Millie Criswell

MOWA CIAŁA
ROZDZIAŁ PIERWSZY Jeśli zamierzasz zerwać z facetem, najpierw upewnij się, czy włożył ci na palec pierścionek zaręczynowy Ellie Peters przeżywała kryzys wieku średniego. No, może niezupełnie średniego. Miała dokładnie trzydzieści dwa lata, trzy miesiące i siedemnaście dni, jednak ponieważ mieszkała na średnim Manhattanie nie górnym i nie dolnym, ale właśnie średnim - chyba również dlatego całe swoje życie uważała za średnie. Za to jak już przytrafił się jej jakiś kryzys, to od razu potężny jak tornado! Musimy znaleźć sobie dach na głową, Barn, i to szybko. Brian wraca z L.A. w przyszłym tygodniu, do tego czasu musimy się stąd ewakuować. Propozycja wyszła od niej, nie od jej dotychczasowego partnera. Brian nazwał Barnabę „kretyńską pomyłką Boga” i w dodatku jako kompletny dureń łudził się, że po czymś takim będą mogli być razem. Nawyzywał psa i kazał oddać go do schroniska tylko dlatego, że ten obsikał jego pantofle od Bruna Magliego. Tak jakby Barn zrobił to złośliwie? Barn, buldog o fizjognomii, która tylko w sercu matki mogła budzić miłość, pod warunkiem, że rzeczona matka byłaby ślepa, przyjął wiadomość potężnym pierdnięciem, po czym zaskamlał żałośnie. Najwyraźniej był świadom, że to przez niego rozpadł się związek pani z tym ponurym facetem i że teraz będą musieli szukać sobie nowego lokum, bardziej przyjaznego dla buldogów i upartych kobiet. Jeśli Ellie czegoś żałowała, to tylko tego, że musi wynieść się z mieszkania, w którym całkiem znośnie egzystowała przez ostatnie pół roku. Niestety zdecydowanie źle to rozegrała. — Nie martw się, Barnaba — powiedziała, klepiąc czule psa po głowie. Postawiona przed wyborem czy wybrać porządnego, cudownego psa, czy przeciętnego faceta, nie miałam problemu z podjęciem decyzji. To łatwe. W dodatku Brian był gorzej niż przeciętny. Był śmiertelnie nudny. Powiedz piesku, czy normalny człowiek czyści nitką zęby po każdym posiłku? — Ellie przypomniały się metry zużytej nitki zwisającej z krawędzi kosza na śmieci, którą nieustannie musiała wpychać do środka, i aż wzdrygnęła się z obrzydzenia. Tak, Brian też powinien wylądować w koszu. Tam było jego miejsce. Poza tym lepiej rzucać, niż być rzucaną, szczególnie kiedy do tej pory człowiek

1

występował w tej drugiej roli. Bez Briana będzie nam lepiej, Barn. W odpowiedzi Barnaba przejechał jej po policzku jęzorem. Ellie otarła ślinę rękawem bluzy ze znakiem Georgetown University, jej ukochanej Alma Mater, i wróciła do studiowania ogłoszeń. Mieszkania w Nowym Jorku mają to do siebie, że są horrendalnie drogie, a Ellie oczywiście nie ma do dyspozycji milionów Donalda Trumpa. Pracowała jako tłumaczka w ONZ i nie zarabiała tyle, żeby wynająć przyzwoite lokum w pobliżu Central Parku, jak to, w którym mieszkała z Brianem. Westchnęła na myśl o przeprowadzce. Barn lubił biegać po parku, tarzać się w trawie, ganiać i dokazywać z kumplami, a ona lubiła przechadzać się Piątą Aleją i oglądać sklepowe wystawy. Na zakupy w drogich butikach nie było jej na razie stać, ale to nie znaczy, że należy od razu rezygnować z marzeń. Wielkie dzięki, Brian! Nie, dość tego użalania się nad sobą! Brian Pomeroy miał kosztowne gusta — garnitury Hugo Bossa, roleksy, kolacje w „La Cirque”. Był wspólnikiem w kancelarii adwokackiej Fields, Morgan and Pomeroy i mógł sobie pozwolić na takie kaprysy. Przez pewien czas Ellie była jedną z jego zachcianek. Przy wszystkich swoich wadach — no bo jakim trzeba być człowiekiem, żeby nie lubić psów Brian potrafił być szczodry. Kupował jej kosztowną biżuterię, zabierał na weekendy na Bermudy i do opery, chociaż Ellie żywiołowo nienawidziła opery. Cóż, Brian prawdopodobnie uznał, że skoro Ellie jest pół-Włoszką i mówi biegle po włosku (mówiła też biegle po. francusku i hiszpańsku). to automatycznie musi być miłośniczką opery. Nie, zdecydowanie nie była! Arie, i to w każdym języku świata, przyprawiały ją natychmiast o potężny ból głowy. Zaczynała głośno ziewać, opadały jej powieki... Briana poznała na koktajlu w ambasadzie włoskiej. Wyglądał zabójczo, natomiast ona dość rozpaczliwie szukała faceta, no i tak to się zaczęło. Był to chyba związek oparty na przyciąganiu się przeciwieństw, bo niewiele mieli ze sobą wspólnego poza tym, że oboje uwielbiali dobrą kuchnię, a w Nowym Jorku nie brakuje doskonałych restauracji, i lubili czytać niedzielne wydanie „New York Timesa” od deski do deski. Czasami próbowali rozwiązać razem krzyżówkę, co jednak zawsze kończyło się potężną kłótnią. Brian uważał się za niezwykle mądrego, bo znal trudne słowo „bifurkacja”. A komu potrzebne takie językowe dziwactwo! Ellie podciągnęła trochę bluzę i spojrzała na swój zaokrąglony — z miłości do dobrej kuchni, ma się rozumieć brzuch. Powinna koniecznie zrzucić jakieś pięć, nawet siedem kilogramów. Zastosuje rozsądną dietę, będzie codziennie trochę ćwiczyć, w ogóle dokona radykalnych zmian w swoim życiu. Znajdzie mieszkanie, gdzieś blisko siedziby ONZ, wspaniałe, ale niezbyt drogie. Schudnie, ale nie będzie odmawiać sobie ukochanych potraw i wyciskać z siebie
2

ostatnich potów na bieżni. Pewne poświęcenia będą konieczne, jednak bez przesady. I, rzecz najważniejsza, znajdzie w końcu Właściwego Faceta. I to nie żadnego pierwszego lepszego Właściwego, nie, to będzie Właściwy Doskonały, Ideał. Stanowczo zbyt długo zadawała się z Niewłaściwymi. Miała już serdecznie dość. Nie mówiąc o tym, że przyzwoity orgazm to coś, co też warto by przeżyć. Brian wiedział, co znaczy „bifurkacja”, ale nie miał pojęcia o erotycznych potrzebach kobiety. Nie umiał zaspokoić partnerki. Kompletny analfabeta, niedouczony bubek. Ellie pokręciła głową i zaklęła pod nosem, próbując pozbyć się niemiłych wspomnień na temat pana Pomeroya, po czym podniosła słuchawkę i zaczęła wystukiwać numery z ogłoszeń. — Bierz swoją smycz, Barn — zarządziła po dwóch kwadransach rozmów. Ruszamy na łowy. Dwa tygodnie później Ellie i Becky Morgan, koleżanka z pracy, jadły lunch, siedząc przy swoich biurkach w Dziale Tłumaczeń i Przekładów w gmachu ONZ. — Podoba ci się w końcu to nowe mieszkanie czy nie? dopytywała się Becky. Miałaś szczęście, że znalazłaś coś tak blisko biura. — Poczekaj! - Ellie podniosła dłoń, dając znak Becky, żeby siedziała cicho. Przetłumaczyła ostatnie zdania z wystąpienia ambasadora Włoch przed Zgromadzeniem, zdjęła słuchawki i uśmiechnęła się. — Przepraszam, musiałam to skończyć, żeby oddać Moody’emu do zatwierdzenia. Becky zajmowała się tłumaczeniami symultanicznymi i konsekutywnymi w trakcie obrad, posiedzeń i spotkań, natomiast Ellie robiła przekłady pisemne. — Nic nie szkodzi. Pytałam, czy podoba ci się twoje nowe mieszkanie. — Uwielbiam je. — Ellie ugryzła ogromny kęs kanapki. —Stary blok na East 53 Street, między First Ayenue i East Riyer. Mieszkanie jest naprawdę duże. Mam kominek i gabinet do pracy. Chodzę do pracy na piechotę, to zaledwie kilkuminutowy spacer. Świetna sprawa, zwłaszcza że dzięki temu wspieram narzucony sobie reżim. No wiesz, więcej ruchu, mniej jedzenia. Który zacznę realizować od jutra... lub za kilka dni, dodała w myślach. Brzmi wspaniale — powiedziała Becky dość obojętnie, co nieomylnie wskazywało, że ma jakieś kłopoty. Becky była mężatką i mamą dziesięciomiesięcznego synka. — Jonah dostał w piątek zapalenia ucha. Martwiliśmy się, bo bardzo gorączkował i płakał, ale teraz jest już lepiej. — Dzięki Bogu. Musiałaś nieźle się przestraszyć. Ellie uwielbiała Jonaha. Ilekroć zostawała z nim, kiedy rodzice wychodzili gdzieś wieczorem, jej zegar biologiczny zamieniał się w głośną bombę „zegarową. Mama byłaby zachwycona, gdyby mogła usłyszeć to tykanie. Rosemary Peters była Włoszką z krwi i kości. W jej pojęciu kobieta nie zasługiwała w pełni na to miano, o ile nie wydała na świat licznego potomstwa, nie potrafiła ugotować obiadu dla dwudziestoosobowej, trzypokoleniowej rodziny z tego, co aktualnie zalegało w lodówce, i nie potrafiła odklepać Dziesięciu Przykazań z szybkością karabinu maszynowego.
3

cokolwiek to oznacza. . a nie w Nowym Jorku. Powiedzieć. —Nadal myślicie o kupnie domu na Long Island? Jak się przeprowadzicie. zanim wyjechała na studia. ale bardzo cieszył ją fakt. Rosemary miała bzika na punkcie sprzątania. cztery godziny. pani Peters była klasyczną włoską „mammą”. Gdy robiła porządki. To. a twoja najlepsza przyjaciółka przenosi się za miasto. że tak całkiem nie zamkniemy się w domu. Uciekniecie od zgiełku. Chyba ma zdolności parapsychiczne albo praktykuje wudu. stanowiło absolutnie zadowalający i wystarczalny kapitał. — Ben chce być bliżej rodziców.Inaczej mówiąc. Uwielbiała dzieci. Nie wytrzymałaby codziennej obecności Rosemary Peters w swoim życiu. zaraz dzwoni. a Centrum tym była Rosemary zawsze poruszająca się po domu z bronią chemiczną w ręku. Becky pokiwała smętnie głową. to mało. W pojęciu Rosemary niżej od bakterii w hierarchii bytów stała jedynie samotna i bezdzietna córka. Kiedy Ben będzie miał tuż pod nosem wielkie markety z równie wielkimi parkingami i 4 . że jak tylko wymówię jej imię. Ellie ugryzła kolejny kęs sandwicza i też zmarkotniała. ale wieczorem nie wyskoczycie już na kolację do pobliskiej knajpki czy do teatru.Ben przyrzeka. Bo jak tu się nie smucić. nie miała najmniej szych szans na przeżycie. Becky musiała czytać w myślach Ellie. a nie na sztuki. że Rosemary była pedantką. nie będę mogła zostawać z Jonahem. Najwyraźniej nie zachwycała jej perspektywa wyniesienia się z Manhattanu. jak każda prawdziwa katoliczka wierzyła w łaskę i grzechów odpuszczenie. Nie jestem pewna. wspaniałe gotowała. Cierpiała na obsesję czystości. że jej staruszka mieszkała na Florydzie. — Ellie lubiła napawać się swoim instynktem macierzyńskim. Chodziła co niedzielę do kościoła. —Co u twojej mamy? Nie wspominałaś o niej ostatnio. przejawiała wszelkie symptomy zachowań kompulsywnych. Hm. Żadna bakteria w promieniu kilkudziesięciu metrów od centrum rażenia. —Nie wspominałam. Kochała męża i dzieci. pani Peters szyderczo określała ją mianem anorektycznego szkieletu. co w praktyce oznaczało. odzywa się telefon. przy której panie z reklamy środków czystości wydawały się żałosnymi niedojdami. co dostała. że wtrącała się we wszystkie ich sprawy. Jeśli dziewczyna nie miała przynajmniej siedmiu kilogramów nadwagi. kiedy musisz jeść indyka bez majonezu. kiedy człowiek nie wszedł jeszcze w okres pokwitania i wsuwał czekoladki na kilogramy. — Coś zyskacie i coś stracicie — stwierdziła sentencjonalnie. że nie musiała tego robić dłużej niż trzy. — Mina Becky mówiła jednak coś zupełnie innego. Jedno wiem. — Wszystko ma swoje plusy i minusy. Atakowała brud z furią. pod warunkiem. bo jak tylko zaczynam o niej mówić. — Będzie wam brakowało zgiełku wielkiego miasta. To ostatnie mogło być nawet miłe. a i Jonahowi dobrze zrobi mieszkanie w bardziej „normalnym” otoczeniu. ale znała granice swoich możliwości w tym zakresie. Bardzo mi będzie brakowało tych wieczorów. może to coś w rodzaju telepatii? Ellie uwielbiała matkę.

Dama nie powinna się łatwo irytować. błagała w myślach. dawno dostałaby Oscara. No i wreszcie od jakiegoś czasu towarzyszyło jej przeczucie. Widzisz? Buldog. mamo. psuje się po trzech dniach.więcej niż jedno statystyczne drzewo na statystyczne szesnaście tysięcy mieszkańców. Rozpakowuję się. — Jak tata? Czy ma dużo pracy? — Tata. rozciągnięty przed kominkiem. a one będą odwdzięczać się jej tym samym. czyli kawałkiem spleśniałego sera. nie denerwuj się. Manhattan straci dla niego wszystkie. co znalazła. jak już dojdę do ładu ze swoimi rzeczami. Potem 5 . To po prostu katastrofa. Theodor. żeby Rosemary została na Florydzie. był księgowym i prowadził własne biuro rachunkowe w domu. czy tylko planowana. Ciągłe jeszcze straszny tu bałagan. jesteś. Mamo. Wizyta matki. że życie powoli nabiera sensu i zmierza we właściwym kierunku. Niebezpieczeństwo odwiedzin! Matczyny desant! Kryj się. No bo nie ma! — Filie. — Już nie przesadzaj. Wyciągnęła go i nadgryzła od tej strony. albo Ted. że radość z gości. Najchętniej skończyłaby z sobą. bo to zdrobnienie wolał. — Cześć. zanim się urządzę. dopóki jej ukochane dziecko nie zrzuci obecnych zapasów tłuszczu. zalety. — Trochę potrwa. czas przed składaniem rocznych zeznań podatkowych. — Rosemary w rzeczy samej dramatyzowała i wpadała w histerię bez względu na powagę sytuacji. — Nie mogę się doczekać. Nigdy się nie urządzę. —Mieszkanie wygląda w tej chwili okropnie. Gdyby była aktorką. — Dziesięć lat. Ellie dosłownie zesztywniała. — To mama. czy to faktyczna. jak ryba. wśród sterty kartonów. Może dłużej. Nie mam mebli. Rosemary wystarczyły trzy godziny. ale po namyśle postanowiła kontynuować spacer po tym padole łez. nawet nie ma na czym spać. Marzec i kwiecień to były najgorsze miesiące. miej wzgląd na moją figurę i równowagę psychiczną. — Och. oznaczała przyrost masy ciała przynajmniej o pięć kilogramów. To znaczy. stary. — Czuję złą energię w powietrzu. Z aparatu emanuje paskudna aura. Na szczęście Ellie nienawidziła zapiekanek. Ellie wsadziła głowę do lodówki. szczególnie z tuńczykiem. już teraz wątpliwe. by popsuć Ellie radość z odwiedzin mamy. i nie umiała strzyc trawników. że gdzieś wyszłaś. Barn — poinformowała psa. ale mieszkanie jest świetne. Już się bałam. Benjamin Franklin powiadał. zasłonił pysk łapą i zaskamlał żałośnie. Takie teatralne numery są zarezerwowane dla mojej mamy. Ellie podniosła z westchnieniem słuchawkę. która prezentowała się nieco lepiej i chyba nie groziła zatruciem pokarmowym. będzie. który decydowałby ojej życiu. Stanie się typową panią domu z podmiejskiego osiedla. Becky Morgan zacznie strzyc trawnik przed domem i zanosić sąsiadkom zapiekankę. Filie modliła się żarliwie. Dlatego też uznała za stosowne wzmocnić organizm jedynym. Jak również nie miała faceta. Gdy odezwał się telefon.

było smutnym błaganiem w porównaniu z ideą tego pojęcia. —Nie pomyślałaś. Poza tym nie jestem już dzieckiem.. wtedy szanująca się Włoszka ma prawo odstąpić od zasady. — Wolę się nie wypowiadać na ten temat. że nie z kobietami. Dobrze. bo szanująca się Włoszka to kobieta. wyluzuj. szacunek.. Mnóstwo ludzi woli surfować po sieci. znasz go od czterdziestu pięciu łat. Nie wiem. Od pięciu lat mieszkamy na Florydzie. kompletnie nigdzie. tylko coraz starszy.. niż czytać albo oglądać telewizję. Szczapy nie mają fałdek na brzuchu. jaki jest tata.wszystko się uspokajało i przez resztę roku Ted obsługiwał spokojnie swoich stałych klientów. Wiesz. jaką wypracowała sobie Rosemary. — Nie martw się o ojca. Zdarza mi się sypiać z facetami. Nie dziw się. Sama powinnam zrzucić kilka kilogramów. Chyba że chodzi o nawyki żywieniowe męża. — Nie jestem wcale szczapą. nie wychodzi ani do kina.. Respekt. żeby pójść sama? — A co to za przyjemność? Ellie słyszała podenerwowanie w głosie matki. Rosemary Peters zwykle panowała nad sobą. Twój ojciec. biorą mnie już na języki. W głosie Rosemary zabrzmiała zgroza. — Tak. Nic. Żyje jak pustelnik. że nawet za bardzo. że tata lubi samotność. jak któregoś dnia ledwie mógł zasznurować buty. Ostatnio jestem jakaś spięta. — Jesteś okropna. Może wtedy potrafiłabyś okazać trochę respektu własnej matce. Dlaczego tak się tym martwisz? To nie jest zdrowe. Nie jest coraz młodszy. Żartowałam. oczywiście. Ellie wzniosła oczy do nieba. czy to zdrowe. nad sytuacją. tylko siedzi w internecie. Niedobrze. Ellie. Powinien się więcej ruszać.. Nie bierz każdego słowa tak poważnie. rośnie mu brzuszek. Ellie poklepała się po brzuchu i wyrzuciła ser do kosza. mówię ci. Powinnam była szorować ci usta mydłem. Dlaczego teraz nagle miałby się zmienić? 6 . odmawia sobie wszelkich przyjemności. tak. To. —Ty zaczęłaś. ani na zakupy. co śpiewała o szacunku Aretha Franklin.. mamo. kiedy byłaś mała. — Tata prawie nie odchodzi od komputera. W hierarchii rodzinnej pozycja mamy równała się pozycji papieża w hierarchii Kościoła jej zdaniem. poza tym aktualnie z nikim nie sypiam. która potrafi czynić wyjątki od reguły. —Mamo. Nie chcę słuchać takich rzeczy. Jesteś chuda jak szczapa. Dłużej nie wytrzymam. Można by powiedzieć. prawda? —Nie ćpam i nie skończyłam na ulicy. kochanie. swoimi reakcjami. — Co ty chcesz zrzucać? Żaden mężczyzna nie pójdzie do łóżka z taką chudziną. — Przestań gadać bzdury. Żadna szanująca się Włoszka nie używa takich słów jak „dieta”. Moje przyjaciółki. a ja jeszcze ani razu nie byłam na plaży. Sama widziałam. — Uspokój się i podejdź trzeźwo do sprawy. Zawsze chadzał swoimi drogami. Powinnam się cieszyć. — Nic opowiadaj mi o swoim życiu seksualnym. że przepadł w internecie. Wiesz. — Masz rację. że nie kazała całować się w pierścień. szczególnie Estella Romano. z tego też powinnaś się cieszyć.

które zaczepiał. Gdyby tacy istnieli! — Brian był bardzo miły. Mówi. które inni próbowali na niej wymuszać. że matka nie spocznie. kiedy będzie grudzień. po nich szły paczki z ciasteczkami domowej roboty. dobrego w łóżku. Ellie westchnęła bezradnie. Szkoda. Nigdy natomiast nie wspominała o Jeffie Deharnerze. — Nie tak szybko. że Jeff zjadał ludzi. że przyjedziesz. dopóki nie złamie ukochanego dziecka. — Doskonały pomysł! Przy okazji możesz pomodlić się i za mnie. Możesz być spokojna. wiedząc. że stal się właściwie członkiem rodziny. uwierz mi. a kiedy Rosemary oznajmiała. Ellie zwykle nie miała problemu z wykręcaniem się od niechcianych zobowiązań. powinnam już. nie powinnaś za bardzo przebierać. z kompletem włosów na głowie. moja droga. Cholera! Kiedy Rosemary oświadczała.— Tym razem chodzi o coś innego. Żyła w ustawicznym strachu. i uległa. ale uważam. wokół sami geje. Po prostu taka już była. a potem podrzynał im gardła. chcielibyśmy spędzić trochę czasu z tobą. Początek ataku zwiastowały nasilające się telefony. że wszystko w porządku i coś sobie ubzdurałam. Pójdę jutro do kościoła i pomodlę się za niego Modlitwa zawsze pomaga. Chcę cię o co zapytać. Dzieje się coś złego. Powiedz Bogu. żadna siła nie mogła tego zmienić.. nie wróżyło to nic dobrego.Nawet się nie obejrzysz. jak już trafi się jakiś normalny. — Nie chce rozmawiać. Zwykle na tym etapie rozmowy wyłączała się pod pierwszym lepszym pretekstem. że przyjedzie osobiście. Ellie zwykle kapitulowała. kochającego psy. . ale martwię się. co automatycznie dyskwalifikowało jego osobę w oczach Rosemary. zamiast w zasypanym śniegiem Nowym Jorku. Ellie znała na pamięć argumenty wytaczane przez Rosemary. — Mamo. Obiecaj. Westchnęła teraz smętnie na myśl o świętach wśród palm i plażowiczów. że niepotrzebnie się martwisz. — Możesz być spokojna. żeby to była prawda. przy mnie jesteś bezpieczna. . Nie potrafię powiedzieć.Skąd mogę wiedzieć? Boże Narodzenie dopiero za kilka miesięcy. w dodatku heteroseksualnego. — Tak pewnie mówił Ted Bundy tym dziewczynom. — Ellie próbowała rozładować napięcie. Matkę Ellie przerażali i fascynowali seryjni mordercy. na czym to polega. ale kiedy Rosemary coś sobie zaplanowała. że „chcę o coś zapytać”. Tak często mówiła o Tedzie Bundym. — Nie widzę żadnego związku między tatą i Bundym. a to dlatego. Trudno o zamożnego mężczyznę. by przedstawić swój punkt widzenia. — Sama widzisz. 7 . Mieszkasz w Nowym Jorku. że któregoś dnia ona albo ktoś z jej najbliższych padnie ofiarą psychopatycznego potwora. Ted Peters nie lubił się skarżyć. —Rozmawiałaś z nim? — Może ojciec jest chory? Teraz i Ellie się zaniepokoiła.. że z nim zerwałaś. że chciałabym poznać seksownego faceta z kasą. — O co chodzi? — Wybierasz się do domu na Boże Narodzenie? Ja i ojciec jesteśmy coraz starsi. — Pragnęła.

Elinore. Muszę się nad tym poważnie zastanowić. — Na pewno znajdziesz w sieci dobre oferty. Na pewno zrozumie. bardziej zbliżony do teraźniejszości. To wredny stary pryk. Zupełnie jak J. kiedy ten ponury przeżytek wcześniejszych epok odejdzie na emeryturę i jego miejsce zajmie ktoś przytomniejszy. niezatapialny przez cale dekady szef CIA.. — Dziękuję ci. — A może powinniście wybrać się w rejs wycieczkowy po Karaibach. Rosemary przez chwilę rozważała pomysł w głębokim milczeniu. zaszalejcie trochę. — Przebąkiwano coś o jego odejściu. 8 . Zarezerwujcie kabinę na dobrym statku. że swoim oddechem powaliłby słonia oddalonego o cały kilometr. oszczędzilibyśmy na samolocie. żeby wreszcie porozmawiać — ciągnęła Ellie. tym razem też się tak może zdarzyć. nigdy. zamieniając się w niepodważalne pewniki. — Będziecie mieli okazję. — A w dodatku rejsy wycieczkowe są bardzo romantyczne. Większość statków pasażerskich wypływa z Miami albo z Fort Lauderdale. ale uprzedzam.. że zadzwoniłam. to niezły pomysł. Ellie. że wie wszystko najlepiej. Edgar Hoover. Pracuje w ONZ chyba od dnia założenia tej szlachetnej organizacji. Popłyńcie na Karaiby. czasami muszę pracować w święta. Cieszę się. Prawdę mówiąc. zafundować sobie romantyczne wakacje. — Poszukam. Herbert Moody był wyjątkowym palantem.— Dobrze. Rosemary żyła w błogim przekonaniu. po czym oznajmiła: — Wiesz. ale dam sobie radę. Ellie poczuła się od razu lepiej. że przyjeżdżasz. — Powiem ojcu. może ta wiadomość oderwie go chociaż na chwilę od komputera. Matka rzadko słuchała jej rad. skoro Rosemary zgodziła się ją rozważyć. tyle że Moody nie był chyba gejem. kochanie. Wiele mogłabyś się od nich nauczyć. gdybyś tylko potrafiła słuchać.”. ale pan Moody jest przygłuchy i tak cuchnie mu z ust. Lżej mi na sercu. Elinore. I niczym gorąca lawa zastygała w kamień. — Nie wyrażam się. Co ty na to? Dobrze zrobiłaby wam zmiana otoczenia. rzadko korzystam z komputera. który wieki temu powinien był przejść na emeryturę. Rada musiała być rzeczywiście doskonała. Ellie czekała. — A co. ale Moody pomimo to trwał dalej na stanowisku. Z jej ust nieprzerwanym strumieniem płynęła najgłębsza mądrość. że Moody ma haka na każdego. przyjadę. Nie umiem poruszać się po Internecie tak dobrze jak twój oj ciec. niczym gorąca lawa. — Pan Moody nie jest żonaty i ma w głębokim poważaniu życie rodzinne swoich pracowników. że rodzina jest ważniejsza i pozwoli ci przyjechać. Oboje na to zasługujecie. — Nie powinnaś wyrażać się z takim lekceważeniem o starych ludziach. Ellie podejrzewała. jest niewierzący? — Nie. — Porozmawiasz z szefem. Rosemary zawsze zwracała się do córki pełnym imieniem. kiedy chciała podkreślić wagę wypowiadanych słów: „Zapamiętaj sobie. kto choć trochę się liczył.

. Ellie odłożyła słuchawkę i wzniosła oczy do nieba. nie bywała w barach. mamo. to znaczy kupiła kwartalny karnet na siłownię Gold Gym. uznawszy. Będę cię informowała na bieżąco. ROZDZIAŁ DRUGI Jeśli chcesz poznać faceta. musisz go poszukać. a potem. W każdym razie zakładała optymistycznie. kto nie przepada za nadwyrężaniem ciała. Raczej przedłuży. w których ogląda się mecze. niż to konieczne. że którejś nocy skończyło się to porażeniem. Chyba tak. Generalnie. Nie zamierzała żyć w celibacie dłużej. że lubi seks. — Do usłyszenia. Pa. kto tam mieszkał przed tobą. spraw. Chociaż tego ostatniego nie była akurat pewna w stu procentach.. Rosemary uważała. ale Ellie wreszcie pojęła dosłowne znaczenie określenia „łechtanie zmysłów”. a jedynym celem i usprawiedliwieniem stosunku jest prokreacja. w squasha. logiczne. należy bywać tam. W jej szaleństwie była metoda. czym to pachnie i w razie czego przedłuży karnet. nie operacja mózgu. Jeśli szuka się partnera. W sobotę Ellie zdobyła się na wielki krok. a taki rejs to ważne przedsięwzięcie. Seks ze wspomaganiem mechanicznym był do niczego.powiedziała z uśmiechem. Niestety. mamo.. brak apetytu mógł wynikać z 9 . — Ktoś puka. — Oczywiście. że przedłuży. przekona się. jeśli zaszłaby taka potrzeba. że dla kogoś. wzmagał apetyt. żeby oboje popłynęli w rejs na Karaiby — szepnęła z uczuciem. średnia przyjemność. Na pewno przedłuży. ale mogła ćwiczyć. przemyj muszlę i deskę sedesową lizolem. Jasne! Seks był świetnym sposobem na rozładowanie napięcia. taki trzymiesięczny okres próbny to doskonałe rozwiązanie. właśnie zaszła potrzeba. że siłownia to nie tylko miejsce. Nie mówiąc już o tym. — Tak? — Pamiętaj. modląc się O cierpliwość. — Boże. Nie wiesz. I nie zaszkodzi wyszorować podłogi mydłem Murphy’ego. W momencie gdy Brian zniknął z jej życia. a mówiąc ściślej. co postanowiliście w sprawie rejsu . że seks przed ślubem jest niemoralny. Ellie cichutko westchnęła. Otóż wyszła z całkiem słusznego założenia. To miał być tylko rejs wycieczkowy. gdzie można spotkać mężczyzn. bo widmo niechybnej matczynej wizyty odpłynęło W bliżej nieokreśloną przyszłość. Nigdy nie przyznałaby się matce. Muszę kończyć. wbiła wzrok w sufit. Nie grała w golfa. Jesteś przecież moją córką. Spróbuje.Ellie mogłaby powiedzieć to samo. — Daj znać. jej „łechtane zmysły” omal się nie przypiekły. Na siłowni można również poznać faceta. gdzie można stracić kilka kilogramów. — Ellie..

schować do kieszeni dumę i zachowywać się przyjaźnie. . O ile nikt nie spróbuje zweryfikować tego odważnego twierdzenia. który wykombinował sobie szybko. Ha! Kawał interesującego samca w charakterze jej osobistego trenera. mierzyć. Szkoda fatygi. którą dla niej założył. cokolwiek ludzie na ten temat sądzą. co twierdziła matka. . czyli umiałby doprowadzić kobietę do orgazmu. Cellulitis i fałdy na brzuchu nie najlepiej współgrały z seksem. Powiedzmy sobie szczerze. Meg Ryan nie ma zbędnej tkanki tłuszczowej na przedramionach. badać dokładnie warstwy tłuszczyku. po czym zapisał te wszystkie informacje w karcie. z listą w dłoni. — Jestem Will Trawers. Ujął między dwa palce ciało na jej przedramieniu i cellulitis ukazał się w całej krasie. Ellie. Wzorzec je zweryfikował. Rozmiar jest ważny. co może sobie zrobić ze swoimi notatkami. —Jestem pewna. warto było poszukać kogoś. Will zmierzył ją uważnym spojrzeniem od stóp do głów.Wygląda na to. z kim można by uprawiać seks w miarę regularnie i kto wiedziałby. Przebierz się i o dziesiątej 10 . Postanowiła zatem przełknąć upokorzenie. CO ZA BZDURA!!! Normalnie Ellie powiedziałaby takiemu wzorcowi na sterydach. Tak. Czy chodzi o męskie genitalia. stawała się świetlista. uschniętą kończyną albo innym trądem. że trafiłam w dobre ręce — powiedziała dziarsko. Dać mu od razu numer telefonu czy poczekać do następnego spotkania? — Ellie to ja — posłała mu promienny uśmiech podpatrzony u Meg Ryan. Najpierw jednak musiała odzyskać formę. klatę w rozmiarach średniej wielkości miasta i żadnej obrączki na palcu.wyczerpania. Im większy rozmiar. Wzorzec męski zaczął ją ważyć. Wzorzec męski miał zabójczą muskulaturę i ładne zielone oczy o ciepłym spojrzeniu. wytrącając Ellie z dość chaotycznej zadumy.. . ale na pierwszy rzut oka przedstawiał się obiecująco.Aha. że dociekliwe dzieci Bóg karze za podobne myśli ślepotą. rozmiary są ważne. kobiece piersi czy szarą substancję mózgu. zapisał coś w karcie i oznajmił: — Masz dobre ciało. ale jej życiem intymnym Ellie nie zamierzała się zajmować. że każda osoba poniżej trzydziestego piątego roku życia może rościć sobie prawo do przechowywania pozostałości tłuszczyku dziecięcego pod skórą. nie chciała być podia. Potrzebuje tylko ujędrnienia.AKURAT. co należy robić w łóżku. ale facet miał ramiona jak konary drzewa. Nie potrafiła ocenić rozmiarów innych atrybutów Willa. to i tak zakończyłoby się kompletną klęską. po to tu jestem. Rosemary pewnie od co najmniej dziesięciu lat nie uprawiała seksu. Wiadomo.Znakomicie. które każdy zdrowy człowiek powinien omijać szerokim łukiem. Seks rodziców to zagadnienie. Na pewno zaznaczył tam wielkimi czerwonymi literami: TŁUSZCZYK DZIECIĘCY? .. krzyknął mózg Ellie. twój osobisty trener. Po seksie skóra jaśniała. tym lepiej. niezależnie od tego. ale maluszek na pewno nie dotrze do punktu G. To tłuszczyk dziecięcy. Zatem zaczynajmy. że czeka nas trochę pracy — stwierdził. W końcu tylko King Kong miał większe. — Ty musisz być Ellie Peters — odezwał się jakiś wzorzec męski.

Ellie przeszła z Willem do sali. że dzięki temu zachowuje młodość. jakby przed chwilą urodziła co najmniej pięcioraczki. który był tak seksy. Ellie przebrała się błyskawicznie i o ustalonym czasie stawiła się w oznaczonym miejscu. — Nie wiem. komary nie gryzą. Tylko w ten sposób wzmocnisz bicepsy i tricepsy. 11 . pod którym rysował się wyraźnie brzuszek informujący o każdym pochłoniętym nierozważnie batonie.. spalając przy okazji tłuszcz. Chcesz chyba włożyć tank top w przyszłe lato. tak trudno było je unieść. po co tutaj przyszłam. Będą ładne. Nie chcesz chyba nosić stanika w rozmiarze 85C? — Należałoby cię odstrzelić. sterczące. kto na noc wkłada zęby do szklanki. — Prawdę powiedziawszy.. W sali z ciężarami pełno było ćwiczących. nie będzie z niej zadowolony. — Co ci się nie podoba w moich piersiach? Według mnie prezentują się całkiem przyzwoicie. To jakaś cholerna izba tortur.. ale nic nie powiedziała. Twierdzi. że piersi to jeden z jej największych atutów. że zarobi punkty karne za spóźnienie. ryzykując atakiem serca. Nie ma oparzeń od słońca. Ellie pokręciła głową. pije Martini z wódką i ciągle uprawia seks.spotkamy się przy bieżni mechanicznej. musimy tylko nad nimi popracować. — Nie zrobię ani kroku więcej — oznajmiła po dziesięciu minutach na bieżni. Opracujemy twoją dietę i plan ćwiczeń. ale równie dobrze mogły ważyć i po półtorej tony. Nie wiem. właściwie ciężarki. choć miała wielką ochotę zapytać. jak myszy mogą biegać w kółko. — Teraz ciężary. jak zdoła wyprowadzić Barnabę na popołudniowy spacer. kromce chleba i porcji lodów. bo każdy ważył zaledwie półtora kilograma. W obawie. Will kazał jej położyć się na leżance i podał ciężary. skoro jej samej nastręcza to tyle trudności. odziana w czarne szorty Nike i czarny top. Zażądam zwrotu pieniędzy. — Jedzą ser. w powietrzu unosił się zapach potu i testosteronu. ot co. Z drugiej strony nie miałaby chyba ochoty iść do lóżka z kimś. — Psiocząc pod nosem. — Musisz też ujędrnić piersi. — Moja siedemdziesięciopięcioletnia babcia ma lepszą kondycję od ciebie —powiedział Will i złagodził przycinek uśmiechem. gdzie były ciężary. tylko poważna przypadłość kardiologiczna? — Widocznie twoja babcia ma lepsze geny niż ja. — Tutaj są trochę obwisłe.. Dyszała gorzej niż zboczeniec nękający przez telefon nieznajome panie i była spocona. Will. uważała. Babcia pali. że Ellie zdobyła się na jeszcze jeden wysiłek. zabójca tkanki tłuszczowej. Do tego jestem obrażana. ale na Willu najwyraźniej nie robiły żadnego wrażenia. Może to dziwne trzepotanie w piersi to wcale nie jest reakcja na powaby Willa. — Możliwe. Ellie uniosła brwi. — Lubię bluzki z rękawami. Nie miała siły kłócić się z tym facetem i nie bardzo wiedziała. Niesamowite. Ellie zachmurzyła się. jak i gdzie babcia znajduje partnerów.

W dodatku omal nie rozbiła głowy o umieszczony nad leżanką wyciąg. — Wiem. że była taka dzielna. on zrobił jeszcze studia doktoranckie z lingwistyki. które od dawna było jego marzeniem. I które to marzenie miało przerodzić się w koszmar. że w ogóle jest do tego zdolna. a jednak pamiętała. twierdząc. ale teraz miała ochotę zrezygnować. Głęboki. Został w Waszyngtonie. Ellie Peters nadal wyglądała świetnie. ale kiedy skończę modelować twoje ciało. — Dobrze ci idzie. Wiedział o tym. wróci na uniwersytet i zajmie się dydaktyką. znał ją aż nazbyt dobrze. ale nie Ellie. stała przy automacie sprzedającym colę. jaką zapamiętał. które z głośnym łoskotem poleciały na podłogę. upuściła ciężarki. A teraz? Jedyną nagrodą miały być dla niej głupie i poniżające komentarze jakiegoś bubka! — Witaj.Dotąd nigdy w życiu nie podnosiła ciężarów. Jak to możliwe? Otworzyła jedno oko. Ellie. Ellie. tak gwałtownie usiadła. pompuj. nawet przez myśl jej nie przeszło. po prostu prześladował od wielu lat. zatchnęła się z wrażenia. potem w Departamencie Stanu. studiował filologię na Georgetown University w Waszyngtonie. Muszę z kimś porozmawiać. Ja wszystko widzę. Kontynuuj. że masz taką doskonalą formę. ważyła jakieś pięć kilogramów więcej. z którą zerwał.. a ja wrócę za chwilę. Kiedy zobaczył ją po raz pierwszy. Ellie nie należała do tych. Minęło siedem lat od chwili ich rozstania. licząc. — Nienawidzę cię. skąd trafił do ONZ w Nowym Jorku. Wkrótce po ich rozstaniu przysłała mu mocno poturbowaną laleczkę wudu ze szpilkami wbitymi w okolice lędźwi i kartką z lakonicznym epitetem „złamas”. 12 . tam się poznali i pokochali. Pompuj. Czekał z przerażeniem. Dla Michaela Deayersa była to miłość od pierwszego wejrzenia. nie oszukuj. Nie doświadczyła podobnego bólu od jedenastego roku życia. Był jak gorąca czekolada i nawiedzał ją w snach. z którą był zaręczony. Ellie. Tak jak Ellie. waliła w niego pięściami i kopała. na stanowisko dyrektora Działu Przekładów i Tłumaczeń. seksowny. Wszędzie by go rozpoznała. ale wtedy dostała od matki lody za to. zwiać stąd jak najdalej i nigdy nie wracać. którzy łatwo się poddają. ale ciągłe była tą samą Ellie.. że maszyna ukradła jej dolara. Miała teraz krócej ostrzyżone włosy. Ellie. Ten głos. Niech to diabli. kiedy spadła z rowem i zwichnęła sobie bark. kiedy Ellie się dowie. Ellie poprzestała na dyplomie magistra. będziesz mi dziękować. Początkowo pracował dla dużej firmy farmaceutycznej. W końcu w jej żyłach płynęła włoska krew. Inna kobieta dawno by mu wybaczyła i zapomniała. która teraz go nienawidziła. że kiedy zmęczy go już wyścig szczurów.

— Jestem zaskoczony. Miała świetne nogi i pełne. które aż prosiły się o pieszczotę. Michael? powtórzyła. Jedyna aktywność fizyczna. że kupiła jego odpowiedź. że chodzisz na siłownię. dzieci zrujnują mu przyszłość. Ellie jakby się odprężyła. Nie chciał zadać jej bólu. Potraktował ją gorzej niż strasznie. żeby na to nie zasłużył. W końcu to tylko godzina lotu z Reagan National. czy powiedzieć jej o swojej nowej pracy. Ellie nigdy nie należała do specjalnie usportowionych. — Co ty tu robisz? wychrypiała Ellie. — Ćwiczę. które bezpieczniej byłoby raz na zawsze pogrzebać. poza uprawianiem miłości. Nagły ból w lędźwiach nie miał nic wspólnego z odbytymi właśnie ćwiczeniami. 13 . można powiedzieć. co oznaczało. jakiej się oddawali wspólnie. Niestety przeraziła go perspektywa małżeństwa. jakby dało się w ten sposób ukryć wszystkie zjedzone batony. Poprosił ją o rękę. że nie o to pytam — powiedziała ze złością. W związku z czym — uśmiechnęła się słodkim uśmiechem piranii . z rękami założonymi na piersi i wysuniętą do przodu brodą. Michael mógłby zapytać o to samo. Życie z Ellie zawsze było jedną wielką komplikacją. Michel czul zapach jej perfum zmieszany z zapachem potu.Nie. a w końcu się wycofał. — Przyleciałem służbowo. ale właśnie to „po części” w każdej chwili mogło zaowocować potwornymi komplikacjami. Zaczerwieniła się i zaplotła ręce na brzuchu. Napłynęły wspomnienia. podobnie jak ty. Zresztą niepotrzebna ci siłownia. Michael rozważał przez chwilę. — Co robisz w Nowym Jorku? Myślałam. który potem spuściła do sedesu. w końcu jednak uznał. snuł plany wspólnego życia. po prostu małżeństwa w ogóle. — Filie świetnie wyglądała w swoich czarnych szortach. Po części była to prawda. miękkie piersi. często tu bywam. nie tyle konkretnie z Ellie. żeby nie pomyślał o Ellie. to były spacery po campusie Georgetown. że lepiej na razie zachować to dla siebie. co wieczór przynosił do domu kolacje kupione na wynos i przez ostatnich siedem lat nie było dnia. — Co tu robisz. że dom. Zmieniam swoje życie. a ciężki wysiłek kojarzył się jej co najwyżej z przeglądaniem wieszaków z sukniami w sklepach Ann Taylor. Nadal był singlem. — Chcę odzyskać formę. Miał swoje marzenia. — Doskonale wiesz. Eliminuję błędy i pomyłki. tym razem z gniewnym błyskiem w oku. dał jej pierścionek z brylantem. kiedy zobaczył ją wyciągniętą na leżance i ćwiczącą podnoszenie ciężarków. swoje wzniosłe cele i bał się. żona. Podniosła się i stanęła naprzeciwko niego. Kiedyś często ich dotykał. Najkrótsze narzeczeństwo w historii świata. omal nie udławił się pastylką miętową. Miło było cię spotkać. Kochał ją do szaleństwa. że mieszkasz w Waszyngtonie.życzę ci miłego życia. Nie spodziewałem się tego po tobie.

ciągle był tak samo przystojny jak kiedyś. Michael znał miliony sposobów. Długo nie mogła dojść do siebie. kiedy czuje się taka samotna. ale nic nie pomagało. To już przeszłość . jak Ellie znika w szatni dla kobiet. Cholera. Na szczęście była sama. Kłamcą. że nie gardzi też garniturami od Armaniego. spotykając się z dziesiątkami innych facetów. usłysz moje. zajęła się Willem. Kilka dziesięcioleci feminizmu zrobiło swoje. Nawet przeprowadzka do Nowego Jorku nie poskutkowała. u diaska.Michael patrzył. Zgrabna blondynka. Błękitne oczy.. jakie erotyczne. Minęło tyle lat. Nie. Michael cię rzucił. już to widział oczami wyobraźni. co za katastrofa! Dlaczego. rozbita. jako osobisty trener. To powinno wystarczyć. uspokajających oddechów. Ten facet był najzwyklejszym łajdakiem. Odkręciła kurek i stanęła pod strumieniem zimnej wody. ale Ellie była niemal pewna. co przy jej braku silnej woli byłoby bardzo wskazane. Chwyciła ręcznik z ławki i ruszyła pod prysznic. zdejmując przepocony strój do ćwiczeń. i Ellie odwzajemniła uśmiech. Nie. by krzyczała z rozkoszy. że zmyje tak wszystkie. Co najwyżej za następne siedem lat. Michael zaraz wraca do Waszyngtonu. Ellie weszła do szatni. 14 .. erotyczne myśli krążące po rozgorączkowanej głowie. Do szatni weszło kilka kobiet i zaczęły się rozbierać.powtarzała sobie. Will. Żeby nie myśleć o Michaelu. kiedy trzeba było wyjść z łóżka. jak ją zaspokoić.. matką dzieciom albo przynajmniej właścicielką kilku psów. po co te nerwy. Pokręcił głową i ciężko westchnął. Oszustem. Miau? Tak. Ellie. I to ciało. licząc. idiotko. Silne kobiety mówią „usłysz mój ryk”. że świetnie było im razem w łóżku. uśmiechnęła się do Ellie. wzięła kilka głębokich. Oprzytomniej wreszcie. żeby czuć coś do Michaela po tym wszystkim. zważywszy. Pozbieraj się. Miły facet. jak sprawić. Prawdopodobnie nigdy więcej go już nie zobaczy. chociaż nie w jej typie. nad którymi będzie mogła się rozczulać. Psychotyczne! Trzeba było mieć naprawdę porządnie zaburzoną psychikę. Łatwo powiedzieć. Tak zwany kulturalny człowiek. co zrobił. no może prawie wszystkie. dość tego. Boże. która z pewnością nie potrzebowała siłowni. Jestem kobietą. chociaż z pozoru nic mu nie można było zarzucić. Może dla odmiany przydałby się osobnik o nieskomplikowanej konstrukcji psychicznej. Niestety. Może będzie już wtedy mężatką. jak się rozkleja na sam widok Michaela Deayersa.. Nikt nie widział. kiedy ten łajdak z nią zerwał. Kłopoty zaczynały się. W poniedziałek rano rozpęta się prawdziwe piekło. musiała natknąć się na niego akurat teraz. Czy w ogóle miała jakiś swój typ? Brian nie był w jej typie. oparła dłonie na kolanach. Próbowała o nim zapomnieć. ją stać jedynie na żałosne miau. bezradna i słaba? Dlaczego w ogóle musiała się na niego natknąć? Diabeł może rzeczywiście ubiera się u Prady. poprawiła się. Nic dziwnego. a jej ciągle na myśl o tym patałachu twardniały sutki. dbałby o jej dietę. na sterydach.

co o nim myśli. któremu jak ostatnia idiotka oddała swoje serce. który ją zostawił. czy prześladujący ją pech nigdy się nie skończy. Mimo że bardzo dobrze leczył ubytki. którego szczerze kochała. jeśli wiesz. Ale trener z niego świetny. Przed chwilą całował się w holu z jakimś przystojnym szatynem. którym to głosem Brian żądał. . Zdenerwowana informacją. ukochane stworzenie było cudowne. nie. no dobrze. że przez pól roku mogła żyć z takim palantem. z którymi się spotykała. albo do żonatych. a żołądek przesunął się gdzieś na południe. prawda? — zagadnęła. Rosemary uwielbiała tego dentystę. że to gej. I w końcu Michael.. Powinna je wyrzucić dawno temu. Ale co to znaczy „wygląda” albo „nie wygląda”? Tym bardziej w Nowym Jorku. Natomiast Robert Lipscomb lubił ubierać się w kobiece ciuchy. nie w sensie finansowym. na co Ellie skinęła głową. zaliczali się albo do gejów. Ellie wiedziała. co mam na myśli. że jej trener okazał się gejem. — Jesteś pewna? — Will ani trochę nie wyglądał na geja. albo mieli problemy z głębszym zaangażowaniem się w związek. nie miała aktualnie nikogo na stałe. które sikały mu do butów. ale wciąż o tym zapominała. Taki Joey Fratelli. Tyle pięknego męskiego ciała spisane na straty. natychmiast. Ellie zaczęła się ubierać. co byłoby do zniesienia. ale jakoś nie potrafiła dobyć z siebie stosownej nuty oburzenia. Blondynka uśmiechnęła się. człowiek.. — Wzruszyła ramionami.— Will jest twoim trenerem. — Szkoda. który w dodatku nie znosił psów. Stephanie Marco pytała. po raz setny zadając sobie pytanie. jak to się stało. cokolwiek taka nagła migracja mogła znaczyć. umiarkowanie cudowne. 15 . która. Drań.Trzydzieści cztery lata na karku i ciągle na wikcie i opierunku u mamy. człowiek. co było dla Ellie wystarczającym powodem. albo jeszcze szybciej”. Barnaba pod jej nieobecność zdążył zrobić niezły bałagan. uznała po powrocie do mieszkania. czy Ellie ma ochotę wyjść wieczorem do klubu.. że garderoba Ellie nie umywała się do zawartości jego szafy. wykorzystując twórczo puste kartony po przeprowadzce. a więc facetem niedostępnym. Druga wiadomość była od przyjaciółki. Gdy spełniła ten dydaktyczny obowiązek. gdyby nie fakt. chociaż jako facet stracony dla żeńskiej połowy ludzkości. Może jednak nie będzie tak źle. Wszyscy dorzeczni faceci. czy raczej posiekało w drobny mak. postanowiła odsłuchać wiadomości na automatycznej sekretarce. W końcu jest sobota i warto by wyrwać jakiś towar na noc. by Pilic „zwróciła klucze do mieszkania. szczególnie tych. Albo Brian Pomeroy. — Całkiem pewna. podobnie jak Ellie. który nie wiedzieć czemu żywił obsesyjną nienawiść do psów. Powiedziała ukochanemu stworzeniu. Ellie zrobiła wielkie oczy. toteż ukochane stworzenie pogryzło je. gdzie wszystko się wspaniale miesza i każdy może być każdym. Z głośniczka popłynął głęboki głos Briana. Co zrobić. Po raz kolejny powróciło do niej zasadnicze pytanie. żeby przestać się z nim spotykać. rozwijała swoją koncepcję Stephie. — Akurat mi potrzebny twój cholerny klucz — odkrzyknęła głosowi.

bo ostry język swojej rodzicielki znała aż za dobrze. na przykład. Boję się. dywagując. Miała ochotę zapaść się pod ziemię. Natychmiast tego pożałowała. co się stało? Dlaczego płaczesz? Coś nie tak z tatą? —Powiedziałabym. „Pożałowała” to mało powiedziane. który nie lubi psów. a już nigdy nie używała brzydkich wyrazów. Czasami jej szef. Miała właśnie zamiar odsłuchać kolejną wiadomość. Nie miała ochoty z nim rozmawiać. Psy są lojalne. To nie jest rozmowa na telefon. Barn — powiedziała Ellie. W każdym razie Rosemary rzadko używała tego groźnego instrumentu przeciwko własnemu mężowi. że z twoim tatą jest coś bardzo nie tak — oznajmiła Rosemary głosem. czy w ogóle warto odbierać. za jaką się uważała. 16 . To przecież nic takiego. — Mogłabyś to sprecyzować? — zażądała. ROZDZIAŁ TRZECI Nigdy nie wierz facetowi. bo powoli zaczynała się gubić. która chce doprecyzować szczegóły wieczoru i jednak podniosła słuchawkę. nie wtrącając soczystego przerywnika. Elfie. kiedy zadzwonił telefon. Dzwoniła matka. z „wyrwanym na noc towarem” niekoniecznie należał do jej ulubionych zajęć. że może to Stephie.— I to jest bardzo dobra koncepcja. jak na przykład piersi. Nie teraz. Faceci nie! — Mamo. — Nie wiem nawet. który ociekał jadem. Rzecz w tym. Ellie natomiast nie była pewna. Nie miała również ochoty wysłuchiwać kolejnej złej wiadomości! Pomyślała. wychodząc z założenia. ale po traumatycznym spotkaniu z Michaelem musiała jakoś odreagować i dowartościować swoje ego. . dzwonił w weekendy i zlecał jej dodatkową pracę. że Rosemary nigdy nie płakała. kiedy się dowiedziałam. czy potrafi wypowiedzieć jedno zdanie. umierający i właśnie za to Rosemary go nienawidzi? A może problem polega na czymś innym i. Ellie przydałyby się teraz takie. jakie z poświęceniem dźwigała Pamela Anderson. Nienawidzę go. Człowiek mógłby je sobie powiększać w zależności od potrzeb. Tak czy inaczej przestraszyła się. Umrzeć. że wpadniesz w szok. Czy ojciec rzeczywiście jest chory. że dotąd nie wymyślono jakichś egoimplantów. że ojciec jest umierający i dopiero teraz poinformował rodzinę o swoim stanie. Rosemary płakała. Ellie wpatrywała się przez chwilę w aparat. Ja sama omal nie zemdlałam. zwykła rzecz. Seks dorywczy. Ellie była zdumiona gwałtownością wybuchu. od czego zacząć. nienawidzę! To chory facet. pan Moody. Wolałabym poczekać i opowiedzieć ci wszystko osobiście. Szkoda.Theodor Peters jest ostatnim draniem i skurczybykiem. że nie przystoją prawdziwej darnie. pokłócili się o pieniądze.

Znalazłam w jego skrzynce maile od jakiejś Michelle. co się właściwie stało. aktualizuje bazy danych. — Dzisiaj włączyłam komputer. żeby sprawdzić ceny wycieczek. sprawdza rachunki swoich klientów. Nie było łatwo. w jakim kierunku zmierza ta opowieść. —. Dlaczego Ted zrobił mi coś tak okropnego? Po tylu latach małżeństwa. by wydobyć z niej. Ellie zaczynała boleć głowa. że tata wchodzi na strony porno? — Poczuła ulgę. takie tam głupoty. Matka wciągnęła powietrze. I ja idiotka uwierzyłam. Nie płacz. Przeniósł się z komputerem do pokoju gościnnego i zamyka się tam na całe godziny. Łzy Rosemary to była dla Ellie tak egzotyczna i niezwykła rzecz.. — Nie ma żadnego raka. Już przeczuwała. jak w każdą sobotę. — Rosemary znowu zaczęła szlochać. Matka odchodziła od zmysłów i trzeba było spokoju oraz cierpliwości.. Wystraszyłaś mnie. Elfie odetchnęła z ulgą. romans? — Jej matka musiała się mylić. jak się domyślasz. proszę. — Nie wspomniałam ci tylko. jak ci mówiłam.. — Nie płacz. czego właściwie szuka w sieci.. że strasznie kryje się z tym. — Tata ma raka. Mój Boże! Kiedy się dowiedziałaś? ile czasu mu jeszcze zostało? Zaraz zarezerwuję bilet i. To więcej niż pewne. nie wyklinaj go od najgorszych. więc pomyślałam sobie. ale powiedziałam. że twój ojciec bez przerwy siedzi w Internecie? Że niczym innym się nie zajmuje? I nie odchodzi w ogóle od komputera? Ellie zaczęła się bać. — Jak to. Przesadzała. — Nie mogę uwierzyć. — Co takiego? — bąknęła w końcu.. tylko powiedz mi. Przygody dla starszych panów. Tymczasem to ja zgotowałam sobie niespodziankę. Po prostu nie mogę uwierzyć. tak? Jest umierający? Tata umiera! — Łzy napłynęły jej do oczu. Strony porno to żadna tragedia. chociaż nie w stylu jej ojca. Ojciec poszedł do swojego fryzjera. zgoda? — Pamiętasz. tak to się chyba nazywa. Pierwsze objawy choroby psychicznej? — Wiesz. Skarżyłaś się na to podczas naszej ostatniej rozmowy.Rosemary załamał się głos. niepotrzebnie wpadła w histerię. że pracuje. — Na pewno nie jest tak tragicznie. Kiedy powiedziałam. ale to nie byłoby takie straszne. — Chcesz powiedzieć. jak na przykład wyrzeczenie się ukochanej czekolady. że to dobry moment i że po powrocie będzie miał miłą niespodziankę. że mi się to nie podoba. że jeszcze żyje. Niemiłą. ale gorzko pożałuje. o co chodzi. a Ellie serce zaczęło walić jak młotem. kiedy dobiorę mu się do skóry. mamo. — Tak — przytaknęła ostrożnie.. 17 . Załamałam się. romans w sieci. wydmuchała nos i oznajmiła: — Twój ojciec ma romans! Powiedziałam to. a potem próbowała uspokoić rozedrgane serce. — Prawdopodobnie. Twój ojciec ma cyberromans. Ellie milczała przez moment i w całkowitym osłupieniu przetrawiała usłyszaną rewelację. jak mi radziłaś. Zacznij od początku. odparł.

Musisz dojść. które Ellie kupowała mu pod choinkę jako dziecko. zupełnie nie w jego stylu. że to koniec. żeby to była prawda. że nie. Nie możecie ot tak. po prostu. kochający ojciec. nie przeklinał. jeszcze nie. że najwyższy czas pomyśleć o formie. Ellie mogła być spokojna. Taka choroba powoduje duże zmiany charakterologiczne i wpływa na ludzkie zachowania. mamo obruszyła się Ellie. jeśli rozumiesz. Twój ojciec znalazł sobie kobietę. że potrafi być taki zakłamany. mógł zrobić coś takiego. że jej ojciec. — Musiałaś się pomylić.. Nie wiem. Piszą o seksie i o różnych paskudnych perwersjach. którego uwielbiała. że jest uczulony. Powinniście pójść oboje do terapeuty. Widać wziął sobie do serca twoje słowa i postanowił sprawić ci przyjemność. 18 . ojciec rzeczywiście nigdy nie używał żadnej wody po goleniu. Coś mi tu nie pasuje. tego jeszcze nie wiem. powiedział. najuczciwszym i najbardziej prawdomównym pod słońcem. że Rosemary wkrótce się dowie. Theodor Peters. Mówiłaś o tym w czasie naszej ostatniej rozmowy. Może to jakiś kart. mamo. żeby zrzucił kilka kilogramów. twierdził. Wszystkie butelki Jade East. Poświęciłam temu łajdakowi trzydzieści pięć lat życia. W każdym razie nic mi na ten temat nie wiadomo. Kupił sobie wodę po goleniu. przecież on w ogóle nie ma mózgu! — Ochłoń i przemyśl to na spokojnie. Kto by powiedział. która ma mnie zastąpić. co Ellie zawsze wydawało się bardzo wzruszające. o czym mówię. Nie pił. To często się zdarza mężczyznom w jego wieku. Tak. nigdy nie podniósł na nikogo ręki. Zawsze miałam go za człowieka honoru.Korespondują ze sobą od kilku miesięcy. jak to mówią. Ellie czuła. Przecież to jakaś kosmiczna bujda. co mam powiedzieć. Dotąd nie zdarzyło mu się chyba nic podobnego. Znając determinację swojej matki w dochodzeniu prawdy. Wiem natomiast. powiedzieć sobie „to koniec” po trzydziestu pięciu latach małżeństwa.. z kim tata pracuje. A wczoraj w supermarkecie oglądał farby do włosów dla mężczyzn. Nie mogła uwierzyć. że robi się jej niedobrze. — Bzdura. Nigdy tak nie dbał o siebie. Być może nawet wprowadzili w czyn te chore fantazje. — Rozmawiałaś z nim już na ten temat? — Nie. bardzo prawego i prawdomównego. Straciłam do niego zaufanie. — Sama przecież chciałaś. które chętnie robiliby razem. wygłupy z kimś. Starzeje się i chce sobie udowodnić. — Tata jest prawym człowiekiem. Kiedy go o to spytałam. Theodor Peters był człowiekiem prawdomównym. nadal stały w szafce z kosmetykami. że jest jeszcze do rzeczy. tego jestem niemal pewna. English Leather i Old Spice’a. a nawet dość intensywnie ćwiczyć. Ellie. Wiesz. nie palił. którego szanowała jak nikogo innego. Przez trzydzieści pięć lat naszego małżeństwa nigdy nie używał wody po goleniu. na wskroś uczciwym. o co naprawdę chodzi. Ale całkiem niedawno zaczął się odchudzać. idealny mąż. ojciec. Andropauza. Wymienił stary model na nowszy. — Wiem natomiast — ciągnęła Rosemary — że moje życie legło w gruzach. młodszą ode mnie. — Prawda? — Oczywiście. — Tu Ellie musiała zebrać całą odwagę. I oto jak mi się odwdzięczył. Może tata ma guz mózgu. Nie sądzę. — Ba.

kim jest ta kobieta i czy się spotykają naprawdę. mamo. że chciałby całować jej piersi i inne. ochłonę. czy tylko w sieci.. a Ellie zrobiło się smutno. tylko twój zboczony oj ciec. że jej wrażliwy. nie! Dość! Dłużej tego nie wytrzymam! Ellie zacisnęła powieki. Ellie. Powinnaś porozmawiać z tatą. skarbie. Będzie wspaniale. Czytałam kilka z tych listów. Mój pierścionek zaręczynowy jest taki maleńki. Ellie westchnęła. Kocham cię.. — Nie musisz zagłębiać się w detale. aż za dobrze wiedziała. niepewna. jak boli zdrada partnera! Bez problemu potrafiła się wczuć w sytuację matki. Wspominała coś o brylantach. że faceci myślą interesem dyndającym im między nogami. w którym mu dziękowała. beż żadnego faceta na horyzoncie. Jako kobieta. wiedziała. mądry oj ciec mógł dopuścić się czynów. która uważała. o które oskarżała go matka. — Ja też cię kocham. Jako kobieta. bardziej intymne części ciała. która była właśnie sama. A tej dziwce kupił bransoletkę. Nie znasz jeszcze wszystkich faktów. że muszę oglądać kamień przez lupę. niż doczekam się jakiegoś prezentu od niego. Nie. Uderzyła się lekko w skroń. Nie kupuje mi kwiatów.. — Mamo. Wszystko się wyjaśni. co robicie z tatą. czy aby się nie przesłyszała. nawet sobie nie wyobrażasz. czym są samotność i desperacja. Przyjadę do ciebie. ale nie sądzę. Kto mnie zechce? W głosie Rosemary zabrzmiały niepewność i lęk. dowiedzieć się. jeśli nie liczyć trenera geja. zobaczysz.— To nie ja potrzebuję terapeuty. czekoladek. Wciągnęła powietrze i spróbowała mówić spokojnie i używać racjonalnych argumentów.. nie rób mi tego! Ellie zaczęło dzwonić w uszach. całowaniu. To on wysyła perwersyjne listy do jakiejś kobiety. — Co znaczy „tylko”? On złamał przysięgę małżeńską.. Nie rozumiała. o co chodzi. że w ogóle nigdy nie posunął się dalej w. kiedy byliśmy na kolacji. Ten sukinsyn od piętnastu lat nie całował moich piersi. mamo. mamo. — Tak mi przykro. jak facet może być do tego stopnia głupi. broniąc się przed napływającymi obrazami. choć wcale nie czuła się spokojna i nie potrafiła myśleć rozsądnie. — Nigdzie razem nie wychodzimy! Nie pamiętam. Nie. Nie wspomnę już o tym. — Co ja teraz zrobię? Mam pięćdziesiąt pięć lat. Brylanty! Wyobrażasz sobie? Niedobrze mi się robi. które do niej wysłał. To. wiedziała. jak długo to trwa. Daj sobie tylko trochę czasu. Prędzej umrę. jesteś śliczna i nadal młoda. — Mamo. Bardzo współczuła matce. Obrzydliwe. Jako kobieta. a już zupełnie nie mieściło się jej w głowie. żebyś musiała myśleć o nowym facecie. Posiedzę trochę u ciebie. Przyjeżdżam do Nowego Jorku. która zawiodła się na ukochanym facecie. — Co powiedziałaś? — Muszę wyrwać się z domu. jakie to uczucie. Ellie westchnęła. Zmiana otoczenia dobrze mi 19 .. Twój ojciec pisał. zastanowię się. Nie wiem. Czytałam maila. co powiedzieć. nie.

potem jej osobisty trener okazuje się gejem. To nie jest dobry pomysł. o czym mówię.Odszedł.. Nie będę tą drugą.zrobi. — Porozmawiam sobie z tatą. że cię przeprosi. Miałaby znosić stałą obecność fanatyczki prac porządkowych? W swoim własnym domu? — Mamo. — Kiedy w grę wchodzą brylanty. Obiecaj mi. należało dać im trochę czasu. surowe. nie dawała ponosić się emocjom. — Zadzwoń do mnie natychmiast po rozmowie z tatą i powiedz. Jeśli zaczęli rozmawiać. Natychmiast uderzyła ją zatroskana mina przyjaciółki. Ellie kilka razy próbowała się do niej dodzwonić. Ale. — Zachorował? . Weekend się skończył. czy nie wsiąść w samolot i nie polecieć na Florydę. że lepiej zostawić rodziców samych z ich problemem. jak tylko wróci do domu. — Słyszałaś o panu Moodym? zagadnęła ją Becky. ale znowu nie do tego 20 . co i jak. Mam swoją dumę. — Nie — odpowiedziała. zaczekaj. że to tylko jakiś niewinny flirt. Patrząc na prawo. Wymykało się spod kontroli i płynęło własnym nurtem. Nie chciał cię zranić. kiedy Ellie pojawiła się w miejscu pracy. Tylko wielkie okna. przynajmniej spróbuj. Ellie chciała być dobrą córką. Chyba mnie rozumiesz. pod wpływem impulsu. głównie złych. a miała nadzieję. po lewej miała widok na East Riyer i Queens. Najpierw pojawia się Michael. W końcu uznała. a poniedziałek był zawsze najgorszym dniem w dziale tłumaczeń i przekładów. ale nikt nie odbierał. i wiesz doskonale. że tak. by spojrzeć w okno. w ogóle w całym ONZ. Nie wiadomo dlaczego właśnie w poniedziałki następowała kumulacja złych i dobrych. Zastanawiała się już. — Jak to odszedł? Odszedł na wieki? — Nie lubiła Moody’ego. Teraz to. wydarzeń w świecie. Za bardzo szanuję samą siebie. Weekend minął. właściwie przeszklone ściany. by sprawdzić na własne oczy. ale nic nie będę obiecywać. pozbawione wszelkiego wdzięku. Miejsce pracy wyglądało jak żywcem wyjęte z filmów z lat 50. ratowały sytuację. Ellie. że nie postąpisz pochopnie. Szare. Ellie. Nie zamierzam tolerować jakiejś kochanicy. to już coś więcej niż niewinny flirt.. O ile oczywiście znalazła czas. Życie komplikowało się w sposób przekraczający wszelką miarę. Okaże się. co zdarzało się nader rzadko. a matka się nie odezwała. Zważywszy. że najkrótsze z takich spotkań trwały ponad trzy godziny.. Ellie odwróciła się gwałtownie.. wiedziała. co się tam dzieje. włączyła komputer i schowała torebkę do dolnej szuflady metalowego biurka. a poniedziałek należał do najgorszych dni. Chciała wesprzeć matkę w trudnym dla niej czasie. niestety. Jestem pewna. Becky nie była sensatką. Jesteś kobietą. była to naprawdę wyczerpująca praca. Ellie mogła podziwiać ze swojego pokoju charakterystyczne sylwetki Chrysler Building i Empire State Building. Jako tłumaczka Ellie musiała obsłużyć siedem spotkań tygodniowo. do cholery! Nie życzyła sobie takiego obrotu spraw. rozwiązać wasz problem. który porywał ją i popychał w nieznane. Musisz wyjaśnić sytuację z tatą.

Moody był reliktem minionej epoki. plotkami. — Ja miałam. — Dzięki. Ellie sprawdziła pocztę. umyłaś wywoskowałaś samochód w czasie weekendu. kupiłaś sobie drogie buty. musisz mieć dziesięć lat pracy w zawodzie i międzynarodowe referencje. Tajemnicza sprawa. I stąd to zaniepokojenie. którą z nas wybrać na nową szefową. — Ot tak. Można rzec. po prostu. Becky. bo ustawicznie brakowało im pieniędzy. dodała w myślach. A w korytarzach ONZ nie rozmawiało się o losach świata. — Może Moody jeszcze nie odszedł i zastanawiają się. o którym mówiła Becky. Miło. Wymownym gestem przesunęła ręką po szyi. Stanęła na środku i zaprezentowała pokaz wyjątkowo ożywionej gestykulacji. . że Becky i Ben kupują dom. jesteśmy prawie zdecydowani go kupić. — Coś się dzieje. Na miejsce Moody’ego przyjdzie ktoś z o wiele większym doświadczeniem niż nasze razem wzięte.stopnia. — Becky podsunęła Ellie kawę.Ellie upiła tyk. — Masz pewnie memo w komputerze — powiedziała Becky. — Mamy nowego szefa? Kto to jest? — Coś przecież musiałaby słyszeć. domniemaniami. pomyślała. że korytarze ONZ żyły pogłoskami. — Mamy chyba nowego szefa. już dawno powinien był odejść. a co dopiero żeby zostać szefową tłumaczeń w ONZ. Becky westchnęła. że mnie nie wyleją. Pożyczanie pieniędzy od rodziców czy teściów to jak zapraszanie ich pod swój dach. — Słyszałyście już o Moodym? Poszedł do kasacji. czy nas też nie wywalą? — Jak właśnie wywalili Moody’ego. domyśliła się Ellie. chociaż nie miała pojęcia. czyli na wypas emerytalny. choć niewiele z niego zrozumiałam. 21 . ale na razie nikt nic nie powiedział wprost. Zapomnij o tym. W tej właśnie chwili weszła do pokoju Jane Blumley. Chyba właśnie znaleźliśmy odpowiedni dom. Moody został przeniesiony na zielone pastwiska. Skąd mamy wiedzieć. nic. miała za duży nos i bardzo. — Miła myśl. to w poniedziałek rano wszyscy już o tym wiedzieli. gdyby na miejsce Moody’ego miał przyjść ktoś inny. . żeby od razu życzyć mu śmierci. Jane nie należała do szczególnie pięknych. — Nie podpisane. Żeby zostać starszą tłumaczką. bardzo rzadkie włosy. ale zupełnie nierealna.Ellie strzeliła palcami. Nie. ale braki urody rekompensował z naddatkiem jej talent do roznoszenia plotek. koleżanka tłumaczka z działu. żeby pospłacać długi. jak sobie poradzą. Kilka miesięcy wcześniej musieli pożyczyć większą sumę od rodziców Bena. Ellie uśmiechnęła się z pobłażaniem na tę manifestację naiwności. Jeśli zdarzyło ci się przespać z koleżanką/kolegą z pracy. — Naprawdę? Ellie uśmiechnęła się. przypuszczeniami. — Mam nadzieję. Czuję to. poza tym. Rzeczywiście znalazła memo. natomiast bez większych oporów natury moralnej przystałaby na drobne zaburzenia gastryczne. Żadnego okólnika. Ellie nie myślała zgłaszać protestów w tej sprawie. natomiast od samego rana wszyscy szepczą na ten temat po kątach. że każdy zostanie zaproszony na indywidualną rozmowę z nowym szefem.

Nie zrozum mnie źle. Nie poddawaj się. że będziemy mieli wreszcie własny dom. Weź to pod uwagę. i masz coś do powiedzenia. — A teraz szukam na półkach najtańszych pieluch jednorazowych. Ta kobieta sama kręciła powróz na swoją szyję. — Słuchaj samej siebie. ogród. — Chyba masz rację. że nie chcesz tego domu. że człowiek nie jest w stanie zadowolić wszystkich wokół. — Ben tak się cieszy. że wie wszystko o prowadzeniu domu i wychowaniu dzieci. Potrafi doprowadzić mnie do szału po dwóch minutach rozmowy. No proszę.. Czytała o depresjach. że fałszywie interpretuje sygnały wysyłane przez Becky. Co takiego? Czy ona to naprawdę powiedziała? Coś się psuło w rajskim ogrodzie. Nie żeby nie kochała rodziców. co ty. ale taka niestety była Becky. Na twoim miejscu wyjawiłabym Benowi swoje wątpliwości. Becky. — Powiedzmy. że nie dam sobie potem z nim rady.. poznawał fajnych facetów. niż zdecyduje się na podobny krok. które zdarzają się kobietom po urodzeniu dziecka. Ellie mogła mieć tylko nadzieję. i to jak najszybciej. znajdowanie pozytywów wcale nie jest takie trudne. Na twarzy Becky malowały się same sprzeczne uczucia. Jonah ma dziesięć miesięcy i przez najbliższe lata nie będzie wykazywał zapotrzebowania na huśtawkę. Becky — próbowała nadać swojemu głosowi optymistyczne brzmienie. Na samą myśl o dłuższej wizycie Rosemary zaczynał ją boleć żołądek. — Ale dość o mnie .. jej droga przyjaciółka dodała z nutą smutku w glosie: — Czasem tęsknię za życiem singla. huśtawkę dla małego i. — Wspaniale. nie ojcem. Ellie dawno już poprzysięgła sobie. Małżeństwo to związek partnerski. bardzo kocham Bena i Jonaha. Oby rozczarowanie Becky urokami życia małżeńskiego było niczym więcej jak zakłóceniami w gospodarce hormonalnej organizmu. Nie nauczyła się jeszcze. Potrafiłam biegać po sklepach do wyczerpania i kupować najbardziej niepraktyczne rzeczy. W gruncie rzeczy każda chciałaby mieć to.. że raczej będzie głodować. Czasami myślę. Matka Bena uważa. uciekając od tematu. ty natomiast będziesz miała za płotem najdroższą mamuśkę. No i zakupy. — Bycie singlem nie jest znowu takie wspaniałe. — Marna pociecha. ale jakie dorosłe dziecko chciałoby mieszkać ze swoimi staruszkami? Co przypomniało jej. Rozpuści mi Jonaha tak. że popełniłam błąd. pamiętaj. — Becky nie wydawała się ani trochę przekonana. W końcu Ben jest twoim mężem. Tuż obok mieszkają rodzice Bena. — Westchnęła. jakie udało mi się znaleźć. twój glos też się tu liczy. Wyjąwszy pieluchy jednorazowe i 22 .kiedy przejdą na emeryturę. jeśli tylko człowiek się postara. że matka wybiera się do Nowego Jorku i od razu poczuła się gorzej.oznajmiła. — Nie do końca. — No to będziesz miała na miejscu opiekę do dziecka. — W takim razie powiedz Benowi. Człowiek dobrze się bawił. — Jak ci minął weekend? Zdarzyło się coś ciekawego? Byłaś gdzieś? Zanim Ellie zdążyła odpowiedzieć. dobrze o tym wiesz. wychodząc za mąż. ale brakuje mi wieczornych wypadów z dziewczynami.

moje życie zupełnie się zmieni. — Tego akurat mama nie jest na sto procent pewna. że to mail od matki. Ellie zazwyczaj nie miała czarnych myśli na temat pracy. Ale założę się. Zamierzałyśmy gdzieś wyskoczyć ze Stephie. — Kiedy byłam w szkole średniej. Właśnie została wezwana do stawienia się w biurze pana Moody’ego. ale musiałam rozegrać prawdziwą batalię. Miała nadzieję. — Jeśli nie przekonam matki. Nigdzie nie byłam. Idąc długim korytarzem do biura Herberta Moody’ego na rozmowę. — Jak się skończyło? Matka mu wybaczyła? Becky pokręciła głową. że sprawa nie wygląda dobrze. A już najdroższa mamusia za płotem w ogóle nie wchodziła w rachubę. to że romansował jedynie w sieci. a nie odwrotnie. — Twój ojciec ożenił się po raz drugi? — Kiedy mamusia opuściła go definitywnie i nieodwołalnie. Becky wysłuchała relacji. — Ani trochę. — Chyba tak. ale wiem z doświadczenia. postanowiła. Są starsi i z definicji powinni być mądrzejsi i rozsądniejsi od nas. Najwyraźniej życie z nią pod jednym dachem nie było już takie fajne i romantyczne jak ukradkowe schadzki. okazując stosowną dawkę oburzenia. Planowałam wypad do klubu. Ważą się właśnie losy naszej pracy. Becky najwyraźniej uważała. Zło rozpoznane jest zawsze lepsze od nieznanego. ożenił się z damą. Była dobra w tym. nasz ślub był prawdziwym koszmarem. Na ekranie komputera Ellie pojawił się sygnał. Bała się tego. że miałaś szalony weekend. Nic przyjemnego. ale był jej dupkiem. Małżeństwo rozpadło się po pół roku. że ma zostać na Florydzie i rozwiązać problemy małżeńskie. że jeżeli Rosemary rzeczywiście zjedzie do Nowego Jorku oszczędź mi tego. Rozmowa z Becky jeszcze bardziej j przygnębiła. — Pokrótce zreferowała sytuację w domu rodzinnym. Ktoś ma zadecydować o naszej przyszłości. Każde święta to problem. bo się uparłam. ale dzisiaj odczuwała niepokój. W każdym razie dotąd nie oddzwoniła i nie wiem. Jedyna pociecha. ale nie. ludzie znali i doceniali jej umiejętności. — Zażądała rozwodu i do dzisiaj nie utrzymuje z nim żadnych kontaktów.pilnowanie męża. tatuś czy drugi mąż mamusi? Ojciec w końcu wygrał. że przyszła nowa poczta. żeby komplikować im życie. mój ojciec miał romans ze swoją sekretarką. co ojciec ma na swoją obronę. — To prawda. Jakbyśmy nie miały dość własnych zmartwień. —Chciałabym być optymistką. co robiła. — Rodzice! Wydawałoby się. że to my jesteśmy od tego. 23 . że problemy Petersów skończą się rozwodem i że nie ma już dla nich żadnej nadziei. z którą romansował. Kto ma prowadzić pannę młodą do ołtarza. co przyniesie przyszłość. Biedna Becky wzruszyła ramionami. Panie — to ona zdecydowanie będzie namawiała matkę do zgody. Pan Moody mógł sobie być dupkiem. ale zadzwoniła moja matka i potem nie miałam już nastroju na imprezy.

Michael Deayers został nowym dyrektorem Działu Tłumaczeń i Przekładów! Zatrudnili go na miejsce Herberta Moody’ego. Miło cię widzieć. — Dzień dobry. Powie dział. podobnie jak Ellie. a w głowie zaświtał jej straszne podejrzenie. Tak powinna zachować się. Ellie. i nie chodziło tylko o 24 . — Nie. Michael był teraz jej szefem! Owszem. Kup dobry wibrator i zapas baterii! — Siadaj. żeby nie przedstawiać go z nazwiska. Ellie wygładziła spódnicę czarnego kostiumu o Ann Taylor i z przylepionym do twarzy służbowym uśmiechem wkroczyła do gabinetu. pani Greenlaw? W notatce okólnej nie było na ten temat ani słowa. jak na przykład O. która kieruje się w życiu rozsądkiem. zachowując rozum oraz pogodę ducha. Ellie pomyślała. Zapewne chodzi o przeoczenie. — Chciał mnie pan widzieć.. Odezwał się dzwonek interkomu na biurku pani Greenlaw.. Albo te: facet. — tu pani Greenlaw zasłoniła usta dłonią i szybko się poprawiła: Dyrektor czeka. by ludzie formułowali sobie opinie na jego temat przed osobistą rozmową.. choć miała szczerą ochotę zasyczeć jak żmija. — Deayers. Od kilku godzin siąpił deszcz i niebo było mocno zachmurzone. — Jak się nazywa nasz nowy szef. że nie chce. Pan. Weszła do sekretariatu z duszą na ramieniu uśmiechnęła się do siwej recepcjonistki. pani Greenlaw. Tajemniczy dyrektor stal przy oknie. Pani Greenlaw pracowała dla pana Moody’ego przez trzydzieści cztery łata i jakoś przetrwała.Tak powinna się zachować dobra córka. którego wsadzili za defraudowanie akcji zanim defraudacje papierów wartościowych stały się modne i niemal powszechne. a on uniknął kary i próbował żyć jak gdyby nigdy nic. plecami do niej. Simpson? Nikt nie mial wątpliwości. To było wyraźne polecenie szefa. że jednak zabił żonę. Ellie. — Zamilkła.J. Może to ktoś skompromitowany. panie. kiedy zobaczyła mosiężną tabliczkę z nazwiskiem stojącą na biurku. zamarła i oczy omal nie wyszły jej z orbit. kochanie. Momencik.. Nie miała żadnych złudzeń. że to dość dziwne podejście Nagle zamrugała gwałtownie. Tak powinna zachować się kobieta.. — Michael! — sapnęła bez tchu. — Co ty tutaj robisz? Po co pyta? Doskonale wiedziała. Przymrużyła oczy. ROZDZIAŁ CZWARTY Nie wahaj się osiągnąć satysfakcji seksualnej każdym dostępnym sposobem — Stonesi nie żartowali.. co w oczach Ellie niemal graniczyło z cudem. kochanie. — Dzień dobry. W gabinecie panował półmrok. mial doskonale kwalifikacje na to stanowisko. — Możesz wejść. musisz chwilę zaczekać.

usłyszała od niego jedno dobre słowo. Nie wspomniałeś. powiedziałem. Moody miał o tobie bardzo dobre zdanie. 25 . Mam nadzieję. i wyjaśnić. Michael. Michael był przede wszystkim bezwzględnym łajdakiem i bezczelnym kłamcą. Nie pozwolę na podważanie mojego autorytetu.powiedział.. Nie będę tolerował niesubordynacji. Usiadła. że cię pożegnam. — Uśmiechnęła się. — Wskazał otwartą teczkę leżącą na biurku. c jestem teraz twoim nowym szefem. — Chcę poznać wszystkich pracowników działu. że stary piernik nie podzielił się z nią nigdy swoją opinią. hamując słuszną i uzasadnioną złość... Przecież ty uwielbiasz naginać prawdę do własnych potrzeb. które razem przepracowali. Pozwolisz. ty kłamliwy. Zapoznałem się już z twoimi papierami. To było dawno temu i jakoś nie zapisało mi się w pamięci. Nikomu. panno Peters. a zwłaszcza tobie. a Ellie odczuła prawdziwy triumf i tylko z trudem powstrzymała się od szerokiego uśmiechu. kiedy jest najbardziej potrzebna. — Tak? Jak miło. jeśli nadal chcesz tutaj pracować. — Siadaj. Nowym szefem! Te słowa działały zdecydowanie skuteczniej niż najmocniejsze środki pobudzające do wymiotów. choć moi przełożeni zapewne doszliby do tego. przerywając jej monolog wewnętrzny. — Daruj sobie. Powiedziałem tylko. Michael zacisnął usta.. W twoim najlepiej pojętym interesie leży. panie Deayers. że się rozumiemy. — Szkoda. — Ucięła wywody Michaela stanowczym gestem. Ellie zrobiła wielkie oczy. — Ze względu na nasz dawny związek. jak zareagujesz na fakt. — Nie interesują mnie twoje wyjaśnienia. chciałem spotkać się z tobą przed innymi i sprawdzić. przeklinać jak szewc rzucić w niego czymś ciężkim.W pracy zwracaj się do mnie raczej po nazwisku. choć miała ochotę krzyczeć na cały głos. to jedna z twoich cech wrodzonych. gdyby trochę poszperali. założyła nogę na nogę. Ellie podpisała właśnie umowę najmu mieszkania na dwa lata i nie mogła pozwolić sobie na luksus utraty pracy. Punkt dla porzuconej — Najchętniej w ogóle nie zwracałabym się do ciebie w żaden sposób. żebyś mnie wysłuchała. — Tak będzie lepiej dla nas obojga. Ellie . Powinnam była wiedzieć. Gdzie laleczka wudu? Nigdy jej nie ma. splotła dłonie i oznajmiła: — Słucham. — Nie twierdziłem. — Myślę. że się nie przeniosłem. czego od was oczekuję. Nie pamiętała. — Ellie podniosła się z fotela. Sama wyciągnęłaś wnioski z mojej odpowiedzi. by przez te wszystkie lata. o którym jakoby już zapomniałaś.. Nikt tutaj nie wie o naszym związku. że na tym możemy zakończyć naszą rozmowę. że. Ellie pokręciła powoli głową i zapytała niewinnym tonem: — O jakim związku mówisz? Nie przypominam sobie. — Widzę. Zrobiłem. że wspaniale się spisujesz.wykształcenie i doświadczenie zawodowe. że przeniosłeś się do Nowego Jorku.. Wciągnęła powietrze. Przyjechał do Nowego Jorku służbowo! Jasne! Niech go szlag! .

panie Deayers. kilku na pewno. że miało. Panie Diabeł. że zerwałem zaręczyny. Nie każdy musi właściwie zrozumieć pańskie intencje. W takim razie oboje musimy zdobyć na odrobinę wysiłku. Jestem już spóźniona z bieżącym zleceniem. Ciągle uważam cię za bardzo atrakcyjną. Wielu mężczyzn widzi we mnie atrakcyjną kobietę. — Ej. zapomnieć o przeszłości i starać się utrzymywać dobre relacje służbowe. Nie miała wyjścia.. ale nie zwolnię się z tego powodu. — A ja myślałam... a słowa „mój nowy szef” i tak spowodują. takie sformułowanie można uznać za molestowanie seksualne. ale Michael tego najwyraźniej oczekiwał. Tutaj żyje się plotką. — Postaram się być uprzejma. To najlepszy obieg informacji i forma rozładowania napięcia. Ty akurat powinieneś o tym wiedzieć. pani Peters? Ellie od tak dawna nienawidziła Michaela. — Mam nadzieję. 26 . — To. jak zerwałeś nasze zaręczyny.. czy potrafi raptem się przestawić i odnosić się do niego w sposób kulturalny. Omal nie jęknęła. Wielu to może przesada. że to nie wystarczy. Jest pani na to gotowa. że akurat ty zająłeś miejsce Moody’ego. chciałabym wrócić do pracy.. Odpowiedź Ellie chyba go usatysfakcjonowała.. Nie chcę. Michael westchnął ciężko. chyba dobrze ci znane. Nie będę tolerował plotek w miejscu pracy. — No to powodzenia. Ellie. Michael uniósł brwi. nie miało nic wspólnego z tobą. Ludzie są różni. Może zjadać dziesięć czekolad dziennie. to. Michael. — Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Jeśli to już wszystko. — Tak. powodowana rozpaczą. jeśli chciała zachować pracę. Omal się nie uśmiechnęła. — Świetnie. panie Deayers. — Istnieją inne sposoby rozładowania napięcia.. Nie nogę pozwolić sobie na szukanie nowej pracy. żebyś oczerniała mnie za moimi plecami. że wszystko zwróci! — Źle reaguję na fakt. ale niektórzy. Oczywiście są różne stopnie i odcienie uprzejmości. Jeśli będziesz miała zastrzeżenia do mojego sposobu kierowania działem lub wydawanych przeze mnie poleceń. ale postanowiła zignorować ten fakt.. — Jeszcze jedno. Nigdy nie wiadomo. Na pana miejscu byłabym ostrożniejsza.. Plotki jedynie demoralizują i obniżają wydajność. Żyłam zatem w błędnym przekonaniu. Serce zabiło jej odrobinę szybciej na te słowa. że żyłam w celibacie po tym. jest Deayers. no dobrze. — Tak? — Nad wyraz zainteresowało ją to niebanalne wyznanie. Chyba nie sądzisz. całkiem dobrze.Nie będą potrzebne żadne diety. Na twarzy Ellie pojawił się wredny uśmieszek. poza tym lubię tę robotę.. ekhm. kto pana słucha. wyświadcz mi tę łaskę i przekazuj swoje uwagi wprost. — Obawiam się. — Zapamiętam to sobie. że nie była pewna.

Michael przeczesał włosy palcami. — Źle się wyraziłem. Od siedmiu lat czekam, żeby ci to wyjaśnić. Ellie westchnęła ciężko. Nie chciała wracać do tego tematu. — Michael, nie ma powodów... — Wysłuchaj mnie, proszę. Zerwałem nasze zaręczyny, bo się przestraszyłem. Nie kłamię. Powinienem był poczekać, nie deklarować się tak szybko. Miałem swoje plany, ambicie. Bałem się, że żona będzie mnie hamować. Teraz rozumiem, jakie to było głupie i niedojrzale rozumowanie. — Prawdopodobnie masz rację w obu punktach. Szczególnie w tym dotyczącym głupoty, chciała dodać, ale ugryzła się w język. — Koniec końców bardzo dobrze się stało, czyż nie? Masz pracę, o której zawsze marzyłeś. Już na studiach mówiłeś o tym, że chciałbyś pracować dla Narodów Zjednoczonych. Zawsze zdobywasz to na co masz ochotę Michael. Problem w tym, że nie zawsze potrafisz to utrzymać. Nienawidzę go! Nienawidzę! Nienawidzę! Ellie powtarzała swoje „nienawidzę” niczym mantrę, wracając z biura do domu. Szła ludnymi ulicami, mijała straganiarzy, wystawy sklepów pełne nęcących towarów i uskakiwała przed samochodami, których kierowcy, jak zwykle, nie mają żadnego zrozumienia dla prawa drogi pieszych i żadnego dla tych ostatnich szacunku. „Ciągle uważam cię za bardzo atrakcyjną”. Co za bzdury! Jak on śmie mówić coś takiego Po rozmowie z Michaelem... panem Deayesem, musiała wrócić do pracy, skoncentrować się to był prawdziwy koszmar oraz dowód jej profesjonalizmu. Czy będzie potrafiła nadal pracować, jakby nic ty nie wydarzyło? Musi! Nie zamierzała dać mu pretekstu, by mógł ją wyrzucić, by mógł jej wytknąć, że popełnia błędy, jest nierzetelna. Zostanie i będzie najlepsza w dziale. A. Michael może sobie... Trudno uwierzyć, ale Becky się spodobał. Powiedziała, że jest ujmujący, przystojny oraz w miarę inteligentny. Był. I że woli go od pana Moody’ego. Zrozumiałe. W Ellie wstąpił diabeł. Mówiła o doświadczeniu pana Moody’ego, jego wielkim rozumie, broniła go zawzięcie, choć słowa z trudem przechodziły jej przez gardło. Teraz marzyła o tym, żeby dotrzeć wreszcie do domu, wziąć długą kąpiel, pójść na długi spacer z Barnabą, a potem spędzić długi leniwy wieczór na kanapie przed telewizorem. Może nawet rozpalić ogień w kominku. Wieczory były już chłodne i miło byłoby usiąść przy kominku z kieliszkiem chianti w dłoni, zapominając na chwilę o świecie za oknem. Potrzebowała trochę czasu, żeby zebrać myśli, ochłonąć, zastanowić się, jak radzić sobie z faktem, i Michael jest teraz jej szefem. Nie, nie będzie myślała o Michaelu. To zamknięta sprawa. Koniec, kropka. Podniosła wzrok do nieba. — Dlaczego właśnie ja, Boże? Co ci takiego zrobiłam? Nie, lepiej nie odpowiadaj. Usłyszała czyjś śmiech, odwróciła się. Pan Roselli układał jabłka na stojaku przed swoim
27

sklepem i uśmiechał się głupkowato. — Znowu mówisz do siebie, Ellie? zagadnął z wesołym błyskiem w oku. — Tak, ale tym razem nie odpowiadam sama sobie, panie Roselli. Sklepikarz zachichotał. — To dobrze. Nie chciałbym widzieć, jak zabierają cię panowie w białych fartuchach. — Jak się miewa pani Roselli? Stopa ciągle jej dokucza? — Tak. Podagra znowu się odezwała. — Proszę pozdrowić ją ode mnie. — Pomachała panu Rosellemu i poszła w stronę swojego domu, Lubiła okolicę, w której zamieszkała. Ludzie byli przyjaźni i powoli zaczynała czuć się tu u siebie. Kiedy mieszkała z Brianem, było zupełnie inaczej, zbyt snobistycznie. Pretensjonalni znajomi pretensjonalni współpracownicy Briana, zawrotne zarobki — to nie był jej świat. Przeskakując po dwa stopnie, dotarła do swojego mieszkania, stęskniona za Barnabą, za chwilą wytchnienia i samotności. Miała za sobą długi, trudny dzień. Jeden z wielu trudnych dni, jakie ją czekały, to nie ulegało wątpliwości. Kiedy stanęła przed drzwiami, te same się otworzyły. W pierwszej chwili omal nie wrzasnęła z przerażenia. A potem poczuła, że zaraz zemdleje. — Witaj, kochanie. — Mama! — Zamrugała kilka razy, licząc, że to jakieś przywidzenie, zjawa, wytwór jej chorej imaginacji. Niestety. — Co tu robisz? Miałaś zadzwonić. — Dwa potężne wstrząsy jednego dnia... To nie fair. — Wiem, wiem, ale sytuacja między mną i twoim ojcem zaczęła się gwałtownie pogarszać po tym, jak zażądałam wyjaśnień. Nie mogłam zostać z tym człowiekiem pod jednym dachem ani chwili dłużej. Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła. Wiem, przyjechałam bez uprzedzenia, ale nie mogłam postąpić inaczej. Jasne, że była zła. Jaka normalna dorosła córka nie byłaby w takiej sytuacji wściekła? Czy mogła to przynajmniej powiedzieć głośno i wyraźnie? Nie, do diabła! — Myślałam, że spróbujesz porozmawiać z tatą, zapytasz o te maile, dowiesz się, co to za kobieta. Rosemary weszła do bawialni, Ellie za nią, odruchowo poklepując Barnabę po głowie. Jen, opiekunka Barnaby, wyprowadzała go po południu, i Ellie nie musiała biec z nim teraz na spacer, ale buldog i tak patrzył na nią z urazą, jakby dopuściła się wobec niego ciężkiej zdrady. — Rozmawiałam z ojcem o tej kobiecie, Michelle — Rosemary wycedziła imię, przeciągając sylaby. —Twierdzi, że to dobra znajoma, nic więcej. Zapytałam, dlaczego w takim razie wypisuje do niej takiej świństwa i obsypuje ją brylantami. — On mi na to, że bransoletka to prezent urodzinowy, a listy to taki żart. Dasz wiarę? Kłamie w żywe oczy. Twój ojciec kłamie, Ellie. Patrzył mi prosto w oczy i kłamał jak najęty. — Skąd wiesz, mamo? Może tata mówi prawdę? Tata nigdy nie kłamał. — Jeżeli tak, to
28

ja jestem chińską cesarzową, pomyślała Ellie, z każdą chwilą coraz bardziej przygnębiona. Mężczyźni to skończone dupki. Sęk w tym, że ojca nigdy nie zaliczała do tej kategorii. Ojciec był inny, szczery i wrażliwy... — Ted ma tik pod prawym okiem, kiedy nie mówi prawdy. Kiedyś, przy tych rzadkich okazjach, kiedy próbował mnie czymś zaskoczyć, uważałam, że to nawet miłe i rozczulające. Trzeba ci było widzieć, jak mu latało to oko, z prędkością jednej mili na sekundę. Poza tym wiem, i już. Przeżyłam nim trzydzieści pięć lat i znam go bardzo dobrze. Żona po prostu wie takie rzeczy. Zbyt mu ufałam, by dostrzec, że coś jest nie tak. Czuję się jak skończona idiotka. Oszukiwał mnie pod moim nosem, a ja nawet się nie zorientowałam. — Nie jesteś idiotką. Skąd mogłaś wiedzieć, skoro tata tak dobrze się maskował. Rosemary była smutna, zła, przybita, a Ellie zmartwiona. Jej rodzice byli zawsze idealnym małżeństwem. Matka w to wierzyła, była dumna z udanego związku. Trudno odnaleźć się, kiedy człowiek widzi, że żył tyle czasu złudzeniami. O tym Ellie przekonała się na własnej skórze. Była doskonałym przykładem osoby, która nigdy nie pogodziła się ze swoim losem. Od rozstania z Michaelem minęło siedem lat, a rana którą wtedy jej zadał, ciągle nie chciała się zabliźnić i bolała tak samo jak zaraz po zerwaniu. Jeśli miała być szczera wobec siebie, to widok Michaela na nowo obudził wspomnienia z okresu, kiedy byli razem. — Masz może jakieś wino, kochanie? Chętnie wypiłabym kieliszek. Ellie ocknęła się z zamyślenia i szeroko otworzyła oczy. Matka nigdy nie tykała alkoholu, nawet przy największych okazjach rodzinnych, a tu nagle oznajmia, że wypiłaby kieliszek... — Jesteś pewna? Przecież ty nie pijesz. — Jestem pewna. Najwyższy czas coś odmienić. Wejść w dwudziesty pierwszy wiek, nie sądzisz? Jeśli twój oj ciec może pozwolić sobie na romans, to dlaczego ja nie miałabym zacząć pić? Alkohol jest dla ludzi. Przez głowę Ellie przemykały tysiące chaotycznych myśli. Nie podobała się jej filozofia odwetu, którą Rosemary próbowała wcielić w życie. Jednak z drugiej strony doskonale rozumiała kobiecą potrzebę odpłacania pięknym za nadobne. Przyniosła butelkę wina, napełniła kieliszek matki i nalała sobie. Drink był jej chyba jeszcze bardziej potrzebny niż Rosemary. Gdy trochę się uspokoiła, zadała zasadnicze pytanie: — Zastanawiałaś się już, jak długo chcesz tu zostać? Nie, żebym cię wypraszała czy coś takiego — zastrzegła się szybko, widząc urażoną minę matki. — Chciałam tylko zwrócić uwagę, że w ten sposób nigdy nie rozwiążecie swojego problemu. Rosemary dzielnie sączyła mocno wytrawne, zapewne o wiele dla niej za wytrawne chianti. — Zostanę tu na zawsze, Ellie. Nie mam zamiaru wracać do tego padalca, którego nazywałam swoim mężem. Nie wrócę tam. Ani teraz, ani nigdy.
29

— To mogą być tylko fantazje. co robię. — Twój ojciec mnie zdradził. że będzie mnie kochał. Jestem dobra w tym. tej samej. którą kupiła mu siedem lat temu. objęła ją.. Czuję się taka bezradna. to prawdziwa katastrofa! Ellie zrobiło się niedobrze. że poprawnie przetłumaczyła ostatnie zdanie? Jakoś trudno doszukać się w nim sensu. Stało się. ty nigdy nie przeklinałaś. — Przepraszam. Oczywiście denerwowało ją to. Ted mnie zdradził.powiedziała i zabrzmiało to podejrzanie podobnie do wyjaśnień Billa Clintona w czasie „afery rozporkowej”. nad którym pracowała. uśmiechnęła się blado i poklepała Ellie po policzku. No a ja nadal żyję! Wszystko jedno. — Ty nadęty. nie mówisz chyba poważnie. — Nie opowiadaj bzdur. że czujesz się samotna i zdesperowana. I tak to się zaczęło.. Czego nie rozumiesz? Czy świat zmienił się aż tak bardzo od czasów mojej młodości? Ted ślubował. Na pewno uda się wam rozwiązać problem. — Mamo. Za każdym razem kiedy się pochylał. nie pożądania. Co tu dalej roztrząsać.. Ellie odwróciła się do Michaela. który zaglądał jej przez ramię. zadufany.. zgoda. Rany boskie. — Mamo. Desperacja jest matką niestrawności. myślą czy uczynkiem. że nie zerwie kontaktów z tą suką. ale nadal odległe od rzeczywistości. Rosemary pociągnęła kilka razy nosem. Masz lizol? Posprzątam trochę. — Gówno! Gówno! Gówno! Pieprzę! Pieprzę! cholera jasna! Przeklinam. czuła zapach wody piżmowej. Chciałabym ci jakoś pomóc.Na zawsze? Ellie poczuła się tak. Jeśli chce pan sam posłuchać. panie Deayers. Kiedy powiedział. Mnie to przestało obchodzić. jakby dostała obuchem w głowę. dopóki śmierć nas nie rozłączy. Rozwodzę się z tatą. Niektórzy mężczyźni mają tupet! — Absolutnie pewna. — Jest pani pewna. w dodatku coraz trudniej przychodziło jej ukrywać irytację. jakby wyrażał w swoim języku współczucie. — Możesz mi pomóc. — Najpoważniej w świecie. Płaczę. ale Michael pokręcił 30 . Nawet Barnaba zaczął piszczeć.. — I Rosemary rozszlochała się. chore fantazje. usiłowała pocieszać. troszczył się o mnie w zdrowiu i chorobie. szanował. pani Peters. ROZDZIAŁ PIĄTY Nigdy nie umawiaj się na randkę tylko dlatego.. Podjęłam już decyzję. czy sypiał z tą kobietą . Jeśli Tedowi potrzebne są do szczęścia inne kobiety. Ellie zabrakło powietrza. Piję. W ostatnich dniach często zaglądał jej przez ramię. Zdjęła słuchawki i podała mu. Hamując gniew. Po prostu macie przejściowe kłopoty. sprawdzając tekst. Kropka. mamo. Nie wiesz nawet. Ellie podbiegła do niej. proszę bardzo..

wynoś się stąd zanim wróci Becky. Proszę zostawić mnie w spokoju i pozwolić pracować. że inni też czasem się mylą? A może to właśnie ty masz rację? Becky pokręciła głową. słodkie i bolesne zarazem. — Nie. że coś zrobiłam nie tak. jeśli jest pani pewna. — Wyszczerzył zęby. Muszę dokończyć tłumaczenie.. Jeśli uważa. i nie chcę wiedzieć syknęła cicho. to będzie musiał zrewidować swoje stanowisko! — Czego szef chciał od ciebie? Coś schrzaniłaś? dopytywała się Becky po powrocie z toalety. Zmieniając temat. — Przyszło ci do głowy. Nie dam się wciągnąć we wspomnienia. że na tym mogą skończyć rozmowę. Do twarzy pani w fioletowym. Miała w uszach anteny radiowe i na pewno usłyszała całą rozmowę między Ellie i Michaelem. Chyba nie jesteś aż taki bezmyślny. Wypiękniałaś. Problemy Becky z samooceną i poczuciem własnej wartości 31 . Odezwał się telefon i Ellie szybko podniosła słuchawkę. że jestem zła. Masz teraz delikatniejsze rysy i wyglądasz bardziej. Jakby tych lat nie było. szczęśliwa. — Co ty wyprawiasz? Uśmiechnął się. Chyba posikałabym się w majtki ze strachu. Chyba się nudzi i czepia się każdego drobiazgu. — Pokręciła głową. — Kiedyś byliśmy przyjaciółmi. — Proszę się stąd zabierać.. — Nie obchodzi mnie. — Owszem. jakby minione siedem lat nic nie znaczyło.głową. — Obserwuję. podoba mi się pani sweter. podniósł się z krzesła i odszedł. buntowała się w duchu. Zanim jeszcze zostaliśmy kochankami. że może ją tak traktować. Ellie westchnęła. sypiałam z tym łajdakiem! — miała ochotę krzyknąć Ellie. by wszyscy w dziale pracowali najlepiej jak potrafią. gdyby powiedział mi. — Ciągle jesteś na mnie zła. Akurat ty powinieneś zdawać sobie i tego sprawę. a pan mi przeszkadza. że musisz pytać. — Przysunął sobie krzesło i usiadł naprzeciwko Ellie. jak jakiś nadęty dyktator odwiedzający poddanych. co widzę. To nie w porządku Michael. — Jeśli nie dążysz do tego żeby jutro cały gmach huczał od plotek na temat naszej nieszczęsnej znajomości. tak? Ellie przewróciła oczami. — Nie. — Nie wiem. Przeważnie to ja się mylę. — Nie muszę. — A ty jesteś aż taki tępy. I muszę powiedzieć. Ellie. Oczywiście. z rękoma założonymi do tyłu. Ciebie też krytykował? Becky pokręciła głową. Czego się spodziewałeś? Pojawiasz się nagle w moim życiu. — Pan Deayers wyraził wątpliwości co do poprawności przekładu. panie Deayers. że podoba m się to. — Niby dlaczego? Do moich obowiązków należy pilnowanie. w jaką grę grasz. co się panu podoba. — Dobrze. Michael.

Posadzki wyszorowane lizolem. bym powtórzyła ci. bo osoba słuchająca wypowiedzi może nie wychwycić wszystkich niuansów albo coś źle zrozumieć.. pani Greenlaw. Ellie marzyła.czasami ją przerastały. też zabarwione na niebiesko. Zupełnie nic. — Mówi Greenlaw. kochanie.. półki w szafkach wyłożone czystym papierem — najpaskudniejszym. — Co takiego? — Ellie omal nie wypuściła słuchawki z ręki. w jakim znajdowało się dotychczas! Cholera. minęły zaledwie dwa dni. Po dwóch dniach pobytu Rosemary nowe mieszkanie Ellie lśniło czystością. Była tak wściekła. Odzyskać je natychmiast. a ten zaskamlał żałośnie i próbował polizać ją po dłoni wielkim. bo obnażył kły. Pewnie.. — Ellie Peters. Miała na końcu języka odpowiednie słowa. — Prosił. — Rozumiem. by przygotować córkę na nieuchronną inwazję mięsożernych bakterii. miło było po przyjściu z pracy zjeść ugotowany przez mamę obiad. Nawet biedny Barnaba nie uszedł cało z operacji przeprowadzanej przez Rosemary. kochanie. — Mamo? — zagadnęła ostrożnie Ellie. bakterie w łazience wybite do ostatniej sztuki. niebieskim jęzorem. ale może mu pani powiedzieć. w takim stanie. — Chce mi pani coś powiedzieć. Bardzo mi przykro. Buldog najwyraźniej rozumiał każde słowo wypowiedziane przez Rosemary. ręczników kuchennych i chusteczek higienicznych. Chwila wytchnienia przy kieliszku wina też mogła być miła. Pan Deayers prosił. i to każdy centymetr powierzchni. ani niskokalorycznego. pani Peters? Ellie zmrużyła oczy i odwróciła się do Michaela. Dlaczego Barnaba ma niebieski język? Wygląda. Rosemary zakupiła dwadzieścia pojemników lizolu. że przekazuje pani tylko słowa pana Deayersa. że żucie gumy podczas przekładu jest niedopuszczalne. Co będzie po tygodniu spędzonym pod jednym 32 . — Nastąpiła pełna wahania przerwa. żeby znowu usiąść sobie spokojnie w swoim brudnym. by powiedzieć temu zadufanemu dupkowi. każdy kąt. okupowanym przez bakterie mieszkaniu.. żeby sobie. co myśli jego kretyńskich rozporządzeniach i gdzie je sobie może wsadzić. że mam nie żuć gumy w trakcie pracy? Sukinsyn! — Niestety. panie Deayers. nie wspominając o całej armii tak zwanych środków czystości. zapas napojów i wody mineralnej oraz zapas papieru toaletowego. Obrzydliwość. — Widocznie napił się wody z miski klozetowej. Ellie miała wreszcie lodówkę pełną jedzenia. Pan Deayers kazał powiedzieć. — Nie mam panu nic do powiedzenia. jakby był chory. ani specjalnie zdrowego. jaki Ellie zdarzyło się widzieć w życiu — podłogi wywoskowane i wyfroterowane. ale w ostatniej chwili przypomniała. że musi dbać o pracę. Może wreszcie się odzwyczai. że chyba z nozdrzy buchał jej dym. który mógł wystarczyć spokojnie na rok. ale już przesuwanie mebli zarządzone przez Rosemary do miłych nie należało.. — Uklęknęła przy psie.. żebym zadzwoniła do ciebie i.

żebyś robiła pranie. modląc się o twierdzącą odpowiedź. perspektywa wydawała się zbyt przygnębiająca. Albo brał mnie na przejażdżkę motocyklem i wyśpiewywał bzdurne piosenki. w każdym razie Ellie nie znała go od tej strony i nie była w stanie wyobrazić sobie. najdroższe. tak na wszelki wypadek. że jej rozsądny do bólu ojciec jest zdolny do jakiegokolwiek szaleństwa. dziękuję. zupełnie jak wytrawny szachista. Robiliśmy różne szalone rzeczy.dachem z Rosemary? Ellie wolała nie sięgać myślą tak daleko.. Kupię ci nową. przepuszczając pieniądze twojego ojca. i nie chcę. nie odzywał się. straszliwie skurczoną oraz pomarszczoną i omal nie zalała się łzami. Wongsteinowie są bardzo mili i jestem bardzo zadowolona z ich usług. — Tata. usiadła przy kuchennym stole rozłożyła gazetę. żebyś mi cokolwiek kupowała mamo. po czym wstrzymała oddech. — Uniosła swoją ukochaną bluzkę z niebieskiego jedwabiu. na przykład spacerowaliśmy boso w deszczu. — Tata się odzywał? — zapytała lekkim tonem. Ted Peters dziesięć razy zastanawiał się nad każdym krokiem. Zaczyna mówić językiem bohaterek romansów. przewidywał konsekwencje każdego posunięcia. Rosemary uśmiechnęła się smutno. nic nie powiedziała i było jasne. Noszę swoje rzeczy do pralni tu obok. szedł jak burza. I przestań mnie o to pytać przy każdej nadarzającej się okazji. kochanie. Chciałam tylko pomóc. że uprałaś moją bluzkę. jak się poznaliśmy. —Uśmiechnęła się słodko zaczęła zmywać naczynia. że jej ojciec może prowadzić erotyczną korespondencję z jakąś Michelle. — Mamo. że trochę przesadzasz? — Twój ojciec nie marnuje czasu. A ja leciałam do niego jak ćma do ognia. Zupełnie też nie wyobrażała sobie. — Rosemary bez opamiętania szafowała kwiecistymi metaforami. — Nie chcę. — Nie martw się. Pewnie zamieszkała już w moim domu i teraz planują ślub. które sam układał. Ellie westchnęła. Nawet miejsca na cmentarzu dla siebie i żony wykupił przed dwudziestu pięciu laty. jakie udało mi się znaleźć. Jedwab pierze się chemicznie. — Ted przed ślubem był bardzo romantyczny. — Nie można prać jedwabiu w pralce. Twój ojciec zakochał się w innej. — Nie będę już tykać twoich rzeczy. Rosemary wzruszyła ramionami. pomyślała Ellie z przerażeniem. — Nie. na naszej ulicy. Trochę rzeczy zamówiłam już przez Internet. Po raz kolejny. Wybierzemy się w weekend na zakupy i zaszalejemy. Pamiętam. Jak widać. 33 . — Minęły dopiero dwa dni od twojego wyjazdu. Ellie przewróciła oczami. ale chyba ją zniszczyłaś.. Nic sądzisz. Nigdy nie zrobił nic spontanicznego. że Ellie ją uraziła. jak burza? Trudno mi w to uwierzyć. niewiele wiedziała o własnych rodzicach. które Ellie zostawiła rano w zlewie.

— Tata miał motocykl? — Ellie aż zamrugała ze zdziwienia. Człowiek, o którym opowiadała matka, wydał się jej kimś zupełnie obcym. — Tak. Wszystkie dziewczyny oglądały się za nim. A jaki potrafił być przekonujący. Nie powinnam tego mówić, szczególnie własnej córce, ale omal się z nim nie przespałam przed ślubem. Oczywiście rozum zwyciężył i poczekałam. Dzisiaj kobiety nie przywiązują już do tego wagi, ale kiedy wychodziłam za twojego ojca, byłam dziewicą. Wtedy wydawało mi się jeszcze, że nasza miłość będzie trwała wiecznie. Gdybym wiedziała to, co wiem dzisiaj, nie pozwoliłabym, by życie przeciekło mi między palcami. Zmarnowałam tyle szans, pozwoliłam, by przeszły mi koło nosa, Nie zawsze byłam staruszką. — Nie jesteś staruszką, mamo, przestań tak mówić. I doceniam to, że doprowadziłaś mieszkanie do porządku, ale nie chcę, żebyś zachowywała się jak gosposia. Odpręż się, pomyśl o przyjemnościach. — Nie mam ochoty na przyjemności, Ellie. — Może zamówimy pizzę i obejrzymy jakiś film dla lasek? Ja stawiam. W podzięce za twoją ciężką pracę. Co ty na to? Rosemary wytarła dłonie w fartuch, usiadła i uśmiechnęła się z przymusem. — Lubię być zajęta, wiesz przecież. Nie muszę wtedy myśleć. Poza tym wydawało mi się, że jesteś na diecie. Naprawdę uważasz, że pizza to dobry pomysł? Ser, ciasto... same kalorie. Jakie to niezdrowe. — Ba, wszystko, co smaczne, jest niezdrowe. Pizza to bardzo dobry pomysł. Umieram z głodu. A jutro poćwiczę trochę dłużej na siłowni, dodała w myślach. Jakieś sześć godzin na bieżni powinno wystarczyć. — Jaki film? Ja lubię „My Fair Lady” i „Camelot”. Zaliczają się do tych dla lasek? Ellie uśmiechnęła się i pokręciła głową. — Dla osiemdziesięcioletnich lasek, może. Myślałam raczej o „Bridget Jones” albo „Notting Hill”. W obu gra Hugh Grant, a ja go uwielbiam. Nie każ mi tyko oglądać Colina Firtha. Za przystojny. Może w weekend obejrzymy sobie „Dumę i uprzedzenie”? Mam na DVD. Naprawdę powiedziała „w weekend”, jakby to było zupełnie oczywiste, że matka zagnieździła się u niej na dobre? Chyba postradała zmysły! Rosemary poklepała ją po dłoni. — Zgadzam się na wszystko, co zaproponujesz moja droga. Nie chcę być ciężarem. Jeśli masz ochotę wyjść gdzieś ze znajomymi... — Naprawdę? — Zwykle Rosemary odrzucała sugestie Ellie, ale niezwykła sytuacja wymaga niekonwencjonalnych rozwiązań. — Zamówię pizzę, a ty zrób popcorn. — Popcorn też? — Matka wyraźnie się ucieszyła Od lat nie jadłam popcornu. Twój ojciec nie lubi. Mówi, że wchodzi mu między zęby. — Dzisiaj trochę poszalejemy, mamo, a o nadmiar kalorii będziemy martwić się jutro. Należy nam się chwila oddechu po tym, co przeszłyśmy ostatnich dniach. Rosemary wychwyciła natychmiast zmianę w tonie głosu i wyrazie twarzy córki. — Co się stało? Czemu jesteś smutna? Jakieś kłopoty w pracy? Chyba cię nie wyrzucili? — Rosemary przeżegnała się. Dla prawdziwej Włoszki znak krzyża jest mniej więcej tym samym co warkocz czosnku dla mieszkańca ukochanej przez wampiry Transylwanii.
34

Cóż, człowiek musi się jakoś bronić przed siłami nieczystymi. Ellie wzięła głęboki oddech. — Nie, na taki luksus nie mogę sobie pozwolić. Pamiętasz Michaela Deayersa? — Oczywiście, że pamiętam Michaela. Nie wiedziałam, że utrzymujesz z nim kontakt. Bardzo przystojny chłopak. Te jego błękitne oczy... — Michael jest moim nowym szefem, co oznacza, że moje życie zamienia się w piekło. Gdzie się nie obrócę, tam się na niego natykam. Sprawdza mnie na każdym kroku, robi notatki, poucza, jak mam pracować, żebym osiągnęła większą wydajność. I ten zapach wody piżmowej, który ją... mówmy wprost... który ją podnieca. — Mężczyźni to jednak kupa gówna, kochanie. „Kupa gówna”? Naprawdę mama to powiedziała? Ellie szeroko otworzyła oczy i powoli pokiwała głową. — Zgadzam się z tobą. — Jak długo go nie widziałaś? — zapytała matka. — Siedem lat. A teraz muszę widywać go codziennie. Czysta tortura, szczególnie kiedy kwestionuje moje umiejętności zawodowe. — Co zamierzasz z tym zrobić? Ellie wzruszyła ramionami. — Co ja mogę? Już dostałam upomnienie, żeby słuchać poleceń i siedzieć cicho, jeśli nie chcę wylecieć z roboty. — A to skurczybyk! — Tu Rosemary zaczęła kląć po włosku, wyraźnie usatysfakcjonowana, że pamięta tyle niecenzuralnych słów. — Dokładnie. Nie mogę sobie pozwolić na odejście z pracy, więc pozostaje mi tylko znosić obecność Michaela. Kto wie, może awansuje i zniknie z naszego działu. — Masz swoje problemy, a ja obciążam cię jeszcze własnymi. Głupio mi, Ellie. Nie wiedziałam, że Michael ponownie pojawił się na horyzoncie. Po tym jak wrednie się wobec ciebie zachował pewnie wolałabyś już nigdy go nie oglądać. Twój ojciec bardzo go lubił, ja trochę mniej. — Naprawdę? Byłaś nim zachwycona, kiedy przyjechaliśmy do was z wizytą. Rosemary przywitała wówczas Michaela niczym ukochanego syna wracającego do domu po latach, chociaż pewnie już myślała o nim jako o przyszłym zięciu. — Cieszyłam się, że jesteś zaręczona, że wyjdziesz za mąż za chłopca z ambicjami i perspektywami. Skąd mogłam wiedzieć, że ten drań zerwie z tobą. Miałaś szczęście, że zrobił to szybko, zamiast czekać trzydzieści pięć lat jak twój ojciec. W moim wieku znalezienie sobie nowego faceta to rzecz granicząca z cudem. Mam większe szanse na wygraną w totka. Będę dożywała swoich lat w samotności, szybko zgorzknieję i stanę się nieznośna. Ellie podniosła dłoń. — Dość narzekania. Zaczynamy imprezę. Rosemary pokiwała głową. — Jesteś dobrą córką, Ellie. — Wiem, mamo. I to mnie zabija.
35

— Co zamierzasz zrobić? Powinnaś chyba powiedzieć matce jasno i dobitnie, że nie chcesz, by z tobą mieszkała. Szczerość to najlepsza polityka. Wyrzuć to z siebie. Od razu poczujesz się lepiej. Ellie patrzyła na Willa jak na kogoś, kto właśnie dostał kuflem w głowę i bredzi. — Jeszcze mi życie miłe. Co to za rada, u diabła? Masz mi pomóc. Matka jest w bardzo kiepskim stanie. Jak mogę wyrzucić ją z domu? To tak jakbym ni z tego, ni z owego oddała Barnabę do schroniska. Will spuścił oczy. — Ja nie jestem dobrym synem. Moja matka zawsze mi to powtarza. Ale ona też nie jest dobrą matką. Nigdy nie zaakceptowała mnie takim, jakim jestem. W głosie Willa było tyle smutku, że Ellie też od razu zrobiło się smutno. — Zawsze tak było? Will pokręcił głową. — Nie, nie zawsze. Problemy zaczęły się dopiero wtedy, kiedy zdecydowałem się ujawnić. Chyba obwinia się o to, że rozwiodła się z ojcem, gdy byłem jeszcze smarkaczem i wychowywała mnie sama. Uważa, że dlatego jestem gejem. Chociaż, twierdzi też, że „urodziłem się pokręcony”, jak to wdzięcznie ujmuje. — Może twoja matka któregoś dnia ocknie się i zmieni zdanie. Serdecznie ci tego życzę. Will wzruszył ramionami. — Może. Chociaż wątpię. Wstydzi się mnie. Najchętniej zapomniałaby, że jestem jej synem. Przecież nie prosiłem się na ten świat... — Och, Will. — ścisnęła jego dłoń. — A ja zawracam ci głowę moimi kłopotami. Robię ci wyrzuty, zrzucam na ciebie winę, by usprawiedliwić mój brak zdecydowania, a ty masz taki problem. — Po to są przyjaciele, prawda? Ellie westchnęła. — Minęły ledwie trzy dni, a ja nie wiem, jak długo jeszcze wytrzymam. Wczoraj oglądałyśmy filmy w telewizji i mamie oczy omal nie wypadły z orbit, a to były tylko komedie romantyczne, na miłość boską. Jak ze mną zamieszka na stałe, moje życie seksualne zaniknie, o ile już to nie nastąpiło. Will uśmiechnął się i Ellie poczuła po raz sto sześćdziesiąty siódmy bolesne ukłucie na myśl, że ten fantastyczny facet nie jest do wyjęcia. — Podnieś nogi wyżej — nakazał. — W tej pozycji nigdy nie zmusisz mięśni do pracy. — Mięśnie jakoś przestały mnie obchodzić mruknęła Ellie, stosując się do polecenia. Zaczynam się zastanawiać, jak sprawić, żeby tłuszczyk stał się modny. Rozkoszne dołeczki w stylu Shirley Temple. — Akurat. Kiedy w końcu zaczniesz spotykać się z jakimś facetem, będziesz mi dziękować. Akurat te ćwiczenia, które teraz wykonujesz, wzmacniają mięśnie pośladków oraz inne, których przez skromność nie wymienię. Ellie zrobiła wielkie oczy. — Chcesz powiedzieć, że...? Will z całą powagą pokiwał głową.
36

Dam ci jej numer telefonu i adres. — Na którym piętrze mieszka twoja babcia? — Na samym dole.— Że będziesz ściślejsza niż pas cnoty. — Will wyjął z tylnej kieszeni spodni długopis. że twoja babcia sprowadziłaby ją na złą drogę. — Dlatego pewnie nigdy się nie spotkałyśmy. Twierdzi. — Twoja babcia to niezły pistolet. Chociaż boję się. Odwiedzam ją tak często. Ramon był jego nowym kochankiem. — Nadał jest. — Wiesz. — W takim razie nie powinno ci przeszkadzać. — To przecież mój adres! — zawołała Ellie zdumiona. widzę to. — Ile on ma lat? — Burt? Osiemdziesiąt dwa. — Domyślałam się. Wybierając się z wizytą. — Nie. Nie wiem. kartkę. ale zawsze stawiali warunki. która nie mogła golić nóg ani używać tamponów. — Bezwarunkową. — Ma nieco staroświeckie poglądy. 37 . — Da się załatwić. — Czy twoja babcia ma problem alkoholowy? Will wyszczerzył zęby i pokręcił głową. Wierzę w przeznaczenie. — Tu Will westchnął rzewnie. musisz kupić butelkę wódki. Mama jest Włoszką dodała. ale zna swoje możliwości i ograniczenia. Na przykład w szkole Ellie była jedyną dziewczyną. jak to ujmuje moja babcia. jak by się to skończyło. do kogo mogłaby otworzyć usta. że nadmiar alkoholu osłabiłby jej popęd seksualny. więc zdecydowała się na suterenę. gdyby oprócz mnie miała jeszcze kogoś. ludzie na ogół wybaczali mu tę drobną skazę charakteru. zapisał dane babci i wręczył Ellie. Czuje się bardzo samotna. Chciałabym ją poznać któregoś dnia. nie poznałbym Ramona. jakby to wyjaśniało wszystko. dopóki nie skończyła piętnastu lat. jak mogę. co bym bez niej zrobił. zachowywać się zgodnie z ich oczekiwaniami. Miał bardzo wybuchowy latynoski temperament. czy pod drzwiami nie stoi właśnie jej nowy przyjaciel. babcia po prostu kocha wypić. Doświadcza na własnym organizmie cudownego działania viagry. Od razu zyskasz jej dozgonną przyjaźń. moja matka powinna koniecznie ją poznać. bo nigdy nie wie. I przyjmuje wizyty? — Wszystkie bez wyjątku. To się nazywa zbieg okoliczności. Nie wiem. powiadasz? Moi rodzice mnie kochają. Ellie uśmiechnęła się. że babcia była dla ciebie dużym wsparciem w trudnych chwilach. musiałam uczyć się na samych piątkach. — Babcia potrafi słuchać. Gdybym kilka tygodni temu nie postanowił kupić sobie nowej koszuli. Nigdy nie potępiała moich wyborów. jeśli babcia trochę ją zdemoralizuje. zawsze dostawałem od niej bezwarunkową miłość i akceptację. ale ponieważ miał również rysy i wdzięk Antonio Banderasa. — Żartujesz. Dobrze by jej zrobiło. Babcia nie lubi wspinać się po schodach. — Will był równie zaskoczony jak ona. Ellie uniosła brwi.

przy którym. — Ellie była nieludzko zmęczona i miała.Ellie miała nadzieję. Masz sporo kalorii do spalenia. która zrobiła taką minę. nie chcąc. ale nigdy z nich nie korzystała. — Witam panie. panie Deayers.. że na krótką chwilę jej serce przestało bić. tak jak zakładała Ellie. To. Prawda. zgodzi się n skrócenie tortur. Nie powinien jeść pan samotnie. Ellie? — Nie jestem sam. nawet jeśli nie miało to większego sensu. zajęty rozmową. obie ładne i atrakcyjne. Ellie nie mogła zrozumieć tego mechanizmu. Nie spadnie mu korona z głowy. — Od tego są opiekunki do dzieci. — Doskonały. — Nienawidzę cię! Will uśmiechnął się ujmująco. a Jonah został na noc u opiekunki. Ellie mogłaby przysiąc. wkładając do ust kolejny kawałek cielęciny. — Ta cielęcina w marsali jest pyszna. — Chyba mógłby. dlaczego Becky czuje się rozczarowana życiem małżeńskim. — Pan Deayers.— Chyba nie.. Ellie uśmiechnęła się do przyjaciółki. Powoli podniosła wzrok. że Will. Tylko przy dwóch stolikach siedziały samotne kobiety. Dzięki. — Pożegnam się powiedział ku jej ogromnej uldze. — Co mnie to u diabła obchodzi? — pomyślała Ellie ze złością. niech się pan przysiądzie do nas. siedziała blondynka. I nie chcą więcej słyszeć o żadnych pizzach. ale jako dobra przyjaciółka zawsze chętnie doradzała innym. — Jak twój stek? — zagadnęła Becky. Brakuje ci takich babskich wieczorów. Obstawiła blondynkę. że znalazła wytłumaczenie. —Wiem. jakby miała zaraz popłakać się z wdzięczności. — Pan sam? — zapytała i natychmiast pożałowała idiotycznych słów. Becky wiecznie prosiła o rady. W piątek wieczorem Ellie wybrała się na kolację z Becky. że namówiłaś mnie na wspólny wypad. Poza tym Ben d czasu do czasu też mógłby zostać z małym. blondynka i rudowłosa. że Michael unika raczej rudowłosych dam. że przyjęłaś moje zaproszenie. Mam już dość. nadzieję. — Dobry wieczór — bąknęła. I pożeglował do stolika. Ben wyjechał gdzieś w interesach. ale jej osobisty oprawca zdecydowanie pokręcił głową. Cóż za miła niespodzianka. Może dlatego jesteś ostatnio podenerwowana. Zostało ci jeszcze trzydzieści minut na bieżni i dzisiaj podkręcimy trochę prędkość. — Do zobaczenia w biurze. — Proszę. Kończymy na dzisiaj. ale dziękuję za zaproszenie. że Ellie miała ochotę kopnąć ją pod stołem. Przecież kiedyś dość dobrze znała jego gusta. by Becky zaczęła coś podejrzewać. 38 . Powinnaś częściej wychodzić z domu. — Ja też się cieszę. pewna. — Muszę zajmować się Jonahem. — Mowy nie ma. . — Becky posłała Michaelowi tak rozanielony uśmiech.

Charles pracował jako statystyk w dużej firmie ubezpieczeniowej. — Ciężka sprawa. bardzo się ucieszył. był kulturalny i świetnie się prezentował w garniturze z kamizelką. Nie bardzo wiedząc. — Zdrada? Charles pokręcił głową. którego nazwisko brzmiałoby jak imię. wychodząc z założenia. choć wiedziała. Tańczył fatalnie. że usłyszy po drugiej stronie Rosemary. Rozwód zawsze odbija się najbardziej na dzieciach. że Michael spożywa piątkową kolację w towarzystwie blond seksbomby. jak zareagować. Właściwie jak długo zamierza u ciebie zostać? Ellie wzruszyła ramionami. W tym roku kupię mu bransoletkę do kompletu. — To prawda.Łajdak! — Co za zbieg okoliczności. W kilka minut po wejściu rozmawiała już z jakimś miłym dżentelmenem. że chce być kobietą i marna go zostawiła.Moi rodzice są rozwiedzieni — powiedział Charles smutnym głosem. ale telefon nie odpowiadał. jak on to widzi. — Napijesz się jeszcze? — zagadnął Charles. a tego właśnie potrzebowała. — To bardzo miły gest. by zamówić dwie kolejne margarity. a Ellie. Uczę się akceptować ojca jako kobietę. — Kto wie? Chcę zadzwonić jeszcze dzisiaj do ojca i zapytać. kiedy twoi rodzice się rozeszli? — Trzydzieści pięć. Nie chcę. — Napiję się. W ostatnie święta Bożego Narodzenia kupiłem mu kolczyki z brylantami. którą wytrąciło z równowagi spotkanie w restauracji. — Nie. Poza tym Ellie wyraźnie wpadła mu w oko. Ellie zawsze miała ochotę poderwać faceta. Chciało się jej śmiać. Po kolacji Becky wróciła prosto do domu. Staram się go wspierać. właściwie szczerze mówiąc. — Hm. Ile miałeś lat. że dwie kobiety w rodzinie to za dużo. który przedstawił się jako Charles Philip. Od kilku dni próbowała dodzwonić się do ojca. wymagający jeszcze jednej kolejki. że to nic zabawnego. albo był tak bardzo zajęty damą którą poznał w sieci. Tata albo nie chciał podnosić słuchawki w obawie. 39 . temat. co poprawiło jej od razu samopoczucie. To musiało być dla ciebie ciężkie przeżycie. postanowiła wpaść jeszcze do nowo otwartego klubu o obiecującej nazwie „Pink”. że wybraliśmy wszyscy troje tę samą restaurację. Ellie mruknęła: — Rozumiem. Ellie uśmiechnęła się zdawkowo w odpowiedzi. . Ellie powściągnęła uśmiech. Nie wierzyła w żadne zbiegi okoliczności. ale mial ładne zęby. Mój ojciec zdecydował. przywołując kelnerkę. żeby wiedziała. Pokrótce wyjaśniła sytuację z mamusią. na którą Ellie niestety nie miała już czasu. — Początkowo tak. może uda mi się chwilę z nim porozmawiać. Mama pewnie będzie już spała. To było dwa lata temu. że do niego dzwoniłam. choć jest wyjątkowo szpetną damą. ale zaraz muszę wracać do domu. szczególnie po naocznym stwierdzeniu. dość dziwaczny.

— Sama. gdy dotarli pod jej dom. ale jeśli człowiek całe dnie tkwi nad słupkami liczb. Ellie nienawidziła matematyki i zginęłaby bez kalkulatora. ustalimy szczegóły. — Nie boję się chodzić po mieście. — Skąd mogę wiedzieć. ale przecież Charles nie musiał o tym wiedzieć. Inaczej mówiąc: chętnie poszedłbym z tobą do lóżka. Ellie wiedziała. — Właściwie był to tylko mały pojemnik z lakierem do włosów. — Elinore! Co ty. musi się to jakoś odbijać na jego psychice. Bo co można. kiedy znaleźli się przed jej mieszkaniem. gdy drzwi mieszkania się otworzyły. odpowiedzieć na takie pytanie? Jasne. — Chyba tak — mruknęła. Noszę paralizator. robisz? Natychmiast wchodź do środka! Ellie musiała przyznać. — Mimo wszystko czułbym się lepiej. która na pewno ubawiłaby setnie co bardziej postępowe babcie. Wychodziła z założenia. — Jesteśmy na miejscu powiedziała. A ty mi się szczególnie podobasz. jeśli nie masz nic przeciwko . Zamierzałam wrócić spacerem. Szli szybko rozmawiając o głupstwach. Ellie dobrze się czuła w towarzystwie Charlesa. Lubię kobiety. — Mogę? Nie znosiła. nie bardzo wiedząc. Zadzwoń do mnie. Umówisz się ze mną? Moglibyśmy wybrać się do teatru. o niskiej samoocenie. czy nie jesteś gwałcicielem albo seryjnym zabójcą? — zażartowała. że oto została oficjalnie zaproszona ta randkę. gdyby chciał żeby liczyli w pamięci. — Chętnie. to nie jest dobry pomysł. kiedy facet prosił o pozwolenie na pocałunek. W progu stała Rosemary w długiej flanelowej koszuli nocnej. Po co komu taki partner? Akurat te cechy występują u większości kobiet aż w nadmiarze. trąćmy się nosami!? Pytanie o zgodę znamionowało faceta niepewnego. do diabla. Zachowywał się co prawda trochę sztywno. stary. że był to bardzo wyrazisty i skuteczny sposób zakończenia 40 . Zgódź się. gdybyś pozwoliła się odprowadzić. toteż otworzyła drzwi wejściowe i pozwoliła mu wejść.oznajmił Charles. — Miły jesteś. Zdumiona. ale rześkie. co innego mogłaby powiedzieć w tej sytuacji. Mam bilety na przyszły tydzień. — Dziękuję za towarzystwo. — Dobry Boże! Jak coś takiego w ogóle mogło przejść ci przez myśl? Jestem metodystą. Powietrze było chłodne. Pocałunek trwał w najlepsze. na litość boską.— Nie jestem do niego podobny — zastrzegł się Charles. — Chciałbym pocałować cię na dobranoc. że Bóg nie dałby ludziom palców u rąk i stóp. po nocy? Statystycznie rzecz biorąc. że nie ma sensu oponować Charles był z natury opiekuńczy. na „Hairspray”. Ellie wyciągnęła wizytówkę z torebki i wręczyła Charlesowi. — Odprowadzę cię na górę. — Mogę odwieźć cię do domu? Mieszkam niedaleko stąd.

mamo Chyba nie zapomniałaś jeszcze. która wróciła z imprezy o godzinę później. — Boże. to równie dobrze mógł praktykować wudu albo należeć do jakiejś sekty satanistycznej. kiedy jest tylu miłych wolnych katolików? Tu był pies pogrzebany. Należałoby koniecznie zrobić coś z jej włosami inaczej ją ubrać. Rosemary zareagowała jak typowa marna-Włoszka: uderzyła się w czoło i zaklęła dźwięcznie. To moje życie i pozwól. stawiał drinki i grzecznie rozmawiał ze swoimi ofiarami. co za głupota! Myślisz. — Zdziwiłabyś się. — Dokładnie mówiąc. Poglądy Rosemary i jej wytrwale krążenie wokół tych samych tematów mogły wpędzić człowieka w depresję. nie mówiąc o znajomości. Poza tym po co miałabyś się spotykać z metodystą. skrzące się inteligencją oczy. żywe. do którego zajrzałam na chwilę. Ellie po raz pierwszy od długiego czas dostrzegła. że za chwilę padnę ofiarą seryjnego mordercy. ale żaden jakoś nigdy jeszcze się nie zmaterializował. Te blisko osadzone oczy. ale Rosemary miała ładną cerę i ciemnobrązowe. Po co ja się tłumaczę przed matką? Zupełnie jak nastolatka. co robiłam.. Facet pocałował mnie na dobranoc. że go poderwałaś przed kilkoma minutami. chyba że chcesz być poddana wyczerpującemu śledztwu. — Charles przysięgał. ROZDZIAŁ SZÓSTY Nigdy nie dyskutuj z własną matką o randkach. — To metodysta. a czego nie. co mi wolno. z którym się całowałaś? Nie mów mi tylko. Raz jeden w życiu była wdzięczna matce. ale nie jestem pewna. Ellie westchnęła. które doprowadzą cię do szalu. W opinii Rosemary jeśli człowiek nie był katolikiem. że mają atrakcyjnych rodziców. a ty robisz z tego od razu aferę.. jak się całowałaś z ojcem? Rosemary zaczerwieniła się.pocałunku. że matka jest naprawdę śliczna. jak rzadko dzieci zauważają. że ta wtrąca się w jej prywatne sprawy. Ty przez całe życie widzisz wszędzie zbrodniarzy. Ellie. To cała historia. 41 . że zanim zgwałcił i zamordował. Śmieszne. — Po pierwsze jestem dorosła. Wypiliśmy kilka drinków i odprowadził mnie do domu. więc nie pouczaj mnie. Po drugie nie mam zamiaru żyć w ustawicznym lęku. i ten rumieniec ją odmłodził. a także wysłuchać wielu nieprzydatnych rad. w dodatku niezbyt udatnie. Skąd wiesz. ani seryjnym mordercą — oznajmiła Ellie z kamienną twarzą. niż jej pozwolono! — Czyś ty zwariowała? Nie znasz tego człowieka. że ja będę o nim decydowała. czy to nie jakiś gwałciciel albo zboczeniec? Wyglądał bardzo podejrzanie. poznałam Charlesa dzisiaj w klubie nocnym. zaprosił mnie do teatru. I proszę nie zmieniaj tematu. że Ted Bundy nie był miły i ujmujący? Jestem pewna. Co to za facet. że nie jest ani gwałcicielem. czy pójdę. A. — Myślę. że to oczywiste.

nigdy nie przeszło mi przez myśl. Nigdy. W drzwiach i oknach są dobre. czy spotkam się z nim ponownie. — Czytałam trochę. Za to wiem. Nie miała chyba swojego typu. — To dlaczego nie kupujesz samych truskawkowych? — Kupowanie lodów o trzech smakach. co poprawi jej nastrój. tyle że zupełnie nie w moim typie. — Przestępczość w Nowym Jorku bardzo spadła. skierowała się prosto do lodówki i zajrzała do niej. mamo? Myślałam. Stare przyzwyczajenia. i postawiła jedną miseczkę przed córką. kiedy będziesz już miała własne dzieci. Spójrz na swojego ojca. to jego wierności. wiedząc. Jeśli miał zwiotczałe wargi. Nie zasnęłabym. Taka już rola matki. — To bardzo bezpieczna okolica.. że marnie tańczy i marnie całuje. jaki okazałby się w łóżku. tylko o twoje. — Nieważne. że znajdzie coś pysznego. zawsze są w trzech smakach. Niedobrze. naprawdę. Będę się o ciebie martwić. oblizując ze smakiem łyżeczkę. że będzie mnie zdradzał. — Skończ z nimi. — Wiem. — Owszem. Przekonasz się. licząc. dopóki nie zniszczy mnie skleroza. kiedy lubi się tylko jeden z nich. Nie wydaje mi się. Kto by przypuszczał. — Ale nie aż tak bardzo. ale to nie oznacza.. — Najbardziej lubię te truskawkowe — stwierdziła. Marny pocałunek i matka o charakterze oficera śledczego to za dużo jak na jeden wieczór. że obudzi się w nim kiedyś taki zbereźnik? Jedyne. — Ellie westchnęła i pokręciła głową. że Will nie dowie się o tej rozpuście kalorycznej. — Nie wiem. Rosemary przygotowała dwie porcje wielosmakowych neapolitańskich. jak to jest. to kto wie co jeszcze. z mężczyznami nic nie wiadomo. — Kobieta musi uważać cały czas. chociaż chciałabym zobaczyć „Hairspray”. a Nowy Jork to bardzo niebezpieczne miasto. Miała nadzieję. A może to ona była nietypowa i żaden facet do niej nie pasował. W Waszyngtonie czy Bostonie jest teraz o wiele gorzej niż tutaj. Dlaczego jesteś jeszcze na nogach. że już dawno śpisz. czy Charles jest chory. jej ulubionych. — To neapolitańskie.. A kto właściwie był w jej typie? Nadal nie znała odpowiedzi na to pytanie. — Ellie zagłębiła łyżeczkę w czekoladowych i powoli przesunęła ją ku waniliowym. Jak widać. potrójne zamki. I jak na wytrzymałość jednego człowieka. Masz ochotę? — zapytała Rosemary i Ellie entuzjastycznie pokiwała głową. Jest chory? Dlatego tak kiepsko calował? Cholera! Czy jej matka spodziewa się skróconego kursu randkowania? — Nie mam pojęcia. 42 . jesteś dorosła. czego byłam zawsze absolutnie pewna. Mężczyźni myślą tylko o jednym.Rosemary zrobiła zdziwioną minę. Kara byłaby z pewnością okrutna. — Ten człowiek nie wyglądał zbyt dobrze. — Kupiłam dzisiaj lody. Na ulicach dzieją się różne rzeczy. wydawało się dość dziwnym zwyczajem. — Nie bałam się o swoje bezpieczeństwo. żeby umawiać się z Charlesem. że przestałam się o ciebie martwić. W moim wieku niepotrzebna mi przyzwoitka. zachować ostrożność i czujność. że nie wróciłaś jeszcze do domu. Ellie weszła do kuchni. ale.. — Bardzo miły facet. — Wolała nie myśleć o tym.

Wdrożyłam się do takiej roli i do pewnej dyscypliny. jak to jest. Zobaczysz. aż dasz mu szansę. — Kochance nie podarowałby czegoś takiego. — Ted przekona się. Matkę zaskoczyło to stwierdzenie. Założę się. matczyna koszula nocna. zebrała naczynia i wstawiła je do zlewu. — Wybierzemy się na zakupy i znajdziemy ci coś wystrzałowego. mamo. Gdyby przyszło do najgorszego i mielibyście się rozstać. Kończy się pierwsze zauroczenie i zaczyna się proza życia A każda młoda laska też będzie kiedyś stara i trafi ją menopauza. Uśmiechnęła się tylko i powiedziała: — Zobaczysz.Ellie poklepała matkę po dłoni. żebyś nie wyglądała 43 . wszystkie mrówki musiały dawno zginąć śmiercią głodową. — Naprawdę tak myślisz? Nigdy nie uważałam się za zbyt silną. chyba że boisz się mrówek faraona. Ellie przewróciła oczami. habit. — Mam swoją dumę. — Masz w sobie siłę wewnętrzną. Rosemary Peters z pewnością nie była wątłym powojem. Rosemary była wyraźnie zaszokowana ostatnią propozycją. klasztor. Kobieta. Rosemary wstała. kobiety to twarde plemię. — Ojciec dał mi ją na Gwiazdkę w zeszłym roku. mamo. nie mogąc się powstrzymać. Może tata żałuje tego. że tęskni teraz za tobą i marzy. A przynajmniej ja o tym marzę. — Po twojej akcji porządkowej. i czeka. że ułożę sobie życie od nowa. Spojrzała na zielone giezło w wielkie różowe kwiaty i westchnęła. która siedziała naprzeciwko niej przy kuchennym stole. prawda? Najwyraźniej w jego oczach nie zasługuję na nic choćby odrobinę bardziej frywolnego i twarzowego. otrząśniesz się z tego. kiedy nikt ni będzie mu podsuwał jedzenia pod nos ani prał koszul. Jak długo? — miała ochotę zapytać Ellie. nie powinnaś sprzątać. — Powinnaś zadzwonić do niego. Matka wychowała mnie w przekonaniu. Kochanice rzadko bywają dobrymi żonami Czytałam trochę na ten temat. potrafiła by postawić na baczność i poddać musztrze pułk wojska. że kobieta ma polegać na mężczyźnie i rzeczywiście we wszystkim zawsze zdawałam się na twojego ojca. Rosemary pokręciła głową. I tu w głowie Ellie nastąpił ciąg skojarzeń: dyscyplina. pomyślała poczuła się jak wyrodna córka. Miałaś szczęście. Oczywiście nie zapytała. Zmień ją na coś innego albo sypiaj nago. Sam potrafię zadbać o dom. Och nie! — Skąd wytrząsnęłaś to paskudztwo? — zapytała.. Cyberromanse na ogół nie przeradzają się w trwale związki. — Jest naprawdę okropna. z której dotąd nawet nie korzystałaś. Ale to musi trochę potrwać. Zawsze byłaś silniejszą stroną w tym związku. — Jutro rano pozmywam. to ty będziesz górą. I postanowiłam już.. byś wróciła do domu. co zrobił. — Przyzwyczajenie. Już ci mówiłam. który owija się wokół silnego drzewa. że urodziłaś się z właściwym chromosomem.

że nie jest człowiekiem. Przeczytałam informację na puszce. Nie ma żadnych przeciwwskazań. Nie dziwiłaby się. — Lubię ją. Włoskie dziedzictwo. Rosemary poddała się w końcu. zawył tak okrutnie. — Barnaba też jest ciepły i mięciutki. Jest na ciebie zła. Ellie. Obawiała się. pomyślała Ellie. zanim wejdziesz do łóżka. przekonany. paskudo. Rosemary Peters na wojennej ścieżce to nic miłego. żeby wiedziała. stanął potulnie. Nigdy czegoś takiego nie widziałam. zajęła się spryskiwaniem psa Biegała za nim. Barnaba. że nie znoszę wszelkich insektów. Ellie wpadła do pokoju akurat w momencie. klnąc w duchu jak szewc. Lubi spać z głową na poduszce. że sam pies Baskeryille’ów podkuliłby ze wstydu ogon i uciekł jak niepyszny. znalazła lizol. czy dane im będzie obojgu zakosztować jeszcze kiedyś rozkoszy samotności. Co gorsza. Co wieczór go wyrzucam. 44 . — Twoja matka zawsze ma mi coś za złe. sama rozumiesz. południowy temperament. że rozmawiamy za jej plecami. że środek mu nie zaszkodzi. należałoby powiedzieć. — Spryskałaś mojego psa lizolem? Ellie podeszła do Barnaby i zaczęła go pocieszać. — W porządku. Ten pies zagarnia całą kanapę dla siebie. Nie życzę sobie. że spotkała go niezasłużona kara za bliżej nieokreślone przewinienia. — Niestety. — Nie wiem.jak własna babcia. że nie. Gdzie się podziewałeś? Od kilku dni próbuję się dodzwonić. ale kiedy otrzymał kolejną dawkę lizolu. Rosemary zrobiła niepewną minę. Spryskałam go lizolem. jeśli chodzi o zwierzęta. W ogóle nie chcę. — Tato. Wiesz. popełniłam poważne błędy wychowawcze. Jest ciepła i mięciutka. to ja. Rosemary przeszła do bawialni. — Co się stało? Coś go boli? Rosemary pokręciła przecząco głową. Możesz spać z nim. — Jest wściekła jak wszyscy diabli. — Stój. przeczytała tekst na puszce i uznawszy. które zdawały się wiekami. a Barn uciekał. Barnaba usłuchał. Musimy cię zdezynfekować. I żadnego chrapania. o czym mówimy. Muszę z tobą porozmawiać. gdyby po takim szoku Barn przestał z nią rozmawiać. to nic nowego. czy miałabym ochotę. Będzie zachwycony. nie była pewna. żeby słyszała. Na wypadek gdyby miał pchły. żeby cokolwiek przypominało mi Teda. Barn nie pojął jeszcze. a potem spalę to szkaradztwo. możesz spać ze mną tylko zachowuj się przyzwoicie. Nie denerwuj się. Kilka dni. — Dlaczego mówisz szeptem? — Bo mama jest za ścianą i nie chcę. Jak widać. kiedy jej ukochane stworzenie szukało schronienia w najciemniejszym kącie.

Mam prawo do własnego życia. — Jeśli pytasz. To oczywiście nie zmieniało faktu. A przy Michelle czuję się kimś. że sprawia tym komuś ból. Zawsze chce mieć ostatnie słowo. — A nie możesz zalecać się do mamy i okazywać jej czułości? Nic z tego nie rozumiem.. widząc. pilnować terminów płacenia rachunków. — A więc to prawda. Wdeptuje mnie w podłogę. że fatalnie obszedł się z matką i bardzo ją zranił. Ellie. Wiesz. — I nie zamierzam iść z nią do łóżka. ze nie tylko piszesz obsceniczne listy do jakiejś suki. w przeciwieństwie do twojej matki. Michelle nie musi prać twoich gatek. Ale lubię z nią rozmawiać w sieci. — Owszem.— Tym razem był chyba ważki powód. jak ono brzmi. należało najpierw wysłuchać jego wersji wydarzeń. Po co miałbym cokolwiek zmieniać? Nikogo nie krzywdzę. tato. co myśli. najmądrzejszym. Udajemy. że ojciec nie zrobił jeszcze ostatniego kroku. nie muszę chyba przypominać ci. Kłócimy się o każdy drobiazg. że jesteśmy parą kochanków. odpowiedź brzmi nie — odezwał się wreszcie ojciec. jaki typ kobiet wchodzi na internetowe czaty. tak mi powiedziała. Jesteś dorosła powinnaś to rozumieć. ale czuję się bardzo dobrze. Posłałem jej bransoletkę na znak wsparcia i jako podziękowanie za to. jaka jest twoja matka.. sama musiała radzić sobie w życiu. słysząc. — A jakie mianowicie wnioski powinna była wyciągnąć. Zalecam się do niej. Nie zachowujesz się normalnie. co mówisz. Rosemary mówiła prawdę prosto w oczy. gotować ci. Niestety w tym punkcie Ellie musiała przyznać ojcu rację. robić tego wszystkiego. 45 . Ellie odetchnęła z ulgą. nie owijając niczego w bawełnę. — Dziękuję za troskę. ale jeszcze obsypujesz ją biżuterią? — Michelle nie jest suką. ale rozmyśliła się w ostatniej chwili. A może jednak? — Michelle jest dziewicą. W końcu jest twoją żoną. kiedy była dzieckiem. najseksowniejszym. żeby wypisywać sprośności do obcych facetów? Istnieje specjalne określenie na takie kobiety. że powinieneś wybrać się do terapeuty. — Mama nie pozwala. żeby zrobił ci porządek w głowie. ale kto z nas nim jest? — Powinieneś wsłuchać się uważnie w to. Złość i agresja nie sprzyjają porozumieniu. że wysłuchuje moich problemów. To młoda kobieta po przejściach. Bycie żoną to trochę inne zajęcie niż zaspokajanie męskich fantazji. W słuchawce zapadła na moment cisza. Daję jej prezenty. Michelle mnie rozumie. Jej rodzice rozwiedli się. nie zastanawiając się. jakbym był jedynym mężczyzną na świecie. Jak kiedyś do twojej matki. Myślę. Tym najważniejszym. która mówi. Nie była ideałem. czy z nią spałem. Ślubowałeś jej miłość i wierność. co zrzuciłeś na barki mamy. tato. że romansujesz z jakąś Michelle? —Miała ochotę powiedzieć „dziwką”. bym ją kochał. nie sądzisz? — Nie muszę opowiadać się przed tobą. Nie było sensu od razu na wstępie nastawiać ojca przeciwko sobie. Zastanawiałeś się kiedyś. Twoja matka wyciągnęła błędne wnioski z lektury maili. poza tym postępujesz nie fair wobec mamy.

Oczywiście łączy nas silna więź. A może czytał akurat maila od swojej panny. ale nie było w tym śmiechu cienia wesołości. Nie muszę sypiać z kimś innym. Nasze życie seksualne było nudne. gdybyś spróbował spojrzeć na sprawę z mojego punktu widzenia. nawet jeśli jest żoną. Ellie i wcale się nie dziwię. Mama jest lojalna. które chciałbym zaspokoić wyznał szczerze tatuś. Może w tym tkwi problem. — Skąd wiesz? Powinieneś był przynajmniej spróbować. 46 . — A co z potrzebami mamy? Przyszło ci do głowy. ale nie zaszkodziłoby. Kocham twoją matkę. Kiedy po raz ostatni próbowałeś zalecać się do mamy? Zapadła cisza. które ci poświęciła. Brakuje mi ognia. co można wyczyniać we dwoje. Kobiety zwykle trzymają z sobą. żeby wreszcie ocknął się i zaczął myśleć. nijakie. wszystko ułożyłoby się inaczej. W przypadku jej i Michaela nie była to akurat prawda. Ogień się wypala. — A ja jestem Sierotką Marysią. może poza popiołem. w domu zrobiłoby się znacznie przyjemniej? Kobieta. Uwierzysz. ale jeszcze żyję i nadal mam pewne potrzeby.. Miała ochotę trzasnąć słuchawką w ścianę albo zdzielić nią Teda po tej jego tępej głowie. Ojciec przejawiał wszystkie typowe objawy zadurzenia internetowego. krzywiąc się niemiłosiernie. — Mam potrzeby. jakby ojciec zastanawiał się nad tym. który zdradza żonę.. Ludzie obojętnieją na siebie biegiem czasu. pomyślała Ellie. Klasyczna gadka męża. Po raz pierwszy w życiu Ellie poczuła się dotknięta tym porównaniem. Niestety.. ale Rosemary nie budzi we mnie namiętności. — Wiedziałem. że jesteś uczciwym człowiekiem. — Ja też ją kocham. Nie pozwoli sobie na powtórkę. — Twoja matka jest dość pruderyjna. to dość powszechne zjawisko i wiele par musi borykać się tym problemem. nie ulegnie po raz drugi czarowi Michaela. iskra ciągłe się tliła i Ellie wiedziała.. Zawsze byłaś bardziej podobna do mnie niż do mamy. Tu ogień wzmagał się z każdym dniem I pewnie dlatego nic w końcu nie zostało z ich związku. żaru czy jak to chcesz nazwać. kiedy ostatnio mnie pocałowała albo usiadła mi na kolanach. że gdybyś traktował mamę tak. — Nic by to nie dało. lubi być uwodzona. — Jesteście od dawna małżeństwem. moja droga. Zbliżam się do sześćdziesiątki. jak traktujesz swoją panienkę. Ja w niej też nie.Ellie zaśmiała się. — Jak mogłeś zrobić coś takiego mamie? Ona cię kocha. tato. Może gdybyś jej wytłumaczył. Miłość nie ma tu nic do rzeczy. Tu chodzi o namiętność. jak ci to powiem? — Nie ironizuj. Nie mogła nadziwić się łatwowierności i zwykłej głupocie własnego ojca. co cię trapi. No. Nie pamiętam już. Nigdy nie chciała eksperymentować. co powiedziała Ellie. — Mylisz się. że misi ją zdusić. doceniana. ale fajnie jest pogadać. ale już nie jestem w niej zakochany. Poświęciła ci całe życie. ja też Myślałam. — Czy próbowałeś rozmawiać o tym z mamą Tyle chyba się jej należy za te wszystkie lata. To do ciebie nie pasuje. próbować nowych rzeczy w łóżku. Kocham Rosemary. że weźmiesz jej stronę.

ale to bez znaczenia. jak wobec niej postąpiłeś. że przechodzisz kryzys wieku średniego. — A ja jestem na tyle dorosła. Powiedziałem to twojej matce. Chcę. To oczywiście. a Ellie ukryła twarz w po duszce i rozpłakała się. żeby matka nastawiała cię przeciwko mnie. które teraz tak lekkomyślnie spisywali na straty. Ellie. Zapomniałeś już? Twoje zachowanie wobec mamy pozostawia wiele do życzenia. Ty mnie tego uczyłeś. Nie pozwól. Myślisz wyłącznie o sobie i o tym. Ojciec rozłączył się. — Co twoja matka zamierza zrobić? — A oto już musisz sam ją zapytać. Czy ty naprawdę tego nie widzisz? — Czego ode mnie oczekujesz? Nie przestanę korespondować z Michelle. — Ja też cię kocham. że mam własne zdanie. — Co znaczy „za późno”? — W głosie Teda zabrzmiała nuta autentycznej obawy. jak jego decyzja o zerwaniu wpłynie na nią? — Uważaj. żeby się podniecić. — Mama nie powiedziała złego słowa na ciebie. poczuła znajomy ucisk w żołądku. Nie jestem jej rzeczniczką i nie będę bawiła się w rozjemcę. na przykład dzisiaj wieczorem. że niczym się nie różnisz od innych facetów. dlatego wyjechała. które wymieniam z Michelle. Czy nie taki właśnie był Michael? Myślał tylko o sobie. ale nic takiego nie robię. Nie miała 47 . Większość mężczyzn ogląda filmy pornograficzne i czyta świerszczyki. Zycie jest wstrętne! Dość tego użalania się nad sobą! Wystarczy! ROZDZIAŁ SIÓDMY Z facetami nie ma powtórek z rozrywki. może kilka. Oczekuję. Ellie łzy napłynęły do oczu. z jego wszystkimi objawami. No. poszukać fachowej pomocy. Napisał. skoro pytasz. Nadal jestem twoim ojcem i kocham cię. Sami musicie to załatwić. a ja próbowałam cię naśladować ale teraz widzę. dawno temu. żebyś o tym pamiętała. To przejaw skrajnego egoizmu. tato. ale kocham też mamę i nie podoba mi się. że ciągle jest w posiadaniu należących do niej rzeczy i chciałby oddać je. Listy. Mógłbym wchodzić na strony porno. — Czego od ciebie oczekuję? Powiem ci. nie zastanawiał się. I zawsze będę cię kochał. Umiem odróżnić dobro od zła. Dołączył swój adres. Taki bardzo typowy. Żal jej było własnych straconych złudzeń na temat ojca. wspólnych lat. żeby nie powiedzieć czegoś. Powinieneś pójść na terapię. tato. Żal jej było rodziców. Ellie od razu zrobiło się niedobrze. co jest w danej chwili dobre dla ciebie. czego będziesz potem żałować. zanim będzie za późno.Byłeś dla mnie wzorem. Następnego dnia w pracy Ellie dostała liścik od Michaela. Ellie. — Kocham cię. to wyłącznie niewinna zabawa. że oprzytomniejesz.

skierowała się do mieszkania na parterze. Ellie uśmiechnęła się i pokręciła głową. Potrafił z nimi przy tym rozmawiać.najmniejszej ochoty na spotkanie sam na sam z Michaelem. co takiego mogła zostawić w mieszkaniu. ale nie była odporna na jego wdzięk. Poza tym miała romantyczne usposobienie i wyciągnęłaby z Filie wszystkie szczegóły na temat jej związku z Michaelem. czy Michael naprawdę troszczy się o jej dobytek. Ta ostatnia możliwość bardzo ją intrygowała. Ostatecznie chyba nie ma w tym nic dziwnego. Ellie pokpiwała sobie z niego. skoro spotkali się i w siłowni. czy też zastawia sidła. wiedział. cholera. Nienawidziła tego drania. Mogła się tego domyślić. mile łechtała jej próżność. Becky kochała plotki. Ellie weszła do holu przez oszklone drzwi i ciągle dzierżąc kartkę w dłoni. że Michael zabiega o spotkanie z nią. a to pracował i zapowiedział. I starych ludzi. Ellie wybrała się na Park Ayenue i stwierdziła ku swojemu zaskoczeniu. a jemu chyba podobała się ta perspektywa. ale nie mogła zadać mu pytania. I tak około szóstej. o jakie rzeczy chodzi. — Wszystko w porządku. nawet Becky. chociaż Ellie próbowała zachować zimną krew. by mu nie przeszkadzano. a to miał ważne spotkanie. Przez cały dzień próbowała złapać Michaela. Dasz wiarę? Pokręciła głową. by ktokolwiek w pracy. Z mieszkania dochodziły bluzgi i coś jak szczękanie garnków. że Michael mieszka blisko niej. Natrafiłam na trudne słowo. w zasadzie tuż obok. że Michael klnie ile sił w płucach. — Słyszałaś o Sally Wallace i Marku Forbesie? Uprawiali seks w męskiej toalecie. Ona tymczasem nie była w stanie przypomnieć sobie. Stanęła pod drzwiami. miała właśnie zapukać. Wypłakała morze łez przez tego drania. kiedy usłyszała. ale już znalazłam dobry odpowiednik. Co tam się dzieje? 48 . i w restauracji. — Cholera! Cholera! Cholera! Co ja mam teraz. że kiedyś coś łączyło ją z Michaelem. Dom był międzywojenny. a to właśnie wyszedł na lunch. zapytać. zdejmując słuchawki z uszu. Miał prawdziwego hopla na punkcie antyków. nie było też domofonu. w ogóle starych rzeczy. Ellie? — zapytała Becky. co zgadzało się z konserwatywnymi gustami Michaela. W domu Michaela nie było portiera. Pomimo wszystko myśl. zresztą kto ich nie kocha. żeby się z nią zobaczyć. bo Michael a to rozmawiał właśnie z kimś z pracowników. Bardzo wzbogacił swój słownik przez ostatnie siedem lat. Oczywiście zżerała ją ciekawość. był to swego rodzaju talent. Właśnie dlatego Ellie musiała być szczególnie ostrożna. że kiedyś będzie uroczym staruszkiem. zrobić? — Mówiłaś coś. — Nie chciała. ale nie zachęciła przyjaciółki do kontynuowania opowieści. Doprawdy los ma dość specyficzne i nieco chore poczucie humoru. które dzielili przed rozstaniem. z adresem w dłoni.

Oczywiście od każdej reguły są wyjątki. — Zapomniałam. Ładny fartuszek. Pomyślałem. to jasne. ale też szczęśliwy. żeby tamten układ wrócił. by jak najszybciej zapomnieć o sromotnej klęsce kulinarnej. Mial na sobie fartuch. — Nienawidzę tego. A żeby to wszyscy diabli! Uporczywe pukanie położyło kres przekleństwom. Nienawidziła go. ale chłodna zdystansowana. Zdziwiony. jej bułeczki cynamonowe. Był zdziwiony. Makaron się rozgotował na papkę. co by tu wymyślić. Odzywała się tylko zagadnięta. że w ogóle zdecydowała się przyjść. To rozczulające. kiedy wpadł na poroniony pomysł zostania pierwszym w Nowym Jorku mistrzem sztuki kulinarnej. Chciałem przygotować kolację. Michael. że za drzwiami stoi Ellie Wysłał do niej liścik. wargi lekko jej drgnęły. Napijesz się wina Właśnie miałem nalać sobie kieliszek. tymczasem to była surówka. — Prawdę mówiąc. a wiedział doskonale. potem zostali kochankami i Michael bardzo chciał. a nie jarzynka. Uniosła brwi.Pewnie Michael uparł się. że rondelek powędrował do kosza Nawet jarzyna się nie udała. Nie znał w Nowym Jorku absolutnie nikogo poza ludźmi z ONZ. Patrząc na sprawę spokojnie. W pracy unikała go niczym zarazy morowej. że bez dobrego i wiarygodnego pretekstu Ellie się z nim nie spotka. gotowanie wcale nie było trudne. że zainspirują mnie do niezwykłych wyczynów w kuchni. — Co tak strasznie śmierdzi? 49 . Wchodź. Jego matka świetnie gotowała i kuchnia mamy jej szarlotki. najchętniej wypiłby duszkiem całą butelkę.. Niestety nie. ale że z reguły oddzielał kontakty towarzyskie od służbowych. była jedną z milszych stron świątecznych wizyt Michaela w domu rodzinnym. a on cierpiał. Michael pogroził znienawidzonym garom i poszedł otworzyć. Ellie zmarszczyła nos. co wydawało się bardzo prawdopodobne. — Cześć. W każdym razie nie wydawało się trudne. więc go ugotował. Przez kilka dni łamał sobie głowę. licząc.. Wyglądasz bardzo. wrzucić makaron na wrzątek i podgrzać zakupiony w sklepi gotowy sos marmara. a w obecności innych była wobec niego uprzejma. bo chciał się z nią zobaczyć prywatnie. domowo. Miał przecież rzetelne przygotowanie. nawet jeśli w trakcie nauki miałby polec. a na fartuchu widniało ekspresyjne hasło „Pobaraszkuj z szefem kuchni!„. Miał już dość jadania na mieście. Na opakowaniu widniał napis „szpinak”. Kupiłem kilka takich samych. Przestał odróżniać kuchnię chińską od włoskiej i z rozkoszą zjadłby coś domowego. ale jeszcze bardziej nienawidzę jadania w knajpach. a sos przypalił tak strasznie. łącznie z surówką. że nie potrafisz gotować. — Dzięki. Przez Internet. Kiedyś przyjaźnili się. Był wystarczająco bystry. by zagotować wodę. to nie nadawali się na znajomych. żeby ściągnąć ją do swojego mieszkania. ale spaliłem wszystko. Ellie zrobiła wielkie oczy. że postanowiłeś się nauczyć. Gdy Michael otworzył drzwi. że posiądzie umiejętność gotowania.

i w ogóle. — To moja kolacja. ale to niemożliwe przy obfitych kolacjach.. — Zawsze pozostaje pizza na telefon. Spacer dobrze mi zrobi. Niech zamieszka z tobą. Matka na mnie czeka. natomiast w głowie zaświtał wspaniały pomysł.. — Tak. Mama potrafi wyczarować prawdziwe cuda z niczego. że może chciałabyś je odzyskać.Michael westchnął. — Mogę oddać ci mamę. jeśli dobrze pamiętam. — A ja dałbym wszystko za domową kolację wyznał. oddam jej swoją sypialnię. . Dużo tego? Nie wiem. — Nadal świetnie sobie radzę — powiedziała Ellie. . panie Deayers. — Nie. Michael uniósł brwi. Dzisiaj mamy na kolację cielęcinę w marsali i riotto z grzybami. ale wpadłam tylko na chwilę. choć właściwie jesteśmy sąsiadami. Ty też świetnie radziłaś sobie w kuchni. — Michael podał Ellie kieliszek Bordeaux. sącząc wino.Pachnie smażonymi pomidorami. nie zdawałem sobie sprawy. — Twoja mama przyjechała z Florydy? Pozdrów ją ode mnie. nie. Michaelowi znowu zaburczało w żołądku. Ta zresztą też nie wyszła. Człowiek myśli. Lubię twoich rodziców Robili wrażenie dobrego małżeństwa. — Tak? To znakomicie. Jestem gotów na wszystko. Michael. że chcesz mi oddać jakieś moje rzeczy. żeby było inaczej. 50 . — Przekażę jej twoją propozycję. — To miło z twojej strony. Wprowadził Ellie do skąpo umeblowanego salonu i posadził na nowej... Potarł nerwowo kark. — To gotowy sos. czy nie powinnam wezwać taksówki. kiedy zająłem się jarzyną. jeśli jest się dzieckiem Rosemary Peters. więc mama chwilowo mieszka u mnie — Przykro mi to słyszeć. który chciałem podgrzać i spaliłem. — Próbuję się odchudzać. Odniosę ci te notatki. — Dopóki nie zacząłem jadać na mieście. Ja często zamawiam. To zupełnie niepotrzebne. że nie zawsze układa się tak. że wszystko sobie zaplanował. — Sam wiesz. jak byśmy tego chcieli. Michael skinął głową. Na pewno bardziej docenisz jej starania niż ja. Michaelowi zaburczało w żołądku. jak wspaniale gotuje moja matka. — Brzmi wspaniale.. — Jeśli zgodzi się gotować. Jego wspaniały pomysł wyraźnie jej się nie spodobał. W czasie przeprowadzki znalazłem sporo twoich notatek w wykładów.. Oczywiście. fotele i na tym koniec — Poproszę.Pisałeś. Ja mieszkam przy Wschodniej 53. które codziennie gotuje. Ellie pokręciła energicznie głową. — Przyjechała na dłużej. to jest. że oblewa go fala gorąca. obitej zieloną skórą kanapie Był tu jeszcze stolik do kawy. Ellie zamilkła na moment. Rodzice mają problemy małżeńskie. Pomyślałem. — Trudno. — Co gotowałeś? — Ellie skrzywiła się z niesmakiem. Michael poczuł.

Miała ogromne poczucie humoru. Barnaba musi być wyjątkowy. Jest kochany. A może jest to możliwe? Należałoby się nad tym zastanowić. — Mama jest ostatnio trochę przygnębiona. — Nie. zacząć wszystko od początku. że w łóżku zapominał przy niej o bożym świecie. zasłużył sobie na takie kąśliwe uwagi. czy masz zwierzaka. rozumiała. A jeszcze lepiej.— Nalegam. siadaj i opowiadaj o sobie. Wiele by dal. że próbujesz sprawić przyjemność starej kobiecie. ale miło. ale 51 . Ale jak stwierdził w swojej powieści Thomas Wolfe. Nawet moja mama go lubi. Mieszkanie samemu czasami daje się we znaki. — Dzień dobry. Ellie wzniosła oczy do nieba. Zawsze uwielbiała zwierzęta. twoja mama nigdy nie przepadała za zwierzętami. że jeszcze kiedyś cię zobaczę Spojrzała na Ellie. Pootwieraj okna przed wyjściem. Bardzo mi jej brakuje. Michael. nie sposób wrócić do domu. A jak z tobą? Ellie zesztywniała. — Naprawdę? To zaskakujące. jak ważne są szczegóły i była równie dobrze organizowana jak on. Poczekaj. — Lubię mieszkać sama. Nie sądziłam. Ellie próbowała dać matce znak. Miło panią widzieć. Przy tym czuła. — Ach — pokiwała głową. — Masz jeszcze kotkę? Smród może jej przeszkadzać. Jedyny facet. Ellie była wyjątkowa. Nie mówiąc o tym. — Dobrze. Witaj. — Mój mąż ma romans z jakąś smarkulą — wyjaśniła Rosemary bez ogródek. — Wyglądam okropnie. tylko włożę marynarkę. żeby nie wciągała Michaela w pogaduszki. ale ta wzruszyła tylko ramionami — Michael mieszka po sąsiedzku — powiedziała jakby to coś wyjaśniało. Michael posmutniał. co się rusza. opiekuńcza. skoro nalegasz. a on uwielbiał w niej to. — Wchodź. — Bardzo wyjątkowy. Wyraz twarzy Ellie zmienił się natychmiast. I poza pracą możesz mówić do mnie Michael. wchodź. Delilah umarła dwa lata ternu na kocią białaczkę. na którego naprawdę mogę liczyć. żeby cofnąć czas i odnowić związek z Ellie. Powinieneś wywietrzyć mieszkanie. Au. nie brała własnej osoby zbyt serio. to zabolało! No cóż. że ona uwielbia wszystko. Mam buldoga Barnabę. bo śmierdzi tutaj jak diabli. — Pytałem. pani Peters. — Wielkie nieba! Własnym oczom nie wierzę — zawołała Rosemary. Świetnie pani wygląda. otwierając drzwi. Michael. O ile pamiętam. — Znalazł u siebie moje notatki z czasu studiów i postanowił mi je odnieść. — Już to robię.

że wystarczy dla wszystkich. Tymczasem wiele się zmieniło. Niestety Ellie nie miała serca odmówić mu tej przyjemności. Rosemary uśmiechnęła się dumnie. — Wydawało mi się. sącząc wino i uśmiechając się do Ellie. któremu trafił się nadzwyczajna zdobycz. — Pracujemy teraz razem. W ONZ krzywo na to patrzą. 52 . Kto im niby powie? Ja na pewno nie. niczym samonaprowadzający się pocisk. Michael rozpromienił się jeszcze bardziej i Ellie poczuła znajomy ucisk w piersi. mamo. niech zostanie powiedziała i dodała przezornie: — Ten jeden raz. To. jakby nic się nie zmieniło. Ellie westchnęła. które przygotowuje twoja mama. mamo. I to mówi kobieta. Od wieków nie miałem w ustach dobrego włoskiego jedzenia. Ale co było. nie znaczy. — W takim razie zje z nami — zdecydowała Rosemary bez namysłu. — W pracy nie muszą wiedzieć. — Może przejdziemy do kuchni. W związku z tym uspokój się. Zostanę z przyjemnością. Nie jadł jeszcze kolacji. Michael zrobił rozanieloną minę. gdybyśmy utrzymywali kontakty towarzyskie. To wyjątkowa sytuacja. Sam do tego doprowadził. Był taki miły. a głośno westchnęła. że się przyjaźnicie. Nie widziała go przez siedem lat i oto teraz siedział sobie przy jej stole.Rosemary już zaprowadziła byłego chłopaka córki do salonu W dodatku miała minę myśliwego. Rosemary szeroko otworzyła oczy. Dzisiejszy wieczór to wyjątek. a potem je zmrużyła. to było. spróbujmy zapomnieć o przeszłości. — Wszyscy popełniamy błędy. — Dobrze. — To prawda. — Mamo! — zawołała Ellie trochę zbyt głośno. — Przygotowałam tyle. która od dziesięciu lat nie rozmawia ze swoją najmłodszą siostrą tylko dlatego. zapewne zachwycony perspektywą domowej kolacji. kiedy tylko masz ochotę. Jesteśmy dorośli. że jadasz wyłącznie we włoskich restauracjach — zauważyła Ellie. ale nigdzie nie podają tak dobrych rzeczy jak te.. — Dziękuję. i nie byłoby dobrze. co Michael kombinuje.. Kolacja prawie gotowa. mamo. ale uparcie obstawała przy twierdzeniu. . Pomyśl. nie bardzo wiedząc. Wszystko.Dobrze powiedziane — podsumowała. że w głupi sposób zerwałeś zaręczyny z moją córką. — Nie zatrzymuj Michaela. Ellie . — Przecież zerwał. że przytargał kartony z twoimi rzeczami. Nic z tego nie będzie. o co poszło. że Rita swoim zachowaniem przyniosła wstyd rodzinie. i przestań bawić w swatkę.stwierdził sentencjonalnie Michael. których potem żałujemy . dodała w duchu. że poprztykały się o jakieś głupstwo! Rosemary nie pamiętała już. rozmawiał z jej matką i zachowywał się. — Możesz przychodzić do nas.zwróciła tę do córki — w ten sposób podziękujemy Michaelowi. który zaraz uderzy w namierzony cel.

ale po moim wyjeździe przeszedł pewnie do czynów. a na widok Michaela natychmiast obudziła się w niej nadzieja. ma się rozumieć. Rosemary znowu się popisała. że wkrótce otrzeźwieje i wszystko znowu wróci do normy: Norma w rodzinie Petersów? Mało prawdopodobne. — Ja przeniosłam się na stare lata na Florydę. pani Peters. — Tata przeszedł na emeryturę. bo Ted zawsze o tym marzył. Twój tata zawsze wydawał mi się taki stateczny i odpowiedzialny. przy jej nieznacznej pomocy. cieszą się życiem.Po prostu perfetto. można powiedzieć. co to jest cyberromans. Ellie — zwrócił się Michael do byłej narzeczonej . Ellie nadal nie miała pojęcia. Miły? Ten drań mnie rzucił! Szczęśliwie Ellie miała lepszą pamięć niż jej rodzicielka. — Nie psuj Michaelowi pierwszej od lat domowej kolacji naszymi kłopotami. Ellie. — Miło słyszeć — powiedziała Rosemary i łzy napłynęły jej do oczu. — Przykro mi i jestem zaskoczony. — Myślę. — Ta cielęcina w marsali jest wspaniała.— Spotykasz się z kimś na poważnie? Ellie zesztywniała z widelcem zawieszonym w powietrzu. Lepiej pogódź się z tą myślą. Michael. Jesteś bardzo miły. — Dziękuję. mamo. znowu postawiła na swoim. próbując wytłumaczyć coś. — Powiedz. że Ellie jest poza jego zasięgiem? Czy za jego zachowaniem kryły się jeszcze inne motywy? . podsuwając mu cielęcinę w marsali. — Pamiętam. dodała w myślach. kiedy wiedział. już podaję kolację. Michael? — Słyszałem to określenie. Mówiłam ci.Co słychać u twoich rodziców? — zagadnęła Rosemary swojego byłego niedoszłego zięcia. że to kryzys wieku średniego — powiedziała Ellie. Mam nadzieję. Ta kobieta miała swatanie we krwi. No więc mój mąż ma cyberromans. a risotto.. Michael. 53 . zajmują się ogrodem. Należało przewidzieć taki rozwój wypadków. czy Ted otrzeźwieje. Oboje sporo podróżują. — To naprawdę nie twoja sprawa. jaką grę prowadzi Michael. że twój oj ciec miał zawal. Miej odwagę stawić czoło faktom. — Pytam jako przyjaciel. Dla mnie to koniec. ale tak naprawdę dotąd nie przeszedł na emeryturę. — Szczególnie po tym. jak widziałam cię w restauracji z wystrzałową blondynką. Michael posłał Ellie współczujące spojrzenie. Wiesz. . że tych dwoje znowu się zejdzie. Czy to tylko próba sił? Teraz. Nadal mieszkają w Connecticut? Michael skinął twierdząco głową. — Nie obchodzi mnie już. Nigdy nie jadłem lepszego. a w Ellie wszystko się gotowało.Siedź. Michael słuchał tej wymiany uwag w milczeniu. a teraz znalazł sobie młodszą ode mnie. czego sama do końca nie rozumiała.

mamo. która dorównywałaby Ellie inteligencją i urodą. Z nikim na poważnie. poprawiając bloczki na wyciągu. — Prawdę mówiąc. Ellie nachyliła się.. za bardzo mnie pochłania. — Tak naprawdę nic nas nie łączyło. ale stwierdziła. Z trudem wzięła się w garść. Wygląda na to.. 54 . Nie zawadzi pofantazjować troszeczkę. Tu zwróciła się do Michaela: — A ty? Spotykasz się z kimś? Trudno chyba znaleźć dziewczynę. Pamiętasz tego. choć muszę przyznać. Ma pani rację. — Oczywiście. jak kiedyś myślałem. Praca nadal jest dla mnie zbyt ważna. dobrze pamiętam. Porzucona kobieta ma prawo wiedzieć. że fatalnie całuje pospieszyła Rosemary z rzetelnym doniesieniem. Babcia mówiła mi. że wreszcie dojrzałem. Samotność nie jest taka wspaniała. Michael? wyrwało się Ellie i natychmiast pożałowała pytania. A teraz. że Rosemary odwiedziła ją dzisiaj po południu. Ellie chętnie chlusnęłaby winem w tę jego rozradowaną twarz. przekonałem się o tym na własnej skórze. — Nie byłbym chyba dobrym mężem. Odpowiedź Michaela zupełnie zbiła ją z tropu. trudno znaleźć dziewczynę. kiedy zaczynam w ONZ. — Ellie kilka dni temu spotkała się z jakimś typem o rozbieganych oczkach. — Rozumiem. kochanie. A może lepiej tego nie dociekać? Co ją to obchodzi? Niemniej jednak. — I ciągle wystarcza? Nadal chcesz trwać w kawalerskim stanie? — dociekała Rosemary.W takim razie wyciągniemy ciężką artylerię. Może mnie nie jest to pisane? — Dlaczego. Nie rozumiała. nikt na tym nie ucierpi. chcę się skupić wyłącznie na tym... że przypadły sobie do gustu.. — To co tu robisz? — Jem kolację. pani Peters. Jednak nadal nie jestem pewien. prawda? Michael uśmiechnął się. pomimo wszystko ciekawa. o co tak naprawdę mu chodzi. kochanie? Jak on się nazywał? Michaelowi zabłysły oczy na te informacje. Moja córka ma pecha do mężczyzn. że nie szukałem zbyt intensywnie. jakby pytanie nie było ani trochę krępujące.. — Może darujemy sobie omawianie moich przeszłych znajomości przy kolacji? Rosemary wreszcie zrozumiała i skinęła głową. który lubił chodzić w damskich ciuchach. czy dobrze czułbym się w małżeństwie. Że też nie potrafiła ugryźć się w język. — Nie. — Ależ owszem. a Ellie najchętniej schowałaby się pod stół. która równałaby się z Ellie. co Michael odpowie. Poślubiłem swoją pracę i to mi wystarczało. — Jak tam twoja mama? zagadnął Will. Nie wiedziała. — Mam nadzieję. do czego on zmierza i co chce osiągnąć.

ale powiem ci. Will szeroko otworzył oczy. a ją w szczególności. jak na przykład lekarza albo księdza? To. — Nie dla ciebie. nie uważasz? — Może to moja babcia ją zaczepiła. mięśnie bolą mnie jak jasna cholera. Ellie. ciemne włosy. Sama z siebie musiała nawiązać znajomość. — Chcecie wrócić do siebie? O to chodzi? Ellie pokręciła głową i wyjaśniła w możliwie najkrótszych słowach. Rozumiał kobiety. kiedy zaprzyjaźniła się z moją mamusią. że mam Ramona.Ellie zrobiła wielkie oczy. Will uniósł brwi. którego smak wychwalał pod niebiosa. . — Skup się. Hm. zupełnie jak maszyna. Ellie nie była pewna. — Naprawdę? Mama nic nie wspominała o spotkaniu. — Nienawidzę tej maszyny Kiedy podnoszę ciężarki nogami. no i miała do niego zaufanie. musi zostać między nami. że wnętrze ma znacznie 55 . Will. żebym wreszcie wyszła za mąż. Ta kobieta to urodzona swatka. — Domyślam się. A może uszła z niej energia po niezbyt przyjemnym wieczorze spędzonym z Michaelem? Siedział u niej prawie do dziesiątej. — Przygotuj się. jak wyglądają sprawy między nią i Michaelem. Nie życzę sobie. Dobrze nam razem. Co ją naszło. W każdym razie twoja mama bardzo jej się spodobała. ile własnych sekretów musiałem strzec przez długie lata. mam rację? Ellie westchnęła. — Błądzisz gdzieś myślami.Mój były facet był u nas wczoraj na kolacji. żeby ta informacja dotarła do twojej babci. Przy tym uwielbia Michaela Deayersa. bo zrobisz sobie krzywdę napomniał ją Will. Twierdzi. — Mówimy o tym samym Michaelu Deayersie. Bóg jeden wie. — Potrafię być dyskretny. dopóki nie pożarł całego sernika upieczonego przez Rosemary. przenikliwe niebieskie oczy? Przystojny jak diabli. — Nie wiem. który przychodzi do naszego klubu? Wysoki facet. po czym odpowiedziała: — Obowiązuje cię tajemnica zawodowa. Rosemary. Ellie westchnęła. podsuwała mu kolejne kawałki. Dodam jeszcze jeden pięciokilogramowy bloczek. uszczęśliwiona pochlebstwami. W ogóle nie mówiłam jej o twojej babci. Szczęście. czy ta wiadomość powinna ją ucieszyć. Na dodatek marzy. — I mama próbuje teraz skleić wasz związek. a on je pochłaniał jeden po drugim. tym bardziej teraz. — Po całym dniu siedzenia za biurkiem nie miała siły na forsowne ćwiczenia. to dość niesamowite. co chcę ci powiedzieć. że Michael jest niesamowity. Miałaś dzisiaj zły dzień? Co się z tobą dzieje? Ellie zastanawiała się chwilę. Ellie znała Michaela od tej strony: zawsze był nienasycony i nie chodziło tylko o jedzenie. żeby zwierzać się gejowi? Jednak Will z jakichś powodów był jej bardzo bliski. że są pokrewnymi duszami. — Zgadzam się.

. — Właśnie tu idzie. Ten temat działa wymiotnie. Kobiety potrafią być naprawdę trudne. zręcznie podejmując piłeczkę rzuconą przez Ellie. Za późno. — Byłeś wspaniały. Ellie — mruknął Michael. Jestem trenerem Ellie. Bez obrazy. i obejrzał się jeszcze przez ramię. — Jak się spisałem? zapytał Will. ale skończyło się smętną klapą. który angażuje się. — Nie będę wam przeszkadzał. Unoś łaskawie nogi trochę wyżej. ROZDZIAŁ ÓSMY Nigdy nie rozmawiaj o życiu seksualnym swoich rodziców. Bardzo dobrze. Wątpliwe. że bardzo mi smakowało. Ellie. — Musisz koniecznie wpaść do nas kiedyś. że jesteśmy bardzo zajęci ćwiczeniami.. — Próbowałem kiedyś być biseksem. co mam na myśli. że Will jest gejem. Michael sunął prosto w stronę Ellie i miał dobry widok na jej wyciągnięte nogi. — Jesteśmy zajęci ćwiczeniami. Facet. — Tu panowie wymienili uprzejmości. będzie mnóstwo okazji do spotkania—powiedział. — Mam na imię Will. Rzeczywiście. i przekonać się. — Dzięki raz jeszcze za wczorajszą wspaniałą kolację. zanim to beztalencie odważy się ponownie stanąć przy garnkach. który wytrącał ją z równowagi. Powiedz mamie. jak gotuje moja mama. Nie chciała sprawiać przykrości swojej nowej przyjaciółce. — Tak. Michael kiwnął głową. Albo ja coś ugotuję. Will. nic na to nic poradzę. zaręcza. kiedy poznasz moją mamę. Miło mi pana poznać. a potem nagle zostawia dziewczynę bez podania wiarygodnego powodu. Nie była to zbyt atrakcyjna pozycja do witania natręta. Skorzystam z zaproszenia. Ellie poklepała go po policzku i w tej właśnie chwili Michael raz jeszcze zerknął w jej stronę. zapytaj Michaela. on na pewno pamięta. osobnik. Jestem bardzo dobrą kucharką. a 56 . — Cholera! Zasłoń mnie i udawaj. Rosemary sączyła powoli wódkę z napojem gazowanym o nieco dziwnym smaku. cokolwiek urażony. w stronę wyciągu szedł Michael. Posłała trenerowi najbardziej zalotny ze swoich uśmiechów. Poklepał się po żołądku. — Mam nadzieję. Will jest po prostu kochany.mniej pociągające niż tak zwaną powłokę zewnętrzną. skarbie. — Mnie też nie. pomyślała z mściwą satysfakcją. Postanowiła to wykorzystać i pograć byłemu na nerwach. Do widzenia. Ellie uśmiechnęła się na wspomnienie klęski kulinarnej Michaela. Mogła być spokojna. Will uśmiechnął się szeroko i wyciągnął rękę. Przekonasz się. — Dzięki. — Rzadko zdarza mi się udawać osobnika hetero. ale nie chciała też się wstawić. Świetnie ci to wychodzi. że upłynie sporo czasu. by Michael wiedział. że niedługo będę mógł się zrewanżować. Babcia mieszka przecież w tym samym domu. Will. Jakoś nie udaje mi się z kobietami. lekko zbity z tropu.

są blond. Mogę cię tak nazywać? Rosemary brzmi zbyt oficjalnie. Z Beą świetnie się rozmawiało. kto tak się nazywa. tego obok nas. Gonią za ułudą. Chciał mieć młodszą. ale potem znów robił to samo. Starzeję się. Mój Will wybrał sobie trudne życie i musiał przebyć wyboistą drogę. kochana. Rosemary pokręciła głową i westchnęła ciężko. nie wódkę. Rosie. — To dobrze. — Dlaczego mężczyźni nie potrafią być wierni? Byłam dobrą żoną dla Theodora. Nikt nie dałby jej siedemdziesięciu pięciu lat. Nigdy nie podobało mi się imię Beatrice. — Na sąsiedniej łące trawa jest zawsze bardziej zielona. Nie rozumiem. Bea nie wydawała sądów. jesteś panią w średnim wieku. ale jest za młoda. krótko obcięte. ale to nie znaczy. Obiecywał co prawda poprawę. Mój od razu przechodził do czynów.. — Mówiłaś. Wyglądała na znacznie mniej lat. Od wieków nikt tak mnie nie nazywał. ale prawie nigdy tego nie znajdują. Moja córka ma dobre intencje. że twój mąż poprzestaje na słowach. Poprzedniego popołudnia Rosemary opowiedziała jej o swoich problemach małżeńskich. Spotkały się przypadkiem w spożywczym. kogoś. by zrozumieć. Bea roześmiała się rubasznie. wylądowały w mieszkaniu Bei i gadały przez kilka godzin. — Oczywiście. ale wciąż walczę i dbam o swój wygląd. która potrafiła sporo wypić. a ja nie lubię tych wszystkich bzdurnych konwenansów. ale to mu nie wystarczyło Nagle zapragnął mocniejszych podniet. Miała stosunkowo mało zmarszczek. Starsza pani bujała się w swoim fotelu na biegunach i uśmiechała ciepło. Mój były mąż Morris zbyt często maczał pióro w różnych przygodnych kałamarzach. zna się na swoim fachu. Rosemary pokiwała głową i dzielnie przełknęła kolejny łyk swojego drinka. — Powinnaś więcej pić. — Mężczyźni są tacy głupi. ale przestał dawno temu. Mężczyźni chcą więcej. że jeśli jego kochanki oszukują własnych mężów. że nasze dzieci i wnuki zachowały w sobie trochę naiwności. Simone jest bardzo dobra.. jakie były moim udziałem. Ciesz się. niż mają. mówiła wprost. jak to mówią. jeśli rozumiesz. nieco zmienić wizerunek. mów mi Rosie. Rosemary od razu nabrała szacunku i sympatii dla nowej przyjaciółki. co myśli. choć Rosemary nie była pewna. Ted kiedyś tak się do mnie zwracał. Ceń siebie. że znalazłam przyjaciółkę. że musisz mieć siwe włosy. Nigdy nie życzyłam mu takich problemów. 57 . Beo. Wybierz się na przykład do salonu piękności. szczuplejszą. to najpewniej będą też oszukiwać jego. W przeciwieństwie do Beatrice Goidberg. jasne włosy nie nosiły śladu siwizny. spójrz na moje. Możesz mi mówić Bea. niż miała w rzeczywistości. Ufarbuj włosy.. Po alkoholu boli mnie głowa. przez co przechodzę. — Jesteś ładna. powinien pijać herbatę. Owszem. co mam na myśli. Rosie. Rozwiodłam się z draniem. swój wygląd Mogłabyś tylko wprowadzić kilka drobnych poprawek. Co się stało z twoim mężem? Umarł? — Nie.. nie siliła się na zdawkową grzeczność. czy Bea ich nie farbuje. z kim mogę porozmawiać. że byłaś mężatką. jakby powiedziała coś niezmiernie nieprzyzwoitego. Cieszę się. Widocznie nie byłam dość urodziwa w oczach Teda.do mocnych trunków nie nawykła. Ktoś. Tłumaczyłam Morrisowi. ale dzięki. zaczęły rozmawiać.

tylko po stronie Teda. rzeczywiście. nie byłam też żadną fleją. że mogłam ci opowiedzieć o swoich problemach. ale to nie zastąpi doświadczenia. że jesteśmy starszymi paniami? Nie musimy rezygnować z seksu. Jakbym wysyłała niewłaściwe sygnały. Może to zabrzmi żałośnie. Rosemary zmarszczyła czoło. To dobrze. że chyba nigdy nie przeżyła orgazmu. bardzo zadowolona z siebie. Beo. zmień styl na mniej konserwatywny. rozważając sugestię nowej przyjaciółki. — Nigdy nie zwracałam uwagi na wygląd. Bądź atrakcyjna i zadbana. Rosemary pomyślała. zacząć umawiać się i facetami. jest dobra w swoim fachu.. — Na jaki kolor? Zawsze byłam brunetką. że uwagi Bei powinny wprawić ją w zakłopotanie. Powinnaś znowu wejść w obieg. Bardzo mi pomogło. tymczasem przeciwnie. Dopiero potem przekonałam się. — Nieważne. co myśli Ellie. Na tym polega życie. — Chcesz powiedzieć. pokaż. — Dałaś. do ulegania różnym zachciankom. jak mu się wydawało. co jest ważne dla ciebie. w miarę starzenia się nabieramy doświadczeń. — Nasze dzieci mają dobre intencje. — Przynajmniej dwa. ale to trudne. że i ty potrafisz znaleźć sobie nowego faceta. Nie chcę być sama przez resztę życia. że mam za dużo zahamowań. — Widzę. Zresztą to dość krępujące dla obu stron. Dziękuję. ale może wina wcale nie leżała po jej stronie. podnosiły ją na duchu. nigdy nie miałam orgazmu. I co z tego. Od kiedy Burt bierze viagrę. — Może nie trafiłaś po prostu na swojego faceta Pomyślałaś kiedyś o tym? Może to Ted nie był taki dobry w łóżku. kup sobie nowe ciuchy. Dopóki byłam z Morrisem. dobra w łóżku . co traciłam. jest jak zwierzę. Znalazł sobie inną damę. Chociaż bez przesady. kim tylko zechcesz. Mogłabym wrócić do swojego naturalnego koloru. no wiesz. że dałam ci do myślenia. że potrafisz sobie poradzić. ale ja muszę być w związku z mężczyzną. że jeszcze za wcześnie. Pokaż mężowi. Oczy Rosemary przypominały teraz filiżanki. — Ja nigdy nie byłam. trzy razy tygodniowo. że cię poznałam. — Bądź. Ellie uważa. ona ci doradzi. Porozmawiasz z Simone. Rosie. jednak ja już o tym rozmyślałam. — A potem wybierz się na zakupy. żebym zaczęła rozglądać się za nowym partnerem. Nie była pewna. że stać cię na rozpoczęcie wszystkiego od nowa. niż 58 . To chyba najlepszy okres mojego życia.przyznała Rosemary. że twoja córka potrafi słuchać. Kieruj się tym. Większość facetów myśli tylko o swojej przyjemności. bo tylko wtedy czuję się kobietą. Ty też masz prawo do swoich radości.? Bea kiwnęła głową. szczególnie dla młodych kobiet.. ale męczyło ją podejrzenie. Tak się cieszę. Ellie to nowoczesna dziewczyna i na pewno bardziej otwarta. Zawsze obwiniała o to siebie. Z Ellie trudno mi się rozmawia o seksie.Ufarbować włosy? Nigdy nie przyszło jej to na myśl. W końcu pobrali się bardzo młodo i wielu rzeczy musieli się dopiero nauczyć. Jestem pewna. Ted mówił.

czasami pęcherz płata mi brzydkie figle. — Musimy grać takimi kartami. Rosemary wracała na górę do mieszkania Ellie. jeśli tylko znajdzie nowego faceta. Nie marnuj życia dla mężczyzny. Wszystko. że ja cię przysłałam. prawda? Bea nachyliła się i poklepała Rosemary po dłoni. Odwiedza mnie prawie codziennie. jakie dostaliśmy.Wszyscy chcemy kogoś kochać. jakich znam. Na samą myśl o tym wpadam w panikę. — Udawałaś kiedyś orgazm? Ellie podniosła głowę znad roboty. żeby zamienić mu życie w piekło. wahania i głupie kompleksy. ale poczujesz się bardziej pewna siebie. że umiesz cieszyć się życiem i czerpiesz z niego pełnymi garściami. rozważając w myślach rady Bei. nad którą siedziała. — Myślisz. — Musi być jej ciężko. Susan robi wszystko. że kiedy mnie zabraknie. że człowiek puści gazy albo coś jeszcze gorszego. jak ja bym zachowała w podobnej sytuacji. brzmiało sensownie i w dodatku napawało optymizmem. że mężczyźni nie mają tych samych problemów? . powiedz mu. .przypuszczasz. chcemy. W morzu nie brak ryb. On ustawi ci odpowiedni program ćwiczeń. W końcu powiedziała: — Nie wiem. Co innego nam pozostaje? Will to dobry chłopak. gdyby nie ten cholerny artretyzm i ograniczona córka. czy może zawierzyć Bei swoje najgorsze obawy. który jej nie kochał? Co z tego. Znikną wątpliwości. Nie odmłodzi cię. Szkoda na to czasu. która ile potrafi pogodzić się z tym. czy będę umiała rozebrać się przed obcym mężczyzną. Zazdroszczę ci. — Chciałabym mieć w sobie tyle optymizmu co ty. poćwiczysz mięśnie pęcherza. — Tak. i Rosemary była gotowa złowić jakąś dla siebie. — Cieszyłabym się jeszcze bardziej. jednym z najporządniejszych. — Idź na siłownię i pogadaj z Willem. Twoja samoocena osiągnęła poziom poniżej zera. Świat czeka tuż za progiem. Rosemary westchnęła. że ona nie przestała go kochać? Zapomni o nim. Ciesz się nim. jak mówiła jej matka. co starsza pani mówiła. nie będzie miał z kim pogadać. a mój wnuk jest gejem. Mam cellulitis. Jestem dumna. Rosemary wahała się przez moment. — Tak myślisz? — Tak myślę. i spojrzała zdumiona na 59 . dla własnego zdrowia psychicznego. Może się też zdarzyć. Dlaczego miałaby marnować życie dla człowieka. Najwyższa pora wziąć się do dzieła. Musisz ją podreperować. że mam takiego wnuka. Od kiedy Will się ujawnił. obwisłe piersi. Boi się. że jej syn. Jesteś jeszcze młoda. Nie wiem. co cię trapi. Dlatego musisz wyjść z kąta i poszukać sobie faceta. Powinnaś mówić z nią o wszystkim. który nie potrafił cię docenić. Rosie. To umocni tylko wasze więzy. Jakie znaczenie mają jego preferencje seksualne? Will jest porządnym człowiekiem.Bea uśmiechnęła się.

— Co takiego? — A. Nigdy jej nie zawiódł. Michael plątał się wszędzie i zawsze. — Ben musi dowiedzieć się. czy nie powinnam rozstać się z Benem i zapomnieć o przeprowadzce na Long Island. że udawałam. Rozmawiajmy raczej o tobie. że potrafisz mi poradzić. — Więc ty nigdy nie udawałaś? — Oczywiście. ale w końcu pogodzisz się z tym. ale ufam ci. że poszedłby z nią do łóżka.zawołała Ellie. Czy masz inne wyjście? Zamieszkać przez płot z teściową. kiedy już zamieszkacie w nowym domu? Będziesz nieszczęśliwa.. To samo powiedziałam ci. Tak brzmi moja rada. kiedy usłyszałam. — Od kiedy podpisaliśmy umowę na kupno tego domu na Long Island. no wiesz. Zrobił coś śmiesznego wczoraj wieczorem. — Zastanawiam się. Bądź szczera. uważając.Dlaczego pytasz mnie o takie rzeczy publicznie? A gdyby ktoś usłyszał? — To znaczy. W oczach Becky pojawiły się łzy. — Chociaż. kiedy na przykład człowiekowi zdarzyło się beknąć albo prychnąć kawą na klawiaturę. możesz mówić... — Musisz powiedzieć mu wprost. wciągnęła do najbliższej toalety. Będziesz nieszczęśliwa. oparła się o blat przy umywalkach.. Ellie objęła ją i westchnęła. która zastanowiła Ellie. — Jezus Maria! . Tak właśnie bywało z Brianem. Przecież nie za każdym razem człowiekowi zdarza się orgazm. Ani razu. że nie chcesz się przeprowadzać? Myślę. że powinnaś. Coś mi się wydaje. żeby nie zamoczyć nowego. o czym warto gadać. — Ellie założyła ręce na piersi. na czym polega problem. Powiesz Benowi. nie miałam. nie licząc Michaela. niestety. gdybym na to pozwoliła. sprawdziła. czy wszystkie kabiny są puste. Kochana. przy kserokopiarce. że udawałaś — stwierdziła Becky z ulgą. — Nie mam cię za idiotkę. Czasami nie jestem w nastroju.przyjaciółkę. że wszystko w porządku. jak to widzisz. więc udaję. 60 . nic takiego. Jestem sztywna. rzadko kiedy musiała udawać. — Co się dzieje między tobą i Benem? Jesteśmy same.. w najmniej odpowiednich momentach. Nie chcę sprawiać przykrości Benowi. Jeśli teraz tak reagujesz na pomysł przeprowadzki.. że pytam o takie rzeczy. chwyciła Becky za rękę. wiem. — Czemu się tak głupkowato uśmiechasz? Masz mnie za idiotkę? Nie śmiej się. Pomyślałam o Barnabie. Nawet po tylu latach na samą myśl o seksie z tym łajdakiem Ellie dostawała gęsiej skórki. Tu zawsze wszystko odbywało się idealnie. co będzie potem. który stał w drugim kącie. W pokoju nie było nikogo poza nimi dwoma. to znacznie ważniejsze. nie jestem w stanie. że zamierzacie kupić dom na przedmieściach. nabawisz się ciężkiej nerwicy. Becky. a twoje życie seksualne legnie w gruzach. — Jak mam mu powiedzieć? Kupił już kosiarkę. właśnie nabytego kostiumu z czerwonej wełenki od Ann Taylor. po czym powiedziała: . Becky. Znowu z Michaelem to była zupełnie inna historia. nie miałam orgazmu. Trzyma ją w pokoju małego i ogląda co wieczór przed pójściem spać. Inaczej zafundujecie sobie poważny kryzys małżeński.

Nie dalej jak dzień wcześniej stwierdził. że nie chcesz się przeprowadzać na Long Island. Jeśli się przeprowadzę. że go mam. Ellie ogarnął nagle ogromny smutek na myśl impasie. Jeszcze dzisiaj wieczorem powiedz Benowi. ż nie chcesz tej przeprowadzki. Poprzedniego wieczoru Ted zadzwonił do Rosemary. potem przez pół godziny wyzywała męża od najgorszych. że wystawia dom na sprzedaż. wreszcie zapłakana poszła do swojego pokoju. Becky. Kocham Bena. i żebyście nie robiły sobie takich długich przerw. obróciła przyjaciółkę ku sobie i spojrzała jej prosto w oczy.Naprawdę? — zapytała Ellie z przekąsem i zacisnęła wargi. Skoro podjęłaś już decyzję.Ellie dosłownie zastygła z otwartymi szeroko ustami. zamiast na przykład walnąć go w głowę jego ukochaną kosiarką? To jakieś szaleństwo. w którym znalazło się małżeństwo jej rodziców. co się ze mną dzieje. żeby mierzyć z rzeczywistością i odważnie rozwiązywać konflikty. Za dużo czasu minęło. Becky wzięła głęboki oddech. powiedz. do czego jestem przyzwyczajona. — Popełniłam błąd. A kto i co cię nie ośmiela? — miała ochotę zapytać Ellie. Próbowałam ci o tym powiedzieć niedawno. — Może powinnaś zobaczyć się ze swoim ginekologiem i opowiedzieć mu o kłopotach. A jeśli przechodzisz depresję poporodową? — Dopiero teraz? Po tyłu miesiącach? — Becky pokręciła głową i uśmiechnęła się pobłażliwie. jakby chciała powiedzieć. o każde głupstwo. Chodzi tylko o to. jak to mówią. Chyba sama w to nie wierzysz. zrób coś dla mnie. co czujesz. żeby mieć szczęśliwą mamę. Jej przyjaciółka była zbyt słaba. On z pewnością nie domyśla się nawet. Becky przestąpiła kilka razy z nogi na nogę i zaczęła nerwowo wyłamywać dłonie. nie żałuję. w drzwiach toalety pojawiła się głowa Lori Fields. 61 . Becky. . ale tęsknię za życiem singla. zastanowicie się wspólnie. że praca czeka. Inaczej wyobrażałam sobie swoje życie po ślubie. Pan Deayers kazał wam powiedzieć. — Wytłumacz mu. — Posłuchaj mnie. dobrze? Zanim Becky zdążyła odpowiedzieć. Ellie położyła dłonie na ramionach Becky. — Ben cię kocha. że Ellie ma okropny. Jeśli Ben się zgodzi. — Nie wiem. Raczył ją poinformować. — Tak czy inaczej zastanów się nad tym. jak rozwiązać pozostałe problemy małżeńskie. że to coś da? Ben podjął już decyzję. Matka z impetem odłożyła słuchawkę. nie wylewając dziecka z kąpielą. wychodząc za Bena. zanim sfinalizujecie umowę kupna. Co masz do stracenia? — Nie mogę. On mnie onieśmiela. Twój Jonah zasługuje na to. Kocham Jonaha. że chcesz nadal mieszkać na Manhattanie. że Ellie nie ma zielonego pojęcia o porodach. że. Porozmawiam z nim dzisiaj wieczorem. Michael wiecznie się czepiał. — Naprawdę myślisz. Musisz mu powiedzieć. będę musiała zostawić wszystko. — Wzruszyła ramionami. co naprawdę lubię. — Zwariowałaś? Chcesz zostawić męża. Musisz to zrobić teraz. co czujesz. — Nie przypuszczam. Depresja zdarza się zaraz po porodzie. — Dobrze.

Becky zatchnęła się ze zdumienia. — Na rudo!? — Dlaczego nie na kasztanowy. Z nim bez kłopotów osiągnęłabym orgazm. wyrywając Ellie z burzliwych rozważań. Te jego niebieskie oczy! Nigdy nie widziałam równie wyrazistych. Ellie zazgrzytała zębami. Kroczył dumnie. — On jest całkiem sympatyczny. poprawiła nową fryzurę i uśmiechnęła się nieśmiało. próbując naprawić błąd. dlaczego wybrała akurat taki jadowicie czerwony odcień? — Na rudo. że ktoś błędnie odczyta pani notatki. jakby właśnie udał mu się doskonały dowcip. Może pan sprawdzić moje akta personalne. Zaczynasz tracić kontrolę nad swoim życiem. — Chciałam mieć taki kolor jak Rita Hayworth w filmie „Gilda”. i nie przypominające w niczym ubrań zwykle noszonych przez Rosemary. — Powinna pani pójść na kurs kaligrafii.. I bardzo przystojny. 62 . — Szybko zamknęła drzwi za sobą i zniknęła. Nie zabijaj posłańca powiedziała Lori. —Powtarzam tylko. bardzo eleganckie. — Nikt poza mną nie musi czytać moich notatek panie Deayers. a w jej oczach zabłysła ciekawość. — Mówisz do pana Deayersa po imieniu? Znasz go tak dobrze? Od kiedy? — zasypała przyjaciółkę gradem pytań. Na te słowa uśmiechnął się najbardziej kretyńskim uśmiechem. że matka ma na sobie nowe czarne spodnie i nowy sweter. — Mam taki zwyczaj. Przepisuję wszystko na komputerze. pani Peters. jaki kiedykolwiek widziała. weszła do kuchni i stanęła jak wryta na widok swojej odmienionej rodzicielki. zapomniał pan? — A jeśli zachoruje pani i ktoś inny będzie musiał przepisać pani tłumaczenia? — Nigdy nie choruję. Była taką piękną kobietą. Ellie nie widziała nic śmiesznego w jego zachowaniu. Becky zachichotała. jak ktoś wyprowadzi mnie z równowagi.. podobnie jak nowa fryzura. coś ty zrobiła z włosami? Rosemary obróciła się. — Michael jest skończonym. — Podobają ci się? Postanowiłam je ufarbować. — Bez najmniejszych kłopotów. i odmaszerował. Ellie wróciła wieczorem do domu. nie sądzisz? Ellie położyła teczkę na stole i dopiero teraz zauważyła. — Mamo. Ellie pokręciła głową. — Przepraszam. Nie będę dupkowi sprawiała zaszczytu i mówiła o nim po nazwisku. W dodatku ma śliczną pupę.zupełnie nieczytelny charakter pisma. a ty? Ellie westchnęła i pokręciła głową. — Naprawdę ma śliczną pupę. Jeszcze się w niej wszystko burzyło na wspomnienie wczorajszej rozmowy. Nie możemy ryzykować. co kazał mi powiedzieć. — Becky Morgan! Masz rozmówić się dzisiaj z mężem.

Bea ma silną osobowość. ale Ellie nagle zrobiło się żal. W swetrze z całkiem głębokim dekoltem ukazującym rowek między piersiami. Porozmawiałam z nią i od razu czuję się lepiej. zanim zacznę spotykać się z facetami. Znajdę sobie mieszkanie niedaleko ciebie. Will będzie moim trenerem. Kto by pomyślał? — Tak. Mężczyźni nie lubią zaniedbanych i zahukanych kobiet. spróbuję ją odzyskać. — To wspaniała kobieta. pomożesz mi wybrać jakieś fajne ciuchy. jeszcze nie teraz. ale w końcu będziemy musieli go sprzedać. Jak będziesz miała chwilę czasu. W tej chwili nie wiesz nawet. Być może przeprowadzę się tu na stałe.. Twoja matka ma prawo zmienić wizerunek. Musicie oboje porozmawiać poważnie o swoich planach. że się nie zgadzasz. — Dopóki Ted będzie korespondował. Zapisałam się do twojej siłowni. Ale i ja się tego nauczę. ale swojska mama. mało wystrzałowa. o kogo chodzi. Czy to nie wspaniały pomysł? Ellie uśmiechnęła się blado. — Teraz tak powiedziałam. Skąd raptem pomysł. że się poznałyście. by nie robić mamie przykrości. Zdrowie i dobre samopoczucie nie są tylko dla młodych. Rosemary rozpromieniła się na ten wysilony komplement i Ellie poczuła się jak najgorsza.— Byłaś na zakupach? Nie przypominam sobie. Dobrze się czuję w Nowym Jorku. Nigdy nie jest za późno na zmiany. nie wiedząc w pierwszej chwili. zadbać o siebie. 63 . Dorośnij. mówisz babci Willa? Spotykasz się z nią? Will mówił mi. nie za bardzo ci spieszno do nowego życia? Na razie nawet nie jesteś w separacji z tatą. a ja chcę czuć się dobrze. nie mówiąc już o rozwodzie. — Nie będę cię zachęcać do radykalnych zmian. — Naprawdę? Nie wyglądam głupio? Bea przekonała mnie. wybierzemy się razem do sklepu. żebyś miała takie spodnie. Ellie zrobiła wielkie oczy. żeby umawiać się z facetami? — Ojciec chce sprzedać dom. — Bea? — Ellie zmarszczyła czoło. Nie zamierzam być tą drugą. Bea go poprosiła. Stała przed nią obca kobieta z rudymi włosami. Było to głupie i egoistyczne. jeśli właśnie tego pragnie. zazdroszczę jej tego. widywał się czy co tam jeszcze z tą kobietą. ty i tata. Co mam o tym myśleć? — Powiedziałaś mu. kupiłam kilka rzeczy. jak ty. bliska ataku paniki. Mamy nie mają rowka! — Ładnie wyglądasz . nie mamy o czym rozmawiać. w obcisłych czarnych spodniach. Ellie. Kiedyś miałam niezłą figurę. mamo.. najbardziej wyrodna córka na świecie. że zniknęła dawna. Ellie. Będziemy mogły pielęgnować naszą więź. No wiesz. — Mamo. — Zapisałaś się na siłownię? Po co? — Żeby nabrać formy. Rosemary rozpromieniła się. — Ach. czy on chce rozwodu. żeby się mną zajął. że powinnam coś ze sobą zrobić. Obcisłe spodnie ładnie podkreślały zgrabną sylwetkę Rosemary.zmusiła się do pochwały.

Tata musi zerwać kontakty z tą zdzirą i awanturnicą. co w mojej mocy. co mnie trapi. Rosemary łzy napłynęły do oczu. mamo. ale po prostu bardzo głupie. jak musi być ci trudno. podeszła do Ellie i ujęła ją za rękę. Nie wolno mi obarczać cię moimi kłopotami.. Ellie. czy potrafię pójść do łóżka z obcym facetem. Nie powinnam była zgodzić się na przeprowadzkę. Grałaś w karty. — Tak. — Kochanie. że ta kobieta tobie tak dokuczyła. Ciężko jest tracić kogoś. Wiem. — Może nie miałby ochoty na romanse. — Nie chcę. I co z tego. że postąpiła idiotycznie. wiesz przecież.. Kiedy rozstałam się z Michaelem. że okazujesz mi tyle zrozumienia. dobrych sprawdzonych. — Masz rację. Nie powinnaś zaprzątać sobie głowy naszymi problemami. to nie fair. — Możesz powiedzieć mi absolutnie wszystko. porozumiewać się. Rosemary usiadła przy stole. kochanie. ale masz absolutną słuszność. Rosemary wzięła głęboki oddech. spojrzała córce prosto w oczy i po chwili wahania powiedziała: — Martwię się. swoje życie towarzyskie. To nie tylko nierozsądne. Ciągle 64 . — Nie mów tak. miałaś swoje proszone kolacje.— Tu się z tobą zgadzam. — Byłam przecież przy nim cały czas. Nie wiem. Nie powinniście byli wyprowadzać się z New Jersey i wyjeżdżać na Florydę. Zawsze lepiej mieć przy sobie życzliwą duszę. Jestem twoją córką. żebyście się rozwodzili. romans w sieci mógł mu się zdarzyć równie dobrze i w New Jersey. Chciałam o tym porozmawiać z tobą. przyjmując zaproszenie Michaela na kolację. Tam mieliście przyjaciół. Człowiek nie powinien być z tym sam. szczerze mówiąc. Chcę ci pomóc i zrobię. ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY Nie idzie się do lóżka ze swoim byłym. Ellie czuła. Bea uważa. kogo się kocha. Dlaczego miałby czuć się samotny? — Może przestaliście ze sobą rozmawiać. na Florydzie jedynie wegetowałaś. że tu czasami pada śnieg? Wielkie rzeczy. skarbie. Nigdy o tym nie myślałam w ten sposób. przygnębiony. Michelle rujnuje moje życie. — Naprawdę tak myślisz. byłam zupełnie załamana. mamo! Ty rujnujesz moje życie! Życie rujnuje moje życie! — lamentowała w duchu Ellie. nie miałam pojęcia. Ellie? — Oczywiście. mówić o tym. Rosemary przestała siekać warzywa do duszonej wołowiny. która niszczy życie innym. Cała ta historia to dla mnie prawdziwy wstrząs i wielka zagadka. że powinnam więcej z tobą rozmawiać. choć. Może na Florydzie czuł się samotny. Kocham cię. — Dziękuję ci. która cię wysłucha i wesprze. Tu przynajmniej żyłaś. Ellie.

a zawsze była marną kłamczuchą. a ona nadal nie była pewna. jak ma się zachować wobec swego męża Bena. jak to jest z przeziębieniami. o różne niekontrolowane reakcje. więc pomyślałem. mama też bardzo żałowała. jak Rosemary wzięła córkę na spytki „w kwestii seksu”.mu nie ufała.kiedy człowiek raz zacznie. Dopadają człowiek w najmniej spodziewanym momencie. do której odgrywania zupełnie nie czuła powołania. Co mnie podkusiło. matka miała pytania w kwestii seksu i randek. gdy oblała ją fala gorąca Skłamała. czy przypadkiem ostatnio nie utyła. że możemy zjeść tu kolację. trudno się powstrzymać. Wszyscy ostatnio zwracali się do niej po radę. że znowu się zaangażuje. Od tamtej rozmowy minęły trzy dni. oczywiście. kiedy tak 65 . Ellie stawała się wyrocznią. Coś cię dręczy? Masz kłopoty? — Pytasz. żeby przyjąć twoje za proszenie? W niebieskich oczach zabłysły wesołe iskierki W dodatku Michel uśmiechnął się tym swoim seksownym uśmiechem. jeśli omawia właśnie z własną matką subtelności orgazmu? Ellie była tak wstrząśnięta pytaniami matki. Ellie zaklęła w duchu. W najgorszym razie będzie miał usprawiedliwienie. ale wiesz. — Nie musimy być wrogami. że przez pełne dwie minuty wpatrywała się w nią w osłupieniu. — Jesteś dzisiaj bardzo zamyślona. Pamiętała tylko. na przykład ile razy doprowadził Ellie do orgazmu. Skąd mogła wiedzieć. czy wpadło jej coś do oka. — Prawdę mówiąc. bo coś musi być nie tak z moją głową? Tylko skończone idiotki umawiają się z byłymi chłopakami. mają jakąkolwiek wartość? Intuicja fatalnie ją kiedyś zawiodła. Uwielbiam włoskie jedzenie. które rozdaje niczym samorodki złota. który pamiętała aż za dobrze i który przyprawiał różne części jej ciała także te niewymowne. żeby podziękować za niedawną kolację u ciebie w domu. Szkoda. Ellie. zbawczego „nie”. zanim zmusiła się do jakiejkolwiek wypowiedzi. żeby tu kiedyś zajrzeć. jakich rad udzieliła rodzicielce. Nie zdążyła wyartykułować zdecydowanego. A zaprosiłem cię. Zwykle czerwieniła się. że dobrze wybrałem restaurację. aż Rosemary zapytała w końcu. czy coś poza tym. Wiele razy. Zawsze się denerwowała. Byłem w „Nino’s” tylko raz. nie powiedziała matce o zaproszeniu Michaela. które miała na końcu języka. Mózg i zdrowy rozsądek Ellie znajdowały się właśnie w stanie ciężkiego odrętwienia. czy rady. dlaczego niby miałaby zmądrzeć przez ostatnie siedem lat? Niestety. że jąkała się i mrugała rozpaczliwie. Upiła łyk wina by się uspokoić. na lunchu. Michael odstawił kieliszek i spojrzał na nią uważnie. Zadzwonił krótko po tym. gdyby nagle zrobiła się czerwona jak piwonia. Becky chciała wiedzieć. na jej twarz pojawiały się zdradzieckie plamy. profesjonalną doradczynią skłopotanych — rola. Bała się. — Też myślałam. nawet dziewczyna roznosząca pocztę w biurze zagadnęła ją. w dodatku bała się. z udzielaniem rad jest jak z jedzeniem czekolady . że zmieniająca radykalnie swój wizerunek Rosemary zacznie go wypytywać o życie seksualne. — Tak. że twoja mama źle się poczuła i nie mogła przyjść. Ale kto myśli trzeźwo. że właśnie jem z tobą kolację i dlatego powinnam iść do psychiatry. wyszedłem bardzo zadowolony. Mnóstwo razy! Niezliczoną ilość — Mam nadzieję.

Nienawidzę cię. czy to oznacza. Jednak ty wpadłaś w pasję i nigdy nie dałaś mi szansy. Widocznie nie przeczytałam podręcznika „Jak rozstawać się kulturalnie”. tego co zrobiłeś...Nie wściekam się na ciebie. Niezależnie od tego jak bardzo Michael nadal ją pociągał. bym wytłumaczył. To nie jest sposób załatwiania spraw. W innej sytuacji i całą pewnością powiedziałabym „nie”. czy wyszłaś za mąż. chyba rozumiesz. Poczęstowałeś mnie zwykłym kłamstwem. podjąłeś decyzję. . nie da w takiej sytuacji ciała i nie będzie „kulturalna”. nienawidzę twojego stosunku do mnie. — Nie pochlebiaj sobie. ale nie znalazła zadowalającej odpowiedzi. twierdząc. Ellie? — A skoro już poruszyliśmy ten temat. żeby człowiek był rzucany przez narzeczonego. — Jak długo jeszcze będziesz się na mnie wściekać? Minęło prawie osiem lat. to. A może tego właśnie byś chciała. Zamierzasz przez resztę życia chować do mnie urazę. dotąd nosiła ten ból w sobie i teraz już nie chciałaby przechodzić przez podobne piekło. którego bardziej obchodzi własna kariera niż ukochana osoba. — Jakie to ma znaczenie. co powinienem zrobić z moim życiem. że cię nie kochałem. W głosie Ellie było tyle goryczy. Michael.robił. żeby zastanowić się. że powinniśmy wreszcie się pogodzić i zakopać topór wojenny? Zakopać? Raczej wbić ci go w plecy. Dlaczego przyjęłaś moje zaproszenie? Byłem pewien. Michael? Siedem lat temu. co próbuję ci powiedzieć. Nie codziennie się zdarza. jakbym była śmieciem. jakby za chwilę zamierzał się na nią rzucić. w końcu kiedyś ochłonie. chcąc się upewnić. że ciągle ci na mnie zależy. że Michael westchnął ciężko. Dlaczego pytasz? Dlaczego się zgodziła? Dlaczego ją zaprosił? Sama zadawała sobie to pytanie wiele razy. Dotknęła nosa... że wpadłeś do Nowego Jorku w interesach. Zaufanie to nie jest coś. czy nie urósł jak Pinokiowi. Kiedy ktoś jest wściekły. Przecież właśnie paskudnie i z premedytacją zełgała. — Rozumiem. — Rozmawiałam o czymś bardzo ważnym z mamą i nie myślałam zbyt trzeźwo. godna tej nazwy. jak ci się wiedzie. — Nie chciałem się wtedy żenić. Kiedy natomiast kogoś nienawidzisz. — Och. Zastanawiałem się. To zamierzchła historia Przez te wszystkie lata jakoś nie myślałam o tobie ale ty znowu musiałeś się pojawić w moim życiu tamtego dnia w siłowni.. a mówiąc dokładniej. przepraszam. nawet pół-Włoszka. nie umiałaby ponownie mu zaufać. Ellie zesztywniała i omal nie zakrztusiła się kawałkiem sera pleśniowego z sałatki. co łatwo odbudować po takim dotkliwym zawodzie. że odmówisz. kiedy z bliżej nieokreślonych powodów zerwałeś zaręczyny i rzuciłeś mnie. ani we Włoszech. dlaczego tak postępuję. Zastanawiam się. O co mu chodziło? O co jej chodziło? Po ich rozstaniu cierpiała jak nigdy wcześniej i nigdy potem. ani w Nowym 66 . To zasadnicza różnica. ale to nie znaczy. Potrzebowałem czasu. — A ja często myślałem o tobie w minionych latach. Żadna Włoszka. Interesujące. Ellie. Nie sądzisz.

a potem wybuchła dość rubasznym śmiechem. — Jakie masz plany na przyszłość? Chcesz do emerytury pracować w ONZ? — W odróżnieniu od ciebie. Michaelu. Nie zmienię swojego stanowiska. chcesz. jako rozwiązanie tymczasowe. czy nadal wygląda tak dobrze w samych bokserkach. nie planuję z takim wyprzedzeniem. który podkreślał kolor jego oczu i ładnie kontrastował z ciemnymi włosami. — Twoja uczciwość zwykle sprawia mi ból. żebym nabawiła się niestrawności? A może kpisz sobie ze mnie? Powiedziałam. jeśli do tego zmierzasz. Ciągle zależy mi na tobie. Mnie wystarcza życie dniem dzisiejszym. jak obrzydliwie mnie potraktowałeś. — Pokręciła głową — Raz się sparzyłam. jaki jest mój stosunek do ciebie. Nic z tych planów nie wyszło. — Nie o to mi chodzi. chwilę przetrawiała doniosłe wyznanie Michaela. 67 . co czuję. Jesteśmy jak dwie połówki jabłka. — Zaakceptuj to raz na zawsze. jak kiedyś. — Proooszę. Oczywiście zdarzało się. chory? A może to ona jest chora. Nie po tym. że nic z tego nie będzie. — Do diabła. Nie dam się zranić po raz drugi. żebyś wiedziała. jak bardzo żałuję. I niech tak zostanie. Michael. — Wiem. Zawsze mi zależało i chyba to się nie zmieni. jak z każdą chwilą traci panowanie nad sytuacją? Michael wyglądał zabójczo w granatowych spodniach i ciemnoniebieskim swetrze. niestety. Masz mnie za pierwszą naiwną? Nie pójdę z tobą do łóżka. że było łatwo. — Rozsądni ludzie robią plany na przyszłość. Co też jej przychodzi do głowy? Jeśli natychmiast nie przestanie. Od tego czasu staram się nie planować. że kilku gości spojrzało w stronę ich stolika. — Kiedyś próbowałam robić plany na przyszłość Chciałam mieć dom i dzieci. Ellie najpierw szeroko otworzyła oczy. Powinieneś wiedzieć. A co będzie jutro. ale teraz mam pewność. za co mogę podziękować tobie. Chcę po prostu uczciwie powiedzieć. nawet nie wiesz. ograniczony. Chcę. Michael znowu westchnął. niemal zastygła ze zdumienia. Ellie odłożyła widelec i zmierzyła Michaela lodowatym spojrzeniem. wpakuje się w niezłe kłopoty.. Z błyskiem w oku dopiła swoje wino i odstawiła kieliszek tak głośno.Jorku. nie mów mi takich rzeczy. Nie miał grama tłuszczu na ciele i Ellie zastanawiała się. Ellie. to się dopiero okaże. marzyłam o udanym małżeństwie. skoro siedzi tu z nim przy stoliku i czuje. ale to nie ten moment. ty i ja Wiele czasu potrzebowałem. Zadatkowałam już suknię ślubną.. że wszystko schrzaniłem. — Zobaczymy. żeby to zrozumieć. — Mogę to zaakceptować. A jakie łączą nas stosunki? Wyłącznie służbowe. Żałuję. drugi raz nie popełnię tego błędu. że ze mną nie ma tak łatwo. Wolę dmuchać na zimne... Druhny zamówiły suknie. Czy ten facet jest aż tak tępy.

Czekolada doskonale uśmierzała ból. — Seks to pierwotny zwierzęcy instynkt. — Pamiętam dobrze. co właściwie czuje. a ty zniszczyłeś również naszą przyjaźń. a potem poszaleć porządnie w łóżku i spalić niepotrzebne kalorie. Przeżywa trudne chwile i dobrze jej robi. a Michael jak nikt potrafiłby zaspokoić to pragnienie. Nie próbuj mnie czarować. Byliśmy w tym dobrzy. Ellie westchnęła. Przynajmniej trener będzie z niej dumny. bardzo bym chciała. że zachowałem się jak ostatni egoista. . że jestem gotowa jeszcze kiedyś ci zaufać. Czekolada i seks stanowiły wspaniałą mieszankę. jakbyś przez ostatnie siedem lat w ogóle się nie zmienił.powiedział Michael ze smutkiem. Michael. jak to życie miałoby wyglądać i ile czasu byłbym gotów mu poświęcić. Jestem na diecie. Mogła powtórzyć „pragnę”. — I jestem doskonale uodporniona na twoje słodkie słówka. bo musiała ochłonąć i zastanowić się. Można się objeść smakołykami. Ale to nie znaczy. — Nie musisz się odchudzać. że nie myślisz przede wszystkim o karierze? Ellie robiła wszystko. że Ellie poczuła przyspieszone bicie serca. — Nadal cię pragnę. Chcesz mi wmówić. I byłam pewna. że ty też mnie pragniesz. — Chciałabym cię nienawidzić. Michael miał nieszczęśliwą minę. Cholera! To racja. Michael odpowiedział po chwili wahania. Kiedy była podniecona. że nie mogę zamówić deseru. panie Deayers. Potrafisz być miły kiedy chcesz. — Ciągłe powtarzasz „wtedy”. Byliśmy nie tylko kochankami. — Zależy mi na sukcesie. żeby nie pozwolić ożyć nadziei. Nagle stanęła jej przed oczami wyrażająca żywą dezaprobatę twarz Willa. gdy ktoś ją czasem dowartościuje. — Brzmi to tak. Nie kupuję tego. ale to nie znaczy 68 . — Nie przypominam sobie nic takiego.— Naprawdę mnie nienawidzisz . głośno domagała się czekolady. miałaś ochotę też na coś innego. dopóki znowu cię nie zobaczyłam. Byłeś miły dla mojej matki kiedy zaprosiła cię na kolację. pokusę nie do odparcia. — Tak mi przykro. Wiem. Ale to nie znaczy. że tak będzie najlepiej dla nas obojga. Chciałam ci za to podziękować. była skutecznym lekiem na wszelkiego rodzaju frustracje seksualne. Mam ochotę na coś z czekoladą. ale wtedy wydawało mi się. że w tej chwili praca nie jest dla ciebie najważniejsza. Dla mnie wyglądasz doskonale. że nie chcę mieć prywatnego życia. ale też dobrymi przyjaciółmi. ale ta mimo wszystko już nieśmiało podkosiła głowę i walczyła ze sceptycyzmem. Na słowo „pragnę” Ellie przeszedł dreszcz. że ilekroć miałaś ochotę na czekoladę. Michael uśmiechnął się szeroko i było w tym uśmiechu tyle erotyzmu. Zawsze zależało. jakby ktoś dotknął piórkiem gołej skóry. natomiast właśnie sobie uświadomiłam. Popęd. — Pragnę cię i jestem pewien. że tak właśnie jest. Odczekała chwilę. — Zamówmy desery. Nie wiem tylko.

— Rozmawiałaś z Benem o przeprowadzce? — zagadnęła. — Co powiedział? — Że przeprowadzi się na Long Island ze mną lub beze mnie. Uśmiechnął się i dotknął jej dłoni.. nie wystawiać się znowu na cierpienie. Jednak wiedziała. wniesie pozew o rozwód. Ellie. wobec własnych pragnień. Jednak czasami człowiek musi użyć rozumu. — Ja też się zmieniłam. Później gorzko by tego żałowała.Możemy iść do mnie. — Możemy nadal być przyjaciółmi? Ellie chwilę zastanawiała się nad odpowiedzią. To nie jest odpowiedni czas ani ty nie jesteś odpowiednim facetem. Nie jestem już taki twardy i stanowczy jak kiedyś. jaką znam. Następnego dnia siedziała na ławce na skwerze i jadła lunch z Becky.jeszcze. I zabierze mi 69 . tak jak tylko można pragnąć faceta. sama nie potrafiła rozwiązać własnych problemów. że mamy. Czyżby? Coś podobnego. Nie myślał o małżeństwie. Wyraźnie zabolały go te słowa. a jako powód poda porzucenie. kto potrafi je docenić. że udzieliła przyjaciółce takie rady.złe wieści z frontu małżeńskiego. A jej nie interesowało krótkie spięcie. Nie jestem już tamtą naiwną studentką. Nie z nim. żeby teraz tak łatwo z tego zrezygnować.. Poza tym nie była Sharon Stone. Nie miał czasu na żonę i dzieci. Pierwszego już nie mam. Diabeł kusi.. . Jesteś najbardziej szczerą kobietą.. Muszę ją przemyśleć. że pragnie Michaela. — Nie sądzę. i drugie wolę zachować dla kogoś. którą pamiętasz. — Nie masz racji. bojąc się odpowiedzi. Na pierwszym miejscu stawiał karierę. Zmieniłem się. Ellie. — To nowa koncepcja. Z całą pewnością nie była szczera wobec siebie. I że jeśli się nie przeniosę razem z nim. Michael. dlatego też nie powinna doradzać innym. Zbyt długo cię nienawidziłam. W oczach Becky pojawiły się łzy i Ellie zaklęła w duchu. Kiedyś zabrałeś mi dziewictwo i serce. W imię czego? Michael nie stanowił żadnej oferty matrymonialnej. Sam to przyznał.. Co też ją podkusiło? Powiedzmy sobie szczerze. wściekła. żeby poradzić sobie z nagim instynktem. Nauczyłem się być elastyczny.. tak bez żadnych zobowiązań? Czy dopadnie ją przeszłość? Ból? Wrócą wspomnienia? Nie była pewna. Skoro Becky wyciągnęła ją z biura w przerwie na lunch. Wolała nie ryzykować. — Zawsze uwielbiałem twoją szczerość. Może się przespać z Michaelem. mogło to oznaczać tylko jedno .

Jonah dobrze się tu czuje. Co mam robić. że jak raz się zdecydujesz nie będzie już odwrotu? Uważasz. Nie podpiszę jej. Żadnego życia towarzyskiego. — Mam nadzieję. Teraz będzie chciała nas rozwieść. że kiedykolwiek wyrażała swoje zdanie na temat życia na przedmieściach. tak samo jak ty Ellie. Nie ten Ben. że nie kierowałaś się tym. To śmierć cywilna. że wynajęłaś już mieszkanie. — Ja jestem człowiekiem miasta. jak się skończyło. że potrafi być taki bezwzględny. Nie pozwolę. zastanów się dobrze. Nie powinnam była wypowiadać się na ten temat. żeby ta stara jędza wychowywała go po swojemu i zatruła mu umysł. Nie chcę mieszkać na przedmieściach.Jonaha. jak fajnie będzie mieszkać na Manhattanie. — A gdzie ty będziesz mieszkała. co mówiłam. — Masz świadomość. w czym tkwi problem. Becky otarła oczy serwetką i pokiwała smętnie głową. Nie chcesz chyba rozwodzić się z Benem. tak? Becky wzruszyła ramionami i Ellie poczuła nieprzyjemne pieczenie w żołądku.. — Wiem. Zwykle taki nie jest. Z mojego faceta zrobił się pan Rogers. Rozwala je. żadnych przyzwoitych knajp. liście na drzewach zaczynały zmieniać kolory. że mogą mu podżyrować pożyczkę. mowy nie ma. polubisz Long Island. zanim zrobisz coś głupiego i nieodwracalnego. więc jeśli się rozstaniemy. ale postanowiłam je zatrzymać. nie będę musiała rezygnować z pracy. Ellie.. Jestem zaskoczona. czego chcę. — Cholerny łajdak. — Musisz się uspokoić i pomyśleć trzeźwo. Zależy ci tylko na tym. — Kłamałam. Zobaczysz. że wynajęłam. — Ja chętnie. — Zastanawialiście się nad terapią małżeńską? Może gdybyście opowiedzieli o swoich kłopotach komuś trzeciemu. nic. łatwiej byłoby wam zrozumieć. kiedy się pobraliśmy. Naprawdę. że matka tak go podkręca. żeby dalej mieszkać w mieście. Nienawidzę jej! Ellie ujęła wilgotną dłoń przyjaciółki. Znalazłam już żłobek dla niego.. że to będzie ktoś z Manhattanu. Rodzice będą wniebowzięci. — Moja decyzja nie ma nic wspólnego z tym. Nie chcę się go pozbywać. Nigdy nie przyszło jej do głowy. od chwili. że słodkie domki na przedmieściach to nie dla nas. czego właściwie chcę. I zobacz. Jestem dorosła i wiem. ale nie zrezygnuję z opieki nad synkiem. Jeśli Ben chce mieć ten dom. telewizyjny kaznodzieja 70 . rozmawialiśmy tym. pod warunkiem. Kiedy pobieraliśmy się z Benem. Becky zaczerwieniła się. Powiedziałam Benowi. Becky? Myślałam. mówiąc krótko. Ben nie robił na mnie wrażenia nieprzejednanego i mściwego. Myślę. że Becky weźmie sobie do serca jej opinie i że zaważą one na decyzjach przyjaciółki. kogo wskaże matka Bena. co mówiłaś. którego znam. — Kiedy macie podpisać umowę? — Pod koniec miesiąca. Ellie pluła sobie teraz w brodę. Nie pójdę do nikogo. — Już nie wiem. Becky. Może rozwód byłby najlepszym wyjściem z sytuacji. zaszokowana. O Boże. co robić. że mieszkanie na Long Island to naprawdę taka katorga? Tam je całkiem ładnie. Nie mogę uwierzyć. Ellie? Nie mogę stracić dziecka.. niech go kupuje sam. tak jak zrobiła to z Benem. Dni były coraz chłodniejsze. Adele usiłuje dyrygować naszym życiem.

świadomą swojej siły osobą. Czuje się młody. żeby mnie uszczęśliwić. Ja próbuję telefonować. Oby twój ojciec nie popełnił podobnego błędu. Adela to diablica. — Pewnie jest pochłonięty bez reszty tą nową kobietą. Nigdy nie zapominają o zemście. Nie miała jeszcze żadnego fatyganta. jakby ta straciła rozum. Choćby ta irytująca potrzeba sprzątania i komentowania każdego drobiazgu. . ani z teściową. Włoszki nie wpadają we wściekłość. Kiedy wreszcie dotarło to do niego. To robota jego matki. mi do mamy. było już za późno. Cholera. miliony dzieci wychowały się w Nowym Jorku i jakoś nie ucierpiały z tego powodu. opiły colą i przyrzekły sobie. Becky spojrzała na Ellie tak. niż jest w rzeczywistości. że chciałby odzyskać to. choćby tylko na złość Tedowi. Po prostu próbuję znaleźć plusy w zaistniałej sytuacji i staram się wspierać Rosemary. by to się kiedyś zmieniło. — Boję się.. Poprzedniego wieczoru Ellie i Rosemary wybrały się na ostatni film braci Coenów i mama reagowała najżywiej na sali. odzyskać poczucie prywatności. -Ja nigdy nie chciałam mieszkać ani z moją matką. Wniebowzięta. że żadna nie sypnie tej drugiej przed Willem. to niech postępuje tak. Wolałabym mieć swoje mieszkanie tylko dla siebie. pamiętaj o tym. Ellie pomyślała. Wątpię. Jaka byłaby ze mnie córka? Szczęśliwa. Kochasz przecież Bena. Tymczasem on usiłuje zadowolić swoją matkę. — Nie w tym rzecz. jaką zdarzyło się jej spotkać. że rozmówi się z ojcem. że lada dzień kogoś znajdzie. — Co twój ojciec na to wszystko? Ellie wzruszyła ramionami. Rosemary ma swoje wady. Nie dzwoni ani do mnie. Radosna. one wyrównują rachunki. Przechodzi trudny okres. żebyś nie podjęła złej decyzji. że dobrze mi się z nią mieszka. Becky nie była ani najtwardszą. zwykle osiągała cel. Ja sama jestem najlepszym dowodem. z którą spotyka się w Sieci. ale nie doczekałam się odpowiedzi. wydawała mi się o wiele gorsza. ani najbardziej zrównoważoną. ale nie odpowiada. Nie wykonuj żadnych pochopnych kroków. Jeśli coś sobie postanowiła. Ellie bała się dokładnie tego samego i obiecała sobie. Obżarły się popcornem i batonikami. wyjątkowy. Wysłałam mu maila. — Chcesz powiedzieć. jak twierdzi. Teraz wykorzystuje Jonaha jako koronny argument. 71 . że bezpieczniej będzie nie komentować tego ostatniego stwierdzenia. Rosemary zamierzała umawiać się na randki.opiewający wartości rodzinne. że dobrze ci się mieszka z matką? — Becky skrzywiła się. Nie mogę jej zostawić samej sobie.Mojemu ojcu wiele czasu zajęło zrozumienie. co porzucił. Jednak ma też wiele zalet. ale Ellie wiedziała. — Może przekonasz się do Adele. wrócić do mamy i do dawnego życia. Poza tym Rosemary była osobą stanowczą. — Trudno powiedzieć. jak poznasz ją trochę lepiej. Zanim matka zamieszkała u mnie. — Jeśli Ben kocha mnie tak bardzo.Becky westchnęła. — Na pewno nie jest taka straszna. Jakby zapadł się pod ziemię.

i Ellie. o tej porze w miarę jeszcze pustego. — Dobrze. Barn. zadzierając nogę z taką swadą. ale było za późno. czy nie oddam cię Rosemary. że przeraziła go perspektywa życia z Rosemary. Ellie modliła się. że pies szczeka na zbliżającego się biegacza. kto wie. — Żartowałam — uspokoiła go Ellie i dopiero teraz zobaczyła. Barn. Michael przykucnął i podrapał Barnabę za uchem. — Powinnam się zabezpieczyć. zabrała go na spacer do pobliskiego parku. zwłaszcza po ostatnim spotkaniu. Parsknął tylko. — Cześć. — Zafundowałam Barnabie dłuższy spacer. Co za niespodzianka — wysapał. Barn w odpowiedzi zaciągnął ją pod najbliższy dąb i okazał wdzięczność. na wypadek gdyby Ben chciał zrealizować swoje pogróżki. wybaczam ci. litując się nad Barnabą. a Ellie tylko dwa i pół. sobota. Becky nie była dość silna. — Wymienię cię na kota. by tak właśnie się stało. Nie miała również najmniejszej ochoty z nim rozmawiać. Mama i jej potrzeba czyszczenia wszystkiego wokół źle działają na jego psychikę. ROZDZIAŁ DZIESIĄTY Jeśli nie chcesz cierpieć. choć zapisała się do siłowni kilka tygodni wcześniej niż matka. Uważaj. a nie dlatego. by znieść i rozwód. Znak. i utratę synka. — Chyba tak. bo cię bardzo kocham. Życie nie jest sprawiedliwe. ale jak jeszcze raz się wygłupisz. — Nie odbierze mi Jonaha. 72 . czym natychmiast go sobie zjednał. wyrywając Ellie z zamyślenia. — Robię to tylko dla ciebie. Nie odbierze. To ty musisz być górą. Pies ciągle niestety nie przywykł do obecności Rosemary — witaj w klubie! — Ellie postanowiła więc wynagrodzić mu straty moralne. Ellie westchnęła. że jest mu głupio i bardzo przeprasza. — Tu opowiedziała historię z lizolem. jakby chciał powiedzieć. że omal nie obsikał jej tenisówek. Michael pomachał dłonią i Ellie nie miała już odwrotu. Barn trącił ją nosem w łydkę. uśmiechając się od ucha do ucha. — Muszę porozmawiać z adwokatem — odezwała się Becky. że nie wiele go to obchodzi.Na przykład zrzuciła pięć kilogramów. stary! Dopiero je kupiłam. Czuje się ostatnio zaniedbany. Był cudowny jesienny ranek. Koty są w porządku i nie sprawiają swoim opiekunom takich kłopotów. jeśli nie chciała go obrazić. Możesz zostać. Barn napiął smycz z całych sił i zaczął ujadać jak szalony. nie pozwól się zdominować.

grubych łapach. Kiedy się wyprostowała. Pod tym względem jest niezwykłe podobny do ciebie. by ci powiedzieć. Kiedy weszła do mieszkania. rodowodowym buldogiem i może pewnego dnia zostanie ojcem równie rasowych buldogów. I nie jest kundlem. — Nie lubi suk. Zanim zdążyła odpowiedzieć. Tak tylko sobie pomyślałem. wyrwał Ellie smycz z ręki i pognał przed siebie przez trawnik. ale on ma wtedy zawsze co innego do roboty. — Barn. — Dotknął jej nosa. — Zebranie kierownictwa... — Czemu nie teraz? Ellie pokręciła głową.— Jak na takiego paskudnego kundla. — Wyjaśnijmy coś sobie. Nie pomogę ci. że Michael patrzy na nią z głupkowatą miną. matka czekała już w przedpokoju. Barn szarpnął się. wiesz? — Barn nie jest paskudny. — Nic. ile sił w krótkich. — Objęła psa za szyję i przytuliła. — Zazdroszczę ci. Barn był wyjątkowo szybki. Próbowałam. wracaj . Ja bardzo lubię kobiety. ale poza tym żadnych planów.powiedział. — Co się stało? Michael pokręcił głową. Michael uniósł brwi. Jest zarejestrowany w Amerykańskim Związku Kynologicznym. — Tata dzwonił? Rosemary pokręciła głową. przyczynę gwałtownej reakcji buldoga. Jak na mało zgrabnego. Ciebie szczególnie. A ty jak zamierzasz spędzić dzień? — Może zajrzę do siłowni. że przed wyjściem trochę pobiegam. chodząc niespokojnie w tę i z powrotem. — Masz zamiar pracować w sobotę? Masakra. ale Michael okazał się szybszy. jesteś wyjątkowo miły. Nie mogę się wywinąć. — Ellie przykucnęła obok Barna. podając smycz Ellie. że Barnaba jest szczęśliwym psem. ale Ellie zignorowała zaloty. Obecność obowiązkowa. że przeprasza za swój wyskok . — Pójdę z tobą. Dogonił zbiega w mgnieniu oka. położyła smycz na stoliku. — Prosił. Michael wyszczerzył zęby.krzyknęła Ellie i zobaczyła na drugim końcu trawnika spanielkę. Oboje pobiegli za Barnem. chcę odpocząć. nawet nie proś. — Po co? — Bo jest najczystszej rasy. — Nie rób mi więcej takich numerów. W drodze do domu Ellie analizowała w myślach słowa Michaela. zobaczyła. zainteresować go. — Tchórz. — Umówiłam się na randkę. — Muszę iść. Ellie uwolniła Barnabę. Wystraszyłeś mnie okropnie. przysadzistego psa. — Bardzo wcześnie wybrałeś się na przebieżkę. więc pomyślałem. — Muszę być dzisiaj w pracy. patrzyła na matkę przez bite pięć 73 .

Ja ci nie mogę mówić. Rzeczywistość eksplodowała kolejnymi wybuchami. teraz znowu otwieranie się na świat. Boże. Jem brokuły. że wkracza na zaminowany teren. Najpierw rude włosy. Boże. Szkoda tylko. To nie ja byłam niewierna. ostentacyjnie wzruszyła ramionami. Uważa. nigdy więcej nie kłap dziobem! Nic już nie mów! Litości! Czekolady! Organizm Ellie gwałtownie domagał się czekolady. ale nie mogła usiąść. Proszę. Może powinnaś usiąść. nie z mojej winy. Tata wymieniał maile z panienką. wybierasz się na randkę? Nie znasz żywej duszy w Nowym Jorku. dobrze. Jest wdowcem i czuje się bardzo samotny. Codziennie biorę prysznic. że powinnam zacząć żyć. A tymczasem odpłacę mu pięknym za nadobne. Ellie z ciężkim westchnieniem wróciła na ziemię. który próbował mi wmówić. Lubię zwierzęta. — Jak on wgląda? — Pewnie jakiś pomarszczony. ewentualnie. Czy matka nie kładła jej kiedyś do głowy bardzo podobnie brzmiących zasad? — Twój ojciec randkuje — zauważyła Rosemary dotknięta do żywego. zlituj się! — Dobrze się czujesz. tysiąc razy podczas stosowania diety. stary grubas. pomyślała Ellie i siłą 74 . wtedy. że tak okrutnie mnie doświadczasz? No. Ja i ojciec żyjemy w separacji. nawet gdyby chciała. jak ci zapewne wiadomo. Niepotrzebnie nabluzgałam temu sprzedawcy transwestycie u Bloomingdale’a. która domaga się uwagi i uznania. mogłabym się zastanowić. Rosemary. otworzyć się na świat.Bea miała najwyraźniej zgubny wpływ na Rosemary. że wykażesz więcej zrozumienia. po czym wypaliła: — Jak to. dlaczego teraz mam odmawiać sobie prawa dc własnego życia? Nie jestem jeszcze staruszką.Dlaczego mnie nie wolno? Bea mówi. podretuszowałam odrobinę roczne zeznanie podatkowe. mamo. — To twoje życie. tak? . A teraz mama postanowiła zostać Pamelą Anderson Manhattanu. Wszystko prawda. Becky odchodziła od męża. co ja ci zrobiłam. jesteś mężatką. — Myślałam. — To Ted narozrabiał i on powinien zrobić pierwszy krok. Ale dlaczego spotyka mnie taka surowa kara? Nie zasłużyłam na to. która miała ciężkie dzieciństwo. Po trzydziestu pięciu latach małżeństwa chyba powinniście podjąć próbę uratowania waszego związku. Ellie postanowiła zmienić kierunek rozmowy. Oszukałam raz czy dwa — dobrze. — W każdym razie szanujące się mężatki. a poza tym. kochanie? Zbladłaś i kiepsko wyglądasz. Czując. przyjacielem Bei.. Wewnętrzna kobiecość? Po co te brednie? Dlaczego nie nazwać rzeczy po imieniu? Na twarzy Rosemary odmalowała się uraza. . potem obcisłe spodnie. Michael wychylał się zza każdego rogu. — Z kim się umówiłaś? Jak go poznałaś? — Umówiłam się z Robertem Evansem. ubrana w efektowny nowy sweter z kaszmiru w kolorze żurawiny. idź. Sama mi to mówiłaś. nie ja zadawałam się z panienkami. bo Barnaba rozwalił się na najbliższym fotelu. Jeśli postanowiłaś iść na randkę. że nie próbowałaś nawet porozmawiać z ojcem. Jestem dobrym człowiekiem. — I rozwieść się. co masz robić. Okay. pamiętasz? Ellie.. robiło się niebezpiecznie.sekund w milczeniu. o ile się nie mylę. że muszę odnaleźć w sobie kobiecość. że w czerwonym mi nie do twarzy. Mężatki nie umawiają się na randki. Ellie.

przynajmniej zamówimy sobie pizzę. tato. — Cześć. przestań dramatyzować. Nie pije. Za chwilę zaczniesz uwodzić dzieci. Rosemary zrobiła dość dziwną minę. mamo. Nie. A my siedzimy w domu i skoro nie czekają nas żadne uciechy. że matka poszła a randkę. Wyprawiwszy matkę i Roberta Evansa na randkę. o wszystko go wypytam.powiedziała Ellie z przekąsem. nie kpina. — Życie jest paskudne. — Nie mam pojęcia. I nie zamierzam iść z nim do lóżka na pierwszej randce. Nie martw się. Po pierwsze Robert wydawał się bardzo miły i całkiem nieźle się prezentował. — Jest młodszy od ciebie. puścił bąka. Robiło się coraz ciekawiej. Umawiasz się z całkiem obcym facetem. Ani garbaty. Robert przyjdzie po mnie o siódmej. Barn. tymczasem mama bawi się świetnie. Zostaliśmy sami na posterunku. Jeszcze nie wyłysiał.. Muszę się przygotować. że nie sposób było nie cieszyć się razem z nią. Idziemy na kolację do „Orso”. — Matka była tak podniecona. pochłania drogie dania w drogiej knajpie. No dobrze. to ja. I to mówi kobieta. Ellie przysunęła sobie telefon i wystukała numer ojca. — Ile lat ma ten twój nudziarz? — zagadnęła subtelnie. 75 . który jest zupełnie znośny i nawet nie zaczął łysieć.. Buldog zastrzygł uszami na wspomnienie jedzenia i chyba się uśmiechnął. A mogłam. może mieć implanty. — Świntuch jesteś. — Pięćdziesiąt trzy. którego nigdy nie widziałaś na oczy? Przecież to może być ktoś taki jak Ted Bundy albo Jeffrey Dahmer. Ellie. — Przynajmniej ma gest. a ona nie. — Kiedy masz tę randkę? — Dzisiaj. Po sześciu sygnałach miała już odłożyć słuchawkę. nie pali. Ellie uniosła brwi. Ellie opadła szczęka. — To tylko dwa lata różnicy. Jako maitre d’hotel. Bez tego nam podły nastrój. seryjni mordercy. ale przynajmniej nie przewracałam oczami i nie wydawałam żadnych wstrętnych i obraźliwych dźwięków. że to dobry chrześcijanin. Oczywiście.woli powstrzymała grymas obrzydzenia. Po drugie to nie fair. To randka w ciemno. Barn. Na twarzy Rosemary pojawiły się wypieki. Nie smrodź. po czym przyznała: — On tam pracuje. ani kulawy. to był jad. kiedy Ted w końcu się odezwał. w towarzystwie faceta. — Co takiego? Nie wierzę własnym uszom. przy której Greta Garbo wydaje się nędzną imitacją wampa. Nie widziałam go jeszcze. — Bea zaręcza. — Ulżyło mi . Ponieważ nieszczęścia lubią chodzić parami. Ellie doszła do dwóch wniosków. Gdzie ty się podziewasz? Nigdy nie mogę cię zastać.

Wygląda wspaniale. — Tak jest. mama poszła na spotkanie. udzielam się społecznie. ale nie ma jej teraz w domu i wróci chyba bardzo późno. — Fajnie. — Może powinienem porozmawiać z Rosemary i pogratulować jej uporu i wytrwałości. Już jej nie dokuczają. ma już znajomych. — Ze swoimi nowymi przyjaciółkami? — Nie. nie bardzo wiedząc. Potrzebowałem tylko odmiany. nawet wieczorami. Z mężczyzną. tato. A ona chce żyć dalej. — Twoja matka zawsze jest w domu o tej porze. Wnuczek Bei jest jej trenerem na siłowni. . jestem. — Mama też się odchudza. że Ellie w końcu musiała zapytać: — Tato. który sprawił. ale w sytuacjach krytycznych przesada jest dopuszczalna oraz usprawiedliwiona. która mieszka w moim domu. Zaprzyjaźniła się z bardzo miłą. Ufarbowała włosy i kupiła mnóstwo nowych. żeby zrzucić kilogramy. Zaangażowałem się w kilka akcji sąsiedzkich. — Tak? Dobrze słyszeć. a teraz zaczęła ćwiczyć? Ciekawe. Coraz częściej wychodzi. seksownych i modnych ciuchów. czy ma powiedzieć ojcu prawdę. — A dzisiaj gdzie się podziewa? Znów poszła na zakupy? Ellie wahała się przez chwilę. Zadzwoń jutro. Mama zaczęła nosić buty na szpilkach. — Twoja matka chodzi na siłownię? — W głosie Teda zabrzmiało niedowierzanie.Trochę przesadzam. Nasza ostatnia rozmowa nie zakończyła się zbyt sympatycznie. Chyba przestała się bać seryjnych morderców. malej 76 . — A ja kupiłem sobie buty Florsheima. że tak. — Bardzo się zmieniła. W słuchawce zapadła cisza. Po co umówiła się z mężczyzną? Bo uważa. poza tym grywam wieczorami w kanastę ze znajomymi staruszkami i pływam codziennie. — Nie tęsknił raczej za żoną i Ellie postanowiła uderzyć w czuły punkt. Ależ ja kocham Rosemary. — Nie. — Wiem. Zawsze ją kochałem. ale teraz jest niesamowita. a potem ojciec powiedział: — Twoja matka zawsze była bardzo atrakcyjna. pomyślała. tato. Czy to nie wspaniałe? — I co tam jeszcze słychać u Rosemary? — zagadnął rodzic tonem. — Ja nie mogłem namówić jej nawet na spacer.. to najlepsza firma.— Jestem trochę zajęty. jesteś tam? — Tak. wyobrażasz sobie? — Zawsze skarżyła się na odciski. — No więc. mądrą starszą panią. Zapadła tak głucha cisza. Nie opuszcza „Koła fortuny” i „Miliarderów”. w końcu jednak doszła do wniosku. — Wiem. dla jego własnego dobra. — Mama na pewno się ucieszy. że Ellie uśmiechnęła się do siebie. że już jej nie kochasz i nie dbasz o nią.. I to z niesamowitym skutkiem.

iskierki, która pobudziłaby mnie do życia. — Wygląda na to, że mama też potrzebuje małej iskierki. Szkoda, że nie możecie rozpalić tego ognia razem, tylko musicie szukać pomocy u innych ludzi. — Jesteśmy od dawna małżeństwem. — I właśnie dlatego powinniście teraz nad tym małżeństwem popracować. Każdy związek to ciężka harówka i zaangażowanie. — Znowu oglądałaś porady doktora Phila w telewizji? Ellie uśmiechnęła się. — Czasami mi się zdarza, ale zwykle o tej porze jestem w pracy. — Pomyślę o tym, co powiedziałaś, ale nic nie obiecuję, Nie wiem, jak chciałbym przeżyć resztę życia. Nie robię się coraz młodszy. Nie chcę przegapić i zmarnować szans, które jeszcze się pojawiają. — Decyzja należy do ciebie, tato. Ja mogę powiedzieć ci tylko jedno. Nie zwlekaj zbyt długo, bo stracisz mamę. Ona oczekuje, że to ty zrobisz pierwszy krok. — Rozumiem. — Kocham cię, tato. Odzywaj się, dobrze? Martwię się o ciebie. — Ja też cię kocham, Ellie. Będę się odzywał czuję się samotny. Dlatego angażuję się w różne sąsiedzkie akcje. Najgorsze są wieczory. — Więc nie widujesz...? — Nie mogła wymówić lego imienia, ale ojciec i tak wiedział, o kogo jej chodzi. — Michelle? Nie. Ona mieszka w Kalifornii. Twoja matka wyobraziła sobie, że znajomość z sieci musi przerodzić się w prawdziwy romans, ale to nie jest takie oczywiste. Ellie przełknęła z wysiłkiem ślinę. — A przerodzi się? — Nie jestem pewien. —Ellie niemal widziała, jak jej ojciec wzrusza ramionami. — Zaprosiła mnie do Los Angeles, ale ja waham się, czy powinienem tam jechać z wizytą. Dzięki niech będą Bogu! — Słuchaj swojego serca, tato. Wiem, że ono dobrze ci podpowie. — Dobranoc, Ellie. Ellie odłożyła słuchawkę i poczuła, jak do oczu napływają jej łzy. Dlaczego jej rodzice muszą być tak pioruńsko uparci? Nie mogła uwierzyć, że aż tak się między nimi popsuło. Co tylko utwierdzało ją w przekonaniu, że wszystkie związki są skazane na porażkę. Jeśli jej rodzice, udane małżeństwo z trzydziestopięcioletnim stażem, nie potrafili sobie poradzić, to jakie szanse miała ona? Żadne, czyli zerowe. Kiedy człowiek osiąga samo dno, może być już tylko lepiej, bo niżej nie spadniesz. Niestety tak głęboka myśl zupełnie jej nie pokrzepiła. Po rozmowie z ojcem Ellie pochłonęła ogromną porcję lodów waniliowych z kremem czekoladowym, orzechami i bitą śmietaną, dużą pizzę z pieczarkami i salami oraz dwulitrową colę, zwykłą żadną light. Leżała potem na kanapie i nie wiedziała, co ma ze sobą począć. Dlaczego się opycha, licząc, że poprawi sobie samopoczucie? Tyle razy miała okazję
77

przekonać się na własnej skórze, że ta terapia nie skutkuje. Obżera się jak świnia, w dodatku próbuje dorobić do tego jakąś filozofię. Doprawdy żałosne. Zerknęła na zegar na kominku, stwierdziła, że jest kwadrans po ósmej i w tej samej chwili rozległo się pukanie do drzwi. O tej porze? Kto to może być? — To mama poinformowała pochrapującego słodko Barnabę. Widocznie randka skończyła się katastrofą. Z jednej strony chciała, żeby tak właśnie było żeby mama dała sobie spokój z „otwarciem się na świat”, z drugiej życzyła serdecznie Rosemary, jak kobieta kobiecie, odrobiny zasłużonej przyjemności. Otworzyła drzwi bez patrzenia w wizjer. — Mamo, co się... — zaczęła i zaniemówiła, otwierając szeroko oczy. — Michael? — Przepraszam, że wcześniej nie zadzwoniłem ale mówiłaś rano, że nie masz żadnych planów, to pomyślałem, że zajrzę, może namówię cię na pizzę, ale widzę, że właśnie się kładziesz spać. Cóż, nie będę przeszkadzał. Ellie nagle zdała sobie sprawę, że ma na sobie swoją starą, paskudną, flanelową piżamę w czerwono-niebieską kratkę i trochę się zawstydziła. — Zjadłam już pizzę — zeznała uczciwie, lody i inne pomijając. — I nie jestem ubrana. Michael wyszczerzył głupio zęby. — Widziałem cię jeszcze bardziej rozebraną. Skrzywiła się i cofnęła od drzwi, dając przejście gościowi. Nieważne, że wygląda paskudnie. Nie zamierzała romansować z Michaelem. A jednak miało to znaczenie. — Ubiorę się i zaraz wrócę. — Nie musisz, naprawdę dobrze wyglądasz. Wzruszyła ramionami, mając nadzieję, że zapięła porządnie wszystkie guziki. — Wchodź. Barnaba rozwalił się na kanapie, ale możesz usiąść w fotelu. Michael podszedł do kanapy i podrapał Barnabę za uchem, — Zastanawiam się nad kotem, ale nie wiem. Wolałbym psa, tylko że to oczywiście oznacza więcej obowiązków... — Spraw sobie kota albo psa. Powinieneś. Zwierzęta są kochane. Wierne.- W przeciwieństwie do facetów, miała ochotę dodać. Barnaba z przejęciem i oddaniem polizał dłoń Michaela. — Zwykle nie jest taki wylewny wobec mężczyzn. - Podły, sprzedajny zdrajca! — Chyba mnie polubił. — No nie! Barnaba posunął się i zrobił miejsce gościowi. Swojej pani nigdy nie wyświadczył podobnej łaski. — Barnaba to pies. Ograniczony umysłowo. Napijesz się piwa? A może czegoś ciepłego? Michael pokręcił głową. — Dzięki. Miałem nadzieję, że zastanę twoją mamę. Chciałem wziąć od niej przepis na

78

lasagne. — Ciągle próbujesz gotować? Odważny jesteś. I niebezpieczny dla świata. Cud prawdziwy. że nie Puścił jeszcze z dymem swojego mieszkania oraz kilku sąsiednich. — Uczę się. Mam dość stołowania się w restauracjach. Lubię domowe jedzenie. Albo nauczę się gotować, albo skończy się to poważnymi zaburzeniami gastrycznymi. Ellie zadrgały usta. Michael zawsze potrafił ją rozśmieszyć. — Mama na pewno chętnie sprzeda ci swoje przepisy, ale teraz nie ma jej w domu. Poszła na randkę. Michael uniósł brwi. — Mama? Na randkę? Ellie skinęła głową. - Miły facet. Ale ja nie chcę, żeby spotykała się z kimkolwiek, dopóki ona i tata nie rozwiążą swoich problemów. Rozmawiałam dzisiaj z ojcem. Wcale nie jest zadowolony, że mama wyjechała. — Widać wszystko sobie przemyślał. — Pewnie tak. — Ellie westchnęła. — Chyba faceci już tak mają. Muszą popełnić masę błędów, zanim zmądrzeją. Michael nie dosłyszał uwagi. — Co myślisz o mnie jako o szefie? Nadaję się? Mów szczerze. Ellie rozważyła pytanie w myślach, zastanowiła się, na ile musi być taktowna. Uznała, że w ogóle nie musi i odparła: — Myślę, że przesadzasz z „nadzorem bezpośrednim”. Ciągle wisisz mi nad głową, sprawdzasz wszystko, co robię. To obraźliwe i świadczy o małym zaufaniu do pracownika. Jeśli tak samo zachowujesz się wobec innych, nie zaskarbisz sobie sympatii. — Tobie to się nie podoba? — Jestem naprawdę dobra w tym, co robię. Nie chcę, żeby ktoś czekał, aż coś schrzanię, a już bardzo nie chcę, żebyś to był właśnie ty. — Denerwuje cię to? — Jasne, nie ma w tym nic dziwnego. Pytałam Becky, ale powiedziała, że jej nie zaglądasz bezustannie przez ramię, w takim razie... — Raptem w głowie Ellie zapaliło się światełko, a może raczej zapalił je szeroki uśmiech Michaela. — Ty mnie molestujesz, tak? Nie czepiasz się mojej pracy, tylko mnie. Michael uniósł dłonie, jakby bronił się przed podłym oszczerstwem. — Ja? Skąd to posądzenie? Ellie skrzywiła się. — Jasne, nie przyznasz się. Nie wiem, co tobą kieruje, ja natomiast jasno przedstawiłam swoje stanowisko w czasie naszej kolacji. — Chcę, żebyśmy byli przyjaciółmi. Powiedziałem ci to już. Czy to tak trudno zrozumieć? — Trudno. Nie ufam ci za grosz. Czy to tak rudno zrozumieć? — W porządku. Nie zasłużyłem na twoje zaufanie. Ale będę się starał. Zrobię wszystko,
79

Chce się z tobą kochać.żeby odbudować naszą przyjaźń. czy nie zadzwonić do Charlesa Philipa. — Nie powiedziałam. że traciła rezon. kręcąc głową i krzywią się z niesmakiem. — Bez żadnych seksualnych podtekstów? — Tego nie powiedziałem. — Przy drzwiach odwrócił się jeszcze. jakby mial rentgen w oczach i potrafił dokładnie odtworzyć jej wczorajszy atak obżarstwa. Była tak zdesperowana. — Co takiego — To. że zostaniemy przyjaciółmi. żeby zabezpieczyć się przed Michaelem. A Ellie od jakiegoś czasu musiała obyć się bez orgazmów. ROZDZIAŁ JEDENASTY Odwiedzanie swojego byłego jest jak petting w ubraniu. zaklęła: — Niech cię szlag trafi. Bo Michael był chodzącym orgazmem. Musiała. czyli pocałunku z Michaelem. Komórki tłuszczowe mnożą się w zastraszającym tempie. że musi na serio rozejrzeć się za facetem. W pewnym momencie trzeba pójść na całość. rozpaczy oraz uczuciowych zawirowań. Ellie oddała pocałunek. Pijesz wystarczające ilości wody? — zapytał. Przemowy Michaela wytrącały ją i z równowagi. Michael! — Westchnęła i przesunęła dłonią po wargach. jedno takie doświadczenie powinno jej w zupełności wystarczyć. jeśli nie będziesz 80 . Było nam ze sobą naprawdę dobrze. — Niech szlag trafi ciekawość. — Nigdy nie schudniesz. ale ona nadal mu nie ufała i nie chciała znowu ryzykować bólu. ale w końcu doszła do wniosku. mądrzejszy. — W takim razie do zobaczenia jutro. Następnego dnia po katastrofie. że ciągle cię pragnę. — Mrugnął. — Jesteś dziwnie wysuszona. Niemniej musiała znaleźć sobie partnera. Kiedy Ellie wreszcie oprzytomniała. a ja muszę jutro wstać dość wcześnie — oznajmiła rzeczowo. ona też wstała. — Odwrócił się i wyszedł. Raz już zostawił ją w ślepym zaułku. Ellie doszła do wniosku. Nadal cię pragnę. chciałbym ci coś podarować. że zastanawiała się nawet. urazach i zastrzeżeniach. Ile razy można cierpieć przez tego samego faceta? W siłowni Will przywitał ją z ponurym obliczem. Ellie. Zapomniała o wszystkich oporach. I niech mnie szlag trafi. — Późno już. Być może rzeczywiście był teraz dojrzalszy. —To na przypieczętowanie naszej przyjaźni. — Przyciągnął ją do siebie i pocałował. Michael podniósł się. że nawet desperacja ma swoje granice. partacza w kwestii pocałunków. Bardzo dobrze. sprawiały. — Dobranoc. Michael cofnął się. — Skoro mamy zostać przyjaciółmi. Topniała jak wosk w jego silnych ramionach.

że musi szybko znaleźć faceta. spróbuję jakoś ci pomóc. a ja się obżerałem. Ellie uśmiechnęła się niepewnie i zapytała wątłym głosem: — Bieżnia? — Tak jest. ja. — Opowiedz mi wszystko. że się zaczerwieniła. którego tak się obawiała. że powinnam chyba wstąpić do zakonu. Następnym razem będę popijać pizzę wodą. a ona tak bardzo go rozczarowała. ale ważyłem kiedyś sto pięćdziesiąt kilogramów. Zobaczymy. — Jak ci się udało dojść do siebie? — Któregoś dnia obudziłem się i pomyślałem. — Nie rozumiem. tylko je pogłębia. Will wziął ją za rękę. — Żyję ostatnio w ogromnym stresie i chyba trochę pofolgowałam sobie z jedzeniem. Nikogo godnego uwagi na horyzoncie. Co jadłaś? Pytanie. — Wiem. Powinnaś brać z niej przykład. Dwa razy opuściła zajęcia. Matka mnie nie akceptowała. Miała jeszcze na tyle przyzwoitości. a nie colą. — Powiedz mi. To przez nią tyle jem. Ellie opowiedziała o awansach Michaela i dodała. Czterdzieści minut. ani sekundy krócej. — Mam takiego pecha do facetów. Rosemary ćwiczy z prawdziwym poświęceniem. Will przesunął ciężarki. jakby była małym i niegrzecznym dzieckiem. Will próbował jej pomóc. Objadanie się to kiepska metoda zwalczania stresu. dobrze o tym wiesz.. Przybyło ci półtora kilograma. dlaczego się objadasz. 81 . — Nie potrafię pić samej wody. jakby świat miał skończyć się następnego dnia. Twoja matka jest znacznie bardziej zdyscyplinowana. Ale postaram się poprawić. wreszcie padło Ellie nie miała ochoty odpowiadać. jakie efekty przyniósł ostatni tydzień. Nie uwierzysz pewnie. — Niemożliwe! — To prawda. To chyba wystarczający kompromis? — Wchodź szybko na wagę.przestrzegała moich wskazówek.. najchętniej ze wstydu zapadłaby się pod ziemię. — Pofolgowałam? Tak to nazywasz? Musiałaś obżerać się do nieprzytomności. Babcia bardzo mi pomogła odbudować poczucie własnej wartości. Siebie zresztą też. Jest tylko jeden sposób. Mamie też pomogła. Nie rozwiązuje problemów. a potem podprowadził do ławki. jeśli chce przetrwać. Spojrzał na nią oskarżycielsko. która ma mnie gdzieś. obiecała sobie solennie. To trwało cale lata. raz jeszcze coś tam pomajstrował i zasępił się jeszcze bardziej. zmarszczył czoło. Ale jest jeszcze jeden powód. żeby to naprawić. zdjęła tenisówki i weszła na wagę. a przy okazji również zlikwidować stres. pomyślała ponuro — Miałam dużo pracy — skłamała w miarę gładko Ellie zamknęła oczy. pracował ciężko nad jej formą. że zabijam się dla kobiety. — Twoja babcia jest w tym świetna. — Opychałam się. to obrzydliwe Muszę coś jeść. — Ba.

Cieszę się. — To ja wydaję w sobotę proszoną kolację? Will skinął głową. po prostu panoszy się w moim mieszkaniu. — Myślę. że niepotrzebnie się martwisz. Zamierza kupić sobie nowe ciuchy na tę okazję. — Chyba zacznę chodzić po klubach. by ktoś nas zapraszał na takie imprezy. ale ich bym ci nie polecał. tata nigdy już nie wróci. to wina leży po stronie twojego ojca. Znasz jakiegoś miłego heteroseksualnego pana. — Kilku biseksualnych. jak ja — zachichotał Will i dotknął jej nosa. 82 . — Prawda? Apodyktyczna. — Słaba pociecha. Nie zdziwiłbym się. Rzadko się zdarza. że mama odżyła. Nie lubię tego. — Ellie westchnęła. Nawet mama kogoś znalazła. że może potem żałować swoich eksperymentów. po czym pokręcił głową. Zaprosiła mnie i Ramona na kolację w najbliższą sobotę. Po co miałaby mi zawracać głowę takimi głupstwami? — Może chce mi urządzić parapetówkę i to mi być niespodzianka? — bąknęła. Jeśli tak się stanie. raczej nikogo nie poznam. — Rosemary nic ci nie mówiła? Jest bardzo podekscytowana. cierpimy na przerost ego. Ellie była ciekawa. jeśli wszystko zakończy się rozwodem. gdyby zaprosiła swojego nowego przyjaciela. Will uśmiechnął się. tylko nie mają jeszcze odwagi przyznać się do tego. Wspaniale. — Tak. Z tego co mówisz. mężczyźni. — Żeby tylko się na nie nie nadziała. Chcę.— Zaglądaj do barów dla gejów. Ramon już nie może się doczekać. — Nie zrozum mnie źle. — Tam przychodzi facetów na pęczki. Ellie uśmiechnęła się blado. Będą też babcia i Burt. żeby była szczęśliwa. my. ale siedząc w domu. — Słyszałem. Ellie szeroko otworzyła oczy. że Rosemary chwyciła byka za rogi. Ledwie zmęczona Ellie wróciła do domu. z którym mogłabym się umówić? Will zastanawiał się przez chwilę. rozległo się pukanie do drzwi. Rosemary panuje nad sytuacją. kiedy matka poinformuje ją o swoich planach. — Pewnie tak. Podstępna. Zręczna i bezwzględna manipulatorka. Zapowiada się miły wieczór. Nie jest łatwo zaczynać wszystko od nowa. próbując zachować twarz. — Albo pójdę do klasztoru. Jeśli w ogóle raczy coś powiedzieć kochanej córce. mówi. przepraszam za mało subtelną grę słów. Babcia jest bardzo dumna z twojej matki. ale boję się. Twoja mama jest świetna. To w końcu nic wielkiego. bo w układach damsko-męskich kiepsko sobie radzę. Według mnie to zdeklarowani geje. albo zostanę lesbijką.

ale to nagła sprawa. że je zatrzymasz dla siebie i małego. chociaż należałoby to raczej uznać za powitanie. — Moje mieszkanie zostało wynajęte. jak nazwałam jego mamusię. — Była tam? — Fizycznie nie. — To już mówiłaś. — Tak myślałam. że 83 . — Jesteśmy skłóceni. że wybiera się do niej z wizytą. Pogubiłam się kompletnie. — Zawsze możesz przenieść się na Long Island i zamieszkać z Benem. zerknęła przez wizjer i zobaczyła stojącą w korytarzu Becky. Ziemia usuwa mi się spod nóg. bo zaraz eksploduję. Mów. co robić. Sądząc. z trudem powstrzymując zniecierpliwienie. Muszę z kimś pogadać. Przed pierwszym muszę się wyprowadzić. Dziwne. — Och. jeśli rozumiesz. Ellie szeroko otworzyła usta. — Słucham? Mówiłaś przecież. Atakuje. toteż zdenerwowanie Becky musiało nieć inne źródło.. kiedy najmniej się tego spodziewasz. Chyba nie gniewasz się. W każdym razie nie sprawiał wrażenia dziecka powalonego nagłą chorobą. — Siadaj. — Co zrobisz? Rozglądałaś się za nowym mieszkaniem? — Ellie miała szczęście. Ellie próbowała ją pocieszyć: Na pewno pogodzisz się z Benem. ale wizyta skończyła się okropną awanturą. Nie powiem ci. Przepraszam. Poszliśmy do terapeuty. Wyjaśnisz mi. — Co się stało? — niemal krzyknęła wystraszona Ellie. —Nie mam gdzie mieszkać — zeznała Becky. Zwykle staram się tego nie robić. Jak jakiś cholerny wampir.. Becky pociągnęła nosem. — Coś z Jonahem? Zachorował? Mały uśmiechał się radośnie i robił pa-pa. nie szkodzi.Mając nadzieję. Wyzwał mnie od samolubnych suk.. że się nie gniewam. — Wracam właśnie z siłowni — przyznała Ellie i zaczerwieniła się. że załamana Becky mówi o swoich kłopotach małżeńskich. że to nie Michael. — Nie chodzi o Bena. ale Ben za moimi plecami załatwił wszystko z administratorem. stało się coś strasznego. Wiesz. — Nie chcę herbaty. ale Adele zawsze jest z nami duchem. — Pewnie. W końcu jesteśmy przyjaciółkami. więc to nie on był sprawcą fetoru. ale dzięki. a zapłakana Becky wtoczyła do mieszkania wózek spacerowy. a poza tobą nie mam nikogo bliskiego. Myślałaś o tym? Becky energicznie pokręciła głową. a ja jego od nieczułych łajdaków. Ellie wstrzymała oddech. przyjaciółka nie wspominała ani słowem. — Nie wiem. o co chodzi? Przejdź od razu do sedna. — Co to za zapach? Barnaba spał w sypialni. co chcę powiedzieć. co się stało. że nachodzę cię bez zapowiedzi. Wynajął je. Zaparzę herbatę. Otworzyła drzwi.Nie zdążyłam wejść pod prysznic.

Ty się nie przejmujesz. Znaleźć w Nowym Jorku ładne mieszkanie w umiarkowanej cenie nie jest łatwo. ale nie wiem. a i Jonah powinien mieć swój pokój. — Znam kogoś. Masz wspaniałego syna i musisz znaleźć jakieś wyjście z sytuacji. ale nie miała wyboru. zwykle trzeba czytać nekrologi i chwytać okazję. Nie chciał sprawić zawodu przyjaciółce. Musisz poprosić kogoś o pomoc. — Mój maleńki. Michael miał dwie sypialnie. szczególnie małe dzieci. — Była tego pewna. Krzycząca niesprawiedliwość. że masz dziecko. jak zareagowałby Barnaba. Teraz mieszkam z mamą śpi w moim gabinecie. Psy nie drą się tak często i głośno jak dzieci. Moja matka jest wpatrzona w Bena jak w obrazek. — Wolę mieszkać pod mostem. ale to oznaczało. gdzie godziliby się na dzieci. — Chyba nie mogłabym mieszkać z obcym mężczyzną. że nie pora o tym wspominać zdenerwowanej Becky. Poczuła piekący ból i przemknęło jej przez głowę. Poza tym nie wiem. Mógłby zrobić małemu krzywdę. 84 . że Ellie musiałaby przyznać się do łączącej ich kiedyś znajomości. Nie ma problemu.. na co nie miała specjalnej ochoty. Całkiem zapomniałam o twojej mamie i o psie.znalazła mieszkanie bez większego wysiłku. toteż wymagała odważnych działań.. nie będę go pytała. Ellie nachyliła się nad wózkiem i pogłaskała Jonaha po główce. Nie rozumiem tego. Barnaba obrabiał właśnie tenisówkę Jonaha. która wpatrywała się w nią z nadzieją. Ellie. którego nie da się rozwiązać. chociaż nic ich nie łączy. niż przyznać. prawda? Jonah zaśmiał się. Może mamę albo ojca? — Wykluczone! — Becky pokręciła gwałtownie głową. — Za późno na takie deklaracje. kto ma wolny pokój. Ze zwierzętami jest chyba mniej kłopotów. Nie jest przyzwyczajony do dzieci. — Daj mi dzień. Co ludzie by sobie pomyśleli? — Mnóstwo ludzi wynajmuje wspólnie mieszkania. — Jestem okropną matką — załkała. — Facet? — przeraziła się Becky. czy będzie chciał. Nie miałabyś się gdzie podziać. — Barn. że i Becky uda się ta sztuka. Becky zwiesiła smętnie ramiona. No. — Nic z tego. że moje małżeństwo się rozpadło. że nie słyszy. Może zgodziłby się pomóc Becky. Jonah ma alergię na psią sierść. dwa. — Nigdy ni powinnam mieć dzieci. zastanowię się nad jakimś rozwiązaniem. Becky. Udało mu się. — Rozglądałam się. — Mogłabym tymczasem przytulić się u ciebie Ellie? Dopóki nie znajdę innego lokum? Ellie spodziewała się tego pytania. przestają z tobą rozmawiać. Z drugiej strony sytuacja była krytyczna. — Barn. ale nie znalazłam nic w przyzwoitej okolicy. klasnął w rączki i próbował chwycić Ellie za włosy. — Do końca miesiąca zostały raptem dwa tygodnie. ale Ellie doszła do wniosku. którą mały ciągle mial na nodze. Małe dzieci potrzebują dużo snu. Co w tym złego? Ale jeśli masz opory. i to szybko. przestań natychmiast. To dyskryminacja. prawie pewna. Ledwo powiesz. że nie byłaby chyba dobrą matką. Obarczy mnie całą winą za zaistniałą sytuację. co nie oznaczało. ma się rozumieć. udał. Becky rozpłakała się znowu.

mamo. bo nie ma za co. że czuła się jak juczny osioł. kogo zaprosiłaś. — Bardzo ci dziękuję. — Wiem. — Męka jak zwykle. — Przepraszam za głupi komentarz. zapytała o zdanie. chyba że zdecydowałabym się wrócić do Bena. Ellie tyle ostatnio spadło na barki. pozbierana. Zawsze jesteś taka optymistyczna. gdybyś mnie uprzedziła o swoich zamiarach. — Misty Rose Thalburg. zapomnimy o naszych problemach. bo przecież mieszkasz w moim mieszkaniu. Pewnie mówiłaś mi o tym. ale muszę być przygotowana. — Wszystko w porządku. prawda? Chyba mam już demencję. Jestem w sytuacji bez wyjścia.. nie. — Nie ma się z czego śmiać. w porządku. którą wręczyła jej Rosemary. Problemy zupełnie do ciebie nie pasują. Nie wniósł jeszcze pozwu. a tego nie zrobię. — Chciałam ci powiedzieć. że wydaję proszoną kolację w najbliższy weekend. Czy Robert też przyjdzie? 85 . Widziałam się już z adwokatem. — Czym byłoby życie bez problemów? — Poklepała Becky po dłoni. — Cześć.. że wypowiedziała tę uwagę na głos. Nie gniewaj się na mnie. że on raczej blefuje. Rosemary wróciła właśnie od Bei i przygotowywała kolację. co da się zrobić. Od dawna nie przygotowywałam dużej imprezy. Zobaczę. tak na wszelki wypadek. — Naprawdę? To miło. — Nie mam nic przeciwko wydawaniu kolacji. że obciążam cię jeszcze swoimi. — Nie denerwuj się. że Ben nie ma podstaw do formułowania zarzutu o opuszczenie. To poważna sprawa. — Ellie zdała sobie sprawę. Will mówił mi. Podobno jedna z najlepszych od prawa rodzinnego. — Nie dziękuj mi jeszcze. To on się wyprowadza. Po prostu mam trochę swoich kłopotów i jestem chyba zestresowana. — Twoja adwokatka ma na imię Misty. o którym ci wspomniałam. Becky kiwnęła głową. ale byłoby miło. Misty mówi. — I co powiedział? — To kobieta. — Piękne imię dla konia. Jej policzki pokrywał intensywny rumieniec.. — Mamo! — Zaraz po wyjściu Becky Ellie wzięła szybki prysznic i przeszła do kuchni. Ellie. kochanie. Rosemary przestała mieszać sos do spaghetti odwróciła się. kochanie — rzuciła przez ramię.— Nie. — Przepraszam. Pomyślałam. że miło będzie urządzić przyjęcie. Twierdzi. Ellie. dopiero kiedy zobaczyła urażoną minę przyjaciółki. Możemy odwołać przyjęcie. bo całkiem zapomniałam. chcę wypróbować kilka nowych przepisów. A Misty jest bardzo miła. Rozerwiemy się. Najpierw muszę porozmawiać z tym cholernikiem. Przepraszam. jeśli nie masz ochoty na gości. Zapytaj.. Skoro mieszkasz u mnie. ale przeżyłam moment iluminacji. czyli Mgiełka? — Ellie nieomal parsknęła śmiechem. facetem. niczego nie odwołuj. — Jak tam na siłowni? Ellie usiadła przy stole i upiła łyk wody z butelki. Jakiej iluminacji? — Dowiedziałam się. Ellie.

— Nie będę się z nim spotykać. co z tego wyniknie. Wspaniale sobie radzisz. że wyszłaś. Zaprosiłam na kolację Michaela. Ellie opowiedziała matce o wieczorach przy kanaście. To taki miły młody człowiek i. kochanie. ale powiedziałam mu. — To dobrze. że stracisz głowę. Jednak na pewno nie zamierzam się angażować — Kiedy byłaś na kolacji z Robertem. nikt i nic nie było w stanie jej od tego odwieść Ellie tymczasem nie potrafiła pozbierać myśli. Pytał o ciebie. Poza tym próbował mnie pocałować.. akcjach społecznych i codziennym pływaniu.Byłabym zapomniała. Nie mogłam wyciągnąć twojego ojca na krok z domu. Rosemary zaśmiała się. I że wyglądasz wystrzałowo. Rosemary odetchnęła z ulgą. — To już coś. Wyglądam może inaczej niż kiedyś. Bałam się. — Trudno uwierzyć. Słabsza kobieta załamałaby się.Rosemary pokręciła głową. — Trudno przewidzieć. na jaką miała ochotę. — Ted się wścieknie. dojść do siebie i spokojnie pomyśleć. najlepszym dowodem jest sobotnie przyjęcie.. rozmawiałam z tatą. Nadal z nią koresponduje? — Tak przypuszczam. Kiedy siadamy do kolacji? — Za chwilę.Rosemary swatanie miała w krwi. żeby ochłonąć. że poszłam na randkę? Ellie uśmiechnęła się szeroko. mamo. Ktoś musi dać tacie po głowie i powiedzieć mu. Nadal będę spotykała się z facetami. ale ciągle jestem tą samą Rosemary z New Jersey Pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają. co będzie dalej. A ta jego laska mieszka w Los Angeles i dotąd się z nią nie spotkał. Ellie. Rosemary uniosła brew. Na pewno spróbuje się zrewanżować. . Powinnam dać mu w twarz. Musi czuć się teraz bardzo samotny. dbasz o siebie. 86 . — Powiedziałaś. był pod wrażeniem. — Głowę tracą młode dziewczyny. że ćwiczysz. zresztą zawsze o tym wiedziałam. —Mamo. a nie starsze panie. to mi się nie podoba. mamo. Tak. Ellie podniosła się i objęła Rosemary. a teraz zrobił się z niego energiczny facet. Kolacja z Michaelem była ostatnią rzeczą. Ellie pociągnęła nosem. — Aha. żeby otrzeźwiał. Jest dość zaborczy. mamo.. ale uścisnęła matkę serdecznie. — Jestem z ciebie dumna. Masz ogromną wewnętrzną siłę. zobaczymy. że sobie tego nie życzę. Chciał z tobą rozmawiać. — Zaufaj mi. potrzebowała czasu. nie! . ale jakoś się powstrzymałam. ale postanowiłam płynąć z prądem. — Rosemary wróciła do przyrządzania sosu. — Ładnie pachnie. pomyślała zgryźliwie Ellie. chociaż powiedziałam wyraźnie. wpadła w depresję. Rosemary stropiła się nieco.

Powinien pójść na terapię. mamo. że jestem szczęśliwa. nawet jeśli chodzi o byłych ukochanych. Fatalizm matki mocno zaniepokoił Ellie. za którego wychodziłam za mąż. skąd mam wiedzieć. ujęła jej dłoń i zaczęła głaskać. — Tata cię kocha. tak jak moje złudzenia. wszystko w porządku? . w co wierzyłam. Wszystko wróci do normy. że w ogóle poruszyła sprawę sobotniej kolacji.zagadnęła Ellie głupkowato. Teraz chcę. nawet spotykać się z innymi mężczyznami. zerwała się i pobiegła do pokoju Rosemary. — A ty dokąd? — Do łazienki. nie potrafiła tego zrozumieć i uszanować. — Moje życie się skończyło. kto teraz zachowuje się jak obcy człowiek. że Ted pragnął czegoś innego. To. było samolubne i bardzo mnie zabolało. Ellie przysiadła obok matki. Był czymś niezwykłym u kogoś. ale wtedy nie chciałam tak naprawdę skończyć z sobą. co zrobił. — Wszystko. na czym polega miłość. Ellie. — Mamo. mogę chudnąć. Jemu zależy na utrzymaniu kontaktu. kim jestem. miałaś wtedy sześć lat. iluzją. Nie widzisz tego? Przeżyliśmy razem tyle lat. To już nie ten człowiek. kto zawsze prezentował optymistyczne nastawienie do życia. Ellie odwróciła się do drzwi. któremu bezgranicznie ufałam. żyjąc z kimś. Nigdy już mu nie zaufam i to mnie przeraża. Nie wiem już. Nic z tego nie wyszło. i ona idiotka skończona. przynajmniej on starał się użyczyć jej swojego psiego ciepła i wsparcia. Rosemary uśmiechnęła się pobłażliwie. — Mamo — szepnęła. okazało się złudzeniem. Odrzuciła kołdrę. Nie można odrzucać przyjaźni. Zmarnowałam trzydzieści pięć lat. — Nic już nie wróci do normy. a teraz okazuje się. — Twoje życie nie jest iluzją.— Bądź dorosła. Było jej teraz głupio. — Tak. sama mi mówiłaś. Ellie — wykrztusiła Rosemary. Mogę udawać. Co się stało? Dlaczego płaczesz? Wiedziała doskonale. — Nigdy nie mów nigdy. Próbowała wziąć się w garść. Wsadzę głowę do muszli. czy twój ojciec wie. Tata popełnił ogromny błąd. Zmienił się. To przecież jasne. spuszczę wodę i może się utopię. zobaczysz. nie jest sobą. Powiedział mi to. chce być twoim przyjacielem. Nasza miłość legła w gruzach. dochowaliśmy się dziecka. — Raz już próbowałaś. Nie wie. podchodząc do łóżka. jak kiedyś. czy jestem coś warta. głęboko w środku czuję się zupełnie rozbita. Ellie obudziło szlochanie. — Nie byłam dla niego dość dobra. Barnaba leżał w łóżku. to wszystko. czego chce. dlaczego Rosemary się rozkleiła. mieliśmy wspólne plany. Będę go do tego usilnie namawiać. Był jedynym człowiekiem na świecie. mamo. Między mną i tatą nic już nie będzie takie. ale tak naprawdę. robiła dobrą minę do złej gry. Wszystko jeszcze się wyprostuje. — Nie jestem pewna. przytulony do Rosemary. o co chodziło mamie. Nawet jeśli się pogodzimy. połykając łzy. że coś podobnego nie zdarzy się ponownie? Może znowu znudzi go codzienność i zapragnie nowych podniet? 87 . Od małego miał miękkie serce.

żeby się otrząsnąć. zwali się jej na głowę. że miała serce we właściwym miejscu. Nie ja w końcu mam problem. Pomogę ci znaleźć kogoś odpowiedniego. której mąż przeżywa kryzys wieku średniego. Rosemary uśmiechnęła się. że tak bardzo pomyliłam się w swoich ocenach. żeby wasze małżeństwo stało się lepsze. — Może Bóg chce ci pokazać w ten sposób. że zmiana jest dobra. Myślę. Ellie. szczęśliwsze. Jesteś dla mnie ogromnym wsparciem. rozmawiała z nim całkiem przyjaźnie i cały czas czekała. W kwestii mylnych ocen Ellie była akurat ekspertką. Nic z tego nie rozumiem. mam serce. jakie błędy popełniłam. Nauczyłaś mnie patrzyć inaczej na życie. Ja wiecznie ścierałam się z własną matką. — Jakoś nie bardzo w to wierzę. Żyłam nawykami. Niech to będzie dla ciebie jakaś pociecha. Zbyt wiele was łączy. mamo. To wasze przeznaczenie. — Otrząsnęłaś się. kiedy dorosłam. Może musicie przez to przejść. ale wtedy brakowało mi rozumu i doświadczenia. że ojciec i ja znowu będziemy razem. Masz niesamowitą figurę. popadłam w rutynę. mamo. Nasz związek był pomyłką od samego początku. Rosemary uśmiechnęła się ciepło. że to przyniosłoby ci ulgę. zaczęłaś chodzić na randki. Nie mam pojęcia jak dałabym sobie radę bez ciebie.Przeraża mnie. mamo. nową fryzurę. — Nie. I proszę. Ja też. — Ty chyba też powinnaś pójść na terapię. Ellie zesztywniała. Analizuję nasze życie. — Dziękuję. że nic nie dzieje się bez przyczyny. mamo. z kim mogłabyś porozmawiać o swoich problemach. — Tak jak twoim przeznaczeniem jest Michael. Czuję to. Wierzę. Bóg chce. Zastanawiam się. Uwierz w to. — Nie. Ellie zastanawiała się przez moment. — Jestem pewna. — Daj mi skończyć. Byłam szczęśliwa z twoim ojcem. że na różne sprawy mamy odmienne zapatrywania i że moja obecność czasami cię drażni. Na pewno dobrze o tym wiesz.. żeby to dostrzec. Tak już jest. że nic nie dzieje się bez przyczyny. a ona odchodziła. Wiem. jakbyś była pewna. Widywała przecież Michaela. żebyście byli razem. bardzo to doceniam. Rosemary uścisnęła dłoń córki.. Nie jesteś pierwszą kobietą. Matki i córki często walczą ze sobą. — Sama powiedziałaś. żeby zobaczyć siebie takimi... — Oddałabym to wszystko. kochanie. żeby teraz się rozstać. — Tak sądzisz? — Rosemary nie wydawała się przekonana. Ale jestem nieszczęśliwa. który często musi rozwiązywać podobne problemy. jakimi naprawdę jesteśmy.. Może właśnie dlatego warto porozmawiać z profesjonalistą. ale w końcu zrozumiałam. — Ja też nie rozumiem. — Pokręciła głową. żeby znowu mogło być tak jak kiedyś.. Czasami po prostu potrzebna jest nam odrobina dystansu. zbyt wiele zainwestowaliście w wasz związek. że coś. Michael znowu 88 . mamo. zupełnie nie. — Mówisz tak. przyszedł czas.

można będzie obejrzeć w komfortowych warunkach poniedziałkowy mecz piłkarski. żeby mieć w domu oddzielny pokój do pracy. Uśmiechnął się zadowolony. zdał sobie sprawę. kiedy zobaczył ją po tylu latach. cofnął się o krok i omiótł krytycznym spojrzeniem swoje dzieło. Uwielbiał jej poczucie humoru. ale przede wszystkim Ellie pokazała mu. wrażliwość na innych. Wmawiał sobie. jaki można sobie wyobrazić. Tak. Mieszkanie wreszcie zaczynało wyglądać jak dom. jaką radością może być wspólne życie. po czym dodał odrobinę oregano i szczyptę bazylii. Tego nauczył go ojciec. Gdy dostarczą fotel z podnóżkiem. chwilowo zgłupiał. A potem coś go zaślepiło. Tak miało być. właśnie ten fakt wprawiał Ellie w popłoch graniczący z przerażeniem. gdy kupi już biurko. Kiedy za bardzo się rozleniwiła. jak smakuje. Tymczasem komputer stał na blacie kuchennym. Spróbował. ale Michael od dawna marzył. Ogromny telewizor zajmował sporo miejsca w niewielkim salonie. W drugiej sypialni zamierzał urządzić sobie gabinet. Mylił się. Właściwie nawet nie musiała go zmuszać. Oczywiście wolałby być sam na sam z Ellie. Jednak Ellie znowu pojawiła się w jego życiu. Zawsze optymistyczna. Mężczyzna musi mieć gdzie wyciągnąć nogi podczas oglądania transmisji sportowych. Nigdy chyba nie pragnął jej tak mocno jak teraz. Ale czy był gotów zaangażować się bez reszty. żeby zebrała potrzebne zaliczenia. Czynsz za trzypokojowe mieszkanie był zabójczy. wcale nie zgubił. gdzie ustawi komputer. zdarza się. strącił Ellie. o ile zechce przyjść. Jak już opanuje przyrządzanie sosów. No i ten pocałunek był jak powrót do domu. ale było tu mało mebli. Michael zaplótł ręce na piersi. Kiedy ślęczał zbyt długo nad książkami. zaprosi Ellie na kolację. choć wielu jego wysiłki wydałyby się żałosne. Uzupełniali się. bo był to najcudowniejszy odpoczynek. że może bez niej żyć. jak to na studiach. Była jak promień słońca w jego ponurej egzystencji. zdecydować na małżeństwo? 89 . Dopiero teraz. jej mamę też.pojawił się w twoim życiu. więc prezentował się nieźle. ROZDZIAŁ DWUNASTY Dobre pocałunki są jak cukierki. Michael wrócił do kuchni i zajrzał do rondelka. Po prostu zboczył na moment z trasy. a on nigdy się nie mylił w kwestiach futbolu. Ellie potrafiła zaciągnąć go do łóżka i zmusić do odpoczynku. Eee tam. trudno poprzestać na jednym. zgodnie z przepisem. nawet jeśli był to tylko krótki przebłysk. w którym pyrkotał sos do spaghetti. jak bardzo mu jej brakowało. Nawet miał okazję ją pocałować. zawsze przekonana. że w jego życiu nie ma miejsca dla kobiety. po co od razu dramatyzować. zgubił drogę. że wszystko ułoży się po jej myśli. uczyli się razem i Michael pilnował. jej brutalną szczerość.

że pragnie Ellie. wyraźnie zaskoczona. — Całkiem dobry. Robisz postępy. Michael. zaprowadził ją do salonu. Nigdy nie potrafiła kłamać. Muszę przeprowadzić z nim poważną rozmowę na ten temat. Wyszłam z Barnabą i pomyślałam. ale mam do ciebie sprawę. — Miła niespodzianka. Był zdecydowany zrobić wszystko. 90 . Michael nachylił się. Ellie go unikała. bo rozległo się pukanie. . Nawet Ellie. — Przed chwilą zjadłam kolację. Na jej widok serce zabiło mu mocniej. by to natychmiast zobaczyć. że zajrzę. tylko niektórzy przesadzają. — Chodź do kuchni. a zaraz potem glos Ellie. wystarczyło spojrzeć na jej twarz. Co słychać? Ellie pokręciła głową. — Michael. Usiedli na kanapie. Spróbujesz mojego sosu i powiesz. że dodała: — Już dobrze. żebym chciała zmieniać temat. szeroko otworzyła oczy. wełnianym swetrze. czego dowodem był choćby ich pocałunek. A jak zamierzał to osiągnąć? Ba! Nie mial żadnego mądrego planu. jesteś tam? Stanęła w progu w czarnym. jak to przyjmiesz. żeby znów z nią być. no i oczywiście sam próbuję gotować. że Michael nie pozwoli mu na zaanektowanie żadnego mebla. niebieskich dżinsach. — Cześć. acz bardzo by chciała. Nie jestem pewna. postanowiła go nienawidzić. to nie ulegało wątpliwości. czy dobry. a potem pokiwała głową z aprobatą. uczę się z książek kucharskich. Zawsze byłeś jak dziecko. — Uśmiechnęła się i Michael odpowiedział uśmiechem.Nie potrafił odpowiedzieć sobie na to pytanie Bał się. że uda mu się wymyślić jakąś mądrą strategię. Nadal między nimi potężnie iskrzyło.Michael zrobił tak zawiedzioną minę. W głosie Ellie oprócz tonu przeprosin zabrzmiało coś jeszcze. i w życiu. — Barn za bardzo cię lubi. że szuka u niego pomocy. Ellie bawiła się przez chwilę nerwowo łyżką. że wpadłam bez uprzedzenia. a nawet gdy próbowała. Zdenerwowanie? Zmieszanie? W każdym razie Ellie coś ukrywała w zanadrzu. że nadmierne protesty są zawsze trochę podejrzane? Hm. ale wiedział też. wreszcie powiedziała: — Nie. — Podał jej łyżkę. — Przepraszam. Co to Szekspir napisał kiedyś. nie mogłaby temu zaprzeczyć. dodał w duchu. — Tak. Ucieszony komplementem Michael wyjaśnił: — Oglądam kanał kulinarny w telewizji. Zaciekawiony i miłe połechtany. Uśmiechnął się. jakby z góry wiedział. staruszku. — Czyli przypalam i rozgotowuję. i w łóżku. robię właśnie kolację. a Barnaba rozłożył się na podłodze u ich stóp. Chodzi o przysługę. nie bardzo wiedział co. podrapał Barnabę za prawym uchem i został natychmiast wylewnie polizany. Jakby przywołał ją myślami. — Wszyscy mężczyźni tacy są. Gratuluję. Miał nadzieję. — Ellie spróbowała sosu. to stwierdzenie bardzo pasowało do zachowania Ellie.

ale dotąd nie znalazła nic przyzwoitego i w miarę taniego. Tu nic nie mogę zrobić. Czuję się okropnie. Ellie miała wyjątkową predyspozycję do udzielana rad. Ona nie chce tam mieszkać. — Pani Green musiała nagle jechać do weterynarza ze swoim kotem i mama zgodziła się popilnować jej dzieci.. — Nie wiem. Powiedziałeś. 91 . — Ktoś ma kłopoty? Mama? — Nie. bo twoi sąsiedzi z drugiego piętra mają troje. jak Barnaba zareagowałby na dziecko. — O. — Ellie opowiedziała o upiornej Adele i pokrótce wyjaśniła sytuację z mieszkaniem. nic ponadto. Zastanawiałam się. straciła właśnie mieszkanie i nie ma gdzie się podziać. że może wyświadczysz mi przyjacielską przysługę. podgryzać palce. nie jestem pewna. a w przyszłości dwa razy się zastanowi. Michael. Nic powinnam była w ogóle się odzywać. Mąż Becky przenosi się na Long Island. czy. zanim coś komuś doradzi. — Współczuję serdecznie Becky. — Myślałem. Ja nie mogę jej przyjąć. że Becky i Jonah mogliby zamieszkać u ciebie. — Skąd wiesz? Ja nawet nie znam tych ludzi. — Przyjaźnimy się. że odbierze jej Jonaha. Michael potarł nerwowo kark i pokręcił głową. że powinniśmy być przyjaciółmi. Mówiąc krótko. że Becky postanowiła odejść od męża. Nawet gdybym mogła. ona podwładną. — Znowu się wtrącałaś w czyjeś sprawy. że pracuje w dziale. czy ją ktoś prosił. Radziłam jej porozmawiać z nim na temat przeprowadzki. jasno wyrazić swoje pragnienia.Tego się nie spodziewał. Becky zwierza mi się i często pyta mnie o zdanie. No i nie wszędzie pozwalają wprowadzać się ludziom z dziećmi. żeby być blisko swoich rodziców. Ben groził nawet. Becky. Nie mogę mieszkać razem ze swoją pracownicą. że tych dwoje nie jest w stanie się porozumieć. Nie znał Becky. Tak. Lubi jeść buty. co robić. — Nigdy się nie zmienisz. Ja jestem szefem. — Nie pomyślałam o tym — przyznała Ellie z zawiedzioną miną i westchnęła. który walnie przyczynia się do jej obecnych kłopotów. — Jest mężatką i ma dziesięciomiesięcznego syna. że jest mężatką i matką. — Pośrednio związanego z pracą. — Becky Morgan z naszego działu? . Nie chodzi o pieniądze. szczególnie przez wzgląd na dziecko. Czuję się odpowiedzialna za to. Ellie skinęła głową. bo mam u siebie mamę. Ellie mówiła tak poważnym tonem. nie! — przeraził się Michael. Ona bardzo intensywnie szuka mieszkania. Chyba nie chcesz mnie prosić o taką przysługę!? — Pomyślałam. wiedział tylko. nawet jeśli nic nas nie łączy. to pomyślałam. Jest w poważnych tarapatach. A tu pozwalają. — Becky nie ma gdzie się podziać. czy nie. Już nawet nie wspomnę o prawdopodobnych zarzutach o molestowanie seksualne.. że Michael uniósł pytająco brwi. Na krótko. Rozpętałoby się piekło. miała tak poważną minę. ale nie mogę jej pomóc. — Michael pokręcił głową.— W czym mogę ci pomóc? Coś związanego z pracą? Na podwyżkę musisz jeszcze trochę poczekać. No i nagle okazało się. Chciałabym jej jakoś pomóc.

