniste pole. dziewcęta. Nie traćcie ochoty. w. a zyją dość długo. A sława w narodzie. Ciężko dzisiaj. 275 MIECHODMUCH Chuda fara. Nie będą-ć to wielkie cuda. Bo w miłości jest ponęta Zdradliwa. być kościelnym szługą. zwyczaj niegdyś szeroko rozpowszechniony. że im bieda. a przede wszystkim pisarzy. widziały przejaw jakobinizmu i niebezpiecznych tendencji przewrotnych. 285 Mruczą ludzie. 280 Byle światło w ludziach było. Słowa piosenki w tym już miały rewolucyjny charakter. Oddawajcie swe daniny. którą reprezentuje i dla której przymawia się o datki. JONEK Strzezcie wianków swych. którzy wszędzie Cierpicie dla cnoty. Choćby i o głodzie. że głosiły pochwałę rozumu. 265 Ze ty weźmies w skórę. Boże odpuść. 121 . w. choć słodka. ale wszelkich działaczy kultury i oświaty. płynące zwykle z okazji obrzędów kościelnych czy zbiórek przeprowadzanych z okazji świąt Bożego Narodzenia czy Wielkanocy.). datek. 260 Nie pomagaj wielkim panom – według pierwodruku. Bo jak się casem nie uda.

parę szynek. Chór ogólny Poczciwość. niezależnych od tego. że gdzie prostota. który stanowiła dziesiąta część plonów gospodarstwa chłopskiego. obowiązków wobec pana. Jest to wyjątkowy. który zatrzymał Bogusławski w swym optymistycznym obrazie skierowanym ku lepszemu jutru. Niech u nas nigdy przewrotna moda Głów nie zawraca i serc nie psuje. Tam jeszcze szczera zostaje cnota. 122 . 290 Organiście na przycynek Jajec na Wielkanocz. miłość i zgoda 295 Niechaj pod naszym dachem panuje. 288 dziesięcina – podatek na rzecz plebanii. A teraz dobranocz. lecz ważny rys życia dawnej wsi. Parę kiełbasz. Niech to świat pozna. wierność.Proboszczowi dziesięciny. Klesze na pacierze. poważny ciężar materialny obok niemałych. Koniec opery w.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful