You are on page 1of 18

O wolnoci chrzecijaskiej ks.

dr Marcin Luter Wielu ludziom wiara chrzecijaska wydawaa si spraw prost, tote wielu z nich zalicza j do zalet mao istotnych. Czyni tak, poniewa nie mog si ni wykaza, ani nigdy nie zakosztowali jej mocy. Tymczasem za nie mo e si zdarzy aby ten, kto nigdy nie zakosztowa jej ducha, gdy napieraj uciski, dobrze o niej pisa lub dobrze zrozumia to, co nale ycie i waciwie byo o niej napisane. Kto za choby tylko niewiele z niej zakosztowa, nie mo e powstrzyma si od tego, by o niej nie pisa, nie mwi, nie myle, nie sucha. Jest ona ywym rdem wytryskujcym ku ywotowi wiecznemu (Jan 4,14). Ja za, chocia nie mog si pochlubi posiadaniem jej w obfitoci, gdy wiem, jak niewiele jej posiadam. Spodziewam si jednak, i miotany wielkimi i rozmaitymi pokuszeniami, osignem ju niejedn kropl wiary i mog, je eli ju nie powabniej i wytworniej, to z pewnoci dokadniej o niej mwi, ni rozprawiali dotd owi uczeni, bystrzy dysputatorzy, nie rozumiejcy wszelako swych wasnych spraw. A eby za ludziom prostym (albowiem takim tylko su ) utorowa drog, podaj najpierw dwie podstawowe myli o wolnoci i niewoli ducha: 1. Chrzecijanin jest cakowicie wolnym panem wszystkich rzeczy, nikomu nie podlegym. 2. Chrzecijanin jest najuleglejszym sug wszystkich rzeczy i wszystkim podlegy. Myli te wydaj si pozornie sprzeczne, jednak w tym punkcie, w ktrym zostaje stwierdzona ich zgodno, dobrze przysu si naszemu rozumowa-niu. Obie bowiem pochodz od samego Pawa, kt-ry mwi: "Bdc wolny wobec wszystkich, oddaem si w su b wszystkim" (1 Kor. 9,19). "Nikomu nic winni nie bdcie oprcz mioci wzajemnej" (Rzym. 13,8). Mio z natury swojej jest usu na i ulega temu kto kocha. Tak i Chrystus, chocia Pan wszystkiego, jednak jako urodzony z niewiasty, zosta poddany zakonowi, zarazem wolny i niewol-nik w ksztacie Bo ym i w ksztacie sugi. Rozpatrzmy to od samych podstaw; czowiek bowiem ma podwjn natur duchow i cielesn. Dziki naturze duchowej, ktr nazywaj dusz, otrzymuje miano czowieka duchowego, wewntrzne-go, nowego. Wedug natury cielesnej, ktr nazywa-my ciaem, otrzymuje miano czowieka cielesnego, starego o ktrym aposto powiada: "Cho zewntrzny nasz czowiek niszczeje, to jednak ten nasz we-wntrzny odnawia si z ka dym dniem (2 Kor. 4,16). Ta rozmaito sprawia, e w Pimie witym o jednym i tym samym czowieku mwi si rzeczy sprzeczne, poniewa ci sami dwaj ludzie w jednym czowieku walcz ze sob w ten sposb, e ciao po da przeciwko duchowi, a duch przeciwko ciau (Gal. 5,17). Przyjrzyjmy si tedy najpierw wewntrznemu czowiekowi, jakim mianowicie sposobem staje si sprawiedliwym, wolnym, prawdziwie chrzecijas-kim, to znaczy czowiekiem duchowym, nowym, we-wntrznym. A wiadomo, e adna wrcz z rzeczy zewntrznych, jakkolwiek je nazwa, nie ma naj-mniejszego znaczenia dla sprawiedliwoci, czy nie-woli, o czym z atwoci mo na si przekona. C bowiem mo e pomc duszy to, e ciau dobrze si powodzi, e jest wolne i krzepkie, e je, pije i czyni cokolwiek zechce, gdy posiadaj te cechy najbezbo niejsi niewolnicy wszelkich zbrodni? I znw, c zaszkodzi duszy kiepskie zdrowie lub niewola, albo gd, albo pragnienie, albo jakiekolwiek zewntrzne niedomagania, gdy to samo gnbi tak e najpobo niejszych i cakowicie wolnych o czystym sumieniu? adna z tych rzeczy nie ma znaczenia ani dla wolnoci, ani dla niewoli duszy. I nic to nie pomaga, czy bdzie si podobnie jak wici ubiera w wite szaty, czy chodzi po witych miejscach, czy zajmowa si wit su b, czy modli si, czy poci, wstrzy-mywa si od pewnych pokarmw i spenia dobre uczynki, ktrych mo na dokona przez ciao i w ciele. Cakiem innej rzeczy bdzie trzeba do sprawiedliwoci i wolnoci duszy, skoro tego comy po-wiedzieli, mo e dokona ka dy bezbo nik, a z takich usiowa wywodz si tylko sami obudnicy. I odwrotnie - nic to nie przeszkadza duszy, e ciao odziewa si w szaty pospolite, chodzi po miejscach pospolitych, jada i pije zwyczajnie, e nie modli si ustami, albowiem tak wanie czyni obudnicy.

A chobymy odrzucili wszystko, rwnie kon-templacje, medytacje i to, co nale y do dziedziny studiw duchowych, nic nam to nie pomo e. Jedyna rzecz jest potrzebna do ycia, sprawiedliwoci i wolnoci chrzecijaskiej - nieska one Sowo Bo e, Ewangelia Chrystusowa, jak mwi (Jan 11,25): "Jam jest zmartwychwstanie i ywot, kto we mnie wierzy, choby i umar, y bdzie." I znowu: "Jeli Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi bdziecie" (Jan 8,36). I: "Nie samym chlebem yje czowiek, ale ka dym sowem, ktre pochodzi z ust Bo ych" (Mat. 4,4). Uznajemy tedy za rzecz pewn i ugrun-towan, e dusza mo e obej si bez wszystkiego, z wyjtkiem Sowa Bo ego, bez ktrego nic nie jest w stanie jej pomc. Majc za Sowo, jest bogata i niczego nie potrzebuje, poniewa jest to Sowo ywota, prawdy, wiatoci, pokoju, sprawiedliwoci, zbawienia, radoci, wolnoci, m noci, cnoty, aski, chway i wszelkiego dobra nieoszacowanej wartoci. To jest Sowo Bo e, ktre prorok w caym Psalmie 119 i w wielu innych miejscach, tyloma westchnie-niami wzywa. I zaiste nie ma groniejszej plagi gnie-wu Bo ego, ni gdy zele gd suchania Sowa Bo- ego, jak powiada prorok Amos (8,1112), a zara-zem nie ma wikszej aski, ni gdy zsya Sowo swo-je, jak powiada Psalm 107,20: "Posa Sowo swoje, aby ich uleczy i wyratowa ich od zagady". Tak e i Chrystus nie do innej su by zosta zesany, jak tylko do su by Sowa, a urzd apostolski, biskupi, cay w ogle stan kapaski jest powoany i ustano-wiony dla posugi Sowa. Zapytasz za: "Ktre to jest Sowo?" albo "w jaki sposb nale y z niego korzysta, skoro tak wiele jest sw Bo ych?". Odpowiadam: wyjania to aposto Pawe (Rzym. 1,1), e mianowicie jest to Ewangelia Bo a o Jego Synu wcielonym, ktry cierpia, zosta zmartwychwzbudzony i uwielbiony przez Ducha, ktry uwica. Aposto zwiastowa Chrystusa, ktry nakarmi dusz, usprawiedliwi j, wyzwoli i zbawi, jeli uwierzya zwiastowaniu. Gdy jedynym zbawie-niem i skutecznym sposobem korzystania ze Sowa Bo ego jest wiara. "Je eli ustami swoimi wyznasz, e Jezus jest Panem i uwierzysz w sercu swoim, e Bg wzbudzi Go z martwych, bdziesz zbawiony" (Rzym. 10,9). "Kocem zakonu jest Chrystus, aby by usprawiedliwiony ka dy kto we wierzy" (Rzym. 10,4). "Sprawiedliwy z wiary y bdzie" (Rzym. 1,17), Sowa Bo ego nie mo na bowiem uchwyci i pielgnowa inaczej, jak sam wiar. Ja-sne jest tedy, i jak dusza potrzebuje do ycia i sprawiedliwoci jedynie Sowa, tak te jedynie przez wiar, a nie przez uczynki zostaje usprawiedliwiona. Jeli by bowiem przez co innego moga by uspra-wiedliwiona - nie potrzebowaaby Sowa, a przeto i wiary. Doprawdy, wiara ta nie mo e w ogle opie-ra si na uczynkach, to znaczy gdy spodziewasz si zosta usprawiedliwionym przez uczynki jakimikolwiek one s znaczyoby to tyle, co kule na obie nogi, czci Baala i socu rk przesya causa, co jest najwiksz nieprawoci, jak mwi Job (27,37). Przeto, gdy zaczynasz wierzy, jednoczenie zaczynasz rozumie, e wszystko co w tobie jest, jest karygodne, jest grzechem, jest godne potpienia wedug owych sw (Rzym. 3,23): "Wszyscy zgrze-szyli i brak im chway Bo ej", i (Rzym. 3,10.12) "Nie ma sprawiedliwego, nie ma, kto by dobrze czy-ni, wszyscy odstpili i spoem stali si nieu ytecz-nymi". Poznawszy to bowiem bdziesz wiedzia, e potrzebny ci jest Chrystus, ktry za ciebie cierpia i zmartwychwsta, aby wierzc w Niego, przez wia-r sta si innym czowiekiem, gdy darowane ci zo-stay wszystkie twoje grzechy a ty usprawiedliwiony zostae przez zasugi cudze, mianowicie samego je-dynie Chrystusa. Skoro zatem wiara ta mo e wada jedynie w wewntrznym czowieku, jak to powiada Rzym. 10,10, e "Sercem wierzy si ku usprawiedliwieniu", i ona jedynie usprawiedliwia, jest rzecz jasn, e czowiek wewntrzny nie przez jaki zewntrzny uczynek mo e by usprawiedliwionym, sta si wolnym, zbawionym, e adne w ogle uczynki jego nie dotycz, tak jak i odwrotnie przez sam niepobo no, i niewiar serca staje si winny, jest sug grzechu godnym potpienia. Cho adnego grzechu czy czynu nie popenia. Dlatego pierwsz trosk ka dego chrzecijanina powinno by, aby porzuci-wszy wszelk myl o uczynkach, jedynie wiar coraz bardziej w sobie utwierdza i przez ni wzrasta w poznaniu nie z uczynkw, ale Chrystusa Jezusa, ktry za niego cierpia i zosta zmartwychwzbudzony, jak tego uczy aposto (1 Piotra 5,10). aden inny uczynek nie czyni czowieka chrzecijaninem. Tak i Chrystus, gdy Go ydzi pytali co maj uczy-ni, aby wykonywa dziea Bo e, to jedno im zaleca, aby przestali

liczy na mnogo swoich uczyn-kw, ktr - jak widzia - pysznili si, i powiada: "To jest dzieo Bo e - wierzy w Tego, ktrego On posa, tego bowiem Bg Ojciec nauczy" (Jan 6,29). Std prawa wiara w Chrystusa jest skarbem nie-zrwnanym, ktry przynosi z sob peni zbawienia i zachowuje od wszelkiego zego, jak czytamy u Marka w ostatnim rozdziale (16,16): "Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, bdzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, bdzie potpiony". Izajasz, cho jeszcze nie zupenie pewny przepowiedzia ten skarb (Izaj. 10,23): "Wyrok krtki i ostateczny wykona Pan nad ziemi, a ostateczne dopenienie wyleje sprawiedliwo", to tak jakby mwi, e wiara, ktra jest kr-tkim streszczeniem i wypenieniem zakonu, tak wielk sprawiedliwoci napenia wierzcych, i adnej innej rzeczy nie bd potrzebowali do sprawie-dliwoci. Rwnie i Pawe (Rzym. 10,10) mwi: "Sercem bowiem wierzy si ku usprawiedliwieniu". Zapytasz za: - Jakim sposobem dzieje si to, e sama wiara usprawiedliwia i bez uczynkw obdarza skarbem tak wielkich dbr, chocia w Pimie s nam zalecone tak liczne uczynki, ceremonie i przykazania? Odpowiadam: - Przede wszystkim pamitaj o tym co zostao powiedziane, e sama wiara bez uczynkw usprawiedliwia, uwalnia i zbawia, co poni ej dokadnie wyjaniamy. Na razie nale y zaznaczy, i cae Pismo Bo e dzieli si na dwie czci obietnice i przykazania. Przykazania ucz wprawdzie dobrych rzeczy, ale nie wykonuje si zaraz tego, co jest nauczane - wskazuj one bowiem, co powinnimy czyni, lecz nie obdarzaj moc do dziaania, s za ustanowione po to, aby ukaza czowiekowi jego samego, przez co ma on pozna swoj niezdolno do czynienia dobra i zwtpi w swoje siy. Na przykad jest przykazanie "Nie po daj" (2 Moj . 20,17), ktre przekonuje nas wszystkich o tym, e jestemy grzesznikami, skoro nikt nie mo e nie po da, co zreszt byoby wbrew wszelkim wysikom. A eby za nie po da i speni przykazania, musi zwtpi w siebie i szuka pomocy, ktrej w sobie nie znajduje, lecz gdzie indziej, i u kogo innego (Ozeasz 13,9 BG): "Zginienie twoje z ciebie o Izraelu, ale ze mnie wspomo enie twoje". Co za dotyczy tego jednego przykazania, to dotyczy wszystkich, wszystkie bowiem jednakowe s dla nas do spenienia. Gdy tedy przykazania odsoni przed czowie-kiem jego sabo i napeni go trwog, przez jakie staranie mgby zado uczyni zakonowi - bo zakonowi musi zado uczyni - aby jedna jota, jedna kropka z niego nie zgina (w przeciwnym razie bez wszelkiej nadziei bdzie potpiony) - wwczas prawdziwie upokorzony i unicestwiony we wasnych oczach nie znajdzie w sobie nic, co by mogo go usprawiedliwi i zbawi. Wtedy pojawia si druga cz Pisma obietnice Bo e, ktre zwiastuj chwal Bo , i mwi: - Je eli chcesz wypeni zakon, nie po da jak tego zakon wymaga, oto sposb i rada dla ciebie - wierz w Chrystusa, w ktrym masz obietnic aski, sprawiedliwoci, pokoju, wolnoci i wszystko to mie bdziesz jeli uwierzysz. Je eli za nie uwierzysz, nic mie nie bdziesz. Albowiem co niemo liwe jest dla ciebie przez wszelkie uczynki zakonu, ktre s rozliczane, a jednak nieu yteczne, to maym nakadem dope-nisz przez wiar, aby ka dy kto j ma mia wszystko, a kto jej nie ma, nie mia nic. "Podda bowiem wszystko w niewol niewiary, aby si nad wszystkimi zmiowa" (Rzym. 11,32). W ten sposb obietni-ce Bo e darz tym czego wymagaj przykazania, i wypeniaj to co zakon nakazuje, aby wszystko nale ao do Boga, zarwno przykazania, jak i ich wypenienie. On sam - i to wycznie On sam - nakazuje, On sam tak e wypenia. Std za, e te obietnice s sowami Boga, wi-tymi, prawdziwymi, sprawiedliwymi, wolnymi, koj-cymi i penymi wszelkiej dobroci, pochodzi to, i dusza, ktra lgnie do nich mocn wiar, jednoczy si z nimi. Wewntrznie wchania je tak, i nie tylko uczestniczy w caej ich mocy, lecz nasyca si ni i upaja. Jeli bowiem niegdy ju samo dotknicie Chrystusa uzdrawiao, o ile bardziej to niezwykle delikatne, w duchu dokonane zetknicie, a nawet wchonicie Sowa. W ten sposb wic dusza przez sam wiar, bez uczynkw, moc samego Sowa Bo ego zostaje usprawiedliwiona, uwicona, z prawd zwizana, uspokojona, uwolniona i napeniona wszelkim dobrem, staje si prawdziwie crk Bo , jak mwi Jan 1,12: "Da prawo sta si dziemi Bo ymi, tym, ktrzy wierz w imi Jego". Z powy szego atwo zrozumie, skd wiara tak wiele mo e i dlaczego wszystkie nawet dobre uczyn-ki nie mog jej dorwna: poniewa aden uczynek nie mo e przylgn do Sowa

Bo ego, ani by w duszy, wadaj za w niej jedynie wiara i Sowo: jakim jest Sowo, tak od niego staje si dusza, ktra byszczy jak rozpalone elazo, jak ogie, dlatego, e jest zespolona z ogniem. Jasne jest wic, e czowiekowi chrzecijaskiemu wiara jego starczy za wszystko i e nie bdzie mu trzeba te uczynkw by zosta usprawiedliwiony, a je eli mu nie trzeba uczynkw, to nie trzeba mu i zakonu, a jeli mu nie trzeba zakonu - wolny jest od zakonu i prawd jest to, e "Zakon nie jest ustanowiony dla sprawiedliwego" (1 Tym. 1,9). Oto jest owa wolno chrzecijaska, wiara na-sza, ktra sprawia nie to, bymy pr nowali lub le yli, lecz aby nikomu nie byo trzeba zakonu lub uczynkw dla sprawiedliwoci i zbawienia. Tak niechaj bdzie pierwsza moc wiary. Lecz przyjrzyjmy si tak e drugiej. Jest bowiem funk-cj wiary rwnie to, i wierzcy czci tego, komu wierzy, a to w ten sposb, e jak najlepsze i jak najwy sze ma o nim wyobra enie, i tego, komu nale y wierzy, uwa a za prawdomwnego i szcze-glnie godnego. Nie ma bowiem zaszczytniejszego wyobra enia ni to, jakie mamy o czyjej prawdo-mwnoci i sprawiedliwoci, a tym czcimy wanie tego, komu wierzymy. C wikszego mo emy przy-pisa komu ni prawdomwno, sprawiedliwo i bezwzgldn wrcz dobro i odwrotnie: najwy sz zniewag jest rozgosi mniemanie o czyjej kamli-woci i nieprawoci lub posdza go o nie, a tak czynimy gdy Mu nie wierzymy. Dusza tedy, wierzc mocno Bogu ktry daje obietnice, uwa a Go za prawdomwnego i sprawiedliwego. Nic zacniejszego nad to nie mo na Bogu przyzna. Najwy sza cze Bo a na tym polega, e przypisuje si Mu prawdo-mwno i w ogle to, co si przyznaje Temu, komu si wierzy. Na tym polega poddanie si duszy woli Bo ej, to jest wicenie Jego imienia i zdanie si na to, by czyni z czowiekiem to co Bogu si podoba, przyjmujc Jego bowiem obietnice czowiek nie w-tpi, e jest On prawdziwy, sprawiedliwy, mdry, e wszystko najlepiej uczyni, uo y i zarzdzi. A czy taka dusza przez t swoj wiar nie okazuje Bogu we wszystkim jak najgbszego posuszestwa? Ja-kie wic jeszcze pozostao przykazanie, ktrego by takie posuszestwo obficie nie wypenio? Jakie posuszestwo jest peniejsze, ni posuszestwo we wszelkich okolicznociach? A takowe okazuje si nie przez uczynki, lecz przez wiar! I odwrotnie: jaki bunt, jaka niepobo no, jaka zniewaga Boga mo e by wiksza ni wtedy, gdy si nie wierzy temu, ktry daje obietnice? Bo czym e innym jest to, ni czynieniem z Boga kamcy lub powtpiewa-niem, e jest On prawdomwny? A to znaczy sobie przypisywa prawd, Bogu za kamstwo i niesowno, przez co neguje si Boga, a z siebie samego w sercu swoim czyni si bo ka. C wic pomagaj uczynki dokonane w takiej bezbo noci, nawet choby byy to uczynki anielskie i apostolskie? Su-sznie wic Bg dopatruje si najwikszego za nie w gniewie lub rozpucie, lecz w niewierze tych kt-rzy mniemaj, e przez czyste i nienaganne, prawem przypisane uczynki wypeniaj zakon, aby nie wyo-bra ali sobie, e bd zbawieni. Bowiem w samej rzeczy przychwyceni na grzechu niewiary mog li-czy albo na miosierdzie albo na sprawiedliwo, ktra ich potpi. Gdy za Bg widzi, e przypisuje Mu si prawd, e wiara naszego serca tak wielk obdarza Go czci, ktrej w zupenoci jest godzien, wynagradza nas w zamian, przypisujc nam z powodu tej wiary pra-wd i sprawiedliwo. Wiara bowiem wywouje pra-wd i sprawiedliwo, oddajc Bogu to, co jest Jego a z kolei Bg oddaje chwa naszej sprawiedliwoci. Suszn bowiem i sprawiedliw jest rzecz, e Bg jest prawdomwny i sprawiedliwy. Jemu to przypisywa i to wyznawa, oznacza by prawdom-wnym oraz sprawiedliwym. W 1 Sam. 2,30 napisano tak: "Tych, ktrzy mnie czcz, i ja uczcz, a ktrzy mn gardz, bd wzgardzeni". Tak te Pawe (Rzym. 4,3) mwi o Abrahamie, e wiara jego zo-staa mu poczytana ku sprawiedliwoci, poniewa przez ni najpeniej oddawa chwa Bogu. Z tego samego powodu i nam wiara ma by zaliczana ku sprawiedliwoci jeli uwierzymy! Trzecia za nieporwnana aska wiary na tym po-lega, e czy dusz z Chrystusem jak oblubienic z oblubiecem. A przez ten tajemniczy zwizek (jak naucza aposto) Chrystus i dusza staj si jednym ciaem (Efez. 5,30). A jeli s jednym ciaem, to do prawdziwego midzy nimi dochodzi ma estwa, a ten zwizek nawet do najdoskonalszego ze wszyst-kich dochodzi spenienia (podczas gdy ludzkie ma- estwa s tylko bladym cieniem tego jedynego w swoim