Daj mi znać. — Nie za bardzo przejmujesz się. że chciałaś pomóc przyjaciółce. trzecia osoba na ogół niewiele może poradzić. żeby ktokolwiek wiedział.. Ty też mogłabyś mieć kłopoty. Ellie dotknęła jego dłoni i Michaela przeszedł prąd. Lubi pomagać ludziom w potrzebie. jak ci powiem. — Do widzenia. — Dobrze zrobiłaś. — Chyba nie. — Nie wie. — Ellie. pocałowała w usta. Ale nie chodzi tylko o mnie. Ale czy wystarczająco mocno? Tylko on mógł odpowiedzieć na to pytanie. — Wolałabym być po prostu twarda. Przepraszam. Michael poklepał ją po ramieniu. Nie cmoknęła. jak bardzo tęskni za wnukami. W oczach Ellie zabłysła iskierka nadziei. . ale co mam zrobić. Może pani Greenlaw będzie coś wiedziała. — Zrelacjonowała pokrótce nocną rozmowę z Rosemary. że mogłaby pomóc? — To bardzo prawdopodobne.Ellie podniosła się. Nie powinnam była przychodzić z tym do ciebie. — Nie pomyślałam o pani Greenlaw. które mieszkają w Kalifornii. to łatwo je złamać. gdybym powiedziała. Uznałam. o naszym związku? — Nie chciał.— Okropnie się czuję przyznała markotnie. Michael. czy ktoś nie szuka współlokatorki. Martwię się o nią. Może byłoby jej miło zamieszkać z małym dzieckiem. — Na zewnątrz wydajesz się twarda. — To była jedna z cech. Becky będzie ci wdzięczna za każdą pomoc.. Dzięki za pomoc. jak czegoś się dowiesz. ale zupełnie nieźle sobie z nimi radzisz. 92 . Ellie. że lepiej jej nie mówić. — Czy to coś pomoże. — Muszę już iść. co powiedzą w pracy. które Michael w niej kochał.. Powinnaś być z siebie dumna. tymczasem. — Czy. ona wie. Ostatnio spadło na ciebie mnóstwo problemów.. a potem zrobiła coś niespodziewanego — pocałowała Michaela. Michael uśmiechnął się.. jak człowiek ma miękkie serce.. ale poproś ją. — Uśmiechnęła się smutno. Popytam. Ellie pokręciła głową. — Wiem. Michael odchrząknął. Myślisz.. a w gruncie rzeczy jesteś bardzo wrażliwą osobą. Ellie. że Becky jest świetną pracownicą i w dodatku bardzo cię ceni? — Miło mi. że pomaganie ludziom to moje powołanie.. — Wiem. kiedy zwracają się do mnie? Nie odwrócę się przecież plecami do mamy czy do Becky. ale jeśli jej pomogę. wyleją mnie z pracy. — Rozumiem. gdyby ktoś niepowołany się dowiedział. — Tak będzie najlepiej. ale tam gdzie są problemy małżeńskie. Ciągłe mówi. — Skłamałabym. żeby zachowała rzecz dla siebie. Michael? — Na moim stanowisku muszę się przejmować. Jako przełożony powinienem wiedzieć o kłopotach moich podwładnych. — Nigdy nie nauczę się trzymać język za zębami. Chciałam tylko pomóc. — Dziękuję ci. ale teraz będę chyba musiała. — Jesteś silnym człowiekiem. Mama jest w kiepskiej formie.

Nigdy już nie odezwie się do swojej drogiej przyjaciółki Stefie. karmione. uśmiechnęła się szeroko i wróciła do sporządzania listy zakupów. To bardzo interesujący mężczyzna. czy nie odwiedzają czasem barów karaoke. co jeszcze złego może się wydarzyć. niewykluczone. że Robert Evans nieźle się prezentował i mógł poszczycić się własnymi zębami. że już się kończy. Zrozumiała już. że seryjni mordercy nie czają się za każdym rogiem.Patrzył przez okno. Został mi chyba uraz z dzieciństwa. Michael odprowadził ją wzrokiem. Ellie. Nie znoszę facetów ze sztucznymi szczękami. a potem długo jeszcze stał w oknie. Do dzisiaj pamiętam. Tak bardzo żałował. —Straszny tydzień. że tego samego. że między nimi nie ułożyło się inaczej. podrapie za uchem. żeby iść za głosem serca. Barn? Czasami żałowała. bo wykraczesz jakieś nieszczęście. która zaaranżowała spotkanie. Zawsze znajdzie się ktoś. kochanie. Żadnych poważnych zmartwień. że przyjdzie. śpią w łóżku. uśmiechając się radośnie.-Ellie usiadła na kanapie i zaczęła głaskać drzemiącego smacznie Barnabę. . — Cieszę się. jak Ellie idzie ulicą.Na przykład o tym. — Dzwonił Michael. ale nie była pewna. podsunie miskę z żarciem i w ogóle spełnia każdy twój kaprys. że tak bardzo ją zranił. jak Walter Kingston śpiewa karaoke. odwróciła się pomachała mu i znikła za rogiem. I dać sobie poderżnąć gardło. Psy mają łatwiejsze życie niż ludzie. Wzdrygnęła się na to wspomnienie. Ellie westchnęła. Nie chciałam widać myśleć o nieprzyjemnych rzeczach. jak wuj Tommy wyjmował swoje przy stole i kładł je na talerzyku deserowym. Jak się udała randka? Dobrze się bawiłaś? Ellie rzuciła płaszcz na kanapę i skrzywiła się z niesmakiem. Modlił się. a właściwie jest wleczona przez swojego pokracznego psa. — Wcześnie wróciłaś. jakby usłyszała jego słowa. że nie urodziła się psem. Psy są wyprowadzane na spacery. — Wołałabym raczej spędzić wieczór z Tedem Bundym. by tym razem starczyło mu odwagi. Tak bardzo przykro. co jeszcze mogłoby się wydarzyć. — Co słychać. — Randki w ciemno to ciężka sprawa. że zaprosiłaś Michaela. Jak mógł być tak ślepy? — Tak mi przykro. że będzie jutro na naszej kolacji — oznajmiła Rosemary. choć właśnie wygłaszała przestrogę. i sklął się w duchu za to. — Rosemary. Nie wiem. — Zupełnie zapomniałam o tej kolacji i o tym. Ellie. Ellie. ROZDZIAŁ TRZYNASTY Randki w ciemno to Okrutny wynalazek sadysty. że nie wiadomo dlaczego 93 . Ja miałam przynajmniej szczęście. że był taki głupi i nieczuły. Potwierdził. kto pogłaszcze cię po łbie. . jeśli ci to coś mówi. wykąpie cię. Mają naprawdę wspaniałe życie. — Nie mów tak. który wymyślił rajstopy. Dobrze. Już wiedziała. zamiast słuchać.

— Od kiedy Rosemary zamieszkała u niej. żeby umyć po sobie wannę. Żal mi jej synka. Lubię gotować. mamo? Rosemary wymieniała zaproszonych. był po prostu wyjątkowo głupi. zasłaniając twarz przedramieniem i po raz kolejny zadając sobie pytanie. — Przestań! Duszę się . jeśli będzie w stanie. Jutro mamy przecież gości.zawołała Ellie. Bardzo go ucieszyła ta wizyta. — Nie ma najmniejszych powodów do radości. co mu chodzi po zaatakowanej kryzysem wieku średniego głowie. pamiętaj tylko. o których mówił wcześniej Will. Zbliża się zima i trzeba uważać na zarazki. ba. Muszę sama wybrać mięso na cielęcinę po parmeńsku.Rosemary wyjęła pojemnik z lizolem z kieszeni fartucha i zaczęła spryskiwać pokój. Miała nadzieję. kochanie. Ellie zrobiła się czerwona jak burak. żeby nie dali nam za tłustej kiełbasy. mamo. Michael obiecał pomóc. jak to jest w sklepach. ale podejrzewała. Pomożesz mi w kuchni. Barnaba zerwał się natychmiast z kanapy i uciekł. jakby go gonił sam diabeł. — Daj mi tę listę. Opowiadałam ci o Becky Morgan i jej kłopotach. jak skończysz. Na liście nie było nikogo poza tymi. 94 . — Michael mówił mi. — Jak chcesz. żeby rozstawać się z mężem? Dzisiejsze kobiety zbyt łatwo podejmują podobne decyzje. a potem weźmiemy się do gotowania. kiedy zadzwonił telefon. Jutro rano wybierzemy się do supermarketu. nie miała po temu wielu okazji. Nie był to najmądrzejszy gest. oto dlaczego. że wszystko się jej jakoś ułoży. rozgrzewającą kąpiel i zrelaksować się.Idę się wykąpać. — Mam nadzieję. że Michael coś wymyśli i wyratuje Becky z opresji. — Pomogę ci w kuchni. Wiesz. — Wykluczone. Tylko patrzą. — Lista zakupów prawie gotowa. mimo że obiecał zatelefonować.pocałowała Michaela na pożegnanie. już miała na końcu języka jakąś złośliwą ripostę. Miała ochotę wejść do wanny. Zadzwonię do sklepu i dostarczą nam zakupy do domu. Nie wiedziała. Ellie zacisnęła zęby. Ellie wzruszyła ramionami. Ojciec nie oddzwaniał. zafundować sobie długą. I dopilnować. że nic dobrego. że byłaś u niego któregoś wieczoru. Rosemary kilka razy pokręciła głową. niż targać torby.Była zbyt zmęczona i przygnębiona. Skąd przyszło jej do głowy. jak długo jeszcze będzie musiała to wszystko znosić. że przy nim głupieje i targają nią sprzeczne emocje. żeby sprzeczać się z matką. — Zrobię lasagne i kilka innych włoskich dań. Mieszkanie już wysprzątałam i dokupiłam trochę lizolu. — Smutna sprawa — westchnęła ze współczuciem. — Idź. w czym mogę ci pomóc.. Ellie. żeby wcisnąć człowiekowi byle co. Boże! Dlaczego go pocałowała? Dlatego. Tak będzie wygodniej.. . Poszłam w sprawie koleżanki z pracy. — Kto ostatecznie będzie na naszej kolacji? O której przyjdą goście? I najważniejsze. Poczucie winy przygniatało ją niczym wielki głaz. na wypadek gdyby ktoś był przeziębiony.

— Potrzebujesz pomocy. — Muszę pojechać i przekonać się. Radziłam mu posłuchać własnego serca. że spotykam się z innymi. proszę. żeby moja córka mnie pouczała. — Popełniasz wielki błąd. — Nie. Nie mam dzisiaj siły na wysłuchiwanie awantur.. tato. Znajdę ci kogoś. — Co chcesz mi powiedzieć? Przemyślałem twoją radę i jutro rano lecę do Los Angeles. — Co twój ojciec powiedział? — Matka patrzyła na Ellie takim wzrokiem. Ojciec się rozłączył. . Tak nie można. Dzwonię. Będziesz żałował. tato. a on opacznie zrozumiał moje słowa i … Znowu wszystko schrzaniła! 95 . Powinieneś pójść na terapię. chwileczkę. która wstała z fotela i zaczęła krążyć po pokoju niczym tygrys po klatce. Sama mi powiedziałaś. wszystko dobrze. czego szukam. że twoja matka spotyka się z innymi mężczyznami. — Każdy ma prawo do błędów. — O co chodzi? Co on mówi? — dopytywała się matka. żeby była cicho.. po czym ojciec oznajmił: — Wiem. Zawsze będę kochał. — Czy ojciec zupełnie oszalał? Czyżby udzielała ojcu jakichś rad? — Powiedziałaś mi. — Zaraz jej oddam. — Tato. a Ellie zastygła z szeroko otwartymi ustami. tata leci jutro do Los Angeles. żeby Rosemary wpadła w histerię. Ellie. To pewnie Stefie z nowym pomysłem na. co myśli o jej guście w kwestii doboru partnerów. jakby miała ochotę ją udusić. bo obiecałem się odezwać. Przepraszam. że dzwonisz. Dlaczego ja nie miałbym spotykać się z kobietami? Michelle zaprosiła mnie.— Odbiorę.Spojrzała na matkę. Nadal kocham was obie. Czuję się odpowiedzialna. Przylecę do Miami porozmawiamy. Nie zniósłbym tego. ale muszę się pakować. Twój ojciec chciałby zjeść ciastko i mieć ciastko.Mówiłam ci. — Mamo... skarbie. jak porozmawiam z tobą. Do tej zołzy. która odłożyła listę zakupów i słuchała w napięciu. W słuchawce rozległo się głębokie westchnienie. że mam posłuchać swojego serca. moją radę? Nie radziłam ci nic takiego. Tak mi przykro. Ja też spróbuję być. Nieważne. Ellie. Ellie dala jej znak. Wiem. — Ale. czego naprawdę chcę. a ja zamierzam skorzystać z jej zaproszenia. — Opiekuj się matką. co robię.. kiedy usłyszy o moich planach. Chciałem porozmawiać z twoją matką. Myślę. Cześć. jak usłyszy. — Miło. Cokolwiek miałoby się wydarzyć. ale mnie nic nie wolno.Zostawiła przyjaciółce dość wredną wiadomość na sekretarce. informując w dosadnych słowach. że w Los Angeles znajdę to. to się nie zmieni. Nie martw się. Lepiej będzie. Wiem. że będziesz. Martwiłam się o ciebie. Nie chcę. że będzie szukał rewanżu. że będzie zła. skarbie. — Tata? . Co słychać? — Dziękuję. — Co? Jak to. więc posłuchałem. Bądź szczęśliwa.. Nie życzę sobie. Ellie podeszła do matki i ujęła jej dłonie. nie rób tego. Podniosła słuchawkę po trzecim dzwonku.

Ellie doszła do wniosku. ale Ellie wydała się hałaśliwa i pozbawiona taktu. Nie dam się skrzywdzić. my wyrównujemy rachunki. — Znakomite.Ellie oczekiwała łez. niestety. jakby pozjadali wszystkie rozumy. — Podoba ci się moja koszula. dopóki nie posmakuje wszystkiego..Nie pamiętam już. jakby oceniała. — Jesteś pewna. za to Rosemary. Po prostu zachowywała się nieco irytująco. jako prawdziwy talent kulinarny. możesz być spokojna. — Nie. Ellie. Rosemary. a po powrocie od razu wzięły się do gotowania. nie myślą mózgiem. wywijając widelcem niczym dyrygent orkiestry symfonicznej batutą. że gdzieś tam czeka na niego coś wspaniałego. pani Goldberg. po prostu znakomite — zawołał Ramon. choć było to trudne. specjalizuje się w rozwodach. Aldo Fabrizi. czy dojrzy w nim materiał na zięcia. co myśleć o starszej pani. zanim podejmiesz ostateczne kroki. Michael? Czysty jedwab. ale Rosemary przyjęła wiadomość wyjątkowo spokojnie. Ta puttami obiecała mu rajskie rozkosze i Ted już pakuje walizki. że nigdy nie chciałaby mieć własnej restauracji. Ty też. ja tylko trochę pomagałam. — To nie twoja wina. nie rób sobie wyrzutów. byłaby świetną szefową kuchni. Ten jest z New Jersey. idzie do przodu niczym walec drogowy. mamo? Może zaczekaj jeszcze kilka dni. Michael? — zagadnęła Rosemary. co więcej. co się będzie działo. Ellie — dodała Bea dla porządku. Ellie powściągnęła uśmiech. Ostry. Jak już bierze sprawę. Ranek spędziły na zakupach. Starsi ludzie zazwyczaj formułują zdecydowane sądy i zachowują się. Ellie poczuła się. że nie mogła być złym człowiekiem. Willowi. — Właśnie tego się spodziewałam —powiedziała. mierząc Michaela uważnym spojrzeniem. — Tata jest głupcem. — To Ellie robiła te klopsiki. Oczywiście mogło to mieć związek z jej wiekiem. — To prawda. Rosemary wyprostowała się na całą swoją wysokość imponujących stu sześćdziesięciu pięciu centymetrów wzrostu. Nie znajdzie nikogo tak wspaniałego jak ty. ale mężczyźni. Bardzo dobrze. kochanie. Lasagne wywołują we mnie dreszcz rozkoszy. — Z tym. — To zasługa mamy. Starała się jednak pamiętać.I była kompletnie wykończona po tym pomaganiu. Ellie nie wiedziała. — Żadna szanująca się Włoszka nie da się wykołować mężowi przy rozwodzie. Pyszne. szczególnie gdy dostrzegła zbolałą minę Michaela. Wydaje mu się. który pomógł wam kupić dom na Florydzie? Rosemary pokręciła głową i na jej twarzy pojawił się przebiegły uśmieszek. My się nie wściekamy. że Bea bardzo pomogła Rosemary i. Przeszłaś samą siebie. . — Jedzenie jest wspaniałe. Ted nie uspokoi się. jakby ktoś dźgnął ją nożem. Mężczyzna powinien dbać o 96 . zobacz. to powszechnie znana rzecz. z czego wniosek. To mój kuzyn. W poniedziałek z samego rana skontaktuję się z moim adwokatem. kiedy jadłem tak smacznie jak dzisiaj. bezlitosny. prawda. Matka zachwycała się Beą.

— Ellie i Michael pozostali przyjaciółmi. Wszystkie oczy skierowały się na Rosemary. — Wybacz Bei.Ellie próbowała bronić się dowcipem. czy to nie okropne? Jesteś straszną staruszką. — Jestem po prostu za niska do swojej wagi .stwierdziła Rosemary bezlitośnie. ale Will nie wykazał poczucia humoru. Do twarzy ci w niebieskim. żeby zdobyć taki sam. a wyglądasz po prostu zachwycająco w tym czerwonym swetrze. Will uśmiechnął się przepraszająco do Ellie i zmienił temat. Will posłał babce ostrzegawcze spojrzenie. Ellie . — Dlatego tyjesz. Naprawdę. ale tylko trochę. panie Deayers — wkroczyła w rozmowę Bea. nie sądzisz? Zawsze to powtarzam Willowi. — Od kiedy to ich sprawa? — chciała wiedzieć starsza pani. że w ten sposób uniknie W poniedziałek ćwiczeń na bieżni. — Rosemary opowiadała mi. Beo — oznajmiła Rosemary. — Ellie uznała. Ramon zrobił wszystko. Dlatego ciągle jestem na diecie. choć Ellie kopnęła go pod stołem. żeby się pobrali i dali ci wnuki. że nagle zmieniłaś zdanie. Powiedz. że swego czasu spotykał się z pan z Ellie. Jeśli się pan zagapi. — Jest dość bezpośrednia. I wścibska. unosząc szklaneczkę. — Mama nie uznaje niskokalorycznej kuchni. — Chyba plotłam coś bez sensu. ale ona parła dalej. Istne szkielety. pani Goldberg — próbował wyjaśnić Michael i Ellie zrobiło się go trochę szkoda. — Tak mówisz. ktoś sprzątnie ją panu sprzed nosa. — Chociaż nie wiem. Nigdy nie widziałam nikogo z takim apetytem. Kobieta powinna mieć trochę ciała. że chciałabyś. — Napiłabym się.Dlaczego nie jesteście razem? — Nie wyszło nam. Nie podobają mi się te szczapy. Nie powiesz mi chyba.ubiór. Ale nie robię ci wyrzutów. by ukryć zgrozę wywołaną tak niebywałym prostactwem. Boże broń. babciu — zaofiarował się Will i odsunął krzesło. ale ja zgadzam się z Willem. — Ile razy mi powtarzałaś. czy powinnaś jeszcze pić. by Rosemary przeszła do działania. — Ellie jest piękną. tłuszczu po tych smakołykach. jak Michael się męczy. ale są pyszne i grzechu warte. ale on woli swobodny. prawda? Przybędzie nam trochę. ale kopnęła matkę pod stołem. Miała nadzieję. — Ładna. sportowy styl. Akurat! — Macie jeszcze wódkę? — zapytała Bea. Ellie nie bez pewnej satysfakcji patrzyła. Beo 97 . by trochę się rozluźnił. że dobrze będzie zrzucić winę za nadwagę na Rosemary. na nic nie zważając: . że Rosemary nie potraktowała nas niskokaloryczną kolacją. — Po prostu jesz za dużo. młody człowieku. Nie ma jak dżinsy i bawełniana bluza. Zawsze wypytuje mnie i Willa o nasze życie seksualne. — Zaraz przyniosę. Michael uśmiechnął się sztywno. które człowiek widzi w telewizji i w czasopismach. — Obawiam się. Mógłbym zabić. a reszta to ich sprawa.odezwał się Ramon. i biedaczka stanęła w pąsach. bystrą dziewczyną.

szczęśliwa. Już mam niestrawność — syknęła Ellie. — Skończyłam. że Burt nie mógł przyjść. Michael. Ramon. powinien jeszcze znaleźć miejsce na cannoli albo kawałek sernika. tęskni za rodziną. Ellie klasnęła w dłonie i uśmiechnęła się szeroko. Michael. toteż Ellie nie zamierzała robić jej wykładów na temat subtelnych meandrów życia towarzyskiego. . jakby nic nie zaszło. jak już skończysz jeść — szepnął Michael. — Nadwyrężył kręgosłup podczas uprawiania seksu. że z rozkoszą przyjmie do siebie Becky i Jonaha. że będzie miała towarzystwo. — Rozmawiałem z panią Greenlaw. w przeciwieństwie do Ellie. — Wspaniale. Beo — wtrąciła Rosemary pospiesznie. — Możemy porozmawiać teraz. zawsze chętnie pomagał innym. Chcieliśmy wypróbować nową pozycję -wyjaśniła starsza pani. Mam nudne życie i chcę je sobie trochę urozmaicić. ucieszyła się. Powiedziała. Kiedy przeszli do salonu. Jednak Rosemary potrzebowała w tych trudnych dla siebie chwilach relaksu. by wstać od stołu. że dzieci chcą być same? Bea mrugnęła do przyjaciółki. Wystarczyło dać Rosemary wolną rękę. dlaczego kiedyś się w nim zakochała. że szybko dojdzie do zdrowia. Bardzo się tym martwiłam. Był dobry troskliwy. Czuje się samotna. — Daj spokój. zarzuciła mu ręce na szyję i uściskała go serdecznie. kiedy mama wyjedzie? — pomyślała smętnie. — Szkoda. Już nigdy nie będę nikomu udzielać żadnych rad. Ellie zamknęła starannie drzwi. — Jasne. — Mam nadzieję.Starsza pani zachichotała. a natychmiast zgromadziła przy stole najdziwniejszy. Nie widzisz. Kiedy Michael nachylił głowę. że nadarza się pretekst. Nic więcej nie przełknę. co robi. — Becky już wie? — zapytała. która marzyła. — Nie wiem. Jeszcze jeden powód. Michael dotknął koniuszka jej nosa. — Pani Greenlaw rozmawiała z nią dzisiaj. Miały spotkać się wieczorem. przypominając sobie. żeby wieczór się skończył. dlaczego Ellie nie chudła Na kogo będę zwalać winę. mocno rozczarowany. żeby wszystko omówić. Nawet jeśli człowiek objadł się po dziurki w nosie. najgorzej dobrany zestaw ludzki. Patrzyła na Michaela. W oczach Rosemary posiłek nie zasługiwał na swe miano. oprzytomniała i cofnęła się szybko. Takie rzeczy się zdarzają. — Chciałbym porozmawiać z tobą sam na sam. — Chodzi o Becky? — zapytała z nadzieją. Dziękuję.Nie zastanawiając się. Michael bawił się świetnie. żeby ją pocałować. Rosemary. kiwnął głową. o ile nie kończył się deserem. — Państwo wybaczą zwróciła się do biesiadujących ale ja i Michael mamy do omówienia kilka spraw związanych z pracą. — Będą przecież jeszcze cannoli — zmartwiła się matka. 98 . jak mam ci dziękować. nachylając się do Ellie.

Michael pachniał piżmem i limonką i był to bardzo miły zapach. — A co robią?. — A jeśli ja nie będę chciała? Nie mogła nie chcieć. — Będziesz chciała. Widzę przecież. żyć w stałym związku? 99 . podchodząc bliżej. Pamiętasz. mimo bezkompromisowej deklaracji. ani ci nie przytakuję. W Ellie natychmiast obudziły się podejrzenia. — Zawsze lubiłem czuć cię blisko siebie. jeśli właśnie to sugerujesz. kiedy zasypiałaś — Pamiętam. że ugięły się pod nią kolana. że będziemy przyjaciółmi. Uśmiechnął się tym swoim zabójczym.zainteresował się. Poza tym. ale szczerze mówiąc. zaproszę ją. jak możesz mi podziękować. Nie była już tamtą naiwną dziewczyną i trochę ją to smuciło. wolałbym. — Obejmować się mogą. nie zaprawione goryczą i rozczarowaniem. że nie pójdę z tobą do łóżka. jak reagujesz m moje dotknięcie. Michael. Może w środę? Ellie zrobiła wielkie oczy i zapytała ostrożnie: — Czy twoje zaproszenie obejmuje również moją mamę? — Jeśli chcesz. w każdym razie jeszcze nie teraz. Michael. Tak bardzo. jeśli rzeczywiście odczuwasz wdzięczność. — Coś się zmieniło od naszej ostatniej rozmowy? Jesteś już gotów zdeklarować się.— Ja wiem. Może to znaczy. Ellie odsunęła się od niego. — Ani się nie wypieram. — Dlaczego? — Dlatego. Wolałaby zachować dobre wspomnienia. Między nami wszystko się zmieniło. Fantazje już zaczęły buzować w rozgorączkowanej głowie i były to fantazje z rodzaju „tylko dla dorosłych”. którą wygłosiła przed chwilą. jak wtulałaś się we mnie. Oszołomił Ellie. ale to dawne czasy. — W takim razie przyjdziesz? Powiedziałaś. Trzymam cię za słowo. a powinniśmy pogadać. jak robił kiedyś. — Powiedziałam ci wyraźnie. że się zmieniło. jednak tym razem wolę spotkać się z tobą bez przyzwoitki. żeby nie przytulić się do niego. — Może to dobrze. Ona się zmieniła. żebyś przyszła sama. Michael oparł brodę na jej głowie. Ellie. — Obejmują się? -Otoczył ją ramionami i Ellie musiała użyć całej siły woli. Bardzo lubię Rosemary. sprawia ci to przyjemność nie zaprzeczaj. — Naprawdę? — Serce zabiło jej szybciej. Michael zaśmiał się głośno. Uściski to tylko przyjacielskie gesty. — Nie chodzi o seks. że oboje dojrzeliśmy i czegoś się dowiedzieliśmy o życiu. i to powód najważniejszy. Chciałbym zaprosić cię do siebie na kolację. że przy twojej mamie nie będziemy mogli swobodnie rozmawiać. seksownym uśmiechem. setki razy. być może znowu będę chciał cię pocałować. — Przyjaciele się nie całują.

szczęśliwa. — Czy Ben ma jakieś szanse odebrać ci opiekę nad dzieckiem? — Żadnych. Myślała o rozmowie Rosemary z adwokatem. co do niego czuje. albo nie. Kłóciliśmy się o matkę Bena..— Szczerze mówiąc. I o tym. o wychowanie Jonaha. Nie wiedziała. — Co z Benem? Ciągle myślisz o rozwodzie? Becky westchnęła. zastanawiam się. — Ben nie dzwoni. naprawdę. Nie zgadzaliśmy się w wielu sprawach. Pani Greenlaw jest taka miła. nasze małżeństwo się sypało. wczoraj wieczorem. że masz gdzie mieszkać. Mieszka w ślicznym domu na Upper West Side. Między mną i Benem wcale nie układało się różowo. i Jonah lepiej na tym wyjdziemy. Michael. kochani? Znikliście na tak długo. —Ciągle czuję wyrzuty sumienia. — Nie powinnaś się obwiniać. z tym. nic nie dadzą. Ellie uśmiechnęła się. Wczoraj rano dostałam od niego maila. chociaż z pozoru mogło tak wyglądać. nie wiem. Kiedy się przeprowadzasz? — Już się przeprowadziliśmy. Becky. Mieliśmy swoje problemy. Chwilowo. Tak mi przykro. A Michael nadal bał się związku. których nie potrafiliśmy rozwiązać.. Chce. żebyśmy zamieszkali u niej na stałe. Nic nie było w porządku. — Bądź realistą. — A więc klamka zapadła? — Na to wygląda. Albo się czegoś chce. Ellie przewróciła oczami. Zmuszanie się i „praca nad sobą”. jak to nazywasz. ale w ostatecznym rachunku i ja. Pracuję nad sobą. W poniedziałek w czasie lunchu z Becky Ellie była nieco milcząca. jak zechce.. Wiem. — Ale. co robić. Jonah zostanie ze mną. Ellie mogła powiedzieć dokładnie to samo. Ciągle kochała Michaela. Ellie uśmiechnęła się z ulgą. nie będzie łatwo. nie sądzisz? W końcu mamy tylko jedno życie. Pogodziłam się z myślą o rozwodzie. że nasze małżeństwo się skończyło. Wiem. niedaleko Riverside Park. a Ben będzie mógł odwiedzać go tak często. Wcale nie żałuję. że jego adwokat skontaktuje się ze mną i ustali zasady wspólnej opieki nad Jonahem. ale jeszcze się nie zdecydowałam. Drzwi się otworzyły i w progu stanęła Rosemary z pytającym wyrazem twarzy. Czuła okropny zamęt w głowie. mamo. — Wszystko w porządku. próbuję poukładać to sobie w głowie. że będzie mi trudno. O Michaelu. dobrze o tym wie. ale za szczęście trzeba płacić. 100 . Pisze. że ktoś przerwał jej sam na sam z Michaelem. — Wszystko w porządku. Przynajmniej problemy Becky znalazły rozwiązanie. Nadal boję się małżeństwa. — Tak się cieszę. że to ja jestem sprawczynią całego nieszczęścia. Zaczęłam chodzić na terapię.

przeglądając zawartość szafy w poszukiwaniu odpowiedniego stroju. kiedy go poznałam. Przełożeni na pewno nie ucieszyliby się. nie tę po matczynemu zatroskaną. skrzywiła się i pokręciła głową. W końcu Michael miał sam przygotować jedzenie! Nigdy jeszcze żaden facet nie przygotował dla niej kolacji.. masz wsparcie pani Greenlaw. Niestety talenty kulinarne Michaela pozostawiały wiele do życzenia i ten wieczór mógł się okazać jej ostatnim. Rosemary nie mogła jej towarzyszyć. — Dziękuję ci. Wyciągnęła małą czarną. — Wszystko się ułoży. chociaż większość swojego dorosłego życia poświęciłam na pielęgnowanie nienawiści do niego. że chce go olśnić Chociaż Michael i tak miał już głowę pełną niewłaściwych myśli. Ellie nie czuła się specjalnie przygotowana na kolację u Michaela. Pojechała rano do New Jersey. postaraj się nie kończyć jej deserem w łóżku! Środa przyszła nie wiedzieć kiedy. od rzucając wybór. że nawet Michael nie potrafi na nie odpowiedzieć. można powiedzieć.— Cieszę się. żeby Michael nie pomyślał. — Coś ze mną chyba nie tak. że coś was kiedyś łączyło. Ruda spódnica i sweter wydawały się natomiast zbyt oficjalne. co by zrobił Michael. Sweter spadł Barnabie na głowę i natychmiast rozległo się niezadowolone warknięcie. ze względu na Michaela. dlaczego nie mogłaś mi powiedzieć o Michaelu. ROZDZIAŁ CZTERNASTY Jeśli umawiasz się na kolację z facetem. — Na pewno będę szczęśliwsza. do czego Ellie jeszcze nie była gotowa. nawet pani Greenlaw. panu Deayersie. I oczywiście moje. Znalazłaś lokum. Sukienka zbyt się kojarzyła z nie udanym wieczorem. Ellie. Teraz rozumiem. Z drugiej strony nie chciała ubierać się „niezobowiązująco”. bo to mogłoby świadczyć o lekceważeniu. — Nie martw się. — Bardzo mi pomogłaś w najgorszym momencie. Barn — odezwała się do buldoga. Nie wybaczyłabym sobie. Ellie miała okazję poznać inną Rosemary. Rosemary potrafiła otrząsnąć się i wziąć się za bary z życiem. gdyby stracił stanowisko. Widziała słabość matki i jej siłę i była z niej bardzo dumna. kiedy tylko będziesz go potrzebowała. A Ellie już jej brakowało. Becky. — Tęsknię z mamą. Nie zamierzała zakładać nic prowokującego. że przez zaskoczenie. — Co się stało? Dlaczego zerwaliście? — To pytanie za tysiąc punktów. gdyby wiedzieli. Marzył o ONZ już na studiach. Sądzę. — Nie wiem. Przez ostatnich kilka tygodni bardzo się do siebie zbliżyły. gdyby miał kłopoty z mojego powodu. Becky.. więc też z nich zrezygnowała i rzuciła ciuchy na łóżko. 101 . To dobry człowiek. spotkać się z kuzynem adwokatem i miała wrócić dopiero następnego dnia. w której była ostatnio na randce. Ta praca to dla niego wszystko. ale po prostu kobietę. Ja nie powiedziałam nikomu słowa.

wręczając Michaelowi butelkę i rozciągając usta w nieco wymuszonym uśmiechu. — Spojrzał na etykietę i uniósł brwi. nawet na Ellie. Barnaba otworzył jedno oko. Jednak Brian był skończonym głupkiem. Hm. chociaż przytyła dwa kilogramy i trochę się zaokrągliła. całkiem nieźle. bo umieram z głodu. i na powrót zapadł w drzemkę. w końcu uznałam. Brian nie lubił jej w czerwonym. dylematy Ellie były mu całkowicie obojętne. Wciągnęła suknię przez głowę i spojrzała w lustro. Michael podał jej kieliszek z winem. — Jeśli pójdę w tej sukni. Skoro zdecydowała się wyglądać dzisiaj wystrzałowo. Wypijmy po kieliszku. Jeśli człowiek rusza na wojnę z diabłem. Ich palce zetknęły się na moment i Ellie przebiegł prąd. Mrugnął wesoło. czerwony jest bardzo odpowiednią barwą. Włożyła pantofle i ponownie przejrzała się w dużym lustrze. uznała. możesz mi wierzyć. — Dziękuję. ale robi się późno. — Wyglądasz ślicznie. — Nie wiedziałam. że lepiej już nie będzie i chwyciła czarny wełniany płaszcz. Odpowiedź mogłaby zabrzmieć zbyt okrutnie. . Cóż. Zarumieniła się po korzonki włosów na ten komplement. dlaczego wybrała taki wizerunek.Mam nadzieję. chociaż było jej w tym kolorze do twarzy.wzniósł toast i stuknął kieliszkiem o jej 102 . Ellie. mogę napytać sobie biedy. bo pociemniały mu oczy. Michaelowi musiało przytrafić się coś podobnego. Barn. a]e postaraj się skupić. — Odstawił na moment butelkę i pomógł zdjąć Ellie płaszcz. To ostatnie stwierdzenie było eufemistycznym określeniem pokaźnych pokładów tłuszczu. — Więcej niż niezłe. Jak widać. — Żartujesz? Uwielbiam cabernet.— Przepraszam. czy uda mi się skupić i dokończyć gotowanie. najlepiej pójść na całość. ho. — Suknia miała głęboki dekolt i wyglądała bardzo seksy. W końcu znalazła czerwoną suknię z dzianiny. mierząc ją pełnym uznania wzrokiem. że to będzie niezłe. Powinieneś zrozumieć. zerknął na panią. Ellie obejrzała się ze wszystkich stron. której jeszcze nigdy nie miała na sobie. Oby tylko moja kolacja okazała się godna twojej sukni. najwidoczniej jednak nie rozumiał. Michael wyszczerzył zęby. Barnaba wysunął łeb spod swetra i spojrzał na panią z niesmakiem. Ellie zaśmiała się i ruszyła za nim do kuchni. ale jakoś dotąd nie miała okazji włożyć. ale z dwojga złego lepsze to niż płaska klatka. — Ho. Nie próbowała nawet zadawać sobie pytania. rocznik 97. — Za naszą przyjaźń i nowe perspektywy . w co się ubrać. długim rękawem. Nie wiem. A potem się uśmiechnęła. zadowolona ze swojego wyglądu. Piersi zrobiły się jakieś ogromne. gdzie unosił się ostry zapach czosnku. Wybrałam go specjalnie z myślą o tobie — powiedziała nieswoim głosem. że lubisz cabernet. Jest seksowna jak diabli. Kupiła ją w ubiegłym roku na wyprzedaży Ann Taylor. Na dnie szafy znalazła buty na najwyższym obcasie. Kendali Jackson.

wyrywając Ellie z ponurych rozmyślań. — Rozmawiałaś z nią? Ellie pokręciła głową. Przepis Maria Batalii. Nie jest wcale stara może ułożyć sobie życie od nowa. seksu. Michael był dobry we wszystkim. Ellie. — Pycha. Gdzie się nauczyłeś robić takie dobre przystawki? Michael uśmiechnął się. Moim zdaniem to takie nie amerykańskie.. Ellie pokręciła głową ze śmiechem. — Becky wzięła kilka dni urlopu. co robił. niespełnionych uczuć? — Naprawdę umieram z głodu. — Przykro mi. Musiałem go kupić. — Jak Becky? — zagadnął dawca seksu. — Nie wiem. jak puls dudni jej w uszach. że jakoś ułoży sobie życie. Mam nadzieję. — Ale wyszło chyba nie najgorzej. — Dzięki. — Uśmiechnęła się.zauważyła. kiedy znajdowała się w polu rażenia najwspanialszego dawcy seksu. co wyczyniał jej ojciec. — Jakoś nie mogę sobie wyobrazić ciebie w roli kucharza. o nie. — Tak jak ja uwielbiam opychać się popcornem albo batonikami. Czasami tylko nad niektórymi rzeczami musiał popracować odrobinę dłużej. Muszę jednak przyznać. A co u Rosemary? — Mama pojechała do New Jersey. — To miła dziewczyna.. żeby się urządzić. Pewnych rzeczy człowiek nie może sobie po prostu odmówić. — Wziął tacę z przystawkami i zaprosił Ellie gestem. na jakiego kiedykolwiek udało się jej trafić. Mam nadzieję. nie powinna myśleć o takich rzeczach. Kupiłem jego książkę kucharską. W gruncie rzeczy bardzo prosty. Nie wtedy. Ellie ugryzła kęs bruschetty i stwierdziła. doskonale rozumiejąc Michaela. O wiele lepszy jestem w sypialni oznajmił skromnie. Tobie i pani Greenlaw. to mama ma święte prawo się bronić. — Jeśli tata w dalszym ciągu zamierza zachowywać się jak skończony dureń.Nie powinno jej to dziwić. który będzie ją reprezentował podczas rozwodu. Ellie wzruszyła ramionami. 103 . To trudna i nieprzyjemna sytuacja. Wygląda na bardzo wygodny. — To mój fotel do oglądania meczy. Michael zasępił się. — Nie widziałam go. rad z komplementu. Na przykład batoników w kinie albo. że zupełnie dobrze sobie radzisz. — Nowy fotel . że jest całkiem smaczna. Ładny. jednak to. Ellie nie przypuszczała nigdy. czy były to raczej pozostałości dawnych.kieliszek.. jak byłam u ciebie poprzednim razem. spotkać się z adwokatem. by przeszła do salonu. Ellie upiła łyk. Nawet kiedy paradujesz w tym okropnym fartuszku. było po prostu złe. a Ellie poczuła. że stanie się coś podobnego. kiedy idę do kina. Czy rzeczywiście mieli przed sobą jakieś perspektywy. że poczyniłeś postępy w nauce gotowania. Uwielbiam wyciągnąć się wygodnie przy oglądaniu piłki. Jest ci bardzo wdzięczna za pomoc.

Michael uśmiechnął się. Oczywiście nie zamierzała się do tego przyznawać. ale też w ostatnich latach nie bardzo miałem na co wydawać. — Jakim cudem wiedziałeś. Ellie nie miała wielkich osiągnięć w zakresie samodyscypliny. — Nie zjadłabym już ani kęsa więcej. Główne danie będzie gotowe — zerknął na zegarek . wypełnionym po brzegi makaronem z sosem marmara. — Dostałem namiary od wspólnych znajomych Poza tym nasze matki cały czas utrzymywały kontakt. Bałem się. dotykając się udami. Moja mama byłaby przerażona. Gratulacje.. kiedy pierwszy raz przyszedłeś do nas z wizytą. Chcę się pochwalić swoim nowym telewizorem. Pięćdziesiąt sześć cali. żeby to była prawda. — Mam wiele ukrytych talentów. zanim zdążyłaś podnieść słuchawkę. Michael nachylił się po pilota i przysunął do niej. żeby wytrącić z równowagi.Poza tym miał rację. Chciała. była ich aż za dobrze świadoma. czując naglą suchość w gardle. — Dlaczego nigdy nie próbowałeś się do mnie odezwać? Michaela to pytanie najwyraźniej zaskoczyło. by ją ugościć. co słychać u twoich rodziców. — Nie. Usiedli na skórzanej kanapie. i to wywoływało jej głęboki niepokój. Zostawmy na razie sprzątanie i chodźmy do salonu. że zadał sobie tyle trudu. Jestem pod wrażeniem. niedługo będziesz się mógł ożenić i uszczęśliwić jakąś kobietę. niż zaplanowała. był świetny w sypialni. bo wieczór mógł się zakończyć zupełnie inaczej. bo Michael nie zamierzał ustąpić. — Przecież mama pytała. co nie wróżyło najlepiej. Godzinę później Ellie z zadowoloną miną pogłaskała się po żołądku. sałatą i chlebem czosnkowym. — Deser też przygotowałeś? Jak tak dalej pójdzie. Ellie otworzyła szeroko oczy. Kolacja była pyszna.Ujęło ją.mruknęła Ellie. — Też miałam ochotę na duży telewizor plazmowy. 104 . — Długo na niego oszczędzałem. co możesz mi powiedzieć. — Strasznie nabałaganiłeś w kuchni. Wyliczyłem wszystko co do minuty. zwłaszcza ostatnio. Sprawa była przegrana.za czterdzieści sekund. gdzie dzwonić? — Ellie nie posiadała się ze zdumienia. już pobiegłaby po lizol. Chyba o tym nie wiedziałaś. Specjalnie! Specjalnie tak usiadł. niestety. — W takim razie siadajmy do kolacji. o których jeszcze nie wiesz. — Odczekamy. prawda? Ellie aż otworzyła usta ze zdumienia. Może pomogę ci posprzątać? Michael uśmiechnął się. Balem się tego. Michael. Dawno nie była tak wzruszona. ale są za drogie . Większość talentów Michaela znała. a potem podam deser. I udało mu się! Przesunęła się odrobinę w prawo. Tchórz mnie oblatywał. Stałeś się naprawdę dobrym kucharzem. ale spróbował na nie odpowiedzieć: — Dzwoniłem wiele razy i rozłączałem się.

jedwabiste i pięknie pachną. — Nadal nie jesteś. ale przesunąłeś się z pozycji „znienawidzony” na „obojętny”. co? — Musiałeś być niezłym dupkiem. bo kiedy się ocknie. Są miękkie. co robi. Widywałeś mnie już w znacznie skromniejszym odzieniu i jakoś dawałeś sobie radę. — Pochlebca i kłamca. jest potwornie głupie i że jeśli teraz nie powstrzyma Michaela. przestała w ogóle myśleć. — Musiałem być niezłym dupkiem. którego lepiej nie budzić. Bardzo chcę. Trudno się powstrzymać. — Byłem aż taki głupi? — Nie. którego podejrzewałaby o takie pytanie. — Bardzo tego chcę. jego dłonie na piersiach. że to. — Chcę cię pocałować. ustępuję. I w pewnym sensie nic się nie zmieniło. Obiecałeś.. gdybym usłyszała twój glos w telefonie Nie byłeś na liście moich ulubionych osób. czy może. O niczym innym nie myślę od naszego ostatniego pocałunku. — Objął ją i zaczął bawić się jej włosami. rozsądek diabli wzięli. Ellie. to. Należało uciąć awanse Michaela. Michael odłożył pilota na stolik. ugryzie cię w tyłek. — Prawdę mówiąc. — Bardzo cię proszę. Wiedziała tylko. — Chcę cię obejmować. . ale dobrze. Michael szeroko otworzył oczy. zanim sprawy całkiem wymkną się spod kontroli. że jeśli zgodzę się przyjść. Michael nigdy nie pytał. nie czekając na odpowiedź. 105 . co wcale jej się nie podobało. Różne partie ciała Ellie ogarniał żar. — Nie jestem pewna. ROZDZIAŁ PIĘTNASTY Byli narzeczeni to licho. trzymać w ramionach. bo nachylił się do niej. Michael — zdążyła szepnąć. po prostu całował. więc zyskujesz grunt pod nogami. zanim poczuła jego wargi na swoich. Wiedziała. Michael cofnął dłoń. nic nie obiecywałem. Zajęty studiami i myślami o własnej karierze. Znowu było tak jak kiedyś. ale nie wyciągnęła z tego żadnych wniosków. Ellie.. kiedy dziewczyna ma na sobie taką suknię. Pozwolisz mi? Ze wszystkich znanych jej mężczyzn Michael był ostatnim. Zawsze uwielbiałem twoje włosy. — Twoja mama to niezła spryciara. — Och.A teraz? Ellie pokręciła głową. czy chciałabym z tobą rozmawiać. I nagle Ellie zapomniała o wszystkich obawach i przestrogach. będzie potem cierpieć. Czuła jego język w ustach. a kiedy przechylił ją i położył na kanapie.Michael wyszczerzył zęby.

. a ona powoli dochodziła do siebie. co kiedyś ich łączyło. żeby mnie kochał i żeby się ze mną kochał. no dobrze. Pójście do łóżka z Michaelem było ogromnym błędem. modląc się. że aż ją to przerażało.. które kochają? Drzwi do łazienki się otworzyły. Zamknęła oczy. Rett Butler też był w tym dobry i co stało się z najwspanialszą parą kochanków w historii świata? Zostawił Scarlett na lodzie. miała dość pokaźny kapitalik. A ona odpowiadała mu w podobnym duchu. posypanych na wierzchu orzechami. płaski brzuch będący efektem pięciuset pompek dziennie. stóp Michaela. niemniej jednak. nie była tego pewna. bardzo chce się z nią kochać. W czasie całego seksualnego zajścia jej mózg znajdował się w stanie całkowitego odrętwienia. Pamiętała też. stóp. chciała dać mu szansę. by nie przyszło jej cierpieć z powodu popełnionego błędu. Nie będę teraz o tym myśleć. Nie mogę o tym myśleć. Chyba. naprawdę zależało. Prawdę mówiąc.. Hm. Niech Michael dowiedzie. a ciało w gorączce. a Ellie pomyślała o lodach z bitą śmietaną i czekoladą. raz jeszcze doświadczyć tamtej namiętności. Imponujący był rozmiar. o którym ona mogła tylko marzyć. nie wiedziała. że między nimi dzieje się coś ważnego i że mogą odzyskać to. Trafne skojarzenia kulinarne zawsze były jej mocną stroną. ale Ellie szybko ją otaria. Dlaczego mężczyźni zostawiają kobiety. Ilekroć o tym pomyślała. 106 . Michael wszedł do sypialni. Ale to wyraz jego twarzy i czułość w oczach zupełnie rozbroiły Ellie. Dokąd to wszystko ją zaprowadzi? Czy powinna zadawać sobie takie pytania? Naprawdę chce wiedzieć? Wytrzyma jeszcze jeden zawód. Pragnęła go tak mocno. Chcę.. Mimo wszystko pragnęła Michaela. że nadal go kochała. choć to odegrało pewną. I nie chodziło tylko o podniecenie. Sęk tkwił w tym. Teraz Michael brał prysznic.Ellie leżała naga w wielkim łóżku Michaela i intensywnie rozmyślała... olbrzymią rolę. Chciała mu ufać. w okolicy serca pojawiał się uporczywy. które zawdzięczał regularnym przebieżkom. jeszcze w obłoczku pary.. Oczywiście chodziło też o rozmiar. jeszcze jedno rozczarowanie? Mnóstwo pytań i żadnej sensownej odpowiedzi. Chcę go. jak bardzo jej pragnie i jak bardzo. świetnie utrzymane ciało. jak w tym łóżku wylądowała. że zbytnio nie protestowała. Powoli podszedł do lóżka. jak Michael między pocałunkami opowiadał. pamiętała tylko. A w tym ostatnim był naprawdę dobry. Miał muskularne. tępy ból. Czegoś takiego nie sposób udać. no niezupełnie na lodzie. ale prawdopodobnie wygłaszała tego typu deklaracje. chciała czuć go w sobie. i mocne uda. wysiłek.. bo bełkotała coś nieskładnie. W kąciku oka pojawiła się łza. Michaelowi zależało na niej.

Nie musiała długo myśleć.. włożyła leżący na fotelu szlafrok Michaela i przeszła do kuchni. — Och. Michael. czy chcesz stałego związku. Może nigdy jeszcze tak się nie czułam.. Słowa Michaela poruszyły ją głęboko. wykrzykując nie tylko odpowiedź. a potem przewróciła go na plecy i sama zaczęła obsypywać pocałunkami. Było. co jest teraz i co dalej. żeby przygotować kawę. ale wtedy byliśmy młodzi i niedoświadczeni. Potem przez chwilę leżeli spleceni. dobrze? Może powinnam zapytać. — To prawda.. —Zamknął jej usta pocałunkiem. powiedz? — zagadną Michael i zaczęli poruszać się w zgodnym rytmie — Taaaaak! — zawołała Ellie.Bardzo dawna. ale on ujął jej dłoń. Michael? — Wiem. — Brakowało ci mnie. ale i swoje pożądanie. Był zły. Ellie przesunęła dłonią po jego brodzie. — Tak. 107 . zanim zdążyła zwierzyć się z własnych uczuć. — Tygodni? Miesięcy? Lat? Od siedmiu lat mówiąc dokładnie. Chcę. czym to się może skończyć. Takich pytań się nie zadaje. Ale czy ją kocha? Ellie bała się zadać to pytanie na glos. Michael zmrużył oczy. że nie odpowiedział na jej pytanie. kiedy tak leżysz. Myślała. — I teraz masz duże doświadczenie? — To nie twoja sprawa. Alarm! Ratunku! Nie chcąc powtarzać błędu. kochanie. ale było to bardzo miłe. Następnego ranka obudziła się z pupą wtuloną w brzuch Michaela. żeby wiedzieć. Michael pewnie wciskał jej kit. Ellie wysunęła się z łóżka. ja. Ellie! Ellie uśmiechnęła się triumfalnie.— Wyglądasz cudnie i seksownie. O takich rzeczach się nie mówi. kochanie. ale zupełnie się tym nie przejęła. Ellie. — Była zaszokowana. Ty też nieźle wyglądasz. Przy tobie czuję się tak. minęło. nic nie wnosi. — Byłem po prostu ciekaw. Westchnęła.. Michael.. że odważył się je zadać. niczemu nie służy. było wspaniale. Dech mi zapiera. czego chcę. żebyś wiedziała. jak które z nas żyło po naszym rozstaniu. — Nigdy wcześniej tego nie robiłaś. kiedy przyszedł orgazm. Zawsze będziesz jedyną prawdziwą miłością mojego życia. kiedy byliśmy razem. — Dziękuję. Położył się obok niej. — Nie obrażaj mnie. Martwmy się raczej tym. Być znowu w tobie — powiedział i Ellie zapomniała. Uwielbiałaś kochać się ze mną. że ją pocałuje. A doświadczenie to coś. że to się nigdy nie zmieni. — Jesteś fantastyczna. w oczach zabłysły łzy. Jak sądzisz. Nie miałem nic złego na myśli. Nie czułam się tak dobrze od. — Nie powinniśmy rozmawiać o tym. czego nie sposób przecenić. jak z nikim innym. to wszystko. cudowna. — Zawsze byłaś dla mnie kimś wyjątkowym. z trudem chwytając oddech.

Ciągle nie wiem. zaczęła sprzątać. Nie. — Spałeś. ale to nie wystarczy. rodzinę. podając mu kawę. — Pójdę do biura. W końcu podniósł wzrok. że chcę być z tobą. żeby facet wyglądał tak zabójczo w samych majtkach. — Nie wiem. Ludzie będą gadać. a ty weź wolne i odpocznij. co z tego wynikło.. Ellie westchnęła. Ellie usiadła z kubkiem przy stole i spojrzała na brudne naczynia piętrzące się w zlewie.Bezpieczniej było spojrzeć mu w twarz po jednej. dokąd zmierzamy? Kiedyś już byliśmy w tym samym punkcie i nic z tego nie wyszło. Postaram się wrócić szybko i. pomyślała. dziesięciu filiżankach świeżego naparu. w dodatku o tak wczesnej porze.. jak mało trzeba. Jest nam dobrze razem. czy chcę małżeństwa. Poza tym nie wiem. czy chcę mieć dom. a Ellie nadal nie była pewna. A on nieskończenie długo wpatrywał się w swój kubek. Lepiej postawić sprawę jasno. tym bardziej że właśnie powiedziała jasno. Michael. Żeby czymś zająć myśli i zapomnieć o swoim idiotycznym zachowaniu. — Nie będę cię okłamywać. Chcesz kawy? Jak łatwo wchodzimy w dobrze znane role. Właśnie kończyła zmywanie. Ellie powiedział z wysiłkiem.. żeby zaczęły się plotki.. — Co ty robisz? Powiedziałem przecież. żeby seks nie był fantastyczny. Czy to na razie nie wystarczy? Zostawmy rzeczy tak.. dwóch. że mi 108 . ale czynszu w ten sposób nie zapłacę. Nie byłeś gotów zaangażować się w stały związek. czy łączy ją z Michaelem jakiś związek. że zaspaliśmy i spóźnimy się do pracy. jeśli oboje nie pojawimy się w pracy. ponieważ. Będziemy się kochali i nadrabiali stracony czas. czy to mądrze. nie sądzisz. Czy to na razie nie wystarczy? Ellie pokręciła głową. Czy coś się zmieniło? Zaległa martwa cisza i Ellie zrobiło się cokolwiek niedobrze. upijając łyk kawy. że posprzątam. w bokserkach i z uśmiechem na twarzy To nieprzyzwoite. Michael. — Brzmi bardzo przyjemnie. czy zauważyłeś. — W taki razie w ogóle nie pójdziemy. — Masz rację — przyznał Michael. kiedy w kuchni pojawił się Michael. Ellie rano zawsze wyglądała jak śmierć na chorągwi albo jeszcze gorzej. Wiesz. więc postanowiłam znaleźć sobie rozrywkę. Nie oczekuję.Ellie nie zamierzała zdawać się na tak zwany bieg wypadków. — Związek bez zobowiązań to nie jest prawdziwy związek. — Kocham cię. Kiedy kawa była już gotowa. co czuje do Michaela. odstawiała ostatni talerz na suszarkę.. Kilka pączków też by nie zaszkodziło. jak są. że powinniśmy porozmawiać. ale wiem na pewno. ale związek to coś znacznie więcej niż seks. — Ja również cię kocham. Naczynia umyte. — Michael. W świetle dnia sprawy wyglądały znacznie mniej romantycznie.wzruszył ramionami. Michael spojrzał na zegar na ścianie i zrobił coś zupełnie nieoczekiwanego . Przedtem też się kochaliśmy i zobacz. — Nie odpowiedział na moje pytanie — powiedziała na głos i przeszedł ją niemiły dreszcz.

się oświadczysz. — Dlaczego tak się boisz zaangażować? — powtórzyła pytanie. prawda? — zapytała i zabrzmiało to bardziej gorzko. niż zamierzała. że wizyta w New Jersey się udała. Michael. Jednak nie zamierzam wiązać się z facetem. A jeśli znowu obleci cię strach i zostawisz mnie na lodzie? — W tej chwili nie mogę dać ci żadnych gwarancji. — Owszem. — Nikt nie mówi. Powinnam spędzić z nią ten wieczór. prawda? Michael nie odpowiedział i Ellie poszła się ubrać. że Michael wie. tylko nie chce powiedzieć. — Pragnę być z tobą. tylko starsza. że chce mieć dzieci. Powinno być w nim miejsce także dla mnie. kiedy pomyślę o ślubie. — Muszę już iść. że tego nie ma. i usiadła przy stole. Ellie czuła. będę chciała wziąć ślub. który się waha i boi. Historia lubi się powtarzać. Porozmawiamy na ten temat kiedy indziej. — Jesteśmy więcej niż przyjaciółmi. zanim skończę trzydzieści pięć lat. co go naprawdę gryzie. tylko dlatego. że poszliśmy razem do łóżka. jak bardzo chce być matką. Nie mogę udawać.. że do siebie pasujemy. — Dlaczego? Czego się boisz? — Nie wiem. ale nie wiem kiedy . mieć dom. ale to nie znaczy jeszcze. co usprawiedliwiałoby ten irracjonalny strach.Mogłabym to zrozumieć. że będę oczekiwała propozycji małżeństwa. opłakując to. czyli niedługo. licząc.. Czuła.bąknął Michael. — Mogę zadzwonić do ciebie? — Oczywiście. 109 . gdyby twoi rodzice się rozwiedli albo byli niedobraną parą. Nigdy dotąd nie powiedziała. ale właśnie tego pragnęła. albo gdybyś przeżył jakiś zawód miłosny. jak bardzo jesteśmy ze sobą związani. Michael westchnął i przeczesał nerwowym gestem włosy. że nie chodzi tylko o pracę i karierę. Jednak w twoim życiu nie wydarzyło się nic takiego. Ellie. że masz zrezygnować z pracy. Ja. Za każdym razem. Powinnam pomyśleć o dzieciach. że wreszcie usłyszy. że tym razem będzie inaczej. ale życie to nie tylko praca. czuję ciężar na piersi. Ellie. Nie robię się młodsza. — Praca jest dla mnie bardzo ważna. tylko zechciej to miejsce zrobić. dobrze nam razem w łóżku. Po to mamy przyjaciół. Ostatnia noc chyba ci uświadomiła. Wcześniej długo jeszcze stała pod prysznicem. — Przyjdzie taki moment. To nie ja mam problem z zaangażowaniem się. Mama wraca dzisiaj po południu i na pewno będzie zdenerwowana po rozmowie z adwokatem. Nigdy wcześniej nie zdawała sobie sprawy. że możesz.. — Ja też chcę mieć dzieci. co utraciła. mamo? Widziałaś się ze swoim kuzynem? Rosemary kiwnęła głową na znak. Nie potrafię podjąć takiego zobowiązania. Michael. ale wcale mu nie uwierzyła. — Jak udała się podróż. Nie mam żadnej gwarancji.

— Ellie. może wyznać Rosemary. Był bardzo serdeczny i jasno postawił sprawę. że pomyślałaś o kolacji. Przykro mi. póki jeszcze czas. jak postąpił. Wina ojca nie ulega kwestii. co się wydarzyło. znowu złamałby jej serce co do tego nie miała żadnych wątpliwości. Po ciężkim dniu obu powinna dobrze zrobić porządna. które strasznie hałasowały. wyrywają córkę z zamyślenia. Ellie? Jesteś jakaś rozkojarzona. Tego wieczoru to Ellie przygotowała kolację. sprzedam go zaraz po rozwodzie. Tak jak jej samej nie było łatwo przekreślić związku z Michaelem — związku. Nie jest łatwo przekreślić trzydzieści pięć lat własnego życia. jak wiele z tego. w dodatku obok mnie siedziały jakieś upiorne dzieci. — Ta pieczeń jest świetna. Wolałabym porozmawiać o tobie. Lepiej przerwać to teraz. mamo. wobec czego mam szansę na dużą część majątku. Czuła coś podobnego. . między innymi dom. czy zeznasz wreszcie. mamo. Rosemary poklepała Ellie po dłoni. Nienawidzę pociągów. a wiedziała. — Nie masz za co dziękować. zważywszy. dalej nie chcę. ale Ted zasłużył sobie na taki traktowanie po tym. Poza tym ojciec będzie musiał płacić mi alimenty. że Rosemary po podróży nie będzie miała siły na gotowanie. który nie miał żadnej przyszłości. czy to aby rozsądne. gdy szło Michaela. Jestem wykończona. żeby zebrać dowody przeciwko twojemu ojcu. co mnie uspokoiło.Ellie była pełna obaw. Powiedz mi. kochanie. — Al chce wynająć prywatnego detektywa. Dziękuję. Rosemary zrobiła wielkie oczy i odłożyła z wrażenia widelec. Nie podoba mi się to. że musisz przechodzić przez takie rzeczy. co robi i czym to się może skończyć. pogodzona z decyzjami jakie podjęła. Potem ból będzie tylko większy. Tata zawinił i nie warto go żałować. Gdyby zgodziła się z nim spotykać na jego warunkach. ale mówienie o tacie przyprawia mnie o niestrawność. machnęła ręką na zasadę „matkom nigdy nie należy mówić wszystkiego” i wyznała bez owijania w bawełnę: — Przespałam się z Michaelem. mamo. Pieczeń wołową z marchewką i ziemniakami w zawiesistym sosie. — W porządku. co powiedział adwokat? — Al. W pełni. Nie chciałam tak tego kończyć. ale nie zamierzam się poddawać i być ofiarą. — Ellie mogła się tylko domyślać. — Bardzo ładnie pachnie. co czuje Rosemary. bo od lat nie pracuję. czy rozmowa z adwokatem nie wytrąci matki z równowagi. Będziesz mnie trzymała w niepewności. obfita kolacja. ale że przez ostatnie tygodnie udało im się wypracować całkiem niezły system wzajemnego wspierania. — Wszystko w porządku.I Ellie rzeczywiści rozumiała. jaki dźwigacie bagaż? 110 . Oczywiście nie chcę domu. Podróż zawsze dłuży mi się w nieskończoność. Ellie pokiwała głową. jak udała się kolacja u Michaela? Miło spędziłaś czas? Ellie przez cały dzień zastanawiała się. ale Rosemary wydawała się spokojna. Zdaje sobie sprawę. Rozumiem. — Pewnie było ci ciężko słuchać tego wszystkiego.

111 . żebyśmy mieszkali razem. nie będę miała szansy poznać nikogo innego. że cię kocha. ale ja już się na to nie zgodzę. I ma dobrą pracę. To zbyt boli. — Życie jest krótkie. I być może nigdy nie zrealizuję swoich marzeń. Bardzo tego chcę.. Martwiłaby się tylko.Rosemary pokręciła głową. Bardzo miło jest wbijać szpilki w. żeby żyła w grzechu! To zupełnie do ciebie niepodobne. Dość się nacierpiałam przez Michaela. przy tym inteligentny. — Owszem. Zawsze mówiłaś. Wyjdę z tego. to wszystko. myślałam. Wszystko jedno.Mianowicie? — Kochasz Michaela. Żadnych więcej romansów.. Mówię o seksie. — Może powinnaś to jeszcze przemyśleć. — Przykro mi to mówić. Nie chcę.Ellie westchnęła. Raz już wyszłam. a sama miała dość własnych problemów. co mówisz. Znajdę sobie innego faceta. Kolejna laleczka wudu też powinna pomóc. nieważne. Zawsze mówiłaś coś innego. I chciałby pewnie. że go nienawidzisz. Nic już nie wiem. Chcę. Mogę być jego przyjaciółką. wyraźnie stropiona. brzmi sensownie. żeby znowu mnie skrzywdził. Zachowałaś miłość do Michaela przez te wszystkie złe lata i ona ciągle żyje. Miłości nie da się wyłączyć. nie wierzę.. ale twoje szczęście jest ważniejsze. ale Michael ciągle boi się zbyt angażować.. czy przyjaźń wam wystarczy. Zrezygnujesz z tego? Nie wierzę. Nie wiem. mieć dzieci.. tylko jest jedno ‚„ale”. Ellie. nie pozwolę. — Nie tym razem. — Zawsze czuliście do siebie pociąg. Radzisz swojej jedynej córce. że przemyślałaś gruntownie sytuację i to. — Co na to Michael? Musi być mocno zawiedziony. Jeśli jesteś szczęśliwa z Michaelem. że Michael nadal boi się małżeństwa. i po sprawie. naciskając guzik pstryk.. co ci dyktuje serce i nie myśl o reszcie. tak mówi. -Nie rozumiem tego chłopca. — Nie. Nic na to nie poradzisz. — Mamo. że miłość ma swoje wredne strony.. Teraz rozumiem to lepiej niż kiedyś. Jeśli z nim zamieszkam. Tym razem odwołam się do rozumu. Wiem. Zawsze go kochałaś. że tym razem będzie inaczej. Michael to przyzwoity człowiek. Michael mi tego nie da. — Wszystko przemyślałam i nie zmienię zdania w tej kwestii. stało się. jak kiedyś. . — Zapominasz. że chcesz być babcią. — Chcę być. ale Rosemary nie musiała o tym wiedzieć. kochanie. to na pewno pomoże. ale twoje próby znalezienia sobie innego faceta kończyły się zwykle. Ellie przytaknęła w milczeniu. Ellie aż zakrztusiła się z wrażenia. przepadłaś z kretesem. powiedzmy niezbyt fortunnie. Rosemary westchnęła ciężko. kiedy twierdziłaś. Ellie stanowczo pokręciła głową. rób. — Musi wystarczyć. oczywiście. nierozsądne. żebyś była szczęśliwa. Widzę. — Już za późno. a ja nie mam siły na powtórkę z rozrywki. Chcę wyjść za mąż. Ellie uniosła brwi. Kiedy już cię dopadnie. Nawet wtedy. Dotąd nie spotkałaś nikogo lepszego. — Wnoszę. marno. ..

kochanie. Ellie wzniosła oczy do nieba. — Ty nigdy nie uważałaś. aż w końcu go znajdę. Rosemary popatrzyła na swoje dziecko tak. Musimy znaleźć adres tej wydry i namierzyć twojego ojca. — Nie odpowiada. W końcu i tak nieustannie mordujemy się na wzajem. Nie zastanawiałam się nad tym. żeby prywatny detektyw nie natknął się na niego podczas przeszukiwania naszego domu. umieją 112 . ROZDZIAŁ SZESNASTY Jeśli chcesz zapomnieć o facecie. Czasami nie potrafimy docenić tego. Albo zabij tego pierwszego. że tata w ten sposób poznał swoją panienkę? Dlatego masz zastrzeżenia? Rosemary wzruszyła ramionami. Ellie. Wolałabym. nie traktuj własnego życia jako czegoś oczywistego. Może zarejestruję się w którymś z serwisów randkowych w sieci. Siedzi pewnie ciągle w Kalifornii. dotyczyło twojego ojca. — Dziękuję. jakby straciło rozum. Ellie wyjęła komórkę i wystukała numer rodziców na Florydzie. To. Ellie. Mają całkiem niezłe osiągnięcia w kojarzeniu par. Byłaś cudowną żoną i wspaniałą matką. wolą osobisty kontakt z ofiarą. którzy przemyślawszy gruntownie problem. — Dziękuję ci. — Mowy nie ma! To niebezpieczne. ale teraz martw się raczej o siebie. — Mamo. to chyba oczywiste. Będę szukała. To i tak nieprzyzwoite. zacznij urna wiać się z innym. a Ellie nawet nie próbowała zaprzeczać. a potem jest już za późno. przykro mi. Ale gdzieś tam musi czekać na mnie jakiś miły. — Jezu! To jakiś ponury serial! — Ten człowiek nie dał mi wyboru. — Może. Pamiętaj.Hm. — Spróbuj. czyli trafiałam na wyjątkowych palantów. że ten drań dalej siedzi w Kalifornii — stwierdziła Rosemary. zabiegałaś o niego. żeby to odzyskać. — Niestety. ale jak chcesz. Sekretarka wyłączona. Kochałaś ojca. marno. — Wszystko jedno. seryjni mordercy nie grasują w sieci. mogę spróbować zadzwonić do domu. że coś jest ci dane na zawsze. — To znaczy. przyzwoity facet. Ja przeżyłam już swoje życie i nie było takie złe. — Dlatego. Michael zawsze należał do tych. że wszystko zależy od ciebie. wiem. Ty jesteś młoda i musisz szukać szczęścia. co Bóg nam zsyła. co przed chwilą powiedziałam. Możesz się natknąć na seryjnego mordercę i nawet nie będziesz o tym wiedziała. — Wiem. Nie lekceważ przeznaczenia. A skoro już mowa o twoim ojcu. odezwał się do ciebie od chwili wyjazdu? — Nie. ale tu nie chodzi o mnie.

że jestem kim innym. To był okropny okres w moim życiu. — Mały despota. O wspaniałym seksie! Nie chciał tak żyć. żeby poprosić ją o rękę. Uśmiechnął się nieco głupkowato. Może zapomnieć o namiętności. . Przyszła recesja i straciliśmy wszystko: dom. czego właściwie chcę.. aż wróci na ziemię i zacznie ćwiczyć podnoszenie ciężarków.Michael westchnął ciężko — Kiedy byłem smarkaczem. że cały czas będę musiał ciężko harować i mieć się na baczności. — Na to wygląda. nie zawiedzie? Nie chciał jej tracić. do końca? Co go powstrzymywało. oszczędności. Praca jest dla mnie ważniejsza niż dom. Zwierzyć się czy nie? Musiał porozmawiać z kimś o swoich kłopotach. Skąd w takim razie obawy. — Przepraszam cię. Michael? Spojrzał na swojego trenera. Kochał Ellie. Musiał coś wymyślić. przechodzić po raz kolejny przez ból rozstania. — Boisz się. Ojciec nigdy nie miał głowy do interesów i nie powinien był się w to bawić. bo był uparty i wierzył. — Najbardziej przeżył to ojciec. czy potrafiłbym poświęcić dość czasu żonie. ona kochała jego. — Kochasz ją. Nie wiem. jeśli chodzi o Ellie Dlaczego nie był w stanie zaangażować się w związek z nią całkowicie. a Ellie nie mógł powiedzieć. powiedziała mu jasno i wyraźnie. — Niech zgadnę. ale tak. tak jak sobie zaplanuję. że potrafi przezwyciężyć każdą trudność na swojej drodze. dzieciom. Początki były żałosne.. co go dręczy. Szczycił się tym. Nigdy głośno się do tego nie przyznałem. najgorszy. ale ja zawsze muszę panować nad sytuacją. który cierpliwie czekał. prawda? — Michael przytaknął i Will dodał: — W takim razie w czym problem? Poproś ją. stracę Ellie. że mu się uda. Trener pokiwał domyślnie głową. Bliskości. ale nie mogę udawać.. moi rodzice zbankrutowali. niż jestem w rzeczywistości.. Wszystko musi iść po mojej myśli. — Jesteś gotów. Michael wziął głęboki oddech. Will. — Ciężka sprawa. co wydawało się oczywiste i dawało poczucie bezpieczeństwa nagle diabli wzięli. 113 . Ostatnio mam tyle spraw. Nie chcę stracić Ellie. Wszystko. Will. zagwarantować jej. boję się. tymczasem gdy zadzwonił do niej poprzedniego wieczoru. że tym razem nie skrewi.znaleźć najlepsze rozwiązanie. żeby wyszła za ciebie i po sprawie. Ellie? — Jeśli nie powiem sobie jasno. Czy mu się uda? Nauczył się gotować. wypożyczalnię samochodów. to głupie. ale teraz całkiem nieźle radził sobie w kuchni. Nie potrafię być dobrym mężem. Przyjaciele odsunęli się od nas. Musiał ogłosi upadłość. rozwiązać problem. że to samo może zdarzyć się po ślubie i że nie zabezpieczysz egzystencji rodzinie — Wiem. że może liczyć z jej strony wyłącznie na przyjaźń. — To nie takie proste. rodzice zostali zupełnie sami.

jest dla mnie najważniejsza. — Sam widzisz. ale jednak był to seks. Żałosny mięczak. że popełniasz wielki błąd. Tylko od nas zależy. żebyś zachował naszą rozmowę dla siebie. Jak możesz tak mówić po tym. co cię powstrzymuje przed związkiem. który nie wyrósł z dziecięcych lęków. w końcu pozbawi cię sił. ale pecha się nie dziedziczy. jak to jest. — Doskonale. lepszym jednak niż siedzenie w domu i rozmyślanie o facecie. facet w pantoflach od Bruna Magliego. Robiła właśnie pompki. z którego trzeba zrezygnować.— Ale nie możesz też pozwolić. — Nie powiem Ellie ani słowa. co jest średnio porywającym sposobem na rozpoczynanie soboty. Życie toczy się dalej. Wiem. — Wyjdę na psychicznego. Twoja matka mi o nim opowiadała. jeśli mu na to pozwolisz. — I zamierzasz umawiać się z innymi facetami Jakoś nie odnosiłaś większych sukcesów na tym polu. Mówiłeś Ellie o tym wszystkim? — Nie i proszę cię. I w dodatku nie lubił psów. — Uważam. — No to odpowiedziałeś sobie na swoje wątpliwości powiedział Will i zapytał: -Jak się teraz Powodzi twoim rodzicom? Michael uśmiechnął się. Powinieneś zrozumieć. — Moja matka za dużo mówi. Nie wiem. ile potrafimy z niego wziąć. Rozwiązywaliśmy krzyżówki. — Wszyscy mi to powtarzają. I sypialiśmy ze sobą. by zawładnął tobą strach. Jedliśmy przy wspólnym stole. — Największy błąd. Wiele was łączy. Jakiś palant. że popełniasz wielki błąd. żeby Ellie widziała we mnie drania niż słabeusza. — Ellie podniosła się. uświadamia mi. jaki popełniłem. jeśli będę się spotykać z Michaelem. Ja i Michael nie jesteśmy parą.. Strach cię zniszczy. — Dlaczego nie chcesz jej powiedzieć? Na pewno zrozumie twoje lęki. — Ale. — Seks z Brianem nie przyprawiał może o zawrót głowy. — Ale należycie do siebie — zaprotestował Will. 114 . Chcesz do śmierci żyć wyłącznie pracą? — Nie. Kocham Ellie. dlaczego podjęłam taką decyzję. jaki błąd mogę popełnić. ale uważam. Ojciec w końcu znalazł dobrą pracę i wszystko się ułożyło. odtrącając Michaela — tłumaczył Will Ellie następnego dnia rano. Mam zniszczyć sobie życie dlatego. że znowu przespałam się z Michaelem? Nie chcę drugi raz przechodzić przez to samo. — Niestety. Jak normalna para. Mieszkaliśmy razem. ale to nie ma znaczenia. Nie chcę cierpieć. I właśnie to. Twojemu ojcu się nie powiodło. co ci opowiedziałam? To związek bez przyszłości. Z dwojga złego wolę. — Byliśmy parą. Musisz jej wytłumaczyć. to ten. Podróżowaliśmy. — Tak. co nas łączy. Ustalałeś tekst swoich uwag z moją matką? Miałam niedawno całkiem udany związek z Brianem Pomeroyem wiesz? Will wyszczerzył zęby. że pozwoliłem Ellie odejść.. Mruknęła coś niewyraźnie i po pięciu pompkach padła płasko na podłogę. czy potrafię go naprawić.

jak ci się wydaje. — Nie śmierdzisz jeszcze. I wcale nie trenuję tak pilnie. jedną z moich klientek. jak mogę. jakiego kiedykolwiek zdarzyło się jej widzieć — wyjąwszy Michaela. — Dobrze? Doskonale. Kiedy pytałaś mnie poprzednio. oczywiście. więc mogę mu cię przedstawić. zostawiając ją samą z Jackiem. I mam mocno średnie geny. że Ellie przeszedł dreszczyk. Imponuje mi twoja forma. Ellie przewróciła oczami.Facet nie prezentował się najgorzej. — Robię w akcjach i transakcjach. kolejny plus.. chciałem przedstawić ci Ellie. Jack. — Szczęściarz. Miękki Jacek Placek. — Czasami zachowujesz się jak głupawy nastolatek. wiem. — Posłuchaj. który w jej przekonaniu był najprzystojniejszy na świecie. jak wiesz. Ja nie lubię ćwiczyć. Will. że dobrze zarabia. jak ty. Will wziął ją za rękę i pociągnął za sobą. — To jest Jack Kramer. Mam po prostu dobre geny. Chwilę później patrzyła na najprzystojniejszego faceta. ale powtarzam. że nie ten na bieżni . — Który to? Mam nadzieję. Jack zaśmiał się. ale miał ryże włosy. spojrzał na Ellie z żywym zainteresowaniem i uśmiechnął się tak seksownie. bardzo zadowolony z żartu. Od razu przychodziła jej na myśl laleczka Howdy Doody z dobranocek. Nie chcemy przecież. mam dla ciebie idealnego kandydata.Ellie pokręciła głową. Często bywasz w naszym klubie? — Tak często. Należało się z tym pogodzić i żyć dalej. chociaż nie ćwiczę tak pilnie jak ty. Ellie zapytała: — Poznasz nas ze sobą czy nie? Czym ten Jack się zajmuje? — Jest maklerem giełdowym. Mial wspaniały uśmiech i najbielsze zęby. 115 . — Rozumiem. żeby Jack wymiękł na starcie. jakie widziała.Jaki Jack? Jest tutaj? Mogłabym go poznać? Will pociągnął nosem. Znów będę umawiać się na randki. To się bardzo liczy. Nie chcąc zagłębiać się w kwestie łóżkowe. czy nie znam kogoś dorzecznego. że Michael to miły facet i że go lubisz. imponująca klatka piersiowa. ta znajomość nie ma przyszłości i zamierzam poszukać nowego partnera. Bicepsy jak z obrazka. że nie palił. Will omiótł spojrzeniem salę wypełnioną ćwiczącymi. — Jeśli chcesz koniecznie spotykać się z innymi. — Naprawdę? — Ellie poszła za wzrokiem Willa. kiedy czas pozwala. Jesteś kulturystą? Will uścisnął ramię Ellie na do widzenia i zniknął. — Chodź. chwytasz? Will wyszczerzył zęby. — Jestem dobry w łóżku. nie najlepszej zresztą jakości. a Ellie miała awersję do ryżych włosów. co Ramot w tobie widzi. Jeździ porsche i mieszka w pobliżu Central Parku. Ćwiczę. płaski brzuch. Ellie. Świetnie. To oczywiste. Zupełnie nie rozumiem. całkiem zapomniałem o Jacku. Jack odłożył sztangę. — Miło poznać znajomą Willa.

Ellie. Co z tego. Gdzie się podziali wszyscy normalni mężczyźni? Czyżby już wymarli? Może właśnie tutaj tkwił błąd w rozumowaniu Ellie. nie sądzisz? Ellie od razu zorientowała się. Idź z nim. że faceci są niezbyt oryginalni. Jack odłożył telefon i uśmiechnął się przepraszająco. że umawiając się z kobietą. Rozumiesz to. która stawiała tego głupka na baczność. — Zaprosiłem cię na lunch. Rzuciła serwetkę i wstała. ale Ellie zaczęła nabierać przekonania. Ellie. Jezu! Masz okres czy jesteś szurnięta? Ellie zrobiła się czerwona i ogarnęła ją wściekłość na wszystkich facetów. kiedy kelner przyniósł już jedzenie. Jack wyprostował się i spojrzał na Ellie tak. którym wydaje się. „Randka” okazała się kompletnym nieporozumieniem. Próbuję doprowadzić je do jakiej takiej formy. kiedy weszli do restauracji. że kilka osób odwróciło głowy. W holu punkt dwunasta? — To randka. Jack nie odrywał telefonu komórkowego od ucha.Jack wybuchnął tak serdecznym śmiechem. że Jack może być seryjnym mordercą? Są gorsze rodzaje śmierci. Ale komplement to komplement i człowiek nie powinien wybrzydzać. Koniec i kropka. — Nie mam okresu. z którymi kiedykolwiek poszła na randkę. Muszę tylko się przebrać. — Dziękuję. wyświadczają im łaskę. prawda? Ellie pokręciła głową i zjadła kawałek kurczaka tkwiący w sałatce. Przepraszał ją co chwilę. w których jest zakaz używania telefonów. Masz naprawdę zabójcze ciało. Wzruszyła ramionami. — Nie powiedziałbym. ale większość transakcji załatwiamy przez telefon. jak na razie. Mam natomiast po dziurki w nosie palantów. To rozprasza. Dochodziło południe. składając zamówienie. Mężczyźni nie są normalni. kiedy ktoś próbuje być dla niego miły. — Obawiam się. a przez to bardzo przewidywalni. Zerknęła na zegar na ścianie. że tak. Znam świetną knajpkę niedaleko stąd. poza tym jest nietaktowne i niekulturalne. nie każę ci dzielić ze mną życia. który uważał się za Bóg wie jakiego ważniaka. Ellie. Ellie. że to kolejny nadęty bubek. Co masz do stracenia? — Chętnie. — Wybacz. Trudno prowadzić rozmowę przy stole. — Skończyłaś już na dzisiaj? Może zjemy razem lunch? Właśnie zamierzałem coś przekąsić przed powrotem do biura. Nikt nie lubi wysłuchiwać cudzych rozmów. Ellie zaczerwieniła się i przemknęło jej przez myśl. Dla których praca jest 116 . Gadał. co myślisz. — Lubisz mówić wprost. Najwidoczniej nie była pierwszą kobietą. Od momentu. gadał nawet teraz. jakby właśnie obsypała go gradem obelg. kiedy jedna ze stron cały czas wisi na telefonie. że trafiła w czuły punkt. — I nie są to zbyt udane próby. — Lubię jadać w restauracjach.

— Widziałaś się z Michaelem. Podobno dla nich najważniejsi są najbliżsi. Życzyłam wam jak najlepiej. Nie warto walczyć o tatę? Od razu skapitulowałaś.zakończyła Ellie z urazą. — Wybij to sobie z głowy. że to głupia zasada? Poza tym przesadzasz. To porządny chłopak. W oczach Rosemary pojawił się smutek i Ellie natychmiast pożałowała swoich słów. — Przepraszam. Żegnam. że lepiej się nam żyje bez mężczyzn. mamo. 117 . Co z tą zasadą? — Nie sądzisz. Czasami trzeba włożyć trochę wysiłku. to nie to samo. Po powrocie do domu przeżyła kolejny szok. Nie walczyłam o ojca. — Przefarbowałam się na blond. że Włosi trzymają się razem w trudnych chwilach. Nie powinnam była tego mówić. — Zbyt łatwo kapitulujesz. słysząc jeszcze jak Jack wyzywają pod nosem od wściekłych suk. Rosemary westchnęła. co ty zrobiłaś? Rosemary uśmiechnęła się radośnie. odwiedzić rodziców. Rozumiem różnicę. Pewnie potraktowałabyś to jako zdradę. Mężczyźni oznaczają wyłącznie kłopoty. mamo. — Myślałam. żeby jakaś laska zabrała ci męża? To w końcu twój facet. że nigdy ani słowem nie zdradziłaś. bo odczułby satysfakcję. żeby fatygować się dla nich na randkę. mamo. Niedoczekanie. żeby zdobyć to. To jednak nie to samo. Dwa w ciągu dnia? Nie.usprawiedliwieniem zwykłego chamstwa i którzy nie potrafią wejść z kimś w normalny związek. Myślałam. — Osobiście uważam. Podoba ci się? Nie poznałam nikogo interesującego jako ruda. — To ty go zostawiłaś. — Nie.Ruszyła do wyjścia. Powiedz mi. więc postanowiłam wypróbować nowy wizerunek. Jesteś dokładnie taki sam jak wszyscy. Jeśli kochasz Michaela. Chyba nie dał mi nawet szansy. walcz o niego. przecież wiesz. Tata cię zdradził. Chciałabym mieć go za zięcia. Ellie położyła torebkę na stoliku w holu i po kręciła głową. Ellie. Większość nie warta jest nawet tego. że słyszała jego komentarz. że tobie Michaelowi się nie udało. Świetnie się rozumieliśmy: Między innymi dlatego było mi tak przykro. — Mogłabym powiedzieć ci to samo. to stanowczo za dużo. Dlaczego godzisz się. — Mamo. Ja i ojciec bardzo polubiliśmy Deayersów. Nie odwróciła się. W końcu Cameron Diaz i Charlize Theron całkiem nieźle na tym wyszły. że utrzymujesz kontakt z panią Deayers? Okłamywałaś mnie przez te wszystkie lata . Na twarzy Rosemary odmalowała się troska. jak to się stało. Ale w pewnym sensie masz rację. Ellie? Stąd te ponure refleksje? — Nie. — Jak mogłaś się z nimi przyjaźnić? Michael i jego rodzice powinni być twoimi wrogami. Ja nadal bardzo lubię Michaela i doskonale o tym wiesz. że tak będzie lepiej.. Nie poddawaj się. Michael pojechał na weekend do Connecticut. na czym nam zależy.

że zostawiła kogoś na Sycylii. że to łatwe. czy nadal go kochasz i czy potrafisz przyjąć go z powrotem. jakie to były czasy. Uczcimy twoje nowe włosy. że przekazałam ci najpaskudniejsze geny Martinellich. Moja matka zwykła mawiać. zabawniejsza? Biedna Mary omal nie zwariowała. Masz ochotę? 118 . Nie chciałabym być wtedy a twoim miejscu. — Nie wiem. Nawet jeśli nie obcował z nią dotąd. jak skończy się wasz konflikt. Przez lata chodziła na terapię i nie jestem pewna. Nie mówię. Ellie westchnęła i ujęła dłonie Rosemary. co mówił tamtej. Nie wyrzuca pieniędzy przez okno. Będzie chciał. zaszalejmy dzisiaj.— To prawda. żeby inwestycja mu się zwróciła. prawdziwą miłość swojego życia. w biblijnym sensie tego słowa. czy kiedykolwiek uwolniła się od swojej obsesji. Teraz już za późno. Niech cię diabli. — Dlaczego za późno? — Ponieważ poleciał do niej do Kalifornii. Nie na darmo jest księgowym. że świat się zmienił. że był z inną. A my. której mąż pobłądził. — Straszne! Całe szczęście.. kiedy odkryłam te maile. Michael! — Dobre jesteśmy. Idziemy w miasto. to na pewno do tego dojdzie. myślałabym o tym cały czas. nigdy nie miałyśmy szczęścia do udanych związków z mężczyznami. — Mnóstwo kobiet codziennie znajduje się w podobnej sytuacji. — Ale przecież babcia przeżyła z dziadkiem czterdzieści trzy lata. zobaczysz. a potem wrócił do niej. co? Boję się. Może zbytnio uniosłam się dumną. Dotknął mnie do żywego. że była z nim szczęśliwa. Tata pewnego dnia ocknie się i będzie chciał wrócić do ciebie. że to rodzinna klątwa. Zarezerwujemy stolik w naprawdę drogiej restauracji. Nie mogłabym wpuścić go na powrót do swojego łóżka. Ellie skrzywiła się. a jeszcze bardziej kiedy powiedział. Przez resztę małżeńskiego życia Mary Elizabeth zastanawiała się. Ale to nie znaczy. — To prawda. którego nie wybierały. Nie zapominaj. A ty będziesz musiała zdecydować. ale ja czułam. co to znaczy żywić tak zwane sprzeczne uczucia wobec mężczyzny. co z nią robił. wiedząc. Czy całował się z nią tak samo? Czy tak samo się z nią kochał? Czy tamta była ładniejsza. Damy sobie radę. ale wiem jedno. szczuplejsza. Mama nigdy nie rozmawiała o tym z nami. — Nie mogłabym zapomnieć. — Zmienił się. Wzruszyła ramionami. Miałam kiedyś przyjaciółkę. że nie zamierza przestać korespondować z tą wydrą. Ellie przyszedł raptem do głowy pomysł. To rodzice aranżowali małżeństwa. dziećmi. Były silne. Ellie zrobiła wielkie oczy. który powinien spodobać się Rosemary. — Wiesz co. Znam Teda. kobiety z rodu Martinellich. — Nie wiem.. a potem wynajmiemy dorożkę i zrobimy sobie przejażdżkę po Central Parku. a dziewczyna nie miała nic dc gadania. ale gdyby naprawdę ci zależało. Ellie doskonale wiedziała. ale wtedy kobiety przynajmniej wychodziły za mąż i starały się sprostać losowi. była z nim do samej jego śmierci. jak ty i ja.

to duży dom. że się zaprzyjaźnimy. jak staroświecka była pani Greenlaw. Pokoje przestronne. Ellie uściskała Rosemary. żebyśmy tu mieszkali. Na skwerze naprzeciwko domu starszej pani biegały psy i Ellie pomyślała. — Masz go. od kiedy zobaczyłam pierwszy raz „Boso w parku” z Jane Fondą i Robertem Redfordem. klony. Dzięki nam nie czuje się taka samotna. nawet jeśli tylko czasowo. a po powrocie do domu obejrzymy sobie ten film. — Miałam na to ochotę. że jesteś. Odwróciła się od okna i spojrzała na Becky. któremu musiało trochę brakować psiego towarzystwa. Muszę tylko zdecydować. przecież to babski film. Becky kiwnęła głową. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu. słoneczne. Uwielbia Jonaha. Cieszę się. — Tak zrobimy. ale niedługo powinni wrócić. To taka miła kobieta. Czekamy na sprawę. pokój sprawiał wrażenie przytulnego i wygodnego. — Ale teraz wolę przejechać się po Central Parku z tobą. Cieszę się. nawet zadowolonej. Ellie uśmiechnęła się. czyste. że zostaniemy takimi przyjaciółkami. jeśli nie będzie za późno. Jasne. że następnym razem powinna przyprowadzić tu Barnabę. jest dość. — Ładnie tutaj. mnóstwo starodrzewu. dorodne dęby. Świetnie się dogadujemy.Rosemary zabłysły oczy. czy mam tu zostać. Ellie cieszyła się. Dawno nie była tak spokojna i zrelaksowana jak teraz. że przyjaciółka znalazła dom u pani Greenlaw. że zrobię to z twoim ojcem. — Ja też nie przypuszczałam. 119 . że najgorsze za nią. że dobrze ci się mieszka u pani Greenlaw. Becky. od kiedy z tobą zamieszkałam. zielono. klasnęła w dłonie. Nie wiem. — Miałaś jakieś wieści od Bena? Becky robiła wrażenie całkowicie pogodzonej ze swoją decyzją. jak widzisz. żeby robił problemy. Właśnie wyszła z nim na spacer. — Elizabeth to prawdziwy klejnot. czy szukać samodzielnego mieszkania. ale tak właśnie było. A miejsca. Elizabeth chce. po czym jęknęła i chwyciła się za żołądek. że go mam. ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY Nigdy nie ufaj kondomom! Są mniej więcej tak samo niezawodne jak faceci. — Nie sądzę. Nawet twoja mama nie miałaby się do czego przyczepić. Ciągle mi pomagasz. Ellie? — Mamo. — Uśmiechnęła się trochę smutno. Becky mieszkała teraz w bardzo ładnej okolicy. która siedziała na zielono-różowej kanapie w kwiatowy wzór. Staroświecki. Oczywiście myślałam. — Nigdy nie myślałam. jak ci się odwdzięczę za tyle serca. Sarna nie mogła w to uwierzyć. blisko Hudsonu. Było tu cicho.

Tak. która zawsze miała na względzie przede wszystkim zdrowie Jonaha. gdzie czekała na nią Becky. licząc. Nie chcę go zarazić. ale czuła się cały czas zmęczona. Przemyła twarz. Nie powinnam ich narażać. czy nie złapała jakiegoś wirusa. Wczoraj byłyśmy z mamą na kolacji i chyba się strułam. mizerna twarz. dzięki temu szybciej stanie na nogach.— Aj! Znowu mi niedobrze. ale jeśli to grypa lepiej. Nieczęsto się takich spotyka. Trzęsła się nad nią. weź parę dni zwolnienia. gdzie ta zwróciła resztki śniadania. Becky zaprowadziła Elbie szybko do łazienki. niż zastosować w praktyce. Becky nie wyglądała na przekonaną.powiedziała Becky. Jeśli nie. co się dzieje. — Dobrze. Minęły cztery dni i Ellie nie czuła się ani trochę lepiej. zanim Jonah wróci z spaceru. do jutra powinno minąć Oby tylko nie okazało się. że może w ten sposób uda się jej odzyskać siły. że do jutra wydobrzejesz. sińce pod oczami. Rosemary zauważyła poprzedniego wieczoru że wygląda na zmęczoną. ale Ellie potraktowała jej uwagę jako typową matczyną przesadę Rosemary zawsze się martwiła na zapas. Nawet włosy straciły połysk. — Ciągle jesteś zielona. a Jonah jest jeszcze mało odporny. stojąc na chodniku i rozglądając się za wolną taksówką. — Trochę mi lepiej . — Przykro mi. Uwielbiała matkę. ale Rosemary zaczynała ją irytować. bo ciągle mam nudności. Jednak łatwiej powiedzieć. Michael to bardzo miły facet. Nie wiem. Zamówiłam kaczkę w pomarańczach. — Nie jadłam ryby. pokiwała głową. Było to nie do wytrzymania i Ellie postanowiła pójść na siłownię. ale nie oczekuję cudu. Nudności już jej tak nie męczyły. Czuję się paskudnie. — Może jeszcze dojdziecie do porozumienia. pomyślała Ellie. jak się skończyło. Lepiej być realistą i nie przeżywać gorzkich rozczarowań. Ani pani Greenlaw Ona ma już swoje lata. Dzięki z pomoc. Becky. osłabiona i kompletnie pozbawiona energii. żebym sobie poszła. Nie pamiętam. że między wami się nie ułożyło .Włożyła kurtkę i ruszyła do drzwi. ale teraz Ellie obawiała się. że to grypa. Smakowała całkiem normalnie. — Może rzeczywiście wezmę. jeśli chcesz wiedzieć Może zjadłaś wczoraj nieświeżą rybę? Ellie pokręciła głową. to prawda. wróciwszy d saloniku. a Michael nie będzie traktować mnie ulgowo. Tak samo myślałam ostatnim razem i zobacz.powiedziała. nadskakiwała jej I serwowała buliony. Ellie podniosła się na te słowa. Musi wrócić do zwykłego rytmu zajęć.. żebyś kiedykolwiek brała wolne. — Nie mam ochoty wychodzić. I nie zabije matki. spojrzała w lustro i przestraszyła się własnego odbicia: blada. 120 . Mam nadzieję. — Cokolwiek ci jest. — Może.

To fanatyczka. że nic nie jesz? — Coś musi być nie tak. żeby ćwiczyć. Halloween już za tydzień. wołając od drzwi: — Tymczasem. — Dzięki. Dam sobie radę. — Pewnie boi się natknąć na ciebie. Na dworze jest zimno. w powietrzu czuło się jesień. Wszystko gotuje sama. że nie czujesz się najlepiej. dzwoń natychmiast. Rosemary patrzyła na córkę z troską. Te buliony to puszki? Jest w nich bardzo dużo sodu. Czym zaskarbiłaś sobie jego szczery podziw. na wypadek gdybyś znów źle się poczuła? — Rosemary naprawdę zachowywała się jak przeczulona kwoka.— Może pójdę z tobą. Skoro nawet nieustanne wymioty nie pomogły jej schudnąć. Jak to możliwe. zasępił się jeszcze bardziej. ale mam już dość leżenia do góry brzuchem i bezczynności. — Widocznie organizm ci się rozregulował przez tę chorobę. Matka przecież chciała dobrze. torbą na ramieniu. — Dziewczyno. Na ulicy Ellie poczuła się lepiej. Willa wyraźnie ucieszyła ta informacja. to czas porzucić nadzieję na idealną sylwetkę. Postaram się nie przemęczać i będę ostrożna. dobrze? Wskakuj na wagę. Przebrały się z przyjaciółką za J-L i Bena i spędziły szaloną noc w klubie. w każdym razie nie widzę go. — Była sprawdzana kilka dni temu. Ellie aż zgrzytnęła zębami. zaraz sprawdzimy. — Nie. chociaż rok wcześniej bawiła się doskonale. Kramera. i odetchnęła z niejaką ulgą. ale Will zamiast się ucieszyć. Pewnie waga się popsuła. Zwierzył mi się. czy starczy jej sił. że solidnie mu dokopałaś. — Zobaczmy. Ellie upadła na duchu. Ellie wybiegła z domu z kurtką w ręku. I ubierz się ciepło. Żyję samymi bulionami z kury. — Chyba nic ma twojego przyjaciela. tu i ówdzie w oknach i ogrodach widać było wydrążone dynie. wyglądasz okropnie. skoro twierdzisz. Kiedy Will ją zobaczył. — Żartujesz sobie? Moja matka nigdy w życiu nie podałaby mi zupy z puszki. uśmiechnął się szeroko i zaraz spochmurniał. 121 . że od dziecka miała wdrukowywane w psychikę odruchy Florence Nightingale. Ellie weszła na wagę. pionierki pielęgniarstwa i wzoru dla wszystkich ambitnych pielęgniarek oraz sióstr miłosierdzia. ale do siłowni dotarła wykończona. — Przytyłaś kolejne pół kilograma. ale miły. Nie dostrzegła nigdzie w zasięgu wzroku komórkowego debila. ale postanowiła zachować spokój i być miła. to nie jej wina. Szła celowo szybkim krokiem. mamo. Dzień był chłodny. Jacka Kramera. Na pewno dasz radę ćwiczyć? Ellie pokręciła głową. że straciłam apetyt i pewnie schudłam. W podłym nastroju zeszła z wagi i rozejrzała się po sali. Twoja mama mówiła. Ellie zrobiła wielkie oczy. przyjdę po ciebie. ale Ellie nie zamierzała świętować. Nie wiedziała. — Gdybyś źle się poczuła. Jedyna korzyść to ta.

ale twój przyjaciel nie przypadł mi do gustu. Czy pomyślałaś.. kiedy na chwilę zasłabła. Przynajmniej byłam. ROZDZIAŁ OSIEMNASTY Ciąża i randki zdecydowanie nie idą w parze. Poza tym. — Czuję się paskudnie przyznała. że żyję w ciągłym stresie. Od momentu kiedy Will wysunął straszne przy puszczenie. że choroba nie uczyniła cię ani odrobinę bardziej wyrozumiałą dla ludzkich słabości. Doskonale o tym wiesz. że to cham i dureń. mianowicie? Jestem zdrowa jak koń. to widać jeszcze masochista. podejrzeniach. — Powtarzaliśmy. — No to masz odpowiedź. Will uśmiechnął się trochę tajemniczo. Cholera.Nie wiem. Nie zakładał.. Najpierw musiała się upewnić w swoich. . którego wmusił w nią Will. — Po pierwsze. gumka nie daje stuprocentowej gwarancji. Ellie westchnęła ciężko. A jeśli dzieje się coś złego. w ogóle nie była w stanie myśleć! Funkcjonowała na czystej adrenalinie. ciągłe nudności? Nic się nie stało? Nie przeżyłaś żadnego większego stresu? Czasami organizm tak reaguje na napięcie. kiedy się kochaliśmy. Cholera. Wybacz.—. potem Michael. Na szczęście pączek ostał się w żołądku. kiedy robiłam badane kontrolne. Najpierw kłopoty rodziców. Michael używał gum. co i kiedy powiedzieć Rosemary. Will z mocno zakłopotaną miną odciągnął Ellie W kąt sali. Jak dotąd 122 . Gest niepodobny do Willa i bardzo wzruszający. cholera. żeby to była grypa — Może powinnaś jednak pójść do lekarza... Ale kto nie żyje w stresie? To nic może być powód.. że możesz być w ciąży? — Nie żartuj. — Nie chcę się wtrącać. — To dlaczego masz kłopoty z żołądkiem. — Pewnie. Nie przypuszczam. Po pierwsze. cholera. miałam dwa razy okres. dopiero potem za stanowić się. zaledwie kilka miesięcy temu. Ellie weszła do domu i pobiegła prosto do łazienki. więc na twoim miejscu nie byłbym taki całkiem pewien. że zaszła w ciążę z Michaelem. Will. a ty nawet nie wiesz co? — Co takiego. co mi jest. ale skoro wspomniałaś Michaelu. coraz mocniejszych. po drugie od czasu kiedy rozstałam się z Brianem. I pączku. chowając pod kurtką testy ciążowe. — Widzę. Powtarzaliście miłosne ekscesy tą samą gumką czy Michael zakładał nową? Ellie zrobiło się znowu niedobrze i odpowiedziała i słabym głosem. nie była w stanie myśleć o niczym innym. Więc jego też możemy wykluczyć jako dawcę nasienia.

musiał wyczuć zdenerwowanie swojej pani. Patrzyła na opakowanie. że musi nasiusiać. ale poza tym wszystko w porządku. jak ten tchórz zareaguje na wieść o dzidziusiu. Durny pasek za każdym razem różowiał. który wślizgnął się za nią do łazienki. kiedy miała już test w ręku. kochanie. Musisz zobaczyć. — Co ja wygaduję? Sama perspektywa zdawała się absurdalna. Barn. że matka natura dała nam po łbie. Ty tchórzu! — złajała się. 123 . Powinnaś się wzmocnić. Wpadnie w popłoch. A teraz. i to akurat teraz. Will pocałował ją w policzek. więc nie wyjdę stąd tak szybko. które trzymała w drżącej dłoni. Trzymała pasek w palcach i bała się otworzyć oczy. Będzie duszona wołowina. Barn — przemówiła do psa. Barnaba zaskamlał dla dodania jej otuchy i Ellie powoli otworzyła jedno oko. a potem ogarnie go panika. na litość boską! Nigdy w życiu żadnemu dziecku nie zmieniła pieluszki. i krople potu spływały jej z czoła. kochanie? Czyżbyś znowu wymiotowała? Może powinnaś się położyć i trochę odpocząć? — Nie. nie była wcale pewna. — Dalej. Ellie nie odpowiedziała i po chwili usłyszała kroki matki kierujące się w stronę kuchni. jakby chciał ją pocieszyć i wesprzeć.. trzech różnych firm. Mam nadzieję. mamo. testy. Zacznę robić kolację. kiedy okazało się.O ćwiczeniu nie było oczywiście mowy. a potem znowu rozległ się głos Rosemary: — Dobrze. Ellie jęknęła w duchu. — Wygląda na to. Barnaba. wskazując ciążę. życzył powodzenia i kazał wracać do domu. skrzywiła się. powtórzyła test drugi raz. — Cholera! Otworzyła pierwszy zestaw. co ujrzała. Nie do przyjęcia. że niedługo będziesz miał siostrzyczkę albo braciszka. — Nic ci nie jest. że podobnie jak ona. że jest z nim w ciąży? Nie umiała przewidzieć. Wyskoczyła z siłowni jak królik na dopalaczach.. Ściśle mówiąc. — Przełknęła z wysiłkiem ślinę. Jeszcze nie dowierzając. Zapadło milczenie. bo położył jej łeb na kolanach. i przystąpiła do odkrywania prawdy. Przez ostatni tydzień prawie nic nie jadłaś. potem trzeci. wpatrując się w paskudnie zaróżowiony pasek. Rozległo się pukanie do drzwi łazienki i zaraz potem glos Rosemary. wprawiło jej dłoń w histeryczny dygot. Nie denerwuj się. bo na wszelki wypadek kupiła od raz trzy zestawy. — Cholera! Nie wierzę! Dlaczego mam takiego pecha? Moje życie jest jak koszulka niemowlęcia. Poklepała go po głowie i szepnęła: — Przygotuj się. Niewykluczone. Mam biegunkę. że dasz radę zjeść. kiedy sami znaleźli się na zakręcie życiowym. przeczytała instrukcję. Jednak podejrzewała. czy chce poznać prawdę. nie uwierzy. Kto chciałby mieć taką matkę? No a poza tym jej rodzice wcale nie potrzebowali do szczęścia niezamężnej córki w ciąży. Cóż za trafna metafora! Jak ma powiedzieć Michaelowi. To. Ellie Peters w żadnym razie nie była materiałem na matkę.

Lubił swoje poukładane życie. nie moje. Nie. Żałuję. że zamierzasz się żenić ze swoją panienką? Starała się mówić lekceważącym tonem. że jest mi przykro. I te blond włosy.Rosemary. a potem oczekujesz. jak bardzo ją upokorzył i zranił. Jej mąż był zawsze zadbany i nieskazitelni ubrany. A to ci dopiero niespodzianka. że nie chce się żenić. Skłaniała się ku tej ostatniej opcji. czy ma się śmiać. W wymiętym ubraniu. że zamierzam się żenić. Popełniłem straszny błąd. Rosemary zamieszała duszoną wołowinę. i oczy zrobiły mu się wielkie jak filiżanki. to ty? Wyglądasz zupełnie inaczej. czy płakać. proszę bardzo. to 124 . Nie mam ci absolutnie nic do powiedzenia. powiedz. Ted? Nie brak ci tupetu. spojrzała na zegar i dopiero teraz zorientowała się. jakby od kilku nocy nie spał. bardzo przykro. że z córką dzieje się coś naprawdę złego. żeby wszystko było znowu jak dawniej. gdy rozległo się pukanie do drzwi.Nie mogła go wpędzać w taką pułapkę. Wytarła dłonie w fartuch i poszła otworzyć. — Czego chcesz. — Czyś ty całkiem zgłupiał? Masz romans z inną kobietą. Chcę. Nie zamierzała dać niewiernemu łajdakowi tej satysfakcji i pokazać. że mąż ani na chwilę nie spuszcza z niej wzroku. że to rzeczy zarezerwowane dla zabawowych panienek? Żony też mogą dobrze wyglądać.. wybacz mi. co masz do powiedzenia. ale nie sądziłem. Zaniepokojona. nie przyjechałem powiedzieć. Przyjechałem powiedzieć. Omal nie padła z wrażenia. — Podobają mi się twoje włosy. że przyjmę cię z powrotem. że jesteś taka szczupła.. którego Rosemary pamiętała. — O co chodzi? Przyjechałeś powiedzieć mi. świadoma. lecisz do niej do Kalifornii. Ted pokręcił głową. gdy w progu zobaczyła własnego męża. zakurzonych butach nie był tym samym Tedem. Ellie mówiła. Chcę to naprawić. że Ellie siedzi w łazience już ponad pół godziny. czyż nie? — Mogę wejść? Musimy porozmawiać. którą trzymała w dłoni. a ona nie wyrzuciłaby cię za drzwi Ted wyglądał kiepsko. nie chce mieć dziecka. jak gdyby nigdy nic? Nie brak ci tupetu. Proszę. — Myślisz. Rosemary szeroko otworzyła usta ze zdumienia i omal nie zdzieliła Teda drewnianą łyżką. od stóp do głów. w którym brakowało miejsca dla żony i dziecka. Nie wiedziała. że to mieszkanie Ellie. że schudłaś. zmniejszyła płomień pod garnkiem i już miała sprawdzić. Powtarzał wiele razy. — Kończę właśnie przygotowywać kolację Chodź ze mną do kuchni. Pokazywać się tutaj. co ja teraz pocznę? Rosemary wrzuciła marchewkę i ziemniaki do garnka z wołowiną. Ted zmierzył odmienioną nie do poznania żonę uważnym spojrzeniem. że nie mamy o czym rozmawiać. czy zdzielić niewiernego drania po łbie. . Ale wejdź. i wynoś się stąd. Już nie. Tylko dlatego cię wpuszczam. — Głuchy jesteś? Powiedziałam ci. jak czuje się Ellie. — Boże.

kiedy chciałem odwiedzić ją w Kalifornii. Wierzysz mi? Rosemary usiadła ciężko na krześle. zrobię absolutnie wszystko. 125 . to z całą pewnością nie byłem ja. Rosemary wzięła głęboki oddech. — Nie wiem. Zapomniałeś o swojej córce? Pomyślałeś chociaż przez jedną chwilę. czy chciałabym zrezygnować z tego wszystkiego dla kogoś. Mam tutaj swoje życie. ale to wszystko. Spodobało mi się. przyjmij mnie z powrotem. poleciałem do mojej siostry. ile masz lat i podziękowała za znajomość? — Nie byłem w Kalifornii. do Minnesoty. Dwa razy rozmawiałem z nią przez telefon. Po prostu zaintrygowała mnie. Całkiem straciłem głowę. że jej ojciec znalazł sobie nową kobietę? — Zgodzę się na terapię. Nigdy! I wcale nie zakochałem się w Michelle. Kocham cię. Pochlebiała mi. jakim jestem głupcem. bardzo proszę. — Skąd ta nagła zmiana? Jednego dnia mnie kochasz. Jestem teraz innym człowiekiem. Jestem skończonym głupcem. Ted. dowiedziałem się wiele o sobie. Nie jestem pewna. Jak mam ci ufać? — Nigdy nie przestałem cię kochać. Nie tylko ty postanowiłeś zasmakować nowości. że będę musiała bronić się przed tobą. Jak mam ci wybaczyć? Nie tylko ja przez ciebie cierpiałam. Rosemary. nie rób tego. Nie wiem. — Rosemary zaskoczyły te rewelacje. zrozumiałem. Ted. Porozmawiałem z nią o swoich problemach. że poczułem się dobrze. Zawsze cię kochałem. Po trzydziestu pięciu latach wspólnego życia potraktowałeś mnie jak śmieć. Nie wiem. Pokręciła głową. Nigdy nie chciałem cię zranić. — Bardzo dobrze. co powiedzieć. sprawiła. czy potrafiłabym być z tobą tak jak dotąd. jak Ellie zareaguje na to. wyrządziłem ci ogromną krzywdę. kto za chwilę znowu może zmienić zdanie i odejść do innej. ale kiedy odłożyłem słuchawkę. Ted. który tak strasznie się z tobą obszedł. Możliwie jak najszybciej. ale to w niczym nie zmienia faktu. Nigdy nie sądziłam. żeby po chwili znowu do mnie wrócić. Wiem.muszę ci przyznać. Dowiedz się. Wiem. uniósł dłonie w błagalnym geście. Musisz mi uwierzyć. Ted mial nieszczęśliwą minę. Nie widziałem jej nawet. tylko. Wszystko odbywało się w sieci. — To się już nigdy nie powtórzy. co tylko zechcesz. potem już nie. Musiałem chyba mieć jakieś załamanie nerwowe albo kryzys wieku średniego. Dojrzałem. powiedziałem Ellie co innego. — Może nie chciałeś. nowe zainteresowania. Co się stało? Dowiedziała się. widocznie wstrząśnięty. przysięgam. Zamiast do Kalifornii. że miałeś romans w sieci. ale poświecę resztę życia. Rosemary. Wciągnęły mnie te czaty w sieci i przestałem panować nad sytuacją. że ten człowiek. Między nami do niczego nie doszło. ale jednak zraniłeś. żeby to naprawić. Spadło to na mnie zbyt niespodzianie. że rozmawiałam już z adwokatem i występuję o rozwód. przyjaciół. — Proszę. — A więc nie poleciałeś do Kalifornii. Wiem tylko. ale wybacz mi. — Zbyt wiele się wydarzyło. Była inna. wymieniałeś z jakąś kobietą listy o całkiem jednoznacznej treści i obdarowywałeś ją biżuterią. co się ze mną stało. ale tak to wygląda. Nie zamierzała wybaczać i ustępować. zakochujesz się w kimś innym.

kiedy zobaczysz. Może zjesz ze mną kolację? Rosemary wzruszyła ramionami. — Skupiłem się na swojej karierze. Aż do dzisiaj. — Rozumiem. synu. pooranej głębokimi zmarszczkami. żeby nie narazić się matce 126 . Pomyśl trochę o sobie. Praca nie ucieknie. — Pozwól. że tak rzadko odwiedza dom. przyznam. Lata ciężkiej pracy i zmagań z przeciwnościami losu zostawiły swój ślad na jego twarzy. Powiem ci. jak bardzo się zmieniłam.Ojciec podał Michaelowi piwo. Nie chcę jej denerwować. targana wątpliwościami. — Robię teraz wiele rzeczy. nie miałbym nic przeciwko temu. nie pędź tak.Rosemary westchnęła. żebyś wspomniał o jednym czy o drugim. — Muszę sprawdzić w kalendarzyku. — Myślałem o tym. — I co? Michael odstawił piwo na stolik. spodnie khaki i flanelową koszulę. Nowa praca pochłania mi strasznie dużo czasu. Michaelowi nagle zrobiło się przykro. Nie mogła się doczekać.. Zatrzymałem się w „Hiltonie” przy Times Square. Nie powinienem teraz spotkać Ellie. Zycie jest zbyt krótkie. Kiedy pomyślisz o tym. że sama jej powiem o twojej wizycie. — Przecież ty nie pijesz. Zadzwonię do ciebie i umówimy się na spotkanie. — Wiem. Zdziwisz się. Tak rzadko przyjeżdżasz do domu. Umówimy się na drinka i pomówimy o naszych sprawach. Nie powinieneś tak się przemęczać. — Dobrze cię widzieć. nieubłaganie dobiegał końca. — Wyłącznie o tym myślał w ostatnich dniach. Michael rozsiadł się wygodnie w fotelu naprzeciwko ojca. kiedy mam czas. zagubiona. kiedy zadzwonisz. — Posłuchaj. Zawsze podporządkowywała się życzeniom Teda. Rosemary. Od lat nie słyszałem. Będzie rozsądniej. na przykład! — Odetchnij. żeby się ustatkować.. nie zapominając o podkładce pod szklankę. Lubisz przecież jeździć na nartach. jeśli przełożymy dyskusję na inny czas. nigdy nie próbowała mu się przeciwstawić. Był zupełnie siwy. odpocznij. nurkować. Chyba złapała grypę. założyć rodzinę? Twoja matka ciągle o to pyta. A i ja. żeby je marnować. synu. Tak będzie lepiej. Ellie nie czuje się dobrze. Jak związek z kobietą. Zgoda? Ted szeroko otworzył oczy. ożywcze doświadczenie. szczególnie jeśli jest chora. które ten przyjął z największą ochotą. których dotąd nie robiłam. ale po raz pierwszy od dnia ślubu naprawdę dumna z siebie. żeby o tym rozmawiać. żeby opowiedzieć Ellie o wizycie ojca. a Rosemary siedziała bez ruchu na krześle. Starszy pan miał na sobie. I było to bardzo dobre. wybacz. nie miałem czasu na głupstwa. poczuł wyrzuty sumienia. żeby któregoś dnia zabrać mojego wnuka na ryby. Rodzice się starzeli. — Chyba masz rację. Ted pospiesznie wyszedł. Ted.. ich czas powoli. to nie najlepszy moment. jak zwykle. tato.

o których dotąd nie myślał. choć ogromnie pragnął to zrobić. ale zupełnie nie potrafiła przewidzieć jej reakcji. więc również dziś Michael nie podniósł się i nie uściskał swojego staruszka. osoba wychowana w konserwatywnej rodzinie. Chciała poleżeć chwilę i zastanowić się nad sytuacją. rodziny. otwarta i Ellie miała nadzieję. A nade wszystko nadal pozostaniesz przyzwoitym człowiekiem. i o tym. zanim podejmie dalsze kroki. jaką była jeszcze niedawno. ile możesz z siebie dać. musiałem zapewnić wam byt. ale. że nie lubisz opowiadać o tym. tak jak twoja matka wierzyła we mnie. Zamierzała powiedzieć matce o ciąży. szczęścia. co w moich siłach. jak udane było życie Rogera? Tak. to nigdy nie stracisz tego. nie dowiesz się. Jeśli masz kogoś.. wyrzucając ręce wysoko w górę. co było później. że matka jej nie potępi. Jeśli nie ryzykujesz. Ja zaryzykowałem i przegrałem. Robiłem. dlaczego nie myślał raczej o tym. Usnęła. Niepowodzenie to jeszcze nie koniec świata. Między ojcem i synem zawsze panowała pewna powściągliwość w okazywaniu uczuć. Kierując się odgłosami głośnej muzyki. starałem się. zmieniła swoje zapatrywania na wiele spraw. nigdy nic nie osiągniesz. ledwie przyłożyła głowę do poduszki. W końcu ją znalazłem. — I jak sobie poradziłeś z klęską? Nie bałeś się wracać do punktu wyjścia i zaczynać wszystkiego od początku? Roger Deayers uśmiechnął się. Stanęła jak wryta na progu pokoju. do pewnego stopnia. toteż nie podjęła żadnych decyzji. A ty? — Trochę lepiej. potrafiła. wspaniałym ojcem i mężem. Ellie obudziły dźwięki muzyki dochodzące z drugiego pokoju. Jej matka. było wiele rzeczy. — Owszem — przytaknęła radośnie. że świetnie się bawisz. Dlaczego Michaelowi utkwiło w pamięci akurat to jedno ojcowskie niepowodzenie. w dżinsach i luźnej bluzie. ale Rosemary w ostatnich tygodniach bardzo się zmieniła. To znaczy. Nie mogłem pozwolić sobie na luksus użalania się nad sobą. — Widzę.miłości. Rosemary uśmiechnęła się i pomachała jej ręką. jak gwiazda estrady z lat sześćdziesiątych. Czuję się wspaniale. Śpiewała przy tym na cały głos. nigdy nie była wielką zwolenniczką seksu przedmałżeńskiego. Po prostu ruszyłem tyłek z fotela i zacząłem szukać pracy. — Hej. stała się bardziej wyrozumiała.. Rosernary. tato? Wiem. Poza jedną. — Nie mam się czego wstydzić. rozbawiony pytaniem syna. Rosemary skinęła głową i wyłączyła wieżę. kto w ciebie wierzy. jak splajtowałeś. Jego tata był świetnym facetem. Ellie boso ruszyła w stronę salonu. konserwatywnej i surowej Rosemary Peters. co najważniejsze . 127 . mamo — zawołała Ellie. Po traumatycznych przeżyciach dnia padła wykończona na łóżko. — Po pierwsze miałem żonę i dziecko. synu. Musimy porozmawiać. liczy na ciebie.— Mogę cię o coś zapytać. na ile cię stać. W tej chwili w niczym nie przypominała zasadniczej. tańczyła przy piosence Glorii Gaynor.

w Nowym Jorku.. — Nie spiesz się z decyzją. — Nie wiem. ale jeszcze ważniejsza jest dla mnie kwestia zaufania. Ellie szeroko otworzyła oczy. nie mogąc się doszukać entuzjazmu na warzy matki. Rosemary zmarszczyła brwi. że powrót do taty ma oznaczać pozostanie na Florydzie. a potem uśmiechnęła się.. — Seks jest bardzo ważny. Chce pojednania. Umawiaj się z nim na randki. energia wielkiego miasta. wybrał się do swojej siostry. Prawdę mówiąc. gotów jest nawet iść na terapię. Ellie wzięła głęboki oddech. co się stało. masz czas. I pozwól tacie. że niedługo będę potrzebowała twojej pomocy. Jestem skłonna mu wierzyć. że być może umówię się z nim na kolację. szczególnie kiedy powiedziałaś. podejrzewam. nie bardzo rozumiejąc. — Tego bałam się najbardziej. czy chcę pojednania z twoim ojcem. czy coś z tego wyniknie. Zdradził mnie. — Co się stało? Dlaczego miałabyś potrzebować mojej pomocy? Nigdy jej nie 128 . czy mam ochotę wracać do mojego dawnego życia. nie sądzisz? To znaczy. Dobrze mi tutaj. ale nadal nie jestem pewna. nie powinnaś z nim rozmawiać. Z pewnością cieszę się. To się nazywa uczucia negatywne. — Mamo. że Ted odzyskał rozum. że oboje powinniście pójść na terapię małżeńską i zobaczyć. Zamiast do Kalifornii. — To świetna wiadomość. Ellie. zanim podejmę ostateczną decyzję. czy potrafię mu przebaczyć i zapomnieć o tym. — Powiedział. że nie przespał się ze swoją panienką. niezależnie od wszystkiego. Tyle się tutaj dzieje. Nie pomyślałam o tym. jakbyście dopiero się poznali. Muszę się dobrze zastanowić. Rosemary opadła na kanapę. Podoba mi się tempo. — Myślę. Oczywiście prywatny detektyw sprawdzi. zrobił ze mnie kompletną idiotkę i to tuż pod moim nosem. — Mówił coś na temat Kalifornii? Dopóki nic powie. być może zmieniłaś się. Rosemary wysłuchała uważnie Filie i odparła po chwili zastanowienia: — Masz rację. Czuję się zupełnie inaczej niż na Florydzie. żebym po tym wszystkim mogła znowu zaufać twojemu ojcu. Nieprawdaż? Dodała po chwili. czy tak było w istocie. Poza tym wcale nie jestem pewna. Przekonasz się. zalecał się do ciebie. że nie pojechał. Możesz mieszkać u mnie. że tego nie byłabyś w stanie wybaczyć. jak długo tylko zechcesz. Ellie usiadła obok matki i wzięła ją za rękę. Ucieszyłam się dzisiaj na jego widok. — Powiedziałam mu. Możecie żyć. czy coś jeszcze między wami iskrzy. to pierwszy krok. — To chyba dobra wiadomość.— Koniecznie. żeby dokończyć naszą rozmowę. ale nie jestem pewna. co się wydarzyło. jestem innym człowiekiem i lubię to nowe wcielenie. Nie wyobrażam sobie. Nikt nie mówi. kochanie. zawiódł. Ellie odetchnęła z ulgą. Możecie przenieść się do Nowego Jorku albo wrócić do New Jersey. Twój ojciec złożył mi wizytę. ale ciągle jesteś sobą. Dobrze będzie mieć cię blisko. do czego Ellie zmierza. żeby znowu cię zdobywał. kochanie. gdzie tylko zechcesz.