rodzaju zwizku). Wynika std, i wszystkie ich sprawy, czy dobre czy ze staj si wsplne, tak i cokolwiek ma Chrystus, to mo e wierzca dusza uwa a za swoje, tym si chlubi. Co za nale y do duszy, to Chrystus uwa a za swoje. Zastanwmy si nad tym, a zobaczymy, e jest to rzecz nieoce-niona. Chrystus jest peen aski, ycia i zbawienia, dusza - grzechw, mierci i potpienia. A niech tyl-ko doczy si wiara, a stanie si tak, i do Chrystusa nale e bd grzechy, mier, pieko, do duszy za aska, ycie i zbawienie. Przystoi bowiem by On - je eli jest oblubiecem - przyj to, co nale y do oblubienicy i udzieli tego, co do Niego nale y. Jeli bowiem kto daruje jej swoje ciao i siebie samego to jak e by nie darowa tego wszystkiego, co jest Jego? A kto przyjmuje ciao oblubienicy, jak e by nie przyj tego wszystkiego, co do oblubienicy na-le y? O! To ju nadchodzi najmilsze wydarzenie i to nie tylko poczenia, lecz zbawiennej wojny, zwy-cistwa, zbawienia i odkupienia. Chrystus bowiem jest Bogiem i czowiekiem, t osob ktra nie zgrzeszya, ani nie umiera, ani nie zostaje potpiona. Jego sprawiedliwoci ycia i zbawienia nic nie mo e przewy szy, s one wieczne, wszechmocne. Powia-dam tedy: taka osoba przyjmuje na siebie grzechy, mier, pieko oblubienicy, z powodu obrczki wia-ry ma je za wsplne; owszem, nawet poczytuje je za swoje wasne. Odnosi si do nich tak, jak gdyby one do niej nale ay, jak gdyby to ona sama zgrzeszya i musiaa potem cierpie, umrze, zstpi do piekie aby to wszystko przemc. Lecz grzech, mier, pieko nie mog Go pochon, tote musi by tak, e zostay one przez Niego pochonite w cudownym boju. Gdy Jego sprawiedliwo jest wy sza od grzechw wszystkich, Jego ycie jest po-t niejsze ni wszelka mier. Jego zbawienie bar-dziej niezwyci one ni cae pieko. W ten sposb wierzca dusza przez zadatek swej wiary w Chrystu-sa, swego Oblubieca, staje si wolna od wszystkich grzechw, zabezpieczona przed mierci, obdarzona wiekuist sprawiedliwoci, yciem i zbawieniem swego Oblubieca Chrystusa. Tak pozyskuje sobie Chrystus oblubienic bez zmazy i zmarszczki, oczy-szczajc j kpiel w Sowie ywota, to jest przez wiar w Sowo, ycie, sprawiedliwo i zbawienie. W ten sposb polubia j sobie w wierze, w miosierdziu i w zmiowaniach, w sprawiedliwoci i w sdzie, jak mwi Ozeasz (2,19). Kt wic nale ycie ceni te krlewskie zalu-biny? Kto pojmuje bogactwo chway tej aski? Do-kd to Ten bogaty i wity Oblubieniec Chrystus wiedzie t ma onk ubo uchn, bezbo n, nierzd-nic, odkupujc j od wszystkich jej zych postp-kw i przyozdabiajc j wszystkimi swoimi dobra-mi? Nie jest to ju mo liwe by zgubiy j grzechy, poniewa nao one zostay na Chrystusa - jej Oblu-bieca - i w Nim si rozpyny, ona za sama w Chrystusie, swoim Oblubiecu ma t sprawiedliwo, o ktrej jako o swojej wasnej myli i mo e przeciwstawi si wszystkim swym grzechom, mier-ci, pieku z ufnoci mwic: - Jeli zgrzeszyam, to przecie nie zgrzeszy mj Chrystus, w ktrego wierz. Wszystko co jest Jego, jest moim, a wszystko co moje - jest Jego, jak to w Pieni nad Pieniami (2,16 BG) jest powiedziane: "Miy mj jest mj, a jam jest Jego". To jest to, o czym Pawe mwi: "Bogu niech bd dziki, ktry nam da zwycistwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa" (l Kor. 15,57), a mianowicie zwycistwo nad grzechem i mierci, co wywodzi si std, e " dem mierci jest grzech, a moc grzechu jest zakon" (l Kor. 15,56) Mo e zastanawiasz si z jakiego powodu tak wie-le rzeczy przypisuje si wierze? Ot wiara sama wypenia zakon i usprawiedliwia bez jakichkolwiek uczynkw. Widzisz bowiem, e pierwsze przykaza-nie, ktre brzmi: "Jednego Boga czci bdziesz", wypenia si przez sam tylko wiar. Choby bowiem nawet sam od stp do gw wypeniony by niczym innym jak tylko dobrymi uczynkami to nie byby jednak sprawiedliwy, nie czciby Boga, ani nie wypenia pierwszego przykazania, skoro Boga nie mo na czci inaczej, jak tylko w ten sposb, e Mu si przyzna dostojestwo prawdy i wszelkiej dobroci, jak Mu je naprawd przyzna nale y. Tego za nie sprawiaj uczynki lecz jedynie wiara serca. Uwielbiamy bowiem Boga i wyznajemy Go jako prawdomwnego nie uczynkami, lecz wiar. Z tego wzgldu sama wiara jest sprawiedliwoci chrzeci-janina i spenieniem wszystkich przykaza. Kto bo-wiem pierwsze wypenia, wypenia z atwoci wszy-stkie pozostae. Uczynki za, jako rzeczy

nierozum-ne nie przyczyniaj si do uwielbienia Boga. Mo na je spenia je eli towarzyszy im wiara, e czynimy je dla chway Bo ej. Wszelako nie chodzi nam teraz o to czego dokonuje si a tym s uczynki - lecz o sprawc, ktry wielbi Boga i spenia uczynki. Na tym polega wiara serca, istota i tre caej naszej sprawiedliwoci. Std lepa i niebezpieczna jest nau-ka, ktra gosi, e przykazania wypenia si przez uczynki, gdy tymczasem przykazania nale y spenia przed jakimikolwiek uczynkami, a dopiero po ich spenianiu nastpi powinny ich uczynki, jak to za-raz usyszymy. A eby za na szerszym tle rozpatrzy t ask, ktr nasz wewntrzny czowiek ma w Chrystusie, trzeba wiedzie, e Bg w Starym Testamencie ka-za sobie powici wszelkich mskich pierworod-nych potomkw. Pierwordztwo za byo w wielkiej cenie, odznaczao si przed innymi podwjn chwa-: kapastwem i krlestwem. By bowiem pierwo-rodny brat kapanem i panem wszystkich innych. Figura ta zapowiada Chrystusa - prawdziwie i jedy-nie pierworodnego Syna Bo ego z dziewicy Marii, krla i kapana, lecz nie wedug ciaa ani praw zie-mi. Krlestwo bowiem Jego nie jest z tego wiata (Jan 18,36). W sprawach niebiaskich, duchowych, Sam krluje i powica, a do nich nale sprawiedli-wo, prawda, mdro, pokj, zbawienie. Nie znaczy to, by nie podlegay Mu wszystkie sprawy ziemskie i piekielne - w przeciwnym razie jak mgby nas od nich ustrzec i wybawi - chodzi o to, e krlestwo Jego nie na nich polega i nie z nich si wywodzi. Jego kapastwo nie polega na zewntrznej okazaoci szat, dostojestwie ruchw, jak to byo w owym ludzkim kapastwie Aaronowym a dzi jest w naszym, kocielnym, lecz polega ono na rzeczach ducho-wych, w zakresie ktrych niewidzialn swoj su b w niebie wstawia si u Boga za nas, tam samego Siebie ofiarowuje i czyni wszystko co przystoi czyni kapanowi, jak to opisuje Pawe (Hebr. 6,7) na przy-kadzie Melchisedeka. Nie tylko za nas si modli i wstawia za nami, lecz i wewntrznie w duchu nas poucza, ywi naukami Swego Ducha, jakimi s wa-ciwie dwa urzdy kapana, co u kapanw ciele-snych przyjmuje posta widzialnych modw, kaza. Jak za Chrystus przez swoje pierwordztwo te dwie godnoci otrzyma, tak je te rozdziela i czyni ich uczestnikami wszystkich wierzcych w siebie na podstawie poprzedniego omwionego prawa doty-czcego ma estwa, moc ktrego do oblubienicy nale y wszystko to, co jest wasnoci Oblubieca. Std my wszyscy w Chrystusie jestemy kapanami i krlami, my, ktrzy wierzymy w Chrystusa jak mwi Piotr (1 Piotra 2,9): "Wy jestecie rodem wy-branym, krlewskim kapastwem, narodem witym, ludem nabytym, abycie rozgaszali cnoty tego, ktry was powoa z ciemnoci do cudownej swojej wiatoci". A te dwie godnoci tak wygldaj - po pierwsze, co si tyczy krlestwa: ka dy chrzecijanin przez wiar tak zostaje wywy szony ponad wszyst-ko, i dziki mocy duchowej wanie jest panem wszystkiego tak, i adna z rzeczy nie mo e mu szkodzi, co wicej, wszystko co mu podlega, musi mu su y do zbawienia. Pawe tak powiada: "Bg wspdziaa we wszystkim ku dobremu z tymi, kt-rzy Boga miuj" (Rzym. 8,28). I znowu: "Wszystko jest wasze: mier, ycie, teraniejsze i przysze rzeczy, wy za jestecie Chrystusowi" (1 Kor. 3,22.23). Nie jakoby ktrykolwiek z chrzecijan dziki cieles-nej mocy by ustanowiony ponad wszystkim w za-kresie posiadania i zarzdzania, a takie szalestwo czsto ogarnia niektrych ludzi kocioa. (Jest to bowiem waciwo krlw, ksi t i ludzi ziemskich). Samo ycie uczy nas, e wszystkiemu jestemy poddani, wiele cierpimy, nawet umieramy, owszem, im bardziej kto jest chrzecijaninem, tym liczniejszym poddany jest nieszczciom, cierpieniom i mierci, jak to widzimy u samego Ksicia Pierworod-nego Chrystusa i u wszystkich Jego witych braci. Moc duchow jest ta, ktra wada pord nieprzy-jaci i okazuje si pot n w pospolitych uciskach, to za nie jest niczym innym, jak urzeczywistnie-niem tej prawdy, e moc dopenia si w saboci (2 Kor. 12,9). Tote we wszystkim mog odnie korzy dla zbawienia, innymi sowy, wszystko wraz ze mierci musi mi su y w drodze do zbawienia. Na tym bowiem polega owo trudno dostpne a zna-komite dostojestwo oraz prawdziwa i wszechstron-na potga, wadztwo duchowe, w ktrym adna rzecz nie jest ani tak dobra, ani tak za, aby ze mn nie wspdziaaa ku dobremu, je eli tylko uwierz.

Niczego mi jednak nie potrzeba, skoro sama wiara wystarczy do zbawienia, prcz tego by wiara sprawowaa w chrzecijaninie moc i panowanie swej wolnoci. Oto jest ta nieoceniona moc wolnoci chrzecijanina. Jestemy nie tylko krlami najbar-dziej ze wszystkich wolnymi, ale tak e kapanami na wieki, co jest znacznie wspanialsze od krlestwa, gdy przez nasze kapastwo jestemy godni zjawi si przed Bogiem, modli si za innych, naucza siebie nawzajem rzeczy Boskich. Obowizki bowiem kapanw s takie, e nigdy nie mog by przekaza-ne adnemu niewierzcemu. Tak nam to Chrystus zastrzeg, i je eli w Niego uwierzymy, mamy by dla Niego zarwno wspbrami, wspdziedzicami i wspkrlami, jak i wspkapanami, ktrym wolno z ufnoci przez ducha wiary przystpi przed obli-cze Bo e i woa "Abba - Ojcze". Mamy te modli si jeden za drugiego i czyni to wszystko, co zarw-no w widzialnym jak te cielesnym sprawowaniu swojego urzdu czyni i przedstawiaj kapani. Kto za temu nie wierzy, temu nic nie su y i nic na dobre nie wychodzi. Ten jest niewolnikiem wszystkiego, wszystko mu wychodzi na ze, poniewa w sposb bezbo ny wszystkiego u ywa na swoj korzy, a nie na chwa Boga. Tak wic nie jest kapanem, ale czowiekiem pospolitym, ktrego modlitwa prze chodzi w grzech, tote przed obliczem Boga nigdy si nie zjawia, jako e Bg grzesznikw nie wysu-chuje (Jan 9,31). Kt wic mo e poj wznioso dostojestwa chrzecijaskiego, ktre przez swoj krlewsk potg wada nad wszystkim: nad mier-ci, nad yciem i nad grzechem, ten przez chwa kapask wszystko mo e u Boga poniewa to Bg czyni o co on sam zabiega i czego sobie yczy, jak napisano: "Spenia yczenie tych, ktrzy si Go boj, a woanie ich syszy i wybawia ich" (Ps. 145,19). A do tej chway z pewnoci dochodzi si nie przez uczynki, ale jedynie przez wiar. Na tej podstawie ka dy mo e jasno zobaczy w jaki sposb czowiek - chrzecijanin wolny jest od wszystkiego i e jest ponad wszystkim tak, i nie potrzebuje adnych uczynkw aby sta si sprawie-dliwym i zbawionym. Tego wszystkiego obficie mu udziela sama wiara. A gdyby w szalestwie swym do tego doszed, i przypuszczaby, e przez jaki dobry uczynek staje si sprawiedliwym, wolnym, zbawionym chrzecijaninem, to zaraz by utraci wia-r wraz ze wszystkimi dobrami; niedorzeczno ta jest dosadnie przedstawiona w owej bajce o psie. Pies brodzc w wodzie nis w pysku kawa misa; zwiedziony wodnym odbiciem misa chcia je po-chwyci, otworzy pysk - tracc jednoczenie praw-dziwe miso i jego lustrzane odbicie. Tutaj mo e zadasz pytanie: Je eli wszyscy, kt-rzy s w kociele s kapanami, to na jakiej pod-stawie odr nia si tych, ktrych teraz zwiemy ka-panami od laikw? Odpowiadam: nadu yto okre-le "kapan", "kleryk", "duchowny", "kaznodzieja", ktre ze wszystkich chrzecijan przeniesione zostay na tych nielicznych co obecnie - karygodnym zwyczajem zwani s duchownymi. Pismo wite nie czyni bowiem midzy nimi adnej r nicy, jak tylko t jedn, e zwie pomocnikami, sugami, dozorcami tych, ktrzy teraz chepliwie zw si papie ami, biskupami, a powinni innym su y usugi-waniem Sowa ku nauczaniu w wierze Chrystusowej i wolnoci wierzcych. Prawd bowiem jest, e my wszyscy w tym samym stopniu jestemy kapanami, mimo to jednak nie powinnimy - chocia mogliby-my - wszyscy publicznie usugiwa i naucza. Pawe mwi: "Tak niechaj ka dy myli o nas jako o su-gach Chrystusowych i o szafarzach tajemnic Bo- ych" (1 Kor. 4,1). Lecz szafarstwo to obecnie przeobrazio si w pyszn wadz i straszliw tyrani, i adna zwierzchno ani jakakolwiek wadza na zie-mi nie mo e z ni si rwna, jak gdyby ludzie wieccy byli czym innym ni chrzecijanami; prze-wrotno ta sprawia, i cakowicie zagina znajo-mo chrzecijaskiej aski, wiary, wolnoci, w og-le caego Chrystusa. Miejsce Jego zajta nieznona niewola ludzkich uczynkw, ustaw; stalimy si zgodnie z Trenami Jeremiasza (1,11) niewolnikami naj-gorszych ludzi na ziemi, ktrzy naszej niewiedzy na-du ywaj ku wszelkim ohydom i zel ywociom swe-go chcenia. Powracajc do rozpocztego tematu sdz, e z powy szego jasno wynika, i nie wystarcza i nie jest rzecz chrzecijask opowiada o dzieach Chrystusa, o Jego yciu i sowach w sposb history-czny, jakby o jaki tam wydarzeniach, ktrych zna-jomo wystarcza nam jako przykad do ksztatowa-nia swego ycia, jak to gosz ci, co obecnie ucho-dz za najlepszych. Tym gorzej,

je eli si cakowicie o Chrystusie zamilczy, a zamiast tego naucza o usta-wach ludzkich i o dekretach ojcw. Niemao ju jest takich, ktrzy w tym celu gosz Chrystusa lub o Nim wykadaj, aby poruszy ludzkie uczucia do litoci nad Chrystusem i do oburzenia na ydw oraz inne podobne dziecinne niedorzecznoci go-sz. Nale y za gosi Chrystusa w tym celu, aby zostaa wzbudzona wiara w Niego tak, eby nie tyl-ko to by Chrystus, lecz aby by On twoim i moim Chrystusem, by w nas wzbudza to, co si o Nim mwi i kim si On nazywa. Wiara w Chrystusa rodzi si i utrzymuje przez to, e si gosi dlaczego Chry-stus przyszed i co da, jak nale y Go przyj i jakie bd tego owoce. Wy ej wymienion wiar osiga si tam, gdzie nale ycie naucza si o wolnoci chrze-cijaskiej, ktr mamy od Jezusa, tam gdzie si naucza z jakiego powodu my, chrzecijanie, jeste-my krlami i kapanami, panami wszechrzeczy w Chrystusie, e cokolwiek czynimy, to czynimy z uf-noci, i to si Bogu podoba i jest Mu mie, jak ju dotd o tym mwiem. Jakie to bowiem serce, syszc o tym nie rado-waoby si najgbiej i - po przyjciu takiej po-ciechy - nie napenioby si sodycz w mioci Chrystusowej (do ktrej to mioci nie mo e doj na drodze ustaw albo uczynkw)? Kt mgby mu zaszkodzi lub przerazi go? Jeli ogarnaby serce wiadomo grzechu lub lk przed mierci, gotowe jest pokada nadziej w Panu i cho syszy o tych gronych zjawiskach, nie lka si ich ani si nimi nie wzrusza, a wreszcie wzgardzi tymi nieprzyjacimi. Wierzy bowiem, e sprawiedliwo Chrystu-sa jest jego sprawiedliwoci, a jego grzech nie jest ju jego grzechem, ale Chrystusowym. A przecie w obliczu sprawiedliwoci Chrystusowej wszelki grzech bdzie niechybnie pochonity ze wzgldu na wiar w Chrystusa, jak ju powy ej powiedziano. Czowiek uczy si za apostoem urga mierci i grzechowi, mwic: "Gdzie jest, o mierci, zwyci-stwo twoje? Gdzie jest, o mierci, do twoje? A dem, mierci jest grzech, moc za grzechu jest zakon. Ale Bogu niech bd dziki, ktry nam daje zwycistwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa" (1 Kor. 15,55). Pochonita jest bowiem mier w zwycistwie: nie tylko Chrystusowym, lecz i na-szym, to przez nie tak e i my zwyci amy. Tyle wystarczy powiedzie o wewntrznym czo-wieku, o jego wolnoci i naczelnej sprawiedliwoci wiary, ktra nie potrzebuje ani ustaw, ani dobrych uczynkw; s one nawet dla niej szkodliwe, je eli kto przypuszcza, e przez nie uzyskuje usprawiedli-wienie. Powrmy teraz do drugiej czci, do czowie-ka zewntrznego. Tu bowiem bdzie dana odpowied tym wszystkim, ktrzy s ura eni sowem "wiara" i tym ktrzy mwi: - Je eli wiara wszystko czyni i sama wystarcza do usprawiedliwienia, dla czego wic s zalecane dobre uczynki? Bdziemy wic pr nowa i nic nie bdziemy robi, a poprze-staniemy na wierze. Odpowiadam: - Nie tak, bezbo- nicy, nie tak! Rzecz wygldaaby wprawdzie tak, gdybymy cakowicie i w sposb doskonay byli lu-dmi tylko wewntrznymi - duchowymi, co nastpi dopiero w ostatecznym dniu zmartwychwstania. Do-pki yjemy w ciele, rozpoczynamy dopiero posu-wajc powoli do przodu to, co w yciu przyszym bdzie dopenione, a to ze wzgldu na pierwociny Ducha - zwane tak przez apostoa (Rzym. 8,23) - ktre wprawdzie ju posiadamy w tym yciu, ale oczywicie dopiero w przyszoci otrzymamy peni Ducha. Do tego tematu odnosi si to, co powy ej wykazano, e chrzecijanin jest sug wszystkiego i wszystkiemu jest podlegy. Jako wolny bowiem nic nie czyni lecz jako suga wszystko czyni. Zobaczmy tedy, jak to si dzieje. Chocia , jak powiedziaem, czowiek wewntrzny wedug ducha przez wiar cakiem wystarczajco jest usprawiedliwiony, majc to, co mie powinien, z tym tylko e t wiar i moc z dnia na dzie powi-nien powiksza, a do nastania ycia przyszego. Chrzecijanin pozostaje jednak w tym miertelnym yciu na ziemi, gdzie musi kierowa swym wasnym ciaem i obcowa z ludmi. Ju tutaj rozpoczynaj si uczynki. Tu nie wolno pr nowa. Tu z wszelk pewnoci nale y dba o to, by ciao przez posty, czuwanie, prac i inne umiarkowane rodzaje karnoci byo wiczone i podporzdkowane ducho-wi, aby byo posuszne czowiekowi wewntrznemu w wierze zgodnej z nim, aby mu si nie sprzeciwiao lub nie przeszkadzao tak jak z natury czyni gdy nie jest powcigane. Wewntrzny bowiem czowiek do Boga jest

podobny, gdy zosta on stworzony na wyobra enie Bo e. Czowiek ten na gruncie swej wiary raduje si i weseli z powodu Chrystusa, w ktrym tak wielkie dobra s dla niego nagromadzo-ne. Std te to jedno tylko ma zadanie, by z rado-ci bez liczenia na nagrod su y Bogu z mioci niewymuszon. Tymczasem czynic to napotyka w swoim ciele wol przeciwn, ktra d y do tego, by su y wiatu i szuka tego co wiatowe. To jest rzecz, ktrej duch wiary znie nie mo e, do ktrej si nie nadaje, wic z radosn ochot zabiera si do jej tumie-nia, hamowania, jak to Pawe mwi: "Wedug wewntrznego czowieka mam upodobanie w zakonie Bo ym, a w czonkach swoich dostrzegam inny za-kon, ktry walczy przeciwko zakonowi uznanemu przez mj rozum i bierze mnie w niewol zakonu grzechu" (Rzym. 7,22.23); gdzie indziej za: "umar-twiam ciao swoje i ujarzmiam, bym przypadkiem bdc zwiastunem dla innych, sam nie by odrzucony" (1 Kor. 9,27). "Ci, ktrzy nale do Chrystusa Jezusa, ukrzy owali ciao swoje wraz z namitnociami i dzami" (Gal. 5,24). Uczynki nale y spenia nie w tym mniemaniu, jakoby przez nie ktokolwiek mia by przed Bogiem usprawiedliwiony. Tego bowiem faszywego mnie-mania nie zniesie wiara, gdy ona tylko stanowi o sprawiedliwoci przed Bogiem. Uczynki nale y spenia wycznie z tym przekonaniem, by ciao bra w niewol i oczyszcza ze zych jego po dli-woci tak, by caa uwaga bya skierowana jedynie na wyzbycie si po dliwoci. Gdy bowiem dusza jest przez wiar oczyszczona, to zaczyna Boga mio-wa, chce rwnie by wszystko - zwaszcza za jej wasne ciao - tak samo byo oczyszczone, aby wszystko razem z ni Boga miowao i chwalio. W ten sposb czowiek na skutek wymaga swego ciaa nie mo e by bezczynny. Musi spenia wiele dobrych uczynkw aby wzi swe ciao w niewol. Jednak nie same uczynki s tym, co go usprawiedli-wia przed Bogiem, lecz czyni je z mioci nie licz-cej na nagrod, a dla okazania posuszestwa Bogu troszczc si tylko o to, aby podoba si Bogu, ktremu we wszystkim chce by jak najochotniej posusznym. Z tej przyczyny ka dy mo e z atwoci pouczy siebie w jakiej mierze lub w jakim (jak powiadaj) zakresie powinien swoje ciao umartwia. Tyle b-dzie bowiem poci, czuwa, pracowa, na ile mu si to wyda potrzebne do okieznania rozwizoci i po- dliwoci ciaa. Ci za, ktrzy mniemajc, e uspra-wiedliwienie zyskuje si przez uczynki sdz, e jeli tylko speni jak najwicej dobrych uczynkw, do-brze im si bdzie powodzio i zostan usprawiedli-wieni - myl si. Bywa te i tak, e nadwyr aj swj umys, wyniszczaj swoje ciao albo czyni je zgoa nieu ytecznym. A to jest dowodem ogromne-go braku rozumu, objawem nieznajomoci zarwno ycia chrzecijaskiego, jak i wiary, przez uczynki bez wiary chcie zosta usprawiedliwionym i dost-pi zbawienia. By za atwiej poj to co powiedzielimy, po-su my si porwnaniami. Uczynki czowieka chrze-cijanina usprawiedliwionego i zbawionego przez jego wiar, z aski niezasu onej, z Bo ej mioci, nie powinny by traktowane inaczej ni byyby trak-towane uczynki Adama i Ewy w raju oraz wszyst-kich ich synw, gdyby byli nie zgrzeszyli o czym powiedziane jest: "Osadzi Bg czowieka ktrego by stworzy w raju aby go uprawia i strzeg" (1 Mj. 2,15). Adam za zosta stworzony przez Boga sprawiedliwym, prawym, bez grzechu, tak i dla uzyskania usprawiedliwienia nie byaby mu po-trzebna praca ani str owanie, lecz Pan da prac by uprawia raj, pielgnowa, aby si bezczynnie nie wasa. Bya to praca najzupeniej dobrowolna. Wykonywana nie z innego powodu, jak tylko z tego by zado uczyni woli Bo ej, a wic nie dla uzyska-nia sprawiedliwoci, ktr wszak ju w peni posia-da i ktra te byaby nam wszystkim przyrodzona. Tak te jest z uczynkami czowieka wierzcego, ktry przez swoj ofiar jest z powrotem przeniesio-ny do raju i na nowo stworzony. Nie potrzebuje on uczynkw by sta si lub by sprawiedliwym, lecz aby nie by bezczynnym i by swoje ciao zatrudni, pielgnowa, powinien wykonywa uczynki z wolno-ci wypywajce, jedynie przez wzgld na wol Bo - chyba, e nie jest jeszcze w peni odrodzony przez doskona wiar i mio, ktre powinny wzrasta, nie przez uczynki wszak e, lecz same przez si. Inny przykad: wywicony biskup, ktry po-wica

wityni, bierzmuje chopcw lub spenia jakkolwiek inn ze swoich czynnoci, nie zostaje wywicony na biskupa przez same te czynnoci, ale gdyby nie by przedtem wywiconym biskupem, a-dna z tych czynnoci nie miaaby znaczenia, wszyst-kie one byyby niedorzeczne, dziecinne, bazeskie. Taki chrzecijanin powicony przez swoj wiar spenia dobre uczynki, lecz nie staje si przez nie bardziej witym lub lepszym chrzecijaninem. To bowiem nale y wycznie do wiary, a nawet gdyby przedtem nie wierzy i nie by chrzecijaninem, wszystkie jego uczynki nie miayby wartoci, byyby zaiste bezbo nymi, godnymi potpienia grzechami. Przeto prawd zawieraj te dwa zdania: dobre uczynki nie czyni czowieka dobrym, lecz dobry czowiek spenia dobre uczynki. Ze uczynki nie czyni czowieka zym, lecz zy czowiek spenia ze uczynki. Zawsze jest wic tak, e najpierw sama substancja, czyli osoba, jest dobra przed spenie-niem dobrych uczynkw. Dobre uczynki towarzysz dobrej osobie i od niej pochodz. Chrystus mwi tak: "Nie mo e dobre drzewo rodzi zych owocw, ani ze drzewo rodzi dobrych owocw" (Mat. 7,18). Jasne za jest, i nie owoce rodz drzewa, ani drzewa nie rosn na owocach, lecz odwrotnie: drzewa rodz owoce, a owoce rosn na drzewach. Jak wic naj-pierw musz by drzewa przed owocami, nie owoce czyni drzewa dobrymi lub zymi, lecz przeciwnie drzewa wedug swego rodzaju wydaj owoce, tak samo najpierw sama osoba ludzka musi by dobra lub za, zanim wykona dobry lub zy uczynek; to nie uczynki czyni czowieka zym lub dobrym, lecz on sam wykonuje swoje uczynki ze albo dobre. Podobnie ma si rzecz we wszystkich kunsztach i rzemiosach. Nie zy czy dobry dom czyni budow-niczego zym lub dobrym, lecz dobry czy zy budo-wniczy wznosi zy lub dobry dom. Oglnie biorc, adne dzieo nie czyni twrcy takim jakim ono samo jest. To mistrz czyni dzieo takim, jakim jest on sam. Tak ma si rzecz w dzie-dzinie ludzkich uczynkw. Jakim jest czowiek yj-cy w wierze czy w niewierze, takim jest i jego uczy-nek, dobry - jeli dokonany w wierze, zy - jeli dokonany w niewierze. Lecz nie da si tego odwr-ci, by miao by tak, e jakim jest uczynek, takim staje si czowiek, yjcym w wierze lub w niewie-rze. Jak bowiem uczynki nie czyni czowieka wie-rzcym, tak nie czyni go sprawiedliwym. Wiara czyni czowieka wierzcym i sprawiedliwym. Ta wiara jest rdem jego sprawiedliwych uczynkw. Skoro za uczynki nikogo nie usprawiedliwiaj, a czowiek powinien by sprawiedliwy zanim czyni dobro, cako-wicie jasne jest, e jedynie wiara, z samego Bo ego miosierdzia, przez Chrystusa w Jego Sowie, godnie i wystarczajco czowieka usprawiedliwia. Czowiek chrzecijanin nie potrzebuje do zbawienia adnego uczynku, adnego zakonu, skoro przez wiar jest wolny od wszelkiego zakonu i wszystko cokolwiek czyni, czyni w sposb cakowicie wolny, bez liczenia na nagrod, nie szukajc adnej korzyci lub zba-wienia. Z aski Bo ej bdc ju zaspokojonym i zbawionym, na podstawie swojej wiary, szukajc jedynie podobania Bo ego. W ten sposb tak e i niewierzcemu aden uczy-nek dobry nie su y ku usprawiedliwieniu ani zbawieniu. Popatrzmy odwrotnie, z tym lub potpio-nym nie czyni czowieka zy uczynek, lecz niewiara. Ona to czyni czowieka i drzewo, sprawuje, e ze i potpione s tak e uczynki. Std wic to, e kto staje si dobrym lub zym, nie pochodzi z uczyn-kw, lecz z wiary albo z niewiary. A Pawe mwi: "Kto przystpuje do Boga musi wierzy" (Hebr. 11,6). Rwnie Chrystus powiada to samo: "Zasa-dcie drzewo dobre, to i owoc bdzie dobry, albo zasadcie drzewo ze, to i owoc bdzie zy" (Mat. 12,33), jak gdyby chcia powiedzie: - Kto bdzie chcia mie dobre owoce musi zacz od drzewa, czyli musi zasadzi dobro. Tak wic kto chce spenia dobre uczynki, niech zaczyna nie od dziaania, lecz od wiary, ktra czyni czo-wieka dobrym. Czowieka dobrym czyni tylko wiara. Prawd jest zaiste, e za dobrego lub zego uchodzi si przed ludmi na podstawie uczynkw - one decyduj o uznaniu, kto jest dobrym lub zym, jak Chrystus powiada: "Po owocach pozna-cie ich" (Mat. 7, 20). Lecz wszystko to jest w grun-cie rzeczy tylko pozr, rzecz zewntrzna, co do ktrej bardzo wielu jest w bdzie gdy pisz i nau-czaj butnie o dobrych uczynkach, jak bymy przez nie dostpowali usprawiedliwienia, a jedno-czenie o wierze nawet nie wspominajc, swymi kroczc drogami, sami zawsze w bdzie, wpro-wadzajc innych w bd, stan swj coraz bardziej pogarszajc, lepi wodzowie lepych, wieloma uczynkami si mozolc, a jednak nigdy nie docho-dzc do prawdziwej sprawiedliwoci.

O nich to w. Pawe powiada: "Majcy wprawdzie pozr pobo -noci, ale wyrzekajcy si jej mocy, zawsze si ucz-cy, a nigdy nie mogcy doj do poznania prawdy" (2 Tym. 3,5.7). Kto zatem nie chce razem z tymi lepymi b-dzi, musi patrze dalej ani eli na uczynki, przyka-zania lub nauki o uczynkach. Powinien odwrci-wszy uwag od uczynkw patrze na czowieka i na to, w jaki sposb zostaje on usprawiedliwiony. Mia-nowicie nie przez uczynki ani przykazania, lecz przez Sowo Bo e (to znaczy przez obietnic Jego aski) i przez wiar zostaje usprawiedliwiony i zba-wiony dla ugruntowania chway majestatu Bo ego, ktra zbawia nas nie na podstawie uczynkw spra-wiedliwoci, jakich my dokonalimy, ale zbawia nas jako wierzcych wedug miosierdzia Swego, przez Sowo swojej aski. Teraz ju atwo pozna, z jakiego powodu nale- y dobre uczynki odrzuci albo przyj i jak zasad si kierowa, aby zrozumie nauki na temat dobrych uczynkw. Je eli si bowiem gromadzi dobre uczynki ku usprawiedliwieniu i spenia si je w tym przewrotnym, faszywym przewiadczeniu i bdzie si przez nie usprawiedliwionym, nakadaj one ju przymus i razem z wiar tumi wolno. Wsku-tek owego dodatkowego przewiadczenia ju nie s dobre, a raczej prawdziwie godne potpienia. Nie bdc bowiem wolne, uwaczaj asce Bo ej, ktra jedynie jest zdolna przez wiar usprawiedliwi i zba-wi, czego uczynki nie s w stanie dokona, aczko-lwiek w bezbo nym urojeniu przez t nasz gupot do tego pretenduj: w ten sposb gwatownie wdzie-raj si w zakres aski Boga, naruszajc Jego chwa-. Nie odrzucamy tedy dobrych uczynkw, co wi-cej - jak najbardziej je przyjmujemy i ich uczymy, gdy nie z powodu ich samych je potpiamy, lecz z powodu tego bezbo nego dodatkowego mniemania, owej przewrotnej myli o poszukiwaniu na ich drodze sprawiedliwoci, skutkiem czego na pozr tylko s one dobre, w rzeczywistoci za dobre nie s. Wykonujcy je oszukuj i siebie samych i innych, s jak wilki drapie ne w owczej szacie. Mniemanie to i przewrotne poleganie na uczyn-kach jest nieuniknione tam, gdzie nie ma szczerej wiary. Nie mo e go bowiem nie by u witych robotnikw dopty, dopki nie przyjdzie wiara, ktra je obali i zawadnie sercem. Natura sama z siebie nie tylko nie mo e go usun, lecz tak e przekona si o jego przewrotnoci, owszem - przy-znaje, e jest to mniemanie identyczne z najwitsz wol Bo , a gdy jeszcze przyczy si przyzwycza-jenie zasilajce i popierajce te niedocignicia, braki natury (tak jak to czynili bezbo ni nauczyciele) stanowi to zo nie do naprawienia, zwodzce i gubice na zawsze niezliczonych ludzi. Dlatego cho-cia jest rzecz dobr kaza i pisa o pokucie, spo-wiedzi, zadouczynieniu, jednak e jeli si na tym poprzestaje i nie dochodzi do goszenia samej wiary, to bez wtpienia s to nauki oszukacze, diabelskie. Albowiem Chrystus przez Jana mwi nie tylko: "Czycie pokut", lecz doda te sowo wiary, po-wiadajc: "Przybli yo si krlestwo niebieskie" (Mat. 4,7). Nale y bowiem gosi nie jedn tylko, ale obie czci Sowa Bo ego. Wydobywa ze skarbca nowe i stare rzeczy, zarwno sowo zakonu jak i sowo aski. Sowo zakonu nale y wydobywa aby ludzi przerazi doprowadzajc do poznania ich grzechw, a std zawrci ich do pokuty i lepszego sposobu ycia. Lecz nie nale y na tym poprzesta: byoby to bowiem tylko zranieniem a nie zawizaniem rany, przebijaniem a nie uzdrawianiem, zabijaniem a nie o ywianiem, strcaniem do piekie a nie wyprowadzeniem z nich, poni aniem a nie wywy szaniem. Przeto powinno si gosi Sowo aski i obietnic odpuszczenia dla nauczania i ustanowienia wiary bo bez tego daremnie si spenia zakon z jego przykazaniami, skruch, pokut i wszystkimi innymi rzeczami, daremnie si ich naucza. Istniej wprawdzie dotd liczni kaznodzieje pokuty i aski lecz nie wyjaniaj oni zakonu Bo ego ani obietnicy z t myl ani w tym duchu, aby mo- na si byo dowiedzie skd pochodzi pokuta a skd aska. Pokuta bowiem wywodzi si z zakonu Bo ego, lecz wiara czy aska z obietnicy Bo ej, jak czytamy: "wiara jest ze suchania, a suchanie przez Sowo Chrystusowe" (Rzym. 10,17). Czowiek, ktry grobami zakonu Bo ego czy lkiem przed nim zosta upokorzony i doprowadzony do poznania siebie, przez wiar w obietnic Bo doznaje pociechy i zostaje podniesiony. Tak mwi (Psalm 30,6): "Wieczorem bywa plcz, ale rankiem wesele".

Tyle wystarczy powiedzie o uczynkach w ogle, a zarazem o tych, ktre chrzecijanin wykonuje wobec wasnego ciaa. Na ostatek powiemy o uczynkach, jakie wykonywa powinien wierzcy wobec swego bliniego. Czowiek bowiem nie dla siebie tylko yje w owym miertelnym ciele aby w nim dziaa, lecz yje te dla wszystkich ludzi na ziemi, a nawet waciwie tylko dla innych yje, nie dla siebie. Po to bowiem swe ciao ujarzmia, aby mg szerzej i swobodniej innym su y, tak jak mwi Pawe: "Nikt z nas dla siebie nie yje i nikt dla siebie nie umiera, bo jeli yjemy, dla Pana yjemy, a jeli umieramy, dla Pana umieramy" (Rzym. 14,7). Przeto nie mo e si zdarzy tak, by czowiek w tym yciu by bezczynny i nie spenia uczynkw wobec swoich blinich. Musi bowiem rozmawia, wiadczy usugi, obcowa z blinimi, tak jak Chrystus na podobiestwo ludzi stworzony, ze wzgldu na swj sposb ycia uwa any za czowieka obcujcego z ludmi. Jednak adnego z tych uczynkw czowiek nie potrzebuje do sprawiedliwoci i zbawienia. Przeto we wszystkich uczynkach powinien podziela ten po-gld. Zmierza jedynie do tego, aby su y innym, pomaga we wszystkim cokolwiek czyni, majc przed oczyma jedynie potrzeby, wygody i korzyci bliniego. Tak bowiem nakazuje aposto, abymy rkami pracowali (Efez. 4,28) by mc dawa temu, ktry jest w potrzebie. Aposto mgby rzec: - by-my siebie sami utrzymywali, powiada jednak: - "aby da temu, ktry jest w potrzebie". Albowiem chrzecijaska to rzecz troska o zdrowie cielesne, abymy dziki niemu mogli pracowa, dorabia si mienia, lecz zachowa je na wspieranie potrzebujcych. W ten sposb czonek silny su y bdzie czonkowi sabemu, wtedy staniemy si Synami Bo ymi, wza-jemnie o siebie troskliwymi i pracowitymi. Jedni drugich brzemiona noszc, wypeniajc w ten spo-sb zakon Chrystusowy - takie oto jest prawdziwe chrzecijaskie ycie, taka jest miara prawdziwie skuteczna przez mio, to znaczy z radoci i mioci podejmujca dzieo najbardziej dobrowolnej niewoli, w ktrej su y si drugiemu bezinteresow-nie, chtnie, opywajc przy tym w peni i dostatek wiary. Tak wic gdy Pawe poucza Filipian jak bogatymi uczynia ich wiara w Chrystusa, w ktrej wszy-stko otrzymali, pisze: "Jeli tedy jaka zachta jest w Chrystusie, jaka pociecha mioci, jaka wspl-nota Ducha, dopenijcie radoci mojej, abycie jed-n byli o ywieni myl i jednakow majc mio jednomylnie na jedno si zgadzali. Nie wywoujcie wani, ani te nie czycie nic dla pr nej chway, lecz w pokorze niech jeden drugiego uznaje za wy -szego od siebie. Niech ka dy baczy nie tylko na to co jemu nale y, ale i na to co innym" (Filip. 2,1-4). Widzimy tu jasno, e aposto ujmuje ycie chrzeci-jan w tak regu, aby wszystkie nasze uczynki ukaday si na korzy drugich, kiedy to ka dy a przez wiar swoj tak obfituje, i by ponad brzegi przeleway si wszystkie inne uczynki, ktrymi su y bliniemu swemu z dobrowolnej yczliwoci. W og-le cae ycie powinno by nakierowane na drugiego czowieka. W tym celu podaje za wzr Chrystusa, mwic: "Takiego bdcie wzgldem siebie usposobienia, jakie byo w Chrystusie Jezusie, ktry chocia by w po-staci Bo ej, nie upiera si zachannie przy tym, aby by rwnym Bogu, lecz wypar si samego sie-bie, przyj posta sugi i sta si podobny ludziom; a okazawszy si z postawy czowiekiem, uni y sa-mego siebie i by posuszny a do mierci, i to do mierci krzy owej" (Filip. 2,5-8). To sowo za apo-stolskie najbardziej dla nas zbawienne zaciemnili ci, ktrzy zupenie nie zrozumieli sw apostoa: "po-sta Bo a", "posta sugi", "sposb ycia", "podobny ludziom". Sowa te przenieli na natur Bosk i ludzk, podczas gdy Pawe to mia na myli, e Chrystus peen bdc postaci Bo ej i obfitujcy we wszystkie dobra tak, i adnego uczynku, adnego uczucia Mu nie brakowao aby mc by sprawiedliwym i zbawionym (mia bowiem to wszystko zaraz od samego po-cztku istnienia), nie pyszni si tym jednak, ani po-nad nas si nie wynosi. adnej mocy nad nami Jezus sobie nie przypisywa, chocia wedug prawa mgby by to uczyni. Lecz przeciwnie, postpi tak, i pra-cujc, dziaajc, cierpic, umierajc, by podob-ny do wszystkich innych ludzi z postawy, z zachowa-nia, by czowiekiem jak gdyby tego wszystkiego mu brakowao i jakby adnej z waciwoci Bo ej nie posiada. Jednak wszystko to uczyni ze wzgldu na nas, aby nam su y, aby nasz wasnoci stao si wszystko, co przez t posta sugi uzyska.

Tak to chrzecijanin, podobnie jak jego gowa - Chrystus, przez wiar swoj cakowicie napeniony, powinien by zadowolony z tego Bo ego ksztatu jaki otrzyma przez wiar, a oprcz tego (jak ju mwiem) powinien sam t wiar rozwija, pomna a, a eby dosza do postaci doskonaej. To ycie bowiem, sprawiedliwo i zbawienie do niego nale y, sam jego osob zachowuje, czyni j mi i udziela jej wszystkiego co ma Chrystus. Aposto Pa-we mwi: "A o ile yj w ciele, to yj w wierze Syna Bo ego" (Gal. 2,20). Chocia w ten sposb wolny jest od wszelkich uczynkw, jednak powinien znowu w tej wolnoci wyzbywa si samego siebie, przyjmowa posta sugi. Dla swego sposobu ycia by uznany za czowieka, su y, pomaga swojemu bliniemu, odnosi si do tak, jak Bg przez Chry-stusa do niego si odnis. Bez liczenia na odpat, nie dla innych wzgldw jak tylko ze wzgldu na Bo e upodobanie. Powinien on myle wtedy tak: - Oto mnie niegodnemu, potpionemu czowiekowi bez wszelakiej zasugi, z czystego, niezasu onego miosierdzia da mj Bg w Chrystusie wszelkie bo-gactwo sprawiedliwoci i zbawienia, a eby nie bra-kowao mi ju nic innego prcz wiary, ktra wierzy e tak si rzecz ma. Czemu bym wic dla takiego Ojca, ktry mnie nieocenionymi bogactwami obsy-pa, chtnie, radonie, z caego serca, dobrowolnym wysikiem nie uczyni wszystkiego o czym wiem, e Mu jest mile i zgodne z Jego upodobaniem? Oddaj wic siebie mojemu bliniemu jak Chrystus odda si mnie nie zamierzajc czyni w tym yciu coko-lwiek innego, jak tylko to w czym widzie bd dla mojego bliniego rzecz potrzebn, korzystn i zba-wienn, poniewa przez wiar opywam we wszyst-kie dobra w Chrystusie. Tak to z wiary wypywa mio i rado w Panu, a z mioci radosny, chtny, wolny umys do dobro-wolnej su by bliniemu tak, i nie ma adnego powodu do niewdzicznoci, chway czy nagany, zy-sku lub straty, wszak chrzecijanin nie d y do tego, aby sobie zobowiza ludzi, ani nie czyni r nicy midzy przyjacimi, ani nie posdza kogo o wdzi-czno lub niewdziczno. W sposb jak najbar-dziej wolny i jak najochotniej rozporzdza sob i swoj wasnoci nie ogldajc si czy j utraci u niewdzicznych, czy zobowi e ni sobie kogo do wdzicznoci. Tak bowiem Ojciec jego czyni, rozdzielajc wszystkim wszystko i obficie i jak najszczodrzej, ka c swojemu socu wschodzi nad dobrymi i nad zymi. Tak postpuje te Syn, nie inaczej jak z bezinteresown radoci, rozkoszujc si ni przez Chrystusa w Bogu, szczodrym dawcy tak wielkich rzeczy. Widzisz wic, e je eli poznajemy jak bardzo wielkie i cenne jest to co zostao nam dane, zaraz jak mwi Pawe (Rzym. 9,9) w sercach naszych przez Ducha rozlana zostaje mio, ktra czyni nas wolnymi, radosnymi, wszechmocnymi wykonawcami i zwycizcami wszystkich utrapie, sugami blinich, a jednak nie mniej i panami wszystkiego. Dla tych za, ktrzy nie maj tego co przez Chrystusa zostao im darowane, Chrystus daremnie si narodzi. Po-stpuj oni drog uczynkw, tote nigdy nie dojd do odczucia wartoci i znaczenia tych rzeczy. Podo-bnie wic jak blini nasz znajduje si w potrzebie i pozbawiony jest tego co my mamy w obfitoci, tak i my wobec Boga bylimy w potrzebie. Pozbawieni bylimy jego miosierdzia, przeto tak jak Ojciec Niebiaski przyszed nam z pomoc w Chrystusie za darmo, tak i my powinnimy za darmo przycho-dzi z pomoc bliniemu naszemu poprzez uczynki cielesne, stajc si jeden dla drugiego poniekd Chrystusem, abymy byli sobie nawzajem Chrystu-sami, a Chrystus we wszystkim ten sam, to znaczy, abymy byli prawdziwie chrzecijanami. Kt wic mo e poj bogactwo i chwa chrze-cijaskiego ycia? ycia, ktre wszystko mo e, wszystko ma, nie odczuwa adnej potrzeby, ycia, ktre jest panem grzechu, mierci i pieka, zarazem jednak su cego wszystkim, we wszystkim posusz-nego, dla wszystkich po ytecznego, lecz - niestety - ycie to dzisiaj w caym wiecie jest nieznane, nie jest goszone ani poszukiwane. My sami zu-penie nie znamy naszego imienia: dlaczego jeste-my chrzecijanami? Dlaczego chrzecijanami si na-zywamy? Zapewne nazywamy si tak od Chrystusa, nie nieobecnego w nas, lecz w nas zamieszkujcego, to znaczy, gdy we wierzymy. Gdy jeden dla drugie-go nawzajem stajemy si Chrystusem, czynic bli-niemu tak jak Chrystus nam czyni. Atoli teraz przy pomocy nauk ludzkich poucza si nas tylko jak szu-ka zasug,

nagrd, tego co od nas pochodzi, z Chrystusa natomiast uczynilimy wycznie dozorc o wiele bardziej surowego ni Moj esz. Przykad takiej wiary dala przed wszystkimi in-nymi tak e bogosawiona dziewica, gdy (jak to czytamy u ukasza 2,22), dokonywaa oczyszczenia wedug zakonu Moj eszowego zwyczajem wszyst-kich kobiet, chocia zakon taki nie obowizywa jej, ani nie potrzebowaa oczyszczenia, to jednak cht-nie z dobrowolnego umiowania podporzdkowaa si mu, upodabniajc si w tym do wszystkich in-nych kobiet, aby ich nie obrazi albo nie okaza im wzgardy. Nie zostaa wic usprawiedliwiona przez ten uczynek, lecz jasno ju sprawiedliwa dokonaa go bezinteresownie, dobrowolnie. Nasze uczynki powinny by spenione: nic dla zyskania usprawie-dliwienia, skoro bdc ju przedtem usprawiedliwie-ni przez wiar, powinnimy wszystko czyni ze wzgldu na innych w sposb dobrowolny i radonie. wity Pawe obrzeza za swego ucznia Tymo-teusza (Dz. Ap. 16,3) nie dlatego, jakoby potrzebne mu byo to obrzezanie do sprawiedliwoci, lecz by sabych w wierze ydw, ktrzy jeszcze nie zdoali poj wolnoci wypywajcej z wiary, nie urazi lub nie okaza im wzgardy. Przeciwnie za, gdy wzgardziwszy wolnoci wypywajc z wiary, obsta-wali przy tym, e obrzezanie jest potrzebne do us-prawiedliwienia, sprzeciwi si i nie pozwoli obrze-za Tytusa (Gal. 2,3). Tak, jak bowiem chcia, aby czyja sabo nie zostaa ura ona lub wzgardzona, wic do czasu ustpowa przed ich wol, tak znw nie chcia aby zatwardziali "zwolennicy sprawiedli-woci z uczynkw" obra ali wolno wypywajc z wiary lub ni pogardzali, kroczy wic drog pore-dni, do czasu oszczdzajc sabych, a zawsze sta-wiajc opr upartym i zatwardziaym, by wszystkich nawrci do wolnoci wiary. Z t sam gorliwoci, powinnimy i my postpowa, aby sabych w wierze podpiera, jak naucza Pawe (Rzym. 14,1), lecz upartym i zatwardziaym nauczycielom uczynkw powinnimy stanowczo si przeciwstawia, o czym obszerniej bdziemy mwili ni ej. Tak e Chrystus, gdy uczniowie domagali si od Niego drachmy, rozmawia z Piotrem, czy synowie krlewscy nie s wolni od podatkw, a Piotr to po-twierdzi; kaza mu jednak pj nad morze, mwic: "Ale ebymy ich nie zgorszyli, id nad morze, zarzu wdk i we pierwsz zowion ryb, otwrz jej py-szczek, a znajdziesz stater; tego zabierz i daj im za mnie i za siebie" (Mat. 17,27). Przykad ten doskonale odnosi si do sytuacji, gdzie Chrystus nazywa siebie i tych, ktrzy s Jego dziemi swoich wolnymi synami krlewskimi, ktrym niczego nie brak, a jednak do-browolnie si poddaje i paci podatek. W rwnie wic maym stopniu ten uczynek by potrzebny lub przy-datny Chrystusowi do usprawiedliwienia, czyli zba-wienia. Podobnie jak wszystkie Jego uczynki i uczynki Jego wyznawcw przyczyniaj si do usprawiedliwie-nia, bdc wszystkie od usprawiedliwienia pniej-sze. Dokonane s one w stanie wolnoci, dla wzbu-dzenia posuszestwa u innych i dania im przykadu. Takimi s te te uczynki, ktre zaleca Pawe (Rzym. 13,1; Tytus 3,1), aby byli poddani zwierzchnoci, gotowi do wszelkiego uczynku dobre-go, nie dlatego by przez to byli usprawiedliwieni (skoro ju s sprawiedliwymi przez wiar), lecz by przez nie, w wolnoci ducha su yli innym i zwierzchnoci, i z mioci bezinteresownej byli po-suszni ich woli. Takimi miay by uczynki wszyst-kich zakonw, klasztorw, kapanw, aby ka dy sprawia uczynki swego zawodu, stanu jedynie w tym celu, by przez nie wiczy si nie w sprawiedli-woci lecz w podporzdkowywaniu swego ciaa dla przykadu innym, ktrym potrzebne byo opanowa-nie swego ciaa. Nastpnie, aby tylko innym ulega wedug ich woli z mioci bezinteresownej, tego je-dnak przestrzegajc zawsze z najwiksz dbaoci, i by w pr nej ufnoci nie mniemano, e przez same uczynki kto jest usprawiedliwiony, ma zasug lub zostaje zbawiony, co nale y jedynie do wiary, jak to ju mwiem. Jeliby kto posiada t umiejtno, z atwoci mgby bez adnego niebezpieczestwa porusza si wrd nielicznych polece, przykaza papie y, biskupw, zakonw, kocioa, urzdnikw, na ktre niektrzy gupi pasterze taki nacisk kad, jakby byy one potrzebne do sprawiedliwoci i zbawienia, nazywajc je przykazaniami kocioa, chocia nie s nimi w adnej mierze. Prawdziwie wolny chrzecijanin tak za bdzie mwi: - Bd poci, modli si, czyni

to i tamto, co jest zalecane przez ludzi, ale nie dlatego, e mi to jest potrzebne do sprawiedliwoci czy zbawienia, lecz e przez to daj przykad ulegoci papie owi, biskupowi, spoeczestwu, temu czy tamtemu urzdnikowi lub mojemu bliniemu, dlatego tak czyni i znios to wszystko. Chrystus uczyni i znis przecie dla mnie o wiele wicej, Jemu wszak to nie byo w ogle potrzebne, z powodu mnie zosta poddany zakonowi, cho nie by pod zakonem. A chocia tyrani domagajc si speniania tych polece wyrzdzaj gwat i krzywd, spenienie ich nie przyniesie szkody, dopki nie obraca si przeciwko Bogu. Na podstawie tego wszystkiego ka dy bdzie mg zdoby pewny sd, doskona orientacj co do wszystkich uczynkw, ustaw i dowiedzie si ktrzy pasterze s lepi i gupi, a ktrzy prawdziwi i do-brzy. Gdy jeli jaki uczynek nie jest zalecany wy-cznie po to, by go spenia dla okieznania ciaa lub dla okazania ulegoci bliniemu (byle by tylko nie da czego przeciwko Bogu), to nie jest dobry, ani chrzecijaski. Tote lkam si wielce, e chrzecijaskimi s dzisiaj nieliczne tylko albo i adne zakony, klasztory, otarze, urzdy kocielne, tak jak nie s takimi ani posty, ani szczeglne modlitwy do niektrych witych. Lkam si - powtarzam - e w tym wszystkim nie szuka si niczego innego, jak tylko wasnej korzyci, gdy mniema si, e przez to oczyszczone zostaj nasze grzechy i osignite zosta-je nasze zbawienie. W ten sposb cakowicie zostaje stumiona wolno chrzecijaska, co jest wynikiem nieznajomoci wiary ani wolnoci chrzecijaskiej. Nieznajomo t i stumienie wolnoci bardzo wielu zupenie lepych pasterzy parali uje. Zachca-jc i pobudzajc lud do tych czynnoci kocielnych, przez zachwalanie ich, przez zalecanie swoich odpu-stw, nigdy za nie nauczaj wiary. Ja za tak daj ci rad: je eli zechcesz nieco si pomodli, poci lub co w kociele jak to nazywaj - zafundowa, strze si czyni to w celu zgotowania sobie jakiej korzyci - czy doczesnej, czy wieczne j. Wyrzdzasz bowiem krzywd swojej wierze, ktra jedynie wszy-stko ci daje, dlatego o ni jedynie dba nale y, aby wzrastaa uprawiana czy to przez uczynki, czy to przez uczucia, lecz dawaj to co dajesz w sposb dobrotliwy i bezinteresownie, aby inni przez ciebie i przez twoj dobro wzrastali, i mieli si dobrze. W ten sposb bdziesz prawdziwie dobrym czowie-kiem - chrzecijaninem. Na c ci bowiem twoje dobre uczynki, obfitsze ni trzeba do okieznania ciaa, gdy masz ich obfito dla siebie przez swoj wiar, w ktrej Bg ciebie wszystkim obdarzy? Ot ta regua obowizuje - dobra, ktre mamy od Boga, spyway z jednego na drugiego, aby stay si wsplne, aby ka dy przywdzia na siebie posta swego bliniego, zachowujc si tak, jak gdyby sam by na jego miejscu. Dobra te spyway i spy-waj na nas z Chrystusa, ktry nasz posta przy-wdzia na siebie, jakby to On by tym, czym my jestemy. A z nas spywaj one na tych, ktrzy ich potrzebuj tak, i zarwno moj wiar, jak i moj sprawiedliwo powinienem poo y przed Bogiem dla zakrycia i przebagania grzechw bliniego. Przyjm je na siebie i tak nimi si utrudz i usu , jakby to byy moje wasne grzechy. Tak przecie Chrystus dla nas uczyni. Tak bowiem jest prawdzi-wa mio i zdrowa regua chrzecijaskiego ycia. Jest za ono prawdziwe i szczere tam, gdzie jest prawdziwa i szczera wiara. Std aposto przypisuje mioci t zalet, e nie szuka ona swego (1 Kor. 13,5). Taki przeto wniosek wycigamy: e chrzecijanin nie yje sam w sobie, lecz yje w Chrystusie i w swym blinim, w przeciwnym razie nie jest chrzeci-janinem. W Chrystusie yje on przez wiar, w bli-nim przez mio. Przez wiar zostaje porwany w gr, ponad siebie, do Boga, przez mio za zni a si poni ej siebie - do bliniego, pozostawiajc jednak zawsze w Bogu i w Jego mioci, to Chrystus mwi: "Zaprawd powiadam wam, ujrzycie niebo otwarte i aniow Bo ych wstpujcych i zstpuj-cych na Syna Czowieczego" (Jan 1,51). Tyle wystarczy powiedzie o wolnoci, ktra jak widzisz jest duchowa i prawdziwa, czynic nasze ser-ca wolnymi od wszystkich grzechw, od przepisw i przykaza. Pawe mwi: "Zakon nie jest ustano-wiony dla sprawiedliwego" (1 Tym. 1,9). Przewy -sza za ona wszystkie inne wolnoci zewntrzne w tym stopniu, w jakim niebo przewy sza ziemi. Wolno t za Chrystus pozwala nam i zrozumie i zachowa. Amen.

Na koniec, ze wzgldu na tych, ktrzy najlep-sze nawet sowo do nich skierowane przekrcaj fa-szywie je tumaczc, doda nale y oczywicie, e jest bardzo wielu takich, ktrzy syszc o tej wolno-ci wypywajcej z wiary wnet przemieniaj j w sposobno do cielesnego wy ycia si. Myl - teraz wszystko im wolno i chc uchodzi za wolnych chrzecijan jedynie dlatego, e w pogardzie maj i odrzucaj ceremonie, tradycje i postanowienia ludzkie, jak gdyby chrzecijanami byli przez to, e w ustalonych dniach poszcz lub gdy inni poszcz, wwczas oni spo ywaj miso, albo zwyczajowe mo-dlitwy pomijaj z zadartym nosem wymiewajc przykazania ludzkie, pozostawiajc na uboczu pozo-stae elementy religii chrzecijaskiej. Przeciwko nim bardzo zawzicie wystpuj z drugiej strony ci, ktrzy usilnie zabiegaj o swoje zbawienie przez samo przestrzeganie i honorowanie obrzdw, jak gdyby zbawieni byli przez to, e w ustalone dni po-szcz lub powstrzymuj si od spo ywania misa, lub zmawiaj okrelone modlitwy, zawsze majc na ustach zalecenia kocioa i ojcw, lecz sami nie przykadaj si do tego, co rozstrzyga o szczeroci naszej wiary. I jedni i drudzy zarwno s winni, gdy zaniedbawszy rzeczy powa niejsze, do zbawie-nia konieczne, z tak wielkim niepokojem drcz si tymi bahymi i niepotrzebnymi rzeczami. O ile suszniej aposto Pawe naucza, by kro-czy drog poredni i potpia obie skrajnoci powiadajc: "Ten, ktry je niechaj nie pogardza tym, ktry nie je, a ktry nie je niech nie osdza tego, ktry je" (Rzym. 14,3). Widzisz tu, i tych, ktrzy pomijaj ceremonie i gani je nie z pobo no-ci lecz z samej tylko pogardy aposto przywouje do porzdku gdy poucza by nie pogardza: tych bo-wiem wiedza nadyma. Tych innych natomiast, upar-tych, poucza by tamtych nie osdzali, gdy ani jedni ani drudzy nawzajem nie przestrzegaj budujcej mioci. Dlatego tu trzeba sucha Pisma, ktre po-ucza abymy nie zboczyli ani w prawo, ani w lewo, lecz stosowali si do susznych nakazw Pana, ktre rozweselaj serce. Jak bowiem nikt nie jest sprawie-dliwy dlatego, e z oddaniem spenia uczynki i cere-monialne obrzdy, tak te nikt nie zostanie poczyta-ny za sprawiedliwego jedynie z tej przyczyny, e ich zaniecha i gardzi nimi. Przez wiar w Chrystusa nie jestemy wszak uwolnieni od uczynkw lecz od liczenia na uczynki, to znaczy od gupiego urojenia, e usprawiedliwie-nie zyskuje si przez uczynki. Wiara bowiem uwal-nia nasze sumienia, czyni je prawymi i ocala. Przez ni poznajemy, e sprawiedliwo polega nie na uczynkach, cho oczywicie ani nie mo e, ani nie mie brakowa uczynkw, podobnie jak nie mo emy obej si bez pokarmu i napoju i cae-go tego funkcjonowania miertelnego ciaa; jednak- e nie na uczynkach opiera si nasza sprawiedli-wo, ale na wierze, aczkolwiek nie nale y z tego powodu uczynkami pogardza ani ich zaniecha. Tak przeto na tym wiecie jestemy pod przymusem koniecznoci ycia w ciele, lecz sprawiedliwo na-sza z niego si nie wywodzi. "Krlestwo moje nie jest z tego wiata" (Jan 18,36), powiada Chrystus. Nie powiedzia On jednak: - Krlestwo moje nie jest tu, czyli w tym wiecie. Pawe za powiada: "Chocia w ciele yjemy, nie walczymy cielesnym or em" (2 Kor. 10,3) i: "A o ile teraz yj w ciele, to yj w wierze w Syna Bo ego" (Gal. 2,20). A tak to, e dziaamy, yjemy, jestemy w uczynkach i ceremoniach, sprawia konieczno tego ycia i tro-ski o panowanie nad ciaem; jednak nie przez to wszystko jestemy sprawiedliwymi, lecz przez wiar w Syna Bo ego. Dlatego chrzecijanin powinien i drog pored-ni i mie na wzgldzie dwa rodzaje ludzi. Tych upartych, zatwardziaych ceremonialistw, ktrzy jak guche mije nie chc sysze o prawdzie wolno-ci, lecz swoje ceremonie maj stale na ustach, uparcie przy nich obstaj i zalecaj je wadczo jako rodki usprawiedliwiajce, pozostawiajc wiar na uboczu i w zaniedbaniu (takimi te byli ydzi, nie chcc zrozumie jak nale y dobrze czyni). Takim ludziom nale y si przeciwstawia, czyni odwrotnie ni oni, nale y traktowa ich postpowanie stanow-czo jako gorszce, aby ten ich bezbo ny pogld nie zmyli wielu. Jest rzecz przydatn spo ywa miso i ama posty na ich oczach i wedle wolnoci wiary inne jeszcze rzeczy czyni, ktre uwa aj oni za naj-wiksze grzechy. O nich to nale y rzec: "Zostawcie ich. lepi s przewodnikami lepych" (Mat. 15,14). W ten bowiem sposb i Pawe nie chcia by Tytus zosta

obrzezany (Gal. 2,3), gdy owi zwolennicy ce-remonii domagali si tego; tak te i Chrystus broni apostow, e w sabat rwali kosy (Mat. 12,1). Drugi rodzaj spotykanych ludzi to chrzecijanie proci, zwyczajni, niewiadomi i sabi w wierze (jak ich nazywa aposto w Rzym. 14,4), ktrzy jeszcze nie potrafi choby i chcieli poj owej wolnoci, wypywajcej z wiary. Takich ludzi nale y oszcz-dza, aby ich nie urazi i nale y okaza poba anie dla ich saboci dopki nie zostan dokadnie pou-czeni. Tak tedy, poniewa oni nie z uporczywej zo-liwoci, lecz jedynie ze saboci wiary tak czyni i myl, nale y unika ich zgorszenia, przestrzegajc postw i innych rzeczy, ktre oni uwa aj za potrze-bne. Tego wymaga mio, ktra nikogo nie obra a, lecz wszystkiemu su y. Nie z wasnej bowiem winy s oni sabi, ale z winy swych pasterzy, ktrzy ich pojmali w niewol, ujarzmili i srodze utrapili sida-mi swoich tradycji, od ktrych to powinni byli zo-sta uwolnieni i uzdrowieni za pomoc nauki o wie-rze i wolnoci. Tak mwi aposto: "Przeto je eli pokarm mj gorszy brata mego, nie bd jad misa na wieki" (l Kor. 8,13) i znowu: "Wiem i jestem przekonanym w Panu Jezusie, e nie ma niczego, co by samo w sobie byo nieczyste; nieczyste jest jedy-nie dla tego, kto je za nieczyste uwa a" (Rzym. 14,14), "ale le jest dla czowieka, ktry jedzc daje zgorszenie" (Rzym. 14,20). Dlatego chocia stanowczo nale y si przeciwsta-wi owym nauczycielom tradycji i ostro potpi ustawy papie nikw poprzez ktre sro si oni nad ludem Bo ym, nale y jednak oszczdza bojaliwego tumu, ktry ci bezbo ni tyrani trzymaj w nie-woli przy pomocy ustaw, dopki nie zostan one wyjanione. Tak wic walcz dzielnie przeciwko wil-kom, lecz w obronie owiec, a nie zarazem przeciwko owcom; bdziesz to czyni atakujc ustawodawcw i ustawy, lecz zarazem wesp ze sabymi bdziesz ich przestrzega by nie zostali oni zgorszeni a sami poznaj tyrastwo i zrozumiej swoj wolno. A jeli bdziesz chcia wykorzysta swoj wolno, uczy to po kryjomu, jak i Pawe mwi: "Wasne przekonanie zachowaj dla siebie przed Bogiem" (Rzym. 14,22). Strze si jednak, aby wolnoci tej przed sabymi nie wykorzystywa. Przed tyranami za i upartymi korzystaj z niej stale dla okazania im wszystkim pogardy, aby sami zrozumieli, e s bezbo ni, e ustawy ich s niczym wobec sprawiedliwo-ci, gdy nie mieli adnego prawa by je stanowi. Gdy wic ycie to nie mo e si obej bez obrz-dw i uczynkw a ponadto burzliwy i nieobyty jesz-cze wiek modzieczy powinno si okiezna tymi ptami i powstrzymywa. Ka dy za powinien ciao swe poskramia takimi samymi wiczeniami; suga Chrystusowy powinien by roztropny i wierny, aby w tym wszystkim tak kierowa ludem Chrystusowym i naucza go tak, by jego sumienie i wiara owego ludu nie zostay dotknite, by nie zrodzi si w nim pogld albo gorzki korze, ktrym liczni zostan zara eni. Ju Pawe napomina Hebrajczykw (Hebr. 12,15), by utraciwszy wiar nie zarazili si pogldem, jakoby przez uczynki mo na byo zyska usprawiedliwienie co przychodzi z atwoci i bardzo wielu zara a, skoro nie podkrela si zarazem moc-no znaczenia wiary. Nie da si za tego unikn tam gdzie przemilcza si wiar, a naucza si tylko usta-nowie ludzkich. Taki wanie skutek sprawiy dotd zgubne, bezbo ne dla dusz tradycje naszych kapa-nw i pogldy oficjalnych teologw, e niezliczone iloci dusz uwikawszy si w te sida - zostay zaprowadzone do pieka, w czym mo esz pozna antychrysta. W ostatecznym wic wyniku: Jak ubstwo wyprbowuje si w bogactwie, rzetelno w interesach, pokor w zaszczytach, wstrzemiliwo w biesia-dach, czysto w rozkoszach, tak sprawiedliwo wy-pywajc z wiary wyprbowuje si w obrzdach. "Czy mo e kto" - powiada Salomon - "zgarn ogie do swojego zanadrza, a jego odzienie si nie spali?" (Przyp. Sal. 6,27). A jednak, jak trzeba uczestniczy w bogactwach, oddawa si interesom, doznawa zaszczytw i rozkoszy, bywa na ucztach, tak trzeba te uczestniczy w obrzdach, to znaczy w niebezpieczestwach. Co wicej: jak niemowlta pci mskiej bardzo potrzebuj opieki na onie nianiek - aby nie zginy - a niebezpieczne jest dla ich dobra aby si midzy niakami obracay gdy dorosn, tak i ludzie nieobyci, bdcy jeszcze w wieku burzliwym musz by trzymani i kieznani w elaznych nawet wizach obrzdw, by niedowa ony ich umys przez wystp-ki nie pdzi na eb na szyj,

a przecie mierci by dla nich byo, gdyby w owych wizach trwali ywic przekonanie o ich mocy usprawiedliwiajcej. Nale y ich uczy, e nie dla tej przyczyny byli trzymani na uwizi, aby przez to stali si sprawiedliwymi lub majcymi liczne zasugi, lecz aby zego nie czynili i aby atwiej ich byo wychowywa ku sprawiedliwoci pyncej z wiary. Gdyby ich nie kiezna, to ze wzgldu na gwatowno waciw ich wiekowi nie znieliby tego wychowania. Std w yciu chrzecijaskim nie powinno si traktowa obrzdw inaczej ni u rzemielnikw traktuje si owo rusztowanie do budowy i innych prac. Wszak nie po to i nie dlatego si je sprowa-dza, aby miay jakie znaczenie samoistne i trwae, lecz dlatego, e bez nich nic nie mo na zbudowa lub zdziaa, po zakoczeniu za budowli odkada si je na bok. Widzisz tu, e nie pogardza si tymi rusztowaniami, a nawet, e poszukuje si ich z wiel-k pilnoci; odrzucamy natomiast pogld o ich sa-moistnym i trwaym znaczeniu, jako e nikt nie uwa a, i by one byty prawdziw i trwa budowl. Je eli kto tak dalece jest niemdry, i przez cae ycie o nic innego nie dba jak tylko o to, aby te przybory z jak najwikszym kosztem, z jak najwik-sz pilnoci i z jak najwikszym uporem sporz-dza, nigdy za o samej budowli nie pomyli, upo-dobanie majc tylko w tych przyborach i samych rusztowaniach, im tylko powicajc swoj uwag, to czy nie bd wszyscy natrzsa si z jego gupo-ty, mylc, e mg on co wielkiego zbudowa za to - na darmo wyo y tyle funduszy. Tak wic nie pogardzamy obrzdami ani uczynkami, a co wicej, bardzo wielki nacisk na nie kadziemy, lecz pogar-dzamy liczeniem na uczynki, aby nikt nie sdzi, e to jest owa prawdziwa sprawiedliwo. Tak czyni obudnicy, ktrzy cae swoje ycie marnotrawi na tych usiowaniach. Nie dochodz oni do tego, e z czystej aski uczynki pochodz, aposto powia-da: "ucz, a nigdy do poznania prawdy doj nie mog" (2 Tym. 3,7). Robi bowiem wra enie, e zawsze chc budowa i do tego si sposobi, a jed-nak nigdy nie buduj. W ten sposb zatrzymuj si przy pozorach pobo noci, a mocy jej nie doznaj. Tymczasem za przy usiowaniach tych w siebie samych s wpatrzeni, a nawet maj czelno osdza wszystkich innych, ktrzy - jak widz - nie janiej podobnym blichtrem uczynkw. Gdyby za byli przepenieni wiar, pr ny ten trud i nadu ycie darw Bo ych mogliby obrci na dokonanie wielkich rzeczy ku dobru swojemu i innych. Zaiste, poniewa natura ludzka i tak zwany ro-zum przyrodzony s zabobonne, to gdy mu si za-leca jakiekolwiek ustawy i uczynki, mniema, e przez nie osiga si usprawiedliwienie, a nadto praktyka wszystkich ziemskich prawodawcw wywiczya go i ugruntowaa w takim rozumieniu, to-te niemo liwoci jest, aby sam z siebie przeszed z niewoli uczynkw do poznania wolnoci, wypywajcej z wiary. Z tego powodu trzeba si modli, a eby Pan posun nas dalej i uczyni z nas teodydaktw, to znaczy nauczonych przez Boga, i Sam wypisa zakon w sercach naszych, jak to obieca. W przeciwnym razie - le z nami! Je eli bo-wiem Sam nie pouczy nas wewntrznie o tej mdroci ukrytej w tajemnicy, natura mo e j tylko pot-pi i osdzi jako tylko heretyck, poniewa gorszy si ni, i wydaje si jej gupia. Widzimy za, e to przytrafio si niegdy prorokom i apostoom, a obecnie bezbo ni i lepi papie nicy wraz ze swoimi pochlebcami postpuj tak ze mn i ludmi do mnie podobnymi. Niechaj Bg zmiuje si kiedy nad nimi i nad nami. Niechaj rozjani im i nam swoje oblicze, abymy poznali na ziemi drog Jego - dla wszystkich ludw zbawienn - drog Tego, ktry jest bogosawiony na wieki. Amen.