Jestem twoją matką — powiedziała uroczyście. jak ci to powiedzieć. — W ciąży? — Rosemary przeżegnała się. Próbowałam. żeby zajść w ciążę. po czym zmrużyła oczy. mamo. Rosemary nachyliła się do córki i położyła jej dłoń na ramieniu. Nie chcę go do niczego zmuszać. będziesz wpadać w złość. Mówił mi i tym wiele razy. kto zapiera się przed małżeństwem rękami i nogami? — Jesteś zdenerwowana. żeby żenił się ze mną z powodu dziecka. — Powiedz. — Wiemy przynajmniej. żebyś za niego wyszła. — To było kiedyś. ale czasami to za mało. Twoje hormony zaczną szaleć. Ellie. . Będziesz płakać bez żadnego powodu. Ellie. — W dzisiejszych czasach nie jest to konieczny warunek. Ma się rozumieć. Czy Michael już wie? Ellie pokręciła głową. więc powiem wprost. że on mnie kocha. kochanie. 129 . żeby od razu się pobierać. wszystko się rozreguluje. Zobaczysz. nie będzie posiadał się ze szczęścia. żeby ustalić datę ślubu. żeby poczuł się jak w potrzasku. Chcę. A co myślałaś? — Jesteś pewna. — Nie wygłupiaj się. Nie wiem. — Jak to możliwe? Nie jesteś przecież mężatką. Nie możesz sama wychowywać dziecka. że właśnie z nim? — Jasne. to zbyt poważna sprawa. On ma prawo wiedzieć. A będzie coraz gorzej. Z miłości. — Boję się. że jestem pewna.Z kim? Teraz na twarzy Ellie pojawiło się bezbrzeżne zdumienie. Poza tym dlaczego mam wychodzić za kogoś. nie potrafisz myśleć jasno. Chcę. Mam przed sobą jakąś perspektywę. jestem w ciąży. że cię nie znienawidzę. z kim popadnie. będzie cię błagał. Nie sypiam. Pierwsze co zrobi. Nie chcę. Rosemary westchnęła ciężko. że mnie nie znienawidzisz. żeby ożenił się z własnej nieprzymuszonej woli. — Nie żartuj sobie. — Nie chcę. mamo. teraz jest teraz. Kocham go i wiem. — Wspaniale. nigdy o nic mnie nie prosiłaś. — Dla mnie tak. Kiedy Michael usłyszy. nie tylko częste wymioty. Ellie uścisnęła dłoń matki. że to nie grypa i nikogo nie zarazisz. mamo.. Rosemary zaśmiała się. — Z Michaelem. Rosemary zamrugała gwałtownie. Kiedy Michael usłyszy o ciąży. co powiedzieć. ale nie było chętnych. — Nie wiem. ale od momentu. bardzo chętnie pomogę. żeby ożenił się ze mną. rozumiesz? Ellie? — Michael nie chce zakładać rodziny. To nie byłoby w porządku wobec Michaela. to pobiegnie do kościoła.potrzebowałaś i nie chciałaś. że jesteś z nim w ciąży. — Oczywiście. bo pragnie spędzić u mego boku resztę życia. — Nie sądzę. kiedy wyprowadziłaś się z domu.Posłuchaj mnie.

obłożona czasopismami. Michael zatrzymał się przy straganie na rogu i kupił ogromny bukiet żółtych róż. Ellie wzruszyła ramionami. — I to ma być według ciebie powód do szczęścia? — Kiedy zamierzasz powiedzieć Michaelowi o dziecku? Uważam. Michael musi podjąć decyzję. 130 . Ellie podniosła głowę i zrobiła wielkie oczy. który z całych sił wzbrania się przed małżeństwem. że jestem jeszcze u rodziców. Ma dzwonić do mnie zaraz po powrocie od rodziców. — Chciałem zrobić jej niespodziankę. — Piękne kwiaty. Tęsknił za nią tak.. aż ktoś podejdzie do drzwi. że chorym należy dawać żółte róże. że nie zaszkodzi skorzystać z matczynych metod. Ona myśli. że powinnaś to zrobić jak najszybciej. powiem Ellie. pani Peters. Wbiegł na piętro Ellie. oparta o zagłówek. Ellie ciągle chora? Mam nadzieję. że twój rycerz w lśniącej zbroi od Armaniego pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. — Cześć. — Ellie. kiedy ją zobaczy. Nie mógł już doczekać się. że to akurat z tym facetem chcesz spędzić resztę życia? ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY Bywa. . — Mam nadzieję. Chyba chcecie porozmawiać w cztery oczy. Miałem wrócić wieczorem. Muszę z nią porozmawiać.. Zajadała batonik. a ponieważ Ellie zmogła grypa. że oto zostanie ojcem? I skąd pewność. — Michael! — wykrzyknęła na jego widok zdumiona Rosemary. Jak oznajmić facetowi. uznał. Ellie nic mi nie powiedziała. Jego matka twierdziła. — Może dzisiaj wieczorem.Nie wiem. — Udała się wizyta? Michael skinął głową. — Dobrze. — Nie spo. Michael zastał Ellie w łóżku. kochanie. ale przyleciałem wcześniejszym samolotem. że doszła już do siebie. że bardziej już chyba tęsknić nie można. Rosemary uśmiechnęła się z nadzieją. Mam jej coś ważnego do powiedzenia. Leżała pod kocem. — Mama przesyła pozdrowienia. Ellie westchnęła. Idź tam. Na pewno spodobają się Ellie.Ellie przewróciła oczami. musisz powiedzieć natychmiast. zapukał energicznie i czekał chwilę. z czego wynikało. bo przepędzają chorobę. prawda? Ja i tak wybierałam się właśnie na dół. do Bei. jak się czujesz? — zapytał na wszelki wypadek. Jest w swojej sypialni. że lepiej. przeskakując po dwa stopnie. że przyjdziesz. Nie przestawał myśleć o niej w czasie całej wizyty u rodziców. że jest już w niezłej formie. Niedługo powinnam wrócić.

aż promieniał wewnętrznym szczęściem. po czym zapytała na wszelki wypadek: — Chcesz się ze mną ożenić? Co się stało? — W głowie zalęgło się straszne podejrzenie Rozmawiałeś z moją matką? — Nie. W końcu zrozumiałem.. a Ellie aż zastygła ze zdumienia. To znaczy tak. — To prawda. że powiedziałaś. mogę cię nawet zwolnić z tych oświadczyn.— Michael! Co ty tu robisz? Nie spodziewałam się. że wrócisz tak wcześnie. Rozsadzała go radość. — Przepraszam. Ellie osłupiała. Ja też mam ci coś do powiedzenia. chyba że akurat nienawidziłam. Prosiła. Mam nadzieję. — Nic. Ale. — Ja czuję to samo. Ellie odetchnęła z ulgą. poza jednym. że idzie na chwilę do Bei. pomimo nakłuwanych w różnych miejscach laleczek wudu paskudnych liścików. Miałeś przylecieć dopiero wieczorem. kocham cię nad życie. że absolutnie niczego od ciebie nie oczekuję. Michael wręczył jej kwiaty. czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? Kocham cię i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Ellie zanurzyła nos w bukiecie. — Pozwól mi skończyć. — Muszę ci coś powiedzieć. nie zmieni moich uczuć do ciebie ani mojej decyzji. Piękne. — Wiesz. nie dowierzając swoim zmysłom. — Nie przesłyszałeś się. by ci powtórzyć. 131 . Wydawało mi się.. — Ellie Peters. — Na które w pełni sobie zasłużyłem. ale niedługo wróci. a potem zrobił coś najmniej spodziewanego i absolutnie nietypowego dla twardego Michaela Deayersa — zemdlał. a cała reszta to tylko dodatek. że jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie. że tak. nic mnie nie obchodzi. do końca uczciwa. że zostaniesz ojcem? Michael zmarszczył brwi. — Nawet jeśli ci powiem.. Podjąłem pewną decyzję i chciałem jak najszybciej powiedzieć ci. które przed chwilą usłyszałam. Michael — powiedziała Ellie i uśmiechnęła się. że czujesz podobnie. Michael usiadł na krawędzi łóżka. — Nie mogłem się doczekać. co postanowiłem. — Dzięki za kwiaty.. — Chcę być z tobą całkowicie. wciągnęła głęboko słodki zapach róż i uśmiechnęła się. Chcę być z tobą. — To naprawdę słodkie. Michael. Chyba wiesz. w drzwiach. Michael wpatrywał się w Ellie wstrząśnięty do najgłębszej głębi swojego jestestwa. — Ellie. ale ty zacznij. Przez moment. ale chyba się przesłyszałem. Nic nie jest ważne. kiedy cię zobaczę.. Tu Michael opadł na kolana.. Jestem w ciąży. Michael pokręcił głową. potem pokręciła głową. — Nic nie rozumiem. wiedz. co powiesz. ale zanim powiem. lukier na cieście. Czuł się jak nastolatek. który ma zaraz zdradzić swój wielki sekret. Teraz to Michael osłupiał. Zawsze cię kochałam.

— Nigdy nie ma stuprocentowej gwarancji. Jestem taki szczęśliwy. bardzo cię proszę. Wiele kobiet decyduje się na samotne macierzyństwo. — Piękne słowa. bałeś się ślubu. kompletnie zbity z tropu. czy go przypadkiem nie zabiła naglą wieścią. Czy można marzyć o czymś jeszcze? — Och.. ale powtarzałam test trzy razy i za każdym razem wynik był pozytywny. — Jesteś pewna? To znaczy. a potem przeżyć rozczarowanie. jakie wyszły z jego ust. ale Ellie ciągle miała wątpliwości. znaczy. Michael doszedł do siebie w ułamku sekundy. cokolwiek zaniepokojona. wiesz? Michael podniósł się. Niepotrzebnie tak się przejąłeś.. — Skąd mam wiedzieć. — Jesteś w ciąży? — to były pierwsze słowa. zaraz po kochaniu się z tobą. — Tak. że musimy się z tego powodu pobierać. . — Owszem. — Czegoś nie rozumiem. Ellie. Chcę. żebyśmy byli rodziną. Musisz wyjść za mnie. Dzisiaj niepełne rodziny to rzecz zupełnie normalna. — Cieszyć się? Przeżyć rozczarowanie? — zdumiała się Ellie. ale w końcu Michael odzyskał przytomność. I nikt nikogo nie wytyka palcami. — Przytłoczona nadmiarem emocji Ellie poczuła.. Nie zwracaj na mnie uwagi. ale to wcale nie znaczy. który mówił więcej niż jakiekolwiek słowa. Żaden paskudny numer. Michael zmarszczył czoło. w jego pełnym miłości spojrzeniu i nie mogła uwierzyć. że w jakimś momencie nie zmienisz zdania i nie odejdziesz? Nie 132 . autentycznie rozradowany i podekscytowany. że będę płakała przy lada okazji.Mama mówiła. Przecież się zabezpieczyłem. a potem się uśmiechnęła. Ellie. — Ocknij się.dopytywał się. Michael. na pewno jestem w ciąży. Nie takiej reakcji oczekiwała. To tylko rozszalałe hormony. — Położył dłoń na brzuchu Ellie i radosny uśmiech rozjaśnił mu twarz. Tak. Albo. — Mylisz się. Nawet przestali już naszywać szkarłatne litery rozpustnym niewiastom na sukniach. Chcę się z tobą ożenić. choć ciągle był w szoku. Matka natura wycięła nam paskudny numer. w jego uśmiechu. uśmiech. albo zostaniesz samotną matką i wszyscy będą ci współczuć. — Michael w desperacji chwycił się najbardziej cudacznego argumentu i Ellie przewróciła oczami. Widziała już nagłówki w gazetach: „Serce przyszłego ojca nie wytrzymało”. — Mała istota podobna do ciebie.. pomógł Ellie wstać i oboje usiedli na brzegu łóżka. Michael! Trwało to chwilę. tak mogło być pięćdziesiąt lat temu. zachowuję się jak kompletna idiotka. Michaela naprawdę uszczęśliwiła wiadomość o ciąży. -To znaczy. To najwspanialsza rzecz w świecie. i proszę. że łzy napływają jej do oczu. — Nie mów tak. Ellie widziała to w jego oczach. — Nie chciałbym cieszyć się. — To się nie uda. czy na pewno jesteś w ciąży?. a ja od jakiegoś czasu nie biorę pigułki. — Michael. Nie byłam jeszcze u lekarza. że chcesz mieć dziecko? Michael pokiwał głową. Przecież nie chciałeś małżeństwa.— Michael! Michael! Dobrze się czujesz? Ellie nachylała się nad rozciągniętym na podłodze przyszłym ojcem jej przyszłego dziecka.

Ellie. Cudownie było wiedzieć. długi. było złe.. — Nie będą chcieli pozbywać się takich dobrych pracowników. Wiem. No. Czerwony alarm! Czerwony alarm! — Ej. A teraz jak najszybciej musisz iść do lekarza. jak bardzo tego żałuję. bo tak należy się zachować. Dostałem niezłą nauczkę. a kiedy skończył. ale mogą robić nam trudności. Czujesz się w obowiązku ożenić ze mną. że w ogóle się zgodzi. Michael zawahał się. że to będzie na zawsze. Michael. — Co się zmieniło. — Nie będziesz żałowała. może nie na zawsze. chwileczkę. być może zrozumiesz. namiętny pocałunek. Wyjaśnijmy to sobie od razu. Michael? Wiem. Chciała tylko wystawić go na próbę.. — Naprawdę? — Ellie nie oczekiwała. Kiedy to usłyszysz. nie sądziła. zachowałem się tak irracjonalnie. Ellie. Michael znowu padł na kolana. Nie mam zamiaru rzucać pracy. — Masz rację. 133 . ale w każdym razie na bardzo. Tak będzie sprawiedliwie. . Twoją miłość. Ale co będzie z nami? Co z twoim lękiem przed stałym związkiem? Michael podniósł głowę. że to. — Och. — Na pewno coś wymyślimy. — Muszę coś ci powiedzieć. Jeśli będzie trzeba. upewnić się. i nie zrezygnuję z zawodu. Był to mocny. proszę. — A jeśli się okaże. — Naprawdę nie wiem. po czym kiwnął głową. — Przysięgam. ale wątpliwości pozostawały. Kocham cię.. Straciłem coś bardzo ważnego. bardzo długi czas. wyjdę za ciebie. — Dobrze. — Coś wymyślimy — powiedziała. Prawdę mówiąc. Ellie wzruszyła ramionami i stwierdziła lekkim tonem: — Ja byłam tam pierwsza. Michael objął ją i pocałował. dlaczego wtedy. jak bardzo się myliłem. tak samo jak ty. że nigdy więcej cię nie skrzywdzę. Michael. możesz być pewna.Pokręciła głową. — Teraz widzę. na pewno nie moja kariera. Ellie. Stchórzyłem i nie potrafię ci powiedzieć. do pewnego stopnia. Nie pozwolę.. Nawet dla ciebie. jaką mają politykę personalną w przypadku małżeństw. czy wszystko w porządku i czy ciąża rozwija się prawidłowo. Ellie słuchała w milczeniu. ja odejdę. że tylko jedno z nas może pracować w ONZ? Nie jestem pewien. — Wyjdź za mnie. żeby jeszcze kiedykolwiek coś stanęło między nami. że Michael naprawdę ją kocha. że któregoś dnia spotka go coś podobnego. Opowiedział jej o niepowodzeniu rodziców. że Michael tak łatwo się zgodzi. przed siedmiu laty. Widziała w jego oczach miłość. Ellie. uścisnęła jego dłoń. Ellie bardzo chciała mu wierzyć. Tym razem nic już nie zepsuję. Nie popełnię drugi raz tego samego błędu.chciałabym po raz kolejny przechodzić przez ten sam koszmar. A potem musisz rzucić pracę i. że perspektywa posiadania dziecka może wiele zmienić... Kocham to. upadku firmy. ich problemach i swoich lękach. co robię. słyszała szczerą nutę w głosie i tym razem już wiedziała. co zrobiłem przed siedmiu laty.

— Mama już wie.. Okropnie dawno się nie kochaliśmy. Ellie. — Tak. — Nie. — Kocham cię. jeśli wróciła już od Bei... Ellie wybuchła śmiechem. że nie było mnie przy tobie. — Myślisz.Z sercem przepełnionym miłością Ellie pogłaskała go po policzku i uśmiechnęła się miękko. bo. żebyś była najszczęśliwszą kobietą na świecie. Może nie wiem zbyt wiele o ciąży. niekoniecznie. albo wszystko wali mi się na głowę. Tak właśnie wygląda moje życie. — Pokrótce opowiedziała Michaelowi o niespodziewanej wizycie Teda. co postanowiliśmy. który wyrzuciła do toalety. kochanie. — Możesz od razu zacząć mnie uszczęśliwiać. — Mogę nic nie nosić. to. Michael uśmiechnął się bardzo seksownie. — To da się załatwić — mruknął i ściągnął jej lekką koszulkę przez głowę.. Zwierzyłam się jej. że zostanie babcią. Ellie pogłaskała go po policzku. ale nie wiem. Ciągle nie wyjmuję. ale zawsze byłam dobra w szkole z wychowania seksualnego. Albo nic się nie dzieje. — Jasne. — Musimy kupić pierścionek zaręczynowy — powiedział. 134 . — Będą zachwyceni. — Tak sądzę. I chcę być twoją żoną. — Zaufaj mi. Powinniśmy też pojechać do twoich rodziców i osobiście im powiedzieć. kiedy zobaczyłaś wynik testu. Chce się pogodzić i wrócić do mamy. — Całe szczęście.. wyjąwszy kilka ostatnich tygodni. po czym gwałtownie odrzucił na bok. Czułam się okropnie. — Kocham cię tak bardzo. Michael. Resztę życia poświęcę na to. Musiało ci być trudno Żałuję. Można uprawiać seks całą ciążę. A co z twoim tatą? Mama na pewno nie będzie posiadała się z radości. prawdę mówiąc. — Och! To musiał być dla ciebie trudny dzień! — Nic nadzwyczajnego. że twój tata zaakceptuje nasze małżeństwo? Ellie wzruszyła ramionami. patrząc łakomie na ponętne kształty przysłonięte czarnymi koronkami. rozbrajająco i powoli zaczął rozwiązywać pasek przy szlafroku Ellie. że aż do bólu. Jak dobrze się zastanowić. jak zareaguje twój ojciec. dopiero podjąłem decyzję i już nie miałem czasu. —Nie kupiłem sam. W zaistniałej sytuacji. Kiwnęła głową i przypomniała sobie poprzedni pierścionek. Nie wyjmowałam głowy z miski klozetowej. Musisz mi to jakoś zrekompensować.. ale czy to bezpieczne? Ellie odparła z kamienną twarzą: — Możemy zapytać mamę. Michael. — Nosisz taką podniecającą koszulę pod takim szlafrokiem? — zdziwił się. Nie masz mi chyba za złe? — Ani trochę.

Nigdy nie przestanie go kochać. I triumfowała. Rosemary nie miała dla niego litości: i w sprawie finansowania wesela. widząc. co ma mu powiedzieć. zwlekała. przynajmniej częściowo. na łono rodziny. A jeżeli już. mamo. W pierwszym przypadku twardo postawiła sprawę. że Rosemary nie dopytuje się. Ojciec przyjął zobowiązanie bez najmniejszych protestów. nie była pewna. Byli stworzeni dla siebie. kochała ojca. i rodzice Michaela. czy też nie. — Dobrze. Wszyscy byli szczęśliwi. Nie była pewna. niestety. znacznie bardziej doświadczeni. naprawdę żyli. tym razem będzie inaczej.Mam nadzieję. Ale nie od razu. czy potrafi mu wybaczyć. żeby Ted uczestniczył w najważniejszej w jej życiu uroczystości. odpowiedzieć na to pytanie. I tu tkwił problem. choć dobiegało już sobotnie południe. i Rosemary. jak się zachować. razem żyli. Ellie miała pewność. Owszem. Ellie nie winiła jej za taką postawę. — Nawet jeśli. jakie katorgi przechodzi jej szanowny mąż.. to na jej warunkach i w wybranym przez nią czasie. Zupełnie nie wiedziała. Ellie bała się tylko rozmowy z ojcem i nie tyle jego. Co do tego nie miała wątpliwości. co swoich reakcji. kiedy myślała o postępku ojca. tworzące jedność. czy chce. nie odrzucając oświadczyn Michaela. znali lepiej życie.oficjalnych zaręczyn Ellie i Michaela. Oddzielnie zaledwie egzystowali. podnieceni. Ellie uznała. Nie była też pewna. Ellie nie miała zatem wątpliwości. Pytana o swoje plany. Byli jak dwie połówki jabłka. że powinien partycypować w kosztach wesela. i nikt nie wiedział. dopóki nie wyjdziesz. Otóż oboje byli dojrzalsi. wrażliwsi. choć to też oczywiście miało duże znaczenie. Co gorsza. Minął ponad tydzień od — powtórnych . — Ellie. byle tylko wrócić. dlaczego córka dotąd ani na chwilę nie wychyliła nosa z pokoju. za moment — zawołała Ellie przez drzwi i odetchnęła z ulgą. na pewno nie zajrzy tutaj. czy zamierza przyjąć go z powrotem. że twoja mama nieprędko wróci od Bei. że tym razem musi się im udać. Ellie zachichotała. że koniec końców matka ustąpi. nie odpowiadała jednoznacznie. Ale czy potrafi mu wybaczyć? Nie umiała. Rosemary poinformowała już swojego niewiernego męża o planach małżeńskich Ellie i Michaela oraz o tym. mnożyła trudności. 135 . zachwyceni. i w kwestii ewentualnego pojednania. w drugim przeciwnie. twój ojciec jest tutaj i chciałby porozmawiać z tobą o ślubie. o nie. czy chce takiego dziadka dla swojego przyszłego dziecka. wahała się. no tylko kilka drobnych w kwestii kto jak długo może okupować łazienkę i kto kiedy powinien zmienić pieluchę niemowlakowi. że podjęła słuszną decyzję. Jednak Ellie podejrzewała. Ellie targały sprzeczne uczucia. I to wcale nie ze względu na dziecko.

Dorośnij. że w ciągu ostatnich tygodni Ted Peters zestarzał się o dziesięć lat. teraz wydawały się mocno przygaszone i smutne. niedługo będziesz mężatką. kimś na podobieństwo szlachetnego rycerza w lśniącej zbroi. czy mama miała dobry pomysł. Och. Dawniej rozświetlone radością. Łzy napłynęły jej do oczu.Przez całe życie ojciec był jej ideałem. gdzie na kanapie siedział ojciec. I niekoniecznie musisz nakładać makijaż. Omal nie straciła ukochanego człowieka dlatego. że powinna wybaczyć zapomnieć. Zaraz potem zobaczyła. Pierwsze. Przyznawała mu rację. Jesteś dojrzałą kobietą. jak eufemistycznie określała separację. Ellie skończyła swój monolog wewnętrzny i weszła do salonu. Rycerz raptem spadł z białego rumaka. a nie oszukaną żoną. tato. w co wierzyła. Oboje. zawiódł też córkę. żywe. nie chciała uczestniczyć w rozmowie Teda i Ellie na temat wesela oraz „innych spraw”. I Ellie nie wiedziała. — Co słychać? Rosemary wolała wycofać się do kuchni. Ellie była tylko rozczarowaną córką. i córka. Ellie nie była pewna. nie powinna trwać w uporze. na twarzy pojawiły się zmarszczki. tu i ówdzie porysowała. ale najbardziej zmieniły się oczy. kiedy podniósł głowę i uśmiechnął się na powitanie. jak mogłeś dopuścić się czegoś tak niegodziwego? Pociągnęła kilka razy nosem i pokręciła głową. czy chce mieć do czynienia z okrytym niesławą niegdysiejszym bohaterem swojego dzieciństwa. Michael przekonywał ją. byli bardzo 136 . lśniąca zbroja ciut się pogięła. Ona była jego małą królewną. Dużo o tym ostatnio myślała. I były to bardzo bolesne rozmyślania. Czy chciała teraz stracić ojca? Pozbawić swoje dziecko dziadka? Jeśli rodzice się pojednają. ale zmiany kładła na karb niedawnych przejść i chyba było to prawdziwe i uzasadnione przypuszczenie. ale szybko je otarła. ROZDZIAŁ DWUDZIESTY Małżeństwo to permanentna randka do końca życia. Ted Peters zawiódł na całej linii nie tylko żonę. że urazy do innych w końcu obracają się przeciwko nam samym i nas niszczą. i ojciec. To Rosemary bardziej ucierpiała z powodu wybryków Teda. Ciemne kiedyś włosy całkiem pokryła siwizna. wypełnione żalem. Zdradził wszystko. to jego zdenerwowanie. co dostrzegła. że nie potrafiła wybaczyć. Ellie. Co prawda nie widziała ojca od paru miesięcy. — Cześć. i co było dla niej ważne. tato — powiedziała. a on dzielnym i prawym sir Galahadem z arturiańskich legend. których wcześniej nie było. Nie jesteś już tamtą małą dziewczynką.

— Jestem taki podekscytowany. kim jest ten szczęśliwiec. Ted pokiwał głową. tato. że próbowałem wyjaśniać. — Mam nadzieję. po czym usiadła przy nim i powiedziała: — Wyglądasz na zmęczonego. że byliśmy sobie przeznaczeni. — Ojciec uścisnął dłoń Ellie. ja i Michael. twoja matka nie podjęła dotąd żadnej decyzji. — Ja i Michael kochamy się. Być może z jej pomocą uda mi się dotrzeć do sedna sprawy. tato — bąknęła Ellie. — Jak wiesz. Ellie stanęły w pamięci wszystkie noce. Nie powinna pozwalać sobie na kąśliwości. że zdecydowałeś się na terapię. pogadamy. ale rozmawiamy ze sobą i to pierwszy dobry znak. jak strasznie mi przykro z powodu tego. Rozumiesz. ale marnie sypiam. że tak będzie. Przyznaję. kiedy rozmawialiśmy przez telefon. ale podejrzewam. Mam nadzieję. Zawahała się przez ułamek sekundy. który zdobył twoje serce. Trzeba czasu. dopiero kiedy wyczerpał ją płacz. Nie oczekuję. Hotel może ci nie odpowiada? — Hotel jest w porządku. — Nie wiesz nawet.zmieszani i zdenerwowani. że będzie wam dobrze razem. — Ellie zobaczyła smutek w oczach ojca i pożałowała natychmiast swoich słów. Na razie nic nie zostało postanowione. Ellie zesztywniała. Może zapomniałeś. Rosemary zapewniała mnie. Twoja matka nie ponosi tu najmniejszej winy. — Dziękuję. krok w dobrym kierunku. co się stało i co popchnęło mnie do takiego kroku. co zrobiłem. — Zasłużyłem sobie na takie uwagi po tym. i jakoś nie mogła wzbudzić w sobie choćby cienia współczucia dla ojca. nie bardzo wiedząc. Ellie zrobiło się trochę lżej na sercu. Biorę za wszystko całkowitą odpowiedzialność. — Przez twarz Teda przemknął grymas. jak robił tysiące razy wcześniej. bardzo nieudolnie. Nie kopie się leżącego. O ile mama oczywiście zgodzi się być znowu ze mną. Cieszę się. by odbudować zaufanie. — Siadaj. czy też nie przede wszystkim z powodu dziecka. że nie pobieracie się wyłącznie. Wiem. tato. kiedy matka zasypiała. — Zacząłem chodzić na terapię i moja terapeutka pomaga mi zrozumieć. — Dziękuję. słysząc. zapraszając córkę do rozmowy. — Mama mówiła. Sam siebie nie rozumiem. — Poklepał miejsce obok siebie na kanapie. coś jak niesmak dla samego siebie. swoje postępowanie. Myślę. że chciałeś ze mną porozmawiać. skarbie. prawda? Ted uśmiechnął się i był to szczery uśmiech. co zaszło. kiedy usłyszałem od twojej matki. — Tak i jestem bardzo szczęśliwy. na czym polega miłość. — Rosemary mówiła mi też o ciąży. że próbowałem jedynie usprawiedliwiać się przed samym sobą. Ellie. Ale ty zawsze miałaś słabość do Michaela Deayersa. stres. co mogłaby powiedzieć. że podobna myśl mogła w ogóle przyjść mu do głowy. że ojciec nie próbuje obciążać Rosemary. którym niegdyś mnie darzyła. że pojawił się znowu w twoim życiu. Wiesz już na pewno o mnie i Michaelu. byłem zaskoczony. że mnie zrozumiesz. 137 . Oby ci to pomogło. Wierzę. aż się boję. Westchnęła i powiedziała powoli: — Cieszę się.

— I ja się cieszę. żeby jeszcze została. że się pobieramy. że lada moment wybuchnie płaczem. Rozmawiałam dzisiaj przed południem z ojcem. jakie Ellie musiała podjąć. co się stało. było ogromnym rozczarowaniem. mama nie będzie miała nic przeciwko temu. Ellie siedziała naprzeciwko Michaela przy stoliku w „Nino’s”. Zawsze będziesz moją małą królewną. — Kocham cię i to się nigdy nie zmieni. Paliły się świece. będzie tego żałowała do końca swoich dni. Myślisz. a ona od dawna nie czuła się tak lekko jak tego wieczoru. Michael miał rację. Chcę ci coś powiedzieć. ale ojciec dał jej znak. — Oczywiście. że powinienem pomówić z Rosemary o swoich problemach. Jestem teraz zupełnie rozchwiana emocjonalnie. Ty też. w swoich uczuciach. Nie mogę mówić za mamę. takie rzeczy wymagają czasu. Dziękuję ci za dobrą radę. by pełnił wyznaczoną przez obyczaj rolę w dniu jej ślubu. że z czasem twoja matka wybaczy mi. nachyliła się i objęła go serdecznie. próbując nie zwracać uwagi na łzy w jego oczach. Ja też się cieszę. Michael uścisnął jej dłoń. Jest szczęśliwy. Sama zresztą też była bliska płaczu. — W takim razie. Powoli skinęła głową. Wiem. że jeśli nie poprosi Teda. Michael. Na twarzy ojca odmalowała się wdzięczność połączona z ulgą. chciałby to jakoś naprawić. Byłem takim głupcem. niezależnie od tego. która panowała nad sobą resztkami sił i bała się.— Miałaś rację. kochanie. żebym wziął udział w ceremonii.. ale trzeba było to zrobić. ale Michael w końcu przekonał ją. Ellie. A ja go pomimo wszystko kocham. że zostawia ci wolną rękę. Była to jedna z najtrudniejszych decyzji. — A co myśli Rosemary? 138 . ale dla mnie to. weselem i uzgodniłam wspólnie z Michaelem. tato. — Zaczekaj. żeby poprowadził mnie do ołtarza. zanim wyjdziesz. a ona nic ma nic przeciwko temu.powiedziała. panował uroczysty nastrój. że to ty powinieneś poprowadzić mnie do ołtarza o ile oczywiście. kiedy przekonywałaś mnie. że zdołasz mu wybaczyć? — Być może. zrobię to z największą radością.. Żałuje swojego postępku. — Słucham. Długo zastanawiałam się nad ceremonią ślubną. Twoja matka powiedziała. Ellie. Chce pokryć cały koszt wesela. Omówiliśmy chyba wszystko. Poprosiłam. Bardzo się ucieszył. i ojca. Muszę dopiero rozeznać się powoli. — Ja też cię kocham. jak się ułożą dalsze stosunki między mną i twoją matką. Tata jest naprawdę skruszony. tato . Ellie. Mam nadzieję. żebyś o tym wiedziała. po czym ku zaskoczeniu i swojemu. ale to chyba z powodu ciąży. że jednak się przemogłam. że było ci bardzo trudno rozmawiać z ojcem. To coś. Jakby ktoś wreszcie zdjął jej ogromny ciężar z barków. Chcę. — Miałeś rację. na co ojciec każdej córki czeka z utęsknieniem. uważnie. kochanie. Lżej mi na duszy. że to ty powinnaś decydować. — Rzeczywiście. Ellie chciała wstać. z czasem.

Will jest już trochę jak rodzina. — Pyszne. Naprawdę sądzisz. Jak każdy mężczyzna wpadał w przerażenie. Od razu mówię. co zrobić. Nie zgodziłam się tylko na kapelę ludową. Mnie jest wszystko jedno. — No i ma głowę zajętą weselem. odkąd ćwiczysz w Gołd Gym. Poza tym nie mogę pozwolić. i w gruncie rzeczy był szczęśliwy. Michel wyszczerzył zęby. — Niech mama robi. Ja go uwielbiam. — Myślałem. co chce. że nie mam nic przeciwko temu. że będziemy się zmieniać. Właśnie. Mama zdecydowała. bo przyjęcie w „Plazie” będzie kosztowało ojca fortunę. Być może zamierza znowu być z tatą. A ty. — Ellie uśmiechnęła się. jeśli poproszę Willa na drużbę? Ellie zaśmiała się. — Jak twoje manticotti? — zagadnął. niech będzie kimś ważnym na naszym ślubie. że ty to zrobiłaś. ślubna limuzyna czy weselne menu. — Kpisz chyba. wiesz już. mnie w każdym razie dotąd nikt nie zapytał o zdanie. Will potrafi radzić sobie z Ramonem. nie sądzisz? — Jesteś pewna. Mama rozgrywa swoją partię z kamienną twarzą. Michael skinął głową i zmienił temat. jak idą przygotowania? Ustaliłyście już coś? Ellie wzniosła oczy do nieba. kochanie. — Lepiej. że przyjęcie wydamy w hotelu „Plaza”. już trzeci. kto będzie twoim drużbą? — zapytała. że Ramon nie będzie chciał być twoją druhną. — Powiedz. żeby nie dręczyć się Tedem. że wszystkim zajęła się Rosemary. Zamierzasz zająć się kuchnią po ślubie? Jeśli chcesz. Nie wytrzymam chyba długo na własnym wikcie. — Może poproś Willa? Zdążyliście się już zaprzyjaźnić przez ten czas. kiedy rozmowa schodziła na takie kwestię jak wybór papieru.— Tego nie wiem. sięgając po kolejny kawałek chleba. Jej pomysł bardzo mi się spodobał. czy to nie dziwne. Nie wiem jak ty. Nie wiem. rozmawiać o takich przyziemnych rzeczach: kto będzie 139 . Poprosiłam Becky na moją druhnę. ale na razie nie zdradza się przede mną ze swoimi planami. którą chciała wynająć. Widocznie któryś z jej kuzynów pracuje w branży. — I nie zapyta. na którym będą drukowane zaproszenia. więc nie mamy tu nic do gadania. ja nie dałbym rady. — Jesteś okropny. Trudno się zorientować. — Wiesz może przypadkiem. — To jedno z dań. dobry powód. którego jeszcze nie opanowałem. żeby druhna przyćmiła pannę młodą. Nie martw się. gdzie będziemy brać ślub i gdzie urządzamy nasze przyjęcie weselne? O ile oczywiście młodzi mają prawo znać tajemnice wojskowe generała Rosemary Peters. proszę bardzo. ale kto by liczył? — Nie znam prawie nikogo w Nowym Jorku. że Rosernary w randze generała będzie z nami konsultowała swoje piany? W końcu to tylko nasze wesele. — Jutro wybiorę suknię ślubną.

a już czuję się tak. mama zasugerowała różowe. Michael. kochanie. Ellie. dające poczucie bezpieczeństwa.. że potrafisz tak bronić swojego stanowiska. chociaż pewnie będę żył z tego powodu ładnych parę lat krócej i wiele razy się sparzę. że ja jestem w ciąży i ja będę rodziła. nie oznacza. — Nigdy nie podejrzewałem. gdzie mam przyjść i o której. Dla własnego dobra. chociaż Des jest kotką. — Jeśli będziesz traktował mnie jak kobieciątko. Praca przestała być dla mnie ważna. że to w godzinach pracy. kochanie. Czy jasno się wyrażam? — Tak. za to mam znacznie obniżoną tolerancję. Jak urodzi się dziecko. z braku pieniędzy na opłacenie studiów. — Dlaczego? Nie lubisz różu? — Nie na jesienny ślub! Myślałam raczej o głębokiej purpurze albo butelkowej zieleni. że nie muszę się w to włączać. Brakuje mi cierpliwości. — To nic. że mój umysł przestał funkcjonować. utnę sobie z tobą poważną pogawędkę. w skromnym zakresie wyznaczanym przez 140 . Ellie wzięła głęboki oddech. Podziwiam to. karmić psa. natomiast ty. W oczach Ellie zapaliły się gniewne błyski. Jeszcze nie wzięliśmy ślubu. Nie pozwolę. Nie mówiąc o tym. że tak. I nasze dziecko. ale jeśli cię wywalą. a ja omal nie urwałam jej głowy z tego powodu.gotował. A właśnie. skoro mowa o dziecku. — Pamiętaj o burzy hormonów. — Co w tym. Nie jestem do końca przekonany. To idiotyczne. — Desdemonę jest jeszcze maleńka i w Barnabie na pewno obudzą się instynkty opiekuńcze. Chcesz iść ze mną? — Oczywiście. Akurat ty powinieneś wiedzieć o tym najlepiej.. Powiedz mi tylko. Masz w sobie prawdziwy ogień. I było to bardzo przyjemne uczucie. — Jestem szczęśliwy. Okropnie się irytował na jej widok przy pierwszym spotkaniu. Nie akceptuję takiej postawy i takiego podziału ról. — Ja mogę zajmować się przygotowaniami. żebym sobie teraz odpoczęła. w czym rzecz i kupiła mi lody na przeprosiny. Jutro po południu mam wyznaczoną pierwszą wizytę u lekarza. będziesz karmiła psa. które oczywiście przerastają kobietę i są dla niej za trudne.. — Pozwolisz. Ty tylko dbaj o siebie. Michael nie rozumiał.. Oczywiście. że Michaela juniora będzie trzeba wysłać do terminu do szewca. męskimi problemami. a przy tym podniecające. — To słodkie. śmiesznego? To. Nie powinieneś wychodzić z biura. o dziecko i bądź po prostu szczęśliwa. czy Barnaba zaakceptuje Desdemonę. a ty tymczasem weźmiesz się za bary z poważnymi. Kilka dni temu wybierałyśmy suknie dla druhen. nie będziemy mieli za co żyć. będzie potrzebował tych instynktów jeszcze więcej. kto ma wynosić śmieci. — Michael uśmiechnął się głupkowato i Ellie pokręciła głową. żebyś głaskał mnie po główce i mówił mi. — Zapomniałam. Naprawdę ważna jesteś teraz tylko ty. że o to ja będę się martwił. do cholery. Ellie. — Ja będę wynosił śmieci. połapała się natychmiast. jakbyśmy byli starym małżeństwem. Śluby to zdecydowanie domena kobiet.

Tak bardzo cię kocham. maluchu. ni zowąd. żeby było udane. — Myślisz. że zawsze będzie nam tak dobrze razem. — To mój obszar kompetencji. — To dobrze. Mnie też jeszcze nie zdarzyło się być ojcem. by wreszcie nie martwić się nadwagą i na kilka miesięcy uwolnić od wyrzutów sumienia. Ellie ułożyła głowę na piersi Michaela i westchnęła zadowolona. pod warunkiem. Michael nachylił głowę nad brzuchem Ellie i przemówił do pępka: — Ej tam. że im bardziej zaawansowana ciąża. Wiem. — Nie ma rzeczy doskonałych. jeśli nie będę mógł kochać się z twoją matką. mniej doskonałe. — Też tak pomyślałam. o których wiecznie opowiada moja matka? — To normalne. — Ja nic nie wiem o dzieciach. — Dziękuję. Ciąża ma jednak swoje dobre strony. żeby odzywać się w ten sposób do matki twojego własnego dziecka? Michael wyszczerzył zęby. Mężem zresztą też nie. Zobaczysz. Ale będziemy pracować nad naszym małżeństwem. Filie westchnęła głęboko. że będziemy dobrymi rodzicami.. A jak dopadną nas wątpliwości. Hormony całkiem się rozregulują i rozszaleją. wiesz dobrze. Będziemy się wszystkiego uczyć. — Będzie nawet lepiej. jeśli tak można powiedzieć.. — To powinno poskutkować. że coś może być nie takie. 141 . że człowiek boi się nieznanego. — Mama mówi. Ellie. nie majstruj przy hormonach oblubienicy. jasne. Kocham i boję się. z dnia na dzień. Chodźmy. kochanie. Ciągle jeszcze uczymy się siebie nawzajem. Michael otoczył ją ramionami i pocałował w czubek głowy. najdroższa. szukamy drogi. tym mniejszą będę miała ochotę na seks. jednego z tych. będziemy się starać i zrobimy wszystko. — Ani krzty. Może w takim razie. Podniósł wzrok i Ellie uśmiechnęła się. zapytamy naszych rodziców. Przestanę ci się podobać i to będzie koniec. dobrze? Nie polubię cię. wychowam nasze dziecko na seryjnego mordercę. Michael? Nawet kiedy będziemy już starzy siwi i cale ciała będziemy mieli pokryte zwałami tłuszczu? Tak jakby już nie była tłusta! Oczywiście teraz. kiedy była w ciąży.mamę. Michael. że ty zajmiesz się podróżą poślubną powiedziała Ellie i na samą myśl o rozkoszach miodowego miesiąca oczy jej pociemniały. jak sobie wymarzyliśmy. Ellie miała bardzo dobry powód. ni stąd. Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Przesunęła leciutko palcem po włosach na jego piersi. A jeśli coś schrzanię? I. Michael. ma się rozumieć. — Na jaki dajesz się poderwać? — Jesteś straszny! Nie masz w sobie krzty wstydu. zjemy deser u ciebie w domu.

W życiu na nic nie ma gwarancji. że kobieta przyglądająca się jej z lustrzanego odbicia to Ellie Peters. Jestem gotowa dać mu jeszcze jedną szansę. —Co się dzieje? Coś nie tak? Ellie pokiwała głową. Michael z kolei pokręcił głową i też westchnął. I myślę. Wszystkie panny młode mają tremę. chociaż jego westchnienie zabrzmiało zupełnie inaczej niż to. że zawsze będę go kochać.Uhm.Michael uniósł brwi. że jest wam pisany udany związek. a potem uśmiechnęła się łobuzersko. ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY Odkąd Ewa zjadła to cholerne jabłko. zbierając. że nie skapitulowałeś. mam tremę i chce mi się sikać. Rosemary westchnęła. Byliście małżeństwem przez trzydzieści pięć lat i wszystko diabli wzięli. że mnie kochasz. Nie mogła uwierzyć. kobiety muszą robić w sadownictwie. Co nie oznacza. — Czego tu się bać? Pięknie wyglądasz. Kocham go. że ta sama smutna przypadłość musi dotknąć Michaela. że będziecie ze sobą szczęśliwi. — Mamo. — Pogodzisz się z ojcem. której wszystkie dotychczasowe próby związania się na dłużej. i tą kobietą jesteś ty. Dla mnie istnieje tylko jedna kobieta na świecie. W głębi serca czuję. — Widać niektórzy mężczyźni nie umieją starzeć się bezproblemowo. Mówiłem ci to. ta sama osoba. boję się. — Ciężka praca ten seks — powiedział. przygarniając ją do siebie. prawda? — zapytała z cichą nadzieją w głosie. kiedy mogłeś. że nam się uda? Popatrz na siebie i tatę. Że jesteś dobry i ciepły. . Panna młoda spojrzała w wielkie lustro. zdziwiony. czego nie posiały. I za to. — Tak. — Boję się. Ale ktoś to musi robić. To tylko nerwy. Ellie. jestem zdenerwowana. a w tej sukni to raczej niemożliwe. Ellie odwróciła się powoli i ujęła dłonie Rosemary w swoje. Powiedziałam mu tylko. nieodmiennie kończyły się klapą. nie mówiąc już o trwałym związku z mężczyzną. że nie zamierzam ani dnia dłużej mieszkać na 142 . — Znowu mam ochotę się kochać. Postanowiliśmy wrócić do siebie. jakie wydała Ellie. czekając na rozpoczęcie ceremonii. Rosemary skinęła głową. — Skąd mam czerpać pewność. nawet na krócej. Wczoraj wieczorem miałam długą rozmowę z Tedem. — Nigdy nie przestałem cię kochać. Ellie i jej matka rozmawiały w jednej z mniejszych sal przylegających do wielkiej sali balowej hotelu „Plaza”. — Za co? — Za to.

Wreszcie mogłam poznać cię lepiej. — Ty też. posłał córce pocałunek i cicho zamknął drzwi. Twoja matka musi zająć swoje miejsce w sali. Ubrany w smoking Ted prezentował się bardzo interesująco. — Bądź szczęśliwa. nawet jeśli sobie tego nie uświadamiałam. — Dobrze. mamo. wiele gorzej od ciebie. — Nie. Michael to wspaniały chłopak. ekscytujący. — Nie. Rosemary sięgnęła po stojące na stoliku obok pudełko z chusteczkami i wyciągnęła od razu kilka. życzę ci tego z całego serca. że powiem. zobaczyć w tobie kobietę. Nie ma porównania. co najlepsze. Perspektywa małżeństwa i macierzyństwa wydawała mi się czasami dość zniechęcająca. Ale jestem pewna. Ani przez chwilę nie żałowałam. mamo. ale chciałabym być dla swojego dziecka tak dobrą matką. Ellie. Kocham cię. Rosemary zaśmiała się. Czas brać ślub. Sprzedamy dom w Miami i wrócimy do New Jersey. — Przytrafiło ci się wielkie szczęście. powiedz? Ellie pokręciła stanowczo głową. córeczko. Od Manhattanu i od was będzie mnie dzielił tylko most i tunel. Świetnie mi się mieszkało z tobą przez te ostatnie tygodnie. że zaszłaś w ciążę. Nigdy ci tego nie powiedziałam i chyba nigdy nie przypuszczałam. skarbie. Ellie zakręciły się łzy w oczach. Ellie. że ma ciebie. No i nigdy nie przypuszczałam. potem my ruszamy do ołtarza. Była szczęśliwa. Ojciec zgodził się. — Tak się cieszę. co właśnie powiedziałaś.pociągając głośno nosem. — Mnie też będzie brakowało ciebie. że jest utalentowany w innych dziedzinach. a nie tylko moje dziecko. — Spojrzała znacząco na brzuch swojej córki. pracuj nad nim. żeby wasz związek pozostawał żywy. . Rozległo się nieśmiałe pukanie i w drzwiach pojawiła się głowa ojca Ellie. mamo! Znajomość z Beą ma na ciebie okropny wpływ. — Ja też cię kocham. Będzie mi ciebie bardzo brakowało. który ja popełniłam. Zawsze tego pragnęłam. Nie żałuję. Zaraz możemy ruszać. Ellie. Zasługujesz na wszystko. Ted skinął głową. tato. że będę miała dziecko. — Rozmażę sobie przez ciebie makijaż powiedziała. a potem cała sylwetka. Rosemary pocałowała Ellie w policzek. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę. A teraz już chodźmy. Jestem gotowa. Czas zostać 143 . jaką ty jesteś dla mnie. że za jednym zamachem będę miała jedno i drugie. — Czas już. Michaela i dziecka. — Wstydź się. Staraj się. Nigdy nie popełnij tego błędu. Ellie szeroko otworzyła oczy. Michael gotuje o wiele. na jej twarzy odmalowało się zatroskanie. Ellie. Rosemary spoważniała nagle. a potem objęła i mocno przytuliła. Dbaj o swoje małżeństwo. mamo. mamo. Ojciec powinien codziennie dziękować losowi. że rodzice doszli w końcu w porozumienia. że wychodzę za mąż. — To takie wzruszające. — Nie żałujesz chyba. Ellie. Chcę być bliżej ciebie. kochanie.tej cholernej Florydzie.

złote piaski i błękitna woda. że Michael zdecyduje się na tropikalne klimaty. Zgoda. Apartament w gospodzie mógł się poszczycić ogromnym kominkiem i równie ogromnym łożem z baldachimem. szczególnie kiedy Michael powiedział. Czeka cię długie. a zaspy odetną gospodę od świata.zapytał Michael z troską w głosie. gdzie mieli spędzić miesiąc miodowy nigdy nie przepadała szczególnie za Subaru w wersji combi. kochanie? . w górę strzeliły płomienie i pokój wypełniło w jednej chwili miłe ciepło. — Muszę ci powiedzieć. Było uroczo. reszta trochę gorzej. A niech to! — Lepiej się już czujesz. Zycie seksualne przedstawiało się rewelacyjnie. Magazyn „Panna Młoda” nie mógłby raczej opublikować jej tekstu o ślubie. że jeszcze nigdy żadna kobieta nie puściła pawia w odpowiedzi na jego działalność seksualną. Ten zresztą padał i padał i wszystko wskazywało na to. Drugi raz w wynajętym samochodzie. Trzeci raz podczas kochania się ze swoim świeżo upieczonym mężem. Ellie po raz kolejny spojrzała na białą połać za oknem. Ellie podejrzewała niejasno. że nie popełni podobnego błędu w kwestii planowania wakacji — wybrał Killington w stanie Vermont. EPILOG Legalnie uprawiana. w drodze do Vermont. Suche drewno zaczęło trzaskać wesoło. rozpusta jest po dwakroć przyjemniejsza.mężatką. zakłopotana. Jaka matka. — Niedaleko pada jabłko od jabłoni. 144 . malowniczo i piekielnie zimno. że nie zdecydowali się na miesiąc miodowy w odrobinę cieplejszym klimacie. weselu i najpiękniejszych chwilach miesiąca miodowego. oficjalny początek podróży poślubnej nie był zbyt udany. że najbardziej nie mogę doczekać się nocy poślubnej Rosemary uszczypnęła ją w policzek. Ellie uśmiechnęła się szeroko i mrugnęła porozumiewawczo. przysypane czapami śniegu gałęzie świerków i pożałowała. Miał też ogromne okno od sufitu do podłogi. Czuła się okropnie zażenowana. Tak straciła pewnie jedyną okazję. prawie pewna. taka córka. żeby przed urodzeniem dziecka włożyć jeszcze seksowny kostium kąpielowy. dorzucając kolejne polano do kominka. wspaniałe życie. co okazało się całkiem skutecznym sposobem na zrobienie miejsca na parkiecie. Skąd mogła wiedzieć. że ego Michaela musiało mocno ucierpieć. Odziane skąpo tancerki też mogły stanowić miły akcent. że niedługo całkiem ich zasypie. ale nie był też jakąś totalną katastrofą. Raz na lakierki Michaela w czasie przyjęcia weselnego. który kupiła przed wyjazdem. że wychodzi za zaprzysiężonego Eskimosa? Ale ponieważ to Michael decydował o kierunku wyprawy poślubnej — teraz była mądrzejsza o jedno doświadczenie i przysięgła sobie. gdzie byłyby palmy. przez które mogli podziwiać padający śnieg. Ellie zwymiotowała trzy razy.

Uparło się mnie wykończyć i całkiem sprawnie mu to idzie. który. — Ja będę sączył szampana. że musi być to mężczyzna. chlapać i zachwycać padającym śniegiem. tylko czasami. z czego płynie jasny. A teraz chcę. kto tu jest szefem powiedział stanowczym tonem. że sobie z nas zażartowała. długo. no. przebierz się i wskakujemy do wanny. — Po prostu znam cię. — Możesz sobie czasami. A teraz idź. — Wzięłam. że wyszłaś za mnie za mąż. że doktor Leslie dał ci jakiś środek przeciwdziałający. ale tutaj akurat mam pewne podejrzenia. do końca ciąży. objął ją mocno i przytulii do piersi. Mam nadzieję. Michael. Michael obrócił ją ku sobie i pocałował. A może to było przerażenie? — Myślałem.. — Czuję. które eskalowały w popołudniowe nudności i w wieczorne nudności. położył dłonie na brzuchu żony i pocałował ją w kark. moczyć. 145 .— Czuję się odrobinę lepiej. że nie powinniśmy uprawiać seksu. tak że można było kąpać się. bo bardzo cię kocham i jesteś w ciąży. żałować. że nie jest to żaden zły znak czy coś takiego. Mężczyźni w jej życiu zawsze oznaczali same kłopoty i zgryzoty. Twoja matka ostrzegała mnie.. — Znam tę kobietę od trzydziestu dwóch lat z okładem. że będę musiał użyć całego mojego autorytetu wobec tego dzieciaka. żebyś włożyła kostium kąpielowy. żebyś poszła do łazienki i napełniła to wielkie jacuzzi wodą. Poza tym nie powinnaś jeździć na nartach i nie wolno ci dźwigać ciężkich rzeczy. widząc zatroskanie na twarzy Michaela. Ellie westchnęła. ale postaraj się pogodzić z myślą. Rosemary mówiła jeszcze. Zgadzam się na to. kiedy zamieszkała ze mną. że psuję nasz miesiąc miodowy. namiętnie oraz rzetelnie. w związku z czym należą ci się pewne względy. acz smutny wniosek. że możesz mieć takie pomysły. Michael. że poranne nudności. Tak mi przykro. A potem chcę. ale dopiero teraz. jeśli chcesz znać moje zdanie w tej kwestii. a ty sok jabłkowy. Pewna znajoma mojej mamy tak właśnie miała. ale to dziecko najwyraźniej ma głęboko gdzieś nasze potrzeby seksualne. Michael uśmiechnął się ciepło. jakie ma ogromne poczucie humoru. a nie powinnaś brać alkoholu do ust. kochanie. niestety. — Przepraszam. — Uwaga na temat unikania seksu akurat wcale nie była śmieszna. — Wiesz o kostiumie? Jakim cudem? — Rosemary musiała mu powiedzieć. Nie możemy przecież pozwolić. przekonałam się. tak że pod Ellie ugięły się kolana. — I będziemy w wannie popijać szampana i podziwiać pejzaż? — W łazience również było panoramiczne okno. Ellie uśmiechnęła się. mogą trwać pełne dziewięć miesięcy. Aha. Wzięłaś go ze sobą? Ellie kiwnęła głową. w każdym razie embrion męski. żeby taka seksowna część garderoby pozostała niedoceniona. Ellie zamrugała ze zdumienia. Niech wie od samego początku. podszedł do stojącej przy ogromnym oknie Ellie.

Usiadł w końcu w wannie. tuż przed wyjściem państwa młodych z przyjęcia weselnego. na ile mógł. — Jak to. Michael zanurzył stopę w wannie i jęknął rozdzierająco. czyli Ellie. — Auuu! Czemu taka gorąca? Ta temperatura wody grozi trwałą bezpłodnością. ale na dokładkę sentymentalnym. z uśmiechem na twarzy i dworna kieliszkami w dłoniach. który widzi kobietę w tak mało pociągających okolicznościach. po czym zniknęła w łazience. kochanie. żeby potraktować go łaskawie. Potężny drab autentycznie się popłakał. Najwyraźniej Will był nie tylko miłym. że znowu grożą mu bezpośrednie konsekwencje fizjologicznych perypetii żony. stwierdziła. Ellie. życząc jej szczęścia i udanej podróży poślubnej. co mi się przytrafiło? Ja żartowałam z tą wanną. serdecznym człowiekiem. Co będzie. mocno wycięty i prezentował się naprawdę dobrze. Kiedy mama i tata sprzedadzą już dom w Miami i przeniosą się do New Jersey. Już. że zaraz po powrocie do domu pojawi się w siłowni. — Aloha. tchórzysz? Nigdy jeszcze nie kochałam się w wannie. będziesz wystawiony na więcej podobnych uwag z ust twojej teściowej — powiedziała Ellie. najdroższa. nagusieńki jak go pan Bóg stworzył.— Przyzwyczaj się. żeby przygotować kąpiel i przebrać się w swój nowy kostium. Ellie zrobiła wielkie oczy. pocałował Ellie w oba policzki i wzniósł swój kieliszek z szampanem. — Przestań gadać i pocałuj mnie. Michael zaczął powoli zdejmować z Ellie kostium. Michael. dziecku też może się spodobać. jak ty miałeś okazję widzieć mnie. — Naprawdę chcesz jeszcze ryzykować po tym. Ellie uniosła nagle dłoń do ust i Michael odchylił się. Natychmiast. Kto wie. — Ja też cię kocham. najbardziej niezapomniane są miesiące miodowe na Hawajach. przerażony. — Chyba jednak cię zatrzymam. jest wart tego. Zobowiązał się postudiować materiały. W jednym był szampan. pomyślała i przypomniała się jej pożegnalna rozmowa z Willem. — Kocham cię. przygotować zestaw ćwiczeń dla kobiet w ciąży i chciał wypróbować je na swojej ulubionej klientce. na razie mam tylko to dobre. Mam ochotę spróbować. Mordercze ćwiczenia na bieżni jednak się opłaciły. że najpiękniejsze. Gorąca woda może chociaż na chwilę spacyfikuje moje hormony. Ellie parsknęła śmiechem. zapomniałaś? I mówiąc szczerze. — Wyglądasz po prostu zabójczo. Zawsze powtarzam. kiedy do łazienki wszedł Michael. Pragnę cię. sok jabłkowy. Zamiast gorącej kąpieli powinienem wziąć raczej zimny prysznic. oczywiście. Ellie zdążyła się wyciągnąć wygodnie w wannie. w drugim. Był czarny. jeśli znowu puszczę pawia? — Przyrzekałem „na dobre i na złe”. Zawsze potrafisz mnie rozśmieszyć. Kazał Ellie obiecać. Michael — zdecydowała Filie. — Facet. Teraz. A teraz zdejmij ten kostium i zabieramy się do poważnych zadań poślubnych. przeglądając się w ogromnym lustrze. 146 .

pomógł jej wyjść z wanny i zaniósł do łóżka. Michael nachylił się i pocałował Ellie. ________________________________ 147 . myśląc. że jest naprawdę szczęśliwą kobietą.Ellie opuściła rękę i uśmiechnęła się z paskudną satysfakcją. Ellie zarzuciła mu ręce na szyję i westchnęła. inaczej nie byłby to żaden miesiąc miodowy. — Mam nadzieję. — Ja też potrafię się odwdzięczyć zagroził Michael z urazą w głosie. a potem wstał. że niedawno zemdlałeś. Zawsze gotów podejmować rzuconą rękawicę. — Mam cię! To zapłata za to.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful